Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Słowianie
PostNapisane: 27 lip 2009, 21:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.glaukopis.pl/pdf/7-8/Glaukop ... tykuly.pdf

W powyższym linku na stronach 1-29 umieszczony został artykuł zajmujący się pochodzeniem Słowian. Autor utrzymuje, że Słowianie to dawni Scytowie i Sarmaci. Jeszcze w II wieku naszej ery dokumenty pisane mówiły o Scytach mieszkających na ziemiach ruskich, oraz o Sarmatach mieszkających na obszarze obecnej Polski oraz między Odrą a Łabą. Potem parę wieków była cisza aż w czasach historycznych na miejscu Scytów mamy Rusinów, a na miejscu Sarmatów - Polaków i Połabian. Ponieważ, zdaniem autora, tak wielkie narody nie mogły wyginąć bez echa, więc Rusini to dawni Scytowie, a Słowianie Zachodni to Sarmaci.

W II wieku n.e. Sarmaci sięgnęli po Dunaj, przegrali jednak bitwę z Rzymianami. Musieli jednak zrobic wrażenie, bo od tej pory Rzymianie chętnie najmowali oddziały Sarmatów, które wspierały rzymskie legiony.

Autor utrzymuje, że najstarszy z polskich herbów rycerski zwie się Czeluść i pochodzi ze 170 roku, kiedy to cesarz rzymski stoczył bitwę z Kaledonianami (plemię szkockie) a szarża Sarmatów (podobna do tej spod Somosierry) uratowała armię Rzymu. Sarmaci uczestniczący w tej bitwie otrzymali właśnie taki herb, upamiętniający szarżę w wąwozie.

Gdy Rzym upadał w V wieku legiony rzymskie stojące w Brytanii wycofano na kontynent. Stacjonowały koło Jutlandii, a gdy doszła wieść o upadku Rzymu, żołnierze postanowili sami zatroszczyć się o swoją przyszłość. Osierocone legiony postanowiły poszukać dla siebie "ziemi obiecanej" i ruszyły na wschód.

W owym czasie w legionach rzymskich nie było Rzymian - służyli w nich sami Celtowie. Toteż przez ziemie połabskie w kierunku Polski ruszyły legiony złożone z Celtów, a towarzyszyli im Sarmaci, którzy stanowili dla legionów wsparcie kawaleryjskie. Celtów, którzy tworzyli legiony idące do Polski, autor określa mianem Lechitów. Oni po porzybyciu do Polski mają być odpowiedzialni za bardzo wysoki poziom sztuki wojennej Słowian (czyli Sarmatów). Także cała seria grodów wybudowana na Połabiu i w Polsce miała być dzielem Lechitów. Tak więc przybycie tych legionów spowodowało transfer najwyższych ówczesnych technologii na obszar Polski i ułatwiło powstanie silnego państwa polskiego. Całość tej hipotezy mają potwierdzać wykopaliska i badania znalezionych wokół starych grodów czaszek, gdzie obok czaszek słowiańskich (sarmackich) znaleziono liczne czaszki celtyckie. Odkryto też poakźną ilość sprzętu wosjkowego typowego dla wojsk rzymskich tego okresu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 07 gru 2009, 18:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiopomost.com/index.php?op ... &Itemid=42

Profesor Pogonowski przekonuje, że Polacy są u siebie autochtonami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 07 gru 2009, 20:19 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
Asindziej napisał(a):
Profesor Pogonowski przekonuje, że Polacy są u siebie autochtonami.


ok. to już wiemy, teraz czekamy na odważnego, który zaproponuje Żydom opuszczenie urzędów w zamian za kilka miejsc dla mniejszości w Sejmie. to samo można zaproponować Sowietom ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 07 gru 2009, 20:55 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Pierwsze wzmianki o Prasłowianach – Wenedach, można spotkać w dziełach pisarzy z I wieku po Chrystusie : G.Pilniusza, K. Tacyta oraz K.Ptolomeusza. Jedną z pierwszych informacji o Słowianach, nazywanych Sklawenami, podaje Got – Jordanes, lecz dopiero IX wieku anonimowy Geograf Bawarski wyróżnia różne szczepy Słowian, podając ich nazwy i ich liczbę grodów: Goplanie-400, Lędzanie-98, Pyrzyczanie-70, Wieluńczanie-70, itd. Razem 10 szczepów posiadających łącznie około 700 grodów.

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 11 lut 2011, 19:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Kolebka Słowian - Germanie jeszcze nie dotarli do Skandynawii, swej pierwotnej siedziby w Europie.


Załączniki:
KolebkaSlowian.jpg
KolebkaSlowian.jpg [ 180.33 KiB | Przeglądane 11401 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 15 kwi 2011, 22:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2011/04/15/s ... -maja.html

28 maja na Słowacji odbędzie się kolejna edycja społeczno-kulturalnego wydarzenia pod nazwą Święto Przodków (Slávnosť predkov), organizowanego od kilku lat przez Słowacki Ruch Odrodzenia (Slovenské Hnutie Obrody, SHO) w Nitrze.
Inicjatywa ta ma na celu zbliżenie bratnich narodów słowiańskich poprzez wspólne celebrowanie kultury i historii. Ma także przypomnieć wszystkim świadomym swojej tożsamości ludziom, że różnice dzielące dzisiejsze kraje Słowian są tak naprawdę bardzo umowne, zaś łącząca nas tradycja, kultura, czy specyficzna dla wszystkich narodów słowiańskich charakterność to cechy, z których powinniśmy być dumni. Oprócz organizujących to wydarzenie Słowaków, od wielu lat biorą w nim udział nacjonaliści i tożsamościowcy m.in. Czech i Moraw, Rosji oraz Serbii. Na tegorocznym spotkaniu pojawią się również przedstawiciele z Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 11 cze 2011, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://bialczynski.wordpress.com/2011/0 ... anie-2011/
http://bialczynski.wordpress.com/2011/0 ... ssakowski-–-polskie-runy-przemowily-nowe-wydanie-2011-czesc-2/

Słowanie też mieli swoje pismo zwane runami, o czym pisze powyższy artykuł. Jest to oczywiste, bo trudno, by kultura mająca za sobą tysiące lat rozwoju nie skorzystała z genialnego pomysłu Fenicjan. Żyjąc w bliskim sąsiedztwie ludów kultury śródziemnomorskiej, prowadząc handel z tymi ziemiami Słowianie musieli zetknąć się i z pismem, które administracja państwowa plemiennych państw słowiańskich z pewnością wykorzystała dla ułatwienia i udoskonalenia swojej pracy. Zatem Chrześcijaństwo przyniosło do Polski pismo łacińskie oraz pomysł jego wykorzystania nie tylko w pracy państwowej, ale i naukowej, a także do tworzenia dzieł literackich. Liczne rylce i tabliczki brzozowe znalezione wokół polskich grodów na setki lat przed chrztem Mieszka dowodzą, że Słowianie znali sztukę pisma, stosując zachodniorzymską metodę brzozowych tabliczek powlekanych woskiem, na których ryto litery rylcami (ówczesne pióra i długopisy). Miało to tę korzyść, że gdy zapis stał się nieaktualny, litery wyryte w wosku można było zamazać i tabliczkę ponownie wykorzystać. Słowianie wschodni stosowali sposób wschodniorzymski i ryli bezpośrednio na tabliczkach, dzięki czemu archeologowie mogli odkryć i odczytać wyryte na nich teksty. U Słowian zachodnich przetrwały tylko rylce i tabliczki - zapisy wraz z nietrwałym woskiem nie zachowały się.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 12 cze 2011, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
Chrzest Rusi

Wejście Rusi Kijowskiej - państwa Słowian Wschodnich, które ukształtowało się przy udziale wareskich przybyszów na przestrzeni IX i X wieku - do wspólnoty państw schrystianizowanych jest jednym z najdonioślejszych wydarzeń w dziejach Europy Wschodniej. Przy czym przenikanie i rozwój chrześcijaństwa na tych terenach stanowiło istotny problem nie tylko doby średniowiecza, lecz jego przebieg i konsekwencje znalazły swój wydźwięk również w całej późniejszej historii Europy (zwł. Słowiańszczyzny) i Kościoła. Ruś - podobnie jak i inne kraje europejskie, przyjmujące chrześcijaństwo w X stuleciu - w toku budowy i umacniania monarchii, poszukiwała rozwiązań również w sferze kultu. Przy omawianiu zagadnień chrystianizacji państwa ruskiego należy zatem brać pod uwagę cały ów kontekst wewnątrzpaństwowy i międzynarodowy, w jakim monarchia Rurykowiczów znajdowała się u schyłku pierwszego tysiąclecia po Chrystusie.

Warto wspomnieć, iż decydującą rolę, w ówczesnym świecie odgrywały dwa ośrodki: Bizancjum, znajdujące się na południowy-wschód od Rusi i zachodnioeuropejskie Cesarstwo Ottonów. Faktem jest, że obydwa te mocarstwa - reprezentujące zresztą odmienne kręgi kulturowe, jak również różne obrządki tj. łaciński i grecki - zabiegały o wpływy w dopiero co skrystalizowanym państwie Ruskim. W ciągu X w. w orbitę wpływów Cesarstwa Zachodniego weszły Czechy, a stopniowo także Polska i Węgry -zachodni sąsiedzi Rusi.
W związku z powyższym ta ostatnia zajęła w ówczesnym świecie szczególnie ważną pozycję i wiele zależało od dokonanego przez jej władcę wyboru.

Powieść minionych lat- najstarszy latopis kijowski, datowany na początek XII w.-
w legendarnej formie opisuje dylemat Włodzimierza Kijowskiego, który wahał się, ·co do wyboru jednej z czterech proponowanych mu religii: łacińskiej, greckiej, islamskiej i mozaistycznej. Decyzja księcia o przyjęciu chrześcijaństwa ze Wschodu, skłoniła siłą rzeczy Ruś do bliższych kontaktów z Grecją i Konstantynopolem, niż z Rzymem i Zachodem Europy. Następstwem tego było wytworzenie się - oczywistego dla współczesnych - status quo, w którym obecna Rosja, jak również powstałe na drodze dalszych procesów historycznych Ukraina i Białoruś, pod względem religijno - kulturowym, należą pod wpływy Wschodu - Konstantynopola.
We wspomnianym wyżej latopisie odnaleźć można również lapidarną adnotację, według której po raz pierwszy wiarę w Chrystusa przyniósł na ziemię ruska nie kto inny, jak sam Andrzej Apostoł. Wątek ten nie został przez kronikarza szerzej przedstawiony, nie mniej tłumaczy w pewnej mierze szczególny kult, jakim brat św. Piotra otaczany jest przez Rusinów.
Rzeczą niewłaściwą było by tu pominięcie roli, jaką w procesie przenikania chrześcijaństwa na Ruś odegrało dziedzictwo cyrylometodiańskie. W roku 885, po śmierci Metodego, jego uczniowie udali się do Bułgarii i podjęli tam zakrojoną na szeroką skalę akcję misyjną. Zaś z prężnie rozwijającej się kulturowo ziemi bułgarskiej obrządek słowiański dostał się do Kijowa. Powieść minionych lat zaznacza, że chrześcijaństwo utrwalone
na Wschodzie Europy i posiadające tam własną organizację kościelną, wywodziło się właśnie z rytu Konstantyna i Metodego, stanowiąc jego płynną kontynuację. Stąd obecność w kościele ruskim kultu Apostołów Słowiańskich oraz języka staro-cerkiewno-słowiańskiego
w tamtejszej liturgii.

Kolejnym ważnym etapem w przenikaniu chrześcijaństwa na Ruś była działalność księżnej Olgi (945 - ok. 962). Uważa się, iż jej panowanie i stosunek do religii były swego rodzaju przygotowaniem do oficjalnego chrztu z 988 r., a w konsekwencji - do nawrócenia całego narodu. Istnieją liczne dowody źródłowe świadczące, iż Olga była chrześcijanką. Autor Powieści minionych lat, pod rokiem 955, opowiada bowiem o podróży księżnej
do Konstantynopola i przyjęciu tam przez nią chrztu. Z kolei mnich Jakow w dziele
pt. Pamięć i pochwała księcia Włodzimierza pisze, że Olga po chrzcie w Konstantynopolu powróciła na Ruś i zniszczyła miejsca pogańskiego kultu. Szczegółowe ustalenia
co do faktycznego czasu i miejsca chrztu księżnej stanowią po dzień dzisiejszy przedmiot sporów uczonych. Pomimo licznych starań, Oldze nie udało się ustanowić chrześcijaństwa religią państwową. Co więcej, jej syn i następca, książę Świętopełk nigdy nie przyjął chrztu
i zmienił politykę religijną matki. W okresu jego panowania dochodzić miało nawet
do prześladowań wyznawców Chrystusa, które pociągnęły za sobą - według Powieści minionych lat - śmierć między innymi dwóch chrześcijan-Waregów.

Dopiero podczas panowania wnuka Olgi, księcia Włodzimierza Światosławowicza (980-1015), Ruś Kijowska dołączyła do państw chrześcijańskiej Europy. Włodzimierz kontynuował ekspansję gospodarczą i polityczną swoich poprzedników. Dążenia księcia
do konsolidacji i umocnienia młodego państwa, zauważalne są również w jego działaniach
w sferze religijnej. Na początku panowania Włodzimierz podjął próbę uporządkowania pogańskiego kultu swoich poddanych, pragnąc połączenia na polu religijnym zarówno swych słowiańskich, jak i skandynawskich zwolenników. Ostatecznie jednak - jak już wyżej wspomniano - zwrócił się w stronę chrześcijaństwa w obrządku greckim, które przyjął
z Bizancjum.

Zasadnicze decyzje w sprawie chrztu Rusi podjęte zostały na tle bardzo korzystnej dla Włodzimierza Wielkiego, a niesprzyjającej dla cesarza Bazylego II Macedońskiego (Bułgarobójcy) sytuacji politycznej. Ten ostatni bowiem - zagrożony podczas wojny domowej utratą tronu - zaoferował księciu ruskiemu w zamian za pomoc militarną rękę swojej siostry (córki cesarza Romana II) - Anny Porfirogenetki. Warto dodać, że zabiegali o nią najwybitniejsi monarchowie ówczesnej Europy, stąd dowartościowanie Włodzimierza i jego królestwa było jeszcze większe. Przy czym przyjęcie chrztu przez Ruś postawione zostało, jako bezwzględny warunek zawarcia tegoż małżeństwa. Z kolei dla księcia ruskiego szczególnie istotne było powołanie organizacji kościelnej, na której czele w Kijowie miał stanąć biskup - metropolita (równy godnością hierarchom z państw zachodnich: Niemczech, Francji, Anglii). Aktu chrztu dokonano w Kijowie w 988 r., ojcem chrzestnym Włodzimierza został cesarz, stąd imię chrzestne księcia - Bazyli Wasal. Niedługo potem Anna Porfirogenetka przybyła Ruś i doszło do zawarcia zakontraktowanego związku małżeńskiego. W dysputach badaczy pojawia się także hipoteza oparta na zapisie z Legendy korsuńskiej, według której miejscem chrztu księcia i jego drużyny był Korsuń na Krymie. A. Poppe uważa jednak, iż jest to mało prawdopodobne.
Wydarzenia z 988 i 989 r. odegrały rolę przełomową w historii Europy Wschodniej. Inicjatywa dyplomatyczna cesarza bizantyńskiego nie tylko otwarła przed księciem ruskim drogę do rodziny chrześcijańskich władców Europy, ale także zapewniła mu - przez poślubienie Porfirogenetki - zajęcie w niej liczącego się miejsca. Z kolei dzięki przyjęciu chrześcijaństwa Ruś pokryła sieć kościołów z licznymi freskami, mozaikami
i ikonami oraz monasterów, stanowiących centra kulturalne. To w nich działali bowiem najwybitniejsi teologowie Wschodu, a w klasztornych skrybtoriach powstawały liczne kodeksy i kroniki.

Rok 988 stanowił ukoronowanie długotrwałego i złożonego procesu infiltracji chrześcijaństwa na ziemie ruskie. Nie można jednak przyjąć, iż w tym momencie cała Ruś była już w pełni chrześcijańską. Co więcej - biorąc pod uwagę silne przywiązanie ludności
do pogaństwa - trudno dzisiaj dokładnie określić, kiedy religia chrześcijańska została przyjęta przez znaczną większość społeczeństwa ruskiego. Nie zmienia to faktu, iż w roku 1988 -
w tysięczną rocznicę oficjalnego chrztu Rusi Kijowskiej - obchodzono jubileusz, który odbił się szerokim echem w całym Kościele, jako - skłaniające do zadumy i refleksji - święto wszystkich chrześcijan.

Tomasz Krzyżowski

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia ... rzest-rusi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 08 sty 2012, 21:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://bialczynski.wordpress.com/2012/0 ... em-dunaju/

Adam Smoliński – Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju? oraz linki do Żmijowego Plemienia i sprawy wawelskiego smoka

Przy całej dyskusji o historii Europy, między Słowiany, Germany i Romajami; między allochtonistami i autochtonistami, należy zadać jedno podstawowe, długie pytanie. – Jeżeli ci wielce Grecy tworzyli wielkie imperium i zawładnęli Małą Azją i Persją; jeżeli ci wielcy Rzymianie tworząc jeszcze potężniejsze imperium, zajęli północną Afrykę, tereny dzisiejszej Francji, Hiszpanii, Grecji, Małej Azji; dlaczego oni wszyscy nie weszli poza granice Dunaju, Kaukazu i dzisiejszego Afganistanu; na północ? Dlaczego potężni Rzymianie zadali sobie tyle trudu, aby przepłynąć straszną cieśninę i zdobyć mało urodzajną wyspę Brytów? Dlaczego atakowali niby zaprzyjaźnionych Celtów i przyjaznych Germanów? Lecz jakoś nie przeszli Dunaju, a było bliżej?

Wiedzieli przecież, że na północy są zasobne lasy, zielone łąki i uprawne pola. Znali dobrze wartość bursztynu, równającą się często wartości złota. Wiedzieli gdzie ten bursztyn się wydobywa; wiedzieli też, że tam na północ od Dunaju są ogromne zasoby rud cyny, miedzi, ołowiu, żelaza i złota. Zadowolili się tylko kupowaniem tych dóbr. Żadna gorączka nie pognała ani Greków, ani Rzymian, za Dunaj, na północ, aby przyłączyć te tereny do imperium. Pytam dlaczego? Czyżby Dunaj był szeroką rzeką wrzącej lawy, nie do przebycia? Dunaj nazwali limesem – nie przekraczalną granicą. Tylko strach mógł być tą barierą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 28 sty 2012, 15:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=50723

W Czechach odnaleziono ślady uprawy ziemi sprzed ponad 5000 lat

Archeolodzy odkryli na stanowisku w Pradze najstarsze w Czechach ślady uprawy ziemi i jej orania pochodzące z połowy IV tysiąclecia p.n.e. – informuje serwis internetowy Prague Daily Monitor.


Uprawa roli oznacza istnienie ośrodków o charakterze państwowym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 18 lut 2012, 19:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Tysiące nazw słowiańskich, chociaż zniekształconych, znajdujemy też w zachodnich Niemczech, nad Renem, w Szwajcarii, północnych Włoszech. Słowiański rodowód mają także takie nazwy plemienne i terytorialne jak: Venetes, Venti, Vindilia (wyspa), występujące nad zatoką Biskajską i w zachodniej Francji. Pisze o tym w swym dziele „Historia Słowian” – E. Bogusławski i przytacza wiele przykładów nazw świadczącej o pierwotnej słowiańskości obszarów dzisiejszych Niemiec.

Nazwy słowiańskie występują również dalej na zachodzie i północy Europy. Do takich należą między innymi Londyn, Belfast, Belford. Ich rodowód związany jest niewątpliwie z najazdami słowiańskimi i germańskimi na Wyspy Brytyjskie. Pierwotną granicą Słowiańszczyzny na północnym wschodzie była rzeka Berezyna (od słowa brzeg – biereg, zn. brzeżna, biereżna, graniczna), na zachodzie z Celtami – Ren, Rhenus, słow. (H) ren, Hrań, Grań – granica – brzeg – krawędź – urwisko. Są również inne dowody, świadczące o pierwotności Słowian na olbrzymim obszarze niżu europejskiego. Pozwalają one twierdzić, że Słowianie zamieszkiwali w dolinie dorzecza Dunaju, po okresie ostatniego zlodowacenia, zajmując wydłużony obszar nizinny, ciągnący się od źródeł tej rzeki do zachodnich wybrzeży M. Czarnego. Śladem ich bytności na tym obszarze jest tzw. kultura selecka.


Mgr inż. Arch. Tadeusz Miller, "Trzy tysiące lat państwa polskiego"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 19 lut 2012, 00:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Tu autor twierdzi, jakoby nasi przodkowie tworzyli przed 3000 lat wielkie imperium sięgające od Atlantyku na Zachodzie po Berezynę na Wschodzie.

Później Weneci podporządkowali sobie Wallów i poszli dalej na zachód. Zajęli dzisiejszą północną Francję, po rzekę Loarę. Stworzyli potężne imperium rozpostarte od Zatoki Biskajskiej, po Berezynę / Mapa II. Pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat wiele nazw na obszarze Francji zachowało słowiańskie brzmienie i znaczenia np.:
Brenne - bagna między rzekami : Indre i Creuse
Sambre - Sambr (zambr), żubr dopływ Mozy
Brest - Brześć. Twierdza w Bretanii
Orlean - Orlin
Vend, vendresse, Ventoux, Vendome, Vendeuwre, Bellac, Bbelledonne, Bellegrade, (dwa razy) bagienny gród, Belleme, Belley, Belvere, Vandea, Rennes, Lucotecia (luc – łęg, ł. Tego bronić), obronna wyspa, Breda – bród, Lacus Venetus – (Jezioro Weneckie).

Na krańcach swego państwa Weneci zakładali silne twierdze np. Brest na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Bretanii, Brescia w północnych Włoszech, czy Brześć nad Bugiem.

Niezwykle ważnym świadectwem zamieszkania Wenetów w północnej Francji, jeszcze w I. w. p.n.e., jest dokument napisany przez Gajusza Juliusza Cezara p.t. „Commentarii de bello Gallico” tj. – Sprawozdanie z wojny galijskiej. Pisał je jako wódz naczelny wojsk rzymskich, które podbiły Galilę (późniejszą Francję).

Stwierdza w niej, że Weneci zamieszkujący północne obszary Galii od rzeki Loary do Sekwany po wybrzeże Kanału La Manche i Ocean Atlantycki, nazywają siebie w swoim języku Aremoricae (are – przy, more – morze) tzn Pomorzanie. A więc nazwa Pomorzan wbrew twierdzeniom znana była już przed dwoma tysiącami lat. Wybrzeża tej krainy nazywa Cezar weneckimi. Dalej stwierdza że:
„Plemię to cieszy się największym znaczeniem na całym morskim wybrzeżu w tych stronach, ponieważ Wenetowie mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają inne plemiona”.

Mgr inż. Arch. Tadeusz Miller, "Trzy tysiące lat państwa polskiego"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 19 lut 2012, 10:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Autor twierdzi, że w w VII w. p.n.e. do wielkiej potęgi doszli Celtowie, którzy wyparli naszych przodków z Francji i Anglii, które podbili. W IV w p.n.e. miał panować u nas Przemysł, który otoczył swoje imperium licznymi grodami o nazwie Przemyśl.

W IV w. p.n.e. za panowania Przemysła, Weneci zagrożeni dalszymi podbojami Celtów zbudowali w ważnych strategicznie miejscach, na obrzeżach państwa, szereg twierdz o nazwach – Przemyśl – noszących imię tego władcy, tj. dwie w północnej Bawarii, jedną w Turyngii, Na wyspie Hrannie [Ranie, Rugii], nad Sanem, Horyniem, nad Oką koło Kaługi. Wyznaczają one zasięg, w tym czasie, imperium Weneckiego. /Mapa III./.

W następnej fazie wypraw, Celtowie opanowali Półwysep Pirenejski, północne Włochy. Część z nich przesunęła się w II w. p.n.e. na ziemie po południowej stronie Dunaju, by ostatecznie przenieść się do Małej Azji. Tam utworzyli własne państwo – Galicję.


Mgr inż. Arch. Tadeusz Miller, "Trzy tysiące lat państwa polskiego"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 19 lut 2012, 23:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://bialczynski.wordpress.com/2012/0 ... iemieckim/

Zasięg Wenedów (Wędów), Lugiów (Lęgów) i Neurów (Nurów) – kontra dalszym fałszerstwom niemieckim

Artykuł przedstawia na mapkach zmiany zasięgu terytorialnego zajmowanego przez naszych przodków od 8000 r. p.n.e. do czasów Mieszka I.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 02 mar 2012, 20:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/03/02 ... -korzenie/

Prawda wreszcie wypłynęła na jaw, obalając szwabskie i żydowskie kłamstwa na temat naszej najstarszej historii. Okazuje się, że nasi przodkowie jeszcze w czasach pogańskich mieli wysoką kulturę, zarówno duchową, jak i materialną, znali pismo, a mitologia była nie mniej imponująca od greckiej czy rzymskiej. Padają jeden za drugim kłamliwe interpretacje szwabskich i żydowskich archeologów na temat najstarszych odkryć. Polacy w chwili chrztu mieli głęboko uprawione dusze, przyjęli więc Chrześcijaństwo mając za sobą całe tysiąclecia rozwoju duchowego i materialnego. Idący w polski lud chrześcijańscy misjonarze nie szli w pustynie, ale między bogate wsie i grody, mające ugruntowaną już historię i wrosłe w serca tradycje, które Kościół wykorzystał dla skuteczniejszego szerzenia Ewangelii.

Kopia artykułu:

Nasze słowiańskie korzenie
Posted by Marucha w dniu 2012-03-02 (piątek)

Od małego w naszych szkołach każdy uczy się mitologii greckiej, rzymskiej.
W międzyczasie dowiadujesz się o Wikingach, poznajesz podstawy hinduizmu, uważasz Dalajlamę za kogoś w rodzaju Jana Pawła II a o staropolskiej mitologii, która była częścią całej wyznawanej przez Słowian wiary, nie da się dowiedzieć ani słowa? Jak to jest możliwe?

Obrazek

Oglądamy amerykańskie napierdalanki i nie tylko oczywiście, dowiadujemy się o wampirach, a nie wiemy, że były częścią wierzeń naszych przodków. Wampirami stawali się po śmierci ludzie źli – złodzieje, zabójcy itd. Żeby po nocy nie chodziły i nie żywiły się krwią wbijano im osinowy kołek. Wilkołak to też była część naszych wierzeń… Wiedzieliście?

W dzisiejszych czasach Polacy błądzą. Nie wiemy, czego chcemy i czego powinniśmy się trzymać, kim być. Na boiskach jesteśmy dumni z Polski, krzyczymy „Ole Ole – nie damy się!” A w życiu codziennym? Unikamy spraw związanych z krajem. Nie znamy dziejów Polski. Złościmy się kolejnymi wypowiedziami prowadzących Wiadomości. I nic. Po ich zakończeniu przełączamy na „Taniec z Ciotami”.

Ktoś, kto nie zna przeszłości, nie umie zachować się w teraźniejszości i przegrywa w przyszłości. Tylko, że cierpią na tym nasze dzieci. Nie znają już wartości, nie mają od kogo ich poznać i przez to małpują nasze błędy. Stają się tacy sami. A wszystko dlatego, że nie umiemy, mimo posiadanych źródeł pisanych – uczyć się z błędów, jakie popełnili nasi przodkowie. Robimy tak samo jak oni. Dajemy się wykorzystywać, tracimy po kolei ostoje wolności – najpierw kraj, później ziemie, zakłady, budynki, a teraz pozwalamy na wtrącanie się w nasze życie rodzinne i rozbijanie ostoi polskości – rodziny. Gdzieś nasz naród się zagubił. Na dodatek, obecnie tracimy nawet swoją wiarę.

Jak wrócić na dobrą drogę? Myślę, że nie da się tego zrobić przez powstanie i następnie nauczanie społeczeństwa dobrych wzorów i wartości polskich. Musiałoby stanąć do walki całe społeczeństwo. Tego się już nie da zrobić. Niestety część z nich to zdrajcy, sprzedawczyki i przede wszystkim obcy. Oni nie pójdą i powstrzymają innych. To nie ich wartości i nie ich kraj. Im jest dobrze tak, jak jest. W końcu tak chcieli by wyglądał kraj. Mają za sobą środki, którymi skutecznie panują nad nami, nawet poprzez ogłupianie. A pozostali ubodzy nie mają z czym iść do walki, bo poza pięścią nie mają nic.

Celem odzyskania Polski powinniśmy zacząć od podstaw. By postawić chałupę, nie zaczyna się od dachu. Myślę, że trzeba najpierw odzyskać wiarę i poznać na nowo własne korzenie. To one przez te wszystkie stulecia dawały siłę. Mieliśmy ogromne wespół z Litwą państwo. Byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa. Bóg, Honor i Ojczyzna. Wszystko do czasu, aż znaleźli się zdrajcy i sprzedawczyki, a na końcu – tzw. użyteczne barany, jak Stanisław Poniatowski. Utraciliśmy wszystko.
II wojna światowa pozbawiła nas przywódców i warstwy dbającej o dobro najwyższe jakim jest Polska i jej społeczeństwo. Zastąpili ich przywiezieni na czołgach T-34, przyuczani do przejęcia władzy obcy, w tym Rosjanie i Żydzi oraz rodzimi zdrajcy i sprzedawczyki. Wtopili się w społeczeństwo, nauczyli języka, zmienili nazwiska na polskie. I się zaczęło sobiepaństwo. Trwa to do dziś. Dziś rządzą ich dzieci i wychowankowie. I rozwalili podstawy naszego bytu. Nie ma nic. A Polacy dalej potulnie jak owce idą za tymi baranami.
By to przerwać, trzeba wrócić do pracy u podstaw i uświadomić naród, kim są, jacy być powinni i co należy zrobić. Bo najwyższą wartością dla Polaka winna być Ojczyzna, która jest okrętem na wzburzonym współczesnym morzu zła. Musimy ją odzyskać, by nie utonąć. Ale by ją odzyskać, potrzebny jest nam wiatr w żagle – Bóg oraz kadłub – duma z bycia Polakiem.

Czytasz książkę, oglądasz Szklane Oko, rozmawiasz z kimś, patrzysz na to, co wykładają dzieciom i młodzieży w szkołach i ze zgrozą stwierdzasz (jeśli pomyślisz), że do panowania Mieszka I nic nie było. Tylko Grecja, Rzym… I co się uczysz? Bogów greckich, bogów rzymskich (po łebkach jeszcze egipskich), a o słowiańskich bogach nic! Jest tylko w podręcznikach wzmianka, że Mieszko I sprowadził chrześcijaństwo do kraju. Skoro sprowadził, to znaczy, że mieszkańcy coś innego wyznawali! Ale co? Zadasz sobie to pytanie, to poszukasz bo w podręcznikach nic nie ma. Nie, to nie wiesz. Tak jak większość.
Nie wszyscy wiedzą, że chrześcijaństwo przyswoiło sobie większość obrzędów staropolskich (pogańskich), bo nie mogła ich wytępić! Bądźmy dumni z wierzeń słowiańskich, bo nie ma czego się wstydzić. To nasze dziedzictwo i część naszej słowiańskiej – lechickiej – polskiej duszy. A obecnie część naszej wiary – obrzędów ku czci Boga!

ŚWIĘTOWIT

Obrazek

Świętowit to najwyższy bóg Lechitów zwanych także Wenedami, władca niebios wyobrażany w czterech połączonych postaciach. Świętowit jest dawcą prawa oraz źródłem władzy. Przyjmuje się więc, że jego najważniejsze przejawy to niebiański Jasz (Jassa, Jesza, Jasza) i Grom (Piorun, Piorunic). Świętowit jest także opiekunem wypraw wojennych i strzeże zebranych plonów. Jego atrybuty to miecz oraz pozwalający widzieć przyszłość róg z miodem pitnym. Świętowit czczony był w jednej z najwspanialszych słowiańskich świątyń w Arkonie na wyspie Rugia. Imię Świętowit to zestawienie starosłowiańskich słów odpowiadające określeniu „święty, silny, światły władca”.

JASSA – NIEBIAŃSKI BÓG POLAN

Obrazek

Najbardziej tajemniczy z Bogów dawnych Polaków. Czczony był przede wszystkim w okolicach równonocy wiosennej, a prawdopodobnie i jesiennej (oraz poranka i zachodu), poprzez uczty ofiarne z wykorzystaniem głazów z wnękami ofiarnymi. Był to bóg wojownik na białym rumaku, ale także przyjazny gospodarz i dostarczyciel dóbr i ożywiający przyrodę Na Pomorzu podobno mówi się na Wielkanoc jastrowe święta…

PERUN

Obrazek

Bóg burzy i gromu, zamieszkiwał w świętym drzewie – dębie. Perun opiekował się warstwą rycerską i pilnował przestrzegania przysiąg. Najsłynniejsza świątynia Peruna znajdywała się w Nowogrodzie Wielkim. Bóstwo piorunowe pojawia się w podaniach ludowych. Szczególnie częsty jest motyw walki Peruna i smoka lub żmija. Niczym walka dobra (Peruna) ze złem. Uderzenie pioruna w wierzeniach ludów bałtyjskich i słowiańskich uświęcało dotknięty nim przedmiot. Drzewom i wzgórzom, gdzie następowały wyładowania i grzmoty, przypisywano moc leczniczą. Perun wzywany był przy zaprzysięganiu traktatów i umów. Perun spełniał rolę obrońcy ludzkości.

MARZANNA/DZIEWANNA

Obrazek

Marzanna/Dziewanna to bogini, której szczególną cześć oddają kobiety oraz rolnicy i myśliwi. Dziewanna/Marzanna to władczyni urodzaju i łańcucha życia i śmierci, wojny i wróżb (świadczyło o tym niesienie wizerunku bogini na wyprawę wojenną oraz listopadowe wróżenie z rogu jaki trzymał posąg bogini). Najważniejsza świątynia Marzanny podobno mieściła się w Gnieźnie. Składano jej w ofierze wieńce i ziarna zbóż. Do dziś uprawia się obrzęd topienia Marzanny (zimy) i powitanie w ten sposób wiosny i lata. Podobny obrzęd praktykowano także w odniesieniu do Jaryły/Jarowita (w środku lata, na koniec żniw). Chodziło tu o przedstawienie obrazu odradzania i umierania. Po spaleniu kukły Marzanny wykonywano nową i zabierano do wsi. Był to obrzęd oddania czci Dziewannie – budzącej się przyrodzie. Dziewanna jest uosobieniem dzikiej i wolnej przyrody, w polskiej tradycji ludowej kwitnące dziewanny to warkocze Matki Boskiej. Jak wiele wskazuje, pieśń „Bogurodzica” pierwotnie skierowana była do Marzanny/Marzy – bogini wojny.

ŁADO/JAROWIT

Obrazek

Pierwszy to polański bóg, ten drugi zachodniolechicki. Byli bogami wiosny i wojny. Łado/Jarowit to był młody bóg przejmujący moce i imiona od boga ojca (Jasza). Łado wymieniany był w najwcześniejszych źródłach polskich zawsze na pierwszym miejscu, przed Jaszem (Jezus też jest wymieniany częściej przed Bogiem). Łado-Jarowit był młodym bogiem wiosny, siły i wojny. Jako Młode Słońce pokonywał zimowe ciemności i pierwszymi uderzeniami piorunów budził wiosnę. Umożliwiał więc zasiewy pól, oraz rozpoczęcie działań wojennych. Ku jego czci (a także Leli jego oblubienicy) kobiety i mężczyźni odbywali wiosną taniec z mieczami.
Znane świątynie mieściły się w Wołogoszczy i Hobolinie, jego świętym zwierzęciem był biały koń, posiadał złotą tarczę i białą szatę. Koniec Młodego Słońca przedstawiono podobnie jak w przypadku Marzanny poprzez palenie lub topienie wizerunku Jaryły/Jarowita. Imię Jarowit to zestawienie starosłowiańskich słów odpowiadające określeniu „młody i silny władca”.

ŁADA/LELA

Obrazek

Łada/Lela to była bogini miłości i radośnie budzącej się wiosny, opiekunka rodziny i piastunka rodu ludzkiego, opiekunka małżeństwa, a także zmarłych przodków. Matka boskich bliźniaków o imionach Lel i Polel. Święte drzewa Leli to lipa i brzoza. Ku czci Leli i Jarowita kobiety i mężczyźni odbywali wiosną taniec z mieczami. Taniec ten przedstawiał zaślubiny słonecznego Jarowita z Lelą. Za pośrednictwem Leli czczono przodków w trakcie obecnie nieco zapomnianych Zaduszek wiosennych. Jej świątynia mieściła się w górach świętokrzyskich, okolicach Lednicy oraz na Mazowszu. Staropolskie słowo „lelać” to kołysać do snu, a „lalka” to dusza zmarłej osoby.

NUJA/TRZYGŁÓW

Obrazek

Władca podziemi, świata zmarłych, nocy i wody, dawca bogactwa, ale również sędzia i strażnik przysiąg surowo karzący za krzywoprzysięstwo. Wyobrażany w trzech połączonych postaciach, często rogatych. Proszono go o dobre miejsce dla zmarłych w Raju (w słowiańskich zaświatach). Według Jana Długosza najważniejsza świątynia Nyii znajdowała się w Gnieźnie. Opuszczał swoje siedziby tylko pod osłoną nocy, galopując przez świat na czarnym rumaku. Według polskich podań ludowych jego sługami byli Boruta i Rokita, którzy często opuszczali podziemia, pojawiając się w świecie ludzi. Chętnie uczestniczyli w zabawach, przysparzali ludziom bogactw, zawierali z nimi układy i karali za krzywoprzysięstwo. Trzygłów to także patron hodowli bydła – niegdyś wymiernika osiągniętego bogactwa.

JAN/JÓN

Obrazek

Każdy wie co to jest Noc Świętojańska i Sobótka. Z kolei Jan/Jón zazwyczaj pomijany jest zupełnie jako chrześcijański święty.
W słowiańskich bajkach, w tym oczywiście polskich, występuje nader często bohater o imieniu Jaś. Św. Jan/Jón, wnosząc z obrzędów letniego przesilenia, zastąpił najwyraźniej dawne, rodzime bóstwo, najwyraźniej związane z wodami ziemskimi – źródłami i strumieniami, nad którymi bardzo często umiejscawiano pierwsze kościoły pod jego wezwaniem św. Jana.

Według wierzeń ludowych Księżyc jest panem ziemskich wód, co tłumaczyłoby nocny charakter obrzędu. Najprawdopodobniej, jego podobnie brzmiące imię nadawało się dobrze do zastąpienia go katolickim świętym, kojarzonym z Janem Chrzcicielem, oczyszczającym z grzechów przez zanurzenie w wodach Jordanu.
Na Łotwie z kolei był Jānis, bóstwo związane ze świętem Jāni– czyli letniego przesilenia. Jānis, później utożsamiony ze św. Janem Chrzcicielem, przynosił radość i obfitość, jego siedzibą i miejscem gdzie się ukazywało się drzewo, wysoka góra albo kamień. Walczył z wilkami. Tak więc czytając stare bajki o Jasiu, to należy myśleć, że jest on najprawdopodobniej jednym z dawnych bogów. Jan/Jón oznacza „młody, w pełni sił”. Tak więc Jaś wcale nie jest równoznaczne ze słowem „głupi” i trzeba to wytępić.

MOKOSZ/MAKOSZ

Obrazek

Mokosz/Makosz – bogini słowiańska, uprzedmiotowienie Matki Ziemi, opiekowała się ziemią, wodą, deszczem, kobietami, płodnością, popędem, tkactwem, przędzeniem i owcami. Pojawiała się jako duch domowy w postaci kobiety z dużą głową, przędącą nocą wełnę i strzygącą owce. Nim się pojawiała, słychać było warczenie kołowrotka. Zostawiano jej przy nożycach małą ofiarę z kłębka wełny, a przy świętach składano ofiary z żywności.

Piątek był dniem poświęconym Mokoszy. Wierzono, że deszcz był mlekiem Mokoszy. Przysięgano na Matkę-Ziemię. W tym celu połykano grudkę ziemi albo kładziono ją sobie na ciemieniu. Aby uwolnić dobroczynną siłę Matki-Ziemi oborywano granice wiosek, żeby chronić je przed zarazami. Ziemia jako matka była obłożona najwyższą świętością. Nie wolno było pluć do wody ani na ziemię, bo to ją obrażało. Kult bogini został później zastąpiony kultem maryjnym, (Bogurodzica na sztandarach i w pieśni lub „matkowanie” Polsce na przykład).
Nie są to wszyscy bogowie. Wszystkich, których zaciekawiło powyższe, zapraszam do czytania fachowych i złożonych opracowań zawartych w książkach bądź odsyłam do sieci.[1]

Warto również dostrzec współczesny zasób słownictwa polskiego, odnoszący się do dawnych bóstw i obrzędów pogańskich. Ile zachowało się dawnych zwyczajów!
Każdy zna określania takie jak „jak piorun/grom z jasnego nieba”, „gromić nieprzyjaciół”, „ty Pieronie!”. „O jeju!” wskazuje na odwołanie do bogini Leli czyli jak dawniej – „o Lelu!”, Nadal trwa zwyczaj topienia Marzanny. Wróżby andrzejkowe odprawiane są do dziś przez niezamężne dziewczęta. Tylko, że kiedyś wróżono z rogu bogini.

Gwiazdka, Dzieciątko Jezus rozdające podarunki w najkrótszy dzień roku, to dawniej odrodzone w tych dniach Słońce – radośnie zwiastujące narodzinami oraz nieustannym wzrostem przyszłe zwycięstwo z Trzygłowem.
Wielkopolski Gwiazdor – jeden z kolędników w wyobrażeniu starca z gwiazdą na czole do dziś obdarowuje dzieci w czas Wigilii, to prawdopodobne wyobrażenie starego Jasza i/lub Swaroga – władcy ruchu słońca. Ruchoma gwiazda to wyobrażenie ruchu słońca. Turoń zaś to przejaw boga podziemi.
Zaduszki to oprócz dawnych Dziadów część kultu Marzanny i Nyji. Istniały też obrzędy ku czci zmarłych w okresie wiosenno-letnim. I tak dalej i tak dalej…
Jaki rodowód mają Polacy? Język polski należy przede wszystkim do lechickiej grupy językowej (Słowianie zachodni).

„Nowoczesne badania genetyczne (A. Kłosow, I. Różański) potwierdzają ciągłość zasiedlenia terenu Polski od epoki Neolitu, aż po czasy dzisiejsze. Oznacza to, że bez względu na język jakim władali nasi najdawniejsi przodkowie, większość z nas (w jakiejś swojej „części”) „mieszka” tu od zawsze. [...] Swarzyca, trójząb, runy czyli… Merki to – znaki rybaków kaszubskich! Szereg znaków ma pochodzenie wyraźnie przedchrześcijańskie, pojawiają się także nawiązania do znaków runicznych. Co ważne, wszystko to doskonale znamy z polskich herbów i znaków garncarskich oraz bartnych. Jest to także powodem wielu interesujących spekulacji odnośnie pisma jakiego mogli używać dawni Lechici (Polanie, Pomorzanie, Ślężanie, Połabianie) i szerzej wszyscy Słowianie.”

Obrazek

Nieprawdą też jest, że Słowianie nie mieli własnego pisma. Mieli – tzw. runy polskie. Runy są porozrzucane po całej Europie. Docieraliśmy wszędzie? Przykładowo: na obrzeżu dzbanu wykonanego z brązu odnalezionego w miejscowości Botzen znajduje się napis w języku słowiańskim. Jest to refren piosenki biesiadnej: „LESZAM NI CHEDIU LI KUSI USICA CHWILI LILE” („Lasem nie chodzę choć kusi usica Chwilę Lile dziś nasi”).[2]

Celem zakończenia zacytuję słowa jednej osoby znalezione w sieci.[3] Piękne a proste:
„Każdy z nas lubi ubierać choinkę w świecidełka, czasem dostanie pod nią rózgę. Lubimy także malować pisanki, zapalać świece na grobach i kolędować. A ileż to razy spluniemy przez lewe ramię, gdy nam czarny kot przebiegnie drogę lub gdy ujrzymy kruka tegoż właśnie koloru. Dlaczego boimy się wychodzić sami do lasu mówiąc, iż “Licho nie śpi”? Dlaczego urządzamy stypę ku czci zmarłego? Dlaczego boimy się nocnej Zmory? A Wilkołaki i Wampiry? A różne święta? Dożynki, Zaduszki, topienie Marzanny i wiele innych? Oto są symbole naszych prasłowiańskich korzeni! Przecież Marzanna to słowiańska boginka zimy, Licho to duch leśny (starsi ludzie pamiętają także Ubożę), Zmora to zjawa napadająca człowieka we śnie, Wampir i Wilkołak to nie horror z Hollywood, lecz potwory znad Wisły! Powiedzmy sobie prosto w oczy- wierzymy w wiele duchów i przesądów – to całkiem normalne! To wszystko jest pozostałością po naszej dawnej arcyciekawej religii, która przez sformułowanie „poganizm” nabrała pejoratywnego znaczenia…”

Autor: Grzech

Ilustracje i zdjęcia: Kazimierz Perkowski, Lestat (Jan Mehlich) i inni
Źródło: Nowy Ekran
http://grzech.nowyekran.pl/

PRZYPISY
[1] Polecam szczególnie dwie strony:
http://free.of.pl/m/mysticearth/mitolog ... gowie.html
http://www.bogowiepolscy.net/
[2] Więcej tutaj:
https://bialczynski.wordpress.com/tag/helmy-z-negau/
http://bialczynski.wordpress.com/tag/slowianie
[3] Cytat pochodzi ze strony:
http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=5045.0

http://wolnemedia.net/historia/nasze-sl ... -korzenie/


JEDEN Z KOMENTARZY:
Wokół pogańskich Słowian narosło wiele mitów. Zwłaszcza o ich rzekomym prymitywizmie, jako “przybyszy znikąd”. Kłam temu twierdzeniu zadawał przedwojenny polski archeolog, który w latach okupacji był bezwzględnie, choć nieskutecznie był ścigany przez aparat III Rzeszy. Jozef Kostrzewski, współtwórca Uniwersytetu Poznańskiego polemizował z archeologami niemieckimi na temat ciągłości osadnictwa słowiańskiego na ziemiach polskich. Jego prace skłoniły go do stworzenia wraz z innymi naukowcami teorii autochtonicznej. Polecam jego biogram.
W pracach Kostrzewskiego dowiadujemy się m.in., iż Słowianie w niektórych dziedzinach, nie tylko nie byli prymitywni, jak twierdzili naukowcy niemieccy, ale znacznie wyprzedzali sąsiednie ludy. Dziedziną w której nikt nie mógł się równać ze Słowianami, było np. budownictwo drewniane. Kiedy Słowianie zachodni mieszkali w zaopatrzonych w piece domach o konstrukcji zrębowej (z drewnianych bali, jak współczesnie spotykane w Tatrach), sąsiedni Germanie budowali wyposażone w paleniska półziemianki, w których ściany stanowiły wbite w ziemię pale przeplecone gałęziami, a calość była pomazana gliną. Słowianie tym czasie metodą tą wznosili jedynie mniej ważne zabudowania gospodarcze, jak chlewy i kurniki. Drewniane budownictwo obronne do momentu, kiedy upadła organizacja grodowa, miało niespotykane gdzie indziej walory obronne, zawsze wyprzedzające swą epokę. Słowiańskie grody charakteryzowała odmiennosć konstrukcji wału, jego wysokość i nadzwyczajna, dzięki konstrukcji hakowej, wytrzymałość. Niektóre grody (zwłaszcza wniesione w miejscach o słabych naturalnych walorach obronnych), posiadały skomplikowany system fos suchych i mokrych, rzędy wałów ziemnych i wbitych w ziemię pali, uniemożliwiających bez poważnych prac inżynieryjnych korzystanie z wież oblężniczych, a także pomniejsze palisady, które zmuszaly szturmujących do korzystania z drabin, jeszcze przed osiągnięciem podstawy właściwego wału. Słowiańskie grody miały nawet ulice i place w postaci płaskich pomostów drewnianych, co jest niespotkane u ich zachodnich sąsiadów. Na ich tle konstrukcje obronne z drewna u Germanów i Skandynawów wyglądają nad wyraz mizernie i prymitywnie. Innym mitem, z którym rozprawia się J.Kostrzewski jest rzekomy ostry deficyt żelaza u Słowian, którego w rzeczywistości mieli mnóstwo. Kostrzewski potwierdził także wielką rolę higieny w życiu naszych przodków. Wszystkiego, co dowiedziałem się z jego prac nie będę tu streszczał, bo dużo tego, a każdy może sam wstąpić do biblioteki. To jeszcze w Polin jest bezpłatne. Polecam wszystkim dorobek pisany prof. Józefa Kostrzewskiego, który zdobył wielkie uznanie także za granicą.
Niestety w powszechnej świadomości pokutują wciąż brednie niemieckich “naukowców”, tworzących po prostu użyteczną dla reżimu Hitlera propagandę. Nawet dziś niektórzy polskojęzyczni naukowcy starają się ukrywać prawdę i powielać brednie, wykute przez archeologow z NSDAP .


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /