Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 11 cze 2015, 11:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/alexander-wielki-byl-slowianinem

Alexander Wielki był Słowianinem
Napisano 6 dni temu | 1 komentarz

Aleksander Wielki był starożytnym władcą o którym wiemy bardzo dużo, przynajmniej w porównaniu z innymi postaciami czasów starożytnych. Wydaje się on być postacią o najlepiej poznanej biografii, z racji fascynacji jaka wywoływał on u sobie współczesnych jak i wśród następnych generacji. Mimo wielu wzmianek pisemnych i świadectw materialnych, jedno umyka uwadze zarówno fachowców jak i laików. To mianowicie że wbrew ogólnie panującej opinii Aleksander Wielki nie był Grekiem a jego naród nie miał wiele wspólnego z kulturą grecką. Całe generacje historyków próbują nam wmówić jednak przeciwieństwo tego faktu robiąc z niego na silę Greka. Wprawdzie nadmienia się, że był on władcą Macedończyków, ale starożytną Macedonię nie traktuje się jako niezależny, kulturalny podmiot.


Obrazek

Takie podejście jest oczywiście do cna fałszywe.
Wprawdzie łączą Macedończyków i Greków silne więzi, na skutek wspólnej historii, ale w czasach Aleksandra z tej wspólnoty niewiele się już ostało i nawet języki tych narodów rozwinęły się w przeciwstawnych kierunkach.
http://krysztalowywszechswiat.blogspot. ... ytnej.html
U Macedończyków ostało się wiele elementów kulturotwórczych w stanie niezmienionym od stuleci. Zachowali oni nie tylko język swoich przodków ale również swoją pierwotną kulturę jak i gospodarcze i polityczne struktury.
U Greków doszło w tym samym czasie do drastycznych zmian, tak że nie tylko powstał u nich nowy uniwersalny język ale również doszło do wytworzenia się nowego systemu własności opartym na niewolnictwie, który dzisiaj nazwalibyśmy kapitalizmem. Pod koniec tego procesu, te oba narody, stały się dla siebie obce i Grecy zaczęli uważać Macedończyków za nieokrzesanych dzikusów.
Mimo to Macedończycy trwali niezmiennie przy swoich tradycjach ignorując pozorne sukcesy Greków. Na koniec ich sposób życia okazał się być pod każdym względem lepszym i bardziej efektywnym i Macedończycy zdominowali Grecję, nie tylko militarnie ale i gospodarczo, kończąc na zawsze czasy greckiej dominacji.
Pomimo tego, że wiemy relatywnie dużo o Aleksandrze i jego narodzie, jedno pozostaje dotychczas niewyjaśnione, to mianowicie, kim byli tak naprawdę starożytni Macedończycy. Czy byli to tacy niedorozwinięci Grecy, jak tego chce współczesna „nauka“, czy może byli Pelazgami albo jeszcze inną nacją. W jednym są jednak „historycy” zgodni, że w żadnym przypadku nie mogli być oni Słowianami. Ci mianowicie nie istnieli zdaniem tych „znafcuw“ przed 6 wiekiem naszej ery. Za to Europę zamieszkiwały w tym czasie niezliczone hordy niemieckojęzycznych Germanów.
Te wyobrażenia naszych „naukofcuw“ doznały w wyniku genetycznych analiz haplogrup ludności Europy poważnego uszczerbku. Nagle stało się dla wszystkich jasne, również dla naszych „bohaterów nauki“, że rozkład haplogrup w Europie nie można pogodzić z dotychczasowymi wyobrażeniami o przebiegi historii na tym terenie. Alternatywa w postaci Słowian, jako twórców kultury europejskiej i ich dominacji we wszystkich aspektach jej rozwoju, jest dla tych piewców zachodnioeuropejskiej dominacji nie do przyjęcia.
Prowadzi to do satyrycznych wynaturzeń w postaci ignorowania Słowian i ludności Europy wschodniej w pracach nad genetyką starożytnych Europejczyków, na zasadzie, że czego się nie szuka to nie można też i znaleźć. Burdzej prymitywnej manipulacji nie można sobie wprost wyobrazić, ale mimo to znajduje ona, również wśród słowiańskich „naukofcuw“, pełne poparcie i największe sk….wa są często właśnie ich „dziełem”.
Niedawno udało mi się zadać dotkliwy cios tym matactwom w formie odczytania starożytnych inskrypcji trackich które okazały się być napisane w języku słowiańskim.
http://krysztalowywszechswiat.blogspot. ... 0-lat.html
Ze względu na olbrzymie podobieństwa kulturalne, polityczne i gospodarcze pomiędzy Trakami i Macedończykami musimy przyjąć, że również ci ostatni należeli do Słowian. Oznacza to, że wszystko to co wiemy o historii starożytnej możemy wyrzucić na śmietnik i nie Grecy mieli w niej decydujący udział ale my Słowianie.
Oznacza to również, że największy wódz starożytności Aleksander Wielki był Słowianinem i gdybyśmy nagle przenieśli się o te 2300 lat wstecz, to moglibyśmy, jako Polacy, porozumieć się z nim swobodnie w naszym ojczystym języku.
Poza dowodami natury materialnej jak i kulturowej które jednoznacznie wskazują na słowiańskość Macedończyków istnieją oczywiście również inne tego dowody.
Zacznijmy od Aleksandra albo lepiej powiedziawszy od znaczenia jego imienia.
Imię Aleksander było wśród macedońskich władców bardzo rozpowszechnione i wydaje się mieć dla tego narodu szczególne znaczenie. Pierwsze ślady tego imienia prowadzą nas daleko w przeszłość do czasów istnienia Troi oraz państwa Hetytów.
W tak zwanym Traktacie Alaksadu imię to zostało wymienione po raz pierwszy. Tak mianowicie nazywał się władca miasta Wilusy, utożsamianego obecnie z Troją.
http://en.wikipedia.org/wiki/Alaksandu_treaty
Moim zdaniem imię Alaksadu nie było imieniem tego władcy ale określeniem jego funkcji i odpowiadało współczesnej nazwie król lub książę. Za takim podejściem przemawia to, że imię to występowało w starożytności wyłącznie wśród władców, a szczególnie upodobali je sobie władcy Macedońscy.
W starożytności władca był w pierwszym rzędzie personifikacją prawa i jego wykonawcą, w ramach nakreślonych przez społeczność. I tak, nie bez przyczyny imię Prian znaczyło „prawy“ a więc ten który dba o zachowanie obowiązujących wszystkich członków społeczności praw.
W panteonie słowiańskim istniało specjalne bóstwo poświęcone tylko czuwaniem nad prawami ludzi i bogów. To bóstwo nazywane było Łada. Od imienia tego bóstwa wywodzi się też określenie „władca“, występujące w innych językach słowiańskich w formie „wladar“ lub „vladar“.
Słowo to powstało z połączenia dwóch słów, z których jedno to oczywiście imię bóstwa „ŁADA“ a ślad drugiego, zachowany w formie pojedynczej litery „W“ lub „V“, znajdziemy w greckim określeniu dla króla. To określenie zapożyczyli Grecy od swoich północnych sąsiadów Słowian i przerobili je do łatwo wypowiadanej dla nich formy „Wanax“. To słowo oznaczało pierwotnie, w języku słowiańskim, kapłana bóstwa „Łada“ i powstało na bazie słowa które współcześnie ostało się u Słowian południowych jako „svećenik”. To z kolei miało swoje źródło w słowie „wici“ czyli „wiadomość“. To powiązanie jest oczywiście jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ kapłani funkcjonują we wszystkich religiach jako pośrednicy pomiędzy bóstwem a ludźmi, przekazując dla nich „boskie“ nakazy czyli „wici“. Oczywiście słowo „wici“ było dla greków niewymawialne a więc zrobili z niego „Wanax“. Dodatkowe wskazówki na takie zależności znajdziemy również w tym, że funkcja kapłana określana jest również słowami oznaczającymi władcę, jak np. „Knez“ „Książę“ czy też jak w polskim „ksiądz“. Czyli wskazuje na głębokie powiązania religii i świeckiej władzy u Słowian.
Tak więc z połączenia tych dwóch slow „Wici“ i „Łada“ powstało określenie władcy „Wladar“ czyli „Włodarz“ co możemy interpretować jako „kapłan Łady“.
Dokładnie ten sam proces nastąpił wśród Hetytów i Greków którzy również połączyli te dwa znaczenia ze sobą jako „Wanax“ i „Łada“ co po pewnych skrótach i przesunięciach pojedynczych liter doprowadziło do powstania określenia władcy wśród plemion starożytnych Słowian czyli do określenia „Aleksander“. To określenie zatraciło z czasem swoje podstawowe znaczenie jako określenie władcy lub jego funkcji, a zaczęło funkcjonować jako indywidualne imię wśród rządzącej dynastii.
Oczywiście nie jest to jedyny językowy dowód na słowiańskie korzenie Macedończyków i istnieją również dowody bezpośrednie. Do nich należy w pierwszym rzędzie inskrypcja znaleziona na terenie starożytnej Macedonii a którą znajdziemy w artykule Petera A. Dimitrova na stronie 3.
http://www.bollettinodiarcheologiaonlin ... MITROV.pdf
Ten tekst ma następującą formę.
Σαδαλας Nikαυδpoυ
Στpατωυ Σαδαλα
Φιλιστα Σαδαλα γoυη
i został przez Dimitrova przetłumaczony jako „Sadalas, syn Nikandrosa, Straton, syn Sadalasa, Philista, żona Sadalasa“.
Pomijając to, że takie wyliczanie imion nie ma za wiele sensu to to tłumaczenie jest z całkiem innego powodu fałszywe. Ten tekst jest jednoznacznie tekstem w języku słowiańskim i trzeba naprawdę bardzo się starać aby tego nie zauważyć, szczególnie że nazwisko Dimitrov sugeruje słowiańskie pochodzenie autora. Ale jak to możemy zauważyć również wśród „polskich historyków“ to właśnie ludzie o słowiańskich korzeniach kalają własną przeszłość najohydniej.
Jeśli napiszemy tę inskrypcję „lacinskimi“ literami to otrzymamy następujący tekst:
Sadalas Nikavdroy
Stratwu sadala
filsta sadala goyi
Teraz już nie można nie zauważyć jego słowiańskości i trzeba naprawdę dużo złej woli, tak jak w przypadku Dimitrova, aby tego nie „zauważyć“
Dla tych co maja z tym dalej problemy, krótkie wyjaśnienie:
Najpierw trzeba zacząć od prawidłowego wydzielenia poszczególnych wyrazów ktore Dimitrov odczytał fałszywie i najprawdopodobniej też poprzestawiał świadomie litery oby otrzymać ten teks jaki sobie wymyślił. To zadanie nie jest trudne, bo w przeciwieństwie do odczytanych przeze mnie tekstów trackich, dla Macedończyków żyjących w III w. przed naszą erą nie istniała konieczność ukrywania swojej słowiańskiej tożsamości ponieważ to właśnie oni tworzyli klasę rządzącą. Tak więc mogli oni ( w naszym przypadku była to kobieta“) napisać swoją wiadomość we własnym słowiańskim języku.
Zrekonstruowany przeze mnie tekst ma następującą formę:
Σαδαλα ς Nikα υoδpυ
Στpατωυ Σαδαλα
Φιλιστα Σαδαλα oγυη
Sadala s Nika vodry
Stratwu sadala
filsta sadala ogyi
Słowo „sadala“ jest żeńską formą czasownika który znamy z języka polskiego jako „zadała” i ktory zachował się tylko wśród chłopów gdzie używa się go w znaczeniu „zadawać paszę dla zwierząt“
Trzeba tu przypomnieć że karmienie zwierząt gospodarczych miało u dawnych Słowian zawsze kontekst religijny i to powiązanie zachowało się do dzisiaj w całym szeregu zwyczajów ludowych. W dalszej analizie tekstu zobaczymy że również i w tym przypadku użycie słowa „SADALA“ miało silny religijny aspekt.
Słowo „s nika“ znajdziemy w językach Słowian południowych np. W serbo-chorwackim jako „su neki“, albo w bośniackim jako „nika“. Oba te słowa oznaczają „trochę“.
Słowo „vodry“ jest prawie ze identyczne z naszym słowem „woda“ i ma takie samo znaczenie.
Slowo „Stratwu“ rozpoznajemy natychmiast jako nasze, wprawdzie trochę niemodne i zapomniane ale jeszcze dla wszystkich zrozumiałe, słowo „strawa“, oznaczające pokarm.
Słowo „filista“ zostało najprawdopodobniej fałszywie odczytane i pierwsza litera tego słowa powinna brzmieć jak polskie „ź“ co bardziej odpowiada greckiemu „ζ“.
Tym samy słowo to powinniśmy odczytać jako „zilista“. To słowo znajdziemy w słoweńskim języku jako słowo „zelišča“ oznaczające zioła. Zresztą wystepujace i w polskim również w podobnej formie jako „ziele“
W słowie „ogyi“ doszło również do przestawienia liter ale napisane właściwie jest dla nas natychmiast rozpoznawalne jako polski „ogień“.
Jeśli wiec przetłumaczymy oryginalny tekst inskrypcji na polski to otrzymamy jego następujące znaczenie:
zadałam trochę wody
strawę zadałam
zioła zadałam w ogień.
Generalnie widzimy więc, ze tekst ten był tekstem religijnym i należał do kategorii tekstów wotywnych. W tym przypadku zostały wymienione wszystkie czynności ofiarne jakie dokonała, składająca ofiarę bóstwu, kobieta.
Ten typ tabliczek wotywnych zachował się u Słowian do dzisiaj i jest również w Polsce bardzo rozpowszechniony
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tabliczka_ ... otywne.jpg
Słowianie składali ofiary swoim bogom w formie wody, jedzenia i palenia aromatycznych ziół. Ten obrządek został w całości przejęty przez religię chrześcijańską, gdzie w ramach czynności religijnych składa się ofiarę bóstwu w formie wody święconej, chleba oraz kadzidła.
Ta zbieżność nie jest przypadkowa, o czym opowiem w którymś z kolejnych artykułów.

Napisane przez: I.C


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 16 cze 2015, 17:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://archeowiesci.pl/2015/03/19/w-nie ... pinskiego/

W Niemczech przebadano gród typu biskupińskiego
Wojciech Pastuszka – 19 marca 2015

W miejscowości Kemberg, w pobliżu Wittenbergi (Saksonia-Anhalt), polsko-niemiecki zespół archeologów przebadał najdalej na zachód położony gród należący do społeczności kultury łużyckiej z epoki brązu i wczesnej epoki żelaza – poinformował PAP prof. Zbigniew Kobyliński, dyrektor Instytutu Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (UKSW).

Obrazek
Wykopaliska w Kembergu. Fot. dr Anna Swieder


Relikty grodu położone są na wschodnim skraju miasta. W terenie widoczne są jako niewielki, owalny pagórek otoczony podmokłymi łąkami. To tam w czasie wykopalisk archeolodzy znaleźli doskonale zachowaną wielowarstwową platformę wykonaną z desek i belek, tworzących zapewne podstawę wału chroniącego niegdyś osadę. Przed konstrukcją odkryto słupy wbite w piaszczyste podłoże, co może wskazywać na obecność ogrodzenia lub palisady.

Jak wyjaśnia prof. Louis Daniel Nebelsick, jeden z naukowców kierujących badaniami, odkrycie pochodzi z końca epoki brązu, z okresu między 1000 a 800 lat p.n.e., co stanowi najwcześniejsze uzyskane datowanie grodzisk typu biskupińskiego.

Grody typu biskupińskiego cechowała zwarta wewnętrzna zabudowa w postaci regularnie rozplanowanych domostw w równoległych rzędach. Przedzielały je ulice wyłożone deskami. Dodatkowy trakt komunikacyjny przebiegał po wewnętrznej strony umocnień – wałów o konstrukcji skrzyniowej otaczających osadę. Co ciekawe, archeolodzy nie natrafili dotąd w osadach typu biskupińskiego na konstrukcje, które wyróżniałyby się wielkością od innych i wskazywały na zamieszkiwanie przez przywódców i elitę.

Osada w Kemberg przetrwała kilkaset lat aż do VI wieku p.n.e. – wynika z danych uzyskanych w czasie wykopalisk. Dla porównania gród w Biskupinie wzniesiono w poł. VIII wieku p.n.e. i istniał prawdopodobnie zaledwie kilkadziesiąt lat. Zdaniem naukowców w Kemberg udało się również zarejestrować świadectwa po rytuałach odbywających się na granicy obronnego osiedla i otaczającego go bagna – w wilgotnych warstwach u stóp wału. Przejawiały się one składaniem dużej liczby wysokiej jakości naczyń ceramicznych. Znaleziono też grzechotkę w kształcie ptaka i towarzyszące zabytkom kości zwierzęce.

Grodzisko przestało istnieć gwałtowanie na początku VI wieku p.n.e. Świadczą o tym pozostałości po katastrofalnym pożarze w postaci grubych pokładów węgla drzewnego i zwęglonych belek.

Wykopaliska przeprowadzili we wrześniu 2014 r. naukowcy z Urzędu do spraw Archeologii Saksonii Anhalt i UKSW. Badaniami kierowali prof. Louis D. Nebelsick, dr Anna Swieder i dr Katarzyna Zeman-Wiśniewska.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce
http://www.naukawpolsce.pap.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 16 cze 2015, 21:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/jarylo-jare-swieto

Jaryło i Jare Swięto
leszekczarny, sob., 2015-03-21 15:24



Jaryło był bóstwem słowiańskim czczonym przez Słowian południowych i wschodnich. Z racji pełnienia podobnych funkcji w panteonie Słowian, kojarzony jest często z zachodniosłowiańskim Jarowitem.

Jaryło był bogiem płodności, zwiastował zakończenie zimy i początek wiosny. Przedstawiany był często jako bosy młodzieniec (rzadziej jako dziewczyna) na białym koniu. Jego atrybutami był snop zboża w jednej ręce i ludzka głowa w drugiej. Ludzka głowa symbolizowała starego Jaryłę czyli stary rok, detronizował Go młody Jaryło uosabiający nowy rok.



Jeszcze w połowie XIX wieku pomiędzy 23 a 27 kwietnia na Białorusi obchodzono swięto Jaryły. W czasie uroczystości na białym koniu sadzano najpiękniejszą i najpracowitszą dziewczynę w wiosce ubraną w białą suknię. Inne zebrane dziewczęta spiewały.

„Włóczył się Jaryło, Po całym świecie, rodził żyto w polu, płodził ludziom dzieci, a gdzież on nogą, Tam żyto kopą, A gdzież on na ziarnie, Tam kłos zakwitnie”


Posąg Jaryły w Doniecku


Po tańcach i uroczystej procesji następował rytualny pierwszy siew. Do pierwszego siewu używano ziarna pochodzącego ze snopka zwanego diduchem, który stał w izbie w czasie Szczodrych Godów (grudniowe swięto). Obchody kończyły się uroczystą ucztą. U Słowian zachodnich nie odnotowano swięta Jaryły a pożegnanie zimy związane jest z topieniem Marzanny symbolizującą śmierć i zimę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 27 cze 2015, 13:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://archeowiesci.pl/2015/06/22/w-lub ... oki-brazu/

W Lubuskiem odkryto skarb z epoki brązu
WOJCIECH PASTUSZKA – 22 CZERWCA 2015POSTED IN: POLSKA

16 przedmiotów z epoki brązu odkryto na terenie powiatu sulęcińskiego w Lubuskiem. Wśród nich są sztylety, naszyjniki i bransolety. Obiekty prawdopodobnie są związane z kulturą unietycką i mogą mieć ok. 4 tys. lat.
W znalezisku były trzy sztylety, trzy naszyjniki i dziesięć bransolet.
– Do wyjątkowych zabytków należą sztylety o karbowanych rękojeściach, z których każdy posiada odrębną formę – powiedział PAP kierownik Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gorzowie Wlkp. Błażej Skaziński.
Jak zaznaczył, naszyjniki „wykonane są z pręta brązowego i posiadają zakończenia w kształcie zwiniętego uszka”.
Do największej grupy w zbiorze należą bransolety. Można je podzielić na dwa rodzaje: duże i masywne oraz mniejsze, ze spiczastymi końcówkami.
Według specjalistów fakt zdeponowania kilkunastu przedmiotów w jednym miejscu może świadczyć o tym, że zostały one ukryte w sytuacji zagrożenia.
Wstępne ustalenia nie potwierdziły, by znalezisko znajdowało się w miejscu pochówku.
Skaziński zapowiedział, że obiekty zostaną poddane konserwacji i badaniom specjalistycznym, a następnie trafią na ekspozycję w Muzeum Lubuskim im. Jana Dekerta w Gorzowie Wlkp. Muzeum zadba o naukowe opracowanie i odrestaurowanie zabytków kultury unietyckiej. Ich wiek wstępnie określono na około 4 tys. lat.
Na Ziemi Lubuskiej w minionych latach dokonano kilku znaczących odkryć związanych z epokami brązu i żelaza. Najczęściej dochodziło do nich przypadkowo, a nie podczas szeroko zakrojonych prac archeologicznych.
W zeszłym roku w powiecie międzyrzeckim zostały odkryte – związane z kulturą unietycką – dwie brązowe tarcze, naszyjnik i naramiennik.
Jeszcze bogatsze były znaleziska z wcześniejszych lat. Na przykład jesienią 2012 roku w podgorzowskim Deszcznie znaleziono zbiór przedmiotów z brązu liczący 20 pozycji, a na prywatnej posesji w Marcinowicach niedaleko Krosna Odrzańskiego pracownicy budowlani natknęli się w ziemi na wykonane z brązu berło sztyletowe, 4 sztylety, 1 rękojeść sztyletu, fragment siekierki, 41 naszyjników z pręta brązowego.
Z kolei jesienią 2011 roku w miejscowości Bieszków w pow. żarskim mężczyzna odnalazł zbiór 312 obiektów o łącznej wadze 10 kg, datowany na okres halsztacki – kultura łużycka – ok. 550 – 450 p.n.e. Były tam brązowe formy odlewnicze, grzywny, destrukty przedmiotów brązowych i z żelaza (uprzęży końskich, noży czy ozdób).

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... brazu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 20 lip 2015, 13:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://archeowiesci.pl/2015/07/15/bogat ... aciborzem/

Bogaty plon wykopalisk pod Raciborzem
WOJCIECH PASTUSZKA – 15 LIPCA 2015POSTED IN: NAJWAŻNIEJSZE, POLSKA, PREHISTORIA

Pozostałości obozowisk, osad, wiosek, cmentarzysk, grobów, miejsc o charakterze obrzędowym, które reprezentują prawie cały przekrój dziejów człowieka, odkryli archeolodzy w czasie dwuletniego projektu badawczego w Kornicach koło Raciborza.

Obrazek
Dom słupowy społeczności kultury amfor kulistych. Fot. T. Murzyński


– Wyjątkowy jest nie tylko zakres badań, ale również powierzchnia kilkunastu hektarów, czyli blisko 20 pełnowymiarowych boisk do gry w piłkę nożną, umożliwiająca nam wgląd w różne, czasami wielkie konstrukcje stworzone przez człowieka, których rozpoznanie często, ze względu na znacznie mniejsze wykopy archeologów jest bardzo trudne – opowiada PAP dr Mirosław Furmanek, jeden z kierowników wykopalisk reprezentujący Fundację Nauki „Archaeologia Silesiae” z Wrocławia. W zespole znaleźli się również Maksym Mackiewicz, Bartosz Myślecki i dr hab. Andrzej Wiśniewski.
Badacze stanowiska nie kryją zachwytu nad obiektem swoich prac. Ich zdaniem bogactwo i różnorodność znalezisk są niejednokrotnie unikalne w skali Polski i nie tylko, przynosząc nowe dane do poznania i zrozumienia tego, jak żyli ludzie w różnych okresach pradziejów.
Najstarsze znaleziska można datować na ok. 30 tys. lat temu. Związane są z kulturą oryniacką, której twórcą był współczesny Homo sapiens, rozwijającą się w starszej epoce kamienia. Ludzie z tego czasu byli myśliwymi przemieszczającymi się z miejsca na miejsce. – Jeden z takich myśliwych zatrzymał się wówczas nad niewielkim potokiem, z którego wydobył kilka brył krzemienia, wykonał z nich potrzebne narzędzia, a kamienne odpady po tych czynnościach pozostałe na brzegu niewielkiej dolinki (razem z obecnie zasypanym potokiem) zostały znalezione przez nas – opowiada dr Furmanek.
Po raz kolejny ludzie zostawili swój ślad w dzisiejszych Kornicach około 7200 lat temu. Byli to pierwsi rolnicy, którzy wznieśli długie domy słupowe, po których do dziś zachowały się jedynie ślady po palach wyznaczające plan i zasięg konstrukcji. W ich sąsiedztwie archeolodzy natknęli się na infrastrukturę ówczesnej wsi.
Szczególnie ważne dla archeologów okazały się odkrycia z okresu schyłku epoki neolitu (2900-2700 lat p.n.e.) w postaci ogromnej osady społeczności określanej jako kultura amfor kulistych. – Dotąd sądziliśmy, że jej przedstawiciele zajmowali się przede wszystkim hodowlą zwierząt, prowadząc koczowniczy lub półkoczowniczy tryb życia. Tymczasem w Kornicach okazało się, że mamy do czynienia z ogromną osadą zajmującą kilka hektarów powierzchni, dodatkowo zabudowaną dużymi (a więc trwałymi) domami słupowymi, którym towarzyszą różne obiekty gospodarcze świadczące o osiadłym trybie życia i zapewne bardziej wszechstronnej gospodarce, w której ważną rolę odgrywała nie tylko hodowla zwierząt, ale również gospodarka rolnicza – wyjaśnia dr Furmanek. Oprócz tego archeolodzy odkryli ślady działalności obrzędowej z tego czasu, związaną ze składaniem ofiar zwierzęcych.
Równym zaskoczeniem dla naukowców okazały się znaleziska odnoszące się do społeczności, które około 4300 lat temu w Kornicach składały swoich zmarłych. – Społeczność kultury pucharów dzwonowatych jest dla nas ciągle bardzo enigmatyczna. Niektórzy wywodzą ją z terenu dzisiejszego Półwyspu Iberyjskiego. Według innych kultura materialna związana z tą kulturą to tzw. dress code ówczesnych elit społecznych, więc była to ludność lokalna – wyjaśnia dr Furmanek. Obok cmentarzyska naukowcy natknęli się na, jak dotąd pierwszą, odkrytą przez archeologów osadę tej ludności w Polsce.
W jednym z grobów archeolodzy znaleźli szczątki mężczyzny w wieku 20-29 lat, spoczywającego na plecach, z nogami zgiętymi w stawach kolanowych pod kątem ostrym i silnie zgiętymi rękami, których dłonie spoczywały na barkach. Na jego pośmiertną drogę bliscy umieścili w grobie kilka naczyń ceramicznych do picia i jedzenia. Na głowie zmarłego znajdowały się liczne zagojone rany i nacięcia spowodowane różnymi narzędziami. Obserwowane ślady mogą być, zdaniem naukowców, świadectwem przemocy. Analizy antropologiczne kończyn dolnych wykazały liczne zmiany, wskazujące na siedzącą pozycję, która była przez niego najczęściej przyjmowana, wiązana przez badaczy z jeździectwem. Badacze dopatrzyli się też zmian na kości piszczelowej, które obecnie spotykane są u wyczynowych sportowców, zwłaszcza biegaczy długodystansowych. Natomiast analiza kości ramion pozwoliła na stwierdzenie, że zmarły prawdopodobnie często sięgał po łuk. Badania antropologiczne wykonała Agata Hałuszko w Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Obrazek
Groby z wczesnej epoki brązu. Fot. M. Mackiewicz


Bardzo bogate i zróżnicowane znaleziska związane są z epoką brązu i wczesną epoką żelaza. Być może istniejąca wtedy osada otoczona została rodzajem fortyfikacji. Odkryte zabytki wskazują na kontakty z obszarami zakarpackimi – m.in. terenem dzisiejszych Węgier.
W Kornicach archeolodzy odkryli również ślady bytności człowieka z czasów średniowiecza. Początkowo, w IX-X wieku, istniało tam cmentarzysko, a w XIII-XIV wieku nieznana dotąd w źródłach pisanych wioska. Była to najprawdopodobniej ulicówka, czyli wieś o prostym układzie domów położonych wzdłuż jednego traktu, zabudowana gospodarstwami z prostokątnymi domami.
Teraz naukowcy przekażą zebrane materiały do analiz specjalistycznych, wśród których będą m.in. badania izotopowe, umożliwiające określenie diety i pochodzenia osób pochowanych na badanych przez archeologów cmentarzyskach. Wcześniej wykonano badania geofizyczne i zdjęcia lotnicze.
– Górny Śląsk, jako obszar zlokalizowany na przedpolu Bramy Morawskiej, ogrywał szczególną rolę w komunikacji i transmisji wzorców kulturowych pomiędzy obszarami położonymi na południe od Karpat i Sudetów a północą Europy. Osią tego obszaru jest szeroka dolina Odry. Badania w Kornicach odzwierciedlają tę długą, bogatą i złożoną historię rozwoju ludzi i kontaktów pomiędzy Południem a Północą Europy – podsumowuje dr Furmanek.
Mimo że wykopaliska miały charakter ratowniczy, archeolodzy mogli poświęcić na nie aż 2 lata. Naukowcy bardzo chwalą wzorcową współpracę z inwestorem – zakładem produkcji okien Eko-Okna z Kornic, który sfinansował wykopaliska na obszarze, gdzie staną budynki rozbudowywanego zakładu.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.
http://naukawpolsce.pap.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 01 sie 2015, 16:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://archeowiesci.pl/2015/04/28/staro ... -warszawy/

Starożytni hutnicy spod Warszawy
Wojciech Pastuszka – 28 kwietnia 2015Posted in: Archeologia, Polska

Kolejne pozostałości hutniczej działalności dawnych mieszkańców Mazowsza znaleziono w powiecie pruszkowskim.

Odkrycia dokonali badacze z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej dr Tomasz Kołomański podczas badań poprzedzających budowę zespołu domów jednorodzinnych w Kaniach w gminie Brwinów.

W pozostałościach osady kultury przeworskiej archeolodzy znaleźli 111 obiektów, głównie dymarek, a więc dawnych pieców hutniczych, a także tysiąc fragmentów naczyń ceramicznych i kilkaset fragmentów kości zwierzęcych.

– Ciekawym zabytkiem jest poroże samca sarny, które znajdowało się na dnie jednego z obiektów gospodarczych – powiedział „Kurierowi Południowemu” dr Tomasz Kołomański. – Na obecnym etapie badań możemy stwierdzić, że jest to pozostałość po konsumpcji lub stanowiło coś w rodzaju totemu, talizmanu powieszonego na ścianie.

Około 2000 lat temu w rejonie Pruszkowa istniał olbrzymi kompleks osadniczy nazywany dziś Mazowieckim Centrum Metalurgicznym. Miejscowe plemiona przez stulecia, w setkach tysięcy pieców wytapiały żelazo, z którego wytwarzano bron i narzędzia.

Początkiem poznawania tego pradawnego centrum hutniczego był rok 1968. Z inspiracji Stefana Woydy obszar ten objęto pionierskim programem obserwacji terenowych mającym na celu rejestrację stanowisk archeologicznych na podstawie znalezisk dokonywanych na powierzchni gruntu. Początkowy etap, który przypadał na lata 1968–1975, przyniósł niespodziewane efekty. Przez pierwszych sześć lat badań archeolodzy odkryli 700 nowych stanowisk, w tym ponad 200 z młodszego okresu przedrzymskiego i okresu wpływów rzymskich (II wiek p.n.e. – IV wiek n.e.). To wówczas badacze zorientowali się, że mają do czynienia z potężnym skupiskiem osadniczym z przełomu er, w którym produkowano żelazo na masową skalę.

Główny etap badań powierzchniowych na zachodnim Mazowszu trwał do 1979 roku. Wnioski płynące z interpretacji materiałów powierzchniowych zostały potwierdzone badaniami wykopaliskowymi, które od lat 70. XX wieku prowadzono na blisko 20 osadach hutniczych.

Prowadzone na szeroką skalę wykopaliska potwierdziły wcześniejsze wnioski oparte na obserwacjach terenowych wskazujące, że mazowiecki ośrodek hutniczy był drugim co do wielkości – po ośrodku świętokrzyskim – centrum metalurgicznym „barbarzyńskiej” Europy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 08 sie 2015, 17:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/cmentarzyska-cialo ... e-lagiszy/

Cmentarzyska ciałopalno-szkieletowe w Przeczycach i Będzinie-Łagiszy
7 sierpnia 2015 05:13



Cmentarzyska w Przeczycach oraz w Będzinie-Łagiszy to nekropolie pradziejowe grupy górnośląsko-małopolskiej kultury łużyckiej ze schyłku epoki brązu i początków epoki żelaza (IX–VII w. p.n.e.), których wspólną cechą jest współwystępowanie grobów szkieletowych i ciałopalnych. Pochówki obu obrządków występowały na cmentarzyskach w przemieszaniu, nie tworząc nigdzie wyraźnych skupisk. W grobach szkieletowych składano ciała zmarłych w ubiorach wraz z wyposażeniem.
Cmentarzysko w Przeczycach zostało odkryte w 1961 roku podczas budowy zapory na Czarnej Przemszy. W wyniku badań ratowniczych, które prowadzono w 1961 i w 1962 roku, odkryto 879 zespołów grobowych, w tym 730 grobów szkieletowych i 149 ciałopalnych.
Ratownicze prace wykopaliskowe na cmentarzysku w Będzinie-Łagiszy przeprowadzono w 1967 i 1968 roku w związku z przemysłową eksploatacją piasku na potrzeby budowanej elektrowni. Podczas badań odsłonięto 282 groby szkieletowe, 40 ciałopalnych i 4 birytualne.
W wyniku prac wykopaliskowych na obydwu cmentarzyskach uzyskano ogromną ilość materiału zabytkowego, na który składały się naczynia gliniane, przedmioty z brązu, rogu i kości. Całość materiału znajduje się w zbiorach Działu Archeologii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
Serdecznie zapraszamy do Muzeum Górnośląskiego na spotkanie, podczas którego będzie można zapoznać się z wybranymi zabytkami.
Data: 25 sierpnia 2015 (wtorek), godz. 17.00
Miejsce: Muzeum Górnośląskie w Bytomiu, gmach przy pl. Jana III Sobieskiego 2, Centrum Edukacji

Prowadzący: Marian Pawliński

Wstęp wolny

Na zdjęciu: zespół dwóch amuletów ze zbiorów MGB: krążek z kości bydlęcej i dwa kły dzika, cmentarzysko w Przeczycach, grób 89, fot. Witalis Szołtys


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 16 sie 2015, 10:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://archeowiesci.pl/2015/08/15/niezn ... -mazowsza/

Nieznany rytuał z Mazowsza
DATA PUBLIKACJI – 15 SIERPNIA 2015POSTED IN: POLSKA, PREHISTORIA

Groty wbite w dna komór grobowych, w których spoczywały urny ze szczątkami zmarłych, odkryli archeolodzy w czasie właśnie zakończonych wykopalisk w Nowej Żelaznej (woj. mazowieckie).


Nowa Żelazna
Trójuszna waza odkryta przez archeologów. Fot. Aleksandra Jarosz-Panek


Cmentarzysko znane jest naukowcom dopiero od 1999 roku, kiedy wskazał je im lokalny mieszkaniec, który natknął się na nagromadzenie przedmiotów wykonanych z żelaza i z brązu. Szybko okazało się, że informacja była bardzo cenna. Badacze stwierdzili, że wskazywały na pozostałości osady i cmentarzyska sprzed około 2 tysięcy lat.
– Nie byliśmy niestety pierwsi. W czasie naszych badań znaleźliśmy wiele wkopów rabunkowych dokonanych przez detektorystów – opowiada PAP Małgorzata Cieślak-Kopyt z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, która od początku kieruje wykopaliskami w Nowej Żelaznej.
Cmentarzysko okazało się bardzo zniszczone również na skutek współczesnej orki, gdyż położone jest na polu uprawnym. Mimo to, w czasie kilku sezonów badawczych udało się odkryć kilkadziesiąt popielnic, czyli ceramicznych urn, w których złożono spalone szczątki ludzi. Archeolodzy natknęli się też na groby jamowe. W tym przypadku skremowane szczątki wsypywano wprost do zagłębienia w ziemi.
– W tym roku zaobserwowaliśmy ciekawe obyczaje związane z ówczesnymi wierzeniami. W dwóch grobach w dna jam wbito groty. Był to zabieg celowy, który stosowano prawdopodobnie dla zabezpieczenia się przed zmarłym – opowiada Cieślak–Kopyt. Zaznacza jednak, że są również inne interpretacje nietypowego zwyczaju. Przykładowo u starożytnych Greków z czasów Homera krewni zamordowanego wbijali włócznie w grób, co było wezwaniem zmarłego do wzięcia udziału w akcie zemsty.
Większość urn odkrytych w tym roku było bogato dekorowanych ornamentem pasmowym w postaci meandrów czy jodełek. Są to czarne wazy na nóżkach. Pośród znalezionego wyposażenia grobów archeolodzy wymieniają przęśliki, szklane paciorki, noże, szydła, metalowe części pasów, zapinki i broń.
Cmentarzysko należy do społeczności określanej przez archeologów jako kultura przeworska. Ludność ta identyfikowana jest przez większość badaczy ze znanymi z antycznych źródeł pisanych plemionami germańskimi, najprawdopodobniej z Wandalami. [Już w XIX wieku na podstawie samej tylko analizy nazw geograficznych niezbicie udowodniono, że na ziemiach Germanii w czasach rzymskich mieszkali Słowianie, nie mówiąc o samym Mazowszu, które Rzymianie lokowali w krainie zwanej Sarmacją; współczesne badania DNA potwierdziły to w całej pełni, jednak niemiecko-żydowska propaganda niczym taran idzie do przodu i nie zważa na oczywiste fakty; kłamstwa ich od dawna osiągnęły poziom satanistyczny; w świetle prawdziwej nauki, a nie nachalnej propagandy, tzw. germańscy Wandalowie (germańscy, bo mieszkali na ziemiach krainy zwanej przez Rzymian Germanią) musieli być czyściutkimi Słowianami i nie mieli nic wspólnego z Niemcami]
Tegoroczne wykopaliska prowadzone były we współpracy z Muzeum Regionalnym im. Profesora Tomasza Mikockiego w Kozienicach.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.
http://naukawpolsce.pap.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 24 sie 2015, 13:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nauka.wiara.pl/doc/2507724.Kolej ... poki-brazu

Kolejny obiekt z epoki brązu
DODANE 2015-06-01 10:37

W skansenie archeologicznym Karpacka Troja w Trzcinicy k. Jasła (Podkarpackie) powstała wiata edukacyjna w stylu chat żyjącej tam 3,5 tys. lat temu ludności kultury Otomani-Fuzesabony. Obiekt z początku epoki brązu zrekonstruowano ze środków unijnych.
"Poza ścianami, obiekt, o wymiarach piętnaście na sześć metrów, jest wierną rekonstrukcją chat budowanych w Trzcinicy na początku epoki brązu" - powiedział PAP dyrektor Muzeum Podkarpackiego w Krośnie Jan Gancarski. Skansen jest oddziałem krośnieńskiego muzeum.
Wiata edukacyjna będzie miejscem spotkań, prelekcji, lekcji muzealnych, a także organizowanych w skansenie warsztatów dla miłośników historii i archeologii. "Chcemy tam pokazywać m.in. wytwarzanie żywności w czasach współczesnych ludności kultury Otomani-Fuzesabony czy wczesnego średniowiecza. Zamierzamy też prezentować tam sztukę walki tamtych czasów" - dodał dyrektor muzeum.
Budowę sfinansowano ze środków Unii Europejskiej; powstała w ramach projektu współpracy transgranicznej Polska-Słowacja. Partnerem Muzeum Podkarpackiego było muzeum w słowackich Hanusovcach nad Toplou. Przedsięwzięcie kosztowało 50 tys. euro.
W latach 90. ubiegłego stulecia w Trzcinicy odkryto najstarsze w Polsce, silnie ufortyfikowane osady sprzed czterech tys. lat oraz grodzisko wczesnośredniowieczne. W trakcie prowadzonych w latach 90. XX w. prac archeologicznych znaleziono ok. 160 tys. różnego rodzaju zabytkowych przedmiotów.
W 2011 r. w miejscu odkryć powstał skansen archeologiczny. Na powierzchni ośmiu hektarów odtworzono m.in. ponad 150 metrów wałów obronnych, 18 chat oraz dwie bramy prowadzące do wczesnośredniowiecznego grodu.
"W skansenie uprawiamy już zboża i rośliny, które występowały w czasach prasłowiańskich, m.in. trzy odmiany pszenicy, soczewicę, proso. W najbliższym czasie planujemy rozpocząć hodowlę bydła, owiec, kóz i koni" - powiedział Gancarski.
W początkach epoki brązu w Trzcinicy zbudowano pierwszą osadę warowną. Otoczona była wałem z palisadą. W latach 2000-1650 przed Chrystusem mieszkała w niej ludność grupy pleszowskiej kultury mierzanowickiej, pozostającej pod silnymi wpływami zakarpackimi. Potem, między 1650 a 1350 rokiem przed Chrystusem, żyła tam ludność zakarpackiej kultury Otomani-Fuzesabony o wysokim poziomie cywilizacyjnym. Z kolei między VIII a XI stuleciem w Trzcinicy znajdował się centralny gród jednego z plemion zamieszkujących w tamtym czasie Małopolskę. Najprawdopodobniej został zniszczony w wyniku pożaru u schyłku panowania Mieszka II.

PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 28 sie 2015, 16:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/08/2 ... a-swiecie/

Jesteśmy jedną z najstarszych cywilizacji na świecie!
Posted by Marucha w dniu 2015-08-28 (piątek)

Odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y-DNA, potwierdziło tylko głoszone od pokoleń z ojca na syna, prawdę o naszym wspólnym pochodzeniu z resztą Słowian. Dla wielu, nie tylko moich znajomych jest to informacja wręcz sensacyjna i potwierdzona najnowszymi badaniami najwybitniejszych specjalistów z dziedziny genetyki, że my Polacy Rodacy (WP: Słowianie) żyjemy nieprzerwanie na naszych rdzennych terenach od przeszło 10 700 lat.
Wiadomość ta jest skrywana przed opinią publiczną w Polsce. Otóż burzy ona dotychczasowe badania naukowe w dziedzinie pochodzenia Słowian.



Do czasu ogłoszenia wyników badań przez zespół międzynarodowych naukowców z Uniwersytetu Stanford w USA i opublikowania ich w specjalistycznym Journal of Genetic Geneaology, przez Petera Gwozdz (WP: Piotr Gwóźdź?) w 2009 roku zdecydowana większość mieszkańców planety uważało, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali obszar położony poza środkową Europą, jako na miejsce położenia naszych pierwotnych siedzib.
Nowoczesne badania genetyczne przedstawione przez międzynarodowy zespół naukowców wykazały, że charakterystyczne dla Słowian jest stosunkowo częste występowanie genu R1a1 (M17) – haplogrupa występująca w męskim chromosomie Y. Na kontynencie europejskim występuje on u Słowian z częstotliwością od 30% do ponad 60%, a za najstarszą kolebkę jednoznacznie identyfikowanych przodków Słowian należy przyjąć południową Polskę, gdzie do 10 tys. lat temu prowadzą wyniki badań genetycznej genealogii wyznaczane przez haplogrupę R1a1 chromosomu Y.
Tak więc prowadząc badania nad pochodzeniem żydów aszkenazyjskich w ramach projektu „JewishDNAProject”, mającego zdefiniować DNA żydów nie sposób było pominąć ujawnionej polskiej haplogrupy R1a1a7 oraz zdefiniować niemieckiego koktajlu genetycznego.

Obrazek

Źródło oryginalnego artykułu:
http://katalogi.pl/234840-s%C5%82owianie—najbardziej-tajemniczy-lud-europy.html/page-2
Otóż najnowsze odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło tylko głoszone od pokoleń z ojca na syna, prawdę o naszym wspólnym pochodzeniu z resztą Słowian.
Okazało się bowiem, że Polacy zamieszkują swoją Ojczyznę od zawsze, od przeszło 10 tysięcy lat. Dotąd wmawiano fałszywe teorie, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków (haplogrupa R1a1) przybywając do Europy ze Wschodu, a na ziemie polskie przybyli z ziem środkowej Ukrainy w V wieku naszej ery.
Niemcy do tej pory uważają ziemie między Odrą a Dniestrem za germańskie, gdy tak naprawdę nie ma żadnej nacji germańskiej, są tylko spokrewnieni z sobą osobnicy, a najlepszym przykładem jest Tusk, który mimo że studiował historię nie wie, czy jego rodzina to Polacy czy Niemcy.
Proponuję przebadać genetycznie wszystkich sprawujących władzę w Polsce funkcjonariuszy publicznych, zaczynając od Komorowskiego i Tuska a idąc dalej ministrów, posłów, senatorów, sędziów i prokuratorów. Polacy dowiedzą się wówczas jakich nacji osobnicy sprawują władzę w mojej ukochanej Ojczyźnie.
Większość niemieckich mieszańców, uznawało Polaków lub uznają w dalszym ciągu za podludzi niższej rasy, gdy tymczasem to oni są kundlami na podstawie opublikowanych badań. Wielu germańców pozostało z tą głoszoną przez Hitlera doktryną po dzień dzisiejszy i zapewne zabiorą ją do grobów dzięki masonom i żydom, którzy we własnym tylko interesie komercyjnym wmówili im takie brednie. Co głupiemu po rozumie, jeżeli za niego myśli ktoś inny!
Dawniej myślano, że Germanie to typowo skandynawska nacja, która nie posiada znacznych dodatków innych narodowości. Okazuje się jednak według przeprowadzonych badań, że Germanie powstali po zmieszaniu się autochtonów skandynawskich (I1a) z Indoeuropejczykami (r1a1) i Celtami (r1b) w proporcji 40%-20%-40%. Natomiast w Norwegii jest prawie po równo 28% R1a1 i R1b i 40% I1a.
Z tego wniosek, że nie ma i nie było żadnych większych ilości germańskich plemion na ziemiach polskich! Od Łużyc po Wileńszczyznę, Grodzieńszczyznę i Zbrucz, Polacy to jedna wielka rodzina na swoim od przeszło 10 000 lat. Taka jest naukowa rzeczywistość oraz przesłanie i tradycja Korony Polskiej.



Według kalendarzyka żydowskiego, który jest według tradycji liczony tak samo, nieprzerwanie przez wieki, od stworzenia świata, mamy 5772 rok. Nie tylko Żydzi liczą lata w ten sposób, ale także ich ziomale w doktrynie apartheidu – masoni także ustalili sobie swe kalendarze dla swych oszołomów. Niektóre obediencje przyuczonych do zawodu murarzy świątyni Salomona oraz rożnych loży nawiedzonych skrywanych za parawanem niewiedzy wynika, że mamy np. 6011 AL (Anno Lucis – Rok Światła), 2541 AI (Anno Inventionis), 892 AO (Anno Ordinis). Oczywiście rok zaczyna lub kończy we wrześniu.
Od czasu gdy zbadano ludzkie DNA, a następnie odkryto haplogrupy męskiego chromosomu Y-DNA już można weryfikować wcześniejszą wiedzę archeologiczną, historyczną oraz językoznawczą. *****om należy jednak pozostawić ich apartheid w stosunku do Polaków, ponieważ wiedza może naruszyć ich kruche osobowości oparte na oszukiwaniu siebie samego powodując tym samym ostry przypadek kliniczny. Naród jest przecież wytworzoną zbiorowością terytorialną o określonym składzie etnicznym, wytworzoną w procesie dziejowym; wspólnotą o charakterze gospodarczym, politycznym, społecznym i kulturowym i przejawiająca się w świadomości swych członków.
Kształtowanie się narodu jest procesem wieloletnim i nieprzypadkowym, a powstałym w wyniku istnienia czynników narodowotwórczych, wśród których wyróżnić można pierwotne terytorium i wspólnotę etniczną, oraz wspólnego przodka, które doprowadziły do powstania narodu oraz wtórne takie jak język, tradycja, obyczaje więź ekonomiczna, wspólnota losów dziejowych, które istnienie narodu Polskiego podtrzymały i wpłynęły na jego rozwój.
Na to twierdzenie nie ma lepszego dowodu jak tzw. Waza z Bronocic. Waza została odkryta w 1976 roku podczas wykopalisk prowadzonych na terenie dużej neolitycznej osady w Bronocicach nad rzeką Nidzicą. Ta ceramiczna waza z rysunkiem jest najstarszym znanym do tej pory dowodem używania pojazdu kołowego na świecie ! Jej wiek szacuje się za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e. Dowodzi to niezbicie o naszej najstarszej w świecie rolniczej kulturze oraz że pojazdy kołowe były znane w Europie za sprawą Polaków już w IV tysiącleciu p.n.e. Ciągnęły je tury gdyż szczątki tych zwierząt znaleziono razem z wazą. Rogi zwierząt z Bronocic miały otarcia, potwierdzając tym samym, że były one obwiązane sznurem tworzącym rodzaj jarzma przyrożnego.
Bezwzględne datowanie zabytku ma duże znaczenie rangi ogólnoświatowej, gdyż świadczy o tym, że rysunki na wazie z Bronocic są najstarszym, jednoznacznym dowodem używania wozu odkrytego dotąd na obszarach Starego Świata, od wybrzeży atlantyckich po Azję Centralną i pochodzą sprzed 5500 lat. Utrwalone na wazie wozy z Bronocic są także wcześniejsze od kredowego modelu koła, odkrytego w 1974 roku przez ekspedycję holenderską na stanowisku Jebel Aruda, nad środkowym Eufratem w Syrii. Ten przedmiot datowano trzema oznaczeniami C 14: 3340-3105 p.n.e. 3340-3040 p.n.e. oraz 3335-2890 p.n.e.. Tak więc wozy z Bronocic są również starsze od tego zabytku i świadczą, że jesteśmy ludźmi o wielkiej kulturze rolnej, a unijni politycy mogą tylko uczyć się od nas Polaków robienia naturalnego smaku wędzonki!
Badania genetyczne nabrały największego światowego rozgłosu wtedy gdy należało określić czy znalezione szczątki ludzkie w Rosji należą do zamordowanej przez zbrodniarzy totalitarnych rodziny Romanowów. Genetycy, którzy badali szczątki mieli do czynienia jedynie z kośćmi. Z nich wydzielili materiał genetyczny i porównali go z DNA obecnie żyjących dalekich krewnych Romanowów. Genetycy badali mitochondrialne DNA dziedziczone wyłącznie w linii żeńskiej. Do określenia szczątków imperatorowej zbadali materiał genetyczny dostarczony przez księcia Filipa, męża brytyjskiej królowej, Elżbiety II. Aby porównać materiał genetyczny cara Mikołaja, użyto DNA greckiej księżnej Kseni. Następnie zbadano jeszcze DNA starszego brata cara, Gieorgija Aleksandrowicza, który zmarł w 1899 roku.
Te badania stały się preludium do dalszych badań genetycznych w świecie, których wyniki zostały opublikowane w 2009 roku, a przedstawione skrótowe podsumowanie dotyczy w szczególności nas Polaków, oraz ludzkości pochodzącej od naszego Narodowego Polskiego wspólnego przodka, od którego pochodził także zmordowany car Rosji.
Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że żyjemy u siebie jako nieliczny Naród w świecie od przeszło 10 700 lat i żaden mason czy inny bezczelny zuchwalec nie będzie głosił w Polsce oszukańczych teorii o nas Polakach.
Źródło: Czesław Białczyński
http://poloniae.nowyekran.pl/post/45579 ... d-nasz-rod
http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet ... -moderator
Źródło oryginalnego artykułu:
http://katalogi.pl/234840-s%C5%82owianie—najbardziej-tajemniczy-lud-europy.html/page-2

https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... a-swiecie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 04 wrz 2015, 18:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... ndzielska/

Żyto sprzed 7500 lat w Dzielnicy pod Opolem, czyli Kultura Lendzielska/Lugijska/Śląska
Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 9 Czerwiec 2015



Dla przypomnienia – odkrycie ma już 5 lat.
CB
Pierwsze żyto w Europie
Izabela Żbikowska, Opole
03.09.2010 , aktualizacja: 03.09.2010 14:22
Kobieta z Dzielnicy. Znaleziony przez archeologów fragment glinianej figurki kobiety z wyraźnie zaznaczonymi narządami płciowymiKobieta z Dzielnicy. Znaleziony przez archeologów fragment glinianej figurki kobiety z wyraźnie zaznaczonymi narządami płciowymi (Fot. Rafa3 Mielnik/ Agencja Gazeta)
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,8332826,Pier ... z3BUcljGgJ
Polscy archeolodzy w miejscowości Dzielnica kopią już od siedmiu lat. Dr Mirosław Furmanek z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego wspólnie z archeologiem Arturem Rapińskim z biura Opolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Opolu oraz archeobotanikiem Agatą Sady z Muzeum Śląskiego w Katowicach ustalili, że było tam kilka osad, większość z młodszej epoki kamienia. Właśnie wtedy człowiek zaczął ingerować w środowisko, uprawiając rolę i hodując zwierzęta, czyli stał się rolnikiem, przez co zmienił się jego tryb życia. Zamiast wędrować zaczynał osiadać w jednym miejscu i tworzyć osady.- Odkryte przez nas ślady świadczą niezbicie, że pierwsza osada rolnicza powstała tutaj ok. 7,5 tys. lat temu. Założyli ją ludzi z kultury ceramiki wstęgowej rytej – mówi dr Furmanek.Po pewnym czasie osada została opuszczona, ale później to miejsce, ze względu na swoje atrakcyjne położenie, było jeszcze wielokrotnie zamieszkiwane. Kolejna osada pochodziła z czasów kultury ceramiki wstęgowej kłutej (ok. 6900-6700 lat temu), potem była osada z czasów kultury lendzielskiej (6500- 5800 lat temu), a najmłodsza pochodzi z epoki brązu (3300-2900 lat temu).Już dwa lata temu naukowcy odkryli tam fortyfikacje utworzone z głębokich rowów w kształcie litery V. Zrobili je najpewniej pierwsi osadnicy, ok. 7,5 tysiąca lat temu. – Do dziś zadajemy sobie pytanie, po co rolnicy je wybudowali? By bronić się przed łowcami, którzy żyli po drugiej stronie rzeki – mówi dr Furmanek. W jednym z rowów znaleziono krzemienny grot strzały. Czy to znaczy, że łowcy atakowali rolników? – Wciąż szukamy odpowiedzi na te pytania – mówi dr Furmanek.Bezcenne ziarenko…Rolnicy z Dzielnicy uprawiali niewielkie pola rozrzucone wśród lasów. – Zlokalizowane były w niskich, wilgotnych partiach dolin. Trudno określić ich wielkość, ale była ona zapewne dostosowywana do potrzeb rodziny, bo każda rodzina żywiła się sama – mówi dr Furmanek.Pierwsi rolnicy spulchniali ziemię przy użyciu drewnianych, kościanych i rogowych narzędzi. Kamienne radlice, siekiery i motyki służyły raczej do karczowania i ścinania drzew. Do ścinania zbóż służyły sierpy, które składały się z kościanej, rogowej czy drewnianej oprawy, w której zamontowane były krzemienne wkładki. – Wiele krzemieni z Dzielnicy nosi charakterystyczne ślady powstające w wyniku ścinania zbóż i traw, które są świadectwem wykorzystywania ich jako wkładek do sierpów – zaznacza dr Furmanek. Do rozcierania ziaren służyły kamienne żarna, a z mąki wypiekano chleb (najstarsze fragmenty spalonego chleba sprzed 5500 lat odkryto kilka lat temu w Wielkiej Brytanii).Dotychczasowe badania w Dzielnicy pozwalają określić gatunki zbóż, które były tam uprawiane. Jest to możliwe m.in. dzięki badaniom archeobotanicznym. – Gdy uda się nam trafić na węgiel drzewny, to pod mikroskopem jestem w stanie określić gatunek drzewa. Wiem zatem, co rosło na danym terenie. Poza tym na podstawie tych roślin, których szczątki uda nam się odnaleźć, wnioskuję, które były wykorzystywane przez człowieka. A znając wymagania ekologiczne roślin, możemy podejmować próby odtworzenia warunków środowiskowych w danym czasie – tłumaczy Agata Sady.Wśród kilkuset odkrytych w Dzielnicy ziaren najwięcej było pszenicy. Był też jęczmień oraz nasiono lnu. To nikogo nie zaskoczyło, bo w neolicie uprawiano właśnie te rośliny. Niespodzianką było natomiast odkrycie pojedynczego ziarna żyta. Trafiła na nie Agata Sady. – Musiało leżeć blisko paleniska, przez co się zwęgliło i nie zostało rozłożone. Na pewno jednak nie było palone, inaczej pozostałby po nim jedynie popiół – tłumaczy. Archeolodzy szacują, że ma ono ponad 6 tys. lat (a więc pochodzi z czasów kultury lendzielskiej). – Kilka razy oglądałam je pod mikroskopem, by mieć pewność, że nie doszło do pomyłki. Jest to tak niezwykłe znalezisko, że niektórzy badacze, z którymi podzieliliśmy się tą informacją, nie chcieli nam uwierzyć – opowiada Sady.Dotąd bowiem uważano, że w neolicie nie uprawiano w Europie żyta. – Sporadycznie w polskiej literaturze z lat 60. pojawiają się wzmianki o odkrytych ziarnach żyta , które miały pochodzić z neolitu. Jednak naukowcy z Zachodu podważają te dane, twierdząc, że doszło do błędu w datowaniu. Tym razem mamy mocne dowody. Pomyłka jest wykluczona – zapewnia dr Furmanek.
Czy to znaczy, że osadnicy z Dzielnicy jako pierwsi w tej części Europy uprawiali żyto? – Mogło tak być. Odpowiedź dadzą nam dalsze badania – zaznaczają archeolodzy.
…i bezcenna figurka
Ale to nie koniec niezwykłych odkryć. Wśród fragmentów naczyń i narzędzi, którymi osadnicy z Dzielnicy posługiwali się na co dzień, archeolodzy znaleźli też świetnie zachowany kilkucentymetrowy fragment glinianej figurki kobiety z wyraźnie zaznaczonymi narządami płciowymi. Powstała około 6,5 tys. lat temu. – To posążek związany ze sferą wierzeń. Stanowi materialny przejaw kultu przodków oraz płodności i obfitości – mówi dr Furmanek.
Wierzenia odgrywały bardzo ważną rolę wśród społeczności neolitycznych. – Mamy liczne świadectwa obrzędowości z tego czasu. Są np. odkrywane w różnych kontekstach ofiary z przedmiotów, zwierząt, a czasami z ludzi. Także różne przedmioty są związane z tą sferą, np. wspomniana figurka. Poprzez obrzędy i rytuały ludzie chcieli mieć wpływ na swoje codzienne czynności, chociażby te związane z zajęciami rolniczymi. Ważna też była kwestia tożsamości. Budowano ją często w odniesieniu do poprzednich pokoleń, przodków – zaznacza dr Furmanek.
Znaleziona figurka to w polskiej archeologii niezwykła rzadkość. – Mamy około dziesięciu tego rodzaju figurek bądź ich fragmentów. Najbliższa tej znalezionej w Dzielnicy odkryta została w Raciborzu Ocicach i to jeszcze przed wojną. Potem zaginęła. Istnieją tylko jej kopie – podkreśla dr Furmanek.
Naukowcy wykonali też w Dzielnicy geochemiczne badania fosforu w glebie. Przeprowadzili je dr Urszula Piszcz i dr Krzysztof Gediga z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. – Fosfor to pozostałość po odpadkach organicznych. Jeśli w danym miejscu jest go więcej, to znaczy, że tam te odpadki intensywniej wykorzystywano. Uzyskane dzięki fosforowi dane łączymy potem z wynikami badań geomagnetycznych oraz badań wykopaliskowych. Wszystko poddajemy analizie, by potem móc stwierdzić: tu stał dom, tu było palenisko – objaśnia Artur Rapiński.
Badania finansowane są przez Opolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
więcej: http://wyborcza.pl/1,75476,8332826,Pier ... ropie.html

Kultura lendzielska z Wiki
— kultura neolityczna (ok. 5000–4000 p.n.e.), z kręgu kultur naddunajskich, której nazwa pochodzi od miejscowości Lengyel koło Kaposváru na Węgrzech.
Ludność tej kultury zajmowała obszary południowych Moraw, zachodniej Słowacji, zachodnich Węgier oraz przylegających części Austrii, Słowenii i Chorwacji. Twórcy tej kultury osiedlili się także na Śląsku, w Małopolsce, Wielkopolsce i na Kujawach.
Na podstawie szczegółowej analizy ceramiki wydzielono następujące grupy:
grupa ociecka (Górny Śląsk)
grupa modlnicka (Małopolska)
grupa brzesko-kujawska (Kujawy)
Cechą charakterystyczną wyżej wymienionych grup jest występowanie naczyń na pustej nóżce, amforek i mis, zdobionych jedynie plastycznymi guzkami.
Zakładano bardzo rozległe osady, złożone zarówno z dużych domów naziemnych zbudowanych na planie prostokątnym, jak również ziemianki o planie owalnym. Spotyka się osady otwarte, ale też otoczone rowami obronnymi, również budowle o nieznanym przeznaczeniu tzw. rondele.
Ludność zajmowała się zarówno rolnictwem jak i hodowlą bydła. Terenami eksploatowanymi przez gospodarkę rolno-hodowlaną były już nie tylko dna dolin rzecznych, ale także brzegi wysoczyzn.
Zmarłych chowano na cmentarzyskach w pobliżu osad, w pozycji skurczonej, w grobach szkieletowych wyposażonych w ceramikę oraz narzędzia krzemienne.
Warto tutaj zaznaczyć, że Kultura Pucharów Lejkowatych, której wytworem były piramidy kujawskie (np . te z Wietrzychowic), a która zajmowała całe Kujawy i Pomorze (Polskie, Niemieckie, Duńskie, Szwedzkie, Norweskie, Holenderskie) oraz Podole i Wołyń, była pod względem obrazu archeologicznego pokrewna i bliska Kulturze Lendzielskiej. Mówi się, że do tego stopnia, iż powstawała pod silnym wpływem Kultury Lendzielskiej.
Co to oznacza? Oznacza, że mamy zapewne do czynienia z dwoma grupami posługującymi się tym samym językiem, związanymi więzami rodzinnymi, ale o odmiennej tradycji lepienia garnków czy grzebania zmarłych. Można mówić, że są to dwa zgrupowania plemienne obejmujące rozległy obszar. Gęstość zaludnienia była bardzo niewielka. Kultura Lendzielska, a właściwie należałoby ją nazywać Lęgyelska to protoplasta Lęgów/Lugiów/Lechitów – czyli Wielkopolan, Ślązaków, Łużyków. Dzisiaj wiemy bowiem, że ludność tej kultury reprezentowała głównie typ genetyczny Y-DNA haplogrupy R1a oraz I1, I2, a więc miała skład genetyczny bardzo podobny do tego jaki miała Kultura Pucharów Lejkowatych, ale także jaki mają dzisiejsi Polacy. Zatem jesteśmy bezpośrednimi potomkami zarówno jednej jak i drugiej kultury, a także równoległej kultury Vincza, a one wszystkie są spadkobierczyniami kształtującej się od 8000 lat p.n.e. Kultury Starczewo obejmującej ziemie nad Dunajem i Adriatykiem.
Bardzo niedługo, w Święto Kresu omówimy Kulturę Pucharów Lejkowatych i kujawskie piramidy przy okazji porównując je z kulturą maoryską z Nowej Zelandii.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 24 paź 2015, 13:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/sensacyjne-wykopal ... iezniczek/

Sensacyjne wykopaliska w Skarszewach – odnaleziono cmentarz księżniczek!
22 października 2015 05:07



Portal Strefa Historii i Północna TV informują o sensacyjnym znalezisku. Podczas prac prowadzonych w żwirowni w Skarszewach pracownicy Muzeum Archeologicznego w Gdańsku odkryli niezwykle bogate groby.
– Natrafiliśmy na bardzo interesujący pochówek młodej kobiety. Jest dość nietypowy. Otoczony kamieniami szkielet wyposażony był w dużą klamrę, rzadką w skali kraju i już kolejną znalezioną w Skarszewach. Najprawdopodobniej mamy także zapinkę z położoną na głowie szpilą. To była bogata Gotka. Obok odkryliśmy pozostałości kolejnego pochówku, także kobiecego – mówi Ewa Adamska-Grzymała, która prowadzi badania. – Już wiemy, że cmentarzysko kryje bardzo ciekawe przedmioty. Problem w tym, że pochówki są częściowo zniszczone i źle zachowane.
Na ślad cmentarzyska naprowadził archeologów przypadkowo odkryty w 2013 roku szkielet z bogatą klamrą. Szybko okazało się, że to bogato wyposażone szczątki po zamożnej mieszkance Skarszew sprzed dwóch tysięcy lat.
Odkryciem podekscytowane są władze miasta.
Trwają rozmowy o zabezpieczeniu stanowiska archeologicznego i dalszych pracach wykopaliskowych.

Red. A. Grochowicz

Zdj. Północna TV


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 02 lis 2015, 14:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/archeologiczna-sen ... karszewie/

Archeologiczna sensacja – grób z I w n.e. odkryty w Skarszewach
1 listopada 2015 05:49



W skarszewskiej żwirowni dokonano sensacyjnego odkrycia. Cała historia zaczęła się w 2013 roku, kiedy na terenie żwirowni pomiędzy Skarszewami a Wolnym Dworem znaleziono szczątki ludzkie należące – jak początkowo sądzono – do młodego żołnierza niemieckiego z czasów II wojny światowej. – Po dogłębnych badaniach okazało się jednak, że mamy do czynienia za szczątkami kobiety z I w naszej ery – mówi z rozmowie z portalem Ewa Trawicka, kierownik stanowiska i dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.
Gdy prawdziwe pochodzenie szkieletu wyszło na jaw, archeolodzy po uzyskaniu zgody przeprowadzili w żwirowni prace uzupełniające. W sąsiedztwie znalezionego w 2013 roku grobu odkryto kolejny pochówek. Archeolodzy podejrzewają, że w tym miejscu mógł znajdować się cmentarz i być może uda się odnaleźć więcej pozostałości sprzed 2 tysięcy lat. Niestety większość tego cmentarza została zniszczona, ponieważ żwirownia jest użytkowana. Znalezione szczątki mogą być jedynym tego typu znaleziskiem w tym rejonie.
Ewa Adamska-Grzymała z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku podkreśla, że nawet bez szczegółowych badań wiadomo, że to wyjątkowe odkrycie. – Na jednym stanowisku znaleziono dwa pochówki z bardzo rzadką klamrą do spinania pasa. Jest to unikat, ponieważ dotychczas w Polsce odkryto jedynie cztery takie trójdzielne klamry. Teraz doszły dwie kolejne w Skarszewach.
W drugim z odkrytych grobów również leżą szczątki kobiety. O płci świadczy wyposażenie pochówku: zapinki, kolia, bransolety, pierścienie oraz wspomniana klamra do pasa. Co ciekawe, przed dwoma tysiącami lat również mężczyźni nosili zapinki, kolie, pierścienie i inną biżuterię. Skąd więc wiadomo, że to kobieta? – Wiemy dzięki zapinkom. Mężczyźni nosili jedną lub dwie, a kobiety trzy. W tym grobie były właśnie trzy zapinki. Stąd już bez pomocy antropologów możemy stwierdzić, że to kobieta – mówi Ewa Trawicka, dyrektor Muzeum Archeologicznego. Teraz antropolodzy będą mogli określić przyczyny śmierci.
Burmistrz Skarszew Jacek Pauli liczy, że po badaniach szczątki wrócą do miasta.
– Przekształcamy naszą ekspozycję historyczną w muzeum Skarszew z prawdziwego zdarzenia. Liczymy, że te szczątki oraz całe wyposażenie będą ważną częścią grobów – mówi w rozmowie z portalem. Uruchomienie placówki planowane jest na przyszły rok.

Red. A. Grochowicz

Źródło: radiogdansk.pl

Zdj. Wikimedia Commons


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 05 lis 2015, 15:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/arkaim-ta ... asto-ariow

Arkaim, tajemnicze miasto Ariów
leszekczarny, ndz., 2015-07-05 16:56

Obrazek
public domain


W 1987 roku ekspedycja archeologiczna z uniwersytetu w Czelabińsku dokonała odkrycia, które wkrótce stało się sensacją archeologiczną na skalę światową. Grupa naukowców pod przewodnictwem Gienadija Zdanowicza przeprowadzała rutynowe rozpoznanie archeologiczne poprzedzające rozpoczęcie budowy zbiornika wodnego. Przy pomocy wojskowych zdjęć lotniczych z 1935 roku archeolodzy zlokalizowali ufortyfikowane osiedle znane współcześnie jako Arkaim. Dzięki ogromnemu zainteresowaniu znaleziskiem i nagłośnieniu sprawy władze odstąpiły od planów budowy zbiornika retencyjnego i zalania cennego odkrycia. Tym samym Arkaim uniknął losu chazarskiego miasta Sarkel spoczywającego dziś na dnie sztucznego Jeziora Cymlańskiego.

Wiek osady datuje się na około 1700- 2000 lat p.n.e. Mimo, że osiedle zostało spalone i opuszczone, do naszych czasów zachowało się wiele szczegółów umożliwiających nam rekonstrukcję osady. Osada chroniona była przez dwa okrągłe mury, w centrum osady znajdował się plac. Całość zajmowała obszar o powierzchni 20.000 m2.

Obrazek
Powyżej Arkaim dzisiaj


Mury o grubości do 5m i wysokości do 5.5m wykonano w ten sposób, że ubitą ziemią wypełniano drewniane skrzynie a całość wzmocniona była nie wypalanymi cegłami. Wypełnianie drewnianych ram ziemią przypomina technikę zastosowaną w Biskupinie i pózniej stosowaną na szeroką skalę przez Słowian. Fortyfikacje osady uzupełniała fosa o głębokości 2m.

Do osady można było się dostać poprzez cztery bramy. Domostwa ulokowane wzdłuż murów i mające wejścia od głównej ulicy było duże, zazwyczaj o wymiarach pomiędzy 110m2 do 180m2. Tak duże mieszkania zamieszkiwały zapewne wielopokoleniowe rodziny. W każdym domu znajdowało się palenisko i studnia. Gienadij Zdanowicz szacuje, że w osadzie mieszkało od 1500 do 2500 osób.

Obrazek
Powyżej plan osady Arkaim


Główna i jedyna ulica w osadzie wyłożona była drewnianymi balami pod, którymi odkryto pozostałości systemu odprowadzającego ścieki i wodę burzową. Mieszkańcy miasta uprawiali ziemię przylegająca do osady, archeolodzy odnalezli ślady prosa i jęczmienia stwierdzili także obecność systemu irygacyjnego pól. W okolicach osady archeolodzy odkryli inne ślady działalności gospodarczej mieszkańców grodu, takie jak górnictwo, metalurgia i garncarstwo.

Kim zatem byli mieszkańcy osady? Powszechnie w świecie nauki przyjmuje się, że osada Arkaim należy do tak zwanej kultury Sintaszta będącej jedną z kilku pokrewnych podgrup kultury Andronowo uważanej za kolebkę starożytnego ludu Ariów. Arkaim nie jest jedyną osadą odnalezioną na rozległych stepach na południe od gór Ural i w zachodniej Syberii. Do tej pory zlokalizowano ponad 20 osad podobnych w kształcie i rozmiarze do Arkaim w tym osadę Sintaszta od której nadano umowną nazwę całej kulturze.

Obrazek
Powyżej Arkaim z lotu ptaka


Na to, że Arkaim zamieszkany był przez Ariów wskazują typowe dla tego ludu liczne pochówki odnalezione na terenach kultur Sinteszta i andronowskiej. Pochówki te charakteryzują się obecnością ofiar z koni pochowanych razem z właścicielem, zdarzają się również bogate pochówki zapewne arystokratyczne zawierające kompletne rydwany, będące zarazem najstarszymi znanymi nauce rydwanami. Zwyczaje pogrzebowe Ariów opisane w Rygwedzie (najstarszy zabytek literacki indoaryjski) niemal zupełnie odpowiadają temu co obecnie archeolodzy odkrywają na stepach pogranicza rosyjsko- kazachskiego. Na stanowiskach archeologicznych odnaleziono liczne egzemplarze ceramiki przyozdobionej swastykami i krzyżem wpisanym w koło co wskazuje na kult solarny.

Obrazek

Ariowie byli ludem bardzo ekspansywnym. Ekspansywność ta przejawiała się poprzez rozległą sieć kontaktów handlowych ale w głównej mierze poprzez podbój. Zródłem ich przewagi militarnej okazał się udomowiony przez nich po raz pierwszy w historii koń, którego również zaprzęgali do rydwanu. Rydwan był wynalazkiem Ariów i dzięki nim rozprzestrzenił się na Bliski Wschód a następnie do Egiptu.

Na zakończenie jako ciekawostkę można wspomnieć, że badania genetyczne szczątków z kurhanów odnalezionych w okolicach Arkaim i Sinteszta przeprowadzone przez Anatola Klosowa. Wykazały, że najbardziej prominentną haplogrupą (nie jedyną) była ta oznaczona jako R1a1. A więc haplogrupa nazywana "słowiańską" a ze wszystkich narodów słowiańskich występuje najczęściej wśród współczesnych Serbów Łużyckich 63% i Polaków 55% . Według mocno dyskutowanej w świecie nauki teorii, sformułowanej przez Anatola Klosowa około 2300 lat p.n.e. odłam protosłowian przemieścił się na wschód gdzie stworzył kulturę andronowską. Mimo, że pierwsze ludy, które można nazwać Słowianami dzieli od Ariów z kultury andronowskiej 2000 lat nie ulega wątpliwości, że jesteśmy bliskimi krewnymi.

Poniżej rekonstrukcja osady Arkaim

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 09 lis 2015, 14:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/07/2 ... 323-p-n-e/

Niezwykła historia Łysej Góry i starcia z Aleksandrem Wielkim (ok. 340-323 p.n.e.)
Posted by Marucha w dniu 2015-07-20 (poniedziałek)

Obrazek

Do dziś największą zagadką polskiej historiografii czasów przedkatolickich jest Łysa Góra. Zarówno postacie historyczne, jak i samo miejsce jest owiane niewyjaśnionymi po dziś dzień legendami. Samo miejsce nie było przedmiotem dokładniejszych badań archeologicznych.
Łysą Górę otaczają dziwne informacje. Już piętnastowieczna monografia i wszystkie następne publikacje wzmiankują przeszłość kultową tego miejsca.
Według Jana Długosza :
(…) znajdować się miała bożnica w bałwochwalstwie żyjących Słowian, gdzie bożkom Lelum i Polelum ofiary czyniono i podług innych czczono tu bożyszcza: Świst, Poświst, Pogoda (…)
Z „Chorografii” Jana Długosza
„Kalwarię ponad wszystkie góry ze względu na jej rozgłos i sławę stawiam i księciem innych gór ją mianuję, jako też jest. (…) W ziemi sandomierskiej w pobliżu miasta Opatowa wznosi się góra Kalwaria, skrzepła z prawie zawsze tu panującego zimna i otoczona częstymi mgłami, deszczami i śniegami, mając w wielu miejscach pieniące się źródła. Ongiś była bardzo rozsławiona z Cyklopów (jeżeli da się wiarę dawnemu ludowemu podaniu), o czym zresztą świadczą bardzo znaczne kupy kamieni ze zrujnowanego zamku, który miano stawiać na górze. Dzisiaj zaś [jest to] siedziba klasztoru zakonników reguły świętego Benedykta. Niepewne jest, który z Cyklopów i w jakim czasie wzniósł tak potężne zamczysko, mające tak bardzo długie ściany i tak wielkie, jak na ów wiek, głazy tak olbrzymim wysiłkiem. Olbrzymiego skupiska głazów tej potwornej budowli i potężnych zwalisk ruin nie mogły zakryć ani ciernie, ani kolące zielska, ani gęste tu drzewa i mchy”.
Powieść rzeczy istey z l poł. XVI w.
Na tym też miejscu był kościół trzech bałwanów, które zwano Łada, Boda, Leli. Do których prości ludzie ludzie schadzali się pierwszego dnia maja, modły im czynić i ofiarować. Tedy Dąbrówka przerzeczona pokaziwszy ich bóżnice, kazała zbudować kościół i poświęcić ku czci i ku chwale wielebnej Świętej Trójce
Pełny tekst opisu z I poł. XVI w.:
„Dąbrówka chcąc chwałę bożą w Polszcze rozmnożyć, iakoby młode szczepie, szukaiąc mieysca godnego ku budowaniu kościoła. Spodobało się iey mieysce iedno, Lysa gora wezwane od zamku Lysiec, który na niey był, ktory też tak zwano, iż się z daleka bielał. Na tym zamku pani iedna przedtym mieszkaiąca, podniowszy sie w pychę, iż była poraziła wielkiego Alexandra pod tą gorą, kazała sie za Boginią Dianą chwalić. Ale natychmiast za tho bluźnierstwo pomstę Bożą uznała, iż on zamek wszystek grom roztrącił onę też panią ze wszystkimi służebniki pothłumił, tak iż ieszcze po dzis dzień leżą na tym mieyscu wielkie gromady kamienia. Na tym też mieyscu był Kościół trzech bałwanów, ktore zwano Lada, Boda, Leli. Do krtórych prości ludzie schadzali sie pierwszego dnia Maia, modłę im czynić y ofiarować. Tedy Dąbrówka przerzeczona pokaziwszy ich boźnice kazała zbudować kościoł y poswięcić ku czci y ku chwale wielebney świętey Troycy (…) potym klasztor wielki a sławny Krol Bolesław Chabry, na prośbę teyże Dąbrówki matki swey, ktorey był syn iedyny, roku szóstego po koronacyiey więtszym imieniem nadał y dostatkiem więtszym zmurował”.
Opis bernardyńskiego kronikarza Jana z Komorowa (ok. 1470-1536)
U podnóża Łyśca w dzisiejszej św. Katarzynie, przed pojawieniem się niejakiego Więcławka (Więcesława) miał działać:
„pewien fałszywy prorok biegły w astrologii, który mówił prostym ludziom, że jest Bogiem. Miał on Apostołów i Marię Magdalenę, zaś kościół zbudował sobie na szczycie Łysicy, pół mili od naszego klasztoru: są tam jeszcze szczątki tej drewnianej świątyni”.
„w tym swoim kościele lub raczej w przybytku bałwochwalstwa zewsząd przez prostych mieszkańców był jak Bóg czczony (…) wędrował po świecie i przepowiadał nam kiedy grady, ulewy, burze nadejdą. Krążył po wsiach cuda czyniąc (…), żywił się świeżymi rybami z wód, w których ich nigdy przedtem nie było. My zaś prości czciliśmy go jak boga.”
„wreszcie pewien podstarości z Bodzentyna przybył wraz ze swa czeladzią i trzymając w rękach dwa kije ucięte u jej podnóża, wszedł do tej kaplicy. Wówczas ów [fałszywy prorok] przemówił do niego: O nędzne stworzenie, czemuż prześladujesz swego Stwórcę? Podstarości oniemiał, słysząc tak bluźniercze słowa. Gdy zaś odzyskał śmiałość powiedział mu: Jeśli ty jesteś bogiem, tak jak mówisz, powiedz prawdziwie, który z tych dwóch kijów: ten po prawej, czy ten po lewej, jest nacięty? Tamten odpowiadając zbłądził. Wówczas podstarości poznając zwodziciela zabił go wyciągnąwszy poza kaplicę, zaś apostołowie i wszyscy, których tamten zwodził, rozbiegli się po lasach i nigdy już więcej nikt ich tam nie widział”.
Kult bóstw „Leli” wspominany jest też na Łysej Górze, obok „Łady” i „Body”, w „Powieści świętokrzyskiej” z 1538 (1550) roku:
„ na Łysej Górze był kościół trzech bałwanów, które zwano Łado, Boda, Leli […] tedy Dobrawa, pokaziwszy ich bożnicę, kazała zbudować kościół ku czci św. Trójcy. Późniejsi odnosili to do r. 1006, tj. do mniemanego roku założenia klasztoru”.
Oraz w „Nowych Atenach” B. Chmielowskiego
ŁYSA GÓRA, vulgo Świętokrzyska w Sędomierskim Województwie, na której o mil 10 pod czas pogody widać Kościół i Klasztor. Był tam niegdy Polaków Asylum Forteca i Antemurał, jako z kamieni wielkich i murów trzech olim górę tę otaczających łatwo wnosić. Tam bogata mieszkając Pani, a tryumfując z Nieprzyjaciół, udała się za Dianę Boginię, od pospólstwa odbierając cultum, za to a DEO deorum piorunem zabita, według Kronik tamecznych. Tam Dąbrówka Chrześcijanka, Xiężna Polska obaliła Bałwany, Łady, Body, Leli, a Swiętej Trójcy wystawiła Kaplicę.

Funkcje kultowe
Nie wiemy jak wyglądały obrzędy poświęcone kultowi Lela i Polela na Łysej Górze. Jedyne opisy zachowane do dziś dotyczą opisów kultu w innym świętym miejscu oddalonym o ok. 400 km od Łysej Góry. Gaj Limijski znajdował się na terytorium obecnym ziem Polski, co potrafimy odczytać dzięki zapisowi dawnych danych kartograficznych na antycznej mapie z ok. 150 r.n.e i pracy naukowców z TU Berlin, którzy odcyfrowali dawne współrzędne kartograficzne. Sądząc z prac współczesnych naukowców, opis dotyczy raczej okolic Sierakowa nad Wartą.
Naharwalowie pokazuią u siebie gay, starożytnym nabożeństwem poświęconą. Strażnikiem, iego pop, w odzieniu niewieścim. Oddaią cześć bogom, iacy są w tłomaczeniu Rzymskim Kastor i Pollux, przyznaiąc im moc też samą. Nazwisko ich Alcis: nie widać żadnego posągu, ani żadnych obcych obrządków, prócz tego. że ich iako braci i młodzieńców wielbią.
”[…] sed deos interpretatione Romana Castorem Pollucemque memorant. Ea vis numini, nomen Alcis. Nulla simulacra, nullum peregrinae superstitionis vestigium; ut fratres tamen, ut iuvenes venerantur. Oddaią cześć bogom, iacy są w tłomaczeniu Rzymskim Kastor i Pollux, przyznaiąc im moc też samą. Nazwisko ich Alcis: nie widać żadnego posągu, ani żadnych obcych obrządków, prócz tego. że ich iako braci i młodzieńców wielbią.” (zahttp://www.thelatinlibrary.com/tacitus/tac.ger.shtml)
On-line: http://www.historycy.org/index.php?show ... 7220&st=30
Natomiast W. Szafrański ( 1920-1998) archeolog i religioznawca uważał, że protoplastami polskich „Lelków” (Lel i Polel) mogli być celtyccy „Alkowie” – bóstwa lunarne związane z chtoniczną opiekunką dusz zmarłych przodków. Opierał się na relacji Tacyta, że w świętym gaju celtyckich Nahanarwalów czczono dwa bóstwa o imieniu „Alcis”, będących braćmi przypominającymi rzymskiego Kastora i Polluksa, a strażnikiem tego świętego gaju miał być kapłan w kobiecej szacie. Nie było tam żadnego posągu kultowego.
W nazwie „Alcis” próbował autor doszukiwać się etymologicznego związku ze słowiańskimi bliźniętami boskimi: Lelum i Polelum. Po odrzuceniu przyrostka i końcówki zostaje bowiem rdzeń „al”, który podobno wykazywać ma pokrewieństwo z „lel”, o treści semantycznej, mającej również charakter chtoniczny, jak celtyccy Alkowie . „Lala” – córka „Łady”, lunarnej bogini płodności – oznaczała wtedy świat pozagrobowy, a bocian jako nosiciel dusz nazywany bywał „lelkiem”. „Leli” wspominane jest też na Łysej Górze, obok „Łady” i „Body”, w „Powieści świętokrzyskiej” z 1538 (1550) roku.
Wg Prahistoria religii na ziemiach polskich – Strona 275, on-line: books.google.pl/books?id=mRRKAAAAIAAJ Włodzimierz Szafrański – 1987

Wały Łysogórskie
Wały na Łysej Górze miały łączną długość ok. 1,5 km i wysokość dochodzącą ówcześnie do 2 metrów. Zbudowano je bez zaprawy, z ciosów kwarcytu występującego na miejscu. Budowa miała charakter otwarty, wały nie tworzyły formy obronnej. W okresie 1956-1960 Instytut Historii Kultury Materialnej PAN prowadził badania wału na Łysej Górze i na podstawie resztek ceramiki datował go VIII w.

Znaleziska opisywane w miejscowej literaturze
Przeglądając miejscowe publikacje można natknąć się na następujące wzmianki: „Kroniki podają, że w 1686 roku, w czasie kucia skały w pobliżu kościoła na Św. Krzyżu, znaleziono bożyszcze dawne węglem obsypane.” Lub „Ciekawą wzmiankę umieścił O. Jabłoński pod rokiem 1686: Przed drzwiami kościoła naszego w boku skalę kując, trafunkiem napadli na miejsce, w którym znaleziono bożyszcze dawne węglami osypane” (por. http://www.swietykrzyz.pl/kategorie/cza ... istoryczne )

Ośrodek władzy
Istnieją doniesienia na temat „zamku”. Miał to być ośrodek władzy, który miał istnieć w czasach przedkatolickich. „Powiest Rzeczy Istej” z XV w. opisuje historię łysogórskiego zamku, oraz królowej, która „uniesiona pychą” żądała swojej deifikacji jako Diana. Co ciekawe, legendy są zbieżne i donoszą o pokonaniu w tej okolicy wojsk Aleksandra Wielkiego (ur. 19-20 lipca 356 p.n.e. w Pelli, zm. 10 czerwca 323 p.n.e. w Babilonie). W polskich kronikach historycznych znajdziemy ustęp opisujący historię etymologicznie pasującą do podanej charakterystyki zdarzenia. Podajemy ją w 2 wersjach: z Kroniki Kadłubka oraz z XII-wiecznej Kroniki Dzierzwy.
Nie mając innych danych jak zawartość owego dzieła – XII- wieczną kronikię Dzierzwy, ową historię musimy datować tak jak wskazał jej autor. Są to wg niego historie starożytne, sprzed rządów Gajusza Juliusza Cezara (objął władzę ok. 60 r.p.n.e., zakończył ją 15 marca 44 r.p.n.e.). Według Kadłubka po śmierci królowej Wandy kraj Lechitów został najechany przez Aleksandra Wielkiego[1]. Wojska macedońskie wkroczyły do Polski od strony Moraw, zajmując Małopolskę i Śląsk. Ostatecznie Aleksander miał zostać pokonany w bitwie pod górą[2], (wg późniejszego o ok. 350 lat Marcina Bielskiego była to Łysa Góra lub Łysiec) kiedy to Lechici za namową pewnego złotnika przygotowali zasadzkę na Macedończyków, zwabiając ich doń wyrzeźbionymi z drewna figurami rycerzy udającymi wojsko. Gdy pokonany Aleksander wycofał się z kraju Polan, złotnik został obwołany królem i otrzymał imię Lestek, co znaczy przebiegły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Treść kroniki Wincentego Kadłubka, wg Wstęp krytyczny do dziejów Polski. Autorzy August Bielowski.
W kronice Dzierzwy (koniec XII w.):

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Kronika polska, przez Dzierswę w końcu wieku XII. napisana: Z dodatkiem … Autorzy Dzierswa

Mitologia
W dość dziwnej publikacji, będącej dośc frywolną kompilacją różnych źródeł z wyraźnym sentymentem propogańskim, odkryłem zagadkową historię. Autor, fan mitologii słowiańskiej, sugeruje że na Łysej Górze w województwie świętokrzyskim znajdowały się największe świątynie pogańskie między Odrą i Wisłą. Na potwierdzenie tej opinii przytacza lokalne legendy.


Fragmenty z książki „Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu” Kazimierza Władysława Wójcickiego z 1836 r. Zaczerpnięte z http://bialczynski.wordpress.com
Autor dość swobodnie podchodzi do rygorów edytorskich – nadaje swoim tekstom kontrowersyjne tytuły i bez odwołania do tekstów źródłowych sugeruje, że istniało państwo „z pierwotną stolicą na Łysej Górze”. Domniemania te nie są zbyt mocno potwierdzone w źródłach, poza Powieścią Rzeczy Istej z XV wieku.

Obrazek

Treść legend
„Bardzo dawno temu, na Łysicy i Łysej Górze stały dwie świątynie pogańskie. Dookoła rozciągały się ogromne bory jodłowo-bukowe. Oddziały wojowników stały na straży świątyń i kleryków, ponieważ już kilka razy zostały one rabowane przez Jaćwinów. Gdy w gontynach odbywały się uroczystości podbierania miodu, z południa podążał orszak książęcy. Mieszko I wiózł do kraju Dąbrówkę, młodą córkę króla czeskiego. Książę jechał na pięknie przybranym koniu, zaś córka króla czeskiego spoczywała w wygodnej karecie, którą ciągnęły białe rumaki. Rycerze, duchowni i służba towarzyszyli parze książęcej. Gdy zapadł wieczór, wyczerpani podróżni chcieli zanocować w jednej z okazałych świątyń, ale – jako obcych – nie wpuszczono ich do środka.
Kiedy orszak odchodził, napadły na nich oddziały strzegące świątyń, Wywiązała się walka. Po obu stronach było wielu rannych. Jedna strzała raniła Dąbrówkę, inna zaś utkwiła w krzyżu niesionym przez zakonnika. W tym momencie nastąpił straszliwy huk i potężny wstrząs zniszczył obydwie świątynie, gruzy pochowały znajdujących się w nich pogańskich kapłanów. Na miejscu gdzie one stały, utworzyło się kamienne gołoborze. Przerażeni ludzie zaprzestali walki. Poganie wycofali się w głąb puszczy, a poturbowany orszak książęcy zatrzymał się pod szczytem Łysej Góry, gdzie rozbito namioty. W nocy rozpętała się straszliwa burza, zbudziła śpiących; słychać w niej było jakieś jęki, krzyki i przeraźliwy płacz. Obfite opady deszczu i huragan, trwały parę dni, uniemożliwiły dalszą podróż orszaku królewskiego. Dąbrówka, która bardzo przeżyła zdarzenie w puszczy poprosiła męża, aby w tym miejscu została wybudowana kapliczka, w której chciała podziękować bogu za ocalenia oraz prosić go o syna – przyszłego władcę narodu.
Rok później w Gnieźnie na świat przyszedł syn królewskiej pary Bolesław, zwany Chrobrym. Kapliczka zaś przetrwała całe wieki, aż wreszcie ze starości w proch się rozsypała. Na jej miejscu została postawiona nowa skromniejsza, która jest tam do dziś.”

Pogańska gontyna
„Napis umieszczony na marmurowej tablicy z 1806 roku, znajdujący się na ścianie kościoła, potwierdza istnienie tam pogańskiej gontyny. Jeszcze za czasów S. Staszica znajdowano w ziemi gliniane urny z prochami zmarłych.”

Królowa Łysej Góry i Olbrzymi
„Oprócz świątyni , na szczycie góry stał potężny zamek. Mieszkała tam dumna Pani, otoczona liczną, słusznego wzrostu służbą-olbrzymami. Owa Pani pokonała ponoć pod Łysą Górą zastępy Aleksandra Wielkiego, a potem, uniesiona pychą – kazała czcić się jako bogini Diana. Za to zuchwalstwo i niegodziwe rzeczy, które w zamku się działy, gromy roztrzaskały wspaniałą budowlę, rozsypując ją na sterty kamieni, do dziś widoczne na gołoborzu. Pod ruinami zamku śmierć znalazła Dianę i jej cały dwór.”
Wg „Legendy świętokrzyskie”, zebrał i opracował Jerzy Stankiweicz, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1988r. wersja elektroniczna: http://www.interklasa.pl/portal/dokumen ... gendy.html

Półmityczny władca
Z Łysą Górą związana jest postać półhistorycznego władcy, którego do dziś nie udało się zidentyfikowac z żadną z postaci historycznych. Miał on walczyć z Aleksandrem Wielkim. Jedynym źródłem o północnej wyprawie Aleksandra Wielkiego jest Arrian (Anabasis 1, 1–5). Wyprawa ta trwała od początku 335 p.n.e. do sierpnia tego roku. Wyprawa ta miała mieć elementy blitzkriegu wg współczesnych analiz.

Obrazek
Aleksander Wielki na antycznym rzymskim medalionie, cc wikimedia


O wyprawie Aleksandra Wielkiego na ziemie ówczesnej Polski donosi Wincenty Kadłubek:
„Gdy więc niezliczone wojska nieprzyjaciół zewsząd wdarły się do Polski, on sam, zmusiwszy wpierw Panończyków do uległości, wkracza jak przez tylne drzwi przez Morawy, rozwija skrzydła wojsk i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, z ziemią zrównuje wiekotrwałe mury…”
Pełna treść przekazu:
Gdy więc niezliczone wojska nieprzyjaciół [Aleksandra Macedońskiego] zewsząd wdarły się do Polski (…) i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, (…) obraca [je] w perzynę (…). Gdy następnie dalsze napadł ziemie, niczyim nie pokonany orężem padł ofiarą podstępu zwykłego człowieka. Skoro bowiem wszyscy zwątpili o ocaleniu, ktoś biegły w sztuce złotniczej każe sporządzić kształty hełmów i puklerzy z byle jakiego drewna czy kory; niektóre z nich powleka srebrną glejtą, inne żółcią. Tarcze bowiem pociągnięte glejtą wydają się srebrne, żółcią zaś złote. Wynosi je na wysoki szczyt górski naprzeciw słońca, aby tym silniej odbłyskiwały.
Argyraspidzi, niezwyciężone zastępy Aleksandra, ujżawszy je, podejrzewają, że [to] stoją szyki w największym porządku. Przeto na łeb, na szyję wypadają z obozu, rozbiegają się na wszystkie strony, tu i tam wyszukuj wrogów myśląc, że rozpierzchli się w ucieczce. Ów bowiem mistrz już przedtem podpalił owe podobizny broni, aby nie można było zauważyć żadnego podstępu, i kazał dużemu oddziałowi krzepkich ludzi ukryć się w zasadzce. Ci pierwszą część rozproszonych (..) porywają i w pień wycinają; zwycięzcy przywdziewają zbroje zabitych i udają, że są towarzyszami argyraspidów, toteż ilu tylko spośród takich wojowników przyłączyło się do nich, wszyscy padli ostrzem miecza przebici (…).
Dlatego ów wynalazca tak zbawiennego podstępu został ustanowiony naczelnikiem w ojczyźnie, którą uratował (…). Dano mu imię Lestko, to jest przebiegły, ponieważ więcej nieprzyjaciół zniszczył przebiegłością niż siłą.
Wincenty Kadłubek, Kronika polska, I, 9 i 11, s. 84-85

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Przypis wydawcy, z ok. 1825 r., do publikacji: Kronika polska: w wieku X napisana. Z dodatkami z kroniki Kagnimira, pisarza … Autorzy Procossius (Cracoviensis)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wstęp krytyczny do dziejów Polski
Autorzy August Bielowski
opr. A. Fularz na podst. Wikipedii
1. Według Kroniki wielkopolskiej najazd ten poprzedził wieloletni okres anarchii po śmierci Wandy, w czasie którego nominalną władzę sprawowało 12 naczelników.
2. Według Marcina Bielskiego była to Łysa Góra lub Łysiec.

http://poselska.nazwa.pl/wieczorna2/his ... 40-323-pne


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /