Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 28 gru 2013, 14:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Rozbisurmaniona dzicz bolszewicka przepoczwarzająca się obecnie w patologicznych zdziczałych dewiantów spod znaku gender, próbuje nam Polakom narzucić swoje panowanie, a nas Polaków sprowadzić do roli biernego uczestnika w życiu naszej Ojczyzny.

Medialny komunistyczny pomiot

Zgodnie z tradycją u schyłku roku odbyło się kolejne rozdanie dziennikarskich nagród Grand Press i jak to zwykle w III RP bywa wśród laureatów i beneficjentów, także finansowych, znaleźli się tacy kłamcy i manipulatorzy, którzy owszem zasłużyli na laury, ale w kategorii „Hiena roku”.

W Polsce największym uznaniem cieszą się ci dziennikarze, którzy w normalnych cywilizowanych państwach wylądowaliby natychmiast facjatami na bruku za swoja stronniczość, nierzetelność, kłamstwa, manipulacje i zwykłe działanie na zlecenie obozu rządzącego, a co wielce prawdopodobne także spełniający zadania służb specjalnych obcych państw.

Oto w kategorii „news” uhonorowano Agnieszkę Kublik z Gazety Wyborczej za paszkwil zatytułowany, „Trzej zamachowcy”, w którym to autorka wykorzystując przeciek kontrolowany z wojskowej prokuratury i wyrwane z kontekstu fragmenty zeznań próbowała skompromitować wybitnych naukowców zaangażowanych w wyjaśnienie smoleńskiej tragedii i nieprzyjmujących w ciemno kłamliwej wersji zdarzeń forsowanej przez Kreml i jego nadwiślańskich wspólników-zakładników.

Na całe szczęście miesiąc wcześniej ukazała się książka „Resortowe dzieci. Media”, autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza, która w sposób bardzo jednoznaczny pokazuje nam, kto w Polsce kręci tym całym medialnym towarzystwem wzajemnej adoracji i jak nikczemnym indywiduom oraz zwykłym komunistycznym kapusiom i zdrajcom przekazano podzielony w 1989 roku medialny tort.

W zasadzie kropkę nad i, stawia już taka oto zawarta w książce informacja mówiąca, że III RP nazywana szumnie suwerennym i demokratycznym państwem prawa oddała telewizję „Polsat” tajnemu współpracownikowi SB o pseudonimie „Zegarek”, czyli posiadaczowi kilku paszportów i nazwisk, Zygmuntowi Solorzowi. Szefami TVN zostali Mariusz Walter, TW „Mewa” i Jan Wejchert, TW „Konarski” zaś prezesurę Telewizji Publicznej powierzono Andrzejowi Drawiczowi, zasłużonemu komunistycznemu kapusiowi o pseudonimach „Kowalski” i „Zbigniew”.

Jeżeli uzmysłowimy sobie, że polskie służby specjalne przez cały okres PRL-u były podporządkowane Moskwie to dotrze do nas porażająca prawda mówiąca, że po 89 roku polskie media przekazano z pełną premedytacją tak naprawdę w ręce rosyjskiej agentury.

Warto w tym miejscu przypomnieć kilka znaczących nazwisk osób, które przy okrągłym stole zasiadły w zespole ds. mediów. Byli to między innymi: Helena Łuczywo, Jan Dworak, Krzysztof Kozłowski, Marcin Król, Adam Michnik, Jacek Snopkiewicz, Krzysztof Teodor Toeplitz, Jerzy Urban.

Te wszystkie bez wyjątku osoby stały się później właścicielami bądź szefami różnych mediów od prywatnych po publiczne. Część z nich była ważnymi politykami lub wysokimi urzędnikami państwowymi. Mamy też wśród nich dzisiejszych wpływowych politycznych komentatorów. Łączy ich jeszcze jedno. Wszyscy zajadle bronią do dziś zdobyczy i umów zawartych przy okrągłym stole, a za odwiecznego wroga numer jeden uważają Kościół, polski patriotyzm oraz wolne i kapitałowo czysto polskie media głównie reprezentowane przez Radio Maryja i TV Trwam.

Wolne i niezależne media to sól demokracji i najważniejszy jej strażnik działający w interesie społecznym. W tym miejscu musi paść retoryczne pytanie. Czy w 1989 roku planowano w ogóle coś takiego jak suwerenne demokratyczne państwo prawa? A może doszło do wielkiego historycznego oszustwa i w propagandowym hałaśliwym opakowaniu oraz w wśród pięknych nośnych haseł i sloganów zafundowano nam pokolorowany i nieco wyretuszowany PRL-bis, na którego czele zaroiło się od tych samych „czerwonych mord i krzywych ryjów”, o których śpiewał kiedyś Paweł Kukiz?

Ja już od dawna nie mam żadnych złudzeń i wiem, w jakim państwie przyszło mi żyć. Rozumiem też chore mechanizmy, dzięki którym w mediach zawsze na czoło wysuwane są różne ubeckie i esbeckie córy oraz synalkowie komunistycznej swołoczy, która przywędrowała tu za sołdatami odzianymi w kufajki i obutymi w łapcie oraz gustowne walonki. Dzisiaj tak się rozpanoszyli nad Wisłą i stali się na tyle bezczelni, że próbują uczyć manier i europejskości przedstawicieli wielkiego katolickiego dumnego narodu o pand tysiącletniej historii i tradycji.

Nadchodzący koniec 2013 roku przybliża nas do kolejnego wielkiego historycznego przełomu i musimy cały czas pamiętać o tym, że nową Polskę zbudować musimy zaczynając od położenia mocnych fundamentów. Nie dajmy po raz kolejny się oszukać i namówić do rozpoczynania budowy od pierwszego piętra pozostawiając nietkniętymi luksusowe apartamenty zajęte przez miot, a właściwie pomiot pochodzący z krycia komuszych suk hodowlanych ubecko-esbeckim reproduktorem. Z tej hodowli przyszły bowiem na świat same lewackie mutanty i potworki brylujące dzisiaj w mediach i wręczające sobie nawzajem nagrody za wierne stanie na straży okrągłostołowego geszeftu.

Tekst opublikowany w Warszawskiej Gazecie

http://kokos.salon24.pl/557463,medialny ... zny-pomiot


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 03 lut 2014, 07:13 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Dlaczego zlikwidowano WSI

Od kilku tygodni opinia publiczna zarzucana jest informacjami na temat rzekomych przestępstw, które miał popełnić Antoni Macierewicz w czasie weryfikacji żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych. Media oskarżały przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej o kolejne niegodziwości, łącznie ze „zdradą stanu”. Partia Janusza Palikota zaproponowała nawet powołanie sejmowej komisji śledczej, projekt poparł SLD. Obserwując te niespokojne harce obrońców WSI, można odnieść wrażenie, że czas cofnął się o kilkanaście lat, prawie do lat PRL.

WSI nigdy nie miały dobrej marki, nawet w środowisku obecnych obrońców. Były one wielokrotnie oskarżane o liczne nieprawidłowości, złą pracę, zaniechania w ochronie bezpieczeństwa państwa. Wystarczy przypomnieć sejmową dyskusję z 2003 roku, kiedy posłowie omawiali ustawę dotyczącą tej służby.

Nawet dla PO: „haniebne, szkodliwe i zdradzieckie”

W trakcie debaty padały pod adresem WSI najcięższe oskarżenia. W dodatku nie formułowali ich jedynie posłowie PiS i ROP, ale również parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej.

Nieżyjący już poseł Konstanty Miodowicz wprost mówił o infiltracji kadry WSI i sugerował zdradę: „Służby wojskowe III Rzeczypospolitej okazały się podatne na zmasowaną infiltrację kadry przez obce, w tym wrogie służby wywiadowcze. Niektóre przypadki ilustrujące ten stan rzeczy bulwersują i napawają lękiem. Wśród przestępstw wobec Rzeczypospolitej Polskiej niełatwo wyobrazić sobie bardziej haniebne, szkodliwe i zdradzieckie”.

Miodowicz wskazał również na liczne nieprawidłowości w pracy WSI. Według parlamentarzysty PO nieprawidłowości dotyczyły np. „kryminalizacji części kadry oficerskiej”, procederu nielegalnego handlu bronią, wprowadzania w błąd cywilnych przełożonych – w tym również premiera i prezydenta, dezinformowania innych służb operacyjno-informacyjnych. Natomiast Jan Olszewski przypomniał wtedy, że szczytowym wykwitem działalności wojskowych służb specjalnych była instytucja Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Antoni Macierewicz pytał: „Dlaczego wobec służby, która zapisała się w dziejach Polaków, narodu i państwa polskiego chyba najgorzej ze wszystkich służb sowieckich, nie podjęto żadnego zabezpieczenia, by sowiecka agentura i ludzie, którzy są odpowiedzialni za nieszczęścia Polski, nie pełnili dalej wysokich funkcji w Wojskowych Służbach Informacyjnych niepodległego państwa polskiego?”.

Warto również przypomnieć, że o konieczności przeprowadzenia zmian w WSI mówili także inni posłowie PO – Paweł Graś i Jan Rokita. W zasadzie jedynym konsekwentnym i jawnym obrońcą WSI był SLD, i to głównie część związana z urzędującym wtedy prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Ówczesnym szefem tych służb był Marek Dukaczewski, który przed objęciem tej funkcji był wiceszefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Podporządkowani Moskwie

WSI zasłużyły na taką opinię, chociaż powstały w 1991 roku, to przez lata III RP nie przeszły gruntownej zmiany, a kadra żołnierska, która jeszcze w latach 80. walczyła z zagrożeniem NATO, kończyła kursy w Moskwie, ścigała solidarnościową opozycję i ograniczała wpływy „reakcyjnego” Kościoła katolickiego w środowiskach wojskowych, mogła bez przeszkód przejść do nowej struktury – WSI. Ta nowa służba utworzona została z komunistycznego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. W czasach PRL pion kontrwywiadu, funkcjonujący w ramach Wojskowej Służby Wewnętrznej, oraz pion wywiadu, czy Zarząd II Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego, były ściśle związane z sowieckimi służbami. Żołnierze wywiadu wojskowego PRL realizowali zadania na rzecz Moskwy. Kończyli sowieckie kursy. Jednym z nich był także Marek Dukaczewski, choć sam tłumaczył, że było to tylko „dwumiesięczne seminarium”.

Przy WSW funkcjonowali oficjalni rezydenci KGB. Mogli oni swobodnie kontaktować się ze wszystkimi oficerami WSW. Taka sytuacja sprzyjała pozyskiwaniu przez KGB i inne sowieckie służby współpracowników z grona oficerów WSW i zwykłej kadry wojskowej. WSW miała ograniczone możliwości, była odpowiedzialna za ochronę jednostek LWP. W czasach PRL za współpracę z sowieckimi służbami specjalnymi nie groziły żadne sankcje, wręcz przeciwnie. Dobre kontakty z „radzieckimi” mogły przyspieszyć karierę każdego oficera. Rezydentura KGB funkcjonowała do stycznia 1990 roku, czyli jeszcze w okresie funkcjonowania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ostatnim sowieckim rezydentem był gen. Aleksander Fomin. Za czasów ostatniego szefa WSW – gen. Edmunda Buły wiele akt WSW zostało zmikrofilmowanych i przekazanych KGB.

Część oficerów, którzy po 1990 roku znaleźli się w WSI, przeszło szkolenie w moskiewskiej akademii KGB i na kursach GRU. Warto podkreślić, że ta wiedza nie była tajemnicą dla nowych elit politycznych III RP. Informacje o ścisłej współpracy elity WSI z sowieckimi służbami specjalnymi pojawiły się już na początku lat 90. w raporcie komisji Janusza Okrzesika, która badała działalność WSW w czasach PRL. Jeszcze w 2006 roku w WSI służyli żołnierze, którzy przeszli takie szkolenie. Prawdziwym skandalem III RP było to, że przez lata nie podjęto decyzji o odsunięciu ich od wpływu na bezpieczeństwo państwa.

Wpływy w wojsku, finansach i mediach

Jedynym wyjątkiem był rząd premiera Jana Olszewskiego, który podjął pierwszą próbę zlikwidowania imperium WSI. Wprawdzie była to próba nieudana, ujawniła siłę tej struktury. Sam premier Olszewski w późniejszym wywiadzie mówił: „Jeżeli chcemy mieć pełną władzę nad naszymi służbami specjalnymi, to musimy mieć pewność, że kierownictwo tych służb gwarantuje lojalność”. Wskazał również, że służbami tymi dowodzili ludzie „szczególnego zaufania” ze strony Moskwy: „Kreml bardzo starannie dobierał ludzi do tych służb. Po puczu Janajewa okazało się, że właśnie w strukturze WSI są bardzo słabe punkty”.

Ministrowie premiera Olszewskiego wskazywali, że „w wojsku istnieje niejawna postkomunistyczna struktura, mająca zasoby finansowe i wpływy w prasie”.

Ta ocena z początku lat 90. została potwierdzona kolejnymi aferami, skandalami. O kolejnych nieprawidłowościach wokół WSI było głośno przez dwie dekady, informowali o nich opozycyjni posłowie i media: nielegalny handel bronią, afera tuszowania sprawy Oleksego, nieprzekazanie do IPN niektórych archiwaliów, afera paliwowa i Orlenu, afera FOZZ czy w końcu wpływ na życie polityczne. Jednak pomimo takiej wiedzy kolejne rządy, aż do 2006 roku, nie zdecydowały się naruszyć wpływów imperium WSI. Dlatego decyzja o likwidacji WSI była konsekwencją festiwalu kolejnych skandali wokół tej służby.

Zamiast szukać szpiegów, inwigilowali opozycję

Warto również wskazać, że WSI odnosiły bardzo mizerne efekty w pracy kontrwywiadowczej. To Urząd Ochrony Państwa aresztował w 1999 roku siatkę emerytowanych oficerów wojskowych służb specjalnych, których oskarżano o szpiegostwo na rzecz Związku Sowieckiego i Rosji. Główny podejrzany ukończył w latach 80. kurs w Moskwie, zarzucono mu przekazywanie Rosjanom tajnych dokumentów. O skali tego zjawiska świadczy fakt, że zatrzymano byłego szefa placówki kontrwywiadu WSW i WSI w Łodzi, również pozostali aresztowani oficerowie należeli do elity wojskowych służb specjalnych. Były to więc osoby ze ścisłego kierownictwa tych służb.

Z drugiej strony WSI zajmowały się z wielką werwą inwigilacją dziennikarzy i posłów opozycji, zwłaszcza tych postulujących reformę służb wojskowych. Już w latach 90. niektóre media sygnalizowały ten problem. Jednak dopiero raport Antoniego Macierewicza z weryfikacji WSI ujawnił dokumenty z tych operacji. Udowodnił, że wojskowe służby specjalne przekroczyły swoje uprawnienia i inwigilowały swoich przeciwników politycznych. „Wiodącym” podejrzanym był Józef Szaniawski, który opublikował cykl artykułów na temat katastrofalnej sytuacji w wojskowych służbach specjalnych. WSI wobec autorów tych publikacji podjęły wiele działań operacyjnych. Mimo że był to rok 1992, to oficer WSI uzasadniał podjęcie tych czynności językiem czasów PRL: „Artykuły o WSI zamieszczane w czasopismach mają wspólne cele, a mianowicie: ukazanie WSI jako organizacji skompromitowanej, nomenklaturowej, zdradzieckiej, niesłużącej interesom Polski; lansowanie opinii, że WSI są strukturą niekompletną, zdegenerowaną i niezdolną do działań wywiadowczych i kontrwywiadowczych; wykazanie, że WSI są agendą służb specjalnych byłego Związku Radzieckiego”.

Takich przykładów inwigilacji opozycji z lat 90. jest dużo, choćby operacja „Szpak”, dotycząca Radosława Sikorskiego, który obecnie odnalazł się w chórze obrońców WSI.

Raport Antoniego Macierewicza potwierdził tylko bezhołowie w tej służbie i nieprzecięte związki z Moskwą. Natomiast sytuacja, w której duża część polityków, mediów, urzędników domaga się rozliczenia przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej, dowodzi tylko, że wpływy żołnierzy WSI, pomimo zlikwidowania tej służby, są nadal olbrzymie.

Piotr Bączek

http://www.naszdziennik.pl/mysl/67121,d ... o-wsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 29 paź 2014, 06:21 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Te same gnidy bolszewickie wciąż są w urzędach i przy władzy, stąd też obce naszej kulturze spojrzenie na problemy moralne w naszej Ojczyźnie.

Procesy jak za PRL

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie odbył się proces karny obrońców życia Jacka Kotuli i Przemysława Sycza, oskarżonych przez szpital o naruszenie dóbr osobistych. To kolejna rozprawa za nazywanie aborcji zabiciem dziecka poczętego.

Wczorajszy proces, jaki wytoczył obrońcom życia Specjalistyczny Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, podobnie jak wcześniejsza rozprawa w rzeszowskim sądzie okręgowym, był utajniony. Tam – jak zauważa pełnomocnik pozwanych mecenas Ludwik Skórzak – była to decyzja sądu podjęta z urzędu, tu zaś – z powodu niewniesienia wniosku o odtajnienie rozprawy przez stronę oskarżającą. – Ustawa mówi o tym, że postępowania z artykułu 212 kodeksu karnego co do zasady są z wyłączoną jawnością, chyba że strona oskarżająca zażyczy sobie, żeby były one jawne. Nie wnieśli jednak o to – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ludwik Skórzak. Rozprawa trwała niecałe pół godziny. Przesłuchany został jeden świadek prof. Andrzej Skręt, były wojewódzki konsultant ds. ginekologii. Drugim miał być Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO – Prawo do Życia, który w rozmowie telefonicznej z mecenasem Skórzakiem poinformował, że nie otrzymał wezwania na dzisiejszą rozprawę.

– Pytaliśmy pana profesora Skręta, czy wie, kiedy zaczyna się ludzkie życie. Odparł, że w chwili poczęcia, a ci wszyscy, którzy mówią inaczej, są niedouczeni – powiedział nam po wyjściu z sali rozpraw Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia. Następna rozprawa przed Wydziałem Karnym Sądu Rejonowego ma odbyć się 4 listopada w sali, w której są urządzenia audiowizualne. – Mamy oglądać filmiki, które strona oskarżająca zgłosiła do rozprawy. Są to nagrania z naszych pikiet przed szpitalem, zamieszczane w ogólnie dostępnych mediach – wyjaśnia Jacek Kotula.

Pełnomocnik pozwanych wnioskował wcześniej o przesłuchanie lekarzy, którzy wykonywali aborcję w szpitalu Pro-Familia. Dziś Skórzak pytał sędziego Janusza Sternalskiego, czy wezwał ich na świadków. Sąd, jak się okazało, nie spieszył się z tym, więc nie pojawili się na rozprawie. W czasie jej trwania przed drzwiami sali sądowej modliła się na różańcu grupa osób wspierających obrońców życia. Wśród nich dr Maria Szczepańska, emerytowana lekarka. – Śledzę losy pana Jacka Kotuli od początku, gdy zaczął walkę o ochronę dziecka poczętego, i jestem zbulwersowana, jak jest traktowany – powiedziała w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Dodała, że większość lekarzy, których zna, to liberałowie, którzy uważają, że „płód” to nie dziecko, a dzieci z wadami, które matki noszą pod sercem, będą tylko ciężarem, gdy się urodzą. – Czy to nazwiemy aborcją, skrobanką, zabiegiem czy terminacją ciąży, to jest to wszystko zabójstwo z premedytacją – podkreśla.

W piątek Jacek Kotula i Przemysław Sycz otrzymali z Wydziału Cywilnego Sądu Apelacyjnego roczny zakaz „organizowania i uczestniczenia w pikietach, manifestacjach i innych zbiorowych spotkaniach, podczas których podawane są do publicznej wiadomości informacje na temat funkcjonowania powodowego szpitala z wykorzystaniem wizerunku szpitala, jego personelu – tej treści, że zabija się tam dzieci”. Nie mogą również publikować na wszelkich portalach społecznościowych i tematycznych czy innych stronach internetowych informacji na temat funkcjonowania szpitala Pro-Familia i przekazywać, że dochodzi w nim do zabójstw dzieci nienarodzonych. – To powrót PRL. Konstytucja jest łamana, wraca cenzura. Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się jakiś mądry sędzia, który uzna, że aborcja to zabijanie. My stajemy po stronie prawdy i nienarodzonych chorych dzieci, które trzeba leczyć, a nie zabijać – podkreślił Jacek Kotula.

Piotr Czartoryski-Sziler, Rzeszów

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... a-prl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 08 cze 2018, 14:38 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Byłem ofiarą inwigilacji

Oświadczenie ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia ws. inwigilacji służb komunistycznych

Obrazek

Po raz kolejny padam ofiarą systemu totalitarnego. Po raz pierwszy padłem ofiarą tego systemu przed maturą, mając 17 lat. Zostałem wtedy osadzony w Centralnym Więzieniu Karno-Śledczym w Białymstoku na 3 miesiące. Następnie zostałem skazany wyrokiem sądu wojewódzkiego w Białymstoku na rok więzienia, w zawieszeniu na 5 lat i wydalony ze szkoły za przynależność do tajnej organizacji „Białe Orły” i namalowanie plakatu o szkodliwości sojuszu Państwa Polskiego ze Związkiem Radzieckim. Dnia 6 sierpnia 1963 r. wraz z czterema kolegami zostałem wyrzucony z Liceum Ogólnokształcącego w Sokółce, przez co musiałem rok później składać maturę korespondencyjnie.

Dziś po raz drugi padam ofiarą systemu, który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u.

Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów.

Abp Sławoj Leszek Głódź

Metropolita Gdański

Janów Podlaski, 8 czerwca 2018 r.

RP, KAI

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... lacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 09 cze 2018, 18:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Śmietnik zdrajców jak zwykle nadaktywny. Nie odmówią sobie nadużycia nawet największej podłości.

Żywy terror bezpieki

„Nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów” – napisał metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź w odpowiedzi na wczorajszy artykuł w „Rzeczpospolitej” i na portalu Onet, zapowiadający obszerny tekst w dzisiejszym magazynie „Rzeczpospolitej” „Plus Minus”.

Obrazek

Tomasz Krzyżak i Andrzej Gajcy w artykule „Wywiad PRL za Spiżową Bramą” opisują proces rozpracowywania ks. Głódzia, w latach 80. pracownika Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, przez płk. Franciszka Mazurka ps. „Barcz” z Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ze zbadanych przez dziennikarzy dokumentów Zarządu II SG, które do niedawna znajdowały się w zbiorze zastrzeżonym IPN, jednoznacznie wynika, że ks. abp Głódź nie podjął współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym. Główna teza, którą stawiają w tekście Krzyżak i Gajcy, sprowadza się do stwierdzenia, że obecny metropolita gdański, był „uważany” przez wywiad wojskowy za nieświadomego informatora. Jednocześnie dziennikarze nie przytaczają konkretnych informacji, których źródłem miałby być ks. abp Głódź. – Jeżeli ktoś rozmawiał z tajnym współpracownikiem lub pracownikiem tajnych służb (nie wiedząc o podwójnej roli swojego rozmówcy) i jest przez to uznawany za „informatora wywiadu”, to jest to niebywałe nadużycie – mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. Wojciech Polak, historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, członek Kolegium IPN. – W takim układzie każdą osobę inwigilowaną można by uznać za współpracownika, bo pośrednio dostarczała informacji – dodaje.

Oburzenia publikacją nie kryje ks. bp Wiesław Mering, biskup diecezji włocławskiej, oceniając tekst jako „manipulację faktami”. – Rzecz najboleśniejsza to stwarzanie pozorów, które mają świadczyć przeciwko człowiekowi, odbierając mu jego dobre imię. Już nawet abstrahując od tego, że chodzi o kogoś, kto od początku, od zawsze, był zdecydowanym przeciwnikiem systemu komunistycznego – podkreśla ks. bp Wiesław Mering.

Ostra inwigilacja
Pułkownik Mazurek „Barcz” od 1982 r. pod przykryciem kierownika przedstawicielstwa LOT w Rzymie inwigilował m.in. Kościół katolicki, rozpoznawał zagraniczne kontakty „Solidarności”. Miał za zadanie „rozszerzać kontakty” z ks. Głódziem. W swoim oświadczeniu metropolita gdański stwierdza: „Po raz drugi padam ofiarą systemu, który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u. Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów”.

– Skala inwigilacji przez służby PRL i nacisk na zdobywanie informacji w latach 80. ubiegłego wieku w Watykanie były ogromne – podkreśla prof. Polak.

Doktor Hanna Karp, medioznawca, wskazuje, że tekst „Rzeczpospolitej” zamazuje rzeczywistość, a nie ją rozjaśnia. – Dziennikarze przytaczają biogramy aż ośmiu prominentnych funkcjonariuszy komunistycznych służb, którzy rozpracowywali ks. Głódzia. A to znaczy, że duchowny poddany był silnej presji służb i inwigilacji. Ale z artykułu nie dowiemy się, jak poszkodowany został w ich następstwie ks. Głódź – mówi dr Hanna Karp, która ocenia materiał Krzyżaka i Gajcego jako stronniczy i nierzetelny.

Znamiona manipulacji
Wczoraj ks. abp Głódź wydał dwa oświadczenia – pierwsze dotyczące treści artykułu i drugie odnoszące się do tytułu z internetowej strony „Rzeczpospolitej”: „Ksiądz Głódź informatorem wywiadu PRL”.

– Użycie takiego tytułu wprowadza czytelnika w błąd. W artykule nie znajdujemy potwierdzenia tych informacji – komentuje dr Hanna Karp. Medioznawca wskazuje na szereg innych zabiegów noszących znamiona manipulacji użytych przez dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i Onetu.

– W magazynie „Plus Minus” tekst opatrzono tytułem „Armia PRL kontra Papież” oraz wielkim zdjęciem przedstawiającym w mundurze, na pierwszym planie, ks. abp. Głódzia siedzącego obok prawosławnego ks. abp. Sawy. Na fotografii umieszczono dodatkową informację: „Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź podczas trwającej kilka lat pracy w Watykanie był wykorzystywany przez wywiad wojskowy jako informator”. To kolejny zabieg, który już na wstępie lektury odpowiednio ukierunkowuje myślenie czytelnika. Sugerując ponadto, że duchowny jest główną osią owej „armii PRL” – ocenia dr Karp.

Oprócz sugestywnej gry zdjęciami mającej wpłynąć na percepcję czytelników podobną rolę do spełnienia zdają się mieć śródtytuły tekstu (m.in. „Upominki za materiały”, choć dziennikarze nie dotarli w IPN do żadnych materiałów dostarczonych komunistycznym oficerom przez ks. Głódzia).

Artykuł zawiera również domysły i supozycje zaczynające się od słów: „wydaje się […]”, „ze względu na duże prawdopodobieństwo […]”, „niewykluczone, że to od ks. Głódzia pochodziła informacja […]”. – Taka ilość trybu przypuszczającego razi, nie niesie za sobą żadnej informacji, sprawia wręcz wrażenie, że publikacja nie została do końca opracowana, a informacji wystarczająco nie zweryfikowano. W takim trybie można właściwie każdemu postawić dowolny zarzut. Pytanie, czy była to zła wola czy niekompetencja dziennikarzy? – zastanawia się dr Karp.

Według ks. bp. Meringa, artykuł „Rzeczpospolitej” miał na celu podważanie autorytetu Kościoła. – Bo choć autor o niczym nie przesądza, to jednak komentarze do tekstu już nie pozostawiają żadnych złudzeń, jak artykuł został odczytany – stwierdza ksiądz biskup. W ten sposób odbiera się Polakom jeden z ostatnich autorytetów, co jest tym bardziej bolesne, że Kościół był instytucją najbardziej prześladowaną przez komunistyczne władze, a za walkę z nieludzkim system wielu kapłanów zapłaciło życiem.

– Jeżeli się kogoś oskarża, trzeba mieć dowody, fakty, a nie zestawiać jakieś informacje, niby zastrzegając, że o niczym się nie przesądza. To prowadzi potem do takich interpretacji, które poniżają, odbierają człowiekowi autorytet i jego godność – zaznacza ks. bp Wiesław Mering.

Zwraca też uwagę na czas, w którym ukazuje się artykuł.

– Taka publikacja, po przecież niedawnej ciężkiej operacji księdza arcybiskupa, to jest dowód albo zupełnego cynizmu w pisaniu, albo bardzo złej woli – zwraca uwagę biskup włocławski.

Beata Falkowska

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... pieki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /