Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bitwa pod Trzcianą - 27 czerwca 1629 roku
PostNapisane: 27 cze 2019, 19:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
"Lew Północy" ucieka przed husarią: Bitwa pod Trzcianą (27 czerwca 1629)

Maciej Adam Pieńkowski

Bitwa pod Trzcianą została stoczona 27 czerwca 1629 roku. Zwycięstwo hetmana Stanisława Koniecpolskiego było największym polskim tryumfem nad Szwedami od czasów Kircholmu. Niestety, nie zmieniło niekorzystnego dla Rzeczypospolitej rezultatu wojny.
Wojna, zapoczątkowana desantem wojsk szwedzkich w okolicach Piławy 6 lipca 1626 roku, stanowiła kontynuację wcześniejszych zmagań Rzeczypospolitej z północnym sąsiadem. Gustaw II Adolf, syn króla szwedzkiego Karola IX, objąwszy tron w Sztokholmie podjął się szerokich reform w kraju, również militarnych, które miały w założeniu usprawnić armię szwedzką i stanowić poważny atut w polityce międzynarodowej. Panowanie Gustawa Adolfa położyło podwaliny pod nowoczesne państwo, jakim miała w niedalekiej przyszłości stać się Szwecja.
Trudny przeciwnik

Północny sąsiad Rzeczypospolitej wchodził w XVII wieku, jako państwo zacofane oraz biedne. Nie bez powodu Paul Kennedy w swojej książce Mocarstwa Świata porównał ówczesną Szwecję do pigmeja. Działania Gustawa Adolfa skupiły się więc w pierwszej kolejności na usprawnieniu rządu poprzez wzmocnienie instytucji centralnych. Zreorganizowano kancelarię królewską, usprawniono sądy (w tym wojenne) oraz riksdag. Monarcha zachował jednak większość prerogatyw. Posiadał nie tylko władzę wykonawczą, ale też ustawodawczą, gdyż wydawane przez niego rozporządzenia oraz dekrety były równe mocy uchwale riksdagu. Król wspierał rozwój gospodarki poprzez popieranie rodzimego przemysłu metalurgicznego. Szwecja w okresie jego panowania była ważnym eksporterem żelaza, miedzi oraz srebra na europejskie rynki. Wydobycie tych surowców w znacznym stopniu zasilało budżet państwa. Mimo tego Szwecja była krajem rolniczym. Stopień urbanizacji nie przekraczał 5%, zaś największe miasto królestwa, Sztokholm, liczyło zaledwie 9 tysięcy mieszkańców (Gdańsk ok. 60 tysięcy).

Poważne zmiany w okresie rządów tego władcy zaszły również w armii. Gustaw Adolf jest uważany za twórcę militarnej potęgi swego kraju, która uczyniła ze Szwecji regionalne mocarstwo. Waza wprowadził szereg innowacji w wojsku, zarówno organizacyjnych, jak i technicznych. Od 1620 roku zaczął w Szwecji obowiązywać przymusowy pobór do piechoty, którą rekrutowano z mężczyzn w wieku 18–40 lat. Żołnierzy do służby konnej nie rekrutowano przymusowo. Szeregi kawalerii zasilali posiadacze ziemscy zobowiązani z tytułu jej posiadania do wystawienia odpowiedniej liczby jeźdźców. Dzięki reorganizacji Szwecja była w stanie wystawić w czasie wojny kilkunastotysięczną armię narodową. Przykładowo w interesującym nas 1629 roku powołano do wojska 8 tysięcy mężczyzn służących w piechocie. W armii tej wprowadzono surową dyscyplinę.

Gustaw Adolf dokonał zmian również w artylerii. W 1629 roku Szwecja dysponowała 6 kompaniami artylerii, które połączono w regiment. Zasługą króla było wprowadzenie do wyposażania armii dział trzyfuntowych, które są znane pod nazwą „skórzanej armaty Gustawa Adolfa”. Lekkie i mobilne, były groźną bronią na polu bitwy, a zasięg do 300 metrów sprawił, że stanowiły poważne wyzwanie dla polskiej jazdy.

Reorganizacja armii szwedzkiej nie zaspokajała jednak w pełni potrzeb wojennych państwa, dała się za to mocno we znaki miejscowej ludności, która musiała dźwigać ciężar reformy. Stąd w szeregach armii Gustawa Adolfa widzimy wielu najemników, werbowanych w Anglii, Szkocji, Francji czy Rzeszy. Aby sprostać ich utrzymaniu, Szwecja musiała się zadłużać, posiadała jednak spore możliwości kredytowe, dzięki czemu mogła zaspokajać bieżące potrzeby armii na etacie wojennym.

Pierwsze efekty opisanych wyżej zmian można było dostrzec w 1621 roku, kiedy Szwedom udało się zdobyć Rygę. W kolejnych wojnach o Inflanty Gustaw Adolf odnosił dalsze sukcesy. Jednak w roku 1625, wobec krystalizującej się ligi katolickiej pod przywództwem Habsburgów, a wymierzonej w protestantów, król szwedzki postanowił przenieść ciężar wojny do Prus Królewskich oraz Książęcych. Stąd łatwiej było podjąć ewentualną interwencję w Rzeszy oraz uniemożliwić Polsce udzielenie pomocy Habsburgom.

Szwedzkie sukcesy

Lądowanie Szwedów w Piławie było zaskoczeniem dla polskiej opinii publicznej, Gustaw Adolf szybkim marszem zajął bowiem szereg miast. Jego łupem padły Piława, Braniewo, Frombork, Tolkmicko, Elbląg, Malbork, Puck, Tczew, Sztum, Dobre Miasto, a później również Ostróda, Głowa Gdańska i Orneta. Szwedom udało się więc opanować newralgiczne miejsca pozwalające kontrolować handel wiślany i morski Rzeczypospolitej. Interwencja Zygmunta III na terenie Prus w lipcu 1626 roku doprowadziła do nierozstrzygniętej bitwy pod Gniewem, która przyniosła jednak Polsce strategiczny sukces polegający na uniemożliwieniu Szwedom rozpoczęcia oblężenia Gdańska. Po bitwie polski król przekazał naczelne dowództwo hetmanowi polnemu koronnemu Stanisławowi Koniecpolskiemu.

Szybko okazało się, że zadanie wyznaczone armii przez Gustawa Adolfa, polegające na utrzymaniu zajętych uprzednio miast, będzie dużym wyzwaniem. Lotne oddziały polskiej jazdy nękały Szwedów, odcinały szlaki komunikacyjne, niszczył zapasy żywności. W listopadzie chorągwie polskie zaatakowały Piławę i zdobyły Ornetę, a w marcu następnego roku opanowały z kolei Puck. Miesiąc później Koniecpolski zmusił do kapitulacji 2,5 tysiąca szwedzkich żołnierzy pod Hamersztynem (Czarnem). W tej sytuacji podjęto bezowocne rokowania rozejmowe. Wobec ich niepowodzenia w połowie 1627 roku król szwedzki ponownie wylądował w Prusach.

Wobec ambitnych planów dowództwa polskiego, które zamierzało uderzyć na Pasłęk i Elbląg, Gustaw Adolf zdecydował się na próbę opanowania Gdańska. Szwedom nie udała się jednak ta sztuka, a król szwedzki został ranny. Polacy opanowali tymczasem Gniew. W lipcu doszło do nierozstrzygniętej bitwy pod Tczewem, w wyniku której Gustaw Adolf ponownie musiał zrezygnować z planu zdobycia Gdańska. Kampania w Prusach nie przynosiła więc oczekiwanych rezultatów. Król szwedzki odniósł jednak niewielkie sukcesy. We wrześniu zajął Kwidzyn i podążył pod Grudziądz. Tutaj, na wieść o zbliżającej się armii koronnej, wycofał się i ruszył na Brodnicę, która padła jego łupem 5 października. Hetman zachował w tej sytuacji bierność. Wobec złego stanu swoich żołnierzy i braku pieniędzy, nie podjął kontrofensywy.

Z początkiem 1629 roku, na wieść o blokowaniu przez Polaków Brodnicy, pozostawiony w Prusach kanclerz Axel Oxenstierna wysłał silny oddział szwedzki pod dowództwem feldmarszałka Hermana Wrangla. 12 lutego pod Górznem, rozbił on polskie chorągwie dowodzone przez regimentarza Stanisława Potockiego, zadając im klęskę na miarę bitwy pod Walmojzą (17 stycznia 1626). Wrangel spustoszył Górzno i pomaszerował pod Toruń. Nie opanował jednak miasta wobec nadchodzących polskich posiłków. Przez kolejne trzy miesiące nie doszło do poważniejszych działań zbrojnych. Klęska pod Górznem odbiła się jednak echem na sejmie warszawskim, który obradował od 9 stycznia do 20 lutego. Polskie elity, dostrzegając potrzebę kontynuowania walki, podjęły próbę przeforsowania reformy podatkowo-skarbowej, tocząca się wojna obnażyła bowiem z całą bezwzględnością słabości polskiej armii oraz systemu jej finansowania. Pod koniec sejmu senat dyskutował natomiast o prawdopodobnej pomocy cesarza dla Rzeczypospolitej w postaci kilku tysięcy żołnierzy.

Liczebność wojsk szwedzkich w przededniu bitwy pod Trzcianą

Etatową liczbę żołnierzy szwedzkich znajdujących się w połowie 1629 roku w Prusach możemy określić na podstawie rolli popisowej z 3 czerwca (zob. J. Mankell, Uppgifter rörande svenska krigsmagtens styrka…, tabela 118, s. 92). Według tego dokumentu Szwedzi wystawili w tym czasie 6 tysięcy rajtarów i kirasjerów w 59 kompaniach (12 regimentów) oraz 6,5 tysiąca piechoty w 32 kompaniach, w tym 170 dragonów (9 regimentów). Ponadto 8 tysięcy żołnierzy stanowiło załogi miast, między innymi: Piławy (800 ludzi w 8 kompaniach), Braniewa (400 ludzi w 4 kompaniach), Elbląga (1050 ludzi w 9 kompaniach), Malborka, Mątwy i Sztumu (1700 ludzi w 20 kompaniach), Tczewa (1150 ludzi w 16 kompaniach), Ornety (500 ludzi w 4 kompaniach), Dobrego Miasta (300 ludzi w 3 kompaniach), Ostródy (200 ludzi w 2 kompaniach) i Brodnicy (800 ludzi, w tym 100 dragonów, w 7 kompaniach.

Podane wyżej dane dotyczą wojska etatowego. Jego rzeczywista liczba była niższa, co wynikało z trudnych warunków obozowych, chorób i dezercji oraz faktu, że kompanie rajtarii są policzone w koniach.

Jaki był więc stan armii szwedzkiej? Trudno odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny. Podawana łączna liczba 20,5 tysięcy żołnierzy (armia polowa plus garnizony) jest zawyżona. Wprawdzie w okresie od lutego do czerwca nie prowadzono działań wojennych, które zawsze negatywnie wpływają na kondycję wojska ale warto zauważyć, że inne opracowanie źródłowe dotyczące liczebność wojsk szwedzkich („Sveriges Krig 1611–1632”, czyli „Wojny Szwecji”, opracowane przez oficerów generalnego sztabu armii szwedzkiej i wydanej w wielu tomach w Sztokholmie w 1936 roku) podaje, że armia szwedzka w polu liczyła zaledwie 3750 ludzi w piechocie oraz 5450 koni w kawalerii. Oznaczałoby to różnicę 3300 ludzi i koni w porównaniu do Mankella i zarazem zbieżność z podawanymi przez Janusza Staszewskiego i Leszka Podhorodeckiego ogólnymi danymi (różnice dotyczą bowiem ilości piechoty względem jazdy), mówiącymi o dziewięciotysięcznej polowej armii szwedzkiej w Prusach.

W czerwcu 1629 roku Gustaw Adolf, na wieść o nadchodzących od strony Księstwa Pomorskiego posiłkach cesarskich dla Polski, postanowił wyruszyć z częścią wojska z Kwidzyna do Malborka, aby wzmocnić tamtejszy garnizon. Dokładny skład wojsk szwedzkich, które walczyły z armią koronną pod Trzcianą znamy ze wspomnianej pracy „Wojny Szwecji”.

Straż przednia

regiment rajtarii pod Hermanem Wranglem
szwadron kirasjerów pod Hansem Wranglem
regiment rajtarii pod Wolfem Ekholtem

Łącznie: 2100 koni w 21 kompaniach;

Siły główne

szwadron rajtarów i kirasjerów pod Zacharisaem Pauli
szwadron rajtarów pod Reinholdem Anrepem
60 muszkieterów i 10 dział

Łącznie: 600 koni w 6 kompaniach i 60 muszkieterów z 10 działami;

Straż tylna

regiment rajtarów pod Otto Ludwigem
regiment rajtarów pod Christoferem von Hunickem

Łącznie: 1950 koni w 17 kompaniach;

Piechota i artyleria przy taborze:

kirasjerzy gwardii pod Francois de Sacin i Lasskem von Oppel
szwadron rajtarów pod Streiffem von Launenstein
szwadron piechoty pod Hansem Wincklem
szwadron piechoty pod Johnem Hepburnem
szwadron pod Lennartem Tortenssonem

Łącznie: 750 kirasjerów i rajtarów w 7 kompaniach i 1260 piechoty z 8 działami.

W sumie więc armia szwedzka składała się etatowo z 5400 koni, 1320 piechoty oraz 18 dział. Stosunek piechoty wobec jazdy wyniósł niecałe 20% wobec 80%. Wydaje się, że były to nietypowe dla wojsk szwedzkich proporcje poszczególnych rodzajów broni, gdzie zazwyczaj to piechota dominowała liczebnie nad kawalerią. Nie widzimy tu również dragonów, którzy w toku tej wojny nie odgrywali istotnej roli. Ta z pozoru rażąca dysproporcja pieszych wobec jazdy wynikała ze specyfiki walk z polskimi chorągwiami husarii oraz kozaków, które dominowały umiejętnościami nad szwedzkimi rajtarami i kirasjerami. Gustaw Adolf przywiązywał ogromną rolę do broni palnej. Pod jego wpływem wprowadzono do szwedzkich kompanii piechoty ogień ciągły, który okazał się znacznie skuteczniejszy od kontrmarszu, dając się poważnie we znaki husarii. Król szwedzki, łącząc swoje kompanie w brygady, uczynił z nich samodzielne związki taktyczne, w których stosunek muszkietów do pik wynosił 3:2, a po odkomenderowaniu muszkieterów do wsparcia jazdy prawie 1:1. Od swoich kawalerzystów wymagał szarży kłusem na nieprzyjaciela i walki na białą broń. Te założenia taktyczne miały zapewnić wsparcie ogniowe dla rajtarów i w efekcie odrzucić wrogą jazdę.

Polskie przygotowania do kampanii 1629 roku

Polska wkraczała w 1629 rok znacznie osłabiona. Wojna w Prusach kosztowała ją bowiem wiele wysiłku, zarówno militarnego jak i finansowego. Zakończenie walki o władzę na Krymie wymagało z kolei czujności od wojsk ukrainnych, pozostających w województwach południowo-wschodnich. Przygotowana przez kancelarię koronną legacja na sejmiki przed styczniowym sejmem 1629 roku zawierała propozycje Zygmunta III dotyczące rozwiązania najistotniejszych problemów, z jakimi borykała się Rzeczpospolita. Monarcha zwracał uwagę szlachty przede wszystkim na potrzebę obmyślenia nowego sposobu finansowania armii poprzez zmianę systemu podatkowego. Władca podniósł kwestię dewaluacji srebrnego pieniądza. Nie pominął również spraw związanych z niebezpieczeństwami grożącymi państwu z innych kierunków, Siedmiogrodu oraz Tatarów.

Zygmunt III uzyskał dla swoich planów poparcie części elity władzy. Za zmianą systemu podatkowego opowiadali się Stanisław Koniecpolski, kanclerz wielki koronny Jakub Zadzik, podkanclerzy koronny Tomasz Zamoyski, biskup krakowski Marcin Szyszkowski, prymas Jan Wężyk, a także dość nieoczekiwanie kasztelan krakowski Jerzy Zbaraski. Pozostający w opozycji wojewoda bełski Rafał Leszczyński trzymał się w tym okresie na uboczu, nie chcąc drażnić króla. Mając poparcie wśród głównych senatorów, monarcha mógł liczyć na załatwienie spraw na najbliższym sejmie po swojej myśli.

Sejmiki sceptycznie odniosły się do propozycji zmian podatkowych, opowiadając się za starymi rozwiązaniami. Jedynie sejmik proszowicki, zapewne pod wpływem księcia Zbaraskiego, widział możliwość zwiększenia dochodów skarbu poprzez oclenie wwożonych do kraju towarów. Większość sejmików ograniczyła się do prośby rozliczenia podskarbiego. Niektóre z nich dały swoim posłom pełną moc w sprawie uchwalenia kolejnych poborów, m.in.: średzki, wiszeński, lubelski a także mazowieckie i część litewskich. Nowych podatków całkowicie odmówiła z kolei szlachta pruska, uzasadniając stanowisko zniszczeniami wojennymi.

Szlachta podeszła natomiast zgodnie do kwestii zaciągu wojska. Sprzeciwiano się powiększaniu jednostek typu cudzoziemskiego, uważano bowiem, że dzieje się to kosztem „narodu tutecznego”. Ponadto wojska cudzoziemskie były organizowane w kompanie i regimenty, które zdaniem szlachty bardziej dawały się we znaki mieszkańcom niż mniej liczebne chorągwie zaciągu narodowego. Zauważano jednak potrzebę zwiększenia ilości piechoty. Sejmik średzki proponował w związku z tym pobór z miast duchownych i świeckich. Sejmiki przedsejmowe na ogół przebiegły zgodnie z wolą Zygmunta III. Pozycja króla była wówczas mocna – nawet skonfliktowany z nim hetman polny litewski Krzysztof Radziwiłł wybierał się na sejm z nadzieją pojednania z monarchą nie zaś z zamiarem storpedowania jego planów.

Podczas obrad sejmowych powołano kilka komisji senatorsko-poselskich, które miały zająć się reformą monetarną oraz opracować komput wojska koronnego wraz z jego finansowaniem. W tym kontekście przedstawiono trzy propozycje powiększenia wojska pruskiego. Hetman Stanisław Koniecpolski postulował zaciąg 20 tysięcy piechoty oraz 15 tysięcy jazdy. Zwiększenie dochodów skarbu widział w opodatkowaniu szlachty proporcjonalnie do wielkości majątków – ciekawe i nowatorskie rozwiązanie, ale wówczas niemożliwe do zrealizowania. Proponował pobór chłopów do piechoty typu polskiego z dóbr królewskich oraz szlachty i chłopów z łanów. Uważał, że należy podnieść atrakcyjność służby w tej formacji poprzez podniesienie żołdu.

Z innym projektem wystąpił książę Jerzy Zbaraski. Senator uważał, że armia koronna nie powinna przekroczyć 23 tysięcy stawek żołdu. Dla efektywnego prowadzenia walk ze Szwedami powinna składać się z 18,5 tysiąca piechoty – w tym 1,5 tysiąca dragonów oraz 3 tysięcy Kozaków – i tylko z 4,5 tysiąca jazdy. Nowością był postulat zaciągnięcia 2 tysięcy kirasjerów, którzy zdaniem księcia bardziej nadawali się do walki z jazdą szwedzką niż niewystarczająco uzbrojone chorągwie kozackie. Wadą tego modelu armii było zapewnienie jej stałego finansowania poprzez cła, tego rodzaju dochody nie mogły bowiem zapełnić skarbu, wobec odcięcia przez Szwedów portów, ograniczenia handlu i okupacji Prus oraz Inflant.

Ostatnią inicjatywę dotyczącą wojska wysunął Krzysztof Radziwiłł, nie była ona jednak atrakcyjna z punktu widzenia Korony. Hetman litewski chciał przenieść działania wojenne do Inflant i Estonii kosztem Prus. Nie doceniał znaczenia tej ostatniej prowincji dla Rzeczypospolitej lub, co bardziej prawdopodobne, jedynie manifestował w ten sposób swoje stanowisko względem senatorów koronnych.

Ostatecznie stany sejmujące zgodziły się na poczwórne łanowe, czopowe z „czwartym groszem”, składne winne, cło od towarów wywożonych (ewekta), podatek od kupców, donatywę kupiecką, pogłówne żydowskie oraz po raz pierwszy uchwalone podymne. Postanowiono również o przeprowadzeniu lustracji dóbr królewskich. Za przeforsowaniem podatków stali głównie hetman Stanisław Koniecpolski, prymas Jan Wężyk, podkanclerzy Tomasz Zamoyski oraz poseł z sejmiku opatowskiego Jerzy Ossoliński. Znaczny wpływ na decyzje sejmowe miała również wieść o porażce wojsk polskich w bitwie pod Górznem. Część posłów zaatakowała z tego powodu hetmana, twierdząc, że wyjeżdżając z Prus zostawił wojsko w nieładzie, przez co nastąpiło rozprężenie w dyscyplinie i wzrosła dezercja. Krytyka spadła na Koniecpolskiego również na sejmikach posejmowych.

Do jesieni 1629 roku podatki te dały skarbowi niemalże 1,7 mln zł, a łącznie z zaległymi wpłatami niecałe 2,1 mln zł. Z tych pieniędzy 1 mln zł przeznaczono na wojsko w Prusach, 1,4 mln na opłacenie wojsk cesarskich, zaś 400 tysięcy na Kozaków rejestrowych i wojsko ukrainne. Pomimo wypłacenia tych sum skarb był nadal zadłużony wobec żołnierzy koronnych na 2,8 mln zł. Dodając do tego inne zaległości, deficyt skarbu wynosił 4 mln zł (sejm obiecał m.in. wypłacić Gdańskowi 0,5 mln zł za ponoszone przez niego wydatki na rzecz utrzymania licznej załogi w mieście). Długi uregulowano dopiero w 1631 roku, część król pokrył z dochodów własnego skarbu.

Działania przed bitwą pod Trzcianą

Początkowo Gustaw Adolf planował rozbić Arnima zanim ten zdąży dotrzeć do polskiego obozu. W tym celu okopał się pod Malborkiem i pociągnął na Grudziądz, aby odciąć drogę cesarskiemu generałowi. Ten zdążył jednak zbliżyć się do pozycji wojska koronnego. W tej sytuacji Szwedzi postanowili zawrócić przez Kwidzyn i Sztum do Malborka. Narada cesarskiego i polskiego dowództwa przyniosła decyzję o wspólnym uderzeniu na Żuławy w celu odcięcia Szwedom zaopatrzenia.

Opracowania szwedzkie datę bitwy podają według kalendarza juliańskiego na 17 czerwca. Z kolei w polskiej historiografii można się spotkać z błędną datą 25 czerwca. Bitwa rozegrała się jednak w dniu 27 czerwca. Potwierdza to list Koniecpolskiego do króla datowanych na dzień 28 czerwca oraz list Jana Zawadzkiego do kanclerza Jakuba Zadzika. 27 czerwca Wrangel wyruszył z 21 kompaniami szwedzkiej jazdy z Kwidzyna. Za nim wyszły główne wojska z 6 kompaniami oraz straż tylna złożona z 17 kompanii, 60 muszkieterów oraz 10 dział. Piechota z taborem ruszyła główną drogą prowadzącą do Sztumu, z kolei rajtaria dla jej osłonięcia ze wschodu posuwała się bocznym traktem, który prowadził przez Trzcianę/Trzciano, Straszewo i Pulkowice do Nowej Wsi.

Z kolei Koniecpolski znalazł się 27 czerwca w miejscowości Ośno niedaleko rzeki Liwy i po niewielkiej potyczce ze Szwedami (we wsi Sadowo lub Szadowo, obecnie Szadowski Młyn) przeprawił się przez rzekę w kierunku Trzciany, obsadzając przeprawę oddziałem dragonów. Wojska cesarskie znajdowały się przy hetmanie, dzień wcześniej połączyły się z Polakami we wsi Szynwald (współcześnie Szymwałd, 18 km od Ośna). W tyle została cesarska piechota, bowiem jazda poruszała się komunikiem.

Nie do końca jasna jest liczebność oraz skład wojsk królewsko-cesarskich, które starły się ze Szwedami. W źródłach padają bowiem rozbieżne dane. Według biskupa przemyskiego Pawła Piaseckiego hetman „nie miał więcej nad 1300 jazdy pod ośmiu husarskimi i 1200 Kozaków pod dziwięciu znakami (…)” oraz 2000 jazdy cesarskiej. Z kolei generał Arnim podawał, że wojska sprzymierzonych liczyły: 700 husarii, 1000 jazdy kozackiej oraz 2000 cesarskiej kawalerii. W sumie więc 3700 lub 4500 ludzi.

Jak zwrócił uwagę Michał Paradowski w swoich badaniach, Piasecki podaje podejrzanie wysokie stany polskich chorągwi: w przeliczeniu 162,5 żołnierza na jedną chorągiew husarską. Biorąc pod uwagę sytuację wojsk koronnych, wydaje się to mało prawdopodobne. Możliwe jednak, że Piasecki po prostu podał stan etatowy lub – co również podkreśla wywołany już Paradowski – jednostki zostały połączone w większe (tj. uzupełnione żołnierzami z innych chorągwi). Nie byłoby to czymś zupełnie wyjątkowym: zabieg łączenia żołnierzy w większe jednostki zastosowano również w 1635 roku, w czasie demonstracji armii koronnej przeciwko Szwedom na Pomorzu. Kwestią otwartą pozostaje dokładne określenie składu rot biorących udział w bitwie pod Trzcianą. Z chorągwi husarskich były to: hetmańska, królewicza Władysława, Łukasza Żółkiewskiego i Adama Kalinowskiego oraz chorągiew Marcina Kazanowskiego. Udział tej ostatniej potwierdza Piasecki „z pomiędzy niewielu poległych w boju Polaków zginął brat mój Mikołaj Piasecki, chorąży z roty Kazanowskiego”.

Zdaniem Paradowskiego bliższa rzeczywistości jest relacja Arnima, który twierdził, że wojska sprzymierzonych liczyły 3700 żołnierzy (raczej nie porcji). Za taką interpretacją przemawia fakt, że Piasecki nie był świadkiem bitwy pod Trzcianą, a swoją kronikę napisał po omawianych wydarzeniach. Pewna jest natomiast liczba 2000 kawalerzystów cesarskich, bowiem znajduje ona potwierdzenie również w trzecim źródle, kronice Israela Hoppego. Na jej podstawie łatwiej też ustalić skład regimentów Arnima. Ogólnie składały się one z 10 kompanii kirasjerów oraz 18 kompanii arkebuzerów. Stan armii szwedzkiej był oczywiście niższy od etatowego, ale i tak miała ona przewagę kształtującą się w granicach ok. 1,7 do 1.

Bitwa pod Trzcianą

Odgłosy walki na rzece Liwie dochodziły do tylnej straży wojsk szwedzkich, która zmieniła front. Koniecpolski ustawił armię w szyku bojowym. Na prawym skrzydle ustawił jazdę cesarską, na lewym chorągwie kozackie, husarię ukrył natomiast w niewielkiej dolinie. Zdaniem Piaseckiego „udał mu się pomyślnie fortel”. Hetman wysłał więc kilka chorągwi kozackich przodem, aby zajęli harcami Szwedów, póki cała jazda nie przeprawi się przez rzekę. W momencie kiedy cesarscy oraz kozacy ruszyli do natarcia, skrzydlata jazda obeszła stanowiska Szwedów i uderzyła w ich prawy bok. Koniecpolski osiągnął w ten sposób pełne zaskoczenie. Muszkieterzy i działa nie zdążyły nawet oddać salwy, ponieważ

rozkazał imć Pan Hetman chorągwiom kozackim wprzód do kornetów nieprzyjacielskich skoczyć, a sam chorągwią swoją i królewicza Ichmości przewodził. Dosyć mężnie kozacy potykali nieprzyjaciela i wsparli. Z drugiej strony husarskie chorągwie drugie, na same działa wpadłwszy (…) kornety wsparły (cyt. za.: L. Podhorodecki, Hetman Stanisław Koniecpolski.., s. 242).
Część muszkieterów oraz obsługa działek chciała przejść na polską stronę „ale w zamieszaniu trudno było [to] do effectu przynieść” (J. Zawadzki do J. Zadzika, Nowa Wieś 28 czerwca 1629 r., [w:] Pamiętniki o Koniecpolskich…, s. 158). Rajtaria nieprzyjaciela próbowała stawić czoła husarii, ale daremnie. Wszystko rozgrywało się błyskawicznie. Husarze wpadłszy na wroga skruszyli kopie, po czym sięgnęli po szable i koncerze. Szwedzi rzucili się do ucieczki w stronę Straszewa. Tam znajdowała się główna kolumna Szwedów, złożona etatowo z 600 koni. Rajtarzy przygotowali się do starcia z nadchodzącymi oddziałami sprzymierzonych. Oddali salwę z pistoletów, ale część z nich, widząc husarię z pochylonymi kopiami (nie wszyscy je bowiem złamali), nie wytrzymała presji psychicznej i rzuciła się do ucieczki. Grupa około 1000 uciekinierów poruszała się w stronę Pulkowic, gdzie znajdował się Gustaw Adolf z przednią strażą.

7 kilometrów od Trzciany doszło do rozstrzygającego starcia w bitwie. Siły obydwu stron były wówczas niemalże równe. Zmęczeni, ale rozgrzani polscy i cesarscy jeźdźcy ponownie starli się ze szwedzkimi rajtarami. Do walki włączył się sam hetman Koniecpolski. W zamieszaniu i ferworze walki król szwedzki znalazł się w niebezpieczeństwie. Najpierw próbował go pochwycić cesarski kirasjer, ale władcy udało się wywinąć dzięki przełożeniu przez głowę pasa od rapieru. Później nieznany z nazwiska polski husarz miał złapać Gustawa Adolfa za ramię, zabito go jednak z pistoletu. Inna sprawa, że polski jeździec nie zdawał sobie sprawy, kto umknął mu z rąk. Nie sposób nie zauważyć tu analogii do prowadzonej przez pisarza polnego litewskiego Aleksandra Hilarego Pałubińskiego szarży husarskiej pod Warszawą z 1656 roku, kiedy dwóch husarzy bezpośrednio zaatakowało Karola X Gustawa, a następnie zostało obalonych przez gwardzistów z broni palnej.

Liczebność wojsk polskich w przededniu bitwy pod Trzcianą

W styczniu 1629 roku wojsko koronne liczyło etatowo 16 574 koni i porcji, w tym: 2320 husarii, 1295 rajtarów, 3600 jazdy kozackiej, 7459 piechoty typu niemieckiego i dragonów, 1700 piechoty typu polskiego. 9359 porcji przypadło zatem na piechotę, a 7215 na jazdę, co daje stosunek 56% do 44%. Husaria stanowiła 32% wobec rajtarii i jazdy kozackiej. Liczby te pozostawały jednak na papierze. W rzeczywistości armia koronna liczyła nie więcej jak 6 tysięcy w polu i 3 tysiące w garnizonach.

Posłowie na sejmie styczniowym byli oburzeni faktem, że armia jest tak słaba. Szczególne rozgoryczenie wzbudzało pobieranie przez rotmistrzów żołdu według wielkości etatowej jednostek a nie faktycznej. Niemniej sejm, dostrzegając potrzebę dalszego prowadzenia wojny, nie tylko uchwalił wspomniane wcześniej podatki, ale zgodził się również na zwiększenie stanu etatowego wojska koronnego. Według Jana Wimmera armia polska miała osiągnąć 19 935 koni i porcji. W tym miało się znaleźć 2995 husarii w 23 chorągwiach (+675 porcji wobec poprzedniego komputu), 150 arkebuzerów w 1 kornecie (+150 porcji), 3600 kozaków w 29 chorągwiach (bez zmian), 1197 rajtarów w 1 regimencie i 3 kornetach (-98 porcji), 765 dragonów w 4 kornetach (+400 porcji), 8128 piechoty typu niemieckiego w 6 regimentach (+1000 porcji), 3100 piechoty typu polskiego w 18 rotach (+1400 porcji).

Z tego wszystkiego 11 993 porcji przypadło zatem na piechotę, a 7942 na jazdę, co daje stosunek 60% do 40% (zmiana +6% na korzyść piechoty). Husaria stanowiła 38% wobec pozostałych rodzajów jazdy (+5% na korzyść husarii). Widzimy więc, że w nowym kompucie zwiększono zgodnie z postulatami szlachty i senatorów procentowy udział piechoty. Przede wszystkim zadbano o nowy zaciąg rot piechoty typu polskiego oraz chorągwi husarskich. Zwrócono również uwagę, że werbowanie do jednostek cudzoziemskich powinno się w miarę możliwości odbywać na terytorium Korony. Postanowiono również znacznie zwiększyć ilość dragonii (+110%). Tym samym nie zrealizowano żadnego z projektów przedstawionych na sejmie. Oprócz wojska pruskiego sejm powiększył również siły stacjonujące na Ukrainie, do 3400 koni i porcji (nie licząc 200 porcji w Kamieńcu Podolskim) oraz utrzymał wielkość kozackiego rejestru wynoszącego 8 tysięcy ludzi. Sprawa ta była o tyle istotna, że kwarciani przebywali wówczas w Prusach, zgodnie z konstytucją sejmu 1628 roku „Obrona Ukrainy od pogan”, która została potwierdzona na sejmie styczniowym 1629 roku. Podtrzymano również w mocy możliwość zwołania pospolitego ruszenia.

Nowe zaciągi spływały do Prus bardzo wolno. Hetman Koniecpolski jeszcze 30 września (czyli 4 dni po podpisaniu rozejmu w Starym Targu!) w liście do sejmiku średzkiego skarżył się, że armia nie osiągnęła stanu przewidzianego w kompucie sejmowym. Jednakże dowództwo polskie jeszcze w czasie trwania obrad sejmowych zdawało sobie sprawę, że trudno będzie zwerbować nowych żołnierzy do służby. Świadom takiego stanu rzeczy był również Zygmunt III. Król zabiegał w związku z tym od końca 1628 roku o pomoc cesarską, czego publicznie jednak nie ogłaszał. Dopiero na sejmie styczniowym 1629 roku poddał ten problem pod obrady senatu. Większość senatorów nie zaakceptowała tej propozycji. Mimo braku pełnej zgody w senacie, król podjął jednak decyzję o przyjęciu pomocy ze strony Albrechta von Wallensteina.

Szlachta wielkopolska na sejmiku średzkim zwołanym na 23 kwietnia wyraziła swój sprzeciw na wieść o planowanym wkroczenia do Polski wojsk cesarskich. Król w odpowiedzi uzasadnił swoją decyzję „defektem suplementów nowych”. W efekcie w czerwcu do Korony od strony Księstwa Pomorskiego weszły liczące 5 tysięcy żołnierzy wojska cesarskie, którymi dowodził generał Hans Georg von Arnim-Boitzenburg. Cesarscy odbyli popis pod Hamersztynem, po czym pomaszerowali pod Grudziądz w celu połączenia się z Koniecpolskim.

Koniecpolski prowadził tymczasem dalej swoje natarcie. Jazda, atakując ze skrzydeł, przełamała w końcu opór rajtarii szwedzkiej. Herman Wrangel, idący z taborem i artylerią do Sztumu, rzucił jeszcze do walki swoje kompanie jazdy, ale nie zmieniły one obrazu sytuacji. Hetman polski i wódź cesarski odnieśli zatem sukces. Nie zdołali jednak całkowicie zniszczyć żywej siły nieprzyjaciela – całkowicie nienaruszona pozostała szwedzka piechota idąca głównym traktem. Ze względu na opóźniony marsz piechoty cesarskiej, zmęczenie i zapadającą noc, sprzymierzeni musieli również zrezygnować z bezpośredniego oblężenia Sztumu.

Bitwa pod Trzcianą toczyła się „od samego południa aż do samej nocy (…) z łaski bożej szczęśliwie między naszą a jego [Gustawa Adolfa] jazdą, ponieważ piechota nadążyć nie mogła” (S. Koniecpolski do Zygmunta III, Nowa Wieś 28 czerwca 1629 roku, [w:] Pamiętniki o Koniecpolskich…, s. 156). Starcie było długie. Nie dziwi więc, że zarówno polscy, jak i cesarscy kawalerzyści byli wyczerpani. Jeden z żołnierzy Koniecpolskiego chwalił jazdę sojuszników, że „nastąpiwszy mężnie się z niemi potykali i tak pomieszali, że nasi odwrót uczyniwszy, aż za Straszewo nieprzyjaciela parli, i po trzykroć z nimi czynili, a potem aż pod sam Sztum na nim jechali” (J. Zawadzki do J. Zadzika…, s. 158).

Straty

Zdaniem hetmana Koniecpolskiego po stronie szwedzkiej „legło siła trupa nieprzyjacielskiego na placu, jest do sta znacznych więźniów”. Zawadzki precyzował, że zginęło nie więcej jak 500 rajtarów, „a najwięcej oficerów i ludzi zacnych”. Jego zdaniem wzięto do niewoli około 100 jeńców. Piasecki twierdził, że jeńców było 200, „po większej części starszyzny”. Łupem sprzymierzonych padło „dział dziesiątek skórzanych (…), kornetów [chorągwi] dziesięć wziętych”. Informacje te potwierdza również Zawadzki. Pas od rapiera króla szwedzkiego oraz kapelusz, który spadł mu z głowy, podarowano królewiczowi Władysławowi. Udało się też pochwycić wiele koni oraz trochę kosztowności.

W polskich opracowaniach zazwyczaj padają stwierdzenia, że poległo 1200–1500 rajtarów, a liczba jeńców sięgała 400. Liczby te nie znajdują jednak potwierdzenia w źródłach, również szwedzkich. Ciekawe porównanie rolli popisowych armii szwedzkiej w Prusach w okresie przed i po bitwie zrobił Paradowski, który zauważył, że stany etatowe regimentów rajtarskich obniżyły się o 700 koni. Jednakże w liczbie tej byli również ranni, dezerterzy oraz jeńcy. To oznacza, że faktyczna liczba zabitych była niższa. Ilu więc zginęło Szwedów, a ilu trafiło do niewoli? Wydaje się, że na polu bitwy legło nie więcej jak 500–600 rajtarów, a około 200, w tym 100 znacznych znalazło się w rękach sprzymierzonych. Szwedzi stracili zatem od 600 do 800 żołnierzy razem z piechotą, czyli nie więcej niż 15% stanu etatowego (faktycznie więc więcej). Wydaje się, że relacja króla szwedzkiego o utracie 700 ludzi nie była specjalnie zaniżona. Porażka Gustawa Adolfa była dotkliwa. Król szwedzki dał się pobić w polu, ale zachował zimną krew i schronił większą część wojska w pobliskim Sztumie.

Wojska sprzymierzonych nie poniosły dotkliwych strat. Koniecpolski skarżył się tylko, że „koni siła bardzo pobitych, siła postrzelonych”. Zabitych i rannych nie było więcej niż 150.

Podsumowanie

Bitwa pod Trzcianą udowodniła skuteczność polskiej jazdy w starciu ze szwedzkimi rajtarami. Pokazała również, jak duży problem sprawia Szwedom walka w otwartym polu, bez wsparcia ognia piechoty i dział. Koniecpolski wykazał się dużą energią i zdecydowaniem. Wyruszając z obozu komunikiem, zaskoczył maszerującego nieprzyjaciela i zniósł jego kolejne rzuty. Pobicie Gustawa Adolfa, przysporzyło polskiemu hetmanowi wiele popularności. W końcu z wodzów europejskich tylko on i Wallenstein byli w stanie pokonać Lwa Północy w polu.

W liście do szlachty poznańskiej i kaliskiej hetman Koniecpolski chwalił swoich żołnierzy, że pomimo trudów służby i braku gotowości nowych zaciągów „nic na ochocie, posłuszeństwie im nie schodziło, czego znacznym dokumentem jest przeszłej wiosny pod Sztumem victoria”. O sukcesie nie zapomniał również wspomnieć w legacji na sejmiki przed drugim sejmem 1629 roku Zygmunt III. Szlachta nie podzielała jednak tego entuzjazmu. Możliwość rozłożenia wojsk cesarskich na leża zimowe w dobrach szlacheckich wywołała sprzeciw, a nawet chęć zwołania pospolitego ruszenia. Na jesiennym sejmie warszawskim pojawiły się wprawdzie głosy domagające się kontynuowania wojny, ale kanclerz Zadzik lakonicznie je odrzucił, stwierdzając, że możliwość odwetu nie ucieknie.

Po trzciańskiej klęsce Szwedzi zamknęli się w twierdzach i miastach. Wojska królewsko-cesarskie próbowały bez powodzenia zdobyć Malbork i Sztum. Przybycie do Prus Zygmunta III niewiele zmieniło. Coraz częściej dochodziło też do nieporozumień i kłótni między wojskiem koronnym a cesarskim. Arnim odmawiał prowadzenia działań wojennych na terytorium Prus Książęcych, nie chcąc drażnić elektora Jerzego Wilhelma Hohenzollerna, którego był poddanym. Pod wpływem państw Zachodnich przystąpiono więc do rokowań rozejmowych ze Szwecją, które zaowocowały traktatem w Starym Targu (Altmarku) podpisanym 26 września.

Szwecja wychodziła zwycięsko ze zmagań z Rzeczpospolitą. Bitwa pod Trzcianą była istotnym i barwnym ich epizodem. Zmusiła Szwedów do zamknięcia się w miastach i twierdzach, pozwalając wojsku koronnemu na opanowanie terenu i części szlaków komunikacyjnych w Prusach. Jednakże wobec niemocy wojsk sprzymierzonych przy prowadzeniu oblężeń, nie zmieniła ona rezultatu wojny.

https://histmag.org/Lew-Polnocy-ucieka- ... -1629-9646


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /