Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 01 wrz 2015, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumemjot.wordpress.com/2015/0 ... kedywu-ak/

Dziś rocznica tragicznej likwidacji oddziału „Osa”-„Kosa 30″ Kedywu AK
Opublikowano 05/06/2015 by emjot


Pamiątkowa tablica znajdująca się na wojskowych Powązkach foto. wikipedia.pl


W serialu „Czas Honoru” — scena z łapanki w trakcie ślubu została zaczerpnięta właśnie z dramatycznych losów oddziału specjalnego „Osa”-„Kosa 30″.
— W trakcie jednego dnia zostali zatrzymani niemal wszyscy jego członkowie, a to za sprawą zdrajcy, którego tożsamości do dziś nie udało się sprecyzować.
Organizacja Specjalnych Akcji Bojowych „Osa”-„Kosa 30″, — gdyż tak brzmiała pełna nazwa oddziału, — stanowił wydzieloną, podlegającą bezpośrednio Komendantowi Głównemu AK, grupę kilkudziesięciu żołnierzy.
„Osa” powstała w maju 1942 roku, — po czym została włączona do Kedywu AK, — stając się jednym z trzech oddziałów dyspozycyjnych, zajmujących się głównie likwidowaniem najgroźniejszych Niemców w okupowanym kraju i poza nim.
Przez rok istnienia oddział „Osa”-„Kosa 30″ dokonał kilku spektakularnych akcji:
— m. in. zamach bombowy w Berlinie i Wrocławiu, — zabójstwo Hugo Dietza, zajmującego się organizacją wywózki Polaków na roboty przymusowe — czy wysadzenie pociągu z amunicją pod Rygą.
Bohaterskie dzieje oddziału zostały przerwane w dramatycznych okolicznościach.
W sobotę, 5 czerwca 1943 roku,
— do Kościoła św. Aleksandra w Warszawie, gdzie odbywał się ślub por. Mieczysława Uniejewskiego „Marynarza”, członka „Osy”-„Kosy 30″, — wtargnęło gestapo.
Para młoda została zatrzymana przez Niemców w zakrystii, a pozostali przed kościołem. — Łącznie zatrzymano 89 osób, — w tym 25 członków oddziału.
Początkowo aresztanci myśleli, że stali się ofiarami łapanki, — jednak po przewiezieniu na Pawiak, wszyscy zostali ustawieni w rzędzie,
— a stojący w cieniu konfident, zauważony przez innych więźniów, wskazywał związanych z podziemiem ludzi.
Do dzisiaj nie wiadomo kto zdradził, — czy jedna z osób będących na ślubie, — czy cała akcja przygotowana była skrupulatnie, a Niemcy wiedzieli kogo mogą spodziewać się w kościele.


por. Mieczysław Kudelski „Wiktor” / foto. wikipedia.pl


Próbę ponownego odtworzenia oddziału podjął por. Mieczysław Kudelski „Wikor”, — szef sztabu „Kosy 30″.
Siedmiu pozostałych na wolności żołnierzy miało stanowić trzon nowej grupy.
Niestety, w trakcie spotkania „Wiktora” z „Helem” — Stanisławem Jasterem, — obaj zostali zatrzymani przez gestapo.
— Wtedy pewnym stało się, że za wsypę odpowiadał zdrajca.
20 czerwca 1943 samobójstwo popełniła łączniczka sztabu „Kosy”, Aleksandra Sokalówna „Władka”.
17 września 1943 roku w ruinach getta warszawskiego rozstrzelano 12 mężczyzn i 2 kobiety,
— dzień później zamordowano Mieczysława Uniejewskiego, pana młodego.
Pozostałych wywieziono do obozów koncentracyjnych, — (m.in. pannę młodą), — bądź zaginął po nich ślad.
Porucznik Kudelski „Wiktor” został zamęczony na Szucha, — mimo tortur nie wydał nikogo.
—————————————————————
5 czerwca 2015
Za; http://parezja.pl/dzis-rocznica-tragicz ... kedywu-ak/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 12 wrz 2015, 16:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/16-czerwca-1944-ro ... ik-ponury/

16 czerwca 1944 roku, podczas ataku na niemiecką wartownię w Jewłaszach, zginął por. Jan Piwnik „Ponury”
16 czerwca 2015 00:00

Jan Piwnik urodził się 31 sierpnia 1912 roku we wsi Janowice k. Ostrowca Świętokrzyskiego. W latach 1935-1939 służył w Policji Państwowej awansując do stopnia aspiranta. We wrześniu 1939 roku walczył jako dowódca kompanii w Zmotoryzowanym Baonie Policji Państwowej. 23 września 1939 roku został internowany na Węgrzech, skąd uciekł w marcu 1940 roku. Przedostał się do Francji i wstąpił do 4 Pułku Artylerii Ciężkiej. Po kapitulacji Francji dotarł do Anglii, gdzie przeszkolono go jako cichociemnego. 21 marca 1941 roku został awansowany do stopnia porucznika.

W kraju znalazł się 8 listopada 1941 roku, po jednym z pierwszych zrzutów. Wiosną 1942 r. objął II Odcinek „Wachlarza”. Latem aresztowano go w drodze do Kijowa. Z więzienia z Zwiahlu zbiegł wraz z por. Janem Rogowskim „Czarką”. Jego najgłośniejszym wyczynem było opanowanie więzienia w Pińsku, gdzie osadzono trzech żołnierzy „Wachlarza” z kapitanem „Wanią” – dr med. Alfredem Paczkowskim, szefem Kedywu Obszaru Białystok. Gen. Rowecki „Grot” nakazał ich odbicie. Garnizon w Pińsku liczył 3 tys. Niemców i zbrojnych kolaborantów. W dniu 18 stycznia 1943 r. „Ponury” wraz z „Czarką”, jego zastępcą i szesnastoma ludźmi podjechał samochodami pod więzienie. Na żądanie Zygmunta Sulimy (przebranego w mundur SS) otworzono bramę. Zastrzelono komendanta więzienia, jego zastępcę i strażnika. Uwolniono żołnierzy „Wachlarza” i kilkunastu innych więźniów. Za tą akcję „Ponury” i „Czarka” otrzymali Ordery VM 5 kl., pozostali Krzyże Walecznych. Niemcy w odwecie rozstrzelali 30 Polaków z Pińska.

Po powrocie z Pińska „Ponury” został dowódcą trzech grup partyzanckich z ponad 400 żołnierzami. Walczył w rejonie Gór Świętokrzyskich. Nękał Niemców taktyką uderzenia – odejście długim, okrężnym marszem i powrót w miejsce akcji, gdzie się go już nie spodziewano. Stoczył kilkanaście większych walk i wiele potyczek. Jego żołnierze w lipcu 1943 roku zaatakowali pociąg wojskowy urlopowiczów koło Berezowa; w sierpniu zastrzelili w zasadzce generała Rettingera pod Ożarowem; w październiku stoczyli bitwę w lasach k. Wąchocka; zestrzelili samolot. W rocznicę wybuchu wojny, 1 września 1943 r. por. Waldemar Szwiec „Robot” wraz z 80 ludźmi zajął Końskie. O północy zniszczył transformatory, w ciemnościach opróżnił magazyny, zastrzelił pięciu konfidentów i po dwóch godzinach uszedł w las pod bokiem ok. 1700 Niemców. Zmyleni brawurą i ruchliwością partyzantów Niemcy uważali, że „Ponury” dysponuje znacznie większą siłą, bali się uderzać, zostawiali jedynie zasadzki liczące do 4 tys. ludzi.

W lutym 1944 roku „Ponury” został oddelegowany do Okręgu AK Nowogródek. Niestety po wielu zwycięstwach doznał klęski. W dniu 29 kwietnia połowa jego 140-osobowej grupy zaatakowała Szczuczyn z garnizonem liczącym około tysiąca ludzi. Czterdziestu partyzantów zginęło, reszta wycofała się do osłaniającej podgrupy „Ponurego”. Niedługo przed swoją ostatnią akcją ożenił się z kpt. Emilią Malessą „Marcysią”, kierowniczką „Zagrody” – komórki łączności zagranicznej KG AK. 16 czerwca 1944 r. zaatakował wartownię niemiecką w Jewłaszach i zginął od serii peemu. Konając powiedział: „Umieram jak Polak. Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”. Jan Piwnik „Ponury” został pośmiertnie awansowany do stopnia majora a następnie pułkownika. W 1988 r. jego prochy sprowadzono i umieszczono w murach średniowiecznego klasztoru cystersów w Wąchocku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 03 lis 2015, 16:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/11-lipca-1944-roku ... mie-koppe/

11 lipca 1944 roku, oddział dyspozycyjny AK „Parasol”, w ramach „Akcji Główki”, przeprowadził nieudaną akcję likwidacyjną na SS-Obergruppenführerze Wilhelmie Koppe
11 lipca 2015 00:01



Wilhelm Koppe był Wyższym Dowódcą SS i Policji w Kraju Warty i Generalnym Gubernatorstwie.Piastował także funkcje sekretarz stanu do spraw bezpieczeństwa (niem. Staatssekretar fur das Sicherheitswesen) w rządzie Generalnego Gubernatorstwa. Odpowiadał za masowe zbrodnie na Polakach i Żydach, którzy zginęli w wyniku jego decyzji i dyktowanej przez niego represyjnej polityki.
Wyrokiem Kierownictwa Polski Podziemnej, Wilhelm Koppe został skazany na śmierć.
Zadanie likwidacji Koppego, powierzono Stanisławowi Leopoldowi ps. „Rafał”.
Dowódca akcji do dyspozycji miał 21 żołnierzy wydzielonej grupy z oddziału dyspozycyjnego AK “Parasol”, oraz sześć łączniczek.Przygotowania logistyczne w Krakowie, rozpoczęto już w kwietniu 1944 roku. Przygotowywano kryjówki i meliny, organizowano broń i dokumenty,rozpoczęto obserwacje niemieckiej policji. Warszawskiej grupie dywersyjnej pomagały krakowskie komórki Armii Krajowej.Przeprowadzenie akcji było bardzo trudne, gdyż Koppe dbał o swoje bezpieczeństwo w stopniu wyższym, niż Kutschera, czy też Reinhard Heydrich (najwyższy rangą przedstawiciel III Rzeszy zabity przez ruch oporu w Europie w czasie II wojny światowej). Koppe nie był systematyczny, stale zmieniał rozkład dnia. Często przemieszczał się po Krakowie w asyście ochrony, oraz drugiego wozu ubezpieczającego, z czterema uzbrojonymi policjantami. Do pracy jeździł trzema różnymi trasami, więc nie było wiadomo, którą drogę wybierze. Akcję zaplanowano na 5 i 7 lipca, lecz nie doszła ona do skutku, na skutek zmiany trasy przejazdu. Do uderzenia doszło 11 lipca po dziewiątej rano. Okazało się, że tego dnia nie było dodatkowego samochodu ubezpieczającego. Na placu Kossaka przygotowane były też dwa samochody, które miały na celu zablokować drogę w razie przebicia się Koppego. Grupa uderzeniowa ostrzelała samochód na ulicy Powiśle, jednocześnie próbując zablokować Mercedesa Koppego swoim autem. Pomimo silnego ostrzału, kierujący pojazdem wykazał się niesamowitym sprytem, ominął blokadę i popędził kierując się w kierunku ulicy Zwierzynieckiej. Próbowano ścigać Mercedesa półciężarówką, wstrzymano jednak pościg po zorientowaniu się, że opony są przebite a Mercedes Koppego oddala się w szybkim tempie.W wyniku akcji, zginęło kilkunastu żołnierzy niemieckich, wraz z adiutantem Koppego a sam Koppe został ranny.Podczas wycofywania się oddziału z Krakowa koło wsi Kąty życie straciło 4 osoby z oddziału, w starciu z niemieckimi oddziałami żandarmerii i Wehrmachtu.Część ludzi powróciło do Warszawy zwartą grupą, zorganizowanym transportem.
Nieudany zamach na Wilhelma Koppego, nie umniejsza wagi i znaczenia tej operacji. Ze względu na podjęcie tak trudnego planu, rozmiar przygotowań, jak i skalę przedsięwzięcia.
Zamach ten uświadomiła Polakom i Niemcom, że zbrodniarze nie mogą nigdzie czuć się bezpiecznie.

Na zdjęciu:
Od lewej: SS-Gruppenführer Wilhelm Koppe, Heinrich Himmler oraz Gauleiter Fritz Bracht
Źródło zdjęcia: Wikipedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 19 lis 2015, 19:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/22-lipca-1944-roku ... cje-burza/

22 lipca 1944 roku, oddziały AK rozpoczęły we Lwowie akcje „Burza”
22 lipca 2015 00:02



Akcja „Burza” nazywana była też powstaniem lwowskim skierowana była przeciwko wojskom niemieckim stacjonującym we Lwowie. Celem Armii Krajowej było opanowanie Lwowa przed wkroczeniem Armii Czerwonej, aby w ten sposób wystąpić w roli gospodarza terenu i zająć stanowisko liczącego się partnera w rozmowach z przedstawicielami wojsk sowieckich. Od 18 lipca Lwów zaczęły opuszczać niemieckie władze administracyjne, Ukraińska Policja Pomocnicza oraz oddziały Wehrmachtu lecz niestety w rejonie miasta pojawiło się kilka dywizji niemieckich, które wycofywały się pod naporem sowietów. 22 lipca od strony południowo – wschodniej na Lwów bez wsparcia piechoty uderzyła sowiecka 29 brygada zmotoryzowana z 10 korpusu 4 Armii Pancernej, która bardzo przyjęła pomoc oddziałów Armii Krajowej. Polacy pomagali sowietom w opanowaniu Lwowa do 27 lipca dzień później miasto zostało całkowicie oczyszczone z oddziałów niemieckich, a polskie oddziały zostały rozwiązane. AK-owcy złożyli broń i rozeszli się do domów nadal utrzymując między sobą łączność konspiracyjną. Z murów miasta zaczęły znikać polskie flagi powieszone przez miejscową ludność podczas powstania.
31 lipca przed południem odlecieli samolotem do Kijowa na rozmowy z gen. Żymierskim: pułkownik Filipkowski, ppłk. Pohoski, płk Franciszek Studziński „Rawicz”– komendant Okręgu AK Tarnopol (od 30 czerwca 1944 zastępca komendanta Obszaru Południowo-Wschodniego), ppłk dypl. Stefan Czerwiński „Stefan” – komendant Okręgu AK Lwów, desygnowany na dowódcę 5 dywizji AK oraz ppor. Zygmunt Łanowski „Damian”, pełniący w czasie tej podróży obowiązki adiutanta komendanta Obszaru. Płk. Filipkowski, wraz z towarzyszącymi mu oficerami dotarł samolotem do Żytomierza 31 lipca w godzinach przedpołudniowych. W nocy z 2 na 3 sierpnia wszyscy oficerowie, którzy przybyli na rozmowy z gen. Żymierskim zostali aresztowani i przewiezieni do więzienia NKWD w Kijowie, a następnie do więzienia w Charkowie.
Wcześniej we Lwowie aresztowano również kilkunastu polskich oficerów podstępnie zwabionych na rozmowę z sowieckim generałem Iwanowem wśród nich był m.in. major Kornel Stasiewicz szef sztabu Komendy Okręgu Lwów. Aresztowanych oficerów zawieziono do więzienia przy ulicy Łąckiego. Początkowo, przez kilka godzin, przebywali w jednej celi, potem rozprowadzono ich po różnych celach w tzw. budynku wewnętrznym, w którego piwnicach, za czasów gestapo, znajdowały się cele śmierci. W tym czasie w budynku na ul. Kochanowskiego gdzie mieściła się kwatera komendy Armii Krajowej urządzono kocioł zatrzymując przy tym jeszcze 40 osób.
Lwowskie oddziały Zgrupowania Zachodniego pod dowództwem kpt. Witolda Szredzkiego „Sulimy”, po wykonaniu zadań, bojowych planu „Burza”, ruszyły na pomoc powstańczej Warszawie. Część tych oddziałów została otoczona, rozbrojona, a oficerowie zostali aresztowani przez oddziały sowieckie. Podczas powstania lwowskiego zginęło około 700 żołnierzy Armii Krajowej miejsce ich pochówku jest nieznane. Ponad dwa tysiące żołnierzy Lwowskiej Armii Krajowej zostało skazanych i uwięzionych w łagrach sowieckich. Wielu z nich nie doczekało powrotu do Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 24 lis 2015, 10:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portalmorski.pl/statki/nowe- ... ej-wybrana

Imię Armii Krajowej głoszone będzie po wszystkich morzach i oceanach Ziemi.

Kopia artykułu:

Matka chrzestna Armii Krajowej wybrana
PONIEDZIAŁEK, 23 LISTOPADA 2015 06:56 AL / Z MEDIÓW

Obrazek
Armia Krajowa


Szczecinianka, emerytowana nauczycielka języka polskiego, Jolanta Szyłkowska będzie matką chrzestną statku Armia Krajowa. Armatorem jednostki jest Polska Żegluga Morska.
- Chcieliśmy, aby matką chrzestną Armii Krajowej była szczególna osoba. Wybraliśmy panią Jolantę Szyłkowską, która działa w szczecińskim oddziale Światowego Związku Żołnierzy AK - mówi Krzysztof Gogol, rzecznik PŻM.
Masowiec Armia Krajowa, który zwodowano 19 października, został wybudowany w Chinach.
Czytaj też: Masowiec Armia Krajowa zwodowany
- Jest to średni statek, ok. 39 tysięcy ton nośności. Niestety pod pełnym załadunkiem do Szczecina nie wpłynie, ale jest to bardzo porządna seria - dodaje Gogol. - Dużo takich statków pływa już w PŻM-ie. One sprawdzają się na rynku, są dobrze odbierane przez klientów. Główne trasy tych jednostek to obie Ameryki i Europa.
Odbiór wyposażonej już Armii Krajowej planowany jest na początek przyszłego roku. Wówczas również odbędzie się chrzest masowca.

Źródło:
http://www.radioszczecin.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 11 sty 2016, 10:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/12-sierpnia-1943-r ... cja-goral/

12 sierpnia 1943 roku, miała miejsce akcja „Góral”
12 sierpnia 2015 00:00

Obrazek

Była to najgłośniejsza akcja zbrojna polskiego podziemia podczas okupacji niemieckiej. Żołnierze Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej napadli na bankowóz Banku Emisyjnego z pieniędzmi o wartości 105 mln złotych. Przygotowania do trwającej 2 minuty akcji trwały 14 miesięcy. Atak na samochód miał miejsce przy ul. Senatorskiej, między Miodową a Placem Zamkowym. Po krótkiej wymianie ognia, żołnierze AK zdobyli cały łup i ukryli go w zakonspirowanym punkcie AK przy ul. Sowińskiego 30 na Woli. Pieniądze zostały przeznaczone na zakup broni. Akcja swoją nazwę zawdzięcza 500 zł banknotom z wizerunkiem „Górala”.
Straty po stronie polskiej to dwóch rannych, poległo też trzech pracowników Banku Emisyjnego, zaś czterech innych odniosło rany. Straty strony niemieckiej to sześciu ludzi eskorty, dwóch policjantów zastrzelonych na Senatorskiej i oficer Wehrmachtu (według policji zginęło sześciu Niemców i tylu samo zostało rannych).
Niemcy za wskazanie winnych napadu obiecywali nagrodę w wysokości 5 milionów złotych.

(Na zdj. Banknot okupacyjny o nominale 500 zł, czyli tzw. góral. Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 08 mar 2016, 14:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/7-wrzesnia-1943-ro ... za-burkla/

7 września 1943 roku, na ul. Marszałkowskiej w Warszawie, miał miejsce zamach na Franza Bürkla
7 września 2015 00:01

Obrazek

SS-Oberscharführer Franz Bürkl od września 1941 r. był funkcjonariuszem SS na Pawiaku, gdzie pełnił funkcję Zugführera, czyli szefa zmiany załogi oraz zastępcy komendanta. Dał się poznać jako sadystyczny oprawca więźniów, mordujący ich według własnego uznania, bez wyroku sądowego. Informacje jakie przedostawały się z Pawiaka donosiły o tym, że Bürkl w ciągu dwóch lat swej działalności zastrzelił lub powiesił w celach kilkudziesięciu więźniów.
Wobec zbrodni dokonywanych na Pawiaku, Kierownictwo Walki Podziemnej wydało rozkaz przeprowadzenia specjalnej akcji bojowej, której celem miał być Bürkl oraz jego najbardziej bestialscy współpracownicy. Przeprowadzenie akcji zlecono oddziałowi specjalnemu Kedywu KG AK „Agat”, a samo wykonanie akcji likwidacyjnej plutonowi phm. Jerzego Zborowskiego ps. „Jeremi”. Akcję wykonano we wtorek, 7 września o godz. 9:58 na ul. Marszałkowskiej. Cała akcja trwała około 90 sekund. Bürkl został zlikwidowany. Oprócz niego, nie licząc rannych, zginęło prawdopodobnie 4-5 Niemców. Część z nich przypadkowo przyłączyła się do strzelaniny i została wybita przez osłonę głównych wykonawców wyroku. „Agat” bez strat opuścił samochodem miejsce akcji. W odwecie za zabicie Bürkla Niemcy 8 września 1943 r. rozstrzelali około 30 osób.

(Na zdjęciu warszawskie graffiti z czasów II wojny światowej, wykonane w czerwcu 1943 przez harcerzy z OMS „Wawer”. Napis „Pawiak Pomścimy” odnosił się do masowych egzekucji więźniów Pawiaka przeprowadzanych w tym okresie przez niemieckich okupantów. Fot. Wikimedia Commons)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 16 cze 2016, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/11158-60-r ... cza-ps-iwo

60. rocznica śmierci mjr. AK Jerzego Antoszewicza ps. „Iwo”
Paweł Brojek Opublikowano 1 listopada 2015

Obrazek
Jerzy Antoszewicz


Żołnierz Legionów, uczestnik wojny z bolszewikami. W czasie II wojny światowej służył w Armii Krajowej, a po jej zakończeniu był kurierem w podziemiu antykomunistycznym. W 1947 r. stanął przed sądem wraz z innymi członkami I Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN.

Jerzy Antoszewicz urodził się 25 lutego 1899 r. w Warszawie. Od 1915 r. służył w 2 pp. Legionów Polskich. Od lutego 1918 r. był kurierem i wywiadowcą II Korpusu Polskiego na Wschodzie. Uczestniczył w obronie Lwowa i wojnie z bolszewikami, walcząc w szeregach 1. Pułku Strzelców Lwowskich, a później 38 pp.

W okresie międzywojennym służył w Straży Granicznej, a następnie w 24 Pułku Artylerii Polowej. W 1925 r. ukończył Szkołę Młodszych Oficerów Artylerii w Toruniu. Od 1931 r. był oficerem zwiadowczym w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, a później instruktorem w Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu.

W 1932 r. został przeniesiony w stan spoczynku. Pracował jako referent wojskowy w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie, a następnie jako kierownik działu osobowego Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów we Lwowie.

Podczas kampanii wrześniowej w szeregach batalionu Obrony Narodowej walczył w obronie Lwowa. Po wkroczeniu sowietów na tamte tereny uczestniczył w organizowaniu konspiracji. W październiku 1939 r. wysłany z misją kurierską do Francji, podczas pobytu w Paryżu został zaprzysiężony w Związku Walki Zbrojnej.

W maju 1940 r. powrócił do Polski. Przebywał we Lwowie, a później w Warszawie. Od lipca tego roku był szefem Biura Personalnego w Oddziale I Komendy Głównej ZWZ. W kwietniu 1943 r. stanął na czele Wydziału I Organizacyjnego Sztabu Komendy Okręgu AK Lublin. W marcu 1944 r. aresztowany przez gestapo, został po kilku miesiącach zwolniony.

Brał udział w powstaniu warszawskim. Sformowany przez niego Batalion „Iwo” po utworzeniu 20 września 1944 r. Warszawskiego Korpusu AK wszedł w skład 28. Dywizji Piechoty AK im. Stefana Okrzei. Po kapitulacji przebywał w obozach jenieckich w Sandbostel i Murnau.

Po uwolnieniu w kwietniu 1945 r. przez oddziały amerykańskie przybył do Londynu. W sierpniu został przydzielony do Centrum Wyszkolenia Artylerii WP. Miesiąc później jako kurier Naczelnego Wodza do prezesa Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN płk. Jana Rzepeckiego wyjechał z Londynu i przybył do Polski.

2 listopada 1945 r. został aresztowany przez UB i osadzony w więzieniu mokotowskim. Podczas procesu I Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, który miał miejsce w marcu 1947 r., Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na karę śmierci, zamienioną przez Bieruta na dożywocie.

Wyrok odsiadywał w więzieniu we Wronkach, gdzie zachorował na gruźlicę. W listopadzie 1954 r. z uwagi na zły stan zdrowia sąd udzielił mu rocznej przerwy w odbywaniu kary. Zmarł 1 listopada 1955 r. na zawał serca, został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Mjr Jerzy Antoszewicz był wielokrotnie odznaczany, m.in. Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami oraz 4-krotnie Krzyżem Walecznych.

opr. Paweł Brojek
Źródło i fot.: 1944.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 13 lip 2016, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/34024-30-rocznica-smier ... -ak-i-win/

30. rocznica śmierci ppłk. Stefana Musiałek-Łowickiego – oficera AK i WiN
Paweł Brojek Opublikowano 13 lipca 2016

Obrazek
Stefan Musiałek


Żołnierz Legionów Polskich i Wojska Polskiego, w czasie II wojny światowej dowódca Inspektoratu AK Tarnów. Organizował wówczas lądowanie samolotów alianckich w ramach akcji „Most II” i „Most III”, polegających na dostarczeniu do okupowanego kraju kurierów rządu RP na uchodźstwie i w drodze powrotnej zabraniu elementów zdobytego pocisku V2.
Stefan Musiałek-Łowicki przyszedł na świat 4 sierpnia 1896 r. w gromadzie Marciszów w gminie Poręba Mrzygłodzka na Śląsku. Ukończył gimnazjum w Zawierciu i trzyletni kurs uzupełniający przy Akademii Handlowej w Krakowie. Przed I wojną światową działał w Krakowie w Drużynach Strzeleckich.
Od sierpnia 1914 r. służył w 1 kompanii 1 pp. Legionów Polskich. Uczestniczył w walkach na froncie wschodnim, gdzie został ranny. Po kryzysie przysięgowym w lipcu 1917 r. znalazł się w obozie internowanych w Szczypiornie. Zwolniony podął służbę w Polskiej Sile Zbrojnej w Ostrowi Mazowieckiej.
W listopadzie 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego. Służył w III Batalionie 40 pp., w którego szeregach uczestniczył w walkach na froncie ukraińskim. Od lipca 1919 w 5 pp. Legionów walczył z bolszewikami. Pod koniec maja 1920 r. został ciężko ranny pod Witoczewem. Po wyjściu ze szpitala ukończył kurs Szkoły Podchorążych w Bydgoszczy.
W okresie międzywojennym służył na różnych stanowiskach w 5 pp. Legionów w Wilnie i 17 pp. w Rzeszowie, a od 1932 r. w Centralnej Szkole Podoficerów Korpusu Ochrony Pogranicza w Osowcu. W lutym 1936 r. został przeniesiony do 12 pp. w Wadowicach, na stanowisko dowódcy batalionu. W latach 1938-1939 był Komendantem Powiatowej Komendy Uzupełnień w Kowlu.
Po zakończeniu kampanii wrześniowej uniknął niewoli i powrócił do Rzeszowa. W listopadzie 1939 r. rozpoczął konspiracyjną działalność w szeregach Służby Zwycięstwu Polski. Wiosną 1940 r. objął stanowisko zastępcy inspektora Inspektoratu ZWZ Rzeszów, od maja 1942 r. był zastępcą inspektora Inspektoratu AK Tarnów, a w lipcu tego roku objął jego dowództwo.
W maju 1944 r. organizował lądowanie samolotów alianckich w ramach akcji „Most II”, a w lipcu tego roku – akcji „Most III”. W czasie akcji „Burza” dowodził odtworzonym 16 pp. AK. Po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. wyjechał do Rzeszowa.
Po wojnie pozostał w konspiracji, wiosną 1945 r. został skierowany w tym celu na Górny Śląsk. W październiku 1945 r., po objęciu stanowiska prezesa Okręgu WiN Katowice, organizował górnośląskie struktury tej organizacji.
Aresztowany przez katowickie UB w listopadzie 1946 r., został osadzony w więzieniu karno-śledczym, gdzie oczekiwał na proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym. Na podstawie amnestii z lutego 1947 r. sprawę umorzono i został zwolniony z więzienia.
Mieszkał i pracował w Gliwicach, Katowicach i Bytomiu. W zainteresowaniu bezpieki pozostawał do lat sześćdziesiątych. Po przejściu na emeryturę wyjechał do Rzeszowa. Tam też zmarł 13 lipca 1986 r. Został pochowany na Cmentarzu Pobitno.
Ppłk Stefan Musiałek-Łowicki był odznaczony m.in. Krzyżem Srebrnym Orderu Wojskowego Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych.

Źródło: dws-xip.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 01 wrz 2016, 19:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/1-wrzesnia-1943-po ... h-niemcow/

1 września 1943: polscy partyzanci opanowali miasto zajęte przez 26-krotnie liczniejszych Niemców
Opublikowane 2016/09/01 w II wojna światowa/II wojna światowa - rocznice



Zajęcie Końskich przez II Zgrupowanie dowodzone przez ppor. Waldemara Szwieca „Robota” było jedną z trzech tego rodzaju miejskich akcji dywersyjnych w okupowanej Europie w 1943 roku [1].
Waldemar SzwiecWaldemar Szwiec
Na zdjęciu powyżej: Por. Jan Piwnik „Ponury” (na pierwszym planie z lewej) oraz ppor. Waldemar Szwiec „Robot” (fot. BIP KG AK)
Wymiar akcji był bardzo duży – stanowiła manifest siły i aktywności polskiego ruchu oporu i odbiła się szerokim echem wśród społeczności lokalnej. Samo miasto zostało przez Niemców nazwane „Banditenstadt”.
Praca opiera się na dwóch relacjach bezpośrednich uczestników tej akcji – kpr. Tadeusza Chmielowskiego [2] oraz plut. pchor. Stanisława Wolfa [3]. Relacje te zostały uzupełnione meldunkiem dowodzącego akcją zajęcia miasta ppor. „Robota” oraz niemieckim meldunkiem Dowództwa Okręgu Wojskowego w Generalnym Gubernatorstwie.
Plan opanowania Końskich zrodził się w głowie ppor. „Robota” z dwóch powodów. Dynamiczny dowódca II Zgrupowania postanowił w ten niezwykły sposób „uświęcić” czwartą rocznicę niemieckiej agresji na Polskę i udowodnić, że pomimo okupacji, Polska nadal istnieje i walczy. Akcja miała stanowić również odpowiedź na przeprowadzone przez Niemców aresztowania w Końskich w dniu 20 sierpnia. Tego dnia miasto zostało otoczone przez kordon Wehrmachtu, a patrole „łapaczy” wdzierały się do mieszkań z przygotowanymi wcześniej listami nazwisk i aresztowały proskrybowanych [4]. Bardzo różnie zostało przedstawione w literaturze statystyczne ujęcie aresztowanych [5]. Większość z nich została wywieziona do Auschwitz. Ppor.
W. Szwiec chciał Niemcom udowodnić, że za antyniemieckie akcje dywersyjne odpowiada siła nie działająca na co dzień w samym mieście. W założeniach akcja ta miała również podtrzymać ducha Konecczan po tych trudnych wydarzeniach. W meldunku do dowódcy Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” por. J. Piwnika pisał on tak:
„Cel akcji: Podtrzymanie ducha ludności polskiej w powiecie koneckim, który po ostatnich aresztowaniach wyraźnie upadł, wykazanie własnym żołnierzom niskiej wartości moralno-bojowej żandarmerii i naszej nad nimi wyższości w tym kierunku przy walce wręcz, zdobycie dla zgrupowania potrzebnych części wyekwipowania i umundurowania przez obrobienie niemieckich składów tekstylnych (…)” [6]
Podkreślić należy fakt, iż w Końskich stacjonowały potężne siły niemieckie. M. Jedynak oszacował ich liczbę na 1800 żołnierzy [7]. Inni badacze przedstawili zbliżone ujęcie statystyczne [8]. Sam dowódca II Zgrupowania oszacował je następująco: „Gestapo, policja kryminalna 24, Ordnungspolizei 75, Feldgandarmerie 12, Sonderdienst 30, policja granatowa 22, Bahnschutz 10, poza miastem około 0,5 km 1000 ludzi z legionu wschodniego dowodzonego przez oficerów niemieckich, a w Baryczy 4 km od miasta 500 Ukraińców” [9].
Niemcy uzbrojeni byli w lekką i ciężką broń maszynową, granatniki oraz pojazdy opancerzone. Tej zmilitaryzowanej potędze wyszły naprzeciw 64 osoby, których uzbrojenie stanowiło: 1 ckm, 6 rkm-ów, 7 pistoletów maszynowych, 52 karabiny, 30 pistoletów i 60 granatów oraz „mała ilość amunicji”[10].
Jak wyglądał przebieg tej brawurowej akcji?
Wieczorem 31 sierpnia w okolicach Końskich odbyła się odprawa. Dowództwo powiadomiło żołnierzy, że wezmą udział w akcji opanowania Końskich. W trakcie odprawy sprawdzono uzbrojenie oraz rozdzielono zadania pomiędzy plutony i sekcje. Partyzanci, ze względu na rozmieszczenie niemieckich służb w różnych częściach miasta, zostali podzieleni na mniejsze grupy. „Poszczególne zadania przydzielono kilkuosobowym grupom bojowym co wynikało ze znacznego rozproszenia obiektów zajmowanych przez siły niemieckie okupujące miasto”[11].
O godz. 22.00 ogłoszono pogotowie bojowe. Na lizjerze lasu na wschód od Końskich pojawił się 64 osobowy oddział. Wzmocnieniem głównej grupy bojowej były placówki AK, które pilnowały dróg dojazdowych do miasta. Od strony Skarżyska-Kamiennej drogę ubezpieczała placówka AK ze Smarkowa dowodzona przez Franciszka Sałatę „Huragana”. W tym czasie podstawowe siły maszerowały do Końskich. Sygnałem rozpoczęcia akcji miało być wyłączenie stacji transformatorowej, zaplanowane na godzinę 23.50. Koniec akcji przewidziany była na godz. 2.00.
Pchor. „Staszek” pod datą 31 sierpnia zanotował: „O godzinie dziesiątej jesteśmy na lizjerze lasu. Przed sobą mamy wolną przestrzeń i niedalekie światła miasta. Co chwilę przecinają ciemność światła reflektorów. Posuwamy się b. wolno i ostrożnie. Po pewnym czasie wchodzimy w pierwsze zabudowania przedmieścia, przechodzimy przez szosę i wzdłuż jakiejś rzeczki czy kanału dochodzimy do toru. Trwa to b. długo, gdyż co chwila musimy padać, by nie złapały nas reflektory. W końcu przeskakujemy tor i kładziemy się w pobliskim kartoflisku. Tu leżymy do godziny 11-tej min. 50. gasną wtedy wszystkie światła. Jest to sygnał do wkroczenia do miasta”[12].
Część biorących udział w akcji partyzantów pod samą stacją transformatorową oczekiwała na umówiony sygnał. „Szeptem wydawane rozkazy podrywają nas na nogi. Idziemy wzdłuż jakiegoś parkanu, następnie przez ogród, mijamy uśpione zabudowania i zatrzymujemy się przy mostku na dużym rowie naprzeciwko szkoły, w której stacjonuje żandarmeria. Odeszły już od nas dwa rkm-y, które mają za zadanie utrzymania w szachu własowców, Gestapo i sonderdienstu oraz grupa likwidacyjna (…)”[13]
T. Chmielowski w swojej relacji wspominał akcję następująco:
„Nieco wcześniej oddzieliła się od nas grupa mająca za zadanie osłonę od strony kompanii Ordnungspolizei i od cokolwiek dalej stacjonującego (…) Ostlegionu. Składała się ona z obsługi ckm-u i kilku żołnierzy pod dowództwem kpr. pchor. „Bandery” [14]
Sekcja pod dowództwem kpr. pchor. S. Kołodziejczyka „Bandery” ogniem ckm-u miała ryglować koszary kompanii Ordnungspolizei, położone na północnych obrzeżach miasta oraz stacjonujący o kilometr dalej Ostlegion. Jednak z ckm-em wystąpiły problemy- zaciął się. Żołnierze rozpoczęli ostrzał z broni ręcznej, jednak wkrótce się wycofali. „Pchor. „Bandera” z kpr. „Wąsem”, celowniczym „Sołtykiem” i resztą obsługi ckm-u zajęli stanowiska na wprost koszar kompanii Ordnungspolizei, na odległość 150-200 m. Gdy rakiety oświetlały przedpole, partyzanci ujrzeli ruch w koszarach i kilka postaci żandarmów na tle budynku. Wtedy rozpoczął ogień ckm „Sołtyka”. Pod silnym ogniem Niemcy nie usiłowali wychylić głów i starali się jedynie przez oświetlanie rakietami terenu uniemożliwić partyzantom natarcie. Niemieckie pociski, wysyłane na ślepo, górowały i niepowodowany strat. Gdy nasz ckm milknął, Niemcy próbowali rozpoznać sytuację, lecz po kilkakrotnym przekonaniu się, że działanie z ich strony wywołuje silny ogień prowadzony ze zmienianych ciągle stanowisk, zrezygnowali z aktywności. Dopiero po upływie dłuższego czasu, w drugiej godzinie akcji, ckm odmówił posłuszeństwa i zacięcia nie dało się usunąć w warunkach polowych. (…) „Bandera” nakazał stopniowe wycofywanie się grupy (…)”[15]
Zacytowany przeze mnie T. Chmielowski wkroczył do Końskich w patrolu likwidacyjnym pod dowództwem kpr. Stanisława Janiszewskiego „Dewajtisa”. Oprócz niego w skład patrolu wchodził strz. NN „Leon” z Chorzowa, który jako Ślązak mówił biegle po niemiecku. Partyzanci podawali się za niemiecką policję. Wykonali wyroki Wojskowego Sądu Specjalnego na piątce miejscowych konfidentów, którzy przyczynili się do sierpniowych aresztowań.
Dalszy przebieg akcji w relacji „Staszka” wyglądał następująco:
„Pozostał nasz pluton, resztki drugiego i trzeciego i drużyna ckm-u. Jeszcze w lesie odłączyła od nas grupa 20 ludzi z dwoma rkm-ami i dwoma stenami pod dow. por. „Kmicica”. Ma on za zadanie obstawianie żandarmerii stacjonującej na ul. 3 Maja i feldżandarmerii na ul. Kilińskiego. Grupa ta rekwirować będzie towary z niemieckiego sklepu z materiałami (…)”[16]
Zdobyty w magazynach towar partyzanci załadowali na zarekwirowaną furmankę. Akcję osłaniały (blokując posterunek żandarmerii) dwie sekcje rkm-ów pod dow. kpr. pchor. Jana Wroniszewskiego „Znicza” i kpr. pchor. Henryka Smalca „Herwina”. Po wykonaniu zadania grupa por. „Kmicica” wycofała się z miasta.
„W momencie gdy ckm zajmuje swe stanowisko, słyszymy pierwsze strzały. To rkm-y por. „Kmicica” ostrzeliwują żandarmerię. Kapral „Wąs” oddaje wtedy krótką serię do budki wartownika, następnie do samochodów ustawionych przy szkole i do samego budynku. Zostawiamy na ubezpieczeniu ckm-u czterech ludzi z naszego plutonu, a sami wąską uliczką dochodzimy do magazynów Społem. Dostajemy się do ich wnętrza i zaczynamy wynosić towary. Trzech ludzi dostaje rozkaz sprowadzenia szofera i auta. W tym czasie całe miasto jest oświetlone przez niemieckie rakiety i wszędzie słychać strzelaninę. Huk strzałów z broni maszynowej i kb przerywany jest od czasu do czasu eksplozjami granatów, wyrzucanych przez niemieckie granatniki. Całość robi wrażenie regularnej bitwy. Niemcy nie orientują się zupełnie, jaką siłą i w jakim celu zostali zaatakowani, walą ze wszystkiej posiadanej broni i wysyłają co chwila alarmowe rakiety. Żandarmeria stacjonująca w szkole, chcąc się przekonać prawdopodobnie o naszej sile, wysyła patrole, które dochodzą do magazynów Społem. Na rozkaz kom. „Robota” przestajemy wynosić towary i zachowujemy bezwzględną ciszę. Słyszymy wyraźnie głosy porozumiewających się ze sobą Niemców. Dopuszczamy ich możliwie jak najbliżej i witamy serią z rkm-u. Sam komendant „Robot” wali po nich serię za serią ze swojego stena. Niemcy milkną i wycofują się natychmiast (…)”[17]
W magazynach Społem przy ul. Jatkowej [obecnie ul. Spółdzielcza], w bezpośrednim sąsiedztwie silnie strzeżonego więzienia, operowała grupa ppor. „Robota”. Wysłani w miasto żołnierze sprowadzili samochód ciężarowy, na który załadowali odzież, tekstylia i artykuły spożywcze.
„Po godzinie pod Społem zajeżdża auto, na które ładujemy wyniesione przedtem towary. Przy kierownicy siada szofer i zaczyna wycofywać się w stronę Czerwonego Mostu. Po paru minutach dołącza do nas platforma załadowana materiałami zarekwirowanymi przez por. „Kmicica”, który ściąga w tej chwili swoje ubezpieczenie i lada chwila do nas dołączy. Ubezpieczamy się ze wszystkich stron i powoli maszerujemy. Dochodzą do nas w międzyczasie wszystkie rkm-y i grupa likwidacyjna. Słychać już tylko poszczególne serie rkm-ów niemieckich i b. rzadkie wybuchy granatów (…)”[18]
Cała akcja trwała prawie dwie godziny. Po upływie tego czasu partyzanci wycofali się z miasta. Punkt zbiórki znajdował się na przejeździe kolejowym, skąd wszyscy uczestnicy ruszyli na szczyt Kamieniarskiej Góry.
Jaki wymiar miała ta brawurowa akcja?
„Robota udała nam się wspaniale. Pominąwszy już korzyści materialne, osiągnęliśmy wielki sukces propagandowy. W czwartą rocznicę wojny zajmujemy sobie powiatowe miasto Końskie (…) i plądrujemy w nim jak u siebie w domu. Nie stracimy przy tym ani jednego człowieka, podczas gdy po stronie niemieckiej jest ciężko ranny dow. żandarmerii, sześciu zabitych żandarmów i jeden z sonderdienstu.”[19]
Akcja powiodła się w stu procentach. Niemcy sądzili, że miasto opanował silny oddział partyzancki, w walce z którym nie mieliby szans. W związku z tym ograniczyli swoje działania jedynie do chaotycznego ostrzału z własnych kwater i do oświetlania rakietami ich przedpola. W meldunku Dowództwa Okręgu Wojskowego w GG podano: „31.8 w nocy kilkuset [sic!] bandytów dokonało napadu na m. Końskie i z różnych składów zrabowano artykuły żywnościowe, materiały oraz samochód osobowy i samochód ciężarowy. Po stoczeniu walki z żandarmerią polową i pododdziałami Ostlegionu pod osłoną nocy banda wycofała się” [20].
Ppor. „Robot” skierował do akcji zaledwie 64 osoby. To błędne rozeznanie Niemców w ilości atakujących wynikło zapewne z faktu, że partyzanci podjęli jednoczesną walkę w wielu punktach miasta [21].
Zajęcie Końskich przez partyzantów, oprócz korzyści w postaci zdobytych z magazynów materiałów [22], miało również – a może przede wszystkim – duży wydźwięk psychologiczny zarówno na społeczeństwo lokalne, jak również na okupanta niemieckiego. Z jednej strony bowiem pokazało siłę polskiego podziemia, a z drugiej – kruchość okupanta i sytemu opartego na terrorze.
Zastanowić się należy nad pytaniem, jakie czynniki wpłynęły na fakt, że niespełna 70 osobowej grupie partyzantów udało się na dwie godziny unieruchomić siły ponad 20-krotnie wyższe? Na ten spektakularny sukces akcji wpłynęło z pewnością kilka czynników. Przede wszystkim ppor. „Robot” miał dokładne rozeznanie zarówno w rozmieszczeniu, jak i sile bojowej przeciwnika. Współpraca okolicznych placówek AK pozwoliła mu precyzyjnie zaplanować akcję. Ważnym czynnikiem również był element zaskoczenia.
W ocenie brytyjskiego Połączonego Sztabu Planowania, polski ruch oporu w 1943 r. był „najsilniejszy, najlepiej zorganizowany i najbardziej zdeterminowany w Europie (…)” [23] .Mając na uwadze wszelkie akcje przedsięwzięte choćby przez Zgrupowania Partyzanckie AK „Ponury”, trudno się z tą oceną nie zgodzić.
Anna Cholewa, źródło: Ponury-Nurt.logspot.com

Przypisy:
[1]M. Jedynak, Robotowcy 1943. Monografia II Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”, Końskie 2007, s. 5.
[2]Kpr. T. Chmielowski „Bartek” – „Klon” działał w ruchu oporu od wiosny 1942 r. w Oddziale Dywersji Bojowej Komendy Obwodu AK Końskie. Oddział ten został włączony do II Zgrupowania ppor. „Robota” 21 sierpnia 1943 r. jako Pluton III Konecki, za: M. Jedynak, op. cit., s. 100-104. Podczas akcji kpr. „Bartek” działał w grupie, której celem było obstawienie siedziby Gestapo oraz zlikwidowanie konfidentów.
[3]S. Wolf „Staszek” był kronikarzem II Zgrupowania. Przebywał w bezpośrednim otoczeniu ppor. „Robota” i w okresie sierpniowo-wrześniowych działań swojego dowódcy prowadził skrupulatne notatki. Podczas akcji zajęcia miasta działał w grupie uderzeniowej.
[4]B. Kacperski, J. Z. Wroniszewski, Końskie i powiat konecki 1939-1945. Cz. III Konspiracja konecka 1939-1943, Końskie 2006, s. 45.
[5]H. S. Zawadzki, U boku „Ponurego”. Toruńczyk Waldemar Szwiec ps. „Robot” – bohater Kielecczyzny, Toruń 1992, s. 63 podał, że liczba ta przekroczyła 400 osób. W świetle innych danych wydaje się jednak przesadzona. Najbardziej wiarygodne ujęcie przedstawili: M. Jedynak, op. cit., s. 106 oraz M. Wikiera, Ziemia Konecka w obronie Ojczyzny [w:] Końskie. Zarys dziejów, pod red. M. Wikiery, Końskie 1998, s. 302. Wyliczyli oni liczbę aresztowanych na 247 osób.
[6]Cyt. za: C. Chlebowski, Cztery z tysiąca, Warszawa 1981, s. 70.
[7]Były to: 1 kompania 22 pułku policji SS, Kripo, Orpo, Schupo, Ostlegion, Sonderdienst, Ordnungspolizei, Bahnschutz, żandarmeria polowa, 954 i 955 kompania Sicherungsbatalionu Wehrmachtu w pobliskiej Baryczy, granatowa policja oraz oddział „Własowców”, za: M. Jedynak, op. cit, s. 106.
[8]L. Popiel „Antoniewicz”, Zgrupowania Partyzanckie AK „Ponury”, „Wojskowy Przegląd Historyczny”, cz. I, 1988, s. 238 oraz C. Chlebowski, Cztery z…, s. 71 podali liczbę 1724, zaś W. Borzobohaty, „Joodła”. Okręg Radomsko-Kielecki ZWZ-AK 1939-1945, Warszawa 1988, s. 58 oszacował ją na „ponad 1700 ludzi”.
[9]Meldunek ppor. „Robota” do por. J. Piwnika „Ponurego”, cyt. za: C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, Warszawa 1993 (dalej: Meldunek …), s. 254.
[10]Akcja „Robota” opanowania Końskich [w:] „Zeszyty Kombatanckie” nr 37, Warszawa 2004, s. 74.
[11]Ibidem, s. 71.
[12]S. Wolf „Staszek”, Fragmenty Dziennika [w:] C. Chlebowski, Pozdrówcie …, s. 250.
[13]Ibidem.
[14]T. Chmielowski „Bartek”, Końskie w nocy z 21.08/01.09.1943 r. [w:] B. Kacperski, J. Z. Wroniszewski, Końskie i powiat konecki1939-1945, cz. IV Konspiracja konecka 43-45, Końskie 2006, (dalej: Końskie w nocy …), s. 71.
[15]T. Chmielowski „Bartek”, Końskie w nocy …, s. 72.
[16]S. Wolf „Staszek”, Fragmenty Dziennika, s. 250-251.
[17]Ibidem, s, 251.
[18]Ibidem.
[19]Ibidem, s. 252.
[20]Cyt. za: J. Tucholski, Cichociemni, Warszawa 1988, s. 214.
[21]T. Z. Krzaczyński, Z „Robotem” na Końskie. Akcja Zgrupowania Nr 2 Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” w Końskich z 31.08/1.09.1943 r., „Zeszyty Historyczne”, z. 3 Końskie 1993, s. 24-25.
[22]O materialnych zyskach akcji ppor. „Robot” napisał w swoim meldunku następująco: „ (…) każdy żołnierz zgrupowania został zaopatrzony w płaszcz nieprzemakalny, nowe ubranie, sweter, koc, dwie koszule, jedna parę kaleson oraz parę skarpet i zielony kombinezon. Ponad stan oddziału pozostało 20 ubrań, 50 kombinezonów zielonych, 30 kombinezonów zielono-szarych, 118 koszul, 226 par rękawiczek, 27 koszul ciepłych, kilkaset metrów materiałów na ubrani.” Za: Meldunek …, s. 254-255.
[23]E. Duraczyński, Polska 1939-1945. Dzieje polityczne, Warszawa 1999, s. 257.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 08 wrz 2016, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/7-wrzesnia-1943-ro ... za-burkla/

7 września 1943 roku, na ul. Marszałkowskiej w Warszawie, miała miejsce akcja likwidacyjna Franza Bürkla
7 września 2016 02:15

Obrazek

SS-Oberscharführer Franz Bürkl od września 1941 r. był funkcjonariuszem SS na Pawiaku, gdzie pełnił funkcję Zugführera, czyli szefa zmiany załogi oraz zastępcy komendanta. Dał się poznać jako sadystyczny oprawca więźniów, mordujący ich według własnego uznania, bez wyroku sądowego. Informacje jakie przedostawały się z Pawiaka donosiły o tym, że Bürkl w ciągu dwóch lat swej działalności zastrzelił lub powiesił w celach kilkudziesięciu więźniów.
Wobec zbrodni dokonywanych na Pawiaku, Kierownictwo Walki Podziemnej wydało rozkaz przeprowadzenia specjalnej akcji bojowej, której celem miał być Bürkl oraz jego najbardziej bestialscy współpracownicy. Przeprowadzenie akcji zlecono oddziałowi specjalnemu Kedywu KG AK „Agat”, a samo wykonanie akcji likwidacyjnej plutonowi phm. Jerzego Zborowskiego ps. „Jeremi”. Akcję wykonano we wtorek, 7 września o godz. 9:58 na ul. Marszałkowskiej. Cała akcja trwała około 90 sekund. Bürkl został zlikwidowany. Oprócz niego, nie licząc rannych, zginęło prawdopodobnie 4-5 Niemców. Część z nich przypadkowo przyłączyła się do strzelaniny i została wybita przez osłonę głównych wykonawców wyroku. „Agat” bez strat opuścił samochodem miejsce akcji. W odwecie za zabicie Bürkla Niemcy 8 września 1943 r. rozstrzelali około 30 osób.

(Na zdjęciu warszawskie graffiti z czasów II wojny światowej, wykonane w czerwcu 1943 przez harcerzy z OMS „Wawer”. Napis „Pawiak Pomścimy” odnosił się do masowych egzekucji więźniów Pawiaka przeprowadzanych w tym okresie przez niemieckich okupantów. Fot. Wikimedia Commons)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 17 gru 2016, 12:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/42783-odszedl-wzor-dla-mlodziezy/

Odszedł wzór dla młodzieży
Adam Białous Opublikowano 16 grudnia 2016

Obrazek

Dziś w miejscowości Bargłowo odbył się uroczysty pogrzeb kpt. Czesława Korenkiewicza ps. „Piętaszek”, żołnierza podziemia niepodległościowego od roku 1941 do 1947, prezesa Koła AK w Augustowie. To w dużej mierze dzięki jego staraniom udało się ocalić przed zniszczeniem siedzibę NKWD i PUBP, tzw. „Dom Turka”, miejsce kaźni polskich patriotów, m.in. ofiar Obławy Augustowskiej.
Kapitan Czesław Korenkiewicz zmarł 13 grudnia 2016 r. w wieku 94 lat. Był nieugiętym żołnierzem Obwodu Augustów Armii Krajowej i Armii Krajowej Obywateli, Suwalsko-Augustowskiego Obwodu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, prezesem augustowskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, współzałożycielem i wiceprezesem Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 16 grudnia 2016 r. w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Bargłowie Kościelnym. Ciało bohatera spoczęło na tamtejszym cmentarzu parafialnym.
Czesław Korenkiewicz był bardzo aktywnym prezesem Koła AK Augustów. Dzięki jego staraniom na terenie Powiatu Augustowskiego powstały pomniki poświęcone żołnierzom Armii Krajowej m.in. w Nowince, w Augustowie, poświęcono tablice w kościołach m.in. w Bargłowie Kościelnym oraz w Kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Augustowie. Pan Czesław Korenkiewicz był jednym z założycieli Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie, organizacji zrzeszającej młodzież licealną. Kpt. Czesław Korenkiewicz został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem „Pro Memoria”, Medalem „Pro Patria”, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, Krzyżem Walki o Niepodległość, Kombatanckim Krzyżem Zasługi.

Czesław Korenkiewicz urodził się 2 czerwca 1922 r. w Netcie, powiat Augustów. W czasie wojny był członkiem ZWZ-AK – placówka „Góra” w Netcie. Zaprzysiężony został przez porucznika Antoniego Obiedzińskiego ps. „Górny”. 11 listopada 1943 r. płk. Władysław Liniarski, ps. „Mścisław”, szef Obwodu Białystok AK, mianował go do stopnia starszego strzelca. Czesław Korenkiewicz ujawnił swoją konspiracyjną działalność 12 kwietnia 1947 r. w PUBP w Augustowie w ramach ustawy o amnestii. Warunków amnestii komuniści oczywiście nie dotrzymali. Korenkiewicz był torturowany przez UB, brutalnie nakłaniany do współpracy, jednak nikogo nie wydał.

Adam Białous

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 12 sty 2017, 17:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/73911

Ta, która wydała Grota Roweckiego. Ponoć po wojnie śmiała się w twarz tym z AK, którzy ją rozpoznali.

Blanka Kaczorowska - losy konfidentki
Tymczasowy, śr., 02/03/2016 - 20:07

Jest tylko troche sprawiedliwosci na swiecie. W sprawach, o ktorych bedzie mowa w tym tekscie, sprawieliwosc przejawila sie w zastrzeleniu albo powieszeniu konfidentow sluzacych niemieckiemu okupantowi w czasie II wojny swiatowej. Jednak czesc z nich uniknela smierci i po wojnie nawet miala sie calkiem dobrze po wojnie w PRL-u. Taki tez byl przypadek Blanki Kaczorowskiej, dziewczyny, ktorej paczka konfidentow przyczynila sie do aresztowania komendata KG AK Stefana Grota-Roweckiego i okolo 500 polskich patriotow, w tym wielu zolnierzy wywiadu AK.
Blanka Kaczorowska urodzila sie w 1922 r. W chwili wybuchu wojny miala wiec jedynie 17 lat i jedna klase liceum za soba. Co najgorsze, byla urodziwa, w dodatku, w stylu Marleny Dietrich. Podziemie skierowalo ja do pracy na lotnisku w Skierniewicach, gdzie skutecznie uwiodla oficera Wehrmachtu pochodzacego ze Szczecina. Porozumiewali sie po francusku. Wyciagane informacje przekazywala do sieci wywiadowczej. Za to odznaczono zolnierza podziemia "Sroke", Krzyzem Walecznych, na ktory czesto bylo trudniej zasluzyc niz na Virtuti Militari.
Niestety mloda dziewczyna, pracujaca jako pomoc kuchenna, zakochala sie w bardzo przystojnym Niemcu. Uczucie bylo odwzajemnione, obraczki wymienione i plany wspolnego zycia po wojnie wysnute. Mylilby sie jednak ten, kto by zgadywal, ze wlasnie wtedy Blanka przeszla na strone niemiecka. Nie, wrecz odwrotnie,to wlasnie Berent zle na tym wyszedl i zginal skierowany za kare na front wschodni. Po wojnie Blanka odwiedzila w Szczecinie rodzine swojej pierwszej, dziewczecej milosci. Siostra Johannesa plakala z nia wspolnie. Druga siostra i matka - nie.
Blanka zdradzila Polske za namowa innego bohatera o historycznym nazwisku Kalkstein (takiego Konrada Wallenroda), ktorego poslubila w 1941 r. w Warszawie. On tez byl bohaterem podziemia i dokonal niezwyklych czynow. Oczywiscie, Krzyz Walecznych. Panstwo mlodzi dostali mieszkanie w dzielnicy niemieckiej, a na kolacji weselnej byl oficer prowadzacy pare konfidentow.
Kalkstein zalozyl w kwietniu 1941 r. grupe obserwacyjno-wywiadowcza "Hanka". Po zlapaniu przez Gestapo, po kilku miesiacach zaciagnal sie do sluzby niemieckiej. Jego grupa dokonala duzych zniszczen w AK. Nalezaca don Blanka, po wydaniu znajomych jej z konspiracji w Skierniewicach, zaczela niszczycielska robote w Biurze Studiow Oddzialu II KG AK. Wydala kilkadziesiat osob, w tym wielu oficerow.
Na konfidentke wydano wyrok smierci w dniu 25 III 1944 r. Oddzial egezkucyjny nie wykonal wyroku, bo Blanka byla w widocznej ciazy. Reguly AK sugerowaly zaniechanie wyrokow kobiet w ciazy. Faktem jest, ze w tym czasie, wiosna 1944 r.,Kaczorowska zaprzestala, tak dzialalnosci konspiracyjnej, jaki i konfidenckiej. Gestapo umiescilo ja w hotelu w Lowiczu.
Po wojnie, Kaczorowska prowadzila normalne zycie Polki, ktora przetrwala wojne. Jasne, ze bardzo skuteczny UB oraz Informacja Wojskowa, dosc szybko zorientowaly sie z kim maja do czynienia. Zadzialaly jednak pewne hamulce. Jej ojcem byl kpt. Jan Kaczorowski, sedzia Najwyzszego Sadu Wojskowego. W dodatku,pozniej, po rozwodzie z Kalksteinem, wyszla ona za maz za pplk. Romana Rawicza-Vogla, sedziego Sadu Wojskowego w Warszawie.
Blanka Kaczorowska po wojnie miwszkala w Czestochowie, a pozniej w Lodzi. studiowala na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Lodzkiego. Studia ukonczyla w Warszawie uzyskujac w 1952 r. tytul magistra historii sztuki. Miala tez kaprys chodzenia do szkoly baletowej.
Blanka udzielala sie spolecznie. Nalezala do PPR i do Akademickiego Zwiazku Walki Mlodych "Zycie', gdzie pelnila funkcje sekretarza Kola.
W 1952 r. dostala stypendium z Ministerstwa Oswiaty ba studia doktoranckie w Czechoslowacji. MBP nie dalo jej paszportu, a w dodatku ja aresztowano w grudniu tegoz roku.W 1953 r. dostala dozywotke, choc wedlug Dekretu powinna dostac KS. Wyrok redukowano. Wypuszczono ja po 5 latach. W kobiecym wiezieniu w Fordonie byla kapucha, ktora to funkcja oficjalnie brzmiala: "agent celny Biura Sledczego". Zachowala sie gruba teczka jej donosow.
Po wyjsciu z wieznia w dniu 1 VII 1958 r., Blanka pracowala kolejno w: Centrali Importowo-Eksportowej Chemikaliow, Panstwowym Instytucie Wzornictwa Przemyslowego, ORBIS-ie, a od 1965 r. w Centrali Importowo-Eksportowej "Foto-Kino-Film". Z tej ostatniej dostawala pobory nawet po emigracji do Francji w 1971 r. Bylo to mozliwe, gdyz w latach 1959-1963 byla konfidentka SB noszaca kryptonim "Katarzyna". Po przerwie, wrocila do szpiclowania i w latach 1967-1972 znowu stala sie tajna agentka sluzb komunistycznych.
Po wyemigrowaniu do Paryza, robila byle co, choc bywala tez w archiwach piszac jakas prace z dziedziny historii sztuki. Utrzymywala sie z byle jakiej pracy np. opieki nad starszymi osobami. Do pracy nie byla za bardzo zdolna, gdyz przezycia okupacyjne, czyli zlo wyrzadzone innym ludziom, sprawily,ze miala problemy ze zdrowiem psychicznym. Do szpitala trafila juz w 1972 r. z powodu depresji i napadow lekow. Musiala miec swiadomosc, ze wielu przez nia wydanych Niemcom patriotow zginelo po torturach.W 1978 r. policja francuska znalazla ja polnaga na ulicy.
Jej byly maz, Ludwik Kalkstein latwiej strawil wine. Wlaczyl jakies psychiczne mechanizmy obronne. Ale i tak, pil duzo i godzinami wpatrywal sie w kieliszek wodki i plakal. A zadenuncjowani przez parke zdrajcow polscy patrioci, nie mieli juz zadnych problemow psychicznych, nie mogli tez wypic. Zgineli smiercia meczenska.
Jezeli przy tej okazji, mysle o Walesie, choc te postaci sa nieporownywalne, to mysle, ze on nie muszal wlaczac zadnych mechanizmow obronnych. Czesc prostaczkow nie ma uczuc wyzszych. On po prostu spelnia do konca role wiejskiego cwaniaczka, ktory idzie na wydre i chce przechytrzyc wszystkich. Nawet mu sie to udaje z cala masa ludzi wyksztalconych. Ci prosci, rzadziej sie na to nabieraja. Mysle tez o Donku, pod pewnymi wzgledami, to taka sama mentalnosc. Kiwka za kiwka. Nawet nabzdzil kraj orlikami jak kupami krowimi.
Blanka Kaczorowska zmarla w sierpniu 2002 r. w wieku 80 lat.
W latach 1988-1988 zagladal do jej akt minister Kiszczak. To na zasadzie hobby. Chcial sobie wyjasnic sprawe denuncjacji i aresztowania gen. Grota-Roweckiego. Poprosil nawet Mielkego, szefa niemieckiej STASI o dokumenty dotyczace tej sprawy.
W czasie pisania tego tekstu czerpalem z szeregu zrodel, z ktorych najwazniejszymi byly:
Waldemar Grabowski, "Kalkstein i Kaczorowska w swietle akt UB", BEP IPN Warszawa.
Witold Pronobis, "Poslubieni zdradzie".

Tymczasowy - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 07 lut 2017, 17:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wzzw.wordpress.com/2017/02/07/■■-skok-ak-na-milion-dolarow-■/

„Skok” AK na milion dolarów
Posted in ■ aktualności, ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 7 Luty 2017

Atak na konwój i kradzież pieniędzy równowartości miliona dolarów to jedna z najbardziej brawurowych akcji Armii Krajowej. Nawet Niemcy określili akcję „Góral” jako majstersztyk. Przed tygodniem na warszawskich Powązkach Wojskowych pochowany został jeden z jej uczestników – Andrzej Żupański.


Gmach Banku Polskiego przy ul Bielańskiej


Pomysł ataku na konwój przewożący pieniądze z Banku Emisyjnego zrodził się w dowództwie Armii Krajowej wiosną 1942 roku. Zdobycie większej sumy miało rozwiązać problemy finansowe konspiracji, która zdana była na nieregularne środki przekazywane do kraju za pośrednictwem emisariuszy rządu londyńskiego m.in. drogą powietrzną. Rozbicie przez Niemców oddziału „Osa” – „Kosa”, któremu powierzono wykonanie tego zadania, oraz aresztowanie komendanta głównego AK gen. Stefana „Grota” Roweckiego na pewien czas zakłóciło przygotowania do akcji. Nie zarzucono jednak pomysłu i na 12 sierpnia 1943 roku wyznaczono termin akcji „Góral” – jej nazwa pochodziła od wizerunku górala, który zdobił okupacyjny banknot 500-złotowy.

Po tragicznym aresztowaniu żołnierzy z grupy „Osy” – „Kosy” pod koniec ceremonii zaślubin pary z oddziału w kościele św. Aleksandra okazało się, że pomimo straszliwych tortur nikt nie zaczął sypać. Niemcy nie poznali żadnych szczegółów planowanej akcji. Do jej wykonania, oprócz resztki ludzi z oddziału, którzy uniknęli aresztowania, dokooptowano następnych. Uderzenie miała przeprowadzać także grupa „Sęka” – „Pola” i grupa „Jerzego”, wchodząca w skład największego oddziału dyspozycyjnego „Motor 30”, w sumie 40 osób.
Dokładne dane dotyczące transportów pieniędzy dostarczali pracownicy banku, zaprzysiężeni żołnierze AK Ferdynand Żyła „Michał I” i Jan Wołoszyn „Michał II”. Obaj konspiratorzy zadbali także o to, by przewożone banknoty miały różne serie emisji. W przeciwnym razie jedną z serii Niemcy by unieważnili. W takim wypadku było to po prostu nieopłacalne.


Andrzej Żupański – jeden z uczestników akcji


Z informacji uzyskanych z banku AK wiedziała, że konwój, którym transportowano pieniądze na Dworzec Wschodni, ma ustalone dwie, używane rotacyjnie trasy przejazdu. Pozostawało upewnić się, że transport pojedzie konkretną spośród nich. W tym celu w dniu przeprowadzenia akcji, 12 sierpnia, ustawiono barierki oznaczające roboty drogowe, by w ten sposób uniemożliwić skręt w ul. Miodową. Jedyna droga wiodła teraz przez ul. Senatorską – tam właśnie wyznaczono miejsce napadu na konwój. O godz. 9:00 telefon z banku potwierdził, że pieniądze będą tego dnia rzeczywiście przewożone.

Dwie godziny później ppor. „Jurek” odebrał w herbaciarni przy ul. Piwnej telefon – konwój wyruszył z banku. Natychmiast wyszedł na ulicę i machnięciem chusteczką do nosa przekazał sygnał łączniczkom. Barbara Rogowska „Baśka” i Maria Gabryjel „Myszka” ruszyły samochodem, by powiadomić resztę uczestników akcji, a także ogrodnika mającego ukryć pieniądze. Po kilku minutach wszyscy byli na miejscu.
Na ul. Senatorskiej u wylotu na pl. Zamkowy stał samochód ciężarowy z obserwującym ulicę Arnoldem Kubańskim „Jaworem” oraz ukrytymi Andrzejem Żupańskim „Andrzejem” i Stanisławem Zołocińskim „Domanem”. Dwaj ostatni trzymali w ręku steny gotowe do strzału. Czekali na znak dowodzącego „Jawora.



Nazwa akcji – „Góral” – pochodziła od wizerunku górala, który zdobił okupacyjny banknot 500-złotowy
Kilkanaście minut po godz. 11:00 zobaczono transport. Zgodnie z planem miał skręcić w ul. Miodową. Fikcyjne roboty drogowe zmusiły jednak kierowcę do jazdy w kierunku pułapki zastawionej przez żołnierzy AK. Ponieważ jedną część ul. Senatorskiej blokowała ciężarówka, konwój musiał zwolnić. Nagle zza samochodu młody chłopak z konspiracji Zbigniew Skowrotko „Jarko” wytoczył wózek z pustymi skrzynkami, całkowicie blokując przejazd. Transport musiał stanąć. Na to czekali żołnierze AK. Dowódca strzelił w powietrze, dając tym samym sygnał do ataku. Dwóch uzbrojonych w steny akowców obłożyło gęstym ogniem policjantów siedzących w ciężarówce. Wszyscy czterej zniknęli w jej skrzyni. Jeden z nich próbował się jeszcze ostrzeliwać. W tym samym momencie do konwoju dobiegli wyznaczeni do tego żołnierze AK, opanowali transport i wyrzucili na ulicę policjantów. Okazało się też, że gęsty ogień z pistoletów maszynowych dziurawiących samochód spowodował śmierć dwójki pracowników banku. W czasie akcji grupa Kajetana Stysły „Białego” ostrzelała także auto osobowe z ochroną konwoju. Wszyscy jej członkowie zginęli na miejscu.

Na pl. Bankowy w tym momencie niespodziewanie wjechał samochód, z którego wyskoczył niemiecki oficer. Natychmiast otworzył ogień z pistoletu maszynowego w kierunku samochodu z pieniędzmi. Został jednak szybko uciszony kulami Wiesława Krajewskiego „Sema”. Strzelanina przyciągnęła uwagę dwóch niemieckich policjantów. Także oni zostali zabici przez osłonę akcji.
Transport opanowany przez Polaków ruszył w kierunku gospodarstwa ogrodniczego przy ul. Sowińskiego 47. Żołnierze zauważyli ukrywającego się w transporcie niemieckiego policjanta. Jak wspomina Andrzej Żupański, wzięli go za ręce i nogi i krzyczącego „nein!, nein!” wyrzucili z rozpędzonego samochodu. Widzieli potem, jak wstał z jezdni i uciekł.
Akcja zakończyła się wielkim sukcesem, w zasadzie bez strat własnych, nie licząc rannych żołnierzy AK. W toku prowadzonego przez Gestapo śledztwa okupantowi nie udało się nawet dowiedzieć, czy była to operacja Armii Krajowej, czy zwykły napad rabunkowy. Nie ustalono także, którzy pracownicy banku współpracowali ze sprawcami kradzieży. W czasie przesłuchania Ferdynand Żyła słyszał jak jeden z niemieckich śledczych określił akcję jako „Meisterstück” (arcydzieło). Dzięki doskonałej konspiracji i przy mizernych postępach dochodzenia administracja niemiecka nie zdecydowała się nawet zastosować standardowych w takich sytuacjach działań represyjnych.
Władze okupacyjne rozwiesiły w Warszawie plakaty informujące o wyznaczeniu wysokiej nagrody za pomoc w złapaniu sprawców napadu i odzyskaniu pieniędzy.

Obrazek

Początkowo wynosiła ona milion złotych, później podwyższono ją aż do pięciu milionów. Harcerze z małego sabotażu naklejali na te ogłoszenia prześmiewcze napisy: „10 milionów dajemy każdemu, kto wskaże następny taki transport”.

Aleksander Szycht • polska-zbrojna.pl
fot. zdjęcia ze zbiorów Andrzeja Witkowskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Krajowa
PostNapisane: 05 mar 2017, 11:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://znadniemna.pl/21513/szefowa-ak-o ... ulkownika/

Szefowa AK-owców na Białorusi Weronika Sebastianowicz awansowana na stopień pułkownika!

Prezes działającego przy Związku Polaków na Białorusi Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej Weronika Sebastianowicz otrzymała w środę, 1 marca, podczas Apelu pamięci z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w którym uczestniczył minister obrony Polski Antoni Macierewicz, awans na wojskowy stopień pułkownika.

Obrazek
Weronika Sebastianowicz, jeszcze jako major Wojska Polskiego


Apel pamięci odbył się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie a po nim szef MON dokonał wręczenia aktów mianowań Żołnierzy Wyklętych na wyższe stopnie wojskowe.
„Są ludzie, którzy całe życie poświecili walce o niepodległość, wtedy gdy okupanci rzucali na nich najgorsze wyzwiska, wtedy gdy w radio, w telewizji, w prasie można było wyczytać, że to mordercy, +zaplute karły reakcji+, ludzie bez czci i honoru, wariaci” – podkreślił szef MON Antoni Macierewicz. „Ludzie, którzy myślą, że kiedyś może być Polska niepodległa, a przecież jest tylko Polska komunistyczna, że kiedyś może być częścią wolnego świata, a przecież jest tylko obóz sowiecki, ale oni byli nieugięci, ale oni byli niezłomni” – dodał.

Obrazek
Weterani wojenni witają szefa MON Antoniego Macierewicza. Pierwsza od lewej – płk Weronika Sebastianowicz, fot.: PAP/R. Pietruszka


Jak mówił Macierewicz, „dlatego dzisiaj możemy tutaj być i dlatego dzisiaj możemy odbudowywać niepodległość Polski i dlatego dzisiaj możemy odbudowywać Wojsko Polskie i dlatego dzisiaj mogą powstawać nowe formacje w tym wojsku, tak żebyśmy nigdy nie musieli przeżywać hańby porażki, goryczy nowej okupacji, dramatu niszczenia niepodległego państwa polskiego”.
„To jest właśnie dorobek Żołnierzy Wyklętych. Nie byli osamotnioną grupką ludzi, którzy działali wbrew sensownym analizom i nadziejom. Odwrotnie – czerpiąc z wielkiej polskiej tradycji niepodległościowej, także tradycji romantycznej, także tej tradycji, która była ujęta w słowach pieśni +Rzucamy swój los na stos+ – wiedzieli, że ich ofiara krwi przyniesie kiedyś skutek, przyniesie odbudowę niepodległego państwa polskiego i płomień niepodległości” – podkreślił.
Szef resortu obrony, zwracając się do Żołnierzy Wyklętych, powiedział: „To wy stanowiliście ten fundament Polski, dzięki któremu dzisiaj mamy szansę odbudowywać państwo. Nie ma słów uznania, nie ma takich nagród, które by to, co zrobiliście w sposób właściwy, w sposób godny, w sposób satysfakcjonujący mogło zrealizować. Pamiętamy o tym, że przenieśliście myśl o niepodległości przez najgorsze, najstraszliwsze lata”.
„Będziemy w duchu tych wartości, które sprawiły, że walczyliście, wychowywać młode pokolenia. Będziemy w duchu w tych wartości kształtować Armię Polską. Będziemy w duchu tych wartości budować niepodległą Rzeczypospolitą” – zapewnił Macierewicz.
W uznaniu zasług z tytułu udziału w walkach o niepodległość państwa polskiego oraz zasług za wykonywanie prac lub zadań na rzecz obronności państwa na stopień pułkownika mianowana została mjr Weronika Sebastianowicz ps. Różyczka, obecnie prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi.
„Jadąc dzisiaj na tą uroczystość krążyły mi myśli po głowie, wspomnienia o walkach z najeźdźcą sowieckim… Więzienie, wyrok 25 lat, Workuta, Syberia… Jakie tam były marzenia? Najeść się chleba do syta, spotkać się z rodzicami (…). I nigdy nie przychodziła myśl, że po tylu latach będę mogła stać tu na tym placu i otrzymać tak wysokie odznaczenie, mianowanie na pułkownika, jestem ogromnie szczęśliwa” – mówiła wzruszona Sebastianowicz.
Na stopnie podpułkownika mianowani zostali mjr Ludwik Misiek i mjr Stanisław Sierawski. Stopnie kapitana otrzymali por. Mieczysław Łuszczyński, Władysław Stefański i Stanisław Wierzchucki.
Podczas uroczystości wręczono również odznaki honorowe i medale pamiątkowe „Kustosza Tradycji, Chwały i Sławy Oręża Polskiego”, które są przyznawane m.in. działalność związaną z procesem upowszechniania i kultywowania chlubnych tradycji oręża polskiego. Otrzymali je Elżbieta Cherezińska, Leszek Czajkowski, Lech Makowiecki, Paweł Piekarczyk, Jakub Wojewoda, Jerzy Zalewski. Odznaczeniem tym wyróżniono również Jednostkę Strzelecką 1001 im. gen. dyw. Janusza Głuchowskiego, Związek Strzelecki „Strzelec” i Organizację Społeczno-Wychowawczą w Bełchatowie.
Po zakończeniu uroczystości, w której brali udział m.in. żołnierze powojennego podziemia, w tym weterani Armii Krajowej, kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Wojskowego Biura Historycznego i Wojsko Polskie, jej uczestnicy przemaszerowali na plac Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wcześniej odbyła się inscenizacja odbicia żołnierzy podziemia niepodległościowego z posterunku Milicji Obywatelskiej.
1 marca 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie władze komunistyczne wykonały wyroki śmierci na siedmiu żołnierzach powojennego podziemia niepodległościowego z IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Straceni zostali: ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, mjr Mieczysław Kawalec, kpt. Franciszek Błażej, kpt. Józef Rzepka, por. Karol Chmiel i por. Józef Batory. Od 2011 r. rocznica tej komunistycznej zbrodni obchodzona jest jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
IPN szacuje, że w latach 1944-56 wskutek terroru komunistycznego w Polsce śmierć poniosło ponad 50 tys. osób, które zginęły na mocy wyroków sądowych, zostały zamordowane lub zmarły w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, więzieniach i obozach, a także zginęły w walce lub w trakcie działań pacyfikacyjnych. Znaczną część ofiar stanowili żołnierze podziemia niepodległościowego. Ich ciała grzebano w utajnionych i w większości nieznanych do dziś miejscach; na terenie i w pobliżu cmentarzy, w pobliżu siedzib aparatu bezpieczeństwa, w lasach i na poligonach wojskowych.

Znadniemna.pl za PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /