Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Europy
PostNapisane: 26 paź 2014, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30615
Młot na Saracenów

Zwycięstwo majordoma Karola wywołało olbrzymie wrażenie w chrześcijańskiej Europie. Potomni nadali mu przydomek Martellus, czyli Młot – nawiązując do miana biblijnego wodza, Judy Machabeusza.

Na początku VIII wieku płomień islamskiej „świętej wojny”, rozpalony przed laty na dalekim Półwyspie Arabskim przez proroka Mahometa, dotarł do Europy Zachodniej. Muzułmańscy Arabowie i Berberowie z Afryki Północnej sforsowali Cieśninę Gibraltarską i wtargnęli do Hiszpanii. W 711 roku zdobyli Toledo – stolicę państwa Wizygotów. W następnych latach opanowali niemal cały Półwysep Iberyjski. Ich apetyty były o wiele większe.

W roku 719 Maurowie zaatakowali Septymanię – krainę między Pirenejami a Rodanem. Dwa lata później Odon Wielki, książę Akwitanii, zadał im klęskę pod Tuluzą – liczbę ubitych wyznawców proroka szacowano z właściwą dla epoki przesadą na ponad 300 tysięcy! Jednak napór śniadolicych jeźdźców nie ustawał.

Najazd
W roku 732 arabski namiestnik Hiszpanii Abd ar-Rahman uderzył ponownie. W bitwie pod Bordeaux zdruzgotał siły księcia Odona. Ten wycofał się z resztkami swych wojsk na wschód.
Muzułmanie utknęli następnie pod murami miasta Poitiers, którego obrońcy dzielnie stawili opór. Abd ar-Rahman podzielił więc swą armię na kilka „korpusów”. Jeden z nich pozostawił pod Poitiers dla kontynuowania działań oblężniczych, inne rozpełzły się po kraju Franków, grabiąc i pustosząc wszystko, co znalazło się w ich zasięgu.
Tymczasem pobity książę Odon otrzymał nadspodziewanie mocne wsparcie. Z pomocą przyszedł mu majordom (zarządca dworu i dóbr królewskich) Karol, w istocie faktyczny władca dwóch frankijskich monarchii, Austrazji i Neustrii. Przebywał on ze swymi wojskami na wyprawie wojennej w Germanii, jednak na wieść o ataku muzułmanów niezwłocznie zmienił plany i ruszył z odsieczą zaatakowanym ziomkom.

Wieść o zbliżaniu się połączonych wojsk Karola i Odona szybko dotarła do uszu Abd ar-Rahmana. Natychmiast zarządził on odwrót. Być może mahometanom powiódłby się manewr oderwania się od nieprzyjaciela, gdyby nie obciążały ich tabory ze zdobytymi łupami. Aby nie stracić zdobyczy, Abd ar-Rahman zdecydował się wydać bitwę chrześcijanom.

Bitwa
Na podstawie zapisków kronikarzy frankijskich i arabskich przyjmuje się, że do walnej rozprawy doszło między Poitiers a Tours, w sobotę 25 października 732 roku (choć niektórzy historycy wskazują na 11, 17 lub 27 października, a są i tacy, co twierdzą, że wiekopomne starcie miało miejsce w roku 733).
Obie armie posiadały zbliżoną liczebność. Możliwe, że wojska Karola (od 20 do 30 tysięcy wojów) były nieco liczniejsze niż siły Abd ar-Rahmana (20-25 tys.). Na te ostatnie składała się przede wszystkim kawaleria – oddziały arabskie z Arabii i Syrii oraz berberyjskie z Mauretanii. Natomiast około połowę wojsk chrześcijańskich tworzyła piechota. Dodatkowo majordom Karol dla wzmocnienia swych piechurów nakazał spieszenie części jeźdźców; wszakże część jazdy trzymał w odwodzie, gotową do natychmiastowego użycia.

Zanim doszło do głównej bitwy, obie armie przez tydzień stały naprzeciw siebie. Frankowie zajęli pozycje obronne, wykorzystując przemyślnie topografię terenu (wzgórza i las). Muzułmanie długo nie mogli zdecydować się na atak w trudnym obszarze leśnym. Bezskutecznie ponawiali próby wywabienia chrześcijan na otwartą przestrzeń. Z dnia na dzień armii Abd ar-Rahamna coraz bardziej dawały się we znaki jesienne chłody. Frankowie, przygotowani do niespodzianek tutejszego klimatu, posiadali skóry niedźwiedzie i wilcze, dobrze chroniące ich przed zimnem. Wreszcie zniecierpliwiony namiestnik Hiszpanii dał rozkaz do ataku.

Jak łańcuch z lodu
Pierwszy atak kawalerii muzułmanów odbił się od najeżonej włóczniami falangi chrześcijan. Łucznicy i procarze Karola zasypali mahometan gradem pocisków.
Bój trwał przez wiele godzin. Abd ar-Rahman walczył dzielnie, osobiście prowadząc swych żołnierzy do walki. Wszelako kolejne szarże wyznawców Proroka nieodmiennie kończyły się niepowodzeniem. Jak pisał kronikarz
Mężowie Północy trwali niczym niewzruszony mur, a gdy uderzali mieczem w Maurów, byli niczym łańcuch z lodu, którego ogniw rozerwać nie może nic.

Wódz muzułmanów imał się różnych sposobów. Wysłał wydzielony oddział specjalny z zadaniem przedarcia się do stanowiska Karola i zabicia dowódcy walecznych giaurów. Owi arabscy „komandosi” zostali jednak powstrzymani i wycięci w pień przez wojów przybocznej drużyny majordomusa.
Miało się ku wieczorowi. Wśród Maurów rosło zniechęcenie. Nagle spotkała ich katastrofa – silny oddział kawalerii chrześcijan prowadzony przez księcia Odona dokonał niespodziewanego wypadu i zdruzgotał lewą flankę Saracenów. Niedługo potem rozeszła się wieść, podawana z ust do ust lotem błyskawicy – że oto sam wódz, Abd ar-Rahman zginął prowadząc kolejną bezskuteczną szarżę na pozycje wroga. W obozie Maurów wybuchła panika. Wielotysięczne tłumy ruszyły pędem na południe, porzucając obóz i zdobyte łupy.

Majordom Karol nie zarządził pościgu. Działał ostrożnie, obawiając się podstępu. Podejrzewał, że wróg przeprowadził typowy dla taktyki ludów Wschodu manewr pozorowanej ucieczki, po której nastąpi nagły kontratak. Jednak tym razem popłoch nieprzyjaciela był nieudawany, a zwycięstwo Karola niekwestionowane. Wedle wysoce niepewnych szacunków, w bitwie zginąć miało od 1 100 do 1 500 chrześcijan i aż 10 do 12 tysięcy muzułmanów. Jeden z kronikarzy stwierdził rozsądnie

Liczbę poległych zna tylko Bóg.

Karol Machabeusz
Zorganizowanie pościgu za uchodzącym nieprzyjacielem udaremniły wieści o nowych kłopotach – powstaniach Fryzów i Burgundów, które Karol pospieszył zaraz tłumić. Również w późniejszych wiekach spory między chrześcijanami wielokrotnie uniemożliwią zwarcie szeregów i zadanie mahometanom dotkliwego ciosu.

Zwycięstwo Karola wywołała olbrzymie wrażenie w Europie. Potomni nadali mu przydomek Martellus, czyli Młot – nawiązując do miana biblijnego wodza, pogromcy Seleucydów Judy Machabeusza (Judy Młota). Łupieżcze najazdy mahometan w Europie Zachodniej wciąż trwały, jednak teraz udało się je okiełznać. Co więcej, wkrótce Karol zdołał wydrzeć Maurom część zagrabionych przez nich ziem. Dzieła całkowitego oswobodzenia utraconej przed laty Septymanii dokończy już jego syn, Pepin Krótki. Potomkowie Karola, wyniesieni dzięki niemu na szczyty władzy, nadadzą Europie zupełnie nowe oblicze.

Dziedzictwo
Batalia pod Poitiers bywa uznawana za jedną z decydujących bitew w dziejach świata, jako że powstrzymano wówczas ekspansję zachodniej flanki islamu, szturmującej bramy Europy od strony Półwyspu Iberyjskiego. Wschodnie skrzydło Półksiężyca zagrażać będzie Staremu Kontynentowi jeszcze przez szereg stuleci, aż odeprze je spod Wiednia Jan III Sobieski.

Począwszy od XIX wieku, na fali antyklerykalnej walki z dziedzictwem przeszłości, próbowano podważyć znaczenie pamiętnego boju. Usiłowano wykazać, że sława Poitiers przyszła dopiero w następnych wiekach, rozdmuchana sztucznie przez „propagandę karolińską” (w rzeczywistości bitwa wspominana była przez licznych kronikarzy już w VIII wieku, co dobitnie świadczyło o wrażeniu, jakie wywołała). Zdaniem części historyków, Arabowie nie chcieli podbijać ziem europejskich, a najazd Abd ar-Rahmana był „tylko” wyprawą łupieżczą (tak jakby wcześniej podobne najazdy nie doprowadziły do podboju wizygockiej Hiszpanii i Septymanii).

Natomiast trafne jest spostrzeżenie, że losy ówczesnego świata nie rozstrzygały się tylko pod Poitiers (podobnie jak po wspomnianej wyżej wiktorii wiedeńskiej w 1683 roku trzeba było jeszcze kilkunastu lat wojen, wielkich batalii pod Parkanami, Budą, Azowem i Zentą, by narzucić pokój osmańskiej Turcji). Wypada więc pamiętać również o innych frontach antyislamskiego oporu w VIII wieku, szczególnie o skutecznej obronie Konstantynopola (717-718), czy o rozpalającej się właśnie iberyjskiej rekonkwiście, zapoczątkowanej wystąpieniem Pelayo w Asturii (718) i jego sławnym zwycięstwem pod Covadongą koło tamtejszego sanktuarium Matki Bożej (722).

Wszyscy oni, wojownicy z często zapomnianych już pól bitew, strzegli rubieży cywilizacji chrześcijańskiej, stojąc wiernie na szańcach, które wyznaczył im Bóg.

Andrzej Solak

httpwww.pch24.plmlot-na-saracenow,31711,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Europy
PostNapisane: 09 cze 2016, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/bitwa-pod-tuluza-9-czerwca-721-r

Bitwa pod Tuluzą – 9 czerwca 721 r.
9.06 2016

Historia świata pisana przez lewicę wymaga korekty, i to znacznej. Wg niej bowiem pokojowi muzułmanie zostali najechani przez hordy chrześcijan podczas tzw. wypraw krzyżowych. Tymczasem zupełnie pomijany jest fakt podbicia w ciągu wieku od powstania islamu ziem będących kolebką chrześcijaństwa. I próba podboju całej Europy.

9 czerwca 721 roku w historiografii muzułmańskiej jest datą znaczącą. Wg nich ma o wiele większe znaczenie niż późniejsza o 11 lat bitwa pod Poitiers, którą z kolei historycy europejscy uważają za moment zatrzymania muzułmańskiego podboju Europy.

Obrazek

W 711 r. muzułmańska armia Maurów z północnej Afryki najechała chrześcijańskich Wizygotów z Hiszpanii. Ich dowódca, Tariq ibn Ziyad, podbił większość Hiszpanii w trakcie swojej ośmioletniej kampanii wojskowej. Jednak muzułmanie mieli nieść słowa Proroka ogniem i mieczem na cały świat.

Obrazek
Ekspansja imperium Karola


Po podporządkowaniu sobie większości ziem królestwa Wizygotów na Półwyspie Iberyjskim, muzułmanie zaczęli przekraczać Pireneje, najeżdżając ostatnią prowincję tego państwa, Septymanię. Goci z Galii nie sprawili Arabom większych trudności i w krótkim czasie stracili znaczną część swoich ostatnich ziem. Chcąc kontynuować ekspansję dalej na zachód, al-Chaulani zainteresował się frankijską Akwitanią. Prawdopodobnie muzułmanie nie wiedzieli o różnicach między Gotami a Frankami, toteż nie spodziewali się większego oporu z ich strony. Gubernator Al-Andalus osobiście stanął na czele armii która przekroczyła Pireneje i obległa Tuluzę, stolicę księstwa Akwitanii. Miejscowy władca, książę Odon na wieść o zbliżającym się wrogu zbiegł z miasta, co jeszcze wzmocniło pewność siebie Arabów. Odon nie zamierzał jednak pozostawić swych poddanych na łasce najeźdźcy a opuszczenie przez niego stolicy wynikało z tego że uważał iż Akwitańczycy potrzebują pomocy ze strony pozostałych Franków. Podczas gdy Arabowie oblegali Tuluzę Odon udał się na dwór Teuderyka IV. Faktycznym władcą państwa Franków nie był jednak król, tylko majordom, Karol Młot i to z nim negocjować musiał książę. Rozmowy przeciągały się jednak, prawdopodobnie była to celowa gra Karola Młota. Odon i frankijski majordom byli bowiem rywalami, zaledwie parę lat wcześniej doszło między nimi do walk, książę Akwitanii popierał bowiem inne stronnictwo w państwie frankijskim. Walki, po bitwie pod Soissons w 718 roku, zakończyły się zwycięstwem Karola, który ostatecznie wyeliminował także innych rywali ale dwaj możni nadal nie pałali do siebie sympatią. Po trzech miesiącach jałowych rozmów Odon otrzymał wieści z oblężonej Tuluzy, która znajdowała się już wówczas blisko kapitulacji. Podjął wówczas decyzję o opuszczeniu dworu i zebrał wszystkie dostępne oddziały.

9 czerwca wojska akwitańskie zaatakowały obóz arabski pod Tuluzą. Walki zakończyły się druzgocącym zwycięstwem chrześcijan i masakrą sił muzułmańskich. Dane z niektórych źródeł mówią nawet o 375 000 zabitych co jest oczywiście liczbą bardzo zawyżoną, ale dobrze oddaje skalę strat i wstrząs jaki bitwa wywołała wśród Arabów. Al-Chaulani zdołał wprawdzie zbiec z resztkami wojsk, ale zmarł krótko po bitwie, prawdopodobnie na skutek ciężkich ran. Śmierć gubernatora spotęgowała chaos w szeregach arabskich, wywołany pierwszą większą klęską w polu od czasu inwazji na Europę Zachodnią. Zwycięski Odon miał sporo szczęścia bowiem pewni siebie Arabowie nie ufortyfikowali nawet obozu oblężniczego i zaniedbywali zwiady, byli zatem zaskoczeni nagłym atakiem przeciwników.

Obrazek
Bitwa pod Poitiers


Cóż, wg źródeł arabskich bitwa pod Tuluzą (czasem nazywana pierwszą dla odróżnienia tej z czasów napoleońskich) była tą, która zatrzymała niezwyciężony do tej pory pochód wyznawców Allaha. Dlaczego więc wg źródeł europejskich pomijana jest milczeniem, a jako najważniejsza wymieniana jest bitwa pod Poitiers? Prawdopodobnie wynika to z faktu podporządkowania Akwitanii Frankom niedługo po niej. A przecież nie od dziś wiadomo, że to zwycięzcy piszą historię.

(oprac. na podstawie wikipedii)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Europy
PostNapisane: 14 sie 2017, 18:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nowastrategia.org.pl/wojna-o ... opejskiej/

WOJNA O SUKCESJĘ HISZPAŃSKĄ A PRZEMIANY W WOJSKOWOŚCI EUROPEJSKIEJ
Lis 16, 2016 Michał Łukaszewski

Obrazek
Marsz nad Dunaj 1704 r./ źródło: Wikimedia Commons.


W 1701 r. w Europie rozgorzała wojna o sukcesję hiszpańską. Francja Ludwika XIV starła się z monarchiami, których dwory znajdowały się w Londynie, Hadze i Wiedniu. Zaangażowanie większości państw europejskich przyniosło poważne zmiany polityczne – pozycja Zjednoczonych Prowincji drastycznie zmalała, natomiast monarchia brytyjska stała się hegemonem w Europie. Jednak hiszpańska wojna sukcesyjna przyniosła wiele zmian w wojskowości europejskiej – z armii wycofano piki, wprowadzono nowy rodzaj bagnetu i muszkietu. Wymusiło to zmiany w taktyce piechoty. Te z kolei wpłynęły na rozwój myśli wojskowej. Przemiany, których początek miał miejsce podczas owego konfliktu, staną się podwaliną rozwoju wojskowości w XVIII i XIX wieku.
Sklep Urodzeni Patrioci
Wycofanie pik
Tocząca się w latach 1701-1712 wojna o sukcesję hiszpańską przyniosła kres formacjom pikinierskim. W 1703 r. na mocy rozporządzenia Ludwika XIV zostały wycofane ów formacje z armii francuskiej. Z armii angielskiej zniknęły natomiast już w 1702 r. Zmiany te były możliwe, dzięki udoskonaleniu ówcześnie występujących bagnetów. Dało to przyczynek do zastąpienia formacji pikiniersko – muszkieterskiej jednolitą formacją piechoty, która może zarówno prowadzić ogień, jak i jednocześnie walczyć za pomocą bagnetu. Jednakże skutkowało to, koniecznością zmian w dotychczasowej taktyce piechoty.

Obrazek
Formacja pikinierska, która w okresie hiszpańskiej wojny sukcesyjnej zniknęła z areny dziejów/ źródło: Wikimedia Commons.



Wprowadzenie nowej broni – muszkietu z zamkiem skałkowym.

W okresie wojny 9-letniej, która poprzedzała hiszpańską wojnę sukcesyjną, w armii francuskiej przeprowadzono ważne zmiany – zmniejszono liczbę pikinierów w oddziale do 10%, natomiast pozostałe 90% żołnierzy otrzymało muszkiety. Jednak z uwagi na pojawiający się wówczas mechanizm zamka skałkowego, wielu dostało jeszcze karabiny z zamkiem lontowym. Okazały się one, w porównaniu do muszkietów skałkowych, gorsze – były mniej efektywne oraz wolniej się je ładowało. Dlatego w 1699 r., w przeddzień kolejnego konfliktu, armia francuska wycofała z użycia muszkiety z mechanizmem lontowym. Równolegle ze zmianami, zachodzącymi w armii Ludwika XIV, reformowano wojska państw ościennych. Pułkownik H.C.B. Rogers pisze: „Do 1702 r., także muszkiety lontowe zostały zastąpione przez bardziej efektywne i szybciej ładowane muszkiety skałkowe.” Wojna o sukcesję w Hiszpanii była zatem pierwszym poważnym konfliktem, w którym użyto mechanizmu skałkowego.
Zmiany, które poczyniono, wzmocniły również siłę rażenia piechoty. „Pod Malplaquet (1709) siła rażenia ognia była ogromna (…) Wszyscy pułkownicy, podpułkownicy i majorowie wrogich pułków zostali zabici lub ranni, a w niektórych batalionach ostało się po dwóch-trzech oficerów.” Można zatem powiedzieć, iż wycofanie pik i zwiększenie siły ognia piechoty rozpoczęło proces transformacji pola bitwy.

Unowocześnienie bagnetu
Okres 1701-1712 przyniósł jeszcze jedną ważną zmianę, a mianowicie upowszechnienie bagnetu tulejowego. W XVII wieku w armii francuskiej popularny stał się bagnet szpuntowy, który montowany był do lufy muszkietu, co z kolei uniemożliwiało strzelanie. Radę na to znalazł ówczesny marszałek Ludwika XIV – Sebastian Vauban. Opracował on koncepcję bagnetu tulejowego, zakładanego na lufę. Dzięki temu można było mając zamontowany bagnet, jednocześnie prowadzić ogień. Odmieniło to obraz ówczesnego pola walki, ponieważ dzięki modyfikacji Vaubana było możliwe usunięcie z armii francuskiej formacji pikinierskich. To z kolei odmieniło XVIII- wieczny sposób walki.

Obrazek
Bagnet szpuntowy / źródło: Wikimedia Commons.

Obrazek
Bagnet tulejowy/ źródło: Wikimedia Commons.


Koncepcja ognia plutonowego.
Zmiany, które zaszły w uzbrojeniu żołnierzy na przełomie XVII i XVIII wieku, wymusiły przemiany w taktyce walczących. Do tej pory piechota walczyła posługując trzema rodzajami ognia: w szeregu, w rzędzie oraz dywizjonami. Ogień „w szeregu” prowadzono podczas przesuwania jednostek do przodu, lub odwrotu. Szereg wysuwał się naprzód, oddawał strzał, po czym wracał między rzędami na koniec. System ten potęgował chaos na polu bitwy i uniemożliwiał efektywnie prowadzić walki ogniowej. Ogień w rzędzie, czy ogień dywizjonowy służył do stacjonarnej wymiany ogniowej. Dywizjon lub szereg wychodzili przed front, po czym tworzyli rząd i oddawali strzał. Koncepcje pozwalały zachować ciągłość ognia, lecz przeszkadzały w jak najbardziej efektywnym jego prowadzeniu.
W okresie wojny o hiszpańską sukcesję (1701-1712) armia angielska (od 1707 r. brytyjska) zaczęła stosować tzw. ogień plutonowy. Batalion piechoty był dzielony na osiemnaście plutonów – szesnaście z kompanii batalionu, dwa z kompanii grenadierów. Były one podzielone na trzy sekcje ogniowe, z których każda liczyła po sześć plutonów. Ogień jednocześnie oddawał co trzeci pluton, co pozwalało nie tylko na zachowanie ciągłości ognia, lecz również prowadzenie ognia na odsłonięte flanki przeciwnika. Podczas bitwy pod Blenheim w 1704r. ogień plutonowy angielskiej piechoty odegrał znaczącą rolę w pokonaniu kawalerii Ludwika XIV: „Kiedy kawaleria szarżowała, w liniach piechoty pozostawiono dla niej luki, aby mogła powrócić, gdyby była goniona; piechota mogła zniechęcić ścigających (…) ogniem plutonowym (…)”. Zdaniem wybitnego historyka epoki ks. Marlborough Davida Chandlera ogień plutonowy miał trzy zalety: „ (…) po pierwsze, wróg był wystawiony na ciągły ogień wobec każdej części swojej linii (…), po drugie, ów system wymuszał dokładną kontrolę przez wyznaczonych oficerów i sierżantów, którzy mogli wspomóc w ten sposób ogólną efektywność i precyzję swoich plutonów, i po trzecie, w każdym momencie jedna trzecia batalionu miała naładowaną broń i byłaby zdolna do przeciwdziałania wobec nieoczekiwanych posunięć.”
W połowie XVIII wieku ukształtuje się zupełnie nowy system prowadzenia ognia – oparty na doskonałym wyszkoleniu i karności żołnierzy, jednakże należy pamiętać, że podwaliny pod to położyli dowódcy z początku XVIII wieku. Wielkie znaczenie dla taktyki Fryderyka II, czy Maurycego Saskiego położył John Churchill, ks. Marlborough poprzez udoskonalenie i rozwinięcie systemu ognia plutonowego.

„Manewr”
Wojna o sukcesję hiszpańską przyniosła nie tylko szereg zmian w technice wojskowej, lecz również wiele nowego wniosła w europejską myśl wojenną. Działania prowadzone przez książąt: Sabaudzkiego i Marlborough zaczęły zmieniać istotę pojęcia „manewr”. W XVI- XVII dominowała tzw. oblężnicza sztuka wojenna. Celem wrogich armii było zajęcie terytorium, które dokonywano poprzez zajmowanie miast i twierdz. Manewr funkcjonował, głównie jako system marszy i kontrmarszy wrogich armii, których celem było zajęcie lepszej pozycji, zmuszenie przeciwnika do odwrotu lub zajęcia wrogiej twierdzy.

Obrazek
Marsz nad Dunaj 1704 r./ źródło: Wikimedia Commons.


Podczas kampanii John Churchill, ks. Marlborough wykorzystywał manewr do osiągnięcia przewagi strategicznej (marsz nad Dunaj w 1704 r.), zmuszenie przeciwnika do bitwy (kampania 1705 r.) czy też w celu osiągnięcia korzyści w wymiarze taktycznym (bitwa pod Ramillies z 1706 r.). Celem Marlborough nie było już tylko zmuszenie przeciwnika do odwrotu, lecz wręcz przeciwnie – manewr miał zmusić go do bitwy. Nowatorstwo jakim się wykazał, prowadząc w 1704 r. kampanię, miało konsekwencje na przebieg hiszpańskiej wojny sukcesyjnej: „Nie napotykając żadnych przeszkód Marlborough, przeszedł tuż przed frontem nieprzyjaciela, znad Morza Północnego nad Dunaj, podczas gdy na trzech teatrach działań wojennych jednocześnie trzy wrogie armie, pełne wątpliwości i wprawione w zakłopotanie, nic nie zrobiły. Przez sześć tygodni miecz Anglii wisiał w zawieszeniu; kiedy spadł, uderzenie rozbrzmiało w całej Europie. Najlepsze regimenty elektora zostały zniszczone, bariera rzeczna w jego posiadłościach została sforsowana, prestiż militarny Francji został poważnie nadszarpnięty (…)” W bardzo podobnym tonie jest opisanie manewru, dokonanego przez Marlborough podczas kampanii 1707 r. Nie udało się siłom sprzymierzonym zaatakować, głównie z uwagi na postawę holenderskich deputowanych ze Stanów Generalnych. Jednakże manewr zastosowany przez ks. Marlborough o mało nie doprowadził do wiktorii świetniejszej od sukcesu spod Ramillies.
Nowa interpretacja manewru dokonana w okresie 1701-1712 stanie się podstawą do rozwoju doktryny wojennej Fryderyka II w latach 40. oraz 50. XVIII wieku, czy Napoleona Bonaparte na przełomie wieków XVIII i XIX.

„Dążenie do bitwy”
Podczas swoich kampanii ks. Marlborough przejawiał niezwykłą skłonność w dążeniu do bitwy. Uważał bowiem, że doprowadzając do walnej bitwy z siłami francuskimi, może przesądzić o wyniku kampanii, a nawet całego konfliktu. Nie chciał prowadzić oblężniczej sztuki wojennej – w swojej karierze wojskowej John Churchill zawsze dążył do konfrontacji z przeciwnikiem. Doprowadziło to do zmiany charakteru walk w Europie Zachodniej w XVIII wieku – Maurycy Saski, czy Fryderyk II będą chcieli rozstrzygnąć wojnę za pomocą walnego starcia. I choć tą sztukę dopiero opanuje Napoleon Bonaparte, to już sto lat wcześniej stała się ona wyznacznikiem sztuki wojennej.
Podczas kampanii 1704 r. Marlborough tuż przed starciem pod Blenheim, oddelegował 15.000 ludzi pod ks. Badeńskim w celu oblężenia Ignolstadt. Uważał również, że osoba ks. Badeńskiego nie pozwoli na swobodne działania. Biograf ks. Marlborough Frank Taylor pisze: „ Chciał walczyć, a kiedy do tego dojdzie, pragnął mieć Eugeniusza u swego boku. Wiedział że wszystko zmierza do decydującego starcia. (…) W tym przypadku był przekonany, że mając Eugeniusza za kolegę szybko znajdzie sposób na zmuszenie ich do szukania rozstrzygnięcia w bitwie.”

Podsumowanie
Okres wojny o sukcesję hiszpańską 1701-1712 przyniósł zmiany w wojskowości zachodnioeuropejskiej. Zmiany, które zaszły w dziedzinie techniki wojskowej (wprowadzenie mechanizmu skałkowego, bagnetu tulejowego, wycofanie pik) rozpoczęły powolną, acz nieuniknioną zmianę dotychczasowej taktyki walki. Powoli odchodzono od skomplikowanych, nieefektywnych technik prowadzenia ognia na rzecz bardziej prostych, jednocześnie o wiele efektywniejszych sposobów prowadzenia ognia. Najbardziej znaczącą innowacją, która realnie wpłynęła na wyniki starć w trakcie hiszpańskiej wojny sukcesyjnej była stosowana przez Anglików koncepcja ognia plutonowego.
Wiatr zmian dotknął również myśl wojenną. Koncepcje ks. Marlborough zaczną zmieniać dotychczasowy sposób prowadzenia kampanii – zacznie się stosować manewr jako mechanizm zdobycia przewagi, która w ostatecznym kształcie ma doprowadzić do decydującej walnej bitwy. Zmiany, które zaszły w wojskowości podczas pierwszej dekady XVIII wieku, umożliwią sukcesy takich osób jak Maurycy Saski, Fryderyk Wielki, czy Napoleon Bonaparte.


BIBLIOGRAFIA:
Chandler D., Marlborough as Military Commander, Londyn 1973.
Chandler D., The Oxford History of The British Army, Oxford 1994.
Chatrand R., Louis XIV’s Army, Londyn 1988.
Colin J., Piechota w XVIII wieku. Taktyka, Oświęcim 2015.
David G., Blenheim, Londyn 1974.
Radziwonka R., Bleinheim- Hochstadt 1704, Warszawa 2008.
Radziwonka R., Ramillies 1706, Warszawa 2010.
Rogers H.C.B., The British Army of the Eighteenth Century, Londyn 1977.
Suasso A., The theory of the infantry movements, Vol. III., Londyn 1827.
Taylor F., Wojny Marlborough, t. I., ed. Smółka, Oświęcim 2016.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Europy
PostNapisane: 21 wrz 2017, 09:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nowastrategia.org.pl/steenke ... -anglikow/

STEENKERQUE 1692 – BOHATERSTWO ANGLIKÓW
Sty 4, 2017 Michał Łukaszewski


Obrazek

Rok 1692 był czwartym z kolei, kiedy to Europa widziała zmagania Francji o hegemonię. W 1688 wybuchła wojna, zwaną w historiografii wojną dziewięcioletnią. Mimo olbrzymiej potęgi Ludwik XIV nie był w stanie zdobyć hegemonii na Starym Kontynencie. W 1692r. doszło do wielkiej bitwy koło miejscowości Steenkerque. Ponad 150 tysięcy żołnierzy z wielu europejskich krajów podjęło próbę przeważenia szali zwycięstwa na jedną ze stron. Straty sięgały 20 tys. ludzi, z czego większość była Anglikami. Ich wojska w bohaterski sposób próbowały przełamać francuskie linie, jednakże niesnaski pomiędzy dowódcami zakończyły się porażką wojsk sprzymierzonych i rzezią wyspiarzy.


Tło historyczne

Prowadzona w latach 80. XVII wieku polityka reunionów przez Ludwika XIV prowadziła do licznych napięć w Europie Zachodniej. Ingerencja Francji w sprawy Rzeszy Niemieckiej zwiększało destabilizację państwa Habsburgów. Wynikała z tego realna groźba, że Ludwik XIV posunie się do przejęcia tytułu cesarza i stanie się niekwestionowanym hegemonem Europy. Ekspansjonizm Ludwika dotykał nie tylko Wiednia. Zagrożone były również Zjednoczone Prowincje Niderlandów oraz posiadłości hiszpańskie w Niderlandach i północnych Włoszech. W 1688r. namiestnik Niderlandów ks. Wilhelm Orański przeprowadził w porozumieniu z parlamentem angielskim zamach stanu. Obalenie Jakuba II – sojusznika Wersalu, spowodowało że Francja została otoczona przez wrogów. Realizacja dotychczasowej polityki pokojowej ekspansji (reuniony) jeszcze bardziej napędzała antagonizmy. Przesilenie nastąpiło pod koniec 1688r., kiedy to wojska francuskie wkroczyły do Palatynatu i bezlitośnie go złupiły. Rozpoczęły się działania wojenne na szeroką skalę – w Hiszpanii, Flandrii, płn. Włoszech, Niemczech oraz na morzu. W pierwszych latach wojny dziewięcioletniej (1688-1691) zarysowała się przewaga Francji na lądzie, jednakże koalicja nie ustępowała jej pola. Mimo porażki pod Walcourt w 1689r., czy Fleurus w 1690r. wydatnie Francja nie zdominowała działań wojennych. Z drugiej strony te sukcesy wzmocniły pozycję armii Ludwika XIV jako niepokonanej.


Europa w okresie wojny dziewięcioletniej/ źródło: Wikimedia Commons



Kampania 1692 roku we Flandrii

Przez pierwsze lata wojny front flandryjski był dla Ludwika drugorzędny. Dążył do pokonania Austrii w Niemczech oraz Włoszech. Jednakże rok 1692 przyniósł zasadnicze zmiany. Widząc zaangażowanie sprzymierzonej koalicji (Anglia i Szkocja, Niderlandy, Hiszpania, Brandenburgia, Austria) doszedł do wniosku, że najpierw skieruje siły przeciw Niderlandom. Wilhelm Orański, od 1688r. król angielski, był głównym autorem koalicji i jej najważniejszą postacią. Zatem eliminacja dwóch jego posiadłości – potężnych państw wyspiarskich, utorowałaby Francji drogę do hegemonii w Europie. Z tej przyczyny postanowił podjąć w Flandrii ofensywę. Fronty w Niemczech oraz Włoszech miały mieć charakter defensywny. Głównym celem kampanii w 1692r. było zdobycie potężnej twierdzy w Namur, położonej na rozwidleniu rzek Mozy i Sambry. Do osiągnięcia tego celu Ludwik przygotował ponad 100 batalionów piechoty i 300 szwadronów jazdy. Oblężeniem miał kierować słynny marszałek Sebastian Vauban.

Obrazek
Oblężenie Namur 1692 r./ źródło: Wikimedia Commons


Kampania rozpoczęła się wiosną 1692r. Armia francuska bez żadnych problemów podeszła pod Namur i 25 maja rozpoczęła oblężenie. Brało w nim udział około 115 tys. żołnierzy francuskich, którzy byli rozstawieni w dwie linie (każda miała około 15 km)[1]. Działaniami oblężniczymi kierował Vauban, natomiast obroną Namur Menno van Coehoorn – inżynier wojskowy, który odpowiedzialny był za fortyfikacje Namur, Bergen-op-zoom, czy Nijmegen. Kilkutysięczny garnizon nie był w stanie długo stawić oporu i dlatego pierwszego lipca 1692r. skapitulował. Ludwik XIV i jego żołnierze odnieśli zwycięstwo, a Vauban udowodnił że zna się na sztuce oblężniczej jak mało kto. W tym samym czasie Wilhelm Orański zebrał armię, i nawet próbował pomóc oblężonemu miastu, jednakże nie miał wystarczających wojsk. Gdy siły osiągnęły rozmiar około 80. 000 ludzi Wilhelm postanowił odbić Namur. Chroniący siły oblegające marszałek Luxemburg, pod koniec lipca, dowiedział się że idzie na niego armia sprzymierzonych. Postanowił z nimi walczyć, dlatego też, rozłożył swoją armię na wschód od wsi Steenkerque i Enghien.


Plany i siły obu stron

Obrazek
Wilhelm III w Torbay w 1688r./ źródło: Wikimedia Commons.


Ukształtowanie terenu, w którym Francuzi rozbili obóz, dawało im mocną pozycję do obrony. Będąc otoczonym lasami i rzekami nie spodziewali się ataku strony sprzymierzonej. Nie spodziewając się akcji Wilhelma Orańskiego marszałek Luxemburg nie miał przygotowanej koncepcji bitwy. Nawet należy zaznaczyć, iż atak sił ks. Wűrtemberga całkowicie go zaskoczył. Tereny wokół Steenkirk i Enghien tworzyły pewnego rodzaju gardziel, która nadawała się do ataku. Dlatego też, w tym miejscu postanowił zaatakować Wilhelm. Mimo, że ukształtowanie terenu nie pozwalało na pełne rozwinięcie swoich wojsk, dawało jednocześnie możliwość zaskoczenia Francuzów i ich rozbicia. Trzeba nadmienić, że Wilhelm również popełnił ważny błąd natury taktycznej – nie przeprowadził rekonesansu[2]. W tamtym terenie mogło to doprowadzić do zagłady całej armii sprzymierzonej.
Obie strony dysponowały wyrównanym potencjałem bojowym. Siły sprzymierzone pod wodzą Wilhelma liczyły około 80.000 ludzi. Tyle samo miał również marsz. Luxemburg, rozłożonych w 66 batalionach piechoty oraz 209 szwadronach kawalerii[3].


Dowódcy

Stroną sprzymierzoną pod Steenkerque dowodził Wilhelm III. W wieku 22 lat musiał obronić Zjednoczone Prowincje przed inwazją francuską. Wtedy też zdobył swoje pierwsze szlify bojowe. Umiejętności dowodzenia armią rozwinął podczas chwalebnej rewolucji z 1688r. i wojny z jakobitami na terenie Irlandii. Jednakże umiejętności militarne ustępowały przed jego zdolnościami dyplomatycznymi. Udało mu się utrzymać jedność skłóconej republiki, stworzyć w miarę stabilną koalicję państw europejskich przeciw Ludwikowi XIV. Największym sukcesem jego dyplomacji będzie traktat pokojowy z Ryswick z 1697r., który w zasadzie przekreśli politykę zagraniczną Ludwika po 1679r. Pod Steenkerque ważną rolę spełnił ks. Wűrtemberg, który dowodził głównym atakiem na pozycje francuskie. Urodził się on w 1659r. Służył w armii duńskiej, cesarskiej (walczył pod Wiedniem 1683r.). W okresie wojny dziewięcioletniej pełnił rolę dowódcy sił duńskich w Niderlandach.

Obrazek
Marszałek Luxemburg/ źródło: Wikimedia Commons


Naprzeciw im stanęli marszałkowie Luxemburg oraz Boufflers. Francois- Henry de Montmorency, książę Luxemburg miał duże doświadczenie bojowe w 1692r. Pierwszą kampanię toczył pod ks. Kondeuszem w Katalonii w 1647r. Potem brał udział w wojnie holenderskiej 1672-1679, podczas której został marszałkiem. W latach 1677-78 oraz 1690-95 był naczelnym dowódcą francuskim we Flandrii. Pod Steenkerque towarzyszył mu marszałek Boufflers. W wieku 20 lat jako kadet służył w Afryce. Walczył w wojnie holenderskiej podczas której awansował do rangi generała. Później został marszałkiem.
Jak należy zauważyć obie strony, posiadały zdolnych dowódców, którzy w swojej przeszłości zdobyli duże doświadczenie bojowe, walcząc na polach europejskich i afrykańskich.


Bitwa

Z uwagi na wspomniane warunki naturalne, sprzymierzeni atakując Francuzów nie mogli w pełni się rozwinąć. Droga do pozycji francuskich wiodła przez las i z tej przyczyny Wilhelm III wysłał silny oddział przodem, którego celem miało być przygotowanie ów szlaku. Składał się z 6 batalionów piechoty (4 angielskich i 2 duńskich) i grupy 400 pionierów[4]. Dowodził nimi ks. Wűrtemberg. Z obozu wyruszyli około godziny czwartej rano. Podczas marszu, przygotowywali szlak dla całej armii. Po siedmiu godzinach marszu, oddział dotarł do lasku Feuilly, gdzie Wűrtemberg przygotował swoich ludzi do ataku na Francuzów. W chwili rozpoczęcia ataku przez siły angielsko-duńskie Francuzi byli kompletnie zaskoczeni. Luxemburg nie spodziewał się ataku sił sprzymierzonych na jego obóz. Szybko nakazał uformować swojej armii szyk. Lewe skrzydło i centrum miało oprzeć się na strumyku, który płynął w pobliżu, a ponadto centrum miało zająć wieś Enghien. Prawe skrzydło oparte o rzekę Senne i wieś Steenkirk zostało uformowane w siedem linii. Tak głębokie urzutowanie wojska wynikało z faktu, że koncentryczny atak sprzymierzonych mógł wyjść tylko na francuskie prawe skrzydło. Można zatem stwierdzić, że ukształtowanie terenu pod Steenkerque odegrało zasadnicze znaczenie na przebieg starcia.

Obrazek
Bitwa pod Steenkerque/ źródło: Wikimedia Commons


Około godziny 12:00 do oddziałów Wűrtemberga dotarło wsparcie w liczbie 7 batalionów (głównie angielskich) i teraz siły awangardy sprzymierzonych wynosiły w sumie 8.000 żołnierzy[5]. Pierwszy atak, poprzedzony kilkugodzinną kanonadą artyleryjską, został przeprowadzony przez ks. Wűrtemberga około godziny pierwszej po południu. Siły sprzymierzonych ustawione w jedną linię rzuciły się na głęboko urzutowane francuskie skrzydło. Pagórkowaty teren i dosyć spore zalesienie spowodowało załamanie się linii wojsk Wűrtmberga. Bataliony zaczęły odchodzić od siebie, co spowodowało że jeden z angielskich oddziałów utracił w trakcie tego szturmu około 1/3 swojego stanu liczebnego. Mimo trudności sprzymierzeni zaczęli osiągać pewien sukces. Otóż uderzone z znienacka wojska Ludwika XIV nie były w stanie odpowiedzieć atakowi Wilhelma Orańskiego. W pewnym momencie przełamano pierwszą linię wojsk francuskich, a druga i trzecia powoli się załamywały. W tym momencie bohaterscy Anglicy, którzy poświęcając się w imię koalicji, poprosili o pomoc niderlandzkie siły hr. Solmsa. Z uwagi na osobiste animozje Solmsa i Wűrtemberga nie udzielono odpowiedniego wsparcia. Czas uciekał a w okolicach wsi Steenkerque zaczęło się pojawiać coraz więcej oddziałów francuskich. Marszałek Luxemburg, widząc brak akcji sprzymierzonych w kierunku centrum jego pozycji, wysłał z lewego skrzydła posiłki pod wodzą Boufflersa. Anglicy oraz Duńczycy, którzy dzielnie walczyli w południe z Francuzami, byli teraz zmęczeni oraz okrążeni. Skrzydłowe uderzenie sił Boufflersa doprowadziło do rzezi sił ks. Wűrtmberga. Widząc rzeź swoich ludzi, około godziny 19.00 Wilhelm sformował linię obrony, pod osłoną której wykrwawione resztki sił angielskich mogły się wycofać. Całość armii sprzymierzonych wróciła do obozu około dziesiątej wieczorem.
Bitwa zakończyła się klęska sprzymierzonych. Francuzi, umocnieni w obozie, dali się zaskoczyć siłom angielsko-duńskim. Uderzenie zrobiło potężną lukę w ich systemie obronnym. Jednakże brak wsparcia hr. Solmsa oraz posiłków ze strony Wilhelma Orańskiego doprowadził do masakry angielskich piechurów, którzy w bardzo groźny sposób zagrozili armii marszałka Luxemburga. W podobnym tonie wyraża się E. Lloyd: „Ich awangarda, składająca się z angielskiej i duńskiej piechoty, została zaangażowana przeciw proporcjonalnie większej armii francuskiej. Szczątkowo wspierana, i po drobnych sukcesach została zmuszona do opuszczenia pola bitwy ze stratą blisko połowy swoich ludzi.[6]”


Straty

Brytyjski historyk John Childs wycenia straty obu stron pod Steenkerque na około 8.000 ludzi[7]. Natomiast amerykański profesor zajmujący się wojnami Ludwika XIV podaje 7.000 zabitych i rannych po stronie francuskiej i 10.000 po stronie sprzymierzonych[8]. Jednak o rozmiarze porażki, decydował fakt, że pięć angielskich regimentów zostało zniszczonych całkowicie, a ich dowódca – generał Hugh MacKay poległ w trakcie natarcia na Steenkerque. Jeden z ówczesnych obserwatorów tak opisywał straty bitewne: „ Straty po obu stronach były bardzo dotkliwe; około 10.000 mężczyzn padło na przestrzeni kilku godzin. Sami Szkoci i Anglicy zostawili 3000 zabitych na polu bitwy. Wielu oficerów po obu stronach zostało zabitych lub rannych.[9]”
XIX –wieczny amerykański historyk wojskowości T. Dodge pisał, że wynikiem bitwy „ była klęska aliantów wraz z (…) dziesięcioma tysiącami zabitych oraz rannymi. Straty francuskie były tak samo wielkie. Sprzymierzeni porzucili większość swych dział.[10]” Brytyjska historiografia w XIX wieku stała na stanowisku, że „Brytyjczycy, którzy ponieśli główny ciężar walk, ucierpieli najciężej spośród wszystkich, the Guards, Cutts’s i the Sixth zostały okropnie ukarane.[11]” Obecne stanowisko reprezentuje m.in. J. Childs, który stwierdza, że „brytyjscy i duńscy żołnierze zginęli przed wsią Steenkirk ponieważ ustalenia dowództwa i praca sztabu była amatorska.[12]”


Bohaterstwo Anglików

W badaniach historycznych znajduje się podkreślenie męstwa żołnierzy angielskich. Na nich spoczywał ciężar uderzenia pod Steenkerque, to ich bohaterstwo oraz męstwo zaskoczyło marszałka Luxemburga. Brak wsparcia ze strony Wilhelma oraz kontruderzenie sił francuskich Boufflersa doprowadziło do śmierci wielu Anglików. J. Fortescue pisał: „Wciąż Brytyjczycy, mimo wszystkich tych strat, parli zawzięcie naprzód; a sławne regimenty francuskie, zepsute dzieci sukcesu, chwiały się i uciekały przed nimi. [13]”


Rezultaty

Bitwa pod Steenkerque nie zmieniła obrazu wojny. Zwycięstwo armii francuskiej nie przyczyniło się do zdobycia przez nią strategicznych miast i twierdz. Walki w 1692r. przeniosły się do północnej części Niderlandów Hiszpańskich – w rejon Dunkierki, Ostendy. Sukces Luxemburga uniemożliwił odbicie w 1692r. przez Wilhelma III twierdzy Namur. Dodatkowo bitwa spod Steenkerque upokorzyła angielskiego króla. Armia osobiście dowodzona przez niego nie była w stanie pokonać armii francuskiej. Starcie ukazało również wewnętrzne spory i niesnaski pośród dowódców sił sprzymierzonych.

Michał Łukaszewski

Bibliografia:
1.Childs J., The Nine Years’ War and the British Army 1688-1697: the operations in the Low Countries, Manchester 2013.
2.Colin J., Piechota w XVIII wieku. Taktyka, Oświęcim 2015.
3.Crichton Andrew, The life and diary of lieut. col. J. Blackadder, of the Cameronian Regiment, and Deputy Governor of Stirling Castle; who seved with distinguished honour in the wars under King William, and the Duke of Marlborough, and afterwards in the rebellion of 1715 in Scotland., Edynburg 1824.
4.Dodge T.A., Gustavus Adolphus: a history of the art of war from its revival after the Middle Age to the end of the Spanish Succesion War, with a detailed account of the campaigns of the great Swede, and of the most famous campaign of Turenne, Conde, Eugene and Marlborough. With 237 charts, maps, plans of battles and tactical manoevres, cuts of uniforms, arms, and weapons, Boston 1895.
5.Fortescue J.W., A history of British Army, Vol. I, Londyn 1899.
6.Kersten A., Historia Powszechna. Wiek XVII, Warszawa 1984
7.Lloyd E.M., A review of history of infantry, Londyn 1908.
8.Lynn J. A., Wojny Ludwika XIV 1667-1714, Oświęcim 2015.
9.Mackintosh James, Wallace William, The cabinet history of England, Scotland and Ireland, Vol. IX., Londyn 1839.
10.Simes T., The military guide for Young officers, Vol. II., Filadelfia 1776.

[1] J. Childs, The Nine Years’ War and the British Army 1688-1697: the operations in the Low Countries, Manchester 2013, s. 183.
[2] Tamże, s. 197-199.
[3] Tamże, s. 184.
[4] Tamże, s. 199.
[5] Tamże, s. 201.
[6] E. Lloyd, A review of history of infantry, Londyn 1908, s. 131.
[7] J. Childs, dz. cyt., s. 204.
[8] J. Lynn, Wojny Ludwika XIV 1667-1714, Oświęcim 2015 s. 216.
[9] A. Crichton, The life and diary of lieut. col. J. Blackadder, of the Cameronian Regiment, and Deputy Governor of Stirling Castle; who seved with distinguished honour in the wars under King William, and the Duke of Marlborough, and afterwards in the rebellion of 1715 in Scotland., Edynburg 1824, s. 123.
[10] T. Dodge, Gustavus Adolphus: a history of the art of war from its revival after the Middle Age to the end of the Spanish Succesion War, with a detailed account of the campaigns of the great Swede, and of the most famous campaign of Turenne, Conde, Eugene and Marlborough. With 237 charts, maps, plans of battles and tactical manoevres, cuts of uniforms, arms, and weapons, Boston 1895,s. 662.
[11] J. W. Fortescue, A history of British Army, Vol. I, Londyn 1899, s. 367.
[12] J. Childs, dz. cyt., s. 203.
[13] J. W. Fortescue, dz. cyt., s. 364.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Europy
PostNapisane: 17 gru 2017, 11:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nowastrategia.org.pl/kawaler ... rlborough/

KAWALERIA W BITWACH MARLBOROUGH
Lut 22, 2017 Michał Łukaszewski -

Obrazek
Bitwa pod Malplaquet; namalował Henri-Dupray


W epoce nowożytnej na polach bitew główną rolę odgrywały masy piechoty. Przesądzały one o wyniku wojen włoskich, wojen religijnych, wojen Ludwika XIV czy Fryderyka II. Mimo tego, rola kawalerii nie została zmarginalizowana – wciąż walczyła w pierwszej linii, i bardzo często to ona rozstrzygała o zwycięstwie. Angielski wódz – John Churchill, ks. Marlborough podczas stoczonych bitew zaproponował nową „interpretację” kawalerii. Miała ona w decydującym momencie uderzyć na kawalerię wroga, przełamać ją i zarazem złamać szyk wrogiej armii. Podobny wzorzec działania będzie używać Fryderyk Wielki oraz Napoleon Bonaparte. Jak zatem wyglądało użycie kawalerii pod Blenheim w 1704 r., Ramillies w 1706 r. czy Malplaquet w 1709 r.?

Epoka nowożytna przyniosła dominację piechoty na polach bitew. Począwszy od piechoty szwajcarskiej, poprzez hiszpańskie tercios[1], brygadę niderlandzką[2], ogień plutonowy[3] aż do szyku liniowego pruskich fizylierów, piechota stanowiła o sile poszczególnych armii. Z wielkich mas uzbrojonych w broń drzewcową przeistoczyła się w linie muszkieterów oddających regularne salwy w kierunku wroga. Zmiany jakie zaszły w ciągu trzech wieków w uzbrojeniu i taktyce piechoty miały swoje oddziaływanie na kawalerię. Fascynacja bronią palną w XVI wieku doprowadziła do wprowadzenia w kawalerii broni palnej i systemu karakolu[4]. Wprowadzony został w armiach zachodnioeuropejskich (motorem przemian były wówczas Niderlandy), jednakże w zetknięciu z wojskowością wschodnioeuropejską, czy też staropolską sztuką wojenną nie miał on najmniejszych szans.[5] Toteż wybitny król szwedzki – Gustaw II Adolf powrócił do koncepcji szarż na broń białą. W warunkach Europy Środkowej i Wschodniej miał on rację bytu, jednakże na terenie Europy Zachodniej nie był za bardzo popularny. Bitwy wówczas toczyły jednostki piechoty, a sztuka wojenna oparta była o zdobywanie twierdz. Zmianę tego sposobu myślenia zaproponował francuski marszałek – Henri de Turenne, w historiografii polskiej zwany Tureniuszem. Podczas wielu walk dążył do odgrywania przez kawalerii znaczącej roli. Nie ograniczał jej do zadań osłonowych czy rozpoznawczych. W 1674 roku pod Sinzheim stosując współpracę kawalerii oraz piechoty rozbił silniejszą armię cesarską.[6] Kontynuatorem jego myśli był jego uczeń, brytyjski arystokrata – książę Marlborough, najbardziej znany z walk podczas hiszpańskiej wojny sukcesyjnej 1702-1712.


Słów kilka o Marlborough

John Churchill, ks. Marlborough urodził się w 1650 roku w hrabstwie Devon w Anglii. Pochodził z rodziny arystokratycznej wiernej Stuartom. Do 1660 r. cierpieli pod rządami Cromwella, potem natomiast powrócili do łask. Jako młody chłopiec John zaczytywał się w De Re Militari Wegecjusza.[7] Szkolenie bojowe miał natomiast w angielskiej placówce w Afryce Płn. – Tangierze. Następnie brał udział w starciach podczas wojny holenderskiej, m.in. pod Solebay, Enzheim czy Turckheim. Samodzielne dowództwo dostał dopiero podczas rebelii ks. Monmouth w 1685 r. Przyniosło mu to sławę i uznanie.
W 1688 r. podczas Chwalebnej Rewolucji zdradził on króla Jakuba II i przeszedł na stronę Wilhelma III. Brał udział w bitwie pod Walcourt w 1689 r., która miała miejsce podczas wojny Francji z Ligą Augsburską. Zwalczał również przeciwników króla Wilhelma w Irlandii.
Lata 90. XVII przyniosły mu niełaskę króla i wygnanie z dworu. Wraz ze śmiercią królowej Marii i klęskami Wilhelma pod Steenkirk czy Neerwinden pozwolono mu na powrót na dwór. Anglia wówczas szykowała się do kolejnego konfliktu – wojny o sukcesję w Hiszpanii. W przeddzień jej wybuchu, ks. Marlborough brał udział w negocjacjach z Hagą i Wiedniem.
W 1702 r. zmarł król Wilhelm i Marlborough został nie tylko naczelnym dowódcą wszystkich sił sojuszniczych, ale również główną podporą przymierza antyfrancuskiego. W 1704 r. pokonał armie francuskie w Bawarii pod Blenheim. W dwa lata później rozbił doszczętnie siły francuskie pod Ramillies. W 1708 r. wygrał z armia francuską pod Oudenaarde, przekroczył francuską linię obronną i zajął Lille. Umożliwiło mu to w rok później dokonać nieudanej inwazji na Paryż. Doszło wtedy do największej bitwy hiszpańskiej wojny sukcesyjnej – Malplaquet. Straty poniesione w trakcie niej uniemożliwiły kontynuowanie realizacji zaplanowanych celów operacyjnych.
Mimo sukcesów na polach bitew, w gabinecie brytyjskim od 1709r. zaczęła przeważać do niego niechęć. Sukces wyborczy torysów w 1710 r. odmienił oblicze brytyjskiej sceny politycznej. W 1711r. pozbawili go urzędów i wpływu na władzę. Od tamtej pory, aż do jego śmierci w 1722 r. pozostał w cieniu.

Obrazek
Marlborough/ źródło: Wikimedia Commons


W aspekcie sztuki wojennej był zwolennikiem działań manewrowych, mimo to jego umiejętności zdobywania twierdz należały do bardzo wysokich. Jak jego nauczyciel – hr. Turenne stawiał na zwinność, szybkość oraz współdziałanie różnych rodzajów sił zbrojnych. Potrafił walczyć w warunkach niekorzystnych, co udowodnił m.in. pod Blenheim czy Malplaquet.


Stan kawalerii i jej liczebność w bitwach Marlborough

W bitwach, które stoczył John Churchill, armie pod jego dowództwem nie miały jednolitego charakteru. Tak jak koalicja, wojsko składało się z kontyngentów różnych państw. Na przykład w bitwie pod Blenheim oprócz Anglików walczyli także Holendrzy, Szkoci, Hanowerczycy czy Duńczycy. Dowodzi to licznym trudnościom jakie napotykał ks. Marlborough podczas dowodzenia wojskiem. Próba wytworzenia wspólnego stanowiska tak wielu nacji bywała kłopotliwa. Mimo tych problemów angielski wódz odnosił wspaniałe sukcesy – Blenheim, czy Oudenaarde stanowią dowód wspaniałych umiejętności Churchilla.
Jak zatem prezentowała się kawaleria ów wybitnego wodza? Jak wspomniałem, nie miała charakteru jednolitego, zawsze też ustępowała liczebnością piechocie. Pod koniec XVII wieku i na początku XVIII decydującą rolę na polu bitwy odgrywała piechota, uzbrojona w karabiny skałkowe i bagnety. Kawaleria pełniła role drugorzędne, jednakże wydatnie wpływała na losy poszczególnych starć. Wedle obliczeń D. Chandlera najwięcej kawalerii brało udział (w aspekcie procentowym) w starciu pod Blenheim, gdzie na łączną liczbę 108.000 żołnierzy na kawalerię przypadło 32,4 % tj. 35.000 ludzi.[8] Najniższy odsetek można zaobserwować natomiast pod Oudenaarde, gdzie kawaleria stanowiła 24,1 % (41 z 170 tysięcy) walczących.[9] Dane profesora Chandlera wskazują na fakt, że liczba kawalerii użyta w bitwach okresu hiszpańskiej wojny sukcesyjnej waha się pomiędzy 1/5 a 1/3 całości sił.
Pod Blenheim Marlborough miał do dyspozycji 177 szwadronów jazdy.[10] 17 szwadronów wspierało lorda Cuttsa, 68 wchodziło w skład sił Charlesa Churchilla, natomiast 92 wchodziły w skład sił ks. Eugeniusza Sabaudzkiego.[11] Skład narodowościowy tych sił był zróżnicowany, w dużej mierze składał się z przedstawicieli państw Rzeszy takich jak Hesja, Wirtembergia, Hanower czy Saksonia. Należy doliczyć również Anglików, Irlandczyków, czy Duńczyków. W starciu pod Ramillies sytuacja wyglądała podobnie. Marlborough miał 123 szwadrony – około 60 z nich było niderlandzkie, 21 duńskie, 36 brytyjskie, resztę stanowiły szwadrony rekrutowane spośród państw Rzeszy.[12] Podczas kampanii 1708 r. i bitwy pod Oudenaarde siły kawaleryjskie Marlborough liczyły około 150 szwadronów i ustępowały liczebnie jeździe francuskiej (posiadała około 170 szwadronów).[13] Pod Malplaquet natomiast walczyć miało 252 szwadrony jazdy.[14] Naprzeciw im stanęło około 260 szwadronów kawalerii francuskiej.[15] Mimo to liczebnie dominowali sprzymierzeni (około 30.000 do 20.000 jeźdźców francuskich).[16]
Należy się teraz zastanowić nad zadaniami, jakie przed kawalerią stawiał angielski wódz podczas swoich największych bitew.


Kawaleria w 1704 roku

Kampania 1704 r. była jedną z największych i zarazem najważniejszych kampanii Churchilla. Ruszył z Niderlandów w kierunku środkowego Dunaju, by rozprawić się z Francuzami i Bawarczykami, którzy zagrażali Wiedniowi. Kawaleria pełniła wówczas role drugorzędne: ochrony maszerujących wojsk, zbierania informacji czy przeprowadzania rekonesansów. Po połączeniu się z siłami cesarskimi doszło 2 lipca 1704 r. do szturmu na umocnienie bawarskie w Schellenbergu. Jazda Marlborough nie uczestniczyła w głównej walce, przeprowadziła jedynie pościg pokonanych sił.
Największą rolę podczas kampanii 1704 r., kawaleria odegrała podczas bitwy pod Blenheim z 13 sierpnia. Kilkanaście szwadronów miało wspierać uderzenie piechoty lorda Cuttsa na wieś Blenheim. Zaś 68 szwadronów zostało włączonych do głównych sił ustawionych w cztery linie. Kawaleria zajęła drugą i trzecią linię. Celem tego manewru było udaremnienie kontrataku francuskiej jazdy, podczas głównej fazy bitwy. Resztę szwadronów przydzielono ks. Sabaudzkiemu, który walczył na prawej flance Marlborough.


Bitwa pod Blenheim -1704/ źródło: Wikimedia Commons


Realizacja ów założenia poszła znakomicie. Wiążąc atakiem na Blindheim i Oberglau francuską piechotę, Marlborough zmusił Tallarda, aby w centrum swych pozycji pozostawił jedynie kawalerię. Wtedy mieszane siły kawaleryjsko-piesze zmiażdżyły centrum Tallarda, tym samym przełamując linię całej armii francusko-bawarskiej. Zwycięstwo, splendor, sztandary i ponad 10.000 jeńców przypadło armii genialnego angielskiego wodza.
Świetnie to podsumowuje S. Kochanowski: Artylerja zwalcza artylerję nieprzyjaciela; piechota wsparta zawsze artylerją wiążę piechotę nieprzyjacielską, umiejscawiając przeciwnika. Jazda uwolniona od trosk przewlekłej walki szarżuje na jazdę nieprzyjacielską i niszcząc ją, pozbawia nieprzyjaciela możności manewru. Stąd bitwę tę z punktu widzenia współdziałania broni można ująć następująco: artylerja i piechota wiąże nieprzyjacielską masę oporu t. j. piechotę i artylerję; przez nadłamanie jej zmusza Tallarda do zawieszenia manewru jazdą w powietrzu; jazda Marlborough rozbija jazdę Tallarda, pozbawioną oparcia o piechotę; sama zaś ma swój manewr ubezpieczony. [17]


Rola jazdy pod Ramillies

Pod Ramilies Marlborough planował powtórzenie manewru spod Blenheim. Planował bowiem związać piechotę francuską poprzez atak na Ramillies i Offus. Uderzenie w centralny punkt francuskiej linii, miało zmusić francuskiego marszałka Villeroya do przerzucenia tam odwodów z prawego skrzydła. Wówczas wykorzystując ukształtowanie terenu gros kawalerii sprzymierzonej miało zmiażdżyć francuską jazdę na równinie pomiędzy Ramillies a Taviers.


Bitwa pod Ramiliies z 1706, podczas której Marlborough użył kawalerii jako masy rozstrzygającej/ źródło: Wikimedia Commons


Realizacja planu powiodła się całkowicie, gdyż francuski marszałek dał się wciągnąć w pułapkę. Bojąc się przełamania w centrum pozycji Villeroy pod wpływem gwałtownych ataków piechoty brytyjskiej, przerzucił tam większość swojej piechoty. Pozbawiło to kawalerię francuską ogniowego wsparcia. Wtedy około 15.30 niderlandzki wódz Overkeerk rozkazał uderzyć.[18] Wpierw ruszyło 48 szwadronów niderlandzkich. Potem ruszyło 21 duńskich. Jednak elitarne oddziały francuskiej kawalerii zdołały zatrzymać masę jeźdźców sprzymierzonych. W obliczu zagrożenia swego planu Marlborough przerzucił ze swego prawego skrzydła na lewe ponad 20 szwadronów.[19] Osobiście prowadząc szarżę, John Churchill przełamał linię wojsk francuskich. Skutkowało to klęską armii Villeroya i utratą około 1/3 stanu osobowego.[20] Słowem jak pod Blenheim tak i tutaj dobrze dobrze wprowadzone w czyn współdziałanie broni w manewrze dobrze wykonanym dało zwycięstwo. Marlborough używa tutaj jazdy wyłącznie do ruchu rozstrzygającego, wykonanego w czasie i kierunku rozstrzygającym (…). [21]


Kawaleria pod Oudenaarde?

Trzecia wielka bitwa Marlborough była wyjątkowa. Był to bój spotkaniowy, żadna ze stron nie miała przygotowanej koncepcji bitwy. Kawaleria sprzymierzonych walczyła głównie na skrzydłach – oddziały pruskie Natzmera chroniły prawą flankę przed okrążeniem, natomiast jazda niderlandzka aktywnie wspierała manewr flankowy, przeprowadzony w końcowej fazie bitwy przez Overkeerka.[22]
Pod Oudenaarde kawaleria nie pełniła roli masy rozstrzygającej. Jej zadania, wynikłe z charakteru starcia, były doraźne. Rezultat tego starcia nie był wypadkową świetnego planu i mądrego współdziałania rodzajów broni, co miało miejsce pod Ramillies czy Blenheim; lecz skutkiem wysokich umiejętności analizy pola walki.


Zadania bojowe jazdy podczas bitwy pod Malplaquet i ich realizacja

Bitwa z 1709 r. była największą bitwą hiszpańskiej wojny sukcesyjnej. Naprzeciw siebie stanęło ponad 200.000 żołnierzy. Francuzi mieli mniej żołnierzy niż Marlborough, toteż postanowili się okopać. W oparciu o umocnione pozycje planowali wydać bitwę obronną, w której wykrwawią przeciwnika a następnie frontalna szarża kawalerii przełamie linie wroga. Marlborough planował natomiast rozegrać bitwą podobnie jak Blenheim i Ramillies czyli związać nieprzyjacielskie flanki gwałtownymi atakami piechoty, by następnie przełamać okopy w centralnym punkcie i rozbić kawalerię Francuzów przy użyciu własnej jazdy.


Kawaleria pod Malplaquet/ źródło: Wikimedia Commons

Ponownie jazda miała stanowić masę rozstrzygającą. Jak to zwykle miało miejsce, Marlborough zdołał zrealizować swój plan. Kolumny generałów Schulenberga i Lottuma związały lewe skrzydło Francuzów, a oddziały niderlandzkie ks. Orańskiego prawą flankę armii francuskiej. Krwawe walki zmusiły francuskiego marszałka Villarsa do ściągnięcia sił z centrum. Wtedy to też brytyjska piechota zajęła okopy francuskie w centralnym punkcie i do akcji wkroczyło ponad 50.000 kawalerzystów z obu stron. Ledwie jednak wysunął naprzód swą kawalerię, kiedy nasza, pod wodzą Boufflersa, puściła się z szarżą i zatrzymała jego szwadrony. „Sześć razy wróg przejmował ofensywę i sześć razy huragan naszej kawalerii zmiatał go z pola bitwy”. Podobnie jak wojska sprzymierzone, nie mogliśmy jednak zdobyć decydującej przewagi, ponieważ po każdej ich szarży, nasze szwadrony „musiały zatrzymać się przed ogniem prowadzonych z okopów oraz wycofywać się, pokonane nie tyle przez kawalerię przeciwnika, co przez jego piechotę”.[23] Kawaleria, tak jak pod Blenheim i Ramillies stanowiła i pod Malplaquet główne narzędzie zniszczenia Francuzów.


Podsumowanie

Patrząc na udział i rolę kawalerii w wielkich bitwach księcia Marlborough należy stwierdzić że:
1) kawaleria nie przekraczała 1/3 ilości całej armii,
2) była używana jako masa przełamująca linię wojsk francuskich,
3) oraz masa wiążąca kawalerię wroga[24],
4) zawsze też współdziałała z piechotą i artylerią.

Michał Łukaszewski

Bibliografia:
Atkinson C.T., Marlborough and the Rise of the British Army, Londyn 1921.
Brodrick T., History of the late war in the Netherlands; together with an abstract of the Treaty of Utrecht, Londyn 1713.
Chandler D., Marlborough as Military Commander, Londyn 1973.
Chandler D., The Art of Warfare in the Age of Marlborough, Londyn 1976.
Colin J., Piechota w XVIII wieku. Taktyka, tł. Haberko A., Oświęcim 2015.
Laskowski O., Odrębność staropolskiej sztuki wojennej, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, t. VIII, Warszawa 1936, s. 1-35.
Longueville T., Marshall Turenne, Londyn 1907.
Radziwonka R., Bleinheim- Hochstadt 1704, Warszawa 2008.
Radziwonka R., Ramillies 1706, Warszawa 2010.
Kochanowski S., Jazda Marlborough. Stan ogólny wojska angielskiego po Cromwellu. Organizacja i Uzbrojenie., „Przegląd Kawaleryjski”, t. 5, nr 1, Warszawa 1928, s. 21-36.
Konstam A., Marlborough, Oxford 2010.
Tincey J., Bleinheim 1704, Oxford 2004.

[1] Formacja piechoty, składająca się z pikinierów i arkebuzerów (potem muszkieterów), która zdominowała pole bitwy w XVI i na początku XVII wieku. Wytworzona przez Hiszpanów w okresie wojen włoskich jako odpowiedź na potęgę szwajcarskich najemników.
[2] Formacja piechoty wymyślona na początku XVII wieku przez Maurycego Orańskiego, stanowiła odpowiedź na potrzeby pola walki. Bardziej nasycona ogniem i elastyczniejsza niż hiszpańskie tercios była w stanie przeciwstawić się hiszpańskiej potędze, co udowodniła w 1600r. pod Nieuwpoort.
[3] System prowadzenia ognia w linii, mający na celu maksymalizację i intensyfikację ognia karabinowego. Batalion piechoty dzielił się na plutony, który każdy oddawał ogień zgodnie z ustalonym porządkiem. Miało to uniemożliwić wrogiej kawalerii szarżę na oddział, który w ten sposób prowadził ogień. Jako jedni z pierwszych system ten wprowadzili Anglicy w okresie Marlborough.
[4] O. Laskowski, Odrębność staropolskiej sztuki wojennej, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, t. VIII, Warszawa 1936, s. 11.
[5] Tamże, s. 32.
[6] T. Longueville, Marshall Turenne, Londyn 1907, s. 331-335.
[7] D. Chandler, Marlborough as Military Commander, Londyn 1973., s. 4.
[8] Tenże, The Art of Warfare in the Age of Marlborough, Londyn 1976, s. 31.
[9] Tamże.
[10] R. Radziwonka, Bleinheim- Hochstadt 1704, Warszawa 2008, s. 262.
[11] Tamże, s. 179-181.
[12] R. Radziwonka, Ramillies 1706, Warszawa 2010, s. 88-89.
[13] D. Chandler, dz. cyt., s. 216.
[14] C. Atkinson, Marlborough and the Rise of the British Army, London 1921, s. 398
[15] D. Chandler, dz. cyt., s. 254.
[16] A. Konstam, Marlborough, Oxford 2010, s. 47.
[17] S. Kochanowski, Jazda Marlborough. Stan ogólny wojska angielskiego po Cromwellu. Organizacja i Uzbrojenie., „Przegląd Kawaleryjski”, t. 5, nr 1, Warszawa 1928, s. 25.
[18] R. Radziwonka, Ramillies…, dz. cyt., s. 100.
[19] Tamże, s. 101.
[20] Tamże, s. 112.
[21] S. Kochanowski, dz. cyt., s. 28.
[22] T. Brodrick, History of the late war in the Netherlands; together with an abstract of the Treaty of Utrecht, Londyn 1713, s. 230-232.
[23] J. Colin, Piechota w XVIII wieku. Taktyka, tł. Haberko A., Oświęcim 2015, s. 20.
[24] S. Kochanowski, dz. cyt., s. 34.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Europy
PostNapisane: 28 sty 2018, 13:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30615
Zapomniana krucjata Filipa II

Obrazek
See page for author [Public domain], via Wikimedia Commons


Jednym z najbardziej przerażających „darów”, jakie przyniosła reformacja, były prześladowania i mordy, jakich protestanci dokonali na katolikach w Królestwie Anglii. Punktem krytycznym w całej masakrze wiernych Kościoła dokonanej za przyzwoleniem Henryka VIII i jego następców był rok 1587, kiedy to Elżbieta nakazała ścięcie swojej katolickiej kuzynki – Marii Stuart, dawnej królowej Szkocji. Egzekucja przelała czarę goryczy – po niej pozostała już tylko krucjata, której przewodził władca „ultrakatolickiej Hiszpanii” – Filip II.

Historycy podkreślają, że król Hiszpanii wypowiadając wojnę Elżbiecie miał do załatwienia również osobiste porachunki. Królowa Anglii wspierała bowiem łupieżcze wyprawy Francisa Drake’a – najsłynniejszego w tamtym czasie korsarza – napadającego na hiszpańskie statki. Za swoje „dokonania” angielski pirat został w dodatku uhonorowany – Elżbieta nobilitowała go.

Złe gorszego początki
Już na samym początku wojny Hiszpania borykała się z ogromnymi kłopotami. Pierwszym z nich okazał się problem ze zgromadzeniem żywności i pieniędzy oraz przygotowaniem odpowiedniej mobilizacji wojska. Wstępne plany inwazji na Wyspy Brytyjskie zakładały bowiem wystawienie floty liczącej 196 okrętów i 360 jednostek transportowych, na pokładzie których miało znajdować się prawie 100 tys. osób, w tym 60 tys. żołnierzy. „Zakrojona na tak gigantyczną skalę operacja wymagała długotrwałych, skomplikowanych i metodycznych przygotowań”, podkreśla prof. Paweł Wieczorkiewicz w książce pt. „Historia Wojen Morskich”.

Kolejny problem zgotowali Filipowi II Anglicy, którzy w kwietniu 1587 roku zaatakowali hiszpański port w Kadyksie. Podczas ataku całkowicie zniszczono flotyllę adm. Pedra de Acuni i wszystkie znajdujące się tam jednostki. Następnie angielska flota ograbiła ze złota, przypraw, aksamitu i porcelany przybyły właśnie z Indii galeon „San Felipe”. Zdaniem historyków dzięki temu „wypadowi” dowodzonemu przez – wówczas już admirała – Drake’a plan desantu Filipa II na Wielką Brytanię został opóźniony o rok.

Trzeci, prawdopodobnie najważniejszy problem pojawił się 19 lutego 1588 roku – tego dnia zmarł nagle wsławiony dowódca hiszpański - markiz Santa Cruz. Filip II podjął wówczas decyzję, że zastąpi go książę Medina-Sidonia Alonso Pereza de Guzmana el Bueno – generał o „doskonałych kwalifikacjach, cieszący się powszechną miłością”, ale cierpiący na… chorobę morską. Nowy głównodowodzący zdawał sobie sprawę ze swoich braków, co podkreślił w liście do monarchy: „Flota jest tak ogromna, a przede wszystkim takiej wagi, iż wydaje się nieszczęśliwym powierzenie odpowiedzialności za nią osobie nieposiadającej żadnego doświadczenia w prowadzeniu wojen morskich”. Filip II decyzji jednak nie zmienił – to Bueno miał poprowadzić „Niezwyciężoną Armadę” do zwycięstwa nad angielskimi heretykami.

Ostatecznie hiszpańska flota liczyła łącznie 8 050 marynarzy, 2 088 wioślarzy, 18 979 żołnierzy oraz 1 545 ochotników. „Na wyprawę zaciągnęli się najznamienitsi kawalerowie królestwa, w tym naturalny syn Filipa – książę de Ascoli. Flota sprawiała imponujące wrażenie”, zauważa prof. Wieczorkiewicz. Wsparcie dla Hiszpanów zadeklarował również książę Henryk reprezentujący stronę katolickiego stronnictwa Gwijusza w rozdartej konfliktem religijnym Francji, który obiecał wesprzeć „Niezwyciężoną Armadę” 12-tysięcznym wojskiem.

4:1
Pomimo ogromnej siły jaką dysponowała hiszpańska flota Filip II zdawał sobie sprawę z jej niedoskonałości. Galeony „Niezwyciężonej Armady” były bowiem przystosowane do długich, zamorskich rejsów, a nie „krótkich wypadów”. Podobne stanowisko prezentowali oficerowie jego armii, którzy mawiali, że „jeden okręt angielski jest wart czerech naszych”.

Właśnie dlatego monarcha nakazał wyposażenie swoich galeonów w dodatkowe ciężkie działa. Nie one miały jednak zdecydować o rozstrzygnięciu wojny z Anglikami, ale… walka wręcz. Filip II żądał, aby „dla całkowitej pewności do czasu desantu unikać decydującej bitwy”. Ta bowiem miała rozstrzygnąć się na lądzie – to tam Hiszpanie mieli rozbić Anglików.

Oprócz zabiegów militarnych Filip II zadbał również o duchowe przygotowanie „Niezwyciężonej Armady” przed nadchodzącą krucjatą. Zarządził m.in. musztrowanie księży i zakonników, którzy po zakończeniu inwazji mieli nawracać Anglików z powrotem na katolicyzm. Ponadto monarcha wydał całkowity zakaz zabierania na statki kobiet, a także używania przekleństw przez załogę.

Najlepszą obroną jest atak?
Ze względu na legendarne skąpstwo królowej Elżbiety angielskie przygotowania do wojny z Hiszpanami trwały niezwykle powolnie. Dopiero dzięki wsparciu największych kupieckich miast i miejscowych oligarchów udało się zebrać odpowiednie środki do mobilizacji. Ostatecznie Anglicy wystawili 197 jednostek bojowych, 14 385 marynarzy i 1 540 żołnierzy, w tym wielu dawnych korsarzy. „Wzdłuż wybrzeży rozstawiono posterunki mające w razie potrzeby śledzić postępy Hiszpanów i alarmować miejscową ludność”.

Na początku angielscy dowódcy zakładali przeprowadzenie kolejnych działań prewencyjnych, które po raz kolejny opóźniłyby hiszpańską krucjatę, a być może nawet ostatecznie pogrzebały plany Filipa II. Uniemożliwiły je jednak silne sztormy, które latem 1588 roku nawiedzały przestrzeń morską między Anglią a Hiszpanią. Ponadto obawiano się, że Filip II poczeka ze szturmem na Anglię i jego operacja rozpocznie się od opanowania zależnej od Elżbiety katolickiej Irlandii.

Na straconej pozycji
9 maja 1588 roku „Niezwyciężona Armada” wyruszyła z Lizbony ku wybrzeżom królestwa Anglii. Niestety ze względu na „niekończące się sztormy”, które znacznie uszkodziły płynące jednostki po dwóch miesiącach podróży (!) książę Medina Sidonia zwrócił się do hiszpańskiego króla z prośbą o odłożenie operacji o kolejny rok. „Filip II pozostał jednak nieprzejednany w swym pragnieniu natychmiastowego pokarania heretyków”, zaznacza prof. Wieczorkiewicz.

Po wyeliminowaniu najprostszych problemów hiszpańska flota 22 lipca wyruszyła ponownie. „Dyscyplina panująca na okrętach Filipa II, a także trudności, jakie mieli Anglicy z wyjściem w morze wobec nadciągającego przeciwnika i do tego przy niesprzyjającej bryzie, dawały niepowtarzalną szansę rozstrzygnięcia kampanii”, podkreśla prof. Wieczorkiewicz. Dowódcy „Niezwyciężonej Armady” nie skorzystali z niej i nadal kierowali się nakazem monarchy, żeby „decydująca batalia rozegrała się na lądzie”. Właśnie ta decyzja pozwoliła Anglikom na błyskawiczną mobilizację i przeciwstawienie się Hiszpanom na morzu.

Pierwsze starcie hiszpańsko-angielskie miało miejsce 2 sierpnia, kiedy to „Niezwyciężona Armada” próbowała zająć Portland. Nie udało jej się jednak przezwyciężyć angielskiej floty dowództwem m.in. Drake’a. Co prawda Hiszpanie w jej trakcie znacznie uszczuplili angielskie zapasy prochu i amunicji, ale kosztowało ich to równie wiele posiadanych zasobów.

7 sierpnia flota dowodzona przez Medinę Sidonię dotarła do Calais we Francji, gdzie zaplanowano zaokrętowanie „Niezwyciężonej Armady”. Nie dane im jednak było tego dokonać, na co złożyło się wiele czynników. Pierwszym była zbyt mała liczba transportowców. Drugim: silne wiatry. Trzecim: przejęcie kontroli na Francją przez króla Henryka III – wielkiego przeciwnika katolickiego stronnictwa Gwijusza i samej Hiszpanii.

Problemy „Niezwyciężonej Armady” wykorzystała angielska flota, która zaatakowała hiszpańskie statki i rozbiła je w pył. Ze względu na brak prochu i kul statki Mediny Sidonii, mimo ogromnego hartu ducha, męstwa, odwagi i walki do samego końca (Miguel de Oquendo: „Co do mnie zamierzam walczyć i umrzeć jak mężczyzna”) nie były w stanie nawet w minimalnym stopniu zaszkodzić Anglikom.

„Bitwa (pod Gravelines – red.) kosztowała (Hiszpanów – red.) bardzo drogo: na dno poszły dwa galeony. Wyrzucona na brzeg galeasa San Antonio utraciła całą załogę (…) wybitą przez ścigających ją na nadbrzeżnych wydmach nieprzyjaciół. Kolejne – San Felipe i San Mateo – zdryfowały ku wybrzeżom zelandzkim, gdzie pojmali je gezowie. Równie dotkliwe były straty w ludziach: padło ich około 1500, podczas gdy Anglicy, zachowując nietknięte okręty, utracili ledwie 100”, opisuje prof. Wieczorkiewicz.

Wojna z żywiołami
Po straszliwej klęsce pod Gravelines książę Medina Sidonia podjął jedyną racjonalną decyzję dotyczącą odwrotu – wokół Wysp Brytyjskich i Orkadów. Trasa ta, mimo iż była szczególnie niebezpieczna ze względu na m.in. brak jakiejkolwiek znajomości znajdujących się tam lokacji, była jedyną alternatywą dla ratunku dla resztek „Niezwyciężonej Armady”.

Nie to było jednak najgorsze. Hiszpańscy żołnierze byli wyczerpani niekończącą się podróżą morską. Ich morale w wyniku poniesionych strat, a także braku racji żywnościowych, wody pitnej i szerzących się chorób były niemal zerowe. Wielu z nich ledwo trzymało się na nogach, a przy życiu utrzymywała ich tylko i wyłącznie wizja „cudownego ocalenia i powrotu do ojczyzny”. Niestety zdecydowanej większości z nich nie zostało to dane.

Dzieła zniszczenia, którego na „Niezwyciężonej Armadzie” nie udało się dokonać Anglikom, dokończyły sztormy i burze, jakie towarzyszyły Hiszpanom w czasie ich odwrotu. Tysiące z nich zatonęło wraz ze swoimi statkami. Najbardziej znanym przykładem tamtej tragedii jest „Girona”, na którą ewakuowano uratowanych z innych statków. Statek rozbił się na skałach Bunbois w okolicy Lough Foyle. Spośród 1300 osób znajdujących się na jego pokładzie przeżyło jedynie 10.

Żeby tego było mało – ci, którzy cudem dotarli do wybrzeży Irlandii, gdzie liczyli na zdobycie racji żywnościowych zostali schwytani przez tamtejsze klany a następnie, po bohaterskiej walce, wymordowani.

„Bóg rozstrzygnął bieg spraw”
Spośród 124 okrętów „Niezwyciężonej Armady”, które wyruszyły, aby nawracać heretyków do ojczyzny wróciło jedynie 65 jednostek – 9 z nich zatopili Anglicy, a aż 50 – morskie żywioły. Operacja pochłonęła niemal wszystkich, którzy po stronie hiszpańskiej brali w niej udział. 20 tys. osób zginęło na morzu. Kolejne tysiące w wyniku głodu i chorób zmarło po powrocie do domu. „Dla wyczerpanych nadludzkimi cierpieniami nie było ratunku. Wielu powróciło do kraju jedynie po to, aby spocząć w ojczystej ziemi”, wskazuje prof. Wieczorkiewicz.

„Bóg rozstrzygnął bieg spraw inaczej, niżbyśmy sobie tego życzyli”, stwierdził książę Medina Sidonia, zdający Filipowi II raport z tragicznej wyprawy. Król w odpowiedzi miał rzec: „Wysłałem moje okręty, aby walczyły z ludźmi, a nie z żywiołami”.

Wojna morska między Hiszpanią a Anglią trwała aż do śmierci Elżbiety i Filipa II pochłaniając życie kolejnych żołnierzy i posyłając na dno kolejne jednostki. Jednak po klęsce roku 1588 nie miała ona już niemal nic wspólnego z obroną jedynej prawdziwej wiary przed angielskimi heretykami.

Tomasz D. Kolanek

http://www.pch24.pl/zapomniana-krucjata ... 826,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /