Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 13 paź 2011, 13:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Groźny mit o "upadku' komunizmu

Komunizm nie "upadł", nie zmienił się, istnieje nadal i wciąż trzyma w ryzach Polskę i pozostałe kraje Europy Środkowej.

- Komunizm nie upadł jako ideologia:
Istotą komunizmu było, jest i pozostaje centralizowanie struktur władzy politycznej, finansowej i gospodarczej w coraz wyższych, coraz węższych kręgach decyzyjnych obejmujących coraz szersze obszary w sensie terytorialnym i strukturalnym. Odpowiednikiem komunizmu w krajach tradycyjnego kapitalizmu jest wszechobecna "socjal-demokracja" czyli socjal-komunizm spod znaku globalizacji, synonim tej samej drapieżnej centralizacji władzy decyzyjnej oraz struktur gospodarczych. Okrętem flagowym tych ostatnich jest potęga korporacji przenikających państwa i kontynenty, niezależnych od tradycyjnych form władzy i kontroli, jakimi były władze państw. W ideologii komunizmu chodziło o utrwalenie w świadomości zniewolonych narodów i "mas ludowych" przekonania, że komunizm jest formą wdrażania ideałów, "sprawiedliwości społecznej", równego dostępu wszystkich do wszystkiego. W tym ideologicznym kłamstwie utrzymywano setki milionów ludzi, chociaż twórcy i apologeci komunizmu wiedzieli doskonale, że równość społeczna jest utopią, z którą rozprawili się już starożytni myśliciele.
W istocie ta utopia służyła dwóm celom: pozyskaniu poparcia mas i utrzymywaniu ich w posłuszeństwie przez całe dziesięciolecia.

- Komunizm nie upadł jako forma sprawowania władzy:

W państwach posowieckich, głównie w Polsce, komunizm przetrwał personalnie i strukturalnie. Personalnie, bo przy władzy nadal pozostają komunistyczni liderzy spod znaku PZPR-SB, a ich partyjne afiliacje stanowią doskonały sposób na zacierania horyzontu politycznego i ideologicznego. Z PZPR wyłoniła się SdRP, potem przepoczwarzona w SLD.
Ich rzekomymi przeciwnikami byli żydo-komuniści z "Okrągłego stołu"potem z Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Obydwie te rzekomo nieprzyjazne sobie frakcje polityczne przeszły tę sama podwójną mimikrę zmiany szyldów, lecz w ciągu dziesięciolecia 1990-2000 zawsze kroczyły w jednym szeregu przeciwko Polsce - przeciwko jej żywotnym interesom, jej suwerenności politycznej i gospodarczej. Szły, głosowały wspólnie przeciwko fundamentom państwa katolickiego i państwa jako takiego. Forsowały ustawy niszczące rodzinę, rodzinę rodzin czyli państwo narodowe, a w ideologicznej "nadbudowie" utrwalały takie formy destrukcji, jak wojna z Kościołem i wiarą katolicką, preferowanie zboczeń, aborcji, narkomanii, odbieranie dzieci rodzinie, kryminalizacj a państwa poprzez zapewnianie bezkarności wszelkiej patologii, najcięższym zbrodniom, przestępczości zorganizowanej. Obie te pozornie sprzeczne formacje polityczne i ideowe, nacyjnie "jednojajowe", były i pozostały syjamskimi bękartami zachodniego globalizmu, co konsekwentnie potwierdzały wspólnotę działań na rzecz kasacji państwa polskiego, niszczycielskiej "prywatyzacji", pogrążania narodu w nędzy, a oficjalnych struktur państwa w bezsile i chaosie decyzyjnym.

- Komunizm nie "upadł" jako forma zniewolenia umysłów:
Dokładnie tak samo jak w komunizmie realnym, w komunizmie posowieckim obowiązuje totalna dyktatura w sferze postaw, przekonań; możliwości ich głoszenia i obrony. Obowiązuje ta sama Jedynie słuszna" ideologia poprawności politycznej. Polega ona na konieczności współuczestnictwa, a przynajmniej na akceptowaniu wyżej wymienionych patologii ustrojowych, ideowych, antynarodowych. Obowiązuje "tolerancja", "wolność słowa i przekonań" - ale tylko tolerancja tego co "jedynie słuszne".
Wszelka inność, krytycyzm w ocenie wartości i postaw jest bezwzględnie tępiony, zagłuszany, wyszydzany, etykietowany najgorszymi epitetami, a przede wszystkim blokowany w mediach, władzach, instytucjach, szkołach, uczelniach, w sztuce i literaturze.

Wszystko pasuje. :?

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 13 paź 2011, 14:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Komunizm nie "upadł", nie zmienił się, istnieje nadal i wciąż trzyma w ryzach Polskę i pozostałe kraje Europy Środkowej.

A Europy Zachodniej to nie trzyma? A Ameryki czy Kanady nie trzyma? Zaryzykuję twierdzenie, że dziś komuna na Zachodzie ma się jeszcze lepiej, niż u nas. Choć u nas ma się tak znakomicie, że nawet w PRLu nie miała tak dobrze, bo w PRLu cały naród gremialnie był przeciwko komunie, a teraz większość jest za komuną. W całej Europie od Uralu po Atlantyk i od Morza Śródziemnego po Bałtyk, Morze Północne, Skandynawię i Wyspy Brytyjskie tylko Węgrzy mogą mówić, że częściowo są wolni od komuny.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 13 paź 2011, 14:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Komuna pod zasłoną pieriestrojki, z pomocą KGBowskiej agentury i sprzyjających jej żydowskich środowisk rozsianych wśród wyższych uczelni, mediów i wytwórni filmowych podbiła dziś cały, niegdyś uważany za wolny, świat. Genialny plan Andropowa, zrodzony w latach 60-tych, przyniósł efekty tak fantastyczne, że sami twórcy tego planu zostali zaskoczeni tak piorunującym sukcesem. Do zainfekowania Zachodu, który i bez tego był bardziej podatny na komunę niż Europa Środkowa, komuna jako nośnika użyła filozofii hinduizmu - pełno tzw. guru to byli agenci KGB, których wcześniej powysyłano na szkolenie do Indii. Potem udali się na Zachód, gdzie produkowali tzw. dzieci kwiaty. Pokolenie tej młodzieży dziś rządzi światem i szerzy komunę skuteczniej, niż wszystkie dywizje ZSRR razem wzięte.

W 1989 świat cieszył się z upadku komuny - dziś komuna cieszy się z podboju świata. Minęły tylko dwa dziesięciolecia - ekspresowe tempo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 18 kwi 2012, 20:41 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Przewodniczący Rady Państwa

Historie alternatywne są nie tylko dobrą gimnastyką dla mózgu. Są zbiorem scenariuszy, które były możliwe dopóki...Właśnie, dopóty co? I wchodzimy w spiski, służby specjalne, politykę i grę o sumie zerowej. Po przeczytaniu poniższych słów można się jedynie zastanowić, co byłoby gdyby. I dlaczego do takiego interesu nie doszło? Kto nie chciał wtedy się jednać i komu potrzebny był straszak sowiecki? Właśnie...Oto historia. I wracamy do cytowanego już wcześniej ale z innej książki prlowskiego prominenta.

"W „Trybunie Ludu" z 15/16 listopada 1980 r., na pierwszej stronie ukazał się komunikat: „14 bm. I Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Stanisław Kania przyjął przewodniczącego Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność" Lecha Wałęsę. Rozmowa dotyczyła sytuacji społeczno-gospodarczej i spraw związanych z udziałem Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych „Solidarność" w działaniu na rzecz rozwoju kraju. Lech Wałęsa przedstawił I Sekretarzowi KC PZPR główne problemy nurtujące związkowców „Solidarności". Stanisław Kania w trakcie rozmowy dał wyraz przekonaniu, że po zarejestrowaniu nowych związków stworzone zostały warunki ku temu, aby stały się one ważnym ogniwem socjalistycznej demokracji w naszym kraju.

(...) Znawcy kulis stwierdzili po spotkaniu, że Kania i Wałęsa, podczas tajemniczej rozmowy niczego nie uzgodnili z „przyczyn zasadniczych". Wałęsa podobno nie zgodził się na zaproponowany podział stanowisk w Radzie Państwa, Radzie Ministrów i Sejmie. Moi sekretni informatorzy ze znajomością szczegółów twierdzili, że Wałęsa zgodził się objąć stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Państwa i otrzymanie funkcji szefa wszystkich związków zawodowych. Postawił jednak warunki, zażądał dla „Solidarności" dodatkowo: urzędu premiera i kilku ważnych tek ministrów w rządzie. Tu wymieniono konkretne nazwiska. Krew w żyłach mroził premier Jacek Kuroń i członkowie rządu: Jan Rulewski, Adam Michnik, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Karol Modzelewski i inni.

Nic też dziwnego, że przyjazna na początku rozmowa zamieniła się później w nerwową wymianę zdań. Prawdopodobnie została ona nagrana na taśmę magnetofonową przy pomocy „pluskwy", którą sekretarka Wałęsy, Bożena Rybicka, miała przy sobie. Znam też inną wersję. Kłótnia na szczycie wyjaśnia suchą treść komunikatu. Później wielokrotnie przy różnych okazjach i wydarzeniach politycznych w kraju wracano do tej tajemniczej rozmowy i zakonspirowanej taśmy i nic więcej — cisza. Należy przypuszczać, że dzięki niej nie odbyły się zapowiadane głośno procesy działaczy KOR-u. Jedyny odbył się 13 lipca 1984 r. przed sądem warszawskiego okręgu wojskowego przeciwko czterem działaczom dawnego KSS „KOR" — J. Kuroniowi, A. Michnikowi, H. Wujcowi i Zb. Romaszewskiemu. Po jednym dniu procesu sąd odroczył sprawę i nigdy do niej już nie wrócił. Dlaczego?... I druga rzecz, opozycja w różnej formie „opluwała" lub tępiła czołowych liderów PZPR, jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności „czyściochem" i „pieszczochem" pozostał Kania, jak by nie było szef komunistycznej partii."

Za: A. Kopeć, Kto zdradził? Warszawa 1995, s. 199- 201.

http://unicorn.ricoroco.com/nucleo/?itemid=849


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 31 sie 2012, 06:08 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Milicjant wiecznie chory

Jeden ze skazanych za zbrodnię lubińską beztrosko żyje na wolności, kpiąc z bólu rodzin ofiar.

W sierpniu 1982 r. władze krajowe NSZZ "Solidarność" zaapelowały o liczny udział w pokojowych manifestacjach organizowanych na terenie całego kraju dla uczczenia drugiej rocznicy podpisania porozumienia w Gdańsku.

Wszystkie demonstracje zostały przez siły MO i ZOMO brutalnie stłumione, ale najbardziej krwawy przebieg miała manifestacja zorganizowana 31 sierpnia w Lubinie.

Ówczesne władze komunistyczne województwa legnickiego zaliczyły bowiem ten rejon Polski do najbardziej "zagrożonych" działalnością podziemnej "Solidarności". W wyniku działań funkcjonariuszy MO i ZOMO zginęły trzy osoby: Andrzej Trajkowski (31 lat), Michał Adamowicz (28 lat) i Mieczysław Poźniak (25 lat), a kilkadziesiąt zostało rannych.

Już wieczorem 31 sierpnia 1982 r. komuniści przystąpili do zacierania śladów tej tragedii. Broń należąca do jednego z plutonów ZOMO została najpierw przejęta przez prokuraturę, ale zwrócono ją po interwencji ówczesnego szefa MSW Czesława Kiszczaka u naczelnego prokuratora wojskowego.

Długo odmawiano skierowania jej do badań batalistycznych, a kiedy w końcu to nastąpiło, nie można było ustalić, z jakiej broni oddano śmiertelne strzały. W 1985 r. użyte w Lubinie kabekaesy zostały wyeksportowane do Algierii. Aby jeszcze bardziej utrudnić śledztwo, starano się usunąć wszystkie oznaki strzelaniny.

Otynkowano i pomalowano ściany oraz zebrano wszystkie pociski. Chociaż dla prowadzących sprawę prokuratorów kwestia bezprawnego, bezzasadnego użycia broni była ewidentna, to jednak Naczelna Prokuratura Wojskowa umorzyła śledztwo.

Piętnaście lat temu zostało ono jednak wznowione. Ostatecznie Sąd Okręgowy we Wrocławiu, uwzględniając zarządzoną w 1989 r. amnestię, skazał: zastępcę komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy Bogdana Garusa i dowódcę plutonu Tadeusza Jareckiego na 2,5 roku więzienia, a zastępcę komendanta miejskiego MO w Lubinie Jana Maja na 3,5 roku więzienia.

Dwaj pierwsi odsiedzieli swój wyrok. Jednak Jan Maj cały czas uchyla się od odbycia kary, przesyłając do wrocławskiego sądu okręgowego wnioski o jej odroczenie poparte zaświadczeniami lekarskimi.

W biurze prasowym sądu okręgowego dowiedzieliśmy się, że każdorazowo powołani przez ten organ biegli potwierdzają dolegliwości Jana Maja, które ich zdaniem uniemożliwiają odbycie kary.

Na pytanie "Naszego Dziennika", czy są to schorzenia pozwalające Majowi np. na prowadzenie działalności gospodarczej, usłyszeliśmy odpowiedź twierdzącą.

- Te wyroki to jest po prostu kpina z Polaków, z naszego sądownictwa. To nie są wyroki za ludzkie życie. Pan Maj w żywe oczy drwi sobie z tej tragedii, która m.in. przez niego stała się naszym udziałem - mówi Stanisława Trajkowska, wdowa po jednej z ofiar tej tragedii, matka czworga dzieci.

Jak relacjonuje, kiedy niedawno spotkała Jana Maja w urzędzie pocztowym, powiedziała do niego: "Morderca chodzi na wolności". W odpowiedzi miała od niego usłyszeć: "Zamknij gębę".

Na szczęście "nie zamykają gęby" mieszkańcy Lubina, a szczególnie działacze tamtejszej "Solidarności". Szef NSZZ "Solidarność Zagłębia Miedziowego" Bogdan Orłowski, który od samego początku jest mocno zaangażowany w działania mające na celu sprawiedliwe osądzenie sprawców tej zbrodni i brał udział we wszystkich dotychczasowych rozprawach sądowych, zaznacza, że w procesie, który trwał bez mała 15 lat, skazano trzech figurantów, którzy wykonywali tylko odgórne rozkazy.

Główni mocodawcy tych tragicznych wydarzeń dzisiaj otrzymują spore emerytury, piją spokojnie schłodzone piwo i czekają w domu na beztroski koniec swojego ziemskiego żywota.

W miejscu, w którym doszło do tej tragicznej zbrodni, stoi dzisiaj pomnik Pamięci Ofiar Lubina ´82 usłany głazami - świadkami. Na jednym z tych kamieni autor Zbigniew Frąckiewicz wyrył napis: "Milczą, a jednak wołają".

Dzisiaj, tak jak zresztą rokrocznie w tym dniu, rodziny ofiar tej zbrodni, mieszkańcy Lubina, członkowie "Solidarności" wezmą udział w uroczystej Mszy św. sprawowanej w intencji zamordowanych o godz. 18.00 w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej pod przewodnictwem ordynariusza legnickiego ks. bp. Stefana Cichego.

Po Eucharystii zgromadzeni przemaszerują pod pomnik Pamięci Ofiar Lubina ´82, gdzie przewidziano okolicznościowe wystąpienia oraz złożenie wieńców i zapalenie zniczy.

Wcześniej w ramach rocznicowych obchodów odbędzie się w Centrum Kultury "Muza" sesja zwyczajna VII Walnego Zebrania Delegatów Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ "Solidarność" oraz specjalny koncert okolicznościowy.

Marek Zygmunt

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... chory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 06 paź 2012, 16:06 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę p. t.

Sztab kryzysowy

Występują: Grasow, czyli w skrócie Gras, Dyżurny Poseł Platformerski, czyli w skrócie Platfus, Dyżurny Poseł Konstruktywnej Opozycji Lewicowej, czyli w skrócie Lewak, Poseł Ruchu Palanta, czyli w skrócie Rejwach, Konsultant.


Platfus – Coś nas mało.

Gras – Wystarczy.

Platfus – Pewnie pora za wczesna?

Gras – Jest awaria na budowie metra przy Świętokrzyskiej.

Rejwach – Czy to powód żeby zaraz zwoływać sztab kryzysowy i to o tak wczesnej porze?

Lewak – A co? Kolega się nie wyspał? Mąż przeszkadzał?

Rejwach – Kto jak kto, ale przedstawiciel waszego ugrupowania nie powinien być homofobem.

Gras – Nie czas na osobiste wycieczki. Zastanówmy się nad wspólnym frontem. Opozycja tylko czeka na taką okazję. Zaraz zacznie wypominać usterki rządu. Nepotyzm, kolesiostwo, ustawione przetargi itd.

Platfus – Powiemy jak zwykle, że to wina PiS.

Gras – To oczywiste. Trzeba tylko wymyślić uzasadnienie.

Lewak – My już mamy stanowisko. Zaraz nasz przedstawiciel ogłosi je w telewizji

Gras – Bez konsultacji z nami?

Lewak – Na pewno zaakceptujecie. Myśl jest taka: Znowu zawinił PiS. Wszędzie upatruje zagrożenia, stwarzając atmosferę strachu, no i proszę!

Rejwach – To mi wygląda nieco absurdalnie.

Konsultant – Wot Palaczki duraki, niczewo nie paniali.

Rejwach – A to kto?

Gras – Nasz konsultant.

Platfus – O czym on mówi?

Konsultant – Stale o tym samym. Zdaliście jako społeczeństwo egzamin na piątkę. Uwierzyliście w pancerną brzozę, to znaczy uwierzycie we wszystko.

Lewak – Dobrze pan mówi po polsku.

Konsultant – A jak mam mówić. Jestem tu od początku pierestrojki.

KURTYNA

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 17 wrz 2013, 13:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/60110-36-l ... tyce.pl%29

36 lat temu zmarł „zapomniany męczennik” abp Antoni Baraniak. Jego kaci do dziś żyją i pobierają wysokie resortowe emerytury
opublikowano: 12 sierpnia, 17:41

Obrazek
fot. Wikimedia Commons


13 sierpnia przypada 36. rocznica śmierci niezłomnego kapłana - abpa Antoniego Baraniaka, który pozostał wierny zasadom, jakie wyznawał i spędził z tego powodu ponad dwa lata w stalinowskim więzieniu, gdzie był torturowany. Jego kaci do dziś żyją i pobierają wysokie resortowe emerytury. Nigdy nie odpowiedzieli za to, co robili w sprawie duchownego.
Antoni Baraniak urodził się 1 stycznia 1904 roku w Sebastianowie. W 1920 roku wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Salezjańskiego. W latach 1921-1924 studiował filozofię. W 1925 roku złożył śluby wieczyste w Zgromadzeniu Salezjańskim. W latach 1927-1931 przebywał w Rzymie, gdzie odbywał studia teologiczne na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Uzyskał stopień doktora. W 1930 roku przyjął z rąk abpa Adama Sapiehy święcenia kapłańskie.
W 1933 roku ks. Baraniak objął funkcję sekretarza i kapelana prymasa Polski kard. Augusta Hlonda. Po jego śmierci w 1948 roku został sekretarzem i kapelanem kolejnego prymasa – kard. Stefana Wyszyńskiego. 8 lipca 1951 roku otrzymał sakrę biskupią. Z racji swej bliskiej współpracy z prymasem, stał się jednym z najważniejszych przedstawicieli polskiego Kościoła w najgorszych dla niego czasach stalinowskich prześladowań.
W nocy z 25 na 26 września 1953 roku, kiedy do pałacu arcybiskupów warszawskich przy ulicy Miodowej wkroczyli funkcjonariusze UB w celu aresztowania kard. Wyszyńskiego, prymas sądził, że to bp Baraniak zastąpi go w pełnieniu obowiązków. Jednak już kilka godzin później także i on został zatrzymany. Rozpoczęła się wówczas jego droga krzyżowa, którą przeszedł z podniesionym czołem, chociaż zapewne wielu postawionych na jego miejscu dałoby się złamać.
Działania władzy ludowej wspomnianej wrześniowej nocy 1953 roku nie ograniczyły się jedynie do aresztowań. Równocześnie rozpoczęto akcję mającą na celu rozbicie jedności Kościoła. Niemal natychmiast po pojmaniu kard. Wyszyńskiego dyrektor V Departamentu MBP Julia Brystygierowa udała się do łódzkiego biskupa Michała Klepacza z propozycją, by przejął on kierowanie Episkopatem Polski. Komuniści usiłowali za wszelką cenę pozbyć się prymasa. Zamierzali wytoczyć kard. Wyszyńskiemu proces o działalność kontrrewolucyjną i zdradę państwa. W tym celu chcieli wymusić obciążające prymasa zeznania na jego najbliższym współpracowniku – biskupie Baraniaku.
Duchowny został umieszczony w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej. Traktowano go podobnie jak żołnierzy podziemia niepodległościowego uznawanych za największych wrogów Polski Ludowej. Przesłuchiwano go 145 razy. Przesłuchania trwały nawet po kilkanaście godzin. W ich trakcie był torturowany fizycznie i psychicznie. Przez długi czas przebywał w ciemnej, wilgotnej celi, gdzie nie dostarczano mu odzieży, ani pokarmu. Odmawiano mu pomocy lekarskiej, co spowodowało drastyczne pogarszanie się stanu zdrowia duchownego. Po wielu miesiącach trafił do szpitala więziennego, gdzie stwierdzono u niego m.in. przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego i zapalenie dróg żółciowych. W czasie pobytu w szpitalu wciąż był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UB. W sumie, jako „tymczasowo aresztowany”, spędził w więzieniu 27 miesięcy. W okresie tym władze nie były w stanie przedstawić mu żadnych zarzutów karnych. W ostatnich dniach 1955 roku, prawdopodobnie w celu uniknięcia skandalu związanego z możliwą śmiercią biskupa w celi, przewieziono go do miejsca odosobnienia w Marszałkach pod Ostrzeszowem, a następnie do Krynicy Górskiej.
Pomimo, że nad złamaniem bpa Baraniaka pracowało 31 ubeków, przez cały ten czas pozostał on wierny prymasowi. Nie poszedł na współpracę mimo wielkiego cierpienia, jakie mu zadawano. Choć po październiku 1956 roku wyszedł na wolność jako człowiek niebywale wyczerpany i schorowany, przez kolejne lata służył wciąż Kościołowi. Od 1957 roku sprawował funkcję metropolity poznańskiego. Organizował uroczystości milenijne w 1966 roku oraz obchody 1000-lecia biskupstwa w Poznaniu dwa lata później. Zmarł 13 sierpnia 1977 roku.
Na jego pogrzebie kard. Wyszyński mówił: „Biskup Baraniak uwięziony (...) był dla mnie niejako osłoną. Na niego bowiem spadły główne oskarżenia i zarzuty, podczas gdy mnie w moim odosobnieniu przez trzy lata oszczędzano. Nie oszczędzano natomiast biskupa Antoniego. Wrócił na Miodową w 1956 roku tak wyniszczony, że już nigdy nie odbudował swej egzystencji psychofizycznej.”
Natomiast abp Marek Jędraszewski ocenił, że „Gdyby nie abp Baraniak i jego nieugięta postawa, nie byłoby powrotu prymasa Wyszyńskiego do Warszawy po okresie uwięzienia, bez prymasa Wyszyńskiego nie byłoby kard. Wojtyły, a potem Jana Pawła II. Podsumowując, dzieje Kościoła w Polsce, Europie i świecie potoczyłyby się zupełnie inaczej, w sposób dzisiaj przez nas trudny do wyobrażenia. A za tym wszystkim stoi ta nieugięta, cicha postać człowieka, który się wtedy nie ugiął, nie załamał i jak mówił sam prymas – wziął na swoje barki odpowiedzialność prymasa za Kościół w Polsce. ”
Mimo swej niezłomnej postawy, która powinna być pokazywana jako wzór do naśladowania, abp Baraniak pozostał męczennikiem zapomnianym. Podejmowane są jednak próby przypominania o jego bohaterstwie. Okazją do tego była wydana w 2009 roku książka „Teczki na Baraniaka” autorstwa abp Jędraszewskiego, a chyba najbardziej znaczącym krokiem w stronę przywrócenia pamięci o wielkim polskim duchownego okazała się tytaniczna praca wykonana przez Jolantę Hajdasz, autorkę niezwykle pięknego filmu pod tytułem „Zapomniane męczeństwo”, który opowiada o losach arcybiskupa. Jak mówiła reżyser, produkcja powstała dzięki pieniądzom od wielkopolskiej SKOK. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej nie znalazł bowiem środków na jej dofinansowanie. Nagradzany na niezależnych festiwalach film Hajdasz nie został pokazany w największych stacjach telewizyjnych. Te wolą gloryfikować swoich „bohaterów” tamtych lat – Kuronia, Geremka, Baumana, Mazowieckiego, Kołakowskiego...
Chyba najbardziej wstrząsającym aspektem historii abpa Baraniaka jest jednak fakt, iż jego oprawcy żyją w większości do dziś i nigdy nie odpowiedzieli za to, co zrobili duchownemu. W 2011 roku postępowanie w sprawie znęcania się nad nim zostało bowiem umorzone z powodu..... braku danych dostatecznie potwierdzających popełnienie tego czynu. Ubecy, którzy, jak wynika z dokumentów śledztwa prowadzili tę sprawę, śmiejąc się w twarz wymiarowi sprawiedliwości zeznawali, że pierwszy raz słyszą nazwisko arcybiskupa, twierdzili, że nie brali udziału w żadnych przesłuchaniach i wypierali się autorstwa podpisów pod protokołami. Gdyby nie wysokie resortowe emerytury pobierane z racji „służby” w UB, z pewnością w ogóle zaprzeczaliby, że mieli z tą instytucją cokolwiek wspólnego.
To, że funkcjonariusze aparatu terroru lat stalinowskich kłamią, to oczywiście nic dziwnego. Szokujące jest jednak to, że współczesne instytucje „wymiaru sprawiedliwości” dają im wiarę. Sprawa abpa Baraniaka jest, więc kolejnym dowodem na to, jak bardzo patologicznym państwem jest III Rzeczypospolita i jak wiele trzeba jeszcze zmienić, aby Polska była wreszcie naprawdę normalnym krajem, w którym upamiętnia się bohaterów walki o wolność i prawdę, a na margines wyrzuca ich oprawców.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mit o "upadku" komunizmu
PostNapisane: 03 cze 2019, 19:36 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Gorzkie zwycięstwo

Rocznicę częściowo wolnych wyborów 4 czerwca 1989 r. opozycja i lewicowe środowiska wykorzystują do propagandowych manipulacji.

To nie były ani „pierwsze wolne wybory”, ani nie uszanowano głosu Polaków, którzy 30 lat temu gremialnie odrzucili komunizm i system władzy PRL. Kontrakt zawarty w Magdalence i przy Okrągłym Stole między „właścicielami Polski Ludowej” i liderami opozycji solidarnościowej okazał się silniejszy niż procedury demokratyczne.

– Układ z 4 czerwca 1989 r. nigdy nie został przerwany, ale wręcz był kontynuowany. Nigdy nie było przyzwolenia ze strony peerelowskich służb specjalnych, żeby liczyć się z wolą Narodu – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Lech Kowalski, biograf komunistycznych generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka – autorów kontrolowanej przez partię komunistyczną i aparat represji tzw. transformacji.

To właśnie w ich narrację o rozpadzie dyktatury wpisują się rozpoczęte w sobotę w Gdańsku obchody 30. rocznicy czerwcowych wyborów. Europejskie Centrum Solidarności, znane z lewackich przedsięwzięć promujących ideologię gender i grupy LGBT, ustawiło z tej okazji symboliczny rekwizyt w postaci okrągłego stołu. Będą przy nim debatować zaproszeni goście, m.in. Donald Tusk, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski. Postkomuniści i politycy wspierający „lewą nogę” wystąpią jako mentorzy demokracji i solidarności.

Czy uczestnicy spotkań w ECS usłyszą niewygodne pytania o układ PRL i III RP? Kto z posłów i senatorów opozycji był tajnym współpracownikiem SB? Kim było 100 najważniejszych, nigdzie nierejestrowanych agentów bezpieki, którzy znaleźli się w nowym układzie władzy?

Małgorzata Rutkowska

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/209 ... estwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /