Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 13 maja 2017, 07:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/jozef-pilsudski-pierws ... ca-smierci

JÓZEF PIŁSUDSKI – PIERWSZY MARSZAŁEK POLSKI – 12 MAJA – 82 ROCZNICA ŚMIERCI.
12.05.2017

Pierwszy Marszałek Polski (1920), dwukrotny premier Polski (1926-1928 i 1930). Żołnierz, polityk, polski działacz społeczny i niepodległościowy. Był twórcą Organizacji Bojowej PPS, Legionów Polskich i Polskiej Organizacji Wojskowej. Od 11 listopada 1918 roku był naczelnym wodzem Armii Polskiej. W młodości, w czasach konspiracji był znany pod pseudonimami Wiktor i Mieczysław. Za czasów Legionów Polskich nazywano Józefa Piłsudskiego: Komendantem, Marszałkiem, Dziadkiem oraz Ziukiem.


JÓZEF PIŁSUDSKI – 12 MAJA – 82 ROCZNICA ŚMIERCI PIERWSZEGO MARSZAŁKA POLSKI.
JÓZEF PIŁSUDSKI – 11 LISTOPADA 1918 ROKU – PO 123 LATACH ZABORÓW ODZYSKAŁ DLA POLSKI NIEPODLEGŁOŚĆ.


Józef Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 roku w Zułowie pod Wilnem. Pochodził z zamożnej rodziny ziemiańskiej, w której pielęgnowano polskie tradycje i patriotycznego ducha. Jego ojciec, również Józef, brał udział w Powstaniu Styczniowym w 1863 roku, kiedy to Polacy próbowali po raz kolejny odzyskać straconą w latach 1772 – 1795 podczas trzech kolejnych rozbiorów rosyjsko-prusko-austriackich niepodległość.
Jego ojcem był Józef Wincenty Piłsudski (1833 – 1902), matką Maria z Billewiczów (1842 – 1884). Józef Wincent był podczas powstania w 1863 roku komisarzem Rządu Narodowego na powiat rosieński. Matka pochodziła ze znanego rodu szlacheckiego herbu Mogiła. Rodzicie pobrali się przed samym powstaniem. Józef Klemens Piłsudski był czwartym w kolejności dzieckiem.
W 1877 roku Józef, wraz z bratem Bronisławem rozpoczął naukę w I Gimnazjum wileńskim, gdzie obaj bracia wraz z kolegami założyli kółko o nazwie Spójnia. Kółko zajmowała się sprowadzaniem z Warszawy polskich książek. We wrześniu 1884 zmarła ciężko chora Maria Piłsudska, a rok później Józef zdał maturę. Jesienią rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Charkowskim. Już wtedy rozpoczął konspiracyjną działalność w niepodległościowych organizacjach studenckich. Związał się z socjalistyczno – rewolucyjnym ruchem „Narodnaja Wola”. Za udział w studenckich rozruchach po roku nauki został wydalony z uczelni.
Dlatego też młody Piłsudski, kiedy po ukończeniu gimnazjum w Wilnie w roku 1885 dostał się na studia medyczne na Uniwersytecie w Charkowie, związał się tam z socjalistyczno-rewolucyjnym ruchem „Narodnaja Wola”. Za udział w studenckich rozruchach po roku nauki został jednak wydalony z uczelni. Nie został również przyjęty na Uniwersytet w estońskim Dorpacie, którego władze zostały powiadomione o jego sympatiach politycznych.
Za zaangażowanie w działalność wileńskich socjalistów 22 marca 1887 roku został Piłsudski aresztowany i pod zarzutem udziału w spisku zmierzającym do obalenia cara Aleksandra II zesłany na pięć lat na Syberię – najpierw do Kiryńska nad Leną, potem zaś do Tunki.
W roku 1893 w Warszawie powstała Polska Partia Socjalistyczna (PPS) . Piłsudski, który rok wcześniej wrócił ze zsyłki, wstąpił w szeregi jej litewskiego oddziału i w 1894 został członkiem Centralnego Komitetu Robotniczego i redaktorem naczelnym wydawanego przez PPS pisma „Robotnik”. Sześć lat później, jako jeden z czołowych przywódców partii został ponownie aresztowany przez władze rosyjskie i trafił do więzienia w Cytadeli Warszawskiej. Jednak już następnego roku przeniesiony do szpitala w Petersburgu (w więzieniu symulował bowiem obłęd) uciekł stamtąd przy pomocy jednego z lekarzy, Władysława Mazurkiewicza.
Po powrocie do Galicji nie rezygnował z dalszej działalności politycznej. W 1904 wyjechał do znajdującej się w stanie wojny z Rosją Japonii, gdzie prowadził z rządem Mikada negocjacje zmierzające do utworzenia przy japońskiej armii legionu polskiego.
Uzyskał jednak jedynie pomoc przy nabywaniu broni i amunicji dla PPS i utworzonej przy partii Organizacji Bojowej PPS. Organizacja ta stała się jedną z głównych sił rewolucji 1905 – 1907. Mimo stłumienia szeregu zamieszek, rozruchów i starć z policją Piłsudski nie ustawał w wysiłkach stworzenia polskiej siły zbrojnej. Kiedy w roku 1906 doszło do rozłamu w PPS związana z Piłsudskim grupa założyła planującą powstanie przeciwko caratowi PPS – Frakcję Rewolucyjną .
W roku 1910 w zaborze austriackim udało się powołać do życia dwie legalnie działające, prowadzące ćwiczenia i wykłady teoretyczne z dziedzin wojskowości, organizacje – „Związek Strzelecki” we Lwowie oraz „Towarzystwo Strzeleckie” w Krakowie. W roku 1912 Piłsudski został Komendantem Głównym Związków Strzeleckich. W chwili wybuchu I Wojny Światowej stanął na czele dobrze wyszkolonych oddziałów, z którymi wkroczył do Królestwa Polskiego, gdzie zajął opuszczony przez Rosjan pas ziemi przygranicznej. Następnie podporządkowawszy się Austrii stworzył oficjalnie Legiony Polskie i osobiście dowodził ich I Brygadą, w ścisłej konspiracji natomiast powołał do życia Polską Organizację Wojskową (POW).
Kiedy w roku 1917 Legiony odmówiły złożenia przysięgi na wierność Austrii i Niemcom, Piłsudskiego aresztowano i osadzono w więzieniu w Magdeburgu, gdzie przebywał do listopada 1918 roku, chociaż rok wcześniej zrezygnował z dowództwa i zostawszy członkiem Tymczasowej Rady Stanu żądał utworzenia w Warszawie Rządu Narodowego, Po klęsce Niemiec zwolniony z więzienia Piłsudski udał się do Warszawy, gdzie otrzymał naczelne dowództwo nad polskimi wojskami oraz misję utworzenia w wyzwolonym państwie rządu narodowego. 14 listopada 1918 roku powierzono mu tymczasowe zwierzchnictwo nad krajem , 22 listopada otrzymał oficjalnie funkcję Tymczasowego Naczelnika Państwa . Funkcję tę sprawował do 9 grudnia 1922, kiedy to wybrany został pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Gabriel Narutowicz. Sam Piłsudski skupił się na obronie odzyskanej przez Polskę niepodległości. W latach 1919 – 1921 toczył na Wschodzie walki z bolszewikami zakończone pokojem w Rydze, na mocy którego Polska odzyskała Galicję Wschodnią. Właśnie w trakcie owej kampanii w marcu 1920 armia ofiarowała Piłsudskiemu buławę Pierwszego Marszałka Polski.
W roku 1923 Marszałek wycofał się jednak z czynnego życia politycznego. Powodem było zamordowanie przez prawicowe ugrupowania prezydenta RP Gabriela Narutowicza, który zginął zaledwie tydzień po wyborze na to stanowisko podczas otwierania wystawy w galerii „Zachęta” z ręki malarza Eligiusza Niewiadomskiego. Piłsudski uznał za niemożliwą współpracę z premierem rządu, Wincentym Witosem, którego uważał za moralnie odpowiedzialnego za popełniony czyn. Wycofał się do Sulejówka pod Warszawą, gdzie oddał się pracy literackiej i opozycyjnej propagandzie. Wówczas powstały: „Wspomnienia o Gabrjelu Narutowiczu” (1923), „O wartości żołnierza Legjonów” (1923), „Rok 1920” (1924), „U źródeł niemocy Rzeczypospolitej” (1924) i „Moje pierwsze boje” (1925).
Jednakże sytuacja w kraju zmusiła go do ponownego wkroczenia na arenę polityczną. Niepokoje społeczne, rosnąca liczba bezrobotnych i kryzys gospodarczy spowodowały, że Piłsudski, cieszący się ogromnym poparciem i poważaniem społeczeństwa, zażądał złożenia władzy przez gabinet Witosa. Kiedy jednak jego apele nie odniosły skutku 12 maja 1926 roku na czele wiernych sobie oddziałów Marszałek wkroczył do Warszawy i po trzydniowych walkach zmusił do ustąpienia zarówno rząd jak i gabinet prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Nie przyjął jednak nominacji na ten urząd – świadomy jego ograniczonych kompetencji odmówił przyjęcia tej godności, objął natomiast tekę ministra spraw wojskowych, przewodniczącego Rady Wojennej i generalnego inspektora Sił Zbrojnych. Sprawował również dwukrotnie urząd premiera – w latach 1926 – 1928 i 1930).

W rzeczywistości oznaczało to koniec rządów parlamentarnych w Polsce i rozpoczęło okres zwany „sanacją” (od łacińskiego rzeczownika „sanatio”- uzdrawianie) – rządami zmierzającymi do poprawy sytuacji państwa. Poparcie społeczne i zręczna retoryka, owo poparcie mu zapewniająca, pozwoliły sprawować Piłsudskiemu władzę autorytarną, której nie był się w stanie sprzeciwić ani prezydent (mianowany zresztą przez Marszałka) ani sejm, którego uprawnienia ograniczył na mocy wprowadzonych 2 sierpnia 1926 roku zmian w Konstytucji.
W polityce zagranicznej dążył Piłsudski do utrzymania dobrych stosunków z ZSRR (pakt o nieagresji z roku 1932) i Niemcami (1934). Obie umowy miały wzmocnić pozycję Polski wobec naszych sojuszników i sąsiadów.
Śmierć Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 roku zaskoczyła cały naród. Do niemal ostatniej chwili ukrywał on nieuleczalną chorobę – raka wątroby. Jego pogrzeb stał się ogromną manifestacją narodową oddającą hołd zmarłemu Marszałkowi. Ciało zostało pochowane w krypcie św. Leonarda w Katedrze na Wawelu , obok pokoleń królów i najwybitniejszych Polaków, serce zaś zgodnie z pozostawionym przez niego testamentem umieszczono w srebrnej urnie i przewieziono do Wilna, gdzie spoczęło w grobie jego matki, na cmentarzu „Na Rossie”.
W 1937 roku na polecenie metropolity krakowskiego arcybiskupa Adama Sapiehy trumna ze szczątkami Marszałka została przeniesiona do krypty pod wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu.

Źródła:
http://jpilsudski.org/artykuly-historyc ... -1867-1935

http://www.pilsudczycy-gda.pl/historia/ ... lsudskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 28 maja 2017, 18:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.wyszperane.info/2016/08/16/s ... 1920-roku/

Stąd Józef Piłsudski dowodził polską armią podczas wojny w 1920 roku

z: http://niezalezna.pl/84713-stad-jozef-p ... -1920-roku
Stąd Józef Piłsudski dowodził polską armią podczas wojny w 1920 roku - niezalezna.pl

Obrazek
foto: Piłsudski na froncie, jpilsudski.org


Plany bitwy warszawskiej opracowano w Belwederze w nocy z 5 na 6 sierpnia. Na Kwaterę Główną marszałka wyznaczono Państwowy Instytut Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach, do którego Wódz Naczelny przybył 13 sierpnia 1920 roku. W instytucie do dziś jest stół przy którym pracował.
Kiedy rozpoczęła się kontrofensywa z nad Wieprza Piłsudski odwiedzał kolejne odcinki frontu w okolicy, dokonując inspekcji oraz zagrzewając żołnierzy do walki.

Obrazek

Józef Piłsudski z dowódcą 4. Armii gen. Leonardem Skierskim podczas przeglądu Grupy Uderzeniowej, Dęblin 13 VIII 1920 r. (Fot. z: J. L. Englert, G. Nowik, Marszałek Józef Piłsudski, Warszawa 2007, s. 121)
15 sierpnia Józef Piłsudski wydał w puławskiej Tymczasowej Kwaterze Głównej rozkaz operacyjny do bitwy warszawskiej dla oddziałów Frontu Środkowego.
Obejmuję bezpośrednie kierownictwo nad kontrofensywą. Ja będę znajdował się 16 sierpnia na skrzyżowaniu szos Dęblin-Kock i Warszawa-Lublin […] Zwracam uwagę na bezwzględną konieczność przeprowadzenia całej operacji w nakazanych rozmiarach. Wzgląd na zmęczenie ludzi i na straty nie może tutaj odgrywać roli […] Wszystkie wojska zrozumieć muszą, że bitwa ta rozstrzyga losy wojny i kraju i że dać może pożądane rezultaty tylko przy najwyższym wysiłku sił i woli każdego poszczególnego żołnierza i oficera.
Wieczorem Naczelny Wódz znalazł jeszcze trochę czasu, aby zostać ojcem chrzestnym syna państwa Minkiewiczów, Józia. W poniedziałek 16 sierpnia 1920 r. o świcie ruszyła kontrofensywa polska znad Wieprza. Marszałek, tak jak napisał w rozkazie, ruszył wraz z żołnierzami. Jego osobiste zaangażowanie w działania frontowe było dużym zaskoczeniem dla francuskiego pułkownika Faur’ego, który tak je opisał:
Pomimo naszych próśb, by się nie narażał, [Józef] Piłsudski szedł pieszo w pierwszych szeregach piechoty. Na zmianę z adiutantem niosłem małą walizeczkę z orderami, którymi po boju natychmiast dekorował za osiągnięcia bohaterstwo i odwagę oficerów i szeregowych.
W dniu 15 sierpnia 1930 r. na pamiątkę pobytu Józefa Piłsudskiego w Puławach i wydania rozkazu ofensywy znad Wieprza odsłonięto pamiątkową tablicę.

Obrazek

Spod niej 13 września 1936 roku pobrano ziemię, którą w ozdobnej urnie przewieziono na Kopiec Józefa Piłsudskiego do Krakowa. W 1940 roku Hans Frank nakazał zdemontowanie tablicy. Ukrywano ją w instytucie przez wiele lat, ale po przeniesieniu w inne miejsce, zaginęła. W 1992 roku zrekonstruowano ją na nowo i ponownie umieszono na ścianie budynku w Puławach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 05 cze 2017, 18:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/06/05/zakon ... ego-wodza/

Zakończono wieloletni projekt digitalizacji kolekcji archiwalnej „Adiutantura Generalna Naczelnego Wodza”
WIADOMOŚCI | OLHA LOZOVA | 5 CZERWCA 2017 00:52

W Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku zostało zdigitalizowano 40 tysięcy stron dokumentów z Kancelarii Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza.
W ramach Instytutu zgromadzono zbiory jednego z największych archiwów z materiałami dotyczącymi historii Polski w latach 1918-1939. Projekt otrzymał wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Senatu Rzeczypospolitej Polski, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, Instytutu Pamięci Narodowej oraz Konsulatu Generalnego Polski w Nowym Jorku.
Projekt realizowany był pod kierownictwem Marka Zielińskiego, zaś za opiekę merytoryczną i archiwalną odpowiedzialna była Iwony Korgi. Pracownicy Instytutu zawiadomili, że zakończenie projektu nie oznacza, że materiały będą dostępne tylko w Internecie. Dokumenty w dalszym ciągu będą bowiem udostępniane wszystkim osobom, które przyjdą osobiście.
Archiwum Adiutantury Generalnej Naczelnego Wodza składa się z 17 tysięcy dokumentów liczących łącznie 40 tysięcy stron. Zdigitalizowane zbiory zamieszczono na stronie internetowej http://www.pilsudski.org/.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 14 cze 2017, 18:09 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Obrazek

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 03 wrz 2017, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://geopolityka.net/jozef-pilsudski- ... nie-ludzi/

Przemówienie sejmowe z 29 V 1926

Obrazek
marsz. Józef Piłsudski

Nie będę się wdawał w dyskusję nad wypadkami majowymi. Zdecydowałem się na nie sam, w zgodzie z własnym sumieniem, i nie widzę potrzeby z tego się tłumaczyć.
Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce – to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej – były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Ponad wszystkim w Polsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie.
W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu. Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej nikt w Polsce nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać. Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. Naród odrodził się w jednej tylko dziedzinie, w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa w czasie walki. Dzięki temu mogłem doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca. We wszystkich innych dziedzinach odrodzenia nie znalazłem. Ustawiczne waśnie personalne i partyjne, jakieś dziwne rozpanoszenie się brudu i jakiejś bezczelnej, łajdackiej przewagi sprzedajnego nieraz elementu.
Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi. Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację.
Interes partyjny przeważał ponad wszystko. Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu. To wszystko skierowane było przeciw każdemu, kto reprezentował państwo. Tych reprezentujących państwo było trzech: mnie, jako Naczelnikowi Państwa, obrzydzano życie ciągłą nagonką, oszczerstwami i najwstrętniejszymi potwarzami. Nie upadłem tylko dlatego, że jestem silniejszy od was wszystkich. Drugiego reprezentanta wprost zamordowano, a moralni sprawcy tego mordu uszli bezkarnie. Trzeci padał pod ciężarem męki z powodu sejmu i senatu. Gdy byłem po raz ostatni w Belwederze u pana Wojciechowskiego, żal mi go było. Człowiek tajał, postarzał się pod wpływem pracy sejmu i senatu. Kiedy go usiłowałem namówić do nieulegania wpływom partyjnym, odrzekł, że chciałby partiom oprzeć się, ale czuje, że ulegnie.
Warunki tak się ułożyły, że mogłem nie dopuścić was do sali Zgromadzenia Narodowego, kpiąc z was wszystkich, ale czynię próbę, czy można jeszcze w Polsce rządzić bez bata. Nie chcę uczynić nacisku, ale ostrzegam, że sejm i senat są instytucjami najbardziej znienawidzonymi w społeczeństwie. Róbcie raz jeszcze próbę. Nacisku nie będzie. Żadna siła fizyczna nie zaciąży nad wami. Dałem gwarancję swobodnego obioru Prezydenta i słowa dotrzymam, ale ostrzegam, nie zawierajcie z kandydatem na Prezydenta układów partyjnych. Kandydat na Prezydenta musi stać ponad stronnictwami, winien umieć reprezentować cały naród. Wiedzcie, że w przeciwnym razie nie będę bronił sejmu i senatu, gdy dojdzie do władzy ulica. Nie może w Polsce rządzić człowiek pod terrorem szuj i temu się przeciwstawiam.
Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom i w walce tej nie ulegnę. Sejm i senat mają nadmiar przywilejów i należałoby, aby ci, którzy powołani są do rządów, mieli więcej praw. Parlament winien odpocząć. Dajcie możność rządzącym odpowiadać za to, czego dokonają. Niech Prezydent tworzy rząd, ale bez nacisku partyj. To jest jego prawo.
Z kandydaturą moją róbcie, co się wam podoba. Nie wstydzę się niczego, skoro się nie wstydzę przed własnym sumieniem. Jest mi obojętnym – wiele głosów otrzymam. Dwa, sto czy dwieście. Nie robię jednak żadnego nacisku co do wybrania mojej osoby. Wybierajcie tego, kogo będziecie chcieli, szukajcie jednak kandydatów apartyjnych i godnych dla wysokiego stanowiska. Gdybyście tak nie postąpili – widzę wszystko w czarnych dla was kolorach, a dla siebie w barwach przykrych, bo nie chciałbym rządzić batem. Rządzenie batem obrzydziłem sobie w państwach zaborczych.
W rozkazie moim do wojska powiedziałem, że wziąwszy państwo słabe i ledwie dyszące – oddaliśmy obywatelom odrodzone i zdolne do życia. Cóżeście z tym państwem uczynili? Uczyniliście zeń pośmiewisko!
Moim programem jest zmniejszenie łajdactw i utorowanie drogi uczciwości. Czekam, a zapewniam panów, że się nie zmienię. Trzeba przejść ponad partyjne interesy, dać oddech państwu i elektowi. Elekt musi posiadać honor ponad chęć zarobienia kilkudziesięciu groszy. Jeżeli chodzi o mnie, to powtarzam raz jeszcze, że się nie zmienię. Będę ścigał złodziei!

29 maja 1926 r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 17 lis 2017, 10:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://retropress.pl/wiadomosci/warszaw ... -zeromski/

Warszawa niepodległa
Piłsudski i Żeromski*


O samym Piłsudskim mówić oczywiście w kategoriach popularności nie można, bo uczucie dla niego nie całej Warszawy bynajmniej ale jej lewicy politycznej, robotników, młodzieży i poetycznych kobiet – było to zjawisko z innego niż popularność wymiaru, było to olśnienie duszy, potężna miłość na całe życie. To nie to że pisali o nim pięknie Sieroszewski i Kaden, że go malowali Malczewski, Kossak i Wyczółkowski sprawiło, że wszystko co było młode w narodzie, spragnione piękna i wolności – od razu rozpoznało Piłsudskiego i poszło za nim. To coś tajemnicze, magnetyczne, nie do określenia była to sama istota Piłsudskiego, jego magiczny związek z przeszłością, była to przeszłość w nim wcielona, sprawiająca, że kto wszedł w krąg jego czaru, doznawał jakby olśnienia ciągłością historii Polski, kto na niego spojrzał, myślał nie o nim tylko ale zarazem o Kościuszce, o nocy listopadowej, o czachowszczykach w powstańczych burkach. Ludzie, najbardziej na takie magnetyzmy nieczuli, uprzedzeni do niego przez jego socjalistyczną przeszłość, przez kalumnie, którymi go obrzucano, nie potrafili w zetknięciu się z nim zachować tych uprzedzeń, tak z nim mówić jakby to był jeden z wielu znakomitych Polaków a nie jeden, wyjątkowy, do żadnego innego niepodobny. Kiedy Piłsudski był Naczelnikiem Państwa, marszałkiem Polski, można to sobie było tłumaczyć majestatem jego stanowiska, choć i wtedy król Ferdynand rumuński odnosił się do niego nie jak do równego sobie suwerena ale jak do człowieka przeznaczenia. Ale tak samo przecież było zawsze, i sceptyczny prezes N.K.N.u, prof. Władysław Leopold Jaworski, będący formalnie szefem politycznym Piłsudskiego i należący do przeciwnego mu obozu, pisał do niego – kiedy Piłsudski był tylko brygadierem – jak do Batorego lub do Mickiewicza. Był czas kiedy Piłsudski jako członek Tymczasowej Rady Stanu i prezes Komisji Wojskowej, której biura były na Mazowieckiej, chodził po ulicy bez żadnej eskorty, z Wieniawą albo sam zupełnie, kiedy zachodził do świeżo wtedy otwartej Ziemiańskiej albo do Lourse’a, słowem, kiedy łatwo i często można go było w Warszawie spotkać i z bliska mu się przypatrzeć. Ani na chwilę przecież wtedy także nie przestawał być dla tych, którzy go widzieli, zjawiskiem, człowiekiem z legendy, objawionym kawałkiem historii, nigdy, spotkawszy go, nie można było nie pomyśleć o wszystkim, co zrobił, i o tych wszystkich, którzy byli przed nim i których dzieła on dopełnił.

Piłsudski, wódz bojowców, człowiek z czwartaka, symbol P.P.S., był bardziej, głębiej niż trzy czwarte polskiej arystokracji – wielkim panem, oczywiście nie w głupich towarzyskich ceregielach, ale przez najgłębszą pańskość, bezgraniczną wspaniałomyślność duszy, która wszystko oddała wielkiej sprawie, zapłatę znajdując tylko w sobie samej, przez skłonność do wszystkiego co szlachetne i pogardę dla wszystkiego co niskie.

Jeżeli Piłsudski zgodził się kogoś przyjąć, uważał że tym samym stawia go na równej ze sobą towarzyskiej stopie i że winien jest przez szacunek dla siebie – szacunek owemu gościowi bez względu na to, czy był to ambasador wielkiego mocarstwa, czy młody student. Kiedy w r. 1925 jako właśnie młody pisarz robiłem w Sulejówku wywiad z Piłsudskim dla „Wiadomości Literackich”, byłem zaskoczony i speszony tym, że Piłsudski chciał mnie słuchać, na co wcale nie byłem przygotowany, że na różne moje nieśmiało bąkane opinie obruszał się a inne aprobował, jakby to w ogóle miało jakieś znaczenie. I zarazem byłem zdumiony, że wszystko co wtedy od niego słyszałem było takie proste, tak, zdawałoby się, rozumiejące się samo przez się, iż dziwiłem się, że on to wciąż powtarza i podkreśla. Magnetyzm Piłsudskiego był przecież tak niezwvkły, tak po prostu fizyczny, że o tych prostych prawdach nie mogłem przestać myśleć ani tego dnia ani następnych, że jak natrętne myśli ciągle wracały mi na pamięć. I dzięki temu zrozumiałem, że jak Sokrates, o którym Platon pisze, że mówił ciągle to samo, bo prawda jest tylko jedna – Piłsudski głosił wciąż te same prawdy honoru, poświęcenia, miłości ojczyzny – tylko że nie były one dla niego, jak dla wielu Polaków, pustym dźwiękiem, ale rzeczywistością, za którą stało całe jego życie.

Chcąc uprzystępnić Piłsudskiego tak zwanej „szerokiej publiczności”, która najchętniej idzie na takie sentymenty, najbardziej lubi uczuciowe cackanie się, zrobiono z niego w pewnym okresie „Dziadka”, i przyznać trzeba, ten jego jakże jednostronny portret miał szczególne powodzenie. Otóż myślę, że pominąwszy stosunek do dzieci, z którymi Piłsudski wolał rozmawiać niż z dorosłymi i które mogły były z nim zrobić co chciały – był on właśnie najmniej owym dobrodusznym, błogosławiącym „dziadkiem” a za to w stopniu niezwykłym – urodzonym humorystą.

Jeden z jego wielkich „kawałów”, w które ja i moi ówcześni najbliżsi towarzysze byliśmy wplątani, było to zaproszenie pierwszej napisanej przez Tuwima, Słonimskiego i przeze mnie „Szopki Pikadora” do Belwederu, przy czym ministrowie, dla których Piłsudski przygotował to widowisko, nie wiedzieli, co ich w Belwederze czeka, i jadąc tam, byli przekonani, że odbędzie się rada gabinetowa największej wagi, tym bardziej że prasa, wciągnięta do tej mistyfikacji, zapowiedziała owe właśnie przełomowe decyzje.

Samochód Piłsudskiego, znany wtedy każdemu dziecku w Warszawie Cadillac, przyjechał po nas do Ziemiańskiej i w towarzystwie adiutantów Naczelnika Państwa prosto znad naszej sakramentalnej pół czarnej pojechaliśmy do Belwederu, pełni zrozumiałej pychy z tego zaszczytu, którą Tuwim jaskrawo wyraził, odezwawszy się w pewnej chwili:

– Psiakrew! To byłaby frajda teraz tak kogoś ze znajomych przejechać!

Zaledwieśmy się jakoś zagospodarowali za kulisami, które od rana montowano w Belwederze, kiedy nagle kotara rozsunęła się i Piłsudski w swej legendarnej legionowej kurtce wszedł aby się z nami przywitać i zobaczyć lalki.

Malarz Leonhard, specjalista od poruszania kukiełkami, ogromne chłopisko, dziecię natury obce wszelkiemu protokółowi, widząc że Piłsudski zabiera się do rzeczy, na którą on z zasady zakulisowym gościom nie pozwalał, zastąpił Piłsudskiemu drogę i powiedział:

– Nie ma! Nie ma, panie Naczelniku! Jak pan teraz obejrzy, to później żadnej zabawy nie będzie.

Na co Piłsudski powiedział: „Jak rozkaz, to rozkaz” i wyszedł rozbawiony.

Miał zresztą później prawdziwą zabawę, i my także, patrząc przez otwór w kotarze, jak całe, że tak powiem, bractwo, czyli ministrowie, z Naczelnikiem Państwa na czele, pokładali się ze śmiechu, słuchając naszych piosenek i patrząc na komiczne podrygi kukiełek, przedstawiających samego Piłsudskiego, Wieniawę, marszałka Trąmpczyńskiego, Daszyńskiego, Hallera. Pamiętam też doskonale, że ostatni z lewej strony w pierwszym rzędzie siedział starszy pan, bardzo przyjemny i szalenie łatwy do śmiechu. Był to minister robót publicznych, późniejszy Prezydent Rzeczypospolitej, Gabriel Narutowicz.

W kilka lat później, kiedy po wypadkach majowych Piłsudski był prezesem ministrów, P.E.N. Club warszawski, robiąc obiad dla Sieroszewskiego, na jego życzenie zaprosił Piłsudskiego, bez większej zresztą nadziei, by on to zaproszenie przyjął. Piłsudski jednak chciał zrobić przyjemność staremu Sirce i jak później pomyślałem, chciał także oczarować pisarzy, przyrzekł więc, że przyjdzie do „Polonii” po bankiecie na czarną kawę. Wiedział on doskonale, że kpiarstwo jest najbardziej przyrodzoną i z dyskrecji uczuć płynącą formą wzajemnego obcowania artystów – postanowił więc przekonać nas że i w tej dziedzinie jest nie do pobicia.

Przez kilka godzin bezustannego niemal monologu, będącego jedną wielką racą dowcipu, Piłsudski, biorąc nas wszystkich, wraz z obecnymi tam swymi ministrami, „na kawał”, kpił sobie, bardzo zresztą dobrodusznie, z tych ministrów, nawiązując do swojej niedawnej wizyty w Nieświeżu, snuł plany, jak to jego Wandzia będzie królową Polski a za nią będzie szedł Wieniawa, jak mówił: „ten stary ramol na krzywych nogach”, a kiedy wreszcie Jędrzej Moraczewski, naówczas minister robót publicznych, stanął nieśmiało w obronie swoich kolegów, którym Piłsudski zarzucał nieróbstwo, Piłsudski spojrzał na niego z komiczną surowością i powiedział:

– Tylko ty, Jędrusiu, już lepiej nic nie gadaj. A gdzie jest szosa z Lidy do Wilna?

Ten bajeczny humor Piłsudskiego, którego trwały ślad został w jego pismach, jak np. na niektórych stronicach „Bibuły”, godnych Czechowa i Prusa, był wspaniałym kontrastem do jego tragizmu, czyniącym tak głęboko ludzkim tego człowieka, który rozmawiał lepiej z duchami przeszłości i z gwiazdami swego narodu, niż z towarzyszami współczesności.

Mądry pisarz francuski Andre Suares, pisząc o Piłsudskim po jego śmierci i unikając porównań banalnych, porównał go bardzo niebanalnie i słusznie zarazem do Cromwella i kardynała Richelieu. Było w nim przecież przede wszystkim coś z ducha Szekspira w natężeniu wszystkich pasji, we wspaniałej bujności, w głębokiej prawdzie wszystkiego co czuł, myślał i czynił i w tych arcyludzkich jakby z szekspirowskich dramatów kontrastach, od tragizmu do śmiechu, od szczęku broni do najtkliwszej i prawdziwej poezji. Jest dobrym prawem polityków i historyków – dziś jeszcze jak za jego życia – spierać się z jego polityką, jej metodami, jej skutkami – dla tych przecież, co go znali i widzieli, jedno jest nie do dyskusji -jego wielkość, to że on jeden nie tylko wśród przywódców narodowych ale wśród wszystkich Polaków miał to co przykuwało do niego ludzi na zawsze, kazało im wierzyć w niego ślepo i na jego rozkaz oddawać życie.

Tak samo można było uważać że nie żadne dzieło Żeromskiego ale „Podfilipski” jest najlepiej napisaną powieścią polską naszych czasów, że „Chłopi” są bardziej i trwalej arcydziełem niż „Popioły”, można było, odczytawszy na nowo w dojrzałym wieku jedną z ukochanych w młodości powieści Żeromskiego, zdumiewać się jej naiwnością, błędami jej realiów – nie sposób było przecież, rozmawiając z Żeromskim albo choćby patrząc na niego, pomylić się co do tego, że to on jeden, nie Reymont, Świętochowski czy Sirko, jest wielkim, największym człowiekiem naszej literatury, że w nim jest to właśnie co mieli w swej poezji i po prostu w samych sobie Mickiewicz, Słowacki i Wyspiański.

We wzruszającej książeczce Struga jest piękna scena, kiedy młodv chłopiec-legionista, zobaczywszy Żeromskiego w czasie wojny u Karpowicza w Zakopanem, chce podbiec do niego, pocałować go w rękę i zapytać, dlaczego nie jest z legionami, Żeromski bowiem, który natchnął swymi pismami ruch strzelecki, był przez dziwne zakręty swego myślenia przeciw legionom.

Otóż ja też, jak ów strzelec – będąc młodym, dziewiętnastoletnim pisarzem – zobaczyłem nagle po raz pierwszy Żeromskiego u tegoż Karpowicza w Zakopanem, gdzie mieszkał wtedy przed ponownym osiedleniem się w Warszawie.

I moim zahamowanym odruchem było także podbiec do niego, pocałować go w rękę w porywie wdzięczności że zaczarował naszą młodość najpiękniejszymi słowami miłości, że słowem swoim wyraził tajemną mowę naszej ziemi, że uczył nas rozkoszy jej kochania i tego że można czerpać szczęście nawet z bólów i zawodów tej miłości. Nigdy też przez dziesięć lat mojej zażyłej znajomości z Żeromskim, którą on wspaniałomyślnie nazywał przyjaźnią, nie straciłem w stosunku do niego tego uczucia zachwytu i podziwu, nigdy nie przestał on być dla mnie człowiekiem, którego właściwie młodzi powinni całować w rękę. I było tak pomimo że wtedy już widziałem różne skazy na owym idealnym obrazie, jakie stworzyło we mnie pierwsze czytanie jego powieści, pomimo tego że w paru bardzo ważnych sprawach politycznych opinie Żeromskiego wydały mi się tak horrendalne, że nawet dziś w dwadzieścia lat po jego śmierci nie byłoby mi przyjemnie ich ujawnić.

Żeromski przy tym nic nie robił aby ten zachwyt podtrzymać, aby się podać sam za ową narodową wielkość. Miał on ten najznośniejszy rodzaj dumy, który polega, jak powiedziała o kimś Maria Dąbrowska, „na skromności i usuwaniu się w cień”. O utworach swoich mówił już nawet nie ze skromnością, ale jakby z poniżeniem, nazywając je „pisemkami”, „takimi tam oto książeczkami”, i np. na „Wietrze od morza” napisał mi dedykację, w której utwór ten określony był jako „klituś-bajduś”. Jak w Zakopanem, tak później w Warszawie spędzał wolne godziny w kawiarni, otoczony niekoniecznie najbardziej fascynującymi ludźmi z artystycznej cyganerii, z których każdemu przecież umiał przypisać jakąś nadzwyczajność twórczości albo talentu towarzyskiego, nigdy przy tym nie można było powiedzieć, że się Żeromski postponuje, albo zauważyć, że ktoś się z nim spoufalił. Spędziwszy większą część życia według surowego zakonu moralnego, którego zasady sam w swej twórczości ustalił do końca, nawet wtedy kiedy prawo autorskie zabezpieczało mu wielkie zarobki, żył Żeromski jak Piłsudski po spartańsku w atmosferze kultury i schludności, pozbawionej przecież wszelkiej wystawności i blichtru, i jego mieszkanie na Zamku, które mu wielbiący go Prezydent Wojciechowski ofiarował, było to, mimo sal sklepionych, typowe mieszkanie warszawskiego inteligenta z czasów „Siłaczki” i „Róży”.

Pamiętam doskonale, że w czasie ostatniego przed jego śmiercią Sylwestra, któregośmy spędzali u wspólnych przyjaciół, Żeromski wystąpił po raz pierwszy w życiu w smokingu i był tym tak rozbawiony, jak młoda panna pierwszą suknią balową. Pamiętam też, że były wtenczas kwestie między zebranymi, czyj zegarek uznać za najściślej wskazujący godzinę, i że oczywiście uznaliśmy jednogłośnie, że dwunasta będzie wtedy, kiedy ją pokaże zegarek Żeromskiego.

I nie zapomnę jak z uderzeniem gongu, obwieszczającego Nowy Rok, który miał być dla niego ostatnim, Żeromski zamyślił się jakimś sobie tylko właściwym chmurnym, kosmicznym zamyśleniem, z którego mogłeś odczytać wszystkie najpiękniejsze karty „Dumy o hetmanie”. Piękna i wesoła pani, Hania Żeromska, o której Żeromski mówił pełnym czułości żartem, że woli Messalównę od „Ponad śnieg”, podeszła wtedy do swego o dwadzieścia lat starszego męża i pocałowała go w rękę z takim wyrazem szacunku i oddania, z jakim pewno niegdyś żona Stanisława Żółkiewskiego całowała dłoń wielkiego hetmana.

W niespełna rok później zbudzony zostałem telefonem, wzywającym mnie bym zaraz szedł na Zamek, gdyż Żeromski nie żyje. Jego pogrzeb z sal zamkowych, gdzie stała jego trumna, był żałobną manifestacją całego państwa i całego narodu, który cały od Prezydenta Rzeczypospolitej do prostego robociarza wiedział i czuł, czym był dla narodu Żeromski. Było to zarazem – i wszyscyśmy to wtedy czuli – pożegnanie Polski Judymów, Andrzejów Radków i Czarowiców, uosobionej w Żeromskim, było to rozstanie się nasze wśród łez i wspomnień z Polską bezimiennego i bezdomnego poświęcenia, heroicznych czwartaków, tajnego nauczania i nieznanej ofiary, której stolicą była Warszawa a duszą i słowem Żeromski.

Reymont, przyjacielski, łatwy i serdeczny, który umarł w miesiąc po nim, jako niedawny laureat Nobla miał też pogrzeb państwowy, ten sam ceremoniał, krepę w mieście i bicie dzwonów – ale to już nie było to, żegnaliśmy tylko wielkiego pisarza, gdy w Żeromskim odchodził, jak pięknie powiedział prof. Józef Ujejski, ostatni wajdelota i cała epoka naszej historii, prawie część zbiorowej duszy narodu.

Jan Lechoń.

——
*) por. „Przedwiośnie wolności” w nr. 107 „Wiadomości”. – W jednym z numerów najbliższych: „Literatura, cyganeria, Askenazy, Daszyński”.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 06 gru 2017, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://znadniemna.pl/27164/150-temu-uro ... ej-polski/

150 lat temu urodził się Józef Piłsudski – współtwórca niepodległej Polski

150 lat temu, 5 grudnia 1867 roku, urodził się Józef Piłsudski – współtwórca niepodległej Polski. „Odwołując się do Słowackiego uważał, że bez marzeń niemożliwe jest realizowanie wielkich celów. Takim marzeniem było doprowadzenie do niepodległości Polski, traktowane przez dużą część społeczeństwa jako fanaberia” – mówił prof. Andrzej Chojnowski z Instytutu Historycznego UW.

Obrazek
Marszałek Józef Piłsudski, fot.: BN Polona


„Przez jednych uwielbiany, przez innych zajadle zwalczany, był niewątpliwie marszałek główną postacią w dziejach Polski międzywojennej. Jego wieloletnia bezkompromisowa walka o niepodległość, czołowa rola, jaką odegrał w odrodzeniu Polski, a później jako Naczelnik Państwa i Wódz Naczelny w wojnie z Rosją Radziecką, stanowiły zasługi, których nikt nie mógł kwestionować” – pisał o Józefie Piłsudskim historyk prof. Wojciech Roszkowski. Postać naczelnika, marszałka i twórcy Legionów Polskich wciąż stanowi jeden z głównych punktów odniesienia w polskiej pamięci historycznej.
Józef Klemens Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 r. w Zułowie w powiecie święciańskim. Przyszły marszałek wywodził się ze starego rodu litewskiej szlachty. Jego matka, Maria z Billewiczów (1842–1884), należała do jednej z najstarszych rodzin szlachty żmudzińskiej. Jego ojciec Józef Wincenty brał udział w Powstaniu Styczniowym pełniąc urząd lokalnego komisarza Rządu Narodowego. Zagrożony aresztowaniem wyjechał ze Żmudzi i wraz z żoną zamieszkał w należącym do niej Zułowie na Wileńszczyźnie.
Ze wspomnień Piłsudskiego wyłania się obraz domu rodzinnego, w którym pielęgnowano tradycje patriotyczne, szczególnie pamięć o Powstaniu Styczniowym. „Matka, nieprzejednana patriotka, nie starała się nawet ukrywać przed nami bólu i zawodów z powodu upadku powstania, owszem, wychowywała nas, robiąc właśnie nacisk na konieczność dalszej walki z wrogiem ojczyzny. Od najwcześniejszego dzieciństwa zaznajamiano nas z utworami naszych wieszczów, ze specjalnym uwzględnieniem utworów zakazanych, uczono historii polskiej, kupowano książki wyłącznie polskie” – pisał w 1903 r. w artykule „Jak stałem się socjalistą?”. Matka Józefa Piłsudskiego zmarła po ciężkiej chorobie 2 września 1884 r.
Józef Piłsudski był czwartym w kolejności dzieckiem. Tuż po przeniesieniu się rodziny do Zułowa, w 1864 r. urodziła się Helena, w 1865 – Zofia, a w 1866 – Bronisław Piłsudski, jeden z największych etnografów, badający ludy Dalekiego Wschodu. Piłsudski miał również młodsze rodzeństwo – Adama (1869), Kazimierza (1871), Marię (1873), Jana (1876), Ludwika (1879), Kacpra (1881) oraz bliźnięta Piotra i Teodora (zmarli, gdy mieli półtora roku, w lutym 1884 r.).
Nieudane inwestycje ojca sprawiły, że majątek w Zułowie podupadł. W 1877 r. Józef Piłsudski został uczniem I Gimnazjum Rządowego w Wilnie, uzyskując w nim w 1885 r. maturę. Od 1882 r. był członkiem tajnego kółka uczniowskiego „Spójnia”.
W 1885 r. podjął studia medyczne na Uniwersytecie w Charkowie. W tym czasie należał do studenckiego kółka samokształceniowego, będącego pod wpływem walczącej z caratem „Narodnej Woli”. W marcu 1886 r. za udział w studenckich demonstracjach został ukarany kilkudniowym aresztem. Latem tego roku po zakończeniu sesji egzaminacyjnej powrócił do Wilna z zamiarem przeniesienia się na Uniwersytet w Dorpacie. Przebywając w Wilnie związał się z konspiracyjną grupą, która współdziałała z frakcją terrorystyczną „Narodnej Woli”. Nie mając świadomości, iż planuje ona zamach na cara Aleksandra III, został zamieszany w jego przygotowanie.
Aresztowany 22 marca 1887 r., przewieziony został do twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu. 20 kwietnia w trybie administracyjnym skazano go na 5 lat zesłania do wschodniej Syberii. Na miejsce zesłania wyruszył pod koniec maja i na początku października dotarł do Irkucka. Tam, 1 i 2 listopada doszło do buntu więźniów, podczas którego został ciężko pobity przez strażników. Oskarżony o stawianie oporu więziennej służbie skazany został na pół roku więzienia w ramach pięcioletniego zesłania. „Straszna monotonia, brak działalności i dawniejszego życia, brak szerszych zainteresowań i spraw obecnie, pomimo woli rodzą w człowieku apatię umysłową i chorobliwą drażliwość” – pisał w jednym z listów z początków zesłania.
Od 23 grudnia 1887 r. do lipca 1890 r. przebywał na zesłaniu w Kireńsku, gdzie odbył też wspomnianą karę więzienia. W sierpniu 1890 r. został przeniesiony do wsi Tunka, położnej ok. 200 km na południowy-zachód od Irkucka. „Najtrudniej było w zimie, trwającej tu prawie dziewięć miesięcy, gdy dzień trwał zaledwie parę godzin, a długie wieczory przy nędznym oświetleniu dobijały monotonią” – wspominał Piłsudski. Po zakończeniu kary powrócił 1 lipca 1892 r. do Wilna. Biografowie Piłsudskiego podkreślali, że zesłanie było jednym z kluczowych wydarzeń jego życia, decydującym o przyszłych wyborach politycznych. „Zobaczył inne życie, zetknął się z ludźmi czynnej walki. Przysłuchując się ich dyskusjom, żyjąc z nimi razem przez owe lata, poznał środowisko odmienne zupełnie od tych, z którymi stykał się dotychczas” – pisał prof. Andrzej Garlicki, biograf Piłsudskiego.
Kontakty z okresu zesłania wzmocniły zainteresowanie Piłsudskiego ideami socjalistycznymi. W 1893 r. wstąpił do Sekcji Litewskiej PPS, szybko stając się jednym z jej liderów. „Program PPS był dlań jasny i zrozumiały. Był zgodny z niepodległościową tradycją dzieciństwa i młodości” – podkreślał A. Garlicki. W lutym 1894 r. wszedł w skład Centralnego Komitetu Robotniczego PPS. W tym samym roku rozpoczął wydawanie nielegalnego pisma „Robotnik”, będącego organem PPS, w którym pełnił również funkcję redaktora. Początkowo drukowano je w Lipniszkach, a od 1895 r. w Wilnie. W tym czasie Piłsudski przyjął pseudonim „Wiktor”.
W grudniu 1894 r. wziął udział w zjeździe Związku Zagranicznych Socjalistów Polskich, który odbywał się w Genewie. W 1896 r. przebywał w Londynie, uczestnicząc m.in. w Kongresie II Międzynarodówki. W tym okresie w swoich wystąpieniach akcentował konieczność współpracy ze wszystkimi ugrupowaniami antycarskimi w Imperium Rosyjskim. „W ogóle w stosunkach międzynarodowych w Rosji, którym ja, zdaje się, większą niż my wszyscy nadaję wagę, trzymam się zasady, że centrum polityki wewnętrznej w Rosji stanowczo przerzucić trzeba z Newy nad Wisłę i najwyraźniej to przeniesienie uwidocznić dla całego świata. (…) Musimy być gospodarzami nie tylko u siebie w domu, lecz i w całym państwie cara. Słowem: polskaja intryga musi oplatać całego kolosa” – pisał w 1895 r.
Jesienią 1899 r. przeniósł się wraz z drukarnią „Robotnika” do Łodzi, gdzie 22 lutego 1900 r. został aresztowany. 17 kwietnia 1900 r., po wstępnym śledztwie, przewieziony został do warszawskiej Cytadeli i osadzony w celi nr 39 X Pawilonu. Symulując obłęd, uzyskał w grudniu przeniesienie do petersburskiego Szpitala Mikołaja Cudotwórcy, skąd 15 maja 1901 r. zbiegł i przedostał się do Galicji. Od 1902 r. do 1905 r. ponownie był członkiem CKR PPS.
Po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, reprezentując PPS, wyjechał wraz z Tytusem Filipowiczem do Tokio, gdzie w lipcu 1904 r. prowadził rozmowy z przedstawicielami japońskiego Sztabu Generalnego. W ich rezultacie Japończycy zobowiązali się do wspomagania PPS w nabywaniu broni. Odrzucili jednak złożone im propozycje, ażeby w zamian za informacje wywiadowcze pomogli utworzyć polski legion walczący po stronie japońskiej z Rosją oraz podjęli na arenie międzynarodowej działania na rzecz sprawy polskiej. Piłsudski zapewnił również, że PPS będzie przekazywał Japonii informacje o sytuacji politycznej i wojskowej w Rosji w zamian za środki na zakup broni.
Po wybuchu rewolucji w Rosji w 1905 r. powstańcze koncepcje grupy, której przewodził, tzw. starych, spotykały się ze zdecydowaną krytyką części działaczy PPS, tzw. młodych, będących zwolennikami prowadzenia walki z caratem w ramach ogólnorosyjskiej rewolucji. W październiku 1905 r. został szefem Wydziału Spiskowo-Bojowego, kierującego Organizacją Bojową PPS. Bardzo szybko liczba bojowców PPS wzrosła do 2 tys. Wśród ich zadań było dokonywanie zamachów na funkcjonariuszy carskich, urzędników oraz pociągi przewożące pieniądze. Do najsłynniejszych akcji OB PPS należą: uwolnienie 10 więźniów z Pawiaka zagrożonych karą śmierci i tzw. krwawa środa, gdy dokonano zamachów na funkcjonariuszy carskich w dziewiętnastu miastach Królestwa Polskiego.
W listopadzie 1906 r. na IX Zjeździe PPS w Wiedniu doszło do rozłamu w partii. W jego wyniku wraz ze swoimi zwolennikami Piłsudski utworzył PPS-Frakcję Rewolucyjną. Nie wszedł początkowo do jej władz, koncentrując się na działalności OB PPS.
26 września 1908 r. dowodził akcją bojową na wagon pocztowy w Bezdanach pod Wilnem, podczas której zdobyto ponad 200 tys. rubli. „Moneta! Niech ją diabli wezmą, jak nią gardzę, ale wolę ją brać jak zdobycz w walce, niż żebrać o nią u zdziecinniałego z tchórzostwa społeczeństwa polskiego… Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest życie, żyć nie mogę, to ubliża – słyszysz! – ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Chcę zwyciężyć, a bez walki, i to walki na ostre, jestem nie zapaśnikiem nawet, ale wprost bydlęciem, okładanym kijem czy nahajką…” – pisał w przeddzień zamachu do swojego przyjaciela Feliksa Perla. Po akcji pod Bezdanami Piłsudski wyjechał do Galicji.
Z jego inicjatywy w czerwcu 1908 r. Kazimierz Sosnkowski założył tajny Związek Walki Czynnej, mający szkolić oficerów i podoficerów. Piłsudski był współtwórcą Związku Strzeleckiego we Lwowie i Towarzystwa „Strzelec” w Krakowie, powołanych w 1910 r. Od czerwca 1912 r. sprawował nad nimi dowództwo jako Komendant Główny ZWC. W tym samym roku doprowadził do utworzenia Polskiego Skarbu Wojskowego. 1 grudnia 1912 r. Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych wybrała go na stanowisko komendanta głównego polskich sił wojskowych. W tym czasie Piłsudski publikował również opracowania poświęcone rozmieszczeniu wojsk rosyjskich w Królestwie Polskim.
W obliczu wybuchu wojny pomiędzy Austro-Węgrami i Rosją Piłsudski podporządkował sobie wszystkie najważniejsze polskie organizacje paramilitarne w Galicji. Zakładał, że wkroczenie na ich czele do Królestwa Polskiego zaowocuje wybuchem powstania przeciwko Rosji.
6 sierpnia 1914 r., z krakowskich Oleandrów w kierunku Królestwa Polskiego wyruszyła I Kompania Kadrowa. W przemówieniu do jej żołnierzy Józef Piłsudski mówił: „Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi.(…) Jedynym waszym znakiem jest odtąd orzeł biały”.
12 sierpnia Piłsudski wydał odezwę, w której ogłaszał się komendantem wojsk polskich, podległych utworzonemu w Warszawie „Rządowi Narodowemu”. Instytucja ta nie istniała, ale jej „proklamowanie” miało wzmocnić pozycję Piłsudskiego. „Wybiła godzina rozstrzygająca! Polska przestała być niewolnicą i sama chce stanowić o swoim losie, sama chce budować swą przyszłość, rzucając na szalę wypadków własną siłę orężną” – stwierdzał w odezwie.
Według opinii prof. Tomasza Nałęcza: „już pierwsze godziny akcji przyniosły zapowiedź politycznej klęski. Królestwo nie uznało podkomendnych Piłsudskiego za +czołową kolumnę wojska polskiego idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny+ (J. Piłsudski „Pisma zbiorowe”). Do kadrowych kompanii nie napłynęli oczekiwani ochotnicy. Wobec załamania nadziei na wybuch powstania oraz sprzeciwu Wiednia 16 sierpnia Piłsudski przystąpił do powstałego cztery dni wcześniej Naczelnego Komitetu Narodowego i z podległych sobie oddziałów utworzył 1. pułk piechoty Legionów Polskich. Po roku Legiony Polskie liczyły około 25 tysięcy żołnierzy. 15 listopada 1914 r. mianowany został przez dowództwo austriackie brygadierem.
W sierpniu 1914 r. z jego inicjatywy rozpoczęto tworzenie w Królestwie Polskim tajnej organizacji zbrojnej w oparciu o członków Związku Walki Czynnej i Polskich Drużyn Strzeleckich. W październiku 1914 r. przyjęła ona nazwę Polskiej Organizacji Wojskowej. We wrześniu 1914 r. na ziemiach Królestwa Polskiego, zajętych przez wojska niemieckie, Piłsudski powołał Polską Organizację Narodową, która nie podlegała Naczelnemu Komitetowi Narodowemu.
W trakcie ofensywy na Dęblin został ranny w bitwie pod Laskami (23 X). W listopadzie 1914 r. w brawurowy sposób przeprowadził podległe mu oddziały przez Ulinę Małą do Krakowa, omijając wojska rosyjskie. „Sam oglądam się na eskapadę ulińską zawsze z uczuciem dumy i radości. Radości dlatego, że rzadko podczas wojny przeżyłem tyle wrażeń i że już nigdy nie postawiłem na kartę dla osiągnięcia celu tak dużo, jakem zaryzykował 9-go listopada. Nie chcę być źle zrozumianym. Nie idzie tu o ryzyko dla ryzyka, o rozkoszowanie się ryzykanctwem, idzie o to, że wojna i wszystkie zjawiska wojenne są połączone z ryzykiem nie fizycznem jedynie, związanem ze śmiercią — jest to ryzyko żołnierskie, lecz ryzykiem przegranej, ryzykiem nie osiągnięcia zamierzonego celu — jest to ryzyko każdego dowódcy” – pisał o tej bitwie Piłsudski w broszurze „Moje pierwsze boje”.
W grudniu 1914 r. po przekształceniu 1. pułku w I Brygadę Piłsudski objął nad nią dowództwo. Na jej czele osłaniał linię kolejową Sucha-Mszana Dolna. Od marca 1915 r. do ofensywy majowej pozostawał nad Nidą, następnie walczył w bitwach pod Konarami i Ożarowem. Obie bitwy były jedną z podstaw rodzącej się w 1915 r. legendy legionowej. Wielki wpływ miała na nią opisująca jej przebieg relacja legionisty, pisarza Juliusza Kadena-Bandrowskiego, wydana w Krakowie kilka miesięcy po bitwie.
Intensywne boje I Brygady rozpoczęły się 16 maja 1915 r i trwały przez kolejne dni. Pomimo ogromnej przewagi Rosjan legioniści wytrzymywali kolejne ataki i odzyskiwali utracone wcześniej tereny. Piłsudski chwalił szczególnie żołnierzy III batalionu. „Rozkazem niniejszym wyrażam wszystkim oficerom i żołnierzom tego batalionu głęboką wdzięczność w imieniu całego oddziału za dowód, że w najcięższych warunkach żołnierz polski, jeśli nie może wygrać boju, to honoru swego bronić potrafi” – pisał Piłsudski, tuż po zakończeniu walk. Według różnych szacunków w walkach w okolicy Konar zginęło ponad 150 legionistów, a rannych zostało ponad 600.
Już kilka tygodni później dowodzone przez Piłsudskiego oddziały walczyły na Lubelszczyźnie. Pod Jastkowem koło Lublina szturm legionistów na pozycje Rosjan o świcie 31 lipca 1915 r. Było to jedno z pierwszych działań Legionów prowadzone niezależnie od dowództwa austro-węgierskiego. W walce brały udział odziały I Brygady Legionów Polskich dowodzone przez Józefa Piłsudskiego, oraz 4. pułk piechoty z III Brygady, dla których bitwa pod Jastkowem była chrztem bojowym. Krwawe walki trwały cztery dni. 3 sierpnia Rosjanie opuścili umocnienia i wycofali się w kierunku Krasienina. Legioniści wkroczyli do Jastkowa, ponieśli jednak znaczne straty – poległo ok. 100 żołnierzy, a 300 zostało rannych. Bitwa jest znana również za sprawą walczących w niej żołnierzy, którzy później odegrali wielką rolę polityczną, społeczną i kulturalną w historii dwudziestolecia międzywojennego, II wojny światowej i czasów reżimu komunistycznego. Byli wśród nich między innymi pisarz Władysław Orkan, przyszły minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki, pisarz Władysław Broniewski, kolaborujący z sowietami, dowódca LWP Zygmunt Berling, pisarz Karol Bunsch, dowódca Kedywu AK i organizacji „NIE” August Emil Fieldorf „Nil” i premier II RP we wrześniu 1939 r. Felicjan Sławoj Składkowski.
W lipcu 1916 r. I Brygada toczyła ciężkie boje pod Kostiuchnówką. Trzydniowy bój pod miasteczkiem na Wołyniu urósł do rangi symbolu walki Legionów Polskich. Wówczas to Legioniści pomimo huraganowego ognia i ciągłych ataków Rosjan przez kilka dni utrzymali linię frontu. Wycofali się dopiero po załamaniu frontu na flankach bronionych przez Węgrów i Czechów. „Dumny jestem z zachowania się I Brygady w tych bojach pod Kostiuchnówką, chcę zaś wierzyć, że każdy z nas, jak to prawemu żołnierzowi przystoi, wyniósł z tych dni dużo doświadczenia i nauki, gdy tyle dla siebie nowych rzeczy widział, w tylu nowych formach boju brał udział. W kilka dni takiego boju rekrut staje się starym wiarusem, który ma co wspominać i czego uczyć drugich” – napisał w rozkazie z 11 lipca 1916 r. Józef Piłsudski. Dzięki opisanemu Piłsudskiemu poświęceniu żołnierzy front nie został przerwany, a wojska austro-węgierskie wycofały się unikając okrążenia nad Styrem. W bitwie zginęło, odniosło rany lub zaginęło bez wieści ok. 2 tys. legionistów, w tym wielu oficerów.
Wobec bezczynności państw centralnych w sprawie polskiej w lipcu 1916 r. Piłsudski zdecydował się na rezygnację ze stanowiska dowódcy I Brygady, która została przyjęta we wrześniu przez dowództwo austriackie. „Żołnierz, o ile nie jest najemnikiem, dla którego treścią jest kontrakt najemny, musi posiadać za sobą rząd, który mu wyznacza cele i metody, wyznacza wodzów i kierowników” – pisał w liście z listopada 1916 r. do rektora Uniwersytetu Warszawskiego Józefa Brudzińskiego. 20 września 1916 r. Legiony przeformowano w Polski Korpus Posiłkowy.
„Legiony były dla niego środkiem walki o Polskę. Po akcie 5 listopada 1916 roku – gdy proklamowane zostało przez cesarzy niemieckiego i austro-węgierskiego Królestwo Polskie – Piłsudski zaangażował się w jego tworzenie. Domagał się jednak gwarancji, że to Polacy będą decydowali przede wszystkim o jego losach” – podkreślał w rozmowie z PAP prof. Tomasz Nałęcz.
15 stycznia 1917 r. Piłsudski został referentem Komisji Wojskowej i członkiem Wydziału Wykonawczego Tymczasowej Rady Stanu. 2 lipca 1917 r. podał się do dymisji. Po kryzysie przysięgowym w Legionach 22 lipca 1917 r. został aresztowany. Od końca sierpnia 1917 r. więziony był w twierdzy magdeburskiej. Za odmowę złożenia przysięgi na wierność władcom państw centralnych około 3300 Polaków z Królestwa internowano, a ok. 3500 żołnierzy z Galicji przeniesiono do armii austro-węgierskiej i wysłano na front włoski.
Po wybuchu rewolucji w Niemczech w listopadzie 1918 r. Piłsudskiego uwolniono. 10 listopada 1918 r. wrócił do Warszawy. Następnego dnia Rada Regencyjna przekazała mu władzę wojskową i naczelne dowództwo nad siłami zbrojnymi. 14 listopada 1918 r. przejął od Rady Regencyjnej również władzę cywilną. Dwa dni później jako naczelny dowództwa armii Józef Piłsudski wystosował do prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz rządów: brytyjskiego, francuskiego, włoskiego, japońskiego i niemieckiego oraz do rządów wszystkich państw wojujących i neutralnych telegram, w którym poinformował o istnieniu niepodległej Polski. „Opierając się na Armii Polskiej pod moją komendą, mam nadzieję, że odtąd żadna armia obca nie wkroczy do Polski, nim nie wyrazimy w tej sprawie formalnej woli naszej. Jestem przekonany, że potężne demokracje Zachodu udzielą swej pomocy i braterskiego poparcia Polskiej Rzeczypospolitej Odrodzonej i Niepodległej” – pisał Piłsudski.
22 listopada 1918 r. na podstawie dekretu „o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej” objął urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa, zachowując naczelne dowództwo Wojska Polskiego. „W zasadzie wszystkie ugrupowania polityczne akceptują objęcie przez niego funkcji Naczelnika Państwa, którego nazwa nawiązywała do stanowiska Tadeusza Kościuszki” – podkreślił w rozmowie z PAP prof. Grzegorz Nowik. Cztery dni później wraz z nowo powołanym rządem Jędrzeja Moraczewskiego Piłsudski ogłosił ordynację wyborczą i zapowiedział wybory do Sejmu Ustawodawczego. W styczniu 1919 r. powołał nowy rząd Ignacego Jana Paderewskiego, który zyskał uznanie mocarstw zachodnich.
26 stycznia 1919 r. odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego. Zwyciężył w nich Związek Ludowo-Narodowy. 20 lutego 1919 r. Sejm powierzył Józefowi Piłsudskiemu dalsze sprawowania urzędu Naczelnika Państwa. Uchwała ta określana jest „Małą Konstytucją”.
W czasie wojny polsko-bolszewickiej osobiście kierował wyprawą wileńską (IV 1919), wyprawą kijowską (IV-V 1920), operacją warszawską (VIII 1920) oraz w trakcie bitwy nad Niemnem (IX 1920). 19 marca 1920 r. mianowany został Marszałkiem Polski.
Piłsudski próbował wykorzystać wojnę z bolszewikami do realizacji swoich idei stworzenia federacji obejmującej Polskę i inne kraje wyzwolone spod panowania Rosji. 21 kwietnia 1919 r., w wyniku rozpoczętej kilka dni wcześniej operacji wileńskiej, żołnierze Wojska Polskiego po zaciętych walkach z Armią Czerwoną opanowali Wilno, które od stycznia tego roku znajdowało się w rękach sowieckich. 22 kwietnia obecny w wyzwolonym Wilnie Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał odezwę „Do Mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”: „Wojsko Polskie, które z sobą przyprowadziłem, dla wyrzucenia panowania gwałtu i przemocy, dla zniesienia rządów krajem wbrew woli ludności – wojsko niesie Wam wszystkim wolność i swobodę. Chcę dać Wam możność rozwiązania spraw wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych, tak jak sami tego sobie życzyć będziecie, bez jakiegokolwiek gwałtu lub ucisku ze strony Polski”.
Fundamentem federacji miał być sojusz z Ukrainą. „Jest to eksperyment. Rzecz się tak przedstawia, skoro ja – że się tak wyrażę – jestem tym, który Polskę wciągnąłem w to przedsięwzięcie, to mogę powiedzieć, że daję teraz Ukraińcom możliwości. Jeśli im się uda, to się uda, nie osiągną sukcesu, to nie będą go mieć. Są dwa sposoby, by nauczyć ludzi pływania. Wolę sposób rzucania ich na głęboką wodę i zmuszania, by pływali. To właśnie robię z Ukraińcami” – mówił w maju 1920 r. w wywiadzie dla angielskiej gazety „Daily News”. Jednocześnie wykluczał jakiekolwiek porozumienia z bolszewikami lub białymi. „Zarówno bolszewikom, jak i Denikinowi jedno jest do powiedzenia – jesteśmy potęgą, a wyście trupy. Mówiąc inaczej, językiem żołnierskim: dławcie się, bijcie się, nic mnie to nie obchodzi, o ile interesy Polski nie są zahaczone” – podkreślał w jednej z instrukcji dla polskich negocjatorów w rozmowach z sowietami pod koniec 1919 r.
„Po raz kolejny jednak, tym razem w szczególnie ważnym momencie, okazało się, iż koncepcje federacyjne Piłsudskiego nie znajdują zrozumienia ani w Polsce, ani na Litwie, ani też wśród polityków Ententy. Mimo iż były one w Paryżu odbierane znacznie lepiej niż wypowiedzi inkorporacjonistów, generalnie Ententa ustosunkowała się negatywnie do polskich planów federacyjnych, sprzecznych z jej dążeniem do przywrócenia powojennej równowagi poprzez odbudowę mocarstwowej Rosji” – stwierdzał prof. Wojciech Materski w książce „Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939”.
Sowiecka ofensywa została powstrzymana na przedpolach Warszawy dzięki zaskakującemu dla Armii Czerwonej, przygotowanemu w polskim sztabie, ofensywnemu manewrowi z południa. W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców. Bitwa Warszawska określana „cudem nad Wisłą” i uznawana za 18. przełomową bitwę w historii świata zadecydowała o niepodległości Polski i uratowała Europę przed bolszewizmem.
Ostatnim wielkim epizodem wojny z bolszewikami była operacja niemeńska (20-26 IX 1920). „Celem tego uderzenia będzie szybkie i możliwie silne rozbicie nieprzyjaciela oraz ewentualne odrzucenie go od głównych linii komunikacji bądź na północ, bądź na południe” – pisał Piłsudski w rozkazie zapowiadającym rozpoczęcie ofensywy przesądzającej ostatecznie o losach wojny.
„Żołnierze! Zrobiliście Polskę mocną, pewną siebie i swobodną, możecie być dumni i zadowoleni ze spełnienia swojego obowiązku. Kraj co w dwóch latach potrafił wytworzyć takiego żołnierza, jakim wy jesteście, może spokojnie patrzeć w przyszłość. Dziękuję Wam raz jeszcze” – pisał Piłsudski w ostatnim w tej wojnie rozkazie wydanym w dniu wejścia w życie rozejmu 18 października 1920 r. Toczące się w kolejnych miesiącach negocjacje pokojowe zakończone pokojem w Rydze oznaczały przekreślenie idei federalistycznych Józefa Piłsudskiego.
W październiku 1920 r. Piłsudski wydał gen. Lucjanowi Żeligowskiemu rozkaz zajęcia okupowanego od sierpnia przez Litwę Wilna. „Litwa wyszła z dotychczasowej neutralności i wzięła udział po stronie Sowietów” – napisał marszałek w książce pt. „Rok 1920”. Piłsudski posłużył się fortelem. Oddziały złożone głównie z Polaków pochodzących z Litwy podjęły „bunt” przeciw dowództwu w Warszawie i wyruszyły na Wilno, aby wesprzeć tamtejszych Polaków. Efektem planu Piłsudskiego było powstanie efemerycznego państwa kontrolowanego przez oddziały Żeligowskiego – Litwy Środkowej i wcielenie jej do Polski w marcu 1922 r.
Po wyborach prezydenckich 14 grudnia 1922 r. Piłsudski złożył władzę Naczelnika Państwa na ręce prezydenta Gabriela Narutowicza. Od 17 grudnia 1922 r. pełnił funkcję szefa Sztabu Generalnego. W związku z powołaniem gabinetu Wincentego Witosa 9 czerwca 1923 r. złożył dymisję. 2 lipca 1923 r. zrezygnował również z przewodniczenia Ścisłej Radzie Wojennej. Wycofał się z życia politycznego i zamieszkał w Sulejówku skąd obserwował polską scenę polityczną.
12 maja 1926 r. dokonał zbrojnego zamachu stanu, w wyniku którego przejął władzę w państwie. Dzień wcześniej w wywiadzie dla la „Kuriera Porannego” mówił: „I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści”. Wciąż dyskusje wzbudza pytanie czy Piłsudski planował zbrojne przejęcie władzy czy jedynie pokaz siły. „Piłsudski nie planował zbrojnego obalenia rządu; walki jednak nie udało się uniknąć, tym bardziej, że wojskowi popierający rząd dążyli do stłumienia wystąpienia Marszałka siłą” – pisał Marek Gałęzowski w książce „Od Niepodległości do Niepodległości. Historia Polski 1918-1989”.
Zdaniem prof. Andrzeja Chojnowskiego o powodzeniu działań marszałka Piłsudskiego zdecydowała polityczna odpowiedzialność przywódców obozu rządowego. „Wincenty Witos podjął decyzję o nieprzedłużaniu walk ze względu na ryzyko rozpadu państwa” – podkreślił. Zdaniem historyka z UW „Polska była podzielona. Gdyby te dwie Polski starły się jeszcze mocniej to wynik tej konfrontacji nie byłby przesądzony. Poza tym wojna domowa zagrażała samemu bytowi państwa”.
15 maja Piłsudski został ministrem spraw wojskowych, pełniąc tę funkcję do śmierci.
31 maja 1926 r. Zgromadzenie Narodowe wybrało go na urząd Prezydenta RP. Stanowiska jednak nie przyjął. Piłsudski wyznaczył Ignacego Mościckiego do roli prezydenta, chcąc po dramatycznych wydarzeniach przewrotu majowego doprowadzić do złagodzenia nastrojów. „W tym celu chciano pokazać, że władzy nie przejął obóz fanatycznych ideologów o skonkretyzowanych poglądach, które prowadziłyby do ostracyzacji dużej części społeczeństwa, ale ludzie uczciwi, kompetentni, nieskompromitowani aferami” – stwierdzał w rozmowie z PAP prof. Andrzej Chojnowski.
Od 28 sierpnia 1926 r. Piłsudski był Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych i Naczelnym Wodzem w wypadku wojny. Dwukrotnie, od 2 października 1926 r. do 27 czerwca 1928 r. i od 25 sierpnia do 4 grudnia 1930 r., sprawował urząd premiera.
W wyborach parlamentarnych w 1928 roku stworzony przez piłsudczyków Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem zwyciężył, uzyskując ok. 25 proc. głosów, otrzymując 130 mandatów w Sejmie i 46 w Senacie.
Podjęte w 1930 r. przez marszałka Józefa Piłsudskiego działania represyjne wobec opozycji były reakcją na coraz większą aktywność stronnictw tzw. Centrolewu. Powstałą w 1929 r. antysanacyjną koalicję tworzyły: Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, Stronnictwo Chłopskie oraz Narodowa Partia Robotnicza.
Dowodem konsolidacji wspomnianych ugrupowań był zorganizowany przez przywódców Centrolewu 29 czerwca 1930 r. w Krakowie Kongres Obrony Prawa i Wolności Ludu. Jego uczestnicy w przyjętej rezolucji zapowiadali „usunięcie dyktatury Józefa Piłsudskiego” i ostrzegali władze, że na każdą próbę zamachu stanu odpowiedzą „najbardziej bezwzględnym oporem”, a na każdą próbę terroru siłą fizyczną.
Odpowiedź Piłsudskiego na mobilizację sił opozycyjnych była zdecydowana. 25 sierpnia stanął na czele nowego rządu. Cztery dni później, na posiedzeniu Rady Ministrów postawił wniosek o rozwiązanie parlamentu. 30 sierpnia na mocy decyzji prezydenta Ignacego Mościckiego parlament został rozwiązany. Wybory wyznaczono na 16 listopada (Sejm) i 23 listopada (Senat).
„Gdy Sejm jest rozwiązany, to posłów nie ma – nie istnieją – każdemu wolno sądzić, że o ile chcą zatrzymać swe uprawniania, to muszą być uważani, jak to podkreślam, za zwyczajne ścierwo, które musi zatruwać swoim istnieniem powietrze” – mówił 7 września 1930 r. w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” marszałek Piłsudski.
W tym czasie prowadzono już przygotowania do aresztowania byłych parlamentarzystów. Lista obejmująca ok. 100 osób była gotowa już w sierpniu. 1 września 1930 r. przedstawił ją Piłsudskiemu szef MSW gen. Felicjan Sławoj Składkowski. Marszałek, jak opisuje prof. Garlicki, „zielonym ołówkiem zaznaczył nazwiska tych, którzy mieli być aresztowani i osadzeni w twierdzy brzeskiej”. W nocy z 9 na 10 września przez żandarmerię wojskową i policję aresztowani zostali: Norbert Barlicki, Adam Ciołkosz, Stanisław Dubois, Herman Lieberman, Mieczysław Mastek i Adam Pragier z PPS; Kazimierz Bagiński i Józef Putek z PSL „Wyzwolenie”; Władysław Kiernik i Wincenty Witos z PSL „Piast”; Karol Popiel z Narodowe Partii Robotniczej; Aleksander Dębski i Jan Kwiatkowski ze Stronnictwa Narodowego; Adolf Sawicki ze Stronnictwa Chłopskiego oraz pięciu posłów ukraińskich: Włodymyr Celewycz, Osip Kohut, Jan Leszczyński, Dymytro Palijiw i Aleksander Wisłocki. 26 września, po rozwiązaniu Sejmu Śląskiego, do grupy tej dołączył Wojciech Korfanty.
Proces brzeski rozpoczął się w Warszawie 26 października 1931 r. Byłych posłów oskarżono o przygotowanie zamachu stanu mającego na celu obalenie władzy. 13 stycznia 1932 r. zapadły wyroki. Byli posłowie zostali skazani na kary więzienia od 1,5 roku do 3 lat.
„Gdy w 1926 r. Józef Piłsudski objął władzę w Polsce, wyraził przekonanie, że Polska znajduje się w położeniu relatywnie korzystnym, tzn. może liczyć na kilka lat spokoju. Ta przepowiednia okazała się prawdziwa. Z wyboru marszałka szefem resortu spraw zagranicznych kierował wówczas ostrożny i zachowawczy polityk – August Zaleski” – mówił prof. Marek Kornat.
Zarówno on, jak i Józef Beck – „prawą ręka” marszałka, szef gabinetu ministra spraw wojskowych (był nim właśnie Piłsudski), a od końca 1930 r. wiceminister spraw zagranicznych – nie różnili się w poglądach na strategię polityczną Polski – obaj byli wyznawcami tezy, że Polska musi trzymać się doktryny równowagi między Niemcami a Rosją. Innymi słowy: niemożliwa była współpraca z Rosją przeciwko Niemcom i odwrotnie.
25 lipca 1932 r. poseł Stanisław Patek i zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych Nikołaj Kriestinskij podpisali w Moskwie polsko-sowiecki pakt o nieagresji. W 1934 r. podpisano polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy.
Uwieńczeniem budowy systemu władzy po zamachu majowym było uchwalenie nowej konstytucji. 23 kwietnia 1935 r. na Zamku Królewskim w Warszawie prezydent RP Ignacy Mościcki podpisał nową konstytucję. Nowa ustawa zasadnicza przyznawała prezydentowi nadrzędną pozycję wobec innych organów państwa, czyniąc go odpowiedzialnym za jego losy wobec Boga i historii. W uroczystości tej ze względu na stan zdrowie nie uczestniczył marszałek Piłsudski, choć jego podpis, jako ministra spraw wojskowych, znalazł się również pod ustawą zasadniczą.
Od końca lat dwudziestych stan zdrowia Józefa Piłsudskiego systematycznie się pogarszał. Pod koniec 1934 r. był już bardzo zły. 21 kwietnia 1935 r. Piłsudski, po długich namowach, zgodził się wreszcie na przybycie z Wiednia prof. Karla Wenckebacha, znanego specjalisty od chorób nowotworowych. Diagnoza nie pozostawiała nadziei: nowotwór złośliwy wątroby nienadający się do operowania. Informację tę przekazano gen. Składkowskiemu, który o wyniku badań poinformował prezydenta i premiera.
W następnych dniach marszałek Piłsudski spisał swoją ostatnią wolę: „Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie gdzie leżą moi żołnierze co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili”.
Marszałek Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku o godz. 20.45 w Belwederze. Wykonana ze srebra trumna z ciałem Piłsudskiego wystawiona była w Belwederze 13 i 14 maja. Katafalk przybrany był w purpurowe sukno z godłem Rzeczypospolitej.
17 maja wieczorem pociąg wiozący ciało Piłsudskiego ruszył do Krakowa, na jego trasie zgromadziły się tysiące ludzi, aby oddać zmarłemu hołd.
Pociąg żałobny z trumną Piłsudskiego dotarł do Krakowa w sobotę rano 18 maja. Na dworcu na jego przyjazd oczekiwali prezydent RP, rząd, generalicja, korpus dyplomatyczny oraz różnego rodzaju delegacje. Ośmiu generałów, z Juliuszem Rómmlem na czele, przeniosło trumnę z platformy na lawetę armatnią. Po odprawieniu modłów przez metropolitę krakowskiego arcybiskupa Adama Sapiehę, kondukt ruszył na Wawel. Na czele pochodu szedł oddział doboszy z werblami, następnie postępowała orkiestra wojskowa, poczty sztandarowe przysłane przez wszystkie pułki Wojska Polskiego oraz duchowieństwo. Po nich szedł okryty kirem koń Piłsudskiego. Za nim jechała laweta z trumną, ciągnięta przez sześć karych koni. Otaczało ją 12 adiutantów z obnażonymi szablami.
Po dotarciu na wzgórze wawelskie przemówienie ze stopni katedry wygłosił prezydent Ignacy Mościcki, który żegnając marszałka mówił m.in.: „Cieniom królewskim przybył towarzysz wiecznego snu. Skroń jego nie okala korona, a dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą doli naszej. Półwiekowym trudem swego życia brał we władanie serce po sercu, duszę po duszy, aż purpurą królestwa swego ducha zagarnął niepodzielnie całą Polskę”. Następnie generałowie, przy dźwiękach dzwonu Zygmunta, wnieśli trumnę do katedry. Po mszy pontyfikalnej, którą celebrował metropolita Sapieha, generałowie znieśli ciało Marszałka do krypty św. Leonarda. Na zakończenie uroczystości ustawione na wawelskim wzgórzu działa oddały 101 strzałów armatnich. W całym kraju zapanowała trzyminutowa cisza. Szacuje się, że w pogrzebie w Krakowie wzięło udział około 100 tys. osób, kondukt ciągnął się przez kilka kilometrów.
Wspominając atmosferę panującą po śmierci marszałka Cat-Mackiewicz pisał: „Piłsudski miał fanatycznych wielbicieli, którzy go kochali więcej niż własnych rodziców, niż własne dzieci, ale było wielu ludzi, którzy go nienawidzili, miał całe warstwy ludności, całe dzielnice Polski przeciwko sobie, potężną nieufność do siebie. I oto nie znać było tego w dniu pogrzebu. Przeciwnie, można stwierdzić jako fakt i prawdę, że w dniach jego pogrzebu, że na wieść o jego śmierci, strach i zalęknienie, co stanie się teraz z Polską, kiedy Jego zabrakło, przeleciał od Bałtyku poprzez Poznańskie i Śląsk i od Karpat do Dźwiny. Po całej wielkiej ojczyźnie, którąśmy cztery lata po jego śmierci stracili”.
W 1899 r. Józef Piłsudski był żonaty od 1899 roku z Marią z Koplewskich Juszkiewiczową, działaczką PPS, nazywaną przez członków partii „piękną panią”. Juszkiewiczowa należała do Kościoła ewangelicko-augsburskiego, więc Piłsudski dokonał konwersji.
Pierwsza żona Piłsudskiego zmarła w 1921 r. Piłsudski od lat był związany z działaczką PPS i POW Aleksandrą Szczerbińską, z którą wziął ślub 25 października 1921 r. w Belwederze. Z tego związku Marszałek miał dwie córki. Wanda Piłsudska (1918–2001) była lekarzem psychiatrą, w latach 1939–1990 mieszkała w Wielkiej Brytanii. Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska (1920–2014) była architektem, żoną porucznika pilota Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii i RAF.

Znadniemna.pl za Dzieje.pl/Michał Szukała/PAP
http://dzieje.pl/aktualnosci/150-lat-te ... lej-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Piłsudski-I marszałek Polski
PostNapisane: 14 gru 2017, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/jozef-pilsudski- ... 88861.html

Józef Piłsudski: Niech żyje Polska!

Obrazek

Poniższe przemówienie zostało wygłoszone przez Józefa Piłsudskiego 29 listopada 1918 roku.

Koledzy i towarzysze broni!

Wypadło mi w życiu moim największe szczęście, jakie wypaść może żołnierzowi polskiemu. Gdy myślą przebiegnę dzieje żołnierza polskiego w przeszłości, gdy spojrzę na te znane postaci historyczne, tak drogie sercu żołnierza polskiego, to z pewnym podziwem myślę, dlaczego mnie wypadło tyle szczęścia, gdy im tego szczęścia nie dano przeżyć. Oto ja, Wasz Wódz, oto ja, Wasz Naczelnik, pierwszy mam szczęście przywitać swoich podkomendnych, przywitać tych, których w bój prowadziłem, przywitać jako żołnierzy Wolnej, Zjednoczonej Polski. Im, tym naszym przodkom, tym, przed którymi korzyliśmy się, będąc w niewoli, im to szczęście nie było dane.

Zwracam się do Was, jako do tych, których niegdyś, szóstego sierpnia 1914 r. w bój wyprowadziłem; zwracam się do Was, jako do tych, którzy w kraju naszym umieli przygotować zastępy ludzi zdatnych, gotowych sercem i duszą być we wszystkich wypadkach mężnymi żołnierzami polskimi; zwracam się do Was, jako do swoich podkomendnych. Większość z Was widziała mnie w różnych chwilach, widziała w boju, widziała wtedy, gdy serce, charakter ludzki łamały się i kruszyły, jak szkło, pod uderzeniem losu. Prowadziłem Was, chłopcy, po ciężkich drogach, prowadziłem po ciężkich ścieżkach. Żołnierz lubi tryumfy, żołnierz lubi wawrzyny, żołnierz lubi jasne słońce zwycięstwa. Ja zaś prowadziłem Was po ciemnicach, po turmach, które niejednemu serce i charakter łamały, bo ja się nie bałem prowadzić po tych drogach, ja się nie bałem, że Wy się złamiecie. Ja byłem pewien, że tak, jak ja, wytrzymacie w najcięższych chwilach, że w najcięższych chwilach zostaniecie wiernymi Ojczyźnie, wiernymi, mężnymi, silnymi żołnierzami. Gdy myślę o Was, dzieci, to mi przez głowę snują się czteroletnie wspomnienia, niekiedy tak ładne, tak cudowne, tak piękne, że chociaż krwią serdeczną przeplatane, – powtórzę słowa poety – „po nich płakać nie umiałbym szczerze”. W tym czteroletnim okresie przewija się, jak nić czerwona, jedna i ta sama myśl, z którą wyszło się szóstego sierpnia z murów Krakowa, myśl, która teraz dopiero się urzeczywistniła.

Szóstego sierpnia – krótki okres czasu – byliśmy wolnymi żołnierzami wolnej Ojczyzny. Żadna ręka obca nie śmiała się na nas wówczas położyć, lecz byliśmy wówczas tym, czym w długiej przeszłości naszego narodu był zawsze żołnierz polski. Nie byliśmy właściwym wojskiem, byliśmy wolontariuszami, byliśmy zapaleńcami. Tej twardej, codziennej służby żołnierskiej nie znaliśmy i tej twardej, codziennej służby żołnierskiej nie umieliśmy. Mieliśmy jedną, wielką cnotę, której nie zna żadne wojsko: cnotą tą jest żywe współżycie z całym otoczeniem. Nie byliśmy odcięci od naszych współobywateli, noszących cywilne odzienie, nie mundury; nie oddzieliliśmy się od otoczenia żadnym murem chińskim. Byliśmy żołnierzami, ale pomiędzy nami a otoczeniem nie było żadnego ostrego przedziału. To dało nam, koledzy, Wam specjalnie, którzy w takim otoczeniu ciągle pracowaliście, tę możność, którą inne wojska rzadko posiadają, dało Wam możność pociągnięcia za sobą do sprawy wojskowej setek i tysięcy ludzi. Bez żadnego przymusu, bez żadnego nacisku koło Was gromadzą się setki i tysiące ludzi dla służby jednemu i temu samemu celowi. Ta wielka cnota wynika z poczucia i ducha inicjatywy, który potrafiłem wpoić w swoich podkomendnych. Wykrzesałem z Was, młodych, tego ducha inicjatywy, tego ducha działania na własną odpowiedzialność, tego ducha chwytania każdej okoliczności w lot. Tego ducha każdy z Was posiada i dzięki temu żywemu współżyciu z otoczeniem możecie tworzyć te rzeczy, o których spokojny historyk kiedyś powie, że to są cuda.

Lecz każda cnota, o ile w niej trwać jedynie, jest jednostronną. Każda cnota ma swój dodatek, który jest wadą, i ta wada, o której otwarcie Wam, jak kolegom, powiem, i w Was również wszystkich istnieje. Czy będę mówił o swoich podkomendnych w I Brygadzie, czy będę mówił o POW, to wada ta, wada głęboka, istnieje. Tą wadą jest nadmiar tej cnoty, o której mówiłem poprzednio. Tą wadą jest nadmiar indywidualnej inicjatywy. Tą wadą jest szybkość reagowania na każde poszczególne zjawisko w swoim otoczeniu. Ten nadmiar inicjatywy i ta wrażliwość na to, co się dzieje dokoła, jest tą wadą, której wojsko, jako wojsko, mieć nie może. Usunięcie tego nadmiaru cnoty, który staje się wadą, będzie dziełem wychowania przez długoletnie trwanie w wojsku, budowanym na inny sposób, niż ten, który był udziałem Waszym. Że powiem zdanie jednego z naszych kolegów pierwszobrygadowych, kapitana Olszyny: „w wojsku porządeczek musi być”. Ten „porządeczek”, ten stały, codzienny, w każdej chwili istniejący w duszy, w zachowaniu, w obcowaniu, porządeczek wojskowy, którego Wam brakuje, ten musi być dany przez kolegów, z którymi obecnie Wy wszyscy się łączycie, przez kolegów, którzy ten „porządeczek” przez długie lata służby wojskowej w siebie wessali. Jeżeli my potrafimy połączyć cnoty, które kierują I Brygadą i POW z cnotami, które daje długie wychowanie żołnierskie, zlać to w jedno harmonijne ciało, wtedy jedynie wytworzy się wojsko, do jakiego ja zawsze dążyłem, wojsko, czujące razem z narodem każde uderzenie, którego serce bije jednym tętnem z całym narodem, które od narodu żadną ścianą się nie oddziela – a zarazem jednak, żyjąc, stwarza przykład działania zgodnego i porządnego, przykład ładu i porządku, przykład pewności siebie i siły. Tym w narodzie Wojsko Polskie być musi, do tego Wojsko Polskie dążyć musi.

To jest mój program, Panowie, w stosunku do Was. Z tym programem idę, do tego programu wszystkich Was nawoływać będę. Polska tworzy się w chaosie. W tym chaosie wojsko stanowić musi przykład szybkiego tworzenia porządku wewnętrznego i szybkiego organizowania się. Niech u nas przynajmniej Kraków, wbrew przysłowiu, w jeden dzień się buduje, wtedy, gdy wszystko dokoła tak długo i w tak ciężkich cierpieniach budować się musi. Koledzy! Zakończę okrzykiem, za który dziadowie i ojcowie umierali, zakończę okrzykiem, za który nasi koledzy krwią serdeczną, krwią polską broczyli: Koledzy! Niech żyje Polska!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /