Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 31 paź 2012, 15:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/60608

Obchody 70 rocznicy utworzenia KL Warschau w ocenie krytycznej
Wojciech Kozlowski, czw., 25/10/2012 - 06:31

9 października 2012 r. odbyły się obchody 70 rocznicy utworzenia przez Niemcy obozu zagłady w Warszawie KL Warschau, powołanego rozkazem Himmlera dla likwidacji stolicy Polski w zakresie wymordowania mieszkańców i wyburzenia miasta zgodnie z planem Pabsta. W tym dniu przy ulicy Bema - w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Woli - odprawiona została msza święta koncelebrowana w intencji ofiar, wygłoszono przemówienia, a następnie w procesji udano się pod pomnik Męczenników KL Warschaw przy skwerze Alojzego Pawełka, gdzie poświęcono rocznicową tablicę memoratywną i zgromadzone tu przez Polaków kamienie stanowiące pomnik KL Warschau.
Uroczystość dotyczyła fundamentalnej dla trwania narodu - karty pamięci o zagładzie stolicy Polski – symbolu polskiej państwowości, natomiast uczczona została niezmiernie skromnie - niezauważona przez elity narodu i media. Zamiast prezydenta Polski, Warszawy, przyszło kilku harcerzy. Zamiast werbli, fanfar i salw honorowych - było głuche milczenie kamieni...
Jedyne media
Z przykrością w Naszym Dzienniku - jedynym, który o uroczystości napisał – nie licząc naturalnie blogosfery – zmanipulowano obraz ofiarnych kamieni, które Polacy składają przy skwerze Alojzego Pawełka w odpowiedzi na apel śp. Sędzi Marii Trzcińskiej. Ta patriotyczna powinność, skłaniająca ludzi do mozolnego ich zwożenia często z odległych zakątków Polski – również z zagranicy - stała się nieważna dla pani redaktor Małgorzaty Rutkowskiej. Ona z wysiłku ludzkiego zakpiła, prezentując nieaktualne zdjęcie sprzed kilku lat – z rozpoczęcia akcji , kiedy kamieni było niewiele. Tymczasem tak jak mówiła śp. sędzia Maria Trzcińska - liczba tych kamieni równa jest już liczbie ofiar obozu i wynosi 200 tysięcy!

W telewizji TV TRWAM - jako jedynej zajmującej się KL Warschau – wyszło też nienajlepiej. Tutaj winę ponosi akurat prof. Wiesław Jan Wysocki z Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego.
Pole profesorskiej konfrontacji
W programie TV Trwam „Polski Punkt Widzenia” prof. Wysocki docenił wysiłek śp. sędzi Trzcińskiej w przebiciu się ludobójstwa w KL Warschau do świadomości publicznej - zaznaczył jednak, że jest również i książka Kopki – pracownika IPN (także w języku niemieckim), „która otwiera pola konfrontacji naukowej, ale to dobrze, że naukowcy badają i ścierają się interpretacje różnych dokumentów”. I tu pozwolę wyrazić opinię, że profesor to jednak nie woźny i powinien wyrazić i własną opnię odnośnie osiągnięć Kopki i dlaczego ową książkę traktuje jako „dokument”, skoro jest ona interpretacją nie związaną merytorycznie z ustaleniami sędzi jako pracownika Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce i dowodami zbrodni w KL Warschau jakie tam zgromadziła.

Z czym „konfrontować”, jeśli obóz z Kopkowej książki jest obozem fikcyjnym dla Żydów, pomimo, że szef tego obozu Geibl zeznawał przed sądem o mordowaniu Polaków, a przyjęta przez Kopkę liczba ofiar nie posiada żadnego uzasadnienia. I rzeczywiście dobrze by było, żeby naukowcy badali. Problem tylko w tym, że książka Kopki nie zawiera żadnych nowych materiałów dowodowych za wyjątkiem nielicznych, jakie sędzia zgromadziła w śledztwie dotyczących KL warschau, a w zamian nie związane merytorycznie z tematem infantylne bajeczki Bartoszewskiego o dzielnych konspirujących dziewczętach, i polskim antysemityźmie, którego wyrazem miało być mordowanie Żydów przez żołnierzy Powstania Warszawskiego.
Być może pan prof. Wysocki – mówiąc o badaniu - miał w domyśle naukowców z dziedziny psychiatrii, ale wstyd przecież by było aby zajmowali się pracownikiem IPNu. A wreszcie sprawa etyki profesorskiej, która książkę Kopki stawia niejako na równi z opracowaniem sędzi Trzcińskiej, nie zauważając chociażby sfałszowanej przez Kopkę mapy obozu. A sprawa polska? Nie nakazuje przypadkiem odnieść się profesorowi do kwintesencji książki kopkowej - przetłumaczonej również dla Niemców, że „nazistowski aparat terroru nie był w stanie realizować planu równoczesnej zagłady fizycznej dwóch narodów – Polaków i Żydów (...) odkładając tym samym na czas nieokreślony decyzję co do przyszłego losu Słowian, w tym Polaków.” (131) (sic!)
Obie strony mają swoje racje?

Cytuję za prof. Wysockim: „Trzeba też dodać wielką konfrontację naukową dotyczącą tuneli w których według sędzi Trzcińskiej były komory gazowe (...) jest co do tego pewna kontrowersja i ta sprawa musi budzić dalsze pochylenie się badaczy, szukanie dalszych źródeł. Obie strony mają swoje racje.”
Uściślijmy zatem owe „racje”. Jedna strona udowadnia, że w obozie KL Warschau funkcjonowały komory gazowe w tunelu pod dworcem Warszawy Zachodniej. Druga zaprzecza, a więc absurdem jest głoszenie, że obie strony mają „swoje racje”. Tymczasem profesor znowu nie ma własnego zdania, pomimo, że nobilituje go do tego ranga profesora.
Narzeka prof. Wysocki podobnie jak Kopka na brak świadków w odróżnieniu od innych obozów zagłady, ale jakoś dziwnie zapomina dodać, że wyjątkowo właśnie w tej komorze zachowały się do niedawna banie gazotwórcze i urządzenia nawiewowo-wentylacyjne. A cóż z nimi się stało panie profesorze? Pan nie pamięta? Nie pamięta też profesor, że właśnie na terenie KL Warschau pracowała Komisja Ekshumacyjna zaraz po wojnie i chociaż jej prace zostały przerwane ze względu na to, że w tym obozie rozpoczęto dalszą ekstreminację Polaków, to jednak dokumentacja ta - chociaż nie obszerna - to jednak niepodważalna i wystarczająca zarówno do określenia funkcji tego obozu, jak też liczby jego ofiar - chociażby na podstawie przepustowości zachowanych krematoriów. Tego typu dokument jest dowodem o randze setek świadków.
Zera się nie liczą?
Pan profesor mówi że zastane popioły ludzkie w ilości 22 ton., „pokazują skalę zbrodni”. Brawo panie profesorze. Można dorzucić jeszcze, że przewodnicząca Komisji Ekshumacyjnej, prowadząca prace w 1945 r. w KL Warschau, porównała rzeczywistość dokumentowaną do Treblinki. Poznajmy dla porównania metodę profesorską oceny skali zbrodni: „Jedni jak pani Trzcińska mówią o 200 tysiącach, inni jak Kopka - 20 tysięcy. Nie chodzi o zero, ta statystyka niezależnie od wymiaru jest przerażająca i tak”. Profesor koncentruje naszą uwagę na zerze, ukrywając, że między przytoczonymi liczbami występuje jeszcze inna istotna dla sprawy różnica. Otóż w przypadku 200 tysiącach sędzi - są to Polacy, a Kopkowe 20 tysięcy to Żydzi.

Na tym nie koniec jednak, bo profesor niejako podpowiada, która to liczba wzbudzać powinna raczej zaufanie: „Dziś wiemy, że problem wielkich liczb jest taką bolączką”. Sięga – jako przykład - do KL Auschwitz, Pipera, nie omieszkając dorzucić propagandowo Bermana jako decydującego o 6 mln. i podaje nam liczbę ofiar dla KL Auschwitz – „niespełna milion udokumentowanych” ofiar.

Pan profesor nie zauważa jednak, że liczba narzucona przez Bermana jest bliższa liczbie wynikającej z raportu rotmistrza Pileckiego niż współczesne „szacowanie”. Nie zauważa też, że nie wystąpiły teraz na świecie żadne przesłanki - za wyjątkiem politycznych - do przeliczania i zaniżania liczby ofiar zbrodni niemieckich i że owa tendencja jest powszechna i ma na celu poprawienie twarzy niemieckiej dla spraw dominacyjnych i roszczeniowych. Powinien też pan profesor poczytać prof.Finkelsteina, aby lepiej zrozumieć przymykanie oczu na wykluczenie z holokaustu tych biednych Żydów, którzy szli bez ewidencji prosto z rampy do gazu. Opisał to bardzo szczegółowo wspomniany już rotmistrz Pilecki, a ostatnie ofiary KL Auschwitz mówiły o tym w Radio Maryja i złożyły protest przeciwko zaniżaniu ofiar KL Auschwitz na Jasnej Górze u Matki.
Komu pan służy panie profesorze? Polską racją stanu nie jest zaniżanie zbrodni niemieckich, a zwłaszcza w programie „Polski Punkt Widzenia”.
** ** **
Zabrakło sędzi niezłomnej śp. Marii Trzcińskiej, która przez trzydzieści lat w tajemnicy przed społeczeństwem i wbrew ludowych możnowładców, wydobywawa prawdę niejako z nicości o Warszawie jako stolicy jedynej w Europie, w której Niemcy założyli fabrykę śmierci KL Warschau. Ostatnie swe lata poświęciła przekazywaniu tej prawdy na antenie Radia Maryja i telewizji Trwam. I oto w tym miejscu pojawia się profesor, który zasłynął na Uniwersytecie Stefana Wyszyńskiego 15 maja 2009 r. - potraktowaniem sędzi tak jak sztubaka. Stało się to na sympozjum poświęconym obozowi., kiedy przerywając jej referat wiodący, pod pretekstem przekroczenia dozwolonego czasu - nie uwzględnił faktu, że prof. Bender zrezygnował z wygłoszenia własnego referatu, aby sędzia dysponowała czasem wydłużonym.

Widząc profesora w telewizji Trwam sądziłem, że będzie chciał zrehabilitować się, tymczasem temat dla prof. Wysockiego okazał się „trudny”, a redaktor prowadzący był na tyle nieprzygotowany, że nie zadał ani jednego podchwytliwego pytania dla wydobycia prawdy o niemieckim obozie zagłady w centrum Warszawy - KL Warschau.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 11 lis 2012, 10:11 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Zapraszam państwa do obejrzenia filmów związanych z poruszaną tematyką:
http://www.youtube.com/watch?v=pivAcdZXh6U
http://www.youtube.com/watch?v=tDTGTwJgTpM


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 27 sie 2013, 20:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info-horyzont.pl/ilu-warszawiako ... schau.html

Ilu warszawiaków wie o istnieniu KL Warschau?
– 4 SIERPNIA 2013OPUBLIKOWANY W: HISTORIA, INFO, Z KRAJU

Obrazek

Jutro – 5 sierpnia – przypada 69. rocznica wyzwolenia obozu KL Warschau przez powstańców z Batalionu „Zośka” Zgrupowania AK „Radosław”.
Część obozu KL Warschau nazywana przez Warszawiaków „Gęsiówką” zlokalizowana była na terenie zburzonego getta w Warszawie przy ulicy Gęsiej (istnieją świadectwa, że był to jeden z trzech podobozów wchodzących w skład Konzentrazionslager Warschau). Do zdobycia ufortyfikowanego i silnie bronionego obozu powstańcy użyli zdobycznego czołgu Pantera, który wszedł w skład jedynego powstańczego plutonu pancernego „Wacek”. Niemiecka załoga obozu była kompletnie zaskoczona użyciem przez powstańców broni pancernej i zwiewała tak szybko, że – jak relacjonowali uczestnicy akcji – w stołówce została po niej jeszcze ciepła zupa.
Akcja zdobycia „Gęsiówki” zakończyła się pełnym sukcesem i uratowaniem życia ok. 350 więźniów obozu, Żydów z różnych krajów europejskich. Większość z nich spontanicznie przyłączyła się do Powstania – i w dużej części w nim zginęła. Wcześniej w obozie znajdowało się znacznie więcej więźniów, ale Niemcy – prawdopodobnie spodziewając się wybuchu powstania – ewakuowali ich dosłownie na chwilę przed pierwszym sierpnia, przenosząc do innych obozów (wielu zginęło po drodze w trakcie tzw. marszach śmierci) pozostawiając tylko grupę Żydów, którzy mieli pomagać przy likwidacji obozu.
Konzentrazionslager Warschau – o czym świadczą także zachowane dokumenty niemieckie – był obozem zagłady, a nie – jak do dziś twierdzą niektórzy – obozem pracy, który został stworzony tylko w celu zagospodarowania ruin warszawskiego getta. Po wojnie na jego
terenie znaleziono duże ilości gazu Zyklon B, istnieją także relacje świadków potwierdzające, że w tunelu pod torami kolejowymi w rejonie dworca Warszawa Zachodnia Niemcy dokonywali gazowania więźniów, których ciała były potem transportowane do „Gęsiówki”, gdzie palono je w krematoriach (krematoria te stały przy Gęsiej jeszcze po wojnie). Pierwsza i bardzo zasłużona dla sprawy upublicznienia prawdy o KL Warschau badaczka tematu, zmarła przed dwoma laty pani sędzia Maria Trzcińska, szacowała liczbę ofiar obozu na 200 tysięcy ludzi. Historyk Bogusław Kopka nie zgadza się z tymi szacunkami i sam podaje liczbę ok. 20 tys. ofiar obozu. Także dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski powiedział w jednym z wywiadów, że nie zgadza się z tezami M. Trzcińskiej, gdyż jego zdaniem tak wielka strata w ludności Warszawy musiałaby znaleźć jakieś potwierdzenie w ówczesnych raportach podziemia. IPN z kolei mówiąc o ofiarach KL posłużył się określeniem „dziesiątki tysięcy”.
Nie powinno natomiast ulegać wątpliwości to, co także niekiedy jest podważane – że celem działania tego niemieckiego obozu była eksterminacja Polaków. Wiadomo, że Niemcy traktowali Warszawę jako źródło wszelkiego zła i kłopotów w Generalnej Guberni. Hitler osobiście zaakceptował tzw. plan Pabsta, który zakładał zburzenie miasta i budowę na jego miejscu „Neue Deutsche Stadt Warschau” dla 130 tys. niemieckich mieszkańców. Co miało stać się z jego ludnością? Wydaje się, że założenie w sercu Warszawy obozu śmierci jest dosłowną odpowiedzią na to pytanie. W dyskusjach o KL Warschau zdarza się słyszeć opinie, że był to przecież obóz dla Żydów (zgodnie z panującym na świecie dogmatem, że wyłączną ofiarą niemieckiej Zagłady był naród żydowski), na co potwierdzeniem ma być podobno fakt, iż wśród wyzwolonych przez „Zośkę” więźniów byli właśnie Żydzi. Jednak można i trzeba na to odpowiedzieć: przecież w 1943 roku, kiedy Himmler wydał rozkaz utworzenia KL Warschau, w Warszawie tzw. „kwestia żydowska”, jak to określali hitlerowcy, była rozwiązana i Żydów praktycznie już tu nie było! Wyzwoleni przez powstańców Żydzi pochodzili z różnych krajów Europy i byli tylko małą częścią z przetrzymywanych tu więźniów. Można przypuszczać, że byli dla Niemców wygodną siłą roboczą także dlatego, że nie posługując się językiem polskim nie stwarzali ryzyka nawiązania kontaktów z polskimi współwięźniami lub konspiracją zza murów obozu.
Pozwoliłem sobie na taki przydługi wpis, bo wydaje mi się, że sprawa jest ważna – także ze względu na to, aby móc w pełni zrozumieć i docenić znaczenie czynu zbrojnego powstańców, jakim było wyzwolenie obozu. Możliwe, że gdyby nie ta akcja i gdyby nie wybuch Powstania, w KL Warschau nadal byliby eksterminowani ludzie i jego ofiar byłoby więcej.
Pozostają uwierające mnie pytania:
- Dlaczego jedyny obóz zagłady działający w stolicy okupowanego kraju jest dziś prawie zapomniany, nie tylko na świecie, ale także u nas?
- Ilu warszawiaków wie w ogóle o istnieniu KL Warschau?
- Ilu potrafiłoby wskazać, gdzie się znajdował?
- Jak to możliwe, że po tylu latach podobno wolnej i demokratycznej Polski do dziś nie powstał w Warszawie pomnik z prawdziwego zdarzenia, pod którym można by zapalić zniczeku czci ofiar tego obozu?
- Na czym polega trudność z przebiciem się tego tematu do świadomości Polaków (świadczy o tym najlepiej choćby fakt, że nawet w publikacjach prawicowego nurtu pisze się do dziś o „wyzwoleniu >>Gęsiówki<<”, z pominięciem informacji, czym w rzeczywistości ta „Gęsiówka” była)?
- Czy w powstającym właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich znajdzie się informacja, że jego gmach stoi na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady?
Zależy mi – jako komuś, kto z szacunkiem odnosi się do historii własnego miasta, kraju i narodu – aby te pytania przestały kiedyś być aktualne. Stąd mój apel: pamiętajmy o KL Warschau i dzielmy się tą wiedzą. Może nasza praca u podstaw da jakieś owoce…

[img]http://info-horyzont.pl/media/2013/08/Powstańcy-po-zdobyciu-Gęsiówki-300x195.jpg[/img]
Powstańcy po zdobyciu Gęsiówki


Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam do grupy, na której można będzie zamieszczać materiały na temat KL Warschau i swoje opinie (proszę zapraszać także znajomych, którzy mogliby być zainteresowani):
https://www.facebook.com/groups/1384600771765587/
W uzupełnieniu podam jeszcze informację o uroczystości z okazji 69-tej rocznicy wyzwolenia obozu KL Warschau-„Gęsiówka” przez powstańców z „Zośki”: złożenie kwiatów i uroczysta warta honorowa będą miały miejsce pod tablicą pamiątkową umieszczoną na domu przy ul. Anielewicza 34, w poniedziałek 5 sierpnia o godz. 14:00. Kto może, niech się tam stawi, oddajmy hołd żyjącym jeszcze kombatantom słynnego batalionu, którzy z pewnością jak co roku będą obecni przy dawnej Gęsiej.

Marcin Mierzejewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 29 sie 2013, 13:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2334/kl-warschau-–-mordowano-400-polakow-na-dobe

KL Warschau – „mordowano 400 Polaków na dobę”
R.Zaleski, 5 sierpnia, 2013 - 16:18

Obrazek

Jego działalność zakończył, przynajmniej tę w niemieckiej wersji, atak powstańców z „Zośki”. Dokładnie 69 lat temu. Uratowano ostatnich więźniów, głównie polskich żydów przeniesionych z Pawiaka. Jednak jego więźniami i ofiarami byli Polacy, wg nieoficjalnej wersji. Gdyby była ona oficjalną, powinniśmy mieć pomnik, wielkości tego w Gdańsku, przed stocznią. Najwyższe władze powinny składać pod nim kwiaty. Ludzie zwiedzać masowo muzeum, którego nie ma, a mamy tam skromny kamień i krzyż. Władz tam w rocznice nie ma, opozycji też. Rozmontowano za to elementy komór gazowych w 1996, w „wolnej Polsce”.
Akcja „Zośki” zakończyła działalność obozu, po około dwóch latach pracy. Wersje KL Warschau są dwie. Oficjalna i prawdziwa. Oficjalna mówi o tym, że zginęło tam 20 tys. ludzi, głównie nie-Polaków. Jest to wersja władz, IPN. Nieoficjalna mówi o 200 tys. Polaków, głównie warszawiaków. Jej twórcą, tak jak Siemaszkowie w sprawie Wołynia, była sędzia Trzcińska, która poświęciła 30 lat na badania tego tematu. Zmarła w 2011 roku, tuż przed planowanym przekazaniem unikalnych dokumentów na Jasną Górę.
„Konzentrtionslager Warschau był strukturą wielołagrową, stanowił kompleks pięciu łagrów w trzech dzielnicach Warszawy. Pobudowany zgodnie z polityką niemieckiej eksterminacji Polaków. Zgodnie z planem Pabsta, architekta z Wurzburga, by narodziło się „nowe niemieckie miasto Warschau”, po zredukowaniu mieszkańców (do kilkudziesięciu tys. RZ) ponad milionowego miasta. Ten obóz zagłady Warszawy został przekształcony z istniejącego od października 1939 r. obozu jenieckiego oficerów polskich i żołnierzy Kampanii Wrześniowej.
Konzentrationslager Warschau został założony i funkcjonował na podstawie rozkazów Himlera po likwidacji Getta. Lagry były połączone wewnętrzną obwodnicą kolejową. Systematyczne rozstrzeliwania ludzi zwożonych z ulicznych łapanek były dokonywane w miejscach obozowych na terenie byłego Getta. Krematoria były czynne przy ul. Gęsiej. Ciała zagazowanych spalono także na stosach z drzew na otwartym powietrzu. Prochy rozsiewano na podmiejskich gruntach.
Według relacji ostatniego szefa Gestapo-Otto Paula Geibla, zeznającego przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie na własnym procesie w 1954 r., przeciętnie mordowano 400 Polaków na dobę, jako odwet za 40 zabitych Niemców, co na przestrzeni 2 lat istnienia Obozu stanowi ponad 200 tys. ofiar.
Obóz istniał od 1942 r. do ostatnich dni lipca 1944, gdy na interwencję Rządu w Londynie przybyła na teren Obozu Komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Wówczas zaprzestano mordów.
Po wojnie w latach 1945-1956 na tym terenie był obóz NKWD przeznaczony dla żołnierzy AK, NSZ i polskiej opozycji. Udało się uratować i zabezpieczyć niektóre poważne dowody dokonywanej tam zbrodni. Zlokalizowano komory gazowe i potwierdzono ich działanie przez ekspertów Politechniki Warszawskiej, w tym „ścianę śmierci” z metalowymi pętlami, na których wieszano więźniów w Łagrze. Wiele dokumentów zostało opublikowanych w książce „Kl Warschau” Marii Trzcińskiej” Pisze dr A. Górski. Tę wersję popiera wielu ludzi, też z tytułami profesorskimi.
Największe łapanki w Warszawie, to było 30 tys. ludzi w tydzień w I 1943. W Krakowie 15 tys. w jeden dzień.
Nic się z tej wersji przebiło do mainstreamu, nawet opozycyjnego, z wyjątkiem mediów ojca Rydzyka. Sam o tym nie wiedziałem nic, poza wyzwoleniem Gęsiówki przez powstańców. Po paru godzinach grzebania w necie, poznawania argumentów zwolenników i przeciwników, nie miałem innego wyjścia poza uznaniem nieoficjalnej wersji. To co mnie przekonało, to niszczenie pozostałości – komór gazowych, krematoriów, i innych pamiątek. To niszczenie świadectw, to jest zbrodnia przeciw narodowi polskiemu. Jakoś to, by buldożery wjechały do Auschwitz, wydaje się niewyobrażalne. A w Centrum Warszawy, nie było problemu. No i oczywiście blokowanie budowy pomnika, do dziś. Zeznania świadków i nazwiska ludzi ją popierających budzą zaufanie. Dziwi tu postawa prof. Żaryna, który baraki uznała za budynki socjalne.
No cóż, nikt z naszych kondominatorów i ich jurgieltników nie chce rozdmuchiwania tej sprawy. Rosja, bo był tam potem obóz NKWD, gdzie trzymano polskich patriotów, potem też jeńców po „wyzwoleniu”. Niemcom, to oczywiste. Wszystkim zaangażowanym w wmawianie Polakom antysemityzmu itp., niszczy podstawę ich kłamstw. Wybija argumenty z ręki tym, którzy negują sens Powstania Warszawskiego. Na dodatek, to ta bomba leży w centrum stolicy.
W Palmirach zginęło 1,8 tys Polaków, a tę nazwę zna każdy, jest ona symbolem. W KL Warschau 100 razy więcej. Pamiętajmy o nich!

http://www.info-pc.home.pl/Whatfor/baza/kl_warschau.htm
http://kl-warschau.blogspot.com/
http://blogmedia24.pl/node/48138
http://www.pogonowski.com/tekst_print.php?textid=144
http://gazetawarszawska.com/2012/03/31/5924/
http://www.medianet.pl/~naszapol/0826/0826trzi.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 06 wrz 2013, 19:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/64409

KL Warschau – warsztat naukowy profesora Kopki
Wojciech Kozlowski, sob., 10/08/2013 - 21:05

W każdej zbrodni - wojennej czy pospolitej - można wyróżnić kilka etapów, takich jak: zamiar, przygotowanie, realizacja i zacieranie śladów zbrodni. A zatem fałszowanie historii – związane z zacieraniem śladów - jest współudziałem w zbrodni – ciążącym zawsze spowrotem ku zbrodni, jeśli nie została ona ukarana i napiętnowana. Odpowiednio - udziałem - jest również publikowanie fałszywych historycznie treści.
Tymczasem w portalu „wPolityce.pl, a następnie w „Rebelija.pl” pojawił się artykuł pt. „Likwidacja warszawskiego getta i powstanie KL Warschau” (3), autorstwa dr Bogumiła Kopki – profesora Politechniki Warszawskiej. Autor zajmuje się w nim głównie przedmową napisaną przez dr. Andrzeja Żbikowskiego do raportu Stroopa - „Żydowska dzielnica w Warszawie już nie istnieje (1)” – wydanego w 2009 r. przez Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z Żydowskim Instytutem Historycznym w 70 rocznicę likwidacji Getta Warszawskiego.
Intencją Bogumiła Kopki było złagodzenie rozbieżności merytorycznych, pomiędzy treścią w jego książce „Konzentrationslager Warschau” z 2007 r., a wstępem Żbikowskiego do raportu Stroopa - wydanym dwa lata później. Tymczasem, ów zamiar spowodował jedynie skompromitowanie prof. Żbikowskiego – poprzez naprowadzenie na rozbieżności pomiędzy przytaczaną przez niego treścią niemieckiego rozkazu Himlera a orginałem, a jednocześnie ośmieszenie samego Kopki, poprzez odsłonięcie jego „naukowego” kanonu.
Fałszerstwo u źródła
Pan Kopka stwierdza, że prof. Żbikowski w przedmowie do raportu wielokrotnie przytacza rozkazy niemieckich nazistów mówiące o konieczności przeniesienia z getta na Lubelszczyznę zakładów i załóg, tymczasem „przytoczony” jest właściwie fragment jednego rozkazu, a dwa inne omówione są w okrojonej formie.
Z wstępu Żbikowskiego dowiadujemy sie zatem, że w styczniu 1943 r.: „Himler zdecydował się przenieść na Lubelszczyznę wszystkie zakłady zbrojeniowe działające w getcie” (1. 12). Jest więc czytelnikowi przedłożony zamiar Himlera dotyczący przeniesienia zakładów, ale już z pominięciem wcześniejszego rozkazu Himlera z 9 października 1942 r. dotyczącego zatrudnionych tam Żydów: „Wydałem rozkazy aby wszyscy tak zwani pracownicy zbrojeniowi (...) zostali zgrupowani w najbliżej znajdujących się obozach koncentracyjnych, tzn. w Warszawie, Lublinie” (2. 134). Ten pominięty przez autora rozkaz jest ważny również dla KL Warschau, ponieważ w nim jako w niemieckim dokumencie wojennym – po raz pierwszy pojawia się informacja o jego istnieniu.
Profesor Żbikowski omawia inny rozkaz Himlera:„osobnym rozkazem z 11 czerwca 1943 r. Himler nakazał całkowicie rozebrać ruiny getta i na jego miejsce założyć park” (1. 15). W omówieniu tym zostaje pominięty fragment początkowy rozkazu - dotyczący ważnego miejsca w getcie. Oto on: „Zarządzam, aby Dzielna – więzienie w dawnym Getto Warszawskie – przekształcona została w obóz koncentracyjny.” (2. 142)
W przedmowie Żbikowskiego „przytoczony” jest w formie cytatu właściwie jeden tylko rozkaz Himlera z 16 lutego 1943 r.: „Ze względów bezpieczeństwa zarządzam zburzenie getta warszawskiego po przeniesieniu stamtąd na inne miejsce obozu koncentracyjnego (...) Zburzenie getta i przeniesiene obozu jest niezbędne”(1. 15).
Dla porównania tenże cytat za tłumaczem przysięgłym Sądu Wojewódzkiego w Warszawie mgr. D. Kazimierczakiem: „Ze względów bezpieczeństwa zarządzam aby Getto Warszawskie, po przeniesieniu tu Obozu Koncentracyjnego, zostało zburzone (...) Zburzenie Getta i założenie Obozu Koncentracyjnego jest konieczne” (2. 139)
Aż trudno uwierzyć, że ten sam rozkaz Himlera zawierać może różne znaczeniowo treści. Tymczasem przekład z niemieckiego na polski Kazimierczaka potwierdza również przekład z niemieckiego na angielski, jego przekład na polski – tłumacza przysięgłego A. M. Kawalca - potwierdzony dodatkowo przez eksperta obu języków - niemieckiego i angielskiego - Evelin J. Gray (2. 135), a nawet wersja przytoczona w książce Kopki.
Można by pomyśleć, że badacz holokaustu pomylił się, lub ktoś mu podsunął gotową fałszywkę rozkazu Himlera – co nie może być usprawiedliwieniem dla profesora. A przy tym dobór rozkazów wskazuje wyraźnie, że unikał on z premedytacją – jak diabeł święconej wody - wszelkich śladów prowadzących do obozu zagłady dla Polaków - KL Warschau i faktu rozwijania przez Niemcy przestrzeni zagłady dla nich, po dokonanej zagładzie Żydów, zgodnie z General Plan Ost, który przewidywał wymordowanie wszystkich Żydów i 85 % Polaków. W przypadku Warszawy określał to plan Pabsta przewidujący „zmiejszenie” liczby jej mieszkańców do kilkudziesięciu tysięcy - jako siły niewolniczej dla obsługi prowincjonalnego niemieckiego miasta jakim miała zostać Warszawa.

Pewną wskazówką co do intencji Żbikowskiego, może być fakt, że nie pada we wstępie nazwisko Marka Edelmana, lecz prof. Baumana – jako jedyne – a w dodatku merytorycznie nie związane z żydowskim powstaniem, lecz za to współodpowiedzialnego za wyniszczanie Polaków w tymże obozie jeszcze przez lat dziesięć PRLu.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dokonano fałszerstwa pod skrzydłem polskiego IPN przez pracownika Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Jak się wejdzie między wrony...
Kopka w swoim artykule cieszy się, że raport Stroopa oprócz wydania książkowego jest w internecie. Ma natomiast pretensję do Żbikowskiego, że przedmowę do niego pisał na kolanie, że nieuważnie zapoznał się z jego książką wydaną wcześniej i nie dał do niej odsyłaczy. A więc można by po takim oświadczeniu spodziewać się, że na błędach starszego kolegi sam będzie piął się do góry...
Nic bardziej mylnego. Topi się razem - dopasowując swoją teorię do sfałszowanego raportu: „dziwi fakt pozostawienia bez wyjaśnienia cytatu z listu Himlera do Krugera z 16 lutego 1943 r. o zburzeniu warszawskiego getta i przeniesieniu nieistniejącego (!) warszawskiego kacetu do Lublina:”.
Tutaj, trzeba się nieco zatrzymać aby przytoczyć wersję z książki Kopki: „Zburzenie getta i umieszczenie [w getcie – B.K.] obozu koncentracyjnego są konieczne,” (4). Jak widać wersja Kopki jest zbieżna z tłumaczami przysięgłymi i inna niż Żbikowkiego, a mimo to podtrzymuje on fałszerstwo dokonane przez Żbikowskiego na rozkazie niemieckiego oprawcy, mające za zadanie ukrycie wcześniejszego istnienia KL Warschau. Lecz na tym nie koniec. Kopka sam zmienia swoją wersję o KL Warschau, dopasowując ją do fałszywego rozkazu. Zastanawia się więc, czy to możliwe, żeby podwładni szefa niemieckiej policji i SS oszukiwali swojego szefa w sprawie KL Warschau i dochodzi do wniosku, że tak, że to możliwe, że: „szef niemieckiej policji i SS nie wiedział dokładnie, co się dzieje w okupowanej stolicy Polski, że podwładni wprowadzali szefa celowo w błąd” (3).
Śmiać się czy płakać? Przecież Warszawa była oczkiem w głowie samego Hitlera i wystarczy coś niecoś wiedzieć o pruskiej dyscyplinie jako cywilizacyjnym dziedzictwie tego wojska, a już o niemieckiej abwehrze można nic nie wiedzieć by ustrzec się od takich bredni!
Brednie to jednak specjalność dr. Kopki: „Decyzję o założeniu w Warszawie obozu koncentracyjnego Himler podjął 9 października 1942 r.”(3) To wyjątkowo ciekawe bo nikt o tym oprócz Kopki nie wie, a on sam nie zdradza tajemnicy jak do tego doszedł. W piśmie Himlera – datowanym na ten dzień - nie ma bowiem mowy o założeniu obozu, lecz o wydanym rozkazie zgrupowania pracowników zbrojeniowych w: „najbliżej znajdujących się obozach koncentracyjnych, tzn. w Warszawie, Lublinie” (2). A więc obozów już istniejących.
Rozkaz przeniesienia ludzi do istniejącego obozu, przeinacza Kopka - na zasadzie absurdu - jako decyzję o założeniu w Warszawie obozu koncentracyjnego, tymczasem 9 pażdziernik 1942 r. to data, kiedy to po raz pierwszy jest mowa o istniejącym w Warszawie obozie koncentracyjnym w archiwalnych dokumentach niemieckich – przyjęta za Procesem Norymberskim, umownie jako data powstania obozu, który de facto już istniał.
Przyczynę „nie powstania” wtedy KL Warschau Kopka określa jako: “silny opór lokalnych dowódców SS i policji GG przed ograniczaniem ich kompetencji przez centralę w Berlinie... (3)"
Trudno jest polemizować z przyczyną „nie powstania” obozu, który już istniał.
Dyspozycyjność w stosunku do niemiecko-żydowskich kół roszczeniowych jako warsztat naukowy
Na próżno sędzia Maria Trzcińska – wieloletni pracownik Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce – dopominała się o odniesienie Kopki do 88 - pominiętych przez niego - dokumentów dotyczących KL Warschau, jakie zgromadziła w śledztwie. Nie doczekała się.
Tymczasem niewielkie opracowanie Żydowskiego Instytutu Historycznego powoduje, że Kopka dorabia wersję historyczną do sfałszowanego niemieckiego rozkazu. A więc na kłamstwo u źródła nakłada inne kłamstwa i pozbawione logiki interpretacje – jak np. decyzję „założenia” obozu z 9 października 1942 r., której wtedy nie było. No i uzyskuje pożądany rezultatat.
A oto cały naukowy kanon dr Kopki zawarty w jednym jego zdaniu: „Wydaje się, że przedstawiona analiza jest jedną z możliwych różnych wersji interpretacyjnych” (3). Tak panie Kopka, bo fixum dyrdum mieści się właśnie w świecie możliwych różnych wersji interpretacyjnych. Tylko, że pan nie rozumie, że pan ośmiesza nie tylko siebie, ale również Żydowski Instytut Historyczny swoją dyspozycyjnością w stosunku do niego.
Owa dyspozycyjność, to cały pański warsztat - robienia z siebie przysłowiowego idioty - zarówno na potrzeby niemieckich kół roszczeniowych jak i żydowskich.
„Patriotyczne” media
Artykuł Kopki wywołał oburzenie pośród blogerów „Rebelya.pl”, lecz wówczas z odsieczą Kopce przyszła redakcja (5), oświadczając, że czytała książkę Kopki i się z nią zgadza. Czy redakcja czytała również książkę sędzi Marii Trzcińskiej? Nie wiadomo, ale wiadomo, że zgadzać się muszą z kwint esencją kopkowej książki, która nie tylko fałszuje historię obozu zagłady KL Warschau, ale zaprzecza w ogóle polskiej martyrologii w czasie II WŚ: „nazistowski aparat terroru nie był w stanie realizować planu równoczesnej zagłady fizycznej dwóch narodów – Polaków i Żydów (...) odkładając tym samym na czas nieokreślony decyzję co do przyszłego losu Słowian, w tym Polaków.” (131) (sic!)
Inne „patriotyczne” miejsca gdzie ukazują się po śmierci Marii Trzcińskiej artykuły Kopki zakłamujące jej ustalenia to „Sieci” i „wPolityce.pl” - gdzie w nagłówku - robią z czytelników przygłupków: „Zawsze po stronie prawdy, zawsze po stronie Polski”.
Tymczasem w artykułach Kopka zaprzecza, że KL Warschau był obozem dla Polaków, chociaż prochy w nim znalezione za czasów Jakuba Bermana - a więc wtedy, kiedy pamięć o tym obozie była jeszcze żywa - zostały pochowane na polskim katolickim cmentarzu, w odróżnieniu od żydowskich, które były wówczas chowane na żydowskim. Zaprzecza, że był obozem zagłady, chociaż na mapie przy Warszawie - ręką Rudolfa Hessa - narysowany jest krzyż, a w legendzie wyjaśnienie, że oznacza on Vernichtungslager – natychmiastowej zagłady. Zaprzecza innym lagrom niż Gęsiówka, chociaż na tejże mapie Hessa są trzy trójkąty przy Warszawie, a zeznania w Norymberdze księgowego obozu mówią o 35 tys. więźniów. Tymczasem pojemność Gęsiówki wynosiła 15 tys.. Również przewodniczący komisji ekshumacyjnej B. Świderski w 1945 r. – nie znając nazwy obozu i lagrów - dał świadectwo istnienia „innych” obozów na terenie Warszawy. Zaprzecza komorom gazowym, chociaż do tej pory, można było oglądać hermetyczne urządzenia nawiewowo-wyciągowe z maszynownią, likwidującą przepustowość sąsiedniego tunelu, a sugestie, że stanowiły jego powojenną wentylację, są absurdem, bo było by to novum nie występujące nigdzie na świecie - porównywalne do przypadku gdy mając dwupokojowe mieszkanie i chcąc mieć wentylację – zamiast zaainstalowania wentylatora np. w oknie, zrezygnowalibyśmy z jednego pokoju urzadzajac w nim monstrualną i kosztowną maszynownię, Itd., Itd... Ale to już materiał na osobny artykuł.
Według profesora Kopki, liczba ofiar w KL Warschau, jest dzięsięciokrotnie mniejsza niż według sędzi Marii Trzcińskiej. Problem leży w tym, że akurat jego liczba jest nie do podważenia z prostej przyczyny. On nie przedkłada żadnej kalkulacji. Podobnie sprawa wygląda z innymi zawziętymi krytykantami...
*** *** ***
Pan dr Kopka stwierdza w swoim artykule, który jest niejako aneksem do jego książki, że: „zadaniem KL Warschau była ekonomiczna eksploatacja majątku pozostałego po deportowanych Żydach” (3). No cóż, analogicznie niektórzy twierdzą, że KL Auschwitz był obozem pracy. Problem tylko w tym, że jedni podlegają restrykcjom kłamstwa oświęcimskiego, a drudzy restrykcjom kłamstwa warszawskiego – pojęcia, którego jeszcze nikt nie wymyślił.
W całej tej smutnej rzeczywistości, najśmieszniejszym jest jednak to, że w obozie dla Polaków sędzi Marii Trzcińskiej zginęło tyle samo Żydów co i w Kopkowym, który jest żydowski. A więc nie o Żydów tu chodzi, tylko o Polaków.

Wojciech Kozłowski

Przypisy:
Podkreślenia w tekście pochodzą od WK.
1.
Jurgen Stroop - Żydowska dzielnica w Warszawie już nie istnieje http://pamiec.pl/ftp/ilustracje/Raport_STROOPA.pdf
2.
Maria Trzcińska – Obóz Zagłady w centrum Warszawy (Polwen 2002)
3. B. Kopka: Likwidacja warszawskiego getta i powstanie KL Warschau http://rebelya.pl/post/3927/kopka-likwi ... i-powstani
4. B. Kopka – Konzentrationslager Warschau – historia i następstwa
5. http://rebelya.pl/post/1567/rebelyapl-o ... opracownic

Wojciech Kozlowski - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 22 wrz 2013, 09:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/40-kultura/recenzje ... l-warschau

Przemilczane KL Warschau
Jan Bodakowski piątek, 16-08-13 19:51

Obrazek

Przemilczane KL WarschauPodczas II wojny światowej Niemcy uznawali Polaków za podludzi. Planowali ich wymordowanie i zagarnięcie ziemi. Niemcy w okupowanej Polsce stworzyli cały przemysł zagłady. Jego częścią był obóz KL Warschau.

Nakładem wydawnictwa Bollinari Publishing House ukazała się praca Aldony Zaorskiej „KL Warschau”. Autorka, dziennikarka „Warszawskiej Gazety” niezwykle poczytnego patriotycznego tygodnika, bardzo przystępnie przybliża czytelnikom historię niemieckiego obozu koncentracyjnego dla Polaków, który mieścił się w kilku miejscach okupowanej przez Niemców Warszawy. Którego - dodajmy - istnienie jest nieustannie negowane przez wpływowe w III RP środowiska niechętne Polsce i Polakom.

Na przełomie 1939 i 1940 roku w okupowanej Warszawie powstał obóz jeniecki. W 1942 roku Niemcy przekształcili go w obóz koncentracyjny. Obóz mieścił się w pięciu lokalizacjach, w trzech rejonach stolicy. Na Woli, w okolicy Dworca Zachodniego, i na terenie zburzonego getta. Jednorazowo przebywało w nim do 65.000 Polaków. Były to ofiary łapanek i aresztowań.

Niemcy Polaków mordowali w komorach gazowych – największa z nich mieściła się w tunelu w okolicach Dworca Zachodniego (obecnie tunel prowadzący do Ronda Zesłańców Syberyjskich), oraz w trakcie rozstrzeliwań i wieszania. Prawdopodobnie mniejsze komory gazowe Niemcy urządzili w pomieszczeniach na terenie zburzonego getta. Ofiary palono w Warszawie lub w Treblince. Warszawskie krematoria mieściły się w czterech miejscach, w czterech innych palono zwłoki na stosach. Szacuje się, że Niemcy mogli w KL Warschau wymordować do 200.000 Polaków.

Niemcy znając datę wybuchu powstania, zdecydowali się przed pierwszym sierpnia na likwidację obozu. Cześć więźniów zamordowano na miejscu, część zamordowano w innych obozach do których przepędzono uwięzionych. Archiwa obozu zniszczono, a budynki wysadzono.

Po wojnie o KL Warschau komuniści milczeli. Po wojnie na terenie KL Warschau więziono i mordowano polskich patriotów. Dziś milczy się, bo tylko jedna nacja może mieć monopol na cierpienie, a nie są nią - w opinii posiadających dziś władzę - Polacy.

Więcej o książce: Aldona Zaorska - KL Warschau. Historia obozu zagłady w Warszawie >>
http://multibook.pl/pl/p/Aldona-Zaorska ... zawie/2843

Jan Bodakowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 07 lis 2013, 15:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info-horyzont.pl/odsloniecie-tab ... schau.html

Odsłonięcie tablicy poświęconej KL Warschau
– 7 LISTOPADA 2013OPUBLIKOWANY W: HISTORIA, INFO

Obrazek
KL Warschau zdjęcie lotnicze


W dniu 8 listopada 2013 r. o godz. 15.00 na terenie Muzeum Więzienia Pawiak od strony ul. Dzielnej odbędzie się uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej KL Warschau.
Uroczystość organizuje Komitet Budowy Pomnika Ofiar Obozu KL Warschau przy współudziale Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Muzeum Niepodległości w Warszawie. Odsłonięcie tablicy odbędzie się z towarzyszeniem asysty honorowej Wojska Polskiego.
W programie przewidziano m.in. wystąpienia przedstawicieli instytucji organizujących uroczystość, modlitwę i poświęcenie tablicy oraz składanie kwiatów.
Joanna Gierczyńska

Kierownik Muzeum Więzienia Pawiak


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 08 lip 2014, 10:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

Niechciana pamięć o KL Warschau

70 lat temu rozpoczął swoją zbrodniczą działalność niemiecki obóz koncentracyjny KL Warschau utworzony w ramach planu Pabsta, który przewidywał likwidację społeczności Warszawy. Niestety, większość warszawian nie ma w ogóle świadomości jego istnienia.

Niepamięci o polskiej martyrologii sprzyja fakt, że w stolicy nie istnieje pomnik – poza tymczasowym upamiętnieniem na skwerze Alojzego Pawełka – oddający hołd ofiarom obozu.
Nie zapominam o społecznościach, które pamiętają o KL Warschau, ale jest to niewielka grupa w stosunku do wszystkich mieszkańców, którzy powinni wiedzieć, że Miasto Niezłomne miało swoje inferno podczas wojny. Wzniesienie pomnika ofiar KL Warschau to przede wszystkim zobowiązanie dla władz stolicy. Będzie to jednocześnie przestroga przed tymi, którzy pomijali tak wielkie zbrodnie.
Wspominając 70. rocznicę utworzenia KL Warschau, warto też pomyśleć o upamiętnieniu tablicą sędzi Marii Trzcińskiej i jej olbrzymich zasług. To ona pierwsza odkryła istnienie niemieckiego obozu koncentracyjnego w sercu Warszawy i podjęła starania o to, żeby udokumentować jego historię zarówno podczas wojny, jak i późniejszą.
Pani sędzia z wielkim trudem przebijała się z prawdą o KL Warschau, bo niektórzy historycy, poczynając od Władysława Bartoszewskiego, zaprzeczali jego istnieniu jeszcze w latach 90.! A więc w czasie, gdy sami Niemcy potwierdzili fakt zbrodniczej działalności KL Warschau, przekazując dokumentację dotyczącą jego tworzenia i funkcjonowania. Tego dziwnego zjawiska nie może tłumaczyć fakt, że po wojnie KL Warschau pełnił także inną funkcję – był obozem pracy zarządzanym przez NKWD i bezpiekę.
Z końcem 1942 roku obóz w Warszawie zaczął funkcjonować, a w 1943 roku, zwłaszcza po likwidacji getta, stał się ośrodkiem eksterminacyjnym. W niektórych publikacjach pojawiały się wątki, że Konzentrationslager Warschau był obozem dla Żydów i chciano zawęzić jego funkcjonowanie do Gęsiówki, która była tylko jednym z pięciu obiektów obozowego kompleksu.
Do dziś w kręgach badaczy funkcjonuje też pytanie: czy był to Konzentrationslager, czy Vernichtungslager – obóz koncentracyjny czy obóz zagłady? To wyróżnienie istnieje także w dokumentacji niemieckiej, trzeba przy tym pamiętać, że obóz koncentracyjny miał także cechy obozu zagłady. Istniejący spór o liczbę ofiar KL Warschau jest odbiciem problemu liczebności polskich strat osobowych w czasie II wojny światowej i kolejnych okupacji.
Liczba 6 milionów ofiar, która oficjalnie jest podawana, to dane tzw. księżycowe pochodzące od Jakuba Bermana. Dzisiaj niektórzy mówią nawet o ponad 10 milionach Polaków zabitych podczas wojny. W przypadku KL Warschau wiemy, że istniało pięć kompleksów obozowych, w tym Pawiak. Wszystkie powinny być upamiętnione i żyć w naszej świadomości.




http://wirtualnapolonia.com/2014/08/08/ ... a-zdjecia/

Warszawiacy uczcili pamięć ofiar obozu KL Warschau – Gęsiówka. ZDJĘCIA
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-08-08

Liczone w dziesiątkach lub nawet setkach tysięcy istnień ofiary obozu KL Warschau nadal nie doczekały się w Warszawie swojego pomnika, a sam obóz pomimo to, że śledztwo mające wyświetlić jego historię trwa od wielu lat, nadal jest obozem zapomnianym, nieobecnym w podręcznikach historii i w ludzkiej świadomości.



5 sierpnia w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie miał miejsce uroczysty koncert z okazji 70 rocznicy wyzwolenia obozu KL Warschau. Z recitalem organowym wystąpił organista Maciej Wota, który wykonał dzieła Jana Sebastiana Bacha, Cesara Francka i Eugène’a Gigout.
Część muzyczna wydarzenia była poprzedzona dwoma wystąpieniami. Organizator koncertu Marcin Mierzejewski powitał kombatantów Batalionu AK„Zośka”, który 5 sierpnia 1944 roku wyzwolił obóz przy dawnej ulicy Gęsiej, oraz przedstawicieli oficjalnych instytucji, które przyjęły zaproszenie na koncert – Instytutu Pamięci Narodowej, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Muzeum Niepodległości w Warszawie. Obecny był także przedstawiciel Ambasady Niemiec w Warszawie, p. Dieter Reinl, kierownik Działu Kultury i I Radca Ambasady.
Po powitaniu gości organizator koncertu przypomniał o tym, że liczone w dziesiątkach lub nawet setkach tysięcy istnień ofiary obozu KL Warschau nadal nie doczekały się w Warszawie swojego pomnika, a sam obóz pomimo to, że śledztwo mające wyświetlić jego historię trwa od wielu lat, nadal jest obozem zapomnianym, nieobecnym w podręcznikach historii i w ludzkiej świadomości. Następnie głos zabrał p. Henryk Glinkowski, współautor najnowszej książki na temat obozu – „Plan zagłady Warszawy. KL Warschau”, który w przejmujący sposób opowiedział o szczegółach ludobójczej działalności Niemców w KL Warschau, w szczególności jego części nazywanej Gęsiówką, którą wyzwolili w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego żołnierze Armii Krajowej.



Po koncercie można było kupić przy wejściu do kościoła książkę „Plan zagłady Warszawy. Kl Warschau”, która ukazała się pod redakcją prof. Włodzimierza Bojarskiego, od lat zaangażowanego w sprawę odkrywania i przypominania historii tego jedynego obozu koncentracyjnego założonego przez Niemców w sercu stolicy okupowanego państwa.



Idea zorganizowania uroczystego koncertu z okazji okrągłej rocznicy wyzwolenia KLWarschau była inicjatywą społeczną i została zrealizowana bez udziału żadnej oficjalnej instytucji. Koszty związane z organizacją tego wydarzenia zostały pokryte z dobrowolnych składek prywatnych osób, w tym członków grupy „Zapomniany obóz zagłady – KL Warschau” na portalu społecznościowym Facebook.
Obóz koncentracyjny KL Warschau istniał w Warszawie w latach 1942-44 i według różnych szacunków mogło w nim zginąć od 20 do 200 tysięcy ludzi, głównie warszawiaków. W ostatnich dniach lipca 1944 r. większość pozostałych przy życiu więźniów KL Warschau została ewakuowana przez Niemców i przeniesiona do innych obozów. W obozie przy ul. Gęsiej (dzisiejsza Anielewicza) Niemcy pozostawili jedynie grupę więźniów mających pomóc przy likwidacji obozu i zacieraniu śladów popełnionych tam zbrodni. 5 sierpnia 1944 r. Batalion AK „Zośka” przeprowadził przy użyciu zdobycznego czołgu Pantera brawurowy atak na silnie ufortyfikowany obóz, zdobywając go i oswabadzając 348 Żydów, więźniów KL Warschau. Większość z nich przyłączyła się do oddziałów powstańczych.



Po wojnie Komisja Ekshumacyjna prowadząca prace na terenie dawnego więzienia wojskowego przy Gęsiej, które wchodziło w skład obozu, znalazła tam tony ludzkich prochów i spalonych kości. Zostały one bezimiennie pochowane na Cmentarzu Katolickim na Woli. Śledztwo w sprawie obozu KL Warschau zostało jednak szybkoprzerwane, ponieważ poniemiecka infrastruktura obozu została wykorzystana do utworzenia w tym samym miejscu więzienia i obozu pracy, używanego najpierw przezNKWD, a następnie przez UB do szykanowania i eksterminacji Polaków uznawanych za „wrogów” narzuconego Polsce systemu komunistycznego. Trafił do niego m.in. Henryk Kończykowski, ps. „Halicz”, który jako żołnierz Batalionu „Zośka” brał udział w wyzwoleniu niemieckiego obozu KL Warschau-Gęsiówka w sierpniu 1944 r. Więzienie to funkcjonowało do lat 60-tych.



Wątek zbrodniczej działalności Niemców w obozie KL Warschau pojawił się w IVProcesie Norymberskim, jednak strona polska nie dostarczyła żadnych dokumentów w tej sprawie.
27 lipca 2001, w 57 rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności obozu, Sejm RP wydał uchwałę w sprawie upamiętnienia ofiar KL Warschau poprzez wybudowanie pomnika. Mimo upływu 13 lat, oficjalny pomnik ofiar obozu nadal nie powstał. Istnieje jedynie wybudowane społecznie miejsce pamięci na Skwerze im. Alojzego Pawełka na Woli.

Obrazek

Instytut Pamięci Narodowej nadal prowadzi trwające od ponad 30 lat śledztwo w sprawie obozu KL Warschau.

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 28 paź 2014, 15:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=64

OBÓZ ZAGŁADY W CENTRUM WARSZAWY –KL WARSCHAU

Autoryzowany raport ze spotkania promocyjnego książki Marii Trzcińskiej w Auli Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie
w dniu 6 maja 2002 roku
http://www.spwb.tg.com.pl/teksty/polski/raporty/kl.htm
wersja książki w formacie pdf do ściągnięcia ze strony : www.polwen.pl

Organizator: - Gorąco witam wszystkich na promocji książki sędzi Marii Trzcińskiej. Witam profesora dra hab. Edwarda Prusa, promotora tej książki. Nie możemy powitać promotora dra Andrzeja Leszka Szcześniaka, współorganizatora spotkania, ponieważ jest chory i przebywa w szpitalu. Witam serdecznie redaktorów „Naszego Dziennika” i „Nowej Myśli Polskiej” oraz Informacyjnej Agencji Radiowej. Serdecznie witam Polskie Radio Armii Krajowej im. Grota-Roweckiego „Jutrzenka”, reprezentowane przez dra Andrzeja Cieleckiego. Z radiem „Jutrzenka” nasze Stowarzyszenie współpracuje od kilku lat. Witam naszego kapelana Leona Kalinowskiego, gorącego patriotę. Ksiądz walczył w armii gen. Kleberga, jest gorącym obrońcą Krzyża w Oświęcimiu. Jesteśmy dumni, że mamy takiego kapelana.
Bardzo serdecznie witam wszystkich Państwa, przybyłych na dzisiejsze spotkanie. Na wstępie przekazuję, że dzisiejsze spotkanie jest apolityczne. Skupiamy się tylko na temacie książki. Proszę też, aby na sali i poza nią nie rozdawano żadnych ulotek i innych materiałów poza tymi, które rozdają organizatorzy. Prosimy również o nie fotografowanie i nie filmowanie spotkania, ale można je nagrywać na magnetofonie.
Dziękuję tym redakcjom, które przekazały nasze ogłoszenia o dzisiejszym spotkaniu - „Radiu Maryja”, radiu „Jutrzenka”, „Naszemu Dziennikowi”, „Nowej Myśli Polskiej” i Tygodnikowi Katolickiemu „Niedziela”, który pierwszy opublikował wyniki śledztwa w sprawie KL Warschau.
Drugi organizator: - Ponieważ dr Andrzej Leszek Szcześniak miał prowadzić merytoryczną część spotkania i zachorował, a zakończenia miał dokonać prof. Edward Prus, poprosimy pana Profesora o poprowadzenie całości. KL Warschau nie dzielił Polaków w czasie wojny. Różnice polityczne między ofiarami nie odgrywały roli. Dlatego i my nie będziemy podnosić różnic między zebranymi na sali. Zasadzie tej poddali się nawet posłowie. Jest to prawdopodobnie jedyny przypadek w całej historii polskiego parlamentu, kiedy posłowie wszystkich klubów przez aklamację opowiedzieli się za upamiętnieniem ofiar, czyli postawieniem pomnika na terenie KL Warschau. I jest to jedyny przyczynek do właściwej współpracy między Polakami, współpracami bez różnic politycznych, które należą do partii.
Teraz poprosimy kapelana naszego Stowarzyszenia, księdza Leona Kalinowskiego o poprowadzenie modlitwy na rozpoczęcie, w tym modlitwy za dusze pomordowanych. Prosimy też o modlitwę w intencji dra Szcześniaka, aby szybko wyszedł ze szpitala.

Ksiądz Leon Kalinowski: - Bracia! Z wielką radością przybywam zawsze na Wasze zebrania, bo widzę Wasze serca pełne miłości Boga i Ojczyzny, która na naszych oczach ginie i trzeba ją ratować. 3-go maja mija trzy lata, jak zostałem ukarany za to, że broniłem Krzyża na Żwirowisku głoszeniem słowa Bożego. Ale na szczęście nie zabroniono mi się modlić i dlatego pomódlmy się razem.
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Ojcze Nasz, któryś jest w niebie, święć się Imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w Niebie, tak i na Ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Zaśpiewajmy teraz jedną zwrotkę „Nie rzucim ziemi...” [zebrani odśpiewali pieśń]. Udzielę Wam błogosławieństwa kapłańskiego: - Niech Wam błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.
Organizator: - Chcielibyśmy zapytać dra Cieleckiego, czy i kiedy będzie transmisja w radiu „Jutrzenka” ze spotkania?
Dr Andrzej Cielecki: - Będziemy transmitować spotkanie w najbliższą środę o godz. 1100.

Prof. Edward Prus: - Dziękuję serdecznie za ten zaszczyt, jaki spotkał mnie tu, w stolicy Polski i powierzenie mi przewodniczenia w tym zgromadzeniu patriotycznym, polskim. Nie wiem, czy będę w stanie zastąpić pana dra Szcześniaka, ale postaram się, a przy okazji - ponieważ ksiądz kapelan wspomniał o tej wielkiej obronie polskiego Krzyża na Żwirowisku, mamy tu przecież gościa, pana Mieczysława Janosza, który także bronił tego krzyża jako prezes Stowarzyszenia Ofiar Wojny. [brawa].
Organizator: - Bardzo przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że pan Janosz jest na sali. Serdecznie witamy Pana!
Prof. Edward Prus: - Kochani, prosimy nie obrażać się, jeśli kogoś pominęliśmy tutaj. Zauważyłem jeszcze pana Jana Niwińskiego, przewodniczącego Patriotycznego Ruchu Kresowego. [brawa]. A czy możemy pominąć takie nazwisko, jak Bohdan Poręba?
Organizator: - Pan Poręba jest członkiem naszego Stowarzyszenia, jest organizatorem.
Prof. Edward Prus: - Nie szkodzi. Dobrze, aby wszyscy widzieli, jak Bohdan Poręba wygląda. Bardzo dawno już oglądaliśmy jego filmy, w tym mój film najwspanialszy, najlepiej przeze mnie odebrany, którym jest oczywiście „Hubal”. Panie Bogdanie, żeby Pan jeszcze przynajmniej kilka takich „Hubali” nakręcił. Mam nadzieję, że my Polacy tego jeszcze doczekamy. [brawa]
Proszę Państwa! Pan dr Szcześniak, mój przyjaciel, powiedział mi, że jest taka pani Trzcińska, która zbadała i opracowała sprawę obozu w Centrum Warszawy. I zapytał mnie, czy nie napisałbym recenzji do tej książki Wcześniej były już publikowane materiały na ten temat, ale nikt nie pokusił się o napisanie książki. Jestem historykiem niemalże współczesnym i politologiem, wziąłem więc rzecz na warsztat z ogromną przyjemnością. Ale wiecie, jak to zawsze profesor sceptycznie podchodzi do każdej książki. Ja równie pomyślałem: - no cóż można napisać o takim obozie, zwłaszcza, kiedy się stawia pierwsze kroki, kiedy droga jest nieprzetarta. I oto proszę Państwa nagłe olśnienie. Czytam tę książkę z coraz większym zainteresowaniem i stwierdzam, że książka została napisana w sposób historycznie profesjonalny przez prawnika. Jest to wspaniała książka, książka prekursorska i tak napisałem w swojej recenzji. Myślę, że teraz śladem pani Trzcińskiej pójdą inni historycy i dalej będą rzecz tę kontynuować. W każdym razie największą zasługą, już teraz niepowtarzalną, historyczną zasługą jest to, że Ona pierwsza rozpoczęła to wielkie dzieło - ukazania obozu zagłady w centrum Warszawy. Pani Maria Trzcińska przerwała klincz. Już nie da się nic zataić. Książka już jest! Oddaję głos prelegentce.
Organizator: - Proszę Państwa! Na dzisiejsze spotkanie przyszedł pan pułkownik Antoni Heda-”Szary”, przewodniczący Światowego Związku Polskich Kombatantów. Serdecznie witamy Pana Pułkownika! i bardzo prosimy panią sędziego Marię Trzcińską o zabranie głosu.

Sędzia Maria Trzcińska:

- Organizatorzy zastanawiali się, jak wszystkich powitać, bo wszystkich nie znają. Drodzy miłośnicy Warszawy! Wszyscy jak tu jesteście, jesteście miłośnikami Warszawy. I takich Was wszystkich witam! Do powitania organizatorów dołączam moje, bardzo osobiste. Każdemu z osobna, według stanu, rangi, a przede wszystkim za miłość do Warszawy. Bo dzisiaj jest dzień Warszawy - tej z lat 1942-44.
Przed tekstem merytorycznym słowo wyjaśnienia. Książka, która powstała, jest syntezą śledztwa. Śledztwo nie było prowadzone przeze mnie prywatnie. Dostałam go z przydziału rutynowego i przeprowadzone zostało według norm kodeksowych, w dawnej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, a kontynuowane w Instytucie Pamięci Narodowej, wzorowane na śledztwach norymberskich. Z tego śledztwa poszły materiały dowodowe do niemieckiej prokuratury w Monachium, która także prowadziła śledztwo w sprawie KL Warschau i zwróciła się do Głównej Komisji o materiały dowodowe. Materiały te wyszły jako materiały oficjalne strony polskiej na zagranicę. Na podstawie tych materiałów powstała też uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie upamiętnienia ofiar KL Warschau.

KONZENTRATIONSLAGER WARSCHAU, W SKRÓCIE KL WARSCHAU, OBÓZ KONCENTRACYJNY W WARSZAWIE

Plany okupanta wobec Warszawy
Założenie obozu koncentracyjnego w Warszawie nie było dziełem przypadku. Już na początku okupacji, w dniu 6 lutego 1940 roku przedłożono Generalnemu Gubernatorowi Hansowi Frankowi plan urbanistów z Würzburga zwany planem Pabsta, przewidujący in fine zlikwidowanie Warszawy jako stolicy Polski, ze zmniejszeniem jej mieszkańców do 500 tysięcy i zbudowanie na jej miejsce, proszę posłuchać, nowego niemieckiego miasta Warszawy, „Die neue deutsche Stadt Warschau”. Temu celowi miał służyć i służył obóz koncentracyjny w Warszawie. Himmler w rozkazie z 16 lutego 1943 roku, korespondującym z Planem Pabsta, na ten temat pisał: „Zburzenie getta i założenie obozu koncentracyjnego jest konieczne, gdyż inaczej nigdy nie osiągniemy spokoju w Warszawie. W każdym razie należy spowodować, aby miejsce zamieszkania pięciuset tysięcy podludzi, absolutnie nie nadających się dla Niemców, całkowicie znikło i aby miasto Warszawa, z jego milionem mieszkańców, będące zawsze niebezpiecznym centrum powstania, zostało zmniejszone do tej wielkości.” W rozkazie tym Himmler wyznaczył do wykonania dwa zadania: wyburzenie do końca resztek getta oraz zmniejszenie miasta Warszawy do 500 tysięcy mieszkańców.
Plan zmniejszenia ludności Stolicy z 1 miliona do 500 tysięcy nie mógł dotyczyć wyłącznie ludności żydowskiej. Skoro po wielkich deportacjach do Treblinki i innych miejsc zagłady, w dacie wydania cytowanego rozkazu 16.02.1943. przebywało ich w getcie szczątkowym tylko około 60 tysięcy. Tym razem, zgodnie z Planem Pabsta chodziło o redukcję polskiej populacji Warszawy i zniesienie stolicy Polski.

Struktura Obozu i okres jego działania
KL Warschau założony został i funkcjonował na podstawie trzech rozkazów Himmlera: z 9 października 1942, 16 lutego 1943 oraz 11 czerwca 1943 roku. Działał pomiędzy główną likwidacją getta Warszawskiego a Powstaniem Warszawskim - od jesieni 1942 do sierpnia 1944 roku, przez dwa lata. Jak wykazały między innymi amerykańskie zdjęcia lotnicze z czasów okupacji oraz zdjęcia lotnicze Wojska Polskiego z lat 1945-47, KL Warschau był kompleksem złożonym z pięciu lagrów, dyslokowanych w trzech dzielnicach Warszawy. Na osiedlu Koło za ul. Obozową – jeden, w Warszawie Zachodniej w okolicach dworca kolejowego - dwa lagry: lager pomiędzy ulicami Mszczonowską, Armatnią i Bema i lager przy ulicy Skalmierzyckiej, na terenie zlikwidowanego getta - dwa lagry: jeden pomiędzy ulicami Zamenhofa, Okopową, Glinianą, Ostrowską i Wołyńską wzdłuż Gęsiej oraz lager drugi, przy ul. Bonifraterskiej. Poza tym w skład kompleksu obozowego wchodziły:
- dawne więzienie wojskowe przy ul. Gęsiej róg Zamenhofa,
- więzienie Pawiak przy ul. Dzielnej włączone do KL Warschau rozkazem Himmlera z 11.06.1943. oraz
- podobóz dla Żydów usytuowany pomiędzy ulicami Nowolipie i Nowolipki. Przebywali w nim cudzoziemcy, dostarczeni przez Główny Urząd Gospodarki i Administracji SS jako siła robocza do rozbiórki zburzonego getta oraz budowy obozu. Byli to Żydzi, Grecy, Węgrzy, Rumuni i Włosi, przywiezieni z innych obozów koncentracyjnych.
Jak widać z powyższego wykazu obiektów, wbrew twierdzeniom adwersarzy KL Warschau nie był jednolagrowy, ale pięciolagrowy. Stan ten znalazł potwierdzenie w Sprawozdaniu Sekretarza Komisji dla Zbadania Zbrodni Niemieckich w Warszawie Bronisława Świderskiego „O obozie zagłady na terenie dawnego więzienia wojskowego...” z 20.07.1945 r., że teren ten „stanowił jeden z kilku obozów zagłady znajdujących się w Warszawie”. Także strona niemiecka Zentralestelle w Ludwigsburgu w odezwie z 30.05.1973 r., skierowanej do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich o udzielenie pomocy prawnej i przekazanie materiałów dowodowych do śledztwa prowadzonego przez niemiecką prokuraturę w Monachium w sprawie KL Warschau podała, że Obóz Koncentracyjny Warszawy składał się z dwóch kompleksów - „starego kompleksu obozowego i nowego kompleksu obozowego”. Proszę zwrócić uwagę - nie z lagrów, z dwóch kompleksów: starego i nowego, co koresponduje z ustaleniami polskiego śledztwa odnośnie wcześniejszego okresu powstania lagrów na Kole i Warszawie Zachodniej, jesienią 1942, a w rok później, latem 1943 r. powstania dwóch lagrów w byłym getcie. Wszystkie lagry połączone były między sobą wewnętrzną obwodnicą kolejową podłączoną do torów ogólnych na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Gdańska, tworząc zwarty kompleks podległy jednemu kierownictwu. Pięciolagrowy kompleks zajmował obszar 120 ha, w którym znajdowało się 119 baraków o łącznej ilości miejsc dla 40 tysięcy więźniów jednorazowo. Podobną pojemność 35 do 40 tysięcy podał też urzędnik niemiecki, księgowy kuchni obozu warszawskiego, który żywił więźniów. Przesłuchany w dniu 04.10.1945 r. przez Amerykanów w Dachau podał właśnie, że było ich do 40 tysięcy. Należy podkreślić, że była to pojemność jednorazowa, przez którą, jak się później okaże przechodziły w trybie rotacyjnym całe transporty mieszkańców Warszawy z łapanek i obław przez pełny okres 2 lat funkcjonowania obozu. Jest meldunek Delegatury Rządu RP na Kraj z 03.12.1942 r. przekazany do Rządu Polskiego w Londynie, gdzie podano: - „Na terenach przyłączonych ostatnio do obozu przebywa 10.000 Żydów z Grecji. Są oni zatrudnieni przy budowie nowych baraków dla powstającego O b o z u dla P o l a k ó w mającego pomieścić około 40.000 osób”.
Taką ilość nie tylko budowano, ale także więziono, co potwierdził Księgowy Kuchni Obozu Warszawskiego przesłuchany przez Amerykanów w Dachau 4.10.1945 r. Jeśli chodzi o więźniów obcokrajowców zamiast planowanych 10.000 dostarczono ich do prac wyburzeniowych Getta i budowy Obozu znacznie mniej. W różnych okresach liczba ich, wykazywana w sprawozdaniach budowniczego Obozu Kammlera, wynosiła od 1500 do 5000 osób, wśród ogólnego stanu więźniów wynoszącego średnio 40.000 miejsc, przez które rotacyjnie przechodziły całe transporty mieszkańców Warszawy z łapanek. W świetle powyższej dokumentacji i danych wypowiedzi polemistów jakoby KL Warschau był obozem dla Żydów cudzoziemców, nie znajdują żadnego potwierdzenia.

Łapanki i „transporty niewiadome”
Więźniowie KL Warschau, ofiary rozstrzeliwane i uśmiercane w komorach gazowych pochodziły głównie z łapanek i tak zwanych „transportów niewiadomych”. W Encyklopedii obozów na temat tych transportów napisano: -”W okresach nasilonych obław ulicznych wywózki następowały tak często, że zarejestrowanie ich wszystkich przez konspirację stawało się niemożliwe. W większości wypadków nie wiadomo dokąd i w jakim celu wywożono więźniów”. Np. w następstwie rozkazu Himmlera z 11.01.1943 r., przeprowadzono w Warszawie w dniach 15-22.01.1943 r. obławy na niespotykaną dotąd skalę. Zatrzymano wówczas nie mniej jak 30.000, z których około 10.000 deportowano do Oświęcimia i na Majdanek, a 20.000 pozostawiono na miejscu w Warszawie. W Warszawie? Pytanie - gdzie? Co się z nimi stało? Stanowiło to niewiadomą. Jak się później okaże, mieszkańcy Warszawy z obławy styczniowej, a także z następnych łapanek i obław, które trwały aż do Powstania, a o których nie było śladu, aby wywiezieni zostali do innych obozów lub ma roboty przymusowe, kierowani byli w większości do działających już lagrów w Warszawie Zach. I na Kole. Ludzie z łapanek to najbardziej masowi i najbardziej krótkoterminowi więźniowie, których zagazowywano, rozstrzeliwano po kilku dniach, a nawet kilkunastu godzinach od ujęcia. Ludzi z łapanek, przeznaczonych do likwidacji nie poddawano żadnym sądom. Nie było też za co ich sądzić. Ginęli dlatego, ponieważ ginęła ich stolica. Ludzi z łapanek nie rejestrowano. Nie wciągano w większości do żadnych ewidencji. Ginęli bezimiennie. Chodziło o jak największą ilość zlikwidowanych mieszkańców likwidowanego miasta bez pozostawienia śladu.

Skala eksterminacji i mechanizmy jej przeprowadzania
Aby pokazać skalę eksterminacji konieczne jest wyjaśnienie uprzednio niektórych kwestii. Plan docelowy przewidywał zmniejszenie miasta do 500.000 mieszkańców, przy czym Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy narzucił kontyngenty ludzkie do likwidacji po 400 osób na dobę. Po 400 osób na dobę! Tak zakrojonej eksterminacji miasta niemożliwe było przeprowadzenie środkami konwencjonalnymi, przez rozstrzeliwanie jakichś grup na ulicy czy w przypadkowym zaułku w ruinach byłego getta. Ludobójczy plan wymagał do swojej realizacji rozwiązań systemowych - urządzeń masowej zagłady i całej, chciałoby się rzec, zbrodniczej infrastruktury. KL Warschau takie urządzenia posiadał. Były nimi komory gazowe i krematoria. Komory gazowe urządzili hitlerowcy już jesienią 1942 r. w zaadaptowanym na ten cel tunelu w ciągu ul. Bema w Warszawie Zachodniej. Jak ustalili biegli sądowi, specjaliści w dziedzinie mechaniki cieczy i gazu, sprawcy mieli warunki do zabijania w wymienionych komorach gazowych po kilkaset osób jednorazowo. Dla spalania zwłok zamordowanych pobudowano na terenie lagrów w byłym getcie – krematoria..
Załoga obozowa nawet przy dysponowaniu takimi urządzeniami nie była w stanie sama własnymi siłami plan ludobójczy zrealizować. Bowiem w Warszawie działało podziemne państwo polskie i tu mieściła się centrala polskiego ruchu oporu. Poza tym załoga obozowa nie miała uprawnień do przeprowadzania łapanek ludzi na mieście, którymi wypełniano lagry i którzy stanowili zasoby ludzkie dla pobierania kontyngentów. Akcje na mieście, w tym łapanki, mogła przeprowadzać tylko niemiecka policja, która w Warszawie jako jedyna w Generalnej Guberni wyposażona była w pełnomocnictwa wyjątkowe. W związku z tym aby plan eksterminacji miasta mógł być wykonany, postanowiono połączyć siły załogi obozowej z siłami niemieckiej policji miejskiej, pozostającej w strukturze dowódcy SS i policji w Warszawie. Proszę Państwa! Zwróćcie na to uwagę. Bo to nie występuje w żadnym innym obozie koncentracyjnym i dla ludzi nie znających wszystkich niuansów tej sprawy jest niemożliwe do przyjęcia. Więc podkreślam: - połączono siły załogi obozowej z siłami niemieckiej policji pozostającej w strukturze dowódcy SS i policji w Warszawie. Połączenia tego dokonano rozkazem Hössa z 16 lipca 1943 r. w ten sposób, że siedzibę urzędowania komendanta KL Warschau ustalono w siedzibie urzędowania tegoż dowódcy SS i policji, który jako zwierzchnik tutejszej policji wyposażonej w pełnomocnictwa wyjątkowe przejął i sprawował pełną kontrolę nad działaniem KL Warschau, w szczególności nad wykonywaniem przez niego ludobójczych funkcji. W ramach operacji policyjno-obozowych policja niemiecka przeprowadzała na mieście łapanki ludzi do obozów. Tu po krótszym lub dłuższym pobycie kierowano transporty na egzekucje. Mordy wykonywali wspólnie SS-mani z obozów wraz z SS-manami z formacji policyjnych pozostających w strukturze dowódcy SS i policji.
Zwłoki zamordowanych spalało specjalne komando obozowe, chciałabym wymówić całe to słowo: Leichenverbrennungskommando, nadzorowane bądź to przez SS-manów z obozu, bądź przez SS-manów policyjnych z batalionu III/SS-Polizei Regiment 23. W takim układzie o konkretnych egzekucjach oraz o traconych w nich więźniach decydowali wspólnie dowódca SS i policji Warszawy wraz z szefem Gestapo warszawskiego we współdziałaniu z komendantem obozu. Jednym z dowódców SS i policji Warszawy był Otto Paul Geibl, który na procesie we własnej sprawie, proszę zwrócić uwagę, we własnej sprawie przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie w dniu 25.05.1954 r. zeznał: - „Przeciętnie na dobę... ginie 40 Niemców, za co Niemcy stosują odwet, tracąc 10-krotną ilość Polaków”. Z zeznania tego wynika, że narzucone przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy kontyngenty likwidacyjne po 400 osób na dobę były wykonywane. Po drugie, że w kontyngentach tych tracono nie jakichś nieokreślonych ludzi, lecz Polaków, wyraźnie powiedział - „Polaków”. Zeznania Otto Paula Geibla, jako w tym przypadku głównego sprawcy przeprowadzanych mordów, ponure i smutne w swej treści, dla ustalenia rozmiarów tych mordów mają znaczenie dowodu miarodajnego. Tracenie po 400 Polaków na dobę potwierdzone zostało także przez konspiracyjne źródła polskie, które przyjęły, że 100 z nich tracono w komorach gazowych, a 100 przez rozstrzeliwanie. W „Raporcie Wydziału Bezpieczeństwa Oddział Polityczno-Informacyjny z 22.XI.1943 r.” stwierdzono: - „W Warszawie ginie co dzień około 300 Polaków, którzy, oprócz publicznych egzekucji, traceni są w komorze gazowej”. Meldunek ten przekazany został do Rządu Polskiego w Londynie.
Świadek naoczny Adela Kupniewska, mieszkanka Warszawy Zachodniej zeznała: - ”W czasie okupacji i przed wojną aż do Powstania zamieszkiwałam w Warszawie przy ul. Szujskiego w odległości około 300 m od tunelu. Jesienią 1942 r. po raz pierwszy zobaczyłam samochody niemieckie, zakryte. Wyglądały jak wojskowe. Wozy te prowadzili SS-mani w czarnych mundurach. Wtedy kiedy wozy te pojawiły się przy tunelu, to tunel był nieprzejezdny i nieprzechodni dla ludzi. Wozy te wjeżdżały do tunelu od strony ul. Armatniej - Woli, a wyjeżdżały od strony Ochoty. Po przywiezieniu transportu do tunelu słychać było jęki ludzkie. Wwożono do tunelu jednorazowo cztery wozy, czasem mniej, czasem więcej. Jak oni ludzi gazowali w tunelu, to rozchodził się zapach gazu, to czuć go było aż na ul. Szujskiego, gdzie mieszkałam. Wozy wjeżdżające i wyjeżdżające z tunelu widziałam na własne oczy. Miałam wtedy 21 lat. Takie transporty z ludźmi do tunelu Niemcy wwozili do Powstania Warszawskiego. Po wybuchu Powstania wysiedlono wszystkich mieszkańców naszego budynku na Zieleniak.
Wszyscy mieszkańcy z ul. Szujskiego wiedzieli, że w tunelu Niemcy gazują ludzi. Modliliśmy się, żeby Pan Bóg odmienił to wszystko. Wozy, które wjeżdżały do tunelu, mogły pomieścić po 50 osób. Zapach wydostający się z tunelu w trakcie gazowania przypominał zapach gazu wydostającego się z kuchni. Zapachy z tunelu wydobywały się tylko w nocy.
Po przywiezieniu transportu do tunelu Niemcy nakazywali mieszkańcom zasłonięcie okien. Kto by nie zasłonił, do niego strzelano. Rozkaz zasłonięcia okien przekazywał nam blokowy, który dostawał rozkaz od Niemców. Blokowy u nas nazywał się Józef Kubas, mieszkał na Szujskiego w tym samym domu co ja. Kubas był posądzony o przynależność do jakiejś organizacji i Niemcy go przed Powstaniem rozstrzelali.
W tunelu przy ul. Bema Niemcy gazowali ludzi, tak jak podałam, od jesieni 1942 r. do sierpnia 1944 r. Kiedy niemieckie wozy wjeżdżały z ludźmi do tunelu, to ja z mego domu widywałam te wozy i słyszałam głośne krzyki, jęki i płacze. Słyszałam, bo było ich dużo. Wozy z ludźmi do tunelu wjeżdżały 3 razy i więcej w tygodniu, 3 do 4 razy w tygodniu. Z reguły późnym wieczorem. Wieczorem echo tych jęków rozchodziło się po okolicy, która była spokojna i cicha i nic nie zagłuszało tych jęków. Przy tunelu przez cały czas dozorowali SS-mani w czarnych mundurach i zawsze było ich kilku.
Tunel dla ludzi i pojazdów z miasta był nieprzechodni i nieprzejezdny od jesieni 1942 r. Natomiast Niemcy przez niego przejeżdżali. Drugi tunel był nieprzejezdny, był zasypany, bo w nim gazowali ludzi. Była to część tunelu bliższa Dworca Zachodniego.
Jak sobie przypominam, jeden tunel był przejezdny przed 1939 r., a drugi był szykowany, była rozpoczęta budowa. W tym nie wykończonym tunelu Niemcy urządzili kaźnię, w której gazowali ludzi”. [...]
Mordy w tunelu w Warszawie Zachodniej dokonywane były jeszcze w czasie Powstania Warszawskiego do dnia 8 sierpnia, kiedy to na interwencję Rządu Polskiego w Londynie przybyła komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i wtedy mordów w tunelu zaprzestano.
Poza gazowaniem, ofiary były rozstrzeliwane. Rozstrzeliwanie więźniów przeprowadzane było w lagrze na Kole, na terenie lagru w byłym Getcie oraz na ulicach Warszawy.

Rozstrzeliwania w lagrze na Kole
Lager zbudowany w pierwszych miesiącach okupacji nie od razu był obozem koncentracyjnym. Najpierw był obozem jenieckim dla żołnierzy i oficerów z kampanii wrześniowej. Usytuowany został pomiędzy miejscowym laskiem, niemieckimi zakładami zbrojeniowymi w Forcie Bema a niedalekim lotniskiem Bemowa. Na podstawie rozkazu Himmlera z 9 października 1942 r. obóz jeniecki na Kole przekształcony został w obóz koncentracyjny. Odtąd w większości przebywała w nim ludność cywilna. Więźniów z tego obozu nazywali warszawiacy „polskimi niewolnikami”. Jak wykazały zdjęcia lotnicze przekazane do śledztwa przez Wojskowy Ośrodek Teledetekcji z lat 1945-47, w głębi lasku znajdował się w kształcie dużej litery T obiekt i towarzyszące budynki. Był to „obiekt śmierci”, do którego wewnętrznymi ścieżkami leśnymi doprowadzano „polskich niewolników” z lagru, a niekiedy i osoby wprost z miasta i w tym obiekcie ich likwidowano. Od jesieni 1942 po wybudowaniu komór gazowych w Warszawie Zachodniej więźniów z lagru na Kole, podobnie jak z pozostałych lagrów w większości tracono w tych komorach gazowych. Lager na Kole był pierwszy, który realizował plan Pabsta. Założony na początku okupacji działał zbrodniczo aż do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Rozstrzeliwania w lagrach
na terenie zlikwidowanego Getta
Rozstrzeliwania mieszkańców Warszawy w ruinach Getta znane były niemal powszechnie jeszcze w czasie okupacji. Lecz nikt nie łączył ich z obozem koncentracyjnym. Obóz koncentracyjny w Warszawie, w samym sercu Polski przechodził wyobraźnię ludzką. A tymczasem założony obóz koncentracyjny w nieistniejącym już getcie był faktem.
„Obóz ścisły” zlokalizowany został pomiędzy ulicami Zamenhofa, Okopową, Wołyńską, Ostrowską i Glinianą wzdłuż Gęsiej (obecnie Anielewicza). Tereny przylegające do „obozu ścisłego” obejmowały tzw. „strefę zamkniętą”, która rozciągała się szeroko pomiędzy murem „obozu ścisłego” a murem zamykającym tereny dawnego Getta. Z uwagi na to, że przyobozowa „strefa zamknięta” rozprzestrzeniała się na terenie zrujnowanego Getta, dokonywane na niej rozstrzeliwania określano skrótem „egzekucje w ruinach Getta”, co zaciemniało ich obraz, gdyż były to mordy obozowe na więźniach obozu lub Pawiaka, przynależnego do obozu i dokonywane na terenie obozowym. Rozstrzeliwania przeprowadzane były zarówno w „obozie ścisłym”, jak i w jego „strefie zamkniętej”.
Jürgen Stroop [dowódca SS i policji w Dystrykcie Warszawskim] w raporcie z 16 maja 1943 r. o całkowitej likwidacji Powstania w Getcie Warszawskim zaproponował przekształcenie więzienia Pawiak w obóz koncentracyjny. Przeczy to twierdzeniu polemistów, jakoby obóz taki miał być utworzony dla miejscowej ludności żydowskiej, której w Warszawie już nie było. Owszem, tracono w nim na podwórzu 3 i 4 dawnego więzienia wojskowego pojedynczych Żydów oraz wynajdowane grupy Żydów, ocalałe jeszcze z zagłady. Natomiast masowe tracenia obejmowały Polaków, a to z uwagi zarówno na okres działania obozu, warunki działania obozu na terenie nieistniejącego Getta, jak i założenia eksterminacyjne wobec miasta, o których wspominałam wcześniej. Świadek Szymon Trojanowski, inkasent [Gazowni Miejskiej] na terenie Getta, zeznał m.in.: - „Któregoś dnia jesienią 1943 r. była w punkcie organizacyjnym rozmowa, że w murach domu przy ul. Zamenhofa róg Gęsiej naprzeciwko obozu koncentracyjnego Niemcy rozstrzeliwują Polaków z łapanek przywiezionych wprost z miasta, których nawet nie wprowadzają na teren obozu. Słysząc to wyraziłem zgodę, ze pójdę do wymienionego domu, aby osobiście stwierdzić, czy dokonywane są tam rozstrzeliwania. Wszedłem w bramę i zobaczyłem na podwórzu szokujący widok. podwórko zalegał masa trupów oraz gruba warstwa pierzy, która częściowo przykrywała zwłoki. Próbowałem wejść na piętro, aby z góry zobaczyć cały widok, gdyż nie chciałem wchodzić między ciała zmarłych oraz w pierze. Wtedy wyłonił się skądś SS-man z psem. Widocznie mnie nie zauważył, bo mnie nie zatrzymał. Potem udałem się na punkt organizacyjny i zdałem relację o tym, co na własne oczy widziałem”.

Związki egzekucji ulicznych z KL Warschau
Wbrew twierdzeniom niektórych polemistów, egzekucje uliczne nie były odrębnymi mordami. Stanowiły one integralną część mordów KL Warschau. Związki te są nadal ewidentne:
- więźniowie z tych samych grup rozstrzeliwani byli częściowo na ulicach, a częściowo na terenie obozu;
- rozstrzeliwań ulicznych dokonywali członkowie tych samych formacji SS i policji co w obozie, lub czynili to wspólnie;
- zwłoki osób zabitych na ulicach przewożono na spalenie do krematoriów w obozie.
W egzekucjach ulicznych obok więźniów cywilnych rozstrzeliwano członków i żołnierzy polskiego ruchu oporu. Chociaż ofiary egzekucji ulicznych na tle globalnych strat w KL Warschau nie były tak liczne - wynoszą one według ekspertyzy biegłych 3384 osoby - to odbijały się one na życiu całego miasta w sposób spektakularny. O ile fizyczne masowe zabijanie miasta w komorach gazowych i rozstrzeliwaniach na terenach obozowych przeprowadzano niemal w sposób hermetycznie utajniony, to egzekucje uliczne, plakatowane na murach i ulicach z nazwiskami polskich patriotów, którzy jeszcze wczoraj żyli wśród nas, miały zabić miasto duchowo, rzucić stolicę i jej ruch oporu na kolana. Tego jednak okupanci nigdy nie osiągnęli!

Ewakuacja KL Warschau
i jego wyzwolenie przez powstańców
Ewakuacja obozów i więzień została zarządzona 20 lipca 1944 r. przez Wilhelma Koppe, dowódcę policji i służby bezpieczeństwa w Generalnej Guberni. Ewakuacja KL Warschau, wszystkich lagrów, przeprowadzona została w dniach od 28 do 31 lipca 1944 r. czterema transportami do zachodnich obozów koncentracyjnych, głównie do Dachau, Gross-Rosen i Ravensbrück. Wraz z ewakuacją więźniów spalono akta obozowe. Podminowano do wysadzenia w powietrze Pawiak oraz tunel w Warszawie Zachodniej, w którym mieściły się komory gazowe. Do prac związanych z ostatecznym zlikwidowaniem KL Warschau, rozebraniem jego lagrów i innych czynności Niemcy pozostawili pewną część więźniów narodowości żydowskiej. W dniu 5 sierpnia 1944 r. powstańcy wyzwolili lagry w dawnym Getcie, uwalniając pozostałych jeszcze przy życiu około 360 więźniów Żydów. Dokonali tego żołnierze AK z batalionu „Zośka”.
Niemcy wiedzieli o dacie wybuchu Powstania Warszawskiego. Ewakuacja KL Warschau spowodowana więc była nie tylko zbliżaniem się do Warszawy frontu wschodniego, ale dodatkowo także obawami, że obóz zostanie odbity przez powstańców, a jego więźniowie, którymi w większości byli mieszkańcy Warszawy, dołączą do żołnierzy AK, wzmacniając siły powstańcze.
Dlatego jeszcze przed finalną ewakuacją, wykonując wyżej wymienione zarządzenie Koppego, lagry z Polaków „opróżniono”. Jest to w cudzysłowie, gdyż „opróżnianie” to nastąpiło częściowo przez wywiezienie do innych obozów, a częściowo po prostu przez ich uśmiercenie. Pozostały już tylko nieliczne grupy.
Powstanie Warszawskie przerwało ludobójczą działalność całego kompleksu Obozu Koncentracyjnego w Warszawie na pół roku przed wkroczeniem Armii Czerwonej do stolicy. Znaczenie historyczne Powstania Warszawskiego dla warszawskiego Obozu Koncentracyjnego powinno być mierzone nie tyle liczbą faktycznie wyzwolonych więźniów, lecz głównie tym, że wobec zbliżającego się powstania Niemcy zmuszeni byli w ogóle obóz zlikwidować, co udaremniło im wykonanie planu Pabsta.
Z tego punktu widzenia Powstanie Warszawskie było polskim aktem zorganizowanej zbiorowej obrony i samoobrony koniecznej przed ostateczną zagładą miasta, co nobilituje go nie tylko dla historii, ale także współcześnie.

Krematoria i spalarnie zwłok
na terenia lagru w byłym Getcie
Były to: krematorium przy ul. Gęsiej 26, o pojemności na około 200 zwłok, krematorium zaadaptowane w pomieszczeniach pożydowskiej fabryki przy ul. Smoczej i krematorium z jednopaleniskowym piecem wewnątrz gmachu dawnego więzienia wojskowego.
Spalarnie zwłok na otwartym powietrzu były to stosy układane z drzewa i polewane benzyną, na które wrzucano zwłoki i palono je. Stałe spalarnie zwłok znajdowały się w miejscach stałych rozstrzeliwań w podworcach posesji: Nowolipki 25-31 oraz na dawnym boisku sportowym „Skry” przy ul. Okopowej naprzeciwko obozu. Według zeznania dowódcy SS i policji, cytowanego już, w Warszawie tracono przeciętnie po 400 ludzi na dobę. Wymienione wyżej spalarnie i krematoria, w tym jedno o pojemności na 200 zwłok okazały się niewystarczające i w 1944 r. zbudowano dodatkowe dwa duże krematoria, w tym jedno elektryczne. Prochów było za dużo, aby można było je zakopać w jednym miejscu i ukryć. Rozsiewano więc je na gruntach miejskich i nad Wisłą, aby nie pozostawić śladu. Urzeczywistniano zbrodnię doskonałą.
Komisja międzyresortowa, przeprowadzająca po wojnie ekshumacje porównała zastany stan KL Warschau do rzeczywistości w Treblince, a ilość ofiar jako przekraczającą straty z Powstania Warszawskiego, które wynosiły ponad 150 tysięcy.

Straty biologiczne w kompleksie KL Warschau
Z całokształtu przedstawionej dokumentacji wynika, że skoro tracono po 400 osób na dobę, to w ciągu prawie dwóch lat działania komór gazowych zamordowano w kompleksie KL Warschau, łącznie z ofiarami rozstrzelanymi, nie mniej jak 200 tysięcy mieszkańców Warszawy. Daje to odpowiedź na pytanie, gdzie podziało się, gdzie zostało straconych 200 tys. mieszkańców Warszawy, których nie mogły się doliczyć powojenne spisy ludzi.
Globalne straty w kompleksie KL Warschau w liczbie około 200 tysięcy potwierdzają też pośrednio przed chwilą przytoczone wyniki ekshumacji na terenie obozowym, na podstawie których określono je jako większą od strat Powstania Warszawskiego, którego straty wynosiły ponad 150 tysięcy. Oprócz Polaków, 200 tys. mieszkańców Warszawy, w KL Warschau śmierć poniosło kilka tysięcy więźniów obcokrajowców: Żydów, Greków, Cyganów, Białorusinów, Węgrów oraz 150 oficerów włoskich. Oficerowie włoscy rozstrzelani zostali 15.12.1943 r. za odmowę dalszego współdziałania z Niemcami na froncie wschodnim po przewrocie antyfaszystowskim we Włoszech i wypowiedzeniu wojny Niemcom przez marszałka Pietra Badoglia.
Holokaust Warszawy
Warszawa w latach 1939-1944 spośród 1 310 000 mieszkańców straciła ich 800 tysięcy, tj. 500 tysięcy Polaków i 300 tysięcy Żydów. Głównymi sprawcami Holokaustu Warszawy były:
- zagłada warszawskiego Getta - 300 tysięcy Żydów,
- ludobójstwo KL Warschau - 200 tysięcy Polaków,
- ludobójstwo w Powstaniu Warszawskim - ponad 150 tysięcy Polaków.
Pomiędzy główną likwidacją Getta w 1942 r. a ludobójstwem w Powstaniu Warszawskim w 1944 r. nie było „próżni” wolnej od zbrodni. Wszystkie drogi zbrodni, drogi do masowych mordów wiodły wówczas do KL Warschau.
W latach 1942-1944 KL Warschau był ośrodkiem eksterminacji Stolicy. Począwszy od łapanek i obław na mieście, poprzez „transporty niewiadome”, egzekucje uliczne, rozstrzeliwania obozowe, zabijanie w komorach gazowych, spalanie zwłok w krematoriach, a kończąc na zacieraniu śladów tych zbrodni poprzez rozsiewanie prochów ofiar na gruntach miejskich, to były systemowe działania KL Warschau jako ośrodka zorganizowanej eksterminacji Warszawy.

cdn


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 28 paź 2014, 15:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=64

ciąg dalszy


Miejsce KL Warschau w historii okupowanej Warszawy
Działał przez 2 lata, to jest przez ponad trzecią część okupacji stolicy. Wśród globalnych strat 800 tys. mieszkańców Warszawy 200 tys. z nich, tj. 1/4 zamordowana została właśnie w KL Warschau. Wykazuje to, że KL Warschau obok warszawskiego Getta i Powstania Warszawskiego był trzecim o podobnym ciężarze zbrodni sprawcą Holokaustu Warszawy.
Według planów hitlerowskich nazistów Warszawa miała na zawsze zniknąć z mapy Europy. Warszawa - Kartagina XX wieku holokaust przetrwała. [Oklaski zebranych]
Warszawa holokaust ze strony faszystowskiego systemu totalitarnego przetrwała. A niemal już nazajutrz po wojnie w obiektach KL Warschau zorganizowany został jakby polski obóz pracy, wykorzystywany przez NKWD do izolacji i eksterminacji polskich patriotów głownie ze środowisk Armii Krajowej i polskiej inteligencji sprzeciwiających się sowietyzacji Polski. Z tego powodu KL Warschau przez ponad pół wieku pozostał nieznaną białą plamą. Sytuację taką odmienił dopiero Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, który w zapadłej 27.07.2001 r. Uchwale oddał hołd Ofiarom KL Warschau. Zaapelował o wzniesienie im pomnika, pod budowę którego Ojciec Św. Jan Paweł II poświecił już kamień węgielny. Wysoka Izba podjęła uchwałę przez aklamację przez wszystkie Kluby parlamentarne, od prawicy, przez centrum, do lewicy w pełnej jedności. Znaczenie uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w tej sprawie nie da się przecenić. Złamany został klincz wokół KL Warschau. Teraz już nikt nie będzie mógł powiedzieć, że KL Warschau nie było, że była tylko Gęsiówka i nikt nie będzie zadawał pytań, gdzie zostało straconych 200 tysięcy mieszkańców Warszawy.
Mieszkańcy Warszawy ginęli w KL Warschau nie ze względu na taką czy inną orientację polityczną. Ginęli jako mieszkańcy miasta skazanego na zagładę. Ginęli, bo ginęła ich stolica. Ginęła nasza Stolica.
Pomimo jednomyślnego stanowiska Parlamentu i historycznej uchwały zapadłej prawie rok temu, w miejscu KL Warschau do dziś nie zamieszczono nawet tablicy informacyjnej.
W tym samym czasie środowiska niemieckie wystąpiły do władz polskich o wybudowanie we Wrocławiu dużego muzeum, w którym byłoby upamiętnione przesiedlenie Niemców z Polski. IPN tymi propozycjami zainteresował się. Postępowanie IPN-u w sprawie KL Warschau, jak opisano to w książce, zmusza do postawienia pytania o istotę IPN:

Instytut Pamięci Narodowej, czy Niepamięci Narodowej?
Poeta Powstania Warszawskiego Krzysztof Kamil Baczyński w wierszu, jakby dla tej sprawy, napisał:...„czy choćby z litości postawią Im na mogile krzyż”?... Nie postawili. Żeby postawić krzyż na mogile, najpierw musiałaby być mogiła. Mogiły nie ma.
Bezimienne postacie, bezimienni warszawiacy, chwytani w łapankach na ulicach, wiezieni do komór gazowych - bezimiennie tam ginęli. Następnie zwłoki ich palono w krematoriach, a prochy rozsiewano na gruntach miejskich. Przygarnęła ich wierna rzeka. Gdyby żył Żeromski, pewnie napisałby „Wiatr od Wisły”, tak jak napisał „Wiatr od morza”. Może tylko on mógłby oddać cały dramat, który tam się zdarzył. Pracując, badając sprawę, codziennie stykałam się z żywymi ludźmi, którzy tę tragedię widzieli. Chciałam powiedzieć, że razem z nimi odbywałam przechadzki nie między dobrem i złem, ale między piekłem i złem, między złem i złem. Wisi w tej sprawie coś jak ciężka zawiesina, przez którą nie może przedostać się prawda, a ból nie może jej znieść, wciąż trwa.
Miłośnicy Warszawy! Przybyliście tu z różnych stron Polski. Jesteście kontynuatorami wielkich tradycji patriotycznych. Wasze pokolenie kontynuuje patriotyzm waszych dziadów, tych spod Góry Św. Anny, od żołnierzy z Westerplatte, od tych co na Rosie i od Orląt Lwowskich oraz tych ostatnich z Powstania Warszawskiego. Do Was zwracam się: nie zapomnijcie o bezimiennych mieszkańcach Warszawy - wczorajszych patriotach.
Inny poeta, Antoni Słonimski też jakby na dziś napisał wiersz o wymownym tytule: „Mogiła nieznanego mieszkańca Warszawy”. Wierzę, że miłośnicy Warszawy, zgromadzeni ze wszystkich zakątków Polski, doprowadzą do tego że stanie „Mogiła nieznanego mieszkańca Warszawy”. Instytut Pamięci Narodowej, jego stanowisko, nas nie wspomoże. Decydujące dla tej sprawy jak i dla wszystkich innych z nią związanych jest stanowisko Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, który w swojej uchwale zaapelował o wzniesienie pomnika dla ofiar KL Warschau. Wiąże nas więc ta uchwała. W uzasadnieniu do tej uchwały Sejm mówił, że pomnik który powstanie, ma być przestrogą, proszę zwrócić uwagę, dla kogo: dla nas! Tragedia, jaka się stała w Warszawie, zawarta w syntezie tego pomnika ma powodować, abyśmy nie działali przeciwko samym sobie tak, jak się dzieje, kiedy taki pomnik nie powstaje, kiedy lekceważymy 200 tysięcy naszych Rodaków. Synteza zawarta w tym pomniku ma dawać nam mądrość i siłę, jednoczyć nas dziś i jutro wokół nieprzemijających wartości Polski.

Rozległy się bardzo długie brawa. Wśród tych braw Bohdan Poręba zaintonował barytonem „Warszawiankę”, z refrenem „Hej, kto Polak! - Na bagnety!” i brawa przeszły w śpiew.

Prof. Edward Prus: - Był to piękny akcent na zakończenie streszczenia książki pani Marii Trzcińskiej. Proszę Państwa, wysłuchanie streszczenia nikogo nie zwalnia od przeczytania książki. Książkę należy przeczytać, i to od deski do deski. Proszę Państwa, swoją recenzję zakończyłem takimi słowami: - ”Należy wierzyć, że także to omawiane, prekursorskie dzieło pomoże Komitetowi Upamiętnienia Ofiar Zagłady KL Warschau wybudować pomnik (zgodnie z życzeniem Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej) ku czci ofiar zbrodni ludobójstwa hitlerowskiego i sowieckiego, pod który kamień węgielny poświęcił już Ojciec Święty Jan Paweł II”.
Proszę Państwa, chcemy teraz prosić pana Bohdana Porębę, aby nam przypomniał uchwałę sejmową i odpowiednio ją skomentował.
Bohdan Poręba: - Chcę powiedzieć, że mój spontaniczny odruch z „Warszawianką” był i logiczną i emocjonalną puentą tego wspaniałego wystąpienia człowieka, któremu Polska zawdzięczać będzie zdobycie ogromnej broni, broni w jej obronie, w obronie jej godności, honoru i obronie jej historii. Dlatego mój pokłon chcę złożyć. [brawa].
„Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 27 lipca 2001 r.
w sprawie upamiętnienia ofiar Konzentrationslager Warschau
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 57. rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności obozu koncentracyjnego KL Warschau pragnie oddać hołd tysiącom mieszkańców Warszawy, którzy w wyniku okupacyjnych działań Niemiec hitlerowskich ponieśli męczeńską śmierć.
Warszawa, stolica Polski, miała zniknąć z mapy Europy a w jej miejsce zamierzano utworzyć „Nowe niemieckie miasto Warschau”.
Upamiętniając ten wielki dramat Narodu Polskiego, ku przestrodze i pamięci przyszłych pokoleń, w przekonaniu, że będą czerpały z tego tragicznego doświadczenia przeszłości mądrość i siłę, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się z apelem o:
- wzniesienie pomnika dla uczczenia tysięcy Polaków mieszkańców Warszawy, zamordowanych razem z nimi obywateli innych narodowości: Żydów, Greków, Cyganów, Białorusinów oraz oficerów włoskich,
-inkorporowanie do wybudowanego pomnika ku czci ofiar KL Warschau kamienia węgielnego, który został poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II.”
Proszę Państwa!. Ja nie będę komentował tego, co przeczytałem. Myślę, że komentarz znajdzie się w uchwale, którą będziemy próbowali dzisiaj podjąć. A jeżeli wolno, to zamawiam sobie króciutki głos na później.
Poseł Tomasz Wójcik: - Uzasadnienie do uchwały Sejmu;
„ Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest rzeczą zdumiewającą, że przeszło 55 lat po zakończeniu II wojny światowej w podręcznikach historii nie ma śladu o wielkiej hekatombie mieszkańców Warszawy, o ofierze, jaką ponieśli, o blisko 200 tys. zabitych, zamordowanych warszawiaków w KL Warschau.
Panie Marszałku! Jesteśmy oto właśnie w dniu rocznicy likwidacji obozu koncentracyjnego w Warszawie, obozu, którego historia nie jest znana Polakom, obozu, którego istnienie w jakiś przedziwny sposób nie przedostało się do świadomości publicznej i o którym nie mówi się w podręcznikach historii młodych Polaków.
Obóz koncentracyjny KL Warschau powstał w roku 1942 i był czynny przez dwa lata, aż do dnia wybuchu powstania warszawskiego. Władze hitlerowskie, obawiając się odbicia obozu koncentracyjnego, ewakuowały więźniów i w ten sposób zakończony został pewien etap zbrodniczej działalności tego obozu.
Obóz ten był umieszczony w trzech miejscach Warszawy: na Kole koło fortu Bema, wokół Dworca Zachodniego oraz na terenie getta (tzw. Gęsiówka). Jest pewne usprawiedliwienie faktu, że obóz ten nie był tak bardzo wyraźnie postrzegany. Był to bowiem obóz, w którym Niemcy nie prowadzili ewidencji, nie było tam pasiaków, był to obóz, w którym ludzie byli zatrzymywani, zagazowywani bądź rozstrzeliwani, a następnie masowo paleni. Liczba ofiar była tak wielka, że nie wystarczały przygotowane krematoria i zwłoki palono na stosach specjalnie przygotowywanych na wolnym powietrzu.
Obóz ten powstał w ramach planu zagłady miasta Warszawy. Była wyraźna decyzja Himmlera o zredukowaniu liczby ludności i utworzeniu nowego miasta Warschau, miasta niemieckiego. Nie miało tu być miejsca dla Polaków, dla obywateli Rzeczypospolitej,
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzień dzisiejszy, który jest rocznicą zamknięcia tego obozu, nie jest dniem wykładu historycznego. Jest to dzień, w którym powinniśmy pozostawić trwały ślad tego, że pamięć narodu jest pełna i dotyczy wszystkich faktów, tych tragicznych w szczególności. Ten dzień ma być przestrogą dla tych, którym często jeszcze w głowie konflikty, wojny i zbrojne rozwiązania; przestrogą dla tych, którzy nie widzą problemu w łamaniu praw człowieka, w poniżaniu człowieka przez człowieka.
Śledztwo w sprawie obozu KL Warschau było prowadzone w roku 1945 i w roku 1946. Zostało zamknięte z dość oczywistego powodu - tereny tego obozu były wykorzystywane przez NKWD do likwidacji i więzienia polskich patriotów, zwłaszcza z Armii Krajowej. W roku 1973 śledztwo zostało wznowione z powodu zwrócenia się w tej sprawie prokuratury niemieckiej, w Niemczech bowiem było prowadzone śledztwo w sprawie KL Warschau. I, dziwne, już w 1976 r. śledztwo to zostało ponownie zamknięte, wstrzymane. W 1982 r., prowadząc sprawę dotyczącą rozstrzeliwań ulicznych, pani sędzia Maria Trzcińska natrafiła na ślad KL Warschau. Prowadziła następnie śledztwo w tej sprawie z uporem, aż do roku 1996, kiedy zamknięto to postępowanie. Zebrano ponad 40 tomów akt. Jest bardzo obfita dokumentacja.
Niestety, z tego. co mi wiadomo, wynika, że jeszcze nie wszystkie dokumenty, nie wszystkie zeznania są w posiadaniu Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że dzisiejsza uchwała, którą, mam nadzieję, Wysoki Sejm przyjmie, powinna być również inspiracją dla Instytutu Pamięci Narodowej, aby tę kwestię zbadać do końca, przesłuchać wszystkich świadków, zebrać pełną dokumentację i przedstawić historii trwały ślad tej straszliwej ofiary, jaką ponieśli mieszkańcy Warszawy.
Dlatego też, Panie Marszałku, Wysoka Izbo, pozwolę sobie odczytać treść proponowanej uchwały.
Panie Marszałku! Wydaje mi się, że jest to miejsce, w którym należy podziękować pani sędzi Marii Trzcińskiej za ogromną wytrwałość w budowaniu prawdziwego obrazu naszej historii, jak również wszystkim posłom, którzy włączyli się w przygotowanie tej uchwały, a także panu marszałkowi Stanisławowi Zającowi, który te prace koordynował. Dziękuję bardzo.” [oklaski]

Organizator: - Obecnie przystępujemy do pytań do prelegentki, pani sędzi Marii Trzcińskiej i ewentualnie do profesora Prusa. Pytania prosimy formułować na kartkach, które dostarczą Państwu nasze służby porządkowe. W dalszej części będzie interdyscyplinarna dyskusja, a na końcu ewentualne nasze spostrzeżenia i jakieś uchwały.
Inny z organizatorów: - Proszę Państwa! Książka nie wyszłaby, gdyby nie Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, które tę książkę wydało. Prosiłabym przedstawiciela wydawnictwa, pana Bogumiła Wawera, o kilka słów o swoim wydawnictwie w trakcie, gdy Państwo będziecie formułowali pytania do naszych prelegentów. W trakcie spotkania proponujemy też kwestę na rzecz Radia „Jutrzenka”. Jest ono w trudnym położeniu finansowym i jest utrzymywane tylko z emerytury pana dr. Cieleckiego, a funkcjonuje nieprzerwanie od pierwszego dnia stanu wojennego. Kwesta jest na pokrycie kosztów kupna telefaksu, który został uszkodzony. I to jest nasza gorąca prośba. Serdecznie Państwu dziękujemy.
Bogumił Wawer, Polskie Towarzystwo Encyklopedyczne: - Z ogromną satysfakcją przyjęliśmy taką propozycję od pana dra Andrzeja Leszka Szcześniaka, by wydać tę książkę pani sędzi Marii Trzcińskiej. Jest to niebywała rzecz. Nie każde wydawnictwo, a na pewno żadne warszawskie, gdyż siedziba naszego wydawnictwa jest właśnie w Radomiu, może poszczycić się czymś takim. Po tylu latach milczenia przyczyniamy się w niewielkim stopniu do tego, że odkłamujemy historię. Książka ta wchodzi w nurt formuły naszego wydawnictwa, jest jak gdyby uzupełnieniem Białych Plam. Jest jak gdyby ukonkretnieniem tego, co pan doktor napisał w książce: „Plan zagłady Słowian. Generalplan Ost”. Tutaj mamy egzemplifikację planu zagłady stolicy wielkiego państwa, wielkiego narodu. Dlatego cieszę się bardzo, że mogliśmy uczestniczyć w tym wszystkim. Myślę, że Pani Sędzia nie będzie miała za złe, jak ujawnię, że były tak potężne naciski wiadomych grup, aby ta książka w ogóle się nie ukazała, aby autorka tej książki po prostu fizycznie nie mogła jej napisać. Jeszcze jedna refleksja. Kiedy przeglądałem materiały do publikacji tej książki, uderzyło mnie jedno stwierdzenie, któregoś z notabli hitlerowskich, że Warszawa w czasie wojny stwarzała Niemcom 4/5 trudności, z którymi musieli walczyć. Dziękuję Państwu za wysłuchanie. Musimy teraz uczyć się z tego, co nam tak drogie jest. [brawa]
Organizator: - Dziękujemy Panu Bogumiłowi. Chcę dodać, że o dzisiejszym spotkaniu była zawiadomiona Kancelaria Sejmu i Kancelaria Senatu. Zawieźliśmy zaproszenia. Widzę na sali jest pani poseł Zofia Krasicka-Domka, którą serdecznie witamy. Teraz przejdziemy do pytań, których sporo wpłynęło na kartkach do Pani Sędzi Marii Trzcińskiej.
- Kto był zainteresowany po wojnie w sprawie ukrycia istnienia KL Warschau i dlaczego?
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa! Jest to fundamentalne pytanie. Na to pytanie dosyć obszernie daję odpowiedź w książce. Więc zasygnalizuję tylko, że po wojnie, niemal nazajutrz stworzono w obiektach KL Warschau powojenny obóz pracy, jakby polski, w którym więziono, poddawano izolacji i eksterminacji przedstawicieli środowisk opozycyjnych, głownie żołnierzy AK i inteligencji sprzeciwiających się sowietyzacji Polski. Jest to temat rzeka. Stalin 14.07.1944 r. wydał rozkaz do dowódców Frontu Białoruskiego i Ukraińskiego, że w wypadku napotkania żołnierzy AK, którzy uważają się za podległych polskiemu rządowi emigracyjnemu, należy ich izolować i zamykać w specjalnych punktach. Tym specjalnym punktem w Warszawie był właśnie obóz pracy. Proszę zwrócić uwagę, ten rozkaz jest jeszcze przed Powstaniem Warszawskim. A potem data 17.01.1945 - dopiero front niemiecki opuścił [Warszawę] weszli, jak wierzyliśmy, przyjaciele, prawda? I już w maju 1945 r. zaczyna się nowy obóz. Co gorsza, ten nowy obóz budowany jest rękami zatrzymanych Niemców. Władze jakby polskie budują rękami Niemców, którzy trzymali Polaków w obozie, nowy obóz dla Polaków! Wobec tego co zrobiono? Żeby warszawiacy byli spokojni, że to nie jest obóz dla Polaków, zamykanych Polaków przebierano w niemieckie mundury, żeby byli darzeni nienawiścią jak Niemcy. W ten sposób mieli zapewniony spokój przed reakcją: - jak to, dopiero jeden obóz skończony i teraz w drugim zamykacie Polaków?!.
I Państwa drugie pytanie:
Chyba jednak na tym poprzestaniemy, bo to jest za duży temat. Z kolei padła piękna propozycja stworzenia strony internetowej. Podpisała się pani Jadwiga Wojciechowska. Bardzo dziękuję. Propozycje będziemy rozważać po spotkaniu, na spokojnie.
- Czy została podjęta inicjatywa budowy Pomnika Ofiar KL Warschau?
Sędzia Maria Trzcińska: - Otóż proszę Państwa! Sejm zrobił historyczną uchwałę, którą, oczekujemy, władze miasta wykonają. O ile wiem, był zaproszony, bo ja bardzo dążyłam do tego, Starosta Warszawski. Być może jest na sali. Jeżeli tak, niech nam przedstawi się, a przywitamy go brawami. Toczą się rozmowy we władzach miasta właśnie na temat realizacji uchwały Sejmu dotyczącej budowy pomnika. Jest w trakcie już opracowywania projekt tego pomnika. Muszę Państwa powiadomić, że nawiązuje on do tradycji polskich kolumn zygmuntowskich. Pięć lagrów było - ma być pięć kolumn. Lagry były połączone wewnętrzną obwodnicą kolejową. Są szyny z czasów okupacji - będą umieszczone między kolumnami, a całość otoczy mur w kształcie mapy Warszawy z czasów istnienia obozu - taką mapę Warszawy właśnie mam.
- Czy będą kasety z odczytem pani sędzi Marii Trzcińskiej?
Organizator: - Nasz kolega takie kasety przygotuje i będą one do nabycia w cenie tylko kosztów własnych w Stowarzyszeniu Patriotycznym Wola-Bemowo, ul. Żytnia 83 m. 1, dyżury poniedziałki, środy, piątki w godzinach 1500 - 1600.
Bohdan Poręba: - Będą również do nabycia kasety video, które tu są nagrywane.
Organizator: - Dziękujemy za tę informacje naszego kolegi. Chciałam jedynie zaznaczyć, że wspomniane przeze mnie wcześniej kasety magnetofonowe będą w cenie kosztów własnych.
Inny organizator: - Jeśli chodzi o stronę internetową, przeprowadziliśmy rozmowę z wydawnictwem, lecz na razie nie mamy ostatecznej decyzji skorzystania z naszej strony, to jest umieszczenia przedsięwzięcia KL Warschau na stronie Stowarzyszenia Patriotycznego Wola-Bemowo. Możemy też umieścić link odsyłający do innej strony. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, na stronę internetową wniesiemy całą książkę po to, by mógł ją cały świat obejrzeć. gdyż na naszą stronę wchodzą czytelnicy z dalekich krajów. Tę stronę oraz naszą pocztę elektroniczną dajemy od zaraz jako logistyka dla tego przedsięwzięcia. Abyśmy się próżno nie rozeszli, dla stworzenia ram organizacyjnych Stowarzyszenie udzieli wszelkiej pomocy, choćby w tym lokalu naszym. Zastanowimy się, co dalej. Niektóre decyzje mogą dzisiaj zapaść, a inne później. Ważne jest, abyśmy się zebrali razem, bo trzeba się spodziewać najrozmaitszych przeszkód. Ale nie damy się. Chociaż uważają Polaków już za pokonanych, dopóki my się za takich nie uznamy, to nimi nie jesteśmy [brawa].
- Proszę o wyjaśnienie, dlaczego Władysław Bartoszewski z taką zaciekłością neguje publicznie prawdę o istnieniu KL Warschau?
Prof. Edward Prus: - Dobrze jest tu powiedziane, bez tytułu, ponieważ Władysław Bartoszewski nie jest i nigdy nie był profesorem. Od tego trzeba zacząć. Natomiast dlaczego z taką zaciekłością atakuje prawdę? Widocznie nie lubi prawdy. A po trzecie, proszę Państwa, proszę zważyć, jacy ludzie kierowali po wojnie tymże obozem. A pan Bartoszewski z tą nacją jest bardzo zaprzyjaźniony. W związku z tym bardzo zależy mu na tym, aby prawda nie wyszła na jaw. Mówię to publicznie i można to panu Bartoszewskiemu powtórzyć [brawa].
Organizator: - Było też pytanie o adres naszej strony internetowej Jest on: spwb.tg.com.pl i adres poczty elektronicznej:
wolab@tg.com.pl. Podajemy informacje uzupełniające, do kogo były wysłane zaproszenia: do władz Warszawy, do Sejmu, Senatu, prasy, radia, Starosty Powiatu Warszawskiego, prezydenta miasta Warszawy, przewodniczącego Rady Warszawy, Związku Literatów Polskich, komendanta harcerstwa..
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa! Chcę Wam bardzo, bardzo podziękować za pytania, za ich ilość. Jeżeli to tylko będzie możliwe, te wszystkie pytanie zamieszczę w jakimś aneksie [brawa],bo one mogą pomóc w pogłębieniu problematyki.
- Czy nie należałoby przetłumaczyć tę bardzo ważną książkę na języki obce, przynajmniej na angielski i rozprowadzić ją w świecie [brawa].
Sędzia Maria Trzcińska: - Dziękuję panu za to pytanie. Ja myślę, że to nie jest pytanie. To jest wniosek, nad którym trzeba się zastanowić, aby doprowadzić go do zrealizowania. Mogę tylko jeszcze powiedzieć, że organizatorzy zadbali, ażeby książka dotarła do rąk przewodniczącego Polonii amerykańskiej, pana Moskala [brawa].
- Dlaczego wyżej wymienione tematy nie były i nie są tematem lekcji historii w szkołach i uczelniach? Czy jest za dużo patriotyzmu i prawdy o Polsce?
Sędzia Maria Trzcińska: - W związku z pytaniem, pójdziemy z delegacją do Ministerstwa Edukacji Narodowej z tą książką i wnioskiem o wprowadzenie do lekcji, do podręczników historii [brawa]
- Co dotychczas wiadomo o KL Warschau z dokumentów niemieckich?
Sędzia Maria Trzcińska: - Mili Państwo! Ponad połowa dokumentów, które przytaczam i które są w książce, to są właśnie niemieckie i norymberskie. Na czwartym procesie w Norymberdze była mowa o KL Warschau. Wymieniano go obok Oświęcimia i Majdanka, ale wobec niego zbrodnie nie zostały w Norymberdze osądzone, ponieważ Polska nie przeprowadziła śledztwa i nie dostarczyła materiałów. A nie przeprowadziła śledztwa i nie dostarczyła materiałów, bo na tym terenie działał już powojenny obóz pracy i sędziowie nie mogli wchodzić, mieli zabronione, aby prowadzić śledztwo w sprawie KL Warschau. Czy to odpowiada na pytanie? [brawa]
- Czy możemy oczekiwać kontynuacji i poszerzenia tematu?
Sędzia Maria Trzcińska: - I za to pytanie dziękuję. Jeszcze nie wiem w jakiej formie, ale bardzo Państwa zapraszam - prawników, historyków, dziennikarzy abyście wspólnie ze mną lub przy udostępnieniu przez mnie materiałów podjęli poszczególne tematy w dziedzinie KL Warschau i następnego obozu i je opracowali. I w ten sposób powstanie biblioteka dwóch obozów dwóch systemów totalitarnych [brawa].
Głos z sali: - Prosimy dbać o swoje zdrowie!
- Proszę o informację na temat obozu założonego po wkroczeniu Armii Czerwonej. Chodzi o ruch oporu.
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa. Dzisiaj jest wielki dzień! Dzień Miłośników Warszawy. Dzień Warszawy. Dzień KL Warschau. Na następnym spotkaniu przewidujemy i wszystkich Państwa zapraszamy na spotkanie o tematyce wielowarstwowej, gdzie będzie Wołyń, Małopolska, zbrodnie na inteligencji Pomorza oraz wiele innych zagadnień.
- Dlaczego Pani książka nie została wydana przez służby edukacyjne IPN-u? [śmiech na sali]
Sędzia Maria Trzcińska: - Jeżeli Państwo przeczytacie książkę zobaczycie, że ja wymieniam kto i jakie ma winy wobec KL Warschau - właśnie IPN. Więc jak oni mogliby wydać taką książkę? [brawa]
- Co może Pani powiedzieć o zbrodniarzach w Palmirach? Gdzie Polacy byli wywożeni przez Niemców? Na ich zakopanych ciałach sadzono drzewka...
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Pani, to co Pani mówi, to jest fakt, tam zakopano 1800 osób, mauzoleum jest zrobione. Mordy dokonywane w Palmirach, podobnie jak w ogrodach sejmowych, w Górkach Szwedzkich i w lasach podwarszawskich miały tam miejsce dopóki nie powstał obóz koncentracyjny. Proszę Pani, to była przede wszystkim „Akcja AB”, akcja likwidacji inteligencji polskiej. Zresztą ona się nigdy nie zakończyła w Warszawie, trwała do końca okupacji. Mieli imienne listy ludzi kultury, nauki i właśnie tam ich tracono. Mam zdjęcia stamtąd, mam opracowaną tę sprawę. Ale to znowu za długi temat, aby się tym zająć na dzisiejszej promocji.
- W świetle zbrodni ludobójstwa niemieckiego czy jest logiczne, by traktować poważnie współpracę polsko-niemiecką? Czy obecne przejmowanie ziemi polskiej przez Niemców różni się od wojennych celów Niemiec w II wojnie światowej?
- Sędzia Maria Trzcińska: - Jest to zagadnienie dotyczące przyszłości Polski. Nie na moją odpowiedź. Na następnym spotkaniu, być może, autor tego pytania da nam odpowiedź, mam taką nadzieję.
- Na jakiej podstawie Niemcy wiedzieli o wybuchu Powstania?
- Sędzia Maria Trzcińska: - To było utajnione. To prawda. Ale jak prześledzi się historię meldunków, rozmów w Rządzie Emigracyjnym, w Moskwie na tematy Powstania, i krążenia wywiadów, to przewidywana data wybuchu sprowadza się do różnic trzech dni.
Wnioskujemy o powołanie społecznego komitetu budowy pomnika.
- Sędzia Maria Trzcińska: - Taki komitet jest organizowany, zgłoszono już wniosek do Sądu o jego rejestrację. Szkoda, że nie ma Starosty, który te wszystkie pytania i na pewno zabrałby się do budowy pomnika, może nawet jutro. Komitet jest już zawiązany. Kto tylko zechce się włączyć, zapraszamy. Będzie to wzmocnienie Komitetu. Stowarzyszenie Patriotyczne użycza nam swojego lokalu i możemy bez problemu się spotykać się w tym lokalu.
Organizator: - Adres Państwo znaj[31] [31]ą. Telefon: 632 94 13. Jeśli Państwo chcą, proponujemy wpisanie się na listę chętnych do współpracy. Lista czasowo będzie u nas w Stowarzyszeniu. Obecnie, aby nie rozejść się na próżno, osoby chętne do współpracy zapraszam na zebranie naszego Stowarzyszenia w dniu 16 maja o godz. 1800 w Parafii Św. Stanisława na ul. Bema 73/75, róg Kasprzaka, u księdza Godzisza. Można będzie wstępnie porozmawiać. Jeżeli sala będzie za mała, to jest otwarty jeszcze dziedziniec. Będziemy mogli zdecydować o najbliższych krokach takiej grupy. Jeśli ktoś nie będzie mógł przyjść, a będzie chciał przyjść na następne spotkanie, o terminie poinformujemy. Wpisując się na listę mogą Państwo zaproponować swoją pomoc, np. jako prawnik, archiwista itp.
- Kto i jak utrudniał wydanie tej książki?
Sędzia Maria Trzcińska: - Może pan wydawca powie?
Wydawca Bogumił Wawer: - Proszę Państwa, kwestia utrudnienia. Jeśli ktoś po prostu nastaje na życie autorki bądź nastawał na życie autorki, więc wiadomo w jakim celu. U nas bardzo dużo rzeczy dzieje się i są niewyjaśnione. To są tego typu rzeczy. Tego typu rzeczy! Dlatego, że ta książka ujrzała światło dzienne, to jest naprawdę ogromna determinacja autorki, pani Sędzi. Wielokrotnie była zniechęcana, zastraszana by nie zajmować się dogłębnie tym tematem. Proszę Państwa, to jest od 1982 r., to jest od 20 lat! Proszę sobie wyobrazić taką pracę 20 lat. My nie wiemy, kogo mamy! [długie brawa]
Głos z sali: - Sublokatorzy, którzy nami rządzą, do tej pory ile pomników mają, a co nam dają? [brawa]
Poseł Zofia Krasicka-Domka: - Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej III kadencji podjęta 27 lipca 2001 r. jednoznacznie określiła się wobec KL Warschau. Byłam jednym z posłów, którzy pod cytowaną uchwałą się podpisali.
KL Warschau to miejsce holokaustu około 200 tysięcy mieszkańców Warszawy. Nie może zniknąć z pamięci. Ojciec Św. Jan Paweł II powiedział znamienne słowa: - ”Naród, który traci pamięć, jest narodem bez przyszłości!” [brawa] O Polakach, którzy stali się ofiarami okupanta niemieckiego nie wolno nam zapomnieć i Pomnik Pamięci Ofiar KL Warschau musi powstać. Pani sędzia Maria Trzcińska wniosła niezwykle wielki wkład osobisty, z zagrożeniem życia dla zebrania dokumentacji o straszliwej hekatombie patriotów polskich w KL Warschau. W pierwszym dniu 21 posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, czyli w najbliższą środę obiecuję, że zwrócę się do Wysokiej Izby upominając się o realizację tego pomnika [brawa]. Chciałabym przeprosić za swoje spóźnienie. Mieszkam na Podhalu i dziś musiałam być w tamtym rejonie [brawa]. Chociaż nie byłam od początku, niemniej nim żyję. Przeczytam książkę, a poza tym już bardzo dużo wiem o całej sprawie od pana dr Andrzeja Szcześniaka, który miał być dzisiaj tutaj, ale jest ciężko chory.
Na zakończenie pozwolę sobie od siebie złożyć poselską laudację dla Pani Sędzi Marii Trzcińskiej. Proszę przyjąć wyrazy uznania i serdeczne podziękowania za podjęcie ogromnego wysiłku i odwagę zbierania materiałów, opracowywania dokumentacji, jaką jest promowana dziś książka pt. „Obóz zagłady w centrum Warszawy, KL Warschau”. Mam nadzieję, że materiały te zmobilizują Instytut Pamięci Narodowej do intensywnych prac wyjaśniających odkryty tutaj nowy rozdział w historii męczeństwa Polaków. Życzę Pani Sędzi wiele sił i wytrwałości do dalszych działań. Serdecznie dziękuję! [brawa]
Jeśli Państwo pozwolą, to złożę również podziękowanie redaktorowi Bogumiłowi Wawrowi. Szanowny Panie Redaktorze! Proszę przyjąć wyrazy uznania i podziękowania za ogromne zaangażowanie się w wydawnictwo książek tzw. niepoprawnych politycznie. Wyrażam wdzięczność za popieranie autorów, którzy służą w prawdzie i odkłamują historię Polski. Życzę także dużo sił, zdrowia i wytrwałości w dalszej pracy.
Mam przygotowane podziękowanie również dla pana dra Andrzeja Szcześniaka, ale wręczę w innym czasie.
Na moje ręce wpłynęło jedno pytanie: - czy będę zabiegać o realizację uchwały Sejmu z 2001 r. w sprawie KL Warschau? - Jak już poinformowałam, od pierwszego dnia posiedzenia Sejmu w tym tygodniu zacznę w tej kwestii zabierać głos. Dziękuję bardzo! [brawa]
Prof. Edward Prus: - Proszę Państwa! Nie możemy rozejść się z niczym. Musimy stworzyć jakieś dokumenty. Taki dokument musi wpłynąć na ręce naszych władz. I taki dokument już się narodził. Prosimy pana Bohdana Porębę o jego odczytanie.
Bohdan Poręba: - Zanim odczytam tekst proponowanej naszej wspólnej uchwały, to pozwolę sobie powiedzieć kilka słów, na które wcześniej zarezerwowałem sobie tę chwilę. Pani sędzia Maria Trzcińska objawiła się tu także jako wielki miłośnik poezji. Przypominam sobie bardzo piękny wiersz Ernesta Brylla z jego poematu scenicznego „Rzecz Listopadowa”. Tekstu dokładnie nie pamiętam, aby recytować. Pisze tam o pięknych warszawiankach, które fruwają po trotuarach w swoich powiewnych sukienkach, wystukując rytm swoimi obcasikami i nie pamiętają, ile krwi i popiołu jest pod tymi trotuarami. Myślę, że dzięki książce pani sędzi może sobie przypomną. Proszę Państwa! Muszę powiedzieć, że mój polityczny temperament lekko się wzdrygnął, kiedy przed tym zebraniem ustaliliśmy epitafijny charakter tego spotkania. Pani sędzia prosiła, aby zachować powagę związaną z tym grobem, o którym mówimy. Lecz po przeczytaniu książki i wysłuchaniu dzisiaj pani sędzi myślę, że to ona miała wielką rację, nie ja. Nawet nie liczę, jak bardzo! Myślę po prostu, że wszelkie polemiki, z opluwaniem Polski i polskiej historii, których jesteśmy świadkami, bledną wobec tej sprawy i tego faktu. Ten fakt nie wymaga żadnych komentarzy.
Muszę przekazać, że duchem z nami jest i prosiła bardzo, aby o tym powiadomić, osoba, która nie szczędzi sił i trudu, a jest to osoba 81-letnia, w obronie Polski i polskości. Myślę o polskiej Żydówce, która się nazywa Dora Kacnelson. Prosiła, aby złożyć największy hołd Pani Sędzi [brawa] i powiedzieć, że ponieważ jest w tej chwili w Krakowie i oczekuje na przyjazd do Radia „Maryja”, po prostu nie mogła tutaj przybyć i swój dar tutaj przekazać. Jest to osoba dobrze znana. To duża lekcja polskości, człowieka z polskich kresów.
I jeszcze jedno. Tak się składa, że dzisiaj akurat miało nie być o polityce. Tylko że ktoś mądry powiedział, że teraz nawet oddychanie i samo życie jest polityką. [brawa] I właśnie dzisiaj przeczytałem w prasie wypowiedź prezydenta Niemiec, pana Raue, tego samego, który wobec obchodów Św. Wojciecha, powiedział, że Europa musi szukać zupełnie innych inspiracji niż w chrześcijaństwie, który dzisiaj się wyraził, że stosunki z Polakami muszą polegać na zasadzie wzajemności, uznania, że takie same cierpienia były udziałem Polaków jak i Niemców [podniósł się szum na sali]
Czytam proponowaną uchwałę, którą przyjmiemy tutaj zgromadzeni w liczbie około 350 osób:
My, zebrani w dniu 6 maja 2002 r. w sali Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie na spotkaniu zorganizowanym przez Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne i Stowarzyszenie Patriotyczne „Wola-Bemowo” promującym książkę pani sędzi Marii Trzcińskiej pt. „Obóz zagłady w centrum Warszawy KL Warschau”, książkę o trudnej do przecenienia randze historycznej, wzywamy władze Stolicy do niezwłocznego przystąpienia do realizacji uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej dla uczczenia 200 tysięcy ofiar tego obozu. Uchwała ta została podjęta w 57-ą rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności KL Warschau. Z całą mocą żądamy zerwania pieczęci milczenia w centrum Polski i Europy i doprowadzenia do świadomości wszystkich Polaków i do całego świata o podjętej w 1942 r. ludobójczej decyzji Himmlera o zlikwidowaniu Warszawy jako stolicy Polski i fizycznej eksterminacji jej ludności do 500 tysięcy. Plan ten był z całą iście niemiecką precyzją realizowany w latach 1942-1944. Jednocześnie upoważniamy organizatorów zebrania do powołania lub rozbudowy społecznego komitetu budowy pomnika dla upamiętnienia ofiar KL Warschau.
Dziękuję. [brawa]
Prof. Edward Prus: - Te oklaski świadczą o tym, że jednogłośnie, jednomyślnie tę uchwałę przyjęliście. [brawa] Jednak jest to uchwała tak ważna, że trzeba ją przegłosować. [Odzywają się głosy, że powinny być poprawki] Kto jest za przyjęciem uchwały? Dziękuję. Kto jest przeciw? Jest jeden głos przeciw. Kto się wstrzymał? Jeden głos się wstrzymał.
Głos przeciw: - Szanowni Państwo! Jestem przeciw, ale nie dlatego, że często zdarza mi się być przeciw i taką mam konstrukcję psychiczną. Proszę się nie śmiać. Moje wystąpienie nie ma na celu żartowania. Sprawa jest tak niezwykle poważna i dotycząca tak tragicznych spraw Narodu, że w tym momencie śmiech jest bardzo nie na miejscu. Głosuję przeciw nie dlatego że jestem przeciw tej uchwale. Gorąco ją popieram, tylko mój głos sprzeciwu polega na tym, że uważam ją za niepełną. Bo dla nas wszystkich tu zebranych i dla większości Polaków treść tej uchwały jest zrozumiała i każdy, kto czuje się Polakiem będzie chciał ją poprzeć. Ale uważam, że dla ludzi którzy nie znają spraw polskich, ta uchwała jest niepełna. Brakuje wyjaśnienia, dlaczego taką uchwałę podejmuje się w 2002 r. I proszę chociaż o jedno zdanie odnośnie tego, co wydarzyło się po 1944 r., kiedy to ten obóz dalej istniał [brawa]. Jest to podstawowe wyjaśnienie całego problemu. My zakładamy, że nasza uchwała wszystko wyjaśnia. Ona nic nie wyjaśnia, ona zaciemnia, bez wyjaśnienia konsekwencji tego, co się stało po 1944 r. Chodzi o to, że nie może to być wykład historyczny, ale ja podtrzymam swój głos sprzeciwu, dopóki nie znajdzie się w uchwale zdanie wyjaśniające, skąd powstała ta surrealistyczna, absurdalna sytuacja. Mam nadzieję, że przynajmniej część z nami się zgodzi, że to nie tylko ten problem, o którym tu dziś mówimy, ale cała nasza sytuacja jest absurdalna i surrealistyczna. Dziękuję! [brawa]
Prof. Edward Prus: - Mam propozycję, aby swoje uwagi Pan na kartce nam przekazał. Mam nadzieję, że wszyscy się zgodzimy, że ten projekt uchwały będzie uzupełniony o uwagi, które napłyną. [brawa]
Ja muszę teraz Państwa pożegnać ponieważ mama pociąg do Katowic, później do Gliwic, a rano mam zajęcia. Ciągle jestem nauczycielem akademickim. Chciałbym króciutko podsumować to, co tutaj się działo. Wyjeżdżam z Warszawy mocno podbudowany. Naładowałem swoje akumulatory nowym patriotyzmem. Zawdzięczam to przede wszystkim autorce tej świetnej książki i chcę tej autorce jeszcze raz złożyć najserdeczniejsze gratulacje i tak cichutko jej podpowiedzieć, aby jeszcze napisała drugi tom do tej książki. [brawa] A ponieważ pani Maria Trzcińska założyła, że będzie żyć 105 lat, to być może jeszcze trzeci tom napisze. Dziękuję za uwagę.
Sędzia Maria Trzcińska: - Podziękujmy Panu Profesorowi, że podjął trud to zebranie poprowadzić [brawa]
Organizator: - Pan dr Cielecki prosi o przekazanie informacji, że to dzisiejsze spotkanie będzie transmitowane w najbliższą środę od godziny 1100 w Radiu „Jutrzenka” na częstotliwości 99,5 MHz. Jeśli ktoś chciałby zabrać głos, zapraszam.
Słuchaczka z sali: - Mówię jako warszawianka. Jestem mieszkanką Woli. Mieszkałam na ul. Białej, a później do Powstania na ul Chłodnej. O tym że w Warszawie istnieje obóz, dokąd ludzie są zabierani, ale nie wiadomo gdzie, opowiadali moi rodzice. Obecnie obserwuję, że bardzo wiele ludzi sprowadziło się do Warszawy, a jakby zapomnieli, że sprowadzili się do miasta z wielką przeszłością. Aby poczuć się warszawiakiem, trzeba znać historię tego miasta. Trzeba wiedzieć, że było to miasto naprawdę bohaterskie. Bo to nie tylko ludzie, którzy walczyli, ale także którzy gotowali jedzenie walczącym, którzy opatrywali rannych. Proszę Państwa, ten pomnik jest tak ważny, pomnik nie tylko tego obozu, ale pomnik Warszawy. I wierzę, że wszyscy do tego dołączą.
Prof. Edward Prus: - Jest zapowiedź nowego spotkania, nowej konferencji, gdzie sprawy te będą rozszerzone. Sądzę, że obecnym tutaj pan Mieczysław Janosz przedstawi nam wtedy dokumenty, które nas wszystkich interesują. Dokumenty związane właśnie ze zbrodniami również i tutaj w Obozie Warszawskim.
Słuchacz z sali, zgłaszający poprawkę do uchwały: - Nie Himmler, bo młody człowiek nie wie, kto to był Himmler. Za zbrodnie KL Warschau, za ludobójstwo odpowiedzialny jest naród niemiecki. Tego w uchwale brakuje. Fakt historii - naród niemiecki jest odpowiedzialny za tę zbrodnię. Potrzeba jego ekspiacji.
Organizator: - Na zakończenie oficjalnej części spotkania zaśpiewamy „Boże, coś Polskę” ze słowami z Powstania Listopadowego, a nie z bałwochwalczymi słowami z koronacji cara Aleksandra II „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które pognębić ją miały.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.

Ty, któryś potem, tknięty jej upadkiem,
Walczących wspierał za najświętszą sprawę
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem
W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.

Przed Twe ołtarze...

Niedawnoś wolność zabrał polskiej ziemi,
A łez, krwi naszej popłynęły rzeki,
Jakże to musi być okropnie z tymi,
Którym Ojczyznę odbierasz na wieki.

Przed Twe ołtarze...

Wróć nowej Polsce świetność starożytną,
Użyźniaj pola, spustoszałe łany,
Niech szczęście, pokój na nowo zakwitną!
Przestać nas karać Boże zagniewany!

Przed Twe ołtarze...

Bohdan Poręba: - Mam nadzieję Proszę Państwa, że z dzisiejszego spotkania wyniesiemy jeszcze jedną rzecz i będziemy odtąd we wszystkich kościołach śpiewać „Ojczyzną wolną racz nam wrócić Panie!”.
Organizator: - Dzisiejsze spotkanie oprócz kaset, będzie zrelacjonowane, jako fotografia tego, co się tutaj działo, w pisemnym raporcie dostępnym w siedzibie naszego Stowarzyszenia oraz w internecie na witrynie naszego Stowarzyszenia. Dziękujemy!
Sędzia Maria Trzcińska: - Miłośnicy Warszawy! Dziękuję Wam gorąco za aktywny udział, za to, że dzisiejszy dzień swojego życia oddaliście Warszawie z lat 1942-44 po to, by z tej wielkiej tragedii wyciągnąć mądrość i siłę dla nas Polaków na dziś i Polaków na jutro. Gorąco, gorąco Wam dziękuję.

6.05.2002

REZOLUCJA

uchwalona podczas spotkania promocyjnego książki Pani Sędzi Marii Trzcińskiej p.t. „Obóz Zagłady w centrum Warszawy – KL Warschau” w dniu 6 maja 2002 roku w Sali NOT w Warszawie, w którym uczestniczyło ok. 400 osób.

My, mieszkańcy Warszawy, uczestniczący w spotkaniu promocyjnym książki Pani Sędzi Marii Trzcińskiej p.t. ”Obóz Zagłady w centrum Warszawy - KL Warschau”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Patriotyczne Wola-Bemowo, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne oraz Komitet Budowy Pomnika Ofiar Obozu Zagłady KL Warschau, stwierdzamy:
1. Książka Pani Sędzi Marii Trzcińskiej na tle prób fałszowania historii Polski z okresu II wojny światowej, ma niepodważalnie historyczne znaczenie.
2. Książka składa się w głównej mierze z niemieckich dokumentów, dokumentów procesów norymberskich i zeznań świadków.
3. Dokumenty te są niezbitym dowodem na to, że w okresie 1942-1944, aż do wyzwolenia obozu przez powstańczy batalion „Zośka”, KL Warschau, był jednym z głównych obozów koncentracyjnych okupanta na terenie Polski. Realizował on, powstały już w 1940 roku, tzw. Plan Pabsta, zlikwidowania Warszawy jako Stolicy Polski, zmniejszenia jej ludności do 500 tysięcy i zbudowania na jej miejscu ”Die Neue Deutsche Stadt Warschau”- nowego, niemieckiego miasta. Ten realizowany z iście niemiecką precyzją ludobójczy plan zagłady miasta i jego mieszkańców pochłonął dwieście tysięcy ofiar, których nie mogły doliczyć się powojenne spisy ludności. Nie ma on precedensu w historii Europy.
4. Na KL Warschau została jednak położona pieczęć milczenia. Służył on bowiem w pierwszych latach po wojnie NKWD jako miejsce izolacji i eksterminacji patriotów walczących z sowietyzacją Polski.
5. Pełna determinacji postawa Sędzi Marii Trzcińskiej z byłej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, oraz patriotyczna postawa posłów w tej sprawie, doprowadziły w dniu 27 lipca 2001 roku, w 57 – mą rocznicę wyzwolenia obozu, do jednogłośnej Uchwały Sejmu R.P. Wsparta głębokim merytorycznie uzasadnieniem, Uchwała:
a) uznała istnienie KL Warschau,
b) oddała hołd ofiarom,
c) postanowiła budowę Pomnika ku czci Ofiar wraz z inkorporacją kamienia węgielnego, który poświęcił Ojciec Św. Jan Paweł II.
6. Ta niezwykła w swej jednomyślności Uchwała Polskiego Sejmu, jak dotąd nie pociągnęła za sobą żadnych skutków praktycznych.
7..Milczenie, jakie po Uchwale zapadło, jest wykorzystywane przez siły dążące do wymazania z historii, walki i martyrologii Polaków. Z Polski, kraju, który przyjął na swe piersi pierwsze uderzenie obu totalitaryzmów w ludzkość, usiłuje się uczynić partnera w ludobójstwie.
8..Dlatego zwracamy się do władz Miasta Nieujarzmionego, Stolicy Polski Warszawy, z żądaniem, by niezwłocznie przystąpiły do realizacji Uchwały Najwyższej Władzy Ustawodawczej i podjęły budowę Pomnika Ofiar KL Warschau jako aktu najwyższej wagi historycznej.
9. To na władzach Stolicy, miasta skazanego przez Himmlera na śmierć, spoczywa obowiązek doprowadzenia prawdy o KL Warschau do świadomości każdego Polaka i całego świata.
10. W tym dziele organizatorzy naszego historycznego spotkania deklarują swój udział i pomoc.

UCZESTNICY SPOTKANIA



Autor Maria Trzcińska
Miejsce wydania Radom
Wydano w roku 2002
ISBN 83-88822-16-0
Wydawnictwo Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne - POLWEN
Adres wydawnictwa 26-606 Radom
ul. Wiejska 21
Tel: (048) 366 56 23
Fax: (048) 384 66 66
Adres wydawnictwa w internecie http://www.polwen.pl/
Email polwen@polwen.pl
Elektroniczna wersja ksiazki

wersja książki w formacie pdf do ściągnięcia ze strony : http://www.polwen.pl
http://www.polwen.pl/oferta/k20.htm




http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

KL Warschau. Niemcy nie przebierali w środkach

Jeszcze kilka lat temu negowano jego istnienie. Teraz jest przedmiotem badań poważnych instytucji i historyków. Mowa o KL Warschau. KL Warschau był niemieckim obozem zagłady dla Polaków. Został zorganizowany w celu eksterminacji ludności stolicy , w celu stworzenia na jej miejscu zupełnie nowego niemieckiego miasta.

http://www.youtube.com/watch?v=1I3q5k5hTKs konferencja

By przyśpieszyć ten proces, Niemcy nie cofnęli się przed masowymi sposobami uśmiercania ludzi, których wyrazem były m.in. dwie komory gazowe u wylotu ulicy Bema. Takie m.in. informacje mogli usłyszeć uczestnicy wczorajszej konferencji zorganizowanej przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Instytut Pamięci Narodowej.

Zebranych powitał w imieniu rektora UKSW, ks. prof. dr. hab. Ryszarda Rumianka, prof. Wiesław J. Wysocki, który zaznaczył, że spotkanie zostało zorganizowane w trosce o prawdę i pamięć, która tak długo jest negowana. – Liczymy, że ta konferencja będzie przypomnieniem i zobowiązaniem dla tych wszystkich, od których to zależy, żeby obóz KL Warschau został upamiętniony – powiedział Wysocki.
Według dr. hab. Jana Żaryna, reprezentującego na spotkaniu Instytut Pamięci Narodowej, mimo udokumentowania wielu świadectw o obozie, dalecy jesteśmy od rozpoznania jego dziejów. – Wątpliwości dotyczą kwalifikacji obozu jako: koncentracyjnego, zagłady czy pracy oraz liczby zamordowanych Polaków i Żydów – oznajmił Żaryn.
Doktor Maria Wardzyńska z Biura Edukacji Publicznej IPN, jako pierwsza prelegentka, wygłosiła wykład na temat rodzajów obozów zakładanych przez Niemców dla ludności cywilnej na terenach okupowanej Polski. Jak podkreśliła, ich celem było m.in. unicestwienie Narodu Polskiego jako ludności świadomej idei, które były sprzeczne z polityką III Rzeszy. – Hitler powiedział, że Polaków nie da się zgermanizować – zaznaczyła Wardzyńska. Przypomniała, że Niemcy uznali, iż Naród Polski należy zlikwidować na każdym szczeblu struktury społecznej, nawet na wsi. Chłopa polskiego należało zastąpić niemieckim. – Stąd też obozy i wysiedlenia, które były narzędziem do realizacji tego planu – stwierdziła Wardzyńska.
Również obecny na spotkaniu senator, prof. Ryszard Bender, historyk, nawiązał do planu eksterminacji ludności polskiej przez Niemców. – By tego dokonać, należało uderzyć w centrum Polski – Warszawę. Hitler zaakceptował plan Pabsta, który zakładał całkowite zniszczenie stolicy, by na jej miejscu stworzyć nowe, niemieckie miasto. Egzekucje publiczne nie mogły tego dokonać, więc sięgnięto po metody masowego ludobójstwa – wyjaśnił genezę KL Warschau Bender.
Duże zainteresowanie wśród zgromadzonych na sali wywołało wystąpienie sędzi Marii Trzcińskiej, wieloletniej badaczki KL Warschau, która przytoczyła bogaty materiał źródłowy na temat dziejów obozu. Podkreśliła, że składał się on aż z pięciu lagrów. – U wylotu ulicy Bema znajdowały się dwie komory gazowe, w których mordowano Polaków – stwierdziła sędzia. O rozmiarze zbrodni dokonanej przez Niemców świadczą, w jej opinii, m.in. powojenne spisy ludności, zgodnie z którymi nie można doliczyć się 200 tys. mieszkańców Warszawy. – Otto Geibl, dowódca SS i policji, zeznał 25 maja 1954 r.,
że w związku z tym, iż w Warszawie każdej doby ginęło 40 Niemców, tracono ich dziesięciokrotną liczbę Polaków. Oznacza to 400 osób na dobę, a w dalszej perspektywie takie tempo ludobójstwa doprowadziło do liczby ponad 200 tys. – oświadczyła. Jej wystąpienie spotkało się z ciepłym przyjęciem licznych gości, wśród których byli świadkowie tamtych tragicznych czasów stolicy.

Jacek Dytkowski

www.naszdziennik.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 13 lis 2014, 17:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=14752

Obóz, który był ewenementem. Do dziś nie został należycie upamiętniony. Na jego miejscu stoi Muzeum Historii Żydów Polskich
lip 19, 2014 Admin II wojna światowa, Wydarzenia 0

Obóz koncentracyjny KL Warschau do dziś nie został należycie upamiętniony. Najwyższy czas, by i to miejsce zbrodni niemieckiej zostało zauważone przez opinię publiczną. Tym bardziej że na terenie byłego obozu powstaje dziś Muzeum Historii Żydów Polskich, które zwiedzać będą goście z całego świata.

Reichsführer SS Heinrich Himmler 16 lutego 1943 r. zażądał, by w warszawskim getcie utworzyć obóz koncentracyjny. Pisał w rozkazie do szefa Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS Oswalda Pohla:

Do obozu tego zostaną przeniesieni wszyscy Żydzi mieszkający w Warszawie; praca w prywatnych zakładach jest Żydom wzbroniona. Dotychczasowe prywatne zakłady w getcie warszawskim zostaną przeniesione do obozu koncentracyjnego (przedsiębiorstwo państwowe). Cały obóz koncentracyjny w Warszawie wraz z jego zakładami i mieszkańcami należy możliwie najszybciej przenieść do Lublina i okolicy, jednak w ten sposób, aby nie ucierpiała na tym produkcja”.

Transporty z Auschwitz-Birkenau

kl-w

Wybuch powstania w getcie w kwietniu 1943 r. chwilowo pokrzyżował Niemcom te plany. Po stłumieniu powstania powrócono do koncepcji założenia w Warszawie obozu koncentracyjnego. W lipcu 1943 Oswald Pohl pisał do Himmlera:

Melduję, iż na terenie getta warszawskiego został wzniesiony obóz koncentracyjny i pierwszych 300 więźniów wprowadzono dnia 19 VII [19]43″.

Więźniowie ci zostali przywiezieni z Buchenwaldu. W grupie tej było wielu kryminalistów, a także więźniowie polityczni (komuniści) oraz tzw. aspołeczni. Mieli oni nadzorować więźniów, pełniąc funkcje kapo. Żydowscy więźniowie traktowali ich nie jak współtowarzyszy niedoli, lecz raczej jako część personelu SS. Kolejne transporty z więźniami pochodziły z Auschwitz-Birkenau. Zapewne Niemcy obawiali się ponownego żydowskiego zrywu zbrojnego, dlatego też, aby utrudnić komunikację więźniów obozu z mieszkańcami stolicy, zdecydowali się na osadzenie w nim Żydów niepolskich. Do obozu kierowani byli zdolni do pracy Żydzi z Grecji, Francji, Niemiec, Austrii, Belgii i Holandii. Raz tylko, podczas formowania transportu, w końcu listopada 1943 r., włączono do niego 50 polskich Żydów, ponieważ tylu właśnie zabrakło do wyznaczonego kontyngentu. W 1944 r. do obozu przybyło kilka transportów z węgierskimi Żydami z Auschwitz. Łącznie było ich około 3000 i stanowili wtedy najliczniejszą grupę narodowościową w obozie.

Osadzeni w KL Warschau, podobnie jak więźniowie innych niemieckich obozów koncentracyjnych, nosili pasiaki i drewniane chodaki. Na piersiach mieli naszytą łacińską literę oznaczającą przynależność państwową (Polacy literę „P”), a Żydzi dodatkowo gwiazdę Dawida. Natomiast funkcyjni nosili cywilne ubranie, byli uzbrojeni, a nawet mogli czasowo opuszczać obóz.

Obszar obozu koncentracyjnego stanowiło byłe więzienie wojskowe przy zbiegu ulic Gęsiej (obecnie Anielewicza) i Zamenhofa oraz przyległe do niego place położone między Zamenhofa a Okopową.
Mur i wieża strażnicza KL Warschau. Widok od ul. Okopowej IPN

Mur i wieża strażnicza KL Warschau. Widok od ul. Okopowej IPN

Nieprzypadkowo obóz zlokalizowano właśnie w tym miejscu. Był to teren wyludniony, zamknięty dla warszawiaków, a niedaleko znajdowały się magazyny mundurowe i żywnościowe przy ul. Stawki, połączone bocznicą kolejową z Dworcem Gdańskim. W magazynach tych osadzeni w KL Warschau sortowali rzeczy pożydowskie przed wysyłką do Rzeszy. W przypadku groźby buntu więźniów straż obozowa mogła liczyć na wsparcie ze strony stacjonujących niedaleko, przy ul. Żelaznej, jednostek SS, załogi więzienia na Pawiaku oraz silnej jednostki niemieckiej kwaterującej w szkole przy ul. Stawki.

Projekt budowy obozu zakładał powstanie do końca lutego 1944 r. trzech sektorów obozowych. Ostatecznie wybudowano dwa, przeznaczone docelowo dla 5000 więźniów. Najpierw wzniesiono baraki drewniane, a potem, wiosną 1944 r., kiedy liczba więźniów stale rosła, murowane.

Wokół KL Warschau znajdowała się strefa zamknięta otoczona wysokim murem odgradzającym tereny zlikwidowanego getta. Ogrodzenie zabezpieczone było wieżami wartowniczymi. Na ogrodzeniu okalającym miejsca rozstrzeliwań widniała tablica ostrzegawcza z napisem w języku niemieckim, polskim, węgierskim i francuskim: „Uwaga! Neutralna część. Bez ostrzeżenia strzela się!”.

Działalność obozu podporządkowana została realizacji ściśle określonego celu – wyburzeniu budynków na terenie byłego getta, niwelacji terenu oraz założeniu parku, po uprzednim wywiezieniu do Rzeszy wszelkich wartościowych rzeczy, majątku ruchomego i nieruchomego. Ofiarami niemieckiego obozu byli Żydzi i Polacy. Większość więźniów obozu stanowili Żydzi z Francji, Belgii, Holandii, Niemiec, Norwegii, Czech, Słowacji, Litwy, Austrii, Węgier i Grecji.

KL Warschau stał się także symbolem eksterminacji Polaków w czasie II wojny światowej: na terenie obozu i w jego pobliżu rozstrzeliwano więźniów Pawiaka, aresztu gestapo przy al. Szucha, warszawiaków z łapanek ulicznych. Zwłoki palono na placach i w krematorium (być może wybudowanym specjalnie na potrzeby tzw. akcji 1005 – zacierania śladów nazistowskich zbrodni).

Szacuje się, że ofiary śmiertelne KL Warschau to łącznie około 20 tys. osób. Są to ofiary ścisłego obozu (zmarłe w wyniku epidemii i pracy ponad siły) oraz osoby rozstrzelane na jego terenie lub w pobliżu zamkniętej strefy obozowej, w większości anonimowe.
Szczątki ofiar niemieckiego terroru ekshumowane na dziedzińcu więzienia przy ul. Gęsiej (1946)

Szczątki ofiar niemieckiego terroru ekshumowane na dziedzińcu więzienia przy ul. Gęsiej (1946)

Krematoria i ludzkie prochy

Ważne świadectwo dotyczące wyglądu obozu w momencie zakończenia wojny złożyła w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Warszawie w 1975 r. Janina Żelazowska. Jako pracownik PCK brała udział w ekshumacji zwłok osób pomordowanych przez niemieckiego okupanta przy ul. Zamenhofa. Z protokołu jej zeznań dowiadujemy się o istnieniu trzech krematoriów, sali tortur, a także o miejscu, w którym dokonywano egzekucji.

Na terenie obozu koncentracyjnego Gęsiówka [od ul. Gęsiej - red.] zastałam cztery dziedzińce dawnego więzienia wojskowego – obozu koncentracyjnego Gęsiówka usłane grubą warstwą prochów ludzkich. Prochami ludzkimi również były wypełnione otwory kanałów. W jednym z korytarzy więziennych, w jego końcu zbudowana była kuchnia z rusztem o wielkości człowieka. Pod paleniskiem tego pieca kuchennego był duży dół wypełniony prochami ludzkimi.

Na jednym podwórzu tego więzienia – obozu koncentracyjnego Gęsiówka spotkałam mężczyznę, obecnie nie pamiętam jego nazwiska, który objaśniał mi, że na podwórzu tym rozstrzeliwano więźniów na tle trzepaka. Rozstrzeliwanie na tle trzepaka miało na celu niepozostawianie śladów pocisków na murach. Trzepak znajdował się na miejscu zbrodni. Była to duża rama obita materiałem workowym, wyłożonym wewnątrz grubą warstwą siana. Ramę tę ustawiono na przeciwnym brzegu rowu, przy którym gestapowcy rozstrzeliwali więźniów. Drugi dziedziniec miał ściany pokryte malowidłami, na których odbywały się uczty wraz z muzyką. W czasie tych uczt prowadzono po kilkunastu więźniów, na których gestapowcy przy użyciu pejczy i broni palnej urządzali „polowanie”. Poza tym na jednym z dziedzińców trafiłam na zbiorową mogiłę, składającą się z około 50 zwłok, która została przeze mnie ekshumowana.
Byli więźniowie i żołnierze Armii Krajowej po wyzwoleniu Gęsiówki

Byli więźniowie i żołnierze Armii Krajowej po wyzwoleniu Gęsiówki

W obozie koncentracyjnym Gęsiówka znajdowały się trzy krematoria. To, które używali Niemcy, przez cały czas okupacji było wysadzone – zniszczone. Natomiast obok było krematorium w budowie, na wykończeniu i trzecie krematorium – luksusowe, wyłożone glazurą, było gotowe do użycia. Krematorium to znajdowało się tuż przy bramie prowadzącej do obozu koncentracyjnego, po lewej stronie.

Nadto w jednym z budynków obozu koncentracyjnego Gęsiówka znajdowała się sala tortur wyposażona między innymi w szyny zawieszone u sufitu, ze zwisającymi prętami metalowymi, zakończonymi uchwytami do rąk i nóg. Uchwytami tymi obejmowano więźnia i w różny sposób rozciągano go i torturowano”.

W planach nazistów była dalsza rozbudowa obozu, lecz zbliżający się od wschodu front pod koniec lipca 1944 r. zmusił Niemców do ewakuacji obozu. Dzień przedtem, 27 lipca 1944 r., wszystkich, którzy nie mogli iść i zgłosili się do izby chorych, razem z przebywającymi w obozowym rewirze chorymi, rozstrzelano; razem około 400 osób. Pozostali więźniowie w letnim upale przeszli trasę z Warszawy do Kutna, gdzie 2 sierpnia załadowano ich po sto osób do wagonów towarowych i wywieziono do obozu w Dachau. Szacuje się, że w tym marszu śmierci mogło zginąć nawet 2000 osób, czyli połowa więźniów.

Na ratunek Żydom

5 sierpnia 1944 r. żołnierze batalionu AK „Zośka” w brawurowej akcji zdobyli obóz. Było to pierwsze wielkie zwycięstwo powstańców. Wyzwolono – według danych dowództwa AK – 348 więźniów, w tym 24 kobiety. Obozu broniło około 90 esesmanów. Wcześniej, pierwszego dnia powstania, wolność odzyskało 50 więźniów Gęsiówki pracujących w niemieckich magazynach mundurowych i żywnościowych przy ul. Stawki, w rejonie byłego Umschlagplatzu. Ze strategicznego punktu widzenia Gęsiówka miała marginalne znaczenie dla powstańców, a wynik starcia był niepewny. Przeważyły względy humanitarne. Chodziło o uratowanie życia Żydom, którzy w każdej chwili mogli być zgładzeni przez esesmanów z Gęsiówki i Pawiaka.

Część oswobodzonych Żydów przyłączyła się do powstania, głównie wykonując zadania pomocnicze lub bezpośrednio pomagając cywilom. Ci, którzy z bronią w ręku walczyli z Niemcami, zapamiętani zostali jako fanatyczni bojownicy.

Po nazistach komuniści

Już na początku 1945 r. w miejscu, gdzie jeszcze niedawno znajdował się niemiecki kacet, komunistyczna władza założyła własny obóz. Od stycznia do maja przy ulicy Gęsiej funkcjonował obóz NKWD. W straszliwych warunkach przetrzymywano tam żołnierzy Armii Krajowej, jeńców i „innych przestępców”. Zachowały się fragmentaryczne przekazy o egzekucjach w tym obozie, jak choćby ten: „W Warszawie na ul. Gęsiej odbywają się systematycznie likwidacje członków AK przez NKWD”.

Tablica z ostrzegawczymi napisami w czterech językach

Tablica z ostrzegawczymi napisami w czterech językach

Następnym włodarzem obozu było UB. Jako pierwszych osadzono w nim niemieckich jeńców wojennych. W latach 1945 – 1949 miejsce to było jednym z największych jenieckich obozów w Europie. W roku 1949, kiedy większość jeńców zwolniono, utworzono tam Centralne Więzienie – Ośrodek Pracy w Warszawie, inaczej Centralne Więzienie Warszawa II Gęsiówka. Odbywali w nim karę zarówno „wrogowie klasowi” skazani wyrokami Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, jak i kryminaliści. Produkowali oni m.in. materiały budowlane wykorzystywane przy odbudowie Warszawy, np. płyty pokrywające pl. Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. W 1956 r. komunistyczny obóz zlikwidowano. W obozie tym poniosło śmierć ok. 1800 osób. Nie wiemy dokładnie, gdzie zostały pochowane, być może na jednym z podwórzy Gęsiówki. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia ostatecznie rozebrano wypalony budynek Gęsiówki. Obecnie w tym miejscu jest park, miejsce wypoczynku dla mieszkańców pobliskich osiedli Muranowa.

Bogusław Kopka

fragment publikacji IPN „Konzentrationslager Warschau. Historia i następstwa”.




http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -warszawy/

Niemiecki plan zagłady Warszawy
PROF. WŁODZIMIERZ BOJARSKI 30 LIPCA 2014

W czerwcu 1939 r. „wódz” niemiecki Adolf Hitler zaakceptował Plan Pabsta, całkowitego zniszczenia Warszawy i wymordowania jej ludności. Na odprawie wojennej na tydzień przed atakiem na Polskę powiedział: „Wydałem rozkazy (…) zabijania bez litości i bez pardonu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci – polskiej rasy i języka. Tylko w ten sposób zdobędziemy teren, jaki bardzo potrzebujemy.” Z tą nienawiścią i zadaniem ruszyła nowa nawała na Wschód, niemiecka, a nie tylko hitlerowska, zaczynając II wojnę światową.



Plan zagłady WarszawyDie neue deutche Stad Warschau na powierzchni zaledwie 15 km2, to zaprojektowane przez Pabsta całkowicie nowe, prowincjonalne miasto dla 130 tys. Niemców. Miało powstać na gruzach zburzonej Warszawy, po zagładzie i wywiezieniu do Niemiec większości jej mieszkańców. „W każdym razie należy spowodować, aby miejsce zamieszkania pięciuset tysięcy podludzi, absolutnie nie nadających się dla Niemców, całkowicie znikło…” – pisał Heinrich Himmler 16.02.1943 r., ponawiając swój wcześniejszy rozkaz o założeniu w Warszawie obozu koncentracyjnego dla zagłady Polaków.
Cel wymordowania ludności naszej stolicy realizował głównie Konzentrationslager – KL Warschau (wg. samego Rudolfa Hössa był to obóz zagłady – Vernichtungslager), powołany oficjalnie rozkazem Himmlera z 9 października 1942 r. Istniał jednak częściowo już wcześniej, obejmując obóz jeniecki na Kole. Realizacja całego kompleksu obozowego została znacznie zintensyfikowana zaraz po likwidacji warszawskiego getta w 1942 r. (po wywiezieniu i wymordowaniu Żydów) i działał on do sierpnia 1944 r.
KL Warschau był niemieckim kompleksem obozowym zagłady tysięcy Polaków, mieszkańców stolicy i jej okolic oraz przebywających tu uciekinierów i osób wysiedlonych z innych miast. W pewnym stopniu ginęli tu również Żydzi i obcokrajowcy oraz grupy zagranicznych jeńców wojennych. Na terenie lewobrzeżnej Warszawy obejmował on pięć dużych podobozów (jednorazowo na około 40 tysięcy więźniów), komory gazowe (wielkie komory w tunelu przy dworcu Warszawa Zachodnia oraz inne), tereny męczeństwa i rozstrzeliwań oraz kilka krematoriów. Dalsze obiekty znajdowały się na terenie prawobrzeżnej Warszawy. Stanowił wielką fabrykę śmierci, w której Niemcy „przerabiali” setki osób w ciągu doby na popiół zmieszany z gruzem. Mordowano masowo nie tylko bezimiennych ludzi z łapanek ulicznych i wypędzanych z domów, ale także zadenuncjowanych działaczy i żołnierzy Polski Podziemnej.
Szacunki wskazują, że w kompleksie obozowym KL Warschau zamordowano około 200 tysięcy Polaków, niezależnie od ponad 160 tysięcy pomordowanych później i zabitych w czasie Powstania Warszawskiego oraz dalszych tysięcy pomordowanych wcześniej i wokół Warszawy. To zbrodnia kilkakrotnie większa jak Katyń i Miednoje i podobnie jak tamte przez lata przemilczana i ukrywana.
Kompleks obozowy KL Warschau, działający na terenie lewobrzeżnej Warszawy, został najlepiej udokumentowany i przedstawiony w książce Marii Trzcińskiej KL Warschau obóz zagłady dla Polaków, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Radom 2007. Nie można jednak zapominać o wcześniejszych zbrodniach niemieckich, już od pierwszych dni wojny, oraz o następnych w dniach Powstania Warszawskiego, a także o zbrodniach na Pradze, w Wawrze i w okolicy Warszawy (w Palmirach, Magdalence, Lasach Kabackich, Lasach Chojnowskich i w innych miejscach).
Szerzej wspomina o tym literatura: Władysław Bartoszewski, Warszawski pierścień śmierci 1939-1944, Warszawa 1970 (wyd.II), 2008 (wyd.III); Henryk Pająk, Niemieckie ludobójstwo na polskim narodzie, Wyd. Retro 2004; Praca zbiorowa, Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 1979; Andrzej Leszek Szcześniak, Plan zagłady Słowian, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2001 i inne.
Wielki był zakres masowych mordów i eksterminacji ludności polskiej w okresie wojny ze strony naszych wrogich sąsiadów, z udziałem także, niestety, również mniejszości narodowych zamieszkujących w Polsce. Do tego dochodziły deportacje, wywózki i katorga Polaków w głąb Rosji, Niemiec, Ukrainy i innych krajów. Polacy uczestniczyli również w walkach i ginęli na wszystkich frontach II wojny światowej. Podobno Jakub Berman podał (wymyślił) wkrótce po wojnie, że ogólne straty wojenne ludności polskiej wyniosły 6 mln. Faktycznie były one jednak znacznie większe; większe aniżeli wszystkich pozostałych krajów europejskich razem wziętych, z wyjątkiem ZSRR. Wyniosły 8 do 10 mln ludzi[1]; zapewne wymordowano i wygubiono więcej Polaków niż Żydów.
W czasie wojny i okupacji cała Polska została pokryta miejscami męczeństwa i zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jednak Niemcom szczególnie zależało na wymordowaniu ludności naszej stolicy i realizowali specjalne działania w tym celu. Natomiast po wojnie, w ciągu już kilkudziesięciu lat podejmowane są szczególne działania zacierające ślady tej zbrodni. Dlatego ta sprawa zasługuje na naszą szczególną uwagę i pamięć społeczną. Istotny jest tu również związek niemieckiego planu zagłady Warszawy i działania KL Warschau z przygotowaniem i wybuchem Powstania Warszawskiego.
Codzienny masowy mord ludności stolicy mobilizował nie tylko do biernego oporu, ale także do czynnej obrony i był jednym z czynników stymulujących przygotowanie i wybuch Powstania Warszawskiego. Całkowite zburzenie miasta w czasie Powstania i później było też tylko dalszym ciągiem realizacji wspomnianego planu zagłady polskiej stolicy. Nieco naiwne są twierdzenia osób nie znających warunków okupacyjnych i zbrodni KL Warschau, głoszące, że gdyby nie Powstanie Warszawskie to Warszawa uniknęłaby zniszczenia.
Trudno oceniać, jak mogła zakończyć się ostatnia wojna światowa, ale jest prawdopodobne, że Powstanie Warszawskie było jednym z czynników, który zatrzymał na pięć miesięcy wielki marsz Armii Czerwonej na Zachód, dając czas aliantom na podejście pod Berlin. Czy walcząca i niszczona Warszawa w 1944 r. nie osłaniała i nie ratowała też jakoś Zachodu, podobnie trochę jak w 1920 r.?
Po wojnie w lagrze przy stacji PKP Warszawa Zachodnia kontynuowana była zbrodnicza działalność przez organy sowieckie NKWD, a następnie przez krajowy Urząd Bezpieczeństwa (UB). W kompleksie obozowym na Gęsiówce działał około pięć lat tzw. Centralny Obóz Pracy o podobnie morderczo-represyjnym charakterze. Te działania nie zostały nigdy objęte żadnym dochodzeniem sądowym. Oprawcy dbali o to, aby w dalszych latach o lagrze nie mówiono. Także Żydzi i syjoniści, dawniej liczni w organach UB, wolą głosić, że Warszawa była miastem męczeństwa tylko Żydów, a nie Polaków. Tymczasem Żydzi byli wcześniej masowo wywiezieni i mordowani w Treblince oraz w Oświęcimiu – wraz z Polakami, a KL Warschau powstał przede wszystkim dla Polaków. Wiedza o warszawskim obozie zagłady przeszkadza również nowym kolaborantom niemieckim. Wielu usiłuje więc tę prawdę przemilczeć i skazać na zapomnienie, a znajdują poparcie także w różnych organach władzy.
Do wspomnianej wielkiej wojennej zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, dołącza się więc kolejna zbrodnia odmowy pomordowanym godnego wspomnienia, choćby symbolicznego pochówku, pomnika i mauzoleum. To zbrodnia zacierania śladów, przemilczeń i fałszowania świadomości Narodu, szczególnie młodego pokolenia Polaków. Od najdawniejszych czasów w kulturze naszego kontynentu przysługiwała cześć zmarłym; kurhany i mogiły swoich, obcych i wrogów, pokrywają również polską ziemię. Nawet w Katyniu jest już polski cmentarz i tabliczki pomordowanych. W Warszawie współczesne nowe barbarzyństwo obecnych władz odmawia tego wszystkiego tysiącom pomordowanych Polaków.
Po wojnie zrujnowana Warszawa już nie miała być stolicą zniszczonego i okupowanego kraju. Potrzebne były nowe zmagania aby została stolicą i aby z gruzów powstało Miasto Nieujarzmione. Potrzeba też czci i zachowania świadectwa o dokonanej tu zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
Pozostały ambicje aby Warszawa była stolicą wolnej Polski. Tymczasem realizowany jest szerszy plan Lenina i globalistów, wspierany od 25 lat przez „demokratycznych parlamentarzystów”, aby Warszawa była prowincjonalnym miastem w internacjonalistycznej, ateistycznej Europie.
* * *
Nie głosimy tu wrogości międzynarodowej i nienawiści, ale zabiegamy o cześć i pamięć dla pomordowanych oraz o prawdę historyczną i świadomość społeczną, tak ważną dla lepszej przyszłości. Marszałek Józef Piłsudski dobitnie stwierdził: Kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani ma prawo do przyszłości. Życzliwie przypominał nam to również dr Helmut Kohl, kanclerz federalny Niemiec w polskim Parlamencie 6.07.1995 r. Ten kto nie zna przeszłości, nie może pojąć teraźniejszości i nie jest w stanie kształtować przyszłości. To odnosi się do życia każdego poszczególnego narodu, jak również do stosunków między państwami i narodami.


[1] ) Wysocki W.J. Statystyka wobec wojny, Konferencja na UKSW 15.05.2009 (prezentacja niepublikowana).
Synder T. Skrwawiona ziemia. Europa między Hitlerem i Stalinem, Wyd. Świat Książki.




http://www.polishclub.org/2014/08/08/ip ... warszawie/

IPN już 30 lat prowadzi śledztwo – ofiary KL WARSCHAU nadal nie doczekały się pomnika w Warszawie.
08/08/2014

Warszawiacy uczcili pamięć ofiar obozu KL Warschau – Gęsiówka.

Obrazek

Liczone w dziesiątkach lub nawet setkach tysięcy istnień ofiary obozu KL Warschau nadal nie doczekały się w Warszawie swojego pomnika, a sam obóz pomimo to, że śledztwo mające wyświetlić jego historię trwa od wielu lat, nadal jest obozem zapomnianym, nieobecnym w podręcznikach historii i w ludzkiej świadomości.
5 sierpnia w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie miał miejsce uroczysty koncert z okazji 70 rocznicy wyzwolenia obozu KL Warschau. Z recitalem organowym wystąpił organista Maciej Wota, który wykonał dzieła Jana Sebastiana Bacha, Cesara Francka i Eugène’a Gigout.Część muzyczna wydarzenia była poprzedzona dwoma wystąpieniami. Organizator koncertu Marcin Mierzejewski powitał kombatantów BatalionuAK„Zośka”, który 5 sierpnia 1944 roku wyzwolił obóz przy dawnej ulicy Gęsiej, oraz przedstawicieli oficjalnych instytucji, które przyjęły zaproszenie na koncert – Instytutu Pamięci Narodowej, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Muzeum Niepodległości w Warszawie. Obecny był także przedstawiciel Ambasady Niemiec w Warszawie, p. Dieter Reinl, kierownik Działu Kultury i I Radca Ambasady.
Po powitaniu gości organizator koncertu przypomniał o tym, że liczone w dziesiątkach lub nawet setkach tysięcy istnień ofiary obozu KL Warschau nadal nie doczekały się w Warszawie swojego pomnika, a sam obóz pomimo to, że śledztwo mające wyświetlić jego historię trwa od wielu lat, nadal jest obozem zapomnianym, nieobecnym w podręcznikach historii i w ludzkiej świadomości. Następnie głos zabrał p. Henryk Glinkowski, współautor najnowszej książki na temat obozu – „Plan zagłady Warszawy. KL Warschau”, który w przejmujący sposób opowiedział o szczegółach ludobójczej działalności Niemców w KL Warschau, w szczególności jego części nazywanej Gęsiówką, którą wyzwolili w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego żołnierze Armii Krajowej.

Obrazek

Po koncercie można było kupić przy wejściu do kościoła książkę „Plan zagłady Warszawy. Kl Warschau”, która ukazała się pod redakcją prof. Włodzimierza Bojarskiego, od lat zaangażowanego w sprawę odkrywania i przypominania historii tego jedynego obozu koncentracyjnego założonego przez Niemców w sercu stolicy okupowanego państwa.
Idea zorganizowania uroczystego koncertu z okazji okrągłej rocznicy wyzwoleniaKLWarschau była inicjatywą społeczną i została zrealizowana bez udziału żadnej oficjalnej instytucji. Koszty związane z organizacją tego wydarzenia zostały pokryte z dobrowolnych składek prywatnych osób, w tym członków grupy „Zapomniany obóz zagłady – KL Warschau” na portalu społecznościowym Facebook.
Obóz koncentracyjny KL Warschau istniał w Warszawie w latach 1942-44 i według różnych szacunków mogło w nim zginąć od 20 do 200 tysięcy ludzi, głównie warszawiaków. W ostatnich dniach lipca 1944 r. większość pozostałych przy życiu więźniów KL Warschau została ewakuowana przez Niemców i przeniesiona do innych obozów. W obozie przy ul. Gęsiej (dzisiejsza Anielewicza) Niemcy pozostawili jedynie grupę więźniów mających pomóc przy likwidacji obozu i zacieraniu śladów popełnionych tam zbrodni. 5 sierpnia 1944 r. Batalion AK „Zośka” przeprowadził przy użyciu zdobycznego czołgu Pantera brawurowy atak na silnie ufortyfikowany obóz, zdobywając go i oswabadzając 348 Żydów, więźniów KL Warschau. Większość z nich przyłączyła się do oddziałów powstańczych.

Obrazek

Po wojnie Komisja Ekshumacyjna prowadząca prace na terenie dawnego więzienia wojskowego przy Gęsiej, które wchodziło w skład obozu, znalazła tam tony ludzkich prochów i spalonych kości. Zostały one bezimiennie pochowane na Cmentarzu Katolickim na Woli. Śledztwo w sprawie obozu KL Warschau zostało jednakszybkoprzerwane, ponieważ poniemiecka infrastruktura obozu została wykorzystana do utworzenia w tym samym miejscu więzienia i obozu pracy, używanego najpierw przezNKWD, a następnie przez UB do szykanowania i eksterminacji Polaków uznawanych za „wrogów” narzuconego Polsce systemu komunistycznego. Trafił do niego m.in. Henryk Kończykowski, ps. „Halicz”, który jako żołnierz Batalionu „Zośka” brał udział w wyzwoleniu niemieckiego obozu KL Warschau-Gęsiówka w sierpniu 1944 r. Więzienie to funkcjonowało do lat 60-tych.
Wątek zbrodniczej działalności Niemców w obozie KL Warschau pojawił się wIVProcesie Norymberskim, jednak strona polska nie dostarczyła żadnych dokumentów w tej sprawie.
27 lipca 2001, w 57 rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności obozu, Sejm RPwydał uchwałę w sprawie upamiętnienia ofiar KL Warschau poprzez wybudowanie pomnika. Mimo upływu 13 lat, oficjalny pomnik ofiar obozu nadal nie powstał. Istnieje jedynie wybudowane społecznie miejsce pamięci na Skwerze im. Alojzego Pawełka na Woli.
Instytut Pamięci Narodowej nadal prowadzi trwające od ponad 30 lat śledztwo w sprawie obozu KL Warschau.

Zespół wPolityce.pl

Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/08/08/ ... a-zdjecia/ , 2014/08/08/

POLISH CLUB ONLINE, 2014.08.08




http://marucha.wordpress.com/2014/12/10 ... -warschau/

Niemiecki obóz zagłady dla Polaków KL Warschau
Posted by Marucha w dniu 2014-12-10 (środa)

Na własną rękę – przeciw zacieraniu śladów zbrodni w KL Warschau
Naród tracąc pamięć historyczną – ginie, a jednak coraz częściej spotkać się możemy z nieuzasadnionym likwidowaniem miejsc, pamiątek, fragmentów ważnych historycznie obiektów, związanych nieraz z martyrologią i będących śladami zbrodni wojennych. Działania takie są zawsze naganne, a w szczególnych wypadkach przestępcze – zwłaszcza jeśli dotyczą obiektów związanych z aktualnie toczącym się śledztwem – jak to ma miejsce w przypadku Obozu Zagłady KL Warschau.
Szczególnie cyniczne było wyburzenie generatora gazów trujących na międzytorzu przy dworcu Warszawy Zachodniej, a następnie zanegowanie funkcji tegoż generatora wraz z komorą gazową w tunelu pod torami dworca. Jest to element szerszej akcji poddawania w wątpliwość istnienia komór gazowych na terenie obozu KL Warschau, jak też lagrów przy Warszawie Zachodniej.
Zeznania świadków potwierdzają meldunki Armii Podziemnej
Sprawa musi budzić emocje, tym bardziej, że istnieją zeznania świadków, dokumenty, zdjęcia, ekspertyzy, protokóły oględzin miejsc tych strasznych zbrodni, niezwykle sugestywne, które dają wyobrażenie o rozmiarach zaistniałej tragedii i chyba każdego mogłyby przekonać. Jednak okazuje się, że jest inaczej.
Podobnie meldunki wywiadu Dowództwa Narodowych Sił Zbrojnych alarmowały o urządzeniu przez Niemców w więzieniu przy ul. Gęsiej komory gazowej i masowych mordach tam dokonywanych. Raport z oględzin „Gęsiówki” z maja 1946 r. przedstawia kompletny obraz obozu zagłady z komorami gazowymi, stosami puszek po cyklonie, krematoriami o ogromnej – przekraczającej potrzeby „Gęsiówki” – pojemności, oraz masami szczątków i prochów ludzkich. Są też zeznania świadków zbrodni dokonywanych w tunelu przy ul. Bema, gdzie Niemcy zorganizowali największą i kompleksowo wyposażoną komorę gazową, która miała wielki udział w dziele likwidacji mieszkańców Warszawy i tym samym w zniszczeniu stolicy Polski.
Warto przytoczyć fragment zeznań świadka Stanisława W., wywiadowcy AK: „Po wybuchu Powstania Warszawskiego dostałem rozkaz od Dowódcy Zgrupowania «Radosław» udania się w rejon Dworca Zachodniego i rozeznania sytuacji dyslokacji wojsk niemieckich
[…]. Ulokowałem się w jednym z takich opuszczonych domów naprzeciwko wylotu tunelu pod liniami Dworca Zachodniego PKP, w odległości około 500 -700 m od tego tunelu i przez lornetkę obserwowałem ruch, jaki był przy tunelu. Było to dokładnie 3 sierpnia rano około godz. 8-9. Przez godzinę czasu mojej obserwacji widziałem, jak SS-mani doprowadzili grupy ludności cywilnej Warszawy [od kilkunastu do kilkudziesięciu osób każda grupa] i dokonywali selekcji, oddzielając kobiety i dzieci od mężczyzn. Po czym kobiety i dzieci pod konwojem niemieckim były odprowadzane w kierunku Dworca PKP Warszawa-Zachodnia […]. Natomiast mężczyzn wpędzano do tunelu, który od strony Woli był odkopany. […] z tytułu pełnionej służby w wywiadzie wiadomo mi, że w okresie od 2 do 8 sierpnia 1944 Niemcy wymordowali w tunelu około 4 tys. mężczyzn. Potwierdził to mój podwładny Stanisław Mikulski w dniu 8 sierpnia 1944 w meldunku złożonym dla Komendy Głównej AK. On był wyselekcjonowany do grupy mężczyzn przy tunelu, z której zbiegł, po czym schował się i dalej obserwował, co się w tunelu działo”.
Eksperci inaczej
Jest też wiele innych świadectw w tej sprawie. Niemniej okazuje się, że te zdawałoby się, niepodważalne dowody i przesłanki nie przekonały niektórych badaczy tematu, nie dotarły do pana Kopki, który szereg dokumentów i faktów, zebranych przez sędzię Marię Trzcińską w toku wieloletniego śledztwa, pominął w swojej publikacji dotyczącej KL Warschau. Nie przekonały pana Władysława Bartoszewskiego, znawcy okupacyjnej przeszłości, który ponadto z całym swoim autorytetem stanął po stronie tych, co podważają prawdę o warszawskim obozie zagłady i komorach gazowych. Stał się on wręcz niepisanym przywódcą obozu przeciwników pamięci o KL Warschau.
Symptomatyczne są jego słowa wypowiedziane przed prokuratorami IPN w sprawie komór gazowych w obozie przy ul. Gęsiej w Warszawie. Na pytanie czy słyszał o znalezionych tam po wojnie puszkach po cyklonie B stwierdził, że „nie musiały być tam składowane nieprzerwanie od okupacji niemieckiej. Równie dobrze mogły być tam składowane przywiezione skądinąd.” W ślad za tym stwierdzeniem można zapytać, na jakich dowodach i dokumentach opiera swoją wypowiedź, kto miałby te puszki zwozić do ruin warszawskiego Getta i po co? Tutaj były komory gazowe i krematoria. Tu wszystkie studzienki kanalizacyjne były wypełnione ludzkimi prochami, więc nic dziwnego, że również tutaj, w miejscu dramatu, znaleziono narzędzie zbrodni, śmiercionośny gaz oraz ślady jego składowania i użycia.
Dzisiaj trwa zacieranie śladów KL Warschau. W miejscu dawnego więzienia przy ul. Gęsiej (integralnej części KL Warschau), zamienionego w obóz NKWD-UB, rozebranego w 1956 roku, powstało Muzeum Historii Żydów Polskich. Jakkolwiek można tworzyć skojarzenia między Żydami a masową zagładą, to jednak tematyka tego muzeum (tradycje, kultura żydowska, związki z Polską) nie ma nic wspólnego z obozem zagłady, który się w tym miejscu znajdował. Tu, gdzie był wielki wykop pod fundamenty muzeum, powinno być raczej miejsce eksploracji archeologicznej i poszukiwania śladów tragicznej, wojennej historii. Tak bardzo UB i ówczesna władza bała się porównań z hitlerowcami, że postanowiła zniszczyć tę obozową budowlę i zatrzeć pamięć o niej i o tym, co się tu działo. Zostało tam tylko puste miejsce, trawnik.
Dodajmy, że był to obiekt historyczny, monumentalny klasycystyczny gmach z XVIII wieku, Koszary Artylerii Koronnej, projektowane przez Stanisława Zawadzkiego, jeden z dosłownie kilku budynków ocalałych w morzu ruin Getta, fragment dziejów miasta. Na tym się sprawa nie kończy. Rzecz dotyczy także usuwania elementów budowli obozowych na warszawskim Kole.
Przestępcze praktyki
Jednym z największych zniszczeń, dokonanych w ostatnich latach, była likwidacja generatora gazów trujących (GGT), w tunelu przy Dworcu Zachodnim w Warszawie. Jest to tym bardziej bolesne, że zgodę na tę operację wydała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, od której oczekiwalibyśmy zupełnie innego podejścia do sprawy. Można przypuszczać, że wpływ na tę decyzję miała postawa Władysława Bartoszewskiego, którego podejście do warszawskich komór gazowych jest znane.
Ale pojawiły się też inne zdania. Zgłosili się, a nawet złożyli zeznania i zawiadomienia w tej sprawie architekci, twierdzący, że w latach 70-tych zaprojektowali budynek generatora. Zapewniają oni, iż jest to wentylacja tunelu. Twierdzenia, co najmniej zastanawiające, szczególnie w kontekście ekspertyzy biegłych z 1989 r. w której potwierdza się, że jest to obiekt z czasów okupacji niemieckiej. Biegli wskazują, że został on umieszczony w projekcie rozbudowy tuneli już jako istniejąca budowla. Z niewiadomych przyczyn nawet tę opinię biegłych się podważa.
Stanowisko oponentów wobec faktu istnienia i autentyczności komór gazowych spowodowało, że pozwolono na rzecz niebywałą, rozbiórkę obiektu masowej zagłady z czasów ostatniej wojny. Dzisiaj, parę lat po tej rozbiórce, można usłyszeć nie tylko, że komory gazowej w tunelu nie było, że to była zwykła wentylacja, ale nawet, iż ten obiekt w ogóle nie istniał. Taki wpływ na świadomość ludzką może mieć tylko zmasowana nagonka propagandowa.
Zastanawiające, że istnieją wątpliwości w tej sprawie. Przecież prokuratorzy prowadzący śledztwo, mają możliwość odwołania się do wszelkich instytucji w celu dochodzenia prawdy. Nie chodzi tu nawet o jakieś szczególne dowody. Są przecież zdjęcia lotnicze z różnych okresów. Przedsiębiorstwa geodezyjne dysponują mapami tego terenu, na których wszystko jest uwidocznione. Główne magistrale kolejowe są obiektami strategicznymi i na pewno były w orbicie zainteresowań wojska. Może tam udałoby się pozyskać inwentaryzacje geodezyjne z lat 50-tych, 60-tych, dzięki czemu będzie można raz wreszcie zakończyć dyskusję nad tym, czy generator był, czy też go nie było przed przebudową tuneli w latach 70-tych? Mijają lata dochodzenia i jak dotąd żadne kluczowe rozstrzygnięcia w sprawie generatora nie pojawiły się. Przecież coś byśmy o tym wiedzieli.
Na własną rękę
Spróbujmy zatem rozwiązać tę kwestię na własną rękę. Posłużmy się w tym względzie istotnym dokumentem, jakim jest zdjęcie lotnicze z 1945 roku, wykonane w celu zobrazowania wojennych zniszczeń stolicy. Należy zwrócić uwagę, że jest to zdjęcie już od kilku lat powszechnie dostępne na stronie internetowej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy http://www.mapa.um.warszawa.pl/.
Dworzec Zachodni i omawiany tunel są tutaj dość dobrze ujęte. Widzimy, że obszar w pobliżu tunelu jest w sposób istotny zmieniony i zasadniczo różni się od pozostałego terenu, na którym znajdują się torowiska. Jest jaśniejszy, pokryty kilkoma usypiskami i wyraźnie pofałdowany. W swoim czasie dokonujący odczytu zdjęć lotniczych tego terenu wykazali nasypisko w miejscu generatora i stwierdzili, że obiektu nie widać, co jednak wcale nie znaczy, że go tam nie ma.
Zastanówmy się przez moment, jak wspomniane nasypisko mogło się tu pojawić, na środku głównej magistrali kolejowej? Czy jego stworzenie nie wygląda na próbę zamaskowania tego miejsca? Byłaby to próba dość nieudolna, jednak mogła być podjęta przez Niemców. Z różnych źródeł wiadomo, że kwestia masowej zagłady stanowiła w Niemczech ścisłą tajemnicę. Stosowano też zasadę zacierania śladów zbrodni. Świadczą o tym palone baraki obozowe, wysadzane w powietrze krematoria, tak jak to czyniono w Oświęcimiu czy chociażby na terenie obozu przy Gęsiej w Warszawie. Po zagładzie miał nie pozostać żaden ślad.
Działając w zgodzie z tą praktyką, Niemcy powinni wysadzić generator w powietrze, tak jak uczyniono z innymi, podobnymi budowlami. Jednak usytuowanie obiektu w miejscu newralgicznym dla komunikacji, na środku ważnej linii kolejowej, nad tunelem, wykluczało taką możliwość. Jego zniszczenie stanowiło groźbę zamknięcia drogi ewakuacji ludzi i sprzętu przed zbliżającym się frontem. Pozostawienie generatora, nawet tylko prowizorycznie ukrytego, było dla nich mniejszą szkodą, więc świadectwo masowych zbrodni zachowało się.
Powróćmy jednak do wspomnianego wcześniej zdjęcia. Interesujące nas budowle, umieszczone na międzytorzu, to dwie okrągłe banie gazotwórcze i prostokątny budynek mieszczący dwa szyby, wloty powietrza. W około jednej trzeciej długości tunelu widzimy usypisko o specyficznym kształcie, z dość ostro i równo zarysowaną stroną zachodnią. Dla wprawnego obserwatora będzie dostrzegalna również jaskrawo oświetlona krawędź południowa. Widać jeszcze dwa małe pagórki, ustawione wyraźnie w jednej linii, równoległej do zachodniej krawędzi usypiska.
Czy może to być zasypany budynek szybów? Wątpliwości może tu rozwiać porównanie z podkładem geodezyjnym, czyli dokładnym odwzorowaniem tego terenu w określonej skali. Kiedy nałożymy na zdjęcie lotnicze fragment inwentaryzacji geodezyjnej okazuje się, iż oznaczony jako prostokąt budynek szybów dokładnie pokrywa się z krawędziami usypiska. Mamy tu więc do czynienia z budowlami zasypanymi, co prawda, warstwą żwiru, lecz nie na tyle dużą, aby zasłonić wszystko. Usypisko odwzorowuje swoją formą kształt budynku szybów. Czytelne jest umiejscowienie krawędzi budynku, jak też długości jego boków. Widoczne jest także charakterystyczne usytuowane budowli na międzytorzu. Nie są one ustawione równolegle do tunelu, różnica wynosi około 7° i to odchylenie jest również widoczne. Wspomniane dwa małe pagórki, to niewątpliwie wyloty szybów, które musiały być zabezpieczone przed wpływem warunków atmosferycznych. Te właśnie elementy chroniące są tutaj uwydatnione.
A jak przedstawia się sprawa bani gazotwórczych? One nie są odwzorowane aż tak dobrze jak budynek szybów. Jednak i tutaj, gdy skorzystamy z pomocy podkładu geodezyjnego i uważnie popatrzymy, znajdziemy wokół bani północnej szereg zagłębień, które układają się w półkole przy jej krawędzi, odwzorowując jej kształt i rozmiary. Podobnie w przypadku bani południowej. W pewnym fragmencie dość wyraźne zagłębienie terenu pokrywa się z krawędzią widoczną na podkładzie. Zatem banie również były w tym miejscu, gdy robiono zdjęcie. Widać rozpoznawalne cechy budowli i dotyczy to każdego z elementów GGT w jakimś fragmencie. Czy może to być przypadek? Gdyby chodziło o jakiś jeden element można by było wątpić, ale tych elementów jest kilka, więc wątpliwości nie ma. Elementy generatora były w tym miejscu w 1945 roku, kiedy robiono to zdjęcie.
Jakie mogą być konsekwencje tego faktu? Przeciwnicy komory gazowej w tunelu już nie raz przekonywali opinię publiczną, że komory nie było, a generator nie był generatorem tylko inną, współczesną budowlą. Jednak jest inaczej. Jak powyższe fakty mają się do książki Bogusława Kopki, który z dokumentów śledztwa sędzi Marii Trzcińskiej usunął całkowicie kwestię komory gazowej w tunelu? A co do powiedzenia mają w tej sprawie twórcy rzekomych projektów generatora z lat 70-tych zeszłego wieku. Jak rozumieć ich wypowiedzi?
Trzeba na koniec zadać pytanie, jak widzą problem członkowie Rady OPWiM, którzy pozwolili na rozbiórkę obiektu masowej zagłady, co jest zdarzeniem bez precedensu. Należy rozumieć, że instytucje mające dostęp do wszelkich materiałów badawczych, prokuratorzy, historycy, nie znaleźli czasu by zainteresować się chociażby tym zdjęciem i sprawdzić, czy coś tam może jednak jest? A przecież ich możliwości dostępu do dokumentów są bardzo duże i jak widać nie zostały wykorzystane.
* * *
Omawiana fotografia zawiera jeszcze inne ważne szczegóły, między innymi widać na niej zasypany południowy wylot tunelu od strony Ochoty. Widzimy tam pryzmę ziemi o nieregularnym kształcie. Rzuca ona wyraźny cień w kierunku ostro zarysowanej ściany czołowej tunelu, co dowodzi, iż znajduje się ona przed tunelem, całkowicie zamykając wjazd do niego. Inaczej rzecz przedstawia się od strony północnej, gdzie wejście jest otwarte. Tunel uwidoczniony w tym stanie jest dokładną ilustracją przytoczonego wcześniej zeznania Stanisława W., wywiadowcy zgrupowania „Radosław” i jego dodatkowym potwierdzeniem. Ustalenia dotyczące zasypania tunelu przez Niemców jeszcze niedawno podważano w prasie.
Tekst nadesłany z prośbą o nie ujawnianie autora.

http://kl-warschau.blogspot.no/2014/12/ ... ladow.html




http://www.polishclub.org/2014/12/11/ro ... -warschau/

Rocznica śmierci Marii Trzcińskiej. KL Warschau
11/12/2014



Od Redakcji PCO: W tym roku mija trzecia rocznica jak Marię Trzcińską znaleziono martwą w wannie jej skromnym warszawskim mieszkaniu. Niezłomną w walce o prawdę o obozie śmierci w centrum Warszawy zorganizowany przez Niemców na rozkaz Himmlera podpisany 9 października 1942 r. Do swego ostatniego dnia walczyła o godne uczczenie 200 tysięcy Polaków zamordowanych w Obozie Zagłady KL Warschau. Przypominamy artykuł pani prof. Miry Creech-Modelskiej z Chicago, jaki napisała w grudniu 2012 roku wpierwszą rodznicę śmierci Marii Trzcinskiej. (wg)

Obrazek

Latem 2011, pani sędzia siedząc u mnie w domu w pewnym momencie, wzięła mnie za rękę i powiedziała: „Mireczko, od czasu kiedy Cię poznałam zrobiłaś ogromny postęp i już się bardzo dobrze orientujesz w sprawie KL Warschau. Chcę wiedzieć, czy jeżeli przyjdzie taki czas, kiedy mnie zabraknie poprowadzisz naszą sprawę dalej?”. Ależ Pani sędzio, nigdy już nie narodzi się taki, który będzie mógł z Panią konkurować w sprawie ekspertyzy o KL Warschau. Oddała Pani badaniu ponad 35 lat zawodowego życia, każdą wolną chwilę swego prywatnego czasu i była Pani świadkiem epoki. Takich osób więcej już nigdy nie będzie. Na co sędzia rzekła: „Bez wybiegów Mireczko, poprowadzisz, czy nie poprowadzisz? O to pytam.” I wówczas patrząc na rozświetloną promieniami południowego słońca twarz pani sędzi, wyszeptałam nieśmiało – poprowadzę pani sędzio.


I
Przez wiele miesięcy roku 2011 rozmawiając ze sobą, tzn. ja z Chicago, sędzia z Warszawy, językiem symbolicznym ustaliłyśmy, że zaraz po moim przyjeździe do Warszawy, tzn. po 8/9 grudnia jedziemy na Jasną Górę, albo do Torunia złożyć wszystkie dokumenty jakie Pani sędzia zebrała w swoim życiu jako badacz i sędzia Głównej Komisji Zbrodni Hitlerowskich na narodzie polskim. W ostatniej chwili – już po moim przyjeździe – miałyśmy zdecydować, do którego wyżej z dwóch proponowanych miejsc pojedziemy. Niestety, po przyjeździe do Warszawy – dzwoniąc parę razy dziennie – słyszałam tylko głuchy telefon. Ostatecznie pisarz Jan Marszałek uspokoił mnie, że skoro to już sezon świąteczny, to być może wyjechała gdzieś na jakieś zaproszenie prywatne. Coś się we mnie gotowało, bo podróż naszą przygotowywałyśmy od pół roku a tu taka niespodzianka. Pogodziłam się w końcu, wiedząc, że osobom samotnym – bez rodziny – bardzo ciężko jest przeżywać tak rodzinne święto.
21 grudnia około siódmej wieczorem, kiedy to wraz z synem wiozłam karpia na stół wigilijnej z Hali Mirowskiej, zadzwonił telefon na komórkę i usłyszałam pośrednio od księdza Godzisza, iż właśnie tego dnia policja – po wejściu do od dawna nieodwiedzanego mieszkania Pani sędzi – znalazła ją martwą w wannie z wodą. Był to dla mnie niewyobrażalny szok, albowiem w nastroju radości i przygotowań czynionych na zbliżającą się wigilię, poinformowano mnie o śmierci mojej wielkiej mentorki i przyjaciółki – jednej z najbardziej serdecznych i z wzajemnością oddanych mi osób.


II
Była dla mnie śp. Maria Trzcińska symbolem wielkich i nieugiętych Polek, takich jak dziewczyny z AK i innych organizacji okresu wojny. Należała do generacji, która o Polsce mówiła Najświętsza Rzeczpospolita. Ta szczuplutka i malutka kobieta była gigantyczna duchem, a w sprawie KL Warschau żartobliwie mówiłam, iż to prawdziwie IBM-owska głowa. Wystarczyło nacisnąć pytanie-klawisz i automatycznie wyskakiwała odpowiedź. Jakkolwiek znajomość nasza miała różne koleje – żeby nie powiedzieć, iż sędzia twardo trzymała mnie pod swoim obcasem – ale jak sama stwierdziła, dzięki tej dyscyplinie zrobiłam ogromny merytoryczny postęp od zera do stanu, który zadawalał sędzię, a który określała powściągliwie: „o KL Warschau wiesz już wystarczająco”. Przeżyłyśmy wspólnie wiele unikalnych momentów a najbardziej znaczące było chyba spotkanie z Normanem Davisem, które przytoczę w szczegółach.


III

Obrazek

Norman Davies w swojej bardzo obszernej książce pt. „Powstanie Warszawskie 1944” zamieścił niewielką informację o obozie KL Warschau – przytaczając też mapę na której usunięte zostały komory gazowe przy dworcu Warszawy Zachodniej, natomiast z legendy usunięto okres funkcjonowania obozu (1942-1940) i liczbę jego ofiar – 200 tysięcy, a sam plan opisano jako „domniemany” a więc nierzeczywisty i poszczególne lagry opisano jako obozy, a więc już jakby nie niemieckie.
Pamiętam kiedy to w Chicago w Muzeum Polskim dyrektor pan Jan Loryś po zakończeniu mojego wykładu na temat KL Warschau, który czyniłam w zastępstwie sędzi Marii Trzcińskiej podszedł do mnie z książką Normana Daviesa, otwartą właśnie na tej stronie, gdzie była wzmianka o obozie KL Warschau z liczbą ofiar szacowaną na około 20 tysięcy oraz z informacją, która zmieniła etniczność ofiar w obozie z polskich na żydowskie.
Patrzyłam na dyrektora, pokazując mu wszystkie te dane zebrane i przeanalizowane, w książce pani sędzi – będącej rezultatem 35 lat badań – i odpowiedziałam, że bardzo cenię Normana Daviesa jako historyka i być może najwybitniejszego znawcę dziejów polskich w anglosaskiej historiografii. Sama zresztą osobiście miałam zaszczyt anonsować profesora w Waszyngtonie w Ambasadzie Polskiej i na Uniwersytecie gdzie wykładałam. A’propos zainspirowana książką Daviesa „Biały orzeł i czerwona gwiazda” wprowadziłam na Uniwersytecie Georgetown przedmiot pod tym właśnie tytułem, którego głównym tematem była wojna 1920 roku. Przyznałam, że żywię wielkie uznanie i sympatię dla profesora Daviesa, ale nie umiem wytłumaczyć, dlaczego podaje nieprawdziwe dane o KL Warschau.
Ostatnią wielką pracą Daviesa była „II wojna światowa 1939-1945”. Promocja tej książki odbywała się w Muzeum Powstania Warszawskiego – bez większego nagłośnienia w prasie. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, iż w przeddzień promocji otrzymałam zaproszenie od Pani Elżbiety Broniarkowej, którą przypadkowo spotkałam w kawiarni.
Następnego dnia wraz z sędzią Marią Trzcińską brałyśmy udział w uroczystej promocji książki. Po wstępnych przemówieniach podeszłam do profesora, który z wielką uprzejmością stwierdził, iż bardzo dobrze przypomina mnie sobie z Uniwersytetu Georgetown, ja zaś przedstawiłam panią sędzię Normanowi Daviesowi. Sędzia zadała mu jedno pytanie: „W swojej książcePowstanie Warszawskie 1944 wyjaśnia pan krótko czym był obóz KL Warschau i zamieszcza mapę tego obozu. Pytam – czy prowadził pan jakieś badania w tej sprawie, i na podstawie czego opracował pan mapę obozu?”
Norman Davies odpowiedział wówczas: „Kiedy pisałem moją książkę Powstanie Warszawskie 1944, natknąłem się w jakiejś emigracyjnej polskiej bibliotece na krótką, lakoniczną wzmiankę o obozie KL Warschau – funkcjonującym w czasie okupacji w Warszawie. Szukałem pogłębionych wyjaśnień na temat tego obozu, ale nic w naszej bibliotece w Oxfordzie nie mogłem znaleźć. Wówczas jeden z kolegów historyków wpadł na pomysł, że przecież w Warszawie żyje jeszcze profesor, którego w Wielkiej Brytanii uważa się za najwybitniejszego eksperta w problematyce Powstania Warszawskiego – profesor Bartoszewski. Znajomi zorganizowali mi wówczas kontakt z profesorem i profesor dostarczył mi mapę oraz opisał działalność jaka miała miejsce na Gęsiówce w czasie okupacji w Warszawie.
Sędzia odpowiedziała mu na to: „Proszę pana – to jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu, albowiem dowiedziałam się w jaki sposób do anglojęzycznej historiografii dostało się to tak często powtarzane przekłamanie o tym czym był obóz KL Warschau”.


IV

Obrazek

Dziś wiemy już, że profesor Bartoszewski, jest jedynie profesorem honoris causa a nie żadnym prawdziwym profesorem akademickim – to po pierwsze – po drugie ów profesor, czyli pan Bartoszewski tak naprawdę nigdy z bronią w ręku nie walczył w Powstaniu. Teoretycznie można powiedzieć, iż pracował dla Czerwonego Krzyża, a tak naprawdę był chłopcem na posyłki wielkiej pisarki Zofii Kossak-Szczuckiej, która zorganizowała „Żegotę” – organizację, która jednoczyła najczęściej pielęgniarki, lekarzy, księży i zakonnice, oraz różnego rodzaju osoby świeckie w celu ratowania dzieci żydowskich – albowiem to co się z nimi działo, w żaden sposób nie godziło się z ideami chrześcijańskimi.
Zofia Kossak-Szczucka pochodziła z swego rodzaju „arystokracji artystycznej” – rodziny wielkich Kossaków – a kuzynki jej również zajmowały poczytne miejsca w literaturze polskiej. Ta ustosunkowana osoba – wyróżniona wieloma nagrodami za powieść „Krzyżowcy” – rzeczywiście posługiwała się młodym wówczas około 20-letnim człowiekiem – panem Bartoszewskim – jako swoim posłańcem. Na pewno jednak ten bardzo młody wówczas chłopiec – choćby z racji wieku – nie odgrywał żadnej znaczącej roli w powstaniu, a w najlepszym wypadku był jednym z tysiąca młodzieńców, którzy oddawali jakąś posługę w walce warszawiaków z okupacją faszystowskich Niemiec. Nie mógł więc pan Bartoszewski – dwudziesto paroletni chłopiec – mieć żadnej wiedzy i wiążących informacji na temat obozu zagłady działającego w Warszawie między 9 października 1942 roku a sierpniem 1944 roku, albowiem KL Warschau był jednym z najbardziej utajnionych obozów do realizacji hitlerowskiego „Planu Ost”, którego celem było wyniszczenie Słowian.
Norman Davies bardzo przeprosił za pomyłkę, obiecując, iż będzie myślał o ewentualnej wkładce korygującej. Po tym spotkaniu sędzia odetchnęła z ulgą. Zobacz Mireczko i tak profesor bez matury informuje profesora z Oxfordu na temat spraw, o których nie ma zielonego pojęcia. Mało tego dostarcza jeszcze sfałszowaną mapę, a następnie młody doktorant – Bogumił Kopka – umieszcza tę mapę w swojej książce z podpisem: „Domniemany plan KL Warschau (za: N. Davies, Powstanie 44 Warszawa 2004, s. 861)”, a więc już jako mapę Normana Daviesa i udowadnia historię zupełnie innego obozu.
* * *
Dla mnie osobiście był to wielki moment, albowiem ukazał on łańcuchową reakcję przekłamaniową w sprawie tak wielkiej i ważnej dla Polaków. Może więc tym odkryciem złożę hołd sędzi Marii Trzcińskiej, która z determinacją giganta drążyła przez 35 lat jako formalny pracownik organizacji, których spadkobiercą stał się IPN a następnie do końca swoich dni walczyła o pomnik dla 200 tys. ofiar KL Warschau.
Innym razem opiszę jak nie udało mi się – walcząc z władzami miasta – przeprowadzić pochówku pani sędzi na Powązkach Wojskowych w Alei Zasłużonych. Kiedy wystąpiłam do prokuratury o owe dokumenty, które sędzia zdecydowała ostatecznie zdeponować na Jasnej Górze lub w Toruniu, dwa komitety związane z tematyką budowy pomnika oraz tematyką uczczenia ofiar obozu KL Warschau – z którymi sędzia w żaden sposób się nie identyfikowała – przechwyciły na podstawie nieznanych mi do końca procedur owe święte dokumenty na straży których sędzia stała całe swoje życie. Piszę te słowa jako słowa wielkiej skruchy, albowiem nie dopełniłam przysięgi danej sędzi latem 2011 roku i nie byłam w stanie zabezpieczyć dokumentów zebranych przez sędzię tak aby zgodnie z jej wolą znalazły się w miejscu, które uważała za godny dom dla ich przechowania. To tyle w pierwszą rocznicę odejścia wielkiej Polki i niezłomnego badacza Warsawianistki – czcigodnej sędzi Marii Trzcińskiej.

Prof. Mira Creech-Modelska
Chicago, grudzien 2012

Za: BLOGMEDIA24.PL, Wojciech Kozlowski – blog, 28/12/2012
http://blogmedia24.pl/node/61632

Przeczytaj rowniez:
Zmarła Maria Trzcińska, sędzia, autorka książki: Obóz zagłady w centrum Warszawy – KL Warschau
Sędzia Maria Trzcińska o obozie koncentracyjnym KL Warschau–wywiad udzielony w 2001 roku Naszemu Dziennikowi
KL Warschau–Oboz smierci w centurm Warszawy na rozkaz Himmlera z 9 pazdziernika 1942 roku
Sędzia Maria (Marianna) Trzcińska. Autorka książki: Obóz zagłady w centrum Warszawy – KL Warschau. Pożegnanie
Ś. P. M a r i a T r z c i ń s k a – 29 marca pogrzeb bohaterki walki o godne uczczenie 200 tysięcy Polaków zamordowanych w Obozie Zagłady KL Warschau
Niemiecki obóz zagładyu dla Polaków KL Warschau

Zdjęcie: Krematorium w KL Warschau na terenach byłego getta warszawskiego. Spalaniem zwłok w tym obozie zajmowało się specjalne obozowe komando SS-Leichenverbrennungskommandko. Cytuję sędzię M. Trzcińską: „Krematoria znajdowały się:
-krematorium zaadoptowane w pomieszczenach pożydowskiej fabryki pomiędzy ul. Smoczą i Glinianą, o pojemności na kilkadziesiąt zwłok, uruchomione zimą 1943 r.;
– krematorium przy ul. Gęsiej 26, zbudowane wiosną 1943 r. o pojemnosci na około 200 zwłok;
– krematorium z jednopaleniskowym piecem wewnątrz gmachu byłego więzienia wojskowego od strony ul. Zamenhofa 19;
– zimą 1944 r. w lagrze w byłym getcie na dziedzińcu nr 5 zbudowano dodatkowo dwa nowe krematoria, w tym jedno elektryczne.
Uzupełniająco zwłoki palono w spalarniach na otwartym powietrzu. Były to stosy układane z drzewa i polewane benzyną, na które wrzucano zwłoki i palono je. Stałe spalanie zwłok na otwartym powietrzu znajdowały się w miejscach stałych rozstrzeliwań:
– przy ul. Nowolipki 25-31,
– na dawnym boisku sportowym „Skry” przy ul. Gibalskiego naprzeciwko obozu od strony ul. Okopowej róg Gęsiej oraz
– przy ul. Gęsiej 25 i 45. Poza tym zwłoki spalano
– w Lagrze na Kole, w obiekcie w kształcie dyżej litery „T” w „piecowisku” urządzonym w miejscowym lasku, czynnym przez cały okres istnienia Obozu.”
Oprócz tego „grzebano” wysadzając wraz ze zwłokami rumowiska dawnego getta, a także wywożono w „niewiadomych” transportach „widmach” do Treblinki już po dokonanej tam zagładzie warszawskiego getta, która została przeprowadzona w okresie od 22 lipca 1942 r. do grudnia 1942 r.

Źródło: Witryna Wojcicha Kozłowskiego – http://kl-warschau.blogspot.com/2009/03 ... esc.html,2 marca 2009.

POLISH CLUB ONLINE, 2014.12.11


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 29 gru 2014, 15:49 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7528
Lokalizacja: Podlasie
Zabijanie prawdy o KL Warschau

Obrazek

Czym się różni amator od zawodowego historyka? Tym, że historyk kończy swoją pracę o 15 (def. Coryllusa). Mam wejść w spór z Piotrem Zychowiczem? Nie czuję się na siłach, ale o emocjach powiem, owszem. Na wielu stronach pojawiła się zapowiedź książki, której tytuł mówi sam za siebie: Obłęd ’44, czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie. Jak to w zwyczaju, jeszcze zanim przemówi książka, autor udziela wywiadów. Czytam, że w czterdziestym czwartym powinniśmy byli pozostać bierni. Nasz los został wcześniej przypieczętowany, a skutkiem powstania było doprowadzenie do ruiny miliona obywateli, zagłada elit; przy okazji to AK kolaborowała z Sowietami, a Bór-Komorowski był nieudolny… Dużo takich „odkryć” młodzieńca, który wcześniej też gdybał nad aktem Ribbentrop-Beck. Smutek bezbrzeżny mnie obejmuje, bo pozytywnie o książce piszą i Cenckiewicz, i Masłoń… Co ja w końcu będę czytać?

Jednak głównym tematem dzisiaj ma być Obóz Koncentracyjny w Warszawie. Ciekawa jestem, czy Zychowicz wspomina o nim w swojej pozycji? Czy odnosi się do planu Pabsta, który już przed wojną przewidywał zrównanie Warszawy z ziemią, zagładę jej mieszkańców i stworzenie nowego niemieckiego miasta Warschau? Powstanie Warszawskie przerwało ludobójczą działalność całego kompleksu Obozu Koncentracyjnego w Warszawie na pół roku przed wkroczeniem Armii Czerwonej do stolicy. Na tym również polegało jego historyczne znaczenie. Z tego punktu widzenia Powstanie Warszawskie było polskim aktem zorganizowanej samoobrony, koniecznej wobec planów ostatecznej zagłady miasta, co nobilituje je nie tylko w historii, ale także współcześnie (Maria Trzcińska).

Maria Trzcińska KL Warschau w świetle dokumentów

Książka arcyważna. Sędzia Maria Trzcińska w osamotnieniu prowadziła walkę o odsłonięcie prawdy o KL Warschau. Zgromadziła czterdzieści tomów dokumentów, które obalają tezy o „rzekomym” istnieniu obozu, o liczbie i narodowości zgładzonych. Rozbudzała pamięć o tragicznych losach warszawiaków poddawanych zaplanowanej, konsekwentnej eksterminacji. Warszawa ciągle krwawi.

Obrazek

Garść faktów.
KL Warschau działał przez dwa lata: od października 1942 roku, tj. od głównej likwidacji getta, do sierpnia 1944 roku, czyli do Powstania Warszawskiego, które przerwało ludobójcze działanie obozu i zmusiło Niemców do ewakuacji obozowego kompleksu. Rozpoczęcie działalności wiąże się z rozkazem Himmlera z dnia 9 października 1942 r., a 16 lutego 1943 roku pada kolejny rozkaz, by zmniejszyć obszar Warszawy i jej mieszkańców o 500 tys. W lagrach rozmieszczonych na obszarze trzech dzielnic Warszawy – na Kole, w okolicach Dworca PKP Warszawa Zachodnia oraz w byłym getcie – łącznie przez zagazowanie i rozstrzeliwanie Niemcy wymordowali ok. 200 tysięcy Polaków w ramach planu zagłady Stolicy oraz kilka tysięcy więźniów innych narodowości. KL Warschau był obozem zagłady, bo realizował plan eksterminacji miasta w zakresie ludzkim i urbanistycznym; posiadał urządzenia masowej zagłady, tj. komory gazowe i krematoria; posiadał specjalne komanda do ich obsługi; mordy przeprowadzano w sposób masowy, według kontyngentu po ok. 400 Polaków na dobę.

Począwszy od łapanek i obław na mieście, poprzez „transporty niewiadome”, egzekucje uliczne, rozstrzeliwania obozowe, zabijanie w komorach gazowych, spalanie zwłok w krematoriach, a kończąc na zacieraniu śladów tych zbrodni poprzez rozsiewanie prochów ofiar na rozległych gruntach podmiejskich, to były systemowe działania KL Warschau jako ośrodka planowej, zorganizowanej eksterminacji biologicznej miasta.(…) Zagłada inteligencji polskiej oraz Stolicy jako centrum dyspozycyjno – kierowniczego miały – według planów niemieckich – pozbawić Naród Polski „mózgu”, bez którego już nigdy więcej nie będzie w stanie się odrodzić. [s.232-233]

Dlaczego panuje powszechna niewiedza o świadomie i cynicznie przemilczanych dziejach KL Warschau?
Sięgnijmy do roku 1945, gdy śledztwo zostało zamknięte, bo obóz był wykorzystywany przez NKWD do więzienia i likwidacji polskich patriotów, zwłaszcza z AK. Na IV Procesie Norymberskim obóz występuje obok Majdanka i Oświęcimia, ale strona polska nie przeprowadziła śledztwa i nie dostarczyła wymaganych dokumentów. Gdy w 1973 roku niemiecka Prokuratura w Monachium zwróciła się do Polski o pomoc prawną w związku z wszczęciem śledztwa, sprawą zajęła się sędzia Maria Trzcińska, a strona polska w 1976 roku zawiesiła postępowanie! O kolejnych poszukiwaniach, gromadzeniu dokumentów (np. zdjęcia lotnicze, zeznania świadków, znaczek niemiecki z KL Warschau, raporty niemieckiego dowództwa…) można przeczytać w książce będącej jednocześnie raportem dla Prezesa IPN. Do dzisiaj trwają świadome zwłoki w śledztwie, zaginięcia akt, niszczenie dowodów… Przez wiele lat w oficjalnych przekazach obozu wcale nie było (!), a gdy materiał dowodowy podważył tę opinię, czynniki oficjalne skłaniają się do przyjęcia tezy, że KL Warschau istniał, ale w imię politycznej poprawności zaniża się liczbę ofiar albo wprost sugeruje, że to nie Polacy ulegli tej hekatombie. Do takich wyników przychyla się praca pana B. Kopki, który podważa dowody niepodważalne. Zachęcam do samodzielnej lektury zgromadzonych przez Marię Trzcińską dokumentów.

Do dziś nie powstał żaden znak pamięci związany z tą zbrodnią. Jedynie na maleńkim Skwerze Alojzego Pawełka stoi krzyż usytuowany w kopcu z kamieni. Polegli czekają na pomnik.

Obrazek

Gdy zobaczyłam książkę innego autorstwa pod tym samym tytułem, nie miałam nawet cienia wątpliwości, że muszę przeczytać. To KL Warschau. Historia obozu zagłady w Warszawie Aldony Zaorskiej.
Autorka dedykuje swoją książkę niezłomnej bojowniczce prawdy sędzi Marii Trzcińskiej. Główne tezy są podobne. Popularno-naukowy charakter pracy pozwala przystępnie, aczkolwiek dokładnie zapoznać się z funkcjonowaniem warszawskich lagrów. Padają tu też nazwiska współczesnych historyków, którzy wypowiadali się na ten temat. Zaorska podaje swoją interpretację ciszy panującej wokół obozu. Przechowanie pamięci o KL Warschau jest zasługą garstki osób, które za wszelką cenę postanowiły nie dopuścić do zapomnienia obozu. Ignorowani, czasem wręcz wyśmiewani, traktowani jak dziwacy, od lat wciąż uparcie walczą o prawdę.

Pani sędzia zmarła samotnie w swoim domu w grudniu 2011 r.

ponieśmy tę pamięć… nic jej nie zabije…

żadna zmowa milczenia… układy na górze…

trzeba nad kłamstwo podnieść dziś wysoko głowę

nie będą nam historii wciąż pisali tchórze…



Cytaty kursywą pochodzą z książek:

Maria Trzcińska, KL Warschau, Polwen, Radom 2007

Aldona Zaorska, KL Warschau, Wydawnictwo Bollinari Publishing House, Warszawa 2013

Na zdjęciu obok – druga książka Aldony Zaorskiej – Sąsiedzi. Najbardziej okrutni oprawcy polskich patriotów. Nie ma związku z tematem obozu, ale z autorką owszem.

Zdjęcie okładki książki Zychowicza pochodzi ze strony Księgarni „Gandalf”.

Autor: ksiazkowiec

Źródło: http://dom-z-papieru.blogspot.com/2013/ ... schau.html

http://niezaleznemediapodlasia.pl/zabij ... #more-7701

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 15 mar 2015, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/69872

Na własną rękę – przeciw zacieraniu śladów zbrodni w KL Warschau
Wojciech Kozlowski, ndz., 07/12/2014 - 13:49

Naród tracąc pamięć historyczną – ginie, a jednak coraz częściej spotkać się możemy z nieuzasadnionym likwidowaniem miejsc, pamiątek, fragmentów ważnych historycznie obiektów, związanych nieraz z martyrologią i będących śladami zbrodni wojennych. Działania takie są zawsze naganne, a w szczególnych wypadkach przestępcze - zwłaszcza jeśli dotyczą obiektów związanych z aktualnie toczącym się śledztwem - jak to ma miejsce w przypadku Obozu Zagłady KL Warschau. Szczególnie cyniczne było tu, wyburzenie generatora gazów trujących na międzytorzu przy dworcu Warszawy Zachodniej, a następnie zanegowanie funkcji tegoż generatora wraz z komorą gazową w tunelu pod torami dworca. Jest to element szerszej akcji poddawania w wątpliwość istnienia komór gazowych na terenie obozu KL Warschau, jak też lagrów przy Warszawie Zachodniej.
Zeznania świadków potwierdzają meldunki Armii Podziemnej
Sprawa musi budzić emocje, tym bardziej, że istnieją zeznania świadków, dokumenty, zdjęcia, ekspertyzy, protokóły oględzin miejsc tych strasznych zbrodni, niezwykle sugestywne, które dają wyobrażenie o rozmiarach zaistniałej tragedii i chyba każdego mogłyby przekonać. Jednak okazuje się, że jest inaczej.
Podobnie meldunki wywiadu Dowództwa Narodowych Sił Zbrojnych alarmowały o urządzeniu przez Niemców w więzieniu przy ul. Gęsiej komory gazowej i masowych mordach tam dokonywanych. Raport z oględzin "Gęsiówki" z maja 1946 r. przedstawia kompletny obraz obozu zagłady z komorami gazowymi, stosami puszek po cyklonie, krematoriami o ogromnej – przekraczającej potrzeby „Gęsiówki” – pojemności, oraz masami szczątków i prochów ludzkich. Są też zeznania świadków zbrodni dokonywanych w tunelu przy ul. Bema, gdzie Niemcy zorganizowali największą i kompleksowo wyposażoną komorę gazową, która miała wielki udział w dziele likwidacji mieszkańców Warszawy i tym samym w zniszczeniu stolicy Polski.
Warto przytoczyć fragment zeznań świadka Stanisława W., wywiadowcy AK: "Po wybuchu Powstania Warszawskiego dostałem rozkaz od Dowódcy Zgrupowania «Radosław» udania się w rejon Dworca Zachodniego i rozeznania sytuacji dyslokacji wojsk niemieckich
[...]. Ulokowałem się w jednym z takich opuszczonych domów naprzeciwko wylotu tunelu pod liniami Dworca Zachodniego PKP, w odległości około 500 -700 m od tego tunelu i przez lornetkę obserwowałem ruch, jaki był przy tunelu. Było to dokładnie 3 sierpnia rano około godz. 8-9. Przez godzinę czasu mojej obserwacji widziałem, jak SS-mani doprowadzili grupy ludności cywilnej Warszawy [od kilkunastu do kilkudziesięciu osób każda grupa] i dokonywali selekcji, oddzielając kobiety i dzieci od mężczyzn. Po czym kobiety i dzieci pod konwojem niemieckim były odprowadzane w kierunku Dworca PKP Warszawa-Zachodnia [...]. Natomiast mężczyzn wpędzano do tunelu, który od strony Woli był odkopany. [...] z tytułu pełnionej służby w wywiadzie wiadomo mi, że w okresie od 2 do 8 sierpnia 1944 Niemcy wymordowali w tunelu około 4 tys. mężczyzn. Potwierdził to mój podwładny Stanisław Mikulski w dniu 8 sierpnia 1944 w meldunku złożonym dla Komendy Głównej AK. On był wyselekcjonowany do grupy mężczyzn przy tunelu, z której zbiegł, po czym schował się i dalej obserwował, co się w tunelu działo".
Eksperci inaczej
est też wiele innych świadectw w tej sprawie. Niemniej okazuje się, że te zdawałoby się, niepodważalne dowody i przesłanki nie przekonały niektórych badaczy tematu, nie dotarły do pana Kopki, który szereg dokumentów i faktów, zebranych przez sędzię Marię Trzcińską w toku wieloletniego śledztwa, pominął w swojej publikacji dotyczącej KL Warschau. Nie przekonały pana Władysława Bartoszewskiego, znawcy okupacyjnej przeszłości, który ponadto z całym swoim autorytetem stanął po stronie tych, co podważają prawdę o warszawskim obozie zagłady i komorach gazowych. Stał się on wręcz niepisanym przywódcą obozu przeciwników pamięci o KL Warschau. Symptomatyczne są jego słowa wypowiedziane przed prokuratorami IPN w sprawie komór gazowych w obozie przy ul. Gęsiej w Warszawie. Na pytanie czy słyszał o znalezionych tam po wojnie puszkach po cyklonie B stwierdził, że „nie musiały być tam składowane nieprzerwanie od okupacji niemieckiej. Równie dobrze mogły być tam składowane przywiezione skądinąd.” W ślad za tym stwierdzeniem można zapytać, na jakich dowodach i dokumentach opiera swoją wypowiedź, kto miałby te puszki zwozić do ruin warszawskiego Getta i po co? Tutaj były komory gazowe i krematoria. Tu wszystkie studzienki kanalizacyjne były wypełnione ludzkimi prochami, więc nic dziwnego, że również tutaj, w miejscu dramatu, znaleziono narzędzie zbrodni, śmiercionośny gaz oraz ślady jego składowania i użycia.
Dzisiaj trwa zacieranie śladów KL Warschau. W miejscu dawnego więzienia przy ul. Gęsiej (integralnej części KL Warschau), zamienionego w obóz NKWD-UB, rozebranego w 1956 roku, powstało Muzeum Historii Żydów Polskich. Jakkolwiek można tworzyć skojarzenia między Żydami a masową zagładą, to jednak tematyka tego muzeum (tradycje, kultura żydowska, związki z Polską) nie ma nic wspólnego z obozem zagłady, który się w tym miejscu znajdował. Tu, gdzie był wielki wykop pod fundamenty muzeum, powinno być raczej miejsce eksploracji archeologicznej i poszukiwania śladów tragicznej, wojennej historii. Tak bardzo UB i ówczesna władza bała się porównań z hitlerowcami, że postanowiła zniszczyć tę obozową budowlę i zatrzeć pamięć o niej i o tym, co się tu działo. Zostało tam tylko puste miejsce, trawnik. Dodajmy, że był to obiekt historyczny, monumentalny klasycystyczny gmach z XVIII wieku, Koszary Artylerii Koronnej, projektowane przez Stanisława Zawadzkiego, jeden z dosłownie kilku budynków ocalałych w morzu ruin Getta, fragment dziejów miasta. Na tym się sprawa nie kończy. Rzecz dotyczy także usuwania elementów budowli obozowych na warszawskim Kole.
Przestępcze praktyki
Jednym z największych zniszczeń, dokonanych w ostatnich latach, była likwidacja generatora gazów trujących (GGT), w tunelu przy Dworcu Zachodnim w Warszawie. Jest to tym bardziej bolesne, że zgodę na tę operację wydała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, od której oczekiwalibyśmy zupełnie innego podejścia do sprawy. Można przypuszczać, że wpływ na tę decyzję miała postawa Władysława Bartoszewskiego, którego podejście do warszawskich komór gazowych jest znane. Ale pojawiły się też inne zdania. Zgłosili się, a nawet złożyli zeznania i zawiadomienia w tej sprawie architekci, twierdzący, że w latach 70-tych zaprojektowali budynek generatora. Zapewniają oni, iż jest to wentylacja tunelu. Twierdzenia, co najmniej zastanawiające, szczególnie w kontekście ekspertyzy biegłych z 1989 r. w której potwierdza się, że jest to obiekt z czasów okupacji niemieckiej. Biegli wskazują, że został on umieszczony w projekcie rozbudowy tuneli już jako istniejąca budowla. Z niewiadomych przyczyn nawet tę opinię biegłych się podważa.
Stanowisko oponentów wobec faktu istnienia i autentyczności komór gazowych spowodowało, że pozwolono na rzecz niebywałą, rozbiórkę obiektu masowej zagłady z czasów ostatniej wojny. Dzisiaj, parę lat po tej rozbiórce, można usłyszeć nie tylko, że komory gazowej w tunelu nie było, że to była zwykła wentylacja, ale nawet, iż ten obiekt w ogóle nie istniał. Taki wpływ na świadomość ludzką może mieć tylko zmasowana nagonka propagandowa. Zastanawiające, że istnieją wątpliwości w tej sprawie. Przecież prokuratorzy prowadzący śledztwo, mają możliwość odwołania się do wszelkich instytucji w celu dochodzenia prawdy. Nie chodzi tu nawet o jakieś szczególne dowody. Są przecież zdjęcia lotnicze z różnych okresów. Przedsiębiorstwa geodezyjne dysponują mapami tego terenu, na których wszystko jest uwidocznione. Główne magistrale kolejowe są obiektami strategicznymi i na pewno były w orbicie zainteresowań wojska. Może tam udałoby się pozyskać inwentaryzacje geodezyjne z lat 50-tych, 60-tych, dzięki czemu będzie można raz wreszcie zakończyć dyskusję nad tym, czy generator był, czy też go nie było przed przebudową tuneli w latach 70-tych? Mijają lata dochodzenia i jak dotąd żadne kluczowe rozstrzygnięcia w sprawie generatora nie pojawiły się. Przecież coś byśmy o tym wiedzieli.
Na włsną rękę
Spróbujmy zatem rozwiązać tę kwestię na własną rękę. Posłużmy się w tym względzie istotnym dokumentem, jakim jest zdjęcie lotnicze z 1945 roku, wykonane w celu zobrazowania wojennych zniszczeń stolicy. Należy zwrócić uwagę, że jest to zdjęcie już od kilku lat powszechnie dostępne na stronie internetowej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy http://www.mapa.um.warszawa.pl/. Dworzec Zachodni i omawiany tunel są tutaj dość dobrze ujęte. Widzimy, że obszar w pobliżu tunelu jest w sposób istotny zmieniony i zasadniczo różni się od pozostałego terenu, na którym znajdują się torowiska. Jest jaśniejszy, pokryty kilkoma usypiskami i wyraźnie pofałdowany. W swoim czasie dokonujący odczytu zdjęć lotniczych tego terenu wykazali nasypisko w miejscu generatora i stwierdzili, że obiektu nie widać, co jednak wcale nie znaczy, że go tam nie ma.
Zastanówmy się przez moment, jak wspomniane nasypisko mogło się tu pojawić, na środku głównej magistrali kolejowej? Czy jego stworzenie nie wygląda na próbę zamaskowania tego miejsca? Byłaby to próba dość nieudolna, jednak mogła być podjęta przez Niemców. Z różnych źródeł wiadomo, że kwestia masowej zagłady stanowiła w Niemczech ścisłą tajemnicę. Stosowano też zasadę zacierania śladów zbrodni. Świadczą o tym palone baraki obozowe, wysadzane w powietrze krematoria, tak jak to czyniono w Oświęcimiu czy chociażby na terenie obozu przy Gęsiej w Warszawie. Po zagładzie miał nie pozostać żaden ślad. Działając w zgodzie z tą praktyką, Niemcy powinni wysadzić generator w powietrze, tak jak uczyniono z innymi, podobnymi budowlami. Jednak usytuowanie obiektu w miejscu newralgicznym dla komunikacji, na środku ważnej linii kolejowej, nad tunelem, wykluczało taką możliwość. Jego zniszczenie stanowiło groźbę zamknięcia drogi ewakuacji ludzi i sprzętu przed zbliżającym się frontem. Pozostawienie generatora, nawet tylko prowizorycznie ukrytego, było dla nich mniejszą szkodą, więc świadectwo masowych zbrodni zachowało się.
Powróćmy jednak do wspomnianego wcześniej zdjęcia. Interesujące nas budowle, umieszczone na międzytorzu, to dwie okrągłe banie gazotwórcze i prostokątny budynek mieszczący dwa szyby, wloty powietrza. W około jednej trzeciej długości tunelu widzimy usypisko o specyficznym kształcie, z dość ostro i równo zarysowaną stroną zachodnią. Dla wprawnego obserwatora będzie dostrzegalna również jaskrawo oświetlona krawędź południowa. Widać jeszcze dwa małe pagórki, ustawione wyraźnie w jednej linii, równoległej do zachodniej krawędzi usypiska. Czy może to być zasypany budynek szybów? Wątpliwości może tu rozwiać porównanie z podkładem geodezyjnym, czyli dokładnym odwzorowaniem tego terenu w określonej skali. Kiedy nałożymy na zdjęcie lotnicze fragment inwentaryzacji geodezyjnej okazuje się, iż oznaczony jako prostokąt budynek szybów dokładnie pokrywa się z krawędziami usypiska. Mamy tu więc do czynienia z budowlami zasypanymi, co prawda, warstwą żwiru, lecz nie na tyle dużą, aby zasłonić wszystko. Usypisko odwzorowuje swoją formą kształt budynku szybów. Czytelne jest umiejscowienie krawędzi budynku, jak też długości jego boków. Widoczne jest także charakterystyczne usytuowane budowli na międzytorzu. Nie są one ustawione równolegle do tunelu, różnica wynosi około 7° i to odchylenie jest również widoczne. Wspomniane dwa małe pagórki, to niewątpliwie wyloty szybów, które musiały być zabezpieczone przed wpływem warunków atmosferycznych. Te właśnie elementy chroniące są tutaj uwydatnione. A jak przedstawia się sprawa bani gazotwórczych? One nie są odwzorowane aż tak dobrze jak budynek szybów. Jednak i tutaj, gdy skorzystamy z pomocy podkładu geodezyjnego i uważnie popatrzymy, znajdziemy wokół bani północnej szereg zagłębień, które układają się w półkole przy jej krawędzi, odwzorowując jej kształt i rozmiary. Podobnie w przypadku bani południowej. W pewnym fragmencie dość wyraźne zagłębienie terenu pokrywa się z krawędzią widoczną na podkładzie. Zatem banie również były w tym miejscu, gdy robiono zdjęcie. Widać rozpoznawalne cechy budowli i dotyczy to każdego z elementów GGT w jakimś fragmencie. Czy może to być przypadek? Gdyby chodziło o jakiś jeden element można by było wątpić, ale tych elementów jest kilka, więc wątpliwości nie ma. Elementy generatora były w tym miejscu w 1945 roku, kiedy robiono to zdjęcie.
Jakie mogą być konsekwencje tego faktu? Przeciwnicy komory gazowej w tunelu już nie raz przekonywali opinię publiczną, że komory nie było, a generator nie był generatorem tylko inną, współczesną budowlą. Jednak jest inaczej. Jak powyższe fakty mają się do książki Bogusława Kopki, który z dokumentów śledztwa sędzi Marii Trzcińskiej usunął całkowicie kwestię komory gazowej w tunelu? A co do powiedzenia mają w tej sprawie twórcy rzekomych projektów generatora z lat 70-tych zeszłego wieku. Jak rozumieć ich wypowiedzi? Trzeba na koniec zadać pytanie, jak widzą problem członkowie Rady OPWiM, którzy pozwolili na rozbiórkę obiektu masowej zagłady, co jest zdarzeniem bez precedensu. Należy rozumieć, że instytucje mające dostęp do wszelkich materiałów badawczych, prokuratorzy, historycy, nie znaleźli czasu by zainteresować się chociażby tym zdjęciem i sprawdzić, czy coś tam może jednak jest? A przecież ich możliwości dostępu do dokumentów są bardzo duże i jak widać nie zostały wykorzystane.
* * *
Omawiana fotografia zawiera jeszcze inne ważne szczegóły, między innymi widać na niej zasypany południowy wylot tunelu od strony Ochoty. Widzimy tam pryzmę ziemi o nieregularnym kształcie. Rzuca ona wyraźny cień w kierunku ostro zarysowanej ściany czołowej tunelu, co dowodzi, iż znajduje się ona przed tunelem, całkowicie zamykając wjazd do niego. Inaczej rzecz przedstawia się od strony północnej, gdzie wejście jest otwarte. Tunel uwidoczniony w tym stanie jest dokładną ilustracją przytoczonego wcześniej zeznania Stanisława W., wywiadowcy zgrupowania "Radosław" i jego dodatkowym potwierdzeniem. Ustalenia dotyczące zasypania tunelu przez Niemców jeszcze niedawno podważano w prasie.

Tekst nadesłany z prośbą o nie ujawnianie autora.

Wojciech Kozlowski - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 26 mar 2015, 19:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

Niemiecki obóz zagłady dla Polaków KL Warschau

Na własną rękę - przeciw zacieraniu śladów zbrodni w KL Warschau https://www.youtube.com/watch?feature=p ... s9Md6Il2PE
https://www.youtube.com/watch?feature=p ... fbh9aN5KIw
https://www.youtube.com/watch?feature=p ... yy0v6dSDA8
https://www.youtube.com/watch?feature=p ... c01jWycr5U
Naród tracąc pamięć historyczną - ginie, a jednak coraz częściej spotkać się możemy z nieuzasadnionym likwidowaniem miejsc, pamiątek, fragmentów ważnych historycznie obiektów, związanych nieraz z martyrologią i będących śladami zbrodni wojennych. Działania takie są zawsze naganne, a w szczególnych wypadkach przestępcze - zwłaszcza jeśli dotyczą obiektów związanych z aktualnie toczącym się śledztwem - jak to ma miejsce w przypadku Obozu Zagłady KL Warschau Szczególnie cyniczne było wyburzenie generatora gazów trujących na międzytorzu przy dworcu Warszawy Zachodniej, a następnie zanegowanie funkcji tegoż generatora wraz z komorą gazową w tunelu pod torami dworca. Jest to element szerszej akcji poddawania w wątpliwość istnienia komór gazowych na terenie obozu KL Warschau, jak też lagrów przy Warszawie Zachodniej.
Zeznania świadków potwierdzają meldunki Armii Podziemnej
Sprawa musi budzić emocje, tym bardziej, że istnieją zeznania świadków, dokumenty, zdjęcia, ekspertyzy, protokóły oględzin miejsc tych strasznych zbrodni, niezwykle sugestywne, które dają wyobrażenie o rozmiarach zaistniałej tragedii i chyba każdego mogłyby przekonać. Jednak okazuje się, że jest inaczej.
Podobnie meldunki wywiadu Dowództwa Narodowych Sił Zbrojnych alarmowały o urządzeniu przez Niemców w więzieniu przy ul. Gęsiej komory gazowej i masowych mordach tam dokonywanych. Raport z oględzin "Gęsiówki" z maja 1946 r. przedstawia kompletny obraz obozu zagłady z komorami gazowymi, stosami puszek po cyklonie, krematoriami o ogromnej - przekraczającej potrzeby "Gęsiówki" - pojemności, oraz masami szczątków i prochów ludzkich. Są też zeznania świadków zbrodni dokonywanych w tunelu przy ul. Bema, gdzie Niemcy zorganizowali największą i kompleksowo wyposażoną komorę gazową, która miała wielki udział w dziele likwidacji mieszkańców Warszawy i tym samym w zniszczeniu stolicy Polski.
Warto przytoczyć fragment zeznań świadka Stanisława W., wywiadowcy AK: "Po wybuchu Powstania Warszawskiego dostałem rozkaz od Dowódcy Zgrupowania udania się w rejon Dworca Zachodniego i rozeznania sytuacji dyslokacji wojsk niemieckich
[.]. Ulokowałem się w jednym z takich opuszczonych domów naprzeciwko wylotu tunelu pod liniami Dworca Zachodniego PKP, w odległości około 500 -700 m od tego tunelu i przez lornetkę obserwowałem ruch, jaki był przy tunelu. Było to dokładnie 3 sierpnia rano około godz. 8-9. Przez godzinę czasu mojej obserwacji widziałem, jak SS-mani doprowadzili grupy ludności cywilnej Warszawy [od kilkunastu do kilkudziesięciu osób każda grupa] i dokonywali selekcji, oddzielając kobiety i dzieci od mężczyzn. Po czym kobiety i dzieci pod konwojem niemieckim były odprowadzane w kierunku Dworca PKP Warszawa-Zachodnia [.]. Natomiast mężczyzn wpędzano do tunelu, który od strony Woli był odkopany. [.] z tytułu pełnionej służby w wywiadzie wiadomo mi, że w okresie od 2 do 8 sierpnia 1944 Niemcy wymordowali w tunelu około 4 tys. mężczyzn. Potwierdził to mój podwładny Stanisław Mikulski w dniu 8 sierpnia 1944 w meldunku złożonym dla Komendy Głównej AK. On był wyselekcjonowany do grupy mężczyzn przy tunelu, z której zbiegł, po czym schował się i dalej obserwował, co się w tunelu działo".
Eksperci inaczej
Jest też wiele innych świadectw w tej sprawie. Niemniej okazuje się, że te zdawałoby się, niepodważalne dowody i przesłanki nie przekonały niektórych badaczy tematu, nie dotarły do pana Kopki, który szereg dokumentów i faktów, zebranych przez sędzię Marię Trzcińską w toku wieloletniego śledztwa, pominął w swojej publikacji dotyczącej KL Warschau. Nie przekonały pana Władysława Bartoszewskiego, znawcy okupacyjnej przeszłości, który ponadto z całym swoim autorytetem stanął po stronie tych, co podważają prawdę o warszawskim obozie zagłady i komorach gazowych. Stał się on wręcz niepisanym przywódcą obozu przeciwników pamięci o KL Warschau.
Symptomatyczne są jego słowa wypowiedziane przed prokuratorami IPN w sprawie komór gazowych w obozie przy ul. Gęsiej w Warszawie. Na pytanie czy słyszał o znalezionych tam po wojnie puszkach po cyklonie B stwierdził, że "nie musiały być tam składowane nieprzerwanie od okupacji niemieckiej. Równie dobrze mogły być tam składowane przywiezione skądinąd." W ślad za tym stwierdzeniem można zapytać, na jakich dowodach i dokumentach opiera swoją wypowiedź, kto miałby te puszki zwozić do ruin warszawskiego Getta i po co? Tutaj były komory gazowe i krematoria. Tu wszystkie studzienki kanalizacyjne były wypełnione ludzkimi prochami, więc nic dziwnego, że również tutaj, w miejscu dramatu, znaleziono narzędzie zbrodni, śmiercionośny gaz oraz ślady jego składowania i użycia.
Dzisiaj trwa zacieranie śladów KL Warschau. W miejscu dawnego więzienia przy ul. Gęsiej (integralnej części KL Warschau), zamienionego w obóz NKWD-UB, rozebranego w 1956 roku, powstało Muzeum Historii Żydów Polskich. Jakkolwiek można tworzyć skojarzenia między Żydami a masową zagładą, to jednak tematyka tego muzeum (tradycje, kultura żydowska, związki z Polską) nie ma nic wspólnego z obozem zagłady, który się w tym miejscu znajdował. Tu, gdzie był wielki wykop pod fundamenty muzeum, powinno być raczej miejsce eksploracji archeologicznej i poszukiwania śladów tragicznej, wojennej historii. Tak bardzo UB i ówczesna władza bała się porównań z hitlerowcami, że postanowiła zniszczyć tę obozową budowlę i zatrzeć pamięć o niej i o tym, co się tu działo. Zostało tam tylko puste miejsce, trawnik.
Dodajmy, że był to obiekt historyczny, monumentalny klasycystyczny gmach z XVIII wieku, Koszary Artylerii Koronnej, projektowane przez Stanisława Zawadzkiego, jeden z dosłownie kilku budynków ocalałych w morzu ruin Getta, fragment dziejów miasta. Na tym się sprawa nie kończy. Rzecz dotyczy także usuwania elementów budowli obozowych na warszawskim Kole.
Przestępcze praktyki
Jednym z największych zniszczeń, dokonanych w ostatnich latach, była likwidacja generatora gazów trujących (GGT), w tunelu przy Dworcu Zachodnim w Warszawie. Jest to tym bardziej bolesne, że zgodę na tę operację wydała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, od której oczekiwalibyśmy zupełnie innego podejścia do sprawy. Można przypuszczać, że wpływ na tę decyzję miała postawa Władysława Bartoszewskiego, którego podejście do warszawskich komór gazowych jest znane.
Ale pojawiły się też inne zdania. Zgłosili się, a nawet złożyli zeznania i zawiadomienia w tej sprawie architekci, twierdzący, że w latach 70-tych zaprojektowali budynek generatora. Zapewniają oni, iż jest to wentylacja tunelu. Twierdzenia, co najmniej zastanawiające, szczególnie w kontekście ekspertyzy biegłych z 1989 r. w której potwierdza się, że jest to obiekt z czasów okupacji niemieckiej. Biegli wskazują, że został on umieszczony w projekcie rozbudowy tuneli już jako istniejąca budowla. Z niewiadomych przyczyn nawet tę opinię biegłych się podważa.
Stanowisko oponentów wobec faktu istnienia i autentyczności komór gazowych spowodowało, że pozwolono na rzecz niebywałą, rozbiórkę obiektu masowej zagłady z czasów ostatniej wojny. Dzisiaj, parę lat po tej rozbiórce, można usłyszeć nie tylko, że komory gazowej w tunelu nie było, że to była zwykła wentylacja, ale nawet, iż ten obiekt w ogóle nie istniał. Taki wpływ na świadomość ludzką może mieć tylko zmasowana nagonka propagandowa.
Zastanawiające, że istnieją wątpliwości w tej sprawie. Przecież prokuratorzy prowadzący śledztwo, mają możliwość odwołania się do wszelkich instytucji w celu dochodzenia prawdy. Nie chodzi tu nawet o jakieś szczególne dowody. Są przecież zdjęcia lotnicze z różnych okresów. Przedsiębiorstwa geodezyjne dysponują mapami tego terenu, na których wszystko jest uwidocznione. Główne magistrale kolejowe są obiektami strategicznymi i na pewno były w orbicie zainteresowań wojska. Może tam udałoby się pozyskać inwentaryzacje geodezyjne z lat 50-tych, 60-tych, dzięki czemu będzie można raz wreszcie zakończyć dyskusję nad tym, czy generator był, czy też go nie było przed przebudową tuneli w latach 70-tych? Mijają lata dochodzenia i jak dotąd żadne kluczowe rozstrzygnięcia w sprawie generatora nie pojawiły się. Przecież coś byśmy o tym wiedzieli.
Na własną rękę
Spróbujmy zatem rozwiązać tę kwestię na własną rękę. Posłużmy się w tym względzie istotnym dokumentem, jakim jest zdjęcie lotnicze z 1945 roku, wykonane w celu zobrazowania wojennych zniszczeń stolicy. Należy zwrócić uwagę, że jest to zdjęcie już od kilku lat powszechnie dostępne na stronie internetowej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy http://www.mapa.um.warszawa.pl/.
Dworzec Zachodni i omawiany tunel są tutaj dość dobrze ujęte. Widzimy, że obszar w pobliżu tunelu jest w sposób istotny zmieniony i zasadniczo różni się od pozostałego terenu, na którym znajdują się torowiska. Jest jaśniejszy, pokryty kilkoma usypiskami i wyraźnie pofałdowany. W swoim czasie dokonujący odczytu zdjęć lotniczych tego terenu wykazali nasypisko w miejscu generatora i stwierdzili, że obiektu nie widać, co jednak wcale nie znaczy, że go tam nie ma.
Zastanówmy się przez moment, jak wspomniane nasypisko mogło się tu pojawić, na środku głównej magistrali kolejowej? Czy jego stworzenie nie wygląda na próbę zamaskowania tego miejsca? Byłaby to próba dość nieudolna, jednak mogła być podjęta przez Niemców. Z różnych źródeł wiadomo, że kwestia masowej zagłady stanowiła w Niemczech ścisłą tajemnicę. Stosowano też zasadę zacierania śladów zbrodni. Świadczą o tym palone baraki obozowe, wysadzane w powietrze krematoria, tak jak to czyniono w Oświęcimiu czy chociażby na terenie obozu przy Gęsiej w Warszawie. Po zagładzie miał nie pozostać żaden ślad.
Działając w zgodzie z tą praktyką, Niemcy powinni wysadzić generator w powietrze, tak jak uczyniono z innymi, podobnymi budowlami. Jednak usytuowanie obiektu w miejscu newralgicznym dla komunikacji, na środku ważnej linii kolejowej, nad tunelem, wykluczało taką możliwość. Jego zniszczenie stanowiło groźbę zamknięcia drogi ewakuacji ludzi i sprzętu przed zbliżającym się frontem. Pozostawienie generatora, nawet tylko prowizorycznie ukrytego, było dla nich mniejszą szkodą, więc świadectwo masowych zbrodni zachowało się.
Powróćmy jednak do wspomnianego wcześniej zdjęcia. Interesujące nas budowle, umieszczone na międzytorzu, to dwie okrągłe banie gazotwórcze i prostokątny budynek mieszczący dwa szyby, wloty powietrza. W około jednej trzeciej długości tunelu widzimy usypisko o specyficznym kształcie, z dość ostro i równo zarysowaną stroną zachodnią. Dla wprawnego obserwatora będzie dostrzegalna również jaskrawo oświetlona krawędź południowa. Widać jeszcze dwa małe pagórki, ustawione wyraźnie w jednej linii, równoległej do zachodniej krawędzi usypiska.
Czy może to być zasypany budynek szybów? Wątpliwości może tu rozwiać porównanie z podkładem geodezyjnym, czyli dokładnym odwzorowaniem tego terenu w określonej skali. Kiedy nałożymy na zdjęcie lotnicze fragment inwentaryzacji geodezyjnej okazuje się, iż oznaczony jako prostokąt budynek szybów dokładnie pokrywa się z krawędziami usypiska. Mamy tu więc do czynienia z budowlami zasypanymi, co prawda, warstwą żwiru, lecz nie na tyle dużą, aby zasłonić wszystko. Usypisko odwzorowuje swoją formą kształt budynku szybów. Czytelne jest umiejscowienie krawędzi budynku, jak też długości jego boków. Widoczne jest także charakterystyczne usytuowane budowli na międzytorzu. Nie są one ustawione równolegle do tunelu, różnica wynosi około 7° i to odchylenie jest również widoczne. Wspomniane dwa małe pagórki, to niewątpliwie wyloty szybów, które musiały być zabezpieczone przed wpływem warunków atmosferycznych. Te właśnie elementy chroniące są tutaj uwydatnione.
A jak przedstawia się sprawa bani gazotwórczych? One nie są odwzorowane aż tak dobrze jak budynek szybów. Jednak i tutaj, gdy skorzystamy z pomocy podkładu geodezyjnego i uważnie popatrzymy, znajdziemy wokół bani północnej szereg zagłębień, które układają się w półkole przy jej krawędzi, odwzorowując jej kształt i rozmiary. Podobnie w przypadku bani południowej. W pewnym fragmencie dość wyraźne zagłębienie terenu pokrywa się z krawędzią widoczną na podkładzie. Zatem banie również były w tym miejscu, gdy robiono zdjęcie. Widać rozpoznawalne cechy budowli i dotyczy to każdego z elementów GGT w jakimś fragmencie. Czy może to być przypadek? Gdyby chodziło o jakiś jeden element można by było wątpić, ale tych elementów jest kilka, więc wątpliwości nie ma. Elementy generatora były w tym miejscu w 1945 roku, kiedy robiono to zdjęcie.
Jakie mogą być konsekwencje tego faktu? Przeciwnicy komory gazowej w tunelu już nie raz przekonywali opinię publiczną, że komory nie było, a generator nie był generatorem tylko inną, współczesną budowlą. Jednak jest inaczej. Jak powyższe fakty mają się do książki Bogusława Kopki, który z dokumentów śledztwa sędzi Marii Trzcińskiej usunął całkowicie kwestię komory gazowej w tunelu? A co do powiedzenia mają w tej sprawie twórcy rzekomych projektów generatora z lat 70-tych zeszłego wieku. Jak rozumieć ich wypowiedzi?
Trzeba na koniec zadać pytanie, jak widzą problem członkowie Rady OPWiM, którzy pozwolili na rozbiórkę obiektu masowej zagłady, co jest zdarzeniem bez precedensu. Należy rozumieć, że instytucje mające dostęp do wszelkich materiałów badawczych, prokuratorzy, historycy, nie znaleźli czasu by zainteresować się chociażby tym zdjęciem i sprawdzić, czy coś tam może jednak jest? A przecież ich możliwości dostępu do dokumentów są bardzo duże i jak widać nie zostały wykorzystane.
* * *
Omawiana fotografia zawiera jeszcze inne ważne szczegóły, między innymi widać na niej zasypany południowy wylot tunelu od strony Ochoty. Widzimy tam pryzmę ziemi o nieregularnym kształcie. Rzuca ona wyraźny cień w kierunku ostro zarysowanej ściany czołowej tunelu, co dowodzi, iż znajduje się ona przed tunelem, całkowicie zamykając wjazd do niego. Inaczej rzecz przedstawia się od strony północnej, gdzie wejście jest otwarte. Tunel uwidoczniony w tym stanie jest dokładną ilustracją przytoczonego wcześniej zeznania Stanisława W., wywiadowcy zgrupowania "Radosław" i jego dodatkowym potwierdzeniem. Ustalenia dotyczące zasypania tunelu przez Niemców jeszcze niedawno podważano w prasie.
Tekst nadesłany z prośbą o nie ujawnianie autora.

http://kl-warschau.blogspot.no


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 01 kwi 2015, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=64

OBÓZ ZAGŁADY W CENTRUM WARSZAWY –KL WARSCHAU

Autoryzowany raport ze spotkania promocyjnego książki Marii Trzcińskiej w Auli Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie
w dniu 6 maja 2002 roku
http://www.spwb.tg.com.pl/teksty/polski/raporty/kl.htm
wersja książki w formacie pdf do ściągnięcia ze strony : www.polwen.pl

Organizator: - Gorąco witam wszystkich na promocji książki sędzi Marii Trzcińskiej. Witam profesora dra hab. Edwarda Prusa, promotora tej książki. Nie możemy powitać promotora dra Andrzeja Leszka Szcześniaka, współorganizatora spotkania, ponieważ jest chory i przebywa w szpitalu. Witam serdecznie redaktorów „Naszego Dziennika” i „Nowej Myśli Polskiej” oraz Informacyjnej Agencji Radiowej. Serdecznie witam Polskie Radio Armii Krajowej im. Grota-Roweckiego „Jutrzenka”, reprezentowane przez dra Andrzeja Cieleckiego. Z radiem „Jutrzenka” nasze Stowarzyszenie współpracuje od kilku lat. Witam naszego kapelana Leona Kalinowskiego, gorącego patriotę. Ksiądz walczył w armii gen. Kleberga, jest gorącym obrońcą Krzyża w Oświęcimiu. Jesteśmy dumni, że mamy takiego kapelana.
Bardzo serdecznie witam wszystkich Państwa, przybyłych na dzisiejsze spotkanie. Na wstępie przekazuję, że dzisiejsze spotkanie jest apolityczne. Skupiamy się tylko na temacie książki. Proszę też, aby na sali i poza nią nie rozdawano żadnych ulotek i innych materiałów poza tymi, które rozdają organizatorzy. Prosimy również o nie fotografowanie i nie filmowanie spotkania, ale można je nagrywać na magnetofonie.
Dziękuję tym redakcjom, które przekazały nasze ogłoszenia o dzisiejszym spotkaniu - „Radiu Maryja”, radiu „Jutrzenka”, „Naszemu Dziennikowi”, „Nowej Myśli Polskiej” i Tygodnikowi Katolickiemu „Niedziela”, który pierwszy opublikował wyniki śledztwa w sprawie KL Warschau.
Drugi organizator: - Ponieważ dr Andrzej Leszek Szcześniak miał prowadzić merytoryczną część spotkania i zachorował, a zakończenia miał dokonać prof. Edward Prus, poprosimy pana Profesora o poprowadzenie całości. KL Warschau nie dzielił Polaków w czasie wojny. Różnice polityczne między ofiarami nie odgrywały roli. Dlatego i my nie będziemy podnosić różnic między zebranymi na sali. Zasadzie tej poddali się nawet posłowie. Jest to prawdopodobnie jedyny przypadek w całej historii polskiego parlamentu, kiedy posłowie wszystkich klubów przez aklamację opowiedzieli się za upamiętnieniem ofiar, czyli postawieniem pomnika na terenie KL Warschau. I jest to jedyny przyczynek do właściwej współpracy między Polakami, współpracami bez różnic politycznych, które należą do partii.
Teraz poprosimy kapelana naszego Stowarzyszenia, księdza Leona Kalinowskiego o poprowadzenie modlitwy na rozpoczęcie, w tym modlitwy za dusze pomordowanych. Prosimy też o modlitwę w intencji dra Szcześniaka, aby szybko wyszedł ze szpitala.

Ksiądz Leon Kalinowski: - Bracia! Z wielką radością przybywam zawsze na Wasze zebrania, bo widzę Wasze serca pełne miłości Boga i Ojczyzny, która na naszych oczach ginie i trzeba ją ratować. 3-go maja mija trzy lata, jak zostałem ukarany za to, że broniłem Krzyża na Żwirowisku głoszeniem słowa Bożego. Ale na szczęście nie zabroniono mi się modlić i dlatego pomódlmy się razem.
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Ojcze Nasz, któryś jest w niebie, święć się Imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w Niebie, tak i na Ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Zaśpiewajmy teraz jedną zwrotkę „Nie rzucim ziemi...” [zebrani odśpiewali pieśń]. Udzielę Wam błogosławieństwa kapłańskiego: - Niech Wam błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.
Organizator: - Chcielibyśmy zapytać dra Cieleckiego, czy i kiedy będzie transmisja w radiu „Jutrzenka” ze spotkania?
Dr Andrzej Cielecki: - Będziemy transmitować spotkanie w najbliższą środę o godz. 1100.

Prof. Edward Prus: - Dziękuję serdecznie za ten zaszczyt, jaki spotkał mnie tu, w stolicy Polski i powierzenie mi przewodniczenia w tym zgromadzeniu patriotycznym, polskim. Nie wiem, czy będę w stanie zastąpić pana dra Szcześniaka, ale postaram się, a przy okazji - ponieważ ksiądz kapelan wspomniał o tej wielkiej obronie polskiego Krzyża na Żwirowisku, mamy tu przecież gościa, pana Mieczysława Janosza, który także bronił tego krzyża jako prezes Stowarzyszenia Ofiar Wojny. [brawa].
Organizator: - Bardzo przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że pan Janosz jest na sali. Serdecznie witamy Pana!
Prof. Edward Prus: - Kochani, prosimy nie obrażać się, jeśli kogoś pominęliśmy tutaj. Zauważyłem jeszcze pana Jana Niwińskiego, przewodniczącego Patriotycznego Ruchu Kresowego. [brawa]. A czy możemy pominąć takie nazwisko, jak Bohdan Poręba?
Organizator: - Pan Poręba jest członkiem naszego Stowarzyszenia, jest organizatorem.
Prof. Edward Prus: - Nie szkodzi. Dobrze, aby wszyscy widzieli, jak Bohdan Poręba wygląda. Bardzo dawno już oglądaliśmy jego filmy, w tym mój film najwspanialszy, najlepiej przeze mnie odebrany, którym jest oczywiście „Hubal”. Panie Bogdanie, żeby Pan jeszcze przynajmniej kilka takich „Hubali” nakręcił. Mam nadzieję, że my Polacy tego jeszcze doczekamy. [brawa]
Proszę Państwa! Pan dr Szcześniak, mój przyjaciel, powiedział mi, że jest taka pani Trzcińska, która zbadała i opracowała sprawę obozu w Centrum Warszawy. I zapytał mnie, czy nie napisałbym recenzji do tej książki Wcześniej były już publikowane materiały na ten temat, ale nikt nie pokusił się o napisanie książki. Jestem historykiem niemalże współczesnym i politologiem, wziąłem więc rzecz na warsztat z ogromną przyjemnością. Ale wiecie, jak to zawsze profesor sceptycznie podchodzi do każdej książki. Ja równie pomyślałem: - no cóż można napisać o takim obozie, zwłaszcza, kiedy się stawia pierwsze kroki, kiedy droga jest nieprzetarta. I oto proszę Państwa nagłe olśnienie. Czytam tę książkę z coraz większym zainteresowaniem i stwierdzam, że książka została napisana w sposób historycznie profesjonalny przez prawnika. Jest to wspaniała książka, książka prekursorska i tak napisałem w swojej recenzji. Myślę, że teraz śladem pani Trzcińskiej pójdą inni historycy i dalej będą rzecz tę kontynuować. W każdym razie największą zasługą, już teraz niepowtarzalną, historyczną zasługą jest to, że Ona pierwsza rozpoczęła to wielkie dzieło - ukazania obozu zagłady w centrum Warszawy. Pani Maria Trzcińska przerwała klincz. Już nie da się nic zataić. Książka już jest! Oddaję głos prelegentce.
Organizator: - Proszę Państwa! Na dzisiejsze spotkanie przyszedł pan pułkownik Antoni Heda-”Szary”, przewodniczący Światowego Związku Polskich Kombatantów. Serdecznie witamy Pana Pułkownika! i bardzo prosimy panią sędziego Marię Trzcińską o zabranie głosu.

Sędzia Maria Trzcińska:

- Organizatorzy zastanawiali się, jak wszystkich powitać, bo wszystkich nie znają. Drodzy miłośnicy Warszawy! Wszyscy jak tu jesteście, jesteście miłośnikami Warszawy. I takich Was wszystkich witam! Do powitania organizatorów dołączam moje, bardzo osobiste. Każdemu z osobna, według stanu, rangi, a przede wszystkim za miłość do Warszawy. Bo dzisiaj jest dzień Warszawy - tej z lat 1942-44.
Przed tekstem merytorycznym słowo wyjaśnienia. Książka, która powstała, jest syntezą śledztwa. Śledztwo nie było prowadzone przeze mnie prywatnie. Dostałam go z przydziału rutynowego i przeprowadzone zostało według norm kodeksowych, w dawnej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, a kontynuowane w Instytucie Pamięci Narodowej, wzorowane na śledztwach norymberskich. Z tego śledztwa poszły materiały dowodowe do niemieckiej prokuratury w Monachium, która także prowadziła śledztwo w sprawie KL Warschau i zwróciła się do Głównej Komisji o materiały dowodowe. Materiały te wyszły jako materiały oficjalne strony polskiej na zagranicę. Na podstawie tych materiałów powstała też uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie upamiętnienia ofiar KL Warschau.

KONZENTRATIONSLAGER WARSCHAU, W SKRÓCIE KL WARSCHAU, OBÓZ KONCENTRACYJNY W WARSZAWIE

Plany okupanta wobec Warszawy
Założenie obozu koncentracyjnego w Warszawie nie było dziełem przypadku. Już na początku okupacji, w dniu 6 lutego 1940 roku przedłożono Generalnemu Gubernatorowi Hansowi Frankowi plan urbanistów z Würzburga zwany planem Pabsta, przewidujący in fine zlikwidowanie Warszawy jako stolicy Polski, ze zmniejszeniem jej mieszkańców do 500 tysięcy i zbudowanie na jej miejsce, proszę posłuchać, nowego niemieckiego miasta Warszawy, „Die neue deutsche Stadt Warschau”. Temu celowi miał służyć i służył obóz koncentracyjny w Warszawie. Himmler w rozkazie z 16 lutego 1943 roku, korespondującym z Planem Pabsta, na ten temat pisał: „Zburzenie getta i założenie obozu koncentracyjnego jest konieczne, gdyż inaczej nigdy nie osiągniemy spokoju w Warszawie. W każdym razie należy spowodować, aby miejsce zamieszkania pięciuset tysięcy podludzi, absolutnie nie nadających się dla Niemców, całkowicie znikło i aby miasto Warszawa, z jego milionem mieszkańców, będące zawsze niebezpiecznym centrum powstania, zostało zmniejszone do tej wielkości.” W rozkazie tym Himmler wyznaczył do wykonania dwa zadania: wyburzenie do końca resztek getta oraz zmniejszenie miasta Warszawy do 500 tysięcy mieszkańców.
Plan zmniejszenia ludności Stolicy z 1 miliona do 500 tysięcy nie mógł dotyczyć wyłącznie ludności żydowskiej. Skoro po wielkich deportacjach do Treblinki i innych miejsc zagłady, w dacie wydania cytowanego rozkazu 16.02.1943. przebywało ich w getcie szczątkowym tylko około 60 tysięcy. Tym razem, zgodnie z Planem Pabsta chodziło o redukcję polskiej populacji Warszawy i zniesienie stolicy Polski.

Struktura Obozu i okres jego działania
KL Warschau założony został i funkcjonował na podstawie trzech rozkazów Himmlera: z 9 października 1942, 16 lutego 1943 oraz 11 czerwca 1943 roku. Działał pomiędzy główną likwidacją getta Warszawskiego a Powstaniem Warszawskim - od jesieni 1942 do sierpnia 1944 roku, przez dwa lata. Jak wykazały między innymi amerykańskie zdjęcia lotnicze z czasów okupacji oraz zdjęcia lotnicze Wojska Polskiego z lat 1945-47, KL Warschau był kompleksem złożonym z pięciu lagrów, dyslokowanych w trzech dzielnicach Warszawy. Na osiedlu Koło za ul. Obozową – jeden, w Warszawie Zachodniej w okolicach dworca kolejowego - dwa lagry: lager pomiędzy ulicami Mszczonowską, Armatnią i Bema i lager przy ulicy Skalmierzyckiej, na terenie zlikwidowanego getta - dwa lagry: jeden pomiędzy ulicami Zamenhofa, Okopową, Glinianą, Ostrowską i Wołyńską wzdłuż Gęsiej oraz lager drugi, przy ul. Bonifraterskiej. Poza tym w skład kompleksu obozowego wchodziły:
- dawne więzienie wojskowe przy ul. Gęsiej róg Zamenhofa,
- więzienie Pawiak przy ul. Dzielnej włączone do KL Warschau rozkazem Himmlera z 11.06.1943. oraz
- podobóz dla Żydów usytuowany pomiędzy ulicami Nowolipie i Nowolipki. Przebywali w nim cudzoziemcy, dostarczeni przez Główny Urząd Gospodarki i Administracji SS jako siła robocza do rozbiórki zburzonego getta oraz budowy obozu. Byli to Żydzi, Grecy, Węgrzy, Rumuni i Włosi, przywiezieni z innych obozów koncentracyjnych.
Jak widać z powyższego wykazu obiektów, wbrew twierdzeniom adwersarzy KL Warschau nie był jednolagrowy, ale pięciolagrowy. Stan ten znalazł potwierdzenie w Sprawozdaniu Sekretarza Komisji dla Zbadania Zbrodni Niemieckich w Warszawie Bronisława Świderskiego „O obozie zagłady na terenie dawnego więzienia wojskowego...” z 20.07.1945 r., że teren ten „stanowił jeden z kilku obozów zagłady znajdujących się w Warszawie”. Także strona niemiecka Zentralestelle w Ludwigsburgu w odezwie z 30.05.1973 r., skierowanej do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich o udzielenie pomocy prawnej i przekazanie materiałów dowodowych do śledztwa prowadzonego przez niemiecką prokuraturę w Monachium w sprawie KL Warschau podała, że Obóz Koncentracyjny Warszawy składał się z dwóch kompleksów - „starego kompleksu obozowego i nowego kompleksu obozowego”. Proszę zwrócić uwagę - nie z lagrów, z dwóch kompleksów: starego i nowego, co koresponduje z ustaleniami polskiego śledztwa odnośnie wcześniejszego okresu powstania lagrów na Kole i Warszawie Zachodniej, jesienią 1942, a w rok później, latem 1943 r. powstania dwóch lagrów w byłym getcie. Wszystkie lagry połączone były między sobą wewnętrzną obwodnicą kolejową podłączoną do torów ogólnych na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Gdańska, tworząc zwarty kompleks podległy jednemu kierownictwu. Pięciolagrowy kompleks zajmował obszar 120 ha, w którym znajdowało się 119 baraków o łącznej ilości miejsc dla 40 tysięcy więźniów jednorazowo. Podobną pojemność 35 do 40 tysięcy podał też urzędnik niemiecki, księgowy kuchni obozu warszawskiego, który żywił więźniów. Przesłuchany w dniu 04.10.1945 r. przez Amerykanów w Dachau podał właśnie, że było ich do 40 tysięcy. Należy podkreślić, że była to pojemność jednorazowa, przez którą, jak się później okaże przechodziły w trybie rotacyjnym całe transporty mieszkańców Warszawy z łapanek i obław przez pełny okres 2 lat funkcjonowania obozu. Jest meldunek Delegatury Rządu RP na Kraj z 03.12.1942 r. przekazany do Rządu Polskiego w Londynie, gdzie podano: - „Na terenach przyłączonych ostatnio do obozu przebywa 10.000 Żydów z Grecji. Są oni zatrudnieni przy budowie nowych baraków dla powstającego O b o z u dla P o l a k ó w mającego pomieścić około 40.000 osób”.
Taką ilość nie tylko budowano, ale także więziono, co potwierdził Księgowy Kuchni Obozu Warszawskiego przesłuchany przez Amerykanów w Dachau 4.10.1945 r. Jeśli chodzi o więźniów obcokrajowców zamiast planowanych 10.000 dostarczono ich do prac wyburzeniowych Getta i budowy Obozu znacznie mniej. W różnych okresach liczba ich, wykazywana w sprawozdaniach budowniczego Obozu Kammlera, wynosiła od 1500 do 5000 osób, wśród ogólnego stanu więźniów wynoszącego średnio 40.000 miejsc, przez które rotacyjnie przechodziły całe transporty mieszkańców Warszawy z łapanek. W świetle powyższej dokumentacji i danych wypowiedzi polemistów jakoby KL Warschau był obozem dla Żydów cudzoziemców, nie znajdują żadnego potwierdzenia.

Łapanki i „transporty niewiadome”
Więźniowie KL Warschau, ofiary rozstrzeliwane i uśmiercane w komorach gazowych pochodziły głównie z łapanek i tak zwanych „transportów niewiadomych”. W Encyklopedii obozów na temat tych transportów napisano: -”W okresach nasilonych obław ulicznych wywózki następowały tak często, że zarejestrowanie ich wszystkich przez konspirację stawało się niemożliwe. W większości wypadków nie wiadomo dokąd i w jakim celu wywożono więźniów”. Np. w następstwie rozkazu Himmlera z 11.01.1943 r., przeprowadzono w Warszawie w dniach 15-22.01.1943 r. obławy na niespotykaną dotąd skalę. Zatrzymano wówczas nie mniej jak 30.000, z których około 10.000 deportowano do Oświęcimia i na Majdanek, a 20.000 pozostawiono na miejscu w Warszawie. W Warszawie? Pytanie - gdzie? Co się z nimi stało? Stanowiło to niewiadomą. Jak się później okaże, mieszkańcy Warszawy z obławy styczniowej, a także z następnych łapanek i obław, które trwały aż do Powstania, a o których nie było śladu, aby wywiezieni zostali do innych obozów lub ma roboty przymusowe, kierowani byli w większości do działających już lagrów w Warszawie Zach. I na Kole. Ludzie z łapanek to najbardziej masowi i najbardziej krótkoterminowi więźniowie, których zagazowywano, rozstrzeliwano po kilku dniach, a nawet kilkunastu godzinach od ujęcia. Ludzi z łapanek, przeznaczonych do likwidacji nie poddawano żadnym sądom. Nie było też za co ich sądzić. Ginęli dlatego, ponieważ ginęła ich stolica. Ludzi z łapanek nie rejestrowano. Nie wciągano w większości do żadnych ewidencji. Ginęli bezimiennie. Chodziło o jak największą ilość zlikwidowanych mieszkańców likwidowanego miasta bez pozostawienia śladu.

Skala eksterminacji i mechanizmy jej przeprowadzania
Aby pokazać skalę eksterminacji konieczne jest wyjaśnienie uprzednio niektórych kwestii. Plan docelowy przewidywał zmniejszenie miasta do 500.000 mieszkańców, przy czym Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy narzucił kontyngenty ludzkie do likwidacji po 400 osób na dobę. Po 400 osób na dobę! Tak zakrojonej eksterminacji miasta niemożliwe było przeprowadzenie środkami konwencjonalnymi, przez rozstrzeliwanie jakichś grup na ulicy czy w przypadkowym zaułku w ruinach byłego getta. Ludobójczy plan wymagał do swojej realizacji rozwiązań systemowych - urządzeń masowej zagłady i całej, chciałoby się rzec, zbrodniczej infrastruktury. KL Warschau takie urządzenia posiadał. Były nimi komory gazowe i krematoria. Komory gazowe urządzili hitlerowcy już jesienią 1942 r. w zaadaptowanym na ten cel tunelu w ciągu ul. Bema w Warszawie Zachodniej. Jak ustalili biegli sądowi, specjaliści w dziedzinie mechaniki cieczy i gazu, sprawcy mieli warunki do zabijania w wymienionych komorach gazowych po kilkaset osób jednorazowo. Dla spalania zwłok zamordowanych pobudowano na terenie lagrów w byłym getcie – krematoria..
Załoga obozowa nawet przy dysponowaniu takimi urządzeniami nie była w stanie sama własnymi siłami plan ludobójczy zrealizować. Bowiem w Warszawie działało podziemne państwo polskie i tu mieściła się centrala polskiego ruchu oporu. Poza tym załoga obozowa nie miała uprawnień do przeprowadzania łapanek ludzi na mieście, którymi wypełniano lagry i którzy stanowili zasoby ludzkie dla pobierania kontyngentów. Akcje na mieście, w tym łapanki, mogła przeprowadzać tylko niemiecka policja, która w Warszawie jako jedyna w Generalnej Guberni wyposażona była w pełnomocnictwa wyjątkowe. W związku z tym aby plan eksterminacji miasta mógł być wykonany, postanowiono połączyć siły załogi obozowej z siłami niemieckiej policji miejskiej, pozostającej w strukturze dowódcy SS i policji w Warszawie. Proszę Państwa! Zwróćcie na to uwagę. Bo to nie występuje w żadnym innym obozie koncentracyjnym i dla ludzi nie znających wszystkich niuansów tej sprawy jest niemożliwe do przyjęcia. Więc podkreślam: - połączono siły załogi obozowej z siłami niemieckiej policji pozostającej w strukturze dowódcy SS i policji w Warszawie. Połączenia tego dokonano rozkazem Hössa z 16 lipca 1943 r. w ten sposób, że siedzibę urzędowania komendanta KL Warschau ustalono w siedzibie urzędowania tegoż dowódcy SS i policji, który jako zwierzchnik tutejszej policji wyposażonej w pełnomocnictwa wyjątkowe przejął i sprawował pełną kontrolę nad działaniem KL Warschau, w szczególności nad wykonywaniem przez niego ludobójczych funkcji. W ramach operacji policyjno-obozowych policja niemiecka przeprowadzała na mieście łapanki ludzi do obozów. Tu po krótszym lub dłuższym pobycie kierowano transporty na egzekucje. Mordy wykonywali wspólnie SS-mani z obozów wraz z SS-manami z formacji policyjnych pozostających w strukturze dowódcy SS i policji.
Zwłoki zamordowanych spalało specjalne komando obozowe, chciałabym wymówić całe to słowo: Leichenverbrennungskommando, nadzorowane bądź to przez SS-manów z obozu, bądź przez SS-manów policyjnych z batalionu III/SS-Polizei Regiment 23. W takim układzie o konkretnych egzekucjach oraz o traconych w nich więźniach decydowali wspólnie dowódca SS i policji Warszawy wraz z szefem Gestapo warszawskiego we współdziałaniu z komendantem obozu. Jednym z dowódców SS i policji Warszawy był Otto Paul Geibl, który na procesie we własnej sprawie, proszę zwrócić uwagę, we własnej sprawie przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie w dniu 25.05.1954 r. zeznał: - „Przeciętnie na dobę... ginie 40 Niemców, za co Niemcy stosują odwet, tracąc 10-krotną ilość Polaków”. Z zeznania tego wynika, że narzucone przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy kontyngenty likwidacyjne po 400 osób na dobę były wykonywane. Po drugie, że w kontyngentach tych tracono nie jakichś nieokreślonych ludzi, lecz Polaków, wyraźnie powiedział - „Polaków”. Zeznania Otto Paula Geibla, jako w tym przypadku głównego sprawcy przeprowadzanych mordów, ponure i smutne w swej treści, dla ustalenia rozmiarów tych mordów mają znaczenie dowodu miarodajnego. Tracenie po 400 Polaków na dobę potwierdzone zostało także przez konspiracyjne źródła polskie, które przyjęły, że 100 z nich tracono w komorach gazowych, a 100 przez rozstrzeliwanie. W „Raporcie Wydziału Bezpieczeństwa Oddział Polityczno-Informacyjny z 22.XI.1943 r.” stwierdzono: - „W Warszawie ginie co dzień około 300 Polaków, którzy, oprócz publicznych egzekucji, traceni są w komorze gazowej”. Meldunek ten przekazany został do Rządu Polskiego w Londynie.
Świadek naoczny Adela Kupniewska, mieszkanka Warszawy Zachodniej zeznała: - ”W czasie okupacji i przed wojną aż do Powstania zamieszkiwałam w Warszawie przy ul. Szujskiego w odległości około 300 m od tunelu. Jesienią 1942 r. po raz pierwszy zobaczyłam samochody niemieckie, zakryte. Wyglądały jak wojskowe. Wozy te prowadzili SS-mani w czarnych mundurach. Wtedy kiedy wozy te pojawiły się przy tunelu, to tunel był nieprzejezdny i nieprzechodni dla ludzi. Wozy te wjeżdżały do tunelu od strony ul. Armatniej - Woli, a wyjeżdżały od strony Ochoty. Po przywiezieniu transportu do tunelu słychać było jęki ludzkie. Wwożono do tunelu jednorazowo cztery wozy, czasem mniej, czasem więcej. Jak oni ludzi gazowali w tunelu, to rozchodził się zapach gazu, to czuć go było aż na ul. Szujskiego, gdzie mieszkałam. Wozy wjeżdżające i wyjeżdżające z tunelu widziałam na własne oczy. Miałam wtedy 21 lat. Takie transporty z ludźmi do tunelu Niemcy wwozili do Powstania Warszawskiego. Po wybuchu Powstania wysiedlono wszystkich mieszkańców naszego budynku na Zieleniak.
Wszyscy mieszkańcy z ul. Szujskiego wiedzieli, że w tunelu Niemcy gazują ludzi. Modliliśmy się, żeby Pan Bóg odmienił to wszystko. Wozy, które wjeżdżały do tunelu, mogły pomieścić po 50 osób. Zapach wydostający się z tunelu w trakcie gazowania przypominał zapach gazu wydostającego się z kuchni. Zapachy z tunelu wydobywały się tylko w nocy.
Po przywiezieniu transportu do tunelu Niemcy nakazywali mieszkańcom zasłonięcie okien. Kto by nie zasłonił, do niego strzelano. Rozkaz zasłonięcia okien przekazywał nam blokowy, który dostawał rozkaz od Niemców. Blokowy u nas nazywał się Józef Kubas, mieszkał na Szujskiego w tym samym domu co ja. Kubas był posądzony o przynależność do jakiejś organizacji i Niemcy go przed Powstaniem rozstrzelali.
W tunelu przy ul. Bema Niemcy gazowali ludzi, tak jak podałam, od jesieni 1942 r. do sierpnia 1944 r. Kiedy niemieckie wozy wjeżdżały z ludźmi do tunelu, to ja z mego domu widywałam te wozy i słyszałam głośne krzyki, jęki i płacze. Słyszałam, bo było ich dużo. Wozy z ludźmi do tunelu wjeżdżały 3 razy i więcej w tygodniu, 3 do 4 razy w tygodniu. Z reguły późnym wieczorem. Wieczorem echo tych jęków rozchodziło się po okolicy, która była spokojna i cicha i nic nie zagłuszało tych jęków. Przy tunelu przez cały czas dozorowali SS-mani w czarnych mundurach i zawsze było ich kilku.
Tunel dla ludzi i pojazdów z miasta był nieprzechodni i nieprzejezdny od jesieni 1942 r. Natomiast Niemcy przez niego przejeżdżali. Drugi tunel był nieprzejezdny, był zasypany, bo w nim gazowali ludzi. Była to część tunelu bliższa Dworca Zachodniego.
Jak sobie przypominam, jeden tunel był przejezdny przed 1939 r., a drugi był szykowany, była rozpoczęta budowa. W tym nie wykończonym tunelu Niemcy urządzili kaźnię, w której gazowali ludzi”. [...]
Mordy w tunelu w Warszawie Zachodniej dokonywane były jeszcze w czasie Powstania Warszawskiego do dnia 8 sierpnia, kiedy to na interwencję Rządu Polskiego w Londynie przybyła komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i wtedy mordów w tunelu zaprzestano.
Poza gazowaniem, ofiary były rozstrzeliwane. Rozstrzeliwanie więźniów przeprowadzane było w lagrze na Kole, na terenie lagru w byłym Getcie oraz na ulicach Warszawy.

Rozstrzeliwania w lagrze na Kole
Lager zbudowany w pierwszych miesiącach okupacji nie od razu był obozem koncentracyjnym. Najpierw był obozem jenieckim dla żołnierzy i oficerów z kampanii wrześniowej. Usytuowany został pomiędzy miejscowym laskiem, niemieckimi zakładami zbrojeniowymi w Forcie Bema a niedalekim lotniskiem Bemowa. Na podstawie rozkazu Himmlera z 9 października 1942 r. obóz jeniecki na Kole przekształcony został w obóz koncentracyjny. Odtąd w większości przebywała w nim ludność cywilna. Więźniów z tego obozu nazywali warszawiacy „polskimi niewolnikami”. Jak wykazały zdjęcia lotnicze przekazane do śledztwa przez Wojskowy Ośrodek Teledetekcji z lat 1945-47, w głębi lasku znajdował się w kształcie dużej litery T obiekt i towarzyszące budynki. Był to „obiekt śmierci”, do którego wewnętrznymi ścieżkami leśnymi doprowadzano „polskich niewolników” z lagru, a niekiedy i osoby wprost z miasta i w tym obiekcie ich likwidowano. Od jesieni 1942 po wybudowaniu komór gazowych w Warszawie Zachodniej więźniów z lagru na Kole, podobnie jak z pozostałych lagrów w większości tracono w tych komorach gazowych. Lager na Kole był pierwszy, który realizował plan Pabsta. Założony na początku okupacji działał zbrodniczo aż do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Rozstrzeliwania w lagrach
na terenie zlikwidowanego Getta
Rozstrzeliwania mieszkańców Warszawy w ruinach Getta znane były niemal powszechnie jeszcze w czasie okupacji. Lecz nikt nie łączył ich z obozem koncentracyjnym. Obóz koncentracyjny w Warszawie, w samym sercu Polski przechodził wyobraźnię ludzką. A tymczasem założony obóz koncentracyjny w nieistniejącym już getcie był faktem.
„Obóz ścisły” zlokalizowany został pomiędzy ulicami Zamenhofa, Okopową, Wołyńską, Ostrowską i Glinianą wzdłuż Gęsiej (obecnie Anielewicza). Tereny przylegające do „obozu ścisłego” obejmowały tzw. „strefę zamkniętą”, która rozciągała się szeroko pomiędzy murem „obozu ścisłego” a murem zamykającym tereny dawnego Getta. Z uwagi na to, że przyobozowa „strefa zamknięta” rozprzestrzeniała się na terenie zrujnowanego Getta, dokonywane na niej rozstrzeliwania określano skrótem „egzekucje w ruinach Getta”, co zaciemniało ich obraz, gdyż były to mordy obozowe na więźniach obozu lub Pawiaka, przynależnego do obozu i dokonywane na terenie obozowym. Rozstrzeliwania przeprowadzane były zarówno w „obozie ścisłym”, jak i w jego „strefie zamkniętej”.
Jürgen Stroop [dowódca SS i policji w Dystrykcie Warszawskim] w raporcie z 16 maja 1943 r. o całkowitej likwidacji Powstania w Getcie Warszawskim zaproponował przekształcenie więzienia Pawiak w obóz koncentracyjny. Przeczy to twierdzeniu polemistów, jakoby obóz taki miał być utworzony dla miejscowej ludności żydowskiej, której w Warszawie już nie było. Owszem, tracono w nim na podwórzu 3 i 4 dawnego więzienia wojskowego pojedynczych Żydów oraz wynajdowane grupy Żydów, ocalałe jeszcze z zagłady. Natomiast masowe tracenia obejmowały Polaków, a to z uwagi zarówno na okres działania obozu, warunki działania obozu na terenie nieistniejącego Getta, jak i założenia eksterminacyjne wobec miasta, o których wspominałam wcześniej. Świadek Szymon Trojanowski, inkasent [Gazowni Miejskiej] na terenie Getta, zeznał m.in.: - „Któregoś dnia jesienią 1943 r. była w punkcie organizacyjnym rozmowa, że w murach domu przy ul. Zamenhofa róg Gęsiej naprzeciwko obozu koncentracyjnego Niemcy rozstrzeliwują Polaków z łapanek przywiezionych wprost z miasta, których nawet nie wprowadzają na teren obozu. Słysząc to wyraziłem zgodę, ze pójdę do wymienionego domu, aby osobiście stwierdzić, czy dokonywane są tam rozstrzeliwania. Wszedłem w bramę i zobaczyłem na podwórzu szokujący widok. podwórko zalegał masa trupów oraz gruba warstwa pierzy, która częściowo przykrywała zwłoki. Próbowałem wejść na piętro, aby z góry zobaczyć cały widok, gdyż nie chciałem wchodzić między ciała zmarłych oraz w pierze. Wtedy wyłonił się skądś SS-man z psem. Widocznie mnie nie zauważył, bo mnie nie zatrzymał. Potem udałem się na punkt organizacyjny i zdałem relację o tym, co na własne oczy widziałem”.

Związki egzekucji ulicznych z KL Warschau
Wbrew twierdzeniom niektórych polemistów, egzekucje uliczne nie były odrębnymi mordami. Stanowiły one integralną część mordów KL Warschau. Związki te są nadal ewidentne:
- więźniowie z tych samych grup rozstrzeliwani byli częściowo na ulicach, a częściowo na terenie obozu;
- rozstrzeliwań ulicznych dokonywali członkowie tych samych formacji SS i policji co w obozie, lub czynili to wspólnie;
- zwłoki osób zabitych na ulicach przewożono na spalenie do krematoriów w obozie.
W egzekucjach ulicznych obok więźniów cywilnych rozstrzeliwano członków i żołnierzy polskiego ruchu oporu. Chociaż ofiary egzekucji ulicznych na tle globalnych strat w KL Warschau nie były tak liczne - wynoszą one według ekspertyzy biegłych 3384 osoby - to odbijały się one na życiu całego miasta w sposób spektakularny. O ile fizyczne masowe zabijanie miasta w komorach gazowych i rozstrzeliwaniach na terenach obozowych przeprowadzano niemal w sposób hermetycznie utajniony, to egzekucje uliczne, plakatowane na murach i ulicach z nazwiskami polskich patriotów, którzy jeszcze wczoraj żyli wśród nas, miały zabić miasto duchowo, rzucić stolicę i jej ruch oporu na kolana. Tego jednak okupanci nigdy nie osiągnęli!

Ewakuacja KL Warschau
i jego wyzwolenie przez powstańców
Ewakuacja obozów i więzień została zarządzona 20 lipca 1944 r. przez Wilhelma Koppe, dowódcę policji i służby bezpieczeństwa w Generalnej Guberni. Ewakuacja KL Warschau, wszystkich lagrów, przeprowadzona została w dniach od 28 do 31 lipca 1944 r. czterema transportami do zachodnich obozów koncentracyjnych, głównie do Dachau, Gross-Rosen i Ravensbrück. Wraz z ewakuacją więźniów spalono akta obozowe. Podminowano do wysadzenia w powietrze Pawiak oraz tunel w Warszawie Zachodniej, w którym mieściły się komory gazowe. Do prac związanych z ostatecznym zlikwidowaniem KL Warschau, rozebraniem jego lagrów i innych czynności Niemcy pozostawili pewną część więźniów narodowości żydowskiej. W dniu 5 sierpnia 1944 r. powstańcy wyzwolili lagry w dawnym Getcie, uwalniając pozostałych jeszcze przy życiu około 360 więźniów Żydów. Dokonali tego żołnierze AK z batalionu „Zośka”.
Niemcy wiedzieli o dacie wybuchu Powstania Warszawskiego. Ewakuacja KL Warschau spowodowana więc była nie tylko zbliżaniem się do Warszawy frontu wschodniego, ale dodatkowo także obawami, że obóz zostanie odbity przez powstańców, a jego więźniowie, którymi w większości byli mieszkańcy Warszawy, dołączą do żołnierzy AK, wzmacniając siły powstańcze.
Dlatego jeszcze przed finalną ewakuacją, wykonując wyżej wymienione zarządzenie Koppego, lagry z Polaków „opróżniono”. Jest to w cudzysłowie, gdyż „opróżnianie” to nastąpiło częściowo przez wywiezienie do innych obozów, a częściowo po prostu przez ich uśmiercenie. Pozostały już tylko nieliczne grupy.
Powstanie Warszawskie przerwało ludobójczą działalność całego kompleksu Obozu Koncentracyjnego w Warszawie na pół roku przed wkroczeniem Armii Czerwonej do stolicy. Znaczenie historyczne Powstania Warszawskiego dla warszawskiego Obozu Koncentracyjnego powinno być mierzone nie tyle liczbą faktycznie wyzwolonych więźniów, lecz głównie tym, że wobec zbliżającego się powstania Niemcy zmuszeni byli w ogóle obóz zlikwidować, co udaremniło im wykonanie planu Pabsta.
Z tego punktu widzenia Powstanie Warszawskie było polskim aktem zorganizowanej zbiorowej obrony i samoobrony koniecznej przed ostateczną zagładą miasta, co nobilituje go nie tylko dla historii, ale także współcześnie.

Krematoria i spalarnie zwłok
na terenia lagru w byłym Getcie
Były to: krematorium przy ul. Gęsiej 26, o pojemności na około 200 zwłok, krematorium zaadaptowane w pomieszczeniach pożydowskiej fabryki przy ul. Smoczej i krematorium z jednopaleniskowym piecem wewnątrz gmachu dawnego więzienia wojskowego.
Spalarnie zwłok na otwartym powietrzu były to stosy układane z drzewa i polewane benzyną, na które wrzucano zwłoki i palono je. Stałe spalarnie zwłok znajdowały się w miejscach stałych rozstrzeliwań w podworcach posesji: Nowolipki 25-31 oraz na dawnym boisku sportowym „Skry” przy ul. Okopowej naprzeciwko obozu. Według zeznania dowódcy SS i policji, cytowanego już, w Warszawie tracono przeciętnie po 400 ludzi na dobę. Wymienione wyżej spalarnie i krematoria, w tym jedno o pojemności na 200 zwłok okazały się niewystarczające i w 1944 r. zbudowano dodatkowe dwa duże krematoria, w tym jedno elektryczne. Prochów było za dużo, aby można było je zakopać w jednym miejscu i ukryć. Rozsiewano więc je na gruntach miejskich i nad Wisłą, aby nie pozostawić śladu. Urzeczywistniano zbrodnię doskonałą.
Komisja międzyresortowa, przeprowadzająca po wojnie ekshumacje porównała zastany stan KL Warschau do rzeczywistości w Treblince, a ilość ofiar jako przekraczającą straty z Powstania Warszawskiego, które wynosiły ponad 150 tysięcy.

Straty biologiczne w kompleksie KL Warschau
Z całokształtu przedstawionej dokumentacji wynika, że skoro tracono po 400 osób na dobę, to w ciągu prawie dwóch lat działania komór gazowych zamordowano w kompleksie KL Warschau, łącznie z ofiarami rozstrzelanymi, nie mniej jak 200 tysięcy mieszkańców Warszawy. Daje to odpowiedź na pytanie, gdzie podziało się, gdzie zostało straconych 200 tys. mieszkańców Warszawy, których nie mogły się doliczyć powojenne spisy ludzi.
Globalne straty w kompleksie KL Warschau w liczbie około 200 tysięcy potwierdzają też pośrednio przed chwilą przytoczone wyniki ekshumacji na terenie obozowym, na podstawie których określono je jako większą od strat Powstania Warszawskiego, którego straty wynosiły ponad 150 tysięcy. Oprócz Polaków, 200 tys. mieszkańców Warszawy, w KL Warschau śmierć poniosło kilka tysięcy więźniów obcokrajowców: Żydów, Greków, Cyganów, Białorusinów, Węgrów oraz 150 oficerów włoskich. Oficerowie włoscy rozstrzelani zostali 15.12.1943 r. za odmowę dalszego współdziałania z Niemcami na froncie wschodnim po przewrocie antyfaszystowskim we Włoszech i wypowiedzeniu wojny Niemcom przez marszałka Pietra Badoglia.
Holokaust Warszawy
Warszawa w latach 1939-1944 spośród 1 310 000 mieszkańców straciła ich 800 tysięcy, tj. 500 tysięcy Polaków i 300 tysięcy Żydów. Głównymi sprawcami Holokaustu Warszawy były:
- zagłada warszawskiego Getta - 300 tysięcy Żydów,
- ludobójstwo KL Warschau - 200 tysięcy Polaków,
- ludobójstwo w Powstaniu Warszawskim - ponad 150 tysięcy Polaków.
Pomiędzy główną likwidacją Getta w 1942 r. a ludobójstwem w Powstaniu Warszawskim w 1944 r. nie było „próżni” wolnej od zbrodni. Wszystkie drogi zbrodni, drogi do masowych mordów wiodły wówczas do KL Warschau.
W latach 1942-1944 KL Warschau był ośrodkiem eksterminacji Stolicy. Począwszy od łapanek i obław na mieście, poprzez „transporty niewiadome”, egzekucje uliczne, rozstrzeliwania obozowe, zabijanie w komorach gazowych, spalanie zwłok w krematoriach, a kończąc na zacieraniu śladów tych zbrodni poprzez rozsiewanie prochów ofiar na gruntach miejskich, to były systemowe działania KL Warschau jako ośrodka zorganizowanej eksterminacji Warszawy.

Miejsce KL Warschau w historii okupowanej Warszawy
Działał przez 2 lata, to jest przez ponad trzecią część okupacji stolicy. Wśród globalnych strat 800 tys. mieszkańców Warszawy 200 tys. z nich, tj. 1/4 zamordowana została właśnie w KL Warschau. Wykazuje to, że KL Warschau obok warszawskiego Getta i Powstania Warszawskiego był trzecim o podobnym ciężarze zbrodni sprawcą Holokaustu Warszawy.
Według planów hitlerowskich nazistów Warszawa miała na zawsze zniknąć z mapy Europy. Warszawa - Kartagina XX wieku holokaust przetrwała. [Oklaski zebranych]
Warszawa holokaust ze strony faszystowskiego systemu totalitarnego przetrwała. A niemal już nazajutrz po wojnie w obiektach KL Warschau zorganizowany został jakby polski obóz pracy, wykorzystywany przez NKWD do izolacji i eksterminacji polskich patriotów głownie ze środowisk Armii Krajowej i polskiej inteligencji sprzeciwiających się sowietyzacji Polski. Z tego powodu KL Warschau przez ponad pół wieku pozostał nieznaną białą plamą. Sytuację taką odmienił dopiero Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, który w zapadłej 27.07.2001 r. Uchwale oddał hołd Ofiarom KL Warschau. Zaapelował o wzniesienie im pomnika, pod budowę którego Ojciec Św. Jan Paweł II poświecił już kamień węgielny. Wysoka Izba podjęła uchwałę przez aklamację przez wszystkie Kluby parlamentarne, od prawicy, przez centrum, do lewicy w pełnej jedności. Znaczenie uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w tej sprawie nie da się przecenić. Złamany został klincz wokół KL Warschau. Teraz już nikt nie będzie mógł powiedzieć, że KL Warschau nie było, że była tylko Gęsiówka i nikt nie będzie zadawał pytań, gdzie zostało straconych 200 tysięcy mieszkańców Warszawy.
Mieszkańcy Warszawy ginęli w KL Warschau nie ze względu na taką czy inną orientację polityczną. Ginęli jako mieszkańcy miasta skazanego na zagładę. Ginęli, bo ginęła ich stolica. Ginęła nasza Stolica.
Pomimo jednomyślnego stanowiska Parlamentu i historycznej uchwały zapadłej prawie rok temu, w miejscu KL Warschau do dziś nie zamieszczono nawet tablicy informacyjnej.
W tym samym czasie środowiska niemieckie wystąpiły do władz polskich o wybudowanie we Wrocławiu dużego muzeum, w którym byłoby upamiętnione przesiedlenie Niemców z Polski. IPN tymi propozycjami zainteresował się. Postępowanie IPN-u w sprawie KL Warschau, jak opisano to w książce, zmusza do postawienia pytania o istotę IPN:

Instytut Pamięci Narodowej, czy Niepamięci Narodowej?
Poeta Powstania Warszawskiego Krzysztof Kamil Baczyński w wierszu, jakby dla tej sprawy, napisał:...„czy choćby z litości postawią Im na mogile krzyż”?... Nie postawili. Żeby postawić krzyż na mogile, najpierw musiałaby być mogiła. Mogiły nie ma.
Bezimienne postacie, bezimienni warszawiacy, chwytani w łapankach na ulicach, wiezieni do komór gazowych - bezimiennie tam ginęli. Następnie zwłoki ich palono w krematoriach, a prochy rozsiewano na gruntach miejskich. Przygarnęła ich wierna rzeka. Gdyby żył Żeromski, pewnie napisałby „Wiatr od Wisły”, tak jak napisał „Wiatr od morza”. Może tylko on mógłby oddać cały dramat, który tam się zdarzył. Pracując, badając sprawę, codziennie stykałam się z żywymi ludźmi, którzy tę tragedię widzieli. Chciałam powiedzieć, że razem z nimi odbywałam przechadzki nie między dobrem i złem, ale między piekłem i złem, między złem i złem. Wisi w tej sprawie coś jak ciężka zawiesina, przez którą nie może przedostać się prawda, a ból nie może jej znieść, wciąż trwa.
Miłośnicy Warszawy! Przybyliście tu z różnych stron Polski. Jesteście kontynuatorami wielkich tradycji patriotycznych. Wasze pokolenie kontynuuje patriotyzm waszych dziadów, tych spod Góry Św. Anny, od żołnierzy z Westerplatte, od tych co na Rosie i od Orląt Lwowskich oraz tych ostatnich z Powstania Warszawskiego. Do Was zwracam się: nie zapomnijcie o bezimiennych mieszkańcach Warszawy - wczorajszych patriotach.
Inny poeta, Antoni Słonimski też jakby na dziś napisał wiersz o wymownym tytule: „Mogiła nieznanego mieszkańca Warszawy”. Wierzę, że miłośnicy Warszawy, zgromadzeni ze wszystkich zakątków Polski, doprowadzą do tego że stanie „Mogiła nieznanego mieszkańca Warszawy”. Instytut Pamięci Narodowej, jego stanowisko, nas nie wspomoże. Decydujące dla tej sprawy jak i dla wszystkich innych z nią związanych jest stanowisko Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, który w swojej uchwale zaapelował o wzniesienie pomnika dla ofiar KL Warschau. Wiąże nas więc ta uchwała. W uzasadnieniu do tej uchwały Sejm mówił, że pomnik który powstanie, ma być przestrogą, proszę zwrócić uwagę, dla kogo: dla nas! Tragedia, jaka się stała w Warszawie, zawarta w syntezie tego pomnika ma powodować, abyśmy nie działali przeciwko samym sobie tak, jak się dzieje, kiedy taki pomnik nie powstaje, kiedy lekceważymy 200 tysięcy naszych Rodaków. Synteza zawarta w tym pomniku ma dawać nam mądrość i siłę, jednoczyć nas dziś i jutro wokół nieprzemijających wartości Polski.

Rozległy się bardzo długie brawa. Wśród tych braw Bohdan Poręba zaintonował barytonem „Warszawiankę”, z refrenem „Hej, kto Polak! - Na bagnety!” i brawa przeszły w śpiew.

Prof. Edward Prus: - Był to piękny akcent na zakończenie streszczenia książki pani Marii Trzcińskiej. Proszę Państwa, wysłuchanie streszczenia nikogo nie zwalnia od przeczytania książki. Książkę należy przeczytać, i to od deski do deski. Proszę Państwa, swoją recenzję zakończyłem takimi słowami: - ”Należy wierzyć, że także to omawiane, prekursorskie dzieło pomoże Komitetowi Upamiętnienia Ofiar Zagłady KL Warschau wybudować pomnik (zgodnie z życzeniem Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej) ku czci ofiar zbrodni ludobójstwa hitlerowskiego i sowieckiego, pod który kamień węgielny poświęcił już Ojciec Święty Jan Paweł II”.
Proszę Państwa, chcemy teraz prosić pana Bohdana Porębę, aby nam przypomniał uchwałę sejmową i odpowiednio ją skomentował.
Bohdan Poręba: - Chcę powiedzieć, że mój spontaniczny odruch z „Warszawianką” był i logiczną i emocjonalną puentą tego wspaniałego wystąpienia człowieka, któremu Polska zawdzięczać będzie zdobycie ogromnej broni, broni w jej obronie, w obronie jej godności, honoru i obronie jej historii. Dlatego mój pokłon chcę złożyć. [brawa].
„Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 27 lipca 2001 r.
w sprawie upamiętnienia ofiar Konzentrationslager Warschau
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 57. rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności obozu koncentracyjnego KL Warschau pragnie oddać hołd tysiącom mieszkańców Warszawy, którzy w wyniku okupacyjnych działań Niemiec hitlerowskich ponieśli męczeńską śmierć.
Warszawa, stolica Polski, miała zniknąć z mapy Europy a w jej miejsce zamierzano utworzyć „Nowe niemieckie miasto Warschau”.
Upamiętniając ten wielki dramat Narodu Polskiego, ku przestrodze i pamięci przyszłych pokoleń, w przekonaniu, że będą czerpały z tego tragicznego doświadczenia przeszłości mądrość i siłę, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się z apelem o:
- wzniesienie pomnika dla uczczenia tysięcy Polaków mieszkańców Warszawy, zamordowanych razem z nimi obywateli innych narodowości: Żydów, Greków, Cyganów, Białorusinów oraz oficerów włoskich,
-inkorporowanie do wybudowanego pomnika ku czci ofiar KL Warschau kamienia węgielnego, który został poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II.”
Proszę Państwa!. Ja nie będę komentował tego, co przeczytałem. Myślę, że komentarz znajdzie się w uchwale, którą będziemy próbowali dzisiaj podjąć. A jeżeli wolno, to zamawiam sobie króciutki głos na później.
Poseł Tomasz Wójcik: - Uzasadnienie do uchwały Sejmu;
„ Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest rzeczą zdumiewającą, że przeszło 55 lat po zakończeniu II wojny światowej w podręcznikach historii nie ma śladu o wielkiej hekatombie mieszkańców Warszawy, o ofierze, jaką ponieśli, o blisko 200 tys. zabitych, zamordowanych warszawiaków w KL Warschau.
Panie Marszałku! Jesteśmy oto właśnie w dniu rocznicy likwidacji obozu koncentracyjnego w Warszawie, obozu, którego historia nie jest znana Polakom, obozu, którego istnienie w jakiś przedziwny sposób nie przedostało się do świadomości publicznej i o którym nie mówi się w podręcznikach historii młodych Polaków.
Obóz koncentracyjny KL Warschau powstał w roku 1942 i był czynny przez dwa lata, aż do dnia wybuchu powstania warszawskiego. Władze hitlerowskie, obawiając się odbicia obozu koncentracyjnego, ewakuowały więźniów i w ten sposób zakończony został pewien etap zbrodniczej działalności tego obozu.
Obóz ten był umieszczony w trzech miejscach Warszawy: na Kole koło fortu Bema, wokół Dworca Zachodniego oraz na terenie getta (tzw. Gęsiówka). Jest pewne usprawiedliwienie faktu, że obóz ten nie był tak bardzo wyraźnie postrzegany. Był to bowiem obóz, w którym Niemcy nie prowadzili ewidencji, nie było tam pasiaków, był to obóz, w którym ludzie byli zatrzymywani, zagazowywani bądź rozstrzeliwani, a następnie masowo paleni. Liczba ofiar była tak wielka, że nie wystarczały przygotowane krematoria i zwłoki palono na stosach specjalnie przygotowywanych na wolnym powietrzu.
Obóz ten powstał w ramach planu zagłady miasta Warszawy. Była wyraźna decyzja Himmlera o zredukowaniu liczby ludności i utworzeniu nowego miasta Warschau, miasta niemieckiego. Nie miało tu być miejsca dla Polaków, dla obywateli Rzeczypospolitej,
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzień dzisiejszy, który jest rocznicą zamknięcia tego obozu, nie jest dniem wykładu historycznego. Jest to dzień, w którym powinniśmy pozostawić trwały ślad tego, że pamięć narodu jest pełna i dotyczy wszystkich faktów, tych tragicznych w szczególności. Ten dzień ma być przestrogą dla tych, którym często jeszcze w głowie konflikty, wojny i zbrojne rozwiązania; przestrogą dla tych, którzy nie widzą problemu w łamaniu praw człowieka, w poniżaniu człowieka przez człowieka.
Śledztwo w sprawie obozu KL Warschau było prowadzone w roku 1945 i w roku 1946. Zostało zamknięte z dość oczywistego powodu - tereny tego obozu były wykorzystywane przez NKWD do likwidacji i więzienia polskich patriotów, zwłaszcza z Armii Krajowej. W roku 1973 śledztwo zostało wznowione z powodu zwrócenia się w tej sprawie prokuratury niemieckiej, w Niemczech bowiem było prowadzone śledztwo w sprawie KL Warschau. I, dziwne, już w 1976 r. śledztwo to zostało ponownie zamknięte, wstrzymane. W 1982 r., prowadząc sprawę dotyczącą rozstrzeliwań ulicznych, pani sędzia Maria Trzcińska natrafiła na ślad KL Warschau. Prowadziła następnie śledztwo w tej sprawie z uporem, aż do roku 1996, kiedy zamknięto to postępowanie. Zebrano ponad 40 tomów akt. Jest bardzo obfita dokumentacja.
Niestety, z tego. co mi wiadomo, wynika, że jeszcze nie wszystkie dokumenty, nie wszystkie zeznania są w posiadaniu Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że dzisiejsza uchwała, którą, mam nadzieję, Wysoki Sejm przyjmie, powinna być również inspiracją dla Instytutu Pamięci Narodowej, aby tę kwestię zbadać do końca, przesłuchać wszystkich świadków, zebrać pełną dokumentację i przedstawić historii trwały ślad tej straszliwej ofiary, jaką ponieśli mieszkańcy Warszawy.
Dlatego też, Panie Marszałku, Wysoka Izbo, pozwolę sobie odczytać treść proponowanej uchwały.
Panie Marszałku! Wydaje mi się, że jest to miejsce, w którym należy podziękować pani sędzi Marii Trzcińskiej za ogromną wytrwałość w budowaniu prawdziwego obrazu naszej historii, jak również wszystkim posłom, którzy włączyli się w przygotowanie tej uchwały, a także panu marszałkowi Stanisławowi Zającowi, który te prace koordynował. Dziękuję bardzo.” [oklaski]

Organizator: - Obecnie przystępujemy do pytań do prelegentki, pani sędzi Marii Trzcińskiej i ewentualnie do profesora Prusa. Pytania prosimy formułować na kartkach, które dostarczą Państwu nasze służby porządkowe. W dalszej części będzie interdyscyplinarna dyskusja, a na końcu ewentualne nasze spostrzeżenia i jakieś uchwały.
Inny z organizatorów: - Proszę Państwa! Książka nie wyszłaby, gdyby nie Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, które tę książkę wydało. Prosiłabym przedstawiciela wydawnictwa, pana Bogumiła Wawera, o kilka słów o swoim wydawnictwie w trakcie, gdy Państwo będziecie formułowali pytania do naszych prelegentów. W trakcie spotkania proponujemy też kwestę na rzecz Radia „Jutrzenka”. Jest ono w trudnym położeniu finansowym i jest utrzymywane tylko z emerytury pana dr. Cieleckiego, a funkcjonuje nieprzerwanie od pierwszego dnia stanu wojennego. Kwesta jest na pokrycie kosztów kupna telefaksu, który został uszkodzony. I to jest nasza gorąca prośba. Serdecznie Państwu dziękujemy.
Bogumił Wawer, Polskie Towarzystwo Encyklopedyczne: - Z ogromną satysfakcją przyjęliśmy taką propozycję od pana dra Andrzeja Leszka Szcześniaka, by wydać tę książkę pani sędzi Marii Trzcińskiej. Jest to niebywała rzecz. Nie każde wydawnictwo, a na pewno żadne warszawskie, gdyż siedziba naszego wydawnictwa jest właśnie w Radomiu, może poszczycić się czymś takim. Po tylu latach milczenia przyczyniamy się w niewielkim stopniu do tego, że odkłamujemy historię. Książka ta wchodzi w nurt formuły naszego wydawnictwa, jest jak gdyby uzupełnieniem Białych Plam. Jest jak gdyby ukonkretnieniem tego, co pan doktor napisał w książce: „Plan zagłady Słowian. Generalplan Ost”. Tutaj mamy egzemplifikację planu zagłady stolicy wielkiego państwa, wielkiego narodu. Dlatego cieszę się bardzo, że mogliśmy uczestniczyć w tym wszystkim. Myślę, że Pani Sędzia nie będzie miała za złe, jak ujawnię, że były tak potężne naciski wiadomych grup, aby ta książka w ogóle się nie ukazała, aby autorka tej książki po prostu fizycznie nie mogła jej napisać. Jeszcze jedna refleksja. Kiedy przeglądałem materiały do publikacji tej książki, uderzyło mnie jedno stwierdzenie, któregoś z notabli hitlerowskich, że Warszawa w czasie wojny stwarzała Niemcom 4/5 trudności, z którymi musieli walczyć. Dziękuję Państwu za wysłuchanie. Musimy teraz uczyć się z tego, co nam tak drogie jest. [brawa]
Organizator: - Dziękujemy Panu Bogumiłowi. Chcę dodać, że o dzisiejszym spotkaniu była zawiadomiona Kancelaria Sejmu i Kancelaria Senatu. Zawieźliśmy zaproszenia. Widzę na sali jest pani poseł Zofia Krasicka-Domka, którą serdecznie witamy. Teraz przejdziemy do pytań, których sporo wpłynęło na kartkach do Pani Sędzi Marii Trzcińskiej.
- Kto był zainteresowany po wojnie w sprawie ukrycia istnienia KL Warschau i dlaczego?
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa! Jest to fundamentalne pytanie. Na to pytanie dosyć obszernie daję odpowiedź w książce. Więc zasygnalizuję tylko, że po wojnie, niemal nazajutrz stworzono w obiektach KL Warschau powojenny obóz pracy, jakby polski, w którym więziono, poddawano izolacji i eksterminacji przedstawicieli środowisk opozycyjnych, głownie żołnierzy AK i inteligencji sprzeciwiających się sowietyzacji Polski. Jest to temat rzeka. Stalin 14.07.1944 r. wydał rozkaz do dowódców Frontu Białoruskiego i Ukraińskiego, że w wypadku napotkania żołnierzy AK, którzy uważają się za podległych polskiemu rządowi emigracyjnemu, należy ich izolować i zamykać w specjalnych punktach. Tym specjalnym punktem w Warszawie był właśnie obóz pracy. Proszę zwrócić uwagę, ten rozkaz jest jeszcze przed Powstaniem Warszawskim. A potem data 17.01.1945 - dopiero front niemiecki opuścił [Warszawę] weszli, jak wierzyliśmy, przyjaciele, prawda? I już w maju 1945 r. zaczyna się nowy obóz. Co gorsza, ten nowy obóz budowany jest rękami zatrzymanych Niemców. Władze jakby polskie budują rękami Niemców, którzy trzymali Polaków w obozie, nowy obóz dla Polaków! Wobec tego co zrobiono? Żeby warszawiacy byli spokojni, że to nie jest obóz dla Polaków, zamykanych Polaków przebierano w niemieckie mundury, żeby byli darzeni nienawiścią jak Niemcy. W ten sposób mieli zapewniony spokój przed reakcją: - jak to, dopiero jeden obóz skończony i teraz w drugim zamykacie Polaków?!.
I Państwa drugie pytanie:
Chyba jednak na tym poprzestaniemy, bo to jest za duży temat. Z kolei padła piękna propozycja stworzenia strony internetowej. Podpisała się pani Jadwiga Wojciechowska. Bardzo dziękuję. Propozycje będziemy rozważać po spotkaniu, na spokojnie.
- Czy została podjęta inicjatywa budowy Pomnika Ofiar KL Warschau?
Sędzia Maria Trzcińska: - Otóż proszę Państwa! Sejm zrobił historyczną uchwałę, którą, oczekujemy, władze miasta wykonają. O ile wiem, był zaproszony, bo ja bardzo dążyłam do tego, Starosta Warszawski. Być może jest na sali. Jeżeli tak, niech nam przedstawi się, a przywitamy go brawami. Toczą się rozmowy we władzach miasta właśnie na temat realizacji uchwały Sejmu dotyczącej budowy pomnika. Jest w trakcie już opracowywania projekt tego pomnika. Muszę Państwa powiadomić, że nawiązuje on do tradycji polskich kolumn zygmuntowskich. Pięć lagrów było - ma być pięć kolumn. Lagry były połączone wewnętrzną obwodnicą kolejową. Są szyny z czasów okupacji - będą umieszczone między kolumnami, a całość otoczy mur w kształcie mapy Warszawy z czasów istnienia obozu - taką mapę Warszawy właśnie mam.
- Czy będą kasety z odczytem pani sędzi Marii Trzcińskiej?
Organizator: - Nasz kolega takie kasety przygotuje i będą one do nabycia w cenie tylko kosztów własnych w Stowarzyszeniu Patriotycznym Wola-Bemowo, ul. Żytnia 83 m. 1, dyżury poniedziałki, środy, piątki w godzinach 1500 - 1600.
Bohdan Poręba: - Będą również do nabycia kasety video, które tu są nagrywane.
Organizator: - Dziękujemy za tę informacje naszego kolegi. Chciałam jedynie zaznaczyć, że wspomniane przeze mnie wcześniej kasety magnetofonowe będą w cenie kosztów własnych.
Inny organizator: - Jeśli chodzi o stronę internetową, przeprowadziliśmy rozmowę z wydawnictwem, lecz na razie nie mamy ostatecznej decyzji skorzystania z naszej strony, to jest umieszczenia przedsięwzięcia KL Warschau na stronie Stowarzyszenia Patriotycznego Wola-Bemowo. Możemy też umieścić link odsyłający do innej strony. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, na stronę internetową wniesiemy całą książkę po to, by mógł ją cały świat obejrzeć. gdyż na naszą stronę wchodzą czytelnicy z dalekich krajów. Tę stronę oraz naszą pocztę elektroniczną dajemy od zaraz jako logistyka dla tego przedsięwzięcia. Abyśmy się próżno nie rozeszli, dla stworzenia ram organizacyjnych Stowarzyszenie udzieli wszelkiej pomocy, choćby w tym lokalu naszym. Zastanowimy się, co dalej. Niektóre decyzje mogą dzisiaj zapaść, a inne później. Ważne jest, abyśmy się zebrali razem, bo trzeba się spodziewać najrozmaitszych przeszkód. Ale nie damy się. Chociaż uważają Polaków już za pokonanych, dopóki my się za takich nie uznamy, to nimi nie jesteśmy [brawa].
- Proszę o wyjaśnienie, dlaczego Władysław Bartoszewski z taką zaciekłością neguje publicznie prawdę o istnieniu KL Warschau?
Prof. Edward Prus: - Dobrze jest tu powiedziane, bez tytułu, ponieważ Władysław Bartoszewski nie jest i nigdy nie był profesorem. Od tego trzeba zacząć. Natomiast dlaczego z taką zaciekłością atakuje prawdę? Widocznie nie lubi prawdy. A po trzecie, proszę Państwa, proszę zważyć, jacy ludzie kierowali po wojnie tymże obozem. A pan Bartoszewski z tą nacją jest bardzo zaprzyjaźniony. W związku z tym bardzo zależy mu na tym, aby prawda nie wyszła na jaw. Mówię to publicznie i można to panu Bartoszewskiemu powtórzyć [brawa].
Organizator: - Było też pytanie o adres naszej strony internetowej Jest on: spwb.tg.com.pl i adres poczty elektronicznej:
wolab@tg.com.pl. Podajemy informacje uzupełniające, do kogo były wysłane zaproszenia: do władz Warszawy, do Sejmu, Senatu, prasy, radia, Starosty Powiatu Warszawskiego, prezydenta miasta Warszawy, przewodniczącego Rady Warszawy, Związku Literatów Polskich, komendanta harcerstwa..
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa! Chcę Wam bardzo, bardzo podziękować za pytania, za ich ilość. Jeżeli to tylko będzie możliwe, te wszystkie pytanie zamieszczę w jakimś aneksie [brawa],bo one mogą pomóc w pogłębieniu problematyki.
- Czy nie należałoby przetłumaczyć tę bardzo ważną książkę na języki obce, przynajmniej na angielski i rozprowadzić ją w świecie [brawa].
Sędzia Maria Trzcińska: - Dziękuję panu za to pytanie. Ja myślę, że to nie jest pytanie. To jest wniosek, nad którym trzeba się zastanowić, aby doprowadzić go do zrealizowania. Mogę tylko jeszcze powiedzieć, że organizatorzy zadbali, ażeby książka dotarła do rąk przewodniczącego Polonii amerykańskiej, pana Moskala [brawa].
- Dlaczego wyżej wymienione tematy nie były i nie są tematem lekcji historii w szkołach i uczelniach? Czy jest za dużo patriotyzmu i prawdy o Polsce?
Sędzia Maria Trzcińska: - W związku z pytaniem, pójdziemy z delegacją do Ministerstwa Edukacji Narodowej z tą książką i wnioskiem o wprowadzenie do lekcji, do podręczników historii [brawa]
- Co dotychczas wiadomo o KL Warschau z dokumentów niemieckich?
Sędzia Maria Trzcińska: - Mili Państwo! Ponad połowa dokumentów, które przytaczam i które są w książce, to są właśnie niemieckie i norymberskie. Na czwartym procesie w Norymberdze była mowa o KL Warschau. Wymieniano go obok Oświęcimia i Majdanka, ale wobec niego zbrodnie nie zostały w Norymberdze osądzone, ponieważ Polska nie przeprowadziła śledztwa i nie dostarczyła materiałów. A nie przeprowadziła śledztwa i nie dostarczyła materiałów, bo na tym terenie działał już powojenny obóz pracy i sędziowie nie mogli wchodzić, mieli zabronione, aby prowadzić śledztwo w sprawie KL Warschau. Czy to odpowiada na pytanie? [brawa]
- Czy możemy oczekiwać kontynuacji i poszerzenia tematu?
Sędzia Maria Trzcińska: - I za to pytanie dziękuję. Jeszcze nie wiem w jakiej formie, ale bardzo Państwa zapraszam - prawników, historyków, dziennikarzy abyście wspólnie ze mną lub przy udostępnieniu przez mnie materiałów podjęli poszczególne tematy w dziedzinie KL Warschau i następnego obozu i je opracowali. I w ten sposób powstanie biblioteka dwóch obozów dwóch systemów totalitarnych [brawa].
Głos z sali: - Prosimy dbać o swoje zdrowie!
- Proszę o informację na temat obozu założonego po wkroczeniu Armii Czerwonej. Chodzi o ruch oporu.
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Państwa. Dzisiaj jest wielki dzień! Dzień Miłośników Warszawy. Dzień Warszawy. Dzień KL Warschau. Na następnym spotkaniu przewidujemy i wszystkich Państwa zapraszamy na spotkanie o tematyce wielowarstwowej, gdzie będzie Wołyń, Małopolska, zbrodnie na inteligencji Pomorza oraz wiele innych zagadnień.
- Dlaczego Pani książka nie została wydana przez służby edukacyjne IPN-u? [śmiech na sali]
Sędzia Maria Trzcińska: - Jeżeli Państwo przeczytacie książkę zobaczycie, że ja wymieniam kto i jakie ma winy wobec KL Warschau - właśnie IPN. Więc jak oni mogliby wydać taką książkę? [brawa]
- Co może Pani powiedzieć o zbrodniarzach w Palmirach? Gdzie Polacy byli wywożeni przez Niemców? Na ich zakopanych ciałach sadzono drzewka...
Sędzia Maria Trzcińska: - Proszę Pani, to co Pani mówi, to jest fakt, tam zakopano 1800 osób, mauzoleum jest zrobione. Mordy dokonywane w Palmirach, podobnie jak w ogrodach sejmowych, w Górkach Szwedzkich i w lasach podwarszawskich miały tam miejsce dopóki nie powstał obóz koncentracyjny. Proszę Pani, to była przede wszystkim „Akcja AB”, akcja likwidacji inteligencji polskiej. Zresztą ona się nigdy nie zakończyła w Warszawie, trwała do końca okupacji. Mieli imienne listy ludzi kultury, nauki i właśnie tam ich tracono. Mam zdjęcia stamtąd, mam opracowaną tę sprawę. Ale to znowu za długi temat, aby się tym zająć na dzisiejszej promocji.
- W świetle zbrodni ludobójstwa niemieckiego czy jest logiczne, by traktować poważnie współpracę polsko-niemiecką? Czy obecne przejmowanie ziemi polskiej przez Niemców różni się od wojennych celów Niemiec w II wojnie światowej?
- Sędzia Maria Trzcińska: - Jest to zagadnienie dotyczące przyszłości Polski. Nie na moją odpowiedź. Na następnym spotkaniu, być może, autor tego pytania da nam odpowiedź, mam taką nadzieję.
- Na jakiej podstawie Niemcy wiedzieli o wybuchu Powstania?
- Sędzia Maria Trzcińska: - To było utajnione. To prawda. Ale jak prześledzi się historię meldunków, rozmów w Rządzie Emigracyjnym, w Moskwie na tematy Powstania, i krążenia wywiadów, to przewidywana data wybuchu sprowadza się do różnic trzech dni.
Wnioskujemy o powołanie społecznego komitetu budowy pomnika.
- Sędzia Maria Trzcińska: - Taki komitet jest organizowany, zgłoszono już wniosek do Sądu o jego rejestrację. Szkoda, że nie ma Starosty, który te wszystkie pytania i na pewno zabrałby się do budowy pomnika, może nawet jutro. Komitet jest już zawiązany. Kto tylko zechce się włączyć, zapraszamy. Będzie to wzmocnienie Komitetu. Stowarzyszenie Patriotyczne użycza nam swojego lokalu i możemy bez problemu się spotykać się w tym lokalu.
Organizator: - Adres Państwo znaj[31] [31]ą. Telefon: 632 94 13. Jeśli Państwo chcą, proponujemy wpisanie się na listę chętnych do współpracy. Lista czasowo będzie u nas w Stowarzyszeniu. Obecnie, aby nie rozejść się na próżno, osoby chętne do współpracy zapraszam na zebranie naszego Stowarzyszenia w dniu 16 maja o godz. 1800 w Parafii Św. Stanisława na ul. Bema 73/75, róg Kasprzaka, u księdza Godzisza. Można będzie wstępnie porozmawiać. Jeżeli sala będzie za mała, to jest otwarty jeszcze dziedziniec. Będziemy mogli zdecydować o najbliższych krokach takiej grupy. Jeśli ktoś nie będzie mógł przyjść, a będzie chciał przyjść na następne spotkanie, o terminie poinformujemy. Wpisując się na listę mogą Państwo zaproponować swoją pomoc, np. jako prawnik, archiwista itp.
- Kto i jak utrudniał wydanie tej książki?
Sędzia Maria Trzcińska: - Może pan wydawca powie?
Wydawca Bogumił Wawer: - Proszę Państwa, kwestia utrudnienia. Jeśli ktoś po prostu nastaje na życie autorki bądź nastawał na życie autorki, więc wiadomo w jakim celu. U nas bardzo dużo rzeczy dzieje się i są niewyjaśnione. To są tego typu rzeczy. Tego typu rzeczy! Dlatego, że ta książka ujrzała światło dzienne, to jest naprawdę ogromna determinacja autorki, pani Sędzi. Wielokrotnie była zniechęcana, zastraszana by nie zajmować się dogłębnie tym tematem. Proszę Państwa, to jest od 1982 r., to jest od 20 lat! Proszę sobie wyobrazić taką pracę 20 lat. My nie wiemy, kogo mamy! [długie brawa]
Głos z sali: - Sublokatorzy, którzy nami rządzą, do tej pory ile pomników mają, a co nam dają? [brawa]
Poseł Zofia Krasicka-Domka: - Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej III kadencji podjęta 27 lipca 2001 r. jednoznacznie określiła się wobec KL Warschau. Byłam jednym z posłów, którzy pod cytowaną uchwałą się podpisali.
KL Warschau to miejsce holokaustu około 200 tysięcy mieszkańców Warszawy. Nie może zniknąć z pamięci. Ojciec Św. Jan Paweł II powiedział znamienne słowa: - ”Naród, który traci pamięć, jest narodem bez przyszłości!” [brawa] O Polakach, którzy stali się ofiarami okupanta niemieckiego nie wolno nam zapomnieć i Pomnik Pamięci Ofiar KL Warschau musi powstać. Pani sędzia Maria Trzcińska wniosła niezwykle wielki wkład osobisty, z zagrożeniem życia dla zebrania dokumentacji o straszliwej hekatombie patriotów polskich w KL Warschau. W pierwszym dniu 21 posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, czyli w najbliższą środę obiecuję, że zwrócę się do Wysokiej Izby upominając się o realizację tego pomnika [brawa]. Chciałabym przeprosić za swoje spóźnienie. Mieszkam na Podhalu i dziś musiałam być w tamtym rejonie [brawa]. Chociaż nie byłam od początku, niemniej nim żyję. Przeczytam książkę, a poza tym już bardzo dużo wiem o całej sprawie od pana dr Andrzeja Szcześniaka, który miał być dzisiaj tutaj, ale jest ciężko chory.
Na zakończenie pozwolę sobie od siebie złożyć poselską laudację dla Pani Sędzi Marii Trzcińskiej. Proszę przyjąć wyrazy uznania i serdeczne podziękowania za podjęcie ogromnego wysiłku i odwagę zbierania materiałów, opracowywania dokumentacji, jaką jest promowana dziś książka pt. „Obóz zagłady w centrum Warszawy, KL Warschau”. Mam nadzieję, że materiały te zmobilizują Instytut Pamięci Narodowej do intensywnych prac wyjaśniających odkryty tutaj nowy rozdział w historii męczeństwa Polaków. Życzę Pani Sędzi wiele sił i wytrwałości do dalszych działań. Serdecznie dziękuję! [brawa]
Jeśli Państwo pozwolą, to złożę również podziękowanie redaktorowi Bogumiłowi Wawrowi. Szanowny Panie Redaktorze! Proszę przyjąć wyrazy uznania i podziękowania za ogromne zaangażowanie się w wydawnictwo książek tzw. niepoprawnych politycznie. Wyrażam wdzięczność za popieranie autorów, którzy służą w prawdzie i odkłamują historię Polski. Życzę także dużo sił, zdrowia i wytrwałości w dalszej pracy.
Mam przygotowane podziękowanie również dla pana dra Andrzeja Szcześniaka, ale wręczę w innym czasie.
Na moje ręce wpłynęło jedno pytanie: - czy będę zabiegać o realizację uchwały Sejmu z 2001 r. w sprawie KL Warschau? - Jak już poinformowałam, od pierwszego dnia posiedzenia Sejmu w tym tygodniu zacznę w tej kwestii zabierać głos. Dziękuję bardzo! [brawa]
Prof. Edward Prus: - Proszę Państwa! Nie możemy rozejść się z niczym. Musimy stworzyć jakieś dokumenty. Taki dokument musi wpłynąć na ręce naszych władz. I taki dokument już się narodził. Prosimy pana Bohdana Porębę o jego odczytanie.
Bohdan Poręba: - Zanim odczytam tekst proponowanej naszej wspólnej uchwały, to pozwolę sobie powiedzieć kilka słów, na które wcześniej zarezerwowałem sobie tę chwilę. Pani sędzia Maria Trzcińska objawiła się tu także jako wielki miłośnik poezji. Przypominam sobie bardzo piękny wiersz Ernesta Brylla z jego poematu scenicznego „Rzecz Listopadowa”. Tekstu dokładnie nie pamiętam, aby recytować. Pisze tam o pięknych warszawiankach, które fruwają po trotuarach w swoich powiewnych sukienkach, wystukując rytm swoimi obcasikami i nie pamiętają, ile krwi i popiołu jest pod tymi trotuarami. Myślę, że dzięki książce pani sędzi może sobie przypomną. Proszę Państwa! Muszę powiedzieć, że mój polityczny temperament lekko się wzdrygnął, kiedy przed tym zebraniem ustaliliśmy epitafijny charakter tego spotkania. Pani sędzia prosiła, aby zachować powagę związaną z tym grobem, o którym mówimy. Lecz po przeczytaniu książki i wysłuchaniu dzisiaj pani sędzi myślę, że to ona miała wielką rację, nie ja. Nawet nie liczę, jak bardzo! Myślę po prostu, że wszelkie polemiki, z opluwaniem Polski i polskiej historii, których jesteśmy świadkami, bledną wobec tej sprawy i tego faktu. Ten fakt nie wymaga żadnych komentarzy.
Muszę przekazać, że duchem z nami jest i prosiła bardzo, aby o tym powiadomić, osoba, która nie szczędzi sił i trudu, a jest to osoba 81-letnia, w obronie Polski i polskości. Myślę o polskiej Żydówce, która się nazywa Dora Kacnelson. Prosiła, aby złożyć największy hołd Pani Sędzi [brawa] i powiedzieć, że ponieważ jest w tej chwili w Krakowie i oczekuje na przyjazd do Radia „Maryja”, po prostu nie mogła tutaj przybyć i swój dar tutaj przekazać. Jest to osoba dobrze znana. To duża lekcja polskości, człowieka z polskich kresów.
I jeszcze jedno. Tak się składa, że dzisiaj akurat miało nie być o polityce. Tylko że ktoś mądry powiedział, że teraz nawet oddychanie i samo życie jest polityką. [brawa] I właśnie dzisiaj przeczytałem w prasie wypowiedź prezydenta Niemiec, pana Raue, tego samego, który wobec obchodów Św. Wojciecha, powiedział, że Europa musi szukać zupełnie innych inspiracji niż w chrześcijaństwie, który dzisiaj się wyraził, że stosunki z Polakami muszą polegać na zasadzie wzajemności, uznania, że takie same cierpienia były udziałem Polaków jak i Niemców [podniósł się szum na sali]
Czytam proponowaną uchwałę, którą przyjmiemy tutaj zgromadzeni w liczbie około 350 osób:
My, zebrani w dniu 6 maja 2002 r. w sali Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie na spotkaniu zorganizowanym przez Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne i Stowarzyszenie Patriotyczne „Wola-Bemowo” promującym książkę pani sędzi Marii Trzcińskiej pt. „Obóz zagłady w centrum Warszawy KL Warschau”, książkę o trudnej do przecenienia randze historycznej, wzywamy władze Stolicy do niezwłocznego przystąpienia do realizacji uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej dla uczczenia 200 tysięcy ofiar tego obozu. Uchwała ta została podjęta w 57-ą rocznicę zakończenia zbrodniczej działalności KL Warschau. Z całą mocą żądamy zerwania pieczęci milczenia w centrum Polski i Europy i doprowadzenia do świadomości wszystkich Polaków i do całego świata o podjętej w 1942 r. ludobójczej decyzji Himmlera o zlikwidowaniu Warszawy jako stolicy Polski i fizycznej eksterminacji jej ludności do 500 tysięcy. Plan ten był z całą iście niemiecką precyzją realizowany w latach 1942-1944. Jednocześnie upoważniamy organizatorów zebrania do powołania lub rozbudowy społecznego komitetu budowy pomnika dla upamiętnienia ofiar KL Warschau.
Dziękuję. [brawa]
Prof. Edward Prus: - Te oklaski świadczą o tym, że jednogłośnie, jednomyślnie tę uchwałę przyjęliście. [brawa] Jednak jest to uchwała tak ważna, że trzeba ją przegłosować. [Odzywają się głosy, że powinny być poprawki] Kto jest za przyjęciem uchwały? Dziękuję. Kto jest przeciw? Jest jeden głos przeciw. Kto się wstrzymał? Jeden głos się wstrzymał.
Głos przeciw: - Szanowni Państwo! Jestem przeciw, ale nie dlatego, że często zdarza mi się być przeciw i taką mam konstrukcję psychiczną. Proszę się nie śmiać. Moje wystąpienie nie ma na celu żartowania. Sprawa jest tak niezwykle poważna i dotycząca tak tragicznych spraw Narodu, że w tym momencie śmiech jest bardzo nie na miejscu. Głosuję przeciw nie dlatego że jestem przeciw tej uchwale. Gorąco ją popieram, tylko mój głos sprzeciwu polega na tym, że uważam ją za niepełną. Bo dla nas wszystkich tu zebranych i dla większości Polaków treść tej uchwały jest zrozumiała i każdy, kto czuje się Polakiem będzie chciał ją poprzeć. Ale uważam, że dla ludzi którzy nie znają spraw polskich, ta uchwała jest niepełna. Brakuje wyjaśnienia, dlaczego taką uchwałę podejmuje się w 2002 r. I proszę chociaż o jedno zdanie odnośnie tego, co wydarzyło się po 1944 r., kiedy to ten obóz dalej istniał [brawa]. Jest to podstawowe wyjaśnienie całego problemu. My zakładamy, że nasza uchwała wszystko wyjaśnia. Ona nic nie wyjaśnia, ona zaciemnia, bez wyjaśnienia konsekwencji tego, co się stało po 1944 r. Chodzi o to, że nie może to być wykład historyczny, ale ja podtrzymam swój głos sprzeciwu, dopóki nie znajdzie się w uchwale zdanie wyjaśniające, skąd powstała ta surrealistyczna, absurdalna sytuacja. Mam nadzieję, że przynajmniej część z nami się zgodzi, że to nie tylko ten problem, o którym tu dziś mówimy, ale cała nasza sytuacja jest absurdalna i surrealistyczna. Dziękuję! [brawa]
Prof. Edward Prus: - Mam propozycję, aby swoje uwagi Pan na kartce nam przekazał. Mam nadzieję, że wszyscy się zgodzimy, że ten projekt uchwały będzie uzupełniony o uwagi, które napłyną. [brawa]
Ja muszę teraz Państwa pożegnać ponieważ mama pociąg do Katowic, później do Gliwic, a rano mam zajęcia. Ciągle jestem nauczycielem akademickim. Chciałbym króciutko podsumować to, co tutaj się działo. Wyjeżdżam z Warszawy mocno podbudowany. Naładowałem swoje akumulatory nowym patriotyzmem. Zawdzięczam to przede wszystkim autorce tej świetnej książki i chcę tej autorce jeszcze raz złożyć najserdeczniejsze gratulacje i tak cichutko jej podpowiedzieć, aby jeszcze napisała drugi tom do tej książki. [brawa] A ponieważ pani Maria Trzcińska założyła, że będzie żyć 105 lat, to być może jeszcze trzeci tom napisze. Dziękuję za uwagę.
Sędzia Maria Trzcińska: - Podziękujmy Panu Profesorowi, że podjął trud to zebranie poprowadzić [brawa]
Organizator: - Pan dr Cielecki prosi o przekazanie informacji, że to dzisiejsze spotkanie będzie transmitowane w najbliższą środę od godziny 1100 w Radiu „Jutrzenka” na częstotliwości 99,5 MHz. Jeśli ktoś chciałby zabrać głos, zapraszam.
Słuchaczka z sali: - Mówię jako warszawianka. Jestem mieszkanką Woli. Mieszkałam na ul. Białej, a później do Powstania na ul Chłodnej. O tym że w Warszawie istnieje obóz, dokąd ludzie są zabierani, ale nie wiadomo gdzie, opowiadali moi rodzice. Obecnie obserwuję, że bardzo wiele ludzi sprowadziło się do Warszawy, a jakby zapomnieli, że sprowadzili się do miasta z wielką przeszłością. Aby poczuć się warszawiakiem, trzeba znać historię tego miasta. Trzeba wiedzieć, że było to miasto naprawdę bohaterskie. Bo to nie tylko ludzie, którzy walczyli, ale także którzy gotowali jedzenie walczącym, którzy opatrywali rannych. Proszę Państwa, ten pomnik jest tak ważny, pomnik nie tylko tego obozu, ale pomnik Warszawy. I wierzę, że wszyscy do tego dołączą.
Prof. Edward Prus: - Jest zapowiedź nowego spotkania, nowej konferencji, gdzie sprawy te będą rozszerzone. Sądzę, że obecnym tutaj pan Mieczysław Janosz przedstawi nam wtedy dokumenty, które nas wszystkich interesują. Dokumenty związane właśnie ze zbrodniami również i tutaj w Obozie Warszawskim.
Słuchacz z sali, zgłaszający poprawkę do uchwały: - Nie Himmler, bo młody człowiek nie wie, kto to był Himmler. Za zbrodnie KL Warschau, za ludobójstwo odpowiedzialny jest naród niemiecki. Tego w uchwale brakuje. Fakt historii - naród niemiecki jest odpowiedzialny za tę zbrodnię. Potrzeba jego ekspiacji.
Organizator: - Na zakończenie oficjalnej części spotkania zaśpiewamy „Boże, coś Polskę” ze słowami z Powstania Listopadowego, a nie z bałwochwalczymi słowami z koronacji cara Aleksandra II „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które pognębić ją miały.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.

Ty, któryś potem, tknięty jej upadkiem,
Walczących wspierał za najświętszą sprawę
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem
W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.

Przed Twe ołtarze...

Niedawnoś wolność zabrał polskiej ziemi,
A łez, krwi naszej popłynęły rzeki,
Jakże to musi być okropnie z tymi,
Którym Ojczyznę odbierasz na wieki.

Przed Twe ołtarze...

Wróć nowej Polsce świetność starożytną,
Użyźniaj pola, spustoszałe łany,
Niech szczęście, pokój na nowo zakwitną!
Przestać nas karać Boże zagniewany!

Przed Twe ołtarze...

Bohdan Poręba: - Mam nadzieję Proszę Państwa, że z dzisiejszego spotkania wyniesiemy jeszcze jedną rzecz i będziemy odtąd we wszystkich kościołach śpiewać „Ojczyzną wolną racz nam wrócić Panie!”.
Organizator: - Dzisiejsze spotkanie oprócz kaset, będzie zrelacjonowane, jako fotografia tego, co się tutaj działo, w pisemnym raporcie dostępnym w siedzibie naszego Stowarzyszenia oraz w internecie na witrynie naszego Stowarzyszenia. Dziękujemy!
Sędzia Maria Trzcińska: - Miłośnicy Warszawy! Dziękuję Wam gorąco za aktywny udział, za to, że dzisiejszy dzień swojego życia oddaliście Warszawie z lat 1942-44 po to, by z tej wielkiej tragedii wyciągnąć mądrość i siłę dla nas Polaków na dziś i Polaków na jutro. Gorąco, gorąco Wam dziękuję.

6.05.2002

REZOLUCJA

uchwalona podczas spotkania promocyjnego książki Pani Sędzi Marii Trzcińskiej p.t. „Obóz Zagłady w centrum Warszawy – KL Warschau” w dniu 6 maja 2002 roku w Sali NOT w Warszawie, w którym uczestniczyło ok. 400 osób.

My, mieszkańcy Warszawy, uczestniczący w spotkaniu promocyjnym książki Pani Sędzi Marii Trzcińskiej p.t. ”Obóz Zagłady w centrum Warszawy - KL Warschau”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Patriotyczne Wola-Bemowo, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne oraz Komitet Budowy Pomnika Ofiar Obozu Zagłady KL Warschau, stwierdzamy:
1. Książka Pani Sędzi Marii Trzcińskiej na tle prób fałszowania historii Polski z okresu II wojny światowej, ma niepodważalnie historyczne znaczenie.
2. Książka składa się w głównej mierze z niemieckich dokumentów, dokumentów procesów norymberskich i zeznań świadków.
3. Dokumenty te są niezbitym dowodem na to, że w okresie 1942-1944, aż do wyzwolenia obozu przez powstańczy batalion „Zośka”, KL Warschau, był jednym z głównych obozów koncentracyjnych okupanta na terenie Polski. Realizował on, powstały już w 1940 roku, tzw. Plan Pabsta, zlikwidowania Warszawy jako Stolicy Polski, zmniejszenia jej ludności do 500 tysięcy i zbudowania na jej miejscu ”Die Neue Deutsche Stadt Warschau”- nowego, niemieckiego miasta. Ten realizowany z iście niemiecką precyzją ludobójczy plan zagłady miasta i jego mieszkańców pochłonął dwieście tysięcy ofiar, których nie mogły doliczyć się powojenne spisy ludności. Nie ma on precedensu w historii Europy.
4. Na KL Warschau została jednak położona pieczęć milczenia. Służył on bowiem w pierwszych latach po wojnie NKWD jako miejsce izolacji i eksterminacji patriotów walczących z sowietyzacją Polski.
5. Pełna determinacji postawa Sędzi Marii Trzcińskiej z byłej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, oraz patriotyczna postawa posłów w tej sprawie, doprowadziły w dniu 27 lipca 2001 roku, w 57 – mą rocznicę wyzwolenia obozu, do jednogłośnej Uchwały Sejmu R.P. Wsparta głębokim merytorycznie uzasadnieniem, Uchwała:
a) uznała istnienie KL Warschau,
b) oddała hołd ofiarom,
c) postanowiła budowę Pomnika ku czci Ofiar wraz z inkorporacją kamienia węgielnego, który poświęcił Ojciec Św. Jan Paweł II.
6. Ta niezwykła w swej jednomyślności Uchwała Polskiego Sejmu, jak dotąd nie pociągnęła za sobą żadnych skutków praktycznych.
7..Milczenie, jakie po Uchwale zapadło, jest wykorzystywane przez siły dążące do wymazania z historii, walki i martyrologii Polaków. Z Polski, kraju, który przyjął na swe piersi pierwsze uderzenie obu totalitaryzmów w ludzkość, usiłuje się uczynić partnera w ludobójstwie.
8..Dlatego zwracamy się do władz Miasta Nieujarzmionego, Stolicy Polski Warszawy, z żądaniem, by niezwłocznie przystąpiły do realizacji Uchwały Najwyższej Władzy Ustawodawczej i podjęły budowę Pomnika Ofiar KL Warschau jako aktu najwyższej wagi historycznej.
9. To na władzach Stolicy, miasta skazanego przez Himmlera na śmierć, spoczywa obowiązek doprowadzenia prawdy o KL Warschau do świadomości każdego Polaka i całego świata.
10. W tym dziele organizatorzy naszego historycznego spotkania deklarują swój udział i pomoc.

UCZESTNICY SPOTKANIA



Autor Maria Trzcińska
Miejsce wydania Radom
Wydano w roku 2002
ISBN 83-88822-16-0
Wydawnictwo Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne - POLWEN
Adres wydawnictwa 26-606 Radom
ul. Wiejska 21
Tel: (048) 366 56 23
Fax: (048) 384 66 66
Adres wydawnictwa w internecie http://www.polwen.pl/
Email polwen@polwen.pl
Elektroniczna wersja ksiazki

wersja książki w formacie pdf do ściągnięcia ze strony : www.polwen.pl
http://www.polwen.pl/oferta/k20.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /