Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 21 lis 2009, 09:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
"Matki im mówiły niech was Bóg prowadzi,
żony im mówiły, niech was strzeże Bóg".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 21 lis 2009, 09:22 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
Aerolit napisał(a):
http://podziemiezbrojne.blox.pl

Można zaprosić Admina tego słynnego "bloga" do nas, zapewne przyjdzie.


tak się składa że mam z nim kontakt :D

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 21 lis 2009, 09:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
To raczej tak było.

Jan-V RP napisał(a):
http://podziemiezbrojne.blox.pl

Można zaprosić Admina tego słynnego "bloga" do nas, zapewne przyjdzie.


Ale ponieważ nasze forum ma spore ambicje i chce pełnić rolę intrnetowego uniwersytetu, to może korzystając z Twoich koneksji poprosić Admina o współredagowanie tej tak mało, że aż do bólu nieznanej karty naszej przeszłości.

Możemy też wzajemnie się wspierać dla szerszej informacji o naszym istnieniu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 23 lis 2009, 10:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Bohaterowie nadal wyklęci

Witold Pilecki przegrał we Wrocławiu. Wstyd mi za moje miasto

Pod koniec XVI wieku do Wrocławia przybył znany architekt Hans Schneider von Lindau. Rada miejska zatrudniła go, by przebudował średniowieczne fortyfikacji, nieprzydatne w warunkach gwałtownego rozwoju broni palnej. W ciągu kilkunastu lat Schneider zastąpił archaiczne mury nowoczesnymi, nawzajem się flankującymi bastionami. Jako osłonę fortyfikacji wykorzystano dawną fosę, której przebieg znacznie jednak zmieniono.

W takim kształcie bastiony i fosa przetrwały dwieście lat. W 1807 roku miasto zostało zajęte przez francuski korpus Hieronima Bonapartego. Inżynierowie Wielkiej Armii przystąpili do rozbiórki wrocławskich fortyfikacji.

Z czasem w miejscu dawnych murów założono park i wytyczono promenadę wzdłuż fosy. Nie miała ona żadnej konkretnej nazwy – ani w czasach niemieckich, ani przez wiele lat PRL. W południowej części promenada ocierała się o plac przed Pałacem Cesarskim. Po II wojnie światowej z rezydencji kajzerów zostały tylko resztki, a teren wokół nich nazwano Placem Wolności.

Kiedy rzeczywiście nadeszła wolność, w parku nad fosą (blisko ulicy Świdnickiej) ustawiono Pomnik Ofiar Stalinizmu (nastąpiło to już 17 września 1989 roku). Po dwudziestu latach wrocławscy radni postanowili nadać fragmentowi promenady (która w międzyczasie uzyskała miano Staromiejskiej) obok pomnika patrona w postaci Witolda Pileckiego.

Początkowo inicjatywę Piotra Kuczyńskiego z klubu radnych PiS popierały wszystkie ugrupowania obecne w radzie miasta (nawet SLD) – poza Platformą Obywatelską. Wydawało się, iż fragmentowi promenady bez problemu zostanie nadana nazwa: Bulwar rotmistrza Pileckiego.

Wówczas do wściekłego ataku przystąpiła lokalna „Gazeta Wyborcza”. Beata Maciejewska (gazetowa ekspertka od historii Wrocławia) zaczęła lamentować, iż szykuje się zamach na historyczne centrum miasta. Nie miało dla niej znaczenia, że przez setki lat teren obecnej promenady znajdował się głęboko pod linią fortyfikacji i trudno go uznać za część średniowiecznego Starego Miasta.

Co więcej, nagle okazało się, iż „promenada Staromiejska” jest tradycyjna niczym „Rynek”, „Świdnicka” lub „Szewska”. Tymczasem taką nazwą zaczęto się posługiwać dopiero w ostatnich latach.

Przerażeni prasową nawałą radni (co świadczy o nich bardzo źle) wycofali się z projektu upamiętnienia Witolda Pileckiego. We Wrocławiu nie będzie więc bulwaru poświęconego wielkiemu polskiemu bohaterowi. Zamiast tego, przy wielkim aplauzie „Gazety Wyborczej”, Hali Ludowej przywrócono nazwę Hali Stulecia (wybudowana w 1913 Jahrhunderthalle – na pamiątkę zwycięskiej dla Prus bitwy pod Lipskiem), a Teatr Muzyczny Śląsk nazwano ponownie Capitol. Rozwaza się również, by ulica Ofiar Oświęcimskich została przemianowana na… ulicę Junkrów.

Na taką dziwną taktykę stosowaną przez wrocławskie elity zwrócił uwagę były wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk. Odniósł się również do kwestii Bulwaru Pileckiego. Beata Maciejewska zamiast podjąć polemikę postanowiła wyśmiać dyskutanta:

Drogi Krzysztofie! Znamy się kilkanaście lat i rozumiem ból, jaki musisz czuć, gdy w piastowskim Wrocławiu odbywa się debata o niemieckiej historii. Rozumiem, że jako wielki polski patriota musisz kłamliwego i podstępnego wroga wytropić, a potem roznieść na szablach. Poddaję się. Nie wezwę na pomoc swych przyjaciół z SS i Wehrmachtu.

Cóż, nie trzeba wzywać SS i Wehrmachtu. „Gazeta Wyborcza” wystarcza w zupełności.

http://niepoprawni.pl/blog/23/witold-pi ... oje-miasto


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 23 lis 2009, 10:32 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Własnie dlaczego nie Hala Ludowa?

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 26 lis 2009, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Pozbawieni życia, godności i grobu

Choć haniebne wyroki komunistycznych sądów zostały już uchylone, to zamordowani oficerowie Komendy Okręgu Lubelskiego Armii Krajowej wciąż nie są godnie uhonorowani. Środowisko kombatanckie w Lublinie od maja br. czeka na decyzję prezydenta Lecha Kaczyńskiego o przyznaniu pośmiertnie najwyższych odznaczeń państwowych 42 żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego zamordowanym przez funkcjonariuszy sowieckiego bezprawia na Zamku Lubelskim. Przez dziesiątki lat w oficjalnej nomenklaturze PRL, której po 1989 r. nie wyzbyły się środowiska lewicowe, ci najlepsi synowie polskiej ziemi byli nazywani bandytami, faszystami, kolaborantami, wrogami ludu itp.

Choć walczyli o wolną Polskę w 1918 i 1920 roku, przelewali krew we wrześniu 1939 r. i konspirowali przez cały czas okupacji niemieckiej, to jako pierwsi padli ofiarą komunistycznego terroru po tzw. wyzwoleniu w 1944 roku. Wielu oficerom Komendy Okręgu Lubelskiego Armii Krajowej stojącym w obliczu śmierci po wyrokach "polskich" sądów wojskowych wprost nie mieścił się w głowie ogrom niegodziwości, którego doświadczyli. "Byłoby mi niepomiernie przykro ginąć od swoich" - pisał w grypsie do żony na dzień przed egzekucją, jakby zdumiony swoim losem, ppłk Edward Jasiński ps. "Nurt", służący jeszcze w armii gen. Józefa Hallera, obrońca Modlina we wrześniu 1939 r., członek struktur Polskiego Państwa Podziemnego od początku okupacji. Tak jak w przypadku wielu innych skazanych na śmierć i mordowanych w więzieniu na Zamku Lubelskim "zbrodnią" ppłk. Jasińskiego była przynależność do "organizacji AK, mającej na celu obalenie demokratycznego ustroju Państwa Polskiego".

Wymuszał szacunek nawet u oprawców
Podpułkownik Edward Jasiński aresztowany 16 października 1944 r. przez Smiersz - kontrwywiad Armii Czerwonej, był jedną z ważniejszych postaci Komendy Okręgu Lubelskiego AK, gdyż tworzył od podstaw lubelskie struktury Wojskowej Służby Ochrony Powstania, swoistej wojskowej policji powołanej z rozkazu gen. Władysława Sikorskiego w 1941 roku.
Gdy po trwających pięć tygodni bestialskich przesłuchaniach prowadzonych przez funkcjonariuszy Smierszu ppłk Jasiński z połowicznym porażeniem twarzy został przekazany do więzienia na Zamku, wymagał leczenia szpitalnego. Władze resortu bezpieczeństwa zignorowały pisma kierowane w tej sprawie przez naczelnego lekarza Wydziału Więzień i Obozów, uznając, że już nie warto go leczyć. Zakrawająca na farsę rozprawa przed wojskowym sądem rejonowym, w której wbrew przepisom Kodeksu Karnego WP ppłk. Jasińskiego sądzili młodsi oficerowie i podoficer, odbyła się 7 marca 1945 r. w więzieniu na Zamku. Podstawą skazania podpułkownika na śmierć i pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze był dekret PKWN "O ochronie państwa" wydany dwa tygodnie po aresztowaniu. Na egzekucję 15 marca 1945 r. wyniesiono go na noszach. W grypsie do żony ppłk. Jasińskiego jego podkomendny Józef Bryksa ps. "Boruta", też skazany na śmierć, ale ułaskawiony, podkreślał podnoszącą na duchu siłę charakteru podpułkownika. "Swoim pełnym godności i powagi zachowaniem wymuszał szacunek nawet u oprawców" - pisał. Ciało ppłk. Jasińskiego wrzucono do bezimiennej mogiły na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie.

Ze złodziejami nie rozmawiam
Rozprawę z podziemiem niepodległościowym na Lubelszczyźnie komuniści rozpoczęli zaraz po tzw. wyzwoleniu, czyli jeszcze w lipcu 1944 r., masowo internując, a następnie deportując w głąb ZSRS osoby uznane za kadrę dowódczą Armii Krajowej. 31 lipca 1944 r. NKWD zatrzymało gen. Kazimierza Tumidajskiego "Marcina", komendanta Okręgu Lubelskiego AK, którego ostatecznie zgładzono w 1947 r. w obozie w Diagilewie pod Riazaniem, bez postawienia przed sądem.
NKWD i rodzima bezpieka potrzebowały około pół roku, aby doprowadzić do niemal całkowitego rozbicia Komendy AK Okręgu Lubelskiego. Zadanie to ułatwiło, niestety, ujawnienie się kadry AK w czasie akcji "Burza" i odtwarzanie sił zbrojnych. Wskazywani przez konfidentów mieszkający w Lublinie oficerowie komendy byli praktycznie bez szans. W pierwszym okresie utrwalania narzuconej władzy zaostrzano środki represji. Stosowane na masową skalę deportacje stopniowo zastępowano akcjami likwidacyjnymi żołnierzy AK, skrytymi morderstwami i terrorem sądowym, ferując z reguły wieloletnie wyroki więzienia i kary śmierci.
Pierwszym zamordowanym przez komunistów oficerem komendy lubelskiej AK był ppłk Aleksander Bieniecki ps. "Łodzia", szef II (wywiad) oddziału sztabu komendy, w Wojsku Polskim od 1918 r., odznaczony Krzyżem Walecznych uczestnik walk z bolszewikami w 1920 r., w czasie okupacji twórca niezwykle sprawnej siatki wywiadowczej operującej w niemieckiej administracji, policji i wojsku. Nawet on nie do końca zdawał sobie sprawę ze zbrodniczych metod nowej władzy, skoro - jak zwierzał się działającemu w konspiracji ks. Edmundowi Idziakowskiemu - wysłanników ze sztabu PKWN potraktował słowami: "Ze złodziejami nie będę rozmawiał". Słowa tego dotrzymał, gdy na początku października 1944 r. został aresztowany wraz z żoną Jadwigą przez funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa PKWN. Tajemnica jego śmierci czekała na ujawnienie blisko pół wieku. Dopiero na podstawie dokumentów NKWD odkryto, że po kilku przesłuchaniach, na których odmawiał zeznań, został skrycie rozstrzelany wraz żoną na polecenie Stanisława Radkiewicza, kierownika resortu bezpieczeństwa publicznego. Zabicie szefa wrogiego wywiadu bez zastosowania tortur, zrywania paznokci czy rażenia prądem w celu zdobycia informacji od więźnia Iwan Sierow, zastępca szefa NKWD, uznał za wielki błąd w sztuce...
Do dziś nieznane są okoliczności śmierci por. Witolda Engelkinga z III oddziału lubelskiej komendy AK, koordynującego działalność konspiracyjnych szkół podoficerskich i oficerskich, aresztowanego na ulicy w Lublinie 7 listopada 1944 roku. Ślad po nim urywa się w areszcie NKWD przy ul. Krótkiej w Lublinie. W raporcie Sierowa Engelking traktowany był jako jedna z głównych postaci konspiracji akowskiej w Lublinie. Zapewne wobec niego nie popełniono już "błędu" pospiesznego rozstrzelania, jak w przypadku ppłk. Bienieckiego...

Testament żołnierzy wyklętych
Lista oficerów Komendy Okręgu Lubelskiego AK, których po tzw. wyzwoleniu aresztowano, poddano brutalnemu śledztwu, skazano po pseudoprocesach na śmierć i zamordowano na Zamku w Lublinie, jest bardzo długa. W zasadzie dotyczy osób na wszystkich szczeblach dowodzenia. Listę tę otwiera ppor. Stanisław Siwiec ps. "Siwy", pełniący funkcję szefa Biura Informacji i Propagandy Obwodu AK Lublin-miasto, rozstrzelany 15 listopada 1944 r. na dziedzińcu więzienia w Zamku Lubelskim wraz dwoma radiotelegrafistami AK z Chełma: Tadeuszem Beneszem ps. "Lampa" i Franciszkiem Gadzałą ps. "Marzec". Był to pierwszy mord sądowy dokonany na żołnierzach podziemia niepodległościowego.
Stanisława Siwca skazano na śmierć za przynależność do "tajnej organizacji AK", prowadzenie Biura Informacji i Propagandy, posiadanie 35 egzemplarzy ulotek, wydawnictw i komunikatów radiowych "nawołujących do obalenia PKWN i do czynów skierowanych przeciwko jedności sojuszniczej ze Związkiem Radzieckim". Dramatyczna walka o jego życie prowadzona przez będącą w zaawansowanej ciąży żonę Henrykę nie przyniosła ułaskawienia. Dla Michała Roli-Żymierskiego, który zatwierdzał wyrok, była to osobista zemsta, gdyż w jednym z materiałów znalezionych w czasie rewizji u Siwca była opisana korupcyjna afera wodza Ludowego Wojska Polskiego, po której w 1927 r. został skazany na wiezienie, zdegradowany i usunięty z polskiej armii.
Stanisław Siwiec to postać obrazująca dramat pokolenia Kolumbów, których los zmusił do stania się żołnierzami wyklętymi. Miał 31 lat, konspiracyjną przeszłość, żonę w stanie błogosławionym. Właśnie wznowił przerwane przez wojnę studia na wydziale prawa KUL. Symbolika jego śmierci skłoniła znaną lubelską historyk Zofię Leszczyńską do opatrzenia swojego dwutomowego opracowania poświęconego skazanym na karę śmierci przez sądy wojskowe na Lubelszczyźnie tytułem "Ginę za to, co najgłębiej człowiek ukochać może" zaczerpniętym z ostatniego grypsu Stanisława Siwca do rodziny. W liście przekazanym żonie przez spowiednika ks. Antoniego Thiela był zawarty ideowy testament Stanisława Siwca - swoiste epitafium pokolenia żołnierzy wyklętych. Pisał w nim m.in.: "Bóg tak chciał! Miłość żąda ofiary! Ginę za to, co najgłębiej człowiek ukochać może - za sprawiedliwość, dobro i piękno w świecie... Rozśpiewała się ma dusza i wyrywa do czynów dobrych i szlachetnych, a tu gasnąć jej trzeba. Więc przelewam jej pragnienie na syna, którego żonuś urodzisz! Niech będzie wierny Twoim i moim ideałom, niech służy temu, co szlachetne i dobre, i zwalcza to, co niesprawiedliwe! To mój testament dla niego".

Czekają na medale już 65 lat
Wkrótce losy Siwca podzielili kolejni oficerowie Komendy Okręgu Lubelskiego AK. Taki los spotkał m.in. mjr. Konrada Szmedinga ps. "Młot" - szefa sztabu Komendy Okręgu Narodowej Organizacji Wojskowej Lublin, a następnie dowódcę zgrupowania oddziałów partyzanckich AK OP 8, straconego 1 grudnia 1944 r. - por. Tadeusza Lisickiego ps. "Kajetan" - szefa referatu służby saperskiej w sztabie komendy okręgu AK, i por. Henryka Witkowskiego ps. "Andrzejek" - zastępcę szefa Kedywu AK Lublin, rozstrzelanych 12 grudnia; por. dr. Aleksandra Kielasińskiego ps. "Apoloniusz" - referenta służby sanitarnej w Inspektoracie Rejonowym AK Lublin, rozstrzelanego 14 grudnia; por. Mariana Zawadzkiego ps. "Witkowski" - zastępcę szefa Biura Informacji i Propagandy Okręgu AK Lublin, rozstrzelanego 17 stycznia 1945 r.; mjr. Stanisława Kowalskiego ps. "Konrad" - inspektora Inspektoratu AK "Puławy", rozstrzelanego 25 lutego; 11 żołnierzy AK, wśród których byli: mjr Jan Nawrat ps. "Lucjan" - szef Kedywu Okręgu Lubelskiego, ppor. Czesław Rossiński ps. "Jemioła" - cichociemny, ostatni dowódca zgrupowania oddziałów OP 8, kpt. Mieczysław Szczepański ps. "Dębina" - cichociemny, oficer inspekcyjny Inspektoratu Rejonowego "Lublin" i wielu, wielu innych.
Z dokumentacji sądowej wynika, że w latach 1944-1955 w więzieniu na Zamku zostało wykonanych co najmniej 180 wyroków śmierci na polskich patriotach skazanych za działalność niepodległościową.
Sowiecki okupant wzorem hitlerowskiego poprzednika oprócz prawa do życia pozbawiał żołnierzy Polski Podziemnej prawa do ludzkiego pochówku i mogiły. Aby na zawsze wymazać ich z pamięci, komuniści skrycie grzebali ciała straconych na Zamku na cmentarzu przy ul. Unickiej w anonimowych wspólnych mogiłach, w pogłębionych grobach przygotowywanych do zwykłych pochówków, a także pod cmentarnymi alejkami, śmietnikami itp.

Adam Kruczek

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=101833


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 24 lut 2010, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Dziś mija kolejna rocznica bestialskiego mordu dokonanego przez dzicz bolszewicką na Emilu Fieldorfie.

GEN. BRYG. AUGUST EMIL FIELDORF „NIL”

Krótkie życie Augusta E. Fieldorfa jest wymowną ilustracją polskiego patriotyzmu, symbolem godności i wiary w suwerenną, wolną Polskę.
Urodził się w Krakowie 20.03.1895 r. w rodzinie maszynisty kolejowego. Mając 17 lat został członkiem Związku Strzeleckiego. W latach próby dziejowej sprostał wyzwaniom: już 6.08.1914 r. zgłosił się do formowanych oddziałów Józefa Piłsudskiego, a następnie brał udział niemal we wszystkich bojach I Brygady Legionów Polskich. Po kryzysie przysięgowym wcielony do armii austro-węgierskiej i posłany na front włoski. We wrześniu 1918 r. otrzymał urlop i już nie wrócił do Tyrolu. W rodzinnym Krakowie zaangażował się w działalność POW. Uczestniczył w zmaganiach o odrodzenie Rzeczypospolitej i w bojach o jej granice. Rozbrajał Austriaków, walczył z Ukraińcami o Przemyśl i Lwów, a potem z bolszewikami o Wilno i Dyneburg. W końcu 1919 r. został oficerem zawodowym. Jako dowódca był ceniony i lubiany przez podkomendnych. W 1935 r. przeniesiono go z elitarnej 1. Dywizji Piechoty Legionów do KOP na Wileńszczyźnie. Trzy lata później powierzono mu dowodzenie 51. Pułkiem Strzelców Kresowych w Brzeżanach. W dramatycznych dniach września 1939 r. walczył w ramach 12. Tarnopolskiej DP. Wobec ogromnych strat polecił swym żołnierzom przebijać się na wschód. Sam dotarł do Krakowa, a stamtąd przez Słowację i Węgry do Francji, gdzie gen. Władysław Sikorski tworzył Wojsko Polskie. Po kursie dla oficerów sztabowych przygotowywał się do przerzutu do Kraju. Został pierwszym emisariuszem Naczelnego Wodza i Rządu RP na uchodźstwie. Do Warszawy dotarł we wrześniu 1940 r. W konspiracji wykonywał różne misje i zadania. Od jesieni 1941 r. do sierpnia 1942 r. był komendantem Obszaru II Białostockiego ZWZ (AK). Następnie dowodził nową, elitarną organizacją bojową: Kierownictwo Dywersji „Kedyw” KG AK. W II połowie 1943 r. tworzył głęboko zakonspirowaną kadrową organizację ideowo-społeczno-wojskową „Niepodległość” (kryptonim NIE). 28.09.1944 r. awansowany na generała brygady. 7.03.1945 r. został przypadkowo zatrzymany przez NKWD w Milanówku. Ukrywał się wówczas pod nazwiskiem Walenty Gdanicki. Przez prawie 20 miesięcy był więziony w łagrach sowieckich. Do kraju wrócił 26.10.1947 r. Mimo zagrożenia nie uciekł za granicę. W lutym 1948 r. na obietnicę amnestii ujawnił się w Łodzi. 10.11.1950 r. został aresztowany. W wyniku zbrodniczego procesu przed Sądem Wojewódzkim dla m. st. Warszawy skazany na karę śmierci w dn. 16.04.1952 r. Wyrok został utrzymany przez Sekcję Tajną Sądu Najwyższego. Nie prosił o ułaskawienie. Honor i godność stawiał wyżej niż życie! Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim 24.02.1953 r. Człowiek wielkich zasług, niezwykłej odwagi, szlachetny i prawy żołnierz niepodległości złożył ofiarę życia na ołtarzu Ojczyzny.

prof. dr hab. Albin Głowacki
przewodniczący Rady Programowej Klubów Historycznych
im. gen. S. Roweckiego „Grota” w okręgu łódzkim


http://fieldorf.pl/index.php/Artyku%C5% ... 21953.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 24 lut 2010, 09:23 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 27 sty 2010, 21:06
Posty: 80
W dzisiejszym Naszym Dzienniku również o Generale Fieldorfie:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po32.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2010, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Katolicki Uniwersytet Jana Pawła II
Akademicku Klub Myśli Społeczno-Politycznej VADEMECUM
Fundacja Rozwoju Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Katedra Historii Systemów Politycznych XIX i XX w.
Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej wrzesień ‘39
Katolickie stowarzyszenie CIVITAS CHRISTIANA

Zapraszają na sesje historyczną w dniu 8 marca 2010 r. Collegium Norwidianum CN 107 ul Racławickie 14, PONIEWAŻ ŻYLI PRAWEM WILKA HISTORIA O NICH GŁUCHO MILCZY

Pod honorowym patronatem
Środowiska żołnierzy AK i WiN „Zaporczyków”
Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych

10:00 - 10.10 Otwarcie Sesji
10.10 - 10.30 prof. Dr hab. Jan Żaryn – „Geografia politycznego i zbrojnego podziemia”
10.30 -10.50 dr hab. Mieczysław Ryba – „Profil ideowy narodowych oddziałów leśnych”
10.50 – 11.10 dr Marcin Zaborski – „Działalność Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie”
11.10 – 11.30 dr Marcin Paluch – „Kapelani NSZ na Lubelszczyźnie”
11.30 – 11.50 mgr Tomasz Greniach – „Zgrupowanie kpt Henryka Flame »Bartka«”
11.50 – 12.10 dr Bohdan Szucki „Artur” - „W starciu z bezdusznym totalitaryzmem komunistycznym”

12.10 -12.30 Dyskusja
12.30 – 13.30 Przerwa

13.30 – 13.50 dr Ewa Kurek – cc. mjr Hieronim Dekutowski »Zapora«”
13.50 – 14.10 mjr Marian Pawełczak „Morwa” – „Ja, żołnierz wyklęty”
14.10 – 14.30 Adam Broński – „Ostatni dowódca WiN na Lubelszczyźnie”
14.30 – 14.50 mgr Adam Gładysz – „»Przywrócić pamięć« – zagadnienia związane z rekonstrukcją wyglądu i walk polskich oddziałów partyzanckich”
14.50 - 15.10 Dyskusja i podsumowanie sesji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 01 mar 2010, 21:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/25530

Autor przypomina, że 1 marca to Dzień Żołnierzy Wyklętych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 03 mar 2010, 11:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Nasi Żołnierze Patrioci nadal wyklęci.

Witold Pilecki nadal pośmiertnie prześladowany i to przez wnuków Jego bezpośrednich oprawców.


Obrazek

Platforma wyrzuca Pileckiego za opłotki miasta
Nasz Dziennik, 2010-03-03

Ponad trzy miesiące trwała we Wrocławiu, a za pośrednictwem internetu - w całym kraju i poza jego granicami, gorąca debata wywołana reakcją na obywatelską inicjatywę nazwania fragmentu znajdującej się w centrum Wrocławia Promenady Staromiejskiej - bulwarem Rotmistrza Witolda Pileckiego. Radni zdecydowali ostatecznie, że bulwaru nie będzie. W tym miejscu zostanie wzniesiony pomnik Pileckiego. A jego imię ma otrzymać rondo znajdujące się na obrzeżach miasta, przy drodze dojazdowej do portu lotniczego.

Za przyjęciem poprawki zmieniającej lokalizację opowiedzieli się radni rządzących miastem klubów: Rafała Dutkiewicza oraz Platformy Obywatelskiej. Przeciw byli rajcy zrzeszeni w klubie Prawa i Sprawiedliwości. Ci ostatni, nie chcąc utrącić całkiem tej pięknej inicjatywy, głosowali potem za nadaniem imienia rotmistrza Pileckiego rondu znajdującemu się u zbiegu ulic Granicznej i Mińskiej.
Inicjatorzy nadania fragmentowi Promenady Staromiejskiej nazwy: bulwar Rotmistrza Witolda Pileckiego, widzieli w tej lokalizacji niezwykle istotny - ich zdaniem - element ścieżki edukacyjnej. Nie chodziło tutaj, jak twierdzili przeciwnicy tego pomysłu, o kawałek niebieskiej tabliczki z nazwiskiem, ale o to, by ta postać żyła dla potomnych, wpisana w kontekst miejsc, symboli niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. W pobliżu tego fragmentu promenady znajduje się hotel Monopol, w którym zatrzymywał się Adolf Hitler, oraz budynki, w których kiedyś mieściło się UB i SB. To z takim totalitaryzmem walczył właśnie rotmistrz Pilecki. Inicjatywa kilku osób, na czele których stanął przewodnik miejski Andrzej Kofluk, zyskała szerokie poparcie w różnych środowiskach kombatanckich, patriotycznych i młodzieżowych. Pierwsze reakcje radnych na tę propozycję były bardzo pozytywne. Inicjatywę tę poparły na początku kluby radnych Rafała Dutkiewicza i PiS. W zasadzie za była również PO, a i SLD skłaniał się do wyrażenia pozytywnej opinii w tej kwestii. Jednak siedem bardzo agresywnych tekstów zamieszczonych w ciągu niespełna dwóch tygodni w dolnośląskim wydaniu "Gazety Wyborczej" i pisma samozwańczych fachowców od upiększania miasta doprowadziły do tego, że władze Wrocławia i większość radnych potrzebowała aż trzech miesięcy na to, by ponownie przyjrzeć się sprawie.
Oponenci tej inicjatywy posłużyli się argumentem o rzekomej historycznej nazwie Promenady Staromiejskiej. Została ona jednak wytyczona w XIX wieku, a obecną nazwę nadano jej dopiero w... 1993 roku. Zwolennikom Pileckiego zarzucano nie tylko brak szacunku dla historii, ale też wręcz po prostu cynizm.
- Trudno jest być zadowolonym z tego, że rotmistrz Pilecki będzie wyrzucony na opłotki miasta. Ale też trzeba patrzeć na pozytywy, do których należy decyzja o wzniesieniu pomnika - powiedział nam tuż po głosowaniu przysłuchujący się obradom sesji Andrzej Kofluk. Jeszcze dalej w swoim sądzie poszła radna PiS Mirosława Stachowiak-Różecka. Jej zdaniem, za to, że dopiero po dwudziestu latach mówimy o uczczeniu pamięci takiego bohatera narodowego, jakim jest rotmistrz Witold Pilecki, powinniśmy się po prostu wstydzić. Nie ma się czym chwalić, że dopiero teraz uchwalamy takie miejsce pamięci dla Pileckiego.
Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz deklaruje, że w ciągu kilku tygodni opracowane zostaną warunki konkursu na projekt pomnika, ustalona zostanie też jego lokalizacja i rozmiar. Zapewnia, iż za rok monument będzie gotowy.
- Będziemy pilnowali pana prezydenta, ale sądzę, że ponieważ to zapewnienie złożył publicznie, to słowa dotrzyma - uważa wiceprzewodniczący rady miejskiej Piotr Kuczyński z PiS.

Marek Zygmunt, Wrocław

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=103524


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 03 mar 2010, 16:16 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
W dzisiejszej GP specjalna wkładka o żołnierzach wykletych.

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 03 mar 2010, 23:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/25568

Jeśli chodzi o bohaterów - Polska jest w tej dziedzinie niedoścignioną potęgą światową. Zaryzykuję twierdzenie, że mamy ich więcej niż reszta świata. Jedyne czego Polsce brakuje, to właściwej pamięci o tych wspaniałych ludziach. Oni swą postawą mówią więcej o Polsce niż najmędrsze traktaty.

Artykuł na blogmedii opisuje dzieje podpułkownika Łukasza Cieplińskiego zamordowanego przez bolszewię 1 marca 1951 roku.

Obrazek
Podpułkownik Łukasz Ciepliński


Kopia artykułu:

Ppłk Łukasz Ciepliński zamordowany za wiarę, Ojczyznę, prawdę i sprawiedliwość. (PawelP)
avatar użytkownika MarylaMaryla, wt., 02/03/2010 - 01:13
59 lat temu stracono ppłka Łukasza Cieplińskiego, czwartego prezesa Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Ur. się 26.11.1913 r. w Kwiliczu w Wielkopolsce w rodzinie piekarza. Podczas bitwy nad Bzurą zniszczył sześć czołgów niemieckich ułatwiając swojemu oddziałowi przebicie się do Warszawy, za co został odznaczony, osobiście przez dowódcę armii „Poznań" gen. Tadeusza Kutrzebę, orderem Virtuti Militari IV klasy i Krzyżem Walecznych oraz awansowany na porucznika. Jesienią 1939 r. zakładał struktury SZP na Rzeszowszczyżnie. Potem konspirował w szeregach ZWZ, AK i WiN.
ppłk Łukasz Ciepliński27.11.1947 r. Ciepliński został aresztowany w Katowicach przez funkcjonariuszy UBP i poddany brutalnemu, trwającemu trzy lata śledztwu. Podczas rozprawy mówił: W czasie śledztwa leżałem skatowany w kałuży własnej krwi. Mój stan psychiczny był w tych warunkach taki, że nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, co pisał oficer śledczy. W październiku 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na podstawie absurdalnych zarzutów, jakoby w czasie okupacji zajmował zdradziecką postawę wobec Polski (…) stając się sprzymierzeńcem hitlerowskich oprawców, a po wojnie stał się szpiegiem na żołdzie amerykańskim, skazał go na pięciokrotną karę śmierci, 30 lat więzienia, utratę praw publicznych na zawsze i konfiskatę mienia. Prośbę o ułaskawienie odrzucił prezydent Bolesław Bieruta.
Ciepliński, w przemyconym liście do żony, pisał.: Nadchodzi mój termin. Gdy mnie będą zabierać, ostatnie moje słowa do kolegów będą: Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę moją, jako Polak za Ojczyznę i jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. (…) Ostatnie moje rozstanie będzie tylko z Wami. Wierzę, że Matka Boża zabierze moją duszę do swoich niebieskich hufców, że będę Jej dalej służyć i meldować bezpośrednio o tragedii mordowanego przez jednych, opuszczonego przez pozostałych, Narodu Polskiego.
Współwięzień dr Papar tak zapamiętał ostatnie minuty życia Cieplińskiego: 1 marca 1951 r. (…) 7 skazanych zostało wezwanych do opuszczenia celi. Współtowarzysze niedoli, których na sali było około 30, ustawili się w dwuszeregu w pozycji „na baczność” i pożegnali siedmiu kolegów (…). Eskortowany przez uzbrojonych ubowców żałobny pochód siedmiu skazańców ( ruszył – PP ) przez więzienny dziedziniec, idący na czele ppłk Ciepliński w pewnej chwili przyklęknął. Pochód na kilka sekund zatrzymał się, a on wyjął coś z buta i włożył do ust. Był to prawdopodobnie ów medalik, który „Pług” zawsze nosił na szyj i z nim prawdopodobnie po połknięciu go, zginął.
Ppłk Łukasz Ciepliński został rozstrzelany o godzinie dwudziestej 1.03.1951 r., w piwnicy jednego z budynków gospodarczych na Mokotowie.
***
MODLITWA WIĘZIENNNA
Pamięci ppłka Łukasza Cieplińskiego
Jeślim jak owoc dojrzał do wieczności
I Bóg mnie do niej z więzienia powoła,
Wiem, że to będzie dowód Twej miłości,
Gdy śmierć męczeńska dotknie mego czoła.

Wtedy mnie zastęp aniołów otoczy,
Z serca ustąpi wszelka zbrodni trwoga,
Królowa Polski Zamknie moje oczy,
Mą wolną duszę zawiedzie do Boga.
http://fronda.pl/pawelp/blog/pplk_lukas ... wiedliwosc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 04 mar 2010, 14:12 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
Bohaterowie wyklęci,skazani na śmierć podwojnie
tą fizyczną i narodową..........
Boże,przytul ICH do serca Swego.........
a TY Krolowo Polski
otrzyj ICH łzy.......


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bohaterowie wyklęci
PostNapisane: 05 mar 2010, 17:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31679
Nasz kolega gaelic04 na forum GP

http://niezalezneforum.pl/index.php?topic=4306.0#new

tak napisał:

Mieli trzy świętości: Bóg Honor Ojczyzna! Bóg, Honor, Matka.
A sowieccy plugawcy nazwali ich "zaplutymi karłami reakcji".

1 marca, to rzeczywista i symboliczna rocznica mordu tysięcy Żołnierzy Wyklęty, dla których były trzy świętości: Bóg, Ojczyzna i Matka!
Mamy wobec nich dług, olbrzymi dług do spłacenia.
To dzięki nim, nie udało się Sowietom i ich nadwiślańskim sługusom ujarzmić Polaków na modłę Stalina!
Bezkompromisowi, wierni do końca złożonej żołnierskiej przysiędze walczyli o Polskę wyśnioną, wywalczoną, wymarzoną- wolną, niepodległą, normalną!
To rzesza ok. 200 tyś., którzy w latach 44-56 zapłacili cenę najwyższą za swą służbę Ojczyznie.
Więzieni, torturowani, zabijani, hańbieni przez swych oprawców nawet po śmierci, zakopywani na śmietnikach, pod cmentarnymi płotami!
Ci którzy przeżyli katownię aresztów i więzień nie mieli szans na dobrą pracę, na studia; poza nielicznym wyjątkami musieli wegetować na obrzeżach prl'u!
Ich rodziny poddawano wieloletnimi szykanami.
Do dzisiaj nie możemy doszukać się ich grobów.

A dzisiaj ich prześladowcy, Jaruzelski i Kiszczak sługusi Moskwy, antypolscy zbrodniarze mają protektora-patrona nie tylko w Michniku!
Ci dwaj sowieccy plugawcy zasłużeni w niszczeniu polskiego narodowościowego żywiołu odbierają od III RP nie tylko suto-tłuste emerytury, lecz co gorsza mają co rusz publiczna klakę!
Mordercy zostali ludżmi honoru, a ich ofiary przez ostatnie lat dwadzieścia z trudem otrzymują w przestrzeni publicznej tylko namiastkę tego na co zasłużyli walcząc o Polskę!
Piewcy Stalina, co opluwali w swej "poezji" Chłopców z lasu są zgłaszani do Nobla, mordercy zza biurka; prokuratorzy i sędziowie pokażne emerytury a ŻOŁNIERZE WYKLĘCI....

Co prawda jest już z tym coraz lepiej, ale to tylko namiastka, to promil tego co się im należy od nas za służbę Polsce!
Musimy być kustoszami tej pamięci o NICH!, o tych, co walczyli o wolną Polskę!

Słowo bandyta, bez żadnych stylistycznych złagodzeń musi być przypisane dla takich moskiewskich zbrodniarzy, antypolskich szubrawców jak Jaruzelski, Siwicki, Kania i Kiszczak ! bez względu na to jakiej ochrony i obrony udziela im od lat dwudziestu swołoczowate ścierwo z ulicy czerskiej czy innej!

A bohater!!
BOHATER! ten termin musi być zarezerwowany wyłącznie, tylko dla tych, których nazywamy ŻOŁNIERZAMI WYKLĘTYMI!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /