Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 13 kwi 2012, 20:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
„Trzeba ten establishment rozpędzić na siedem wiatrów…”

29 listopada 2001 roku jedna z czołowych medialnych funkcjonariuszek w służbie establishmentu III RP, redaktor Monika Olejnik zapowiedziała:

„Nie będę pana Leppera więcej zapraszać do "7 dni tygodnia" w Radiu Zet i do "Kropki nad i" w TVN, bo to moje autorskie programy. To moja osobista decyzja. Uważam, że Lepper przekroczył granicę. W moim programie powiedział mniej więcej tak: "Przepraszam pana Cimoszewicza za to, co powiedziałem o jego ojcu, ale co jego ojciec robił, każdy może sobie sprawdzić"...”

Wato przypomnieć, że wcześniej Andrzej Lepper publicznie nazwał Cimoszewicza kanalią, a jego ojca zbrodniarzem.

Chodziło mu o działalność pułkownika Mariana Cimoszewicza, funkcjonariusza informacji wojskowej.

Lepper opierał się na wcześniejszych, bo pochodzących z 1991 roku stwierdzeniach posła OKP Jana Beszty-Borowskiego, który mówił:

"Szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej o nazwisku Cimoszewicz miał zwyczaj rozmawiania z ludźmi, trzymając w ręku pistolet i obracając nim na palcu cynglowym. Znany jest fakt śmierci jednego z podwładnych w wyniku takich rozmów"

Cimoszewicz junior zareagował wówczas na te słowa w taki oto, bardzo emocjonalny sposób:

"Rozumiem, że dla Borowskiego, jego szefów i was, nierozumnych dziennikarzy, babrzących się w takich prowokacjach, wybawcami byli naziści, skoro ci, którzy z nimi walczyli, zasługują na miano oprawców. Po wojnie mój ojciec przez 30 lat służył w Wojsku Polskim, w tym także w kontrwywiadzie, instytucji, jaka jest zawsze i w każdej armii. Wy, którzy opluwacie Go dzisiaj, możecie powołać się tylko na fakt służby w tej formacji. Nie przytaczacie, bo nie możecie przytoczyć żadnych prawdziwych zarzutów, dotyczących Jego postępowania. 'Dowody' Borowskiego są łgarstwem"

Dzisiaj dzieci i wnuki stalinowskich sługusów i oprawców zmądrzeli i nigdy nie prowokują do dalszego drążenia historii swych kłopotliwych przodków, lecz sprawę pozostawiają „słusznym mediom”, które zbyt ciekawskich delikwentów glanują za pomocą dziennikarskich cyngli wykorzystujących znane określenia typu „język nienawiści”, „podłe zachowanie”, „nikczemna akcja”. Następnie wsparcie idzie ze strony tak zwanych celebrytów, czyli zwykłych marnych komediantów na służbie salonu, zwanych nad Wisłą „artystami”. Jeżeli i to nie wystarcza do akcji wkraczają rozgrzane sądy.

Jednak w latach 90-tych nie było jeszcze tej medialnej salonowej procedury, dzięki czemu po skierowanej przez oburzonego Besztę –Borowskiego skargi na Cimoszewicza do sądu, mogliśmy się dowiedzieć nieco więcej o płk. Marianie Cimoszewiczu:

"(...) Oto przyszły pułkownik Cimoszewicz w czasie wybuchu wojny w 1939 roku, mając lat 22, nie uczestniczy w obronie Polski, nie jest żołnierzem Armii Polskiej broniącej ojczyzny przed dwoma najeźdźcami. Przeciwnie - już w październiku 1939 r. jest poborcą dostaw obowiązkowych w wołkowyskim Rejnopolnamzakie. Czyli jest na służbie jednego z zaborców - bolszewików. Rekwirował płody rolne od polskich rolników na rzecz najeźdźcy".

Zaczęto przypominać coraz częściej artykuły prasowe sprzed lat, jak ten Piotra Jakuckiego "Pułkownik Cimoszewicz", ("Gazeta Polska" z 4 listopada 1993 r.), z którego wynikało, że Cimoszewicz senior najprawdopodobniej był tajnym agentem, tak zwanym „seksotem” podczas pracy w parowozowni, w zajętym przez sowietów Białymstoku.

Przypomniano również artykuł Roberta Mazurka z 1997 roku ("Życie Warszawy" z 31 marca 1997 r.), zatytułowany: "Metamorfozy pana C.", z którego jasno wynikało, że nieposiadający nawet matury, płk Cimoszewicz "(...) w 1951 r. trafia do Wojskowej Akademii Technicznej. Tam aresztuje komendanta uczelni gen. Floriana Grabczyńskiego. Z jego rozkazu aresztowano też kilkunastu oficerów WAT, którzy wcześniej byli w AK"

Dodajmy jeszcze do tego to, że Cimoszewiczowie zamieszkali w domu na Boernerowie (Bemowo), odebranym prawowitym właścicielom, których przymusowo wysiedlono z Boernerowa na początku lat 50. jako "element politycznie niepewny" ("Gazeta Lokalna" nr 2/104 z lutego 1996 r.), a żona majora M. Cimoszewicza zaczęła pracę w bibliotece WAT na miejscu poprzedniej pracowniczki tej biblioteki, Ewy Cecetki-Cymerman, zwolnionej nagle bez uzasadnienia w sposób bardzo ordynarny przez M. Cimoszewicza ("Gazeta Lokalna" z 27 czerwca 1992 r., nr 12-13/42-43).

Po tym wstępie łatwiej nam będzie zrozumieć powód, dla którego Monika Olejnik, akurat w takim momencie rozpoczęła ten słynny pięcioletni bojkot medialny Andrzeja Leppera, tłumaczony troską o standardy w polityce oraz jej wrodzoną wrażliwością na chamstwo.

Nastąpił on po ujawnieniu niewygodnej rodzinnej historii etatowego i uwielbianego od lat gościa wszystkich prowadzonych przez nią programów, czyli zasłużonego komucha i karierowicza, Włodzimierza Cimoszewicza (TW „Carex”), kreowanego w III RP na „męża stanu”.

A teraz pytania retoryczne.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, gdzie podziała się ta wrażliwość Moniki Olejnik, kiedy z uporem maniaka ciągle gości politycznego menela Palikota, który wzywał do zastrzelenia i wypatroszenia Jarosława Kaczyńskiego, a śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego nazywał człowiekiem z krwią na rękach, który po pijanemu doprowadził do smoleńskiej tragedii?

Ja sądzicie, dlaczego to całe towarzystwo medialnych krętaczy i hipokrytów nie wahało się zorganizować medialnego tourne menelowi ściągniętemu z dworca, alkoholikowi Hubertowi H. tylko po to by przedstawić go, jako ofiarę nieżyjącego prezydenta?

Dlaczego posiadacz dwóch wyroków, za posiadanie narkotyków i rozbój, Dominik Taras, u którego stwierdzono ADHD i schizofrenię paranoidalną, stał się swego czasu idolem mediów i dostąpił zaszczytu udzielenia ekskluzywnego wywiadu samej Dominice Wielowieyskiej z Gazety Wyborczej?

Oto mamy jak na widelcu cały ten „wrażliwy i dbający o standardy”, establishment III RP wspierany przez bandę medialnych sługusów do wynajęcia.

Miał Rację Jarosław Kaczyński mówiąc w wywiadzie udzielonym ostatnio portalowi Onet.pl, że:

„Trzeba ten establishment rozpędzić na siedem wiatrów, bo on jest jak wrzód, który trapi Polskę i nie pozwala się jej rozwijać”

http://kokos.salon24.pl/408273,trzeba-t ... em-wiatrow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 28 kwi 2012, 07:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Historia kołem się toczy....

Aleksander Ścios

SUKCESORZY


Tak, nie ma nic bardziej haniebnego niż wywoływanie takiej zimnej wojny domowej, z marzeniem o gorącej wojnie domowej z wykorzystaniem śmierci swoich bliskich. Naprawdę, zejdźcie z tej drogi, bo ona prowadzi donikąd. Ona jest groźna nie tylko dla was, jest groźna też dla Polski.” - Donald Tusk w Sejmie 13 kwietnia 2012 roku.


Powstrzymajmy wspólnym wysiłkiem widmo wojny domowej. Nie wznośmy barykad tam, gdzie jest potrzebny most.” - Wojciech Jaruzelski przemówienie radiowe i telewizyjne z 13 grudnia 1981 roku


Na tym polega dzisiaj ten największy polski dylemat, jak uniknąć tego, aby takie użyteczne, takie trywialne interesy polityczne nie zakłócały nam możliwości budowy wspólnoty narodowej, także w cierpieniu, wspólnoty wszystkich bez wyjątku Polaków” - Donald Tusk w Sejmie 13 kwietnia 2012 r.


Istnieje nadrzędny cel, jednoczący wszystkich myślących, odpowiedzialnych Polaków: miłość ojczyzny, konieczność umocnienia z takim trudem wywalczonej niepodległości, szacunek dla własnego państwa. To najmocniejszy fundament prawdziwego porozumienia.”- Wojciech Jaruzelski przemówienie radiowe i telewizyjne z 13 grudnia 1981 roku


Każdego dnia widzimy, jak wielką wartością w czasach trudnych, w czasach kryzysu, jest narodowa zdolność do budowania jedności wokół najważniejszych celów. Podstawą do tego jest szacunek szczególnie w obliczu takiej tragedii do wszystkich, którzy są jej ofiarami”. – Donald Tusk w Sejmie 13 kwietnia 2012 r.


Wszystkie doniosłe reformy będą kontynuowane w warunkach ładu, rzeczowej dyskusji i dyscypliny. Odnosi się to również do reformy gospodarczej. [...] Przed nami trudny okres. Po to, aby jutro mogło być lepiej, dziś trzeba uznać twarde realia, zrozumieć konieczność wyrzeczeń. Jedno chciałbym osiągnąć — spokój. Jest to podstawowy warunek, od którego zacząć się powinna lepsza przyszłość”. - Wojciech Jaruzelski przemówienie radiowe i telewizyjne z 13 grudnia 1981 roku


Chcę zapewnić wszystkich Polaków, że wykorzystamy wszystkie możliwości państwa polskiego, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności, bez dróg na skróty i bez pokusy, aby wskazać jednego konkretnego winnego, bo taki mielibyśmy interes polityczny.” - Donald Tusk w Sejmie 13 kwietnia 2012 roku.


Sprawa spoczywa w szczególnie dobrych rękach i można być pewnym, że czynione jest wszystko, co możliwe, aby sprawcy zostali odnalezieni, ukarania, a okoliczności porwania wyjaśnione do gruntu”. – Jerzy Urban na konferencji prasowej 25 października 1984 roku poświęconej porwaniu księdza Jerzego.


Ofiarami tej tragedii są nie tylko zmarli, nasi bliscy, my wszyscy możemy stać się ofiarami tej tragedii, jeśli pozwolimy, aby nienawiść, pogarda dla innych, brak szacunku wylewały się każdego dnia z ust tych, którzy potrafią tylko krzyczeć w tej sprawie.” - Donald Tusk w Sejmie 13 kwietnia 2012


Porwanie księdza Popiełuszki jest oczywistą próbą wbicia noża w niezabliźnioną do końca ranę.[...] Cios zadany zwolennikowi określonej postawy politycznej miał stworzyć wrażenie, że zamiast proponowanego dialogu, władze dążą do brutalnej likwidacji swoich przeciwników. Mimo oczywistości, że temu właśnie miał służyć zamach, rzeczą smutną jest fakt, że są ludzie, którzy nie czekając na ostateczny wynik śledztwa, z góry przesądzili sprawę i zgodnie z celami prowokacji wzywają do wystąpień, do aktów nienawiści, do działań szkodzących krajowi, ukrywając swe intencje” - fragment tzw. stanowiska Rady Krajowej PRON z 29 października 1984 roku.


W Polsce powstaje nowy front zimnej wojny wewnętrznej, dlatego celem mojego rządu będzie zapewnienie poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu ekonomicznego, ale także politycznego” - wypowiedź Donalda Tuska z 19 kwietnia 2012 roku


Dywersyjne ośrodki zagraniczne oraz antysocjalistyczne podziemie zapowiadają i nawołują do poczynań godzących w gospodarkę narodową, podważających proces normalizacji. Najsmutniejsze jednak jest to, że wszystkie tego rodzaju wyczyny sieją tylko niepokój, targają ludzkie nerwy, utrudniają porozumienie, opóźniają przezwyciężanie kryzysu.” – W. Jaruzelski przemówienie na zakończenie obrad X Plenum KC PZPR 28 października 1982 roku.


"Słowa, które padają w ostatnich dniach, mogą mieć swoje konsekwencje i ci, którzy je dzisiaj wypowiadają - mówię o tych twardych słowach czasami pełnych nienawiści i agresji, słowach, które godzą bezpośrednio w serce Polski, w taki jednoznaczny interes narodowy Polski i Polaków - te słowa mogą mieć także niestety swoje praktyczne konsekwencje"- wypowiedź Donalda Tuska z 19 kwietnia 2012 roku


Zrozumiałe są wątpliwości szerokiej opinii społecznej, oburzenie i niepokój. Ale ostrzegam- niechaj wrogowie naszego państwa, cyniczni gracze nie żerują na tej tragedii. Niech nie pchają podekscytowanej części społeczeństwa do działań grożących nieobliczalnymi konsekwencjami” – z telewizyjnego wystąpienia gen. Czesława Kiszczaka w dn. 29 października 1984 roku.


Żarty się kończą i głównym zadaniem polskiego rządu będzie zapewnienie takiego poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu, ale także wobec kryzysu politycznego, którego jesteśmy świadkami” - Donald Tusk 19 kwietnia 2012 roku


Taka jest zagęszczająca się, zaostrzająca rzeczywistość — zarówno jej podskórny, pełzający nurt, jak i ostentacyjna, jątrząca forma. Z tymi zjawiskami władza dłużej współistnieć nie może. Odbudowane i utrzymane być muszą rubieże nadrzędnych interesów i stabilności państwa.” - Wojciech Jaruzelski, przemówienie na XI Plenum KC PZPR 10 czerwca 1981 roku.


W ten sposób zachowują się politycy, którzy w imię zdobycia władzy podżegają Polaków do wystąpień publicznych i mówią o wojnie. Apelujemy o zatrzymanie języka agresji - podżeganie do przestępstwa jest przestępstwem” - poseł PO Andrzej Halicki podczas konferencji prasowej w Sejmie w dn.19 kwietnia 2012 roku.


Żerowanie na tragedii jest podłością. Próba czynienia z Polski widowiska dla całego cywilizowanego świata dowodzi zupełnego zaniku patriotyzmu. Godzi się w tradycyjną polską tolerancję, ogłaszając przerażające teksty obwieszczające odpowiedzialność zbiorową za konkretny bandycki czyn konkretnych osób. [...] Polityczne prowokacje usiłujące dyskontować społeczne poruszenie tragedią [...] są groźne. Doprowadzić mogą do konfliktów i starć, do naruszenia w Polsce spokoju” – fragment komentarza PAP „Przeciw prowokacji” z 26 października 1984 roku


To, z czym mamy do czynienia to pełzający pucz [...] Wtedy gdy Jarosław Kaczyński mówi o odzyskaniu wolności to jest ta chora, nienawistna wyobraźnia. Mówi o politykach w kraju i za granicą, którzy mieli interes w spisku Milczenie pozwala na szerzenie się najbardziej szalonych hipotez.[...] To nie chodzi o działaczy PiS, ale o ludzi, którzy uwierzą w ten zamach” - Aleksander Smolar w TVN, 18 kwietnia 2012 roku.


Podziemie i jego różni polityczni kontrahenci to już nie obolałe dusze, zafascynowane „czystą demokracją" pięknoduchy czy wprowadzeni w błąd, niedoświadczeni ludzie. To najczęściej wysługująca się obcym, przez nich inspirowana i zasilana polityczna agentura. Dziś zarówno szkodliwość, jak i beznadziejność tego postępowania stają się coraz bardziej oczywiste.” W. Jaruzelski referat Komitetu Centralnego na X Zjazd PZPR, 29 czerwca 1986 roku.


Apelujemy o to, aby organa bezpieczeństwa, organa, które zajmują się porządkiem prawnym, przyjrzały się temu, co czynią liderzy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele” - poseł PO Andrzej Halicki podczas konferencji prasowej w Sejmie w dn.19 kwietnia 2012 roku.


Jesteśmy tolerancyjni wobec poglądów i opinii, nawet niesłusznych i krzywdzących. Te można zawsze sprostować i wyjaśnić. Nikt u nas nie jest i nie będzie represjonowany za przekonania. Dziś toczy się walka o przyszłość Polski, o to, czy uda się nadrobić opóźnienia, zapobiec groźbie trwałego pozostawania w tyle, o odzyskanie naszego miejsca w świecie, o sprostanie wyzwaniom współczesności. Dlatego też wobec działań szkodzących Polsce nie możemy być i nie będziemy pobłażliwi.” – W. Jaruzelski referat Komitetu Centralnego na X Zjazd PZPR, 29 czerwca 1986 roku.


To, co mówią politycy PiS, jest haniebne. Prokuratura powinna wyciągnąć z tego wnioski i stawiać zarzuty, kiedy łamane jest prawo. A kłamstwo i agresja w słowach polityków PiS jest łamaniem prawa i tym powinny zająć się państwowe służby „ - Grzegorz Schetyna w Radiu Zet ,19 kwietnia 2012 r.


Nie da się przesłonić widocznego na co dzień „gołym okiem" zanarchizowania i rozwydrzenia. Godzi ono w porządek publiczny, ale w pierwszym rzędzie godzi w spokój, w poczucie bezpieczeństwa każdego obywatela. Zagwarantowanie tego spokoju jest obowiązkiem władzy. Obowiązkiem społeczeństwa jest tym działaniom sprzyjać, docenić i uszanować niełatwy milicyjny trud.” – W. Jaruzelski, przemówienie na XI Plenum KC PZPR 10 czerwca 1981 roku.

http://bezdekretu.blogspot.com/2012/04/sukcesorzy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 02 maja 2012, 14:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Menażeria pierwszomajowa

Nie byłem nigdy, jako zoologiczny antykomuch, zwolennikiem świętowania 1 maja, pamiętając, że było to niesłychanie upokarzające przejście w hołdzie wiernopoddańczym przed jakimiś dupkami na trybunie, przy jakiś kretynach w budce naprzeciwko czytających jakieś stalinowskie wiersze z kartki. Nie dało się tego zignorować, bo mój balkon był akurat w trójkącie: trybuna z dupkami- orkiestra Marynarki Wojennej- budka z kretynami czytającymi wiersze. I dookoła głośniki. Nie dało się zignorować także z tego powodu, że sprawdzano obecność przed pochodem i po pochodzie. W liceum olewaliśmy to i pamiętam, że wystarczyło powiedzieć, że tato zabronił iść i się nie czepiano. Ale już na studiach sprawdzano to wręcz histerycznie i lepiej, by, jak to mawiano, księdzu plebania się spaliła, niżby ktoś miał opuścić pochód. Sprawa polityczna, a WSM była pod baczną obserwacją ze względu na quasi- militarny charakter. Nie było rady, mundur, czapka, kolumna czwórkowa i hejże, lewa, lewa. Kiedyś starszy rocznik przeszedł demonstracyjnie rozchełstany, jak „parszywa trzynastka”, sprawa była taka, że mało nam szkoły nie rozwiązali. Albo zbombardowali.

Nie powiem, jako dziecko przedszkolne obserwowałem pochód z przyjemnością, lubiłem orkiestrę wojskową, zresztą mam słabość do dzisiaj, ba, chóru Aleksandrowa lubię czasem posłuchać, choć wiem, że to propaganda. Ale niemieckie marsze też lubię, bo lepszych do maszerowania nie wymyślono. I nawet haili- hailo nie ma wiele wspólnego z Hitlerowcami, bo to sobie panienka patrzy przez okienko i podśpiewuje do chłopaka, co go w kamasze wzięli i coś długo nie wraca. Jedynie Horst Wesel lied jest hitlerowskie, żeby było śmieszniej, opiewają tam towarzyszy zabitych przez reakcjonistów i komunistów, bo przecież SA-mani to socjaliści z krwi i kości, a Hitler to zasłużony działacz socjalistyczny, lewicowy, aż w oczy bije. I po grzbiecie też bije, choć zabił znacznie mniej ludzi, niż komuniści, może, dlatego, że miał mniej czasu, choć starał się bardzo, trzeba mu to przyznać.

Warto sobie poczytać ulotki nazistowskie z czasów wojny, jak pięknie piszą o zjednoczonej, postępowej Europie bez granic, praca, pokój, postęp, no nic, tylko gwiazdy zamiast swastyki wkleić i nikt nie pozna, że coś nie tak, że to nie o UE. I oficjalne, państwowe święto 1 maja na ziemiach polskich też Hitler wprowadził, jeśli się nie mylę ( proszę poprawić, jeśli się mylę), to znaczy po tej stronie Bugu, bo po tamtej, to Stalin.

Czytam sobie wywiad z Ryszardem Bugajem, człowiekiem lewicy, którego ogromnie szanuję za niezwykłą skromność i uczciwość. W życiu na Pana Ryszarda nie zagłosuję. Bo on, to dopiero by nas urządził, taki socjalizm wprowadził, żebyśmy jedynie mogli pisnąć z rozpaczą, ale, jak to mówią, pełen szacun. Pamiętam, nigdy nie zapomnę, stałem sobie na cardecku, czyli pokładzie samochodowym na promie do Roenne na Bornholmie, woziliśmy tam takie tanie, rowerowe wycieczki dookoła Bornholmu i patrzę, idzie Bugaj z sympatycznym uśmiechem w jakimś tanim, marynarskim chyba ortalionie, jakiś tenisówkach, prowadzi rower, skrzyp, skrzyp, skrzyp. Popatrzeliśmy sobie za nim, potem po sobie i pamiętam, że powiedzieliśmy wtedy, „i patrz pan, jednak można żyć uczciwie, bez kradzieży, bez chapania państwowego”, a był to czas, gdy „nasi” bohaterowie świeżo dopuszczeni do władzy „chapali”, co się dało i gdzie się dało, wymieniali bryki na nowe, o dwie klasy lepsze i stare żony na nowe, o dwie dekady młodsze.

I mówi Bugaj, że nie wyobraża sobie, że mógłby iść i świętować razem z tym, co idą i świętują dzisiaj. I ja też nie wyobrażam sobie, by można było zebrać w jednym miejscu panopticum dziwniejsze i śmieszniejsze, bardziej zakłamane i sztuczne, niż to, które owo święto pracy dzisiaj świętuje.

Cyniczny do szpiku kości agent najpierw sowiecki, co to w samą porę zdążył się przewerbować do wywiadu amerykańskiego, dzięki czemu jego kwity trafiły do zbioru zastrzeżonego i są tam wieczyście chronione. Zresztą, powiedzmy sobie otwarcie, kolejność jest prawidłowa, wyobraźmy sobie, że się przewerbowuje w drugą stronę, To już lepiej tak, nie? Nie narzekajmy. Przynajmniej jest na oku i jak będzie fikał, to w dobrą stronę.

Cyniczny do szpiku kości nihilista, szemrany biznesmen budujący swoje bogactwo na machlojach i przekrętach, sprawnym wykorzystywaniu luk prawnych, wyprowadzaniu majątku za granice i wsparciu biednych studentów i emerytów dających my swe ostatnie, od ust odebrane tysiące złotych na kampanię. I oczywiście na niezwykłej przychylności prokuratury umarzającej jego sprawy pod najprzedziwniejszymi uzasadnieniami, które niechybnie trafią do podręczników i skryptów młodych studentów prawa. Nihilista udający błazna, który udaje lewicowca pomimo uczestnictwa w Komisji Trójstronnej, czyli projekcie dążącym do ustanowienia Rządu Światowego, który korzysta z tego, że większość ludzkości to kretyni i konsumenci telewizyjnych „Tańców na lodzie” i TVNów w stu wersjach językowych. Wierzcie, widziałem je chyba wszystkie, choć żałuję, wolałbym ich nie oglądać. Akurat wyznaczono mu zadanie zajęcia się lewicowo- nihilistycznym sektorem elektoratu, co dzięki współdziałaniu funkcjonariuszy w mediach zadziałało nadspodziewanie dobrze. Równie dobrze mógłby być nadzieją i świeżą siłą elektoratu islamistycznego, zielonego, endeckiego, katolickiego, robociarskiego, feministycznego i kto wie, czy kiedyś nie będzie. Zależy, jakie rozkazy zostaną mu wydane.

Cyniczny do szpiku kości opasły sybaryta, hucpiarz, tupeciarz, który jeździ na demonstracje lewicowych „wkurzonych” swoim Jaguarem, słusznie zauważając, że co, autobusem ma przyjeżdżać? Na demonstracje jeździ Jaguarem, ale na listy wyborcze wjechał na trumnie swej byłej koleżanki partyjnej (byłej, bo wcześniej skreślonej, wykluczonej i poddanej izolacji), ciągnąc i nadymając sprawę jej samobójstwa, lub, co bardziej prawdopodobne samopostrzału przez nieznajomość zasad bezpieczeństwa użycia amunicji obezwładniającej ( nie strzela się z przyłożenia, bo wtedy dodatkowo działają gazy prochowe z lufy, no, ale nie wszyscy to wiedzą i nieszczęście gotowe) w komisji sejmowej, kończąc jej prace dokładnie w chwili ustalania kolejności na listach wyborczych.

Pomniejszych uczestników „robotniczego święta” potraktuję skrótowo, ze względu na obrzydliwość. To znaczy moją obrzydliwość, którą odczuwam do osoby posiadającej dokumenty kobiety, pewnego polityka, który postanowił uczynić sposób swej kopulacji sposobem na swe utrzymanie, mordercę pewnego księdza, jego współpracownika z gazety, paru byłych ( choć właściwie niekoniecznie) bezpieczniaków, sporo weteranów walki z imperializmem i reakcją, paru fachowców od odkręconych śrubek, paru weteranów z KBW. Jestem daleko, więc nie wiem, czy Jaruzelski z Kiszczakiem też maszerują, czy też raczej to pod ich balkonami, zgodnie ze świecką tradycją, maszeruje to zdumiewające panopticum.

Niechże sobie maszerują, ich prawo. Jakby tak ich ci anarchiści ze Stanów, co to ich śmierć upamiętnia 1 maja zobaczyli, to by dopiero było! Wysłali by policji bukiet kwiatów i list, że, sorry, sorry, i że się rozmyślili. I przyrzeczenie, że już nigdy żadnej bomby nie rzucą, no, chyba, że w tych dupków, co to maszerują lewa, lewa. Zwłasza w tego spaślaka w Jaguarze.

http://seawolf.salon24.pl/413742,menaze ... wszomajowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 12 maja 2012, 08:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Komu przeszkadzają "Sowieci"?

W swojej dziecięcej naiwności sądziłem, że jeśli przez Polskę także przetoczy się walec politycznej poprawności, to jego przejawem będzie wypranie języka z wszelkich wyrażeń, które według ideologów political correctness obrażają inne narodowości, a zwłaszcza środowiska homoseksualne i inne tzw. mniejszości. Ale oto na naszych oczach polityczna poprawność zaczyna wkraczać na obszar historii, i to w kuriozalny sposób.
Oczywiście, nie ma się co czarować, że owej poprawności do tej pory w naukach historycznych nie było, wręcz przeciwnie, kwitła i kwitnie w najlepsze. Przejawem tego jest choćby to, że pewnych tematów "nie powinno się podejmować" albo należy je ujmować w jeden ustalony przez salon sposób (jak choćby pisanie o historii Narodowej Demokracji czy Narodowych Sił Zbrojnych), że nie można krytycznie pisać o "naszych bohaterach, naszych srebrach narodowych" (vide przypadek Lecha Wałęsy) czy wypominać win komunistom, którzy przyczynili się do "pokojowego przekazania władzy w 1989 roku" (jak Wojciech Jaruzelski). Do tego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ale oto okazuje się, że niektórym ludziom przeszkadza już nawet używanie w opisach wydarzeń historycznych słowa "sowiecki".
Symbolicznie zaczęło się to od Andrzeja Brzozowskiego, redaktora naczelnego nowego biuletynu IPN, który zażądał, by w artykułach publikowanych w tym czasopiśmie używano wyłącznie formy Związek Radziecki, która obowiązywała w PRL, a nie Związek Sowiecki. Brzozowski nie krył, że słowo "sowiecki" ma negatywne skojarzenia, nieprzychylne Rosji, a w nauce nie powinno się stosować określeń "emocjonalnych". Przykład z pana Brzozowskiego wzięli szybko posłowie z komisji kultury, którzy zaprotestowali, aby do uchwały czczącej pamięć poety Władysława Sebyły wpisać zdanie o tym, że w 1940 roku został on zamordowany przez Sowietów. Dlatego zaproponowano, by napisać, że zamordowało go NKWD. W końcu stanęło na "sowieckim NKWD".
Komu przeszkadzają "Sowieci"? Zapewne tym, którzy chcą kosztem własnej historii budować "dobre relacje polsko-rosyjskie". I nie jest to proces, który zaczął się dopiero teraz. W tę nową "politykę historyczną" wpisał się już i Stefan Niesiołowski, który o zbrodni katyńskiej mówił, że nie była to zbrodnia przeciwko ludzkości, co dla Polaków jest oczywiste, i Andrzej Wajda, który wzywał do zapalania zniczy na mogiłach sowieckich żołnierzy i uczczenia w ten sposób pamięci tych, którzy przynieśli nam "wyzwolenie", i wreszcie prezydent Bronisław Komorowski, który gorąco popierał postawienie obelisku poświęconego żołnierzom sowieckim, którzy w 1920 roku szli na Warszawę i zginęli w bitwie pod Ossowem, zatrzymani przez polską kontrofensywę. Takie działania budują odpowiednią atmosferę, nie dziwmy się więc żądaniom usunięcia z historii Polski słowa "sowiecki". Bo przecież nie chcemy drażnić Rosji, nie chcemy odbudowywać "historycznych podziałów".
A przecież słowa w historii są ważne. Przymiotnik "sowiecki" nie miałby dla Polaków, i nie tylko dla nas, negatywnego skojarzenia, gdyby nie ogrom zbrodni dokonanych przez Rosję sowiecką i Związek Sowiecki. W czasach PRL wielu ludzi gniło w więzieniach za mówienie, odkrywanie prawdy o zbrodniach sowieckich. Marzyli o tym, aby nastały czasy, kiedy będzie można swobodnie o tym pisać w wolnej Polsce. I nastały czasy nowej polityki historycznej, której ukoronowaniem jest rugowanie nauczania historii najnowszej ze szkół. Przynajmniej w szkołach nie będzie się mówić i przypominać o zbrodniach dokonywanych przez niemiecką III Rzeszę i Związek Sowiecki. Ale i "edukowanie" dorosłych już się - jak widać - zaczęło.

Krzysztof Losz
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po13.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 29 maja 2012, 15:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Wojciech Wencel

Dzień świstaka

Urodziłem się w Gdańsku, mieście zburzonym w 1945 r. przez Sowietów i odbudowanym w PRL.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 23 maja 2012

W latach mojego dzieciństwa było to typowe miasto socjalistyczne, pozbawione wartościowej tradycji. Jego królewska i hanzeatycka przeszłość była martwa. Sypiące się elewacje czasem odsłaniały niemieckojęzyczne szyldy, ale akurat tego testamentu nikt nie miał ochoty wypełniać. Ogólne kłopoty z tożsamością najlepiej wyrażał wielki neon we Wrzeszczu: „Gdańsk miastem kwiatów”. Hasło groteskowe, bo jak okiem sięgnąć, rozciągała się spalona ziemia, a w jej centralnym punkcie stał czołg upamiętniający „wyzwolenie” miasta przez żołnierzy II Frontu Białoruskiego. Przez pryzmat mitu bohaterskiej Armii Czerwonej komuniści usiłowali przedstawiać nawet wydarzenia z września 1939 r. Wielu gdańszczan do dziś wierzy, że bohaterowie Westerplatte czy obrońcy Poczty Polskiej ginęli nie za II Rzeczpospolitą, lecz za powojenne państwo pod sowiecką okupacją.

Zadziwiające, że w tak jałowym miejscu objawił się duch polskiej wolności. Wyrosły z krwi stoczniowców poległych w Grudniu’70, rozwijał się stopniowo, powoływał Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, inspirował do oporu licealną młodzież, wypełniał wnętrze kościoła św. Brygidy i wylewał się na ulice, porywał robotników, kształtował ikony walki o niepodległość z Anną Walentynowicz na czele, aż wreszcie zatriumfował w Sierpniu’80. Wydawało się, że gdańskie kłopoty z tożsamością raz na zawsze zostały rozwiązane. Przecież trudno było sobie wyobrazić, że po wspólnotowym święcie wolności pozostanie jedynie biurokratyczna, skostniała struktura, nazwana Europejskim Centrum Solidarności.

A jednak miejscy notable wybrali inną drogę. Zamiast oczyścić historię Września’39 z komunistycznej ideologii i połączyć je z solidarnościową spuścizną, zajrzeli do zabytkowej szafy i poprzebierali się za przedwojennych mieszczan. Nagle okazało się, że Wolne Miasto było pełne jakichś niezależnych „Danzigerów”, ludzi mądrych i honorowych, a przy tym pozbawionych wszelkich związków z niemieckim nazizmem. Mając pod ręką autentyczną polską tradycję, władze Gdańska znów sięgnęły do obcego mitu. A ponieważ mit okazał się fałszywy i niespójny, trzeba było go łatać kolejnymi „narracjami”. W efekcie Gdańsk wciąż pozbawiony jest charakteru. Pozostaje przestrzenią sierocą, eklektyczną, workiem, do którego wrzuca się politycznie poprawne hasła i resztki tradycji niemieckiej, peerelowskiej, postsolidarnościowej, sowieckiej.

Odkąd pamiętam, nienawidziłem ruskiego czołgu umieszczonego na cokole w Alei Zwycięstwa. Na początku III RP byłem pewien, że lada chwila zniknie z gdańskiego pejzażu, podobnie jak zniknęło kino „Leningrad” czy nazwisko Włodzimierza Iljicza z bramy Stoczni Gdańskiej. Fakt, że tank straszy do dziś, można wytłumaczyć relatywizmem większości Polaków, którzy na pytanie o naturę PRL w najlepszym razie odpowiadają jak w kwestionariuszu na temat relacji damsko-męskich: – To skomplikowane. Ale czym wytłumaczyć powrót Lenina na bramę stoczni?

Tłumaczenia prezydenta Gdańska możemy sobie darować. W imię prawdy historycznej nikt nie przywraca Katowicom nazwy Stalinogród, a stadionowi w Zabrzu – Adolf Hitler Kampfbahn. Może ta prowokacja ma zmusić „Solidarność” do powtórzenia strajków? My będziemy tam, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO. Wszystko po to, żeby Lech Wałęsa mógł spełnić swoje marzenie o pałowaniu niepokornych. Ale to już było. Już raz udało się wysłać Lenina w kosmos. Czy naprawdę nasze życie w III RP musi przypominać „Dzień świstaka”?

Kiedy latem 2010 r. napisałem gorzki felieton o Gdańsku, prezydent Paweł Adamowicz odpowiedział mi na swoim blogu. Tekst zakończył ironicznie: „Jeden z moich zastępców podsunął mi pomysł, by każdy pracownik gdańskiego Urzędu Miejskiego (a jest ich ponad tysiąc) dostał polecenie służbowe, aby nauczyć się jednego wiersza Wencla na pamięć. Czy to pana zadowoli, panie Wojciechu?”.

Długo myślałem nad tym, jaki wiersz wybrać. W końcu uznałem, że najlepsza będzie „Pani Cogito” dedykowana Annie Walentynowicz: „(...) teraz śpisz ale pilnują cię Judasze / co w tej ziemi zakopali wór srebrników / na monecie księżycowej pełnym blaskiem / świeci twój ateński profil: sprawiedliwość”. Prezydentowi Gdańska i legionowi jego podwładnych życzę owocnej pracy z tekstem.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2012 ... staka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 08 lip 2012, 16:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Stankiewicz-Podhorecka: Rządzący boją się prawdy

Media – zwłaszcza elektroniczne, ale i papierowe – są dziś potęgą. Zarządzają naszą zbiorową wyobraźnią. Dlatego tak ważne jest w czyich rękach się znajdują, kto nimi dowodzi i w jakim kierunku prowadzi. Wojna o rząd dusz, jaka obecnie przewala się przez świat, to także wojna o media. W Polsce widzimy to na co dzień. Środowiska liberalne i nowej-starej lewicy zawłaszczyły właściwie już całą przestrzeń naszej egzystencji. Zabrały wszystkie media. O niedopuszczenie do multipleksu TV Trwam walczą na śmierć i życie. A za chwilę będą wydzierać nam Radio Maryja.

Jedną z najważniejszych, a w moim odczuciu najważniejszą rolą Radia Maryja jest rozwijanie w nas daru człowieczeństwa z nieustannym odniesieniem się do wiecznej prawdy, jaką jest Bóg. Tego żadne inne media nie robią. Określiłabym tę rolę jako wręcz fundamentalną w prawie 21- letniej, niezwykle owocnej działalności Radia.

Można powiedzieć, że to jest fundament, ta ewangeliczna skała, na której możemy budować resztę. Bo uświadomienie sobie czym jest istota człowieczeństwa jest zarazem uświadomieniem sobie jak niewymierną wartość stanowi życie, którym nas Pan Bóg obdarzył. Jest to zarazem wejście w relację z Bogiem i wynikające z niej konsekwencje dla nas. A więc, przede wszystkim szacunek dla życia w każdej jego fazie, od poczęcia do naturalnej śmierci. To także dostrzeganie w drugim człowieku bliźniego, podobnie, jak i my dziecka Bożego, którego się nie krzywdzi, nie zabija, lecz któremu należy pomóc gdy jest w potrzebie, itd., itd. Radio Maryja ciągle upomina się o godność osoby ludzkiej. Podobnie jak młodsza siostra Radia, TV Trwam.

Wszystko to ma przełożenie całą przestrzeń naszej egzystencji, w każdym środowisku, czy to rodzinnym, czy społecznym, czy w kulturze i sztuce, czy w gospodarce, czy w polityce. Bo jeśli rozwijamy w sobie ów dar człowieczeństwa, to przecież pamiętamy o tym zarówno wychowując dzieci, jak i w pracy zawodowej, twórczej, artystycznej. Radio Maryja, dbając o rozwój człowieka w pełnym jego wymiarze odgrywa ogromną rolę w kształtowaniu tego, co człowiekowi jest niezbędne: kultura. Ta droga rozwijania daru człowieczeństwa poprzez którą Radio Maryja - najogólniej mówiąc – wpływa na kształt kultury. Jest drogą niezwykle trudną, wyboistą i żmudną, bo w dzisiejszej dobie, kiedy ekonomia stała się niezwykle agresywnym dyktatem a egoizm został pasowany na nową etykę, wartością nadrzędną staje się życie dostatnie, wygodne i bez zobowiązań.

A tu widzimy wielomilionowe rzesze ludzi, tworzące przepiękną radiomaryjną wspólnotę ludzką skupioną wokół tych samych wartości. To rzecz niebywała. ewenement na skalę światową. Jest czym się pochwalić. Ta cudowna wspólnota ludzi, słuchaczy Radia Maryja jest efektem programu, jaki wyznaczył Radiu od samego początku, jego założyciel i dyrektor, o. dr Tadeusz Rydzyk. Ciężka, pełna wyrzeczeń praca. Przemyślane audycje, których dobór wskazuje, iż głównym kryterium są tutaj wartości podstawowe, te które definiują naszą tożsamość religijną, narodową, kulturową. Wokół tych wartości głoszone są katechezy, toczą się rozmowy, prezentuje się audycje literackie, wskazywane są rozmaite przedsięwzięcia, o których inne media, tzw. mainstreamowi nawet nie wspomną. Wielotematyczność i wielowymiarowość dzieła radiomaryjnego jest nie do przecenienia. Efekty słychać nie tylko na antenie, także widać na pielgrzymkach Rodziny Radia Maryja do Matki Bożej na Jasną Górę. Również i na obecnej, już 20-tej.

Patrzę ze szczytu jasnogórskiego na te nieprzebrane rzesze ludzi na placu z biało-czerwonymi i niebieskimi maryjnymi flagami i wzrasta we mnie poczucie dumy narodowej. Myślę sobie: jest tu nas tak wielu, tworzymy wielką wspólnotę i przyszliśmy w tej samej sprawie - dziękować za dar Radia Maryja i prosić Matkę Bożą, by nasze wołanie o wartość prawdy oraz o wartość wolnego słowa w mediach usłyszeli rządzący dziś Polską i udostępnili Telewizji Trwam miejsce na multipleksie. Czy usłyszą, czy obawiając się prawdy głoszonej w Telewizji Trwam nadal będą udawać, że nic się nie stało…

Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny

IK

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 04 wrz 2012, 16:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
„Orły, sokoły, bażanty” trzęsą portkami

"Wydawałoby się, że z Lechem Kaczyńskim niewiele mnie łączy, ale to nieścisłość. W latach 70. zajmowaliśmy się Leninem, tyle, że ja wysadzałem w powietrze jego pomniki, a on cytował jego dzieła w swojej pracy doktorskiej."

Powyższy cytat to słowa Stefana Niesiołowskiego wypowiedziane na zjeździe Platformy Obywatelskiej, 21 maja 2006.

To bardzo typowe i charakterystyczne dla „elyt” III RP kłamstwo niech nam posłuży do przyjrzenia się pewnym sprytnym propagandowym zabiegom stosowanym przez każdą szajkę czy bandę, którą uda się wynieść na szczyty władzy przez obcą agenturę czy agentury.

Otóż podobnie jak w PRL-u, każdy system służący obcym interesom musi powołać do życia swoich własnych „bohaterów” oraz otoczyć się parasolem ochronnym w postaci poparcia ludzi świata kultury, czyli różnych przekupnych pisarzy, aktorów i różnej maści artystów, którzy za 100 tysięczne nakłady książek, luksusowe domy pracy twórczej, talony na samochody i tym podobne zachęty będą głaskaniem władzy odpracowywać te wszystkie dobra, jakich dzięki tej władzy doświadczyli.

W III RP oczywiście marchewka przyjęła nieco inną postać, lecz kij pozostał niemal ten sam. Oznacza on niebyt w tak zwanym głównym medialnym nurcie.

Ten początkowy cytat z Niesiołowskiego nazwałem kłamstwem, gdyż Stefan Niesiołowski nigdy w swoim życiu żadnego pomnika Lenina w powietrze nie wysadził. Podobnie jak nigdy w jego łódzkim biurze poselskim nie było Ryszarda C. mordercy Marka Rosiaka. Oba kłamstwa to prosta konsekwencja tworzenia fałszywych bohaterskich mitów i poczucia bezkarności pseudo-herosów, jeśli chodzi o coraz bezczelniejsze łgarstwa dotyczące retuszowania swoich życiorysów i wzbogacania własnej martyrologii wbrew historycznej prawdzie.

Jeżeli dodamy jeszcze do tego akcje Czumy i Niesiołowskiego, którzy chcąc pozyskać środki na konspiracyjną działalność „Ruchu” próbowali odebrać utarg kasjerce, a ta zmusiła ich do ucieczki okładając „zamachowców” torebką po łbach, to trzeba się głęboko zastanowić nad wielką akcją promocyjną, jaką przeprowadzili komuniści w latach 80-tych.

Czy aby nie z premedytacją uczyli oni nas niemal na pamięć nazwisk „największych wrogów PRL-u”, czyli tych wszystkich Kuroniów, Geremków, Wałęsów, Michników, Mazowieckich, Frasyniuków po to, aby podczas obrad okrągłego stołu nadwiślański plebs nie miał wątpliwości, że do rozmów z komuną zasiedli najdzielniejsi z najdzielniejszych?

Należy zadać sobie pytanie, dlaczego „pierwszym pirotechnikiem” anty-komunistycznej opozycji Salon III RP uczynił akurat Stefana Niesiołowskiego? Czyżby nie było za czasów komuny nikogo, komu udało się wysadzić cokolwiek w powietrze i trzeba było z łapanki brać nieudacznika?

Do dziś przecież żyje na bagnach niedaleko Rząśnika na Mazowszu, 71 letni Jerzy Kowalczyk. To on w noc z 5 na 6 października 1971 roku wysadził w powietrze aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, w której nazajutrz miały odbyć się uroczystości ku czci, MO i SB. Akcje przeprowadził skutecznie i tak, aby nikomu nic się nie stało. Za swój, czym komunistyczna władza skazało go na krę śmierci. Dopiero na fali protestów w 1973 roku wyrok zamieniono na 25 lat więzienia, a w 1985 roku Jerzy Kowalczyk został warunkowo zwolniony z więzienia.

Czy komuniści to kompletni idioci, którzy nie tylko oszczędzili, ale i rozreklamowali na cały świat najzajadlejszych swoich wrogów, podczas gdy inni, rzekomo mniej groźni ginęli z rąk „nieznanych sprawców” i „seryjnego samobójcy” lub dziś żyją jak Jarzy Kowalczyk w zapomnieniu w towarzystwie bezdomnych kotów lub biedują zbierając puszki na śmietnikach?

Dlaczego dzięki peerelowskiej telewizji cala Polska oglądała serial „Ścigany”, czyli pogoń MO i SB za bohaterskim Bujakiem, a poszukiwania brawurowego zbiega Macierewicza odbywały się bez rozgłosu i podniesionej kurtyny?

Jakie motywy kierowały Kiszczakiem, który opozycyjnych „przeciętniaków” internował często w więzieniach i aresztach śledczych zaś „bohaterów gotowych na śmierć” za Polskę, którzy stanowią dzisiejszą „elitę”, umieścił „lekkomyślnie” w ośrodku wczasowym w Jaworzu, bez zamykanych cel i krat w oknach? Czyżby wiedział, że nikt nie ucieknie?

A może jest tak, że III RP, jak przystało na kontynuatorkę PRL-u potrzebowała kolejnych Karolów Świerczewskich, Janków Krasickich, Hanek Sawickich i Wand Wasilewskich, czyli „ludzi, którzy się komunistycznym kulom nie kłaniali” oraz „artystów-nadymaczy” wciągających ich mozolnie na cokoły?

Dlaczego wielki patriota i antykomunista Jerzy Kowalczyk żyje w biedzie i zapomnieniu, a w blasku fleszy grzeje się ktoś, kto na jego tle jawi się jak wsiowy głupek z odpustowym korkowcem?

W ten oto sposób dochodzimy do sedna, czyli kolejnego zamachu na IPN.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że podczas kierowania instytutem przez śp. Janusza Kurtykę instytucja ta pracowała na najwyższych z możliwych obrotach. Zatrudniona jest tam cała rzesza młodych i świetnych historyków, a publikacje Cenckiewicza czy Gontarczyka uzmysłowiły twórcom III RP, że tylko kwestią czasu jest ujawnienie prawdy o agenturalnej genezie powstania tego psudo-państwa.

Na nic zdało się palenie teczek, kiedy dzisiejsza wiedza historyków pozwala tak jak w przypadku doświadczonych archeologów odtworzyć mozaikę z kilku zachowanych fragmentów czy zaprezentować kształt starożytnego naczynia dzięki kilku ocalałym skorupom.

Sporą część polskiego społeczeństwa czeka wielki poznawczy szok, a ci, którzy domyślają się prawdy są jak nasi rodacy, którzy znali prawdę o Katyniu i czekali jedynie latami na oficjalne tej prawdy potwierdzenie.

Brońmy IPN-u i nie pozwólmy zdrajcom na sparaliżowanie jego prac.

Jest tylko kwestią nieodległego czasu, kiedy przyjdzie nam zadać sobie za sienkiewiczowskim „Potopem” pytanie:

„Gdzie są dziś Polacy? Gdzie senatorowie tego królestwa, książęta, magnaci; szlachta, rycerstwo, jeśli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi powinni wiedzieć, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a gdzie zguba dla ich ojczyzny.

Który by w świecie naród nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł?

Gdzie jest taki naród, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę publiczną więcej podeptał? Co oni mają, ekscelencjo ?... Niechże mi kto choć jedną cnotę wymieni: czy stateczność, czy rozum, czy przebiegłość, czy wytrwałość, czy wstrzemięźliwość? Co oni mają?

Kto ich chce ratować, ten jeno czas próżno traci, bo oni sami nie chcą się ratować!... jeno szaleni, swawolni, źli i przedajni tę ziemię zamieszkują !.....

Słuchając słów Weyharda Wrzeszczowicza musiał się wszelkimi siłami powstrzymywać, aby nie krzyknąć mu: “Łżesz, psie!" - i z szablą na niego nie wpaść. I jeśli tego nie uczynił, to dlatego, że niestety czuł i uznawał prawdę w słowach cudzoziemca, straszną, palącą jak ogień, ale rzetelną.”


http://kokos.salon24.pl/445276,orly-sok ... a-portkami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 29 wrz 2012, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Obywatelski sprzeciw

Dziś jesteśmy uczestnikami bezprecedensowego w historii Polski społecznego zrywu Polaków, którzy wyjątkowo licznie przybyli do Warszawy z wszystkich zakątków kraju oraz z zagranicy.

Po raz wtóry w stolicy uczestniczymy w marszu w obronie kneblowanej przez władze wolności słowa oraz protestujemy przeciwko dyskryminowaniu katolików i Telewizji Trwam.

W sposób pokojowy mówimy "nie" dla wyjątkowo zmasowanej kampanii nienawiści w stosunku do ludzi wierzących i wartości chrześcijańskich ze strony środowisk i mediów o orientacji antykatolickiej, postkomunistycznej, liberalnej. Dzisiejsza manifestacja to także znak obywatelskiego sprzeciwu wobec szkodliwych dla Polaków i Polski rządów Platformy Obywatelskiej.

13 lutego 2003 r. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła uchwałę o udzieleniu koncesji na telewizję satelitarną Trwam. Telewizja od początku swego istnienia wspomagała Kościół katolicki w dziele ewangelizacji, ocalania zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury polskiej oraz pobudzania do działania i odpowiedzialnej obecności ludzi wierzących w świecie.

Już wtedy, a więc przed blisko 10 laty, był podnoszony problem ograniczeń technicznych w dostępie Polaków do Telewizji Trwam. Znamienne, że dopiero 6 dni po przyjęciu uchwały o koncesji satelitarnej dla Telewizji Trwam został opublikowany wiele mówiący sondaż przeprowadzony w dniach 3-6 stycznia 2003 roku. Z badania CBOS już wówczas wynikało, iż 32 proc. respondentów uważa, że Telewizja Trwam będzie dobrze służyć społeczeństwu. Ponad jedna trzecia (35 proc.) badanych zadeklarowała, że chciałaby oglądać programy Telewizji Trwam, a połowa (50 proc.) respondentów była przekonana, że odpowiednie władze powinny udzielić zezwolenia na otwarcie tej stacji telewizyjnej.

Po 10 latach postulat powszechnego dostępu do katolickiej telewizji nadal nie został zrealizowany. Obecny obóz rządzący nawet nie ukrywa, że próbuje kapturowo wykluczyć Telewizję Trwam z obiegu społecznego. Łamie fundamentalne zasady demokracji, by za wszelką cenę utrzymać się przy władzy.

Propaganda rządowa uprawiana przez media głównego nurtu przypomina propagandę komunistyczną u schyłku PRL. Te same hasła, nawet ci sami niektórzy propagandziści i potakiwacze, ta sama cenzorska mentalność, te same kłamstwa i techniki manipulacji, to samo wrzucanie tematów zastępczych i stosowanie techniki odwracania kota ogonem poprzez promowanie trzeciorzędnych wydarzeń, ten sam dualizm: media usłużne wobec władzy kreują nieistniejącą rzeczywistość, całkowicie oderwaną od realiów życia w Polsce.

Tak jak w czasach totalitarnych w Polsce aparat propagandy był totalny, a wszelki przejaw niezależnego myślenia był brutalnie pacyfikowany, tak w czasach Donalda Tuska - choć metodami soft totalitarnymi - jest ograniczana wolność słowa.

Dowodem jest choćby haniebne i sprzeczne z zasadami demokracji i pluralizmu kneblowanie Telewizji Trwam przez aparat państwowy. Nic dziwnego, że ludzie wychodzą na ulice, by wyrazić swój sprzeciw, na murach polskich miast i miasteczek znowu pojawiają się napisy: "telewizja kłamie", że jedynie niezależna przestrzeń publiczna jest oazą wolności i życia narodowego, prominenci są coraz częściej wyklaskiwani, a pluralistyczna dyskusja jest możliwa w nielicznych mediach niezależnych i w internecie. Polska się budzi i prędzej czy później nastąpi zmiana. Oby jak najszybciej!

Jan Maria Jackowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... zeciw.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 27 paź 2012, 06:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
W stronę monopartii?

Gdy się słyszy wypowiedzi liderów Platformy Obywatelskiej oraz obserwuje ich działania, trudno nie zauważyć, że PO chce się coraz bardziej upodobnić do meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej.

Partido Revolucionario Institucional (PRI) rządziła Meksykiem nieprzerwanie aż 71 lat, w latach 1929-2000 aż 14 razy wygrywała wybory i stworzyła w tym kraju faktyczne rządy monopartii o zabarwieniu autorytarnym.

Za pomocą aparatu państwowego i spolegliwych mediów została spacyfikowana opozycja i choć w PRI istniały różne skrzydła, to tę typową "pragmatyczną" partię władzy cementował ideowy synkretyzm i myślenie w kategoriach "skoku na kasę". Celem była niekontrolowana władza i pełna kontrola nad ogromnymi środkami publicznymi.

Platforma Obywatelska podczas swych już pięcioletnich rządów w Polsce systemowo zinstytucjonalizowała "neutralizowanie" opozycji oraz środowisk niezależnych przez aparat państwowy, a także związane z rządem media. Uczyniła z tego "rację stanu" - kto nie popiera PO, ten jest wrogiem publicznym zwalczanym z całą surowością przez wykluczanie.

Stała się partią całego tak zwanego establishmentu czerpiącego korzyści z tego układu, a mainstreamowe telewizje, stacje radiowe, gazety czy portale internetowe uprawiają propagandę według wytycznych osławionych "przekazów dnia" opracowanych przez platformianych pijarowców.

Nieważne, że w kraju bezrobocie i kryzys, na arenie międzynarodowej kompromitacja związana choćby z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej - liczy się, że w uległych mediach szkodliwe dla Polski rządy Donalda Tuska są przedstawiane jako pasmo wielkich sukcesów.

Jednak coś zaczyna pękać. Od czasu do czasu słyszymy o wewnętrznych podziałach wśród liberałów w Platformie Obywatelskiej. Ponoć tuskowcy i schetynowcy mają różne koncepcje działania i prowadzą wojny podjazdowe.

Po Warszawie krąży dowcip, że to Grzegorz S. - niegdyś człowiek nr 2 w PO - polecił, by nie zamykać dachu stadionu podczas pamiętnego nieodbytego z powodu deszczu meczu Polska - Anglia, chcąc utopić Donalda T.

W tej wojnie wśród liberałów (pomijam tak zwaną frakcję konserwatywną - smutne, gdy w fundamentalnych kwestiach ochrony życia ludzkiego łamane są sumienia, i to solidarnie zarówno przez tuskowców, jak i schetynowców) chodzi o gry personalne i podział wpływów w państwie.

Obóz władzy przeżywa kryzys przywództwa Donalda Tuska i zaczyna sobie zdawać sprawę, że z godziny na godzinę słabnie jego "publiczny kult". Czy to jest ucieczka z tonącego okrętu, czy może nowa strategia utrzymania się przy władzy?

W 1956 roku również zostały uzewnętrznione w kierownictwie PZPR dwie orientacje nazwane od miejsc spotkań: natolińską (od pałacyku w Natolinie) i puławską (od mieszkania przy ulicy Puławskiej).

Ci ostatni, mając dostęp do prasy i radia, kreowali się na grupę "dobrych". Prezentowali się jako ludzie "otwarci", a w walce z natolińczykami zręcznie wykorzystywali nastroje społeczne. Natolińczycy byli kreowani na "złych dogmatyków", choć opowiadali się za rozliczeniem stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa i terroru.

Jednak obie frakcje: natolińska i puławska, były obciążone stalinowską przeszłością i obie walczyły o utrzymanie się za wszelką cenę u władzy w nowych warunkach. Czy walka o władzę tuskowców ze schetynowcami nie jest dowodem na to, że nawet w różnych ustrojach mechanizmy władzy są podobne?

Jan Maria Jackowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... artii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 12 lis 2012, 18:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Aleksander Ścios

DWA EPIZODY


I - „Na pewno trzeba podzielić ten pogląd, który wyrażano jednolicie, że istnieje spokój w rozumieniu porządku publicznego i w rozumieniu rytmu pracy. Jest to, nie ulega wątpliwości, wielkie osiągnięcie, że mimo tak bardzo gwałtownego w sensie odbioru społecznego wydarzenia i wszystkich wysiłków przeciwnika, aby je rozpalić w ognisko wybuchowe. Tak się nie stało i w tym szerokim rozumieniu możemy uznać, że spokój w kraju został zachowany i postępuje jego umacnianie. Jest to bardzo ważne chyba stwierdzenie i ważna świadomość.
Natomiast nie ulega też wątpliwości, że istnieje znacznie podniesiona temperatura, jest podniecenie w sensie społecznym, w sensie psychologicznym, co stwarza niewątpliwie pożywkę dla działań przeciwnika i co wymaga wyjątkowo umiejętnych, szczególnie wyważonych działań, aby w tym delikatnym okresie, a przecież on tak jak każdy okres ma swój i będzie miał swój czas trwania. Żeby w tym okresie nie popełnić żadnego błędu, który mógłby spowodować skutki głębsze, skutki znacznie przerastające ten bardzo dramatyczny z naszego punktu widzenia, ale mimo wszystko w skali historycznej przecież tylko incydent i epizod.
W wyniku tegoż właśnie epizodu, jeśli już do tego określenia wrócę, nastąpiło bardzo poważne ożywienie działalności przeciwnika. Można powiedzieć, że najbardziej skrajne, opozycyjne siły, o jawnie kontrrewolucyjnym charakterze, prą do swego rodzaju konfrontacji. Tutaj na marginesie musimy być bardzo wyczuleni na dzień 11 listopada. Przede wszystkim wszelkiego rodzaju zaporowe działania w propagandzie, w innych formach zastosować, aby ten dzień nie był wykorzystany w sposób niebezpieczny przez siły nam wrogie.”



II - „To, gdzie widzę największy problem i największe zagrożenie budzące mój największy niepokój, to jest to, jak ogromna jest łatwość zamącenia ludziom w głowach i zbudowania negatywnej opinii publicznej w kwestiach jakości polskiego państwa, w kwestiach uczciwości polskich władz. To mną naprawdę wstrząsnęło. To mną wstrząsnęło, że tak łatwo jest przekonać ludzi do jakiejś straszliwej wizji spisku wszechogarniającego, niszczącego Polskę z udziałem polskich władz, polskiego państwa.
Są tacy ludzie, którzy by chcieli te wszystkie trumny, mimo że one są tak zróżnicowane, ustawić przeciwko komuś, przeciwko konkurentowi politycznemu. To jest jakieś paskudne zjawisko, które w polskiej myśli politycznej i praktyce politycznej daje o sobie znać
Moim zadaniem jest próbowanie - pomimo wszystko - budowania tego, co może przynajmniej zmniejszyć poziom agresji. Stąd na przykład moje zaangażowanie w tej chwili w 11 listopada (...). Możemy obchodzić 11 listopada w wymiarze czysto partyjnym, możemy traktować tę tradycję jako maczugę polityczną, którą walimy w łeb konkurencję polityczną - a ja chcę odzyskać święto 11 listopada, tradycję narodowego Święta Niepodległości dla każdego przeciętnego Polaka.”


*****


I - Wojciech Jaruzelski podczas posiedzeniu Rady Ministrów na początku listopada 1984 r (prawdopodobnie 3-4.11.). Przemówienie to zostało wygłoszone tuż po zabójstwie i pogrzebie księdza Jerzego Popiełuszki (Jaruzelski określa mord mianem „epizodu”), a przed obchodami kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości. – źródło: Grzegorz Majchrzak, Jan Żaryn „Dwa nowotwory”. Biuletyn IPN 10/45 2004.


II - Bronisław Komorowski – wywiad dla radia TOKFM z 8.11.2012r

http://bezdekretu.blogspot.com/2012/11/dwa-epizody.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 07 gru 2012, 17:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Aleksander Ścios

NA STRAŻY III RP

Był grudzień 1989 roku. „Nasz premier” Tadeusz Mazowiecki powrócił szczęśliwie z Moskwy, gdzie zapewniał towarzysza Gorbaczowa, że nie jest jego celem „spychanie PZPR do opozycji, bo byłoby to błędem i pułapką”, generałowie Kiszczak i Buła palili kolejne akta bezpieki, a artystka estradowa Szczepkowska, prezentując niemały kunszt aktorski obwieściła Polakom w rządowej telewizji - "proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”.

W tym radosnym czasie, trzy dni przed Wigilią pierwszego „roku wolności”, odbyła się odprawa służbowa naczelników wydziałów Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Głównym prelegentem był szef Departamentu Odnowy Konstytucyjnego Porządku Państwa generał Krzysztof Majchrowski – zasłużony towarzysz, z trzydziestokilkuletnim stażem w organach bezpieki.
Treść wystąpienia Majchrowskiego zasługuje na przypomnienie. Powinni zapoznać się z nią politycy opozycji deliberujący dziś „o zagrożeniach demokracji” oraz ci z dziennikarzy i publicystów, którzy nadal są zaskakiwani praktykami służb III RP. Pierwszym przypomni, że wypowiadając takie brednie, stają w jednym szeregu z autentycznymi twórcami i najgorliwszymi obrońcami tej „demokracji”, drugim zaś uświadomi, że nie mają do czynienia z recydywą PRL-u, lecz z państwem, które w prostej linii kontynuuje tradycje tamtego reżimu i służbami strzegącymi esbecko-agenturalnego „porozumienia narodowego”. Niezależnie, jaką nazwę noszą dziś te służby i jak nazywają się ludzie władzy – niezmienne pozostają priorytety grupy rządzącej i zadania stojące przez „zbrojnym ramieniem partii”.
Tekst poddałem koniecznym skrótom, a niektóre fragmenty wytłuszczeniom.

Wystąpienie gen. Krzysztofa Majchrowskiego, szefa Departamentu Odnowy Konstytucyjnego Porządku Państwa, na odprawie służbowej naczelników wydziałów Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych 21 grudnia 1989 r.


Towarzysze Naczelnicy!
Dzisiejsze nasze spotkanie rozpocznę od przedstawienia fragmentów wystąpienia wiceprezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych – gen. broni Czesława Kiszczaka na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 11 grudnia [1989 r.]. Fragmenty te stanowią syntezę kierunku i jakości dokonywanych zmian merytorycznych, zainteresowań oraz rozwiązań organizacyjnych w Służbie Bezpieczeństwa. Gen. Kiszczak powiedział m.in.: Zasadnicze przeobrażenia społeczno-polityczne w Polsce – dokonujące się w sprzyjającym klimacie międzynarodowym oraz przy szerokim poparciu praktycznie wszystkich liczących się sił politycznych w kraju – mogą także pozytywnie rzutować na problematykę bezpieczeństwa państwa oraz ładu i porządku publicznego. Wartki nurt przemian już spowodował zasadnicze przewartościowanie w sposobie funkcjonowania resortu spraw wewnętrznych. Wyrazem tego stało się przyjęcie nowej filozofii myślenia i działania oraz – w konsekwencji – dokonanie głębokich zmian strukturalno-organizacyjnych. Zasadnicze elementy zmian strukturalno-organizacyjnych w funkcjonowaniu Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej zostały już wcielone w życie w ostatnich tygodniach i miesiącach. Usprawnieniu procesu zmian poświęcona była między innymi krajowa odprawa kadry kierowniczej resortu, w połowie października bieżącego roku z udziałem premiera [Tadeusza] Mazowieckiego.

Najpoważniejszej zmianie uległa merytoryczna treść, kierunki zainteresowań oraz zakres działalności Służby Bezpieczeństwa. Z katalogu interesujących ją zagadnień zniknęło dotychczasowe pojęcie wewnętrznego przeciwnika politycznego, utożsamianego z opozycją, zrewidowany został stosunek do problematyki wyznaniowej, do funkcjonowania stowarzyszeń i organizacji społecznych, a także do tak zwanego drugiego obiegu wydawniczego. W praktyce obszar zainteresowań Służby Bezpieczeństwa został znacznie zawężony i obecnie wykonuje ona trzy bloki zadań:

po pierwsze – rozpoznaje, zapobiega i wykrywa zagrożenia ze strony osób, grup i organizacji zmierzających do podważenia konstytucyjnego porządku prawnego i systemu parlamentarnego;
po drugie – rozpoznaje, zapobiega i wykrywa przestępczość gospodarczą przeciwko podstawowym interesom ekonomicznym państwa, głównie w zakresie handlu zagranicznego i wewnętrznego, bankowości, finansów, przemysłu, rolnictwa, leśnictwa i gospodarki żywieniowej oraz ochrony środowiska;
i po trzecie – podejmuje – w oparciu o dopuszczone prawem środki pracy – przedsięwzięcia w celu ujawniania i przeciwdziałania zdarzeniom w grupach i środowiskach, poważnie zagrażającym bezpieczeństwu państwa oraz godzącym w konstytucyjne prawa obywateli. […]
Powyższe zmiany, które traktujemy jako proces, a nie jednorazowe przedsięwzięcie, w pełni odpowiadają potrzebom wynikającym z aktualnej sytuacji w kraju. Budowany w Polsce nowy ład wewnętrzny otwiera szerokie możliwości rozstrzygnięcia wszelkich problemów politycznych i społecznych bez sięgania do środków represji i bez konieczności sytuowania Służby Bezpieczeństwa jako strony w polityczno-społecznych sporach. Przy okazji warto przypomnieć, że zawsze – mając wsparcie i zrozumienie swoich przełożonych – staliśmy na stanowisku, że problemy polityczne należy rozwiązywać metodami politycznymi, a ekonomiczne – ekonomicznymi. […]

Towarzysze Naczelnicy!
Zaprosiłem Was na tę dzisiejszą naradę, abyśmy wspólnie zastanowili się, jak w tych nowych i zmieniających się warunkach ma wyglądać nasza praca. Czym mamy się kierować? Jakie sobie stawiać cele i zadania operacyjne? Sfera nadbudowy, w której działamy, jest szczególnie wrażliwa, delikatna i wieloznaczna. Proste pytania i odpowiedzi – Kto jest po której stronie barykady? – w pluralistycznej rzeczywistości tracą swą jednoznaczność. Nowe uregulowania prawne w sposób oczywisty pośrednio i bezpośrednio oddziaływują na nas. Wyraża się to z jednej strony w nowym skodyfikowaniu tego, co nielegalne, a więc niezgodne z prawem, z drugiej zaś strony w usytuowaniu Służby Bezpieczeństwa i jej podległości. Oznacza to praktycznie podporządkowanie działań służby ogólnopaństwowym celom – co stanowi najistotniejszą treść dokonujących się zmian. […]

Szczegółowy indeks zadań i zainteresowań operacyjnych Departamentu Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa sformułowany został w Zarządzeniu nr 075/89 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 24 sierpnia 1989 r. i przedstawia się on następująco:
1) przeciwdziałanie, przybierające formy przestępstwa, działalności osób lub grup dążących do podważenia konstytucyjnego porządku państwa, a przede wszystkim jego systemu parlamentarnego;
2) rozpoznawanie i zapobieganie działalności osób lub grup mogących godzić w ogólnonarodowe dobra kultury lub w konstytucyjne prawa i wolności obywateli;
3) ochrona tajemnicy państwowej;
4) rozpoznawanie i przeciwdziałanie sprzecznej z porządkiem prawnym państwa ekstremalnej działalności osób lub grup, w tym nacjonalistycznych;
5) zapobieganie i zwalczanie terroryzmu politycznego;
6) rozpoznawanie i przeciwdziałanie negatywnym przejawom działalności przebywających na terenie PRL cudzoziemców, mogącej godzić w porządek prawny państwa;
7) rozpoznawanie, w oparciu o przewidziane prawem środki pracy Służby Bezpieczeństwa, nastrojów społecznych i informowanie organów państwowych o istotnych elementach sytuacji społeczno-politycznej w kraju, a zwłaszcza występujących zagrożeniach w zakresie bezpieczeństwa państwa. […]

W obecnej sytuacji największym zagrożeniem dla tego porządku jest ogólna anarchizacja życia publicznego, która – niestety – wykazuje tendencję wzrostową. W konsekwencji wiele środowisk, grup i jednostek dotychczas stosunkowo neutralnych zaczyna – w sposób nie zawsze zgodny z prawem – manifestować swą obecność, naruszając porządek konstytucyjny.[…] Innym zagrożeniem jest problem działalności grup i organizacji pozaparlamentarnych, szczególnie o charakterze anarchistycznym lub faszyzującym. Wymienić tu można przykładowo: Polską Partię Socjalistyczną – Rewolucja Demokratyczna, Konfederację Polski Niepodległej, Ruch Społeczeństwa Alternatywnego, Ruch „Wolność i Pokój”, Federację Młodzieży Walczącej i inne grupy i organizacje, które bazując na skrajnym antykomunizmie oraz ekstremalnych ideologiach, utrudniają porozumienie narodowe i działalność koalicyjnego rządu.

Jak już wspomniałem poprzednio, w zależności od stopnia aktywności politycznej na danym terenie na grupy te powinny być założone sprawy problemowe lub rozpracowania operacyjnego – jeśli podejmują działania godzące w porządek prawny. […]
Niewątpliwie najistotniejszą osią naszej działalności jest wyjaśnianie wszystkich faktów i zjawisk, które bezpośrednio lub pośrednio godzą w konstytucyjny porządek prawny. W tym zakresie mieści się na przykład rozpoznawanie i neutralizowanie grup ekstremistycznych i ich często prowokacyjnych działań wymierzonych w zagwarantowane konstytucyjnie prawa jednostek i legalnie działających sił społecznych. […]
Poza zjawiskami pośrednich działań zmierzających do podważenia porozumienia narodowego i stworzenia atmosfery konfrontacji – o których mówiłem przed chwilą – podejmowane są również próby oddziaływania na świadomość społeczną poprzez działalność propagandową zmierzającą do zdyskredytowania rządu, a więc doprowadzenia do ponownej destabilizacji sytuacji politycznej.[…]

Kryteria oceny pracy funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa:
– poziom wiedzy ogólnej i zawodowej, kultura osobista, zaangażowany stosunek do państwa i obowiązującego prawa (postawa patriotyczna, propaństwowa, poszanowanie konstytucyjnego porządku prawnego i praw obywatelskich), wrażliwość na zło i łamanie obowiązującego prawa;
– umiejętność wieloźródłowego uzyskiwania informacji, krytycznego i selektywnego myślenia – analizy logicznej, prawno-politycznej oceny faktów, zdarzeń, działalności;
– umiejętność celowego typowania, pozyskiwania osobowych źródeł informacji, racjonalnego, zgodnego z prawem i potrzebami służby, kierowania osobowymi źródłami informacji;
– lojalność wobec państwa i służby, zaangażowanie, dyspozycyjność, zdyscyplinowanie, dynamika i ofensywność w pracy, wiarygodność i umiejętność kształtowania stosunków międzyludzkich.
Przy okazji takiego jak dzisiaj spotkania nie mogę nie powiedzieć również o dotyczących nas wszystkich sprawach, o sprawach trudnych, sprawach naszego bytu i naszej przyszłości. Nie mogę udawać przed Wami, iż nasza sytuacja jest w pełni unormowana.[…] Wielu spośród nas nie wytrzymuje tej presji psychicznej i odchodzi ze służby. Niektórzy uważają, iż nasza obecna działalność jest zaprzeczeniem idei, dla której podejmowali służbę. Frustracje te, psychologicznie rzecz biorąc, są uzasadnione. Na naszych oczach i nie tylko u nas zmienia się system wartości, padają pomniki i blakną autorytety. Partia, której większość z nas jest członkami, stoi przed fundamentalnymi zmianami, które mogą ją ożywić i przystosować do walki w nowych czasach, ale mogą również doprowadzić do jej dalszego osłabienia.[…]
Jaki będzie ostateczny kształt tego, co się wyłoni? Myślę, iż nikt – kto jest odpowiedzialny za swe słowa – nie zaryzykuje odpowiedzi. W pełni odpowiedzialnie mogę natomiast powiedzieć – co chyba wszyscy odczuwamy, chociażby przez częste wizyty w kasie – iż walka o status Służby Bezpieczeństwa toczona jest z pewnymi sukcesami.
Z tego, co powiedziałem, nie wynika, iż biernie mamy się przyglądać i czekać, co z tego wyniknie. Myślę, iż poprzednia część mojego wystąpienia była pod tym względem jednoznaczna. Chciałbym właśnie w tym miejscu podkreślić, iż nasza aktywność – teraz właśnie – może mieć bezpośredni wpływ na ostateczne rozwiązanie podejmowane w naszych sprawach, gdyż jako służba państwowa mamy ściśle określone zadania służbowe, których realizacja ma istotne znaczenie dla tworzenia nowych wartości i nowego krajobrazu politycznego kraju.[…]

Źródło: AIPN Gd, 0046/544, t. 2, k. 30–59, oryginał, mps.
…………………………………..

Całość dokumentu została zamieszczona w nr 1(15)2010 półrocznika naukowego „Pamięć i Sprawiedliwość” i opublikowana w artykule Daniela Wicenta – „O sprawach trudnych, sprawach naszego bytu i naszej przyszłości”. Link:

http://www.ipn.gov.pl/download/1/34472/PIS_15.pdf


Kilka miesięcy później, 31 lipca 1990 roku formalnie rozwiązano SB, a następnego dnia „towarzysze naczelnicy” stali się funkcjonariuszami Urzędu Ochrony Państwa i przystąpili do obrony „nowego ustroju”. Warto jeszcze przypomnieć, jak wyglądała przemiana SB w UOP, dokonywana pod czujnym okiem Kiszczaka i ludzi koncesjonowanej opozycji.
W sierpniu 1989 roku resort bezpieczeństwa liczył 124 tys. etatów (w tym 8500 tys. w centrali), podzielonych na piony. W Milicji Obywatelskiej zatrudnionych było 62 tys. funkcjonariuszy, w Służbie Bezpieczeństwa 24,3 tys., w jednostkach pomocniczych (administracja, kwatermistrzostwo, służba zdrowia) 20 tys., w szkolnictwie resortowym 4,5 tys. i w ZOMO około 13 tys. funkcjonariuszy. Do tego należy doliczyć 33 tys. żołnierzy jednostek wojskowych podległych resortowi (Nadwiślańskie Jednostki Wojskowe oraz Wojska Ochrony Pogranicza), a ponadto około 32 tys. pracowników cywilnych. Ogółem, na początku tzw. zmian systemowych, „imperium Kiszczaka” liczyło blisko 190 tys. funkcjonariuszy i pracowników.

Nim przeprowadzono tzw. weryfikację SB, dokonano papierowego zabiegu redukcji etatów. Jeśli w lipcu 1989 roku sama SB liczyła ponad 24 tys. funkcjonariuszy, to w styczniu 1990 r. pozostało w niej już tylko 7200 etatów. Nie przeprowadzono żadnej czystki, dokonano za to formalnego wyłączenia wywiadu, kontrwywiadu i tzw. pionów zabezpieczenia, co zmniejszyło stan liczebny do 9200 osób. Dalszą redukcję osiągnięto, przenosząc 2000 etatów do MO. Gdy w lipcu 1990 roku podjęto farsę weryfikacji zakwalifikowano do niej ponad 14 tys. osób. Z tego 8681 osób (czyli 61 proc.) przeszło ją pomyślnie w pierwszej instancji, czyli w komisjach wojewódzkich, natomiast 4880 odwołało się do Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej, która uchyliła decyzje komisji wojewódzkich w stosunku do 1800 osób. Ogółem więc spośród 14 038 funkcjonariuszy, pozytywnie zaopiniowano 10 439, natomiast negatywnie zaledwie 3595 osób – przy czym dotyczyło to głównie ubeków szczególnie gorliwych w zwalczaniu opozycji lub stojących na progu wieku emerytalnego. Pozostali zasilili kadry „nowych służb”, stali się m.in. wykładowcami szkoły w Kiejkutach i objęli stanowiska kierownicze w resorcie. Do dziś posiadają ogromne wpływy, cieszą się opinią „profesjonalistów” i „funkcjonariuszy wolnego państwa”.

http://bezdekretu.blogspot.com/2012/12/ ... ii-rp.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 23 sty 2013, 19:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Wojciech Wencel

Skazani na idealizm

A ty – czy dzwoniłeś już na infolinię dla osób prześladowanych przez CBA? Czy ujawniłeś kulisy nocnych przesłuchań? Czy poskarżyłeś się, że stosowano wobec ciebie „stalinowskie metody”? Czy opowiedziałeś, w jaki sposób przykładano ci pistolet do głowy?

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 16 stycznia 2013

Pamiętam, jak po objęciu stanowiska premiera przez Jarosława Kaczyńskiego celebryta Maciej Maleńczuk stwierdził, że „reżimem tu pachnie” i spłodził tekst piosenki o „duecie kaczym”, który „ludzi używa jako swych narzędzi” i „w ruch służby puszcza niczym gończe sfory”. Śmiejąc się z tej twórczej egzaltacji, nie przypuszczałem, że w kolejnych latach – za sprawą partyjno-medialnej propagandy – zakorzeni się ona w społecznej świadomości. Wydawało się, że Polacy nigdy nie uwierzą w coś tak niedorzecznego. A jednak z tej fantazji, obficie podlanej łzami posłanki Sawickiej, wyrosła czarna legenda IV RP.

Każdy reżim działa podobnie. Żeby zasłonić lub usprawiedliwić własne grzechy, oskarża o nie ludzi najbardziej bezinteresownych i skłonnych do poświęceń, słowem – idealistów. Komunistyczni totalitaryści i zdrajcy ojczyzny określali wrogami demokracji i zdrajcami ojczyzny patriotycznych obrońców wolności. Kolportowana w okresie PRL czarna legenda AK i NSZ okazała się tak silna, że jeszcze dziś znajduje swoich wyznawców. Na szczęście jest ich coraz mniej. Bohaterowie niepodległościowego podziemia zrobili dla Polski zbyt wiele, by prawda o nich nie stała się w końcu wspólnym dziedzictwem Polaków.

Podjęta przez braci Kaczyńskich próba zerwania z układem Okrągłego Stołu i odbudowania podmiotowości Polski w Europie ma znacznie mniej spektakularny charakter. To wciąż raczej projekt, program, wyzwanie niż rozpoczęte dzieło. Wszystko to, co z trudem udało się zrobić, zwłaszcza w sferze prawa i polityki zagranicznej, po Smoleńsku zostało ośmieszone i zrujnowane. Nazwa IV RP długo wydawała się dobrym rozwiązaniem na przyszłość jako czytelny znak zerwania ciągłości z tradycją postkomunizmu. Czy jednak dziś, gdy została skompromitowana przez reżimową propagandę, ma jeszcze jakiś potencjał?

Stawiam to pytanie, bo nie wyobrażam sobie, by po odzyskaniu podmiotowości Polska nadal była określana jako III RP. Bracia Węgrzy zaczęli swoją drogę do wielkości od uchwalenia nowej, chrześcijańskiej konstytucji i zmiany nazwy państwa z „Republika Węgierska” na „Węgry”. Oczywiście, najlogiczniej byłoby przechrzcić postkolonialny twór, który od 1989 r. kontynuuje tradycję PRL, lekceważąc ciągłość z II RP i rządem emigracyjnym. Określenie „Republika Okrągłego Stołu” czy znany z pisma „brulion” skrót RPRL pasowałyby do tego państwa jak ulał. Tyle że to sformułowania literackie, a nie konstytucyjne. Zresztą nazwa III RP do tego stopnia kojarzy się z ponad dwudziestoletnim trwaniem systemu kłamstwa, że nie da się jej oddzielić od tego okresu i użyć we właściwym kontekście.

Nie wiem, jak wybrnąć z tego impasu, ale ufam opatrzności. Żeby Polska stała się państwem naszych marzeń, nie wystarczą pomysły polityków. W większym stopniu zależy to od jakości duchowej przemiany narodu. Pamiętam biblijną przypowieść o Jakubie, z którym „ktoś zmagał się aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim”. Tym kimś był Bóg. Odchodząc, pobłogosławił krewkiego mężczyznę i powiedział: „Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś”.

Kiedy Bóg namaszcza ludzi do realizacji swojego planu, zawsze zmienia im imiona. Dość wspomnieć historię Abrama-Abrahama czy Szawła-Pawła. Sądzę, że podobnie jest z narodami. Jeśli nasza posmoleńska przemiana okaże się naprawdę głęboka, nie będzie potrzeby martwić się o nazwę nowego państwa, bo ta nazwa sama przyjdzie nam do głowy razem ze sposobami pełnienia chrześcijańskiej misji w Europie. Niepoprawny idealizm? Owszem. W 1943 r. pisał Tymon Terlecki: „Nie wolno człowiekowi, nie wolno narodowi zgrzeszyć ambicją mniejszą od losu, mniejszą od siły i mniejszą od słabości. Są ludzie i ludy skazane na trzeźwość i wyrachowanie, są ludy i ludzie skazani na idealizm”.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2013 ... alizm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 21 mar 2013, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Platforma pod czerwoną gwiazdą

Ulice Armii Czerwonej, Świerczewskiego, Karola Marksa czy Janka Krasickiego mogą zostać ustawowo zlikwidowane. Nie godzi się na to Platforma Obywatelska, zasłaniając się względami finansowymi.

We wtorek wieczorem stosunkiem głosów 18 do 11 senatorowie połączonych komisji: Ustawodawczej, Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, odrzucili w pierwszym czytaniu projekt ustawy w tej sprawie. Z negatywną opinią zostanie skierowany teraz na posiedzenie plenarne Senatu, gdzie – jak wszystko na to wskazuje – trafi do kosza.

Politycy PO tłumaczyli swoją decyzję generowaniem kosztów, jakie z tytułu zmian nazw ulic poniosłyby samorządy. Jak wskazywali jednak senatorowie Prawa i Sprawiedliwości, żadna z organizacji skupiających samorządy, np. Związek Województw Rzeczypospolitej Polskiej czy Unia Metropolii Polskich – nie wyraziła takiej opinii, choć proszone były o ustosunkowanie się do projektu m.in. w tej kwestii.

Sowieckie sentymenty

Senat już od ponad roku zajmuje się projektem ustawy o usunięciu z nazw dróg, ulic, mostów, placów i innych obiektów symboli ustrojów totalitarnych. – Jak na razie ścieżka legislacyjna jest dość ciernista. Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zajmuje się tym projektem od marca ubiegłego roku. Powinien on już dawno trafić na posiedzenie plenarne, ale chyba spotka go taki sam los jak w połączonych komisjach. Co ciekawe, resort sprawiedliwości pozytywnie wypowiedział się o tym pomyśle, ale Ministerstwo Finansów było mu przeciwne ze względu na rzekomy brak środków finansowych i obciążenie władz gmin i miast z tytułu zmian nazw ulic – relacjonuje senator Andrzej Matusiewicz (PiS).

Ustawa ma zakazać nazywania w przyszłości ulic czy placów nazwami kojarzącymi się z komunizmem czy nazizmem. Zakaz miałby dotyczyć wszystkich obiektów, również prywatnych. Katalog obejmie m.in. nazwy państw totalitarnych np. Związku Sowieckiego czy PRL, jak również wszystkie nazwiska członków organów władzy państw totalitarnych, na szczeblu centralnym i lokalnym, czy partii politycznych, organizacji młodzieżowych, np. ZWM.

– W niektórych gminach ulice noszą nazwy jakichś lokalnych działaczy, którzy należeli np. do Armii Ludowej czy PZPR. Wszelkie tego rodzaju zmiany opiniować będą Instytut Pamięci Narodowej i Rada Ochrony Miejsc Pamięci Walk i Męczeństwa – podkreśla senator Matusiewicz.

Ustawa objęłaby zakazem również próby nazywania ulic od nazwiska Edwarda Gierka. Na liście nazw i nazwisk do zmiany mają się również znaleźć działacze i organizacje militarne i paramilitarne (np. GL, AL), nazwiska członków struktur kierowniczych Międzynarodówki Komunistycznej czy Kominformu.

Na przykład w Mławie istnieje ulica Czesława Skonieckiego, funkcjonariusza NKWD, który kierował siatką współpracującą z gestapo w zwalczaniu polskiej konspiracji. W Warszawie jest ulica Teodora Duracza, komunistycznego aparatczyka opłacanego przez sowiecką ambasadę. Nie ma jednak woli, by te nazwy zostały zmienione.

Co do tego, że ustawa jest potrzebna, nie ma wątpliwości. Tym bardziej że po ponad 20 latach od upadku PRL dochodzi do absurdalnych sytuacji. Nie dalej jak rok temu Naczelny Sąd Administracyjny nakazał władzom Sochaczewa uchylenie uchwały likwidującej ulicę im. Karola Świerczewskiego.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iazda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 08 kwi 2013, 06:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Metoda „na Legionowo”

Według stanu na marzec 2013 r., na podstawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej zmniejszonych jest 17 533 emerytur policyjnych – informuje „Nasz Dziennik” Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ale zaraz dodaje, że praktycznie wszyscy byli funkcjonariusze służb PRL odwołali się od tej decyzji.

– Zostało złożonych około 17 500 odwołań od decyzji o ponownym ustaleniu emerytury – potwierdza rzecznik. Odwołania wpływają do Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW, a następnie trafiają do sądu. Konkretnie do XIII Wydziału Ubezpieczeń Sądu Okręgowego w Warszawie. – W latach 2009-2013 takich wniosków wpłynęło 16 126, z czego załatwionych zostało 15 060 – mówi Magdalena Młynarczyk-Zugaj z sekcji prasowej sądu. Tylko w ostatnich miesiącach wpłynęło ponad tysiąc nowych spraw.

Ile z nich rozpatrzono pozytywnie? Dopytywane o to MSW odpowiada jednak nader oględnie. „Odnosząc się do pytań dotyczących rozstrzygnięć sądowych w powyższych sprawach informuję, że dokonując rozstrzygnięcia w większości spraw oddalają odwołania świadczeniobiorców” – stwierdza Woźniak. „W niektórych sprawach zapadają wyroki nakazujące organowi emerytalnemu zaliczenie wskazanego przez sąd okresu służby po 2,6 proc. podstawy wymiaru, zamiast po 0,7 proc. podstawy” – dodaje.

Co to za sprawy? Chodzi przede wszystkim o stosowanie korzystnego przelicznika za okres nauki w szkole policyjnej w Legionowie, co jest traktowane przez sąd jak praca poza strukturami Służby Bezpieczeństwa.

Zaskoczony takimi decyzjami jest Wiesław Johann, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Podkreśla, że sądy lustracyjne wypowiadały się jednoznacznie, iż szkoła w Legionowie była uczelnią, która miała charakter szkoły milicyjnej. – Jak można mieć wątpliwości, czy szkoła w Legionowie była częścią struktury bezpieczeństwa? Pewnie, że była, co do tego nie mam najmniejszej wątpliwości – zaznacza Johann.

– Wie pan, ile liczył rocznik Legionowa? Około 300 osób, to niech pan sobie policzy – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” jeden z byłych funkcjonariuszy bezpieki. – Oni dobrze wiedzą, że te sprawy uczelni są wygrywane, w moim otoczeniu wszystkim przywrócono, a nie jest to małe otoczenie – zaznacza, dodając, że z jego informacji wynika, iż tzw. byli średnio odzyskali od 600 do 900 złotych. – Wygrałem Legionowo, zamierzam wszystko wygrać – zapowiada, zaznaczając, że czeka w tej chwili na rozpatrzenie apelacji.

– Apelacji wpłynęło 4185 – przyznaje sąd okręgowy. Jednak nie zaznacza, kto jest ich autorem. Część apelacji na pewno pochodzi od zakładu emerytalnego. Część apelacji zostało już rozpatrzonych i zapadły decyzje o ponownym przeprowadzeniu procesu. – Wydział nie prowadzi tak szczegółowych statystyk, aby można było określić, ile z tych wniosków zostało zarejestrowanych ponownie, ale ogólna liczba spraw uchylonych i ponownie zarejestrowanych w tym wydziale, wśród których znajdują się również wnioski o wysokość emerytury policyjnej, wynosi 344 – przyznaje Młynarczyk-Zugaj.

Legionowo to jedyna podstawa odzyskiwania emerytur przez byłych esbeków. I tak w kwietniu ubiegłego roku sąd zastosował wyższy przelicznik wobec funkcjonariusza, który był w pewnym okresie zastępcą szefa rejonowego urzędu spraw wewnętrznych ds. polityczno-wychowawczych. Powodem było to, że jednostki tej nie można zaliczać do organów bezpieczeństwa państwa.

Przymiarki do Strasburga

Historyk i były doradca prezesa IPN prof. Antoni Dudek wskazuje, że są problemy z rozgraniczeniem struktur bezpieczeństwa w okresie PRL. – Jest bardzo trudno wyznaczyć zakres aparatu bezpieczeństwa – zaznacza. – To moim zdaniem niedoróbka ustawy. Ale to jest nie do ogarnięcia, jest pewna sfera domniemania, zawsze pojawia się pewna uznaniowość, i tu jest na ich korzyść – dodaje. Dudek zastrzega jednak, że każdą sprawę należy traktować indywidualnie, bo jest różnica między funkcjonariuszem operacyjnym a np. lekarzem w szpitalu resortowym. W lutym ubiegłego roku przywrócono np. wyższy przelicznik informatykowi z Biura C (kartoteki, archiwum operacyjne).

Pomocą w orientacji np. w aktualnych wyrokach służy europoseł Janusz Zemke, który na swojej stronie internetowej ma podstronę „Poradnik dla emerytów mundurowych” ze znamiennym określeniem „News!”, mimo że funkcjonuje ona już dłuższy czas. Eurodeputowanemu pomagają zainteresowani, jak np. Wacław Benecki z Bydgoszczy, po kursach KGB w Moskwie, nadsyłający różne pisma.

Informacji i pomocy udziela również Związek Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa. Związkowi szefuje Maciej Niepsuj, zatrudniony w kontrwywiadzie PRL, potem w UOP. Także tutaj są zamieszczane informacje o wyrokach, pisma, opinie, interpelacje i odpowiedzi oraz aktualia w sprawie sądowych batalii.

Byli esbecy już skierowali skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. – W Trybunale Strasburskim na pewno wygrają. Ktoś powiedział, że te sprawy będą wygrywane i wtedy państwo polskie będzie płacić – mówi anonimowo były funkcjonariusz.

– Oni walczą o każdą złotówkę, mają poczucie wielkiej krzywdy. Mam nadzieję, że Trybunał im nie przyzna racji – stwierdza Dudek.

Prezes ZBFSOP Maciej Niepsuj jest zdania, że ustawa „zabierająca nam emerytury narusza prawa wynikające z Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności”. Wylicza, że zostało naruszonych aż pięć artykułów, jak: „prawo do rzetelnego procesu sądowego (art. 6), zakaz karania bez podstawy prawnej (art. 7), prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8), prawo do skutecznego środka odwoławczego w związku z prawem do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 13 w związku z art. 8), ochrona własności (art. 1 z Protokołu dodatkowego do Konwencji z dnia 20.03.1952 r.), (emerytura jest własnością przyznaną ustawą sejmową w dniu 18.02.1994 r.!!!)”.

– Moim zdaniem Polska realizuje w tym przypadku elementarną zasadę sprawiedliwości społecznej – podkreśla sędzia Johann. – Byłoby czymś niezrozumiałym, gdyby nagle zaczęto honorować funkcjonariuszy SB szczególnymi przywilejami – dodaje.

Sędzia podkreśla, że należy pamiętać, iż zasada ochrony praw nabytych, na którą powołują się byli funkcjonariusze, nie jest zasadą absolutną, która w każdej sytuacji bezwzględnie ma być stosowana. – Trybunał Konstytucyjny swego czasu odniósł się do tego problemu i wyraźnie powiedział w swoim orzeczeniu, iż owszem ochrona praw nabytych może nastąpić w sytuacji, kiedy zostały one nabyte w słusznej sprawie, w tym przypadku tych słusznych zasad zwyczajnie nie było – zauważa.

– Ponosimy konsekwencje braku zasadniczych rozstrzygnięć z początku lat 90., kiedy pewne rzeczy należało rozwiązać w sposób bardziej stanowczy. Te rzeczy zostały wówczas stracone. Byłem zaskoczony w ogóle, że ta ustawa została przyjęta, bo to był jedyny odważny krok od czasu powstania IPN – uważa Dudek. – Ale prawda jest taka, że dzisiaj Krzysztof Kozłowski, który jest jednym z autorów takich rozstrzygnięć, jest kreowany na bohatera III Rzeczypospolitej – ubolewa.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... onowo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między PRLem a III RP - podobieństwa i różnice
PostNapisane: 25 kwi 2013, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30736
Sądy III RP ostoją PRL

„Krwawy Kociołek to kat Trójmiasta” – to słowa znanej „Ballady o Janku Wiśniewskim” Krzysztofa Dowgiałły, pieśni, do której muzykę skomponował Mieczysław Cholewa, jak się okazało po latach, tajny współpracownik SB, który jednak za donosy przeprosił.

Opiewanym męczennikiem tragedii na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku był w rzeczywistości Zbigniew Godlewski, 18-letni pracownik Stoczni Gdyńskiej, zastrzelony 17 grudnia 1970 roku. Ale to nie jego nazwiskiem, tylko Wiśniewskiego, nazwano gdyńską ulicę noszącą przez lata PRL nazwisko bolszewika-komunisty, wroga Polski, Juliana Marchlewskiego.

Jak musiała się czuć 87-letnia matka Zbyszka, pani Izabela Godlewska, kiedy usłyszała tydzień temu, że Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Stanisława Kociołka, głównego sprawcę masakry na Wybrzeżu? A przecież wszyscy słyszeli, jak Kociołek dzień przed grudniową pacyfikacją w wieczornym wystąpieniu radiowo-telewizyjnym zapewniał, że można spokojnie iść do pracy, że nikomu nic się nie stanie.

„Należy wyraźnie podkreślić, że przemówienie nie miało na celu nakłonienia robotników do przyjścia do pracy, ale do podjęcia pracy” – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Agnieszka Wysokińska-Walczak. Czyli podjęcie pracy nie odbywa się przez przyjście, stawienie się do pracy. Pani sędzia wypowiedziała się zgodnie z zasadą komunistycznej propagandy: nienazywania rzeczy właściwymi terminami. Kiedyś komuna nazywała strajki „przestojami w pracy”, a dziś na regionalną powódź mówi się „podtopienia”.

W sumie w grudniu 1970 roku oficjalnie zginęło 45 osób, a ponad tysiąc zostało rannych. Od tego czasu minęły 43 lata. 19 lat czekania na sprawiedliwość przypadło na beznadziejny okres PRL, następne 24 lata, licząc od 1989 roku, przypadło na okres III RP, która zapewniła byłym komunistom bezkarność, a towarzyszowi Kociołkowi po 18 latach trwania procesu uniewinnienie. Skazano miecz, rękę, a nie głowę, bo ukarano dwóch dowódców wojskowych, a nie towarzyszy sekretarzy wydających rozkazy. Osądzono „w zawiasach” bezpośrednich wykonawców, a nie twórców zbrodniczego komunistycznego systemu. Kierujących strzelaniem Bolesława F. i Mirosława W. skazano nie za morderstwo, ale za „pobicie ze skutkiem śmiertelnym”. Sędzia uznała, że rozkaz strzelania był nielegalny, dlatego oskarżeni dowódcy wojskowi nie mogą się tłumaczyć stanem wyższego zagrożenia. A kto wydał ten nielegalny rozkaz? – ciśnie się na usta proste pytanie. Dwóch ławników Małgorzata Pola i Szczepan Piotrowski zgłosiło zdanie odrębne do werdyktu sędzi Agnieszki Wysokińskiej-Walczak w sprawie Kociołka.

Sędzia Wysokińska-Walczak pełni w judykaturze szczególną funkcję – wizytatora, opiniuje wnioski w sprawie powoływania nowych sędziów sądu rejonowego, którym akty nominacyjne wręcza prezydent RP.

Jak karać komunistycznych sprawców zbrodni na Narodzie, skoro najważniejszy z nich, gen. Wojciech Jaruzelski, pozostaje poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości ze względu na zły stan zdrowia, podobnie jak Czesław Kiszczak? Jego sprawa w 2011 roku została zawieszona – mniej więcej w tym samym czasie, gdy został doradcą obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Kolejne roczniki nominowanych przez prezydenta III RP sędziów trzymają się ducha i litery prawa PRL, które było oczywistym bezprawiem. Dlatego wydawane przez nich wyroki tak często kłócą się ze zwykłym ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Niewykluczone więc, że Kociołek zaskarży wkrótce do sądu wszystkich tych, którzy śpiewają o nim jako o „kacie Trójmiasta”. Z pewnością jako człowiek niewinny będzie mógł liczyć na ochronę sądów III RP, faktycznej ostoi PRL.

Wojciech Reszczyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... a-prl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /