Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 16 lis 2016, 09:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/kultura/315476-100- ... ienkiewicz

100 lat temu zmarł Henryk Sienkiewicz
opublikowano: 2016-11-15 11:16:58+01:00 · aktualizacja: 2016-11-15 17:19:36+01:00


fot. fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP/Wikimedia Commons


We wtorek 15 listopada mija setna rocznica śmierci jednego z najważniejszych pisarzy w historii polskiej literatury, laureata nagrody Nobla, Henryka Sienkiewicza.
Rok 2016, w którym przypada setna rocznica śmierci pisarza (a także 170. rocznica jego urodzin), Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił Rokiem Henryka Sienkiewicza. Także w tym roku powieść Henryka Sienkiewicza ,,Quo vadis” została wybrana jako lektura Narodowego Czytania.
W rocznicę śmierci w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy minister Wojciech Kolarski złożył wiązankę biało-czerwonych kwiatów na grobie autora „Krzyżaków” w krypcie Bazyliki Archikatedralnej w Warszawie pw. Męczeństwa Św. Jana Chrzciciela.

Tego dnia w Vevey prezydent z małżonką, którzy obecnie przebywają w Szwajcarii, złożą kwiaty pod tablicą upamiętniającą pobyt polskiego pisarza w tym kraju.
Henryk Sienkiewicz urodził się 5 maja 1846 roku w Woli Okrzejskiej na Podlasiu. Zmarł 15 listopada 1916 roku w Vevey w Szwajcarii, gdzie został pochowany. Jego prochy zostały sprowadzone do Polski w 1924 roku. Sienkiewicz był pierwszym polskim laureatem Nagrody Nobla, którą otrzymał w 1905 roku „za wybitne osiągnięcia w dziedzinie eposu”.

lap, prezydent.pl

autor: wSumie.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 31 sty 2017, 13:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/03/2 ... apomniana/

Ks. Stanisław hr. Chołoniewski – postać zapomniana
Posted by Marucha w dniu 2016-03-23 (środa)



225 lat temu, 23 marca 1791 roku urodził się w rodzinnym zamku w Janowie k. Winnicy ks. Stanisław hr. Myszka-Chołoniewski h. Korczak, kaznodzieja, myśliciel religijny i polityczny oraz romantyczny powieściopisarz, autor „opowieści niesamowitych”; najmłodszy syn Rafała hr. Myszka-Chołoniewskiego, miecznika koronnego.
W dzieciństwie obumarła go (i jego liczne rodzeństwo) matka, która zginęła w strasznym wypadku (spłonęła żywcem, gdy ogień rozpalony na kominku zajął jej suknię).Ukończył prawo na Uniwersytecie Wileńskim; był świadkiem samobójstwa autora Rękopisu znalezionego w Saragossie – Jana hr. Potockiego (którego znał od dzieciństwa, a wiele lat później, już jako ksiądz, udzielał ostatniego namaszczenia jego synowi); w 1810 roku zaciągnął się do wojska, wystawiając własnym sumptem chorągiew, w której został porucznikiem.
Po opuszczeniu służby wojskowej wstąpił do rosyjskiej służby dyplomatycznej i choć uzyskał godność cesarskiego kamerjunkra, nie zrobił kariery, za to przebywając w Petersburgu wstąpił pochopnie do loży masońskiej Les amis réunis; niestosowność tego kroku wytłumaczył mu dopiero (przebywający w 1816 na Podolu) austriacki redemptorysta (też eks-mason i przed nawróceniem luteranin oraz rozpustnik, trzykrotnie żonaty) i dramaturg romantyczny (autor „tragedii losu”), ks. Zacharias Werner, pod którego wpływem wystąpił z masonerii.
Poznał osobiście Josepha hr. de Maistre’a, Chateaubrianda, Friedricha Schlegla oraz papieża Grzegorza XVI (który mianował go szambelanem); w 1827 roku udał się do Rzymu i wstąpił do seminarium duchownego (święcenia kapłańskie przyjął dwa lata później); uzyskał też doktorat z teologii.
W 1830 zaprzyjaźnił się z bawiącym w Rzymie Adamem Mickiewiczem i wywarł znaczący wpływ na pogłębienie jego religijności (czego wyrazem były arcydzielne liryki religijne poety z tego okresu); Henryka Rzewuskiego namówił natomiast do spisania opowiadanych zrazu tylko Pamiątek Soplicy.
W 1832 roku wrócił na Podole, przebywając głównie w Kamieńcu Podolskim, gdzie od 1842 roku administrował diecezją (władze rosyjskie odmówiły jego zatwierdzenia oraz zablokowały nominację na biskupa, więc obowiązki musiał wypełniać potajemnie; odmówiono mu też paszportu, uniemożliwiając wyjazd na leczenie).
Chwile wolne od pracy apostolskiej nad religijnym odrodzeniem Podola poświęcał literaturze i filozofii; debiutował w Atheneum Józefa I. Kraszewskiego; zalicza się go także do tzw. pentarchii (albo koterii) petersburskiej (H. Rzewuski, M. Grabowski, abp I. Hołowiński), wydającej Tygodnik Petersburski, ale nie uczestniczył w zjeździe w Cudnowie (1841), inaugurującym ów projekt „literackiej kontrrewolucji” (względnie „literackiej Targowicy”), zaś list Michała Grabowskiego do Juliusza hr. Strutyńskiego (adiutanta wojskowego gubernatora Ukrainy i polakożercy, Dymitra Bibikowa, będącego faktycznym adresatem) głoszący zwrot ku panslawizmowi, uznał za „studencką naiwność”.
Jego oniryczno-alegoryczny Sen w Podhorcach (1842) należy do szczytowych osiągnięć prozatorskich polskiego romantyzmu „gotyckiego”.
Jako myśliciel religijny i polityczny był pod wpływem tradycjonalistów i konserwatystów katolickich, na czele z de Maistre’m, zwalczając podobnie jak on oświeceniowy racjonalizm; jako Polak, konserwatysta i patriota podkreślał też, że Polskę zgubili oświeceniowi modernizatorzy, wpatrzeni we francuskich les philosophes i rewolucjonistów oraz szukający poparcia u antykatolickich Prusaków.
Zmarł w 1846 roku; rychło po śmierci zapomniany, został obecnie przypomniany obszernym wyborem pism pt. Filozofia antysalonu (Warszawa 2015) w serii Klasycy polskiej nowoczesności.

Prof. Jacek Bartyzel

http://myslkonserwatywna.pl/ks-stanisla ... loniewski/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 10 mar 2017, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/05/1 ... wca-kujaw/

Jan Kasprowicz – piewca Kujaw
Posted by Marucha w dniu 2016-05-13 (piątek)

Obrazek

Jan Kasprowicz urodził się w dniu 12 grudnia 1860 roku we wsi Szymborze, niedaleko Inowrocławia. Był synem ubogiego chłopa kujawskiego Piotra Kasprowicza i jego żony Józefy z Kloftów. Jego ojciec nie potrafił czytać ani pisać. Janek był najstarszym z czternaściorga rodzeństwa.
W domu panowała bieda, więc od najmłodszych lat spoczywał na nim trud pomagania licznej rodzinie. Poeta często opisywał swoje trudne dzieciństwo. Echo tamtych dni odnajdziemy między innymi w następujących strofach:

Pierwsze lata, kiedy się pobrali,
Szczęście kwitło jak w polu makówki,
Mieli chatę, szkapsko i dwie krówki,
Byli młodzi – siali i sprzątali…
Ale potem – niech się Bóg pożali…
Ciężkie zimy i ciężkie przednówki
I w pierzynie wciąż liczniejsze główki

Już na początku edukacji, dzięki niepospolitym zdolnościom, zwrócił na siebie uwagę nauczyciela Dybały-Dybalskiego i za jego wstawiennictwem oraz przy pomocy innych protektorów mógł się dalej kształcić w pobliskim Inowrocławiu. Z tamtego okresu pochodzi jeden z jego pierwszych utworów pt. „Bądź Polką”. Wiersz był zadedykowany Pelagii, przyjaciółce Janka, córce Andrzeja Dybalskiego.
Ciężkie lata głodu, zimna i nędzy nie potrafiły przygasić w chłopcu wrodzonej miłości do piękna, poezji, rodzimej ziemi oraz chęci do zdobywania wiedzy. Przykładem tej pasji są słowa wierszy plastycznie opisujące urodę przyrody:

Zwykle się kładę z kurami,
A ze skowronkiem się budzę,
Ażeby oczy wykąpać
W złocistej słonecznej strudze.
Wychodzę sobie w koszuli
I na bosaka na ganek
I, pasek ściągając na spodniach,
Patrzę, jak wstaje poranek.
Co tchu się ubieram, na stole
Stawiam bukiecik sasanek,
Świąteczne wnieść każę śniadanie,
Za chwilę uściskam „poranek”.

Mimo wielu przeciwności młody Kasprowicz kształcił się w gimnazjach w Inowrocławiu, Poznaniu, Opolu, Raciborzu. Był przenoszony do kolejnych szkół przymusowo przez pruskie władze, które dyskryminowały go za działalność w tajnych polskich organizacjach. Z niemałym trudem przebrnął do matury w 1884 roku. Egzamin dojrzałości zdał w poznańskim gimnazjum Marii Magdaleny. Dalsze losy zawiodły go na studia do Lipska i Wrocławia. Dojrzałe lata życia spędził w Zakopanem. Nie zapomniał jednak nigdy o swoich korzeniach.
Twórczość poetycką rozpoczął stosunkowo wcześnie, jeszcze w czasach szkolnych, ale pierwsze poważne utwory stworzył w okresie studiów uniwersyteckich („Z chałupy” – 1887). Za jego debiut poetycki uważa się „Poezje” z roku 1889, które rozpoczęły cykl kolejnych publikacji wydawanych w następnych latach.
Kasprowicz był cenionym poetą, którego często porównywano do wieszczów narodowych, chociaż jego poezja odległa była od tematyki narodowo – wyzwoleńczej. Można w niej wyróżnić kilka okresów. W pierwszym fascynował się krajobrazem rodzinnych Kujaw. Oto jeden z wierszy, w którym odnajdziemy opis rodzinnej ziemi:

Co za rozgwar, co za życie w siole!
Jakie zewsząd płyną wonie świeże:
Starzy prawią, dziewki mają krzyże
W bzy, bylice, w bławaty, kąkole.
To Jan święty chrzci wodę w rozdole,
Gasi zielsko, które jadem liże;
Czas sobótki i chłopcy, skry chyże,
Ze snopkami za wioskę, na pole.
I ogniska na przecznicach płoną,
Szumi żyto, rzepik zapach leje,
Gwiazdy świecą, wróżą coś dziewczyny:
Nim rok minie, czyż, w rutę zieloną
Włos przystroi im luby, jedyny?
Spadła gwiazdka, spadłyż i nadzieje?

Część swoich wierszy Kasprowicz stworzył w języku stylizowanym na gwarę kujawską.

Święty Kaźmierz – powracają czajki;
Święty Wojciech – bociany klekocą,
Słońce grzeje, rowy w mlecz się złocą,
Brzmią skowronki, rychłe, polne grajki.
Po murawach dzieci, strzępem krajki
Podkasane, w pasy się szamocą;
Na przyzbicach baby w głos chichocą –
„Eh! kumolu! bajki, żywe bajki!”
Wiosna!… Wiosna wszędy życie budzi!
Jej błękity, słoneczne uśmiechy
I pod chłopskie wciskają się strzechy.
I tu raźniej biją serca ludzi,
Choć się troski za troskami tulą
Do tych piersi pod zgrzebną koszulą.

W tamtym czasie poeta występował jako rzecznik skrzywdzonych i poniżonych. Na tematykę jego twórczości w tym okresie z pewnością wpłynęło chłopskie pochodzenie. W utworach dominowała zatem tematyka społeczna. Podejmował między innymi kwestię chłopskiej biedy . Z tego czasu pochodzi cykl sonetów „Z chałupy” oraz wiersz „W chałupie”.

Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach;
Za chatami krępy sad wiśniowy:
Wierzby siwe poschylały głowy
Przy stodołach, przy niskich obórkach.
Płot się wali; piołun na podwórkach;
Tu rżą konie, ryczą chude krowy,
Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.
Szare chaty! Nędzne chłopskie chaty!
Jak się z wami zrosło moje życie,
Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy…
Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty,
Ale wspomnień, co łzawią obficie-
Hej! Czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!

W kolejnych latach, oddalił się od wiejskiej tematyki. W wierszach pojawiła się fascynacja istotą grzechu, dobra i zła, istnieniem Boga.


Willa „Harenda” – dom Jana Kasprowicza w Zakopanem. Mieszkał tu w latach 1923-1926, do swej śmierci.


W Szymborzu (obecnie dzielnicy Inowrocławia), w domku należącym do siostry poety – Anny Rolirad, w 1926 r. otwarta została Izba Kasprowiczowska.
W 1930 roku społeczeństwo miasta Inowrocławia ufundowało na cześć Jana Kasprowicza piękny pomnik wykonany przez artystę – rzeźbiarza prof. Edwarda Haupta z Poznania. Niestety, w czasie II wojny światowej został zburzony przez hitlerowców.
W 1960 roku w setną rocznicę urodzin Piewcy Kujaw w Inowrocławiu na domu przy ul. Św. Mikołaja 31, została wmurowana tablica pamiątkowa. W domu tym mieszkał na stancji będąc uczniem miejscowego gimnazjum. Po śmierci poety nadano szkole jego imię. W 1966 roku w czterdziestą rocznicę śmierci Jana Kasprowicza społeczeństwo odbudowało zburzony pomnik Kasprowicza ustawiając go na placu przy ulicy Solankowej. Rekonstrukcji dokonał uczeń prof. Edwarda Haupta – prof. Jan Żak.
Rok 2016 jest datą szczególną w Inowrocławiu. W celu upamiętnienia dziewięćdziesiątej rocznicy śmierci poety, Muzeum im Jana Kasprowicza organizuje szereg imprez, które przybliżą historię jego życia, twórczość poetycką oraz związki z Kujawami. W planach są także reprinty „Poezji”, „Bajek, klechd i baśni” oraz „Księgi ubogich”. W Noc Muzeów, w dniu 14 maja, odbędzie się wykład na temat portretu poety namalowanego przez Damazego Kotowskiego. Sylwetkę pisarza i historię powstania obrazu przedstawi pani Janina Sikorska, dyrektor muzeum. W czerwcu, na imieniny Jana, przyjadą do Inowrocławia jego krewni.

Alicja Kuberska
Myśl Literacka, nr 95, maj 2016

Od redakcji: Jan Kasprowicz był od początku XX wieku członkiem Ligi Narodowej, był przyjacielem Romana Dmowskiego, wstąpił także w szeregi Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, a po 1918 udzielał się jako działacz Związku Ludowo-Narodowego.

http://mysl-polska.pl/871


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 22 kwi 2017, 15:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://retropress.pl/tygodnik-illustrow ... ad-polska/

Fredro zadumany nad Polską

Dzieci twórcy „Ślubów panieńskich” i „Zemsty” twierdziły, że ojciec ich miał „wrodzoną skłonność do smutku” i że „melancholia to jeden z głównych rysów jego charakteru”. Sam poeta przyznawał się do chorobliwej drażliwości. Sprawiała ona, że często drobne, niepozorne epizody życiowe urastały do rozmiarów wielkich przykrości i zmartwień, które „sącząc się kropla po kropli zaćmiły nareszcie ów świeży połysk duszy, w którym świat odbija się tak pięknie, a tak nietrwale”. Owa przesadna drażliwość była powodem czterdziestoletniego milczenia Fredry, a piętnastoletniej zupełnej separacji od pióra, zjawisk tym bardziej niezrozumiałych u dawnego żołnierza i pisarza o wielkiej pasji twórczej, że ich przyczyną były dwie surowe, zjadliwe, ale niezbyt wykraczające poza prawa krytyki, recenzje z r. 1835 pióra Wincentego Pola i Seweryna Goszczyńskiego.

Aleksander Fredro

Minio tego smutnego usposobienia, ataków „spleenu” i zgryźliwości, o której rodzina Fredry wspominała, pesymizmu w komediach autora „Dam i huzarów” prawie nie znajdujemy. Przeciwnie, tym nawet różni się silnie od Moliera, którego „Grzegorz Dandin” kończy się bolesnym zwycięstwem wiarołomnej żony, bo u Fredry zawsze nad złem tryumfuje cnota i dobro. Nawet w „Dożywociu”, gdzie nuta melancholii dochodzi nieco do głosu -zwłaszcza w apostrofie Orgona: „Świecie, ty krętaczu stary…”, będącej szczerym odkryciem nastroju psychicznego poety, Fredro zagłusza ją wybornym humorem, kapitalnymi w wesołości dialogami i sytuacjami. „Pod tym względem Fredro – zauważa Boy-Żeleński – jest tu zwycięskim rywalem Moliera, który wesołość swego „Skąpca” osiągnął – i to bardzo względnie za pomocą wkrętów i przybudówek: raz po raz sztuka chyli się w stronę dramatu; podczas gdy u Fredry „Dożywocie”, nie mniej pewnymi strzałami waląc raz po raz w samo centrum, rozwija się z cudowną jednością, logiką i leje się nieprzerwaną strugą humoru”.

Również i bezpośrednie, prywatne wyznania Fredry wskazywałyby na to, że pesymistą nigdy nie był. I w jednym z swych wierszy woła stanowczo: „O nie, czarno nie widzę, ja nie pesymista”, dodając z ironią: „Może też z naszych gruzów ktoś kiedyś skorzysta; – Może z tych Herkulanów odgrzebie ołtarze, – Ale ja krom nadziei wszystko dziś przemażę…”

Wyjątkowo jednak silnie dochodzi do głosu smutek i zgryźliwa ironia Fredry w lirycznych, drobnych utworach, głównie w satyrach, dziś niemal zupełnie zapomnianych. Czasem tylko jego złośliwe epigramaty drukowane są na… kartkach priina-aprilisowych, oczywiście anonimowo, że trzeba dopiero znawcy twórczości autora „Pana Jowialskiego”, by w wierszykach brzmiących:

„Wzorowym się wydajesz w boskiej sztuce Feba,
I słusznie – bo wzór dajesz, jak pisać… nie trzeba”.

lub:

„Oj, źle!… Pókiś cicho siedział,
Jakim jesteś nikt nie wiedział,
Ale kiedyś został posłem,
Każdy już wie, żeś jest osłem…”

by w tych wierszykach odkryć także autorstwo Fredry.

Stwierdziwszy zaraz w pierwszym zdaniu wiersza „Odludek”:

„Tak jest! nie lubię ludzi, mnie nie lubią ludzie”…

dodaje Fredro:

„Sam pójdę, a wy idźcie sami,
Ale raz jeszcze szczerze powiem co mnie gniecie;
Nie wiele mi pomoże, ale ulży przecie…”

Ciężko oskarża społeczeństwo własne, które za podszeptem „złego ducha” – postępu – „spiesznym w otchłań postępuje krokiem”.

„…Duch czasu, ale zły duch, zewsząd teraz wieje,
Zakłada w całym świecie piekielne koleje,
Głupota ludzka kopie, ciągnie ciężkie kary,
A czarci kują szyny, dostarczają pary,
I pociąg o stu wozach jak piorunem leci,
Sześć ma głównych przystanków, w nocy zdała świeci:
Rozpusta chciwość, zawiść, fałsz, zdrada i zbrodnia –
Z domu rusza wieczorem… w piekle staje dudnia…
A że jest czarne piekło nie ma wątpliwości,
Bo gdzież by nasz duch czasu umieścił swych gości”.

Głupota i mędrkowanie, obłuda i przewrotność, zła organizacja szkolnictwa, zwłaszcza powszechnego, „frymarstwo przekupnych dzienników”, zawiści partyjne i społeczne, a przede wszystkim czerpanie wzorów z zagranicy i bezpraktyczne przeszczepianie na grunt rodzimy obcych prądów postępowych – zdaniem Fredry – staczało Polskę w otchłań rozkładu moralnego i politycznego, przyspieszało jej całkowitą zgubę. Świat wydawał mu się „cmentarzem”:

„…Błąkam się jakby widmo po nieznanym tłumie,
Nikogo nie rozumiem, nikt mnie nie rozumie.
O, zły duch, ten duch czasu w ciągłej teraz mowie
Co szumnie zwą postępem, ja rozkładem zowię…”

Dawne czasy uważał Fredro za lepsze. Chwalił przodków zbyt przesadnie, popełniając ogólnopolski błąd. Jesteśmy zawsze skłonni widzieć zalety tylko u poprzedników, a nie doceniać dodatnich rysów ludzi i prądów sobie współczesnych. A choć autor „Zemsty” przyznaje mimochodem, że i dawni ludzie „błądzili” to jednak sądzi, że „nawet w ich błędach coś wyższego było”…

„…Był jakiś cel ogólny, był jakiś hart męski,
Miano odwagę czynu i odwagę klęski;
I nie kryto się nigdy w świętoszków osłonie
By truciznę zaszczepić w macierzyńskiem łonie
Teraz świat złudnem słowem w oczy tylko prószy,
Miłość zawsze ma w ustach, a nienawiść w duszy.
Narodowość dziś godłem, a narodowości
Zgasła iskra ostatnia dla dobra jedności,
O, nie arystokraty, ani demokraty
Lecz zawiść i niesforność – to są nasze katy!…”

Ostatnie wiersze, choć napisane z górą sześćdziesiąt lat temu i trafnie ówczesne nasze życie charakteryzujące, nie straciły nic na aktualności do dnia dzisiejszego. W ogóle w drobnych wierszach Fredry, satyrach i bajkach, znajdziemy wiele ustępów, chłoszczących niemiłosiernie a słusznie przykre i zgubne wady, którymi i dziś grzeszymy. Przypomnienie więc tych utworów, oczywiście zaledwie kilku, nie będzie pozbawione pewnej aktualności -i zwróci może także uwagę na wspaniałą twórczość wielkiego pisarza, tak dziwnie zapomnianą, nawet, a raczej zwłaszcza, przez czołowe sceny polskie, a mądrze i pięknie popularyzowaną przez audycje i słuchowiska Polskiego Radia.

Za jedną z głównych wad narodowych uważa Fredro beztroską lekkomyślność, zdanie się na kapryśny los, ową wiarę, że „niema nic złego, coby na dobre nie wyszło”. Piętnuje więc ostro opuszczanie rąk bez chęci walki z przeciwnościami, owo narodowe „jakoś to będzie”, płynące z lenistwa duchowego i fizycznego, uniemożliwiające rozwinięcie działalności tam, gdzie nawet obowiązek tego wymaga. Te przede wszystkim nałogi wpędziły Polaków w nędzę a naród w niewolę. Unikać także należy lekkomyślności w gościnności, bo ona sprowadza groźniejsze następstwa, przed którymi przestrzegał już Wacław Potocki, twierdząc, że przesadna grzeczność, gwałcąca niejednokrotnie wolność osobistą ofiary, równa się rozbojowi.

Poświęciwszy dopiero co wspomnianym wadom głównie utwory p. t. „Jakoś to będzie” i „Straszny przyjaciel”, ciętą charakterystykę daje Fredro w wierszu „Doktorowie”.

„Wielkich ludzi w tych czasach jak grzybów na słocie;
Jest niczem, chce być wszystkiem, takich mamy krocie”…

Ludzie, nawet wykształceni, „doktorowie”, pchają się nie przebierając w środkach, „jakąkolwiek drogą” – bez skrupułów moralnych – na coraz wyższe szczeble drabiny społecznej, myśląc jedynie o niezasłużonych najczęściej zaszczytach, odznaczeniach i jak najlepszej synekurze, zdobywanej choćby na gruzach cudzego szczęścia. A dla osiągnięcia upragnionego celu, dla zyskania taniej popularności nie wahają się nawet przed demagogicznym a fałszywym podszywaniem się pod wzniosłe ideologie i dobroczynne akcje, byle tylko pod ich osłoną dotrzeć do „pełnego żłobu”. Wówczas już mogą odsłonić swe właściwe oblicze. Pod adresem takich rodaków, jakich wielu znał Fredro, jakich i my dziś znamy, woła poeta:

„O doktorze! Jeżeli w głębiach twego łona
Narodowość nie żyje jak matka rodzona
Może gdzieś w dostojeństwach u szczytu zasiędziesz,
Ale synem Ojczyzny nie jesteś, nie będziesz…”

Zwróciwszy gorzko uwagę na bezideowość i nieuczciwość niektórych odłamów sfery inteligencji, napiętnuje Fredro w wierszu „Wet za wet” literacików-nieuków, którzy wcale nie myślą o pracy ideowej i artystycznej, sztukę traktują jedynie jako źródło dochodów, a ponieważ ona wielkich nie daje – przerzucają się na publicystykę. I tu wiedzie się nieukowi nieświetnie, więc zaczyna kłamać, a wtedy – zaraz większe zyski.

„Kłamałem więcej – patrzcie, garnek mi się lepi.
A gdym chwycił za błoto mierząc jak najwyżej,
Stanąłem już na nogach, szczęścia coraz bliżej”…

Wreszcie exliterat zajął się zdecydowanie pisaniem płatnych paszkwili. Wyzuty z wszelkiej uczciwości i odpowiedzialności publicystycznej wyznaje bezczelnie:

„…Opinja!… żadnej nie mam i nigdy nie miałem,
I każdego, ktorego błotem obrzucałem,
Byłbym chętnie i kadził, gdyby był – zapłacił…”

Trudno byłoby zarzucić autorowi tych drobnych utworów, zresztą bez większych wartości artystycznych, przesadę w moralizowaniu, w chłostaniu społeczeństwa biczem satyry, trudno byłoby nie podpisać się za zgodność pod następującym wyznaniem:

„Piękny, wielki, jaskrawy leży świat przedemną,
Ale… ale niestety, jak oglądnę i bliska
Widzę, że tylko sztuka coraz wyżej tryska,
Jesienny promień światła czasem jeszcze głaśnie,
Lecz wonne ciepło duszy, zdaje się, że gaśnie.
Wszystko zewnątrz i wewnątrz szychem teraz świeci
Interes tylko własny złote snuje nici,
Oszustwo i kuglarstwo szerzy się swobodnie,
A nawet już przechodzi w świętokradzką zbrodnię
Kiedy przemawia głosem mniemanej wolności;
Wszędzie widać rój ludzi, a nigdzie ludzkości…”

Dowcipna i kulturalna inscenizacja „Męża i żony” Fredry, opracowana przed kilku miesiącami przez Adama Polewkę w teatrzyku „Cricot”, jaskrawo naświetliła niedawną fredromachię z wodzami prof. Kucharskim, twierdzącym, że autor „Wielkiego człowieka do małych interesów” jest przede wszystkim moralizatorem i satyrykiem i Tadeuszem Żeleńskim-Boyem, podziwiającym w Fredrze śmiałego pisarza obyczajowego i cudownego poetę. Aczkolwiek możemy uznać spór o szufladkowanie pisarza za mało istotny, przyjąć do wiadomości „tertium datur”, że nade wszystko cieszyć się powinniśmy i współżyć z genialnym twórcą znakomitych, polskością i humorem dyszących widowisk -to jednak natręctwo kibicowania przy każdej rozgrywce każe nam wyższość atutów i szanse zwycięstwa w wspomnianej fredromachii przyznać Boyowi.

Bo Fredro, jak pisał Boy – to „wielka poezja polska; nie ta zrodzona z niewoli i męki; patologiczna i wzniosła, natchniona i obłąkana w swojej monomanii, nie ta, której duch narodu zawdzięcza swoje ocalenie, ale swoje straszliwe skrzywienie zarazem; – ale ta Polska odwieczna, po której ów epizod krwi i hańby spłynął nie znacząc na niej śladów tak jak spłynął bez śladu po glebie oranej przez polskiego chłopa. Tej niespożytej polskości, jaka kryje się w uśmiechu Fredry nie dość zrozumiano za jego życia, nie prędko zrozumiano po jego śmierci. Fredro szat nad ojczyzną nie rozdzierał, bo on nią był; najgłębiej może, bo bezwiednie. I był jednym z największych polskich artystów, tym, którego nazwisko możemy, bez cienia szowinizmu postawić obok pierwszych nazwisk świata…”

Jeżeli z tym sądem o pogodzie i uśmiechu Fredry niezupełnie godzi się treść cytowanych drobnych wierszy to pamiętajmy, że właśnie one są wyjątkiem, że pisał je zresztą poeta u schyłku życia (po r. 1870) po wielu bolesnych dla siebie przejściach, zawodach i rozczarowaniach, w nastroju zrozumiałego przygnębienia. Prosił poeta w swym „łabędzim śpiewie”:

„Nie drwijcie sobie z mej starej bandury,
Że posklejana od dołu do góry
Jaki pan, taki kram;
Nie drwijcie sobie, że mój głos już stary,
Mało w nim sztuki, ale dużo wiary,
Śpiewam, co w sercu mam.
…Lecz nigdy nigdy to potomność przyzna,
Zawiści, zemsty i fałszu trucizna,
Nie tknęły moich strun.
Jakiebądź były mej myśli natchnienia,
Zawsze jednakże aż przez dno sumienia
Czysty ich płynął zdrój;
Karciłem niemi zuchwałą głupotę,
Kochałem niemi prawdy świętą cnotę,
Współbraci i kraj mój…”

Stan. Witold Balicki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 23 lip 2017, 18:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/07/2 ... sarzynski/

Mikołaj Sęp-Sarzyński
Posted by Marucha w dniu 2017-07-22 (sobota)

Obrazek

Znaki zapytania, hipotezy, sprzeczności, labirynty biografii –wszystko to czeka badaczy próbujących zmierzyć się z zagadką Mikołaja Sępa Szarzyńskiego. Prawdziwy obraz życia i twórczości tego poety skryty jest bowiem w głębokim cieniu.
Nie zachował się żaden portret twórcy, a z całego jego pisarskiego dorobku ocalały nieliczne utwory wydane w formie jednej małej książeczki. Wątłe informacje biograficzne badacze zmuszeni są uzupełniać własnymi domysłami, ułatwieniem nie są dla nich nawet Sępowe wiersze, które pozostają równie zagadkowe, jak życie ich autora.
Wszystkie te problemy nie przeszkodziły jednak w docenieniu pisarskiego kunsztu autora Rytmów, które uważa się za arcydzieło staropolskiej liryki refleksyjno-religijnej. Przedwczesny zgon poety sprawia, że jego twórczość mieści się bez trudu w chronologicznych granicach odrodzeniowego apogeum, ale Szarzyński – zarówno myślowo, jak i w sferze formy swoich utworów – antycypuje w Polsce epokę Baroku.
Co więcej, eksplozja młodego talentu rozszerzyła skalę poetyckiego wyrazu do tego stopnia, że Mikołaj Sęp Szarzyński nie tylko wybiegał tak daleko poza horyzonty poetyki renesansowej, ale że pozostaje zdumiewająco bliski również dzisiejszym formułom poetyckości.

* * *

Mikołaj Sęp Szarzyński urodził się ok. 1550 r. w Zimnej Wodzie lub Rudnie w okolicach Lwowa jako najstarszy syn podstolego lwowskiego Joachima Sępa z przydomkiem Szarzyński. Połowa XVI w., kiedy poeta przyszedł na świat, to czasy niespokojne i krwawe, przez Europę przetacza się bowiem fala reformacji, rozbrzmiewają gorączkowe dysputy, szerzy wzajemna nietolerancja, w Trydencie obraduje sobór przygotowujący reformę w Kościele katolickim. Całe życie i twórczość poety, o których tak niewiele wiemy, będą interpretowane w świetle tego tła historyczno-religijnego.
Z pewnością wiadomo, że zgodnie z obyczajem epoki Szarzyński udał się na zagraniczne studia do Wittenbergi i Lipska. Dowodzi tego wpis w metryce uniwersytetu w Wittenberdze dokonany 21 maja 1565 r.: „Nicolaus Semp Polonus natus in equestri familia nobili” i nieco późniejszy wpis także w poczet studentów lipskich. Z tych dwóch wpisów badacze życia i twórczości poety próbują wyczytać fakty o znaczeniu fundamentalnym dla biografii Sępa – jego wiek oraz wyznanie. Ówczesne realia świadczą o tym, że student rozpoczynający naukę powinien mieć co najmniej dwanaście, pewniej jednak piętnaście lat. Szarzyński urodził się zatem ok. 1545-1551 r. Przyjęło się datować jego narodziny na rok 1550, choć jest to data z pewnością umowna.
Kolejną kwestią jest sprawa wyznania poety. Wiemy, że rodzina Mikołaja przywiązana była do religii katolickiej. Szarzyński studiował jednak w mieście Marcina Lutra, zdobywając wykształcenie na protestanckiej uczelni. W związku z tym sądzi się, że we wczesnej młodości Sęp był protestantem lub choćby sympatykiem reformacji. Niemniej jednak same studia nie stanowią jeszcze żadnego dowodu – na uczelniach tych studiowali także katolicy i nie wymagano od nich wyznaniowych deklaracji.
Wiersze Sępa świadczą niezbicie o jego przynależności do konfesji katolickiej. Uważa się, przyjmując jego początkowy protestantyzm, że poeta przeżył moment nawrócenia, a ów domniemany kryzys religijny traktowany jest jako klucz do interpretacji jego twórczości. Stać się to miało podczas podróży po Włoszech, gdzie Szarzyński miał odwiedzić Padwę i Rzym, a wracając, zajechać w okolice Villach do grobu króla Bolesława Śmiałego. Zmiana wyznania przez poetę byłaby czymś typowym w ówczesnej Polsce, przez którą przechodziła właśnie fala nawróceń. Na katolicyzm przeszedł między innymi także przyjaciel Szarzyńskiego Stanisław Starzechowski, w towarzystwie którego poeta prawdopodobnie podróżował po Włoszech.
Między rokiem 1565 a początkiem 1568 w biografii Sępa występuje luka, ale z pewnością w styczniu 1568 r. był już we Lwowie. Ostatnie miesiące życia poeta spędził we wsi Wodzicy, którą kupił w Przeworsku, niedaleko Przemyśla.
Zmarł w czerwcu albo w lipcu 1581r., nie wiadomo, gdzie dokładnie został pochowany – w Przemyślu czy też w Przeworsku. Swoim spadkobiercą Szarzyński uczynił brata Jakuba. To właśnie Jakub, dzięki pośmiertnej edycji niepublikowanych nigdy wcześniej utworów Sępa, ocalił jego twórczość od zapomnienia.
I tak w roku 1601 ukazał się (być może w Lwowie) niewielki tom wierszy zatytułowany Mikołaja Sępa Szarzyńskiego Rytmy abo Wiersze polskie, po jego śmierci zebrane i wydane. Składają się na niego sonety, pieśni, parafrazy psalmów oraz nagrobki i fraszki. Wśród nich znalazło się także kilka utworów napisanych po łacinie. Jakub poprzedził ponadto zbiorek przedmową, w której wyznawał, że pragnie wywiązać się z braterskiej powinności i ogłosić wiersze drukiem. Usprawiedliwiał się przy tym z opóźnienia publikacji, ale po śmierci Mikołaja jego spuściznę poetycką wziął pod opiekę Stanisław Starzechowski, który również niebawem umarł i tym samym część Sępowej twórczości zaginęła.
Jakub miał nadzieję, że uda się ów zbiór manuskryptów odnaleźć, nie doczekawszy się jednak tego, zebrał utwory będące w jego posiadaniu i oddał je do druku. Edycję tomu powierzył „zacnej osobie duchownej”, która mogła jednak dokonać pewnej selekcji i nie zamieścić w wydaniu wszystkich utworów.
Nie tylko zresztą nie mamy pewności, czy wydano całość ocalałych wierszy, wątpliwości budzi ponadto autorstwo kilku utworów zamieszczonych w pierwszej edycji Rytmów, wśród których znalazły się dwa utwory niejakiego „Pana Koniecpolskiego”, o którym nic konkretniejszego nie umiemy powiedzieć (niewykluczone, że podpisywał się tak sam Sęp), tuż po nich następuje pieśń bez tytułu zaczynająca się od słów: „Zaprzęż nie Tygry / nie Lwice, Cyprido…”, która znalazła się również w tzw. rękopisie lubostrońskim z początku XVII w. jako utwór renesansowego poety Jana Smolika.
Ponadto w unikatowym egzemplarzu Rytmów, który zachował się do naszych czasów i jest przechowywany w Bibliotece Kórnickiej, brakuje ostatniej karty, na której być może znajdował się jeszcze jakiś wiersz Szarzyńskiego.
Sensacyjna szansa na rozszerzenie kanonu twórczości Sępa pojawiła się w 1891 r., kiedy to Aleksandr Brückner w zbiorach Biblioteki Zamoyskich znalazł rękopiśmienny kodeks, w którym obok pięciu wierszy Sępa znanych z druku, znalazło się ponad dwadzieścia erotyków przepisanych tą samą nieznaną ręką. Znalazca przypisał ich autorstwo Sępowi Szarzyńskiemu, ale nie wszyscy badacze z tym rozstrzygnięciem się zgodzili. Żywa polemika, która się wówczas wywiązała, pozostawiła jednak tę kwestię otwartą do dziś.

* * *

Poetycką osobowość Sępa Szarzyńskiego znamy tylko z ukazałych się w dwadzieścia lat po śmierci autora Rytmów. Skromna objętość tego tomiku jest jednak niewspółmierna do jego wewnętrznego bogactwa. Skomplikowaną osobowość podmiotu lirycznego poznajemy zwłaszcza na podstawie dwudziestu kilku wierszy zawartych w Rytmach, w obrębie których znalazło się sześć sonetów, tyleż samo parafraz psalmowych oraz dziewięć pieśni. Oprócz tego Szarzyński uprawia małe formy wiersza, takie jak: „epitafia, epigrammata, nagrobki, napisy krótkie i inne drobiazgi”, które tworzą cały odrębny dział.
Wrażliwość poetycka Szarzyńskiego, kształtująca się w czasach ekspansywnej pobożności trydenckiej i dramatycznych wyborów religijnych, wybiega poza granice mentalne Renesansu. Poeta ten, żyjąc i tworząc w latach rozkwitu polskiego odrodzenia, stworzył dzieło zdecydowanie poza nie wykraczające. I cóż za paradoks – pierwszy twórca polskiego Baroku umiera na trzy lata przed śmiercią Jana Kochanowskiego.
J. S. Gruchała tak pisze o zbiorze Szarzyńskiego:
„Rytmy” są świadectwem szczególnym, bowiem zapisana w nich została wewnętrzna przygoda człowieka wrażliwego, rzuconego w wir niespokojnej epoki. Utwory tego niepokaźnego zbiorku pod słowami kryją dramatyczne przeżycia podmiotu lirycznego.
Sępa zalicza się do poetów metafizycznych, bowiem jego twórczość stanowią przede wszystkim rozważania nad sensem życia i kondycją człowieka. Autor Rytmów pozostaje w kręgu religijnych przeżyć, wyraża swój stosunek do Boga – jest to więc ponadto liryka religijna. W świetle tego tomu widzimy twórcę jako gorliwego katolika, który jest jednak pełen wątpliwości i niepokoju.
Główne tematy Sępowych wierszy koncentrują się wokół kontrastu między pokusami życia a pragnieniem szczęścia wiecznego, wyrażają stosunek poety do śmierci i jego niespełnioną tęsknotę za mistycznym zjednoczeniem z Bogiem. Świat utworów Szarzyńskiego jest pełen złudnych wartości nęcących człowieka. „Rzeczy świata tego”: „złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone / Piękne oblicze” to ważny czynnik wewnętrznych rozterek. Człowiek powinien zdać sobie sprawę z tego, że zabieganie o dobra doczesne, które „i mienić, i muszą się pasować” jest zupełnie bezcelowe. Trudno mu to jednak uczynić, gdyż jego natura została skażona poprzez grzech, co poeta obsesyjnie wręcz podkreśla.
Taka koncepcja ludzkiej natury odbiega bardzo daleko od renesansowej idei godności człowieka, kryzys świadomości porenesansowej widoczny jest również w wizji świata, jaką poeta buduje – świata niepokojącego, pełnego niebezpieczeństw i ciągłych zmian, w którym trzeba niezwykłego heroizmu, by wygrać walkę o własne ocalenie. Szarzyński poddał rewizji takie stereotypy utrwalone w epoce Odrodzenia, jak harmonia, stoicki umiar czy przeświadczenie, że źródłem szczęścia jest stabilizacja, spokój.
J. Błoński pisze:
„Rytmy” to duchowy pamiętnik człowieka, który nie umie sobie ze sobą poradzić […]
Podmiot liryczny Rytmów nie umie sobie ze sobą poradzić, bo też wymagania, które sobie stawia, są niezwykle wysokie. Przeżywa ciągłe wahania, chwile zwątpienia i udręki. Raz dokonany wybór nie zwalnia go od rozterki, przeciwnie: odsłania dopiero słabość umysłu i zasadzki świata. Bóg, świat, człowiek – wszystko jest dla Sępa zagadką, nie ma dla niego pewnych dróg i recept na życie. Nędza ludzkiej egzystencji, postrzeganej niczym w biblijnej Księdze Hioba, wynika z grzeszności natury człowieka. Musi on stale walczyć z własną słabością, z pokusami świata zewnętrznego, które są zasadniczym sprzymierzeńcem szatana.
Ideałem jest więc oczywiście uwolnienie się od tej zewnętrzności.
I tu Szarzyński jednak znajduje dla swego bohatera oparcie. Wprawdzie jest on „wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie”, daleko mu do doskonałości, ale jego ocalenie staje się możliwe dzięki Boskiej mocy zdolnej wybawić go z nieszczęścia. Duża część utworów kończy się więc odwołaniem do Bożej pomocy lub Bożego miłosierdzia, nie wierząc bowiem w możliwość samodzielnego osiągnięcia zwycięstwa, poeta całą ufność pokłada w Boskim obrońcy. Te bezpośrednie wezwania do Boga sprawiają, że liryka Sępa nabiera charakteru modlitewnego.
Rytmy są przejawem wielkiego kunsztu poetyckiego – dla skomplikowanych problemów udało się odnaleźć Szarzyńskiemu odpowiedni kształt słowny. Dramatyczną dezintegrację wewnętrzną człowieka poeta pokazał, używając języka poetyckiego w równym stopniu zdezintegrowanego i wieloznacznego.
Sęp antycypuje tym samym nowe kanony w literaturze, kanony właściwe już epoce Baroku. Przemawia paradoksami i konceptami, sięga po antytezy, oksymorony, stosuje grę brzmieniowo-znaczeniową. Szczególnie licznie w jego wierszach występują elipsy, inwersje, przerzutnie. Są to wymarzone środki dla poety, który sam jest „rozdwojony w sobie” i który chce pokazać sprzeczności obecne w ludzkim życiu. One właśnie umożliwiają mu wszelkie kontrastowe ujęcia.

Takie antytezy, jak:
„Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie
Byt nasz podniebny.” (Sonet I, w. 1-2)
„I nie miłować ciężko, i miłować
Nędzna pociecha […]” (Sonet V, w.1-2)

pozwalają poecie pokazać owo rozdwojenie świata i człowieka. Umożliwiają mu to również oksymorony, wyjątkowo dobitnie oddziałując poprzez łączenie sprzeczności: „głupia mądrość”, „zgodne spory”, „wojny spokojne” to tylko nieliczne przykłady.
Ponadto Szarzyński chętnie wykorzystuje podobieństwo brzmieniowe słów, powtarza słowa, aby je mocniej podkreślić, buduje rymy z wyrazów jednobrzmiących, ale różnoznacznych. Zdania rozbite poprzez inwersje zmuszają nieraz odbiorcę wręcz do rozwiązywania poetyckich szarad, do tego stopnia są bowiem niezrozumiałe, z kolei często stosowane przerzutnie potrafią zaskoczyć czytelnika, gdyż drugi człon zdania nierzadko zmienia jego sens.
Poezja Sępa Szarzyńskiego jest nadto bardzo zwięzła, oszczędna w słowa. Decydują o tym w dużej mierze rozliczne figury eliptyczne, które oprócz tego przyczyniają się do podkreślenia wieloznaczności, zagadkowości świata i człowieczej duszy, oddają niepewność podmiotu lirycznego.
Wieloznacznością i niejasnością swoich utworów chciał poeta zmusić czytelnika do intelektualnego wysiłku, wzbudzić w nim nieufność wobec słów, ich połączeń. Przy lekturze tego typu poezji płynność czytania zostaje zakłócona, konieczny jest więc moment refleksji, zastanowienia.
Sęp sprawia wrażenie jakby chciał zaprosić czytelnika do współpracy przy odczytywaniu wiersza, dlatego upodobał sobie te środki wyrazu, które najskuteczniej zatrzymują uwagę. Obserwujemy to na wszystkich „poziomach”: od wyboru słów aż po kompozycję całego utworu. (J.S. Gruchała)
Styl Sępowej liryki łączy się w najwyższym stopniu z lękiem i wątpliwościami, jakie ta poezja wyraża. Obok tej nowatorskiej, zaskakującej formy widzimy jednak szereg znanych motywów, które poeta zaczerpnął z tradycji biblijnej i antyczno-klasycznej. Jan Błoński, badacz twórczości Sępa, określa ten splot w jego poezji jako manieryzm, czyli „poetykę baroku w materiale renesansu”. Nazywa tak:
[…] sztukę ukształtowaną na wzorach antycznych i renesansowych, lecz pozbawioną barokowej cielesności; szczególnie wyrafinowaną technicznie, lecz zarazem surową i często poddaną religijnym […] inspiracjom; zafascynowaną wnętrzem człowieka i ogarniętą natręctwami zmiany, pozoru, paradoksu, natręctwami, które zachował również barok.
Interesujące światło na twórczość Szarzyńskiego rzucałoby potwierdzenie hipotezy o Sępowym autorstwie erotyków zamoyskich. Wiersze te stanowiłoby kolejną odsłonę jego dorobku, co więcej, dorobku zupełnie innego, zarówno w sensie odmienności ideowej, jak i estetycznej. Należą one do typu poezji petrarkistów, nawiązując tym samym do utrwalonych wzorców liryki miłosnej. Kierowane do konwencjonalnych adresatek o swojskich imionach: Zosia, Kasia, Anusia obrazują przeróżne stany uczuciowe podmiotu lirycznego: radość, troskę, zazdrość, niepokój, zachwyt. Wszystkie te stany związane są z przeżyciami miłosnymi podmiotu lirycznego, który dręczony bezustannie brakiem wzajemności, przeszkodami zewnętrznymi czy też niepewnością co do intencji swoich wybranek, uważa miłość za chorobę, dolegliwość, a już co najmniej „frasunk”. Serce bohatera to teren „bojów”, „wojen” i zasadzek – za pomocą takiej batalistycznej frazeologii odmalowane są jego uczucia.
Koncepcja miłości zawarta w tych utworach daleka jest od sielankowego flirtu czy zmysłowej fascynacji charakterystycznych dla erotyki renesansowej. Ton rozgoryczenia, tragizowanie własnych przeżyć ponad miarę byłyby bliskie podmiotowi lirycznemu znanemu z Rytmów. Argument ten popierałby tezę Brücknera, znalazcy wierszy, o „dwóch manierach” jednego poety i stanowiłby kolejną wskazówkę do zgłębienia duchowego „rozdwojonego w sobie” poety.

Sonet I (O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego)
Echej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą,
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć – tuż za nami spore czyni kroki.
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę, które gęsto jędzą
Strwożone serce ustawiczną żędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.
O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsię szkodzą,
Bo nasze chciwość od swej szczęśliwości
Własnej (co Bogiem zowiemy) odwodzą
Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy,
Który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!

Za http://sep-szarzynski.klp.pl/

Zob. też:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%8 ... y%C5%84ski
http://staropolska.pl/barok/barok_001.html
http://sciaga.pl/tekst/530-1-mikolaj_se ... _tworczosc
http://culture.pl/pl/tworca/mikolaj-sep-szarzynski
http://literat.ug.edu.pl/~literat/rytmy/index.htm
http://literat.ug.edu.pl/autors/szarzyn.htm
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 07 wrz 2017, 16:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://retropress.pl/glos-polski/mysli- ... kobietach/

Myśli Sienkiewicza o kobietach

Wiadomo, że są malarze, którzy przeważnie i z zamiłowaniem męskie twarze rysują, nie czując czy chęci, czy zdolności do odtwarzania kobiecych typów. Ten sam objaw mamy i w literaturze: są poeci, powieściopisarze, którzy typów kobiecych nie umieją nakreślić, jakkolwiek są mistrzami w portretowaniu charakterów męskich.

Sienkiewicz należy do tych autorów, którzy z jednakowym talentem przenikają w tajniki serc męskich i niewieścich, z jednakową znajomością duszy ludzkiej malują w swych utworach postacie męskie i żeńskie, dają świetne wizerunki bohaterów i bohaterek.

Doskonały znawca serc kobiet i ich charakterów, autor „Tej trzeciej” nie tylko umiejętną ręką kreśli typy, ale wciska się w najskrytsze ich uczucia.

Prócz tego w utworach Sienkiewicza rozrzucona jest masa doskonałych myśli i aforyzmów o kobietach, aforyzmów często dowcipnych, czasem złośliwych, ale prawie zawsze sprawiedliwych. Wkłada je znakomity powieściopisarz zwykle w usta swych bohaterów. Więc nie zawsze uważać je należy za poglądy i zdania samego autora. W każdym jednak razie są one nader charakterystyczne, oryginalne, śmiałe.

Pogląd samego Sienkiewicza na kobiety doskonale jest wyrażony w aforyzmie, zamieszczonym w „Rodzinie Połanieckich”. „Świat kobiecy – pisze tam autor – czysto uczuciowy, którego główny interes polega na kochaniu, na szczęściu blizkich, różny jest od świata męskiego, pełnego współzawodnictw, walki, czubienia się, gniewów, pojedynków, wysiłków dla zrobienia majątku”. Słowa te, to swego rodzaju credo Sienkiewicza w stosunku do kobiet.

Stawiając nader wysoko świat niewieści, autor „Hani” nie zamyka oczów na ich błędy i grzechy i w jego myślach i aforyzmach występują plastycznie i zalety i wady cór Ewy z bezstronnem wskazaniem jednych i drugich.

Możnaby z oddzielnych myśli i aforyzmów Sienkiewicza o kobietach ułożyć cały tom. Szczególniej bogactwem pod tym względem odznaczają się powieści „Bez dogmatu” i „Rodzina Połanieckich”. My dajemy tutaj tylko niewielką ich wiązankę.

* * *

Poeci fałszywie sobie wystawiają kobietę, jako zagadkę, jako żywego sfinksa. Sto razy większą zagadką, sto razy większym sfinksem jest mężczyzna. („Bez dogmatu”).

* * *

Kobiety, gdy z kimś współczują, chcą po pierwsze, by ów ktoś był naprawdę nieszczęśliwy, a powtóre, chcą same łagodzić nieszczęście; gdy się pokaże, że potrafi to uczynić i kto inny, doznają pewnego rozczarowania. („Rodzina Połanieckich”).

* * *

Kobieta cnotliwa, zwłaszcza gdy kocha innego, może oprzeć się Apollinowi… Ale z pewnością i zawsze oprze się mu kobieta głupia… („Wyrok Zeusa”).

* * *

Kobieta tak, jak roślina, jeśli nie może rość do góry, zaczyna pełzać po ziemi. („Na jasnym brzegu”).

* * *

Są kobiety, które Boga i przykazania wiary noszą w sercu, a są też i takie, które z naszej katolickiej religji robią katolicki sport – i takie najgłośniej gadają i wyrastają, gdzie ich nie posiał. („Rodzina Połanieckich”).

* * *

Kobieta musi być kochana i musi kochać kogokolwiek w świecie, inaczej w braku prawdziwej miłości, chwyta za pierwszy lepszy jej pozór, za pierwszy lepszy cień. („Czyja wina?”).

* * *

Kobiety sercem i sumieniem zgadują, gdzie jest prawdziwy obowiązek i sercem popychają do niego. („Rodzina Połanieckich”).

* * *

Kobiety nie umieją kochać wyłącznie. One zostawiają zawsze jakąś część duszy dla siebie, świata i jego wrażeń. („Bez dogmatu”).

* * *

Kobiety w egoizmie, tak jak i poświęceniu przechodzą zwykłą miarę męską. („Na jasnym brzegu”).

* * *

Kobiety żyją tylko sercem i umieją serce odgadywać. („Rodzina Połanieckich”)

* * *

My, mężczyźni, czyniąc kobiecie zawód, doznajemy tak mało wyrzutów sumienia, że mniej wyrzutów sumienia doznaje chyba tylko kobieta, czyniąc nam zawód. („Bez dogmatu”).

* * *

Kobieta na kamienistej drodze łatwiej przyjmuje ofiarowane sobie ramię, niż na równym gościńcu. („Rodzina Połanieckich”).

* * *

Mężczyźnie wykształcenie daje pozycję, w kobiecie wykształcenie powinno być zastosowane do pozycji, jaką w przyszłości ma zająć. („Hania”).

* * *

Świat dźwiga na barkach nie Atlas, ale kobieta, i czasem igra nim, jak piłka. („Quo vadis?”).

* * *

W teatrach znajduje się zapewne dużo kobiet fizycznie niewinnych, ale gdyby gorsety ich chciały kiedyś zdradzić wszystkie żądze swoich pań, przypuszczam, że najbezczelniejszy pawjan mógłby się zarumienić na wszystkich niepokrytych sierścią miejscach. („Ta trzecia”).

* * *

Moralną miarą wartości kobiety mogłaby być praca męzka. Proste i wzniosłe duchy ją podtrzymują – inne łamią. („Mieszaniny literacko-artystyczne”).

* * *

Djabeł potrafi przywieść do upadku kobietę tylko w razie, jeśli ją rozkocha; drogą rozumowania nic z nią nie wskóra, choćby wyjątkowo miał rację. („Bez dogmatu”).

* * *

Nie po to powinno się wychodzić za mąż, by być szczęśliwą, tylko po to, by spełnić te obowiązki, które Bóg wówczas na nas wkłada, a szczęście to tylko przypadek i podarek Boży.

(„Rodzina Połanieckich”).

* * *

Teatr psuje dusze, zwłaszcza kobiece. Trudno nawet wymagać, żeby w kobiecie, która gra co wieczór miłość, wierność, szlachetność i t. p., nie wyrobiło się w końcu instynktowne poczucie, że te wszystkie cnoty są to rzeczy kinkietowe, należące do sztuki dramatycznej i aktorskiej, a nie mające żadnego związku z życiem. („Ta trzecia”).

* * *

Znałem kobiety z sercem wyjałowionem do tego stopnia, że utraciły stanowczo zdolność kochania, a nawet szanowania kogokolwiek lub czegokolwiek. Mężczyzn takich nie znałem. („Bez dogmatu”).

* * *

Nigdzie może na świecie nie jest tak wygodnie kobiecie, jak w Ameryce. Prawodawstwo ją kokietuje, obyczaj daje jej wolność, opinja osłania ją nawet wtedy, kiedy zbroi, mężczyzna ją rozpieszcza. Jest to ogólna cecha rasy anglo-saksońskiej, ów szacunek dla kobiet, ale w Ameryce dochodzi on jeszcze wyżej, niż w Anglji. Może dlatego kobieta jest tu potrochu zepsutem dzieckiem. („Listy z podróży”).

* * *

Kobiety przy bliższem poznaniu wogóle zyskują, myżczyźni wogóle tracą. („Rodzina Połanieckich”).

* * *

Kobiety póty są tylko nieszczęśliwe, póki walczą. Gdy raz walka się rozstrzygnie, następuje, bez względu na jej rezultat, okres spokoju, słodyczy, szczęścia… („Bez dogmatu”).

* * *

Jak istnieją trzy królestwa: zwierzęce, roślinne i mineralne, tak istnieją i trzy główne rodzaje kobiet. Jedne, dla których wybór nie ma znaczenia, każdy zaś mężczyzna i wszyscy razem dobrzy się wydają; drugi: to kobiety roślinne, bezwolne, które muszą być wzięte i pielęgnowane w cieplarni, jak kwiaty, lub w haremie, jak turczynki; trzeci nakoniec rodzaj kobiety djamentowej, potrzebuje wyłączności i wyboru. Taka djamentowa kobieta jednemu i raz na zawsze oddaje rękę, duszę, serce… i oddaje jak człowiek samodzielny, jako istota świadoma siebie i swych postępków. („Mieszaniny literacko-artystyczne”).

* * *

Kobiety żyją tylko sercem i umieją serce odgadywać. („Rodzina Połanieckich”).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 13 paź 2017, 15:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://warszawa.gosc.pl/doc/3652724.Nie ... enkiewicza

Nieznana powieść matki Sienkiewicza
dodane 14.01.2017 11:45 Zachowaj na później


Zbiory Biblioteki Narodowej liczą prawie 10 milionów woluminów. [1 pożar i dowidzenia z całym tym skarbem, dlatego konieczne jest zeskanowanie tego wszystkiego]
Joanna Jureczko-Wilk/ Foto Gość


Wiadomo już po kim nasz noblista odziedziczył talent literacki. W zasobach Biblioteki Narodowej odnaleziono powieść Stefanii Sienkiewiczowej.

Nieznaną powieść Stefanii Sienkiewiczowej, matki naszego noblisty, odnalazła kustosz Michalina Byra z Pracowni Informacji Naukowej Biblioteki Narodowej.

Dzieło zatytułowane "Jedynaczka" opublikowane zostało w 10 odcinkach na łamach tygodnika „Bazar” w 1865 r. i nie było dotychczas odnotowane przez bibliografów. Nie miało wydania książkowego.

O prozatorskiej twórczości swojej matki nie wiedział najprawdopodobniej nawet sam Henryk Sienkiewicz, który w prasowym wywiadzie wspominał tylko jej dokonania poetyckie: „pisywała wiersze, jakkolwiek były to tylko poezye do albumów, bez pretensyi do jakiejś głębszej wartości artystycznej”.

Na ślad powieści napisanej przez matkę noblisty Michalina Byra natrafiła podczas kwerendy związanej z Rokiem Henryka Sienkiewicza.

Najpierw odnalazła notatkę w „Kurjerze Warszawskim” z 7(19) sierpnia 1865 r.: w rubryce "Wiadomości Literackie" podano: „Bazar” Ner 7, wyszedł z druku i zawiera: Jedynaczka, powieść przez S. Sienkiewicz (dalszy ciąg).

Badaczka postanowiła sprawdzić w „Bazarze”, w jaki sposób podpisywane były odcinki powieści. Ostateczne potwierdzenie znalazło się w numerze 5. z 2 sierpnia 1865 r.

Odcinek podpisano „Jedynaczka", powieść oryginalna przez S. z C. Sienkiewicz”, a w spisie treści … „przez S. z C. Sienkiewiczową”. To już jednoznacznie wskazywało na Stefanię z Cieciszowskich Sienkiewiczową.

„Bazar” to popularny tygodnik dla kobiet poświęcony modzie i kulturze europejskiej. Część modowa była przedrukiem z wydania zagranicznego, natomiast dział kulturalny składał się zarówno z tłumaczeń jak i z oryginalnych materiałów krajowych.

Z okazji przypadającej 100. rocznicy śmierci pisarza, Senat RP ustanowił rok 2016 Rokiem Henryka Sienkiewicza. "Poprzez swoją twórczość, publicystykę i działalność społeczną budził świadomość narodową, uczył dumy z polskości, umiłowania ojczyzny i zdolności do poświęceń" - napisali senatorowie.

jjw, serwis BN


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 28 lis 2017, 09:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://znadniemna.pl/27050/162-lata-tem ... tajemnica/

162 lata temu zmarł Adam Mickiewicz. Przyczyny jego śmierci do dziś pozostają owiane tajemnicą

http://znadniemna.pl/wp-content/uploads/2016/05/Adam_Mickiewicz_str-480x295.jpg

Przyczyna śmierci Adama Mickiewicza, której 162. rocznica przypada 26 listopada, nadal pozostaje zagadką. Wielu badaczy nie wierzy, że poeta zmarł na cholerę, a okoliczności zgonu mogą wskazywać na otrucie.
Jesienią 1855 roku Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule, gdzie organizował polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, niedojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. Niespodziewanie, 26 listopada, zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł.
Jarosław Marek Rymkiewicz na sesji zorganizowanej przez Instytut Badań literackich w 150. rocznicę śmierci Mickiewicza próbował zrekonstruować ostatni dzień życia poety. 26 listopada 1855 roku Mickiewicz obudził się nad ranem, kazał sobie podać herbatę i usnął. Kiedy około godz. 10 przyszedł do niego płk Emil Bednarczyk, zobaczył świeżo startą podłogę, znak, że rano poeta „womitował”. Inni odwiedzający nie zauważyli umytej podłogi, może dlatego, że została zadeptana przez gości. Około południa, według towarzysza Mickiewicza, Henryka Służalskiego, poeta wypił kawę ze śmietanką i zjadł kawałek chleba, potem się zdrzemnął. Około godz. 13 poczuł się źle. Bednarczyk zastał go stojącego w drzwiach w samej koszuli, obiema rękami trzymającego się futryny drzwi. Nie chciał wrócić do łóżka.
Jesienią 1855 roku Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule, gdzie organizował polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, niedojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. Niespodziewanie, 26 listopada, zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł. Po południu sprowadzono lekarza, który zastosował plastry z gorczycy. Ale stan chorego gwałtownie się pogarszał, pojawiły się konwulsje. Około 19.00 przyszedł ksiądz, ale konający tracił już świadomość. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do Bednarczyka, brzmiały: „Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze”.
Świadectwo zgonu wystawione przez miejscowego lekarza Jana Gembickiego, jako przyczynę śmierci podaje wylew krwi do mózgu. Zawsze uważano to za wybieg – gdyby lekarz napisał, że poetę zabiła cholera, niemożliwe byłoby wywiezienie zwłok do Francji. Informacje, że Mickiewicz zmarł na cholerę, rozpowszechniał Henryk Służalski, potem syn poety – Władysław, który w ten sposób chciał odciąć się od pogłosek o otruciu ojca. Ale jesienią 1855 roku w Konstantynopolu nie było cholery. Pojawiała się tam ona w XIX wieku często, ale przeważnie w lecie i wśród biedoty. W dodatku objawy cholery, zdaniem lekarzy, mogą być podobne do objawów zatrucia arszenikiem.
O otruciu Mickiewicza szeptano od pierwszych dni po jego śmierci. Usunięcie poety było na rękę zarówno Rosjanom, jak i przeciwnikom koncepcji politycznych Mickiewicza z polskiej emigracji. Na pożegnalnej mszy św. w paryskim kościele św. Magdaleny doszło do skandalu: jeden z towarzyszy Mickiewicza w Konstantynopolu kpt. Franciszek Jaźwiński pobił laską na schodach kościoła znanego z niechęci do Mickiewicza gen. Władysława Zamoyskiego z Hotelu Lambert. Oskarżenia o trucicielstwo nie wypowiedziano głośno, ale wisiało ono w powietrzu.
Wiadomo, że Mickiewicz przed śmiercią obawiał się o swoje życie, czemu dawał wyraz w listach do przyjaciół. Cyprian Norwid, po mszy pożegnalnej, napisał wiersz „Coś ty Atenom zrobił Sokratesie?”, w którym prof. Alina Witkowska z IBL odnajduje sugestię, że Mickiewicz zginął od trucizny, tak jak Sokrates. Ale dyskusję na temat niejasnych okoliczności śmierci Mickiewicza podjęto dopiero w 1932 roku z inicjatywy Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który jako pierwszy wyraził swoje wątpliwości, nie tylko jako badacz literatury, ale także jako lekarz.
Nie można też wykluczyć, że rację miała Wisława Knapowska, która w trzy lata po artykule Boya postawiła tezę, że Mickiewicza zabiło wycieńczenie organizmu spowodowane wyczerpującym trybem życia w Turcji. Ludwika Śniadecka wypominała poecie w listach, że nie dba o siebie – próbuje jeździć konno jak młodzik, sypia byle gdzie i jada byle co.
Ciało Mickiewicza zostało przewiezione do Paryża i pochowane na cmentarzu w podparyskim Montmorency, a w roku 1890 sprowadzone do Polski i złożone w krypcie na Wawelu. Pogrzeb ten, 35 lat po śmierci poety, stanowił wielką manifestację narodową.

Znadniemna.pl za PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pisarze polscy
PostNapisane: 20 gru 2017, 11:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/sienkiewicz-nie- ... 89242.html

Sienkiewicz o Polsce: Nie może zginąć taki Naród!

Obrazek

Henryk Sienkiewicz: Do Narodu!

 Nie mogąc przybyć osobiście, przyłączam się całem sercem do tego wzniosłego obchodu, w którym Ojczyzna nasza czci prochy swego Hetmana-Bohatera. Żyzna ziemia nasza wydawała po wszystkie wieki i czasy ludzi, którzy imię Jej nieśmiertelną okrywali chwałą, ale raz jeden tylko wydała takiego męża jak Żółkiewski. Któż bowiem wyższy w dziejach naszych od tego „Księcia Niezłomnego“, nietylko sławą, ale i miłością Ojczyzny, nietylko zwycięstwy, ale i miłosierdziem nad zwyciężonymi, nietylko zasługą, ale i cnotą, nietylko głębokim politycznym rozumem, ale i gołębią duszą, nietylko bohaterskiem życiem, ale i męczeńską śmiercią? Lecz nie mówiąc jedynie o Polsce, gdzież w świecie całym znajdziemy podobny ideał rycerza bez bojaźni i skazy, o sercu lwiem i zarazem tak nawskróś chrześciańskiem? Jest on chlubą i chwałą naszą najwyższą, najczystszą — i w długich wiekach naszego żywota, najwznioślejszem wcieleniem polskiego Króla-Ducha, w którym wielkość tak splata się z dobrocią, jakby te przymioty, często niestety w życiu rozdzielone, jedną i nierozerwalną siłę stanowiły. Toteż, gdyby wiedzieć, która garść prochu była jego sercem, należałoby w uroczystej narodowej procesyi zanieść ją na Wawel, gdzie leżą króle w koronach i króle w laurach. Tam miejsce dla tej piersi, z której w obronie Ojczyzny i Wiary wyciekła krew na Cecorskich polach, w dniu klęski.

Lecz tymczasem niech spoczywają prochy tego bożego orła w rodzinnem gnieździe, — otoczone czcią i miłością. Oto nowy dla Niego grobowiec i nowy dzień chwały — a dla nas, dziś żyjących, jeszcze jeden dzień wielkich wspomnień, wielkiego żalu, głębokiej skruchy — ale i dzień nadziei. Zaiste bowiem, myli się, kto mówi, że naród był takiego męża niegodzien. Był go godzien, skoro go wydał. Czemże bowiem jest ten hetman, ten rycerz i ten męczennik — jeśli nie symbolem dziejów naszych i najwyższym wyrazem tego, co było w nich najszlachetniejszem?

Lata następne, lata rozterek, klęsk i duchowego upadku przygłuszyły w głębi jestestwa narodowego te ziarna, z których wzrastali Żółkiewscy, aleć pociechą i nadzieją jest myśl, że takie ziarna były złożone w dziejowej polskiej duszy i że leżą w niej jeszcze, a gdy nadejdzie dzień, który wyprowadzi nas znów na światło, to może odżyją, wzrosną i wydadzą plon błogosławiony. Na dwie prawdy rozdziela się ta otucha, która dziś wypełnia serca nasze. Pierwsza z nich jest to, że nie może zginąć naród, który wydał z siebie takiego Wodza-Bohatera — drugą, że naród, który takich swych Wodzów czci, pamięta i kocha — ma w sobie zadatki i siły życia, z mocy których musi nastąpić Odrodzenie!

Cześć wieczna świętym prochom!

W dniu przeniesienia popiołów Hetmana Stanisława Żółkiewskiego do sarkofagu w podziemiach kollegiaty żółkiewskiej

29 września 1908


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /