Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 418 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 30 lip 2009, 21:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=11800

Dnia 27 lipca 1597, czyli 412 lat temu, zmarł twórca pierwszej oficjalnej wersji Biblii w języku polskim - Jakub Wujek. Będąca jego dziełem Biblia, wydana po raz pierwszy 2 lata po jego śmierci, czyli w 1599 roku, obowiązywała w Polsce do 1965 roku, kiedy zastąpiła ją Biblia Tysiąclecia.

Kopia artykułu:

412. rocznica śmierci ks. Jakuba Wujka
Aktualizacja: 2009-07-28 7:51 am
Był wybitnym teologiem, utalentowanym literatem i jednym z pierwszych Polaków, którzy wstąpili do Towarzystwa Jezusowego. Polski przekład Biblii ks. Jakuba Wujka pełnił w kraju rolę tłumaczenia kanonicznego przez ponad 360 lat.

Ks. Jakub Wujek urodził się w 1541 roku w Wągrowcu (archidiecezja gnieźnieńska), w zamożnej rodzinie mieszczańskiej. Jego ojciec, Maciej Wujek, był piwowarem, sędzią prawa magdeburskiego i ławnikiem wągrowieckiego sądu miejskiego. Był również zwolennikiem prowadzenia ksiąg miejskich w języku narodowym. Dzięki zamożności i staraniu rodziców Jakub otrzymał gruntowne wykształcenie. Uczył się najpierw w przyklasztornej szkole cystersów w Wągrowcu, a później wyjechał na studia m.in. do Krakowa i Wiednia.
Mając 24 lata Jakub Wujek – jako jeden z pierwszych Polaków – wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego. Trzy lata później złożył śluby wieczyste i przyjął święcenia kapłańskie. Otrzymał także pierwsze samodzielne zadania – został kaznodzieją kolegiaty w Pułtusku oraz wicerektorem i prokuratorem tamtejszego domu zakonnego. Do Wągrowca przyjeżdżał wielokrotnie, także po to, by podreperować nadwątlone zdrowie. Przebywał tam m.in. w 1571 roku, gdy w Pułtusku wybuchła zaraza. Głosił kazania i z naukami jeździł do Poznania, gdzie w kościele św. Marii Magdaleny słuchali go chętnie nie tylko katolicy, ale i różnowiercy.
Wkrótce ks. Wujek przeniósł się do Poznania na stałe z misją tworzenia przy kościele św. Marii Magdaleny kolegium jezuickiego. Zajmował się wszystkim: pozyskiwał fundusze na budowę szkół, rekrutował uczniów, organizował nauczanie, zdobywał prowiant, czuwał nad duchowością wychowanków i rozwiązywał problemy wychowawcze. Wspierał także sceniczną działalność swoich podopiecznych, którzy z okazji świąt kościelnych wystawiali w kolegium i w poznańskich kościołach nabożne przedstawienia.
Po pięciu latach wytężonej pracy w Poznaniu ks. Wujek otrzymał nominację na rektora kolegium jezuickiego w Wilnie. Po roku, na prośbę króla Stefana Batorego, udał się do rodzinnego miasta monarchy, Siedmiogrodu, gdzie dwa lata później otworzył pierwsze kolegium jezuickie i został jego rektorem. Funkcję tą pełnił do 1584 roku, w którym to odbyła się kongregacja Towarzystwa Jezusowego w Kaliszu. To właśnie wówczas powstała idea przygotowania katolickiego przekładu Biblii na język polski.
Wielkim orędownikiem powstania takiego przekładu był prymas Stanisław Karnkowski, który nie tylko uzyskał zgodę papieża Grzegorza XIII, ale i zadbał o zabezpieczenie przedsięwzięcia od strony finansowej. Karnkowski w pełni zdawał sobie sprawę z konsekwencji braku takiego wydawnictwa wobec istniejących już innych przekładów, z których korzystali kalwini i protestanci. W użyciu była co prawda Biblia Jana Nicza zwanego Leopolitą, przyjaciela ks. Wujka, uchodziła ona jednak za niedokładną i niezbyt udaną pod względem językowym.
Przygotowanie warsztatu oraz samo tłumaczenie zajęło ks. Wujkowi przeszło 10 lat. Do pracy był doskonale przygotowany. Znał biegle łacinę, grecki, hebrajski i niemiecki. Posiadał konieczną wiedzę o języku i komunikacji oraz doskonałą orientację we wpływach kulturowych na różnych obszarach językowych. Był też skrupulatny, dokładny i roztropny.
Przekład Nowego Testamentu ukazał się w 1593 roku. Ks. Jakub Wujek tłumaczył z Wulgaty (od łac. Versio vulgata – przekład rozpowszechniony; przekład Biblii na łacinę z języków oryginalnych: hebrajskiego i greckiego, wykonany przez św. Hieronima na przełomie IV i V wieku). Stary Testament wymagał więcej wysiłku i czasu. Tłumacz, by w pełni oddać sens oryginału sięgał niekiedy do tekstu greckiego, co niestety nie spotkało się z aprobatą cenzorów, którym po ukończeniu oddał dzieło. Wydania całości nie doczekał. Zmarł 27 lipca 1597 roku w Krakowie.
Polski przekład Biblii, ukazał się drukiem dwa lata później, w 1599 roku, opatrzony dedykacją króla Zygmunta III Wazy oraz listem polecającym prymasa Karnkowskiego. Zawierał on poprawki komisji cenzorskiej, których dziś, po przeszło 400 latach, nie sposób zidentyfikować. Biblia Wujka, modernizowana i poprawiana, pełniła w Polsce rolę tłumaczenia kanonicznego przez przeszło 360 lat. Zastąpiła ją dopiero w 1965 roku Biblia Tysiąclecia.
KAI
Za: http://www.sanctus.pl/index.php?module= ... ategoria=2


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 20 lis 2009, 16:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Tak wyglądała Polska i Litwa za czasów Władysława Jagiełły - w prawym górnym rogu widać Wielkie Księstwo Moskiewskie. Taka była wtedy Rosja.
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 20 lis 2009, 21:49 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
jak oni to zrobili że tak urośli? aha, nie przyjmowali Żydów ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 20 lis 2009, 22:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30316
godziemba napisał(a):
jak oni to zrobili że tak urośli? aha, nie przyjmowali Żydów ;)


Szli na żywioł i aż trudno to pojąć, że "tak się nadmuchali".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 20 lis 2009, 23:52 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7385
Lokalizacja: Podlasie
godziemba napisał(a):
jak oni to zrobili że tak urośli? aha, nie przyjmowali Żydów ;)


Nie przyjmowali, ale to nie kto inny jak właśnie żydzi zawładnęli Rosją, i to chyba na dobre ....
Tak samo zresztą jak i USA.
A i w Polsce sytuacja nie jest inna, bo właśnie żydzi będący zdecydowaną mniejszością w Polsce, trzymają ster władzy w swoich łapskach, i nie zapowiada się na to, aby ten ster komukolwiek oddali.
Mają oni łeb do rządzenia, nie ma co ... :shock:

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 21 lis 2009, 08:05 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
tak rządzą, że normalny człowiek nie rozumie prawa, a zagadnienia polityki odstręczają jak zaraza ;)
http://www.polonica.net/dusza_zydowska_talmud.htm
Cytuj:
Słusznie całkiem pisze Edward Żukowski: “W rodzinie żydowskiej dziecinne zabawki wyobrażają: kramiczki, różne towary, monety i t.p., któremi bawiąc się dzieci, grają w handle i lichwiarstwo. Przez co już z najmłodszych lat wdraża się w nie chętka i przebiegłość do zarobkowania handlarskiego; a rodzice cieszą się, zachęcają i gładzą po główce synalka, kiedy temu uda się okpić podejściem swego rówieśnika” (Judztwo, Kraków 1885, str. 267). O dawaniu monet córkom dla zabawy wspomina Choszen Hamiszpat § 227 art. 18.


mają dar do skłócania i rozpijania narodów. dlatego skutecznie wstrzymują zjednoczenie Polonii. od lat budują razem z Niemcami mit polskiego antysemity i ciemnego oprawcy narodu wybranego.

która kultura otwarcie popiera oszustwa i poniżanie innych narodów od małego?

wygrana dziejowa nie wynika z faktu, że oni są doskonali, ale dlatego że neutralizują najlepsze jednostki u przeciwników (vide Kobylański), przy czym zawzięcie wspierają i bronią nawet najgorsze bestie spośród siebie. vide Mendel Bejlis http://pl.wikipedia.org/wiki/Mendel_Bejlis

zapytajcie babci jak było na żydówku przed wojną? jak napastowali przechodniów aby sprzedać byle g.... potem to znikło z ulic bo wszyscy poszli w urzędy i żyją na nasz koszt w kupie warszawskiej ;)

"pozbaw ich głowy" - wystrzel Rotszyldów na Księżyc i będą pełzać po ziemi jak my teraz ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 01 gru 2009, 18:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30316
"Polskość to nienormalność", należałoby się jej wstydzić i nie przyznawać się do niej.

A w ogóle jak nas tak odzierają z naszej dumy, z naszej przeszłości, z naszej kultury, a my jakoś tak niemrawo reagujemy na to. Wsadzają polską flagę w psie łajno i nie widzą reakcji, to idą dalej, za ciosem

Czy istniało plemię Polan? Zapewne nie, ale my naiwniacy wciąż wierzymy w to, że gdzieś są nasze początki. Oj naiwni, naiwni, pewnie nawet wierzą w to, że pod Grumwaldem była jakaś bitwa......
:

Czy istniało plemię Polan?

"Trudne początki Polski” Przemysław Urbańczyk W książce „Trudne początki Polski” Przemysław Urbańczyk podejmuje próbę polemiki z dotychczasowymi poglądami dotyczącymi początków polskiej państwowości. Podważa m.in. wiarygodność istnienia plemion Polan i Wiślan oraz pochodzenia nazw „Polska” i „Polacy”.


Nie było czegoś takiego jak plemiona, mające swoje terytorium, strukturę terytorialną, organizacyjną, centralnie zarządzaną.Jest tylko jedno źródło, na podstawie którego historycy przyjęli nazwy poszczególnych plemion zamieszkujących niegdyś tereny naszego kraju. W liście Geografa Bawarskiego do Ludwika Niemieckiego z połowy IX wieku widnieją łacińskie nazwy, odpowiadające poszczególnym społecznościom: Dziadoszanom, Goplanom, Wolinianom, Wiślanom i innym. Niestety, nie istnieją jakiekolwiek inne źródła, na podstawie których dałoby się coś więcej powiedzieć na temat tych plemion. Jeśli chodzi o Polan, to nie wymienia ich żadne absolutnie źródło historyczne. Ponieważ nazwa pojawiła się po raz pierwszy w kronikach średniowiecznych, istnieje przypuszczenie, że najpierw istniała nazwa „Polska”, a dopiero potem wymyślono Polan.



Światowid fot. WikipediaJak mówi profesor Przemysław Urbańczyk, antropologia historyczna i kulturowa od pięćdziesięciu lat nic już nie mówią o plemionach. Dzisiaj mówimy o etniczności, jako strukturze dynamicznej i symbolicznej. Ludzie zmieniają przecież swoje przyporządkowanie. Na pograniczach mogą funkcjonować różne identyfikacje. Nie było czegoś takiego jak plemiona, mające swoje terytorium, strukturę terytorialną, organizacyjną, centralnie zarządzaną. W Polsce przez 150 lat twierdzono, że najpierw były małe plemiona, które potem połączyły się w wielkie plemiona. Z wielkiego plemienia Polan Mieszko I zrobił Polskę. Był to czysty ewolucjonizm, częściowo zresztą marksistowski – uważa prof. Przemysław Urbańczyk.

W książce „Trudne początki Polski” odnajdziemy ponadto krytyczną polemikę profesora Urbańczyka z utartymi poglądami na temat początków polskich miast, identyfikacji stolicy państwa wczesnopiastowskiego i jego granic oraz z dotychczasową interpretacją Zjazdu Gnieźnieńskiego.


http://www.polskieradio.pl/historia/art ... x?id=57119

Polan nie było, ale.... był już marksizm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 01 gru 2009, 19:37 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
Aerolit napisał(a):
Polan nie było, ale.... był już marksizm


ops! ale przecież marksizm to też antysemityzm. i to wściekły. już wtedy? ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 29 gru 2009, 19:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2009/12/27/ ... belskiego/

Artykuł mówi o tym, jak to biskup lubelski zdradzał Polskę i współpracował z Rosją. Wielu w tym momencie pomyśli, że chodzi tu o słynnego TW Filozofa, więc dlaczego wpis jest w dziale historycznym i to w wątku dotyczącym Polski przedrozbiorowej. W jednym będą mieli rację - także i tu chodzi o filozofa i biskupa lubelskiego w jednym. Jest to jednak inny filozof świadczący o długiej tradycji filozofów-zdrajców zasiadających na lubelskim biskupstwie. Ten filozof nazywa się Wojciech Skarszewski i urodził się w 1742 roku. Inny zdrajca, piastujący wtedy stanowisko króla, czyli Stanisław August Poniatowski, w nagrodę za dużą sprawność w zdradzaniu Polski nagrodził ówczesnego biskupa-filozofa Orderem sw. Stanisława. Bo zdrajca zdrajcę zawsze wspomaga - tak było dawniej, tak jest teraz i tak będzie w przyszłości. Biskup-zdrajca z pomocą rosyjską został później nawet prymasem Polski. I tu też widać, że zdrajcy zawsze szli w górę hierarchii kościelnej czy cywilnej z pomocą wrogów Polski. Tak było, gdy Polska była potężna, i tym bardziej wtedy, gdy była słaba. Tak jest i dzisiaj. Nie tylko dziś mamy do czynienia z biskupami-zdrajcami.

Kopia artykułu:

Teczka zdrajcy – biskupa lubelskiego
Opublikował/a redakcjawp w dniu 2009-12-27
Wpadły mi w ręce wydruki dokumentów z teczki konfidenckiej biskupa lubelskiego. Chociaż jego oficer prowadzący zapewnił go, iż ta teczka została kompletnie zniszczona, więc agent może się czuć bezpieczny, wszelako w moskiewskim archiwum rosyjskich tajnych służb przetrwaly niektóre kopie i duża liczba oryginałów wywiezionych z Polski, co zezwala odtworzyć renegackie dossier hierarchy lubelskiego.
Pracował dla Rosjan przez kilkadziesiąt lat, a zawartość obciążających go papierów potwierdza tezę, że każdy kto usilnie zwalcza lustrację, kto rzuca jej kłody, próbuje ośmieszyć, zdezawuować − niewątpliwie był tajnym współpracownikiem reżimowej bezpieki. Niżej krótka historia tej współpracy:
Wojciech Skarszewski urodził się w 1742 roku. Od młodości lubił publikować artykuły na temat bieżących spraw politycznych tudzież kościelnych, zawsze bowiem pragnął rozgłosu jako myśliciel−mentor, a publicystyka dawała tu szerszą arenę popisu niż ambona. Właśnie piórem zwrócił uwagę ambasady rosyjskiej. By go nie spłoszyć − do werbunku wyznaczono księdza, Kajetana Ghigiottiego, elewa Watykanu i pupila Petersburga (Ghigiotti był etatowym szpiegiem na rosyjskim żołdzie). Później będą dyrygowali Skarszewskim oficerowie rosyjscy wyznaczeni przez ambasadora Bulhakowa. Dzięki nim robił błyskawiczną karierę, znalazł się w kręgu faworytów zaprzedanego Petersburgowi króla Stanisława Augusta (roku 1787 król udekorował go Orderem sw. Stanisława, zwanym przez patriotów “orderem zdrajców”) i wiosną 1791 otrzymał sakrę biskupią wraz ze stanowiskiem biskupa lubelskiego. Tego samego roku torpedował jak tylko mógł uchwalenie Konstytucji 3 Maja (jeszcze podczas decydującej sesji, właśnie 3 maja, gardłował przeciwko Ustawie Rządowej), rok później zaś stał się jednym z architektów Konfederacji Targowickiej. W prosty sposób wabił do niej tych posłów, którzy złożyli przysięgę na Konstytucję 3 Maja − mianowicie mocą swej biskupiej władzy uwalniał każdego zdrajcę od tej przysięgi, deklarując, iż była nieważna z gruntu.
W roku 1792 Bułhakowa zastąpił nad Wisłą nowy ambasador Petersburga, Sievers. Sytuacja w Polsce stawała się coraz bardziej chaotyczna, szerzyły się trendy antyrosyjskie, więc Sieversowi kazano to ukrócić. Natomiast Skarszewskiego martwiło, iż w razie wybuchu jakichś ruchawek mogą zostać przechwycone i ujawnione papiery obciążające zdrajców, zwłaszcza pokwitowania żołdu kolaboranckiego (cytuje ich oryginalne brzmienie: “Zaświadczam niniejszym, iż odebrałem od Jego Ekscelencji Pana Sieversa, ambasadora rosyjskiego, tysiąc dukatów jako pólrocze mojej pensji, czego dowodem jest ten kwit, który własnoręcznie sygnuję”; niżej szły data i podpis). Mogło się to zresztą przytrafić i bez ulicznych zamieszek, gdyż bank Teppera (gdzie realizowano i księgowano wypłaty dla tajnych współpracowników) ogłosił właśnie plajtę. Sieversowi udało się jednak sprawić, że na czele Komisji Likwidacyjnej dla banku Teppera postawiono. biskupa lubelskiego. Rezydując w siedzibie Teppera przy ulicy Miodowej, biskup Skarszewski “zabezpieczył” co trzeba (opieczętował wszystkie kompromitujące kwity wypłat banku, które potem trafiły do tajnego archiwum kolejnego ambasadora, Igelströma, skąd agent Wulfers wywiózł je do Rosji podczas Insurekcji Kościuszkowskiej). Głównym dziełem Sieversa i jego agentów (takich jak Skarszewski) był Drugi Rozbiór (1793). Patriotyczną retorsją Sarmatów była Insurekcja (1794). Władze powstańcze stolicy aresztowały Skarszewskiego jako renegata (targowiczanina), jednak gdy lud Warszawy dokonywał szubienicznego linczu na zdrajcach, biskup lubelski zdołał uniknąć sznura dzięki złotym monetom, które wetknął prowadzącemu go plebejuszowi. Później Sąd Kryminalny Wojskowy skazał biskupa na śmierć (brakowało papierowych dowodów zdrady, ale liczyły się zeznania świadków, m.in. kilku kochanek Skarszewskiego, gdyż wielebny był rozpustnikiem). Egzekucję odwlekano (wskutek interwencji nuncjusza Litty), a kiedy Suworow zdobywał Warszawę − Skarszewski został uwolniony wraz z jeńcami rosyjskimi. Wrócił do Lublina i tam przeczekał wolną Polskę, którą cesarz Napoleon, wypędziwszy Rosjan, wskrzesił jako Księstwo Warszawskie. Grał wtedy patriotę (Kozmian pisze: “pragnął sobie ujmować umysły, aby zapomniano jego przeszłość”). Gdy suwerenność została znowu utracona i Polska stała się okajdanionym satelitą Rosji − biskup lubelski mógł już jawnie wrócić do swych renegackich praktyk, lansując wierność dla cara Aleksandra I i cara Mikołaja I. Zostało to nagrodzone stanowiskiem arcybiskupa warszawskiego, czyli prymasa kraju. Walka o prymasostwo nie była łatwa. Skarszewski − biskup lubelski od 34 lat − pokonał kontrkandydatów dzięki wsparciu carskiego pełnomocnika, Nikolaja Nowosilcowa. U schyłku 1824 roku dokonano ingresu nowego prymasa w warszawskiej katedrze Świętego Jana. “PSB” wzmiankuje, że ”ingres został uczczony odą przez alumnów seminarium metropolitalnego warszawskiego księży komunistów”. Trzy lata później rosyjski agent grający rolę prymasa (i uważający się za Filozofa) zmarł. Młodzież akademicka Warszawy rozpętała akcję bojkotu ceremonii pogrzebowych, a na trumnie renegata studenci zawiesili sznurową pętlę, przypominając tym niewykonany wyrok z 1794 roku. Równo sto lat po tej dacie ukazała się w Krakowie praca powstańca styczniowego, Bronisława Szwarce, zawierająca pierwszy raz ujawnioną listę 105 wpływowych zdrajców (posłów oraz dygnitarzy będących za “króla Stasia” na żołdzie Petersburga) i konkretne sumy zdradzieckich “honorariów”. Ten fragment odtajnionego archiwum Igelströma Szwarce wzbogacił lapidarnymi charakterystykami judaszów. Względem Wojciecha Skarszewskiego przypomniał, ze biskup lubelski jako delegat skorumpowanego sejmu był sygnatariuszem aktu Drugiego Rozbioru, i że jako “powolny we wszystkim Sieversowi, otrzymał od carycy krzyż z topazem i sygnet z brylantami”.
Waldemar Łysiak
http://www.bibula.com
http://www.dakowski.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 01 kwi 2010, 21:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/26730

Konfederacja barska miała miejsce w 1768 roku - było to pierwsze polskie powstanie narodowe wymierzone przeciwko narzucaniu Polsce rozwiązań obcych jej tradycji.

Obrazek

nie"postępowa" Polska - A D 1 7 6 8
avatar użytkownika nissannissan, ndz., 28/03/2010 - 07:10

Bohaterowie Konfederacji Barskiej
Konfederacja barska - pierwsze polskie powstanie narodowe w obronie wiary i wolności - jest dziś zupełnie nieznana młodemu pokoleniu Polaków. Została wyrugowana ze zbiorowej pamięci przez komunistyczną historiografię jako ruch "wsteczny". Raziło hasło na sztandarach konfederackich "Jezus - Maryja!" i przeciwstawienie się Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, który był "postępowy".
Józef Chełmoński "Pułaski na czele konfederatów barskich"Repr. A. Kulesza
Podział historii na "postępową" i "wsteczną" był w komunistycznej Polsce ostateczny i nieodwracalny - jak wyrok bez prawa odwołania. Armia Krajowa była wsteczna i reakcyjna, bo nie pomagała patriotom z PPR walczyć z wrogiem. Piłsudski był wsteczny, bo "walczył z młodym państwem radzieckim". Dmowski był wsteczny, bo był "antysemitą". Postępowy był Jagiełło, bo walczył z Krzyżakami (utożsamianymi w propagandzie z zachodnimi Niemcami...). Postępowy był Kościuszko, bo walczył o "wyzwolenie społeczne". Postępowy był Mickiewicz, bo pochodził ze Związku Radzieckiego i pisał do "Trybuny Ludów"... "Pan Tadeusz", niewątpliwie "wsteczny" (apologia szlachty polskiej), był mimo wszystko postępowy, ponieważ napisał go postępowy poeta. Do dziś pamiętam temat z mojego zeszytu do klasy 7 szkoły podstawowej: "'Pan Tadeusz' Adama Mickiewicza - internacjonalizm poety"... O ile szachrajstwa dotyczące historii najnowszej są dziś mozolnie demaskowane, o tyle propagandowe kalki odnoszące się do historii I Rzeczypospolitej funkcjonują ciągle niezagrożone, odgrzewane w postaci nauczycielskich konspektów lekcyjnych sprzed lat. Zresztą, czy można uczyć o czymś, o czym samemu niewiele się wie, bo nas tego nie uczono? Bohater "Xsiędza Fausta" Tadeusza Micińskiego (1873-1919) jedzie "szlakiem pradziadów, którzy w kibitkach lub etapem pieszym wyruszali tysiące wiorst od swego kraju aż po zorze borealne, wśród martwych tajg Kołymy i Jeniseju. Zacząwszy od biskupa Sołtyka, który rażony był obłędem [...], aż do paruset tysięcy powstańców i również paruset tysięcy późniejszego ludu". Słowa te dobrze rozumiał uczeń międzywojennego gimnazjum, dla którego biskup krakowski Kajetan Sołtyk był symbolicznie pierwszym polskim zesłańcem syberyjskim. Dla dzisiejszego czytelnika ten fragment to czysty "mistycyzm".
Independentia
W październiku 1767 roku zebrał się w Warszawie Sejm Rzeczypospolitej. Obrady trwały z przerwami 5 miesięcy i był to jeden z najbardziej dramatycznych sejmów w historii Polski. Warszawę otaczał kordon wojsk rosyjskich, a w Sejmie główną rolę odgrywał ambasador rosyjski Mikołaj Repnin, który otrzymał od Katarzyny II specjalne zadanie: miał skłonić posłów, przy pomocy groźby lub obietnicy urzędów bądź jurgieltu (stałej pensji od dworu rosyjskiego), by uchwalili traktat gwarancyjny z Rosją. Ten traktat oznaczał praktycznie koniec suwerenności Rzeczypospolitej. Od tej pory gwarantem ustroju Polski miał być car Rosji. 200 lat później Związek Sowiecki nawiąże do tego planu i też zostanie gwarantem narzuconego Polsce ustroju, na mocy tzw. układu o przyjaźni, współpracy i pomocy wzajemnej (kwiecień 1945). Mimo gróźb przegłosowanie takiego traktatu okazało się w Sejmie niemożliwe. W ławach senatorskich zasiadali wówczas m.in. biskupi, a wśród senatorów i posłów byli - poza grupą jurgieltników - ludzie wielkiego formatu, tacy jak młody poseł z Pomorza Józef Wybicki, który na znak protestu przeciwko jawnej ingerencji Rosji w sprawy Rzeczypospolitej demonstrował, stając w Sejmie przed Repninem z obnażoną szablą. To był tylko gest, który jednak zachęcał innych do oporu. Takich ludzi nie można było ani zastraszyć, ani przekupić. Po raz pierwszy w dziejach stanęła przed Polakami groźba zniewolenia i zniszczenia państwa przez obcych. O tym, jak bardzo byli do tego nieprzygotowani, świadczy fakt, że w ówczesnym języku polskim nie było takich słów, jak "niepodległość", "suwerenność" czy "niezawisłość". Po prostu dotychczas nie były potrzebne! Zdarzało się, że Rzeczpospolita traciła na jakiś czas część swego terytorium, ale jej byt był dla wszystkich Polaków tak oczywisty, jak to, że jest Bóg. Znane było słowo "wolność", ale w zupełnie innym znaczeniu - jako wolności osobiste, prawa przynależne stanowi, czyli to co dzisiaj nazwalibyśmy raczej prawami obywatelskimi. Ponieważ odpowiedniego słowa nie było, pisarze polityczni tamtych czasów posługiwali się łacińskim terminem "independencja" (przeciwieństwo "dependens" = zależny, zawisły od kogoś). Słowo "niepodległość" - tak ważne dziś w języku polskim z perspektywy naszych doświadczeń narodowych - pojawi się dopiero pod koniec XVIII wieku.
Porwanie senatorów
Repnin ułożył nowy plan. Traktat gwarancyjny przegłosuje nie cały Sejm, lecz jego delegaci. Wybrał zdrajców, którzy za rosyjskie pieniądze i za urzędy przyjęli traktat. Posłów i senatorów, którzy najgoręcej protestowali, dotkliwie karano. Wojska rosyjskie plądrowały ich majątki lub je bezprawnie rekwirowały. Pewnej październikowej nocy porwano w Warszawie i wywieziono do Kaługi biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Załuskiego, senatora Wacława Rzewuskiego i posła Seweryna Rzewuskiego. Wrócą do kraju po 5 latach - biskup Sołtyk w stanie obłąkania, w którym pozostanie do śmierci.
Ksiądz biskup Kajetan SołtykFot. arch. Naszego Dziennika
Był jedną z najszlachetniejszych postaci na stolicy biskupiej w Krakowie - tej samej, na której 700 lat wcześniej zasiadał św. Stanisław i na której 200 lat później zasiądzie Karol Wojtyła.
Słudzy Maryi
Wiadomo, że kto z ruskim carem raz się zwadził,Ten już z nim na tej ziemi nie zgodzi się szczerzeI musi albo bić się, albo gnić w Sybirze...- pisał Mickiewicz w "Panu Tadeuszu". Ci, którzy mieli odwagę przeciwstawić się Repninowi, udają się na kresy Rzeczypospolitej, gdzie w podolskim miasteczku Bar szlachta zawiązuje konfederację. Jest to pierwsze polskie, ogólnonarodowe powstanie w obronie niepodległości Rzeczypospolitej, przeciwko rosyjskiej przemocy. Także w obronie wiary katolickiej, gdyż rosyjska propaganda, później także pruska, chętnie pokazywała konfederatów jako nietolerancyjnych katolików, gnębiących innowierców. W rzeczywistości chodziło o usprawiedliwienie przed Europą przygotowanego już wówczas rozbioru Polski. Na Zachodzie płatni pismacy przedstawiali Polaków-katolików jako prześladowców innowierców i ostoję ciemnoty. Sowicie opłacany przez Katarzynę II francuski filozof Wolter nazywał swą protektorkę Semiramidą Północy i usprawiedliwiał jej gwałty w Polsce. W tej sytuacji konfederaci przedstawili jednoznaczną deklarację ideową, w której walka o zachowanie niepodległości stawała się obowiązkiem religijnym, a nadzieją na zwycięstwo w tej walce Boża Opatrzność. Oświadczali, iż przystępują do obrony "wiary i wolności na wzór dawniejszych konfederacji przy wierze świętej rzymskiej katolickiej [...], przy prawach dawnych i swobodach narodowych, na podźwignienie oraz uwolnienie spod ciężkich i nieprzyjacielskich aresztów współbraci naszych". Wśród animatorów konfederacji pojawił się ks. Marek Jandołowicz (Ksiądz Marek), superior klasztoru Karmelitów w Barze, kaznodzieja, uznawany za proroka i wieszcza. Przypisuje mu się autorstwo modlitw konfederackich, a przede wszystkim wierszowanego proroctwa dotyczącego dalszych losów Polski (Proroctwo księdza Marka). Prawie przez cały okres konfederacji więziony był przez Rosjan. Przeszedł do narodowej historii za sprawą romantycznych poetów, m.in. Juliusza Słowackiego (dramat "Ksiądz Marek") i Seweryna Goszczyńskiego ("Proroctwo księdza Marka"). Z dramatu o księdzu Marku pochodzi słynna "Pieśń konfederatów":
"Nigdy z królami nie będziem w aliansach,nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,bo u Chrystusa my na ordynansach,słudzy Maryi.
Więc choć się spęka świat i zadrży słońce, chociaż się chmury i morza nasrożą,choćby na smokach wojska latające -nas nie zatrwożą.
Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,nie ulękniemy przed mocarzy władzą wiedząc, że nawet grobowce nas sameBogu oddadzą.
Ze skowronkami wstaliśmy do pracy i spać pójdziemy o wieczornej zorzy, ale w grobowcach my jeszcze żołdacy i hufiec Boży.
Bo kto zaufał Chrystusowi Panu i szedł na święte kraju werbowanie,ten de profundis z ciemnego kurhanu na trąbę wstanie.
Bóg jest ucieczką i obroną naszą, póki On z nami, całe piekła pękną -ani ogniste smoki nas ustraszą,ani ulękną.
Nie złamie nas głód i żaden frasunek,ani zhołdują żadne świata hordy,
bo na Chrystusa my poszli werbunek,na jego żołdy".
Podobne myśli pojawią się w innej, znanej do dziś pieśni konfederackiej:
"Stawam na placu z Boga ordynansu,Rangę porzucam dla nieba wakansu.
Dla Ojczyzny miłej, dla nieba, Maryjej,Ten jest mój azard...".
Rzeczywiście, przeciwstawienie się regularnej armii rosyjskiej było wówczas prawdziwym hazardem. Aby się na to zdobyć, trzeba się było wsłuchać w Boży ordynans (rozkaz), bez względu na okoliczności.
Pod opiekę św. Kazimierza
Manifest konfederacji podpisano w Barze 29 lutego 1768 roku, na kilka dni przed przyjęciem przez Sejm delegacyjny haniebnego traktatu gwarancyjnego z Rosją (6 marca). Kilka dni później, 4 marca, w dniu św. Kazimierza, zawiązano i zaprzysiężono związek zbrojny. Termin nie był przypadkowy. W dawnej Rzeczpospolitej św. Kazimierz był patronem rycerstwa, więc 4 marca był - mówiąc dzisiejszym językiem - dniem wojska polskiego.
Pomnik Kazimierza Pułaskiego w WarceFot. A. Kulesza
Przywódcami ruchu stali się Józef Pułaski oraz Michał Krasiński, brat biskupa kamienieckiego Adama, zaangażowanego silnie w dyplomację barską. Od początku bowiem szukali konfederaci sojusznika we Francji. Do pewnego czasu liczyli też na życzliwą neutralność Prus i Austrii. Dopiero po roku przysłali Francuzi pomoc w postaci pieniędzy na wyposażenie wojska oraz dużej grupy dobrze przeszkolonych oficerów - instruktorów, pod dowództwem pułkownika Charlesa Dumourieza. Ludzie ci zapisali się jak najlepiej w pamięci Polaków. Wielu zginęło we wspólnej walce, niektórych pognano, razem z Polakami, na Sybir.
Z polskich dowódców największą sławę zyskał Kazimierz Pułaski, syn Józefa, późniejszy bohater wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Kazimierz Pułaski wsławił się m.in. tym, iż zorganizował brawurową akcję porwania Stanisława Augusta Poniatowskiego z królewskiej karety, w centrum Warszawy! Konfederaci nienawidzili szczerze Poniatowskiego, uważając go za rosyjskiego stronnika i czyniąc go odpowiedzialnym za nieszczęścia, które spadły na kraj. Poza tym wojska królewskie, dowodzone przez Ksawerego Branickiego (Braneckiego), walczyły razem z rosyjskimi przeciwko konfederatom. W Europie porwanie króla przyjęto źle. Propaganda rosyjska i pruska triumfowały, pokazując konfederatów jako królobójców. Tymczasem Poniatowski ocalał, ponieważ udało mu się przekonać porywaczy, że popełnili błąd. Obiecał im niekaralność. Wypuścili króla. Jakiś czas później kat ściął im głowy na Rynku w Warszawie. Król nie interweniował.
Apetyty sąsiadów
Walki toczyły się przez ponad 4 lata ze zmiennym szczęściem. Był czas - po wypowiedzeniu Rosji wojny przez Turcję oraz po przybyciu korpusu francuskiego - że zwycięstwo wydawało się realne. Ostatecznie przewaga liczniejszej regularnej armii rosyjskiej przeważyła szalę. Nie bez znaczenia była coraz bardziej wroga wobec konfederatów postawa Prus i Austrii, które porozumiały się z Rosją co do rozbioru Polski. Prusy i Austria tworzyły wrogie konfederatom "kordony", które dodatkowo utrudniały opór. Nie czekając na podpisanie aktu rozbioru, zajmowały polskie ziemie. Upadła rosyjska koncepcja podporządkowania sobie całej Polski, przy zachowaniu pozorów suwerenności. W dniu 5 sierpnia 1772 roku podpisano układ I rozbioru. Rzeczpospolita straciła ponad 230 km2, czyli obszar równy około 2/3 terytorium obecnej Polski. Mimo to była ciągle rozległym państwem, o obszarze większym od dzisiejszej Francji czy Hiszpanii. Następne dwudziestolecie to gorączkowe próby ratowania państwa, zakończone ostatecznie tragedią III rozbioru w roku 1795.
Józef Brandt "Konfederaci barscy"Repr. A. Kulesza
Ni chęć chwały, ni zysk podły...
W "Panu Tadeuszu" Mickiewicz kreśli z sympatią postać Macieja "Rózeczki", dawnego konfederata barskiego:
"Siedemdziesiąt dwa lat liczył Maciej, starzec dziarski,Niskiego wzrostu, dawny konfederat barski.Pamiętają i swoi, i nieprzyjacieleJego damaskowaną, krzywą karabelę,Którą piki i sztyki rzezał na kształt sieczkiI której żartem skromne dał imię Rózeczki.Z konfederata stał się stronnikiem królewskimI trzymał z Tyzenhauzem, podskarbim litewskim;Lecz gdy król w Targowicy przyjął uczestnictwo,Maciej opuścił znowu królewskie stronnictwo. (...)Przyczynę zmian tak częstych na próżno byś macał:Może Maciej zbyt wojnę lubił, zwyciężonyW jednej stronie, znów bitwy szukał z drugiej strony?Może bystry polityk duch czasu zbadywałI tam szedł, gdzie Ojczyzny dobro upatrywał?Kto wie! To pewna, że go nigdy nie uwiodłyAni chęć osobistej chwały, ni zysk podły,I że nigdy z moskiewską partyją nie trzymał;Na sam widok Moskala pienił się i zżymał".
Czym wytłumaczyć Maciejowe zmiany politycznych orientacji? Stanisław August Poniatowski, znienawidzony w czasach konfederacji barskiej, stał się bohaterem narodowym, gdy podpisał Konstytucję 3 Maja.
Ile na temat tej konstytucji już napisano (nowoczesna, postępowa, prawa dla mieszczan, opieka nad chłopami), a jak rzadko przypomina się oczywistą prawdę:
entuzjazm z jej uchwalenia nie wynikał z jej postępowości, ale z prostego faktu, że była wypowiedzeniem Rosji traktatu gwarancyjnego i wszelkiej zależności. To była istota sprawy i geneza kultu, jaki otaczał pamięć konstytucji - aż do ustanowienia 3 maja świętem Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Maciej "Rózeczka" szedł tam, gdzie "Ojczyzny dobro upatrywał", lecz "nigdy z moskiewską partyją nie trzymał".
Cienie syberyjskie
Już w sierpniu 1768 roku, w pierwszym roku konfederacji, Rosjanie rozpoczęli wywożenie schwytanych jeńców na Sybir. W roku 1771 ambasador Repnin szacował liczbę polskich zesłańców na ponad 14 tysięcy. Organizowano obozy w Warszawie, w Połonnem, na Litwie, i gnano nieszczęśników etapami na Kijów, Smoleńsk, Orzeł, Tułę, do Kazania. Nigdy się nie dowiemy, ilu zginęło. Zachowały się relacje, podane przez profesora Władysława Konopczyńskiego, m.in. w monografii "Konfederacja barska" (1936-38), które budzą grozę. Kiedy w 1774 r. pozwolono powrócić do Ojczyzny 2 tysiącom jeńców, więźniowie Tobolska upomnieli się o to samo. Rosjanie postanowili ukarać "bunt". Namiestnik sybirski Denis Cziczerin przyjął polską delegację, po czym schwytawszy siedmiu jej inicjatorów kazał ich rozebrać. "Nagich bito do 800 uderzeń knutem, po czym nozdrza im powyrywawszy, szubienice na czołach powypalano i okuwszy onych w kajdany w zsyłkę ich odesłano na wieczną do śmierci niewolę". To relacja pamiętnikarza, świadka wydarzenia. Ile podobnych wydarzeń kryje "nieludzka ziemia"? "Kto syberyjskie przemierzy pustynie,Pozna, jak przestrzeń Europy małą,Odległość wszelka dla takiego zginieI wszystko będzie drobnym mu się zdało.Wieczność takiego w dniu zgonu nie strwożyNieokreślona, szara jak step ciemny,Wszystko mu jedno: blask czy mrok podziemnyI piekło... w piekle nie może być gorzej"(Teofil Lenartowicz "Cienie syberyjskie")
Intuicja wieszczów
Konfederacja barska pozostawiła po sobie trwały ślad w świadomości następnych pokoleń Polaków. Stała się mitem narodowym. Konfederaci pokazywani byli przez naszych najwybitniejszych romantycznych poetów - Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego - jako rycerze Maryi, męczennicy za Wiarę i Ojczyznę. Jeśli dziś historycy spierają się nad rolą, jaką odegrali w ówczesnej sytuacji Polski (są tacy, co obarczają konfederatów winą za I rozbiór kraju), niech posłuchają także głosu wieszczów. Oni żyli bliżej tych wydarzeń. Intuicyjnie oceniali czyn barski, bez skomplikowanych analiz, przypominających dzisiejsze spory o Powstanie Warszawskie. Po wojnie komuniści zrobili wszystko, by przedstawić ruch barski jako powstanie ciemnej, sfanatyzowanej szlachty przeciwko programowi postępowych reform. Tyle przeciętny polski uczeń mógł się w szkole dowiedzieć na temat dramatycznego powstania narodowego w obronie niepodległości kraju.
Napisać historię na nowo
Dopiero w ostatnich latach pisze się i mówi na ten temat coraz więcej. Między innymi przed paroma laty w Gdańskim Instytucie Teologicznym, filii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, odbyła się sesja naukowa nt. "O godność Rzeczypospolitej - konfederacja barska". Uczestniczyli w niej najwybitniejsi znawcy dziejów konfederacji barskiej. Inicjator sesji, ksiądz Zdzisław Kropidłowski, powiedział: "Konfederacja barska nie zwyciężyła wojsk przyszłych zaborców, stała się jednak pierwszym świadectwem oporu narodu polskiego przeciw zaborcom i zatrzymała bezwładne, uległe obcym staczanie się narodu w przepaść unicestwienia. Była pierwszym zrywem niepodległościowym i patriotycznym o szczególnie religijnym i narodowym charakterze [...]. W świetle bezprzykładnego załamania się komunizmu, jako systemu reprezentującego tradycyjny imperializm rosyjski, należałoby na nowo prześledzić historię nowożytnej Polski". Takie głosy słyszy się coraz częściej.
Konfederatka
W okresie zaborów czyn konfederatów barskich należał do tematów, które pojawiały się w "nocnych rodaków rozmowach". Nieoczekiwanie symbolem tego czynu i symbolem czystych, polskich intencji stała się... konfederatka, czyli rogata czapka, którą nosili konfederaci. W "Panu Tadeuszu" nosi ją m.in. Podkomorzy - ucieleśnienie wszelkich cnót staropolskich. W ostatniej księdze poematu ("Kochajmy się") konfederatka "z czaplinymi pióry" jest czymś więcej niż czapką. Jest wspomnieniem wolnej Rzeczypospolitej, jej kultury i obyczajów. Podobnie jest u Cypriana Kamila Norwida: "Amarantową włożyłem na skronieKonfederatkę,Bo jest to czapka, którą Piast w koronieMiał za podkładkę. I nie dbam wcale, że już zapomniano,Skąd ona idzie?Ani dlaczego spospolitowanoTę rzecz - o! wstydzie. A jednak widać, że znam klejnot wielkiRzeczpospolitej,Skoro przenoszę ponad wieniec wszelki -Z baranka wity!". Niezwykłe jest to, że w okresie komunistycznym przedmiotem podobnego kultu była wojskowa rogatywka, symbol niezależnego od Sowietów Wojska Polskiego, symbol katyńczyków. Rogatywka, krakuska czy też konfederatka to sukienna czapka o główce z kwadratowym denkiem i otokiem (dawniej obszytym barankiem). Była powszechnie noszona przez mężczyzn od XVI w. W zależności od regionu różniła się kolorem sukna i futra na otoku, a także wielkością. Stała się szybko również wojskowym nakryciem głowy. Jako pierwsi w wojsku użyli jej właśnie konfederaci barscy, stąd nazwa "konfederatka". Nosili ją także powstańcy listopadowi i styczniowi. Była pierwowzorem czapki ułańskiej. W okresie komunistycznym "obca klasowo", w latach 90. wróciła do umundurowania Wojska Polskiego. Tyle było mód w Polsce na oryginalne nakrycia głowy (np. degolówka w latach 60.). Dlaczego by nie nawiązać dziś do tego, które skupiło w sobie tyle wzruszeń różnych pokoleń Polaków?
Bez ideologii
Konfederaci barscy oczekują dziś od nas szacunku i uznania ich "azardu" w służbie Ojczyźnie i Maryi. By tak się stało, trzeba przekazać młodemu pokoleniu wiedzę o tym niezwykłym powstaniu. Wiedzę prawdziwą, bez ideologicznych obwarowań. Nie zawsze to, co ofiarne i dobre dla Polski, było "postępowe".
++++++++++++++
nissan - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 28 kwi 2010, 22:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/28714

Zamach smoleński zwrócił uwagę na Ziemię Smoleńską, o którą potężna niegdyś Polska toczyła zażarte boje z Rosją. Moim zdaniem ziemia z przyczyn historycznych i geograficznych winna należeć do Białorusi, a ponieważ przed rozbiorami Białoruś wspólnie z Litwą tworzyły Wielkie Księstwo Litewskie, w walce o Smoleńszczyznę obiektywna racja była po stronie Polski.

Na blogmedii powstał artykuł, w którym opisana została bitwa pod Orszą, w której wojska polskie pod wodzą Konstantego Ostrogskiego rozgromiły kilkakrotnie liczniejszą armię rosyjską. To były czasy - czy kiedyś wrócą? Jeśli pozbędziemy się POwców - wszystko będzie możliwe.

Kopia artykułu:

Precz pójdzie Moskwa
avatar użytkownika tatarstan1tatarstan1, śr., 28/04/2010 - 14:55

Obrazek

W 1512 roku wielki książę moskiewski Wasyl III rozpoczął wojnę z Polską i Litwą pod pretekstem niewłaściwego traktowania jego siostry Heleny, wdowy po królu Aleksandrze Jagiellończyku. Wasyl liczył, że w wyniku tej wojny osiągnie znaczne zdobycze terytorialne na zachodzie, głównie kosztem słabszej Litwy. Wojna trwała długo. W końcu król Zygmunt wprowadził do walki na wschodzie siły polskie. Ich celem było zdobycie utraconego Smoleńska.
8 września nieopodal miejscowości Orsza, będącej węzłem drogowym Bramy Smoleńskiej, spotkały się armie litewsko-polska i moskiewska. Siłami litewsko-polskimi dowodził książę Konstanty Ostrogski. Miał on do dyspozycji około 26.000 żołnierzy. Litwinom przewodził Jerzy Radziwiłł, Polakom - Janusz Świerczowski. Przewaga liczebna si moskiewskich była znaczna. Czeladin (dowódca moskiewski) miał pod swoją komendą około 80.000 żołnierzy.
Bitwa rozpoczęła się atakiem wojsk moskiewskich na obu flankach. Polski huf czelny przeprowadził szarżę na prawe skrzydło, wspierając broniących się dzielnie Litwinów.
Sytuacja na lewym skrzydle zdawała się być niekorzystna dla Polaków. Były to jednak tylko pozory. Ostrogski demonstrując rzekomy odwrót, wciągnął hufce moskiewskie w pułapkę.
Moskale zostali zdruzgotani atakiem polskiej piechoty, znakomicie wspieranej przez artylerię. Zaczęła się paniczna ucieczka. Uciekający zmieszali szyki postępującym za nimi oddziałom. Doprowadziło to do chaosu w szeregach moskiewskich. Sytuację tą wykorzystały siły polskie i rozbiły lewe skrzydło nieprzyjaciela.
W tym samym czasie, Polacy i Litwini, po zażartej walce, odrzucili prawe skrzydło Rosjan. Sukces był całkowity! Wiele tysięcy Moskali zginęło, a 5000 dostało się do niewoli (w tym dowódca - Czeladin). Straty polsko-litewskie były znacznie mniejsze.
Powodów tego zwycięstwa należy szukać w różnicy uzbrojenia armii polskiej i moskiewskiej (choć nie bez znaczenia jest też rola dobrego dowództwa). Otóż wojsko polskie, a w znacznej mierze i litewskie, nosiło wtedy ciężkie, całkowite zbroje, zakrywające ciało od ciemienia do pięt. Także i korpus konia osłaniały płyty o krawędziach wygiętych na zewnątrz.
Nawet piechurzy dźwigali półpancerze, hełmy i wielkie pawęże. Wojska moskiewskie również dysponowały ciężkim uzbrojeniem, ale dominowały tu oddziały lekkiej jazdy, pozbawionej ciężkiego opancerzenia. Siły te nie mogły się przeciwstawić szarży ciężkozbrojnych polskich jeźdźców.
Sukces ten był jednak niewykorzystany. Konstanty Ostrogski zwyciężył, ale zmarnował potem sporo czasu i dopiero w końcu września stanął pod Smoleńskiem.
Wasyl Szujski zdążył przygotować twierdzę do obrony. Smoleńsk pozostał przy Moskwie, Orsza nie zmieniła ogólnego wyniku kampanii. Nie było to jednak zwycięstwo daremne. Udowodniło ono, iż armia polska i litewska mogą ściśle ze sobą współdziałać i odnosić sukcesy.
Za polskiedzieje.pl\


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 11 cze 2010, 22:49 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Na tej pierwszej mapie, jest zaznaczona Republika Pskowska. Szkoda żeśmy jej nie przyłączyli, może w jakimś stopniu zahamowałoby to ekspansję Rosji; dość powiedzieć, że bywały luźne bo luźne, ale zawsze unie polsko-litewsko-pskowskie właśnie. A potem zjadła Psków Rosja.

Przecież jeszcze w I połowie XVII wieku Polska górowała nad Rosją. To straszne jak daliśmy się podejść. Ktoś może sobie powiedzieć, że wielka Rosja dokonała na nas rozbiorów przy pomocy Prus i Austrii, ale Prusy były jednym z większych licznych państewek Rzeszy w tym czasie dopiero, Austria była gdzieś może nieco więcej jak pół Rzeczypospolitej i tylko Rosja mogła się równać z naszym krajem. Ktoś powie Rosja była o wiele większym krajem - terytorialnie może tak, ale przecież te wszystkie tereny na północny wschód od St. Petersburga i na wschód od Uralu to praktycznie poza paroma miasteczkami, to na wpół bezludne nieużytki były.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 03 wrz 2010, 11:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.rp.pl/artykul/420107,530746.html

Historia Kozaków Zaporoskich.

http://www.rp.pl/artykul/420107,530747.html

Opis czajek - podstawowych okrętów kozackich służących do najazdów na wybrzeża Turcji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 03 paź 2010, 11:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/37538

Minęło już 597 lat od zawarcia między Polską a Litwą Unii Horodelskiej.

Kopia artykułu:

Królowa Jadwiga, Unia Horodelska, drogi do RON
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., sob., 02/10/2010 - 11:50

Pięćset dziewięćdziesiąt siedem lat temu, w dniu 2 października 1413 roku została zawarta w Horodle,/ Lubelszczyzna / Unia między Rzeczypospolita Polską a Wielkim Księstwem Litewskim


Klęskę jaką poniósł Witołd stryjeczny brat Jagiełły , pod Worsklą, zmusiła dumnego, okrutnego, dzikiego poganina,ubiegającego się również o rękę Jadwigi, do szukania pojednania z Polską, na której tronie zasiadł prawnuk pierwszego i jedynego Króla Litwy Mendoga.
Bitwa pod Worsklą odbyła się 12 sierpnia 1399 roku. Koalicja wojsk litewskich i ruskich wspomaganych przez chorągwie pancernych, przysłane przez Jadwigę, Królową Polski, oraz luźne oddziały krzyżackie, poniosły sromotną klęskę nad brzegami rzeki Worskli, dopływu Dniepru z wojskami tatarskimi dowodzonymi przez Edygeja, Hana Złotej Ordy. Tym samym załamały się plany Witolda podboju Rusi Moskiewskiej, rządzonej przez dynastię Rurykowiczów Wielkiego Księstwa Moskiewskiego a bezpośrednio od Aleksandra Newskiego, świętego prawosławnego. Mimo mądrości Jadwigi i opiekującej się Nią panami Małopolskimi, Jagiełło i Witold popełniają wiele błędów natury politycznej. Pchani do podboju Rusi przez swoich książąt, zawierali niekorzystne układy z Krzyżakami. W 1392 roku Jagiełło zawarł ugodę z Witoldem. Przekazał mu rządy nad Litwą . Witold gnany podbojami księstw ruskich, zmuszony był zawrzeć pokój z Zakonem Krzyżackim. Aby mieć spokój oddał Zakonowi Żmudź. Akt ten pozwolił Krzyżakom połączyć się z zakonem Kawalerów Mieczowych Inflantach. W obliczu wspólnego zagrożenia, Jagiełło i Witold zawierają pokój, pierwszy akt przyszłej Unii Polsko Litewskiej w dniu 11 marca 1401 roku w Wilnie, Radomiu. Układ w którym Jagiełło i Korona są zwierzchnikami Litwy i Witolda. W zamian Litwa zostaje dożywotnio przekazana Wielkiemu Księciu Witoldowi. Oba państwa wiążę sojusz wojskowy.
W dniu 15 lipca 1410 roku Wojska Rzeczpospolitej i Litwy odnoszą druzgocące zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. Mimo, iż, zwycięstwo to nie przyniosło Polsce oczekiwanych korzyści, to politycznie pokazało Światu potęgę militarną i gospodarczą Rzeczpospolitej, która po potrzebie grunwaldzkiej urosła do pierwszego mocarstwa Europy. Można się zastanawiać razem z Litwinem Pawłem Jasienicą, czy Rzeczpospolita i Witold chcieli a mogli wymazać Zakon Krzyżacki z mapy Europy. Mimo "wspólnego" zwycięstwa nad Zakonem, chrystianizacja Litwy w 1387 roku, większa część Litwy nadal wierzyła w swe litewskie bogi. Ponoć tak było aż do XVII wieku.
Jagiełło i Witold po potrzebie grunwaldzkiej chcąc zespolić Litwę w jeden organizm, w czasie Unii Horodelskiej zaproponował zrównanie wszystkich polskich rodów szlacheckich z bojarami litewskimi.Unia horodelska potwierdziła wolę obydwu narodów dalszego zacieśniania wzajemnych stosunków przy zachowaniu odrębności państwa litewskiego. Bojarzy zobowiązali się powołać po śmierci Witolda nowego wielkiego księcia w porozumieniu z Polską, panowie polscy godzili się na wybór króla polskiego w porozumieniu z Litwą. Postanowiono także zwoływać wspólne sejmy polsko-litewskie w Lublinie lub Parczewie. Przyjęto do polskich rodów herbowych 47 rodów bojarskich wyznania rzymskokatolickiego. Utrzymanie unii miało na celu przede wszystkim wspólne wystąpienia przeciw Krzyżakom i innym wrogom obydwu krajów Szlachta Polska wywodząca się z najwybitniejszych czterdziestu siedmiu rodów , przypisała do swych herbów bojarów Litewskich, którzy wspierali Witolda i widzieli w Polsce sojusznika, który swym orężem może pomóc Litwie w podbojach Rusi.Uchwalono wspólne zjazdy dostojników obu państw.

Dokument Unii Horodelskiej z(2 października 1413, Horodło.

W imię Pańskie. Amen. Na wieczną rzecz pamiątkę. Obowiązkiem naszym jest użyczać zbawiennego krzyża z duchowym pokarmem tym, którym panując w doczesnych pożytkach pomagamy; czyniąc zadość ich potrzebom cielesnym również powinniśmy podawać, ile naszej możności starczy, pomoc do zbawienia; niech się nie zdaje, że starając się tylko o pożytki doczesne zaniedbujemy największego szczęścia; niech nie doznamy zatracenia tam, gdzie darów błogosławieństwa i nagrody wiecznej czekamy; niech nie będziemy pozbawieni pożądanego uznania i wszelkich pożytków z pracy naszej. Należy pilnie uważać, abyśmy dając ludziom cielesne dobrodziejstwa rozmyślali i nad tym, jakbyśmy mogli dać i niebieskie pokarmy i wskazać drogę wiecznej szczęśliwości temu, komu udzielamy na tym świecie obfitości w rzeczach przemijających, by mogli i tutaj doznać pomocy naszej szczodrobliwości i jednocześnie dostąpić w wykonaniu naszych wskazówek przyszłej chwały w zbawieniu świata.
Przeto my, Władysław, z bożej łaski król polski, pan i dziedzic ziem: krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej, najwyższy książ litewski, Pomorza i Rusi itd., oznajmiamy brzemieniem niniejszego wszystkim komu należy, obecnym i przyszłym, którzy wiadomość o niniejszym mieć będą. Szczodrobliwą dłonią zlewając łaski na podległe naszemu panowaniu ziemie litewskie i ich mieszkańców, usiłowaliśmy zawsze stan i warunki ich bytu poprawić; gorąco pragnęliśmy utwierdzić i ugruntować ich na zawsze w wierze przyjętej, aby Najwyższy, za którego zrządzeniem, a przez nasze staranie otrzymali światło wiary, wzmocnł ich łaską swoją ku chwale i czci imienia swego i pomnożeniu swej wiary katolickiej. Jak dawniej zasilaliśmy ich często darami szczodroty naszej, tak obecnie chcemy duchownymi łaskami ich ożywić, a prawem i pracą tym pewniej ich ująć. Przeto, aby się w stałości swej wiary lepiej ćwiczyli i z cnoty w cnotę wzrastali, zdejmujemy z nich jarzmo niewoli, którym dotąd byli skrępowani i związani, i z wrodzonej nam szczodrobliwości brzmieniem niniejszego (pisma) nadajemy i darowujemy im łaski, wolności, swobody i przywileje, które zwykle katolikom się daje, podług treści niżej pisanych artykułów:
1. A naprzód, aczkolwiek w owy czasie, gdy po przyjęciu z natchnienia Ducha św. światła wiry katolickiej dostąpiliśmy korony Królestwa Polskiego, już wtedy dla pomnożenia chrześcijańskiej wiary oraz dla dobra i pożytku ziem naszych litewskich, takowe z ziemiami i państwami im podległymi i z niemi połączonymi, rzeczonemu Królestwu Polskiemu przywłaszczyliśmy, wcielili, połączyli, zjednoczyli, przydali, sprzymierzyli z jednomyślną wolą naszą i zgodą naszych braci oraz ze zgodą i przyzwoleniem wszystkich panów, szlachty, wielmożów i bojarów ziemi litewskiej; wszakże chcąc ziemie owe litewskie przed wrogimi najazdami i zdradami Krzyżaków i ich sprzymierzeńców oraz innych nieprzyjaciół, którzy ziemie litewskie i Królestwo Polskie starają się zburzyć i knują ich zniszczenie, w większym bezpieczeństwie i obronie postawić oraz zapewnić im wieczny pożytek, ziemie te, które zawsze pełnią władzą i wszelkim prawem dotąd posiadaliśmy i posiadamy od przodków naszych i z porządkiem urodzenia naszego, jako prawy pan - z wolą i zgodą panów, szlachty i bojarów rzeczonemu Króestwu Polskiemu powtórnie znowu wcielamy, do wnętrzności kładziemy, przywłaszczamy, złączamy, przyłączamy, sprzymierzamy i na wieki przywiązujemy. Stanowimy jednocześnie, aby takowe ze wszystkimi swoimi księstwami, ziemiami, własnościami, ze wszystkim prawem na wieczne czasy nieodwołalnie i nierozerwalnie z koroną Królestwa Polskiego były złączone.
2. Wszystkie kościoły ziem litewskich, katedralne, kolegiaty, parafialne i zakonne, wileńskie i inne, tak założone i zbudowane, jak założyć i zbudować się mające, mocą niniejszego pisma zgodnie z obyczajem Królestwa Polskiego zachowamy we wszystkich ich wolnościach, przywilejach, egzempcjach i zwyczajach powszechnych.
3. Panowie, szlachta i bojarowie ziem naszych litewskich mają na równi z panami i szlachtą Królestwa Polskiego używać i korzystać ze wszystkich udzielonych im przez nas nadań i przywilejów, o ile są katolikami i poddanymi Kościoła Rzymskiego oraz mają nadane klejnoty herbowe.
(...)
7. Panowie i szlachta ziem litewskich będą mogli łączyć córki, siostry, krewne i powinowate swe i dawać je w małżeństwie podług swego upodobania i stosowanie do dawnego zwyczaju Królestwa Polskiego, lecz tylko mężom wyznania katolickiego.
(...)
11. Ustanowione będą na wieczne czasy dygnitarstwa, krzesła i urzędy podług tych, które są w Królestwie Polskim, mianowicie wojewoda i kasztelan w Wilnie, w Trokach i innych miejscowościach podług uznania i woli naszej.
12. Dygnitarzami zaś tymi mają być tacy tylko, którzy wyznają katolicką wiarę i podlegli są święętemu Rzymskiemu Kościołowi; również i wszelkie urzędy ziemskie dożywotnie, jak kasztelanie i inne, mają być nadane tylko mężom chrześcijańskiej (katolickiej) wiary i tacy tylko mają być do rady naszej dopuszczeni i w niej zasiadać, gdy będzie się toczyła narada o dobro publiczne; albowiem częstokroć różność wyznania wywołuje niezgodność umysłów, a stąd i rozgłaszanie tajemnych narad.
(...)
15. Z powyższych wolności, przywilejów i łask ci tylko z panów i szlachty ziem litewskich korzystać mają , którym są nadane herby i klejnoty szlachty Królestwa Polskiego i którzy są chrześcijańskiej wiary, podlegli Rzymskiemu Kościołowi, nie zaś schizmatycy lub inni niewierni.
(...).


W wyniku Unii Horodelskiej, 47 polskich rodów szlacheckich przyjęło pod swe znaki, zawołania; bojarskie rody litewskie wyznania rzymskokatolickiego.
Oto polskie rody
Awdaniec
Bogoria
Ciołek
Dębno
Doliwa
Dołęga
Drya
Działosza
Gierałt
Osmoróg
Godziemba
Gryf
Grzymała
Janina
Jastrzębiec
Jelita
Kopacz
Korczak
Kot Morski
Kuszaba
Leliwa
Lis
Łabędź
Łodzia
Nałęcz
Nowina
Odrowąż
Ogończyk
Oksza
Ossoria
Pierzchała
Pobóg
Pomian
Poraj
Półkozic
Rawicz
Rola
Sulima
Syrokomla
Szreniawa
Świnka
Topór
Trąby
Trzaska
Wadwicz
Wężyk
Zadora
Zaremba




Z herbami szlacheckimi wymienionymi wyżej, wiążę swą genealogie wielu Blogerów piszących w Blogmedia, lub znanych na Blogmedia.



Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: I Rzeczpospolita
PostNapisane: 06 paź 2010, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30316
Ustrój Rzeczypospolitej

Miłośnicy historii, i nie tylko, dość powszechnie przyjmują, że ustrój dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów był wyjątkowy w skali europejskiej; co więcej, powinien to być dla nas Polaków powód do dumy. Nie ma jednak zgody wśród historyków jak należy postrzegać tą kwestię z perspektywy dziejów oraz w kontekście ówczesnej Europy. Wprawdzie mowa jest o dość odległych czasach, to jednak wciąż nie brakuje emocji, które niekiedy przysłaniają rzetelną i merytoryczną dyskusję.


"Rzeczpospolita szlachecka" (bądź jak chce nowsza historiografia - monarchia mixta) powstawała drogą ewolucji i wyrosła z monarchii stanowej, od której różniła się tym, że w sprawowaniu władzy u boku króla występował jedynie stan szlachecki, który z czasem podporządkował sobie inne stany. Nie możemy mówić o jednolitym czasie jej funkcjonowania. Obejmował on z grubsza trzy stulecia poprzedzające rozbiory.
Pierwszy okres: 2 połowa XV - 1 połowa XVI wieku charakteryzował się wzrostem aktywności politycznej średniej szlachty, która liczyła na zwiększenie swojego udziału w sprawowaniu władzy kosztem możnowładztwa. W okresach tarć dochodziło do sojuszu z monarchą, a później przeciw królowi sprzymierzonemu z możnowładztwem. Szlachta dążyła do umocnienia własnej pozycji społecznej i politycznej, starając się jednocześnie obniżyć znaczenie mieszczaństwa, a nawet jego eliminację z życia politycznego.
Realizowanie dążeń szlachty przejawiało się w coraz większym znaczeniu instytucjonalnym sejmików, z których z czasem delegowano własnych reprezentantów tworzących izbę poselską. Wielkie znaczenie miała konstytucja nihil novi z 1505 roku, na mocy której nie można było stanowić prawa bez zgody posłów ziemskich. Bez wątpienia było to wydarzenie przełomowe, jednak szlachta wciąż musiała walczyć o realizowanie i utrwalenie uzyskanych praw.
Drugi okres: połowa XVI - połowa XVII wieku był czasem największych sukcesów "Rzeczypospolitej szlacheckiej", dojrzałej świadomości politycznej i rozkwitu instytucji. Program szlacheckiego stronnictwa egzekucyjnego (między innymi od egzekucji praw) sformułował Jakub Przyłuski w dziele Statuta Regni Poloniae. Natomiast Mikołaj Sienicki reprezentował postulaty egzekucjonistów na forum sejmowym. Wiele z nich udało się zrealizować: egzekucję dóbr, inkorporację Prus Królewskich oraz unię z Litwą. Wywalczono ponadto wolność religijną, za którą opowiadał się między innymi Andrzej Frycz Modrzewski w De Republica emendanda. Poza prawami politycznymi szlachta uzyskała również niezależność sądowniczą: od 1578 roku powoływano złożony z jej przedstawicieli Trybunał Koronny.
Ukształtowała się doktryna szlacheckiego państwa prawnego, według której król podlegał prawom ustanowionym przez sejm jako reprezentację "narodu politycznego". Różnice natomiast pomiędzy poszczególnymi etapami funkcjonowania Rzeczypospolitej wynikały głównie ze zmiany w układzie jego sił wewnętrznych. Model ustrojowy pozostawał bez zmian.

Momenty kryzysowe udawało się z reguły przezwyciężać drogą kompromisu, z czasem jednak sytuacja się zmieniła. Podczas rokoszu sandomierskiego (zwanego także rokoszem Zebrzydowskiego) w latach 1606-1607 część szlachty, nawiązując do egzekucji praw, podjęła walkę z kontrreformacją, oraz próbę ograniczenia władzy królewskiej pod hasłem walki z zagrożeniem absolutum dominium (łac. nieograniczona władza). W wyniku rokoszu, władza królewska zaczęła słabnąć, a co za tym idzie, zachwiana została równowaga moonarchiae mixtae. Kryzys władzy monarszej pogłębił rokosz Lubomirskiego w latach 1666-1667. Wcześniej zaś, wielkie znaczenie miał jeden z sejmów 1652 roku, na którym doszło do precedensowego "zerwania" przez jednego posła - Władysława Sicińskiego z Upity. Symbolicznie przyjmuje się, że był to początek zasady jednomyślności na sejmie (liberum veto).
Tymczasem klęski wojen i epidemii XVII wieku osłabiły drobną i średnią szlachtę. Przetrwali najsilniejsi, czyli magnateria, która chętnie wykorzystywała doktrynę równości szlacheckiej do własnych celów. Fakcje magnackie rywalizując ze sobą odwoływały się do poparcia szlachty. Sprzyjało to utrwaleniu "oligarchii magnackiej" i dalszego zachwiania równowagi i upadku "Rzeczypospolitej szlacheckiej"
.
Ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów od dawna wzbudzał zainteresowanie historyków; wywoływał dyskusje, spory, oraz zachęcał do refleksji i odpowiedzi na pytanie: jak wyglądał na tle ówczesnych państw europejskich ?
W 1993 roku Antoni Mączak deliberował, czy Rzeczpospolita była krajem jedynym i nieporównywalnym; natomiast Oswald Balzer znacznie wcześniej: w 1915 roku zadawał sobie zupełnie odwrotne pytanie.
W czasach sarmatyzmu rozwinął się pogląd odrębności i wyjątkowości ustroju Rzeczypospolitej. Szlachta była przekonana o sprawnym ułożeniu państwa i odrzucała krytyczne głosy cudzoziemców na temat ich ukochanego ustroju, którego broniąc, podkreślano, że wszelkie błędy powodowane są upadkiem obyczajów i cnót obywatelskich, lekarstwem zaś, miał być powrót do dawno sprawdzonych zasad.
Krytyczne głosy pojawiły się w czasach oświecenia. Dla przykładu, Stanisław Konarski uwydatniał zalety systemów politycznych w innych krajach europejskich nawołując jednocześnie do potrzebnych reform w kraju. Tym niemniej, myśl oświeceniowa nie oznaczała całkowitego porzucenia dawnego "idealnego ustroju". U schyłku istnienia Rzeczypospolitej doszło do swoistej syntezy tego co stare i tradycyjne z nowymi prądami, czego efektem był tak zwany sarmatyzm oświecony. Starano się w ten sposób połączyć tradycje wolnościowe z republikańską myślą oświecenia.
Wraz z upadkiem Rzeczypospolitej starano się odnieść do tego co minione. Romantyczna szkoła historyczna, której przedstawicielem był Joachim Lelewel podkreślała wyjątkowość ustroju łączonego niekiedy z popularną ideą mesjanizmu. W opozycji do tego stanęła historyczna szkoła krakowska, która bardzo surowo krytykowała dawny ustrój jako anomalię względem pozostałych państw europejskich, następstwem czego miały być rozbiory i upadek państwa. Tymczasem historyczna szkoła warszawska uznała wprawdzie ustrój za anomalię, przezwyciężoną jednak przez reformy przeprowadzone za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Józef Gierowski uważał, iż Rzeczpospolita rozwijała się od państwa szlacheckiego przez magnackie do "Rzeczypospolitej oświeconej"; upadek zaś, nie był spowodowany "anarchią", ale dlatego, że starano się wprowadzać reformy i konstruować nowoczesny aparat państwowy oparty na mandacie ciał przedstawicielskich, a nie woli władców.
Historiografia marksistowska od lat 70-tych XX wieku określała ustrój Rzeczypospolitej jako demokrację szlachecką, która przerodziła się w oligarchię magnacką. Wcześniej Joachim Lelewel pisał o "gminowładztwie szlacheckim".
Koncepcja opisu ustroju Rzeczypospolitej w kategoriach "demokracji szlacheckiej" spotyka się obecnie z coraz większą krytyką. Według Mariusza Markiewicza, określenie "demokracja szlachecka" wskazywałoby, że szlachta w państwie sprawowała suwerenną władzę i rządziła się według procedur demokratycznych, a tak nie było. W Rzeczypospolitej istniały stale konflikty między królem a elitami politycznymi. Należy więc pamiętać, że król stanowił dynamiczną siłę polityczną nadającą "ton dziejom nowożytnym". Coraz częściej też, historycy zgadzają się, że ustrój Rzeczypospolitej był o charakterze monarchii mieszanej, popularnej w Europie czasów nowożytnych.
Od niedawna zaczyna się zwracać uwagę na szczególny charakter systemu politycznego w Europie Środkowej: Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Korony Świętego Stefana (Królestwo Węgier) i Korony Świętego Wacława (Królestwo Czeskie), który miał odbiegać od zachodniej jak i wschodniej Europy. Wspólną ich cechą w czasach nowożytnych było ograniczenie pozycji politycznej miast, Kościoła Katolickiego, dominacja szlachty, wielonarodowość, a także dwujęzyczność lub wielojęzyczność elit politycznych i intelektualnych.
Jacek Zinkiewicz

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia ... pospolitej


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 418 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /