Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 gru 2010, 14:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mufti.polacy.eu.org/235/zdrada/

Lech Wałęsa - życie od zdrady do zdrady.

Kopia artykułu:

Zdrada
poleca: Mufti Turbanator

(Lech Zborowski)
Życiorys Wałęsy [...] pełen jest kłamstw i wytworów chorej fantazji.

Życiorys Wałęsy jak przystało na jedno z największych oszustw naszej najnowszej historii pełen jest kłamstw i wytworów chorej fantazji. Nie brak w nim również wielu białych plam. A to dlatego, że są epizody w życiu naszego „wyzwoliciela”, których ani on sam ani jego etatowi kronikarze dotykać nie chcą za żadna cenę. Przyczyna jest prosta. Niektórych faktów nie można wykręcić nawet najbardziej aroganckim kłamstwem. Oczywiście te z pozoru puste miejsca wypełniały w rzeczywistości wydarzenia lub postawy najczęściej na tyle ohydne, że ich opowiadanie jest dziś niemile widziane.
Życiorys wodza pełen jest zdrady. Zdrady małej i wielkiej. Z reguły im większą pozycję zdobywał tym większej dopuszczał się zdrady. Zaczynał już z początkiem zawodowej kariery, kiedy w małym przedsiębiorstwie rolniczym donosił milicji na swoich kolegów pod płaszczykiem walki z kradzieżami.
W wojsku donosił na kolegów żołnierzy do WSW. W grudniu 1970 zdradzał swych stoczniowych kolegów oddając ich w łapy bezpieki. W stoczni wybrany społecznym inspektorem pracy zdradzał pokrzywdzonych, których miał bronić stając zawsze po stronie dyrekcji.
W Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża zdradzał swych kolegów kłamiąc i manipulując, a kiedy zorganizowali sierpniowy strajk zdradził ich, rozbijając go dwa dni później. W Solidarności zdradzał nie tylko statut Związku, ale ludzi, którzy ten związek tworzyli. Wyrzucał z niego WZZtowców, a kiedy zwykła prowokacja nie wystarczyła organizował bojówki by ich napaść w siedzibie związku, którego miał być obrońcą. Jednak największej zdrady dopuścił się podczas ponurych dni stanu wojennego. Późniejsza zdrada przy okrągłym stole była już tylko konsekwencją wyboru dokonanego w tamtym czasie. Zdrada w okolicznościach zwyczajnej codzienności może mieć wiele odcieni i podlegać różnym interpretacjom. Ocena zdrady podczas wojny, nawet tej prowadzonej z własnym społeczeństwem, jest już dużo mniej elastyczna.
Nie może więc dziwić, że Lech Wałęsa unika opowieści o swoich zachowaniach i decyzjach z okresu stanu wojennego. Całkowitym zaś milczeniem okrywa pierwsze chwile tamtych dni. I nie ma w tym żadnego przypadku, bo kiedy przyjrzymy się zachowaniu wodza w tamtym czasie, ukaże się nam zdrajca i zdrada wielokrotnie bardziej ohydna niż te wszystkie, które wypełniają cały jego życiorys.
O tym, że władze komunistyczne szykowały rozprawę z Solidarnością i społeczeństwem wiedziano już od połowy 1981 roku. Już późną wiosną krążyła w Związku lista osób przeznaczonych do aresztowania. Zamiast określenia – stan wojenny, używano terminu – stan wyjątkowy. Jedni nawoływali do przygotowań inni przekonywali, że jest to tylko próba przestraszenia kierownictwa Solidarności i wymuszenia przyjęcia ugodowej postawy wobec rządzącej partii. Nikt trzeźwo myślący nie miał jednak wątpliwości, że konfrontacja była już tylko kwestią czasu.
Po Wałęsowych czystkach wewnątrz Związku przewagę w ich władzach mieli wówczas zgromadzeni wokół niego „działacze”, którym wydawało się, że chodząc na klęczkach wymodlą łaskę komunistycznych władz. Wielu z tych ludzi obnosi się dziś z etykietą byłych opozycjonistów pośród ścian różnych rządowych pałaców i urzędów.
Dzisiejsza propaganda robi co może by przekonać nas, że elementem, który tłumaczyć ma tamtejsze postawy Wałęsy i jego ludzi był brak wiedzy o planach bandyckiego ataku na społeczeństwo. Prawda jest jednak nieco inna i zdecydowanie dla wodza niekorzystna.
Wałęsa nie tylko wiedział, że atak nastąpi, ale również wiedział kiedy!
Wódz posiadał informacje ze wszystkich możliwych źródeł. Po latach o przekazywaniu Wałęsie informacji o szczegółach planu wprowadzenia stanu wojennego opowiadali wysoko postawieni funkcjonariusze PZPR. Te same wiadomości otrzymał z wielu innych źródeł, w tym od władz kościelnych.
W swojej książce: „Lech Wałęsa: idea i historia”, Paweł Zyzak przytacza wypowiedź byłego działacza PAX i doradcy Kościoła, Andrzeja Micewskiego: „ … byłem człowiekiem, który na jakieś trzy tygodnie przed wprowadzeniem stanu wojennego dowiedział się, że coś podobnego może nastąpić i oczywiście w nocy pojechałem do prymasa i go o tym zawiadomiłem. Spowodowało to serię rozmów ks. Prymasa – w niektórych uczestniczyłem, w niektórych nie uczestniczyłem – z p. Wałęsą, doradcami i kierownictwem Solidarności”. Paweł Zyzak przypomina, że takie rozmowy odbyły się 5, 7 i 9 grudnia.
Informacje o planowanym stanie wojennym docierały do Wałęsy również poprzez działaczy opozycji, którzy otrzymali je z przecieków bezpieki. We wspomnianej książce P. Zyzaka znajdujemy informację o tym, że związany z opozycją kapitan bezpieki Adam Hodysz powiadomił Aleksandra Halla o planowanej na 12 grudnia dużej operacji milicji i bezpieki. Hall opowiadał później, że powiadamiał o tym Wałęsę kilkakrotnie.
Nawet gdyby ktoś zapragnął wbrew prawdzie i rozsądkowi podważać te fakty, to w żaden sposób nie można zaprzeczyć temu co miało miejsce już w nocy z 12 na 13 grudnia. Młodzi pracownicy MKZu Gdańskiego Solidarności w tym działacze RMP, zorganizowali punkty obserwacyjne w okolicach koszar milicji i siedziby bezpieki. Już wieczorem przekazywali informacje o tym, że właśnie zaczyna się atak na społeczeństwo. Informacje te przekazywano Wałęsie. A. Hall dostarczył taką wiadomość bezpośrednio Wałęsie jeszcze przed północą pojawiając się na sali obrad KK Solidarności w Stoczni Gdańskiej.
I tu ujawnia się obrzydliwość Wałęsowej zdrady. Zdrady ohydnej bo wykalkulowanej i przemyślanej. Oto mamy sytuację, w której szef dziesięciomilionowego związku wiedząc o planach komunistycznych władz rozprawy nie tylko ze związkiem ale z całym społeczeństwem, podejmuje świadomą decyzję współpracy z tymi oprawcami narodu i postanawia zatrzymać tę informację dla siebie. Zdrada jest wyjątkowo odrażająca również dlatego że nie dopuszcza się jej szeregowy członek związku, lecz jego przywódca świadomie oddający w łapy bezpieki całą organizację, której przysięgał służyć i którą miał bronić.
Jak inaczej określić wszystkie następujące decyzje i zachowania Wałęsy? Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę znane dziś fakty z życiorysu wodza, świadczące o wrodzonym strachu i powodowanym nim braku moralnych hamulców, to w tym wypadku nie ma usprawiedliwienia dla jego haniebnej postawy.
Wałęsa wiedząc o nadchodzącej napaści nie odwołuje obrad Komisji Krajowej Solidarności. Wręcz przeciwnie, upewnia się, że zjawiają się w stoczni wszyscy przywódcy regionów. W ten sposób sprowadza w jedno miejsce całe kierownictwo Związku, dokładnie na czas planowanego ataku bezpieki. Ułatwia jej tym samym pozbawienie Solidarności przywództwa w tym przełomowym momencie i tym samym uniemożliwia szybkie i skuteczne zorganizowanie jakiejkolwiek obrony.
Przypomnijmy jak wyglądała noc z 12 na 13 grudnia w Gdańsku. Do stoczni zjeżdżają przywódcy Komisji Regionów Solidarności. Wałęsa wie, że za chwilę zmieni się całkowicie los nie tylko tych zgromadzonych na sali ludzi, ale na zawsze rzeczywistość całego kraju. Jak wspominają świadkowie jest on jak nigdy przedtem małomowny i większość czasu spokojnie pali swoją ulubioną fajkę. Sytuacja była wręcz surrealistyczna. Podczas gdy na ulicach zaczynały się aresztowania na sali pod bacznym okiem wodza omawiano bieżące sprawy związku.
Andrzej Gwiazda tak wspomina tą sytuację: „Kilkakrotnie zgłaszałem propozycję zmiany porządku obrad – zajęcie się tylko dwoma sprawami: reakcją związku na planowane podwyżki cen i przygotowanie do stanu wyjątkowego.(!) Ostatnia uchwała Komisji Krajowej dotyczyła siatki płac dla pracowników biurowych.(?!)”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 27 gru 2010, 18:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2010/12/25 ... ha-walesy/

Lech Wałęsa został doradcą rektora Uniwersytetu Gdańskiego ds. globalizacji. Były prezydent będzie prowadził otwarte wykłady i spotkania dyskusyjne ze studentami – poinformowała rzeczniczka uczelni Beata Czechowska-Derkacz.

I jak tu może dziwić fakt, że polskie uczelnie mają taki a nie inny poziom, skoro mają takich a nie innych wykładowców?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 15:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=30608

Uniwersytet Opolski przyznał tytuł doktora honoris causa dla Lecha Wałęsy.

Kopia artykułu:

Przyznanie tytułu honoris causa Lechowi Wałęsie to próba zablokowania dyskusji nad przeszłością – wywiad z dr. Stanisławem Cenckieiwczem
Aktualizacja: 2011-01-14 2:18 pm

Z doktorem Sławomirem Cenckiewiczem nt. przyznania przez UO tytułu honoris causa Lechowi Wałęsie – rozmawia Tomasz Kwiatek
Panie doktorze, Uniwersytet Opolski przyznał dziś tytuł doktora honoris causa dla Lecha Wałęsy jak Pan to ocenia?
Od jakiegoś czasu unikam już komentarzy dotyczących Lecha Wałęsy, ale ze względu na to że sprawa dotyczy Opola, a przede wszystkim środowiska naukowego, zrobię wyjątek. Myślę, że decyzja uniwersytetu jest dość rozpaczliwą próbą ucięcia wszelkiej merytorycznej dyskusji na temat jego przeszłości agenturalnej Wałęsy. Zauważmy, że żaden z historyków, politologów czy nawet socjologów z UO nie zorganizował jakiekolwiek dyskusji wokół postaci Wałęsy po tym jak IPN opublikował książkę SB a Lech Wałęsa. Zamiast tego mamy próbę zablokowania dyskusji i prawdy historycznej, niejako kolanem poprzez nadanie doktoratu honoris causa. Takie postępowanie kłóci się z zasadami jakimi powinna się rządzić nauka, humanistyka i uniwersytet.
A jak Pan to ocenia w kontekście odrzucenia propozycji uhonorowania tablicą pamiątkową czynu braci Kowalczyków?
Cóż, istnieje ścisły związek pomiędzy haniebnym zachowaniem Senatu uczelni, który przytłaczającą większością głosów sprzeciwił się wmurowaniu tablicy oddającej hołd braciom Kowalczykom a wolą uhonorowania Wałęsy. Wałęsa jako przywódca „Solidarności” a później prezydent nie zrobił nic dla ich prawnej i moralnej rehabilitacji. Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy – w obronie Kowalczyków stawała zawsze Anna Walentynowicz, którą przez lata poniżał, obrażał i zwalczał Wałęsa. Robi tak zresztą dalej, nawet po 10 kwietnia.
Czy Wałęsa był T.W.? Proszę krótko przypomnieć na jakich źródłach oparł Pan swoją wiedzę na ten temat?
Dokumentów na ten temat jest sporo i wciąż coraz więcej. Wałęsa został zarejestrowany przez SB jako TW „Bolek” w latach 1970-1976, składał szczegółowe meldunki na swoich kolegów (w donosach przewija się prawie 30 nazwisk) za co był wynagradzany finansowo, miał kilku oficerów prowadzących. Sprawa nie ulega wątpliwości dla każdego kto chce się nad tymi materiałami pochylić. Są nawet relacje świadków i wreszcie obszerna dokumentacja kradzieży dokumentów dotyczących „Bolka” w czasie kiedy wypożyczał je prezydent Wałęsa. Ostatnio fakt współpracy Wałęsy z SB potwierdził w swojej książce o wywiadzie PRL Zbigniew Siemiątkowski, wywodzący się przecież z SLD. Wcześniej pisał o tym w dziennikach Mieczysław Rakowski. To wszystko pokazuje, że prawda nie ma politycznych barw, po prostu jest.
Dlaczego należy odrzucić stanowisko przeciwników lustracji nt. fałszowania dokumentów SB?
Chęć skompromitowania Wałęsy w oczach podziemia i Komitetu Noblowskiego miała rzeczywiście miejsce w latach 1982-1983. Polegała ona na wytworzeniu przez SB dokumentów, które miały ukazać Wałęsę jako współpracownika służb w latach 80-tych. O ile zachowało się kilka dokumentów dotyczących zamiarów i planów SB z tym związanych, o tyle nie ma w archiwach informacji czy i jakie dokumenty wysłano ewentualnie do Norwegii. Opisałem te fakty w swoich książkach o Wałęsie. Należy jednak odróżnić tę sprawę od faktów z początku lat 70-tych. Dokumenty z tego okresu, choć zdekompletowane, zachowały się w oryginale rozrzucone w różnych materiałach operacyjnych SB w Gdańsku i Warszawie. Jeszcze w latach 70-tych zostały one zarchiwizowane zgodnie ze sztuką archiwalną obowiązującą w MSW i przetrwały do naszych czasów, niezauważone przez funkcjonariuszy UOP i urzędników państwowych, którzy w latach 1992-1995 usuwali je z teczek lub „wypożyczali” Wałęsie.
Czy nie razi to Pana jako naukowca i Polaka, że w Opolu uhonorowany zostanie człowiek uległy reżimowi komunistycznemu, a raczej nie ma możliwości uhonorowania poległej 10 kwietnia 2010 r. pary prezydenckiej?
Razi mnie to, ale też wiem, że prawda nigdy nie miała dobrej prasy, że trzeba ją wspierać i konsekwentnie jej bronić. To wymaga jedynie „odrobiny odwagi” od każdego z nas. Dlatego tak ważna jest próba dotarcia do każdego Polaka, praca formacyjna, która przyniesie owoce w postaci większej aktywności obywatelskiej. Innymi słowy musi nastąpić – jak pisze o tym prof. Ryszard Legutko – rekonstrukcja polskości i patriotyzmu w każdym z nas. Ale jedynie od nas to wszystko zależy.
Czy wierzy Pan w to, że w Polsce będzie jeszcze normalnie?
Polska ma tysiąc lat, nie takie tragedie na nas spadały a mimo tego budziliśmy się z tego chocholego tańca. Proszę więc być dobrej myśli, ale jeszcze więcej z siebie dawać. Wołają o to pokolenia naszych przodków, nie tylko ci z Katynia i Smoleńska, wymaga tego przyszłość Polski.
Jeszcze pytanie na koniec o Pana nową książkę o aferze FOZZ – kiedy wyjdzie, jaki opór napotkał Pan przy zbieraniu materiałów i czy po prostu nie bał się Pan podejmować tego tematu, bo bywało, że ludziom, którzy się tym zajmowali przytrafiały się różne przykre rzeczy łącznie ze śmiercią…
Mam nadzieję, że w marcu lub w kwietniu ukaże się już książka o udziale wywiadu wojskowego w różnych przedsięwzięciach aferalnych, w tym w FOZZ, w końcówce PRL. Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale naprawdę przy podejmowaniu decyzji w sprawie moich kolejnych badań i książek nie myślę zbytnio o tym czy się to komuś spodoba czy nie. Poza tym mogę przecież liczyć na samego premiera Tuska, który powiedział kiedyś że zrobi wszystko by tacy badacze jak ja mogli pisać swoje książki. Korzystam więc skrzętnie z tego przywileju… Mówiąc poważnie, jedynym kryterium jest dostęp do źródeł historycznych, a tych do nowej książki o zielonych biznesmenach z ludowego wojska polskiego znalazłem sporo. Wojsko komunistyczne to bardzo fascynujący obszar badawczy…
Bardzo dziękuję i życzę wytrwałości w Pana pracy naukowej

Za: Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu (" Tylko u Nas: z doktorem Sławomirem Cenckiewiczem nt. przyznania przez UO tytułu honoris causa Lechowi Wałęsie – rozmawia Tomasz Kwiatek")


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 16:42 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Środowisko TW daje tytuł swojemu.

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 18:22 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
kev napisał(a):
Środowisko TW daje tytuł swojemu.

Kev.
mam wrażenie ,ze świat zwariował..............różne TW są najbliższymi doradcami rządzących,ministrowie dumnie pierś wypinają,ze znaczkiem/kiedyś "S"/teraz TW
i gdybym sama nie przeżyła bardzo świadomie CZAS Solidarnosci...........to
bardzo, bym się mocno zastanawiała,jak TO naprawdę wtedy..........było,
ale mam na to swoje osobiste lekarstwo,
idę wtedy na cmentarz,by odwiedzić Przyjaciół,póżniej modlę się przy Grobie
Zastrzelonego Górnika...........i wracam do Domu,już NORMALNA,,,,,,,
a wtedy przypominam sobie, co nam na spotkaniu autorskim powiedział Autor Matki Solidarności
"zapytana kiedyś Pani Anna o" trudne sprawy" powiedział prosto i czytelnie : w Solidarności było dużo ZŁYCH ludzi............
pozdr


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 18:43 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
re Książki o obsłudze długu,czyli o Matce,wszystkich następnych afer,czekam z wielką niecierpliwością na NIĄ
mam nadzieję, że Młodzi
wiele wtedy zrozumieją i ze Postać Sumiennego Urzędnika, Michała Falzmana
stanie się wzorem i przykładem,jak wiele może zrobic Jeden CZŁOWIEK
mimo,że Śmierć
była wtedy jedyną odpowiedzią ............na wszystko..........
ten
śmiertelny pochód TRWA do dzisiaj.............
poprzez Śmierć p. W.Pańki.milicjantów łowiących ryby,p. Karpia potrąconego
przez białoruskiego tira,czy
śmierć niedawną,... Grzegorza Michniewicza,
myślę ze już należy się ustawiać w kolejce po Książkę............


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 20:09 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Asindziej napisał(a):
http://marucha.wordpress.com/2010/12/25/nowa-specjalnosc-lecha-walesy/

Lech Wałęsa został doradcą rektora Uniwersytetu Gdańskiego ds. globalizacji. Były prezydent będzie prowadził otwarte wykłady i spotkania dyskusyjne ze studentami – poinformowała rzeczniczka uczelni Beata Czechowska-Derkacz.

I jak tu może dziwić fakt, że polskie uczelnie mają taki a nie inny poziom, skoro mają takich a nie innych wykładowców?


słycha było HUK...?
to właśnie ja spadłam z krzesła,....z wrażenia.........
muszę się POzbierać...........bolek, czy nie Bolek....ale Wałesa, doradcą rektora UG ???
;(


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 15 sty 2011, 20:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
wędrowiec napisał(a):
muszę się POzbierać...........bolek, czy nie Bolek....ale Wałesa, doradcą rektora UG ??? ;(

Wędrowcze czemu się dziwisz? Wszak Wałęsa to europejski mędrzec.
A jaka jest Europa (obecnie) tacy i jej mędrcy.
Naukowcy UG to tylko intelektualiści, więc myndrzec im się też przyda.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 04 cze 2011, 13:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/11509-manifestacja ... mem-walesy

Wałęsa jak Ślepowron też dorobił się demonstracji pod swym domem w nagrodę za swe "człowiekohonorowe" dokonania.


4 czerwca, roku w rocznicę „Nocnej zmiany” pod domem Lecha Wałęsy przy ul. Polanki 54 w Gdańsku o godz. 12.00 odbędzie się manifestacja.

Uczestnicy manifestacji będą zbierać podpisy pod petycją o zmianę nazwy gdańskiego lotniska im. Lecha Wałęsy, na lotnisko Solidarności.


Szczegółowe informacje na temat miejsca manifestacji w naszym Kalendarium - TUTAJ
http://niezalezna.pl/11491-manifestacja ... cha-walesy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 18 lip 2011, 12:27 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3279
Lech Wałęsa i zaginione akta "TW Bolek"






_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 27 lut 2012, 16:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/02/27 ... ot-skakal/

Lech Wałęsa, słynny skoczek przez stoczniowe płoty, pracował w SB, tak jak wyszło to z niedopalonych dokumentów. Ale znacznie ważniejsze są te dokumenty, który spłonęły całkowicie. Wiemy już, że Bolek współpracę z SB zakończył w latach 70-tych, ale wiemy też, że współpracy z komuną nie zakończył. Poniższy tekst wyraźnie sugeruje nam, że Wałęsa przeszedł do współpracy z wywiadem wojskowym - wtedy WSW, dziś WSI. Lech Wałęsa całą swoją postawą po 1989 potwierdza te sugestie - jego szczególna wrogość do Kaczyńskich i PiSu, którzy doprowadzili do rozwiązania oficjalnych struktur WSI mówi nam, że ta współpraca wciąż jest bardzo bliska.

Kopia artykułu:

Jak Wałęsa motorówką przez płot skakał
Posted by Marucha w dniu 2012-02-27 (poniedziałek)

Najważniejszy rejs kaprala
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dysponuje nagraniem rozmowy funkcjonariuszy WSI, relacjonujących kulisy dowiezienia Lecha Wałęsy motorówką Marynarki Wojennej na strajk w Stoczni Gdańskiej. Jednym z rozmówców jest płk Leszek Tobiasz, który zmarł dwa tygodnie temu w dziwnych okolicznościach. Kapitanem kutra miał być admirał Romuald Waga.

20 listopada 2007 roku: dwaj funkcjonariusze Wojskowych Służb Informacyjnych spotykają się w warszawskim hotelu Marriott. Jednym z nich jest płk Leszek Tobiasz, który w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł dwa tygodnie temu. W rozmowie pojawia się wątek kulisów dowiezienia Lecha Wałęsy motorówką Marynarki Wojennej na strajk w Stoczni Gdańskiej. W trakcie wymiany zdań pada nazwisko dowódcy wojskowego kutra – admirała Romualda Wagi – który później zrobił oszałamiającą karierę w czasie prezydentury Wałęsy. Nazwisko Wagi wielokrotnie przewija się również w raporcie z działalności Wojskowych Służb Informacyjnych.
W 1995 roku Anna Walentynowicz oskarżyła Lecha Wałęsę, że na słynny strajk do stoczni został dowieziony motorówką Marynarki Wojennej. Sam Wałęsa nigdy nie był w stanie wiarygodnie zrelacjonować tego, w jaki sposób dostał się do stoczni. Właśnie o kulisach tej historii rozmawiali wysocy rangą wojskowi z byłych Wojskowych Służb Wewnętrznych i Wojskowych Służb Informacyjnych. Nagranie badała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Tobiasz nagrał długą rozmowę z Aleksandrem L. Stroną dominującą był Aleksander L. Mężczyzna zaczyna od komentowanego szeroko sporu, jaki wiosną 2007 r. wywołał Andrzej Gwiazda w trakcie przesłuchania przed Senatem. Jako kandydat na członka Kolegium IPN stwierdził, że strajk w sierpniu 1980 r. został sprowokowany przez Służbę Bezpieczeństwa. – Pewne aspekty wskazują na to, że strajk był prowokowany, i mam nadzieję, że to się wyjaśni – mówił legendarny działacz pierwszego NSZZ “Solidarność” i uczestnik strajku z 1980 roku. Gwieździe chodziło o to, że mimo zakulisowych rozgrywek, jakie w tle protestów, które doprowadziły do upadku ekipy Edwarda Gierka, prowadził aparat bezpieczeństwa, robotnicy i ich liderzy przejęli nad strajkiem kontrolę. Podjęli walkę, która doprowadziła do powstania “Solidarności” i stała się początkiem końca reżimu komunistycznego. Ten kontekst pozwala zrozumieć dalszą część rozmowy żołnierzy WSI:

Aleksander L.: Wczoraj Tusk… powiedział, on… zapomniał, co mówił…, że [Andrzej] Gwiazda obraził [Bogdana] Borusewicza. (…) ponieważ powiedział, że pierwsza “Solidarność”, to wszystko było sterowane przez bezpiekę.
Leszek Tobiasz: Czyli jednak było sterowane…
Aleksander L.: …jak to było? Od początku było sterowane, a jak Wałęsę dostarczyli… awantura jest. Teraz Cenckiewicz…
Leszek Tobiasz: …Cenckiewicz?
Aleksander L.: Cenckiewicz, ten z komisji likwidacyjnej. (…) On książkę pisze, bo ma dobre materiały. (…) On pisze prawdę.
Leszek Tobiasz: Cenckiewicz?
Aleksander L.: Tak, bo… Waga Andrzej [adm. Romuald Andrzej Waga - przyp. red.] był dowódcą kutra (…) który przewoził Lecha.
Leszek Tobiasz: Admirał później?
Aleksander L.: …tak …który przywoził Lecha,… od tyłu do stoczni, i Lecho został wsadzony do stoczni, wiadomo jak.

Jesień 2007 roku to gorący okres. Platforma Obywatelska przejęła władzę, a wraz z nią instytucje państwowe, w tym służby specjalne. Tobiasz jest już co najmniej po jednym spotkaniu z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim, którego zdążył poinformować, że zna człowieka, który posiada dojście do aneksu do raportu z działalności WSI, wie o jego rzekomej sprzedaży Agorze, wydawcy “Gazety Wyborczej”, za którą mają stać członkowie Komisji Weryfikacyjnej współpracujący z Antonim Macierewiczem. Ma też znać mechanizm płatnej protekcji, w ramach której żołnierze byłych WSI mają załatwiać sobie pozytywną weryfikację. Tym człowiekiem jest płk Aleksander L., również oficer byłych WSI.
Maciej Walaszczyk
http://naszdziennik.pl/index.php?dat=20 ... d=po02.txt
http://wirtualnapolonia.com/2012/02/27/ ... s-kaprala/

O Wałęsie mówili “Ponton”
Andrzej Gwiazda zastanawia się, czy rozmowa dwóch funkcjonariuszy WSI jest potwierdzeniem wersji, że Lech Wałęsa został w stoczni zainstalowany przez komunistów.
- Byłam przekonana, że koledzy stoczniowcy mówili o nim tak dlatego, bo jest niezatapialny. Ale gdy potem ich pytałam, o co chodzi, to twierdzili, że motorówka robi hałas, dlatego Wałęsa miał z niej podpłynąć pontonem między dwa stojące obok siebie statki, wejść na jeden z nich po drabince, a potem trapem zejść na nabrzeże stoczni – wspomina Joanna Duda-Gwiazda.
Zdaniem Andrzeja Gwiazdy, rozmowa dwóch funkcjonariuszy WSI jest “kolejnym potwierdzeniem wersji, że Wałęsa został w stoczni zainstalowany przez drugą stronę”.
- Rozmawiałem ze świadkiem, który był w 1980 roku podoficerem na służbie. Według niego, 13 sierpnia o 18.00 w porcie wojennym w Gdyni Wałęsa wsiadał do motorówki dowódcy Marynarki Wojennej i wraz z nim wypłynęli z portu. Widział to ze swojego stanowiska – relacjonuje Andrzej Gwiazda. W ocenie Antoniego Macierewicza, wymiana zdań między Aleksandrem L. i Tobiaszem potwierdza panujące wśród byłych funkcjonariuszy wojskowych służb specjalnych przekonanie, że poprzez Lecha Wałęsę starano się manipulować strajkiem, a później “Solidarnością”.
- Te opinie powtarzane są od dłuższego czasu – dodaje polityk, zaznaczając, że co innego próby manipulacji poprzez agentów, a co innego fakt, że “Solidarność” była wielkim ruchem narodowym, który mimo wszystko wymknął się spod kontroli władz PRL. – Jestem coraz bardziej przekonany, że “Solidarność” to był “wypadek przy pracy” – dodaje Andrzej Gwiazda.
Swoją teorię ma na ten temat Grzegorz Braun, dokumentalista, dziennikarz, autor słynnego filmu “Plusy dodatnie, plusy ujemne oraz “TW Bolek”".
- Ten wątek przewijał się w wielu rozmowach, które odbywałem ze świadkami historii, zarówno tymi pierwszorzędnymi, jak i trzeciorzędnymi, pracując nad filmem. Przede wszystkim były to bardzo zdecydowane wypowiedzi Anny Walentynowicz – wspomina Braun. Przypomina przy tym zeznania majora Janusza Stachowiaka, który został powołany na świadka w procesie, jaki Wałęsa wytoczył Krzysztofowi Wyszkowskiemu za nazwanie go “Bolkiem”. To jego relacja m.in. skłoniła sąd pierwszej instancji do oddalenia pozwu Wałęsy. Wyrok zmienił jednak sąd apelacyjny. Były funkcjonariusz gdańskiej SB – pierwszy i jedyny, jak dotąd, który złamał zmowę milczenia w tej sprawie, powtórzył przed sądem to, co opowiedział filmowcowi przed kamerą, że uczestniczył w procesie rejestracji Lecha Wałęsy jako TW “Bolek”.
- Dokonując rutynowych czynności, jakie był zobowiązany przy tym wykonać, wysłał zapytania dotyczące rozmaitych kandydatów na tajnych współpracowników do kartoteki centralnej. Uzyskał w ten sposób informacje o dwukrotnej wcześniejszej rejestracji Lecha Wałęsy jako osobowego źródła informacji. Pierwsza do jakiejś sprawy kryminalnej na prowincji przez milicję, a druga przez Wojskową Służbę Wewnętrzną – przypomina Braun. Podkreśla, że Stachowiak był w tym miejscu w swej relacji bardzo konkretny, ponieważ zapamiętał zielony karton, w którym nadeszła odpowiedź z centrali. Stachowiak oceniał, że rejestracja w WSW musiała nastąpić w czasie pełnienia przez Wałęsę zasadniczej służby wojskowej.

Walentynowicz wiedziała, co mówi?
Wszyscy pamiętają zapewne słynny, powielany na ksero, a także w różnego rodzaju wydawnictwach tekst ulotki kolportowanej przed wyborami prezydenckimi w 1995 r. przez Annę Walentynowicz. “Dlaczego okłamałeś wszystkich, mówiąc o przeskoczeniu płotu, podczas gdy na strajk 14.08.1980 r. zostałeś dowieziony motorówką z Dowództwa Marynarki Wojennej z Gdyni?” – pytała starającego się o reelekcję prezydenta i historycznego lidera gdańskiego strajku legendarna suwnicowa w liście otwartym.

Walentynowicz miała pełną świadomość pozorowanego sporu między historycznym przywódcą “Solidarności” a wywodzącym się z PZPR liderem postkomunistów. Historia ciągle weryfikuje tezy słynnej suwnicowej ze stoczni im. Lenina. W biografii Walentynowicz napisanej przez Sławomira Cenckiewicza historyk przypomina, że “Wałęsa poczuł się dotknięty treścią listu”, a sądy po reakcji jego sztabu wyborczego zakazały nawet jego kolportażu. Były również przypadki konfiskaty wydawnictw zawierających treść ulotki przez policję. Cenckiewicz przypominał, że jedną z pierwszych osób, które zakwestionowały słynny “skok przez płot”, był Aleksander Kopeć – w okresie strajków sierpniowych minister przemysłu maszynowego i negocjator rządowy. Już w 1991 roku pisał on, że podczas pobytu w Gdańsku w sierpniu 1980 r. “nieobce były pogłoski, że [Wałęsa] wpłynął tam kutrem patrolowym marynarki wojennej…” – czytamy w książce “Anna Solidarność”.
Ale nie tylko on. Czesław Kiszczak pytany o wiarygodność plotki na temat rzekomego “dostarczenia w kontenerze” Wałęsy do stoczni zasłaniał się tajemnicą państwową.
Andrzej Gwiazda, uczestnik słynnego strajku, a potem oponent Wałęsy w “Solidarności”, bezwzględnie zwalczany przez władze PRL i samego Wałęsę, relacjonuje, że Walentynowicz opierała swoje opinie na rozmowach ze świadkami.
- Rozmawiała z trzema osobami z motorówki, które przywiozły Wałęsę do stoczni. Jej relacja ostatecznie się nie ukazała, ponieważ świadkowie bali się o tym mówić pod nazwiskami – zaznacza Gwiazda, który pomagał jej sformułować słynny list otwarty z 1995 roku.
- Ania Walentynowicz w rozmowie również ze mną mówiła, że informację tę przekazali jej ludzie ze służb wojskowych, ludzie, którzy w tym uczestniczyli. A to, że tak mówią panowie Aleksander L. i Leszek Tobiasz i po nazwisku przywołują admirała Wagę, człowieka szkolonego w akademiach sowieckich, człowieka, który odgrywał tak dwuznaczną rolę po 1989 roku, tylko tę hipotezę potwierdza – komentuje Antoni Macierewicz, likwidator WSI.
Jednak co innego relacje anonimowych świadków, a co innego twarde dowody. A tych nie ma. Tak jak nie ma dowodu na to, że Wałęsa skoczył przez stoczniowy płot. Wiadomo, że na strajk się spóźnił i nie potrafił tego wyjaśnić.
W słynnej publikacji “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” historycy Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz dystansowali się od wersji z “motorówką”, tłumacząc jej powielanie istnieniem sprzecznych i nigdy niewyjaśnionych relacji, jakie na temat dołączenia Wałęsy do strajku pojawiały się od przeszło 30 lat. Jak podkreślali: “Taka wersja wydarzeń nie znajduje potwierdzenia w dostępnych źródłach historycznych”.

Wątpliwości te zasiewał oczywiście sam Wałęsa: “Do dziś nie wiem, co spowodowało, że spóźniłem się 2 czy 3 godziny” – mówił, a w innym momencie tłumaczył: “No… dwie godziny się spóźniłem, z jakichś błahych powodów, dziecko mi się urodziło czy coś takiego (śmiech)”. Najsłynniejsze jest jednak to pochodzące z “Drogi nadziei”: “Pamiętam, że wysiadłem na przystanku pod stocznią, ale nie kierowałem się w stronę bramy, nie miałem przepustki. (…) Przeszedłem obok szkoły podstawowej, gdzieś na odcinku między dwiema bramami jest z boku taka mała uliczka, tam zaszedłem i przeskoczyłem przez płot”.

Cenckiewicz i Gontarczyk zwracali uwagę na sprzeczności w książce, w której późniejszy lider strajku raz “nie kierował się w stronę bramy”, a w innym miejscu mówił, że “ruszył w stronę bramy”. Oczywiście chodzi o słynną bramę nr 2. Tak czy inaczej zdaniem autorów miejsce wskazane przez Wałęsę to brama nr 1, której sforsować w pojedynkę nie sposób. Mur na tym odcinku ma wysokość 3,5 metra i nie ma żadnych świadków, którzy mieliby pomagać Wałęsie w słynnym skoku. No chyba że Wałęsa wszedł do stoczni przez dziurę w płocie w zupełnie innym miejscu. Na nią wskazywali inni świadkowie. Ale nie on sam.
Pytanie: W jaki sposób Wałęsa dostał się na strajk? – od lat zadają sobie jego uczestnicy.

Ojciec mafii paliwowej
Kim jest wskazany przez Aleksandra L. człowiek, który miał dowieźć wojskowym kutrem do Stoczni Gdańskiej Lecha Wałęsę? W 1980 r. Romuald Andrzej Waga był dowódcą 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Zmarł w 2008 roku. W 1983 roku awansował na stopień kontradmirała. Jesienią 1989 roku, gdy premierem był już Tadeusz Mazowiecki, został mianowany dowódcą Marynarki Wojennej, zastępując na tym miejscu Piotra Kołodziejczyka. Romuald jest bratem Jana Wagi, byłego szefa Rady Nadzorczej PKN Orlen, a także byłego prezesa Kulczyk Holding, uważanego za jednego z głównych współpracowników Jana Kulczyka. Na przełomie lat 70. i 80. Jan Waga był kierownikiem wydziału w KW PZPR w Katowicach, wiceprzewodniczącym Centralnego Związku Spółdzielni “Samopomoc Chłopska”.
Romuald Andrzej Waga to pierwsza osoba, którą raport z działalności WSI wymienia w kontekście powstania wojskowej mafii paliwowej w latach 1990-1991. Do bazy Marynarki Wojennej w Helu podpływały wielkie tankowce, z których przy pomocy Wojsk Ochrony Pogranicza przepompowywano ropę naftową do cystern; później jechały mierzeją helską do gdyńskiego portu wojennego, skąd transportowano je do rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach. To właśnie ówczesny dowódca Marynarki Wojennej zwrócił się do gen. Floriana Siwickiego o zgodę na przeładunek paliwa w portach Marynarki w Helu, Gdyni i Gdańsku. Odprawy celne paliw nie odbywały się w instytucjach cywilnych, ale w portach wojennych.

Oddajmy głos samemu raportowi: “WSI miały zatem pełną świadomość uczestnictwa oficerów WP w tym procederze i wykorzystywania doń infrastruktury wojska. Trudno, żeby było inaczej, skoro jedną z głównych postaci był w tych działaniach m.in. admirał Romuald Waga”. Waga był również członkiem rady nadzorczej spółki Megagaz oraz biura podróży First Class, które było jej udziałowcem. Wojciech Sumliński opisywał kulisy działania spółki pełnej emerytowanych wojskowych i polityków (informatorem był Aleksander L.). Megagaz budował tzw. trzecią nitkę rurociągu “Przyjaźń” od granicy z Białorusią do Płocka. A First Class wygrała swego czasu przetarg na obsługę krajowych i zagranicznych wyjazdów służbowych PGNiG. W latach 90. admirał Waga miał dobre kontakty z kancelarią Wałęsy. Znał się dobrze z Mieczysławem Wachowskim. Był uczestnikiem słynnych imienin u Lecha Wałęsy.
Związki z Rosjanami

Ale w trakcie rozmowy w listopadzie 2007 r. Aleksander L. i Leszek Tobiasz poruszają jeszcze jeden wątek.
Leszek Tobiasz: No tak. Słuchaj, a ty wiesz co? To chyba w jednym, w jednym elemencie to Maciara [Antoni Macierewicz - przyp. red.] ma rację. Bo Maciara mówił coś tam, kiedyś się wypowiedział, czy w jakichś kwitach pisał, że jeden z ministrów obrony, i on tu sugerował tego z marynarki, jak on się nazywał, co był ministrem obrony?
Aleksander L.: Kołodziejczyka [admirał Piotr Kołodziejczyk].
Leszek Tobiasz: Tak, że był agentem ruskim. Coś takiego Macierewicz sugerował.
Aleksander L.: Proszę pana, to nie tak. Agentem ruskim to jest…
Leszek Tobiasz: Któryś z ministrów powiedział Macierewicz, jakoś tak…
Aleksander L.: …nie tak, nie tak, nie tak. (…) Macierewicz sugerował o Kołodziejczyku na zasadzie bardzo dobrych kontaktów [Piotra] Kołodziejczyka i [Romualda] Wagi z ruskimi admirałami (…) Kołodziejczyk nie podpisywał im żadnego zobowiązania. Ja jestem pewien.
Leszek Tobiasz: Ruskim?
Aleksander L.: Tak.
Leszek Tobiasz: Ale mógł robić na ich rzecz?
Aleksander L.: Nie.
Leszek Tobiasz: Nie?
Aleksander L.: Mógł rozmawiać z nimi.
Leszek Tobiasz: Mógł. Tak. No to o kim mówił Macierewicz w takim razie, o którym ministrze?

Aleksander L.: O nim. Tylko że Maciara wszystkich, którzy byli w Rosji…
Leszek Tobiasz: …aha, no być może on na takiej zasadzie. Bo gdzieś taki element…
Dlaczego oficerowie mówią o związkach Kołodziejczyka i Wagi z Rosjanami? Romuald Waga to absolwent Kaspijskiej Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej ZSRS w Baku (1961-1962) i Akademii Marynarki Wojennej ZSRS w Leningradzie (1967-1970). Mniej więcej w tym samym czasie kończył je również były “cywilny” szef MON admirał Piotr Kołodziejczyk. Jak wskazuje w “Długim ramieniu Moskwy” Sławomir Cenckiewicz, w latach 80. Wojciech Jaruzelski czterokrotnie awansował Kołodziejczyka, wynosząc go do stopnia wiceadmirała i dowódcy Marynarki Wojennej. Ta natomiast – jak pisze – będąc częścią Zjednoczonych Sił Zbrojnych, odgrywała w doktrynie wojennej Sowietów szczególną rolę. Głównie ze względu na broń rakietową. “Stąd też kadra oficerska marynarki wojennej miała w PRL opinię szczególnie lojalnej wobec Sowietów. Ze względu na dostęp do nowoczesnej i strategicznej broni gros oficerów Marynarki Wojennej PRL, a później RP ukończyło kursy, studia i szkoły w ZSRS” – podkreśla historyk. To rozkazem Kołodziejczyka 22 sierpnia 1991 roku tworzono Wojskowe Służby Informacyjne. Ich kariery wojskowe sprzęgnięte były ze sobą od wielu lat. Gdy Kołodziejczyk obejmował dowództwo Marynarki, Waga obejmował funkcje szefa Sztabu Głównego MW. Gdy Kołodziejczyk został szefem Głównego Zarządu Wychowawczego (wcześniej Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego), Waga obejmował po nim dowództwo Marynarki, które pełnił do przejścia na emeryturę w 1996 roku. Wcześniej był dowódcą okrętów rakietowych, w tym uzbrojonego w kierowane pociski P-15 niszczyciela OPR “Gdynia”.

Jak można oceniać wiarygodność Aleksandra L.? Z jednej strony, faszerował dziennikarzy informacjami sprawdzonymi i wiarygodnymi. Miał w tym swój cel. Z drugiej, pomawiał współpracowników Antoniego Macierewicza o rzeczy, których nie zrobili. Znający go wiele lat Wojciech Sumliński w swojej książce “Z mocy bezprawia” nie ma jednak wątpliwości, że tym, co utorowało mu drogę do kariery z leśnego garnizonu do wojskowych służb specjalnych, był “analityczny umysł, zmysł obserwacji i doskonała pamięć”. Jeśli więc prokuratura dała wiarę jego relacjom na temat rzekomej przestępczej działalności członków komisji weryfikacyjnej WSI, to może warto, by Instytut Pamięci Narodowej zainteresował się rewelacjami oficera.

Maciej Walaszczyk

http://naszdziennik.pl/index.php?dat=2012022


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 28 lut 2012, 00:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2012/02/27/ ... -sobowtor/

Wałęsa chce chyba, byśmy się podusili od śmiechu.

Kopia artykułu:

Szokujące wyznanie Wałęsy: w stoczni był mój sobowtór.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-02-27

Lech Wałęsa znowu szokuje, próbując prostować historię.Tym razem nie zaprzecza możliwości zaistnienia sytuacji, że pod stocznię podpłynęła motorówka SB. Na jej pokładzie miał jednak znajdować się sobowtór Wałęsy! A to jeszcze nie wszystko, bo nad strajkami unosi się woń spisku, mającego na celu uśmiercenie Wałęsy… Były prezydent nie daje nam chwili wytchnienia. Miotając się, jak dzikie zwierzę w klatce, co rusz umieszcza na swoim blogu coraz bardziej kontrowersyjne wpisy, lub publikuje mocne felietony.

Ogólnie wiadomo, że bolączką noblisty są oskarżenia rzucane pod jego adresem. Większość z nich od lat jest taka sama – zmienia się tylko sposób, w jaki Wałęsa z nimi walczy. Teraz, po raz pierwszy przyznał, że ze słynną motorówką, która rzekomo miała go przetransportować do skoczni (tym samym obalając mit legendarnego skoku przez płot), jest coś na rzeczy. Splot wydarzeń z udziałem sobowtóra mógł być częścią większego spisku, którego głównym celem było uśmiercenie Wałęsy i zastąpienie go “swoim człowiekiem”. Zdaniem Wałęsy wszystkim powinna zając się prokuratura, zaczynając oczywiście “od tych z Torunia”. Od tego zresztą zaczyna się cały wpis na blogu. Wpis, który jest już świadectwem megalomanii, ale jeszcze nie paranoi. Chociaż… Zresztą, ocenę pozostawiamy Wam. Przeczytajcie wpis i podzielcie się z nami swoimi uwagami. Pisownia (jak zwykle w przypadku naszego noblisty) oryginalna.

“W trybie natychmiastowym oddaję do Prokuratury tą informacje i tych co publikują w tym Tych z Torunia .
To jest nie tylko Oczernianie kłamstwami ,ale też podważanie prawdy Historycznej i mojej roli od początku od skoku przez płot i dalej .
Żyją jeszcze świadkowie z obu stron konfliktu , należy to dokładnie że szczegółami wyjaśnić .
Pojawia się po raz KOLEJNY koncepcja jakoby dowieziono mnie na strajk motorówką .
Przysięgam na wszystkie świętości , że ja w tym nie uczestniczyłem ,Więc sobowtór .
Jeśli taki scenariusz był realizowany przez służby ,są dowody i świadkowie to BYŁ WYROK ŚMIERCI NA MNIE.
PYTANIE JEST TYLKO JAK MIAŁ BYĆ WYKONANY .
CZY NA ZASADZIE ZABIĆ AGENTA PRZY POMOCY STOCZNIOWCÓW?
CZY SOBOWTÓR WYPROWADZAŁ NA MIASTO STOCZNIOWCÓW A TAM KTOŚ KOŃCZY DZIEŁO ?. Innej możliwości nie ma .
Dlatego należy to potraktować bardzo poważnie i wyjaśnić wszystkie elementy.
Prośba o pomoc i o takową się zwracam do Prezydenta ,Premiera , Min Sprawiedliwości , ABW ,Prokuratury.”


Ciekawe, co jeszcze nas czeka ze strony byłego prezydenta. Widać bowiem, że nie zamierza on złożyć broni dopóki historia nie zostanie ponownie napisana, z podkreśleniem pewnych faktów i zaprzeczeniu innym. A najlepiej, żeby to on ją komuś osobiście podyktował.
Wiesław P. (int.)

http://wirtualnapolonia.com/2012/02/27/ ... ment-62145


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 28 lut 2012, 08:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Asindziej napisał(a):
Wałęsa chce chyba, byśmy się podusili od śmiechu.

Szokujące wyznanie Wałęsy: w stoczni był mój sobowtór.

A może to nie sobowtór tylko .... rozdwojenie jaźni????
W końcu trzeba było pracować aż ... na dwa fronty.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 28 lut 2012, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Tajemnica sobowtóra

Dzisiejsze słowa Lecha Wałęsy pozwalają rzucić nieco światła na największą być może tajemnicę XX wieku - kwestię sobowtóra Lecha Wałęsy. Historia, którą za chwilę opiszę, może się wydać niewiarygodna. Lecz która ze znanych wersji życia legendy "Solidarności" jest dziś w pełni wiarygodna?

Lech Wałęsa, obok walki z komunizmem, przez całe swoje życie toczył walkę o wiele straszniejszą, bo całkowicie samotną. Dziś pierwszy raz pozwolił sobie na wzmiankę o sobowtórze. O którym dotąd nie wspominał ani on sam, ani esbecja, ani nawet liczni demaskatorzy Wałęsy. Nie dotarł do tego wątku nawet Paweł Zyzak, choć mógłby on wyjaśnić wiele spraw w napisanej przez niego biografii Wałęsy.
Choć PRL opierał się na filozofii materialistycznej, komunistyczne służby specjalne korzystały z usług astrologów i jasnowidzów. Jeden z pozostających na usługach UB astrologów poinformował swojego oficera prowadzącego, że należy pilnie odszukać dziecko płci męskiej, które urodziło się 29 września 1943. Układ gwiazd tego dnia wskazywał, że urodził się bowiem człowiek, którego przyszły wpływ na losy świata może być trudny do opisania. UB początkowo podeszła do sprawy dość nieufnie, jednak słowa astrologa szybko potwierdziło kilku jasnowidzów. Jeden z nich dodatkowo ustalił, że chodzi o Lecha Wałęsę. Młody Wałęsa był od tamtej pory pod nieustanną obserwacją. Na niej się jednak nie skończyło...

Jedną ze ściślej strzeżonych tajemnic PRL był fakt, że w 1947 roku w jednej z wsi na Kielecczyźnie odnaleziono chłopca, mogącego wyglądać jak sobowtór urodzonego w Popowie małego Lesia. Chłopca przetransportowano w rodzinne okolice Wałęsy, gdzie wychowywał się pod czujnym okiem oficerów i... chirurgów plastycznych, którzy dbali o to, by na każdym etapie życia przypominał przyszłego prezydenta Polski. Dbano też o odpowiedni poziom moralności, a raczej demoralizacji chłopca. Podczas, gdy mały Wałęsa pozostawał wzorem ludowej religijności, sobowtór demonstracyjnie oddawał mocz do kościelnej chrzcielnicy. Ludzie zapamiętali, oczywiście, Wałęsę, na którego konto poszły również późniejsze bijatyki i awantury. Wreszcie to Wałęsie przypisano nieślubne dziecko.

To do pamięci o sobowtórze dotarł Paweł Zyzak, który zapewne jako jedyny wie, czy celowo opisał dzieje tej prowokacji jako losy Wałęsy, czy też po prostu odkrył jedynie część prawdy... Sobowtór tymczasem szedł krok w krok za Wałęsą, by ostatecznie wylądować z nim w Stoczni Gdańskiej. Był tak silnie strzeżoną tajemnicą, ze nie wiedziała o nim nawet gdańska bezpieka, stawiając go w 1970 roku w oknie komendy milicji, a następnie werbując go jako współpracownika. Podczas, gdy Wałęsa starał się pracować od podstaw nad upragnionym wyzwoleniem kraju, sobowtór knuł. Pisał donosy i głosił radykalne postulaty, nawoływał do przemocy i terroru, słowem - nadszarpywał zaufanie do przyszłego przywódcy. Na szczęście, bezskutecznie.

Dziś Polska dowiaduje się o motorówce. Być może wkrótce poznamy również rolę sobowtóra podczas I zjazdu "Solidarności", internowania w Arłamowie i rozmów Okrągłego Stołu. Niewyjaśniony pozostaje fakt, jaki wpływ osoba ta miała na prezydenturę Wałęsy. Również - na jej koniec. Sobowtór Wałęsy ostatni raz widziany był w telewizyjnym studiu, gdy proponował Kwaśniewskiemu podanie nogi, zamiast ręki, co, jak wiemy, kosztowało Wałęsę wyborczą przegraną. Czy to sobowtór widziany jest na niektórych zdjęciach z podróży zagranicznych, które krążą po sieci po to, by ośmieszać legendę "Solidarności"? "Wy nie wiecie, do czego ci ludzie są zdolni" - mówi Wałęsa. Wiele wyjaśnić mógłby wspomniany na początku tekstu astrolog, niestety - zmarł wkrótce po przekazaniu UB informacji o cudownym dziecku. Nie żyje również jasnowidz, który nie potrafił przewidzieć, że zatruje się alkoholem kilka miesięcy później.

Krytykując dziś Wałęsę za wiele posunięć nie możemy być pewni, czy tak naprawdę nie powinniśmy krytykować podstawionego przez SB sobowtóra. Miejmy nadzieję, że kolejne wpisy na blogu byłego prezydenta pomogą w rozwiązaniu tej zagadki. Zakładając oczywiście, że jest on autorem wspomnianego bloga.

http://budyn78.salon24.pl/394821,tajemnica-sobowtora


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lech Wałęsa
PostNapisane: 28 lut 2012, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Który Bolek jest prawdziwy???

Wielce szanowny kolega Rybitzky najwyraźniej padł ofiarą choroby zwanej „wpalesięniemieścizmem”. Na podobnej zasadzie ponoć któryś z carów zaprzeczył istnieniu żyrafy- patrzył, patrzył, po czym stwierdził, że takiego zwierzęcia , to w ogóle nie ma. No, bo kto to słyszał, żeby było coś takiego, nikt. Po czym kontynuował zwiedzanie ZOO. Niestety, wiek XX obfitował w wydarzenia które sie nikomu rozsadnemu w pale nie mieściły. Nawet mi sie nie chce pisać, bo za dużo tych przykładów, generalnie, cała historia ruchu rewolucyjnego, Związku Radzieckiego jest właśnie taka, nikt nie wierzył, że rozsiewane przez nikczemnych agentów imperializmu plotki i kalumnie są prawdziwe, do czasu, gdy te kalumnie i najbardziej fantastyczne zbrodnie okazywały się, po ujawnieniu ocalałych świadkow i dokumentów prawdą i to bardziej dramatyczną, niż te kalumnie.

Z pewnością Rybitzky potrafi z pamieci wyliczyć szacownych polityków i historyków, którzy na wzmianki o, dajmy na to, pakcie Ribbentrop- Mołotow parskali śmiechem, , bo przeciez w pale się cos takiego nie mieściło, ktoś po prostu robi z nas durniów. Albo Katyń, goebbelsowskie kłamstwo i to nieudolne. Albo Gułag, po prostu nikczemnośc, pisać cos takiego. „Czarna Księga Komunizmu”, ach, a któż w te propagandowe bzdury uwierzy, chyba oszołom jakiś.

Szczerze mówiąc ta maniera jest dośc irytująca, bo jest często łaczona z pogardą i wyśmiewaniem tych, którym dana wiadomośc jak najbardziej mieści sie w pale i w dodatku mają na jej potwierdzenie parę faktów, które zasługuja na coś wiecej, niz parsknięcie smiechem i zapewnienie, że to niemożliwe. Dlaczego niemożliwe? No, bo nie. Nagranie? A po co się mieli nagrywać? Widac po coś mieli, skoro sie nagrali A po co miał Klich Klicha nagrywać? A nagrał, nie? A jak Nowy Dziennik zdobył nagranie? Ano jakoś widać zdobył, nie Rybickiego zmartwienie.

Oczywiście, często jest z tą postawa związana pewna niedogodność, my tu sie panie, natężamy, obśmiewamy paranoiczne teorie, oburzamy, że się z nas robi durniów, nawet listy protestacyjne piszemy, a tu , co za nietakt, bohater, którego tak pracowicie bronimy się przyznaje. Dokładnie tak było z Maleszką, spazmy, oburzenie, że jak tak można, list protestacyjny zawodowi podpisywacze listów protestacyjnych z Krakowa zaczęli podpisywać w obronie drogiego Lesława, a tu, cholera, jak grom z jasnego nieba drogi Lesław sie przyznał. Potem dopiero wyszło, że się przyznał połowicznie i kłamliwie, ale i tak szok i konfuzja były spore. Nie wiem, czy dokończyli zbieranie podpisów pod listem protestacyjnym, czy tez raczej schowali go do szuflady i spróbowali o nim z dużym wysiłkiem zapomnieć.

Podobny mechanizm mamy z Wałęsą, to znaczy też ma armię obrońców i też wychodza oni na głupków za każdym razem, gdy Wałęsa otwiera usta i podaje kolejną wersje wydarzeń, sprzeczną z poprzednią. Z wiekiem wszystko mu sie już miesza i po prostu nie pamieta, co mowił przed tygodniem. A, wydawałoby się, że to takie proste, mówić prawdę i już. Nie trzeba sie głowić, jaka była ostatnia wersja.

Akurat kwestia dowozu Wałęsy do stoczni motorówką jest czyms tak oczywistym i dowiedzionym od lat, że nawet nie ma co za bardzo pisać i ja też machnąłbym ręką, bo pisałem o tym w różnych wariantach, w wersji wesołej, poważnej, surrealistycznej i ironicznej i naprawdę nie wiem, co bym mógł tu jeszcze dodać. To znaczy nie wiedziałem, dopóki nie przeczytałem najnowszej wesji naszego Mędrca Europy, potomka imperatora Walensa ( napisane z błędem, bo w Rzymie nie znali „ę” i „ł”, głuptaki) . najwyraźniej cios jest celny, bo Boluś podskoczył, jak dźgnięty w odwłok.
Oto, co pisze sam Mędrzec, więc prosze o powstanie i przybranie wyrazu skupienia i powagi na twarzy, choć wiem, że nie będzie łatwo. Bo oto czytamy:

"W trybie natychmiastowym oddaję do Prokuratury tą informacje i tych co publikują w tym Tych z Torunia. To jest nie tylko Oczernianie kłamstwami ,ale też podważanie prawdy Historycznej i mojej roli od początku od skoku przez płot i dalej .
Żyją jeszcze świadkowie z obu stron konfliktu , należy to dokładnie że szczegółami wyjaśnić .
Pojawia się po raz KOLEJNY koncepcja jakoby dowieziono mnie na strajk motorówką .
Przysięgam na wszystkie świętości , że ja w tym nie uczestniczyłem ,Więc sobowtór .
Jeśli taki scenariusz był realizowany przez służby ,są dowody i świadkowie to BYŁ WYROK ŚMIERCI NA MNIE.
PYTANIE JEST TYLKO JAK MIAŁ BYĆ WYKONANY .
CZY NA ZASADZIE ZABIĆ AGENTA PRZY POMOCY STOCZNIOWCÓW?
CZY SOBOWTÓR WYPROWADZAŁ NA MIASTO STOCZNIOWCÓW A TAM KTOŚ KOŃCZY DZIEŁO ?. Innej możliwości nie ma .
Dlatego należy to potraktować bardzo poważnie i wyjaśnić wszystkie elementy.
Prośba o pomoc i o takową się zwracam do Prezydenta ,Premiera , Min Sprawiedliwości , ABW ,Prokuratury."

Jeśli odsączyć paranoiczne i kabotyńskie bzdury, to widać, ze Wałesa w koncu przyznaje, tak, była motorówka Marynarki Wojennej, ale to nie jego przywiozła. A kogo? Sobowtóra! Przypomina mi się film Kutza i ten chłopczyk, który nie chce pokazać reki w której trzyma kotlet zwinięty tacie z talerza. „Karlik, pokaż, co masz w druga rynka!” „Jo dzisioj ni mom druga rynka!” . Mniej wiecej ten poziom i wiarygodność. No, ale przynajmniej posunęliśmy sprawę do przodu, motorówka przywiozła nie Wałęsę, ale jego sobowtóra, pluton Rycerzy Jedi, Chucka Norrisa, Matkę Teresę z Kalkuty, nieważne, dojdziemy i do tego, na razie Wałęsa przyznaje, że przypłyneła motorówka. I tu Rybitzky najwyraźniej sie nieco pospieszył z obśmiewaniem tej wiadomości, tylko dlatego, że mu się to wydaje śmieszne.

Zresztą swego czasu wkleiłem wywiad z gościem, ktory o tym mówi dość dokładnie i nawet podaje nazwisko oficera, który tą motorowką Wałęse dowoził, a teraz żyje sobie w Gdyni starając sie nikomu nie wejść w oczy, bo taka wiedza jest, przyznajmy, dość niezdrowa. Mówi on też o tym, jak ekipa CNN usiłowała zrobić wywiad z Wałęsą w tym słynnym miejscu, Wałęsa, co ma robić, prowadzi ekipę- to tu, za rogiem. A tu mur ma 4 metry. Hmmm. No, chyba nie tu, tam dalej, A tam mur ma 3,5 metra. No i w końcu CNN zrobiła reportaż, ale podała, że niestety, ale mister Waleza nie pamięta , gdzie skoczył. Pisała o tym Anna Walentynowicz, gadało o tym pół Marynarki Wojennej w latach 80, nawet tu na salonie w komentarzach pisał gość, który ta motorówkę cumował do nabrzeża. Ba, sam Wałesa powiedział swego czasu, że nieważne, czy przez płot, czy motorówkom, ważne że „komune obalyłem sam z Danuśkom”. A płot , potem znaleziono jakis kawałek, ni przypiął i przyłatał i nawet jakąs tabliczkę powieszono, jak dla żartu.

To w ogóle jest wiadomośc roku bo, kto zaręczy, że ten Wałesa, co wypisuje te brednie, jest prawdziwy? A może to własnie ten sobowtór, hę? Może bohaterski Wałęsa skręcił sobie kark skacząc przez czterometrowy płot, niczym Sergiej Bubka, a ten obecny to fałszywka dostaczona własnie owa motorówką? Andrzeju Wajdo, wstrzymaj zdjęcia, bo masz okazje zrobić juz nie nudną hagiografię, ale prawdziwe Science – fiction. Albo burleskę.

P.S. A propos wywiadu z Grzegorzem Schetyną, jak słyszę, otrzepuje się on z kurzu i liści, omiata z pajęczyn i ogłasza, że, jak już tak nakoniecznie wszyscy chcą, to on może być ta nową jakością, wnoszącą świeży powiew do polityki. Dziękujemy, towarzyszu Babiuch, obejdzie się.

Przy okazji, wyrażam sprzeciw! Wczoraj na SG Salonu 24 były tylko dwa teksty Pełzającego Ornitologa i ani jeden Libickiego! Już na nikogo w tym świecie pełnym podłości PJN nie może liczyć? Koniec pompowania?

http://seawolf.salon24.pl/394773,ktory- ... -prawdziwy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /