Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 15 lis 2014, 15:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/nie ... -1937-1938

NIEZNACI ŻYDOWSCY KACI NKWD W LATACH 1937 - 1938
Aleszumm - 14 Listopada, 2014 - 22:50

Obrazek

OPERACJA ANTYPOLSKA NKWD 1937 – 1938

Operacja Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRS dotycząca Polaków była jedną z zaplanowanych ludobójczych operacji tego ludowego komisariatu przeprowadzanych w czasie Wielkiego Terroru, którego ofiarą padło w latach 1936–1938 co najmniej 8 milionów obywateli ZSRS. Była to jednocześnie największa liczebnie operacja NKWD dotycząca zbiorowo (w formie oficjalnej) członków konkretnej narodowości, w tym wypadku narodu polskiego. Akcja objęła wszystkich Polaków, bez względu na przynależność klasowo-społeczną, decydowała narodowość.

Wśród zamordowanych i deportowanych ze względu na narodowość polską byli
Polacy, mieszkańcy dawnego terytorium Rzeczypospolitej na wschód od granicy państwowej II RP, ustalonej w 1921 r. traktatem ryskim (od grudnia 1922 r. granica pomiędzy Polską a ZSRS), członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), wszyscy polscy jeńcy po wojnie polsko-bolszewickiej znajdujący się jeszcze w ZSRS, aresztowani wg specjalnej listy. Wielu z nich przypisano przynależność do organizacji, chociaż nigdy nie byli członkami POW.

Książka Tomasza Sommera „Operacja antypolska NKWD 1937 – 1938” odkrywa wiele białych plam martyrologii narodu polskiego i zapewne posłuży historykom do dalszych badań operacji masowych zagłady Polaków w ZSRS w okresie lat 1937 – 1938.

Ludobójstwo dokonane w ZSRS w latach 1937 – 1938 w wyniku którego zginęło ok. 200 tysięcy spośród prawie miliona tamtejszych Polaków, nie posiada jeszcze pełnej historiografii, stąd dr Tomasz Sommer socjolog w PAN podjął się opracowania monografii tego ludobójstwa.

Operację zleciło Biuro Polityczne KC WKP(b) pod przewodnictwem Józefa Stalina, a przeprowadził ówczesny szef NKWD Nikołaj Jeżow, przy pomocy ściśle tajnego rozkazu 00485. Operacja polska NKWD była drugą pod względem ilości ofiar częścią sowieckiego Wielkiego Terroru.

ANTYPOLSKA PROPAGANDA

W moskiewskiej „Prawdzie” w roku 1937 ukazał się tekst: „Antysowieckie wystąpienia w polskim sejmie”. W taki sposób propaganda sowiecka przygotowywała grunt w zamiarze przeprowadzenia zaplanowanej operacji mordu Polaków zamieszkałych wówczas w ZSRS, w czasie gdy polscy posłowie debatowali nad losem polskiej mniejszości w Związku Sowieckim.

„Prawda” zacytowała wystąpienie posła polskiego parlamentu Walewskiego, który powiedział:

„Niezwykle ciężko jest mówić o losie 1.500 tys. Polaków w Związku Sowieckim. Żadne prawa człowieka tam nie obowiązują. Wszystkie stosunki międzyludzkie w Związku Sowieckim są tak dalekie od obowiązujących zgodnie z wszelkimi zasadami kultury, że rozmowa na ten temat w zasadzie jest bezsensowna”.

W komentarzu do owego wystąpienia polskiego parlamentarzysty „Prawda” m.in. podała:

„…Rzeczywiście trzeba dysponować bezgraniczną nachalnością żeby oświadczyć, że sowieccy Polacy są pozbawieni wszelkich praw…Niezbyt szanowny obywatel Walewski, pomagający w sejmie ministrowi Beckowi opisywać >>istotne sukcesy<< polskiego ministerstwa spraw zagranicznych, zdaje się posiadać tę cechę w pełnym wymiarze…W ZSRS szczęśliwie żyją i uczciwie pracują dla dobra swojej socjalistycznej ojczyzny setki tysięcy pracujących Polaków. Tysiące polskich stachanowców i szturmowców razem z rosyjskimi, ukraińskimi i innymi budowniczymi socjalizmu wznoszą gigantyczne fabryki, budują nowe miasta, podwyższają powodzenie kołchozów i sowchozów, umacniają ojczystą Armię Czerwoną, ubogacają swoimi talentami socjalistyczną kulturę…”

Według autorów „Prawdy” Polska jest przesiąknięta antysowieckością, o czym miał świadczyć m.in. fakt z 11 lutego 1937 roku, pobicia sowieckiego marynarza Niewzorowa ze statku „Leonid Krasin” przez policję polską w Gdyni, rzekomo nakazującą marynarzowi „wykonanie znaku krzyża”, a gdy nie chciał tego uczynić, wykręcono mu ręce, bito po twarzy i grożono rozstrzelaniem.

Autorzy „Prawdy” stwierdzają, że w Polsce ciężko się żyje pod naciskiem faszystowskiego reżimu i konkludują:

„ Niech polski faszystowski reżim nie zapomina, że nie jest możliwym bezkarne obrażanie obywateli sowieckich”.

Oczywiście troska polskiego parlamentu o losy Polaków w Związku Sowieckim była w pełni uzasadniona, tym bardziej, iż znana była dola i niedola Polaków w ZSRS , w obliczu odłamu Kominternu działającego w Polsce jako nielegalna Komunistyczna Partia Polski, dążąca wspólnie z Komunistyczną Partią Zachodniej Ukrainy do przyłączenia Polski do Związku Sowieckiego. Takie działania w kraju odbijały się niekorzystnym echem dla Polaków w ZSRS.

POLSKI ANTYSEMITYZM

W sowieckiej propagandzie tego okresu Polska była krajem antysemickim. Publikowane były teksty: „Pogromy w Polsce”, „Zdziczenie faszystowskiej Polski”, będące w prasie sowieckiej zjawiskiem stałym.

POLSKA KRAJEM PRO NIEMIECKIM I FASZYSTOWSKIM

W propagandzie sowieckiej Polacy to po prostu: „Warszawscy pomocnicy Goebbelsa” stwierdzając: „…W obecnej kampanii antysowieckiej Berlinowi pomaga Warszawa, w szczególności podejrzana agencja >>ATE<<. Warszawa to nie jedyne, ale na pewno jedno z głównych źródeł kłamliwych i obraźliwych antysowieckich wymysłów…
„…Polski wywiad działa w bliskiej przyjaźni z Gestapo i zdemaskowanie trockistowskich agentów Gestapo bezpośrednio uderzyło w siatkę wywiadowczą polskiego II oddziału, a także w antysowieckie plany polskiego faszyzmu…”

OPERACJA POLSKA - PROPAGANDA SOWIECKA W PRZYGOTOWANIU ZBRODNI

Antypolskie propagandowe teksty pojawiające się w lipcu 1937 roku należy połączyć z planami ludobójczymi Stalina i jego politbiura. „Szpiegowska międzynarodówka. Trockiści na służbie faszystowskich wywiadów” odnosi się do tez Józefa Stalina z lutowo – marcowego plenum KC WKP(b), który pytał, czy nie jest jasne, że ta szpiegowska międzynarodówka będzie delegować kadry dla szpiegowsko – szkodniczej działalności trockistów…”.

W 1937 roku propaganda sowiecka zamieściła 173 teksty prezentujące Polskę jako kraj faszystowski, antysemicki, szpiegowski, malowane w czarnych barwach antypolskości, państwo pogardliwe dla ZSRS, ale także zawierające żydowskie antypolskie stereotypy, dochodzące wręcz do formy karykaturalnej.

DRUGI ETAP SOWIECKIEGO LUDOBÓJSTWA

IZRAEL LEPLEWSKI

Ludobójstwo dokonane w ZSRS w latach 1937 – 1938, w wyniku którego zginęło ok. 200 tysięcy spośród prawie miliona tamtejszych Polaków. Operację zleciło Biuro Polityczne KC WKP(b) pod przewodnictwem Józefa Stalina, a przeprowadził ówczesny szef NKWD Nikołaj Jeżow przy pomocy ściśle tajnego rozkazu 00485. Operacja polska NKWD była drugą pod względem ilości ofiar częścią sowieckiego Wielkiego Terroru.

Aleksandr Minajew – Cykanowski wraz z Władimirem Cesarskim przygotowywali „albumy” z wyrokami i wręczali je Jeżowowi i Wyszyńskiemu. Obaj byli Żydami z Odessy, którzy zrobili kariery w NKWD właśnie na eksterminacji Polaków.

Dzięki wydanej niedawno książce doktora Tomasza Sommera „Operacja antypolska NKWD 1937-1938”, nieznani kaci Polaków już będą znani.

Odbywało się to metodą „albumową” w taki sposób, że wspomniana dwójka w ciągu kilku godzin sporządzała nawet i tysiąc wyroków, przeważnie wyroków śmierci - które następnie w postaci „albumu” przedstawiali Mikołajowi Jeżowowi do podpisu.

Ten nawet nie czytał, tylko otwierał na ostatniej stronie i niekiedy ze śmiechem pytał Cesarskiego, ilu tu Polaczków - i podpisywał nie czytając. W ten sposób obydwaj zdecydowali o śmierci co najmniej 150 tysięcy Polaków w ciągu zaledwie 2 lat, podczas których nie było jeszcze żadnej wojny.

Operacja ta była antypolskim ludobójstwem, mającym na celu „oczyszczenie” z Polaków terenów leżących na wschód od granicy ustalonej w traktacie ryskim”.

Identyczny cel postawili sobie kilka lat później banderowcy, z tą różnicą, że nie bawili się w żadne pozory praworządności, tylko po prostu ludność polską wyrzynali.

W rezultacie eksterminacji około 200 tysięcy Polaków, stworzone zostały fakty dokonane, które dzisiaj nawet bywają używane jako pozór moralnego uzasadnienia dla politycznych decyzji Józefa Stalina.

Była to najkrwawsza operacja masowa NKWD, uderzenie w Polaków.

Z datą 9 sierpnia 1937 roku operacja polska, przed rozkazem Nikołaja Jeżowa 00485, figuruje w archiwach „Postanowienie politbiura KC WKP(b) dotyczące „sprawy NKWD” z zapisem: „Zatwierdzić rozkaz Narkomwnutdieła ZSRS o likwidacji polskich grup dywersyjno - szpiegowskich i Polskiej Organizacji Wojskowej (POW).

Operację „o likwidacji polskich grup dywersyjno-szpiegowskich i POW” rozpoczął dokument z 7 sierpnia 1937 roku wysłany przez komisarza NKWD Ukrainy Izraeła Leplewskiego do p.o. naczelnika >>3 O GUBG NKWD ZSRS<< Aleksandra Minajewa w Moskwie, w którym informował on o swoich działaniach wobec Polaków. Z owego dokumentu wynika, iż 1 sierpnia 1937 roku na Ukrainie było już aresztowanych 870 Polaków, w tym 572 w sprawie PO, reszta zaś za szpiegostwo, bądź dywersję na rzecz Polski oraz 298 Polaków za „kontrrewolucję” oraz aktywność kościelną. Inny dokument datowany na 8 sierpnia sporządzony przez naczelnika UNKWD obwodu kijowskiego Nikołaja Szarowa informuje swojego zwierzchnika Izraela Leplewskiego, iż pierwsza akcja została przeprowadzona w Kijowie i okolicach i w jej wyniku aresztowano 1296 Polaków.

Z kolei 10 sierpnia wpłynął do Izraela Leplewskiego dokument od naczelnika UNKWD obwodu dniepropietrowskiego, Jefima Krawca, w którym ustalono na podstawie zeznań referenta polskiej sekcji Międzynarodówki, Edwarda Zimy - Kranza, który przyznał się, że przybył na Ukrainę na zlecenie POW w 1932 roku. Ustalono, iż od 1935 roku we wszystkich większych miastach Ukrainy, w których istniały duże skupiska Polaków, były grupy kierujące POW ściśle ze sobą współpracujące.

Rozkaz szefa NKWD Nikołaja Jeżowa 00485 „Zlikwidować Polaków” ostatecznie jest datowany na 11 sierpnia 1937 roku.

Aleksandr Minajew – Cykanowski wraz z Władimirem Cesarskim od aresztowanych żądali zeznań, że są członkami organizacji POW, prowokatorami, szpiegami, albo osobami przerzuconymi przez polski wywiad do pracy szpiegowskiej w ZSRS.

Komisarz Ludowy, szef NKWD Nikołaj Jeżow wyraził swoją zgodę na bicie aresztowanych i w ten sposób wyciąganie z nich zeznań.

Zmuszanie więźniów do zeznań przyjęło formy skrajnie bestialskie. Bitych więźniów zmuszano do wykrzykiwania: „Jestem hitlerowcem, faszystą, dostawałem 15 razy hitlerowskie marki”.

W torturowaniu więźniów „wyróżniali” się enkawudziści Gluzman, Gołubiew, Mańko.

Aleksandr Minajew – Cykanowski i Władimir Cesarski w sposób prymitywny przygotowywali „albumy” z wyrokami z góry zakładając możliwość dokonywania wszystkich możliwych sposobów dla których istniały motywy preparowanych przez nich i wydawanych wyroków.

W skrócie wyglądało to w ten sposób, iż na kartce papieru opisywano biografię i istotę zdemaskowania przestępstwa, jak szpiegostwo, dywersja, terror itd. W centrali NKWD zszywano dla wygody w albumy po 100 stron i kierowano na adresy Cykanowskiego i Cesarskiego.

Rozpatrywanie tych spraw przeprowadzano w sposób przestępczy, na początku „operacji” obaj „rozpatrywali” 500 – 600 – 1000 spraw w przeciągu kilku godzin i ich decyzja była ostateczna.

Aleksandr Minajew – Cykanowski wraz z Władimirem Cesarskim zdecydowali w przeciągu 2 lat o śmierci co najmniej 150 tysięcy Polaków.

Wielki Terror skierowany przeciwko Polakom przyniósł krwawe żniwo, w którym znaczący udział przypadł Izraelowi Leplewskiemu szefowi UNKWD na Ukrainie w 1937 roku.

Tekst ukazał się w „Warszawskiej Gazecie” 14 listopada 2014

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 17 lis 2014, 17:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2218/czerwon ... sach-ii-rp

CZERWONA MORDOWNIA ŻYDOWSKIEGO NKWD NA KRESACH II RP
Aleszumm - 22 Lipca, 2014 - 15:26

Obrazek

CZERWONA MORDOWNIA NA KRESACH II RP

ZABÓJCZE DONOSY

Najbardziej zmasowaną formą zbrodniczych działań antypolskich ze strony prosowieckich Żydów była wielka fala skierowanych przeciwko Polakom zabójczych donosów. Były one nieustannym zjawiskiem lat 1939-1941 na Kresach II RP.

Zbolszewizowani Żydzi, znający doskonale lokalne stosunki w poszczególnych miejscowościach, okazali się dla NKWD bezcennymi wręcz agentami i informatorami przeciwko różnym patriotycznym środowiskom polskim. Wiele żydowskich donosów przyniosło najtragiczniejsze skutki dla schwytanych na ich podstawie Polaków.

Niektórzy z nich bywali natychmiast zabijani w rezultacie tych donosów, tak jak stało się w opisanym w przypadku grodzieńskiego nauczyciela Jana Kurczyka. W przypadku bardzo wielu innych Polaków donos kończył się zamknięciem w sowieckim więzieniu i późniejszym zakatowaniem na śmierć. Bardzo wielu oficerów schwytanych na podstawie żydowskich donosów znalazło się później na listach katyńskich.

Ta nadzwyczaj ponura, donosicielska rola znacznej części Żydów na Kresach Wschodnich została wymownie opisana między innymi w znakomicie udokumentowanej książce żydowskiego autora Bena-Ciona Pinchuka. Pisał on m.in.: Nie ulega wątpliwości, iż lokalni komuniści żydowscy grali ważną rolę w rozpoznaniu dawnych działaczy politycznych i zestawieniu listy "niepożądanych" i "wrogów klasowych". NKWD próbowało, często z sukcesem rekrutować ludzi, którzy przedtem byli aktywni w żydowskich instytucjach i politycznych organizacjach, i w ten sposób stworzyli oni atmosferę wzajemnych podejrzeń o strachu wśród przyjaciół i kolegów (por. Ben-Cion Pinchuk Shtetl Jews under Soviet Rule. Eastern Poland on the Eve of the Holocaust, Cambridge, Mass, 1991, s. 35).

SPONTANICZNIE WITALI SOWIETÓW

Z różnych miejscowości na Kresach odnotowywano po latach takie same, identycznie brzmiące skargi na donosicielską rolę części zbolszewizowanych, antypolskich Żydów. Oto kilka, jakże typowych, przykładów.

Władysław Hermaszewski tak opisywał dramatyczne wydarzenia, jakie nastąpiły po 17 września 1939 r. w jego rodzinnym Bereźnie (pow. Kostopol, woj. wołyńskie): Spontanicznie witający czerwonoarmistów liczni Ukraińcy i część biedoty żydowskiej zaczęli okazywać swą wrogość wobec nas, Polaków, stanowiących tu mniejszość. Wyszukiwali i wskazywali przybyłym enkawudzistom funkcjonariuszy i urzędników polskich instytucji państwowych i publicznych oraz uciekinierów z zachodnich i centralnych województw, szukających tu schronienia przed Niemcami, po czym nastąpiły masowe ich aresztowania i deportacje (por. W. Hermaszewski Echa Wołynia, Warszawa 1995, s. 43).

Mieszkający wówczas w Tarnopolu Czesław Blicharski wspominał: Okupacja sowiecka Tarnopola rozpoczęła się o godz. 15.00 17 września 1939 r. (...) już tego samego dnia wieczorem rozpoczęły się masowe aresztowania przeprowadzone przy pomocy usłużnych informatorów, pochodzących z kręgów nielicznej KPZU (Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy - J.R.N.) i biedoty żydowskiej. Od tej chwili trwał nieprzerwanie proces wyniszczania elementów polskich w mieście (por. C. Blicharski Tarnopolanie na starym ojców szlaku, Biskupice 1994, s. 203).

Zenon Skrzypkowski relacjonował: W miasteczku (Drohiczynie - J.R.N.) swoje "porządki" zaczęło robić NKWD. Znaleźli się tacy ludzie, którzy z nimi współpracowali. Wywodzili się na ogół z elementów o nie najlepszej opinii w środowisku. Byli to głównie Białorusini i Żydzi. Dużą aktywność w sprzyjaniu bolszewikom wykazała zwłaszcza biedota żydowska. Dość szybko przystosowała się do nowych warunków i zajęła pozycję wysoko uprzywilejowaną, zajmowała kierownicze stanowiska w administracji i milicji. Niektórzy Żydzi "pocieszali" nieszczęśliwych i pełnych obaw o przyszłość Polaków słowami: "Jakoś przy nas będziecie żyli" (por. Z. Skrzypkowski Przyszliśmy was oswobodzić..., drohiczyńskie wspomnienia z lat niewoli, Warszawa 1991, s. 15).

Wacław Wierzbicki z osiedla Kuchczyce, gm. Kleck, powiat Nieśwież wspominał wydarzenia po 17 września 1939 r. w swych okolicach: Natychmiast znaleźli się perfidni Białorusini i Żydzi, którzy wkraczającym wojskom sowieckim budowali powitalne bramy. Żydzi powkładali czerwone opaski na rękawy i stali się enkawudzistami, wydają Sowietom polskich patriotów (por. Z Kresów Wschodnich RP na wygnanie. Opowieści zesłańca 1940-1946, Londyn 1996, s. 582).

Emisariusz ZWZ Aleksander Blum opisywał, jak już w drodze do Wilna dowiedział się, że tamtejszy dworzec jest niebezpieczny, bo jest silnie obstawiony przez agentów NKWD i tzw. milicję obywatelską zaimprowizowaną przez okupantów i złożoną z chuliganów i z młodzieży komunistycznej, szczególnie pochodzenia żydowskiego, uzbrojoną w karabiny i zaopatrzoną w opaski czerwone. Głównym zadaniem ich było zatrzymywanie podejrzanych osób i przebranych oficerów. "Przyklejali" się oni do wybranych przez siebie wojskowych podróżnych i towarzyszyli im do mieszkań prywatnych celem sprawdzenia tożsamości eskortowanych (według: A. Blum O broń i orły narodowe... (Z Wilna przez Francję i Szwajcarię do Włoch), Londyn 1980, s. 102).

Podobną relację znajdujemy również w książce żydowskich autorów Jacka Pomerantza i Lyrica Wallworka. Winika o owych latach: Wkrótce po wkroczeniu Sowietów do Rożyszcza komunistyczna organizacja młodzieży (...) przejęła kontrolę miasta (...) ci młodzi ludzie maszerowali po ulicach miasta z karabinami. Nosili czerwone opaski identyfikacyjne, wyaresztowywali ludzi uważanych za faszystów czy wrogów komunistycznej sprawy. Bałem się spacerować na trasie od stacji kolejowej do domu Ytzela. Bałem się, pomimo to że część młodych (wielu?) z opaskami na ramionach była Żydami (według relacji w książce J. Pomerantza i L. W. Winika: Run East: Flight From the Holocaust, Chicago 1997, s. 26, którą cytuję za: M. Paul Jewish-Polish Relations in Soviet Occupied Eastern Poland. 1939-1941 w: The Story of Two Shtetl, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, s. 189).

Z kręgu australijskiej Polonii w Melbourne został wysłany 12 sierpnia 1995 r. do księdza prałata Henryka Jankowskiego list, zawierający świadectwa dramatycznych czasów na Kresach po 17 września 1939 r. Autor listu, Bronisław Stankiewicz, pisał m.in.: W 1939 r. jako 10-letni chłopak byłem świadkiem, gdy do mojego miasta Baranowicze wkraczała wyzwoleńcza Krasna Armia, właśnie Żydzi zakładali na lewą rękę czerwone opaski, na których widniały napisy NKWD. To właśnie Żydzi byli donosicielami do NKWD i wydawali w ręce NKWD ukrywających się oficerów Wojska Polskiego, ukrywających się policjantów granatowych, nauczycieli, wyższych urzędników państwowych, a w nocy zajeżdżały czarne budy NKWD, które my nazywaliśmy "czorny woron", wyłapywano tych ludzi, ładowano w te czarne budy, następnie w "stołypinki" i wieziono na Kołymę, skąd już nigdy nie wrócili, umarli z głodu i chłodu (cyt. za: P. Raina Ks. Henryk Jankowski nie ma za co przepraszać, Warszawa 1995, s. 170).

Wymowne zapiski na temat rozmiarów donosicielstwa ze strony dużej części Żydów znajdujemy w książce byłego kuriera rządu RP Marka Celta. Opisał on tam między innymi dramatyczną rozmowę ze swą matką, którą odwiedził po przybyciu z tajną misją na tereny okupowane przez Sowietów. Matka ostrzegała Celta: Ta Wajssówna, ta Hela, co prawie naprzeciw nas mieszka, koło Serwatki, tam gdzie Lopek, kilka razy się mnie o ciebie pytała. I Stasię też. Ona straszna komunistka. A nienawiścią do Polski i do Polaków aż od niej tryska. Lopek przed nią przestrzegał (...)

Ty się jej strzeż. Ona mówiła: wasz syn - już nawet nie mówi "pani syn" - wasz syn powinien być z nami, a nie przeciw nam. Ja mówię: gdzie on tam przeciw komu, proszę pani, on studiuje. A ona: "panie" się skończyły, "panowie" też. On nie studiuje, a jak studiuje, to przeciw nam. Wy musicie zrozumieć, że tu Polska nigdy nie wróci, tu jest Zachodnia Ukraina, radziecka władza, radziecka przyszłość, on powinien to zrozumieć, im prędzej, tym lepiej, a nie tam takie polskie mrzonki (...). - Właśnie to ci chciałam powiedzieć: strasznie trzeba uważać i nie pokazywać się ludziom na oczy. A wśród Żydów najwięcej zwolenników Sowietów. Od takich Wajssówien aż się roi. Trzeba się mieć na baczności dzień i noc (por. M. Celt Biali kurierzy, Munchen 1986, s. 61).

DONOSICIELE I ICH OFIARY

Duża część donosów kończyła się jak najgorszymi skutkami dla oskarżanych przez Żydów Polaków, doprowadzając do utraty przez nich życia. Istnieje wiele relacji na temat tego typu "zabójczych" donosów z różnych miejscowości na Kresach - przytoczę tu kilka typowych przypadków tego rodzaju. Do szczególnie niebezpiecznej fali donosów na polskich urzędników i sędziów doszło w największym mieście na Wołyniu - Równem. Aresztowano tam m.in. byłego posła Dezyderego Smoczkiewicza i byłego senatora Dworakowskiego, pięciu sędziów Sądu Okręgowego i wiceprokuratora (wszystkich potem zamordowano). Aresztowano również dwóch podprokuratorów. Denuncjowali w szczególności: aplikant sądowy - syn zamożnej miejscowej rodziny żydowskiej oraz starszy woźny sądowy - Ukrainiec (według R. Szawłowski Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 397).

Wanda Skorupska we wrześniu 1939 r. adwokatka we Włodzimierzu Wołyńskim tak opisywała w relacji spisanej w latach 80. wydarzenia zachodzące we Włodzimierzu po wejściu wojsk sowieckich: Na podstawie donosów sporządzonych przez komunistów i Żydów aresztuje się natychmiast wybranych ludzi. We Włodzimierzu aresztowano adwokata Albina Ważyńskiego i mjra (Juliana Jana) Pilczyńskiego, dyrektora gimnazjum Leona Kisiela, inspektora szkolnego p. Jędryszkę oraz kierownika jednej ze szkół powszechnych. Zadenuncjowali ich miejscowi Żydzi. Zaginęli oni bez śladu (por. R. Szawłowski, op.cit., t. 1, s. 207).

Inny przykład "zabójczego" donosu opisali A. i J. Wiszniowscy w liście do "Głosu Polskiego w Toronto" z 24 maja 1996 r. W liście można było przeczytać dramatyczną historię rodziny stryja Wiszniowskiego, który w 1939 r. mieszkał w małym miasteczku Dolina, woj. stanisławowskie. Jak pisano w liście: Stryj miał dorosłych synów, którzy należeli do związku "Sokołów" i "Strzelca", gdzie hasłem było "Bóg, Honor, Ojczyzna". Widocznie w oczach żydowskich było to wielkim przestępstwem i dlatego pewnej nocy NKWD i dwóch Żydów, których stryj znał, przyszło aresztować moich stryjecznych braci. Jeden był zakatowany w miejscowym więzieniu, inni wywiezieni na Sybir, tak jak tysiące innych polskich rodzin, które dzięki żydowskiej służalczości (jaka do dzisiaj w Polsce panuje) zostało zesłanych na Sybir na zagładę (...). Kto sporządzał spis Polaków "kandydatów" na zsyłkę, jak nie podli Żydzi, którzy zasiedli w 1939 r. na wszystkich ważnych stołkach? Autor listu używa bardzo ostrych epitetów pod adresem ówczesnych żydowskich donosicieli, czyż można się jednak dziwić człowiekowi, który mógł z bliska zaobserwować spowodowaną przez nich tak ciężką martyrologię rodziny jego stryja?
„ODGRYWALI” SIĘ NA POLAKACH

Istnieje aż nadto wiele przykładów wykorzystywania przez zbolszewizowanych Żydów wszelkich możliwości "odegrania się" na Polakach aż do spowodowania ich śmierci włącznie. Tak postąpiono m.in. wobec znanego naukowca, profesora Stanisława Cywińskiego, znienawidzonego przez Żydów za jego narodowo-katolicką publicystykę. Wybitny polonista, profesor Konrad Górski wspominał, iż: Zemszczono się na nim (prof. Cywińskim - J.R.N.), po prostu oskarżając go przed władzami rosyjskimi. Został wywieziony i zmarł w głębi Rosji (por. W Wilnie i w Toruniu. Rozmowa z prof. Konradem Górskim, "Życie Literackie", 11 września 1988 r.).

Jerzy Surwiły, pisał w naukowym opracowaniu wojennych dramatów Polaków z Wileńszczyzny pt. Rachunki nie zamknięte, że Cywiński został zamęczony w więzieniu. Według Surwiło Cywiński przeszedł przez sześć kolejnych więzień, aby w końcu umrzeć 30 marca 1941 r. w Kirowie (Wiatce) w szpitalu więziennym (por. J. Surwiło Rachunki nie zamknięte. Wileńskie ślady na drogach cierpień, Wilno 1992, s. 115).

Podobny przykład żydowskiego donosu z zemsty, który skończył się w efekcie zamordowaniem Polaka, przytoczył historyk Marek Jan Chodakiewicz. Opisał on, jak pod koniec września 1939 r. żydowski gimnazjalista przyprowadził NKWD do mieszkania Zdzisława Zakrzewskiego, działacza Młodzieży Wszechpolskiej z Politechniki Lwowskiej. Z uwagi na nieobecność Zakrzewskiego w domu NKWD w zamian aresztowało jego ojca - oficera policji, którego wkrótce potem zamordowano. Aresztowano również i deportowano matkę i siostry Zakrzewskiego. Matka zmarła na zesłaniu w Kazachstanie (por. M.J. Chodakiewicz Szmulek chciał być sowieckim generałem. Postawy Żydów na Kresach 1939-1941, "Gazeta Polska", 1 grudnia 1994 r.).

W pracy zbiorowej pod redakcją księdza Zygmunta Zielińskiego na temat życia religijnego w Polsce pod okupacją 1939-1945 czytamy: Wspomnieć trzeba ks. Wacława Rodźko, proboszcza parafii Traby, zamordowanego w maju 1940 r. we wsi Rosalszczyzna, gdy podstępnie w nocy został wezwany do chorego. Ogólna opinia w okolicy widziała sprawców tej zbrodni w Żydach, którzy w ten sposób mieli się zemścić za to, że on przed wojną, będąc proboszczem w Holszanach, miał przyczynić się do usunięcia straganów żydowskich sprzed wejścia do kościoła. Faktem jest, że pokaźna część ludności żydowskiej opowiedziała się za sowiecką władzą i z niej rekrutowało się wielu jej urzędników, którzy mocno dali się we znaki miejscowej ludności. Faktem jest także i to, że część Żydów została wywieziona na Syberię lub do Kazachstanu (por. Życie religijne w Polsce pod okupacją 1939-1945. Metropolie wileńska i lwowska, zakony, praca zbiorowa pod redakcją ks. Zygmunta Zielińskiego, Katowice 1992, s. 494).

Feliks Gonczyński opisywał w dramatycznych wspomnieniach z ówczesnego Związku Sowieckiego: Po obiedzie odnalazłem ulicę Drewnianą, gdzie mieszkał Leonidas.

"Co słychać z Dewojną?" - spytałem Leonidasa.

"Rozstrzelali go Bolszewicy".

"Jego...?! Wybitnego lewicowca?"

"Jak wiesz był naczelnikiem Urzędu Skarbowego, więc wymierzał podatki... zadenuncjowali go Żydzi" - wyjaśnił Leonidas (por. F. Gonczyński Raj proletariacki, Londyn 1950, s. 14).

W tym okresie na Kresach powszechnie utrwaliła się sława Żydów jako donosicieli. Były premier RP Leon Kozłowski, opisując krąg polskich aresztowanych, z jakimi spotykał się w sowieckim więzieniu, stwierdził: Podobny zespół, jak się potem przekonałem i w innych celach: sędziowie, policja, schwytani oficerowie, działacze społeczni, robotnicy, studenci, wszyscy, podobnie jak i ja, aresztowani na podstawie donosów komunistów, w większości wypadków Żydów (por. tekst pamiętnika L. Kozłowskiego pt. Sowieckie więzienie drukowanego na łamach paryskiej "Kultury", 1957, nr 10, s. 91).

W różnych relacjach i wspomnieniach można znaleźć straszne przykłady "zabójczych" donosów ze strony Żydów na polskich patriotów. By przypomnieć choćby zapiski znakomitego matematyka polskiego, pochodzenia żydowskiego Hugo Steinhausa. Opisał on historię aresztowania swego ucznia Borka, którego jego dawny ordynans, Żyd, wskazał NKWD, jako oficera rezerwy (...) znienacka aresztowano go w mieszkaniu i zabrano do Lwowa. Od tego czasu słuch o nim zaginął; prawdopodobnie podzielił los oficerów katyńskich. Podziwiałem jego matkę, że nie myślała wcale o zemście. Chciała koniecznie dać mi schronienie u siebie w Borysławiu (por. H. Steinhaus Wspomnienia z Polski w opracowaniu Aleksandry Zgorzelskiej, Londyn 1992, s. 220).

Skutki takich "odgrywań się" zbolszewizowanych Żydów na Polakach były najczęściej fatalne: długotrwałe więzienie, zesłanie na Syberię, nierzadko - jak wcześniej wspomniałem - nawet utrata życia. Do wyjątków należały raczej szczęśliwe przypadki szybkiego uwolnienia po donosie, jak stało się z ojcem profesora Jacka Trznadla - Edwardem Trznadlem, byłym zastępcą starosty w Olkuszu, a później starostą w Zawierciu. Edward Trznadel, idąc pewnego dnia ulicą we Lwowie, został nagle zatrzymany przez Żydów-komunistów z Olkusza, którzy go rozpoznali. Natychmiast doprowadzili go na komisariat, twierdząc, że byli przez niego prześladowani (por. J. Trznadel: Mój ojciec Edward, Zawiercie 1998, s. 57). Na szczęście po różnych przesłuchaniach wypuszczono go na wolność. Został w nim jednak pewnego rodzaju strach przed donosami ze strony Żydów. Opisywał swe odczucia w czasie pobytu wkrótce potem w Stryju: Tylko raz byłem w kawiarni i gdy zobaczyłem tę masę Żydów, przestraszyłem się. Mogli wśród nich być znów komuniści. Oni, widząc obcego, nieznajomego człowieka, mogą donieść i mogę być aresztowany. Wobec tego wróciłem ponownie do Lwowa (por. tamże, s. 59). Dodajmy, iż aresztowanie Edwarda Trznadla przez Żydów-komunistów z Olkusza, jako ich rzekomego dawniejszego "prześladowcy", było tym bardziej szokujące ze względu na to, że jako starosta miał on kiedyś bardzo dobre stosunki z miejscowymi Żydami. Jacek Trznadel pisał: Ojciec był bardzo szanowany przez tę społeczność żydowską. Wyrazem tego bywało nawet odwoływanie się do jego rozjemstwa w wewnętrznych sporach gminy żydowskiej (por. tamże, s. 28).


MY POLACY BOIMY SIĘ ŻYDÓW BARDZIEJ NIŻ KOGO INNEGO

Prawda przechowana w różnych relacjach z tamtego okresu jest smutna i nieubłagana. Wciąż powtarzają się fakty dowodzące, że nikczemność wielkiej rzeszy Żydów-donosicieli wzbudziła wśród Polaków poczucie ogromnej nieufności do ogółu Żydów, powszechnego strachu przed Żydami, jako niebezpiecznymi agentami NKWD i Sowietów. Jakże wymowna pod tym względem była relacja jednego z najodważniejszych "białych kurierów", docierających na zagarnięte przez Sowiety byłe Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej Tadeusza Chciuka (Marka Celta). Tak pisał on o panującej tam atmosferze: Pod Sowietami (...) my Polacy, boimy się Żydów - nie wszystkich oczywiście, ale jak się boimy, to bardziej niż kogo innego. Oni są pierwsi do współpracy z bolszewikami, są najbardziej niebezpieczni - są wszędzie, są najgorliwszymi komunistami, dużo wiedzą, pomagają "rozpracowywać" teren, sam mam takich kolegów z gimnazjum, z uniwerku (por. T. Chciuk [M. Cel] Biali kurierzy, Monachium 1986, s. 209).

We wspomnieniach Tadeusza Bodnara, po wrześniu 1939 r. przydzielonego do żydowskiego Gimnazjum Mechanicznego w Grodnie, czytamy: Koledzy ostrzegali mnie przed Żydami studentami i do żadnej organizacji mam nie wstępować, gdyż pomiędzy nimi jest dużo szpiegów i zdrajców. (...) Wykładowcami byli Polacy, Żydzi i paru Rosjan. Kolegów nie miałem i trzymałem się z daleka od wszystkich, a na tematy polityczne nie chciałem rozmawiać, ponieważ nie dowierzałem Żydom, bo wiedziałem, że oni naszych dużo wydali i część ich została rozstrzelana, część siedzi w więzieniu. Dobrze, że nie wszyscy Żydzi byli tacy, ale oni bali się innych Żydów. Najgorzej ze wszystkich grup etnicznych to ich bałem się, bo oni zrobili się gorliwymi komunistami (por. T. Bodnar, Znad Niemna przez Sybir do II Korpusu, Wrocław 1997, s. 86).

Jak się okazuje, młody gimnazjalista miał całkowicie rację w swych obawach przed żydowskimi denuncjatorami. Badacz historii tamtych lat Kazimierz Krajewski, autor obszernej syntezy działań Armii Krajowej w okręgu nowogródzkim, pisał, iż: Wszelkie poczynania ludności polskiej śledzone były przez jej białoruskich i żydowskich sąsiadów, często współpracujących z władzami sowieckimi i NKWD. Np. grupa dziewcząt, polskich gimnazjalistek z Lidy, nie zdążyła się nawet do końca zorganizować, gdy ich żydowskie koleżanki z klasy dostarczyły NKWD sporządzoną przez siebie listę początkujących konspiratorek (por. K. Krajewski Na ziemi nowogródzkiej, "Nów"-Nowogródzki Okręg Armii Krajowej, Warszawa 1997, s. 15).

W licznych relacjach z owego okresu powtarzała się opinia, że największą przeszkodą dla polskiej konspiracji na Kresach było doskonałe rozpoznanie polskich środowisk patriotycznych przez miejscowych zbolszewizowanych Żydów, a także Białorusinów i Ukraińców. Ustawicznie groziło to dekonspiracją wszelkich zawiązków polskich organizacji. Warto przypomnieć w tym kontekście choćby świadectwo rzetelnego obserwatora tamtych wydarzeń - Władysława Siemiaszki, w 1939 r. pracownika urzędu gminnego w Werbie, powiat Włodzimierz Wołyński. W relacji spisanej po latach - w 1990 r. - Siemiaszko akcentował, że polska konspiracja odbywała się w niesłychanie trudnych warunkach, stale wzrastającej infiltracji sowieckiej oraz współpracujących z Sowietami Żydów i Ukraińców (cyt. za: wyborem dokumentów w książce R. Szawłowskiego, op.cit., t. 2, s. 214).

We wrocławskim kwartalniku "Semper fidelis" z 1994 r. opisano tragiczne skutki jednego z takich żydowskich donosów, stwierdzając m.in.: Kolporterka (polskiej prasy podziemnej - J.R.N.) aresztowana została przez rejonową placówkę NKWD w Podwłoczyskach. Okazało się, że K. Oborska zbytnio i naiwnie zaufała swojej koleżance Schott, narodowości żydowskiej, córce drogerzysty, przekazując jej również prasę konspiracyjną. Na rezultaty tego nierozważnego kroku nie trzeba było długo czekać. Najprawdopodobniej, na skutek decyzji rodziców Schott, fakt ten został zgłoszony NKWD. W wyniku denuncjacji, po upływie zaledwie dwóch dni od aresztu K. Oborskiej nastąpiły dalsze aresztowania. Został aresztowany ks. Adam Gromadowski, któremu K. Oborska dostarczała prasę konspiracyjną, a 11 kwietnia 1940 r. został aresztowany Kazimierz Kosiarski, który przejął "bibułę" ze Lwowa i dostarczył K. Oborskiej, w celu jej kolportażu (według dr A. Korman O księdzu Adamie Gromadowskim, "Semper Fidelis", styczeń-luty 1994, nr 1, s. 8).

Okrutnie zmaltretowany w więzieniu ksiądz Gromadowski został rozstrzelany przez NKWD. Wśród rozstrzelanych przez enkawudzistów była najprawdopodobniej również Krystyna Oborska (por. tamże). Takie były skutki "zabójczego" donosu żydowskiej rodziny Schott na polską konspiratorkę.

KATOWANA PO DONOSIE SĄSIADKI

Doktor Barbara Obuchowska-Duś opisała dramatyczne przejścia jej rodziny po 17 września 1939 r. w Duniłowiczach, powiat Postawy w woj. wileńskim. Wspominała w swej relacji o tym, jak na jej ojca - sierżanta Korpusu Obrony Pogranicza złożyła doniesienie ich własna sąsiadka - Żydówka. Według relacji doktor Obuchowskiej-Duś: Sąsiadka - Żydówka, Chana, przyprowadziła żołnierzy sowieckich i powiedziała: "Polska pani, jej mąż to wojskowy". No i zaczęło się. Wyrywali deski z podłogi, klawisze z fortepianu, pruli materace. Szukali mego ojca i "arużja". Kopali nawet w ogrodzie. Nie znaleźli nic. Zabrali ojca obrączkę i wiele rzeczy. Matkę wyprowadzili za dom do ogrodu i tam "przesłuchiwali" przez 24 godziny z rękoma w górę. Mdlała, zlewali ją wodą i dalej "przesłuchiwali". Nie przypomniała sobie, gdzie rzekomo schowano "arużje". W tym czasie mój malutki brat zsiniał z płaczu, głodu. Ja nie umiałam mu pomóc, ale moja sześcioletnia siostra uciekła żołnierzom, aby zawiadomić mieszkającego poza miasteczkiem p. Antoniego Myszkę. Litwina, o sytuacji u nas. Jak Sowieci zostawili matkę nieprzytomną, p. Myszko zabrał nas do siebie. Jakiś czas mieszkaliśmy u niego (cyt. za: R. Szawłowski Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 359).

Jednym z najchętniej stosowanych uzasadnień donosów było oskarżenie o rzekomy antysemityzm. Z wymyślaniem donosów pod tym pretekstem w owych czasach nigdy się nie patyczkowano. Na przykład w Hucie Stepańskiej na Wołyniu ofiarą oskarżeń o antysemityzm padł aresztowany na ich podstawie miejscowy gospodarz i piekarz Henryk Sawicki. Jego antysemityzm miał polegać na walce konkurencyjnej z piekarniami żydowskimi ze Stepania w dostawach przed wojną pieczywa na Słone Błoto (por. G. Piotrowski Krwawe żniwa za Styrem, Horyniem i Słuczą. Wspomnienia z rodzinnych stron z czasów okupacji, Warszawa 1995, s. 38).

Można by długo jeszcze wyliczać podobne relacje o różnego typu żydowskich donosicielach na Kresach. Rozliczne zapiski z tamtych lat wskazują na prawdziwie liczną grupę Żydów, którzy wyspecjalizowali się w politycznych denuncjacjach. Wciąż powtarzała się opinia, wyrażona w relacji Zdzisława Jagodzińskiego z powiatu krzemienieckiego, zamieszczonej w książce W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłali: Wiele było natomiast szpiclów (spośród uczniów), wśród nich najwięcej Żydów (według: W czterdziestym... op.cit., s. 194) Inna relacja - Zygmunta Ł. z powiatu stanisławowskiego stwierdzała: Policję, wojsko polskie aresztowano, aresztowano też ludzi podejrzanych i bogatych ludzi, domy ich likwidowano, a rzeczy zabierano. Żydzi podpłaceni wydawali Polaków, u podejrzanych robili rewizję, zabierano drogie rzeczy (por. tamże, s. 154). Również autorzy żydowscy, podobnie jak wspomniany już wyżej Ben-Cion Pinchuk - nie ukrywali opinii o wielkiej ilości Żydów donosicieli i NKWD-zisów.

Żydowski pamiętnikarz Charles Gelman pisał, że w miasteczku Kurzeniec w pobliżu Wilejki: Sowieckie władze były wspierane w tych i innych sprawach przez miejscowych aktywistów, którzy współpracowali z nimi, często na szkodę innych - Żydów, jak i nie-Żydów - i informowali o ich bogactwie, stopniu lojalności politycznej i tak dalej. Część ludzi doprowadzono do nędzy, pozbawiono ich domów, mebli i wszystkich dóbr materialnych. Część ludzi posłano nawet na Syberię w rezultacie działalności informatorów... Wielu z tych aktywistów wycofało się razem z Sowietami, na długo przed zbliżeniem się Niemców, ponieważ bali się zemsty nieżydowskiej ludności, która była antysowiecka... Wielu z tych, którzy uciekli, przeżyło wojnę. Z rodzin, które aktywiści pozostawili, natomiast nikt nie przeżył (według tekstu C. Gelamana Do Not Go Gentle: A Memoir of Jewish Resistance in Poland, 1941-1945, cyt. przez M. Paula w: "The Story..., op.cit., cz. 2, s. 208).

Znany intelektualista pochodzenia żydowskiego Aleksander Wat stwierdził wręcz w swym słynnym „Moim wieku”, że we Lwowie sporo było donosicieli Żydów, niesłychanie dużo. O niebezpiecznej roli niektórych z nich (lwowskie lata 1939-1941 były dla nich swoistą zaprawą do działań bezpieczniackich po wojnie), m.in. Jerzego Borejszy, Jacka Różańskiego, „Krwawej Luny”, Julii Brystygierowej, patrz tekst Jerzy Robert Nowak „Żydowska Targowica Inteligencka”.

UKRAIŃCY NIE KŁAMCIE” – Stanisław Srokowski

Polemika z ukraińskim publicystą Olegiem Bazarem

Nie nazywajcie ludobójstwa na Kresach „wydarzeniami wołyńskimi”, „wojną polsko-ukraińską” ani „czystkami etnicznymi”. „W rozumieniu Konwencji o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa z 9 grudnia 1948 roku – jak podają słowniki – ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich: zabójstwo członków grupy; spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy; rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego”.


WE WRZEŚNIU 1939

Polacy na Kresach południowo-wschodnich masowo byli zabijani i mordowani tylko dlatego, że byli Polakami. Nie tylko na Wołyniu. Mocno to podkreślmy. Nie tylko na Wołyniu. Byli mordowani na całych Kresach. I masowe mordy nie rozpoczęły się na Wołyniu, tylko na Podolu, w województwie tarnopolskim.

Pierwszymi ofiarami padła ludność wsi Sławentyn, w której 17 września 1939 roku, a więc w dniu napadu Sowietów na Polskę, Ukraińcy z OUN wymordowali 50 osób. Masowe mordy we wrześniu 1939 roku objęły trzy powiaty województwa tarnopolskiego: Brzeżany, Buczacz i Podhajce. Zginęło w nich kilkaset osób. A dopiero w 1943 r. rzezie przeniosły się w dużej skali na Wołyń. To po pierwsze. Po drugie, mordy trwały osiem lat, od 1939 do 1947 r. i sięgały pięciu województw kresowych: tarnopolskiego, wołyńskiego, lwowskiego, stanisławowskiego i poleskiego oraz po części lubelskiego. Wszędzie tam byli mordowani Polacy, powtórzmy to, tylko dlatego, że byli Polakami. I to wyczerpuje znamiona definicji ludobójstwa. Nie ma więc podstaw, by przekonywać opinię publiczną, że było inaczej.

TRZEBA KRWI

Oficjalne dokumenty OUN i UPA potwierdzają, że celem tych mordów była likwidacja polskiego żywiołu. Jeden z ważniejszych działaczy OUN, Mychajło Kołodzinśkyj, pisał: „Trzeba krwi – dajmy morze krwi! Trzeba terroru – uczyńmy go piekielnym!... Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń”.

Ukraińscy bojowcy nie wstydzili się więc mordów i mordowali. „Kłym Sawur” (Dmytro Kljaczkiwśkyj), ataman UPA na Wołyniu, wydał rozkaz, o którym wspomina jeden z dowódców oddziałów UPA, Jurij Stelmaszczuk „Rudy”: „(…)Sawur dał mi rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w okręgu kowelskim” (…) Nawet inny wielki ukraiński ataman, Taras „Bulba” Borowec w liście z 25. 03.1943 r. do władz OUN Bandery, pisał: ... „Wojskowe oddziały OUN, pod marką UPA… zaczęły w haniebny sposób wyniszczać polską ludność cywilną i inne mniejszości etniczne”…

JEST JEDNA PRAWDA

Kłamliwą tezę o wojnie polsko-ukraińskiej głosi w historiografii ukraińskiej prof. Wołodymyr Wiatrowycz. Jego słowa stają się wyrocznią dla wielu ukraińskich propagandystów. Ostatnio w „Rzeczpospolitej” (28.06.2013) powtarza ją świadomie, by zafałszować rzeczywistość, Oleg Bazar, redaktor naczelny portalu LB.ua. Mówi o dwu prawdach. W sprawie kresowej zbrodni nie ma dwu prawd. Jest jedna. Są na to dokumenty, dowody, świadkowie, fakty, zeznania itp. Jest to prawda o ludobójstwie. Banderowcy szli z widłami i siekierami na polskie wsie, mordowali i krzyczeli:

"BANDERY DUCH NAS WEDE I UKRAINA, RIDNA MATY, BUDEM BYTY I RIZATY".

Niepotrzebnie więc Bazar mąci Polakom w głowach, gdy powiada, że ukraińska prawda głosi: „Tragedia wołyńska – to wzajemne czystki etniczne, które rozpoczęły się od żywiołowych antypolskich działań, i do których dołączyły zorganizowane siły zbrojne: UPA oraz oddziały Bulby – „Borowca” z jednej strony, a Armia Krajowa – z drugiej. Według ukraińskich historyków na przestrzeni lat 1943–1944 na Wołyniu zginęło około 12 tysięcy Polaków (z których duża część to nie miejscowa ludność, lecz żołnierze Armii Krajowej) oraz 19 tysięcy Ukraińców”.

Kłamstwo na kłamstwie. Nie było żadnych wzajemnych czystek etnicznych. Nie ma na to żadnego dowodu, dokumentu, zeznania. Nie było żadnego polskiego rozkazu, by mordować niewinnych Ukraińców. A OUN i UPA mordowały niewinną ludność polską cywilną, dzieci, kobiety i starców. I są na to setki dowodów, dokumenty, rozkazy, zeznania. Żałować należy, że redakcja „Rzeczpospolitej” nie dała obok jakiejś rzetelnej wypowiedzi polskiego uczonego, skoro już pozwoliła sobie na upowszechnianie ukraińskich fałszerstw. Bo w świat poszła wiadomość, że „Rzeczpospolita” razem z Ukraińcami fałszuje historię.

KRWAWA NIEDZIELA

Nieprawdą jest, że tzw. czystki etniczne zaczęły się od „żywiołowych antypolskich działań”. Już cytowaliśmy wypowiedź w tej sprawie upowskiego watażki. Nie można żywiołem nazwać Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943 r., kiedy UPA wymordowała 99 miejscowości i kilkanaście tysięcy Polaków. W tym dzieci, kobiety i starców w trakcie Mszy świętej. Była to wykalkulowana i na chłodno zorganizowana, pod względem taktycznym zsynchronizowana akcja ludobójcza, mająca na celu wybicie jak największej liczby Polaków.

Na całym Wołyniu zginęło, jak podaje Ewa Siemaszko, ok. 60 tys. Polaków, a nie, jak pisze kłamliwie Bazar, 12 tysięcy. Jakie to polskie wielkoludy wymordowały aż 19 tys. Ukraińców, skoro na Wołyniu zamieszkiwało zaledwie ok. 16% Polaków, na dodatek wytrzebionych wcześniej przez NKWD, wywiezionych na Sybir i zabranych na roboty przez Niemców do Rzeszy. I oni mieliby zabić 19 tys. osób z 74% ukraińskiego żywiołu? Bo Żydów (10%) wcześniej Ukraińcy i Niemcy zlikwidowali. W Pana tekście, Panie Bazar, jest takie nagromadzenie oszustw, że nie ma sensu, by je wszystkie wymieniać. Bo co zdanie, to kłamstwo. Ukraińcy mogli się rozwijać.

Plecie pan androny o polityce polonizacyjnej „ziem ukraińskich”. Jakich „ziem ukraińskim”? Tereny te należały do Rzeczypospolitej przez 600 lat, od Jagiellonów. Po rozbiorach wróciły więc do macierzy. A co do pacyfikacji, to warto sobie przypomnieć Konstytucję marcową z 1921 r., artykuł 95, który gwarantuje wszystkim mniejszościom etnicznym takie same prawa. „Rzeczpospolita Polska zapewnia na swoim obszarze zupełną ochronę życia, wolności i mienia wszystkim bez różnicy pochodzenia, narodowości, języka, rasy lub religii”.

Mogli się więc Ukraińcy tak samo rozwijać, jak np. Żydzi, którzy w pełni wykorzystali swoje możliwości. Mogli mieć swoje szkoły, Domy Ludowe, sklepy, biblioteki, czasopisma, organizacje kulturalne i handlowe, spółdzielnie, teatry. I mieli. Nikt im nie zabraniał mówić po rusku czy ukraińsku.

Na marginesie warto dodać, że jeszcze na początku lat 30. XX w. blisko połowa Rusinów na ziemiach kresowych nie przyznawała się do świadomości ukraińskiej. Dopiero pod wpływem terroru OUN stan ten z biegiem czasu się zmieniał. Wielu Rusinów w 1928 r. głosowało na partie polskie (45%), a w 1930 już nawet 60%. Tak więc sprawa świadomości ukraińskiej nie jest tak oczywista, jak ją nasi wschodni sąsiedzi przedstawiają. Mniejszości narodowe zagwarantowane miały prawo używania swoich języków w urzędach.
(Faktem było jednak poczucie krzywdy narodowo-religijnej ludności ukraińskiej, spowodowane działaniami administracji polskiej – przyp. red.).

O AKCJI „WISŁA” I PRZESIEDLENIACH

Nie mają też żadnego uzasadnienia następujące stwierdzenia: „…tragedia wołyńska nie może być rozpatrywana w oderwaniu od polskich represji wobec własnej ludności ukraińskiej, w tym operacji „Wisła”(…) No, drogi Panie, operacja „Wisła” była konsekwencją zbrodni ludobójstwa, jakiego się dopuścili Ukraińcy na Polakach. I nie była przyczyną mordów na Wołyniu czy w Małopolsce Wschodniej, ponieważ nastąpiła już po nich.

Nie pochwalam metod komunistów, masowego przesiedlania ludności, ale okoliczności, w jakich to nastąpiło, wydają się wskazywać, że było to konieczne, ponieważ właśnie w Bieszczadach zagnieździły się bandy UPA i nadal prowadziły morderczą działalność, a ludność tamtejsza je wspierała, przygotowując zaplecze dla mordów, szykując schrony, bunkry, magazyny z bronią itp. I takie myślenie nie ma nic wspólnego z „polskim szowinizmem i arogancją”. To wymogi logiki.

Pisze Pan dalej, że relacje między Polakami a Ukraińcami poprawią się: „Kiedy Polacy zrezygnują z kompleksu niewinnej ofiary (...)”. To nie jest kompleks niewinnej ofiary, Panie Bazar. To konkretny, udowodniony fakt ludobójstwa.

Proszę też nie obciążać Polaków za komunistyczne decyzje w sprawie „wypędzenia ponad 600 tysięcy etnicznych Ukraińców z ziemi ich przodków”. To nie była dobra wola Polaków. Jak czytamy w opracowaniach historycznych, „z terenów zagarniętych przez ZSRS do Polski wysiedlono około 2 mln ludzi. Z kolei do ZSRS trafiło około 500 tys. Białorusinów, Litwinów i Ukraińców”. Ale to już nie miało nic wspólnego z ludobójstwem, jakiego się dopuściły formacje OUN i UPA.

WSPÓLNICY ZBRODNI

Zgadzam się natomiast po części z Panem, gdy Pan pisze: „(…) w krwawych akcjach wobec przedstawicieli narodów, które żyły obok nas (szczególnie Polaków i Żydów), (…) uczestniczyło wiele tysięcy Ukraińców, nienależących do żadnych jednostek wojskowych (…), stając się milczącymi wspólnikami zbrodni”. To prawda, miliony Ukraińców na Kresach wtedy milczało.
UKRAIŃSCY SPRAWIEDLIWI

Ale dla sprawiedliwości dodajmy, że tysiące Ukraińców pomagało Polakom. Ratowało im życie. Często płacili za to wysoką cenę. Byli tak samo mordowani przez UPA, jak Polacy. I oni zasługują na cześć. Bo wykazywali się bohaterską odwagą. I to oni zasługują na hymny pochwalne i pomniki.

STRONA ZŁA

Nie zasługują na nie dywizja SS Galizien i tacy mordercy, jak Bandera, Szuchewycz, Łebed’, czy Kłaczkiwskyj, których Ukraina wynosi dzisiaj na cokoły. To tak, jakby Hitlerowi w Berlinie sypać w naszych czasach kopce glorii. Ukraina zapomina, że owi „bohaterowie” z OUN i UPA w najbardziej przerażający sposób odrąbywali Polakom głowy, odcinali kobietom piersi, wydłubywali oczy, ściągali z ciał skórę, posypując solą, a dzieci wbijali na pal.

Takich „bohaterów” Ukraina dzisiaj czci. I zakłamuje historię. Nie stawałbym w obronie takich bohaterów, Panie Bazar. Bo broniąc ich, staje Pan po stronie zła.

Nie można też zapominać o eksterminacji Polaków w wyniku kolaboracji określonych kręgów żydowskich z sowietami.

Opisał ją Jerzy R. Nowak w książce „PRZEMILCZANE ZBRODNIE” jako efekt relacji Żydzi i Polacy na Kresach w latach 1939-1941.

Książka zawiera rozdziały:

- UDZIAŁ ŻYDÓW W ANTYPOLSKIEJ DYWERSJI ZBROJNEJ;

- FETOWANIE SOWIECKICH NAJEŹDŹCÓW;

- MORDOWANIE POLAKÓW PRZEZ PROSOWIECKICH ŻYDÓW;

- ZABÓJCZE DONOSY;PONIŻANIE POLAKÓW JAKO NARODU PODBITEGO;

- PANOSZYLI SIĘ W ADMINISTRACJI;

- NADZOROWANIE APARATU PRZEMOCY;

- UDZIAŁ W OKRUTNYCH DEPORTACJACH POLAKÓW;

- ANTYPOLSKA PROPAGANDA I WALKA Z KOŚCIOŁEM;

- ŻYDOWSKA TARGOWICA INTELIGENCKA;

- SPRAWIEDLIWI WŚRÓD KRESOWYCH ŻYDÓW;

- WYBIELANIE ŻYDOWSKIEJ KOLABORACJI A PRAWDA HISTORYCZNA;

- ZDRADA CZY TYLKO "MNIEJSZE ZŁO".

Po filmie „ICH MATKI ICH OJCOWIE” było prowokacyjne wystąpienie Zygmunta Baumana.

Czy ten ciąg zdarzeń związanych z polityką historyczną manipulującą eksterminacją Polaków mają połączyć PRZEMILCZANE ZBRODNIE?!

Ludobójstwo, eksterminacja Polaków była wynikiem kolaboracji z okupantami tak Żydów jak i Ukraińców.

PRZEŻYCIA WŁASNE I MOJEJ RODZINY WE LWOWIE – ALEKSANDER SZUMAŃSKI

Gdy wybuchła II wojna światowa miałem prawie 10 lat. Moi dziadkowie (po mieczu) mieszkali przy ul. Zamarstynowskiej 45 (tam się urodziłem) i w tym budynku prowadzili restaurację. Mój ojciec był docentem medycyny – ginekologiem położnikiem – asystentem prof. Adama Sołowija na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Po 17 września 1939 roku patrol sowiecki przechodzący przez ul. Zamarstynowką śmiertelnie pobił mojego dziadka. Nad ranem wykrwawiony dziadek został odnaleziony w zwałach śniegu, przy swoim budynku. Po 22 czerwca 1941 roku oglądałem podworzec otwartych już lwowskich „Brygidek”. Był to dzień lwowskiej anarchii, Niemcy jeszcze nie wkroczyli do Lwowa, a bolszewicy uciekli.

Na podworcu ścian „Brygidek” widniały ślady krwi zmieszanej z mózgami. Bolszewicy w czasie pierwszej ucieczki ze Lwowa wymordowali część więźniów kolbami karabinowymi na podworcu więziennym.

Zrobiło to na mnie przerażające wrażenie. Gdy wychodziłem z „Brygidek” spotkałem przy ul. Kazimierzowskiej naszego sąsiada z ul. Jagiellońskiej 4 gdzie mieszkałem z ojcem i z matką. Był to żydowski agent NKWD o czym wiedziałem od rodziców. Spotkałem go przy bramie więziennej. Popatrzył na mnie złym wzrokiem i powiedział: „interesują cię Brygidki zamiast szkoła, ładne kwiatki”.

Tuż przed wybuchem wojny niemiecko – sowieckiej uczęszczałem do II klasy szkoły powszechnej. W czasie lekcji języka ukraińskiego przeglądałem elementarz szkolny, w którym zamieszczone były m.in. podobizny Lenina i Stalina. Piórem szkolnym wydłubałem oczy Leninowi i Stalinowi. Widział to przechodzący obok mojej ławki nauczyciel, wyrwał mi z rąk ów elementarz i odniósł moim rodzicom na Jagiellońską 4 z ostrzeżeniem, iż za taki występek mogą nas wywieźć na Sybir. Niestety świadkiem tej rozmowy był nasz sąsiad enkawudzista, który później powiedział moim rodzicom, iż doniesie to władzom. Wziął od moich rodziców dużą łapówkę za zaniechanie donosicielstwa.

Widziałem przez okno naszej kamienicy tego osobnika, już po wkroczeniu Niemców do Lwowa rozlepiającego na ścianach kamienic ul. Jagiellońskiej afisze propagandy niemieckiej z napisami „Żydzi wszy”.

4 lipca 1941 roku ukraińsko – niemiecki batalion „Nachtigall” („Słowiki” ) na Stoku Góry Kadeckiej - Wzgórzach Wuleckich we Lwowie wymordował 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni, a wśród nich prof. Adama Sołowija i 3-krotnego premiera rządu II RP Kazimierza Bartla.

Mój ojciec niedługo po tej zbrodni, 4 listopada 1941 został zamordowany przez gestapowców, na skutek donosu. Jak mojej mamie oświadczył niemiecki adwokat E. Schalay, prowadzący we Lwowie kancelarię adwokacką, który wziął dużą sumę za uwolnienie mojego ojca, mój ojciec doc. med. Maurycy Marian Szumański został zgłoszony na gestapo przez naszego sąsiada z ul. Jagiellońskiej 4 we Lwowie.

Moi dziadkowie (po kądzieli) i siostra mojej mamy Ludwika zostali przez Niemców zamordowani w Przemyślu.

Moje życie i fakty podane w tekście zostały opisane w „Gazecie Krakowskiej” z 12 października 2003 roku „Strofy z żoną i miastem w tle” autorstwa red. Magdy Huzarskiej – Szumiec. Pani redaktor miała duże przykrości w „Gazecie Krakowskiej” z powodu umieszczenia tego tekstu.

Natomiast w grudniu 2003 roku zostałem w klubie dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie pobity przez pijanego Brunona Miecugowa z przekleństwami za treść przeprowadzonego wywiadu „Strofy z żoną i miastem w tle”.

Bruno Miecugow krakowski pisarz, poeta, dziennikarz. Bywalec klubu dziennikarzy „Pod Gruszką”, w którym chętnie przesiadywali szefowie bezpieki z wawelskiego grodu. Autor licznych wierszy, fraszek, tekstów piosenek wojskowych. Jak ujawnia „Gazeta Polska”, w archiwach IPN Bruno Miecugow figuruje jako tajny współpracownik SB „Lipiński”, Różyczka”, „Dziób” – materiały na jego temat zostały zniszczone w 1990 r.

Klub ten nigdy nie nosił nazwy „Pod Złotą Gruszką” jak mylnie podaje „Gazeta Polska”.


Dokumenty, cytaty, źródła:

Ben-Cion Pinchuk Shtetl Jews under Soviet Rule. Eastern Poland on the Eve of the Holocaust, Cambridge, Mass, 1991, s. 35).

C. Galaman Do Not Go Gentle: „A Memoir of Jewish Resistance in Poland, 1941-1945”, cyt. przez M. Paula w: "The Story..., op.cit., cz. 2, s. 208).

http://www.jerzyrobertnowak.com/artykul ... dnie_5.htm JERZY ROBERT NOWAK

http://gazetaobywatelska.info/news/show/1170 STANISŁAW SROKOWSKI

Stanisław Srokowski (tekst „”Ukraińcy nie kłamcie” został wysłany do redakcji „Rzeczpospolitej”)

http://ipn.gov.pl/kalendarium-historycz ... mstoku,-wr

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 07 sty 2015, 16:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2218/zapomni ... -holocaust

ZAPOMNIANY POLSKI HOLOCAUST
Aleszumm - 27 Września, 2014 - 17:07

Obrazek

ZAPOMNIANY POLSKI HOLOCAUST Z „SĄSIADAMI J.T. GROSSA W TLE

MORDY POLAKÓW

Nikt już nie pamięta o polskim Holocauście na Syberii i w Kazachstanie z udziałem Żydów w NKWD.

Polacy, kresowianie, wywiezieni przez okupantów sowieckich na Sybir stracili nie tylko swoich bliźnich, ale także domy, ziemie, rodzinne pamiątki, cały dobytek i groby, które pokrywa niepamięć, żeby wszelki ślad po umęczonych i pomordowanych zaginął.
Minęła 74. rocznica pierwszej masowej deportacji Polaków z polskich Kresów zajętych przez Sowietów 17 września 1939 r. na mocy paktu Ribbentrop - Mołotow o „sowiecko - hitlerowskiej przyjaźni". Należy stale przypominać najważniejsze zagadnienia tej ludobójczej operacji na Narodzie Polskim, która perfidią, rozmiarami i perfekcyjnym przygotowaniem przekroczyła znacznie rozmiary Holokaustu Żydów polskich. Niemcy w Holocauście (lata1939 – 1945) wymordowali ponad 3 miliony polskich Żydów, Sowieci zaś mordowali Polaków już od wczesnych lat 30. ub. w.
W czasie I i II okupacji sowieckiej w Polsce (lata 1939 – 1944) i w tzw. Polsce Ludowej, NKWD oraz Służba Bezpieczeństwa mordowały Polaków. Zważywszy na „nadreprezentację” Żydów w organach NKWD i SB, oraz na zatrudnianie w większości Żydów w aparacie bezpieczeństwa, również ich żydowskich mocodawców reżimu komunistycznego można mówić o żydowskich mordach na obywatelach polskich.
ZAPOMNIANY POLSKI HOLOCAUST
Polacy znają Holocaust Żydów polskich, Żydzi natomiast „nie znają” Holocaustu Polaków.

Współcześni Polacy edukowani od 1989 r. przez żydowską „Gazetę Wyborczą” nie znają „sowieckich akcji Syberia”. Nie znają również antypolskiej dywersji w Grodnie.

W latach 1937 - 1938 Moskwa szczegółowo zaplanowała i zarządziła
ludobójstwo, w którym szczególnie ucierpieli Polacy na sowieckiej
Białorusi i Ukrainie.

Działania takie miały za podstawę rozkaz operacyjny nr 00485 podpisany 11 sierpnia 1937 r. przez komendanta NKWD Jeżowa. Na mocy tego rozkazu od sierpnia 1937 do września 1938 r. wydano zaocznie ponad 700 tys. wyroków śmierci.

Nikołaj Iwanowicz Jeżow, ros. Николай Иванович Ежов (ur. 1 maja 1895 r. w Petersburgu, zm. prawdopodobnie 4 lutego 1940 r.) – szef NKWD w latach 1936–1938. Ludowy komisarz bezpieczeństwa państwowego. Jego nazwisko stało się synonimem stalinowskiego terroru („jeżowszczyzna”). Ze względu na okrucieństwo i niski wzrost (153 centymetry) otrzymał przydomek „krwawy karzeł”.

W okresie „wielkiej czystki”, z polecenia Józefa Stalina, w tajnym procesie, Jeżowa skazano na karę śmierci przez rozstrzelanie, a wyrok wykonano 4 lutego 1940 r.

Białoruski autor Jewgienij Gorelik w połowie lat 90. pisał:

„…Dzisiaj dla nikogo nie jest już sekretem fakt, że aresztowano, z reguły grupami, bardzo często całymi rodzinami, wyłącznie z powodu polskiego brzmienia imion lub nazwisk. Wystarczyło we wniosku o aresztowanie napisać słowo „Polak” aby wniosek natychmiast był zatwierdzony przez naczelników,
nawet jeżeli nie było w nim absolutnie żadnych argumentów, uzasadniających „winę” potencjalnego „wroga ludu…”.
Deportacje i zagłada całych narodów (współcześnie zwane „czystkami etnicznymi”) były stosowane w Rosji od dawna, m.in. deportacja ludności Nowogrodu w 1570 r. przez Iwana IV. Władcy czerwonej Rosji przejęli te metody i udoskonalili je.

Pierwsze deportacje za czasów Czeki kierowanej przez Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego nie były zorganizowane. Skazanym rejonowy Komitet WCzKa (akronim nazwy radzieckiego organu czuwającego nad bezpieczeństwem państwa, odpowiedzialnego za represje w Rosji Sowieckiej w latach 1917–1922) wręczał postanowienie o zakazie pobytu w danym mieście; często sami decydowali o tym i przemieszczali się do nowego miejsca pobytu.
W latach 1927-34 OGPU (OGPU - Zjednoczony Państwowy Zarząd Polityczny– policja polityczna, zajmująca się również wywiadem i kontrwywiadem, działająca w ZSRR w latach 1922-1934) wprowadziła automatyczny wymóg deportacyjny po wyroku zsyłki do łagru czy więzienia, tzw. dobawkę (po zakończeniu kary skazany musiał spędzić z reguły 3 lub 5 lat poza rejonem dawnego zamieszkania).

Dopiero po 1934 r. NKWD, we współpracy z tajnymi służbami niemieckimi, po raz pierwszy na wielką skalę zorganizowało jednorazowy eksperyment przesiedlenia blisko 400 tys. Polaków z terenów przygranicznych w głąb Syberii. Akcje te były jednak słabo zorganizowane, rozciągnięte w czasie, pewnym grupom skazanych udało się uniknąć deportacji. Sowieckie służby specjalne wyciągnęły wnioski ze swych niepowodzeń i już w latach 1936-37 zabrały się za przygotowanie następnych masowych deportacji. Stalin cierpliwie czekał na okazję... Stał się nią pakt Ribbentrop - Mołotow i wybuch II wojny światowej, która zjednoczyła interesy brunatnego i czerwonego socjalizmu.
KATYŃ W WYDANIU GESTAPO I NKWD

Za deportacje Polaków Sowieci wzięli się metodycznie, bez pośpiechu. Pierwsze konferencje Gestapo – NKWD odbyte we Lwowie i w Krakowie nie dotykały w zasadzie tych problemów, dopiero trzecia konferencja w Zakopanem (luty 1940 r.) sprecyzowała wieloletnie kalkulacje Niemców i Sowietów w planowym wyniszczeniu Polaków. W czasie konferencji zakopiańskiej zapadła decyzja Gestapo i NKWD mordu oficerów polskich w Katyniu.
Sformułowano wówczas zarówno zasady niemieckiej „Sonderaktion", mającej na celu wyniszczenie polskiej inteligencji na terenie Generalnej Guberni, jak i sowieckie metody eliminacji polskich elit na Kresach.

Bilans tych poczynań był dla Polaków szczególnie bolesny. W okresie „sowiecko-niemieckiej przyjaźni", na Polaków wydano ponad 100 tys. wyroków śmierci trybem zwykłym oraz 24,3 tys. trybem spec - katyńskim. 6.543 doły śmierci zapełniły się ofiarami polskimi.
SOWIECKIE DEPORTACJE POLAKÓW
Zrealizowano cztery wielkie ciągi deportacji, w których wywieziono, wedle różnych szacunków, od 1,5 do 2 mln obywateli polskich, z których przeżyło do 1945 r. zaledwie 500 tys.

Na przykład na Białorusi dla celów deportacyjnych powołano 37 operacyjnych jednostek terenowych z ogólną ilością 4.005 „trójek deportacyjnych", zatrudniono 16.279 funkcjonariuszy, wśród których 11.674 osoby sprowadzono ze wschodnich obwodów republiki. Kadra 120 tys. „centralnych politruków" dbała o należyte przeszkolenie dowódcy takiej „trójki", a także o sprawdzenie „powołanych do akcji" członków partii, milicji, wojska i lokalnych aktywistów Komsomołu, organizacji ukraińskich i żydowskich.
Do jednego wagonu zaplanowano załadowanie 10 rodzin, co oznaczało umieszczenie tam około 50 osób. Eszelon z deportowanymi, zgodnie z instrukcją, miał się składać z 55 wagonów, ale przewidziano „zwiększenie stanu do 75 wagonów z zapasów własnych".
Każdemu takiemu eszelonowi, złożonemu z krytych bydlęcych wagonów towarowych, miał towarzyszyć jeden wagon osobowy dla eskorty oraz jeden wagon sanitarny. Do eszelonu przydzielony był felczer i 2 pielęgniarki. Teoretycznie deportowanym miano raz dziennie wydawać gorący posiłek i 800 gramów chleba, ale ten punkt instrukcji bodajże nigdzie nie był realizowany. „Dostawy" ograniczały się tylko do kilku kubłów gorącej wody i paru bochenków chleba na wagon, a co kilka dni jakiejś mało jadalnej zupy.
Wielka jest skala niegodziwości i ludobójstwa popełnionego na Polakach. Ofiara ich życia nie może być nigdy zapomniana. Dali przecież kształt naszej wolności. Ludobójstwo komunistyczne na milionach Polakach jest zbrodnią dotąd nie ukaraną i nie potępioną. Obrona naszej cywilizacji wymaga nie tylko programów walki z biedą, ale też pamięci, zdemaskowania i wreszcie ukarania zbrodni wszystkich socjalizmów.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski już w pierwszych tygodniach sowieckiej okupacji dochodziło do aktów zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości – ludobójstwa. Rozstrzeliwano przede wszystkim polskich jeńców wojennych, a nawet uczniów i harcerzy.

Mordowano Polaków cywilów w celach rabunkowych.
Ludobójstwem, które Sowiety zaplanowały na dłuższy okres czasu, były
wywózki ludności cywilnej na Sybir. Warto wspomnieć , że
oprócz Syberii, Polacy byli zsyłani także do Kazachstanu. Ludność
polską wywożono na Sybir i do Kazachstanu w czterech tzw. ciągach deportacji oraz podczas „nocy Sierowa i Canawy”.

W nocy 9 grudnia 1939 r. ("noc Sierowa i Canawy") wywieziono - przeważnie do więzień - 4.805 Polaków.

Wywózki odbywały się w skandalicznych warunkach higienicznych oraz
wbrew wszelkim wartościom humanitarnym. Deportowani mieli tylko od 15 do
20 minut na spakowanie swojego dobytku.

Czasami, jeżeli konwojentom bardzo się spieszyło, czas ten ulegał skróceniu. Każdy mógł zabrać jedną walizkę o wadze nie przekraczającej 10 kg. Ludzi stłaczano w wagonach przeznaczonych do przewozu bydła, z zadrutowanymi małymi okienkami pod dachem. W kącie wagonu stał mały piecyk, tzw. koza.

Opału było bardzo mało albo w ogóle nie było. Za sanitariat uznana została wycięta w podłodze dziura. Cały skład zatrzymywał się bardzo rzadko i to najczęściej w szczerym polu. Pozwalano wówczas oczyszczać wnętrze wagonu z ciał zmarłych oraz rozdawano gorącą wodę tzw. (kipiatok).

Wycieńczeni taką podróżą ludzie przybywali do łagrów, kolonii
pracowniczych lub kołchozów, w których panowały również ciężkie warunki.

Jak wielką liczbę istnień ludzkich pochłonął Sybir obrazuje fakt, że z 3 tysięcy Polaków zesłanych do łagrów na Czukotce nie przeżył nikt. Pomimo tego, strona rosyjska dalej nie jest skłonna do uznania tego za zbrodnię ludobójstwa (genocide).

Współcześnie Polacy nie znają liczby ofiar naszych dzieci, które zginęły na Syberii z głodu i zimna oraz hekatomby ofiar zsyłek, więzień i łagrów sowieckich. A przecież do tych ofiar przyczynili się w dużej mierze Żydzi z NKWD.

Dlaczego dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich wobec Polski i obywateli polskich dopuszczali się Żydzi z NKWD, a później z SB przez cały czas okupacji sowieckiej w Polsce?

PROTEST GANERAŁA WŁADYSŁAWA SIKORSKIEGO

Gen. Władysław Sikorski 11 czerwca 1942 roku zwrócił się do Agencji Żydowskiej organu wykonawczego Światowej Organizacji Syjonistycznej:

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiat ... onistyczna

Dlaczego (...) dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polski i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej?
(Gen. Władysław Sikorski, 11 czerwca 1942 r.)
UDOKUMENTOWANE ZEZNANIA ŚWIADKÓW

ZAMORDOWANIE POLAKÓW W BRAŃSKU
Zbigniew Schulz, lwowianin w liście do prof. Jerzego Roberta Nowak 28 marca 1996 r.:
Historyk Zbigniew Romaniuk, stwierdził, że „Główna Komisja Badań Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu” bada sprawę szokującego mordu na 40 osobach z Ciechanowca, Brańska i otaczających je terenów.

W czerwcu 1941 r., dosłownie na godziny przed wejściem Niemców do Brańska, sowieckie NKWD w towarzystwie dwóch żydowskich policjantów z Brańska eskortowało tę grupę do więzienia w Białymstoku.

Po drodze natrafili na działania wojenne i zostali zmuszeni do odwrotu. Blisko wioski Folwarki Tylwickie, niektórych więźniów rozstrzelano, innych z braku kul zabito bagnetami i kolbami karabinów.

Ponadto wiadomo, iż wśród zamordowanych 23 czerwca 1941 r. w Folwarkach Tylwickich były nauczycielki, m.in. Helena Zaziemska - Szlezinger oraz przedsiębiorca, Ignacy Płoński.

MORDY POLAKÓW W GRODNIE

„…W pierwszych czołgach, atakujących Grodno znajdowali się grodzieńscy Żydzi, którzy uciekli do Rosji Radzieckiej przed wybuchem drugiej wojny światowej.

Widziano wówczas w sowieckich czołgach znanych grodzieńskich Żydów, m.in. Aleksandrowicza, Lipszyca, Margulisa i innych. Wskazywali oni załogom sowieckich czołgów strategiczne punkty w mieście…”.

Inwazję na Grodno późnym wieczorem z 18 na 19 września 1939 roku
wspomina Jan Siemiński, harcerz:

“…Nim jeszcze nastąpiła obrona Grodna przed wojskami sowieckimi, wybuchła w mieście zakrojona na szeroką skalę dywersja komunistycznej piątej kolumny.
Złożona była ona prawie wyłącznie z miejscowych Żydów, którzy w 1939 roku stanowili połowę ludności miasta.”

Od 17 września 1939 r. część ludności żydowskiej na Kresach entuzjastycznie
witała wojska sowieckie, masowo zapełniała szeregi tworzonej przez
okupantów „milicji ludowej”, denuncjowała i aresztowała licznych Polaków.

Istnieją na ten temat setki czy wręcz tysiące świadectw.

ANTYPOLSKA DYWERSJA W GRODNIE

Prof. Jerzy Robert Nowak„ Przemilczane zbrodnie na Polakach” „Antypolska dywersja w Grodnie”.

„…Szczególnie groźną dywersję zbrojną przeciwko wojskom polskim stanowili żydowscy komuniści w Grodnie. Pod względem skali wydarzeń i zagrożenia dla wojsk polskich można by ją porównywać z dywersją niemiecką w Bydgoszczy, tyle ze jest dotąd prawie zupełnie nie uwzględniana w syntetycznych opracowaniach historii Polski drugiej wojny światowej i w podręcznikach szkolnych.

A był to niezwykle wymowny przykład zdradzieckiego zachowania się wobec Polski ze strony części mniejszości narodowej, opartego na zmasowanych atakach „z za węgla" na walczące w obronie Ojczyzny wojsko polskie.

Podobnie jak w Bydgoszczy Polacy w Grodnie bardzo ciężko zapłacili za stłumienie antypolskiej rebelii - przez cale tygodnie, a nawet miesiące, trwały wyłapywania polskich obrońców Grodna, przy ogromnie aktywnej pomocy komunistów Żydów – donosicieli. Najbardziej „bojowy” okazał się jednak ów żydowski odłam komunistyczny w Grodnie, który doprowadził tam do powstania…”.

Z MONOGRAFII PROF. RYSZARDA SZAWŁOWSKIEGO

Ryszard Szawłowski lub Richard Szawlowski (ur. 23 listopada 1929 r. w Wilnie) ps. Karol Liszewski - polski politolog, specjalista z zakresu prawa międzynarodowego, historyk.

„(…) Żydzi w Kołomyi pomogli załogom trzech czołgów sowieckich rozbroić tamtejszą kompanię policji i Straży Granicznej. W dniu 19 września 1939 r. żydowscy dywersanci częściowo opanowali miasto i „rozprawiali” się z miejscową Policją Państwową, mordując jej funkcjonariuszy.

Kiedy na chwilę zatrzymał się samochód, w którym jechało dwóch oficerów i
kierowca, z pobliskich domów wybiegła grupa uzbrojonych Żydów, wyciągnęli
żołnierzy i zakatowali ich, a później ciała ich porąbali siekierą i poukładali
na ulicy, wskazywali też Sowietom uciekających Polaków.

Miejscowi Żydzi garnęli się tłumnie do szeregów sowieckiej milicji i NKWD, wraz ze swoimi zwolennikami brali udział w wyłapywaniu polskich żołnierzy, działaczy i studentów, którzy się zgłosili do obrony miasta. Były serie egzekucji w całym Grodnie. Na mieście porozwieszali czerwone sztandary, nawet na dzwonnicy kościelnej niedaleko rynku. Żydowscy milicjanci pomagali Sowietom między innymi poprzez pilnowanie i eskortowanie wziętych do niewoli polskich żołnierzy i rozbrajanie ich.

PROF. RICHARD LUKAS
ZAPOMNIANY POLSKI HOLOKAUST

POLSKI HOLOKAUST
Holokaust Polaków – rozmowa z prof. Richardem Lukasem
Wywiad ukazał się w tygodniku „Historia Uważam Rze” we wrześniu 2012 r.
Profesor Richard Lukas jest znanym amerykańskim historykiem polskiego pochodzenia. Zasłynął napisaną w 1986 roku książką „Zapomniany Holokaust”, która została wydana w Polsce przez wydawnictwo Rebis.
Opisująca polskie cierpienia podczas II wojny światowej publikacja wywołała bardzo krytyczne reakcje ze strony środowisk żydowskich, szczególnie amerykańskich.
Lukas napisał również „The Strange Allies, the United States and Poland, 1941-1945″, „Bitter Legacy: Polish-American Relations in the Wake of World War II”, „Out of the Inferno: Poles Remember the Holocaust”, „Did the Children Cry: Hitler’s War Against Jewish and Polish Children, 1939-1945″.
O antypolonizmie żydowskich historyków w USA z prof. Richardem Lukasem rozmawiał Piotr Zychowicz.
„Piotr Zychowicz.: Tytuł pańskiej książki musiał w Ameryce wzbudzić spore kontrowersje.
Richard Lukas.: O tak, w życiu nie spodziewałbym się, że po jej opublikowaniu rozpęta się taka burza! Pisano o mnie rzeczy wręcz niebywałe. Przekręcano moje intencje i atakowano mnie poniżej pasa. Dostawałem telefony i listy z pogróżkami oraz obelgami. Od momentu wydania „Zapomnianego Holokaustu” w Ameryce przestałem otrzymywać zaproszenia na konferencje naukowe i wykłady. Pamiętam, że moja żona powiedziała wówczas: „Boże, w coś ty się wpakował?!”.
P.Z.: No właśnie, w co pan się wpakował?
R.L.: Amerykańscy historycy dzielą się na dwie grupy. Historyków II wojny światowej i historyków Holokaustu. Pierwsi są bardzo obiektywni i profesjonalni. Ich reakcja na moją książkę była bardzo spokojna i rzeczowa. Zebrałem od nich bardzo pochlebne opinie. Druga grupa – historycy Holokaustu – składa się niemal wyłącznie z badaczy żydowskiego pochodzenia. Oni moją książkę uznali za herezję, a użycie słowa „Holokaust” za skandal.
P.Z.: Dlaczego?
R.L.: Bo uważają, że Żydzi mają patent na to słowo. A próba zestawiania ich tragedii z jakąkolwiek inną to zbrodnia. Moja książka została uznana za „zbyt propolską”.
P.Z.: Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek stawiał jakiejś innej książce zarzut, że jest „zbyt prożydowska”.
R.L.: (śmiech) O, zdecydowanie – nikt nie ośmieliłby się wystąpić z takim zarzutem. Nikt w Stanach Zjednoczonych nie postawił takiego zarzutu profesorowi Janowi Grossowi. Podział ról jest bowiem z góry ustalony. Żydzi w opowieści o II wojnie światowej są „”Goog guys, a Polacy są „bad guys”.
P.Z.: A Niemcy?
R.L.: Niemcy są abstrakcją.
P.Z.: Dlaczego zdecydował się pan napisać „Zapomniany Holokaust”?
R.L.: Zaczynałem jako historyk dyplomacji i wojskowości. Napisałem książkę „Eagles East” o relacjach między Ameryką a Sowietami w czasie II wojny światowej. Potem zająłem się wojennymi relacjami między USA a Polską („The Strange Allies”). Właśnie podczas pracy nad tą ostatnią monografią natrafiłem na sporą liczbę relacji i dokumentów dotyczących cierpień wojennych Polaków. Zorientowałem się, że są to sprawy zupełnie nieznane w Ameryce.
P.Z.: Ta niewiedza wynika z ignorancji czy z innych powodów?
R.L.: Ta niewiedza wynika z pewnego specyficznego podejścia do okupacji Polski w latach 1939-1945. Polska i Polacy dla historyków amerykańskich zajmujących się tym okresem są wyłącznie tłem dla Holokaustu. Zagłada jest wydarzeniem najważniejszym i centralnym. Wszystko inne nie ma żadnego znaczenia, cała historia Polski XX w. jest pisana z perspektywy cierpienia Żydów.
P.Z.: A Polacy?
R.L.: Gdy w latach 80. brałem się za pisanie swojej książki, postanowiłem sprawdzić, co amerykańscy historycy napisali już do tej pory o cierpieniach Polaków podczas wojny. Okazało się, że… nic. Książek o cierpieniach Żydów w Polsce były już zaś wtedy tysiące. Taka sytuacja to kuriozum, zważywszy na to, że ilościowo straty wojenne wśród Polaków katolików były mniej więcej takie same jak wśród Polaków Żydów. Stąd też wziął się mój pomysł na tytuł. Uważam, że nie ma powodu, dla którego nie można nazwać tego, co spotkało Polaków, Holokaustem. Polskie ofiary nie były wcale gorsze od żydowskich.
P.Z.: Jak pan tłumaczy tę dysproporcję w podejściu do tragedii Żydów i Polaków?
R.L.: Zacznijmy od prasy. W Ameryce ma ona znaczenie wręcz olbrzymie. Duszą inteligencji amerykańskiej rządzi „New York Times” Moja książka „Zapomniany Holokaust” w ciągu ostatniego ćwierćwiecza miała w Ameryce olbrzymią liczbę wydań i w środowisku naukowym uznawana jest za „klasykę”. Interesujący się niezmiernie II wojną światową „New York Times” nie poświęcił jej jednak przez te ćwierć wieku nawet linijki.
P.Z.: A posyłał im pan egzemplarze recenzenckie?
R.L.: Zawsze (śmiech). Zawsze też bardzo uważnie czytałem „New York Timesa”, szczególnie jego sekcję z recenzjami publikacji. Przez tych kilkadziesiąt lat dziennik ten nigdy nie opublikował recenzji jakiejkolwiek książki poświęconej okupacji Polski, w której Polacy nie zostaliby przedstawieni jako sprawcy Zagłady i współodpowiedzialni za Holokaust. W ten sposób „New York Times” w odpowiedni sposób kształtuje amerykańską elitę intelektualną.
P.Z.: „New York Times” zastrasza historyków?
R.L.: Nie zastrasza. On ich zniechęca. Wystarczy bowiem przychylna recenzja w „New York Timesie”, aby książka sprzedała się w olbrzymiej liczbie egzemplarzy. Podobne podejście ma zresztą cała machina medialna w Stanach Zjednoczonych. Historyk, który chce być „sławny i bogaty”, historyk, który chce być hołubiony przez gazety, ośrodki akademickie i salony intelektualne, nie będzie więc pisał o cierpieniach Polaków. Po co tworzyć coś, co przejdzie bez echa? Mało tego, może zaszkodzić. Historyk napisze więc kolejną standardową książkę o Holokauście, w której przedstawi Polaków jako zbrodniarzy. Tak jest łatwiej.
To chyba casus wspomnianego przez pana Grossa. Swoją karierę na emigracji zaczynał od pisania o polskim cierpieniu (między innymi znakomite „W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali”). Gdy zorientował się, że nikogo te książki nie obchodzą, zabrał się za „Sąsiadów”. „New York Times” rozpływał się nad nim w zachwytach i dostał Gross etat w Princenton.
Książka J.T. Grossa „Sąsiedzi” to coś niebywałego. Gdy ją przeczytałem, byłem zdumiony. Gdybym ja napisał coś takiego, książkę opartą na tak nieprawdopodobnie słabej bazie źródłowej, książkę niepodpartą żadną kwerendą i bazującą głównie na spekulacjach, zostałbym natychmiast wyrzucony z cechu historyków. To byłoby dla mnie kompromitujące, straciłbym swoją wiarygodność jako badacz. Pisać coś takiego bez przeprowadzenia badań w niemieckich archiwach – to wręcz niebywałe! Gross nie tylko zaś wydał taką książkę, nie tylko udało mu się uniknąć odpowiedzialności za fatalne błędy zawodowe, ale jeszcze jest za tę książkę hołubiony
P.Z.: Jak to możliwe?
R.L.: Jest to książka ze słuszną tezą. Książka pisana pod gusta amerykańskich środowisk naukowych. Było kilku historyków Holokaustu, którzy prywatnie wyrazili mi swoje poparcie po tym, gdy napisałem „Zapomniany Holokaust”. „Brawo Richard! Zgadzam się z tobą” – mówili mi w prywatnych rozmowach. Żaden z nich jednak nigdy nie odważył się tego napisać czy powiedzieć publicznie. Wszystkie poważne wydziały zajmujące się Holokaustem na amerykańskich uczelniach są bowiem kierowane przez żydowskich historyków. Nikt nie chce się więc narazić swoim szefom.
P.Z.: Zna pan na pewno przypadek Normana Daviesa, który w latach 80. miał dostać etat na prestiżowym Uniwersytecie Stanford. Kandydatura została utrącona, bo jego książka „Boże igrzysko” została właśnie uznana za „zbyt propolską”.
R.L.: Oczywiście, że znam tę oburzającą historię. Napisałem wówczas bardzo ostry list do rektora Stanfordu, w którym wziąłem w obronę Daviesa. Ten znakomity historyk padł ofiarą patologicznego zjawiska, o którym mówimy.
P.Z.: Ktoś mógłby powiedzieć, że pańskie słowa o żydowskiej dominacji na amerykańskich uniwersytetach to teoria spiskowa? R.L.: Ktoś taki nie miałby bladego pojęcia o amerykańskich uniwersytetach. To zresztą nie jest problem tylko wyższych uczelni. Mniej więcej 10 lat temu napisałem książkę „Did the Children Cry: Hitler’s War Against Jewish and Polish Children”. Zestawiłem w niej wstrząsające relacje dzieci pod okupacją. Zarówno żydowskich, jak i polskich. Mój wydawca zgłosił ją do prestiżowej Nagrody im. Janusza Korczaka, którą przyznaje Liga przeciwko Zniesławieniom. To najbardziej znana i wpływowa żydowska organizacja w Stanach Zjednoczonych. Nagroda ta jest przyznawana nie przez polityczny zarząd fundacji, ale przez specjalne jury, w skład którego wchodzą Żydzi i nie-Żydzi. Zarząd Ligi się tą sprawą nie zajmuje.
P.Z.: Wygrał pan?
R.L.: Tak, dostałem tę nagrodę. I byłem zachwycony, bo Janusz Korczak jest jednym z moich idoli. Człowiekiem, który reprezentował sobą wszystko to, co najlepsze w obu narodach – polskim i żydowskim. Dostałem więc oficjalną informację, że przyznano mi nagrodę. W międzyczasie zarząd Ligi zorientował się jednak, że jury przyznało nagrodę autorowi „Zapomnianego Holokaustu”. 24 godziny później dostałem list od Ligi, w którym napisano, że nagroda została mi odebrana. Stwierdzono, że nie naświetliłem problemu „w odpowiedni sposób”.
P.Z.: Jak pan zareagował?
R.L.: Wściekłem się! I uznałem, że nie odpuszczę. Natychmiast poszedłem do adwokata i kazałem mu zająć się sprawą. Napisał on list do szefa Ligi Abrahama Foxmana.
P.Z.: Polskiego Żyda, który został uratowany przez swoją polską nianię.
R.L.: Dokładnie. W liście tym mój adwokat zagroził, że uda się z tą sprawą do prasy. A Liga przeciwko Zniesławieniom niczego tak się nie boi jak czarnego PR. Postanowili mi więc nagrody nie odbierać. Wyróżnienie to wręczane jest jednak zawsze podczas wspaniałej uroczystości w Nowym Jorku, po której organizowany jest bankiet. Przychodzi na nią intelektualna elita tego miasta, szeroko pisze o niej prasa. Mnie nagrodę przysłano pocztą… To cena, jaką płacę za „Zapomniany Holokaust”.
P.Z.: Co w pańskiej książce najbardziej oburzyło jej krytyków?
R.L.: To, że sprzeciwiłem się dogmatowi, który obowiązuje w amerykańskim spojrzeniu na Holokaust. A dogmat ten brzmi:
Polacy byli antysemitami. Kropka.
Część była obojętna wobec zagłady Żydów, a druga część wzięła w niej aktywny udział. W swojej książce podjąłem próbę ukazania prawdziwego oblicza tego problemu. Nie kryłem, że wśród Polaków byli bandyci, którzy podczas wojny zachowywali się niegodnie. Ludzie tacy są jednak w każdym społeczeństwie. Polacy nie mieli monopolu na zło, tak jak Żydzi nie mieli monopolu na dobro. Oba narody były złożone ze zwykłych ludzi. Dobrych i złych. Wśród Żydów podczas II wojny światowej również występowały postawy niegodne.
P.Z.: Kluczowe jest chyba to, jaka była reakcja Polskiego Państwa Podziemnego na patologiczne, antysemickie zachowania wśród Polaków.
R.L.: Oczywiście. A postawa ta była skrajnie negatywna. Ludzie, którzy dopuszczali się niegodnych czynów – jak szmalcownicy – byli napiętnowani i surowo karani. Były przypadki skazywania ich na śmierć i wyroki te wykonywano. Nie będę już mówił o olbrzymiej liczbie Polaków, którzy pomagali Żydom, bo są to sprawy w Polsce dobrze znane. Wystarczy powiedzieć, że było ich znacznie, znacznie więcej niż Polaków, którzy Żydom szkodzili.
P.Z.: Mimo to od żydowskich historyków w kółko słyszymy jedno pytanie: „Dlaczego nie zrobiliście więcej?”.
R.L.: To jest chyba najlepszy przykład ukazujący, jakim nieporozumieniem są badania nad Holokaustem w Ameryce. Jak niekompetentni są prowadzący je ludzie. Ich olbrzymie, wygłaszane ex post oczekiwania wobec narodu polskiego opierają się na kompletnym niezrozumieniu epoki. Wymagania te stawiane są bowiem narodowi, który także był narodem ofiar. Narodowi, który również straszliwie cierpiał.
P.Z.: Oni jednak o tych cierpieniach nie chcą przecież słyszeć.
R.L.: Dokładnie! I właśnie rozwiązał pan zagadkę amerykańskich studiów nad Holokaustem. To, dlaczego nie mają one żadnego sensu. Tych żydowskich historyków z całej historii II wojny światowej interesuje wyłącznie jeden temat. Cierpienie Żydów.
Nie interesuje ich nic poza tym. Wszystkie światła skierowane są na Żydów, wszystko pozostałe jest pozostającym w cieniu tłem. Skoro więc cierpienia Polaków ich nie interesują, to o tych cierpieniach nie wiedzą. A skoro o nich nie wiedzą, to wydaje się im, że nie istniały.
A skoro nie istniały, to znaczy, że Polacy pod okupacją prowadzili normalne, spokojne życie. Nie byli niczym zagrożeni, Niemcy ich nie niepokoili. Jeżeli rzeczywiście ma się taki obraz niemieckiej okupacji Polski, to trudno się dziwić, że zadaje się pytanie: „Dlaczego nie zrobiliście więcej, aby ratować Żydów?”.
P.Z.: Zamknięte koło.
R.L.: Niestety, żydowscy historycy są po prostu niedouczeni, nie rozumieją i nie znają tematu, którym się zajmują.
Piszą swoje książki w próżni. Jeżeli historyk wyrywa jakieś wydarzenie z kontekstu, to otrzymuje zdeformowany obraz. Nie pisze prawdy. Nie można pisać o historii okupacji Polski przez pryzmat doświadczenia tylko jednego narodu.
Takie judeocentryczne podejście jest błędne z metodologicznego punktu widzenia. Niestety, innego, normalnego spojrzenia się nie dopuszcza. To właśnie tłumaczy, dlaczego moja książka „Zapomniany Holokaust” wywołała taki szok i oburzenie w USA
Jeżeli tym ludziom od kilkudziesięciu lat wbija się do głowy, że tylko Żydzi cierpieli, a Polacy byli antysemitami i współsprawcami Holokaustu, to nic dziwnego, że gdy pojawił się jakiś facet, który napisał, iż Polacy także padli ofiarą Holokaustu, ci ludzie byli zszokowani.
P.Z.: Naprawdę jest aż tak źle?
R.L.: Dość niedawno zostało przeprowadzone pewne badanie socjologiczne, którego wyniki uważam za katastrofalne. Przebadano amerykańskich nauczycieli akademickich i badaczy zajmujących się Holokaustem. Przyznali oni, że mają negatywny stosunek do Polaków. Jeżeli ci panowie z takim założeniem zabierają się do pisania historii, to naprawdę trudno się dziwić, że zamiast historii wychodzi im stronnicza publicystyka, propaganda. Osobiście widziałem skutki takiej pedagogiki w przypadku młodych ludzi. Są opłakane.
P.Z.: Na przykład?
R.L.: Tak jak panu powiedziałem, odkąd wydałem „Zapomniany Holokaust”, nie jestem mile widziany w ośrodkach akademickich. Naukowcy, nawet jeżeli się ze mną zgadzają, boją się mnie zaprosić. Zdarzają się jednak wyjątki. Pewnego razu zostałem poproszony o wygłoszenie wykładu na jednym z czołowych uniwersytetów w Pensylwanii. Na sali zebrał się olbrzymi tłum. Profesorowie i studenci. Około 500, może 600 osób. Opowiadałem o polskich cierpieniach podczas wojny. Gdy skończyłem, 10 obecnych na sali żydowskich profesorów wstało i w milczeniu, ostentacyjnie opuściło salę.
P.Z.: Aż trudno w to uwierzyć. R.L.: Niestety, tak było. Pocieszające jest jednak to, że na sali zostali wszyscy studenci. Gdy tylko za profesorami zatrzasnęły się drzwi, zaczęły się sypać pytania. Młodzież była tym, co powiedziałem, całkowicie zaskoczona. „Profesorze Lukas – mówili studenci – przez okres naszych studiów nikt nigdy nam tego wszystkiego nie powiedział. Cały czas wykładano nam polską historię tylko w jej żydowskiej interpretacji. Mówiono nam o cierpieniach Żydów i niegodziwości Polaków, ale nigdy nie powiedziano nam, że Polacy także byli prześladowani”. Niestety, amerykańskie szkolnictwo wyższe na tym polu poniosło spektakularną porażkę. Dochodzi do tego, że ocalali z Holokaustu są cenzurowani przez historyków.
P.Z.: Jak to?
R.L.: Poznałem kiedyś pewną Żydówkę z Polski, która przetrwała niemiecką okupację dzięki wsparciu Polaków. Zwykłych włościan, którzy ją karmili i ukrywali, choć groziła im za to kara śmierci. Gdy to mi opowiadała, płakała.
Były to łzy wdzięczności. Powiedziała mi jednak, że bałaby się o tym wszystkim powiedzieć w Ameryce publicznie. Wielu innych ocalałych z Holokaustu mówiło mi to samo. Że ich przeżycia są niepoprawne politycznie. I jeszcze jedna ciekawa rzecz, którą powiedziała mi ta pani – mówiła o podziwie dla olbrzymiego heroizmu tych Polaków.
Przyznała, że wątpi, czy gdyby role się odwróciły, ona znalazłaby w sobie odwagę, żeby zrobić to samo. Łatwo więc dzisiaj, w bezpiecznej Ameryce, w bezpiecznym uniwersyteckim gabinecie, rzucać gromy na polski naród i zadawać kretyńskie pytania: „Dlaczego nie zrobiliście więcej?”.
P.Z.: Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że 70 lat po wojnie jedne ofiary tamtego konfliktu skaczą do gardła drugim.
R.L.: To wielki, smutny paradoks. Podczas wojny Polacy i Żydzi jechali na jednym wózku. Oba narody zostały napadnięte, a następnie padły ofiarą straszliwych represji ze strony Niemców. Zginęły miliony Żydów i miliony Polaków. Dziś do Niemców nikt nie ma już pretensji, a Żydzi toczą walkę z Polakami, starając się udowodnić, że to im należy się palma pierwszeństwa w jakimś makabrycznym rankingu ofiar. Doprawdy, historia dziwnie się potoczyła”.

Dokumenty, źródła: cytaty:
http://www.bibula.com/?p=29026
http://www.bibula.com/?p=62190
http://www.bibula.com/?p=29026
www.kresy.pl
http://ksi.kresy.info.pl/
http://pelnahistoria.pl.tl/Wyw%F3zki-na-Sybir.htm
http://aleksanderszumanski.pl/index.php ... 1&Itemid=2
- Zdzisław J. Peszkowski, Stanisław Z. Zdrojewski, „Nasz Dziennik”, 2002-02-09

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 09 sty 2015, 15:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2218/zydowsk ... wska-w-tle

ŻYDOWSKIE NKWD IM. JANKA KRASICKIEGO Z POLITECHNIKĄ LWOWSKĄ W TLE
Aleszumm - 30 Września, 2014 - 15:06

Obrazek

ZAMORDOWANIE LWOWSKICH DZIAŁACZY STUDENCKICH
Jedną z najohydniejszych zbrodni popełnionych pod hasłem rozprawy z "polskimi antysemitami" było zamordowanie kilku działaczy studenckich na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 roku. Inspiratorem całego mordu był ppłk NKWD, rosyjski Żyd Jusimow, mianowany komisarzem Politechniki.
Zbysław Popławski tak opisał na łamach wrocławskiego periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej rozprawy z polskimi działaczami studenckimi:
Październik 1939. "Samorozwiązanie" Bratniej Pomocy Politechniki Lwowskiej
Komisarz Jusimow zorganizował "likwidacyjne zebranie" Bratniej Pomocy („Bratniaka”), które odbyło się w dniach 15 - 20 października 1939 roku.
Większość obecnych na sali stanowili Żydzi i Ukraińcy. Polaków było mało; tzw. likwidacja odbywała się niezgodnie ze statutem, gdyż dokonywali jej nie członkowie.
Na sali orkiestra wojskowa NKWD grała marsze; nie wiedziano wówczas, że były to mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich, jako zagajający Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkiecie, którego nie zdjął w czasie zebrania. Przedstawił się jako "komisarz Politechniki".
Był to właśnie tow. Jusimow, ppłk z zarządu politycznego Armii Czerwonej. Przemawiał po rosyjsku, wykazując, że teraz po upadku "jaśniepańskiej Polski" należy zlikwidować jej nadbudowę, tj. organizację studencką powołaną do gnębienia ludu pracującego. Za to wszystko, co było, odpowiedzialni są członkowie kierownictwa tej organizacji, którzy znajdują się na sali.
JANEK KRASICKI KOMUNISTYCZNY PUPIL BOLSZEWICKICH ZBRODNIARZY
Jako drugi wystąpił Jan Krasicki, już wtedy II sekretarz Miejskiej Organizacji Komsomołu. Odegrał on tutaj rolę prowokatora do zaplanowanego ludobójstwa. Z przemówienia tego charakterystyczny był fragment, gdy Krasicki, omawiając działalność antysemicką i prześladowanie Żydów, użył słowa "Żyd".
Wówczas komisarz Jusimow zerwał się oburzony, wykrzykując po rosyjsku, że nie wolno (nielzia) używać słowa "Żyd", bo to jest słowo obraźliwe, tylko należy używać słowa "Jewriej".
Krasicki usiłował wytłumaczyć, że w języku polskim nie ma słowa "Jewriej", tylko słowo "Żyd". Gdy Krasicki ponownie użył słowa "Żyd", komisarz znów zerwał się z miejsca, zwymyślał go grożąc pięścią i nakazując używać słowa "Jewriej".
Słowo "Żyd" w tym czasie oznaczało w języku rosyjskim syjonistę, a więc faszystę. Po chwili Krasicki przemawiał dalej, używając teraz nowego słowa z języka polskiego - "Izraelita", co już nie wzbudziło protestów.
Następni mówcy - komuniści żydowscy - stwierdzili, że na sali są obecni działacze organizacji antysemickich. Komisarz polecił ich wskazać. Wyciągnięci przemocą z miejsc i bici, doprowadzeni zostali do mównicy, aby się tłumaczyli.
Tam zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez członków orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy orkiestra znów grała, słychać było wyraźnie strzały na korytarzu.
Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzić przez korytarz, a tam za ławkami w kałużach krwi leżeli zamordowani, wyprowadzeni uprzednio studenci.
Oto nazwiska ofiar, które udało się ustalić:
Ludwik Płaczek, stud. IV roku, członek Korporacji "Scythia";
Jan Płończak, stud. III roku, członek wydziału "Bratniaka", również należący do korporacji "Scythia";
Henryk Różakolski, stud. IV roku, pochodzący z Wielkopolski (por. Z. Popławski Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).
Szczególnie złowieszcza była atmosfera, w której publicznie zorganizowano swoisty "sąd" nad polskimi działaczami studenckimi za rzekomy "antysemityzm", aby ich wkrótce potem zabrać jako ofiary kaźni.
Mark Paul porównał atmosferę zgromadzenia, które faktycznie "skazało" studentów na śmierć, do atmosfery niektórych wieców w nazistowskich Niemczech (por. tekst M. Paula Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland, 1939-1941, publikowany w książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s. 207).
Janek Krasicki, Jan Krasicki, pseudonim Kazik, Janek (ur. 18 września 1919 roku we wsi Sowliny koło Limanowej, zm. 2 września 1943 roku w Warszawie) – polski działacz komunistyczny, młodzieżowy działacz i agitator stalinowski, funkcjonariusz Komsomołu we Lwowie, następnie członek grup dywersyjnych, członek Polskiej Partii Robotniczej i Gwardii Ludowej, formalnie ogłoszony przewodniczącym Związku Walki Młodych.
Janek Krasicki wychował się w rodzinie inteligenckiej jako syn Fryderyka Krasickiego, urzędnika pełniącego przed wojną funkcję inspektora oświatowego i posła na Sejm RP z ramienia Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem.
W 1937 roku ukończył Gimnazjum Państwowe im. Józefa Piłsudskiego w Święcianach, wiążąc się pod koniec nauki z Komunistyczną Partią Zachodniej Białorusi. W tym samym roku rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Tam wstąpił do Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, która pozostawała pod wpływami nielegalnych ugrupowań - Komunistycznej Partii Polski i Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. Nawiązał też bezpośrednie kontakty z działaczami KPP. W wyniku bójki z działaczami narodowymi został aresztowany i usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego.
Po wrześniu 1939 roku przedostał się na tereny okupacji sowieckiej do Lwowa, gdzie został przyjęty na drugi rok prawa na Lwowskim Uniwersytecie Państwowym im. Iwana Franki.
Został przewodniczącym Związku Zawodowego Studentów i Pracowników Naukowych wydziału prawniczego. W 1940 roku rozpoczął starania o przyjęcie do Komunistycznego Związku Młodzieży (Komsomoł). Jego zabiegi zostały uwieńczone powodzeniem, co było dowodem zaufania sowieckich władz do Krasickiego jako wyróżniającego się agitatora politycznego.
W okresie skierowanych w polską ludność sowieckich represji, masowych deportacji i terroru Krasicki aktywnie włączył się w działalność na rzecz propagowania stalinizmu wśród polskiej i ukraińskiej młodzieży. Współpracował z sowieckim aparatem represji - brał udział w przeprowadzaniu deportacji i układaniu list osób przeznaczonych do wywózki.
Między 15 a 20 października 1939 roku wystąpił w roli prowokatora podczas zorganizowanego przez NKWD mordu na grupie polskich studentów Politechniki Lwowskiej.
W początkach 1941 roku został II Sekretarzem Miejskiego Komitetu Komsomołu we Lwowie. Wiosną 1941 roku był członkiem delegacji studentów na spotkanie z I Sekretarzem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy Nikitą Chruszczowem.
Organizował koła komsomolskie w zakładach pracy, urządzał odprawy dla agitatorów i wykładowców politycznych, którzy mieli organizować obowiązkowe spotkania polityczne, tzw. „masówki” dla robotników. Stał się wówczas bohaterem sowieckich reportaży propagandowych w lwowskiej prasie i w radiu.
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku był pod szczególną ochroną służb sowieckich - wraz z władzami lwowskiego Komsomołu ewakuowano go na wschód. W Moskwie został wytypowany do grupy Polaków, którzy mieli zostać przerzuceni do Polski w celu realizacji zadań dywersyjnych oraz wytycznych radzieckiej polityki i taktyki propagandowej na ziemiach polskich.
Po przeszkoleniach służb specjalnych, zakamuflowanych jako Szkoła Kominternowska, mieszcząca się w Nagornoje, Puszkino i prawdopodobnie Schodni, włączono go do tzw. drugiej grupy inicjatywnej, która po przerzuceniu do kraju 20 maja 1942 roku zasiliła kierownicze kadry komunistycznej konspiracji w ramach PPR i tworzonej wraz z nią Gwardii Ludowej.
Od czerwca 1942 r. do marca 1943 r. był kierownikiem łączności radiowej Komitetu Centralnego PPR z Moskwą oraz członkiem bojówki specjalnej, podległej władzom partii.
Brał udział w różnego rodzaju akcjach zbrojnych Gwardii Ludowej, w tym w akcji na Komunalną Kasę Oszczędności w Warszawie 30 listopada 1942 roku, w której zdobyto olbrzymie fundusze na działalność konspiracyjną i propagandową. Zajmował się również szkoleniem politycznym i wojskowym młodych członków GL.
W 1943 roku przygotowywał powołanie młodzieżowej przybudówki PPR, która uzyskała nazwę Związku Walki Młodych (ZWM), stając się jej drugim przewodniczącym.
Z polecenia Małgorzaty Fornalskiej zastrzelił sekretarza PPR Bolesława Mołojca.
Latem 1943 roku na polecenie zwierzchników ściągnął do Warszawy Bolesława Bieruta. Wkrótce po powrocie został w Warszawie 2 września 1943 aresztowany i zginął podczas próby ucieczki.
W okresie PRL-u nie eksponowano nadmiernie jego działalności na rzecz ZSRR i aktywności w propagowaniu kultu Stalina, całkowicie przemilczając, że był sowieckim agitatorem w czasach krwawych represji i deportacji ludności polskiej z ziem wschodnich w latach 1939-1941.
Z reguły przemilczano także jego udział w zabójstwie Bolesława Mołojca, gdyż uznawano to za temat niewygodny. Wokół jego postaci wykreowano legendę (np. Halina Rudnicka napisała w 1955 roku „Wspomnienie o Janku Krasickim”).
Krasicki stał się symbolem patriotyzmu i bezinteresownej walki młodego pokolenia o socjalizm.
Janek Krasicki został patronem Związku Młodzieży Socjalistycznej. Jego imię nosił m.in. do 1990 roku jeden z parków w Łodzi, obecnie Park im. gen. M. Zaruskiego, Limanowski Dom Kultury, sanatorium dla dzieci w Rymanowie Zdroju (obecnie uzdrowisko Maria), park w Rudzie Śląskiej - Goduli (gdzie umieszczony był pomnik z wizerunkiem Janka Krasickiego) i w wielu innych miejscach.
Pomniki Janka Krasickiego stały w Gdańsku, Opolu, Siemianowicach Śląskich, Skarżysku - Kamiennej. Elblągu.
W Elblągu pomnik ku czci Janka Krasickiego stoi do dzisiaj.
Zbrodnia ta do dzisiaj nie została rozliczona a ofiary nie doczekały się nawet tablicy pamiątkowej, która powinna być na budynku Politechniki Lwowskiej.

BRATNIA POMOC
Zwana też Towarzystwami Bratniej Pomocy Studentów, potocznie „Bratniak”, samopomocowa organizacja studencka; pierwsze Bratnie Pomoce w Polsce powstały 1859 przy UJ i 1889 przy UW w celu niesienia pomocy finansowej dla niezamożnych studentów, prowadzenia działalności oświatowej wśród ludności miejskiej i wiejskiej. Zajmowały się także przydzielaniem miejsc w akademikach, prowadzeniem tanich stołówek, pośrednictwem w uzyskiwaniu dorywczych prac zarobkowych, niektóre z Bratnich Pomocy prowadziły także działalność wydawniczą itd. Dzięki zdobytemu autorytetowi, także u władz uczelni, spełniały rolę szerokiej reprezentacji ogółu akademików, często stając w obronie praw studentów.

Dokumenty, źródła, cytaty:
http://lubczasopismo.salon24.pl/2rp.pl/ ... -lwowskiej
http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php ... tudenckich
http://www.jerzyrobertnowak.com/artykul ... dnie_3.htm
http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5165936&start=0
http://www.upadeknarodu.cba.pl/nienawisc-do-polski.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Krasicki
http://ipn.gov.pl/najwazniejsze-wiadomo ... i-19191943
http://lubczasopismo.salon24.pl/2rp.pl/ ... -lwowskiej
http://lubczasopismo.salon24.pl/2rp.pl/ ... -lwowskiej
- Z. Popławski Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).
- M. Paula Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland, 1939-1941, publikowany w książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s. 207).

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 07 mar 2015, 12:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydow ... ni-2015-03

Żydowscy mordercy Polaków, oto oni
OPUBLIKOWANO MARZEC 6, 2015PRZEZ A303W POLSKA

Komentarz: materiał pochodzi ze nieistniejącej już dzisiaj strony amerykańskiej polonii, polonica.net. Jej kopia zapasowa znajduje się pod linkiem:
http://web.archive.org/web/200710270540 ... onica.net/
Więcej zdjęć w źródle:
http://web.archive.org/web/200710271239 ... olakow.htm
Żydowscy mordercy Polaków
Żydowscy komuniści – spis zwyrodnialców, zbrodniarzy w stalinowskim aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL – przeciwko narodowi polskiemu.
Zanim pójdziesz na jakiekolwiek wybory, glosowanie, poszukaj tych katów POLSKI oraz ich potomstwa u siebie w rejonie zamieszkania.

Obrazek

Aparat terroru i ludobójstwa:
Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego MBP
Urząd Bezpieczeństwa UB
Państwowa Komisja Bezpieczeństwa PKB
Komisja Bezpieczeństwa KB
Komitet ds Bezpieczeństwa Publicznego KBP
Milicja Obywatelska MO
Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza
Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego BZIWP
Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego KBW
Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
Ludowe Wojsko Polskie
Sądownictwo i prokuratura
I. Organy
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego – utworzone w lipcu 1944 w celu ochrony komunistycznych władz okupacyjnych oraz pacyfikacji oporu cywilnego i zbrojnego. Do 31 grudnia 1944 stanowiło resort bezpieczeństwa publicznego PKWN. Organ stworzony przez sowieckie służby bezpieczeństwa państwowego i przez nie dowodzony. Oficjalnie nadzorowane przez Politbiuro KC PPR, następnie PZPR od 1949 przez Komisję Bezpieczeństwa Publicznego. MBP podlegały wojewódzkie i powiatowe urzędy bezpieczeństwa publicznego (WUBP, PUBP) oraz Milicja Obywatelska, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, więzienia i obozy pracy.
Funkcję ministra pełnił Stanisław Radkiewicz. MBP prowadziło wywiad, kontrwywiad, kontrolę wszystkich organizacji i instytucji społecznych, politycznych, gospodarczych. Organizowało ludobójczy terror wobec Polaków, w szczególności podziemia niepodległościowego 1944-56 i Kościoła, którego ofiarami padło ok. 100 tysięcy osób. W grudniu 1954 przekształcone w Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Jednostką wykonawczą ministerstwa był Urząd Bezpieczeństwa.
Państwowa Komisja Bezpieczeństwa – została powołana w marcu 1946 na podstawie decyzji Politbiura KC PPR w celu koordynacji działań jednostek Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojsk Oochrony Pogranicza, UB, MO, ORMO w walce z podziemiem niepodległościowym i UPA. Przewodniczącym został minister obrony narodowej M. Żymierski, w skład wchodzili S. Radkiewicz, komendant główny MO F. Jóźwiak, dowódca KBW B. Kieniewicz. Obszar państwa podzielono na 14 stref bezpieczeństwa i powołano w nich wojewódzkie komisje bezpieczeństwa (przedstawiciel okręgu WP, szef WUBP, komendant MO oraz dowódca jednostki KBW). Do walki z podziemiem wydzielono siły liczące 150-180 tysięcy żołnierzy i milicjantów. Ich działania wspierało ponad 50 tysięcy członków ORMO. Od końca 1947 stopniowo wycofywano z działań wojsko i rozwiązywano wojewódzkie komisje bezpieczeństwa.
Komisja Bezpieczeństwa (Komisja Biura Politycznego KC PZPR ds. Bezpieczeństwa Publicznego) – powołana w 1949 w celu kontroli i koordynacji działalności Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) oraz Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego (GZI WP) przez ścisłe kierownictwo PZPR.
W jej obradach uczestniczyli Bolesław Bierut jako przewodniczący, Jakub Berman, Hilary Minc, Stanisław Radkiewicz, Mieczysław Mietkowski, Roman Romkowski, K. Świetlik, dyrektor X Departamentu MBP A. Fejgin. W 1954 r. KB rozwiązana wraz z MBP.
Milicja Obywatelska (MO) – początkowo podlegała resortowi bezpieczeństwa publicznego PKWN, w latach 1945-1954 MBP, następnie ministerstwu spraw wewnętrznych. Pełniła rolę pomocniczą w organizacji terroru i zwalczaniu podziemia niepodległościowego.
Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego (GZI WP) – kierowniczy organ kontrwywiadu wojskowego, faktycznie policja polityczna organizująca terror w wojsku w latach 1945-57, odpowiednik Smiersza na Polskę. Organy informacji wojskowej powstawały wraz z tworzącymi się w ZSRR 1943-1944 komunistycznymi jednostkami wojskowymi. We wrześniu 1944 powołano Zarząd Informacji Naczelnego Dowództwa WP, w listopadzie 1944 przemianowany na Kierownictwo Informacyjne WP, a w marcu 1945 – na GZI WP. Podlegały mu zarządy informacji przy dowództwach okręgów wojskowych i rodzajów sił zbrojnych. Szefami GZI WP byli pułkownicy: w 1945 P. Kożuszko, 1945-1947 J. Rutkowski, 1947-1950 S. Kuhl, 1950-1953 D. Wozniesienski, 1953-57 K. Bąkowski. Sądy wojskowe wydawały wyroki zgodnie z żądaniami kierownictwa GZI WP (szczególnie płka Wozniesienskiego i jego zastępcy ds. śledczych, płka A. Skulbaszewskiego).
Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) – specjalna formacja wojskowa, powołana 1945 do walki z niepodległościowym podziemiem oraz zbrojnymi organizacjami ukraińskimi i niemieckimi i do zapewnienia porządku wewnętrznego. Podlegał MBP (1945-54), następnie ministerstwu spraw wewnętrznych.
II. Kierownictwo aparatu terroru – MBP
Jakub Berman (1901-84) – w Politbiurze kierował terrorem przez podporządkowane sobie MBP. 1949-1954 członek Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. Bezpieczeństwa Publicznego, odpowiedzialny za działalność Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego
Gen. Stanisław Radkiewicz – w latach 1944-1954 ministrem bezpieczeństwa publicznego. W latach 1949-1954 członek Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. bezpieczeństwa publicznego, jeden z głównych stalinizatorów Polski, współodpowiedzialny za zbrodnie
Gen. Mieczysław Mietkowski – Mojżesz Bobrowicki – w 1944 zastępca kierownika resortu bezpieczeństwa publicznego PKWN, wiceminister bezpieczeństwa publicznego 1945-1954
Mieczysław Mietkowski – Mojżesz Bobrowicki
Gen. Roman Romkowski – Natan Grunsapan-Kikiel – wiceminister bezpieczeństwa publicznego 1946-1954
Gen. Konrad Świetlik – 1946-1948 dowódca KBW, 1948-1954 wiceminister bezpieczeństwa publicznego
Edmund Pszczółkowski (ur. 1904) – członek KPP, PPR, PZPR. Przewodniczący Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego od 30 marca 1956. Odwołany 13 listopada 1956
Gen. Antoni Alster – Nachum Alster – wiceminister bezpieczeństwa publicznego, pierwszy zastępca przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego i wiceminister MSW
Gen. Bukojemski – wiceminister bezpieczeństwa publicznego
Gen. Jan Ptasiński – wiceminister bezpieczeństwa publicznego
Ppłk. Gajewski – doradca ministra bezpieczeństwa publicznegogen. Konrad Świetlik
Płk. Mikołaj Orechwa – dyrektor Departamentu Kadr MBP
Płk. Słuczek – dyrektor Departamentu Łączności i Podsłuchu MBP
Płk. Faustyn Grzybowski – dyrektor Departamentu Ochrony Rządu MBP, szef WUBP w Lublinie i Wrocławiu
Płk. Kisielew – dyrektor Departamentu Finansów MBP
wysocy funkcjonariusze MBP / UB
Gen. Milewski,
płk. Eugeniusz Gruber,
Antoni Gutowski,
płk. Jarczewski,
płk. Maksymilian Darewski,
ppłk. Ryszard Nazarewicz,
płk. Józef Jurkowski – morderca Polaków w Bydgoszczy (1945-48), Gdańsku (1948-50) i Katowicach (1951-55),
ppłk. Marian Stecki,
ppłk. Stefan Tewel,
ppłk. Henryk Zamorski,
płk. Modecki, płkKowalik,
gen. Józef Maria Różański (Rosenzweig),
płk. Marian Reniak (Strużyński),
J. Siedlecki,
płk. Szeryński – Szchenkman,
M. Fajdman,
płk. Rubinstein,
Sajewski,
Krupski,
Zabłudowski,
K. Krakowski,
płk. Orłowski – Kugelschwanz,
mjr. Fegman,
mjr Trochimowicz,
kpt. Branda,
kpt. Dąbrowski,
kpt. Grunblat (I sekretarz PPR w UB),
por. Tron,
por. Madalińska,
ostatnie 7 osób służyło w żydowskiej policji w gettach podczas okupacji hitlerowskiej
Płk. Hipolit Duliasz – dyrektor VI Departamentu MBP
Płk. Józef Różański – Goldberg – dyrektor Departamentu Śledczego MBP
Płk. Adam Humer – wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP
płk. Adam Humer
Płk. Galczewski – dyrektor Departamentu IV MBP
Płk. Sienkiewicz – Lewi – dyrektor Departamentu VII MBP
Płk Zabawski – dyrektor VIII Departamentu MBP, do 1939 był rezydentem NKWD w Polsce
Płk. Górecki – Goldberg) – dyrektor IX Departamentu MBP
Leon Andrzejewski – Lejb Wolf Ajzen – dyrektor Gabinetu Ministra BP, p.o. dyrektora Departamentu III MBP, zastępca dyrektora Biura Personalnego MBP, zastępca Komendanta Centrum Wyszkolenia MBP, wicedyrektor IV, nastepnie III Departamentu MBP
Ryszard Matejewski – Kugelschwanc – wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP
Julia Brystygier (pseudonimy Julia Prajs, Daria, Ksenia, Luna, Maria) – w latach 1945-1956 dyrektor V, a później III Departamentu MBP, odpowiedzialna za sprawy polityczno-społeczne i dotyczące Kościoła
Płk. Józef Czaplicki – dyrektor Departamentu VII, a później dyrektor Departamentu III MBP, jego zadaniem było prześladowanie Armii Krajowej. Ze względu na znęcanie się tego Żyda nad akowcami, przezwano go w bezpiece „Akower”, co było żydowską wersją inicjałów AK.
(na zdjęciu) =>>
Płk. Anatol Fejgin – dyrektor Biura Specjalnego MBP, a następnie Departamentu X MBP
Płk. Józef Światło – Izaak Fleischfarb – wicedyrektor Departamentu X MBP
Julian Konar – wicedyrektor Departamentu I MBP, naczelnik Wydziału II w tym Departamencie
Józef Kratko – dyrektor Departamentu IV MBP, szef MO w Katowicach i Krakowie, dyrektor Departamentu Szkoleniowego MBP
Leon Rubinstein – dyrektor Departamentu II MBP
Ludwik Szenborn – oficer V Departamentu MBP, kierownik obiektu w Miedzeszynie, szef UB na miasto stołeczne Warszawę, szef WUBP Bydgoszcz
Aleksander Wolski-Dyszko – dyrektor Departamentu IV MBP
Zygmunt Braude – p.o. dyrektora Gabinetu Ministra BP
Mieczysław Broniatowski – dyrektor Centralnej Szkoły MBP w Łodzi, później dyrektor Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW
Juliusz Burgin – dyrektor Gabinetu Ministra BP
Michał Drzewiecki – dyrektor Gabinetu Ministra BP (na zdjęciu) =>>
Michał Hakman – dyrektor Departamentu Organizacji i Planowania MBP
Maria Kamińska – dyrektor Departamentu Szkolenia MBP
Dagobert Jerzy Łańcut – dyrektor Departamentu Więziennictwa MBP, 1944-1945 oficer tzw. Ludowego Wojska Polskiego
Michał Taboryski – p.o. dyrektor Departamentu II MBP, były policjant w getcie
Dr. med. Leon Gangel – dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP
Feliks Goldsztajn – dyrektor Centralnych Konsumów MBP
Edward Kalecki – wicedyrektor Departamentu Finansowego MBP
Ludwik Przysuski – dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP
Leon Stach – wicedyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP
Marek Fink – wicedyrektor Departamentu VII MBP
Helena Gruda – wicedyrektor Departamentu Szkolenia MBP
Bernard Konieczny – wicedyrektor Departamentu IV MBP
Czesław Ringer – wicedyrektor Departamentu III MBP
Józef Tymiński – wicedyrektor Departamentu V MBP
Zygmunt Okręt – dyrektor Centralnego Archiwum MBP, odpowiadał za nagrania i teczki osobowe
Zygmunt Okręt
Ppłk. Wiktor Herer – naczelnik w V Departamencie MBP, wysoki funkcjonariusz UB, który miał powiedzieć w śledztwie w 1948 r. do jednego z więźniów: „zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”
Ppłk. lekarz med. Kamil Warman – szef Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie
Płk. dr. med. Henryk Rotter – pierwszy kierownik CSK
Anatol Akerman – tłumacz, następnie cenzor Wydziału Cenzury MBP. W latach 1945-1946 funkcjonariusz Sekcji Szkolenia Zarządu Personalnego MBP, 1946-1947 funkcjonariusz Sekcji I Wydziału II Zarządu Personalnego MBP, 1947-1950 funkcjonariusz Wydziału Polityczno-Wychowowczego Departamentu Więziennictwa MBP, 1950-1951 kierownik sekcji szkoleniowej Wydziału Polityczno-Wychowawczego Departamentu Więziennictwa MBP.
Michał (Mojżesz) Fajgman – 1945-1946 naczelnik Wydziału Zakupów Departamentu Zaopatrzenia MBP, 1946 naczelnik Wydziału Żywnościowego Szefostwa Zaopatrzenia MBP. Pełnomocnik rządu ds. przejęcia sowieckich obozów jenieckich w Polsce. Kierownik Centralnego Zarządu Obozów Jeńców Wojennych w Żaganiu.
Mjr. Helena Altenberg – oficer śledczy MBP
mjr. Barbara Biller (Basza Lea) – oficer śledczy MBP
Ferber – przedstawiciel Przedsiębiorstwa Budowlanego MBP
Józef Gabryelski – naczelnik Wydziału Szkoleniowego WUBP w Bydgoszczy
Jakub Hammerszmidt – naczelnik Wydziału Więziennictwa WUBP w Krakowie
Teofil Hazelmajer – 1945 zastępca naczelnika ds. polityczno-wychowawczych więzienia w Sieradzu, 1945-1946 naczelnik więzienia w Radomiu, 1947-1948 naczelnik więzienia we Wrocławiu, 1948-1949 naczelnik COP w Jaworznie, 1949 naczelnik więzienia w Sanoku.
O. Rozenberg – naczelnik COP w Potulicach
Bronisław Nechamkis – 1945 funkcjonariusz Wydziału Pracy Departamentu Więziennictwa i Obozów MBP, 1949-1950 zastępca naczelnika Wydziału Polityczno-Wychowawczego Departamentu Więziennictwa MBP. 1950-1951 oficer ds. specjalnych w Departamencie III MBP.
Marceli Stauber – 1946-1948 zastępca i p.o. naczelnika Wydziału Lekarskiego Departamentu Więziennictwa MBP, 1948-1950 naczelnik Wydziału Zdrowia Departamentu Więziennictwa MBP, 1950-1951 inspektor ds. więziennictwa Szefostwa Służby Zdrowia.
Leonard Sztejman – inspektor w Wydziale IV Departamentu Więziennictwa MBP
Julian Teitel – 1946 inspektor Departamentu Więziennictwa MBP, 1946-1947 zastępca naczelnika Wydziału Inspekcji Departamentu Więziennictwa MBP, 1947 zastępca i p.o. naczelnika Wydziału IV Departamentu Więziennictwa MBP. W latach 1947-1950 naczelnik Wydziału IV Departamentu Więziennictwa MBP.
Salomon Morel – komendant obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach i Jaworznie. (uciekł do Izraela)
Anna Madalińska – w 1944 kierownik Kancelarii Resortu BP PKWN, 1945-1946 p.o. kierownika Sekretariatu Gabinetu Ministra BP, 1947-1948 naczelnik Sekretariatu Departamentu I MBP (Kontrwywiad), 1948-1951 zastępczyni naczelnika Wydziału Ogólnego Departamentu I MBP.
Zdzisław Szymczak – wicedyrektor Departamentu IV MBP
Stanisław Pizło – 1944 politruk w LWP, następnie przeniesiony do pracy w PKWN, 1945-1946 wicedyrektor Departamentu Więziennictwa i Obozów MBP, 1946-1947 p.o. dyrektora Departamentu Więziennictwa MBP, 1947-1951 szef Departamentu Więziennictwa MBP.
Henryk Chmielewski – wicedyrektor Departamentu V MBP
Jan Kwiatkowski – inspektor ORMO
Karol Grabski – zastępca naczelnika Wydziału V w Departamencie IV
Jerzy Nowicki – naczelnik Wydziału II w Departamencie IV
Stefan Sobczak – naczelnik wydziału ds. funkcjonariuszy MBP
Mjr. Josef Jurkowski – szef Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na obszar Śląska
Pinek Mąka – sekretarz Bezpieczeństwa Publicznego na obszar Śląska. Stwierdził, że w podległym mu regionie liczba żydowskich oficerów bezpieczeństwa wynosiła od 150 do 225. Powołując się na te dane, żydowski autor John Sack ustalił, że 70 do 75% oficerów bezpieczeństwa na tym terenie było Żydami.
Płk. Rubinstein – szef KBW we Wrocławiu
Pinek Piekanowski – szef MO w Katowicach
Mieczysław (Szmul) Gross – szef MO we Lublinie i Wrocławiu. John Sack, powołując się na niego, stwierdza, że 80% oficerów milicji w Lublinie i 50% tamtejszych milicjantów było Żydami.
Płk. Alef Bolkowiak – Gutman – dowódca oddziału partyzanckiego Armii Ludowej; pułkownik MO, kierownik Wydziału Personalnego Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej; twórca tzw. band pozorowanych używanych do rozbijania polskiego podziemia; prezes Związku Partyzantów Żydowskich, attache wojskowy w Waszyngtonie.
Jechiel Grynszpan – szef MO w Hrubieszowie
Ajzer Mąka – szef MO w Bielsku-Białej
Marian Konwizor – pierwszego komendant wojewódzki MO w Gdańsku
Stefan Finkel – szef więziennictwa MBP w Krakowie
Schumacher – szef więziennictwa MBP na obszarze Dolnego Śląska
Alojzy Grabicki – szef więzienia mokotowskiego
Lola Potok – naczelnik więzienia w Gliwicach
kliknij poniżej na mapę jeśli chcesz zobaczyć większą [uwaga: 9 MB – może się wolno ładować]
http://web.archive.org/web/200711262051 ... cy_PRL.jpg



mordercy UB w systemie więzienno-obozowym:
Adam Krawecki
Berek Eisenstein
Szlomo Singer
Ichak Klein
Adela Glickman
Mojżesz Grossman
Szymon Nunberg
Salek Zucker
Dawid Feuerstein
Ajzer Mąka
Aaron Lehrman
Jadwiga Gutman-Sapirstein
Hanna Tinkpulwer
Efraim Lewin (Nysa)
Mojżesz Mąka
Major Frydman (Bytom)
Jakubowicz
Mordechaj Kac
Mojżesz Kalmewicki
Józef Kluger
Nahum Solowic
Mojżesz Szajnwald
Szmul Kleinhaut (Mysłowice)
Berek Eisenstein Adam Krawecki Pinek Mąka
Henryk Studencki Studniberg Szlomo Singer Lola Potok
Henryk Studencki – Chaim Studniberg – naczelnik Wydziału Więziennictwa WUBP w Katowicach, dyrektor Wydziału Więzień i Obozów na obszarze Śląska.
Andrzej Kornecki – Dawid Kornhendler (1917-1986) – szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach. W latach 1946-1948 pełnił stanowisko szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu, a od 1948 do 1949 roku we Wrocławiu.
Kpt. Marceli Reich-Ranicki – cenzor Cenzury Wojennej Resortu BP, kierownik Grupy Operacyjnej WUBP w Katowicach w 1945 r.
Ignacy Szlajfer – oficer UB we Wrocławiu w latach 1947-1952, a następnie cenzor w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk Regina Okręt – działaczka KPP, w latach 1946-1949 UB w Łodzi, dyrektor Biura Kadr Radiokomitetu.
Krystyna Poznańska-Gebert – chorąży UB, organizatorka w latach 1944-1945 WUBP w Rzeszowie
Płk. Ryszard Nazarewicz – zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie, następnie pracownik Instytutu Historii Ruchu Robotniczego partyjnej Akademii Nauk Społecznych.
Albert Grunbaum – zastępca szefa PUBP w Kielcach
Eta Lewkowicz-Ajzenman – szef Sekretariatu WUBP w Kielcach
Baumgarten – wiceszef PUBP w Jeleniej Górze
Kwaśniewski – szef wydziału personalnego WUBP w Kielcach
Jan Tataj – szef WUBP w Kielcach
Tadeusz Paszta – szef WUBP w Warszawie
Józef Mrożek – szef WUBP w Gdańsku
Józef Pluta – zastępca szefa WUBP w Białymstoku
Jan Olkowski – szef WUBP w Krakowie
Zbigniew Paszkowski – szef UBP na miasto Warszawę
Płk. Kornecki – szef WUBP w Poznaniu
Jan Frey-Bielecki – szef UBP w Warszawie i Krakowie
Edward Słowik – szef UBP w Siedlcach
Płk. Bielecki (Moniek Buchman) – szef WUBP Kraków
Józef Rozenwaks – UB w Szczecienie
Por. Michał (Mendel) Dym – UB w Zamościu
Fidelis Wentland – MBP Warszawa
Lucjan Białobrzeski – oficer śledczy MBP
Florian Mederer – WUBP Rzeszów
Honorata Franeiszer – oficer śledczy PUBP Miastko
Ignacy Wittlieb – PUBP Lębork
Hubert Kreft – PUBP Lębork
Eliasz Kotoń – szef UB w Białymstoku
F. Piątkowski – szef WUBP w Lublinie
Abram Tauber – szef UB w Chodlu
Chaim Hirszman – WUBP Lublin
Markus Kac – WUBP Katowice
Por. Albert Grynbaum – zastępca szefa PUBP w Kielcach
Henryk Mendelbaum – PUBP Będzin
Feliks Rozenbaum – WUBP Wrocław
Wacław Salamon – WUBP Rzeszów
Ryszard Grajnert – Centrum Szkolenia MBP Łódź
Stanisław Wolender – WUBP Poznań
Jan Guttman – PUBP Rybnik
Stanisław Elceser – PUBP Lubaczów
Herszel Zimmerman – porucznik UB w Lublinie i Łodzi w latach 1945-1946
Zofia Nimen – była sekretarzem technicznym KC Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (MOPR), po wojnie pełniła funkcję kierownika Wydziału Śledczego w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie.
Jerzy Wilkier – szef personalny Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie
Płk. Izaak Stolzman – oficer NKWD nadzorujący terror UB na Pomorzu
Siemion Dawidow – zwierzchnik sowieckich doradców aparatu terroru
Według raportu Nikołaja Seliwanowskiego, głównego doradcy sowieckiego przy MBP, wysłanego do Berii 20 października 1945, Żydzi stanowili 82,3% w radomskim PUBP (por. „Komunizm. Ideologia. System. Ludzie”, Warszawa 2001, s. 196, 198).
W Łodzi – według sprawozdania instruktora Wydziału Organizacyjnego KC PPR, Stanisława Brodzińskiego, który 12-18 sierpnia 1945 roku przeprowadził inspekcję na terenie Łodzi w organach UB, Żydzi zajmowali 50% etatów (wg K. Lesiakowski: „Mieczysław Moczar ‚Mietek’. Biografia polityczna”, Warszawa 1998, s. 101).
III. Sądownictwo i prokuratura
Leon Chajn (1910-83) – w latach 1945-1949 wiceminister sprawiedliwości
Maria Górowska – Sand – urodzona w 1915, córka Moryca i Frajdy (z domu Einsenman). W Powstaniu Warszawskim była łączniczką AL. W 1946 roku była dyrektorem łódzkiej szkoły prawniczej, która po kilkumiesięcznych kursach nadawała aktywistom partyjnym „kwalifikacje sędziowskie”. Sędzina, która skazała na karę śmierci w procesie politycznym generała Augusta Fieldorfa. Od 1951 roku była sędzią Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Należała do sekcji tajnej – grona sędziów, wyznaczonych przez wiceministra MBP Romana Romkowskiego do wydawania wyroków na polskich patriotów.
W latach 1950-54 tajne sekcje osądzily 506 spraw. W sekcji tajnej byli również Emil Merz, Igor Andrejew i Gustaw Auscaler. Podjęta próba osądzenia jej za mord sądowy nie znalazła się na wokandzie ze względu na jej śmierć. Zmarła na raka w 1998 roku.
Stefan Zygmunt Kurowski – Stefan Leon Warszawski (1897-1959) – prawnik, od 1929 obrońca w procesach politycznych. Od 1942 w PPR, później PZPR. W latach 1946-1948 pierwszy prokurator Najwyższego Trybunału Narodowego. Uczestniczył w przygotowaniu dekretów: o amnestii, o postępowaniu doraźnym i odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację kraju i przewodniczył delegacji polskiej na proces w Norymberdze. Od 1956 prezes Sądu Najwyższego.
Oskar Szyja Karliner – zastępca prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego (NSW), od 1953 roku pracował w Generalnej Prokuraturze Wojskowej, w marcu 1954 roku powołany na szefa Zarządu Sądownictwa Wojskowego.
Płk. Leo Hochberg – w latach 1947-1955 sędzia i sekretarz Zgromadzenia Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego, a w latach 1955-1957 sędzia Sądu Najwyższego.
Maciej Maksymilian Majster – prokurator do zadań specjalnych, naczelnik wydziału w Departamencie Nadzoru Prokuratorskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, bliski współpracownik Podlaskiego.
Władysław Dymant – wicedyrektor Departamentu Specjalnego Prokuratury Generalnej, faktycznie kierował departamentem, którego zadaniem było nadzorowanie śledztw prowadzonych przez MBP.
Henryk Podlaski – Hersz Fink – zastępca Prokuratora Generalnego
Benjamin Wajsblech – wiceprokurator Prokuratury Generalnej PRL
Ppłk. Helena Wolińska – Fajga Mindlak (Danielak) – prokurator wojskowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, szef Oddziału VII Naczelnej Prokuratury Wojskowej (październik 1950 – wrzesień 1953), członek Partii od 1942.
Wilhelm Świątkowski – prezes Najwyższego Sądu Wojskowego
Roman Rawicz – Vogel – Najwyższy Sąd Wojskowy
Ppłk. Beniamin Karpinski, ppłk. Zygmunt Krasuski – sędzia NSW
Płk. Kryspin Mioduski – sędzia W, zastępca prezesa NSW (sierpień 1949 – sierpień 1955)
Emil Merz, Gustaw Auscaler, Igor Andrejew, Roman Kryze, Mieczyslaw Szerer – sędziowie NSW
Ilja Rubinow – prezes Sšdu Wojewódzkiego m. st. Warszawy
Płk. Marian Frenkiel – prokurator wojskowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, szef Oddziału Naczelnej Prokuratury Wojskowej (październik 1950 – listopad 1956), członek Partii od 1954, do którego obowiązków należało prowadzenie i nadzorowanie śledztw w sprawach wojskowych.
morderca sądowy – prokurator Marian Frenkiel
Jakub Lubowski – Chase Smen – prokurator Departamentu Służby Sprawiedliwości WP
Benedykt Jodelis – prokurator w Prokuraturze Generalnej
płk. Feliks Aspis – prokurator w Prokuraturze Generalnej
płk. Eugeniusz Landsbergis – prokurator w Prokuraturze Generalnej
Paulina Kern – prokurator w Prokuraturze Generalnej
Ppłk. Stefan Piekarski – prezez sądu II Armii Polskiej, oficer Armii Czerwonej od 1920 r.
Płk. Henryk Holder – naczelny prokurator LWP
Mjr. Marian Malinowski – Samuel Haber – zastępca szefa Wojskowego Sądu Okręgowego w Krakowie
Leon Prenner – funkcjonariusz Prokuratury Generalnej
Ppłk. Jerzy Szerszeń – szef Zarządu Informacji Marynarki Wojennej
Ppłk. Aleksander Demner – komendant Oficerskiej Szkoły Prawniczej, produkującej w trybie przyspieszonym morderców sądowych
Kpt. Stefan Michnik – sędzia WSR w Warszawie
Maksymilian Bartman – prokurator WPR w Warszawie
Mjr. Marian Doerffer – WSR w Kielcach, Szczecinie i Poznaniu
Filip Feld – szef Wojskowego Sądu Rejonowego w Szczecinie
Płk. Zygmunt Wizelberg – prokurator w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie
Płk. Krasucki – sędzia wojskowy
Mjr. Bolesław Wnorowski – sędzia wojskowy
Mjr. Rilkin – prokurator wojskowy
Ppłk. Juliusz Krupski – sędzia wojskowy, sędzia NSW i szef wydziału w NSW
Jerzy Drohomirecki – sędzia wojskowy
Płk. Marian Muszkat – w 1944 został sędziš wojskowym. W następnym roku przewodził „polskiej” delegacji na proces w Norymberdze. W 1957 wyemigrował do Izraela, gdzie po studiach został profesorem Uniwersytetu w Tel Awiwie. Według teorii tego żydowskiego mordercy sšd winien zrozumieć, że do każdego przepisu należy stosować marksistowskš wykładnię, według której dobro demokracji ludowej jest naczelnym nakazem i jeśli pewien przepis temu warunkowi nie odpowiada, to nie może być stosowany. Żšdał wyposażenia prokuratury w nadzwyczajne uprawnienia w nowej rewolucyjnej sytuacji. Prokuratorzy mieli zostać panami życia i śmierci każdego człowieka. Adwokat winien zapomnieć o przedwojennej zasadzie, że jego zadaniem jest obrona oskarżonego przed karš. W ludowym wymiarze sprawiedliwości miał on teraz stać się, obok sšdu i prokuratury, trzecim organem, którego zadaniem jest wykrycie przestępcy, choćby był nim jego własny klient.
Ppłk. Teofil Karczmarz – sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego
Por. Eugeniusz Krzewski – sędzia wojskowy
Płk. Feliks Aspis – sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego
Kpt. Zygmunt Linauer – prokurator wojskowy
Ppłk. Zenon Rychlik – prokurator Wydziału IV i VIII Naczelnej Prokuratury Wojskowej (1948 – czerwiec 1955)
Kpt. Mieczysław Mett – pracownik Najwyższej Prokuratury Wojskowej, a następnie prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej.
Alicja Graff – prokurator wojskowy, wicedyrektor Departamentu III Prokuratury Generalnej
Wacław Lange – w latach 1945-1953 wojskowy prokurator w Warszawie, Białymstoku, Poznaniu i Lublinie
Zajcew – morderca sądowy
Piotr Samsonow – morderca sądowy
Władysłw Sieracki – morderca sądowy
Henryk Ligęza – morderca sądowy
Aleksiej Milcyn – morderca sądowy
Mieczysław Widaj – morderca sądowy
Kazimierz Golczewski – Bauman – stalinowski prokurator w Kielcach, pracownik Naczelnej Prokuratury Wojskowej
S. D. Mojsezon – Mojżeszowicz – prokurator wojskowy
Witold Gatner – prokurator, który nadzorował m.in. egzekucję gen. Fieldorfa
Gen. Julian Polan-Harasim – sędzia wojskowy
Poważna koncentracja pracowników narodowości żydowskiej wystąpiła w Departamencie Służby Sprawiedliwości Wojska Polskiego, Najwyższym Sądzie Wojskowym, Naczelnej Prokuraturze Wojskowej oraz w sądach i prokuraturach terenowych.
Nie było takiego sądu ani prokuratury w wojsku, w której oficerowie żydowskiego pochodzenia nie piastowaliby kluczowych stanowisk. W Departamencie Służby Sprawiedliwości stanowiska szefa Departamentu, szefów Wydziałów, Radców i Inspektorów piastowali oficerowie tegoż pochodzenia w osobach:
Henryk Holder
Winawer
Mieczysław Halski
Jakub Lubowski – Chasze Smen
Helena Wolińska
Borys Ołomucki
Mieczysław Freudenhaym
Leopold Kielski
Marian Malinowski
Arnold Rak
Franciszek Szeliński
Jan Zaborowski
Ludwik Fals
W Najwyższym Sądzie Wojskowym funkcje zastępców Prezesa bądź sędziów NSW pełnili:
Marian Muszkat, Oskar Karliner, Marcin Dancyg, Leo Hohberg, Roman Rawicz (Vogel), Marian Rozenblit, Marian Berton, Józef Warecki. W Naczelnej Prokuraturze Wojskowej stanowiska zastępców Naczelnego Prokuratora, szefów Wydziałów i Prokuratorów pełnili: Henryk Podlaski, Maksymilian Lityński (Lifsches), Stanisław Lex-Majewski, Marian Frenkiel, Mieczysław Bogucki, Feliks Aspis, Edward Gol, Witold Grodziński, Adam Masz, Jerzy Modlinger, Tadeusz Miernik, Mojżesz Ponarski, Zenon Rychlik, Feliks Słonimski, Rubin Szweig, Włodzimierz Winawer, Emil Ziegler i Henryk Zelnik.
W terenowych prokuraturach i sądach wojskowych funkcje szefów bądź zastępców szefów pełnili oficerowie tejże narodowości m.in. tacy jak:
Kazimierz Graf, Arnold Załęski (Załkind), Adolf Brunicki, Marek Szauber, Stanisław Śliwa, Piotr Smolnicki, Józef Fledman, Maks Auster, Jerzy Tranier, Józef Rajch, Filip Berski (Badner), Mieczysław Fajnsztajn, Antoni Mamrot, Eugeniusz Landsberg, Jan Orliński (Unterweiser), Jan Kant, Roman Bojko, Julian Wilf, Edward Milewski, Juliusz Surozki, Ryszard Wierciech, Józef Rajch i Aleksander Warecki.
Uciekli do Izraela:
Marian Muszkat, Jan Kant (prokurator Marynarki Wojennej w Gdyni), Ludwik Fels, Marcin Dancyg, Edward Gol, Edward Milliblit, Eugeniusz Landsberg, Adolf Brunicki, Michał Salpeter, Mieczysław Mirski i Andrzej Makowicz.
morderca sądowy – sędzia Marcin Dancyg
Mieczysław Bringajzen – funkcjonariusz wojskowego terroru sądowego
Mieczysław Dytry – funkcjonariusz wojskowego terroru sądowego
Czesław Konieczny – funkcjonariusz wojskowego terroru sądowego
Franciszek Kapczuk (Nataniel Frau) – Sąd Wojskowy we Wrocławiu
Płk. Piotr Parzeniecki – sędzia wojskowy, szef Wojskowego Okręgu Warszawskiego, sędzia NSW
Jan Amons – szef Prokuratury Wojskowej w Lublinie i Gdańsku, prokurator Wojsk Lotniczych (1952-1955)
Ch. Mett – prokurator wojskowy
Leonard Azarkiewicz – szef Prokuratury Marynarki Wojennej
Mjr. Julian Wilf – sędzia WSR Gdańsk
Stanisław Gutaker – sędzia WSR Warszawa
Mjr. Władysław Litmanowicz (Abram Wolf) – sędzia WSR Warszawa
Czesław Reutt – prokurator WPR Wrocław
Florian Kirschke – sędzia WSR Lublin
Oswald Sznepf – sędzia WSR Rzeszów
Julian Polan-Haraschin – sędzia WSR Kraków
Emanuel Weinberg – „obrońca” w Rzeszowie
Józef Feldman – prokurator WPR Lublin, zastępca naczelnego prokuratora wojskowego do spraw szczególnej wagi (październik 1950 – sierpień 1955), członek partii od 1946
morderca sądowy – prokurator Józef Feldman
Leon Midro – prokurator wojskowy GO „Wisła”, WUBP Katowice
Ludwik Goettinger – sędzia WSR Lublin
Marek Szauber – prokurator WPR Katowice
Wiktor Altschuler – sędzia WSR Katowice
Ppłk. Jerzy Tramer – prokurator WPR Warszawa
Tadeusz Lercel – sędzia WSR Wrocław i Gdańsk
Eugeniusz Landsberg – prokurator WPR Wrocław i Warszawa
Jakub Menasze – „obrońca” we Wrocławiu
Jan Orliński – Unterweiser – prokurator WPR Kraków
Feliks Finkelstein – prokurator WPR Katowice
Bernard Gerszon – „obrońca” we Wrocławiu
Roman Abramowicz – sędzia WSR Warszawa
Izaak Nutman – „obrońca” w Warszawie
Jan Prause – prokurator wojskowy GO „Wisła”
Sykstus Guzy – WPR Katowice
Salomon Wilf – „obrońca” w Katowicach
Zbigniew Szwarc – „obrońca” w Rzeszowie
Jerzy Mering – „obrońca” w Warszawie
Aleksander Maurer – „obrońca” we Wrocławiu
Edward Strumpf – „obrońca” we Wrocławiu
Jan Erlich – „obrońca” we Wrocławiu
Stanisław Hollitscher – sędzia WSR Kraków
Alicja Pintarowa – „obrońca” w Warszawie
Ignacy Goldfinger – „obrońca” we Wrocławiu
Aleksander Gross – „obrońca” w Lublinie
Aleksander Warecki – Warenhaupt – sędzia WSR Wrocław, potem szef Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie
Stanisław Laks – prokurator WPR Bydgoszcz
Juliusz Kessler – prokurator WPR Bydgoszcz
Mieczysław Widaj – sędzia WSR Warszawa
Ppłk. Maksymilian Lityński – Lifszyc – prokurator WPR Warszawa, zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnej wagi (sierpień 1948 – listopad 1950), członek partii od maja 1947 r.
Ppłk. Henryk Ligęza – prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej do spraw szczególnej wagi (wrzesień 1950 – styczeń 1955), w prokuraturze od 13 grudnia 1946, wydalony z Partii w kwietniu 1955, do którego obowiązków należał nadzór nad śledztwem MBP, w tym również X Departamentu.
Henryk Podlaski – prokurator WPR Warszawa
Józef Reich – prokurator WPR Lublin
Filip Berski – Badner – prokurator wojskowy
Edward Rettinger – „obrońca” w Warszawie
Antoni Landau – „obrońca” w Warszawie
Henryk Nowogródzki – „obrońca” w Warszawie
Marian Rozenblitt – w sądownictwie polskiej armii w ZSRS, potem kierownik sekretariatu w Najwyższym Sądzie Wojskowym, razem z Maślanką i Rettingerem uczestniczył w jednej z kluczowych spraw stalinizmu – „bronił” generałów WP, oskarżonych o udział w tzw. spisku w wojsku.
Benjamin Wajsfeld – „obrońca” w Warszawie
Zygmunt Gross – „obrońca” w Warszawie
Por. Mordko Goryń – sędzia WSR Wrocław
Kpt. Florian Kirschke – sędzia WSR Lublin
Filip Field – sędzia WSR w Szczecinie
Eugeniusz Saar – „obrońca” w Krakowie
Marian Wagner – „obrońca” w Warszawie
Jerzy Merlig – „obrońca” w Warszawie
Jakub Wilf – „obrońca” w Katowicach
Mieczyslaw (Mojżesz) Maślanko – „obrońca” w Warszawie, przywódca rady obrońców, dziekan grupy obrońców politycznych, których jedynym zadaniem było doprowadzenie podejrzanych do przyznania się do udziału w faktycznym lub fikcyjnym przestępstwie, po czym obrońcy zobowiązywali się do prośby o złagodzenie kary.
Aleksander Filiks – sędzia WSR Lublin
Roman Abramiwicz – sędzia WSR Warszawa
Emil Urman – „obrońca” w Katowicach
Feliks Hopfen – „obrońca” w Rzeszowie
Józef Winsz – „obrońca” w Rzeszowie
Kazimierz Graff – prokurator WPR Warszawa
A. Mamroth – prokurator WPR Wrocław
IV. Ludowe Wojsko Polskie
Wacław Komar – Mendel Kossoj – szef wywiadu i kontrwywiadu (cywilnego i wojskowego)
Gen. Wiktor Grosz
Gen. Wiktor Grosz – Izaak Medres – szef Głównego Zarządu Politycznego LWP
Gen. Edward Braniewski – Brandsteter – komendant Wojskowej Akademii Politycznej
Gen. Jan Drzewiecki – Holzer
Gen. Marian Graniewski – Gutaker
Gen. Leszek Krzemień – Maksymilian Wolf) – był kierownikiem Wydziału Wojskowego Związku Patriotów Polskich w Moskwie, nastepnie szefem Kancelarii Wojskowej Bieruta, zastepcą szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP i pełnomocnikiem Rządu PRL ds. pobytu wojsk radzieckich w Polsce.
gen. Leszek Krzemień – Wolf
Gen. Jan Stamieszkin – szef sztabu Wojsk Obrony Powietrznej Kraju
Gen. Ignacy Blum – wojska lotnicze
Gen. Tadeusz Dąbkowski – Dowództwo Wojsk Obrony Powietrznej Kraju, zastępca ds. politycznych dowódcy WOPK
Gen. Czesław Mankiewicz – dowódca Wojsk Obrony Powietrznej Kraju
Gen. Grzegorz Korczyński – Kalinowski
Gen. Marian Naszkowski – Wasser
gen. Marian Naszkowski – Wasser
Gen. Karol Świerczewski – Goltz (1897-1947) – działacz komunistyczny, generał. Od 1915 w Rosji, od 1918 w Armii Czerwonej, członek WKP(b). 1936-1938 walczył w hiszpańskiej wojnie domowej, m.in. dowódca 35 dywizji międzynarodowej. 1943 zastępca dowódcy 1 Korpusu PSZ w ZSRR, 1944 w Armii Polskiej w ZSRR. 1944-1945 dowódca II, następnie III i ponownie II Armii WP. 1944 członek Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRR, potem KC PPR. 1946 wiceminister obrony narodowej, współodpowiedzialny za zbrodnie.
gen. Karol Świerczewski – Goltz
Gen. Leon Turski – Tennenbaum
Gen. Mieczysław Wągrowski – Izaak Pustelman
Gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer – szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego Wojska Polskiego
Płk. Michał Bron – Bronstein – pracownik MSZ
Płk. dr. Charbicz – Marek Heberman – komendant Szpitala Wojskowego w Warszawie
Płk. Otto Fiński – Finkenstein – szef sztabu organizacji „Służba Polsce”
Płk. Garbowski – Gruber – dowódca dywizji
Płk. Gradlewski – Goldberg – GZP WP
Płk. Mieczysław Kowalski – Kohn
Płk. Anatol Liniewski – Liberman – pracownik ASG
Płk. Rosiński – Rosenberg – DOW
Płk. Rotowski – Rotholtz – szef Zarządu Służby Technicznej WP
Płk. Stanisław Sokołowski – Szabat – pracownik WAP
Płk. Paweł Solski – Pinkus – szef Służby Samochodowej WP
Płk. Szulczyński – Szulcynger – dowódca pułku
Płk. Wadlewski – Waldman – dyrektor Departamentu Wojskowego w Ministerstwie Zdrowia
Płk. Żarski – Silberstein – pracownik WAP
Ppłk. Jerzy Bryn – Izrael Alter – pracownik MSZ
Ppłk. Jan Dolanowski – Dollinger – DOW
Ppłk. Adam Laski – Gutbrot – pracownik ASG
Ppłk. Henryk Zieman – Zysman – DOW
Płk. Pełczyński – oficer pionu Planowania i Techniki
Płk. Szulc – oficer pionu Planowania i Techniki
Płk. Michał Kochański – oficer pionu Planowania i Techniki
Płk. Jerzy Bochniewicz – oficer pionu Planowania i Techniki
Płk. Aleksander Bogusławski – oficer pionu Planowania i Techniki
Płk. Wacław Jędrzejczyk – oficer pionu Planowania i Techniki
Mjr. Roman Domanski – Rosenstand – DOW
Mjr. Marcel Kot – Abram Sterenzys
Mjr. Józef Sliwinski – Flaumenbaum – szef Wydawnictwa „Służba Polsce”
Mjr. Henryk Uminski – Keff
Lubiejski – Zygielman – II Zarząd
Rajski – Rajgrodzki – II Zarząd
Henryk Trojan – Adler – II Zarząd
Zagórski – Winter – II Zarząd
Józef Poznański – Izaak Topfer – II Zarząd
Wlodzimierz Tatarek – Salomon Szlama-Wolf – II Zarząd
Ryszard Tatarczyk – Ludwik Ruppert – II Zarząd
Henryk Walczak – Zukerman
Stefan (Szmul) Krakowski – oficer polityczny w Wojsku Polskim do 1966. Jego żona pracowała w KC PZPR. Historyk Żydowskiego Instytutu Historycznego. Dyrektor archiwum w Instytucie Yad Vashem
mjr. Henryk Dodin (ur. 1919) – oficer polskiego wywiadu wojskowego. Od marca 1944 żołnierz Armii Czerwonej, od grudnia 1944 Wojska Polskiego, pod koniec tego samego miesiąca (grudzień 1944) przeszedł do rezerwy. Od 1947 pracownik Oddziału II Sztabu Generalnego LWP, od marca 1948 szef Sekcji Finansowej Oddziału II SG LWP. Zwolniony w lipcu 1950, wyemigrował do Izraela w lipcu 1957 r.
mjr. Marceli Kot – Szterenzys (ur. 1914) – oficer polskiego wywiadu wojskowego. Od 1947 pracownik Oddziału II Sztabu Generalnego LWP, od 1948 pracownik operacyjny Oddziału II we Francji (już wtedy podległego Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego jako Departament VII wywiadowczy MBP). Od kwietnia 1952 zastępca szefa Wydziału IV (francuskiego) Oddziału II (Operacyjnego) Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Zwolniony w kwietniu 1953, wyjechał do Jugosławii 27 lipca 1967.
Mjr. Józef Bryn – drugi sekretarz ambasady polskiej w Japonii
Płk. Pawel Monat – szef wydziału ataszatów wojskowych w II Zarządzie (wywiadowczym) Sztabu Generalnego, poprzednio attaché wojskowy w Waszyngtonie
Innymi pracownikami II Zarządu, którzy uciekli na Zachód byli:
gen. Izydor Modelski – attache wojskowy w Waszyngtonie, uciekł w 1948 r.
Henryk Walczak – Zukerman – pracownik cywilny, kierownik attachatu w Waszyngtonie, po otrzymaniu odwołania w 1951 nie powrócił do kraju
Aaron Goldenberg – przerzucony nielegalnie do RFN odmówił współpracy
Jan Galewicz – konsul generalny PRL w Nowym Jorku, w 1953 odmówił powrotu do kraju
Henryk Trojan – Adler
Abraham Rajski – Rajgrodzki – wysłany nielegalnie do Francji jako przedstawiciel Polskiego Biuletynu Informacyjnego, pozostał na stałe
mjr. Marcel Kot – Abram Szterenzys – w 1957 wyjechał na urlop do Jugosławii, skąd przedostał się do Francji
kpt. Włodzimierz Barankiewicz – pracował pod przykryciem w ambasadzie polskiej w Wiedniu, w 1961 przeszedł do Amerykanów
kpt. Marcin Sochaczewski – po zwolnieniu z Zarządu II został zatrudniony w jednej z instytucji krajowych, wyjechał do Berlina Zachodniego i przedostał się do RFN
Zdzisław Brandel – oficer kadrowy II Zarządu, uciekł do Brazylii i USA
kpt. Mieczysław Skorupiński – w latach 1947-1951 szef sekcji agenturalnej, w 1958, będąc szefem Polskich Linii Oceanicznych, uciekł na Zachód.
gen. Jakub Prawin
Gen. Jakub Prawin – agent NKWD, szef Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie.
Gen. Juliusz Hibner – Dawid Schwartz – dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, brał udział w Wojnie Domowej w Hiszpanii w latach 1936-1938. Był prawą ręką ministra Bezpieczeństwa Państwowego, dowódcą Przygranicznych Korpusów Obrony i Korpusów Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W latach 1951-1956 był dowódcą państwowych sił zbrojnych, a w latach 1956-1960 wiceministrem Spraw Wewnętrznych
Gen. Henryk Toruńczyk – 1944 dowódca Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego, przeformowanego w listopadzie na Brygadę Wojsk Wewnętrznych, poprzedników KBW. W 1945 p.o. dowódcy KBW.
gen. Henryk Toruńczyk
Płk. W. Tykociński – E. Tykotyner – szef Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim, w maju 1965 uciekł z Berlina do USA. Tam dwa lata później zmarł w hotelu, w niezbyt jasnych okolicznościach.
Płk. Jakub Wachtel – zastępca Szefa Departamentu Personalnego
płk. Stefan Kuhl – zastępca Szefa Departamentu Personalnego
płk. Jakub Wachtel
Ppłk. Julian Rotnicki – szef Wydziału I Departamentu Personalnego, zajmującego się oficerami piechoty, sztabów i instytucji
Ppłk. Adam Brandel – szef Wydzialu Awansów i Odznaczen Departamentu Personalnego
Ppłk. Edward Pfeffer – szef Wydziału VII zajmującego się powoływaniem oficerów do służby wojskowej i zwolnień z tej służby, administracją rezerw oficerskich, obsadą kadrową WKR i sprawami związanymi z przyznawaniem emerytur. Jako generał był szefem Zarządu Zaopatrzenia Sztabu Generalnego, zastępcą Głównego Ispektora Planowania i Techniki, kierownik Katedry Ekonomiki Polityki Planowania i Gospodarki Obronnej w Wojskowej Akademii Politycznej, Sekretarz Rady Ekonomicznej MON
Ppłk. Mieczysław Wodnar – szef Wydziału Oficerów Kwatermistrzostwa
Po sierpniowo-wrześniowym plenum KC Partii w 1948 do Departamentu Personalnego WP przybyli nowi oficerowie pochodzenia żydowskiego, a takze nastąpiły pewne zmiany na kluczowych stanowiskach w tej instytucji umacniające pozycję i wpływy oficerów narodowości żydowskiej. Po przeprowadzeniu wiosną 1950 reorganizacji Departamentu Kadr pomimo istniejącego szefa tego Departamentu płk. Turskiego i jego zastepcy oficera radzieckiego płk. Kożucha, wyłoniono trzyosobową kierowniczą ekipę Żydów w osobach: płk. Ziemiana, płk. Mazura i płk. Wojnara.
W wyniku polityki personalnej realizowanej przez żydowskich oficerów zajmujących kierownicze stanowiska w Departamencie Kadr i terenowych organach kadrowych, poważna część ważnych stanowisk w dowództwach okręgów wojskowvch i rodzajów Sił Zbrojnych, instytucjach centralnych MON, szefostwach rodzaju wojsk i służb była obsadzona przez oficerów żydowskiego pochodzenia, w stosunku do których nie były w zasadzie stosowane kryteria polityczno-moralne ani wymogi kwalifikacyjne.
Jeśli chodzi o obsadę szefów Wydziałów Personalnych okregow wojskowych, to przedstawiała sie ona we wspomnianym okresie następujaco:
szefem Wydziału Personalnego DOW I (Warszawa) był ppłk. Jan Wiśniewski, późniejszy kontradmirał, a po nim ppłk. Rosiński – Rosenberg;
szefem Wydziału Personalnego DOW II (Bydgoszcz) był ppłk. Adolf Kolb;
szefem Wydzialu Personalnego DOW IV (Wrocław) był ppłk. Marian Mazur, a po nim mjr. Roman Domański – Rosenband;
szefem Wydziału Personalnego DOW V (Kraków) był kpt. Bronisław Lampel, a po rozformowaniu tego okregu objął on w maju 1952 r. takie samo stanowisko w DOW IV;
szefem Wydziału Personalnego DOW VI (Łódź) był ppłk. Henryk Ziemian – Zysman, a po rozwiązaniu tego okręgu objął takie samo stanowisko w DOW III (Poznań);
szefem Wydziału Personalnego DOW VII (Lublin) był ppłk. Jan Dolanowski – Dollinger;
szefem Wydziału Personalnego w Dowództwie Wojsk Lotniczych był ppłk. Leon Turski – Tannenbaum,
w Wojskach Ochrony Pogranicza – ppłk. Michał Rudawski.
W aparacie politycznym WP przez wiele lat kluczowe stanowiska służbowe obsadzone były przez oficerów żydowskiego pochodzenia. I tak kolejno zmieniającymi się szefami Głównego Zarządu Politycznego WP byli gen. Wiktor Grosz – Izaak Medres, gen. Mieczysław Wągrowski – Izaak Pustelman, gen. Świetlik, gen. Edward Ochab, gen. Naszkowski, gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer.
Zastępcami szefa GZP WP byli gen. Malko i gen. Leszek Krzemień – Maksymilian Wolf. Szefem Zarządu Organizacyjnego GZP WP był płk M. Jekiel, który po zwolnieniu go do rezerwy objał stanowisko zastępcy przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej.
Szefem Zarządu Propagandy GZP WP przez długi okres był pułkownik, a później gen. Blum. Ponadto w GZP WP pracowali gen. Bednarz, ppłk. Bugajski, płk. W. Strasser, płk. Grosfeld, płk. B. Szubicz, płk. Welfeld, ppłk. Hakman, płk. S. Alster, płk. Friedman, płk. Szliferstejn, płk. Lider, płk. Brones, płk. Hubert, płk. Jegier, płk. Gradlewski – Goldberg, płk. Malczewski i inni. Sekretarzem Komisji Kontroli Partyjnej WP był płk. L. Zieleniec, szefem Oddziału Inspekcji – płk. Szarek, szefem Wydziału Próśb i Zażaleń – płk. Krygie, były rabin.
Analogiczna sytuacja istniała w Zarządach Politycznych okręgów wojskowych i rodzajów Sił Zbrojnych, Wojskowej Akademii Politycznej i Wojskowym Instytucie Historycznym. Interesującym jest fakt, że w celu zatarcia śladów żydowskiego pochodzenia, na wniosek określonej grupy oficerów ówczesnego Departamentu Personalnego przeforsowano około 1947 r. wydanie odpowiedniego aktu normatywnego upoważniającego Ministra Obrony Narodowej do przeprowadzania we własnym zakresie zmiany nazwisk oficerów. Formalności z tym zwiazane zatatwiał Departament Personalny WP, opracowując odpowiednie rozkazy personalne. Sprawy takie były załatwiane bardzo operatywnie. Z tej możliwości skorzystało wielu oficerów narodowości żydowskiej.
Zespół autorów organu teoretyczno-politycznego GZP WP „Nasza Myśl” składał się prawie wyłącznie z Żydów.
W skład tego zespołu wchodzili:
gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer,
płk. Leon Grosfeld,
płk. Henryk Werner,
ppłk. Dorian Płoński,
Roman Werfel,
mjr. Włodzimierz Brus,
mjr. Włodzimierz Baczko
mjr. Julian Lider
ppłk. Zenon Welfeld
ppłk. Leon Sternik
mjr. Zbigniew Safian,
płk. Adam Bromberg
ppłk. Ignacy Blum
Część z nich posiadała skompromitowaną przeszłość, jak np. mjr Safian, który w czasie okupacji hitlerowskiej byl policjantem żydowskim w getcie.
Od 1950 roku żydowskie czasopisma i prasa wojskowa z wyjątkową pasją podjęły problem tzw. „odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego”, a całość wychowania politycznego kadry i żołnierzy została sprowadzona do walki z owym odchyleniem. W programach szkolenia ideowo-politycznego niebywale wyeksponowano historię WKP(b), programy zaś historii Polski wyprane z politycznego tla wekslowały ją na tory historii gospodarczej.
W tego rodzaju programach prym wiodła Wojskowa Akademia Polityczna, dla której starannie dobrano kadre wykładowczą, którą stanowili m.in.
gen. Uziębło
płk Hoffman
płk Piasecki
płk Halicz
płk Pawłowski
płk Pirko
płk Wachtel
płk Ochocki
mjr Lewandowski
płk Malczewski
płk Grot
płk Sokołowski
mjr Zillberstein.
Na szefów katedr powoływano nawet ludzi nie posiadających żadnego przygotowania (m.in. kpt. Dworniaka), czy też posiadajacych trudności w posługiwaniu sie językiem polskim (m.in. mjr Zillberstein). Zasadniczym kryterium przydatności było pochodzenie.
Po wydarzeniach październikowych 1956 grupa żydowskich działaczy zajmująca eksponowane stanowiska w Wojsku i odpowiedzialna za przestępstwa postanowiła zrzucić z siebie odpowiedzialność i przedstawić się jako ofiary kultu jednostki i główni rzecznicy odnowy. Wykorzystali do tego naradę wyższych dowódców i oficerów politycznych, która odbyła się 27 października 1956 przy udziale Gomułki, Spychalskiego, Zawadzkiego i Cyrankiewicza. Na tej naradzie specjalnie przygotowani przez Bluma i Malczewskiego polemiści przypuścili ostry atak na wojsko. Domagano się odwołania ludzi skompromitowanych z wojska, ale o jakich ludzi chodzi, tego nie precyzowano. Postulowano utworzenie Ministerstwa Spraw Wojskowych i odrębnego stanowiska naczelnego dowodcy (płk Mojsiejewicz). Postulowano zastąpienie jednoosobowego dowodzenia działnością rad wojskowych i rad wojennych na wzor chiński (gen. Frey-Bielecki). Domagano sie także otwartego pisania w prasie o sprawach wojskowych bez cenzury. Podobne postulaty zgłosili gen. Hubner i inni. Propozycje, uznane za rewizjonistyczne, spotkały sie z krytyką kierownictwa partii i rządu.
Objęcie przez gen. Janusza Zarzyckiego – Neugebauera stanowiska szefa GZP WP poważnie wzmocniło pozycję i wpływy Żydów w tej instytucji.
W skład tej grupy wchodzili
Fryderyk Malczewski,
Ignacy Blum,
Zygmunt Hofman,
Michał Friedman,
Stanisław Nadzin,
Mirosław Nadelwicz,
Jan Zamoyski,
Bronisław Bednarz,
Eugeniusz Kuszko
Piotr Borowy.
Korzystając z opieki Zambrowskiego, Morawskiego i Ochaba grupa ta zaczęła lansować tendencje „rewzjonistyczne”. Ukazały sie w piśmiennictwie wojskowym w tym duchu artykuly płk. J. Bluma, cykl artykułów Z. Baumana. Publikował się tez W. Górnicki.
Jan Zamoyski Bronisław Bednarz
Organ teoretyczny GZP WP „Wojsko Ludowe” i prasa wojskowa podjęły też dyskusję o „bohaterszczyźnie”, którą zapoczątkował płk. Janusz Przymanowski. Podjęto także walkę z urojonym antysemityzmem. Z inicjatywy szefa GZP WP gen. Zarzyckiego wydano w marcu 1957 r. broszurę poświęconą antysemityzmowi w Polsce, w której usiłowano wykazać, że Polska to kraj zagorzałych antysemitów. Dla uzasadnienia tego domniemania przedrukowano prace J. Marchlewskiego pt. „Antysemityzm a robotnicy”, szkic E. Orzeszkowej pt. „O Żydach i kwestii żydowskiej”, parszywy esej J. Tuwima pt. „My żydzi polscy…” oraz paszkwilancki artykuł z „Po prostu” pt. „Gdy budzą się upiory” pióra J. Ambroziewicza, E. Gonczarskiego i J. Olszewskiego.
Na naradzie aktywu partyjnego 27 maja 1957 ówczesny szef GZP WP gen. J. Zarzycki przestrzegał, oświadczając wprost: „poddaje się w wątpliwość nasz sojusz ze Związkiem Radzieckim. (…) Ten antyradziecki nurt wiąże się często z antysemityzmem, który jakkolwiek rzadko manifestuje się otwarcie, występuje jednak w ukryciu zazwyczaj pod postacią fałszywych, hitlerowskich niemal plotek”. W latach 1957-1958 na łamach „Żołnierza Wolności” ukazywać się zaczęły alarmujace artykuły i reportaże piętnujace ostre przejawy polskiego „antysemityzmu”. Szczególne skoncentrowanie oficerów żydowskiego pochodzenia miało miejsce w instytucjach centralnych MON.
I tak w Sztabie Generalnym WP Głównym Inspektorem Techniki i Planowania był w latach 1956-1967 gen. Marian Graniewski, szefem Zarządu Operacyjnego był w latach 1954-1960 gen. Jan Drzewiecki – Holzer, szefem Zarządu II był w latach 1946-1950 gen. Wacław Komar, szefem Zarządu Organizacyjnego był w latach 1952-1954 płk. Czesław Berman, szefem Zarządu Planowania Materiałowego był w latach 1952-1967 gen. Edward Pfeffer, szefem Oddziału Szyfrowego był w latach 1946-1952 płk. Joachim Erlich, szefem Oddziału Cenzury był w latach 1953-1963 płk. Tadeusz Polanowski.
Piastując stanowisko Szefa Zarządu II Sztabu Generalnego WP już od 1946 gen. bryg. Wacław Komar rozpoczął intensywne angażowanie do pracy w tym Zarządzie osób pochodzenia żydowskiego, wśród nich i takich, którzy nie posiadali odpowiedniego wykształcenia i niezbędnych kwalifikacji, a nawet i takich, którzy nie mieli polskiego obywatelstwa.
Pracownicy ci byli bezpośrednio ściągani z Palestyny, Francji, Włoch i roznych instytucji krajowych. Tak zostali ściągnięci z Palestyny m.in. Bryn, Trojan – Adler, Gineberg, Botwińska i inni.
Obok szefa Zarządu II gen. W. Komara, żydami byli dwaj zastępcy szefa Zarządu – płk. Stanisław Flato i płk. Witold (Władysław) Leder. Szefem Wydziału Operacyjnego był płk. Stanisław (Leon) Bielski, szefem Wydziału Informacyjnego – płk. Adam Brandel, szefem Wydziału I – płk. Michał Bron (Bronstein), szefem Oddziału III – płk. Anatol Liberman, szefem Wydziału Finansów kpt. Marcin Sochaczewski.
płk. Stanisław Bielski płk. Witold (Władysław) Leder
Ponadto pracowali tam dalsi oficerowie tego samego pochodzenia jak płk Leon Herzog, płk. Paweł Monat, płk. Jan Rochwerger, płk. Maksymilian Sznapf, mjr. Bolesław Włodynger, mjr. Maksymilian Berezowski i inni. Wszystkie ważniejsze stanowiska w podstawowych komórkach Zarządu II były obsadzone przez pracowników żydowskichj, a np. w sekcji agenturalnej amerykańskiej na 9 pracownikow kadrowych 8 z nich było żydowskiego pochodzenia wraz z szefem tej sekcji płk. Leonem Zagórskim.
Jeżeli w latach 1945-1949 stanowiska w Misjach i Attachatach Wojskowych obsadzone były oficerami przedwojennymi, to po tym okresie stanowiska te obejmują stopniowo oficerowie żydowskiego pochodzenia w osobach: płk. Tykociński – Tykotyner, płk. Herzog, płk. Monat, płk. Bron, płk. Hirszowicz, ppłk. Kornecki, ppłk. Kofler, ppłk. Czarny i mjr Rochwerger. Aparat kadrowy pod przykryciem był obsadzony przede wszystkim przez Żydów.
I tak np. w latach 1948-1953 w USA na 8 pracowników pod przykryciem wszyscy byli żydowskiego pochodzenia: Zagórski, Klon, Groniewicz, Krakowski, Maliszewski, Heliman, Welker, Hamerlak. Podobnie przedstawiała sie sytuacja na terenie innych krajów. Jedynie do pracy pomocniczej angażowano młodych oficerów narodowości polskiej. Począwszy od 1953 do pracy w attachatach wojskowych kierowani byli oficerowie polscy, a tylko nieliczni pochodzenia żydowskiego jak np. Monat do Waszyngtonu, a Bron do Jugosławii.
Do organizowania siatek agenturalnych w różnych krajach począwszy od 1948 wysyłano pracowników wyłącznie żydowskiego pochodzenia. m.in. zostali wysłani Trojan – Adler), Lubiejski – Zygielman), Rajski – Rajgrodzki, Kot – Szterenzys, Zagórski – Winter, Wolf, Hubner, Tykocinski – Tykotyner i inni. Organizowali oni siatki wywiadowcze w oparciu o koneksje rodzinne i środowiska żydowskie. Werbowali najczęściej osoby bezwartościowe, skorumpowane, a w wielu wypadkach wykazywali fikcyjne werbunki w celu uzasadnienia nadmiernych wydatków finansowych.
W Inspektoracie Szkolenia ważne stanowiska zajmowali tacy oficerowie żydowskiego pochodzenia jak płk Szulczyński – redaktor naczelny „Przeglądu Wojsk Lądowych”; płk. Welfeld – p.o. szefa Zarządu Szkolnictwa Wojskowego, który kierował całokształtem spraw organizacyjnych, programowych i personalnych w tym Inspektoracie i płk. Sadykiewicz – z-ca szefa Zarzadu I. W Akademii Sztabu Generalnego czołowe stanowiska zajmowali tacy oficerowie jak płk. Broch, płk. Berman, płk. Demner, płk. Bielawski, płk. Makowski, płk. Szlifersztejn i inni.
W Biurze Studiow MON – płk. Heistein i płk. Speizer. W aparacie kwatermistrzowskim dzięki Głównemu Kwatermistrzowi WP gen. Komarowi i szefowi Wydzialu Kadr Głównego Kwatermistrzostwa ppłk. Tatarynowiczowi znaczną część kierowniczych stanowisk zajmowali oficerowie żydowscy, m.in. płk. Cukierman, ppłk. Zawadzki, ppłk. Pakier, ppłk. Haliński, ppłk. Małachowski i ppłk. Weis.
Do osób, które były specjalnie wyróżniane i przewidywane do objęcia eksponowanych stanowisk należeli płk. Herc Antopolski, płk. Henryk Flikielski, płk. Henryk Ebensztejn, płk. Józef Guterman i płk. Henryk Cukierman. W pionie technicznym wojsk pancernych ważniejsze stanowiska były w latach 1950-1954 obsadzone przez oficerów żydowskiego pochodzenia takich jak płk. Rotowski – Rotholtz, płk. Szulc, płk. Bochniewicz, płk. Bergerson, płk. Sztuhl, płk. Krygier, płk. Wohlmuth, płk. Magler i ppłk. Neuberg.
Po odwolaniu płk. Rotowskiego ze stanowiska szefa Zarządu Służby Techniczno-Czołgowej, zgodnie z decyzją b. szefa Departamentu Kadr MON gen. Fonkowicza, na powyższe stanowisko został wyznaczony płk. Ludwik Szulc, mimo zgłoszonych bardziej odpowiednich kandydatow. W wielu przypadkach oficerowie żydowscy zajmujący odpowiedzialne stanowiska w pionie technicznym tych wojsk nie posiadali nawet średniego wykształcenia, jednak zawsze oceniani byli przez kierownictwo służby jako wybitni fachowcy.
W służbie samochodowej MON jej kierownictwo w osobach: płk. Paweł Solski – Pinkus w latach 1948-1950 i gen. Nowicki od 1952 w sposob świadomy i celowy obsadzali ważne stanowiska w tej służbie oficerami narodowości żydowskiej, często o niskich wartościach fachowych i moralnych jak np. b. płk. Józef Malagowski – zdegradowany za nadużycia i skazany na 6 lat wiezienia; płk. Ukraiński – zdegradowany, porzucił żonę i dzieci, szczególną opieką otaczał go szef służby gen. Nowicki; płk. Bolesław Badian – pełnił służbę do 1967 r. w pionie organizacyjno-mobilizacyjnym; ppłk. Rafał Lekach – nie posiadal w ogóle wykształcenia i praktyki w służbie samochodowej; ppłk. Henryk Majsiak – wyrzucony z informaji w 1967 r., został przyjety do służby samochodowej bez jakichkolwiek kwalifikacji; ppłk. Tadeusz Sarzycki – zwolniony z wojska za wrogą dzialalność w czasie okupacji, po zabiegach gen. Nowickiego powtórnie powołany do służby wojskowej; ppłk. Szymon Gładysz – posiadal zaledwie 7 klas szkoły powszechnej, wyjechal do Izraela w 1956 r. oraz płk. Ignacy Rutkowski z wykształceniem 6 klas szkoły powszechnej byl naczelnym dyrektorem WZ Mot. Wybierał się do Izraela, lecz zmarł na zawał serca na krótko przed planowanym wyjazdem.
Szczególnie duże skupisko oficerów żydowskich było w służbie zdrowia, a zwlaszcza w Departamencie Służby Zdrowia WP. Stało się tak dzięki temu, że przez wiele lat szefował temu Departamentowi pułkownik, a później generał Leo Samet, który do 1958 nie posiadał dyplomu lekarza, aczkolwiek przez cały czas swego szefowania tytułował się „doktorem”. Jego nastepcą był gen. Kowalski, wyznaczony na to stanowisko po październiku 1956.
Na przełomie lat 40-50-tych oficerowie narodowości żydowskiej zajmowali też sporo odpowiedzialnych stanowisk dowódczych w tym dowódcow pułków i dywizji wprowadzanych w miejsce odkomnderowanych oficerów Armii Radzieckiej.
Do nich m.in. należeli:
płk Szulczyński – Szulcyger – dowódca pułku,
płk Izydor Helin – dowódca pułku czołgów, wyjatkowo nieudolny, o niskich wartościach etyczno-moralnych, który już w 1948 napisał raport o wyjazd do Izraela;
dowódcy dywizji i korpusów:
płk Sadykiewicz
płk Gross
płk Lech
płk. Heistein (szef sztabu korpusu)
płk Majtek
płk Peste
płk Garbowski – Caber
Dobór na studia w radzieckich akademiach wojskowych dokonywał się również pod określonym kątem narodowościowym. Spora część oficerów kierowanych na te studia była pochodzenia żydowskiego. Wśród absolwentów tych uczelni znaleźli się m.in. tacy oficerowie tego pochodzenia jak płk Wiśniewski (późniejszy wiceadmirał), płk. Spajzer, płk. Drzewiecki – Holzer – późniejszy generał, płk. Frey-Bielecki (późniejszy generał), płk. Lach, płk. Łapiński (późniejszy generał), płk. Grabowski i płk. Heinrich.
Oficerowie żydowscy nie wykazujący wystarczających wartości umysłowych lub nie widzący realnych możliwości objęcia odpowiednich eksponowanych stanowisk w dotychczasowych ich pionach pracy, kierowani byli na kluczowe stanowiska w departamentach i biurach wojskowych ministerstw i urzędów centralnych. W 39 tego typu komorkach na kierowniczych stanowiskach było 40 oficerów pochodzenia żydowskiego, z tego 17 dyrektorów biur i departamentów. Przez około 10 lat procesem szkolenia i wychowania wojskowego w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego jako Dyrektor Departamentu Wojskowego kierował płk. Bartkiewicz.
Dyrektorem Departamentu Wojskowego w Ministerstwie Żeglugi był płk Horoszewicz, a w Ministerstwie Oświaty nadzór i opiekę nad realizacją programu przysposobienia obronnego młodzieży w szkołach średnich i technikach sprawował płk. Woch. W Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej dyrektorem Departamentu Wojskowego przez ponad 10 lat był płk. Wadlewski – Waldman. Podobnie było z obsadą kierowników utworzonych na początku 1950 r. wojskowych studiów przy wyższych uczelniach cywilnych. Kierownikiem takiego studium Uniwersytetu Jagiellońskiego był płk. Cynkin skazany wyrokiem sądu za sprzedaż dyplomów, a po nim na tymże Uniwersytecie – płk. Józef Morzycki. Wieloletnim kierownikiem Studium na Uniwersytecie Warszawskim był płk. Maksymilian Sznepf.
Wielu z pracowników studium było skorumpowanych i skompromitowanych na uprzednio zajmowanych stanowiskach. I tak np. płk Stanisław Garder przed objęciem funkcji kierownika Studium Wojskowego zamieszany był w nadużycia gospodarcze; płk Andrzej Liwocki obciążony był odpowiedzialnoscią moralną za fałszowanie dokumentów, w wyniku czego został usunięty ze stanowiska Szefa Oddziału Kadr SOW. Skompromitowani byli też płk Helin, ppłk Namedyński i ppłk Szeremeta. Tolerowano na stanowiskach kierowników Studiów Wojskowych ludzi, którzy nie mieli żadnych predyspozycji fachowych bądz ideowo-moralnych. Do takich m.in. należeli: płk Wiktor Szyszka z Politechniki Częstochowskiej, płk Adam Gloca z Uniwersytetu Wrocławskiego, płk Piotr Pióro z Uniwersytetu Lubelskiego, ppók Konrad Żywicki z Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego w Poznaniu, płk Klemens Nussbaum z Politechniki Warszawskiej, mąż przewodniczącej Ligi Kobiet – Zawadeckiej. Nussbaum w 1968 wyjechał z rodziną na urlop do Jugosławii, zaproszony przez polskiego attaché wojskowego, i stamtąd, choć nie bez trudu, przez Włochy przedostał się do Izraela. Jego „katolicka” żona była nie tylko przewodniczącą Ligi Kobiet, ale też członkiem Rady Państwa i członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W Izraelu przeszła na judaizm. Dość często przenoszono skompromitowanych oficerów narodowości żydowskiej z jednej do drugiej uczelni jak miało to miejsce m.in. z płk Diduchem i ppłk Jurkowskim.
W młodzieżowej organizacji „Służba Polsce” powołanej w 1948 skoncentrowała się wiekszość oficerów i pracowników pochodzenia żydowskiego. Zajmowali oni w tej organizacji kluczowe stanowiska.
I tak Komendantem Głównym tej organizacji byli po sobie płk. Edward Braniewski – Brandsteter – późniejszy generał i płk. Aleksander Sław. Szefem sztabu był do maja 1949 r. Otto Fiński – Finkenstein, a od maja 1949 r. płk. Jerzy Siodmak. Kwatermistrzem – płk. Herc Antopolski, szefem Zarządu Polityczno-Wychowawczego – mjr. Michał Górski, szefem Oddziału Organizacyjnego sztabu – mjr. Henryk Umiński – Keff, szefem Oddziału Propagandy Zarządu Politycznego – mjr. M. Sawicki, szefem Wydziału Wydawnictw – mjr. Józef Śliwiński – Flaumanbaum i szefem Wydzialu Prawnego – dr. Jerzy Lecki.
Wielu z tych oficerów mogło znaleźć się na stanowiskach tylko z powodu pochodzenia, nie dotyczyły ich bowiem zasady obowiązujące Polaków.
Płk. Otto Fiński – wyksztalcony w Austrii i Niemczech, miał matkę na stałe zamieszkałą w Wiedniu;
płk. Jerzy Siódmak – był synem krakowskiego kamiennicznika, należał do 1939 r. do syjonistycznej organizacji „EI-Al”;
mjr. Henryk Umiński fałszywie podawał w dokumentach, że był w KZMP, rodzinnie powiązany z konfidentem policji w ruchu robotniczym;
mjr. Michał Górski – był policjantem w getcie żydowskim;
ppłk. Henryk Nachsatz – bez żadnego przygotowania fachowego, w 1957 r. wyjechał do Izraela;
ppłk. Albert Galina – syn bogatego kuśnierza warszawskiego, w 1958 r. wyjechał do Francji;
ppłk. Leon Blacharski – w 1957 r. wyjechał do Izraela;
mjr. Józef Śliwiński – nie potrafił nawet poprawnie mówić po polsku;
ppłk. Dawid Lerner – syn żydowskiego kapitalisty;
kpt. Samuel Lewin – zastrzelił nawet jednego z oficerów, za co nie poniósł oczywiście żadnych konsekwencji.
Korpus Bezpieczeństwa Wewnetrznego (KBW) – dowódcą KBW od 1946 był gen. bryg. Konrad Świetlik, następnie gen. bryg. Juliusz Hubner. Po 1956 przez okres pobytu gen. Musia w rosyjskiej Akademii Sztabu Generalnego, obowiązki dowódcy KBW pełnił gen. bryg. Wacław Komar – dowodca Wojsk Wewnetrznych.
Na stanowisku zastępcy dowódcy KBW do spraw politycznych pozostawal płk. Zdzisław Bibrowski, po nim płk. Puteczny przekazany po 1956 do MON. Szefem sztabu KBW był płk. Edward Koniński – syn fabrykanta, rzekomy działacz KZMP. Szefem Oddziału Mobilizacyjnego KBW byl płk. Kocubej – zwolniony w 1958, wyjechał do Izraela.
Szefem Oddziału Łączności był płk. Oskar Weiss. Wieloletnim szefem Oddziału Personalnego KBW byl płk. Niewiadomski. Stanowisko dowódcy Artylerii i Broni Pancemej KBW piastowal przez wiele lat (do 1964) płk. Leon Helfer, dowódcą brygady był płk. Dymitr Pliskin i płk. Stanisław Konar. Dowódcą pułku był płk. Karol Glajcher.
Płk. Hański był szefem sztabu KBW, płk. Wasilkowski i płk. Dobrowolski – komendantami Oficerskiej Szkoły KBW. Ppłk. Resiur jako szef sztabu 2 Brygady KBW wziął w 1957 udział w mundurze w zebraniu gminy żydowskiej w Białymstoku z okazji przyjazdu przedstawiciela Żydow z Kanady. W 1958 zostal zwolniony ze służby.
Również Dowództwo Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) stało się poważnym skupiskiem oficerów i pracownikow cywilnych żydowskiego pochodzenia.
Zajmowali w nim kierownicze stanowiska tacy oficerowie jak:
płk. Roman Grabowski
płk. Stefan Sobczak
płk. Adam Broda
płk. August Bernard
płk. Aleksander Grylak
płk. Oberhard
płk. Fuks
płk. Tubak
ppłk. Jakub Margules
płk. Michał Rajewski
ppłk. Marek Tempel
ppłk. Tadeusz Korobkow
płk. Stanislaw Bański
płk. Roman Wasilkowski.
Szefem Wydziału Informacji Głównego Inspektoratu Ochrony Pogranicza był mjr. Beniamin Pankow.
Dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego w 1947:
gen. Półturzycki – dowódca okręgu;
płk Lasota – zastępca ds. politycznych dowódcy;
ppłk A. Hajnicz – szef Wydziału Politycznego;
płk Kolb – szef Wydziału Pracy wśród oficerów;
ppłk Ostaszewski – szef Wydziału Personalnego
Płk Liberman – komendant Wyższej Szkoły Oficerów Politycznych
Płk Zieleniec – dyrektor nauk w Wyższej Szkoły Oficerów Politycznych
Płk Jakub Wachtel – szef Biura Historycznego Wojska Polskiego
Płk Frydman – komendant Szkoły Oficerów Polityczno-Wychowawczych
Płk A. Bromberg – szef Wydawnictwa MON
Płk Nadzin – redaktor naczelny „Żołnierza Polskiego”
Płk H. Hubert – włodarz Domu Wojska Polskiego i produkcji kulturalnej
Ppłk Liciński – kierownik Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu
Ppłk Brones – szef ewidencji partyjnej w skali wojska
Płk B. Libicki (Liberman) – szef Katedry Ekonomii Politycznej w Wojskowej Akademii Technicznej
Płk Sylwester Osiński – szef Katedry Marksizmu-Leninizmu Wojskowej Akademii Technicznej, potem kierownik Cyklu Przedmiotów Społeczno-Politycznychw Oficerskiej Szkole Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu
Płk A. Gradlewski (Goldberg), ppłk B. Bednarz – szefowie Wydziału Politycznego Wojskowej Akademii Technicznej
Ppłk Gładysz – zastępca ds. politycznych Komendanta Fakultetu Lotniczego Wojskowej Akademii Technicznej, w 1956 wyjechał do Izraela
Płk Turski – wykładowca Katedry Marksizmu-Leninizmu Wojskowej Akademii Technicznej, w 1956 wyjechał do USA
Ppłk Wianecki – zastępca ds. politycznych Komendanta Katedry Łączności Wojskowej Akademii Technicznej, w 1956 wyjechał do Kanady
Ppłk Bergelson – szef Katedry Eksploatacji Czołgów Wojskowej Akademii Technicznej, w 1956 wyjechał do Izraela, lecz osiadł w NRF
Ppłk A. Lubiński – zastępca szefa Katedry Produkcji i Naprawy Czołgów Wojskowej Akademii Technicznej, odrzucono mu prośbę o wyjazd do Izraela w 1956
Płk Bochniewicz – Komendant Fakultetu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych Wojskowej Akademii Technicznej, potem Wydziału Mechanicznego, szef Biura Remontów i Eksploatacji Sztabu Generalnego
Ppłk Nowicki – szef Katedry Marksizmu-Leninizmu Wojskowej Akademii Technicznej po Oksińskim
Płk Goldsztajn, płk Weiss, płk Wasserman, płk Lajbler – szefowie i zastępcy szefów katedr specjalistycznych Wojskowej Akademii Technicznej
Płk K. Sejneński – redaktor Biuletynu Wojskowej Akademii Technicznej
Ppłk Lewkowicz – szef biblioteki naukowej i tajnej Wojskowej Akademii Technicznej
Gen. T. Naumienko – szef Służby Topograficznej Wojska Polskiego
Gen. M. Graniewski (Gutaker) – Główny Inspektor Planowania i Techniki, zastępca szefa Sztabu Generalnego
Płk Rawski, Szpejzer – szef Służby Technicznej Wojsk Pancernych
Płk B. Szubicz – szef wojskowego budownictwa specjalnego
Płk B. Bochenek – szef Katedry Eksploatacji i Produkcji Samolotów Wojskowej Akademii Technicznej, sekretarz Naukowego Departamentu Wojskowego Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego
Płk K. Leśniak – komendant Fakultetu Artyleryjskiego Wojskowej Akademii Technicznej, szef Delegatury Wojskowej PAN
Płk M. Kochański (Kochane) – szef Biura Wojskowego Komitetu Nauki i Techniki
Admirał Wiśniewski – dowódca Marynarki Wojennej, następnie wiceminister żeglugi, dyplomata w Zjednoczonej Republice Arabskiej
Gen. Frey-Bielecki – dowódca Wojsk Lotniczych
Płk Aumer – zastępca ds. politycznych dowódcy Wojsk Lotniczych
Cynkin – dowódca korpusu lotniczego
Płk Zygier – zastępca dowódcy ds. politycznych dowódcy korpusu lotniczego, kierownik studium wojskowego na Politechnice Warszawskiej
Prof. Woliński – Dziekan Wydziału Historycznego Wojskowej Akademii Politycznej
Płk Halicz – szef Katedry Historii Polski
Płk Pawłowski – zastępca szefa Katedry Historii Polski
Prof. Bazylow – szef Katedry Historii Powszechnej
Płk Wachtel – szef Katedry Psychologii
Prof. Wiatr – szef Katedry Socjologii, opiekun klubu „Babel”, przyjaciel Z. Baumana
Ppłk Reiss – szef Katedry Doktryn Politycznych
Doc. dr Chechliński – Dziekan Wydziału Ekonomicznego
Prof. Brus – szef Katedry Ekonomii Politycznej
Doc. dr Rajkowski – szef Ośrodka Badań Społecznych Wojska Polskiego, stypendysta Rockeffelera
Płk E. Malczewski – szef Katedry Pracy Partyjnej, szef Zarządu Organizacyjnego GZP WP
Płk Hoffman – zastępca Komendanta Wojskowej Akademii Politycznej
Płk Jakub Szlifersztajn – szef Katedry Nauk Politycznych Akademii Sztabu Generalnego, kierownik Zespołu Lektorskiego Zarządu Politycznego Inspektoratu Lotnictwa
V. Informacja Wojskowa
Płk. Jan Rutkowski – szef GZI do 1947
Płk. Stefan Kuhl – szef Głównego Zarządu Informacji WP od 25 kwietnia 1947 do 6 czerwca 1950
Płk. Jan Poniedzielnikow, płk. F. Bycan – zastępcy szefa GZI
Michał Chęciński – funkcjonariusz IW i wykładowca Oficerskiej Szkoły Informacji
płk. Stefan Kuhl
Zastępcy szefa GZI :
płk. Adam Gajewski (Odz II)
płk. Eugeniusz Zadrzyński
płk. Anatol Fejgin
płk. Antoni Skulbaszewski
płk. Jerzy Dobrowolski
oficerowie zarządów (oddziałów) GZI :
płk. Curanow (Odz I),
płk. Ignacy Krzemień (Odz II),
płk. Jerzy Szerszeń,
ppłk. Eugeniusz Wyszkowski,
ppłk. Aleksander Synaj,
ppłk. Aleksander Andruszewicz,
ppłk. Naum Lewandowski,
ppłk. Stefan Sarnowski,
płk. Stefan Lewkowicz,
mjr. Jerzy Fonkowicz (Odz III),
płk. Aleksander Barszczów,
mjr. Mateusz Frydman,
ppłk. Wincenty Klupiński (Odz V),
ppłk. Robert Knapp,
ppłk. Józef Wargin-Słonieński,
ppłk. Andrzej Szydłowski,
mjr. Edward Umer,
płk. Władysław Halbersztadt,
mjr. Stanisława Sowińska,
ppłk. Anatol Leszczyński,
płk. Isser Rabinowicz,
płk. Aleksander Kokoszyn (Odz I),
płk. Władysław Kochan (Odz IV)
Podobnie obsadzone były kierownicze stanowiska w Zarządach Informacii Okręgów Wojskowych.
Po rozwiązaniu Głównego Zarządu Informacji, została powołana w lutym 1957 Wojskowa Służba Wewnętrzna. Zwolnieni z organów informacji żydowscy zbrodniarze otrzymali eksponowane stanowiska w administracji panstwowej, dyplomacji itd.
Płk. Stefan Kuhl został mianowany wiceministrem,
płk. Ignacy Krzemień został sekretarzem ambasady PRL w Sofii,
płk. Bolesław Jeleń został ambasadorem PRL w Meksyku,
płk. Jerzy Dobrowolski został szefem Departamentu Kadr MON,
płk. Józef Maruszewicz i ppłk. Władysław Godlewski zostali kierowniczymi pracownikami w Orbisie,
ppłk. Leopold Cetkin został pracownikiem misji handlowej PRL w Moskwie,
mjr. Aleksander Mirecki i mjr. Jerzy Żukowski zostali zatrudnieni w dziennikarstwie.
Adam Meller – pracownik Informacji Wojskowej, a następnie dyplomata do roku 1968
Mjr. Izaak Maciechowski – od początku 1946 do jesieni 1952 pełnił służbę w GZI na stanowisku oficera śledczego. Jesienią 1952 został przeniesiony do rezerwy ze względu na zły stan zdrowia. W latach 1949-1952 Maciechowski prowadził wspólnie z innymi śledztwo w sprawie spisku w wojsku
Płk. Marian Cimoszewicz – Goldstein – oficer IW w Wojskowej Akademii Technicznej, w 1951 roku na jego rozkaz aresztowano komendanta Wojskowej Akademii Technicznej oraz kilkunastu oficerów pracujacych na tej uczelni, którzy wcześniej byli w Armii Krajowej
Płk. Władysław Kochan – szef Zarządu Śledczego GZI w okresie lipiec 1948 – maj 1954. Oficer Informacji od grudnia 1944, zastępca szefa Informacji Marynarki Wojojennej do maja 1947, szef Informacji w Poznaniu do lipca 1948, zastępca szefa GZI do listopada 1954, członek partii od 1944
Ppłk. Mieczysław Notkowski – oficer śledczy do spraw szczególnej wagi w GZI (maj 1950 – styczeń 1959), zastępca szefa Zarządu Śledczego GZI (styczeń 1951 – lipiec 1955), oficer Informacji od 1945, członek partii, funkcjonariusz Informacji Wojskowej Okręgu III
Ppłk. Mateusz Frydman – szef Sekcji Śledczej Informacji w Bydgoszczy (1946 i 1947), zastępca szefa Wydziału Śledczego GZI (1948 – czerwiec 1951), szef Wydziału Specjalnego GZI (czerwiec 1951 – kwiecień 1953), członek partii, członek Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego
Płk. Ignacy Krzemień – zastępca szefa II Oddziału GZI (sierpień 1945 – grudzień 1945), szef II Oddziału GZI (grudzień 1945 – grudzień 1950), szef I Oddziału GZI (grudzień 1950 – grudzień 1952)
Płk. Jerzy Szerszeń – zastępca szefa Zarządu Informacji Okręgu Pomorskiego (listopad 1947 – czerwiec 1949), szef Zarządu Informacji Okręgu Pomorskiego (maj 1948 – maj 1949), szef Zarządu Informacji Lotnictwa (maj 1949 – lipiec 1949), szef Zarządu Informacji Warszawskiego Okręgu Wojskowego (lipiec 1949 – sierpień 1951), szef Zarządu Marynarki Wojennej (lipiec 1951 – maj 1954), szef Oddziału I GZI (od maja 1954 do zniesienia GZI)
Płk. Antoni Skulbaszewski – zastępca szefa GZI (sierpień 1950 – sierpień 1954), poprzednio naczelny prokurator wojskowy (1948 – październik 1950)
płk. Antoni Skulbaszewski
Kpt. Zygmunt Lindauer – pracę w organach Informacji rozpoczął w 1945 r. jako oficer śledczy GZI, później pracował jako zastępca szefa Zarządu Informacji Marynarki Wojennej, następnie jako Szef Informacji w Poznaniu i od sierpnia 1948 jako Szef Oddziału Śledczego GZI. Jesienią 1954 r. został zwolniony ze stanowiska zastępcy szefa GZI do rezerwy
Mjr. Włodzimierz Mosiejczuk – były oficer 3 Dywizji Piechoty
Stanisław Laufer – Informacja 9 DP
oficerowie śledczy Informacji Wojskowej
kpt. Anatol Borel,
kpt. Marian Urbaniak,
kpt. Józef Kulak,
kpt. Michał Stern,
por. Kazimierz Turczyński,
kpt. Mikołaj Kulik
ppor. Gieca

Z pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi przemilczeniami i fałszami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 21 mar 2015, 12:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawica.net/40844

Dlaczego brak jest polskich elit, czyli kto kogo wymordował
Dział: Opinie » autor: alvis » data: czw, 19-03-2015

W maju 1945 roku nastąpiła bezwarunkowa kapitulacja hitlerowskich Niemiec, kończąc tym samym działania wojenne w Europie. Niektóre spoṡród stolic europejskich państw, w majowej atmosferze rozkwitającej przyrody, entuzjastycznie świętowały długo oczekiwany pierwszy dzień pokoju i wolności. Otwarte zostały bramy niemieckich obozów koncentracyjnych oraz jenieckich obozów wojennych, przez lata zapełnionych także ogromną liczbą polskich więźniów. Radość uwolnionych ale często przez łzy i niepewność dalszego losu. Zniszczona Warszawa, zajęta przez sowieckie wojska, takiej atmosfery nie przeżywała.
Niemiecka ludność, choć zawiedziona obietnicami totalnych zwycięstw na wszystkich frontach, teraz już mogła spoglądać w niebo bez strachu przed alianckim lotnictwem. Zresztą, wojska zachodnich aliantów okazały się nie tak represyjne, jak sami Niemcy mogliby się tego zasłużenie spodziewac.
Zwycięska koalicja podzieliła terytorium pokonanych Niemiec na cztery strefy okupacyjne, trzy zachodnie: amerykańską, brytyjską i francuską oraz czwartą radziecką, obejmującą wschodnie tereny Niemiec.
Polska, która pierwsza przeciwstawiła się niemieckiej agresji, której żołnierze walczyli na wszystkich frontach w koalicji antyhitlerowskiej, po zakończeniu wojny znalazła się pod długoletnią sowiecką okupacją z Armią Czerwoną jako żandarmem ustalonego "porządku".
Obca, z sowieckiego nadania, władza, stosując terror, prześladowania i propagandę, miała na celu całkowite podporządkowanie sobie polskiego społeczeństwa, wprowadzając system komunistycznej dyktatury według sowieckiego modelu.
Każda forma oporu wobec narzuconej władzy, zarówno zorganizowana walka zbrojna jak i bierny opór cywilny, była brutalnie zwalczana.
1 stycznia 1945 roku zostało utworzone Ministerstwo Bezpieczenstwa Publicznego. Było ono rozbudowaniem struktury Resortu Bezpieczeństwa Publicznego, powołanego przez NKWD w 1944 roku w ramach tzw. Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.
Funkcjonowanie aparatu terroru w Polsce nadzorował gen. NKWD Iwan Sierow, początkowo nieoficjalnie, później od marca 1945 r. jako doradca NKWD przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
Ministerstwo posiadało, rozgałęzioną w całej Polsce, sieć konfidentów. W większości, rekrutowali się oni z komunistycznej agentury, działającej w czasie II RP, uwolnionej z więzień decyzją polskch władz we wrześniu 1939 r. Ubeccy konfidenci, organizacyjnie byli podporządkowani powiatowym i wojewódzkim Urzędom Bezpieczeństwa, które znajdowały się w każdym mieście. Był to istotny element sowieckiej okupacji, zmierzającej do likwidacji, nielicznej już, warstwy przywódczej polskiego społeczeństwa, zmasakrowanej w czasie niemieckiej okupacji. http://www.prawica.net/40591
Niemiecki plan eksterminacji polskiej inteligencji, oznaczony kryptonimem "Intelligenzaktion", natomiast w szerszym zakresie: "Flurbereiningung" czyli „Akcja Oczyszczenia Gruntu”, był realizacją decyzji Hitlera, który oświadczył w 1939 r., że: "naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolniczej". Dnia 7.09.1939 roku, na berlińskiej naradzie określił zadania postawione przed kierownictwem III Rzeszy: „... Przywódcza warstwa ludności w Polsce powinna zostać "unieszkodliwiona” w takim stopniu, jak to jest możliwe". To zadanie "unieszkodliwienia" wykonali siłami własnymi Niemcy, w pewnych sytuacjach, korzystając z aktywnego udziału ukraińskich nacjonalistów.
Sowieckie plany "unieszkodliwienia” pozostałych jeszcze przy życiu polskich patriotow, skupiły się głównie na eksterminacji polskich elit wojskowych i kadry dowódczej. Pierwszy etap zaplanowanej zbrodni sowieci wykonali już w kwietniu 1940 roku, mordując wielotysięczną elitę polskiego wojska II RP. Po zajęciu polskiego terytorium w 1945 roku nastąpił drugi etap "oczyszczania gruntu".
Główną i haniebną rolę odegrali tu żydowscy komuniści, polskiego oraz rosyjskiego pochodzenia, zajmujący najważniejsze stanowiska na każdym szczeblu aparatu terroru.
Nikołaj Seliwanowski, gen.NKWD, który zastąpił I. Sierowa na stanowisku doradcy MBP, informował Ł. Berię, że 18,7% ogółu pracowników MBP to Żydzi, spośród których aż 50% zajmowało w tym resorcie stanowiska kierownicze. Z upływem czasu, odsetek Żydów w MBP regularnie wzrastał. Należy tu wziąć po uwagę, że po 1945 r. Żydzi w Polsce stanowili około 1% całego społeczeństwa.

Niektórzy ze zbrodniczego spisku

Obrazek
Jakub Berman


Szczególną rolę w aparacie terroru odgrywał Jakub Berman, warszawski Żyd, absolwent z roku 1924 Uniwersytetu Warszawskiego. Po wojnie, z sowieckiego nadania "wielkorządca" zniewolonej Polski czasu żydokomuny. Nadzorował cały aparat stalinowskich represji. Nie zajmując eksponowanych stanowisk, kierował całym aparatem ubeckiego terroru oraz działalnością komunistycznej partii PPR/PZPR. Był uważany za tzw. szarą eminencję. Od 1949 r. członek Komisji Wojskowej Biura Politycznego KC PZPR, nadzorującej Ludowe Wojsko Polskie oraz członek Komisji Biura Politycznego KC PZPR d/s Bezpieczeństwa Publicznego. J. Berman miał kierowniczy udział w inspirowaniu i organizowaniu sądowych morderstw politycznych. Nie poniósł żadnych konsekwencji. W 1983 r. został odznaczony medalem pamiątkowym Krajowej Rady Narodowej.
Trzon ministerstwa terroru stanowili:
Roman Romkowski (właściwie Natan Grinszpan-Kikiel) - wiceminister MBP, generał brygady UB,
Mieczysław Mietkowski (właściwie Mojżesz Bobrowicki) - wiceminister MBP, generał brygady UB.
Leon Andrzejewski (właściwie Ajzen Lajb Wolf) - kierownik kadr, dyrektor Gabinetu MBP, pułkownik.
Józef Różanski (właściwie Józef Goldberg) - kierownik sekcji śledczej resortu, pułkownik
Hanna Wierbłowska- resort cenzury, major UB
Michał Taboryski (właściwie Mojżesz Taboryski) - dyrektor Departamentu techniki operacyjnej, perlustracji korespondencji oraz ewidencji, ppłk
Zygmunt Braude- kierownik Biura Prawnego MBP, ppłk
Julia Brystygier- dyrektor Departamentu V MBP, płk
Dagobert Jerzy Łańcut - Dyrektor Departamentu Więziennictwa, ppłk
Wacław Komar (właściwie Mendel Kossoj) - dyrektor Departamentu VII MBP, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gen. brygady
Marek Fink (właściwie Mark Finkienberg) - dyrektor Departamentu VII MBP, płk

Obrazek
Józef Światło


Józef Światło (właściwie Izaak Fleischfarb) - wicedyrektor Departamentu X MBP, ppłk
Henryk Piasecki (właściwie Izrael Chaim Pesses) - wicedyrektor Departamentu X MBP, ppłk.
Anatol Fejgin, warszawski Żyd – wysokiej rangi funkcjonariusz UB oraz Informacji Wojskowej. Dyrektor Biura Specjalnego, a następnie dyrektor Departamentu X MBP. Po ucieczce Józefa Światło, 5 grudnia 1953 r. został zawieszony w funkcjach UB i IW. W roku 1955 został aresztowany. 11 listopada 1957 skazany na karę 12 lat więzienia za stosowanie niedozwolonych metod przesłuchań i łamanie prawa w procedurze zatrzymań. Zarzuty obejmowały bezprawne pozbawienie wolności i spowodowanie szczególnego udręczenia co najmniej 28 osób, w okresie od 1950 do 1953, w tym polecanie podległym funkcjonariuszom stosowania wobec niektórych z tych osób przymusu fizycznego i psychicznego. Należy tu zaznaczyć, że oskarżenia zostały postawione przez Władysława Gomułkę i innych członków komitetu centralnego partii, których Fejgin na zmianę z Różańskim osobiście "przesłuchiwali". Został zwolniony z więzienia w 1964 na skutek ułaskawienia. W 1985 Anatol Fejgin został przyjęty do "Związku Bojowników o Wolność i Demokrację", uzyskując uprawnienia kombatanckie. W 1990, po postępowaniu weryfikacyjnym, decyzję tę uchylono.
Antoni Alster, właściwie Nachum Alster, urodził się w Rzeszowie. Był synem Mojżesza, żydowskiego kupca., (pseud. Antek, Hans, Komar, Sierpień, Sterowski, Tracz, Wit), działacz komunistyczny, oficer polityczny w LWP w ZSRR, funkcjonariusz organów bezpieki.
Roman Zambrowski, z żydowskiej rodziny Beniamina i Chaji Krajkieman. Od 1944 członek PPR, w latach 1945–1948 , członek Biura Politycznego KC PPR (1945–1948). Kierował akcją infiltracji i przejmowania kontroli nad jeszcze legalnie działającymi partiami, jak Stronnictwo Pracy, Stronnictwo Narodowe, PPS, Stronnictwo Ludowe i inne. W czasie wyborów do Sejmu w 1947 roku, uprawiał propagandową akcję, skierowaną do zagranicznych obserwatorów, mającą stworzyć wrażenie wolnych, demokratycznych wyborów.
Ciekawe co miał na myśli prezydent Komorowski, mówiąc, że bez historii Żydów w Polsce nie można zrozumieć polskiej historii? Taki był sens jego, nie dosłownie, przytoczonej tu wypowiedzi, w czasie otwarcia Muzeum Historii Żydów w Warszawie.
Miejscami tortur i egzekucji były głównie więzienia, wśród nich te o złowrogiej sławie z czasów okupacji niemieckiej: mokotowskie na ul. Rakowieckiej w Warszawie, Montelupich w Krakowie, na Zamku Lubelskim oraz na zamku Rzeszowskim, w Rawiczu, we Wronkach, w Sztumie, więzienie wojewódzkiego UB w Łodzi oraz wiele innych, mniej znanych miejsc.
Katownie niemieckich okupantów szybko zostały wykorzystane przez oprawców z NKWD i UB, być może, w niektórych przypadkach razem z "fachowcami" od katowania.
Więzienie na ul. Rakowieckiej w Warszawie, w czasach reżimu żydokomuny, było głównym miejscem męczeństwa. Miały tu miejsce tortury i egzekucje na skazańcach. W więziennych celach oprawcy organizowali tzw. "kiblowe sądy" czyli rozprawy w celi więziennej. W piwnicach tego więzienia wykonywane były egzekucje skazańców, o których losach decydowały zarówno "sądy kiblowe" jak i procesy sądowe zwane "mordami sądowymi".
"Mordy sądowe” to publiczne rozprawy przeciw oskarżonym, których los został już przesądzony, zanim rozpoczął się proces pokazowy, czyli sądowa tragifarsa.
Ofiarami mordów sądowych w mokotowskim więzieniu byli, m.in.:

Obrazek

Obrazek


Rtm. WITOLD PILECKI

Obrazek
Emil Fieldorf


Gen. EMIL FIELDORF
Ppłk ANTONI OLECHNOWICZ – ostatni komendant Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej

Obrazek
Ppłk Łukasz Ciepliński


Mjr Hieronim Dekutowski
Ks. JOZEF BATORY
Por. ADAM LAZAROWICZ
Kpt. HENRYK BOROWSKI – dowódca Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK
Mjr ZYGMUNT SZYNDZIELARZ Szyndzielarz – dowódca 5. Wileńskiej Brygady AK
Mjr MIECZYSŁAW KAWALEC
Mjr BOLESŁAW KONTRYM
Kpt. Franciszek Błażej
Por. Karol Chmiel
Por. Józef Rzepka
Ppor. Lucjan Minkiewicz
Tadeusz Cieśla - więzień KL Auschwitz w obozowej konspiracji działał razem z Rtm. Witoldem Pileckim
oraz wielu innych, związanych z konspiracyjną działalnością w organizacji "Wolność i Niezawisłość".

To byli ŻOłNIERZE NIEZłOMNI!
Wyklęci niech będą Ich mordercy.
Karę śmierci orzekały zarówno sądy wojskowe jak i cywilne wobec żołnierzy podziemia oraz osób cywilnych, które swoim autorytetem zagrażały komunistycznej władzy.
W mokotowskim więzieniu, wykonawcami zbrodniczych wyroków byli:
Aleksander Drej, Jerzy Kędziora i Piotr Śmietański.
Za pozbawienie życia więźnia kat otrzymywał tysiąc złotych. Dla porównania, np. pensja nauczycielska w tym okresie wynosiła sześćset złotych miesięcznie. Ci wymienieni wyżej zbrodniarze wywodzili się z szeregów byłej Armii Ludowej, komunistycznej partyzantki z czasów niemieckiej okupacji. Ci sami kaci również torturowali więźniów. Ofiary sprowadzali do piwnicy pomieszczeń gospodarczych więzienia UB na Mokotowie i mordowali najczęściej strzałem w tył głowy.
Liczba ofiar zmarłych a ścislej mówiąc zakatowanych w więzieniu na Rakowieckiej, nie była możliwa do ustalenia przez tzw. komisję Mazura, powołaną w grudniu 1956 r. dla zbadania "nieprawidłowości" w działałaniu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego...
Wszystkie kolejne władze III RP nie wykazały najmniejszej inicjatywy przekształcenia Mokotowskiego więzienia na Muzeum Martyrologii Polskiego Narodu.
Opieszale przebiega ekshumacja oraz identyfikacja zwłok polskich patriotów, zamordowanych w wyniku tortur i bezprawnych wyroków. Dotyczy to zwłaszcza kwatery tzw. "Łączki" na warszawskim cmentarzu wojskowym oraz na cmentarzu na Służewie.

Sprawcy sądowych zbrodni
Feliks Aspis - urodzony w warszawskiej rodzinie żydowskiej, płk. W 1926 ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Jagielońskiego. W latach 1945-1956 sędzia Wydziału II. Najwyższego Sądu Wojskowego, odpowiedzialny za skazanie na śmierć m.in. oficerów Wojska Polskiego, wracających po wojnie do Polski.
W raporcie tzw. komisji Mazura, Aspis został oskarżony o dokonanie 13-tu mordów sądowych. W 1969 wyjechał do Izraela.
Fajga Mindla Danielak, polska Żydówka, czyli Helena Wolińska, ppłk. Ludowego Wojska Polskiego, prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W latach 1950–1953 oskarżała m.in. 24 żołnierzy AK, w tym gen. bryg. Augusta Fieldorfa "Nila". Byla prokuratorem w licznych procesach politycznych okresu żydokomuny, w tym w tzw. mordach sądowych. Przyjaciółka L. Kołakowskiego. Do 2006 r. otrzymywała specjalną emeryturę z budżetu III RP. Haniebny żywot zakończyła w 2008 roku.
Stefan Michnik, polski Żyd, kpt. Ludowego Wojska Polskiego. Bez prawniczych kwalifikacji przewodniczył zespołom sędziowskim, sądzącym żołnierzy Podziemia, członków dawnych oddziałów AK i NSZ. Wymieniony przez tzw. komisję Mazura, jako jeden z sędziów łamiących praworządność. Nie poniósł żadnych konsekwencji. W 1969 r. wyjechał do Szwecji.
Marian Frenkiel, ppłk. szef III. Oddziału Naczelnej Prokuratury Wojskowej, któremu zarzuca się udział w mordach sądowych.
Maria Gurowska, vel Genowefa Maria Danielak z domu Zand; córka Moryca i Frajdy z Eisenmanów. Sędzia Sądu Wojewódzkiego dla miasta st. Warszawy. 16.04.1952 roku skazała gen.Emila Fieldorfa na śmierć przez powieszenie.
20 października 1952 roku, Sąd Najwyższy w składzie sędziowskim: Emil Merz, Gustaw Auscaler oraz Igor Andrejew, na posiedzeniu odbywającym się w trybie tajnym, pod nieobecność Oskarżonego i jedynie na podstawie nadesłanych dokumentów, zatwierdził wyrok śmierci. Prośba rodziny o ułaskawienie została odrzucona.
Wymieniony Emil Merz, prawnik żydowskiego pochodzenia. Przedwojenny mieszkaniec Tarnowa, tamtejszy adwokat. Po wojnie był funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sędzia, członek Sądu Najwyższego PRL. Dyspozycyjny i pewny politycznie przewodniczył przez cztery lata tajnej sekcji sędziów Sądu Najwyższego (Wydział III Izby karnej SN) orzekających i rozpoznających odwołania od wyroków sądów pierwszej instancji. W roku 1952 r. aktywny sędzia Emil Merz, spośród sędziów tajnej sekcji Sądu Najwyższego, najczęściej wydawał orzeczenia oraz najczęściej był sędzią sprawozdawcą. Z 34 wyroków kar śmierci orzeczonych w I instancji utrzymał 24.
Alicja Graff, z domu Fuks) – stalinowska prokurator wojskowy żydowskiego pochodzenia, wicedyrektor Departamentu III Prokuratury Generalnej. A.Graff zwróciła się do naczelnika więzienia o „wydanie niezbędnych zarządzeń do wykonania egzekucji” na gen. Emilu Fieldorfie. Wyrok przez powieszenie wykonano 24 lutego 1953 o godz. 15:00 w więzieniu Warszawa-Mokotów przy ul. Rakowieckiej.
Alicja Graff była żoną prokuratora Kazimierza Graffa, prawnika żydowskiego pochodzenia. Kazimierz Graff to zbrodniarz sądowy, który był stalinowskim prokuratorem. Za dokonanie mordu sądowego na Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu” w Łodzi oraz na 12 żołnierzach AK po trzydniowym ich procesie w Siedlcach, nigdy nie poniósł odpowiedzialności. Zmarł w 2012 roku.
I tak dalej... i dalej.
Do tych, którzy wydawali wyroki śmierci na polskich patriotach dołączyło kilku dawnych członków AK. Na podstawie fałszywych oskarżeń, przygotowanych przez funkcjonariuszy UB, spełniali rolę sądowych morderców.
Józef Badecki, płk. LWP. Jako sędzia aparatu represji orzekł co najmniej 29 wyroków śmierci. Był sędzią w rozprawach przeciwko rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu oraz przeciwko kpt. Hieronimowi Dekutowskiemu "Zaporze". Nie został osądzony za zbrodnie popełnione na Polakach.
Czesław Łapiński, ppłk. L.W.P., był prokuratorem, oskarżający rtm. Witolda Pileckiego, kpt. Stanisława Sojczyńskiego. Uczestniczył w procesach doraźnych, w wyniku których orzekanych było najwięcej wyroków śmierci. Nie poniósł żadnej odpowiedzialności za popełnione zbrodnie.
Mieczysław Widaj – płk. L.W.P., był zastępcą przewodniczącego Najwyższego Sądu Wojskowego, w latach 1945-1953 odpowiedzialny za skazanie na śmierć 106 żołnierzy walczącego podziemia, w tym oficerów PSZ na Zachodzie, powracających do Polski.
Do połowy 1946 roku wykonywane były także egzekucje publiczne, jako szczególny akt terroru. W taki sposób zginęli m.in. żołnierze niepodległościowego podziemia: szer. Władysław Skwarc, szer. Władysław Kudlik i chor. Henryk Książek.
Wyroki śmierci nie ominęły środowisk związanych z Kościołem Katolickim. W pokazowym procesie sądowym przeciwko księżom i pracownikom krakowskiej kurii biskupiej w 1953 r. spośród 7 oskarżonych, trzech skazano na śmierć. Był to złowrogi znak kolejnego etapu represji, tym razem wobec Kościoła Katolickiego. Wyrok ten uzyskał publiczne, propagandowe poparcie w formie rezolucji 53 członków krakowskiego środowiska literackiego, m.in.: W. Szymborskiej, W.Machejka, B.Miecugowa, S.Mrożka, J.Przybosia,
O.Terleckiego, M.Promińskiego, J.Zagórskiego, M.Załuckiego i wielu innych o mniej lub bardziej znanych nazwiskach.
W okresie stalinowskim, w latach 1944-1953 rozmiar stosowania kary śmierci był znaczny. W więzieniach stracono blisko trzy i pół tysiąca osób. W zdecydowanej większości byli to aktywni przeciwnicy narzuconego reżimu z różnych organizacji niepodległościowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Niezłomnych Patriotów, walczących orężem i słowem o wolność i niepodległość Polski, torturowano i mordowano. Geny polskich elit zostały stracone bezpowrotnie. Terror i propaganda obezwładniały i odbierały społeczeństwu siłę i nadzieję. "Odwilż" postalinowska i ewolucja systemu politycznego w zniewolonej Polsce, odbierająca żydowskiej frakcji "Puławian", ster komunistycznej władzy, spowodowała jej przejęcie przez "Natolińczyków". Nadzieja, która pojawiła się w Październiku 1956 roku, szybko zamieniła się w gorzkie rozczarowanie. Późniejsze mutacje systemu były tylko wynikiem wewnętrznych partyjnych rozgrywek. Zawsze jednak, była to władza komunistyczna, gotowa strzelać do ludzi.
Polityczna i gospodarcza zależność od wschodniego dyktatora, przypominałysystem półkolonialny, w którym rozwijający się przemysł i rolnictwo miały ograniczony wpływ na zaspokojenie własnych, społecznych potrzeb. Szczelne granice i powszechny niedostatek nieznośnie ciążyły społeczeństwu, słusznie tęskniącemu za swobodą i zachodnim standardem życia. Kiedy więc przywołany Duch zstąpił na tę Ziemię, ponownie odżyły polskie nadzieje, prowadząc ostatecznie do skutków ustrojowej transformacji.
Polskie społeczeństwo, w czasach PRL, czyli polskiego państwa o ograniczonej suwerenności, nie doświadczyło takich oszczerstw i zniesławiania, jak to ma miejsce na przestrzeni lat III RP. Nie pojawiały się żądania przedstawicieli żydowskiej diaspory rewizji rozliczeń zakończonych w latach 60-tych. Zostały one uznane za satysfakcjonujące obie strony, tzn. żydowską diasporę i rząd PRL.
W latach następujących po tzw. transformacji ustrojowej, czyli w III RP, coraz częściej pojawia się antypolska propaganda, dostrzegana zarówno w zagranicznych jak i krajowych środkach przekazu. Oskarża się polski naród o czyny daleko bardziej poważne niż przypisywane nam, żydowskie fobie. Oskarżenie to jest absurdem w konfrontacji zarówno z faktami historycznymi jak i z tymi świeżej daty. Wszak najważniejsze funkcje państwowe w procesie transformacji ustrojowej oraz w późniejszych latach III RP, objęli obywatele polscy żydowskiego pochodzenia. Prezydent RP, L. Kaczyński, reaktywował żydowską lożę masońską. Przedstawiciele najwyższych władz państwowych III RP biorą udział w żydowskich świętach. Muzeum Żydów w Warszawie zostało wybudowane przy znacznym udziale polskiego podatnika. Międzyrządowe i międzyparlamentarne, bliskie kontakty polsko - izraelskie oraz zawsze życzliwy stosunek polskich placówek dyplomatycznych dla sprawy żydowskiej diaspory jak i inne fakty, świadczą dobitnie o pozytywnym stosunku do żydowskiej mniejszości narodowej zarówno na terenie Polski jak i poza Jej terytorium.
Wszystko to, w żaden sposób nie jest w stanie położyć kresu głośnej w świecie, zniesławiającej nas propagandzie, sprowadzającej się do hasła, że to "Polacy mordowali Żydów".
W przeciwieństwie do antyżydowskich incydentów, które mają aktualnie miejsce we Francji, w Niemczech i innych krajach, w Polsce podobnych ekscesów nie było i takich zarzutów nikt, nam Polakom, nie może postawić. Pomimo to takie filmy jak "Pokłosie", czy ostatni tzw. sukces "Idy", filmów, jakby nie było, sfinansowanych pieniędzmi polskiego podatnika, są nadstawianiem polskiego "policzka". Takie filmowe produkty, przedstawiające w falszywy, perfidny sposób relacje polsko-żydowskie, przyjmowane są w "świecie" z uznaniem. Za "Idę" dostaliśmy "Oscarem" w drugi "policzek" polskiej, jakoby "anysemickiej twarzy".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 13 kwi 2015, 12:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/zbrodnie-zydowskiego-nkwd-w-dubnie

ZBRODNIE ŻYDOWSKIEGO NKWD I UPA W DUBNIE
Napisano 3 miesiące temu | Brak komentarzy

Dubno (ukr. Дубно) – miasto w obwodzie rówieńskim Ukrainy, stolica rejonu nad Ikwą (dorzecze Prypeci). Około 37,7 tys. mieszkańców. Pierwsza wzmianka o Dubnie pochodzi z XI wieku. Właścicielami miejscowości byli Rurykowicze, następnie książęta haliccy. Od 1619 roku dzieliło losy Ordynacji Ostrogskiej. W latach 1489-1506 książę Konstanty Ostrogski wystawił zamek obronny, rozbudowany w XVII wieku. W mieście tym stacjonował 13 Regiment Pieszy Ordynacji Ostrogskiej. W latach 1774-1794 odbywały się w mieście wielkie jarmarki zwane kontraktami, przeniesione tu po I rozbiorze ze Lwowa.

W II Rzeczypospolitej siedziba powiatu w województwie wołyńskim do agresji ZSRS na Polskę w 1939 r. W 1937 roku w Dubnie mieszkało 15,5 tys. mieszkańców, w tym 45% Żydów, 29% Ukraińców i 26% Polaków. W II Rzeczypospolitej, od 1931 r. w mieście mieściło się Papieskie Seminarium Wschodnie. Dubno to też kresowy garnizon Wojska Polskiego. Stacjonował tu 43 Pułk Strzelców Legionu Bajończyków i 2 Dywizjon Artylerii Konnej.

ZABYTKI

Zamek w Dubnie z bramą z XVI wieku, bastionami z XVII wieku i pałacem Lubomirskich,

kościół Bernardynów z 1614 pw. Niepokalanego Poczęcia NMP z fragmentami fresków Walentego Żebrowskiego z XVIII wieku (obecnie cerkiew prawosławna),

klasztor Bernardynów z 1614-29 roku o charakterze obronnym,

Brama Łucka – powstała w końcu XV wieku i jest jedyną pozostałością fortyfikacji miejskich,

klasztor karmelitanek trzewiczkowych – zbudowany w stylu barokowym w 1686 roku na planie litery L. W 1890 roku zlikwidowany przez Rosjan. W jego zabudowaniach od 2004 mieści się prawosławny żeński monaster św. Barbary należący do Patriarchatu Kijowskiego,

kościół św. Józefa w stylu barokowym,

kościół parafialny św. Jana Nepomucena z 1817 roku. Po 1959 roku hala sportowa. W 1993 roku zwrócony katolikom,

synagoga z 1784 roku,

cerkiew św. Grzegorza z 1709 na przedmieściu Surmicze,

cerkiew Przemienienia Pańskiego z 1839 roku,

sobór św. Eliasza z 1907 roku w stylu bizantyńsko-rosyjskim,

cmentarz katolicki.


We wrześniu 1939 roku Dubno zostało zajęte przez Armię Czerwoną. Tuż ataku III Rzeszy na ZSRS w czerwcu 1941 NKWD dokonało masakry więźniów przetrzymywanych w miejscowym zamku. Odkrycie ciał zamordowanych wywołało pogrom Żydów obwinianych o wspieranie komunizmu.

Od 25 czerwca 1941 r. do 1944 r. pod okupacją niemiecką. W tym czasie Niemcy przeprowadzili eksterminację żydowskiej ludności miasta. 2 kwietnia 1942 r. Żydów uwięziono w getcie liczącym, według Żydowskiego Instytutu Historycznego, 12 tysięcy mieszkańców. Getto likwidowano etapami; największe egzekucje miały miejsce 27 maja 1942 r. (3,8 tys. ofiar), 5 października 1942 r. (3 tys. ofiar) i 24 października 1942 r (ok. 1 tys. ofiar). Zbrodni dokonywało Sicherheitsdienst z Równego przy udziale ukraińskiej policji i niemieckiej żandarmerii.

W 1943 roku do Dubna ewakuowali się polscy uchodźcy z rzezi wołyńskiej. Część z nich z braku utrzymania oraz pod wpływem zarządzeń niemieckich zgłosiła się na roboty przymusowe w III Rzeszy. Od kwietnia 1943 r. miasta bronił przed UPA 50-100 osobowy posterunek polskiej policji oraz tolerowana przez Niemców samoobrona. 28 lutego 1944 r. Niemcy ewakuowali polskich mieszkańców Dubna do Brodów, a stamtąd wywieźli do Rzeszy na roboty.

LUDZIE ZWIĄZANI Z DUBNEM

Wacław Hipsz – polski duchowny katolicki, prezbiter diecezji łuckiej,

Józef Jankielewicz – polski drukarz,

Czesław Mystkowski – polski malarz, czynny w koloniach holenderskich w Azji południowo-wschodniej,

Wiktor Poliszczuk – ukraiński prawnik i politolog, dziennikarz i publicysta, badacz ideologii ukraińskiego nacjonalizmu,

Ignacy Radliński – polski religioznawca, filolog klasyczny, historyk, krytyk biblijny,

Feliks Sawicki – polski duchowny katolicki, wieloletni proboszcz w Malborku,

Stanisław Skalski – polski dowódca wojskowy, generał brygady pilot Wojska Polskiego, as myśliwski okresu II wojny światowej o najwyższej liczbie zestrzeleń wśród polskich pilotów,

Tamara Wiszniewska – polska przedwojenna aktorka filmowa.

73 lata temu w pobliżu frontu NKWD rozstrzelało około 50 tysięcy więźniów, obywateli Rzeczypospolitej.
W czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu Rzeczpospolita Polska straciła ponad sześć milionów obywateli wymordowanych zarówno przez Związek Sowiecki, jak i przez Niemców i ukraińskich nacjonalistów OUN – UPA.
Morderstwa te nie były następstwem działań wojennych, była to działalność celowa, przeprowadzona z konsekwencją i niespotykanym bestialstwem. O ile eksterminacja niemiecka skierowana była głównie przeciwko Żydom, Cyganom i Polakom, to ludobójstwo sowieckie w równej mierze obejmowało wszystkie narody, które zetknęły się z komunistycznym Związkiem Sowieckim. W lecie 1941 r., w dniach odwrotu na Wschód, NKWD pędziło i mordowało Polaków, Ukraińców, Litwinów, Białorusinów i wreszcie samych Rosjan. Według raportów NKWD i dokumentów odnalezionych przez Aleksandra Kokurina w Moskwie na przełomie czerwca i lipca 1941 r. w ramach “ewakuacji więźniów ze strefy przyfrontowej” NKWD rozstrzelało na miejscu blisko 10 tys. osób. Juliusz Siedlecki (“Losy Polaków w ZSRR w latach 1939-1986″) liczbę zamordowanych wówczas więźniów szacuje na 50 tys. Po 22 czerwca 1941 r. NKWD w pośpiechu opróżniało więzienia. W Mińsku zgromadzono około 20 tys. więźniów. Spośród nich wypróbowaną czekistowską metodą wyselekcjonowano szczególnie niebezpiecznych, których rozstrzelano natychmiast. W czasie forsownych marszów mordowano opadających z sił bez względu na ich wiek i płeć. Wśród więźniów znajdowało się wiele dzieci. Trasę Mińsk – Czewień miejscowa ludność nazwała “drogą śmierci”.
Takich samych mordów dokonywano na “ewakuowanych” więźniach w Wilejce, Stryju, Berezweczu, Dubnie. W Berdyczowie część więźniów została wysadzona przez NKWD wraz z budynkiem. W Dubnie strzelano przez “judasza”. 23 czerwca 1941 r. w więzieniu w Łucku NKWD zgromadziło więźniów na dziedzińcu więziennym, po czym otworzyło huraganowy ogień z broni maszynowej. Po zmasakrowanych jeżdżono samochodem, a okazujących oznaki życia dobijano. Największej masowej zbrodni NKWD dokonało w czterech więzieniach lwowskich. Na Zamarstynowie – podobnie jak w Łucku – wyciągano więźniów z cel i ustawiano przed lufami karabinów maszynowych. Cofających się do cel i barykadujących drzwi mordowano granatami wrzucanymi przez okna. W 53. rocznicę mordów dokonanych przez NKWD w więzieniach lwowskich w dniach 24 i 25 czerwca 1994 r. odbyły się we Lwowie uroczystości żałobne. Powstało także archiwum, rejestrujące zbrodnie NKWD. Z inicjatywy lwowskiego “Memoriału” przeprowadzono wówczas ekshumację.
ZBRODNIE NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH W POWIECIE DUBIEŃSKIM

Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich w powiecie dubieńskim – zbrodnie nacjonalistów ukraińskich i miejscowego ukraińskiego chłopstwa (tzw. czerni) na głównie polskiej ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej w powiecie dubieńskim w dawnym województwie wołyńskim w okresie II wojny światowej.

Szczególne nasilenie mordów w powiecie dubieńskim miało miejsce w maju i w drugiej połowie sierpnia 1943 r. W 6 miejscowościach zginęło powyżej 51 osób. Na terenie powiatu dubieńskiego ofiarą zbrodni padło od 1692 do 1707 osób (ustalona, minimalna liczba ofiar). Ponadto zginęło co najmniej 104 Czechów, 60 Żydów, 48 Ukraińców, 8 Rosjan. Ustalono 36 sprawców zbrodni. W co najmniej 8 przypadkach napadów Ukraińcy udzielili Polakom pomocy. Spalonych zostało co najmniej 10 kościołów i 1 kaplica.

Zbrodnie głównie były dziełem UPA, wzmocnionej w marcu i kwietniu 1943 r. przez dezerterów z ukraińskiej policji, wspomaganej przez ukraińskich chłopów zwanych czernią, samoobronę (SKW) i Służbę Bezpeky OUN-B. Ogółem nacjonaliści zniszczyli 73 osiedla polskie.

NIEZNANE RELACJE MORDÓW ŻYDOWSKIEGO NKWD W DUBNIE
ANDRZEJ MELAK I JAN BAŃBOR
Publikują nieznaną dotychczas relację na temat mordu, dokonanego przez sowieckich ludobójców w więzieniu w Dubnie. Publikowane zdjęcia wykonano na polecenie Ministerstwa Propagandy Rzeszy – Oddział Wschód z przeznaczeniem dla władz niemieckich w Lidzie. Na odwrocie zdjęć figurują oryginalne pieczęcie niemieckie.
Oto jeden z pierwszych dokumentów, sporządzonych przez niemieckie grupy operacyjne, Einsatzgruppen, które kroczyły za jednostkami Wehrmachtu w czerwcu 1941 r. i były przeznaczone do działań policyjno-zabezpieczających.
SPRAWOZDANIE
O sowiecko-rosyjskim więzieniu państwowym w Dubnie i o rzezi z 24 na 25.06.1941 roku.
Więzienie państwowe w Dubnie znajduje się w południowowschodniej części miasta. Stoi ono na terenie byłego młyna. Polacy po spaleniu się młyna wykorzystali resztki fundamentów i położyli kamień węgielny pod trzecie pod względem wielkości więzienie w Polsce, które zamierzano zbudować według najnowocześniejszych rozwiązań. Państwo polskie rozpoczęło budowę w końcu 1935 r. Zanim ukończono budowę więzienia i przekazano je zgodnie z przeznaczeniem, ta część Polski dostała się Związkowi Sowieckiemu. Sowieci ukończyli budowę więzienia, w czterech rogach otaczającego muru postawili drewniane wieże strażnicze z posterunkami karabinów maszynowych i wykorzystywali więzienie od grudnia 1939 r. jako obóz zbiorczy dla skazanych na wieloletnią pracę przymusową, których zamierzano deportować na Syberię. W więzieniu przetrzymywano jedynie więźniów politycznych, z wyjątkiem kilku skazanych na kary porządkowe, którzy odsiadywali je np. z powodu spóźnienia do pracy, niepunktualnego opłacania podatku itd., zaś więźniów kryminalnych, których zamierzano deportować, gromadzono w więzieniu w Krzemieńcu. Polacy zdołali zbudować po obu stronach więzienia dwie kaplice dla więźniów, które zostały przekształcone przez Rosjan w lokale klubowe dla urzędników sowieckich.
Mur otaczający więzienie jest wysoki na ogół na ok. 4,5 m; wszystkie większe okna są mocno okratowane i mają zamazane szyby, co uniemożliwiało więzionym patrzenie przez okno. Więzienie posiada suterenę, parter, I i II piętro; poza tym ma ono – co jest rzeczą nową dla Dubna – wodociąg. Podłoga jest wyposażona na ogół w parkiet. Dubno stało się znane na początku 1940 r. z tego, że w suterenie znajduje się kilka cel wypełnionych wodą, które urządzono specjalnie jako służące do wymuszenia zeznań. W każdej z “wodnych” cel znajduje się taboret. W normalnych warunkach poziom wody był taki, iż więzień stojący na taborecie musiał jeszcze stać w wodzie sięgającej kostek. Ponadto w zależności od potrzeb można było spiętrzać wodę do pożądanej wysokości.
Według w pełni wiarygodnych zeznań ostatnich ocalałych więźniów, pobyt jednego przygotowywanego do przesłuchania więźnia w takiej celi “wodnej” trwał 5-7 dni. Więzień był albo gotowy do zeznań jeszcze po tym okresie, albo utopił się, albo popadł w ciężką chorobę psychiczną i somatyczną. Także wobec kobiet stosowano metody celi “wodnej”.
Więzienie znajdowało się pod nadzorem NKWD. Dyrektorem był major NKWD towarzysz Winokur; jego prywatną sekretarką i pełnomocną zastępczynią była Żydówka Bronstein. Winokur był także Żydem. Zastępcą dyrektora więzienia był towarzysz Wiktor Czerewko, szef NKWD w Dubnie. Ponadto w dyrekcji więzienia był jeszcze towarzysz Iwan Czełmokow, który nie był urzędnikiem NKWD, lecz przywódcą politycznym w partii komunistycznej. Naczelniczką biura administracji więzienia była towarzyszka Rachil Geifler. Wymienione tutaj osoby miały pełnię władzy nad więzieniem.
Poza kilkoma pojedynczymi celami-ciemnicami, które są tak duże, iż więzień może się w niej położyć, w więzieniu znajdują się przeważnie duże cele wieloosobowe, w których przebywało 3-40 więźniów.
Normalnie w więzieniu trzymano średnio około 1500 aresztowanych, z tego do 250 kobiet i około 50 dzieci w wieku 12-15 lat (chłopcy i dziewczęta). Oczywiście krótko przed zajęciem Dubna przez wojska niemieckie w więzieniu znajdowało się około 600 aresztowanych, ponieważ przedtem odprawiono na Syberie trzy duże transporty. W pewnym okresie w tym więzieniu miano stłoczyć do 3000 więźniów. Trasa transportu na Syberię wiodła przez Kijów. Nie można ustalić, czy w Kijowie miał jeszcze miejsce krótszy czy dłuższy pobyt. Transporty odchodziły regularnie raz w tygodniu, od poniedziałku do piątku.
W okresie dwóch miesięcy przed zajęciem Dubna w więzieniu przebywało jedynie 10 Żydów.
Wyżywienie i wszelka opieka nad więźniami była nadzwyczaj niewystarczająca mimo istniejącego wodociągu. Codziennie na śniadanie wydawano bez wyjątku 1/2 l czegoś osłodzonego, czarną kawę słodową, i do tego dla już skazanych 700 g chleba, a dla jeszcze nie skazanych 600 g chleba jako dzienną rację. W zasadzie z reguły na obiad wydawano rzadką kaszę jaglaną i taką samą na kolację. Jeżeli nie było kaszy jaglanej, aresztowanym podawano śmierdzącą rybę czy pozostałe nie nadające się do spożycia odpadki kuchenne. W związku z tym więźniom nie pozostawało nic innego jak życie z racji porannej. Nie było jednolitego umundurowania więziennego. Jedynie już wyznaczeni do transportu na Syberię otrzymywali oznakę – opaskę z numerem.
W każdej celi znajdowało się wiadro, do którego załatwiano potrzeby; poza tym więźniowie codziennie byli prowadzeni jeden raz do toalety.
Nie było prycz czy sienników. Więźniowie musieli spać na gołej podłodze, owijając się swoim okryciem. Na oddziale kobiecym opieka sanitarna była jeszcze marniejsza, zwłaszcza że kobietom nic nie wydawano na czas menstruacji – ani waty, ani szmat czy papieru. Wśród aresztowanych znajdowały się także kobiety ciężarne. Otrzymywały one takie samo jedzenie, musiały spać również na gołej podłodze i były prowadzone codziennie jeden raz na spacer na 7-10 minut. Dopiero na około 9-10 dni przed rozwiązaniem ciężarne kierowano na oddział szpitalny, gdzie po raz pierwszy były badane przez akuszerkę. Już 14 dni po rozwiązaniu matki wraz z niemowlętami kierowano ponownie do starych cel. Bez względu na dokonane już odstawienie niemowląt od piersi (niemowlęta nie otrzymywały w więzieniu żadnego pożywienia i były skazane wyłącznie na mleko matki) matki były następnie wysyłane na Syberię, nawet w przypadku przepełnienia transportu, zaś dzieci przekazywano do domów sowieckich.
Według zgodnych zeznań trójki uratowanych z rzezi z 24 na 25.06.1941 r., przesłuchanych przez niżej podpisanego, zamordowano około 550 więźniów, wśród nich około 100 kobiet. Przy wznowieniu śledztwa przez niżej podpisanego okazało się, że zdołały się uratować jedynie 4 osoby, które obecnie przebywają w różnych szpitalach wojskowych w Dubnie, zaś kolejne 4 uratowane osoby opuściły już szpitale.
Dla przedstawienia wydarzeń z 24 na 25.06.1941 r. załączone jest sprawozdanie z przesłuchania uratowanego Totara Czirwy, pastora Kościoła ewangelicko -ukraińskiego w Kustyniu, ur. 4 grudnia 12 1905 roku w Kustyniu koło Równego oraz sprawozdanie z przesłuchania uratowanej Walentyny Łepieszkiewicz, mężatki, bezdzietnej, ur. 17.08.1917 r. w Rostowie n. Donem, zamieszkałej w Równem. Poza dwiema wyżej wspomnianymi osobami przesłuchano jeszcze uratowanego chłopa Piotra Morosiuka, ur. 18.05.1910 r. w Radziwiłłowie. Jego zeznanie pokrywa się całkowicie z zeznaniem pastora Czirwy. Czwarta uratowana osoba, przebywająca w dubieńskim szpitalu wojskowym, 23-letnia Perwonia Pindwiuk, ur. w Jarosławicach, jest jeszcze obecnie niezdolna do przesłuchania, ponieważ oszalała w wyniku przeżyć w dubieńskim więzieniu i leży całkowicie obojętnie w łóżku szpitalnym. Pindwiuk musiano amputować prawą rękę. Ta 23-letnia kobieta, która według relacji znajomych była ponoć młodą i piękną kobietą, wygląda obecnie na 80-letnią obłąkaną staruszkę.
Zeznanie pastora Czirwy:
Czirwa był ojcem trójki dzieci i od dłuższego czasu członkiem OUN. Został aresztowany we wrześniu 1940 roku z powodu przynależności do OUN w wyniku denuncjacji jednego kolegi i zarazem szpicla NKWD i przekazany do więzienia w Równem. Jego przesłuchanie przeprowadzano w Równem z użyciem specjalnych kajdanek, które na wewnętrznej stronie zaopatrzone były w żelazne kolce i które przy najmniejszym ruchu rąk wbijały się w stawy; poza tym bito go gumową pałką. Rozprawa przeciwko niemu odbyła się 27 marca 1941 roku w Równem, gdzie skazano go na 8 lat przymusowych robót (deportacja na Syberię), 5 lat pozbawienia praw i konfiskatę majątku. W czerwcu miał nastąpić jego transport na Syberię. Z tej przyczyny został on dostarczony do Dubna. 21 czerwca 1941 roku znajdował się na dworcu w gotowości do załadowania; nagle wszystkich więźniów ponownie odesłano do więzienia. Znalazł się on w celi na najwyższym piętrze w grupie 30 uczestników politycznych, którzy wszyscy byli Ukraińcami, część jeszcze nie została przesłuchana, ale wszyscy zostali aresztowani z powodu zamiarów kontrrewolucyjnych. Wieczorem 24 czerwca natychmiast po kolacji więźniom nakazano udanie się na spoczynek, lecz polecono, by nie kładli się jak zwykle po obu stronach ścian bocznych, lecz przy oknie, naprzeciwko drzwi.
Już pół godziny później przez otwór w drzwiach celi, przez który jak zwykle podawano jedzenie, została wsunięta lufa pistoletu maszynowego i oddano kilka strzałów. Jednocześnie więźniowie znajdujący się przy ścianie przy drzwiach, rzucili się na podłogę, tak iż dla strzelca pistoletu maszynowego nie było już więcej żadnego celu. Następnie otwarto drzwi celi i pojawił się Żyd sowiecki z pistoletem maszynowym oraz dwie Żydówki sowieckie z rewolwerami typu „Nagan” (Żydówka Brontein i Żydówka Geifler), którzy otworzyli morderczy ogień do leżących na ziemi.
Czirwa miał szczęście, po zranieniu w prawą nogę natychmiast upadł w kącie, gdzie również wpadło na niego kilku zastrzelonych. Podobnie jak on wśród zastrzelonych znalazło się 4 rannych, tak iż z jego celi z życiem uszło 4 więźniów. Kiedy Rosjanie w nadziei, że wszyscy zostali zabici oddali na ślepo jeszcze kilka strzałów, ci uratowani opuścili celę i zamknęli ponownie drzwi. 4 uratowanych zdołało wydostać się spod ciał, opatrzyli prowizorycznie strzępami koszul swoje rany i przeczekali całą noc. Jednak wczesnym rankiem 25.06. w więzieniu rozpoczęła się ponownie strzelanina, po czym czwórka skryła się ponownie wśród ciał. Teraz zjawiły się jedynie dwie kobiety z rewolwerami i oddały kilka strzałów w martwy stos. Następnie kobiety żydowskie wycofały się i zamknęły ponownie drzwi celi. Teraz czwórka resztkami sił zerwała kaloryfery ze ściany i uderzyła nimi w drzwi aż ustąpiły. W ten sposób wybili oni jeszcze kilka drzwi do cel, aby móc uratować jeszcze żywych z innych cel. Następnie przedostali się na otwartą przestrzeń, przeleźli przez mur więzienny i rozbiegli się w różnych kierunkach.
Czirwa przeleżał całkowicie wycieńczony około 100 m od skraju pola żyta. Tutaj został znaleziony 26.06. przez żołnierzy niemieckich, którzy natychmiast dostarczyli go do szpitala wojskowego.
Uratowany Morosiuk dodał jeszcze do tego, że znajdował się w innej celi wraz z 9 więźniami. Morosiuk przebywał w więzieniu od 15.06.1941 r., nie będąc przesłuchiwanym ani informowanym o podstawach aresztowania. W jego celi strzelały jedynie dwie Żydówki; jest on jedynym uratowanym spośród współwięźniów. Mógł się uratować jedynie dzięki temu, że po dwóch strzałach w nogi udał zabitego, kiedy kobiety odeszły pobrudzone krwią zastrzelonych. W ten sposób musiał on przeleżeć dwie noce i dwa dni wśród zwłok i wielokrotne kontrole przeprowadzane przez dwie kobiety Żydówki. Został uratowany 26.06., znaleziony przez żołnierzy niemieckich.
ZEZNANIE MĘŻAATKI WALENTYNY ŁEPIESZKIEWICZ
Łepieszkiewicz jest rodowitą Ukrainką, która wyszła za mąż za Polaka, kierownika księgarni w Równem. Została aresztowana 23.08.1940 r. wraz z mężem przez NKWD, ponieważ znaleziono w ich mieszkaniu broń, której – według ich całkowicie wiarygodnych zeznań – chcieli użyć przeciwko Sowietom w wojnie niemiecko-rosyjskiej, upatrując w tym jedynej możliwości ratunku przed sowieckim piekłem. Trzy miesiące po aresztowaniu odbyła się w Równem rozprawa przeciwko jej mężowi, którego skazano na 8 lat robót przymusowych (Syberia) i którego deportowano na początku 1941 r. Łepieszkiewicz pozbyła się wszelkiej nadziei ujrzenia kiedykolwiek żywego swojego męża. Założyła, że nie żyje od dłuższego czasu, że został zabity przez Rosjan.
Nawet przeciwko niej samej nie prowadzono jeszcze rozprawy, także nie została nawet przesłuchana. Dzisiaj także jest w pełni zadowolona z tego, że nie została przesłuchana, ponieważ wie od swoich współwięźniarek, że kobiety prawie bez wyjątku są gwałcone podczas przesłuchań przez komisarzy czy sędziów śledczych. Ona wychodziła z założenia, że kobiety są zastraszone do tego stopnia, częściowo w wyniku gróźb, częściowo przez tortury, iż nigdy nie odważyły się na stawianie jakiegokolwiek oporu zachciankom przesłuchującym.
Łepieszkiewicz znajdowała się w celi wraz z 8 kobietami. Wieczorem 24.06. usłyszały one zbliżające się strzały i krzyki. Ich przeczucie, że wszystkie zostaną zamordowane zamieniło się w pewność, kiedy otworzyły się drzwi celi i wkroczyło kilku enkawudzistów, uzbrojonych w pistolety maszynowe i karabiny, którzy natychmiast otworzyli ogień do zastraszonych kobiet, zbitych w kącie celi.
Łepieszkiewicz otrzymała jako pierwsza kobieta strzał w udo i w nogę i natychmiast upadła. Na nią upadły pozostałe. Kiedy ustała strzelanina, drzwi do celi zostały ponownie zamknięte przez urzędników. Następnie wyczołgała się i wzywała inne, pozostałe przy życiu. Wynurzyły się jeszcze dwie kobiety, jedna lekko ranna 19-letnia i pani Pindwiuk, która dostała pomieszania zmysłów. Ranne przeczekały całą noc. Następnego ranka ponownie usłyszano strzały. Weszło dwóch żydowskich urzędników NKWD z karabinami, na których osadzili bagnety. Na początku jeden z urzędników dźgnął lekko ranną bezpośrednio w serce. Natychmiast poniosła śmierć. Przy wyciąganiu bagnetu Żyd stracił ten bagnet, a drugi Żyd dźgał Pindwiuk, którą zranił jedynie w ramię i nogę, gdyż leżała ona na podłodze. Nagle rozległ się hałas wywołany waleniem grzejnikami w drzwi celi przez mężczyzn-więźniów. Wskutek pośpiechu oprawców Łepieszkiewicz otrzymała jedynie dwa lekkie ciosy bagnetem w szyję. Drzwi celi pozostały otwarte. Wskutek przeżyć duchowych i słabości fizycznej obie żyjące jeszcze kobiety nie były w stanie opuścić celi; zwłaszcza że u Pindwiuk wystąpiły pierwsze objawy rozpoczynającego się obłędu. W ten sposób obie kobiety spędziły jeszcze cały 25.06. i połowę 26.06. obok pozostałych zwłok w celi, całkowicie wyczerpane i osłabione w wyniku utraty krwi. Zostały dostarczone do szpitala wojskowego przez sanitariusza niemieckiego.

TEKST SKRÓCONY UKAZAŁ SIĘ W “WARSZAWSKIEJ GAZECIE” W 2014 ROKU

Dokumenty, źródła, cytaty:
“Dubno – Ślad zbrodni – 60 lat później”
Dokument ze zbioru Materiałów aleksandryjskich zespołu Heinricha Himmlera
Andrzej Melak, Jan Bańbor, “Nasza Polska” Nr 29(300) 16 lipca 2001
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dubno_%28miasto%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakry_wi ... _NKWD_1941
http://www.wykop.pl/link/1292297/rzez-w-dubnie/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_n ... %C5%84skim
http://www.fronda.pl/blogi/nie-tylko-ka ... 20832.html
http://www.radiownet.pl/publikacje/zbro ... nich-ii-rp
http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_99.htm “PONURE ZBRODNIE CZERWONEJ ZARAZY”

Napisane przez: Aleszuma


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 23 kwi 2015, 20:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infoekspres.pl/2015/04/20/na ... lski-trwa/

Żydowskie zbrodnie wciąż trwają - czy kiedyś się skończą?

Kopia artykułu:

Na rozkaz Józefa Stalina przekazany sowieckiemu Żydowi Berii z NKWD – inni sowieci Żydzi z NKWD mordowali Polaków – Czwarty Rozbiór Polski trwa !
PONIEDZIAŁEK 20 KWIECIEŃ 2015 19:08

Obrazek

Archiwum Infoekspres.pl – Publikacja II

Żydzi z NKWD: Dziś dużo z nich już nie żyje. Teraz w „białych rękawiczkach” działają przeciwko Polakom ich dzieci. Pracują w sądownictwie polskim i innych instytucjach. Ulokowani są w mediach. Dokonują IV-go Rozbioru Polski
Na rozkaz zbrodniarza Józefa Stalina sowieccy Żydzi z NKWD przyszli do nas i się zakonspirowali. W roku 1945 sowiecki Żyd Komunista z NKWD Jakub Berman podczas sławnego posiedzenia wskazał swoim towarzyszom zbrodni iż mają zmieniać nazwiska i doprowadzić do przejęcia władzy w Polsce, stając zawsze za plecami Polaków. Zbrodnię na narodzie polskim przygotowaną z premedytacją na kolejne lata potwierdza wykradziony Stenogram Jakuba Bermana.
Sowieccy Żydzi z NKWD najpierw strzelali Polakom w tył głowy, aby wymordować inteligencję składającą się z synów ziemi polskiej, przywódców wojskowych i wiernych patriotów.
Po II Wojnie Światowej mordowali Polaków z Armii Krajowej – mówiąc iż walczą z bandytami, aby zaprowadzić Komunizm.
Sowieccy zbrodniarze z NKWD najpierw działali oficjalnie w PRLu.
Po rzekomym uwolnieniu Polski od okupantów i zbrodniarzy jak się Polakom wmawia przez ostatnie 25 lat – działają oni cały czas nieprzerwanie w podziemiu państwa polskiego, aby je doszczętnie zniszczyć.
Do niedawna jeszcze „matką” oficjalną czuwającą nad wszystkim były zlikwidowane obecnie Wojskowe Służby Informacyjne – założone przez sowietów. Posługiwali się językiem rosyjskim, następnie spolszczali wszystko, aby zamaskować swoje pochodzenie i wszelkie zbrodnie.
Pomimo oficjalnej likwidacji WSI – formacja ta działa w podziemiu państwa polskiego.
Fakty działalności w Polsce stalinowsko-komunistycznych oprawców:
Sowieci z NKWD,
Sowieci w UB,
Sowieci w PZPR,
Sowieci w SĄDACH POLSKICH,
Sowieci w PROKURATURACH,
Sowieci w MILICJI – dziś POLICJI,
Sowieci w MEDIACH,
Sowieci w INSTYTUCJACH,
Sowieci w SEJMIE,
Sowieci w SENACIE.
Jednym z marzeń zbrodniarza Józefa Stalina było doprowadzenie do likwidacji Polski, dlatego postanowił on ten plan wykonać rękoma sowieckich funkcjonariuszy o narodowości żydowskiej, którzy od lat planowali utworzyć Judeopolonię na terenie Polski. Józef Stalin doskonale znający historię celowo powierzył Żydom zgładzenie przeciwników Komunizmu i zwolenników odrodzenia się wolnej i suwerennej Polski. Dając im rozkaz miał na uwadze, aby to oni mieli krew Polaków na rękach swoich, a nie Rosjanie.

Obecnie dzięki współpracy międzynarodowych dziennikarzy archiwistów i dziennikarzy śledczych w Rosji można już od roku 2011-go (roku rozpoczęcia masowej dekonspiracji zbrodniarzy pochodzenia żydowskiego) ujawniać tysiące nazwisk zbrodniarzy sowieckich – Żydów z NKWD, którzy zakonspirowali się w Polsce, aby zniszczyć doszczętnie naród Polski. Obecnie zlecony im plan przez Józefa Stalina – nie ma już za zadanie wprowadzanie Komunizmu. Zmodyfikowany już plan ma prowadzić do eksterminacji Polaków, poprzez: doprowadzanie celowe ich do wyjazdu z Polski, zniszczenie gospodarcze, niszczenie rodziny polskiej przy pomocy sądownictwa. Dziś ten zmodyfikowany plan realizowany jest przez dzieci zbrodniarzy z: NKWD, UB, PZPR, Sądów Polskich, PROKURATUR, SEJMU, Mediów głównego nurtu, z różnych INSTYTUCJI – wychowanych ideologicznie wg metod stalinowsko-komunistycznych, antypolskich itd.
Dzięki gromadzonym materiałom śledczym można powiedzieć iż to oni stoją za „samobójstwami” – bardzo znanych Polaków. Dokonują skrytobójczych mordów dążąc do przywłaszczenia sobie państwa polskiego na własność.
Obecny układ rządzący w Rosji, który się odcina od Komunizmu i realizacji mordowania Polaków na rozkaz Józefa Stalina – postanowił dać Polakom wszystko, co dziś pozwoli im zidentyfikować każdego sowieckiego funkcjonariusza z NKWD w Polsce od roku 1945 do dziś, łącznie z jego rodzinami i ścigać ich za zbrodnie.
Te fakty mówią dobitnie podobnie jak w Rosji iż Władimir Putin odbudowuje swój kraj i nie jest wrogiem Polski, co Polkom wmawiają media głównego nurtu – służące władzy, która sama się wybiera, sama rządzi i dzieli, stwarzając pozory sprawiedliwego i wolnego państwa w ramach istnienia Konstytucji RP.
Pewne jest iż nadchodzi już kres ludzi, którzy udają Polaków, podobnie jak ludzi w Rosji, bo tam oni udają Rosjan, aby zniszczyć Rosję i przejąć na własność.

Виктор Старк
Александр Годунов
Демократическая Голос России – Медиа Глобальная система Infoekspres

Wiktor Stark
Aleksander Godunow
Głos Demokratycznej Rosji – Media System Global Infoekspres
Tłumaczenie dla PMN: Piotr Moskwa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 23 kwi 2015, 20:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infoekspres.pl/2015/04/20/po ... glosciowa/

Polska Partia Robotnicza – zakamuflowana partia komunistyczna w Polsce wymyślona przez Józefa Stalina – Zbrodnicza partia anty niepodległościowa !
PONIEDZIAŁEK 20 KWIECIEŃ 2015 14:53

Obrazek

Z Archiwum Infoekspres.pl – Publikacja II
Komunistyczne formacje związane z PPR, czyli Polską Partią Robotniczą: Gwardia Ludowa, potem Armia Ludowa – w czasie II Wojny miała na celu likwidację Polski – nie walczyła zbrojnie z OKUPANTEM niemieckim, ale z nim w zmowie przeciwko Polakom. Po wojnie Armia Ludowa brała udział w tworzeniu systemu władzy sowieckiej w Polsce.
Ojcem aparatu represji w powojennej Polsce był Żyd Jakub Berman z PPR, następnie PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza). To on wyznaczył towarzyszom Żydom z sowieckiego aparatu terroru NKWD „drogę kamuflażu nazwisk” i przybranie nowych o brzmieniu polskim. Dzięki temu udawali polskich urzędników, którzy mieli za zadanie przejęcie władzy w Polsce i skrytobójczą eliminację Polaków.
Ty samym mieli na uwadze tworzenie państwa żydowskiego w Polsce – na jego miejscu – pn. Judeopolonia.
Działali podobnie jak Smiersz, NKWD i inne organizacje zbrodnicze w sowieckiej Rosji.
Zadanie obecnie te wykonują spadkobiercy zbrodniarzy z NKWD – ich dzieci i wnuki, siedzący we wszystkich instytucjach państwa polskiego, razem z wymiarem sprawiedliwości, organami ścigania, parlamentem, partiach – udających polskie, związkach, organizacjach wywrotowych np. lożach masońskich oraz mediach głównego nurtu.
To oni głównie tworzą instytucje udające polskie, począwszy od partii, fundacji, związków zawodowych itp. – by móc kontrolować Polaków. Jeżeli sami czegoś nie utworzą, wtedy próbują przejąć nad wszystkim kontrolę, infiltrując przez swoich szpiegów, zabijając przywódców, dyskredytując ich, robiąc z nich osoby niepoczytalne, niewiarygodne – przy pomocy swoich „biegłych psychiatrów”, albo przestępców – poprzez tzw. wrobienie, fałszywe oskarżenia etc.
Nie są zatem przypadkowe ich działania – przeciwko Polakom, jak zniszczenie przemysłu, handlu i usług w Polsce, wpuszczanie na rynek obcych kapitałów, przejmowanie firm prywatnych, przejmowanie całych majątków obywateli – na drodze niszczenia rodziny, przez sądownictwo posługujące się pieczęcią BESTII – na której są trzy sześcioramienne Gwiazdy Dawida oznaczające trzy 666. W ramach niszczenia ludzi i Prawdy posługują się metodami stalinowskimi, kierując ludzi do „psychuszek”, gdzie szprycują ich zastrzykami haloperidolu i psychotropami. W ramach niszczenia Polaków przejęli władzę w Polskim Towarzystwie Psychologicznym i udają biegłych sądowych i cywilnych – mając na uwadze mordowanie Polaków, bez skrupułów.
W Polsce cały czas fałszuje się Wybory – dlatego cały czas u władzy są zbrodniarze.

Mottem przewodnim są słowa Józefa Stalina:
„Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy.”

„Dziś zadaniem wszystkich Polaków wiernym Polsce, którzy pamiętają słowa: Bóg Honor Ojczyzna – jest zarazę wszelką zdekonspirować, odebrać im immunitety, osądzić i posadzić, konfiskatą – rozliczać wszelkie ich majątki, odebrać im obywatelstwo polskie, a po odbyciu kary – poza dożywociem – z Polski na zawsze wyrzucić !” – Piotr Moskwa

Historia Prawdziwa jest Wyzwoleniem dla Polski spod OKUPACJI



Dziennikarskie Biuro Śledcze
Grupa Specjalna – Kontrwywiad Deix
Grupa Pościgowo-Uderzeniwa X2 – 210
Wydział ds. Zwalczania Propagandy i Cenzury
(pion prowadzenia wojny informacyjnej)
Dział Historyczny – PMN
System Global Infoekspres 1998-2014


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 03 maja 2015, 19:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2015/04/23/k ... i-polakow/

Świadomość żydowskich zbrodni najlepszym dla Polaków lekarstwem na pedagogikę wstydu, jaką nam od lat serwują.

Kopia artykułu:

Kamil Bazelak: Dość kłamstw! To Żydzi mordowali Polaków!
Ostatnia aktualizacja: 23 kwietnia 2015 | 14 Komentarzy | 1 731 Odsłon

Po niedawnej, intrygującej wypowiedzi dyrektora FBI, którzy oskarżył Polaków o współudział z „Holokauście”, rozpoczęła się karuzela medialna, w której jak zwykle skupiono się na kajaniu i niekończących się tłumaczeniach. Tymczasem Kamil Bazelak, zawodnik MMA i bokser, były strongman, działacz społeczny, odważnie przypomniał niewygodne fakty:
To tak zwani Żydzi, odpowiedzialni są za masowe mordy Polaków, a nie odwrotnie. To Żydzi są mordercami, a na swoich rękach mają niewinną krew tysięcy polskich mężczyzn, kobiet i dzieci.Jak ujawniła gazeta „Maariv” żydowscy oficerowie służący w NKWD dla Rosjan przyznali się, że osobiście bestialsko wymordowali 12 tys. polskich oficerów w Katyniu. Józef Stalin osobiście wybierał oficerów, którzy mieli zabijać Polaków. Wraz z szefem NKWD, Żydem Ławrientijem Berią zaplanowali mord oficerów polskich i zdecydowali,że w większości zadanie to wykona grupa żydowskich oficerów z NKWD. Za morderstwa te byli odpowiedzialni Żydzi: major Joszua Sorokin, płk Aleksander Susłow , płk Samyun Tichonow.
Przypomnieć należy niektóre zbrodnie żydowskie z czasów II wojny światowej między innymi ludobójstwo z 8 maja 1943 roku w Nalibokach, jakim było wymordowanie 250 mieszkańców polskich wsi przez partyzantów żydowskich i sowieckich. Do historii mordu dokonanego na Polakach przez Żydów i Rosjan przeszła również zbrodnia w Koniuchach, gdzie bez litości zamordowano polskich mieszkańców wsi – mężczyzn, kobiety i dzieci. Po wojnie Żydzi mocno udzielali się w komunistycznym UB torturując i mordując polskich bohaterów wojennych. Żydowscy zbrodniarze komunistyczni odpowiedzialni są za mordy 1650 Polaków w obozie w Świętochłowicach, gdzie prym w mordowaniu ludzi wiódł Żyd Salomon Morel i podlegli mu żydowscy kaci z UB. Hołubiony dzisiaj i uwielbiany w obecnej III RP Żyd major Zygmunt Baumann otrzymał krzyż walecznych za łapanki i prześladowanie polskich patriotów, żołnierzy Armii Krajowej i NSZ. Mimo horroru i tragedii, jakie zafundowali naziści Żydom, to właśnie Żydzi stali się później prawdziwymi katami i mordercami, a nie Polacy. Nie dajmy się omamić żydowskiej propagandzie. Walczmy o prawdę i honor! Cześć i chwała polskim bohaterom!

Na podstawie: kamilbazelak.pl

http://www.kamilbazelak.pl/dosc-klamstw ... mment-8119

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 17 maja 2015, 15:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infoekspres.pl/2015/05/14/po ... -polakach/

Polacy, rodzice ! Miejcie na uwadze uczyć swoje dzieci od maleńkości – prawdy o zbrodniach żydowskich na Polakach
CZWARTEK 14 MAJ 2015 14:25

Obrazek

Z cyklu: Zabójcza Prawda

„Prawdziwi Polacy, rodzice !
Każdy z Was w domu polskim w Polsce i na Obczyźnie musi mieć na szczególnej uwadze, przy wychowywaniu swoich pociech, aby wychowywać je w duchu prawdy zawsze. Wszyscy Prawdziwi Polacy, rodzice – bez żadnego wyjątku, muszą obowiązkowo przekazywać swoim dzieciom, z pokolenia na pokolenie – prawdę o zbrodniach żydowskich na Polakach. Musimy pamiętać, że to Żydzi mordowali Polaków w Katyniu, na Wołyniu i Polsce oraz innych miejscach, będąc w NKWD, w Policji Żydowskiej, w obozach koncentracyjnych jako KAPO, w Wehrmachcie, SS-Galizien, w UPA, w UB, w SB i innych formacjach. Żydzi wymordowali polską elitę i udają Polaków. Żydzi pod zmienionymi nazwiskami prowadzą przez 71 lat OKUPACJĘ Polski. Wszyscy Polacy już od maleńkości muszą znać prawdę.” – Piotr Moskwa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 01 cze 2015, 14:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2015/03/07/ ... ej-polsce/

Żydowscy kaci NKWD i UB w powojennej Polsce.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-03-07

Obrazek

Negowanie znaczenia roli Żydów w służbie NKWD jest sprzeczne z podstawowymi faktami ustalonymi przez historyków. Prof. Andrzej Paczkowski sformułował tę tezę jako „nadreprezentacją Żydów w UB”. Jednoznacznie pisze o „nadreprezentatywności Żydów w UB” inny czołowy historyk IPN-owski dr hab. Jan Żaryn w swym opracowaniu „Wokół pogromu kieleckiego” (Warszawa 2006, s. 86).

O bardzo niefortunnych dysproporcjach, wynikających z nadmiernej liczebności Żydów w UB, pisali również niejednokrotnie dużo rzetelniejsi od Grossa autorzy żydowscy, np. Michael Chęciński, były funkcjonariusz informacji wojskowej LWP, w wydanej w 1982 r. w Nowym Jorku książce „Poland. Communism, Nationalism, Anti-semitism” (s. 63-64).
Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki „Les Juifs en Pologne et Solidarność” („Żydzi w Polsce i Solidarność”) Michel Wiewiórka pisał na s. 122: „Ministerstwo spraw wewnętrznych, zwłaszcza za wyjątkiem samego ministra, było kierowane w różnych departamentach przez Żydów, podczas gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności”.

Na szeregu stronach „Strachu” Gross stara się całkowicie zanegować wobec amerykańskich czytelników jakiekolwiek znaczenie roli Żydów w UB. Równocześnie jednak ten sam Gross całkowicie przemilcza istotne wpływy, wręcz dominację żydowskich komunistów w innych sferach władzy, takich jak sądownictwo, propaganda czygospodarka. W ponad 50-stronicowej części książki poświęconej „żydokomunie” nawet jednym zdaniem nie wspomina o tym amerykańskim czytelnikom, cynicznie utrzymując ich w totalnej nieświadomości na ten temat.

Rola Żydów w bezpiece, jej wyjątkowość polegała nie tylko na nadmiernej liczebności, lecz także na splamieniu się przez bardzo wielu żydowskich funkcjonariuszy UB przykładami ogromnego okrucieństwa, brakiem jakichkolwiek skrupułów i brutalnym łamaniem prawa wobec polskich więźniów politycznych. Rzecz znamienna – złowieszcza rola żydowskich funkcjonariuszy jest widoczna w każdej bardziej znaczącej zbrodni UB, od ludobójczych mordów w obozie w Świętochłowicach począwszy, poprzez sądowe mordy na generale Fieldorfie „Nilu” i rotmistrzu Pileckim po proces gen. Tatara i współoskarżonych wyższych wojskowych.

Główni winowajcy zabójstwa tego polskiego bohatera to w przeważającej części żydowscy komuniści. Była wśród nich czerwona prokurator Helena Wolińska (Fajga Mindla-Danielak), która zadecydowała o bezprawnym aresztowaniu gen. Fieldorfa, a później równie bezprawnie przedłużała czas jego aresztowania. Wyrok śmierci na generała w sfabrykowanym procesie wydała sędzia komunistka żydowskiego pochodzenia Maria Gurowska z domu Sand, córka Moryca i Frajdy z domu Einseman.

Dodajmy do tego żydowskie pochodzenie trzech z czterech osób wchodzących w skład kolegium Sądu Najwyższego, które zatwierdziły wyrok śmierci na polskiego bohatera (sędziego dr. Emila Merza, sędziego Gustawa Auscalera i prokurator Pauliny Kern). Cała trójka później dożywała ostatnich lat swego życia w Izraelu. Przypomnijmy również, że wcześniej w rozprawie pierwszej instancji oskarżał gen. „Nila” jeden z najbezwzględniejszych prokuratorów żydowskiego pochodzenia Benjamin Wajsblech. Dodajmy, że prawdopodobnie sam Józef Różański (Goldberg) wręczał przesłuchującemu gen. Fieldorfa porucznikowi Kazimierzowi Górskiemu tzw. pytajniki, tj. odpowiednio spisane zestawy pytań, które miał zadawać więźniowi (wg P. Lipiński, Temat życia: wina, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 18 listopada 1994 r.).

Warto przypomnieć w tym kontekście fragment rozmowy Sławomira Bilaka z Marią Fieldorf-Czarską, córką zamordowanego generała.

Powiedziała ona m.in.: „Pytam się dlaczego nikt nie mówi, że w sprawie mojego ojca występowali wyłącznie sami Żydzi? Nie wiem, dlaczego w Polsce wobec obywatela polskiego oskarżali i sądzili Żydzi” (cyt. za: Temida oczy ma zamknięte. Nikt nie odpowie za śmierć mojego ojca, „Nasza Polska”, 24 lutego 1999 r.).

Przypomnijmy teraz jakże haniebną sprawę wydania wyroku śmierci na jednego z największych polskich bohaterów rotmistrza Witolda Pileckiego i stracenia go w 1948 roku. Człowieka, który dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Oświęcimia i zbadać prawdę o sytuacji w obozie, a później stał się tam twórcą pierwszej obozowej konspiracji. Oficera, którego wybitny angielski historyk Michael Foot nazwał „sumieniem walczącej przeciw hitlerowcom Europy” i jedną z kilku najwybitniejszych i najodważniejszych postaci europejskiego Ruchu Oporu. Otóż – jak pisał na temat sprawy rotmistrza Pileckiego i współoskarżonych z nim w procesie Tadeusz M. Płużański:

„Wyroki zapadły już wcześniej – wydał je dyrektor departamentu śledczego MBP Józef Goldberg Różański. Podczas jednego z przesłuchań powiedział Płużańskiemu: „Ciebie nic nie uratuje. Masz u mnie dwa wyroki śmierci. Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb, i to będzie taka zwykła ludzka śmierć” (por. T.M. Płużański, Prokurator zadań specjalnych, „Najwyższy Czas”, 5 października 2002 r.).

Warto przy okazji stwierdzić, że jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który 3 maja 1948 r. zatwierdził wyrok śmierci na Pileckim, wykonany 25 maja 1948 r., był sędzia Leo Hochberg, syn Saula Szoela (wg T.M. Płużański, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, „Najwyższy Czas”, 27 października 2001 r.).

Pominę tu szersze relacjonowanie jednej z najczęściej przypominanych zbrodni – ludobójczego wymordowania około 1650 niewinnych więźniów w ciągu niecałego roku przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich oprawców z UB (zob. na ten temat szerzej książkę autora jakże rzetelnego żydowskiego samo-rozrachunku Johna Sacka „Oko za oko”, Gliwice 1995).

Przypomnę tu tylko jedną z ulubionych „zabaw” ludobójczego „kata ze Świętochłowic” S. Morela, polegającą na ustawianiu piramid z ludzi, którym kazał się kłaść czwórkami jedni na drugich. Gdy stos ciał był już dostatecznie duży, wskakiwał na nich, by jeszcze zwiększyć ciężar. Po takich „zabawach” ludzie z górnych części stosu wychodzili wnajlepszym wypadku z połamanymi żebrami, natomiast dolna czwórka lądowała w kostnicy.
Dużo mniej znane są późniejsze zbrodnie, popełnione przez Morela na młodocianych polskich więźniach politycznych „reedukowanych” w obozie w Jaworznie. Morel zastąpił tam na stanowisku komendanta kapitana NKWD Iwana Mordasowa. W książce Marka J. Chodakiewicza, „Żydzi i Polacy 1918-1945” (Warszawa 2000, s. 410), czytamy:
„Między 1945 a 1949 rokiem w obozie w Jaworznie zmarło około 10 tysięcy więźniów”. Te aż tak przerażające dane liczbowe brzmią wprost niewiarygodnie i wymagają gruntownego sprawdzenia, choć Chodakiewicz przytacza je za źródłową pracą M. Wyrwicha, („Łagier Jaworzno”, Warszawa 1995).
Różne relacje potwierdzają w każdym razie wyjątkowe okrucieństwo okazywane wobec młodocianych polskich więźniów przez komendanta Morela. Począwszy od witania przez niego kolejnych transportów młodocianych więźniów typowym dlań powitaniem:
„Popatrzcie na słońce, bo niektórzy widzą je po raz ostatni!”. Czy słowami: „Jesteście bandytami, pokażemy wam tutaj, co znaczy wojowanie przeciwko władzy ludowej”.
(Oba cytaty za tekstem napisanego przez Mieczysława Wiełę „Listu otwartego do premiera rządu RP” („Jaworzniacy” nr 2/29 z lutego 1999 r.).
Poza katuszami fizycznymi Morel lubił zadawać swoim ofiarom różne udręki psychiczne. Na przykład kazał pisać po tysiąc razy: „Nienawidzę Piłsudskiego” (wg M. Wyrwich, „Łagier Jaworzno”, Warszawa 1995, s. 90).
Ludobójczy zbrodniarz S. Morel otrzymywał polską rentę – mniej więcej 5 tys. zł.
Czołowy historyk IPN dr hab. Jan Żaryn pisał niedawno:
”Doświadczenia z lat 1944-1945 jedynie utrwalały stereotyp żydokomuny”. „NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie’ – meldował Władysław Liniarski „Mścisław”, komendant Okręgu AK w Białymstoku w styczniu 1945 r. do „polskiego Londynu” (…).
Polacy po wojnie, używając hasła „żydokomuna”, posługiwali się zatem stereotypem wytworzonym przez samych Żydów komunistów. Żydzi stawali się zatem współodpowiedzialnymi za cierpienia Polaków, w tym za utratę – po raz kolejny – niepodległości państwowej.
Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich kazamatach ich najbliżsi – często żołnierze podziemia niepodległościowego. „Gdy wyszedłem z karceru, zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber [Samuel Faber – przypis J. Żaryna], (kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy Rosjanin, na pewno Żyd) (…) kazał mnie związać. Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać chyba ropę. Po jakimś czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem. Dostałem od tego krwotoku (…)’ – wspominał Jakub Górski „Jurand”, żołnierz AK” (…).
Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:
„(…) Na pytania zadawane przez Józefa Światłę – szefa Wojewódzkiego UrzęduBezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci. Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie brakowało. Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim”.
„Józef Światło – Żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb (…)”.
Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również był Żydem, i ten rozpoczął śledztwo wstępne (…). Oficerowie ubowscy zmieniali się często (…). Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki – był to sam Józef Różański (Józef Goldberg), zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.
W takiej sytuacji i wśród tej zgrai ubeckiej byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie (…)”. (cyt. za J. Żaryn, Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947, we: „Wokół pogromu kieleckiego”, Warszawa 2006, s. 86-88)”.
Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański (Goldberg), dyrektor Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną z ofiar „piekielnego śledztwa” prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy, jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP. Spośród 49 rodzajów maltretowania i tortur, którym go poddawano, Moczarski wymienił m.in.:
„1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);
bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp – szczególnie bolesna operacja torturowa;
bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę – kilka razy dziennie);
wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;
miażdżenie palców między trzema ołówkami (…);
przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu; (…)
zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni (…)” (cyt. za K. Moczarski, Piekielne śledztwo, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.).
Dygnitarz MBP – Józef Światło nadzorował tajne więzienie w Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5 godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów (wg T. Grotowicz, Józef Światło, „Nasza Polska”, 22 lipca 1998 r.).
O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książkach J. T. Grossa, tak chętnie i obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach.
Warto przypomnieć, że Różański (Goldberg) był odpowiedzialny za działanie tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi. Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu ks. Antoniego Dąbrowskiego, byłego kapelana 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej (27 DP AK) – wielkiej jednostki piechoty Armii Krajowej utworzonej z siłOkręgu Wołyń w ramach akcji „Burza”. W marcu 1944 27 DP AK liczyła około 6000 żołnierzy.
Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona.
Warto przypomnieć, że żydowski komunista Leon Kasman, przez wiele lat redaktor naczelny organu KC PZPR „Trybuny Ludu”, był tym działaczem, który najgwałtowniej nawoływał do zaostrzenia represji wobec przeciwników politycznych podczas obrad Biura Politycznego KC PPR w październiku 1944 roku.
„Wsławił się” wówczas powiedzeniem: „Przerażenie ogarnia, że w tej Polsce, w której partia jest hegemonem, nie spadła nawet jedna głowa” (cyt. za P. Lipiński, Bolesław Niejasny, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 3 maja 2000 r.).
I głowy polskich patriotów, głównie AK-owców, zaczęły spadać w przyspieszonym tempie na skutek rozpętanej wówczas pierwszej wielkiej fali terroru przeciw Narodowi.
I tak np. w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy domu przed Zamkiem Lubelskim. Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej (wg. mgr Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, „Raport o sądowych morderstwach”, Warszawa 1994, s. 108).
Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych polskich oficerów znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.
Jerzy Poksiński opisał np., jak to „kpt. Mateusz Frydman chwytał przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział do majora Krzysika:
„Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł pomnika wystawić” (por. J. Poksiński, „TUN. Tatar – Utnik – Nowicki”, Warszawa 1992, s. 38).
W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz. W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski. Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z najbezwzględniejszych żydowskich oprawców – szefa Głównego ZarząduInformacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, zwanego „krwawym Kuhlem” (por. A.K. Kunert – J. Poksiński, Płk Stefan Kuhl, „Życie Warszawy”, 24 lutego 1993 r.).
Dyrektor departamentu V MBP żydowską komunistkę Lunę Brystygierową, wyspecjalizowaną w prześladowaniu Kościoła katolickiego i inteligencji patriotycznej, nazywano „Krwawą Luną” z powodu wyjątkowej bezwzględności, z jaką przesłuchiwała więźniów. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa pisała w swych wspomnieniach, iż:
„Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom. W czasie przesłuchań we Lwowie wsadzała więźniom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była zboczona na punkcie seksualnym, i tu miała pole do popisu” (por. A. Rószkiewicz – Litwinowiczowa, Trudne decyzje. Kontrwywiad Okręgu Warszawa AK 1943-1944. Więzienie 1949-1954, Warszawa 1991, s. 106).
Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w 1947 r. na podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny obronnej 1939 roku.
Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku zaledwie 42 lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa. Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr S.D. Mojsezon (Mojżeszowicz), Żyd z pochodzenia.
On to napisał własnoręczne rzekome „zeznania” mjr. Słabego, przyznającego się w nich do tego, jakoby „działał na szkodę państwa polskiego”. Majora Słabego nakłoniono zaś odpowiednimi metodami do podpisania sformułowanych przez prokuratora Mojsezona zeznań. Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem.
Na wyjaśnienie ciągle czeka po dwukrotnych umorzeniach śledztwa (w 1993 i 1995 r.) sprawa kulisów śmierci w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jednego z bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego z batalionu „Zośka” – Jana Rodowicza ps. „Anoda”.
Był jedną z postaci słynnych z niewiarygodnej wręcz odwagi, poświęcenia i zdolności do ryzyka. Za swe wojenne zasługi był odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie) i Krzyżem Virtuti Militari.
Wszechstronnie uzdolniony, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdy padł ofiarą represji. Aresztowano go w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. i zabrano do ubeckiej katowni. Jego przesłuchiwaniami kierował naczelnik V Departamentu MBP major żydowskiego pochodzenia Wiktor Herer (później profesor ekonomii).
Zaledwie w dwa tygodnie po aresztowaniu legendarny „Anoda” zginął w gmachu MBP. Z informacji złożonych w prokuraturze przez innego członka batalionu „Zośka”, uwięzionego w tym samym czasie, co „Anoda”, Rodowicz został zastrzelony przez Bronisława K. z MBP.
Były naczelnik w MBP Wiktor Herer zaprzeczył wersji o zamordowaniu „Anody”.Podtrzymał starą oficjalną wersję, jakoby „Anoda” popełnił samobójstwo, skacząc na parapet otwartego okna i wyskakując z czwartego piętra.
Wersja ta wydaje się dość nieprawdopodobna, choćby ze względu na to, że był wówczas środek zimy – 7 stycznia 1949 r. Jak więc wytłumaczyć twierdzenie, że w takim czasie w budynku MBP na czwartym piętrze było otwarte okno?
Generalnie ciągle za mało znane są liczne zbrodnie popełnione w różnych województwach na polecenie i pod dowództwem miejscowych żydowskich ubeków. Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16 Polakach – zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i 13 kwietnia 1945 roku.
W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90. bezspornie udowodniono, że mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach. W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik, oficer narodowości żydowskiej, mający za „doradcę” oficera NKWD – majora Timoszenkę.
W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na około 50 pracowników, około 20 było narodowości żydowskiej. Według historyka Marka J. Chodakiewicza, większość uczestników porwań i zabójstw 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach, a wśród nich Braun (Bronek) Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została przeniesiona służbowo do innych miejscowości (por. M.J. Chodakiewicz, op. cit., s. 466).
Spośród zbrodniczych oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno wymienić majora (Izaaka) Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału IV GZI w latach 1949-1951. Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo wymierzone przeciw gen. Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk. Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań. Kilku z torturowanych przez Maciechowskiego oficerów po przyznaniu się do „win” zostało skazanych przez stalinowskie sądy na karę śmierci, płk Ścibor, płk Barbasiewicz i płk Sidorski (por. T. Grotowicz, Ignacy Maciechowski, „Nasza Polska” z 10 lutego 1999).
Osobny obszerny temat, który tu przedstawiam bardzo skrótowo, to sprawa rozlicznych odpowiedzialnych sędziów żydowskiego pochodzenia typu wspomnianej już prokurator Heleny Wolińskiej (Fajgi Mindla-Danielak) czy sędzi Marii Gurowskiej.
Wymieńmy tu m.in. takie osoby, jak zastępcę prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcę szefa Najwyższego Sądu Wojskowego i szefa Zarządu Wojskowego Oskara Szyję Karlinera (doprowadził on do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję tę złośliwie nazywano „Naczelnym Rabinatem Wojska Polskiego”), szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, prokuratora Benjamina Wajsblecha, sędziego Stefana Michnika, ppłk. Filipa Barskiego (Badnera), kpt. Franciszka Kapczuka (Nataniela Trau), prokuratora Henryka Holdera, sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Marcina Danziga, sędziego płk. Zygmunta Wizelberga, sędziego Aleksandra Wareckiego (Weishaupta), prokuratora płk. Kazimierza Graffa, sędziego Emila Merza, płk. Józefa Feldmana, płk. Maksymiliana Lityńskiego, płk. Mariana Frenkla, płk. Nauma Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk. Feliksa Aspisa, płk. Eugeniusza Landsberga.
Dość przypomnieć, że tylko w 1968 r. wyjechało około 1000 osób z dawnego aparatu władzy, skompromitowanych udziałem w służbach specjalnych UB, etc. (według informacji podanej 12 marca 1993 r. w audycji telewizyjnej przez wybitnego badacza najnowszej historii płk. J. Poksińskiego).
A przypomnijmy, że część żydowskich ubeków i morderców sądowych, najbardziej skompromitowanych działaniami w aparacie terroru, opuściła Polskę już wcześniej, w pierwszych latach po 1956 r. Porównajmy te dane ze skrajnie próbującym pomniejszyć rolę Żydów w aparacie represji J.T. Grossem, wypisującym uwagi o „paru tuzinach Żydów” , „działających jako pachołki Stalina”.
Wspomnę tu tylko bardzo skrótowo o kilku mało świetlanych postaciach z kręgu sądownictwa. Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy Simoberg, były przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego w latach 1937-1938.
26 lutego 1946 r. jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK.
Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, „aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie” (wg: T.M. Płużański, „Przypadek prokuratora Graffa”, „Najwyższy Czas”, 6 lipca 2002 r.).
Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, doprowadzając do wydania wyroków śmierci na „Warszyca” i szereg innych współoskarżonych.
Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w sprawie tej „miało miejsce morderstwo sądowe” (por. tamże). Graff „zasłynął” m.in. jako współautor aktu oskarżenia w sfabrykowanym procesie gen. S. Tatara i innych wyższych wojskowych, mającym wykryć „spisek w wojsku” (por. tamże).
Opracowany przezeń akt oskarżenia uznany został jednak za zawierający wiele oskarżeń „zbyt naiwnych i musieli go przerabiać dwaj dużo bardziej doświadczeni od Graffa spece od stalinowskich śledztw – A. Fejgin i J. Różański.
Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie 27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał matury.
„Zasłużył się” tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych. Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk. Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Stefana. Michnika mjr. Z. Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.).
8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki. Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim.
W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk (w procesie podlaskiego NSZ – zbrodnia całkowicie nieznana.
Tak Stefan Michnik skazywał żołnierzy NSZ na śmierć.

Karol Sęk to jedna z piękniejszych kart patriotycznych. W wieku 16 lat zerwał godło niemieckie, później uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. W czasie II wojny światowej więzień Majdanka, żołnierz NOW i NSZ. Życie dla Polski zostało przerwane 7 czerwca 1952 r. decyzją Stefana Michnika, brata Adama Michnika. Karol Sęk zginął zamordowany w więzieniu.
W tym samym procesie podlaskiego NSZ Stefan Michnik wydał jeszcze dwa wyroki śmierci: jeden wykonano (na Stanisławie Okunińskim), inny (na Tadeuszu Moniuszce) złagodzono na dożywocie. W „Życiu” z 11 lutego 1999 r. podano, że według informacji redakcji S. Michnik wydał około 20 wyroków śmierci w procesach politycznych.
.
Prof. Witold Kulesza, ówczesny szef pionu śledczego IPN, szumnie zapowiadał, że Instytut Pamięci Narodowej będzie się domagał ekstradycji Stefana Michnika.
Ciekawe, jakie to względy (czyżby troska o to, żeby nie osłabiać „autorytetu” Adama Michnika?) zdecydowały o wycofaniu się z tej zapowiedzi? Warto przy tym zapytać, dlaczego kieresowskim władzom IPN zabrakło elementarnej uczciwości i odwagi do publicznego poinformowania o motywach wycofania się z zapowiedzianych żądań ekstradycji S. Michnika?
Wśród innych morderców sądowych warto wspomnieć m.in. o przypadku szefa Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Eugeniusza Landsberga. Został on uratowany przez Polaków w czasie wojny dzięki schronieniu danym mu przy kościele katolickim. Odpłacił się za nie licznymi wyrokami śmierci na polskich patriotów w sfabrykowanych procesach politycznych.
Obsadzenie bardzo wielu wpływowych stanowisk w UB, prokuraturze i sądach osobami żydowskiego pochodzenia, niezwiązanymi z polskością, z polskimi tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawało się dla sterujących sprawami w Polsce stalinowskich dygnitarzy sowieckich najlepszą gwarancją zdecydowania w walce z polskimi patriotami z podziemia niepodległościowego. I pod tym względem się nie zawiedziono.
Spośród ubeków, sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia wywodziła się szczególnie duża liczba najbardziej nieubłaganych „pogromców” polskiego AK-owskiego podziemia gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych oskarżeń.
Typowy pod tym względem był sędzia Dawid Rozenfeld, który uzasadniał wyrok skazujący tylko na dożywocie agentkę gestapo winną zadenuncjowania i śmierci wielu żołnierzy i oficerów AK, współwinną wydania gestapo gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Jako okoliczność łagodzącą sędzia Rozenfeld uznał w przypadku tej agentki to, iż:
„Zdaniem Sądu Wojewódzkiego oskarżona jest ofiarą zbrodniczej działalności kierownictwa AK, które jak wiemy obecnie, współpracowało z Gestapo, było na usługach Gestapo i wraz z Gestapo walczyło przeciw większej części Narodu Polskiego w jego walce o narodowe i społeczne wyzwolenie” (cyt. za: J. Piłek, Stalinowcy są wśród nas, w: „Gazeta Polska”, 4 sierpnia 1994).
ADWO – KACI
Dodajmy do powyższych opisów jeszcze rolę niektórych adwokatów pochodzenia żydowskiego. Szczególny typ „obrońcy” w procesach politycznych reprezentował np. adwokat żydowskiego pochodzenia Mieczysław (Mojżesz) Maślanko. Tak „bronił” swych podopiecznych, że porównał grupę Moczarskiego do Gestapo i Abwehry, twierdząc, że „wszystkie te instytucje zostały powołane przez klasy posiadające, które chcą zatrzymać koło historii” (wg: T.M. Płużański, Adwo-kaci, w: „Najwyższy Czas”, 26 stycznia 2003 r.).
W podobny sposób Maślanko „bronił” – oskarżając szefa II Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, słynnego „Łupaszkę”, czyli mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcę V Wileńskiej Brygady AK, narodowca Adama Doboszyńskeigo, rotmistrza Witolda Pileckiego i współoskarżonych, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” (Maślanko zgodził się z większością rzekomych dowodów „winy” gen. „Nila”).
Według ostatniego delegata Rządu w Londynie na Kraj Stefana Korbońskiego, w sprawie Pileckiego i współoskarżonych „Różański postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady obrońców (której przewodniczył Maślanko – przypis T.M. Płużańskiego) jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym” (por. tamże).
Niegodne zachowanie M. Maślanki, robiącego wszystko, by pogrążyć oskarżonych, których miał bronić, było tym bardziej oburzające, że on sam został uratowany od śmierci w Oświęcimiu przez słynnego narodowca Jana Mosdorfa.
Podobnym do Maślanki „obrońcą”, a raczej „adwo-katem” w sprawach politycznych był inny adwokat żydowskiego pochodzenia, pracujący we wspólnej kancelarii z Maślanką –Edward Rettinger.
„Bronił” on Moczarskiego i jego kolegów słowami: „(…) to było bajoro zbrodni, którego miazmaty dziś nam trują jeszcze duszę.
To było bajoro zbrodni, gdzie zastygła krew lepi się jeszcze do rąk” (por. tamże). Innym tego typu pseudoobrońcą był Marian Rozenblitt, który działał już w sądownictwie polskiej armii w ZSRS.
W Krakowie działali konfidenci Gestapo i SB, jak żydowscy adwokaci Maurycy Wiener i Karol Buczyński. Prokuratorem wojewódzkim w Krakowie był Rek, a jego zastępcami Gołda, Józef Skwierawski, Krystyna Pałkówna. Działali wspólnie i w porozumieniu z adwokatami Wienerem i Buczyńskim, za grube pieniądze umarzając śledztwa pospolitych bandytów. Bogatych bandziorów „rekomendował” Bruno Miecugow, tatuś Grzegorza Miecugowa dziennikarza TVN. Bruno Miecugow jako sygnatariusz haniebnej listy 53 literatów w sprawie wyroków śmierci w procesie „Kurii krakowskiej” wysłał przy pomocy lekarki Żydówki M. Orwid (psychiatria) do krakowskiego Kobierzyna (szpital psychiatryczny) wielkiego polskiego architekta i patriotę Wiesława Zgrzebnickiego („Zgrzesia”) za publiczne potępienie w krakowskim Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” podpisu Brunona Miecugowa w owej hańbie 53 krakowskich literatów. Hańbę „53” podpisali jeszcze m.in. Wisława Szymborska i Sławomir Mrożek, z decyzji kard. Stanisława Dziwisza pochowany w Panteonie Narodowym w krypcie pod kościołem św. Piotra i Pawła w Krakowie.
Wiesław Zgrzebnicki zadręczony przez krakowską ubecką kobierzyńską psychuszkę zmarł w wieku 40 lat.
Do pomocy Brunonowi Miecugowowi wyznaczono krakowską lekarkę Ewę Hołowiecką sekretarza POP PZPR w krakowskiej Akademii Medycznej.
Należy przypomnieć zbrodnie wojenne:
Zbrodnia w Nalibokach – masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki dokonana przez oddziały sowieckich i żydowskich partyzantów 8 maja 1943 roku pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. Stalina, w tym grupa składająca się z osób narodowości żydowskiej (trwa ustalanie czy była to część oddziału pod dowództwem Tewje Bielskiego czy Szolema Zorina).http://www.bibula.com/?p=2061
Tewje Bielski lub Tuwia Bielski i Anatol Bielski (ur. 8 maja 1906 w Stankiewiczach koło Nowogródka, zm. 1987 w Nowym Jorku) – polscy Żydzi, twórcy (wraz z trójką braci) i dowódcy żydowskiego oddziału partyzanckiego w lasach Puszczy Nalibockiej podczas II wojny światowej.

Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. W sowieckich źródłach szacowano liczbę zabitych Polaków na 250 osób, 6 sierpnia 1943 roku wieś została ponownie spacyfikowana, tym razem przez oddziały niemieckie, w ramach tzw. „Akcji Hermann”, a jej mieszkańców wywieziono w głąb Rzeszy na roboty przymusowe.
Zbrodnia w Koniuchach – zbiorowe morderstwo co najmniej 38 polskich mieszkańców (mężczyzn, kobiety i dzieci; najmłodsze miało 2 lata) wsi Koniuchy (dziś na terenie państwa litewskiego, dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim) dokonane 29 stycznia 1944 przez partyzantów sowiechich (Rosjan i Litwinów) i żydowskich.
W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych, a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej około 60 zabudowań. Partyzanci sowieccy wcześniej często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony.
W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN. Dotychczas ustalono, że napadu dokonały sowieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej.
Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky.
Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek. Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa (ok. 130).
Atak na Koniuchy i wymordowanie tutejszej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki sowieckiej i żydowskiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej (np. masakra ludności w miasteczku Naliboki).
W maju 2004 w Koniuchach odsłonięto pomnik pamięci ofiar, zawierający 34 ustalone nazwiska ofiar.
W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś (np. Izaaka Chaima i Chaima Lazara) często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy (w innych źródłach litewskiej policji).
Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi (część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę). Informacja stwierdzająca, że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się także w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

Dokumenty, źródła, cytaty:
prof. Jerzy Robert Nowak, („Nasz Dziennik”, 18 sierpnia 2006)
http://pantarhei.type.pl/1712/zydowscy- ... ej-polsce/
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53
http://www.wicipolskie.org/index.php?op ... &Itemid=56

Autor Aleksander Szumański

http://aleksanderszumanski.pl/index.php ... 3&Itemid=2


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 09 cze 2015, 11:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31116
Prześladowania za pisanie prawdy historycznej o faktach mających miejsce w okresie II wojny światowej jest analogiczne do fizycznej zbrodni. Jeżeli środowiska żydowskie ścigają za głoszenie prawdy, to znaczy, że prawda ta im w jakiś sposób zagraża. Jak to mówią "na złodzieju czapka gore". Czyste sumienie nie obawia się prawdy.

Napisał o „Holokauście Polaków”, Żydzi uznają to za „zbyt propolską herezję i skandal”

Obrazek

W tygodniku „Do Rzeczy” ukazała się rozmowa Piotra Zychowicza z profesorem Richardem Lukasem, amerykańskim historykiem, autorem książki „Zapomniany Holocaust”. Badacz opowiedział dziennikarzowi o problemach jakie spotkały go za napisanie prawdy o historii Polski. Prócz nagonki i ostracyzmu odebrano mu również prestiżową nagrodę literacką!

Richard Lukas podkreślił, że napisał „Zapomniany Holocaust”, książkę o losach Polaków pod okupacją niemiecką, ponieważ na Zachodzie tragiczne losy naszego narodu są niemal w ogóle nie znane. Według historyka wynika to ze specyficznego podejścia amerykańskich naukowców do tematu Polski w czasie II Wojny Światowej – jest ona bowiem wyłącznie tłem dla najważniejszego wydarzenia, jakim był według nich Holocaust. - Cała historia Polski XX w. jest na Zachodzie pisana z perspektywy cierpienia Żydów – powiedział uczony. Dodał, że jego książka jest pierwszą na temat cierpień Polaków podczas okupacji, podczas gdy powstały tysiące pozycji na temat Holocaustu. – Straty wojenne Polaków katolików były mniej więcej takie same jak wśród Polaków żydów. Nie ma więc powodu, dla którego nie można nazwać tego, co spotkało Polaków, Holokaustem – wyjaśnił.

Amerykanin przyznał, że po opublikowaniu swej książki odbierał telefony i dostawał listy z pogróżkami oraz „potwornymi obelgami”. – Od momentu wydania książki przestałem otrzymywać zaproszenia na konferencje naukowe i wykłady. Historycy Holokaustu – głównie żydowskiego pochodzenia – uznali moją publikację za herezję, a użycie słowa „Holokaust” za skandal (…). Żydzi uważają, że mają patent na to słowo. A próba zestawienia ich tragedii z jakąkolwiek inną to nic innego jak tylko zbrodnia. Moja książka została określona jako „zbyt propolska” – przyznaje Lukas.

Piotr Zychowicz zapytał amerykańskiego profesora jak tłumaczyć dysproporcję w podejściu do tragedii Żydów i Polaków. Historyk stwierdził, że „duszą amerykańskiej inteligencji rządzi The New York Times. Chociaż Zapomniany Holokaust miał w Ameryce olbrzymią liczbę wydań i w środowisku naukowym uznawany jest za klasykę, ta interesująca się niezmiernie II wojną gazeta nie poświęciła książce nawet linijki”. Według Lukasa historyk, który chce byś „sławny i bogaty” musi był hołubiony przez tego typu gazety, a żeby tak było, warto by pisał o rzekomych zbrodniach Polaków, a nie o ich cierpieniach.

Richard Lukas przyznał także, że jest zbulwersowany poziomem książki Jana Tomasz Grossa „Sąsiedzi”. Według niego to książka „ze słuszną tezą”, niepoparta jednak żadną kwerendą, a mimo tego jej autor jest za nią hołubiony.

Uczony opowiedział także dziennikarzowi tygodnika „Do Rzeczy” o przyznaniu mu Nagrody im. Janusza Korczaka. Laur ów, przyznawany przez Ligę przeciwko Zniesławieniom (najbardziej wpływową organizację żydowską w USA) miał trafić do Lukasa za książkę „Did the Children Cry”, dokumentującą relacje żydowskich i polskich dzieci pod okupacją. Otrzymał powiadomienie o przyznaniu nagrody, jednak po 24 godzinach „zarząd Ligi zorientował się, że przyznał nagrodę autorowi Zapomnianego Holocaustu i wysłał list zawiadamiający o odebraniu nagrody.

Źródło: „Do Rzeczy”
kra

http://www.pch24.pl/napisal-o-holokausc ... 262,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 27 lip 2015, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31116
O dwóch takich, co okradli Polskę

18 czerwca bieżącego roku w warszawskim hotelu „Hilton” odbyła się tajemnicza konferencja objęta zakazem transmitowania i nagrywania. Wśród uczestników aż roiło się od byłych i obecnych oficerów służb specjalnych Izraela i Polski, a jednymi z organizatorów konferencji byli dawaj złodzieje i kryminaliści, Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Baksik – dzisiaj obywatele państwa Izrael. To oni w 1989 roku na początku tak zwanej transformacji ustrojowej założyli w Cieszynie spółkę „Art-B”, która w krótkim czasie przekształciła się w potężny holding zatrudniający 140 tys. osób i składający się z trzech tysięcy spółek. Samozwańczy„artyści biznesu” (stąd skrót Art-B), a w rzeczywistości przestępcy wyprowadzili z polskiego systemu bankowego za pomocą tak zwanego „oscylatora finansowego” 4,2 biliona starych złotych, co dzisiaj dawałoby kwotę 420 mln PLN. W nocy z 31 lipna na 1 sierpnia 1991 roku obaj oszuści uciekli do Izraela gdzie szybko otrzymali obywatelstwa. To tyle w telegraficznym skrócie.

Wracając do konferencji to była ona poświęcona tajnej operacji służb specjalnych Izraela, Polski i USA, której nadano kryptonim „MOST”. Zapoczątkowała ona wielki exodus półtora miliona rosyjskich Żydów do Izraela. Przerzut będący wielką i kosztowną akcją służb specjalnych odbywał się z lotniska na Okęciu.
Wypadałoby zadać sobie pytanie, co robili na ten konferencji dwaj żydowscy przestępcy i hochsztaplerzy oraz co spowodowało, że wśród fetujących ich nie zabrakło w hotelu „Hilton” polityków partii rządzącej, postkomuchów oraz doradców Komorowskiego? Wszystko na to wskazuje, że całą operację Izrael przynajmniej w dużej części sfinansował z pieniędzy ukradzionych Polakom przez Baksika i Gąsiorowskiego przy cichym zezwoleniu ówczesnych polskich władz, a logistyka i pomysł z „oscylatorem” nie były autorstwa dwóch „artystów biznesu”, tylko zostały im podsunięte przez izraelskie służby specjalne. Według medialnych doniesień cichym współwłaścicielem „Art.-B” był Izraelczyk Meir Bar.

Jak ja na to wszystko dzisiaj patrzę? Powiem, że z wielkim oburzeniem i obrzydzeniem. Oto mamy 2015 rok i jesteśmy świadkami jak łże-elity III RP oddają wielki hołd oszustom, którzy okradając Polaków na gigantyczną skalę sfinansowali tajną operację będącą w interesie obcego państwa. Oni wznoszą toasty ze złodziejami, którzy ograbili w wyjątkowo bezczelny sposób polskich obywateli.

Dlaczego pisze o tym dopiero dzisiaj? Ja cały czas czekałem na reakcję opozycji. Nie łudziłem się, że zająkną się na ten temat media głównego ścieku. Sądziłem jednak, że już nazajutrz główna partia opozycyjna zorganizuje na ten temat konferencję prasową i nagłośni ten niebywały skandal. Nie doczekałem się. Ku zaskoczeniu, nawet niektóre uważane za patriotyczne i prawicowe media milczą na ten temat do dziś.

Niemal codziennie wbija nam się w głowy, że żyjemy w demokratycznym państwie prawa i jako naród jesteśmy tego państwa suwerenem. Prawda jest jednak okrutna. Jesteśmy traktowani jak zwykłe stado głupich baranów pilnowanych przez wynajętych do tego miejscowych baców, juhasów i ujadające owczarki. Jesteśmy na rozkaz ich zagranicznych mocodawców i zależnie od ich potrzeb, raz strzyżeni, a inny razem dojeni. Jeżeli się w końcu nie zbuntujemy to grzecznie pomaszerujemy wprost do rzeźni.

Kiedy było już wiadomo, że Baksik i Gąsiorowski to zwykli złodzieje do Izraela udał się socjolog i dziennikarz telewizyjny Jerzy Diatłowicki znany z cyklicznego programu telewizyjnego „Rzeczpospolita druga i pól”, w którym wybielał prominentnych komuchów z czasów PRL. Ten wyjazd oraz spotkanie z Baksikiem, Gąsiorowskim i Barem zaowocował wydaniem w 1991 roku książki, Bagsik and Gąsiorowski. Jak kradliśmy księżyc
Książka wyraźnie rozgrzesza i wybiela obu oszustów. Mało tego, padają w niej takie opinie o Polakach:
Bogusław Baksik: Polska nie dorosła do demokracji i należy wziąć Polaków za mordę (str. 112)
Meir Bar: Polacy są to dzisiaj najgorsi ludzie na świecie (...) do takiego skurwysyństwa nie przyjadę. Jak będę widział Polaka, a Polak będzie zdychał na ulicy, nawet mu ręki nie podam, żeby więcej pomóc. Nie przyjadę do Polski; bye, bye (str. 45)
Warto wiedzieć, że Jerzy Diatłowiecki to syn żydowskiego komunisty oraz naczelnika wydziału w zbrodniczym stalinowskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, ppłk Tadeusza Diatłowieckiego.

Jeszcze raz na koniec zapytam: Dlaczego opozycja milczy?

Prawdziwym zdrajcą może być tylko ten, komu ufamy. W innych przypadkach mamy nie tyle do czynienia ze zdradą ile z własną głupotą, naiwnością i lekkomyślnością. Cały czas - może naiwnie , ale jednak wierzę - że ci, którym ufamy tym razem nas nie zdradzą. Tylko dlaczego już cały miesiąc milczą?

http://kokos.salon24.pl/660393,o-dwoch- ... dli-polske


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zbrodnie żydowskie na Narodzie Polskim
PostNapisane: 20 lut 2016, 12:01 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
69 lat temu zamordowano „Warszyca”. Cześć i Chwała Jego Pamięci!



Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" – twórca i dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Wielki Polak, patriota, Żołnierz Niezłomny. Urodzony w 1910 r., 30 marca, w Rzejowicach pow. Radomsko.

W 1932 r. zakończył naukę Państwowym Seminarium Nauczycielskim im. Tadeusza Kościuszki w Częstochowie i rozpoczął służbę wojskową. Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty 27.pp odbył w Częstochowie. Od 1934 r. pracował jako nauczyciel języka polskiego w szkole powszechnej w Borze Zajacińskim koło Częstochowy. W 1932 r. ożenił się z Leokadią Kubik.

Brał udział w Kampanii Wrześniowej. Jesienią 1939 r. został zaprzysiężony przez swojego nauczyciela Aleksandra Stasińskiego "Kruka" na żołnierza Służby Zwycięstwu Polski ps. "Wojnar". Od października 1942 r. był zastępcą komendanta Obwodu Radomsko AK.
Wobec braku możliwości dotarcia do Warszawy, by wesprzeć Powstańców, żołnierze 27. i 74. pp, w tym batalionu por. Sojczyńskiego, w ramach akcji „Burza” stoczyli, na obszarze Inspektoratu Częstochowskiego AK, wiele zwycięskich potyczek z Niemcami.

Po zakończeniu wojny kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc", powrócił do konspiracji. W maju 1945 r. w Radomsku zaprzysiężeni zostali pierwsi dowódcy organizacji, która od stycznia 1946 r. przyjęła nazwę "Samodzielna Grupa Konspiracyjnego Wojska Polskiego". KWP liczyło ok. 4 tys. żołnierzy. działało w województwach: łódzkim, częściowo kieleckim, śląskim oraz poznańskim.

12 VIII 1945 r. kpt. S. Sojczyński wydał "List otwarty" do płk. Jana Mazurkiewicza ps. "Radosław", w którym uznał jego apel o wychodzenie z konspiracji za zdradę. Był to jednocześnie apel „Warszyca” o dalszą walkę przeciwko komunistom. Cztery dni później wydał rozkaz określający zadania KWP: walka z przestępczą działalnością władz komunistycznych i ochrony społeczeństwa oraz żołnierzy podziemia niepodległościowego przed terrorem organów bezpieczeństwa.

W nocy 19/20 IV 1946 r. do Radomska weszło ok. 200 partyzantów pod dowództwem Jana Rogulki ps. "Grot". Z miejscowego areszt UB, po zwycięskiej bitwie, uwolniono ponad 50 aresztowanych.
Od tego czasu „Warszyc” był numerem „1” na liście UB. Dlatego w czerwcu 1946r. na rozkaz szefa WUBP w Łodzi płk. Mieczysława Moczara, utworzono specjalną grupę operacyjną, której zadaniem było ujęcie komendanta KWP.

W końcu poszukiwania dały efekt. W Częstochowie natrafiono na ślad sekretarki "Warszyca" - Haliny Pikulskiej "Ewuni". Po trwającej kilka dni obserwacji, 27 czerwca 1946 r., bezpieczniacy weszli do domu przy ul. Wręczyckiej 11 w Częstochowie i aresztowali kpt. Stanisława Sojczyńskiego oraz jego sekretarkę. Następnego dnia dokonano kolejnych aresztowań: adiutanta "Warszyca" - por. Ksawerego Błasiaka "Alberta", szefa wywiadu KWP - Stanisława Żelanowskiego "Nałęcza". Ponieważ w rękach UB znajdowało się archiwum organizacji, aresztowano również innych żołnierzy.

Proces "Warszyca" i jego 11 żołnierzy odbył się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi w dniach 9 -14 grudnia 1946 r. Oskarżono ich m. in.: o "usiłowanie usunięcia przemocą władzy zwierzchniej Narodu, dążenie do zmiany ustroju Państwa Polskiego i należenie do nielegalnej organizacji"; ks. Mieczysława Krzemińskiego o "redagowanie artykułów do gazetki konspiracyjnej i udzielenie schronienia poszczególnym członkom KWP", Zygmunta Łęskiego o "należenie do nielegalnej organizacji i posiadanie magazynu broni".

Kapitan Stanisław Sojczyński powiedział: - Do zarzucanych mi aktem oskarżenia czynów przyznaję się częściowo, do winy jednak nie poczuwam się. Uważam raczej, że mam zasługi wobec Narodu, dla dobra którego walczyłem. W świetle obowiązujących przepisów prawnych nie uważam swoich czynów za przestępstwo. Wszystkie czyny, jeśli nie wyszły poza ramy moich rozkazów, są zgodne z moimi zasadami i sumieniem. [...] W samej rzeczy, jeśli chodzi o zarzuty aktu oskarżenia, to do pierwszego zarzutu, że zmierzałem do zmiany ustroju i usunięcia organów zwierzchnich Narodu, do zagarnięcia władzy - nie przyznaję się. Przyznaję się tylko do założenia i należenia do nielegalnej organizacji, celem której było przeciwdziałanie terrorowi władz, walka z bezprawiem i prześladowaniem, czyli samoobrona, co zresztą ilustrują moje rozkazy.

Wyrok wydano 17 grudnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi w składzie: ppłk Bronisław Ochnio - przewodniczący, kpt. Piotr Adamowski - członek, mjr Leonard Kroze - ławnik, por. Roman Dyhdalewicz – sekretarz, postanowił: ośmiu oskarżonych: kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc", por. Ksawery Błasiak "Albert", kpt. Henryk Glapiński "Klinga", Albin Ciesielski "Montwiłł", sierż. Marian Knop "Własow", pchor. Stanisław Żelanowski "Nałęcz", por. Władysław Bobrowski "Wiktor", sierż. Antoni Bartolik "Szary", zostało skazanych na karę śmierci (prezydent Bierut ułaskawił Bobrowskiego i Bartolika; czterech na kary pozbawienia wolności - por. Czesław Kijak "Romaszewski na 8 lat, Zygmunt Łęski "Doman" na 15 lat, ks. Mieczysław Krzemiński na 6 lat, Andrzej Zbierski na rok.

Wyrok śmierci na 6 skazanych wykonano 19 lutego 1947 r. Do dzisiaj nie jest znane miejsce ich pochówku.

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/33 ... go-pamieci

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /