Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Żydzi na ziemiach polskich

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 04 lip 2016, 11:15 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Zdarzenia w Kielcach były przez bezpiekę starannie zaplanowane i przeprowadzone zgodnie z przyjętym z góry scenariuszem.


Wielkie kłamstwo UB zdemaskowane! Prawda o pogromie kieleckim wychodzi na wierzch!

Obrazek
Kamienica przy ul. Planty 7, miejsce pogromu Żydów w 1946 r.

Maciej Dębski – Polska wielokrotnie jest nazywana krajem „antysemickim”, a Polacy – „antysemitami”. Nic to, że w tym „antysemickim kraju” przez wieki Żydzi stanowili znaczny odsetek mieszkańców, nic to, że mieli w nim swoje szkoły, prasę i liczne gminy wyznaniowe.

Na świecie Polska uważana jest za kraj-cmentarz, gdzie Żydom zgotowano zagładę. Pojęcie „polskich obozów” jest wciąż w użyciu i ma się świetnie. A jeśli nawet ktoś rozsądny zauważy, że przecież Holokaust zgotowali Żydom Niemcy w miejscu z czysto logistycznego punktu widzenia dla nich najdogodniejszym, bo nie wymagającym transportu setek tysięcy ofiar, natychmiast znajdzie się ktoś, kto odpowie Jedwabnem i pogromem kieleckim. Obie te zbrodnie rzeczywiście miały miejsce, tyle, że obie wyglądały nieco inaczej, niż zostało to rozpowszechnione na całym świecie. Pełna kłamstw książka Tomasza Grossa została już dawno zdemaskowana, tak samo jak liczne kłamstwa na temat Jedwabnego rozpowszechniane przez środowiska żydowskie. Pogrom kielecki wciąż czeka na prawdę. Na razie jest ona mozolnie składana ze strzępków informacji, z krótkich, nigdy nierozwijanych wypowiedzi, które wyrwały się czołowym ubekom okresu stalinowskiego. Oczywiście – w społeczeństwie polskim, jak w każdym, zdarzały się szumowiny, które nie zawahały się podjąć współpracy z Niemcami w dziele mordowania Żydów. Procentowo było ich nie więcej niż szumowin żydowskich współpracujących przy mordowaniu współbraci. I byli tacy, którzy po wojnie zamieszkiwali w pożydowskich domach, ale często rekrutowali się z kręgów nowej władzy. I było ich nie więcej niż amerykańskich Żydów całkowicie obojętnych na los Żydów europejskich. Jak więc wyglądały pogromy i kto je organizował? Co naprawdę wydarzyło się w Kielcach w roku 1946?

Pogrom

Oficjalna wersja pogromu kieleckiego jest następująca: 1 lipca zniknął ośmioletni wówczas Henryk Błaszczyk. Jego ojciec, szewc Walenty Błaszczyk, zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością syna około godziny 23.00 zgłosił na Milicję Obywatelską fakt zaginięcia dziecka. Dwa dni później, 3 lipca wieczorem chłopiec wrócił do domu, a około północy Walenty Błaszczyk, będący pod wpływem alkoholu, pojawił się na komendzie milicji informując, że jego syn przez trzy dni był przetrzymywany w piwnicy przez Żydów, skąd udało mu się uciec. Chłopiec wskazał milicjantom dom, w którym był przetrzymywany, a w którym mieścił się tzw. Komitet Żydowski, znajdowali tam też schronienie przypadkowi Żydzi, w tym będący w Kielcach przejazdem. Rankiem 4 lipca udał się tam na rewizję duży patrol milicji. Milicjanci informowali po drodze przechodniów, gdzie, po co i dlaczego idą, co spowodowało, że przed budynkiem zaczął gromadzić się tłum mieszkańców. Około godz. 10 rano budynek obstawiły oddziały Ludowego Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które nie rozproszyły jednak wrogiego tłumu. Według zeznań Chila Alperta (zastępcy przewodniczącego Komitetu Żydowskiego), który przebywał wówczas wewnątrz, żołnierze po przybyciu ostrzelali okna budynku. Następnie kilku żołnierzy wraz z milicjantami po wyważeniu drzwi weszło do środka i przeprowadziło rewizję wśród mieszkańców. Oficerowie Konieczny, Jędrzejczak i Repist odebrali broń mieszkańcom, którzy mieli na nią pozwolenie. W trakcie rewizji żołnierze zaczęli strzelać do osób znajdujących się wewnątrz, w trakcie tej strzelaniny zginęło kilkoro mieszkańców domu, w tym Seweryn Kahane, przewodniczący Komitetu Żydowskiego. Wejście żołnierzy do budynku i strzelanina rozpoczęły pogrom.

Przez cały czas komendant Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego mjr Władysław Sobczyński nie wykonał żadnych działań mogących powstrzymać pogrom. Około południa na miejscu zdarzenia pojawił się prokurator okręgowy Jan Wrzeszcz, jednak wojsko nie wpuściło go na teren zajść i odmówiło rozpędzenia tłumu. Bezskutecznie próbowali uspokoić tłum również księża z Katedry kieleckiej – Jan Danielewicz i Roman Zelek, również niedopuszczeni do tłumu przez wojsko. Około godziny 12.00 na miejsce wydarzeń przybył nowy oddział wojska, wysłany przez pułkownika Stanisława Kupszę. Jego dowódca – major Konieczny rozkazał oddać salwę w powietrze. Ta pierwsza podczas zamieszek zdecydowana akcja wojska pozwoliła na opanowanie sytuacji i przywrócenie porządku. Wystawiono ochronę wokół budynku, a milicjanci zaczęli wywozić zabitych i rannych do szpitala miejskiego. Około godziny 12.30 z Kieleckich Zakładów Metalowych (d. Huta „Ludwików”) pod dom na ul. Planty 7 wyruszyło kilkuset robotników uzbrojonych w metalowe rury, kije i kamienie. Po przybyciu na miejsce robotnicy przerwali słaby kordon żołnierzy, zaatakowali pozostałych w domu Żydów i pogrom rozpoczął się na nowo. W tym czasie akty przemocy wymierzone w ludność żydowską zdarzały się na terenie całego miasta. Pod domem na ul. Planty i w jego okolicach zabitych zostało ponad dwadzieścia osób. Kilku mieszkańców Kielc narodowości polskiej zostało pobitych, gdyż wzięto ich za Żydów. Zginęło też trzech Polaków, którzy prawdopodobnie wystąpili w obronie napadniętych Żydów. Część morderstw miała charakter rabunkowy. Dopiero ok. godziny 14.00 służby mundurowe zaczęły reagować na rozprzestrzeniającą się przemoc. Komendant UB mjr Sobczyński zebrał na komendzie zamieszkałe w różnych częściach miasta rodziny żydowskie i zapewnił im ochronę. Wystawiono straż wokół szpitali, do których przewożono ofiary pogromu, gdyż wokół nich również zaczęli gromadzić się agresywni ludzie. Po oddaniu kilku salw wojsku udało się około godziny 14.00 odepchnąć tłum od budynku na ulicy Planty 7. Przed wieczorem do miasta wkroczyły dodatkowe oddziały wojska, pojawiły się wozy pancerne. Wprowadzono godzinę policyjną. Jeszcze tego samego dnia aresztowano ponad stu uczestników pogromu, w tym 34 żołnierzy i oficerów LWP oraz 6 funkcjonariuszy KBW. Około godz. 18.00 pogrom się zakończył, przynosząc śmierć 40 osób, w tym 37 Żydów i 3 Polaków oraz obrażenia stwierdzone u 35 osób.

Ranni oraz pozostali w Kielcach Żydzi zostali następnego dnia przewiezieni strzeżonym pociągiem do Warszawy, organizatorem ewakuacji był wysłannik Centralnego Komitetu Żydów Polskich Icchak Cukierman, jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim. W pierwszych godzinach po pogromie aresztowano kilkudziesięciu żołnierzy i milicjantów, przesłuchiwano ich jednak w charakterze podejrzanych. Większość została później zwolniona, chociaż przeprowadzone w następnych dniach badania ofiar pogromu wskazały, że jedenaście z nich zginęło od kul. Już w dniach 9-11 lipca 1946 r. w Kielcach odbył się pierwszy proces „sprawców” pogromu. Przed Najwyższym Sądem Wojskowym obradującym na sesji wyjazdowej stanęło 12 osób, spośród których dziewięć skazano na karę śmierci, a pozostałe trzy osoby na dożywocie oraz siedem i dziesięć lat pozbawienia wolności. Wyroki śmierci przez rozstrzelanie wykonano już 12 lipca 1946 r. Procesy milicjantów i oficerów UB podejrzanych o udział w rozruchach odbyły się dopiero 25 i 26 września oraz 10 października. W ich wyniku kilku oskarżonych skazano na kary więzienia, kilku zaś zdegradowano do niższych stopni. W dniu 18 listopada odbył się kolejny proces piętnastu cywilnych uczestników pogromu, których skazano na kary więzienia, a 3 grudnia odbył się proces następnych siedmiu żołnierzy, których również skazano na kary więzienia. Natomiast 13 grudnia rozpoczął się proces komendanta UB w Kielcach Władysława Spychaj-Sobczyńskiego oraz dwóch komendantów milicji – Kuźnickiego i Gwiazdowicza. Spośród nich tylko Kuźnicki został skazany na rok pozbawienia wolności, dwóch pozostałych uniewinniono.

Płonące akta

Komunistyczne władze z miejsca nagłośniły tak sam pogrom, jak i związane z nim procesy. Od razu odpowiedzialnością za pogrom obciążyły antykomunistyczne podziemie, już w akcie oskarżenia pierwszego procesu „sprawców” wyraźnie wymieniając Wolność i Niezawisłość oraz Narodowe Siły Zbrojne. W kolejnych dniach w prasie publikowane były artykuły podtrzymujące tezę o prowokacji „reakcyjnego podziemia”. Swoim zwyczajem w fabrykach i zakładach pracy komuniści podejmowali próby organizacji wieców protestacyjnych potępiających antysemityzm i pogrom kielecki jako związane z działaniami organizacji antykomunistycznych. Tu jednak zareagowali robotnicy – społeczeństwo nie wierzyło w zorganizowanie pogromu przez antykomunistyczne podziemie i strajkami odpowiedziało na zmuszanie go do wieców. Efekt był więc odwrotny do zamierzonego i próby te zarzucono. Co ciekawe – komunistyczne władze nie podjęły żadnych działań zmierzających do ograniczenia podobnych zdarzeń w przyszłości. Poza propagandowym wykorzystaniem tych wydarzeń zapadła nad nimi cisza – nie podejmowano żadnych rozmów na ten temat na żadnym szczeblu. Informacje o pogromie, wątpliwościach co do jego przebiegu, ofiarach i procesie były w PRL blokowane. Pogrom kielecki został objęty cenzurą w krajowych publikacjach historycznych i badaniach dotyczących regionu kieleckiego. Pierwsza publikacja historyczna na ten temat pojawiła się dopiero w 1981 r. w „Tygodniku Solidarność”, a więc w prasie opozycyjnej. Archiwum kieleckiego SB zawierające dokumenty z okresu powojennego spłonęło, podobnie jak tysiące innych dokumentów bezpieki w 1988 r. Jego treść mogłaby zapewne rzucić nowe światło na sprawę pogromu kieleckiego, ale raczej już jej nie poznamy. Na razie jesteśmy więc skazani na odtwarzanie prawdy ze strzępków relacji i składanie drobnych faktów w jedną całość. Jaki obraz się z nich wyłania?

Strzępki informacji

Pogrom w Kielcach był faktem. To nie ulega żadnej wątpliwości. Ale kto naprawdę wywołał zamieszki? Czy faktycznie był efektem spontanicznej reakcji tłumu? Czy przeciwnie – całość została perfekcyjnie przygotowana i od początku do końca przeprowadzona zgodnie z planem?

Anatol Fejgin – wysokiej rangi funkcjonariusz zbrodniczej Głównej Informacji Wojskowej Wojska Polskiego oraz dyrektor X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zbrodniarz stalinowski żydowskiego pochodzenia w wywiadzie opublikowanym w „Reporterze” (nr 4/1990) powiedział na temat pogromu kieleckiego: „Wszystkie chwyty są dozwolone, gdy chce się wygrać. (…) Jeszcze nie czas o tym mówić. Liczyliśmy na błąd naszych przeciwników. Musieli go w końcu zrobić. Nie mogliśmy jednak dłużej czekać. Potrzebny był jakiś przyspieszacz. Stąd pogromy i inne fortele”. Wyznanie to zostało odebrane jako pośrednie przyznanie się do tego, o czym nieoficjalnie mówiono od dawna – że pogrom kielecki był świadomie i celowo zorganizowany przez bezpiekę, która starannie zaplanowała jego przebieg, wykorzystując do jego przeprowadzenia prowokatorów oraz funkcjonariuszy UB i wojsko.

Co ciekawe, na ubecką prowokację zwracał również uwagę biskup Czesław Kaczmarek. Także ówczesny prymas Polski August Hlond podkreślał, że wydarzenia w Kielcach nie zostały spowodowane przez rasizm. W oświadczeniu przekazanym dziennikarzom prymas napisał m.in.: „Przebieg nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich wykazuje, że nie można ich przypisać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym (…)”. Prymas przypomniał interwencję księży w dniu pogromu i nieopublikowaną odezwę biskupa kieleckiego. Stwierdził też, że za zepsucie się wcześniejszego dobrego stosunku Polaków do Żydów „w wielkiej mierze ponoszą odpowiedzialność Żydzi, stojący w Polsce na przodujących stanowiskach w życiu państwowym, a dążący do narzucenia form ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce”, zwracając uwagę na znaczącą rolę Żydów w aparacie stalinowskiego terroru, jakiemu zostali poddani wówczas Polacy. Sam Czesław Kaczmarek, będący w tym czasie biskupem kieleckim, nie był wówczas obecny w Kielcach – przebywał na kuracji w którymś z uzdrowisk. Tym samym zarzuty Grossa o bierności Kościoła podczas pogromu są nikczemnym kłamstwem, zwłaszcza że inni miejscowi księża próbowali interweniować. Faktem jest, że po powrocie do miasta biskup przeprowadził własne śledztwo, którego wyniki zawarał w raporcie wręczonym ambasadorowi USA. Napisał w nim m.in.: „Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni”, gdyż „są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli. (…)”. I dalej: „Z tego postanowiły skorzystać pewne komunistyczne czynniki żydowskie w porozumieniu z opanowanym przez siebie Urzędem Bezpieczeństwa, aby wywołać pogrom, który by dało się potem rozgłosić jako dowód potrzeby emigracji Żydów do własnego kraju, jako dowód opanowania społeczeństwa polskiego przez antysemityzm i faszyzm i wreszcie jako dowód reakcyjności Kościoła (…)”, przypisując tym samym autorstwo pogromu kieleckiej bezpiece. Nawiasem mówiąc, bp Kaczmarek został później oskarżony przez komunistów o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz Stolicy Apostolskiej, faszyzację życia społecznego, nielegalny handel walutami oraz kolaborację, a po aresztowaniu w 1951 r. był przesłuchiwany i torturowany przez ubeków głównie żydowskiego pochodzenia. Ponieważ od dnia sporządzenia raportu do dnia aresztowania upłynęło pięć lat, nikt nie wiązał sprawy zatrzymania ordynariusza diecezji kieleckiej z treścią napisanego przez niego raportu, co może być dużym błędem, a samo aresztowanie niekoniecznie spowodowane tylko walką z Kościołem.

Warto odnotować powyższe stwierdzenia, bowiem zostały napisane przez ludzi mających pełną świadomość nastrojów społecznych i sytuacji w kraju. Jeśli bowiem można w ogóle mówić o antysemickich nastrojach w społeczeństwie polskim, to nie wzięły się one znikąd. Polacy na co dzień mieli do czynienia z Żydami aktywnie uczestniczącymi w aparacie terroru – trudno więc oczekiwać, by ofiary pałały sympatią do katów. Opór Polaków w narzucaniu im komunizmu był wyjątkowo silny, a w 1946 r. często po prostu krwawy. Z drugiej strony – na Zachód przedostawały się informacje o tym, co dzieje się w Polsce i komuniści musieli jakoś uzasadnić swoje postępowanie wobec niepodległościowego podziemia. Zarzut antysemityzmu w Europie wstrząśniętej widokiem obozów zagłady nadawał się do tego idealnie.

Co znamienne – podobne zdarzenia zostały zainscenizowane przez NKWD i bojówki syjonistyczne w krajach satelickich. Prawie w tym samym czasie odbyły się cztery pogromy w samym Budapeszcie, dwa w Bratysławie i po kilka w mniejszych miastach Czechosłowacji, Polski, Rumunii i Węgier. Doprowadziło to do „wypędzenia” ok. 711 tys. Żydów z satelickich krajów ZSRR. I tu dochodzimy do sedna sprawy – sytuacji międzynarodowej, która dla pogromu w maleńkich Kielcach miała dość istotne znaczenie.

Wielka polityka i małe miasto

Żydzi od wieków żyli nadzieją powrotu do Jerozolimy i stworzenia w Palestynie własnego państwa. Dopiero w 1922 r. Liga Narodów przyjęła projekt utworzenia Brytyjskiego Mandatu Palestyny z następującym komentarzem: „Odbudowa Żydowskiej Siedziby Narodowej ma się dokonać bez żadnego uszczerbku dla praw ludności arabskiej w Palestynie”. W owym czasie większość mieszkańców Palestyny stanowili muzułmańscy Arabowie, a jedynie w Jerozolimie mieszkało większe skupisko Żydów. Po 1945 r. Wielka Brytania została wmieszana w coraz bardziej agresywny konflikt z Żydami, walczącymi o swobodny dostęp żydowskiej imigracji do Palestyny. Pretensje Żydów do własnego państwa popierały Stany Zjednoczone, w których tamtejsi Żydzi mieli znaczne wpływy. Z kolei Związek Radziecki był zainteresowany wsparciem Arabów, co bynajmniej nie oznaczało sprzeciwu wobec planów utworzenia państwa Izrael. Przeciwnie – Stalin zdawał sobie sprawę, że w przypadku utworzenia w Palestynie państwa żydowskiego konflikt młodego kraju ze światem arabskim jest nieuchronny, a ten z kolei pozwoliłby mu na wspieranie państw arabskich dostawami broni i w zamian napływ funduszy potrzebnych do odbudowy ZSRR po wojnie. Postanowił więc wykorzystać okazję.

Na przełomie czerwca i lipca 1946 r. przyjechały do Polski ostatnie transporty repatriantów żydowskich ze Związku Sowieckiego, w sumie ok. ćwierć miliona ludzi. Spośród nich wkrótce wyjechało 150 tys. właśnie z powodu pogromów inspirowanych tak przez NKWD, jak i przez organizacje syjonistyczne, którym również zależało na zwiększeniu liczby żydowskich mieszkańców Palestyny (acz z zupełnie innego powodu niż ZSRR). Ponieważ Żydzi nie zawsze chętnie wyjeżdżali na niepewny los, potrzebne były czynniki, które by ich do tego skłoniły. A nie było lepszych niż pogromy – dla ludzi, którzy dopiero co wynieśli głowy z wojennej pożogi, często tracąc w niej całe rodziny i przyjaciół, zagrożenie śmiercią było wystarczającym powodem, żeby uciekać, pozostawiając za sobą wszystko i zacząć życie od nowa, nawet ze świadomością, że będzie się to wiązało z zagrożeniem i trudnościami materialnymi. Według schematów NKWD później sami syjoniści dokonali prowokacji i pogromów w latach 1950-1951, by zmusić wówczas 547 tys. Żydów do wyjazdu do Izraela z krajów arabskich, takich jak Maroko, Algieria, Tunezja, Libia, Egipt, Arabia Saudyjska, Jordania, Syria i Liban oraz innych islamskich krajów, jak Iran, Pakistan, Turcja i Etiopia. Ukrywany jest fakt, że wcześniej zbrodnie podobne do pogromu kieleckiego miały miejsce po wojnie również w innych krajach Europy, pozostających pod sowiecką okupacją. Do pogromów doszło na Słowacji, Węgrzech i na Ukrainie – wszędzie według bardzo podobnego scenariusza. Również powody organizacji tamtejszych pogromów były identyczne jak w Polsce – odwracały uwagę międzynarodowej opinii publicznej od sowieckich zbrodni. Prof. Jerzy Robert Nowak pisze: „W opracowanej przez grupę wybitnych żydowskich badaczy na Zachodzie monografii historii Żydów w państwach zależnych od Związku Sowieckiego zwrócono szczególną uwagę na znamienne zachowanie pozostających pod nadzorem komunistów »sił porządku«: wojska i policji. W czasie zajść antyżydowskich w mieście Velke Topolcany 24 września 1945 r. w toku sześciogodzinnych zamieszek zniszczono wszystkie mieszkania żydowskie, raniono 49 osób. Policja przez cały ten czas nie tylko nie interweniowała w obronie napadniętych Żydów, lecz przeciwnie, uczestniczyła wraz z wojskiem w pogromie” (por. „The Jews in the Soviet Satellites”, Peter Meyer, Bernard D. Weinryb i in., Westpoint, Connecticut 1953, s. 105). I dalej: „Na łamach popularnego węgierskiego dziennika »Magyar Nemzet« z 15 marca 1991 r. przytoczono wymowne oceny węgierskiego historyka Marii Schmitd. Stwierdzała ona, że to ręka sowieckich tajnych służb kryła się za histerią wokół mordów rytualnych, wzniecaną w Słowacji w kwietniu 1946 r., na Węgrzech w maju 1946 r. (obok Kunmadars także w Mezökövesd i Hajduhadhaza) oraz w Polsce w lipcu 1946 r. Zdaniem Marii Schmidt: »Sowieckie kierownictwo chciało uwolnić się od żydowskich warstw religijnych, burżuazyjnych i mieszczaństwa, które traktowali jako bazy ‚kapitalizmu’; pragnęło zaostrzyć problemy mocarstw zachodnich, przyjmujących żydowskich uchodźców, a w szczególności Wielkiej Brytanii, zajmującej Palestynę. I wreszcie, przypisując pogromy manipulacjom prawicowej ‚reakcji’, chciano umocnić na wschodzie i zachodzie Europy obóz komunistów, członków partii i sympatyków żydowskiego pochodzenia (…)«” (cyt. za: Janos Pelle, „A kunmadarasi pogrom. Shylock Hunniban II”, „Magyar Nemzet”, 15 marca 1991).

Katyń, przegrane referendum i umocnienie władzy

Ale poza międzynarodowymi przyczynami pogromu w Kielcach były i przyczyny krajowe. Celem było nie tylko ukazanie środowisk niepodległościowych jako antysemickich zbrodniarzy, których zwalczanie jest obowiązkiem każdej praworządnej władzy. W polityce wewnętrznej chodziło także o odwrócenie uwagi opinii publicznej od sfałszowanych wyników referendum, które odbyło się zaledwie kilka dni wcześniej – 30 czerwca 1946 r. Wbrew komunistycznej propagandzie wzywającej do głosowania „Trzy razy tak”, Polacy zagłosowali trzy razy „nie”. Pogrom i reakcja nań władz odwracały uwagę od tego fałszerstwa. Odwracały też uwagę, zwłaszcza światowej opinii publicznej, od podjętego w tym czasie na procesie norymberskim tematu zbrodni katyńskiej. W 1946 r. Roman Andriejewicz Rudenko (późniejszy prokurator generalny ZSRR) – główny oskarżyciel z ramienia ZSRR w procesie norymberskim (a także w procesie szesnastu) – wniósł akt oskarżenia o ludobójstwo ok. 11 tys. polskich oficerów w Katyniu przez III Rzeszę. Ponieważ przebieg procesu szedł pod tym względem niezupełnie po myśli ZSRR, konieczne było odwrócenie od niego uwagi i podsunięcie światowej opinii publicznej tematu, na który była bardzo wrażliwa. To właśnie 4 lipca 1946 r. rozpoczęło się prezentowanie na posiedzeniu Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze, podczas procesu najwyższych rangą zbrodniarzy nazistowskich, niekorzystnych dla ZSRR dowodów w sprawie zbrodni katyńskiej. Stalin zdawał sobie sprawę, że to nastąpi, potrzebował więc zdarzenia, które skutecznie odwróci uwagę od obu niewygodnych dla niego tematów. Pogrom pasował idealnie. Data 4 lipca, zadaniem ówczesnego ambasadora amerykańskiego w Polsce, Blissa Lanea, została specjalnie wyznaczona także po to, żeby reportaże z tego wydarzenia były natychmiast dostępne dla społeczeństwa amerykańskiego, a więc i dla tamtejszych środowisk żydowskich. Przecież 4 lipca to święto niepodległości USA – dzień wolny od pracy, w którym ludzie nie są zajęci codzienną bieganiną. W 1946 r. dzień ten przypadał w czwartek, więc opublikowanie informacji o pogromie w tym dniu i zaraz po nim zajmowało uwagę amerykańskiej opinii publicznej na dłużej niż parę godzin. Czyli znowu – spełniało dokładnie to, na czym zależało Stalinowi.

Prawdziwy przebieg zdarzeń

Faktem jest, że 4 lipca Henryk Błaszczyk, wówczas ośmioletni chłopiec, powiedział, że był przetrzymywany przez Żydów w piwnicy, z której udało mu się uciec. Po latach, już jako dojrzały mężczyzna w jednym z programów poświęconych pogromowi przyznał, że w pierwszych dniach lipca 1946 r. przebywał u rodziny na wsi, a gdy wrócił do miasta, ojciec kazał mu powiedzieć, że był przetrzymywany przez Żydów. Faktem jest, że 4 lipca do domu przy ulicy Planty 7, gdzie przebywali Żydzi dwukrotnie wkroczyli milicjanci, wojsko, KBW, oficerowie wywiadu wojskowego i sześciu współdziałających z nimi cywilów. Dom był otoczony kordonem wojska oddzielającego budynek i jego mieszkańców od tłumu na zewnątrz. Nikt z cywilów i osób „niepowołanych” nie miał możliwości wtargnięcia do środka. Hipotezę, że była to przeprowadzona z premedytacją akcja, zdają się potwierdzać następujące po sobie wydarzenia. Żydzi wyraźnie byli mordowani według jakiegoś planu. Najpierw wojsko nastraszyło ich, strzelając w okna, po wejściu żołnierze wylegitymowali obecnych i odebrali im broń, a następnie zaczęli strzelać do obecnych w środku. Pierwszymi ofiarami byli: rabin Kahande, najbogatszy kielecki kupiec żydowskiego pochodzenia, który głosił plan reaktywowania w mieście prywatnego handlu, i adwokat, który upominał się o zwrot żydowskiego mienia zagrabionego w czasie wojny. W dodatku przez wiele godzin świadomie nie zorganizowano odsieczy dla Żydów osaczonych w otoczonym przez wojsko i grupy cywilów budynku. Organizacja pomocy i stłumienie zamieszek nie powinny stanowić żadnego problemu, tym bardziej, że w późniejszych latach komuniści udowodnili wiele razy, że nie mieli z tym żadnego problemu. Jak wykazał prof. Jerzy Robert Nowak, szef kieleckiej bezpieki – major Władysław Sobczyński „odmówił wysłania na miejsce gromadzenia się tłumu kompanii szturmowej WUBP pod pretekstem, że żołnierze są zmęczeni nocną akcją w terenie”. Na miejsce zajść nie dopuszczono prokuratora oraz księży, którzy chcieli powstrzymać tłum, liczący bynajmniej nie kilka tysięcy osób, tylko raczej kilkaset.

Kto tego dnia rządził w Kielcach?

Oczywiście zdarzenia tego nie dało się zorganizować spontanicznie – trzeba było wcześniej wybrać miejsce i czas oraz wyznaczyć odpowiednich ludzi. Wiele wskazuje na to, że inscenizacja „pogromu kieleckiego” odbyła się pod nadzorem wysokiej rangi urzędnika GRU (sowieckiego wywiadu wojskowego), Michaiła Diomina, który na parę dni przed pogromem przyjechał do Kielc i po spisaniu sprawozdania z „pogromu” wyjechał. Michaił Diomin, który mówił biegle sześcioma językami, później służył na wysokich stanowiskach w ambasadach sowieckich w Niemczech Zachodnich i Izraelu. Został rozpoznany przez Żydów z Kielc, którzy po pogromie przyjechali do Izraela. Sama obecność w Kielcach urzędnika tak wysokiej rangi byłaby niezrozumiała, gdyby nie fakt, że tamtejszy „pogrom” był bardzo ważnym elementem w strategii Sowietów. Obok Michała Diomina w czasie pogromu w Kielcach był stacjonowany pułkownik NKWD Natan Szpilewoj i komendant ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa w Kielcach Władysław Spychaj-Sobczyński, który później mówił znajomym w jego rodzinnym Koninie, że pogrom kielecki, tak, jak i inne pogromy w ówczesnych krajach satelickich, był inscenizowany przez NKWD na rozkaz Moskwy, a przebieg tych zdarzeń był kontrolowany przez sowiecki aparat terroru. Ciekawa jest też historia zastępcy Sobczyńskiego. Był nim Albert Grynbaum, który w dziwnych okolicznościach zginął w wypadku samochodowym tuż po wydarzeniach kieleckich. O tym, że Sobczyński przez kilka godzin nie zrobił nic, by pogrom powstrzymać, powszechnie wiadomo. Ale nie wspomina się już o tym, że przez cały ten czas był pilnowany przez Natana Szpilewoja, który nawet miał dzwonić do Warszawy, żeby skonsultować dopuszczenie do ewentualnej interwencji. Rzecz znamienna, że Sobczyński – przedwojenny komunista i wojenny partyzant radziecki, chociaż ewidentnie nie dopełnił swoich obowiązków, pomimo wytoczonego mu procesu nie poniósł odpowiedzialności. Skazany został natomiast komendant milicji – Kuźnicki, który 4 lipca 1946 roku… przebywał na zwolnieniu lekarskim, a do pracy przyszedł na wieść o pogromie. Wszystko to wskazuje na świadomą prowokację i realizowanie odgórnie przyjętego scenariusza.

Strzały z góry i ciosy bagnetów

Podobnego zdania była też Bożena Szaynok, autorka książki „Pogrom Żydów w Kielcach 4 VII 1946” (Warszawa 1991). Napisała ona, że „działania milicji służyły niewątpliwie rozwojowi wydarzeń pogromowych. Działania szefa WUBP [Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego – J.R.N.] były niewątpliwie skierowane na spotęgowanie wydarzeń pogromu” (s. 108). Na prowokację wskazuje też późniejsza kariera majora Sobczyńskiego. W normalnych warunkach oficer niepotrafiący opanować zamieszek, w wyniku których zginęli ludzie, powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Tymczasem w procesie po zamieszkach skazani zostali ludzie, którzy według ich rodzin w dniu 4 lipca 1946 r. nawet nie przebywali w Kielcach.

Sędzia Andrzej Jankowski – wieloletni dyrektor Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach – w lipcu 1946 r. mieszkał w Kielcach i na własne oczy widział rzekomy tłum gromadzący się na Plantach. Stwierdził stanowczo, że nie było możliwości, by była to kilkutysięczna gromada ludzi. Ulica Planty nie pomieściłaby w żadnym wypadku takiej liczby ludzi.

Sędzia zwrócił też uwagę na jeszcze jeden aspekt zajść. W wywiadzie udzielonym dr. Leszkowi Bukowskiemu – naczelnikowi kieleckiej Delegatury Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN powiedział: „50 osób sądzonych w różnych procesach związanych z pogromem, 32 to byli milicjanci, żołnierze i funkcjonariusze UB. Pozostałych 18 to cywile. Na 40 Żydów, którzy stracili życie w tym dniu lub później w efekcie doznanych obrażeń, na 11 zwłokach znajdowały się rany postrzałowe, a na 11 rany od bagnetów Mosina, przy czym nie we wszystkich przypadkach jako przyczynę określono te obrażenia, gdyż ofiary miały również zmiażdżone czaszki od silnych uderzeń. Ślady na zwłokach wskazują na udział w zbrodni ludzi uzbrojonych”. A bagnety Mosina miało wojsko i KBW, a nie cywile i robotnicy. W dodatku, zdaniem sędziego, również zmiażdżone czaszki ofiar wskazują, że bito je, by zabić, a nie spontanicznie dawano w przysłowiową „mordę”.

Co więcej – we wspomnianym wywiadzie Jankowski przytoczył relację młodej Żydówki Hanki Alpert, która jako świadek wydarzeń podczas przesłuchań po pogromie powiedziała, że żołnierze po wejściu do budynku zdjęli mundury i z okien zaczęli strzelać do zgromadzonych na ulicy. Jeśli istotnie tak było, to należałoby postawić pytanie o cel takiego zachowania. Łatwo bowiem przewidzieć reakcję zgromadzonych, gdy nagle padły w ich kierunku strzały oddane przez cywilów zgromadzonych w budynku, gdzie przebywali Żydzi.

Warto też zastanowić się przez chwilę nad rolą Jana Wrzeszcza – prokuratora Sądu Okręgowego w Kielcach. Na początku lipca 1946 r. był co prawda na urlopie, ale przebywał w mieście. Usłyszawszy o wydarzeniach na Plantach, udał się tam i próbował objąć przewodnictwo. Jak widomo, został zignorowany i niedopuszczony do żadnych działań.

Trzy dni później na zjeździe delegatów Związku Zawodowego Pracowników Sądowych i Prokuratorskich w Łodzi, w odpowiedzi na propozycję uchwały potępiającej wydarzenia kieleckie, „które okrywają hańbą naród polski”, opowiedział się „za”, ale z koniecznością poznania faktów. Obecny tam wiceminister sprawiedliwości Leon Chajn w swoim wystąpieniu straszliwie go za to skrytykował. Następnego dnia wiadra pomyj wylała na niego lokalna prasa, a sam Wrzeszcz został zawieszony w obowiązkach. W końcu po licznych nieprzyjemnościach zarzucono mu, że jest „klerykałem” i przeniesiono w stan spoczynku, informując o tym – co znamienne – nie jego samego, tylko jego zwierzchnika. Kiedy jakiś czas później poprosił o zaliczenie mu do emerytury wcześniejszego okresu pracy w innej instytucji, prokurator Alicja Graf (z pochodzenia Żydówka), ta sama, która zleciła powieszenie generała Emila Fieldorfa, odmówiła mu nawet tego. Wrzeszcz musiał się więc bardzo narazić władzom, że tak potraktowały – w końcu – swojego człowieka.

„Poligon doświadczalny”?

Sędzia Jankowski zwrócił też uwagę na osobę Henryka Błaszczyka, tego samego, który złożył doniesienie o porwaniu syna. Otóż cała rodzina Błaszczyków została zatrzymana przez UB i przetrzymywana aż do 1947 r. Nikomu z niej nie postawiono jednak żadnych zarzutów, a Henrykowi Błaszczykowi nie wytoczono żadnego procesu. A przecież z oficjalnej wersji wydarzeń wynika, że to on był ich prowokatorem. Za mniejsze rzeczy wówczas rozstrzeliwano. Dlaczego więc Błaszczykowi nic się nie stało? Sędzia Jankowski tego nie powiedział, ale przypuszczenie, że zatrzymanie było formą ochrony nasuwa się samo. A może chodziło o przytoczone przez sędziego pogłoski, że Błaszczyk był stałym współpracownikiem UB ps. „Przelot”? Co ciekawe – informacja pochodzi przede wszystkim od sekretarki szefa UB, Żydówki, która potem wyemigrowała. Czy stary Błaszczyk to „Przelot” – nie wiadomo. Wiadomo za to, że przez wiele lat był pracownikiem ochrony Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Sędzia zwrócił też uwagę, że badanie ciał wykazało, że dwaj spośród trzech zastrzelonych Polaków zginęli od strzałów oddanych z góry, co potwierdzałoby relację Hanki Alpert.

Zauważył również, że podobne zdarzenia z udziałem dzieci, chociaż niezakończone pogromami, miały miejsce w innych miejscach na południu Polski. Na przykład pod koniec lipca 1946 r. w Częstochowie na milicję zgłosiła się kobieta, która powiadomiła funkcjonariuszy, że jej syn nie wrócił na noc. Kiedy w końcu się pojawił, powiedział, że on i jego kolega zostali zatrzymani i uwięzieni przez Żydów. Dopiero potem przyznał, że dwaj ludzie dali im po 20 zł i kazali nocować w piwnicy, a następnie rozpowiadać, że uwięzili ich Żydzi. Rzecz znamienna, że Henio Błaszczyk również miał dostać 20 zł za odniesienie paczki na ulicę Planty 7, gdzie rzekomo zamknęli go w piwnicy Żydzi. Może to oczywiście być zbieg okoliczności, ale trudno nie powtórzyć za sędzią Jankowskim pytania, czy południowo-wschodni region Polski był jakimś polem doświadczalnym.

Rola NKWD

Inni autorzy zwracali uwagę na rolę NKWD w organizacji pogromu. Podkreślał ją np. Michael Chęciński w opublikowanej w 1982 r. w Nowym Jorku książce „Poland. Communism – Nationalism – Antisemitism”. Chęciński – były oficer Wojska Polskiego żydowskiego pochodzenia – powiązany ze służbami specjalnymi, eksponował rolę wspomnianego już oficera sowieckiego wywiadu Michaiła Aleksandrowicza Diomina. Poza przytoczeniem powszechnie znanych faktów związanych z okresem jego pobytu w Polsce, Chęciński zwrócił uwagę, że Diomin był oficerem specjalizującym się w sprawach żydowskich (w latach 1964-1967 był oficerem wywiadu sowieckiego w Izraelu, gdzie pracował jako sekretarz attaché handlowego w ambasadzie sowieckiej w Tel Awiwie) i stwierdził, że to on nadzorował Sobczyńskiego. Co szczególnie ciekawe – Chęciński twierdzi, że dopiero ten nadzór przyniósł pożądane efekty, dowodząc, że Sobczyński próbował już zorganizować zajścia antyżydowskie w Krakowie i Rzeszowie, które jednak się nie powiodły. Chęciński w swojej książce pisał zresztą wprost, że z pogromu kieleckiego najwięcej korzyści wynieśli radzieccy komuniści, którzy na arenie międzynarodowej mogli rozpętać nagonkę na „polskich antysemitów”, „polskich faszystów z leśnych band” i oczywiście na polski Kościół. „Antyżydowskie wybuchy w Polsce służyły jako pretekst do wzmocnienia kontroli nad polskim aparatem bezpieczeństwa poprzez wskazanie, że Polacy, nawet komuniści, nie są w stanie sami utrzymać prawa i porządku (…). Co więcej, mogli usprawiedliwiać wszystkie przyszłe represje polityczne jako konieczne dla zahamowania antysemickich sentymentów ludności (…)” – pisał.

Co ciekawe (i zapomniane), Chęciński nie był odosobniony w swojej opinii. Na wiele lat przed nim na pogrom kielecki zareagowali polscy intelektualiści, w większości z pochodzenia Żydzi, którzy w specjalnym oświadczeniu wydanym w USA już 7 lipca 1946 r. napisali:

„Reżimowi warszawskiemu zależy na odwróceniu uwagi światowej opinii publicznej od swoich ogromnych problemów w administrowaniu krajem – ponieważ nie opiera się on na woli większości Narodu Polskiego – lecz potężnej policji bezpieczeństwa, za którą stoi okupacyjna armia sowiecka. W chwili, kiedy opinia publiczna krajów demokratycznych zaczyna sobie zdawać sprawę z oszustw i nadużyć, jakie popełnia w Polsce prosowiecki reżim (by wspomnieć tylko ostatnie, oszukańcze referendum), rząd warszawski sprowokował morderstwa w Kielcach – ubierając się w togę obrońcy społeczności żydowskiej – aby upozorować, że jest za obroną demokracji”.

Tym samym współcześni nie mieli złudzeń co do faktycznych sprawców pogromu, więc komuniści musieli uruchomić cały aparat propagandy, żeby opinie te powstrzymać. I tak też się stało.

Aparat kłamstw

Machina kłamstw została puszczona w ruch już w kilka godzin po zajściach. W oficjalnej odezwie do ludności miasta Kielc z dnia 4 lipca 1946 r. oświadczono: „Opłacane złotem bandy leśne NSZ, WiN, AK dokonały zbrodni”. Na kieleckich ulicach rozplakatowana została odezwa PPR, PPS, SP, PSL, SL, SD oraz Okręgowej Komisji Związków Zawodowych, pełna błędów i sformułowań charakterystycznych dla sowieckich produkcji tego typu, w której pojawiały się slogany o reakcyjnych panach polskich i stwierdzenie, że wydarzenia w Kielcach rzucają plamę na cały naród polski. Liczne błędy w stylistyce i pisowni wskazywały, że autorami tej ulotki z całą pewnością nie byli członkowie podpisanych pod nią ugrupowań, tylko raczej ktoś, kto słabo znał język polski, za to bardzo dobrze – język propagandy NKWD.

Obecny na pogrzebie ofiar pogromu minister bezpieki Stanisław Radkiewicz oświadczył, że wydarzenia w Kielcach to dzieło emisariuszy Rządu Polskiego na Zachodzie i generała Andersa, przeprowadzone przy poparciu AK. Władysław Gomułka w przemówieniu wygłoszonym na zebraniu aktywu PPS i PPR 6 lipca 1946 r. powiedział: „Faszyści polscy, ci sami, którzy tak entuzjazmują się na sam widok pana Mikołajczyka i których on wita lordowskim uśmiechem zadowolenia, prześcignęli w antysemickim szale morderców hitlerowskich”.

Zarzuty te powtórzyła komunistyczna prasa, pisząca o prowokacji elementów reakcyjnych i kieleckich kołtunach, zarażonych hitlerowską trucizną, podawaną przez andersowskich bandytów mszczących się za „klęskę referendum”.

Całość skwapliwie wykorzystali przedstawiciele żydowskich organizacji (np. Centralnego Komitetu Żydów Polskich), którzy zapominając o relacjach współbraci mówiących o strzałach oddawanych przez wojsko, zajścia te nazywali „próbą odłamu faszystowskiego podburzenia społeczeństwa przeciw rządowi”, spowodowaną oczywiście przegranym referendum. Icchak Cukierman (jeden z przywódców powstania w getcie) stwierdził, że: „(…) Kielce to początek organizowania zamachów na Żydów (…) Dookoła zorganizowanych sił faszyzmu stoją antysemiccy zbrodniarze. Rząd zaczyna się umacniać i walka z reakcją jest ciężka, można się spodziewać mordów na Żydach. Kielce nie były odosobnione (…)”. Tak częste przywoływanie „przegranego” referendum jako przyczyny pogromu z całą pewnością nie było przypadkowe. Gwoli sprawiedliwości trzeba też przyznać, że przynajmniej część informacji o przyczynach pogromu żydowskie organizacje czerpały wprost od Jakuba Bermana, a zatem trudno oczekiwać, by były one zgodne z prawdą. Berman wykonywał przecież ściśle instrukcje Moskwy, a sam będąc Żydem, był żywotnie zainteresowany stosunkami polsko-żydowskimi. Warto też odnotować, że o ile komunistyczne władze dostosowały się do życzeń środowisk żydowskich odnośnie odpowiedniego nagłośnienia pogromu kieleckiego na Zachodzie, o tyle nie podjęły żadnych szczególnych działań w celu zapobieżenia podobnym zajściom w przyszłości. Oznacza to, że miały świadomość, iż takie zagrożenie nie istnieje, albo, że w razie konieczności bez trudu zdołają opanować sytuację, co prowadzi wprost do wniosku, że zdarzenia w Kielcach były starannie zaplanowane i przeprowadzone zgodnie z przyjętym z góry scenariuszem.

Podsumowując sprawę pogromu kieleckiego trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że powyższe wnioski, wyprowadzone z dostępnych strzępków dokumentów i relacji, nie znalazły pełnego potwierdzenia w archiwaliach. Te bowiem, jak już zaznaczono, spłonęły w 1988 r. Zaznaczyć też trzeba, że niezależnie od wszystkich tych czynników w przeprowadzeniu pogromu poza wojskiem wzięła też udział grupka mieszkańców Kielc. Dziś nie sposób stwierdzić, kto wszedł w jej skład – ilu było w niej aktywnych komunistów wykonujących jakieś wytyczne, a ilu kielczan, którzy faktycznie uwierzyli w porwanie polskiego chłopca. Prawdą jest też, że w tamtych miesiącach widać było rażącą dysproporcję pomiędzy głodującymi Polakami a Żydami, którzy byli w nieporównanie lepszej sytuacji ekonomicznej i którzy wcale się z tym nie kryli. To drażniło i wzmagało niechęć. Nie bez znaczenia było zaangażowanie kieleckich Żydów w działania aparatu PPR, PPS i bezpieki, co wzbudzało do nich wręcz nienawiść, tyle że spowodowaną nie przynależnością etniczną, tylko polityczną. W dodatku przynajmniej kilku Żydów zaangażowanych w nowych władzach wywołało powszechne oburzenie popełnionymi nadużyciami. W tej sytuacji prowokacja łatwo mogła znaleźć podatny grunt. Biorąc pod uwagę, że ze stuprocentową pewnością wiemy, iż pierwsze jej ofiary zginęły z rąk przedstawicieli władzy, obciążanie za nią odpowiedzialnością Polaków jest co najmniej nadużyciem. A mówiąc wprost – podłym kłamstwem. Niestety, nie jedynym w kwestii stosunków polsko-żydowskich.

Źródła:

Iwo Cyprian Pogonowski, „Pogrom kielecki 1946”,www.owp.org.pl

Jerzy Robert Nowak, „Prawda o Kielcach 1946 r. Część I”, „Nasz Dziennik”, 04 lipca 2002.

„Pogrom kielecki – oczami świadka”, www. kielce.pl

http://polskaniepodlegla.pl/magazyn-pat ... na-wierzch

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 08 lip 2016, 11:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Żydzi chazarscy w Polsce

Kiedyś z kumplem siedzieliśmy i opowiadaliśmy sobie dowcipy, w tym szabasowe, a wśród nich dowcip o księdzu i rabinie, którzy prawili sobie złośliwości.

Obrazek

Ksiądz chciał się dowiedzieć, ilu ostatnio rabin nawrócił na judaizm, zaś rabin opuszczając przedział pożegnał się słowami, „Uszanowanie dla szanownej małżonki”.

I tak z dowcipu wyłoniło się pytanie, czy można „nawrócić” się na judaizm? Wydawało się, że nie, ale pewni nie byliśmy. Prosta sprawa, siąść do komputera i zapytać u źródła, czyli w synagodze. Uprzejma i treściwa odpowiedź przyszła po kilku dniach. Jest możliwość konwersji na judaizm, przy czym proces jest długi i trudny. Wynika to z negatywnych doświadczeń, stąd społeczność musi sprawdzić intencje danej osoby, czy rzeczywiście się chce nawrócić, czy czyni to w celach szkodzenia tej społeczności. W trakcie konwersji należy przyjąć zarówno judaizm jako jedyną religię, jak i przyjąć narodowość, stać się Żydem. Przy czym nie ma problemu, by mieć więcej narodowości, być np. Żydem i Polakiem, Anglikiem itd.

Jednak nie zawsze było tak trudno. Wielu ludzi uważa, że wyznawcami judaizmu są tylko ludzie pochodzący z Judei, których tragiczne skutki powstania roku 66- 135 n.e., po którym w ramach represji zburzono świątynię w Jerozolimie – do dziś pozostała z niej tylko sławna ściana płaczu – wypędziły w świat. Jest to tylko po części, i to tej mniejszej części, prawda. Bo judaizm nie zawsze był zamkniętą religią, do której przyjmowano po długich staraniach. Był również religią, którą narzucano poddanym innej wiary, grupom ludów rozkazem władcy. Przyjmowano do niej nie tylko pojedyncze osoby, rodziny, ale nawet całe ludy.

Jednym z ważniejszych ludów, mających duże znaczenie w polskiej historii, był stepowy lud Chazarowie. W VIII w. ich ziemie rozciągały się między Morzem Kaspijskim, Dnieprem i Kamą. Z ludu pastersko-łupieżczego z czasem przekształcili się w zróżnicowaną etnicznie ludność kupców i rzemieślników czerpiących korzyści z położenia na Szlaku Jedwabnym. Byli ludem tolerancyjnym religijnie, na tyle, że powodowało to napływanie na ich tereny rugowanych z Cesarstwa Bizantyjskiego Żydów.

Powstało państwo określane Kaganatem Chazarskim, będące konglomeratem różnych ludów ściągniętych korzyściami jakie daje położenie na Jedwabnym Szlaku. Położenie geograficzne Kaganatu z czasem jednak zaczęło stwarzać poważne problemy. W 2 połowie VII w. u granic stanęli Arabowie, z którymi wojny toczono przez ponad 100 lat. W różnych okresach czasu mieszkańcy Kaganatu poddawani byli przymusowej to islamizacji, to judaizacji.

Warunki sprzyjające Żydom powodowały przenikanie do tej społeczności Żydów z terenów Cesarstwa Bizantyjskiego.
Narzucanie religii powodowało, iż powstawały bunty wewnętrzne osłabiające to państwo. W latach dwudziestych X w. miała miejsce szczególnie okrutna wojna, w wyniku której narzucono im judaizm. Wojny, konflikty powodowały emigrację ludności chazarskiej na tereny Rusi. W roku 988 próbowano nawet namówić Włodzimierza Wielkiego, władcę Rusi, na przyjęcie judaizmu jako religii państwowej. Ostatecznie na Rusi, dzięki wdziękom pewnej Anny*, siostry cesarza Bizancjum zwyciężyło chrześcijaństwo, w wizji bizantyjskiej, dziś określane „prawosławiem”. Żydzi chazarscy jednak już w tym czasie zamieszkiwali już większość terenów Rusi. W roku 1113 rozpoczęły się pierwsze pogromy Żydów w Kijowie, wynikające z faktu zajmowania się przez nich handlem, a w szczególności lichwą i poborem podatków, zaś nadużycia doprowadzały do buntów społecznych i pogromów.

W roku 1171 Żydzi występowali już na Litwie, jednak uciskani przez pogańskich Litwinów nagminnie emigrowali z tych terenów na tereny dzisiejszej Polski.

Najstarszą wspólnotą chazerów o wyznaniu judaistycznym na terenach dzisiejszej Polski była wspólnota występująca już w roku 1069 na terenie Przemyśla i Grodów Czerwińskich. Występowanie dwóch nurtów spływających do Polski Żydów można zaobserwować w okolicy roku 1349, kiedy to po wojnie o księstwo halicko-włodzimierskie i po zajęciu Lwowa i Przemyśla Kazimierz III nadaje żyjącym tam Żydom ruskim (chazarskim) przywilej lwowski (rok 1356) oparty na prawie magdeburskim, podczas, gdy żyjący w Polsce Żydzi mieliby posiadać tzw. Status Kaliski (1264).

Z przywilejami jednak wiążą się pewne problemy historyczne. Krąży po internecie tzw. Status Kaliski.

1. Kiedy jest sprawa przeciwko Żydowi, nie może przeciw niemu świadczyć chrześcijanin sam, lecz razem z innym Żydem.

2. Kiedy chrześcijanin pozywa na Żyda o zastaw, Żyd zaś utrzymuje, że żadnego nie wziął, wtedy Żyd przysięgą się uwolni.

3. Kiedy chrześcijanin utrzymuje, że na zastaw od Żyda mniej pieniędzy otrzymał, aniżeli Żyd teraz żąda, Żyd przysięgą dowód złoży.

4. Kiedy Żyd, nie mając świadków, utrzymuje, że chrześcijanin zastaw wypożyczył chrześcijanin się odprzysięże.

5. Prócz rzeczy kościelnych i krwią zabarwionych wolno Żydom wszystko brać w zastaw…

Trzeba przyznać, że dość bulwersująco on brzmi, stawiając Żydów w wyraźnie uprzywilejowanej pozycji. Tak więc dokument jest wodą na młyn tych, co chcą udowodnić iż to przybysze podstępem, pieniędzmi lub innymi drogami mieli w naszym kraju uzyskać lepsze prawa od rdzennych mieszkańców. Dla drugiej strony przywileje te są dowodem jak głęboko w polskim prawodawstwie ukorzenione są przywileje tej mniejszości, których dziś środowiska te powinny się domagać.
Problem w tym, że dokumentów tych nie ma. Badaniami nad tymi dokumentami zajęto się w XIX w. Głównym prowadzącym te badania był Romuald Haube, historyk i prawnik, który jednak w swych badaniach, jak również w płynących z nich wniosków opierał się również na pracach innych naukowców.

W pracy wyraźnie stwierdzono iż nie ma oryginału Statusu Kaliskiego ani jego ówczesnych kopii. Co więcej, nie ma późniejszego potwierdzenia tego przywileju przez Kazimierza Wielkiego (1334), na które również niektórzy się powołują ani w oryginale ani w ówczesnych kopiach. Pierwsza wzmianka o istnieniu tych przywilejów znalazła się w Zbiorze Praw Polskich Łaskiego z roku 1506. Do potwierdzenia tych przywilejów odnosił się również Długosz, „na prośby Estery żydówki uczynił to król i nadał pojedynczym Żydom mieszkającym w Królestwie, nadzwyczajne prerogatywy i wolności, czym oburzył na siebie wielu, którzy już wtedy uważali je za fałszywe, wydane na krzywdę ludzką, i któremi znieważony został i obrażony boski majestat” (Roczniki, Edycya Krakowska, t. III, str. 263). Jednak przywileje te odnosiły się do wybranych rodów, a nie do całej populacji Żydów w Polsce.

Tak więc w wyniku badań stwierdzono, że brak jest dokumentów źródłowych z tamtych czasów potwierdzających uprzywilejowanie Żydów. Dostępne dokumenty to są jednak fałszywski powstałe w późniejszych czasach. Pierwotnej treści przywilejów jeśli by takowe istniały ustalić się nie da. Choć prawdą jest, że Żydzi i to nie tylko w Polsce, ale w innych krajach Austria – Fryderyk (1244), Węgry – król Bela (1251) przywileje uzyskiwali i wiele świadczy za tym, że twórcy tzw. „Statusu Kaliskiego” właśnie na tych dokumentach się wzorowali. Za to na pewno Żydzi uzyskiwali przywileje pozwalające im na tworzenie miast, gdzie posiadali pewną autonomię.

W późniejszych czasach liczba Żydów na terenie Polski malała. Występowało jednak wyraźne rozdzielenie Żydów od ludności polskiej. Żydzi zamieszkiwali własne miasta, miasteczka, czasami dzielnice miast (przykładem krakowski Kazimierz). W okresie rozbiorów, sytuacja Żydów zależna była od zaborcy. Najcięższą sytuację mieli Żydzi z zaboru rosyjskiego, jednak mimo tych szykan, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zamieszkiwało ją ponad 3 miliony Żydów, co stanowiło jedną z największych populacji na świecie.

Mówiąc o Żydach nie można nie wspomnieć roli Polski w tworzeniu dzisiejszego Izraela. Gdy sytuacja w hitlerowskich Niemczech wyjaśniała się i wiadomo było, iż dojdzie do pogromów, a Żydzi w Polsce zrozumieli, że holokaust jest nieunikniony, nastąpiła gwałtowna emigracja Żydów, mimo wyraźnego sprzeciwu Brytyjczyków, na tereny dzisiejszego Izraela i odbywało się to dwoma drogami, lotniczą, realizowaną przez PLL Lot oraz także kolejowo – morską realizowaną przez Konstancę (port Rumunii). Pięknie to opisano w książce „Znaczy Kapitan” Karola Borchardta, oficera na statku „Polonia”, na którym ze względu na listę pasażerów wprowadzono kuchnię koszerną.

Warto też wspomnieć o naszych marzeniach o posiadaniu polskiej kolonii na Madagaskarze. Tak naprawdę miało być to miejsce ucieczki polskich Żydów przed niebezpieczeństwem Holokaustu. Nawet w tym celu wysłano tam delegację z mjr Lipeckim na czele, której uczestnikiem był podróżnik Arkady Fidler. Cały pomysł upadł, po wrzawie w prasie polskiej i francuskiej.

Ostatnia grupa uchodźców żydowskich z Polski, a w zasadzie już z ZSRR, wyszła wraz z armią Andersa i opuściła tę armię na terenach dzisiejszego Izraela tworząc podwaliny tego państwa. Tyle, że to długa historia, której warto poświęcić osobny artykuł. Nie przez przypadek pierwsi premierzy Izraela mieli właśnie polskie korzenie.

Jeśli do tego dołożymy fakt, iż znakomitą większość „Sprawiedliwych wśród narodów świata” stanowią Polacy, gdy to w Polsce za pomoc Żydowi groziła śmierć całej rodziny, czy nie dziwi fakt, iż to właśnie Prezydent Polski przepraszał za Jedwabne?

Żydzi amerykańscy, władze Anglii dokładnie wiedziały, co się działo wtedy w Polsce, informował ich o tym Jan Karski, który w celu zdobycia dowodów, w przebraniu ukraińskiego strażnika przedostał się do obozu koncentracyjnego, ale nie ruszyli palcem by pomóc swym współwyznawcom.

Za: http://zawisza.neon24.pl/post/132111,zy ... y-w-polsce

Data publikacji: 8.06.2016

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydzi ... ce-2016-06

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 11 sie 2016, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... kodowania/

W 1968 jedni żydzi wygonili od koryta drugich żydów, a teraz Polacy mają płacić "wypędzonym" odszkodowania, mimo iż "wypędzeni" i tak żyli na poziomie dla przeciętnego Polaka nieosiągalnym.

Kopia artykułu:

Żydzi znów chcą kasy od Polski. Wypędzeni w 1968 r. ze stanowisk w partii, bezpiece i rządzie domagają się odszkodowania!
KLUB INTELIGENCJI POLSKIEJ 9 SIERPNIA 2016

Obrazek
Marzec 1968


Rocznica wydarzeń Marca 1968 r. to dla izraelskich mediów wymarzona okazja do wypominania Polakom nikczemnych czynów. W tym roku zajął się tym na łamach „Jerusalem Post” Daniel Schatz. Żydzi stali się obiektem fizycznej przemocy, byli pozbawiani obywatelstwa, zmuszani do emigracji, więzieni, bici, poddawani torturom.
Dla zilustrowania tych okrutnych praktyk przywołuje wspomnienia Józefa Dajczgewanda, któremu w trakcie przesłuchań milicja kazała zdjąć spodnie. Leo Kantor z Opola tak wspomina „tragiczne” przeżycia : nie przedłużono mi umowy o pracę, odrzuciłem ofertę zatrudnienia na uczelni, bo była w innym mieście. Pożeglował więc do Szwecji i stamtąd nieprzerwanie biadoli o „pieprzonych polskich antysemitach”. Jeśli zmiana miejsca pracy oznacza „wypędzenie”, to wszystkich nas wypędzano kilka razy w życiu. Na rzewnych wspomnieniach „JP” nie poprzestaje. Szybko przystępuje do rzeczy: w 2000 r. Aleksander Kwaśniewski w imieniu Polaków przeprosił za te czyny, a 8 lat później potępił je Lech Kaczyński, ale w Polsce ciągle nie ma politycznej woli przyznania się do odpowiedzialności wobec ofiar etnicznych czystek. I ogłasza apel. Mimo upływu 48 lat Polska nie wypracowała sposobu rozwiązania zasadniczej kwestii odszkodowań dla tych, których pozbawiono mienia. Nie postawiła też w stan oskarżenia żadnego ze sprawców. Warszawa musi uchwalić odpowiednie ustawy przewidujące pełne odszkodowanie i zwrot skradzionego mienia. Sprawa jest nagląca. Czas najwyższy wyrównać wszystkie krzywdy i stawić czoła upiorom przeszłości, 48 latom pasywności i bezczynności.

Komunistyczna wojna domowa
Czym był Marzec 1968? „Prostej” odpowiedzi udzielił Kwaśniewski – był to „wybuch tradycyjnego polskiego antysemityzmu”. Po wojnie wielokrotnie oskarżano Polaków o antysemityzm. Robiono to w czasie wszechwładzy Bermana, gdy w ogromnych nakładach produkowano obraźliwe dla Polaków książki i znieważające filmy. Nikt jednak nie oskarżał całego narodu. Doszło do tego dopiero w wolnej Polsce. Co więcej, do listy antysemitów, obok Kościoła, AK i chłopów, dopisano robotników i komunistów, z Gomułką na czele, a każdy, kto się temu sprzeciwiał, był faszystą lub… komunistą. Przez cały okres PRL-u, aż do marca 1968 nie wolno było mówić o tym, kto kierował aparatem terroru, o szowinizmie żydowskim. Wolno za to było mówić o szowinizmie polskim.
Jakie były przyczyny Marca 1968? Jedni upatrują ich w przełomie 1956 r. Inni w rozprawie grupy Bermana z „odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym” w PPR. Jeszcze inni w genezie powstania PRL-u, tj. bezspornym fakcie, że mógł powstać tylko przy pomocy Stalina. Sami komuniści nie mieli szansy na przejęcie władzy. Nie stanowili liczącej się siły. Byli ciałem obcym, zdominowanym przez mniejszości narodowe. Przede wszystkim przez Żydów. W kwestiach takich jak niepodległość oraz świadomość narodowa dzieliła ich od Polaków przepaść. Jednak październik 1956 r., tj. przejęcie władzy przez Gomułkę i częściowe obalenie komunistycznego terroru, miał swoją wagę. Internacjonaliści przegrywali, tracili stanowiska, stawali się mniejszością na szczytach władzy. Nie czekali jednak bezczynnie. Wiedzieli, że mit Gomułki przeminie, że urośnie krąg rozczarowanych i zawiedzionych. W pierwszej linii pretendentów powrotu do władzy byli pogromcy „zaplutych karłów reakcji”, z ich antypolonizmem przypisującym Polakom najbardziej haniebne cechy i nikczemne czyny. I nie było przypadkiem, że liderzy tzw. wydarzeń marcowych to prawie w komplecie dzieci owej żydowsko-stalinowskiej sitwy.
Buta tych, których Gomułka od władzy odsunął, rosła. Z dnia na dzień stali się też żarliwymi demokratami. W marcu 1968 kreowali na bohaterów narodowych Kuronia, Michnika i Blumsztajna (hucpa powtórzyła się w sierpniu 1980 – jego siłą sprawczą mieli być też oni). Wiedzieli, że Gomułki nie da się zastraszyć ani pozyskać. Postanowili więc go usunąć. „Towarzysze żydowscy” nigdy Gomułce nie wybaczyli, nawet po śmierci. A prawda była taka: od narodzin PRL-u trwała walka między narodowym a internacjonalnym (czyli antynarodowym) skrzydłem komunistów. Mimo krwawego Grudnia 1970 r., mimo ciężkich błędów i win, nie można zapomnieć, że Gomułka w czasach dla powojennej Polski najstraszniejszych miał odwagę bronić Polaków przed mafią szowinistów żydowskich, przed Bermanem, Brystigierową i Fejginem. I właśnie dlatego tak bardzo go nienawidzą. I właśnie dlatego poniewierają nim, a nie Bierutem, Bermanem i Ochabem.
Marzec 1968 r. jest kluczowym dowodem szowinistów żydowskich na „odwieczny, zoologiczny, polski antysemityzm”. Każdego roku w kraju i na świecie, zawsze z dużym rozgłosem, obchodzą rocznicę marcowej rewolty, jako dzień żałoby i cierpienia. Pewni siebie, przekonani, że w „tym kraju” już wszystko należy do nich, obdzielają się polskimi orderami, oskarżają o antysemityzm, żądają odszkodowań. W sukurs spieszy im cały świat. Leopold Unger napisał o Mengele, odradzaniu się antysemityzmu i „polsko-sowieckim narodowym socjalizmie”. I nie ma na myśli drugiej wojny. Ma na myśli Marzec 1968 r. A więc Mengele, nazizm i Polska pod jednym dachem.

Dochodowy antypolonizm
Dla Szymona Wiesenthala: Liczba uratowanych Żydów polskich jest zdecydowanie znikoma w porównaniu z liczbą Żydów, którzy mogli uciec z obozów lub gett. Gdyż ci, którym udało się zbiec, byli schwytani przez polską ludność i przekazywani Niemcom. Stawka za głowę Żyda wynosiła 100 złotych i litr wódki. Polacy zawsze chętnie pili wódkę.
Pisał to człowiek uratowany przez Polaków, przyjmowany w wolnej Polsce z honorami, odznaczony przez Wałęsę krzyżem Polonia Restituta. Podobnie fetowany był Tomasz Gross. Mieszkający w USA Żyd polskiego pochodzenia Norman Finkelstein napisał: „o polskim antysemityzmie mówi się dla pieniędzy. Polska i jej sławetna inteligencja, która uważa, że każda krytyka Żydów to antysemityzm, robi to dla kasy. Wyleje kubeł pomyj na Polskę i pędzi do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w gazetach i zostać poklepanym po plecach. W Ameryce zajmowanie się holocaustem przynosi świetne pieniądze, a jeśli dostarczysz dowód, że Polacy to obrzydliwi antysemici, masz gwarancję ogłoszenia cię bohaterem. Przykładem jest Gross. Napisał książkę i dostał posadę w Princeton.”

Wypędzeni z rządu, partii i bezpieki
„Weterani” Marca twierdzą, że wszyscy są ofiarami antysemityzmu, że pozbawiono ich majątków, a z Polski „wypędzono”. Podczas wojny wysiedlono chłopów z Zamojszczyzny, spalono ich domy, dzieci odebrano rodzicom. Gdy Sowieci najechali na Kresy, majątki stracili wszyscy Polacy. Upchano ich w bydlęcych wagonach i pognano do Kazachstanu. Żydom Marca komuniści odebrali paszporty i dali bilet w jedną stronę, zwykle do Austrii. A więc z jednej strony paszport i bilet, a z drugiej – mordy, podpalenia, zsyłka, głód. Jeszcze inne określenie to: „Polska nas nie chciała”. Stoczniowców też nie chciała, ale nie nazywamy ich „wypędzonymi”, a wyczynów Balcerowicza „czystkami”. W powojennej historii Polski nie odnotowano wypadku „wypędzenia” kogoś z Polski tylko dlatego, że był Żydem, ani w 1968 r., ani w poprzednich falach emigracji. Przydałyby się więc inne słowa i inne akcenty. Dla ostudzenia emocji trochę danych statystycznych. 28 maja 1948 r. Biuro Polityczne KC PPR stwierdziło: wyjazd członków partii do Palestyny nie stoi w sprzeczności z ideologicznymi zasadami członków naszej partii. Partia nie zaleca i nie organizuje wyjazdów, okazując jedynie indywidualne poparcie tym towarzyszom, którzy zdecydują się wyjechać. Według danych Żydowskiego Instytutu Historycznego w końcu lipca 1946 r., po przybyciu do Polski z terenu ZSRR 136 tys. Żydów, ludność żydowska osiągnęła 259 tys. Tylko do lutego 1947 r. wyjechało z Polski 140 tys. To samo źródło podaje, że do końca 1950 r. przybyło do Izraela 106 tys. Żydów z Polski, w latach 1945-1956 Stany Zjednoczone przyjęły 160 tys., Kanada 12 tys., Australia 15 tys. i Ameryka Łacińska 30 tys. Rzecz znamienna – wyjeżdżający otrzymywali dokument podróży i rezygnowali z polskiego obywatelstwa. Przepisy emigracyjne dla Żydów stworzyli więc nie Moczar i Gomułka, ale Berman! I nikt wtedy nie protestował, nikt nie mówił o antysemityzmie.



Po marcu 1968 r. z Polski wyjechali w większości wysokiego szczebla funkcjonariusze partyjni i oficerowie bezpieki. Ze stanowisk i z instancji partyjnych usunął ich Gomułka. Byli ofiarą wewnątrzpartyjnych potyczek. Wypędzono ich więc, ale… z rządu, partii i bezpieki. Byli zatem emigrantami politycznymi. W większości przestępcami, uciekającymi przed wymiarem sprawiedliwości. Marcowy emigrant Stefan Michnik, całkowicie zaprzedany sowieckim okupantom, wydał kilkanaście wyroków śmierci na polskich patriotów. Nigdy nie przeprosił, nigdy nie poniósł za to żadnych konsekwencji, żyje spokojnie w Szwecji i jest „ofiarą polskich antysemickich prześladowań”. Anna de Tusch-Lec wspomina w „Dużym Formacie”: W Izraelu mój tata powiedział mi bardzo ciekawą rzecz: Anka, ty myślisz żeśmy wyjechali z Polski dlatego, że był antysemityzm? Nie, on był zawsze. Ale w 1968 r. zrobiło się niebezpiecznie. Tam parę pieczeni piekło się jednocześnie. Oni mieli nasze kartoteki. Nas, Żydów z UB. (…) Mój tata był w UB. Mówił nam: byłem, mam czarną plamę na życiorysie. Co robił Polakom? On zabijał, torturował. Czy w takiej sytuacji przeprowadzka do innego kraju była najgorszym wyjściem? A propos, już w 1957 r. złożył podanie o zgodę na wyjazd do Izraela, ale jej nie dostał. Inni wyjechali jako emigranci ekonomiczni. W zabiedzonym komunistycznym kraju wszyscy marzyli o wyjeździe na Zachód. W czasach PRL był on Ziemią Obiecaną, bo oprócz wolności kojarzył się z dobrobytem. I co się okazuje – tylko Żydzi nie chcieli tam jechać, ich miłość do Polski była wielka, że Zachód w ogóle ich nie pociągał. Ogrom „krzywd” wyrządzonych Kantorom i Grossom dobrze ilustruje anegdota: gość z Polski na widok kalifornijskiej willi z basenem należącej do marcowego emigranta wzdycha – ale cię Gomułka urządził. I wreszcie, wśród „wypędzonych” byli też nacjonaliści, tj. ci, którzy chcieli wstąpić do izraelskiej armii i walczyć z Arabami. Wielu z nich wcześniej starało się o zgodę na wyjazd do Izraela, ale jej nie dostali. Umożliwiły im to dopiero wydarzenia marcowe. Czy zatem słowo „emigrant” zamiast „wypędzony” nie wydaje się być bardziej odpowiednie?
Nathaniel Popper w „The Jewish Daily Forward”, gazecie żydowskiej wydawanej w Nowym Jorku, nawołuje Żydów i Niemców, by połączyli siły przeciw Polsce, by zjednoczyła ich restytucja mienia. Tekst nosi znamienny tytuł: Bitwa roszczeniowa rozszerza się na polski front i zawiera uderzający zwrot: wspólna walka Żydów i etnicznych Niemców stwarza nową sytuację w historii roszczeń tych, którzy „przeżyli Holocaust”. Przypadek Poppera pokazuje, że gdy chodzi o pieniądze, Żydzi nie mają żadnych skrupułów i gotowi są na najbardziej plugawą kolaborację, nawet ze swoimi katami. Przypomnijmy zaproszenie przez „Wyborczą” syna Hansa Franka na rozmowę o tym, jak szkodzić polskiemu rządowi. Popper przywołuje przypadek Grossa, który został po Marcu „wypędzony”. Napisał o prześladowaniach, przesłuchaniach w prokuraturze, próbie odebrania orderu nadanego przez Bronisława Komorowskiego. Apeluje do administracji amerykańskiej, aby Grossa broniła. Bezczelne żądania Schatza i Poppera przypominają inny, najbardziej plugawy antypolski wyczyn – pozew jedenastu Żydów złożony w nowojorskim sądzie przeciwko RP. Czytamy w nim: polityka obowiązująca w Polsce przez ostatnie 54 lata sprowadzała się do wygnania, co do jednego, Żydów z Polski, poprzez czystki etniczne i rasowe, przemoc i szantaż, w tym tortury i morderstwa. Ci, którzy przeżyli Holocaust, byli mordowani, bici, gwałceni, terroryzowani, torturowani, plądrowani i zmuszani do emigracji, bez prawa do odzyskania bądź zarządzania posiadanymi nieruchomościami (…) polski rząd zezwalał na te ohydne czyny, aż Żydzi poddali się z wyczerpania i opuścili Polskę, pozostawiając w niej swoje mienie.
Ambasada RP w Waszyngtonie na pozew nie zareagowała, nie zajęła wobec szkalującego wizerunek Polski wystąpienia żadnego stanowiska, nie domagała się przeprosin.

Przedsiębiorstwo holokaust
Temat roszczeń powraca. Żądania odszkodowań, połączone z pogróżkami się nasilają. Na stronie Światowego Kongresu Żydów zamieszczono apel nowojorskiego prawnika Menachema Rosensafta, wzywający Amerykanów żydowskiego pochodzenia do bojkotu Polski. Prezes organizacji opatruje go komentarzem: doceniam okazywaną przez polski rząd przyjaźń Izraelowi, ale liczę, że usiądzie do stołu, rozpocznie rokowania i wypłaci ofiarom Holocaustu i ich spadkobiercom odpowiednie odszkodowanie. Wiek poszkodowanych wymaga procedur najprostszych i najtańszych. Czyli podobnych do stosowanych przy zwrocie mienia gminom wyznaniowym żydowskim? Bo przypomnieć trzeba, że dziewięć gmin zrzeszających niespełna tysiąc Żydów dostało 5236 nieruchomości. Profesor Finkelstein tak o tym napisał: czy odrodzenie żydowskiego życia rzeczywiście wymaga, aby na każdego polskiego Żyda przypadała jedna synagoga, szkoła lub jeden budynek szpitalny?
W stosunkach polsko-żydowskich jest wiele tajemnic: do dziś nie wiemy, co było przedmiotem posiedzenia rządu Donalda Tuska w Jerozolimie. Nie wiemy, jaką wartość mają kamienice „zwrócone” gminom żydowskim i o jaki majątek jeszcze zabiegają. Nie wiemy, co ustalono w „przełomowych” rozmowach rządu z izraelską agencją HEART. Nie wiemy, jakie obietnice w sprawie lasów państwowych złożył Tusk w Nowym Jorku przedstawicielom organizacji żydowskich. Rząd PO–PSL otworzył nowy kanał wypłat odszkodowań i utworzył nową kategorię poszkodowanych, wprowadzając ustawę, w myśl której ci, którzy urodzili się w Polsce i są ofiarami nazistowskich lub sowieckich represji lub urodzili się po wojnie w rodzinie, która została zmuszona do opuszczenia Polski, otrzymują miesięczną rentę. Dotychczasowe doświadczenia jasno pokazują – obecny model stosunków prowadzi donikąd.

Obrazek

To znaczy – donikąd prowadzi stronę polską, bo organizacje żydowskie prowadzi gładko do celu. PiS obawia się, by nie doklejono mu antysemickiej gęby. Tyle tylko, że antysemicka gęba jest mu doklejana bez względu na to, co robi lub czego nie robi. Dowodem – prasa w Izraelu; Aleksander Gleichgewicht, porównujący władze PiS do rządów PRL z czasów Marca 1968; „walka o demokrację”, czyli dywersja lobby żydowskiego, której celem jest przywrócenie do władzy ludzi, którzy zaspokoją jego roszczenia. Sprawę gmatwa to, że w imieniu rządu z „przemysłem holokaustu” rozmawia znany ze skrajnie filosemickich poglądów Witold Waszczykowski, który nie tak dawno bez żadnego problemu odpuścił zabezpieczenie socjalne Polaków w Wielkiej Brytanii za mgliste obietnice baz NATO w Polsce. Czas więc na audyt, co w tej kwestii poprzedni rząd zrobił, jakie obietnice złożył i jakie umowy podpisał, i przy okazji na ostrzeżenie wszystkich polityków, że jeśli którykolwiek z nich przyłoży rękę do rabunku Polski, nigdy nie dostanie naszego głosu.

Krzysztof Baliński
18 Cze 2016

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta. https://wogoole.pl/czerwiec/258-warszaw ... 42016.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 29 sie 2016, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... ta-marcowa

Syjonistyczna Rewolta Marcowa

Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL
Jerzy Brochocki

Przez cały okres PRL aż do marca 1968 roku nie wolno było rozpowszechniać informacji krytycznie oceniających rolę lobby żydowskiego w PRL, nie wolno było, nawet po Październiku 1956, pisać czy mówić o tym kto kierował aparatem terroru w PRL itd. Wolno było pisać o szowinizmie niemieckim, ukraińskim, amerykańskim, francuskim a zwłaszcza polskim. Nie wolno było pisnąć nawet o szowinizmie żydowskim. Ta blokada trwała czterdzieści pięć lat PRL z krótką przerwą w marcu 1968. W tym sensie marzec 1968 roku był wydarzeniem ważnym. To w marcu 1968 roku uczyniono jedyną w historii PRL próbę zrównania praw Żydów i Polaków.

Rozdział 1
Korzenie zła
Łatwej i prostej, a raczej prostackiej, odpowiedzi na pytanie czym był Marzec 1968 roku udzielił Aleksander Kwaśniewski i lobby żydowskie w Polsce. Była to – ich zdaniem – antysemicka prowokacja przeprowadzona przez tzw. Partyzantów. Był to także wybuch “tradycyjnego, polskiego antysemityzmu”.
Nie po raz pierwszy w powojennych dziejach Polski oskarżenie o antysemityzm podnoszone jest tu, na polskiej ziemi. Tak było w strasznych latach stalinowskich. Tak było w okresie po Październiku 1956 roku, gdy tzw. szkoła szyderców zalewała prasę i radio antypolskimi publikacjami, gdy w ogromnych nakładach wydawano obrażające naród polski książki, produkowano znieważające Polaków filmy, wyszydzano naszą historię. Oskarżano o antysemityzm Kościół katolicki, ruch narodowy, Armię Krajową.
Nigdy jednak, nawet w okresie wszechwładzy Jakuba Bermana, Hilarego Minca i Romana Zambrowskiego, żaden przedstawiciel rządzących nie ośmielił się wystąpić z oskarżeniem o antysemityzm całego polskiego narodu. Stało się to dopiero w wolnej, demokratycznej Polsce w trzydziestą rocznicę wydarzeń marcowych. Do listy tradycyjnie oskarżonych o antysemityzm: Kościoła katolickiego, narodowców, chłopów, dopisano robotników polskich i – co już trąci schizofrenią – narodowych komunistów z Gomułką na czele. Przez prasę, radio i TV przewaliła się potężna powódź nienawiści i kłamstw. Każdy kto próbował wyrazić już nie tylko sprzeciw, ale chociażby wątpliwości, był oskarżony o antysemityzm, szowinizm, faszyzm lub… komunizm. Nienawiść sięgnęła szczytu. Szczytu sięgnęło kłamstwo. Nikt nie pytał o prawdę. Nikt jej nie szukał.
Jakaż więc jest prawda o marcu 1968 roku? Jakie były przyczyny i skutki tych wydarzeń? Czy możliwe jest dzisiaj, po upływie ponad trzydziestu lat pełne, ostateczne odkrycie prawdy o marcu 1968? Niezupełnie. Jest jeszcze kilka kart tego fragmentu historii PRL nie do końca zbadanych. Jeszcze nie wszystkie dokumenty odkryto i ujawniono. Jeszcze pozostają poza zasięgiem polskich badaczy archiwa Kremlowskie dotyczące tych wydarzeń. Jeszcze można oskarżać nieżyjącego Mieczysława Moczara o to, że świadomie spowodował awanturę marcową, aby obalić Gomułkę i uczynił to na rozkaz Kremla. Nawet takie brednie są możliwe i nawet wtedy gdy głoszą je autentyczni agenci tajnych służb sowieckich. Więc upłynie jeszcze nieco czasu zanim ujawnione zostanie wszystko, do końca.
Jednakże mimo tych zastrzeżeń, można już dziś ustalić genezę wydarzeń marcowych, ich główne przyczyny i skutki. Można przeprowadzić dowody prawdy w procesie przeciwko tym, którzy prowokację marcową usiłują wcisnąć na karty historii Polski, plasując ją na wysokości polskich powstań narodowych lub też podnosząc do rangi źródła z którego zrodził się bunt robotniczy 1980 roku i “Solidarność”.
Nieliczni badacze upatrują źródeł marca 1968 roku w październikowym przełomie 1956 roku. Jeszcze mniej liczni szukają początku marca 1968 roku w wydarzeniach roku 1948, w rozprawie kominternowskiej grupy Bermana z tzw. odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym w PPR – PZPR z gomułkowską “polską drogą do socjalizmu”. Jeżeli jednak uznamy, że rok 1948 otwierając najstraszniejszy, stalinowski okres w powojennej historii Polski, zaowocował w konsekwencji buntem robotników Poznania i Październikiem 1956 roku to musimy odpowiedzieć na pytanie -jak doszło do dramatu roku 1948, do stalinizmu w jego najstraszniejszej postaci? To zaś jest pytanie o genezę powstania PRL.
Nie sięgając w daleką przeszłość, do początków ruchu komunistycznego, za punkt wyjścia przyjąć należy fakt bezsprzeczny, nie budzący już dziś żadnych wątpliwości, że Polska Ludowa rządzona przez komunistów mogła powstać i istnieć tylko w wyniku dyktatu sił zewnętrznych, zniewolenia przez ZSRR za zgodą rządów USA i Wielkiej Brytanii. W żadnych innych okolicznościach komuniści nie mieli żadnej szansy objęcia władzy w Polsce. W okresie międzywojennym Komunistyczna Partia Polski nie stanowiła liczącej się siły politycznej. Od początku swego istnienia pozostawała obcym ciałem odrzuconym przez przytłaczającą większość Polaków. Wynikało to nie tylko z absolutnej podległości KPP wobec struktur Międzynarodówki Komunistycznej czyli Kremla, lecz także z faktu, iż była to partia zdominowana przez mniejszości narodowe, w tym przede wszystkim przez Żydów. W takich podstawowych dla Polaków kwestiach, jak niepodległość, suwerenność, świadomość narodowej wspólnoty, między Polakami a KPP istniała przepaść nie do przebycia. W publikacji pt. “Przyczynek do genezy konfliktu” czołowy ideolog PZPR Andrzej Werblan pisał:
Na programowym stanowisku KPP w sprawie niepodległości Polski, przez długi czas ciążyły błędy luksemburgizmu, którego cechą charakterystyczną było pomniejszanie roli kwestii narodowej i tendencji narodowo-wyzwoleńczych w ramach walki o socjalizm oraz niedocenianie znaczenia niepodległości państwowej w socjalizmie.
Powiedzmy wprost: Róża Luksemburg nazwana przez Lenina orłem rewolucji była nieubłaganym przeciwnikiem niepodległości Polski. Orłem rewolucji to może ona i była, ale na pewno nie był to orzeł biały.
(…)
Szczególne znaczenie dla przemian demokratycznych w Polsce miały procesy demokratyzacyjne w PZPR. W systemie monopartyjnym wszelkie zmiany w państwie muszą być siłą rzeczy zapoczątkowane w łonie rządzącej partii. Tymczasem w PZPR, w jej strukturach, faktycznych a nie formalnych prawach i obowiązkach członków, zakresie kompetencji instancji i organizacji, nie zmieniło się literalnie nic. Tzw. centralizm demokratyczny oznaczał praktycznie centralizm absolutny bez śladu demokracji. System zależności polegał na pełnym uzależnieniu dołu od góry i całkowitej niezależności w odwrotnym kierunku. Demokracja wewnątrzpartyjna, o którą tak ostro dopominały się zwłaszcza partyjne organizacje robotników, w systemie monopartyjnym musiała by wymuszać postępy demokratyzacyjne w strukturach państwa, więc została zablokowana.
Te i inne blokady na drodze do demokracji nie umniejszają wielkości dokonań roku 1956, które można określić jako likwidację systemu terroru i zbrodni, gwałcenia elementarnych praw ludzkich, czyli stalinizmu, jako najbardziej zwyrodniałej formy bolszewizmu.
Obiektywnie Gomułka mógł zrobić o wiele więcej, subiektywnie nie mógł przeskoczyć siebie, swego dogmatyzmu, skali intelektu i wyobraźni. Rozumowanie Puławian było więc prawidłowe. Oni czekali aż mit Gomułki jako Władysława Odnowiciela zaniknie, aż wyczerpią się zapasy wiary i nadziei. Oczywiście nie czekali bezczynnie. A jednak przegrywali. Stopniowo tracili stanowisko po stanowisku, stając się coraz mniejszą mniejszością w kierowniczych ośrodkach władzy. Po raz pierwszy w Polsce Ludowej. Coraz bardziej też koncentrowali swoje działania na zdobywaniu wpływów wśród rosnących ciągle społecznych kręgów rozczarowanych Gomułka, zniechęconych, zawiedzionych. Oczekiwali aż masa krytyczna osiągnie wielkość, która zrodzi nowy Poznań, nowy Październik, tym razem antygomułkowski.
Jedną z komórek zrodzonych przez to mafijne, antygomułkowskie sprzysiężenie była szkółka, taka sobie niewiele znacząca, wręcz śmieszna, wylęgarnia przyszłych przywódców, Klub Raczkujących Rewizjonistów, czyli Poszukiwaczy Sprzeczności. To dziecię Puławian zrodziło się gdzieś tam po obydwu stronach Alei Przyjaciół, prześlicznej, ślepej uliczki odchodzącej od Koszykowej. Po jednej stronie uliczki stał gmach, w którym mieściło się Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Po drugiej zamieszkiwali sobie w nowoczesnych, obszernych lub wręcz super luksusowych mieszkaniach najwierniejsi z wiernych, najpewniejsi z pewnych stalinizmu w Polsce. Takich osiedli za żółtymi firankami było w Warszawie kilka. Aleja Przyjaciół wyróżniała się tym, iż tu przeważali wysocy funkcjonariusze MBP z ministrem Radkiewiczem włącznie i oczywiście tym, że większość lokatorów tych mieszkań stanowiła narodowa mniejszość, więc była to rzeczywiście aleja przyjaciół. Takie getto na własne życzenie, czyli prawie sami swoi. Do Klubu Raczkujących Rewizjonistów należeli milusińscy nie tylko z Alei Przyjaciół, ale ta uliczka ze względu na swe usytuowanie i lokatorów urosła nieomal do rangi symbolu. W latach 90-tych telewizja publiczna wyemitowała nawet nostalgiczny, liryczny, słodki jak miód, film dokumentalny, w którym byli mieszkańcy wspominają swoją ulicę i dramat opuszczenia jej, gdy paskudni antysemici “wypędzili ich” z Polski.
Nie wdając się w szczegóły, odnotujmy fakt, iż z Klubu Raczkujących Rewizjonistów wywiedli swój polityczny rodowód późniejsi Komandosi, m.in. Adam Michnik, a w dalszym biegu wydarzeń faktyczni twórcy KOR-u. Czy już wówczas marzyło im się powtórzenie w innym wariancie drogi ojców do władzy nad Polską, trudno orzec. Gdyby tak było i tak nikt z nich nigdy się do tego nie przyzna. Pewne jest, że byli od dzieciństwa przysposabiani do wielkich zadań właśnie na miarę historycznych dokonań ojców. W planach działań bezpośrednich nie liczyli się. Byli kadrą przyszłości, nie drugim lecz trzecim pokoleniem wybrańców, następcami może nie tronów ale bardzo wygodnych foteli.
W połowie lat sześćdziesiątych w pierwszej linii pretendentów do władzy było ciągle pokolenie CBKP, byli, bezlitośni pogromcy “AK – zaplutych karłów reakcji”, “odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego”, “kułactwa” i innych ciężkich chorób toczących ten okropny, polski naród. Z tego źródła, wywodzi się nieustający antypolonizm części środowisk żydowskich w Polsce i nie tylko w Polsce. Stąd nieustająca fala kłamstw, oszczerstw i szyderstw. Składa się on zarówno z judejskiej teorii narodu wybranego jak też z pogardy wobec innych religii, ras, narodów. Żydzi polscy a przynajmniej ta ich część która aspirowała do rządzenia Polską, oczerniali naród polski, pomniejszali lub negowali nasz niemały wszak wkład w kulturę europejską, naszą powszechnie znaną, tolerancję, umiłowanie wolności, nasze “za waszą i naszą”. Jeśli czemuś trudno było zaprzeczyć przypisywali, to… sobie. Starali się dowodzić, że praktycznie bez kulturotwórczej roli Żydów nie powstałaby kultura polska. Przypisywali Polakom najbardziej haniebne cechy i najbardziej nikczemne czyny. Robiąc wszystko, aby nas pomniejszyć uważali, że w ten sposób siebie powiększą. Już w toku wydarzeń marcowych jeden z Komandosów oświadczył, że na każdych pięciu Polaków powinien przypadać jeden Żyd, który by nimi kierował. Tak myśleli. Jakże wielu z nich tak myśli. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych to myślenie w kręgach żydowskiej elity było dosyć rozpowszechnione. Nie było dziełem przypadku, że Raczkujący Rewizjoniści to prawie w komplecie dzieci żydowsko-stalinowskiej warstwy rządzącej, “nowej klasy”, czerwonej burżuazji. Butny, żydowski szowinizm sprawił, że uważali się za uprawnionych do rządzenia “tym narodem”. Pycha wyrosła z niesłychanych, niczym nie uzasadnionych karier “w tym kraju” sprawiła, że po raz kolejny zamierzali rozprawić się z “polskimi ciemniakami” i raz jeszcze stanąć za sterem. Czyż można się dziwić, że tę butę, pychę i żądzę władzy młodzi raczkujący, żyjący za żółtymi firankami (tak nazywano w tamtych czasach sklepy i domy dla uprzywilejowanych) przejęli po ojcach i starszych braciach?
W miarę jak spadało zaufanie do Gomułki, rosło społeczne niezadowolenie, zwiększała się już nie nadzieja, ale pewność powrotu tych, których Gomułka od władzy usunął, zarówno w 1956 roku, jak i w latach późniejszych. Ich grono stale rosło. Jeszcze na fali październikowego wrzenia usunięty został ze stanowiska I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, ekwilibrysta polityczny, Stefan Staszewski. Nie był jedynym z grona skrajnych, stalinowskich aparatczyków partyjnych, którzy bardzo długo i stanowczo przeciwstawiali się rehabilitacji odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego w PZPR i powrotu do czynnego życia politycznego Gomułki i gomułkowców. Gdy okazało się to nieuchronne, z dnia na dzień, jak wszyscy Puławianie, został żarliwym demokratą, gomułkowcem, odnowicielem. Nawet niebywale wspaniałomyślny w stosunku do stalinowców Gomułka uznał jednak, że co za dużo to niezdrowo i przepędził Staszewskiego. Po kilku latach z Biura Politycznego i sekretariatu KC PZPR usunięty został Jerzy Morawski, kreowany przez Puławian na pierwszego po Zambrowskim, a wkrótce potem na pierwszego, po planowanym usunięciu Gomułki. Rozpuszczane w różnych warszawskich salonach wieści głosiły, że prawdziwym twórcą Października i Wielkiego Przełomu był nie Gomułka, jego towarzysze i zwolennicy, nie mówiąc o czymś tak “nieistotnym” jak bunt poznańskich robotników, lecz właśnie on, Jerzy Morawski.
Ten sam typ rozumowania i ta sama bezczelna hucpa powtórzyły się po marcu 1968, gdy to samo towarzystwo kreowało na bohaterów narodowych Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia, Adama Michnika, Seweryna Blumsztajna, Jana Lityńskiego i innych Komandosów. Tak jak na karty historii Polski wciskano Jerzego Morawskiego jako twórcę Października, tak Komandosów przedstawiano jako mózg i siłę sprawczą polskiego Sierpnia 1980. I niech ktoś powie, niech ośmieli się powiedzieć, że to nieprawda, szalbierstwo i oszustwo. Niech ktoś zaprzeczy, że w historii Polski to nie Żydzi byli drożdżami postępu, twórcami wszelkich pozytywnych przemian. Będzie to niewątpliwie ohydny, zoologiczny, polski antysemityzm. Tak właśnie przez wiele lat przedstawiano usunięcie z kierownictwa “przewodniej i kierowniczej siły”, Jerzego Morawskiego. A prawda była taka, że Jerzy Morawski padł w wyniku nieustannie od narodzin PRL trwającej walki między narodowym a internacjonalnym, czyli anty-narodowym skrzydłem w ruchu komunistycznym. Suponowanie, że Gomułka usunął Morawskiego dlatego, że był on Żydem jest żałośnie śmieszne i głupie, tak jak w ogóle oskarżanie Gomułki o antysemityzm.
Gomułka mimo naturalnych więzi z byłymi PPR-owcami oraz AL-owcami i zrozumiałej awersji do ekipy stalinowskiej długo manewrował między Puławianami a Partyzantami. Poczynając od ugody z Puławianami kosztem Natolińczyków, tworzenia własnego zaplecza kadrowego w aparacie partyjnym i państwowym aż do limitowanego, ale jednak wspierania nowej siły, Partyzantów, Gomułka zawsze starał się utrzymywać równowagę sił w rządzącej elicie. Dowodów na to jest mnóstwo. Wymieńmy niektóre z nich. Przez osiem lat po Październiku wódz Partyzantów Mieczysław Moczar pozostawał na stanowisku wiceministra Spraw Wewnętrznych. Utrzymywał Gomułka w składzie KC takich zaciekłych ludzi Kominternu, jak Leon Kasman czy Eugeniusz Szyr, nie mówiąc o czołówce Puławian. Gdyby Gomułka chciał pozbyć się Puławian definitywnie i ostatecznie, wystarczyło odpowiedzieć pozytywnie na powszechne oczekiwania Polaków w tym względzie. Gomułka nie chciał rozliczać i na pewno nie wynikało to z jego “miłosierdzia”. Nie chciał rozliczeń, bo w roku 1956 bardziej obawiał się Natolińczyków, niż obciążonych zbrodniami stalinowskimi Puławian.
(…)
Rozdział 3 – Blitzkrieg i V kolumna
O świcie dnia 5 czerwca 1967 roku, doskonale wyszkolona i wyposażona w najnowocześniejsze środki prowadzenia wojny armia izraelska uderzyła na trzy kraje arabskie: Egipt, Syrię i Jordanię. O godz. 8.30 rzecznik armii izraelskiej przekazał dziennikarzom następujące oświadczenie:
Od rana toczą się ciężkie walki na południowym froncie pomiędzy lotnictwem Egiptu a naszymi siłami, które przystąpiły do akcji w celu powstrzymania napastników.
Świat wstrzymał oddech. Wszyscy ludzie na globie wiedzieli, że za Izraelem stoi potęga Stanów Zjednoczonych Ameryki a kraje arabskie wspierane są przez państwa Układu Warszawskiego. Wszyscy wiedzieli, że w Egipcie jest nie tylko radziecka broń, ale także liczni radzieccy specjaliści wojskowi. Groźba globalnej konfrontacji zawisła nad światem. Oświadczenie rzecznika izraelskiej armii wielu ludzi na świecie uznało za prawdziwe: Arabowie napadli na Izrael. Szybko jednak bezczelne kłamstwo zostało zdemaskowane przez licznych korespondentów ze Wschodu i Zachodu. To nie Arabowie napadli na Izrael, lecz armia Izraela napadła na arabskich sąsiadów.

Obrazek

Nie był to pierwszy akt agresji żydowskiego państwa przeciwko Arabom. Wojna arabsko-izraelska trwała od początku istnienia państwa Izrael, czyli od 1948 roku. Na mocy decyzji ONZ na terytorium Palestyny miały powstać dwa państwa: izraelskie i palestyńskie. Państwo palestyńskie nie powstało do dziś. Milionowe masy Palestyńczyków koczują od pół wieku w sąsiednich krajach arabskich, w niezwykle trudnych warunkach, pozbawione prawa do swych domów, swej ziemi, swej od tysięcy lat, Ojczyzny.
Atak izraelski na kraje arabskie miał dwa cele: Po pierwsze – rozszerzyć w drodze ekspansji terytorium Izraela. Po drugie – zdruzgotać armie arabskie w takim stopniu, aby na długo nie mogły one wesprzeć siłą roszczeń Palestyńczyków. Obydwa te cele Izrael osiągnął. Wojna arabsko-izraelska znana jest do dziś jako wojna sześciodniowa. Nosi ona także inną nazwę “izraelski blitzkrieg”. Ten znany z historii II wojny światowej niemiecki termin był w Izraelu, i w prasie żydowskiej na świecie, często i z dumą używany. Państwo Izrael osiągnęło też cel trzeci. Blitzkrieg wywołał niesłychany, nie notowany w dziejach żydostwa wybuch radości, dumy z militarnej siły Izraela, z podboju rozległych terytoriów arabskich. Można by tę radość i dumę zrozumieć i akceptować, gdyby prawdą było to co w dniu agresji pisał premier Izraela Lewi Eszkol do premierów państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Izraelem, w tym także do premiera PRL. Obciążył on Arabów odpowiedzialnością za wybuch wojny, metodą tak dobrze znaną Polakom, i nie tylko Polakom, z wystąpień Hitlera w 1939 roku: To nie napastnicy są winni, że wybuchła wojna, lecz ofiary napaści.
W Polsce wojna bliskowschodnia przyjęta została z uczuciami rzec można mieszanymi. Przeciętny Polak o Izraelu i sytuacji na Bliskim Wschodzie wiedział bardzo niewiele. Reglamentowane informacje były w odniesieniu do tego regionu bardzo skąpe. W miarę jednak jak armia izraelska parła naprzód, polskie środki masowej informacji dostarczały coraz więcej wiadomości o prawdziwym przebiegu wydarzeń, jego przyczynach i możliwych do przewidzenia skutkach. Wzrosło zaniepokojenie Polaków. Relacje polskich robotników pracujących na budowach w Egipcie o bestialstwach soldateski izraelskiej wobec ludności podbitych terytoriów arabskich, wstrząsnęły polską opinią publiczną. W tej sytuacji zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem zostało przez Polaków przyjęte ze zrozumieniem. Zgodnie z odwieczną Polską tradycją za wolność waszą i naszą.
Zaskoczeniem dla większości Polaków była nie tyle manifestacja poparcia dla Izraela ze strony środowisk żydowskich w Polsce, ale erupcja żydowskiego szowinizmu wśród Żydów należących do elity partyjnej i państwowej PRL. Puławianie jeszcze tak niedawno, bo w okresie Października 1956, prezentujący się Polakom jako polscy patrioci, zwolennicy socjalizmu z ludzką twarzą, nagle zademonstrowali swoje uwielbienie dla najbardziej zmilitaryzowanego, agresywnego i rasistowskiego państwa, jakim niewątpliwie był Izrael. To nie tylko wielki pianista Artur Rubinstein na klęczkach witał się z Mosze Dajanem, to wielu, można zaryzykować twierdzenie, większość Żydów na świecie, w tym także w Polsce, klęczała przed jednookim wodzem napastniczych hord Izraela.
Czy byli inni Żydzi? Oczywiście, że byli. Wielu nie uległo psychozie triumfującego szowinizmu. Wielu rozumiało, że ta wojna ustokrotni nienawiść Arabów do Izraela, że Izrael będzie musiał żyć otoczony tym oceanem nienawiści i nie zazna spokoju przez dziesięciolecia, może przez wieki. Jednakże ci “sprawiedliwi wśród diaspory” milczeli sparaliżowani siłą szowinizmu swych współbraci. Zerwanie przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Izraelem wywołało w kręgach żydowskich wielbicieli Izraela w Polsce gwałtowny sprzeciw. Wyrażał się on nie tylko manifestacyjnym świętowaniem izraelskiego zwycięstwa, ale także bezpardonowymi atakami na władze PRL i osobiście na Władysława Gomułkę. W tej antygomułkowskiej kampanii aktywnie uczestniczyło wielu Żydów pełniących wysokie funkcje w PZPR, administracji państwowej, w prasie, radiu i TV a także wyższych oficerów i generałów Wojska Polskiego.
Tego ani Gomułka, ani nikt z jego najbliższego otoczenia, się nie spodziewał. Reakcja Gomułki była szybka i ostra. Na Kongresie Związków Zawodowych w dniu 19 czerwca 1967 roku, a więc w dwa tygodnie po napaści Izraela na kraje arabskie, Gomułka omówił kwestię gwałtownego zaostrzenia się sytuacji międzynarodowej i zagrożenia -jak się wyraził – pokoju światowego w wyniku agresji Izraela przeciwko krajom arabskim. Oto jak relacjonuje wystąpienie Gomułki Kazimierz Kąkol w wydanej w 30. rocznicę wydarzeń marcowych książce “Marzec 68 inaczej”.
Nawiązując do przeszłości przypomniał historię powstania państwa Izrael i dokonał analizy przebiegu wojen izraelsko-palestyńskich na Bliskim Wschodzie. Zdecydowanie potępił reakcyjną, agresywną i antyarabską politykę kół rządzących Izraela akcentując odpowiedzialność imperializmu amerykańskiego za poparcie dla ekspansjonistycznych dążeń syjonistów izraelskich. Na tym tle przedstawił źródła i naświetlił międzynarodowe konsekwencje ostatniej agresji wojennej Izraela. Omówił reakcję na tę agresję w środowiskach Żydów – obywateli polskich. Nasza partia – oświadczył Wł. Gomułka – stoi na stanowisku, iż “każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę – Polskę Ludową”. Podkreślił, iż władze PRL traktują jednakowo wszystkich obywateli bez względu na ich narodowość. Każdy obywatel korzysta z równych praw i na każdym ciążą jednakowe obowiązki. Stwierdził, iż olbrzymia większość polskich obywateli narodowości żydowskiej służy wiernie Polsce Ludowej. Jednocześnie wskazał jednak, iż środowiska syjonistyczne w Polsce akceptują zbrojną agresję Izraela na kraje arabskie. “Nie możemy – mówił Wł. Gomułka -pozostać obojętni wobec ludzi, którzy w obliczu zagrożenia pokoju światowego, a wiec również bezpieczeństwa Polski opowiadają się za burzycielami pokoju i za imperializmem “. W konkluzji stwierdzał: “Niech ci, którzy odczuwają, że słowa te skierowane są pod ich adresem – niezależnie od ich narodowości -wyciągną z nich właściwe dla siebie wnioski.” Zawarta w przemówieniu Władysława Gomułki teza o istnieniu w Polsce “syjonistycznej piątej kolumny”, która rozległa się przez głośniki zainstalowane w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki, nie została umieszczona w drukowanych tekstach tego wystąpienia.
Kazimierz Kąkol nie pisze, że przemówienie Gomułki doprowadziło znaczną część żydowskiej diaspory w Polsce do stanu wrzenia, że w sukurs swoim pospieszyły żydowskie mass media na świecie, że zagotowało się w świętym oburzeniu na ten “niesłychany atak antysemityzmu” Radio Wolna Europa. Tysiące propagandowych wyrzutni rakietowych bluznęło na Polskę ogniem nienawiści, oszczerstw i złorzeczeń. Oto jeden z tysięcy przykład tej bezprecedensowej kampanii oszczerstw w wykonaniu Szymona Wiesenthala:
Liczba owych uratowanych (Żydów polskich – przyp. aut.) jest zdecydowanie znikoma w porównaniu z liczbą Żydów, którzy mogli uciec z obozów koncentracyjnych lub gett, gdyż, ci którym udało się zbiec byli schwytani przez polską ludność i przekazywani Niemcom. Także niewielu Żydów uratowało się na aryjskich papierach. Polacy po zidentyfikowaniu wydawali ich w ręce gestapo. Stawka pieniężna za głowę jednego Żyda wynosiła wtedy 100 złotych i litr wódki. Polacy zawsze chętnie pili wódkę…
Pisał to człowiek, który został uratowany przez Polaków, który doskonale wiedział, że nawet za najmniejszy gest miłosierdzia w stosunku do Żydów na terenie okupowanej, walczącej, broczącej krwią Polski groziła śmierć. Pisał to człowiek znający okupacyjne realia i wiedzący, że olbrzymia większość Żydów polskich nie znała języka polskiego, nie umiała i nie mogła ukryć się wśród Polaków ze względu na swą odmienność w sposobie bycia, ubierania się, zachowania i w końcu wyglądu zewnętrznego. Pisał to Żyd, który doskonale wiedział, że w warunkach okupacyjnych w Polsce ukrycie ponad trzymilionowej masy Żydów było kompletnie nierealne. Pisał to Żyd, który doskonale wiedział, że na uratowanie jednego życia żydowskiego składała się wielokrotnie, bezprzykładna ofiarność, bezgraniczne poświęcenie i heroizm wielu, często kilkudziesięciu Polaków. Wiedział też, że wielu Polaków, do dziś niepoliczonych, oddało życie za ratowanie życia żydowskiego. Tego człowieka przyjmuje się w wolnej, suwerennej, demokratycznej Polsce z honorami, nieomal na klęczkach. Prezydent RP Lech Wałęsa temu człowiekowi nadaje oficerski krzyż Polonia Restituta a Hanna Suchocka wygłasza do Wiesenthala czołobitne przemówienie emitowane w polskiej TV.
Podobnie czołobitnie przyjmowano autora wstrętnych kalumni antypolskich Jerzego Kosińskiego, Henryka Grynberga i wielu innych. Jak to się dzieje? Jak to w ogóle jest możliwe? To prawda, że nie pamiętamy tamtych czasów, a wielu z nas nie pamięta również marca 1968 roku. Ale przecież są wśród nas nasi ojcowie, dziadkowie, którzy pamiętają i lata czterdzieste i pięćdziesiąte i sześćdziesiąte. Ukazało się już wiele publikacji na ten temat. Dostępne są źródła. Można w końcu sięgnąć do gazet i czasopism z 1968 roku i znaleźć tam nie tylko publikacje odnoszące się do tzw. wydarzeń marcowych.
Jedną z ważnych spraw marca 68 było przyzwolenie władz, aby dziennikarze polscy bronili dobrego imienia, honoru i godności polskiego narodu, bronili prawdy przed potokami brudnych oszczerstw. Trzej wyżej wymienieni Żydzi przeżyli zagładę dzięki ofiarności, poświęceniu i odwadze Polaków. Takich uratowanych było kilkaset tysięcy. Wielu umarło, ale wielu żyje jeszcze. Dlaczego nie dają świadectwa prawdzie? Tylko nieliczni występują przeciw fali kłamstw i nienawiści. Ale właśnie dlatego, że mają odwagę świadczenia prawdy, że zachowali w sercach miłość i wdzięczność, nie tylko w stosunku do swych bezpośrednich wybawców ale, także do narodu, który przez wieki przyjmował tułaczy z całej Europy, który w najstraszniejszym okresie swej historii wykazał tyle niezłomnego hartu ducha, że sam broniąc się przed biologiczną zagładą ratował swych żydowskich współziomków, tym nielicznym należy się nasza szczera, serdeczna pamięć i uznanie.
Szymon Wiesenthal publikował w 1968 roku listy antysemitów polskich. To samo czynił Jerzy Giedroyć, który nie bardzo może się zdecydować czy jest Polakiem, Litwinem czy Białorusinem. Nikt nie ośmielił się powiedzieć, że pisarzom i intelektualistom, którzy w roku 1968, gdy po raz pierwszy w historii PRL powstała możliwość obrony ojczyzny w ojczyźnie, podjęli to dzieło, należą się słowa uznania a nie potępienia. Ten aspekt wydarzeń marcowych jest przez większość piszących o marcu 68 pomijany, przemilczany lub ukazywany w krzywym lustrze antysemityzmu.
Podobnie przemilczane są nieliczne głosy sprawiedliwych wśród żydowskiej diaspory i w Izraelu. Telewizja Polska dysponuje materiałami o wielkiej wartości historycznej, odnoszącymi się do tej kwestii, których nie emituje w ogóle lub emituje raz na dziesięciolecia. Lewica polska i ta postpezetperowska i ta antypezetperowska prześcigają się w filosemityzmie. Prawica, która chce za wszelką cenę zdjąć z siebie odium antysemityzmu, zarzuca, antysemityzm właśnie PPR-owcom, AL-owcom, PZPR-owcom. Nawet byli NSZ-towcy strzelają do komunistów z antysemickiej armaty. Zabawny to pokaz głupoty i tchórzliwego zakłamania. Zabawny czy bardzo smutny?
W czerwcu 1967 przemawiając na Kongresie Związków Zawodowych Władysław Gomułka nie dotykał kwestii stosunków polsko-żydowskich. Piętnował postawę części środowiska żydowskiego w Polsce za brak lojalności wobec PRL, za poparcie agresji Izraela na kraje arabskie, za rozpętanie kampanii przeciwko decyzji władz PRL zerwania stosunków z państwem Izrael. To wystarczyło, aby szowiniści żydowscy w Polsce, owa piąta kolumna syjonistyczna, oraz środowiska żydowskie na świecie zaatakowały nie tylko Gomułkę, rząd PRL i PZPR, ale aby wzmogły trwającą od zakończenia wojny propagandę antypolską, aby rozpętały dziką antypolską nagonkę, w której wszystkie chwyty były dozwolone. Na ławie oskarżonych obok Kościoła Katolickiego i Armii Krajowej posadzono także PZPR, a ściśle mówiąc większość tej partii, która mimo wszystko nie poddała się wynarodowieniu, nie wyrzekła się swej narodowej tożsamości. Przy całym głęboko uzasadnionym krytycyzmie wobec tej partii nie wolno nie dostrzegać w niej tego nurtu narodowego, patriotycznego, który w chwilach największych prób szedł z narodem a nie przeciw niemu. W marcu 1968 mimo rosnącego krytycyzmu wobec Gomułki i jego ekipy ogromna większość PZPR-owców, mając do wyboru Gomułkę czy Zambrowskiego lub Morawskiego, nie miała żadnych wątpliwości popierając Gomułkę. Zdecydowana większość członków PZPR uznała, że przeciwstawiając się V kolumnie, broniąc honoru i godności narodu nie dopuszczając do recydywy stalinizmu, nie dopuszczają do krwawego Budapesztu.
To nieoczekiwane wzmocnienie pozycji Gomułki nie mogło ujść uwagi Puławian. Po przemówieniu Gomułki na Kongresie Związków Zawodowych frakcja Puławian wywarła na Gomułkę niesłychaną presję grożąc mu wybuchem polskiego nacjonalizmu i antysemityzmu, a w ślad za tym nieprzyjazną Polsce reakcją Wschodu i Zachodu. Groźby te musiały wywrzeć na Gomułce wrażenie, skoro zgodził się usunąć ze swojego przemówienia cytat określający syjonistów w Polsce mianem piątej kolumny. Nie na wiele się to zdało. Walka między Partyzantami a Puławianami weszła w nowe stadium, stała się walką między narodowcami, w tym również narodowymi komunistami a lobby nacjonalistów żydowskich, których od wspomnianego wystąpienia Gomułki nazywano, nie zawsze trafnie, syjonistami.
Na marginesie warto tu odnotować wcale nie marginalny fakt iż w czerwcu 1967 roku wrzenie polityczne zaczęło ogarniać Czechosłowację. Ujawniła się opozycja polityczna, która wśród wielu pięknych haseł i słusznych postulatów zaatakowała władze CSRS za antysemityzm. Uznanie tej zbieżności wydarzeń w Polsce i Czechosłowacji za przypadkowe, było by szczytem naiwności. Obydwa państwa były członkami Paktu Warszawskiego i RWPG. W obydwu rządy sprawowały partie marksistowsko-leninowskie. Jednakże między Polską a Czechosłowacją i pozostałymi krajami obozu socjalistycznego istniały też – i po roku 1956 pogłębiały się – istotne różnice. Polski Październik był powrotem do tzw. polskiej drogi do socjalizmu. Zrezygnowano z kolektywizacji wsi wspierając sektor prywatny w rolnictwie. Ograniczono w znacznym stopniu wszechwładzę służb specjalnych, powstrzymano walkę z religią, zliberalizowano przepisy paszportowe. Można uznać, iż nastąpiła daleko niewystarczająca ale jednak nastąpiła, destalinizacja. Żaden inny kraj ludowej demokracji, poza Węgrami, nie miał swego Października. Węgry zaś w wyniku Października 1956 poniosły straszną klęskę. Brocząc krwią zostały spacyfikowane przez Armię Czerwoną. Trafny więc był popularny w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dowcip określający Polskę jako “najbardziej wolny barak w obozie”. Różnice między Polską a Czechosłowacją w 1967 roku sprawiły, że zupełnie inaczej zafunkcjonowały identyczne zapalniki uruchomione w czerwcu i po czerwcu 1967 roku w obydwu krajach.
Gomułka pamiętał powszechny entuzjazm Polaków w okresie Października. Pamiętał śpiewaną mu przez tłumy pieśń “Sto lat… niech żyje nam”, która w tamten czas niezwykły stała się nieomal drugim narodowym hymnem. Trwał w przeświadczeniu, że owa pieśń brzmi dalej, że Polacy wierzą mu i popierają go. W nieodległym czasie miał się przekonać, jak bardzo się mylił. Jednakowoż w burzliwym okresie przełomu lat 1967-1968 kapitał zaufania z jakim Gomułka w 1956 roku rozpoczynał swoją “drugą kadencję” nie wyczerpał się jeszcze zupełnie. Jeszcze żyła pamięć o tym co było przed 1956 i jak bardzo różniło się to od rzeczywistości po Październiku. Mimo wielu rozczarowań, mimo coraz bardziej widocznej stagnacji, mimo nowych błędów i wypaczeń. Jeśli Puławianom udało się pozyskać dla swych knowań nieco zwolenników, to zawdzięczają to nie tylko wyczerpywaniu się kapitału zaufania do Gomułki, ale także cenzurze, która miała ochraniać władzę przed krytyką, a jeszcze bardziej niż władzę ochraniała jej wrogów Puławian, nawróconych i nagle zdemokratyzowanych stalinowskich satrapów, ich pisarzy, filmowców, naukowców i dziennikarzy. To cenzura chroniła tych ludzi przed demaskacją, przed prawdą jakże dla nich groźną. To dzięki cenzurze mogli prezentować się jako reformatorzy tacy ludzie, jak Zambrowski, Morawski, Matwin, Werfel, Staszewsłri, Schaff, Brus, Bauman. To dzięki łasce Gomułki i ochronie cenzury mogła atakować go w dniu 27 czerwca 1967 roku na zebraniu partyjnym w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR pułkownik Helena Wolińska, była prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej z okresu stalinowskiego, współmorderczyni generała Emila Fieldorfa “Nila” i nie tylko jego. Ta Brystygierowa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która przecież zawdzięczała swą wolność i bezkarność tylko zablokowaniu przez Gomułkę rozliczenia zbrodni stalinowskich, miała tyle tupetu, że ośmieliła się zarzucić Gomułce antysemityzm. W tym samym czasie jej mąż profesor Włodzimierz Brus, były politruk LWP, patronował na Uniwersytecie Warszawskim akcjom Komandosów. To już nie były zakulisowe przepychania. To była otwarta walka.
W roku 1967 usunięto z wojska ponad dwustu generałów i wyższych oficerów pochodzenia żydowskiego zajmujących ważne stanowiska w aparacie centralnym Ministerstwa Obrony Narodowej i Sztabie Generalnym. Departament Kadr MON postulował zwolnienie w roku 1968 około 2000 oficerów, w tym 17 generałów i 180 pułkowników pochodzenia żydowskiego, którym zarzucano postawy proizraelskie, a w wielu wypadkach jednoznacznie antypolskie. W tym miejscu odnotować trzeba, że w październiku 1967 roku usunięto ze stanowiska naczelnego redaktora “Trybuny Ludu “Leona Kasmana. Tego samego Kasmana, który wiosną 1944 roku zrzucony został na terenie Lubelszczyzny w celu podporządkowania PPR Centralnemu Biuru Komunistów Polski w Moskwie. Tego Kasmana, który wysłał do Moskwy donos na Moczara stwierdzając, że jest on prowokatorem i domagając się zgody na jego likwidację. Wyroku Moskwy nie udało się wtedy Kasmanowi wykonać. Znamienne, że Gomułka, mimo iż wiedział o Kasmanie wszystko, godził się na to, aby był on członkiem KC PPR a także akceptował go na stanowisku naczelnego redaktora “Trybuny Ludu” i członka KC PZPR. Aż do roku 1967 ten zaciekły wróg Gomułki i w ogóle Krajowców, w tym zwłaszcza Moczara, był nie do ruszenia. Nie ruszył go nawet Październik. Dopiero po czerwcowa fala 1967 roku unicestwiła jego nietykalność. Nie uczyniono mu zbyt wielkiej krzywdy. Został wiceprezesem Narodowego Banku Polskiego.
W grudniu 1967 roku odwołano ambasadora PRL w Moskwie, człowieka Puławian, Edmunda Pszczółkowskiego. Wiele wskazuje na to, że czystki w wojsku, pozornie drobny, ale jednak znamienny fakt usunięcia wiernego sługi Kremla Kasmana, oraz odwołanie Pszczółkowskiego zostało potraktowane w niektórych kręgach Kremla jako przejaw polskiego nacjonalizmu. Lobby żydowskie w Moskwie komentowało wydarzenia w Polsce w ten sposób, że polski nacjonalizm jest nie tylko antysemicki, ale także tradycyjnie antyrosyjski. Dalsze wydarzenia zaostrzą te oceny Kremla i w sposób znaczący przyczynią się do tragicznego upadku Gomułki w grudniu 1970 roku. Czystka w wojsku gwałtownie przyśpieszyła wydarzenia w Polsce. Konfrontacja była nieunikniona. W kręgu Puławian, wśród starych Komandosów, nikt już nie miał żadnych wątpliwości, że Gomułki nie da się ani zastraszyć, ani pozyskać. Wniosek: Gomułkę, a wraz z nim jego ekipę, trzeba usunąć
(…)
Rozdział 5 – Emigranci
Od bez mała trzydziestu lat sprawa ta jest jednym z głównych argumentów szowinistów żydowskich przeciwko Polsce, kluczowym dowodem na “odwieczny, zoologiczny, polski antysemityzm”. Każdego roku postkomandosi, postpuławiame, znaczna część żydostwa polskiego w kraju i na świecie, z większym lub mniejszym rozgłosem, obchodzi rocznicę marcowej awantury jako dzień sławy i chwały, a także dzień żałoby i cierpienia. Czytając publikacje Komandosów i ich filosemickich chwalców, można odnieść wrażenie, że 8 marca 1968 roku jest jedną z najważniejszych lub wręcz najważniejszą datą w powojennej historii Polski. Niektórzy z apologetów marcowej rewolty dochodzą do tak obłąkańczo śmiesznych wniosków, że ośmielają się porównywać to wydarzenie do powstań narodowych i domagają się umieszczenia go w panteonie narodowej chwały. Narodowej? Chwały? Komentarz jest tu chyba zbyteczny.
Inaczej trzeba jednak potraktować ową żałobę i cierpienie. Jeśli Polskę opuszczali wówczas Żydzi, którzy w rewolcie nie uczestniczyli ani jej nie popierali, na których nie ciążył uzasadniony zarzut udziału w bolszewickim zniewoleniu Polski, zwłaszcza działań zbrodniczych, przestępczych, Żydzi, którzy wyjeżdżali z Polski z żalem w sercu i naprawdę czystym sumieniem, to nad tym zwykłym, ludzkim żalem i bólem trzeba pochylić się z głębokim, ludzkim współczuciem. Ilu takich ludzi było wśród wyjeżdżających? Tego niestety nikt nie próbował policzyć. Apologeci marcowej rewolty twierdzą, że wszyscy wyjeżdżający byli niewinnymi ofiarami antysemityzmu, że zostali z Polski wyrzuceni. Zatrzymajmy się nad tym twierdzeniem. Badając sprawy marca 1968 roku i jego konsekwencji szukałem jakiegokolwiek dowodu, że ktokolwiek z ówczesnych emigrantów został do wyjazdu, zmuszony. Ani w relacjach ludzi czynnych wówczas po obu stronach, ani w dokumentach na taki przypadek nie natrafiłem. Wiem, że byli ludzie, którzy zostali usunięci z zajmowanych stanowisk, usunięci z PZPR, że niektórym zablokowano paszporty, które przed 1968 rokiem otrzymywali zawsze bez najmniejszych przeszkód. Rozumiem, że we własnym odczuciu ludzie ci mogli czuć się szykanowani. Nawet pozbawienie paszportu, który dla ogromnej większości Polaków był nieosiągalnym marzeniem, mogli odczuć niejako zrównanie w prawach (lub bezprawiu), lecz jako szczególne udręczenie i niezasłużone represje. Nie zmienia to w niczym faktu, że nikt dotychczas nie zaprezentował przypadku “wyrzucenia” Żyda z Polski ani w marcu 1968 roku, ani w którejkolwiek z poprzednich emigracji po II wojnie światowej. Kazimierz Kąkol w cytowanej już książce “Marzec 68 inaczej” publikuje liczby emigrantów żydowskich według danych Międzynarodowego Biura Pracy. Wynosiły one:
w roku 1946 – 5800 osób
w roku 1947 – 7700 osób
w roku 1948 – 32200 osób
w roku 1950 – 26500 osób
w roku 1951 – 3500 osób
w roku 1952 – 600 osób
w roku 1953 – 200 osób
w roku 1954 – 300 osób
w roku 1955 – 400 osób
w roku 1957 – 25500 osób
Komentując te dane Kąkol pisze:
Emigracja lat 45-48 była nielegalna acz tolerowana. Emigracja 1948-1951 odbywała się w zorganizowanych transportach. Biuro Polityczne KC PPR stwierdziło 28 maja 48 roku, że wyjazd PPR-owców do Palestyny dla walki o państwo żydowskie nie stoi w sprzeczności z ideologicznymi zasadami członków naszej partii (…) Partia nie zaleca i nie organizuje wyjazdów okazując jedynie indywidualne poparcie tym towarzyszom, którzy zdecydują się wyjechać.
Według danych Żydowskiego Instytutu Historycznego tylko w drugiej połowie 1945 roku wyjechało z Polski około 25-30 tysięcy Żydów. Według tego samego źródła do końca lipca 1946 roku przybyło do Polski z terenu ZSRR 136 tysięcy Żydów obywateli polskich. Ludność żydowska w Polsce, według danych ŻIH, osiągnęła latem 1946 roku od 216 do 259 tysięcy osób. Pod koniec 1949 roku, a więc w pierwszym roku koszmaru stalinizmu, wyjechało z Polski 27,5 tysiąca Żydów.
Rzecz znamienna, że wyjeżdżający wówczas otrzymywali dokument podróży, którego otrzymanie oznaczało rezygnację z polskiego obywatelstwa. Więc nie Moczar ani Gomułka wynaleźli te przepisy emigracyjne dla Żydów, lecz Jakub Berman, Stanisław Radkiewicz, Roman Romkowski, Mieczysław Mietkowski… I nikt nie protestował! Nikt nie mówił o antysemityzmie.
Dokładnych liczb żydowskich emigrantów z Polski chyba nigdy nie uda się ustalić, podobnie jak nigdy zapewne nie uda się ustalić liczby Żydów obywateli polskich, którzy ocaleli z zagłady na terenie okupacji niemieckiej. Różne źródła podają liczby od 80 do 300 tysięcy. Według niektórych badaczy liczby te są bardzo zaniżone, a faktycznie ocalonych było około pół miliona. Według ŻIH tylko do lutego 1947 roku i tylko za pośrednictwem Koordynacji Syjonistycznej tzw. Birchy wyjechało z Polski 140 tysięcy Żydów. W marcu 1949 roku Centralny Komitet Żydów Polskich przeprowadził rejestrację Żydów w Polsce. Ich liczba wynosiła wówczas 110 tysięcy osób. Jeśli więc do 1947 roku wyjechało 140 tysięcy, a w 1949 roku było 110 tysięcy oznacza to, że w sumie w roku 1946 było ich w Polsce około 250 tysięcy. Dane te są na pewno także bardzo zaniżone, ponieważ wielu Żydów z różnych powodów nie rejestrowało się. Przede wszystkim nie rejestrowała się większość żydowskich komunistów, a tych gwałtownie po wojnie przybywało. Dane pochodzące ze źródeł żydowskich są często wzajemnie sprzeczne. Oto np. przywoływany wyżej “Biuletyn ŻIH” w artykule Piotra Wróbla pt.: “Migracja Żydów polskich. Próba syntezy” pisze, że w okresie od 1948 do końca 1950 roku przybyło do Izraela 106 125 polskich Żydów. To samo źródło podaje, że w latach 1945-1956 Stany Zjednoczone przyjęły 160 tysięcy Żydów z Polski. W tym samym okresie wyjechało ich do Kanady około 12 tysięcy, do Australii około 15 tysięcy i do Ameryki Łacińskiej około 30 tysięcy. Razem wszystkie wymienione kraje przyjęły w latach 1945-1956: 323 125 Żydów polskich. Trudno się w tych różnych liczbach połapać, ale jedno jest pewne, że liczba ocalonych z zagłady Żydów polskich była znacznie wyższa niż podawały to zarówno źródła żydowskie, jak i polskie.
(…)
Posłowie
(…)
“Towarzysze żydowscy” nigdy nie zapomnieli Gomułce tej jego postawy. Nie tylko w tragicznym okresie stalinizmu ale przez wszystkie lata jego życia. Po śmierci zresztą także. Po aresztowaniu nie załamał się, nie wyparł się swoich poglądów i swoich ideałów. Mimo krwawego Grudnia 1970 roku i mimo wszelkich ciężkich błędów i jego win wobec narodu nie wolno o tej jego postawie zapomnieć. Za to, że w czasach dla powojennej Polski najstraszniejszych, miał odwagę i hart ducha bronić jej prawa do niezależności, należy mu się nasza sprawiedliwa pamięć. Praw Polski – to prawda, że z woli możnych tego świata bardzo ograniczonych – bronił Władysław Gomułka także przed wrogą Polsce mafią szowinistów żydowskich, przed Bermanem, Mincem, Zambrowskim, Brystigierową, Romkowskim, Mietkowsidm, Świetlikiem, Hubnerem, Czaplickim, Fejginem, Różańskim, Wolińską, Karlinerem… Bronił Polski, bronił narodowych interesów Polaków, zarówno w 1948 jak też w 1968 roku. Właśnie dlatego tak bardzo jest znienawidzony przez kolejne pokolenia następców Bermana, Minca, Zambrowskiego… Właśnie dlatego poniewierają i znieważają właśnie jego a nie Bieruta, Bermana, Minca, Zambrowskiego, Ochaba… Dlatego, że mimo ślepej wręcz wiary w świetlaną przyszłość komunizmu nigdy nie przestał być wiernym synem swej Ojczyzny, której się nigdy nie zaparł i nie wyparł i której interes stawiał wyżej niż interes jednej klasy społecznej.
Zarówno jego, jak i ludzi z nim związanych, to właśnie, że stawiali najwyżej narodowy interes Polaków, różniło od twórców CBKP i ich następców. Ten podział trwa i trwać będzie jeszcze bardzo długo. Tak długo, jak długo następcy CBKP-owców będą ponawiali próby wytrzebienia Polski z polskości, uczynienia z Polaków anarodowych kastratów. I nie ma znaczenia czy występują w imieniu Wschodu czy Zachodu, czy namawiają nas na socjalizm czy na kapitalizm. Tak długo, jak nie zaprzestaną dążyć do rządzenia “tym narodem”, tak długo będziemy bronić naszego naturalnego prawa do decydowania o swoim losie. Chciałoby się w tym miejscu powiedzieć: Żydzi polscy! Przestańcie manifestować swoje wybraństwo! Przestańcie obrażać naród, któremu tyle zawdzięczacie na przestrzeni wieków, nieustającymi oskarżeniami o antysemityzm! Czy można bowiem mówić o antysemityzmie w odniesieniu do kraju w którym prezydentem jest Aleksander Kwaśniewski, ministrem spraw zagranicznych Bronisław Geremek, przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Czesław Bielecki a polityką zagraniczną w urzędzie Prezydenta kieruje Marek Siwiec? Czy można mówić o antysemityzmie w kraju, w którym tylu Żydów jest posłami, ministrami, ambasadorami, w którym szefem największej gazety jest Adam Michnik, w którym wydaje się kilkanaście różnych periodyków żydowskich, a także wiele czasopism skrajnie filosemickich.
Chciałoby się zapytać Żydów w Izraelu i na świecie:
Czy w żydowskim państwie Izrael byłoby możliwe aby , polityka zagraniczna tego państwa znalazła się w rękach palestyńskiej mniejszości narodowej? Czy w Izraelu możliwe byłoby uzyskanie przez palestyńską mniejszość narodową chociaż kilku procent tego co Żydzi mają w Polsce? Naszą wspólną polską i żydowską tragedią po II wojnie światowej było, że wśród Żydów polskich zabrakło postaci tej miary co Herman Lieberman a w nadmiarze było Bermanów, Minców, Zambrowskich…
Chciałoby się zapytać Żydów polskich:
Gdzie są ci wśród was, którzy po 17 września 1939 roku na Kresach Wschodnich RP oraz w strasznych powojennych latach uratowali choć jedno polskie życie, wtedy gdy tak wielu z was czyniło tak wiele, przeciwko temu polskiemu życiu? Każdy z was, który chociażby usiłował uczynić cokolwiek dla ratowania jednego polskiego życia zasługuje nie tylko na medal “Sprawiedliwego Wśród Żydów Polskich” ale na naszą nie wygasającą wdzięczną pamięć. Czy są tacy wśród was?
Chciałoby się powiedzieć Żydom polskim:
Powściągnijcie swoją pazerność i swoją nieuzasadnioną nienawiść! Jeśli chcecie żyć na tej polskiej ziemi na której od tylu wieków żyli obok naszych przodków wasi przodkowie, nie prowokujcie swą nienawiścią naszej nienawiści. Ani nam, ani wam nie jest ona potrzebna. Czy jednak warto to mówić Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, jego przyjacielowi Adamowi Michnikowi, Janowi Lityńskiemu, Bronisławowi Geremkowi, Krzysztofbwi Toeplitzowi, Aleksandrowi Smolarowi, Jerzemu Morawskiemu, Władysławowi Matwinowi, Józefowi Henowi, Czesławowi Bieleckiemu, Pawłowi Śpiewakowi, Konstantemu Gebertowi, Markowi Grońskiemu, Piotrowi Osęce, Helenie Datner-Śpiewak i tylu, tylu innym? Czy wreszcie coś zrozumieją? Czy zamiast nieustannie rozliczać nas z naszych, jakże wyolbrzymionych grzechów z których my sami w nadmiarze się rozliczamy, dokonają rzetelnej samooceny i uderzą się we własne piersi za winy swoje i swoich współbraci?
Czy znajdzie się choć jeden sprawiedliwy wśród diaspory żydowskiej w Polsce, który powie lżonym, znieważanym i nieustannie obrażanym Polakom: Bracia! Wybaczcie! Czy znajdzie się choć jeden, który powie: Polsko! Wybacz!
Nic na to nie wskazuje. Pewni siebie, przekonani, że opanowali już wszystko w “tym kraju” dyktują nam gdzie mamy prawo stawiać krzyże a gdzie nie, zgłaszają nieustające roszczenia majątkowe, obdzielają się polskimi orderami i smagają nas oskarżeniami o szowinizm i “odwieczny polski antysemityzm”. Zupełnie jak w tamtych, strasznych czasach stalinowskich.
Wróciło stare w nowym, europejskim kostiumie. Wrócił rozbestwiony antypolonizm. Na jak długo?
ANEKS
Oszczerczy Pozew (fragmenty)
Do Czytelnika!
Już po oddaniu “Rewolty marcowej” do druku żydowskie, kryptożydowskie i prożydowskie media w USA i na świecie opublikowały pozew jedenastu Żydów złożony w nowojorskim sądzie przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej. Ten najbardziej plugawy antypolski dokument obraża i zniesławia nie tylko Państwo Polskie ale także a może nawet bardziej Naród Polski wszystkich bez wyjątku Polaków dla których Polska to wielka rzecz a honor i godność Narodu to wartość święta. Po przeczytaniu tego tekstu zadajemy sobie pytania:
– Dlaczego prezydent RP Aleksander Kwaśniewski obsypujący orderami polskimi wielu Żydów, obrażających Naród Polski oskarżeniem o antysemityzm nie zareagował na haniebny akt zniewagi wobec Polskiego Narodu.
– Dlaczego na ten akt zniewagi nie zareagowali: premier rządu RP Jerzy Buzek, minister spraw zagranicznych RP Bronisław Geremek.
– Dlaczego władze RP z sejmem i senatem na czele nie wymusiły na polskim MSZ-cie wniesienia do amerykańskiego sądu oskarżenia jedenastu Żydów i ich adwokatów o obrazę całego Narodu Polskiego?
Jeżeli odpowiecie sobie Czytelnicy na te pytania, będziecie na pewno wiedzieli co zrobić z kartą wyborczą w wyborach prezydenckich i parlamentarnych.
Autor
United States District Court
Eastern District of New York
Theo Garb,
Bella Jungewirth, (Youngewirth)
Sam Lefkowitz,
Peter Koppenheim,
Judah Weller,
Chana Lewkowicz,
Samuel Goldin,
Karl Diamond,
Hala Sobol,
Saul Klausner oraz
Goldie Knobel
Powodowie, występujący w imieniu swoim i wszystkich innych osób będących w podobnej sytuacji przeciw oskarżonym: Rzeczpospolitej Polskiej, Ministerstwu Skarbu Państwa oraz John Does (osób o nieustalonej tożsamości – przyp. red.) # 1-100.
POZEW
Powyżej wymienieni powodowie oraz wszystkie pozostałe osoby będące w podobnej sytuacji, w imieniu których występują podpisani niżej adwokaci, oświadczają co następuje:
UZASADNIENIE POZWU
1. Pozew został złożony przez jedenastu indywidualnych powodów, w imieniu własnym oraz wszystkich pozostałych osób pozostających w podobnej sytuacji, stosownie do 28 U. S. C. (Kodeks Stanów Zjednoczonych – przyp. red.) § 1330 w związku z § 1602 w związku z “Foreign Sovereign Immunities Act” (ustawa o immunitecie dla obywateli państw obcych – przyp. red.) oraz innymi przepisami przeciw Rzeczpospolitej Polskiej, nazywanej w dalszym ciągu dokumentu “Polską” oraz Ministerstwu Skarbu Państwa, nazywanemu w dalszym ciągu jako “Treasury” lub “Skarb” oraz oskarżonym w liczbie 1-100, zagranicznym instytucjom rządowym i osobom prywatnym, nazywanym w dalszym ciągu dokumentu jako “inni oskarżeni”, których tożsamość w dniu składania pozwu była nieustalona, a którzy brali udział w opisywanych wydarzeniach.
2. Polityka obowiązująca (w Polsce – przyp. red.) przez ostatnie pięćdziesiąt cztery lata sprowadzała się do “wygnania co do jednego” ludności żydowskiej z Polski. Dokonywano tego poprzez stosowanie czystek etnicznych i rasowych, stosowanie przemocy i szantażu, w tym: stosowanie tortur i morderstw. Rzeczpospolita Polska, Ministerstwo Skarbu oraz inni oskarżeni w tym czasie czerpali zyski handlowe i bogacili się, zarządzali, wynajmowali, utrzymywali, a także w niektórych przypadkach likwidowali mienie będące własnością Żydów, którzy zostali zmuszeni do wygnania, i którego zwrot jest przedmiotem niniejszego wniosku. Wszyscy z powodów traktują sprawę jako występowanie w imieniu wszystkich żyjących i zmarłych ocalałych z Holocaustu.
3. Powodowie są ofiarami oraz osobami, które przeżyły nazistowski Holocaust (bądź są to ich spadkobiercy). Uczestnikom postępowania zbiorowego, od czasu pierwotnego pozbawienia własności podczas Holocaustu, odmawiano prawa do zarządzania, prawa własności, prawa do kontrolowania i użytkowania oraz satysfakcji z posiadania własności rzeczowej i osobistej. Po II wojnie światowej osoby, które przeżyły Holocaust, były mordowane, bite, gwałcone, terroryzowane, torturowane i zmuszane do emigracji bez dania im prawa do odzyskania bądź zarządzania posiadanymi nieruchomościami. Akcja ta miała wszelkie znamiona zorganizowanej polityki czystek etnicznych i rasowych, która była kontynuowana w Polsce po Holocauście, a którą zorganizowano by wyrzucić z Polski pozostające w niej 10 procent populacji polskich Żydów, którzy przetrwali Holocaust.
4. Zwyczaj czerpania korzyści z czystek rasowych i etnicznych został upowszechniony przez reżim nazistowski przed i w czasie II wojny światowej. Naziści z rozmysłem i systematycznie plądrowali i grabili mienie żydowskie, bogacąc się na tym procederze oraz gromadząc środki finansowe niezbędne do przygotowania i popełnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
5. Niemcy, wykorzystując panujący w Polsce antysemicki klimat, zlokalizowali na jej terenie najbardziej znane obozy śmierci, w tym Auschwitz i Treblinkę. Żydzi, Żydówki i żydowskie dzieci z całej Europy były w tych i innych obozach koncentracyjnych w Polsce mordowane i zamęczane na śmierć.
6. Gdy naziści wycofali się z Polski, Polacy, Ministerstwo Skarbu, rząd polski oraz inni oskarżeni dążyli do wzbogacenia się na nieszczęściu polskich Żydów, kontynuując nazistowski program czystek rasowych i etnicznych oraz czerpiąc z tego korzyści poprzez zawłaszczanie żydowskiej własności do celów handlowych.
7. Aby zmusić Żydów do opuszczenia Polski i porzucenia przez nich aktywów i praw własności, rozpoczęto realizację morderczego planu bazującego na antysemityzmie oraz czystkach rasowych i etnicznych wobec tych Żydów, którzy przetrwali Holocaust i powrócili do Polski. Po powrocie do swojej ojczyzny w Polsce tysiące Żydów było zastraszanych i – następne – w barbarzyński sposób bitych i/lub mordowanych w ich byłych domach, wsiach i miastach. Spowodowało to masowy
exodus polskich Żydów, którzy przeżyli (Holocaust). Oblicza się, że około 60 tyś. Żydów opuściło Polskę pomiędzy czerwcem i wrześniem 1946 roku. Bezpośrednim powodem był pogrom, w Kielcach oraz haniebna kampania przemocy skierowana przeciwko polskim Żydom. Wielu innych Żydów obawiało się powrotu do Polski, porzucając jakąkolwiek nadzieję na odzyskanie swoich aktywów i własności.
8. Oskarżeni czerpali korzyści majątkowe, bazując na programie czystek etnicznych i rasowych wobec polskich Żydów. Zabezpieczyli prawa własności do całego mienia trzech milionów polskich Żydów, włączając w to wartościowe nieruchomości, gospodarstwa, fabryki, rzeczy osobiste, meble, oszczędności, polisy ubezpieczeniowe, obligacje, akcje giełdowe, złote monety, biżuterię, diamenty, przedmioty kultu religijnego oraz inne dobra. W następnych latach i dekadach oskarżeni nielegalnie do końca zawłaszczyli na własność wyżej wymienione dobra. Dokonali tego poprzez zmianę aktów własności, a wszystkie te operacje były dokonywane za zgodą Polski i Ministerstwa Skarbu.
9. W czasie obowiązywania polityki czystek rasowych i etnicznych, Żydzi w Polsce przez cały czas byli ofiarami łamania praw człowieka, w tym m.in. pobić, zastraszeń, plądrowań, tortur, gwałtów i morderstw.
10. W okresie przed 1939 rokiem polscy Żydzi stanowili ponad 20 procent ludności żydowskiej na całym świecie. W latach 1939-1948 społeczność polskich Żydów, licząca wcześniej ponad 3 miliony, w zasadzie zanikła. Ci nieliczni, którzy pozostali, by uniknąć prześladowań ukryli swoje żydowskie pochodzenie lub zmienili swoje wyznanie religijne. O ile naziści byli odpowiedzialni za większość akcji, które spowodowały wyniszczenie ludności żydowskiej w Polsce, to rząd polski oraz inni oskarżeni są odpowiedzialni za pozbawienie powodów ich własności oraz ich praw do tych własności.
11. Setki miast w całej Polsce doświadczyło napływu tych Żydów, którzy przetrwali wojnę. Obywatele polscy, którzy przez pięć lat byli obiektem polowań nazistów, powrócili do domów z zamiarem pozostania w nich. W wielu miasteczkach i miastach Żydzi nie byli widziani od lat. Oskarżeni, zamiast traktować powracających Żydów jako bezdomnych uchodźców, odmawiali Żydom powrotu do ich ojczyzny i domów, dokonując haniebnych aktów przemocy i morderstw. Oskarżeni kontynuowali nazistowską politykę “Juden Rein” na swoich własnych obywatelach, oczyszczając państwo z Żydów. Tym samym oskarżeni mogli przejąć i ciągnąć materialne korzyści z żydowskich dóbr i żydowskiej własności.
12. Wymazywanie Żydów z Polski oraz przejmowanie ich własności dokonywało się przy współudziale polskiego rządu, w tym polskiej policji i wojska. Za pomocą terroryzmu sponsorowanego przez Państwo Polacy rozpoczynali i brali udział w atakach na powracających Żydów. W małych miasteczkach Żydzi byli linczowani oraz duszeni, rozstrzeliwani lub zasztyletowywani. Publiczne wieszania Żydów opisywane były w prasie, przerażając tych, którzy wrócili do Polski i tych, którzy chcieli do niej wrócić. Oparte o informacje i wiarę te ataki stanowiły część systematycznego planu zgładzenia całej populacji żydowskiej pozostającej w Polsce po II wojnie światowej.
13. Oskarżeni kierowali się w swoich czynach nie tylko nienawiścią, ale również chciwością. Jak tylko Żydzi zostali wygnani z Polski, oskarżeni przejęli kontrolę nad żydowskim mieniem i własnością, zapewniając sobie prawo własności do niego i wykorzystując tę własność do bogacenia się.
14. Po zakończeniu II wojny światowej, polski rząd i oskarżeni, ignorując prawne konsekwencje ludobójstwa, zbrodni wojennych, zbrodni przeciw ludzkości i czystek rasowych, zezwolili na dokonywanie tych ohydnych czynów przeciw Żydom w Polsce, kontynuując je bezkarnie przez kilka lat, aż do momentu, gdy Żydzi poddali się z wyczerpania i opuścili Polskę, pozostawiając w niej swoje mienie.
15. Oskarżeni (Rzeczpospolita Polska, Ministerstwo Skarbu Państwa oraz John Does, czyli osoby i instytucje o nieustalonej tożsamości do chwili składania pozwu # 1-100 – przyp. red.) chcieli głównie doprowadzić do pozbawienia ofiar Holocaustu ich mienia i własności, a nie tylko przejąć i zarządzać własnością Żydów ocalałych (z Holocaustu) oraz ich spadkobierców. By urzeczywistnić ten cel, dokonywali morderstw oraz stosowali szantaż i przemoc fizyczną. W ten sposób rozwinęła się ściśle zaplanowana akcja przeprowadzana za pomocą szantażu, przemocy, tortur, gwałtów, śmierci, która zakończyła się przymusowym wygnaniem większości polskich Żydów zamieszkujących wówczas Polskę.
16. Po Holocauście Polska, Ministerstwo Skarbu i inni oskarżeni podjęli się rzeczywistych działań opartych o oszustwa, by przeszkodzić, opóźnić, unicestwić i uniemożliwić uczestnikom tego postępowania poznanie tak prawdy o losie ich własności, jak również pozbawić prawa do cieszenia się posiadaną własnością, pozostającą w Polsce. Te oszustwa popełnione przez Oskarżonych miały uniemożliwić uczestnikom tego postępowania zbiorowego odzyskanie i ścisłe określenie całkowitej ilości i wartości nieruchomości i innych dóbr bezprawnie im zabranych.
17. Odpowiadając na pytania uczestników postępowania zbiorowego, oskarżeni używali standardowych odpowiedzi, takich jak: własność została przekazana dobrowolnie, własność została skonfiskowana legalnie, własność została zniszczona; nie można odnaleźć dokumentów; mienie przejęto z tytułu długów; lub pretendenci do własności byli wzywani do powrotu do Polski w celu spłacenia zaległości podatkowych. Przez cały czas oskarżeni wykorzystywali przejęte mienie po ofiarach Holocaustu w celach handlowych i czerpali z tego użytkowania korzyści finansowe.
18. Wynikiem polityki realizowanej przez oskarżonych przez ponad pięćdziesiąt cztery lata było: zarządzanie mieniem, jego przejęcie oraz zyski finansowe osiągnięte przez oskarżonych w wyniku nielegalnego przejęcia mienia stanowiącego własność powodów, do którego oskarżeni nie mieli legalnego prawa do posiadania, kontrolowania, zarządzania, utrzymywania i uzyskiwania zysków.
19. Polska, Ministerstwo Skarbu oraz inni oskarżeni zainicjowali oraz kontynuowali proces nielegalnego przejmowania, wynajmowania, sprzedawania oraz/i zezwalania na sprzedaż aktywów i własności mienia należącego do powodów, dodatkowo pozbawiając żyjące osoby i ich spadkobierców nadziei na odzyskanie ich własności. Polska także dzisiaj wystawia na sprzedaż, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych państwach, mienie ludzi ocalałych z Holocaustu, włączając w to rezydencje oraz obiekty handlowe, które na mocy prawa należą do powodów.

Obrazek

20. Powodowie żądają zakazania Polsce, Skarbowi i innym oskarżonym dalszej sprzedaży, niszczenia, rozporządzania lub umożliwiania sprzedaży lub pozbywania się lub transferu własności należącej do nich.
21. Powodowie żądają także od Polski, Skarbu i innych oskarżonych: (i) obliczenia i zwrotu aktywów i nieruchomości sprzedanych bądź przejętych z naruszeniem prawa ich właścicieli; (ii) obliczenia i zwrotu zysków, które przynosiło to mienie oraz (iii) wypłacenia odszkodowań i kary za poniesione szkody, co zniechęci oskarżonych do przeprowadzania takich akcji w przyszłości.
(…)

Więcej:
http://archiwaipn.hvs.pl
http://popisowyprzekret.hvs.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 26 wrz 2016, 08:30 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Wobec dzisiejszego kryzysu wiary i tego, co dzieje się w świecie, ta Encyklika jest jak najbardziej AKTUALNA.
Do czego zdolni są żydzi i co robią za wszelką cenę, można dowiedzieć się z tej Encykliki i z wielu innych źródeł...
Papież Benedykt XIV przestrzegał Polaków przed żydowską perfidią.
Dobrze byłoby, aby tę przestrogę wzięli sobie do serca nasi hierarchowie i..... zaprzestali włażenia żydom w..... łaski...



BENEDYKT XIV - O NADMIERNEJ ROLI ŻYDÓW W KRÓLESTWIE POLSKIM

Obrazek

+ Encyklika Papieża Benedykta XIV

A quo primum
O NADMIERNEJ ROLI ŻYDÓW W KRÓLESTWIE POLSKIM

TUTAJ można wysłuchać tej Encykliki : https://gloria.tv/postings/+/video/SssH ... QMZLjs82Ad

Do Prymasa, Arcybiskupów i Biskupów Polski dotycząca tego, co jest zabronione żydom mieszkającym w tych samych miastach i okręgach, co i chrześcijanie

Miłościwi Bracia,
Zdrowie i Apostolskie Błogosławieństwo


Dzięki wielkiej Boskiej Dobroci pierwsze fundamenty naszej Świętej Katolickiej Religii zostały, za panowania Naszego poprzednika Leona VIII, założone pod koniec dziesiątego wieku dzięki usilnej działalności księcia Mieszka i jego chrześcijańskiej małżonki Dąbrówki. Tak dowiadujemy się od Długosza, autora Waszych roczników (Księga II, strona 94). Od tego czasu naród polski, zawsze religijny i pełen poświęcenia, w swej wierności do przyjętej przez niego Świętej Religii pozostał niewzruszony i omijał z odrazą wszelki rodzaj sekciarstwa. Im bardziej różne sekty nie szczędząc wysiłków, starały się usadowić w Królestwie Polskim, w celu szerzenia tam ziarna ich błędów, herezji i wykolejonych opinii, tym bardziej Polacy lojalne i stanowczo opierali się tym wysiłkom, dając coraz więcej dowodów swej wierności.

Rozpatrzmy tu kilka przykładów tej wierności. Przede wszystkim musimy wspomnieć o tym, co powinno być uważane za szczególnie właściwe i dla naszych celów zdecydowanie najważniejsze. To jest parada nie tylko chwalebnej pamięci tych miłościwie uwielbionych w świętym kalendarzu Kościoła, męczenników, spowiedników, dziewic i ludzi odznaczających się się świątobliwością, którzy rodzili się, żyli i umierali w Królestwie Polskim, ale także wielu chwalebnie odbytych w tymże królestwie i owocnych w dobre wyniki soborów i synodów. Dzięki usilnym staraniom tych zebrań zostało odniesione wspaniałe i sławne zwycięstwo nad luteranami, którzy próbowali wszelkich sposobów i środków, by uzyskać prawo wstępu i zabezpieczyć swe pozycje w tym królestwie. Przykładem tego jest wielki Sobór w Piotrkowie, który odbył się za pontyfikatu Naszego światłego poprzednika i rodaka Grzegorza XIII pod przewodnictwem Lipomanus'a, biskupa Verony i Nuncjusza Apostolskiego.

Na tym soborze, ku wielkiej Chwale Boskiej, zasada „wolności sumienia” została potępiona i stanowczo wykluczona z zasad regulujących publiczne życie w Królestwie.
Poza tym jest pokaźna ilość konstytucji powziętych na synodach prowincji gnieźnieńskiej. W tych konstytucjach nakazano spisywać wszelkie mądre i pożyteczne decyzje i ostrzegawcze zarządzenia polskich biskupów, wydane w celu zachowania katolickiego życia ich 'owieczek', przed zatruciem żydowską perfidią. Te konstytucje były komponowane z uwagi na fakt, że warunki życia tak się układały, iż chrześcijanie i żydzi mieszkali w tych samych miastach i osiedlach. To wszystko niewątpliwie i w pełni wyraźnie wskazuje, na jaką chwałę polski naród zasłużył przez to, że zachował w niesprofanowanym i nietkniętym stanie Świętą Religię, którą narodu tego praojcowie przyjęli wiele wieków temu. Czujemy, że nie możemy narzekać na żaden z wielu tematów poruszonych, z wyjątkiem tego ostatniego; lecz odnośnie tego punktu zmuszeni jesteśmy płakać ze łzami w oczach. 'Najpiękniejszy kolor zmienił się' (Lament. Jer. IV. L). Krótko mówiąc, dowiedzieliśmy się od osób, których świadectwo jest godne zaufania i które są dobrze obznajomione ze stanem spraw w Polsce, a także od ludzi, mieszkających w Królestwie Polskim, którzy z żarliwości religijnej przesłali swe żale do Nas i do Stolicy Apostolskiej o następujących faktach:

Ilość żydów znacznie się powiększyła w Polsce. Mianowicie pewne miejscowości, osiedla i miasta, otoczone niegdyś wspaniałymi murami (czego dowodzą obecnie ruiny), i które, jak dowiadujemy się ze starych, wciąż istniejących list i rejestrów, były zamieszkane przez dużą ilość chrześcijan, obecnie są zaniedbane i w brudnym stanie i są zamieszkane przez wielką ilość żydów i niemalże pozbawione chrześcijan. Poza tym w tymże królestwie jest pewna ilość parafii, w których ludność katolicka bardzo się zmniejszyła. Konsekwentnie dochód z tych parafii, skurczył się do tego stopnia, że zachodzi niebezpieczeństwo, iż zostaną pozbawione księży.
W dodatku cały handel artykułami ogólnego użytku, jak napoje, a nawet wina, jest w rękach żydowskich. Pozwala im się także administrować publicznymi funduszami. Oni są dzierżawcami karczm i gospodarstw wiejskich, a także nabywają majątki ziemskie. We wszystkich tych wypadkach oni (żydzi) nabywają uprawnienia właścicieli dworów nad nieszczęśliwymi chrześcijańskimi robotnikami rolnymi; i korzystają oni nie tylko ze swych uprawnień w bezlitosny i nieludzki sposób, zmuszając chrześcijan do uciążliwej i męczącej pracy przez nakładanie na nich nadmiernych ciężarów, lecz w dodatku poddają chrześcijan karom cielesnym, jak bicie i zadawanie ran.
A więc ci nieszczęśliwi ludzie są w stanie poddaństwa względem żyda tak, jak niewolnicy są zdani na kaprysy ich władcy i pana. Prawda, że jeżeli chodzi o wykonanie kary, to żyd musi odnieść się do chrześcijańskiego oficjalisty, któremu ta funkcja jest powierzona.
Z chwilą jednak, gdy oficjalista jest zmuszony podporządkować się zarządzeniom żydowskiego pana pod rygorem utraty stanowiska, tyrańskie rozkazy żyda muszą być wykonane.

Dowiedzieliśmy się, że zarząd funduszami publicznymi, dzierżawa zajazdów, dóbr i gospodarstw wiejskich jest w rękach żydowskich, ku wielkiej krzywdzie chrześcijan pod wieloma względami. Lecz musimy także zwrócić uwagę na inne skandaliczne anomalie, po dokładnym zbadaniu których, zobaczymy, że anomalie te mogą stać się źródłem jeszcze większego zła i bardziej rozpowszechnionej ruiny niż te, o których już wspomnieliśmy. To jest sprawa brzemienna w poważne konsekwencje, że żydzi są dopuszczeni do arystokratycznych domów w charakterze pełnomocników lub zarządców w zakresie spraw domowych lub gospodarczych. A więc żydzi żyją na warunkach zażyłej poufałości pod tym samym dachem, co i chrześcijanie, których traktują w arbitralny sposób, nie ukrywając swej dla nich pogardy. W miastach i innych osiedlach żydzi są wszędzie widziani wśród chrześcijan; i, co jest bardziej pożałowania godne, żydzi wcale nie obawiają się angażować chrześcijan obu płci w charakterze służby domowej. W dodatku, żydzi, zaangażowani w przedsiębiorstwach handlowych, kumulują z tych przedsiębiorstw olbrzymie masy pieniędzy i przez nadmierny lichwiarski wyzysk dążą do systematycznego pozbawienia chrześcijan ich dóbr i własności. Chociaż żydzi jednocześnie pożyczają pieniądze od chrześcijan na niezwykle wysokie oprocentowanie, a synagogi ich służą jako zabezpieczenie spłaty, to jednak nie trudno jest zrozumieć powody ich postępowania. Po pierwsze żydzi uzyskują od chrześcijan pieniądze, które, po zaangażowaniu w handlu, przynoszą im dochód, pozwalający na spłatę zgodzonych procentów, a poza tym pieniądze te pomnażają ich własny dobrobyt. Po drugie oni pozyskują sobie tylu protektorów, opiekujących się synagogami i żydami, ilu mają kredytorów.

Słynny zakonnik Radulphus był w przeszłości tak uniesiony nadmierną żarliwością i tak wrogo ustosunkowany do żydów, że w XII wieku jeździł po Francji i po Niemczech wygłaszając kazania przeciwko nim i w końcu podburzał chrześcijan, by spowodowali całkowitą zagładę żydów. W wyniku jego nieutemperowanego fanatyzmu duża ilość żydów poniosła śmierć. Ciekawe, co ten zakonnik uczyniłby lub co by powiedział, gdyby żył obecnie i widział to, co się dzieje w Polsce. Wielki św. Bernard przeciwstawiał się dzikim wybrykom szału Radulphusa i w swym 363 liście do kleru i do ludności wschodniej Francji pisał jak następuje:
'żydów nie można prześladować; nie wolno ich mordować lub ścigać jak dzikie zwierzęta. Zobaczcie, co Biblia o nich mówi. Ja wiem, co jest przepowiedziane o żydach w Psalmach. Kościół mówi: 'Pan Bóg objawił mi Jego wolę odnośnie mych wrogów: Nie zabijaj ich, aby moi ludzie pamiętali'. Oni na pewno są żywymi dowodami, które przypominają mękę Zbawiciela. Tym bardziej, że oni są rozproszeni po całym świecie, tak że w tym czasie, gdy cierpią karę za tę wielką zbrodnię, mogą być świadkami naszego Odkupienia'. :roll:


Znowu w swym 365 liście adresowanym do Henryka, arcybiskupa Mayence św. Bernard pisze: 'Czyż przez udowadnianie im ich błędów lub przez nawracanie ich na chrześcijaństwo, Kościół nie tryumfuje codziennie nad żydami w sposób szlachetniejszy niż przez mordowanie ich? (podkreślenie Wandei).Przecież nie na próżno Kościół powszechny ustanowił na całym świecie odmawianie modlitwy za uparcie niewierzących żydów, aby Bóg odkrył ich serca i wywiódł ich z ciemności do światła prawdy. Jeżeliby Kościół nie miał nadziei na to, że ci co nie wierzą, mogą uwierzyć, to modlitwa za nich wydawałaby się być naiwna i bezcelowa'.

Piotr przeor klasztoru w Cluny (Francja) pisał przeciwko Radulphusowi z podobnych pobudek do Ludwika, króla Francji. Nakłaniał on króla, aby zabronił mordowania żydów. Niemniej jednak, jak zanotowano w rocznikach przewielebnego kardynała Baroniusa, w roku Chrystusowym 1146 on (tenże Piotr, przeor Cluny) ponaglał, aby król wydał ostre zarządzenia przeciwko żydom, z powodu ich wybryków, a w szczególności, by zabrać żydom ich bogactwa nabyte od chrześcijan lub nagromadzone za pomocą lichwy i dochód z tego użyć dla dobra i na korzyść religii.

Jeżeli chodzi o Nas, to my w tej sprawie, tak jak i w innych sprawach, idziemy po linii postępowania przyjętej przez Naszych przewielebnych poprzedników, papieży rzymskich. Aleksander III zabronił chrześcijanom, pod rygorem surowych kar, pozostawać na służbie u żydów przez jakikolwiek okres czasu lub przyjmować pracę u żydów w charakterze służby domowej. Pisał: 'Oni (chrześcijanie) nie powinni pozostawać na służbie u żydów'. Ten sam papież wyjaśnił powody tego zakazu jak następuje: 'Nasze formy życia i żydowskie są zupełnie różne i żydzi łatwo nakłonią dusze prostych ludzi do ich przesądów i niewiary, gdy ci prości ludzie będą mieszkać w stałych i zażyłych z nimi stosunkach'. Ten cytat, odnośnie do żydów, można znaleźć w papieskim dekrecie 'Ad haec'.

Papież Innocenty III wspominając o tym, że żydzi bywają dopuszczani przez chrześcijan do ich miast, ostrzegał chrześcijan o tym, że sposób i warunki tego dopuszczenia żydów powinny być takie, by uniemożliwić żydom odpłacanie się złem za dobroć.
'Gdy oni są dopuszczeni z litości do poufałego współżycia z chrześcijanami, oni odpłacają się gospodarzom, zgodnie z przysłowiem, jak szczur ukryty w worku lub jak wąż w piersiach lub jak płonąca głownia w fartuchu'. Ten sam papież mówi, że właściwym jest, gdy żydzi służą u chrześcijan, a nie żeby chrześcijanie służyli u żydów i dodaje: 'Synowie wolnej matki nie powinni służyć synom matki niewolnej.
Przeciwnie. Żydzi, jako słudzy odrzuceni przez Tego Zbawiciela, którego śmierć oni w tak podły sposób spowodowali, powinni uznać siebie w fakcie i w czynie sługami tych, którzy przez śmierć Chrystusa zostali uwolnieni, tak jak gdyby ta śmierć uczyniła żydów niewolnikami'.
Te słowa można przeczytać w dekrecie papieskim 'Etsi Judaeas'. W podobny sposób w innym dekrecie papieskim 'Cum sit nimis', pod tym samym tytułem 'De Judaeis et Saracenis' (O żydach i saracenach) tenże papież zabrania wyznaczania żydów na publiczne stanowiska: 'Zabraniamy nadawania żydom stanowisk publicznych, ponieważ oni korzystają z udzielonych im możliwości, by ujawnić zaciekłą wrogość wobec chrześcijan'.

Z kolei Papież Innocenty IV pisał do św. Ludwika, króla Francji, który nosił się z zamiarem wygnania żydów z jego królestwa, aprobując plany króla, z tego powodu, że żydzi nie dotrzymywali postawionych im przez Stolicę Apostolską warunków: 'My, którzy pragniemy z całego serca zbawienia dusz, niniejszym listem całkowicie Cię upoważniamy do skazania na banicję wyżej wspomnianych żydów, czy to przez Twoje osobiste zarządzenia, czy też za pośrednictwem Twoich namiestników, specjalnie z tego powodu, że jak nam wiadomo, żydzi nie przestrzegają regulaminów dla nich ustanowionych przez Stolicę Apostolską'. Ten tekst można znaleźć u Raynaldusa w rocznikach za rok Pański1253 pod numerem 34.

Jeżeli teraz ktokolwiek zapyta się, co zostało przez Stolicę Apostolską zabronione żydom mieszkającym w tych samych miastach, co i chrześcijanie, odpowiemy, że żydom nie wolno czynić właśnie tego, co jest im dozwolone czynić w Królestwie Polskim, a mianowicie wszystko to, co zostało powyżej wyszczególnione. Poza tym wcale nie jest konieczne badanie wielu książek, by przekonać się o prawdzie tego oświadczenia. Wystarczy bowiem zapoznać się z działem dekretów papieskich: 'De Judaeis et Saracenis' (O żydach i saracenach) i studiować prawa i dekrety papieży rzymskich, Naszych poprzedników: Mikołaja IV (1288-1294), Pawła IV (1555-1559), św. Piusa V (1566-1572), Grzegorza XIII (1572-1585) i Klemensa VIII (1592-1605), z których z łatwością można skorzystać, gdyż można je znaleźć w 'Bullarium Romanum'.
W każdym razie, Wy, Czcigodni Bracia nie potrzebujecie aż tak dużo czytać, aby jasno zrozumieć sytuację. Wystarczy bowiem, jeżeli zapoznacie się z regulaminami i statutami ustanowionymi na synodach Waszych poprzedników, gdyż oni bardzo troszczyli się o to, by ich prawami i dekretami objąć wszystko, co rzymscy papieże zarządzili i ustanowili odnośnie tej sprawy.

Poza tym istotną trudnością jest fakt, że dekrety tych synodów zostały zapomniane lub nie były wykonywane i wobec tego to jest Waszym obowiązkiem, Czcigodni Bracia, by przywrócić te prawa do pierwotnej mocy. Zakres bowiem Waszego świętego urzędu wymaga, abyście troskliwie starali się wymusić wykonanie tych dekretów.

Odnośnie do tej sprawy wydaje się być właściwym i odpowiednim, aby zacząć od kleru, mając na uwadze, że to jest obowiązkiem księży, aby dali wskazówki innym, jak należy prawidłowo postępować i aby uświadomili wszystkich własnym przykładem. Jesteśmy bowiem przekonani, że z łaski Bożej dobry przykład kleru skieruje zbłąkanych laików na właściwą drogę. Wszystko to uda się Wam zarządzić i wprowadzić z większą łatwością i pewnością siebie, ponieważ wiemy z raportów godnych zaufania i honorowanych ludzi, że Wy nie wydzierżawialiście żydom ani Waszych dóbr ani Waszych praw i że unikaliście wszelkiej z nimi styczności, jeżeli chodzi o udzielanie kredytu lub zaciąganie długów. A więc, jak nam wiadomo, Wy jesteście od żydów niezależni i nie jesteście z nimi związani żadnymi handlowymi sprawami.

Systematyczny sposób postępowania przewidziany przepisami świętych kanonów, odnośnie zmuszenia przekornego do posłuszeństwa w sprawach tak wielkiej wagi jak obecna, nigdy nie wykluczał użycia potępienia i pochwały, podanych do pewnej ilości spraw zarezerwowanych (do decyzji wyższych władz kościelnych), co do których zachodzi możliwość, że mogłyby stać się przyczyną niebezpieczeństwa lub poważnego ryzyka dla religii.

Dobrze wiecie, że Sobór Trydencki (1545-63) uczynił wszystko w jego mocy, by wzmocnić Waszą władzę, w szczególności przez zatwierdzenie Waszych uprawnień odnośnie spraw zarezerwowanych. Sobór nie tylko powstrzymał się od ograniczenia Waszych uprawnień wyłącznie do zarezerwowania dla Was przestępstw naruszających porządek publiczny, ale poszedł znacznie dalej i rozszerzył Wasze uprawnienia do rezerwowania groźniejszych aktów podłości, które nie są aktami czysto wewnętrznej natury. Z różnych okazji w poszczególnych dekretach i okólnikach kongregacje Naszej świętej Stolicy Apostolskiej oświadczyły i zadecydowały, że tytuł: 'poważniejsze i podłe przestępstwa' obejmuje przestępstwa, do których ludzkość jest najbardziej skłonna i które przynoszą szkodę dyscyplinie kościelnej i zbawieniu dusz powierzonych pasterskiej opiece biskupów. Myśmy opracowali szerzej ten punkt w Naszym 'Traktacie o Diecezjalnym Synodzie', ks. V, rozdz. V.

Uprzejmie zapewniamy, że wszelka pomoc jaką możemy dać będzie do Waszej dyspozycji, aby zabezpieczyć powodzenie w tej sprawie.

W dodatku, abyśmy mogli przeciwstawić się jakimkolwiek trudnościom, które niewątpliwie zaistnieją w wypadku konieczności wszczęcia postępowania przeciwko wyjętym z pod Waszej jurysdykcji członkom kleru, damy odpowiednie instrukcje Waszemu Czcigodnemu Bratu, Arcybiskupowi Nicei i Naszemu Nuncjuszowi w Waszym Kraju, w wyniku których to instrukcji będziecie w stanie uzyskać od niego wszelkie upoważnienia do działania w zaistniałych sprawach. Jednocześnie uroczyście Was zapewniamy, że gdy okoliczności na to pozwolą, będziemy, z całym zapałem i energią w Naszej dyspozycji, pertraktować z tymi osobami, przez których władze i autorytet wspaniałe Królestwo Polskie zostanie oczyszczone z tej hańbiącej plamy. Przede wszystkim, czy Wy, Czcigodni Bracia, z całą żarliwością Waszej duszy zwracacie się z prośbą o pomoc do Boga, Stwórcy wszelkiego dobra? Także błagajcie w szczerej modlitwie o Jego pomoc dla Nas i dla Stolicy Apostolskiej. Obejmując Was pełnią miłości bliźniego, miłościwie udzielamy apostolskiego błogosławieństwa Wam i trzodzie powierzonej Waszej opiece.

Wydano w Castel Gandolfo dnia 14 czerwca 1751 w 11 roku Naszego Pontyfikatu.

P.P. Benedykt XIV

https://gloria.tv/article/1YFzYg3xUvpBCA49x3qkDoanb

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 05 paź 2016, 09:22 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Prof. Wolniewicz: środowisko „polskich Żydów” jest nastawione antypolsko

Czy przeciętny przyzwoity Polak może nie czuć niechęci do Żyda, który się tak do niego odnosi – z dezynwolturą, arogancją i butą- pyta retorycznie prof. Bogusław Wolniewicz w reakcji na antypolską potwarz autorstwa Pawła Śpiewaka, Dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Obrazek

W opublikowanej 28.09. wypowiedzi na kanale Głos Racjonalny, Bogusław Wolniewicz odniósł się do skandalicznej wypowiedzi Pawła Śpiewaka, w formie tezy o masowym udziale Polaków w holocauście podczas okupacji niemieckiej.

Można szacować, że kilka procent (5-7 proc.) Polaków brało aktywny udział w przemocy wobec Żydów – od zabijania po wyciąganie od nich pieniędzy.

Bogusław Wolniewicz zauważył, że chodzi o 1,5 miliona Polaków, a ponadto skonstatował, że stereotyp o żydowskim braku wdzięczności znajduje niestety potwierdzenie w osobie Pawła Śpiewaka. „Za takie słowa Paweł Śpiewak powinien być odwołany ze stanowiska Dyrektora Instytutu, utrzymywanego przez Polaków od 70 lat”. Żydzi w swojej masie myślą podobnie jak Śpiewak, a wśród nich dominuje nastawienie antypolskie. Wolniewicz wyraził ubolewanie, że „polscy Żydzi” milczą tej sprawie.

W dalszej części filmu emerytowany profesor Filozofii zaapelował o podjęcie przez IPN sprawy Jedwabnego w nowym duchu, nadającym jej status bezwzględnie priorytetowy. Według profesora:

1. „należałoby dokonać ekshumacji bez rabinackiego nadzoru”

2. odsunąć od śledztwa wszystkich tych, którzy przez 16 lat mącili w tej sprawie

3. po zakończeniu śledztwa opublikować wnioski w formie wydanej księgi, a na końcu zamieścić stanowisko prezydenta




Za: http://www.ekspedyt.org/redakcja/2016/0 ... olsko.html

Data publikacji: 30.09.2016

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/prof- ... ko-2016-10

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 27 paź 2016, 17:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/redak ... ii-2016-10

Z redakcyjnej poczty: chazarskie dzieci diabła i ich próby budowy Judeopolonii
OPUBLIKOWANO PAŹDZIERNIK 27, 2016PRZEZ A303W POLSKA

Panie Tomaszu,

naszym sprzymierzeńcem są obecnie zasoby Repozytorium Cyfrowego Instytutów Naukowych (http://rcin.org.pl/dlibra?action=Change ... anguage=pl) – tam są prawdziwe perełki. W załączniku ma Pan Pamiętnik z I zjazdu Zjednoczenia Polaków Wyznania Mojżeszowego, tj. jedno ze źródeł, na które powołuje się w swojej pracy pt. Judeopolonia śp. dr Andrzej Leszek Szcześniak.
W nim Polacy wyznania mojżeszowego, na swoim zjeździe w Warszawie w 1919 r., aż 438 osób (- na końcu jest lista), a żyło ich wtedy w Polsce kilka milionów, sami pisali, że koncepcja Judeopolonii była jak najbardziej prawdziwa, wskazali jej genezę i autora. Zalecam umieszczenie przesłanych przeze mnie skanów w widocznym miejscu na stronie wraz z plikiem pdf. Niech ludzie czytają co żydy nam gotowały – co wiemy po tym jak dziś wygląda ONZowski pomysł „two states solution” w Palestynie.
pozdrawiam
(Dane personalne z przyczyn oczywistych – czyli działania w warunkach chazarskiej okupacji – zastrzeżone/ Red. W-P.)

Całość pracy pod linkiem w formacie PDF: kliknij
http://wolna-polska.pl/wp-content/uploa ... tnik-o.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 17 sty 2017, 09:34 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Judaizm będzie uniwersalną religią ludzkości !!!

Nikt już planów nie ukrywa…Judaizm będzie uczyniony uniwersalną religią ludzkości…Logicznym rezultatem wprowadzanego na całym świecie szatańskiego ekumenizmu, w tym także i przez apostatów, którzy przejęli władzę w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Moskiewskiego Patriarchatu, powinno być ustanowienie kościoła Antychrysta, ktorego kręgosłupem będzie judaizm. Kościół Antychrysta to będzie czysty judaizm.

Obrazek
Alleluja i do przodu, Israel!!!

Bez wątpienia to szatańskie plemię, wyznające judaizm, wszczepi w fundament kościoła Antychrysta oddawanie czci diabłu, o czym mędrcy syjonu mówią już otwarcie. Obyś pokarał ich Panie!

UWAGA! Zaleca się włączenie tłumaczenia za pomocą automatycznego translatora.



Za: http://3rm.info/main/65866-planov-uzhe- ... video.html

Data publikacji: 9.01.2017

Nadesłał Borys

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/judai ... ci-2017-01

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 04 lut 2017, 15:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/02/0 ... jest-lodz/

Co to jest Łódź?
Posted by Marucha w dniu 2017-02-03 (piątek)

Obrazek
Główna synagoga łódzkiej gminy żydowskiej przy ul. Wolborskiej (źródło: wikipedia.org)


Kawałek historii, jaką trudno znaleźć w książkach… – admin
Kominy, kościoły, bóżnice, ludność, teatry, ogrody, ulice. – Łódzkie żydki. – Miejscowi i Litwaki. – Sjonizm łódzki. – Łódzka moralność. – Bohater narodowy Salo Boruch. – Co będzie z Łodzią.
Mało kto z szerokiego ogółu w Galicji, zdaje sobie z tego sprawę, co to jest Łódź – więc kilka słów o tem mieście. Leży ona w gub. Piotrkowskiej o 5 godzin jazdy koleją od stacji Granica Łódź, ma przeszło 400 tysięcy ludności, przeszło 3 tysiące kominów fabrycznych, kilka katolickich i protestanckich kościołów, niezliczoną ilość bożnic żydowskich, z których najwspanialsza na Spacerowej ulicy.
Ludność dzieli się prawie na chrześcijańską i żydowską w połowie. W liczbę Chrześcijan wchodzą Niemcy łódzcy (Lodzermensche). Niektóre parafie katolickie, np. św. Krzyża, mają po kilkadziesiąt tysięcy parafian.
Trzy teatry: polski „Victoria” pod dyrekcją Michała Wołowskiego, niemiecki i żydowski żargonowy. Parę nędznych ogrodów miejskich i jeden bardzo ładny, własność Niemca Auslatta, piwowara, nazwany Helenów, w którym jest staw, wodospady, zwierzyniec, elektryczne oświetlenie, hala koncertowa, tor dla cyklistów i t. p. Wejście za opłatą. Utrzymanie tego ogrodu kosztuje rocznie 100 tysięcy rubli.
Łódź, jako figura, jest to miasto bardzo długie, ponieważ ma przeszło milę długości; za to nie bardzo jest szerokie. Główną ulicą jest Piotrkowska, przez którą przechodzi kolej elektryczna; ma ta kolej również odnogi na boczne ulice a wkrótce ma opasać miasto do okoła i połączyć go ze Zgierzem, Pabianicami i t. d.
Łódź kanalizacji ani wodociągów nie ma, woda jest gwałtowną trucizną i podczas ulewy ulica Piotrkowska zamienia się na rzekę brudnych pomyj, zalewających sklepy parterowe.
Dworzec kolei fabryczno-łódzkiej jest tak urządzony, że np. Kalwarja Zebrzydowska, lub Trzebinia mają dworce lepsze.
Bruki w mieście wogóle haniebne, wyjątek stanowi tylko Piotrkówka, ulica, która ma bruk na przestrzeni kilku wiorst drewniany.
Po tych kilku słowach przejdziemy do łódzkich żydków. Są dwa gatunki żydów w Łodzi, miejscowi, którzy między sobą używają żargonu, a w stosunkach z innymi polskiego języka tak jak i krakowscy, tudzież tak zwane „Litwaki”, to jest przepędzeni z Rosji żydzi, których rosyjski rząd rzucił na nasz kraj jak morową zarazę, siebie równocześnie od niej uwalniając.
Litwaki mówią tylko po rosyjsku i spełniają podwójnie zgubną dla nas rolę, jako wyzyskiwacze sprytniejsi od miejscowych żydów, którzy twierdzą sami, że „Litwakom już wcale wierzyć nie można” i rusyfikatorzy, ponieważ ostentacyjnie wszędzie mówią po rosyjsku. Między Litwakami i miejscowymi żydami istnieje ciągle współzawodnictwo w handlu, w przemyśle, w stowarzyszeniach, wszędzie ; często Litwaki są górą, ponieważ już absolutnie żadnych nie mają zasad etycznych, nawet względem swoich współwyznawców.
Na tem tle istnieje tak samo jak wszędzie, gdzie są żydzi obecni, „Sjonizm”, ale ma on charakter zupełnie odrębny wskutek odrębnych warunków. Naprzód, że jest tajny, bo rząd rosyjski sjonizmu nie toleruje, może się w naiwności swojej obawia, żeby przypadkiem żydzi nie opuścili Królestwa Polskiego, zanim nas Polaków i Chrześcijan nie wytępią do szczętu.

Obrazek
Wielka Synagoga w Łodzi, ul.Spacerowa – pocztówkaWielka Synagoga w Łodzi, ul.Spacerowa – pocztówka


Niestety, nie ma prawdopodobieństwa, aby żydzi opuścili dobrowolnie „ziemię obiecaną”, t. j. Łódź, dla Palestyny, gdzie nie ma ani jednej fabryki perkalu.
Sjonizm łódzki ogranicza się głównie na składkach międzynarodowych na cele żydowskie i na drwinach z Palestyny i Jerozolimy.
Przychodzi n. p. ajent międzynarodowej’ „Aliance Israelite”, albo Sjonistów z kliki Herzla i Nordaua, do wielkiego kantoru, gdzie pracuje kilkunastu, lub kilkudziesięciu, kantorowiczów. Naprzód zwykle subskrybuje szef jaką pokaźną sumę, potem inni koleją. Zwykle kończy się na drwinach.
– Panie, pan, po czemu w tym tygodniu bawełna w Jerozolimie? – pyta jeden.
– Panie od Sjjonu, czy tam Roszkowski też pojedzie założyć cukiernię, bo ja innych ciastek nie jadam – dodaje drugi. (Cukiernia Roszkowskiego najlepsza w Łodzi).
– Słuchaj no pan, powiedz pan Herzlowi, że jak on będzie królem od żydów, to ja chcę być konsulem tutaj w Łodzi, bo mam dobre mieszkanie, to mi się nie chce przeprowadzać. Słyszałem, że Turki nie mają pieniędzy, to jest uważasz pan zły geszeft, załóż pan lepiej agenturę w Łodzi, co pan tam będziesz jechał do tej Palestyny – dodaje inny.
– Panie Morytz, pan jedziesz, to panu zawizuję paszport – drwi przyszły konsul żydowski w Łodzi.
– Tam podobno noszą pejsy w Jerozolimie, ja uważasz pan, potrzebuję nie nosić pejsów, więc jakże będzie? i t. d.
Poziom kultury stoi niesłychanie nisko między żydami łódzkimi, choć cała masa żydów poza bogatymi miljonerami i garścią kantorowiczów, żyje w nędzy i brudzie z ochłapów. Tak oberwanych i brudnych żydów, jak proletarjat żydowski w Łodzi, trudno gdzieindziej zobaczyć. Zjeżdżają się z całego kraju żydowskie żebraki i dziwolągi, rozmaite upośledzone od natury potwory ludzkie i to wszystko łazi i żebrze.
Bardzo wielu żyje z przemytnictwa.
Bogacze stawiają sobie pałace, kapiące od złota. Często można widzieć hałaciarza, jadącego powozem wspaniałym na gumach.
Każdy zresztą bogacz, gotów jest czy to robotnika, czy urzędnika, czy wreszcie rzemieślnika oszukać i okraść, bez względu na to, czy jest żydem lub nie. Mają dobrane sfory najczęściej Niemców pruskich, równie skończonych łotrów i rabusiów jak sami, którym od skradzionych pieniędzy, przedsiębiorcom, stolarzom, malarzom, ślusarzom, pracującym przy budowie pałaców, dają procent.
Bogaty żyd za nic nie płaci odrazu, tylko zwłóczy, wytrzymuje, korzysta z trudnego położenia przedsiębiorcy lub rzemieślnika, żeby, gdy będzie miał nóż na gardle, tem łatwiej go obedrzeć. Najczęściej ustępuje dopiero wobec wyroków sądowych w najsłuszniejszych sprawach, gdzie wątpliwości żadnych nie ma.
Wobec takich stosunków, konkurencja uczciwych przemysłowców polskich jest niemożebna.
Opowiadają, że jeden z najbogatszych miljonerów łódzkich P., kradł gaz z gazowni miejskiej lat kilkanaście, zrobionym w tym celu podkopem. Sprawa się wydała, ale zatarto kilkudziesięcioma tysiącami robli, a P. zarobił miljony. Podpalanie własnych fabryk w celu spekulacji jest rzeczą codzienną, i straszna była konsternacja, gdy niespełna dwa lata temu, skazano Salo Barucha na Sybir za podpalenie własnej fabryki. Uważany jest za bohatera narodowego ten Salo Baruch, i ma szczere współczucie u swoich współwyznawców.
Podpalają zwykle w sobotę wieczorem po wyjściu robotników, lub też w niedzielę rano. Są specjaliści, którzy podejmują się podpalania za wynagrodzeniem, a właściciel zwykle wyjeżdża i urządza sobie alibi.
Kilka razy się spalić w Łodzi, znaczy zrobić duży majątek, nie tak, jak u nas – stracić. Podczas wybuchu pożaru, daje się fałszywe sygnały, mylne telefoniczne wiadomości, aby pożar miał czas zniszczyć to, co ma być zniszczone.
Oczywiście, asekurują w kilku to warzystwach naraz, i operacja jest bardzo prosta.
Wobec władz, zachowują się służalczo i bez godności; nawet najbogatsi. Jeden inteligentny żyd opowiadał mi, że u miljonera S. rewirowy (urzędnik policji, w randze podoficera) więcej znaczy i lepiej jest przyjmowany, aniżeli najbardziej wybitny żyd.
Jaką przyszłość Łódź będzie miała to trudno, przewidzieć; ci którzy dawno tam mieszkają, widzą zmianę na korzyść żywiołu polskiego, może kiedyś za bardzo długi szereg lat coś pracą i pilnością zrobią tam Polacy i Chrześcijanie, ale to będzie bardzo krwawa i ciężka praca.

omikron.

http://retropress.pl/glos-narodu/lodz/

Pod oryginalnym artykułem znajdują się ciekawe linki na tematy żydowskie.
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 09 lut 2017, 21:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/quasar/jak-k ... w-w-polsce

Jak Konspirowano Syjonistów w Polsce
Quasar - 29 Marca, 2016 - 14:59

Obrazek

Jak Konspirowano Syjonistów

Jak Berman konspirował Żydów w Polsce...
Dnia 10.11.45 roku KRN wydała Dekret, który pozwalał w sposób ściśle tajny na masową skale zmieniać nazwiska. Z dobrodziejstwa tego przepisu skorzystało dziesiątki tysięcy Żydów. Przepis ten pomimo, że obowiązywał pierwotnie do 1947 roku, był przedłużany kilkakrtonie. Ostatni raz w 1953.
Ledwo ustała zawierucha wojenna a Prezydium Krajowej Rady Narodowej poczuło pilną potrzebę wydanie przepisów, które pozwalały w sposób tajny, masowy i niezgodny ze standardami prawnymi oraz polską racją stanu, zmieniać imiona oraz nazwiska. Szczególnie jak to wynika z przeprowadzonych kwerend repatriantom oraz innym osobom, które zjeżdżały do Polski z całego ZSRR oraz świata. Dobrodziejstwem tego przepisu objęto nawet bezpaństwowców.
Art. 3 powyższego dekretu mówił, że właściwa władza orzeknie o zmianie nazwiska zgodnie z wnioskiem strony jeżeli zachodzi ku temu ważna przyczyna.
(2) szczególnie ważna przyczyna zachodzi, gdy ubiegający sie o zmianę:
(1) nosi nazwisko hańbiące lub ośmieszające
(2) w okresie czasu od dnia 1 września 1939 roku do dnia 9 maja 1945 r. przybrał inne nazwisko (pseudonim wojskowy), pełniąc służbie w Wojsku Polskim, armii sprzymierzonej, polskiej formacji wojskowej, oddziale partyzanckim niepodległościowo - demokratycznym, grupie bojowej organizacji niepodległościowo - demokratycznej, prowadzającej walkę z najeźdźcą niemieckim i wypełniał gorliwie swe obowiązki,
(3) przybrał inne nazwisko (pseudonim konspiracyjny) w związku z udziałem w podziemnej walce z najeźdźcą niemieckim,
(4) używał innego nazwiska (pseudonimu osłaniającego) celem uchronienia sie przed aktami gwałtu najeźdźcy niemieckiego lub jego popleczników,
(5) nosi nazwisko o brzmieniu niepolskim,
(6) nosi nazwisko, które ma formę imienia,
Art. 9 ustęp 1 zobowiązywał:
(1) Władza orzekająca zarządza wpisanie zmiany nazwiska do ksiąg urodzeń i małżeństw na marginesie aktu stanu cywilnego, a także zawiadamia właściwe według miejsca zamieszkania i pobytu danej osoby władze, prowadzące ewidencje ludności i ewidencje wojskową, oraz właściwą władze skarbową ponadto zaś władze prowadząca rejestr karny.
(2) Władza orzekająca poda o zarządzonej zmianie nazwiska do publicznej wiadomości na koszt osoby interesowanej w drodze ogłoszenia w poczytnym pismie miejscowym.
W punkcie 3 art. 9 KRN „wymyśliła”, że: Władza orzekająca zaniecha wpisu zawiadomień oraz ogłoszenie przewidzianych w ustępie (1) i (2), jeżeli a tym przemawiają ważne powody. W praktyce ostatni przepis nakazywał prowadzenie procedury zmiany nazwisk pod klauzulą „tajne”. Wniosek o dokonanie zmiany nazwiska w sposób tajny stał w oczywistej sprzeczności z art. 6 niniejszego dekretu, który nakazywał zbadanie pobudek, z jakich strona ubiegała sie o zmianę.
W jednym z zapytań UW w Łodzi pytał w 1946 roku MAP - jak można zbadać przesłanki do zmiany nazwiska, jeżeli cała procedura nakazywała zachowywanie tajności, tzn. nie można było przeprowadzać żadnego wywiadu środowiskowego. Podanie o zmianie nazwiska mogły składać również obywatele przebywający poza granicami.
W artykule 2 ustęp (2) dekretu ustawodawca zastrzegł następujące prawo:
Minister Administracji Publicznej może zastrzec sobie w drodze rozporządzenia orzekanie o zmianie nazwisk na obszarze całego Państwa lub niektórych województw, na stałe lub na czas określony, co do wszystkich spraw lub niektórych kategorii (typów) zmian.
W efekcie w dniu 7 grudnia 1947 roku wydano rozporządzenie, które mówiło:
1. Zastrzega sie MAP, a na obszarze Ziem Odzyskanych Ministrowi Ziem Odzyskanych orzekanie o zmianie imion i nazwisk:
a) żołnierzy pozostających w czynnej służbie wojskowej, jeżeli prośby ich o powyższą zmianę popiera ze względu na interes służby Minister Obrony Narodowej b) osób, które ubiegając sie o zmianę, powołują sie na istnienie ważnych powodów uzasadniających zaniechanie zarządzenia wpisu, zawiadomień i ogłoszeń przewidzianych w art 9 ustęp 1 i 2 dekretu z dnia 10 listopada 1945 r. o zmianie i ustalaniu imion i nazwisk.
Dla osób ubiegających sie o zmianę nazwiska w trybie art. 3 ustęp 2 , tj:
„...w okresie czasu od dnia 1 września 1939 roku do dnia 9 maja 1945 r. przybrał inne nazwisko (pseudonim wojskowy), pełniąc służbę w Wojsku Polskim, armii sprzymierzonej, polskiej formacji wojskowej, oddziale partyzanckim niepodległościowo - demokratycznym, grupie bojowej, organizacji niepodległościowo - demokratycznej, prowadzającej walkę z najeźdźcą niemieckim i wypełniał gorliwie swe obowiązki, stosowano art. 18 powyższego dekretu, który mówił, że:
- Dla osób, które przybrały inne imie lub nazwisko w czasie pełnienia służby w Wojsku Polskim w okresie 1 września 1939 do 9 maja 1945 r, do uznania zmiany imienia lub nazwiska za prawnie dokonane wystarczające jest zaświadczenie o zmianie wydane przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
Taka delegacja wydana dla MON pozwalała wewnątrz LWP przeprowadzić zmianę nazwisk wszystkim tym żołnierzom, którzy wstępując do tworzonych w Związku Radzieckim armii polskich przyjmowali, a następnie w czasie całej służby używali nieprawdziwych nazwisk. Taka sytuacja pozwalała dodatkowo zataić skalę zmian nazwisk oraz pochodzenia, przy czym istotnym jest to, że przez wiele lat zmiana nazwisk była tajemnicą państwową.
Podobne zasady były stosowanie również począwszy od 1920 roku, tj. w oparciu o ustawę z dnia 11 maja 1920 w przedmiocie uznania nazwisk przybranych w wojsku. Zmiany nazwisk dokonywał Naczelnik Państwa na wniosek MON.
Przeprowadzona w rożnych archiwach państwowych kwerenda pokazuje, że prawie całość dokumentacji dotyczącej zmiany nazwisk została wybrakowana. Taka sytuacja występuje w szczególności przypadku Zarządu Miejskiego w Łodzi oraz Warszawy, gdzie do 1950 roku nie zachowała sie żadna dokumentacja zmiany nazwisk. W Łodzi nie zachowała się w tym zakresie również żadna dokumentacja sporządzona przez Urząd Wojewódzki.
Można było domniemywać, że jakaś dokumentacje dotycząca zmiany nazwisk oraz nadania obywatelstwa, szczególnie w tych sprawach, gdzie właściwość przejęło MAP, posiada obecne MSWiA. Ministerstwo rządzone przez Dornbauma odpowiedziało, że takiej ewidencji nie posiada.
Istotnym jest też to, że od 1945 roku, w żadnym spisie powszechnym nie było pytania o narodowość. Z tego co udało się ustalić ostatni spis powszechny miał zawierać takie pytanie, jednakże punkt ten nie znalazł się w ankiecie spisowej. Teraz miałoby się to zmienić, tyle tylko, że następny spis zapewne będzie za dekadę.
Pisemna odpowiedz może jednak nie być prawdziwa, bowiem na pierwsze ustne zapytanie o zespoły MAP nieprzekazane do Archiwum Akt Nowych bądź IPN, odpowiedz udzielona przez pracowników archiwum brzmiała: „...w archiwum MSWiA znajduje sie cała „narodowościówka” i dokumentacja zmiany nazwisk”. Co się więc stało, że z upływem tygodnia odpowiedź jest całkowicie przecząca?
Czy nadal nie nadszedł czas ujawnienia tego, ile faktycznie osób pochodzenia żydowskiego mieszka w Polsce? Kto i z jakiego powodu w sposób przestepczy wykazywał zamiar oraz go realizował, zmiany struktury społecznej Państwa Polskiego?
Podaję na początek przykłady zmiany nazwisk:
1. Szabat na Skowroński
2. Formel na Wielchorski
3. Beben na Boguszweski
4. Nysan na Kołodziejczyk
5. Kozioł na Tarnowski
6. Wurst na Rostocki
7. Baran na Baranowski
8. Iboda na Orłowski
9. Kąty na Kurchowski
10. Gacek na Gacki
11. Koza na Kowalski
12. Eizenberg na Ruchocki
13. Włosek na Wirski
14. Kaufmann na Świerczyński
15. Kugelhaus na Sabat
16. Rachinger na Dąbinski
17. Jaworek na Jaworski
18. Byk na Liszczynski
19. Łukomiec na Olkuski
20. Duetschberger na Walewski
21. Proboszcz na Orski
22. Mann na Mutowski
23. Weisberg na Górski
24. Schengel na Skowronski
25. Kita na Krzywinski
26. Feigenblat na Fabjanski
27. Sommer na Wajchat
28. Goldman na Gorski
29. Musko na Baranski
30. Karp na Janiszewski
31. Abracham Mojszesz Herling - Grudziński na Maurycy Herling Grudziński
32. Szneider Jakub na Werpachowski
33. Artmann na Zaradecki
34. Lichtson na Lachowicz
35. Cetynbaum Jankiel na Nowak Tadeusz
36. Dzwonek na Jasinski
37. Baran na Barski
38. Weiknecht na Branski
39. Bojgen na Stadnicki
40. Wierzak na Chrzanowski
41. Gold na Hartnarek
42. Kretberger na Orlicz
43. Rosenberg Jozef na Jozef Nowak - Prezydent miasta Lodzi z dnia 27.08.1947 r
44. Stolzman na Strzelecki
45. Finkelsztein na Machlewicz
46. Glueksman na Gaszynski
47. Weinberg na Golewski
48. Lanzman na Cewinski
49. Szerman na Mizynski
50. Tejerstain Jakub na Wilczak
51. Frid na Glowacka
52. Roseberg na Rozewinski
53. Beckermann na Piekarski
54. Cukier na Swoboda
55. Widgor na Antos
56. Ajzenberg na Orłowski
57. Baum na Dzewinski
58. Zeigenbaum na Baranska
59. Szain na Januchta
60. Spilforgelc na Kądrebski
61. Grossmann na Lukaszwicz
62. Kreps na Synowiecki
63. Szwarc ma Synowiecki
64. Byk na Staniszewski
65. Zingermann na Nowakowski
GRUENBAUM na SIEROCINSKI, (wniosek złożony w UW w Kielcach dnia 27 czerwca 1946 r., zmiany dokonał UW w Katowicach 27 listopada 1946 r., pochodził z Częstochowy. PRAM III 18/63/46). Ta osoba to były zastępca powiatowego UB w Kielcach, działający w okresie tzw. Pogromu Kieleckiego.
ZOBERMAN Freida (ur. Sandomierz), córka Szyji i Matki z domu Kupferbaum, próbowała zmienić nazwisko na Jagiełło, ale MAP zgodziło się na nazwisko JAGŁO.
KRAKÓW
1. Goldberger na Rakowiecki
2. Goldfischer na Skalski
3. Grutz na Lepiński
4. Gruebel na Szymański
5. Grens na Gąsiorowski
6. Grob na Grabowski
7. Gutentag na Rzonca
8. Goldman na Biała
9. Gotlieb na Skowron
10. Goldman na Godlewski
11. Gryenberg na Gawroński
12. Glanz na Poleski
13. Greunwald na Makowicz
14. Goldberg na Przeworski
15. Goldberg na Gelewski
16. Gunsberg na Zdrojewski
17. Gotlieb na Magwa
18. Galitz na Galica
19. Goldyk na Godlewska
20. Grunhaut na Gerlach
21. Glieksmann na Zarecki
22. Goldberg na Zarecki
23. Goldberg na Radwanski
24. Goldmann na Galik
25. Golger na Skowroński
26. Goldber na Lubański
27. Goldberg na Żak
28. DATTNER na Kozłowski - adwokat
29. Elenberg na Skowroński
30. Ehrenreich na Zarebiński
31. Elenberg na Skanski
32. Englard na Roztworowski
33. Engelhard na Szeczepański
34. Eisenbach na Rynarowicz
35. Epstein na Paszkowski
36. Eibenschutz na Mańkowski
37. Fischer na Zawadzki
38. Feller na Pichurski
39. Frideker na Borkowski
40. Fouerman na Pogorzelski
41. Futterwat na Guszlewicz
42. Faeber na Łącki
43. Fundmann na Lebowiecki - Adwokat
44. Finkelstern na Filanowski
45. Fuerstein na Zalewska
Nadto Urząd Wojewódzki w Katowicach jedynie w latach 1946 do 1948 zanotował ok. 10 tyś przypadków zmiany nazwiska. Nateżenie wniosków było tak duże, że UW musiał zaciągnąć w MAP pożyczke na zatrudnienie dalszych pracowników. Dzielnicowa RN dla Żoliborza, miejsce zamieszkania Kaczyńskich, tylko w ciągu jednego roku dokonał zmany nazwiska dla około 200 osób, w tym rodziny Lityńskich.
Główną przesłanką zmany nazwiska było to, że żydowskie nazwiska miały niemieckie brzmienie, których się wstydzono. Przypadek adwokata Dattnera z Krakowa pokazuje jednak to, że chciał on ukryć swoje żydowskie pochodzenie. Był też przypadek spikerki Polskiego Radia pochodzenia żydowskiego, która zmieniała nazwisko na Wysocka, której wniosek był powodowany zamiarem ukrycia prawdziwgo pochodzenia.
O tym procederze zostaje poinformowana Rada Europy oraz Parlament Europejski.

Quasar - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 10 lut 2017, 18:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/quasar/trans ... ior-polski

„Transformacja ustrojowa” – żydowski rozbiór Polski
Quasar - 30 Marca, 2016 - 00:14

Obrazek

„Transformacja ustrojowa” – żydowski rozbiór Polski.

Podstawą walki o Polskę jest nazwanie rzeczy po imieniu. Czczona przez elity III RP „transformacja ustrojowa” to mylna i zakłamana nazwa żydowskiego rozbioru Polski. Ze strony atlantyckiej gospodarczy podbój naszego kraju, nadzorowała globalna finansjera, z Żydami Sorosem vel. Schwartzem i Sachsem na czele. Wewnętrznie, na czele spisku stanęli byli żydowscy funkcjonariusze aparatu i ich spadkobiercy, zjednoczeni pod szyldem KOR-u. Takie są fakty. Zrozumienie tego mechanizmu to klucz, który pozwoli zbudować podstawy wizji walki o wolną Polskę.

1. Wróg wewnętrzny – syjoniści z KOR.
Wraz z 17 września 1939 roku rozpoczęły się przygotowania do utworzenia żydowskiego protektoratu nad terenami polskimi z ramienia ZSRR. Już od pierwszych dni rozpoczęto eliminację polskiej inteligencji i kadry wojskowej za pomocą tzw. „czerwonej milicji”, która przeprowadza serię pogromów ludności polskiej. W latach 1939-41 Żydzi stanowili 75-90 % kadry kierowniczej tworzącego się aparatu sowieckiego, wskutek czego, w latach 1944-56, osiągnęli całkowitą władzę nad Polską i będą przez ten czas stanowić podstawowy trzon sowieckiej okupacji. Ich pozorne „wycofanie się” z Polski, zakończone dobrowolnym i planowym opuszczeniem kraju przez wielu Żydów w 1968 roku, związane było ze zmianą światowej polityki żydowskiej wobec państw socjalistycznych. Stanowiło zasłonę dymną dla przygotowania gruntu pod ekspansję gospodarczą z ramienia globalnych lichwiarzy z USA. Tutaj liczne fakty, źródła, statystyki i dokumenty dowodzące niezbicie prawdziwości wszystkich tych faktów:
https://socjalnacjonalista.wordpress.co ... sji-zydo...
Już w końcówce okresu dyktatury żydo-komunistów celowo powołano do życia koncesjonowane ośrodki fałszywej opozycji, takie jak Klub Krzywego Koła, Klub Poszukiwaczy Sprzeczności oraz Klub Inteligencji Katolickiej. Stanowiły one etap przejściowy w procesie desantu lobby żydowskiego na pozycje anty-komunistyczne. Jest to wręcz nieprawdopodobne, ale manipulacja, polegająca na przepoczwarzeniu się najbardziej nikczemnych stalinowców i morderców, ewentualnie ich dzieci, w „dysydentów” i „obrońców polskości”, się udała. Grupy te miały również za zadanie „przysposobić” judeofilsko nastawionych Polaków, którzy „wychowają” przyszłe pokolenie, pozbawione krytycyzmu wobec działań żydowskiego lobby wewnętrznego. W okresie działalności tych ośrodków prawdziwa polska opozycja była w końcowej fazie likwidacji.
Powołane z inicjatywy okupanta organizacje stanowić będą wylęgarnie przyszłych elit III RP, które poprzez KOR, przejęcie NSZZ „Solidarność” i udział w okrągłostołowej zmowie umożliwią rozbiór Polski wg. planów syjonistów amerykańskich.
W skład samozwańczej „anty-systemowej opozycji” weszli np: Michał Bristiger /syn działacza syjonistycznego Natana Brystigera i Julii Brystiger, bardzo wysoko postawionej działaczki w żydowskim aparacie terroru/, Włodzimierz Brus (pierw. Beniamin Zylberberg) /mąż Heleny Wolińskiej-Brus (pierw. Fajga Mindla), stalinowskiej prokurator i morderczyni sądowej w PRL/, Adam Michnik ze stalinowskiej rodziny Szechterów /red. naczelny antypolskiej gazety/, Antoni Zambrowski /syn Romana, ważnego członka syjonistycznego lobby w partii/, Marek Borowski /bratanek Jakuba Bermana – jednego z najwyzej postawionych funkcjonariuszy władz okupacyjnych/, Julian Hochfeld – stalinowski reżimowiec, Jan Gross /wyspecjalizowany w atakach i oszczerstwach wróg polskości/, Jan Lityński (Lorenc), Zygmunt Bauman /funkcjonariusz stalinowski/, Jerzy Urban (Urbach), Artur Sandauer /poeta, deklaratywny zwolennik żydowskiej okupacji – autor słów o żydowskiej głowie sterującej „polskim tułowiem”/, Karol Modzelewski /z żydowskiej rodziny Wilder/, Antoni Słomiński /urodzony w w rodzinie pochodzenia żydowskiego, jako syn Stanisława Słonimskiego i Marii Eugenii Goldman/, Bronisław Geremek /z rabinicznej rodziny Lewertow/, Jerzy Turowicz /Turnau/, Aniela Steinsbergowa /stalinowski wymiar sprawiedliwości/, Seweryn Blumsztajn /propagandzista antypolskiej gazety/, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski /przewodniczący wolnomularskiej loży „Kopernik” 1962-81,1986-88/, Edward Lipiński /wg. Ludwika Hassa również członek loży „Kopernik”/, Ludwik Cohn /pochodzenie żydowskie, członek loży „Kopernik”/, i wielu, wielu innych.
16.06.1993 WARSZAWA AMBASADA FRANCJI - WRECZENIE LEGII HONOROWEJ JACKOWI KURONIOWI - JACEK KURON, BRONISLAW GEREMEK, ADAM MICHNIK FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETA DVD 016 A
Realna wartość tej fałszywej opozycji była żadna i stanowiła kpinę ze zdrowego rozsądku. Naturalne, że po grupie ludzi, tak zasłużonych dla procesu zniewalania naszej Ojczyzny, nie można było się spodziewać niczego dobrego. Niestety, wyżej wymienione organizacje, zdominowane prawie wyłącznie przez osoby żydowskiego pochodzenia, z dodatkiem polskojęzycznych wolnomyślicieli i osobników wychowanych na antypolskiej propagandzie, to kalejdoskop „ojców-założycieli” III RP. Większość z nich jest odznaczona „za zasługi” najwyższymi rangą orderami i wyróżnieniami państwowymi, są promowani na Zachodzie jako autorytety, w Polsce opanowali wszystkie koncesjonowane pola debaty, od lewicy po prawicę.
To wyłącznie ludzie z tego środowiska stanowili trzon układów w Magdalence i przy Okrągłym Stole i, jako „polska strona”, dopuścili do rozbioru gospodarczego przygotowanego przez syjonistów amerykańskich.

2. Syjonista George Soros vel Schwartz - architekt rozbioru gospodarczego Polski
Wiadomo nie od dziś, że nad Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską czuwają ci sami mocodawcy. Twory te są całkowicie podporządkowane interesom międzynarodowej finansjery, wśród której zdecydowana większość najwyżej postawionej kadry ma żydowskie korzenie. Dobrym symbolem tego jest postać George’a Soros’a, a właściwie Gregory’ego Schwartza.
Jest to nie tylko spekulant finansowy i człowiek sponsorujący różnorakie projekty międzynarodowe, takie jak integracja europejska, ingerujący w politykę wewnętrzną USA, sponsorujący opozycje i przewroty „demokratyczne” w różnych krajach świata, ale też skrajny syjonista wspierający finansowo żydowskie ruchy roszczeniowe. Nade wszystko jednak jest on autorem planu rozbioru gospodarczego Polski.
Niewielu zdaje sobie sprawę z całokształtu globalnej działalności Georga Sorosa, który jest założycielem dziesiątek różnorakich fundacji, organizacji, instytutów badawczych i opiniotwórczych. Pełna lista dostępna jest pod tym linkiem:
http://ligaswiatowa.hvs.pl/george-soros ... lu-panst...
W skrócie można wymienić, że jego instytucje odpowiedzialne są min. za raporty w sprawie kryzysu finansowego, wydarzeń 11 września, zagrożenia terroryzmem, globalnego ocieplenia, za promocję integracji europejskiej , migracji, multi-kulturowości, czy”lewackiej” demoralizacji, aborcji i eutanazji, a to tylko czubek góry lodowej.
Powszechnie znana jest rola Sorosa w instalowaniu skrajnie syjonistycznego rządu na Ukrainie, do czego sam otwarcie się przyznaje.
http://www.prisonplanet.pl/polityka/sor ... p672012007
Jest też informacja o wspieraniu przez niego, rzekomo antyunijnej, fałszywej opozycji w Grecji – Syrizy. Partia ta pomimo deklarowanych haseł i – co najważniejsze – wbrew woli narodu wyrażonej w referendum – zdecydowała się po negocjacjach na dalszą likwidację ekonomiczną ich kraju i pozostanie w euro-strefie.
http://www.pravoslavie.ru/english/print59853.htm
To tylko bardzo ogólnikowe informacje o Sorosie. Nas najbardziej interesuje to, że George Soros jest odpowiedzialny za projekt gospodarczego rozbioru Polski, zwany mylnie planem Balcerowicza.
Czas ten pamięta dobrze Stanisław Tymiński:
„Niektórzy ekonomiści oceniają, że w czasie zmiany ustroju, skutkiem gospodarczej terapii szokowej, nasz naród stracił co najmniej 85 miliardów dolarów. Jest to dwa razy więcej niż zagraniczny dług Polski w 1989 roku. Skutkiem tego jest rosnące bezrobocie, śmieciowe umowy o pracę i masowa ucieczka kapitału oraz młodych ludzi z Polski.
Na samym początku wyborów prezydenckich w 1990 roku, spotkałem się w kawiarni hotelu Marriott w Warszawie, z sekretarzem politycznym ambasady Stanów Zjednoczonych Danielem Friedem. Na jego własna prośbę. Był to Amerykanin etnicznie żydowski. (…) Powiedziałem mu o dwóch najważniejszych rzeczach – „chcę tę samą konstytucję jaką ma USA i wolny dostęp do rynków międzynarodowych”.
Po moich słowach zapadło milczenie i wyczułem, że moja odpowiedź nie była po jego myśli. Nie wiedziałem wtedy, jakie miał on niecne plany wobec Polski. Kilka lat później D. Fried został ambasadorem USA w Polsce, a jeszcze potem podsekretarzem stanu przy Condoleezzie Rice, odpowiedzialnym za politykę amerykańskiego imperium w całej Europie Środkowo-Wschodniej i Rosji.
Reforma ustrojowa zwana „planem Balcerowicza” w rzeczywistości była planem rządu USA i urodzonego na Węgrzech żydowskiego spekulanta finansowego (Georgy Schwartz), znanego jako George Soros. G. Soros, przy pomocy ekonomisty Stanisława Gomułki, przekonał prezydenta PRL generała Wojciecha Jaruzelskiego, do swego planu gospodarczego. Przekonał W. Jaruzelskiego, że jego plan, który wymagał „terapii szokowej” i szybkiej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, był najbardziej optymalnym planem reformy gospodarczej Polski.
Był to jedyny plan akceptowany przez ambasadora USA, Bank Światowy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pod taką presją zatwardziały komunista generał Wojciech Jaruzelski się ugiął. I oddał Polskę w brudne ręce bezwzględnych kapitalistów. A Polska miała być dla Rosji przykładem wzbogacenia się komunistycznej nomenklatury.
G. Soros zatrudnił sobie do pomocy ekonomicznego „cudaka” – młodego profesora ekonomii z Uniwersytetu Harvarda w USA, Jeffrey’a Sachsa. J. Sachs wyróżnił się wcześniej prywatyzacją w Boliwii, która wbrew opinii lansowanej przez media zakończyła się fiaskiem i po serii zamieszek społecznych, spowodowała przejęcie władzy przez lewicowego prezydenta Evo Moralesa.
J. Sachs, etnicznie białoruski Żyd, jeszcze przed 1990 rokiem przyjechał do Polski kilkadziesiąt razy, aby rozeznać się w sytuacji, ocenić stan polskiej gospodarki i przygotować ją do prywatyzacji. Dopuszczenie reprezentanta G. Sorosa, który za złodziejskie spekulanctwo był z wielu krajów wyrzucany, do takich tajnych informacji rządowych , to tak jakby wpuścić lisa do kurnika.
Po tych wizytach J. Sachs dobrze wiedział, które części gospodarki są najbardziej rentowne. Był on dopuszczony do niejawnych informacji na temat gospodarczego stanu państwa, a w dzisiejszych czasach taka wewnętrzna, niejawna informacja pozwala zarobić olbrzymie pieniądze. Dlatego wszelki handel wewnętrzny taka uprzywilejowaną i niejawną informacją jest w krajach rozwiniętych ostro karany przez prawo. Taki konflikt interesów nie jest bowiem tolerowany. A gdzie J. Sachs, tam i G. Soros ze swoim spekulacyjnym kapitałem finansowym.
Dowiedziałem się o działaniach J. Sachsa już na początku prezydenckiej kampanii wyborczej w 1990 roku i byłem tym porażony. Zderzyłem się z nim ostro w programie „na żywo” Nightline transmitowanym z Polski, przy oglądalności ponad 10 milionów Amerykanów. Podważyłem wtedy jego metody uzdrowienia gospodarki Polski. Zareagował na to nader krzykliwie i nawet powtórzył kłamstwo za „Gazetą Wyborczą”, że bywałem w Libii i z tego powodu nie można było mnie traktować na serio.
Dlatego, kiedy pod koniec pierwszej tury wyborów prezydenckich udało mi się otrzymać tajne dyrektywy rządu Tadeusza Mazowieckiego, mające na celu sprywatyzowanie za bezcen pierwszych czterech przedsiębiorstw państwowych, na czele z ówczesną hutą “Warszawa”, użyłem tego do ostrego ataku na niego i jego rząd. Publicznie nazwałem premiera T. Mazowieckiego zdrajcą narodu.”
http://wirtualnapolonia.com/2013/01/08/ ... najwieks...
Plan wprowadzony 1 stycznia 1990 zakładał całkowite uwolnienie kontrolowanych przez rząd cen. Doprowadzono tym celowo do natychmiastowej hiperinflacji, rzędu do kilkuset procent rocznie. Jednocześnie wprowadzono stały kurs dolara w stosunku do złotego i sztucznie utrzymywano go przez blisko półtora roku na mocy porozumienia z MFW. Przy wprowadzeniu wewnętrznej wymienialności złotówki, umożliwiło to grabież finansów kraju. Każdy posiadacz konta w walutach obcych mógł je wymienić na złotówki i ulokować na koncie oprocentowanym dodatnio, w warunkach hiperinflacji sięgającej w 1990 roku 586 procent, co dawało niewyobrażalne możliwości spekulacyjnego zarobku.
Wystarczyło ulokować na koncie dewizowym 1 mln dolarów oprocentowanym na 5 do 8% w skali roku, a następnie zamienić je na złotówki i ulokować na koncie złotówkowym o zmiennej miesięcznej stopie oprocentowania. W skali roku dawało to kilkaset procent. A potem po roku czasu, czy krócej, ponownie rozmnożone złotówki zamienić na dolary. I z jednego miliona dolarów robiło się, w zależności od sposobu spekulowania, co najmniej trzy do pięciu milionów.
Gdy ustalono kurs dolara pod grabież majątku, zaczęto w imię pro-zachodnich reform i „modernizacji” gospodarki pod członkostwo w UE, wyprzedaż dorobku materialnego na niesamowitą skalę.
Przykładowo: 73 procent banków zostało za 2 mld dolarów obcemu kapitałowi. W sumie tej mieścił się nie tylko majątek nieruchomy i ruchomy, znacznie przekraczający uzyskaną ze sprzedaży wartość, ale także lokaty bankowe na sumę 66 mld dolarów. Dochody z prywatyzacji nie rekompensowały utraconych. O ile jeszcze w 1991 roku deficyt wynosił 3,1 mld złotych, to już w 2000 roku przekroczył 25,4 mld, w 2001 roku 32,4 mld, a w 2002 roku 39,4 mld. Obecnie zadłużenie przekracza 500 mld złotych.
To zadłużenie ma utrzymać Polskę po wsze czasy w rękach finansjery!
Syjonista George Soros jest założycielem Fundacji Batorego, która ochoczo namawia Polaków do rezygnacji z suwerenności na rzecz „Stanów Zjednoczonych Europy”. Zatrudnił tam takich znajomych jak J.T.Gross, Jerzy Turowicz vel.Turnau, Helena Łuczywo vel. Chaber – współzałożycielka G. Wyborczej, Bronisław Geremek, syn rabina z Nalewek i wielu innych zasłużonych dla „transformacji”, w części również zdrajców i kosmopolitów polskiego pochodzenia. Wszyscy oni stanowią rdzeń, zabójczej dla naszego narodu, pro-europejskiej propagandy.
Unia jest narzędziem, likwidującym, w sposób perfidny, europejskie wspólnoty narodowe. Stanowi ona etap przejściowy na drodze do przyszłego rządu, najpierw europejskiego, a potem ogólnoświatowego, do czego, powolnymi krokami, dąży międzynarodowa finansjera. Wyjście z Unii jest koniecznym warunkiem dla zachowania niepodległości gospodarczej państwa.
Największy wróg suwerennej Polski, architekt upadku ekonomicznego Polski – George Soros nie jest oczywiście w zniewolonej Polsce persona non grata i nie boi się podczas swoich wizyt w Polsce. To źle, gdy złodziej nie lęka się przyjechać do miejsca które ograbił.
W 2012 przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego, został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej
W roku 2000 żydowska gazeta wyborcza wyróżniła George’a Sorosa vel. Schwartz’a tytułem Człowieka Roku. Laudację na cześć laureata wygłosił minister spraw zagranicznych prof. Bronisław Geremek vel Lewertow.
„(…) Pomoc, której udzieliły Polsce i Polakom instytucje stworzone przez Geogre’a Sorosa – Fundusz Społeczeństwa Otwartego, Uniwersytet Środkowoeuropejski i Fundacja im. Stefana Batorego – stały się dla sprawy budowania demokracji w naszym kraju darem szczodrym i nie do przecenienia.” Aleksander Kwaśniewski vel. Stolzman.

Quasar - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 13 kwi 2017, 19:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/32940-zydowskie-komunis ... e-w-ii-rp/

Żydowskie komunistyczne ugrupowania wywrotowe w II RP
Jan Bodakowski Opublikowano 21 czerwca 2016

Obrazek

Wydana w 1925 roku praca Rudolfa Korscha „Żydowskie ugrupowania wywrotowe w Polsce” (i wznowiona przed laty w III RP) przybliża czytelnikom zagadnienie ekstremizmu lewicy żydowskiej w międzywojennej Polsce, w tym i zagadnienie żydokomuny.

Bund

Jak przypomina Rudolf Korsch, Bund powstał w Wilnie w 1897 roku i działał w Rosji, na ziemiach zaboru rosyjskiego, Małopolski, USA i wszystkich innych państwach diaspory. Był popularny wśród robotników, władze partyjne składały się z inteligencji żydowskiej.
Celem partii była rewolucja proletariacka na drodze krwawego przewrotu i ustanowienie dyktatury proletariatu oraz rządów rad (doprowadziło to Bund do walki z caratem, poparcia rewolucji bolszewickiej, a w 1920 podczas Zjazdu partii do solidaryzowania się z ZSRR i polskojęzycznymi komunistami).
Bund nie był partią socjalistyczną jak PPS, ale komunistyczną i nacjonalistyczną, wierną żydowskiemu nacjonalizmowi, a jej celem było społeczne i narodowe wyzwolenie Żydów na drodze rewolucji komunistycznej. Współpracował z lewicą i komunistami.
Jako czysto żydowska partia stawiał sobie za cel poprawę za pomocą rewolucji bytu Żydów (w 1901 chciał by Rosja była federacją narodów, w 1904 wysuwał postulat autonomii Żydów w Rosji). Bund domagał się całkowitej autonomii dla Żydów, równouprawnienia jidysz z językiem polskim, wprowadzenia jidysz w urzędach, sądownictwie i edukacji, autonomii społecznej Żydów i laicyzacji gmin żydowskich, wprowadzenia laickiego szkolnictwa państwowego.
Bund manifestował też swój wrogi stosunek do polskiej państwowości, poparł agresję sowiecką na Polskę w 1920 roku. Uznawał Żydów za współgospodarzy Polski. Bund kontrolował związki zawodowe.
Odrzucił przy tym przynależność do londyńskiej II Międzynarodówki (za mało lewicowej) i III Międzynarodówki czyli moskiewskiego Kominternu (którego błędem według Bundu było popieranie dyktatury partii komunistycznej zamiast popierania dyktatury proletariatu, oraz zbytni centralizm).
Bund propagował zjednoczenie całej lewicy nienależącej do obu międzynarodówek. Nie chciał być utożsamiany z ZSRR, bo bolszewicy zachwiali wiarę robotników w komunizm (a komunizm był niezbędny do realizacji celów żydowskich). Zdaniem Bundu komunizm był słuszny, choć praktyka ZSRR go wypaczyła. Niemniej Bund nie wykluczał współpracy z ZSRR. Partia była podzielona jeśli chodzi o stosunek do ZSRR – część była antysowiecka, a część prosowiecka.
Idee Bundu były bliskie rewolucyjnym socjalistom i naukom teoretyka socjalizmu, Żyda, Karola Kautsky’ego. Rewolucyjni socjaliści propagowali dyktaturę proletariatu jako wyraz woli klasy robotniczej, komunizm uznawali za dyktaturę władz partii komunistycznej. Różnic co do formy ustroju i zakresu zniewolenia miedzy komunistami a rewolucyjnymi socjalistami nie było. Karol Kautsky uznawał, że upadek bolszewii jest nieunikniony, co zmuszać miało Żydów-socjalistów do wejścia do bloku antysowieckiego. Kautsky przeciwstawiał się też utożsamianiu komunizmu z Żydami, bo prowadziło to wzrostu antysemityzmu.
Bund jako partia nacjonalistyczna i komunistyczna był solidarny z innymi ugrupowaniami żydowskimi w nienawiści do Polski i w solidarności etnicznej Żydów (współpracował wtedy nawet z finansjerą żydowską i ortodoksami), w innych działaniach nie wspierał innych ugrupowań żydowskich w Polsce (bo był za rewolucją) pomimo że miał wspólny program społeczny z takim organizacjami, jak Kombund, Poale Syjon, Farajnigte, Cejre Syjon.
Bund zwalczał syjonizm i żydowską burżuazję, Poale Syjon i Cejre Syjon, bo uważał powrót do Palestyny za utopię (z czasem niechęć do Palestyny zaczęła ewoluować w sympatię), a sami syjoniści byli przeciwni krwawej rewolucji. Dodatkowo syjoniści popierali wprowadzenie języka hebrajskiego jako urzędowego, co powodowało osłabienie postulatów Bundu mających na celu uczynienie z jidysz języka państwowego II RP.
Bund zwalczał też Kombund bo Kombund był całkowicie podporządkowany sowietom (a sowieci osłabiali nastroje rewolucyjne mieszkańców II RP). Farajnigte zwalczana była przez Bund jako konkurencja. Bund miał wspólny program z Folkistami – wspólnie żądano, by Żydzi byli współgospodarzami Polski (i cieszyli się autonomią) a jidysz był równoprawnym językiem urzędowym. Obie partie miały na celu laicyzację. Inteligencja żydowska zrzeszająca się w ramach partii folkistowskiej organizowała proletariat żydowski w Bund.
Bund walczył z ortodoksami żydowskimi z powodu ich religijności. Partia zarzucała ortodoksom zasklepianie się w żydowskiej społeczności i nieumiejętność wykorzystania proletariatu żydowskiego dla celów żydowskich. Bund lekceważył żydowskich zwolenników asymilacji z Polakami gdyż asymilatorzy byli nieliczni.
Bund wspierał lewicowe partie gojów od PPS do KPRP, o ile było to zgodne z realizacją interesów żydowskich. Swoje wsparcie dla KPRP ukrywał, gdyż nie chciał być postrzegany jako partia jawnie komunistyczna. W PPS Bund wspierał wszelkie anarchizujące i destruktywne działania (strajki, walki uliczne) i zwalczał wszelkie pozytywne działania PPS jako reakcyjne (PPS jednak nie dał się wykorzystać Bundowi). Wraz z PPS i niezależnymi socjalistami zwalczał faszyzm, nacjonalizm i antysemityzm.
Bundowi nie udało się wprowadzić licznych posłów do parlamentu, miał za to wielu reprezentantów w samorządzie (radni Bundu na forum samorządu propagowali komunizm). Działania kulturalno-oświatowe Bundu miały na celu rewolucję proletariacką i dominację kultury proletariackiej. Bardzo aktywna była młodzieżówka Bund Cukunft Jugenbund i związki zawodowe będące ekspozyturą Bund. Bundowskie organizacje społeczne usiłowały tworzyć szkoły o profilu komunistycznym i socjalistycznym, co spowodowało, że władze II RP odmówiły rejestracji takich szkół – w odwecie Bund zorganizował ogólnoświatową akcje oczerniania Polski jako kraju rzekomo prześladującego żydowskie szkolnictwo.
Działacze Bundu infiltrowali organizacje szkolne Żydów niebędących członkami Bundu. Ten ostatni dysponował w Polsce dwoma tygodnikami, trzema miesięcznikami i jednym dziennikiem. Był najpopularniejszą żydowską partią w II RP, w ciągu trzech pierwszych lat II RP zorganizował 1170 wieców (nie licząc Warszawy), miał 117 organizacji lokalnych. W 1922 roku wydał pół miliona ulotek wyborczych, zdobywając 80.735 głosów (Poale Syjon Lewica 15.242 głosy).

Kombund
Żydowski Komunistyczny Związek Robotniczy Kombund powstał z licznych rozłamowców z Bund w 1922 roku. Zrzeszał robotników. Działał na całym świecie w ramach partii komunistycznych. Kombund podporządkował się trzeciej międzynarodówce (komunistycznej), która była narzędziem ZSRR. Kombund głosił, że komunistyczna rewolucja zapewni Żydom autonomię i dobrobyt, a także doprowadzi do społecznego i narodowego wyzwolenia Żydów na drodze rewolucji komunistycznej.
W planach Kombundu żydowscy robotnicy mieli być awangardą rewolucji komunistycznej w Polsce, dlatego by skutecznie kierować polskimi robotnikami i wykorzystać ich jako mięso armatnie w nadchodzącej rewolucji, Żydzi zdaniem Kombundu nie mogli głosić haseł etnicznych.
Kombund negował zasadność istnienia Polski i innych państw narodowych, prócz żydowskiego państwa w Palestynie. Celem Kombundu była dyktatura proletariatu według modelu sowieckiego.
Program społeczny Kombundu był w większej części zgodny z programem Bundu – obie partie popierały komunistyczną rewolucję, która miała zapewnić dobrobyt Żydom (Bund jednak nie podporządkował się ZSRR, podczas gdy Kombund przyjął zwierzchnictwo sowietów). Dla dobra społeczności żydowskiej Bund współpracował z Kombundem. Członkowie Bundu i Kombundu często zmieniali przynależność partyjną (raz w jednej, raz w drugiej partii, w zależności, która partia lepiej w danym czasie agitowała). Kombund nie zwalczał innych organizacji żydowskich a co najwyżej się z nimi spierał. Współpracował z bratnią partią KPRP, też należącą do Kominternu.
Kierownictwo i członkostwo w Kombundzie często był tajne (towarzysze posługiwali się pseudonimami).
Kombund pomimo że nie startował w wyborach parlamentarnych to w 1922 poparł listę KPRP „Związek Proletariatu Miast i Wsi”. Frakcja komunistyczna w parlamencie II RP reprezentowała więc KPRP i Kombund. KPRP i Kombund wspólnie szerzyli komunistyczną propagandę wśród robotników, Kombund był częścią składową KPRP i Kominternu. Miał też w zwyczaju opanowywać cudze organizacje (związki zawodowe czy organizacje młodzieżowe) w tym i te związane z judaizmem. Kombund nie dysponował stałą prasą. Promował jidysz, zwalczał judaizm i żydowską burżuazję.

Ferajnigte
Ferajnigte powstała w 1917 Rosji, oddział polski czy Żydowska Socjalistyczna Partia Robotnicza w Polsce Zjednoczenie powstała w 1918 roku. W 1922 Ferajnigte zjednoczył się z Niezależnymi Socjalistami. Po zjednoczeniu działacze obu partii działali pod nazwą Niezależni Socjaliści (zmiana nazwy miała posłużyć Ferajnigte do skuteczniejszego doprowadzenia do rewolucji komunistycznej).
Niezależni Socjaliści nie werbalizowali głośno woli przeprowadzenia rewolucji komunistycznej, by nie zniechęcać Polaków potrzebnych zbyt słabym Żydom do jej przeprowadzenia – polski proletariat miał być narzędziem rewolucjonistów żydowskich.
Członkami partii byli robotnicy. Władze składały się z inteligencji. Ferajnigte była sceptyczna wobec pomysłów syjonistów, dążyła do stworzenia żydowskiej państwowości tam, gdzie mieszkali Żydzi (drogą miało być uzyskanie autonomii dla Żydów). Autonomia Żydów między innymi miała polegać na autonomii zawodowej, kulturalnej, oświatowej, edukacyjnej, opieki społecznej, wolności emigracji i kolonizacji, uznaniu jidysz za język urzędowy. Miała dotyczyć przede wszystkim Żydów, ale i też w pewnym stopniu inne wspólnoty etniczne.
Ferajnigte sama określała się jako partia narodowo-socjalistyczna upatrująca wyzwolenie narodowe Żydów w upadku systemu kapitalistycznego, była więc zgodna ideologicznie z Bundem, Poalej Syjonem, Kominternem. Popierała rewolucję socjalistyczną, rady robotnicze i dyktaturę proletariatu. Ferajnigte nie miał złudzeń co do demokracji i dyktaturę uważał za lepszy sposób sprawowania władzy.
Partia zwalczała kapitalizm, postulowała, by wszystkie międzynarodówki lewicowe (w tym i Komintern) się zjednoczyły. Domagała się zjednoczenia światowego proletariatu w walce z kapitalizmem. Ferajnigte nie przystąpiła do Kominternu uznając, że Komintern jest za słaby, by przeprowadzić globalną rewolucję (która była celem i Ferajnigte, i Bundu – w 1920 roku Bund i Ferajnigte w Rosji stworzyły jedną partię Powszechny Żydowski Związek Robotniczy).
Ferajnigte nie była zainteresowana niepodległością Polski i dążyła do likwidacji niepodległego państwa polskiego. W 1920 roku Ferajnigte chciała, by Polska uległa ZSRR i zawarła pokój na warunkach ZSRR. Polska była przez to ugrupowanie uznawana za bastion kontrrewolucji. Ferajnigte uznawała, że tylko ZSRR doprowadzi do upragnionej rewolucji socjalistycznej i tylko komunizm zapewni prawa narodowe Żydom (z czasem ZSRR był krytykowany za niezgadzanie się na autonomię narodową Żydów).
Według partii, w związku z tym, że II RP była największym skupiskiem Żydów, to w II RP według Ferajnigte powinna mieć miejsce rewolucja bolszewicka, powołanie rad delegatów robotniczych, nacjonalizacja, stworzenie milicji robotniczej zamiast wojska.
Ferajnigte postulowała zachowanie tożsamości narodowej przez Żydów i internacjonalizację oraz wyrzeczenie się własnych tożsamości narodowych przez robotników nieżydowskich. Ferajnigte popierała emigrację do Palestyny i przeciwstawiała się asymilacji (której ulegała żydowska burżuazja). Uznawała, że Żydzi są silni w sojuszu z nieżydowskim proletariatem, chciała jednoczyć lewicę, tworzyć silną lewicę w Polsce, ale nie polską lewicę.

Niezależna Partia Socjalistyczna w Polsce
Niezależna Partia Socjalistyczna w Polsce popularnie nazywana była Niezależnymi Socjalistami (była sekcją międzynarodówki socjalistycznej w Polsce a nie partią polską). Niezależni Socjaliści ukrywali swoją żydowskość, by przewodzić polskiemu proletariatowi.
Niezależni socjaliści uznawali, że proletariat polski zawiódł w 1920 roku, PPS był partią zbyt polską (niezależni socjaliści zwalczali PPS jako partię zbyt polską, a nie – jakby chcieli – internacjonalistyczną, stąd inspirowali rozłamy w PPS), podczas gdy proletariatem polskim powinni kierować Żydzi (proletariat polski miał wspierać aspiracje proletariatu żydowskiego). Niezależni Socjaliści nie współpracowali z KPRP, bo była zbyt skompromitowana i przeciwna prawom narodowym dla Żydów, uznawali jednak, że rewolucja komunistyczna zapewni Żydom wyzwolenie narodowe i ekonomiczne (specyfiką partii było uznawanie, że demokracja jest drogą do komunizmu).
Członkami Niezależnych Socjalistów byli robotnicy, natomiast władza w partii należała do inteligencji. Niezależni socjaliści przeciwni byli demokracji (ale w imię realizmu politycznego skłonni byli wykorzystać demokrację dla swoich własnych celów). Popierali walkę klas, proletariacką rewolucję komunistyczną i dyktaturę proletariatu, zjednoczenie międzynarodowego proletariatu, likwidację niepodległej Polski w celu globalnej rewolucji komunistycznej (tylko komunizm miał zagwarantować należne Żydom prawa).
Niezależni socjaliści popierali zapewnienie przywilejów mniejszościom narodowym, Żydów uznawali za współgospodarzy Polski, domagali się nadaniu jidysz statusu języka urzędowego, krytykowali żydowską burżuazje i byli niezainteresowani syjonizmem.
Niezależni Socjaliści przeciwstawiali się asymilacji i współpracowali z Niemcami nad pomysłem powołania w Europie Środkowej państwa żydowskiego, Judeopolonii. Swoją propagandę wśród młodzieży Niezależni Socjaliści kolportowali w języku polskim i niemieckim. Chcieli mobilizować Niemców do walki z II RP. Niezależni Socjaliści wyspecjalizowali się w agitowaniu za swoją partią na imprezach innych partii i organizacji społecznych. Do propagandy służyły liczne druki ulotne, częstochowski dziennik wydawany w jidysz „Naje Wort” („Nowe Słowo”) i krakowski „Dziennik Niezależnych Socjalistów”. Niezależni Socjaliści byli członkami londyńskiej międzynarodówki.

Komunistyczna Partia Robotnicza Polski
KPRP (poprzedniczka KPP, spadkobierczyni SDKPiL i PPS Lewicy) była partią składającą się Żydów, instrumentem polityki żydowskiej, organizacją, w której Żydzi świadomie i planowo przejmowali władzę (w polityce Żydzi często występowali pod cudzą banderą). Zdaniem KPRP II RP uciskała Żydów, a proletariat polski powinien był walczyć o realizację celów żydowskich. W 1921 lista KPRP zdobyła 121 tysięcy głosów. Celem partii była rewolucja komunistyczna i laicyzacja.
KPRP była członkiem trzeciej międzynarodówki moskiewskiego Kominternu (powstałej w 1917 roku). Celem trzeciej międzynarodówki była globalna rewolucja, walka z socjalszowinizmem (lewicą patriotyczną) i socjalpacyfizmem, podporządkowanie komunistycznej prasy moskiewskiej centrali, propagowanie komunizmu wśród żołnierzy, antykolonializm, infiltracja organizacji robotniczych, podporządkowanie krajowych partii komunistycznych dyrektywom Moskwy.
Pierwsza Międzynarodówka działająca w Londynie w latach 1864-1876 była dziełem Marksa (z pochodzenia Żyda). Drugą założyli w Paryżu marksiści, działała ona od 1889 do 1914 roku (jej owocem było święto 1 maja). Czwarta działała w Wiedniu od 1920 do 1923 roku (nie chciała się podporządkować Moskwie). Piąta powstała ponownie w Londynie w 1923 roku i stawiała sobie za cel likwidację kapitalizmu na drodze walki klas, globalny sojusz robotników, połączenie II i IV Międzynarodówki. W skład piątej Międzynarodówki wchodzili: żydowskie partie lewicowe, PPS i Niezależni Socjaliści.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 07 cze 2017, 13:21 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Jeniec Auschwitz Mówi Prawdę o Żydach

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 22 lip 2017, 21:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2016/09/19/ko ... -krakowie/

Kolaboracja Żydów ze Szwedami w Krakowie
19/09/2016 Materiały nadesłane Historia, Polski, Popularne1 komentarz

Obrazek

21 lipca 1655 roku armia szwedzka wkroczyła na terytorium Polski. Tak rozpoczęła się wojna, zwana dziś „potopem”. Po kilku miesiącach Szwedzi byli już w Krakowie, gdzie doszło do gorszących scen kolaboracji miejscowych Żydów z najeźdźcą.



Kraków w szwedzkich rękach

Stolica Polski[1 ] szykowała się do obrony już od sierpnia 1655 roku. Na jej potrzeby obciążono liczną społeczność żydowską łączną kwotą 100 zł, która co tydzień miała być wpłacana do kasy miejskiej[2]. Było to niewiele zważywszy, że w tym czasie tylko kościoły krakowskie dobrowolnie przekazały mennicy złote i srebrne wota, które po przetopieniu zasiliły obrońców kwotą aż 70–80 tys. zł[3].

Krakowscy Żydzi w przeciwieństwie do chrześcijańskich mieszczan, czy młodzieży akademickiej, nie chwycili za broń, by wspólnie przeciwstawić się najeźdźcy. Nie usprawiedliwia ich generalnie niewielka przydatność bojowa, gdyż w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, za broń chwytał każdy, kto tylko mógł ją nosić. Tak przecież postąpili Żydzi kilka miesięcy później w Przemyślu[4], który oparł się Szwedom[5]. Niestety w Krakowie cały ciężar obrony spadł na samych chrześcijan.

Większość Żydów zamieszkiwała wówczas Kazimierz, który formalnie był osobnym miastem, choć już wówczas traktowano go jako część Krakowa[6]. Otoczony był średniowiecznym murem wzmocnionym basztami[7]. 26 września 1655 roku, gdy najeźdźcy podeszli pod miasto, Żydzi nie stawiali oporu, choć dowodzący obroną Krakowa Stefan Czarniecki, na prośbę burmistrza Kazimierza, wysłał im wsparcie[8].

Po szybkim opanowaniu Kazimierza, Szwedzi oblegli sam Kraków. W trakcie oblężenia Żydzi wykorzystali okazję do przysłużenia się najeźdźcom i wzbogacenia się. Jak stwierdza polska relacja:

„Tutaj [w klasztorze Kanoników Laterańskich przy kościele Bożego Ciała na Kazimierzu] hordy nieprzyjacielskie […] wraz z przebranymi po niemiecku żydami ze wsi i miasteczek, bydło, konie, owce zabierali i do sadu klasztornego naganiali i zabijali na potrzebę dworu królewskiego [szwedzkiego króla Karola X Gustawa] […] z kościołów brali aparaty i z nich w refektarzu nasi krawcy polscy i szwedzcy robili kabaty, pludry, pendety i inne rzeczy. Wina z piwnic miejskich, szlacheckich pozabierali, zwozili do klasztoru, i tutaj […] robili piwa i miody.”[9]

Czy mogło się to spodobać zamkniętym w Krakowie mieszczanom i żołnierzom? Na pewno nie spodobało się Stefanowi Czarnieckiemu. Jak pisze polski historyk:

„Żydzi skupowali za bezcen od żołnierzy szwedzkich zrabowane mienie ludności Kazimierza, za co spotkał ich surowy odwet ze strony Czarnieckiego, który przed opuszczeniem Krakowa skonfiskował, jak wiemy, całą zawartość ich sklepów, piwnic i lombardów w tym mieście i wywiózł ją do Będzina.”[10]

Ale Żydów oskarżono nie tylko o wspólną ze Szwedami grabież miasta i jego okolic, lecz również o znacznie cięższe przewinienie:

„to oni pokazali Szwedom słabe strony fortyfikacyj i razem z nimi złupili kościoły i sprzedali srebra na szmelc”[11]

Kraków po dzielnej obronie skapitulował. Wpuścił Szwedów w swe mury 19 października 1655 roku. Czy rzeczywiście z winy Żydów? Z pewnością wierzono w ich zdradę, skoro polski król Jan Kazimierz Waza w styczniu 1656 roku podarował:

„Lubomirskiemu i kanclerzowi Stefanowi Korycińskiemu Miasto żydowskie na Kazimierzu ze wszystkiemi synagogami, domami murowanemi i drewnianemi, towarami, pieniędzmi i kosztownościami, pozostałem po Żydach krakowskich, którzy podczas rządów szwedzkich stali się zdrajcami ojczyzny”[12]

Darowizna była tylko formalna, gdyż w owym czasie w Krakowie wciąż rządzili Szwedzi. A to wiązało się z rozlicznymi grabieżami i uciskiem, w których dopomagali między innymi Żydzi:

„Już się bowiem i skromność szwedzka odmieniła, bo już nie skrycie, ale jawnie, nie tylko kościoły, ale i dwory szlacheckie rabowano, z kmieci zaś bez braku [bez wyjątku] i miłosierdzia egzakcyje [wybieranie podatków] nieznośne pieniężne i strawne wyciągano. Czego nie tylko Szwedzi, ale [i] kupczykowie krakowscy, nawet Żydzi po niemiecku ubrawszy się, Szwedom dopomagali, których Witemberk [feldmarszałek Arvid Witemberg, szwedzki namiestnik Małopolski] nie tylko nie karał, ale ich jescze do tej usługi jako wiadomych animował [zachęcał].”[13]

Jedną z najcenniejszych zdobyczy szwedzkich w owym czasie był piękny ołtarz ofiarowany w 1518 roku przez króla Zygmunta. Ołtarz zakopano na cmentarzu katedralnym na polecenie księdza Szymona Starowolskiego. Jednak szwedzki dowódca krakowskiego garnizonu, gen. Paul Würtz, dowiedział się o tym od Żydów z Kazimierza. Odnalazł go i sprzedał Żydowi Pinkusowi. Sprawa miała jednak swój dalszy ciąg.

Po odzyskaniu miasta przez Polaków, w wyniku ciągnących się kilka lat (do 1662 roku) procesów, skazano żydowską gminę Krakowa na zapłacenie odszkodowania w wysokości 10 000 zł:

„za doprowadzenie Szwedów do odnalezienie ołtarza, połamanie i potłuczenie go”[14]

Zdobycie Krakowa było apogeum szwedzkich podbojów. Wkrótce jasnogórski klasztor stawił najeźdźcom skuteczny opór, co odwróciło losy tej wojny. Polacy przeszli do odzyskiwania strat. Gdy w lutym 1656 roku nad Krakowem zawisło niebezpieczeństwo odbicia go przez wojsko polskie, wzmogły się represje Szwedów. W ich wyniku:

„[…] obywatele nie mogąc wytrzymać tyraństwa szwedzkiego, do Śląska z duszą ledwie uciekać musieli. Sami tylko adherentowie szwedzcy wierne: ewangelicy i Żydzi zostali, którzy albo im rabunków tych i zbrodni dopomagali, albo też sami autorami byli.”[15]

Kraków na szczęście odzyskano w 1657 roku, co skończyło tyraństwo Szwedów i ich pomocników.

Hayduk Mikłusz odmienia ort u Żyda. Roku P.[ańskiego] 1622. Karta tytułowa anonimowej broszury (z reprodukcji Karola Badeckiego).



Nie tylko Żydzi

Najczęstszą linią obrony tych, którzy starają się usprawiedliwić przewinienia krakowskich Żydów, jest stwierdzenie, że przecież nie tylko oni odstąpili króla Jana Kazimierza Wazę i nie tylko oni dopuszczali się karygodnych czynów. Po czym, wyliczając krzywdy, jakie uczyniono Żydom wraz z powrotem polskich wojsk i władzy, tworzą wrażenie, że choć nie tylko oni byli winni, to właśnie oni zostali kozłami ofiarnymi. Tego typu argumentacja jest więc nieco zawoalowanym oskarżeniem Polaków o hipokryzję i niesprawiedliwość. Tymczasem…

Faktem jest, że nie tylko Żydzi w czasie szwedzkiego „potopu” dopuszczali się karygodnych czynów. Nieprawdą jest, że tylko ich za to karano. Już choćby cień podejrzenia o zdradę był powodem do działania. Weźmy choćby kwestię proszwedzkiego stronnictwa w obleganym Krakowie, w skład którego wchodzić mieli krakowscy patrycjusze. Anonimowe donosy[16] potraktował król bardzo poważnie. Gdy odzyskano Kraków, nakazał:

„aresztować szereg osób, podejrzanych o kolaborację z wrogiem, i skonfiskować ich majątki, jednakże powołana przezeń do zbadania słuszności tych zarzutów specjalna komisja śledcza wykaże niewinność obwinionych, wobec czego król przywilejem z 11 IX 1657 r.[17] uzna za kłamliwe i uwłaczające ich wierności oskarżenia i przywróci im utracone dobra.”[18]

Jednak w przypadku Żydów, nie doszło do wycofania znacznie wcześniejszych zarzutów o zdradę. Jak już wspomniałem, po długotrwałych procesach, sądy jeszcze w 1662 r. orzekały o ich winie. Widocznie były ku temu znacznie solidniejsze podstawy niż anonimowe donosy „życzliwych”.

W czasie wojennej zawieruchy nie tylko sądy „wymierzały sprawiedliwość”. Gdy stojący przy polskim królu żołnierze, a zwłaszcza luźni czeladnicy ciągnący z armią, wkraczali na tereny zajęte uprzednio przez Szwedów, to bywało, iż grabiono każdego, kto się tylko napatoczył. Dotyczy to rzecz jasna nie tylko Żydów, ale ogół społeczeństw. Nawet szlacheckie dworki nie były bezpieczne. Grabieżcy próbowali to później usprawiedliwiać zdradą, której rzekomo dopuścili się ograbieni. Jak z ironią notował jeden z polskich żołnierzy uczestniczący w kampanii wiosennej 1656 roku:

„Nasze zaś wojska, nie więcej tylko Wielką Polskę zrabowały, tak pospolitego ruszenia jako i kwarciana hołota [luźna czeladź], za to że wpuścili Szwedów[19]. Szukali ich też i we skrzyniach.”[20]

Działania wojenne wiązały się zwykle z rabunkami żołdactwa. Taka też była ówczesna norma. Zresztą nie tylko w Rzeczypospolitej, ale i poza nią. Nie powinno więc dziwić, że i w czasach szwedzkiego potopu miały one miejsce. Istotniejsze jest, czy do rabunków tych dochodziło z inspiracji wodzów, przy ich cichej zgodzie, czy też wbrew nim. To jest probierz intencji władzy. Z zachowanych źródeł wynika, że Stefan Czarniecki, którego dywizja była odpowiedzialna za te grabieże, starał się jak mógł, by im zapobiec. Na przykład Mikołaj Jemiołowski, kolejny żołnierz, który brał udział w kampanii wielkopolskiej 1656 r., pisał:

„A lubo Czarniecki wszystkimi siłami tego zabraniał, karał, bił, w ostatku zdybanych przy jakimkolwiek ekscesie ex nunc [natychmiast, zaraz] albo wieszać się kazał, albo i sam spod uwiązanych na drzewie, albo na wrociech konie zacinał, nawet w ogień świętokradców miotać kazał, u ogona końskiego tych […] uwiązawszy za nogi, po cierniach i krzakach włóczyć rozkazywał. Przecie to nie pomogło i nie ustawało swawoleństwo czeladne […]”[21]

A jakie intencje miała wówczas władza w stosunku do Żydów? Na to pytanie odpowiada „Mandat króla Jana Kazimierza do regimentarzy wojska, by Żydom nigdzie krzywdy nie wyrządzano” wydany we Lwowie, 22 kwietnia 1656 roku. W uniwersale adresowanym do wojska, monarcha oświadczał:

„Mając z wielu słusznych przyczyn politowanie nad Żydami w państwach naszych [Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Litewskim], tak dobrach królewskich jak i dziedzicznych mieszkającymi, żądamy po Wiernościach Waszych, abyście pomienionym Żydom oppressyi, ani żadnej krzywdy tak na osobach, jak i na substancyach [majątku] czynić nie kazali, gdyż pod takowy czas zapału wojennego wiele niewinnych przy winnych cierpieć muszą, których my [król] pod protekcyą i obroną naszą wzięli.”[22]
Jan Kazimierz nie poprzestał na rozkazie, ale poinformował o surowych konsekwencjach, jakie spotkają tych, którzy go złamią.
„Inaczej tedy Wierności Wasze nie uczynicie dla łaski naszej i pod ostrością prawa wojskowego, którą na sprzeciwiających się uniwersałowi naszemu niechybnie ekstendować i szkody poczynione z żołdu nagradzać rozkażemy.”[23]

Jak widać, intencje władzy wobec Żydów były jednoznaczne. Choć król i dowódcy doskonale zdawali sobie sprawę z faktu zdrady części Żydów, to jednak zabroniono aktów zbiorowej odpowiedzialności. A nie tylko zabroniono, ale i starano im się zapobiegać. Od wymierzania sprawiedliwości były sądy, a nie chciwe zemsty i łupów żołdactwo.

Nieszczęście ówczesnych mieszkańców Rzeczypospolitej (nie tylko Żydów, bo tyczy to całego społeczeństwa) wynikało z tego, że mimo starań i ostrych metod, którymi próbowano utrzymać dyscyplinę w wojsku, do rozlicznych ekscesów jednak dochodziło. I przy winnych, cierpieli również niewinni.

dr Radosław Sikora


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi na ziemiach polskich
PostNapisane: 18 sie 2017, 18:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2016/11/16/sy ... -polakiem/

Jak Syjonista stawał się Polakiem
16/11/2016 Materiały nadesłane Historia, Polski, Popularne0 komentarze

W 1948 rok Konsulat RP w Rzymie alarmował Ministerstwo Administracji Publicznej… Żydzi w Zarządzie Miasta Krakowa masowo fałszują potwierdzenia polskiego obywatelstwa. W kilka lat po wojnie Konsulat Generalny RP w Rzymie wystąpił do Ministerstwa Administracji Publicznej z wnioskiem o weryfikacje tożsamości osób podających się za obywateli polskich.
Konsulat pisał:

„Stefania Wirosław, zam. w Rzymie przedłożyła oryginale poświadczenie obywatelstwa wystawione 23.08.1948 r. nr 4473/47 wystawione przez niejakiego Holly, naczelnika wydziału w Zarządzie Miasta Krakowa, potwierdzające, że do 1947 rok mieszkała w Krakowie, podczas gdy z innych dokumentów wynikało, że mieszkała i urodziła się we Lwowie.
Mojżesz Heller, syn Chaskala, ur. 30.04.1920 r. w Będzinie, który podał, że mieszkał w Będzinie przy ul Berka Joselewicza, a później podał, że mieszkał w Krakowie. Konsulatowi przedłożył potwierdzenie nr 173/48 podpisane przez Alberta Kaminskiego.
Michał Weksler, ur. 14.03.1910, w Wilnie, syn Berka, uzyskał tytuł mgr praw na Uniwersytecie w Wilnie i podał, że mieszkał przy ul Ciemnej 15. Konsulatowi przedłożył zaświadczenie nr. 4834/47 wydanego przez Zarząd Miasta Krakowa.
Dr Ohri Izak, syn Wolfa, ur. w 1905 w Łowiczu, jego żona Sussana z Birnbaumów Ohri, ur. w 1913 roku w Jarosławiu podali, że ostatnio mieszkali w Warszawie. Przedłożone zaświadczenie miało nr 749/47”.


W odpowiedzi Inspektor MAP pisał do Rzymu:


„… w wyniku dochodzenia stwierdzamy, że sprawy wydania poświadczenia obywatelstwa polskiego osobom wyszczególnionym w cytowanym dokumencie Konsulatu Generalnego w Rzymie zostały załatwione przez Zarząd Miasta Krakowa z naruszeniem prawa, obowiązujących przepisów, a pod względem merytorycznym, bez przeprowadzenia potrzebnych dochodzeń, zdążających do ustalenia wszystkich okoliczności faktycznych, na podstawie których można by było stwierdzić, czy interesownej stronie rzeczywiście obywatelstwo się należy. Wydawane zaświadczenia bazowały na zeznaniach dwóch świadków, których nie weryfikowano”. Nadto inspektor MAP ustalił dalsze takie przypadki poświadczania nieprawdy przy wydawaniu zaświadczeń o obywatelstwie polskim – miedzy innymi z Budapesztu.


Byli to:
„Muszalalewicz Stanisław, Schleimer Józef, Rosel Sami, Honigmann Schneidel – Węgry, Singer Róza – Węgry, Schnapp Jakób Mozes – Węgry, Rosenkranz Machel, Kilian Stanisław, Engelstein Markus, Korski Henryk, Wang Michał, Grunber Michał, Zahler Michał, Rosler Chaim, Rosler Sami, Szpira Uszer Hersch, Streicher Szasza, Fischel Reinica, Schwarz Fischer, Betscher Ignacy, Duen Gryda, Sanberg Markus Menchel, Sobel Wiktor, Mund Joachim”.
Nieprawdziwe poświadczenia wystawiali:
„Holly, Jaworek, Kotlarz, Meyro, Babikówna, Bartowicz, Parasiewicz”.
W konkluzji protokołu inspektor Parowski napisał:
„Urząd Wojewódzki był bierny i należałoby w swoim czasie powrócić do tej sprawy”.
Jakie były ostateczne konsekwencje dla osób masowo potwierdzających obywatelstwo polskie tego póki co nie wiadomo.
Zarząd Miejskie w Krakowie wydał kilka tysięcy takich zaświadczeń. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że skala fałszowania dokumentów w zakresie tożsamości, obywatelstwa oraz wyznania była masowa.
Z akt Powiatowego Urzędu Repatriacji w Kielcach wynika, że w przypadku inwentaryzacji repatriantów ze wschodu, przyjmowano identyczny sposób potwierdzania, tj. na dwóch świadków. Wszystkie te osoby podawały narodowość polska wyznanie katolickie. Były to następujące przypadki:
„W ramach repatriacji do Kielc przybyli:
Maria Bodnar – ur. Stanisławów, świadkowie: Barankowski Edmund z Wołgogradu.
Budzynski Jan – świadek Czarnecki z Brześcia, Paweł Grabiec.
Dangert Maria z d. Sołsa – św. Scheibel Jadwiga, Zapała Wawrzyniec.
Olgierd Figura – św. Negenbauer, Fryc Aleksander, Bujak Feliks.
Bronisław Gajos, Jadwiga Gajos – św. Białas.
Gil Karol – matka Anna Kruk.
Hejdenraich Teofil – ur. w Bodzentynie, św. Łazarek, Kidawa.
Kaminska Eleonora – ur. Jędrzejów, św. Jadwiga Scheibel.
Kiss Joanna – ur. w Lwowie, św. Muecke, Dworak.
Klokowicz Władzysław – ur. Gnojono , syn Tekli Sikory, św. Adamczyk, przyjazd z Charkowa.
Kussy Rozalia – św. Maria Szmit.
Neugebauer Eugeniusz – św. Kogut.
Kuszewska Filomena, Józef Kowal – syn Mekli Wzorek.
Domagała, Olendzki Bronisław, Józef Kowal, Arciszewska, Góralczyk Tekla, Biernacki, Czarnecka Rozalia. Czarnecki Franciszek, Gach Olimpia, Lipinski Stanisław, Lipiec Józef, Jaworska Helena, Karczmarski Marian”.
I jeszcze jeden pan, był to – Stanisław Plater – Zyberk, syn Józefa i Małgorzaty z Wielkopolskich.

Dalej…
MAP, departament polityczny zaświadcza, że:
„Grunspan Abraham, ur.1907 roku w Rzeszowie, syn Pinkasa i Chairy z Bergerów jest identyczny z ob. Zielonka Adam, zam. Warszawa, przy ul Jaworzyńskiej nr 15/18, komisariat MO XI. Na podstawie aktu zmiany nazwiska wydanego dnia 10.01.1947 r. z dnia ldz. 014/17/47, nosi nazwisko ZIELINSKI ADAM”.

I tak:
Jerzy Dankiewicz został Adamem Nowakiem.
Sara Goldstein została Górzańską (urząd woj. Kraków).
Greinbaum vel Grzybek został Grańskim.
Schattan został Szatanem.
Niemiec został Niemskim.
Na przykład w Kielcach istnieje ewidencja zmiany nazwisk już od 1930 roku. Na masową skalę zmieniano również nazwiska w Wojsku Polskim II Rzeczpospolitej, a późnej w LWP.
W dniu 11 maja 1920 roku, ówczesny Sejm wydał z siebie Ustawę w przedmiocie nazwisk przybranych w wojsku. Zmiana nazwiska mogła nastąpić na wniosek MON a dekretem akceptował taką zmianę sam Naczelnik Piłsudski.

Następnym aktem służącym zmianie nazwisk był Dekret Krajowej Rady Narodowej z dnia 10 listopada 1945 roku.
Repatriacja ze wschodu… czyli Żydzi w powojennej Polsce


Centralny Komitet Żydów Polskich pisał w dniu 2 marca 1946 r. do MAP. W Polsce było przed II wojna światową ok. 3.5 mln Żydów (liczba ta jest zaniżona o ok. 500 tyś), zamordowanych zaś – około 3.2 mln (czy w tej liczbie byli tylko polscy żydzi?).

W ramach tylko jednego kontyngentu reparacyjnego, który został ze szczegółami rozpisany przez CKŻP w relacji do MAP, który przybył do Polski z 220 tyś osób, było 65 % osób (140 tyś) pochodzenia żydowskiego. Te osoby pochodziły z obszaru całego ZSRR, przeważnie jednak z całej Ukrainy. Dokumenty podają, że 28 tyś osób trafiło do Szczecina i okolic, a prawie 90 tyś na Dolny Śląsk).

Gdzie i ile żydów osiedlono na Dolnym Śląsku?
Wrocław – 13. 000 tyś, Rybach – 10.000, Niemcza – 600, Zagorze – 1.200, Wyganowo – 138, Piotrolesie – 1.500, Bielawa – 4.800, Wałbrzych – 7.500, Boża Góra – 750, Solice Dolne – 620, Węgłowo – 700, Frydlant – 1.000, Biały Kamień – 1.420, Gierszcze Proste – 764, Gaj – 520, Jar – 130, Kłodzko – 3.500, Ludwikowo – 800, Duszniki – 540, Nowa Ruda – 700, Gródek – 120, Puszczyków – 150, Bystrzyca – 900, Ząbkowice – 1.300, Ziębice – 2.400, Świdnica – 2.400,
Fryborg – 700, Strzegom – 1.200, Kamienna Góra – 1.700, Lubawa – 2.000, Złotoryja – 1.100, Legnica – 4.200, Jelenia Góra – 600, Zgorzelec – 600, Jawor – 900, Brzeg – 90, Lądek Zdrój -90, Zóraw – 700, Przemkowo – 700, Bolków – 700.
Z innych dokumentów wynika, że w samej Łodzi zamieszkało po wojnie 10 tyś, z czego 4 tyś repatriowano dalej na Ziemie Odzyskane, w Krakowie zarejestrowano po wojnie 20 tyś osób pochodzenia żydowskiego.


Życie powojenne Żydów w Polsce
Towarzystwo Ochrony Zdrowia miało… czyli samodzielny NFZ, 15 oddziałów, 41 pododdziałów, sanatoria na 630 łóżek, żłobki na 600 łóżek, izby położnicze na 65 łóżek, poradnie gruźlicze na 200 łóżek, poradnie dziecka w ilości 6, ambulatoria w 33 miastach, domy starców na 35 miejsc, bursa w Otwocku na 20 miejsc, domy dziecka na 900 miejsc, świetlice na 3.500 miejsc.
CKŻ podlegały również:
Świetlice na 3.500 miejsc.
Szkoły żydowskie na 3.000 miejsc.
Warszawa – 50, Kraków – 230, Łódź – 340, Szczecin – 306, Lublin – 42, Szczecin Zelichów – 55, Chorzów – 35, Bytom – 9, Opole 10, Wrocław – 284, Dzierżoniów- 221, Bielawa – 161, Piotrolesie – 108, Zagorze – 24, Kłodzko – 38, Nowa Ruda- 25, Bystrztyca – 76, Zabkowice – 39, Wałbrzych – 180, Frydlant – 18, Swidnica – 80, Zary – 42, Jawor – 31, Strzegom – 41, Legnica – 145, Chojnów – 17, Bolków – 19, Złotoryja -18, Kamienna Góra -16, Lubawa – 26.
Stowarzyszenie ORT (Organizacji Twórczej) dysponowało ilością 1.500 etatów praktycznej nauki zawodu.
W rożnych gałęziach gospodarki pracowali Żydzi w następującej ilości – zapewne ujawniana cześć:
Kopalnie – 971, Porty – 80, Metalowy – 2.000, PKP – 200, Włókienniczy – 3.500, Fabryki państwowe – 2.500, Fabryki samorządowe – 500, Rolnictwo – 1.100, Spółdzielnie – 3.500, Warsztaty indw. – 1.500, Wolne zawody – 5.500, Urzędy państwowe – brak informacji, Urzędy samorządowe – 3.500, Organizacje społeczne – 2.700, Handel – 950.
Łącznie ok. 28 tyś osób.
Wojewódzki Komisarz ds. produktywizacji ludności żydowskiej z Gdańska pisał do MAP:
„Ilość Żydów w woj. Gdańskim wynosi około 1.200, z czego 90 % pracuje w Wojsku Polskim, Milicji Obywatelskiej oraz Urzędzie Bezpieczeństwa często pod zmienionym nazwiskami. 50 osób pracuje w portach i rzemiośle”.
Komisarz Zralek pisał dalej:
„Moim zdaniem należało by OKZ w Gdańsku pozostawić wolna rękę i inicjatywę w wyborze momentu ujawnienia się Żydów”.

Z Małopolski przyszła następująca relacja:
„Do narodowości żydowskiej przyznało się 8 tyś osób, a dodatkowe 19 tyś to repatrianci. 250 osób narodowości żydowskiej przybyło z Rumuni.
Na 1.600 osób zatrudnionych było (nie zmienione nazwiska):
„Urzędnikami – 700, Adwokatami – 60, Lekarzami – 25, Dentystami – 10, Inżynierami – 14, WP – 20, UB – 50, Nauczyciele i prof. – 25, Plastycy – 10, Muzycy – 14, Bibliotekarze – 5, Kler – 21, Krawiec – 250, Kupcy – 150, Farmacja – 8”.
W ramach przyjmowania obywatelstwa polskiego, w oparciu o służbę w WP, tyko w jednym rzucie wystąpiła grupa 650 oficerów Armii Radzieckiej, służących w Wojsku Polskim. Były to osoby pochodzenia żydowskiego.

W powojennej Polsce było 80 kongregacji wyznaniowych, przy czym czynnych było 71 rabinów.
I to wszystko na 100 tyś osób ocalałych z II wojny światowej i 130 tyś repatriantów przybyłych ze wschodu, z czego znaczna cześć miała wyemigrować do Izraela, a dziś z tego pozostało jedynie 15 tyś.


Komentarz:
Jak widać, można było bardzo szybko zostać Polakiem i katolikiem, wystarczyło mieć dwóch ziomków, którzy musieli jedynie powiedzieć – my znamy te osoby.
Obecnie mnóstwo obywateli Izraela uzyskuje z polskich USC potwierdzenia służące odzyskiwaniu obywatelstwa, przy czym wcześniej mogły one wejść w nieprawdziwą tożsamość albo co jest bardziej niebezpieczne, mogły w Izraelu zmienić nazwisko (lub co najmniej końcówkę albo jakaś jego cześć) i wejść w rodzinę, która zginęła podczas wojny.
Przy odzyskiwaniu mienia pożydowskiego polskie sądy nie badają (przeważnie wiedząc o tym) czy strona nie zmieniała od czasów wojny nazwiska.
Jeżeli dołożyć do tego, że Izrael stworzył stronę internetową, na której można wybrać sobie rodzinę, w którą chce się wejść, to o patologie już nie trudno.
Petent: wychodzi się na stronę:

Dopasowuje się życiorys, zmienia się nazwisko lub jego człon, poczym idzie się po obywatelstwo polskie, składa się wniosek do sądu o odzyskanie nieruchomości i co najważniejsze, przy zdominowaniu przez staroduchownych środowisk adwokackich, notarialnych i sędziowskich oraz skali polskiej korupcji, wszystko jest możliwie.

Do niedawna dokumenty się fałszowało, teraz można to robić w bardziej wyrafinowany sposób. Fałszowano raz, dlaczego nie zrobić tego ponownie. Do tego Polska ma zapłacić raz jeszcze 60 mld zł.

Brawo Kaczyńscy… po 60 latach okupacji… mamy IV Rzeczpospolitą



Zbigniew NOWAK



Źródło: www.raportnowaka.pl.



Za: http://ligaswiata.blogspot.com/2011/07/ ... akiem.html , 23.07.2011


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /