Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Wojna polsko-bolszewicka 1944-56

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 155 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 08 sie 2015, 18:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/71289

Zagłada patrolu "Lamparta"
Żołnierze Wyklęci, pon., 11/05/2015 - 08:56

63. rocznica zagłady patrolu st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Obrazek
Żołnierze 6. Brygady Wileńskiej AK. Spośród uwiecznionych na fotografii nie przeżyje nikt. Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952). Podlasie, 1950 r.


11 maja 1952 r. potężna obława UB-KBW w sile kilku batalionów okrążyła patrol st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta", podlegający ostatniemu dowódcy 6. Brygady Wileńskiej AK kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu "Huzarowi", stacjonujący w lesie w rejonie kolonii Sokóle. Po trwającej około siedmiu godzin walce prawie cały patrol został rozbity. W ogniu komunistycznej obławy polegli:

St.sierż. Adam Ratyniec "Lampart"
Por. Konstanty Maksymow "Ryszard"
Andrzej Jakubiak "Ryś"
Wiesław Filczuk "Romek"

Obrazek
GLORIA VICTIS !!!

Ostatnia walka "Lamparta"
"[...] Na wezwania do poddania odpowiadali jeszcze silniejszym ogniem, a „Lampart” krzyknął: »Bracia Polacy – do kogo strzelacie!«. […] Walka trwa – przywódca patrolu Adam Ratyniec ps. „Lampart” oraz Konstanty Maksymow ps. „Ryszard” przedostali się przez pierwsze okrążenie i podczas gdy zbliżali się do drugiej linii okrążenia, „Ryszard” został zauważony, a następnie ranny. Po chwili [gdy] próbował przedostać się przez obstawę na innym odcinku, obaj z „Lampartem” zostali zlikwidowani”. Tak, w świetle raportu UB, wyglądały ostatnie chwile st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta”, dowódcy patrolu w 6. Brygadzie Wileńskiej AK, którego 7-letnie zmagania z komunistami znalazły swój bohaterski acz tragiczny finał w podlaskich lasach 11 maja 1952 roku.

Obrazek
St. sierż. Adam Ratyniec "Lampart" (1926-1952)


Adam Ratyniec urodził się w 1926 roku we wsi Walim (gm. Hołowczyce, pow. Biała Podlaska). Pochodził z rodziny chłopskiej, miał trzy starsze siostry przyrodnie. Według niektórych źródeł działalność konspiracyjną miał rozpocząć w BCh i dopiero po scaleniu stał się żołnierzem Obwodu AK Biała Podlaska. Początkowo był członkiem „siatki terenowej”, zaś pod koniec wojny służył w słynnym lotnym oddziale partyzanckim 34 pp AK por. Stefana Wyrzykowskiego „Zenona”, działającym w kilku gminach leżących w trójkącie Drohiczyn, Łosice, Janów Podlaski. Oddział „Zenona” wsławił się uratowaniem 21 czerwca 1944 roku siedmiu amerykańskich lotników z zestrzelonego nad terenem ich działań bombowca B-17 „Latająca Forteca”.
Po rozbrojeniu polskich oddziałów partyzanckich przez wkraczających Sowietów, Adam Ratyniec początkowo ukrywał się, jednak niedługo później dołączył do grupy złożonej z żołnierzy wywodzących się z oddziału por. „Zenona”, z którymi podjął działania samoobronne, zwalczając UB oraz NKWD i ich agentów. 29 czerwca 1945 roku podczas akcji na posterunek sowiecki w majątku Hruszniew partyzanci napotkali na silny opór i w zmasowanym ogniu broni maszynowej musieli się wycofać. Śmierć poniósł 1 Sowiet, a ze strony partyzantów poważnie ranny został Adam Ratyniec, który padł z przestrzeloną piersią i ręką. Koledzy wynieśli go z zagrożonego terenu i oddali pod opiekę sanitariuszek w Szpakach-Kolonii, gdzie w wyniku donosu został aresztowany i umieszczony w siedleckim szpitalu. Pomimo straży wystawionej przez UB, zdołał jednak uciec dzięki pomocy jednej z pielęgniarek.
Po wyleczeniu „Lampart” walczył w oddziale Roberta Domańskiego „Jaracha”, następnie w 1946 roku znalazł się pod komendą Konstantego Sacharczuka „Jacka”. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych z zakresu samoobrony. Po sfałszowanych wyborach i tzw. „amnestii” ogłoszonej przez komunistów w lutym 1947 roku, nie chciał zdać się na łaskę UB i wstąpił do oddziałów partyzanckich 6. Brygady Wileńskiej AK dowodzonych przez kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”. Od 8 maja 1947 r. służył w 2 szwadronie, dowodzonym przez porucznika Waleriana Nowackiego „Bartosza”, a okresowo także w grupie Antoniego Borowika „Lecha”. Po tragicznej śmierci kpt. „Młota” 27 czerwca 1949 roku, dowództwo po nim przejął kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar”. Adam Ratyniec był zdecydowany walczyć z „czerwoną zarazą” do samego końca, co jednoznacznie wyraził w rozmowie z siostrą Marianną Romaniuk mówiąc, że „żywcem to nie dam się wziąć, bo sobie wcześniej kulę w łeb wsadzę, chyba że mnie śpiącego napotkają”.

Obrazek
Żołnierze 6. Brygady Wileńskiej AK. Pierwszy z lewej st. sierż. Adam Ratyniec "Lampart". Trzeci z lewej ppor. Henryk Wieliczko "Lufa". Podlasie, listopad 1947 r.


Wszedł w skład grupy partyzanckiej podległej „Huzarowi”, a dowodzonej bezpośrednio przez por. Józefa Małczuka „Brzaska” - ostatniego komendanta niepodległościowej konspiracji w powiecie Sokołów Podlaski. Po śmierci „Brzaska” w walce z UB i KBW w dniu 7 kwietnia 1950 roku, kpt. „Huzar” powierzył „Lampartowi” komendę nad grupą operującą głównie w powiatach siedleckim i sokołowskim. Okresowo pojawiali się także w pow. Bielsk Podlaski, gdzie m.in. w styczniu 1951 roku, dowodzeni osobiście przez „Huzara”, zwycięsko odparli atak komunistycznej obławy pod wsią Twarogi Lackie. „Lampart” wraz ze swym patrolem, pomimo ciągłych obław oraz działań całej sieci agentów i donosicieli, utrzymał się w polu do wiosny 1952 roku.

Obrazek
Szwadron żandarmerii 6. Brygady Wileńskiej. Pierwszy z prawej st. sierż. Adam Ratyniec "Lampart". Drugi z lewej ppor. Henryk Wieliczko "Lufa". Podlasie, listopad 1947 r.


W końcu kwietnia 1952 roku „Lampart” ze swoimi ludźmi przeszedł spod Ruskowa i Łosic za Bug, gdzie założył bazę w lasach mielnickich koło wioski Sokóle. Stąd wysłał 3-osobowy patrol pod dowództwem Kazimierza Jakubiaka „Tygrysa”, z zadaniem zlikwidowania dwóch konfidentów UB. Niestety, w wyniku donosu, zostali oni 10 maja 1952 roku zlokalizowani i otoczeni przez grupę operacyjną UB-KBW w gospodarstwie Bronisława Szeniawskiego pod Chłopkowem koło Łosic. Partyzanci zauważyli ruch wojska i natychmiast podjęli próbę przebicia się przez pierścień okrążenia, w czasie którego ciężko ranny „Tygrys” popełnił samobójstwo, zaś Henryk Ostapski „Panek” i Władysław Kapłon „Krakowiak” zostali ujęci. W trakcie natychmiastowego bestialskiego śledztwa ubowcy wydarli od nich zeznania o miejscu pobytu „Lamparta”. Wynikało z nich, że 6-osobowy patrol kwateruje w lesie w rejonie kolonii Sokóle (gm. Nurzec-Stacja, pow. Siemiatycze).

Obrazek
Żołnierze 6. Brygady Wileńskiej AK. Stoją od lewej: Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952). Podlasie, 1950 r.


Jeszcze tego samego dnia zarządzono koncentrację sił w Siemiatyczach. 11 maja 1952 roku o godz. 4.00 dwa bataliony KBW ruszyły do akcji i linią długości 14 km okrążyły las od strony północnej, wschodniej i południowej, a od strony zachodniej wystawiono na wzgórzach kilka punktów obserwacyjno-podsłuchowych. O 7.30 w okrążony rejon biwakowania „Lamparta” weszła grupa szturmowa i posuwając się tyralierą, rozpoczęła przeczesywanie lasu. Zostali jednak w porę zauważeni przez partyzantów, co pozwoliło im niepostrzeżenie przejść na tyły przeciwnika, po czym zaatakowali „szturmowców” KBW z broni maszynowej. Wywiązała się zaciekła walka, w wyniku której „Lampart” został ranny w rękę. Henryk Olesiuk „Sokół”, pod osłoną nieustannie prowadzonego ognia z RKM-u, przedarł się pomiędzy dwoma stanowiskami żołnierzy obławy i wyszedł w głąb lasu, poza linię okrążenia, po czym zajął stanowisko 15-20 m za kordonem, ponownie prowadząc od tyłu ostrzał żołnierzy KBW. W powstałym zamieszaniu, pozostali w okrążeniu partyzanci usiłowali uderzyć od wewnątrz na okrążenie z zamiarem jego przerwania, jednak manewr ten nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i w tej sytuacji „Sokół” postanowił ratować się ucieczką. Tymczasem grupie szturmowej udało się okrążyć ich drugim kordonem, jednak broniący podjęli kolejną próbę wyrwania się z kotła. St. strz. Andrzej Jakubiak „Ryś” zaatakował pierścień okrążenia w kierunku zachodnim, został jednak ranny i uszkodzono mu RKM, który porzucił i przy próbie wycofania się poległ. Siły partyzantów topniały. Ranny w biodro i wykrwawiony kpr. Witold Białowąs „Litwin”, nie mając sił by się dobić, dostał się do niewoli. Zaraz potem zginał st. strz. Wiesław Filczuk „Amerykanin”, natomiast dwóm ostatnim - „Lampartowi” i Konstantemu Maksymowowi „Ryszardowi” - udało się przebić przez wewnętrzny pierścień grupy szturmowej i zbliżyć do zewnętrznej linii okrążenia. Przy próbie jej pokonania „Ryszard” został lekko ranny, więc obaj zawrócili, by próbować przebicia w innym miejscu. Jednak i ta ostatnia próba nie powiodła się. Najpierw zginął w walce „Ryszard”, a po nim, broniąc się do końca, poległ „Lampart”. Ta nierówna, trwająca około siedmiu godzin walka zakończyła się ok. 16.30. Ciała Adama Ratyńca i jego żołnierzy zabrało UB, grzebiąc w do dziś nieznanym miejscu.


Plan operacji UB-KBW przeprowadzonej przeciwko patrolowi 6. Brygady Wileńskiej AK st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta" (Sztab operacji "Narew" dn. 15.05.1952 r.
Wysokie Mazowieckie).


Likwidacja ostatniego już pododdziału bojowego podległego kpt. „Huzarowi”, oznaczała niestety początek kolejnej fali represji wobec opornej podlaskiej wsi. W ciągu najbliższych dni grupy operacyjne, dysponujące zeznaniami dwóch całkowicie załamanych śledztwem żołnierzy „Tygrysa”, aresztowały około 150 członków siatki terenowej „Lamparta” i „Ryszarda”, która tym samym została całkowicie rozbita i nigdy już „Huzarowi” nie udało się jej odtworzyć. Sam kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” walczył jeszcze z resztką podległych sobie żołnierzy do jesieni 1952 roku. W wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 października 1952 roku aresztowany. W końcu marca 1953 roku, w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu, kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. W dniach 22 września i 11 października 1953 roku w białostockim więzieniu, oprócz kpt. „Huzara”, zamordowano również: Mieczysława Grodzkiego „Żubryda”, Wacława Zalewskiego „Zbyszka”, Kazimierza Parzonko „Zygmunta”, Kazimierza Radziszewskiego „Marynarza” i Józefa Mościckiego „Panterę”. Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane.



Pomnik poświęcony poległym partyzantom z patrolu „Lamparta”, odsłonięty 23 VII 2006 r. dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy” w Mielniku nad Bugiem (fot. autor).
Obrazek


23 lipca 2006 roku Fundacja „Pamiętamy” odsłoniła w Mielniku nad Bugiem pomnik poświęcony poległym z patrolu „Lamparta”. 11 listopada 2007 roku Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. „Huzara” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, zaś tydzień później, również z inicjatywy Fundacji „Pamiętamy”, w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odsłonięto pomnik upamiętniający „Huzara” i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944-1953.

Obrazek
Pomnik Fundacji "Pamiętamy" w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy.


Grzegorz Makus
historyk, twórca strony
"Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie"
Zainteresowanych
historią walki kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy, m.in. st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta", zapraszam do
pobrania i lektury publikacji wydanej przez Fundację "Pamiętamy" - Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” - ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę] >

Obrazek

http://www.fundacjapamietamy.pl/images/ ... /huzar.pdf

Czytaj również:
St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) - część 1>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/05 ... 211-1.html
St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) - część 2>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/05 ... -8211.html
Zagłada patrolu "Lamparta" oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
http://www.solidarni.waw.pl/10maja1952_lampart.htm
Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) - część 1>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/05 ... 211-1.html
Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) - część 2>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/05 ... -8211.html
61. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2014/10 ... uzara.html
Kazimierz Krajewski, Działalność operacyjna WUBP w Warszawie przeciwko oddziałom kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" (1949–1952) >
http://www.fundacjapamietamy.pl/images/ ... UBP-wa.pdf
Tomasz Łabuszewski, Kryptonim "Obszar" - "Narew" – rozgrywka MBP przeciwko konspiracji kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" >
http://www.fundacjapamietamy.pl/images/ ... -Narew.pdf
TRZEBA
PRZECZYTAĆ !!! (26) - Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski,
"Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK
(1944-1952)>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2010/03 ... AC-26.html
11 Listopad 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył "Żołnierzy Wyklętych">
Fotorelacja z odsłonięcia pomnika kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar" i jego żołnierzy>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2007/11 ... mieci.html
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2007/12 ... uzara.html
Obchody 60. rocznicy procesu kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy w Łapach>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2013/03 ... uzara.html

Strona główna>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/

Prawa autorskie>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2014/01 ... skich.html

Żołnierze Wyklęci - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 11 sie 2015, 12:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/71355

70. rocznica bitwy w Lesie Stockim
Żołnierze Wyklęci, pon., 18/05/2015 - 08:18


Uroczystości w 70. rocznicę bitwy w Lesie Stockim - 24 maja 2015 r.


24 maja 1945 w Lesie Stockim zgrupowanie partyzanckie AK-DSZ mjr.
Mariana Bernaciaka "Orlika" wspierane przez oddział Czesława Szlendaka
"Maksa", stoczyło jedną z największych bitew Antysowieckiego Powstania.
Ok. 170 partyzantów zostało zaatakowanych przez liczącą 700 ludzi
ekspedycję NKWD i UB wyposażoną w transportery opancerzone. Po
całodziennej walce żołnierze "Orlika" odnieśli zwycięstwo. Zginęło 17
żołnierzy NKWD i 10 funkcjonariuszy UB i MO - w tym kpt. Henryk
Deresiewicz, naczelnik Wydziału do Walki z Bandytyzmem WUBP w Lublinie i
por. Aleksander Ligęza, zastępca szefa PUBP w Puławach. Po stronie
partyzantów poległo 11 ludzi: kpr. Pawelec Ryszard ps. "Spłonka", Piecyk
Jan ps. "Niezapominajka", Szymonik Roman ps. "Bystry", Szczęsny
Zdzisław ps. "Stracony", Pastuszko Zdzisław ps. "Karaś", Jeżewski Józef
ps. "Szczyt", Buksiński Wacław ps. "Budzik oraz czterech nieznanych żołnierzy AK.

Obrazek
Las Stocki - mapa dojazdu.


Obrazek
Mjr Marian Bernaciak ps. "Orlik"


Więcej na temat mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika" czytaj:

Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (1917 - 1946)>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/03 ... -1946.html
67. rocznica śmierci mjr. "Orlika">
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2013/06 ... rlika.html
Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (zolnierzewykleci.pl)>
http://www.zolnierzewykleci.pl/?p=11
Marian Bernaciak "Orlik" - zginał wolny jak ptak>
http://www.radiomaryja.pl/pdf/pdf.php?r=ar&id=662
Marian Bernaciak [wikipedia]>
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Bernaciak
Pamięć musi przetrwać>
http://www.ngp.pl/str/tekst544.html
63 rocznica rozbicia PUBP w Puławach>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/04 ... awach.html
Inscenizacja rozbicia PUBP w Puławach - fotorelacja>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/05 ... ortaz.html
63 rocznica śmierci mjr. ''Orlika''>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2009/06 ... rlika.html
Marian Bernaciak "Orlik" (solidarni.waw.pl)>
http://www.solidarni.waw.pl/24czerwiec1946_orlik.htm
Ryccy radni nie chcą Orlika>
http://www.rykiak.pl/aktualnosci,63.html
Czas zabrać ordery (Nasz Dziennik)>
http://www.radiomaryja.pl/informacje/cz ... ac-ordery/
Żołnierze KBW zatrzymają ordery (Nasz Dziennik)>
http://www.radiomaryja.pl/informacje/zo ... ja-ordery/

Obejrzyj na youtube:

Z archiwum IPN - Marian Bernaciak "Orlik", część 1/3>
https://www.youtube.com/watch?v=HlTRHo4jkgE
Z archiwum IPN - Marian Bernaciak "Orlik", część 2/3>
https://www.youtube.com/watch?v=KLxk8cybcQ4
Z archiwum IPN - Marian Bernaciak "Orlik", część 3/3>
https://www.youtube.com/watch?v=A-9zIIwhklQ

Strona główna>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/

Prawa autorskie>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2014/01 ... skich.html

Żołnierze Wyklęci - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 23 sie 2015, 11:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/?p=28591

21 sierpnia 1944: Nie damy Kresów – to nasz ślub…
Informację zamieścił Oskar Polsky
Strona www Oskar Polsky

Obrazek
Ppłk Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz” (*1 VII 1906 †21 VIII 1944), około 1940-41


Do znanego hymnu-suplikacji z czasów okupacji – O Panie, któryś jest na niebie (1939) – partyzanci AK ze zgrupowania stołpecko-nalibockiego dopisali ostatnią zwrotkę: W poszumie drzew, o Twórco, Panie, błogosław nasz żołnierski trud. Cokolwiek stało się lub stanie, nie damy Kresów – to nasz ślub…
Ten ślub wypełnił do końca i bezwarunkowo legendarny oficer dyplomowany Wojska Polskiego i Armii Krajowej, cichociemny – ppłk Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz” (*1 VII 1906 †21 VIII 1944).
Pochodził z rodziny ziemiańskiej Jana Kalenkiewicza (posła na Sejm RP) i Heleny z Zawadzkich. Ukończył Oficerską Szkołę Inżynierii w Warszawie i Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Studiował także w Warszawskiej Wyższej Szkole Wojennej. Posiadał najwyższe kwalifikacje wojskowe.
We wrześniu 1939 kpt. Kalenkiewicz był oficerem sztabowym w Suwalskiej Brygadzie Kawalerii. Pod koniec kampanii dołączył jako ochotnik do rezerwowego 110 Pułku Ułanów ppłk. Jerzego Dąmbrowskiego „Łupaszki” (po którym później mjr Zygmunt Szendzielarz przyjął pseudonim) – legendarnego już wtedy bohatera wojny bolszewickiej, w roku 1939 pierwszego partyzanta w strefie okupcyjnej sowieckiej. Pierwszym partyzantem w strefie okupacyjnej niemieckiej był jego zastępca, sławny dziś mjr Henryk Dobrzański „Hubal”. Kalenkiewicz był zastępcą „Hubala”. Przyjął pseudonim „Kotwicz” – od herbu rodowego Kalenkiewiczów.
Przedostał się do Francji, gdzie ukończył oficerski kurs saperów. Już wtedy deklarował chęć powrotu do kraju i walki konspiracyjnej.
Po upadku Francji trafił do W. Brytanii. Jako wysokiej klasy, wykształcony oficer, słał w imieniu grupy młodych, dyplomowanych oficerów memoriały do naczelnego wodza w sprawie systemu łączności z krajem i działań dywersyjnych na okupowanym terytorium Polski. Uważał, że szkolenie w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie powinno być ukierunkowane na działania lotnicze, dywersyjne, desantowe. Prawdopodobnie pod wpływem tych memoriałów powstała 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa gen. Stanisława Sosabowskiego i rozpoczęto szkolenia późniejszych cichociemnych. „Niestety”, za sprawą naszych „aliantów”, szkoleni do walki w okupowanej Polsce spadochroniarze gen. Sosabowskiego nigdy do niej nie dotarli. Polska należała bowiem do sowieckiego „obszaru operacyjnego”, czyli do sowieckiego obszaru Europy, sprzedanego przez „aliantów” Stalinowi.
27 grudnia 1941 jako cichociemny mjr Kalenkiewicz wyleciał nad Polskę i razem z 5 innymi skoczkami wylądował blisko granicy z Generalnym Gubernatorstwem, ale na terenie… Niemiec! Zostali aresztowani przez niemiecką straż graniczną i zaprowadzeni na posterunek. Tam polscy komandosi zlikwidowali załogę posterunku i poszli dalej, na teren GG…
W Warszawie otrzymał przydział do oddziału operacyjnego sztabu ZWZ (późniejszej AK). Za pracę w konspiracji otrzymał 19 marca 1942 order Virtuti Militari. Szkolił oficerów ZWZ-AK w zakresie walk partyzanckich, łączności i dywersji. Opracował Plan W (wrzesień 1942), czyli plan powstania powszechnego w okupowanej Polsce, przewidywanego w decydującym momencie wojny.
W sierpniu 1943 dowodził akcją AK Taśma – atakami skierowanymi przeciwko niemieckim posterunkom na granicy Rzeszy i GG.
W marcu 1944 skierowany do Okręgu Nowogródzkiego AK, jako delegat Komendy Głównej. Objął dowództwo Zgrupowania Nadniemeńskiego AK. Dowodził akcjami bojowymi przeciwko Niemcom i „partyzantom” sowieckim, czyli sowieckim bandom dywersyjnym, dowodzonym z Moskwy, przeznaczonym do „czyszczenia” zaplecza. Nie tyle z Niemców, co z polskich oddziałów partyzanckich AK – na terenie okupowanej Rzeczypospolitej Polskiej! Bandy te dokonały wielu zbrodni także na polskiej ludności cywilnej.
Mjr Kalenkiwicz był współautorem koncepcji operacji Ostra Brama, czyli wyzwolenia Wilna od Niemców wspólnie z armią sowiecką, a następnie pozostania w konspiracji – dla podkreślenia, że to obszar RP i że Polacy są tu gospodarzami. Niestety, działanie te – wobec zdrady przez „aliantów” interesów polskich i uznania sowieckiego zaboru Polski z roku 1939 – nie miały szans powodzenia. Po wyzwoleniu Wilna od Niemców polscy oficerowie i żołnierze byli osaczani przez sowieckie lotnictwo i siły pancerne, kierowani do obozów i punktów przejściowych, skąd wywieziono ich do Kaługi.
W czerwcu 1944 mjr Kalenkiewicz został w walce z Niemcami ciężko ranny, stracił prawą rękę. Mimo to nie wycofał się ze służby. Był zwolennikiem pozostania w konspiracji i demonstrowania polskiej obecności, nawet po podstępnym aresztowaniu przez sowieciarzy płk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka” i innych oficerów AK. Pozostał w Puszczy Rudnickiej ze stuosobowym oddziałem. Przejął też dowództwo Okręgu Nowogródzkiego AK. Skierował się ze swym oddziałem do Puszczy Grodzieńskiej. Korzystając ze swych kontaktów z Londynem, usiłował zainteresować „aliantów” sytuacją na zajmowanych przez armię sowiecką terenach wschodniej Polski. Akcja ta nie miała oczywiście żadnych widoków powodzenia, bowiem „alianci” sami doskonale wiedzieli, co się tu dzieje, ale nie zamierzali interweniować.
18 sierpnia 1944 został awansowany do stopnia podpułkownika. Następnego dnia sowieci rozpoczęli bezwzględną walkę z ostatnimi oddziałami AK w rejonie Puszczy Rudnickiej. Oddział ppłk. Kalenkiewicza został osaczony przez przeważające siły wroga w Surkontach. Siły sowieckie były 8-krotnie liczniejsze. Przez większą część dnia Polacy odpierali ataki, zabijając wielu sowieciarzy. Po południu ulegli wrogowi.
Ppłk Maciej Kalenkiewicz poległ w walce i został pogrzebany we wspólnej mogile ze swymi podkomendnymi – niedalego zbiorowej mogiły powstanców styczniowych, których walka była tak samo beznadziejna, ale którzy – tak jak „Kotwicz” i jego żołnierze – byli do końca wierni świętej Sprawie.

Żołnierze „Kotwicza” ślubowali w pieśni, że nie dadzą Kresów i pozostali wierni tej przysiędze tak długo, jak długo żyli. Nawet wtedy, gdy do obsługi broni pozostała już tylko jedna ręka…

Piotr Szubarczyk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 27 sie 2015, 15:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/3-czerwca-1945-rok ... -w-mlawie/

3 czerwca 1945 roku, miało miejsce rozbicie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie
3 czerwca 2015 00:04



Akcja ta odbiła się szerokim echem na Mazowszu i w całym w kraju. Po aresztowaniach partyzantów i przewiezieniu ich do Mławy z 2 na 3 maja 1945 roku, „Beton” – Mieczysław Szczepkowski z Rębowa, „Jeż” – Zacheusz Nowowiejski z Zembrzusa i „Sowa” – Jan Radzikowski z Grzebska i wielu innych żołnierzy Armii Krajowej, podjęło decyzję o odbiciu kolegów. Tego samego dnia miała miejsce zabawa w „Lutni” – dziś muzeum i biblioteka, co sprzyjało planom partyzantów. Na zabawie tej było wielu funkcjonariuszy UB i MO. Przed napadem partyzanci zajęli stanowiska w parku miejskim.
„Beton”, aby dostać się do Urzędu Bezpieczeństwa, pozorował prowadzenie aresztowanych, którymi byli członkowie grupy uderzeniowej. Znali hasło, które brzmiało: „Warszawa – Leśna”. Po podaniu hasła wpuszczono ich na teren gmachu. Przy wejściu zabili jednego z funkcjonariuszy. Podobno nikt się nie bronił. Oddano do nich tylko jedną salwę, ale strzelającego uciszono ostrzałami z parku.Uwolniono ok. 30 osób. W akcji pościgowej poza UB i MO brali także udział żołnierze sowieccy z miejscowego garnizonu. Po tych wydarzeniach „Jeż” rozlokował swoich ludzi w terenie, a sam wyjechał w okolice Nidzicy i pod zmienionym nazwiskiem podjął pracę w PGR.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 23 paź 2015, 12:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/71805

Żołnierze Wyklęci na Kresach II RP
aleksander szumanski, pon., 13/07/2015 - 11:57

JERZY WĘGIERSKI
PRZECIW OKUPACJI SOWIECKIEJ ŻOŁNIERZE WYKLĘCI NA KRESACH
POŁUDNIOWO-WSCHODNICH PO 1944 R.
Zarówno Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych, gen. Kazimierz Sosnkowski, jak i dowódca AK, gen. Tadeusz Komorowski „Bór" liczyli się z możliwością, że do chwili wkroczenia wojsk sowieckich na tereny Polski nie zostaną jeszcze nawiązane stosunki dyplomatyczne z ZSSR. Obawiali się również, że stosunek Rosjan do ujawniających się w ramach Akcji "Burza" oddziałów AK może być wrogi. Dlatego już w końcu 1943 r. przewidywali konieczność wcześniejszego utworzenia nowej tajnej organizacji, której odrębna struktura dowódcza pozostałaby w ukryciu. Na jej komendanta w Obszarze III Południowo-Wschodnim, został wyznaczony dotychczasowy szef sztabu Komendy Obszaru, ppłk dypl. Feliks Janson. Nie ujawnił się on podczas akcji „Burza", a po objęciu dowództwa Komendy Obszaru używał pseudonimu „Rajgras".
Nową organizację nazwano „Niepodległość", w skrócie „Nie". W pierwszych dniach sierpnia 1944 r. ppłk E. Janson - jeszcze jako szef sztabu - wydał rozkazy likwidujące strukturę sztabu Komendy Obszaru AK, już uszczuplonego m.in. przez aresztowanie szefów wywiadu (ppłk dypl. Henryk Pohoski) i kontrwywiadu (ppor. Jerzy Polaczek). Przestały się ukazywać drukowane czasopisma; jedynie Okręgowa Delegatura Rządu wydawała jeszcze do początku 1945 r. powielaną gazetkę dzienną. Do połowy roku działała jednak łączność radiowa z Londynem; szefem oddziału łączności operacyjnej został ppor. Julian Stefan Wiktor, a dowódcą oddziału radiowego ppor. R. Wiszniowski.
Komendę Okręgu Lwów - po wyjeździe do Żytomierza ppłk dypl. Stefan Czerwińskiego - objął jego zastępca ppłk Franciszek Rekucki „Bak", który w organizacji „Nie" przyjął pseudonim „Topór", a szefem sztabu po aresztowanym poprzedniku został mjr dypl. Bolesław Tomaszewski „Warta". Obaj byli już znani kontrwywiadowi sowieckiemu, więc w uzgodnieniu z ppłk. Jansonem wyjechali w końcu sierpnia 1944 r. na Rzeszowszczyznę, przenosząc tam ośrodek dowodzenia oddziałami leśnymi Okręgu, które licznie przechodziły na ten teren. Obaj też formalnie zatrzymali swoje stanowiska, a na ich miejsce wyznaczono mjr. Anatola Sawickiego „Młota" jako p.o. Komendanta, poprzednio Komendanta Inspektoratu Bóbrka, a jako p.o. szefa sztabu - mjr. Alfonsa Jabłońskiego „Radcę". Zmieniono też strukturę sztabu, w którego skład wchodziły teraz trzy oddziały. W samym Lwowie zorganizowano cztery Dzielnice (zamiast dotychczasowych pięciu), a poza Lwowem - dwa Inspektoraty (Bóbrka i Gródek Jagielloński). Do końca 1944 r. BIP Okręgu Lwów wydawała tygodnik „Lwowski Informator", w postaci maszynopisów.
Ze składu Komendy Okręgu Stanisławów „Nie" działał do aresztowania w lutym 1945 r. Komendant kpt. doc. dr inż. Władysław Herman „Globus", „Kudak", oraz początkowo trzy Inspektoraty: Stryj, Kołomyja i najsilniejszy Drohobycz, a zwłaszcza Obwód Sambor. Przez krótki czas, nieregularnie, ukazywały się cztery czasopisma, wydawane we Lwowie, Drohobyczu i Samborze.
Choć Komenda Okręgu Tarnopol „Nie" istniała do końca 1945 r., niewiele o niej wiadomo. Komendantami Okręgu byli: mjr Bronisław Zawadzki „Soroka" do aresztowania w grudniu 1944 r., a po nim kpt. Bronisław Zeglin „Ordon". Wydawano tu w 1945 r. trzy czasopisma, ale niestety nie zachował się żaden egzemplarz.
Działająca w zasadzie w ramach „Nie" Narodowa Organizacja Wojskowa, po akcji „Burza" była strukturą o dużej autonomii, choć komendant jej Okręgu Małopolska Wschodnia, por. inż. Bernard Grzywacz „Marek" pełnił funkcję kierownika referatu organizacyjnego w sztabie Okręgu Lwów „Nie". Sztab Komendy Okręgu NOW już od dawna nie istniał, został bowiem rozbity aresztowaniami w końcu maja 1943 r. Jedynym, który wówczas uniknął aresztowania, był kierownik propagandy, mgr Zbigniew Nowosad, jednak tuż po akcji „Burza" wyjechał do Jarosławia z zadaniem nawiązania kontaktu z centralnym kierownictwem Stronnictwa Narodowego i NOW. Jego miejsce we Lwowie zajął Jerzy Wojdyła „Górniak", któremu udało się odtworzyć aktywne struktury działu i uruchomić kontynuację organu prasowego SN-NOW „Słowo Polskie". Nieregularnie wychodził też satyryczny „Sowizdrzał", a na początku 1945 r. „Żołnierz Wielkiej Polski". W końcu stycznia 1945 r. grupa żołnierzy NOW pod dowództwem por. B. Grzywacza „Marka", wobec braku środków finansowych dla potrzeb organizacji, przeprowadziła udaną akcję na sklep „Gastronom" we Lwowie, ale wśród jej uczestników znalazł się agent NKWD i później wszyscy zostali aresztowani. Na początku marca 1945 r. NOW poniosła dotkliwą stratę, obława sowiecka otoczyła oddział leśny pod Brzozdowcami, na południe od Lwowa. W walce zginęli niemal wszyscy; dwóch ujęto, a tylko jeden z żołnierzy zdołał się przebić i ocalał.
Żołnierze z Okręgu XIV Południowo-Wschodniego NSZ w większości przeszli do AK w maju 1943 r. o działalności pozostałych, jak również o losach ich dowódcy, którym był por.mjr NSZ Wojciech Stefankiewicz „Gromski", brak wiadomości. Spośród innych organizacji wojskowych działała we Lwowie pod „drugą" okupacją sowiecką szczątkowa grupa Konwentu Organizacji Niepodległościowych (KON) ppłk. dypl. Jana Sokołowskiego „Trzaski", pozostająca poza strukturami AK-"Nie". J. Sokołowski jednak szybko opuścił Lwów, a grupa ta nie przejawiała żadnej działalności poza wydawaniem do połowy 1945 r. (dwa razy na tydzień) „Komunikatu", redagowanego przez Jadwigę Tokarzewską „Teresę". Żołnierze KON, podobnie jak oddziały NSZ, nie wzięli udziału w akcji „Burza".
Od momentu wkroczenia Sowietów na teren Małopolski Wschodniej sowiecki kontrwywiad (Smiersz) i NKWD rozpoczęły przy pomocy agentur tropienie żołnierzy AK-"Nie". Po krótkich procesach wywożono ich następnie do obozów w głąb ZSSR. W okresie od 31 lipca 1944 r. do końca 1945 r. kontrwywiad aresztował około 130 oficerów i szeregowych AK i „Nie", prawie wszystkich w samym Lwowie, w tym dowódców aresztowanych w Żytomierzu. Zostali osadzeni w obozach internowanych w Charkowie, Riazaniu, Diagilewie i innych mniejszych obozach i pozostali tam do lat 1947-1948. Z tej 130-osobowej grupy jeszcze we Lwowie udało się uciec ppłk. H. Pohoskiemu i zastępcy dowódcy oddziałów leśnych 14. p.uł. AK, Serbowi kpt. Draganowi Sotirovićowi „Draży". Wśród ogółu internowanych lwowiacy ci stanowili mniejszość. Potem część żołnierzy lwowskich, ujętych głównie na Rzeszowszczyżnie, znalazła się także w obozach internowania w Borowiczach i Stalinogorsku.
Równolegle (od 31 lipca 1944 r. aż do końca 1948 r.) aresztowania żołnierzy AK-"Nie" na całym terenie Obszaru III przeprowadzało NKWD. Między innymi w lutym 1945 r. został aresztowany Komendant Obszaru, ppłk Feliks Janson; jego miejsce zajął ppłk Jan Władysław Władyka. Aresztowani byli sądzeni niejednokrotnie w dużych grupach (do 40 osób), przez Wojenne Trybunały Wojsk NKWD (lub Kolejowego Oddziału NKWD), głównie we Lwowie, Drohobyczu i Czortkowie, ale także w innych miejscowościach.
Pierwszy taki zbiorowy proces odbył się we Lwowie 21 stycznia 1945 r. i dotyczył dwudziestu członków Okręgowej Delegatury Rządu. Spośród innych, m.in. 20 sierpnia sądzono kilkunastoosobową grupę żołnierzy Kedywu Okręgu Lwów. Z Sambora 40 osób sądzono we Lwowie 23 sierpnia, a 22 września w dwóch grupach postawiono przed Trybunałem NKWD-owskim trzydziestu aresztowanych w związku z wykryciem w czerwcu 1945 r. pod Lwowem radiostacji Komendy Obszaru. Innych sądzono w mniejszych grupach. W stosunku do niektórych wyroki zapadały zaocznie, podejmowane przez tzw. „trójki sędziowskie" (Osoboje Sowieszczanije). Zasądzone kary wahały się od 6-7 do 10 lat obozów poprawczo-roboczych dla kobiet i małoletnich (Isprawitelno-Trudowoj Lagier), a dla mężczyzn do 15-20 lat katorgi, później aż do 25 lat. Zapadały też wyroki śmierci, jednak niemal z reguły zamieniane były na katorgę. Znane są tylko dwie wykonane egzekucje, obydwie na żołnierzach „Nie" ze Lwowa. Znaczna część skazanych została zwolniona w latach 1947-48 (przeważnie kobiety), ale wielu pozostało w obozach lub na zasądzonych im administracyjnie „dożywotnich" zesłaniach do końca 1955 r. i dłużej.
Od połowy maja 1945 r. prokuratorzy sowieccy rozpoczęli przeprowadzanie w więzieniach rozmów mających na celu wyselekcjonowanie tych spośród więźniów oskarżonych o udział w AK (o „Nie" raczej nie mówiono), którzy mogliby nadać się na świadków w przygotowywanym procesie „szesnastu" z gen. Leopoldem Okulickim „Niedźwiadkiem". 25 maja 1945 r. kilkanaście wybranych osób przewieziono do Moskwy na Łubiankę i do Butyrek i tam podjęto nad nimi „pracę", mającą przygotować ich do składania odpowiednich zeznań. Z Obszaru III zgodziło się zeznawać według sowieckiego scenariusza pięciu. Ci, którzy wystąpili na procesie, otrzymali niskie wyroki: ppłk Feliks Janson - 5 lat, a kpt. W Herman oraz Komendant Inspektoratu Stryj, kpt. Zdzisław Kuźmiński (Pacak) - po 3 lata, ale zostali zwolnieni po roku. Natomiast ci, którzy nie zgodzili się i odmówili realizacji narzuconych im ról, otrzymali aż do kary śmierci włącznie (por. Grzywacz).
Wszyscy skazani we Lwowie, przed wywiezieniem do obozów byli przetrzymywani w obozie przejściowym (pieresyłka) przy ul. Pełtewnej. Wiosną i latem struktury konspiracyjne AK zaczęły przygotowywać masową ucieczkę z tego obozu przez kanały W mieście zorganizowano „meliny" i dokumenty Do ucieczki doszło 14 listopada 1945 r. Zdołało zbiec 16 lub 18 więźniów, raczej przypadkowych. Ostatni utknął w studzience włazu do kanału i został zaskoczony przez dozorcę. W trzy dni potem zbiegło, też przez kanały, jeszcze trzech więźniów wyprowadzonych do pracy w mieście.
W styczniu 1945 r. we Lwowie, a nieco wcześniej w powiatach drohobyckim, samborskim i gródeckim, NKWD przeprowadziło według wcześniej przygotowanych spisów masowe aresztowania w ramach akcji „państwowej weryfikacji" (gosprowierka), czyli przeglądu pod względem politycznej lojalności osób, które przeżyły okupację niemiecką. W tej licznej grupie znaleźli się także żołnierze AK-"Nie"; nie posiadano przeciwko nim dowodów, a jedynie podejrzenie o działalność konspiracyjną. Kilka tysięcy podejrzanych o „nielojalność" osób wywieziono do obozu sprawdzająco - filtrującego (Prowieroczno-Filtracyonnyj Łagier) w Krasnodonie, a aresztowanych poza Lwowem do Kamieńska i Szacht w Donbasie. Były to najgorsze z obozów: ciężka praca w prymitywnych, mokrych kopalniach węgla kamiennego przy równocześnie prowadzonych śledztwach spowodowała w ciągu niewiele ponad pół roku śmierć z chorób lub w wypadkach do 20% więźniów mniej więcej taki był procent strat wśród przebywających w obozach w ciągu 10 lat pobytu.
Aresztowania byłych żołnierzy AK-"Nie" z Obszaru III miały miejsce także po ich powrocie do Polski, przy czym niektórych przekazywano władzom sowieckim i sądzono w ZSSR. Odrębną była sprawa oficera lwowskiego Kedywu, mjr. Piotra Szewczyka, kuriera zagranicznego „Nie" aresztowanego w Warszawie w listopadzie 1945 r.
Społeczeństwo polskie, zwłaszcza mieszkańcy wsi, a w tym i żołnierze „Nie", ponosiło też straty z powodu napadów UPA, o czym była mowa wcześniej. W okresie tzw. drugiej okupacji sowieckiej szczególnie ucierpiały wsie województwa tarnopolskie-go, przede wszystkim w pierwszych miesiącach 1945 r. Młodych mężczyzn wcielano tam do „ludowego" Wojska Polskiego (Berlinga), Ukraińcy zaś przed poborem do Armii Czerwonej uciekali w szeregi UPA. W efekcie polskie wsie zostały prawie bezbronne, a UPA wzmocniona. Tylko w lutym 1945 r. na terenie Tarnopolszczyzny zamordowano okrutnie ponad tysiąc Polaków, a liczba spalonych wsi przekroczyła 50.
Jednak już od stycznia 1945 r. polscy mieszkańcy tych terenów, zaczęli organizować obronę. W Lataczu w pow. borszczowskim 16 stycznia zginęły wprawdzie 74 osoby, a 60 odniosło rany, ale poważne straty ponieśli też napastnicy. W lutym także doszło do walk obronnych: z 5 na 6 tego miesiąca w napadzie 600-osobowego oddziału UPA na Barysz w pow. buczackim. Tracąc ponad 100 zabitych i 100 rannych w obronie centrum wsi, zabito kilkudziesięciu napastników. W tym samym czasie na Czerwonogród w pow. zaleszczyckim napadł 800-osobowy oddział UPA; walka trwała 10 godzin, Polacy zorganizowani przez dowódcę kompanii „Nie", Bronisława Stachurskiego, stracili 48 zabitych i 24 rannych, ale straty UPA wyniosły około 100 zabitych i rannych. Równocześnie w Hleszczawie w pow. trembowelskim, napadniętej przez 500-osobowy oddział UPA, zginęło 48 osób i 36 zostało rannych, ale padło też 20 napastników Ginęli także sprzyjający Polakom Ukraińcy W Boryczówce w tym samym powiecie również walczono około 10 godzin; tu Polaków wsparł oddział sowiecki. Na Młyniska w pow. trembowelskim, gdzie samoobrona była dobrze zorganizowana, napadł 600-osobowy oddział UPA z ckm-ami; Polacy stracili 70 zabitych i 100 rannych, ale Ukraińcy 50 do 60. W napadach tych zginęło pięciu księży rzymskokatolickich.
Polaków przed śmiercią poddawano okrutnym i wymyślnym torturom. (...)
Broniąc się przed UPA, Polacy wstępowali do tzw. istrebitielnych batalionów, dowodzonych wprawdzie przez oficerów sowieckich, ale jednak dostarczających broń do walki. Bataliony te wzięły udział w obronie wielu wsi.
Oddziały leśne, które z terenu Okręgu Lwów przeszły w pierwszej połowie sierpnia za San - kompanie: kpt. Zenona Kubskiego „Lecha" i por. Tomasza Matyszewskiego „Ćwikły", ze zgrupowania w Mościskach, oraz 1. kompania samborska chor. Adama Ekierta „Pogardy", pod ogólnym dowództwem kpt. Witolda Szredzkiego „Sulimy", razem 200-300 żołnierzy, na wezwanie gen. T. Komorowskiego „Bora" wyruszyły 16 sierpnia na odsiecz Warszawie.
Oddziały te dotarły jednak tylko do Sarzyny i Rudnika nad Sanem, gdzie zostały otoczone przez wojska sowieckie, które zażądały ich rozbrojenia. Większości żołnierzy udało się wymknąć, wynosząc nawet broń, ale zostali aresztowani oficerowie z 6 kompanii 26 p.p. oraz chor. Adam Ekiert, których następnie internowano. Osobno z Mościsk wyruszyła grupa ppor. Mieczysława Szymańskiego „Paproci", która doszła aż pod Kock, a ze Lwowa 1 kompania 26 p.p. por. Józefa Bissa „Wacława", która będąc już pod Lublinem dowiedziała się o upadku Powstania Warszawskiego i powróciła na Rzeszowszczyznę.
Tymczasem w pierwszych dniach września 1944 r. przybyli ze Lwowa do Jarosławia ppłk Rekucki „Topór", Komendant Okręgu Lwów „Nie", oraz mjr Tomaszewski, szef sztabu Okręgu, i w uzgodnieniu z komendantem Obszaru, ppłk. Jansonem „Carmenem", zaczęli organizować zgrupowanie lwowskich oddziałów leśnych „Warta" na Rzeszowszczyźnie. Formowano cztery bataliony: „A" pod dowództwem por. Ludwika Kurtycza „Mazurkiewicza", poprzednio komendanta obwodu Mościska; „B" -kpt. Juliana Bistronia „Godziemby", Komendanta Obwodu Lubaczów; „C" - kpt. W Szredzkiego „Sulimy" i „D" rtm. Włodzimierza Białoszewicza „Dana". Wobec ciągłego napływu zza Sanu zarówno całych oddziałów leśnych jak i pojedynczych żołnierzy, oddziały „Warta" szybko osiągnęły stan do 1500 żołnierzy Wszyscy kwaterowali po wsiach polskich w czworoboku między Leżajskiem, Rzeszowem, Brzozowem a rzeką San, często zmieniając miejsca kwaterowania. Na skutek reorganizacji Batalion „B" został wkrótce przekształcony w Obwód „L" (Lubaczów) „Nie", podporządkowany bezpośrednio dowództwu „Warty"; jego komendantami byli ppor. Tadeusz Żelechowski „Ring", cichociemny, a po nim kpt. Edward Baszniak „Robert", „Orlicz". Po reorganizacji z batalionu pozostały tylko dwie kompanie. W Obwodzie wydawano czasopismo „Iskierki". Żołnierze obwodu „L" obsadzali w powiecie posterunki Milicji Obywatelskiej aż do czasu ujawnienia się.
Zgrupowanie „Warta" było w zasadzie przygotowane do ewentualnego pójścia na odsiecz Lwowa, gdyby miasto to ostatecznie zostało przyznane Polsce (ciągle łudzono się, że tak będzie) a Ukraińcy mimo wszystko próbowali je opanować. Ochraniano też wsie polskie przed UPA, staczając także utarczki z oddziałami sowieckimi. Do większych walk jednak nie doszło.
15 grudnia 1944 r. żołnierze kompanii „D14" pod dowództwem wachm. Feliksa Maziarskiego „Szofera" przeprowadzili śmiałą i udaną akcję odbicia z więzienia w Brzozowie kilkunastu osadzonych tam miejscowych żołnierzy „Nie", w tym Komendanta Obwodu, mjr. Andrzeja Wanica. Akcję przeprowadzono bez strat własnych.
5 marca 1945 r. w Ujazdach został przypadkowo ujęty przez sowieckich żołnierzy dowódca kompanii „D14", kpt. Dragan Sotirović „Draża", gdy skacząc przez okno z otoczonego domu doznał urazu nogi. Nierozpoznanego i podającego się za francuskiego oficera, uwolnili ze szpitala w Rzeszowie miejscowi żołnierze „Nie".
W marcu 1945 r. przybył do oddziałów „spalony" we Lwowie ppor. czasu wojny Władysław Sledzinski „Nemo" ze sztabu Komendy Okręgu Lwów „Nie" i stanął na czele oddziału wywiadu i propagandy „Warty". Zaczął od wydawania „Raportów Informacyjnych" dla Komendy „Warty", potem także pod jego kierunkiem wychodziło czasopismo „Serwis Informacyjno-Propagandowy ".
15 kwietnia 1945 r. płk Jan Rzepecki, Komendant „Nie" po aresztowaniu gen. Leopolda Okulickiego, zwrócił się do Naczelnego Wodza z wnioskiem o rozwiązanie „Nie" i utworzenie na jej miejsce nowej organizacji - Delegatury Sił Zbrojnych - i 7 maja uzyskał dla tej inicjatywy akceptację. Zapewne w związku z tym ppłk „Topór", przebywający w Krakowie, otrzymawszy instrukcję od płk. Rzepeckiego, zwołał odprawę dowódców baonów „Warty", na której zapowiedział i polecił przygotować rozwiązanie oddziałów „Warty". Doszło do tego 1 lipca 1945 r. i z tą właśnie datą podpisano rozkazy i wnioski awansowo i odznaczeniowe oraz podziękowania za służbę zasłużonym żołnierzom „Warty", a osobom cywilnym za współpracę.
Pod koniec sierpnia 1945 r. zakopano archiwum „Warty" w jednym z domów w Gniewczynie Łańcuckiej. Tam też odnaleziono je w roku 1995, gdy jeszcze żył ostatni z uczestników tej akcji.
We Lwowie organizacja „Nie" jeszcze istniała, ale i tam ppłk „Topór" przekazał 20 maja 1945 r. otrzymane od płk. Jana Rzepeckiego polecenie likwidacji „Nie". We wrześniu rozkaz taki wydał ppłk J.W Władyka, Komendant Obszaru po aresztowaniu ppłk. E Jansona. Dowódcy lwowscy, a wraz z nimi żołnierze „Nie" zaczęli opuszczać Lwów i Małopolskę Wschodnią, ale trwało to jeszcze do listopada-grudnia 1945 r.
Żołnierze oddziałów „Warty" po rozwiązaniu tej struktury zaczęli grupkami przenosić się na zachodnie tereny Dolnego Śląska. Płk Franciszek Rekucki przebywał nadal w Krakowie i zamierzał wycofać się z pracy konspiracyjnej. Na Dolny Śląsk do Karpacza przybył ppłk Bolesław Tomaszewski, a za nim większość oficerów „Warty". Delegatura Sił Zbrojnych została właśnie rozwiązana, ale 2 września 1945 r. zaczęto organizować w Warszawie nową organizację „Wolność i Niezawisłość" (WiN), której postawiono przede wszystkim cele polityczno-społeczno-wychowawcze.
Wiadomość o tym dotarła w Jeleniogórskie i we wrześniu zaczęto tu tworzyć Okręg WiN-u z siedzibą w Jeleniej Górze, wchodzący w skład Obszaru Południowego WiN; kierownictwo Okręgu było złożone z oficerów „Warty". Po wycofaniu się w październiku płk. Franciszka Rekuckiego, prezesem Okręgu został ppłk Bolesław Tomaszewski, a do kierownictwa należeli: mjr Włodzimierz Białoszewicz jako kierownik wydziału organizacyjnego i informacyjnego oraz ppor. Władysław Śledziński, kierujący wydziałem propagandy Zorganizowano trzy Rejony: Południowy w Jeleniej Górze (mjr Witold Szredzki, potem kpt. Ludwik Kurtycz), Środkowy w Legnicy (mjr Edward Baszniak) i Północny w Żarach (kpt. Jan Lewicki, potem mjr Szredzki).
W Okręgu prowadzono działalność skierowaną zarówno na zewnątrz - o charakterze propagandowo-uświadamiającym, jak i dla potrzeb samej organizacji - informacyjno-wywiadowczą; działalność zbrojna miała zakres minimalny Wydawano dwutygodnik „Wolność", powielany w nakładzie 600-800 egzemplarzy.
W czerwcu 1946 r. na skutek umieszczenia agenta w otoczeniu mjr. Szredzkiego UB aresztowało 62 osoby, działające w Okręgu lub w kontakcie z nim, całkowicie rozbijając na tym terenie struktury WiN-u. Wielu z tych, którzy uniknęli aresztowania w czerwcu 1946 r., zostało ujętych trzy lata później.
Aresztowanych, w tym ppłk. Bolesława Tomaszewskiego, przewieziono do Wrocławia do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie poddano ich przesłuchaniom; na śledztwo przyjechał sam Józef Różański. W dniach 2-3 stycznia 1947 r. odbył się przed Wojskowym Sądem Rejonowym we Wrocławiu proces głównych oskarżonych. Ppłk B. Tomaszewski i mjr W Szredzki zostali skazani na karę śmierci, zamienioną na 15 lat więzienia; pozostali na 8 do 12 lat.
Tymczasem od pierwszych dni listopada do połowy grudnia 1945 r. przybywali zza Sanu oficerowie zlikwidowanego Okręgu Lwów „Nie", nie tracąc między sobą łączności. Wśród nich był mjr Anatol Sawicki, p.o. Komendanta Okręgu Lwów, i kpt. Marian Jędrzejewski, nieformalnie komendant miasta. Nawiązawszy kontakt z kierownictwem Obszaru Południowego WiN, a być może z Zarządem Głównym, otrzymali zgodę na organizowanie Eksterytorialnego Okręgu Lwowskiego WiN.
Komendę Okręgu objął mjr Anatol Sawicki „Młot", „Cybulski", „Kowalski", organizując 7-8 osobowy sztab. Podlegało mu „Miasto" (lub „Garnizon") i dwa Inspektoraty: „Bóbrka" i „Gródek Jagielloński". Taka struktura organizacyjna wynikała z potrzeby zachowania tożsamości. Bez względu na obecne miejsce zamieszkania, w nowej organizacji chciano skupić ludzi w takich samych jednostkach, w jakich byli poprzednio w AK i „Nie". Było to także pewnym zabezpieczeniem przed przeniknięciem w organizacyjne szeregi podstawionych przez UB agentów, a jednocześnie wzmacniało wzajemne zaufanie ludzi, znających się z poprzedniej działalności. W „Mieście", którego komendę objął kpt. Marian Jędrzejewski, utworzono trzy lub cztery Dzielnice: Północ „Gdynia" z Komendantem kpt. Franciszkiem Garwolem „Karasiem", „Tarnopolskim" i z pięcioma Rejonami; Wschód „Kluczbork" z Komendantem „Dwójką" (być może był to nieznany z AK pchor. Stanisław Kruszelnicki?) i z czteroma Rejonami, w tym dwa „wiejskie"; Południe „Zakopane" z Komendantem por. Zygfrydem Szynalskim „Trykiem", „Kulasem". Nie jest jasna sprawa Dzielnicy Zachód.
Ogólny stan liczebny „Miasta" wynosił około 1000 ludzi, a cały Eksterytorialny Okręg mógł liczyć nawet do 3 tysięcy.
W styczniu i lutym 1946 r. zaczęto zbierać wnioski awansowe i odznaczeniowe, przy czym awanse i odznaczenia przyznano z datą wsteczną 15 grudnia 1945 r., podpisując je 20 marca 1946 r. Rozkazy awansowe i odznaczeniowe podpisywał ostatni komendant Obszaru Południowo-Wschodniego „Nie", płk Władyka; nie wiadomo, czy był członkiem WiN-u, z pewnością nie należał do struktur Okręgu Eksterytorialnego. Przyjechał on do Krakowa w październiku 1945 roku z kilkoma współpracownikami z lwowskiej „Nie", przede wszystkim była z nim kierowniczka konspiracyjnej łączności, Emilia Maleczyńska, która wiozła archiwum lwowskie, potem wobec zagrożenia aresztowaniami spalone.
Okręg Eksterytorialny miał bardziej wojskowy charakter, niż Okręg Jeleniogórski; do zadań organizacji należało między innymi gromadzenie broni.
Aresztowania członków Eksterytorialnego Okręgu rozpoczęły się od października 1947 r. i trwały do kwietnia roku następnego. Pod koniec 1948 r. dosięgły oficerów z Komendy Obszaru: W kilku procesach, na rozprawach odbywających się od listopada 1948 r. do lutego l950 r. zapadło we Wrocławiu i w Warszawie kilka wyroków śmierci, zamienianych następnie na wieloletnie więzienie - w przypadku Mariana Jędrzejewskiego - pierwotnie na dożywocie. W czasie śledztwa zginął tragicznie ppłk Anatol Sawicki.
Szczególne podziękowania dla Pana Jerzego Węgierskiego autora powyższego tekstu za zgodę na jego wykorzystanie na naszych łamach.

(Tytuł i skróty od redakcji).Kazimierz Wierzyński

Na proces moskiewski

Oskarżajcie nas wszystkich, nie tylko szesnastu,
Sądźcie poległych w grobie, to też winowajcy,
Sądźcie szkielet, co z wojny pozostał się miastu,
Gdy wyście jeszcze z diabłem kumali się, zdrajcy.
Oskarżcie także wolność, nic znane wam słowo,
Ten odwieczny zabobon, co zawsze nas dzieli,
Cały kraj polski weźcie, zamknijcie go w celi
I wprowadźcie pod sztykiem na salę sądową.
I choć wyrok spiszecie w ciemnicach swych na dnie
By w kremlińskiej go potem ujawnić asyście,
Jeszcze ten, kto jest wolny, bez trudu odgadnie,
Że zbrodniarzem w tej sali nic my, ale wyście.
My przyjmiemy wasz werdykt. Nie zdoła was zawieść
Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia,
Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia,
Niezmienna wasza przemoc i gwałt i nienawiść.
Lecz kto wolny, a myśli, że z oczu odpędzi
Upiora waszych jaskiń, bagienny wasz opar,
Błądzi, bo moskiewskiego świat uląkł się sędzi,
Wolnych w walce opuścił, ciemięzcę ich poparł.
I osądził się hańbą i skazał sam siebie,
Uciekłszy od rozumu, szaleńczy trybunał,
I z diabłem się na polskich mogiłach pokumał
I potępiony będzie na ziemi i niebie.
Gdyby

Jak już nie raz w historii bywało, pomimo tragicznych doświadczeń nie umiały dwa nasze narody Polacy i Ukraińcy porozumieć się w chwili zagrożenia, w momencie dokonywania wyborów. Znowu historia dała nam okrutną krwawą lekcję: mieliśmy wspólnych wrogów, a nie potrafiliśmy połączyć naszych wysiłków. A więc jako wrogów Związku Sowieckiego zsyłano później i akowców i upowców do tych samych rosyjskich łagrów.
Czy jest wobec tego potrzeba i sens mówienia o gorzkiej prawdzie historycznej? Jest, bo prawda może uwolnić nas od koszmaru przeszłości i dać perspektywę nadziei. I temu służy niniejszy numer LWOWSKICH SPOTKAŃ, w którym kilka razy wspomnieliśmy o próbach porozumienia się podziemia polskiego i ukraińskiego. Zbyt późno, niestety.
Mówi się, że historia nie uznaje słowa - gdyby. Ale, jednak, mimo wszystko, gdyby dwa nasze narody umiały się porozumieć? Może warto nad tym się zastanowić...

REDAKTOR NACZELNA "LWOWSKICH SPOTKAŃ" Bożena Rafalska

Aleksander Szumański "Lwowskie Spotkania"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 12 gru 2015, 20:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/w-nocy-4-na-5-sier ... -zamkowej/

W nocy 4 na 5 sierpnia 1945 roku, oddziały Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Antoniego Hedy „Szarego” przeprowadziły akcję rozbicia więzienia WUBP w Kielcach przy ul. Zamkowej
5 sierpnia 2015 08:41

Obrazek

W akcji wzięli udział żołnierze z dawnego 3 pp Leg. AK i 72 pp. AK. Było to między innymi pododdziały por. S. Bębińskiego „Harnasia”, ppor. H. Podkowińskiego „Ostrolota”, por. H. Wojciechowskiego „Sęka”, ppor. Z. Barkowskiego „Zygmunta”, ppor. W. Borowca „Niegolewskiego”. Zabezpieczenie kwatermistrzowskie zapewniły wcześniejsze dwie akcje ekspropriacyjne, dokonane w bankach w Warszawie i w Łodzi.

Akcja została przeprowadzona w nocy z 4 na 5 sierpnia. Kpt. A. Heda „Szary” na czele zgrupowania liczącego około 250 żołnierzy, dokonał spektakularnego odbicia więźniów z kieleckiego więzienia WUBP. Podczas 4-godzinnej operacji wysadzono prawie wszystkie drzwi w celach i uwolniono 354 więźniów, którym groziło wywiezienie w głąb Związku Sowieckiego, w tym płk A. Żółkiewskiego „Lina” – dowódcę 2 Dywizji Piechoty AK.

Z uwagi na skalę trudności i niewielkie straty po obu stronach, akcja ta uważana jest za jedną z najbardziej okazałych w całej historii polskiego podziemia niepodległościowego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 21 sty 2016, 15:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/18-sierpnia-1946-r ... sia-ognia/

18 sierpnia 1946 roku, miała miejsce brawurowa akcja rozbicia i opanowania więzienia św. Michała w Krakowie przez żołnierzy Józefa Kurasia „Ognia”
18 sierpnia 2015 00:00

Obrazek

W akcji brali udział partyzanci VI krakowskiej kompanii Zgrupowania „Ognia”, którymi dowodził Jan Janusz ps. „Siekiera”. Celem akcji było więzienie św. Michała w Krakowie przy ul Senackiej i Poselskiej w centrum miasta (dziś Muzeum Archeologiczne). Żołnierze wyruszyli ze swojej siedziby, która mieściła się w dawnym Składzie Solnym w Podgórzu nad Wisłą, gdzie przechowywana była broń i samochód. Rozbicie więzienia odbyło się w biały dzień, we współdziałaniu z dwoma strażnikami, którzy dostarczyli więźniom broń. Akcję wewnątrz więzienia organizował żołnierz AK – Bolesław Pronobis ps. „Ikar”. Dzięki broni, dostarczonej przez współpracującą z „Ikarem” strażniczkę więzienia Irenę Odrzywołek, więźniowie rozbroili strażników i bez żadnego wystrzału opanowali niemal całe więzienie. Uwolniono 64 osoby związane z podziemiem niepodległościowym. Większość z nich rozbiegła się po mieście, natomiast około 30 osób odjechało postawioną ciężarówką w kierunku Miechowa, mijając gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy Placu Inwalidów.

(Na zdjęciu Skład Solny przy ul. Na Zjeździe 8 – jedyna w Polsce zachowana w całości siedziba Żołnierzy Wyklętych VI krakowskiej kompanii Zgrupowania „Ognia”. Foto. Wikimedia Commons


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 25 sty 2016, 19:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/72105

SURKONTY 1944 - początek końca...
Żołnierze Wyklęci, pt., 21/08/2015 - 11:41

71. rocznica bitwy pod Surkontami i śmierci mjr. Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza"
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/08 ... esc-1.html

...patrzy przez okno
jak słońce Republiki
ma się ku zachodowi
pozostało mu niewiele
właściwie tylko
wybór pozycji
w której chce umrzeć
wybór gestu
wybór ostatniego słowa...
Zbigniew Herbert, "Pan Cogito o postawie wyprostowanej"

71 lat temu, w poniedziałek 21 sierpnia 1944 r., w kresowej wsi Surkonty, podczas przygotowań do kolejnej odprawy Komendanta Nowogródzkiego Okręgu Armii Krajowej mjr. Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", oddział polski liczący 72 żołnierzy został zaatakowany przez wojska NKWD. Po wielogodzinnej walce w okrążeniu, w tej pierwszej bitwie Antysowieckiego Powstania, mjr Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz", hubalczyk, cichociemny, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari i dwukrotny Krzyża Walecznych, poległ wraz z 35 swoimi żołnierzami, z których część bolszewiccy barbarzyńcy dobili bagnetami.

Obrazek
Mjr cc Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz"


[...] Na skutek donosu naczelnik raduńskiego rejonowego Oddziału Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych kapitan bezpieczeństwa państwowego Czikin skierował w okolice wsi Surkonty, celem likwidacji "zgrupowania bandyckiego", Grupę Wywiadowczo-Poszukiwawczą 3. batalionu 32. Zmotoryzowanego Pułku Strzelców Wojsk Wewnętrznych NKWD.
Przybywające ciężarówki dostrzeżono w chwili, gdy zahamowały i zaczęli z nich wyskakiwać bojcy. Cichy alarm wśród chłopców "Kotwicza", rozrzuconych po odległych gospodarstwach, spowodował sprawne zajęcie stanowisk przez obsługę rkm. Spokojnie obserwowano przez lornetki Sowietów, gdy milczkiem podkradali się do zabagnionej łąki. Tam oczka wody rozbiły rytmicznie rozstawioną tyralierę i skupiły Sowietów w małe grupki. Wtedy, na rozkaz "Kotwicza", otwarto zmasowany ogień. Jego skuteczność była ogromna.
Rozpiętość frontu liczyła około 1000 metrów. W pierwszej fazie walki zginęło 16-30 żołnierzy sowieckich i było kilkunastu rannych, w tym obaj sowieccy dowódcy. Straty po stronie polskiej ograniczały się do kilku zabitych i rannych. Około godz. 15.00 nastąpiła krótka narada. Część partyzantów wycofała się z lżej rannymi, "Kotwicz" postanowił zostać do wieczora, by zabrać ciężko rannych. Nie doczekał...
W tym czasie oddziałom sowieckim przybył z odsieczą dowódca Grupy Wywiadowczo-Poszukiwawczej 3/32 zmot. pułku strz. kpt. Szulga i naczelnik rejonowego oddziału NKWD kpt. bezp. państw. Czikin. Według dokumentów sowieckich: w wyniku 5-godzinnego boju [bandę] całkowicie zniszczono - zabito 53 bandytów, w tym 6 oficerów białopolskiej armii. Schwytano do niewoli - 4 .

Obrazek
Żołnierze 1 kompanii I batalionu 77. pp AK. Na białym koniu siedzi mjr/ppłk Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz".


W Surkontach atakował, według ocen ocalałych oficerów AK, sowiecki batalion dowieziony na 30 ciężarówkach. Stosunek sił wynosił 10:1 na niekorzyść Polaków. W drugiej fazie bitwy oddziały sowieckie zaatakowały lewe skrzydło obrony, starając się przełamać opór polskich stanowisk, wedrzeć się na tyły obrońców i odciąć drogę odwrotu. Na prawym skrzydle rozpoczęły natarcie świeżo przybyłe oddziały NKWD. W tej fazie Sowieci zdobyli wzgórze, na którym ustawili cekaem. W tym czasie nastąpił nalot kilku sowieckich samolotów, które ostrzelały pozycję Polaków z broni pokładowej. Sowiecki cekaem swoim ogniem ze wzgórza zniszczył polski punkt dowodzenia, zabijając polską obsługę rkm, majora Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", rotmistrza Jana Skrochowskiego "Ostrogę" i adiutanta pchor. Henryka Nikicicza "Orwida". Ten fakt spowodował wycofanie się pozostałych partyzantów.
Straty sowieckie wyniosły 132 zabitych. Po stronie AK poległo 36 żołnierzy.
Nie wszyscy zginęli w walce. Jedna z ocalałych sanitariuszek tak wspomina ostatnią fazę walk:

[...] Ale najgorsze było to, że oni razem ze mną robili obchód placu boju i wszystkich nieżyjących, ciężko rannych i lekko rannych, wszystkich dobijali bagnetami. Wszystkich! Pamiętam twarz kapitana "Hatraka" [kpt. cc Franciszek Cieplik] . On miał taką złotą szczękę i patrzył na mnie przytomnie, patrzył na mnie tak, jakby jemu było mnie żal. Ja to widziałam po jego oczach. Sołdat podszedł i pchnął go bagnetem w bok. Ja tylko widzę jego zęby wyszczerzone, bo on jego walił w brzuch, w klatkę piersiową, ile tylko chciał. I tak po kolei, każdego [...].

Obrazek
Obecny widok cmentarza żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach. Przez pół wieku p ole bitwy i zbiorowa mogiła żołnierzy AK mjr. "Kotwicza" w Surkontach były kołchozowym pastwiskiem, pokrytym zeschłą skorupą krowiego łajna. Pod tą skorupą leżeli ONI.


Kpt. dr Alfred Paczkowski "Wania", cichociemny, napisał po latach: Maciej - to Poniatowski. Jego śmierć była demonstracją i sprawą honoru.

Według mjr. "Kotwicza" obecność żołnierzy polskich na Kresach Wschodnich miała dokumentować wobec świata przynależność ziem kresowych do Rzeczypospolitej .
Oddziały AK i oddziały samoobrony polskiej trwały na straży polskości na Kresach i dokumentowały tą przynależność aż do lat 50., tocząc nierówną walkę z bolszewicką okupacją i sowietyzacją tych ziem.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat mjr. "Kotwicza" i bitwy pod Surkontami czytaj w tekście:

Mjr Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz” i bitwa pod Surkontami - 21 VIII 1944 r.
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/08 ... esc-1.html

Powyższy tekst w wersji angielskiej dostępny jest na stronie The Doomed Soldiers - Polish Underground Soldiers 1944-1963 - The Untold Story:
http://www.doomedsoldiers.com/

Major Maciej Kalenkiewicz (1906-1944), nom de guerre "Kotwicz", And the Battle Against the NKVD At Surkonty - August 21, 1944>
http://www.doomedsoldiers.com/maciej-ka ... major.html

Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej (m.in. por. Jana Borysewicza "Krysi", ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera", ppor. Anatola Radziwonika "Olecha" ) po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/03 ... esc-1.html

KRESOWI STRACEŃCY>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/13 ... tml?414483

Strona główna>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/

Prawa autorskie>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/13 ... ml?1746022

Żołnierze Wyklęci - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 12 lut 2016, 19:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/1678-70-ro ... ezawislosc

70. rocznica powstania Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
środa, 02, wrzesień 2015 05:38 Paweł Brojek

Obrazek

Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość”, w skrócie nazywany Zrzeszeniem „Wolność i Niezawisłość”, powstał 2 września 1945 r. po rozwiązaniu Armii Krajowej. Miał być to ruch społeczno-polityczny, walczący w obronie praw obywateli i niepodległości Polski. Jego przywódcy zostali zamordowani przez komunistów strzałem w tył głowy w piwnicach więzienia mokotowskiego.

Trzon organizacji stanowiły pozostałości rozwiązanej w sierpniu 1945 r. Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. WiN przejęła jej strukturę organizacyjną, kadry, majątek a także częściowo oddziały leśne.

Początkowo organizacja chciała drogą walki politycznej nie dopuścić do zwycięstwa wyborczego komunistów po II wojnie światowej, dopuszczając także możliwość zbrojnej obrony. W uchwalonej 9 września Deklaracji Ideowej domagano się m.in.: opuszczenia terytorium Polski przez wojska radzieckie i NKWD, zaprzestania prześladowań politycznych, utworzenia jednej, apolitycznej armii polskiej z oddziałów walczących na Zachodzie i oddziałów podlegających Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego.

Postulowano niezależną polską politykę zagraniczną, wprowadzenie pełnego samorządu, przeprowadzenie wolnych wyborów z prawem do wystawiania list kandydatów przez wszystkie ugrupowania polityczne. Domagano się wolnych związków zawodowych, powszechnego nauczania oraz reformy rolnej. Opowiadano się za potrzebą utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków z ZSRR, a zarazem koniecznością rewizji granicy wschodniej.

Zrzeszeniem kierowali byli oficerowie AK, na jego czele stał Zarząd Główny (ZG). Struktura organizacyjna czyli podział na obszary i okręgi została przejęta z AK i DSZ. Organizacja przesyłała do Londynu raporty i utrzymywała z Rządem RP kontakty kurierskie i korespondencyjne. W latach 1945-1947 była ona największą ogólnopolską organizacją niepodległościową działającą w konspiracji. Szacuje się, że na przełomie 1945/46 liczyła 30 tys. członków.

Zrzeszenie od początku stanowiło dla władz komunistycznych przeszkodę w realizacji planów politycznych ZSRR wobec Polski. Urząd Bezpieczeństwa i NKWD nieustannie próbowało rozbić organizację. Członkowie I Zarządu Głównego z prezesem Janem Rzepeckim zostali aresztowani już w początku listopada 1945 r. w Łodzi. Bezpieka rozbiła też całą sieć łączności zagranicznej WiN.

Nowym przywódcą organizacji został płk Franciszek Niepokólczycki ps. „Halny” pod którego przewodnictwem ugrupowanie osiągnęło apogeum swoich możliwości organizacyjnych, obejmując zasięgiem cały kraj i zdobywając dominującą pozycję w polskim podziemiu. II ZG opracował „Memoriał do Rady Bezpieczeństwa ONZ” w sprawie sfałszowania wyników referendum, przesłany przez tajnych kurierów do Anglii. Zorganizował też Delegaturę Zagraniczną WiN w Londynie i stałą łączność ośrodków krajowych i zagranicznych, wykorzystując do tego ambasady państw zachodnich. W październiku 1946 r. płk Niepokólczycki wraz ze współpracownikami znalazł się w komunistycznym więzieniu.

Jesienią 1946 r. próbę odtworzenia struktury ogólnopolskiej zrzeszenia podjął ppłk Wincenty Kwieciński ps. „Głóg” stojąc na jego czele do chwili aresztowania w styczniu 1947 r. Rozbicie III ZG WiN było fragmentem kampanii terroru przed sfałszowanymi przez komunistów wyborami do sejmu w styczniu 1947 r. Na skutek amnestii w lutym tego roku ujawniło się ok. 23 tys. działaczy WiN, co oznaczało zakończenie działań partyzanckich i konspiracyjnych na masową skalę. Także w 1947 r. odbyły się pokazowe procesy ujętych dotychczas przywódców organizacji.

Próbę odbudowania po raz kolejny rozbitych struktur WiN struktur podjął płk Łukasz Ciepliński ps. „Ostrowski”, który za swój główny cel przyjął ograniczenie działalności zbrojnej, prowadzenie aktywności propagandowej i wywiadowczej oraz utrzymanie łączności z Zachodem. Jego aresztowanie w listopadzie 1947 r. zakończyło historię WiN jako organizacji o zasięgu ogólnopolskim.

Od wiosny 1948 r. organizacja znajdowała się pod kontrolą tzw. V Komendy Głównej zorganizowanej przez bezpiekę w ramach prowadzonej przez nią Operacji „Cezary”, przy pomocy przewerbowanych oficerów WiN i AK - oraz w większości nieświadomych mistyfikacji - szeregowych członków organizacji. W rezultacie większość struktur Zrzeszenia zostało rozpracowanych i przystąpiono do likwidacji jego oddziałów zbrojnych.

Jednym z pierwszych był oddział kpt. Zygmunta Brońskiego „Uskoka”, poległego w maju 1949 r. W październiku 1950 r., po ciężkim śledztwie i pokazowym procesie ostatniego faktycznego Zarządu Głównego WiN, większość jego członków z płk. Cieplińskim na czele skazano na karę śmierci. Wyroki wykonano w piwnicy więzienia mokotowskiego strzałem w tył głowy 1 marca 1951 r.

Historia organizacji miała się zakończyć w grudniu 1952 r., kiedy to Urząd Bezpieczeństwa ujawnił swoją inspirującą rolę w V Komendzie WiN-u. W rzeczywistości resztki oddziałów zbrojnych wywodzących się ze Zrzeszenia WiN przetrwały dłużej. Mjr Jan Tabortowski „Bruzda” zginął 23 sierpnia 1954 r., a ostatni z żołnierzy oddziału „Uskoka”, Józef Franczak „Lalek”, poległ 21 października 1963 r.

Paweł Brojek
Źródło: ipn.gov.pl
Na zdjęciu: Franciszek Niepokólczycki podczas procesu, fot. Wikimedia Commons

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 14 mar 2016, 13:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://myslkonserwatywna.pl/katechonicz ... po-1945-r/

Prof. Bartyzel: Katechoniczność polskiej kontrrewolucji po 1945 r.
Mariusz Matuszewski | 13 marca 2016 | 0 Komentarzy

Obrazek

Dziwi mnie, że nawet najżarliwsi obrońcy polskiej szuanerii antykomunistycznej nie eksponują w swojej argumentacji (przynajmniej ja tego nie zauważyłem) tego iż, sens ich walki ma nie tylko wartość rycerskiej (“romantycznej” dla wielu, co w ich ustach jest wyrokiem potępienia) fidelitas, ale może być z powodzeniem broniony również na płaszczyźnie politycznego realizmu – tyle że nie jednowymiarowego i krótkoterminowego. Już oczywiście sam fakt, że tyle tysięcy żołnierzy było jeszcze zdolnych do stawiania czynnego oporu po sześciu latach wojny i straszliwej eksterminacji, zasługuje co najmniej na szacunek, jeśli nie na podziw. Ale tu chodzi właśnie o sens polityczny z punktu widzenia śmiertelnego zagrożenia dla duchowej – nie fizycznej, jak pod niemiecką okupacją – substancji narodu wskutek najazdu komunistycznego.

Jest oczywistym prawem “fizyki społecznej”, że również i w jej obszarze siła nacisku ma stopień wprost proporcjonalny do siły oporu. Wskutek traumy wywołanej niepotrzebną hekatombą Powstania Warszawskiego najeźdźcy mieli prawo spodziewać się, że wszystkie pierwiastki możliwego oporu zostały sparaliżowane, że wystarczy zalać kraj przetaczającą się przez niego wielomilionową masą żołnierską i pancerną “wyzwolicielskiej” Armii Czerwonej i pozostawić w nim paręset tysięcy odwodów, głównie NKWD, oraz wybić lub wyaresztować to, co zostało z elity przywódczej Państwa i Armii Podziemnej, aby kraj całkowicie spacyfikować. Okazało się jednak, że to nieprawda, że “oddziały leśne” są w stanie jeszcze przez kilka lat wiązać dysponujące miażdżącą przewagą siły najeźdźcze i ich kolaborantów, chociaż oczywiście ostateczny rezultat nie mógł być inny, niż ten, który był. Ale tych kilka lat okazało się z punktu widzenia ratowania owej substancji duchowej bezcennych. Stojąc wobec konieczności złamania oporu zbrojnego, “oczyszczenia terenu”, nie mogli przejść “z marszu” z etapu podboju od razu do etapu konsolidacji władzy i totalnej sowietyzacji, lecz musieli je rozłożyć w czasie. Przez tych kilka lat, do 1948 r., musieli zachowywać pewne pozory politycznego pluralizmu, zezwolić na odbudowywanie szkół i uniwersytetów z przedwojenną kadrą i z normalnymi programami, starać się przeciągać zwłaszcza aktywną część społeczeństwa i fachowców do współpracy w, skądinąd oczywistym, dziele odbudowywania gospodarki i dźwigania kraju ze zniszczeń wojennych, nawet umizgiwać się do Kościoła (Bierut podtrzymujący Prymasa niosącego monstrancję w procesji Bożego Ciała!). Gdyby opór wobec komunistów ograniczał się tylko do cywilnego oporu sił działających legalnie, byłby on niewystarczający, nie powstrzymałby Czerwonych przed zwiększaniem presji. Łatwo przecież zauważyć, że złamanie oporu fizycznego (nie ujmując niczego z tragicznego heroizmu tych ostatnich partyzantów, którzy jeszcze w latach 50. nie złożyli broni, ale militarnie nie miało to już żadnego znaczenia) pokrywa się w czasie z przejściem do totalnej sowietyzacji: likwidacji ostatnich niezależnych sił politycznych i prasy, indoktrynacją szkoły, inwazją marksizmu na uniwersytety, proklamowaniem socrealizmu w literaturze i sztuce, podjęciem próby rozprawienia się fizycznego lub przynajmniej administracyjnego z Kościołem.

Żołnierze “wyklęci” okazali się więc w wiernym tego słowa znaczeniu katechonami, ponieważ powstrzymali, to znaczy odwlekli na kilka lat ten proces, a tych kilka lat okazało się bezcennych, bo straty duchowe, moralne i materialne poniesione w pierwszej połowie lat 50. były mimo wszystko mniejsze, niż byłyby, gdyby pełna sowietyzacja zaczęła się wcześniej. Można ich porównać do meksykańskich bojowników “tej drugiej” (la segunda) cristiady z lat 30., też beznadziejnej z wojskowego punktu widzenia, ale dzięki której reżim masoński musiał przywrócić choćby elementarną wolność (kultu) Kościołowi i ograniczyć “edukację socjalistyczną” (czytaj: ateizację).

Profesor Jacek Bartyzel


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 22 lut 2017, 11:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogpress.pl/node/17951

Mordercy w mundurach (1)
Godziemba, pon., 18/11/2013 - 16:51

Wojskowe Sądy Rejonowe stanowiły ważne ogniwo w systemie represji komunistycznej w latach 1946-1955.
W dniu 7 lipca 1943 roku Prezydium Związku Patriotów Polskich podjęło uchwałę o utworzeniu Wojskowego Sądu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS. W listopadzie 1943 roku dowódca I Korpusu PSZ w ZSRR wprowadził tymczasowy kodeks wojskowy postępowania karnego, który określał ustrój, zakres i właściwość sądów i prokuratur wojskowych.
Po powstaniu tzw. Polski ludowej, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego na mocy dekretu z 23 września 1944 roku ustanowił ustój sądów i prokuratur wojskowych, z Najwyższym Sądem Wojskowym na czele i Naczelnym Prokuratorem Wojskowym, będącym zwierzchnikiem wszystkich prokuratorów wojskowych.
Z kolei na mocy dekretu Krajowej Rady Narodowej z 13 czerwca 1945 roku o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa przekazano sprawy osób cywilnych sądownictwu wojskowemu. Ta decyzja spowodowała utworzenie rozkazem Naczelnego Dowódcy WP Michała Roli-Żymierskiego z dnia 20 stycznia 1946 roku Wojskowych Sądów Rejonowych. Sądy te były właściwe do rozstrzygania spraw osób cywilnych podejrzanych o przestępstwa antypaństwowe, funkcjonariuszy UB, MO, KBW oraz straży więziennej.
Orzecznictwo sądów wojskowych wyłączono spoza kontroli Sądu Najwyższego i powierzono Najwyższemu Sądowi Wojskowemu. Niezależnie od NSW nadzór nad sądami i prokuratorami wojskowymi sprawował Departament Służby Sprawiedliwości (od 1950 roku Zarząd Sądownictwa Wojskowego) MON, na którego czele stał płk. Henryk Holder, a od 1951 roku płk. Oskar Karliner.
Od początku swych rządów komuniści dążyli do obsadzenia sądów swoimi ludźmi, postrzegając sędziów przedwojennych jako „obrońców przestarzałych form ustroju i porządku prawnego”. W marcu 1945 roku zmieniono przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych związku, zabraniające sędziom przynależności do stronnictw politycznych.
W obliczu braku „właściwych” kadr, na mocy dekretu z 22 stycznia 1946 roku dopuszczono do obejmowania stanowisk sędziowskich i prokuratorskich osób bez właściwych kwalifikacji oraz zwolniono kandydatów od egzaminu sędziowskiego. Równocześnie powołano średnie szkoły prawnicze, których program nauczania przewidywał jedynie od 6 do 15 miesięcy zajęć. Pierwsza taka szkoła działała w latach 1946-1952 w Łodzi, pod kierownictwem osławionej Marii Gurowskiej. Identyczne otwarto w Gdańsku, Wrocławiu, Szczeci nie i Zabrzu. Szkoły te ukończyło ponad 1000 absolwentów, spośród których prawie połowa uzyskała nominację sędziowską.
Z dniem 1 czerwca 1948 roku powołano w Warszawie Centralną Szkołę Prawniczą im. Teodora Duracza, która w kwietniu 1950 roku została przemianowana na Wyższą Szkołę Prawniczą. Osławioną „duraczówkę” w latach 1948-1954 ukończyło ponad 400 osób.
Równocześnie zorganizowano Oficerską Szkołę Prawniczą, która miała za zadanie przygotowanie „właściwych” kadr dla Wojskowych Sądów Rejonowych. Szkoła ta miała swoją siedzibę w Warszawie, przy ulicy Koszykowej, nieopodal katowni Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Później została przeniesiona do Jeleniej Góry, a w 1954 roku OSP została zlikwidowana. Podstawowym jej celem było wykształcenie „prawnika wojskowego – jak to ujął płk Leon Łustacz – nieugiętego bojownika o praworządność rewolucyjną”, który „musi umieć stosować w praktyce toczącej się (…) walki klasowej niezawodny oręż rewolucyjnej teorii”.
Komendantem szkoły został mjr Aleksander Dremer, jego zastępcą kpt Alfred Tragarz, a dyrektorem naukowym mjr Roman Rawicz. W gronie grona nauczycielskiego znajdowali się najbardziej zaufani oficerowie komunistycznego aparatu sprawiedliwości z płk Stanisławem Zarakowskim, płk. Kryspinem Mioduskim, płk. Marcinem Dancygiem, płk. Leo Hochbergiem oraz ppłk. Józefem Dziowgo na czele. Odpowiedzialnym za dobór kadr był płk Henryk Holder – szef Departamentu Kadr MON.
Kandydaci do OSP nie posiadali zazwyczaj matury, a często nawet ukończonego gimnazjum. Posiadali jednak właściwą świadomość klasową i deklarowali jako sędziowie - jak to wyraził Stefan Michnik – „realizować dyktaturę proletariatu”. W trakcie rocznego kursu kandydaci uczyli się przede wszystkim zagadnień polityczno-wychowawczych, a dopiero na drugim miejscu prawa karnego.
Następcą OPS został utworzony jesienią 1953 roku Fakultet Wojskowo-Prawniczy działający w ramach Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego. We władzach Fakultetu, mieszczącego się w dawnym Hotelu Europejskim, znaleźli się m.in. płk Leon Łustacz, Jerzy Modlinger, ppłk Tadeusz Malik, ppłk Józef Badecki oraz …. por Stefan Michnik. W szkole obowiązywał trzyletni okres nauki. Do likwidacji Fakultetu w 1956 roku ukończyło go zaledwie 34 osób.
Niezwykle istotną rolę w wojskowym systemie sprawiedliwości odgrywali oficerowie sowieccy, począwszy od gen. Aleksandra Tarnowskiego – prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego, jego zastępcy płk Aleksandrze Minkiewiczu oraz wyższych oficerach: płk Konstantym Krukowskim, płk. Aleksandrze Tomaszewskim, ppłk Stanisławie Radomskim, ppłk Stefanie Piekarskim, płk Julianie Giemborku, płk Piotrze Parzenieckim oraz mjr Gotfrydzie Ostrowskim. Nie można też zapominać o sowieckich doradcach: płk Piotrze Samsonowie, płk. Aleksieju Milcynie oraz płk. Wasiliju Zajcewie.
Równocześnie z kształceniem nowych kadr z wojskowych sądów eliminowano „wrogów klasowych”. W marcu 1951 BP KC PZPR podjęło uchwałę, w której podkreślono, iż „oczyszczając systematycznie aparat sądowniczo-prokuratorski z elementów obcych, chwiejnych i politycznie nieprzydatnych, przedsięwziąć kroki w kierunku uzupełnienia w jak najkrótszym czasie kadry aparatu służby sprawiedliwości pracownikami zasługującymi na zaufanie i mogących zajmować odpowiedzialne stanowiska sędziów i prokuratorów”.
Realizując te powołano specjalną komisję, w skład której wchodzili m.in.: płk Leon Zieleniec, płk Oskar Karliner, płk Wilhelm Świątkowski, płk Ignacy Krzemień oraz ppłk Helena Wolińska, która zadecydowała o zwolnieniu 67 oficerów – „obcych politycznie”. Znane są także przypadku osądzenia i skazania sędziów wojskowych sądów rejonowych, np. kpt Tadeusza Lercela, mjr Witolda Kłobukowskiego czy ppłk Antoniego Łukasika. Pewna liczba sędziów wojskowych podjęła decyzję o rezygnacji z wykonywania zawodu, za co nie spotkały ich żadne represje UB. Można więc było zrezygnować z funkcji kata w mundurze. Należało tylko chcieć i mieć … sumienie.
Na przełomie 1952 i 1953 spośród 227 oficerów-sędziów jedynie 40% miało wykształcenie wyższe. Wśród prokuratorów w mundurach ten odsetek był jeszcze niższy i wynosił zaledwie 29 %.
Do procesów politycznych, które toczyły się przed sądami wojskowymi dopuszczano jedynie „zaufanych” adwokatów, zrzeszonych w Kołach Obrońców Wojskowych. W najpoważniejszych procesach politycznych uczestniczyło jedynie kilkunastu adwokatów, znajdujących na specjalnej liście Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie.
Ustawa z 5 kwietnia 1955 roku o przekazaniu sądom powszechnym właściwości sądów wojskowych w sprawach karnych osób cywilnych, funkcjonariuszy bezpieczeństwa publicznego, MO i służby więziennej, zapoczątkowała likwidację Wojskowych Sądów Rejonowych. Ostatecznie na mocy decyzji płk. Oskara Karlinera – szefa Zarządu Sądownictwa Wojskowego, Wojskowe Sądy Rejonowe zostały zlikwidowane z dniem 31 sierpnia 1955 roku
Cdn.
Godziemba's blog

Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać


Portret użytkownika Pies BaskervillówGodziemba
Pies Baskervillów, wt., 19/11/2013 - 16:11
Jak się to poczyta,to widać,że końca nie ma...
=========
"Po 50-ciu latach, na łamach ”Gazety Wyborczej” publicznie przyznał się do dokonanego mordu, a do syna Antoniego Żubryda wysłał list, w którym wyjaśnił, że zabicie jego ojca sprawiło mu przyjemność i może o tym otwarcie mówić, ponieważ sprawa się przedawniła. Ów list stał się inspiracją i kanwą dokumentalnego filmu Iwony Bartólewskiej pt.: „List do syna”, który jest próbą odtworzenia historii morderstwa A.Żubryda.."
http://naszeblogi.pl/41978-list-od-esbeka

========================

Aby mierzyć drogę przyszłą
Trzeba wiedzieć skąd się wyszło
C. K. Norwid


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 22 lut 2017, 11:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogpress.pl/node/23703

Prawo jako narzędzie władzy komunistycznej (2)
Godziemba, śr., 22/02/2017 - 08:18

Podstawowym zadaniem sądów i prokurator wojskowych nie było sprawowanie wymiaru sprawiedliwości lecz ochrona ustroju Polski Ludowej.
Znaczną część kadry prokuratury wojskowej stanowili oficerowie Armii Sowieckiej, inną grupę stanowili oficerowie zmobilizowani na terytorium Polski Lubelskiej, jeszcze inni byli to ludzie bez większego doświadczenia życiowego, którzy wyrażali gotowość budowy nowego systemu społeczno-politycznego. W skład ostatniej grupy wchodzili głównie słuchacze kursów prawniczych lub absolwenci Oficerskich Szkół Prawniczych.
Jedną z takich osób była „osławiona” prokurator ppłk Helena Wolińska. W jej ocenie służbowej z 1950 roku podkreślono, iż „Zasadniczym walorem ppłk Wolińskiej jest wysoki stopień jej wyrobienia partyjno-politycznego stanowiący źródło osiągania przez nią w pracy dobrych wyników. Płk Wolińską cechuje trafny sąd o sprawach, doskonałe zrozumienie przede wszystkim ich politycznego aspektu i wydźwięku. W konsekwencji śmiałe, stanowcze i bezkompromisowe decyzje. (…) Jako szef wydziału nadzoru nad śledztwem (…) widzi zagadnienia ogólne, stojące przed całym pionem wojskowych prokuratur rejonowych w zakresie ścigania przestępstw kontrrewolucyjnych i potrafi przedsięwziąć lub zaprojektować środki do rozwiązywania tych zagadnień”.
W końcu września 1950 roku na odprawie prokuratorów wojskowych prokuratur rejonowych, zorganizowanej w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, naczelny prokurator wojskowy płk Zarakowski wyjaśniał, że polityka karna jest funkcją państwa, które realizuje zasady dyktatury proletariatu dlatego musi być surowa oraz bezwzględna. Sądy i prokuratury wojskowe zostały zdefiniowane jako „nadzwyczajne, najostrzejsze organa dyktatury proletariatu”.
Naczelny prokurator wojskowy jednocześnie wzywał do zaostrzenia polityki karnej, motywując to trudną sytuacją międzynarodową, a także oczekiwaniami partii. W swoim wystąpieniu skrytykował WPR w: Rzeszowie, Katowicach, Warszawie i Wrocławiu ze względu na fakt, iż orzekały zbyt liberalne kary do 5 lat więzienia za tak poważne przestępstwo, jakim było szpiegostwo. Pozytywnie wyróżnił natomiast WSR w Szczecinie i Białymstoku, gdzie średnia kara przekraczała 10 lat więzienia.
Naczelny prokurator wojskowy kładł duży nacisk na przestępstwo „szeptanej propagandy”, wobec którego sądy były zdecydowanie zbyt pobłażliwe. Uważał on, że kary wymierzane za czyn tej kategorii powinny wynosić od 5 do 10 lat więzienia. „Szczególnie ostro i bezwzględnie należy – dowodził - podchodzić do wrogiej propagandy, której społeczne niebezpieczeństwo nie podlega dyskusji, zwłaszcza gdy chodzi o propagandę skierowaną przeciwko spółdzielniom produkcyjnym”.
Zgodnie z art. 310 Kodeksu Karnego WP prokurator wojskowy pełnił nadzór nad wykonywaniem kar pozbawienia wolności w zakresie wykonania orzeczeń sądów wojskowych, dotyczących winy lub kary. Miał on prawo wydawania odpowiednich poleceń władzom więziennym, organom bezpieczeństwa itp. W praktyce jednak często zdarzało się, że skazani prawomocnymi wyrokami sądów wojskowych nadal byli przetrzymywani w aresztach urzędów bezpieczeństwa publicznego i informacji wojskowej. Było to spowodowane faktem, że skazani ci nierzadko byli wykorzystywani przez funkcjonariuszy bezpieczeństwa czy informacji jako świadkowie w procesach innych osób.
Wymuszaniu zeznań najczęściej towarzyszyły kolejne tortury, mimo że dana osoba miała już za sobą wyrok skazujący, który często również był wynikiem stosowania przymusu fizycznego i psychicznego.
Zgodnie z art. 55 § 1 KKWP obrona obligatoryjna przysługiwała oskarżonemu w sytuacji, gdy został on oskarżony o przestępstwo zagrożone karą śmierci. Sądy jednak bardzo często z wyjątku, zawartego w art. 55 § 2 KKWP tworzyły regułę, tzn. powoływały się na sytuację, w której na przeszkodzie przyznania obrońcy z urzędu miały stać względy bezpieczeństwa państwa. Oskarżony nie tylko często nie miał możliwości otrzymania obrońcy z urzędu, ale ograniczano mu również możliwość swobodnego wyboru własnego adwokata. Naruszano także niezbędne warunki przygotowania się do obrony, a także ograniczano swobodę wypowiedzi podczas rozprawy. Co jest nie mniej istotne, sędziowie nie przyjmowali do wiadomości oświadczeń o stosowaniu tortur.
W wielu przypadkach dochodziło do utajnienia rozpraw, gdzie skład sędziowski powoływał się wciąż na ten sam przypadek, co również sprawiało, że to nie jawność, a tajność postępowania stawała się zasadą. Ponadto wyznaczanie sędziów do rozpoznawania poszczególnych spraw było dokonywane przez osoby do tego nieuprawnione.
Analiza orzeczeń wydanych przez wojskowe sądy rejonowe pozwala stwierdzić, iż w imię interesu partyjno-politycznego sądy sprzeniewierzały się podstawowym zasadom procesu karnego, skazując oskarżonych nie za czyny będące przestępstwami, lecz za artykułowane poglądów odmiennych od tych, jakie życzyłaby sobie władza komunistyczna. Sam akt skazania oblekano w formę wyroku wydawanego w imię Rzeczpospolitej Polskiej. W efekcie „dochodziło do sytuacji, w których formalnie poprawna kwalifikacja prawna zarzucanych czynów kończyła się jednak orzeczeniem niewspółmiernie wysokich kar, co nosiło znamiona raczej politycznej zemsty, a nie wykonywania wymiaru sprawiedliwości, do czego teoretycznie powołane powinny być sądy”.
Prawo karne Polski Ludowej restrykcyjnie podchodziło do pewnej kategorii przestępstw, za które przewidywało dodatkową karę w postaci przepadku mienia. Zgodnie z art. 48 § 1 KKWP sąd obligatoryjnie orzekał przepadek całego mienia w przypadku skazania na: karę śmierci oraz karę więzienia za zbrodnie stanu (art. 85–103 KKWP), za przestępstwa wojskowe przeciwko obowiązkowi wierności żołnierskiej (art. 104–114 KKWP), a także za przestępstwa w polu przeciwko ludności i mieniu (art. 180–186 KKWP).
Nie stosowanie tej dodatkowej kary przez niektóre sądy sprawiło, iż w styczniu 1950 roku szef Departamentu Służby Sprawiedliwości MON podkreślał, że „rozczulanie się nad losem niewinnej rodziny skazanego kupca, spekulanta, bogacza wiejskiego itp. Byłoby równoznaczne ze staczaniem się na pozycje rzekomo apolitycznego, (…) burżuazyjnego wymiaru sprawiedliwości. (…) Dodatkowa kara przepadku mienia ma znaczenie nie tyko represyjne w stosunku do skazanego, lecz ma ona również (zwłaszcza przy przestępstwach o charakterze politycznym) poważne znaczenie wychowawcze”.
W listopadzie 1952 roku sejm PRL uchwalił ustawę o amnestii, która jednak wyłączała jednak z kręgu amnestionowanych osoby, które dopuściły się konkretnie wskazanych przestępstw. Były to m.in.: zamach na funkcjonariusza publicznego, atak na jednostkę wojskową, sabotaż, szpiegostwo, zdrada stanu, dezercja, udział w byłych niemieckich organizacjach przestępczych (a więc NSDAP, SS, SD, Gestapo), a także współpraca z nimi oraz defraudacja pieniędzy publicznych o wartości powyżej 30 tys. Zł.
Ponadto ustawa nie obejmowała tych, którzy popełnili przestępstwa wymienione w Dekrecie z 13 czerwca 1946 roku o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa (tzw. mały kodeks karny), Dekrecie z dnia 22 stycznia 1946 roku o odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia państwowego oraz tych, którzy skorzystali z amnestii w 1945 albo 1947 roku.
Takie ukształtowanie regulacji oznaczało niemal całkowite wyłączenie z tego kręgu osób skazanych za przestępstwa polityczne, w tym dawnych żołnierzy antykomunistycznego podziemia oraz działaczy opozycji demokratycznej W praktyce więc amnestia dotyczyła przede wszystkim przestępców pospolitych, kryminalnych i gospodarczych.
Amnestia ta była więc swego rodzaju fasadą prawną, za pomocą której prawdziwi przestępcy mogli liczyć na łaskę, a fałszywie oskarżeni za m.in. wyimaginowane przestępstwa „przeciw ustrojowi PRL” wciąż byli, nierzadko okrutnie, represjonowani.
W praktyce podstawowym zadaniem sądów wojskowych nie było sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, lecz ochrona ustroju Polski Ludowej. Odbywała się ona poprzez bezwzględną walkę z wszelkiej maści „wrogami klasowymi”, „obcą agenturą”, „wyzyskiwaczami”, „szpiegami”, „dywersantami” itp. Głównym celem było eliminowanie z życia społeczno-politycznego tych osób, które podlegały jurysdykcji sądów wojskowych. Bardzo silnie akcentowanym zadaniem sądownictwa wojskowego była ochrona „praworządności ludowej”, jak również stosowanie środków „profilaktyczno-wychowawczych”.
W działalności wojskowych sądów rejonowych istotna była rola propagandowa. Rozpowszechnianie procesów pokazowych, sesji wyjazdowych sędziów, jak również obszernych relacji medialnych, które potępiały oskarżonych, miały w odpowiedni sposób oddziaływać na społeczeństwo.
Symptomatycznym, w kontekście celów i form działania sądownictwa wojskowego w Polsce, wydaje się być wypowiedź ppłk Teofila Karczmarza, sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie w latach 1952–1955, nie posiadającego wykształcenia prawniczego, który skonstatował na jednej ze swych rozpraw: „No cóż, prokuratorze, dowodów nie ma, ale my, Sędziowie, nie od Boga, i bez dowodów zasuniemy kaesa [karę śmierci], jak trzeba”.
Do zasadniczej zmiany doszło dopiero w 1956 roku, gdy sejm uchwalił nową amnestię. Propaganda komunistyczna głosiła, że takie posunięcie było możliwe, ponieważ większość więźniów politycznych przeszła przemianę świadomości i dlatego należy umożliwić im powrót do normalnego życia w społeczeństwie. We wstępie do ustawy wskazano, iż „biorąc pod uwagę wielkie osiągnięcia Narodu Polskiego w budownictwie ustroju socjalistycznego i związane z tym umocnienie Państwa Ludowego, celem umożliwienia osobom, które dopuściły się przestępstw, szybszego powrotu do normalnego życia, (…) uwzględniając znaczny upływ czasu od chwili popełnienia niektórych przestępstw w okresie poprzedzającym powstanie Polski Ludowej”.
Szacuje się, że z powyższej amnestii skorzystało ok. 80 tysięcy osób, w tym ponad 9 tysięcy skazanych za tzw. przestępstwa antypaństwowe. Do 22 maja 1956 roku z więzień zostały zwolnione 34 644 osoby, z czego ok. 4,5 tysiąca stanowili więźniowie polityczni.

Wybrana literatura:
J. Sobiech - Polityka władz partyjnych i państwowych wobec Ludowego Wojska Polskiego w latach 1949–1956
J. Poksiński J - TUN: Tatar-Utnik-Nowicki. Represje wobec oficerów Wojska Polskiego w latach 1949–1956
A.Lityński – Historia prawa Polski Ludowej
My, sędziowie, nie od Boga…”. Z dziejów Sądownictwa Wojskowego PRL 1944–1956. Materiały i dokumenty.
F. Musiał – Polityka czy sprawiedliwość. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie (1946-1955)
E. Romanowska - Karzące ramię sprawiedliwości ludowej. Prokuratury wojskowe w Polsce w latach 1944–1955

Godziemba's blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 05 mar 2017, 12:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/4-maja-1944-roku-d ... 13-zranil/

Oddział Armii Ludowej podstępnie rozbroił i następnie wymordował 18 partyzantów Armii Krajowe, a 13 zranił
4 maja 2016 00:00

Obrazek

Mordu dokonał oddział AL. Bolesława Kaźmiraka ps. „Cień”. Zamordowani żołnierze byli z oddziału 3. Kompanii 15. Pułku piechoty AK podporucznika Mieczysława Zielińskiego ps. „Hektor”, którzy czekali na zrzut broni.

Wśród 18 zabitych był również dowódca ppor. Zieliński, „cieniowcy” po dokonaniu zbrodni obrabowali później zwłoki AK-owców. Przez lata PRL-u komunistyczna propaganda podawała, że było dokładnie na odwrót.

(Na mapie Polski zaznaczono położenie Owczarni. Źródło mapy: Wikipedia).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 13 mar 2017, 20:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/w-nocy-z-20-na-21- ... mbertowie/

W nocy z 20 na 21 maja, 1945 roku oddział Armii Krajowej rozbił obóz NKWD w Rembertowie
21 maja 2016 00:03

Obrazek

Był to specjalny obóz nr. 10, który został założony w drugiej połowie września 1944r. zaraz po wkroczeniu sowietów do Rembertowa. Obóz był punktem zbornym przez wysyłka w głąb Związku Sowieckiego byli tam uwięzieni głównie żołnierze Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, Narodowych Sił Zbrojnych i innych formacji niepodległościowych, a także Niemcy, volksdeutsche, własowcy i osoby aresztowane na podstawie donosów.

W nocy z 20 na 21 maja 1945 roku obóz zaatakował i zdobył oddział dowodzony przez podporucznika Edwarda Wasilewskiego ps. „Wichura”. Łącznie z obozu udało się wyswobodzić ok. 500 osób, 200 z nich NKWD złapało ponownie na podstawie listów gończych. Pozostałych 1100 więźniów wywieziono do więzienia w Rawiczu z których 130 w trakcie transportu odbił oddział majora Mariana Bernaciaka ps. „Orlik”.


Na zdjęciu: Pomnik ofiar obozu NKWD nr. 10 w Rembertowie. Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna polsko-bolszewicka 1944-56
PostNapisane: 30 kwi 2017, 19:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/7-lipca-1944-roku- ... tra-brama/

7 lipca 1944 roku, rozpoczęła się operacja „Ostra Brama”
7 lipca 2016 01:30

Obrazek

Decyzja podjęcia walki o Wilno została podjęta 12 czerwca 1944 roku w Warszawie, na odprawie dowódców okręgów Armii Krajowej Wilno i Nowogródek. Była ona zupełnie inna od podstawowej koncepcji Akcji „Burza”, jednak w pełni uzasadniona. Komenda Główna AK postanowiła, inaczej niż na Wołyniu, że zajmie Wilno by w ten sposób zaakcentować polski charakter Kresów Wschodnich i wobec wkraczającej na ziemie polskie regularnej armii rosyjskiej – wystąpić w roli „pełnoprawnego gospodarza”.
Akcja ta otrzymała kryptonim „Ostra Brama”. Cel operacji został sprecyzowany rozkazem nr 1, dnia 26 czerwca 1944 roku przez komendanta Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”. Jemu to także, 1 czerwca podporządkowano, w charakterze podokręgu, Okręg Nowogródzki. W rozkazie tym ppłk „Wilk”, który stał na czele połączonych okręgów miał zrealizować założenia operacji tj.:
– cel militarny, czyli opanowanie istotnego węzła komunikacyjnego i jednego z większych ośrodków administracyjnych,
– cel polityczny, czyli zdobycie miasta własnymi siłami przed Sowietami i uznania przez nich administracji polskiej.
Łącznie w operacji „Ostra Brama” miało uczestniczyć ponad 12 tys. żołnierzy AK z Okręgu Wileńskiego i Okręgu Nowogródzkiego. Żołnierze ci przyporządkowani byli do trzech zgrupowań, którymi dowodzili:
– Zgrupowanie Bojowe nr 1 AK – mjr Antoni Olechnowicz „Pohorecki”,
– Zgrupowanie Bojowe nr 2 AK – mjr Mieczysław Potocki „Węgielny”,
– Zgrupowanie Bojowe nr 3 AK – mjr Czesław Dębicki „Jarema”.
Poza tymi zgrupowaniami, w skład polskich sił wchodziła 6. Wileńska Samodzielna Brygada (jako odwód), kilka oddziałów specjalnych oraz żołnierze Garnizonu Konspiracyjnego Wilna, którymi w czasie operacji dowodził ppłk Lubosław Krzeszowski „Ludwik”. Niestety nie udało się ściągnąć wszystkich sił z obu Okręgów dlatego, że Okręg Nowogródzki AK uległ rozsypce. Do oddziałów, które nie były obecne w operacji „Ostra Brama” należały m. in. Zgrupowanie AK Stołpce oraz 5. Wileńska Brygada AK. Zgrupowanie AK Stołpce, na którego czele stał Adolf Pilch „Góra”, „Dolina”, zostało odcięte od dowództwa i podczas operacji maszerowało w kierunku Warszawy. Także 5. Wileńska Brygada AK mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, za zgodą ppłk Krzyżanowskiego „Wilka” odchodziła w kierunku Okręgu Białostockiego, gdyż „Łupaszko” unikał spotkania z Armią Czerwoną z uwagi na wcześniejsze konflikty z partyzantką sowiecką.
W myśl rozkazu ppłk Krzyżanowskiego „Wilka” Wilno miało być zdobywane zarówno od zewnątrz (połączone siły obu Okręgów), jak i od wewnątrz (miejskie oddziały konspiracyjne w mieście). Rozpoczęcie operacji wyznaczono na wieczór 7 lipca. Szacowano, ze Niemcy nie będą przygotowani do silnej obrony miasta. W rzeczywistości było inaczej. Niemcy wcześniej uznali Wilno za rejon umocniony. Zgodnie z rozkazem Hitlera, obszar miasta przekształcono w twierdzę, tzw. Fester Platz. Od kwietnia 1944 r. rozpoczęła się budowa licznych umocnień. Do lipca 1944 roku zbudowano 12 węzłów obronnych, usytuowanych w najbardziej strategicznych miejscach miasta. Dodatkowym czynnikiem decydującym o przewadze niemieckiej była znajomość planów przeciwnika, gdyż 3 lipca Służba Bezpieczeństwa (SD) przekazała niemieckiej komendanturze miasta informacje o planowanej operacji. Z uwagi na szybki przemarsz wojsk Armii Czerwonej oraz przesuwanie się frontu postanowiono przyspieszyć uderzenie. Ppłk. Krzyżanowski „Wilk” wydał rozkaz uderzenia na miasto w nocy z 6 na 7 lipca 1944 r. Oddziały AK uderzyły na miasto, na odcinku od dzielnicy Belmont do cmentarza Na Rossie, natrafiając na twardy opór wojsk niemieckich, które liczyły ok. 18 tys. żołnierzy. Załoga ta została wzmocniona bronią ciężką, a od 7 lipca także samolotami. Wobec takich sił Armia Krajowa poniosła duże straty, nie przełamując przy tym niemieckich pozycji obronnych. Podczas walki rozpoznały i zajęły jedynie niektóre, niemieckie punkty oporu. Dnia 7 lipca pod miasto podeszły sowieckie oddziały z 3 Frontu Białoruskiego, które wieczorem rozpoczęły natarcie w celu opanowania Wilna. One także natrafiły na silny opór niemiecki co w efekcie spowodowało kilkudniowe walki o miasto, w których walczyły zarówno wojska sowieckie jak i Armia Krajowa. Miasto zdobyto 13 lipca 1944 r.
W natarciu na Wilno, mimo przewidywanej większej liczby żołnierzy Armii Krajowej, uczestniczyło jedynie około 5 tys. partyzantów. Pozostali z różnych przyczyn nie wzięli udziału w operacji. Część oddziałów nie zdążyła dotrzeć na miejsce koncentracji w wyniku przesunięcia daty uderzenia. Dla pozostałych to przesunięcie daty stało się doskonałą wymówką i usprawiedliwieniem swojej absencji.
Mimo, iż formalnie operacja „Ostra Brama” zakończyła się 13 lipca, walki jeszcze trwały i przesuwały się wraz z frontem na zachód. Zgodnie z założeniami akcji „Burza”, zaraz po ujawnieniu się przed dowództwem wojsk sowieckich, Komendanci Okręgów mieli, w miarę możliwości, formować regularne odziały Wojska Polskiego, które taktycznie podlegałyby Dowództwu Armii Czerwonej, a strategicznie i politycznie Naczelnemu Wodzowi w Londynie.

(Na zdjęciu żołnierze Armii Czerwonej i Armii Krajowej w Wilnie w lipcu 1944 roku. Źródło: IPN)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 155 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /