Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 09 lis 2013, 16:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wuzetka2012.blogspot.com/2013/09 ... rezja.html

Walka św. Augustyna z herezją pelagianizmu
Ks. Jan Czuj piątek, 27 września 2013

Gdy walka z donatyzmem (2) dochodziła do najwyższego napięcia, wyłonił się nowy wróg pod postacią groźnej herezji tzw. pelagianizmu. Herezja ta była tym groźniejsza, że szerzyli ją ludzie, cieszący się dotychczas opinią mężów nie tylko uczonych, ale i głęboko pobożnych, a godziła w najistotniejszą treść, w sam rdzeń chrześcijaństwa, bo w naukę o grzechu i łasce. Wchodziło w grę pytanie, czy człowiek może o własnych siłach osiągnąć zbawienie, czy też potrzebuje do tego wyższej pomocy – a dalej, jaka jest istota i granice tej pomocy – skoro widzimy, że jedni czynią dobrze, a drudzy źle. Jeżeli Bóg to przewiduje, że jedni skorzystają z Jego łaski, a drudzy nie, a wszystkim jednakową daje, to wynikałoby z tego, że w pewnych wypadkach wola ludzka jest silniejsza od woli Bożej. Czy może Bóg nie chce, by wszyscy doszli do zbawienia, lecz tylko ci, których od wieków do niego przeznaczył. Jeżeli natomiast Bóg nikomu nie odmawia łaski, kto o nią prosi, i jeżeli decyzja do zrobienia pierwszego kroku w kierunku dobra leży w wolnej woli człowieka, to nasuwa się dalsze pytanie: Co oznacza odkupienie przez Chrystusa? Może ono polega tylko na wzniosłym przykładzie, jaki nam Chrystus zostawił, i na tym, że pomaga nam naśladowanie tego przykładu? W takim razie pomoc ta nie jest niezbędną dla każdego, bo wiadomo, że wśród pogan byli ludzie cnotliwi. Wobec tego nie można mówić o zepsutej naturze i o grzechu pierworodnym, a w dalszym następstwie zbytecznym jest chrzest.

Powiedzmy to innymi słowami i więcej konkretnie. Pelagianizm uczył, że:

a) Adam został stworzony jako człowiek śmiertelny i byłby umarł, choćby był nie popełnił grzechu;

b) Grzech Adama zaszkodził jemu samemu, a nie także jego potomkom;

c) Nowonarodzone dzieci znajdują się w takim stanie, w jakim był Adam przed upadkiem;

d) Dzieci dostępują żywota wiecznego – choć nie są ochrzczone;

e) Człowiek może być bez grzechu i wypełniać przykazania Boże bez łaski;

f) Prawo Mojżesza prowadzi do nieba na równi z Ewangelią;

g) Już przed przyjściem Chrystusa było wielu ludzi bez grzechu.

Herezja ta nosi nazwę od swego twórcy Pelagiusza, brytyjskiego mnicha, który żył w Rzymie na początku V wieku. Tu połączył się z nim inny mnich, Celestiusz, były adwokat, człowiek o dużych zdolnościach. W r. 410 przybyli oni do Kartaginy i tu zaczęli jawnie głosić swą naukę, z którą Pelagiusz wkrótce poszedł do Palestyny. Diakon Paulin z Mediolanu oskarżył go o herezję; wzbraniając się jej odwołać, został Pelagiusz przez Synod Kartagiński w r. 411 wyklęty.

Z pośród biskupów najwięcej powołanym do zwalczania tej groźnej herezji był Augustyn. Napisał on przeciwko niej traktat: O zasługach grzeszników i odpuszczeniu grzechów i O chrzcie dzieci. Udowadnia tam, że grzech Adama przechodzi na jego potomków przez pochodzenie od niego, a nie przez naśladowanie go. W piśmie: O duchu i literze dowodzi, że łaska Boża polega na uświęceniu naszej woli – a nie na przestrzeganiu prawa, jak chcieli przeciwnicy. W traktacie: O naturze i łasce wykazuje, że człowiek nie może być usprawiedliwionym bez łaski, bo jest osłabiony przez grzech praojca; łaska zależy od upodobania Boga, a nie od zasług człowieka.

Pelagiusz umiał się maskować i zręcznie odpierał zarzuty, kierowane przeciw sobie. Synod diecezjalny w Jerozolimie w r. 415, na którym wystąpił z oskarżeniem kapłan z Hiszpanii, Orozjusz, uczeń Augustyna, wstrzymał się z wyrokiem.

Synod w Diospolis w tym samym roku uwolnił Pelagiusza [od zarzutów], który dalej grasował w Palestynie.

To dało powód do zebrania się biskupów afrykańskich w r. 416 w liczbie 129 w Kartaginie, a wśród nich znajdował się także Augustyn. Wysłano do papieża Innocentego dwa listy synodalne, trzeci posłał Augustyn od siebie i czterech innych biskupów. Sprężyną całej akcji był Augustyn. Biskupi afrykańscy zwracają się do Papieża z całym zaufaniem i proszą, by najwyższą swą powagą zatwierdził ich wyrok, potępiający Pelagiusza. Papież zatwierdził wyroki synodów afrykańskich. Potępienie herezjarchy i jego doktryny a nadto lojalny stosunek biskupów afrykańskich względem Stolicy Apostolskiej jest zasługą w znacznej mierze Augustyna tak na samych synodach, jak wcześniej przez przygotowanie gruntu i ludzi. Wielu bowiem współczesnych i wybitnych biskupów, których znamy z prac literackich, wyszło ze szkoły Augustyna.

Jakkolwiek pelagianizm przeżył Augustyna, to jednak był już złamany, a stało się to właśnie głównie dzięki Augustynowi. Już na kilkanaście lat przed śmiercią mógł wielki Doktor powiedzieć w kazaniu, wygłoszonym w Kartaginie w r. 417: “O tej sprawie (tj. pelagianizmu) już z dwóch synodów akta zostały posłane do Stolicy Apostolskiej; stamtąd przyszła odpowiedź. Sprawa skończona, i oby kiedyś ustała herezja“ (3).

Ks. Jan Czuj

Żywot św. Augustyna. Napisał Ks. Dr. J. Czuj (Profesor Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie), Kraków 1928, ss. 188-191.

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; 5, przypisy pochodzą od redakcji Ultra montes).

Pozwolenie Władzy Duchownej:

NIHIL OBSTAT

Tarnoviae, 17. Aprilis 1926

Dr. Franciscus Paryło

censor

Nr. 1902

IMPRIMATUR

Tarnovie, 19. Aprilis 1926

† Leo Eppus

Przypisy:

(1) Św. Augustyn (Augustinus), Biskup, Wyznawca, Doktor Kościoła; – święto 28 sierpnia. Aurelius Augustinus ur. w Tagaste (Północna Afryka) w r. 354, syn poganina Patrycjusza i chrześcijanki Moniki. Mimo troskliwego wychowania przez świątobliwą matkę, żył lekkomyślnie, staczając się w grzechy, uwikłany przy tym w błędy manicheizmu; po 3 latach na skutek lektury cyceroniańskiego Hortensjusza porzucił hulaszcze towarzystwo, trwał jednak w konkubinacie. Jako retor udał się do Kartaginy i Rzymu, dokąd po śmierci męża podążyła za nim matka, potem do Mediolanu, gdzie pod wpływem tamtejszego biskupa św. Ambrożego nastąpił ostateczny przełom w jego życiu. Nawrócony, przyjął na Wielkanoc 387 r. z rąk Ambrożego chrzest, wrócił do Afryki, gdzie założył rodzaj klasztoru, gromadząc około siebie ludzi poważnych, szukających doskonalszego życia. W r. 391 przyjął święcenia kapłańskie, 394 sakrę biskupią jako koadjutor starego biskupa Walerego, w r. 396 został biskupem Hippony (Hippo Regius). Odtąd walczył bez wytchnienia z grasującymi w Afryce herezjami: manicheizmem, pryscylianistami, donatystami, pelagianami, i to słowem i pismem, na kazalnicy i katedrze, zapewniając tryumf katolickiej prawowierności. Działalność jego sięgała daleko poza ojczystą Afrykę, cały Zachód chrześcijański liczył się z jego słowem. Augustyn jest jednym z najpotężniejszych umysłów, jakie ludzkość wydała. Wielki filozof, genialny teolog. Z licznych jego dzieł najbardziej są znane Wyznania (Confessiones), zawierające dzieje jego błądzeń i nawrócenia, oraz Państwo Boże (De civitate Dei), gdzie uwypukla myśl Bożą w dziejach. Jest jednym z czterech Wielkich łacińskich Doktorów Kościoła (“Doktor łaski”). Um. 28 sierpnia r. 430 w oblężonej przez Wandalów Hipponie. Relikwie w VIII wieku przeniesiono do Pawii (Lombardia). (Biskup Karol Radoński, Święci i Błogosławieni Kościoła Katolickiego. Encyklopedia Hagiograficzna. Warszawa – Poznań – Lublin [1947], ss. 42-43).

(2) Donatyzm – od: donatystów, zwolenników ruchu odszczepieńczego z IV wieku, nazwani tak od imienia Donatusa, biskupa w Casae Nigrae. Utrzymywali, że dla ważności sakramentów konieczny jest stan łaski uświęcającej u szafarza (czyli udzielającego) sakramentu. Twierdzili ponadto, że z Kościoła powinni być wykluczeni grzesznicy. (Ks. Marian Kowalewski, Mały Słownik Teologiczny, Poznań – Warszawa – Lublin [1960], s. 100).

(3) Więcej wiadomości na temat stosunku św. Augustyna do pelagianizmu można znaleźć w: Gustave Bardy, Święty Augustyn. Człowiek i dzieło. Warszawa 1955, ss. 312-329; Josephi Fessler (Quondam Episcopi S. Hippolyti) INSTITUTIONES PATROLOGIAE quas denuo recensuit, auxit, edidit Bernardus Jungmann, T. II. Pars prior, Oeniponte 1892, pp. 313-349 lub w jakimkolwiek innym katolickim podręczniku patrologii.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Kraków 2004

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/08/16/ ... agianizmu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 25 lis 2013, 20:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/wariatka-prostyt ... 31136.html

Wariatka, prostytutka, czy święta?
Dodane przez: Maria Patynowska | 8.10.2013, 14:23 | komentarzy: 3

Obrazek
Święta Pelagia (fot. Wikipedia)


Szalona z miłości do Boga, niezrozumiana przez ludzi z powodu swojej świętości. Patronka dnia dzisiejszego, święta Pelagia wymyka się prostym definicjom i stawia nam współczesnym niezwykłe wyzwania!
Zjawisko „świętego szaleńca” dotyczy zwłaszcza kościołów prawosławnych. Szczególnie ludowa pobożność rosyjska zna także i dzisiaj takie osoby. Ale, dla wielu zaskoczeniem może być, że także istnieją święci czczeni w katolicyzmie, święci, którzy za życia uważani byli za szalonych, a ich świętość rozpoznawali nieliczni.
Postawa szaleństwa z miłości jest nawet głębsza, jest biblijna jest to postawa Oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami. Oblubienica poszukuje swojego Oblubieńca „ Na łożu mym nocą szukałam
umiłowanego mej duszy, szukałam go, lecz nie znalazłam. "Wstanę, po mieście chodzić będę,
wśród ulic i placów, szukać będę ukochanego mej duszy".Szukałam go, lecz nie znalazłam. (...) Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto, zbili i poranili mnie, płaszcz mój zdarli ze mnie strażnicy murów. Zaklinam was, córki jerozolimskie: jeśli umiłowanego mego znajdziecie, cóż mu oznajmicie? Że chora jestem z miłości. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto. "Czyście widzieli miłego duszy mej?" Słowa z Biblii Tysiąclecia „chora jestem z miłości” nieraz tłumaczone były jako „szaleję z miłości”.
Patronka dzisiejszego dnia św Pelagia pochodziła z bogatej rodziny, znana była jako prostytutka dla bogatych mężczyzn. Nawróciła się pod wpływem modlitw jednego z biskupów. Tak jak w późniejszych wiekach zrobi to św. Franciszek, spektakularnie rozdała swój cały majątek, co było w oczach pogan uważane za szaleństwo, a i wśród chrześcijan budziło zdziwienie. Sama zaś podjęła pokutę wyrzekając się wszelkich powabów swojej kobiecości, poprzez ukrywanie się jako mężczyzna, przybrała nawet męskie imię. Zamieszkała w pustelni na Górze Oliwnej, gdzie zmarła około 457 roku.

MP/brewiarz.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 28 gru 2013, 11:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/7325/Sw ... ory-lezy-w

Św. Szczepan to świadek Tego, który leży w żłobie
2013-12-26 11:24

Święto męczeństwa Szczepana, następujące po Bożym Narodzeniu, wyjaśnia nam dlaczego Dziecię nam się narodziło – napisał biskup elbląski Jan Styrna w liście pasterskim na święto św. Szczepana, diakona i męczennika, obchodzone w drugim dniu świąt Narodzenia Pańskiego. – Ono przyszło na świat, by być męczennikiem – świadkiem miłości Boga Ojca, aż do przelania krwi na Krzyżu – podkreślił bp Styrna. Hierarcha przypomniał, że narodzenie Chrystusa jest jednocześnie zapowiedzią Jego męczeńskiej śmierci. – Dziecię nam się narodziło w Betlejem, mieście, którego nazwa w języku hebrajskim znaczy dom chleba – zaznaczył pasterz Kościoła elbląskiego. – Po urodzeniu zostało złożone w żłobie, w miejscu, z którego karmią się zwierzęta, aby było jasne, że złoży się Ono w ofierze, która nas sobą będzie karmiła i żywiła. Staje się tak podczas każdej Eucharystii - stwierdził biskup.
Bp Styrna podkreślił szczególny związek narodzin Jezusa Chrystusa i męczeńskiej śmierci św. Szczepana. Ten pierwszy w historii Kościoła męczennik jest dobrym towarzyszem Dziecka, ponieważ przykład jego męczeńskiej śmierci staje się pokarmem dającym moc naszym duszom, by być świadkami Tego, który w żłobie leży.
– W jakich sytuacjach powinniśmy być świadkami Syna Człowieczego, stając po stronie tego, który jest Prawdą? – zastanawia się bp Styrna.
– Potrzebna jest nam odwaga, moc, mądrość i Duch Boży, gdy prawa dzieci poczętych, dzieci w łonach matek, nie są respektowane a one same są traktowane jak intruzi, nieproszeni goście, niezasługujący na prawną ochronę. Wtedy, gdy święty związek małżeński jednego mężczyzny i jednej kobiety jest zagrożony przez różnego rodzaju wypaczenia, naruszające i kwestionujące nierozerwalność tego związku. Wówczas, gdy niektórzy rządzący i ustanawiający prawo stają się podobni do króla Heroda i ulegają tej samej pokusie, dążąc do zniszczenia Chrystusa, podeptania przykazań Bożych i zakazania używania imienia Boga w życiu publicznym – zauważa hierarcha.
Bp Styrna wskazał, że częsty, intensywny i głęboki kontakt z Bogiem podczas modlitwy daje moc i odwagę, a centrum chrześcijańskiej modlitwy jest Najświętsza Ofiara, Msza św.
– Niech ta niesłychana tajemnica Bożego Narodzenia uczyni nasze serca odważnymi, mocnymi i dzielnymi – apeluje w słowie do wiernych bp Styrna. – Powinniśmy mieć takie zaufanie, o którym mówi do nas w Ewangelii Jezus Chrystus: „…nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić” (Mt 10, 19), gdy pojawiają się sytuacje, będące zagrożeniem tego, co jest rdzeniem i sercem chrześcijańskiej tradycji i kultury.
Ordynariusz elbląski przesłał wiernym diecezji życzenia świąteczne i udzielił pasterskiego błogosławieństwa na nadchodzący nowy rok.
Szczepan z pochodzenia, jak wszyscy pierwsi chrześcijanie, był Żydem. Był zwierzchnikiem grupy nazywanej hellenistami. Zginął ok. 36 r. ukamienowany przez miejscową społeczność żydowską w Jerozolimie.
W ikonografii św. Szczepan występuje jako młody diakon w białej tunice lub w bogato tkanej dalmatyce. Jego atrybutami są: księga Ewangelii, kamienie na księdze lub w jego rękach, gałązka palmowa.
W katolickim kalendarzu liturgicznym jego święto obchodzone jest 26 grudnia (dzień po Bożym Narodzeniu). Jest patronem archidiecezji wiedeńskiej, kamieniarzy, kucharzy i tkaczy.

pp / Elbląg / KAI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 08 sty 2014, 22:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Maltańscy kawalerowie, zwani pierwotnie „Szpitalnikami św. Jana jerozolimskiego”, następnie „kawalerami rodyjskimi”, wreszcie „maltańskimi”, początek swój wywodzą z XI w., gdy z powodu częstych pielgrzymek do grobu Zbawiciela kupcy włoscy z miasta Amalfi założyli około r. 1048 w Jerozolimie klasztor, którego zakonnicy, żyjący podług reguły św. Benedykta, mieli obowiązek pielęgnowania chorych i posilania ubogich pielgrzymów. Większa część braci rycerskiego pochodzenia, idąc za przykładem Templarjuszów, postanowiła od posługiwania chorym wrócić do oręża i połączyć życie zakonne z rycerskiem, zakładając zakon rycerski, którego członkowie do zwykłych ślubów zakonnych dodawać mieli ślub nieustannej przeciwko niewiernym walki. Znaczne dochody pozwoliły zakonowi trzymać wielką liczbę giermków i posługi wojennej. Ponieważ ze wszystkich narodów wstępowali członkowie do zakonu, przeto podzielono braci na grupy nazwane „językami”. Wielkie w różnych krajach dobra zakonu dzieliły się na przeorstwa, które podzielone znowu zostały na komandorje czyli komturstwa, a administratorzy tych dóbr przybrali nazwę komandorów czyli komturów. Do zakonu przyjmowani byli potomkowie tylko starych rodów rycerskich. Na czele zakonu stał mistrz a od r. 1268 wielki mistrz, władzą atoli prawodawczą była kapituła generalna. W r. 1530 cesarz Karol V ustąpił zakonowi wyspę Maltę i Gozzo, równie jak miasto Tripoli na wybrzeżu Afryki. Odtąd zakon począł się nazywać zakonem Kawalerów maltańskich. Na Malcie rozwinęła się ostatecznie organizacja zakonu, który prowadził ciągle heroiczną z islamem walkę i szczególniej zasłynął odpartem zwycięsko oblężeniem tureckiem w r. 1565. W Polsce dwie były dawniej komandorje tego zakonu: poznańska i stwołowicka. Poznańska datowała od czasów Przemysława, króla polskiego, który po śmierci żony swojej Ludgardy przeznaczył r. 1286 dla szpitalników fundusz w Kaliszu. Komandorję stwołowicką fundowali r. 1610 Radziwiłłowie. Książę Ostrogski, kasztelan krakowski, pozyskał r. 1609 pozwolenie na założenie ordynacyi Ostrogskiej, którą umierając zapisał Kawalerom maltańskim. Gdy sejm z r. 1766 zniósł ten zapis, zakon wystąpił r. 1775 z protestem, a poparty przez Rosję, Austrję i Prusy, wyjednał u stanów Rzplitej ustanowienie przeorstwa wielkiego i 6 komandoryi. R. 1776 zatwierdzono to postanowienie i polecono z dóbr ostrogskich płacić corocznie 120,000 złp. do rąk podskarbiego maltańskiego w Polsce. Prawo z 1775 r. pozwalało nadto obywatelom polskim, prócz powyższych komandoryi, zaliczyć 8 jeszcze nowych, zastrzegając wszakże, aby ich dobra podlegały podatkom, ciężarom publicznym i pod prawem i zwierzchnością krajową zostawały. (Ob. Bandtkiego „Historja prawa pols.” Warsz. r. 1850 i Adrjana Krzyżanowskiego „Zarys dziejów Zakonu maltańskiego w Polsce”, w Album. Warsz. 1845 r.)

Zygmunt Gloger, "Encyklopedia staropolska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 19 sty 2014, 23:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Marjanie. Jedynym zakonem męskim, powstałym w Polsce w drugiej połowie XVII w. jest zakon Marjanów, którego założycielem był ks. Stanisław a Jesu-Maria Papczyński, ur. 18 maja 1631 r., zm. 17 września 1701 r. On to dręczony widokiem nędzy moralnej ludu prostego, dowiedziawszy się, że zgromadzenie pijarów dla pracy w oświecaniu i umoralnianiu ludu biednego założone, sprowadzono do Polski, wstąpił doń w Podolińcu 1662 r. Zrażony jednak tem, że pijarzy ze względu na pomyślniejszą dla siebie przyszłość zajęli się oświatą klas wyższych, opuścił ten zakon przed wykonaniem ślubów uroczystych, i udawszy się do biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego, w jego djecezyi w Lubiczu, w wojew. Rawskiem zamieszkał, gdzie cały plan założenia nowego zakonu ułożył. Niejaki Stanisław Krajewski, wysłużony wojak, uzyskawszy przywilej królewski na wystawienie pustelni i kaplicy w Puszczy Korabiewskiej, oddany tam bezustannej modlitwie za Polaków poległych w boju i zmarłych w czasie powietrza, nietylko odstąpił swego przywileju Papczyńskiemu r. 1673, ale i sam wraz z towarzyszami poddał się pod jego duchowny zarząd, stwarzając tym sposobem pierwsze siedlisko dla przyszłego zgromadzenia. Do kaplicy dobudowano w pustelni kilka izdebek i do dwuch celów pierwotnych swego zgromadzenia: czci Niepokalanej Dziewicy i nauczania ludu prostego, dodano trzeci: modły za umarłych w czasie powietrza i poległych w boju. Biskup Wierzbowski dopomagał Papczyńskiemu w urzeczywistnieniu jego zamiarów i przyłożył się głównie do tego, iż stany Rzplitej to zgromadzenie na sejmie r. 1677 przyjęły pod swoją opiekę, a poparciem zabiegów ks. Stanisława u stolicy apostolskiej wyjednał, iż papież Innocenty XI bullą z 20 marca 1681 r. zatwierdził nowy zakon pod tytułem Niepokalanego Poczęcia N. Maryi P. czyli kongregacyi polskiej księży marjanów. Regułę zaś zatwierdził i określił Innocenty XII d. 29 listop. 1699 r. Zgromadzeniem rządził „prepozyt generalny z asystentami, jak on, co 3 lata wybieralnymi na kapitule generalnej, odbywanej pod prezydencją komisarza z zakonu św. Franciszka, naznaczanego w tym celu przez generała franciszkanów. W r. 1734 stanęła uchwała, aby nie przybierać imion od świętego lub świętej, lecz pisać imię z nazwiskiem rodowem. Gdy Józef Emmanuel, król portugalski, zapragnął sprowadzić marjanów polskich do swego kraju, zakon wysłał tam księży Kazimierza Wyszyńskiego i Benona Bujalskiego. I później zasilano marjanami polskimi Portugalję i załatwiano z Polski sprawy i stosunki braterskie z kilku powstałymi w Portugalii klasztorami. W Polsce doczekali się marjanie od r. 1673 po czasy Stanisława Augusta 15-tu następujących fundacyi: w Puszczy Korabiewskiej (1673 r.), Górze Kalwaryi (1677 r.), Goźlinie (1699 r.), Skórcu (1710 r.), Raśnie (1744 r.), Berezdowie (1760 r.), Marjampolu (1758 r.), Iglówce pod Marjampolem, Mirosławiu (1763 r.) Ostrzykowie, Janowie i Wołpie. Po kasacie w 1864 r. pozostał tylko Marjampol i w tejże parafii Iglówka, dawna rezydencja, filja kościoła marjampolskiego. W r. 1877 było jeszcze w Marjampolu 14 marjanów a w Iglówce jeden.



Norbertanie i Norbertanki. Norbertanie, tak nazywani u nas od imienia założyciela, św. Norberta, gdzieindziej od pierwszego i naczelnego klasztoru swego (Premontré), po łacinie Praemonstranenses, założeni na zachodzie Europy w roku 1121, mieli już w 5 lat później założony dla siebie przez Piotra Dunina najpierwszy klasztor w Polsce we wsi zwanej niegdyś Kościół, dziś Kościelna Wieś pod Kaliszem. Prawdopodobnie były tam obok norbertanów i norbertanki, ale gdy poczęto usuwać zakonnice z opactw męskich, Dunin założył dla norbertanek klasztor z probostwem w Strzelnie, w djecezyi kujawskiej, gdzie bywało po 50 zakonnic, pochodzących z najpierwszych domów kujawskich i wogóle wielkopolskich. Trzeci klasztor norbertański, także żeński, założony został r. 1148 we wsi Zwierzyniec, będącej przedmieściem Krakowa. Czwarty w końcu XII w. w Witowie, w dekanacie piotrkowskim. Piąty, zwany opactwem św. Wincentego – pod Wrocławiem. Szósty w śukowie na Pomorzu o półtrzeciej mili od Gdańska. Siódmy we wsi Dłubni w Krakowskiem, później nazwanej Imbramowicami. Ósmy istniał przed r. 1241 w Krzyżanowicach nad Nidą. Dziewiąty w Nowym Sączu. Dziesiąty (żeński) już za czasów Zygmunta III w Łęczycy. Jedenasty, także żeński, r. 1636 w Krakowie i dwunasty (żeński) w Bolesławcu nad Prosną.

Zygmunt Gloger, "Encyklopedia staropolska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 22 sty 2014, 12:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/7619/Ch ... rzed-ponad

Chiny: potwierdzono odkrycie śladów chrześcijaństwa sprzed ponad 1000 lat
2014-01-21 07:34

Obrazek
[Fot. KATARZYNA WOYNAROWSKA]


W Chinach potwierdzono znalezienie śladów chrześcijaństwa sprzed ponad 1000 lat. Nisza w kamiennej ścianie z wyrytym krzyżem okazała się miejscem pochówku prochów i kości nestorian - pierwszego nurtu chrześcijaństwa, jaki dotarł do Państwa Środka.
Odkrycia dokonano w 2009 r. w słynnych grotach Longmen w prowincji Henan, wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jednak jego naukowa weryfikacja zakończyła się dopiero teraz.
Niemożliwe jest na razie dokładne datowanie odkrytego zabytku, ale przypuszcza się, że miejsce pochówku stworzono w czasach dynastii Ming lub Tang, a więc między 316 a 907 r. Niewykluczone więc, że powstało ono wcześniej niż uchodząca za najstarszy zabytek nestoriański stela z Zhouzhi koło Xi’an w prowincji Shaanxi, pochodząca z 781 r. i opisująca przyjście chrześcijaństwa z Persji za panowania cesarza Tanga Taizonga w VII w. i jego dalszy rozwój.
Odkrywca miejsca, Jiao Jianhui z Instytutu Badawczego Grot Longmen podkreśla, że w grotach znajdują się setki figur i naskalnych rysunków, wszystkie one jednak są związane z buddyzmem lub taoizmem. Obecnie zaś po raz pierwszy znaleziono tam ślady innej religii.
Kościół nestoriański powstał w wyniku pierwszego dużego rozłamu w chrześcijaństwie, do jakiego doszło z powodu potępienia na Soborze Efeskim w 431 r. poglądów patriarchy Konstantynopola, Nestoriusza nt. dwóch natur - boskiej i ludzkiej - Jezusa Chrystusa, których konsekwencją było odmawianie Maryi tytułu Matki Bożej. Nie wszyscy pogodzili się z tą decyzją i tak powstał Kościół, który w okresie V-VIII wieku należał do najbardziej dynamicznych wspólnot chrześcijańskich, a jego misjonarze prowadzili działalność daleko na Wschodzie, m.in. w dzisiejszych Chinach (już w 635 r.). Jednak w 845 r. chiński cesarz Wuzong postanowił odrzucić religie zagraniczne i powrócić do konfucjanizmu.

pb (KAI/UCAN) / Pekin / KAI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 25 sty 2014, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Marjawitki, zgromadzenie sióstr Mariae vitae, t. j. życia Maryi, założone przez ks. Józefa Stefana Turczynowicza, proboszcza w Dzięciole a następnie przy kościele św. Stefana w Wilnie, urodzonego przy końcu XVII w., który obrał sobie za zadanie swego życia nawracanie śydów i około 500 nawróceń takich dokonał. Dla skuteczniejszego prowadzenia dzieła tych nawróceń ks. Turczynowicz założył towarzystwo nietylko męskie ale i kobiece, osadzone w ubogiem probostwie św. Stefana w Wilnie. Gdy pierwsze okazało się mniej pożyteczne, pozostało tylko żeńskie, oddające się z zapałem i wielkim skutkiem nawracaniu Żydówek. Założyciel przepisał siostrom ubiór popielaty, zobowiązał je do składania prostych ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, a nadto polecił im zajmowanie się wychowaniem sierot i nauczaniem ubogich dziewcząt, przyczem nowemu zgromadzeniu nadał w r. 1737 nazwę Sióstr życia Maryi czyli Marjawitek. Zgromadzenie to zatwierdzili biskupi: Zienkowicz wileński, Kobielski łucki, Łopaciński żmudzki i Puzyna inflancki, a wreszcie zatwierdził je papież Benedykt XIV (d. 15 kwietnia 1752 r.). Wkrótce, oprócz klasztoru w Wilnie, marjawitki miały 15 innych na Litwie i Rusi, a mianowicie: w Mścisławiu, Mińsku, Kownie, Słonimie, Połocku, Orszy, Krożach, Hołowczynie, Witebsku, Grodnie, Nowogródku, Mozyrzu, Pińsku, Chołopieniczach i Bobrujsku, których uposażenie składało się po większej części z darowanego domu i placu z ogrodem, a siostry pracą swych rąk lub jałmużną utrzymywały siebie, nawrócone neofitki i wiele ubogich dziewcząt. Zakon, oddając niepospolitą usługę społeczeństwu w asymilowaniu narodowem żywiołu izraelskiego i doskonaleniu ubogich sierot na dobre sługi, pozyskał sobie z jednej strony niemałą popularność w kraju a z drugiej zawziętą nienawiść wyznawców starego zakonu. Intrygi i zażalenia nurtowały dopóty, aż po 30-tu latach istnienia, na zgromadzenie, liczące 60 sióstr i mogące się poszczycić przeszło 400 nawróconemi neofitkami, konsystorz wileński wydał wyrok kasaty. Wprawdzie przełożona Aniela z Czyżów Potemkinowa, wdowa, z kasztelanką Jadwigą Aleksandrowiczówną i dwiema innemi siostrami, poszedłszy do Rzymu pieszo i o żebranym chlebie, wyjednały u papieża Klemensa XIV (r. 1774) zatwierdzenie reguły i list polecający do biskupa Massalskiego w Wilnie, ale nie powstrzymało to upadku zakonu w Litwie. Rozwinął się on tylko na Białej Rusi i odżył później na Litwie i Wołyniu, tak, że w 1820 r. obejmował znowu 90 sióstr w 17 klasztorach, w których pobierało nauki 465 dziewcząt, a liczba nawróconych przez marjawitki do owego roku neofitek dosięgła 2000. Kasata zakonu nastąpiła na Litwie i Rusi w latach 1842 – 50, a w Królestwie r. 1864.

Zygmunt Gloger, "Encyklopedia staropolska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 02 lut 2014, 16:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info-horyzont.pl/swieto-matki-bo ... cznej.html

Święto Matki Bożej Gromnicznej
– 2 LUTEGO 2014OPUBLIKOWANY W: INFO, OBYCZAJE, Z KRAJU
ofiarowania

Dziś obchodzimy Święto Ofiarowania Pańskiego, zwane w Polsce Matki Bożej Gromnicznej.
Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu. Jest to pamiątka ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej i dokonania przez Matkę Bożą obrzędu oczyszczenia.
Święto Ofiarowania Pana Jezusa należy do jednych z najdawnieszych świat. Było obchodzone w Jerozolimie już w IV w., a więc zaraz po ustaniu prześladowań. Dwa wieki później pojawiło się również w Kościele zachodnim.
Tradycyjnie dzisiejszy dzień nazywa się dniem Matki Bożej Gromnicznej. Obchodom towarzyszyła procesja ze świecami. Według podania procesja z zapalonymi świecami była znana w Rzymie już w czasach papieża św. Gelazego w 492 r. Od X w. upowszechnił się obrzęd poświęcania świec, których płomień symbolizuje Jezusa – Światłość świata, Chrystusa, który uciszał burze, był, jest i na zawsze pozostanie Panem wszystkich praw natury.
W Polsce święto Ofiarowania Pana Jezusa ma charakter wybitnie maryjny. Wierni w Polsce widzą w Maryi Tę, która sprowadziła na ziemię niebiańskie Światło i która nas tym Światłem broni i osłania od wszelkiego zła.
Ze świętem Matki Bożej Gromnicznej kończy się w Polsce okres śpiewania kolęd, trzymania żłóbków i choinek – kończy się tradycyjny okres Bożego Narodzenia.
Od 1997 r. 2 lutego Kościół powszechny obchodzi ustanowiony przez Jana Pawła II Dzień Życia Konsekrowanego, poświęcony modlitwie za osoby, które oddały swoje życie na służbę Bogu i ludziom w niezliczonych zakonach, zgromadzeniach zakonnych, stowarzyszeniach życia apostolskiego i instytutach świeckich. Pamiętajmy o nich w podczas naszej dzisiejszej modlitwy na Eucharystii./jp/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 03 lut 2014, 13:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://jozefbizon.wordpress.com/2013/07 ... ski-w-pdf/

Św. TOMASZ Z AKWINU – SUMA TEOLOGICZNA – przekład na język polski w PDF


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 06 lut 2014, 18:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/02/05 ... eze-chaty/

Chleb i sól św. Agaty od ognia ustrzeże chaty
Posted by Marucha w dniu 2014-02-05 (środa)

W wielu kościołach 5 lutego we wspomnienie św. Agaty święci się sól, chleb i wodę. Za wstawiennictwem świętej mają one chronić nas i nasze domostwa, mieszkania od niebezpieczeństw pożaru i od innych przeciwności.

Obrazek

Poświęcony chleb matki ofiarują dzieciom, gdy te opuszczają dom rodzinny wyjeżdżając do szkoły lub na emigrację. Zdarza się, że kierowcy poświęcony chleb umieszczają w swoich samochodach.
Dlaczego poświęca się sól? Tłumaczy to piękna legenda związana ze św. Agatą. Przed przeszło trzystu laty w krakowskich składach niedaleko Bramy Grodzkiej wybuchł groźny pożar, miasto uratowała od zagłady pewna stara żebraczka, rzucając w płomienie sól św. Agaty, co sprawiło, że ogień zgasł. Chciała by rajcowie miejscy ufundowali kościół ku czci tej, której zawdzięczali ocalenia miasta. Rajcy zobowiązali się do wybudowania świątyni, jednak nie dotrzymali słowa.
W pożarze z 1655 – spłonęły doszczętnie przedmieścia wawelskiego grodu, podpalone przez szwedzkiego najeźdźcę – dopatrywano się kary za niedotrzymanie obietnicy. Kościoła pod wezwaniem św. Agaty nie ma w Krakowie do dzisiaj.
W „Żywotach Świętych Pańskich na wszystkie dni roku” z 1937r. czytamy:
„Chrystusowi służyć jest największą wolnością i najwyższym szlachectwem”. Prawdziwości tych słów świętej Agaty nie będą rozumieli ludzie, którym służba Chrystusowa ciężko przychodzi. Sądzą oni, że goniąc za światowymi uciechami są prawdziwie wolni i prawdziwe znajdą szczęście. Ale jakże się mylą! Znajdą tylko niewolę, gorycz, niepokój i wyrzuty sumienia. Mieć prawdziwą wolność, znaczy służyć Chrystusowi. „Gdzie Duch Pański przebywa – mówi Pismo święte – tam panuje wolność”. Służba taka uwalnia nas od niewoli grzechu i szatana, wynosząc nas zarazem ponad nasze namiętności i czyniąc szlachetnymi. Wkładając na siebie słodkie jarzmo Chrystusa i biorąc lekkie brzemię Jego na nasze barki, dostępujemy słodkiej wolności dzieci Bożych, której przyjemności są: pokój, radość, rozkosz i wesele. Chrystus panuje w nas, a my panujemy z Chrystusem. Z Nim i przez Niego zwyciężamy świat i szatana wraz ze złymi pożądliwościami, w nagrodę zaś uczestniczymy w wieczności w Jego szczęśliwym panowaniu w Królestwie niebieskim. „Stawszy się niewolnikami Boga, macie swój owoc ku poświęceniu, a za koniec żywot wieczny” (Rzym. 6,22).

luk

http://www.pch24.pl/chleb-i-sol-sw--aga ... 925,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 03 mar 2014, 18:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/12/30 ... l-francji/

Święty dżentelmen: św. Ludwik IX, Król Francji
Posted by Marucha w dniu 2013-12-30 (poniedziałek)

Obrazek

Jedną z najbardziej fascynujących kwestii dotyczących świętych jest różnorodność postaci mieszkańców Nieba. Niektórzy należeli do bogatej magnaterii, inni byli biednymi rolnikami, lekarzami, prawnikami czy żołnierzami. Byli wśród nich młodzi i starzy. Ich wspólną cechą jest świętość – intensywna miłość do Boga, który zainspirował ich do używania wielkich słów i, przede wszystkim, dokonywania wielkich czynów.
Król Francji Ludwik IX zapisał się w historycznych książkach jako szlachetny i sprawiedliwy władca, mecenas sztuki, zacięty wojownik, ale przede wszystkim jako święty. Jest archetypem katolickich monarchów średniowiecznej epoki.

Młodość
Ludwik, urodzony w 1215 roku, odziedziczył tron Francji bardzo wcześnie – mając zaledwie 12 lat. Ze względu na wyjątkowo młody wiek nie mógł od razu sprostać wymaganiom związanym ze sprawowaniem władzy. Do momentu, kiedy osiągnął 21 lat, rządy w jego zastępstwie sprawowała matka przyszłego świętego. W latach dorastania król Ludwik nabywał wiele niezbędnych umiejętności. Najważniejszej lekcji udzieliła mu jednak jego dobra matka – nauczyła go, jak zostać świętym.
Królowa Blanche traktowała wiarę katolicką bardzo poważnie i zaszczepiła synowi głęboką pobożność. Ponoć powiedziała kiedyś młodemu Ludwikowi: „Kocham Cię mój drogi synu, tak bardzo jak matka może kochać swe dziecko; ale wolałabym Cię widzieć martwego na ziemi niż popełniającego grzech śmiertelny.” Wpływ matki skłonił króla do poszukiwania prawdziwej świętości, zamiast do budowania życia jedynie na filarach władzy.

Monarchia
Po objęciu pełnej władzy monarszej król Ludwik postanowił zrealizować swój osobisty cel – uczynienie Francji jednym z najważniejszych królestw chrześcijańskich. Jednym z pierwszych działań, które podjął jako król stała się budowa klasztoru. Sprowadził z Ziemi Świętej wiele świętych relikwii, co ożywiło życie zakonne w całym królestwie.
Był także mecenasem sztuki. Zlecił budowę świątyń godnych przywiezionych relikwii, między innymi Saint Chapelle – jednego z najpiękniejszych istniejących do dziś przykładów architektury gotyckiej.

Świętość
Życie świętego Ludwika obfituje w wiele fascynujących wydarzeń. Chciałbym jednak skupić się na jego niezwykłej świętości.
Króla Ludwika cechowała wielka miłość dla ubogich i chorych. Troszczył się o swoich ułomnych podopiecznych z ogromną pokorą i współczuciem, wspierając szpitale i instytucje charytatywne, które często odwiedzał także osobiście. Franciszek Salezy w liście do swojej duchowej córki tak pisze o miłości króla Ludwika:
Córko moja, takie poświęcenie jest o tyle bardziej chwalebne niż jałmużna! Cóż za wzruszenie mnie ogarnia! Oto święty Ludwik, jeden z największych królów, wypełnia swój obowiązek, służąc ubogim w ich własnych domach, zapraszając kilku z nich do wspólnego spożycia wieczerzy przy jego własnym stole, sam często w miłosnej pokorze zadowalając się resztkami pożywienia. W czasie swoich częstych wizyt w szpitalach wybierał chorych najbardziej dotkniętych odrażającymi chorobami, wrzodami i klęcząc z gołą głową nad nimi, ujrzawszy w nich Zbawiciela, pielęgnował ich rany z czułością kochającej matki.
Ludwik umiłował modlitwę, zwłaszcza Mszę Świętą. Uczestniczył codziennie we dwóch, a w czasie podróży asystowali mu kapłani śpiewający liturgię godzin.
Zdarzyło się kiedyś, że król po stoczonej bitwie trafił do niewoli, gdzie odmawiał nieszpory. Towarzyszyło mu dwóch kapłanów. Modlili się do Boga razem z królem i czytali Pismo Święte. Atmosfera była przepełniona pokojem, czystością i skupieniem – jak w czasie rekolekcji.
Święty król wraz ze swoją wierną żoną Małgorzatą wychował jedenaścioro dzieci. Ostatnie instrukcje przekazane najstarszemu synowi ujawniły męski charakter świętego. Nie ma tu miejsca na przytoczenie całego tekstu, zacytuję tu zatem jedynie jego fragment.
Najpierwszą rzeczą, jaką ci polecam, miły synu, jest serdeczna miłość Boga, albowiem bez niej nie ma zbawienia. Jeśli miałbyś kiedykolwiek zamiar popełnić grzech śmiertelny, bądź raczej gotów dać sobie poobcinać wszystkie członki i stracić życie wśród najokropniejszych męczarni.
Jeśli Bóg ześle na ciebie zmartwienia i choroby, dziękuj Mu za to i pomyśl, że dzieje się to dla twego dobra i że zasłużyłeś na gorsze kary, służąc Mu źle i działając częstokroć przeciw Jego woli; jeśli zaś Bóg ześle na ciebie coś dobrego, bądź Mu wdzięczny i strzeż się, aby nie popaść w pychę lub inną jaką zdrożność, gdyż wielki to grzech odwdzięczać się złym za dobre.
W czasach, które wydały wspaniałych i świętych władców, król Ludwik był bez wątpienia jednym z największych. Jego pokora, miłość do Chrystusa i Jego Kościoła, jego sprawiedliwy sposób sprawowania władzy oraz ofiarność wobec poddanych, zostawiają nam przykład świętości godnej naśladowania.
Stare powiedzenie mówi, że władza korumpuje. Mimo to, św. Ludwik, posiadając wielką władzę i ogromne bogactwa, nie poddał się złu i pokazał, że można być dobrym przywódcą – zwyciężając w ten sposób w walce z diabłem.
W obecnych czasach potrzebujemy przywódców i mężów stanu na wzór króla Ludwika – bezinteresownych mężczyzn, którzy inspirowani wiarą, realizują wolę Boga, a nie własną.
W jaki sposób możemy wykorzystać nam dane dary Boskie? Jak można wykorzystać swoje – być może małe, ale wciąż przecież ważne – talenty na rzecz prawdy i sprawiedliwości?

The Catholic Gentleman
http://catholicgentleman.net/2013/08/25 ... of-france/

http://www.pch24.pl/swiety-dzentelmen-- ... 135,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 17 mar 2014, 18:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/7514/Sk ... rdynalowie

Skąd się wzięli kardynałowie?
2014-01-12 14:29

Aby zrozumieć, dlaczego biskupa Rzymu wybierają kardynałowie i skąd wzięła się forma ich wyboru oraz nazwa, należy cofnąć się do przełomu milenium. W ciągu stu trzydziestu lat na przełomie tysiącleci wybory papieża zmieniły się całkowicie. Dotychczasowych elektorów - lud i duchowieństwo Rzymu - zastąpili kardynałowie: reprezentanci Kościoła - co ciekawe, nie tylko rzymskiego. Pomysł narodził się w murach opactwa Cluny i choć nie okazał się do końca skutecznym sposobem zażegnania kryzysu dotychczasowych elekcji, wniósł do wyborów papieża nową cechę - uniwersalizm.
W pierwszym tysiącleciu elektorami papieża byli lud i duchowieństwo Rzymu. Reguła "dal clero e dal popolo", która przyjmowała różne formy, okazała się niewystarczająca: podatna na ingerencję cesarzy w wybór biskupa Rzymu i korupcję. Co więcej, zdarzało się, że imperatorzy sami wskazywali papieża, nie oglądając się na starożytną formę. Pod koniec X wieku było jasne: reguły wyboru papieża muszą być zmienione. Zaczęły się starania o wolność Kościoła rzymskiego w wyborze swojego biskupa.
Gdzie znaleźć początek reformy? Chyba podczas pontyfikatu Leona IX, bo to od niego wszystko się zaczęło.
Sam jego wybór w 1048 roku pokazywał skalę kryzysu. Po śmierci Damazego II, cesarz Henryk III po prostu desygnował na papieża wybranego przez siebie kandydata. Był nim Niemiec, Bruno, hrabia Egisheim-Dagsburg, biskup Toul. Wybór przyjął, ale pod warunkiem, że ten wybór zostanie potwierdzony "dal clero e dal popolo".
Rzeczywiście, lud rzymski wybrał go papieżem. Bruno zaakceptował więc wybór, przyjmując imię Leona IX. Nowy papież chciał zreformować Kościół, wzorując się na zasadach benedyktynów z Cluny. Pierwszym zadaniem było uregulowanie relacji między Cesarstwem a papiestwem. W literaturze tę reformę nazwano "liberta' della Chiesa", wolność Kościoła.
Krok pierwszy - "ludzie papieża Leona"
"Epoka kardynałów" zaczęła się tak: papież Leon zaprosił do Rzymu siedem osób, najświatlejszych ludzi ówczesnego Kościoła, z całej Europy. Wszyscy byli benedyktynami. Wszyscy oni, z wyjątkiem jednego, wkrótce zostali kardynałami. Ale "kardynał" nie znaczyło jeszcze wówczas "wybierający papieża".
Kim byli wówczas kardynałowie? Ta funkcja oznaczała tyle co "odpowiedzialny za dany Kościół", współpracownik biskupa. Z biegiem lat, papieże wyznaczali spośród biskupów, księży i diakonów swych najbliższych współpracowników, i to właśnie współpracownicy biskupa Rzymu byli "kardynałami".
Pomysł papieża Leona polegał więc na tym, aby do kręgu kardynałów - współpracowników wprowadzić osoby o wielkich horyzontach, wielkiej duchowości, nie tylko z Rzymu, a z całej Europy. W ten sposób, między duchownymi rzymskimi znalazły się osoby spoza Rzymu, reprezentanci całego Kościoła. Mocno powiało uniwersalizmem.
Pierwszym owocem reformy było potwierdzenie prymatu Piotra (co w konsekwencji było jednym z czynników wielkiej schizmy w 1054 roku). Ale pełnej wolności Kościół w Rzymie jeszcze nie uzyskał.
Krok drugi - kardynałowie-biskupi odpowiedzialni za wybór papieża
W 1058 roku doszło do pierwszej schizmy, której przyczyną było "spotkanie" starej tradycji z nową reformą. Po śmierci papieża Stefana IX, papieżem wybrano kandydata z rzymskiej rodziny Tuscolo, popieranego przez lud rzymski. Ale Pier Damiani, jeden z kardynałów, "człowiek papieża Leona" i co najważniejsze - biskup Ostii, odmówił konsekracji biskupiej elekta. A to biskupi Ostii tradycyjnie konsekrowali kandydata na papieża, bo wówczas - inaczej niż dziś - papieżami lud zwykle wybierał duchownych nie będących jeszcze biskupami. I to od biskupa Ostii zależały tradycyjnie "ważność", "dopełnienie" wyboru.
Dlaczego Piotr Damiani, a z nim wszyscy kardynałowie-reformatorzy uznali wybór za nieważny? Bo zgodnie z przysięgą daną poprzedniemu papieżowi, nie mogli uznać elekcji bez obecności choćby jednego z nich, a nieobecny był wówczas Hildebrand. Po jego powrocie, kardynałowie-reformatorzy, we własnym gronie, wybrali papieża Mikołaja II. To był pierwszy w historii papiestwa wybór dokonany przez kardynałów.
Może dziwić fakt, że wyboru dokonała grupa pięciu osób, bez wymaganego przez tradycję poparcia ludu i duchowieństwa Rzymu. Ale to ten wybór był kanoniczny. Mikołaj II musiał jednak uregulować sprawę wyborów papieża.
Dekret "In nomine Domini" powstał w 1059 roku. Określał, że wybór papieża przebiega w trzech fazach: w pierwszej, to kardynałowie-biskupi wybierają papieża, w drugiej, dołączają do nich kardynałowie-prezbiterzy i kardynałowie-diakoni, jednak tylko dla konsultacji i akceptacji. W końcu, w trzeciej fazie, lud i reszta duchowieństwa Rzymu mieli zaaprobować wybór. Aczkolwiek dekret nigdy nie został w pełni zrealizowany w praktyce, miał jedną ważną konsekwencję: elektorami biskupa Rzymu byli odtąd kardynałowie, przestali nimi być lud i duchowieństwo Rzymu.
Skutki reformy widzimy i dziś: papieża wybierają kardynałowie. Są nimi reprezentanci całego Kościoła, którzy wraz z nominacją kardynalską stają się częścią duchowieństwa Rzymu. To dlatego każdy kardynał posiada w Rzymie swój kościół tytularny. W ten sposób, starożytna tradycja, że to duchowni Rzymu wybierają papieża, została... zachowana.
Krok trzeci - wszyscy kardynałowie elektorami papieża
Po stu latach okazało się, że praktyka sama "udoskonaliła" zapisy dekretu. Papieże byli wybierani już przez wszystkich kardynałów, nie tylko kardynałów-biskupów, przestały również istnieć trzy fazy wyboru. Procedura wyboru została doprecyzowana podczas Soboru Laterańskiego III. To pierwszy sobór w dziejach Kościoła, który zajął się elekcją papieską.
Dokument różnił się od dekretu "In nomine Domini" tylko w dwóch sprawach: po pierwsze grono elektorów zostało rozszerzone na wszystkich kardynałów, wyłączono też całkowicie udział "clero e popolo". Po drugie, ustanowiono większość 2/3 potrzebnych do wyboru głowy Kościoła, a nie jednomyślnie, jak dotychczas. Te dwie trzecie, z ciągłymi drobnymi modyfikacjami (ostatnia weszła w życie niedawno), obowiązują po dziś dzień.

Ks. Przemysław Śliwiński (KAI) / Rzym / KAI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 22 mar 2014, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/01/19 ... or-papiez/

Święty inkwizytor, papież
Posted by Marucha w dniu 2014-01-19 (niedziela)

Obrazek

Inkwizytor, „religijny fanatyk” zwalczający reformację, Turków i zabytki starożytności – tak „życzliwi” Kościołowi autorzy próbowali odmalowywać portret wielkiego Piusa V. Światło nadprzyrodzonej wiary pozwoliło mu kierować łodzią Kościoła pewną ręką, co w szczególności przeszkadza krytykom propagującym dziś czarną legendę świętego papieża.
Michele Ghislieri urodził się 17 stycznia 1504 roku w Bosco na północy Italii. Pochodził z ubogiej rodziny, podobnie jak wielu innych wybitnych teologów, duszpasterzy, papieży i książąt Kościoła. W wieku 14 lat wstąpił do zakonu dominikanów, w 1528 roku – mając 24 lata – przyjął święcenia kapłańskie. Pełnił funkcje wykładowcy w jednym z konwentów, później przeora w Vigevano, Soncino i Albie.
W 1542 roku rozpoczął pracę dla trybunału inkwizycji w Pawii, 8 lat później został mianowany inkwizytorem diecezji Como na północy Włoszech, gdzie skutecznie zwalczał błędy zagrażające zbawieniu dusz. Wzrastając w cieniu herezji, która zdobywała sobie coraz to silniejsze pozycje tak w Niemczech, jak i w Italii, o. Ghislieri poświęcał szczególne wysiłki zachowaniu autentycznego depozytu wiary. Sukcesy w tym zakresie przyniosły późniejszemu papieżowi kolejne zadania, tym razem powierzane już przez Wielkiego Inkwizytora Rzymskiej Inkwizycji – kard. Giovanniego Pietro Carafę, późniejszego Pawła IV. To właśnie Michele Ghislieri OP przesłuchiwał i skazał jednego z liderów reformacji we Włoszech, benedyktyna Giorgio Rioliego, straconego w 1551 roku za herezję. W tym samym roku o. Ghislieri został komisarzem generalnym Rzymskiej Inkwizycji.
Niedługo po objęciu Stolicy Piotrowej przez kardynała Carafę – który przyjął imię Pawła IV – o. Ghislieri otrzymał nominację biskupią. Sakrę przyjął 14 września 1556 roku, później służąc dobru dusz i obronie wiary w diecezjach Nepi i Sutri, a następnie w Mondovii. W marcu 1557 został kreowany kardynałem, w grudniu kolejnego roku został także najwyższym inkwizytorem, następnie sekretarzem Świętego Oficjum.
Kardynałowie zebrani na konklawe po śmierci Piusa IV dzięki zaangażowaniu św. Karola Boromeusza wskazali właśnie na kard. Ghislieriego. Wybór został dokonany po blisko 15 głosowaniach, w których regularnie pojawiało się nazwisko przyszłego papieża. Tiara spoczęła na skroniach Piusa V 17 stycznia 1566 roku – dokładnie w dniu jego urodzin. Od rozpoczęcia tego wielkiego pontyfikatu mija dziś więc 448 lat.
Upowszechniając ortodoksyjną teologią Pius V wskazał na Akwinatę, ogłaszając go doktorem Kościoła i nakazując publikację wszystkich jego dzieł. Papież, przywiązany do obrony wiary nieskażonej błędami epoki, nie zawahał się przed wystąpieniem przeciwko grupie francuskich hierarchów ulegającej hugenotyzmowi. Potępił tezy Michała de Bay, chcącego podkopać gmach scholastycznej teologii.
Staraniem papieża wydano pierwszy powszechny katechizm, a także poprawione i ujednolicone (a nie „zreformowane”!) księgi liturgiczne. Księgi, których teksty w sposób precyzyjny wskazywały na właściwy sens chrześcijańskiej liturgii, wbrew liturgicznym „reformatorom” usuwającym wskazania na Ofiarę Mszy świętej, obcowanie świętych, sakramentalne kapłaństwo, pokutę czy treści wskazujące na hierarchiczny charakter Kościoła.
Na kartach bulli „Qou primum” przestrzegał przy tym, by duchowni nie „dopuszczali myśli o wprowadzaniu do odprawiania Mszy św. jakichkolwiek ceremonii lub recytowania jakichkolwiek innych modlitw, niż te zawarte w Mszale”.
Pius V zdecydowanie występował przeciwko próbom ograniczenia papieskiego autorytetu i władzy, nie zawahał się także ekskomunikować Elżbiety I, zwalniając jej poddanych z obowiązku posłuszeństwa. Zdecydowanie występował przeciwko zagrożeniu ze strony mahometan, zapowiadających zmiażdżenie katolickich państw basenu Morza Śródziemnego. Sojusz zawiązany z Hiszpanią, Maltą, Sabaudią, Wenecją i Genuą przyniósł zwycięstwo pod Lepanto, zażegnujące na pewien czas zagrożenie ze strony Turków.
Już jako kardynał sprzeciwiał się korupcji i nepotyzmowi, nie cofając się przed wystąpieniem przeciwko ówczesnemu biskupowi Rzymu. Ostro zwalczał rozluźnienie dyscypliny wśród duchowieństwa i nadużycia rzymskiej administracji. Według dzisiejszych krytyków, chciał uczynić z Rzymu „wielki klasztor”, a jego przykład porywał tak duchownych, jak i mieszkańców Wiecznego Miasta.
Umarł w opinii świętości 1 maja 1572 roku. W stulecie narodzin dla Nieba został kanonizowany przez Klemensa X. Historia świętości, zwłaszcza w tym przypadku, okazuje się być „niepoprawna” politycznie.

Michał W. Bieleński

http://www.pch24.pl/swiety-inkwizytor-- ... 552,i.html

Św. papież Pius V nie miał szczęścia do współczesnych reformatorów Kościoła.
Jego bulla głosiła:
„Lud żydowski będąc na początku depozytariuszem słowa Bożego, uczestnicząc w niebieskich tajemnicach i przewyższając w łasce i godności inne ludy, później upadł ze swojej wywyższonej pozycji z powodu swojej niewierności, jako że w okresie swojego rozkwitu niewdzięcznie i zdradziecko skazał swojego Zbawiciela na niegodną i hańbiącą śmierć (…)”.
Kto dziś w ogóle bierze pod uwagę powyższe słowa? Przecież Neokościół już nie uważa żydów za sprawców Ukrzyżowania. Winni jesteśmy “my wszyscy”.
Jego modlitwa za żydów jest dziś przemilczana, lub kompletnie przeinaczana i przekłamywana.
Jego nakazy, aby nie prowadzić z żydami żadnego “dialogu” i żadnych rozmów teologicznych, a kontakty z nimi ograniczać do absolutnego minimum, są dziś ostentacyjnie deptane, choćby przez wprowadzenie skandalicznego “Dnia (a później Tygodnia) Judaizmu”.
Msza Święta tzw. Trydencka, kanonizowana po wsze czasy przez Piusa V, utrudnianie odprawiania której, bądź jej zmienianie, było obłożone przezeń groźbą klątwy, dziś wymaga specjalnego, niechętnie udzielanego – a częściej odmawianego – pozwolenia.
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 23 mar 2014, 16:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/03/22 ... ina-lutra/

Luter wszystko to czynił, co zarzucał kapłanom i mnichom Kościoła. Rozerwał Chrześcijaństwo, tworząc Luterstwo, które rzekomo miało być tym czystym, właściwym odłamem Chrześcijaństwa. Moim zdaniem rację ma profesor Koneczny, że Luterstwo to nie jest religia chrześcijańska, ale religia żydowska dla Chrześcijan. Dziś widać to już bardzo wyraźnie. Luterstwo to efekt żydowskiego uderzenia w Kościół Katolicki.

Kopia artykułu:

Rozpusta Marcina Lutra
Posted by Marucha w dniu 2014-03-22 (sobota)

Obrazek

W moich poprzednich artykułach, analizujących życie Lutra, wspomniałem jedynie o występkach, które plamią najwznioślejsze partie ludzkiej duszy. Według niezmiennego prawa Boskiej Opatrzności godność duszy jest jednak najbardziej chłostana przez bunt ciała. Człowiek, który udaje równego Bogu, upada niżej jeszcze, niźli bezrozumne zwierzę.
Luter jest smutnym historycznym przykładem tej Boskiej kary. W 1521r. pewne pozostałości jego katolickiego ukształtowania zainspirowały w nim słowa wypowiedziane do George’a Spalatin’a (jednego z mnichów Zakonu Augustynów, do którego należał także Luter): „Dobry Boże! Czyż mieszkańcy Wittenbergi chcą zobaczyć nawet ożenek mnicha? Aliśći, nie uda im się narzucić mi kobiety… Wytrwaj w pokoju i nie poślubiaj żadnej, a nie padniesz ofiarą cielesnych udręk”.
Niemoralne życie
A jednak z upływem lat jego nowe doktryny rozwiewały wcześniejsze dobre intencje. W 1525 r. pojawiły się informacje, że Luter w wieku 41 lat poślubił Katarzynę von Bora, zakonnicę – apostatkę z zakonu Cystersów. Reformator natychmiast zdecydował się na ożenek, by uciąć potok złośliwych pomówień.
Problem w tym, że plotki miały w tym przypadku konkretne podstawy. W 1525 r., w liście do John’a Rühel’a, radnego Mansfeldu i jednego z głównych herezjarchów, potwierdził je sam Luter: „Mimo diabła, jeślim o siłach, poślubię moją Katarzynę nim umrę.” Małżeństwo to wywarło złe wrażenie na jemu współczesnych i popierających jego idee. Luter zauważył to, stwierdzając: „Z powodu mojego ożenku stałem się tak nikczemny, że aniołowie musieli się śmiać, a diabły płakać. Świat szydzi ze mnie, jakom niecnym i diabelskim dziełem Boga.”
Tak naprawdę, haniebne życie Lutra zaczęło się na długo przed jego ożenkiem, jak możemy wydedukować z tego listu napisanego w 1522 roku do Spalatin’a: „Dalej, gdy piszesz mi o tym, dlaczego powinienem się ożenić, ani nie jestem zaskoczony ani przekonany, jako że [jak twierdzisz] już jestem sławnym kochankiem…”
„Prosiłeś mnie o przykład, tu podaję ci jeden solidny: chociaż mam trzy żony, kocham je tak bardzo, że mógłbym nawet zrezygnować z dwóch, aby mogły być szczęśliwe z innymi mężczyznami… Teraz widzisz, jak okropnym mężem byłby ten, którego nazwałeś kochankiem.”
W liście do Camerariusa, Melanchton utrzymywał: „Luter był niebywale frywolnym człowiekiem. Zakonnice, które uwalniał z zakonów, zastawiały na niego różnego rodzaju pułapki, aby go uwieść. Jego częste schadzki z nimi, nawet silniejszego i bardziej szlachetnie usposobionego mężczyznę przyprawiłyby o rumieńce.”
Nie trudno zatem wyobrazić sobie nikczemne życie byłego zakonnika, otaczającego się w kręgach kobiet, które złamałyby nawet mężczyzn o silniejszym moralnym ukonstytuowaniu. Znajdujemy tego przykłady w niektórych listach Lutra pisanych po jego ekskomunice w 1521 r. Opuścił wówczas Wormację i udał się do Warburga, gdzie książę zaoferował mu azyl. Zamiast pokutowania, nieszczęsny zakonnik oddał się próżniactwu i grzechowi. 13 lipca 1521r. pisze do Melanchtona: „Oto jestem, niebaczny i zatwardziały w bezczynności, o zgrozo! Przestałem się modlić i troszczyć o Kościół Boży, gdyż moje ciało płonie niezłomnie obezwładniającym ogniem. Krótko mówiąc, moja dusza winna spłonąć, a zamiast tego moje ciało wypala libido, opieszałość, inercja i indolencja.”

Opilstwo i obżarstwo
Rzadko kiedy rozpustnemu życiu nie towarzyszy profuzja na stole jadalnym. Także w przypadku Lutra, gorączka cielesnego pożądania stymulowana była pijactwem i nieumiarkowaniem przy stole. Bywał w karczmach i brał udział w różnych zawodach pijackich, które zwykle wygrywał. Napisał w 1540 r. do Katarzyny: „Jadam jak artysta i piję jak Niemiec, niech będzie Bóg pochwalony!”
25 lipca 1534 roku, napisał do niej: „Wczoraj zbytnio sobie pofolgowałem, a potem zmuszono mnie do śpiewania. Wypiłem za dużo i żałuję tego. Wiem już, że powinienem był wypić mniej, zważając nadto na dobre trunki, jakie mam w domu oraz piękną żonę… Spisałabyś się, wysyłając mi, najczęściej jak to możliwe, niektóre z moich win i twoich piw.”
Będąc w Warburgu, 14 maja 1544r. napisał: „Spędzam tu cały dzień na gnuśności i pijaństwie.” Kiedy pojawił się w Erfurcie (19 X 1522), nie robił nic prócz „picia i wrzeszczenia, jak w zwyczaju” – pisał Melanchton, który był tamże obecny jako świadek wybryków reformatora. Brak umiaru załamał go na zdrowiu. 15 stycznia 1531r. pisał do Linka: „Bólu głowy spowodowanego starym winem, jaki dopadł mnie w Koburgu, jeszczem uleczyć nie zdołał piwem wittenberdzkim.”
Przyjaciel, Jerome Weller, radził się Lutra jak poradzić sobie z pokusami diabła. 6 XI 1530 Luter odpowiada mu: „Gdy diabeł cię nęka, poszukaj towarzystwa przyjaciół lub używaj trunków frywolniej, żartuj i płataj psoty albo znajdź coś co cię zabawi. Czasem potrzebujemy wypić więcej, zabawiać się wzajemnie – bądź nawet czynić pewne grzechy jako wyraz nienawiści i pogardy wobec diabła, tak, aby nie pozostawić mu miejsca na wzbudzanie skrupułów w naszych sumieniach wobec rzeczy tak błahych”.
„Tak więc jeśli diabeł mówi ci: ‘Nie pij!’ musisz odpowiedzieć: ‘Właśnie dlatego, że zakazujesz, będę pił więcej w imię Jezusa Chrystusa’. Zawsze musisz czynić odwrotnie do tego, co diabeł zakazuje. Jak myślisz, dlaczego ja piję moje wino niezmieszane, beztrosko gaworzę i jem obficie, jeśli nie po to, by dać wyraz pogardzie, jaką żywię dla szatana i robić mu na złość – temu, który również chce mną pogardzić i robić mi wbrew?… Musimy zmieść sprzed naszych oczu i serc cały Dekalog, my, którzy jesteśmy tak dręczeni przez diabła.”
Reformator udzielał tychże porad tak konsekwentnie, że wiece, które organizował w celu zdecydowania o najistotniejszych zagadnieniach doktrynalnych i etycznych, odbywały się pośród swawolnego picia i jedzenia.
W poranek po śmierci Luter został znaleziony na podłodze z napuchniętym od jedzenia i picia brzuchem. Poprzedzającej nocy sławetny reformator wstał od stołu “wielce przepełniony zagranicznymi winami i egzotycznym jedzeniem.”
Odszczepieniec, który udawał chrześcijańskiego reformatora, zakończył swój żywot jako żarłoczny i ordynarny libertyn. W hierarchii zbuntowanych aniołów, Luter – pomimo usiłowań jego przyjaciół – zajmuje najniższą pozycję, najbliżej bagna i brudu.

Fr. Leonel Franca, S.J.
tłum. Maria Kozioł

http://www.myslkonserwatywna.pl/religia ... ina-lutra/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 26 mar 2014, 12:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/03/25 ... panskiego/

Dziś Święto Zwiastowania Pańskiego
Posted by Marucha w dniu 2014-03-25 (wtorek)

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, dawniej nazywana świętem Zwiastowania N.M.P. obchodzona dorocznie 25 marca, przypomina nam o tym wielkim zdarzeniu, od którego rozpoczęła się nowa era w dziejach ludzkości.
Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, niewiasty z Nazaretu, by zwiastować Jej, że to na Niej spełnią się obietnice proroków, a Jej Syn, którego pocznie w cudowny i dziewiczy sposób za sprawą Ducha Świętego, będzie Synem samego Boga. Fakt, że uroczystość ta przypada często w trakcie Wielkiego Postu uzmysławia nam, że tajemnica Wcielenia jest nierozerwalnie związana z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Obrazek

Początki tej uroczystości są nadal przedmiotem dociekań. Najprawdopodobniej nie została ona wprowadzona jakimś formalnym dekretem władzy kościelnej, ale wyrosła z refleksji nad wydarzeniem tak szczegółowo przedstawionym na kartach Ewangelii.
Uroczystość Zwiastowania zaczął najpierw wprowadzać Kościół Wschodni już od wieku V. Na Zachodzie przyjęło się to święto od czasów papieża św. Grzegorza Wielkiego (+ 604). Najstarszym świadectwem tego święta na Wschodzie jest homilia Abrahama z Efezu, wygłoszona najprawdopodobniej w Konstantynopolu pomiędzy latami 530-550. Święto w Konstantynopolu potwierdzone jest w VI w., w Antiochii pod koniec VI w., w Jerozolimie w I połowie VII w. Na Zachodzie natomiast potwierdzenie znajdujemy w VII w. (Rzym i Hiszpania).
W swoich początkach uroczystość ta miała wysoką rangę, gdyż była uważana za święto Pańskie. Akcentowano nie tylko moment zwiastowania, co wcielenia się Chrystusa Pana, czyli pierwszy akt Jego przyjścia na ziemię i rozpoczęcia dzieła naszego zbawienia. Tak jest i dotąd.
Z czasem lud nadał temu świętu charakter maryjny, pierwszą osobą czyniąc Maryję jako “błogosławioną między niewiastami”, wybraną w planach Boga na Matkę Zbawiciela rodzaju ludzkiego. Liber Pontificalis papieża św. Sergiusza I (687-701) poleca, aby w święto Zwiastowania, podobnie jak w święto Ofiarowania Pana Jezusa, Narodzenia i Zaśnięcia Maryi wychodziła procesja z litanią z kościoła św. Hadriana do bazyliki Matki Bożej Większej. O święcie Zwiastowania wspominają synody w Toledo (656) i w Trullo (692). We Francji na ten dzień była przeznaczona osobna, bardzo piękna procesja.
Wiadomo także, że już w IV wieku w Nazarecie powstała bazylika Zwiastowania. Wystawił ją bogacz żydowski, Józef z Tyberiady, który przeszedł na chrześcijaństwo. Wybudował on kościół na miejscu, gdzie według podania miał stać domek świętej Rodziny. W roku 570 nawiedza tę bazylikę i opisuje pielgrzym, Antoni z Piacenza. Przetrwała ona do wieku XI. Krzyżowcy na jej miejscu wystawili o wiele większą i bardziej okazałą. Ta z kolei przetrwała aż do roku 1955, kiedy to franciszkanie wystawili nową, obecnie istniejącą świątynię. W odległości ok. 200 metrów od niej znajduje się kościół św. Józefa. W wieku VI stał na tym miejscu kościół Matki Bożej Karmiącej. W pobliżu tego znajduje się także synagoga, zbudowana na miejscu tej, w której Chrystus często przebywał i nauczał. Pamiątką najpewniejszą z czasów Maryi jest jej Studnia, jedyna zresztą w Nazarecie. Na tym miejscu stał kiedyś kościół poświęcony św. Gabrielowi, aniołowi.

Obrazek
Bazylika Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie


Nie mamy również pewności, dlaczego na obchód tajemnicy Zwiastowania wybrano właśnie dzisiejszy dzień. Najczęściej podaje się wyjaśnienie wiążące 25 marca z dniem, w którym celebrujemy Narodzenie Pańskie – 25 grudnia, a zatem datami, które dzieli dokładnie 9 miesięcy. Współcześni badacze genezy święta Zwiastowania wykluczają jednak ten element. Chrześcijanie pierwszych wieków przywiązywali wielką wagę do ostatnich dni marca i początku kwietnia. Związane to było z datą 14 Nizan w Starym Testamencie – ze świętem Paschy. Prawdopodobnie dlatego właśnie w ostatnich dniach marca wspominano moment Zwiastowania – początku Życia, które przez mękę, śmierć i z martwych powstanie odnowiło wszechświat.
Powszechnie posługujemy się dwiema modlitwami, które upamiętniają moment Zwiastowania. Są to “Zdrowaś Maryjo” i “Anioł Pański”.

Pozdrowienie Anielskie. Modlitwa ta składa się z pozdrowienia archanioła, z radosnego okrzyku św. Elżbiety i z modlitwy Kościoła. Na słowach pozdrowienia Gabriela – “łaski pełna” – Kościół oparł wiarę w Niepokalane Poczęcie Maryi. Skoro bowiem Maryja była pełna łaski, to nie mogła jej nigdy być pozbawiona. Słowa św. Elżbiety: “Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego” zawierają część pozdrowienia anioła (Błogosławionaś Ty między niewiastami). W ten sposób św. Elżbieta jakby chciała podkreślić, że znana jest jej tajemnica Zwiastowania, że w imieniu wszystkich niewiast świata winszuje Maryi tak wielkiej godności.
Do wieku XVI odmawiano w Kościele tylko słowa anioła i Elżbiety. Papież św. Pius V oficjalnie wprowadził resztę słów, które do dnia dzisiejszego odmawiamy. Modlitwę Pozdrowienia Anielskiego odmawiały miliony wiernych i wielu świętych wielekroć na dzień. Do jej rozpowszechnienia przyczyniło się również “nabożeństwo trzech Zdrowaś”. Propagowało je wielu świętych, jak np. św. Leonard z Porto Maurizio (+ 1751), św. Alfons Liguori (+ 1787) i św. Jan Bosko (+ 1888). Jedni rozpowszechniali to nabożeństwo dla uproszenia sobie trzech cnót: wiary, nadziei i miłości; inni dla zachowania potrójnej czystości – niewinności, czystości, celibatu; inni wreszcie dla uproszenia sobie łaski dobrej śmierci i zbawienia duszy.
Do liturgii Pozdrowienie Anielskie zostało wprowadzone w formie antyfony do Mszy świętej w IV Niedzielę Adwentu w wieku XII. Najwięcej jednak do rozpowszechnienia Zdrowaś Maryjo przyczyniła się praktyka odmawiania różańca świętego, gdzie tę modlitwę powtarza się aż 150 razy.

Anioł Pański. Historia tej modlitwy sięga wieków średnich, kiedy to biciem dzwonów wyznaczano trzy pory dnia: rano, południe i wieczór. Z powodu braku zegarów był to zwyczaj bardzo praktyczny. Przez pobożne odmawianie tej modlitwy, przypominamy sobie scenę Zwiastowania i to, co się w niej dokonało.
Paweł VI w Adhortacji apostolskiej Marialis cultus tymi słowami zachęca do odmawiania tej modlitwy:
“Gdy chodzi o modlitwę Anioł Pański, to chcemy jedynie powtórzyć naszą zachętę, prostą, lecz gorącą, aby zwyczajowe odmawianie tej modlitwy zostało zachowane. Mimo bowiem upływu wieków zachowuje ono swoją siłę i blask. Jest to modlitwa prosta, zaczerpnięta z Pisma świętego”.
Papież sam tę modlitwę codziennie odmawia, często spotykając się przy tej okazji z wiernymi gromadzącymi się na placu św. Piotra, którym po modlitwie udziela błogosławieństwa.
Scena Zwiastowania to jeden z ulubionych tematów malarstwa religijnego. Najdawniejszy wizerunek Maryi – z II w. – zachował się w katakumbach świętej Pryscylli. Maryja siedzi na krześle, przed Nią zaś stoi anioł w postaci młodzieńca, bez skrzydeł, za to w tunice i w paliuszu, który gestem ręki wyraża rozmowę. Podobne malowidło spotykamy z wieku III w katakumbach św. Piotra i Marcelina. Od wieku IV spotykamy Gabriela ze skrzydłami. Ma on w ręku laskę podróżną albo lilię. Na łuku tęczy w bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie wśród dziewięciu obrazów – barwnych mozaik – jest również scena Zwiastowania (z wieku IV). Maryja jest ubrana w bogate szaty i siedzi na tronie w świątyni jerozolimskiej w chwili, kiedy haftowała zasłonę purpurową dla świątyni. Na głowie ma królewski diadem. Nad Maryją unosi się Duch Święty w postaci gołębicy. W pobliżu jest archanioł Gabriel. Podobne ujęcie Zwiastowania w mozaice spotykamy w Parenze (w. IV).
W jednym z kościołów Rawenny spotykamy mazaikę z wieku VI, na której Maryja jest przedstawiona, jak siedzi przed swoim domem i w ręku trzyma wrzeciono. Anioł stoi przed Nią z berłem. Podobną mozaikę spotkamy w bazylice św. Nereusza i Achillesa w Rzymie (w. IX). Na Ewangeliarzu cesarza Ottona I (w. X) i w Sakramentarzu św. Grzegorza (w. X) spotykamy pięknie namalowane barwne sceny Zwiastowania. Podobnie piękne sceny Zwiastowania spotykamy w wieku XII w Ewangeliarzu z Gegenbach, z Hardhausen, św. Hildegardy i w rzeźbie w katedrze w Chartres. Tam również widzimy tę scenę w witrażu. Z wieku XIII pochodzi wspaniała mozaika w bazylice Matki Bożej na Zatybrzu w Rzymie. Scenę Zwiatowania unieśmiertelnili ponadto m.in.: Giotto, Szymon Marcin ze Sieny, Fra Angelico, Simone Martini, Taddeo Bartoli, Masaccio.
Pierwsze wizerunki przedstawiają Maryję na tronie (do w. XII). Sztuka romańska (od w. XII) wprowadza ruch i usiłuje nawet oddać uczucia Maryi. Od wieku XIV Maryja otrzymuje często gałązkę oliwną. Anioł zaś trzyma prawie zawsze laskę podróżną, lilię, berło lub gałązkę oliwną. Maryja bywa przedstawiana w czasie modlitwy (klęcznik), z przędziwem, w domu lub koło domu, rzadko przy studni czy świątyni.

http://sanctus.pl/index.php?doc=168&podgrupa=232


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /