Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 26 lip 2011, 17:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/50480

Opisany tu został obóz koncentracyjny w Majdanku - drugi po Oświęcimiu. W obozie ginęli Polacy najpierw mordowani przez Niemców, a potem przez Sowietów.

Kopia artykułu:

Niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady na Majdanku.
Michał St. de Z..., wt., 26/07/2011 - 10:59

Niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady w Lublinie, powstał tuż po wkroczeniu Niemców do Lublina.

Był przeznaczony dla polskich jeńców wojennych; żołnierzy, oficerów, księży, polskiej inteligencji.
Później przywożono jeńców sowieckch,
Niemcy napadli na sowiety w dniu 22 czerwca 1941 roku. III Rzesza wypowiedziała wojnę Rosji, by wyprzedzić atak Stalina na Niemcy, mimo iż wcześniej się z nimi kochali w ramach małżeństwa zawartego w Moskwie a podpisanego przez ministra spraw zagranicznych Niemiec Joachima von Ribbentropa i komisarza Вячеславa Молотовa, prawdziwe nazwisko Скрябин, przedstawiciela plemienia wybranego/, Jeńców rosyjskich, przetrzymywano w dzielnicy Lublina zwanej "Majdanem Tatarskim" Jeńcy rosyjscy, rozpoczęli budowę, dużego obozy koncentracyjnego na obszarze mniej więcej 600 hektarów.
Decyzję o budowie dużego obozu dla 250 000 - 300 000 jeńców Adolf Hitler polecił 17 lipca 1941 r. Heinrichowi Himmlerowi, celem "zabespieczenia nowych terenów wschodnich w darmową siłę robocza na potrzeby rolnictwa i przemysłu III Rzeszy.
Głównym wykonawcą rozkazów Hitlera został SS-Gruppenführer und Generalleutnant der Polizei Odilo Globnick / pisałem tu o nim w Blogmedia.

Obrazek
Przynieśli do Polski kaganek niemieckiej cywilizacji.


W lipcu, w dniu wkroczenia sowietów do Obozu zagłady na Majdanku, Polacy, patrioci, obchodzą rocznicę oswobodzenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady na Majdanku.
W Polsce o tym fakcie zapomniano, powoli zapomina się, o tragedii II Wojny Światowej, wymordowaniu przez Niemców około 6 milionów Polaków.Zniszczeniu około 70 % majątku narodowego.
We wczorajszych w ubiegłym roku ani w tym roku nie było polityków rządzącej partii; Pana Palikota i Pani poseł Muchy związanej z Lublinem.
Ciakowostką jest to, że matka Palikota,Czesława Emilia Palikot była więźniarką obozu na Majdanku.

Obrazek
Mauzoleum na Majdanku


Dopiero rok później mniej więcej jesienią 1942 roku w ramach "Akcji Reinhard" przywożono Żydów głownie z dystryktu lubelskiego, później z całej Europy.
Przez obóz według danych IPN przeszło około 150-160 tysięcy ludzi, kobiet dzieci. Około 80 tysięcy, Niemcy wymordowali w komorach gazowych a następnie spalili.
Przed wkroczeniem armii sowieckiej do Lublina, Niemcy wycofali się na Zachód. Jeńców i więźniów z Obozy koncentracyjnego na Majdanku przetransportowano w większości wypadków do obozy zagłady w Auschwitz. Na Majdanku zostało około tysiąca więźniów, i kilkanaście funkcjonariuszy obozowych narodowości niemieckiej i żydowskiej
Sowieci 2 armia pancerna gen. płk. Siemona Bogdanowa oraz 28 korpus piechoty gen. płk. Wasyla Czujkowa, wkroczyły do wolnego od Niemców Lublina i obozu na Majdanie Tatarskim
Po wkroczeniu sowietów do obozu w Majdanku, natychmiast NKWD I UB, przekształciło obóz w katownie dla Polaków, członków ruchu oporu, Podziemnego Państwa Polskiego, żołnierzy i oficerów Armii Krajowej, Żołnierzy Wyklętych,

Pierwsza ofiarą NKWD,kontrwywiad Armii Czerwonej "Smiersz" i UB, była kobieta, Polka, nauczycielka,kierowniczka Szkoły Powszechnej nr 12 w Lublinie, referentka Wojskowej Służby Kobiet w Sztabie Inspektoratu Rejonowego AK „Lublin” i obwodu Lublin, harcerka Zofia Pelczarska "Ciotka" została rozstrzelana 18 grudnia 1944 r. na Zamku w Lublinie. Wyrok zatwierdził 17 grudnia gen. Karol Świerczewski

Obrazek
Krematorium w Majdanku


Wbrew obiegowym opiniom,ale i wielu historyków, na Majdanku zginęło więcej Polaków niż Żydów. Wśród zidentyfikowanych więźniów 106.200 było narodowości polskiej, 103.530 stanowili Żydzi, 40.300 to obywatele ZSRR (w dużej mierze jeńcy), a 25.330 to ludzie innych narodowości.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 07 wrz 2011, 12:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/51579

Obóz w Stutthofie - początkowo tylko dla Polaków. Dopiero w 1944 pojawili się w nim także Żydzi.

Kopia artykułu:

Stutthof niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady
Michał St. de Z..., wt., 06/09/2011 - 11:04

Stutthof, był pierwszym niemieckim, obozem koncentracyjnym i zagłady, całkowicie stworzonym przez III Rzeszę na Terenach Wolnego Miasta Gdańsk, Freie Stadt Danzig w miejscowości Stutthof, dziś Sztutowo w odległości 35 kilometrów od Gdańska, wcielonego 1 września 1939 roku do III Rzeszy.


Od 1942 roku do" Stutthof" polskie Sztutowo przywożono Polaków niemalże z całej Polski. Od 1944 roku,do obozu zaczęto przywozić Żydów z Polski i Europy. Poważnie wzrósł obszar obozu oraz liczba więźniów. W 1940 roku było kilkanaście tysięcy więźniów. W 1944 r już ponad sto tysięcy. Mężczyzn, kobiet dzieci z 47 narodów i narodowości. Większość więźniów zginęła w wyniku zagazowania Cyklonem B. Rozstrzeliwania, zastrzyki z fenolu.Tragiczna dla więźniów stała się ewakuacja obozu w wyniku zbliżającego się frontu sowieckiego.

Niemiecki obóz koncentracyjny i masowej zagłady, Stutthof, rozpoczął swoja morderczą działalność w dniu 2 września 1939 roku. Przygotowania dla przyszłego obozu, Niemcy rozpoczęli już w 1938 roku
Zakończył 9 maja 1945. dzień po kapitulacji III Rzeszy.


W dniu 2 września 1939 roku z pośród aresztowanych w Gdańsku Polaków przywieziono 150 osób do Stutthof. Sztutowa.

Jest faktem bezspornym, że Hitler w czasach kiedy siedział w więzieniu w Landsbergu, 1924roku po nieudanym puczu monachijskim w dniu 8 listopada 1923. napisał swą książkę "Mein Kampf" Moja walka, w której w II części zawarł program narodowego socjalizmu, który polegał na usunięciu ze Świata Untermenschen do których zaliczał nas Słowian. Przedstawił swoje teorie narodowosocjalistyczne. Hitler obiecywał również zjednoczenie wszystkich ziem zamieszkanych przez Niemców i budowę tzw. Wielkich Niemiec na terenach zabranych sąsiadom.

W Mein Kampf napisał:
" że jeśli Niemcy chcą ziemi w Europie, mogą ją zdobyć tylko na wschodzie" tyle, że ziemie na wschód od Berlina były ziemiami Słowian. Berlin, ? Słowiański Bralin/ stolica Niemiec została zbudowana na ruinach grodów Słowiańskich ,Małopolan, Jaksy z Kopanicy, dziś dzielnica Berlina Köpenick

Obrazek

Drang nach Osten
Niemcy nigdy nie uznały rozejmu podpisanego w lasku Compiègne w nocy z 13 na 14 października 1917 r. Mimo, iż I Wojnę Światową przegrały, a Traktat Wersalski za sprawą germanofila, brytyjskiego premiera Davida Lloyda George'a i doradzających mu iluminatów o rodowodzie żydowskim: był bardzo korzystny dla Niemców.
Niekorzystny dla Polski.
Anglicy nigdy nie mogli i nie mogą nam wybaczyć, ze jesteśmy zakochani we francuskiej kulturze a nie znosimy angielskich deszczów i przygłupawych dowcipów. Rezultat ;

Otwarta sprawa Gdańska, Śląsk, Czeskie Sudety.
Od połowy lat trzydziestych ubiegłego wieku, Niemcy, zaczęli inwigilować ludność polską, polskie instytucje. Specjalnie powołane organizacje V kolumny, dokonywały spisu polskich urzędników, żołnierzy ich rodzin, by w odpowiednim momencie,wyeliminować ich z ziemskiego świata.
W momencie wkroczenia Niemców do Gdańska w oparciu o gotowe listy sporządzone przez V kolumnę, w pierwszym dniu zatrzymano około 1500 Polaków.Przetrzymywano ich w Victoria-Schule .

W obozie zginęło około 70 000 więźniów.W obozie Stutthof, dziś Sztutowo przetrzymywano polskich księży katolickich.

W Stutthof przetrzymywane były rodziny zamachowców z nieudanego zamachu z 20 lipca 1944 roku na Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu. W tym rodzinę Clausa Philippa Maria Schenk hrabia von Stauffenberga, też Polakożercy
Ze względu na zbliżający się front sowiecki, Niemcy juz jesienią 1944 roku opracowali plany ewakuacji obozu do etnicznych Niemiec. Rozkaz do ewakuacji obozu wydał komendant obozu SS-Obersturmbannführer, Paul Werner Hoppe, w dniu 25 stycznia 1945 roku. Z obozu ewakuowano około 11 000 więźniów przy 20° mrozie. Cześć więźniów ewakuowano barkami przez morze.
W niemieckim obozie koncentracyjnym i zagłady przebywało około 130 000 więźniów. Połowa to kobiet i dzieci. Zamordowano około 60 000.


W dniu 9 maja 1945 r. oddziały wojsk sowieckich 48. Armii III Frontu Białoruskiego wkroczyły do niemal pustego obozu.

Oto dowody Ludobójstwa ojstwa Niemców w Stutthof

Obrazek
Budynek krematorium

http://blogmedia24.pl/node/ Obrazek
Komory gazowe w Stutthof

Obrazek
Wnętrze komory gazowej w Stutthof


Obrazek
Ku przestrodze wszystkim tym, którzy chcą, planują ponownie zamienić nas Słowian, Polan, moich rodaków w niewolników


Powieszenie zbrodniarek ze Stutthofu na Wysokiej Górce (niem. Stolzenberg) oglądało aż 100 tysięcy osób. Było to jedno z największych zgromadzeń w historii Gdańska.


Postscriptum

Angielski premier,David Lloyd George germanofil,faszysta, reprezentujący Wielką Brytanie w Wersalu do tego stopnia nienawidził Polaków, że w czasie ślubu polskiego arystokraty, późniejszego Prezydenta Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, nie podał ręki panu młodemu Edwardowi hrabiemu Raczyńskiemu w czasie uroczystości ślubnych z angielską arystokratką Joyous Marham.
David Lloyd George, został zaproszony na ślub przez rodzinę panny młodej Joyous Marham.

O Polakach mawiał:
"przekazać prymitywnym Polakom Śląsk to tak, jakby dać małpie złoty zegarek"

Iluminaci, mam na myśli Rothschildów - międzynarodową rodzinę niemieckich Żydów, związaną z bankowością i finansami, posiadająca silną pozycję w Europie z nadanymi tytułami szlacheckimi przez rządy Austrii i Wielkiej Brytanii. Miedzy innymi ich banki finansowały rewolucje bolszewicką, na czele której stał rodzinni związany z Żydami Lenin i Trockim / prawdziwe nazwiska / Lenin - Ulianow, Trocki -Bronstein

Vide; profesor Antony C.Sutton,"Wall Street and the rise of Hitler"

W ich imieniu działał urodzony w Polsce, syjonista, Lewis Bernstein Namier, urodzony w Woli Okrzejskiej, sfałszował, już ustalone granice według Linii Curzona, by Lwów został po stronie Ukrainy


Paul Werner Hoppe, został skazany za zbrodnie w obozie Stutthof, przez niemieckie sądy na 9 lat więzienia. Wyszedł po trzech latach

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 08 gru 2011, 21:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/54089

Tu autor pisze o niemieckich obozach koncentracyjnych utworzonych w Wielkopolsce.

Kopia artykułu:

Niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady Kulmhof
Michał St. de Z..., czw., 08/12/2011 - 15:35

Siedemdziesiąt lat temu w dniu 8 grudnia 1941 roku utworzono na terenach Reichsgau Wartheland, Warthegau w języku polskim "Kraj Warty" w miejscowości Kulmhof w języku polskim Chełmno nad Nerem a właściwie w pobliskich lasach Żuchowskich, niemiecki, obóz zagłady dla Polaków, Żydów, Cyganów i innych narodowości

Niemiecki obóz zagłady nazywał się, SS Sonderkommando Kulmhof, Vernichtungslager Kulmhof, Kulmhof an der Nehr.

Kulmhof, Chełmno nad Nerem, to wieś gminna, cicha i spokojna leżąca w pobliżu lasów. Tutaj Niemcy postanowili stworzyć obóz zagłady dla Polaków ze wschodnich powiatów Wielkopolski, Kolskiego, Konińskiego Tureckiego, województwa łódzkiego oraz Żydów z Getto Litzmannstadt, Łódź, które powstało 8 lutego 1940 roku na podstawie zarządzenia szefa policji niemieckiej w Łodzi Johanna Schäfera.

Moim zdaniem niemiecki, hitlerowski obóz zagłady w Kulmhof , był drugim niemieckim obozem zagłady w Warthegau ,"Kraj Warty" czyli części zachodniej rdzennych ziem Rzeczypospolitej Polskiej wcielonych do Das Dritte Reich lub Großdeutsches Reich, III Rzesza lub Wielka Rzesza Niemiecka.
Wielkopolskę wcielono do Rzeszy dwoma dekretami Adolfa Hitlera z 8 i 12 października 1939 roku. Dekrety te były sprzeczne z ratyfikowaną przez Niemcy Konwencją haską z 18 października1907 roku

Obrazek

Pierwszym niemieckim obozem zagłady na terenie Rzeczpospolitej był "Konzentrationslager Fort VII" w Poznaniu.
Konzentrationslager Fort VII Posen, powstał oficjalnie 10 października 1939 roku z rozkazu obergruppenführera SS, namiestnika III Rzeszy niemieckiej w Kraju Warty Reichsgau Wartheland, Warthegau, Arthura Karla Greisera. Wiemy, że przed 10 października z Fortu VII, Niemcy, zrobili więzienie w którym w większości wypadków, więźniów natychmiast mordowano.
Fort VII był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym w którym więźniów zabijano gazem

Obrazek
Odrestaurowana ściana śmierci, Dziś element Muzeum.


A tak zakończył pan życia i śmierci Wielkopolan,obergruppenführer SS, namiestnik III Rzeszy niemieckiej w Kraju Warty Reichsgau Wartheland, Warthegau, Arthur Karl Greiser

Obrazek
Wyrok śmierci wydał na sesji wyjazdowej w Poznaniu, /Aula Uniwersytecka / Najwyższy Trybunał Narodowy, pod przewodnictwem profesora Emila Stanisława Rapaport, polskiego specjalistę prawa karnego, narodowości żydowskiej, sędziego Sądu Najwyższego, członka Najwyższego Trybunału Narodowego.

Wyrok wykonano publiczne, na stokach Cytadeli Poznańskiej-Fort Winiary


O utworzeniu obozu prawdopodobnie zadecydowali miejscowi niemieccy notable. Obóz utworzono w celu likwidacji Polaków z Ruchu Oporu, inteligencji, ziemian, oraz w kwestii ostatecznego "rozwiązania kwestii Żydowskiej"die Endlösung der Judenfrage", których szczegóły opracowano w Berlinie w willi Wannsee, 20 stycznia 1942 .
Moim zdaniem rozkazy do utworzenia obozu koncentracyjnego w Kulmhof wydał, Arthur Karl Greiser, Obergruppenführer SS, namiestnik Rzeszy w Kraju Warty, przedtem prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańsk Człowiek urodzony w mieście Środa Wielkopolska.
Autor tego tekstu był świadkiem wykonania wyroku śmierci przez powieszenie Artura Greisera na stokach Cytadeli Poznańskiej - Fort Winiary. Wyrok przez powieszenie był wykonywany publicznie.

Heinz Rolf Höppner, pisał w swoim liście z 16 lipca 1941 kierowanym do Obersturmbannführera SS Adolfa Eichmanna w Berlinie. Niemiecki, hitlerowski obóz masowej zagłady w Kulmhof , był bardzo prymitywny w porównaniu do niemieckiego koncernu śmierci koncentration lager Auschwitz-Birkenau. Więźniów przywożono do starego dworku w Kulmhof. Tam kazano skazanym na śmierć, rozebrać się pod pozorem kąpieli. Następnie, ładowano więźniów do specjalnych cieżarówek,celem przewiezienia do miejsca pochówku w Lasach Żuchowskich.

Obrazek
Jeden z samochodów-ciężarówek przystosowanych do gazowania więźniów spalinami, odnaleziony w Chełmnie w 1945 roku


W trakcie przewozu uruchamiano specjalną armaturę, która doprowadzała gazy spalinowe do ładowni samochodu. Trasę pokonywano w około 15-20 minut w tym czasie wszyscy transportowani więźniowie ginęli. Do Kulmhof przywożono Polaków, Żydów z Łodzi bydlęcymi wagonami do stacji Koło, gdzie przesiadali się do kolejki wąskotorowej. Część więźniów prowadzono z Koła pieszo.

W lasach Żuchowskich więźniowie kopali rowy długości około 250 metrów. Pierwszymi więźniami byli miejscowi Polacy działający w Ruchu Oporu. Żydzi z Gett: Koła, Dąbia, Konina, Izbicy Kujawskiej, Kłodawy. Po jakimś czasie zwłoki złożone w rowach zaczęły się rozkładać, wydając nieprzyjemny zapach i zapadać się.

Latem 1942 roku Niemcy rękoma żydowskich więźniów zaczęli rozkopywać rowy ze zwłokami i palić je w prymitywnych polowych krematoriach.
W dniu 8 marca władze niemieckie z Namiestnikiem Kraju Warty, Obergruppenführer SS, Arthurem Karlem Greiserem w kolskiej restauracji " Riga" na "wyspie", postanowili obóz zlikwidować.
W dniu 7 kwietnia 1943 roku wysadzono w powietrze stary pałac we wsi Chełmno, oraz polowe piece krematoryjne zlokalizowane w lesie Żuchowskim. Tak zakończył się I etap istnienia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady w Kulmhof.

Drugi etap rozpoczął się wiosną- latem 1944 roku. Wiosną 1944 roku powróciła do niemieckiego obozu załoga Sonderkommando. Tym razem w lesie Żuchowskim zbudowano baraki, gdzie do czasu egzekucji przetrzymywano więźniów, Metody uśmiercania były takie same jak w pierwszym etapie. W wyniku ofensywy sowietów , w styczniu Niemcy zaczęli likwidować obóz.Ostatnią egzekucję dokonano w nocy z 17 na 18 stycznia. Zamkniętych więźniów w spichrzu dworskim wyprowadzano piątkami i zabijano strzałem w tył głowy. Zdesperowani więźniowie zabarykadowali się w spichrzu. Z obozu udało się zbiec kilku więźniom.

Byli to: Mordechaj Żurawski z Włocławka,
Michał Pochlebnik z Kola,
Szymon Srebrnik z Łodzi mający lat 15 .

Śledztwo prowadzone po wojnie przez polskiego sędziego Władysława Bednarza z Sądu Okręgowego w Łodzi odsłoniło wiele szczegółów z historii istnienia obozu. Przede wszystkim ustalono technikę zabijania w samochodach-komorach gazowych. Wyjaśniono też budowę tych samochodów (Spezialwagen), określono wygląd, budowę i funkcjonowanie pieców krematoryjnych.

Obsługa obozu składała się z kilkunastu SS-manów oraz kilkudziesięciu żandarmów. Podzielona była na komanda: "Hauskommando" funkcjonujące we wsi oraz "Waldkommando" działające na terenie lasu Żuchowskiego. Pierwszym komendantem obozu był SS-Hauptsturmführer Herbert Lange, a od marca 1942 r. aż do likwidacji obozu - SS-Hauptsturmfürer Hans Johann Bothmann.

Niemiecki obóz zagłady w Kulmhof, odwiedził w dniu 16 września 1942 roku Adolf Eichmann i Rudolf Hoess .

relacja Ho w języku niemieckim
"During my visit in Kulmhof I saw the extermination installations with the gas vans which were prepared for killing by exhaust fumes. The chief of the command there described this method as very unreliable because the gas was produced very irregularly, and often was not enough for killing."

Moje tłumaczenie

W czasie mojej wizyty zobaczyłem instalacje gazowe w Chełmno, produkowane w samochodach, które zostały przygotowane do zabijania, przez spaliny. Szef dowództwa obozu, uważał , że metody stosowane są bardzo zawodne, ponieważ gaz był produkowany bardzo nieregularnie, często nie wystarczało zabijania.

Zeznania Adolfa Eichmana złożone w czasie przesłuchania przez izraelską policję a dotyczące mordowania więźniów gazem wytwarzanym przez samochody w Kulmhof
Opis jest wstrząsający , więc nie będę tłumaczyć

In May 1960 Eichmann testified during a (the?) first interrogation (following his capture) by the Israeli police captain Avner W. Less:
"Eichmann: I only know the following, that I have seen the following:
A room, if I remember exactly, perhaps five times as big as this one here, or it could have been four times larger. Jews were in it who were ordered to undress, and then a van drove up which was completely sealed; at the front (of the room) the doors were opened and the van drove up to a kind of ramp so to say. And there the Jews had to then get in. Then the van was closed and drove off.
Less: How many people did the van hold?
Eichmann: I don't know exactly. I was not even able to observe it. I didn’t look into it the whole time. I couldn't do it, couldn't, I had enough of that. The screaming, and, and, I was too excited here and so on. I also told that to Müller during my report. He didn't profit very much from my report. I then followed the van – carefully, with one of the people there who knew the way; and there I saw the most horrible sight I had seen in all my life until then. The van drove up to a lengthy pit, the doors were opened and corpses thrown out, the limbs so flexible, as if they were still alive. Were thrown into the pit; I still see a civilian there pulling out teeth with pliers; and then I beat it. Entered the car, and beat it, and didn't say any word anymore... I was fed up. I just remember that a doctor there, in a white coat, told me to look through a peephole when they were in the van. I refused. I couldn't, I couldn't say another word, I had to leave.
Then I arrived in Berlin and reported to Gruppenführer Müller. I told him exactly the same as now, I couldn't tell him more... `Terrible,’ I say, `that inferno, can't, it is, I can't do this,’ I said."



W latach 1962-1965 toczył się w RFN proces jedenastu zbrodniarzy z Chełmna.

Sąd skazał: Gustawa Laabsa, Waltera Burmeistra, Aloisa Häfele na 13 lat więzienia ; Kurta Möbiusa - na 8 lat; Karla Heinla - na 7 lat. Trzech innych: Friedricha Maderholza, Wilhelma Heukelbacha i Wilhelma Schulte na 13 miesięcy i dwa tygodnie więzienia. W stosunku do 3 pozostałych: Heinricha Bocka, Antona Mehringa i Aleksandra Steinke - sąd zrezygnował z wymierzenia kary. W innym procesie skazano Gustawa Fiedlera na 13 miesięcy i 2 tygodnie więzienia. Po wojnie skazano dwóch członków załogi Sonderkomando Kulmhof. Byli to Walter Piller i Hermann Gielowa.
Nigdy nie udało się ustalić dokładnej liczby straconych, zamordowanych w bestialski sposób więźniów. Według Sędziego Bednarza z Sadu Okręgowego w Łodzi w obozie zagłady Lager Kulmhof zginęło około 160 000 do 200 000 więźniów w tym dzieci z Czeskich Lidić i dzieci z Zamojszczyzny.


Bibliografia
Władysław Bednarz. Obóz straceń w Chełmnie nad Nerem. Warszawa 1946

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 16 lut 2012, 19:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Połowiczny sukces. Ale prawda nadal pozostała w ukryciu.

Nie było polskich obozów śmierci

Ogromne uznanie należy się Polonii amerykańskiej, a zwłaszczaprezesowi Fundacji Kościuszkowskiej Alexowi Storożyńskiemu, za uparte, konsekwentne, stanowcze i uwieńczane kolejnymi sukcesami starania, aby największe zachodnie media przestały używaćokreślenia "polskie obozy śmierci" w odniesieniu do niemieckich obozów koncentracyjnych, funkcjonujących w naszym kraju w czasie II wojny światowej.
Storożyński poinformował właśnie Polską Agencję Prasową, że Associated Press zmieniła swoją instrukcję pisania depesz (tzw.Stylebook) nakazując w niej, by zamiast "polskie obozy śmierci" używać sformułowania: "obozy śmierci w okupowanej przez nazistów Polsce".
Do zmiany przyczyniła się akcja zbierania podpisów pod petycją do AP zorganizowana wśród Polonii amerykańskiej przez Fundację Kościuszkowską. Zebrano ponad 300 000 podpisów.
"Z serwisu agencji AP korzysta ponad 1700 gazet i ponad 5000 stacji radiowych i telewizyjnych w USA. Jak podkreślił Storożyński - który sam jest znanym dziennikarzem i laureatem Nagrody Pulitzera - Stylebook AP to najszerzej stosowany podręcznik pisania depesz agencyjnych w USA"- czytamy w depeszy PAP, w której przypomniano również, że pod wpływem protestów Polonii zakaz używania określenia "polskie obozy śmierci" i "polskie obozy koncentracyjne" wydały już wcześniej dzienniki "The Wall Street Journal", "The New York Times" i "San Francisco Chronicle" oraz portal internetowy Yahoo.
"W imieniu Fundacji Kościuszkowskiej Storożyński zapowiedział, że akcja zbierania protestacyjnych podpisów będzie kontynuowana do chwili aż wszystkie amerykańskie media zaprzestaną używania błędnego i obraźliwego dla Polski sformułowania"- napisała Polska Agencja Prasowa.

http://bukojer.salon24.pl/391473,nie-by ... ow-smierci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 21 lut 2012, 23:06 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3231
KL Stutthof



KL Stutthof 1939 - 1945

opowiadał: Marcin Owsiński

Tv Trwam 2012

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 16 mar 2012, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Uporządkujmy: niemieckie obozy, polskie ofiary

Stacja BBC, jedna z największych korporacji medialnych na świecie, mimo wielu protestów od lat używa określenia "polskie obozy koncentracyjne" - wynika z raportu opracowanego przez Jana Niechwiadowicza we współpracy z grupą Polish Media Issues. Prezentacja raportu odbędzie się jutro, 17 marca, o godzinie 18.30, w siedzibie Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie. Raport ma na celu "przyczynienie się do tego, aby brytyjska opinia publiczna nie została wprowadzona w błąd co do tego, kto ponosi odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej" - piszą twórcy opracowania.

Gdzie leży Mauthausen?
Autor raportu Jan Niechwiadowicz urodził się w Anglii, od dziecka mówił po angielsku, uczęszczał także do angielskiej szkoły. Jego dziadek zginął w czasie wojny z rąk Sowietów, reszta rodziny została deportowana do Kazachstanu. Potomek polskich emigrantów historią swojego kraju zainteresował się głębiej dopiero po wyborze Karola Wojtyły na Stolicę Apostolską. - Pojawiły się wtedy anglojęzyczne publikacje na temat historii Polski, zacząłem je więc uważnie studiować - opowiada Niechwiadowicz. Konfrontacja jego wiedzy historycznej na temat II wojny światowej z informacjami pojawiającymi się w brytyjskich mediach wywołała zrozumiałe oburzenie.
Reakcją na powielanie w mediach kłamstw na temat Polski stało się opracowanie szczegółowego raportu analizującego próby przerzucania odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej z Niemców na Polaków. - Jest to pierwszy raport z serii opracowań. W dalszej kolejności planujemy przeanalizowanie pod tym kątem prasy brytyjskiej, ale także australijskiej, amerykańskiej i kanadyjskiej - relacjonuje Jan Niechwiadowicz. - Grupa Polish Media Issues liczy 67 osób zainteresowanych dziejami Polski i obroną prawdy historycznej. Większość z nas ma polskie korzenie bądź w inny sposób czuje się związana z Polską. Nie tworzymy struktury formalnej, każdy z nas poświęca tyle czasu i sił, ile jest w stanie. Raport został napisany pod moim kierownictwem, ale pracowało przy nim wiele osób - podkreśla autor.
Dokument sporządzono w oparciu o analizę 532 artykułów, jakie ukazały się na temat II wojny światowej na stronie internetowej BBC do 31 grudnia 2011 roku. Opracowanie pokazuje jasno, że BBC od lat 90. konsekwentnie używa terminów "polskie obozy koncentracyjne", "polskie getto" czy nawet "ofiary polskiego Holokaustu". Trudno tu mówić o nieświadomym działaniu, ponieważ już siedem lat temu pod wpływem protestów środowisk polonijnych BBC zobowiązała się do zaprzestania używania tego rodzaju określeń. Co ciekawe, w odniesieniu do obozów koncentracyjnych w okupowanej przez Niemców Polsce w BBC przymiotnik "niemiecki" nie pada nigdy. Określenie "niemiecko-nazistowski" pojawia się w 5 proc. artykułów, w 10 proc. opracowań obozy są "bezimienne", w ponad 60 proc. przypadków pojawia się określenie "w Polsce". Absurd sięga jeszcze dalej. Jak podaje raport, BBC mianem "polskich obozów" określa nawet te, które znajdowały się na terenie Austrii - na stronie BBC obóz koncentracyjny w Mauthausen, gdzie zginęło wielu wybitnych przedstawicieli polskiej inteligencji, określany jest mianem "jeszcze jednego obozu w Polsce".

Kim właściwie byli naziści?
Jak pisze prof. Norman Davies, tego rodzaju oskarżenie jest szczególnie bolesne, ponieważ Polska, w przeciwieństwie do innych krajów, nie powołała w czasie wojny żadnego kolaborującego z Niemcami rządu ani też nie utworzyła żadnej ochotniczej dywizji w Waffen SS. Przeciwnie - zbudowała nie tylko największą armię podziemną Europy, jaką była Armia Krajowa licząca około 400 tys. żołnierzy, ale stworzyła też Polskie Państwo Podziemne - fenomen nieznany nigdzie indziej na świecie. Ponadto Polacy są drugą co do wielkości po narodzie żydowskim grupą etniczną, która najbardziej ucierpiała w niemieckich obozach koncentracyjnych.
W obronie dobrego imienia Polaków stanęły zresztą liczne organizacje żydowskie, takie jak Amerykański Komitet Żydowski czy Liga Przeciwko Zniesławieniu. Nieżyjący już premier Izraela, Icchak Rabin, wypowiadał się w tej sprawie w sposób zdecydowany: "Auschwitz był niemieckim obozem koncentracyjnym zbudowanym przez niemieckich zbrodniarzy na polskiej ziemi. Ktokolwiek nie potrafi rozróżnić tych dwóch spraw i wiąże w jakiś sposób obóz w Auschwitz z Polską, popełnia kardynalny błąd".
Raport "Niemieckie obozy, polskie ofiary" zwraca uwagę także na rażącą dysproporcję w przedstawianiu, kim były ofiary niemieckich obozów koncentracyjnych. BBC wśród głównych ofiar hitlerowskich zbrodni umieszcza Żydów, osoby niepełnosprawne oraz homoseksualistów. "Polacy pojawiają się jedynie w połowie relacji na temat ofiar holokaustu i obozów koncentracyjnych. Homoseksualiści - w 80 proc. artykułów" - czytamy w raporcie. - Jeśli weźmiemy pod uwagę, że we wszystkich obozach koncentracyjnych przebywało według różnych źródeł - od 5 tys. do 15 tys. homoseksualistów i zestawimy to z faktem, że do samego tylko Auschwitz trafiło 130 tys. - 140 tys. Polaków, pominięcie tej narodowości w opracowaniach musi budzić zdziwienie - kontynuują autorzy publikacji.
Twórca raportu na temat sposobu relacjonowania II wojny światowej przez stację BBC wskazuje także na istotne niebezpieczeństwo unikania określenia "niemiecki" w odniesieniu do hitlerowskich obozów koncentracyjnych. W 1998 roku Witold Ławrynowicz i Małgorzata Ławrynowicz przeprowadzili badania, których efektem stała się przerażająca konstatacja, iż na pytanie o to, kim byli naziści, większość brytyjskich studentów odpowiedziała, że byli to Polacy.
Zdaniem Jana Niechwiadowicza, przyzwolenie na oczernianie Polski może mieć swoje korzenie jeszcze w okresie II wojny światowej. - Polska od początku była sojusznikiem państw Zachodu. Nie wszyscy wiedzą chociażby o tym, że 50 proc. informacji wywiadu brytyjskiego na temat sytuacji w okupowanej Europie pochodziło właśnie od Polaków - przypomina. Autor raportu uważa także, iż obecny stosunek państw Zachodu do Polaków może po części wynikać z wyrzutów sumienia z powodu zgody przywódców zachodnich państw na oddanie Polski pod okupację sowiecką. Jak wiadomo, łatwiej jest usprawiedliwić samego siebie, jeśli w jakiś sposób zdeprecjonuje się tego, kogo się skrzywdziło.

Churchill nie istniał?
Oskarżanie Polski - pierwszego kraju zaatakowanego w 1939 roku przez hitlerowskie Niemcy, kraju, który stworzył najliczniejszą armię podziemną w okupowanej Europie - o odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie wojenne można byłoby potraktować jako absurd trudny nawet do skomentowania, gdyby nie katastrofalnie niski poziom edukacji w całej Europie. Jeśli, jak podał "Herald Scotland", w 2009 roku 1/6 młodych Brytyjczyków uważała, że Auschwitz to park rozrywki, a Adolf Hitler był trenerem niemieckiej drużyny piłki nożnej, nietrudno jest zdać sobie sprawę z poziomu edukacji. Ignorancję wykazuje zresztą nie tylko młoda generacja, według "Herald Scotland", 23 proc. dorosłych mieszkańców Wysp uważało z kolei, że Winston Churchill to... postać mityczna. Łatwo domyślić się, że przy takim poziomie niewiedzy "wdrukowywanie" ludziom pojęcia "polskie obozy koncentracyjne" odniesie fatalny skutek. Z efektami uprawiania tego rodzaju propagandy medialnej zetknął się zresztą sam autor raportu, do którego jeden ze znajomych zwrócił się z pytaniem: "Jak możesz być dumny z bycia Polakiem po tym, co zrobiliście Żydom?". Profesor Peter Stachura, historyk polskiego pochodzenia mieszkający w Wielkiej Brytanii, potwierdza tezę, iż przyczyny rozpowszechnienia krzywdzących stereotypów na temat Polski należy upatrywać właśnie w bardzo niskim poziomie edukacji. - Podstawowym problemem w Wielkiej Brytanii jest fatalny poziom edukacji, ale także sceptyczny stosunek brytyjskich władz do krajów Europy Wschodniej - wskazuje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" profesor Stachura.
Używanie określenia "polskie obozy koncentracyjne" w wielu przypadkach wynikało właśnie z niewiedzy brytyjskich dziennikarzy. - Większość z nich, niestety, w ogóle nie interesuje się Polską - mówi Niechwiadowicz. Ci jednak, którzy przejawiają zainteresowanie naszym krajem, bardzo często weryfikują swoje opinie, jeśli tylko otrzymają odpowiednie informacje. France 24, ABC, CNN, "Die Welt", "The Guardian", "The Telegraph" czy "The Times" po otrzymaniu wiadomości, iż powielają nieprawdę na temat historii Polski, zamieściły stosowne sprostowania i przeprosiny - podkreśla autor raportu. "Dopuściliśmy się wielkiej obrazy wobec naszych polskich przyjaciół, nazywając Auschwitz "polskim obozem koncentracyjnym". Był to nazistowski obóz koncentracyjny zbudowany przez Niemców na polskiej ziemi" - napisał 28 maja 2010 roku "The Telegraph".
BBC od lat szło jednak w zaparte, konsekwentnie powielając krzywdzące i nieprawdziwe tezy na temat historii Polski mimo wielu próśb o sprostowania i wycofanie się z powielania kłamstw godzących w dobre imię naszego kraju. Pozostaje mieć nadzieję, że odpowiednie nagłośnienie sprawy, do którego zapewne przyczyni się prezentacja opracowania "Niemieckie obozy, polskie ofiary", zmusi nawet najbardziej oporne medialne koncerny do wycofania się z kolportowania kłamstw na temat Polski. O tym, że wywieranie presji na zagraniczne media może być skuteczne, świadczy niedawny zakaz używania pojęcia "polskie obozy koncentracyjne" wydany przez amerykańską agencję prasową Associated Press pod wpływem presji środowisk kombatanckich oraz Fundacji Kościuszkowskiej.

Agnieszka Żurek

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne-Majdanek
PostNapisane: 22 mar 2012, 23:12 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 29 lut 2012, 12:01
Posty: 1
Obóz Na Majdanku w Lublinie nie był obozem śmierci "Akcji Reinhardt" lecz był głównym obozem pracy dla Żydów (z licznymi filiami w najwiekszym systemie obozow pracy w Europie zwanym później "imperum rkonomicznym SS") oraz obozem koncentracyjnym dla innych ponad 50ciu narodowosci. W pewnym stopniu pełnił takze funkcje obozu zagłady ale głownie dla nadmiernych trnsportow Żydów i to raczej na terenie pobliskiego lasku Krępiec. Globocnik po długich sporach z gub GG Hansem Frankiem (formalnie jakby głownie o możliwości dysponowania majetnosciami po zagazowanych i więźniach) został odwołany z Lublina w sierpniu 1943r i 43 tysiace Żydowskich robotników w obozach jego "imperium" oraz oficerowie polscy żydowskiego pochodzenia z podobozu przy ul. Lipowej zostali rozstrzelani niemal w jednym dniu 3 lispopada 1943r w "akcji erntefest" ("dożynki"). Na samym Majdanku rozstrzelano w tym dniu ponad 18 tysiecy Żydów z obozów (gett) z terenu Lublina i z samego Majdanka w labiryntowych rowach przygotowanych na terenie dopiero później zbudowanego krematorium o wydajnosci ponad 2000 zwłok na dobę.
Globocnik znany ze spektakularnego okrucieństwa aobec Żydow oraz układów z Himmlerem propagował informacje o zupełnosci "uwolnienia" swego dystryktu lubelskiego od Żydów lecz mimo likwidacji obozów śmierci w Bełżcu, Treblince i Sobiborze przetrzymywał 43 tysiące w obozach pracy na terenie dystryktu w tym w obozie Na Majdanku pod pretekstem róznych prac jak plecenie koszy z wikliny na amunicję, szycie mundurów, kopanie torfu itp. Po "akcji Ertefest " zostało w obozach podległych Luftwaffe 5000 Żydów oraz ponad 800 przetrzymywanych w podobozie przy ul.Lipowej jako wybitni specjalisci dla Reichu tj jako krawcy, stolarze, dentyści itp (gdyz innymi nie mogli być jako Żydzi) razem z rodzinami, starcami i dziećmi "Wybitni specjaliści" zostali przeniesieni do zatłoczonego więzienia Na Zamku w Lublinie i po przeniesieniu władz Gestapo i SS z Lublina do Radomia 1944r władze te w dniu 19 lipca przysłały instrukcje-rozkaz wymordowania wszsystkich więźniów tego wiezienia.Więźniowie wożeni byli na egzekucje do opuszcznego krematorium Na Majdanku nielicznymi samochodami ale ilość więźniow Na Zamku nie malała lecz rosła gdyż Gestapo i inne policje niemiedkie dalej sprawnie działały Prawdopodobnie w związku z zarzadzeniem ewakuacji "Niemców lubelskich" (Lublin byl oczkiem w głowie Himmlera i Globocnika, którzy patronowali także "pracy kulturalnej" i wzrostowi ludności niemieckiej oraz liczby folksdojczów majacemu w 1044r pozwolic na ogłoszenie niemieckości Lublina) mordercy z więzienia Na Zamku utracili samochody i w dniu 22 lipca zaczeli masakrowanie więźniów Zamku w budynku administracyjnym, na korytarzach i w celach a następnie przerwali masakre i uciekli.
Po wkroczeniu sowietów i berlingowców (bermanowców) na Majdanku przetrzymywani byli "internowani ' żołnierze AK i jeńcy niemieccy.
Mordy sadowe rozpoczęli bermanowcy w Więzieniu śledczym początkowo w budynkach klasztornych przy ul Świętoduskiej a egzekucje w listopadzie 1944r już w objętych budynkach Zamku.
Zofia Pelczarska zostala skazana i zamordowana sadownie Na Zamku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 03 kwi 2012, 16:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/5083/obozowe ... -struktura

Kopia artykułu:

Obozowe władze SS i ich struktura
tomeks, 3 kwietnia, 2012 - 11:02

System organizacyjny nazistowskich obozów koncentracyjnych, których początki sięgają marca 1933 roku był pod względem strukturalno-administracyjnym we wszystkich obozach identyczny. Z czasem uległ on jednak pewnym przekształceniom i modyfikacjom, które ostatecznie zakończyło utworzenie w 1942 roku Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (SS-Wirtschaftsverwaltungshauptamt, SS- WVHA) i włączenie do niego rozkazem Himmlera z 3 marca 1942 roku - Inspektoratu Obozów Koncentracyjnych. SS- WVHA składał się z pięciu grup urzędów, oznaczonych literami A, B ,C, D i W, z których dla obozów największe znaczenie miała grupa Urzędów D - obozy koncentracyjne. Jej kierownik był jednocześnie inspektorem obozów koncentracyjnych. Grupa Urzędów D podzielona była na cztery urzędy .D1 - Urząd Centralny złożony z pięciu referatów zajmujących się ogólnie sprawami więźniów, zabezpieczeniem obozów, środkami technicznymi w nich się znajdującymi oraz szkoleniem załóg SS. D2 - Urząd d/s Zatrudnienia Więźniów złożony z trzech referatów, zajmujących się wykorzystaniem pracy więźniów, ich szkoleniem i księgowością. D3 - Urząd d/s Sanitarnych w Obozach składający się z trzech referatów zajmujących się zabezpieczeniem medycznym więźniów i esesmanów oraz przedsięwzięciami sanitarno-higienicznymi. D4 - Urząd d/s Administracyjno-Gospodarczych złożony z pięciu referatów, zajmujących się sprawami zaopatrzenia odzieżowego, aprowizacja, pomieszczeniami i magazynami, zagadnieniami prawnymi oraz gospodarka finansowa obozów.

Poza Grupa Urzędów D określone znaczenie dla obozów koncentracyjnych miała również Grupa Urzędów W, zaangażowana w przedsięwzięcia gospodarcze, którą kierował osobiście szef SS- WVHA SS - Obergruppenfuhrer Oswald Pohl. W strukturze tej ogniskowały się działania gospodarczo-ekonomiczne całej organizacji SS. Stad tez do jej obowiązków należało m.in. pełnienie nadzoru nad firmami i ich filiami należącymi do SS, które funkcjonowały przy obozach koncentracyjnych. Załogę SS KL Auschwitz, tak jak i załogi innych obozów podzielić możemy na trzy podstawowe grupy, którym przydzielono odrębne zadania. Pierwsza z nich najliczniejsza były oddziały wartownicze, druga obozowa administracja, trzecia esesmani zatrudnieni w filiach centralnych instytucji i firm SS działających przy obozie oświęcimskim. Podobnie jak cały system organizacyjny nazistowskich obozów koncentracyjnych zmianom ulęgały także ich załogi wartownicze. Po wielu różnych reorganizacjach, do momentu wybuchu wojny, ukształtował się taki model organizacyjny oddziałów wartowniczych, w których podstawowym pododdziałem stacjonującym przy obozie był batalion. Na jego czele stal najczęściej starszy oficer SS, noszący tytuł dowódcy batalionu. Podlegał on służbowo komendantowi obozu jako zwierzchnikowi obozowego garnizonu SS. W okresie od czerwca 1940 roku do listopada 1943 roku również w Oświęcimiu batalion stanowił główna jednostkę organizacyjna obozowej załogi wartowniczej. Jej kolejnymi dowódcami byli: SS Hauptstumfuhrer Arthur Plorin (czerwiec 1940-lato 1942), SS Sturmbahnfuhrer Gebhard (lato 1942-sierpwin 1942) i SS Sturmbahnfuhrer Friedrich Hartjenstein (wrzesień 1942-listopad 1943). W czasie istnienia batalionu wchodziło w jego skład łącznie czternaście kompanii wartowniczych, przy czym były wśród nich dwie kompanie sztabowe, złożone z funkcjonariuszy obozowej administracji, kompania przewodników psów, a część z nich pełniła czasowo funkcje kompanii szkoleniowych.

Na skutek przeprowadzonej w listopadzie 1943 roku reorganizacji oświęcimskiego kompleksu obozowego i podziale go na trzy obozy: Auschwitz 1 - obóz macierzysty, Auschwitz 2 - Birkenau i Auschwitz 3 - podobozy, batalion wartowniczy uległ likwidacji , a wchodzące w jego skład pododdziały podporządkowano komendantom wymienionych obozów. Wg orientacyjnych szacunków obozowa załoga wartownicza stanowiła ok. 75 % ogółu wszystkich esesmanów przebywających w KL Auschwitz. Tak jak we wszystkich obozach koncentracyjnych, zarząd obozu składał się do marca 1942 roku z pięciu ponumerowanych cyframi rzymskimi wydziałów: wydziału I - komendantury, wydziału II - politycznego, wydziału III - obozu więźniarskiego, wydziału IV - administracji, wydziału V - lekarza garnizonowego (obozowego). Po reorganizacjach związanych m.in. z powstaniem Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS, z wydziału I wyłoniono dodatkowo wydział VI - opieka i szkolenie oddziałów SS. Wielkość oświęcimskiego kompleksu obozowego spowodowała w tym samym czasie konieczność powołania autonomicznego wydziału zatrudnienia więźniów (wyłonionego z wydziału III), który oznaczono jako wydział IIIa. We wszystkich nazistowskich obozach koncentracyjnych najważniejszą postacią, w ich wewnętrznej hierarchii władzy był komendant. W czasie gdy obozowa załoga SS stanowiła samodzielny garnizon łączył on te funkcje ze stanowiskiem jego dowódcy. Komendantowi podporządkowani byli wszyscy esesmani z obozowej załogi, odpowiadał on również formalnie za całokształt spraw związanych z funkcjonowaniem podległego mu obozu. Od 1942 roku był on ponadto dyrektorem wszystkich filii przedsiębiorstw SS, które działały na terenie obozowym. Sam z kolei podlegał bezpośrednio inspektorowi obozów koncentracyjnych, a poprzez niego szefowi SS- WVHA. Założycielem i pierwszym komendantem obozu oświęcimskiego był SS-obergruppenfuhrer Rudolf Franz Ferdynand Hoss, funkcje te pełnił do listopada 1943 roku, po czym zostal awansowany na stanowisko kierownika Urzędu D1, to jest Urzędu Centralnego w SS- WVHA.

Zastąpił on na nim SS-Obersturmbannfuhrera Arthura Liebenheschla, którego przeniesiono jako komendanta do KL Auschwitz. Od maja 1944 roku do likwidacji obozu funkcje kolejnego komendanta pełnił SS - Sturmbahnfuhrer Rudolf Baer, w okresie istnienia autonomicznego obozu Auschwitz II, a wiec od listopada 1943r roku do listopada 1944 roku funkcje jego komendanta pełnili SS-Sturmbannfuhrer Friedrich Hartjenstein (przedtem jeden z dowódców oświęcimskiego batalionu wartowniczego), a od maja 1944 roku SS-Hauptsturmfuhrer Josef Kramer (wcześniej w 1940 roku adiutant komendanta KL Auschwitz). W KL Auschwitz III (Monowitz i podobozy) od listopada 1943 do stycznia 1945 stanowisko komendanta pełnił SS-Hauptsturmfuhrer Heinrich Schwarz (uprzednio m.in. kierownik wydziału III w obozie macierzystym). Komendant obozu Auschwitz I (obóz macierzysty) jako zwierzchnik oświęcimskiego garnizonu SS, był jednocześnie zwierzchnikiem komendantów KL Auschwitz II - Birkenau i KL Auschwitz III.

tomeks - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 30 maja 2012, 06:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Barack Obama mówi w Białym Domu o "polskich obozach śmierci" !!!

TVP Info (red. Marcin Firlej) właśnie relacjonuje uroczystość wręczenia pośmiertnie Janowi Karskiemu amerykańskiego Medalu Wolności.

Medal odbierał Adam Rotfeld.

W czasie laudacji na cześć kuriera prezydent USA Barack Obama powiedział, że Jan Karski opowiadał o warszawskim getcie i "polskich obozach śmierci" ["Polish death camps"] (sic!!!)...

Na taśmy całego korpusu prasowego nagrała się taka potwarz, w takim miejscu...

Co musiał czuć Adam Rotfeld? Czemu milczał?

Były czasy gdy polski rząd na drodze sądowej zmuszał zachodnie tytuły prasowe do przeprosin za tak kłamliwe i obraźliwe określenia.

A tutaj cóż? Kolejny sukces polskiej dyplomacji? Ktoś może poprosi ambasadora USA o wyjaśnienie (prezydentowi USA)?

http://testigo.salon24.pl/421748,barack ... ch-smierci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 30 maja 2012, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Stanisława Leszczyńska - „Położna z Auschwitz”

Obrazek

Polska położna - Stanisława Leszczyńska, która nie zgodziła się na zabijanie noworodków w Auschwitz zostanie upamiętniona na światowym zjeździe organizacji pro life w Rzymie. Jej heroizm (uratowała przed śmiercią setki noworodków w obozie koncentracyjnym) zostanie upamiętniony na wystawie przygotowanej z okazji piątego Światowego Kongresu Modlitw w intencji Życia. Zapraszamy do przeczytania biografii Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.

Życiorys

"Jak się człowiek przebudzi, to zwykle udaje mu się trafić nogą tylko do jednego pantofla" - mówi Bronisław Leszczyński, lekarz, syn Stanisławy Leszczyńskiej, położnej. "Mamę jak wzywano w nocy, to często właśnie w jednym pantoflu wybiegała. I tak się też modliła do Matki Bożej: załóż, chociaż jeden pantofelek, ale przybądź z pomocą. Mama mówiła, że się nigdy nie zawiodła".

Stanisława urodziła się w Łodzi dnia 8 maja 1896 roku z małżeństwa Henryki i Stanisława Zambrzyckich. Pięcioro jej rodzeństwa zmarło w wieku niemowlęcym. Oprócz niej przy życiu pozostało dwóch młodszych braci – Henryk i Jan. Rodzina Zambrzyckich była uboga. Gdy Stanisława miała 5 lat, jej ojciec został powołany do armii rosyjskiej i przez 5 lat pełnił służbę w Turkiestanie. Ciężar utrzymania rodziny spadł całkowicie na Henrykę, która ciężko pracowała w fabryce przez czternaście godzin dziennie. W takiej sytuacji Stanisława przejęła na swoje barki obowiązek opieki nad braćmi i wykonywania wielu prac domowych.

Od siódmego roku życia Stanisława uczęszczała do szkoły prywatnej, w której uczono w języku polskim. Chociaż za szkołę prywatną trzeba było płacić, rodzice Stanisławy zdecydowali się na to, by zaszczepić w córce miłość do Ojczyzny. W roku 1908 rodzina Zambrzyckich, jak wiele innych, wyemigrowała do Brazylii, szukając lepszych warunków bytowych. Mieszkali w Rio de Janeiro. Stanisława uczyła się tam w szkole w języku portugalskim i niemieckim. Znajomość tego ostatniego okaże się w czasie drugiej wojny światowej ogromnie ważna. Po powrocie do Polski rodzina zamieszkała ponownie w Łodzi, w jednej z najbiedniejszych dzielnic miasta (na Bułatach).

Rodzice Stanisławy prowadzili niewielki sklep, ona zaś do roku 1914 kontynuowała naukę w progimnazjum, pracując równocześnie w ich sklepie. Po wybuchu pierwszej wojny światowej ojciec Stanisławy został powołany do wojska. Utrzymanie rodziny znów spadło na matkę i na Stanisławę, która pomimo wielu obowiązków znajdowała czas na działalność charytatywną. Nie mogło go też nigdy zabraknąć na modlitwę, z której czerpała siły. Wierzyła mocno w opiekę Bożej Opatrzności. Nauczyła się nie tracić ufności nigdy – nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Optymizm i radość życia ustrzegły ją przed zgorzknieniem i załamaniem się.

W wieku 20 lat Stanisława wyszła za mąż za Bronisława Leszczyńskiego. Z tego małżeństwa zrodziło się czworo dzieci: Bronisław, Sylwia, Stanisław i Henryk. W ich domu panowały miłość i pokój. Stanisława dbała o wzorcową czystość domu i dzieci. Nie zabraniała im jednak zabawy i dziecięcych wybryków. Jak wspomina syn Bronisław: „w domu [...] była piosenka, śpiew, dowcip, pocałunek, patrzenie w oczy, kwiaty. Małe niebo”. Pomimo mnogości codziennych zajęć Stanisława znajdowała czas, by podziwiać piękno przyrody i cieszyć się nią. Dużą wagę przywiązywała do codziennych wspólnych posiłków. Dawały one okazję do bycia razem, rozmów i dzielenia się przeżyciami. Była pierwszą katechetką dla swoich dzieci. W ich pamięci zachował się na dobre obraz mamy modlącej się na początku i na końcu posiłku, przed i po pracy.

W latach 1920 – 1922 Stanisława przygotowywała się do wykonywania zawodu położnej w Państwowej Szkole Położniczej w Warszawie. Pracę w tym wyuczonym zawodzie wykonywała przez 38 lat. Traktowała ją bardziej jako powołanie i służbę niż jako zawód. W centrum jej uwagi stał zawsze człowiek. W okresie międzywojennym Stanisława asystowała przy porodach w domach prywatnych – wtedy rodzenie w domu było czymś naturalnym. Aby dotrzeć do matki mającej rodzić, często pokonywała pieszo duże odległości. Była dyspozycyjna do wykonywania swej posługi o każdej porze dnia i nocy. O jej wielkoduszności w tej służbie świadczy powszechna opinia, że do rodzącej pędziła kłusem. W zależności od potrzeby pozostawała u niej czasem parę, a czasem kilkanaście godzin. Bywało, że pracowała i przez trzy doby bez snu.

Gdy wchodziła do domu rodzącej, kreśliła znak krzyża nad sobą, nad mającą urodzić, a później nad urodzonym dzieckiem. Jej pomoc była bardzo kompetentna, a równocześnie pełna ciepła i życzliwości. Udzielała matkom fachowych rad – jak opiekować się noworodkiem, interesowała się ich sytuacją rodzinną i materialną. Nawet po wielu latach pytała o losy dziecka, przy którego porodzie była obecna, stając się w jakiejś mierze członkiem rodziny.

Gdy w czasie porodu występowały jakieś komplikacje, Stanisława z wielką wiarą prosiła o natychmiastową pomoc Matkę Jezusa: „Matko Boża, przybądź choć w jednym pantofelku”. Jest faktem, że w ciągu 38 lat jej pracy jako położnej nie zmarło ani jedno dziecko, które się rodziło, i ani jedna matka, która rodziła. Pomoc przy każdym porodzie był dla Stanisławy formą modlitwy. Każdy poród traktowała jak Boże Narodzenie, a każde rodzące się dziecko jak maleńkiego Jezusa. Czas drugiej wojny światowej był dla rodziny Leszczyńskich bardzo trudny. Mąż i synowie Stanisławy brali udział w 1939 roku we wrześniowych walkach obronnych. Synowie Bronisław i Stanisław pomagali na wschodzie, w Łucku, jako sanitariusze w szpitalu wojskowym. Ojciec rodziny i najmłodszy syn, Henryk, na czele drużyny strażackiej gasili pożary w płonącej po bombardowaniach Warszawie. Po wrześniowej klęsce mąż i synowie Stanisławy powrócili do domu. Stanisława również w czasie wojny kontynuowała swą pracę jako akuszerka. Uzyskała pozwolenie na poruszanie się po mieście, także po godzinie policyjnej. Odbierała też porody w rodzinach niemieckich.

Cała rodzina Leszczyńskich zaangażowała się w działalność organizacji podziemnych. Stanisława gromadziła i przekazywała żywność zaprzyjaźnionym z nią rodzinom żydowskim, mieszkającym w getcie. Mąż i synowie byli zaangażowani w produkcję fałszywych dokumentów dla Żydów z getta.

Aresztowanie

Obrazek

W lutym 1943 roku wraz z córką i dwoma synami pani Stanisława została aresztowana przez gestapo, bo jej mąż, Bronisław, potajemnie wyrabiał dokumenty osobom zagrożonym przez gestapo. Synowie, Henryk i Stanisław, zostali osadzeni w obozach, w Gusen (kamieniołomy) i Mauthausen. Pani Stanisława wraz z córką Sylwią została przewieziona do Oświęcimia, gdzie przez dwa lata pełniła posługę położnej. W tej służbie pomagała jej córka oraz współwięźniarki, m.in. lekarki Janina Węgierska i Irena Konieczna.

Narodziny wśród śmierci

Warunki, jakie panowały w obozie dalekie były od sterylności. Brakowało wody, brud, robactwo, wszy, szczury i sąsiedztwo ciężko chorych na czerwonkę, dur brzuszny i plamisty, tyfus, złośliwą pęcherzycę. Na 1200 chorych dziennie przypadało kilka aspiryn. Pani Stanisława pisała: "Porody odbywały się na zbudowanym z cegieł piecu w kształcie kanału (...). Dzieci nie otrzymywały żadnych przydziałów żywnościowych ani nawet kropli mleka. Marły powolną śmiercią głodową. Towarzyszyła im wielka miłość i bezsilność matek (...) Spodziewająca się rozwiązania kobieta zmuszona była odmawiać sobie przez czas dłuższy przydzielonej racji chleba, za który mogłaby - jak to powszechnie mówiono - zorganizować sobie prześcieradło. Prześcieradło darła na strzępy, przygotowując pieluszki i koszulki dla dziecka, żadnej bowiem wyprawki dzieci nie otrzymywały".

Nie wolno zabijać dzieci

Pani Stanisława w proszku do zębów wniosła do obozu dokument upoważniający ją do wykonywania zawodu. Gdy dowiedziała się, że Niemka Klara, położna, zachorowała, zaszła drogę Mengelemu.

"Mama przez dwa lata była w szkole w Rio de Janeiro" kontynuuje pan Bronisław. "Niemieckim władała dobrze. Zastąpiła mu drogę, pokazała dokumenty i wyjaśniła, o co chodzi".

Niemka Pfani poinformowaa panią Stanisławę, że jest rozkaz, aby każdego noworodka traktować jak martwego. Polka nie posłuchała. Pobito ją, nadal nie słuchała.

"Mama była małego wzrostu" wspomina pan Bronisław. "Jak się zastanawiała, to spuszczała oczy. Mengele podszedł do niej i zaczął mówić, że Oświęcim to nie pensjonat. Zagroził, że jak ujrzy pieluszkę, to ukarze śmiercią. Mama odpowiedziała, że nie wolno zabijać dzieci, że on to wie, bo jest lekarzem, składał przysięgę. Argumentowała, jak umiała. Pytałem mamy, jak on wtedy wyglądał. Powiedziała, że widziała tylko taniec cholew, że doskakiwał do niej, ale w pewnym momencie odszedł, odwrócił głowę i krzyczał: <<Rozkaz to rozkaz>>, że nie tylko on jest winien. Wtedy w Niemczech dużo pisano o bohaterstwie, a on nagle zobaczył, że więzień się nie boi i potrafi bronić innych, a w pewnym sensie także i jego".

Obraz śmierci

W Oświęcimiu śmierć codziennie zaglądała w oczy zarówno starszym, jak i tym, co dopiero zobaczyli ten świat. Mimo to matki śpiewały swoim maleństwom kołysanki. Z baraku nie można było wychodzić, choćby po to, by wyprać pieluszki. W raporcie można przeczytać: "Wyprane pieluszki położnice suszyły na własnych plecach lub udach, rozwieszanie ich bowiem w widocznych miejscach było zabronione i mogło być karane śmiercią". Do maja 1943 roku wszystkie urodzone dzieci były topione przez Niemki Klarę i Pfani, i wyrzucane na pożarcie szczurom. Pierwsza z nich była położną, która do obozu trafiła za dzieciobójstwo. Po wspomnianej dacie Niemki mordowały przede wszystkim żydowskie niemowlęta, a dzieci niebieskookie i jasnowłose odbierano matkom i wysyłano do Nakła, by tam "wychować je na prawdziwych Niemców". Leszczyńska te dzieci w niewidoczny dla SS-manów sposób tatuowała, by móc je w przyszłości rozpoznać. Nie było możliwości przechowania żydowskich dzieci z innymi, bo Klara i Pfani pilnowały rodzące Żydówki. Dzieci, którym pozwolono żyć w większości były skazane na umieranie powolną śmiercią głodową, bo wychudzone matki nie miały mleka. Z obozu, na ponad trzy tysiące, które narodziły się przy Stanisławie Leszczyńskiej, wyszło tylko trzydzieścioro.

Mateczka

Niemiecki personel przychodził obserwować położną, przy której rodzące nigdy nie miały pęknięcia krocza ani nie było wypadków śmiertelnych wśród noworodków. Mengele pytał, ile dzieci zmarło zaraz po porodzie. Usłyszał, że żadne. Nie dowierzał, bo w najlepszych klinikach uniwersyteckich nie było takich przypadków. Pani Stanisława przed każdym porodem modliła się, potem dziękowała Bogu na szczęśliwe rozwiązanie. Następnie był chrzest. Często proszono ją, by była chrzestną. Odmawiała. Mówiła, że może nie przeżyć, a młodsze mają szansę.

"Pewnego razu Mengele ją obserwował i gdy miała chwilę przerwy powiedział <<Mutti (<<mateczko>>, wszyscy ją tak nazywali), widziałem, że się dużo napracowałaś, musiałaś więc sporo zarobić. Musisz postawić piwo>>" wspomina pan Bronisław. "Mama znała się na żartach, powiedziała, że każe przynieść stół, nakryje go i pośle po piwo. Ten wielki bandyta był lisio przymilny, chociaż teoretycznie chciał się z nią napić piwa. Zastanawiałem się, dlaczego mamy nie zastrzelono, nie wysłano do komory gazowej. Henryk w obozie został kiedyś przyłapany przez kapo na uczeniu, a to było zabronione. Brat wyszedł z tego. Zauważył, że kapo jest inaczej ubrany, powiedział mu, że elegancko wygląda w nowej marynarce. Ten, który nie mógł się nikomu podobać, gdy to usłyszał, zmiękł. I chyba tak samo było z mamą. Ona wiedziała, że trudno jest zniszczyć w kimś człowieczeństwo".

Mengele uciekł przed ludzką sprawiedliwością. Ukrył się w Ameryce Łacińskiej. Utonął w 1979 roku w morzu u wybrzeży Brazylii. "Mama o nikim źle nie mówiła, nawet o nim" stwierdza pan Henryk.

Niebo

Raz na Wigilię pani Stanisława dostała paczkę z chlebem od rodziców. Pokroiła go i na kawałku tektury częstowała nim kobiety w baraku. To był opłatek, zakazany. Nagle w baraku zapanowała cisza, ręce i oczy znieruchomiały. Przyszedł Mengele.

"Matka szukała jego wzroku, on spuścił oczy i powiedział, że przez mały moment wydawało mu się, że jest człowiekiem" mówi pan Bronisław. "I komu to mówił, więźniowi, Polce. Odszedł, nie było prześladowań. Ludzie widzieli, że ona miała nad nim przewagę".

Stanisława śpiewała współwięźniarkom, pan Bronisław cytuje słowa mamy: "Po prostu śpiewałam, gdy już nic nie mogłam zrobić, by im pomóc". Wojna to nienawiść, przemoc, zbrodnia. Pan Bronisław powtarza, że na świecie wypróbowuje się broń masowej zagłady w oparciu o intelekt, o doświadczenie, ale bez szacunku dla ludzkiego istnienia. A szacunek jest przecież formą miłości. Rozum oddzielony od miłości prowadzi do zbrodni.

Bez lęku

Synowie, a także autorzy listów mówią, że pani Leszczyńska kochała ludzi, że była pełna serdeczności, uśmiechu.

"Cieszyła się drugim człowiekiem" wspomina pan Bronisław. "Gdy szła ulicą, umiała z każdym rozmawiać. Jak szła do pracy, zostawałem sam i bałem się. Ale jak mama mnie wykąpała, ubrała w czystą koszulkę, to mimo tego że odchodziła, czułem się bezpieczny".

"Przy niej człowiek był spokojny, nie czuł lęku" uzupełnia pan Henryk. "W czasie okupacji myślałem, że przy mamie bym się nie bał. To samo mówiły oświęcimianki, jej pacjentki. Mówiły też, że była aniołem. W niej była ogromna siła moralna. Była delikatna i mocna zarazem. Nigdy nie widziałem jej bezradnej. A co ona mogła mieć w Oświęcimiu: znalezione nożyczki, brud, szczury, czerwonkę, tyfus? Mama oddawała swój chleb i lekarstwa chorym. Prostymi słowami potrafiła dotrzeć do człowieka. Po jej śmierci jedna kobieta opowiedziała mi, że mama przez dwie noce i dwa dni pomagała jej rodzić. Ta kobieta wspominała, jak mama plotła jej warkocze, jak jej pomagała w bólu".

Wdzięczność

Pewien redaktor po "Oratorium oświęcimskim" - utworze literacko - muzycznym, który powstał na cześć pani Stanisławy - podszedł do niej i powiedział, że współczuje jej tego, że była w Oświęcimiu. Leszczyńska odpowiedziała, że nie trzeba, bo ona dziękuje Bogu za to, że mogła tam być.

"Mama wyszła z Oświęcimia nie jako bohaterka" mówi pan Bronisław. "Ona spełniła swój obowiązek. Była doradczynią, przywódczynią, słuchano jej. Ludzie się załamywali, a mama organizowała nabożeństwa. Także Żydówki przychodziły się modlić. Więźniarka Henia na znalezionym kartoniku narysowała Matkę Bożą Niepokalaną. I tak, w tajemnicy rozsiewano iskierki nadziei, otuchy. Matka Teresa z Kalkuty powiedziała, że świętość polega na wypełnianiu swoich obowiązków. Mama to czyniła. Jej życie dowodzi, że nie ma takich warunków, w których można zmusić kogoś do zabicia dziecka, nawet w obozie śmierci. Gdy mama spotkała się po latach w Warszawie z dziećmi, które przyjęła na świat w obozie, to powiedziała, że to był jeden z najszczęśliwszych dni w jej życiu. Jak mnie proszą, bym mówił o mamie, to traktuję jej postać jako pretekst, by mówić o dramacie dziecka. Mama zawsze była przeciw aborcji. Broniła bezbronnych dzieci".

Anioł dobroci

Kobieta, która znała panią Leszczyńską jeszcze przed wojną przysłała list, w którym napisała: "11 sierpnia 1933 urodziła się moja córka Julita, a poród odbierała wtedy Stanisława Leszczyńska. Gdy tylko weszła, przeżegnała się, a potem uczyniła znak krzyża nade mną. Urodzone dziecko wzięła na ręce i nad nim też uczyniła znak krzyża. Po czym powiedziała do mnie: <<ma pani śliczną córkę>>. Opiekowała się mną po porodzie, udzielała mi potrzebnych rad oraz wskazówek dotyczących karmienia i wychowania dziecka. Ta kobieta o matczynej dobroci, była niezwykle troskliwa i opiekuńcza. Odniosłam wrażenie, jakby anioł dobroci wstąpił do mojego domu, by okazywać pomoc mnie i mojemu dziecku w ważnej dla nas potrzebie. ".

"Jak pani widzi ludzie często o niej mówili, <<anioł dobroci>>" stwierdza pan Henryk. "Mówiła, że jak brała dziecko na ręce, to miała wrażenie, że trzyma dzieciątko Jezus. I to Dzieciątko było z nią w Oświęcimiu i dlatego nic się jej nie mogło stać. Przed taką postawą nawet diabeł pierzcha".

Słońce

Stanisława Leszczyńska zmarła 11 marca 1974 roku na nowotwór jelit. Może to był skutek przeżytego w obozie duru brzusznego.

"Gdy chorowała, zadzwoniłem do doktora Stefanowskiego, chirurga, o poradę" wspomina pan Bronisław. "Był po zapaleniu płuc, mówił, że rodzina go nie puści do chorej. Powiedziałem, że nie może ratować życia mamy kosztem swojego. A on na to, abym poczekał. Doktor miał osiemdziesiąt lat, mieszkał daleko, był marzec, mróz. Za kilkanaście sekund podszedł do słuchawki i mówi <<Kolego, przyjeżdżajcie natychmiast, rodzina kazała jechać>>. Doktor doradził ścisłą skąpą dietę. Gdy z nim wychodziłem od mamy, mama spytała, czy jej kupię ciastko. Tu dramat, a ona żartuje".

Na pogrzebie były tysiące ludzi, także oświęcimianki, uratowane dzieci, znajomi Żydzi i ogromna ilość kwiatów. Rano padał deszcz, a z chwilą pogrzebu zaświeciło słońce. Nad trumną śpiewały wnuczki, a syn Henryk grał na organach.

Drogowskaz

W czerwcu 1987 roku podczas wizyty w Łodzi papież Jan Paweł II wskazał Stanisławę Leszczyńską jako przykład chrześcijańskiego bohaterstwa. Do dziś wiele osób śle listy do synów pani Leszczyńskiej, opisując spotkania z ich matką, a także dając świadectwa wysłuchanej modlitwy poprzez wstawiennictwo Sługi Bożej. Część z nich trafiła do kurii, część została opublikowana. Do kościoła, do krypty gdzie spoczywa Stanisława Leszczyńska, pielgrzymują położne, matki, które za pośrednictwem zmarłej dziękują Bogu za szczęśliwy poród, dar macierzyństwa. W każdy wtorek odbywa się nabożeństwo w tych intencjach.

"Ludzie wspominają ją jako osobę niezwykle życzliwą i ofiarną" mówi proboszcz rodzinnej parafii Stanisławy Leszczyńskiej. "Nigdy nie spotkałem się z opinią, żeby komuś odmówiła pomocy, porady. Nie patrzyła na pogodę, zmęczenie. Zawsze szła bez słowa. Ona jest drogowskazem. Dziś, gdy brak jest szacunku dla ludzkiego życia, jej postawa to wyzwanie".

Wyjeżdżając z miasta, które nie leży nad rzeką, wiedziałam, że dano mi szansę poznania silnej, religijnej kobiety, która wbrew wszystkiemu, ale nie sobie i Bogu, walczyła o życie. W swoim heroizmie okazała się być skromną, wrażliwą kobietą w każdym calu, która mimo powagi tego, co robiła była pogodna. To dzięki niej poznałam też część niej samej, jej synów, którzy tak jak ona są świadectwem głębokiej wiary w Boga, który jawił się jako miłość także w obozie śmierci.

Memento

Raport położnej kończy się takimi słowami:

"Jeżeli w mej Ojczyźnie - mimo smutnego z czasów wojny doświadczenia - miałyby dojrzewać tendencje skierowane przeciw życiu, to wierzę w głos wszystkich położnych, wszystkich uczciwych matek i ojców, wszystkich uczciwych obywateli, w obronie życia i praw dziecka. W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci - wbrew wszelkim przewidywaniom - rodziły się żywe, śliczne i tłuściutkie. Natura przeciwstawiając się nienawiści, walczyła o swoje prawa uparcie, niezłomnymi rezerwami żywotności. Natura jest nauczycielką położnej. Razem z nią walczy o życie i razem z nią propaguje najpiękniejszą rzecz na świecie - uśmiech dziecka".

Życiorys tej niezwykłej kobiety, mówi już sam za siebie. Stanisława Leszczyńska, potrafiła zupełnie bezinteresownie pomagać ludziom, potrafiła sprzeciwić się innym, narażając własne życie. W dzisiejszych czasach, brakuje takich jak ona i dlatego postanowiłam ją opisać. Gdyby chociaż połowa ludzkości postępowała jak Stanisława, świat był by o wiele piękniejszy i bardziej wartościowy. Na co dzień myślimy tylko o sobie, nie widzimy, bądź nie chcemy widzieć cierpienia innych. Ujrzeć je – to pierwszy krok na drodze do niesienia pomocy. A niesienie pomocy – to szczęście dla nas samych, dlaczego więc tak bardzo go unikamy?

3 marca 1992 roku został wydany Dekret Powołujący Trybunał do Sprawy Kanonizacji Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.

Zapiski Oświęcimskie część III (fragmenty)

Przełomowym dniem w naszym życiu stał się 18-ty stycznia 1945 r. Front ze wschodu był już tak blisko, że SS-mani w panice opuścili Oświęcim. Pozostali tylko nieliczni żołnierze wermachtu. Chaos panował w naszym obozie od samego rana.

Niemcy w pośpiechu organizowali transporty na zachód. Matki wykorzystywały stołki, które odwrócone do góry stanowiły rodzaj sanek. Na nie upychano tobołki i sadzano te dzieci, które nie zostały jeszcze wywiezione.

Wiele moich towarzyszek tych z dziećmi i tych jeszcze przed rozwiązaniem tego dnia opuściło obóz eskortowane przez żołnierzy. Dla nielicznych los był łaskawy. Na ogół słabsze ginęły w transporcie.

Opatrzność czuwała nade mną. Trzy razy próbowałam dołączyć się do transportu i trzy razy zamykano przed nami bramę.

W nocy z 18 na 19 stycznia 1945 źle się poczułam. Koleżanki zmusiły mnie, abym udała się na rewir położniczy. Następnego dnia w południe urodziłam pierwsze moje dziecko - córkę. Poród przyjmowała położna Stanisława Leszczyńska*, która miała wielkie zasługi w ratowaniu wszystkich noworodków, nawet żydowskich (Była ona jedyną położną, która stanowczo sprzeciwiła się rozkazowi Niemców uśmiercania noworodków. W latach 1943-45 odebrała w Oświęcimiu ponad 3 tysiące porodów). Lekarką ginekologiem była dr Konieczna. Jak zwykle poród odbył się na przewodzie kominowym, publicznie. Stanisława Leszczyńska odznaczała się wielkim spokojem i wiedzą fachową. Nic jej nie potrafiło wyprowadzić z równowagi. Kiedy dr Irena Konieczna ostrzegła, że nie mają już podstawowych środków i lekarstw - Pani Leszczyńska zaczęła się modlić. Poród odbył się prawidłowo, bez żadnych komplikacji dla mnie i dla dziecka. Niemniej z transportów warszawskich na skutek różnych okoliczności przeżyło tylko 5% noworodków. Po mnie urodziły jeszcze dwie kobiety i tego dnia po raz ostatni widziałam na bloku żołnierza wermachtu.

Znajdowaliśmy się między dwoma frontami. Cofający się hitlerowcy i nadchodząca armia radziecka wraz z oddziałami polskimi tzw. Kościuszkowcami. Ciężkie chwile przeżywały matki, szczególnie te z noworodkami. Śnieg wdzierał się przez szpary w dachu, więc maleństwa układano nie pod ścianami lecz z brzegu koi, gdzie było nieco cieplej. Pożywienie organizowało się we własnym zakresie, przez te kobiety, które mogły zdobywać produkty z opuszczonych magazynów. Dieta dla karmiących matek była zupełnie nieprawidłowa. Te kobiety, które karmiły piersią nieraz ratowały oseski innych kobiet. Dokarmiano dzieci mlekiem z puszek nie zawsze odpowiednio przyrządzonym, co w efekcie mogło powodować zatrucia pokarmowe. Każdy dzień był coraz cięższy do przeżycia. Dr Konieczna i położna Leszczyńska bohatersko trwały na stanowisku mimo, iż mogły opuścić lagier, jako, że nikt już nas nie pilnował. Nadszedł taki dzień, że pociski krzyżowały się nad obozem i ogień zajął niektóre baraki. Wtedy położna Stanisława Leszczyńska zarządziła chrzest z wody wszystkich noworodków. Matką chrzestną mojej córeczki na moją prośbę została jedna ze współwięźniarek, Krakowianka, nauczycielka Władysława Broniszewska (była więźniarka Monte Lupich). Na ojca chrzestnego dla tych wszystkich dzieci wzięła Pani Leszczyńska więźnia wyznania prawosławnego, który przypadkowo pojawił się w pobliżu. Niestety nie byłam obecna przy tej ceremonii, gdyż od porodu prawie nie wstawałam.

Dnia 26 stycznia 1945 r. ujrzałyśmy Kościuszkowców, którzy weszli do naszego baraku. Nie zapomnę nigdy ich zaskoczenia na nasz widok. Akurat na piecu umierała na dyfteryt moja bliska towarzyszka, Halina Pia Pruszyńska, pozostawiając synka Krzysztofa i niedołężną matkę - staruszkę. I co najważniejsze, że poza tym jednym wypadkiem - nikt inny nie chorował na dyfteryt. Oficjalnie w mediach dzień wyzwolenia Oświęcimia obchodzi się właśnie 27 stycznia 1945 r.

5 lutego zorganizowano przewiezienie nas - matek z nowonarodzonymi dziećmi - do miejscowości Brzeszcze, odległej o 9 km. Inicjatorami tej akcji byli lekarz i nauczycielka pani Irena Ciarlówna oraz mieszkańcy Brzeszcz. Przysłano po nas wóz drabiniasty, gdzie ułożono polskie niemowlęta. Wielki wstrząs przeżyłam, gdy po wyjściu z baraku zobaczyłam zmarznięte zwłoki mojej bliskiej koleżanki, Haliny Pii Pruszyńskiej i jej synka Krzysztofa.

Następnego dnia do szpitala w Brzeszczach zajechały wozy z pozostałymi matkami Rosjankami i dziećmi oraz z ich dobytkiem, który do tej pory udało się im zorganizować. Z wielką troską i poświęceniem mieszkańcy Brzeszcz zaopiekowali się nami. Sieroty wojenne trafiły bezpośrednio do miejscowych rodzin, które - chociaż wielodzietne - przygarniały je, nie patrząc na ich narodowość i pochodzenie.

Mieszkańcy zaopatrywali nas w ubrania i posiłki. Niestety zdarzały się takie przypadki, że nasze organizmy nie mogły strawić normalnego jedzenia i padały ofiarą ciężkich zaburzeń gastrycznych.

W szpitalu nasze niemowlęta zostały ochrzczone przez proboszcza a świadectwa tego aktu wpisano do ksiąg parafialnych. Niestety krótko trwała radość z poczucia wolności i stabilizacji. Dzieci zaczęły chorować a mniej odporne gasły. Zmarła też moja córeczka Ewa. Pochowano ją w jednej trumience z małym Jugosłowianinem (swoisty symbol braterstwa za życia i po śmierci) w jakimś prywatnym grobie na cmentarzu w Brzeszczach. Po paru latach - jak się dowiedziałam - dla zmarłych dzieci z obozu zrobiono specjalną kwaterę.

Tymczasem matka moja, wiedząc, że byłam więziona w Oświęcimiu skorzystała z nadarzającej się okazji i podążając za wojskiem radzieckim przyszła do baraku położniczego w lagrze. Dowiedziawszy się, że wszystkie kobiety z dziećmi przewieziono do szpitala w Brzeszczach, tam się udała. Nie będę opisywać momentu naszego spotkania. Wystarczy powiedzieć, że wszyscy świadkowie tej sceny płakali.

Autor tekstu: Aleksandra Murzańska

Źródło: http://www.pro-life.pl/

http://www.pielgrzymka.konin.pl/index.p ... witz&catid


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 01 lis 2012, 12:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/60499

Fort VII w Poznaniu, pierwszy niemiecki obóz zagłady na terenach polskich

Niemiecki obóz zagłady w poznańskim Forcie VII, twierdzy Poznań, "Colomb",Konzentrationslager Fort VII Posen był pierwszym obozem śmierci zlokalizowanym w Polsce a przeznaczonym dla Polskiej inteligencji, członków ruchu oporu, duchowieństwa, oficerów Powstania Wielkopolskiego, Powstań Śląskich i Wojny Obronnej, ziemiaństwa.

Konzentrationslager Fort VII Posen,niemiecki obóz zagłady, powstał oficjalnie 10 października 1939 roku z rozkazu obergruppenführera SS, namiestnika III Rzeszy niemieckiej w Kraju Warty Reichsgau Wartheland, Warthegau, Arthura Karla Greisera. Wiemy, że przed 10 października z Fortu VII, Niemcy, zrobili więzienie w którym w większości wypadków, więźniów natychmiast mordowano.
Pierwszym komendantem nienieckiego obozu zagłady w Forcie VII w Poznaniu, był SS-Sturmbannführer Herbert Lange.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 08 gru 2012, 13:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawica.net/32266

Urodziny ostatniego świadka tragedii
autor: Adam Cyra » data: pon, 26-11-2012

Pan Władysław Foltyn 23 listopada 2012 r. ukończył 89 lat. Mieszka w pobliżu Muzeum Auschwitz na Zasolu. Jest ostatnim żyjącym świadkiem tragicznej historii, która zdarzyła się 72. lata temu, w przeddzień jego siedemnastych urodzin, 22 listopada 1940 r.

Przy wejściu do kościoła salezjańskiego pw. Miłosierdzia Bożego w Oświęcimiu na Zasolu jest umieszczona tablica z nazwiskami czterdziestu rozstrzelanych Polaków w dniu 22 listopada 1940 r., przypominająca o tamtym wstrząsającym zdarzeniu.

Obrazek

Była to pierwsza egzekucja na terenie KL Auschwitz. Ofiarą tej niemieckiej, nazistowskiej zbrodni byli również pochodzący z Olkusza: Antoni Jochymek (34 lata) i Ignacy Markiewicz (44 lata), których nazwiska są wymienione na tablicy przy wejściu do wspomnianego oświęcimskiego kościoła.

W dniu 22 listopada 1940 r. - wspomina Władysław Foltyn - będąc robotnikiem przymusowym, pracowałem jako cieśla obok baraku stolarni, wyposażonej w maszyny i urządzenia zabrane przez władze obozowe z Zakładu Salezjańskiego w Oświęcimiu. Barak ten znajdował się naprzeciw obecnej wartowni Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Skazańców (…) esesmani prowadzali po dziesięciu do dołu po wydobytym żwirze. Był on usytuowany na terenie, zajmowanym do niedawna przez Państwową Komunikację Samochodową (PKS). Skazańcy mieli ręce związane z tyłu.

Co pewien czas było słychać salwy karabinów plutonu egzekucyjnego, a następnie pojedyncze strzały. Samego momentu rozstrzeliwania nie widziałem, ponieważ egzekucja odbywała się w głębokim dole. (…) Po jej zakończeniu esesmanów, biorących w niej udział, ustawiono w szyku marszowym i poprowadzono z powrotem do ko-szar w rejon Monopolu Tytoniowego. Pamiętam, że przechodząc na wysokości obecnej wartowni Muzeum zaczęli śpiewać: "Heili heilo heila ...". Po zwłoki skazańców został wysłany wóz ciągnięty przez więźniów, który później stał przez pewien czas z ciałami zamordowanych przed wejściem do krematorium.


Obrazek

Ciała rozstrzelanych na ten wóz ładował m.in. jako więzień KL Auschwitz, Jerzy Bielecki, nr obozowy 243, zmarły rok temu w Nowym Targu, co tak opisał w swoich wspomnieniach "Kto ratuje jedno życie …", których wydanie zostało wznowione w 2011 r.:
Podbiegłem do najbliższego ciała, chwyciłem za nieobute nogi. Rozstrzelani byli bez czapek i obuwia, ręce skrępowane mieli drutem. Ciągnąłem trupa w kierunku stojącego wozu. (…) Za trzecim z kolei nawrotem trafiłem na tęgiego, w średnim wieku mężczyznę, z krótko przystrzyżonymi włosami.

Z najwyższym wysiłkiem ciągnąłem ciężkie, bulgocące gdzieś wewnątrz ciało po śliskiej już od krwi trawie. Koszula wywlokła mu się ze spodni, ukazując zdrowe, opalone plecy. W kręgosłupie powyżej pasa czerniała krwawa wyrwa po wypadłej z ciała kuli. Związane dłonie, biała koszula i spodnie zbryzgane były szkarłatną, nie skrzepłą jeszcze krwią.

Pan Władysław Foltyn, o tych wydarzeniach, których świadkiem był również nieżyjący już Jerzy Bielecki, nie może zapomnieć i ciągle one do Niego wracają we wspomnieniach, szczególnie w przeddzień Jego kolejnych Urodzin.

Autor: Adam Cyra


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 26 sty 2013, 08:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Zapomniani jeńcy Auschwitz

Szykuje się feta sowieckich tryumfów z okazji 68. rocznicy wkroczenia Armii Czerwonej do KL Auschwitz. Na otwartej na terenie dawnego niemieckiego obozu wystawie zorganizowanej przez Federację Rosyjską nie będzie jednak informacji o Polakach, którzy zginęli w Auschwitz jako jeńcy sowieccy. Ani o tym, że NKWD utworzyło tam własny obóz.

Jak mówi dr Adam Cyra z oświęcimskiego muzeum, wśród około 15 tys. jeńców sowieckich przywiezionych do KL Auschwitz w latach 1941-1944 byli Polacy pochodzący głównie z Kresów Południowo-Wschodnich, zajętych przez Sowietów po 17 września 1939 roku. Osobom tym na podstawie dekretu Rady Najwyższej ZSRS z 29 listopada 1939 r. nadawano przymusowo obywatelstwo sowieckie i wcielano do armii. Trafili do Auschwitz i zginęli w nim jako jeńcy sowieccy.

Cyra tłumaczy, że nie zachowały się jednak żadne dokumenty obozowe, na podstawie których można by zrekonstruować indeks nazwisk zamordowanych polskich jeńców. Dlatego osoby te do dziś pozostają anonimowymi ofiarami KL Auschwitz.

– Niestety, połowa kartotek niemieckich jest zniszczona, połowa jest zachowana. Analizowałem je. Polacy byli wśród zabitych jeńców sowieckich, ginęli w mundurach sowieckich. Więźniowie, sanitariusze polscy, wyciągali później ciała ludzi zagazowanych za pomocą cyklonu B i ściągali z nich mundury. Mamy relacje, że znajdowali w kieszeniach listy polskie, dokumenty, fotografie rodzinne etc. – mówi Adam Cyra.

Mowa tutaj o relacjach dwóch świadków, Polaków, którzy przeżyli Oświęcim: Stanisława Aleksandrowicza, urodzonego w Równem na Wołyniu, i Franciszka Gut-Biernackiego ze wsi Kretowce koło Zbaraża. Ich relacje przechowywane są w muzeum w Oświęcimiu. „Nasz Dziennik” zwrócił się z pytaniem do Muzeum Auschwitz, czy na otwieranej jutro wystawie podniesiona zostanie problematyka polskich jeńców.



Bez rekonstrukcji
Muzeum przyznaje, że nie było w stanie zrekonstruować nazwisk polskich jeńców w sowieckich mundurach. – Archiwa zachowane tylko częściowo nie pozwalają ustalić ponad wszelką wątpliwość pochodzenia lub pierwotnej przynależności narodowej jeńców sowieckich w Auschwitz. Byli oni przywożeni do obozu jako jeńcy, żołnierze Armii Czerwonej. Pod taką nomenklaturą byli rejestrowani i segregowani w obozie – słyszymy.

– Kwestia, o którą pan pyta, nie została poruszona na wystawie i nie dotyczy to tylko Polaków, ze względu na jej duży stopień komplikacji związany ze składem etnicznym i narodowościowym Związku Sowieckiego. Ogólnie rzecz biorąc, problem ten jest duży nie tylko na dawnych Kresach, gdzie mieszkali Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi, Tatarzy, Ormianie i wiele innych narodowości, ale zasadniczo wśród jeńców sowieckich. Wystawa traktuje o jeńcach sowieckich w samym obozie Auschwitz. Grupom Polaków i obywateli polskich, którzy w różny sposób i z różnych przyczyn trafiali do obozu, jest poświęcona wystawa polska w bloku 15, której głęboka nowelizacja jest w tej chwili opracowywana – dodaje w swoim stanowisku Muzeum Auschwitz.

Głównym tematem wystawy ma być „wyzwolenie” Auschwitz przez Armię Czerwoną i pomoc medyczna dla więźniów. Pierwszy ekran na otwieranej wystawie prezentuje mapy Europy z sierpnia 1939 r., sprzed wybuchu wojny, oraz z czerwca 1941 r., sprzed operacji „Barbarossa”, czyli sprzed ataku Niemiec na ZSRS. Poza wkroczeniem Sowietów ekspozycja skupia się na pokazaniu polityki III Rzeszy wobec sowieckich jeńców wojennych, ich losu w różnych obozach jenieckich, w tym przede wszystkim w Auschwitz.



Obóz NKWD
Doktor Maciej Korkuć z Biura Edukacji Publicznej IPN w Krakowie nie jest zdziwiony, że główny nacisk położono na wkroczenie do obozu Armii Czerwonej.

– Wszak teza o „wyzwoleniu Auschwitz” jest ważnym elementem rosyjskiej propagandy historycznej wykorzystywanej jako argument także w dzisiejszej polityce Putina. Tymczasem Rosjanie weszli do niemieckiego obozu ot tak, z marszu. Lokalni dowódcy nawet nie wiedzieli, że tam taki obóz zastaną. Nie przeprowadzano jakiejś specjalnej operacji uwolnienia więźniów. Gorzej. Od razu zmieniono warty i w obozach niemieckich natychmiast zorganizowano w Auschwitz-Birkenau dwa własne obozy NKWD – zauważa Korkuć.

– Do willi komendanta Rudolfa Hoessa wprowadził się sowiecki komendant Masłobojew. Po wojnie wciąż tam ginęli ludzie – byli wśród nich również obywatele Rzeczypospolitej wymieszani z Niemcami i ludźmi innych narodowości.

Jak pokazują dokumenty, do tych obozów i do obozów tworzonych tam przez UB zwyczajni czerwonoarmiści wracali, bo uważali, że należą im się więźniarki do gwałtów. Tego na wystawie zapewne nie będzie – dodaje nasz rozmówca. – W ogóle Polska zbyt słabo upomina się o obywateli RP – ofiary Związku Sowieckiego. Dotyczy to także Polaków siłą wcielonych do Armii Czerwonej – konkluduje historyk.



Impas ze stroną rosyjską
Organizatorem ekspozycji jest Centralne Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 w Moskwie, którego dyrektorem jest Władimir Iwanowicz Zabarowskij. Scenariusz powstał w ścisłej współpracy z pracownikami Muzeum Auschwitz. Projekt wystawy oraz jej montaż wykonało Republikańskie Centrum Muzealne GIM pod dyrekcją Olgi Sokołowej. Wystawa zostanie otwarta przez Siergieja Naryszkina, przewodniczącego Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej, w bloku nr 14, jednym z dziewięciu bloków wydzielonych dla jeńców sowieckich.

Scenariusz wystawy przyjęto w lipcu 2012 r., po kilku latach rozmów i ustaleń ze stroną rosyjską. Pozwoliło to przezwyciężyć impas od 2005 r., kiedy z przyczyn historycznych nie doszło do otwarcia poprzedniej wersji wystawy przygotowanej przez inną rosyjską instytucję. Rozbieżności dotyczyły nazewnictwa ziem i ludności, które w wyniku działań Sowietów wynikających z paktu Ribbentrop-Mołotow znalazły się pod kontrolą Moskwy. Chodzi o ziemie państw bałtyckich, wschodnie tereny Rzeczypospolitej i część Rumunii. Obywateli tych państw nie można traktować jako obywateli ZSRS, bo nie zrzekli się dobrowolnie obywatelstwa. Stanowisko muzeum poparła wówczas Międzynarodowa Rada Oświęcimska. Do rozmów na temat nowej wystawy rosyjskiej powrócono w 2007 roku.

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hwitz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 29 kwi 2013, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Piekło Dachau

Piotr Szubarczyk

To był najbardziej „hitlerowski” obóz śmierci ze wszystkich niemieckich obozów zagłady. Rozpoczął swą działalność natychmiast po tym, gdy Hitler został kanclerzem Niemiec (1933), a zakończył dzień przed jego śmiercią. Został wyzwolony przez wojska amerykańskie 29 kwietnia 1945 roku. Zwiad amerykański pojawił się w Dachau nieoczekiwanie, obozowi mordercy nie zdążyli wykonać ostatniego rozkazu swego komendanta, który nakazał wymordowanie wieczorem granatami w zamkniętych barakach żyjących jeszcze więźniów. Polscy kapłani – więźniowie Dachau – uznali to za cud za sprawą św. Józefa, któremu oddali się w opiekę. Po wojnie spotykali się w kaliskim sanktuarium św. Józefa, dziękując za powtórny dar życia.

KL Dachau był „wzorcowym” obozem śmierci i zarazem wielkim przedsiębiorstwem państwa niemieckiego nadzorowanym przez zbrodniczą SS. Niewolnicy z różnych krajów, pozbawieni wszelkich praw ludzkich, pracowali dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Przeżyło tylko 40,8 proc. więźniów.

Wielką grupę w Dachau stanowiły osoby duchowne, zwłaszcza biskupi, księża, zakonnicy, diakoni Kościoła katolickiego. Było ich około 3 tysięcy, wśród nich aż 1773 z Polski! Najwięcej z diecezji chełmińskiej i włocławskiej, nazywanych „diecezjami męczenników”, bo w czasie wojny straciły więcej niż połowę księży! Tu umierał bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, działacz Sodalicji Mariańskiej, wybitny instruktor harcerski, dziś patron harcerstwa polskiego. Tu cierpieli późniejsi księża biskupi: Ignacy Jeż i Kazimierz Majdański – założyciel i twórca Instytutu Studiów nad Rodziną w Łomiankach – wotum za ocalenie życia polskich kapłanów z Dachau, kawaler Orderu Orła Białego, wielki przyjaciel Radia Maryja i dzieł z nim związanych. W Dachau, jeszcze jako alumn, poddany był nieludzkim pseudoeksperymentom medycznym. Zmarł 29 kwietnia 2007 roku –dokładnie w 62. rocznicę wyzwolenia obozu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/31178,pieklo-dachau.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Obozy koncentracyjne
PostNapisane: 21 maja 2013, 06:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Obóz koncentracyjny Rembertów

Piotr Szubarczyk

Powstańcy warszawscy czekali daremnie na pomoc armii sowieckiej, która stała na Pradze i czekała na agonię Warszawy, by zbudować w Polsce dominium sowieckie. Sowieci nie byli jednak bezczynni. NKWD utworzyło w Rembertowie obóz specjalny nr 10. Był wrzesień 1944 roku. Józef Szczepański „Ziutek” pisał z powstańczej barykady: „Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci”…

Obóz założony na terenie dawnej fabryki amunicji „Pocisk” był przeznaczony dla Polaków opierających się zniewoleniu, głównie dla żołnierzy AK i NSZ. Więziony był tu m.in. gen. August Emil Fieldorf „Nil”, wywieziony z obozu do sowieckich łagrów na Uralu. Więźniów nieludzko torturowano. Wyżywienie gorsze niż w KL Auschwitz. Więźniowie umierali z głodu, zakopywano ich jak psy w rowie. Zaczynała się nagonka na polskie podziemie czasu wojny. Pojawił się polskojęzyczny „plakat” sowiecki: „AK i NSZ – pomocnicy Hitlera”.

To wtedy wielu oficerów i żołnierzy podjęło decyzję o walce – bez względu na jej szanse.

Kapitan Zdzisław Broński „Uskok” wyraził to dramatycznie wierszem: „A kto chce być sługą, niechaj sobie żyje, niechaj sobie powróz ukręci na szyję (…). A kto chce być wolnym i prawe ma serce, niech walczy, niech cierpi, choćby w poniewierce”. Dziś mija 64. rocznica śmierci „Uskoka” w obławie UB.

W nocy z 20 na 21 maja 1945r. obóz rembertowski został zaatakowany przez żołnierzy AK obwodu Mińsk Mazowiecki. Uwolniono około 500 więźniów. Część z nich NKWD znów schwytało, urządzając im piekło na ziemi.

NKWD kontynuowało zbrodnie na Polakach także w obozach w Świętochłowicach, na Majdanku, w Łabędach, w Skrobowie, w byłym Auschwitz-Birkenau. Żeby upokorzyć polskich więźniów i uzasadnić istnienie obozów, umieszczano tam też Niemców i ich kolaborantów.

http://www.naszdziennik.pl/wp/33244,obo ... ertow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /