Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 21 lut 2016, 14:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowyszczecin.pl/index.php/archives/58436

Żołnierze Wyklęci – czy Ich walka miała sens?
TADEUSZ 4 WRZEŚNIA 2015 0

Publikujemy artykuł kolegi z Narodowych Sił Zbrojnych – Nowe Pokolenie z Chicago, USA.

Żołnierze Wyklęci – czy Ich walka miała sens?
Często słyszymy zarzuty ze strony środowisk lewicowych, negujące sens walki Żołnierzy Wyklętych i powstańczych zrywów. Najczęściej przedstawiciele tych kręgów mają inną wrażliwość niż my, opierający swój system wartości na fundamencie chrześcijańskim i nauce społecznej Kościoła. Pojawiają się też skrajne głosy, jakoby żołnierze podziemia niepodległościowego zwalczali przeciwników „innej opcji politycznej”. De facto zbrodnicze oddziały Gwardii/Armii Ludowej były V kolumną sowiecką instalowaną na terenie Polski przez mocodawców w Moskwie. Nie był to więc spór na podłożu ideologicznym, lecz rozbieżność w kwestii priorytetowej. Niepodległościowa konspiracja dążyła do suwerenności, natomiast komuna realizowała politykę Stalina.
Trudno dyskutować z ludźmi mającymi skrajnie odmienną percepcję rzeczywistości… Jak przekonać ateusza, że w obronie tychże wartości warto złożyć najwyższa ofiarę…To nie tylko różnice ocen dotyczące historii Polski, to zderzenie się dwóch światów.
Oczywiście, nie każdy kto potępia narodowe powstania (a powstaniem antykomunistycznym była walka Żołnierzy Wyklętych) jest osobą niewierzącą, wręcz przeciwnie. Ja sam uważam się za spadkobiercę polskiej idei narodowej początków XX w. i utożsamiam się ze stanowiskiem przedwojennych narodowców, krytycznie oceniających politykę insurekcyjną. Czy kolejne powstania, gdy Polska znajdowała się pod zaborami miały sens…? To temat na zupełnie inną dyskusję. Nie znaczy to jednak, że nie doceniam ludzi, którzy w tym konkretnym czasie i miejscu chwycili za oręż w celu wywalczenia lub obrony niepodległości; takie decyzje uważali za słuszne – za to należy się im szacunek. Dobrym przykładem jest tu postawa NSZ (zarówno ta część scalona z AK, jak i ta, która nie podporządkowała się AK, czyli Związek Jaszczurczy – NSZ-ZJ) w powstaniu warszawskim. Pomimo iż byli przeciwni jego wybuchowi, obcy był im indyferentyzm, walczyli w powstaniu, a krytyką zajęli się dopiero po jego upadku.
Powstanie antykomunistyczne było kontynuacją ​​organizacyjną i ideową​ konspiracji ​ okresu II wojny światowej. Tzw. II konspiracja wymierzona była przeciwko Sowietom oraz komunistycznej, sowieckiej agenturze w Polsce – spod znaku Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Istnieją opinie, sugerujące, iż była to walka samobójcza, z góry skazana na porażkę. Ci ludzie, których dziś nazywamy Żołnierzami Wyklętymi, tworzący struktury polityczne i wojskowe, nie byli pozbawieni rozsądku. Ich opór był sprzeciwem wobec siłą narzuconemu zbrodniczemu systemowi oraz oderwaniu Kresów Wschodnich przez Związek Sowiecki. Zbrojnie wystąpili w obronie własnych rodzin, ziemi, wartości i poszanowania godności ludzkiej, a cel nadrzędny był jasny – odzyskanie suwerennego państwa. Postawa żołnierzy podziemia niepodległościowego była emanacją nastrojów społeczeństwa polskiego. Ci najodważniejsi walczyli w lasach z bronią w ręku, ale ludność cywilna stanowiła ich naturalne zaplecze, w większości wspierając partyzantów w rozmaity sposób. Ich dążenia i zmaganie nie były pozbawione logiki. Liczyli na konflikt możnych ówczesnego ś​wiata (III wojnę światową)​, i że w wyniku ponownego starcia (z udziałem Polski) odzyskamy niepodległy byt. Ujawniając się przed władzą komunistyczną często ściągali na siebie pewną śmierć, więc stawali przed wyborem: przeciwstawiać się i toczyć dalszą batalię lub umrzeć po bestialskim śledztwie z rąk UB-ckich oprawców. Zatem stawianie ich w roli szaleńców, czy pozbawionych poczucia rzeczywistości straceńców, jest nieuczciwe i niegodziwe. Warto przytoczyć tu odezwę legendarnego majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” i jego podkomendnych z 5. Wileńskiej Brygady AK: „My, którzy ponieśliśmy tyle ofiar, nie możemy pozwolić na to, by w naszym Państwie panoszyli się Azjaci i narzucali nam swe prawa przez swych pachołków. (…) My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały naród. (…) Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków, domagających się wolności i sprawiedliwości. (…) Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Niejeden z waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za świętą sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę! (…) Niech żyje wolność i braterstwo!!! Przecz ze zdrajcami, którzy zaprzedali Kraj i Naród Polski – Sowietom!”.
Podziemie antykomunistyczne w Polsce jest istnym fenomenem, który wzbudza podziw nie tylko w łonie rodaków, ale także wśród zachodnich publicystów i historyków. Przez dekady zniewolenia komunistycznego i izolacji informacyjnej, pamięć o nich i ich dokonaniach była skrzętnie ukrywana. Władza Polski Ludowej i sowiecki aparat terroru eksterminowały polskie elity i ludzi wywodzących się z konspiracji. Na masową skalę mordowano żołnierzy podziemia niepodległościowego, wywożono w głąb Związku Sowieckiego, skazywano na długoletnie wyroki więzienia. Wszystko to, poprzedzone było zazwyczaj okrutnym śledztwem z zastosowaniem tortur, które bestialstwem przewyższały metody Gestapo. Oprócz eksterminacji fizycznej, komuniści za cel postawili sobie zohydzenie moralne tych ludzi w oczach społeczeństwa. Dlatego w czasach komunistycznych rządów stosowano rozmaitą propagandę mającą na celu wymazania tych ludzi z pamięci narodu. Ci, którzy szczęśliwie przeżyli, nie mieli możliwości oczyszczenia się z zarzutów, gdyż wszelkie archiwa, dokumenty były w rękach aparatu władzy. Emigracja niepodległościowa nie miała takiego zasięgu i narzędzi, aby przebić się do opinii publicznej w kraju. Częściowe rehabilitowanie i przywracanie pamięci o osobach z podziemia antykomunistycznego zaczęła się dopiero po roku 1989. Dziś Żołnierze Wyklęci istnieją już w świadomości zbiorowej, a dzień 1 marca został ustanowiony w Polsce Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Ten etos, który wytworzyli stanowi wzór dla współczesnej młodzieży i kolejnych pokoleń Polaków. Ich postawa moralna, odwaga, poczucie honoru i głęboka wiara w Boga muszą budzić podziw. W ich rycerskiej walce odnajdujemy odzwierciedlenie polskiego systemu wartości, integralną część polskiego patriotyzmu: przywiązania do wiary katolickiej, rodziny, własności prywatnej, wolności i niezłomnej walki o niepodległość Polski. Upór do zmagań w tej nierównym boju czerpali z ogromnej wiary w Boga, to nie ulega wątpliwości. Charakter i postawa takich ludzi jak: Witold Pilecki, Maciej Kalankiewicz „Kotwicz”, Stanisław Sojczyński „Warszyc”, Władysław Kołaciński „Żbik” i wielu innych, którzy manifestowali swoje przywiązania do tradycji katolickich i podkreślali, że Bóg stanowi fundament ich życia, daje dowód na to, że mamy do czynienia z postaciami najwyższego formatu. Wielu z nich nie czuło nienawiści do wroga, pomimo, że stawiali zbrojny opór najeźdźcy. Wynikało to z ich moralności i hołdowaniu chrześcijańskim wartościom, którym niezłomnie pozostawali wierni, nawet w obliczu śmierci. Byli ludźmi, którzy wybierali życie w prawdzie i w wolności. A jeżeli klękali to jedynie przed Bogiem. Zależało im, aby nie kłamstwo, ale prawda zwyciężała, nie zniewolenie, ale wolność, nie podległość obcym kłamliwym bogom, ale temu Jedynemu, przed którym jedynie należało uklęknąć. Woleli ginąć niż pohańbić się piętnem zdrady. To była prawdziwa polska elita.
I tak jak praca Romana Dmowskiego „Kościół, Naród i Państwo” wydana w 1927 r. zapoczątkowała w II RP masowy powrót polskiej młodzieży do wiary katolickiej i Kościoła, tak dziś, etos Żołnierzy Wyklętych objawia się tym samym. Młodzież, która szuka autorytetów, fundamentu ideowego, czegoś więcej niż zmaterializowany świat wyzuty z patriotyzmu i tradycji; to co piękne i szlachetne w polskiej duszy odnajduje w sylwetkach Żołnierzy Wyklętych. Ich ofiara nie poszła na marne. Na Ich fundamencie odradza się nowe pokolenie!

​Arkadiusz Cimoch,

Narodowe Siły Zbrojne-Nowe Pokolenie​
http://nszchicago.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 25 lut 2016, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Ponadczasowe idee Wyklętych

Obrazek

Z Michałem Kuczmierowskim, dyrektorem departamentu marketingu PKO Banku Polskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Na Rotundzie w Warszawie zawisł baner przypominający o Narodowym Dniu Żołnierzy Wyklętych. Skąd pomysł na taką kampanię?
– Dla nas to naturalne, bo jesteśmy bankiem polskim, mocno zanurzonym w historii. Uważamy, że mamy bardzo dużo do nauczenia się od Żołnierzy Wyklętych. Byli to bohaterowie ukształtowani przez postawy patriotyczne, pełni oddania i zaangażowania w pracę na rzecz Ojczyzny. Żyjemy w czasach, kiedy jest nam to szczególnie potrzebne, właśnie teraz, gdy budujemy silną polską gospodarkę. Nikt z nas nie musi umierać za wolność, ale naszym obowiązkiem jest troska o wspólne dobro. Patriotyzm należy przekładać na jak najwyższej klasy edukację, etyczny biznes, innowacje i ceniony na całym świecie kapitał ludzki. Bez dwóch zdań idee, o które walczyli Wyklęci są ponadczasowe.

Rotunda jest jednym z symboli Warszawy. Rozumiem, że miejsce zawiśnięcia banneru nie jest przypadkowe.
– Bardzo liczymy na to, że zobaczą go tysiące Polaków. Żołnierze Wyklęci zasługują na to, żeby nie tylko Rotunda, ale cały Pałac Kultury przypominał, kim byli, o co walczyli i jak ginęli. Mam nadzieję, że Rotunda jest skromnym początkiem. Jeżeli dzięki temu bannerowi jakieś dziecko zainteresuje się historią i zapyta: „Mamo, kim byli Żołnierze Wyklęci?”, to poczujemy wielką satysfakcję.

Liczy Pan na to, że inne firmy i instytucje wezmą z was przykład?
– Chciałbym, żeby tak było. Dlaczego? Bo postawa Żołnierzy Wyklętych na to zasługuje. Nie chodzi o PKO Bank Polski, ale o to, żeby wszyscy Polacy zrozumieli, jak dużo im zawdzięczamy. Na nowo powinniśmy zdefiniować nasz patriotyzm, abyśmy mogli z dumą powiedzieć, że jesteśmy Polakami. To także może odbywać się poprzez akcje, które PKO Bank Polski rozpoczął, ale w pierwszej kolejności poprzez wywieszanie flagi z okazji rocznic narodowych. Każdy może promować patriotyzm.

Banner pokazuje jedno – poważne tematy da się przedstawiać w atrakcyjny sposób.
– My nie wymyślamy nic nowego, a jedynie przedstawiamy historię wielkich ludzi z perspektywy tego, kim byli. To nie były osoby, które poszły walczyć do lasu, bo nie miały co ze sobą zrobić. Bardzo często historia wyrwała ich z karier naukowych, artystycznych, politycznych. Wojna połamała ich młodość, ale oni się nie poddali. Podjęli decyzję, że poświęcą swoje talenty, aby Polska była niepodległa. Zdecydowaliśmy się więc na takie zwrócenie uwagi na ich życie, które trafi do wszystkich pokoleń, a przy tym będzie odpowiednie do czasu i trendów, w których żyjemy.

W wielu miastach powstają murale ku czci Wyklętych, tłumy przychodzą na wykłady przybliżające ich historię. Społeczeństwo głodne jest prawdy o ich losie?
– Przez wiele lat był to temat ukrywany. Osobiście wywodzę się ze środowiska harcerskiego, w którym historia Wyklętych jest bardzo żywa. Pamiętam, jak 1 sierpnia przychodziliśmy na Powązki, to byliśmy niedużą grupą ludzi, którzy aktywnie włączali się w uczczenie Powstania Warszawskiego. Dzisiaj powstanie ma swoją legendę. Tego samego zaczynają doświadczać Wyklęci. Człowiek ma naturalną potrzebę poszukiwania prawdy, dziś to widzimy.

Planowane są kolejne bannery z innymi ważnymi rocznicami?
– Jesteśmy bankiem polskim, więc chcemy być szczególnie zaangażowani w to, co dotyczy naszego kraju. Mamy kilka pomysłów, które wpisują się w kalendarz rocznic ważnych dla wszystkich Polaków. Na pewno będziemy aktywni, i to nie tylko przy tak oczywistych świętach jak Narodowy Dzień „Żołnierzy Wyklętych”, Dzień Niepodległości czy rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Będziemy nawiązywać też do wydarzeń, które są mniej znane, ale równie ważne. Sięgniemy też do wydarzeń napełniających nas dumą i satysfakcją, np. odkryć naszych wybitnych naukowców, czy do etosu II Rzeczpospolitej, a w tym rozwoju gospodarczego. Chcemy przypomnieć, że jesteśmy Narodem, który może, potrafi i jest w stanie osiągnąć sukces. I to nie tylko w skali europejskiej, ale też światowej. To jest element szerszego pomysłu na wizerunek PKO Banku Polskiego, który wiąże się z naszą strategią wspierania budowy silnej polskiej gospodarki.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... etych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 25 lut 2016, 18:20 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
Kapitan Bury. Historia prawdziwa

Obrazek

Wydarzenia na Podlasiu w 1946 roku były niezwykle skomplikowane. Próba tworzenia prostej narracji opartej o schemat: „źli Żołnierze Wyklęci zadający krzywdę” oraz „biedni i bezbronni Białorusini” jest oderwana od rzeczywistości. Nikt nie neguje historyczności fatalnych wydarzeń z udziałem ludzi kapitana Romualda Rajsa ps. Bury. Trzeba patrzeć jednak na nie w szerokim kontekście tamtych skomplikowanych i trudnych dni. Tekst pt. „Wyklęci-Przeklęci” z „Gazety Wyborczej” tworzy własną historię - mówi w rozmowie z PCh24.pl Bogusław Łabędzki, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny „Inki”, organizator Podlaskiego Rajdu Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK.

Temat aktywności żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego na Podlasiu w pierwszych powojennych miesiącach jest ostatnio bardzo głośny. Na wstępie chciałbym zapytać o sytuację polityczną, społeczną i wojskową w północno-wschodniej Polsce po 1944 roku. Czy Białorusini angażowali się w ruch komunistyczny? Czy byli zapleczem dla nowej władzy?

Byłoby zbyt dużym uproszczeniem stwierdzać, że Białorusini zaangażowali się w działalność komunistyczną po 1944 roku, że to ten okres zdecydował o ich skłonnościach ideologicznych. Ludność prawosławna i białoruska na Białostocczyźnie była zapleczem dla komunizmu już od samego początku istnienia niepodległej Rzeczpospolitej w 1918 roku. Na Podlasiu mieszkańcy małych miejscowości, między innymi Zaleszan, funkcjonowali w ramach jaczejek komunistycznych, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi czy Hromady, działali w zbrojnych oddziałach dywersyjnych. Mamy udokumentowanych wiele przejawów takiej aktywności Białorusinów.

To nie jest więc tak, że w roku 1944 zaplecze komunistyczne wzięło się znikąd. Ale problem z oddziałami komunistycznymi mniejszości białoruskiej istniał także w czasie okupacji niemieckiej. Funkcjonowały one doraźnie. Partyzanci zazwyczaj na co dzień pracowali w gospodarstwach i mieszkali na wsi, a na czas akcji zbrojnej spotykali się z bronią w ręku. Najczęściej ruch ten skierowany był przeciwko ludności cywilnej oraz przeciw polskim leśniczówkom na terenie Puszczy Białowieskiej, które zawsze były łatwym łupem napaści dla zdobycia broni oraz pieniędzy.

Istniały oddziały, które dokonywały pacyfikacji polskich wsi. Najsłynniejszą akcją jest pacyfikacja wsi Sobótka koło Bielska Podlaskiego przez oddział dowodzony przez Aleksandra Jurczuka, późniejszego kata więzienia w Białymstoku, który wykonywał wyroki śmierci na żołnierzach podziemia niepodległościowego.

Oddziały białoruskiej partyzantki wsławiły się złym odnoszeniem do ludności polskiej, a później właśnie z takich formacji stworzono kadry Urzędów Bezpieczeństwa czy więzienia w Białymstoku. Tak formowano również aparat komunistyczny. Rok 1944 i 1945 to rozkwit tego procederu w nowych warunkach. Miejscowym oparciem dla organizacji partyjnej, UB i aparatu represji byli Białorusini, a dopiero w dalszej kolejności Polacy, Żydzi i w mniejszym stopniu Ukraińcy.

Atak na Żołnierzy Wyklętych poprzez postać kapitała Rajsa ps. Bury, jaki ma obecnie miejsce w „Gazecie Wyborczej”, nie uwzględnia takiego szerokiego kontekstu. Czy można powiedzieć, że działania Burego były swego rodzaju odwetem?

Nie chodziło o stworzenie rachunku krzywd. Rozkaz, który otrzymał kapitan Rajs jako dowódca Pogotowia Akcji Specjalnej mówił wyraźnie o celowości podjęcia takiego działania, do czego to ma zmierzać, że to ma być manifestacja siły. To bardzo ważne. Zapominamy o tym, że druga połowa roku 1945 to przetaczające się ciągle przez południowe Podlasie pacyfikacje organizowane przez NKWD, KBW i Ludowe Wojsko Polskie. Te fakty wydają się kluczem do poszukiwania prawdy historycznej.

Akcja Burego miała być działaniem odwetowym z jednej strony, ale nastawionym bardziej na efekt militarny - my pokażemy swoją siłę, żebyście zauważyli, że my też możemy w taki sposób prowadzić walkę.

Czyli komunistyczne pacyfikacje na Podlasiu dotykały ludności cywilnej?

Oczywiście, tak. Komuniści przeważnie przegrywali walkę zbrojną z 5. Wileńską Brygadą AK Łupaszki, która była świetnie wyszkolona. W odwecie za te porażki pacyfikowali więc ludność cywilną. To były masakry, jedną wioskę zbombardowano z kukuruźnika, zrzucano miny moździerzowe, a w innej wsi użyto tankietki. To kwestia niezwykle ważna dla poznania kontekstu działań Burego.

Ale nie ma wątpliwości co do samego faktu ataku oddziału Romualda Rajsa ps. Bury na cywilną ludność białoruską?

Generalnie pierwszym, celowym założeniem akcji było wyłuskanie konkretnych osób z pewnych miejscowości. W miejscowościach, w których Bury operował osobiście, oprócz Zaleszan w których bieg wydarzeń wymknął się spod kontroli, nie padła żadna ofiara cywilna. Nie było ofiar wśród kobiet i dzieci. To znamienne.

Polskie oddziały wiedziały z różnych źródeł o współpracownikach NKWD. O tym się zapomina, ale istniał materiał dowodowy przeciwko obywatelom Rzeczpospolitej kolaborującym z Sowietami.

Akcje były nastawione na to, że oddział wchodzi do wioski, wyłuskuje konkretne osoby i w ramach represji stosuje karę śmierci za współpracę z wrogiem, co w czasie wojny jest naturalne. Jako że nie można było skonfiskować mienia, to je palono. Pamiętajmy, że mówimy o warunkach wojennych.

Niestety w miejscowościach, o których mowa, sytuacja czasami wymykała się spod kontroli ze względu na to, że oprócz wskazanych osób również inni poczuwali się do winy i albo uciekali albo sabotowali działania żołnierzy albo, tak jak w Zaniach, strzelali do oddziału.

Czyli strona białoruska nie zawsze była bezsilna?

Oczywiście. Nawet dokumenty komunistyczne tworzone zaraz po wydarzeniach pokazują, że w miejscowościach znajdowano broń.

Zachowała się także negatywna opinia oficera LWP, który przybył do jednej z wiosek w grupie pościgowej. Jego opinia o mieszkańcach nawet w obliczu tragedii była bardzo negatywna. Skąd się wzięła? Z obserwacji zachowania tej ludności. Zresztą sprawa miała epilog w sądzie wojskowym.

Często pomija się fakt, że te wioski były zorganizowane militarnie. Miały oddziały straży wiejskiej, samoobrony. Wymykały się spod kontroli nawet komunistom. Dopiero kiedy organizowano ORMO, wprowadzono pewne elementy porządku prawnego. Wcześniej zdarzało się bowiem, że te uzbrojone grupki mieszkańców atakowały nawet „ludowe” wojsko.

Mamy także wiele przypadków ataków na szwadrony 5. Wileńskiej w 1945 roku. Klasycznym przykładem jest miejscowość Wiluki, w której ostrzelano patrol z oddziału Zygmunta. Trudno więc mówić, że to były bezbronne miejscowości. Zresztą raporty podziemia dostarczają bardzo wiele dowodów.

Sytuacja na Podlasiu była więc niezwykle skomplikowana. Wobec tego to, co dzisiaj robią lewicowe media, nie sposób nazwać inaczej niż manipulacją. Próbuje się stworzyć obraz czystych, biednych i bezbronnych Białorusinów oraz złych polskich nacjonalistów zadających krzywdy. Taki obraz płynie z tekstu „Gazety Wyborczej” pod skandalicznym tytułem „Wyklęci Przeklęci”.

Tak. Jego autor jest specjalistą do tworzenia swojej własnej historii. Jemu można coś powtarzać 10 razy a on i tak napisze swój własny tekst w zupełnie inny sposób.

A finansowana z pieniędzy polskich podatników telewizja Biełsat produkuje film pokazujący wydarzenia z 1946 roku. Czyni to wyłącznie z białoruskiej perspektywy i w takiej uproszczonej narracji?

Ja przez bohatera tego filmu, pana Sergiusza Niczypuruka, zostałem określony jako wróg polityczny, więc moją opinię na temat filmu odłóżmy na bok. Ale mamy opinie osób bezstronnych, które jasno określają ten film. Został on wyprodukowany za nasze pieniądze, a służy propagandzie na użytek wąskiej grupy politycznej. Szkoda, że dyrektor TV Biełsat pani Agnieszka Romaszewska dostosowała ją do takich potrzeb. Realizuje założenia tej grupy, a szkoda, bo za te pieniądze można było zrobić film o polskości tego regionu i jego bogatych tradycjach. Mamy niestety problem, by przebić się z polskim dziedzictwem na obszarze Puszczy Białowieskiej.

Kilkanaście lat temu starostwo powiatowe w Hajnówce wydało pod nowym tytułem książkę, która wychodziła w cyklu publikacji na temat ruchu rewolucyjnego w PRL, kiedyś to była „Czerwona Hajnówka”, a dziś nosi tytuł „Z dziejów Hajnówki i jej okolic”. Samorządowcy na takie rzeczy przeznaczają pieniądze publiczne, a nie znajdziemy żadnej książki o powstaniu listopadowym czy styczniowym na tym terenie. A to niezwykle pasjonujące historie!

Głównym animatorem działań przeciwko kultywowaniu polskiej tradycji Podlasia jest Tomasz Sulima, radny Bielska Podlaskiego i Przewodniczący Związku Dziennikarzy Białoruskich w Polsce. Toczy się przeciwko niemu postępowanie prokuratorskie o znieważenie narodu polskiego przez odebranie dobrego imienia Danucie Siedzikównie „Ince”. To środowisko nie tylko posługuje się kazusem Burego, ale przekłada to na innych Wyklętych.

Gdy 6 lat temu chcieliśmy odsłonić tablicę poświęconą Łupaszce w Hajnówce, to po miejscowości rozkolportowano ulotki o treści „Kościół katolicki czci mordercę prawosławnych”. I nikt nie zadawał sobie trudu by wzbudzić jakąś głębszą refleksję historyczną na ten temat.

My nie używamy kłamstw. My nigdy nie mówimy, że wydarzenia związane z akcjami oddziałów Burego, nie miały miejsca. Miały miejsce, trzeba jednak patrzeć na nie przez szerszy pryzmat.

Warto tu przytoczyć wyrok sądu wojskowego z 1995 roku:

„Czyny te mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzącej działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem były w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR” - mówi o czynach ze stycznia i lutego 1946 wyrok sądu wojskowego rehabilitujący kapitana Rajsa, który przywraca mu godność oficera Wojska Polskiego. Wyrok ten jest prawomocny, a dziś próbuje się go odrzucać. Jak wobec tego wychowywać młode pokolenie w szacunku do prawa?

Sąd pisał wtedy dalej: „Ponadto kwestii tej nie można rozpatrywać w oderwaniu od ówczesnej sytuacji politycznej” i „Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione (kapitan Rajs i podwładni) (...) jako stan wyższej konieczności zmuszający do podejmowania działań nie zawsze jednoznacznych etycznie”.

Ciężko się z tym nie zgodzić, gdy giną dzieci. Ale warto zwrócić uwagę, że ich śmierć była też z winy rodziców, bo ukrywali dzieci przed wojskiem w domach, a wojsko podpalające zabudowania nie wiedziało, że w środku ktoś się znajduje. To była niewiedza, nie celowe działanie. W Zaleszanach nie zginął nikt, kto wyszedł na rozkaz żołnierzy z własnego domu. Warto podkreślić, że śmierć kobiet i dzieci była przypadkowa.

Czyli próba rysowania sytuacji jako czarno-białej jest oderwana od rzeczywistości.

Tak. Sprawa Burego trafiła do IPN po zaklasyfikowaniu jej do kategorii „ludobójstwa”, ale powód tego był proceduralny. Bez takiej klasyfikacji Instytut nie mógłby badać wydarzeń z 1946 roku. W śledztwie prowadzonym przez IPN nie byłoby żelaznych dowodów, które mogłyby posłużyć za akt oskarżenia o zbrodnię ludobójstwa, dlatego Instytut nie skierował sprawy do sądu. Postępowanie umorzono, natomiast do umorzenia wydano uzasadnienie, tak zwane wnioski końcowe, w których stwierdzono, że działania 3 Brygady NZW z tego okresu noszą znamiona ludobójstwa (nie są ludobójstwem). W sądzie trzeba by udowodnić, co to są za znamiona. Wiemy z prawa międzynarodowego, że udowodnienie ludobójstwa jest bardzo trudne, nie ma takiego statusu rzeź wołyńska. We wnioskach końcowych zapisano coś i nie ma jak tego obalić. To nie wyrok, więc nie można się odwołać. A te wnioski są niezwykle obszerne jak na tego typu materiały IPN. Ich twórca wiedział, że wątpliwości będą ogromne, a jakiemuś środowisku będzie to potrzebne.

Natomiast nie ma dziś żadnego wyroku sądowego, który mówi, że możemy wobec Romualda Rajsa używać określenia „ludobójca”. Obowiązuje prawomocny wyrok sądu wojskowego, który go rehabilituje i kładzie nacisk na zawiłość i wielowątkowość tamtych wydarzeń oraz konieczność decyzji podjętych przez Burego, które są trudne do oceny moralnej.

Wiele osób zachowuje się, jakby tego wyroku nie było, a nawet jakby istniał jakiś zupełnie inny.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Michał Wałach

------------------------------------------------------------------------

Romuald Adam Rajs ps. „Bury” - żołnierz ZWZ-AK, dowódca 1 Kompanii Szturmowej 3 Wileńskiej Brygady AK (1944), II szwadronu 5 Wileńskiej Brygady AK (1945) i wreszcie dowódca 3 Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Dowodzony przez niego oddział został uznany za odpowiedzialny za zbrodnię w Zaleszanach. W tej wsi w jednym z domów – pod pretekstem spotkania z żołnierzami ­ zgromadzono mężczyzn, a następnie oświadczono im, że zostaną zabici, a ich wieś spalona. Budynek podpalono, ale zamknięci w nim ludzie uciekli przez okna – żołnierze „Burego” strzelali w ich kierunku, ale nad głowami, dzięki czemu wszyscy zgromadzeni w budynku przeżyli. Członkowie oddziału „Burego” podpalili jednak także inne budynki, w których zginęło łącznie szesnaście osób, w tym dzieci (również niemowlęta).

Oddział „Burego” dopuścił się również zabójstwa w Puchałach Starych (gdzie zamordowano 30 białoruskich chłopów) oraz atak na miejscowości Zanie, Szpaki i Końcowizna. Wymienione wsie zostały częściowo spalone, a w Zaniach i Szpakach łącznie zamordowano 31 cywilów.

Sam Rajs został 17 listopada 1948 został aresztowany przez MBP. Rok później został skazany przez sąd na karę śmierci za zbrodnie popełnione na ludności cywilnej. Została ona niedługo później wykonana w więzieniu. W 1995 roku wyrok został unieważniony przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na podstawie przepisów „Ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

W III RP wszczęto także nowe śledztwo w sprawie zamordowania ponad 70 Białorusinów, które miało dawać gwarancje uczciwości. Jednak w 2005 r. zostało ono umorzone z powodu śmierci sprawców. W komunikacie końcowym podkreślono jednak, że Bury był „sprawcą kierowniczym zbrodni noszącej znamiona ludobójstwa”.

PCh24.pl

http://www.pch24.pl/kapitan-bury--histo ... 394,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 26 lut 2016, 15:50 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
W obronie dobrego imienia kpt. „Burego”

Obrazek

Oświadczenie potomków kapitana Romualda Rajsa ps. „Bury”, grupy historyków, działaczy Związku Żołnierzy NSZ, dziennikarzy i artystów, którym zależy na obronie dobrego imienia „Burego”.

W OBRONIE PAMIĘCI I HONORU DOWÓDCY III BRYGADY WILEŃSKIEJ NARODOWEGO ZJEDNOCZENIA WOJSKOWEGO

Kapitan Romuald Rajs ps. "Bury" to wywodzący się z Podkarpacia zawodowy żołnierz i przedwojenny podoficer. Uczestnik wojny obronnej 1939 roku i żołnierz Armii Krajowej na Wileńszczyźnie uczestniczący w operacji Ostra Brama. W podziemiu niepodległościowym żołnierz "Łupaszki" będący dowódcą szwadronu w słynnej V Brygadzie Wileńskiej AK. Po jej rozwiązaniu twórca i dowódca III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w którym dowodził Pogotowiem Akcji Specjalnej w Okręgu Białystok i otrzymał stopień kapitana. Jako żołnierz podziemia niepodległościowego walczył z władzą komunistyczną instalowaną na sowieckich bagnetach.

Kapitan "Bury" wraz ze swym zastępcą "Rekinem" skazani zostali na śmierć wyrokiem sądu stalinowskiego po procesie pokazowym w Białymstoku w roku 1949. Wyrok został wykonany, zaś ciało pochowano w nieznanym miejscu. W roku 1995 Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, działając na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, wydał wyrok w pełni rehabilitujący "Burego" i "Rekina".

"Bury" jako dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari był jednym z żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i jednym z bohaterów naszej wolności. Niestety, do dzisiaj jego pamięć i honor bywają szargane przez osoby źle nastawione lub nie w pełni poinformowane o istocie jego walki i służby. W tym celu podnosi się kontrowersje związane z akcjami zbrojnymi na terenie powiatu Bielsk Podlaski, w wyniku których śmierć ponieśli mieszkańcy takich wsi, jak Zaleszany, Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki.

Trzeba więc wyjaśnić, iż "Bury" podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostoczczyny od Macierzy, by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego.

Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz (Smiert Szpionam) oraz NKWD ścigającego "wrogów władzy radzieckiej". 19 kwietnia 1945 wyznaczony przez Sowietów wojewoda białostocki wydał rozporządzenie tworzące Wiejską Straż Porządkową, czyli pre-ORMO wyposażone w broń palną służącą do strzelania w kierunku "Burego" i jego żołnierzy. Dawni działacze KPZB stawali się uzbrojonymi sowieckimi kolaborantami polującymi na żołnierzy podziemia niepodległościowego, by wydać ich w ręce władz komunistycznych. W tym sensie akcje "Burego" miały charakter zabezpieczający, gdyż pacyfikowało donosicieli gotowych wydać na śmierć ponad dwustu żołnierzy III Brygady Wileńskiej NZW.

Działania kapitana "Burego" mieściły się w kanonach etycznych ujętych na przykład w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP "De virtute militari. Zarys etyki wojskowej". Oczywiście ubolewać należy nad ewentualnymi niewinnymi ofiarami walk w drewnianym terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji i wyniku gwałtownej dynamiki pola walki. Śmierć kobiet i dzieci, poza przypadkami wykorzystywania ich jako tarcze bojowe przez komunistycznych bojowników z bojówek PPR, była wynikiem np. uduszenia w płonących budynkach czy przypadkowego postrzału lub, w najgorszym razie, niesubordynacji pojedynczego żołnierza. Kapitan "Bury" jako zawodowy żołnierz w stopniu podoficera i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze zabezpieczająco-pacyfikacyjnym.

Niektórzy obserwatorzy powołują się na opinię prokuratorów z białostockiego oddziału IPN jako dokument przesądzający o winie kapitana "Burego". Trzeba zaznaczyć, iż w cywilizacji łacińskiej akt oskarżenia nie jest w żadnym razie równoznaczny z wyrokiem, który musi nastąpić w wyniku sprawiedliwego procesu i po wysłuchaniu stanowisk stron zgodnie z rzymską paremią: audiatur et altera pars. W tym konkretnym przypadku podstawą oskarżeń są zeznania świadków będących w przeważającej mierze pobratymcami, potomkami i stronnikami osób, które straciły życie w wyniku akcji zbrojnych III Brygady Wileńskiej NZW. Należy zachować daleko idącą ostrożność co do wiarygodności zeznań tych świadków, a nawet krytycznie zakładać, iż są one z góry niekorzystne dla "Burego" traktowanego jako historyczny i polityczny przeciwnik środowisk prokomunistycznych na Podlasiu, szczególnie wśród ludności białoruskiej.

Z kolei bardzo nieliczne są zeznania świadków będących podkomendnymi "Burego" lub niezależnymi obserwatorami, co istotnie osłabia moc przedwczesnych konkluzji prokuratorskich.

Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził w uzasadnieniu wyroku rehabilitującego: "czyny te [akcje "Burego"] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR (...) Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione [kapitan Rajs i podwładni] (...) jako stan wyższej konieczności".

Kapitan "Bury" walczył o wolna Polskę z dwoma okupantami od roku 1939 do roku 1949. Dziesięć lat walki uczyniło z niego bohatera polskiej niepodległości. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał do najeźdźców i okupantów niemieckich oraz okupantów i kolaborantów sowieckich. Należy do grona żołnierzy wyklętych - tych, którym zawdzięczamy wolną Polskę. Dlatego występujemy w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego NZW kapitana "Burego".


dr Mariusz Bechta, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

Sebastian Bojemski, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

Przemysław Czyżewski, szef Straży Marszu Niepodległości

dr Rafał Dobrowolski, prezes Okręgu Lubelskiego ZŻ NSZ

Dariusz Jarosiński, redaktor naczelny miesięcznika "Debata"

dr hab. Krzysztof Kaczmarski, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

Bogusław Łabędzki, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny "Inki"

dr Rafał Łatka, historyk podziemia niepodległościowego

dr Wojciech Muszyński, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

Michał Ostapiuk, historyk podziemia niepodległościowego

Jacek Pawłowicz, historyk podziemia niepodległościowego

dr inż. Romuald Rajs, syn kapitana "Burego"

dr inż. Arkadiusz Rajs, wnuk kapitana "Burego"

lek. med. Tomasz Rajs, wnuk kapitana "Burego"

Kajetan Rajski, redaktor naczelny kwartalnika "Wyklęci"

dr Rafał Sierchuła, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

red. Ewa Szakalicka, dziennikarka telewizyjna i działaczka kresowa

prof. Romuald Szeremietiew, syn żołnierza nazwany swym imieniem ze względu na Romualda Rajsa

dr Bartłomiej Szyprowski, historyk podziemia niepodległościowego

Piotr Szubarczyk, historyk podziemia niepodległościowego

Karol Wołek, wiceprezes Związku Żołnierzy NSZ

Jerzy Zalewski, reżyser "Historii Roja"

Artur Zawisza, wiceprezes Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego

prof. Jan Żaryn, senator RP

Leszek Żebrowski, Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ

Piotr Życieński, artysta fotograf

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... urego.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 28 lut 2016, 11:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/73877

I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych - byliśmy tam
Joanna K., sob., 27/02/2016 - 20:28

Dzisiaj 27 lutego 2016 r. pojechaliśmy na I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych. Było kilkaset osób, środowiska ONR, kibiców, Narodowej Hajnówki, Stowarzyszenie im Danuty Siedzikówny "Inki", członkowie Białostockiego Klubu Więzionych i Represjonowanych ze sztandarem WiR-u i klub "Gazety Polskiej" z Białegostoku.
Marsz miał charakter pokojowy aczkolwiek żywiołowy wiadomo, przeważali młodzi chłopcy. Do dzisiaj pogoda była niezachęcająca. Tymczasem odkąd wysiedliśmy z autokaru towarzyszyło nam przepiękne słońce, jakby sam kpt Bury wstawił się za uczestnikami do Pana Boga. Trasa Marszu przebiegała przez centrum Hajnówki od kościoła pw. Podwyższenia Krzyża św. do kościoła pw. św.Cyryla i Metodego. Prograqm przewidywał zakończenie Marszu udziałem nas wszystkich we Mszy Świętej.
I tutaj szok ! Msza Święta nie odbędzie się, dziękujmy Panu Bogu, ze zostawiono otwartą kruchtę gdzie umieszczone są tablice poświęcone mjrowi Zygmuntowi Szendzielarzowi ps. Łupaszka i Danucie Siedzikównie ps.Inka. Kto tak rozporządził? Kto?
Marsz został rozwiązany.
Złożyliśmy wieńce pod tablicami i pod zamkniętą do nawy głównej bramą odśpiewaliśmy "Boże coś Polskę" oraz suplikację Święty Boże, Święty Mocny Święty a Nieśmiertelny - zmiłuj się nad nami !
Może raczej niech zmiłowania wygląda drohiczyński biskup diecezjalny ks biskup prof.dr hab.Tadeusz Pikus, bowiem nie wyobrażam sobie, wykluczam nawet że decyzję o nie wpuszczeniu nas do kościoła podjął miejscowy ksiądz proboszcz, tego żadną miarą nie zrobiłby, a nasz ukochany ks biskup Antoni Pacyfik Dydycz pewnie pali się ze wstydu.
Szanowny księże biskupie Pacyfiku, modlimy się za księdza.
Włącz obserwowanie wątku

Joanna K. - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 28 lut 2016, 20:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych - byliśmy tam

Zapraszam do obejrzenia relacji filmowej z tego Marszu, w którym i ja brałem udział.


I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych





Pierwszy Hajnowski Marsz Żołnierz Wyklętych już za nami. Atmosfera jaka towarzyszyła organizacji była ponura i zakłamana przez fałszywe oskarżenia ze strony komunistycznych spadkobierców ideowych na temat bohatera AK, Rajmunda Rajsa „Burego”. Wrogie wypowiedzi lewackich środowisk można spokojnie podciągnąć pod nawoływanie do nienawiści na tle religijnym i narodowościowym, ale marsz odbył się w całkowitym spokoju i bez incydentów. Może to zasługa nowego komendanta Policji w Hajnówce inspektora Wojciecha Rutkowskiego.

Sylwetkę Rajmund Rajsa możecie sobie przybliżyć artykułami z naszej strony

Romuald Rajs „Bury” – jak pies bury

„Bardzo okrutny los spotkał żołnierzy polskich i setki mieszkańców Grodna, wziętych do niewoli, których wskazały bojówki żydowskie i białoruskie. Mężczyzn najpierw okrutnie okaleczano. Obcinając nosy, członki, uszy, wydłubywano oczy, następnie wiązano po piętnastu drutem kolczastym, przywiązywano do czołgów i wleczono kamienistą drogą po kilkaset metrów. Wrzucano ich następnie do przydrożnych rowów i lejów po bombach. Jęki, krzyki mordowanych słychać było w promieniu kilku kilometrów od miasta…

W OBRONIE PAMIĘCI I HONORU DOWÓDCY III BRYGADY WILEŃSKIEJ NARODOWEGO ZJEDNOCZENIA WOJSKOWEGO

Kapitan Romuald Rajs ps. „Bury” to wywodzący się z Podkarpacia zawodowy żołnierz i przedwojenny podoficer. Uczestnik wojny obronnej 1939 roku i żołnierz Armii Krajowej na Wileńszczyźnie uczestniczący w operacji Ostra Brama. W podziemiu niepodległościowym żołnierz „Łupaszki” będący dowódcą szwadronu w słynnej V Brygadzie Wileńskiej AK. Po jej rozwiązaniu twórca i dowódca III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w którym dowodził Pogotowiem Akcji Specjalnej w Okręgu Białystok i otrzymał stopień kapitana. Jako żołnierz podziemia niepodległościowego walczył z władzą komunistyczną instalowaną na sowieckich bagnetach…

Cała ta nienawiść jest komuś potrzebna abyśmy nie doszli do porozumienia i odkryli że mamy wspólnego, prawdziwego wroga który po II wojnie światowej kilkukrotnie zmieniał przebranie jak żmija zmienia skórę co jakiś czas, raz stojąc z lewej, a za chwilę z prawej strony sceny politycznej, ale zawsze dążył do podziału narodów od lat żyjących w zgodzie i dobrym sąsiedztwie. Białorusini zawsze byli z Polakami w symbiozie. Zasada dziel i rządź sprawdza się od wieków i należy pamiętać przy tym iż ten winny kto zyskał, a kto zyskuje na konflikcie chrześcijan z prawosławnymi? Odpowiedzcie sobie sami.

Zapraszam do obejrzenia relacji z Pierwszego Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych. Jak zwykle staram się w reportażu pokazać atmosferę jaka panowała, bez zbędnych komentarzy i pytań do uczestników. Niech widz sam oceni i skomentuje pod filmem co mu się podoba lub nie.

JP

http://niezaleznemediapodlasia.pl/i-haj ... ja-filmowa

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 29 lut 2016, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/283348-gda ... jnowsze%29

Gdańsk: Tysiące ludzi defilowało w hołdzie Żołnierzom Niezłomnym. ZDJĘCIA
opublikowano: 2016-02-28 15:40:59+01:00 · aktualizacja: 2016-02-28 17:00:57+01:00


fot. PAP/Dominik Kulaszewicz


Tysiące osób wzięły udział w II Krajowej Defiladzie Pamięci Żołnierzy Niezłomnych, która przeszła w niedzielę ulicami historycznego centrum Gdańska. W marszu uczestniczyli m.in. rekonstruktorzy odtwarzający działania różnych formacji żołnierzy wyklętych.
Defilada wyruszyła spod kościoła św. Brygidy. Maszerowali w niej - w pełnym umundurowaniu i uzbrojeniu - członkowie ok. 30 grup rekonstrukcyjnych z całej Polski, w tym specjalizujących się w badaniu i odtwarzaniu działań 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i oddziałów AK, które brały udział w Powstaniu Warszawskim, oddziałów dowodzonych przez Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, ale też m.in. Pierwszej Dywizji Pancernej pod dowództwem gen. Stanisława Maczka, Pierwszej Samodzielnej Brygady Spadochronowej czy polskich lotników i marynarzy.
„Mamy więc zarówno symbolicznych przedstawicieli żołnierzy wyklętych, jak i polskich sił zbrojnych na Zachodzie, a więc tych formacji, które świętowałyby polską wolność, gdyby nie było Jałty czy Poczdamu, a Polska w 1945 r. nie stałaby się krajem komunistycznym”
— powiedział PAP Karol Nawrocki, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej gdańskiego oddziału IPN, która to instytucja - wraz z gdańskim stowarzyszeniem SUM - była organizatorem defilady.
W defiladzie pojechała też udostępniona przez Muzeum Techniki Wojskowej Gryf w Żukowie replika niemieckiego czołgu „Pantera”.
„Pojazd symbolizował czołg zdobyty i użyty przez Polaków do walki w czasie powstania warszawskiego”
— zaznaczył Nawrocki.
W defiladzie wzięli też udział uczniowie gdańskich szkół oraz kibice Lechii Gdańsk. Marsz, którego specjalnymi gośćmi byli również mieszkający na Pomorzu kombatanci, w tym członkowie AK, przyciągnął bardzo wielu mieszkańców, którzy obserwowali defiladę na całej jej trasie wiodącej ulicami historycznego centrum miasta. Meta marszu miała miejsce na Długim Targu, gdzie poszczególne formacje złożyły symboliczne meldunki poruszającemu się na białym koniu rekonstruktorowi, który wcielił się w rolę gen. Władysława Andersa.
Defiladę zakończył występ członków rodziny Pospieszalskich i Teatru Od Czapy, którzy premierowo wykonali utwory z płyty „Wilczy Ślad. Piosenki Niezłomnych” (właściwa premiera płyty zaplanowana jest na poniedziałek).
Krajową Defiladę Pamięci Żołnierzy Niezłomnych poprzedziła msza w kościele św. Brygidy. Marsz zorganizowano w Gdańsku drugi rok z rzędu. Pierwszy także przyciągnął tysiące gdańszczan.
Sopot uczcił święto żołnierzy niezłomnych w niedzielę projektem „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”, na którego zakończenie przewidziano złożenie wieńców i kwiatów pod pomnikami sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny ps. Inka i Armii Krajowej. Przy obu pomnikach wartę honorową pełnili też harcerze.
We wtorek rano, kiedy to dokładnie wypada Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wzdłuż gdańskiej Alei im. Żołnierzy Wyklętych zostaną ustawione zapalone znicze. Do tej akcji, której początek zaplanowano na godz. 7, może przyłączyć się każdy.
Z kolei we wtorek po południu na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym, gdzie pochowano wielu żołnierzy wyklętych, zamordowanych przez komunistyczne służby w latach 40. i 50., w tym „Inkę” oraz ppor. Feliksa Selmanowicza ps. Zagończyk, zaplanowano uroczysty apel pamięci z udziałem m.in. metropolity gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia oraz przedstawicieli różnych formacji wojskowych.
W ramach obchodów w poniedziałek IPN zaplanował w Dworze Artusa wykład pt. „Żołnierze Wyklęci. V Wileńska Brygada Armii Krajowej na Pomorzu”, a w środę - w Ratuszu Staromiejskim - pokaz filmu Arkadiusza Gołębiewskiego „+Inka+. Zachowałam się jak trzeba”.

ansa/PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2016, 07:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Walczmy po to, aby coś z siebie dać

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Rafał Stefaniuk

Dziś przeżywamy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Nowa władza oferowała dużo tym, którzy chcieli ją wspierać. Dlaczego las okazał się atrakcyjniejszy?
– To była kwestia honoru. Na początku władza oferowała rzeczywiście bardzo dużo, ale jak się później okazało, te oferty nie były do końca prawdziwe. Niestety na to nabrała się część kadry dowódczej organizacji niepodległościowych, w tym Armii Krajowej. Dochodziło do tego, że żołnierzy pozostawiano samych sobie w lesie, bez zaopatrzenia czy finansów. Oni wprost nawoływali, że z kadrą dowódczą trzeba się szybko rozprawić. Doszło też do takich absurdów, że pierwszy prezes zarządu głównego WiN płk Jan Rzepecki poszedł na współpracę z władzą i jako pułkownik LWP szkolił komunistów do walki ze swoimi dawnymi podwładnymi. Ludzie, którzy pozostali w konspiracji, wiedzieli, że mają rację.

Komunistyczna propaganda to jedno, a stanowisko Zachodu to drugie. Kraje zachodnie do końca mamiły nas wizją wolnej Polski.
– Na początku walczący o naszą wolność patrioci nie zdawali sobie sprawy z uwarunkowań międzynarodowych. A to już w 1943 r. los Polski został przekreślony. Roosevelt i Churchill postanowili, że Europę Środowo-Wschodnią oddadzą Stalinowi jako zapłatę za udział Związku Radzieckiego w wojnie z Niemcami. Ich to w ogóle nie interesowało, że wojna wybuchła m.in. dlatego, że ZSRR było jednym z lepszych przyjaciół III Rzeszy. Sowieci Zachodowi nie robili szkody. Zajmowali Litwę, Łotwę, Estonię i Polskę. Atakowali Finlandię. To było daleko od świata zachodniego, więc wydawało się to egzotyczne. Kiedy Niemcy uderzyli na ZSRR, Stalin został zmuszony do współpracy z Zachodem, stając się przy tym bardzo atrakcyjnym sojusznikiem o potężnej armii. Przy bezwzględności tej wojny wysiłek sowiecki bardzo się liczył bez względu na ofiary. Polacy nie zdawali sobie z tego sprawy. Myśleliśmy, że to, co mieliśmy zagwarantowane na początku, a więc suwerenność, nietykalność granic czy wolne wybory według przez siebie wybranych wzorów, to wszystko jest pewne. Okazało się jednak, że tego nie będzie, to fikcja. Przez dłuższy czas po zakończeniu wojny byliśmy podtrzymywani w tej fikcji. Ale później ta bańka pękła.

Kiedy już stało się jasne, że Zachód nas opuścił, ta walka trwała. Niewielu złożyło broń.
– Ludzie, którzy byli w konspiracji, szczególnie tej głębokiej, w lesie, nie mieli wyjścia. Ci, którzy się ujawniali, byli przetrzymywani, torturowani, musieli wydawać swoich podwładnych, przełożonych, towarzyszy. Zmuszano ich do ujawniania siatek konspiracyjnych, gdzie była organizowana pomoc, kwatery, w których można było się zatrzymać, wyspać, zmienić ubranie. Także gdzie były szpitale polowe. Ludność, która pomagała, była zagrożona, że ktoś ją wyda. Wyjście z lasu i przedłużenie swojego życia o kilka miesięcy powodowało, że krąg ofiar powiększał się. Człowiek zatrzymany, torturowany albo innymi metodami zmuszony do składania zeznań powodował nieszczęścia, które szły jak kręgi po wodzie, do której wrzuci się kamień. Było więc ich wielokrotnie więcej, niż się na początku przypuszczało. Wyciągnięta podczas tortur wiedza sprawiała, że część osób była aresztowana i także zmuszana do składania zeznań. W ten sposób komuniści pacyfikowali społeczeństwo. Krąg tych ofiar, szczególnie krwawych, śmiertelnych, powiększał się. Ludzie, którzy honor i inne wartości cenili sobie ponad życie, wiedzieli, że innej drogi nie mogą wybrać. To jest postawa m.in. Danuty Siedzikówny „Inki”: „Zachowałam się jak trzeba”. Co to znaczy? Że nie składam zeznań. Zginę, ale nie doprowadzę do śmierci innych osób.

Jaki wpływ ich postawa miała na naszą państwowość? Gdyby nie Wyklęci oraz ksiądz Prymas Stefan Wyszyński, jak bardzo prawdopodobne jest to, że w kilka lat po wojnie stalibyśmy się kolejną republiką ZSRR?
– Można dokonywać tego typu ocen i porównań, ale są to rzeczy niesprawdzalne. Tak naprawdę nie wiemy wprost, jakie byłoby przełożenie. Natomiast istnieje coś takiego, co nie jest do końca uchwytne i co da się zmierzyć. To jest etos, to jest życie wartościami, który powoduje, że ludzie zachowują się inaczej niż w zwykłej społeczności, gdzie nie ma świata wartości. Wyobraźmy sobie, że nie ma tej wielkiej, pięknej tradycji i nie ma polskich bohaterów narodowych. Kim właściwie jesteśmy i do czego nasze życie się sprowadza? To jest dobrze widoczne w społeczeństwach zachodnich. Jestem tu i teraz. W ogóle nie obchodzi mnie to, co robili dziadkowie. Nie obchodzi mnie, kim byli moi rodzice, czy się poświęcili i czy mieli szczególne zasługi dla społeczeństwa. To było kiedyś, to nie jest moje życie, to jest historia. W związku z tym te społeczeństwa obumierają. Natomiast w Polsce mamy szczególne odrodzenie patriotyzmu, które jest spowodowane tym, że w ostatnich latach, czyli tych po zakończeniu wojny, a jest to historia niedawna, bo jeszcze żyją świadkowie tamtych wydarzeń, żyły osoby, których życie pełne jest pięknych postaw, że ludzie ci potrafili się przeciwstawić złu. Nawet tam, kiedy musieli się liczyć z przegraną. Ale to była naturalna postawa – złu należy stawiać tamę.

Mimo to wciąż można usłyszeć stwierdzenie, że ich walka i tak nie miała sensu, komunizm był silny, a ich pozostawiono samych sobie.
– To jest prawda, komunizm był silny, miał poparcie Zachodu. Ich z kolei pozostawiono samych sobie. To także jest prawda. Natomiast to nie uwłacza ich godności, ich pamięci. To, że ja będę chciał udzielić komuś pomocy na ulicy, a wszyscy wkoło uciekną, to nie znaczy, że ja mogę zapomnieć o wartościach. Mogę uciec, nie każdy musi być bohaterem. Ale jeżeli ja się przeciwstawię i sam poniosę konsekwencję tej napaści, to to nie jest postawa, którą należy potępiać i odrzucać. Wprost przeciwnie. To jest najbardziej szlachetne ze wszystkich zachowań – pomóc innym, gdy sam ucierpisz. Przede mną zawsze stoją słowa zwykłego żołnierza NZW z Białostocczyzny, który mówi: „My nie walczyliśmy o coś i dlaczegoś, aby coś z tego mieć. My walczyliśmy dlatego, żeby coś z siebie dać. Nawet złożyć ostateczną ofiarę”. Prości ludzie, ale to wiedzieli od razu. Dzisiaj tzw. intelektualiści siedzą, kiwają głowami i udają, że filozofują. Niech przejdą to, co ci ludzie przeszli, i wtedy oceniają.

Minister Zbigniew Ziobro podpisał akt utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w areszcie śledczym na warszawskim Mokotowie. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale zaryzykowałby Pan stwierdzenie, że jesteśmy świadkami przełomu?
– To jest zdecydowany przełom. To był postulat środowisk niepodległościowych po roku 1989. Oczywiście nikt ich nigdy nie brał na poważnie. Jeżeli teraz ktoś w nie się wsłuchał, to należy się cieszyć, ale zawsze będzie ta szkoda, że tak późno. Jeszcze nazwa nie jest zbyt odpowiednia. To nie chodzi o więźniów PRL, a więźniów komunizmu. Formy państwowości zmieniały się, była Polska Ludowa, była Polska Rzeczpospolita Ludowa. Poza tym tu działały instytucje i organy obcego państwa – Związku Radzieckiego. To nie byli tylko więźniowie Polski Ludowej, ale więźniowie w Polsce Ludowej. Także tego państwa, które nas najechało i kontrolowało.

Z jednej strony przywracamy godność m.in. Witoldowi Pileckiemu, a z drugiej, mimo faktów, pewne środowiska oskarżają Romualda Rajsa „Burego” o zbrodnię ludobójstwa. Anomalia?
– To nie jest anomalia, to jest chore. Ale to wszystko bierze się z tego, co zrobiono w Polsce po 1989 r. To jest zaprzeczenie tego, co działo się po 1918 r., gdy powstawała II Rzeczpospolita. Wtedy całkowicie zerwano łączność z państwami zaborczymi. Natomiast teraz uznano PRL za normalne państwo. Wszystkie instytucje, cały system prawny, obsada kadrowa przeszły w sposób łagodny do III Rzeczypospolitej. Bez konsekwencji i rozliczeń. Ludzie, którzy piastowali wysokie stanowiska w poprzedniej epoce, cały czas awansowali, dochodząc do szczytów w instytucjach, w których pracowali. Jednocześnie wciągali tam ludzi ze swojego środowiska i otoczenia, a nawet ze swoich rodzin. To się powielało. PRL istnieje w sposób nieformalny.

Często powtarza Pan, że „trzecie pokolenie UB walczy z trzecim pokoleniem AK”. Na trzecim się skończy? A może czwarte też chwyci za broń?
– Przypuszczam, że się nie skończy. Druga strona jest znacznie silniejsza. Poza tym dwóch rzeczy trzecie pokolenie AK nie ma – to są wielkie centralne media i instytucje finansowe, gdzie ich przeciwnicy siedzą mocno okopani i korzystają z naszych zasobów na własny użytek. Ta walka będzie jeszcze długo trwała.

Więc jaką przyszłość Pan widzi?
– To, czego nie zrobimy, to tego nie będzie. Nikt nam tego nie da, a szczególnie władza, każdej barwy. A co i ile robimy? Zawsze musimy oskarżać samych siebie, że robimy za mało. Musimy wstawać z myślą, że dziś muszę zrobić więcej niż wczoraj. A potem? A potem robić swoje. Tak jak Żołnierze Wyklęci walczmy po to, aby coś z siebie dać, nawet do ostatecznej ofiary.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... e-dac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2016, 11:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://europejczycy.info/111674/kultura ... znych-prl/

Podpisano akt powołania Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL
Dodane 2016/02/29 pitjan


PRLms.gov.pl


Dzisiaj, 29 lutego 2016 r., w budynku Aresztu Śledczego Warszaw-Mokotów przy ul. Rakowieckiej 37 odbyła się konferencja dotycząca utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W konferencji wziął udział Prezes Prawa iSprawiedliwości Premier Jarosław Kaczyński, Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki oraz córka Rotmistrza Witolda Pileckiego – Pani Zofia Pilecka.
Przez wiele lat historia polskiej walki o wolność była w niemałej mierze zapomniana, a jeśli była przedstawiana to w sposób niesprawiedliwy, opaczny. Ci, którzy walczyli o wolność, byli przedstawiani jako jej wrogowie, jako bandyci. Ci, którzy wolność niszczyli byli prezentowani jako obrońcy dobra.
Ta walka powinna być opisana z różnych stron, taka była bowiem intencja człowieka, który zainicjował tę zmianę – śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To on stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, ale pragnął również utworzenia muzeum walki po roku 45. Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Nie zdążył, zginął. My dzisiaj podejmujemy to dzieło. – ROZPOCZĄŁ KONFERENCJĘ PREZES PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI, PREMIER JAROSŁAW KACZYŃSKI, PO CZYM ZWRÓCIŁ SIĘ DO MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI ZBIGNIEWA ZIOBRO Z PROŚBĄ O UTWORZENIE W BUDYNKU ARESZTU ŚLEDCZEGO PRZY UL. RAKOWIECKIEJ MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH I WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH PRL.
W innym więzieniu w Rzeszowie, 70 lat temu znalazł się kapitan Ryszard Kornicki, aresztowany w 1947 roku, torturowany i skazany na dożywocie. W drodze amnestii w 1956 roku został zwolniony z więzienia. To był mój dziadek, który nauczył mnie patriotyzmu i miłości do ojczyzny. Bardzo żałuję, że nie dożył tej chwili, w której rozpoczynamy kultywowanie pamięci o bohaterach walki czasów powojennych, takich jak on. Nie dożył, tak jak świętej pamięci Lech Kaczyński, który ustanowił 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dlatego dziś przychylam się do prośby Pana Premiera Kaczyńskiego i o utworzeniu w tym budynku Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. – OŚWIADCZYŁ MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI ZBIGNIEW ZIOBRO, PO CZYM PODPISAŁ ZARZĄDZENIE USTANAWIAJĄCE MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH I WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH PRL.

MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI ZBIGNIEW ZIOBRO POWIERZYŁ BUDOWĘ POWOŁANEGO DZIŚ MUZEUM SEKRETARZOWI STANU PATRYKOWI JAKIEMU. Zostanie ono utworzone na wydzielonym terenie Aresztu Śledczego, na którym więziono i mordowano żołnierzy Armii Krajowej i podziemia niepodległościowego.
Miedzy 1945 a 1956 rokiem w murach więzienia mokotowskiego zginęli między innymi: Generał Armii Krajowej A.E. Fieldorf ps. „Nil"; Z. Szendzielarz ps. „Łupaszka" – kawaler dwóch orderów Virtuti Militari ; A. Olechowicz ps. „Pohorecki" i A. Lazarowicz ps. „Klamra", Hieronim Dekutowski ps. „Zapora”, Łukasz Ciepliński ps. „Pług” prezes IV Komendy WiN oraz rtm. Witold Pilecki. Do 1989 roku w więzieniu przetrzymywano i torturowano wielu więźniów politycznych, niewygodnych dla władz PRL.

źródło: Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji
Ministerstwo Sprawiedliwości


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2016, 13:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
1 Marca Narodowy Dzień Pamięci Wyklętych

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI — CZEŚĆ WASZEJ PAMIĘCI!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI — CZEŚĆ WASZEJ PAMIĘCI!

CHWAŁA BOHATEROM!


Obrazek

DZIĘKUJEMY! PAMIĘTAMY!

Obrazek

Obrazek



https://forumemjot.wordpress.com/2016/0 ... kletych-2/

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/1-mar ... ch-2016-03

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 04 mar 2016, 20:11 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
Muszą się Go bardzo bać - mają powody

Dzisiaj otrzymałam wiadomość od organizatora I Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych zawierającą w załączniku list-grożbę od obrażonych Marszem.

Upubliczniam ten list "obrażonego", by dać świadectwo jakie emocje wzbudza powrót Armii Podziemnej w dziedzicach i beneficjentach UBeckiej Polski Ludowej.

Nadawcą jest "Nieformalna grupa" z dodatkiem kilku liter hebrajskich /nie wiem czy ten ich ciąg ma jakiś sens słowny - nie znam hebrajskiego/.

Treść jest nastepująca /przepisuję dosłownie, z literówkami /:

Nieformalna grupa /tu kilka liter alfabetu hebrajskiego/

" ty hitlerowcu i bezbożniku!

Jak ty możesz nauczać religii, nie znając przykazań Bożych? ty dobrze wiesz, że z rąk burego zginęli niewinni ludzie, a ty masz odwagę organizować manifestację? Ja jestem Żydem, osiedliłem się w woj.podlaskim, stąd mam żonę, ale ja i mój naród nie pozwoli, zeby taki śmieć jak ty robił zadymę w naszym regonie. Ty jesteś gnojem śmierdzącym. Są żołnierze zasługujący na pochwałę i wyróżnienie, którzy walczyli za wolną Ojczyznę, ale nigdy bandyta bury. Ci co zginęli w niczym nie zawinili (małe dzieci, kobiety w ciąży, wozacy) to tak jak mój naród, który przeżył zagładę w Oświęcimiu, Majdanku, Treblince i innych obozach, ty bezbożniku i hitlerowcu, kończyłeś kabaretowe studia, nie lubiłeś matematyki, bo masz śmietnik w głowie, a nie mózg i cieszyś się z krzywdy niewinnych ludzi.To taki jest z Ciebie katecheta? Gdzie jest u ciebie miłość bliźniego? Dlaczego siejesz nienawiść? Nie twój naród obalił socjalizm, a mój, a twoje są tylko ulice. Co chcesz pokazać, że jesteś taki wielki działacz i organizator? W Hajnówce żyje wielu katolików ale są to normalni ludzie, rozumieją krzywdę jaką wyrządził bury, a ty przyblędo (tak ciebie nazywają) i nacjonalisto chcesz wprowadzić swoje rządy i siać nienawiść. W najbliższym czasie trzeba będzie za to sporo zapłacić.

Najbardziej mnie i moich kolegów niepokoi to, że ty bezbożniku jesteś katechetą i namawiasz do nienawiści, pogardy i organizujesz zadymę.

Do spotkania "

Co Państwo na to?

Można byłoby obśmiać się jak norka czytając powyższe, ponieważ fakt, ze powrót Podziemnej Armii wywołuje taką złość jest dobrym znakiem. Chcieli nas pogrzebać i wrzucili do dołów, ale staliśmy się ziarnem. Powracamy.

Czy kogoś smuci, że apatrydzi występują z groźbami, a wznoszenie okrzyków "Bóg.Honor, Ojczyzna" i "Wielka Polska Chrześcijańska" czy "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" uważają za sianie pogardy i nienawiści.

Chciałabym się zwrócić bezpośrednio i wprost do komunistów ale jako żywo nie wiem jak "panowie komuniści" to chyba najmniej stosowny tytuł, "towarzysze" to fraternizowanie się, którym się brzydzę. Zatem "to" ten, tego, ten szczerze mówiąc nie widzę powodu do obdarzania was szacunkiem ani tym bardzie jakimkolwiek ciepłym uczuciem. Mamy nieprzyjemność mieszkać z Wami na jednym terytorium ale to nie znaczy, że będziemy znosić Wasze humory, kiedy dostajecie waporów i tężca, zupełnie jak pewna służąca mojej mamy.

Swoje groźby, jak powiadał pan Onufry Zagłoba, do psów moich możecie adresować, może się zlękną.



Joanna K. - blog

http://blogmedia24.pl/node/73929

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 06 mar 2016, 00:56 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Coltrane,za moich solidarnościowych czasów...mówiło się o takiej akcji..."podaj dalej" dalej...by reszta miała też Wiedzę...:) Niech Polska wie,jakich mamy wewnętrznych wrogów... wewnętrznych i może inspirowanych z zewnątrz... ciekawe za ile srebników judaszowskich


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 23 mar 2016, 18:12 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
MÓWMY I WSPOMINAJMY JAK NAJCZĘŚCIEJ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH



Szanowny Panie Redaktorze!

Mamy „na fali” Żołnierzy Wyklętych, Niezłomnych. Świętujemy, pamiętamy, wspominamy…
To, że o nich się mówi, jest świadectwem zmian, które zachodzą w Polsce. Zmiany te są jednak fasadowe i niestety kosmetyczne. Mówi się o zabitych w latach 1948-1956, a nie mówi się prawdy o ich katach… Jakby upubliczniony fakt, że ktoś został zmaltretowany, zniszczony, zabity – automatycznie mordercę uniewinniał?!… Przecież naród polski to widzi!!!


Wspominamy: „Nila”, Pileckiego, „Inkę”, „Łupaszkę”, „Zaporę”, „Żbika”. Na temat ich katów: Wolińskiej, Fejginie, Bristigerowej, Światle, Romkowskim, Różańskim, Bermanie i wielu, wielu innych – w dalszym ciągu obowiązuje stara zmowa milczenia!!

Jeśli ten rząd chce istnieć, musi stanąć w prawdzie, musi mówić nie tylko o Żołnierzach Wyklętych, ale i o katach przeklętych. Nie wystarczą maratony przez całą Warszawę, nie wystarczą okazjonalne przyśpiewki, capstrzyki, akademie, wieczorki poetyckie czy filmy. Nadeszła pora, by zlikwidować grubą kreskę na rzecz cienkiej linki, na której, bodaj symbolicznie, powinni zwisnąć ci, którzy ten ustrój stworzyli! Tego milczenia o katach żadna dyplomacja nie usprawiedliwi, żadne politykowanie, żaden „interes społeczny”! Jeśli milczeniem usprawiedliwia się zbrodniarzy, to znaczy, że nasz kolejny rząd jedzie po tych samych, po wojnie wytyczonych – jedynie słusznych torach, które zawsze prowadzą do stacji – Wysiadka! Nawet bardzo gruba betonowa krecha nie jest tak gruba, żeby mogła zamurować usta prawdzie.

Prawda

W lochu więziennym, pośród nocy
otwarły się przed Prawdą drzwi...
Ktoś wołał Boga, ktoś pomocy,
a inny tylko liczył łzy.
Wiatr zachichotał, potem załkał,
kropla po murze skapywała…
We drzwiach stanęła naga Prawda,
w źrenicy naga łza błyszczała.

Za biurkiem siedział on. Notował,
nie spojrzał nawet w Prawdy stronę.
Wiatr się unosił i wciąż wołał,
poniósł cierpienie nieskończone...

– Nazwisko!?
– Prawda!
– Kłamiesz suko! Nazwisko!?
– Prawda!
– Ot zeznanie...

Bykowiec w celi zabrzmiał głucho:
– Nazwisko!?
– Prawda!
– Kłamiesz!... Kłamiesz!

On miał skórzaną czapkę ciemną,
bykowiec też skórzany był.
Wiatr wbił się w niebo, w nieśmiertelność
i żalił się, i łkał, i wył!

A on z kabury wyjął broń:
– Nazwisko!?
– Prawda... Przecież wiesz!
Wysyczał mierząc prosto w skroń:
– Ty podła suko, ciągle łżesz!
Kropla po murze skapywała,
gdy naga Prawda umierała...
On tylko krzyknąć zdążył jeszcze:
– To za to… że ty suko… jesteś!!!

A dziś tak samo. W środku nocy,
przed Prawdą się otworzą drzwi!
Boga zawoła ktoś! Pomocy!
Znów zalśnią Prawdy krople krwi...


Z uszanowaniem
Lusia Ogińska

http://warszawskagazeta.pl/felietony/lu ... -wykletych

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 05 maja 2016, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
„Bohun” umknął Sowietom – na zawsze

Obrazek

Za oceanem umierał między swymi

Napatrzył się na Rosję od dziecka – i we wczesnym dzieciństwie, gdy urodzony w 1902 roku w Wilnie przyszły dowódca Brygady Świętokrzyskiej NSZ Antoni Szacki wyjechał jako trzylatek z całą rodziną do Tomska na Syberię, gdzie jego ojca, inżyniera leśnika, zesłano za udział w rozruchach 1905 roku; i później, kiedy po śmierci ojca w 1910 roku jego matce władze carskie pozwoliły zamieszkać w Charkowie u owdowiałej babki, też ongiś pognanej z mężem w głąb Rosji; i wreszcie w 1917 roku, po objęciu władzy przez bolszewików.

W charkowskim piekle
Przez miasto przetaczały się pijane czerwone hordy, a kilkunastoletni Antoni oglądał ofiary zakatowane przez Czeka, wyrzucone na ulicę i ludzi zmarłych z głodu, zimna oraz chorób, których trupy mijał codziennie w drodze do szkoły. Nocami rąbał rodzinny sad, by ogrzać mieszkanie, za dnia jeździł na wieś po żywność. Widział bolszewickie barbarzyństwo w jego apogeum, zanim jeszcze zdziczałe bandy mszczące się na „biełoruczkach” poubierano w mundury i narzucono im względną dyscyplinę.

W 1919 roku przedarł się do Polski. Do Rosji sowieckiej wrócił jako jeniec wojenny w 1920 roku. Dopiero po podpisaniu pokoju ryskiego w 1921 roku przyjechał do kraju – na przejściu granicznym całował ziemię. Z nadzieją na normalne życie zgłosił się do Oficerskiej Szkoły Piechoty, gdzie zastał go zamach majowy. Walczył przeciwko Piłsudskiemu, a gdy sytuacja się ustabilizowała, związał się z wojskiem zawodowo.

Szacki ma dwóch wrogów
Z piłsudczykami młodemu podporucznikowi było nie po drodze, co nie przyspieszało jego kariery. Do Obozu Narodowo-Radykalnego należał od 1934 roku i pozostał w nim po delegalizacji. W wojnę 1939 roku wchodził z konspiracyjnym doświadczeniem i przekonaniem, że Polska ma dwóch wrogów: Niemcy i Sowiety. Bił się w szeregach NSZ – nie przyłączył się w ramach akcji scaleniowej do AK, podporządkowanej – jego zdaniem – brytyjskim interesom i niepotrzebnie wspierającej dywersją na Wschodzie „sojusznika naszych sojuszników”. Był zdania, że „cała siła i potęga naszych podziemnych organizacji polegała na tajności i odrębności każdej organizacji. […] Wyniki były dobre i do roku 1942, do momentu, gdy przyszły z Londynu rozkazy o scaleniu, większych dekonspiracji nie było. Aresztowanie przez Gestapo w 1943 roku komendanta głównego AK, gen. Roweckiego, a następnie komendanta głównego NSZ płk. Oziewicza, było wynikiem scalenia organizacji podziemnych w sposób nieprzemyślany i nieostrożny”.

Na Zachód
Gdy w sierpniu 1944 roku stanął pod pseudonimem „Bohun” na czele ponadtysięcznej Brygady Świętokrzyskiej NSZ złożonej z kilku ugrupowań narodowców, Warszawa stała już w płomieniach. „Wywołanie powstania przeciw Niemcom w stolicy równało się z wykorzystaniem jej siły, nagromadzonej w okresie okupacji, dla osiągnięcia korzyści politycznych. […] Uważam, że podczas podejmowania tej ważnej decyzji nie były brane pod uwagę możliwości działania operacyjnego w tak wyjątkowych warunkach”. Z potępienia decyzji o wznieceniu Powstania Warszawskiego nie wycofał się nigdy, przekonany, że hekatomba stolicy przyniosła korzyści Stalinowi.

Morderczy wielomiesięczny marsz na Zachód zawiódł Brygadę do Czech. Kiedy Armia Czerwona zalała już całą Polskę, ważył się los żołnierzy NSZ. O „faszystowskich bandytów” upominały się Sowiety, NKWD porwało kilku ludzi. Amerykanie kazali żołnierzom zdać broń i wysłali ich do kompanii wartowniczych w okupowanych Niemczech.

Za pługiem
Usunięty z funkcji dowódcy Szacki wyjechał w 1949 roku do Francji. Miał już przy sobie czworo dzieci przeprowadzonych przez granicę – żony nie doczekał. Zmarła na chorobę zakaźną w Krakowie 5 maja 1945 roku, gdy on świętował wyzwolenie obozu w Holiszowie.

Środowisko brygadowe zorganizowało się sprawnie w struktury „Ogniwa”, dbając o żołnierzy, których przybyło ponad tysiąc. Niektórzy objęli podupadłe farmy na południu Francji, łącząc się rodzinami, by podołać pracy na roli. „Każdy z nas był początkującym praktykantem” – pisał Szacki. Dzielni to jednak byli ludzie, niezwykli poddawać się biedzie. Pierwszą farmę pułkownik wraz z uwolnionym z niemieckiego obozu Czesławem Oziewiczem wyprowadzili z ruiny, sprzedali, po czym objęli kolejną.

Umierał wśród swoich
Sowieci nie dawali za wygraną. Konsulat warszawski nasyłał na Szackiego francuski wywiad, żądał wydania „Bohuna”. W sierpniu 1950 roku majątek Maynadarie, gdzie dowódca Brygady osiadł z drugą żoną, otoczyła żandarmeria. Skutego „Bohuna” odstawiono do więzienia w Tuluzie. Ale władze francuskie zalane zostały protestami Rządu na Uchodźstwie, słynnych polskich dowódców, m.in. generałów Maczka i Andersa, byłych więźniarek Holiszowa. Po kilku dniach Szacki wyszedł na wolność, ale Francja przestała być krajem bezpiecznym. Niedługo potem cudem uniknął śmierci z rąk komunistycznego zamachowca.

Postanowił zatem opuścić Maynadarie i wyjechać z rodziną do USA. Przeniósłszy się w oczekiwaniu na wizę pod Bordeaux, zarabiał w winnicach. Wreszcie w grudniu 1955 roku odpłynął z najbliższymi przez Atlantyk.

W Stanach pracował w firmie zajmującej się hodowlą róż, pisał wspomnienia, gromadził dokumenty i spotykał się z przyjaciółmi z Brygady. Dzieci dorastały, kończyły studia, wrastały w amerykańską rzeczywistość.

Odszedł w 1992 roku, gdy skończył 90 lat. Spełniło się błaganie z modlitwy Brygadowej: „Latami idziemy nocą, żołnierze tragicznej sprawy,/ Krzyże, krzyże za nami – żałobne żołnierskie ślady,/ odsuń nam w chwili ostatniej kielich bolesny, krwawy,/ Gorycz samotnej śmierci. Truciznę zdrady”. „Bohun” umierał między swymi.

Anna Zechenter, IPN KRAKÓW

http://www.naszdziennik.pl/mysl/157225, ... awsze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 25 maja 2016, 14:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7562
Lokalizacja: Podlasie
Rotmistrz Pilecki – całe życie dla Boga i Ojczyzny

Obrazek

Historia została przez zachodnich aliantów i przez Stalina napisana w ten sposób, iż Polskę wyzwolił Związek Sowiecki i nasze zmagania o niepodległość w tym momencie się skończyły. W efekcie cały czas świat do dzisiaj nie wie niemal nic o naszych Żołnierzach Wyklętych – bądź co bądź, dwustutysięcznej armii walczącej z Sowietami. Nie wie też nic o Rotmistrzu – mówi Tadeusz M. Płużański, historyk, publicysta, prezes Fundacji „Łączka”, autor m.in. książki pt. „Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy”.

W ślad za Pańskim śp. Ojcem, współpracownikiem Witolda Pileckiego nazywa Pan Rotmistrza „świętym polskiego patriotyzmu”. Co świadczy o wyjątkowości tej postaci pośród innych bohaterów naszej historii?

Przede wszystkim całkowite oddanie się Ojczyźnie i Bogu. Rotmistrz realizował przez całe swoje życie ideę odzyskania niepodległości przez Polskę. Chciał przy tym by nasze państwo oparte było o wiarę Chrystusową. Dał temu wyraz chociażby w momencie wieńczącym jego spotkanie z ziemią, czyli w trakcie ostatniego widzenia z żoną Marią, której w więzieniu na Rakowieckiej umożliwiono rozmowę z mężem. Witold Pilecki polecił jej wówczas, by zakupiła i codziennie czytała dzieciom traktat Tomasza à Kempis O naśladowaniu Chrystusa. To przesłanie, swego rodzaju testament, jaki pozostawił nie tylko rodzinie, ale też nam wszystkim. Gdy mamy na myśli kwestię wyjątkowości Rotmistrza, to właśnie cechy, o których teraz mówimy, wyróżniają go nawet pośród innych Żołnierzy Wyklętych.

Był wyjątkowy także poprzez swoje poświęcenie. Nikt inny nie poszedł dobrowolnie do Auschwitz, nie dał się celowo złapać Niemcom po to, by zrealizować konkretną ideę, którą w tym przypadku było rozpoznanie sytuacji i uwolnienie więźniów z rąk okupanta. Nie składał też broni przed tym drugim, sowieckim okupantem.

Gdybym miał stworzyć swoją osobistą listę najwybitniejszych Polaków w naszej współczesnej historii, rotmistrz Piecki znalazłby się na niej bardzo wysoko. Myślę, że pośród żyjących i działających po 1945 roku uplasowałby się na trzecim miejscu, zaraz po świętym Janie Pawle II i kardynale Stefanie Wyszyńskim, Prymasie Tysiąclecia.

Człowiek, który jako pierwszy informował Zachód o zagładzie Żydów, biorąc pod uwagę panujące obecnie trendy historycznej i politycznej poprawności, powinien być postacią powszechnie znaną i eksponowaną, również w skali międzynarodowej. Dlaczego tak nie jest?

Są dwa zasadnicze powody, które sprawiają, że Witold Pilecki jest osobą przemilczaną. Pracuje na to wiele środowisk w Polsce i – może nawet tym bardziej – za granicą.

Z jednej strony mamy kwestię Auschwitz. Witold Pilecki przeczy narracji, która ma obowiązywać na świecie. Głosi ona, iż był to obóz stworzony wyłącznie po to by represjonować i mordować Żydów. Misja Rotmistrza pokazuje zupełnie coś innego. Poszedł on tam na ochotnika. Wśród polskich osadzonych (dla których w rzeczywistości powstało owo miejsce katorgi i zagłady) stworzył wielką konspirację więźniarską i zbrojną. Dzięki niej chciał Auschwitz wyzwolić. Wysyłał też w świat raporty o tym, co tam się działo. To są powody, dla których Rotmistrz nie może przebić się do świadomości Europy, Ameryki, nie może trafić do podręczników szkolnych. Dzisiaj historii uczy się zupełnie inaczej, zakłamując ją w sposób karygodny.

Drugim powodem jest sytuacja panująca po 1945 r. Witold Pilecki walczył wówczas dalej, a „obowiązująca” wersja mówi o tym, że 8 maja tegoż roku wojna się skończyła i żadna walka już przez nikogo nie była prowadzona. Historia została przez zachodnich aliantów i przez Stalina napisana w ten sposób, iż Polska została wyzwolona przez Związek Sowiecki i nasze zmagania o niepodległość w tym momencie się kończą. W lesie pozostają tylko jacyś „bandyci”, którzy nie mają pomysłu na to, co dalej robić i podejmują działalność przestępczą. W efekcie cały czas świat do dzisiaj nie wie niemal nic o naszych Żołnierzach Wyklętych – bądź co bądź, dwustutysięcznej armii walczącej z Sowietami. Nie wie też nic o Rotmistrzu.

Jest jeszcze jeden aspekt składający się, wraz z już wymienionymi, na tę strategię przemilczenia. Witold Pilecki walczył ze Stalinem i jego służbami, z polskimi kolaborantami Sowietów, wśród których bardzo liczną rzeszę, szczególnie na kierowniczych stanowiskach, odgrywali Żydzi. Gdy przyjrzymy się sprawie rotmistrza Pileckiego, a przyglądałem się dość uważnie i czynię to nadal, z pewnym przerażeniem – szczególnie na początku – zauważyłem, że wśród jego morderców, wśród decydentów są praktycznie same osoby pochodzenia żydowskiego. Mam na myśli najwyższe stanowiska partyjno-państwowe, kierownictwo Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Naczelnej Prokuratury Wojskowej czy Najwyższego Sądu Wojskowego. Dlatego też ta historia nie może się szerzej przebić, hollywoodzki film o rotmistrzu Pileckim z tych wszystkich powodów na pewno nie powstanie. Musimy zatem nakręcić taki obraz, który z jednej strony będzie historycznie prawdziwy, a z drugiej atrakcyjny. Liczę tu bardzo na obecny układ rządzący. Słucham uważnie, co mówi pan minister Gliński, który przecież zapowiadał powstanie superprodukcji dotyczących polskiej historii. Nie wyobrażam sobie, by wśród nich nie było wielkiego, sensacyjnego filmu o rotmistrzu Pileckim, zwłaszcza, że tutaj nie trzeba byłoby nic wymyślać, jak w przypadku Jamesa Bonda. Ta historia jest prawdziwa, ten scenariusz napisało życie.

Przywołuje Pan w swojej książce kilka relacji wskazujących na skrajnie odmienną od oficjalnie głoszonej rolę późniejszego PRL-owskiego premiera w obozowej konspiracji na terenie Auschwitz. Czy w Pańskim przekonaniu Józef Cyrankiewicz przyczynił się do sądowego mordu na rotmistrzu Pileckim?

Niestety tak. Po przeprowadzeniu dostępnych do tej pory poszlak coraz bardziej skłaniam się do twierdzenia, że nie tylko nie pomógł on w wydobyciu Rotmistrza z więzienia, ale wręcz był tu jednym z mocodawców. Dowody tkwią w jakiejś przepastnej szafie po Cyrankiewiczu i jego zmarłej niedawno żonie Ninie Andrycz. Tak naprawdę nie wiadomo, co stało się z ich wielkim archiwum. Wedle dostępnych dzisiaj źródeł i relacji, Cyrankiewicz był konfidentem Gestapo w obozie Auschwitz, rozpracowywał i wydawał ludzi należących do siatki zorganizowanej przez rotmistrza Witolda Pileckiego. Wygląda na to, że Rotmistrz musiał po dwóch i pół roku uciekać z obozu właśnie ze względu na działalność Cyrankiewicza i rozpracowywanie organizacji. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że skoro tamten pełnił tak podłą rolę a Witold Pilecki posiadł o tym wiedzę, to w momencie gdy Cyrankiewicz został prominentem w PRL – na wiele zresztą lat – Rotmistrz nie mógł dalej żyć. Przypomnę, że premierostwo Cyrankiewicza było rezultatem sfałszowanych przez komunistów wyborów w styczniu 1947 roku. Kilka miesięcy później „wpadła” cała grupa rotmistrza Pileckiego. Czy to jest przypadek? Nie sądzę. Raczej wiązałbym ze sobą te fakty.

Jak daleko jesteśmy dzisiaj od wyjaśnienia pełnej prawdy o mordzie sądowym na Rotmistrzu?

Jeśli chodzi o rozpracowanie jego grupy, o śledztwo i proces, wiemy już bardzo dużo, chociaż niektóre informacje są jeszcze weryfikowane. Udało mi się, na przykład ustalić – wbrew temu, co sądziliśmy na ten temat dotychczas – miejsce, w którym zginął Witold Pilecki. Piszę o tym w książce. Wiemy, że jego doczesne szczątki zostały wyrzucone na „Łączce” i schowane w tamtejszych bezimiennych dołach śmierci. Możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, w którym konkretnie miejscu się znajdują. Niestety, jak wiadomo, do tej pory ich wydobycie nie było możliwe, ponieważ dostęp do tych miejsc zagradzają groby, które decyzją Wojciecha Jaruzelskiego zostały tam postawione później. Jednak jest i dobra wiadomość. Po trzech latach zastoju, blokowania prac na „Łączce”, zostaną one wznowione. Najprawdopodobniej jeszcze w tym roku nastąpi trzeci, ostatni etap ekshumacji. Pozwoli on wydobyć szczątki wszystkich porzuconych w tamtym miejscu, wśród nich zapewne również Witolda Pileckiego. Myślę, że Polacy pożegnają Go w sposób równie godny jak majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Będzie to wielka manifestacja patriotyczna i tego zapewne obawiają się ci, którzy stoją wciąż na straży owych „dołów śmierci” blokując ekshumacje. One są jednak już nie do zatrzymania. Możemy śmiało powiedzieć, że rotmistrz Pilecki wygrał tę bitwę. Co prawda komuniści zamordowali go i ukryli jego ciało myśląc, że nigdy nie uda się go odnaleźć, jednak zostanie ono odnalezione. To niewątpliwie jego triumf nad mordercami.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła

Tadeusz M. Płużański, Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy, wyd. Fronda, Warszawa 2015.
Obrazek

http://www.pch24.pl/rotmistrz-pilecki-- ... 499,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /