Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Rosji
PostNapisane: 30 lis 2011, 21:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pogonowski.com/?p=2584

Rosja to pełnoprawny spadkobierca imperialnych tradycji Dżyngis Chana.

Kopia artykułu:

Mongolskie pochodzenie moskiewskich instytucji politycznych
2011-11-30

Skutki ponad 250 lat władzy i kontroli Mongołów nad Moskwą
W Moskwie, począwszy od pierwszej połowy XIV wieku nastąpiło wyraźne oderwanie się od ciągłości ewolucji organizacji politycznych w tradycji słowiańskiej, rządzenia opartego na demokratycznych wiecach, na rzecz mongolskiego sposobu rządów absolutnych.

Warto wspomnieć, że źródłosłowem słowa „wiec” jest czasownik „wiedzieć” i po polsku miało on formę rozkazującą: wiedz, dowiedz się, bierz udział. Po rosyjsku polskie słowo wiec jest „wiecze”. Słowo to podobnie jak słowo „wolność” zostało usunięte z użycia w miarę wzrostu wpływów mongolskich, kiedy tradycje instytucji Rusi Kijowskiej nagle zostały w Moskwie przerwane a ustaliła się, a raczej została narzucona, nowa struktura polityczna podobna do instytucji politycznych mongolskiego Chanatu Kipczaku, części „Złotej Ordy”.

Kniazie moskiewscy przeszli twardą służbę u panujących wówczas nad Moskwą Mongołów – nie tylko ściągali w ich imieniu podatki, ale również musieli dostarczać im armie pomocnicze, które walczyły pod rozkazami wodzów mongolskich głęboko na terenach Chin oraz na Bliskim Wschodzie, na przykład przy podboju Bagdadu. Doświadczenia na służbie Mongołów nauczyły kniaziów moskiewskich stosowanie mongolskich politycznych i wojskowych metod na wielką skalę już w pierwszej połowie czternastego wieku.

Proces ten ukierunkował rozwój państwowości moskiewskiej i dał podstawę do dobrowolnej asymilacji, modyfikacji oraz adaptacji mongolskich sposobów rządzenia i dowodzenia siłami zbrojnymi i służył jako model stosowany w celu stworzenia moskiewskiego systemu administracyjnego i wojskowego, zupełnie obcego tradycjom Słowiańszczyzny, ponieważ słowiańska tradycja polegała na formowaniu systemu samo-rządzenia się przy pomocy wieców.

Ważny jest fakt, że kniazie moskiewscy jako poddani często jeździli to Chanatu gdzie zostawiali synów w Saraju przy dworze Chana w ciągu ich lat dojrzewania. Była to gwarancja wierności i posłuszeństwa ich samych i ich rodziców – dowód ich wierności wobec Mongołów jak również znajomości mongolskiej struktury administracyjnej. Dopiero po 1430 roku, kiedy kniazie moskiewscy przestali służyć Mongołom, zaczęli oni ulegać innym wpływom, zwłaszcza tak zwanym wpływom ”pseudo bizantyjskim”.

W konkluzji wśród skutków politycznych, socjalnych i religijnych inwazji mongolskiej na Moskwę trzeba uznać wpływy kultury i technologii chińskiej oraz fakt swobody rozwoju Cerkwi Prawosławnej, która później znalazła się pod nadzorem państwa rosyjskiego.

Pod rządami Mongołów został zniszczony tradycyjny słowiański system samorządowych wieców, które są uznane za słowiańskie demokratyczne tradycje samorządowe. Nastąpiła centralizacja władzy w tradycji azjatyckiej co spowodowało do dziś widoczne skutki w języku rosyjskim, i w formie rządów rosyjskich.

Mongołowie przekazali Moskalom ducha azjatyckiego absolutyzmu w formie rządu i gospodarce. Natomiast głębokie korzenie Chrześcijaństwa zachowały powiązania Rosji z kulturą europejską. W formowaniu się kultury rosyjskiej ważną rolę odegrało posługiwanie się językiem słowiańskim tak w formowaniu się rosyjskiej politycznej geografii, historii jak i tożsamości narodowej.

Ostatnio dyskusję na ten temat prowadzili m. in. Donald Orłowski na łamach „Slavic Review” 1990 (“Association for Slavic, East European, and Eurasian Studies”) oraz Dustin Hoseini (“Bulletin of the School of Russian and Asian Studies” z 12-12-2006). Książka profesora Jana Kucharzewskiego (1876-1953): „Od Białego do Czerwonego Caratu” być może powinna być poszerzona pod tytułem: „Od Białego, przez Czerwony, z powrotem do Białego Caratu”.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 02 sty 2012, 20:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Najgorzej z całego golusa byli Żydzi traktowani w Rosji, a jednak tylko tam przejmowali się poczuciem zjednoczenia; dochodzili aż do patriotyzmu rosyjskiego. Kiedy wybitny beletrysta żydowski obsypuje pochwałami pewien typ niewieści Żydówki, która „nie jest przeciętną niewiastą, ale za to jest niezmiernie ciekawym i gorąco czującym człowiekiem"; dodaje do tej charakterystyki te słowa: „o prawdziwie rosyjskiej uczuciowości" .
Skądżeż ta uczuciowa dobrowolna rusyfikacja? Wyjaśnia sprawę w znacznej mierze ten sam autor: „Wielkie podobieństwo między narodem rosyjskim a żydowskim tkwi w potrzebie życia gromadnego i w poczuciu łączności społecznej.


Feliks Koneczny, "Cywilizacja żydowska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 14 sty 2012, 21:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Okno na świat

Dla Rosji, zatarasowanej przez Litwę i Polskę, droga do rozwiniętej Europy prowadziła przez inflanckie porty w Rydze i Narwie.

W 1538 roku zmarła niespodziewanie wielka księżna moskiewska, regentka Helena. Pochodziła z litewskiej rodziny Glińskich i była wdową po Wasylu III. Podejrzewano, że została ona otruta przez konkurencyjny ród Szujskich. Syn Heleny, Iwan, miał wówczas osiem lat i dostał się w wir krwawej walki stronnictw. Szujscy, Bielscy, Glińscy, Oboleńscy pretendowali do najwyższej władzy, wyniszczając się przy okazji. Młody Iwan żył w nieustannym lęku o własne życie. Czytał Biblię, z której powziął przekonanie o prawie do władzy absolutnej.


Przewagę w morderczej walce zdobyli Szujscy. Tymczasem Iwan w wieku zaledwie 13 lat postanowił pozbyć się ciężaru koszmarnego lęku. Kazał aresztować Andrzeja Szujskiego, po czym przymknął oko na zamordowanie go podczas transportu do tiurmy. Inni niewygodni kniaziowie i bojarzy trafiali na zsyłkę. Iwan zadbał też o swój autorytet: kiedy Atanazy Buturlin odezwał się niewłaściwie w obecności hosudara, ten nakazał mu wyrwać język.

PSYCHOPATYCZNY IWAN

Po stłumieniu zamieszek w Moskwie i na prowincji rozpoczął się czas terroru – to z tego powodu Iwan otrzyma później zasłużony przydomek Groźnego. Jak każda osobowość psychopatyczna, moskiewski władca kierował się zasadą: wszystko albo nic. Wszystko, czyli na początek tytuł cesarza. Kazał więc metropolicie Makaremu koronować się na cara. Gdy Rzeczpospolita uznała to za akt uzurpacji, Iwan IV odmówił tytułowania Zygmunta Augusta królem. Aby mocniej zaszachować Litwę, hosudar miał też rozpocząć w Rzymie starania o nadanie mu korony w zamian za powrót na łono „właściwego Kościoła”. Oczywiście ani myślał rezygnować z prawosławia, a cała jego gra o koronę była jedynie mistyfikacją.

Początkowo Iwan nie chciał naruszać rozejmu z państwem polsko-litewskim. Zajęty był niszczeniem tatarskich chanatów. „Zimna wojna” polsko-litewsko-moskiewska ograniczała się więc do walki dyplomatycznej polegającej na nieprzyjmowaniu listów przez żadną ze stron z powodu uchybień w tytulaturze. Ale hosudar nie zamierzał zrezygnować z odebrania „ojcowizny”, czego dowodem było umacnianie grodów na granicy z Litwą. Co interesujące, do wojny z Moskwą parli głównie Polacy, a nie Litwini. Tak przynajmniej twierdził w Moskwie poseł litewski Jerzy Tyszkiewicz. Inny agent litewski sekretnie dodawał na Kremlu, że Litwa chce pokoju, natomiast „wojewoda krakowski (kasztelan Jan Tarnowski – przyp. J.B.) i cała ziemia lacka go nie chcą”. Co się za tym kryło – do końca nie wiadomo. Te dziwne zwierzenia Litwinów w Moskwie każą domniemywać, że była to gra mająca na celu wymuszenie na carze przedłużenia rozejmu. I to się udało: pokój między Rzeczpospolitą i Moskwą miał trwać do 1562 roku.

NOWY PUNKT CIĘŻKOŚCI

Tymczasem punkt ciężkości konfliktu polsko-moskiewskiego przeniósł się z kresów litewskich nad Bałtyk. Dla Rosji, zatarasowanej przez Litwę i Polskę, droga do rozwiniętej Europy prowadziła przez porty w Rydze i Narwie. A tam rozpościerały się Inflanty (obecnie Łotwa i Estonia): kraj, w którym w połowie XVI wieku dogorywały pozostałości niemieckiego zakonu krzyżackiego.

Inflanty ze względu na strategiczne położenie stały się terenem starć krajów dążących do, jak to trafnie określił król Zygmunt August, dominium maris Baltici (panowania nad Bałtykiem). Polska z Litwą, Moskwa, Szwecja, Dania rozpoczęły wyścig. Przyczyną zaangażowania się króla polskiego w sprawy Inflant była nie tylko chrapka na świetnie zagospodarowane dobra biskupie, które mogłyby poratować skarb królewski, lecz także obawa przed eksportem przez Bałtyk i porty inflanckie nowoczesnego sprzętu wojskowego i specjalistów do Moskwy. W Polsce i na Litwie odnotowano, że ogromne zainteresowanie Rosją wykazywali obrotni Anglicy, których statek z kapitanem Richardem Chancellorem dopłynął w 1553 roku do ujścia Dźwiny. Powstała nawet angielska „kompania moskiewska”. Eksportem nowoczesnych arkebuzów i armat zainteresowane też były niemiecka Hanza i Niderlandy. Nawet Francja planowała desant.

MAKIAWELICZNY PLAN

W 1556 roku kończył się rozejm Polski i Litwy z Moskwą. Napięcie wokół Inflant rosło. Zamordowanie przez Krzyżaków posła królewskiego Kacpra Łąckiego przyspieszyło bieg wydarzeń. Król miał makiaweliczny plan przejęcia Inflant, do czego chciał wykorzystać księcia Prus Albrechta Hohenzollerna. Sejm koronny uchwalił duże podatki i latem 1557 roku nad granicą inflancką stanęła armia polsko-litewsko-pruska, obliczana na sto tysięcy ludzi. W rzeczywistości składała się ona z około 26 tysięcy żołnierzy, wliczając w to sześciotysięczny korpus księcia Albrechta Hohenzollerna. Król nie zamierzał wywoływać wojny, a jedynie pokazać swą siłę. Chciał tę batalię wygrać „sposobem kondotierskim”, jak pisał Henryk Łowmiański, czyli nie bitwami, lecz poprzez demonstrację potęgi swych wojsk. Był przecież synem przebiegłej Włoszki, Bony Sforzy, potomkini kondotiera.
Operacja zakończyła się sukcesem. Do granicznego Pozwola, gdzie stał król, przybył 14 września 1557 roku krzyżacki landmistrz Wilhelm Fürstenberg, żeby zaprzysiąc pokój i zawrzeć traktat obronno-zaczepny przeciwko Moskwie.

W odpowiedzi Iwan IV uderzył na Inflanty w styczniu 1558 roku. Pretekstem było niezapłacenie przez Dorpat (obecnie estońskie Tartu) nałożonej daniny. 11 maja Moskwa odniosła wielki sukces – zdobyła pierwszy port nad Bałtykiem, Narwę, i zyskała osławione w rosyjskiej historiografii „okno na świat”. W lipcu padł Dorpat. Jednocześnie car starał się nie zaczepiać Litwy, proponował jej nawet sojusz antytatarski. Rozbiór Inflant przypieczętowali Duńczycy, którzy dwa lata później wylądowali na wyspie Ozylia, i Szwedzi, zajmujący południowy brzeg Zatoki Fińskiej wraz z Rewlem.

Zagrożeni Krzyżacy powołali na urząd landmistrza Gottharda Kettlera zamiast Fürstenberga. Nowy mistrz zakonu rozumiał, że o samodzielności Inflant nie ma co marzyć, tym bardziej że z początkiem 1559 roku na te tereny znów zajęła Moskwa. Tym razem najazd carski był wypadem niszczycielskim. W sierpniu 1559 roku Kettler zjawił się więc przed majestatem króla Zygmunta Augusta, błagając o ratunek.

SWOBODY ALBO RABSTWO

O posunięciu Kettlera zadecydowało kilka czynników. Rzeczpospolita wydawała się najsilniejsza, „swobody polskie” były znacznie bardziej pociągające i bezpieczne niż „rabstwo” moskiewskie czy szwedzka bieda i surowość. Pomogło też niezwykłe wyczucie „ludzkiego pana” Zygmunta Augusta, który zakazał swym wojskom łupienia pogranicza Inflant. Mocno kontrastowało to z wyniszczaniem i mordowaniem ludności kraju przez moskiewską soldateskę.

Początkowo Kettler chciał poddać Inflanty Litwie. Ale zagrożeni rozbiorem Inflantczycy zażądali włączenia swego kraju bezpośrednio do Korony, czyli Polski. Do inkorporacji szczególnie mocno parła Ryga. Z kolei plany włączenia Inflant do Polski wywołały sprzeciw potężnego kanclerza litewskiego Mikołaja Czarnego Radziwiłła. Wreszcie 28 listopada 1561 roku w Wilnie landmistrz i stany inflanckie zaprzysięgły akt poddania się królowi polskiemu i wielkiemu księciu litewskiemu Zygmuntowi Augustowi. Na mocy kolejnych dokumentów Inflanty zostały podzielone. Kurlandia z Semigalią stała się lennem polskim z księciem Kettlerem jako lennikiem na czele. Resztę kraju wcielono bezpośrednio do Rzeczypospolitej, tworząc tak zwane Inflanty polskie, których namiestnikiem został także Kettler. Sam mistrz, wzorem pruskim, jako książę lenny przyjął ze swą świtą luteranizm.

Nim jednak w sejmie zapadły decyzje wiążące Inflanty z Polską, skończył się termin rozejmu z Moskwą. Iwan IV nie zwlekał i wczesną wiosną 1562 roku uderzył, pustosząc ziemie po Witebsk i górny Dniepr. W odpowiedzi król tradycyjną metodą namówił Tatarów krymskich Dewleta Gereja do wyprawy na Moskwę. Na rajd odwetowy natomiast wysłał polskie wojska zaciężne kasztelana lubelskiego Floriana Zebrzydowskiego. Okazało się jednak, że Rosjanie łupią przede wszystkim po to, aby osłonić kierunek głównego natarcia. Na początku 1563 roku pojawiła się pod Połockiem nad Dźwiną ogromna, obliczana na 120–200 tysięcy, armia Iwana IV. Dysponowała potężną artylerią. Jeśli nawet w rzeczywistości była o połowę mniej liczna, to i tak wystarczała do zdobycia 15 lutego 1563 roku źle zaopatrzonego grodu. „Hetman najwyższy” litewski Mikołaj Rudy Radziwiłł nie mógł Połockowi iść na odsiecz, gdyż miał do dyspozycji jedynie cztery, pięć tysięcy żołnierzy. Linia Dźwiny została przecięta przez Rosjan, co wywołało przerażenie nawet w Polsce. Winę przypisywano królowi, który nie zabezpieczył właściwie Połocka.

BITWA POD CZAŚNIKAMI

Rokowania z Rosjanami nie przyniosły rezultatów i na początku 1564 roku znów dwie armie moskiewskie, liczące po 20–30 tysięcy żołnierzy, włamały się ze Smoleńska i Połocka na Litwę, zmierzając w stronę Orszy. Wtedy Mikołaj Rudy Radziwiłł i hetman Grzegorz (Hrehory) Chodkiewicz wykazali się niepospolitymi umiejętnościami wojskowymi. Obserwując ruchy korpusu moskiewskiego Piotra Szujskiego, zorientowali się, że przekonany o swojej przewadze kniaź posuwa się marszem nieubezpieczonym. Radziwiłł zdecydował się zaskoczyć Szujskiego nad rzeką Ułą pod Czaśnikami. Hetmani litewscy wykorzystali blask księżyca w pełni i 26 stycznia 1564 roku uderzyli na obóz Szujskiego. Decydującą rolę w wielkim zwycięstwie miał odegrać Chodkiewicz. On to „mężnym pirwszym potkaniem” doprowadził do tego, że z „Moskwy 25 tysięcy było rozgromionych i pobitych, tak że do Połocka ledwo pięć tysięcy ubiegło i to rannych”, pisał Maciej Stryjowski. „Tamże najwyższy wojewoda połocki kniaź Piotr Szujski od chłopa siekierą zabity poległ”, podobnie jak wielu innych, których nazwiska podawał polski kronikarz. Zwycięstwo było pełne i wręcz klasyczne: Litwini pomimo słabszych sił narzucili miejsce i czas starcia, wykorzystując przy tym element całkowitego zaskoczenia, i batalię wygrali.

Korzystając z rozgromienia korpusu Szujskiego, zwrot zaczepny wykonał też Filon Kmita, przyszły starosta orszański, jeden z pierwszych znakomitych zagończyków. Wysłany przez Radziwiłła, mimo że miał wielokrotnie słabsze siły, spłoszył fortelem drugi korpus moskiewski Piotra Sieriebriannego Oboleńskiego. Wysłał list o pobiciu korpusu Szujskiego tak przemyślnie, by „przypadkiem” dostał się w ręce wodza moskiewskiego. Wystraszony Sierebriannyj rozpoczął gwałtowny odwrót. Wtedy uderzyły ledwie dwutysięczne chorągwie Kmity – poszarpały armię rosyjską i zajęły tabory liczące ponoć 25 tysięcy wozów z wielkim dobytkiem i zdobyczą wojenną.

SZWECJA WCHODZI DO GRY

Tymczasem do gry o Inflanty włączyła się Szwecja rządzona przez króla Eryka XIV. Zygmunt August usiłował go zaszachować, oddając rękę swej siostry Katarzyny Janowi Wazie, który był konkurentem Eryka. Wtedy Jan i Katarzyna zostali uwięzieni przez szwedzkiego władcę w Gripsholmie, tamże przyszedł na świat przyszły król polski Zygmunt III Waza. Żyli oni w śmiertelnym strachu i tylko postępująca choroba umysłowa Eryka XIV sprawiła, że Jan Waza, jego żona i dziecko nie stracili życia, tak jak wielu wielmożów, zarżniętych osobiście przez szalonego władcę Szwecji.

Po śmierci Eryka XIV władcą Szwecji został Jan III Waza. Jako szwagrowi króla polskiego nie wypadało mu zadzierać z Rzeczpospolitą. Głównym wrogiem państwa polsko-litewskiego na pobrzeżu bałtyckim pozostała zatem Moskwa. Henryk Łowmiański sądził przy tym, że Zygmunt August popełnił błąd, gdy nie oddał jej północnych Inflant po Dźwinę. Gdyby to uczynił, doszłoby do zderzenia Rosji ze Szwecją. Kasztany z ognia mogłaby wtedy wyciągać Rzeczpospolita i zamiast dwóch wrogów miałaby jednego.

Co ciekawe, o poślubienie Katarzyny Jagiellonki starał się również Iwan Groźny, mający nadzieję na tron polski. Maniakalne przekonanie moskiewskiego władcy o prawie do ręki Jagiellonki w równym stopniu co niezłomne stanowisko polskiego króla w kwestii integralności całych Inflant należnych Polsce i Litwie wywołało kolejną wojnę. W 1567 roku car nakazał koncentrować się swym wojskom koło Wielkich Łuków.

Tym razem jednak Polacy i Litwini byli dobrze przygotowani. Na popisie w Radoszkowicach w 1568 roku, w którym wziął udział sam król, oceniano siły polsko-litewskie na sto tysięcy zbrojnego ludu. Rejestry wojskowe wykazują znacznie mniejszą liczebność: 25,5 tysiąca jazdy i 5,5 tysiąca drabów, czyli piechoty, oraz około stu dział. Mimo że większość sił stanowiło pospolite ruszenie, morale wojska było wysokie. Wielka armia, ożywiona obecnością władcy, była gotowa do walki. Szlachta liczyła na wybuch powstania antycarskiego w drodze na Moskwę. Krwawe pogromy straszliwych opryczników – tajnej policji carskiej – słynących z bestialstwa w wyrzynaniu domniemanej opozycji, wywoływały popłoch i nienawiść w Rosji. To mogło dać asumpt do buntu.

GRZECH ZANIECHANIA

Zastanawia zatem, dlaczego Zygmunt August nie wykorzystał tej potężnej siły militarnej i sprzyjających okoliczności do marszu na Moskwę, co podobno było pierwotnym celem. Czy była to kolejna niewykorzystana okazja, jakich sporo w każdych (nie tylko polskich) dziejach? Wiele wskazuje na to, że król, skądinąd mądry polityk, wiedział, że pospolitym ruszeniem Moskwy nie zawojuje ani zamków nie zdobędzie. Ponadto zachorował. Znów więc zaplanował tę operację jako kondotierską manifestację siły odciągającą uwagę Moskwy od teatru działań wojennych w Inflantach.

Akcja powiodła się i Iwan IV poprosił o rozejm. Walki z Rosją miały jeszcze jedną niezwykle ważną konsekwencję. Większość panów litewskich pomimo rozmaitych „gniewów” zaczęła rozumieć, że tylko ścisła unia z Polską może uchronić Litwę przed narastającymi zagrożeniami już nie tylko na kresach, lecz także od północy, ze strony Moskwy, Szwecji, Danii. W 1569 roku, chociaż sprzeciw zgłosili Radziwiłłowie i Chodkiewiczowie, sejm wcielił do Korony Podlasie, Wołyń, Bracławszczyznę oraz ogromne województwo kijowskie. Niebawem została zawarta unia Polski z Litwą, tworząca nierozłączną Rzeczpospolitą. „Jedinienje ich w tom, czto im stojato oto wsiech okrain za odin” (unia ta polega na tym, że wszystkie prowincje stanowić będą jedno), wzdychał poseł Iwana Groźnego w liście do swego władcy. Car pojął, że poprzez unię Polska stała się najgroźniejszym przeciwnikiem Moskwy ze względu na wyższą sztukę wojenną.

Na razie jednak 39-letni Iwan IV czekał na kres starszego od siebie o 11 lat Zygmunta Augusta. Wiedział zapewne, że polski władca jest już noszony na stołku do kolejnych miłośnic. On sam cierpiał na syfilis i naśladując cesarza chińskiego Szy Huanga, leczył się rtęcią. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że zatruwa śmiertelnie swój organizm. Iwan IV doskonale wiedział, że Zygmunt August, ostatni z Jagiellonów, jest bezpotomny i mniemał, że po śmierci władcy Polskę ogarnie kryzys dynastyczny. Chciał to wykorzystać.

Władca absolutny
Za rządów cara Iwana IV wpajano Rosjanom przekonanie o ich wyższości nad innymi.
Jezuita Antonio Possevino, bezpośredni świadek moskiewskich zwyczajów i rozmówca Iwana IV, zauważał, że władca „chce być absolutnym panem nie tylko dobytku i ciał, lecz także dusz i myśli. Ponieważ zaś chce wszystko wiedzieć, co się dzieje pośród poddanych, nikt nie śmie nawet ust otworzyć, a jeśli już coś powie, to albo dla zjednania sobie łaski, albo dla uniknięcia kary. Wyjechać za granicę żadną miarą nie można bez jego wiedzy i zezwolenia [...]. Nie wolno im nawet posiadać statków, aby nie było możliwości ucieczki, lub zawierać zbyt ścisłej znajomości z cudzoziemcami”. Oprócz tego wpajano Rosjanom przekonanie o wyższości nad innymi, szerzono ksenofobię i fałszywe opinie. O Polakach, zwanych Lachami, mówiono, że co wieczór zmieniają wiarę.

Jerzy Besala

http://polska-zbrojna.pl/index.php?opti ... Itemid=191


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 10 mar 2012, 18:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Przez najazd mongolski nastała też ta zmiana, że do ludności najdalszej wschodniej Rusi domieszało się dużo krwi mongolskiej. Okolice Suzdala i Moskwy stały się pół na pół mongolskie i wytworzył się tam po czasie z tej mieszaniny nowy naród, bardzo a bardzo różny od ruskiego i obyczajem i mową, zwany u nas od miasta Moskwy moskiewskim, a w nowych czasach także rosyjskim (Moskale-Rosyanie.) Kniaziowie moskiewscy uzyskali po pewnym czasie od hana godność wielkoksiążęcą, a więc zwierzchność nad innymi książętami, za to, że najlepiej i najobficiej wypłacali się z haraczu i najposłuszniejszymi byli sługami hana. Jakiej uległości han od nich wymagał, można mieć pojęcie z tego, że przy tronie wielkoksiążęcym stał w kosztownej szkatułce, jako największa relikwia - odcisk hańskiej stopy. Oczywiście kniaziowie moskiewscy tylko z musu całowali hańską stopę, a gdy horda mongolska osłabiła się, pomyśleli skutecznie o zrzuceniu jarzma, jak o tem później rzecz będzie. Ale w krwi i w charakterze moskiewskim zostało dużo dzikich pierwiastków mongolskich.

Feliks Koneczny, "Dzieje Ślązka"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 17 lip 2012, 12:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Można by rzec że był to mord założycielski jednego z Nowych Wspaniałych Światów, zwanego wówczas ZSRS.

Zamordowanie rodziny carskiej i jak mord wykryto

0Dnia 4 lipca zgraja katów obejmuje w posiadanie dom Ipatjewa. “Sam” Jurowskij zostaje jego komendantem, a warty wewnętrzne obejmuje dziesięciu wybranych, nie umiejących po rosyjsku Węgrów. Dotychczasowa warta, jako element gadatliwy, niesubordynowany, niepewny zostaje usunięta.

Cień śmierci pada na biały dom Ipatjewowski.

18 lipca Ekaterynburg obiega głucha wieść, że w domu tym kogoś zamordowano. Czy zamordowano wszystkich Czy tylko cara Czy może wogóle symulowano zabójstwo, aby przewieźć nieznacznie więźniów Nikt nic nie wie. Tak samo, jak dawniej, stoją warty wzdłuż parkanu, otaczającego milczący dom.

Mniszki tylko z miejscowego klasztoru zostały odprawione z kwitkiem, kiedy przyniosły dla carskiej rodziny zwykłą, codzienna rację żywności (w ostatnich dniach zaczęły ją za pozwoleniem bolszewików przynosić). Ale poprzedniego dnia na rozkaz bolszewików przyniosły 50 jaj, na wyraźne polecenie Jurowskiego, spakowane w koszyczku.

Czyżby na drogę Wreszcie po trzech dniach domysłów bolszewicy 21 lipca plakatują wiadomość o rozstrzelaniu cara i ”ewakuacji” rodziny carskiej. Nie wiedzieli Ekaterynburżanie, że takież afisze pojąwiły się w Moskwie już na 2 dni przed tem, bo 19 lipca.

25 lipca wpada do miasta Kołczakowski generał Popielajew tak nagle, że przyłapuje pewną część czekistów, kopje depesz na poczcie i t. p.

W domu Ipatjewowskim znaleziono smutny obraz ruiny. Poroztrącane meble,żadnych przedmiotów, oprócz paru jakichś słoików po lekarstwach. Za to w piecach pozostały kupy popiołu, w którym analiza wykazała resztki materjałów i t. d. Widać, że wszelkie pozostałości gorliwie palono – ślady zacierano doszczętnie.

Ogarnięta złemi przeczuciami komisja zeszła na dół, aż do najdolniejszego pokoju, półsuterynowego. W ciemnej tej i ponurej, nizko sklepionej komnacie o zakratowanych oknach, przebieg krwawej tragedji stanął przed jej oczami z całą wyrazistością.

Oto ściana przeciwległa była poorana kilkudziesięciu kulami i uderzeniami bagnetów. Takież dziury od kul i bagnetów miała podłoga. Różowawe, niedomyte przez bolszewików ślady krwi na zwisających w strzępach obiciach i zacieki krwi w szparach podłogi mówiły niezbicie, że nie strzelano tu do martwego celu.

Na ścianie na wprost tego miejsca, gdzie, jak się okazało potem, był zabity car, szerokiemi kresami nakreślony, czerniał kakabalistyczny znak swastyki. Obok równem, wyrobionem pismem inteligenta napisany był atramentowym ołówkiem następujący dwuwiersz z Heinego

“Belsatzar war in selbiger Nacht

Von seinen Knechten umgebracht”

(Baltazar został tej nocy przez sługi swe zabity).

Piszący pozwolił tu sobie na zmianę, pisząc “Belsatzar” zamiast “Baltazar”.

Mordu dokonała mądra, zorganizowana, mająca swoje cele wola. Ale kto padł jej ofiarą. Niewątpliwie zamordowano tu większą ilość osób. Ale w one czasy o to było nie trudno. Może padły tu jakieś pierwsze lepsze ofiary, mające maskować śmierć carskiej rodziny A jeśli nie, to czy nie cała owa rodzina była tu wystrzelana Czy wierzyć komunikatom bolszewickim, że tylko car był stracony Oto pytania, które narazie nie były wyjaśnione, oto zaczątki legend o uratowaniu się carskiej rodziny, które aż dotąd krążyły w pewnych kołach emigracji.

Ogłoszenie przebiegu i rezultatów śledztwa obala te legendy i ustala nieubłaganą rzeczywistość.

Zaczęła się ona zwolna wyłaniać już od pierwszych zaraz dni panowania “białych” w Ekaterynburgu.

Pierwsze światło rzuciły na sprawę zeznania włościan Zykowych matki i syna. Włościanie ci nocą przed świtaniem dnia 17 lipca 1918 roku jechali do Ekaterynburga z rodzinnej wsi Koptiaki, o 20 wiorst odległej. Kiedy Zykowowie przejechali teren kopalń i zrównali się z uroczyskiem “Czterech braci”, ujrzeli jakiś orszak, złożony z ciężarowego samochodu, konnych i pieszych krasnoarmiejców. Natychmiast przyskoczyło do nich dwu konnych i, grożąc rewolwerami, kazali zawrócić i galopem odjeżdżać. “Nie oglądajcie się – zastrzelimy”, wołali, galopując za nimi i tak ich odprowadzając na odległość wiorsty.

Przerażeni Zykowowie narobili alarmu w Koptiakach. Chłopi byli przekonani, że to już “biali” przyszli. Wysłali kilku swoich na zwiady w kierunku uroczyska “Czterej bracia”. Tam ich spotkały uzbrojone pikiety bolszewików, które kazały chłopom wrócić, albowiem w uroczysku mają być dokonywane ćwiczenia z rzucaniem granatów ręcznych.

Niebawem znaleźli się i inni świadkowie, którzy widzieli marszrutę tajemniczego samochodu. Sprawdzono, że tej nocy wzięte było z bolszewickiego garażu ciężarowe auto, które wróciło, przesiąknięte krwią.

Śladem tych zeznań wyprawił się sędzia Namietkin wraz z oficerami. Drogę orszaku znaleźć było nie trudno. Szedł on bezdrożami, miękkiemi torfowiskami, młodym zagajnikiem, zostawiając wyraźne ślady.

Ślady te doprowadziły do głębokiego, opuszczonego szybu w uroczysku “Czterej Bracia”. Szyb ten został po niegdyś eksploatowanej kopalni rudy żelaznej. Wokoło inne szyby zapadły się, zapłynęły okami jezior leśnych, powleczonych rzęsą, zachłysnęły się torfowiskami, zasypały resztkami własnych budowli. Ten szyb jedyny ział otwartą ciemnią, głęboką na 5 sążni i 7 werszków. Na dnie jego zawsze stała woda pod lodem, który nie topniał nawet w najupalniejsze lipcowe dni.

Ramę szybu tworzył nasyp dobrze ubitej gliny, dalej wkrąg zwierał się las, dzika uralska puszcza.

Nad brzegiem kopalni Namietkin znalazł dwa duże ogniska. Powierzchowne poszukiwania nie dały rezultatów. Na dnie kopalni zalegał pancerz lodu. Lód był w jednem miejscu przebity. Nikomu nie chciało się dawać nurka w przerębel na głębokości 7 sążni pod ziemią. Namietkin wrócił z doniesieniem, że nie znaleziono nic.

Przecież chłopi, którzy w parę dni potem udali się do szybu, pociągani nieodparcie kryjącą się na jego dnie tajemnicą, znaleźli w glinie nasypu parę drogich kamieni, ułamki biżuterji. Fama, że tam została “pogrzebana” carska rodzina rosła i potężniała.

I wtedy przyszedł ze swemi badaniami Sokołow. Poprowadzono je na ogromną skalę, z liczną rzeszą robotników, posiłkując się całym systemem rusztowań drewnianych.

Poszukiwania te dały rezultaty, wystarczające zupełnie. Głęboko na dnie szybu, pod lodem, znaleziono, oprócz masy popiołów, szereg przedmiotów, lub ich ułamków, nie pozwalających wątpić, że została tu pochowana carska rodzina. Między innemi znaleziono święte obrazki, które dzieci cesarskie brały zawsze ze sobą na piersi w drogę, sztuczną szczękę doktora Botkina, brykle, pochodzące z sześciu gorsetów, kolczyk-perłę noszony przez cesarzową, trzynaście pereł, trzynaście szmaragdów, dwa szafiry, dwa brylanty, złote łańcuszki, części połamane złotych biżuterji i t. p.

Dalej znaleziono liczne opalone kości, porąbane na drobne kawałki. Wreszcie – palec kobiecy, manucurowany, kawałek skóry ludzkiej, jak wykazała ekspertyza, wreszcie trup chińskiego pieska cesarzówien “Jenny”, zakonserwowany dosyć dobrze pod warstwą lodu.

Śledztwo dalsze wyjaśniło, że cesarzowa, doświadczywszy brutalnej rewizji osobistej po przyjeździe do Ekaterynburga, zdołała poufnie wysłać list do córek do Tobolska, żeby ukryły dobrze biżuterje, które w tej konspiracyjnej korespondencji nazywały się “lekarstwa”. To też przed odjazdem do Ekaterynburga zaszyto je w kapelusze, w ubrania, w aski od kostjumów, duże brylanty poobszywano suknem i przyszyto jako guziki do płaszczy. Otóż drobna część tych przedmiotów uszła uwagi katów, rozszarpujących naprędce na trupach ubrania, które miały być spalone – i one to właśnie zostały wdeptane w glinę i zsypane wraz z popiołami do szybu.

O spaleniu ciał świadczy popiół, kości opalone, ślady dwuch wielkich ognisk. W miejscowym składzie znaleziono pokwitowania datowane w te dni Gołoszczekina i Jurowskiego na benzynę i kwas siarczany, rozkładający ciała i stwierdzono, że tę benzynę i kwas wywieziono do lasu na uroczysko “Czterej bracia”.

Razem wzięto 40 pudów benzyny i 12 pudów kwasu siarczanego.

Tak więc udało się odtworzyć obraz tego, co działo się świtaniem dnia 17 lipca nad krawędzią kopalnianego szybu.

Na placyku glinianym u jego krawędzi obnażono trupy.

Odzież zrywano gwałtownie, rwąc i rozcinając nożami; pękały przy tem guziki, rozciągały się haftki i pętelki i tak ich części znaleziono.

Rabowano tylko “przy okazji”, ale celem głównym było zniszczenie trupów. W tym celu należało przedewszystkiem trupy porozcinać na części. Dokonywano tego na placyku.

Sędzia Sokołow znalazł w pobliżu kopalni wyrwaną stronicę z książki, zawalaną kałem ludzkim. Był na niej skorowidz treści podręcznika anatomji. Ktoś był zmuszony zadowolić swoje potrzeby naturalne i użył najmniej potrzebnej części książki. Eks-felczer Jurowski był przewidujący za brał się do chirurgii – z podręcznikiem.

Uderzenia toporu, rozcinając trupy, przecinały i niektóre kosztowności, wdeptywane w ziemię.

Wśród drobnych przedmiotów, odkopanych w szybie, znaleziono też 24 kawałki ołowiu. Ołów ten, kiedy ciała palono, wyciekał z nich i zastygał na ziemi w formie ciężkich kropel. Ziemia, poddana analizie, okazała się przesiąknięta tłuszczem, wytapiającym się z trupów.

Mogło być jeszcze przypuszczenie, że jednak nie zabito wszystkich członków carskiej rodziny; że jednak ktoś został wywieziony, ukryty.

Śledztwo dalsze, zataczając coraz szersze kręgi, wyjaśniło i tę okoliczność bezspornie – wszyscy więźniowie domu Ipatjewa byli zabici. Narazie udało się ustalić szczegółowo obraz mordu z zeznań osób, którym oprawcy w swoim czasie opowiadali jego przebieg. Niebawem jednak w ręce “białych” dostał się jeden z głównnych aranżerów mordu – naczelnik warty Miedwiediow; złapano go przy wysadzaniu mostu na Karmie, kiedy wojska Kołczaka brały Perm.

Okazało się, że od dnia 4 lipca, kiedy Jankiel Jurowskij przesiedlił się ze swymi oprawcami z krwawego Amerykańskiego hotelu, zabójstwo było zdecydowane. Szaja Gołoszczekin pojechał do Jankla Swierdłowa do Moskwy ustalić ostatecznie jego wykonanie (kopje ich szyfrowych depesz znaleziono potem na poczcie i udało się je rozszyfrować), a Jurowskij jeździł po okolicznych lasach i kopalniach, szukając odpowiedniego miejsca.

Szyb w uroczysku “Czterej bracia” wypatrzył 14 lipca.

16 lipca późnym wieczorem kazał Miedwiediewowi zabrać z warty zewnętrznej 12 rewolwerów i rozdać swoim Węgrom, którzy byli uzbrojeni tylko w karabiny. Pod dom podjechało wielkie ciężarowe auto, które miało zabrać trupy.

Wszedłszy o godzinie 12 w nocy do pokoju, w którym był car, Jurowskij obudził go i kazał szykować się całej rodzinie do drogi, tłomacząc to koniecznością wyewakuowania ich z powodu zbliżania się “białych”.

O godz. 2-ej wszyscy byli umyci, ubrani i spakowani i wyszli za Jurowskim. Na czele kroczył car, niosąc chorego carewicza. Obaj oni byli ubrani w t. zw. “gimnastiorki” i mieli czapki na głowach. Dalej szła carowa z czterema córkami, dr. Botkin, służąca Demidowa, lokaj Trupp i kucharz Charitonow. Kuchcik Siedniow na dzień przed tem był zwolniony. Jurowskij wprowadził więźniów do dolnego, półsuterynowego pokoju; mieszkał w nim jeniec austryjacki Rudolf, usługujący Jurowskiemu. W przyległym pokoju czekali w liczbie dziesięciu Węgrzy.

Cesarz, przypuszczając, że każą im czekać, aż podany zostanie jakiś środek lokomocji, poprosił o krzesło. Cesarz z cesarzewiczem siedli pośrodku pokoju. Dalej nieco siadła cesarzowa; za jej krzesłem stanęły wszystkie cztery córki. Doktor Botkin stanął za krzesłem cesarzewicza. Z jednej strony kucharz z lokajem. Służąca Demidowa stanęła najbardziej w głębi, trzymając w ręku wielką poduszkę.

Wtem otwarły się drzwi i wszedł przez nie Miedwiediow, prowadząc Węgrów. Dwu z nich miało karabiny z nadzianemi bagnetami.

Ustawili się rzędem nawprost skazańców z rewolwerami w dłoni. Dopiero teraz nieszczęśliwi zrozumieli.

Aleksandra Teodorówna się przeżegnała.

Przez mgnienie oka zapanowała cisza.

Jurowskij zrobił pół kroku wprzód. “Białogwardiejcy chcieli was uratować”, powiedział, “ale im się nie udało. Wy zaś – zginiecie”.

- Co Co – zapytał car.

“Ot co!”, krzyknął Jurowskij, podsuwając mu pod nos rewolwer.

Równocześnie oprawcy zaczęli strzelać. Miedwiediow strzelił w carewicza, Jurowskij w cara. Car zwalił się odrazu. Carewicz rzęził i miotał się po podłodze. Jurowski dobił go kilku strzałami. Również nie chciała umierać Anastazja Mikołajówna; leżąc na podłodze, krzyczała i zasłaniała się rękami. Przygwożdżono ją dwoma pchnięciami bagnetu do ziemi.

Największy kłopot był z Demidową, która stała najdalej. Zasłaniając się poduszką, miotała się z krzykiem po pokoju, z którego nie było wyjścia, to też pudłowano, strzelając do niej. Wreszcie i ona ucichła.

Na podłodze leżało jedenaście trupów, brocząc obficie.

Teraz oprawcy przystąpili szybko do dzieła. Prędko i sprawnie z palców, z szyj, z uszów ofiar pozdejmowano kosztowności, które były na wierzchu. Z wozu wyjęto hołoble, między któremi rozpięto prześcieradło. W ten sposób wynoszono ofiary do czekającego ciężarowca. Tam wszystkie je zawinięto w sukna żołnierskie, zaciągnięto sznurem i powieziono.

Na miejscu kilkunastu krasnoarmiejców do świtu za pomocą wody, trocin i mydła starało się zmyć ślady zbrodni. Należało nietylko oczyścić podłogi i obicia, ale ponadto wycierać krew, która od pokoju mordu przez korytarz, przez schody, przez podwórze aż do samochodu, ściekając obficie z ofiar, stworzyła drogę, słaną purpurą, po której niesiono cara Wszechrosji na ostatni spoczynek.

http://prawoslawnypartyzant.wordpress.c ... #more-3723


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 27 wrz 2012, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Ostatnia noc Rasputina

Ta biografia jednej z najbardziej fascynujących i kontrowersyjnych postaci dwudziestowiecznej Rosji powstała na podstawie zaginionych przed kilkudziesięciu laty akt śledztwa, prowadzonego po zamordowaniu Rasputina w 1916 roku. Unikatowe dokumenty, wywiezione potajemnie z Rosji, pojawiły się w 1995 roku na aukcji w londyńskim Sotheby's. Protokoły przesłuchań świadków: polityków, duchownych, wielu osób z carskiego dworu, a także kobiet z petersburskiego półświatka oraz raporty tajnych agentów policji pozwoliły Edwardowi Radzińskiemu zrekonstruować historię losów chłopa z Syberii, który zdobył tak wielki wpływ na dworze ostatniego cara Rosji. (Red.)

Zmyślenia pojawiają się w relacji zabójców Rasputina od samego początku. Ze szlachetnych pobudek. Puryszkiewicz postanowił ukryć Irinę, żonę Feliksa, pod imieniem hrabiny N. (nie przystoi siostrzenicy cara występować w roli przynęty dla chłopa). Inne, równie szlachetne pobudki, skłaniały do następnych przeinaczeń. Jak twierdzą i Puryszkiewicz, i Jusupow, wśród osób zebranych w noc zabójstwa w pałacu Jusupowów nie było kobiet.

45 lat temu, 27 września 1967 roku, zmarł książę Feliks Jusupow, zabójca Rasputina (ur. 1887). Tekst z archiwum tygodnika "Plus Minus"

Tymczasem obecność kobiet była po prostu nieodzowna. Po tym, jak Irina odmówiła swego uczestnictwa, trzeba było zainscenizować jej obecność w domu. Żeby stworzyć pozory przyjęcia, na którym Irina bawi się z niespodzianie przybyłymi gośćmi, obmyślili wszystko, poczynając od gramofonu, a na pozostawionych przez spłoszonych gości ciastkach kończąc. Robili to bardzo przekonująco. Nie wiadomo więc, dlaczego zapomnieli o najważniejszym, o głosie. O kobiecym głosie, który powinien dobiegać z góry. Nie pomyśleli o zaproszeniu kobiety, która powinna zagrać rolę Iriny. A przecież bez kobiecego głosu, rozbrzmiewającego na górze, niepodobna było obejść się w takiej sytuacji. Ponieważ "oddalone głosy dochodzące z góry" słyszeli na dole obaj - i Feliks, i Rasputin. "Wchodząc do domu z Rasputinem - wspominał Feliks - usłyszałem głosy swoich przyjaciół". I dalej, kiedy siedzieli w "jadalni": "Hałas dochodzący z góry przybierał na sile - pisał Feliks. - Co tam tak hałasują? - pytał Rasputin". Przecież "przysłuchujący się" Rasputin, do którego docierał "gwar głosów", powinien powziąć jakieś podejrzenie, jeśli w tym gwarze nie było głosu kobiecego. Ale on niczego nie podejrzewał. Przez ponad dwie godziny absolutnie nic go nie zaniepokoiło. Jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli słyszał z góry głos kobiecy.

"Melania też bierze udział"

Oczywiście zabójcy nie omieszkali zatroszczyć się o udział kobiet. Nie na darmo Feliks podczas przygotowań do zabójstwa napisał do Iriny: "Melania też bierze udział"... Nie przypadkiem policja uzyskała wiadomości o udziale dam. Nawet w Carskim Siole posiadano takie informacje. I w wyższych sferach mówiono na ten temat. Wiera Leonidowna Jurieniewa mówiła o jakiejś baletnicy, kochance wielkiego księcia Dmitrija Pawłowicza. Przyszły ukochany Chanel był hojny w miłości.

W aktach departamentu policji z łatwością odnalazłem jej nazwisko.

Oto kilka doniesień na temat Wiery Caralli, którą policja podejrzewała o udział w "nocy Jusupowowskiej". Agent donosił: "Wiera Caralli, artystka carskiego baletu, lat 27. Podczas pobytu w stolicy odwiedzał ją wielki książę Dmitrij Pawłowicz.

O obecności Wiery Caralli w pałacu Jusupowów w noc zabójstwa powiadomił policję Simanowicz, który przyszedł wraz z biskupem Izydorem 17 grudnia do komisariatu policji nad Mojką. Po sprawdzeniu agenci ochrany donieśli: Nie zauważono jej nieobecności w hotelu w nocy z 16 na 17 grudnia".

Nie zauważono nieobecności. Ale w tym celu właśnie wymyślano pomysłowe "próby". Jak niepostrzeżenie w noc zabójstwa zastąpić w hotelu Wierę Caralli inną damą i jak sfabrykować jej "alibi". W końcu sprawa nie taka znowu trudna.

Widocznie Wiera Caralli nie była jedyną damą w pałacu w "noc Jusupowowską". W Carskim Siole wiedziano też o uczestnictwie innej, znacznie ważniejszej. Wyrubowa nazywa ją wprost - Marianna, z domu Pistolkors (po mężu Derfelden), córka z pierwszego małżeństwa Olgi Pistolkors, żony wielkiego księcia Pawła, rodzona siostra Aleksandra Pistolkorsa. Jednakże, o ile jej rodzony brat i jego żona byli jednymi z najbardziej zapalonych wielbicieli Rasputina, o tyle Marianna trzymała stronę Dmitrija. Nienawidziła chłopa za niewolnicze oddanie okazywane mu przez jej bezwolnego brata, za hańbę żony brata, o której związku z Rasputinem w towarzystwie krążyły hańbiące pogłoski. Poszlaki przeciw Mariannie były tak poważne, że ją - pasierbicę wielkiego księcia, aresztowano!

Ale w co przeobraził się ten areszt! Jej matka wspominała:

"Gdy przyjechaliśmy na plac Teatralny 8, gdzie mieszkała Marianna, zostaliśmy zatrzymani przez dwóch żołnierzy, którzy nas przepuścili po uprzednim zapisaniu nazwisk. U Marianny gromadził się cały wyższy świat! Jakieś damy, które ledwie znała, przyjechały, aby wyrazić jej swoje współczucie. Oficerowie pochylali się nad jej rączką". Wkrótce Mariannę wypuszczono, oświadczywszy, że podejrzenia się nie potwierdziły.

W tym czasie sprawę o zabójstwo wyciszano, jak to tylko było możliwe. Car pragnął uniknąć tych wszystkich demonstracji sympatii do uczestników zabójstwa. Ponadto wielki książę Paweł ciężko przeżył udział syna. Car nie chciał sprawiać dodatkowej przykrości choremu stryjowi Pawłowi aresztowaniem jego krewnej.

Zwano ją Marianną, i najprawdopodobniej to francuskie imię jej ironiczni przyjaciele przeinaczyli na gminne imię "Melania". A więc były kobiety. Uczestnicy jednak nie wydali kobiet, ratując ich honor oraz je same przed policją!

Czy ciasteczka były zatrute?

Szlachetne pobudki dyktowały Puryszkiewiczowi i Jusupowowi odpowiedni sposób relacjonowania także innych wydarzeń. Najciekawsze i najbardziej tajemnicze jest to, co naprawdę wydarzyło się między Feliksem a Rasputinem w czarującej piwnicznej "jadalni".

Przede wszystkim, jak to było z zagadkową historią otrucia?

Bielecki zeznał: Protopopow powiedział mi, że ciało Rasputina zostało wrzucone do wody jeszcze za życia. Wykazała to sekcja zwłok.

A więc najpierw go otruli, a on żył. Potem zabili go wystrzałami z rewolweru, a on ciągle żył. Historia diabła.

Feliks na wszelkie sposoby to uwypuklał: "diabelska złość", "z ust buchała mu piana".

Ale wielki książę Nikołaj Michajłowicz, ten "wolterianin", nie bardzo wierzący w demony, zapisał w swoim pamiętniku:

"To, że cyjanek potasu nie podziałał, tłumaczę sobie całkiem prosto, mając często do czynienia w minionych czasach z trucizną na owady. Roztwór był zbyt słaby".

Możliwe, że miał rację. W pośpiechu, ze zdenerwowania, w pucharach z winem zrobiono za słaby roztwór. Ale przecież nie zapominajmy o truciźnie, którą "nastrugali do ciastek", wystarczającej do zabicia wołu! To znaczy, że Rasputin naprawdę był supermanem? Ale jeśli tak, to dlaczego niedoświadczona Gusiewa w 1914 roku słabą kobiecą ręką dźgnęła go zaledwie jeden raz nożem, a on zareagował jak najzwyklejszy pod słońcem człowiek? Ciężko zachorował i o mały włos by umarł. Dla ratowania go przysłano wtedy chirurga z Piotrogrodu. Dlaczego?

To samo pytanie zadaje w swoich wspomnieniach Matriona. Sama jednak wyjaśnia: dlatego, że nie mógł jeść żadnych ciastek. Rasputin miał specjalną dietę. Córka pisze, że "ojciec nigdy nie jadał słodyczy, mięsa i ciastek". Potwierdzają to różni ludzie, opisujący Rasputina. Na przykład, Simanowicz pisał, że Rasputin nie jadał słodyczy. O ścisłej diecie Rasputina mówili w swoich zeznaniach i Bielecki, i Chwostow. Z tą dietą, jak tłumaczył jego przyjaciel Filippow, Rasputin wiązał swoje zdolności uzdrowiciela. Ryby i brak słodyczy! Właśnie dlatego, żeby nie wiem jak był pijany, nie naruszał diety. Chociaż wielbicielki ofiarowywały mu bombonierki, on sam nigdy ich nawet nie tknął.

O tym samym mówił w AKTACH Konstantyn Czychaczow, prezes Orłowskiego Sądu Okręgowego. W jego przedziale leżały pudełka z cukierkami, którymi częstował innych, ale sam ich nie tknął, a nawet wyraził się wtedy wulgarnie, że "tego świństwa nie bierze do ust"!

"Świństwem" nazywa słodycze! Sam Feliks pisał: "Zaraz po tym podałem mu półmisek z zatrutymi ciastkami. Z początku odmówił: „Nie chcę, są bardzo słodkie".

Ale później, jak twierdzi Feliks, jadł je. Jakże mógł zgodzić się na robienie tego, czego nigdy nie robił?! Dlaczego?? To było do niego niepodobne, nie mógł patrzeć na słodycze. Córka Rasputina ma rację. Wypił tylko roztwór trucizny w winie, który zapewne okazał się zbyt słaby. Historyjkę z ciastkami Feliks wymyślił potem, tworząc wersję o diable, którego z godnym podziwu heroizmem uśmiercali zwyczajni ludzie.

Tak więc ciastek Rasputin nawet nie napoczął. Najwidoczniej też mało pił. Ale, wobec tego, cóż się takiego działo w pokoju, w którym Rasputin spędził, zgodnie z zeznaniami Feliksa, ponad dwie godziny? Albo, jak zapisze w pamiętniku przesadnie drobiazgowy czy nawet wścibski historyk, wielki książę Nikołaj Michajłowicz, "około trzech godzin".

I dlaczego zapomniał o celu swojego przyjazdu? Ściślej mówiąc, "zapomniał się", w tym sensie, że zapomniał o całym bożym świecie. Po prostu uciął sobie drzemkę, gdyż tylko tym można wytłumaczyć, że nerwowy, niecierpliwy Rasputin siedział prawie trzy godziny w oczekiwaniu na Irinę. Wątpliwe, aby Feliks samymi tylko romansami, które wyśpiewywał, mógł sprawić, że wypadł mu z głowy cel jego przyjścia. A co najważniejsze, czy był w stanie całkowicie uśpić czujność i intuicję tego człowieka.

Wersja erotyczna

Może, wyczuwając niebezpieczeństwo i wietrząc przyszłą krew, Feliks - dziecię wieku, które uległo wyrafinowanej deprawacji - uległ podnieceniu? I w tym pokoju zaczęły dziać się sceny, które tak trwożyły wyobraźnię wielkiego księcia Nikołaja Michajłowicza. Właśnie dlatego Rasputin gotów był pokornie i tyle, ile trzeba, czekać na przyjście Iriny, bo to zapowiadało ciąg dalszy zadziwiającego przedstawienia, którym pasjonował się również Feliks. Więc dopiero, "kiedy na górze zaczęto wyrażać swą niecierpliwość", ten hałas z wyższego piętra zmusił Feliksa do działania. Wtedy Feliks poszedł na górę i oznajmił kolegom, że Rasputina nie imają się ani ciastka, ani wino. I, biorąc rewolwer od wielkiego księcia, wrócił do jadalni. Otóż dlatego - po wszystkim, co między nimi zaszło - Rasputin nie zauważył rewolweru. Właśnie z tego powodu szwankuje jego intuicja. I Feliksowi udaje się wystrzelić. Jest tu jednak pewne "ale". Feliks nie miał nic z urodzonego zabójcy. Ten raczej zniewieściały mężczyzna, nienawidzący służby wojskowej, nie był naturalnie najlepszym strzelcem. A w dodatku to przejęcie! Toteż ledwie zranił ciężko Rasputina. Niestety, protokół sekcji zwłok Rasputina zniknął po rewolucji. Jedna sprawa nie pozostawia wątpliwości: Feliks go nie zabił. Rasputin po prostu stracił przytomność. Chociaż zabójcy stwierdzili u niego agonię i zatrzymanie tętna (zresztą, dokładnie tak samo, badając puls, carobójcy ustalą zgon całej rodziny carskiej w piwnicy domu Ipatijewa. Po czym zaczną "ożywać", jak się później okazało, nie zastrzelone, a ciężko ranione wielkie księżniczki). Rasputin także "ożył"! Ściślej mówiąc, odzyskał przytomność!

A po przyjściu do siebie, chłop, jak zapisał na podstawie słów Feliksa Nikołaj Michajłowicz, "zerwał z niego epolet". Ponieważ Feliks nie jest godny oficerskich szlifów! "Maleńki", który zwiódł go miłością! Oto dlaczego oszukany chłop z wyrzutem krzyczał - Feliks, Feliks! Oto dlaczego Feliks nie może zapomnieć tego krzyku i wybaczyć mu tych słów. Oto, dlaczego dojdzie do tej ohydnej sceny, kiedy Feliks ni stąd, ni zowąd za tę jego wymówkę zacznie tłuc martwego Rasputina ciężarkiem, powtarzając przy tym: "Feliks, Feliks", słowa, którymi śmiał piętnować jego, jaśnie pana, prosty chłop, człowiek tak niskiego stanu! Chłop, który zerwał z niego epolet!

Wersja realistyczna

Chyba trzeba przyjąć znacznie bardziej nudny i prawdopodobny wariant. W istocie wszystko dokonało się bardzo szybko. Kiedy Rasputin odmówił jedzenia ciastek i picia wina, Feliks wyszedł jakoby dowiedzieć się, kiedy nareszcie odejdą goście. Po naradzie z innymi zabójcami zaproponował zastrzelenie chłopa. Wrócił z rewolwerem i od razu wystrzelił. Po czym wszyscy zabójcy zbiegli na dół. Gdy stwierdzili, że Rasputin jest martwy, weszli na górę, aby uczcić pomyślne uwolnienie się od niebezpiecznego mużyka.

Wszystkie przypuszczenia co do trucizny i wina, które nie tknęły Rasputina, zostały wymyślone po fakcie, żeby udowodnić to, co napisał później Feliks:

Należy pamiętać, że mieliśmy do czynienia z człowiekiem niezwykłym.

Czyli z człowiekiem-diabłem, którego oni pokonali!

Potem pili na górze, czekając, aż miasto ostatecznie pogrąży się we śnie, a ulice zupełnie opustoszeją, żeby bez świadków wywieźć trupa. W tym czasie Rasputin leżał i odzyskał przytomność. I jak kiedyś po ciosie noża Gusiewej, teraz ten chłop usiłował ratować się ucieczką. Ale został postrzelony, jak twierdzą Feliks i Puryszkiewicz, przy samej bramie - przez Puryszkiewicza.

I tak powstała trzecia i największa nieprawda.

Kto zabił?

Robiąc zdjęcia w pałacu Jusupowów do swojego spektaklu telewizyjnego, przeszedłem po stromych schodach drogą, którą przebył ranny Rasputin. Wyszedłem na dziedziniec przez te same drzwi, którymi w tamtą noc wybiegł on na podwórze, próbując się uratować.

Podwórze jest obecnie niewielką i nieogrodzoną przestrzenią obok domu. Oglądając je, wyobrażałem sobie, jak Rasputin biegł tutaj i jak Puryszkiewicz, który podążał za ciężko rannym Rasputinem, spudłował z odległości dwóch, trzech kroków. Wydawało się to jednak całkowicie zrozumiałe, ponieważ był typowym cywilem, historykiem i filologiem z wykształcenia, pracującym w departamencie gospodarczym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W swoich wspomnieniach, kiedy chciał udowodnić, że był dobrym strzelcem, pozostało mu jedynie napisać, że "dobrze strzelał do rzutków!".

A udowadniać musiał, ponieważ po pierwszych chybionych strzałach do Rasputina, znajdującego się tuż przy strzelającym (Puryszkiewicz składał to na karb zdenerwowania), nastąpiły dwa mistrzowskie strzały oddane w chwili, kiedy Rasputin był już daleko, przy samej bramie. Jeden - "w plecy", jak pisze Puryszkiewicz. Drugi, również celny, w głowę.

Zdenerwowanie nie miało nic do rzeczy. Po prostu te dwa ostatnie strzały były całkiem innej klasy, jakby oddał je inny strzelec. Wyborny i opanowany, umiejący zachować zimną krew.

Kto z obecnych pasował do roli strzelca wyborowego? Przede wszystkim wielki książę Dmitrij Pawłowicz! Wspaniały gwardzista, sportowiec, uczestnik igrzysk olimpijskich. To on dał Feliksowi swój rewolwer, żeby zabił Rasputina. I nie na darmo Dmitrij przyszedł z rewolwerem. Jeżeli ktoś mógł mieć motywy do osobistego rozprawienia się z chłopem, to właśnie jemu ich nie brakowało. To Rasputin nie dopuścił do jego ożenku, to Rasputin opowiadał nikczemne bzdury o nim i jego narzeczonej. To Rasputin hańbił rodzinę carską, w której Dmitrij się wychowywał i spowodował rozłam w wielkiej rodzinie Romanowów. I w rodzinie jego ojca. Jego niedoszła żona, wielka księżniczka Olga, natychmiast o tym pomyślała! I zapisała w swoim pamiętniku, jeszcze przed rozpoczęciem dochodzenia:

18 grudnia... ostatecznie dowiedzieliśmy się, że ojciec Grigorij został zabity, prawdopodobnie przez Dmitrija.

Wielki książę a zabójstwo!

Jak twierdzili Jusupow i Puryszkiewicz, wielkiego księcia nie było w domu. Wyruszył z tym dziwnym i w końcu niewykonalnym zadaniem spalenia futra Rasputina. Wrócił samochodem już po jego zabójstwie.

Tak obaj utrzymywali. I obaj kłamali. Okazało się, że nietrudno było to udowodnić. Zgodnie z zeznaniami obu stójkowych, Własiuka i Jefimowa, którzy po usłyszeniu strzałów zaczęli bacznie obserwować pałac Jusupowów, nie było żadnego samochodu podjeżdżającego pod dom po strzałach. Chociaż było niemożliwe, by nie zobaczyć na absolutnie pustym placu tak rzadkiego wtedy pojazdu jak auto.

Zauważyli jedynie odjeżdżający po strzałach samochód [wywożono właśnie zwłoki Rasputina]. I to samo (na podstawie słów tychże posterunkowych) można znaleźć w przeróżnych wspomnieniach. Na przykład generał Głobaczow, szef ochrany, w swojej zaszyfrowanej depeszy, 18 grudnia, pisał:

"Rozległo się kilka wystrzałów, dał się słyszeć krzyk człowieka, potem wyjechał samochód.

Tak więc, po zabójstwie ani jeden samochód przed pałac nie podjechał, wielki książę zatem w żaden sposób nie mógł wrócić do pałacu. Tym niemniej okazało się, że w nim był!".

Jakim cudem? Po prostu nie wyjeżdżał z domu! Przez cały ten czas w ogóle go nie opuszczał. W momencie dokonywania zabójstwa również się z niego nie ruszał. A odjechał razem ze wszystkimi dopiero po dokonaniu zabójstwa.

A zatem wielki książę był w domu Jusupowów w momencie zabójstwa i dlatego Puryszkiewicz z Jusupowem musieli potem zmyślać tę niedorzeczną wersję, jakoby Dmitrij odjechał spalić futro.

Wobec tego, co się faktycznie wydarzyło?

Moment zabójstwa (rekonstrukcja)

Ślady prawdy można odnaleźć w pierwszych zeznaniach Feliksa, złożonych od razu po zabójstwie. Po tym, jak Feliks strzelił do Rasputina z pistoletu wielkiego księcia, ten, jak pisał Feliks, zabrał pistolet z powrotem. Zostawiając "martwego Rasputina" w piwnicy, uczcili to wydarzenie na górze. Zabawiali się, czekając na głęboką noc, kiedy można będzie wywieźć ciało. Najpierw jednak trzeba było wywieźć z domu dwie znajdujące się tam damy. Jak zeznał Feliks przed ministrem sprawiedliwości Makarowem, "około drugiej - drugiej trzydzieści w nocy dwie damy wyraziły życzenie odjechania do domu i z nimi pojechał wielki książę Dmitrij Pawłowicz".

Widocznie wielki książę przygotowywał się do odwiezienia ich swoim samochodem, kiedy Feliks zszedł do piwnicy, gdzie miała miejsce potworna scena. Rasputin "ożył". Oszalały ze strachu Feliks rzucił się na górę z krzykiem: "On ucieka, strzelajcie!".

W gabinecie znajdował się sam Puryszkiewicz, który ze swoim ciężkim rewolwerem Sauvage pobiegł za Rasputinem. Puryszkiewicz wybiegł na podwórze, dwukrotnie strzelił, chybiając za każdym razem. Ale będący już na dziedzińcu z damami wielki książę dwoma strzałami z browninga - najpierw zatrzymał Rasputina, raniąc go w plecy, a następnie ułożył go na mokrym śniegu, trafiając w tył głowy. I jedna z dam w przerażeniu wrzasnęła. Stąd kobiecy krzyk, który słyszał posterunkowy Jefimow. Odjazd dam, naturalnie, należało odłożyć, a ciało Rasputina szybko ściągnąć z podwórza. W tym momencie Feliks, który usłyszał strzały, zdołał zapanować nad sobą i wezwał starszego lokaja, żeby razem z nim poszedł na podwórze. Rozumiał, że strzały wystraszyły policjantów. Trzeba było więc jakoś to wytłumaczyć. A zależało mu na tym, żeby wyręczył go w tym starszy lokaj. Wtedy to właśnie pojawił się obok domu stójkowy Własiuk.

Opanowanie Feliksa uśpiło czujność policjanta. Ale Feliks drogo musiał zapłacić za swój spokój. Wkrótce po odejściu Własiuka miała miejsce paskudna scena. Znęcanie się Feliksa nad konającym chłopem. W dodatku zaczęło im się wydawać, że posterunkowy nabrał jakichś podejrzeń. Toteż, widocznie, odbyła się narada zabójców. Trzeba uwzględnić, że byli pijani. I wtedy Puryszkiewiczowi, głównemu pośród obecnych znawcy nastrojów społecznych, przyszła do głowy szalona i pijana myśl. Powiedzieć całą prawdę policjantowi, który, jak i cały naród, powinien, jego zdaniem, nienawidzić Rasputina! Prawdę, która właśnie pogrzebała całą sprawę.

Po wyjaśnieniach udzielonych posterunkowemu pospiesznie wywieźli zwłoki Rasputina. Ściślej mówiąc, żyjącego jeszcze Rasputina. Nie zdarzało im się przedtem zabijać bezbronnych ofiar. Nie wykonali więc "strzału kontrolnego". Rasputin ciągle jeszcze oddychał. Kobiety opuściły dom zapewne już rano.

Do czego więc potrzebne było Puryszkiewiczowi (a potem Jusupowowi) konfabulowanie, jak zabił Rasputina? Robili to, żeby mieć prawo napisać (i to kilka razy, tak że staje się to podejrzane), że "ręce młodzieńca z carskiej rodziny nie zostały zbrukane krwią". A chodziło tutaj bynajmniej nie tylko o to, że nie przystoi wielkiemu księciu być zabójcą. W danej sytuacji ważny był aspekt polityczny. Przecież w razie przewrotu Dmitrij, młody wojskowy, ulubieniec gwardzistów, organizator spisku mającego na celu wybawienie od hańby rządów Rasputina (lecz nie zabójca!), mógł być pretendentem do tronu. Zabójcy chłopa znacznie trudniej byłoby zostać carem. Więc, aby wielkiemu księciu było łatwiej kłamać, związano go słowem honoru, że będzie powtarzał ich wersję: "nie ma krwi na moich rękach". Słowa te, jeśli mamy rozumieć je dosłownie, były prawdą. Krew była tylko na rękach tych, którzy mozolili się nad rzeką z okrwawionym ciałem chłopa.

Spotkanie z trupem



19 grudnia wczesnym rankiem na rzece Mała Newka przy Wielkim Moście Piotrowskim znaleziono trupa, który wypłynął na powierzchnię. Zwłoki wyraźnie oskarżały: ręce, które widocznie tam, pod wodą do samego końca usiłowały rozwiązać sznury, pozostały uniesione. Można było się zorientować, że ten silny człowiek, jeszcze oddychający w samochodzie, przyczaił się, mając nadzieję na oswobodzenie z więzów już w wodzie. Ale zabrakło sił. Pozostała fotografia: dopiero co wyjęty z wody trup, załadowany na saneczki. A dokoła biała przestrzeń zamarzniętej rzeki.

Samochodem zawieziono zwłoki do Wojskowej Akademii Medycznej. Tak jechał - z odrętwiałymi, podniesionymi nad głową rękami, wygrażając stolicy. Wieczorem przed sekcją zjawiła się caryca i córki Rasputina. Kiedy Alix zobaczyła te groźnie wyciągnięte ręce, ogarnęło ją przeczucie niechybnej katastrofy i to wrażenie już jej nie opuściło.

Po sekcji biskupowi Izydorowi pozwolono odprawić nabożeństwo żałobne za spokój duszy zamordowanego. Następnie zwłoki Rasputina przetransportowano ciężarówką z przebranymi w ubrania cywilne policjantami do soboru Fiodorowskiego w Carskim Siole. 21 grudnia odbył się pogrzeb.

Prawda o tajnym pogrzebie

Ten tajny pogrzeb (jak później również grzebanie szczątków rodziny carskiej) wywołał całą lawinę pogłosek, powstały legendy. Jedynie w aktach został opisany od razu przez kilku naocznych świadków.

Z zeznań Julii Dehn: "Dowiedziawszy się o śmierci Rasputina, pojechałam do Carskiego. Zostałam tam na noc i byłam obecna przy tym, jak ciało Rasputina zostało pogrzebane... Zjawiłam się równocześnie z rodziną carską... Zza krzaków podglądał pułkownik Łoman. Trumny w końcu nie otworzono. Car i carowa byli oszołomieni tym, co się wydarzyło. Jednak caryca miała tyle siły woli, podtrzymywała Wyrubową, która ciągle płakała".

Opisał pogrzeb także ten, który "podglądał zza krzaków".

Z zeznań Łomana: "Nabożeństwo nad trumną właściwie odprawił biskup Izydor. Pochówek celebrowany był przez spowiednika, ojca Aleksandra Wasiliewa i mnicha z lazaretu Wyrubowej. Śpiewaków nie było. Śpiewał diak soboru Fiodorowskiego - Iszczenko. W przededniu pogrzebu ojciec Wasiliew zakomunikował mi, że wydano mu polecenie celebrowania pogrzebu Rasputina, w związku z czym przyjedzie z Piotrogrodu zanocować w Carskim Siole i rano pojedzie po diaka i ornaty. Żebym w tej kwestii wydał odpowiednią dyspozycję. Na drugi dzień ojciec Wasiliew pojechał do soboru, gdzie już czekałem na niego i razem pojechaliśmy do Przytułku Serafimowskiego na to miejsce, gdzie ma zostać wzniesiona cerkiew. Nie dojeżdżając do samego miejsca, ojciec Wasiliew wysiadł trochę wcześniej i poszedł do przyszłego grobu (trumna stała już w dole), a ja zostałem z boku. Tak, że nie byłem widoczny, ale mogłem wszystko widzieć... Zanim przybyła carska rodzina, podchodziłem do grobu i widziałem metalową trumnę. Żadnego otworu w wieku trumny nie było".

(To samo zeznała Wyrubowa. Nikt z naocznych świadków nie pisał o tym nieszczęsnym otworze. Jednakże mit o otworze w wieku trumny, zrobionym jakoby na rozkaz carycy, żeby mogła i po jego śmierci, odwiedzając Rasputina w krypcie, widzieć jego twarz - można znaleźć w wielu memuarach i utworach.)

Łoman zeznał: "Trumna została zasypana po prostu ziemią i żadnego grobowca nie budowano".

Z dziennika cara: "21 grudnia. O godzinie dziewiątej pojechaliśmy... na pole, gdzie uczestniczyliśmy w smutnej ceremonii. Trumna ze zwłokami niezapomnianego Grigorija, zabitego w domu Jusupowa, w nocy na 17 grudnia przez potwory, stała już opuszczona do grobu. Ojciec A(leksandr) Wasiliew odprawił liturgię, po czym wróciliśmy do dom.

Edward Radziński

Tłumaczył Eligiusz Madejski

Edward Radziński (ur. 1936 w Moskwie) historyk z wykształcenia, autor dramatów i książek, które stały się międzynarodowymi bestsellerami, jak "Ostatni car. Życie i śmierć Mikołaja II" czy "Stalin". Książka "Rasputin" ukazała się w 2000 roku.

http://www.rp.pl/artykul/11,936170-Jusu ... a.html?p=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 27 kwi 2013, 13:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2013/04/19/19 ... rymskiego/

19 kwietnia 1783 r. Katarzyna II donkonała aneksji Chanatu Krymskiego
19 KWI 2013 O 17:47

Obrazek
Zdjecie: Tatar. Fot. Inter / wybor wg.PCO


PORTAL ARCANA: 230 rocznica rosyjskiej aneksji Krymu
19 kwietnia 1783 r. Katarzyna II wydała manifest, zgodnie z którym dokonano aneksji całego terytorium Chanatu Krymskiego. Dzień ten do teraz świętowany jest przez rosyjskie organizacje działające na Krymie. Co oznaczała aneksja dla Tatarów Krymskich?
Tatar1Aneksja państwa Tatarów Krymskich przez Rosję ograniczyła oczywiście rolę tradycyjnych w tej społeczności władz religijnych, jednakże najbardziej katastrofalna w skutkach była realizowana przez władze carskie polityka rugowania Tatarów z ich własności ziemskiej i osiedlanie na tych terenach chłopów z guberni wewnętrznych, jak i dużej liczby kolonistów niemieckich. Tylko w pierwszym dziesięcioleciu rosyjskiego panowania nad Krymem, w latach 1783-1793 r., pozbawiono Tatarów około trzystu pięćdziesięciu tysięcy hektarów najżyźniejszych ziem. Majątki te przeszły przede wszystkim w ręce faworyta Katarzyny II – księcia Potiomkina i jego współpracowników.
Nie mniej istotna dla dalszej historii Krymu była wielka emigracja do Turcji, zapoczątkowana jeszcze w 1776 r. W jej wyniku, jak także za przyczyną epidemii dżumy, populacja Tatarów, stanowiąca do tej pory dziewięćdziesiąt pięć procent ludności Krymu i licząca około pięciuset dwudziestu siedmiu tysięcy osób zmniejszyła się o około trzysta tysięcy osób. Kolejna fala emigracji przypadła na latach 1854-1856 i związana była z Wojną Krymską. Część spośród tych, którzy nie zdecydowali się na wyjazd do Turcji, czekały konfiskaty mienia i zsyłki do Orła, Kurska, czy Połtawy za „nielojalność wobec Rosji”. Do lat siedemdziesiątych XIX wieku Krym opuściło prawie dwieście tysięcy Tatarów. Pozostało około stu tysięcy. Dzisiaj na Krymie żyje ich około dwustu pięćdziesięciu tysięcy, zaś sto pięćdziesiąt tysięcy pozostało w Uzbekistanie, gdzie trafili w wyniku wysiedlenia, zarządzonego przez Stalina w 1944 r.

Źródło: turkist.org
(Błażej Cecota)

Za: http://www.portal.arcana.pl/230-rocznic ... ,3814.html

POLISH CLUB ONLINE, 2013.04.19


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 17 gru 2014, 22:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=18814

Iwan Groźny – najokrutniejszy władca Europy, ale w Polsce zwany… tchórzliwym. „Nawet kura lepiej broni swojego kojca”. Jego ekspansję na zachód powstrzymał Stefan Batory, który proponował mu pojedynek. Car nie przyjął wyzwania
sie 31, 2014 Admin Historia do 1918 r. 1

Na rozkaz Iwana Groźnego opricznicy łamali pojmanych kołem, kastrowali, rwali cęgami. Poddani, którzy popadli w niełaskę, ginęli w okrutnych torturach razem z całymi rodzinami. Tysiące mieszczan z Nowogrodu utopiono w lodowatej rzece. Małe dzieci kaci przywiązywali do matek. Z czasem car popadał w coraz większy obłęd. Podejrzany o udział w polskim spisku skarbnik Juriewicz Tiutin został porąbany na kawałki, wraz z małymi dziećmi i żoną. Nabity na pal Tielepniew musiał patrzeć, jak opricznicy gwałcą jego matkę. Iwan Groźny nie oszczędzał również najwyższych duchownych. Leonid, nowy arcybiskup Nowogrodu, choć służalczy, został zaszyty w skórę niedźwiedzia i rozszarpany przez psy. Szalony car nie rozszerzył swojego panowania na zachód dzięki zwycięstwu Stefana Batorego.

Groźny zwany Tchórzliwym

W latach 1558-1582 Iwan Groźny toczył z Rzeczpospolitą wojny o Inflanty. Złapane kobiety żołdacy moskiewscy przywiązywali do drzew i szpikowali strzałami. Innych pojmanych wbijali na pal lub oślepiali. Mieszkańcy Inflant woleli śmierć niż rosyjską niewolę. Obrońcy Wenden wysadzili się w powietrze wraz z własnymi dziećmi. Nic więc dziwnego, że w królu Stefanie Batorym Inflantczycy widzieli wyzwoliciela.

Gdy tylko Rzeczpospolita zaczęła odnosić pierwsze sukcesy, Iwan „Tchórzliwy” uciekł (w 1579 r.) z Nowogrodu do Pskowa. Komentowano to u nas tak:

„Nawet kura lepiej broni swojego kojca, kiedy atakuje ją sokół. Sam car się schowa za dwugłowym orłem moskiewskim”.

Batory proponował Iwanowi pojedynek:

„Weź broń i dosiądź konia Iwanie. Ustalmy wspólne miejsce i czas spotkania. Okaż odwagę i wiarę w słuszność swojej sprawy. Skrzyżujmy nasze szpady. Oszczędzi się w ten sposób wiele krwi chrześcijańskiej. Jeśli odmówisz mi tej satysfakcji, potwierdzisz swoje potępienie i dowiedziesz, że w głębi twojej duszy nie ma prawdy, żadnego poczucia monarszej godności, jak to utrzymujesz męskiej, a nawet kobiecej godności”.

Wojnę o Inflanty Iwan przegrał ostatecznie w 1582 r.

Jakub Ostromęcki, fragment artykułu „Szaleństwo Iwana Groźnego – najokrutniejszego władcy Europy”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 15 sty 2015, 13:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2015/01/14/najgo ... -w-1867-r/

Najgorszy interes w historii Rosji – sprzedaż Alaski w 1867 r.
SEBASTIAN BALCEROWSKI | 14 STYCZNIA 2015 09:00

Gdyby nie feralna decyzja z XIX w., terytorium dzisiejszej Rosji rozciągałoby się na trzech kontynentach, a jej pozycja, jako jednego z największych eksporterów surowców energetycznych, byłaby niewątpliwie dużo silniejsza. Obecne władze rosyjskie zapewne nie raz żałowały decyzji poprzednika, cara Aleksandra II, który nie potrafił odpowiednio zagospodarować rozległego obszaru Alaski i w 1867 r. sprzedał ją Stanom Zjednoczonym, pozbywając się strategicznego, z punktu widzenia współczesnej polityki, terytorium.

Obrazek
Vitus Bering


Początki kolonizacji
Rosyjska kolonizacja Ameryki Północnej rozpoczęła się od wyprawy Vitusa Beringa, Duńczyka będącego na usługach caratu, i Rosjanina Aleksandra Czirikowa1. Dnia 4 czerwca 1741 r. w dniu swoich 60 urodzin2 duński kapitan dotarł na okręcie Święty Paweł do zachodnich wybrzeży kontynentu amerykańskiego. Odnalezienie wybrzeży zakończyło pełną trudów podróż, którą wielu marynarzy przepłaciło życiem. Również dla samego Beringa była to ostatnia wyprawa. Wracając do Rosji, kapitan zmarł na Wyspach Komandorskich3.
Rosja ustanowiła na Alasce swoją pierwszą kolonię. Mimo usilnych prób rentownego wykorzystania nowych ziem, władze rosyjskie nie miały właściwie pomysłu, w jaki sposób zagospodarować ten teren. Dopiero w latach 70. i 80. XVIII w. Rosjanie zaczęli działać aktywniej w Ameryce. Rozwijał się przede wszystkim handel. Znaczącą rolę odegrali kupcy Grigorij Szelichow i Iwan Golikow, którzy w 1786 r. założyli handlową faktorię na wyspie Kodiak. Pierwsze osady nie imponowały wielkością, czego dowodem może być wygląd Nowoarchangielska, dumnie i przesadnie mianowanego stolicą Alaski. Drewniane chaty i jedna niewielka cerkiew – to wszystko, co można było wówczas zobaczyć w alaskiej metropolii.

Rosyjska spółka
Stagnacja rozwoju zamorskiej prowincji wynikała przede wszystkim z faktu, że władze rosyjskie nie były w stanie zachęcić Rosjan do osiedlania się na Alasce. Dopiero syn Katarzyny II, Paweł I, wyszedł z inicjatywą, która miała pobudzić rozwój interesów na Alasce. W 1799 r. powołał Kompanię Rosyjsko-Amerykańską4, prywatną spółkę, której zarząd powierzył wdowie po kupcu Szelichowie, nadając jej szerokie kompetencje. Natalia Szelichowa posiadała wyłączność na gospodarczą działalność w kolonii oraz przyzwolenie na poszerzanie terytorium rosyjskiej Alaski5. Walki o ziemię z plemionami indiańskimi były na porządku dziennym.
Początkowo spółka przynosiła spore zyski. Głównym źródłem jej dochodów stały się futra, skóry i ryby, które kupcy wymieniali z Indianami w zamian za wódkę i broń. Wciąż jednak mało osób było chętnych do pracy w odległym terytorium. Liczba rosyjskich kolonizatorów nigdy nie przekroczyła 4006. Niewielki potencjał ludnościowy przyczyniał się do tego, że na Alasce nie powstało żadne większe miasto, które przejęłoby rolę ważnego ośrodka gospodarczego. Mnożyły się problemy z utrzymaniem odległej kolonii, do tego dochodziły kłopoty w postaci nieudolnej administracji i powszechnej korupcji oraz katastrofalna sytuacja finansowa Rosji po klęsce w wojnie krymskiej7. Działalność kompanii w połowie XIX w. przestała się opłacać, a w kręgach rosyjskiej władzy zaczęto zastanawiać się, co dalej zrobić z kolonią, która przynosi więcej strat niż korzyści.

Obrazek
Edward Stoeckl


Transakcja
Car Aleksander II zaczął poszukiwać chętnych na kupienie kolonii, na której utrzymywanie nie było stać dworu carskiego. Szybko, jako potencjalnego partnera do interesów, wybrano Stany Zjednoczone, które pozostawały w doskonałych stosunkach z ówczesną Rosją8. Do prowadzenia rozmów w imieniu cara wyznaczony został baron Edward Stoeckl9, a jego partnerem ze strony amerykańskiej był sekretarz stanu prezydenta USA William Seward. Współpracownik prezydenta Johnsona znany był ze swoich mocarstwowych poglądów10. Twierdził, że Stany Zjednoczone powinny przejąć kontrolę nad całym terytorium Ameryki Północnej, a oferta sprzedaży Alaski przez stronę rosyjską znakomicie wpisywała się w ekspansjonistyczne plany Sewarda. Z kolei poinstruowany przez cara Stoeckl był na tyle zdeterminowany, że gotowy był jak najszybciej sprzedać kolonię, co leżało w interesie obu stron. Aleksander II uprzedził jedynie swojego wysłannika, żeby wynegocjował cenę nie mniejszą niż 5 mln dolarów11. Obaj panowie szybko się porozumieli i już w nocy z 29 na 30 marca 1867 r. podpisali umowę sprzedaży. Stany Zjednoczone zobowiązały się zapłacić Rosji 7,2 mln dolarów w złocie, co odpowiadało sumie 11 mln rubli. Na pewno nie była to cena adekwatna do wartości Alaski, zważywszy na szacunki dokonane 10 lat wcześniej przez ówczesnego zarządcę terytorium Ferdinanda Wrangela. Wycena samej ziemi i nieruchomości osiągnęła ok. 27 mln rubli, nie wliczając złóż znajdujących się pod powierzchnią ziemi, których wartości gubernator nie był w stanie oszacować. Cena, jaką zapłacili Amerykanie, przeliczając ją na współczesną walutę, również okazuje się niewygórowana – 7,2 mln dolarów z 1867 r. to obecnie kwota wartości ok. 100 mln12.

Obrazek
Czek, którym rząd Stanów Zjednoczonych zapłacił Rosji za terytorium Alaski


Nocna zmiana właściciela Alaski wywołała skandal na szczeblu najwyższych władz Stanów Zjednoczonych. Przeciwnicy prezydenta w Kongresie twierdzili, że zakup dzikiego, niezagospodarowanego terytorium to strata publicznych pieniędzy i niepotrzebny kaprys Johnsona. Alaskę określali jako zamrażarka Sewarda i wybieg dla białych niedźwiedzi. W północnym terytorium nie upatrywano żadnej szansy na osiągnięcie jakichkolwiek korzyści.
Aby uciszyć niezadowolenie deputowanych z pieniędzy wydzielonych przez Aleksandra II, Stoeckl wydał 133 tys. dolarów na łapówki dla kongresmanów oraz opłacenie dziennikarzy amerykańskich, którzy mieli pisać przychylne, wobec zaistniałej sytuacji, artykuły. Amerykanie, dzięki akcji propagandowej zainicjowanej przez Rosjan, dowiedzieli się o niezmierzonych korzyściach, jakie będą czerpali z posiadania nowej ziemi.

Polski „gubernator”
Alaska, podobnie jak przez Rosjan, długo nie była przez Amerykanów eksploatowana gospodarczo. Szybko stała się za to przystanią dla wszelkiej maści przestępców i przemytników z USA, Rosji i Kanady. Tu zaczyna się polski wątek w amerykańskiej historii Alaski. Na północ, jako pełnomocnika rządu USA do spraw walki z przestępczością, wysłany został pochodzący z Wielkopolski Włodzimierz Krzyżanowski13. W Ameryce pojawił się mając 21 lat, zmuszony do ucieczki wobec wykrycia jego działalności spiskowej w czasie Wiosny Ludów. Swój awans do stopnia generała zawdzięczał postawie w wojnie secesyjnej. Brał również udział w negocjacjach, poprzedzających zakup rosyjskiej kolonii. Krzyżanowski, jako osoba ceniona przez amerykańskie elity, wydawał się idealnym człowiekiem na to stanowisko.

Obrazek
Sprzedaż Alaski


Na północ przybył w 1874 r., jednak został wydalony ze służby równie szybko, jak się tam pojawił. Jego krótka przygoda na Alasce stała się przyczyną powtarzanej do dziś pogłoski, jakoby Krzyżanowski pełnił funkcję jej pierwszego gubernatora. Legenda do dziś funkcjonuje wśród Polaków, czego przykładem jest wypowiedź polskiego ambasadora w Waszyngtonie, który w 2002 r. publicznie opowiadał o gubernatorze Krzyżanowskim14.
Alaska zaczęła się rozwijać dopiero pod koniec XIX w., kiedy przy granicy z Kanadą odkryte zostały spore pokłady złota. Dopiero cenny kruszec zaczął przyciągać osadników liczących na łatwe i szybkie wzbogacenie się. Drewniane osady rozrastały się do kilkudziesięciotysięcznych miast, które przejmowały rolę ośrodków gospodarczych. Formalnie Alaska uznana została za 49 stan USA dopiero w 1959 r. Jej wielkie znaczenie dla Stanów Zjednoczonych uświadomiono sobie po II wojnie światowej. Odkupienie Alaski od Rosji było niezwykle istotne dla bezpieczeństwa USA zagrożonego w warunkach zimnej wojny. Gdyby nie inwestycja prezydenta Johnsona, Amerykanie mieliby tuż przy swoich północnych granicach terytorium Związku Radzieckiego. Rosjanie z resztą do dziś żałują pechowej dla nich transakcji, mając świadomość jak wielkie pokłady ropy naftowej i gazu ziemnego stracili. Od 1968 r. kiedy odkryto pokaźne złoża tych surowców15, Alaska stała się bowiem dla Stanów Zjednoczonych jednym z głównych miejsc ich wydobycia.

BIBLIOGRAFIA:
1. Bohun T., Wielki przekręt, czyli jak sprzedano Alaskę, http://wiadomosci.onet.pl/prasa/wielki- ... aske/phjfp, dostęp: grudzień 2014.
2. Budrewicz O., Diabły Alaski, w: http://www.wprost.pl/ar/73681/Diably-Alaski/, dostęp: grudzień 2014.
3. Kacewicz M., Jak Rosjanie zdobyli i stracili Amerykę, „Newsweek Historia”, 2011, nr 2, s. 88-89.
4. Kałuski M., Polacy na Alasce, http://www.newyorkpolonia.com/index.php ... le&aid=105, dostęp: grudzień 2014.
5. Kurlus T., Interes stulecia – Alaska, http://www.kuriergalicyjski.com/index.p ... cia-alaska, dostęp: grudzień 2014.
6. Rogozińska M., Zakup amerykańskiej prowincji, http://www.rp.pl/artykul/851217.html?p=2, dostęp: grudzień 2014.
7. US Department of State, Purchase of Alaska, http://web.archive.org/web/200302270930 ... /17662.htm, dostęp: grudzień 2014.
T. Kurlus, Interes stulecia – Alaska, http://www.kuriergalicyjski.com/index.p ... cia-alaska, dostęp: grudzień 2014. [↩]
M. Kacewicz, Jak Rosjanie zdobyli i stracili Amerykę, „Newsweek Historia”, 2011, nr 2, s. 88. [↩]
Tamże. [↩]
M. Kałuski, Polacy na Alasce, http://www.newyorkpolonia.com/index.php ... le&aid=105, dostęp: grudzień 2014. [↩]
T. Bohun, Wielki przekręt, czyli jak sprzedano Alaskę, http://wiadomosci.onet.pl/prasa/wielki- ... aske/phjfp, dostęp: grudzień 2014. [↩]
US Department of State, Purchase of Alaska, http://web.archive.org/web/200302270930 ... /17662.htm, dostęp: grudzień 2014. [↩]
Tamże. [↩]
M. Kacewicz, dz. cyt., s. 88. [↩]
T. Kurlus, dz. cyt. [↩]
M. Kacewicz, dz. cyt., s. 88. [↩]
T. Bohun, dz. cyt. [↩]
M. Kacewicz, dz. cyt., s. 88. [↩]
M. Rogozińska, Zakup amerykańskiej prowincji, http://www.rp.pl/artykul/851217.html?p=2, dostęp: grudzień 2014. [↩]
M. Kacewicz, dz. cyt., s. 89. [↩]
O. Budrewicz, Diabły Alaski, http://www.wprost.pl/ar/73681/Diably-Alaski/, dostęp: grudzień 2014. [↩]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 22 sty 2015, 23:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2014/10/24/ ... more-32397

Syjoniści ozłocili się na rewolucji 1917 roku
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-10-24

Obrazek

Na zorganizowanie w Rosji państwowego przewrotu w 1917 roku przez międzynarodowy syjonizm wydano gigantyczne pieniądze. Ale grabież pokonanej Rosji, która była następstwem przewrotu, wielokrotnie zrekompensowała wszystkie wydatki syjonistów.
Oni, po prostu, ozłocili się…
„Cziornoje dno krasnogo płamieni” (Czarne dno czerwonego płomienia) – Olieg Sliepynin
O tym, że rewolucja w Rosji była „nieunikniona” napisano sporo. Wielu jest o tym przekonanych bez żadnych wątpliwości. Rzeczywiście, zniszczenie historycznej Rosji przygotowywano długo, nie mniej niż pół wieku, jeżeli liczyć od Karakozowa, który wyszedł ze stowarzyszenia „Ad” (Piekło) i wystrzelił w 1866 roku kulę w kierunku imperatora Aleksandra II. Ale rewolucja była przygotowywana w całej Europie – przygotowywana była światowa rewolucja, którą także uważano za nieuniknioną.
Wielu kochających historyczną Rosję dręczyło się potem, tak jak protojerej, ojciec Siergiej Bułhakow:
„Za co i dlaczego Rosja odrzucona została przez Boga, skazana na rozpad i śmierć? Nasze grzechy są ciężkie ale nie aż tak żeby wyjaśnić losy wyłącznie w Historii. Takiego losu Rosja nie zasłużyła, ona jest jak baranek dźwigający brzemię grzechów świata europejskiego. Oto tajemnica, pochylić się trzeba ku Wierze…”
Ku Wierze trzeba się pochylić. Z tym nie można się spierać. Ale i nie można zaprzeczyć, że wrogowie prawosławnego imperium mieli środki, plan i wolę, żeby doprowadzić do triumfu rewolucji. Przesadzać z ich znaczeniem nie można. Ale nie doceniać ich też jest głupie.
Zdołali oni stworzyć katalizator procesu rewolucyjnego bez którego nie byłoby tektonicznych wstrząsów i płomieni, które wydobyły na powierzchnię. Gdyby go nie było, to iskrzyły by spokojnie, gaszone reformami i sukcesami militarnymi.
Gdy Trocki kiedyś powiedział, że Komintern dla rewolucji jest organizacją konserwatywną w porównaniu z nowojorską giełdą, to wiedział, co mówi, albowiem był człowiekiem kompetentnym.

Sprawa miała korzenie w Nowym Jorku
Imperator Aleksander III dowiedziawszy się skąd bierze się rewolucja, podjął decyzję dogadania się z nimi. Czy trzeba było zrozumieć z kim się porozumiewać?
Car przemyśliwał zawarcie z nimi swego rodzaju umowy. Zakończenie finansowego wsparcia rewolucji w zamian za znaczące polepszenie warunków życia rosyjskiego żydostwa. Ślad prowadził przez Londyn do niejakiego Jacoba Schiffa w Nowym Jorku. Schiff ryknął carskiemu wysłannikowi: „Z Romanowymi nigdy!” i wyrzucił go.
Encyklopedia Żydowska pisze o Jacobie Schiffie (1847-1920), że pochodził „z wybitnej rodziny rabinicznej, którego ojciec związany był z domem Rothschildów. Szczególną sławę przyniosła Schiffowi emisja obligacji na sumę 200 milionów dolarów na rzecz Japonii podczas wojny rosyjsko-japońskiej. Pomógł on Japonii, tak bardzo nienawidził carskiego rządu za jego antysemicką politykę. Schiff wielokrotnie odmawiał udziału w kredytowaniu rządu carskiego i namawiał do tego innych finansistów. Jednocześnie okazywał szczodrą pomoc grupom żydowskiej samoobrony i ofiarom pogromów w latach 1903-1905 w Imperium Rosyjskim. Schiff odegrał znaczącą rolę w walce o wypowiedzenie umowy handlowej pomiędzy Rosją a USA od 1832 roku. Dopiero po Rewolucji Lutowej 1917 roku Schiff zmienił swój stosunek do Rosji; starając się wspierać rząd Kiereńskiego dał mu wielką pożyczkę…”.
Biograf Schiffa, Nami Cohen, pokazuje, że jego stosunek do carskiej Rosji był „osobistą wojną trwającą od lat 1890-tych do 1917 roku”. „Ta wojna”, ciągnie biograf, „z biegiem lat przybierała na intensywności i przekształciła się w całkowitą obsesję”.
Powód był religijny. Bankier uporczywie porównywał sytuację żydów w Rosji z biblijną historią egipskiego exodusu, a siebie samego widział niewątpliwie jako nowego Mojżesza”.
Biograf uważa, że właśnie dzięki swojej „krucjacie” przeciwko Rosji Schiff musi być „wydźwignięty na niespotykaną przedtem dla żydowskiego przywódcy wysokość”. Schiff wpływał na decyzje rządu, na decyzje samego prezydenta.
Rosyjski wojskowy śledczy ds. szczególnie ważnych, Boris Brazol (1885-1963, charakteryzowany jako „śledczy od Boga”), patriota rosyjski, zajmujący się badaniem nadużyć przy dostawach dla armii, od 1916 roku przebywał w podróży służbowej w USA, gdzie pozostał po rewolucji. W Archiwum Departamentu Stanu USA przechowuje się jego raport zatytułowany „Bolszewizm i judaizm”, datowany na 1918 rok, w którym stwierdza się, że: „Decyzja o obaleniu carskiego rządu podjęta była dnia 14 lutego 1916 roku w żydowskiej dzielnicy Nowego Jorku przez grupę rewolucjonistów, na czele której stał Jacob Schiff”.
Na konferencji przyjęto decyzję wysłania do Rosji kilkuset agitatorów ze środowiska emigracyjnego do czego „potrzebna kwota , niezależnie od jej wysokości, będzie dostarczona przez ludzi sympatyzujących z rewolucją w Rosji”.
Rewolucja oczywiście była przygotowywana i na bliższych [Rosji] terytoriach.

Berlin, Tokio, Konstantynopol
Były rewolucjonista, emigrant, Dawid Szub, w książce „Politicziskije diejatieli Rossiji” (Polityczni działacze Rosji) powołując się na dokumenty niemieckiego MSZ, pisze, że „już 8 sierpnia 1914 roku Wilhelm II rozkazał wyasygnować wielką kwotę na rewolucyjną propagandę w Rosji”.
I dalej: „Wkrótce po tym w Wiedniu i we Lwowie grupa ukraińskich socjalistów za pieniądze rządu austriackiego utworzyła „Związek Wyzwolenia Ukrainy”. Celem tego było oderwanie Ukrainy od Rosji i stworzenie niezależnego ukraińskiego państwa. Od rządu austro-węgierskiego Związek otrzymał wielkie pieniądze na prowadzenie propagandy wśród rosyjskich jeńców wojennych przebywających w Austrii i w Niemczech, a także na samej Ukrainie”.
Godny jest uwagi fakt, że idea prowadzenia propagandy wśród rosyjskich jeńców została wzięta z doświadczeń wojny rosyjsko-japońskiej lat 1904-1905, która była detonatorem pierwszej rewolucji. Christian Rakovsky powiedział w 1938 roku na przesłuchaniu, że „Jakov Schiff, szef domu bankowego ‘Kuhn, Loeb & Co.’, który jest oddziałem Rothschildów, miał taką władzę, że USA, które same posiadały kolonie w Azji, kosztem swoich narodowych interesów uczyniły wszystko, by wzmocnić Imperium Japońskie. Zreorganizowały one japońskie obozy dla rosyjskich jeńców wojennych w obozy szkoleniowe rewolucyjnych bojówkarzy (a jeńców wojennych było kilkadziesiąt tysięcy). Kto ich szkolił?- pyta sam siebie Rakovsky i odpowiada: „Instruktorzy zostali przysłani z USA…”.

Instruktorzy – rewolucjoniści – emigranci
Bez wątpliwości pieniądze, które Wilhelm II inwestował w rosyjską rewolucję, miały to samo pochodzenie co pieniądze otrzymane swego czasu przez rząd japoński.
W książce „Kupliennaja riewoliucija. Tajnoje dieło Parvusa” (Kupiona rewolucja. Tajna misja Parvusa) Elizabeth Heresh (doktor filozofii z Wiednia) wykazuje, że Schiff, zwący Rosję „wrogiem ludzkości” sprawił, by jego zięć, niemiecki bankier Max Warburg, udziałowiec jego finansowego imperium, „sięgnął do kabzy po wielki kredyt dla Niemiec z Ameryki”, jako że uważał „że trzeba dołożyć wszelkich wspólnych wysiłków, jeżeli skierowane są one przeciwko Rosji”. Heresh pokazuje, że niemiecki rząd w osobie Wydziału Politycznego Sztabu Generalnego „wraz z własną strategią realizował i tę zaproponowaną przez Parvusa”.
Parvus – to jedna z głównych szarych eminencji rewolucji.
Aleksander Parvus (Izrael Gelfand, 1867-1924), wychodźca z Rosji, otrzymał wykształcenie w Odessie, Zurychu i Bazylei; doktor filozofii i ekonomiczny geniusz. W młodości Parvus postawił przed sobą dwa cele – bajecznie się wzbogacić i zniszczyć Rosję. Był nauczycielem Trockiego, z którym praktycznie kierował Petersburską radą Rewolucyjną podczas rewolucji 1905 roku. Stosownie jest wspomnieć, że na rewolucji 1905 roku Trocki, który miał wtedy 25 lat, zdobył sławę. Starsi towarzysze, którzy zjedli zęby na działalności rewolucyjnej, na początku odnosili się do młodego człowieka niezbyt poważnie.

Obrazek

W 1905 roku przyjechał on zza granicy, nie miał partii ani specjalnych wpływów… O tajemnicy wstąpienia Trockiego na rewolucyjny Olimp mówi Rakovsky (Chaim Reykover) wskazując na więź rodzinną Trockiego z bankierem Abramem Żiwotowskim, „związanym z bankierami-braćmi Warburgami, którzy z kolei są krewnymi bankiera Jacoba Schiffa, to znaczy z tej samej grupy, która finansowała rewolucję 1905 roku. I to jest ten powód w rezultacie którego Trocki jednym ruchem wzbija się na sam szczyt rewolucyjnej hierarchii. I tutaj macie klucz do jego prawdziwej osobowości…”
Natychmiast po wybuchu wojny Parvus tworzy plan.

Zbieżność interesów
Odpowiednie dojścia Parvus zyskiwał przez ustalone już kontakty. Na początku marca 1915 roku w Konstantynopolu dostał się na przyjęcie u ambasadora niemieckiego. Parvus miał nazwisko i niejednoznaczną reputację. Właściwie jednoznacznie zszarganą w kręgach rewolucyjnych. Swego czasu jako agent literacki Maksyma Gorkiego nie przekazał pieniędzy do kasy RSDRP (Rossijskoj Socjal-Diemokraticzieskoj Raboczoj Partii) oraz nie przekazał pieniędzy autorowi Gorkiemu – pieniędzy które otrzymał w Europie. Gorkij rozpętał skandal, odbyła się sprawa sądowa, Parvus został wykluczony z RSDRP. Ale dla rządu niemieckiego nie było to przeszkodą, dostrzeżono w nim pożądaną osobę…
Pisząc o Parvusie, Grigorij Katkow, autor książki „Fiewralskaja riewoliuccija” (Rewolucja lutowa) zauważa: „Był on żywym dowodem na to, że awanturnicy XX wieku mogli odgrywać decydującą rolę w polityce wielkich mocarstw podczas I Wojny Światowej w nie mniejszym stopniu, niż tacy sami awanturnicy w intrygach włoskich państw doby Renesansu”.
Parvus powiedział ambasadorowi Niemiec w Konstantynopolu: „Interesy niemieckiego rządu są całkowicie zbieżne z interesami rosyjskich rewolucjonistów. Rosyjscy socjal-demokraci mogą osiągnąć swój cel tylko w rezultacie całkowitego zniszczenia caratu. Z drugiej strony Niemcy nie zdołają wyjść zwycięsko z tej wojny, jeżeli nie wywołają dodatkowo rewolucji w Rosji. Ale i po rewolucji Rosja będzie przedstawiać wielkie zagrożenie dla Niemiec, jeżeli nie będzie rozczłonkowana na szereg niezależnych państw. Oddzielne grupy rosyjskich rewolucjonistów już pracują w tym kierunku…”.
Tutaj leżała zbieżność interesów, nad tą sprawą pracował także rząd niemiecki.
Dawid Szub pisze:
„Parvus dowodził niemieckim dyplomatom, że tylko rosyjscy socjal-demokraci mają możliwość przygotowania nowego strajku generalnego w Rosji pod hasłem „Wolność i pokój” i jednocześnie podkreślał, że bolszewicy pod kierownictwem Lenina są najbardziej wpływową organizacją”.
To było awanturnicze pociągnięcie. Parvus, po skandalu, nie miał bezpośredniego dostępu do Lenina. Przy tym Wilhelm II nie wierzył, że jakiekolwiek wstrząsy wywrócą tron rosyjski, ale był zainteresowany w wywołaniu takich wstrząsów mając nadzieję, że popchną one Mikołaja II do zawarcia separatystycznego pokoju, po którym Niemcy zdołają „wyrównać rachunki z Wielką Brytanią”. Plan został w Berlinie przyjęty. W połowie marca 1915 roku „Parvus został głównym doradcą rządu niemieckiego do spraw rewolucyjnych w Rosji”. Zdobył pierwszy milion marek.

Obrazek
Trzej krwawi żydzi. Od lewej Parvus, Trocki, Deutsch


Program zniszczenia Rosji
Obszerny program Parvusa, zatytułowany, niezbyt wyrafinowanie, „Podgotowka massowoj politiczieskoj zabastowki w Rossiji” (Przygotowanie masowego strajku generalnego w Rosji), spisany był na 20 stronach i zawierał, w szczególności, następujące sugestie:
– o masowym strajku generalnym pod hasłem „Wolność i pokój”, który powinien zacząć się w Piotrogrodzie i powinien ogarnąć fabryki zbrojeniowe i koleje.
– o agitacji wśród robotników w miastach portowych (Odessa, Sewastopol) i w stoczniach (Nikołajew).
– o ucieczce więźniów politycznych z Syberii i użyciu ich w charakterze rewolucyjnych agitatorów w Piotrogrodzie.
– o wykorzystaniu rosyjskiej prasy w Europie, która wpłynęłaby na stanowisko krajów neutralnych i popchnęłaby je do przystąpienia do wojny po stronie Niemiec.
– o Ukrainie: „podburzanie przeciwko rosyjskiej państwowości i żądanie autonomii, zwłaszcza w środowisku chłopskim”.
Podobne punkty dotyczyły Finlandii i Kaukazu. Plan Parvusa zakładał działania dywersyjne, wysadzanie mostów „tak jak w latach 1904-1905”, podpalanie zbiorników ropy naftowej w Baku… Ale głównym jego zadaniem było nawiązanie kontaktu z frakcją bolszewików i zapewnienie sobie poparcia Lenina. Nie udało mu się tego zrealizować w pełni ponieważ Lenin marzył o gazecie „przy pomocy której, miał nadzieję, zdołałby popchnąć cały europejski proletariat na drogę natychmiastowej rewolucji”. Lenin nie wierzył w powodzenie Parvusa. Tym bardziej, że w styczniu 1917 roku (tekst w „Dziełach” Lenina) w swoim wystąpieniu przed szwajcarskim audytorium Lenin powiedział: „My, starcy, być może nie dożyjemy do decydujących bitew tej nadchodzącej rewolucji…”. Rewolucja rozpoczęła się w ciągu kilku tygodni.

Niewidzialny agent i jego dzieło
Parvus stworzył agenturalną sieć w Europie i w Rosji. O jej działalności miał wysokie mniemanie przedstawiciel niemieckiego rządu: „Praca tak dobrze zorganizowana, że często ludzie pracujący dla organizacji, nie wiedzą, że za tym wszystkim stoi rząd niemiecki”.
Jeszcze by co! Toczy się krwawa wojna. A rewolucja to broń i to broń dużo bardziej korzystna i skuteczna, niż produkcja armat, budowa samolotów, przeprowadzanie kolejnej mobilizacji. Rewolucja, w rzeczywistości, mobilizowała Rosjan do zniszczenia swojego kraju. Parvus, wiodąc luksusowe życie, szastając pieniędzmi ale i wspierając hojnie emigrantów, działał we wszystkich możliwych kierunkach. Poświęcał uwagę, między innymi, także sprawie „wyzwolenia Ukrainy”, okazując separatystycznym organizacjom „praktyczną pomoc”. Rewolucja aktywnie dziergała swoje sieci w masońskich lożach, przygotowując w ich wnętrzach przyszły Rząd Tymczasowy. Przyszły premier, Aleksander Kiereński, był swego czasu sekretarzem masońskiej Rady Najwyższej, czyli inaczej szefem rosyjskiej masonerii.
Strajki, organizowane według jednego scenariusza, wymyślonego przez czarny geniusz Parvusa, wstrząsały ośrodkami przemysłowymi. Schemat był prosty. Niektóre z wydziałów fabrycznych wysuwały, niemożliwe oczywiście do spełnienia, żądania. Czasy wojenne… przedsiębiorstwo o strategicznym znaczeniu obronnym… w stosunku do strajkujących miały zastosowanie środki represyjne. Było to powodem do strajków na innych wydziałach, a następnie w całych przedsiębiorstwach. I tak w Zakładach Putiłowskich „3 lutego 1916 roku mechanicy warsztatów elektrotechnicznych zażądali zwiększenia wynagrodzeń o 70%”. Byli oni nieźle „podgrzani”. I pieniędzmi i agitacją. Podobnie zaczynał się strajk w stoczniach Nikołajewa. Dochodzenie pokazało, że materialne, „nie do zniesienia”, wynagrodzenia, które popchnęły robotników do strajku, są całkowicie satysfakcjonujące dla robotników sąsiednich zakładów. W szeregu żądań ekonomicznych pojawiały się także hasła polityczne, które nie wyrażały absolutnie nastojów ludowych: „Precz z tyranią carskich najemników! Precz z monarchią Romanowych! Niech żyje proletariacka solidarność i walka klasowa! Niech żyje rewolucyjny proletariat i rosyjska socjal-demokratyczna partia robotnicza!”…
Dla Rady Ministrów Rosji nie było zagadką pochodzenie strajków i demonstracji. Minister Żeglugi Iwan Grygorowicz natychmiast po rozpoczęciu działalności Parvusa raportował: „Według najnowszych informacji, które otrzymałem, pojawienie się proklamacji i ulotek jest rezultatem działalności agentów pozostających na służbie państw prowadzących z nami wojnę, które nie powstrzymują się przed żadnymi niecnymi środkami”.
Później Grygorowicz mówi: „Niemcy prowadzą wzmożoną propagandę i zalewają pieniędzmi antyrządowe organizacje. Teraz jest ostro, zwłaszcza w Zakładach Putiłowskich”.
Zakłady Putiłowskie zdecydowanie nie przez przypadek wybrano na „zapalnik”. Bankier A. Żiwotowskij był kompanem bankiera i przemysłowca Alieksieja Putiłowa.
Katkow pisze: „Świadectwo Grygorowicza nie wywołało sensacji w Radzie Ministrów. Oczywiście ministrowie wiedzieli, że Niemcy podgrzewają robotnicze niezadowolenie i przygotowują ogromny wybuch”. Ruch strajkowy tłumiony był siłami policyjnymi i środkami wojskowymi, aresztowano prowodyrów. Ale to było za mało. Duch rewolucji rozpłomieniał umysły.

Wybuch
Żądanie przez robotników jednego z wydziałów Zakładów Putiłowskich (18 lutego 1917 roku) 50% podwyżki zarobków, po którym nastąpił następnie strajk włoski i zwolnienie z pracy strajkujących, wywołało od dawna przygotowywany wybuch. 22 lutego dyrekcja ogłosiła zamknięcie wszystkich wydziałów. To posunięcie wypchnęło poza bramy zakładów, na ulice 30 tysięcy dobrze zorganizowanych robotników.
„Ani przedtem ani potem masy robotnicze Rosji”- pisze Katkow – „nie wykazały podobnej zdolności odpowiedniej do «spontanicznych działań». W tym czasie bolszewicy ze względów taktycznych byli przeciwni strajkom. Według ich planów, rewolucję przełożono na okres zakończenia wojny, na okres masowej demobilizacji. Spodziewano się, że wiosenno-letnia ofensywa Armii Rosyjskiej będzie zwycięska. Parvus działał nie przez bolszewików, ale przez tak zwaną „Mieżrajonkę”, niezbyt liczną organizację. Do „Mieżrajonnej (międzyrejonowej) organizacji zjednoczonych socjal-demokratów Piotrogrodu wchodzili mieńszewicy i odłączeni od swojej partii bolszewicy. Ideologię kształtowały wpływy Trockiego i doświadczenie Rady Petersburskiej 1905 roku”.
„Mieżrajonka” w lutym wypuściła ulotki z hasłami: „Precz z samodzierżawiem, Niech żyje rząd rewolucyjny, Precz z wojną” i przejawiła zadziwiającą dla wszystkich aktywność.
Do strajku wciągane były inne zakłady, czasami groźbami. Na czerwonych transparentach pierwszych dni robotniczych zamieszek widniało jedno hasło: „Chleba!”.
Żądań politycznych nie było. Ale oto pewnego razu pojawiła się czerwona flaga z literami RSDRP (Rossijskaja Socjal-Diemokraticzieskaja Raboczaja Partia). A na drugim transparencie widniało hasło: „Precz z wojną”. To hasło nie wywołało zrozumienia u demonstrantów i trzeba je było usunąć. Aktywni uczestnicy wydarzeń rozumieli, i są na to świadectwa, że „hasła były im narzucone przez jakieś tajemnicze osoby z zewnątrz”.
Przywódca niewielkiej grupy robotników, otrzymawszy „zlecenie” podszedł do towarzyszy. „Czego oni chcą?”- spytał jeden z nich ponuro. „Oni chcą pokoju z Niemcami, chleba i równouprawnienia żydów”- padła odpowiedź.
Lud był zainteresowany chlebem. A wszystko pozostałe zostało włączone do „spontanicznej” rewolucji. Zamknięcie Zakładów Putiłowskich i solidarnościowe strajki nałożyły się na zamieszki wywołane panicznymi pogłoskami o możliwym wprowadzeniu kartek na chleb. Wywołane kolejki po chleb (przy swobodnej sprzedaży wszystkich innych produktów) doprowadziły do rozbicia kilku piekarń… Lud się bawił!
Wytwornie ubrany tłum czupurnie krzyczał drażniąc policję: „Chlie-jeeba!, Chlie-jeeba!”.

Obrazek

Dwie fale, robotnicza i chlebowa, połączyły się. Wezbrała fala. Na Znamienskoj Płoszczadi (Placu) podczas wiecu u stóp pomnika Aleksandra III sekciarski kozak uderzył szablą oficera policji, który chciał dopchać się do czerwonej flagi, a tłuszcza go dobiła. Do rozpędzenia jednej z demonstracji wprowadzono wojsko. Na Newskim Prospekcie polała się krew, zginęło 40 ludzi. Był to niedzielny dzień. W niedzielę 26 lutego w cerkwiach nie ogłoszono zakazu uczestnictwa dla prawosławnych w zamieszkach. Wybitna osoba Świętego Synodu, metropolita Władimir (Bogojawlienskij) odmówił, żywiąc urazę. 27 lutego, był to poniedziałek, w koszarach jednego z pułków, w batalionach szkolnych, zabito oficera. Żołnierze poborowi z karabinami wybiegli na ulicę. Zaczął się zbrojny bunt. Uliczna tłuszcza gromiła policyjne posterunki, otwierała więzienia i areszty. Stanął w płomieniach budynek Sądu Okręgowego: WOLNOŚĆ!
Dla rewolucjonistów prawie wszystkich odcieni, dla działaczy Dumy Państwowej, jak i dla większości masonów, sam moment wybuchu rewolucyjnego okazał się zaskoczeniem.
Na gorące węgle, przygotowywanej od pół wieku rewolucji, złożyły się trzy składniki: niedobory chleba, zamknięcie Zakładów Putiłowskich i obecność w Piotrogrodzie ogromnej ilości żołnierzy poborowych, którzy nie widzieli wojny, niechętnych do wyjazdu na front i zdemoralizowanych przez agitację. Czwartym czynnikiem był antymonarchiczny spisek na szczytach, w środowisku generalicji i posłów do Dumy Państwowej. Wiarołomstwo, łamanie przysięgi, żar „węgli” i wyżej wspomniany zestaw składników, wywołały potwornej siły wybuch, który zniszczył budowlę historycznej Rosji, wielowiekową monarchię. Rosja pogrążyła się w nowej epoce.

Złoto zwycięzcy
„Schiff” wygrał wojnę. Czy mógł on i jego kompania ją przegrać? Mogli…
Schiff mógł przegrać, ale nie mógł się zrujnować, nie mógł zejść na dziady. W żadnym wypadku. System finansowy wynaleziony przez pierwszego Rothschilda i udoskonalony przez jego pięciu synów, rozrastający się, oplatający cały świat, nie dopuszcza takiego scenariusza. Ich bogactwa i władza mnożą się dzięki każdej twórczej i każdej niszczycielskiej działalności. Do niszczenia potrzebne są armie, uzbrojenie, infrastruktura, które wymagają kredytów. Kredytów których niemożliwością jest nie zwrócić ani w wypadku zwycięstwa, ani w wypadku klęski. Zwrócić w złocie. Wraz z odsetkami. Do tworzenia, budowania miast, fabryk, dróg, też potrzebne są te same kredyty. I one także będą zwrócone w każdym wypadku. Z ogromnymi odsetkami.
W rewolucję zainwestowano gigantyczne środki finansowe. Zysk wielokrotnie przekroczył wszystkie koszty. O wielkości inwestycji panują różne opinie…

Źródło: http://ru-an.info/news_content.php?id=1524

Za: http://3rm.info/23690-otkuda-dengi-na-revolyuciyu.html
Data publikacji: 3.05.2012

Tłum. RX


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 09 mar 2015, 16:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polish.ruvr.ru/2014_11_30/Serb-f ... kiej-4953/

Serb – faworyt Katarzyny Wielkiej
30 listopada 2014, 13:39

Obrazek
Foto: RIA Novosti


Rosyjska caryca Katarzyna II jest znana między innymi ze swojej słabości do mężczyzn. Aby zachować pozory, każdego z kochanków mianowała swoim osobistym adiutantem. Jednym z jej wybranków był Serb Semen Zorycz.
W XVIII wieku wielu Serbów przeniosło się do Rosji. Wraz ze swoim ciotecznym wujem Maksymem Zoryczem, który został przyjęty na rosyjską służbę, przyjechał także Semen, wywodzący się ze zubożałej szlachty. W Rosji w 1754 roku w wieku 9 lat został przyjęty do pułku husarskiego i brał udział w wojnie siedmioletniej (1756–1763). Dziewięć miesięcy spędził jako jeniec Prusaków, a pod koniec wojny został podporucznikiem w wieku zaledwie 16 lat.
Po raz drugi Semen został wzięty do niewoli w wojnie rosyjsko-tureckiej (1768-1774), kiedy dowodził oddziałami wywiadowczymi, otrzymał dwie rany kopią i jedną ranę szablą. Kapitan Wasilij Szczegłowskij, wzięty do niewoli razem z nim, pisał: Dzielny major Zorycz był otoczony Turkami, mężnie się bronił i zdecydował się drogo oddać życie. Odwieźli Zorycza do Konstantynopola, gdzie został przedstawiony sułtanowi jako rosyjski generał. Jego umysł, poważny wygląd, postawa i opowieści o jego odwadze – wszystko spowodowało, że sułtan go wyróżnił.Sułtan poprosił Zorycza, aby ten przeszedł do niego na służbę, ale ani obiecane nagrody, ani groźby nie skusiły Serba: pozostał on w Konstantynopolu do wymiany jeńców. Dopiero po podpisaniu Traktatu w Küczük Kajnardży Zorycz w 1775 roku wrócił do Rosji. Za zasługi w rosyjsko-tureckiej wojnie został nagrodzony orderem św. Jerzego 4 stopnia.
Powróciwszy do Petersburga Zorycz postanowił poszukać poparcia u wszechmocnego księcia Georgija Potiomkina, który zauważył jego urodę i dzielność. O jego znajomości z Katarzyną mówią dwie wersje wydarzeń. Według jednej, poznał ich Potiomkin, mający swoje plany wobec młodego Serba. W tym czasie był on bardzo niezadowolony z faworyta carycy, grafa Piotra Zawadowskiego i szukał człowieka, który mógłby zająć jego miejsce przy dworze. Potiomkin pozostawił Zorycza przy sobie jako adiutanta i w 1777 roku przedstawił carycy.
Według drugiej wersji, Semen pokłóciwszy się z kierownictwem pułku, w którym służył, pojechał do Kolegium Wojskowego do Petersburga poprosić o przeniesienie do innych wojsk. Pierwszego dnia przegrał wszystko w karty i został bez pieniędzy na obiad w zajeździe. Na szczęście spotkał na ulicy znajomego, jadącego do Carskiego Sioła do swojego przyjaciela. Ten wziął Zorycza ze sobą i spił. Pijany Zorycz poszedł na spacer do ogrodów pałacowych, siadł na ławce pod lipą i zasnął. Tam zobaczyła go przechodząca obok Katarzyna. Zorycz spodobał jej się ze względu na swój wzrost i postawę. Zleciła ona kamerdynerowi Zotowowi siąść razem z oficerem na ławce, doczekać się, kiedy ten się obudzi i zaprosić go do niej na kolację. Zorycz miał wtedy 30 lat, a Katarzyna 85. Ale wiek nigdy nie był dla niej problemem.
Zorycz był smagły, zgrabny, ciemnooki. Ubrany w błękitny mundur husarski od razu spodobał się carycy. Został mianowany adiutantem z awansem na pułkownika i nominacją na szefa gwardii przybocznej eskadry husarskiej i zamieszkał w apartamentach faworyta. Zaszczyty, nagrody i bogactwo spłynęły na niego. W 1777 roku, w rocznicę koronacji carycy, został nominowany generałem i kornetem Korpusu Gwardii Kawalerskiej. Jednocześnie otrzymał wielki majątek Szkłowski na Białorusi. Jednak zajmował się tylko swoim pułkiem, nie brał udziału w decydowaniu o ważnych sprawach państwowych, a nieoczekiwane wielkie bogactwo zaczął przegrywać w karty. To nie podobało się carycy. Katarzyna mówiła: Można powiedzieć, że miał dwie dusze: kochał to, co dobre, ale czynił również zło, był dzielny w walce z nieprzyjacielem, ale sam był tchórzem.
Sukcesy Zorycza na dworze trwały 11 miesięcy, a w maju 1778 roku w atmosferze skandalu został stamtąd wypędzony. Przebywając wraz z Potiomkinem i Katarzyną w Carskim Siole Zorycz pokłócił się z Potiomkinem i nawet wyzwał go na pojedynek. Caryca osobiście poinformowała Zorycza o zwolnieniu, wydała wielką kwotę pieniędzy i 7 tysięcy chłopów. Zorycz opuścił Petersburg i udał się do Paryża.
We wrześniu 1778 roku Zorycz powrócił do Szkłowa i mieszkał jak przystało na bogatego rosyjskiego szlachcica. Urządzał bale, maskarady, spektakle, fajerwerki i karuzele. W 1780 roku Zorycza dwukrotnie odwiedziła Katarzyna i były faworyt podejmował ją bardzo uroczyście i z przepychem. Zorycz zmarł trzy lata po śmierci carycy, w 1799 roku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 28 mar 2015, 12:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... syjskiego/

Piotr Arkadiewicz Stołypin, III premier Imperium Rosyjskiego… i niepodległość Polski
26 MARCA 2015

Publikujemy po raz drugi artykuł Nikodema Bernaciaka o Piotrze Stołypinie, ze względu na wyjątkowość tej postaci. Polityka tego człowieka, premiera Imperium Rosyjskiego ukazuje w innym świetle carską Rosję i koryguje zakorzenione w nas, Polakach, stereotypy. (JAR)

Obrazek

Naród,który nie posiada narodowej samoświadomości jest nawozem na którym wyrastają inne narody – Stołypin

Nikodem Bernaciak

Kim chciałby być Putin? – 150. rocznica narodzin Piotra Stołypina
14 kwietnia 2012 roku minęło 150 lat od narodzin Piotra Arkadiewicza Stołypina – w latach 1906-1911 ministra spraw wewnętrznych i premiera Imperium Rosyjskiego. W Polsce ów mąż stanu kojarzony jest jedynie z obiegową nazwą sznura szubienicznego (krawat Stołypina) i potwornymi warunkami wagonów (stołypinowskich, a w rzeczywistości sowieckich!), używanych na Wschodzie do transportu więźniów. Niezasłużenie.

Przyjaciel chłopów i Polaków
Rodzina Stołypinów w pochodziła z Litwy, a ściślej mówiąc – z Prus1, sam natomiast Piotr urodził się w Dreźnie, w roku 1862. Już z początkiem lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, ku wielkiej jego uldze mianowano go marszałkiem szlachty powiatu kowieńskiego na drogiej mu Litwie, pradawnej kolebce rodu. Ponieważ prawie wszyscy obywatele ziemscy na tych obszarach byli Polakami, marszałków mianował rząd (w odróżnieniu od wewnętrznych guberni cesarstwa, gdzie byli oni wybierani przez ogół szlachty). Mimo tej dyskryminującej, acz pragmatycznej praktyki, Stołypin rychło zdołał zjednać sobie okolicznych polskich posiadaczy, z hrabią Aleksandrem Tyszkiewiczem (późniejszym posłem do Dumy i wiernym realizatorem reform premiera), książętami Ogińskimi czy Radziwiłłami na czele. Już wówczas w Stołypinie rodziło się powołanie, aby zająć się losem chłopstwa. Za jego radą tradycyjny rosyjski „mir” (wspólnota gminna, rozwiązanie pośrednie pomiędzy pańszczyzną a pełnym uwłaszczeniem) ogłaszał rozwiązanie poszczególnych gmin, rozdzielając podległe sobie ziemie, na których ostatecznie powstawały samodzielne gospodarstwa chłopskie (zadanie było o tyle trudne, że pierwotni właściciele ziemscy byli na ogół Polakami, chłopi zaś, na rzecz których dokonywano tej „prywatyzacji” – Litwinami).
Nie był to koniec polskich doświadczeń Stołypina – w 1901 jego działalność zauważono w Petersburgu i postanowiono nagrodzić awansem na stanowisko gubernatora sąsiedniej guberni grodzieńskiej. Później, gdy Stołypin został ministrem spraw wewnętrznych, szefem jego kancelarii aż do 1911 roku był Polak – Józef Knoll2.

Pogromca rewolucji 1905 roku
Rewolucja 1905 roku zastała Stołypina w guberni saratowskiej – był wówczas najmłodszym gubernatorem w kraju3. Rozruchy nie oszczędziły także tych terenów, a kulminacyjnym epizodem był bunt, do którego doszło po drugiej stronie Wołgi – w guberni samarskiej, a więc poza jurysdykcją Stołypina. Mimo to, wobec strachu i niezdecydowania sąsiedniego zarządcy, przeprawiwszy się bez wahania przez rzekę z oddziałem Kozaków, krwawo rozprawił się z wichrzycielami. Stłumienie rebelii niczego jednak nie rozwiązywało, z czego Stołypin doskonale zdawał sobie sprawę.
Potrzeba posiadania ziemi na własność i bunty chłopskie, które wynikają z jej niespełnienia, wskazują, jakich środków należy użyć, aby wydobyć ludność wiejską z nienormalnej sytuacji, w jakiej się znajduje. Jedynym wyjściem z systemu gminnego jest własność indywidualna. To ona zagwarantuje porządek, drobny bowiem właściciel ziemski stanowi czynnik, na którym opiera się trwały porządek państwa – pisał Stołypin w liście do cesarza Mikołaja II. Odpowiedź monarchy była prosta – uprzejma i nieznosząca sprzeciwu. W roku 1906 Piotr Arkadiewicz Stołypin został ministrem spraw wewnętrznych, a pół roku później – trzecim w historii premierem Imperium Rosyjskiego.

Prywatyzacja bez podatków
Pierwszą poważną reformą Stołypina był ukaz z 9 listopada 1906 roku, na mocy którego chłopi otrzymali prawo występowania ze wspólnoty gminnej i wykupu gruntów na wyłączną własność. Aby usprawnić i przyspieszyć prywatyzację, Bank Włościański przyznawał im niskoprocentowe kredyty, które mieli spłacać przez 50 lat. W latach 1906-1915 obszar dóbr szlacheckich zmniejszył się z 55 milionów hektarów do 44 milionów. Do roku 1916 rozdzielono również 27 mln hektarów z rozwiązanych gmin. Przeciętna powierzchnia działki wynosiła od dziesięciu do piętnastu hektarów. Dodatkowo każdy, kto zdecydował się przenieść za Ural, dostawał tam w zamian od 40 do 70 hektarów oraz 500 rubli w towarach i maszynach – specjalnie na potrzeby kolonistów stworzono wagony czwartej klasy (tzw. stołypinki, z których dopiero komuniści uczynili narzędzia zsyłki!), w których każda rodzina miała do dyspozycji cały przedział i miejsce na transport dobytku! Dla młodych chłopów rząd stworzył kursy rolnicze, których liczba słuchaczy w latach 1906-1914 wzrosła czterokrotnie (do 160 tys.). Sumy inwestowane zostały całkowicie uwolnione od opodatkowania. W przededniu rewolucji 60% chłopstwa dysponowało nowoczesnymi narzędziami, od 1913 zaczęły się pojawiać pierwsze traktory. Na początku roku 1916 wkłady chłopów w kasach oszczędnościowych osiągnęły wysokość 2 mld rubli. W Rosji bez żadnego zbrojnego przewrotu czy realnej demokratyzacji zaczęła się tworzyć liczna, bogata i sprzyjająca monarchii klasa średnia4.
Innym przykładem zbawiennej dla imperium działalności Stołypina jest plan rozbudowy syberyjskiej floty rzecznej. Zakładał on produkcję 5 tysięcy statków, które kursowałyby po wszystkich większych rzekach, zwożąc ogromne bogactwa Syberii na południe, ku linii kolejowej. Potencjalny zysk był niewyobrażalny – koszt każdego parowca zwracał się już po półrocznej eksploatacji5.

Decentralizacja i wzmocnienie imperium
U schyłku swego życia Stołypin opracował również plan szerokiej decentralizacji cesarstwa. W ciągu 20 lat biurokratów przysyłanych z Petersburga mieli zastąpić miejscowi funkcjonariusze z wyboru, o znacznie większych uprawnieniach. Wiele krain o kluczowym znaczeniu, na czele z Polską, zostałoby wydzielonych z administracji centralnej i stopniowo byłyby obdarzane autonomią. Pełna niepodległość Polski była przewidziana na rok 1920 6, a więc niewiele później i znacznie mniejszym kosztem, niż się to stało w rzeczywistości.
Połączenie olbrzymich terytoriów Rosji oraz nieskrępowanej wolności gospodarczej pod ochroną jednej i niepodzielnej władzy, jaką gwarantował Stołypin, wzbudzało zawiść i strach zarówno w kręgach petersburskich elit, jak poza granicami imperium. Prezydent USA Wilhelm Taft stwierdził, iż ustawodawstwo socjalne Rosji było bliższe doskonałości niż w jakimkolwiek kraju demokratycznym 7. Raport, sporządzony w owym czasie na zlecenie króla Belgów, sugerował, że jeśli reformy będą kontynuowane, to do 1925 roku Rosja będzie miała najwyższy poziom życia na świecie, a w 1950 roku produkcja przemysłowa i rolna Rosji będzie się równała produkcji całej reszty naszego globu. [podk. m. JAR]

Boże, chroń Cara
27 kwietnia 1906, zaraz po nominacji na stanowisko ministra, Piotr Arkadiewicz pisał w liście do żony:Jestem ministrem spraw wewnętrznych w kraju ogarniętym niepokojami rewolucyjnymi, zajmującym szóstą część świata. W tej sytuacji siły fizyczne nie wystarczą, potrzebna jest głęboka wiara w Boga8. Na każdym etapie życia Stołypin podkreślał swoje przywiązanie do Boga, prawosławia i monarchii. W każdej z powierzonych mu guberni ściśle współpracował z prawosławnym biskupem. Stronił od alkoholu, tytoniu i polowań, ale nie od towarzystwa przyjaciół. Za jego rządów na Litwie każde zebranie Kowieńskiego Towarzystwa Rolniczego rozpoczynało się od nabożeństw (osobno prawosławnego, katolickiego i ewangelickiego)9.
Na początku 1911 roku Stołypin przygotował dokładny raport dotyczący Grzegorza Rasputina, chcąc odizolować go od rodziny cesarskiej. Na podstawie zebranych dowodów, świadczących na jego niekorzyść, premier rozkazał odpychającemu sekciarzowi opuścić stolicę i nigdy do niej nie wracać. Rasputin wyprawił się wówczas do Jerozolimy, niektóre źródła mówią jednak, że widziano go w Kijowie, w dniu zamachu na Stołypina – miał donośnym głosem przepowiedzieć premierowi śmierć10. Po zabójstwie Rasputin powrócił do dawnych wpływów, a stracił je dopiero wraz z życiem, dwa miesiące przed rewolucją lutową i upadkiem monarchii.
Nie jestem szefem partii, jestem szefem rządu, a partii rządowej u nas nie ma i być nie może – mawiał Stołypin. Dla współczesnych mu rosyjskich konserwatystów premier był niebezpiecznym radykałem, wyzwolicielem chłopów. Z kolei rewolucjoniści uważali go za skrajnego reakcjonistę, tłamszącego ruch wolnościowy. Nic więc dziwnego, że udanego zamachu na życie premiera dokonał 14 września 1911 r. w kijowskim teatrze socjalista-rewolucjonista, ale zarazem agent Ochrany (a przy okazji Żyd i syn bogatego adwokata) – Dymitr Bogrow. Trzy lata później imperium, pozbawione zdecydowanego przywódcy, dało się wciągnąć w Wielką Wojnę, co w konsekwencji doprowadziło do rewolucji bolszewickiej.
Ostatnią rozmowę przed śmiertelnym postrzałem Stołypin przeprowadził z Polakiem – hrabią Józefem Mikołajem Potockim. Kula Bogrowa trafiła premiera w pierś, przebijając Order św. Włodzimierza. Osuwając się powoli, spojrzał prosto na cesarza, siedzącego w loży nieopodal, po czym uczynił znak krzyża, mówiąc Szczęśliwy jestem, że umieram za cara11. Zmarł cztery dni później.

Dobry premier, źli bojarzy? „STOŁYPIN ŻYJE!”
Sto lat później, w roku 2011, nieopodal siedziby moskiewskiego rządu ówczesny premier Włodzimierz Putin wkopał kamień węgielny pod pomnik Piotra Arkadiewicza Stołypina i wygłosił sławiące go przemówienie. Prawdziwy patriota i mądry polityk rozumiał, że dla kraju tak samo niebezpieczne są różne radykalizmy, jak i stanie w miejscu, odmowa nieuniknionych reform. Że tylko silna, zdolna do działania władza państwowa może zagwarantować spokój i stabilność wielkiego państwa. „Dajcie państwu 20 lat wewnętrznego i zewnętrznego spokoju, a nie poznacie Rosji!” – cytował premier premiera.
Stołypin żyje! – wtórował mu znany aktor i reżyser Nikita Michałkow, proponując zjednoczenie rosyjskich sił narodowych i patriotycznych w Ruchu Stołypińskim12.
Michałkow – obok ministrów, archimandrytów Cerkwi, rektorów, gubernatorów i mera Moskwy – wszedł w skład komitetu budowy pomnika Stołypina. Miał być on gotowy w kwietniu 2012 roku, w sto pięćdziesiątą rocznicę śmierci niedoszłego wybawiciela Imperium, nie zdołano jednak zebrać wystarczających funduszy – rosyjscy oligarchowie i biznesmeni (z Michałem Prochorowem na czele13), tak zwykle chętni do partycypacji w jakiejkolwiek formie ograniczania wolności Rosjan, otwarcie zignorowali apele Putina, gdy chodziło o złożenie hołdu jednemu z najwybitniejszych Rosjan w historii14.
W Rosji, w roku 2012 odbyły się setki prelekcji, wystaw i innych uroczystości upamiętniających dokonania premiera. Do tej pory odsłonięto wiele tablic i pomników Stołypina, a na podstawie jego życia powstał nawet czternastoodcinkowy serial historyczny. Czy jednak nowemu-staremu prezydentowi Federacji starczy sił, by wbrew swemu otoczeniu i komunistycznemu rodowodowi sięgnąć nie tylko po tradycję, ale i środki, z powodzeniem użyte przez premiera Imperium?
Bernaciak

Nikodem Bernaciak
Przypisy:
1 Por. hasło Stołupiany (niem. Stallupoehnen) [w:] Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. T. 11, Warszawa, nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1880-1914, s. 368.
2 П. А. Столыпин, Письма П.А. Столыпина И.Г. Кноллю.
3 M. Heller, Historia Imperium Rosyjskiego, Warszawa 2000, s. 695.
4 A. Stołypin, Cesarstwo i wygnanie. Przed i po roku 1917. Pamiętniki, Warszawa 1998, s. 324-326.
5 T. Olszakowski, Rubinowa tiara, Olsztyn 1999, s. 53.
6 A. Stołypin, op. cit., s. 74.
7 V. Volkoff, Montaż, Poznań 2005, s. 341.
8 Cyt. za J. Nieścioruk, Piotr Stołypin. Życie i działalność polityczna, Lublin 2007, s. 57.
9 J. Nieścioruk, op. cit., s. 32.
10 Ibidem, s. 114.
11 Ibidem, s. 116.
12 P. Skwieciński, Stołypin naszych czasów.
13 П. Козлов, Бизнесмены отвернулись от Столыпина.
14 Ф. Ермилов, Минимум месячную зарплату…
Tytuł. oryginalny:

Kim chciałby być Putin? – 150. rocznica narodzin Piotra Stołypina

Źródło: http://www.legitymizm.org/stolypin-150-rocznica

https://redakcjapartyzant.wordpress.com ... go-polaka/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 26 maja 2015, 18:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://lustro-blizna.blogspot.com/2015/ ... gactw.html

Druga żydowska rewolucja XX w. - Upadek ZSRR i ponowny podział bogactw Rosji
poniedziałek, 2 marca 2015

DRUGA żydowska rewolucja XX wieku

Upadek ZSRR i ponowny podział bogactw Rosji można nazwać kolejną żydowską Wielką Rewolucją XX wieku... Czyli dokonania przez ż. kolejnego SKOKU na gigantyczną MAMONĘ, na gigantyczną KASIORĘ, na góry KASZANY, na niezmierzone BOGACTWO, na ogromnej wielkości KORYTO.

To żydowscy towarzysze z Polski i Rosji byli głównymi ideologami prowadzonej tym razem pod hasłami "prywatyzacji" - całkowicie odwrotnymi niż w 1917 r. - prozachodniej rewolucji z 1989/1991 r. mającej znów zrobić dobrze głupim gojom.

To żydowscy towarzysze i ich janczarzy, ci wybitni specjaliści od robienia gojom dobrze dokonali kolejnego rabunku/podziału bogactw narodu polskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i pozostałych krajów z bloku wschodniego.

W wyniku drugiej w XX wieku żydowskiej Rewolucji 1991/93 Rosjanie zostali trwale odsunięci od władzy politycznej w swoim kraju (przykładem "ukraiński" Majdan) - stając się w istocie zakładnikami w walce o władzę między nowymi mieszkańcami Kremla i klanami mafijnymi żydowskich oligarchów.

Druga w XX w. żydowska rewolucja stworzyła nie tylko bajecznie bogatych żydowskich oligarchów w Rosji (Chodorkowski, Abramowicz, Gusiński...), Ukrainie i krajach Europy wschodniej, ale również oddała w ich ręce wszelką władzę - realną a nie tę ze świecznika.

Na liście 50 najbogatszych Ukraińców, Ukraińcy są gatunkiem wymierającym. Podobnie jest w Rosji i większości krajów Europy wschodniej. Na Ukrainie jedynie stanowiska sołtysa może dochrapać się Ukrainiec.

A tymczasem... Najbogatszy oligarcha ukraiński Rinat Achmetow - uważany niemalże do wczoraj za Tatara, zajął nieoczekiwanie 12 miejsce wśród najbogatszych Żydów świata wg. gazety "Forbes". Wiktor Pińczuk, zięć L. Kuczmy - 56, Petro Poroszenko (prezydent Ukrainy) - 130 (sami żydzi).

Same biedne ż. pracujące uczciwie na waciki dla małej biednej Salcie okradanej przez złego Rydzyka, zachłanny Kościół katolicki i prawosławny oraz przez niedobrych chrześcijan ANTYSEMITÓW.

Zaś z danych najnowszego rankingu "100 Najbogatszych Polaków 2015" wynika, że Majątek Jana Kulczyka jest obecnie wy­ce­nia­ny na 15,1 miliarda złotych i w ciągu roku powiększył się o ponad jedną trzecią! W tym kontekście zastanówmy się co mógłby kupić ż. dorobkiewicz Kulczyk za swoje 15 mld zł.

Otóż Kulczyk za 15 mld zł mógłby kupić dwa Państwa Watykańskie. Prof. Ewa Łentowata mówi o skandalu związanym z żydowskimi przekrętami: Tylko jeden polski żyd w ciągu 20 paru lat dojenia gojów zgromadził prawie dwa razy większy majątek niż posiada Watykan, choć Watykan istnieje od 2000 lat.

Natomiast rosyjski żyd Chodorkowski za 52 mld $ mógłby wybudować każdemu z 40 tysięcy księży kościół za 3,9 mln PLN. Tak się robi geszefty w krajach Słowian gdzie pasożyt potrafi w kilkanaście lat zarobić 52 mld $ pijąc krew podludzi.

Lista 200 najbogatszych Rosjan to przede wszystkim Żydzi i Ukraińcy. Link

Wniosek jest prosty. Im naród biedniejszy tym większą ilością żydowskich miliarderów może się poszczycić (Ukraina). Oto co ZAWDZIĘCZA żydom BIEDNY kraj.

Natomiast każde państwo chrześcijańskie które POZBYŁO się Żydów startowało do przodu jak rakieta. Przykładowo: średniowieczna Hiszpania (gwałtowny rozwój nauki i techniki umożliwił odkrycie Ameryki), Niemcy które wyprzedziły CAŁY świat o wiele dziesiątków lat, Włochy (szybki rozwój nauki i gospodarki). Zaś te kraje które pozbyły się kleru (np. ZSRR) cienko przędły.

Jeśli naprawdę nie widzisz co jest grane... i jaka jest PRAWDA... to znaczy, że na pewno zamieniłeś się z koniem na łby.

Od towarzyszy do kapitalistów - Tajemnica żydokomuszej wiary: pałace, auta i dolary

PIERWSZA żydowska rewolucja XX wieku

Żydowska Rewolucja z 1917 roku to największy i najbardziej bezczelny PRZEKRĘT wszech czasów. Rewolucja z 1917 to NAJWIĘKSZA w dziejach świata KRADZIEŻ bogactw największego państwa świata dokonana przez ż. na oczach całego świata.

Ta wymyślona i przeprowadzona przez ż. rewolucja umożliwiła inicjatorom tego gigantycznego oszustwa zrabowanie wszystkich ruchomych bogactw wielonarodowej Rosji carskiej, a kolejna ponowny podział bogactw ZSRR i krajów Europy wschodniej.

Tak gigantycznego skoku na KASĘ historia nigdy nie odnotowała. To dzięki rewolucji udało się ż. przywłaszczyć gromadzone od tysiąca lat bogactwa rodziny carskiej, arystokracji, szlachty, Cerkwi, kupców, mieszczan, chłopów, całego kraju.

To do kieszeni "szlachetnych" ż. rewolucjonistów szło zrabowane złoto i kamienie szlachetne, klejnoty, srebra rodowe, naczynia liturgiczne, ikony, dzieła sztuki, i wszelkie dobro jakie tylko ż. złodzieje zdołali załadować na wozy i wywieźć w większości za granicę.

To nie rosyjski chłop i robotnik grabił najcenniejsze rzeczy tylko żydowscy wichrzyciele którzy zawsze i wszędzie dowodzili zrewoltowanymi masami.

To nie rosyjski chłop i robotnik grabił najcenniejsze rzeczy tylko ż. komendanci i oficerowie polityczni - ci najwięksi w dziejach świata oszuści realizujący prawdziwe cele swojej nacji.

To nie rosyjski chłop i robotnik grabił najcenniejsze rzeczy tylko wyrafinowani ż. dranie zawsze skryci za chwytającymi za serca szczytnymi hasełkami wprowadzającymi w błąd łatwowiernych i naiwnych gojów.

Teraz chyba łatwiej zrozumieć dlaczego ż. i ich janczarzy bez przerwy grzeją temat "złodzieja Rydzyka" i Kościoła "okradającego" państwo.

Największe w dziejach LUDOBÓJSTWO gojów

Rosjanie wycierpieli w XX wieku więcej niż jakikolwiek inny naród. Żaden kraj nie stracił podczas obu wojen światowych tylu obywateli, co Rosjanie. Ale to sowiecka (praktycznie żydowska) władza przez czystki i wymuszony głód zabiła więcej swoich dzieci niż wszyscy wrogowie razem wzięci.

"Zanim uruchomiono obóz w Oświęcimiu wymordowaliście w Rosji 60 mln gojów i to 25 lat wcześniej, wy potomkowie największych ludobójców w dziejach świata!"

Żydowska Rewolucja z 1917 r. była największym w dziejach świata LUDOBÓJSTWEM gojów (w samej Rosji prawie 60 mln ofiar). ZŁY wymordował w carskiej Rosji całą elitę, wszystkich okradanych wraz z rodzinami, likwidując przy okazji konkurencję na wiele pokoleń - odcinając głowę od tułowia Narodu.

Zbrodnicze ZŁO wymordowało również wszystkie najszlachetniejsze jednostki z prostego ludu czyniąc pozostawiony przy życiu "najgorszy" element całkowicie poddany woli i kaprysom bezwzględnego pasożyta który zyskawszy monopol na prawdę mógł już dowolnie prać mózgi oświeconym dyplomatołkom.

W wyniku tej największej w świecie eksterminacji gojów wyselekcjonowano z ludobójczych pogromów najbardziej zdegenerowaną rasę głupich i posłusznych niewolników potulnie tyrających na odwiecznego pasożyta zżerającego od środka żywy organizm nosiciela.

Niewolników, których główną rozrywką ma być ubliżanie i wygrażanie "okradającemu" narody Kościołowi i "złodziejowi" Rydzykowi. - Przeraża mnie każda żydokomusza religia która wysuwa fanatyczne żądania lub twierdzenia, argumentując to wolą ludu.

"Czy wolno zabijać kobiety i dzieci gojów? (...) Gojów najlepiej zabić, wężom najlepiej rozwalić czaszkę" Źródło: Izrael Szahak - Żydowskie Dzieje i Religia. Chyba teraz łatwiej zrozumieć Holokaust gojów w XX wieku, łączenie przeszło 100 mln wymordowanych gojów.

Przypomnienie

Pierwszy rewolucyjny sowiecki rząd składał się z samych tylko Żydów; Lenin, Trocki, Zinowiew, Kamieniew, Swierdłow. Ani jednego Rosjanina, choć przecież rewolucję przeprowadzano w Wielkiej Rosji carów.

NKWD składało się w 84 procentach z żydów. Komendantami byli wyłącznie żydzi. Żyd automatycznie otrzymywał stopień oficera politycznego. Rosjan nie awansowano na oficerów, chyba że zasłużył na awans mordując swoich rodaków.

Natomiast NAJWIĘKSZE w historii świata LUDOBÓJSTWO gojów (łącznie prawie 100 mln wymordowanych) ZŁY za wszelką cenę chce zwalić na ustrój - który wymyślił i wcielał w życie.

I pomyśleć, że ta największa w dziejach świata hekatomba miała miejsce w czasie gdy o Hitlerze nikt nie słyszał. Ale można się domyślać, że młody Hitler miał możliwość zapoznania się z tym co wyprawiali Żydzi w Rosji.

Do władzy Hitler doszedł dopiero po 16 latach, mordować Żydów zaczął od połowy 1942 r. (6 mln zamordowanych), czyli po 25 latach od krwawej masakry gojów w Rosji (60 mln ofiar).

****

Największą KASĘ robi się na rewolucjach i wojnach

Zażydzone media rozpętały orgię bezprzykładnej nienawiści wobec Putina i Rosji. Teraz Irak, Libia, Syria, Egipt, Ukraina, Rosja. Foto

Zastanówmy się dlaczego żydzi po przejęciu władzy na Ukrainie (dzięki Majdanowi) demonstrują tak skrajną nienawiść do Putina. Otóż, Żydzi idąc za ciosem organizują kolejny "Majdan" w Rosji - ryjąc, judząc i skłócając rosyjskich gojów, napuszczając na siebie różne grupy społeczne, bratnie narody.

Obecnie toczy się światowa akcja mająca na celu obalenie Putina i przejęcie przez żydów władzy w Rosji. Uważam, że żydzi typu "Michniki", "Poroszenki, Jaceniuki" po trupach dążą do celu. Z Talmudem w butonierce żydzi prą na chama do kolejnego koryta z KAPUSTĄ i władzą. W tym marszu nigdy nie ustaną.

Dobroczyńcy ludzkości dobrze wiedzą, że NAJWIĘKSZĄ i najszybszą KASZANĘ robi się na wszelkiego typu REWOLUCJACH, ruchawkach i WOJNACH. Najkorzystniej światowych, dzięki którym żydzi kocą niewyobrażalne majątki żerując na krwi zniewolonych gojów, przejmując jednocześnie pełnię realnej władzy. Link

To jest właśnie GŁÓWNY powód dlaczego czyste ZŁO robi wszystko by doprowadzić do III Wojny Światowej. Wystarczy tylko zastanowić się jak WIELE bajecznych FORTUN wyrosło żerując na WOJNACH - Teraz Syria, Ukraina i Rosja. Patrz Link

Żydzi prą do kolejnej wojny światowej bo żyd z każdej wojny wychodzi silniejszy, bogatszy, bardziej wpływowy i potężny. W tym kontekście proszę zwrócić uwagę na charakterystyczne wypowiedzi dwóch bardzo wpływowych żydówek oraz żyda Adama Michnika:

Żydówka Julia Tymoszenko: trzeba wyrżnąć 8 mln Rosjan. Link
Żydówka Anne Applebaum: Czy przygotowywanie się na wojnę totalną z Rosją to histeria? - Szokujące, Applebaum podobnie jak Goebbels wzywa wręcz do wojny totalnej.
Żyd Adam Michnik: "Miałem wrażenie, że rozmawiam z gangsterem". "Kto podaje Putinowi rękę (chyba żydowi), musi później policzyć, czy ma wszystkie palce". "Brak oporu tylko ośmiela bestię". "Bandytyzm zatrzymać siłą".
Żyd Adam Michnik o Putinie "wczoraj" i dziś: Foto
Wystarczy popatrzeć na Ukrainę. Dla Poroszenko MOROWANIE od prawie roku gojów z Doniecka i Ługańska to pryszcz, podobnie jak dla naszych antypolskich mediów, choć liczba zabitych oceniana jest już na 50 tys. przez niemiecki wywiad wojskowy.

Gdyby NATO zbombardowało PAŁACE ż. OLIGARCHÓW tak jak Belgrad w 1999, mielibyśmy pokój na Ukrainie. Nie można pozwolić by zachłanne krwiożercze ZŁO przebrane w złote ornaty bezkarnie szafowało słowiańską krwią!
*
Zły koniecznie chce wywołać III wojnę światową. Link
W jednej ręce "KRZYŻ" lewacki w drugiej MIECZ. Link
Żydzi rękoma gojów eliminują kolejnych wrogów Izraela. Link
Największe SKOKI na KASĘ - Żydowskie rewolucje XX w. Link

Kim są osoby nienawidzące Rosji i Rosjan pracujące w polskojęzycznych mediach. Link

****

ZŁY wmawia gojom, że to nie ON ale Kościół OKRADA Polskę, Ukrainę, Rosję. Link
http://goo.gl/xyjHwl

Gdyby wierzyć Żydom, światem rządzi od 200 lat rodzina Rydzyka. Link
http://goo.gl/ddaGPn


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 26 maja 2015, 19:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/03/0 ... i-i-rosja/

Zakon Maltański i Rosja
Posted by Marucha w dniu 2015-03-01 (niedziela)

Ciekawy, a mało znany rozdział historii – desperackie próby Rosji zdobycia przyczółka na Morzu Środziemnym w XVII-XVIII wieku.

Obrazek

Wśród wielu zagadek i tajemniczych wątków historii uwagę zwracać musi dziwny związek prawosławnej Rosji i katolickiego Zakonu Maltańskiego. Rosyjska publicystka Sonia Boszkowicz rzuca nieco światła na tę sprawę.
Od początku do końca chodziło o odwieczną tęsknotę Rosji: o wejście i miejsce na Morzu Śródziemnym. Od czasów cara Piotra I pretensje do Morza Śródziemnego i walka przeciwko Turcji były podstawą wszelkich negocjacji w sprawie współpracy Rosji i Zakonu Maltańskiego.
W latach 1697-1698 z polecenia Piotra I rosyjski bojar Borys Szeremietiew podczas podróży do Europy odbył wyprawę na Maltę „przeciwko wrogom Krzyża Świętego wysuwającym militarne pretensje do Malty”, jak to napisano w dekrecie Piotra I. Bojar, a następnie hrabia Borys Szeremietiew, stał się również pierwszym rosyjskim kawalerem Zakonu Maltańskiego.
Również Katarzyna II rozumiała i doceniała znaczenie Malty. Caryca przystąpiła do tajnych negocjacji z ówczesnym Wielkim Mistrzem Zakonu księciem Roganem i próbowała namówić jego i Zakon do wzięcia udziału w wojnie Rosji z Turkami. Jednak przeciwko tego przymierza wystąpiła Francja grożąc, że jeśli Zakon nie zerwie sojuszu z Rosją, zabierze mu ona całe mienie, które Zakon posiadał we Francji. Notabene, kiedy wybuchła rewolucja francuska, władze rewolucyjne i tak konfiskowały „dla dobra narodu” wszystkie posiadłości Zakonu, jakich mogły dosięgnąć.
Okres ten był poważną próbą dla Zakonu Maltańskiego. Wraz z osłabieniem pozycji Turcji zainteresowanie nim zaczęło spadać. Ale car Paweł I był życzliwy dla kawalerów Zakonu. Dwa miesiące po wstąpieniu na tron (1796 rok) między Rosją i Zakonem zostało zawarte porozumienie, na mocy którego Wielki Zakon Polski został włączony do Wielkiego Zakonu Rosyjskiego. Hrabia Giulio de Lida został mianowany ambasadorem nadzwyczajnym Zakonu Maltańskiego w Rosji. Wraz z dokumentem ratyfikacyjnym de Lida przekazał carowi pismo od rycerzy z oficjalną prośbą, aby car został ich patronem. Paweł I przyjął propozycję i od 20 listopada 1797 roku nosił tytuł „Protektora Zakonu”. Równolegle z Zakonem katolickim, Paweł I założył także drugi Wielki Rosyjski Zakon dla rosyjskiej szlachty wiary prawosławnej, który jednak nie został uznany przez papieża.
27 października 1798 na posiedzeniu Rady Generalnej Zakon przyjął Kartę o proklamowaniu rosyjskiego cara 70-tym Wielkim Mistrzem Joannitów. Chociaż Paweł I nie był katolikiem, papież Pius VI w specjalnym liście dał swoje błogosławieństwo jego wyborowi: „Będziemy współpracować z dowolną władzą, która jest niezbędna , aby Zakon mógł zostać przywrócony do swojej pierwotnej świetności”. Paweł I podarował Zakonowi jeden z pałaców w Petersburgu, który stał się odtąd znany jako „Zamek Rycerzy Maltańskich”. W nim mieściła się kancelaria i skarb Zakonu, apartamenty dla dygnitarzy i katolicka parafia św. Jana Chrzciciela. [To był prawdziwy ekumenizm, a nie satanistyczne ekumaniactwo, jakie cuchnącą strugą zalało Kościół – admin]
9 marca 1801 roku nowy papież Pius VII, który zastąpił zmarłego Piusa VI, odmówił w swoim liście potwierdzenia tytułu Wielkiego Mistrza Pawłowi I. Rosyjskiego cara bynajmniej to nie zasmuciło. Według rosyjskich historyków Władimira Zacharowa i Władimira Czibisowa, autorów książki „Historia Zakonu Maltańskiego”, Paweł I, nie będąc Wielkim Mistrzem Suwerennego Zakonu św. Jana Jerozolimskiego „de iure”, de facto nadal nim kierował.
W 1798 roku Napoleon zajął szturmem Maltę i wypędził z niej Kawalerów Maltańskich. Rycerze połączyli siły, aby kontynuować dzieło Zakonu a pozbawieni własnego terytorium, znaleźli schronienie w Rosji. Car Paweł I dostrzegł swoją szansę i uznał za swój obowiązek, aby obiecać rycerzom że im Maltę przywróci. W tym celu flota rosyjska wraz z angielską i neapolitańską wprowadziły ścisłą blokadę wyspy. Jednakże cele tego sojuszu były rozbieżne. Anglia dążyła do hegemonii w basenie Morza Śródziemnego i 25 sierpnia 1800 roku na Malcie wylądowały wojska angielskie.
W 1801 roku car Paweł I został zamordowany przez spiskowców. Pięć dni po wstąpieniu na tron​​ nowy car Aleksander I ogłosił,że przyjmuje Zakon Maltański pod swoją opiekę, choć nie chciał przyjmować na siebie godności Wielkiego Mistrza. Aleksander kontynuował dążenia do wciągnięcia Malty w orbitę wpływów rosyjskich. Stanowczo nalegał na wycofanie angielskich wojsk z Malty i zwrócenie wyspy jego prawowitemu właścicielowi – Zakonowi. Car również chciał utrzymać Zakon w orbicie wpływów rosyjskich. Oficjalnie zażądał od papieża zalegalizowania aktów Pawła I, jako Wielkiego Mistrza, i nalegał, aby wybór nowego Wielkiego Mistrza Zakonu odbywał się zawsze w Petersburgu.
Jednak w 1802 roku w Amiens został podpisany ważny traktat pokojowy Anglii z Francją, który przewidywał zwrócenie Zakonowi Malty i wybór Wielkiego Mistrza Kapituły Zakonu na Malcie. Nie mając możliwości by się temu przeciwstawić, Rosja po prostu nie uznała traktatu z Amiens, a kanclerz Nikołaj Rumiancew oświadczył: „Malta nie jest potrzebna Rosji”. Tym samym carom rosyjskim przestał być potrzebny także Zakon, który przestał istnieć w Rosji w 1810 roku. Wielki Zakon Rosyjski został zniesiony, a 20 listopada 1817 roku na mocy specjalnego dekretu rosyjskim poddanym zabroniono otrzymywać albo nosić krzyże maltańskie.
Celem podjętej przez Rosję próby ustanowienia kontroli nad Maltą było stworzenie własnej bazy morskiej w centralnej części Morza Śródziemnego. I w tym okresie, gdy Mistrzem Zakonu był car Paweł I, cel ten wydawał się realny. Później już Rosja nie widziała takiej możliwości. Jednak dzięki temu dawnemu strategicznemu dążeniu Rosji do przejęcia Malty Zakon uniknął likwidacji i przetrwał aż do dziś.



Współcześnie najbardziej znanym członkiem Zakonu Maltańskiego w Rosji był …Borys Jelcyn, ale chyba Zakon nie powinien specjalnie się tym chwalić.

Bogusław Jeznach

http://jeznach.neon24.pl/post/119582,za ... ki-i-rosja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Rosji
PostNapisane: 30 cze 2015, 20:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/8-kwietnia-1783-ro ... -do-rosji/

8 kwietnia 1783 roku, Chanat Krymski dekretem Carycy Katarzyny II został przyłączony do Rosji
8 kwietnia 2015 00:04



Od tej pory teren ten nosił nazwę Nowa Rosja. Caryca zapowiedziała, iż na tych terenach nie będzie pańszczyzny i zachęcała do osiedlania na tym terenie wolnych chłopów oraz żołnierzy, którzy zakończyli służbę.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /