Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 148 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 20 cze 2016, 09:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/32841-paszkwil-na-hubal ... zanskiego/

Komuda to pisarz znakomity i jednocześnie satanista zafascynowany złem. Wszędzie w historii i w życiu widzi zło i tylko zło zdaje się cenić. Kompletna odwyrtka umysłowa. Ma czelność ganić nawet Sienkiewicza, że idealizował naszą historię, co jest absurdem. Sienkiewicz pokazał historię Polski taką, jaka była, z jej wadami i zaletami. Komuda natomiast pokazuje tylko patologię i ją uznaje za rzeczywistość.

Kopia artykułu:

Paszkwil na „Hubala”, mjr. Henryka Dobrzańskiego
Anna Wiejak Opublikowano 19 czerwca 2016

Obrazek

Inaczej nie sposób określić najnowszej powieści Jacka Komudy, w której stara się on „odbrązowić” tego polskiego bohatera, czyniąc z niego postać iście karykaturalną, niewolną od patologii alkoholizmu i seksoholizmu oraz niezrównoważoną umysłowo i emocjonalnie.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż książka została napisana naprawdę ciekawym, barwnym, chociaż niewolnym od wulgaryzmów językiem, natomiast sama postać majora Hubala – odmalowana w sposób niezwykle barwny, co sprawia, że kłamstwa na jego temat Czytelnik przełyka gładko i zapewne wiele czasu zajmie historykom prostowanie rzeczywistości.
Komuda robi z Hubala wariata, który gania za fryzjerem z odbezpieczonym VIS-em tylko dlatego, że tamten zaciął go przy goleniu. Hubal Komudy to kobieciarz i narcyz, nonszalancko i bezmyślnie narażający życie swoich ludzi. Prymitywny i nieodpowiedzialny. Będąc oficerem Wojska Polskiego, w stanie wojny nosi przy sobie nienaładowaną broń. Popełnia szkolne błędy przy organizowaniu akcji i nie szanuje życia ani swoich ludzi, ani mieszkańców wsi, do których jego żołnierze udają się po zaopatrzenie i schronienie.
Nie jest to biografia Henryka Dobrzańskiego, ale literacka fantazja, ocierająca się momentami o szkalowanie tego polskiego bohatera. Zresztą znaleźć w niej można jeden element fantastyczny, a mianowicie tajemniczego konia, który towarzyszy Polakom przez całe ich burzliwe dzieje i trafia w ręce „Hubala”. Dowódca dosiada go do czasu, kiedy nie dostaje od jednej ze swoich kochanek konia wyścigowego, prezentującego się zdecydowanie lepiej niż pokryty bliznami licznych bitew siwek – Bohatyr. To – jak wynika z fabuły – staje się przyczyną zguby majora, gdyż jak głosi legenda ten, kto dosiada Bohatyra, nie może umrzeć.
„Hubal” to powieść wciągająca i napisana w niezmiernie interesujący sposób. Jej autor niewątpliwie ma talent literacki. Szkoda jedynie, że używa go do oczerniania polskich bohaterów zamiast wynoszenia ich na piedestały, w sposób, w jaki by na to zasługiwali.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 25 lip 2016, 07:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Przeczytajcie koniecznie! Jak likwidowano świadków „pogromu” kieleckiego ...

Obrazek
Kamienica przy ul. Planty 7, miejsce pogromu Żydów w 1946 r. / fot: wikipedia.org/Grzegorz Pietrzak

Komunistyczni sprawcy prowokacji kieleckiej z 4 lipca 1946 r. starali się zrobić wszystko co możliwe, aby zatrzeć ślady popełnionej zbrodni. Przede wszystkim starali się systematycznie likwidować wszystkich tych ważnych świadków zajść, którzy mogli wygadać się i ujawnić komunistycznych mocodawców rzekomego pogromu.

I właśnie to likwidowanie kolejnych niewygodnych świadków wydaje się być szczególnie mocnym potwierdzeniem tezy o tym, że rzekomy pogrom kielecki był starannie zaplanowaną bezpieczniacką zbrodnią. Pierwszą ofiarą ówczesnych nieznanych sprawców był nader znaczący świadek wydarzeń – zastępca szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Kielcach ppor. Albert (Fajwisz Alter) Grynbaum. Warto przypomnieć, że właśnie on już dwa dni po „pogromie” – 6 lipca 1946 r. w sprawozdaniu z przebiegu zajść bardzo krytycznie oceniał głównego ich sprawcę ze strony polskiej bezpieki, agenta NKWD majora Władysława Sobczyńskiego i brak zdecydowanej postawy wojska. W czasie zajść Grynbaum na próżno błagał mjr. Sobczyńskiego o użycie kampanii ze szkoły UB w Zgórsku, co Sobczyński wciąż odwlekał. Przypuszczalnie organizatorzy zbrodni mogli się obawiać, że ppor. Grynbaum może okazać się zbyt dociekliwy w tropieniu sprawców mordu na jego żydowskich rodakach, gdyż nie zdawał sobie sprawy, że zbrodnia była zaplanowana z góry przy udziale takich czołowych żydowskich komunistów jak Jakub Berman.

Tajemnicza śmierć Alberta Grynbauma

Grynbaum zginął w nader podejrzanych okolicznościach już 10 sierpnia 1946 r. Dr R. Śmietanko-Kruszelnicki pisał na ten temat: Zaskakujące (…) są okoliczności jego śmierci. Jest rzeczą niezrozumiałą, że tak ważnego świadka wydarzeń pogromowych (przebywającego prawie od samego początku obok lub w środku obleganego przez tłum budynku, usiłującego bronić znajdujących się tam Żydów, interweniującego w WUBP (Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego – przyp. J.R.N.) i będącego świadkiem zachowania się wielu wyższych oficerów sił represji w czasie pogromu, wysyła się służbowo taksówką, bez ochrony, przez tereny powiatu radomskiego, należące wówczas do najbardziej zagrożonych działaniami oddziałów partyzanckich w województwie kieleckim. Samochód z Grynbaumem i towarzyszącym mu H. Ochinem z KW PZPR został zatrzymany przez partyzantów, a następnego dnia obaj zostali zastrzeleni. Dr Śmietanko-Kruszelnicki wskazuje przy tym, że oddział ppor. „Dołęgi”, który zastrzelił Grynbauma i Ochina podlegał nierozpoznanej bliżej Komendzie Okręgu Narodowego Związku Zbrojnego (…) Wątpliwości co do zakwalifikowania tej struktury podziemnej do autentycznego nurtu niepodległościowego sprawiają, że można postawić pytanie, czy śmierć ppor. Grynbauma była przypadkowym i niefortunnym zbiegiem okoliczności, czy też został on „wystawiony” partyzantom. Jego śmierć bardzo ograniczyła możliwości rekonstrukcji przebiegu antyżydowskich zajść w Kielcach (podkr. – J.R.N.).

Warto w tym momencie przypomnieć, co pisał na temat tej śmierci prawdziwie uczciwy autor żydowski, b. oficer Informacji Wojskowej LWP Michał Chęciński. To on w wydanej w 1982 r. książce Poland: Communism, nationalism, anti-semitism, oskarżając NKWD o przygotowanie zbrodni kieleckiej, jako pierwszy wskazał na jej głównego sprawcę – oficera sowieckiego wywiadu Michaiła Aleksandrowicza Diomina. Pisząc o tak tajemniczym, a tak wygodnym dla sprawców zbrodni kieleckiej zabójstwie Grynbauma, Chęciński stwierdził m.in.: Nie ulega wątpliwości, że Grynbaum wiedział wiele, jeśli nie za wiele, o kulisach pogromu. Miał liczną agenturę wśród mieszkańców Kielc i zapewne próbował po pogromie ustalić wiele zagadkowych szczegółów, co należało zresztą do jego obowiązków służbowych.

Inne tajemnicze zgony świadków „pogromu”

Chęciński pisał w cytowanej książce również o dalszych nader tajemniczych zgonach ważnych świadków kieleckiej zbrodni: W dziwnych okolicznościach zginęli też inni wtajemniczeni świadkowie pogromu. Wkrótce po tych tragicznych wydarzeniach ginie, otruty w szpitalu, kierowniczy pracownik WUBP Kielce, Majewski, przedwojenny komunista, znany z uczciwości i bezkompromisowości. Pielęgniarz, który otruł Majewskiego, umiera tego samego dnia, gdy nadchodzi ekspertyza potwierdzająca, że Majewski został otruty. Ten splot dziwnych okoliczności nie został do dziś wyjaśniony.

Wiele mówi o postępowaniu władz komunistycznych fakt, że uniknął jakiejkolwiek kary, pomimo przejściowego aresztowania, szef WUBP major Władysław Sobczyński – główny wspólnik ze strony kieleckiej bezpieki sowieckiego majora Diomina, organizatora prowokacji kieleckiej. Co więcej, Sobczyński został później nawet ambasadorem PRL-u w Sofii. Na tle całej późniejszej kariery mjr. Sobczyńskiego tym bardziej dają do myślenia represje, które uderzyły w ówczesnego komendanta MO ppłk Wiktora Kuźnickiego. Podobnie jak jego zastępca mjr Kazimierz Gwiazdowicz i mjr Sobczyński, ppłk Kuźnicki był oskarżony o zaniedbanie obowiązków w dniu zajść, ale przesiedział w więzieniu znacznie dłużej niż oni. Jak pisał M. Chęciński, Sobczyńskiego i Gwiazdowicza uniewinniono i widać było w czasie rozprawy w grudniu 1946 r. zniekształcanie faktów w celu wybielenia Sobczyńskiego i Gwiazdowicza. Zdaniem Chęcińskiego o nieporównanie dużo surowszym potraktowaniu ppłk. Kuźnickiego zadecydowało jego niezastosowanie się do dyktowanych odgórnie reguł gry. Otóż – jak pisał Chęciński: Kuźnicki (…) domagał się, aby jego proces odbył się jawnie i żeby powołano świadków, którzy mogliby dowieść jego niewinności. Zwracał się w tej sprawie do wszystkich możliwych instancji i przełożonych. Ponieważ nikt na jego prośby nie reagował, zaczął w więzieniu głodówkę. Wypuszczono go z więzienia w stanie agonalnym. W domu kontynuował głodówkę. Po kilku tygodniach zmarł.

Red. Krzysztof Kąkolewski pisał w swej podstawowej książce demaskatorskiej o rzekomym pogromie kieleckim Umarły cmentarz: Wiktor Kuźnicki zaczął mówić nieostrożnie, że to, co się zdarzyło w Kielcach, było absolutną prowokacją. Mówił o tym współwięźniom. Kąkolewski nie wykluczał, że w odpowiedzi na tego typu „wyznania” UB poddało Kuźnickiego torturom, tak że z więzienia „powrócił w stanie ruiny fizycznej i psychicznej”. Zmarł w wieku zaledwie 44 lat.

Dość nieoczekiwany tragiczny los spotkał jednak również i b. zastępcę ppłk. Kuźnickiego, majora K. Gwiazdowicza. Po latach utonął – według jednej wersji – w Wietnamie, według innej – w Laosie. Kąkolewski pisał: Powierzono mu (…) ważną misję, ale czy przypadkiem nie po, by jako nosiciela tajemnicy zgładzić potajemnie na obszarze bardzo dalekim od Polski.

Jak zastraszano rzekomo porwanego chłopca

Przez wiele lat blokowano we wszystkich stacjach telewizyjnych emisję nakręconego w 1996 r. filmu dokumentalnego brata Czesława Miłosza – Andrzeja Miłosza „Henio”. Było to wyznanie chłopca, którego rzekome porwanie przez Żydów posłużyło bezpiece do sprowokowania zajść kieleckich. Chłopiec ten – Henryk Błaszczyk przez 50 lat bał się wyznać prawdę z obawy przed zamordowaniem przez ludzi z bezpieki. To, co powiedział, było niesamowite. Okazało się, że jego własny ojciec był ubekiem i wraz z innymi zaprzyjaźnionymi ubekami wspierał prowokację kielecką, a zastraszony Henio był ich narzędziem. Znamienne, że tak ważny, odsłaniający prawdę film pokazano dopiero 18 lat po nakręceniu – w 2014 r. – na mającym bardzo małą oglądalność kanale „Historia”. Pikanterii całej sprawie nadaje fakt, że autor filmów blokowanych przez „nową cenzurę”, Andrzej Miłosz był wyróżniony tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za ratowanie Żydów.

Henio Błaszczyk ciężko zapłacił za to, że był tak niebezpiecznym dla bezpieki świadkiem jej poczynań. W latach 90. doszło do tajemniczego wypadku samochodowego, w którym o mało co nie zginął. Wyszedł z niego ze wstrząsem mózgu, złamaną ręką i uszkodzeniem kręgosłupa. Sprawczyni wypadku, jakoby pracownik ambasady polskiej w RFN, zniknęła. Na listy poszukujące jej nie otrzymano odpowiedzi.

„Kielecki Rejtan” – prokurator Jan Wrzeszcz

Szczególnie obrzydliwą formą rozprawy z człowiekiem, który w niewygodny dla władz sposób drążył sprawę zbrodni kieleckiej, było zaszczucie i doprowadzenie do przedwczesnej śmierci prokuratora wojewódzkiego Jana Wrzeszcza. Na wieść o oblężeniu żydowskiego domu na Plantach natychmiast udał się on na miejsce, chcąc, zgodnie z obowiązującym wówczas jeszcze prawem przedwojennej RP, przejąć władzę nad aparatem policyjnym i wojskiem zgromadzonym wokół budynku i przywrócić porządek. Na próżno domagał się od wojska rozproszenia tłumu albo przynajmniej wywiezienia wszystkich oblężonych Żydów samochodami pod eskortą. Oficerowie wprost stwierdzili, że nie wydadzą takiego rozkazu. W dokumencie o wydarzeniach, sporządzonym po tragedii lipcowej 1946 r. i przechowywanym w Kurii Diecezjalnej w Kielcach, napisano m.in. o wypadkach po przybyciu prokuratora J. Wrzeszcza: Całą akcją kierowało UB (…) prokuratorowi powiedziano, że jest niepotrzebny, gdyż akcją kieruje UB. Po tym fakcie prokurator złożył oficjalny raport do Województwa i Ministerstwa, zaznaczając, że odpowiedzialność za wypadki kieleckie spada wyłącznie na Urząd Bezpieczeństwa.

Dzień później prokurator J. Wrzeszcz uczestniczył w Łodzi w Zjeździe Delegatów Związku Zawodowego Pracowników Sądowych i Prokuratorskich RP jako prezes Okręgu Kieleckiego tego związku. Pisał o tym później m.in.: Zgłoszona została rezolucja potępiająca mord kielecki, dokonany „przez czynniki reakcyjne” oraz zawierająca stwierdzenie, że mord ten okrywa hańbą cały naród polski (…) W dyskusji zabrałem głos, mówiąc, że nie należy w rezolucji przesądzać, kto dokonał mordu, gdyż jeszcze dochodzenie nie ustaliło tego, a my jako sędziowie i prokuratorzy jesteśmy przyzwyczajeni do wydawania wyroku po dokładnym zbadaniu dowodów (…) Następnie powiedziałem, że hańba, jaka spada na nas, jest niezawiniona przez ten naród. Stoję bowiem na stanowisku odpowiedzialności indywidualnej, zgodnie z nowoczesną teorią prawa karnego i obowiązującym u nas kodeksem karnym. Zbiorowa odpowiedzialność była bronią hitleryzmu i nasz naród oraz naród żydowski najbardziej odczuli skutki tej odpowiedzialności na sobie. Za zbrodnię chuliganów oraz niedołęstwo pewnych czynników nie może spadać odpowiedzialność na cały naród. Przemówienie moje spotkało się z gorącym przyjęciem całej sali.

Już kilka dni później prokuratora Wrzeszcza gwałtownie zaatakowano w organie KW PZPTR „Głos Robotniczy” w artykule pt. Łajdactwo, nazywając go prokuratorem – obrońcą czarnej sotni (a więc grup antysemicko-szowinistycznych w stylu tych inspirowanych niegdyś przez carską Ochranę). Jeden z najgorszych politruków pochodzenia żydowskiego, stalinizator wymiaru sprawiedliwości, były agent NKWD, a w 1946 r. wiceminister sprawiedliwości, Leon Chajn zaatakował prokuratora Wrzeszcza, insynuując, jakoby bronił on morderców z Kielc. Wrzeszcza natychmiast zawieszono w pełnieniu funkcji prokuratorskich. Zapowiedziano wytoczenie mu postępowania dyscyplinarnego, ale nic takiego się nie stało. Prokurator Wrzeszcz zdecydował się na odejście z aparatu sprawiedliwości i przejście do adwokatury. Został radcą prawnym kurii kieleckiej i osobiście biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Bezpieka nie zapomniała jednak o nim. Wraz z rozpoczętą później akcją przeciwko ks. bp. Kaczmarkowi aresztowano również i byłego niepokornego prokuratora. Przesiedział dwa lata na Mokotowie, gdzie przeszedł niezwykle brutalne śledztwo. Według relacji jego syna, zmarł przedwcześnie, świadomie zarażony gruźlicą (zamknięto go w więzieniu wraz z umierającym Niemcem, który miał ostatnią fazę otwartej gruźlicy). Według relacji syna prokuratora Wrzeszcza w momencie przyjmowania jego ojca po przywiezieniu go z Kielc na Mokotów oficer bezpieki powiedział mu od razu „na przywitanie”: Ty już stąd nie wyjdziesz. Tak traktowano w stalinizowanej Polsce prawdziwych polskich patriotów!

Prokurator Jan Wrzeszcz był prawdziwym bohaterem ówczesnych ponurych stalinowskich czasów. Za swój wytrwały opór w obronie prawdy i dobrego imienia Polski i Polaków prokurator ten powinien być nazwany „kieleckim Rejtanem”. Apeluję do władz miasta Kielce o jak najszybsze uhonorowanie bohaterskiego prokuratora przez nadanie jego nazwiska nowej ulicy. Bardzo na to zasłużył! Myślę też, że pięknym gestem ze strony prezydenta Andrzeja Dudy byłoby jak najszybsze pośmiertne uhonorowanie prokuratora Jana Wrzeszcza jednym z najwyższych polskich odznaczeń.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta!

Kupujcie e-wydania: https://wogoole.pl/

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/40 ... ieleckiego

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 10 sie 2016, 10:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/polska/16386 ... necie.html

W okresie największego rozkwitu Polski stworzono piękny mit o tym, że
Polacy są potomkami Sarmatów, dzielnych wojowników, opisywanych przez
starożytnych autorów. Do dziś czasem mówimy o sobie, że jesteśmy Sarmata-
mi. W rzeczywistości jednak Polacy są potomkami Słowian zasiedlających od
VI w. po Chrystusie Europę Środkową i Wschodnią.


Na dzień dobry bezczelne kłamstwo, propagowanie szwabskiej, absurdalnej narracji o przybyciu Słowian do Polski w VI wieku, co już w XIX wieku na podstawie tylko nazw geograficznych polscy uczeni raz a dobrze obalili. A już dzisiaj powtarzanie tych hitlerowskich absurdów w świetle badań genetycznych, które definitywnie obaliły szwabską teorię, i to w podręczniku polskim, jest szczególnie obrzydliwe. Ale tak to jest, gdy Polska jest zniewolona pod żydomasońskim butem.

PS. To nie Polacy nazwali siebie Sarmatami. Nasi przodkowie jeszcze w starożytności określani byli tym mianem przez ludy cywilizacji śródziemnomorskiej.

Kopia artykułu:

Historia Polski dostępna za darmo w internecie
Poniedziałek, 8 sierpnia 2016 (20:10)

„Przewodnik po historii Polski 966-2016”, publikacja przygotowana przez IPN i MSZ z okazji Światowych Dni Młodzieży, jest dostępna w internecie. Ze strony pamiec.pl można ją darmowo pobrać w dziewięciu językach.
W czasie ŚDM książka była bezpłatnie rozdawana pielgrzymom. Teraz można ją przeczytać w formie elektronicznej, pobierając dokument PDF ze strony pamiec.pl. Publikacja liczy prawie 120 stron, zawiera też liczne zdjęcia. Dostępna jest w językach: polskim, angielskim, hiszpańskim, francuskim, włoskim, niemieckim, portugalskim, rosyjskim i ukraińskim.
Wydanie zawiera skrótową historię Polski, ze szczególnym uwzględnieniem okresu II wojny światowej i krótkimi wzmiankami o polskich świętych.
Autorami książki są były prezes IPN dr Łukasz Kamiński i dr Maciej Korkuć z oddziału krakowskiego IPN.
Jak wyjaśnił dr Korkuć, książka ma w skrótowej formie pomóc młodzieży zrozumieć Polskę, jej historię, kulturę, symbole, ślady wielkich postaci, z którymi młodzież zetknie podczas ŚDM 2016.
– Chcemy ułatwić pielgrzymom zrozumienie tego, co zobaczą – wskazał historyk i podkreślił, że publikacja jest opowieścią o całej historii Polski, ujętej w przystępnej formie i ze względu na katolicki charakter spotkania w Krakowie są w niej również informacje o polskich świętych.
W publikacji wiele miejsca zajmuje historia II wojny światowej, ponieważ, jak wyjaśnił Korkuć – tego okresu dotyczą „rozpowszechniane na świecie kłamliwe informacje, które budują nieprzyzwoite stereotypy – oderwane od faktów i zrozumienia wojennego doświadczenia Polski”.
Słowo wstępne do książki napisali prezydent RP Andrzej Duda oraz metropolita krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz.

RP, PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 28 sie 2016, 10:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/75687

KŁAMSTWO ZBYT BEZCZELNE, NIENAWIŚĆ ZBYT ANTYPOLSKA
michael, sob., 27/08/2016 - 08:20

Janusz Gross skłamał zbyt bezczelnie, po prostu zmyślił coś i sprzedał antypolskiej propagandzie.
Fakty nie są bezczelne, po prostu był sobie kiedyś SS-Hauptsturmführer Hermann Schaper (born 12 August 1911 at Strassburg im Elsass, Germany; deceased), was a German member of the NSDAP (card number 105606) and SS (No. 3484) during the Second World War. He was a Holocaust perpetrator responsible for atrocities committed by the Einsatzgruppen in German occupied Poland and the Soviet Union and was convicted after the war of numerous war crimes.
https://en.wikipedia.org/wiki/Hermann_Schaper
Ten Hermann Schaper był dowódcą SS-Einsatzgruppe, czyli formacji złożonej z ok. 500 do 1000 funkcjonariuszy SS lub Gestapo z siedzibą w Płocku (Schröttersburg) podległej placówce Gestapo w Ciechanowie (Zichenau). W czasie niemieckiej inwazji na Związek Sowiecki (CCCP) zadaniem SS-Einsatzgruppe dowodzonej przez Hermanna Schapera było oczyszczanie strefy przyfrontowej z Żydów i komunistów.
Ustalono, że przy pomocy swojego oddziału Hermann Schaper prowadził systematyczne mordy według tej samej metody na bolszewikach, ich sympatykach, NKWD-zistach i Żydach, w miarę zdobywania terytoriów wcześniej zagarniętych przez Sowietów w wioskach czasem raczej dość już daleko za przesuwającym się Frontem Wschodnim. Przeprowadził akcje likwidacji w takich wioskach jak Wizna (koniec czerwca), Wąsosz (5 lipca), Radziłów (7 lipca), Jedwabne (10 lipca), Łomża (wczesny sierpień), Tykocin (22–25 sierpnia), Rutki (4 września), Piątnica Poduchowna, Zambrów a także w innych miejscowościach.
Jest co najmniej dziesięć miejscowości, w których oddział SS-Einsatzgruppe dowodzony przez SS-Hauptsturmführera Hermanna Schapera dokonał identycznie przeprowadzonych zbrodni. Jego zadaniem służbowym było po prostu dokonywanie starannie przygotowanej serii aktów ludobójstwa.
Co ważniejsze, SS-Einsatzgruppe (kommando SS Zichenau-Schröttersburg), komando dowodzone przez Hermanna Schapera było jednym z pięciu takich oddziałów dokonujących takich samych zbrodni na zapleczu przesuwającego się na wschód niemieckiego frontu latem 1941 roku.
Co temu Januszowi Grossowi do głowy strzeliło, by wskazać akurat Jedwabne jako miejsce rzekomej polskiej zbrodni?
Równie dobrze zamiast Jedwabnego mógł opowiadać kłamstwa o mordowaniu Żydów przez polską tłuszczę w Zambrowie albo w Tykocinie. To przecież tylko propagandowe kłamstwo.

WAŻNE JEST COŚ ZUPEŁNIE INNEGO
Dlaczego to bezczelne kłamstwo jeszcze żyje, dlaczego nadal panoszy się tak bezlitośnie?
MEN rozpoczyna współpracę z IPN. W środę list intencyjny w tej sprawie podpisali szefowa resortu Anna Zalewska i prezes Instytutu dr Jarosław Szarek. POLITYKA prezentuje artykuł pani Anny Dąbrowskiej "IPN powie MEN, jak ma uczyć historii. Czego możemy się spodziewać?"
Najzgrabniej i najpaskudniej określił to Pan Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego:
"Wieje grozą!"
Jest jeszcze gorzej.
W czasie konferencji prasowej po podpisaniu listu intencyjnego pomiędzy IPN a MEN jeden z "dziennikarzy TVN" o nazwisku bodajże Knapik zapytał szyderczo*) "dlaczego ani pani Anna Zalewska ani pan Jarosław Szarek nie chcą przyznać, że "mordu w Jedwabnem dokonali Polacy?"
Jest jeszcze dużo gorzej!
W ostatnim numerze "DoRzeczy"(34/185 22-28.08.2016) jest parę artykułów o "FAŁSZYWEJ ELICIE INTELEKTUALNEJ" (Krzysztof Masłoń, str. 20, Wojciech Wybranowski str. 26). Do jasnej anielki. O jakiej elicie intelektualnej Panowie opowiadacie?
Czysta bzdura!
Nawet mowy nie ma o jakiejkolwiek intelektualności. Ani śladu intelektu. Nic. Zero.
Czy ktokolwiek dopuści do siebie chociaż cień przypuszczenia, że Pani Anna Dabrowska albo Panowie Sławomir Broniarz lub Maciej Knapik nie maja pojęcia o tym do czego służyły SS-Einsatzgruppen?
Czy myślicie Państwo, że tacy fałszywi intelektualiści jak na przykład Pani Agnieszka Cała albo Pan Bronisław Komorowski nie wiedzą o tym, że mordowanie Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej było świadomą i celowo organizowaną polityką Państwa Niemieckiego, było niemiecką zbrodnią wojenną, było wstrętnym teutońskim ludobójstwem?

michael - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 12 wrz 2016, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polskaracja.com/ipn-cudzoziemcy- ... kie-obozy/

IPN: Cudzoziemcy będą ścigani za „polskie obozy”
Wrzesień 11, 2016

Szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski oświadczył, że prokuratura IPN będzie mogła ścigać cudzoziemców za słowa o „polskich obozach”.

Rząd w połowie sierpnia zatwierdził projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, dotyczący wprowadzenia kary grzywny lub do trzech lat więzienia za stosowanie określenia „polskie obozy”, zamiast „nazistowskie obozy koncentracyjne na terytorium Polski”.

— To nie nasze matki, nie nasi ojcowie odpowiadają za zbrodnię Holokaustu, która dokonała się za sprawą niemieckich i nazistowskich zbrodniarzy na terenie okupowanej Rzeczypospolitej. Naszym obowiązkiem jest bronić prawdy i godności tak Państwa Polskiego, jak i Narodu Polskiego, ale też naszych ojców, naszych matek, naszych dziadów – powiedział wówczas minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Andrzej Pozorski zaznaczył, że „w polskim ustawodawstwie karnym już istnieje możliwość ścigania cudzoziemców”. Powołał się na art. 112 Kodeksu karnego, który głosi, że „niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego, ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego oraz do cudzoziemca”.

— Propozycja resortu sprawiedliwości nie zmienia polskiego ustawodawstwa, lecz wprowadza ochronę ważnej dla nas wartości, jaką jest dobre imię Rzeczypospolitej i polskiego narodu. W tym przypadku rozszerzamy tylko katalog przestępstw. To nie jest tak, że dziś prokuratura nie może ścigać cudzoziemców i teraz nagle Polska z orężem wymiaru sprawiedliwości rusza na podbój innych krajów. To nieprawda – podkreślił Pozorski.

I dodał: „Wolność słowa nie oznacza, że każdy może mówić to, co mu się podoba. Ta wolność ma swoją granicę, którą jest ochrona dóbr innych osób”.

„Rzeczpospolita” / Sputnik News / IPN


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 12 lis 2016, 14:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... 2-02-17-36

Prowokacja kielecka (" Pogrom Kielecki żydów")

Obrazek
Okładka książki Umarły cmentarz


Info2 : Niewiadomo dlaczego nie wspomina się o tej książce w której jeden z najlepszych dziennikarzy śledczych w powojennej Polsce opisuje "Pogrom w Kielcach"!
"Pogrom kielecki miał przekonać opinię publiczną, ale także rządy wolnych krajów, że zwycięstwo radzieckie i okupacja Wschodniej Europy ma głębokie uzasadnienie, a pozostawienie Polski jako państwa niepodległego, a co gorszepozwolenie by wróciła armia polska z Zachodu, doprowadziłoby do odrodzenia nazizmu w Niemczech i w Polsce. Oblicze Polaków zostało po 4 lipca dokładnie odmalowane, a obraz ten zachowany jest do dziś i, co pewien czas, przypominany światu."




Jan Piński, Leszek Pietrzak

Jak Sowieci wrobili Polaków w pogrom Żydów.
Pogrom kielecki z 4 lipca 1946 r.najmocniej na świecie naznaczył Polaków piętnem antysemitów. Dzisiaj już wiemy, że został on zainspirowany przez Sowietów i wykonany rękami polskich komunistów. Jest to prawda przemilczana i niewygodna. Dlatego m.in. Instytut Pamięci Narodowej wolał umorzyć śledztwo w tej sprawie niż wziąć odpowiedzialność za przedstawienie najbardziej wiarygodnej i logicznej wersji wydarzeń.

Tymczasem już w 1948 r. w opublikowanych w Wielkiej Brytanii wspomnieniach („The Rape of Poland: Pattern of Soviet Aggression”, „Zgwałcenie Polski: wzór sowieckiej agresji”), były premier Stanisław Mikołajczyk (w czasie pogromu wicepremier w komunistycznym rządzie, który niedługo potem ucieczką za granicę ocalił swoje życie), tak opisał kulisy pogromu kieleckiego: „Rozpoczęto ataki na ludność żydowską w nadziei, że uda się odwrócić uwagę Zachodu od tak bezczelnie sfałszowanego referendum. W Częstochowie powiedziano ludziom, że na rynku będzie wystawiony wielbłąd – część żywego inwentarza Armii Czerwonej. Gdy ludzie zebrali się, aby oglądać zwierzę, ubecy przebiegli wśród tłumu wznosząc okrzyki: «Żydzi zabijają naszych ludzi». Rozruchy zostały zażegnane tylko dzięki szybkiej orientacji księdza, który stanął przed tłumem i powiedział, że okrzyki te były prowokacją. W Kielcach major Sobczyński, oficer policji bezpieczeństwa […], nakazał robotnikom odlewni żelaza przybyć w oznaczonym czasie na zebranie, które miało odbyć się na rynku. Miał zamiar wskazać ręką pensjonat żydowski, który stał naprzeciw rynku, w czasie kiedy jego poplecznicy mieli krzyczeć, że mordują tam polskie dzieci. Spodziewał się, że spowoduje to najazd na budynek, co zmusi wojsko do otworzenia ognia na tłum. […] Komuniści zapomnieli jednak usunąć telefon z pensjonatu. Mając informacje, że tłum jest prowokowany do ataku na dom, jakiś rabin zadzwonił do komendy armii, prosząc o pomoc. Wkrótce zjawił się oddział wojska pod komendą ruskiego pułkownika. Ten – wiedząc oczywiście o całym spisku – zdziwiony był, że tłum, do którego miał strzelać, nie zjawił się jeszcze. Zmienił więc plan. Skierował bezlitośnie swoich ludzi przeciw żydowskim mieszkańcom pensjonatu, zabijając 40 i raniąc tylu samo. W nadziei, że sprowokuje motłoch do akcji przeciwko wojsku, kazał wyrzucić zabitych na ulicę. Jakikolwiek bowiem odruch tłumu byłby dla niego znakiem do rozpoczęcia strzelania” – pisał Mikołajczyk. Zaraz po zajściu Mikołajczyk domagał się powołania komisji śledczej do zbadania kulis całej sprawy. Wobec odmowy komunistycznych aparatczyków chciał opisać zebrane fakty w „Gazecie Ludowej” redagowanej przez działaczy PSL. Na próżno. Komuniści ocenzurowali teksty.
Relacja Mikołajczyka w zadziwiający sposób uzupełnia i wyjaśnia ustalone do dziś fakty. Sprawców znamy. Dywagować możemy jedynie o tym ile i jakie korzyści Sowieci chcieli osiągnąć z tej prowokacji.
Pretekst
Wczesnym rankiem 4 lipca 1946 r. do jednego z posterunków Milicji Obywatelskiej (MO) w Kielcach zgłosił się szewc Walenty Błaszczyk, domagając się, aby go jeszcze raz wysłuchano. Był tam już poprzedniego dnia około północy, zaraz po tym, jak jego syn Henrykpowrócił do domu po dwóch dniach tajemniczej nieobecności, w czasie których chłopca szukano w całych Kielcach. Błaszczyk przybył na komisariat milicji w towarzystwie syna i swojego sąsiada. Tym razem chciał przekazać milicjantom zupełnie nowe informacje dotyczące zaginięcia syna. Otóż według tej najnowszej wersji, jego syn miał zostać porwany przez tajemniczego osobnika i przetrzymywany w piwnicy domu przy ul. Planty 7. Porywacz miał być mężczyzną w średnim wieku, który zatrzymał na ulicy 8-letniego Henia, a następnie zaoferował mu 20 złotych za dostarczenie paczki do mieszkania, którego adres wskazał chłopcu. Po dotarciu na miejsce, miano zabrać małemu Henrykowi paczkę, a następnie zamknąć go w piwnicy, gdzie rzekomo przebywało już kilkoro innych dzieci. Według zeznań szewca Błaszczyka jego syn wskazał właśnie budynek przy ul. Planty 7, jako miejsce swojego uwięzienia. Chłopiec miał również rozpoznać mężczyznę, który go uwięził. Traf chciał, że we wskazanym budynku mieścił się kielecki oddział Komitetu Żydowskiego, który był wówczas miejscem, do którego zaglądało wielu Żydów, przybywających do Polski ze Związku Sowieckiego.
Zeznania Błaszczyka opierające się na tym, co rzekomo powiedział mu 8-letni syn, zostały przez milicjantów natychmiast połączonez plotkami, jakie od kilku tygodni krążyły po Kielcach. Mówiły one o tajemniczych zaginięciach małych dzieci, które miały być porywane przez Żydów, a następnie zabijane po to, aby krew mogła służyć do wyrobu… macy (chleba żydowskiego). Milicjanci nie badali prawdziwości zeznań Błaszczyka. Szef posterunku milicji sierżant Edmund Zagórski nakazał wysłać sześcioosobowy patrol do budynku przy ul. Planty 7, gdzie zatrzymano Kalmana Singera, mężczyznę wskazanego przez Henryka Błaszczyka. Sierżant Zagórski zadzwonił wówczas do zastępcy komendanta wojewódzkiego milicji w Kielcach mjr. Kazimierza Gwiazdowicza. O czym rozmawiano – nie wiemy. W każdym razie po tej rozmowie Zagórski postanowił jeszcze raz wysłać patrol, aby ten dokonał dokładnego przeszukania budynku przy ul.Planty 7. Tym razem wysłany przez Zagórskiego patrol był nietypowy. Liczył bowiem aż kilkunastu milicjantów. Po drodze mundurowi zakomunikowali spotkanym znajomym przechodniom, że Żydzi porywają w mieście dzieci, aby je następnie mordować (sic!). Ta informacja kolportowana przez „ludowe organy władzy” rozeszła się błyskawicznie. W ten sposób rozpoczęto przygotowywanie do „spontanicznego” pogromu Żydów.
Bezpieka rozpoczyna pogrom!
Po przybyciu na miejsce, milicjanci dokonali przeszukania budynku, ale niczego nie znaleźli. W tym samym czasie pod budynkiem przy ul. Planty 7 zgromadził się już spory tłum. Obecność dużych sił porządkowych przekonywała zgromadzonych, że coś musiało być na rzeczy w plotkach o porywaniu dzieci. Przewodniczący kieleckiego oddziału Komitetu Żydowskiego rabin Seweryn Kahane widząc tę atmosferę był zaniepokojony. Zgromadzeni pod budynkiem ludzie coraz częściej wznosili antyżydowskie okrzyki. Kahane zadzwonił do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach, do płk. Władysława Spychaja-Sobczyńskiego prosząc go o natychmiastową interwencję. Niebawem przed budynkiem przy ul. Planty 7 pojawiły się oddziały wojska i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Otoczyły one budynek, ale pozostawiły w spokoju zebrany tłum. Następnie kilku żołnierzy sforsowało drzwi wejściowe i rozpoczęło rewizję. W trakcie tych czynności żołnierze zaczęli strzelać, zabijając kilku mieszkańców, w tym przewodniczącego Komitetu Żydowskiego rabina Kahane. Strzały, jakie wówczas padły jeszcze bardziej wzburzyły zgromadzony tłum. Żołnierze, milicjanci i ubecy zaczęli siłą wyciągać z budynku kolejnych jego mieszkańców. Po drodze padły następne strzały, w wyniku których ginęli kolejni mieszkańcy budynku przy ul. Planty 7. Zgromadzony tłum bił wyprowadzanych z budynku Żydów i rzucał w nich kamieniami. W ten sposób zginęły m.in. dwie Żydówki, wypchnięte najpierw rzez żołnierzy przez okno, a potem zatłuczone kijami. W pewnym momencie tłum rzucił się do rabowania tego wszystkiego, co pozostało wewnątrz budynku. Przybyli z kieleckiej katedry ks. Jan Danielewicz i ks. Roman Zelek usiłowali interweniować, ale obaj nie zostali dopuszczeni przez wojsko do miejsca, gdzie rozgrywał się dramat. Około południa pojawiły się nowe oddziały wojska i dopiero te przystąpiły do zaprowadzenia porządku. Tłum został rozproszony i wystawiono ochronę budynku. W środku pozostała już tylko część jego mieszkańców. Zebrano zabitych, a rannych odwieziono do szpitala. Jednak to nie był koniec.
Bez litości
W południe pod dom przy ul. Planty 7 przybyła grupa robotników (głównie z Kieleckich Zakładów Metalowych) , która uzbrojona w kije i kamienie, wznosiła antyżydowskie okrzyki. Gdy dotarła na miejsce, zdołała przerwać kordon wojska okalający budynek i wdarła się do środka. Zabito kolejnych żydowskich mieszkańców budynku. Ich zwłoki zostały odarte z ubrań i dopiero po jakimś czasie wywiezione do miejscowego prosektorium. Po południu 4 lipca akty terroru wobec Żydów zaczęły rozprzestrzeniać się na całe Kielce. Ich sprawcami byli zarówno mundurowi, jak i cywile. Siłą rzeczypojawiły się kolejne ofiary. M.in. zamieszkali przy ul. Leonarda 15 Abram i Regina Fisz, wyciągnięci z domu przezczterech nieznanych osobników, którymi dowodził kapral milicji. Następnie oboje zostali wywiezieni do lasu za miastem i zastrzeleni. Bardzo często napady miały charakter czysto rabunkowy. Zdarzały się nawet takie sytuacje, że przypadkowo pobito kilka osób narodowości polskiej, które uznano za Żydów. W trakcie tych incydentów zabito także trzech Polaków, którzy stanęli w obronie napadniętych Żydów. Do napaści i aktów terroru dochodziło nie tylko w Kielcach, lecz także w innych miejscach Kielecczyzny. M.in. na dworcu kolejowym we Włoszczowie, gdy nadjechał pociąg z Kielc, nieznani osobnicy zamordowali jadącego w nim Żyda, wyrzucając go przez okno. Do podobnych aktów terroru doszło także w Szczukowskich Górkach oraz w pobliżu Koniecpola, gdzie zamordowano dwóch kolejnych Żydów. Skuteczna interwencja sił porządkowych nastąpiła dopiero wówczas, gdy szef kieleckiego UB płk Sobczyński postanowił skończyć z przemocą. W rejon budynku przy ul. Planty 7 wysłano nowe oddziały wojska, które odepchnęły zgromadzonych tam ludzi, oddając kilka salw w powietrze. Sobczyński nakazał również zebrać żydowskie rodziny z całego miasta i zapewnić im prawdziwą ochronę. Posterunki ochronne wystawiono także wokół szpitali, do których trafili ranni. Było to o tyle istotne, że w rejonach szpitali zaczęli gromadzić się napastnicy. Pod wieczór do miasta wkroczyły dodatkowe oddziały wojska, milicji i UB. Wprowadzono godzinę policyjną. Zaczęły się aresztowania tych, których podejrzewano o czynny udział w zajściach. Wśród ponad stu aresztowanych osób było 34 żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i 6 z KBW. Późnym wieczorem sytuacja w Kielcach wydawała się już opanowana. Jednak wzburzenie przeciętnych ludzi utrzymywało się długo. Musiało minąć sporo czasu, aby zwykli mieszkańcy miasta dostrzegli, że doszło do krwawego pogromu, a oni sami, niezależnie od tego, jaka była ich rola, będą musieli dźwigać brzemię tej zbrodni.
Pozorowane śledztwo, demonstracyjny pogrzeb
W następnych dniach ani kieleckie UB, ani milicja nie zabezpieczyły żadnych śladów związanych z morderstwami. Nie szukały też tych, którzy brali w nich udział. Wprawdzie w pierwszych godzinach po pogromie aresztowano kilkudziesięciu żołnierzy i milicjantów, podejrzanych o czynny udział w zdarzeniu, ale ich przesłuchania prowadzone były szybko i niechlujnie. Zdecydowana większość z nich została niebawem zwolniona. Opieszałość śledztwa rzucała się w oczy. Tak jakby dla śledczych było jasne, kto stał za pogromem.
5 lipca Centralny Komitet Żydów Polskich, który przysłał do Kielc swojego przedstawiciela, Izaaka Cukiermana, zażądał od UB i milicji ochrony pociągu, którym tego dnia wieczorem wyjechali z Kielc ich żydowscy mieszkańcy.
8 lipca zorganizowano zbiorowy pogrzeb ofiar. Ogromny kondukt żałobny z trumnamiprzeszedł ulicami miasta. Oprócz kompanii honorowej wojska, przedstawicieli lokalnych władz, a także przedstawiciela rządu, ministra odbudowy kraju Michała Kaczorowskiego, szli w nim przedstawiciele partii politycznych, organizacji społecznych, robotnicy kieleckich zakładów, młodzież, milicja, wojsko, oraz liczne delegacje Komitetu Żydów Polskich z całego kraju. W kondukcie pogrzebowym widać było poczty sztandarowe i transparenty z hasłami potępiającymi sprawców kieleckiego pogromu. Tę wyreżyserowaną inscenizację pogrzebową uwieczniła Polska Kronika Filmowa, której „produkcja” została wyemitowana 15 lipca 1946 r. Ujęcia z pogrzebu zostały opatrzone propagandowymi komentarzami i posłużyły scenarzystom komunistycznej Polskiej Kroniki Filmowej do potępienia „faszystowsko-reakcyjnych bandytów” spod znaku organizacji „Wolność i Niezawisłość” i Narodowych Sił Zbrojnych, którzy – jak komunikowano – okazali się być zdolni do mordowania niewinnych żydowskich ofiar. Równie szybko zaczęły się procesy rzekomych sprawców kieleckiego pogromu. Pierwszy z nich został przeprowadzony przez Najwyższy Sąd Wojskowy, który na sesji wyjazdowej w Kielcach, w dniach od 9 do 11 lipca skazał dwanaście osób. Dziewięć otrzymało karę śmierci, natomiast pozostałe trzy wyroki od 7 do 12 lata więzienia. Wyroki śmierci wykonano już następnego dnia. Był to bardzo specyficzny proces. W akcie oskarżenia, jaki został zaprezentowany w czasie rozprawy,stwierdzono wprost, że „pogrom był udziałem band WiN i NSZ”. Władze starały się nagłośnić propagandowo ten proces, usiłując wmówić Polakom, że za kieleckim pogromem rzeczywiście stało podziemie. W tym celu reżimowe gazety publikowały artykuły podtrzymujące tezę o inspiracji podziemia i w tym duchu próbowano organizować „masówki” w zakładach pracy całej Polski. Próby zrzucenia odpowiedzialności za kielecki pogrom na antykomunistyczne podziemie spotkały się z dużym oporem. Przyjęto wówczas inną taktykę –znalezienia winnych wśród ludzi aparatu władzy. W ten sposób jesienią 1946 r. miały miejsce kolejne procesy związane z odpowiedzialnością za kielecki pogrom: milicjantów, żołnierzy i cywilów. Urządzono nawet proces szefowi kieleckiego UB mjr. Władysławowi Spychajowi-Sobczyńskiemu, a także szefom kieleckiej milicji: komendantowi Wiktorowi Kuźnickiemu i jego zastępcy Gwiazdowiczowi, ale o dziwo skazano tylko Kuźnickiego, który w czasie pogromu był… na zwolnieniu lekarskim. Potem zapanowało wielkie milczenie, które trwało do samego końca komunistycznej Polski .

Więcej w najnowszym numerze “Historii Bez Cenzury”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 06 gru 2016, 12:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/polska/dmowski-zni ... drecznikow

Dmowski zniknie ze szkolnych podręczników?
04 grudzień 2016

Obrazek

Dmowski zniknie ze szkolnych podręczników?
W nowym programie przedstawionym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jako podstawa programowa dla szkół podstawowych nie pojawia się postać Romana Dmowskiego.

W dotychczasowej wersji podstawy programowej widniał zapis: "Uczeń zbiera informacje o zasługach dla państwa polskiego Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego." W nowym projekcie ustęp ten zostaje zamieniony na: "Uczeń sytuuje w czasie i opowiada o Józefie Piłsudskim i jego żołnierzach ". Zabieg ten jest zaskakujący chociażby ze względu na fakt, że urzędujący prezydent składa w dniu 11 listopada kwiaty pod pomnikiem Romana Dmowskiego.

źródło: http://historia.org.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 02 sty 2017, 10:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/01/01/ostat ... sudskiego/

Ostatecznie bez Dmowskiego w szkole podstawowej. W nowej podstawie programowej miejsce tylko dla Piłsudskiego
●, KOMENTARZE I OPINIE, PUBLICYSTYKA | WOJTEK DUCH | 1 STYCZNIA 2017 11:27

Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało projekt nowej podstawy programowej do opiniowania. Nie znaleziono w niej miejsca dla Romana Dmowskiego i kilku innych ważnych dla polskiej niepodległości postaci mimo zgłaszanych w toku konsultacji społecznych uwag.

Obrazek
Roman Dmowski

Przypominamy, że według obowiązującej podstawy programowej z historii dla szkół podstawowych w dziale dotyczącym odrodzenia państwa polskiego: Uczeń zbiera informacje o zasługach dla państwa polskiego Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego1.
Obecnie, i to mimo zgłaszanych uwag, Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało do opiniowania projekt, który nie przewiduje już miejsca dla Romana Dmowskiego. Powyżej cytowany fragment podstawy nauczania zastąpiono innym: Uczeń sytuuje w czasie i opowiada o Józefie Piłsudskim i jego żołnierzach2, co jest powtórzeniem z pierwszej wersji ministerialnego projektu, o czym pisaliśmy tutaj.
http://historia.org.pl/2016/12/04/dmows ... -historii/

Wskazaliśmy Ministerstwu brak nawet wzmianki o Dmowskim i innych wielkich bohaterach polskiej niepodległości jak: Korfanty, Witos, Daszyński, ale nasza propozycja umieszczenia ich nazwisk w podstawie programowej nie została uwzględniona. W związku z tym uczeń w klasy IV dowie się wyłącznie o Piłsudskim i jak podkreślono „jego żołnierzach”, ale o innych twórcach niepodległości już nie. Doprowadzi to do kontynuacji mitu, iż Polacy wyłącznie Piłsudskiemu zawdzięczają odzyskanie niepodległości w 1918 r.
Obrońcy projektu Ministerstwa twierdzą. iż wykreślenie nazwiska Dmowskiego nie oznacza, że w szkole nauczyciele nie będą omawiać jego wkładu w odzyskanie niepodległości. Argumentem jest, że program uwzględnia takie tematy jak: Uczeń ocenia polski wysiłek zbrojny i dyplomatyczny, wymienia prace państwowotwórcze podczas wojny. Owszem, nauczyciele zapewne powiedzą o Dmowskim przy okazji innych wydarzeń, ale nie będzie to kluczowa postać w edukacji młodych Polaków, tak jak wygląda to obecnie. Zakładając racjonalność ustawodawcy, należy stwierdzić, że autorzy projektu nowej podstawy programowej świadomie nie uznali za słuszne, by Dmowskiemu poświęcić tyle samo czasu, co Piłsudskiemu. Na zmianę akcentów nie wpłynęły także postulaty o zachowaniu Dmowskiego w formie z obecnej podstawy programowej. Zatem mówienie o świadomej marginalizacji Dmowskiego nie będzie nadużyciem. Przy takiej podstawie i dodatkowo złej woli, pominięcie Dmowskiego będzie teoretycznie możliwe. Wreszcie niezaprzeczalnym faktem jest, że obecnie w podstawie jest nazwisko „Dmowski”, a w projekcie go nie ma.
Tak naprawdę od nauczycieli będzie zależało ile poświęcą miejsca Dmowskiemu i innym Ojcom Niepodległości. Odzyskanie niepodległości to na tyle doniosłe znaczenie dla polskiej historii, iż projekt podstawy programowej powinien wprost wskazywać polityków, którzy najbardziej przyczynili się do jej odzyskania. To dałoby pewność, że wydawcy podręczników i przygotowujący egzaminy we właściwym stopniu będą uwzględniać autorów polskiej niepodległości.

PS Romana Dmowskiego jak i Józefa Piłsudskiego można oceniać różnie, ale czy to powód by o nich nie mówić na lekcjach historii?

* * *

Podstawa programowa z historii jest kluczowa w edukacji dzieci. Na jej podstawie tworzone są podręczniki szkolne oraz pytania na egzaminy. Wiedza jaką otrzymają polscy uczniowie zależy właśnie od tego dokumentu. To zbyt ważna sprawa, by ją przemilczeć. Dlatego pod tagiem #nowapodstawazhistorii zbieramy wszelkie informacje i publikujemy nasze komentarze związane z reformą nauczania, którą przygotowuje obecnie Ministerstwo Edukacji Narodowej.

1.Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 maja 2014 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół, Dz.U. 2014 poz. 803
2.http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//501/ ... 265884.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 20 sty 2017, 20:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mysl-polska.pl/814

Skąd się wzięło „polskie SS”?

Obrazek

Tuż po zakończeniu obchodów 71. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz „Le Figaro” opublikował artykuł o procesie byłego esesmana, w którym użył określenia „polski obóz zagłady”. Wedle „Le Figaro” 93-letni Ernst Tremmel „jest oskarżony o to, że nadzorował trzy transporty Żydów deportowanych z Berlina, Drancy we Francji oraz Westerbork w Holandii.
Kilku innych strażników SS w Auschwitz oraz w kolejnym polskim obozie zagłady – Majdanku także jest przedmiotem śledztwa, co pokazuje gotowość Niemiec do rozliczenia dawnych nazistów z ich zbrodni” [1]. Niemcy rozliczają dawnych nazistów za zbrodnie popełnione w polskich obozach – tego typu pisanie o niemieckich obozach koncentracyjnych jest już standardem w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej od co najmniej ćwierć wieku. Obecnie jednak operacja przerzucania odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie z Niemiec na Polskę przeszła na wyższy etap.

Już nie „polskie obozy”, ale „polscy esesmani”
Ostatnio zasygnalizował to m.in. Joël Mergui – prezydent Centralnego Konsystorza Izraelskiego we Francji – który 6 stycznia 2016 roku na antenie francuskiej telewizji I-Télé stwierdził, że „w imię judaizmu wspólnota żydowska nigdy nie powstała ani żeby zniszczyć Hiszpanię, która ich (Żydów – uzup. BP) wypędziła, ani Polskę, która ich zagazowała” [2]. Cztery miesiące wcześniej irlandzki historyk z uniwersytetu w Cork (University College Cork) i zarazem doradca Muzeum Żydowskiego w Dublinie, dr Kevin McCarthy, napisał na łamach „Belfast Telegraph”, iż „Polacy nie mogą zaprzeczyć, że odegrali swoją rolę w tragedii Auschwitz”. Jego artykuł był odpowiedzią na protesty mieszkającej w Irlandii Polki Kaji Kazimierskiej wobec przypisywania Polsce odpowiedzialności za zagładę Żydów. „Technicznie rzecz biorąc – napisał McCarthy – Kaja Kazimierska mówi prawdę, kiedy stwierdza, że obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau znajdował się na terenie okupowanej przez Niemców Polski i nie był kontrolowany przez niezależny polski rząd.
Ale powód ku temu jest prosty: naziści wiedzieli, że Polska ze swoim głęboko zakorzenionym antysemityzmem była najprawdopodobniej jedynym krajem pod kontrolą Niemiec, który zaakceptowałby zaistnienie takiego centrum eksterminacji”. Jego zdaniem „antysemityzm był historycznie tak mocno wrośnięty” w naród polski, że „4 lipca 1946 roku, zaledwie 16 miesięcy po wyzwoleniu obozu Auschwitz, rozwścieczona polska społeczność w Kielcach rozpoczęła serię brutalnych pogromów; w mieście zamordowanych zostało 50 osób ocalałych z Holocaustu”. W konkluzji McCarthy podkreślił, że „to wrodzone antysemickie poglądy na świat były powodem, dla którego naziści zlokalizowali obozy koncentracyjne w Polsce” [3].
Nie są to nowe kłamstwa i oszczerstwa zarazem. Pewną nowością jest natomiast u McCarthy’ego teoria o „wrodzonym antysemityzmie” Polaków. Dotychczas bowiem tak stanowczo propagował ją Jan T. Gross. Dlaczego antysemityzm jest „wrodzony” tylko u Polaków autorzy ci nie wyjaśniają.
Tzw. pedagogika wstydu, zapoczątkowana przez Jana T. Grossa na początku XXI wieku, także przeszła na poziom wyższy, w którym Polacy już nie są incydentalnymi współsprawcami zagłady Żydów, ale – obok Niemców – sprawcami głównymi. Zwieńczeniem pedagogiki wstydu, uprawianej kilkanaście lat przez Alinę Całą, Barbarę Engelking-Boni, Jana Grabowskiego, Jana T. Grossa, Pawła Śpiewaka i Andrzeja Żbikowskiego, stało się odkrycie – autoryzowane przez Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie – że Polacy podczas drugiej wojny światowej zamordowali jakoby od 120 do 200 tys. Żydów [4].
W ten nurt przerzucania odpowiedzialności za zagładę Żydów na Polskę i Polaków wpisał się też prezydent Bronisław Komorowski, który w liście z okazji 70. rocznicy mordu w Jedwabnem, odczytanym podczas uroczystości 10 lipca 2011 roku przez Tadeusza Mazowieckiego, stwierdził, że „naród ofiar… bywał także sprawcą” [5]. Tak mocno nie postawił sprawy w odniesieniu do Niemiec i Niemców żaden przywódca Republiki Federalnej Niemiec, ani nikt inny po 1945 roku. Mimo że nazizm cieszył się poparciem przytłaczającej większości Niemców od początku do końca istnienia III Rzeszy, nigdy nie oskarżano Niemców jako narodu o sprawstwo zbrodni popełnionych przez III Rzeszę. Od początku w tej kwestii oddzielano „hitlerowców” i „nazistów” od narodu niemieckiego. Z czasem oddzielono ich tak konsekwentnie, że obecnie na Zachodzie mało kto do rzeczownika „naziści” dodaje przymiotnik „niemieccy”. Tymczasem prezydent Komorowski stwierdził wprost, że za Jedwabne ponoszą winę Polacy jako naród i to poszło w świat.
Jeżeli zdaniem głowy państwa nie pojedyncze osoby, ale cały naród polski był sprawcą zagłady Żydów, to nie może dziwić, że znajduje to swoje odzwierciedlenie w publikacjach i wypowiedziach pojawiających się na Zachodzie. Oprócz wypowiedzi Kevina McCarthy’ego i Joëla Mergui pojawiła się ostatnio publikacja, gdzie jest mowa o „polskim SS”. Skoro były „polskie obozy”, a naziści byli bezprzymiotnikowi (w domyśle też „polscy”), to i musiało być „polskie SS”. Jeśli od kilkudziesięciu lat wszelkimi sposobami – na płaszczyźnie literackiej, publicystycznej, naukowej, medialnej i politycznej – nakręca się kampanię kreowania polskiej odpowiedzialności za Holokaust, to kampania ta musi podlegać regułom postępującej radykalizacji.
O „polskim SS” pojawiło się na stronie 178 publikacji „Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada”, wydanej we wrześniu 2015 roku przez kanadyjskie wydawnictwo „Between the Lines”. Autorami tej książki są Ratna Omidvar – adwokat i bojowniczka o prawa człowieka rodem z Indii, oraz Dana Wagner – pracownik naukowy Uniwersytetu Ryerson w Toronto, gdzie zajmuje się stosunkami międzynarodowymi. Ich publikacja jest zbiorem wywiadów z uchodźcami i ofiarami wojen, czystek etnicznych, ludobójstw i dyktatur. Autorki zgromadziły całą mozaikę, wrzucając do jednego worka ofiary różnych wojen w Afganistanie, Etiopii, Laosie, Salwadorze, Somalii, Sri Lance i Wietnamie, dyktatur w Chile, Myanmarze (Birmie), Iranie i Ugandzie, ludobójstw w Bośni i Hercegowinie, Kambodży, Rwandzie i Imperium Osmańskim.
Nie zabrakło oczywiście rozdziału mówiącego o ofierze Holokaustu. Jest to rozdział 25 zatytułowany „Max Farber, Poland” [6]. Przedstawia on historię polskiego Żyda Maxa Farbera, którą opowiada jego syn Bernie M. Farber (ur. 1951) – dyrektor wykonawczy Instytutu Mojżeszowego (Mosaic Institute) w Toronto, wieloletni wysoki funkcjonariusz Kanadyjskiego Kongresu Żydowskiego oraz Centrum na Rzecz Spraw Izraelskich i Żydowskich (Centre for Israel and Jewish Affairs), znany m.in. z kampanii sprzeciwu wobec beatyfikacji papieża Piusa XII z powodu jego domniemanej obojętności wobec Holokaustu.
Z opowieści Berniego M. Farbera dowiadujemy się, że jego ojciec Max pochodził z okolic Sokołowa Podlaskiego, gdzie Żydzi żyli względnie spokojnie (relative calm) w okresie „sowieckiej Polski” (Soviet Poland – sic!), czyli w latach 1939-1941. Spokój ten zakłóciła dopiero agresja Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 roku. Pierwsza żona Maxa Farbera, jego dwoje dzieci oraz siedmioro braci i sióstr zostało zamordowanych w ośrodku zagłady bezpośredniej w Treblince. Niestety czytelnik nie dowiaduje się, że zostali zamordowani przez Niemców i dlaczego Max Farber nie został zamordowany razem z nimi. Kto go ocalił? Jakim cudem znalazł się po wojnie w Kanadzie? Jest natomiast mowa o „polskim SS” [7].
Nie wierzę w to, że pan Bernie Farber oraz specjalistka od stosunków międzynarodowych Ryerson Univeristy nie wiedzą kto był sprawcą Holokaustu i że nie było żadnego „polskiego SS”.
Nawet na Zachodzie są dostępne publikacje, z których można się dowiedzieć, że wśród 38 dywizji Waffen-SS znajdowały się dywizje złożone z Albańczyków, Austriaków, Azerów, Belgów, Białorusinów, Bośniaków, Chorwatów, Duńczyków, Estończyków, Finów, Francuzów, Holendrów, Łotyszy, Niemców, Norwegów, Rosjan, Tatarów krymskich, Ukraińców, Węgrów i Włochów. Nie było natomiast dywizji Waffen-SS ani żadnej innej formacji SS złożonej z Polaków [8]. Próby utworzenia przez Niemców polskiej formacji Waffen-SS, podejmowane w latach 1942-1944, zakończyły się niepowodzeniem z powodu braku większej ilości ochotników [9], co wydaje się dziwne chociażby w kontekście enuncjacji panów McCarthy’ego i Grossa na temat „wrodzonego antysemityzmu” Polaków. Informacje na ten temat można uzyskać nawet z Wikipedii. Zatem w wypadku Berniego Farbera, Ratny Omidvar i Dany Wagner najprawdopodobniej nie mamy do czynienia z ignorancją, ale ze świadomą dezinformacją, która została podyktowana udziałem tych osób w operacji kreowania Polski jako winowajcy zastępczego zagłady Żydów.
Podobnie jak działacze Reduty Dobrego Imienia-Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom uważam za niepoważne tłumaczenie autorek, że pisząc o „polskim SS” popełniły „błąd gramatyczny” [10]. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w zachodnim piśmiennictwie nagromadziło się zbyt dużo tych „błędów gramatycznych” związanych z nazewnictwem obozów, formacji i zbrodni III Rzeszy Niemieckiej. Ich nagminne pojawianie się daje podstawę do wyciągnięcia wniosku, że jest to akcja celowa i odgórnie koordynowana.

Operacja kreowania winowajcy zastępczego
Nie jest tajemnicą, że „polskie obozy koncentracyjne” zostały wymyślone przez Alfreda Benzingera – w okresie drugiej wojny światowej sierżanta tajnej policji polowej Wehrmachtu (Geheime Feldpolizei), a po jej zakończeniu szefa Agencji 114 (Dienststelle 114). Była to tajna komórka zachodnioniemieckich służb wywiadowczych, służąca jako przykrywka dla działalności byłych nazistów w tych służbach. Początkowo wchodziła w skład tzw. Organizacji Gehlena – niemieckiej służby wywiadowczej utworzonej w 1945 roku z inicjatywy Amerykanów przez byłego generała Wehrmachtu Reinharda Gehlena, który podczas drugiej wojny światowej kierował specjalną służbą wywiadowczą o nazwie Obce Armie Wschód (formalnie był to XII Wydział Sztabu Generalnego Dowództwa Wojsk Lądowych). Po przyjęciu RFN do NATO w 1955 roku Organizację Gehlena przekształcono rok później w Federalną Służbę Wywiadowczą (Bundesnachrichtendienst-BND). Agencja 114 została włączona do BND dopiero w 1960 roku. Zajmowała się wywiadem wymierzonym w ZSRR oraz zwalczaniem krajowych ruchów lewicowych i pacyfistycznych.
Znacznie wcześniej, bo w 1956 roku, Agencja 114 zaprojektowała tajną operację wybielania niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Benzinger zaproponował, żeby wprowadzić do obiegu medialnego określenie „polskie obozy koncentracyjne (zagłady)”, a zarzuty o kłamstwo i manipulację odpierać tłumaczeniem, że termin ten odnosi się do lokalizacji geograficznej. „Odrobina fałszu w historii po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę” – miał wówczas powiedzieć Benzinger [11].
Tak rozpoczęła się, trwająca już ponad pół wieku, kampania przerzucania odpowiedzialności za zagładę Żydów z Niemiec na Polskę. W kampanii tej bynajmniej nie uczestniczyły tylko zachodnioniemieckie służby wywiadowcze. Nie będę szerzej analizował dlaczego w operacji kreowania winowajcy zastępczego w postaci Polski tak szeroki udział brali i biorą dziennikarze, publicyści, reżyserzy, historycy i osoby publiczne narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego. Bliżej to zagadnienie zostało omówione w publicystyce m.in. Pawła Lisickiego, Stanisława Michalkiewicza, Jerzego Roberta Nowaka, czy Bogusława Wolniewicza. Aczkolwiek trzeba też przyznać, że byli Żydzi protestujący przeciwko takiemu fałszowaniu historii i zniesławianiu Polski. Należał do nich m.in. były więzień Auschwitz i historyk, wieloletni dyrektor Instytutu Pamięci Yad Vashem, prof. Israel Gutman (1923-2013), który stwierdził, że używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” jest jedną z form negowania Holokaustu. Natomiast w 2005 roku Amerykański Kongres Żydowski uznał takie określenie niemieckich obozów za „mylące i szkodliwe”.
Po raz pierwszy o „polskich obozach śmierci” była mowa w sztuce Arthura Millera „Incydent w Vichy”, którą wystawiono w Nowym Jorku w 1964 roku. Od tamtego czasu termin ten był używany tysiące razy przez media, głównie zachodnie. Prawdziwa plaga pisania o „polskich obozach” nastąpiła po 1989 roku. Według polskiego MSZ tylko w 2009 roku określenie to pojawiło się 103 razy, w tym 20 razy w mediach niemieckich, po 16 razy w mediach amerykańskich i hiszpańskich, 8 razy w Austrii, 6 razy w Kanadzie, 5 razy we Francji oraz po jednym razie na Słowacji, w Serbii i Irlandii. Określenia „polskie obozy” używały dotychczas media amerykańskie (m.in. „Boston Globe”, „New York Times”, „New York Daily News”, ABC News, CBS News), brytyjskie (m.in. „The Guardian”, TV Channel 4 News), włoskie („Corriere della Sera”, „Il Sore 24 Ore”, „La Repubblica”, „La Stampa”, „L’Unitá”, agencja ANSA), francuskie (m.in. „Le Figaro”, „Le Monde”), belgijskie („Metro”), norweskie („Avisa Sor-Trondelag”), słowackie (TV TA3, STV), rosyjskie (m.in. RIA Novosti, RT), izraelskie (m.in. „Haaretz”), niemieckie („Bild”, „Der Spiegel”, „Der Tagesspiegel”, „Die Welt”, „Die Zeit”, „Focus”, „Junge Welt”, „Rheinische Post”, „Stern”, „Süddeutsche Zeitung”, „Thurgauer Zeitung”, „Westdeustche Zeitung”, agencja DPA, niemiecki Reuters), a także argentyńskie, australijskie, brazylijskie, bułgarskie, czeskie, fińskie, hiszpańskie, irlandzkie, kanadyjskie, luksemburskie, macedońskie, norweskie, portugalskie, słoweńskie, szwajcarskie, wenezuelskie i węgierskie [12].
Terminu „polskie obozy” użyło też kilkakrotnie Centrum Szymona Wiesenthala, które wydawałoby się powinno doskonale wiedzieć czyje były obozy istniejące podczas drugiej wojny światowej na okupowanych przez Niemcy ziemiach polskich. Określenia „polish death camp” użył 29 maja 2012 roku podczas oficjalnego wystąpienia z okazji pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego prezydent USA Barack Obama. Stosowali go też w swoich wypowiedziach inni politycy amerykańscy (m.in. senator Sam Brownback).
Wspomniane media zwykle uzasadniają używanie nazwy „polskie obozy” lokalizacją geograficzną największych obozów koncentracyjnych i ośrodków zagłady, stworzonych przez III Rzeszę. Takie stanowisko zajęła też m.in. norweska Rada Etyki Mediów uznając, że określenie „polski obóz koncentracyjny” nie narusza zasad dziennikarstwa [13]. Istnieją jednak przynajmniej dwa środowiska, które nie ukrywają, że o „polskich obozach” mówią dosłownie. Są to ślązakowcy i neobanderowcy, którzy głoszą, że Polska po 1945 roku jakoby dokonała masowych zbrodni na Ślązakach i Ukraińcach właśnie w „polskich obozach koncentracyjnych” (chodzi im m.in. o obozy internowania w Jaworznie i Świętochłowicach).
Stosowanie przez niektórych zachodnich autorów terminu „polskie obozy” niejednokrotnie zawiera wyraźny podtekst, że były one „polskie” bynajmniej nie ze względu na swoje położenie. Przykładem tego jest chociażby Alan M. Dershowitz – adwokat rabina Avrahama Weissa (organizatora prowokacji w oświęcimskim Karmelu w 1989 roku) – który w swojej książce „Hucpa” napisał, iż Żydów „zagazowano w olbrzymich polskich obozach zagłady w Auschwitz-Birkenau, Treblince, Bełżcu, Chełmnie i Sobiborze” [14].
Niemiecki historyk Dieter Schenk w wypowiedzi dla Polskiego Radia w październiku 2013 roku uznał, że w jego kraju określenie „polskie obozy zagłady” używane jest celowo i jest to świadoma manipulacja. Wezwał też rząd polski do bezwzględnej walki z tego typu przekłamaniami [15]. Wkrótce organy polskiego państwa pokazały jak prowadzą taką walkę. Okazją ku temu był wniosek niemieckiej Polonii o ściganie przez polski wymiar sprawiedliwości niemieckiego dziennika „Rheinsche Post”, na którego łamach w sierpniu 2013 roku napisano o „polskich obozach” i „polskich gettach”. Wyciągnięcie konsekwencji prawnych wobec tej gazety uniemożliwiła prokurator Mariola Reda-Pieczeniewska z Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Mokotowa, która uznała, że autorzy publikacji nie mieli zamiaru znieważenia narodu polskiego, ponieważ podobno chcieli jedynie wskazać, iż obozy i getta były na ziemiach polskich [16].

Od „polskich obozów” do „Nazi Poland”
Z czasem obok używania nazwy „polskie obozy” jako rzekomego określenia ich lokalizacji geograficznej rozpoczęło się sugerowanie wprost polskiego udziału w zagładzie Żydów podczas drugiej wojny światowej. W popularnym amerykańskim serialu telewizyjnym „Holocaust” z 1978 roku krwawej pacyfikacji getta warszawskiego w 1943 roku dokonuje razem z SS oddział żołnierzy ubrany w polskie mundury i z orzełkami na rogatywkach (pierwowzór „polskiego SS”?). W wydanej rok później powieści amerykańskiego pisarza Williama Styrona „Wybór Zofii” (zekranizowanej przez Alana Pakulę w 1982 roku) plan zagłady Żydów opracowuje dla III Rzeszy Polak-profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. W tym nurcie sytuuje się też paszkwilanckie pisarstwo wielu autorów, głównie żydowskiego pochodzenia (m.in. Jerzy Kosiński), o których szerzej wspomniałem w swoim artykule „Kto neguje Holokaust?”, publikowanym na łamach „Myśli Polskiej”. Do tego nurtu zalicza się także tzw. pedagogika wstydu, czyli uznawana w niektórych kręgach za naukową publicystyka historyczna Jana Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego i innych autorów.
Nie można zatem wykluczyć, że określenie „polskie SS” w publikacji „Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada” jest fragmentem wyższego etapu operacji kreowania winowajcy zastępczego niemieckich zbrodni z okresu drugiej wojny światowej.
Bezpośredniego oskarżenia Polski o zagładę Żydów podczas drugiej wojny światowej dokonał po raz pierwszy w 1994 roku Norman F. Cantor – profesor historii na New York University – który w swojej książce „The Sacred Chain. The History of the Jews” napisał, że współudział Polaków w zagładzie Żydów „był znaczący i nie podlegający dyskusji (…). Polscy katolicy tysiącami pracowali w obozach koncentracyjnych i komandach śmierci (…). Polscy katolicy tysiącami uczestniczyli w obsłudze obozów koncentracyjnych i plutonów egzekucyjnych” [17]. W tym samym roku Andrew Kendall – redaktor naczelny największej kanadyjskiej gazety codziennej „The Toronto Star” – oskarżył Armię Krajową o masowe zbrodnie na Żydach, a rząd polski na uchodźstwie o rzekome opóźnianie informacji o zagładzie Żydów [18]. Drogę Cantorowi i Kendallowi utorował niewątpliwie Reuben Ainsztein – brytyjski publicysta żydowskiego pochodzenia – który w wydanej w 1974 roku w USA książce „Jewish resistance in Nazi-occupied Eastern Europe” napisał, że „wielu z polskich nazistów, to byli polscy oficerowie i jako takim dano im dowództwo nad oddziałami Armii Krajowej, gdzie robili wszystko, aby zintensyfikować antyżydowską nienawiść” [19].
W 2004 roku dziennikarz Hans-Wilhelm Steinfeld oskarżył Polaków w norweskiej telewizji NHK o dokonanie pogromów lwowskich w 1941 roku, których sprawcami faktycznie byli nacjonaliści ukraińscy. Użył przy tym określenia „polscy naziści we Lwowie” [20]. Efraim Zuroff – dyrektor wspomnianego Centrum Szymona Wiesenthala – w wywiadzie dla „Le Figaro” z 28 stycznia 2005 roku powiedział, że w Polsce istniał „reżim pronazistowski” [21].
Po „polskich obozach” przyszła kolej na „polskie getta” i „Nazi Poland” („nazistowska Polska”). Nic więc dziwnego, że musiało się też pojawić „polskie SS” i bynajmniej nie jest to „błąd gramatyczny”. Sformułowanie „polskie getta” – w odniesieniu do gett żydowskich w okupowanej przez Niemców Polsce – pojawiło się m.in. w kwietniu 2009 roku na internetowym portalu „Gazety Wyborczej” (gazeta.pl) [22]. Terminu „Nazi Poland” – jako rzekomego określenia Polski okupowanej przez Niemcy – używały kilkakrotnie m.in. „Los Angeles Times”, „San Francisco Chronicle”, czy hiszpańskie „Publico” [23]. Stał się on także tytułem książki Fay Walker i Leo Rosen – „Hidden. A Sister and Brother in Nazi Poland”, wydanej w 2002 roku przez Uniwersytet Stanowy Wisconsin. Redaktorem tej książki była Caren S. Neile, przedstawiana na stronie internetowej uniwersyteckiego wydawnictwa jako „zawodowa pisarka i wydawca” [24].
F. Kathleen Foley w recenzji sztuki teatralnej o Jerzym Kosińskim („More Lies About Jerzy”) napisała, że „Jerzy Kosiński wzbudził kontrowersje swoją powieścią „Malowany Ptak”, którą chętnie promował jako autobiograficzną relację ze swego dzieciństwa w nazistowskiej Polsce”25. W 2005 roku francuski dziennik „Le Progress” w serii artykułów poświęconych wizycie młodzieży z Lyonu w Muzeum Auschwitz-Birkenau podał m.in., że pierwsze obozy koncentracyjne były otwierane w 1940 roku przez Polaków i że „naziści znaleźli w Polsce warunki do rozwoju obozów” [26].
Nigdy nie zetknąłem się z tym, żeby o jakimkolwiek innym oprócz Polski kraju okupowanym przez III Rzeszę Niemiecką pisano, że był „nazistowski”. Nigdy też nie słyszałem, żeby ktoś nazwał Natzweiler obozem „francuskim”, Malines obozem „belgijskim”, Hertogenbosch obozem „holenderskim”, Terezin obozem „czeskim”, Mauthausen obozem „austriackim”, Kaiserwald obozem „łotewskim”, a Mały Trościeniec obozem „białoruskim” i uzasadniał to lokalizacją geograficzną. Dlaczego więc te „przejęzyczenia” i „błędy gramatyczne” nagminnie pojawiają się tylko w stosunku do Polski?
Nigdy również nie zetknąłem się z tym, żeby reżim Vichy we Francji, rząd Quislinga w Norwegii, albo reżim ludaków na Słowacji były opisywane jako nazistowskie, choć przecież były nazizmowi bliskie, a Francja-Vichy i Słowacja aktywnie współpracowały z III Rzeszą w zagładzie Żydów. Zazwyczaj mówi się w tym wypadku o „satelitach III Rzeszy”. Nigdy nie zetknąłem się, by ktoś mówił o nazistowskiej Danii, chociaż pod okupacją niemiecką działał duński rząd, a nawet parlament. Nigdy nie spotkałem się z określeniem „nazistowskie Węgry”, chociaż po odsunięciu od władzy Miklósa Horthy’ego w 1944 roku Niemcy zainstalowali w tym kraju jawnie nazistowski reżim strzałokrzyżowców. Nigdy nie zetknąłem się, by mówiono o nazistowskiej Rumunii, chociaż reżim Antonescu samodzielnie przeprowadził zagładę 265 tys. Żydów (43 proc. wszystkich Żydów rumuńskich) [27].
Ba, nawet w stosunku do chorwackich ustaszy i ich tzw. Niepodległego Państwa Chorwackiego rzadko pojawia się przymiotnik „nazistowski”, chociaż swoim fanatyzmem i okrucieństwem przewyższali nazistów niemieckich. Rzadko też spotykałem się z nazywaniem obozu zagłady w Jasenovac mianem obozu chorwackiego (najczęściej jest to obóz „faszystowski”), chociaż był to obóz chorwacki – jedyny podczas drugiej wojny światowej nazistowski obóz koncentracyjny założony w Europie przez państwo inne niż III Rzesza Niemiecka.
W przypadku tych państw nikt nigdy się nie „przejęzyczył”. Nie było nazistowskiej Francji, Rumunii i Słowacji oraz nazistowskich Węgier. Nie było nawet nazistowskich Niemiec. Była natomiast „nazistowska Polska” z „polskimi obozami” i „polskim SS”.
W 2007 roku hiszpańska dziennikarka i pisarka Pilar Rahola w słynnym artykule na łamach „El Pais” pt. „Polska wciąż budzi grozę” stwierdziła m.in., że „Kluczową rolę w Holokauście odegrali Polacy (…). Polacy wymyślili antysemityzm. Był w Polsce, zanim doszli do władzy faszyści (…). Zrobiłam analizę historii Żydów i Kościoła katolickiego. Rola, jaką odegrał ten Kościół, w tym też polski, w Holokauście jest zasadnicza” [28]. Można powiedzieć, że obłęd sięgnął zenitu.

Cena rozwoju zależnego
Operacja zapoczątkowana w 1956 roku przez służby specjalne RFN przybrała w ostatnich latach na sile i nieubłaganie zmierza do wykreowania Polski już nie na zastępczego i drugoplanowego, ale głównego winowajcę Holokaustu. Ta operacja jest prowadzona w różnych krajach i przez różne środowiska. Ma też różne cele. Jeden cel jednakże wydaje się wiodący, a jest nim moralna i polityczna degradacja Polski celem jej podporządkowania ośrodkom kreującym nowy porządek globalny.
Siły polityczne rządzące w Polsce po 1989 roku przez długi czas nie rozumiały powagi sytuacji, a na kampanię zniesławiania reagowały połowicznie, chaotycznie i niejednokrotnie bojaźliwie. Główni aktorzy polskiej sceny politycznej nie wyobrażają sobie funkcjonowania kraju w innej konstelacji geopolitycznej niż opcja euro-atlantycka, a ich daleko posunięta podległość wobec Zachodu niejednokrotnie stanowiła przeszkodę w skutecznej walce z kampanią oczerniania.
Niestety realia są takie, że „polskie obozy”, „polskie SS” i „Nazi Poland” – tak jak deindustrializacja, depopulacja, emigracja zarobkowa, udział w „misjach pokojowych” w Iraku i Afganistanie oraz wspieranie pomajdanowej Ukrainy – są ceną, jaką trzeba płacić za funkcjonowanie w ramach opcji euro-atlantyckiej. Jest to cena – mówiąc językiem socjologii – rozwoju zależnego, a innymi słowy cena przynależności Polski do postmodernistycznej cywilizacji Zachodu, w której – zgodnie z założeniami konstruktywizmu – klasycznie pojmowana prawda i moralność nie istnieją.

Bohdan Piętka

[1] We francuskim dzienniku „Le Figaro” pojawił się zwrot „polski obóz zagłady”, www.kresy.pl, 11.02.2016.
[2] B. Piętka, „Kto neguje Holokaust?”, „Myśl Polska” nr 5-6 (2071/72), 31.01-7.02.2016, s. 17.
[3] Irlandzki historyk: Polacy nie mogą zaprzeczyć swojej roli w Auschwitz, www.onet.pl, 19.09.2015.
[4] To już chorobliwe! Jan Tomasz Gross w „Deutschlandfunk”: „Polacy zabili podczas okupacji dziesiątki tysięcy Żydów. Teraz znów idziemy w kierunku autorytaryzmu”, www.wpolityce.pl, 19.02.2016; Jan T. Gross: chcę rozświetlić ciemność, www.onet.pl, 20.02.2016; Prof. Żbikowski: z rąk Polaków mogło zginąć 150 tys. Żydów, www.wiadomosci24.pl, 26.04.2014; wywiad Pawła Śpiewaka dla „Rzeczpospolitej” (26-27.11.2011); wywiad Aliny Całej dla „Rzeczpospolitej” (25.05.2009) pt. „Polacy nie zdali egzaminu”.
[5] Prezydent Komorowski o Jedwabnem: „Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. Czy to był „naród”?, www.wpolityce.pl, 10.07.2011.
[6] “Flight and Freedom. Strories of Escape to Canada by Ratna Omidvar and Dana Wagner”, www.btlbooks.com (dostęp 5.02.2016).
[7] „Polskie SS” w książce kanadyjskiego wydawnictwa. Ambasada reaguje”, www.fakty.interia.pl, 5.02.2016; Refugee Stories: Flight and Freedom by Bernie Farber, www.nowtoronto.com (dostęp 5.02.2016), Max Farber, told by Bernie Farber, www.flightandfreedom.ca (dostęp 5.02.2016).
[8] Por. Ch. Bishop, „Waffen-SS Divisions 1939-45” (wyd. pol., „Dywizje Waffen-SS 1939-1945”, Warszawa 2015).
[9] J. Gdański, „Polacy po stronie Niemców”, „Inne Oblicza Historii” nr 02/2005; H. Kawka, „Polnische Wehrmacht”, „Inne Oblicza Historii” nr 02-03/2007; C. Madajczyk, „Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce”, t. I, Warszawa 1970, s. 462; S. Żerko, „Próba sformowania na Podhalu „Legionu Góralskiego” Waffen-SS”, „Przegląd Zachodni” nr 2 (284), Poznań 1997, s. 217-222.
[10] Autorki kanadyjskiej książki twierdzą, że „Polish SS” to… błąd gramatyczny. Reduta Dobrego Imienia interweniuje, www.natemat.pl (dostęp 22.02.2016).
[11] T. Formicki, „Nazistowskie demony nad niemieckimi służbami specjalnymi”, www.konserwtyzm.pl, 26.01.2012; M. Ziętek, Polityka historyczna, www.realitas.pl, 5.05.2012.
[12] Błędne nazewnictwo w mediach zagranicznych dotyczące obozów koncentracyjnych hitlerowskich Niemiec na terenach okupowanej Polski. Raport Departamentu Systemu Informacji MSZ (styczeń-marzec 2005 r.), www.msz.gov.pl (dostęp 23.02.2016).
[13] W Norwegii określenie „polskie obozy” nie narusza zasad, www.tvn24.pl, 26.11.2015.
[14] J.R. Nowak, „Osaczanie Polski”, „Niedziela” nr 7/2011, www.sunday.niedziela.pl (dostęp18.01.2016).
[15] Niemiecki historyk: Niemcy świadomie używają sformułowania „polskie obozy zagłady”. Nie ma mowy o lapsusie językowym, www.wpolityce.pl, 12.10.2013.
[16] Prokuratura: były polskie obozy koncentracyjne, www.gpcodziennie.pl, 13.12.2013; „Polskie obozy koncentracyjne” standardem również dla polskiej prokuratury?, www.wpolityce.pl, 13.12.2013; Prokuratura: zwrot „polskie obozy” nie znieważa Polaków, www.polskieradio.pl.
[17] N. F. Cantor, „The Sacred Chain. The Histoty of the Jews”. New York 1994, s. 345-346.
[18] „The Toronto Star” z 27.05.1994.
[19] R. Ainsztein, „Jewish resistance in Nazi-occupied Eastern Europe. With a historical survey of the Jew as fighter and soldier in the Diaspora”, New York 1974, s. 676.
[20] Błędne nazewnictwo w mediach zagranicznych dotyczące obozów koncentracyjnych…
[21] Tamże.
[22] Ponad 60 lat po wojnie odkryli, że przeżyli dokładnie to samo, www.gazeta.pl, 20.04.2009.
[23] A. Heller, „Murals from Nazi Poland see the light”, www.sfgate.com (strona internetowa „San Francisco Chronicle”), 23.02.2009; P. L. Woods, „Hellish days in Nazi Poland”, www.latimes.com (strona internetowa „The Los Angeles Times”), 24.05.2008.
[24] „Hidden. A Sister and Brother in Nazi Poland”, www.uwpress.wisc.edu (strona internetowa The University of Wisconsin Press), dostęp 23.02.2016.
[25] O „nazistowskiej Polsce” w „Los Angeles Times”, www.fronda.pl, 6.06.2010.
[26] Błędne nazewnictwo w mediach zagranicznych dotyczące obozów koncentracyjnych…
[27] D. Deletant, „Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera”, Warszawa 2010.
[28] Hiszpańska dziennikarka znów oskarża nas o Holokaust, www.dziennik.pl, 12.10.2007.

Myśl Polska, nr 11-12 (13-20.03.2016)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 28 sty 2017, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/45089-dziadostwo-bbc-po ... holokaust/

BBC to nie brytyjska, ale żydowska i anglojęzyczna stacja TV. Kolejny raz żydzi swoimi kalumniami dają sygnał, że holokaust rozumiany jako masowe mordy żydów to brednia, że żydów podczas II wojny światowej wcale nie mordowano, że na tych zdjęciach te zwały trupów to mordowani przez Niemców Słowianie, a głównie Polacy. Przecież pamięci swoich rodaków mordowanych tak strasznie i okrutnie nie kalaliby żydzi kłamstwami i kalumniami.

Kopia artykułu:

Zakłamana BBC – polscy kolejarze kolaborantami wspierającymi Holokaust
Michał Miłosz Opublikowano 27 stycznia 2017

Według brytyjskiej stacji telewizyjnej polscy kolejarze są współwinni Holocaustu w takim samym stopniu, jak norwescy urzędnicy, francuscy policjanci z Vichy czy ludobójcy z OUN-UPA.
Taki skandaliczny artykuł autorstwa Allana Litlle’a pojawił się na stronie BBC News w dniu rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz – Birkenau 27 stycznia 2017 roku.

http://www.bbc.com/news/world-europe-38745115
Znalazła się w nim taka uwaga „Holokaust nie był wyłącznie niemieckim przedsięwzięciem. To wymagało aktywnej współpracy norweskich urzędników, policji francuskiej, polskich maszynistów kolejowych i ukraińskich grup paramilitarnych. W każdym kraju zajęty w Europie byli entuzjastycznie nastawieni uczestnicy (Holokaustu przyp. aut.)”.
Komentarz Prawego – Jak widać dziadostwo lewackiej BBC osiąga kolejne wyżyny. Porównuje polskich kolejarzy (z których wielu było w ruchu oporu) do niemieckich zbrodniarzy i ich najaktywniejszych kolaborantów z francuskiego państwa Vichy, czy sadystów i morderców z OUN-UPA. Jak widać celem jest maksymalne zrelatywizowanie prawdy i zniesienie odpowiedzialności z „dobrych” Niemców.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 28 sty 2017, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/45084-polski-oboz-zagla ... telewizji/

„Polski obóz zagłady” we włoskiej telewizji
Michał Miłosz Opublikowano 27 stycznia 2017

„Polskim obozem zagłady” nazwano niemiecki nazistowski obóz Auschwitz w dzienniku włoskiej komercyjnej stacji telewizyjnej Canale 5 w materiale na temat obchodów Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W sprawie tej interweniowała ambasada RP w Rzymie.
W materiale w porannym wydaniu programu informacyjnego Tg5 przypomniano, że 27 stycznia to rocznica wyzwolenia „polskiego obozu zagłady” Auschwitz. Następnie mowa była o obchodach rocznicy z udziałem prezydenta Włoch Sergio Mattarelli i przewodniczących obu izb parlamentu. Ambasada RP we Włoszech poinformowała PAP, że w sprawie tego sformułowania natychmiast interweniowała u kierownictwa redakcji dziennika Tg5. W środę, na dwa dni przed obchodami Dnia Pamięci, polska ambasada wystosowała obszerny apel do włoskich mediów o to, by używać właściwego określenia w odniesieniu do obozu Auschwitz i przypomniała, że poprawna nazwa, zaaprobowana przez UNESCO to:
Auschwitz Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 29 sty 2017, 09:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/w-sumlinski-o-zy ... 86486.html

W. Sumliński o 'żydowskich obozach śmierci'
28.01.2017, 20:28

Obrazek

Dziennikarz i pisarz Wojciech Sumliński na swoim profilu na Facebooku napisał kilka mocnych słów o tematyce obozów śmierci.

Bardzo żałuję, że w związku z krótkim pobytem z rodziną w Tatrach nie będę mógł skorzystać z zaproszenia Macieja Pawlickiego do udziału w dzisiejszym programie „Studio Polska” poświęconego „Polish Death Camps”. Żałuję, bo temat ważny, a jego konsekwencje bardziej dalekosiężne, niż wielu osobom mogłoby się wydawać. Zrozumiałem to po wyjeździe za Ocean, do Kanady i Stanów Zjednoczonych, gdy od mieszkających tam Polaków dowiedziałem się, jak wielka jest ignorancja historyczna tamtejszych społeczeństw. Wioletta Kardynał, mieszkająca w Toronto wspaniała polska dziennikarka, z rodziną której się zaprzyjaźniłem, uświadomiła mi, że dla przeciętnego mieszkańca Kanady czy Stanów Zjednoczonych słowo „nazista” z pokolenia na pokolenie brzmi coraz mniej znajomo, a jeśli już brzmi znajomo, to bardziej kojarzy się z Polską, aniżeli z Niemcami.

Po tym, gdy synowie Wioletty Kardynał „dowiedzieli się” w kanadyjskiej szkole „prawdy” o roli Polaków w II wojnie światowej i gdy okazało się, że owa specyficznie rozumiana „prawda” nie jest wynikiem indolencji kanadyjskiego nauczyciela historii, lecz efektem zapisów programowych opracowanych dla kanadyjskich szkół, wspomniana dziennikarska za własne pieniądze objechała pół świata, by nakręcić film dokumentalny pt. „Upside down” (Do góry nogami) pokazujący, jak bardzo i jak metodycznie zakłamuje się odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie z okresu II wojny światowej. Nie trzeba specjalnej wnikliwości, bo tak naprawdę wystarczy jedynie uczciwość i otwarcie oczu, by zauważyć, komu na tym zależy. Są środowiska w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Izraelu, które w tej sprawie od lat wykonują gigantyczną pracę polegającą na zrzucaniu odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej na „nazistów”, których narodowość w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, jak świetnie pokazała to w/w Autorka filmu „Upside down”, już dziś – gdy jeszcze żyją świadkowie historii! – bardziej utożsamiana jest z Polską niż z Niemcami.

To nie przypadek, że pewne wpływowe środowiska niemieckie i żydowskie w tej sprawie grają do jednej bramki, choć cele mają przecież różne. Pierwszym - rzecz oczywista jak to, że woda jest mokra – chodzi o rozmycie, a najlepiej o przerzucenie odpowiedzialności za ich zbrodnie, drugim zaś o rzekomo należne gigantyczne odszkodowania od Polski (za co?), który te temat powraca jak bumerang. Nie pomoże zaklinanie rzeczywistości, poprawność polityczna, ani zapewnienia o przyjaźni polsko niemieckiej czy polsko izraelskiej. Gdy w grę wchodzą twarde interesy, a „na stole” leżą wielkie pieniądze, prawda historyczna staje się ich ofiarą - i tak zrodził się mit o „polskich obozach koncentracyjnych” czy później o „polskich obozach śmierci”.
reklama

Tłumaczenie, że sformułowanie jest poprawne bo przecież obozy te były umiejscowione na terenie Polski jest równie nikczemne i absurdalne, jak nikczemne i absurdalne byłoby mówienie i pisanie np. o „żydowskich obozach śmierci”, bo – jakby w oparciu o podobnie idiotyczną „logikę” mógł ktoś uzasadniać - byli w nich przecież w dużej mierze zamykani Żydzi. Jest zatem wielka praca do przepracowania i nie łudźmy się, że ktokolwiek wykonał ją za nas. Kłamstwa i manipulacje będą trwały tak długo, jak długo nie postawimy twardego oporu podłym oszczercom - z którejkolwiek bądź strony oszczerstwa by nie pochodziły. Pewność swoją czerpię z rozmowy z Andrzejem Pileckim, synem Rotmistrza Pileckiego, którego onegdaj wiozłem z Warszawy do Kazimierza n. Wisłą, w związku z otworzeniem ulicy imienia Rotmistrza. Andrzej Pilecki opowiedział mi niezwykłą historię. Któregoś razu zgłosili się do niego „ważni ludzie z Hollywood” z pytaniem: „czy pan wie, że pana tata miał korzenie żydowskie?

Andrzej Pilecki zaprzeczył, „rewelacje” nazwał bzdurą. W odpowiedzi usłyszał: „O pana bohaterskim ojcu wiedzą co poniektórzy w Polsce, ale nic nie wie świat. A my mamy wielomilionowy budżet i największe gwiazdy Hollywood. Proszę nie przeszkadzać, bo przecież ojciec mógł mieć korzenie żydowskie, a pan mógł o tym nie wiedzieć”. Na kolejne dementi ważni ludzie z Hollywood poprosili o przemyślenie sprawy, później przyjechali raz jeszcze, pisali i dzwonili, przekonywali i namawiali. Andrzej Pilecki nie zgodził się jednak „uczynić” z ojca Polaka – Żyda, którym przecież Rotmistrz nie był. Gdyby się zgodził, jakże „prawdziwy” mógłby powstać hit – historia bohaterskiego Żyda, który ucieka z „polskiego obozu koncentracyjnego”, a następnie zostaje zamordowany przez Polaków (bo przecież oprawcy Rotmistrza nosili polskie mundury). Taki film nie powstał tylko dlatego, że na przeszkodzie stanął dzielny syn dzielnego człowieka. I nie ważne, że film, który dzięki postawie Andrzeja Pileckiego nie powstał, nie miałby nic wspólnego z prawdą. Ważne, że byłby po tzw. „linii”, jak „po linii” jest pisanie dziś o „polskich obozach śmierci”.

Od nas i tylko od nas zależy – od naszej determinacji, konsekwencji i odwagi - jak długo w imię poprawności politycznej pozwolimy na przedstawianie nas, jako narodu morderców, kolaborantów i tchórzy, którym to narodem, w przeciwieństwem do wielu innych, nigdy nie byliśmy! Droga walki o prawdę nigdy nie jest łatwa i nie będzie łatwa także i tym razem, ale - paradoksalnie - jest prosta. Jest prosta, bo jak mówił błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, gdy nie wiesz, czego się trzymać, trzymaj się prawdy, a wszystko stanie się proste.

I tylko tyle - i aż tyle - chciałem dziś Państwu powiedzieć w programie „Studio Polska” w TVP…

Wojciech Sumliński


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 05 mar 2017, 10:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/03/0 ... la-kukiza/

Toczy się agresywna wojna informacyjna, w której z jednej strony opluwa się najszlachetniejszych wojowników XX wieku, a jednocześnie gloryfikuje najbardziej zwyrodniałych morderców w dziejach ludzkości. Wojna ta jak zwykle ma obrażać Polaków, by wygnać z polskich serc miłość do własnej ojczyzny.

Kukiz zajął w tej wojnie jednoznaczną pozycję. Obnażył się jako jawny polakożerca i miłośnik banderowców.

Kopia artykułu:

Gloryfikacja UPA oraz splugawienie „Ognia” i „Burego”. Obalamy zakłamane mity! HISTORIA WIELKIEJ POLSKI – ze szczególną dedykacją dla Pawła Kukiza.
Posted by Marucha w dniu 2017-03-04 (sobota)

Rodziny partyzantów, środowiska kombatanckie, górale i oraz przedstawiciele najwyższych władz państwowych, uczestniczyli w uroczystości 70. rocznicy ostatniej walki i śmierci Józefa Kurasia „Ognia”. Podczas uroczystości została odczytana decyzja ministra Antoniego Macierewicza o potwierdzeniu stopnia majora Wojska Polskiego Józefa Kurasia „Ognia”.
W zupełnie inny sposób Kurasia oraz Romualda Rajsa „Burego” upamiętnił Paweł Kukiz, stając w jednym szeregu z funkcjonariuszami Gazety Wyborczej.
18 lutego, lider partii Kukiz’15, opublikował na Facebook’u ohydny wpis, w którym opluł Żołnierzy Wyklętych, równocześnie gloryfikując – bez imienia i nazwiska – prawe postacie z UPA. Wpis został opublikowany w 70. rocznicę śmierci Kurasia oraz w kontekście sprawy zablokowania marszu narodowców w Hajnówce, którzy uczczą postać Romualda Rajsa „Burego”:

Obrazek

Jeśli domagamy się od Ukraińców weryfikacji podejścia do UPA (a należy to zrobić jak najszybciej) to najpierw powinniśmy rzetelnie przyjrzeć się naszym Wyklętym. Oczywiście nie porównuję tych dwóch formacji bo potężna różnica polega na tym, ze ta pierwsza była z gruntu bandycka choć zdarzały się postaci prawe a u nas odwrotnie – pośród masy prawych Żołnierzy mieliśmy jednostki w postaci bandytów.

Nie ulega wątpliwości, że ogromna większość Wyklętych była Bohaterami ale nie wolno gloryfikować tych, którzy pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” dokonywali zbrodni na ludności cywilnej. A takie postaci jak „Bury”czy „Ogień” są – mówiąc bardzo delikatnie- kontrowersyjne. Bóg jest Miłością a ten, który „w imię Ojczyzny” zionie nienawiścią tak, że morduje bezbronnych cywili (a szczególnie kobiety i dzieci) nie ma prawa odwoływać się do Honoru – napisał Kukiz.
Gdyby taki tekst pojawił się na łamach Polityki czy Gazety Wyborczej, nikt nie byłby zaskoczony. Festiwal nienawiści wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego w tamtych mediach, to już przecież norma. Nie można jednak przejść obojętnie wobec ohydnego „upamiętnienia” Kurasia i Burego przez człowieka, który do niedawna pozował na bezkompromisowego patriotę i antysystemowca.
Paweł Kukiz popłynął z prądem polonofobii, która od dziesiątków lat próbuje zrównać Wyklętych z bestiami mordującymi dzieci i kobiety. Tym samym stanął w opozycji do tych, którzy od lat odkłamują prawdę o żołnierzach z lasu.
Zwłoki polskich mieszkańców wsi Lipniki w powiecie kostopolskim na Wołyniu. 26 marca 1943 roku Ukraińcy z oddziałów UPA zamordowali tam 182 osoby.Zwłoki polskich mieszkańców wsi Lipniki w powiecie kostopolskim na Wołyniu. 26 marca 1943 roku Ukraińcy z oddziałów UPA zamordowali tam 182 osoby.

Prawe postacie pośród ludobójców?
Zwłoki polskich mieszkańców wsi Lipniki w powiecie kostopolskim na Wołyniu. 26 marca 1943 roku Ukraińcy z oddziałów UPA zamordowali tam 182 osoby.
Paweł Kukiz dokonał czegoś obrzydliwego. Mimo, iż stwierdził, że nie porównuje tych dwóch formacji, w rzeczywistości postawił znak równości pomiędzy Żołnierzami Wyklętymi a ludobójcami z UPA, których program w istocie zakładał mordowanie cywilów, rozpruwanie wnętrzności ciężarnych kobiet, obcinanie piersi, wyłupywanie oczu, wieszanie płodów na hakach, przybijanie zakrwawionych gospodarzy do drzwi od stodoły oraz profanację wszystkiego święte i katolickie. UPA to była organizacja ludobójcza, w której zważywszy na jej programowy, zbrodniczy charakter, nie można odnaleźć postaci prawych.
W tym miejscu rodzi się również pytanie, czy Kukiz jest w stanie podać choćby dwa nazwiska prawych postaci z UPA? Skąd zaczerpnął takiej wiedzy? Na czym miałaby polegać prawość tych, którzy mordowali polską ludność cywilną? Odnoszę wrażenie, że jego wiedza pochodzi, z któregoś z postkominternowskich mediów, albo opublikowane słowa są z jego strony żałosnym ukłonem w kierunku prawosławnych i grekokatolików, o których elektorat zabiega.
Romuald Rajs „Bury”Romuald Rajs „Bury”

„Kontrowersyjna” akcja Rajsa
Z wpisu Pawła Kukiza można wyciągnąć wniosek, że czystki etniczne były częścią działalności Józefa Kurasia „Ognia” i Romualda Rajsa „Burego”.
W tym miejscu rodzi się pytanie, skąd u Kukiza taka wiedza i co konkretnie miał na myśli? W przypadku „Burego” prawdopodobnie Kukiz miał na myśli owiane kłamstwem wydarzenia ze stycznia i lutego 1946 roku, kiedy oddziały Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, którym dowodził kpt. „Bury”, spaliły białoruskie wsie Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska. Według szacunków społecznego komitetu rodzin ofiar zginęły 82 osoby, w tym 30 furmanów, z usług których korzystał oddział, aby się przemieszczać po okolicy. IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji, przyjmuje że ofiar było 79.
W wyniku wielu niedopowiedzeń oraz przekłamań komunistyczna, a obecnie postkomunistyczna propaganda robi wszystko co w jej mocy, aby zhańbić dokonania Rajsa.
Jak było naprawdę? Czy NZW przeprowadziło czystkę etniczną? Ofensywa oddziału „Burego”, w którego składzie było wielu Białorusinów wyznania prawosławnego, w rzeczywistości nie miała nic wspólnego z atakiem na tle religijnym czy etnicznym, ale była odpowiedzią na mordy, których Białorusini, zwłaszcza należący do jednostek kolaborujących z komunistami, dopuszczali się na polskich cywilach. Co istotne, ramię w ramie z Romualdem Rajsem walczyli białoruscy żołnierze wyznania prawosławnego.
Tamte wydarzenia wbrew nachalnej narracji propagandy PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii nie były czystka etniczną, nie miały także podtekstu religijnego, ani nawet narodowościowego. Wynikały wyłącznie z antypolskiego i prokomunistycznego nastawienia części społeczności prawosławnej/białoruskiej tamtego terenu.
Nie jest prawdą, że partyzanci kpt. „Burego” mordowali kobiety i dzieci – były to tragiczne ale przypadkowe ofiary walk w terenie zabudowanym – które poniosły śmierć w wyniku zaczadzenia i pożaru. Taka jest prawda – na łamach półrocznika naukowego „Glaukopis” napisał dr Wojciech Muszyński.
W 1995 roku, Sąd Warszawski Okręgu Wojskowego wydał orzeczenie w sprawie kpt. Romualda Rajsa „Burego” oraz jego zastępy por. Kazimierza Chmielowskiego, uznając ich działalność za walkę o niepodległość Polski.

Polski Hiob
Na antypodach wobec prawych postaci z UPA, Kukiz postawił waksmundczyka Józefa Kurasia „Ognia”. Podobnie jak w przypadku „Burego”, również z niego, antypolonici próbują uczynić bandytę.
Sylwetka „Ognia” przypomina postać biblijnego Hioba, którego Pan Bóg wystawił na próbę, odbierając dom i rodzinę. 29 czerwca 1943 Gestapo zamordowało jego ojca, żonę i 2,5-letniego syna, a następnie spaliło jego dom. Wtedy właśnie przyjął nowy pseudonim „Ogień”. Te dramatyczne doświadczenia nie złamały jego wiary. Walce o wolną od niemieckiego i sowieckiego jarzma niepodległą Polskę, poświęcił się aż do śmierci.
Józef Kuraś Józef Kuraś „Ogień”

Współpraca Kurasia z AL i UB
W mediach pokroju Gazety Wyborczej spotkać się można z zarzutem stawianym „Ogniowi” jakoby ten zmieniał poglądy zgodnie z powiewem wiatru historii. Zarzuca mu się walkę w Armii Krajowej, Armii Ludowej, w której walczył z niemieckim okupantem, tworzył struktury MO w Nowym Targu, a przez trzy tygodnie pracował w Urzędzie Bezpieczeństwa, by potem ponownie wrócić do lasu i walczyć przeciwko komunistycznej władzy.
Kilkumiesięczny udział Kurasia w Armii Ludowej (jesień 1944 do lutego 1945), a w konsekwencji kooperacja z Armią Czerwoną, nie była podyktowana kolaboracją na szkodę państwa, ale walką z niemieckim okupantem, by 27 stycznia 1945 pomóc sowietom odbić Nowy Targ. Następnie, na polecenie powiatowego kierownictwa UB zorganizował siły porządkowe i starał się być powiatowym UB, co nie było żadnym ewenementem.
Niemal w całej Małopolsce siły niepodległościowe próbowały przenikać do organów bezpieczeństwa, żeby przejmować władzę w terenie, niezależnie od tego co się dzieje w Lublinie, Warszawie czy Moskwie. Zeszli do Nowego Targu z orłami w koronach i tak pełnili służbę na ulicach – w rozmowie z PAP mówi dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN, autor książki pt. „Józef Kuraś Ogień. Podhalańska wojna 1939-1945”.
Przypisywanie Kurasiowi współpracy z komunistami jest ohydnym kłamstwem. Od 1945 siły NKWD, UB i KBW zwalczały go jako nieprzejednanego wroga, nazywając go „bandytą z lasu” walczącym w polskiej formacji niepodległościowej.
Po dzień dzisiejszy „Ogień” oskarżany jest o antysemityzm i mordowanie Żydów. To kolejne oszczerstwo, które próbuje się wpisać w historię waksmundzkiego „Hioba”. Strzelając do kogokolwiek, „Ogień” nie kierował się względami wyznaniowymi czy etnicznymi. Dla niego nie miało znaczenia czy komunistycznym kolaborantem lub funkcjonariuszem UB był Żyd, Polak czy Ukrainiec. To byli wrogowie Ojczyzny.
Podobnie było w przypadku Słowaków. „Ogień” nie zaatakował ich ze względu na ich przynależność narodową, ale dlatego, że ci, we współpracy z hitlerowcami masowo mordowali Polaków. Do jedynej (sic!) kontrowersyjnej sytuacji doszło pod Krościenkiem, gdzie żołnierze Kurasia zastrzelili kilkunastu cywilów. Dla tego zdarzenia nie ma usprawiedliwienia, jednak należy podkreślić, że ta akcja nie była odpowiedzią na rozkaz „Ognia”.
Z drugiej strony mamy też informacje o ściganiu przez żołnierzy „Ognia” sprawców zabójstwa dwóch żydowskich kupców – handlarzy jabłek. Ścigali ich podkomendni „Ognia” nawet po jego śmierci – dla PAP mówi dr Korkuć.

W jednym szeregu z Wyborczą
Obalanie parszywych mitów mających na celu destrukcję prawdy historycznej o Żołnierzach Wyklętych jest naszą powinnością. Zwłaszcza, jeżeli w postkominternowską propagandę, gloryfikując banderowskich zbrodniarzy i plugawiąc żołnierzy podziemia niepodległościowego, wpisuje się uważany za bezkompromisowego patriotę i antysystemowca Paweł Kukiz.
Do pewnego momentu liczyłem na refleksję Kukiza, tj. usunięcie z Facebook’a, ohydnego i polonofobicznego wpisu oraz publiczne wycofanie obraźliwych słów o kpt. Romualdzie Rajsie „Burym” oraz Józefie Kurasiu „Ogniu”. Do tego miał go nakłonić Bartłomiej Kuraś, wnuk Wyklętego z Podhala, który domagał się spotkania z liderem Kukiz’15. Do spotkania nie doszło. A szkoda. Kukiz mógł wyjść z sytuacji cało, a tak nie umiejąc przyznać się do błędu stanął po stronie ideowych potomków tych, z którymi walczyli najwięksi bohaterowie powojennej Polski.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta.

https://jacekmiedlar.pl/2017/03/03/glor ... la-kukiza/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 26 mar 2017, 09:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/03/2 ... -historie/

Historia przemilczana. Wstrząsający film „Spalone wsie za Żydów”. Jak instrumentalnie wykorzystuje się historię…
Posted by Marucha w dniu 2017-03-25 (sobota)

Wstrząsający film Krzysztofa Wojciechowskiego. „Historia przemilczana” Film o brutalnych represjach okupanta niemieckiego na Polakach za pomaganie Żydom i o manipulowaniu opinią światową w celu obciążenia Polaków winą za holokaust.

https://player.vimeo.com/video/210044577
https://player.vimeo.com/video/210044670

http://tvv.neon24.pl

Film można bez trudu znaleźć również na Youtube.
Admin



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zakłamywanie historii Polski
PostNapisane: 30 mar 2017, 18:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://parezja.pl/pluzanski-pogrom-kiel ... eparowany/

Płużański: „Pogrom kielecki” został całkowicie spreparowany przez Sowietów
Przez Tadeusz Płużański - 7 czerwca 2016

Miejmy nadzieję, że program TVP w sprawie tzw. „pogromu kieleckiego” przyczyni się do przybliżenia prawdy na temat tego wydarzenia.

Myślę, że mimo wszystko temat tzw. „pogromu” jest dobrze zbadany, tylko opinia publiczna jest nie do końca poinformowana i uświadomiona. Trzeba zdecydowanie powiedzieć, że ta wersja, jakoby było to spontaniczne wystąpienie Polaków przeciwko Żydom, była obliczona na potrzeby polityczne i propagandowe. Skoro Polacy są antysemitami, to trzeba zrobić z nimi porządek. Nie zasłużyli, by samemu się rządzić, więc trzeba ich „wyzwolić”. To jest ten sowiecki program, który realizowano przez lata.

Sytuacja przypomina trochę czasy dzisiejsze, kiedy Polakom również zarzuca się antysemityzm. Co prawda nie można nam już zarzucić pogromów i retoryka „wyzwolenia” nie przejdzie, ale chodzi o ciągłe ośmieszanie Polski w Europie i wymuszanie na nas różnych ustępstw. Właśnie w tym celu używa się straszaka antysemityzmu.

Warto zwrócić uwagę, że wielu polityków z pierwszej linii, jak prezydent Warszawy, mówi między wierszami, że jesteśmy antysemitami. Propaganda dalej hula w najlepsze, ale szczęśliwie Polska dziś jest krajem wolnym i możemy odeprzeć tego typu ataki. Wtedy sytuacja była dużo trudniejsza. Byliśmy krajem podbitym i nie dość, że Sowieci nas tłamsili i mordowali, to jeszcze narzucali swoją propagandę i ciężko było przeciwko temu protestować. Środowiska niepodległościowe co prawda robiły, co mogły, ale ciężko było uświadomić światu, że to, co nazywano „pogromem kieleckim”, de facto czymś takim nie było.

Było to wydarzenie całkowicie spreparowane i wymyślone przez Sowietów. Inspiracja sowiecka jest tutaj całkowicie jasna. Na gruncie historycznym jest to udowodnione. Chodziło o to, aby uzasadnić trzymanie Polaków silną ręką. I to jest odpowiedź na to, czym był tzw. pogrom kielecki. Namawiałbym też, żeby mówić właśnie o „tak zwanym pogromie kieleckim”. Pogromy są spontaniczne, a wydarzenie kieleckie było inspirowane i ewidentnie wykorzystywane propagandowo. Mam nadzieję, że zostanie to odkłamane również na poziomie popularnym, bo niestety wielu Polaków nie zna tej historii i ciurkiem powtarzają oni wymysły propagandy, że powinniśmy bić się w piersi, bo zarówno pod okupacją niemiecką, jak i później, chodziło nam tylko o mordowanie Żydów.

Jest również kwestia Jedwabnego. Tu wracamy do tego okresu okupacji niemieckiej. Jest to ta sama gra propagandowa, która ma miejsce wokół tzw. pogromu. Tymczasem pogromu nie było ani w Kielcach, ani w Jedwabnem. Podobieństwo jest z jednej strony po stronie propagandowej, a z drugiej strony w tym, że nie był to żaden polski mord. Kielce były zmontowane przez Sowietów, a Jedwabne było zmontowane przez Niemców. W oba te wydarzenia Polaków wplątano, ale pamiętajmy, kto za tym stał.

Nawet IPN pod dowództwem Leona Kieresa wyjaśnił tę sprawę w sposób jednoznaczny. Powstały tomy akt dotyczące Jedwabnego i jeśli ktoś je przeczyta, to zorientuje się, że nawet w tym środowisku „kieresowym” przesądzono, że Jedwabne było inspiracją niemiecką. Teraz pytanie, co dalej z tym zrobić?

Trzeba tę wiedzę upowszechniać, ale nie robić z tego centralnego wydarzenia II wojny światowej. Byłoby to nieprawdziwe i karykaturalne. Podobnych wydarzeń w czasie okupacji niemieckiej było przecież wiele. Stworzono precyzyjną marszrutę grup specjalnych i realizowano ściśle określony plan, co wynika z rozkazów najwyższego szczebla. Chodziło o prowokowanie wystąpień antyżydowskich wyglądających na spontaniczne akcje miejscowej ludności.

Pojawia się też pytanie, co zrobić z sugestią o dalszym badaniu Jedwabnego. Ja mam tutaj odmienne stanowisko niż część polskiej prawicy. Można tę sprawę badać, ale moim zdaniem została ona już wyraźnie nakreślona. Można zrewidować dane na temat liczby ofiar, natomiast kluczowe dla mnie jest to, że IPN tą sprawą się zajmował, obszernie zbadał, wnioski są jednoznaczne i to powinno być traktowane jako oficjalne stanowisko państwa polskiego.

Głosy domagające się wyjaśnienia mordu w Jedwabnem są moim zdaniem trochę chybione. Sprawa jest wyjaśniona. Wiadomo kto to zrobił, wiadomo ile było ofiar – na pewno nie tyle, ile podaje Gross… W stodole znaleziono niemieckie łuski, co jednoznacznie mówi nie tylko o niemieckiej inspiracji, ale również wykonawstwie. Nikt rozsądny nie powie przecież, że Polacy mieli wtedy broń i strzelali do Żydów. Byliśmy krajem okupowanym i podporządkowanym. Relacje mówią jasno, że Niemcy tam byli i poruszali się szlakiem: Jedwabne, Radziłów, Wąchock i szereg okolicznych miejscowości.

W związku z Jedwabnem pojawia się również kwestia przeprowadzenia do końca ekshumacji. Owszem, można to robić, ale dla mnie ważniejsza jest ekshumacja polskich bohaterów pomordowanych przez komunistów. Jest to priorytet. W tym kontekście moim zdaniem ekshumacja w Jedwabnem powinna zejść na dalszy plan. Jest coś jeszcze. Często się mówi, że to Lech Kaczyński zablokował ekshumację w Jedwabnem. Oczywiście decyzja wyszła spod jego ręki, ale proszę pamiętać, że ekshumację zablokowały ortodoksyjne środowiska żydowskie, twierdząc, że jest to kalanie pamięci ofiar. Podejmowanie teraz tej sprawy byłoby wbrew Żydom, a to im najbardziej powinno zależeć na wyjaśnieniu sprawy. Dlaczego mamy robić coś na siłę, skoro samym Żydom na tym nie zależy? Nie widzę żadnej potrzeby. Sprawa została moim zdaniem wystarczająco wyjaśniona i wracanie do niej jest chyba takim tematem zastępczym.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 148 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /