Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 09 lut 2011, 20:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/44456

Dziś 60 rocznica śmierci porucznika Jana Leonowicza, ps. "Burta".

Kopia artykułu:

60 rocznica śmierci por. "Burty"
avatar użytkownika Żołnierze WyklęciŻołnierze Wyklęci, śr., 09/02/2011 - 07:43

60 rocznica śmierci por. Jana Leonowicza ps. "Burta"

Obrazek
Por. Jan Leonowicz "Burta" (15 I 1912 - 9 II 1951)


60 lat temu, 9 lutego 1951 r., w zasadzce zorganizowanej we wsi Nowiny przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, zginął por. Jan Leonowicz ps. "Burta" , żołnierz Armii Krajowej, dowódca jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów partyzanckich samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski.
Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa Lub., gdzie przez dwa tygodnie wystawione były na widok publiczny przed budynkiem PUBP. Do dzisiaj nie wiadomo gdzie zostało pogrzebane ciało por. "Burty". Zakopano je najprawdopodobniej na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP lub na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.

GLORIA VICTIS !!!
Jan Leonowicz, ps. "Burta" (ur. 15 stycznia 1912 w Żabczu, gm. Poturzyn, pow. Tomaszów Lubelski, zm. 9 lutego 1951 we wsi Nowiny , pow. Tomaszów Lubelski) – członek SZP-ZWZ-AK, działacz WiN, dowódca oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie.

Obrazek
Jan Leonowicz z żoną Marią Ludwiką z d. Lanckorońską, 1937 r.


Pochodził z rodziny ziemiańskiej Mariana i Anastazji z d. Jurczak, był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec był leśniczym, dziadek powstańcem styczniowym. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum. Służbę wojskową odbywał w 2. psk w Hrubieszowie.
We wrześniu 1939 walczył w szeregach macierzystej jednostki, ranny, powrócił z frontu w październiku 1939. Wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski (SZP). 25 grudnia 1939 wziął udział w rozbiciu posterunku policji granatowej w okolicach Łaszczowa. W 1940 został aresztowany przez policję ukraińską w Poturzynie, zwolniony dzięki staraniom ojca. Prawdopodobnie od 1942 dowódca sekcji szturmowej "Poturzyn" (jednej z dziewięciu grup bojowych) odcinka "Wschód" Obwodu AK Tomaszów Lubelski. 1 marca 1943 wziął udział w akcji na posterunek policji ukraińskiej w Poturzynie, w trakcie której placówkę tę rozbito, zabijając 6 Ukraińców (w tym dwóch komendantów posterunków w Telatynie i Poturzynie) oraz komisarycznego wójta gminy Poturzyn. Na przełomie 1943/1944 przebywał w sztabie obwodu znajdującym się na skraju Puszczy Solskiej, w pobliżu leśniczówki Rebizanty nad Tanwią. W 1944 żołnierz "Kompanii Leśnej" ppor. rez. Witolda Kopcia, a także dowódca jednego z patroli plutonu lotnego żandarmerii polowej sierż. rez. Wacława Kaszuckiego. W ostatnich dniach lutego w Poturzynie oraz 5 i 9 kwietnia 1944 na odcinku Podlodów-Żerniki-Rokitno, w rejonie Steniatyna i Posadowa, brał udział w walkach przeciwko Ukraińskiej Narodowej Samoobronie i UPA. Od wiosny 1944 służył najprawdopodobniej jako zwiadowca w dowodzonej przez sierż. Andrzeja Dżygałę "Kompanii Żelaznej". Podczas akcji "Sturmwind II" razem z kilkoma partyzantami przebił się przez trzy pierścienie niemieckiej obławy. W ramach akcji "Burza" znalazł się w szeregach odtwarzanego przez Inspektorat Zamość 9. pp AK.
Po wkroczeniu Sowietów nie złożył broni. Od grudnia 1944 służył jako podchorąży, następnie (na przełomie maja i czerwca 1945) został awansowany do stopnia chorążego. Działał jako oficer broni w strukturach Obwodu Tomaszów Lubelski, Inspektorat Zamość AK-DSZ-WiN. Wiosną 1945 zorganizował grupę lotną w sile ok. 20-30 żołnierzy, która operowała w północnej części powiatu Tomaszów. Oddział przetrwał do końca czerwca 1945. Latem, po ogłoszeniu tzw. małej amnestii część żołnierzy ujawniła się, natomiast ci, którzy tego nie uczynili, ukryli się. Przy Leonowiczu pozostało jedynie dwóch ludzi. Ich głównym celem było w tym czasie rozbrajanie funkcjonariuszy MO i ORMO orz rozpędzanie zebrań agitacyjnych organizowanych przez PPR. Od początku 1946 zaczął ponownie rozbudowywać swoją grupę, która wsławiła się m.in. wykonaniem 31 maja 1946 wyroku śmierci na wiceprzewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Wincentym Umerze (Humerze), ojcu stalinowskiego zbrodniarza Adama Humera (czytaj również TUTAJ). Powiększanie oddziału trwało do początku 1947. W okresie przedwyborczym Leonowicz zaniechał wszelkich akcji zbrojnych, ograniczając się jedynie do przeciwdziałania wyborczej propagandzie i agitacji. Po ogłoszeniu 22 lutego 1947 amnestii niemal wszyscy członkowie oddziału się ujawnili.
W kwietniu lub maju 1947 Leonowicz nawiązał kontakt z komendantem oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin mjr. Hieronimem Dekutowskim "Zaporą" i postanowił pozostać w konspiracji. 1947-1951 działał w strukturach samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski. W tym czasie komendantem Obwodu był por. Stefan Kobos (ps. "Wrzos"), który nie podporządkował się strukturom tzw. drugiego Inspektoratu AK Zamość, dowodzonego przez kpt. Mariana Pilarskiego. Leonowicz w stopniu porucznika pełnił funkcję dowódcy patrolu leśnego, który 1947-1949 liczył 3-7 ludzi, a w końcu 1949 rozrósł się do rozmiarów kompanii szkieletowej (ok. 30-40 żołnierzy). Jednocześnie rozbudowywała się siatka terenowa, wg informacji UB liczyła ona ok. 200 współpracowników i obejmowała 5 powiatów: Biłgoraj, Hrubieszów, Lubaczów, Tomaszów i Zamość. Do lata 1948 Leonowicz utrzymywał kontakty z grupą OUN dowodzoną przez Jana Niewiadomskiego ps. "Jurko".

Obrazek
Jan Leonowicz ps. "Burta".


Oddział "Burty" rozbrajał milicjantów i ormowców, wykonywał egzekucje na agentach UB, działaczach PPR i PZPR, aktywnych współpracownikach "nowej władzy", a także na pospolitych bandytach, m.in. na działaczu PPR w Maziłach, Józefie Pietrynie (13 września 1947), komendancie posterunku MO w Rachaniach, Zygmuncie Bielaku (11 lipca 1948), mordercy i konfidencie, byłym żołnierzu oddziału, Adamie Fornucu (lato 1948), członku PZPR, wójcie gminy Telatyn, Władysławie Ślęzaku (30 kwietnia 1949), agencie UB Władysławie Adamie Adamcu (18 maja 1949 – egzekucję wykonał osobiście Leonowicz), członku PZPR, wójcie gminy Majdan Sopocki, Andrzeju Wrębiaku (12 lipca 1949). Ponadto grupa przeprowadziła wiele akcji bojowo-dywersyjnych, m.in. na stację kolejową, pocztę i spółdzielnię w Suścu (23 października 1948) oraz na posterunki ORMO w Dyniskach (kwiecień 1949) i Tarnawatce (29 września 1950). Oddział stoczył również wiele potyczek z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW.
Leonowicz zginął 9 lutego 1951 w zasadzce zorganizowanej przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, w zabudowaniach swojej przyjaciółki, nauczycielki Władysławy Płoszajówny we wsi Nowiny. Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa, gdzie przez dwa tygodnie wystawione były przed budynkiem PUBP na widok publiczny. Ciało pogrzebano najprawdopodobniej na dziedzińcu PUBP lub na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.
Leonowicz był żonaty z Ludwiką z d. Lanckorońską, z którą miał córkę Barbarę.

Obejrzyj film Z archiwum IPN: "Burta" i inni (chomikuj.pl)>

Zobacz również film Z archiwum IPN: "Mogiłka" , o Janie Turzynieckim ps. "Mogiłka", zastępcy por. "Burty". W początkach 1948 r. nawiązał on kontakt z Janem Leonowiczem "Burtą" i został przyjęty do jego oddziału. Został dowódcą jednego z patroli i jednocześnie zastępcą dowódcy oddziału. Kres działalności tego oddziału nastąpił dopiero we wrześniu 1959 r. Samego "Mogiłkę" ujęto natomiast w maju 1953 r. Po trwającym 11 miesięcy brutalnym śledztwie Turzynieckiego osądzono i skazano na wielokrotną karę śmierci. Sąd Wojskowy zamienił ten wyrok w 1955 r. na 12 lat pozbawienia wolności. "Mogiłka" wyszedł na wolność w czerwcu 1964 r. jako wrak człowieka. Nie nacieszył się wolnością, gdyż już w osiem miesięcy od wyjścia z więzienia zmarł. Pochowano go na cmentarzu w Tomaszowie Lubelskim.

"Mogiłka" (1/3) - Jan Turzyniecki>
"Mogiłka" (2/3) - Jan Turzyniecki>
"Mogiłka" (3/3) - Jan Turzyniecki>

O "Burcie" czytaj więcej:

Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912 – 1951) - część 1>
Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912 – 1951) - część 2>
Ewelina Vonau, Zapiski wspomnień (wspomnienia siostry "Burty")>

Strona główna>

Żołnierze Wyklęci - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 14 lut 2011, 16:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/44692

Generał Antoni Heda "Szary" - 15 lutego trzecia rocznica śmierci.

Obrazek

Kopia artykułu:

Żołnierze Wyklęci, Generał Antoni Heda "Szary"
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., pon., 14/02/2011 - 12:35

Dwa lata temu w piątek, 15 lutego 2008 roku. Zmarł w Warszawie mając 91 lat,
Pan Generał Antoni Heda "Szary"

legendarny dowódca ugrupowań partyzanckich. Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej na Kielecczyźnie. Kawaler Orderu Virtuti Militari

Dziewięćdziesiąt trzy lata temu, 11 października 1916 roku przyszedł na Świat w Małomierzycach koło Iłży jeden z najwybitniejszych dowódców oddziałów partyzanckich Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej ,Generał brygady, Antoni Heda "Szary".

Po zakończeniu II Wojny Światowej jeden z najsłynniejszych dowódców ugrupowań partyzanckich, "Żołnierzy Wyklętych". Członek Ruch Oporu Armii Krajowej – niepodległościowej organizacji wojskowej założonej w 1944 roku przez porucznika Józefa Marcinkowskiego ps. "Łysy"
Organizacja została stworzona do walki ze służbami specjalnymi sowietów, Urzędem Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej komunistycznej Polski, nieuznawanej przez większość Polaków,
Bezpośrednio z rozkazu Delegatury Zbrojnej na Kraj DZS, powstałej z Rozkazu Naczelnego Wodza generała Władysława Andersa z dnia 7 maja 1945 roku. Organizacja została stworzona celem walki zbrojnej z sowietyzacją kraju. Na jej czele stanął pułkownik dyplomowany Jan Rzepecki, legionista. NIE, NIE – "Niepodległość"; kadrowa organizacja wojskowa, której zadaniem było kontynuowanie walki o niepodległość Polski po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Rzeczypospolitej.
Organizacja praktycznie nigdy nie zaczęła działać na szerszą skalę. Organizacja przestała istnieć po aresztowaniu w dniu 7 marca 1945 przez NKWD Generała Emila Fieldorfa "Nila"
W czasie Wojny Obronnej, ppor Antoni Heda, walczy w składzie 12 Dywizji Piechoty pod dowództwem Generała brygady Gustawa Paszkiewicza.
Po rozbiciu Dywizji, generał Antoni Heda, wpadł w ręce NKWD. Osadzono go w twierdzy Brześć. Po wybuchu wojny niemiecko -bolszewickiej zbiegł z niewoli. Wrócił w rodzinne strony, gdzie stworzył Związek Walki Zbrojnej. Będąc dowódcą Oddziału, wchodzącego w skład Podobwodu "Dolina". Na czele tego pododdziału odbił z rak niemieckich więzienie w Starachowicach.W czasie akcji dowodzonej przez "Szarego" uwolniono 80 więźniów.
Z odbitych więźniów starachowickich, tworzy odział partyzancki za zgodą komendanta Armii Krajowej Okręgu Kielecko-Radomskiego. Ze swym oddziałem wchodzi w skład zgrupowania Armii Krajowej legendy Gór Świętokrzyskich Jana Piwnika, "Ponurego"
Udział Generała Antoniego Hedy w znanych akcjach:

[...]15 września 1943 r. – rozbrojenie niemieckiego oddziału (45 żołnierzy) stacjonującego w majątku Pakosław,
23 września 1943 r. – udana akcja na zamieszkałą przez niemieckich kolonistów wieś Gozdawa koło Sienna,
15 marzec 1944 r. – akcja na terenie Zakładów Zbrojeniowych w Starachowicach, podczas której partyzanci przebrani za Niemców opanowali fabrykę i wynieśli 2 mln zł oraz broń,
1 kwietnia 1944 r. – zakończone sukcesem całodzienne walki w okolicy Jeleńca z niemiecką obławą; jedno z najwspanialszych zwycięstw partyzanckich w Okręgu AK Kielecko-Radomskim,
5/6 czerwca 1944 r. – opanowanie miasta Końskie i uwolnienie aresztowanych z niemieckiego więzienia, [...]

W okresie akcji "Burza" – walki m.in. pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami; oddział A. Hedy wchodził wówczas w skład II batalionu 3. pp Leg. AK pod dowództwem kpt. Stanisława Poręby ps. "Świątek.

Po zakończeniu wojny i wkroczeniu na tereny Rzeczypospolitej Armii bolszewickiej, "Szary" postanawia kontynuować walkę w ramach Armii Krajowej i Delegatury Sił Zbrojnych.
W nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku na czele Samodzielnej Brygady Kieleckiej Armii Krajowej, odbija kieleckie więzienie, w którym polski Urząd bezpieczeństwa i Śmiersza stosują specjalne metody, wyszukane tortury, wykrywania szpiegów.Śmiersza, kontrwywiad sowiecki podlegający wojsku, założyciel polskiego odpowiednika Informacji Wojskowej. Z więzienia w Kielcach Oddział Antoniego Hedy uwalnia 700 więźniów, przeważnie żołnierzy Armii Krajowej i innych Organizacji polskich zwalczających okupantów sowieckich.
Polski Urząd Bezpieczeństwa morduje dwóch braci Antoniego Hedy.

Za swą działalność w obronie ojczyzny dwukrotnie odznaczany Orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.
Prezydent Lech Kaczyński w dniu 3 maja 2006 roku awansował pułkownika Antoniego Hedę do stopnia Generała Brygady

Czterokrotnie skazany przez polskie władze komunistyczne na karę smierci. Z więzienia wychodzi w 1956 roku, ale nadal On i rodzina są inwigilowani.
Za działalność w NSZZ "Solidarność" internowany w 1981 roku przez WRONE w Białołęce. Był doradcą Prymasa tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.
W dniu 13 grudnia 2004 r. został awansowany do stopnia generała brygady Polskich Drużyn Strzeleckich.
Żona Pana Generała Hedy była również zołnierzem Armii Krajowej "Narcyza"
.

Jest autorem dwóch książek:
"Wspomnienie Szarego"
" Szary przeciw zdrajcom Polski".

Wstęp do książki napisała córka Pana Generała, Teresa Hedy-Snopkiewicz We wstępie o Ojcu napisała: "Został w pamięci nieujarzmionym"
"odszedł do Pana na wieczną wartę w 66 rocznicę powstania Armii Krajowej, 14 lutego 2008".

Panie Generale, vicisti!

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 15 lut 2011, 14:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2011/02/15/o ... cinie.html

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 26 lut 2011, 11:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Milion podpisów dla rtm.Pileckiego? Raczej nie w Polsce

Trzy miesiące temu zaproponowałem sprawienie rtm.Witoldowi Pileckiemu szczególnego prezentu na 110. rocznicę urodzin. Wygląda na to, że milion podpisów za europejskim Świętem Bohaterów to zadanie, które nas przerasta.

Na macierzystej stronie akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”): www.michaltyrpa.blogspot.com można znaleźć m. in. tekst depeszy Polskiej Agencji Prasowej z 18 listopada 2010 r., w której apelowałem o pomoc w sprawieniu Rotmistrzowi szczególnego prezentu na jego okrągły jubileusz.

Pech w tym, że Polska Agencja Prasowa to medium niszowe – jego serwisów nie czytają przecież redaktorzy i dziennikarze ważnych tytułów. W związku z tym, mój apel o milion podpisów dla Rotmistrza Pileckiego przeszedł zupełnie nie zauważony.
Oczywiście wyłącznie w środkach masowego przekazu. Co prawda pierwszym zadaniem mediów jest informowanie o tym co się wydarzyło, nie zapominajmy jednak, że w Polsce media zajęte są sprawami naprawdę ważnymi. A do takich ustanowienie 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem (albo np. wniosek o beatyfikację Rotmistrza) przecież nie należy. I dotyczy to także mediów najpobożniejszych i najpatriotyczniejszych.
O tym, że Sprawa, o którą od ponad 3 lat walczymy należy do kategorii kompletnie nieistotnych, nie wiedzą jednak niektórzy zwykli ludzie. Między nimi np. Kuratorzy Oświaty i nauczyciele, którzy temat konsekwentnie przez media przemilczany, nie tylko dostrzegli, ale i podjęli (zob. http://mementomori.salon24.pl/posts/ ).
Pewien kłopot dla decydujących o tym, o czym Polacy powinni się dowiadywać, nadal niestety stanowi Internet. I okazuje się, że zwyczajne, prewencyjne środki podejmowane przez światłych adminów poczytnych portali, którzy dbają o to, aby niepożądane treści (np. dot. akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”) nie znajdowały dojścia do strony głównej, przestają wystarczać.

W rezultacie taki rocznicowy materiał, jak „Trzeba dać świadectwo Rotmistrzowi Pileckiemu” kłuje w oczy właścicieli naszej narodowej pamięci (por. „Pamięć Narodowa Sp. z o.o.” ) na stronie głównej Muzeum Armii Krajowej (dygresja: Jak to w ogóle możliwe, że owa instytucja konsekwentnie, od 3 lat wspiera akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, zamiast – wzorem IPN i Muzeum Auschwitz – nas zwalczać? Czyżby pracownicy Muzeum AK byli gorszymi Polakami, niż kierownictwo IPN i PMA-B?) i straszy internautów w portalach Blogmedia24.pl, oraz Trybunalscy.pl, a także w australijskim magazynie RODAKpress .
Pozwolę sobie zacytować w tym miejscu apel red.Mirosława Rymara z dalekiego Brisbane:
„Uczestnicy i Sympatycy Ruchu Rodaków
Wszyscy którzy chcą dać świadectwo
Ruch Rodaków od samego początku jest wśród wspierających akcję Fundacji Paradis Judaeorum, magazyn RODAKpress na bieżąco informuje o jej przebiegu, w dziale autorskim prezesa Michała Tyrpy zachowane są najważniejsze teksty obrazujące przebieg akcji. Podawane są adresy internetowe umożliwiające zainteresowanym uzupełnienie ich wiedzy o materiały nie publikowane w naszym magazynie.
Trudno nie wyrazić podziwu dla Fundacji i jej prezesa za wytrwałość, ale też nie można całej pracy i odpowiedzialności za sukces końcowy jakim między innymi ma być uchwalenie przez europarlament Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem "spychać na ich barki".
Wezwanie do zebrania "miliona podpisów na Urodziny Rotmistrza Pileckiego!" jest zadaniem dla nas wszystkich, dla każdego kto chce dać świadectwo. Wiemy jak trudno będzie ten cel zrealizować i dlatego zachęcamy Was wszystkich do zaangażowania się w rozpowszechnianie tego wezwania i zbierania podpisów.

To zadanie dla Uczestników Ruchu Rodaków obecnie pierwszoplanowe, a równocześnie ogromna prośba do czujących i myślących w kategoriach polskiego patriotyzmu w Europie odwiecznych Ojczyzn.
Pomóżmy zebrać milion podpisów na Urodziny Rotmistrza Pileckiego!

Mirosław Rymar
Koordynator RR-świat”

Drogi Panie Mirosławie! Dziękuję za miłe słowa i za Wasz wkład w zwalczaną przez polskich urzędników i cenzurowaną przez polskie media inicjatywę obywatelską. To doprawdy zdumiewające, że Sprawa, o którą razem od trzech lat walczymy tak samo wygląda z mojej, krakowskiej perspektywy, jak z Pańskiej – znad Oceanu Spokojnego.
Powtórzę: tekst petycji - do podpisania online, jak i formularz w pliku pdf do wydrukowania – dostępne są pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com
A na koniec raz jeszcze anonsuję wydarzenia, o których z pewnością nie dowiecie się z zajętych Ważnymi Sprawami mediów. W wielu miastach (i to nie tylko w Polsce) trwają intensywne przygotowania do tegorocznych, urodzinowych Marszów Rotmistrza. Tych, którzy dotąd o nich nie słyszeli, zapraszam do obejrzenia fotogalerii z ubiegłorocznego krakowskiego Marszu Rotmistrza:
http://www.facebook.com/album.php?aid=1 ... 0842628258

Zachęcam i do odwiedzania facebookowego profilu akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”).
Udowodnijmy, że – wbrew arogancji politycznej, urzędniczej, medialnej itp. władzy – jesteśmy świadomymi, odpowiedzialnymi za dobro wspólne, jednostkami. Pokażmy, że jesteśmy społeczeństwem obywateli.

Przypomnijmy o Rotmistrzu! Trzeba dać świadectwo.

http://mementomori.salon24.pl/280513,mi ... e-w-polsce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 27 lut 2011, 20:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Rocznica śmierci gen. Fieldorfa "Nila"

Gen. August Emil Fieldorf "Nil" (1895-1953) był organizatorem i szefem Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, z-cą komendanta głównego AK, szefem antysowieckiej organizacji NIE. Po wojnie, na podstawie fałszywych oskarżeń o współpracę z okupantem, został skazany na śmierć przez komunistyczny sąd. Wyrok - przez powieszenie - wykonano 24 lutego 1953 roku w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Miejsce pochówku gen. "Nila" do dziś nie jest znane.

Augusta E. Fieldorfa urodził się w Krakowie 20.03.1895 r. w rodzinie maszynisty kolejowego. Mając 17 lat został członkiem Związku Strzeleckiego, następnie 6 sierpnia 1914 zgłosił się do formowanych oddziałów Józefa Piłsudskiego i brał udział niemal we wszystkich bojach I Brygady Legionów Polskich. W rodzinnym Krakowie zaangażował się w działalność Polskiej Organizacji Wojskowej. Uczestniczył w zmaganiach o odrodzenie Rzeczypospolitej i w bojach o jej granice. Rozbrajał Austriaków, walczył z Ukraińcami o Przemyśl i Lwów, a potem z bolszewikami o Wilno i Dyneburg. W końcu 1919 r. został oficerem zawodowym.

Jako dowódca był ceniony i lubiany przez podkomendnych. W 1935 r. przeniesiono go z elitarnej 1. Dywizji Piechoty Legionów do KOP na Wileńszczyźnie. Trzy lata później powierzono mu dowodzenie 51. Pułkiem Strzelców Kresowych w Brzeżanach. W dramatycznych dniach września 1939 r. walczył w ramach 12. Tarnopolskiej DP. Wobec ogromnych strat polecił swym żołnierzom przebijać się na wschód. Sam dotarł do Krakowa, a stamtąd przez Słowację i Węgry do Francji. Tam po kursie dla oficerów sztabowych przygotowywał się do przerzutu do Kraju. Został pierwszym emisariuszem Naczelnego Wodza i Rządu RP na uchodźstwie. Do Warszawy dotarł we wrześniu 1940 r.

W konspiracji wykonywał różne misje i zadania. Od jesieni 1941 r. do sierpnia 1942 r. był komendantem Obszaru II Białostockiego ZWZ (AK). Następnie dowodził nową, elitarną organizacją bojową: Kierownictwo Dywersji „Kedyw” KG AK. W II połowie 1943 r. tworzył głęboko zakonspirowaną kadrową organizację ideowo-społeczno-wojskową „Niepodległość” (kryptonim NIE). 28.09.1944 r. awansowany na generała brygady. 7.03.1945 r. został przypadkowo zatrzymany przez NKWD w Milanówku. Ukrywał się wówczas pod nazwiskiem Walenty Gdanicki. Przez prawie 20 miesięcy był więziony w łagrach sowieckich.

Do kraju powrócił 26 października 1947 r. Mimo zagrożenia nie uciekł za granicę. W lutym 1948 r. na obietnicę amnestii ujawnił się w Łodzi. 10 listopada 1950 r. został aresztowany. W wyniku zbrodniczego procesu przed Sądem Wojewódzkim dla m. st. Warszawy skazany na karę śmierci w dn. 16 kwietnia 1952 r. Wyrok został utrzymany przez Sekcję Tajną Sądu Najwyższego. Nie prosił o ułaskawienie. Honor i godność stawiał wyżej niż życie! Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim 24 lutego 1953 r. Człowiek wielkich zasług, niezwykłej odwagi, szlachetny i prawy żołnierz niepodległości złożył ofiarę życia na ołtarzu Ojczyzny.

Więcej o gen. Fieldorfie „Nil-u”, patrz tutaj: http://fieldorf.pl/

Tragiczna historia gen. Augusta Emila Fieldorfa "NIL" w dokumencie Aliny Czerniakowskiej, patrz tutaj:



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 28 lut 2011, 20:12 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 27 wrz 2010, 17:39
Posty: 76
To już jutro!
http://fronda.pl/news/czytaj/narodowy_d ... _wykletych


Apel pani Zuzanny Kurtyki na blogu:

Sejm Rzeczpospolitej Polskiej uchwalił dzień 1-go marca Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Będzie to święto państwowe. Zaistniało po długim czasie walki, którą toczył o nie Janusz Kurtyka – prezes Stowarzyszenia WiN i prezes IPNu.

Dobrze, ze zaistniało szkoda tylko, że tak długo musieliśmy na nie czekać i szkoda, ze tuż przed 1 marca. W tym roku braknie czasu na godne przygotowanie tego Święta. Na spotkania, konferencje, wykłady w szkołach. A szkoda, bo właśnie ten rok będzie rokiem budowania nowej struktury społeczeństwa. Społeczeństwa świadomego swojej wartości, dojrzewającego powoli do bycia dumnym z naszej tożsamości narodowej.

Żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego są tej tożsamości podstawowym fundamentem. Przez całe lata żołnierze ci przypominali swoją postawą kolejnym pokoleniem Polaków, że Polska, w której żyją to nie tylko butelka wódki, pokój w hotelu robotniczym, czy zebranie partyjne. A droga ich społecznej marginalizacji trwała także po 1989 roku. I, chociaż wstyd się do tego przyznać, trwa aż do dziś. Nadal w rozlicznych leśnych dołach leżą ich nie odkopane, bezimienne szkielety.

By nie zaprzepaścić wymowy tego Święta w 2011 roku zwracamy się z prośbą do wszystkich mediów, do wszystkich ludzi, którym bliskie są wartości takie jak Wolność i Niezawisłość o upowszechnienie tego święta, o wprowadzenie go w przestrzeń publiczną, o troskę by zaistniało w odpowiednim wymiarze w świadomości naszego narodu.

Zwracamy się jako najbliższe osoby i spadkobiercy jego pomysłodawcy – Janusza Kurtyki, człowieka, który żołnierzom wyklętym oddał pracę ostatnich lat swojego życia. Pamiętajmy, że jako naród będziemy mieć takich bohaterów na jakich sobie zasłużymy.

Zuzanna i Paweł Kurtyka

http://www.blogpress.pl/node/7733
------------------------------------

U mnie będzie jutro wisieć flaga. Ciekawe, w ilu jeszcze domach w Polsce?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 28 lut 2011, 20:17 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 27 wrz 2010, 17:39
Posty: 76
Wspaniały wątek. Dziękuję!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2011, 08:31 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7565
Lokalizacja: Podlasie
1 marca - Dzień Żołnierzy Wyklętych - wywieś flagę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt

Po raz pierwszy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Kiedy postawimy pomnik bohaterom?

Wracają na karty historii

Nowe święto państwowe, które dziś obchodzimy po raz pierwszy, ustanowione z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, przywraca do panteonu bohaterów narodowych "żołnierzy wyklętych" - formację niezwykłą: Polaków, którzy w obronie najwyższych wartości rzucili wyzwanie komunistycznej dyktaturze. Szli "wyprostowani wśród tych, co na kolanach, wśród odwróconych plecami i obalonych w proch" (Zbigniew Herbert). Za walkę z sowietyzacją kraju nie odebrali nigdy żadnej nagrody - przez dziesiątki lat napiętnowani mianem "bandytów" i otoczeni pogardą, żyli tylko w pamięci najbliższych i wiernych towarzyszy broni. Ale tak jak dobro nie może nigdy przegrać ze złem, tak szlachetna walka żołnierzy powstania antykomunistycznego odnosi zwycięstwo. Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" jest skromnym zadośćuczynieniem i spłatą moralnego długu wobec najbardziej niezłomnych.

Zakatowani w więzieniu na Mokotowie, tropieni jak łowna zwierzyna przez oddziały sowieckiego NKWD i pozostającego na ich służbie KBW i UB, wydawani przez rodzimych konfidentów - wracają na karty historii, choć ich imiona, nazwiska, pseudonimy miały zostać na zawsze wymazane. Jako "bandyci" i "faszyści" nie dostali szansy na żaden sprawiedliwy osąd, a partyjni propagandyści i "literaci" w ubeckich mundurach zadbali o spreparowanie wyłącznie czarnego obrazu żołnierzy powstania antykomunistycznego. Pamięć o toczonej przez nich heroicznej walce, o wartościach, jakie były jej motywem, miała zejść do grobu razem z ostatnimi "leśnymi". A że zadano im śmierć haniebną, skrytobójczą, pozbawiono też mogił, by nie stali się wzorami dla młodzieży, punktem odniesienia dla następców, którzy powinni ponieść sztandar "świętej Sprawy".
Długie szeregi bohaterów podziemia niepodległościowego symbolizuje major Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", po wojnie dowódca odtworzonej 5. Brygady Wileńskiej Armii Krajowej. Obok niego: porucznik Józef Kuraś "Ogień", najsłynniejszy partyzant Podhala; major Hieronim Dekutowski "Zapora", dowódca zgrupowania na Lubelszczyźnie; kapitan Kazimierz Kamieński "Huzar", bracia Leon i Edward Taraszkiewiczowie, Zdzisław Broński "Uskok", major Ludwik Bernaciak "Orlik", kapitan Jan Borysewicz "Krysia", kresowy zagończyk na Nowogródczyźnie; Danuta Siedzikówna "Inka", sanitariuszka w brygadzie "Łupaszki"... I ci, którym udało się wytrwać najdłużej, jak poległy w marcu 1957 r. ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", ostatni "leśny" na Białostocczyźnie, czy Józef Franczak "Laluś", który jako ostatni żołnierz Polski Podziemnej zginął w obławie pod Piaskami na Lubelszczyźnie w październiku 1963 r. - prawie 20 lat po wojnie.
To tylko niektórzy z blisko 20 tysięcy żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy z bronią w ręku, po zamianie okupacji niemieckiej na sowiecką, podjęli wbrew nadziei walkę o nadzieję - o Polskę wolną, suwerenną, sprawiedliwą i przeciwstawili się komunistycznej dyktaturze.
"Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich" - pisał w konspiracyjnej ulotce major "Łupaszka", dodając: "Sumienie Narodu to my!". Jednoznacznie antykomunistyczne było przesłanie, z jakim "żołnierze wyklęci" stanęli do walki z narzuconym reżimem. Chcieli walczyć zarówno o granice wschodnie, jak i zachodnie, o całość ziem Rzeczypospolitej, nie uznając dyktatu jałtańskiego ani zaborczej polityki Związku Sowieckiego. "Komunizm, który pragnie opanować Polskę, musi zostać zniszczony" - deklarował "Ogień". "Nie obchodzą nas partie, te czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski - polskiej!" - zapewniał kapitan Władysław Łukasiuk "Młot", dowódca 6. Brygady Wileńskiej. Wiedzieli, że za życia nie odniosą zwycięstwa - ich udziałem było rzucenie ziarna, z którego owoców miało czerpać następne pokolenie.
Wydawało się jednak, że powiedzie się zamysł definitywnego pogrzebania pamięci o nich, bo dobrego klimatu dla żołnierzy podziemia niepodległościowego nie było również w latach 90. - okrągłostołowy sojusz komunistów i części opozycji, z ojcami i dziadkami z UB i KBW w tle, stał na przeszkodzie wyjściu z cienia "wyklętych". Dopiero dzięki działalności Ligi Republikańskiej, której zawdzięczamy termin "żołnierze wyklęci" i znakomitą o nich wystawę, Fundacji "Pamiętamy", pojedynczym historykom wiedza o powstaniu antykomunistycznym powoli przebijała się do świadomości społecznej. Sytuację diametralnie zmieniło powstanie Instytutu Pamięci Narodowej i dostęp do archiwów peerelowskich.
W wymiarze publicznym przełom stanowiła prezydentura tragicznie zmarłego w katastrofie pod Smoleńskiem Lecha Kaczyńskiego i prowadzona przez niego polityka historyczna przywracania pamięci ludziom i formacjom wyrzuconym poza obszar wspólnoty narodowej. Wyróżniając wysokimi odznaczeniami, najczęściej pośmiertnie, "żołnierzy wyklętych", członków ich rodzin prześladowanych przez bezpiekę prezydent przywracał elementarną sprawiedliwość w spojrzeniu na najnowszą historię. Na prośbę kombatantów skierował też do Sejmu projekt ustawy ustanawiającej Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", uchwalony - po ciężkiej batalii - w lutym tego roku. Epigoni profesora Longina Pastusiaka, który w 2001 r. z sejmowej trybuny zarzucił członkom Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" dokonywanie "aktów terroru", znaleźli się w mniejszości. Święto "wyklętych" daje nadzieję, że rozliczenie z PRL, moralna delegalizacja systemu komunistycznego wreszcie zostanie dokonana.
1 marca został wybrany nieprzypadkowo jako data uczczenia "żołnierzy wyklętych" - 60 lat temu, 1 marca 1951 roku, w więzieniu na Mokotowie straceni zostali członkowie IV Zarządu Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" z ppłk. Łukaszem Cieplińskim "Pługiem" na czele. W ten sposób zakończyła formalnie działalność największa organizacja powojennego podziemia niepodległościowego, oprócz WiN tworzyły ją różne struktury poakowskie, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, Konspiracyjne Wojsko Polskie czy lokalne grupy oporu, działające pod koniec swej działalności często kilkuosobowo.
Dzięki Fundacji "Pamiętamy" i lokalnym społecznościom udało się upamiętnić wielu z "żołnierzy wyklętych", ale wciąż bohaterowie powstania antykomunistycznego nie mają swojego pomnika - czytelnego symbolu dla wspólnoty. Andrzej Przewoźnik, tragicznie zmarły w drodze do Katynia sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, pragnął, by taki monument powstał w Warszawie, a na Grobie Nieznanego Żołnierza zawisły tablice z nazwami miejscowości związanymi z podziemiem niepodległościowym.

Małgorzata Rutkowska

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2011, 09:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Aż ponad dwadzieścia lat potrzebowała III RP, aby oficjalnie pochylić czoła nad Ludźmi których bolszewizm peerelowski i neobolszewizm trzecioerpowski postanowił na zawsze wymazać z naszej pamięci, z naszej świadomości i z naszej kultury.
Bohaterowie wyklęci, ludzie zapomniani, ludzie fałszywie oskarżeni, ludzie których cześć i pamięć sponiewierano, aż do tego stopnia, że zatarto po wielu z nich nawet ostatni ślad bytności na tej ziemi czyli nie dano im miejsca pochówku. Ciała pomordowanych wyrzucono niczym śmiecie na bolszewicki śmietnik.
Były ich niezliczone rzesze. Byli Ci o których coś wiemy i byli Ci o których wiemy tylko to że byli, i byli też i Ci o których nic nie wiemy.

Pamiętajmy zawsze o Nich i zawsze czcijmy Ich żywą obecność wsród nas.

To byli nasi Ojcowie, to były też i nasze Matki.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2011, 18:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=33566

“Żołnierze wyklęci” – najlepsi z najlepszych

Co stanowi o metodzie działania sowieckiego na podbity naród? Tę metodę można porównać do operacji chirurgicznej, polegającej na wyjmowaniu pacjentowi jego mózgu i serca narodowego. Ale wiemy, że pierwszym warunkiem jest, aby pacjent leżał spokojnie. (…) Pod tym względem bolszewicki zabieg chirurgiczny nie tylko nie różni się od normalnego, a raczej bardziej niż każdy inny uzależniony jest od mądrze stosowanej etapowości, a warunkiem jego powodzenia jest właśnie ta straszna, milcząca, zastrachana, sterroryzowana psychicznie bierność społeczeństwa. Jego bezruch. Jego fizyczne poddanie. Społeczeństwo, które strzela, nigdy się nie da zbolszewizować. Bolszewizacja zapanuje dopiero, gdy ostatni żołnierze wychodzą z ukrycia i posłusznie stają w ogonkach. Właśnie w Polsce gasną dziś po lasach ostatnie strzały prawdziwych Polaków, których nikt na świecie nie chce nazywać bohaterami (…). Józef Mackiewicz fragment artykułu z londyńskich “Wiadomości” z 1947 r.

“Żołnierze wyklęci” to żołnierze polskiego zbrojnego podziemia niepodległościowego walczący przez lata z reżimem komunistycznym. Ludzie skazani przez komunistów na zapomnienie, na nieistnienie w społecznej świadomości. Przez dziesięciolecia zniesławiani, opluwani – wykluczeni z narodowej pamięci. Po raz pierwszy obchodzimy dziś nowe święto państwowe – Dzień Żołnierzy Wyklętych. Warto przypomnieć, co kryje się za tym pojęciem, kto jest jego autorem, kto w istocie był inicjatorem tego święta i dlaczego przypada ono właśnie 1 marca. A także to, kim w istocie byli owi “żołnierze wyklęci”.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 02 mar 2011, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Aleksander Ścios

MUZEUM ZBRODNI KOMUNIZMU

U zbiegu ulic Chałubińskiego i Oczki w Warszawie wybudowany został w latach trzydziestych XX wieku gmach dla formacji wojskowej Korpus Ochrony Pogranicza. Budynek przetrwał zawieruchy wojenne, w tym Powstanie w 1944 roku. W budynku tym zainstalowało się w 1945 roku sowieckie NKWD, przenosząc się za swej poprzedniej siedziby we Włochach pod Warszawą. Gmach został szybko przystosowany do swojej nowej roli - siedziby Głównego Zarządu Informacji czyli wojskowej policji politycznej. Bardzo przydatne okazały się do tego celu podpiwniczenia gmachu - doskonale nadające się do stworzenia aresztu - miejsca kaźni i tortur.
14 sierpnia 2006 roku, po wieloletnich staraniach rodzin oficerów WP zamordowanych w gmachu byłej siedziby GZIW - odsłonięto tablice upamiętniające ofiary. Podczas uroczystości odczytano również Apel Pamięci:

RODACY
ŻOŁNIERZE WOJSKA POLSKIEGO! SŁUCHAJCIE WSZYSCY!
Stajemy dziś do Apelu Pamięci, aby oddać hołd ofiarom terroru komunistycznego - żołnierzom Wojska Polskiego i osobom cywilnym, dla których wolność i suwerenność Rzeczypospolitej były cenniejsze niż własne życie.
Spotykamy się w budynku, gdzie miał siedzibę Główny Zarząd Informacji, który przez dwanaście powojennych lat wywoływał wśród Rodaków strach i rozpacz. To właśnie tu, w tych murach byli więzieni, przesłuchiwani, torturowani i mordowani polscy patrioci, których jedyną winą było to, że nie godzili się z systemem i władzą narzuconą siłą Polsce, że byli wierni swoim ideałom, że pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej.
Dziś Ojczyzna oddaje im należną cześć. Odsłonięte tablice pamiątkowe świadczą o wiecznej pamięci o Nich.
Wzywam do apelu żołnierzy nieugiętych, którzy nie chcieli pogodzić się z narzuconym reżimem i zapłacili za to najwyższą cenę - własne życie. Wzywam:
- pułkownika pilota Bernarda Adameckiego
- pułkownika dyplomowanego Józefa Jungrawa
- pułkownika pilota Augusta Menczaka
- pułkownika Feliksa Michałkowskiego
- komandora Stanisława Mieszkowskiego
- pułkownika dyplomowanego Mieczysława Oborskiego
- pułkownika Aleksandra Rode
- komandora Jerzego Staniewicza
- pułkownika pilota Szczepana Ścibiora
- podpułkownika Zdzisława Barbasiewicza
- podpułkownika Aleksandra Kitę
- podpułkownika dyplomowanego Stanisława Michowskiego
- podpułkownika nawigatora Władysława Minakowskiego
- podpułkownika Mariana Orlika
- komandora porucznika Zbigniewa Przybyszewskiego
- podpułkownika pilota Romana Rypsona
- podpułkownika nawigatora Zygmunta Sokołowskiego
- majora dyplomowanego Zefiryna Machallę
- majora Benno Zerbsta
- porucznika marynarki Zdzisława Ficka
Wzywam Was, wszyscy - znani i bezimienni - patrioci zamordowani przez reżim komunistyczny w śledztwie, zmarli w więzieniach, pochowani w bezimiennych mogiłach. STAŃCIE DO APELU!CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!
Do Was wołam, żołnierze podziemia niepodległościowego, których po wojnie spotkały represje, prześladowania, upokorzenia i szykany. Wzywam Tych, co nigdy nie zwątpili, że Polska odrodzi się wolna i suwerenna, że znajdzie się ponownie wśród demokratycznych państw świata. Dziś Ojczyzna czci Waszą pamięć i oddaje należny hołd.
CHWAŁA BOHATEROM! CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

Kilka miesięcy później,12 grudnia 2006 roku, w gmachu nowej Służby Kontrwywiadu Wojskowego przy ul. Oczki 1, została otwarta Izba Pamięci Ofiar Terroru Komunistycznego i udostępniona multimedialna ekspozycja odsłaniająca kulisy komunistycznych zbrodni.
Otwierając ekspozycję, minister Antoni Macierewicz, szef SKW powiedział:

Chciałbym dzisiaj zwrócić się przede wszystkim do tych z Państwa, dla których to miejsce jest miejscem pamięci własnego cierpienia i do tych, którzy tu zostawili pamięć o swoich najbliższych. Jesteście dotknięci i rozgoryczeni nie tylko pamięcią tamtej tragedii, tamtego poświęcenia, cierpienia, często upodlenia, często straszliwego odrzucenia, ale także przez te wszystkie lata musieliście cierpieć, mając przekonanie, że nic się nie dzieje, nic się nie zmienia. Od czasu do czasu tylko kilku oficjeli złoży kwiaty, a w waszej sytuacji i w sytuacji narodu nie ma żadnej zmiany. Ja wiem, że bardzo trudno jest przekonać w takiej sytuacji, że coś się zmieni, ale przyrzekam na pamięć tych, którzy mi są najbliżsi, że tym razem na pewno się zmieni.
Bowiem Polska naprawdę się odradza, powoli się to dzieje i łatwiej jest położyć kwiaty i pokazać się w telewizji, niż odgrzebać pamięć o narodzie, który cierpiał i walczył, dzięki któremu w ogóle możliwe są zmiany, jakich doświadczamy. Poświęcenie jednostek składało się na łańcuch wysiłku całego narodu. Gdy czekaliśmy na rozpoczęcie tej uroczystości, słyszałem jak tłumaczono wam, że nie można się dokopać do tutejszych piwnic. Rzeczywiście sytuacja była paradoksalna albo nawet tragiczna.
Plany tego budynku są w Moskwie, ale nie ma ich w Warszawie. Tak wygląda polska rzeczywistość, w której próbujemy odbudować niepodległość, ale plan tej niepodległości ciągle jest poza nami. Ale to się naprawdę zmieni. Bohaterstwo tych, którzy byli tutaj dręczeni, którzy byli mordowani w całej Polsce naprawdę nie pójdzie na marne. Dzisiaj zostaje otwarta ta izba, zaledwie jako drobne zobowiązanie, iż całość zbrodni ujrzy światło dzienne, a winni tego, co się stało zarówno w przeszłości, jak też ci, którzy przez ostatnie piętnaście lat nic w tej sprawie zmienić nie potrafili, zostaną przykładnie ukarani.
Mam nadzieję, że państwo uzyskają przede wszystkim wiedzę, gdzie wasi bliscy naprawdę zostali pochowani. Żeby można było uczcić ich pamięć, i żeby było wiadome, że Polska zostanie odbudowana na solidnych podstawach.
W historii naszego kraju są karty, których zapomnieć nie wolno. Na zawsze pozostaną takimi zbrodnie dokonane przez funkcjonariuszy reżimu komunistycznego, w tym Informacji Wojskowej. Dla licznej rzeszy oficerów o przed-wrześniowym rodowodzie, żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie ta nazwa oznaczała więzienie, prześladowania, często bezimienną mogiłę. Dla prawie 17 tysięcy aresztowanych była synonimem terroru i bezprawia. Komunistyczne władze uczyniły wiele, by ukryć prawdę o haniebnych działaniach Informacji Wojskowej, o zbrodniach popełnionych przez prokuratorów i sędziów wojskowych oraz oficerów czerpiących z sowieckich wzorów. Te władze odmawiały przez wiele lat pełnej rehabilitacji ofiar, a sprawców zbrodni honorowały odznaczeniami i wysokimi stopniami wojskowymi. Zaledwie dwaj z nich stanęli przed sądem. Pozostali uniknęli, jak dotąd, odpowiedzialności. Dopiero teraz, w wolnej Polsce, możemy dać świadectwo prawdzie, pokazać, że zbiorowa pamięć narodu jest silniejsza niż wysiłki zawodowych propagandzistów. Możemy wreszcie zbrodnie nazywać zbrodnią, możemy pochylić czoła przed jej ofiarami, możemy pokazać rodzinom więzionych, że ich cierpienia nie poszły na marne, że stały się fundamentem zmian w Polsce i tego, co jest w niej teraz najlepsze. Tablica, którą odsłonięto 15 sierpnia tego roku i otwierana dziś Izba Pamięci Ofiar Terroru Komunistycznego w Wojsku, są symbolami triumfu prawdy i sprawiedliwości. Poznaliśmy prawdę i ona czyni nas wolnymi. Straszne doświadczenia komunizmu zawsze jednak będą dla nas przestrogą. Budując Polskę wolną, suwerenną, dostatnią, nie zapomnijmy o losach tutaj męczonych i o latach zniewolenia. Nie pozwolimy zapomnieć o ludziach, którzy stali się ofiarami terroru, dlatego że o takiej Polsce marzyli. Będziemy pamiętać o żołnierzach niepodległościowego podziemia, o bohaterach okresu wojennego, którzy zginęli w tym budynku i innych katowniach reżimu. Wspomnienia o tych, którzy przeszli gehennę komunistycznych więzień przekażmy następnym pokoleniom. Dziś składamy im hołd w imieniu wszystkich polskich żołnierzy.
Cześć Ich pamięci!

.........................................................

W piwnicach budynku Służby Kontrwywiadu Wojskowego, powstało w 2007 roku Muzeum Zbrodni Komunizmu – Głównego Zarządu Informacji.
Po dojściu do władzy obecnej ekipy, jedna z pierwszych decyzji nowego szefa SKW płk. Grzegorza Reszki, dotyczyła zamknięcia i likwidacji Muzeum.

http://bezdekretu.blogspot.com/2011/03/ ... nizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 03 mar 2011, 16:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Narodowy Dzień Pamięci - pamiętamy!

Odmówiono ci sławy i życia
ale symbol wyklęty i słowa
imię twoje wciąż sławią z ukrycia
Armio Krajowa


- o „Żołnierzach Wyklętych” dla Portalu ARCANA mówi dr hab. Zdzisław Zblewski, adiunkt w Instytucie Historii UJ, redaktor „Zeszytów Historycznych WiN-u”.

Portal ARCANA: 1 marca został ustanowiony świętem państwowym, Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Dlaczego właśnie ta data? I jak powstało określenie „Żołnierzy Wyklętych”?
Zdzisław Zblewski: Na Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wybrana została data 1 marca, bowiem tego dnia w 1951 r. z wyroku komunistycznego sądu zamordowano w więzieniu mokotowskim w Warszawie siedmiu członków, rozbitego przez UB na przełomie 1947 i 1948 r., tak zwanego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN) – największej niepodległościowej organizacji konspiracyjnej w Polsce w pierwszych latach powojennych. Śmierć Łukasza Cieplińskiego, Adama Lazarowicza, Mieczysława Kawalca, Franciszka Błażeja, Józefa Rzepki, Karola Chmiela oraz Józefa Batorego uznana została przez Sejm RP za wydarzenie w symboliczny sposób przypominające tragiczne losy wszystkich „Żołnierzy Wyklętych” – zapomnianych lub zniesławianych w komunistycznej propagandzie uczestników antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. Samo pojęcie „Żołnierze Wyklęci” zostało rozpropagowane w polskiej literaturze przez publicystę, żołnierza AK i WiN, Jerzego Ślaskiego. Zainspirował się on, w wydanej w 1996 r. książce pod takim właśnie tytułem, fragmentem wiersza Zbigniewa Kabaty Armia Krajowa (Odmówiono ci sławy i życia / ale symbol wyklęty i słowa / imię twoje wciąż sławią z ukrycia / Armio Krajowa).

Portal ARCANA: Czym tak naprawdę było zbrojne podziemie? Kim byli leśni partyzanci, co skłaniało ich do prowadzenia walki?
Z. Z.: Polskie podziemie zbrojne po drugiej wojnie światowej było częścią szerszego nurtu, nazwanego przez historyków antykomunistycznym podziemiem niepodległościowym. Antykomunistyczna partyzantka była zjawiskiem ogromnie zróżnicowanym wewnętrznie, zarówno pod względem politycznej proweniencji (podziemie poakowskie i narodowe), zasięgu i stylu działania, stopnia podporządkowania strukturom dowódczym wyższego rzędu itp. Różny też bywał skład poszczególnych oddziałów partyzanckich, choć ogólnie można powiedzieć, że w jej szeregach reprezentowane były wszystkie warstwy społeczne. Najliczniejsi byli chłopi, co wynikało nie tylko z ich demograficznej przewagi, ale także z faktu, że polska wieś stanowiła w pierwszych latach powojennych naturalne oparcie dla tej formy antykomunistycznego oporu. Wspólną cechą tych wszystkich inicjatyw była ich polityczna i niepodległościowa motywacja. Bez wątpienia dla „Żołnierzy Wyklętych” główną, choć nie zawsze konsekwentnie werbalizowaną, inspiracją działania była przesłanka patriotyczna. Żołnierze podziemia antykomunistycznego uważali się za kontynuatorów i spadkobierców Polski Walczącej z czasów II wojny światowej.

Portal ARCANA: „Ponieważ żyli prawem wilka, historia o Nich głucho milczy”. Jak ocenia Pan stan badań nad losami zbrojnego podziemia antykomunistycznego i świadomość w tej materii polskiego społeczeństwa?
Z. Z.: Pańskie pytanie dotyczy dwóch różnych aspektów tego samego zagadnienia. Z jednej strony mamy imponujący dorobek naukowców, którzy opublikowali dziesiątki książek, setki artykułów, zorganizowali wiele wystaw, rajdów i rekonstrukcji historycznych. Dostępne są też albumy oraz wydany kilka lat temu przez IPN Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956. Ukazują się również czasopisma naukowe, które albo w całości zostały poświęcone prezentacji wyników badań nad działalnością polskiego podziemia niepodległościowego („Zeszyty Historyczne WiN-u”), albo – jak na przykład „Karta” – regularnie ogłaszają wiele cennych publikacji na ten temat. Mogłoby się więc wydawać, że losy „Żołnierzy Wyklętych” należą do jednych z najlepiej opracowanych problemów badawczych z zakresu najnowszej historii Polski. Z drugiej jednak strony łatwo zauważyć, że wyniki tych badań z trudem przebijają się do szerszej świadomości publicznej. Dzieje się tak między innymi dlatego, że są one niechętnie, z dużymi oporami lub nawet z lekceważeniem przyjmowane przez część środowisk opiniotwórczych, które bardziej niż upamiętnieniem, zdają się być zainteresowane relatywizacją bądź wręcz negowaniem patriotycznego charakteru podziemia antykomunistycznego. Przyczyny tego zjawiska są na pewno bardzo złożone, uważam jednak, że u ich podłoża tkwi brak pełnego i konsekwentnego rozliczenia z dziedzictwem komunizmu w Polsce.

Portal ARCANA: Jaką wizje zwycięstwa mieli żołnierze WiN-u, w jaki sposób chcieli odzyskać niepodległą Polskę? Na kogo liczyli za granicą i jak szacowali własne możliwości w kraju?
Z. Z.: Strategia kierownictwa WiN ewoluowała, zarówno pod wpływem kolejnych uderzeń bezpieki w struktury Zrzeszenia, jak i zmieniającej się sytuacji politycznej w kraju i na świecie. Początkowo WiN liczył na obiecane podczas konferencji w Jałcie „wolne i nieskrępowane” wybory parlamentarne. Jako organizacja konspiracyjna, a więc trudniejsza do „namierzenia” przez UB i NKWD, chciał wspierać wszystkie jawne ugrupowania polityczne o charakterze niepodległościowym startujące w wyborach, a jednocześnie ograniczać działania komunistów oraz demaskować ich wyborcze manipulacje. Kiedy stało się jasne, że wybory będą farsą, kierownictwo Zrzeszenia zaczęło wiązać swoje nadzieje ze zmianą sytuacji międzynarodowej, co w pewnym uproszczeniu wyrażało się oczekiwaniami na wyzwolenie Polski w wyniku tzw. trzeciej wojny światowej. Dlatego też WiN coraz większą wagę zaczął przywiązywać do informowania zachodniej opinii publicznej o łamaniu w Polsce podstawowych praw obywatelskich (latem 1946 r. opracował nawet – i przekazał na Zachód – memoriał do Rady Bezpieczeństwa ONZ, zawierający wnikliwą analizę sytuacji w kraju. Notabene tekst ten powstał i został przetłumaczony na język angielski przy znacznym udziale konspiratorów z Krakowa, w tym związanych z UJ). W końcu, po sfałszowanych wyborach parlamentarnych w styczniu 1947 r. oraz operacji bezpieki, znanej jako „amnestia lutowa”, kierownictwo WiN kontynuowało swoją działalność już raczej w kategoriach symbolicznego sprzeciwu wobec przyspieszającej sowietyzacji Polski. Z tego co powiedziałem wynika więc, że Zrzeszenie było traktowane przez kolejne ekipy kierownicze jako organizacja polityczna, zasadniczo odżegnująca się od metod walki zbrojnej (poza sporadycznymi aktami samoobrony). Tak wyglądało to jednak tylko w niektórych regionach kraju (Krakowskie, Rzeszowskie, Śląsk), podczas gdy w innych (Lubelszczyzna, Białostocczyzna, wschodnie Mazowsze) dominowała wojskowa strategia działania WiN, które – przynajmniej początkowo – funkcjonowało tam w dużej mierze w oparciu o silne zgrupowania partyzanckie, często kontrolujące obszary wielkości nawet kilku powiatów.
Rozmawiał Łukasz Wiater

http://www.portal.arcana.pl/Zblewski-wi ... j,818.html

http://portal.arcana.salon24.pl/283077, ... -pamietamy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 08 mar 2011, 12:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Świadkowie bohaterskiego życia i śmierci "żołnierzy wyklętych"
Kiedy ppłk Łukasz Ciepliński usiłował przypomnieć sądowi, że został odznaczony orderem Virtuti Militari za zniszczenie sześciu niemieckich czołgów, prokurator odebrał mu głos, twierdząc, że mówi nie na temat


Zabito go strzałem w potylicę

Z Franciszkiem Batorym, bratem Józefa Batorego ps. "Argus", który wraz z sześcioma innymi członkamiIV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" 1 marca 1951 r. został zamordowany w mokotowskim więzieniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Był Pan naocznym świadkiem procesu siedmiu żołnierzy WiN. Jak traktowano Pańskiego brata i jego kolegów?
- Przez trzy lata, tj. od listopada 1947 r. do października 1950 r., w potwornych warunkach prowadzonego śledztwa fabrykowane na użytek sądu fakty stały się podstawą do oskarżenia, wytoczenia procesu i wydania wielokrotnego wyroku śmierci na siedmiu członków wspomnianego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN. Dla mnie, 21-letniego młodzieńca, studenta, była to kpina, a nie proces. Obrońcy ograniczyli się jedynie do prośby o łagodne wyroki. Od początku było wiadomo, że jest to proces sfingowany, z góry ukartowany był także wyrok. Kiedy ppłk Łukasz Ciepliński - były komendant AK w Rzeszowie, usiłował przypomnieć sądowi, że został odznaczony orderem Virtuti Militari za zniszczenie sześciu niemieckich czołgów, prokurator odebrał mu głos, twierdząc, że mówi nie na temat.

Jak proces relacjonowały media?
- Tak jak wszystkie posunięcia sił wrogich systemowi. W "Trybunie Ludu", która promowała działania ówczesnych komunistycznych władz, pojawiało się szereg kalumnii na temat oskarżonych. W temacie "Proces przeciwko Łukaszowi Cieplińskiemu i innym" - bo pod takim hasłem ukazywały się wiadomości - posługiwano się stekiem kłamstw.

Znał Pan kolegów z ławy sądowej swojego brata?
- Nie, nie znałem. Wcześniej, mimo iż wielokrotnie jako goniec jeździłem z różnymi materiałami do Krakowa czy innych miast, nie mogłem ich znać z uwagi na głęboką konspirację. Nawet nie mogłem się spotykać z bratem. Ludzi tych, ich charaktery poznałem dopiero w trakcie procesu, słuchając, jak mówili, jak się zachowywali. Mimo iż byli bladzi jak ściana, ich postawa była godna oficerów - honorowa. W żaden sposób się nie płaszczyli, swoich zeznań nie odwoływali. Uczestniczyłem w procesie sądowym, ale na ogłoszeniu wyroku nie byłem, bo dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie w tym dniu wezwano mnie do stawienia się przed komisją wojskową w Rzeszowie w celu poboru do wojska.

Jak dowiedział się Pan o straceniu brata?
- Prawdę powiedziawszy, żyć się nie chciało, kiedy z więzienia na Mokotowie skierowano mnie na ul. Koszykową w Warszawie, i kiedy dwóch funkcjonariuszy na stojąco bezceremonialnie oświadczyło mi krótko: brat Józef z prawa łaski prezydenta Bieruta nie skorzystał. Wyrok został wykonany. Skierowano mnie także do Urzędu Stanu Cywilnego Warszawa Śródmieście, gdzie odebrałem akt zgonu. Kiedy poprosiłem o zwrot rzeczy należących do mojego brata, oznajmiono mi tylko, że żadne pamiątki nie były gromadzone. Dowiedziałem się również, że nie była prowadzona ewidencja pochówku. Tak mnie zbyto.

Czy próbował Pan dochodzić, gdzie jest pochowany Józef?
- Wielokrotnie zwracałem się na piśmie do Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie o wskazanie miejsca pochówku oraz dopuszczenie do akt. Miejsca mi nie wskazano, natomiast dopuszczono mnie do akt. W 1957 r. miałem okazję przeglądać te akta z zastrzeżeniem, żebym nie ważył się otwierać zalakowanych kopert i zaglądać do środka. Te tajne dokumenty otworzył dopiero minister sprawiedliwości i prokurator generalny Aleksander Bentkowski i wtedy poznaliśmy ich treść.

Co zawierały?
- Był to protokół z wykonania wyroku śmierci z nazwiskami osób, które w tym mordzie uczestniczyły. Z tego, do czego mnie dopuszczono, porobiłem sobie notatki. Była to po prostu relacja z procesu i to, co mówił wówczas mój brat.

Jak z perspektywy czasu patrzy Pan na bohaterstwo swojego brata?
- Najpierw przytoczę może trzy opinie. Pierwsza pochodzi z czerwca 1981 r., z mojej rozmowy z ks. prof. Władysławem Smoleniem - historykiem sztuki KUL, który znał brata jeszcze z okresu okupacji, kiedy był kapelanem Armii Krajowej w Kolbuszowej. "Pana brat kpt. Józef Batory to był urodzony konspirator". Z kolei por. Franciszek Bieleń, kolega mojego brata, który również był aresztowany i przebywał w więzieniu na Mokotowie, opowiedział mi po wyjściu, że w końcowym etapie jego postępowania jeden śledczy pochodzenia żydowskiego powiedział: "Rozeszliście się po tej Polsce jak pluskwy. Gdyby was było więcej, takich jak ty i Józef Batory, to cała Polska byłaby w waszych rękach". Natomiast łączniczka AK Aniela Mielcuszny ps. "Wadas", dziś lekarka żyjąca w Szwajcarii, powiedziała mi, że kiedy brata Józefa w rozmowach pytano o coś więcej, odpowiedź jego była krótka: "Im mniej wiesz, tym lepiej dla ciebie". Potwierdza się zatem wcześniejsza opinia ks. prof. Smolenia, który mojego brata określił mianem "urodzonego konspiratora". Tak samo było podczas procesu, kiedy mówił krótko i węzłowato. Pamiętam, jak odpowiedź brata, który powiedział: "Uważaliśmy, że drogą parlamentarną wpłyniemy na to, aby Polska była państwem takim, jakim uważaliśmy, że być powinna", wywołała śmiech prokuratora i składu sędziowskiego. Moim zdaniem, tym ludziom - komunistom będącym na usługach obcego państwa, pozostał tylko śmiech, bo w głowach im się nie mieściło, że może być taka siła w Polsce, która ośmieli się pełnić funkcję dzisiejszej opozycji. Trzeba też powiedzieć, że sądy ówczesnej niby wolnej Polski posługiwały się doraźnym prawem wprowadzonym przez Sowietów. Trudno je nazwać niezawisłymi, skoro dominowały tam nakazy monopartii.

Pana najdroższe wspomnienia o bracie?
- Był dla mnie drogowskazem, moim testamentalnym opiekunem po śmierci rodziców: matki i ojca, który był honorowym prezesem powiatowych struktur Polskiego Ludowego Stronnictwa "Piast" w Kolbuszowej i przyjacielem Wincentego Witosa. Brat Józef często mówił mi o potrzebie nauki i kształcenia. To on doradzał mi, żeby wybrać naukę języka angielskiego, który - jak twierdził - będzie kiedyś potrzebny. W 1944 r. mówił do mnie: "Pamiętaj, przyszła Polska będzie państwem demokratycznym, wolnym i nowoczesnym". Takiego go pamiętam.

Mord siedmiu działaczy WiN przypomina zbrodnię katyńską...
- Owszem. Zabito ich strzałem w tył głowy. Był to zatem podobny mord do zbrodni katyńskiej dokonany przez Sowietów, tym razem ręką polskich komunistów będących na ich usługach.

Pan również trafił do więzienia.
- Miałem 16 lat, kiedy 26 maja 1945 r. pluton UB i milicji, spodziewając się oporu, otoczył posiadłość Batorych w Kolbuszowej. W domu były jeszcze dwie siostry, 14- i 30-letnia. Kiedy wszedł do nas jeden z pracowników UB w Kolbuszowej, który przed wojną jako ludowiec przyjeżdżał do mego ojca, i kiedy siostra przypomniała mu o tych wizytach, ten niewiele się namyślając, odpowiedział: "Teraz nie ma swata, nie ma brata". Zanim nas wyprowadzili, zrobili rewizję, a potem zagrabili cały nasz dobytek. Ów uzbrojony ubek, który nazywał się Władysław Osetek, powiedział na koniec jeszcze jedno zdanie, po którym ogarnęła mnie trwoga: "Jeśli żyć będziecie, to z jednym bratem się zobaczycie, ale z drugim na pewno nie". Nie wiem, którego z braci miał na myśli... Znaleźliśmy się w więzieniu UB w Kolbuszowej, gdzie przebywaliśmy trzy miesiące. Nie powiedziano nam nawet, za co zostaliśmy aresztowani, ale podczas częstych przesłuchań wciąż pytano o brata Józefa. Nie bito mnie, chociaż widziałem, jak rozprawiano się z innymi, kiedy krew tryskała po podłodze. Więzienie było jednak mocno przepełnione i panował tam głód. Ponadto zamykając mnie, uniemożliwili mi wówczas ukończenie I klasy gimnazjum.

Można powiedzieć, że cała Pana rodzina doświadczyła prześladowań...
- To prawda. Mojego brata Stefana zamknął np. mjr NKWD o nazwisku Spaszczański, który w czasie frontu przez sześć miesięcy mieszkał u nas w domu. Również bracia cioteczni zostali wywiezieni w głąb Rosji, co więcej - podoficer przedwojenny armii polskiej, mój brat cioteczny Józef Gorzelany został zamordowany przez UB w czasie śledztwa w więzieniu we Wrocławiu.

Walka z systemem, który przynieśli nam Sowieci, trwała jeszcze bardzo długo.
- Ten podziemny sprzeciw prawdziwych Polaków nie zakończył się wraz ze straceniem członków IV Zarządu Głównego WiN. Ostatni "żołnierz wyklęty" - Józef Franczak ps. "Lalek" z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka" - zginął w obławie pod Piaskami 21 października 1963 roku. To dowód, że społeczeństwo polskie nie zaakceptowało tzw. wolności narzuconej siłą przez Rosję Sowiecką i polskich służalców będących na ich usługach. Na nic zdały się próby zdrajców Alfreda Lampego czy Wandy Wasilewskiej, by Polskę uczynić na wzór 17 republiki sowieckiej. Mimo to terrorem i bagnetami usiłowano utrzymać władzę. Czego nie zdołano uśmierzyć w Katyniu, czego nie zdołano dokonać w Trzebusce pod Sokołowem Małopolskim i innych miejscach, próbowano robić dalej na bieżąco.

Jak możemy uczcić pamięć "żołnierzy wyklętych"? 1 marca, podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim zaapelował Pan o coś znacznie ważniejszego - o wzniesienie im pomnika w sercach polskiej młodzieży. Jak to zrobić?
- Osobiście jako osoba zobowiązana do dawania świadectwa staram się przy różnych okazjach przekazywać młodzieży prawdę o tamtych trudnych czasach. Uważam, że jest to zadanie dla każdego Polaka. W Warszawie w Pałacu Prezydenckim, dziękując w imieniu rodzin za odznaczenia naszych krewnych, powiedziałem, że marzy mi się pomnik, jakiego dotychczas nie zbudowano. Są architekci, są wykonawcy i jest przepiękne miejsce - tym miejscem są serca i umysły Polaków, polskiej młodzieży, a inżynierami i wykonawcami tego monumentu są nauczyciele i wychowawcy, od przedszkoli począwszy. Oni wszyscy są do tego powołani i w sumieniu swoim odpowiedzialni, by w obiektywny sposób przekazywać synom i córkom, dzieciom i młodzieży prawdę o naszym Narodzie i tę prawdę pielęgnować. Dopraszam się o taki pomnik, którego nikt nie zbezcześci. Tym samym pamięć o "żołnierzach wyklętych" trwać będzie w sposób medialny czy w sercach Polaków teraz i w przyszłych pokoleniach.

Jak po latach oczekiwań odebrał Pan fakt przyznania bratu Krzyża Wielkiego Orderu Odrodzenia Polski?
- Po tej głębokiej nocy smutku i żałoby jest to jutrzenka, która wskazuje na to, że czynniki państwowe reflektują się i zaczynają rozumieć, że trzeba dać świadectwo prawdzie przez dziesięciolecia skrywanej, przywołując choćby fakt, że takowi żołnierze - powiedziałbym nie wyklęci, tylko niegdyś wyklęci - walczyli o wolną Polskę i służyli jej wiernie do końca. Jestem usatysfakcjonowany tym, że do tego powrócono. Moim zdaniem, jest to początek przywracania pamięci tych wszystkich, którzy oddali swe życie, walcząc o wolną i suwerenną Polskę. Mam nadzieję, że intencje, jakie wyczułem podczas tej uroczystości, są szczere.

W tę ideę wpisuje się także niedawna uchwała Sejmiku Województwa Podkarpackiego, który 2011 rok ustanowił czasem pamięci IV Zarządu Głównego WiN...
- Sejmik w przyjętej uchwale oddał hołd zamordowanym 1 marca 1951 r. członkom Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN: ppłk. Łukaszowi Cieplińskiemu, ppłk. Mieczysławowi Kawalcowi, mjr. Adamowi Lazarowiczowi, mjr. Adamowi Rzepce, kpt. Józefowi Batoremu, kpt. Franciszkowi Błażejowi oraz por. Karolowi Chmielowi, synom ziemi rzeszowskiej, bohaterom kampanii wrześniowej 1939 r., organizatorom i dowódcom różnych szczebli Armii Krajowej Podokręgu Rzeszów w latach 1939-1945. Jednocześnie radni sejmiku zobowiązali się do działań na rzecz przywrócenia zbiorowej pamięci losów tysięcy Polaków, podobnie jak przywódcy WiN skrzywdzonych przez komunistyczne władze. Tym samym od 1 marca 2011 r. cały rok do 1 marca 2012 r. jest Rokiem Pamięci IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN pod wspólnym hasłem Rok Żołnierzy Wyklętych na Podkarpaciu.

Nie sposób pominąć faktu, że projekt ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" złożył w ubiegłym roku w Sejmie prezydent Lech Kaczyński. Pan współpracował z prezydentem w tej sprawie...
- Trzeba było długo czekać, żeby Rzeczpospolita publicznie zaświadczyła o heroizmie i zasługach dla niepodległości i spłaciła dług wdzięczności wobec swoich bohaterów. Niestety, nawet po 1989 r. w Polsce zbyt długo milczano o losie niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, nie doceniając jego roli. Również przez ostatnie lata wiele było odznaczeń i orderów, ale nie dla bohaterów WiN. Jako Stowarzyszenie Społeczno-Kombatanckie WiN, którego jestem członkiem, występowaliśmy poprzez wojewodę podkarpackiego do kancelarii premiera o uhonorowanie żołnierzy WiN. Wówczas otrzymaliśmy od ministra Jerzego Woźniaka informację, że w stosownym czasie to nastąpi. Czas mijał i nic się nie działo, dlatego 5 października 2009 r. wystąpiłem osobiście do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z memoriałem o pośmiertne odznaczenie oficerów wojny obronnej 1939 r., oficerów Armii Krajowej i członków Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN. Zaznaczyłem, że pragnąłbym dożyć czasu, kiedy wszyscy zostaną odznaczeni. Moim skromnym zdaniem, przyspieszyłem decyzję o odznaczeniu żołnierzy WiN. Jednak najważniejszą rolę odegrał tu prezydent RP Lech Kaczyński, który nadał pośmiertnie Order Orła Białego ppłk. Łukaszowi Cieplińskiemu i Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski kpt. Józefowi Rzepce, a niedługo przed swą tragiczną śmiercią wystąpił do Sejmu o ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Trzeba było tak wiele lat czekać, żeby nastał prezydent, który dostrzeże potrzebę uhonorowania tych, których bohaterstwo i pamięć przez lata deptano.

Atmosfera wokół "żołnierzy wyklętych" zmieniła się diametralnie z chwilą powstania Instytutu Pamięci Narodowej i możliwością dostępu do archiwów peerelowskich...
- Był polski Październik i polski Grudzień, polski Sierpień i polski Okrągły Stół, a mimo to nadal wokół tematu "żołnierzy wyklętych" trwała zmowa milczenia. Skoro jednak wielka machina do zacierania pamięci i fałszowania najnowszej historii Polski przestała działać, zaistniała pilna potrzeba odbudowy i kształtowania na prawdzie historycznej tożsamości narodowej. Roli tej podjęli się historycy Instytutu Pamięci Narodowej, którzy dotarli do głębokich archiwów PRL i odnaleźli dokumenty, które nigdy wcześniej nie widziały światła dziennego. Trzeba było powstania IPN, aby zaczęły wychodzić kolejne monografie o żołnierzach niezłomnych, w dużej mierze zapomnianych, a przede wszystkim nieznanych w polskim społeczeństwie, z powodu zasłony milczenia, jaką na to pokolenie spuściła komunistyczna propaganda. Zasługa IPN jest tu naprawdę nie do przecenienia.

Jak to możliwe, że wciąż duży odsetek naszych rodaków nie zna terminu "żołnierze wyklęci"?
- Często sam sobie zadaję to pytanie i zastanawiam się, na ile zaważył na tym Okrągły Stół i układ z komunistami. Myślę, że ta zmowa ówczesnych elit zamknęła też drogę przed ukazaniem bohaterów prawdziwej i słusznej walki o suwerenny byt państwa polskiego. Komunistom nie zależało na odkryciu prawdy, bo zdawali sobie sprawę, że wiąże się to z utratą wpływów, dlatego okryto zmową milczenia także prawdę o zbrodniach. Mieli bowiem świadomość, że społeczeństwo, poznając prawdę, upomni się i sprawiedliwie ich rozliczy. Natomiast ustanowienie Narodowego Dnia "Żołnierzy Wyklętych" otwiera szeroko oczy rzeszy Polaków, którzy nie mieli pojęcia - i to nie ze swojej winy - o tym, że istniała taka organizacja, która drogą pokojową chciała doprowadzić do tego, by Polska była Polską.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po10.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 09 mar 2011, 16:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31676
Unikalne fotokopie dokumentów polskiego podziemia niepodległościowego na wystawie w Radymnie

"Wołyniak", "Garbaty" i "Majka"

Jutro w Zespole Szkół Zawodowych i Placówek w Radymnie (Podkarpacie) zostanie otwarta wystawa pt. "Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie na Rzeszowszczyźnie po 1944 r.". Ekspozycja przygotowana przez rzeszowski oddział IPN prezentuje działalność m.in. Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

Przez wiele lat pamięć o poświęceniu żołnierzy patriotów dla Ojczyzny była skrzętnie skrywana pod maską komunistycznego systemu, a oni sami wyszydzani, lekceważeni i w majestacie prawa mordowani. Dzisiaj o "żołnierzach wyklętych", których święto po raz pierwszy obchodziliśmy 1 marca br., mówi się z dumą jako o bohaterach, a ich przykład stawia za wzór patriotyzmu. Wystawa IPN ukazuje tragiczne losy polskich patriotów, którzy sprzeciwili się planowej i wyniszczającej polityce sowieckiego agresora wobec środowisk niepodległościowych w powojennej Polsce. Bardzo silne na Rzeszowszczyźnie Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość" (WiN), Stronnictwo Narodowe i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW) należały do najlepiej zorganizowanych w kraju. Po 1944 r. ci, którzy sprzeciwiali się zbrodniczemu systemowi komunistycznemu: żołnierze AK, przedwojenne i konspiracyjne elity polityczne, a także polska inteligencja, byli prześladowani i mordowani. Wystawa IPN jest hołdem dla wszystkich, którzy w imię prawdy, obrony wolności i godności ludzkiej oddali swe życie. Prezentuje fotografie i fotokopie dokumentów stanowiących zapis zbrodni dokonanej m.in. na działaczach niepodległościowych WiN i NZW. Wśród poległych byli m.in. przywódcy IV Zarządu Głównego WiN - zamordowani w majestacie prawa 1 marca 1951 roku. Zwiedzający będą też mogli zobaczyć m.in. archiwalne zdjęcia żołnierzy oddziałów NZW: Józefa Zadzierskiego "Wołyniaka", Adama Kusza "Garbatego" i Stanisława Pelczara "Majki", ponadto współczesne fotografie nekropolii, miejsc straceń działaczy niepodległościowych oraz poświęconych im pamiątkowych tablic. Jednym z akcentów wystawy jest dramatyczny fotoreportaż z aresztowania w lutym 1959 r. jednego z ostatnich żołnierzy oddziału "Wołyniaka" - Michała Krupy "Wierzby". Zbiór kilkuset dokumentów uzupełniają archiwalne zdjęcia wykonywane bezpośrednio po egzekucjach, pochodzące z archiwum rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa (m.in. zdjęcia poegzekucyjne Antoniego Żubryda i jego żony Janiny). Dokumenty udostępniły muzea, archiwa, stowarzyszenia kombatanckie oraz osoby prywatne. Wystawę w Radymnie będzie można zwiedzać tylko do 14 bm.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po07.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 25 mar 2011, 16:04 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3317
Epitafium dla majora "Ognia"


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /