Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Czasy piastowskie
PostNapisane: 25 lis 2010, 11:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Tragedia Piastów, Leszek Biały, Książe Krakowski

Siedemset osiemdziesiąt trzy lata temu, 24 listopada 1227 roku został zamordowany ostatni Książe zwierzchni krakowski Leszek Biały.
Miało to miejsce w Wielkiej Polsce, Wielkopolsce Polonia Major, we wsi Marcinkowo w powiecie Gąsawskim
Leszek Biały był synem Kazimierza Sprawiedliwego i Księżniczki Znojemskiej Heleny,córki Konrada II, czeskiego księcia dzielnicowego, panującego w morawskim Znojmie i Marii, córki wielkiego żupana serbskiego Urosza I.
Kiedy Leszka Białego, wybrano na Księcia krakowskiego na wiecu w 1194 roku miał około ośmiu lat. Dokładnej daty urodzin jego nie znamy. W tej sytuacji, regentką została matka.
De facto władze sprawowali odwiecznie skłóceni ze sobą możnowładcy Małopolscy z Wojewodą Mikołajem na czele. Po wielu staraniach i knowaniach, do Krakowa wrócił Mieszko Stary. Leszek wraz z matką,uciekł do Sandomierza. W dniu 13 lub 14 marca 1202 zmarł w Kaliszu stryj Mieszko III Stary Wielkopolski. Panowie krakowscy ponownie przypomnieli sobie o Leszku Białym, proponując mu Księstwo Krakowskie, obwarowane odsunięciem wojewody sandomierskiego, Pana / kasztelana / Krakowskiego, Goworka z rodu Rawiczów
Jest to pierwszy przypadek kiedy możnowładcy stawiają warunki wstępne kandydatowi na tron. Moim skromnym zdaniem jest to uwertura do późniejszych Pacta Conventa. Pacta Conventa to zobowiązania panującego wobec szlachty, duchowieństwa jeszcze przed wstąpieniem na tron.
Leszek biały mimo młodego wieku, warunków nie przyjął.
Nowym Księciem krakowskim został Władysław Laskonogi,najmłodszy syn Mieszka III Starego Wielkopolskiego. Władysław III Laskonogi Wielkopolski, utracił Księstwo krakowskie w 1226 roku, kiedy umarł wojewoda krakowski Mikołaj z rodu Gryfitów-Świebodziców Na tron powrócił Leszek Biały. Nie mogąc znaleźć wspólnego języka z panami małopolskimi, władzę swą oparł o duchowieństwo. W 1207 wyraził zgodę aby biskup krakowski w oparciu o zalecenia papieskie był wybierany przez Kapitułę a nie Księcia. Był to pierwszy w Polsce wybór kanoniczy biskupa. Biskupem został Wincenty Kadłubek, beatyfikowany w 1764 przez papieża Klemensa XIII.
Wincenty Kadłubek, jest autorem"Kroniki polskiej",Chronica Polonorum. W latach 1210-11, trwały walki o tron krakowski z Mieszkiem I Plątonogim. Po śmierci Mieszka I Plątonogiego, Leszek Biały panował w Krakowie do śmierci. Po ponownym objęciu władzy w Krakowie, książęta Piastowscy zaprzestali na czas jakiś walk. W wyniku spokoju w kraju Leszek Biały wdał się pod wpływem panów małopolskich w wojny o Ruś Halicką.
Leszek był młodym władcą i wdawał się w niepotrzebne wojny tracąc ludzi i środki. Sukcesy wojen były połowiczne. Król Halicki Koloman, ożenił się z córką Leszka Salomeą. Sielanka trwała krótko. Na tronie halickim osiadł Książe Ruski Mścisław. Dzięki dobrym stosunkom z Kościołem, w 1217 roku doszło do układu miedzy Leszkiem, Władysławem Laskonogim i Henrykiem Brodatym. Koalicje popierał Konrad Mazowiecki. Kościół myślał o pełnej chrystianizacji Prus. Gorącym orędownikiem chrystianizacji był od zawsze arcybiskup Henryk Kietlicz, oraz biskup Pruski Chrystian. Prusowie bezpośrednio zagrażały Konradowi Mazowieckiemu. Leszek Biały myślał o podbojach. W wyniku odmowy udziału w wyprawie krzyżowej, papież zobowiązał Leszka do wyprawy przeciw pogańskim Prusom. Leszek i z tej misji próbował się wycofać. Mimo licznych wypraw przeciw Prusom, spokoju na granicach nie było. W 1225 roku niespokojny duch księcia Śląskiego, Henryka Brodatego podpowiadał mu zdobycie Krakowa. Brodaty przegrał, bo Leszkowi przyszedł z pomocą brat Konrad.
W 1227 roku w dzień świętego Marcina, Leszek Biały zwołał zjazd do Gąsawy / Kujawy /.Na zjazd przybyli Leszek Biały, brat Konrad Mazowiecki, Władysław Odonic, Henryk Brodaty.Cały episkopat, możnowładcy. Na zjeździe zabrakło Władysława III Laskonogiego, Wielkopolskiego. Sądzić można , że jego interesów pilnowali; arcybiskup Wincenty Niałek i biskup poznański Paweł.
Zjazd miał ograniczyć wpływy lennika, Świętopełka Pomorskiego. Miano dyskutować o sytuacji w Wielkopolsce,walkach braci o Księstwo Wielkopolskie, niepokojach na granicy z Prusami. Wzmocnieniem władzy polskiej nad Gdańskiem. Leszek Biały mimo rozbicia dzielnicowego i ciągłych walk w rodzinie piastowskiej robił wszystko aby zachować jedność Polski oczywiście pod swoim berłem.Tytułował się Dux Poloniae. Robił wiele aby gospodarczo wzmocnić swą Krakowską dzielnicę i inne regiony
Polski.
W nocy z 23 na 24 listopada 1227 roku na odpoczywających w Gąsawie napadli ludzie, żołnierze Świętopełka, szwagra Odonica.. Prawdopodobnie Świętopełkowi udzielił pomocy Władysław Odonic, syn Odona, księcia Wielkopolskiego.
Leszek Biały według legendy uciekał z łaźni. Dogoniony i zabity włócznią w okolicy Marcinkowa. Henryka Brodatego, ocalił rycerz Penegrin z Wysenburka. W wyniku śmierci Leszka Białego, Polska utraciła Pomorze Gdańskie.
Na zjeździe w Gąsawie, był episkopat w całości. Mimo to nie mamy żadnych zapisów. Czyżby episkopat popierał zbrodnie a tym samym rozbicie dzielnicowe?
Leszek Biały,został pochowany w Katedrze Krakowskiej.
Jako ciekawostkę podam, że Książę Krakowski Leszek Biały odmówił udziału w wyprawie krzyżowej. Na apel papieża Honoriusza III o wyruszenie na krucjatę do Ziemi Świętej, Leszek Biały miał odpowiedzieć w liście:

"Złożony chorobą, popłynąć do Ziemi Świętej nie mogę, zwłaszcza iż z powodu przypadłości w naturę ciała wymierzonej, ani wina, ani prostej wody pić nie mogę, przyzwyczajonym tylko piwo względnie miód pić."

"ZABITY przez oddział zbrojny nasłany przez namiestnika Pomorza, Świętopełka (wdarłszy się zbrojnie i do gospód, i do namiotów książąt i rycerzy, zabija wszystkich, którzy mu stawiali opór. Kiedy książęta będący w łaźni [Leszek i Henryk Brodaty zorientowali się w niebezpiecznej sytuacji, Leszek Biały jako najsilniejszy ze względu na swój wiek, wyskakuje z łaźni i dosiadłszy konia podanego mu przez własnych ludzi, zaczyna uciekać z kilku towarzyszami ku wsi Marcinkowo. Świętopełk pominąwszy wszystkich, urządza pościg na nim jednym jako za dawno upragnionym łupem i zachęca wszystkich swoich ludzi, by go zabili, twierdząc, że całe jego zwycięstwo zawisło od tego jednego trupa. Toteż chociaż garstka otoczona ciasno ze wszystkich stron przez wielką zgraję, walczyła dość długo i wytrwale, wszyscy jednak giną do ostatniego z księciem swoim i panem Leszkiem Białym z ręki niegodziwego zdrajcy".

Leszek Biały został pochowany w Krakowie, być może w dniu 6 grudnia 1227 roku.
Leszek Biały, był ostatnim księciem Krakowskim, którego władze uznawali pozostali książęta z Dynastii Piastów.
Następcą Leszka Białego, został Władysław III Laskonogi, najmłodszy syn Mieszka III Starego i jego drugiej żony Eudoksji Izjasławówny, księżniczki ruskiej, prawdopodobnej córki wielkiego księcia kijowskiego Izjasława II.

http://blogmedia24.pl/node/41008


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 14 kwi 2011, 15:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/47408

Od Chrztu Polski minęło już 1045 lat.

Kopia artykułu:

Mieszko I, Chrzest Polski
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., czw., 14/04/2011 - 10:12

Tysiąc czterdzieści pięć lat temu, według ówczesnego zwyczaju w Wielką Sobotę, 14 kwietnia 966 roku książe Słowiański Państwa Polan, Mieszko I został ochrzczony.

W 965 roku Kroniki Polskie odnotują: Dobrawa venit Mesconem, później Mesco Dux babtisatar; "Mieszko Książe przyjmuje chrzest.

Gall Anonim:

Mieszko objąwszy księstwo zaczął dawać dowody zdolności umysłu i sił cielesnych i coraz częściej napastować ludy (sąsiednie) dookoła. Dotychczas jednak w takich pogrążony był błędach pogaństwa, że wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał. W końcu zażądał w małżeństwo jednej bardzo dobrej chrześcijanki z Czech, imieniem Dobrawa. Lecz ona odmówiła poślubienia go, jeśli nie zarzuci owego zdrożnego obyczaju i nie przyrzeknie zostać chrześcijaninem. Gdy zaś on (na to) przystał, że porzuci ów zwyczaj pogański i przyjmie sakramenta wiary chrześcijańskiej, pani owa przybyła do Polski z wielkim orszakiem (dostojników) świeckich i duchownych, ale nie pierwej podzieliła z nim łoże małżeńskie, aż powoli, a pilnie zaznajamiając się z obyczajem chrześcijańskim i prawami kościelnymi, wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki-Kościoła.

Kronikarze opisując przyjazd Dąbrówki do Księstwa Mieszka I podają iż w orszaku księżniczki byli duchowni. To potwierdza fakt, że dyplomatą Mieszko był wielkim i chrzest przyjął z rak czeskich duchownych a nie niemieckich, tym samym

Wbijając Niemcom do głów na tysiąc ileś lat, że Polska jest niezależna w hierarchii kościelnej.

Do dziś nie znamy tak ważnej daty jak chrzest Polski.
Przyjmujemy zwyczajowo, że odbył się w Wielka Sobotę, 14 kwietnia 966 roku.
Gdzie?
Ja Poznańczyk jestem skłonny przyjąć Poznań za miejsce chrztu. Poznań był miastem większym jak Lednica, czy rodzinne Gniezno. Miastem obronnym. Położenie Poznania nad Wartą, stawiała ten gród za stabilny. Dotychczasowe wykopaliska też mogą o tym świadczyć. Niestety pusty skarb ludzi nauki nie pozwala na kompleksowe badania.
Poza tym współczesne wykopaliska w Poznaniu odkrywają najstarszą Swiwtynie Chrześcijańską na Ziemiach Polskich. Prawdopodobnie istniała przed Chrztem Mieszka .

Mamy do czynienia z reliktami fundamentu ołtarzowego, z początkiem zarysu apsydy tej budowli – powiedziała profesor Hanna Kóčka-Krenz.
Kaplica powstała w tym samym czasie, co odkryty już zespół pałacowy. Całość tworzy literę L i powstała według wzorów podobnych budowli w ówczesnym Cesarstwie Niemieckim.


Dzięki przyjęciu chrztu, Mieszko I wprowadza swoje Księstwo w krąg polityki zachodniej, europejskiej, rzymskiej, łacińskiej. Chrzest Mieszka I pozwolił przetrwać jego państwu przez ponad 1000 lat.
Wszystkie inne plemiona Słowiańskie, które chrztu nie przyjęły zginęły z powierzchni. Dziś tylko wiemy, że Berlin leży na gruzach grodów Słowiańskich.
Chrzest Mieszka I opisuje kronikarz niemiecki Thietmar troche zazdrosny, że Mieszko przyjmuje chrzest z rąk księży czeskich, drogą prasko-ratyzbońską. Więc pomija aspekty polityczne, które wybijały oręż z rąk niemieckich.
Opisuje zalety Dobrawy.
Sojusz z Czechami, pozwolił Mieszce wziąć odwet na Wieletach i wspomagających ich niemieckich panów feudalnych.
Wielkim sukcesem Księcia Mieszka I, jest pobicie w 967 roku Wichmana, który poległ. Opis walk znamy z kroniki Widukinda.W słynnej bitwie pod Cedynia bije Margrabiego Hodona. Zdobywa Pomorze.
Mieszko I po przyjęciu chrztu rozbudowuje organizację kościelną, która jest zależna od Księcia. Pierwszy biskupem misyjnym, bądź biskupem egzymowanym był Jordan, prawdopodobnie Włoch lub Francuz. Jego następcą jest Biskup Unger, Niemiec.
W 968 roku powstaje biskupstwo misyjne podległe bezpośrednio Rzymowi.
W roku 990 wybucha wojna z Czechami. Niemcy przychodzą Polsce z Pomocą. Mieszko przyłącza do swego państwa Śląsk, Małopolskę z Krakowem
Po zmiennych walkach z Niemcami, w 977 roku umiera Dobrawa Mieszko drugi raz żeni się z mniszką z Klasztoru Kalbe, Odą, córką , Dytryka Margrabiego Marchii Północnej.
Kronikarz Thietmar tak to opisuje:
Kiedy matka Bolesława umarła jego ojciec poślubił bez zezwolenia Kościoła mniszkę z klasztoru w Kalbe, która była córką margrabiego Dytryka. Oda - było jej imię i wielką była jej przewina. Albowiem wzgardziła Boskim oblubieńcem, dając pierwszeństwo przed nim człowiekowi wojny (...). Z uwagi jednak na dobro ojczyzny i konieczność zapewnienia jej pokoju, nie przyszło z tego powodu do zerwania stosunków, lecz znaleziono właściwy sposób przywrócenia zgody. Albowiem dzięki Odzie powiększył się zastęp wyznawców Chrystusa, powróciło do ojczyzny wielu jeńców, zdjęto skutym okowy, otwarto wrota więzień przestępcom

Mieszko mając spokój od zachodu, rozbudowuje swoje państwo. Buduje nowe grody.
.
Tysiąc siedemnaście lat temu w dniu 25 maja 992 roku zmarł twórca państwa Polan Mieszko I z Dynastii Piastów. Był synem Siemomysła, wnukiem Lestka, prawnukiem Siemowita. Mówi nam o tym Gall Anonim autor Kroniki Polskiej,łac.Cronicae et gesta ducum sive principum Polonorum.Nie znamy dokładnej daty urodzin Mieszka I. Ja przyjmuję ją na 920 rok za Kroniką Małopolską.
Mieszka I uważamy za Władcę historycznego, mimo iż o nim i jego życiu, państwie dowiadujemy się od kronikarzy obcych, co nie znaczy bardziej wiarygodnych niż Gall Anonim.
Około 963 roku Saski kronikarz Widukind z Korbei,mnich benedyktyński,w swojej kronice "Res gestae saxonicae sive annalium libri tres" pisze o walkach grafa Wichmana z Billungów, syna Wichmana I z królem barbarzyńców, któremu podlegali Słowianie.
W roku 965 przez Polskę podróżował ? arabski kupiec pochodzenia żydowskiego, sefardyjskiego, Ibrahim bin Jakub, pochodzący z Tortosy, Kalifatu kordobańskiego. Ów dyplomata i kupiec, handlarz niewolników, pisze:

"A co się tyczy kraju Mieszka , to jest on najrozeglejszy z wszystkich państw Słowiańskich. Dysponuje we wszelkie bogactwa: mięso, sól, miód, ziemie orną.Ma on trzy tysiące pancernych, a jego setka pancernych znaczy więcej niż tysiące innych nacji ",
Jbrahim ibn Jakub, doskonale orientuje sie w geografii Świata, Europy, Polski. Wymienia sąsiadów Państwa Mieszka.
Mieszko I pobity prze cesarza i postanawia pozbawić Cesarstwa wszelkich atutów napaści na jego państwa. Chwilowo zawiera przymierze z Cesarzem, by później, ożenić się z Chrześcijanką, czeską księżniczka Dobrawą czes. Doubrawka, księżniczką z Rodu Przemyślidów, córką Bolesława I Srogiego".
W roku 990 wybucha wojna z Czechami. Niemcy przychodzą Polsce z Pomocą. Mieszko przyłącza do swego państwa Śląsk, Małopolskę z Krakowem.
Mieszko I umiera w dniu 25 maja 992 roku przyczyn naturalnych.
Według Thietmara:
"sędziwy wiekiem i gorączką zmożony".

Dziś jesteśmy prawie w 100% pewni,że Mieszko I zoatał pochowany w krypcie pierwszej Świątyni Romańskiej.
Symboliczny grób Mieszka I i Bolesława Wielkiego znajduje się w Katedrze poznańskiej

Jego państwo rozciąga sie od Bałtyku po Karpaty i Sudety.Od Odry po Bug. Zostawił swoim następcom, Bolesławowi I państwo bogate, obwarowane, posiadające nowoczesna administracje. Doskonałą armię, konnice, która siała spustoszenie pod Cedynią. Państwo swoje Mieszko zostawia tak sprawne i silne, że jego następca syn Bolesław, koronuje się w Gnieźnie na króla Polski.
Przyjęcie chrześcijaństwa z rąk kapłanów rzymskich, pozwpliło na stworzenie nowoczesnego państwa, które przetrwało ponad tysiąc lat i istnieje nadal.

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 14 kwi 2011, 17:07 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Czasy Piastowskie,bo wszak od Piasta wszystko się zaczęło.......Dumna jestem,ze urodziłam się na Piastowskiej Ziemii,ze MÓJ
Kraj Jest najpiekniejszy ze wszystkich........ma Swoją Historie Wielkie Postaci Władcówi cieszę się bardzo,że
mogę czytać TAK wspaniałe Teksty.eseje..............
Dobrego Dnia Polsko Historio........:)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 27 maja 2011, 18:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Zapomniany władca piastowskiej Polski

Nie wspominają o nim w swoich kronikach ani Gal Anonim, ani Wincenty Kadłubek czy Jan Długosz. Ani słowa nie znajdziemy w pracach Joachima Lelewela oraz Adama Naruszewicza. A jednak wiele wskazuje, że istniał w historii jeszcze jeden władca, skazany na zapomnienie. Mowa o Bolesławie II Okrutnym (Zapomnianym), panującym w Polsce w latach 1034-1038.

Skoro milczą o nim najznamienitsi nasi dziejopisarze, to skąd w ogóle wiadomo, że istniał? A jeżeli istniał rzeczywiście, to co spowodowało, że został tak skutecznie wymazany z kart historii naszego państwa?

Bolesław Zapomniany vel Okrutny był pierworodnym synem Mieszka II. Mówi o tym czternastowieczna Kronika Wielkopolska a także pochodząca z XIII wieku Opowieść Wincentego z Kielczy. Pierworodnym w świetle tradycji słowiańskiej ale nie w myśl litery prawa łacińskiego. Był bowiem Bolesław dzieckiem Mieszka II i jego nałożnicy, pochodzącej zapewne z Czech Dąbrówki. Przyszedł na świat około 1014 lub 1015 roku, zmarł zaś zapewne na krótko przed najazdem księcia czeskiego Brzetysława w 1038 roku.

O Bolesławie II mówią także inne źródła, a mianowicie: Rocznik Kapituły Krakowskiej wspomina w roku 1038 o śmierci króla Bolesława; Rocznik Małopolski oraz nieistniejący już dzisiaj Kodeks Tyniecki Bolesława Śmiałego, a także: Roczniki Mazowieckie, Roczniki Świętokrzyskie oraz zawierające zdanie: „Jeden waleczny król, wymazany został z rzędu panujących” Tabula Regnum Poloniae z XIV wieku. To jednak nie wszystko. Wzmianki o pierworodnym synu Mieszka II zawierają również: niemiecka„Kronika z Braunweiler”;czeskaKronika Kosmasaoraz węgierskaKronika Chartiritusa Biskupa. W dziełach tych o istnieniu Bolesława świadczą nie tylko zapisane informacje jak ta o prześladowaniu wdowy po Mieszku II Rychezy, czy pomocy zbrojnej udzielonej Węgrom, ale także numeracja. Bolesław Chrobry zwany podówczas Wielkim posiada przy swoim imieniu rzymską jedynkę, zaś syn Kazimierza Odnowiciela – Bolesław Śmiały Szczodry rzymską trójkę. Do Bolesława Zapomnianego należy więc bez spornie dwójka.

Końcowy okres panowania Mieszka II to czas narastającego fermentu społecznego w piastowskim państwie połączonego z silną reakcją pogańską. Przeprowadzony bowiem odgórnie zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej proces chrystianizacji objął tylko elity ówczesne elity polityczne. Pozostali mieszkańcy Królestwa Polskiego przymuszani do zmiany wiary, bardzo często pozostawali w ukryciu przy swoich własnych, pogańskich wierzeniach. W państwie narastała opozycja, w której element wyznaniowy i chęć powrotu do wiary przodków mogły odgrywać niebagatelną rolę. Sytuacja taka podsycana była także przez naszych sąsiadów, a więc zarówno margrabiów niemieckich jak i władcę Czech czy Rusi Kijowskiej, którzy rozpoczęli zbrojne ataki na młode państwo polskie. W takiej sytuacji po śmierci Mieszka II w 1034 roku po władzę sięgnął nie jego syn z prawego łoża, Kazimierz (który wraz z matką królową Rychezą najprawdopodobniej albo uciekł do Niemiec, albo wcześniej już tam przebywał), ale właśnie wywodzący się z nieprawego związku Mieszka II z nałożnicą – Bolesław, który objął rządy opierając się na stojących w opozycji wobec Kościoła Katolickiego możnych, dążących do przywrócenia pogaństwa w Polsce. Tutaj tkwi także wyjaśnienie przydomka króla „Okrutny”, a także skąd owo zapomnienie. Bolesław popierając pogańskie powstanie wystąpił przeciwko Kościołowi Katolickiemu z całą okrutnością i bezwzględnością (palenie Kościołów, mordowanie księży, zakonników) co sprowadziło na niego ekskomunikę i skazanie na zapomnienie przez potomnych. W kraju doszło do krwawych wydarzeń, rzezi i powszechnego mordowania. Młode jeszcze wówczas chrześcijaństwo na ziemiach polskich stanęło wobec widma całkowitego wyrugowania. Na kartach swojej kroniki Długosz zapisał wspominając tamte wydarzenia: „Znęcano się nad księżmi, zabijając ich ich różnymi sposobami. Jednych przebijano nożami lub dzidami, innym podrzynano gardła, jeszcze innych kamieniowali, jakby jakieś ofiary”. Bolesław został najprawdopodobniej skrytobójczo zamordowany, na krótko przed najazdem czeskiego Brzetysława, po którym to stołeczne Gniezno i Poznań zostały tak gruntownie zniszczone, że w ruinach katedry gnieźnieńskiej zamieszkać miały dzikie zwierzęta. Sytuację opanował dopiero powrót Kazimierza, który rozpoczął ponowne zcalanie kraju oraz na nowo jego chrystianizację, dzięki czemu zyskał przydomek „Odnowiciela”. Sam zaś Bolesław zniknął z kart naszych dziejów.

Zniknął, ale ponownie zaczęto o nim pisać i mówić pod koniec XIX i w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku za sprawą polskich historyków, którzy byli gorącymi zwolennikami faktu istnienia tego monarchy: Oswalda Balzera, Romana Grodeckiego, Feliksa Konecznego, Tadeusza Wojciechowskiego, Zygmunta Wojciechowskiego, Stanisława Zakrzewskiego.

http://pasjahistoryczna.salon24.pl/3101 ... iej-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 17 cze 2011, 17:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Tomasz Olszewski

Historia pochówków Piastów w Krakowie.

Nekropolia królewska w Poznaniu
Zanim Kraków stał się na kilka stuleci miejscem pochówków królów polskich, rolę nekropoli dzierżył Poznań. Według Antoniego Gąsiorowskiego oraz Janusza Bieniaka, właśnie tam miał zostać pochowany Bolesław Chrobry. Uczeni ci połączyli informacje z 1026 roku o pochówku tego władcy z przekazem Janka z Czarnkowa i wysnuli wniosek, iż już w XI wieku zarysowała się idea pochówku monarchy w jego własnej katedrze. Tak jak Bolesław miał zostać pochowany w katedrze poznańskiej, tak ponad 300 lat później Władysław Łokietek miał spocząć w katedrze krakowskiej.

Pochówek Kazimierza Odnowiciela
Pierwszym władcą z dynastii Piastów, co do którego istnieją przesłanki (poparte co ważne informacjami źródłowymi), że mógł zostać pochowany w Krakowie jest Kazimierz Odnowiciel. Zmarł on 19 III 1058 roku, w wieku 42 lat. Jan Długosz podał, że został on pochowany w katedrze poznańskiej, jednak bardziej prawdopodobnym miejscem jego wiecznego spoczynku wydaje się być katedra krakowska. Tezę taką głoszą przede wszystkim przedstawiciele krakowskiego środowiska mediewistycznego. Jako argument podają, iż Kraków był stolicą kazimierzowskiego państwa, więc wydawać by się mogło zrozumiałym, że właśnie w tym grodzie miałby być pochowany. Z kolei według opinii Gerarda Labudy, Kazimierz miał spocząć w Krakowie, jednak nie w katedrze, lecz w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu, którego miał być fundatorem. Pogląd ten natrafia jednak na silny kontrargument. Otóż w chwili, gdy Kazimierz Odnowiciel odchodził z tego świata, budowa kościoła w Tyńcu najprawdopodobniej nie była ukończona. Pozostała mu w tym momencie jedynie katedra krakowska bp Aarona. Istnieje jeszcze jedna przesłanka świadcząca być może, że Kazimierz został pochowany w Krakowie. W Rocznikach Długosza spotykamy zapis, że żona Odnowiciela- Dobroniega Maria, zmarła w 1087 ( a więc przeszło 30 lat po swym mężu) i została pochowana w Krakowie. Kronikarz korzystał tu z informacji zawartych w Roczniku kapitulnym krakowskim, gdzie, co ciekawe, nie ma wzmianki o miejscu jej pochówku. Wątpliwe wydaje się, że dziejopis mógł wiedzieć gdzie pochowano jej męża i po śmierci Dobroniegi połączyć jej domniemane miejsce pochówku z miejscem złożenia ciała, zmarłego wcześniej Kazimierza.

Pochówek Bolesława Szczodrego
Jeszcze więcej problemów odnośnie miejsca pochówku wiąże się z osobą króla Bolesława II Szczodrego. Roczniki Jana Długosza podając informacje o zgonach władców piastowskich, pomijają osobę tego króla. Wedle opinii potomnych: król zmarł i został pochowany na wygnaniu, gdyż (jak to podkreśla dziejopis) nie było dla niego miejsca w kraju św. Stanisława. Rok 1082, jako datę śmierci króla podaje Rocznik dawny, najstarszy rocznik polski, który zachował się w oryginale z XII wieku. Według Zofii Kozłowskiej- Budkowej kronikarz zaczerpnął tą datę z innego, nie odnalezionego rocznika, który miał być prowadzony na Wawelu. Z tego samego źródła korzystał autor Rocznika kapitulnego krakowskiego, który w swym dziele podał jednak datę 1081, jako zgon króla. Różnica, według badaczki wzięła się stąd, iż autor tej relacji wypisywał naprzód daty roczne, a dopiero potem przypisywał im konkretne wydarzenia. Gdy doszedł do 1082 roku miał problem, gdyż na ten rok, podobnie jak na inne lata pozostawił jeden wiersz, a miał do zrelacjonowania dwie informacje: o śmierci króla oraz o objęciu biskupstwa krakowskiego przez Lamberta. Zdecydował więc, że ta druga znajdzie się pod rokiem 1082, a ta pierwsza rok wcześniej. Informację tę powtarzały potem inne roczniki: Traski, Krótki i Sędziwoja. O miejscu zgonu Bolesława wspomina również Anonim, zwany Gallem. Pisze, że król uszedł z kraju na Węgry i tam został zgładzony przez niechętnych mu dworzan Władysława węgierskiego. Znamy datę śmierci władcy- 2 IV 1082, gdyż dzień ten został odnotowany w nekrologach klasztorów benedyktyńskich. Zapiski takie zachowały się w anniwersarzach u św. Emerama w Ratyzbonie i u św. Jana w czeskim Ostrowiu. Ciekawe jest, że modły za jego duszę odprawiane były również w katedrze krakowskiej. Nie tylko te wspominki pozostały po tym władcy. W 1961 roku Klementyna Żurowska i Helena Zoll- Adamikowa odkryły w Tyńcu grób, który utożsamiały z miejscem wiecznego spoczynku króla Bolesława Szczodrego. Ów grób, usytuowany jest na osi nawy głównej, na granicy 3 i 4 przęsła od wschodu. Zawierał on szczątki wieka i ścian trumny drewnianej, jej okucia oraz kości dwóch rzepek ludzkich. Jamę grobową pokrywała posadzka gipsowa z XIII wieku, nosząca ślady wycięcia z niej tafli podobnej do płyty grobowej, którą później osadzono na miejscu. W oparciu o badania Katedry Historii Sztuki UJ i Komisji Archeologicznej Oddziału PAN w Krakowie, prowadzonych w l. 1961- 1965 można stwierdzić, iż zmarłego pochowano tam przed połową XII wieku, natomiast około połowy lub II połowy XIII wieku dokonano translacji zwłok w inne, nieznane miejsce. Według tezy wspomnianych uczonych, Bolesław miał tu być pogrzebany zaraz po sprowadzeniu ciała z Węgier, natomiast w okresie kanonizacji św. Stanisława, szczątki króla miały zostać przeniesione do mniej eksponowanego grobu. Świadczyć o tym mogą znalezione pozostałości okucia trumny, co potwierdza, że była ona przystosowana do transportu. Badaczki akcentują korzyści, jakie mógł otrzymać Władysław Herman po sprowadzeniu ciała brata do Polski. Przede wszystkim chodziło o publiczny pogrzeb króla w ojczystym kraju, który legitymowałby niejako władzę Hermana. Pogrzeb tego władcy w Tyńcu miał być prawdopodobnie spełnieniem woli samego Bolesława, gdyż według Tadeusza Wojciechowskiego, król przez hojne obdarowanie tego opactwa chciał by stało się ono miejscem jego wiecznego spoczynku.
Nie wiemy również gdzie dokładnie został pochowany jedyny syn Bolesława, Mieszko. Jedna z hipotez mówi, że również w opactwie w Tyńcu, które było fundacją jego ojca. Miejsce to jest też prawdopodobnie związane z synem księcia Władysława Hermana - Zbigniewem. Z rozkazu swego brata, Bolesława Krzywoustego miał on być pojmany i oślepiony, jednak jego dalsze losy pozostają nieznane. Istnieją przypuszczenia, że został on powtórnie wypędzony z kraju. Być może do niego odnosi się zapiska w Nekrologu klasztoru w Lubiniu o śmierci u benedyktynów w Tyńcu mnicha Zbigniewa. Aby tą tezę poprzeć, należy spojrzeć na nią oczami XII- wiecznych realiów, panujących w Polsce. Sama kara oślepienia była karą stosowaną głównie wobec poddanych. Natomiast w kręgu rodziny panującej, by pozbyć się innych pretendentów do tronu, stosowano głównie karę wypędzenia lub właśnie osadzano ich w klasztorze. Prawdopodobne jest zatem stwierdzenie, że owy mnich Zbigniew to brat Bolesława Krzywoustego.

Królewskie miejsca pochówku Piastów w Krakowie
Chciałbym teraz opisać trzy miejsca w Krakowie, w których pochowani są przedstawiciele rodu Piastów. Są to: katedra wawelska, kościół franciszkanów oraz kościół dominikanów, od którego chciałbym zacząć, gdyż jest tam pochowany tylko jeden przedstawiciel możnego rodu, Książe krakowsko- sandomierski: Leszek Czarny. Zmarł on 30 VIII 1289 roku (inf. za A. Grabowskim) i został pochowany w dominikańskiej bazylice. Tak jak w przypadku kolejnych władców piastowskich, jego grób był niejednokrotnie otwierany. Sam Leszek chciał by jego zwłoki spoczęły właśnie w tym kościele. Jego prochy zostały wmurowane przy drzwiach zakrystii. Obok ołtarza wprawiono w ścianę kamień nagrobny, pod którym złożono jego ciało. Na kamieniu wyryto postać rycerza w książęcej mitrze. Postać trzymała w prawej ręce tarczę z wyobrażeniem orła, a w lewej chorągiew. W 1668 roku, podczas pożaru kościoła, płyta ta się zniszczyła i odpadły od niej brązowe ozdoby. Zakonnicy natychmiast zastawili te ubytki drewnianymi szczątkami. W 1841 roku odsunięto ten drewniany monument. Do groźnego pożaru Krakowa, w którym ucierpiał również kościół dominikanów doszło 18 VII 1850 roku. Żywioł nie oszczędził wtedy biblioteki, skarbca oraz całego wyposażenia wnętrza bazyliki. Zawaliła się znaczna część sklepienia, a z jedenastu kaplic okalających nawę główną kościoła, przetrwało tylko cztery. Podczas podobnego w skutki wypadku z 1855 roku została uszkodzona płyta nagrobna Leszka Czarnego. To właśnie wtedy spłonął doszczętnie drewniany pomnik wystawiony przez dominikanów zaraz po pożarze z XVII wieku, natomiast pierwotny nagrobek- kamienny, skruszył się tak że nie można było już odczytać widniejącej na nim inskrypcji. Po tej katastrofie zdecydowano się na jego odbudowę. Zadeklarowano, że przepalona płyta nagrobna zostanie wygładzona, po czym na nowo odkuje się w niej wizerunek księcia Leszka. Wyjęcie płyty wiązało się również z położeniem w prezbiterium nowej posadzki. Właśnie wtedy dokonano odkrycia grobu Piasta, gdyż do tegoż roku (1856) nie wiadomo było dokładnie gdzie znajdują się jego kości. Ambroży Grabowski wspomina, że ‘kościotrup był cały, oprócz skruszonej kości udowej oraz nieco odłamanej prawej szczęki górnej’. Według jego relacji, miała to być niska postać mająca wysokość 4 stóp i 5 cali wiedeńskich, o nadzwyczaj niskim czole i wypukłym tyłogłowiu. Po przeliczeniu: grób miał w zaokrągleniu ok. 0,6 m szerokości i 0,75 m długości. Wysunięto wówczas tezę, iż jest to jedynie wnęka do której powtórnie włożono kości księcia po rozpadnięciu się jego szkieletu. Nie znaleziono tam żadnych szat ani insygniów władzy książęcej, który musiały być wcześniej wyjęte i przeniesione w nieznane miejsce, jeszcze przed powtórnym pochówkiem. Po odkryciu grobu, kości Leszka zostały przeniesione do skarbca kościoła, gdzie miały czekać na dzień kolejnego ich pogrzebu, wyznaczony na 31 VIII 1857 roku. Data ta związana była z uroczystościami sześćsetlecia śmierci św. Jacka Odrowąża. Wraz z jego kościami do trumny miał być włożony dokument w języku polskim i łacińskim. Jego tekst został szerzej udostępniony. Sporządzono go bowiem w kilku kopiach (m.in. jeden egzemplarz pergaminowy znajduje się w Archiwum Prowincji OO. Dominikanów w Krakowie). Jeszcze raz: w 1938 roku naruszono wieczny spoczynek władcy. Wtedy to trumienkę z jego kośćmi umieszczono między płytą gotycką, a tablicą z roku 1884, zamykając wnękę kolejna tablicą. A zatem w roku 1938 kości Leszka Czarnego zostały wydobyte z wnęki w posadzce i osadzone w ścianie, gdzie znajdują się do dnia dzisiejszego.
Drugim miejscem, które chciałbym teraz scharakteryzować, ze względu na spoczywające tam szczątki piastowskie, jest kościół franciszkanów w Krakowie. Zostali tu pochowani: błogosławiona Salomea, zmarła 10 XI 1268 roku oraz jej brat, Książe krakowski i sandomierski- Bolesław Wstydliwy, który spoczął tu 7 XII 1279 roku. Część pierwotna kościoła franciszkanów rysuje się jako budowla założona na planie krzyża greckiego, utworzonego przez cztery kwadraty: prezbiterium, ramiona transeptu i korpusu oraz kwadratowe skrzyżowanie. W Liber beneficiorum Jana Długosza czytamy, że początkowo wznosiła się również wieża nad owym skrzyżowaniem. Daje nam to podstawy, by przypuszczać, że XIII- wieczna budowla była zrealizowana w układzie piramidalnym. Jeśli tak to jej budowa mogła być związana z wyrażaniem pewnych treści ideowych. Badania A. Grabara wykazały, że model takiej budowli na planie krzyża wywodzi się z tradycji antycznego heroonu i po modyfikacjach średniowiecznych, kojarzony był wyłącznie z budowlą grobową.
Tradycja franciszkańska mówi, że to właśnie Bolesław wespół ze swoją siostrą, królową halicką Salomeą, byli fundatorami tegoż kościoła. Datę ukończenia budowli można dokładnie określić na wiosnę 1269 roku, gdy w czerwcu tegoż roku zostały sprowadzone (ze Skały) zwłoki zmarłej rok wcześniej siostry Bolesławowej. Została ona pochowana w prezbiterium, pod ołtarzem głównym, natomiast sam Książe w komorze ściany północnej chóru, co jest nie bez znaczenia, gdyż została tu w pełni zrealizowana zasada najbardziej uroczystego miejsca pogrzebania, jakie przysługiwało osobom świeckim.
Nie mamy żadnych źródeł pisanych, które tłumaczyłyby nam podjęcie decyzji o budowie kościoła w tej właśnie formie oraz przewidywanej funkcji cmentarnej, gdyż jak już wspomniałem kościół ten stał się miejscem pochówku Bolesława Wstydliwego i jego siostry Salomei. Można więc wysunąć przypuszczenie, że był od początku planowany na budowlę grobową. Układ krzyżowy stał się w Średniowieczu typowy nie tylko dla budowli grobowych, lecz również i posiadających relikwie. Nie było jednak wymagane, by dany kościół posiadał je w swych murach. Samo wezwanie Krzyża Świętego (jako najwyższej relikwii) skutecznie omijało ten wymóg. O tym, że kościół franciszkanów w Krakowie mógł posiadać, oprócz wezwania św. Franciszka również i wezwanie św. Krzyża świadczyć może wzmianka z Rocznika małopolskiego, w którym czytamy, iż pewnej styczniowej nocy 1270 roku, miało otworzyć się nad tą budowlą niebo na kształt krzyża, z którego płynąć miał blask na całą ziemię krakowską. Liczne przykłady kościołów (mauzoleum św. Krzyża w Utrechcie, kaplica cmentarna św. Krzyża w M?nster oraz kaplica św. Krzyża w Heiligenkrenz) wskazują, iż słusznym jest kojarzenie memorii św. Krzyża z funkcjami grobowymi. Wobec powyższej tezy kościół franciszkanów można nazwać planowanym mauzoleum Bolesława Wstydliwego i jego siostry Salomei.
Nie było nic dziwnego w tym, że władcy XIII wiecznej Europy być pochowani w kościołach franciszkańskich. Działo się tak z dwóch powodów. Po pierwsze doszła do głosu skuteczna propaganda zakonników, oferujących opiekę nad duszami zmarłych oraz liczne kontakty dworów monarszych z tym zgromadzeniem. Musimy też zwrócić uwagę na powód decyzji Bolesława o wybraniu właśnie krakowskiego kościoła franciszkanów na miejsce swego wiecznego spoczynku. Otóż w XIII wieku istniała w Polsce, jeszcze żywiej w Krakowie, chęć przywrócenia obrzędu koronacyjnego. Interpretacja historyczna Żywota św. Stanisława, autorstwa Wincentego z Kielczy, wyraźnie łączy hasło zjednoczenia kraju z osobą Bolesława Wstydliwego, który przez swój pochówek w Krakowie, przeniósł do tego miasta środek ciężkości państwa. Ale teza Skibińskiego napotyka na relację Długosza, który wprost dziwi się, że książę kazał się pochować w kościele franciszkanów, a nie jak inni, kolejni władcy, w katedrze. Ten osąd można stosunkowo łatwo złamać, opierając się na tym, iż dopiero w XV wieku katedra ugruntowała swą pozycje jako piastowskiego grobowca, poczynając od pochowania tam Władysława Łokietka.
W latach pięćdziesiątych XIII wieku, gdy kościół franciszkanów był planowany na mauzoleum Bolesława, król ten mógł spodziewać się jeszcze potomstwa. Przetransportowanie do niego ciała Salomei świadczy o idei grobowca dynastycznego, a nie tylko miejsca jednorazowego pochówku władcy. Rozwój kolejnych wydarzeń pokrzyżował jednak plany Bolesława i zamysł nekropolii rodowej w kościele franciszkanów upadł. Trzeba tu jednak podkreślić, iż sam pomysł księcia, by stworzyć tu miejsce zbiorowego pochówku Piastów, był powszechnie znany jeszcze na początku XIV wieku. Świadczyć o tym może to, że w 1307 roku pochowany tu został, przedwcześnie zmarły, pierworodny syn Władysława Łokietka Stefan, a w 5 lat później jego drugi syn, Władysław. W owym czasie, Łokietek chciał, poprzez kontynuowanie idei kościoła franciszkanów jako mauzoleum Piastów, zyskać sobie prawowitość władzy w tym mieście. Ten dowód historyczny potwierdza przekonanie, iż grobowiec piastowski Bolesława Wstydliwego był wykorzystywany jako karta przetargowa w manifestowaniu roszczeń poszczególnych kandydatów do ziemi krakowskiej.

Wawel
Przyszła teraz kolej na zajęcie się, chyba najsławniejszą nekropolią władców polskich katedrą krakowską na Wawelu. Pochowany tam został Władysław Łokietek, który zszedł z tego świata dnia 2 III 1333 roku, prawdopodobnie w następstwie wystąpienia u niego paraliżu.
Pomysł szczegółowego zajęcia się zabytkami wawelskimi zrodził się w XIX wieku. Według Ambrożego Grabowskiego wszystko rozpoczęło się od malarza krakowskiego Michała Stachowicza, który przed 1818 rokiem dostał od kapituły katedralnej krakowskiej pozwolenie naszkicowania pomników, grobowców oraz trumien królewskich, tam się znajdujących. Następnie jego rysunki zostały wydane w 1822 roku. Przyjrzano się wtedy bliżej „niegładko wyrobionemu posągowi w znak leżącemu”, który można zobaczyć idąc od drzwi skarbca kościelnego. Ponadto po drugiej stronie chóru kościelnego rozpoznano nagrobek jego syna, Kazimierza Wielkiego, o którym będzie jeszcze mowa. Grabowski, zaraz na początku oględzin grobowca Łokietkowego (1835 rok) wspominał, że pomnik tego władcy według jednych był wykuty z kamienia, według innych: zrobiony z gliny palonej. Wielce prawdopodobnym jest, iż zawiera on trumnę króla. Świadczy to o tym, jak mało wiedziano wówczas o miejscu pochówku tego możnowładcy.
Pomnik Łokietka to czworoboczny sarkofag. Znajdująca się na nim postać, przedstawiona została w pozycji leżącej, w długiej przepasanej szacie, owiniętej płaszczem. Osoba ma ręce złożone na piersi, jak gdyby ściskała miecz. Na skrzyni pomnika znajduje się 28 wyobrażeń postaci, które miały odwzorowywać cnoty zmarłego lub ( według innej hipotezy) symbolizować ludzi różnych stanów, którzy płakali po zmarłym suwerenie. W 1838 roku, kapituła katedralna krakowska zleciła usunięcie ławek dotykających grobowca. Trzeba było podnieść podstawę przez wstawienie cokołu lub gzymsu oraz wcześniej wyciąć, w kamiennym spodzie miejsce na jego wpuszczenie. Gdy udało się to zrobić, wsunięto w powstały otwór, stoczek zapalany na drążku, by oświetlić całą przestrzeń. Odkryto wtedy obszerny grób, wpuszczony w podziemie kościoła katedralnego, a w nim czyjeś szczątki. Co ciekawe: zwłoki leżały bez trumny, w samej tylko skrzyni kamiennej. Grabowski relacjonuje, że była to jakby „skrzynia pod skrzynią”. Odkryte tam, na głębokości 2 lub 2 1/2 łokcia ciało, znajdowało się w nietkniętej wilgocią i pleśnią skrzyni. Wewnątrz znaleziono kości osoby o małej postaci, z twarzą okrytą zasłoną, sięgającą jej do pasa. Zasłona ta wykonana była prawdopodobnie z ciężkiego materiału, „gdyż poruszałem ją drążkiem od stoczka, a odsunąć się nie udała” ( według relacji Grabowskiego). Suknię od dołu otaczało obramowanie w palmy, które być może wcześniej było złociste. Postać miała również na sobie obuwie z końcami spiczastymi, zadartymi do góry. Cały ubiór i owa chusta były koloru brunatnego (prawdopodobnie z racji upływającego czasu). Ciekawe jest również to, iż owa postać otoczona była paskiem o ogniwkach, szerokości ok. 1 cala. Nie wiemy czemu miał on służyć. Niektórzy mediewiści widzą w nim wyobrażenie jakiegoś dawnego medalika, choć są to jedynie spekulacje. Osoba trzymała do tego w ręku berło z kruszcu, długości ok. 1/2 łokcia. Choć znalezienie tego przedmiotu świadczyć może o godności królewskiej pochowanej tu osoby, to jednak nie mamy 100% pewności kto to jest. Przy zwłokach nie znaleziono bowiem ani miecza, ani też żadnego godła. Wysunięto wówczas (1868 rok) zaskakujące przypuszczenie, iż może to być szkielet Jadwigi, córki Bolesława, księcia pomorskiego, a żony Władysława Łokietka, zmarłej w 1340 roku. Wedle relacji Grabowskiego: udało się ostatecznie zsunąć zasłonę z głowy i odkryto wtedy coś podobnego do korony lub diademu, co może świadczyć , że pochowano tam króla Władysława. W tym samy dniu (jak podają doniesienia z 1868 roku) wyjęto cokół i po wzięciu samego berła, wnękę zamurowano, nie naruszając głównej konstrukcji grobu. Pojawiło się wtedy pytanie, co najmniej zastanawiające: kto był tam rzeczywiście pochowany? Nie wiemy dokładnie, gdyż nad posadzką kościoła chowano tylko świętych. Inne regulacje znoszące ten specyficzny zakaz są pochodzenia późniejszego. Te zagadnienia stoją przed badaczami po dziś dzień.

Ceremoniał pogrzebowy
Najstarsze informacje o przebiegu ceremoniału pogrzebowego królów polskich wiążą się ze śmiercią syna Władysława Łokietka i księżniczki wielkopolskiej Jadwigi, Kazimierza Wielkiego. Przyczyną śmierci tego władcy miał być wypadek jakiemu uległ on podczas polowania nieopodal miasta Przedbórz nad Pilicą. Większość faktów na temat śmierci i samego pogrzebu podaje Kronika Janka z Czarnkowa. Pochówek odbył się w dwa dni po zejściu króla z tego świata 7 XI 1370 roku. Jan Dąbrowski motywuję tak szybki pochówek, posunięciem politycznym przeciw Ludwikowi Węgierskiemu, gdyż środowisko andegaweńskie nie chciało dopuścić do udziału tego króla w pogrzebie polskiego monarchy. Tezę tą podtrzymuje również Ewa Śnieżyńska- Stolot. Przez owy pośpiech, nie zdążono wykonać stosownego nagrobka dla zwłok władcy. Pochowany więc został w prowizorycznym grobowcu, usytuowanym na posadzce katedry. Mogiła składała się z pięciu płyt piaskowca i miała być przymocowana do ogrodzenia, okalającego od 1346 roku prezbiterium katedry. Ciekawym faktem, potwierdzającym duży pośpiech jest to, że do wykonania jednego z boków owego grobu, posłużyła uszkodzona płyta z grobowca niejakiego Franciszka, herbu Sulima.
Do egzekwii Kazimierza doszło 19 listopada tegoż samego Roku Pańskiego, z inicjatywy króla Ludwika. Sam ceremoniał wzorowany był niewątpliwie na uroczystościach, odprawionych po śmierci Karola Roberta. Pochód żałobników rozpoczynały cztery wozy, każdy zaprzężony w cztery konie. Za nimi podążało czterdziestu rycerzy w pełnym ekwipunku, później dwunastu zbrojnych z chorągwiami i herbami poszczególnych ziem Królestwa. Za nimi rycerz odziany w purpurę, symbolizujący zmarłego monarchę. Towarzyszyło mu sześciu ludzi, do tego zgromadzenia zakonne i osoby wywodzące się z kleru. Po nich szedł urzędnik królewski, rozdający pieniądze ubogim. Pochód kończyła procesja około czterystu dworzan, za którą dopiero kroczył Ludwik wraz z najwyższymi przedstawicielami duchowieństwa i świeckimi książętami. Ewa Śnieżyńska- Stolot zwraca uwagę, iż w ceremonii tej użyto pewnej innowacji. Wprowadzono bowiem żywą osobę, odgrywającą rolę zmarłego monarchy. Zwyczaj ten występował wcześniej w zachodniej Europie (m.in. we Francji i w Anglii), ale nie przyjął on się tam na stałe. Pewne podobieństwo, związane z osobą odgrywającą króla znajdujemy w scenie pogrzebu, zmarłego 17 VIII 1342 roku, Karola Roberta, w którym zamiast jednego, brała udział grupa trzech rycerzy. Zwyczaj wprowadzenia ożywionej osoby do pochodu pogrzebowego występuje w historiografii równolegle z wprowadzeniem do konduktu pogrzebowego podobizny zmarłego, często wykonanej z drewna, skóry lub wosku- tzw. effigies (po raz pierwszy użyty podczas pogrzebu Edwarda II w 1327 roku w Anglii). Z czasem prawidłowość ta uległa pewnym modyfikacjom. Już na pogrzebie Karola Roberta nie widzimy podobizny tegoż króla, lecz (wymienieni wcześniej) trzej rycerze ubrani są w zbroje, których używał zmarły władca. Podobnie rzecz się miała z pogrzebem Kazimierza. W pochodzie widzimy również chorągwie i herby, zdobiące również katafalk, na którym kładziono trumnę oraz baldachim nad nią. Z opisu pogrzebu polskiego władcy wiemy, że pod koniec mszy żałobnej łamano drzewce chorągwi. Janko z Czarnkowa w swojej Kronice wspomina, iż tradycja ta była znana już wcześniej na dworach monarszych Europy. Czynność ta miała wymowę symboliczną. Podkreślała fakt, że zmarł ostatni przedstawiciel linii Piastów oraz pozostawała w związku z podkreśleniem zasady elekcyjności nowego monarchy. Podczas mszy przeznaczano konia na którym jechała postać uosabiająca władcę oraz owe szesnaście zwierząt, ciągnących wozy na ofiarę. Obrzędowość ta nie miała (jak wcześniej przypuszczano) nalotu pogańskiego, lecz była zakotwiczona w prawie kanonicznym, zgodnie z którym konie przeznaczano dla Krzyżowców, podróżujących do Ziemi Świętej.
Nowy grobowiec króla Kazimierza obłożono rzeźbionymi płytami z marmuru, tak by tworzył on kształt sarkofagu lub tumby. Nad nim ustanowiono baldachim, pod którym spoczął pomnik ostatniego króla piastowskiego. Przez wieki, nagrobek ów wymagał odnowienia. Wśród osób konserwujących ten zabytek znalazł się Jan Matejko. Wymieniono wtedy stopnie oraz trzony trzech kolumn baldachimu. Po tych pracach nastąpiło zdjęcie marmurowej płyty sarkofagu. Odsłonięto wnętrze grobowca z prochami władcy. Wyszło wtedy na jaw, że Kazimierz Wielki ma ( inaczej jak jego ojciec) naziemny nagrobek, który jest jego wiecznym miejscem spoczynku. Wydobyto z grobu kości monarchy, a do tego znaleziono przy nim insygnia królewskie, m.in. koronę, część berła, jabłko, pierścień oraz część stroju. Wtedy też, po uprzednim przebadaniu, odbyło się powtórne złożenie trumny króla w grobowcu. Sam pomnik Kazimierza Wielkiego jest tak wybitnym dziełem sztuki, iż wymaga kilku słów komentarza. Pod gotyckim, wykonanym z piaskowca baldachimem, który był w kulturze chrześcijańskiej znakiem wyróżnienia i wysławiania zmarłego znajduje się sarkofag z czerwonego marmuru. Postać na nim wyrzeźbiona ubrana jest w suknię przewiązaną pasem z baszt i wież. Prawą ręką podtrzymuje ona na piersi kulę świata, natomiast w lewej trzyma berło, które zostało niestety uszkodzone, ale na podstawie śladu na poduszce obok głowy władcy, można było je odtworzyć. Dziwne jest to, że nie posiada miecza, ma jedynie sztylet w pochwie u prawego boku. Już Ambroży Grabowski zwrócił uwagę na ten specyficzny przedmiot. Otóż sztylet w ikonografii znaczy skrytobójstwo, natomiast w symbolice, można wskazywać na jego wieloznaczność. Ponadto wiemy, że nie należał on do uzbrojenia ogólnego władcy. W takim razie po co został tam przedstawiony? Niestety nie można jednoznacznie tego zweryfikować. Wiemy natomiast, za Grabowskim, iż jest on obecny również na innych grobach europejskich, z okresu kazimierzowskiego, m.in. na sarkofagu Szymona z Thouars, Gotfreda z Cillon oraz hrabiego Szymona z Rouci. Twarz samego króla jest pociągła, z wysokim czołem, wydatnym nosem i ustami, w których lekko wywinięta jest dolna warga. Otoczona jest ona włosami ułożonymi w spiralne loki oraz krętą brodą. Pod arkadami okalającymi boki tumby widzimy szereg postaci, ubranych według realiów mody z XIV wieku. Nie różnią się one wygładem między sobą. Warto tylko zauważyć, że nie widać po ich wyobrażeniach smutku i żalu z powodu odejścia króla. Połączenie tej informacji z notą odnoszącą się do sztyletu może budzić pewne teorie spiskowe co do śmierci króla. Tu jednak znów, podobnie jak w przypadku Władysława Łokietka, otwiera się przed badaczami niezbadane pole do popisu, które wcześniej czy później będzie musiało zostać spenetrowane.
Po przedstawieniu pochówku Kazimierza Wielkiego, ostatniego przedstawicie rodu piastowskiego, pochowanego w Krakowie, kończę na tym władcy główną wykładnię mojej pracy. Na pewno nie jest to ostateczne spojrzenie na losy ceremonii pogrzebowych i samych grobów przedstawicieli pierwszej, polskiej dynastii panującej. Jest jeszcze sporo działań na horyzoncie badawczym dla przyszłych pokoleń, by odkryć nie odkryte i zbadać dotychczas nie zbadane, co starałem się zaakcentować w moim opracowaniu.

http://historiaswiata.com.pl/wpis/45/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 02 mar 2012, 13:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
A oto co w swej kronice pisze Jan Długosz pod rokiem 1124. Tak właśnie rządzili Piastowie Polską, wykorzystując każdą okazję dla wspomożenia jej siły. Dziś rządy w Polsce rozdają nasze skarby obcym, a wtedy Bolesław Krzywousty urządził potężną wyprawę morską na Danię, by zdobyć dla Polski skarb. Jakże duński uzurpator musiał się przerazić, widząc przy duńskich wybrzeżach masy żagli polskiej floty wojennej. A do tego Bolesław Krzywousty wykorzystał niechęć Duńczyków do mordercy - gdy Duńczycy rozprawiali się z uzurpatorem, Polacy spokojnie załadowali skarb na swoje okręty. Na koniec Bolesław Krzywousty pouczył nieświadomych Duńczyków, by wybrali sobie dobrego władcę i odpłynął z łupem do Polski.

Zdarzył się tymczasem smutny w Danii wypadek, że Henryka króla Duńskiego brat
rodzony Abel, dla przywłaszczenia sobie królestwa, wielu razami morderczo poraniwszy
ze świata zgładził. Pozostał po tym królu skarb ogromny, przez dawniejszych królów
Duńskich długiemi czasy uzbierany, o którym sam tylko ojciec Piotra z niektóremi
wiedząc powiernikami, zatrzymał go w swoich ręku i tajemnic przechował. A gdy już
był starym i czuł się bliskim śmierci, obawiając się, aby po jego zgonie skarb tak wielki
nie przeszedł w ręce tyrana i bratobójcy Abla, który po zamordowaniu brata Henryka
królestwo sobie przywłaszczył, wysiał kryjomo do Polski zaufanego powiernika z
oznajmieniem synowi, że ów skarb był w jego posiadaniu, i że go nikomu nie odda
tylko jemu samemu; żądał zatem, aby przybył do Danii jak najrychlej, ale z
dostateczną siłą, tak iżby zabezpieczyć się mógł od króla przywłaściciela, i skarb
przez ojca sobie odkażany przywieźć do Polski. Piotr widząc niepodobieństwo
wykonania tak trudnego przedsięwzięcia bez pomocy Bolesława książęcia Polskiego,
począł sobie w tej mierze z roztropnością: przełożył książęciu rzecz całą; prosząc
pokornie, "aby nieopuszczał sposobności i chwały przysporzenia znacznego dobra
nie tylko sobie samemu ale i całemu królestwu." Pochlebnie i nader rzetelnie brzmiało
to oświadczenie, snadno więc ponęciło książęcia Bolesława. Jakoż zebrawszy
pieniądze na zaciągnienie rycerstwa, które miał z sobą, przewieźć do Danii, i na
przygotowanie całej morskiej wyprawy, zajął się mą staranniej i z wielką gorliwością,
już sam przez się, już przez swoich starostów. I zaraz z wiosną, jak tylko otwarła się
pora sposobna do żeglugi, zabrawszy z sobą Piotra, kwoli któremu, jako się wyżej
rzekło, cała wyprawa była przedsięwziętą, wsadził wojsko na okręty pod Gdańskiem,
miastem swojem książęcem, i ruszył w podróż tę równie kosztowną, jak tęskną i
uciążliwą dla siebie, nie przywykłego bynajmniej do morskich przewozów : a nie
wzdrygając się żadnych trudów i niebezpieczeństw dla zbogacenia i uświetnienia
swojej ojczyzny, zawinął szczęśliwie do Danii. Aby zaś tem łatwiej zamierzonego
przedsięwzięcia dokonać, nie obudzając przybyciem swojem podejrzeń, a garnąc do
siebie przychylności i serca Duńczyków, puścił wieść pozorną, że zamiarem jego było
pomścić się śmierci zgładzonego niewinnie króla, przyjaciela swego, czem wszystek
naród prawie pobudził do oręża przeciw mordercy i przywłaścicielowi tronu brata, i
z łatwością go na swoję stronę, przeciągnął. Zaczem ów tyran bratobójca, od swoich
opuszczony, lękając się, aby żywo nie wpadł w ręce Bolesława, porzucił z rozpaczą
królestwo, które był rozlewem krwi braterskiej osięgnął. Bolesław zaś książę Polski,
wszystkie zamki Duńskie opanowawszy, oddał je pod rząd i władzę przedniejszymi 
panów Danii, z tą radą i namową, aby sobie innego pana, prawego i roztropnego 
obrali. Poczem wszystek skarb pozostały po ojcu Piotra, dla którego rzeczywiście 
wyprawiał się do Danii, i rodzinę jego całą zabrawszy, wrócił do Polski pełen chwały, 
i dwojaką uradował serca pociechą, szczęśliwem przybyciem i sprowadzeniem tak 
znacznego skarbu.


Kronika Jana Dlugosza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 03 cze 2012, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Nie taki Tatar straszny

Podczas trzeciego najazdu Mongołów Polacy już wiedzieli, jak radzić sobie z ruchliwym i podstępnym wrogiem.

Najazdy mongolskie pozostawiły krwawe rany na terenach Rusi, Królestwa Węgier i rozbitej na dzielnice Polski. Ogólnie znana jest historia bitwy pod Legnicą (1241), w której książę śląski Henryk Pobożny stawił czoła nieznanemu wówczas niebezpieczeństwu i przypłacił swoje męstwo życiem. Polacy oraz wspierający ich Czesi i Niemcy byli bezradni wobec ruchliwości przeciwnika, jego licznych podstępów oraz całkowicie nowatorskiej w Europie broni – gazów bojowych. Zwycięscy Mongołowie po dokonaniu grabieży wycofali się na wschód. Jak się jednak okazało, nie była to ostatnia wyprawa skośnookich wojowników na ziemie polskie.

Niecałe dwadzieścia lat później, na przełomie 1259 i 1260 roku, najazd tatarski spustoszył Małopolskę, powodując straty jeszcze większe niż poprzedni atak. Oddziały Bolesława Wstydliwego zamknęły się w murach większych miast, a sam książę zbiegł na Węgry. Wspomnienie Legnicy sprawiało, że nikt nawet nie śmiał myśleć o konfrontacji z najeźdźcą.

ŁUPIESKI BIZNES

Najazdy łupieskie były dla mieszkańców Złotej Ordy podstawową gałęzią gospodarki. Udana wyprawa dostarczała niewolników, żywności i cennych przedmiotów, którymi handlowano potem w najdalszych zakątkach mongolskich imperiów. Z tego powodu każda wyprawa, choć mająca rzecz jasna także cele polityczne, była przede wszystkim „przedsięwzięciem biznesowym”, a biorący w niej udział wojownicy stanowili swego rodzaju zespół akcjonariuszy.

Plany trzeciej wielkiej inwazji na Polskę, a ściślej mówiąc, ponownie na Małopolskę, powstały prawdopodobnie na przełomie 1285 i 1286 roku. Ta wyprawa miała powetować straty związane z nieudanym atakiem na Węgry, w którym Tatarzy próbowali osadzić na tronie sprzyjającego im władcę. Z drugiej strony, chodziło też o osłabienie Leszka Czarnego, potencjalnego przyjaciela księstw zachodnioruskich i sojusznika Węgier.

Na Małopolskę miały wyruszyć dwie potężne armie mongolskie. Pierwszą dowodził chan Złotej Ordy Teleboga, drugą jego rywal i namiestnik terenów nad Morzem Czarnym Nogaj. Wodzowie tatarscy nie przepadali za sobą, ale na czas wyprawy porzucili waśnie. Do współpracy błyskawicznie zostali przymuszeni władcy Rusi Czerwonej. Książęta: łucki, halicki i wołyński mieli do wyboru albo wysłanie kontyngentów, albo najazd Złotej Ordy z wszelkimi towarzyszącymi temu konsekwencjami. Rusini byli Tatarom potrzebni do prowadzenia skutecznych oblężeń grodów. Z tym bowiem wojownicy Złotej Ordy nigdy nie radzili sobie zbyt dobrze. Szacuje się, że najeźdźcy zebrali łącznie około 30 tysięcy ludzi. Większość z nich – 20 tysięcy – stanowiła armia chana Telebogi wraz z Rusinami. Jej celem był atak od strony Wołynia i zdobycie Sandomierza, Lublina oraz Chełma. Z kolei dziesięciotysięczna armia Nogaja miała w tym samym czasie nadejść od południa i zagrozić Krakowowi.

Małopolska Leszka Czarnego wydawała się celem idealnym. Dzielnica jak na mongolskie standardy była niewielka, dobrze zaludniona (około 250 tysięcy ludzi) i stosunkowo bogata. Książę nie zdołał zmobilizować zbyt dużej armii. Na jego rozkazy mogli stanąć jedynie rycerze małopolscy i sieradzcy (ziemia sieradzka była dziedzicznym terytorium Leszka), czyli co najwyżej kilka tysięcy konnicy. Resztę dostępnych sił stanowiła piechota (około 10 tysięcy), przydatna co najwyżej podczas obrony murów.

7 grudnia 1287 roku armia Telebogi przekroczyła wraz z Rusinami granicę Małopolski. Wierność sojuszników miał zagwarantować specjalny oddział pozostawiony na Wołyniu. Pierwszym celem najeźdźców był Sandomierz. Miasto, a przede wszystkim twierdza, było już w tym czasie doskonale obwarowane, wypełnione uchodźcami i załogą. Teleboga nakazał Rusinom oraz części własnych ludzi otoczyć gród. Reszta armii rozsypała się po całej ziemi sandomierskiej i rozpoczęła swe łupieskie dzieło. Z dymem szły wsie, klasztory i mniejsze gródki.

Tymczasem Leszek Czarny nie zamierzał zamykać się w obrębie murów. Według „Rocznika Świętokrzyskiego”, wybrał się z rycerstwem przeciw Tatarom i zadał im jedną klęskę. Prawdopodobnie chodziło tu o rozniesienie albo zmuszenie do odwrotu jednego z łupieskich zagonów. Rozmiar i znaczenie zwycięstwa są dziś trudne do ustalenia. Na wieść o zbliżającym się do Krakowa Nogaju książę schronił się wraz z drużyną na Wawelu. W tym samym mniej więcej czasie Teleboga niespodziewanie wycofał swoje siły na terytorium Rusi. Czy chanowi zagrażał kontratak książąt mazowieckich, czy też w wyniku strat uznał przedsięwzięcie za nieopłacalne?

ODSIECZ BRATANKÓW

Tymczasem do Krakowa zbliżał się Nogaj. Stolica została otoczona w Wigilię. Jej nowe, kamienne obwarowania nie dawały najeźdźcom wielkich szans. Nie wiadomo, czy Mongołowie zdecydowali się na szturmowanie murów. Możliwe, że Nogaj zadowolił się wyizolowaniem załogi (tak jak to zrobił Teleboga pod Sandomierzem) i rozpuścił łupieżców po całej okolicy. Część z nich dotarła nawet niedaleko Sieradza. Zamknięty w murach Leszek Czarny nie siedział bezczynnie. Wkrótce wraz z małym orszakiem (towarzyszyła mu też żona) przedarł się przez okrążenie i ruszył na Węgry w poszukiwaniu pomocy.

Do plądrowania ziemi krakowskiej Nogaj wysłał niewielkie oddziały. Wyjątek stanowiły dwa znaczniejsze zagony, które miały zaatakować Nowy Targ i Stary Sącz. Spod Nowego Targu do głównego obozu Tatarzy powrócili z dużymi stratami. Jak głosi polska tradycja ludowa, skośnoocy wojownicy wpadli w zasadzkę nieopodal Doliny Kościeliskiej. Ich pogromcami byli przodkowie górali. Garstka obrońców Starego Sącza zdołała utrzymać się aż do nadejścia pomocy.

Leszek Czarny spotkał się na Węgrzech z bardzo życzliwym przyjęciem. Wojewoda węgierski Jerzy z Sovaru zgromadził spore siły i natychmiast wyruszył na pomoc. Zaważyły tu sojusze, ale także podejrzenie, że Nogaj zechce ponownie wtrącić się w sprawy Królestwa Węgier. Od momentu ucieczki z Wawelu do przybycia odsieczy węgierskiej minęły najwyżej dwa tygodnie. W nieznanych bliżej okolicznościach Węgrzy zaskoczyli rozpanoszonych w okolicy Starego Sącza Tatarów. Możliwe, że wycinali niewielkie oddziały zajęte łupieniem poszczególnych wiosek. Może też zdołali zagonić cały wrogi oddział do kotliny i zmusili go do walki wręcz. Mongołowie nie mieli szans z odzianymi w kolczugi rycerzami.

Ci, którzy ocaleli, powiadomili o klęsce Nogaja. Wódz tatarski uznał, że kontynuowanie wyprawy jest zbyt ryzykowne. Oddziały mongolskie wycofały się bez dalszej walki. Już w drugiej połowie stycznia wszyscy ocalali najeźdźcy znaleźli się na terenach Rusi Czerwonej.

Wyprawa okazała się wyjątkowo nieudanym przedsięwzięciem. Teleboga musiał wycofać się z Sandomierszczyzny po zaledwie dwóch tygodniach plądrowania. Nogaj przebywał w Małopolsce nie dłużej niż miesiąc. Żadna z tatarskich armii nie została wprawdzie rozbita, ale obydwie poniosły straty, które nie zostały zrekompensowane łupami. Nie zdobyto żadnego z wielkich ośrodków miejskich. Napadane wsie często były już opuszczone, a cały dobytek chłopi zabrali do lasu.

Kara za współpracę z najeźdźcą spotkała Rusinów. Armia Telebogi, a miesiąc później także Nogaja splądrowały całą Ruś Czerwoną. „Latopis halicko-wołyński” wspomina o gigantycznych stratach i uprowadzeniu do niewoli 12,5 tysiąca mieszkańców.

Jeźdźcy z piekła rodem

Tatarzy (nazwa pochodzi prawdopodobnie od Tartaru – mitologicznego piekła) przez kilkaset lat zagrażali ziemiom polskim.
1241 – pierwszy najazd upamiętniony klęską rycerstwa polskiego, czeskiego i niemieckiego pod Legnicą
1259 – spustoszenie Małopolski
1287 – nieudana wyprawa Nogaja i Telebogi
1352 – zniszczenie Lubelszczyzny
1474–1569 – 75 dużych najazdów na ziemie polskie
XVII wiek – wyprawy prowadzone wspólnie z Kozakami i Turkami
1699 – podpisanie pokoju karłowickiego między państwami Świętej Ligi (między innymi Polską) a imperium osmańskim i jego lennikami położyło kres najazdom tatarskim.

http://polska-zbrojna.pl/index.php?opti ... Itemid=191


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 19 kwi 2013, 18:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://rebelya.pl/post/3804/ksiezna-ger ... jszy-polsk

Księżna Gertruda Mieszkówna - najdawniejszy polski pisarz znany z imienia.
09.04.2013

Nakładem wydawnictwa von Borowiecky ukazała się praca zbiorowa „Gertruda Mieszkówna i jej rękopis”. Praca przybliża czytelnikom epokę i postać Gertrudy Mieszkówny, córki Mieszka II, wnuczki Bolesława Chrobrego, ciotki Bolesława Śmiałego, matrylinearnej krewnej cesarza Ottona, żony księcia kijowskiego Izjasława, najdawniejszego polskiego pisarz znanego z imienia.

Jan Bodakowski
Księżna Gertruda Mieszkówna - najdawniejszy polski pisarz znany z imienia.

Nakładem wydawnictwa von Borowiecky ukazała się praca zbiorowa „Gertruda Mieszkówna i jej rękopis”. Praca przybliża czytelnikom epokę i postać Gertrudy Mieszkówny, córki Mieszka II, wnuczki Bolesława Chrobrego, ciotki Bolesława Śmiałego, matrylinearnej krewnej cesarza Ottona, żony księcia kijowskiego Izjasława, najdawniejszego polskiego pisarz znanego z imienia.

Gertruda Mieszkówna panowała w księstwie kijowskim od 1054 do 1078. Urodziła się prawdopodobnie w 1025 roku. Zmarła w 1108. Była autorką łacińskich modlitw spisanych prozą poetycką w Kodeksie Gertrudy.

Na „Gertruda Mieszkówna i jej rękopis” składa się kilka artykułów. W pierwszym Edward Skibiński przybliża czytelnikom Modlitewnik Gertrudy jako źródło historyczne. W drugim jezuita Włodzimierz Mocydlarz opisuje Modlitewnik jako świadectwo ówczesnej kultury chrześcijańskiej. W trzecim emerytowana adiunkt PAN Małgorzata Malewicz opisuje lektury księżnej. W piątym ksiądz doktor Bogusław Nadolski opisuje ikonę Boga i Kościoła w Modlitewniku. W szóstym profesor psychologi UW i UKSW Elżbieta Aranowska skupia się na pojęciu nadziei w Modlitewniku. W siódmym profesor UKSW Artur Andrzejuk porusza kwestie angelologii w Modlitewniku. A w ostatnim wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego Małgorzata Smorąg Różycka opisuje kwestie wizerunków władczyń w sztuce średniowiecznej.

Jan Bodakowski

http://www.sredniowieczna.com/files/Ger ... eszk__.jpg


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 26 cze 2013, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Król Przemysł II

Piotr Szubarczyk

26 czerwca 1294 r. ksiądz arcybiskup Jakub Świnka koronował w Gnieźnie księcia Przemysła II na króla Polski. Miało to wielkie znaczenie dla Królestwa Polskiego (Regnum Poloniae), rozdartego od czasu śmierci Bolesława Krzywoustego, zagrożonego w swym istnieniu. Po kanonizacji św. Stanisława (1253 r.) mówiono, że zrośnie się ono tak, jak w cudowny sposób zrosły się członki zamordowanego biskupa.

Ksiądz arcybiskup Jakub Świnka, uważany przez historyków za jedną z najwybitniejszych postaci polskiego średniowiecza, był wielkim orędownikiem zjednoczenia rozbitego królestwa Polaków. Arcybiskup gnieźnieński w latach 1283-1314 blisko współpracował zarówno z księciem Przemysłem, jak i później z Władysławem Łokietkiem, choć nie doczekał już jego koronacji (1320 r.).

Większość Polaków uważa, że pierwszym koronowanym królem Polski, po okresie rozbicia dzielnicowego, był Władysław Łokietek. Nie zapominajmy jednak o królu Przemyśle II. Piękna, lecz tragiczna postać. Zaledwie 8 miesięcy po koronacji został zamordowany w Rogoźnie (dziś powiat obornicki) – podczas próby porwania go, z rozkazu margrabiów magdeburskich, niezadowolonych z umocnienia się Królestwa Polskiego i perspektywy jego pełnego zjednoczenia. Przemysł toczył wcześniej z Marchią Brandenburską zwycięskie boje. Zjednoczył Wielkopolskę i przyłączył do swego królestwa Pomorze Gdańskie (na podstawie układu w Kępnie). Królestwo Przemysła II miało na swoim terytorium siedzibę metropolii gnieźnieńskiej (także diecezji poznańskiej), było więc świetnym punktem wyjścia do pełnego zjednoczenia naszego państwa.

Król Przemysł II wart jest naszej pamięci jeszcze z jednego powodu: na rewersie jego pieczęci majestatycznej, królewskiej (1295 r.) widzimy wizerunek Orła Piastowskiego, który jest archetypem obecnego godła Rzeczypospolitej Polskiej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/39940,kro ... sl-ii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 27 lut 2014, 17:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/12/26 ... l-niemcow/

Gdzie Chrobry pobił Niemców?
Posted by Marucha w dniu 2013-12-26 (czwartek)

1 września 1015 r. wojska polskie rozbiły tylną straż armii niemieckiej w bitwie, która odbyła się w bliżej niesprecyzowanym miejscu zwanym „lasem Dziadoszyców”. Muzeum Ziemi Szprotawskiej poinformowało właśnie, że bitwa prawdopodobnie miała miejsce w okolicy wsi Lubiechów w Borach Dolnośląskich.
Jak przypomina Muzeum Ziemi Szprotawskiej, wedle przekazów Thietmara i Roczników Kwedlinburskich, wojska niemieckie pod wodzą cesarza Henryka II wycofując się z ziem polskich, stanęły obozem nad przeszkodą wodną w lesie w kraju Dziadoszyców (Dziadoszan).
Cesarz wraz z większością swych wojsk zdołał zbiec dzięki zbudowanemu pod osłoną nocy przejściu, pozostawiając jako tylną straż oddział doborowych rycerzy dowodzonych przez biskupa magdeburskiego Gerona, saskiego palatyna Burcharda oraz margrabiego Gerona. Polacy przypuścili trzy ataki, w ostatnim przełamując niemiecką obronę i zasypując niedobitki strzałami. Na miejscu poległ margrabia Gero. Uratowała się tylko niewielka grupa z arcybiskupem i rannym palatynem
Śląski historyk dr Felix Matuszkiewicz w publikacji z 1908 roku zaproponował lokalizację bitwy gdzieś na bagnach przemkowskich nieopodal Szprotawy. W międzyczasie pojawiły się także inne hipotezy. Muzeum Ziemi Szprotawskiej podczas konferencji 10 grudnia przedstawiło szereg przesłanek przemawiających za umiejscowieniem bitwy w okolicy wsi Lubiechów w Borach Dolnośląskich
W archiwalnych zapiskach i mapach natrafiono przy tej osadzie na archaiczną nazwę miejscową – „Schampf” (także jako „Schampe”), której etymologia interesowała już niemieckich badaczy (Kunze, Hauschild). Próbowano powiązać ją z bliżej nieokreślonym obozowiskiem wojskowym z czasów napoleońskich, co było założeniem z góry błędnym, ponieważ jak wynika z mapy Reglera, nazwa jest starsza.
Według słownika Althochdeutsches Wőrterbuch pod pojęciem „champf” kryje się dawne oznaczenie dla bitwy bądź walki (ok. 750-1050).
- W toku badań okazało się, że „Schampf” leżało w klinie suchego lądu, wcinającym się w obszar bagien. Dalej okazało się, że po tymże klinie wiódł w głąb puszczy w kierunku południowo-zachodnim trakt, przy którym jeszcze w połowie XVIII wieku funkcjonowały samotne śródleśne karczmy (Regler). Dawne dokumenty wspominają o okresowym występowaniu rozległych podtopień omawianego obszaru (Philler), co koreluje z wątkiem o potrzasku, w jakim w 1015 roku znalazły się henrykowskie hufce. Zresztą zjawisko zalewania dróg w tej okolicy borów możemy zaobserwować obecnie – opowiada Maciej Boryna, dyrektor Muzeum Ziemi Szprotawskiej.
Badacz przypomina, że w odległości ok. 4 km na północ od „Schampf” znajduje się słynna Iława, obecnie dzielnica Szprotawy, wzmiankowana przez Thietmara w 1000 roku na granicy ziemi Dziadoszyców, na okazję wystawnego powitania przez Bolesława Chrobrego cesarza Ottona III, pielgrzymującego do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie (Zjazd Gnieźnieński).
- Oczywiście na chwilę obecną nie możemy mówić o stuprocentowej pewności odkrycia. Pomocne może okazać się przeprowadzenie prac archeologicznych. Jednakże jest to aktualnie najlepiej uzbrojona w przesłanki teoria – mówi Boryna.
Za 2 lata minie dokładnie milenium od niemieckiej klęski.
Szersze uzasadnienie lokalizacji bitwy ukazało się w publikacji pt. „Dawne życie mieszkańców Borów Dolnośląskich na przykładzie Lubiechowa w byłym powiecie szprotawskim”, wydanej przez Towarzystwo Bory Dolnośląskie w br.

http://archeowiesci.pl/2013/12/13/gdzie ... l-niemcow/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 05 lis 2014, 23:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Naraz, narzaz. Tak nazywano za doby Piastów daninę z mięsiwa i bydła dawaną przez kmieci dla stołu panującego, zwłaszcza gdy ten przez ich okolice przejeżdżał. Były to wieprze lub inny dobytek, cząstka corocznego przyrostu trzód wieśniaczych. Narzaz wybierano opolami z krów i wołów. Ludność opola składała corocznie czyli „na raz” po jednym wole i po jednej krowie do grodu, co zwano także „daniną opolną”. W przywileju danym przez Kazimierza, księcia łęczyckiego i kujawskiego r. 1251, Prandocie, biskupowi krakowskiemu, „naraz” oznacza daninę z szynek i łopatek czyli golonek, które wieś składała. Czy narzaz, naraz, narasz, naraza miało znaczenie: na raz lub na rzeź, tego objaśnić nie umiemy. Pierwszy raz spotykane w dokumencie z roku 1145 brzmi naraz.



Narębne. W dokumencie z r. 1241 znajdujemy narąb, a w dokumencie z r. 1304 narubne. (ob. Podatki i powinności).



Narok. W 3-im tomie Liber beneficiorum mówi Długosz, opisując założenie klasztoru Staniątkowskiego, że Klemens z Ruszczy, kasztelan krakowski, zakładając ten klasztor w XIII w. uposażył go między innemi obszarem ziemi na 20 wielkich pługów, który podówczas w mowie pospolitej (t. j. polskiej) zwał się „narok”. Jakoż i dyplomat z r. 1242 wydany w Krakowie przez Konrada, ks. krakowskiego, łęczyckiego, kujawskiego i mazowieckiego, brzmi słowami: de terra ad viginti aratra magna quae narok a vulgo vocatur. Ze sposobu, w jaki Długosz o naroku wspomina, widać, że wyraz ten za jego czasów wyszedł już był z użycia. W kodeksie dyplomatycznym Muczkowskiego o naroku mówią 2 dokumenta. Jeden z r. 1232, w którym ks. polski Władysław Odonicz nadaje klasztorowi Sulejowskiemu wieś Strasowice, należącą do naroku Wilemskiego. Drugi jest potwierdzeniem tej darowizny z r. 1260. W tomie II-im dyplomatarjusza znajdujemy narok inny w Sieradzkiem zwany Lichawą, gdzie dotąd istnieje wieś tej nazwy. Bliższą jeszcze o naroku wiadomość mamy w dyplomacie Kazimierza, ks. opolskiego, z d. 1 sierpnia 1228 r. W dwuch wzmiankach o naroku w t. 3-im dyplomatarjusza (str. 39 i 85) narok znaczy pewne terytorjum, z rozlicznych wsi składające się. Wogóle za doby Piastów narok oznaczał: wydział, nadział, wyznaczenie, naznaczenie pewnych gruntów przez darczyńcę dla pewnej instytucyi lub osoby. Oczywiście taki narok mógł być mniej lub więcej obszerny, z kilku terytorjów i nomenklatur złożony, odpowiednio do tego, co darczyńca miał, mógł i chciał podarować. W tej samej sferze obracają się: obrok, wyrok i rok – wyrazy, mające związek z wyrokowaniem czyli postanowieniem, oznaczeniem jakiegoś postanowienia. Narocznikami zwali się ludzie, których powinności i obowiązki należały do danego naroku. W dokumencie z r. 1208 czytamy: „Narochnici Lubusenses fuerunt”. Uroczysko było to także pewne terytorjum, miejscowość, ale z jedną nomenklaturą dawną i nie wiedzieć już komu, kiedy i z jakiego nadania służyło.



Pełka Galowski, ziemianin małopolski, był naturalnym synem kr. Kazimierza Wiel. Pieczęć tego ziemianina, podana tutaj w rysunku, wisi u dokumentu z r. 1365 (znajdującego się w muzeum książąt Czartoryskich w Krakowie) i wyobraża głowę brodatą w kapturze o dwuch wysokich niby uszach, niby rogach. Słuszną czyni zatem uwagę Piekosiński, że mylną jest relacja Paprockiego, jakoby kr. Kazimierz Wiel. naturalnym swym synom Niemirze i Pełce nadał herb Mieszaniec.

Zygmunt Gloger, "Encyklopedia staropolska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 19 gru 2014, 13:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2014/12/18/o-ksi ... a-sznurku/

O księżnej śląskiej i butach na sznurku
Anna Suminska | 18 grudnia 2014 09:00

Jadwiga, księżniczka Andechs – Meran w wieku 12 lat została poślubiona śląskiemu księciu Henrykowi Brodatemu. Po 23 latach małżeństwa i urodzeniu siedmiorga dzieci, złożyła ślub wstrzemięźliwości i nakłoniła męża, by uczynił to samo.

Obrazek
Rysunek przedstawiający Świętą Jadwigę autorstwa Jana Matejki


Aż do śmierci praktykowała ascetyczny tryb życia, wyjątkowo surowy, nawet jak na warunki średniowiecza: niemal w całości zastosowała regułę zakonną, dodatkowo zaostrzoną dla kobiet. Stale pościła i chętnie jadała żebraczy chleb, specjalnie dla niej zbierany i nawet w chorobie nie jadała mięsa. Sypiała na desce lub wiązce słomy, godzinami leżała krzyżem lub klęczała na kamiennej podłodze, aż na kolanach pojawiły się kuliste zgrubienia. Obmywała rany trędowatych i opiekowała się wyrzutkami ówczesnego społeczeństwa. Nieustannie wspomagała ubogich i docierała do więźniów, którym wypraszała złagodzenie kary lub poprawę warunków bytowania. Całkowicie zrezygnowała z noszenia stosownych do wysokiej pozycji strojów i mimo stanowczych sprzeciwów książęcego małżonka, niezależnie od pory roku ubierała się w lekką, podobną do zakonnej szatę, pod którą często wkładała włosiennicę.
Zachowały się relacje o krwawych śladach, które Jadwiga zostawiała na śniegu, ponieważ nawet zimą nie zakładała obuwia. Książę Henryk Brodaty, który z trudem akceptował ascetyczne praktyki żony, był z tego powodu bardzo niezadowolony i wręcz wymusił na spowiedniku księżnej, aby ten nakazał jej noszenie butów. Ksiądz pragnąc zadowolić władcę, podarował księżnej Jadwidze parę butów z wyraźnie sformułowanym nakazem, by je zawsze nosiła. Jadwiga, aby zademonstrować pokorę wobec decyzji spowiednika i posłuszeństwo mężowi, buty nosiła ... na sznurku, przewieszone przez ramię.
Ta niezwykła kobieta, skoncentrowana na ascezie i dziełach miłosierdzia, w razie konieczności potrafiła zdobyć się na zdecydowane i skuteczne działanie w sferze politycznej. W 1229 roku w czasie zjazdu w Spytkowicach jej mąż, książę Henryk został zaatakowany w podczas mszy, ciężko poraniony i uprowadzony do Płocka. Porywaczem okazał się znany z okrucieństwa mazowiecki książę Konrad. Jadwiga nie dopuściła do zbrojnej wyprawy odwetowej rycerstwa śląskiego i biorąc pod uwagę typowe dla niej zachowania, albo pieszo, albo na zwykłym wozie wyruszyła ze Śląska na Mazowsze.
Nie wiemy jak przebiegały negocjacje o uwolnienie księcia – prawdopodobnie otoczona już za życia legendą świętości Jadwiga po prostu poprosiła o uwolnienie męża i natychmiast je uzyskała , oczywiście pod pewnymi warunkami. Wdowa po księciu Leszku Białym, zamordowanym w 1227 roku pod Gąsawą, księżna Grzymisława nie miała tyle szczęścia – uwięziona przez szwagra, została przez niego znieważona i pobita.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 19 sty 2015, 12:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/31v34WaFqxa

Polska księżniczka była najsłynniejszą władczynią wikingów?
Krzyżak 2014-10-22 17:27



Czy wiesz, że polska księżniczka była najsłynniejszą władczynią wikingów?
Prawdopodobnie miała na imię Świętosława i byłą córką Mieszka I i Dobrawy, siostrą Bolesława Chrobrego. Po roku 980 wyszła za mąż za króla Szwecji Eryka Zwycięskiego. Dla młodej księżniczki to musiał być szok. Była wychowana w wierze chrześcijańskiej a jechała do kraju z nieznanym językiem i, w którym panowały pogańskie bóstwa, obce i groźne. Tym bardziej, że świat wikingów był już znany jako miejsce walecznych wojowników. Księżniczka nazywano Sygrydą Storradą, czyli Sygrydą Dumną.

W 995 roku jej mąż Eryk zmarł. Sygryda pozostała sama ze swoim synem i następcą tronu Olafem Skotkonungiem. Wielu śmiałków zaczęło się ubiegać o rękę królowej. Jednakże ona gardziła zalotnikami, a pewnego razu aby się ich pozbyć, zaprosiła ich do siebie i gdy brali kąpiel kazała podpalić łaźnię. Sama była zakochana w królu Norwegii Olafie Tryggvasonie, jednak ten odrzucił jej miłość. Ta uznała to za zniewagę i przyrzekła zemstę.
Tymczasem wyszła ona za mąż za późniejszego króla Danii Swena I Widłobrodego.
Dzięki temu małżeństwu i pomocy ze Szwecji Swen ponownie zdobył duński tron. Zawarł sojusz z synem Sygrydy i królem Szwecji Olafem, który był skierowany przeciw władcy Norwegii Olafowi Tryggvasonowi. Okazja do zemsty miała niebawem się nadarzyć.
Gdy Tryggvason zdobył tron w Norwegii postanowił wprowadzić rządy podobne do tych w Europie i z tej okazji przyjął chrzest. Niestety części jego poddanych nie spodobał się ten manewr i wybuchł bunt na, którego czele stanął Eryk, syn zabitego przed latami przez Olafa jarla Haakona. Buntowników poparł Swen Widłobordy i Olaf Skotkonung. Gdy Tryggvason wracał z Pomorza został zaatakowany przez połączone floty Szwecji i Danii. U wybrzeży Zelandii został rozegrana bitwa morska zwana bitwą trzech króli. Dzięki ogromnej przewadze sojuszników, władca Norwegii został pokonany i zabity. Sygryda dokonała zemsty.
To zwycięstwo pozwoliło Swenowi podporządkować sobie Norwegię, i wraz ze Słowianami zaczął atakować Anglię. Kilkukrotnie zmuszał królów Anglii do płacenia okupu, a w 1014 roku podbił Anglię zmuszając jej władców do ucieczki. Był to ostatni sukces tego władcy, ponieważ po zdobyciu Londynu zmarł.
Świętosława ze Swenem miała dwóch synów. Haralda, który został królem Danii oraz Kanuta II Wielkiego, który panował na tronach Anglii, Danii i Norwegii.
Mimo tego Świętosława popadła w konflikt ze swoim mężem i musiała uchodzić do Polski, gdzie schronienia udzielił jej brat Bolesław. Przebywała tam do śmierci swojego męża. Po tym wydarzeniu po matkę przybyli jej synowie, którzy zabrali ją z powrotem do Danii.
Świętosława znalazła uznanie wśród wikingów. Radziła sobie w ich świecie. Nie wiemy ile jest prawdy w opowiadaniach o tym, iż spaliła zalotników, ale jeżeli opowiadano o niej takie historie to musiała budzić podziw. Przeszła do skandynawskich legend jako Storrada, czyli Dumna

AW

Bibliografia:
Marek Barański: Żona i matka królów Północy. w Sekrety historii polskiej.

Zdj. Wikimedia Commons

http://historykon.pl/wiesz-polska-ksiez ... -wikingow/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 26 mar 2015, 21:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nowastrategia.org.pl/tragicz ... y-glogowa/

TRAGICZNY WYBÓR, CZYLI HISTORIA OBRONY GŁOGOWA



24 sierpnia 1109 roku doszło do jednej z najkrwawszych bitew w XI wieku w Polsce. Pod dowództwem króla niemieckiego Henryka V i wspomagającego go czeskiego księcia Świętopełka połączone siły niemiecko-czeskie dotarły pod polskie miasto – Głogów. Obrona tego miasta zapadła bardzo głęboko w pamięci mieszkańców, którzy związane z nią wydarzenia wspominają do dziś.
Po śmierci Władysława I Hermana w 1102 roku w kraju zapanował chaos. Po wielu zawirowaniach, w które zamieszany był były doradca Władysława Hermana – Sieciech, a także dwoje synów króla – Zbigniew i Bolesław państwo zostało podzielone na dwie części. Dzielnicą północną władał Zbigniew, a południową Bolesław. Zbigniew, jako starszy syn, miał prawo domagać się pełni władzy, której w jego mniemaniu został bezprawnie pozbawiony. Szukał sojuszników przeciwko Bolesławowi. W latach 1102–1106 trwała bratobójcza wojna o dominację, w której Zbigniew poniósł porażkę i był zmuszony udać się na wygnanie do Niemiec.
W 1108 roku Bolesław udzielił pomocy swojemu sojusznikowi Kolomanowi królowi Węgier, atakując podległe Cesarstwu Czechy. Spowodowało to wycofanie się Czechów z wojny przeciwko Węgrom, a tym samym nie powiódł się plan podboju Królestwa Węgier przez Cesarstwo. Było to wbrew planom Króla Niemiec, dlatego też Henryk V zdecydował się użyć konfliktu wewnątrz rodu Piastów jako pretekstu do rewanżu na Bolesławie.
W lipcu 1109 roku król ogłosił wielką wyprawę z całej Rzeszy przeciwko Polsce. Władcy niemieckiemu udało się zebrać ok. 10 000 wojowników głównie z Saksonii, Bawarii, Frankonii i Lotaryngii. Rolę przewodników po nieznanym terenie mieli pełnić Czesi. Przed atakiem Henryk V wystosował ultimatum do polskiego władcy, zażądał od niego w zamian za zaniechanie wyprawy oddania połowy państwa wygnanemu Zbigniewowi, uznania zwierzchnictwa Cesarstwa, a także regularnego płacenia daniny wynoszącej 300 grzywien rocznie lub dostarczania 300 rycerzy. Odpowiedź Bolesława była jednoznaczna:
„ bacz zatem, komu grozisz, jeśli chcesz wojować, znajdziesz wojnę„.


Mapa ukazująca przebieg wojny polsko-Niemieckiej z 1109 r. / Źródło: Wikimedia


Około 24 sierpnia 1109 roku wojska niemieckie dotarły pod mury Głogowa. Mieszkańcy miasta ze zniecierpliwieniem czekali na Bolesława, który w tym czasie walczył na Pomorzu i nie mógł ruszyć na odsiecz.
Henryk pierwszym atakiem zaskoczył głogowian niszcząc podgrodzie, biorąc łupy i jeńców, a także rozbijając i rozpraszając część wojsk Bolesława, które tam obozowały. Nie próbował jednak zdobywać grodu, w którym skupili się obrońcy. Władca Niemiec zgodził się na zaproponowany przez mieszkańców 5-dniowy rozejm, w czasie którego głogowianie mieli uzyskać zgodę Bolesława na poddanie się. Ten jednak nie zgodził się na kapitulację, ponieważ upadek Głogowa mógł skończyć się tragicznie dla losów całej wojny. Zagroził, że jeśli grodzianie poddadzą się to zostaną powieszeni lub ukrzyżowani. Po otrzymaniu takiej odpowiedzi ze strony Bolesława, Henryk V podjął decyzję, przez którą zapadł w pamięci głogowian na wieki. Władca wydał polecenie przywiązania jeńców do machin oblężniczych uważając, że obrońcy nie zdecydują się strzelać do własnych ojców i synów. Jednak według Galla Anonima „grodzianie nie oszczędzali własnych synów i krewnych bardziej więcej niż Niemców i Czechów„. Możemy sobie tylko wyobrazić przed jakim tragicznym wyborem stanęli głogowianie. Aby obronić miasto przed najeźdźcami musieli zabijać swoich przyjaciół, członków rodziny.


Współczesna rekonstrukcja trebusza i tripantium – machin wojennych używanych w Europie w okresie oblężenia Głogowa / Fot. Luc Viatour, źródło: Wikimedia


Po nieprzynoszącym korzyści oblężeniu Niemcy zdecydowali się na szturm twierdzy. Obrońcy desperacko bronili się wylewając napastnikom wrzącą smołę na głowę i staczając na nich ciężkie belki. Według Galla Anonima:
„Niemcy nakręcali kusze ręczne, Polacy zaś machiny z kuszami; Niemcy wypuszczali strzały, a Polacy strzały i inne pociski; Niemcy zataczali proce z kamieniami, a Polacy kamienie młyńskie i silnie zaostrzone pale. Gdy Niemcy zakryci przykrywami z desek, usiłowali podejść pod mur, to Polacy sprawiali im łaźnie wrzącą wodą, zasypując płonącymi głowniami. Niemcy podprowadzali pod bramy żelazne tarany, Polacy zaś staczali na nich z góry koła, zbrojne stalowymi gwiazdami. Niemcy po wzniesionych drabinach pięli się pod górę, a Polacy, zaczepiając ich hakami żelaznymi, porywali ich w powietrze.„
Kolejne szturmy grodu kończyły się niepowodzeniami i przynosiły duże straty. W tym samym czasie wojska polskie prowadziły wojnę podjazdową. Polacy nękali wroga w dzień i w nocy. Henryk próbował ratować swój autorytet, oferując Bolesławowi niewielką daninę za pokój i przyjaźń. Oferta jednak została odrzucona. Król niemiecki nie zdobył Głogowa i musiał odejść na południe po około trzech tygodniach walk.
Była to jedna z ważniejszych bitew średniowiecznej Polski. Jej znaczenie podkreślają pomniki i tablicę umieszczone w mieście upamiętniające to wydarzenie sprzed blisko tysiąca lat. To bardzo ważne, aby pamiętać o historii własnej Małej Ojczyzny i mieć świadomość, że codziennie chodzimy po ziemi, która była niegdyś nasączona krwią jej obrońców.


Pomnik Dzieci Głogowskich w Głogowie / Fot. Paweł Dembowski, źródło: Wikimedia


Bibliografia:
– Karol Olejnik: Głogów 1109. Warszawa: Dom Wydawniczy Bellona, 1999.
– Paweł Jasienica: Polska Piastów. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
– Mała Encyklopedia Wojskowa. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1967. Wydanie I, Tom 2.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czasy piastowskie
PostNapisane: 22 maja 2015, 13:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/26-lutego-1289-mia ... iewierzem/

26 lutego 1289 roku, miała miejsce bitwa pod Siewierzem
26 lutego 2015 00:02



Było to stracie o tron krakowski po śmierci Leszka Czarnego, pomiędzy koalicją kujawsko-mazowiecką Bolesława II, księcia Płocka i Władysława Łokietka a siłami Henryka IV Probusa, księcia wrocławskiego.

Bitwę wygrali Bolesław II i Władysław Łokietek, jednak nie udało im się zdobyć Krakowa.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /