Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 05 lis 2014, 14:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2014/11/03/kr ... ota-ii-sw/

Krzysztof Kopeć: Próba ratowania polskiego złota po II w.św.
04.11.2014

Obrazek

HISTORIA POLSKI – KRZYSZTOFKOPEC.PL

Wacław Babiński próbuje ratować polskie złoto w Kanadzie
W początkach lipca 1945 r., po zakończeniu wojny w Europie, mocarstwa zachodnie wycofały uznanie dla emigracyjnego rządu polskiego. Za legalny rząd polski uznano Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej w Warszawie, utworzony przez komunistów. Spowodowało to, iż zaczęły się z komunistami rozmowy o przekazaniu złota Banku Polskiego władzom w Warszawie.
Na szczęście początkowo szły one bardzo opornie. Anglicy np. domagali się uregulowania zobowiązań polskich wobec Wielkiej Brytanii, zaciągniętych w okresie wojny. Chodziło głównie o spłatę kredytów udzielonych rządowi emigracyjnemu na utrzymanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i na cele cywilne.
Czas ten został w wielu wypadkach wykorzystany przez władze emigracyjne, a tak naprawdę niektórych działaczy niepodległościowych na zabezpieczenie większości aktywów II RP (nie tylko złota), tak że nie udało się komunistom ich przejęcie.
Niestety dużą część środków, między innymi dotyczy to depozytu Banku Polskiego w Kanadzie mimo usilnych starań nie udało się uratować. Brakło czasu. W czerwcu 1946 r. doszło bowiem do podpisania porozumienia o likwidacji wszystkich zobowiązań rządu RP wobec Wielkiej Brytanii. Przewidywało ono, że z tytułu wydatków poniesionych przez Wielką Brytanię na poczet utrzymania polskich uchodźców wojennych, które zamknęły się ogólną kwotą 32 mln funtów szterlingów, PRL wypłaci 3 mln funtów szterlingów w złocie, które miały pochodzić z zasobów Banku Polskiego przechowywanych w Londynie. Reszta złota miała powrócić do PRL lub pozostać w bankach angielskich do dyspozycji rządu w Warszawie. Podobnie rozwiązano sprawę tej części złota Banku Polskiego, która znalazła się w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.
Poseł polski w Kanadzie z ramienia rządu emigracyjnego, Wacław Babiński, do końca walczył aby złoto nie wpadło w ręce komunistów. Alarmował władze w Londynie, proponował, aby przekazać złoto Banku Polskiego do Irlandii, która była jednym z nielicznych krajów nie uznających rządu komunistycznego w Warszawie. Niestety, do realizacji tego ciekawego pomysłu, który pozostawiłby do dyspozycji polskiej emigracji politycznej znaczne zasoby finansowe, ostatecznie nie doszło.
Kanada, w ślad za USA i Wielką Brytanią, wycofała swe uznanie dla rządu polskiego w Londynie i zamroziła będące w jej zasięgu po porozumieniu z komunistami aktywa polskie do czasu wyjaśnienia sytuacji. Podobnie miała się rzecz w Stanach Zjednoczonych.
Po dłuższych pertraktacjach w 1946 r. władze komunistyczne weszły w posiadanie części złota Banku Polskiego, pozostawiając je zresztą w depozytach w tamtejszych bankach. Stanowiło to około 30 % wszystkich zasobów złota II RP. Szczegółowy rachunek jest niemożliwy, ze względu na to, iż do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono inwentaryzacji wywiezionych zasobów metali szlachetnych z kraju przed i w trakcie II wojny światowej.
To co mogli, komuniści przejęli za pomocą różnych operacji w tym wykorzystując służby specjalne, co w końcu doprowadziło do całkowitej likwidacji w 1952 r. Banku Polskiego. Jego funkcję przejął utworzony przez komunistów Narodowy Bank Polski. Rolę głównego dysponenta polskiego złotego skarbu odgrywał odtąd Hilary Minc, jeden z najbliższych współpracowników Bolesława Bieruta i główny spec od gospodarki. Po prostu gdy trzeba było za granicą zrobić poważniejsze zakupy, Minc żądał spieniężenia kolejnych partii polskiego złota.
W ten sposób bardzo szybko złoto sprzedano, nie informując o tym nawet społeczeństwa. Nie zawsze czynione zakupy były uzasadnione polskim interesem narodowym.
Już na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych gospodarkę kraju całkowicie podporządkowano względom politycznym. Rozwijano przemysł ciężki i zbrojeniowy, całkowicie zaniedbywano te gałęzie przemysłu, które pracowały na potrzeby ludności. Zupełnie nie przywiązywano wagi do stabilności waluty. Powojenna złotówka była walutą niewymienialną, zupełnie oderwaną od realiów rynku światowego, i nikt nie miał do niej zaufania.
Epopeja złota Banku Polskiego w latach drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu to z jednej strony dzieje heroicznych wysiłków polskich bankowców, aby narodowy skarb ocalić i zachować dla społeczeństwa, z drugiej – smutna historia działań władz komunistycznych, które to, co zdołały przejąć szybko roztrwoniły.

GALERIA DOKUMENTOW jest Galerią Wacława Babińskiego i zawiera korespondencje Banku Kanadyjskiego z Ministrem Spraw Zagranicznych Rządu Emigracyjnego dotyczącą złota Banku Polskiego zdeponowanego w Kanadzie w czasie II wojny światowej.
http://www.krzysztofkopec.pl/galerie/ba ... ski_n.html

Krzysztof Kopeć
Źródlo: http://www.krzysztofkopec.pl/podstrony/ ... inski.html ,
Zdjęcia pochodzi ze strony autora.

POLISH CLUB ONLINE, 2014.11.03


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 10 lis 2014, 09:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Alianctwo warte jest bolszewizmu, a bolszewizm wart jest alianctwa.
Wszyscy oni żerują jedynie w korzyściach, a to co nie niesie im profitów traktują jak zło konieczne.


Uwiedzeni przez Moskwę

Anna Zechenter

Jeszcze kilka lat temu łatwowiernym zdawało się, że Polska jako członek NATO ma gwarancje bezpieczeństwa – dziś pewność ta prysła. W Rosji trwają nieustannie manewry – wielkie i pomniejsze, stwarzające wrażenie, iż cały kraj stoi pod bronią, rosyjskie lotnictwo ćwiczy, naruszając dzień po dniu przestrzeń powietrzną NATO. Niemcy rozgłaszają wszem i wobec własną militarną słabość, co każe sądzić, że odradza się scenariusz znany z lat zimnej wojny, gdy terytorium Polski posłużyć miało do atomowego powstrzymania Sowietów przez Zachód.

W tak gorącym czasie szefem Paktu Północnoatlantyckiego zostaje człowiek związany kiedyś z rosyjskimi służbami, Norweg Jens Stoltenberg. I nikomu nie przeszkadza porażający dla znających mechanizmy działania moskiewskich służb fakt, że w latach 80., aż do początków lat 90., sekretarz generalny Paktu utrzymywał bez żadnych zastrzeżeń kontakty z majorem KGB Borysem Kiriłłowem. Czynił to jako dobrze zapowiadający się polityk norweskiej socjaldemokracji – a takich właśnie wyławiało KGB.

Pseudonim „Stiekłow”
Ze „zwykłym dyplomatą sowieckiej ambasady” – jak sam utrzymuje – Stoltenberg spotykał się po roku 1990, gdy został członkiem parlamentarnej komisji obrony z dostępem do najtajniejszych danych militarnych. Czy nie wiedział wówczas, iż Sowieci nie mieli „zwykłych dyplomatów”, a każda ambasada stanowiła ekspozyturę wywiadu? Nie ma też nowy szef NATO pojęcia, że został zarejestrowany jako „tajny kontakt” pod pseudonimem „Stiekłow”. O tym sympatyczni i kulturalni „zwykli dyplomaci” mogli go w istocie nie poinformować…

Wybitny sowietolog, były więzień łagrów i psychuszek, Władimir Bukowski, wydalony z ZSRS i mieszkający w Anglii, mówi: „To, że KGB zakładało komuś teczkę personalną i prowadziło go jako ’tajny kontakt’, oznaczało zazwyczaj, że uważa przekazywane przez niego informacje za przydatne. Stoltenberg był im do czegoś bardzo potrzebny. […] A co, jeśli Kreml posiada na niego jakieś środki nacisku? Tak być nie powinno. Osoba piastująca stanowisko sekretarza generalnego organizacji, która ma obronić Zachód m.in. przed Rosją, nie powinna mieć takiej przeszłości”.

„Gdyby Roosevelt umarł wcześniej…”
Rosyjska agentura nieraz lokowała się u samych szczytów władzy w momentach przełomowych, a Moskwa miała tę wyższość nad krajami demokratycznymi, że planowała działania na całe dekady. Jeszcze przed drugą wojną światową, kiedy USA nie stanowiły ważnego obiektu jej zainteresowań, zainstalowała siatkę w Waszyngtonie, a później zbierała owoce na konferencjach w Teheranie i Jałcie, gdzie Stalin wykuwał nowy europejski porządek.

Prezydent Franklin Delano Roosevelt z beztroską przyjmował ostrzeżenia przed infiltracją sowiecką we własnej administracji, nie drgnęła mu powieka, gdy 2 września 1939 roku doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Adolf Berle przekazał na jego ręce listę agentów sporządzoną przez rozgoryczonego podpisaniem paktu Ribbentrop-Mołotow kuriera siatki NKWD, dziennikarza Whittakera Chambersa. A były na niej nazwiska m.in. Algera Hissa „Alesa” z departamentu rolnictwa, Harry’ego Dextera White’a „Jurista”, pnącego się w górę urzędnika Departamentu Skarbu, oraz najważniejszych szpiegów sowieckich z asystentem prezydenta Lauchlinem Currie na czele. Kazał odłożyć pismo ad acta.

Także w amerykańskim wywiadzie roiło się od szpiegów. Pod koniec 1941 roku duża grupa członków tajnej Komunistycznej Partii USA znalazła się w poprzedniczce CIA, Biurze Koordynatora Informacji, które w czerwcu 1942 roku przemianowano na OSS (Office of Strategic Services). Skutek był taki, że przez całą drugą wojnę światową NKWD wiedziało więcej o OSS niż Waszyngton o Moskwie, gdzie nie było ani jednego agenta USA.

Szpiedzy Moskwy byli cenionymi wysokimi urzędnikami Stanów Zjednoczonych. Henry Wallace, wiceprezydent w latach 1941-1945, opowiadał po wojnie, że gdyby Roosevelt zmarł wcześniej, a prezydentem został on, uczyniłby Laurence’a Duggana – także agenta – sekretarzem stanu, a Harry’ego Dextera White’a sekretarzem skarbu. Roosevelt dożył jednak ostatniej, czwartej kadencji, a Rosjanom okazja przeszła koło nosa.

Koronkowa robota w Teheranie
Podczas konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie w listopadzie 1943 roku, gdy Stalin i Roosevelt spotkali się po raz pierwszy, ten pierwszy miał przewagę w rozmowach dzięki znakomitemu przygotowaniu i materiałom wywiadowczym. Nie wiadomo dokładnie, co pokazano Stalinowi przed konferencją, ale – jak podają Christopher Andrew, historyk sowietolog, i Wasilij Mitrochin, wieloletni archiwista KGB, zbiegły na początku lat 90. XX wieku na Zachód wraz z potężnym archiwum – nie ulega wątpliwości, że przygotowano go świetnie. Najprawdopodobniej wiedział, że Roosevelt przyjechał zdecydowany zawrzeć porozumienie ze Stalinem kosztem odwrócenia się od Churchilla, z którym nie chciał się nawet spotkać przed rozmowami.

Do Teheranu z prezydentem USA pojechał jego doradca Harry Hopkins, którego sympatie dla Sowietów wyrażały w przekazywaniu z własnej inicjatywy szefowi sowieckich nielegałów NKWD Icchakowi Achmerowowi cennych informacji. Hopkins nie był agentem – po prostu nie znosił Anglików i był pod wrażeniem rosyjskiego wysiłku wojennego, który owładnął wyobraźnią Zachodu, odbierając mu argumenty i wtrącając polityków w głębokie poczucie winy. Zapomnieli w związku z tym, iż wojnę rozpoczął Stalin w sojuszu z Hitlerem. Przed Teheranem Hopkins doszedł do wniosku, że Stany Zjednoczone muszą się pogodzić z faktem, iż Związek Sowiecki będzie dominował w Europie po przegranej Niemiec, przekonywał więc Roosevelta, że powinien pozyskać przyjaźń Stalina.

W Teheranie amerykański doradca odwiedził Churchilla w brytyjskiej ambasadzie i powiedział mu prywatnie, że Stalin i Roosevelt skłaniają się do pomysłu przeprowadzenia operacji Overlord – brytyjsko-amerykańskiego lądowania w okupowanej Francji na wiosnę 1944 roku, a więc Anglia nie powinna się upierać przy pomyśle otwarcia frontu na Bałkanach. Uświadomił brytyjskiemu premierowi, że na wsparcie Roosevelta nie ma co liczyć.

Stalin rozegrał zatem Teheran po swojej myśli, bo znał karty Roosevelta, czego następstwem była zgoda Zachodu na granicę ZSRS według linii z 1941 roku: Związek Sowiecki miał dostać terytoria zdobyte na podstawie paktu Ribbentrop-Mołotow.

Białe muszki i fartuszki w Jacie
Na kolejnym spotkaniu Wielkiej Trójki w Jałcie w lutym 1945 roku sowiecki przywódca triumfował. Głównym źródłem NKWD po amerykańskiej stronie, a także członkiem delegacji był Alger Hiss „Ales” z Departamentu Stanu, dzięki czemu Stalin był jeszcze lepiej niż w Teheranie poinformowany o planach Zachodu.

Na miejscu Sowieci starali się odwrócić uwagę gości od tematu rozmów. Córka Churchilla pisała do matki z Jałty: „Och! Ponad tysiąc rosyjskich żołnierzy naprawiło przed konferencją drogi, przebudowało i odmalowało domy i przekopało ogródki. Ściany obwieszono przywiezionymi z moskiewskich galerii obrazami mistrzów, podłogi pokryte były perskimi dywanami; każdy maitre d’hotel ubrany był we frak z białą muszką, a pokojówki nosiły czarne sukienki z białymi fartuszkami”. O imponującą oprawę dbał generał Siergiej Krugłow – ten sam, który pod koniec 1943 roku przygotowywał w Lesie Katyńskim „dowody” dla tzw. komisji śledczej Burdenki. Za swoje zabiegi w Jałcie Krugłow odznaczony został Orderem Brytyjskiego Imperium – jako jedyny oficer KGB otrzymał tytuł szlachecki.

Churchill i Roosevelt, którzy przystali w 1943 roku na pozostawienie Polski w strefie sowieckiej, podjęli w Jałcie próbę odzyskania twarzy. Stalin wiedział, że przymiotnik „demokratyczny” ma dla nich magiczne znaczenie, więc po odegraniu komedii zgodził się na „przeprowadzenie wolnych, nieskrępowanych wyborów” z udziałem „przywódców demokratycznych”. Wiedział, że „demokratów” usunie bez trudu, czego dowiodła misja Mikołajczyka, a wybory sfałszuje.

Zasługi Hissa „Alesa” i jego grupy zostały docenione na Kremlu – podziękowania przesłał sam Andriej Wyszynski, wiceminister spraw zagranicznych ZSRS.

Czy Moskwa zagra Stoltenbergiem?
Po wojnie niezdemaskowany Hiss organizował wraz z White’em konferencję w San Francisco w 1945 roku, gdzie podpisano Kartę Narodów Zjednoczonych, na mocy której w październiku powołano do życia ONZ. Pogrążyły go dopiero zeznania kilku ujawnionych agentów. Nie można było sądzić Hissa w 1950 roku za szpiegostwo, bo od tego zarzutu został uwolniony w pierwszym procesie w 1948 roku. Skazano go na pięć lat za krzywoprzysięstwo – kłamał przecież wcześniej, że nie przekazywał Sowietom informacji.

Currie wyemigrował, gdy grunt zaczął palić mu się pod stopami, do Kolumbii, gdzie do śmierci w 1993 roku był wykładowcą. Kariera White’a rozkwitła – był współtwórcą Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Jego dane, rozszyfrowane przez Amerykanów w ramach projektu „Venona”, zostały wiele lat później potwierdzone przez Mitrochina – podobnie jak personalia Hissa i White’a. „Venona”, czyli dekryptaż tysięcy przejętych przez zachodnich aliantów depesz sowieckich kursujących w latach 40. XX wieku między Moskwą a zagranicznymi placówkami, ujawnił zatrważające rozmiary infiltracji wywiadu i administracji USA.

Rzekłby ktoś: od tamtej pory minęło prawie 70 lat. Cóż z tego jednak, skoro Rosjanie działają według dobrych, sprawdzonych wzorców, a Zachód jest dziś tak bezbronny wobec Putina, jak był uległy wobec Stalina. Otwarta pozostaje zatem kwestia, czy Stoltenberg jest tylko „pożytecznym idiotą”, czy kimś więcej? Sam agentem nie jest, ale mnożą się pytania o jego otoczenie.

Moskwie łatwiej jest umieszczać swoich kretów w pobliżu człowieka podatnego na szantaż lub zwykły nacisk, „rozumiejącego Rosję” i skłonnego do ustępstw, obok polityka ukształtowanego przez pacyfistyczne utopie oraz „dyplomatę” Borysa Kiriłłowa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/112187,uw ... oskwe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 05 gru 2014, 17:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://alexjones.pl/pl/aj/aj-inne/aj-hi ... ych-za-nwo

Kulisy mordu generała Pattona przez niszczycieli stojących za NWO

Obrazek
foto: Wikimedia Commons/CC


Komentarz: tekst autorstwa świętej pamięci Eustace’go Mullins’a, jednego z największych amerykańskich żydoznawców w historii.
W grudniu 1985 roku, minie czterdzieści lat od śmierci jednego z największych amerykańskich bohaterów, generała George’a S. Pattona, który został zamordowany przez swych komunistycznych przeciwników. Generał Patton został zabity kilka dni przed planowanym triumfalnym powrotem do Stanów Zjednoczonych. Właśnie został pozbawiony dowództwa nad Trzecią Armią, która była odpowiedzialna za amerykański sektor administracyjny w Niemczech. Był nie tylko przeciwny podziałowi Niemiec, ale był również zwolennikiem podjęcia zdecydowanych działań wojskowych przeciwko komunistom. Jako najbardziej popularny amerykański bohater II Wojny Światowej, Patton byłby nie do pobicia w wyścigu prezydenckim. To był zasadniczy powód wydania rozkazu jego zamordowania przez ukrytych wrogów, zanim zdążył opuścić Niemcy.
Dokumenty Pattona (The Patton Papers), 1940/45, opublikowane ostatnio przez Houghton Mifflin Company w Bostonie, dają wiele wyraźnych powodów, dlaczego doszło do jego zabójstwa. Kilka miesięcy przed jego śmiercią, kierowca służący mu przez całe pięć lat, sierżant John L. Mims, został nagle zastąpiony innym. Patton został zaproszony przez generała Gay’a, aby mu towarzyszył w kilkugodzinnej wycieczce w przeddzień swego odlotu do Ameryki. O 11:45 przy dobrej pogodzie, na prostym odcinku szosy, kierowca ciężarówki wojskowej GMC skręcił bezpośrednio w stronę Cadillaca 75 Special z 1938 r., i uderzył w samochód generała, w wyniku czego tylko Patton został poszkodowany. Odniósł jakieś wewnętrzne obrażenia, ale nie wydawał się być poważnie ranny. W dniu 21 grudnia 1945 roku ogłoszono jednak, że zmarł na „zator”. Taki „zator” (bańkę powietrza we krwi) można wprowadzić do krwiobiegu za pomocą strzykawki, i zrobi to każdy po krótkim przeszkoleniu medycznym.
Patton był energicznym 60-latkiem z ogromną rezerwą energii, którzy rzadko kiedy potrzebował więcej niż kilku godzin snu. US Army w ogóle nie rozpoczęła śledztwa w sprawie „wypadku”, który umieścił go w szpitalu, ale również nie zadano sobie trudu odpowiedzi na pytania o tzw. „zator”. Próbowano go zabić już wcześniej mimo tego, że był jedną z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych postaci w historii Ameryki. W swoim dzienniku zanotował, że 20 kwietnia 1945 roku, gdy oblatywał linie frontu swym osobistym samolotem, który był wyraźnie oznakowany, Spitfire z oznaczeniami RAF-u trzykrotnie podchodził na jego pułap, próbując go zestrzelić, a następnie pilot stracił panowanie nad Spitfire’m i rozbił się. Potem rozpowszechniono opowiastkę, jakoby to jakiś polski lotnik pilotował tego Spitfire’a. Patton nie został wtedy ranny.
Wyczyny wojenne Pattona były szeroko znane niemieckiej generalicji, i był jedynym amerykańskim generałem, którego obawiali się Niemcy. Niemcy przerzucali całe dywizje, gdy tylko szerzyły się pogłoski, że Patton jest na określonym odcinku frontu. Pogardę, wyrażaną przez Niemców wobec innych generałów amerykańskich, miał również Patton za niekompetencję i tchórzostwo, co wyraźnie odzwierciedlił na wielu stronach swojego pamiętnika. Przez okres dowodzenia różnymi jednostkami w czasie II Wojny Światowej, Patton doświadczył wielokrotnie prób swych kolegów generałów z US Army, jak też brytyjskich dowódców, pozbycia się go. W 1943 roku, gdy odwrócił losy wojny w Afryce po błyskotliwych zwycięstwach pod Gafsa i Gela, Patton został odsunięty od dowodzenia po tym, jak Drew Pearson opublikował historię, że Patton spoliczkował symulanta w szpitalu polowym i nazwał go „tchórzliwym żydem”. Eisenhower wykorzystał ten incydent jako pretekst do odmowy oddania mu dowództwa nad amerykańskimi wojskami w Anglii, dając tę funkcję Omarowi Bradley’owi, którego Patton otwarcie nazywał tchórzliwym głupkiem. Nigdy nie dowiemy się, ile istnień ludzkich kosztowało tchórzostwo i nieudolność Bradley’a, ale można przypuszczać, że wiele tysięcy.
Patton napisał w dzienniku 18 stycznia 1944: „Bradley to człowiek bardzo przeciętny. Pod Benning w czasie dowodzenia nie udało mu się utrzymać dyscypliny taktycznej. Pod Gafsa, gdy wydawało się, że Niemcy mogą zniszczyć naszą prawą flankę, Bradley sugerował, aby niezwłocznie wycofać dowództwo korpusu do Feriana. Odmówiłem”.
Patton przedstawił też wiele innych przykładów tchórzostwa Bradleya. Co do osoby Eisenhowera, zawsze odnosił się doń z pogardą. Patton zwracał się do Ike’a per „Boskie Przeznaczenie”, ale częściej i publicznie jako „wiejskiego głupka”. W dniu 01 marca 1944 Patton odnotował w swoim Dzienniku „Jedliśmy z Ike’m obiad i spędziliśmy czas na przyjemnej pogawędce. On zdecydowanie za dużo chla”.
Patton był bardzo zniesmaczony zauroczeniem się Eisenhowera co do osoby swego „szofera”, Kay Summersby, i przekonywał Ike’a, aby nie rozwodził się z żoną, aby poślubić Kay. Kay Summersby była oficerem brytyjskiego wywiadu, która dostała rozkaz uprawiania prostytucji z Ike’m po to, żeby do Normandii na front wysłał żołnierzy amerykańskich zamiast Brytyjczyków. Anglia doświadczyła tak strasznego upustu krwi z rąk wojsk niemieckich w czasie I Wojny Światowej, że Churchill i inni brytyjscy przywódcy byli zdeterminowani, aby w miarę możliwości na froncie zachodnim poświęcić Amerykanów. Kay Summersby potajemnie gardziła Eisenhowerem i była lojalnym poddanym korony brytyjskiej, dlatego z powodzeniem przeprowadziła swoją szpiegowską aferę. Szacuje się, że kosztowała ona Stany Zjednoczone 100 tysięcy ofiar, które w innym przypadku zostałyby poniesione przez Brytyjczyków.
Patton odnotował w swoim dzienniku 05 lipca 1943 r., przed swą zakończoną sukcesem kampanią afrykańską: „Ten biedny głupek, Ike, nigdy nie życzył nam powodzenia, nigdy nie okazał nam żadnego wsparcia”.
12 lipca 1944 roku Patton napisał w swoim dzienniku: „Ani Ike, ani Bradley nie mają jaj. Ike ma związane ręce i nogi przez Brytyjczyków i nie ma pojęcia. Biedny przygłup”.
W wyniku śmiałych postępów wojsk pod dowództwem Pattona we Francji, feldmarszałek Montgomery przekonał Eisenhowera do wydania jednego z najbardziej niezwykłych rozkazów wojskowych w historii. Wszystkie armie sprzymierzonych muszą iść dokładnie łeb w łeb na swych odcinkach frontu, aby nikt (czyli Patton) nie uzyskał „nadmiernych postępów”. Przez całą wojnę, Patton osiągał swe niesamowite zwycięstwa będąc na polu walki razem z żołnierzami, podczas gdy inni generałowie pozostawali daleko w tyle w swoich ziemiankowych „kwaterach głównych” albo luksusowych willach z dala od huku strzałów.
Podczas konferencji prasowej w dniu 8 maja 1945 roku, Patton został zapytany: „Czy może Pan wyjaśnić, dlaczego my (Amerykanie) nie ruszyliśmy do Pragi”. „Mogę to dokładnie wyjaśnić”, odpowiedział Patton, „wydano nam rozkaz, abyśmy tam nie szli”. Patton napisał do żony 21 lipca 1945 roku: „Mogłem go zdobyć (mówił o Berlinie), gdybym otrzymał zezwolenie”.
Rozkaz Eisenhowera, aby Patton nie zdobywał Pragi i Berlina, ale by zawrócił swe wojska, podczas gdy Rosjanie zajęli te punkty krytyczne, pozostaje jednym z największych spektakli zdrady.
Patton najwyraźniej zaczął pisać swój własny wyrok śmierci, kiedy wyrażał poglądy, jakie odnotował w swoim Dzienniku w dniu 18 maja 1945 roku w sprawie celowości kontynuowania walki z Rosjanami: „W mojej opinii armia amerykańska, w tym stanie co obecnie, może łatwo pokonać Rosjan, ponieważ Rosjanie mają dobrą piechotę, ale mają duże braki w artylerii, broni powietrznej, czołgach, a także brakuje im wiedzy, jak należy stosować połączone rodzaje broni; my tymczasem mamy doświadczenie w używaniu tych trzech czynników. Gdyby okazało się konieczne podjęcie walki z Rosjanami, to najlepiej zrobić to szybko”.
Niebezpieczeństwo, które Patton przedstawiał dla swych wrogów nie polegało jedynie na tym, że był wielkim patriotą amerykańskim. Był także bardzo odporny na wszelkiego rodzaju niepożądane wpływy i naciski. Ożenił się z Beatrice Ayer, jedną z najbogatszych kobiet w Ameryce. To sprawiło, że finansowo był niezależny i nieprzekupny, poza tym był szczęśliwie żonaty, co uniemożliwiało podstawienie mu zagranicznych agentów-prostytutek w stylu Kay Summersby. Był zajadłym przeciwnikiem żydów i komunistów, nie tylko dlatego, że byli wrogami Ameryki, ale uważał ich za istoty ludzkie niższego rzędu, pozbawione wyższych uczuć. Często mówił, że żyd to Azjata, pozbawiony możliwości odczuć zwyczajnych dla jednostki ludzkiej. Krótko przed śmiercią, napisał w swoim dzienniku 01 października 1945, „Żydowski typ koczowniczy to w większości przypadków gatunek podludzki bez jakiegokolwiek kulturowego lub społecznego okrzesania charakterystycznego dla człowieka naszych czasów”.
Pattona pozbawiono dowodzenia wojskiem w Niemczech, bowiem aktywnie sprzeciwiał się chmarze szarańczy złożonej z takich osobników, jak niedawno zrekrutowany sowiecki agent, Henry Kissinger, który zwalczał Pattona, aby przejąć kontrolę nad zarządem wojskowym w zajętych Niemczech.
W swoim Dzienniku, 29 sierpnia 1945 roku, Patton napisał: „Dzisiaj otrzymaliśmy pismo, w którym napisano, że mamy dać żydom specjalne warunki zakwaterowania. Jeśli mamy je znaleźć dla żydów, to dlaczego nie dla katolików, mormonów, itp.”.
31 sierpnia 1945 roku, Patton napisał do swojej żony. „Pisanina w gazetach o brataniu się jest kompletną lipą. Ten rodzaj gazecianego bełkotu to robota żydów, którzy chcą ukryć swoją żądzę zemsty. Okazuje się, że Niemcy to jedyni przyzwoici ludzie, jacy jeszcze zostali w Europie”.
31 sierpnia 1946 roku Patton napisał w swym Dzienniku: „Wysłałem też list do sekretarza wojny, pana Stimsona, z żądaniem wyjaśnienia wpływów pro-żydowskich na zarząd strefą wojskową w Niemczech”.
W wyniku sprzeciwu Pattona wobec chmary szarańczy pokroju Kissingera, która uważała, że to ona wygrała wojnę i powinna rządzić Europą, ponownie ruszyła wściekła nagonka prasowa przeciwko niemu. Broniący Pattona dziennikarz, nazwiskiem Mason napisał: „Spisek trójcy Daniell-Bevin-Morgan, aby zniszczyć Pattona odniósł sukces, bo najpotężniejsze wpływy w Niemczech w 1945 roku miał Bernstein, za którym stali Harry Dexter White, Henry Morgenthau, Laughlin Curry, David K. Nile i Alger Hiss „.
29 września 1945 roku Patton napisał do swojej żony: „Nagonka na mnie jest tylko środkiem do celu, jakim jest próba żydokomuchów dalszego rozczłonkowania Niemiec”.
Spisek żydowski przeciwko generałowi Pattonowi doprowadził do odebrania mu dowództwa, ale spowodował też, że generał miał wrócić do USA, gdzie podjąłby działania dla dobra kraju. Aby temu zapobiec, dokonano na nim mordu przy pomocy wypadku samochodowego, jednego z najdziwniejszych i najbardziej ignorowanych wydarzeń w historii wojskowości Ameryki. Ci, którzy walczą o prawdziwą Amerykę zawsze są w niebezpieczeństwie, zawsze są na liście spisków i zdrady tych podludzi, których Patton przejrzał i nazywał po imieniu, i których zwalczał do końca swego życia. Jego historia należy do tych, które wskazują nam drogę i inspirują nas wszystkich, i właśnie dlatego, po czterdziestu latach, musimy wskazać Amerykanom tchórzy, którzy go zamordowali.

Źródło: http://incogman.net/2014/10/nwo-zio-com ... ral-patton,


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 10 lip 2016, 09:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://pl.sputniknews.com/swiat/2016070 ... niowa.html

Wykluczone, by Hitler zginął w bunkrze. Maskarada ze spaleniem zwłok dowodzi, że został wywieziony przez NKWD. Obie walczące strony rządzone były przez żydomasonów, dlatego NKWD zabezpieczyło bunkier i przeprowadziło operację mistyfikacji, pozwalając Hitlerowi ujść do Ameryki Południowej, czyli za swoimi esesmamanami.

II wojnę światową wygrała żydomasoneria, dewastując zgodnie z wcześniejszymi założeniami Europę Środkową i narody słowiańskie. Dodatkowa korzyść to mitologia holokaustu i zniewolenie Polski trwające nieprzerwanie do dziś.

Kopia artykułu:

Czy Hitler rzeczywiście zginął w bunkrze w Berlinie?
22:20 08.07.2016


© AFP 2016/ France Presse Voir


Czy Hitler rzeczywiście zginął w berlińskim bunkrze w kwietniu 1945 roku? Co jeśli führer nie popełnił samobójstwa? Jeśli zmarł w podeszłym wieku w Ameryce Południowej?
Niemcy przeciwko Merkel © AP PHOTO/ MICHAEL SOHN
Co dziesiąty Niemiec chce nowego Hitlera
W swojej książce „Hitler na emigracji” („El exilio de Hitler”), której nowe wydanie pojawiło się w Argentynie, historyk Abel Basti przedstawia własną wizję historii.
W 1945 roku Adolf Hitler mógł zbiec z Niemiec do Argentyny, gdzie mieszkał przez dziesięć lat, i skąd też mógł uciec w 1955 roku po obaleniu Juana Perona. Jak wielu innych nazistów, Hitler udał się do Paragwaju pod skrzydła dyktatora Alfredo Stroessnera, który posiadał nazistowskie korzenie, jak twierdzi w rozmowie ze Sputnikiem autor książki.
Abel Basti opiera się na zeznaniach świadków, którzy kontaktowali się ze Stroessnerem i którzy mogą potwierdzić, że Hitler i inni wysokiej rangi naziści rzeczywiście przebywali w Paragwaju. Historyk twierdzi, że führer zmarł 3 lutego 1971 roku w tym kraju.
„Bogate rodziny, które pomagały mu przez wszystkie te lata, zorganizowały jego pogrzeb. Pożegnać się z Hitlerem przyszło 40 osób. Jeden z obecnych, brazylijski generał Fernando Nogueira de Araujo, opowiedział pewnej gazecie o ceremonii. Führer został pochowany w podziemnym bunkrze, nad którym obecnie znajduje się elegancji hotel w mieście Asunción. W 1973 roku wejście do bunkra zostało zamknięte”.

To mógł być finał długiej podróży, która rozpoczęła się w 1945 roku, zanim kilka dni później Armia Czerwona zajęła bunkier – mówi Abel Basti. – Zamiast Hitlera w bunkrze mógł być sobowtór, a on uciekł tunelem na lotnisko Tempelhof, gdzie czekał na niego samolot. Następnie, już w samolocie, skierował się do Hiszpanii, a potem na Wyspy Kanaryjskie, gdzie przesiadł się na okręt podwodny i ruszył do Argentyny.
— Istniała umowa ze Stanami Zjednoczonymi, która przewidywała, że Hitler ucieknie i nie trafi w ręce Związku Radzieckiego – twierdzi historyk.
Jego zdaniem Hitler i Eva Braun najprawdopodobniej dopłynęli do Patagonii. – W tamtych czasach aktywnie wykorzystywano niemieckie okręty podwodne: od marca do sierpnia 1945 roku miało miejsce kilka rejsów. Niektóre jednostki, zaraz po wysadzeniu pasażerów z bagażem na pustynnym argentyńskim wybrzeżu, zostały zatopione – wyjaśnia Abel Basti.

Sugeruje on, że Hitler osiedlił się w Bariloche, w domu należącym do niemieckiej rodziny Bernarda, ojca holenderskiego króla Williama, który należał do SS. Następnie wyjechał do Inalco. Zamieszkał tam w górskiej rezydencji z wieloma budynkami i dobudówkami, która nie przypominała „typowej patagońskiej parceli, gdzie hoduje się owce”.
Po ucieczce z Argentyny Hitler mógł mieszkań w „Hotelu nad jeziorem” na brzegu paragwajskiego jeziora Ypacarai, a potem w domu należącym do pierwszej żony dyktatora Stroessnera. – Nie prowadził osiadłego trybu życia. Jeździł do Brazylii i, według niektórych akt FBI, odwiedził Kolumbie – mówi Basti.
Autor powołuje się też na odtajnione dokumenty FBI. W raporcie z 4 września 1944 roku jest mowa o tym, że „Argentyna milczała, pomimo oskarżeń o to, że stała się celem Hitlera, który albo pokona 7375 mil do Brazylii samolotem, albo jako pasażer przypłynie okrętem podwodnym”.

W 2015 roku kanał telewizyjny History Channel wyemitował serial dokumentalny „Polowanie na Hitlera”, który nakręcono na podstawie odtajnionych rok wcześniej dokumentów FBI. Jego twórcy odkryli tunel prowadzący z bunkru na lotnisko Tempelhof i rzekomo przeszli całą drogę, którą przebył wódz III Rzeszy, uciekając do Ameryki Południowej.
Jeśli chodzi o Evę Braun, Basti uważa, że przeżyła Hitlera i wróciła do Bariloche w Argentynie. Zamieszkała w domu, który w końcu przekazała szpitalowi niemieckiemu w tym mieście. Następnie wyjechała do Buenos Aires, gdzie w prestiżowej dzielnicy Recoleta mieszkała do 90 roku życia. Tutaj Basti gubi jej ślad.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 02 wrz 2016, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/corka-stefana-rowe ... mobojstwo/

Córka Roweckiego „Grota”: Ojciec odrzucił pomysł krucjaty antybolszewickiej – Bandera i nacjonaliści ukraińscy chcieli go udusić pozorując samobójstwo
Opublikowane 2016/09/01 w Bez kategorii/II wojna światowa

Obrazek

Z Ireną Rowecką–Mielczarską, córką gen. Stefana „Grota” Roweckiego, rozmawiają Jacek K. Matysiak i Zdzisław Krowicki (Kalifornia, 1 lutego 1987).

W 1885 r. 25 grudnia w urzędniczej rodzinie o rodowodzie szlacheckim, w 30 tysięcznym Piotrkowie Trybunalskim, urodził się Stefan Paweł Rowecki. Biografowie wspominają o tym, że w skutek patriotycznego wychowania przez matkę Stefan bardzo wcześnie rozpoczął walkę z rosyjskim zaborcą…
– Jako 4 letni chłopiec siedząc w oknie zobaczył przechodzącego oficera rosyjskiego… najspokojniej w świecie napluł na jego odznaczenia. Oficer wtargnął do domu i zażądał żeby “zbrodniarz”, który zbezcześcił jego mundur wyszedł. Ojciec ze strachu wszedł pod łóżko i babka musiała go stamtąd wyciągać. Natomiast mając 10 lat rzucił paradującym Kozakom petardę i tym razem dostał się już do kryminału.

W nieopublikowanych wspomnieniach Rowecki opisuje swoje dowodzenie represyjnym oddziałem “Skautów piotrkowskich”. “Rozpoczęło się od zwalczania Polaków, posyłających dzieci do szkoły rosyjskiej (…). Wybijaliśmy szyby rodzicom w domu, a dzieci noszące jasne płaszcze rosyjskiego gimnazjum (…) oblewaliśmy po prostu atramentem. Przy każdej okazji tłukliśmy łamistrajków.”
– Ojciec był żywiołem, który nie mógł usiedzieć w szkolnej ławce – tak wspominają go jego nauczyciele. W 1912 r. wdał się w bójkę z przywódcą “łamistrajków” (czyli dzieci z rosyjskiego gimnazjum) i drugi raz stanął przed sądem. Na skutek interwencji wuja, adwokata, skończyło się to tylko wyjazdem młodego “buntownika” z rodzinnego Piotrkowa do Szkoły Mechaniczno-Technicznej Wawelberga i Rotwanda w Warszawie. Tam wstępuje do Polskich Drużyn Strzeleckich uczestnicząc w wykładach i ćwiczeniach polowych. Dwa razy przekracza granicę austriacką (raz za zgodą rodziców, drugi bez niej), dążąc na szkolenia wojskowe krakowskiej PDS. Tutaj ciekawostka: komendantem kursu był oficer austriacki “Adam Zawisza”, czyli Michał Żymierski – późniejszy marszałek. Wcześniej w marcu 1913 r. przybywa do gubernialnego Piotrkowa w przeddzień uroczystych obchodów 300-lecia panowania dynastii Romanowów. Kieruje akcją mającą na celu niedopuszczenie do obchodów. Oddziały “represyjne” ojca zrywają w nocy flagi rosyjskie, na wysokości pierwszego piętra na budynkach rządowych wypisują czarnym tuszem “Precz z Romanowymi!”. Szczytem wszystkiego było spalenie uprzednio wykonanych i złożonych z girland, lampionów oraz flag przeznaczonych do dekoracji miasta.

A później pierwsza wojna światowa…
– Tak, chciałam tylko przypomnieć jego szkolnych kolegów z Piotrkowa, a więc najlepszy przyjaciel Tadeusz Puszczyński, legendarny kapitan “Wawelberg” z III Powstania Śląskiego, Tadeusz Żarski – późniejszy poseł komunistyczny w Sejmie II RP oraz Zygmunt Zaremba – działacz PPS, później współpracownik z podziemia. W czasie I wojny światowej walczy oczywiście w Legionach, w 1-szym pułku, którego pierwszy batalion przekształcił się w 5 pułk “zuchowatych”. Jest trzykrotnie ranny.

Później kryzys przysięgowy w Legionach…
– W koncepcji Piłsudskiego siłą wojskową, która będzie miała decydującą rolę w odzyskaniu niepodległości stawała się zakonspirowana POW, a nie Legiony. W lecie 1917 r., a więc pół roku po niemiecko-austriackim akcie o utworzeniu w przyszłości niepodległego państwa polskiego, nastąpił tzw. kryzys przysięgowy. Legioniści odmawiali przysięgi na sojusze z Austrią i Niemcami. Oficerowie zostają internowani w Beniaminowie, zaś szeregowcy w Szczypiornie. Ojciec podobnie jak M. Kukiel, Wł. Sikorski, S. Szeptycki, M. Żymierski, jest za złożeniem przysięgi twierdząc, że nie czas na jałowe demonstracje. Jednak w akcie solidarności przybywa do Beniaminowa i stad idzie do Polnishe Wehrmacht.

Prosimy o jakiś ciekawy epizod z okresu pobytu w Polskiej Sile Zbrojnej…
– W tym czasie ojciec przebywa w Ostrowi Mazowieckiej jako wykładowca w Szkole Podchorążych m.in. z późniejszym szefem BIP-u KG AK płk Janem Rzepeckim. Rzepecki podaje, że podczas jednego ze spotkań oficerów polskich i niemieckich Rowecki doszedł do mapy i zilustrował swoje przewidywania co do przyszłej zachodniej granicy Polski wykreśleniem linii biegnącej prosto od Szczecina na południe (już w 1918 r.!). Później dysponując tylko 10 ludźmi nocą rozbraja oddział niemiecki w sile kompanii (ok. 200 ludzi) odbierając zrabowane bydło, broń i amunicję. Za czyn ten otrzymał swój pierwszy Krzyż Walecznych. Trzy inne zostały mu przyznane za walkę w Legionach. Otrzymuje też za “legiony” order najcenniejszy: Virtuti Militari.

Następnie studiuje w Warszawie w Wojennej Szkole Sztabu Generalnego (późniejszej Wyższej Szkole Wojennej), skąd w maju 1920 r. w stopniu kapitana udaje się do I Dyw. Legionów pod Kijów, gdzie na rozkaz gen. Rydza-Śmigłego porządkuje przełamane przez kawalerię Budionnego nasze oddziały. W czasie Bitwy Warszawskiej Rowecki (już major) znajduje się w sztabie Rydza-Śmigłego…
– Nie mam zbyt dużo informacji z tego okresu. Po wojnie wraca na uczelnię wojskową, później pracuje (koniec 1922 r.) jako szef najważniejszego wydziału w Wojskowym Instytucie Naukowo-Wydawniczym kierowanym przez płk prof. dr Wacława Tokarza. Ojciec powołuje do życia i przez 10 lat prowadzi “Przegląd Wojskowy” – kwartalnik, zapoznający polska kadrę oficerską z rozwojem europejskiej myśli wojskowej.

W swoich książkach i artykułach wiele miejsca poświęca również ocenie Armii Czerwonej, jej taktyce walki, komunistycznej doktrynie wojennej z akcentowaną rolą propagandy i dywersji. Był ekspertem od sowieckiej doktryny wojennej, nie widział różnicy między imperializmem rosyjskim, a komunistycznym, który był dla niego kontynuatorem pierwszego. Charakterystycznym jest, że nie wierzył w spontaniczne wybuchy rewolucyjne poza Rosją i zawsze widział w nich realizację ściśle zaplanowanego scenariusza rewolucji światowej organizowanej dla celów imperializmu rosyjskiego.
– Ojciec obserwował nie tylko wojenną doktrynę radziecką, ale i państw zachodnich, analizował np. większość ruchów rewolucyjnych na Zachodzie i opisał to w słynnej książce “Walki uliczne”.

To paradoks, że książka “Walki uliczne” była później podręcznikiem raczej dla Niemców, mówiącym jak likwidować wystąpienia powstańcze, a została napisana przez komendanta armii podziemnej. Jednak musimy dalej śledzić losy Grota ograniczając się, ze względu na objętość “Wiadomości”. Tak więc przewrót majowy marszałka Piłsudskiego…
– Ojciec wtedy był w Instytucie, nie dowodził żadnym pułkiem, ale przeżył to strasznie ciężko, przez pewien czas chodził w cywilnym ubraniu, bo u nas w domu był wielki kult Marszałka. Faktem jest, że był przeciwnikiem akcji zbrojnej przeciwko legalnie wybranemu prezydentowi Wojciechowskiemu i rządowi Witosa. Znana jest jego publiczna rozmowa z marszałkiem Piłsudskim na Zamku, który zagadnął płk Roweckiego, którego znał jeszcze ze Strzelca. “A ty co robiłeś w czasie walk majowych? Nie widziałem ciebie nigdzie.” Oczy idących za marszałkiem adiutantów zabłysły złośliwym tryumfem. Ojciec odparł: “W maju komendancie, dowodziłem tylko książkami w swoim instytucie, ale gdybym dowodził inną bronią, musiałby tym razem pójść przeciwko komendantowi”. Towarzyszący marszałkowi sztabowcy szeptali, że Rowecki się wykończył, co było nieprawdą, bo we wrześniu 1926 r. ojciec otrzymał nominację na 1-szego oficera sztabu w Inspektoracie Armii gen. J. Rybaka.

W ten sposób został oderwany od pracy teoretycznej i skierowany do pracy liniowej. Gen. Rybak w opinii o Roweckim pisze niezwykle proroczo: “Wybitny oficer S.G. (Sztabu Generalnego – red.), który rokuje najlepszą przyszłość, będzie chlubą Armii Polskiej”. Jak późniejszy Grot widzi zbliżającą się II wojnę światową, gdzie jest i co robi?
– Od 1930 r. do 1935 r. dowodzi 55pp. w Lesznie Wielkopolskim – był to, jak zawsze mówił, najszczęśliwszy okres w jego życiu. Od 1936 r. do 1938 r. pełnił funkcję dowódcy Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza “Podole”, następnie przez 9 miesięcy był dowódcą piechoty dywizyjnej II dywizji legionów w Kielcach. Był to jego najgorszy okres. Zresztą dowódca dywizji płk Edward Dojan-Surówka był jedynym dowódcą dywizji, który we wrześniu 1939 r. porzucił swoje oddziały na polu bitwy. Od końca kwietnia 1939 r. przebywa na kursie dowódców artylerii w Toruniu. Potępiał polską akcję na Zaolziu przeciwko Czechosłowacji. Następnie dostaje nominację na dowódcę Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej, którą przyjmuje niechętnie, tym bardziej, że półtora roku wcześniej gen. Fabrycy proponował mu objęcie dowództwa takiej brygady ( 10 b.k.), którą po jego odmowie powierzono płk S. Maczkowi.

Rowecki marzył o dowodzeniu dywizją piechoty, zostałby wtedy generałem…
– Tak, ale zadania organizacji brygady, tj. przesadzenie ułanów z koni na czołgi podjął się, choć było to dla niego istną gehenną. Oddziały przeznaczone do brygady stały w różnych punktach kraju, ciągle musiał wykłócać się o sprzęt, ludzi itp. Zadaniem brygady była ochrona przepraw na Wiśle, ojciec podlegał w czasie wojny dowódcy armii “Lublin”, gen. Piskorowi, jego sąsiadem był płk Tadeusz Komorowski, późniejszy “Bór”. Później walczył pod Tomaszowem Lubelskim, gdzie prawdopodobnie pierwszy raz w dziejach wojen użył czołgów w nocnym ataku. Po kapitulacji Piskora nie chciał iść do niewoli.

Chciał przedzierać się do Sikorskiego, za granicę do wojska polskiego, nie widział się zupełnie w robocie konspiracyjnej…
– Tak, ale kiedy gen. Karaszewicz-Tokarzewski “Doktor” pokazał mu pełnomocnictwo od gen. J. Rómmla i rozkazał objąć funkcję zastępcy i szefa Służby Zwycięstwu Polski, ojciec został. W listopadzie 1939 r. gen. Sikorski utworzył nową organizację Związek Walki Zbrojnej, której Komendantem Głównym został gen. K. Sosnkowski ( w Paryżu – red.). Sikorski odsunął “Doktora” od kierowania podziemiem i “zesłał” go na obszar numer 3 (Lwów), co było równoznaczne z jego dekonspiracją i uwięzieniem przez ZSRR, bowiem każde dziecko we Lwowie znało Tokarzewskiego, jako przedwojennego dowódcę DOK. Ojciec został mianowany Komendantem Obszaru nr 1 w Warszawie, praktycznie z władzą nad całą podziemna Polską. Ojciec nie chciał przyjąć tego awansu, bo żył z “Doktorem” w wielkiej przyjaźni, ale w końcu się podporządkował, natomiast “Doktor” został osadzony w wiezieniu (nierozpoznany) zaraz po przekroczeniu granicy.

Tak, ludzie Sikorskiego nie mogli Tokarzewskiemu zapomnieć, że po przewrocie majowym w 1926 r. był szefem Biura Personalnego MSW i czynili go odpowiedzialnym za czystki w wojsku. Wódz Naczelny bał się bardzo wpływu senatorów w podziemiu…
– Na początku Sikorski nie darzył ojca zaufaniem, obawiał się, że ojciec mimo że nie był senatorem, ale był piłsudczykiem, legionistą, będzie ulegał sanacji. Sikorski np. zażądał wyrzucenia z konspiracji przyjaciela ojca i senatora, byłego wojewody Henryka Józewskiego, wyrzucenia z kraju marszałka Rydza-Śmigłego. Ojciec opierał się często takim ingerencjom, twierdząc w przypadku odwołanego z funkcji Józewskiego, że każdy ma prawo walczyć o niepodległość ojczyzny. Natomiast ze Śmigłym spotkał się nieoficjalnie, co było utrzymane przez długi okres czasu w tajemnicy – postąpił wbrew rozkazowi…

I znowu objętość pisma ogranicza. Sprawa majora Henryka „Hubala” Dobrzańskiego…
– Chciałam tylko dodać kilka słów o konflikcie między Grotem, a Delegatem Rządu popieranym przez Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Narodowe w podziemiu. Sprawa dotyczyła decyzji Grota o wydrukowaniu artykułu wspomnieniowego o marszałku Piłsudskim (z okazji rocznicy śmierci 12 maja 1941 r.) w oficjalnym organie ZWZ “Insurekcja”. Wbrew oskarżeniom o sanacyjność, wbrew intrygom polityków krajowych, ojciec decyzji nie zmienił. Wydarzenie to wstrząsnęło podziemiem. Delegat Ratajski zakazał ojcu druku artykułu, a kiedy został wydrukowany – kolportażu.

Przedstawiciel Ludowców Józef Grudziński (w/g relacji K. Pużaka) był nastawiony tak antypiłsudczykowsko, że wyraził chęć usunięcia po wojnie trumny Piłsudskiego z wawelskiej krypty. Nie mógł zapomnieć, że symbol ruchu ludowego Witos został w oburzający sposób potraktowany w Brześciu. Ale prosimy o „Hubalu”…
– Był wyraźny rozkaz od Sikorskiego, że nie wolno żadnych działań zbrojnych w tym czasie prowadzić. Aż do przełomu 1942/43 r. wykluczono możliwość prowadzenia otwartej walki z okupantem, zdawano sobie sprawę, że jest on w stanie krwawo stłumić przejaw buntu, a tym samym udaremnić szanse przyszłego powstania. Ojciec dał Hubalowi pieniądze dla żołnierzy i kazał ich rozpuścić do domów. Przez Hubala w Końskim Niemcy z zemsty rozstrzelali z zemsty ok. 700 chłopów z okolicznych wsi. Ojciec depeszował do Sikorskiego w kwietniu 1940 r. : “Hubala ścigam, chcę go wysłać za granicę, w w przyszłości oddam pod sąd”. Hubal dwukrotnie nie usłuchał rozkazu ojca, czekał na połączenie sojuszniczych armii z Zachodu, ale Francja przegrała wojnę. Ojciec w dwa tygodnie po śmierci Hubala napisał, że bohaterski dowódca Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego poniósł śmierć w nierównej walce.

Przypomnijmy, że w maju 1940 r. Sikorski na wniosek gen. Sosnkowskiego awansował Roweckiego i Komorowskiego na stopień generała brygady. Grot był takim dowódcą dowódcą armii, który nigdy nie mógł zobaczyć swoich żołnierzy. Był dla nich legendą i mitem, symbolem. Na rozkaz Sikorskiego przeprowadził z trudnościami akcję scaleniową wojska podziemnego. Jakiegoż trzeba było charakteru, aby przebrnąć z czystym imieniem poprzez dżunglę intryg rozmaitych grup i polityków i zdobyć zaufanie…
– Ojciec bardzo się zmienił z szybko podejmującego decyzję dowódcy liniowego stał się, jak piszą jego współpracownicy, mężem stanu, umiejętnie kierującym pracą zespołową Komendy Głównej (14 lutego 1942 r. Związek Walki Zbrojnej przemianowano na Armię Krajową- red.). Zmienił też swój wygląd i ruchy. Nosił okulary, czuprynę, wąsy i laskę, z której po uruchomieniu sprężyny wysuwał się nóż. Spotykałam go często w kawiarni. Spacerowaliśmy czasem, było zabawnie. Pewnego razu szłam z ojcem i spotkałam koleżankę – córkę pułkownika, która powiedziała mi, że jej ojciec jest w obozie i zapytała mnie co się dzieje z moim ojcem… Odpowiedziałam, że nie mam pojęcia. Ale czasem ludzie kłaniali się ojcu na ulicy – wtedy czuł się niedobrze. Dużo złego zrobił Londyn, który gadulstwem kurierów przyczynił się do zdekonspirowania ojca.

„Grot” uważał, że Rosja jest naszym wrogiem nr 2. W rozmowach z bratem Stanisławem adwokatem o Katyniu Grot mówił, że jeśli zbrodni tej nie sfingowali Niemcy: “to dokonał jej ktoś kto był wrogiem nie tylko Polski, ale przede wszystkim wrogiem ułożenia się w przyszłości możliwie poprawnych stosunków polsko-sowieckich”. Żądał od Sikorskiego wypracowania stałej polityki wobec Rosji: “Widzę tylko 2 możliwości: albo Rosjanie są naszymi wrogami, albo są naszymi sprzymierzeńcami. Jedynym chyba słusznym stanowiskiem jest, że Rosjanie staną się dopiero naszymi sprzymierzeńcami, gdy poczują, że są za słabi, aby zrobić nam krzywdę…” Toż to kapitalna intuicja męża stanu! Myśl czysta i celna. Stosunek do ewentualnego powstania, proszę bardzo…
– Ojciec i jego sztab liczyli, że w momencie wybuchu powstania nadejdzie dla Kraju pomoc z zewnątrz, bombardowanie obiektów nieprzyjaciela, desanty powietrzne jak Brygada Spadochronowa Sosabowskiego, że polscy żołnierze z zachodu przybędą morzem i zdobędą przyczółek na Pomorzu…

Ach, tak. Stąd jego plany utworzenia reduty obronnej z sił AK w oparciu o Morze Bałtyckie we współdziałaniu z aliantami. To było na wypadek wejścia Armii Czerwonej na ziemie polskie. Jak mówił „Grot”: “zamiana jednej okupacji na drugą”. Ale wtedy „Grot” mówił nie o walce z Niemcami, a Rosja byłaby wtedy wrogiem nr 1.
– Plan powstania według ojca był inny od zaistniałego scenariusza w 1944 r. Powstanie mogło być wywołane tylko wtedy, gdy mogło się udać przy rozkładzie moralnym i panice Niemców. Wariant z 1918 r. Płk Janusz Bokszczanin z KG AK mówił Ciechanowskiemu o planie powstania w 1942 r., jak Grot to widział. Ojciec nigdy nie chciał krwawej łaźni dla Warszawy, chciał w wypadku opuszczenia przez Niemców Warszawy pod naciskiem Rosjan uderzyć na ich tylne straży, a gdy Niemcy przechodzić będą do obrony linii środkowej Wisły, AK wychodzi z miasta i walczy poza jego granicami.

Tak, generał Okulicki nazwał w lipcu 1944 r. plan Grota defensywnym, a nawet tchórzliwym. Okulicki z “Borem” chcieli zaś zamknąć Niemców w kotle, to jest w Warszawie i zniszczyć. „Grot” myślał zupełnie inaczej. Droga mu była niezmiernie krew polskiego żołnierza. Ale przejdźmy do momentu aresztowania. Wiadomo, że choroba wątroby, czy dwunastnicy przerywała jego normalny rytm pracy, coraz częściej też czuł się jak ścigany zwierz…
– Och, on bardzo to odczuwał, był przecież zapalonym myśliwym, teraz był po stronie ofiary. Kręciło się mnóstwo agentów z jego pułkownikowskim zdjęciem z przed wojny. Na ostatnim spotkaniu, już po tym jak otrzymałam jego zgodę na zaręczyny z Mielczarskim, po jego dwukrotnym obejrzeniu przez ojca, powiedział mi, że zamierza zniknąć na jakiś czas, bo wokół robi się coraz ciaśniej. Mówił mi o operacji plastycznej…

Może Gestapo przez swój wywiad wiedziało o tym i chciało go sprzątnąć wcześniej nim się zmieni… Okoliczności aresztowania ojca…
– W środę 30 czerwca 1943 r. po spotkaniu z łączniczką Elą Zboińską, kierował się na godzinę 10.00 na Barską 5 na naradę. Wcześniej wstąpił na ulicę Spiską 14 m 10. Ledwo wszedł do mieszkania, którego zresztą nie lubił (miało tylko jedno wyjście), zajechało 17 aut policji. Pokazano mu jego zdjęcia. Gestapo wezwał, rozpoznawszy go wcześniej, były kolega z 4 dywizji z wojny 1920 r. Eugeniusz Świerczewski (zgładzony przez kontrwywiad AK w 1944 r.) Działał on ze szwagrem Ludwikiem Kalksteinem i jego żoną Blanką Kaczorowską (skazani w PRL na więzienie). Byli oni agentami Gestapo, ale pracowali też w komórce wywiadu AK.

„Grot” przewieziony został bodajże tejże nocy samolotem do Berlina – Niemcy święcili triumf. Jak zachowało się podziemie i Londyn? I pytanie: czy nie był źle pilnowany?
– Ojciec odrzucał ochronę twierdząc, że polega na sobie jak każdy żołnierz powinien. Gen. “Bór” apelował do Londynu o wymianę ojca na jakichś niemieckich generałów, ale Niemcy chcieli tylko Hessa, którego nie chciała oddać Anglia. Podziemie prosiło chociaż o uzyskanie dla ojca statusu jeńca. Był dobrze traktowany od początku. Anglicy niezbyt kwapili się do tej wymiany, jak zwykle tylko obiecywali i na tym się skończyło…

Z Berlina przewieziono „Grota” do Sachsenhausen i umieszczono go w tzw. Zellenbau gdzie trzymano szczególnie ważnych więźniów i jeńców międzynarodowych takich jak syna Stalina Iwana, kuzyna Churchilla – Petera, biskupa lubelskiego Gorala, asa wywiadu polskiego w Berlinie Jerzego Jakubiańca “Jerzego Kuncewicza”. W obozie prowadził rozmowy z Ukraińcami. Czy były próby ucieczki?
– Tak, były, ale ojciec rozmawiał o nich z Wołodymirem Stachiwem, ten donosił Stefanowi Banderze, on zaś Niemcom i krąg się zamykał. Prowadził rozmowy z Ukraińcami. pisał osobiste wspomnienia z I wojny światowej i pamiętnik. Przebywał tam ponad rok.

Banderowcy ewentualną pomoc w ucieczce uzależniali od wyniku rozmów Bandery i Stećko z Grotem, których tematem była wspólna walka przeciwko bolszewizmowi. Grot godził się na konieczność utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego, ale twierdził, że Rusini są obywatelami państwa polskiego i po wojnie odpowiedzą za zdradę stanu.
– Ojciec odrzucił rozmowy na temat wspólnej krucjaty antybolszewickiej i Bandera i nacjonaliści ukraińscy chcieli go udusić pozorując jego samobójstwo. Jednak część z nich była przeciwko, a Bandera się wahał. Niemcy dowiedzieli się o tym i przenieśli ojca obok kancelarii. Wcześniej Grot organizował ucieczkę chcąc przekupić już w sierpniu 1943 r. strażnika obozu Marcina i ucieczkę obydwu do Szwecji. Później ojciec organizował ucieczkę w oparciu o kontakty rozszyfrowanego przez Gestapo i osadzonego w tym samym więzieniu asa wywiadu Jakubiańca, jego kontakty z Japończykami. Wszystko wydało się przez Ukraińców…

Jak zginął „Grot”…?
– Istnieje sześć wersji śmierci ojca. Dla mnie najbardziej prawdopodobna jest śmierć przez uderzenie młotkiem w głowę razem z 200 osobami podejrzanymi o udział w słynnym zamachu na Hitlera. Jedno ze źródeł podaje, że była to zemsta za Powstanie Warszawskie, że ojciec nie chciał uspokoić Warszawy. Oczywiście wiadomo, że Himmler w rozmowie z Hitlerem proponował wykorzystanie „Grota” do zneutralizowania polskiego podziemia. Hitler jednak odrzucił to mówiąc, że „Grot” odznacza się osobowością wodza i mogliby stworzyć sobie wielkiego przeciwnika (przyjmuje się, że został zabity między 4, a 7 sierpnia 1944 r. – red.).

Pani ojciec chciał bardzo mieć syna. Jest Pani jego jedynym dzieckiem. Proszę powiedzieć o Waszych wzajemnych rodzinnych kontaktach…
– Ojciec powiedział kiedyś, że wystarczam mu za kilku synów. Jak mówiłam, był zapalonym myśliwym, próbował bezskutecznie nauczyć mnie pływać. uczył mnie z powodzeniem jazdy konnej. Wywoził mnie do lasu i kazał na czas wracać bez map w umówione miejsce. Uczył mnie cierpliwości poprzez np. rozplątywanie kłębów sznurka. Był rozwiedziony z moją mamą, ja mieszkałam z macochą “Ciocią” Eugenią i z ojcem. Kiedy zakochałam się w Mielczarskim zgodził się na ślub dopiero po wojnie, z tym że kazał mu wystąpić z konspiracji. Ojciec nie wiedział, że ja byłam łączniczką i oficjalnie zabronił mi działać w konspiracji.

Co dziś zostało po „Grocie” oprócz legendy Wodza podziemia?
– Ulice w Piotrkowie, Ciechanowie i Tomaszowie Lubelskim, szkoła w warszawie, trzy drużyny sportowe, statek, most w Warszawie, tablice w trzech kościołach, dużo pozycji książkowych i artykuły. Ciągle wychodzą nowe pozycje m.in. wydałam książkę “Ojciec”…

Jak córka „Grota” odebrała noc stalinowską w Polsce?
– Ciężko pracowałam i zbierałam artykuły o ojcu. 35 lat zbierałam materiały do mojej książki o ojcu. Współpracuję teraz z historykami, którzy piszą o ojcu…

Jak Pani odebrała “Solidarność” i stan wojenny w Polsce? Czy podziemny Bujak nie zaczął być podobny ojcu?
– “Solidarność”? Z jednej strony bardzo mi się to podobało, a z drugiej byłam przerażona tym wybuchem i jego ewentualnymi skutkami. Stan wojenny – najbardziej było mi żal tych żołnierzy. Rozmawiałam z Bujakiem – to młody, mądry i sympatyczny człowiek.

Czy nie odnosi Pani wrażenia, że komuniści chcą wmontować Pani ojca w swoją wersję historii Polski?
– Bo ja wiem, społeczeństwu należy się przywrócić pamięć ojca nawet po tylu latach. Stąd te szkoły, drużyny harcerskie i książki. Ta potrzeba rodzi się sama…

Czego Pani życzyć? I jak się Pani tutaj podoba?
– Kalifornia jest bardzo ładna, ale ja wracam do kraju jak tylko objadę ośrodki AK-wskie w USA. Czegóż mi życzyć? Dokończenia naszego dzieła AK-wskiego wydźwignięcia tradycji i imienia AK na powierzchnię życia publicznego, tak jak się to AK należy za jej służbę, walkę i ofiary. Ja chciałam pozdrowić waszych czytelników i życzyć im wszelkiej pomyślności i nie zapominania o Kraju ojczystym.

Dziękujemy za rozmowę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 04 wrz 2016, 11:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.wp.pl/title,Zamach-na-S ... omosc.html

Zamach na Stalina. Dlaczego niemieckiemu wywiadowi nie udało się zmienić przebiegu wojny?
Polska Zbrojna | dodane 2015-12-17 (16:45) 8 miesięcy 17 dni 19 godzin i 17 minut temu | 19 opinii

Obrazek
PAP / Józef Stalin w 1935 r.


Operacja była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Oficer Armii Czerwonej, który przeszedł na stronę Niemców miał zabić Józefa Stalina i zmienić przebieg wojny. Zamachowiec, kierownictwo wywiadu ani nawet Hitler nie wiedzieli o jednym fakcie, przez który cała akcja od początku była skazana na niepowodzenie.
Najwyżsi dygnitarze nazistowscy po klęsce wojsk niemieckich pod Stalingradem zaczęli rozważać możliwość likwidacji przywódcy Związku Radzieckiego. Wiedzieli, że cała władza państwowa spoczywa w jego rękach i to on praktycznie przewodzi koalicji alianckiej. Rozumieli, że po pozbyciu się dyktatora, w Rosji wybuchnie walka o władzę, a możliwość zawarcia separatystycznego pokoju z Wielką Brytanią oraz Stanami Zjednoczonymi będzie wtedy bardziej realna.

Pomysł ściśle tajnej operacji wywiadu III Rzeszy o kryptonimie "Szach czerwonemu królowi" powstał w październiku 1943 roku. Nazistowskie służby specjalne brały pod uwagę różne sposoby zabicia Stalina. Atak grup dywersyjnych czy komandosów został wykluczony. Zamachu mogła bowiem dokonać tylko osoba znajdująca się w bliskim otoczeniu despoty. Odpowiedniego do tej misji człowieka zaczęto poszukiwać wśród wziętych do niewoli byłych żołnierzy sowieckich.

Na przyszłego zabójcę wybrano byłego porucznika Armii Czerwonej - Piotra Szyłę. Niewiele dziś wiadomo o jego przeszłości. Pewne jest, że porzucił studia prawnicze i był poszukiwany przez policję za różne przestępstwa na tle finansowym. Ukrywając się, co najmniej dwa razy zmienił nazwisko, by stać się w końcu Piotrem Tawrinem.

W lipcu 1941 roku został zmobilizowany do Armii Czerwonej. Był dowódcą plutonu w 359 Dywizji Strzeleckiej 30 Armii. 31 maja 1942 roku zdezerterował i poddał się Niemcom. Zainteresowały się nim służby wywiadowcze III Rzeszy, widząc w Tawrinie potencjalnego agenta niemieckiego. Po bardzo dokładnej infiltracji w różnych obozach jenieckich na terenie Niemiec, został w końcu wysłany do szkoły Abwehry w Austrii i na przełomie 1943 i 1944 roku przetransportowany na tereny dzisiejszej Łotwy. Oficjalnie Tawrina oddelegowano do 647 Grupy Policji Polowej w Kodymie pod Rygą, gdzie tak naprawdę mieścił się ośrodek szkolenia agentów przerzucanych za radziecką linię frontu.

W wąskim gronie na szczytach władz nazistowskich szef wywiadu SS-Brigadeführer Walter Schellenberg zaproponował, by to Tawrin zamordował Stalina. Przedstawiono dwa warianty zamachu po przerzuceniu agenta za linię frontu. Pierwszy to akcja w trakcie jednego z nielicznych wystąpień radzieckiego wodza, na które Tawrin byłby wprowadzony przez działających w Moskwie agentów. Miałby zabić Stalina za pomocą broni palnej z zatrutymi nabojami - jednostrzałowym wiecznym piórem albo specjalnie skonstruowaną pancerzownicą na bazie pancerfausta, odpalaną z ukrytej w ramieniu wyrzutni. Bardziej realna wydawała się akcja w trakcie przejazdu wodza z Kremla do osobistej daczy pod Moskwą, w Kuncewie. Niemieccy inżynierowie skonstruowali do tego zadania zdalnie sterowaną minę magnetyczną, która miała zniszczyć opancerzony wóz Stalina. Bronią posiłkową miała być wspomniana pancerzownica, która - jak wynikało z przeprowadzonych testów - potrafiła przebić kilkucentymetrowy pancerz z odległości do 30 m.

Akcja "Zeppelin"

Kiedy ostatecznie wybrano zamachowca, rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do misji. W ośrodku szkolącym agentów stworzono postać mjr. Koroliowa, oficera kontrwywiadu Smiersz przy 39 Armii. Żeby uwiarygodnić tę postać, oprócz idealnie podrobionych dokumentów, a nawet zebranych oryginalnych wycinków sowieckich gazet, spreparowano medale, odznaczenia i order Bohatera Związku Radzieckiego. Oficer miał jechać do Moskwy, żeby się wyleczyć z pofrontowych ran. Niemieccy lekarze dokonali odpowiednich zabiegów medycznych, by ciało Tawrina wyglądało jak okaleczone w walce. W przygotowaniach do tej operacji zwracano uwagę na szczegóły w takim stopniu, że nawet radziecki motocykl M-72, którym agent miał jechać do Moskwy, miał paliwo rosyjskiej produkcji.

Od strony taktycznej i psychologicznej rosyjskim oficerem zajął się najsłynniejszy komandos III Rzeszy - SS-Sturmbannführer Otto Skorzeny. Bezpośrednim szefem operacji "Zeppelin" został SS-Obersturmbannführer Heinz Greif, a nadzorował ją i koordynował SS-Obersturmbannführer Otto Kraus.

Co ciekawe, w 1944 roku Tawrin poznał swoją przyszłą żonę Sonię. Postawił niemieckim oficerom warunek, że na akcję może wyruszyć tylko z nią. Naziści się zgodzili i kobieta wcieliła się w postać ppor. Sziłowej. Przeszła kurs radiotelegrafistki i po dotarciu obojga agentów do Moskwy, miała przekazywać Niemcom informacje.

Na początku czerwca 1944 roku wszystko było dopięte na ostatni guzik. Mjr Koroliow i ppor. Sziłowa mieli zostać przetransportowani na tereny Rosji Radzieckiej samolotem Arado Ar 232, należącym do Kampgeschwander 200 - jednostki do zadań specjalnych Luftwaffe. Pierwsza próba dotarcia w okolice Moskwy nie powiodła się ze względu na silny ostrzał radzieckich baterii przeciwlotniczych. Później maszyna musiała zawrócić z powodu awarii. Trzeci termin to była noc z 5 na 6 września 1944 roku. Kilka dni wcześniej za linią frontu zrzucono oddział spadochroniarzy, którzy mieli rozpoznać ewentualne lądowiska dla samolotu.

W ciemną noc sześcioosobowa załoga oraz dwaj niemieccy agenci odlecieli w kierunku Moskwy. Gdy znaleźli się nad linią frontu, wpadli pod silny ogień artylerii przeciwlotniczej Rosjan i Ar 232 został uszkodzony. Pilot postanowił zmienić lądowisko i skierował maszynę na zapasowe, w Karmanowie, około 90 km od Moskwy. Tam podczas lądowania samolot zapalił się i nie był w stanie wrócić na lotnisko macierzyste. Tawrinowie wyciągnęli z maszyny motocykl i ruszyli w kierunku szosy Smoleńsk - Moskwa. Załoga arada w dwóch grupach postanowiła przedzierać się do własnych linii frontu.

Przyszły zamachowiec i jego radiotelegrafistka byli już 45 km od Kremla, gdy pojawił się przed nimi szlaban kontroli drogowej. Zniecierpliwiony zbyt długą procedurą sprawdzania dokumentów mjr Koroliow zaczął pospieszać czerwonoarmistów, tłumacząc, że jedzie na motorze całą noc. Te słowa zwróciły uwagę szer. Iwana Szurkowa. Tej nocy padał ulewny deszcz, tymczasem motor był czysty, jakby niedawno dopiero ruszył. Drugi z żołnierzy poszedł do budki strażniczej, z której wrócił wraz byłym dowódcą Tawrina z 1942 roku. Ten zaś natychmiast go rozpoznał i Tawrinowie zostali aresztowani. Od razu przyznali się, że są niemieckimi agentami.

Wkrótce dwójkę niedoszłych zamachowców przejęło NKWD. W bagażniku motocykla rosyjscy śledczy znaleźli prawie 430 tys. rubli, kilka sztuk broni palnej i cały sprzęt przygotowany do operacji "Zeppelin". Po rozkręceniu na drobne części motoru i kosza dla pasażera, NKWD znalazło jeszcze ponad 100 rodzajów stempli urzędniczych i wojskowych używanych w Związku Radzieckim i Armii Czerwonej, kilkadziesiąt medali, ładunki wybuchowe i kilkanaście par fałszywych dokumentów.

Tawrinowie, widząc beznadziejność sytuacji, postanowili podjąć współpracę z NKWD. Radziecka operacja pod kryptonimem "Mgła" miała na celu oszukiwanie niemieckich służb specjalnych - informowanie o sukcesywnie realizowanych przygotowaniach do zamachu na Stalina. Niemcy dopiero w 1945 roku zorientowali się, że są wprowadzani w błąd, a cała operacja się nie powiodła. Piotr i Sonia Tawrinowie jeszcze przez jakiś czas byli wykorzystywani przez NKWD, ale gdy stali się dla organów bezpieczeństwa zbędni, 1 lutego 1952 roku skazano ich za zdradę stanu na karę śmierci i stracono.

Operacja bez szans?

Fiasko tak starannie przygotowanej operacji nie było kwestią przypadku. Rosjanie wiedzieli o niemieckich planach i znali dokładnie personalia zamachowca (już wcześniej był w kartotekach NKWD jako osoba podejrzana o kolaborację z nazistami) oraz datę jego przylotu na teren Rosji. W najbliższym otoczeniu Fürhera znajdował się sowiecki agent o pseudonimie "Justus". Do dziś nie wiadomo, kto to był. O całej operacji wiedziało parę osób: Schellenberg, Kaltenbrunner, Skorzeny, Himmler, Hitler i jego sekretarz - Martin Borman. Wielu historyków uważa, że to ten ostatni był sowieckim agentem i mógł przekazywać Rosjanom najściślej strzeżone tajemnice III Rzeszy. Sam szef Abwehry Wilhelm Canaris w rozmowach z swoimi współpracownikami podkreślał, że Borman i jego ludzie są na usługach wywiadu radzieckiego. I to właśnie on w celu zidentyfikowania i złapania zamachowca sprowadził w rejon, gdzie miał lądować samolot, byłego dowódcę Tawrina z 1942 roku.

Niemiecki oddział zwiadowczy, którego zadaniem było sprawdzenie lądowiska, został schwytany przez NKWD i zmuszony do współpracy. Taki sam los spotkał całą załogę Ar 232, która nigdy nie dotarła do niemieckich linii. Tylko przypadek sprawił, że Tawrinowi udało się zbliżyć w okolice Moskwy. Rosyjskie służby specjalne - pewne złapania zamachowca od razu jak tylko wyląduje na ziemi, przygotowały obławę na głównym lotnisku, nie obstawiając zapasowego. Nie poinformowały jednak o całej operacji dowódców baterii przeciwlotniczych znajdujących się na linii frontu. Te zaś, gdy tylko usłyszały, a potem zauważyły niemiecki samolot zmierzający nad terytorium zajmowane przez Armię Czerwoną, otworzyły ogień w jego kierunku i uszkodziły jeden z silników, co spowodowało, że dowódca maszyny skierował ją na lotnisko zapasowe w okolicach Rżewa. Wszystkie patrole na szosie Smoleńsk-Moskwa wiedziały jednak o możliwości pojawienia się pary "niemieckich terrorystów" ubranych w mundury żołnierzy radzieckich.

Dziś, kiedy wiadomo, jak obsesyjnie Stalin bał się o swoje życie i jakie stosował środki zapobiegawcze, aby uniknąć zamachu, widać, że szanse na powodzenie tej operacji były bliskie zeru.

Jakub Nawrocki, Polska Zbrojna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 11 gru 2016, 22:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Zaginione dziesiątki ton polskiego złota

W ponury i deszczowy dzień 10 grudnia 2016 roku w Warszawie odbyła się podniosła uroczystość. Ignacy Matuszewski i Henryk Floyar-Rajchman dziesiątki lat po śmierci wreszcie otrzymują to na co całym swoim życiem zasłużyli: uroczysty pogrzeb na Powązkach Wojskowych z udziałem rządu wolnej Polski. Ludzie ci to przedwojenni ministrowie, żołnierze Legionów oraz wojny z bolszewikami 1920 roku, współtwórcy działającego do dziś Instytutu Józefa Piłsudskiego w USA oraz ludzie, którzy w 1939 roku podjęli się brawurowej misji. W czasie trwającej wojny wywieźli 75 ton polskiego złota w 1208 skrzynkach ze skarbca Banku Polskiego do Francji W ten sposób uratowali polski skarb narodowy przez Niemcami. Cześć i chwała Bohaterom!

Akcja wywiezienia tak wielkiego ładunku złota potajemnie i podczas wojny to historia nadająca się na fantastyczny film przygodowy. Gdyby polska polityka historyczna odnosiła jakiekolwiek sukcesy poza naszymi granicami, ta szalona misja powinna na trwale wejść do historii II Wojny Światowej, uczyć o niej powinny szkoły w wielu krajach.

Obrazek

Matuszewski i Rajchman to najwyższy wzór polskich polityków i urzędników: żołnierzy, ministrów, ludzi, którzy otrzymując misję niemal niemożliwą do wykonania, nie tylko ją przyjęli ale powierzone zadanie wykonali. Jakkolwiek nieuczciwe jest porównywanie najlepszych do najgorszych, trudno mi jednak powstrzymać się od przypomnienia postawy niedawno przesłuchiwanych przez komisję sejmową prokuratorów. Owi urzędnicy 3RP wogóle nie reagowali na pisma sugerujące istnienie piramidy finansowej Amber Gold, dziś niczego nie pamiętają. Jeden nie ma telewizora więc generalnie nie ogarnia, inny po kilku dniach uruchomił śledztwo, ale potem przez 3 miesiące nie wysłał dokumentów. Dziś nie pamięta dlaczego. Jeszcze inny, biedaczek, rozchorował się i nie mógł stanąć przed Komisją. Matuszewski i Rejchman w 1939 nie brali zwolnienia lekarskiego, w 1943 roku wbrew woli rządu w Londynie uruchomili Instytut Piłsudskiego w Nowym Jorku, nie mówiąc, że generalnie "co ja mogę, ja nic nie mogę". Nie byli bezradnymi, proszę wybaczyć, baranami, ale postępowali "jak trzeba". Być może dziś w 2016 powinni stać się wzorem dla urzędników państwowych, bowiem udowodnlili w stopniu heroicznym jak powinien postępować Prawdziwy Polski Urzędnik, a nie głupi urzędniczyna.

75 ton złota dotarło do Francji, potem jego losy toną w mrokach tajemnicy. Ok. 11 ton przejął po wojnie rząd brytyjski, uznając, że to cena za pomoc podczas wojny. Ciekawe jak wyglądała podstawa prawna i czy nie jest to temat, który w ramach rosnącej przyjaźni polsko-brytyjskiej warto omówić. Nie wiadomo ile złota przechwyciła komunistyczna junta PRLu. W 1947 roku gen. Stanisław Tatar wbrew woli rządu RP na uchodźctwie przywiózł złoto do Polski. Problem w tym, że nie wiadomo ile go było, najprawdopodobniej niewiele. Badacze tacy jak Krzysztof Kopeć sugerują, że w 1947 wróciło zaledwie ok 10% całości. Oznaczałoby to, że z 75 ton po odjęciu "brytyjskiej płatności" i owych 10% dla PRL, los blisko 60 ton złota pozostaje nieznany! Ponadto nie wiadomo co stało się z 20 tonami polskiego złota (Banku Polskiego) zdeponowanymi za granicą przed wybuchem II Wojny Światowej. Owe 80 ton złota ma dziś wartość kilkunastu miliardów zł., ciekawe czy część z nich podlegałaby oprocentowaniu? Wówczas dziesiejsza wartość byłaby znacznie wyższa.

Obrazek

Los zaginionego złota Banku Polskiego to także znakomity scenariusz na sensacyjny film. Ważniejsze pytanie to: czy polskie służby specjalne i wywiad interesują się losem tego majątku? Żaden poważny kraj nie uznałby podobnej historii za niewartej śledztwa. W 3RP można skutecznie nie tylko odzyskiwać, ale także wyłudzać kamienice wykazując roszczenia z lat II Wojny Światowej. Czy sama Rzeczpospolita potrafi odzyskać swój majątek o wielomiliardowej wartości? Czy może wolimy pogodzić się z faktem, że zasilił on majątki innych krajów?

http://naszeblogi.pl/64736-zaginione-dz ... iego-zlota


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 19 sie 2017, 18:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/nagas ... ow-2017-08

Czy Nagasaki było zemstą za wyrzucenie masonów?
Opublikowano Sierpień 19, 2017 Przez Sobrius W Dziennikarstwo śledcze

Recenzja książki Davida Dionisi „Tajemnice bomby atomowej” [Atomic Bomb Secrets].

Obrazek
Bombę „Grubego” z „Bock’s Car” zdetonowano prosto nad Katedrą Urakami, największą katedrą na całym Wschodzie. To było wszystko co pozostało.


Zrzucenie bomb atomowych na Japonię w 1945 było zupełnie niepotrzebne, bo Japonia już zaproponowała kapitulację na praktycznie takich samych warunkach jakie aprobowała Ameryka w końcu wojny.

Dlaczego kontrolerzy Trumana nakazali atomowe bombardowanie Japonii? Kiedy coraz bardziej stawałem się świadom bezwzględnej talmudycznej psychopatologii sił rządzących, cynicznie zwierzyłem się przyjaciołom: „Uważam, że im się to podobało”. Ale po przeczytaniu tej książki możemy być bardziej konkretni. Jest to dobrze napisany 217-stronicowy klejnot, z 496 przypisami, i demaskuje ten podły epizod.

Obrazek

Kiedy chrześcijaństwo dotarło do Japonii w XVI wieku, stanęło w nasilających się bólach, łącznie z okresami ostrych prześladowań, ale stopniowo je ustanowiono, z ośrodkiem w Nagasaki, które nazwano „japońskim Watykanem”. W 1945 około 50.000 mieszkańców Nagasaki to chrześcijanie.

Kiedy Enola Gay zrzucił bombę „małego chłopca” [„Little Boy”] na Hiroszimę 6 sierpnia, samolot nazwany Bock’s Car (albo bockscar) niósł 9 sierpnia bombę „grubego faceta” [„Fat Man”] do Nagasaki. Większość 12-osobowej załogi uważała, że ich celem była Kokura, a drugi cel miał zostać wybrany jeśli pogorszy się pogoda. Dionisi wiele robi żeby obalić mit o „słabej widoczności” wykorzystany do uzasadnienia zmiany kursu samolotu na Nagasaki.

Obrazek

Bomba „Fat Man” z Bock’s Car detonowała dokładnie nad Katedrą Urakami [powyżej], największą katedrą na całym Wschodzie. W Nagasaki (250.000 mieszkańców), 73.844 zginęło, 74.909 było rannych, i ponad 120.000 skażonych promieniowaniem.

Truman wraz z innymi amerykańskimi oficjelami twierdzili, że mieli cel militarny: stocznię

Mitsubishi. Ale załoga Bock’s Car przeleciała 4.5 km za stocznią zanim zrzuciła ładunek. Katedrę zrównano z ziemią, stoczni praktycznie nie tknięto. Jej słynny młotkowy żuraw, zbudowany w 1909, stoi nadal.

Nie powinniśmy pominąć tego, że Nagasaki wypędziło masonów w 1926, w latach 1930 Japonia zakazała ich całkowicie. Czy bomba na Nagasaki była zemstą?

Dionisi wnikliwie zauważa: kiedy sataniści składają ludzką ofiarę, uważają że przez śmierć ofiary ściągają na siebie moc. W Nagasaki na satanistycznym ołtarzu spalono ponad 70.000 ludzi.

(Rytuał zbombardowania Nagasaki przekonująco przypomina nam, że wydarzenia takie jak 11 IX niekoniecznie są czysto geopolityczną fałszywą flagą, a często mają też wymiary duchowe. Czy może Nagasaki jest podpowiedzią o tym, dlaczego geo-inżynierowane katastrofy uderzają w amerykański Bible Belt [strefa biblijna], a nie w „establiszmentowy” północny- wschód? Dionisi napisał książkę o 11 IX – Religia okultu sprawców ataku 11 IX [The Occult Religion of the 9/11 Attackers], której jeszcze nie czytałem ale zamówiłem.)

Kiedy się rozważa atomowe bombardowanie Japonii, większość myśli „Hiroszima”. Dionisi uważa to za taktykę psychologiczną rządzących (których nazywa „Bractwem Śmierci”). Pierwszy atak został zapamiętany przez ludzki umysł, natomiast główny cel (chrześcijańskie Nagasaki) w większości się pomija.

W innym makabrycznym oszustwie, katolickiego księdza i protestanckiego pastora przekonano żeby pobłogosławili Bock’s Car przed odlotem na swoją misję. Później obaj bardzo tego żałowali.


INNE ODKRYCIA

Innym przełomowym szczegółem jaki poznałem z książki Dionisi jest rola bomby atomowej w podziale Korei na Północną i Południową. Omówiłem sztuczne uzasadnienie tego podziału w innym miejscu, ale Dionosi pisze, że japońscy naukowcy pracowali nad własną bombą atomową. Po badaniu wstępnym w Japonii, projekt przeniesiono do regionu Konan w północnej Korei (wtedy japoński protektorat). Wybrano go z wielu powodów: dostępu do uranu, moc jaką zapory Chosin mogły generować, i (może najważniejsze) – trzymanie się daleko od amerykańskich bombowców.

Biorąc pod uwagę powojenną kontrolę Korei Północnej przez Związek Sowiecki (rzekomo nagroda za ledwie 5-dniowe uczestnictwo w wojnie na Pacyfiku) teraz robi dużo więcej sensu. Nie tylko kabała przekazywała Stalinowi plany i materiały dla bomby atomowej (co udokumentował w 1952 ekspedytor Lend Lease – George Racey Jordan – w książce Z pamiętników mjr Jordana [From Major Jordan’s Diaries], dawali mu japońskie instalacje żeby ją wyprodukował.

Kolejny istotny fakt o jakim dowiedziałem się od Dionisi: przerażająco krwawa bitwa o Okinawę (ponad 1.500 ofiar) była zupełnie niepotrzebna dla wygrania wojny, toczono ją żeby przekonać Amerykanów, że bomby atomowe były potrzebne. Książka Dionisi ma wiele innych informacji których nigdy wcześniej nie znałem o np. Stalinie, Leninie i masonerii.

Z tej książki dowiesz się dlaczego Pyongyang został stolicą komunistycznej Korei Północnej, i dlaczego wysunięto zarzuty szpiegowskie wobec dr. J. Roberta Oppenheimera (lider naukowy Manhattan Project). Oppenheimer i inni, cytując Dionisi: „zostali wprowadzeni w błąd, żeby myśleli iż bomby atomowe będą detonowane nad celami wojskowymi, tym samym ograniczając ofiary cywilne… Rozmawiając z prezydentem Trumanem po zniszczeniu Nagasaki, Oppenheimer powiedział mu: ‚Mr Prezydent, czuję iż mam krew na rękach’. Bractwo Śmierci nienawidziło Oppenheimera za późniejszy sprzeciw wobec bomby wodorowej i zniszczyli mu karierę organizując oskarżenie go o szpiegostwo dla Związku Sowieckiego”.

Dowiecie się też o amerykańskich jeńcach wojennych którzy zmarli w Nagasaki. I przeczy-tajcie przypisy końcowe. Odwrotnie do większości przypisów końcowych, które są nudną recytacją nazw wydawców i dat, jego są pełne dodatkowych informacji, one stanowią „książkę w książce”.

Tajemnice bomby atomowej to ideał dla biblioteczki każdego poszukiwacza prawdy. Dziękuję, David J Dionisi.

James Perloff

Tłumaczenie Ola Gordon

Źródło: https://www.henrymakow.com/2017/08/Book ... -Nuke.html

Za: https://www.nwo.report/nwo/nagasaki-byl ... sonow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 31 sie 2017, 11:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Największą tajemnicą II wojny światowej, jest to, że miała podobnie jak I wojna św. służyć zmęczeniu społeczeństw europejskich i w konsekwencji ich bezwolnemu przyzwoleniu na kolejną próbę rewolucyjnego wprowadzenia sowietyzmu w Europie.
I to było realizowane, i to się działo, ale nie zawsze wszystko tak jak zaplanowano.


Hitler i tacy tam ...salonowi spin doktorzy.

Obrazek

"Historia jest pisana przez zwycięzców" powiedział Winston Churchill. Ten sam, który już w 1936 otwarcie mówił (Gen. Robert E. Wood), że Niemcy są zbyt silne i trzeba je zniszczyć.

Hitler stał się naszym wrogiem, a mógł być naszym sprzymierzeńcem w walce z żydowską komunistyczną zarazą, która obecnie przebrana w nowe "demokratyczne" szatki prowadzi do deeuropeizacji cały kontynent.

Niżej w linku skany niemieckiej Białej Księgi nr 3 w języku polskim i niemieckim. Tajne raporty polskich ambasadorów, bezspornie uznano za autentyczne dopiero po wojnie. Zostały one opublikowane przez Niemców już w roku 1940, ale wtedy Polska i alianci uznali je za niemieckie fałszerstwo. Wskazywały one na odpowiedzialność USA za wybuch wojny. Dokumenty upubliczniono nie dodając żadnego komentarza. Dziennikarze z całego świata w tym ze Stanów Zjednoczonych otrzymali faksymile oryginałów polskich dokumentów i tłumaczenie w języku niemieckim. Pozwolono im również badać oryginały oraz udostępniono wiele innych dokumentów.

Obecnie autentyczność polskich dokumentów absolutnie nie budzi wątpliwości.

Charles C. Tansill, profesor historii dyplomacji na Uniwersytecie w Georgetown potwierdził ich autentyczność. "Długo rozmawiałem na ten temat z polskim Ambasadorem w Berlinie J. Lipskim, zapewnił mnie, że dokumenty w Niemieckiej Białej Księdze są autentyczne". Podobnie uważał historyk i socjolog Harry Elmer Barnes. William H. Chamberlin w książce "In America's Second Crusade", pisze: "Jerzy Potocki, obecnie mieszkający w Ameryce Płd, potwierdził, w rozmowie ze mną, dokładność i autentyczność dokumentów"

Co ważniejsze, Edward Raczyński, polski Ambasador w Londynie od 1934 do 1945, potwierdził ich autentyczność w swoich pamiętnikach "In Allied London" opublikowanych w 1963 roku, na stronie 51 pisze: "Niemcy opublikowali w Kwietniu "Białą Księgę" zawierającą dokumenty z archiwum naszego MSZ, wśród nich raporty Potockiego z Waszyngtonu, Łukaszewicza z Paryża i moje. Nie wiem jak oni je odnaleźli, nam powiedziano, że archiwa zostały zniszczone. Te dokumenty są z pewnością autentyczne, a faksymile pokazują że Niemcy posiadali orginały, a nie kopie."

W roku 1970 autentyczność została potwierdzona również w publikacji "Dyplomata w Paryżu 1936-1939". Ta ważna praca zawiera oficjalne dokumenty i dzienniki Juliusza Łukasiewicza, byłego Ambasadora w Paryżu, który był autorem kilku tajnych raportów opublikowanych przez Niemców. Edycja ta była wydana przez Wacława Jędrzejewicza, byłego polskiego dyplomatę i członka gabinetu. On również uważa, że dokumenty te były absolutnie autentyczne. Kilka z nich cytuje ww pracy.

https://archive.org/stream/Weissbuch_Nr ... 0/mode/2up


https://www.salon24.pl/u/coroner/666360 ... ranicznych


Spin na Salonie24.
Romuald Szeremietiew napisał:

"5 listopada 1937 r. Adolf Hitler zwołał tajną naradę. Przebieg jej, znamy z protokołu sporządzonego przez szefa adiutantury kanc­lerza, pułkownika Friedricha Hossbacha."

Ten dokument jest fałszerstwem, dokonanym po wojnie.
http://www.ihr.org/jhr/v04/v04p372_weber.html

Romuald Szeremietiew:

„Czy Polska pozostanie neutralna, jeśli stanę się aktywny na Zachodzie?” - zapytał, Hermanna Rauschninga, prezydenta Senatu Wolnego Miasta Gdańska, gdy ten ostatni referował mu treść rozmów prowadzonych z Piłsudskim w czasie styczniowej (1934 r.) wizyty w Warszawie. Ciągnąc dalej ten wątek führer stwierdzał, że „swoją politykę na Wschodzie” woli prowadzić z Polską niż przeciw niej. „Dam Polsce szansę” - powiedział Rauschningowi. Kontynuując swoje wywody kanclerz Rzeszy twierdził, że Niemcy powinni wspólnie z Polakami zaatakować ZSRR. Oczywiście nie oznacza to, że powstanie nowe mocarstwo polskie, ale Niemcy powinni pamiętać - mówił Hitler - że dzielenie Polski już teraz kosztowałoby zbyt wiele."

Hermann Rauschining w środowisku poważnych historyków jest uważany za mitomana i fałszerza. Jego książka „Rozmowy z Hitlerem” jest tego najlepszym przykładem.

https://en.wikipedia.org/wiki/Hermann_R ... ler_Speaks


Wiesława

"Przemawiając 22 sierpnia 1939 roku do wyższych oficerów, Hitler z całą otwartością stwierdził, że: Celem wojny jest nie osiągnięcie jakiejś określonej linii [terytorialnej], lecz fizyczne zniszczenie wroga. Tak więc przygotowałem – jak na razie tylko na wschodzie – moje odziały spod znaku trupich główek z rozkazem bezlitosnego wysyłania na łono śmierci mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i polskiego języka."

Nie ma żadnego dowodu, że Hitler to kiedykolwiek powiedział. Louis P. Lochner był wrogiem Hitlera i to on jest odpowiedzialny za to fałszerstwo.

https://www.salon24.pl/u/coroner/694096 ... t-armenski

Wiesława

"Prof. Bogdan Musiał podaje następujący przykład: W obozie Auschwitz‑Birkenau, w trakcie wpędzania grupy Żydów do komory gazowej, kobiety zaatakowały jednego z esesmanów, Josefa Schillingera. Polskiej Żydówce, Franciszce Mann, udało się odebrać mu pistolet i go zastrzelić."

W 1979 Filip Müller, który miał być rzekomo naocznym świadkiem opublikował książkę Eyewitness Auschwitz – Three Years in the Gas Chambers, dotyczącą wydarzeń w Auschwitz. Czekał 30 lat z napisaniem książki, która okazała się być plagiatem innych żydowskich "naocznych świadków".

http://ihr.org/jhr/v10/v10p--5_Mattogno.html


Paweł Łęski (Taki tam):
//"My narodowi socjaliści, odrzuciliśmy w polityce zagranicznej postawę przyjętą przez Niemcy przed wojną światową. Położyliśmy kres odwiecznemu marszowi Germanów na południe i zachód Europy, kierując nasz wzrok na obszary wschodnie... Jeżeli dziś mówimy o nowych obszarach w Europie, myślimy głównie o Rosji i o państwach z nią sąsiadujących." - Mein Kampf , Adolf Hitler.//

Brak jednego słowa całkowicie zmienił sens tego cytowanego fragmentu. Polska nie była wasalem Rosji.

"Rußland und die ihm untertanen Randstaaten denken."
https://agiw.fak1.tu-berlin.de/Scriptor ... MK1943.pdf


"Russia and its vassal border states."

https://archive.org/stream/meinkampf035 ... p_djvu.txt


„Tylko prawda jest ciekawa” to życiowe credo Józefa Mackiewicza.

Opublikowano: 31.08.2017 10:45

https://www.salon24.pl/u/coroner/805233 ... obie-aktor


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 31 sie 2017, 19:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Aerolit napisał(a):
Największą tajemnicą II wojny światowej, jest to, że miała podobnie jak I wojna św. służyć zmęczeniu społeczeństw europejskich i w konsekwencji ich bezwolnemu przyzwoleniu na kolejną próbę rewolucyjnego wprowadzenia sowietyzmu w Europie.
I to było realizowane, i to się działo, ale nie zawsze wszystko tak jak zaplanowano.


Mapa Gomberga jest najwyraźniejszym potwierdzeniem tych zmian, które miała wprowadzić II wojna światowa i w konsekwencji sowiecki podbój sporej części Europy.

MAPA GOMBERGA

Czy powojenny obraz świata został zaplanowany już wcześniej, przed Teheranem? Są sceptycy, którzy nie wierzą w możliwość istnienia spisków politycznych, tak krajowych, jak i międzynarodowych, ale ich dowodem są konkretne fakty. Jednym z nich jest, obecnie zapomniana, tzw. "Mapa Gomberga".

Obrazek

Widok "Mapy Gomberga" o wymiarach 100 x 71 cm, która została wydana w 1942 roku w Filadelfii przez M.Gomberga


"Mapa Gomberga" wydrukowana została w lutym 1942 r. w Filadelfii, a więc w czasach, gdy wojska III Rzeszy stały u wrót Moskwy i Stalingradu, a Amerykanie toczyli zaciekłe walki o wyspy Pacyfiku. Zawiera nie tylko planowany zarys granic państwowych po zakończeniu wojny, ale również fragmenty z 77. przemówienia F.D.Roosvelta do Kongresu oraz 41-punktowy zarys nowego, światowego porządku i rządzącej nim polityki, podpisany przez Maurice'a Gomberga, związanego (podobno) z Amerykańską Partią Komunistyczną i ruchem syjonistycznym. Choć równie dobrze mapa może być dziełem całkiem innych osób związanych z administracją prezydencką lub nawet sowiecką agenturą.
Co to jest "Mapa Gomberga"? Jak podaje ks.prof. M.Poradowski ([2] str. 42), chodzi tutaj o mapę polityczną przyszłego świata, która została wydrukowana jako kolorowa mapa ścienna o wymiarach 100 na 71 centymetrów. Napis na niej informuje, że chodzi tu o "Zarys powojennej mapy Nowego Świata" (Outline of Post-War New World Map). Autorzy mapy, stanowiący bliżej nieznaną grupę, usiłowali wywrzeć wrażenie, że przemawiają w imieniu rządu USA, umieszczając na mapie napis: "My, U.S.A., we współpracy z Demokracjami Ameryki Łacińskiej, Brytyjską Wspólnotą Narodów i Zjednoczonymi Sowieckimi Socjalistycznymi Republikami, przyjmujemy światowe przywództwo dla ustanowienia Nowego Światowego Moralnego Porządku w celu trwałego pokoju, wolności, sprawiedliwości, bezpieczeństwa i rekonstrukcji świata." U spodu mapy znalazł się także program zawarty w 41 punktach, który zaczyna się od słów "Taka będzie nasza polityka" (Our Policy shall be this) ([1] str. 208).

Obrazek

"Zarys Powojennej Mapy Nowego Świata"
"


My, U.S.A., we współpracy z Demokracjami Ameryki Łacińskiej, Brytyjską Wspólnotą Narodów i Zjednoczonymi Sowieckimi Socjalistycznymi Republikami, przyjmujemy światowe przywództwo dla ustanowienia Nowego Światowego Moralnego Porządku w celu trwałego pokoju, wolności, sprawiedliwości, bezpieczeństwa i rekonstrukcji świata."

Mapa została wydana w 1942 roku w Filadelfii, jednakże w jej lewym górnym rogu odbito pieczęć z napisem "COMPLETED OCTOBER 1941". Oznacza to ,że inicjatorzy "nowego moralnego porządku świata" ustalili swoje plany jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. Wydawcą mapy, zastrzegającym sobie prawa przedruku, był niejaki Maurice Gomberg, o którym A.Gella pisze ([1] str. 208), że:
"wedle dawnych znajomych czy przyjaciół p. Gomberga, był on emigrantem "gdzieś ze wschodniej Europy". Z zawodu był zegarmistrzem. Formalnego wykształcenia nie posiadał, nie mniej jednak uważano go za wybitnie inteligentnego. Podobno nie był członkiem, a jedynie sympatykiem Komunistycznej Partii Ameryki. Natomiast nie bez pewnej dozy ironii wspominają jego dawni znajomi, że Mr. Gomberg nigdy nie wyrażał swych opinii przed przeczytaniem ostatniego numeru dziennika "Freiheit". Dziennik ten wspomina znany pisarz amerykański Irving Howe: ' ...komunistyczny dziennik w języku jidysz wychodzący od 1922 roku, który przez sześć czy siedem lat cieszył się udziałem literackich talentów.' (...) ."

Obrazek

W lewym górnym rogu "Mapy Gomberga" znajduje się informacja o jej wydawcy:
"Copyrighted and Published by Maurice Gomberg, Philadelphia, PA. 1942." oraz pieczęć "COMPLETED - OCT. 1941"


Najistotniejsze jest to że autorzy mapy niezwykle trafnie przewidzieli, czy też zaplanowali przyszłość świata na dalsze pół wieku. Pomylili się, lub nie zrealizowali jedynie kilku punktów swojego planu - na przykład na omawianej mapie Iran i Finlandia zostały włączone do sowieckiego bloku jako "Iranian SSR" i "Finnish SSR" ([1] str. 209). Wiedzieli oni dobrze, że utworzenie jednego ośrodka władzy dla całego globu było w latach czterdziestych marzeniem przedwczesnym, dlatego dążyli do przeistoczenia świata w wielkie zespoły ponadnarodowe (komunistyczne). Jak podaje punkt 40 ich programu, celem tych przemian miała być nie "zemsta i eksploatacja, ale wolność i bezpieczeństwo wszystkich narodów." ([1] str. 211). Jak wyglądała w praktyce owa "wolność i bezpieczeństwo" choćby w bloku sowieckim , powszechnie wiadomo. Tak więc mapa ?Nowego Światowego Ładu Moralnego" dzieli glob ziemski na kilka takich ponaddnarodowych całości - między innymi: panamerykańską, pansowiecką, panbrytyjską, paneuropejską i panafrykańską. Gwarantami "pokoju" (czy też raczej "żandarmami") w tym nowy świecie miały być przede wszystkim Stany Zjednoczone, Brytyjska Wspólnota Narodów i ZSRR, zaś pozostałe obszary globu miały zostać poddane demilitaryzacji. W celu utrzymania tego "nowego porządku" zaplanowano istnienie kilkunastu tzw. "Baz Pokoju" - "Peace-Security Bases" (czerwone i niebieskie trójkąty na mapie), w praktyce zapewne baz wojskowych, szczególnie licznie uwidocznionych na północnych obrzeżach kontynentu afrykańskiego.
Jeśli chodzi o Europę , to niemal w całości została ona oddana Związkowi Sowieckiemu. Prawie wszystkie kraje aż do Renu, do granicy Francji: Polskę, Niemcy, Danię, Holandię, Belgię, Austrię, Jugosławię, Rumunię, Bułgarię, z wyjątkiem Grecji, Włoch, Francji i Hiszpanii oraz Szwecji i Norwegii ([2] str. 43). Szczególnie interesującymi są granice Czechosłowacji, już wtedy podzielone na Czechy i Słowację, Jugosławii (zobacz Albania). Polska miała istnieć jedynie jako jedna z republik Związku Sowieckiego (Polish SSR). Już wówczas zaplanowano utworzenie Izraela, nazwanego - Hebrewland, (kolor zielony) i Unii Europejskiej (United States of Europe). Zresztą o utworzeniu państwa żydowskiego mówi wyraźnie punkt 26 programu. Tak więc jeśli chodzi o Europę, to jej sytuacja realna po drugiej wojnie światowej niewiele różni się od projektu Mapy Gomberga.
Stany Zjednoczone także zostają hojnie obdzielone: całą Kanadą, całym Meksykiem i całą Ameryką Centralną. Wprawdzie rozciągnięcie się Stanów Zjednoczonych na Kanadę, Meksyk i Amerykę Centralną, jak to zapowiadała "Mapa Gomberga", nie doszło do skutku, tym niemniej zaraz po wojnie, powstała Organizacja Państw Amerykańskich obejmująca Amerykę Centralną i Południową. Inne propozycje "Mapy Gomberga" także zostały - chociaż częściowo i w nieco odmiennej formie - zrealizowane (państwa afrykańskie oraz Bliski i Daleki Wschód) ([2] str. 43). Co ciekawe w niektórych punktach programu (np. punkt 33) zamieszczonego u spodu mapy występują pewne treści świadczące o stosowaniu przez jego autorów tzw. "odpowiedzialności zbiorowej" za wybuch II wojny światowej, w stosunku do wszystkich osób narodowości japońskiej, niemieckiej i włoskiej.

Obrazek

Fragment MAPY GOMBERGA dotyczący Europy .


Szczególnie interesującymi są granice Czechosłowacji, już wtedy podzielone na Czechy i Słowację, Jugosławii (zobacz Albania) i Izraela, nazwanego - Hebrewland, (kolor zielony). Polska miała istnieć jedynie jako jedna z republik Związku Sowieckiego (Polish SSR). Wtedy także przewidziano utworzenie Unii Europejskiej (United States of Europe). Analizując granice państw i stref okazuje się, że zasadniczo zgadzają się one z graniami powojennymi za wyjątkiem jedynie kilku szczegółów. np. Iranu i Finlandii - które występują jako republiki Związku Sowieckiego.

M.Poradowski pisze - "nie chodzi nam tu jednak o to, w jakim stopniu plany polityczne Mapy Gomberga zostały zrealizowane, lecz o sam fakt istnienia owych planów, czyli fakt istnienia konspiracji politycznej i to na tak wielką, bo odnoszącą się prawie do całego świata skalę. Jest to więc dokument wyjątkowej wagi, który zaświadcza istnienie sekretnych ośrodków władzy politycznej, które posługują się publicznymi i znanymi instytucjami, jak obecnie Narody Zjednoczone, czy Unia Europejska itd ." ([2] str. 44).
Zgodność i zbieżność z porządkiem pojałtańskim jest nie tyle zaskakująca, co wręcz szokująca. Nie wszystkie założenia wprowadzono w życie, części zdarzeń nie przewidziano, ale mimo wszystko mapa zakreśla powojenny podział stref wpływów oraz przewiduje część uzgodnień z Konferencji Teherańskiej, która miała miejsce rok później.
1. My, USA w kooperacji z naszymi aliantami, dla naszego bezpieczeństwa i dla międzynarodowej moralności, jesteśmy zdecydowani zmiażdżyć i zupełnie zniszczyć militarną moc agresorów Osi i ich satelitów bez względu na koszty, wysiłek i czas potrzebny dla osiągnięcia tego celu.
2. Stary porządek świata, kolonialnej opresji, eksploatacji dominiów, (?) odpowiedzialny za obecny światowy kataklizm narażający nasze bezpieczeństwo i pokojowy postęp, nigdy nie podniesie się.
3. Nowy Światowy Moralny Porządek stałego pokoju i wolności będzie ustanowiony po pomyślnym zakończeniu obecnej wojny.
Plan Gomberga zapowiada ustanowienie Nowego Światowego Moralnego Porządku, opartego o hegemonię Stanów Zjednoczonych, przy udziale Imperium Brytyjskiego i ZSRR, likwidację europejskich kolonii w Afryce i Azji Płd-Wsch oraz tworzenie organizmów ponadpaństwowych na szeroką skalę, w tym Unii Europejskiej. Europa Wschodnia zostaje przekazana ZSRR, podobnie zresztą jak Finlandia, cieśnina Bosfor i Iran (okupowany przez siły brytyjsko-sowieckie w latach 40.).
14. ZSSR (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich) trzecia co do wagi militarna siła, w kooperacji z USA jako siłą dla wolności i utrzymania światowego pokoju, przejmie kontrolę nad wyzwolonymi, zdezorganizowanymi, przylegającymi do jej granic terenami, łącznie z Niemcami i Austrią, które będą reedukowane i w końcu zostaną dołączone jako równorzędne republiki USSR, jak w przybliżeniu zaznaczono na mapie.
Pozostałe państwa europejskie utworzą Stany Zjednoczone Europy:
18. Obszary znane jako Holandia, Belgia, Luksemburg, Szwajcaria, Francja, Hiszpania, Portugalia, Korsyka i ostatecznie Italia wraz z Sardynią i Sycylią będą zunifikowane jako zdemilitaryzowane federalne "Zjednoczone Stany Europy".
Zapowiedziano również likwidację Prus Wschodnich oraz wysiedlenia ludności niemieckiej:
34. Wszystkie osoby pochodzenia niemieckiego z Prus Wschodnich oraz Nadrenii zostaną przemieszczone do terytorialnych Niemiec i regionów na stałe zdeprusyfikowanych.
Jak również powołanie instytucji międzynarodowych, stojących na straży nowego porządku, czyli de facto ONZ i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości:
15. Światowa Liga Narodowości pod nadzorem i arbitrażem mocarstw zostanie zorganizowana.
16. Zostanie ustanowiony Sąd Światowy z mocą karną ustanowienia całkowitego bojkotu, blokady, oraz okupacji przez międzynarodową policję łamiących międzynarodową moralność.
Nie zapomniano również o państwie Izrael:
26. Teren Ziemi Świętej starożytnych Hebrajczyków, obecnie znany jako Palestyna i Transjordania z przynależnymi regionami, jak zaznaczono na mapie, biorąc pod uwagę historię i bezwzględną potrzebę złagodzenia powojennego problemu uchodźców, zostanie zunifikowany jako zdemilitaryzowana, niezależna republika "Państwo Hebrajskie".
Ponadto punkt 39 programu odsłania prawdziwe cele jego autorów, którzy pod pozorem "zapewnienia pokoju" na świecie chcą w istocie zrealizować swój własny plan ekonomicznego i militarnego podporządkowania sobie całego globu ziemskiego. W punkcie tym postulują oni bowiem "znacjonalizowanie" wszelkich dóbr naturalnych, fabryk, wprowadzenie światowej kontroli nad handlem wewnętrznym i utworzenie jednego globalnego systemu monetarnego, ekonomicznego i finansowego. W praktyce oznacza to wprowadzenie "żelaznej dyktatury światowej " postulowanej od dawna przez architektów "Nowego Porządku Świata".

Powtórzmy jeszcze raz: wszystkie te uzgodnienia i plany pochodzą z 1942 r.
Rzecz jasna zamierzenia były o wiele szersze. Zjednoczenie Irlandii Północnej, zjednoczenie kontynentu północnoamerykańskiego (NAFTA), Afryki (Unia Afrykańska), Indii, Beludżystanu i Afganistanu. Na uwagę zasługuje też jeden drobny fragment mapy: ZSRR pod swą pieczę otrzymać miała nie tylko Wschodnią Europę z Finlandią, ale również? Wyspy Kurylskie (czego zażądała strona sowiecka w 1945 r. i o które toczą się rosyjsko-japońskie waśnie aż po dziś dzień).
Czy mapa Gomberga jest dziełem przypadku i wizjonerstwa? Tak, o ile w sowieckich służbach specjalnych pracowali wizjonerzy. Tylko w jaki sposób świadczy to o amerykańskiej administracji i późniejszych procesach zjednoczeniowych na kontynencie europejskim? I czy ci sami ludzie, którzy kiedyś rysowali mapy Europy powojennej nie kreślą kolejnych scenariuszy dla świata?

Czterdziestojednopunktowy, oryginalny program z "Mapy Gomberga"

OUR POLICY SHALL BE THIS:
1. We, the USA, in cooperation with our allies, for reasons of our national safety and in the interests of international morality, are determined to crush and completely destroy, the military power of the Axis aggressors and their satellites regardless of cost, effort and time necessary to accomplish this task.
2. The old world order of colonial oppression, exploitation of dominions. riva imperialisms and mercenary ba1ance of power diplomacy; of majesties, dictators, privileged minorities, plutocratic monopolists and similar social parasites; the corrupted order responsible for the present world cataclysm, endangering our national safety and peaceful progress, shall never rise again.



3. A New World Moral Order for permanent peace and freedom shal be established at the successful conclusion of the present war.
4. For reasons of history, economic structure, favoralble geography and the welfare of mankind, the USA must, altruistically, assume the leadership of the newly established, democratic world order.
5. To reduce the burden and criminal waste of armaments expenditures everywhere in the world, the USA, with the cooperation of Latin- America, the British Commonwealth of Nations, and the USSR shall undertake to guarantee peace to the nations which will be permanently disarmed and demilitarized after the conclusion of the present war.
6. In order to be able, in fullfillment of our obligations, to effectively prevent the possibility of a recurrence of another world cataclysm, the invincilbility of the USA as a military, naval and air power, shall be the major prerequisite.
7. For realistic consideratons of strategy and our invulnerability, it is imperative that the USA shall obtain relinquishment of controls of their possessions from all foreign Powers in the entire Western Hemisphere, its surroiunding waters and strategic island outposts as outlined on accompanying map.
8. For considerations of hemispheric defense and in the spirit and tradition of the new Monroe Doctrine of hemispheric solidarity and the "Good Neighbor" policy, the USA, with the consent of the Latin-American Republics, shall obtain control and protectorate rights of the relinquished territories.
9. To strengthen our position in the Caribbean area which is of obvious importance to hemispheric defense, all possible inducements shall be offered to our neighbors of Central America and the West Indies to facilitate their entrance as equal states of the USA as outlined on map.
10. To fortify the politico-economic unity of the Western Hemisphere, the USA shall promote and assist the unification of South America into a well organized, democratic, federated "United States of South America".
11. The liberated British, French and Netherlands Guianas shall be reorganized as one state ,of the U.S.S.A.
-,12. All Powers shall reliquish their controls of their colonial, mandate and strategic island possessions everywhere in the world.
13. The British Commonwealth of Nations, the second military and naval Power of importance cooperating in a binding compact with the USA as a Power for freedom, shall retain and acquire control of such territories, peace-security bases and strategic island outposts essential for the maintenance of world peace and freedom of the seas as outlined on map.
14. The USSR, the third military Power of importance cooperating with the USA as a Power for freedom and the maintenance of world peace, shall acquire control of the liberated, disorganized adjacent areas and those of Germany-Austria to be reeducared and eventuaIly incoriporated as equal republics of the USSR, as approximately outlined on map.
15. A World League of Nationalities with arbitration and supervision powers shall be organized.
16. A World Court with punitive powers of absolute boycott, quarantine blockade and occupation by international police, against lawbreakers of international morality shall be organized.
17. The USA, with the close cooperation of the United States of South America, the British Commonweaith of Nations, the USSR and the World League of Nationalities, shall promote and assist in the unification of the relinquished territories and the areas at present unsoundly divided into well organized, democratic and absolutely demilitarized federated republics as approximately outlined on map.
18. The areas known as Netherlands, Belgium, Luxemburg, Switzerland, France, Spain, Portugal, the ls1and of Corsica, and eventually Italy and the islands of Sardinia and Sicily shall be unified as a demilitarized, federated ?United States of Europe?.
19. T,he areas known as Sweden, Norway, Denmark and the Spitsbergen islands shall be unified as a demilitarized, federated "United States ot Scandinavia".
20. The continent of Africa shall be reorganized and unified as a demilitarized federated ?Union of African Repulblics?.
21. The areas known as Saudi Arabia, Syria, Lebanon, Iraq, Hejas, Yemen, Aden and Oman, shall be unified as a demiliterized union of "Arabian Federated Republics."
22. The areas known as India, including Afghanistan, Baluchistan, Nepal, Bhutan and Burma shall be unified as a demilitarized "Federated Republics of India".
23. The areas known as China, Inner Mongolia, Tibet, Thailand, Malaya, Indo-China and Korea, shall be unified as a demilitarized, federated "United Republics of China".
24. The areas known as Greece, Macedonia, Albania, Crete, Dodecanese and adjacent islands in the Aegean Sea shall be unified as a demilitarized "Federated Republic of Greece".
25. The areas known as Eire and Nothern Ireland shall be unified as a demilitarized independent republic of "Eire".
26. The area of the Holy Land of the ancient Hebrews, at present known as Palestine and Trans-Jordan, and the adjacent requisite regions as outlined on map, for considerations of history and the imperative necessity to alleviate a post-war refugee problem, shall be unified as a demilitarized independent republic of "Hebrewland".
27. The area known as European Turkey, adjacent to the Dardanelles, sea of Marmora and Bosphorus, for considerations of realistic peace strategy shall be placed under joint control of USSR and Turkey.
28. The area known as Turkey shall be a demilitarized independent republic of "Turkey".
29. All problems of exchange, transfer and repatriation of populations shall be administered by the World League of Nationalities.
30. The criminal perpetrators and their partners in guilt of this hideous war shall be brought to justice and unforgetable punishment administered.
31. All subjects of Japan and all persons of Japanese origin of doubtful loyalty shall be permanently expelled from the entire Western Hemisphere, USA protectorates and strategic island outposts and their property confiscated for post-war reconstruction needs.
32. All subjects of Germany and Italy and all persons of German and Italian origin known as active supporters of nazi and fascist ideologies shall be treated similarly.
33. German, Italian and Japanese immigration to the Western Hemisphere, its protectorates and is1and outposts shall be indefinitely stopped.
34. All persons of German origin in East Prussia and the Rhineland shall be transferred to inner Germany and the regions permanently de-Prussianized.
35. All persons of German, Italian and Japanese origin shall be permanently expelled from their now conquered territories and their property confiscated for post-war reconstruction needs.
36. To cleanse the .populations of the defeated Axis aggressors of the intoxication of military chauvinism; to effectuate the removal and destruction of their potential military establishments; to recover the accumulated loot and to re-educate them for their eventual membership in the Family of Nations, the areas of Germany-Austria, Italy and Japan shall be hermetically and indefinitely quarantined and administered by appointed Governors subject to supervision by the World League of Nationalities.
37. All resources, industrial and 1abor capacity of the quarantined areas shall be employed for the post-war restoration and reconstruction needs.
38. To reduce the numerical power of the aggressor nations, as a potential military advantage, a Population Control Policy shall be elaborated and applied in the quarantined areas.
39. In the New World Moral Order which we seek to establish, beside the
essential political freedom, the fo1lowing fundamental economic changes are imperative:
(a) Nationalization of all natural resources and equitable distribution of same to all nations everywhere in the world;
(b) Nationalization of international banking, foreign investments, railroads and power plants - everywhere in the world;
(c) Nationalization of an armaments producing establishments by all remafning military powers;
(d) Federal controll of foreign commerce and shipping;
(e) The establishment of a world common monetary system;
(f) World-wide limitations of interest rates to maximum of two percent.
40. To retain the victory and leadership of our united democratic effort - the aim of which is not vengeance or exploitation, but freedom and security to all nations for peacef.ul progress - the unified "Supreme War Command of the United Nations" at the conclusion of the present war, shall be reorganized and transformed into a permanent "Supreme Military and Economic Council" collaborating with the "World League of Nationalities" in post-war reconstruction and to enforce world peace.
41. The Supreme Military and Economic Council shall appoint the Governors to administer the quarantined areas until their eventual parole. For this purposeful beginning we must fight until absolute victory.
Maurice Gomberg
Literatura:
1. A.Gella - "Sprawy polskie w perspektywie światowej" - Londyn 1985.
2. M.Poradowski - "Nowy Porządek Świata" - Poznań 1994.

http://www.iluminaci.pl/info/mapa-gomberga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 25 lut 2018, 21:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Kaszubi, druga wojna światowa. O czym nie wiemy…

Kaszubi, druga wojna światowa… Czy nasuwają się jakieś skojarzenia poza osławionym “dziadkiem z Wehrmachtu?” Czy wiemy coś o masowych egzekucjach, miejscowym wielotysięcznym ruchu oporu, a na koniec wojny – gwałtach na Kaszubkach, jakich dopuszczali się Rosjanie?

Początek września to ten moment w kalendarzu pamięci historycznej, w którym wspominamy tragiczny 1939 rok oraz lata kolejne. Wojna, z kaszubskiego punktu widzenia, wygląda nieco inaczej, to obraz nieco inny niż ten, który znamy z podręczników historii i współczesnych “warszawskich” produkcji filmowych. Prawda jest taka, że w większości nie znamy podstawowych faktów o tym, jak wyglądała II wojna światowa na Pomorzu. To powoduje wiele nieporozumień.

Fakt 1. Tu nie było okupacji

Na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 8 października 1939 roku część polskich ziem zachodnich i północnych, w tym: Wielkopolska, Północne Mazowsze, część Śląska i właśnie Pomorze, została włączona do Rzeszy. Mówi historyk Jan Daniluk:

– W powszechnym użyciu jest termin: „okupacja niemiecka”. Te tereny (Pomorze – przyp. red.) były wchłonięte do Rzeszy, inkorporowane. Tu było inaczej niż w Generalnym Gubernatorstwie. Więc jeśli już mówimy o okupacji tych ziem, choć z prawnego punktu widzenia nie była to okupacja, to pamiętajmy – to był zupełnie inny rodzaj okupacji niż na przykład w Warszawie.

Formalnie rzecz biorąc to była aneksja.

Kaszuba mieszkający w Kartuzach czy Kościerzynie był traktowany jak obywatel III Rzeszy. Nie mógł na ulicy posługiwać się językiem innym niż niemiecki. Cała administracja składała się z Niemców. No i oczywiście – mieszkańcy ówczesnych Kaszub musieli bić się za Hitlera… Ale o tym za chwilę.

Powszechnie znane są obrazki, najczęściej filmowe, z okupacyjnej Warszawy – z ryneczkami, gdzie kwitł nielegalny handel, z podwórkami, na których spotykali się konspiratorzy, ze specyficzną atmosferą, także z okupacyjnym humorem… Myśląc o Pomorzu, powinniśmy wszystkie te obrazy porzucić, pamiętać, żeby nie przenosić ich na teren Kaszub. Mieć na uwadze fakt, że terror, jaki hitlerowcy zafundowali już od pierwszych dni wojny w tej części Polski, nie miał sobie równych nigdzie indziej.

Fakt 2. Zbrodnia, której dopuszczono się na Pomorzu, przerosła swoim rozmiarem wszystkie inne, których Niemcy dokonywali w Polsce na początku wojny.

Mówi prof. Bogdan Chrzanowski, historyk, współautor książki “Polska Podziemna na Pomorzu w latach 1939 – 1945”.

– We wrześniu 1939 roku specjalne grupy policji i bezpieczeństwa w oparciu o listy proskrypcyjne przygotowane przed wojną, rozstrzeliwały polską inteligencję. Z tym, że nie chodziło tu tylko o ludzi z wyższym wykształceniem, ale o aktywistów politycznych, społecznych, świat kultury, duchowieństwo itp. Można było mieć kilka klas szkoły podstawowej, ale jeżeli taki człowiek był aktywny przed wojną, udzielał się w różnych organizacjach, też mógł zostać zlikwidowany przez Niemców. Dalej mamy okres najbardziej krwawy. Tak zwana „krwawa jesień”, od października 1939 do stycznia 1940 roku. Niemieckie paramilitarne oddziały samoobrony Selbstschutz (czasami wyposażone w mundury, czasami nie) rekrutujące się często z mieszkających tutaj przed wojną ludzi, zabijały Polaków. Ludzie z tych bojówek dobrze znali swoich przedwojennych sąsiadów, często wykorzystywali swoją nową władzę do uregulowania porachunków z Polakami. Dochodziło do grabieży majątku pomordowanych Polaków.

– Ostrożnie rzecz biorąc, szacuje się że na Pomorzu zginęło wtedy 30 tysięcy ludzi. Dane te były wielokrotnie weryfikowane. Dla porównania: w tym samym czasie w Wielkopolsce ginie 10 tysięcy ludzi, na Śląsku – 1500 osób, na terenie północnego Mazowsza – 1000. Jak widać, na Pomorzu straty te były największe – tłumaczy prof. Bogdan Chrzanowski.

Do słów profesora dodać można jedynie to, że obecnie na lekcjach historii młodzi Polacy dowiadują się o egzekucjach dokonanych przez Niemców w Lesie Kabackim, w Wawrze czy zbrodniach sowietów w Katyniu. Niestety, nazwy pomorskich miejscowości, takich jak: Piaśnica (10-12 tys. zamordowanych) czy Szpęgawsk (5-7 tys. zamordowanych), rzadko kiedy – poza Pomorzem, funkcjonują w zbiorowej pamięci i na kartach podręczników.

Fakt 3. Zmuszanie Kaszubów do wpisywania się na niemiecką listę narodowościową i wcielanie do Wehrmachtu.

To akurat nie jest temat obcy szerszemu gronu odbiorców. Na skutek zabiegu propagandowego zupełnie współczesnych polityków “dziadek z Wehrmachtu” jest kwestią dobrze znaną. To nie znaczy jednak, że rozumianą. Niezrozumienie to, jak się wydaje, wynika z braku znajomości faktu, o którym napisano już powyżej – że na Pomorzu nie było okupacji, tylko aneksja. Że tu była III Rzesza, hitlerowskie Niemcy, nie zaś Generalne Gubernatorstwo, jak na przykład w Warszawie.

Nie zdając sobie sprawy z takiej różnicy wciąż traktuje się obrazy okupacyjnej stolicy jak wzorzec dla wszystkich terenów dzisiejszej Polski. Wyobrażamy sobie, że wszędzie wyglądało to podobnie, chowamy w sobie uproszczenie, w myśl którego Polacy dzielili się na zdrajców volksdeutschów i patriotycznie nastawioną resztę. Takie myślenie w odniesieniu do Pomorza i Kaszub, to podstawowy błąd.

– Stąd na przykład nieporozumienia dotyczące wcielania Kaszubów do Wehrmachtu – tłumaczy Jan Daniluk. – Ta centralistyczna narracja, która każe porównywać sytuację na Pomorzu do tego, co działo się np. w Warszawie, jest w tym momencie kompletnie nieuzasadniona. Ktoś, kto podpisywał volkslistę w Warszawie faktycznie był kolaborantem. W Gdańsku, na Kaszubach, sytuacja była kompletnie inna. Służba w armii niemieckiej w większości przypadków była jedynym sposobem na to, żeby rodziny nie dotknęły represje. Ludzie po prostu starali się przeżyć tę wojnę. Niezrozumienie tego faktu kładło się cieniem przez dekady po wojnie, co zresztą dało się odczuć w debacie publicznej przy okazji przypominania kwestii „dziadka z Wehrmachtu”.

22 lutego 1942 roku, Albert Forster, namiestnik Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie wydał rozporządzenie, w którym nakazywał wpisywanie się na Niemiecką Listę Narodową.

Stwierdzał w nim jednoznacznie, że kto nie podpisze takiej listy, uznany będzie za wroga III Rzeszy.

Ludność niemiecka – również mieszkańcy Pomorza i Kaszub, została podzielona na cztery grupy. Pierwsza, Reichsdeutsche to były osoby narodowości niemieckiej, aktywnie politycznie. Druga, Volksdeutsche, to były osoby narodowości niemieckiej, ale zachowujące się biernie. Trzecia: Eingedeutschte – ludność niemieckiego pochodzenia, która uległa już polonizacji, ale w przyszłości mogła okazać się wartościowa dla Niemców. To była największa grupa na Pomorzu. I grupa czwarta, osoby pochodzenia niemieckiego, ale już całkowicie spolonizowane.

Do września 1944 roku na Niemiecka Listę Narodowościową zapisało się ok. 950 tys. osób. To stanowiło niewiele ponad połowę mieszkańców Pomorza.

Mówi prof. Bogdan Chrzanowski:

– Trzeba pamiętać, że to był dawny zabór pruski, ludność była wymieszana. DVL (Niemiecka Lista Narodowościowa) to był ogromny dramat Pomorza, które żywo w pamięci miało właśnie pierwsze miesiące okupacji/aneksji. My teraz wiemy, że tak krwawe miesiące już się na Pomorzu nie powtórzyły. Ale trzeba cofnąć się do 1942 roku, wtedy nie było to takie pewne. „Kto nie podpisze, będzie traktowany jako wróg III Rzeszy” – nikt nie mógł przewidzieć, że nie powtórzy się się 1939 rok na Pomorzu. Chociaż trzeba pamiętać, że byli też tacy, którzy wytrzymali taką presję. Tacy, którzy się oparli i listy nie podpisali.

Kluczowe dla zrozumienia sytuacji Polaków na Pomorzu w czasie wojny jest znalezienie odpowiedzi na proste, wydawałoby się, pytanie: “co groziło za niepodpisanie listy?”. Odpowiada prof. Bogdan Chrzanowski:

– Można było usłyszeć „Polnische schweine” i na tym koniec. Ale można było też za niepodpisanie listy zostać pobitym, nawet śmiertelnie. Albo trafić na kilkadziesiąt dni na „wychowanie” do obozu koncentracyjnego w Stutthofie, lub do obozu w Potulicach. Warto wspomnieć, że Stutthof był nazywany „pomorskim Oświęcimiem”. Na Pomorzu dużo o nim wiedziano, w pozostałych częściach Polski właściwie nic. Tak więc wpisywaniu na Niemiecką Listę Narodowościową towarzyszyła atmosfera zastraszania, ludzie się bali.

Czy podpisanie owej “volkslisty” dawało spokój? Z jednej strony – zwiększało szanse na przeżycie wojny, z drugiej zaś… Wręcz przeciwnie.

“Niemieccy” mężczyźni w wieku poborowym mieli obowiązek daniny krwi w okopach – musieli bić się za Rzeszę i jej wodza.

Prof. Bogdan Chrzanowski: – Ludzi z NLN wcielano do Wehrmachtu. Dla wielu to był dramat. Zachowały się relacje, które opisują jak wagony z takimi poborowymi jechały na front wschodni i dało się z nich słyszeć polskie pieśni. Na przykład „Rotę”. Pisała o tym polska prasa podziemna. Wielu z tych ludzi konspirowało w Wehrmachcie, inni dezerterowali przy pierwszej okazji. Wielu też ginęło na froncie. Jak Pan przyjrzy się liście poległych na froncie wschodnim żołnierzy niemieckich znajdzie Pan niemało polsko brzmiących nazwisk. To trzeba pojąć, kiedy mówi się o Pomorzu czasu wojny.

Jan Daniluk zwraca uwagę na konieczność odwoływania się do faktów i przestrzega przed idealizowaniem postaw Kaszubów w tej niezmiernie trudnej sytuacji. Oczywistym jest, że wcielanie do Wehrmachtu odbywało się siłą, i że Kaszubi nie mieli większego wyboru. Ale… – Dezercje z Wehrmachtu, do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, czy do Borów Tucholskich… I to oczywiście jest prawda, ale spójrzmy na liczby: one pokazują, że większość żołnierzy po prostu służyła w Wehrmachcie. W 1944 roku z samego Pomorza w Wehrmachcie służyło 85-95 tysięcy żołnierzy. Z tego ok. 4,5 tysiąca zginęło. Mniej więcej 2200 osób zdezerterowało. Większość z tych żołnierzy po prostu służyła w wojsku niemieckim. Czasem ludzie nie mieli jak zdezerterować, różnie bywało… – tłumaczy historyk przekonując, że większość Kaszubów “po prostu chciała przeżyć tę wojnę”.

Co nie zmienia faktu, że rzesza ludzi na Pomorzu podjęła opór wobec niemieckiego najeźdźcy.

Fakt 4. Na Pomorzu działała Tajna Organizacja Wojskowa “Gryf Pomorski”, która skupiała w niektórych okresach nawet osiemnaście tysięcy członków.

Działało ponad 30 grup zbrojnych, funkcjonowało ok. 20 bunkrów, przeprowadzono około stu akcji zbrojnych, prowadzono również działalność wywiadowczą. Z powodzeniem atakowano niemieckie lotniska wojskowe – m.in. w Rumi i Strzebielinie, “Gryfowcy” zdołali zniszczyć samoloty, sprzęt wojskowy i zdobyć broń. Kolejne “wsypy” zdziesiątkowały szeregi TOW “Gryf Pomorski”, tysiące jej członków trafiło do katowni Gestapo, poniosły śmierć lub znalazły się w obozie koncentracyjnym Stutthof.

Należy zaznaczyć, że “Gryf” działał w szczególnie trudnych dla konspiracji warunkach – na terenie, który stanowił część państwa niemieckiego, gdzie obecność i napływ ludności niemieckiej były nieporównywalnie większe niż w innych częściach okupowanego kraju.

Tajna Organizacja Wojskowa “Gryf Pomorski” nigdy nie weszła w struktury Polskiego Państwa Podziemnego, choć otwarcie deklarowano podległość Rządowi Polskiemu na Uchodźstwie i zapewniano o wsparciu w momencie, gdy Armia Krajowa wznieci ogólnonarodowe powstanie.

Fakt 5. W 1945 roku, w momencie wkroczenia Armii Czerwonej na Pomorze (dla sowietów był to teren Niemiec) ludność polska – kaszubska, niejednokrotnie dzieliła los ludności niemieckiej.

Niejednokrotnie Kaszubki przeżywały to, co Niemki. Do dziś niechętnie się o tym mówi. Ale takie są fakty. Dla Rosjan, często z terenów Azji, rozróżnienie między Niemką a rdzenną mieszkanką Kaszub, było niemożliwe.

Kaszubi, druga wojna światowa: nagle, znaleźli się na terenie Rzeszy, byli mordowani masowo w 1939 i 1940 roku, wcielani do armii niemieckiej i zmuszani do podpisywania volkslisty. W tych trudnych warunkach zdołali zorganizować się w oporze przeciwko Niemcom, by na koniec, przez wkraczających Rosjan, zostać potraktowani, jak… Niemcy.

Warto o tym wszystkim mówić. Chociażby po to, by pokazywać, jak krzywdzące bywają jednoznaczne i nie znoszące sprzeciwu oceny odnoszące się do koszmarnych czasów wojny.

Co więcej, powyższe fakty, powinny stanowić wiedzę powszechną i elementarną, nie tylko na Pomorzu. I nie chodzi tu tylko o nauczanie historii w szkole. Chodzi również o narracje rozpowszechniane przez środki masowego przekazu w ramach tzw. polityki historycznej.

Wielu Pomorzan i Kaszubów z niecierpliwością czeka na film pt. “Kamerdyner” (z Januszem Gajosem w roli głównej), opowiadający o miłości kaszubskiego chłopaka i niemieckiej arystokratki. Film ten opowie również o historii tej ziemi i ludzi tu żyjących przez wieki – Polaków, Kaszubów, Niemców. Być może będzie to pierwszy krok, dzięki któremu “pomorska” narracja historyczna trafi do szerszego grona odbiorców.

***

W artykule wykorzystano teksty wcześniej publikowane w Magazynie Kaszuby:

Pomorze na samym dnie piekła – rozmowa z Bogdanem Chrzanowskim (przedruk z histmag.org) [27.03.2016] .
Po prostu przeżyć tę wojnę – wywiad z historykiem Janem Danilukiem [09.09.2016] .

http://magazynkaszuby.pl/2017/09/kaszub ... nie-wiemy/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 02 mar 2018, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Holokaust: Dwie konferencje, o których mówi się rzadko

Teraz, gdy winy za Holokaust wróciły za sprawą konfliktu izraelsko-polskiego jako temat w mediach, chcę przypomnieć trzy konferencje.

Jedna z nich jest powszechnie znana i mówi się o niej sporo.

Dwie pozostałe są raczej tematem dla historyków i nie przebiły się do powszechnej świadomości Europejczyka lub Amerykanina wykształconego na średnim lub nawet wyższym poziomie edukacji. Powiedziałbym nawet, że są jakby spychane gdzieś w tło, pomijane.

Jedna z tych trzech konferencji - ta, o której się mówi - była zebraniem logistycznym morderców. To konferencja w Wannsee pod Berlinem w styczniu 1942 roku, gdzie ustalono logistykę Zagłady.

Na dwóch pozostałych konferencjach nie było morderców: tam zebrali się przedstawiciele cywilizowanego świata.

I na nich właśnie został przez ten cywilizowany świat - de facto - wydany, co najmniej symbolicznie, wyrok śmierci na milionach zwyczajnych, niewinnych ludzi - europejskich Żydów.

Pierwsza z nich to konferencja zwołana przez prezydenta Roosevelta w celu rozpatrzenia problemu żydowskich uchodźców. Jak okazało się później, było to zagranie wyłącznie propagandowe. Konferencja odbyła się w Evian we Francji w dniach 6-15 lipca 1938 roku. Celem konferencji było znalezienie rozwiązania problemu żydowskich uchodźców w Europie, przede wszystkim pozbawionych praw i obywatelstwa Żydów z Niemiec i Austrii. Obecni byli reprezentanci ponad 30 krajów, a także 24 organizacji. Jedynym przedstawicielem Żydów była Golda Meir, której nie dopuszczono do głosu.

W czasie trwania konferencji, Hitler wygłosił słynne oświadczenie: "Mogę mieć tylko nadzieję i oczekiwanie, że inny świat, który ma takie współczucie dla tych przestępców [Żydów], będzie co najmniej tak hojny, że przeobrazi to współczucie w realną pomoc. My, z naszej strony, jesteśmy gotowi udostępnić tych wszystkich przestępców tym krajom, a - jeśli o moje zdanie chodzi - to nawet luksusowymi statkami".

Konferencja zakończyła się niczym, ani Stany Zjednoczone, ani inne kraje nie wyraziły gotowości przyjęcia uchodźców żydowskich. Wielka Brytania tłumaczyła się bezrobociem, Francja twierdziła, że jest "nasycona uchodźcami". Tylko Kostaryka i Republika Dominikańska wyraziły zainteresowanie. Pozostałe 30 państw - wykazało obojętność.

Świat zgromadził się, zebrał i umył ręce. Później tłumaczył się, że "wtedy jeszcze nie wiedział".

Obrazek
Uczestnicy konferencji na Bermudach


Na drugiej z tych mniej znanych konferencji, dwa najważniejsze państwa zachodu - USA i Wlk. Brytania potwierdziły swoją obojętność i udowodniły, że umywają ręce nawet teraz, gdy już wszystko wiedzą.

Konferencja zwołana została przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię na Bermudach 19 kwietnia 1943 r. Przypadkowo i symbolicznie w dzień wybuchu powstania w getcie warszawskim. Celem konferencji było - oficjalnie - znalezienie sposobu na powstrzymanie mordowania Żydów, ale realnym celem było uspokojenie powszechnego oburzenia wywołanego trwającą Zagładą Żydów. Tak jednak - jak się okazało - aby nie znaleźć rozwiązania tego problemu. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Wielkiej Brytanii, czynniki kościelne, organizacje humanitarne i organizacje żydowskie żądały, aby ich rządy wystąpiły przeciwko eksterminacji Żydów. Było to jeszcze na długo przed wymordowaniem getta łodzkiego i setek tysięcy Żydów węgierskich.

USA i Wlk. Brytania zaplanowały konferencję, by uspokoić opinię publiczną. Wybrano trudno dostępne Bermudy, aby móc kontrolować liczbę dziennikarzy i prywatnych przedstawicieli organizacji. Niczego nie ustalono. Niczego nie postanowiono. Amerykanie odmówili rozważenia zmiany swoich bardzo ograniczonych limitów imigracyjnych, a Brytyjczycy odmówili uznania Palestyny ​​za bezpieczną przystań dla żydowskich uchodźców. Jak pisze Yad Vashem "Konferencja nie uratowała ani jednego Żyda."

Gdy mówi się o Zagładzie i przypomina winy bezpośrednich zarówno jej autorów oraz morderców, jak i zdrajców, szantażystów, donosicieli, trzeba koniecznie pamiętać także o tych dwóch konferencjach. Decyzje przedstawicieli demokratycznie wybranych rządów, a także urzędników państwowych w garniturach rozmawiających we Francji w 1938 roku i w Hamilton na Bermudach w 1943, miały wcale nie mniejsze konsekwencje dla losu milionów zamordowanych ludzi, niż działania podejmowane przez tych, których - słusznie - obciąża się winą bezpośrednią.

Po latach wiemy już, jakie były rzeczywiste rezultaty tych dwóch konferencji, jakże inne od ich celów.

Pierwszy rezultat, to danie zielonego światła Hitlerowi na to, aby zrobił z Żydami, co zechce. I w 1938 i w 1943.

Drugi, to wykazanie "czarno na białym", w sposób wyraźny i udokumentowany, jaki jest stosunek świata do - najpierw - nadchodzącego i - później - odbywającego się już ludobójstwa Żydów.

Bardziej dobitnie nie można już było tego wyrazić.

Paweł Jędrzejewski

http://www.fzp.net.pl/opinie/dwie-konfe ... sie-rzadko

https://www.salon24.pl/u/fzp/848722,hol ... sie-rzadko


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice II wojny światowej.
PostNapisane: 03 mar 2018, 16:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Biznes z nazistami

Jednym z pierwszych amerykańskich przemysłowców, który wsparł nieznanego jeszcze prawie nikomu Adolfa Hitlera, był producent samochodów Henry Ford.

Obrazek

Informacje o jego zaangażowaniu w finansowanie przyszłego Führera i antysemickich ruchów w Monachium podał „New York Times” z 20 grudnia 1922 roku. Potwierdził to w lutym 1923 roku wiceprzewodniczący bawarskiego sejmu w czasie rozprawy po puczu monachijskim. Według niego, agent Forda skontaktował się z ówczesnym protektorem Hitlera Dietrichem Eckartem i wkrótce przyszły pieniądze z USA. „Herr Hitler otwarcie przyjął wsparcie od pana Forda, chwaląc go jako wielkiego indywidualistę i wielkiego antysemitę”.

Ford, jako pierwszy Amerykanin, w 1938 roku z okazji swoich 75. urodzin dostał od Hitlera Order Zasługi Orła Niemieckiego, odznaczenie przyznawane wybitnym cudzoziemcom za zasługi. Wobec pojawiających się zarzutów przemysłowiec stwierdził, że „przyjęcie przez niego medalu od narodu niemieckiego nie pociąga, tak jak niektórzy myślą, za sobą żadnych sympatii z jego strony dla nazizmu”. Dodajmy, że Ford w tym czasie budował swoje fabryki także w Związku Sowieckim.

Joanna Wieliczka-Szarkowa

https://naszdziennik.pl/mysl/195025,biz ... stami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /