Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 208 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 11 wrz 2013, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
63 razy World Trade Center

Piotr Szubarczyk

We wtorek, 11 września 2001 r., Amerykanie przeżyli narodową tragedię. W samym sercu ich kraju, na nowojorskim Manhattanie, dokonano ataku terrorystycznego na World Trade Center (Centrum Handlu Światowego), zabijając 2963 osoby (także 6 Polaków) – niewinnych, przypadkowych ludzi.

Trauma WTC była opisywana, filmowana i rozważana przez kilka następnych lat. Trwa do dziś, bo zostało zmącone poczucie bezpieczeństwa obywateli najpotężniejszego państwa świata – na ich własnej ziemi!

Trzy lata później obchodziliśmy 60. rocznicę Powstania Warszawskiego. Jak co roku nie zabrakło na świecie takich, którzy pisali o Powstaniu w „szczególny” sposób lub z premedytacją „mylili” je z powstaniem w getcie warszawskim w kwietniu roku 1943. I wtedy ktoś w Polsce wpadł na pomysł, jak wytłumaczyć Amerykanom, czym było Powstanie Warszawskie: to był zamach na World Trade Center, powtarzany dzień po dniu 63 razy! Każdego dnia podczas Powstania Warszawskiego ginęło średnio ponad 3 tysiące Polaków! Każdego dnia jakieś warszawskie „wieże” Niemcy zamieniali w gruzy. Po wojnie rozważano, czy odbudowa stolicy Polski jest w ogóle opłacalna…

To nie był zamach z ukrycia. To był mord na mieście i na jego mieszkańcach na oczach „wolnego świata”, który budował na naszej krwi „nowy pokojowy ład”, oparty na niewoli narodów europejskich.

Płacząc nad World Trade Center, trzeba też zapłakać nad prezydentem wielkiego państwa, który 60 lat wcześniej, mając wszystkie atuty w ręku, postanowił zaprowadzić „trwały pokój na świecie” w porozumieniu z największym zbrodniarzem nowożytnego świata! Po wojnie jego małżonka propagowała „prawa człowieka”! Jest granica absurdu, której my, Polacy, nie przekraczamy. I jest wieloletnia, nieodwzajemniona przyjaźń… Pomo- dlimy się dziś za naszych powstańców i za ofiary World Trade Center.

http://www.naszdziennik.pl/wp/53509,63- ... enter.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 16 wrz 2013, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Sowieckie szachy i polski ból

Piotr Szubarczyk

Sytuacja Związku Sowieckiego po ataku niemieckim w czerwcu 1941 r. była dramatyczna. Niem- cy posuwali się na wschód z szybkością większą niż w 1939r. w Polsce. Stalin – wieszczący wtedy światu, że Polska już nigdy się nie odrodzi – nawiązywał teraz, pod naciskiem aliantów, stosunki dyplomatyczne z „nieistniejącym” państwem. 16września 1941 r. w Londynie ambasador sowiecki Aleksandr Bogomołow złożył listy uwierzytelniające prezydentowi RP Władysławowi Raczkiewiczowi. W przeddzień drugiej rocznicy sowieckiej agresji na Polskę!

Rany zadane przez ludobójców z Kremla były świeże i rozległe. Na Sybirze i w Kazachstanie jęczały setki tysięcy naszych półżywych rodaków. Wymuszona umowa dawała szansę uratowania wielu z nich, co wykorzysta gen. Władysław Anders, dowódca armii ludzkich szkieletów i ich rodzin.

Polski rząd robił dobrą minę do złej gry z zaprawionym w kłamstwach „sojusznikiem”. Urzędowy „Dziennik Polski” pisał dyplomatycznie: „Złożenie listów uwierzytelniających stanowi ważny krok na drodze współpracy obu państw, która zeszła na manowce dwa lata temu, kiedy stosunki dyplomatyczne zostały zerwane”. „Wiadomości Polskie” odpowiedziały gorzko: „Po wszystkich manowcach swierdłowskiej, kazachskiej, semipałatyńskiej itd. obłasti zbierać trzeba dzieci polskie oderwane od matek, głodne karmić, nagie odziewać, umarłe grzebać. Czy dwa lata temu stało się coś, co wolno określić tylko jako ’zerwanie stosunków dyplomatycznych’?”.

Jedni i drudzy mieli rację. Jedni – boleśnie odczuwając fałsz „sojuszu”, drudzy – dostrzegając szanse ratunku dla wielu.

Minie półtora roku i Sowiety znowu zerwą stosunki dyplomatyczne z Polską, by stworzyć swój „rząd polski”, który „zalegalizują” nasi „alianci”! Potem opłakiwaliśmy już nie tylko krew przelaną, ale i utratę suwerenności.

http://www.naszdziennik.pl/wp/53953,sow ... i-bol.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 27 wrz 2013, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Dzień Polskiego Państwa Podziemnego

Piotr Szubarczyk

11 września 1998 r. Sejm RP ustanowił Dzień Polskiego Państwa Podziemnego. Historycy nazywają to państwo fenomenem II wojny światowej! Nazwa używana było od roku 1944, ale Podziemne Państwo Polskie istniało już od września 1939 roku! Były to konspiracyjne struktury polityczne, wojskowe i administracyjne (cywilne) „nieistniejącej” (zdaniem Hitlera i Stalina) Rzeczypospolitej, utworzone jako krajowa reprezentacja władz RP na Uchodźstwie.

Obrazek
Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej w Warszawie, w pobliżu gmachu Sejmu RP według projektu Jerzego Staniszkisa. Poświęcony 11 czerwca 1999 r. przez bł. Jana Pawła II (E. SĄDEJ)


Już 27 września 1939 r. w oblężonej Warszawie [!] powstała Służba Zwycięstwu Polski – od listopada 1939 r. Związek Walki Zbrojnej, od 14 lutego 1942 r. Armia Krajowa. W grudniu 1940 r. premier mianował pełnomocnika, który utworzył Delegaturę Rządu RP na Kraj. Powstawały struktury polityczne, które w styczniu 1944 r. przybrały postać Rady Jedności Narodowej – wojennego parlamentu Polski, z udziałem PPS-WRN, SL, SP, SN, Zjednoczenia Demokratycznego, Chłopskiej Organizacji Wolności „Racławice”, Kościoła katolickiego i spółdzielczości. W maju 1944 r. Pełnomocnik Rządu RP na Kraj został wicepremierem Rządu RP.

Polskie Państwo Podziemne to parlament (RJN), rząd (Krajowa Rada Ministrów), wojsko (AK i inne formacje niepodległościowe), policja (Państwowy Korpus Bezpieczeństwa), administracja cywilna i sądownictwo (wojskowe i cywilne sądy specjalne). W warunkach wojennego terroru okupantów!

W marcu 1945 r. kierownictwo PPP zostało aresztowane przez NKWD i w „procesie” moskiewskim skazane na więzienie. Komendanta AK i wicepremiera Sowieci zamordowali w więzieniu. Alianci nie protestowali.

Rada Jedności Narodowej ogłosiła Testament Polski Walczącej, w którym żądała suwerenności Polski i wyprowadzenia z kraju wojsk sowieckich. Czekaliśmy na to 48 długich lat! Czy Testament Polski Podziemnej został wypełniony do końca?

http://www.naszdziennik.pl/wp/55165,dzi ... mnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 17 paź 2013, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Rosyjska wersja „wolności”

Marcin Austyn

Zdaniem Aleksandra Aleksiejewa, ambasadora Rosji w Polsce, w walce o „wolność i niepodległość Polski” poległo ponad 600 tys. żołnierzy radzieckich”.

Rosyjski dyplomata wspomniał również o wielkiej roli Armii Czerwonej w wyzwoleniu spod okupacji nazistowskiej. Napaść Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku i to, jaką „wolność” zaoferował Polsce sowiecki wyzwoliciel, Aleksiejew przemilczał.

W ocenie prof. Mieczysława Ryby, kierownika Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. KUL, takie oceny ambasadora Federacji Rosyjskiej są potwierdzeniem tego, jaką politykę historyczną prowadzi jego kraj. – Ta polityka polega na tym, że owszem, komunizm był zły, ale zewnętrzna polityka państwa sowieckiego była dobra, była wielkim sukcesem i zasługą Rosji w stosunku do Europy. Reszta jest tego pochodną – podkreślił.

Historyk wskazał, że przy całym szacunku dla poległych na ziemiach polskich żołnierzy Armii Czerwonej, nie można zapominać o celach, do jakich ci ludzie byli używani. – Tu nie chodziło o wyzwalanie Polski, tu nie chodziło o wyzwalanie Europy Środkowej, ale o ponowne zniewolenie, w sensie dominacji jednego państwa nad drugim i dominacji ideologicznej, jeszcze gorszej, bo za Armią Czerwoną szła bolszewicka, komunistyczna ideologia, która wprowadzała potworną ruinę w życie kulturowe, społeczne wszystkich krajów, w tym Polski – podkreśla prof. Ryba. Jak dodaje, w tym kontekście nie można uznać, że było to wyzwalanie albo walka o niepodległość. – Było to narzucanie niewoli politycznej, jak i ideologicznej – wskazuje.

Profesor Ryba przyznaje też, że nie można zaprzeczyć, iż niemiecki nazizm upadł głównie na skutek konfliktu z Sowietami, bo oni odegrali tu ważną rolę. – Dwa systemy: narodowy socjalizm i bolszewicki komunizm, miały wizję budowania utopijnego raju nie tylko w Europie, ale i na świecie. To jednak nie znaczy, że to, co przyszło, było wyzwoleniem. Był to system zbrodniczy i w tym znaczeniu nie można mówić o wyzwoleniu, nawet jeśli doszło do pokonania zbrodniczego reżimu hitlerowskiego – ocenił.

Profesor Ryba zauważył również, że w polityce historycznej Federacji Rosyjskiej nie istnieje nie tylko kwestia napaści na Polskę, ale i prawie dwuletniej współpracy Niemiec narodowosocjalistycznych i Związku Sowieckiego. – A to była bardzo realna polityczna i militarna współpraca i na tym tle, od paktu Ribbentrop-Mołotow, zaczęła się II wojna światowa. To się wycina – zaznaczył. Jak dodał, w efekcie w Rosji mówi się o początku wojny, ale nie w 1939 roku, tylko w roku 1941, czyli od momentu inwazji niemieckiej na Związek Sowiecki. – Tak próbuje się wymazać z pamięci historycznej te niemal dwa lata współpracy – ocenił historyk.

http://www.naszdziennik.pl/wp/57055,ros ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 23 paź 2013, 09:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Krwawa noc w Inowrocławiu

Obrazek
Jednych zabijali, innych ograbiali i wypędzali z domów. Tak wyglądały niemieckie „porządki” na polskim Pomorzu. Zdjęcie pokazuje ograbionych i wypędzanych Polaków z Włocławka. Podobnie było w Inowrocławiu


Piotr Szubarczyk

W roku 1939 nie było litości dla Polaków z Pomorza, zwłaszcza tych, którzy się tu osiedlili po traktacie wersalskim. Kuzyni Hitlera popełnili niezliczone zbrodnie, szczególnie na polskiej inteligencji. Jedna z najpodlejszych wydarzyła się w Inowrocławiu, w nocy z niedzieli na poniedziałek 22/23 października 1939 roku.

Otto Hirschfeld, inowrocławski kreisleiter, bandyta z wykształceniem prawniczym (!), upił się w majątku Hansa Ulricha Jahnza. Postanowili zabić polskich zakładników w więzieniu. Byli to przedstawiciele miejscowej inteligencji.

O zbrodni wiemy ze źródeł niemieckich i z polskich relacji: „Dozorcy wyciągali aresztowanych z cel, Hirschfeld każdego oglądał, komenderując: ’rozstrzelać’ lub ’odprowadzić’” (źródło niemieckie).

„Kazano nam stać w drzwiach cel otwartych, twarzą zwróconą w ciemne wnętrze. Wywoływano nazwiska, sprowadzano więźniów wśród przekleństw i kopnięć” (relacja ocalonego).

Bandyci zamordowali 56 Polaków, m.in. Jana Dykierta i Franciszka Hanasa – nauczycieli, Apolinarego Jankowskiego – prezydenta Inowrocławia, Władysława Juengsta – wiceprezydenta, wielu ziemian i rolników, aptekarza Teofila Reszkę, leśniczego Mariana Siewerta.

Ciała zamordowanych zakopano za więzieniem. Po wojnie zostały ekshumowane i pochowane na cmentarzu parafialnym. Część była zmasakrowana, nie można było dokonać identyfikacji.

Wszystkich amatorów stawiania pomników i wieszania tablic pamiątkowych dla „pokrzywdzonych” w roku 1945 Niemców, członków Volkssturmu, prosimy, by najpierw dobrze poznali wojenną historię swoich miast. By nie upokarzali bliskich zamordowanych. Taki „pomnik” stoi w Aleksandrowie Kujawskim, a tablice są w Nieszawie i w Ciechocinku. Ufundowali je Niemcy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/57610,krw ... lawiu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 24 paź 2013, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
III rozbiór Polski

Obrazek
Alegoria Umarłej Polski. Zapomniane dziś dzieło Włodzimierza Tetmajera z Kaplicy pod Orłami katedry św. Mikołaja Biskupa w Kaliszu


Piotr Szubarczyk

Rok po upadku Powstania Kościuszkowskiego, 24 października 1795 r., władcy Rosji, Prus i Imperium Habsburgów uzgodnili traktat, który oznaczał śmierć Polski jako państwa. O ile Prusacy i Austriacy gotowi byli rozważyć jakąś formę polskiej państwowości, o tyle Rosja była temu przeciwna. Poseł pruski w Petersburgu Leopold von Goltz donosił swojemu władcy, że „Rosja domaga się rozbioru Polski i wymazania imienia polskiego”. Zdumiewająca jest trwałość pewnych tendencji w polityce. Gdy Hitler ze Stalinem rozważali w roku 1939 przyszłość Polski, Hitler dopuszczał pozostawienie tzw. Restpolen, kondominium sowiecko-niemieckiego. Stalin był temu przeciwny.

W wyniku III rozbioru Rosja zajęła ziemie polskie na wschód od Niemna i Bugu. Austria dostała Lubelszczyznę i resztę Małopolski z Krakowem, część Podlasia i Mazowsza. Prusacy zajęli część Olsztyńskiego, część Mazowsza z Warszawą, także część województwa krakowskiego.

Nieszczęsnego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego eskortowano do Grodna, gdzie abdykował 25 listopada 1795 r. na rzecz Rosji. Stąd późniejsze pretensje rosyjskich satrapów do tytułu „króla Polaków”. Rosja stała się „depozytariuszką” korony polskiej. Adam Mickiewicz napisze carowi w „Reducie Ordona”: „Warszawa jedna twojej mocy się urąga. Podnosi na cię rękę i koronę ściąga. Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy, boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy”.

W roku 1807 powstało Księstwo Warszawskie, namiastka państwa polskiego, zależna od Napoleona, zlikwidowana po kongresie wiedeńskim (1815). W czasie Powstania Listopadowego Polacy ogłosili detronizację cara jako króla Polaków, jednak na niepodległość trzeba było czekać do roku 1918.

W roku 1797 Józef Wybicki zapisał słowa, które ukazały Polakom sens wiary w niepodległość: „Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/57715,iii ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 04 lis 2013, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Róże dla przyszłości

Piotr Szubarczyk

Przed 212 laty urodził się poeta, żołnierz Powstania Listopadowego Seweryn Goszczyński. Należał do sprzysiężenia Piotra Wysockiego, brał udział w ataku na Belweder, jako oficer walczył m.in. pod Stoczkiem. Po kapitulacji Warszawy wyruszył z tysiącami innych powstańców na tułaczkę poza zabór rosyjski. Wtedy to powstał słynny wiersz „Wyjście z Polski”: „Wysoko pod niebem żurawie leciały, wysoko leciały, a lecąc śpiewały. Polami, lasami wojacy szli w tłumach, bez pieśni, bez grania, w milczących szli dumach”.

Obrazek
Grób i pomnik grobowy Seweryna Goszczyńskiego (4 XI 1801 - 25 II 1876) na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie


Także wtedy powstał wiersz „Przy sadzeniu róż”. „Wygnańcy stron rodzinnych” mają poczucie przegranej i są nieszczęśliwi. Mają też jednak świadomość, że wykonali pracę dla przyszłych pokoleń. Ta praca zawiera się w wielkiej metaforze sadzenia róż „szczęśliwszemu światu”. Wygnańcy nie ujrzą już kwiatu tych róż, ale przecież człowiek rozumny dba nie tylko o własne szczęście, lecz także o tych, którzy po nim przyjdą.

Powstańcza walka o wolność, choć przegrana, była sadzeniem wolności, która w sprzyjających okolicznościach wyrośnie jako piękny kwiat. Wyrośnie na pewno! Nagrodą potomnych będą „łzy wdzięczności i wspomnienia”.

Zbliżające się Święto Niepodległości jest szczególną okazją do refleksji nad słowami tego wiersza z odległej już dla nas przeszłości, lecz niezmiennie aktualnego, a przy tym pięknego w słowach i w melodii wziętej z polskiej pieśni ludowej.

Pod koniec życia Goszczyński wrócił z tułaczki do Lwowa, gdzie umarł otoczony czcią rodaków. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Wiersz o sadzeniu róż dedykował Michałowi Szweycerowi, także powstańcowi, zamordowanemu w Paryżu w roku 1871. Szweycer był przyjacielem Mickiewicza i Norwida, człowiekiem wielkiego serca, patriotą. Jego twarz uwiecznił Jan Matejko na słynnym obrazie „Kazanie Piotra Skargi”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/58591,roz ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 05 lis 2013, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Kuszenie Polaków

Piotr Szubarczyk

Przed Świętem Niepodległości warto przypomnieć, że 5 listopada 1916 r. Niemcy i Austria wydały tzw. akt dwóch cesarzy. Obiecywały Polakom własne państwo. Nie zostały sprecyzowane jego granice, bo nie to było ważne. Przypływ miłości do Polaków i uznanie ich prawa do własnego państwa wynikały z lęku o losy wojny i z przekonania, że polski żołnierz może zdecydować o zwycięstwie na froncie rosyjskim.

Akt zawierał pochwały dla polskiej tradycji wojskowej („nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich”!). Cesarze wylewali krokodyle łzy nad uciemiężonym Narodem Polskim, nie wspominając, że ich państwa były uczestnikami haniebnych rozbiorów. Akt kończy się obłudnym zapewnieniem, że oba mocarstwa „z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnem narodowem życiem cieszącego się państwa”!

Józef Piłsudski postawił w pierwszej fazie wojny na Niem- ców i Austriaków, uznając Rosję za największego wroga naszej niepodległości. Dopiero po bolszewickim zrewoltowaniu Rosji odwrócił się od łaski niemiecko-austriackiej.

Na podstawie aktu z 5 listopada powstała Tymczasowa Rada Stanu. Szefem Komisji Wojskowej został Piłsudski. Rada podała się do dymisji po kryzysie przysięgowym 1917 r., gdy Piłsudski i legioniści odmówili przysięgi na wierność cesarzom. Powstała Rada Regencyjna, która w listopadzie 1918 r. przekaże pełnię władzy Piłsudskiemu.

Akt dwóch cesarzy wywołał reakcję innych państw. W grudniu 1916 r. za niepodległością Polski opowiedziały się Włochy. Car Mikołaj II zapowiedział odrodzenie Polski w unii personalnej z Rosją. W orędziu ze stycznia 1918 r. prezydent Woodrow Wilson uznał wolną Polskę z dostępem do morza za jeden z warunków światowego ładu politycznego po wojnie. I to było dla nas najważniejsze przed konferencją pokojową w Paryżu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/58678,kus ... lakow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 08 lis 2013, 09:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Zemsta cara

Piotr Szubarczyk

Za poparcie Powstania Styczniowego, za udział w nim wielu księży i osób konsekrowanych władze rosyjskie postanowiły zemścić się na Kościele katolickim i uszczuplić jego stan posiadania. Było to jednocześnie uderzenie w polskość, dla której Kościół był ostoją.

8 listopada 1864 r., trzy miesiące po zabójstwie Romualda Traugutta i innych członków Rządu Narodowego na stokach Cytadeli, car Aleksander II wydał ukaz likwidujący 110 katolickich klasztorów męskich i 4 klasztory żeńskie na ziemiach polskich. Zniszczono 2/3 wszystkich męskich klasztorów. Oficjalną przyczyną dla 39 z nich był udział zakonników w powstaniu, przy pozostałych podawano niewielką liczbę zakonników, ale był to tylko pretekst do ataku na polski katolicyzm.

Dobrze, gdy niektóre budynki klasztorne przejmowane były przez biskupów diecezjalnych, na przykład na seminaria. Jednak wiele obiektów po prostu zagrabiono dla instytucji rosyjskich, inne skazano na stopniowe zniszczenie.

Stolica Apostolska przedstawiła notę rosyjskiemu ambasadorowi Feliksowi von Meyendorffowi, w której wykazała niezgodność ukazu z prawem. Papież Pius IX, zbulwersowany arogancją rosyjskiego posła, wyrzucił go z audiencji! W roku 1866 doszło do zerwania stosunków dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z Rosją. Przedtem Pius IX, by ratować sytuację, zezwolił biskupom na zwierzchnictwo nad zakonnikami w Polsce.

Obrazek
Papież Pius IX wyrzuca rosyjskiego posła Feliksa von Meyendorffa, oburzony doniesieniami o gwałtach na Kościele katolickim na ziemiach polskich. Rysunek Jędrzeja Brydaka


Gwałty carskie na klasztorach katolickich w latach 1864-1868 nie były pierwszymi w czasach zaborów. Po upadku Powstania Listopadowego car Mikołaj I kazał zlikwidować 60 proc. klasztorów na Podolu, Wołyniu, na Litwie i Polesiu. Także szkoły katolickie.

Każda narodowa irredenta polska oznaczała represje wobec Kościoła, który Rosjanie utożsamiali z polskością. Dzisiejsze ataki na Kościół w mediach też są atakami na polskość, czego wielu, niestety, nie rozumie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/59036,zemsta-cara.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 21 lis 2013, 08:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
„O mamo, otrzyj oczy”

Piotr Szubarczyk

Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie kryje ciało nastolatka (14 lub 15 lat), który poległ w obronie Lwowa. Kiedy postanowiono go wybudować (1925), pojawiło się pytanie, z którego pobojowiska podnieść prochy do symbolicznej mogiły. Los padł na Cmentarz Obrońców Lwowa. W obronie Lwowa zginęło wielu polskich nastolatków, gimnazjalistów, ochotników, dziewcząt i chłopców.

Najbardziej znaną postacią jest Jurek Bitschan. Zginął od ukraińskich kul na Cmentarzu Łyczakowskim 21 listopada 1918r., osiem dni przed 14. urodzinami, które przypadały w 74. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego! Jego mama, Aleksandra Zagórska, walczyła w innym rejonie miasta jako komendantka Ochotniczej Legii Kobiet.

Pochowano Jurka w katakumbach na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Stał się wzorem dla polskiej młodzieży. Legendę Orląt utrwaliły wiersze, obrazy i piosenki. Na przykład obraz Wojciecha Kossaka „Orlęta lwowskie” czy wiersz Anny Fischerówny o Jurku. Tak wychowano pokolenie Armii Krajowej.

Artur Oppman, poeta, pieśniarz Warszawy, ochotniczy żołnierz roku 1920, napisał „Orlątko”. Jest w tym wierszu wielka tkliwość. Muzykę skomponował O. Emski, czyli O.M. Żukowski, lwowski kompozytor i organista. Dziś pieśń o Orlętach jest prawie zapomniana. A to przecież nasza serdeczna tradycja. Bez wzruszeń nie ma edukacji historycznej młodego pokolenia.

Cmentarz, na którym spoczywa Jurek i inni młodzi bohaterowie, został w 1971 r. zdewastowany przez Sowietów. Po odnowieniu i rekonstrukcji powinien być celem pielgrzymki każdego Polaka. Tak to czuł Kornel Makuszyński:

„Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi, by się uczyć miłości do Ojczyzny (…). A że tu leżą uczniowie w mundurach, przeto ten cmentarz jest jak szkoła, w której dzieci jasnowłose i błękitnookie nauczają siwych o tym, że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/60208,o-m ... -oczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 11 gru 2013, 15:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
posting.php?mode=reply&f=5&t=1476

Przeproście Sarmatów, oświeceniowe nieuki!
czwartek, 24 października 2013

Dzięki najnowszym odkryciom nauki Sarmata tryumfuje zza grobu. Barokowy Polak okazuje się w swej pijanej finezji zdecydowanie bliższy prawdy niż kilkadziesiąt pokoleń przemądrzałych bękartów Oświecenia. Pokrewieństwo Polaków i Sarmatów, kimkolwiek by oni nie byli, jest pewne, jeśli tylko mieszkali tam, gdzie się sądzi, że mieszkali lub mówili językiem, którym się sądzi, że mówili - pisze dr Marek Bańczyk*.



Wszystkie epoki są ważne, ale niektóre epoki są równiejsze od innych. Pamiętacie to ze szkoły? Jak ładowano wam do głowy, że średniowiecze było takie ciemne, biedne, nadaremne? Barok nadmierny, rozlazły i nadęty? Za to renesans, czy oświecenie to dopiero wniosły światło, tolerancję i pootwierały umysły? Tak to od wczesnych lat nawożono nam mózgi. Popularność stereotypu mohera czy kibola zakiełkowała i rozkwitła na tak właśnie przygotowanych połaciach płatów czołowych inteligenta polskiego. Ecce homunculus: ciemny głupi fanatyczny i bitny, proto-Polak reprezentujący najgorszą zapalczywość i zapalczywą najgorszość. Po przeciwnej stronie, przechadza się po salonie Polak-niePolak, pod rękę z Kartezjuszem i Wolterem wyniośle stąpa. Ironiczne puszcza oko. Pobłażliwie łaja, paluszkiem grozi i za głowę się chwyta. Na taką wizję nas skazali, taką przebodli nas Ojczyzną.

Temu barokowemu Polakowi kompletnie już odbiło. Odurzony megalomanią z domieszką ksenofobii, protomesjanizmu i zwykłego absurdu wymyślił sobie pochodzenie "sarmackie". Dla pań od polskiego z zacięciem Kazimiery Szczuki i peerelowskich historyków z brodami w kolorze musztardy i wytartych swetrach to była dopiero beka nad beki. Dowód na ostateczną aberrację tępola polskiego. Pijany, szablą wywija i szuka nadprzyrodzonego rodowodu wśród jakichś plemion z centralnej Azji. Na pewno pomylił nazwy. Jacy "Sarmaci", o co c’mon? Przez kilkanaście dobrych dekad serwowano nam oficjalną szyderę z polskich barokowych tradycji.

Od zawsze irytowała mnie potajemnie proklamowana wyższość ‘oświeconych’ formacji dziejowych, szczególnie - nachalne ośmieszanie szczególnie wątku sarmackiego. Nawet wtedy – w podstawówce czy w liceum – nie potrafiłem zrozumieć dlaczego wszyscy poddają się takiemu pochopnemu brechaniu bez mocnych dowodów. Wiele jest zaskakujacych rodowodów narodowych, np. kto by pomyślał, że Burgundowie przyleźli ze Skandynawii? A jednak. Zresztą, nawet jeśli teoria sarmacka była mylna, to co? Wiele było mylnych teorii, z których brechania nie uczono w szkole, na które tak otwarcie nie szczuto. Życzyłem brechaczom jak najgorzej. Jakże proroczo i jakże słusznie.

Nie mogę poskromić w sobie swoistej satysfakcji (no dobra - wcale nie chcę jej poskramiać:), gdy prawdziwa nauka niepokalana oświeceniowa tendencyjnością, z wszystkich nadgorliwych wysmiewaczy sarmatyzmu robi właśnie debili. Powtórzmy: DE-BI-LI.

Kim byli Sarmaci, nie wiemy do końca. Wiemy, że był to lud spokrewniony blisko ze Scytami, a właściwie – że Scytowie i Sarmaci mieli wspólnych indoirańskich przodków. W sferze sakralnej, polszczyzna ma pewne, nie wyjasnione dotad związki z językiem staroperskim i już to powinno było zwrócić uwagę naukowców. Gdzie tam. Beka z sarmacji była tak atrakcyjna, że któż chciałby psuć tę radosną jednomyślność. Aż sama się zepsuła. Na amen.
Wydane w ostatnich latach najwazniejsze prace z zakresu genealogii DNA z chromosomu Y (Klosow 2009, Różanski 2009, Underhill 2009, Pamjav 2012) nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, że istnieje bliskie genealogiczne pokrewieństwo pomiędzy ludami zamieszkujacymi Azję zachodnią i centralną a nawet – Indie oraz – mieszkańcami Europy Wchodniej. To pokrewieństwo nie jest wytłumaczalne li tylko przynależnością do indoeuropejskiej rodziny językowej (np. w bardzo niewielkim stopniu dotyczy Niemców zwłaszcza na zachód od Łaby, ludów romańskich, nie dotyczy również południowych Słowian). Podstawą tego pokrewieństwa jest haplogrupa R1A i jej najważniejsze podgrupy: M458, L260, M417 i Z93.
Sarmatów nie można już zbadać, bo wymarli. Ale zarówno to, gdzie żyli, jak i to jakim językiem mówili wskazuje bezpsprzecznie na ich przynależność do centralnoazjatyckiej gałęzi R1A (podgrupy Z93 i M417)
Można natomiast zbadać Polskę, póki my żyjemy. I zbadano. I co? i okazało się, że Polska jest zdecydowanym epicentrum R1A w Europie (ok, 56%, potwierdzone w różnych badaniach, główne podgrupy M458 i L260). Nawet pozostałe kraje słowiańskie notują wyniki istotnie niższe (ok.30%). Pochodzenie całej tej linii genealogicznej jest przedmiotem debaty (Indie lub stepy Środkowej Azji), ale samo pokrewieństwo przez nią znaczone – jest pewne. Nikt poważny go nie podważa. Tym samym jest pewne, że wg stanu wiedzy AD 2013, z obecnych ludów europejskich to właśnie Polacy najblizsi są starożytnym Sarmatom (a także Scytom, ludom centralnej Azji oraz Ariom, których migracja na subkontytnent Indyjski również została potwierdzona).
I tak oto współczesna nauka pokazała zadufanym w sobie brechaczom środkowy palec. A dworkowy barokowy Polak okazuje się w swej pijanej finezji zdecydowanie bliższy prawdy niż kilkadziesiąt pokoleń przemądrzałych bękartów Oświecenia. Pokrewieństwo Polaków i Sarmatów, kimkolwiek by oni nie byli, jest pewne, jeśli tylko mieszkali tam, gdzie się sądzi, że mieszkali lub mówili językiem, którym się sądzi, że mówili. Teoria sarmacka nie była przyciężka, jak wydawało się rozmaitym miernotom. Była ona po prostu uskrzydlona myślą zbyt hardą, buńczuczną a przy tym – zbyt lotną, by mogły ja objąć bez przerażenia te ptasie móźdżki i duchy skarlałe od Oświecenia aż po dziś dzień. Teraz nie mają wyjścia.

Sarmata tryumfuje zza grobu.
Przeproście go grzecznie, nieuki.
Ale już!
Marek Bańczyk

*Ekonomista, zajmuje sie badaniem sieci miast, współpracownik sieci Globalization and World Cities, jedyny polski współautor Global Urban Analysis 2010. A Survey Of Cities In Globalization (Earthscan, London – Washington 2011), ekspert d/s gospodarki kreatywnej ONZ (pre-UNCTAD XII, Genewa 2008; UNCTAD XIII, Doha, 2012).


Ilustracja: Portret trumienny Stanisława Woyszy (1677), autor nieznany. Jeden z typowych przykładów sztuki polskiego baroku, a przy okazji typowy wizerunek szlachcia polskiego tamtego okresu

Źródło: http://rebelya.pl/post/4744/przeproscie ... owe-nieuki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 28 sty 2014, 16:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Źródła odrodzenia

O. prof. Mieczysław A. Krąpiec

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Po raz drugi pojawiło się zagrożenie, niemal śmiertelne, dla życia narodu i całości państwa w okresie „potopu” szwedzkiego, gdy zaciężna, głównie niemiecka, armia króla szwedzkiego zalała Polskę, dokonała ogromnych spustoszeń i zagroziła – poprzez zaborcze układy z Kozakami, Rakoczym, Bogusławem Radziwiłłem, Elektorem Brandenburskim – nie tylko istnieniu państwa, ale i samego, podzielonego w wyniku reformacji, narodu. Wówczas to obrona Częstochowy: Śluby Jana Kazimierza we Lwowie, uznające chłopów jako część narodu (co wyprzedziło Konstytucję 3 Maja i ogłoszenie Najświętszej Marii Panny Królową Polski) – stały się nie tylko manifestem sprzeciwu, ale zarazem zarodzią odnowy ówczesnej Polski. Wówczas to innowierców, którzy na ogół wspomogli króla szwedzkiego, i same ruchy reformacyjne uznano za element obcy katolickiemu narodowi, który zjednoczył się przy wyznaniu rzymsko-katolickim, co potem pomogło w okresie rozbiorów zachować tożsamość katolicką.

Fragment pochodzi z „Rozważań o narodzie”, 2004
--------------------------------------------------------------------------------

Choć słynęliśmy zawsze z tolerancji, ratując niejednokrotnie prześladowane gdzie indziej grupy narodowe, religijne czy wyznaniowe, to jednak wielokrotnie przychodziło nam za tę gościnność płacić wielką cenę, łącznie z zagrożeniem bądź nawet utratą niepodległości. Jedni wiwatowali na cześć króla szwedzkiego bądź cara, inni z szeroko otwartymi ramionami przyjmowali Armię Czerwoną, by następnie walczyć przeciwko Polsce. Tylko Kościół katolicki pozostawał do końca nam wierny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/66542,zro ... zenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 01 lut 2014, 08:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Pospolite ruszenie

Anna zechenter

Czternastolatek zastrzelony przez Niemca, gdy chciał podać chleb Żydom z getta w Sokołowie Podlaskim, długo umierał z powodu upływu krwi.

Kobieta rozstrzelana za przyjęcie pod swój dach dziecka cudem ocalałego z likwidacji getta w Kołomyi; pozostawiła dwoje sierot. Takich świadectw są tysiące.

Ponad 6 tysięcy Polaków zostało uhonorowanych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za pomoc Żydom pod niemiecką okupacją. Inni byli przez dziesięciolecia bezimienni. Żyli tylko w pamięci bliskich. W czasie wojny płonęły dokumenty, ginęli świadkowie. Czasem uratowani urywali kontakt ze swymi wybawcami, a przecież ich zeznanie wymagane jest przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie do uznania kogoś za Sprawiedliwego. Liczba tych, którzy ryzykowali śmierć swoją i całej rodziny dla ocalenia nieznanych im czasem ludzi, jest więc znacznie wyższa niż owe 6 tysięcy – może nawet wielokrotnie…

Szlak na Słowację


Młodziutka Żydówka szła na spotkanie z Franciszkiem Koperstyńskim, przedwojennym żołnierzem Korpusu Ochrony Pogranicza, który od zimy 1939 roku przechowywał żydowskich uciekinierów w swoim rodzinnym domu w Jaśliskach przy granicy ze Słowacją, a potem przeprowadzał ich na słowacką stronę. W Daliowej kobietę zatrzymał oddział złożony z Niemców i Ukraińców. Według wspomnień brata Franciszka, Antoniego, było to na przełomie lat 1942 i 1943. Przerażona dziewczyna podała adres, pod który zmierzała, nazwisko Koperstyńskich i hasło kontaktowe. O tym, co stało się później, opowiedział Antoni, wówczas 11-letni chłopiec. Oddział niemiecki obstawił dom w Jaśliskach. „Franciszek był na strychu, nas wszystkich wyciągnęli z domu, bili i popychali kolbami, postawili pod mur, przyprowadzili tę Żydówkę i na naszych oczach rozstrzelali. (…) W naszą całą rodzinę wycelowali karabiny i tylko cud, prawdziwy cud sprawił, że nas nie zastrzelili. Krzyczeli i szukali Franka, ten zdążył już uciec, był bardzo sprytny. Nie mogąc znaleźć najstarszego brata, zabrali ze sobą młodszego Bolka, zabrali też ojca”.

Bolesława Koperstyńskiego po bestialskim śledztwie w Jaśle wywieziono do Auschwitz, gdzie został zamordowany w marcu 1943 roku. Ojciec przesiedział w gestapowskiej katowni kilka miesięcy i został wypuszczony. A Franciszek zdecydował się opuścić dom, żeby nie narażać bliskich, i rozpoczął walkę przeciwko Niemcom z bronią w ręku w partyzanckich szeregach Armii Krajowej.

Zanim jednak nadszedł ów tragiczny dzień, w domu rodziny Koperstyńskich, w specjalnie urządzonym pomieszczeniu pomiędzy dachem a sufitem strychu, Żydzi spędzali zawsze jedną noc przed skokiem na słowacką stronę. Franciszek wyruszał z nimi przez góry na Słowację. Maria, jego siostra, szacowała, że przez ich dom przeszło od kilkudziesięciu do ponad stu polskich Żydów. Wspominała też, że po wojnie przychodziły do nich liczne listy z podziękowaniami za ocalenie.

Nie doczekał tych czasów Franciszek, zamordowany w lutym 1944 roku w miejscowości Haczów przez szefa lokalnego gestapo. Korespondencja z Zachodu budzić zaczęła natomiast zainteresowanie władz komunistycznych. Według słów Marii, ból po śmierci dwóch braci, ogrom cierpienia, który spadł na nich podczas wojny, a także ciągłe nękanie przez komunistów sprawiły, że listy te palili, a o heroizmie brata zmuszeni byli zapomnieć na długie, długie lata.

Ocalili dwoje dzieci, stracili syna
Danka Błażejewska była Żydówką – we wspomnieniach Witolda Szczęśniaka żyje pod tym nazwiskiem, bo prawdziwego nie zna. Jego ojciec, Stanisław, przywiózł pewnego dnia wiosną 1942 roku do domu w Suchodole pod Sokołowem Podlaskim dziewczynę w wieku około 13-14 lat, blondynkę mówiącą dobrze po polsku. Sąsiadom nawet przez myśl nie przeszło, że może być Żydówką.

Latem 1942 roku, gdy Szczęśniakowie przeprowadzili się do Sokołowa Podlaskiego, wzięli Danutę ze sobą. Wtedy właśnie Stanisław Szczęśniak wyrobił jej niemiecką kenkartę na nazwisko Danuta Błażejewska. „Danka prowadziła nasze gospodarstwo domowe i wychowywała mnie i moją siostrę Annę” – napisał w relacji z października 2013 roku Witold. Oficjalnie była polską sierotą zatrudnioną przez Szczęśniaków. Po śmierci ojca w 1947 roku matka Leontyna wyszła ponownie za mąż i przeniosła się do Kosowa Lackiego – rodzinnej miejscowości Danuty. Tam dziewczyna zaczęła szukać swoich bliskich – nie pozostał po nich jednak żaden ślad. Prawdopodobnie zginęli.

Po odwiedzinach przedstawicieli Komitetu Pomocy Żydom jesienią 1949 roku Danuta, wówczas już okołodwudziestoletnia kobieta, wyjechała do Izraela na zawsze. Nigdy nie odezwała się do ludzi, którzy uratowali jej życie i z którymi mieszkała siedem lat – może nie chciała albo nie potrafiła wracać pamięcią do tamtych czasów, kiedy każdy dzień mógł być ostatnim.

W rodzinie Szczęśniaków było – obok Witolda i Anny – jeszcze trzecie dziecko, Tadeusz. Czternastoletni chłopak nie mógł patrzeć na nędzę Żydów w getcie. „Wspólnie z dwoma kolegami postanowili przed Wszystkimi Świętymi [1943 roku] przemycić chleb i warzywa Żydom do getta – wspomina Witold. – Przebywała tam ostatnia garstka Żydów wykorzystywanych przez Niemców. Pracowali przy ekshumacji zwłok zamordowanych przez Niemców w czasie likwidacji getta w 1942 roku. Ładowali zwłoki na samochody i wywozili do obozu w Treblince, gdzie były palone”. Tadeusz i dwaj jego koledzy dogadali się z pilnującym terenu Niemcem, ten jednak, pijany, otworzył do nich niespodziewanie ogień. „Brat został postrzelony w kręgosłup. Zmarł po kilku godzinach z upływu krwi” – podaje Tadeusz Szczęśniak.

Zigban Elimelech trafił do rodziny Szczęśniaków jeszcze przed Danką, bo jesienią 1941 roku. „Był w stanie skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego, strasznie wychudzony. Brat najpierw ostrzygł jego włosy na głowie. Pamiętam, że skóra miała dziury wyżarte przez wszy do kości czaszki”. Wołali na niego „Władek”, pozostał u nich przez osiem miesięcy, ukrywał się na strychu. Potem wziął go do siebie wuj Witolda, Franciszek Tyszko z Suchodołu – tam na oczach całej wsi chodził na Msze św. do kościoła, żeby rozwiać wszelkie podejrzenia. Zigban Elimelech „Władek” też wyjechał po wojnie do Izraela, ale utrzymywał kontakty z Franciszkiem Tyszką. Korespondencja zaginęła – ocalała karteczka z jego izraelskim adresem, którą pozostawił w Suchodole, szukając tam w 2005 roku swoich wybawicieli. Żaden z nich nie dożył tej chwili. „Trzeba pamiętać, że na terenie naszego powiatu działała niemiecka fabryka śmierci w Treblince. Jesteśmy dumni, że w naszych rodzinach Tyszków i Szczęśniaków udało się przeżyć Władkowi całą wojnę” – pisze Wojciech Szczęśniak. „Szkoda, że tak mało pozostało w pamięci i właściwie żadnych dokumentów”.

„Zmówcie za mnie ’Wieczne odpoczywanie’”
Zuzanna Puławska używała imienia Zosia – tak podpisywała swoje listy z więzienia w Stanisławowie, dokąd zabrało ją gestapo za to, że pozwoliła zostać w swoim domu żydowskiemu dziecku ocalałemu z likwidacji getta w Kołomyi. Przed wojną rodzina Puławskich dobrze znała żydowską krawcową i jej troje dzieci: Hanię, Basię i Mojszego. Gdy Niemcy zaczęli likwidować getto, Mojsze przeżył cudem. Wydostawszy się spod zwałów trupów, przerażony chłopak ruszył przed siebie, szukając schronienia. Dotarł do domu Puławskich, których znał i pamiętał z czasów przedwojennych. Wpadł do mieszkania i od razu pobiegł na strych. Zuzanna nie wahała się z decyzją: chłopca należy ratować.

Miesiącami siedział na strychu, przeżywając zapewne wciąż od nowa koszmar, który rozegrał się na jego oczach. Nerwy miał w coraz gorszym stanie. Któregoś dnia nie wytrzymał, zbiegł na dół i jak w amoku zaczął grozić, że się zabije, utopi, krzyczał, że nie ma ani po co, ani dla kogo żyć. Nie zdołali go zatrzymać – wybiegł na ulicę i przepadł. Gdy Zuzanna Puławska wróciła z nabożeństwa w cerkwi greckokatolickiej w święto Matki Bożej Zielnej, pod domem było już gestapo.

W listach, które pisała do brata Józefa ze stanisławowskiego więzienia, chęć życia („Nie chcę dopuszczać myśli do siebie, że jutro mogę nie żyć – bo ja chcę żyć, i to bardzo!!!”) przeplata się z poczuciem, że postąpiła słusznie. „Tak moi Kochani, za dobre serce siedzę, jak nie warto (…) być tylko [słowo „tylko” podkreślone mocno dwa razy] egoistą, żyć dla siebie samego”. A nad wszystkimi uczuciami dominuje niepokój o los dzieci: „Gdyby jednak Bóg mnie powołał, proszę Cię, zaopiekuj się moimi dziećmi jak ojciec. Od Matki dowiesz się o mojej śmierci”. W marcu 1944 roku w ostatnim liście do brata pisała: „Zmówcie czasem za mnie Anioł Pański i wieczne odpoczywanie. Nie rozpaczajcie”. Dwa miesiące później została zamordowana przez Niemców.

Współwięźniarka Olga Plewa napisała w 1986 roku z Detroit do córki Zuzanny Puławskiej, Stanisławy Kopeć: „Pani Puławska jest mi znana, bo siedziałam razem ze swoją Matką w więzieniu (…) za pomoc Żydom. Pani Matka zabrana była z więzienia na śmierć i nie wróciła nigdy, a ja ze swoją Matką zostałyśmy ocalone. (…) Gdy klucznik otworzył drzwi i wykrzyknął: ’Frau Pulawski, raus!’, jeszcze odwróciła się do nas głową i powiedziała ’do widzenia’. Bardzo płakaliśmy za Panią Puławską, bardzo była przyjemna, ładnie śpiewała. My bardzo lubiliśmy, jak Pani Puławska śpiewała”.

„Jak własne dziecko”


„Kiedy sytuacja Żydów stała się bardzo trudna, rodzice moi zadecydowali, że jedyną możliwością przeżycia (…) było umieszczenie mnie u ich nieżydowskich znajomych (…). Ojciec zostawił mnie u Józefa Bika, Mariana Bika i ich siostry Marii. Przyprowadził mnie do nich w środku nocy. Miałam wtedy około trzech lat, ale pamiętam, jak mówił mi, że jestem Żydówką i żebym o tym zawsze pamiętała, ale nikomu nie mówiła, gdyż mogłabym zostać zabita” – takie notarialne oświadczenie złożyła Ester Weber z domu Muehlbauer w latach 90. Mieszkająca w USA Żydówka pamięta dobroć i miłość, z jaką przyjęto ją wiosną 1940 roku w domu Bików. „Wychowywali mnie jak własne dziecko. Oczywiście chodziłam z nimi do kościoła, uczyłam się wszystkich modlitw i prowadziłam życie dobrej chrześcijanki. Byłam tam szczęśliwa do czasu, gdy jacyś młodzi chłopcy zobaczyli mnie na polu pasącą krowy i donieśli o mnie policji”. Rzecz działa się w Krzemienicy na Podkarpaciu.

Rodzinną historię pomocy Żydom Marian Bik opowiedział swojej córce Marii Lis, a ona złożyła relację: „Mój ojciec pamiętał, jak jego matka wynosiła jedzenie młodemu Żydowi, który ukrywał się w polu kukurydzy. Na stryszku w chlewiku ukrywali rodzeństwo żydowskie, trzy osoby – do chwili, gdy znalazła się dla nich lepsza kryjówka”. Po donosie na Ester Muehlbauer Bików ostrzeżono, że muszą pozbyć się dziecka lub zostaną wszyscy rozstrzelani, a gospodarstwo spalone. Ostatnią noc przed wyprawą w nowe miejsce dziewczynka spędziła w stajni. „Marian Bik i cała rodzina płakali. Przychodzili kolejno do mnie, żeby się pożegnać” – wspomina. Rankiem Maria Bik zawiozła ją pociągiem do Warszawy, żeby poszukać siostry ojca dziewczynki, której wcześniej pomagali załatwiać fałszywe dokumenty. W tym czasie ojciec Ester ukrywał się w lesie, a matka została zastrzelona przez Niemców. „Rodzina Bik zrobiła wszystko, co w ich mocy, żeby uratować moją rodzinę, narażając przy tym własne życie”.

Ester ze swoim mężem i dziećmi wybrała się w 1993 roku do Krzemionki, gdzie odnalazła żyjących jeszcze Mariana i Marię Bików – Józef został zamordowany przez komunistów w 1945 roku.

Ojcu Ester Chananowi Muehlbauerowi udało się przeżyć niemiecką okupację. On również złożył w latach 90. notarialne oświadczenie, w którym podkreślił, że „Marian, Józef i Maria Bikowie uczynili wszystko, co możliwe, dla ocalenia mojej córki. Żyje ona dzisiaj dzięki nim”.

Wciąż pojawiają się nowe relacje, poznajemy nieznane dotychczas historie – czemu bać się tego słowa – heroizmu ludzi, którzy na szalę rzucali życie bliskich, by ratować życie Żydów. Kiedy ginęli, pozostawiali po sobie sieroty. Niech na koniec przemówi Władysław Augustyn, który w lutym 1943 roku był świadkiem rozstrzelania rodziców za ukrywanie siedmiorga Żydów w Szerzynach w Tarnowskiem. „Do dnia dzisiejszego odczuwam boleść po utracie najbliższych memu sercu Ojca i Matki. Nie mogę zapomnieć tej tragedii”.

Niechby twórcy kłamstwa o udziale Polaków w holokauście spotkali się z dziećmi ludzi wymordowanych za pomoc Żydom, które dorastały jako sieroty i dziś jeszcze nie mogą mówić bez łez o śmierci najbliższych. Niechby wysłuchali prawdziwych opowieści i spojrzeli im w oczy, zamiast „rozprawiać się z mitami o polskiej martyrologii”.
--------------------------------------------------------------------------------

W artykule wykorzystano relacje i materiały nadesłane na apel Radia Maryja w sprawie Kaplicy Pamięci w Toruniu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/66983,pos ... zenie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 12 lut 2014, 17:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Polska historia - czy na pewno polska?

Tempo rozpadu przyspiesza

dr Jerzy Jaśkowski cz.1

Listy do wnuczka


Drogi Wnuczku!

Niestety, twój dziadek stosunkowo późno zrozumiał cały przekręt związany z prowadzoną w okresie po II Wojnie Światowej edukacją w Kraju nad Wisłą. Jest to jednak niezmiernie ważna sprawa dla dalszego bytu ludu, od najdawniejszych czasów zamieszkującego te tereny. Dlatego postaram się Tobie to, choć w dużym skrócie, wyjaśnić.

Jak ważna jest znajomość historii własnego kraju, najlepiej świadczy przykład z ostatnich dni 2013 i początku 2014 roku. W bardzo szybkim tempie wyprowadzono z polskiego rynku 150 miliardów złotych, czyli ok. 50 miliardów dolarów i wprowadzono te pieniądze na rynek cypryjski - europejski. Polska w tym czasie nie była w strefie euro.

Dla porównania, cały budżet w owym czasie wynosił nieco ponad 330 miliardów. Świadczy to jednoznacznie o tym, że rozkład państwa polskiego nabrał wyjątkowego przyspieszenia.

Aby dobrze to zrozumieć, musimy nieco cofnąć się w czasie. Cypr, to taki stały lotniskowiec dla wszelkiej maści służb specjalnych. Jak podaje były agent GRU, Wiktor Suworow, służby te obsadzają głownie takie resorty jak: banki, ubezpieczenia, przemysł ciężki i wydobywczy, energetykę. Np. po tzw. przemianach, Polska kupowała ropę rosyjską za pośrednictwem spółek ulokowanych właśnie na Cyprze. To pozwalało służbom na dowolne dysponowanie nierejestrowanymi w danym kraju kwotami.

„Błędna” gospodarka poszczególnych krajów od 2005 roku, doprowadziła do druku pieniądza przekraczającego wielokrotnie dochody narodowe. Np. na Cyprze ten dodruk wynosił ponad 400 % PKB. Inne państwa, głownie Niemcy, proponowały pomoc, ale za coś. Cypr początkowo się nie zgadzał. Jednakże niespodziewanie, zupełnie przypadkowo oczywiście, ktoś umieścił 96 kontenerów z materiałami wybuchowymi w pobliżu jednej w dwóch elektrowni, służącej także do odsalania wody morskiej. Cypr niestety nie posiada wody pitnej dla takiej ilości ludności, jaka zjawia się w okresie wakacyjnym. Wiadomo, lato się zbliża, sezon turystyczny w pełni, a tutaj brak wody. Elektrownia ta produkowała 60% energii elektrycznej. Otóż po wybuchu i zniszczeniu elektrowni, władze cypryjskie musiały w bardzo szybkim czasie zakupić części do jej naprawienia. Przejściowo wprowadzono reglamentację wody pitnej.

I koło sie zamknęło. Cypr został ugotowany. Na 3 dni przed rabunkiem ok. 60% zasobów gotówkowych społeczeństwa, prezydent Cypru, nota bene historyk wykształcony w Moskwie, udał sie z niezapowiedzianą wizytą do Moskwy. Oczywiście tematu tego spotkania nigdy nie ujawniono, ale już w poniedziałek wszystkie bankomaty były zamknięte i ludność została „ogolona”. Te 3 dni pomiędzy wizytą, a rabunkiem kont indywidualnych wystarczyły, aby określone spółki zdążyły wycofać swoje aktywa. Oczywiście byłoby naiwnością sadzić, że odbyło sie to wszystko bez zgody banków Unii, zwanej EUROPEJSKĄ.

I wracamy do Polski. Dziwnym trafem sprawa ta jest zupełnie podobna do sprawy FOZZ-u. Tylko że FOZZ, to wg prof. prof. J.Przystawy i M.Dakowskeigo ok. 20 miliardów dolarów. No oczywiście musimy uwzględnić inflację i fakt, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Obecnie wyprowadzono z polskiego systemu bankowego ok. 50 miliardów dolarów. Zrobiono to najzupełniej legalnie, a głupiemu ludkowi w Kraju nad Wisłą podano do konsumpcji informację, że pieniądze przesłano na Cypr, aby uniknąć tzw. ”podatku Belki”, tak jak gdyby ten podatek także nie trafiał do budżetu. I podobnie jak w sprawie FOZZ-u, prasa już po 2 dniach umilkła na temat tego przekrętu.

Co ciekawsze, wszelkie tzw. niezależne blogi, prowadzone przez eunuchów intelektualnych, dyskutowały tylko i wyłącznie o jakiś 18 miliardach, które się odłączyły od całości. „Ulica” natomiast twierdziła, że to była zapłata za wyprowadzenie tych 150 miliardów, które zdecydowanie poprawiły gospodarkę, jeśli nie Unii, to na pewno Cypru. Dla porównania, Cypr uzyskał już poprawę po wprowadzeniu dofinansowania z UE w wysokości zaledwie ok. 10 miliardów. A tutaj „dostał za darmo” ok. 5 razy więcej. Naprawdę, tylko zasłużony inaczej człowieczek może sądzić, że te 150 miliardów leży sobie spokojnie w kartonach, czy teczkach w banku cypryjskim. Od wielu lat bank udziela pożyczek w stosunku 1:10. Innymi słowy, mając 50 miliardów może pożyczyć ok. 500 miliardów, oprocentowanych na plus minus 10 %, co jet czystym zyskiem bankierów. Oto cała historia tego przekrętu.

Widać więc wyraźnie, że koło 2013 roku, struktury państwowe już nie istniały i tak jak szczury uciekają z tonącego okrętu, tak inni biorą, co jeszcze się da. Widocznym dowodem takiego stanu rzeczy był brak jakichkolwiek poważnych komentarzy tzw. ekonomistów, jakie skutki dla gospodarki niesie wyprowadzenie z obrotu takich olbrzymich pieniędzy. Jaki procent znajdujących się w obiegu pieniędzy to stanowi? Przypomnę, że cała „reforma Balcerowicza - Sachsa, to zredukowanie ilości krążącego pieniądza o ok. 35%. Ludzie stracili majątki przejęte za bezcen przez starszych i mądrejszych [St.Michalkiewicz].

Przez dłuższy czas nie mogłem zrozumieć wielu opisów historii, podawanych w podręcznikach pisanych przez rzekomo wybitnych historyków. Opisy te były sprzeczne ze zdrową logiką. Abstrahuję tutaj od udziału cenzury, np. p. A.Szechter [żony przewodniczącego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy] matki ideologa inaczej A.Michnika i sędziego sądów kapturowych Szechtera.

Pierwszy lepszy przykład. Pierwszym władcą Polski był rzekomo Mieszko I. A czy w tamtych czasach istniało dzieworództwo? Przecież musiał mieć ojca, dziadka, pradziadka itd. A nasi rodzimi specjaliści od razu „gotowca” znaleźli. O całej reszcie rodu dziwnie zapominając. A przecież nawet Prusacy, w podręcznikach szkolnych w XIX wieku, wydawanych po polsku, podawali z datami, władców Polski od roku od 520 do 549 roku itd, Leszka jako pierwszego.

Rzymianie prowadzili handel na Długim Morzu - dawna nazwa Bałtyku, a u naszych historyków ani słowa o tym. Czyli wg nich, dopiero jak Czesi oddali swoją dziewczynę władcy Polan, poganinowi rzekomo, za żonę, to powstało państwo Polskie? Dziwna historia. I w dodatku ci specjaliści z państwowych instytutów historii, tłumaczyli to naiwnie, że dlatego przyjęliśmy chrzest z rąk braci Czechów, aby się uniezależnić od Niemców.

A Rzymianie, to tak sobie pływali po Bałtyku dla przyjemności, a handel to rzecz mało interesująca. Lepiej przecież przewozić towary kolejami czy samolotami.

Po pierwsze, w owym czasie królowie Czech bywali cesarzami Niemiec! [od Spitygniewa i Wratysława ok.894 poddanie cesarstwa. np. św. Wacław 925-936 musiał składać daninę cesarzowi Henrykowi w wysokości 120 wołow i 500 grzywien srebra, Przemysław Ottokar I cesarz, Wacław I, ]
Po drugie, biskupstwo w Pradze należało do arcybiskupstwa w Magdeburgu, czyli do arcybiskupa niemieckiego. Biskupstwo w Pradze powstało w 973 roku, czyli 7 lat czyli już po chrzcie Polski.

Zupełnie niemożliwe było chrzczenie Polan bez zgody arcybiskupa. Nie mówiąc o tym, że za poganina nigdy by nie wydano w owym czasie katoliczki. Bardzo poważnie podchodzono wtedy do kwestii wiary. Wystarczy zapoznać sie z kontraktem ślubnym Władysława Jagiełły. Stoi tam wyraźnie, że wchodząc do kościoła, nie może on rzucać patyczków za siebie, że nie wolno mu siadać na podłodze w kościele, tylko na specjalnym krześle, że musi się co najmniej raz na tydzień kąpać, itp., itd. Miało to miejsce ponad 400 lat po Mieszku, czyli Mieczysławie I.

Ne należy zapominać, że Władysław Jagiełło był władcą takiego maleńkiego księstwa, jak nasze jedno województwo. Dorabiane obecnie mapy nie mają pokrycia w dokumentach. Liczebność plemienia Letuva byłą bardzo małą. Nazwa Litwa powstałą dopiero po 1569 roku. Jeżeli ktoś używa jej do wcześniejszego okresu to od razu widać, że to fałszywka. Podobnie jak Mieszko I władca Polan posiadał nieduży obszar w dorzeczu Warty. Proces przyłączenia innych dzielnic i złączenia ich w jedno państwo nie jest dokładnie znany i nie wiemy od kiedy się rozpoczął i jak długo trwał. Na starych mapach rzymskich znajdujemy ten teren pod nazwą Sarmacji. Natomiast na południu Polski graniczą z państwem Chazarów plemiona, lub federacje plemion pod nazwą Lędzian. Do dnia dzisiejszego zarówno Węgrzy jak i Litwini nazywają nas podobnie: Lindziena, a Ukraincy – Lachy.

Nie przeszkadzało to naszym historykom przepisywać te bzdury o rzekomo jednoczesnym złączeniu plemion i utworzeniu państwa przez Mieszka I i przepisywać to z roku na rok w kolejnych podręcznikach do historii, przez prawie 50 lat. A duże państwo Chazarów zostało przez ekspertów państwowych wymazane z historii.

O tym jak się zaciemnia historię Polski, najlepiej świadczy sprawa miasta Kijowa. Obecnie wmawia się społeczeństwu nad Wisłą, że Kijów to rzekomo jakieś miasto ukraińskie, a przecież przez prawie 400 lat było to miasto polskie. Prawa miejskie temu grodowi nadał król Polski, Aleksander Jagiellończyk, w 1492 roku. Aż do 1654 roku Kijów był Polskim miastem. Dopiero zdrada Chmielnickiego, wojna z Rosją, za pieniądze Kompanii Moskiewskiej w 1654 roku, doprowadziła do utraty tych ziem. Rzeczpospolita już nigdy nie miała sił na odebranie ich z powrotem. O to starali się już sąsiedzi i użyteczni idioci rodzimego chowu. Rozbiory w 1772 roku przypieczętowały losy „Województwa Kijowskiego”.
mapa Państwa Chazarów - mongolskie plemiona.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Chasaren.jpg

Środek Polski to Ziemia Nowogródzka a nie Warszawa.

P.S. Przetransferowane pieniądze do prywatnego banku na Cyprze [nie podano nazwy - a szkoda] na pewno nie są złotówkami tylko euro, dolarami, frankami etc. Powracać będą natomiast do Polski za parę - paręnaście miesięcy. A jak złoty spadnie do np. 8 złotych za dolara [ tak prognozują] to na samej wymianie odpowiednia grupa zarobi 100-200 %. z kwoty 150 miliardów. I o to chodzi!!!

P.S.2 Należy to powiązać z sytuacja na Ukrainie i podawanym oficjalnie dofinansowaniem Majdanu kwotami rzędu 20 milionów dolarów dziennie. Nikt nie wydaje pół miliarda dolarów za nic. A zamieszki na Majdanie trwają już ponad miesiąc.

P.S.3 Wydaje się, że starsi i mądrzejsi doszli po prostu do wniosku, że w Europie powinny być kraiki wielkości co najwyżej 5 - 10 milionów mieszkańców. Większe należy podzielić - vide Czechosłowacja, Jugosławia. Teraz pora na podział Ukrainy i następna w kolejce Polska. Wtedy nigdy nie będą takie twory zagrożeniem dla ....

P.S.4 Obserwacja tzw. prawicowych witryn internetowych nasuwa nieodmiennie wnioski, że witrynom takim wolno zajmować się różańcem, genderem, komunizmem najlepiej za czasów Marksa, z gospodarki okresem Gierka, solidarności etc. Broń Panie Boże ruszać tzw. Czarne programy, obecne wydatki, koszty utrzymania armii w np. Afganistanie a już w ogóle ani słowa o przetargach.

I w ten prosty sposób możesz Szanowny Czytelniku odróżnić witryny prawdziwe od podstawionych.

[A ja – z uporem „o Różańcach”, ale ten text też publikuję. Z satysfakcją. MD]

Artur Żukow http://wirtualnapolonia.com/page/10/

http://dakowski.pl//index.php option=com_content&task=view&id=9581&Itemid=55
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55
http://konflikty.wp.pl/kat,0,title,Wybu ... aid=1122f5
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 13511.html
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,100 ... w_dol.html
http://www.presseurop.eu/pl/content/pre ... olidarnosc
http://www.forbes.pl/cypr-juz-teraz-chc ... 9,1,1.html
http://nczas.com/publicystyka/sommer-ra ... dzie-w-ue/
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... dzien.html
http://forsal.pl/artykuly/690576,kuczyn ... bunek.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Klaudiusz_Ptolemeusz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wulfstan
http://pl.wikipedia.org/wiki/Waregowie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sarmaci
https://bialczynski.wordpress.com/tag/wenedowie/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Święte_Cesarstwo_Rzymskie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Chazarowie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_pols ... _1577-1582
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_pols ... _1609-1618
od 1654 zbrojne próby oderwania od Rzeczypospolitej Ukrainy (zwycięstwo pod Szkłowem 1654, okupacja ros. Wilna 1655–60)

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świadomość historyczna
PostNapisane: 01 mar 2014, 08:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Dług wobec Niezłomnych

Anna Kołakowska

Pod patronatem „Naszego Dziennika” powstaje w Ostrołęce Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Będzie to pierwsza w Polsce taka placówka, która ze względu na tematykę zgromadzi bardzo bogate i niezwykle interesujące eksponaty oraz zbiory.

Usytuowanie muzeum nie jest przypadkowe, bo Ostrołęka leży niemal w centrum obszaru, na którym działały bardzo liczne oddziały podziemia antykomunistycznego, gdzie operowało wielu wybitnych dowódców i gdzie walki z komunistycznym okupantem miały bardzo intensywny charakter. Na obszarze Okręgu Białostockiego, do którego należała Ostrołęka, żołnierze podziemia niepodległościowego po wojnie rozbili kilkaset posterunków milicji i przeprowadzili kilkadziesiąt akcji zbrojnych przeciwko siłom komunistycznym i wielokrotnie rozbijali areszty PUBP. Na przestrzeni lat 1945-1956 walkę toczyło na tym obszarze ponad 100 oddziałów Armii Krajowej Obywatelskiej, Delegatury Sił Zbrojnych, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” czy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Niektóre z nich działały przez kilka miesięcy, inne rok, dwa lub dłużej i wykazywały znaczną aktywność.

To na tym obszarze działali otoczeni legendą dowódcy, tacy jak mjr Jan Tabortowski „Bruzda”, który zginął w walce z UB w 1954 r.; kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar”, ostatni dowódca XVI Brygady Wileńskiej; kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”; ppor. Stanisław Marchewka „Ryba”, który poległ w 1957 r. i wielu innych. W sąsiadującym z Okręgiem Białostockim Okręgu Warszawskim liczba oddziałów partyzanckich i intensywność prowadzonych przez nie działań zbrojnych była podobna, a Ostrołęka leży na styku tych okręgów. Trudno więc o lepsze miejsce na utworzenie Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Będzie mieściło się w budynku więzienia, w którym po wojnie komuniści przetrzymywali żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Najmłodsi Wyklęci
– Ludzie dobrej woli, którym na sercu leży polskość i zachowanie narodowej tożsamości, podjęli się wspaniałego dzieła budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Przeciwko powstaniu tego muzeum stawiane są liczne przeszkody, a robią to ludzie, którzy nie wyssali z piersi matki polskości. Oni tak jak minister Zdrojewski uważają, że to muzeum jest niepotrzebne, a takie myślenie to jest zwyczajne draństwo, upadek moralny, duchowy – nie owija w bawełnę pochodzący z Ostrołęki Józef Poteraj, więzień Jaworzna. Związek Młodocianych Więźniów Politycznych lat 1944-1956 wspiera ideę budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

Obóz w Jaworznie był ciężkim, wyniszczającym więzieniem dla młodocianych, przez które przeszło ponad 10 tys. chłopców w wieku od 16 do 21 lat, skazanych na długoletnie wyroki. Dla tych chłopców Żołnierze Wyklęci byli wzorem i gdy walka partyzancka już dogasała, młodzież szła śladem swoich ojców, starszych braci oraz kolegów.

– Byłem wychowany w duchu patriotycznym, przeżyłem dwie okupacje, najpierw sowiecką, a potem niemiecką. Sowieci z naszych terenów wywieźli bardzo wiele rodzin na Sybir i nas też miał spotkać taki los, ale nie zdążyli, bo napadli na nich Niemcy. Skoro przeżyłem okupację sowiecką, nie mogłem mieć dobrego stosunku do Sowietów i ich popleczników, którzy rządzili w powojennej Polsce. Nie mogliśmy się pogodzić z nową okupacją, podjęliśmy walkę, gdy przyszła nasza kolej – mówi Józef Poteraj.

W 1951 r., gdy miał 17 lat, założył w Ostrołęce razem z kolegami ze szkoły Narodowy Związek Wojskowy. Działali kilkanaście miesięcy. Nie mogli tak jak ich starsi koledzy walczyć z bronią w lesie, więc drukowali ulotki i za to otrzymali wysokie wyroki więzienia. Józka skazano na pięć lat pobytu w obozie w Jaworznie, gdzie komendantem był osławiony kat Salomon Morel. Niemal wszyscy chłopcy wychodzili stamtąd okaleczeni fizycznie lub ze zdruzgotanym zdrowiem. Wyniszczała ich przede wszystkim ciężka praca. – Pracowałem na prefabrykacji i wyniosłem stamtąd dwie przepukliny, a z kopalni gruźlicę. Większość chłopaków wychodziła z Jaworzna z gruźlicą albo z innymi przypadłościami zdrowotnymi – dodaje Józef Poteraj.

W kopalni pracowali po kolana w wodzie, a potem w przemoczonych ubraniach, zimą nawet przy bardzo niskich ujemnych temperaturach, odkrytymi ciężarówkami byli wiezieni kilkanaście kilometrów do obozu. Gdy odległość była mniejsza i wynosiła ok. 3 km, szli pieszo. Do obozu przychodzili nie tyle zmarznięci, ile zesztywniali od lodu, w który zamieniały się ich ubrania. Nie mogli pójść do baraków, bo musieli stać na apelu i czekać na policzenie wszystkich więźniów.

Wcale nie lepsza była praca na prefabrykacji, gdzie dzienna norma przeładunku betonowych klocków wynosiła dla jednego więźnia 23 tony. Już po pierwszym dniu pracy skóra z rąk była pozdzierana do krwi. Wycieńczeni ciężką pracą i niedożywieniem młodzi chłopcy nie mogli sobie pozwolić na niewyrobienie normy, bo za karę zmniejszano im i tak małe i podłe porcje jedzenia i umieszczano w karcerze. Czy dziś Józef Poteraj i jego koledzy, którzy własnym życiem chcieli upamiętnić Żołnierzy Wyklętych i poszli ich śladem, muszą walczyć o tę pamięć?

Kurpie pamiętali
Po wojnie ludność Kurpi, których stolicą jest Ostrołęka, otaczała żołnierzy podziemia antykomunistycznego bardzo dużym szacunkiem. Urząd Bezpieczeństwa oceniał, że co siódma osoba na tym terenie współpracuje z „leśnymi”.

Gdy w walce z oddziałami UB poległ kpt. Aleksander Bednarczyk „Adam”, żołnierz AK, a po wojnie inspektor Inspektoratu Mazowieckiego WiN, mieszkańcy Ostrołęki powiadomili jego rodzinę, że ciało kapitana leży rzucone na ziemię przy budynku, w którym mieściło się UB. Potem rodzina potajemnie wypatrzyła, że bezpieka wrzuciła je do Narwi. Ludzie widzieli, jak ciało konającego lub już nieżyjącego kpt. „Adama” ubowcy przed wrzuceniem do rzeki oparli o ścianę budynku i robili zdjęcia. Fotografia z informacją, że złapano groźnych „przestępców”, ukazała się w gazecie.

– Owiany ogromną tajemnicą pochówek mojego stryja Aleksandra Bednarczyka odbył się w marcu 1947 r. z udziałem trzech osób i ks. Mariana Skłodowskiego – wspomina pani Anna Nosek. – Wydobyte przez pana Nurczyka ciało z Narwi zostało nocą złożone do rodzinnego grobu na cmentarzu parafialnym w Rzekuniu. Nikt o tym oprócz tych trzech osób nie wiedział i nie ma śladu po pogrzebie w dokumentacji kościelnej.

Inny przebieg miał pogrzeb ojca pani Anny, Władysława Bednarczyka, również żołnierza AK. Został aresztowany w lipcu 1951 i skazany na dwa lata więzienia. Nie dane mu jednak było wrócić do rodziny, bo zmarł w więzieniu w Warszawie 14 lutego 1952 roku. Na jego pogrzebie były tłumy.

– Miałam wówczas niespełna cztery lata –wspomina pani Anna Nosek. – Zapamiętałam, jak w mroźny lutowy dzień brat i wujek ojca przywieźli saniami z Warszawy jego zimne, martwe ciało. Mama powiedziała, żebym dotknęła ojca. Zapytałam, dlaczego ma watę z tyłu głowy. Dlaczego jest zimny. W rodzinie opowiadano, że twarz zmarłego była opuchnięta, nad czołem miał rysę, a ręce podrapane.

Gdy pani Anna podrosła, dowiedziała się od mamy, że jej tata na chrzcinach powiedział: „Ja jestem jednocześnie na chrzcinach, Komunii Świętej i ślubie mych córek”. Przeczuwał, że los go nie oszczędzi, że straci życie jak jego brat. Odnaleziony w zbiorach IPN więzienny akt zgonu podawał jako przyczynę śmierci „uszkodzenie istoty mózgowej, pęknięcie podstawy czaszki”.

Miejscowa ludność długo przechowywała pamięć o takich ludziach jak bracia Bednarczykowie, czego świadectwem były wymalowane farbą na murach domu w Rzekuniu napisy AK i WiN, które mijała pani Anna w drodze do szkoły.

BOHATEROWIE HISTORII
Ostrołęckie Muzeum Żołnierzy Wyklętych w dużej mierze będzie tworzone przez ludzi, którzy są świadkami i bohaterami historii –przez Żołnierzy Niezłomnych. Trzeba się więc spieszyć z jego budową, bo przecież zostało ich już niewielu.

– W areszcie PUBP w Krasnosielcu, niedaleko Ostrołęki, było 42 więźniów przygotowanych do wywiezienia na Wschód – wspomina Romuald Niestępski ps. „Rekin”, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych. – 1 maja 1945 r. nasz oddział dowodzony przez Romana Dziemieszkiewicza ps. „Pogoda” zorganizował akcję odbicia uwięzionych, głównie żołnierzy AK i NSZ. Było nas czterdziestu, podeszliśmy w nocy do Krasnosielca, gdzie akurat trwała zabawa. Szliśmy po cichu wzdłuż rzeki, ale ubecy nas wypatrzyli i z okien budynku otworzyli ogień. My też odpowiedzieliśmy ogniem i wywiązała się strzelanina, mimo to udało się nam dostać do środka i uwolnić kolegów. Jeden z naszych poległ, ale ubeków zginęło ośmiu.

„Rekin” ujawnił się w 1947 r., dwa lata później podzielił los tysięcy swoich kolegów, bo został aresztowany i skazany na trzy lata więzienia za to, że udzielił pomocy koledze z lasu. Przeszedł ciężkie śledztwo w areszcie w Makowie. Przez UB został zabity brat pana Romualda, Jerzy ps. „Jurand”.

Jedyną „winą” „Rekina” i „Juranda” było to, że kochali Polskę, podobnie jak Franciszek Chrostowski, który został aresztowany w 1953 roku. Miał dwadzieścia cztery lata i przeszedł tak okrutne śledztwo, połączone z biciem i torturami, że dziś nie chce tego wspominać.

– Tego, co przeszliśmy w więzieniu, nie da się opowiedzieć. To się za mocno przeżywa i człowiek nie chce do tego wracać, ale musieliśmy walczyć o wolną Polskę – mówi pan Franciszek. Gdy wybuchła wojna, miał zaledwie 10 lat, ale przez całą okupację pomagał swoim dwóm starszym braciom, którzy byli w AK –przenosił meldunki, prowadził obserwację działań wroga itp. Przysięgę mógł złożyć dopiero w 1944 r., gdy skończył 14 lat. Po wojnie jego starsi bracia byli w WiN, w oddziale Jana Tabortowskiego „Bruzdy”. Franciszkowi „Bruzda” powiedział, że jego miejsce jest w szkole, a nie w lesie, ale on i tak pomagał partyzantom, jak mógł, stale z nimi współpracując. Za to właśnie został skazany na 6 lat więzienia. Nikogo nie wydał, a był to czas, gdy „Bruzda” jeszcze prowadził walkę.

– Muzeum Żołnierzy Wyklętych przypomni naszą historię i naszą walkę o wolną Polskę –uważa Franciszek Chrostowski. – Będzie odbudowywać i kształtować w młodym pokoleniu patriotyzm, bo młode pokolenie powinno z nas brać wzór, korzystać z naszych doświadczeń i naszej działalności. Trzeba im przypominać o tym, że dla nas najważniejsze były Bóg i Ojczyzna. Niestety, ludzie, którzy dziś są u władzy i którym polskość jest obca, nie chcą, abyśmy byli wzorem dla młodego pokolenia, wręcz przeciwnie, zależy im na tym, aby nasza walka o wolną i niepodległą Polskę poszła w zapomnienie. Cieszę się, że powstanie muzeum, które przekaże prawdę o naszej walce o wolną Polskę.

Podobnie uważa syn odnalezionego na Łączce por. Bolesława Budelewskiego ps. „Pług”, żołnierza AK i NZW, zamordowanego w więzieniu na Rakowieckiej w 1948 roku.

– Dla mnie utworzenie Muzeum Żołnierzy Wyklętych to wielkie wydarzenie, bo przez lata władze komunistyczne nazywały nas „dziećmi bandytów”. Dziś wielu osobom jest nie na rękę powstanie tego muzeum, bo przecież dawni oprawcy ciągle jeszcze żyją, a za swoje zbrodnie nie ponieśli żadnej odpowiedzialności, choć ci, których mordowali, byli bohaterami i oddawali za Ojczyznę życie –mówi z goryczą Edmund Budelewski.

Pan Budelewski stracił ojca, gdy miał cztery lata, a dziś dla ludzi, którzy tak jak on przez kilkadziesiąt lat musieli ukrywać w głębi własnych serc przekonanie o bohaterstwie swoich ojców, ostrołęckie muzeum jest nie tylko przywróceniem Żołnierzom Niezłomnym należnej czci, ale przede wszystkim hołdem złożonym tym, którzy walczyli w słusznej sprawie.

Często słyszymy z ust, szczególnie ludzi młodych, że my, Polacy, czcimy tylko klęski i poległych. Takie myślenie wynika z niewiedzy i nieznajomości historii, bo my czcimy nie klęski, ale bohaterskie zrywy w walce o wolną Ojczyznę i niezłomnych bohaterów, którzy w skrajnie trudnych warunkach tę walkę podejmowali. Muzeum Żołnierzy Wyklętych jest nadzieją na to, że wielu młodych ludzi odzyska szacunek do własnej Ojczyzny, jej historii i samych siebie.

Antykomunistyczne powstanie
Podziemie antykomunistyczne nie było marginesem czy małym epizodem w dziejach Polski, ale liczną i dobrze przygotowaną do walki armią, która doświadczenie w walce o wolną Polskę zdobywała przez pięć lat okupacji. W działalność konspiracyjną w latach 1944-1947 zaangażowanych było ponad dwieście tysięcy osób, z czego około dwudziestu tysięcy prowadziło walkę w oddziałach leśnych. Po tzw. amnestii w 1947 r. ich liczebność znacznie się zmniejszyła, ale nadal w lesie pozostawało około 8 tys. partyzantów. Choć po 1949 r. walka ta zaczęła dogasać, jeszcze na początku lat 50. w małych, kilkuosobowych oddziałach walczyło około półtora tysiąca żołnierzy.

Niezłomni żołnierze niepodległej Polski zmagali się o jej wolność w skrajnie trudnych warunkach, mając przeciwko sobie ogromne siły wroga, bo do 1948 r. na terenie Polski stacjonowały trzy miliony sowieckich żołnierzy, a potem milion. Do tego trzeba doliczyć siły rodzimych zdrajców z KBW i UB, choć w przypadku tej ostatniej formacji przymiotnik „rodzimy” nie do końca jest właściwy. Jak możemy przeczytać w publikacjach IPN, znaczny procent kadry kierowniczej bezpieki stanowili Żydzi. Wystarczy zacytować raport NKWD z października 1945 roku. „18,7 proc. zatrudnionych w MBP to Żydzi. 50 proc. stanowisk kierowniczych zajmują Żydzi”. Zresztą sowiecki raport podaje podobne dane dotyczące armii: „Na 44 oficerów Zarządu Politycznego Armii jest 34 Żydów. Wszystkie stanowiska kierownicze są obsadzone przez Żydów. Zastępcami dowódcy dywizji i brygad są Żydzi”.

Ci, którzy podjęli po wojnie walkę o wolną, niepodległą Polskę, mieli pełną świadomość tragicznej sytuacji, w jakiej znalazła się nasza Ojczyzna, a każdy kolejny rok utwierdzał ich w przekonaniu, że nie ma dla nich innego wyboru niż walka lub śmierć. Mogli zginąć z bronią w ręku, w boju, ale jako ludzie wolni, albo w ubeckiej katowni, bici, maltretowani, poniewierani. Tylko w latach 1944-1946 NKWD aresztowało na terenie Polski ponad 47 tys. osób. Przez areszty przeszło około 1,5 mln ludzi, a ponad 200 tys. zostało osadzonych w więzieniach i obozach pracy. 150 tys. Polaków Sowieci wywieźli po wojnie na Sybir. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków zostało zamordowanych w więzieniach, czy to wyrokiem sądu, czy też w wyniku katowania podczas śledztwa, czy z powodu skrajnie złych warunków osadzenia.

Cóż więc pozostało żołnierzom Niepodległej Polski, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że rozpoczął się nowy rozdział okupacji? Im Nikołaj Demko, czyli Mieczysław Moczar, nie musiał jak swoim partyjnym kolegom tłumaczyć: „Związek Sowiecki nie jest naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków Związek Radziecki jest naszą Ojczyzną” – ich Ojczyzną była Polska, dla której pragnęli niepodległości. Dziś tylko człowiek, który w sercu Polski nie nosi, może stawać na przeszkodzie budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

http://www.naszdziennik.pl/wp/69737,dlu ... mnych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 208 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /