Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 07 kwi 2014, 06:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Katyń rozdziera serca

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Gdy po rozsunięciu kurtyny aktorzy grający role polskich oficerów w Katyniu zaintonowali „Modlitwę obozową”, widzowie powstali z miejsc.

Prawda tematu, prawda teatru i prawda aktorska spoiły się w jedno, dając przejmujące przedstawienie „Z Katynia do Smoleńska – Prawda, Pamięć, Przebaczenie”. Tytuł najnowszej premiery „Naszego Teatru” jest adekwatny do prezentowanych treści i stanowi główne przesłanie spektaklu Barbary Dobrzyńskiej. To właśnie prawda stała się owym wspaniałym łącznikiem sceny i widowni. Rzadko się zdarza, by publiczność do tego stopnia utożsamiała się z wydarzeniami prezentowanymi na scenie, że odpowiada na kwestie aktorskie i głośno komentuje zdarzenia. A właśnie taka sytuacja miała miejsce podczas premiery tego wyjątkowego, bardzo pięknego i głębokiego w swej wymowie przedstawienia.

Wspólnota artystów i publiczności zawiązała się już od pierwszej sceny spektaklu. Gdy po rozsunięciu kurtyny ubrani w żołnierskie mundury aktorzy grający role polskich oficerów w Katyniu zaintonowali patriotyczno-religijną „Modlitwę obozową”, widzowie powstali z miejsc i razem z aktorami śpiewali: „O Panie, któryś jest na niebie, wyciągnij sprawiedliwą dłoń./ Wołamy z obcych stron do Ciebie o polski dach i polską broń”.

Ta identyfikacja ze sceną trwała przez cały czas. Publiczność włączała się kilkakrotnie w wykonywane na scenie pieśni. Także już pod koniec spektaklu, gdy cały zespół zaśpiewał „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana…”, publiczność na stojąco, pełnym głosem śpiewała wraz z aktorami, dając dowód jednoczenia się w prawdzie. Takich wzruszających chwil w przedstawieniu nie brakowało. Można było zaobserwować, jak niektórzy dyskretnie ocierają łzy.

„To o was, bezimienne”
Sztuka „Z Katynia do Smoleńska – Prawda, Pamięć, Przebaczenie” podzielona jest na dwie części. Pierwsza ukazuje klimat katyński poprzez pieśni legionowe będące wspomnieniem czasu sprzed Katynia, dwie wzruszające kartki pisane przez oficerów do swoich rodzin oraz poezje. W tej części spektaklu jest także bardzo piękny poetycko i głęboko przejmujący w swej treści autobiograficzny wiersz autorstwa Mariana Jonkajtysa, który dedykował swojej matce sybiraczce „To o was, bezimienne”, mistrzowsko zinterpretowany przez Barbarę Dobrzyńską. Nie mogło w tym spektaklu zabraknąć znanego wiersza „Katyń” autorstwa Feliksa Konarskiego. Barbara Dobrzyńska powierzyła tę rolę młodziutkiej wykonawczyni, gimnazjalistce, która z dużym zaangażowaniem emocjonalnym i dobrą dykcją przedstawiła tak ważne treści zawarte w tym wierszu.

Całą pierwszą część spektaklu można określić jako prolog do części drugiej, zasadniczej. Przedstawienie mieści się w gatunku teatru faktu, albowiem autorka scenariusza i zarazem reżyser przedstawienia Barbara Dobrzyńska sięgnęła do materiałów źródłowych, dokumentów świadczących o dokonanym w Katyniu ludobójstwie na Polakach. Przede wszystkim wykorzystała w spektaklu dwie notatki. Jedna to pochodząca z 5 marca 1940 roku ściśle tajna notatka szefa NKWD ZSRS Ławrientija Berii dla Józefa Stalina, w której Beria pisze o aresztowanych jeńcach polskich jako niebezpiecznych wrogach ustroju i władzy sowieckiej, ich liczbie z podziałem na grupy generałów, pułkowników, majorów wojska, policjantów, urzędników, „obszarników” itd. Ten zbrodniczy dokument zleca ludobójstwo polskich oficerów w Katyniu, Miednoje, Charkowie i wielu innych miastach w Rosji. Podpisali się pod nim Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan.

Druga notatka, z marca 1959 roku, także ściśle tajna, sporządzona przez szefa KGB Szelepina dla Nikity Chruszczowa, potwierdza fakt zamordowania przez NKWD prawie 22 tys. polskich oficerów i inteligencji polskiej w ramach katyńskiej zbrodni. Obie notatki znakomicie przeczytane przez aktorów Macieja Gąsiorka i Jana Józefa Kasprzyka.

Kulisy Jałty
Ale kluczową sceną jest rozpisana na dialogi rozmowa między Stalinem, Churchillem i Rooseveltem w Jałcie. Scena doskonale zagrana przez Witolda Bielińskiego jako Churchilla, Leszka Goławskiego w roli Roosevelta i Jana Józefa Kasprzyka w roli Stalina. Spektakl ukazuje kulisy sprzedania przez aliantów polskiej niepodległości Stalinowi. Rzecz jest wstrząsająca w swej wymowie. Barbara Dobrzyńska nie oszczędza tu zdradzieckich aliantów Polski, pokazuje z całą wyrazistością, jak haniebnie handlowali naszą Ojczyzną. Najsilniejszą postacią jest tu Stalin, który upił zarówno Churchilla, jak i Roosevelta, którzy w pijackim „widzie” decydowali o losach nie tylko naszej Ojczyzny. Cała perfidia polega na tym, że wszyscy trzej, łącznie ze Stalinem, deklarują, że chcą, aby Polska była wolna, niepodległa i demokratyczna, a wiadomo, że właśnie w tym momencie, kiedy o tym mówią, rozpoczyna się sowiecka powojenna okupacja Polski.

Świetnie zagrane i bardzo mocne są też sceny z generałem Władysławem Andersem w gabinecie u premiera Churchilla, a potem przemówienie Andersa w parlamencie w Londynie. Wspaniała rola Piotra Michalskiego. Przejmujące wrażenie wywołuje również bardzo piękny wiersz o tragedii smoleńskiej z adekwatnym do treści wyczuciem interpretowany przez Barbarę Dobrzyńską. Spektaklowi towarzyszy muzyka grana świetnie przez Michała Szymkiewicza na akordeonie, który m.in. wprowadza aktorów na scenę i wyprowadza.

To ważne, znakomite, dobrze zagrane i doskonale wyreżyserowane z czytelnie i konsekwentnie poprowadzoną myślą inscenizacyjną przedstawienie powinni zobaczyć wszyscy Polacy.

Ten spektakl powinna także obejrzeć młodzież szkolna. Obowiązkowo. Zwłaszcza wziąwszy pod uwagę kontekst drastycznego dziś ograniczenia liczby godzin lekcyjnych historii, treści nauczania i politycznopoprawnościowej zawartości podręczników do tego przedmiotu. Pamięć o ważnych historycznych dziejach naszej Ojczyzny ulega dziś coraz bardziej poważnym zniekształceniom albo w ogóle odsuwana jest w niepamięć. „Nasz Teatr”, sięgając do źródeł dokumentalnych, przywraca tę pamięć w jej prawdziwym wymiarze.

Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... serca.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 11 kwi 2014, 06:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Fircyki z NATO jak zwykle stają po tej stronie, która im aktualnie bardziej pasuje. Obrzydliwość. Obrzydliwość typowa dla Europy Zachodniej.

Mundury NATO w Katyniu

Attaché wojskowi państw NATO akredytowani w Moskwie uczestniczyli w obchodach rocznicy zbrodni katyńskiej. Po raz pierwszy w historii tych uroczystości.

W imieniu całego korpusu wojskowego Sojuszu Północnoatlantyckiego i stowarzyszenia attaché wojskowych w Rosji przybyli przedstawiciele USA, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Belgii, Węgier, Słowacji i Estonii. – Decyzję o przyjeździe podjęliśmy bardzo szybko, gdy tylko dowiedzieliśmy się od polskiego kolegi o rocznicy mordu na polskich oficerach. Nie ukrywam, że miał to być gest znaczący i nawiązujący do aktualnej sytuacji politycznej. Właściwa ocena i odniesienie się do przeszłości pozwala nam właściwie zachować się w przyszłości – mówi „Naszemu Dziennikowi” gen. Peter Zwack, attaché obrony USA.

Obecność delegacji sojuszniczych to nowy i dość niespodziewany element w prostym programie katyńskich obchodów. Polscy organizatorzy uroczystości nie kryli zadowolenia. – Jesteśmy niezwykle wdzięczni za waszą obecność dziś w Lesie Katyńskim. W ten sposób podkreślamy i demonstrujemy naszą jedność, wspólne rozumienie historii, wojennej powinności i podzielanych wartości – zwrócił się po angielsku do wojskowych w rzadko widzianych tu mundurach ambasador Wojciech Zajączkowski.

Zapewne nie przypadkiem w wystąpieniu sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Andrzeja Kunerta dominowały refleksje historyczne wychodzące poza tematykę ściśle katyńską.

– Polska, która była pierwszym i najwierniejszym aliantem zwycięskiej koalicji antynazistowskiej od pierwszego do ostatniego dnia wojny, Polska nazywana natchnieniem świata, Polska walcząca niemal na wszystkich frontach i pozostawiająca groby swoich żołnierzy w 43 krajach świata, która swój udział w wojnie okupiła stratami sięgającymi 20 proc. ludności, opłaciła utratą połowy terytorium jako jedyne państwo alianckie – stwierdził. Przypomniał następnie zwycięski szlak bojowy armii gen. Władysława Andersa, złożonej w całości z jeńców, więźniów i zesłańców. – Żołnierze polscy, nie mogąc wtedy zanieść wolności Polsce, przynieśli ją wielu miastom w Europie. Panów obecność jest zarówno pośmiertnym oddaniem sprawiedliwości tym ofiarom, jak i bardzo pięknym gestem i znakiem, który zaprzecza tamtemu czasowi, gdy wolny świat o nich zapomniał – dodał Kunert.

W Katyniu jednak przede wszystkim modliliśmy się. Zarówno na Polskim Cmentarzu Wojennym, jak i w rosyjskiej części memoriału, w której leży ok. 10 tys. ofiar stalinizmu z obwodu smoleńskiego, odprawiono nabożeństwa katolickie i prawosławne. Cerkiew reprezentował biskup smoleński i wiaziemski metropolita Izydor. Na ołtarzu będącym częścią pomnika katyńskiego odprawiona została Msza Święta. – Nie możemy zgłębić tak do końca, jaki jest ból bliskich, żon, dzieci, które oczekiwały powrotu swojego ojca z niewoli. Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, co czuły cztery lata temu i czują do dziś rodziny ofiar katastrofy samolotu. Pozostaje modlitwa.

Ważna jest też prawda. Chcielibyśmy poznać pełną prawdę. Wciąż wielu rzeczy nie wiemy o zbrodni katyńskiej, ciągle trwa śledztwo w sprawie katastrofy. Tylko na prawdzie można budować relacje między ludźmi i między narodami. Niczego nie zbuduje się na kłamstwie i półprawdzie. Minęło tyle lat od zbrodni katyńskiej, minęły cztery lata od katastrofy. Można zapytać, w którym miejscu teraz jesteśmy, w którym miejscu jest Polska – mówił w homilii proboszcz smoleńskiej parafii katolickiej o. Ptolemeusz Kuczmik OFM. Zaznaczył, że dla ludzi wierzących najważniejszą odpowiedzią na tajemnicę osobistych i narodowych tragedii jest Miłosierdzie Boże i dar chrześcijańskiego przebaczenia.

Kłopoty z Bykownią
Poza oficjalnymi delegacjami jak zawsze obecni byli polscy mieszkańcy Smoleńska. Duży wyjazd rodzin katyńskich do Rosji po raz ostatni ROPWiM zorganizowała w 2011 r., wówczas byli tu prezydenci Polski i Rosji. W kolejnym roku pielgrzymka kolejowa pojechała do Kijowa w związku z otwarciem cmentarza w Bykowni.

Szef ROPWiM zapowiada, że jeśli kolejny katyński pociąg zostanie zorganizowany, to najwyżej w 2015 r., i to ponownie do Kijowa.

Według Kunerta, obecnie najważniejszą kwestią problematyczną związaną ze zbrodnią katyńską jest miejsce pochówku ofiar z nieodnalezionej dotąd tzw. listy białoruskiej. Podejrzewa się, że mogą to być Kuropaty pod Mińskiem, wskazuje się także inne lokalizacje. Dla prof. Kunerta znaczy to o wiele więcej niż odtajnienie i przekazanie Polsce brakujących 35 tomów akt rosyjskiego śledztwa katyńskiego, które według niego nie spowodują istotnego zwrotu w naszej wiedzy o Katyniu.

– Po Katyniu, Miednoje, Charkowie i Bykowni pozostaje do zidentyfikowania i przeprowadzenia ekshumacji piąte miejsce – wszystko na to wskazuje, że jedno gdzieś na Białorusi. Dla tych niemal 3 tysięcy nie ma jeszcze tabliczek w miejscu, gdzie zostali pogrzebani – mówi Kunert. Problemem jest jednak brak współpracy ze strony miejscowych władz. – Oficjalne stanowisko strony białoruskiej jest takie, że postawiła warunek wyłączności w przeprowadzaniu ekshumacji, na co my się nie możemy zgodzić. Przedstawiliśmy nasze dość bogate doświadczenia z ostatniego czasu, czyli żmudne i pracochłonne przygotowania do budowy cmentarza w Bykowni, gdzie wzięliśmy na siebie całość poszukiwań i ekshumacji, oczywiście z udziałem strony ukraińskiej. Zaproponowaliśmy stronie białoruskiej identyczne rozwiązanie – tłumaczy.

Ekshumacje w Bykowni prowadził zespół prof. Andrzeja Koli, a przedstawiciele Ukrainy nie tylko je obserwowali, ale to firma ukraińska specjalizująca się w poszukiwaniach archeologicznych wykonywała fizycznie większość prac ziemnych. Żeby Białorusini się na coś takiego zgodzili, konieczne będą rozmowy „trudne i żmudne”, a obecnie jesteśmy na etapie „rozmów przygotowujących rozmowy”.

Nieco inny charakter mają trudności związane z dalszymi miejscami pochówku polskich ofiar na Ukrainie. Odnalezionych w Bykowni ciał polskich więźniów jest mniej niż pozycji listy ukraińskiej, a zatem pogrzebano ich w nieznanych dotąd miejscach. Jednak ROPWiM przerwała wszelkie poszukiwania na Ukrainie z powodu niestabilnej sytuacji w kraju. Zmiany władzy w Kijowie powodują, że ROPWiM nie ma odpowiedniego partnera do długoplanowych uzgodnień.

Milczący gubernator
Przed ceremoniami w Katyniu odbyła się krótka uroczystość na miejscu katastrofy smoleńskiej. Odmówiono modlitwy obu wyznań, złożono wieńce i zapalono znicze. Stronę rosyjską reprezentował gubernator obwodu smoleńskiego Aleksiej Ostrowski. Nie chciał jednak rozmawiać z dziennikarzami na temat pomnika ofiar katastrofy i planów zagospodarowania terenu. Od dwóch lat to administracja obwodowa jest właścicielem lotniska, miała tu uruchomić jeszcze w ubiegłym roku, na huczne obchody 1150-lecia miasta, międzynarodowy port lotniczy. Tymczasem lotnisko jest zamknięte, a nowe budynki trwale uniemożliwiają operacje lotnicze.

Wyjaśnił się los fragmentu poszycia Tu-154M, który utknął w jednym z drzew. To przy nim od trzech lat składane są wieńce przez polskie delegacje. – Wiadomo, co się z nim stało. To drzewo jest spróchniałe i ten kawałek zaczął wypadać. Żeby jacyś zbieracze pamiątek nie przywłaszczyli go sobie, został zdjęty i przekazany Komitetowi Śledczemu w porozumieniu z polską prokuraturą – poinformował ambasador Zajączkowski.

Jutro przyjeżdża do Smoleńska około 150-osobowa grupa młodzieży z poznańskich szkół. – W niedzielę z ich udziałem odbędzie się ważne dla nas wszystkich wydarzenie – Katyński Marsz Pamięci. Dojeżdżamy do Gniezdowa i stamtąd wyruszamy pieszo do Katynia – mówi Rościsława Tymań, przewodnicząca Domu Polskiego. Gniezdowo to stacja kolejowa, na której wyładowywano transporty skazanych na śmierć polskich jeńców z Kozielska. Wcześniej Polacy spotkają się na koncercie w domu kultury z polską młodzieżą ze Smoleńska działającą w organizacji Dom Polski oraz rosyjskimi kolegami z dwóch szkół, w których uczy się języka polskiego.

Piotr Falkowski, Katyń

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tyniu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 23 kwi 2014, 11:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=10537

Buntownik w Katyniu. Nieznana historia człowieka, który nie chciał pogodzić się ze zgotowanym losem. I równie fascynująca historia prób wyjaśnienia tajemnicy buntu
lut 21, 2014 Admin II wojna światowa, Zagranica 0

Obrazek

Na początku długa droga pociągiem.
Potem, gdy już przyjechali na stację kolejową, prosto z wagonów do czarnych jak kruki samochodów… Praktycznie nie dotykali ziemi.
Wszystko było przemyślane. Perfekcyjna logistyka. Cała akcja musiała być przeprowadzona precyzyjnie, tylko w nocy.
Czarne samochody jechały w dwóch kierunkach – jedne skręcały piaszczystą drogą prosto do lasu, gdzie czekały już wykopane doły, inne kierowały się w stronę Smoleńska. Pod strażą konwojentów jeńcy zeskakiwali z ciężarówek i prowadzeni byli do budynku tamtejszego NKWD.
Akcja trwała już od kilku tygodni i była na tyle dobrze przygotowana, że enkawudziści nie spodziewali się żadnych niespodzianek. Każdy pasażer czarnego samochodu prowadzony był przez dwóch strażników do budynku. Tam kolejne przesłuchanie, a raczej identyfikacja ofiary. W papierach wszystko musiało się zgadzać. Ostatnia droga prowadziła do piwnicy. Wtedy też związywano jeńcom ręce. Wszystko robiono tak, aby inni nie domyślili się, co ich czeka.
Dla niego cała ta podróż była mocno podejrzana. Był oficerem Wojska Polskiego w jenieckiej niewoli.
Dlaczego tak długo nas trzymają? Przecież wojna skończyła się pół roku temu. Dokąd nas wiozą i dlaczego w takiej tajemnicy? Nawet samochody mają okna zamalowane na czarno. Na pewno coś chcą ukryć, ale co? Czyżby…? Nie, przecież jestem oficerem, jeńcem. No tak, ale im nie można ufać, nie dotrzymują słowa, nigdy nie dotrzymywali. Tak, oni do wszystkiego są zdolni, nawet do tego…
Uzbrojeni konwojenci wyprowadzili go z samochodu. Szarzało. Jeniec rozglądał się po okolicy. W powietrzu czuć było wiosnę. Stali przed szarym, brudnym budynkiem z otwartymi drzwiami wejściowymi. Strażnicy byli już mocno zmęczeni. Jeden z nich popchnął go w stronę wejścia do budynku: „Idi!”. W środku inny zaczął związywać mu ręce. Jego kolega przeciągle ziewnął.
To była chwila… Więzień błyskawicznie wyszarpnął jednemu ze strażników karabin, wymierzając silny cios kolbą. Drugi funkcjonariusz sięgał po broń, ale nie zdążył. Padł strzał i strażnik bezwładnie osunął się na ziemię. Jeniec odwrócił się, chcąc dopaść pierwszego konwojenta, lecz ten biegł już w stronę wnęki w ścianie. Drugi strzał oficera nie był celny. W tym momencie koło ucha świsnęła mu kula. To enkawudziści z końca korytarza strzelali do niego z karabinów. Na szczęście światło było bardzo słabe. Jeniec schylił się, przebiegając kilka kroków dzielących go od drzwi. Zamknięte! Enkawudziści biegli w jego stronę. Dudnienie wojskowych butów słychać było coraz bliżej. Strzelił w ich kierunku, dopadając kolejnych żelaznych drzwi. Na szczęście grube wrota ustąpiły. Jeniec błyskawicznie zamknął je za sobą, zasuwając żelazny skobel. Zdążył. Po chwili w drzwi zadudniły pięści enkawudzistów.
Schodami zbiegł do piwnicy. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Był w zbrojowni. Przez dwa małe okienka do wnętrza wpadało słabe światło. Zaczęło świtać. Walenie w drzwi nie ustawało: „Nu, sołdat, otwieraj dwieri, otwieraj!”. Nie odpowiedział. Gorączkowo rozglądał się po piwnicy. W rogu był kran z wodą, karabiny i skrzynie z amunicją. Załadował karabin…
Podwórze rozbrzmiewało tupotem żołnierskich butów. Oficer podsunął pod ścianę dwie skrzynki z amunicją. Teraz mógł zobaczyć podjeżdżające auta, z których wysypywali się żołnierze. „Otoczą cały budynek, mysz się nie prześliźnie” – pomyślał.
Przed budynek podjechała mała ciężarówka. Gdy otwarła się burta, jeniec zobaczył ubranego w czarny płaszcz oficera przy ciężkim karabinie maszynowym „Maxim”. Zdążył odskoczyć, gdy na ziemię posypały się tysiące kawałków szkła. Po chwili kanonada ustała. „Przeładowywuje” – pomyślał. Więzień przymierzył, biorąc na muszkę oficera w czerni. Padł strzał. Enkawudzista złapał się za rękę i z jękiem padł na przyczepę. Kolejne strzały nie były już tak celne. Rosjanie szybko odpowiedzieli zmasowanym ogniem. On jednak nie pozostawał im dłużny…

Obrazek
Drewniane papierośnice wydobyte podczas ekshumacji zwłok zamordowanych polskich oficerów z masowych grobów w Charkowie w 1996 r.


Fikcja literacka? Niekoniecznie.
Major KGB Oleg Zakirow pierwszy raz o Katyniu usłyszał przez radio „Svoboda” na początku lat 80. XX wieku. Radiowe sensacje o pomordowanych oficerach polskich były sprzeczne z tym, co głosiła oficjalna radziecka propaganda. Już wtedy zastanawiał się, jaka jest prawda. O pracy w KGB marzył jeszcze na studiach prawniczych. Chciał zmieniać świat na lepsze i jak najlepiej służyć swojej ojczyźnie.
W 1983 r. z odległego Frunze jako funkcjonariusz KGB trafił do pracy do prowincjonalnego Smoleńska. Początkowa radość z informacji, że w ciągu kilku miesięcy otrzyma mieszkanie służbowe, szybko przerodziła się w zgorzknienie, gdy okazało się, że „służbówki” przydzielane są znajomym komendanta. Wkrótce jednak nowy budynek mieszkalny KGB zaczął się cieszyć złą sławą. Po Smoleńsku rozniosła się wieść, że podczas budowy koparka trafiła na duże ilości ludzkich kości.
Kolejnych informacji dostarczyła Zakirovowi rozmowa w smoleńskim KGB. W 1984 r. emeryt służb bezpieczeństwa w Smoleńsku Tabaczkow wygadał się, że polskich oficerów w 1940 r. rozstrzelało NKWD.
Ostra reakcja szefa działu pułkownika Klaczyna, oskarżającego o tę zbrodnię Niemców, tylko podsyciła ciekawość Zakirowa. To wtedy obiecał sobie w duchu, że kiedyś rozwikła tę zagadkę.
Po dwuletniej służbie w Afganistanie major Zakirow wrócił do smoleńskiego urzędu KGB. O pewnych rzeczach w Rosji mówiło się już coraz odważniej. Gorbaczow głosił hasła „pierestrojki” i ambitny śledczy uwierzył w te słowa. Wtedy już wiedział, że jego dziadek także był ofiarą czystek Stalina…
Dekret Gorbaczowa o rehabilitacji ofiar represji z lat 1939–1940 i początku 50. „skierował” Zakirowa do pracy w archiwum smoleńskiego KGB. Musiał tam zmierzyć się z ogromem zbrodni popełnionych w tym czasie w ZSRR. Z tej próby wyszedł całkowicie odmieniony.
W aktach jawił się prawdziwy, przerażający obraz sowieckiej rzeczywistości. Katyński las już w latach 30. stał się grobem dla dziesiątków tysięcy ofiar stalinizmu – Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Łotyszy, Estończyków, Niemców, Żydów… Ze szczególną zajadłością NKWD tępiło mieszkających w ZSRR Polaków.

Obrazek
Manierka z wyrytym nazwiskiem Sobolewski oraz obrączka zatopiona w mydle, znaleziona podczas renowacji w bakelitowej mydelniczce


W archiwum Zakirow sporządzał notatki na temat ofiar stalinowskich czystek, szukając jednocześnie śladu mordu polskich oficerów. Na próżno. W aktach znalazł jedynie informację o mieszkańcu Katynia, który za stwierdzenie, że Polaków rozstrzelało NKWD, został zesłany do łagru. Żadnego innego dokumentu o Katyniu nie udało się znaleźć. Utwierdziło go to w przekonaniu, że komuś zależało na tym, aby w archiwum nie pozostał ślad po tej zbrodni.
W roku 1989 podczas jednego z wieczornych dyżurów Zakirow odebrał telefon od mieszkanki Katynia z informacją, że ktoś z Moskwy chodzi po wsi i pyta o polskich oficerów i że odpowiedziała „co trzeba” – że Polaków zastrzelili Niemcy. Podczas innego z dyżurów ochrona obiektu specjalnego KGB w Kozich Górach (obok Katynia) informowała o zatrzymaniu dwóch ludzi, którzy wyrywali złote zęby odkopanym trupom. Major zapamiętał też informację, że na guzikach wojskowych mundurów były polskie orzełki.
Zakirow doskonale wiedział, że Niemcy wyrywali rozstrzelanym ofiarom złote zęby. Nic nie mogło się zmarnować. Funkcjonariusze NKWD nie bawili się w takie drobiazgi. Nie mieli na to czasu.
Kierownictwo KGB wkrótce zorientowało się, że Zakirow sporządza notatki w archiwum, zakazano mu więc czytania teczek. Wtedy jednak major postanowił szukać żywych świadków ludobójstwa z wiosny 1940 r. – emerytowanych funkcjonariuszy NKWD. Tylko tak można było zdobyć niezbite dowody.
Wkrótce znalazł jednego z nich. Nie musiał szukać daleko. W lipcu 1989 r. Oleg Zakirow nakłonił do rozmowy Jegora Polakowa, emerytowanego enkawudzistę, pracującego wtedy w smoleńskim KGB jako strażak. „Rozstrzelanych z NKWD wywożono samochodami do Katynia i tam grzebano” – potwierdził Polakow.
Drugie spotkanie z Polakowem dostarczyło majorowi sensacyjnych informacji. Oto fragment z autobiografii O. Zakirowa:
Jesienią 1989 roku jeszcze raz rozmawiałem z Jegorem Polakowem. On dobrze pamiętał, że polskich księży rozstrzelano w piwnicy NKWD. Opowiedział mi też o prowadzonym na rozstrzelanie Polaku, któremu się udało wyrwać broń jednemu z konwojentów i zastrzelić drugiego. Potem zamknął się w piwnicy, skąd przez trzy dni się ostrzeliwał. Był nie do pokonania, dopóki nie otruto go gazem. Komendanta KGB Iwana Stelmacha zranił w rękę. Polakow twierdzi, że widział całą strzelaninę, a Stelmach strzelał w okno piwnicy z cekaemu »Maksim«. Całe śródmieście w okolicach NKWD otoczyło wtedy wojsko. Spowodował to jeden dzielny Polak!”.
Należy zwrócić uwagę, że Jegor Polakow opowiadał o tym zdarzeniu „swojemu”, czyli majorowi KGB. Nie miał potrzeby kłamać. Niemniej wytrawny śledczy doskonale wiedział, że każda informacja musi być potwierdzona przez „inne źródło”.
Pod koniec 1989 r. Oleg Zakirow natrafił na takie źródło. Był nim stary czekista Iwan Nozdriow. Oto jak major wspomina to spotkanie w swojej książce:
Od 1938 roku do jesieni 1940 roku Nozdriow wykonywał zadania NKWD w Smoleńskich Zakładach Lotniczych, gdzie zajmował stanowisko zastępcy dyrektora zakładów do spraw kadr (były to stanowiska-przykrywki, które zajmowali pracownicy NKWD). Dlatego on osobiście (jak twierdzi) nie brał udziału w rozstrzeliwaniu polskich oficerów. W zeznaniu z 23.12.1989 roku stwierdził jeszcze: »Komendantem w NKWD–UKGB w latach 1935–1950 był Iwan Iwanowicz Stelmach, miał przy sobie pluton komendancki« [...] Nozdriow potwierdził też opowieść Polakowa o tym, że jeden ze skazanych na rozstrzelanie zabił konwojenta i przez trzy dni ostrzeliwał się w piwnicy budynku smoleńskiego NKWD. Nie pamiętał, jakiej narodowości był ten człowiek. Dodał jeszcze: »Tego, co strzelał, otruto gazem. Przez cały dzień później wietrzono pomieszczenia NKWD«”.
W grudniu 1989 r. Iwan Łukicz Nozdriow potwierdził więc sensacyjną informację Jegora Polakowa. W archiwach KGB Zakirow nie znalazł żadnego śladu walki w Smoleńsku wiosną 1940 r. Nie był tym zdziwiony, skoro przez kilkadziesiąt lat władze ZSRR za wszelką cenę chciały udowodnić, że mordu na polskich oficerach dokonali Niemcy. Tym bardziej chciano zapewne ukryć fakt walki smoleńskich enkawudzistów z jednym, nad wyraz odważnym więźniem. Byłaby to przecież jedna z opowieści ku pokrzepieniu serc. Ponadto gdyby więźniowi udało się uciec, moskiewskie kierownictwo NKWD z pewnością wyciągnęłoby wobec swoich smoleńskich podwładnych daleko idące konsekwencje.
Kim był śmiałek, który sam jeden zdecydował się na walkę z mordercami z NKWD? Zapewne był to oficer Wojska Polskiego, ale czy był on Polakiem? Pamiętajmy, że w 35-milionowej II Rzeczypospolitej Polacy stanowili 70%, a reszta to mniejszości narodowe: Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej Ukraińcy i Białorusini traktowani byli jak „swoi”. Wszak Armia Czerwona przyszła z pomocą swoim braciom. Co więcej, Ukraińcy już wtedy bardzo ochoczo zaczęli się przyczyniać do oczyszczania „ich terenu” z „elementu polskiego”.

http://niezlomni.com/wp-content/uploads ... ich-mundurów-wydobyte-z-dołów-śmierci-w-Charkowie-w-1996-r.-435x1024.jpg
Mundur oficerski i sutanna (po renowacji) oraz guziki od polskich mundurów wydobyte z dołów śmierci w Charkowie w 1996 r.

Do radzieckiej niewoli trafili głównie Polacy i Żydzi z polskim obywatelstwem. Wśród kadry oficerskiej stanowili oni około 5% stanu osobowego. Można domniemywać, że walczący z enkawudzistami jeniec mógł być Polakiem albo Żydem, ale nie jest też wykluczone, iż mógł to być np. Białorusin.
Sam Zakirow wspomina jeszcze o innych świadkach opisujących zażartą walkę oficera WP. Podczas ucieczki do piwnicy o mało nie zabił on drugiego konwojenta. Trzydniowy opór był możliwy, bo w piwnicy była zbrojownia i jeniec miał się czym bronić. Nie pomógł ostry ostrzał z karabinu maszynowego, nie pomogła także próba zatopienia pomieszczenia. Dopiero trujący gaz wpuszczony do piwnicy zakończył opór nieznanego bohatera.

Co stało się ze świadkami walki w Smoleńsku?
Z informacji Nozdriowa wiemy, że to właśnie komendant NKWD w Smoleńsku Iwan Stelmach, zraniony podczas strzelaniny w rękę, dowodził plutonem rozstrzeliwującym jeńców. Nozdriow opowiedział jeszcze Zakirowowi o tym, że w czasie rozstrzeliwań Stelmach postrzelił swojego przyjaciela, który zmarł. Sam komendant zmarł w męczarniach w roku 1960. Nozdriow i Polakow, świadkowie wydarzeń w Smoleńsku wiosną 1940 r., w 1989 r. byli już staruszkami.
O naczelniku więzienia w Smoleńsku, urodzonym w 1882 r. Iwanie Iwanowiczu Stelmachu wiemy, że już od 1918 r. należał do WCZk (Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem). Stelmach był jednym z głównych oprawców polskich oficerów.
Dzięki niebywałej odwadze mieszkającej na stałe w Niemczech dziennikarki (i całej ekipy filmowej) udało się w 1992 r. nagrać Jegora Polakowa w piwnicach smoleńskiego NKWD. Jego szczegółowa opowieść o tym, jak rozstrzeliwano polską elitę w piwnicy, która w roku 1940 stała miejscem kaźni, nie wymaga żadnego komentarza. W nagraniu emerytowanemu enkawudziście towarzyszył odkrywca historii nieznanego oficera Oleg Zakirow, wtedy już były oficer KGB.
W latach 40. Jegor Polakow był kierowcą smoleńskiego NKWD. Podobnie jak stary czekista Nozdriow, Polakow złożył zeznania na piśmie.
Dla mnie osobiście historia walczącego wojskowego urasta do miary symbolu walki z reżimem za wszelką cenę, do końca.
Najbardziej uderzający jest fakt, że pierwszych świadków katyńskiego mordu znalazł… major KGB, funkcjonariusz służb, które były spadkobiercą zbrodniczego NKWD! I to ci świadkowie opowiedzieli m.in. historię o walce nieznanego żołnierza w Smoleńsku wiosną 1940 r.
Zakirow swoimi działaniami na pewno przyspieszył tok spraw, a być może wręcz zmusił najwyższe władze ZSRR do ujawnienia prawdy o tym, kto zamordował polskich oficerów. Wszak zeznania świadków przekazywał odważnym dziennikarzom, którzy nagłaśniali sprawę Katynia, wywołując wściekłość KGB i pierwszego sekretarza partii Michaiła Gorbaczowa! Świadczy o tym chociażby wyrzucenie majora Zakirowa z szeregów KGB pod fałszywym zarzutem schizofrenii „o spowolnionym działaniu” już na początku 1991 r.
Dalsze losy majora KGB Olega Zakirowa, który poświęcił własną karierę i ryzykował życiem po to, by dociec prawdy o katyńskim mordzie, wymagałyby oddzielnej, długiej opowieści. Historia jego tajnego, prywatnego śledztwa jest wręcz nieprawdopodobna.
KGB nie wybaczyło Zakirowovi, że nie stał się bezwolnym narzędziem systemu. Telefoniczne groźby, szykany, problemy ze znalezieniem pracy w Rosji, bieda, dziwne wypadki byłego majora, zakrawające na zamachy na jego życie – wszystko to doprowadziło go do wyjazdu wraz z rodziną do Polski w 1998 r. W kraju nad Wisłą musiał przełknąć gorzką pigułkę niewdzięczności, biedy i obojętności urzędników. Dopiero w 2005 r. Prezydent RP przyznał majorowi Zakirowowi polskie obywatelstwo i uhonorował go Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski (za ogromny wkład w ujawnienie prawdy o mordzie katyńskim).

http://niezlomni.com/wp-content/uploads ... -podczas-służby-w-Afganistanie.jpg
Oleg Zakirow (pierwszy z lewej) podczas służby w Afganistanie

Sam Zakirow podkreśla, że do liczby 22 tys. zamordowanych polskich oficerów należy dodać 11 tys. członków ich rodzin, którzy zginęli podczas deportacji do Kazachstanu i na Syberię. Należy też pamiętać, że Rosja do dzisiaj nie odtajniła wszystkich akt dotyczących sprawy katyńskiej. Co więcej, Oleg Zakirow w swojej książce Obcy element przypomina nam, Polakom, że powinniśmy pamiętać także o polskich ofiarach stalinowskich czystek na terenie Rosji przed rokiem 1940, obliczanych na około 110 tys. ludzi.
Gdy zmęczony ciężarem zasłyszanych historii zapytałem Olega o jego ulubionego autora książek, ten bez namysłu odpowiedział: „Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow. Dlaczego? Bo widzisz, tam jest pokazane, jak iść jedną drogą i z niej nie zbaczać. I ja taką drogą poszedłem”.
Kropką nad „i” jest moim zdaniem fakt, że podczas prowadzenia tajnego śledztwa major KGB z ateisty stał się osobą głęboko wierzącą. „Czymże się dla mnie zakończyły moje błądzenia, poszukiwania i przeżycia? Najwspanialszą z łask: łaską wiary”.

Jarosław Mańka, źródło artykułu: IOH.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 06 lip 2014, 16:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=12659

Francuz, który zginął za Katyń.
kwi 05, 2014 Mateusz Bez kategorii, Pamiętamy, Pisarze przemilczani 0

Z Philippem D’Hugues’em, autorem książki „Brasillach. Ofiara kłamstwa katyńskiego” rozmawiają Mateusz Rawicz i Antoine Ratnik.

Obrazek
Philippe D’Hugues


M. R., A. R.: Czy mógłby Pan przybliżyć sylwetkę Roberta Brasillacha?

PHILIPP D’HUGUES: Żył zaledwie 35 lat (1909-1945), ale napisał trzydzieści książek i kilka tysięcy artykułów. Początkowo pisał prawie wyłącznie o literaturze, prowadził dział literacki w piśmie „L’Action française”, teksty literackie publikował również w „Gringoire”, „Mesures” czy „La Nouvelle Revue Française”, ale i w innych pismach literackich. W „Revue universelle” publikował artykuły o teatrze i kinie. W tamtym czasie napisał także pierwsze powieści i „Historię kina”. Polityce przyglądał się raczej mimochodem, ale wszystko zmieniło się w 1936 r.

M. R., A. R.: Dlaczego?

PHILIPP D’HUGUES: Było to związane z wybuchem wojny domowej w Hiszpanii oraz z przejęciem władzy we Francji przez lewicowy Front Ludowy. Po tym jak w 1937 r. objął kierownictwo tygodnika „Je Suis Partout”, jego prawicowe poglądy pogłębiły się. Kontynuował twórczość literacką, która była bardzo pozytywnie oceniana, wszedł jednak w spory polityczne epoki i coraz aktywniej zwalczał lewicę. W trakcie wojny domowej w Hiszpanii szybko opowiedział się po stronie generała Franco i nacjonalistów. Uczynił więc wybór podobny do tego, jaki uczynił Charles Maurras, a także wszyscy zwolennicy i przyjaciele Mistrza Charlesa. Ta postawa zaowocowała „Historią wojny w Hiszpanii”, którą napisał razem z Maurycym Bardèchem i opublikował w 1939 r. Już wcześniej, we współpracy z Henri Massisem zrelacjonował oblężenie Alcazaru. Frontowi Ludowemu zarzucał rozbrajanie Francji i dążenie do wojny z Niemcami. W 1939 r. po wypowiedzeniu przez Francję wojny Niemcom został zmobilizowany i skierowany na front. Był oficerem w stopniu porucznika. W czerwcu 1940 r. dostał się do niewoli i był więziony w niemieckim oflagu do lutego 1941 r. Podczas pobytu w oflagu stał się jeszcze bardziej wrogi wobec ustroju republikańskiego, sądząc, że to ustrój republikański doprowadził Francję do katastrofy.

Obrazek
Charles Maurras


Niektórzy zarzucają mu, że przestał wierzyć we Francję…
Brasillach nigdy nie przestał wierzyć we Francję, dlatego w 1944 r. odmówił opuszczenia ojczyzny. Jako zwolennik Charlesa Maurrasa nie wierzył w Republikę i życzył Francji silnego rządu. Zwrócił się ku obcym wzorom, ponieważ sceptycznie odnosił się do możliwości odnowienia monarchii, na co liczył Maurras. Nie tyle spoglądał w kierunku Niemiec, które wcale go nie pociągały, z wyjątkiem ich polityki młodzieżowej, ani nawet Włoch, których słabość dostrzegał, co raczej w kierunku Hiszpanii Franco, która była bliższa jego ideałowi, czy nawet w kierunku Portugalii Salazara. Brasillach nigdy nie zaatakował Marszałka Pétaina i aż do końca pozostał Mu wierny, żałując przy tym, że Jego podeszły wiek i okoliczności, przeszkodziły mu w odegraniu większej roli, roli francuskiego Caudillo. Był za to bardzo surowy dla otoczenia Marszałka i o tym wielokrotnie pisał, atakując takiego czy innego ministra.

http://niezlomni.com/wp-content/uploads ... 05-bis.jpg
R. Brasillach, histoire-sens-senonais-yonne.com[/center]



Jakie miał poglądy?

Był patriotą. To syn oficera poległego za Francję na polu chwały. Francja, jej klasyczna kultura, piśmiennictwo i sztuka, bohaterowie historii Francji – o to co było dla niego najważniejsze, tak samo zresztą jak i dla jego mistrzów, dla Léona Daudet i dla Jacquesa Bainville’a. Duży wpływ miała na Brasillacha również grecko-łacińska cywilizacja, był piewcą Wergiliusza, Seneki i greckich poetów, których tak wspaniale przetłumaczył w swej wybornej „Antologii Poezji Greckiej”. „Antologia” to ostatnie, co wyszło spod jego pióra, jako wolnego człowieka, zanim trafił do więzienia.

Obrazek

Jest jednak postrzegany jako kolaborant hitlerowskich Niemiec i antysemita…
Niemiecka okupacja we Francji przebiegała inaczej niż w Polsce, była dużo bardziej łagodna. Podobnie jak Marszałek Pétain, Brasillach sądził, że kiedy po zakończeniu wojny zostanie podpisany traktat pokojowy, Francja powinna znaleźć się po stronie zwycięzcy. Do listopada 1942 r. zanosiło się na zwycięstwo Niemiec, stąd polityka współpracy z nimi proponowana przez rząd w Vichy. Brasillach popierał tą politykę, tym bardziej, że przystąpienie Sowietów do wojny stawało się – jak wtedy wielu myślało – ogromnym zagrożeniem, pociągającym za sobą ryzyko skomunizowania Europy. Po alianckim desancie we francuskiej Afryce północnej, a później we Włoszech, klęska Niemiec wydała się prawdopodobna. Brasillach przestał wtedy wierzyć w sens kolaboracji i opuścił „Je Suis Partout”. Tylko, że oddziały niemieckie okupowały już całą Francję i z Niemcami trzeba było postępować ostrożnie po to, żeby uchronić ludność cywilną przed represjami. Ta praktyka ostrożności wobec Niemców potwierdzona została przez wiele niewinnych ofiar. W tym samym czasie członkowie komunistycznego ruchu oporu liczyli na doprowadzenie do wybuchu powszechnego powstania ludowego we Francji. Lud nie rozpoczął powstania, był osłabiony rozmiarami katastrofy z 1940 r. i jej następstwami, nieobecnością w kraju prawie dwóch milionów jeńców wojennych. Tylko bardzo nieliczni, odważni młodzi ludzie, najczęściej źle dowodzeni, porwali się na nierówną walkę, której inwazja w Normandii z czerwca 1944 r. nadała a posteriori sens. Jeżeli zaś chodzi o antysemityzm pisarza… Nie był to antysemityzm nazistowski czy biologiczny rasizm, który był mu całkowicie obcy. Surowe prawodawstwo, którym Vichy pozbawiało Żydów praw (możliwe było uzyskanie zwolnień) nie pociągało za sobą ani masakr, ani planów eksterminacji, a to, co działo się w hitlerowskich obozach koncentracyjnych nie było we Francji znane przed 1945 r. Już w 1938 r. Brasillach pisał „ani pogromów, ani prześladowań” i podkreślał, że „nie jesteśmy rasistami”.

Brasillach był obecny w Katyniu podczas ekshumacji ciał polskich oficerów. Dlaczego Niemcy zaproponowali wyjazd właśnie jemu?
Był naczelnym największego paryskiego dziennika, „Je Suis Partout” i głośnym publicystą. Liczono, że jego tekst wzbudzi największy rozgłos. Reportaż ukazał się w lipcu 1943 r., spowodował, że wzrosły antysowieckie nastroje.

Obrazek
Robert Brasillach na ławie oskarżonych


I przyczynił się do skazania Roberta Brasillacha na karę śmierci i rozstrzelanie…
Został zamordowany wyłącznie za napisane artykuły. Nie był członkiem rządu Vichy, nie pracował w żadnym państwowym urzędzie, ani nie należał do żadnej partii politycznej.

Obrazek
Albert Camus


Czy zgodzi się Pan z twierdzeniem, że gdyby Brasillach nie został zamordowany w czystkach, które miały miejsce we Francji w latach 1944-1952 byłby bardziej popularnym pisarzem?
Lucien Rebatet i inni, którzy uniknęli rozstrzelania, opublikowali po wojnie wielkie dzieła, ale stali się ofiarami zmowy milczenia i nigdy nie odnieśli większego sukcesu. Bez wątpienia Brasillach doświadczyłby podobnych trudności. Śmierć napisała mu legendę, ale jest rzadziej czytany niż dwadzieścia lat temu, a jego książki stały się trudno dostępne. Tymczasem Céline czy Drieu La Rochelle są regularnie wznawiani. Czystki we Francji po II wojnie światowej zostały zorganizowane przez partię komunistyczną. Tyczy się to szczególnie czystek przeprowadzanych wśród ludzi pióra, ponieważ komunistom chodziło o pozbycie się prawicowych dziennikarzy i intelektualistów zwalczających Front Ludowy. Do „czyszczenia” przyłączyli się różni kiepscy pisarze, którzy bardziej uzdolnionym kolegom zazdrościli talentu i powodzenia. To dlatego szybko od tego procederu odłączyli się wielcy twórcy, którzy na początku go popierali, François Mauriac, Jean Paulharn, trochę później uczynił to Albert Camus. Mam jednak nadzieję, że twórczość Brasillacha będzie coraz bardziej popularna, ponieważ stanowi ważną część francuskiego i europejskiego dziedzictwa kulturowego.

Philippe D’Hugues, ur. 1933, krytyk i historyk kina, był doradcą technicznym w Narodowym Centrum Kina (CNC) oraz kierownikiem paryskiego Muzeum Sztuki Współczesnej Palais de Tokyo. Publikował w licznych gazetach i czasopismach, m.in.: Le Figaro, Cahiers de cinema, CinemAction, Nouvelle Revue d’histoire; jest dyrektorem programowym Radio-Courtoisie.

Tygodnik Nasza Polska. We wtorek w każdym kiosku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 13 lip 2014, 11:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=12957

Wzruszająca pieśń jeńców polskich w Ostaszkowie. Wierzyli, że wrócą do Polski…
kwi 10, 2014 Mateusz Bez kategorii, Piosenki, TV 0

Pieśń Jeńców Polskich w Ostaszkowie

słowa: anonim
melodia pieśni „Szara piechota”

Na wyspie Iłowej wśród lasów i wód
Spędzamy dni szare niewoli,
A z nami przebywa tęsknota i ból,
Odwieczny towarzysz niedoli.

Ostatni zeszliśmy z wytycznych nam wart,
A troska okryła nam czoła,
Gdy wróg nasz moskiewski podstępem jak łotr
Jął szarpać Ojczyznę dokoła.

Poszliśmy w niewolę bez żalu i skarg,
Na nędzę i życie tułacze,
A po nas pozostał jęk matek i żon,
Modlitwy dziateczek i płacze.

Gdy wrócim z niewoli do domów i chat
Przez rzeki, jeziora i góry,
Pierś naszą pokryją nie wstęgi i haft,
Lecz proste żołnierskie mundury.

Gdy zajdzie potrzeba, gdy zechce tak los,
Niepomni na groby i rany,
Swe życie i zdrowie oddamy na stos,
Dla Ciebie, mój Kraju Kochany.

http://www.youtube.com/watch?v=fS18IzP1SIM


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 17 lip 2014, 16:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://forumemjot.wordpress.com/2014/04 ... rem-prl-2/

Katyń to symbol żydowskiego mordu na polskiej inteligencji. Zbrodnia ta zaczęła się już od pierwszego wkroczenia sowieckich wojsk do Polski.

Kopia artykułu:

Żydowskie NKWD: Politechnika Lwowska – Październik 1939 – ZAMORDOWANIE LWOWSKICH DZIAŁACZY STUDENCKICH z Jankiem Krasickim w tle: bohaterem PRL
Opublikowano 12/04/2014 by emjot

Jedną z najohydniejszych zbrodni popełnionych pod hasłem rozprawy z „polskimi antysemitami” było zamordowanie kilku działaczy studenckich na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 roku.

Inspiratorem całego mordu był ppłk NKWD, rosyjski Żyd Jusimow, mianowany komisarzem Politechniki.

Zbysław Popławski tak opisał na łamach wrocławskiego periodyku „Semper Fidelis” przebieg okrutnej rozprawy z polskimi działaczami studenckimi:
ZAMORDOWANIE LWOWSKICH DZIAŁACZY STUDENCKICH
Październik 1939. „Samorozwiązanie” Bratniej Pomocy Politechniki Lwows- kiej
Komisarz Jusimow zorganizował „likwidacyjne zebranie” Bratniej Pomo cy („Bratniaka”), które odbyło się w dniach 15–20 października 1939 ro- ku. Większość obecnych na sali stanowili Żydzi i Ukraińcy. Polaków było mało; tzw. likwidacja odbywała się niezgodnie ze statutem, gdyż dokony- wali jej nie członkowie.
Na sali orkiestra wojskowa NKWD grała marsze; nie wiedziano wówczas, że były to mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich, jako zagajający, Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkie cie, którego nie…


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 25 wrz 2014, 11:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2014/09/16/ ... w-katyniu/

Stalin wybrał Żydów do mordowania Polaków w Katyniu
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-09-16

Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu. Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.
Kto mógł mordować Polaków?
Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.
Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.
Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.
Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.
Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu
Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.
Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:
Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”
Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.
Stalin mianował Żydów komendantami gułagów
Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.
Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.
Więcej szokujących wieści


Katyńska masakra w Trzebusce
Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.
Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.
Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Tłumaczył W.N.
Wreszcie Prawda
Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 21 lut 2015, 12:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2014/11/14/ce ... atynskiej/

Cezary Zieliński: Jedyny świadek zbrodni katyńskiej
14/11/2014

Obrazek
THE POLISH REVIEW – Londyn


To postać wybitna, choć znana raczej historykom i pasjonatom. Większość Polaków nigdy nie słyszała o Stanisławie Swianiewiczu, jedynym świadku zbrodni katyńskiej, wybitnym naukowcu i pisarzu, prawniku, który zmarł na emigracji w Wielkiej Brytanii. Był autorem książki „W cieniu Katynia”.

Obrazek
Stanisławie Swianiewicz


Urodził się 7 listopada 1899 roku w Dyneburgu (Łotwa), w rodzinie szlacheckiej o bogatych tradycjach patriotycznych. Pradziadek Swianiewicza został stracony przez władze carskie za udział w powstaniu listopadowym, natomiast dziadek i stryj brali udział w powstaniu styczniowym.
Rodzice Stanisława, z racji wykształcenia, zajmowali wysoką pozycję społeczną – ojciec był inżynierem kolejnictwa i piastował stanowisko naczelnika odcinka kolejowego Dyneburg-Orzeł, matka była absolwentką szkoły dla szlachetnie urodzonych panien w Wilnie.
Sam Swianiewicz, już jako dziecko władał trzema językami: polskim, rosyjskim i niemieckim. Warto podkreślić, że fakt, iż wychowywał się na pograniczu kultur sprawił, że był on bardzo życzliwie nastawiony do narodu i kultury rosyjskiej, co spowodowało, że w późniejszym etapie swojego życia przez jakiś czas miał dość naiwne podejście do władzy sowieckiej.
Po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział prawny Uniwersytetu Moskiewskiego. Oprócz prawa studiował tam również nauki społeczne oraz ekonomię. Jednocześnie działał konspiracyjnie w polskim ruchu niepodległościowym.
Kiedy w 1917 roku bolszewicy rozpoczęli rewolucję październikową, Swianiewicz wyjechał z Moskwy. Dwa lata później za zasługi w konspiracji mianowano go komendantem Polskiej Organizacji Wojskowej w Inflantach, skąd później przedostał się do Wilna, gdzie walczył w wojnie z bolszewikami. Wziął również udział w słynnym buncie gen. Lucjana Żeligowskiego i jeszcze słynniejszym „marszu na Wilno”.
Jeszcze podczas wojny zapisał się na wydział prawa wileńskiego Uniwersytetu Stefana Batorego. Zaliczono mu studia moskiewskie, dzięki czemu mógł zacząć naukę od II roku. Po ukończeniu edukacji w Wilnie studiował jeszcze w Paryżu, Wrocławiu oraz w Kilonii.
Na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej prezydent Mościcki mianował go profesorem nadzwyczajnym.
Związany przez cały międzywojenny czas z Uniwersytetem Stefana Batorego, zajmował się analizą gospodarki sowieckiej (radzieckiej). Był również członkiem Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej – niezależnej od państwa placówki badawczej, skoncentrowanej na problemach tej części Europy, a także Instytutu Europy Wschodniej we Wrocławiu, poprzez który organizował wymianę studentów z uniwersytetami niemieckimi.
Kiedy zetknął się ze wschodzącym faszyzmem niemieckim, rozpoczął pionierskie studia porównawcze gospodarek dwóch totalitarnych krajów – ZSRR i III Rzeszy. Jego stosunek do nazizmu był zdecydowanie negatywny, ale obiektywnie doceniał szybki rozwój gospodarki niemieckiej, dzięki stosowanej tam polityce interwencjonizmu państwowego.
Swianiewicz śledzący na bieżąco procesy gospodarcze i społeczne w Niemczech sprzeciwiał się oficjalnej polskiej propagandzie, negatywnie „podkręcającej” relacje polsko-niemieckie, widział bowiem dysproporcję sił pomiędzy III Rzeszą a Polską. Ta postawa sprawiła, że część przedstawicieli władz RP posądzała go nawet o germanofilstwo.
Brał m.in. udział w bitwie pod Krasnobrodem, która skończyła się klęską. Próbując przedrzeć się do granicy węgierskiej, został pojmany przez czerwonoarmistów. Tu zaczyna się „katyński etap” biografii Stanisława Swianiewicza.
Najpierw trafia do obozu przejściowego w Putywlu, a następnie do Kozielska. Szybko zdaje sobie sprawę, że jest to obóz śledczy NKWD, w którym każdy polski wojskowy jest osobno rozpracowywany.
Pod koniec kwietnia 1940 roku wraz z transportem innych jeńców trafia do stacji Gniezdowo, koło Katynia, jednak ku swojemu zdziwieniu, nie zostaje wyprowadzony wraz innymi oficerami z pociągu. Przez szparę w ścianie wagonu obserwował, jak wyprowadzonych umieszczano w autobusach z oknami zasmarowanymi wapnem i wywożono dalej w nieznanym mu wówczas kierunku.

Obrazek

Warto dodać, że Swianiewicz jeszcze długo po tym, jak już było wiadomo, co się stało z jego współtowarzyszami, nie mógł uwierzyć, że dokonano tak masowej, bestialskiej zbrodni.
Spod Katynia trafił do więzienia w Smoleńsku, a następnie do cieszącego się ponurą sławą więzienia NKWD na moskiewskiej Łubiance i więzienia na Butyrkach. Poddano go tam śledztwu, które trwało kilka miesięcy. Został skazany na osiem lat łagru w republice Komi za „szpiegostwo przeciw ZSRR”.
Jest sierpień 1941 roku. Zostaje podpisany układ Sikorski-Majski. Na jego mocy władze ZSRR zwalniają z łagrów większość Polaków, ale nie Swianiewcza. NKWD zdaje sobie sprawę, że jest on jedynym świadkiem zbrodni katyńskiej. Trafia z powrotem do łagru.
Na skutek różnych, mniej i bardziej oficjalnych zabiegów polskich dyplomatów, Stanisław Swianiewicz opuszcza obóz i trafia do armii gen. Andersa, któremu natychmiast składa obszerną relację z tego, czego był świadkiem, nie pomijając „epizodu katyńskiego”.
Choć udało się Swianiewicza wyciągnąć z łagru, to pojawiły się trudności z opuszczeniem ZSRR. W końcu udało mu się wyjechać wraz z prof. Stanisławem Kotem i częścią personelu ambasady RP w Kujbyszewie.
W 1948 roku ukazuje się w Wielkiej Brytanii książka pt. „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”, która staje się najpełniejszym oskarżeniem wobec sowieckiego reżimu w sprawie zbrodni. Zredagowali ją: Zdzisław Stahl i Józef Mackiewicz, a wstępem opatrzył gen. Władysław Anders.
A oto dalsze losy jedynego świadka zbrodni katyńskiej.
Pozostał na emigracji, zamieszkał w Londynie. Rozpoczął pracę naukową. Wykładał w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Indonezji. Najdłużej był związany z uniwersytetem Saint Mary’s University w Halifaksie.
Po 18 latach połączył się ze swą żoną, której udało się opuścić Polskę po październikowej odwilży 1956 roku. Rodzina przeżyła wojnę w Wilnie, zaś potem osiadła w Tczewie – szczęśliwie nie niepokojona przez władze pomimo tego, że postać Swianiewicza pojawiała się w wielu procesach politycznych.

Obrazek
Grób Swianiewicza


Ze względu na dobro bliskich, zeznania przed powołaną we wrześniu w 1951 roku specjalną komisją Kongresu USA d.s. zbadania zbrodni katyńskiej składał występując w masce.
W latach 70. w Londynie, przed wyjazdem do Danii na tzw. „przesłuchania sacharowskie” (nazwa pochodzi od nazwiska Andrieja Sacharowa, radzieckiego dysydenta – przyp. red.), dotyczące naruszania praw człowieka w krajach bloku wschodniego i tuż przed wydaniem książki o Katyniu, na pustej ulicy przeżył zamach na swoją osobę – otrzymał w tył głowy cios od nieznanego sprawcy.
Ostatnie lata swojego życia profesor spędził w Domu Kombatanta „Antokol”.
Polskę odwiedził tylko raz, latem 1990 roku, gdy przyjechał na ślub wnuka.
Zmarł 22 maja 1997 roku w Londynie, a pochowany został w Halifax.

Cezary Zieliński

Zrodło: http://thepolishreview.co.uk/index.php/ ... skiej.html .

POLISH CLUB ONLINE , 2014.11.14


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 23 lut 2015, 12:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/02/2 ... ial-putin/

Jeszcze o zbrodni katyńskiej i czego nie powiedział Putin
Posted by Marucha w dniu 2015-02-22 (niedziela)

Katyń, a ostatnio „Smoleńsk”, stał się punktem węzłowym „polskiej” polityki wschodniej, preparowania antyrosyjskich nastrojów wśród Polaków, miażdżenia świadomości, niedopuszczenia do zbliżenia Polski i Polaków z Rosją – wielkim sąsiadującym słowiańskim mocarstwem.
Tak wiec uchylmy kilka rąbków tajemnicy – tej tragicznej wciąż nie do końca wyjaśnionej sprawy.

KATYŃ
Putin: “….Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”
Przypomnę Polakom, że we wrześniu 2011 premier Putin, natarczywie wypytywany przez pseudopolską dziennikarkę w Moskwie powiedział:
„Dlaczego tak pani zmusza mnie do powiedzenia, kto dokonał tej strasznej zbrodni w Katyniu? Przecież Polacy to inteligentny naród i wiedzą, że w tych samych dniach, z tej samej broni, ci sami oprawcy, co zamordowali polskich oficerów, to również zamordowali 46 000 oficerów Armii Czerwonej i leżą oni tu w Katyniu obok Polaków. Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”
Wystarcza. Polacy wiedzą, że NKWD składało się z 84% Żydów i 16 % Rosjan posłusznych ich rozkazom.
[Komu wystarcza, temu wystarcza. Gazetopolactfu nie wystarcza. Oni wciąż domagają się „wyjaśnienia” zbrodni w Katyniu, uznania jej za ludobójstwo i zlikwidowania państwa Rosja- admin]

Breżniew o żydach, jako sprawcach mordu katyńskiego.
Fragment książki “Bez strachu. Wspomnienia stare i nowe”, autor: Albin Siwak. Tom 1, str 90, Warszawa 2009.
„Wiedziałem, mówił Gierek, że Gomułka rozmawiał na temat Katynia już z Chruszczowem. Zapytałem Breżniewa, co myśli o tym, że należałoby wyjawić tę sprawę i powiedzieć światu, a szczególnie Polakom, prawdę. Wtedy Breżniew powiedział:
«Ja już tyle powiedziałem na Berię i Żydów, że więcej nie mogę. Oni na świecie mają duże wpływy, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Mimo że od nas wyjechało już ponad dwa miliony Żydów, to oni ciągle jeszcze u nas są i mają bardzo mocne powiązania z ludźmi władzy. Nam zależy na dobrych stosunkach z Zachodem, a oni tam są i mają duże możliwości wpływania na różne decyzje rządów. Na razie nie możemy o tym głośno mówić, bo jak zacznie się ciągnąć za tą nić to okaże się, kto to zrobił i dlaczego. Na razie nie» – zakończył Breżniew.”

KATYŃ – KTO STRZELAŁ? Kto mordował Polaków?
W lipcu 1971 r. prasa zachodnia szeroko rozpisywała się o wyznaniach polskiego Żyda z Izraela, niejakiego Abrahama Vidro. Abraham Vidro wyznał, że:
1. Komendantami obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie byli:
Raichman
Mierkułow
Urbanowicz
2. Kierownikami masowych egzekucji byli członkowie mińskiego komisariatu GPU:
Lew Rybak
Chaim Finberg
Abraham Borisowicz
3. Zbrodnię wykonali:
Bogdan Zacharewicz
Kobulow
Begman
Elman
Estrin
Abram Borysowicz
Krongauz
Lejbkind J.Raichman
Abakumow
Milstein (transport)
Sierow
Lew Rybak
Chaim Finberg
major Joshua Sorokin
kapitan Aleksander Suslow
kapitan Samyun Tichonow

ŻADNA z wyżej wymienionych osób nie była Rosjaninem! Zbrodni dokonało żydowskie NKWD. Wśród strzelających było również 3 Żydów polskiego pochodzenia.
Janusz Rozwada w książce Katyń, Paryż 1960, opisuje, jak udało mu się zbiec. Podaje ze kierownikiem pociągu przewożącego więźniów z Kozielska był Bolesław Bierut, późniejszy prezydent Polski.
Albin Siwak w książce „Bez strachu” podaje, że oficerów polskich żydowskiego pochodzenia odłączano od reszty i zabierano im dokumenty, wkładano te żydowskie dokumenty zamordowanym Polakom, a Żydom oddawano dokumenty pomordowanych Polaków. Dlatego taki Wajda może udawać, że jego ojciec zginął w Katyniu.
Około 2,000 Żydów, którzy przeżyli w ten sposób Katyń, stanowiło później trzon Armii Andersa, niemieckiego Żyda. Zdezerterowali oni w Palestynie, aby tworzyć wojsko izraelskie, organizacje terrorystyczne itd.
* * *
W Katyniu zginęło 22,000 ludzi – kwiat inteligencji polskiej. Eksponujemy zbrodnie Katyńską.
Zbrodnicza, nazistowska III Rzesza Niemiecką zgotowała narodowi polskiemu TYSIĄCE KATYNIÓW. Ale o tych zbrodniach zapominamy. Dlaczego?

MatkaPolka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 25 lut 2015, 13:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2015/02/24/sz ... atynskich/

Szok! Polska nie występowała o zwrot szczątków ofiar katyńskich
POLISH CLUB ONLINE, 2015.02.24

Nie tak dawno Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdradziło, że Polska nigdy nie starała się o pochowanie szczątków ofiar zbrodni katyńskiej w ojczyźnie. Dlaczego więc Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, której przewodniczy Władysław Bartoszewski wprowadzała wszystkich w błąd?

W 1988 r. wznowiono (utworzoną jeszcze w 1947 r.) Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM), na którą w tymże roku scedowano wszelkie sprawy dotyczące zbrodni katyńskiej. Starających się o zamknięcie sprawy katyńskiej krewnych ofiar – zwrot szczątków ich bliskich, którzy zostali pozostawieni na ziemiach byłego ZSRR Rada odsyłała do stowarzyszeń i federacji katyńskich, które i tak nie mają mocy prawnej w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Właśnie w 1988 r. Polska miała przekazać wszystkie sprawy Radzie. Na jej czele (jako przewodniczący od 2001 r.) stoi wspomniany Władysław Bartoszewski, a sekretarzem jest historyk dr Adnrzej Kunert. Dlaczego „profesor” Bartoszewski – zabierający głos za rzesze byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych nie uświadomił Polakom, że starań Polski o zwrot szczątków nigdy nie było? Tymczasem do niedawna wszyscy myśleli, że to Rosja i Ukraina blokują powrót niepochowanych w należyty sposób wojskowych i cywilów – ofiary strasznego mordu katyńskiego. W rosyjskich oficjalnych dokumentach miejsca, w których zakopane są szczątki ofiar katyńskich są „pomnikami historii i kultury Rosji”.

Kiedy wdowa po zamordowanym w Katyniu poruczniku artylerii ciężkiej Wincentym Wołku – Ojcumiła Wołk napisała do ROPWiM apel o spowodowanie zakończenia sprawy katyńskiej, została zaatakowana przez Bartoszewskiego. To ona w latach 90. pisemnie występowała do Rosji w sprawie zwrotu szczątków zamordowanych. „(…) W Warszawie przy alei wiodącej na lotnisko jest monumentalny cmentarz żołnierzy sowieckich, dla Ofiar zbrodni katyńskiej takiego cmentarza przy żadnej polskiej pryncypialnej alei NIE MA. Czas najwyższy, aby to Pan z racji Swoich funkcji i działań stworzył! (…)” – pisała w apelu do Bartoszewskiego wdowa.
Odpowiadając jej Bartoszewski napisał „(…) Zapoznałem się z Pani listem jako przewodniczący ROPWiM z powagą i smutkiem. Z powagą, gdyż jako 92-letni Polak zaangażowany czynnie od najwcześniejszej młodości w działania na rzecz niepodległości i suwerenności naszego państwa mam pełne zrozumienie dla wszystkich tragedii jakie spotkały nasz naród w toku i w wyniku II wojny światowej; ze smutkiem, ponieważ szereg pani sformułowań pod adresem ROPWiM i moim osobiście ma charakter obraźliwy i nie sądzę, aby tego rodzaju sformułowania 96-letniej osoby pod adresem 92-letniego korespondenta można było uznać w naszym świecie pojęć za właściwe i sprawiedliwe (…)”. Zastanawiające jest, co w liście obraziło Bartoszewskiego – czyżby sugestia o potrzebie okazania szacunku ofiarom katyńskim czy oczekiwanie na wypełnienie obowiązku państwa wobec swoich rodaków – oficerów. A może odkrycie, że nikt poza tą wdową i grupką krewnych zamordowanych w mordzie katyńskim nie starał się o ich godny pochówek?
Ojcumiła Wołk zmarła w styczniu 2014 r. W marcu 2014 r. MSZ ujawnił, że Polska nigdy nie starała się o pochowanie szczątków ofiar katyńskich w Polsce. Po ekshumacjach w dołach śmierci w lasach katyńskich i w Miednoje szczątki zamordowanych zostały z powrotem zakopane w miejscach odnalezienia. Niewielka „część” ludzkich kości została uprzednio umieszczona w drewnianych skrzyniach. Pozostała – w plastikowych workach. I tak podczas ekshumacji np. osobno zbierano piszczele i osobno czaszki, aby później trafiły do jednego miejsca w ziemi. Na świecie poszukuje się ciał i szczątków zaginionych i straconych obywateli aby zgodnie z prawem międzynarodowym pochować je w ojczystym kraju. Tutaj nie trzeba wymieniać przykładów, bo sprowadzenie ciała żołnierza, który zginął na wojnie jest rzeczą normalną, a dla przeprowadzenia ekshumacji nie ma bariery czasowej.

Ewa Tylus

http://www.polishclub.org/wp-content/up ... e-1991.jpg
Ekshumacja w Miednoje 1991 r. Fot. za Nasza Polska.
NASZA POLSKA

Źródło: http://www.naszapolska.pl/index.php/cat ... katynskich , 17 luty 2015.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 13 kwi 2015, 19:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polskobudzsie.wordpress.com/2015 ... l-polakow/

KTO MORDOWAŁ POLAKÓW?
3 STYCZEŃ 2015 DODAJ KOMENTARZ

Katyń – rosyjska zbrodnia?
A może Katyń – holokaust Polaków przygotowany przez żydow.
W lipcu 1971r. Prasa zachodnia, szeroko rozpisywała się o wyznaniach polskiego żyda z Izraela niejakiego Abrahama Vidro.
Abraham Vidro wyznał, że :
1.) Komendantami obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie byli żydzi:
-Raichman
-Mierkułow
-Urbanowicz
2.) Kierownikami masowych egzekucji byli członkowie mińskiego komisariatu GPU: Lew Rybak, Chaim Finberg, Abraham Borisowicz
3.) Zbrodnię wykonali: Bogdan Zaharewicz, Kobulow, Begman, Elman, Estrin, Krongauz, Lejbkind, J. Raichman, Abakumow, Milstein (transport), Sierow, Abram Borysowicz, Lew Rybak, Chaim Finberg, major Joshua Sorokin, kapitan Aleksander Susłow, kapitan Samyun Tichonow.
Żadna z wyżej wymienionych osób nie była Rosjaninem!
To wszystko była ta sama nacja, ci sami ludzie, którzy zaczęli mordować Polaków od czasu gdy objęli rządy nad tymi ziemiami.
Bez powiedzenia tej prawdy, dalsze losy Polaków czy Rosjan są skazane na niepowodzenie!! Zarówno Rosja jak i Polska skażona jest obecnością Żydów i ich popleczników we wszystkich strukturach państwa. I to jest na pewno główną przyczyną konfliktów w polityce obu tych państw.
— Zbrodnie ludobójstwa:
– Katyń, Kozielsk, Starobielsk, Ostaszkowo, Kuropaty, Miednoje, Bykownia, Charkow.
— To żydowscy komisarze strzelali bezbronnym polskim oficerom w tył głowy!
— Zamordowanie w zamachu Generała Broni Władysława Sikorskiego.
— Po wojnie w strukturach przemocy, zbrodni i bezprawia: MBP / UB / SB / PZPR masowo prześladują, niszczą, znęcają się i mordują Polaków; patriotów polskich, katolików, polskich naukowców, polskich artystów i polskich kapłanów, polskich oficerów i polskich żołnierzy AK, WiN, ZWZ, i tak to trwa do dzisiaj !
Należy naciskać na Instytut Pamięci Narodowej aby jak najwięcej tych informacji zostało ujawnionych.
Warto również wspomnieć, że w roku 1994 lider partii „Rosyjska jedność Narodowa” Aleksander Barkaszow udzielił wywiadu dla „Życia Warszawy”. Mówił: „Wiem, jaką tragedią jest dla was sprawa katyńska, ale oświadczam: polskich oficerów nie rozstrzelali Rosjanie. Sprawdzaliśmy przynależność etniczną enkawudzistów – wykonawców wyroku. Wszyscy byli Żydami i wypełniali rozkazy sobie podobnych, stojących wyżej w ówczesnej hierarchii. Rosjanie są z natury przyjaźnie nastawieni do Polski”.

upadeknarodu.cba.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 27 cze 2015, 18:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/1204-75-la ... wa-hallera

75 lat temu NKWD zamordowało gen. Stanisława Hallera
Paweł Brojek poniedziałek, 06, kwiecień 2015 05:21

Obrazek

W tym miesiącu mija 75. rocznica śmierci gen. Stanisława Hallera, generała dywizji Wojska Polskiego, bohatera wojny polsko-bolszewickiej dwukrotnie odznaczonego Orderem Virtuti Militari.

Stanisław Haller de Hallenburg urodził się 26 kwietnia 1872 r. w majątku Polanka w powiecie podgórskim ziemi krakowskiej, należącym do Hallerów, polskiej rodziny o niemieckich korzeniach, która w wiekach XV-XX odegrała znaczącą rolę w historii Polski.

Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnych stronach i gimnazjum w Bielsku w 1892 r., wstąpił ochotniczo do armii austriackiej, gdzie w 1893 r. skończył roczną szkołę wojskową, otrzymując stopień podporucznika artylerii.

W 1901 r. ukończył Wyższą Szkołę Wojenną w Wiedniu i pełnił zawodowa służbę w Krakowie, w latach 1912-1915 jako szef sztabu Twierdzy Kraków, a od 1916 r. jako szef sztabu w korpusie austriackim. W 1917 r. awansował do stopnia pułkownika i został dowódcą brygady na froncie włoskim, gdzie walczył do końca I wojny światowej.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wrócił do kraju i wstąpił do Wojska Polskiego. Początkowo objął funkcję zastępcy komendanta miasta Krakowa, a w listopadzie 1918 r. został szefem Sztabu Dowództwa Okręgu Generalnego "Kraków". W lutym 1919 r. powierzono mu pełnienie obowiązków Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, rok później awansował na stopień generała brygady.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej, od sierpnia do września 1920 r. dowodził 13. Dywizją Piechoty i Grupą Operacyjną. We wrześniu 1920 r., już w stopniu generała-porucznika, objął dowodzenie 6. Armią we Lwowie, prowadząc ciężkie boje do momentu zawieszenia broni 12 października 1920 r.

Po wojnie polsko-sowieckiej otrzymał stanowisko inspektora armii we Lwowie. W czerwcu 1923 r. stanął na czele Sztabu Generalnego II RP. W grudniu 1925 r., na skutek nie odpowiadających mu stosunków w armii, podał się do dymisji i przeszedł do rezerwy, osiedlając się w rodzinnej miejscowości.

W czasie przewrotu majowego 1926 r. powołany do służby stałej, został szefem sztabu wojsk rządowych. Po przewrocie majowym jako przeciwnik Piłsudskiego ponownie złożył dymisję i przeszedł do rezerwy. Osiadł w rodzinnym majątku, gdzie zajmował się pracą społeczną m.in. jako aktywny członek Akcji Katolickiej.

Pod koniec sierpnia 1939 r. zgłosił swoją gotowość do ponownego wstąpienia do armii, by stanąć w obronie kraju, ale jego propozycja pozostała bez odpowiedzi.

W pierwszych dniach września 1939 r. ewakuował się na wschód, licząc na udział w obronie Lwowa. Po zajęciu tych terenów przez Armię Czerwoną jako generał WP został aresztowany przez NKWD i osadzony w obozie w Starobielsku.

6 kwietnia 1940 r. gen. Haller został wywieziony ze Starobielska do Charkowa, gdzie podzielił tragiczny los tysięcy zamordowanych polskich oficerów.

Postanowieniem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z dnia 5 października 2007 r. został mianowany pośmiertnie do stopnia generała broni. Awans został ogłoszony 9 listopada 2007 r. w Warszawie, w trakcie uroczystości „Katyń Pamiętamy – Uczcijmy Pamięć Bohaterów”.

Paweł Brojek

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 22 lip 2015, 22:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/9128-ppor- ... ar-katynia

Ppor. Janina Lewandowska - jedyna kobieta wśród ofiar Katynia
Paweł Brojek środa, 22, kwiecień 2015 05:59

Obrazek

Podporucznik pilot Wojska Polskiego, jej szczątki zostały odnalezione przez Niemców podczas pierwszej ekshumacji w Katyniu w 1943 r. Przechowywana w ukryciu przez pół wieku przez polskiego profesora czaszka w 2005 r. została zidentyfikowana, a następnie pochowana z honorami wojskowymi w rodzinnej mogile na cmentarzu w Lusowie pod Poznaniem.

Urodziła się 22 kwietnia 1908 r. w Charkowie, w rodzinie o wielkich tradycjach patriotycznych, jako drugie dziecko Józefa Dowbora Muśnickiego, późniejszego komendanta powstania wielkopolskiego, i Agnieszki z Korsuńskich. W sierpniu 1917 r. przeniosła się z rodzicami do Bobrujska, gdzie jej ojciec został organizatorem i dowódcą 1 Korpusu Polskiego.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości osiadła wraz z rodziną w podpoznańskim Lusowie. Po ukończeniu gimnazjum im. Gen. Zamoyskiej w Poznaniu wstąpiła do tamtejszego Państwowego Konserwatorium Muzycznego i studiowała w klasach śpiewu i fortepianu.

Planowała karierę śpiewaczki operowej, jednak na jej drodze stanął brak zgody ojca i słaby głos. Pracowała więc na poczcie i jedynie dorywczo występowała w kabaretach i śpiewała przed seansami w kinie „Muza”.

Jeszcze w czasach gimnazjum zainteresowała się szybownictwem, oglądając pokazy lotnicze na Ławicy. W 1931 r. wstąpiła do Aeroklubu Poznańskiego, gdzie kilka lat później uzyskała licencję pilota sportowego. W latach 1934/1935 uzyskała uprawnienia skoczka spadochronowego, następnie odbyła szkolenie samolotowe, po którego ukończeniu została przyjęta do Wyższej Szkoły Pilotażu na Ławicy.

W 1938 r. została skierowana do Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu na kurs w obsłudze aparatów Hughes'a – dalekopisów będących wówczas na wyposażeniu wojska. Odbyła także kurs obserwatorów lotniczych w Dęblinie. Była pierwszą kobietą w Europie, która oddała skok spadochronowy z wysokości 5 tys. metrów.

Tuż przed wybuchem wojny, w czerwcu 1939 r., zawarła związek małżeński z Mieczysławem Lewandowskim - podoficerem rezerwy lotnictwa i instruktorem w szkole szybowcowej w Tęgoborzu.

3 września 1939 r., wraz z kolegami z Aeroklubu Poznańskiego, wyruszyła w stronę Warszawy na platformie pociągu towarowego, chcąc dołączyć do oddziałów ewakuowanego na wschód 3 Pułku Lotniczego. Prawdopodobnie 22 września w rejonie Husiatyna pod Tarnopolem trafiła do niewoli sowieckiej.

Początkowo była więziona w Ostaszkowie, następnie od listopada 1939 r. w Kozielsku. Z relacji świadków wiadomo, że uczestniczyła w tajnym życiu religijnym jeńców, m.in. wypiekała hostię do mszy oraz opłatek na Boże Narodzenie.

20 kwietnia 1940 r. została wywieziona z obozu i 21 lub 22 kwietnia rozstrzelana w lesie pod Katyniem. Była jedyną kobietą wśród oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu.

Jej szczątki zostały odnalezione przez Niemców podczas pierwszej ekshumacji w Katyniu w 1943 r. Ci, zaskoczeni trudnym do wyjaśnienia znaleziskiem w postaci kobiecych zwłok, nie umieścili jej nazwiska na liście pomordowanych.

Jej czaszka była jedną z siedmiu czaszek przewiezionych do Wrocławia przez niemieckiego szefa Zakładu Medycyny Sądowej, prof. Gerharda Buhtza. Po wojnie szczątki trafiły w ręce prof. Bolesława Popielskiego, który przez kilkadziesiąt lat ukrywał je przed UB i NKWD.

W maju 2005 r. czaszka ppor. Janiny Lewandowskiej została zidentyfikowana w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu. W listopadzie tego roku umieszczono ją wraz z dokumentami w granitowej urnie i pochowano z honorami wojskowymi w mogile rodziny Muśnickich na cmentarzu w Lusowie.

Podczas uroczystości Święta Niepodległości 11 listopada 2007 r. w Warszawie prezydent RP Lech Kaczyński odczytał akt nadania awansów poległym oficerom w Katyniu, a wśród nich Janinie Lewandowskiej, którą mianowano do stopnia porucznika.

Paweł Brojek

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 23 lip 2015, 17:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/1273-wince ... -charkowie

Wincenty Harembski - rozstrzelany w Charkowie
Paweł Brojek poniedziałek, 27, kwiecień 2015 08:32

Poseł z listy Stronnictwa Narodowego, działacz Ruch Młodych Obozu Wielkiej Polski. Walczył w I wojnie światowej i w powstaniu wielkopolskim. Po agresji sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 r. dostał się do niewoli i trafił do obozu w Starobielsku. Dokładna data jego śmierci ani miejsce pochówku nie jest znane.


Wincenty Harembski urodził się 15 kwietnia 1890 r. we wsi Pałczyn w Wielkopolsce. Uczęszczał do gimnazjów w Poznaniu i Wschowie. Relegowany za przynależność do Towarzystwa im. Tomasza Zana, trafił do Gimnazjum św. Jacka w Krakowie, w którym w 1912 r. zdał maturę.

W latach 1914-1916 służył w niemieckiej armii, walcząc na froncie zachodnim. Zwolniono go ze służby jako inwalidę z 40-procentową utratą zdrowia. W latach 1918–1919 walczył w powstaniu wielkopolskim, następnie służył w Wojsku Polskim. W 1925 r. przeszedł do rezerwy w stopniu podporucznika.

Studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, następnie w Wiedniu, Heidelbergu, Fryburgu i Monachium, gdzie w 1921 r. obronił doktorat. Po ukończeniu studiów był asystentem na Uniwersytetach w Monachium i Poznaniu.

Od 1926 r. prowadził prywatną praktykę lekarską w Odolanowie, a następnie w Poznaniu. Był członkiem Rady Miejskiej i Sejmiku Powiatowego w Odolanowie.

Związany z endecją, w latach 1929–1932 kierował Ruchem Młodych Obozu Wielkiej Polski w Odolanowie, a od 1933 r. pełnił funkcję prezesa Wydziału Młodych Stronnictwa Narodowego. Był delegatem do Zarządu Powiatowego SN w Poznaniu oraz Zarządu Głównego SN w Warszawie. W latach 1930–1935 zasiadał w Sejmie jako poseł z listy SN.

W sierpniu 1939 r. został powołany w stopniu porucznika do kadry zapasowej 7. Szpitala Okręgowego jako lekarz. Po agresji sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 r. dostał się do niewoli i trafił do obozu w Starobielsku. Najprawdopodobniej w kwietniu 1940 r. został rozstrzelany przez NKWD w Charkowie. Dokładna data jego śmierci ani miejsce pochówku nie jest znane.

Wincenty Harembski był autorem publikacji z zakresu medycyny. Jego artykuły pojawiały się m.in w „Kurierze Poznańskim”, „Orędowniku” i „Przewodniku Katolickim”.

Paweł Brojek
Źródło: sejm.gov.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katyń
PostNapisane: 07 sie 2015, 20:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/9297-prezes ... z-rak-nkwd

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej w przedwojennym Lwowie zginął z rąk NKWD
Paweł Brojek niedziela, 10, maj 2015 05:05

Obrazek

Wiesław Nowotarski - działacz akademicki i narodowy, podporucznik artylerii WP. Podczas kampanii wrześniowej walczył z sowietami w obronie Lwowa. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną trafił do niewoli, dzieląc wiosną 1940 r. tragiczny los tysięcy polskich oficerów.


Wiesław Nowotarski przyszedł na świat 21 lutego 1910 r. w Rymanowie na Podkarpaciu. Po ukończeniu miejscowej szkoły ludowej uczęszczał do Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni. Należał do Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Po maturze w 1928 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Artylerii w Toruniu.

Gdy w trakcie trzeciego roku zachorował na gruźlicę, wysłano go na leczenie do wojskowego sanatorium w Zakopanem. Uznany za niezdolnego do dalszej służby w wojsku, został przeniesiony do rezerwy. W 1932 r. rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Lwowskiej. Naukę łączył z działalnością akademicką w Bratniej Pomocy.

Był prezesem akademickiej Młodzieży Wszechpolskiej we Lwowie. Piastując te funkcję, propagował wprowadzanie w życie elementów rywalizacji ekonomicznej celem zwalczania nieuczciwego handlu żydowskiego oraz wprowadzenie numerus clausus na lwowskich uczelniach.

W drugiej połowie lat 30. odbywał ćwiczenia rezerwy w 22 pal. oraz ukończył kurs w Centrum Wyszkolenia Artylerii Przeciwlotniczej. W 1937 r. otrzymał awans do stopnia podporucznika artylerii.

W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany do 6 Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej. Po wybuchu II wojny światowej walczył w jego szeregach w obronie Lwowa. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną 22 września trafił w bliżej nieznanych okolicznościach do sowieckiej niewoli.

Był przetrzymywany w obozie w Starobielsku. W maju 1940 r. wraz z innymi oficerami został przewieziony do Charkowa i rozstrzelany w siedzibie NKWD. Jego szczątki spoczywają na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu w Piatichatkach.

W 2007 r. ppor. Wiesław Nowotarski został pośmiertnie awansowany do stopnia porucznika.

Paweł Brojek

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /