Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zajścia kieleckie z dnia 4 lipca 1946 r.
PostNapisane: 29 paź 2009, 21:45 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Cytuj:
Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane'owi


Pozostaje zatem druga, choć wydaje się, że jest nieprawdopodobna i absurdalna, bo wynikałoby z niej, że Żyd był głównym sprawcą mordowania Żydów w Kielcach.

Czy jednak naprawdę jest ona absurdalna?

Przed daniem odpowiedzi na to pytanie trzeba wspomnieć o dwóch wiążących się z nim zjawiskach. Po pierwsze faktem jest, że Żydzi europejscy pragną wywrzeć presję na rząd Wielkiej Brytanii, by oddał im w niepodzielne władanie Palestynę. Niedawno dokonany przez terrorystów żydowskich zamach w Jerozolimie na hotel króla Dawida, podczas którego zginęło podobno sporo Żydów, jest wymownym dowodem tej presji.

Po drugie, aby łatwiej uzyskać możność wyjazdu do Palestyny, Żydzi europejscy starają się dowieść, że w niektórych krajach europejskich są prześladowani. Do takich krajów należy Polska, której Żydzi, zwłaszcza rosyjscy, szczególnie nie lubią za to, że nie chce dobrowolnie przyjąć narzucanego sobie ustroju komunistycznego.

Ze względu na przytoczone zjawiska nie jest wykluczone, że ktoś z Żydów mógł skłonić Henryka Błaszczyka do opowiadania wyżej przytoczonej historii w przewidywaniu, że skłoni ona podniecony już i tak przeciw Żydom tłum do ekscesów, które będzie można potem obszernie wyzyskać.

W świetle tej hipotezy jasne jest i zniknięcie Błaszczyka na trzy dni (obojętne jest przy tym, czy był od 1 do 3 lipca na wsi, czy też w piwnicy przy ul. Planty 7), i niepokazanie go nawet podczas procesu. Potwierdza ją także w sposób silny fakt, że milicja nie próbowała przeszkodzić tłumom w mordowaniu, co wyjaśnić można w ten tylko sposób, że takie miała rozkazy.

Ogromna większość Żydów w Polsce, jak już mówiliśmy wyżej, szerzy gorliwie komunizm, pracuje w osławionych urzędach bezpieczeństwa, dokonuje aresztowań, pastwi się nad aresztowanymi i zabija ich, a za to spotyka się z niechęcią społeczeństwa, które komunizmu nie chce, a metod Gestapo ma już dosyć.

Wnioski i zakończenie
Analiza wypadków i zeznania świadków doprowadzają nas do następujących wniosków w sprawie zajść kieleckich 4 lipca 1946 r. Wskutek komunistycznej działalności Żydów wytworzyła się w stosunku do nich nienawiść szerokich mas w Polsce. Rzeczywiste wypadki ginięcia dzieci w Kielcach przypisywane Żydom nie wywołały jej, lecz powiększyły ją w wysokim stopniu.

Z tego postanowiły skorzystać pewne komunistyczne czynniki żydowskie w porozumieniu z opanowanym przez siebie Urzędem Bezpieczeństwa, aby wywołać pogrom, który by dało się potem rozgłosić jako dowód potrzeby emigracji Żydów do własnego kraju, jako dowód opanowania społeczeństwa polskiego przez antysemityzm i faszyzm i wreszcie jako dowód reakcyjności Kościoła, którego zabijający byli członkami.

W tym celu władze bezpieczeństwa nie zapobiegły powstającemu zbiegowisku, nie zawiadomiły o zajściu prokuratora, nie dały rozkazów milicji i wojsku do energicznego wystąpienia.


http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art ... /796_1.htm

I taka mniej więcej jest prawda co do tła, ale w szczegółach może być to całkowita MISTYFIKACJA, PROWOKACJA pytanie czyja? Czy strony żydowskiej samodzielnie, czy bezpieczniacko-moskiewskiej siły, także nasyconej żydami oczywiście. Poza tym część miejscowych, oraz osadzonych tam służbowo komunistów kieleckich z PPR-GL-AL znana była z antysemityzmu, szmalcownictwa i bandytyzmu wojennego, powojennego. Skoro 2/3 żydów zginęło od kul... kto ich zabił? Tłum cywilów paradował z bronią pod okiem wojska, UB, milicji? Jasne ze resortowi zabijali na rozkaz (i dla przyjemności), a resztę dobili towarzysze z fabryki, podstawieni z "tłumu". Prawdziwy tłum katolików, Polaków na pewno był z tyłu, zwykli gapie jak to w Polsce przy każdym wypadku, sensacji...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zajścia kieleckie z dnia 4 lipca 1946 r.
PostNapisane: 30 paź 2009, 09:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31571
Po wojnie próbowano na nowo uporządkować świat. W Norymberdze sądzono zbrodniarzy, ale tylko niemieckich i do tego wybiórczo. Żydzi nie chcieli aby inny naród oprócz nich był godzien tego, aby wzbudzać współczucie świata za ogrom doznanych strat w czasie wojny.
Polakom postanowiono "doprawić gębę" antysemitów. Polecenie przyszło z Moskwy. Na miejsce tzw. pogromu wybrano Kielce. Potem sporym nakładem środków rozdmuchiwano polski rzekomy antysemityzm.

A efekt tego wyrażał się w ignorowaniu Polski, Polaków, czy wręcz w działaniu na szkodę naszgo kraju, naszego narodu. Polacy sami będący niby okrutnymi zbrodniarzami, nie mogli i nie mogą nadal liczyć na poparcie ich kwestii na arenie międzynarodowej. Są więc "parszywym" narodem. Tak to miało być i ... zakończyło się antypolskim sukcesem.

To jest szkielet prawdy o "kieleckim pogromie". Szczegóły wykonania tego NKWDowskiego zadania to już jest zupełnie inna sprawa.

Do dziś nikt nie oczyścił Polaków z tego niesłusznie na nas ciążącego wydarzenia. Również i sami Polacy w osobach swoich urzędowych przedstawicieli, w osobach publicystów i naukowców nic sensownego w tej sprawie nie czynią.

A kto oprócz garstki trzeźwo oceniajacych naszą polską sytuację ludzi jest w stanie o tym głośno mówić i przebijać się do opinii światowej, do opinii polskiej?

"Siła złego na jednego".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zajścia kieleckie z dnia 4 lipca 1946 r.
PostNapisane: 30 paź 2009, 09:57 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Aerolit napisał(a):
Do dziś nikt nie oczyścił Polaków z tego niesłusznie na nas ciążącego wydarzenia. Również i sami Polacy w osobach swoich urzędowych przedstawicieli, w osobach publicystów i naukowców nic sensownego w tej sprawie nie czynią.


Przeciwnie, politycy bandy czworga z partii parlamentarnych uznają wersję oficjalną za ostateczną, w zasadzie niewiele różni się od wersji komunistów, to samo z Jedwabnem. Po tych sprawach należy oceniać POLSKOŚĆ polityków, warto zrobić ankietę tym z PiS i wypytać Kaczyńskich o ich stanowisko na AD 2010 rok w tych sprawach.

Jedynie środowisko Radio Maryja odważnie o tym mówi i część ruchu narodowego, paru historyków może by się znalazło, a reszta to blogerzy, zwykli ludzie w forach, nieliczni duchowni (co daje do myślenia jak jest skala penetracji ich środowisk przez agenturę, michnikowszczyznę, terror poprawności stadnej pod groźbą utrącenia "kariery", czy spokojnego życia, a nikt nie chce mieć ciętych opon, przewodów w samochodzie, czy napadów rabunkowych na plebanię, lokum) niepoprawni publicyści. Orwellowsko zakłamano prawdę przy użyciu IPN, uczelni (ich marek), historyków którym nosy powinny wyrosnąć jak Pinokio długie.

Trzeba zrobić OBYWATELSKI film o tym jak było naprawdę w Kielcach. Tło może być szersze, bo aż kusi żeby wspomnieć akcje Generała Szarego 8-) :D Należy ukazać co wyprawiali komuniści, dyskretnie wskazać językiem filmu kto z nich był żydem. Pamiętajmy że podczas wojny liczne bandy rabunkowe były złożone z żydów, nie prosili o pomoc, a zabijali, rabowali i tak już rabowanych Polaków przez Niemców. Przecież całą żywność należało oddawać Niemcom, nie wolno było mleć ziarna, wyrabiać masła, żadnego świnobicia itd za wszystko groziła śmierć, obóz, albo inne nieludzkie kary.

Porządny trzygodzinny film tanim kosztem realizowany, np statyści jako wolontariusze ze środowisk rekonstrukcji historycznych z tego okresu, aktorzy niekoniecznie bardzo znani (byle nie Linda i banda komuchów gwiazdorów, lewackich zdzir) z małą gażą dosłownie symboliczną, to samo ekipa. Kasa od sponsorów, zbiórka publiczna. Z uwagi na brak tradycji pogromów w Polsce, to byłbym za wersją że 100% zabójstw jest z ręki ubeków, milicjantów, wojska, podstawionych komunistów i TW.

Taki film nie musi być w kinowej HD technice, bo będzie kosztował z 10 mln zł, albo więcej, może zwykłymi kamerami nakręcić w jakości telewizyjnej do puszczenia w sieci, DVD, kinach studyjnych. Acz film powinien iść do kin jak najbardziej. W wersji DVD można dołożyć dokumenty, opracowania IPN (te kłamliwe niestety) prace niezależnych historyków, publicystów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zajścia kieleckie z dnia 4 lipca 1946 r.
PostNapisane: 07 lis 2014, 16:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/11/07 ... -kielcach/

Krzysztof Kowalewski i pogrom w Kielcach
Posted by Marucha w dniu 2014-11-07 (piątek)

Wczoraj rano Toyah udowodnił ile fascynujących informacji można wycisnąć z jednego, niezbyt mądrego, prezydenckiego orędzia. Wieczorem zaś podpił piłeczkę wyżej umieszczając tu tekst o Jerzym S., który zapowiedział, że nie zagra w filmie mówiącym nieprawdę, czy jakoś tak, nie jest to w tej chwili istotne.
Jerzy S. bowiem łże w żywe oczy i trzyma się kurczowo jak pijany płotu tego co uważa za swoją karierę i boi się, że gdyby powiedział, że jednak zagra, zepchną go w niebyt od razu i nieodwołalnie. Toyah przypomniał, że Jerzy S., zagrał kiedyś w filmie, który był modelowym wręcz przykładem podłej manipulacji i nosił tytuł „Uprowadzenie Agaty”.
Pan Jerzy już o tym nie pamięta, albo pamiętać nie chce. No, ale zostawmy Jerzego S., on jest chyba rzeczywiście wyjątkowym tchórzem. Nikt bowiem nie powiedział, że coś by mu się stało, gdyby zagrał w filmie o Smoleńsku, co najwyżej media rzadziej informowały by nas o jego chorobie. No chyba, że ktoś wpadłby w tych mediach na pomysł, by Stuhra prześwietlić i sprawdzić na kogo i kiedy donosił oraz jakie i z kim miał przygody łóżkowe. Ja jednak nie sądzę, by ktoś w zaprzyjaźnionych z panem Jerzym mediach był zdolny do takiej podłości. To po prostu niemożliwe.
Tak więc ten strach jest wynikiem jakichś jego własnych, a nie znanych nam w szczegółach projekcji. Poza tym mamy dowodne przykłady na to, że aktorzy mogą mówić co im się podoba, nawet prawdę i nic się nie dzieje. Tak więc odwagi panie Jerzy, nie trzeba się tak mocno trząść.

Obrazek

O jakich przykładach ja mówię? Proszę bardzo! Już je przedstawiam. Oto w tygodniku „Polityka”, który pozostawiła tu moja teściowa jest fascynujący wywiad z Krzysztofem Kowalewskim. To jest wywiad, który każdy, ale to każdy powinien przeczytać, bynajmniej nie ze względu na to, że 76 letni aktor opowiada tam o swojej młodszej o 31 lat żonie. On tam bowiem mówi rzeczy znacznie ciekawsze, mówi o tym na przykład jak uciekał z matką z Kielc po pogromie i jak to tam było w okolicach tego pogromu, bo on wie jak było. Mieszkał przecież w domu obok.
Ja swego czasu śledziłem artykuły w GW dotyczące tych wypadków, ale w żadnych z nich nie znalazłem nazwiska Krzysztofa Kowalewskiego, który przecież powinien być przesłuchany jako świadek tamtych wydarzeń. Być może był przesłuchany, być może nawet w Izraelu, a ja nic o tym nie wiem, bo czegoś tam nie doczytałem, albo pismaki z gazowni zapomnieli coś dopisać. No, ale sami przyznacie, że to jest dość zaskakujące. Taka postać, w bezpośredniej bliskości tych straszliwych wydarzeń ujawnia prawdę o nich w świątecznym wydaniu tygodnika opinii pomiędzy opowieścią o panu Sułku, a informacjami o wieku własnej żony. Mnie to dziwi, nie wiem jak Was.
W czasie kiedy doszło do pogromu Kowalewski miał 9 lat i dość osobliwe zwyczaje. Otóż razem z innymi dziećmi urządzał nocne eskapady po Kielcach, o czym opowiada ze swadą. Bał się za każdym razem jak nie wiem co, bo i wojska pełno wszędzie i jacyś Cyganie taborem stali tuż przy jego kamienicy. No i w ogóle działo, się działo.
I ja sobie myślę, jak to jest – 9 letnie dziecko, wychowywane przez matkę aktorkę, która drży o jego los, dziecko, które nie wie, że jest Żydem, a dowiaduje się tego w momencie, kiedy matka postanawia uciekać z Kielc, bo zabijają Żydów, dziecko to łazi po nocy w obcym mieście i jego matka się tym nie przejmuje? Pozwala mu na to? Dlaczego?
Nie chcę tu prowadzić zbyt osobistego śledztwa, bo Krzysztofowi Kowalewskiemu, który zawsze budził moją szczerą sympatię może być przykro, ale przecież uciekł on wraz z mamą z Warszawy, a kiedy tam mieszkał nikt, ani Niemcy, ani nasi nie wiedzieli, że jest on Żydem, a jego mama Żydówką. Gdyby ktoś ich rozpoznał o ucieczce nie byłoby mowy, oboje zostaliby zamordowani. O swoim pochodzeniu dowiedział się dopiero w Kielcach.
– Już wiedziałem, że jestem Żydem – powiedział w tym wywiadzie. A stało się to w momencie, kiedy zaczęto zabijać Żydów w pobliskiej kamienicy. Kto mógłby ich do cholery rozpoznać? W jakichś Kielcach w dodatku, skoro w takiej Warszawie, gdzie łapanki, getto i szmalcownicy byli codziennością, przeczekali spokojnie przez całą okupację?
Pisze także Krzysztof Kowalewski, że kiedy wracał z tych swoich nocnych rajdów i wchodził do kamienicy zawsze słyszał to samo pytanie: kto eta? Byli to radzieccy żołnierze, którzy co noc rabowali rzeźnika, a ten jakby nigdy nic, co rano wykładał wędliny na ladę swojego sklepiku.
No i sami zobaczcie, oto co noc radzieccy żołnierze kręcą się przy tych domach, w których za chwilę dojdzie do pogromu. To oni rządzą miastem, oni i tata pewnego kolegi Krzysztofa Kowalewskiego, który jako 14 latek zabrał małego Krzysia na przejażdżkę samochodem, taką miał dzieciak fantazję. Mamy więc tę armię czerwoną, która jest wszędzie, mamy komendanta miasta i dzieci biegające po nocy, o czym każdy doskonale wie.
A kiedy zajrzycie do tekstów publikowanych przez GW dotyczących tamtych wypadków, zauważycie z łatwością, że wszystko zaczęło się w styczniu 1946 roku od wrzucenia nocą granatu do kamienicy, gdzie mieszkali ci później pomordowani. Ten granat wybuchł na klatce schodowej, a oni przestraszeni zaraz poszli na skargę. Do kogo spytacie? Czy do radzieckiego komendanta miasta? Na milicję? A może do siedziby NKWD? Nie kochani, oni poszli wprost do biskupa Czesława Kaczmarka, żeby go poprosić o interwencję w tej sprawie, żeby ksiądz biskup kazał proboszczom na ambonach w całej diecezji zaapelować do siedzących w lesie i miastach reakcyjnych partyzantów, by nie wrzucali tych granatów do kamienic zamieszkałych przez Żydów.
Jak się domyślacie biskup odmówił, tłumacząc, że nie ma żadnego wpływu ani na partyzantów, ani na kogokolwiek, włączając w to niektórych księży katolickich, którzy już wtedy zawarli bliższe znajomości z armią czerwoną. Mieszkańcy feralnej kamienicy wyszli więc z pałacu biskupiego niepocieszeni.
I o tym wszystkim możecie sobie przeczytać w artykułach zgromadzonych w archiwum prasowym GW, w artykułach napisanych jeszcze parę lat temu, w czasach przed rozwojem blogosfery, kiedy wszystkim dziennikarzom wydawało się, że planeta Ziemia zamieszkała jest przez istoty o wewnętrznej kompleksji przypominającej Jerzego S. i przez nikogo więcej. Być może tekstów tych już nie ma, być może zostały usunięte, ale ja je pamiętam, a może nawet mam gdzieś w papierach.
Tak to szło: w styczniu wybuchł granat, a oni poszli na skargę do biskupa. Latem zaś zdarzył się ten pogrom, gdzieś pomiędzy nocną wyprawą Krzysztofa Kowalewskiego na miasto, a rabunkiem sklepu rzeźnika przez armię czerwoną. Jakoś tak to musiało być, wyczuli ci reakcyjni partyzanci ten moment, podpuścili milicję, KBW i robotników z fabryki i oni pozabijali niewinnych ludzi. W dodatku w dwóch turach, rano i po południu.
Tak się jakoś złożyło przy tym, że ci co poszli na skargę do biskupa jakoś przeżyli i zeznawali potem w sądach w sprawie pogromu, pozabijano zaś całkiem innych. Armia czerwona zaś widząc bestialstwo milicji, KBW i klasy robotniczej, podpuszczonej przez reakcyjną partyzantkę z lasu, nie mogła nic zrobić, byli ci żołnierze, co rabowali każdej nocy rzeźnika, niczym holenderski kontyngent w Srebrenicy, stali i patrzyli ze łzami w oczach i żaden nie odważył się strzelić, tak było strasznie. Bo co innego rabować rzeźnika, a co innego bronić niewinnych przez zagładą. To są dwie osobne sprawy i trzeba dopiero wyjaśnień wielkiego polskiego aktora Krzysztofa Kowalewskiego, żebyśmy to wszyscy dokładnie i właściwie zrozumieli.
Ponieważ o pogromie w Kielcach mówi się ostatnio jakby mniej, być może z tego powodu, że wśród tych co otaczali kordonem kamienicę gdzie zabijano ludzi, byli jacyś krewni znanych i lubianych polskich aktorów, a być może z jakiegoś innego powodu, mam takie pytanie, które kieruję w przestrzeń: dlaczego Smarzowski albo Pasikowski nie nakręcą o tym filmu? Żyje Kowalewski przecież, może im opowiedzieć jak to było, żyją inni, można być z tego zrobić niesamowity wprost obraz. Dlaczego? Panowie czas nagli, odejdą świadkowie i będziecie skazani wyłącznie na własne domysły i artykuły z archiwum GW, które mogą pewnego dnia zniknąć. Do dzieła.

Od wczoraj na stronie http://www.coryllus.pl wystawiamy obraz Tomasza Bereźnickiego przedstawiający Georga Hohenzollern von Ansbach, jedną z postaci występujących w albumie komiksowym zatytułowanym „Święte królestwo 1526”, który ukaże się na wiosnę. Obraz jest do sprzedania, ale nie kupujcie go od razu, bo chcę, żeby jeszcze trochę powisiał i spełnił swoją funkcję promocyjną. Kolejny portret, który się znajdzie w naszej galerii przedstawiał będzie najprawdopodobniej króla Zygmunta Starego.
Mamy też nowe książki, w tym poradnik „100 smakołyków dla alergika” napisany przez Patrycję Wnorowską, która zdobyła w zeszłym roku nagrodę „Blog roku w kategorii „Kulinaria”. No i inne rzeczy, o Lublinie i jego tajemnicach, o matematyce i całą resztę. Zapraszam. Www.coryllus.pl


http://coryllus.pl/?p=908


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zajścia kieleckie z dnia 4 lipca 1946 r.
PostNapisane: 05 lip 2019, 21:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31571
Pogrom kielecki - bratobójczy mord ,,żydokomuny'' na syjonistach?

Mord kielecki nie był żadnym pogromem - ale precyzyjnie przygotowaną przez NKWD-UB operacją. Wybito niewygodnych dla "ludowej" władzy Żydów, a przy okazji oskarżono o wszystko Polaków - pisze na łamach "Prawego.pl" Jerzy Biernacki w tekście "Żaden wolny kielczanin...".

"Przy każdej kolejnej rocznicy morderczych wydarzeń w domu przy ul. Planty 7 czwartego lipca 1946 roku tenor wszystkich wystąpień medialnych jest zdumiewająco jednolity, wszystkie one bowiem mówią o pogromie, o tym, że pod przewodem milicji i wojska to tłum antysemickich Polaków dokonał tej potwornej zbrodni. Przyjęto bowiem, że prokuratorzy IPN odrzucili wszystkie tzw. „teorie spiskowe”, a więc zarówno hipotezę ubeckiej prowokacji, jak i dokonania mordu przez funkcjonariuszy NKWD i UB, z elementami inscenizacji mającej ukazać udział cywilów w morderczej akcji, według z góry założonego scenariusza" - napisał Biernacki.

Twierdzi się, pisał autor, że "jakkolwiek zbrodnię zainicjowali funkcjonariusze Milicji i UB i oni dokonali pierwszych zabójstw, to później jakoby dopuścili tłum (przedtem podburzony specjalnie kolportowaną wieścią, że Żydzi porwali dziecko „na macę”), który wdarł się do domu żydowskiego przy ulicy Planty 7 i dokonał „dzieła” lub raczej pierwszej jego fazy. Druga nastąpiła bowiem po dwu-trzygodzinnej przerwie począwszy od godziny 14.00, kiedy to przybyli „robotnicy” z huty „Ludwików”, m.in. niosąc jako narzędzia mordu żebra żeliwnych kaloryferów i, rzekomo razem z „motłochem”, do godziny 17.00 dokończyli krwawej roboty".

Kolejny skandaliczny wpis Mazguły: Kaczyński, jak się nie opanujesz będzie wojna! ,,Kaczyński, jak się nie opanujesz będzie wojna!''
"Charakterystyczne, że w mediach, w których pisano lub mówiono o kolejnych rocznicach, nie znalazłem nikogo, kto powołałby się na książkę Krzysztofa Kąkolewskiego Umarły cmentarz (I wyd.1996). Jej autor, jeden z najwybitniejszych i najoryginalniejszych reportażystów polskich, zdobywca Lauru SDP, przez pewien czas (także w czasie kieleckich wydarzeń) młodziutki mieszkaniec Kielc, zawarł w niej rezultaty ponad 20-letnich, przeprowadzonych przez siebie badań nad tą zbrodnią" - zauważa.

"To on pierwszy stwierdził, że była to krwawa inscenizacja NKWD-owsko-ubecka, że nie było żadnego motłochu w domu żydowskim przy ulicy Planty 7, i że żaden wolny obywatel nie wziął udziału w mordzie. Pamiętam, jak omawiając tę książkę 20 lat temu w „Naszej Polsce” (jej drugie, „podziemne” – jak mawiał autor – wydanie ukazało się ok. 10 lat później), z dumą i z ulgą zarazem napisałem w tytule: Żaden wolny kielczanin… Z ulgą, gdyż poprzednio żyłem w smutnym i przygnębiającym przekonaniu, że za tę zbrodnię odpowiedzialni są wolni Polacy" - wskazał.
Jak dodaje Biernacki, była rzeczywiście próba prowokacji NKWD-UB, ale nieudana.

"Otóż podobne prowokacje próbowano zorganizować w okresie poprzedzającym lipiec 1946 roku, m. in. w Budapeszcie, na Słowacji, a także w Krakowie i w Rzeszowie. Próby te nie powiodły się w pełni. Próba kielecka też w gruncie rzeczy spaliła na panewce. Ośmioletniego Henia Błaszczyka przetrzymywano w komisariacie MO razem z ojcem – konfidentem UB" - stwierdził Biernacki.

"Nie w żadnej piwnicy żydowskiej. W domu przy ulicy Planty 7 żadnych piwnic w ogóle nie było. Mały zresztą plątał się w zeznaniach, nie wiedział właściwie (lub raczej nie mógł powiedzieć), gdzie go przetrzymywano. Jako dorosły, przyznał się do tego w pewnym wywiadzie, który po latach przedrukowała nawet „Gazeta Wyborcza”, przemilczając osobę dziennikarza śledczego, czyli Kąkolewskiego, który ten wywiad przeprowadził" - wskazuje.

Skoro prowokacja się nie udała, to zwalono winę na tłum. Jedną z pierwszych ofiar był rabin dr Seweryn Kahane, zastrzelony strzałem z rewolweru w tył głowy prawdopodobnie przez oficera NKWD. Według relacji świadków do domu przy ulicy Planty 7, gdzie byli Żydzi, nikogo nie wpuszczano. Był otoczony kordonem mundurowych. Prokuratora Jana Wrzeszcza komuniści wyrzucili na margines, bo domagał się uczciwego śledztwa w sprawie rzekomego pogromu.

"To nie była nieudolność kieleckiego UB, które – jak pisze się dzisiaj – nie potrafiło powstrzymać rozpędzających się krwawych zajść. Świadczy o tym m.in. dalsza (po krótkotrwałych perturbacjach) błyskotliwa kariera Spychaja-Sobczyńskiego. Z drugiej strony aż po rok 1947 władze „ukryły” rodzinę Błaszczyków, przetrzymując ich w zamknięciu, żeby tajemnica się nie wydała. Miało być tak, jak głosiła ówczesna propaganda: polscy antysemici, andersowcy, „prywaciarze”, polska antysemicka reakcja samorzutnie dokonała tej ohydnej zbrodni, w taki sposób, że nie można było ich powstrzymać" - wskazuje Biernacki.

Mord kielecki był zatem "zaplanowaną i precyzyjnie przeprowadzoną zbrodnią policji politycznej, z elementami inscenizacji tak wyreżyserowanej, by można było oskarżyć niczego nie przeczuwających kielczan. A jak ich wyłoniono i wyłapano? W bardzo prosty sposób. Oto w owe grupki rozprawiających mężczyzn wmieszali się tajniacy, umiejętnie podtrzymując rozmowy, podsłuchując itp. I kto nieostrożnie powiedział na przykład, że głosował 2xtak, a raz nie, kto pomstował na władzę ludową, kto po prostu był zamożnym rzemieślnikiem czy kupcem, tego tajniak klepał przyjaźnie po ramieniu dłonią pokrytą od wewnątrz warstwą kredy i już był naznaczony".

Później naznaczonych zgarnięto. Dziewięciu zamordowano po "procesach". 50 skazano na więzienie, kilku uniewinniono.

bsw/prawy.pl

http://www.fronda.pl/a/pogrom-kielecki- ... 29398.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /