Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 399 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 27 lip 2009, 18:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/16875

Jak wynika z powyższego artykułu, na wybuchu warszawskiego powstania zależało w szczególności rządowi Mikołajczyka. Powstaniu przeciwny był naczelny wódz generał Kazimierz Sosnkowski, jednak jego postawa była zbyt miękka, by jego zdanie mogło wywrzeć wpływ na dalszy bieg wypadków.

Kopia artykułu:

Naczelny Wódz a Powstanie (1)
Portret użytkownika godziembagodziemba, pon., 27/07/2009 - 07:23
Bór-Komorowski

Generał Kazimierz Sosnkowski, jako Naczelny Wódz, już w październiku 1943 roku w depeszy do Komendanta Głównego AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, ostrzegał żeby nie liczyć na pomoc wojskową oraz polityczną Anglosasów w przypadku wybuchu powstania w Polsce. Natomiast premier Stanisław Mikołajczyk od początku traktował wybuch powstania w Polsce jako element w rozgrywce polsko-sowieckiej.

Jesienią 1943 roku Naczelny Wódz zainicjował i prowadził długotrwałe narady z rządem na temat instrukcji dla Kraju na wypadek wkroczenia do Polski wojsk sowieckich. Cała walka o treść instrukcji była właściwie walką o powstanie. Sosnkowski reprezentował konsekwentnie pogląd, że do powstania nie należy dopuścić, zanim nie uzyska się gwarancji wsparcia ze strony Anglosasów oraz nie dojdzie do zawarcia porozumienia z Sowietami.
Zgłaszając swe poprawki do rządowego projektu instrukcji, przestrzegał, że jeśli odwrót niemiecki będzie przebiegał planowo – wynik powstania będzie tylko „rozpaczliwym uderzeniem”, „końcem walki” i hasłem do masowej rzezi ludności w Polsce. Ostateczna wersja instrukcji z 27 października 1943 roku (stanowiąca założenia tzw. planu „Burza’), nie tylko uzależniała wywołanie powstania od realnego wsparcia Aliantów, ale równocześnie uznawała, iż współdziałanie wojskowe Armii Krajowej z Armią Czerwoną będzie możliwe, jeśli uprzednio zostaną przywrócone stosunki dyplomatyczne polsko-sowieckie. W przypadku braku porozumienia z Kremlem, działania przeciw Niemcom miały być wprowadzone jedynie w formie akcji sabotażowo-dywersyjnych. Losy instrukcji dla Kraju uległy zmianie na skutek decyzji Bora, który w końcu listopada 1943 roku w rozkazie do dowódców obszarów i okręgów AK nakazał „ujawnianie się wobec wkraczających Rosjan dowódcom i oddziałom, które wezmą udział w zwalczaniu uchodzących Niemców. Zadaniem ich w tym momencie będzie udokumentować swym wystąpieniem istnienie Rzeczypospolitej. W tym punkcie rozkaz mój jest niezgodny z instrukcją rządu. Nie widzę jednak możliwości wytworzenia na ziemiach polskich pustki przez brak wystąpienia wobec Rosjan czynnika wojskowego, reprezentującego Rzeczypospolitą i jej legalne władze”. Naczelny Wódz w depeszach do Bora, starał się wpłynąć się na zmianę jego stanowiska, jednak rząd przyjął decyzję Kraju, jako zachętę do szukania współdziałania z Sowietami za wszelką cenę. Mimo tego Sosnkowski ostrzegał dowódcę AK, że „Czynniki angielskie zdradzają wzmożone zainteresowanie możliwościami działań Armii Krajowej, jednak bez chęci zwiększenia przerzutów broni i dość wyraźną tendencję do traktowania sprawy naszego wojskowego współdziałania z Rosją niezależnie od podstawy politycznej”. W lutym 1944 roku Rada Ministrów uzupełniła październikową instrukcję, aprobując decyzje Kraju co do ujawniania się władz wojskowych i cywilnych wobec Sowietów, odrzucając poprawkę Naczelnego Wodza, że bez uprzedniego porozumienia politycznego współdziałanie wojskowe z Sowietami nie jest możliwe. Sosnkowski ostrzegał ponadto przed skutkami dekonspiracji, co – jego zdanie – spowoduje próby wcielenia żołnierzy AK do armii Berlinga oraz represje sowieckie. W kolejnej depeszy do gen. Bora pytał: „czy można więc w ogóle myśleć w warunkach obecnych o powstaniu generalnym, skoro porozumienie polityczne z Sowietami wedle formuły anglosaskiej miałoby być dokonane kosztem nowego rozbioru Polski wzdłuż linii Curzona; skoro właściwym celem polityki rosyjskiej jest sowietyzacja całej Polski, skoro funkcjonuje już konkurencyjna namiastka rządu w postaci Czerwonej Rady Narodowej i generała Roli, rywala polskiego naczelnego wodza; skoro inspirowana prasa brytyjska tych marionetkowych tworów nie tylko nie wykpiwa, lecz zdaje się ich używać jako środków nacisku”. 3 lipca 1944 roku doszło do zasadniczej rozmowy pomiędzy premierem, Naczelnym Wodzem i gen. Marianem Kukielem – ministrem obrony narodowej. W jej trakcie gen. Sosnkowski ostrzegał „przeciwko szerokiemu operowaniu w obecnych warunkach określeniem "collapse" Niemiec i przeciwko szukaniu analogii z rokiem 1918". Wkrótce na ziemiach polskich znajdzie się około 100 dywizji niemieckich, w tych więc warunkach „trudno sobie wyobrazić możność opanowania większego obszaru lub poważniejszego centrum na czas dłuższy niż parę dni, po tym zaś nieuniknionym skutkiem podobnej próby byłaby powszechna rzeź ludności polskiej” Dlatego też uważał, iż „ poza ustaloną formułą o wzmożonej akcji dywersyjnej wyjść w danych warunkach nie można”. I dalej niezwykle trafnie konstatował: „Powstanie bez uprzedniego porozumienia z ZSRS na godziwych podstawach byłoby politycznie nieusprawiedliwione, zaś bez uczciwego i prawdziwego współdziałania z Armia Czerwona byłoby pod względem wojskowym niczym innym jak aktem rozpaczy”. Wreszcie Naczelny Wódz zastrzegał się przeciw nieostrożnemu operowaniu słowem „powstanie”, co mogłoby pociągnąć ludność do źle obliczonego i przedwczesnego zrywu. Swoje ostateczne stanowisko gen. Sosnkowski sformułował w depeszy do gen. Bora z 7 lipca 1944 roku. Pisał we niej, że istniejących warunkach „powstanie zbrojne narodu nie byłoby usprawiedliwione, nie mówiąc o już o braku fizycznych szans powodzenia. Teoretycznie jednak nie sposób wykluczyć, że warunki powyższe mogą jeszcze ulec zmianie, stąd należy nadal zachować możliwość uruchomienia powstania”. Największe kontrowersje historyków budzi inny fragment w. depeszy, w którym Naczelny Wódz stwierdza: „Jeśli przez szczęśliwy zbieg okoliczności, w ostatnich dniach odwrotu niemieckiego, a przed wkroczeniem oddziałów czerwonych, powstaną szanse przejściowego i krótkotrwałego opanowania przez nas Wilna, Lwowa czy innego większego centrum lub pewnego ograniczonego, niewielkiego choćby obszaru – należy to uczynić i wystąpić w roli pełnoprawnego gospodarza”. Każdy dowódca musi posiadać alternatywny plan na wypadek zasadniczej zmiany sytuacji. Tak więc Sosnkowski dopuszczał możliwość rozpoczęcia powstania, jednak szanse na to były - jego zdaniem - jedynie czysto teoretyczne. Następnie Naczelny Wódz wyjechał 11 lipca 1944 roku na inspekcję do II Korpusu we Włoszech, gdzie przebywał aż do początków sierpnia (do Londynu wrócił dopiero 6 sierpnia 1944 roku). Mimo oddalenia w depeszy z 25 lipca 1944 roku nakazywał Szefowi Sztabu NW gen. Kopańskiemu wysłanie dyrektywy do Bora, nakazującej – w razie groźby sowieckiej okupacji Warszawy – podzielenie dowództwa AK na dwa rzuty, jeden miał pozostać nieujawniony w Warszawie, by wspólnie z władzami cywilnymi kierować oporem przeciwko sowieckiej polityce faktów dokonanych, drugi zaś wycofać się „w ogólnym kierunku południowo-wschodnim”. Gen. Kopański nie wysłał jednak tej dyrektywy Sosnkowskiego do gen. Komorowskiego. W innej depeszy Sosnkowskiego z 25 lipca kierowanej do Bora, na polecenie prezydenta Raczkiewicza, pominięte zostały znamienne sformułowania: „Według możliwości wycofujcie oddziały na zachód w skupieniu lub rozproszeniu zależnie od warunków” oraz inne bardzo ważkie zdanie : „W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium Kraju, trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczu podwójnej groźby eksterminacji”. Niezwykły fakt wstrzymania lub skracania depesz Sosnkowskiego do Kraju obciąża zarówno gen. Kopańskiego jak i prezydenta Raczkiewicza, jednak faktycznym inicjatorem tego blokowania swobody wypowiedzi Naczelnego Wodza był zastępca Szefa Sztabu NW gen. Stanisław Tatar, związany z Mikołajczykiem i podzielający jego poglądy polityczne. 28 lipca Rada Ministrów zaakceptowała ex post depeszę Mikołajczyka do Kraju z 26 lipca, upoważniająca władze w kraju do ogłoszenia powstania w Warszawie nawet bez porozumienia z rządem. W związku z powyższym kolejna depesza Sosnkowskiego do Bora z 28 lipca także nie została wysłana, gdyż stała w sprzeczności ze stanowiskiem rządu. Naczelny Wódz pisał w niej, że w obliczu gwałtów sowieckich (na Wileńszczyźnie i okręgu lwowskim) „powstanie zbrojne byłoby aktem pozbawionym politycznego sensu, mogącym za sobą pociągnąć niepotrzebne ofiary. Jeśli celem powstania miałoby być opanowanie części terytorium Rzeczypospolitej, to należy zdawać sobie sprawę, że w tym wypadku zajdzie konieczność obrony suwerenności Polski na opanowanych obszarach w stosunku do każdego, kto suwerenność tę gwałcić będzie”. W czasie pobytu Naczelnego Wodza w II Korpusie, gen. Anders namawiał gen. Sosnkowskiego, aby wysyłał swe depesze wprost do Warszawy z Włoch, z pominięciem Londynu. Tego Sosnkowski jako lojalista czynić nie chciał, decyzja o wybuchu powstania nie była sprawą wojskową, lecz przede wszystkim polityczną. Dekret Prezydenta z 22 maja 1942 roku pozbawił Naczelnego Wodza znacznej części jego uprawnień konstytucyjnych na rzecz ministra obrony narodowej. Dekret ten również przekazywał rządowi sprawy dotyczące prowadzenia wojny, uruchamiania sił do obrony, określanie celów wojny. W depeszy do Prezydenta z 28 lipca Sosnkowski bardzo jasno stwierdził, że „eksperyment ujawniania się i współpracy z Armią Czerwoną nie udał się, należy wyciągnąć stąd konsekwencje w formie powrotu do zasad instrukcji z 27 października w jej pierwotnej postaci”. W tej sytuacji depesza Raczkiewicza wzywająca gen. Sosnkowskiego do powrotu do Londynu, wysłana została już po podjęciu przez rząd wspomnianej decyzji z 28 lipca 1944 roku, decyzji o powstaniu. Od chwili tej decyzji dzień powrotu Naczelnego Wodza nie miał większego znaczenia. Gen. Anders namawiał Naczelnego Wodza do otwartego przeciwstawienia się Mikołajczykowi: "Namawiałem go, – wspominał Siemaszce - żeby dał formalny rozkaz zakazujący powstania. Odpowiadał mi: ” Również minister obrony narodowej gen. Marian Kukiel podzielając wątpliwości Sosnkowskiego, zauważał po latach, że Naczelnemu Wodzowi „zabrakło cywilnej odwagi, aby jasno i krótko powiedzieć:
godziemba - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 29 lip 2009, 20:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/16995

Drugi artykuł pokazuje różnicę między Sosnkowskim a Mikołajczykiem - pierwszy był przeciwny powstaniu, ale gdy już wybuchło, z ogromnym zaangażowaniem starał się wymusić na aliantach możliwie największą pomoc. Z kolei Mikołajczyk, który był zwolennikiem wybuchu powstania, ganił Sosnkowskiego, że swoimi ostrymi naciskami na aliantów podkopuje politykę rządu.

Kopia artykułu z blogmedii:

Naczelny Wódz a Powstanie (2)
Portret użytkownika godziembagodziemba, śr., 29/07/2009 - 07:26

W tak wytworzonej sytuacji, gdy mimo stanowiska Naczelnego Wodza, powstanie w Warszawie wybuchło, gen. Sosnkowski natychmiast po powrocie 6 sierpnia 1944 roku do Londynu z niezwykłą energią rozpoczął starania u władz angielskich o pomoc dla walczących powstańców. Dla uwypuklenia dramatycznej sytuacji stolicy Naczelny Wódz przytoczył dosłownie depeszę dowódcy AK z 6 sierpnia: „Rozpoczynamy 6 dzień bitwy o Warszawę. Niemcy wprowadzą do walki środki techniczne, których my nie posiadamy – broń pancerną, lotnictwo, artylerię, miotacze ognia. Na tym polega ich przewaga, my górujemy duchowo. Atak bolszewicki przycichł przed 3-ma dniami na peryferiach wschodnich Warszawy i nie oddziaływuje na położenie bojowe w mieście. Stwierdzam, że Warszawa w swej walce obecnej nie dostaje pomocy od Sprzymierzonych tak, jak nie dostawała jej Polska w 1939 roku. (…) Nie prosimy o pomoc materialną, lecz – żądamy natychmiastowego udzielenia nam jej”. Co jest charakterystyczne – mimo apeli Kraju - jedynie Sosnkowski publicznie przedstawił władzom angielskim to dramatyczne stanowisko dowódcy AK. Wobec protestu Marszałka Alana Brookes, że przytoczone słowa uwłaczają brytyjskim siłom zbrojnym, gen. Sosnkowski zdecydowanie replikował, wskazując że „Marszałek Brookes, jako żołnierz, powinien zrozumieć sytuacje komendanta AK oraz to, że dla Naczelnego Wodza jest kwestią honoru żołnierskiego zrobić wszystko, by dopomóc walczącej samotnie Armii Krajowej”. Konferencje Sosnkowskiego z marszałkiem Brookes oraz gen. Ismay’em odbywały się codziennie, Naczelny Wódz wysłał także depesze do gen. Eisenhowera oraz premiera Churchilla z apelem o natychmiastową pomoc dla Warszawy.
Niezależnie od interwencji oficjalnych, Naczelny Wódz udzielił wywiadu „Daily Telegraph”, w którym nakreślił grozę sytuacji Warszawy, „zdobywanej pod raz drugi przez Niemców”. Jego zdaniem w roku 1939 roku Polska stawiała opór Niemcom, wierząc w gwarancje Wielkiej Brytanii. Polacy rozumieli, że w 1939 roku Anglia nie była w stanie udzielić skutecznej pomocy, dziś jednak pomoc ta jest wykonalna.
Niestety wszystkie te apele nie odniosły skutku i pomoc Aliantów dla powstania okazała się daleko niewystarczająca, mimo, że umowa wojskowa polsko-brytyjska z 5 sierpnia 1940 roku zobowiązywała Wielką Brytanię do pomocy technicznej dla polskiej armii podziemnej.
Dopiero 25 sierpnia Rada Ministrów zaakceptowała wniosek Naczelnego Wodza, aby akcję „Burza” ograniczyć do „ochrony ludności i samoobrony wobec wycofujących się Niemców. W sprzyjających warunkach można podejmować akcje dywersyjne na komunikacje” Ponadto dalsze ujawnianie powinno zostać wstrzymane, jeśli trwać nadal będą aresztowania ujawnionych przez Sowietów. Tak więc- trzeba było aż tragedii powstania, aby rząd, zgodził się spełnić postulaty Sosnkowskiego.
Jednocześnie Mikołajczyk przedstawił program działania, zakładający – po zajęciu Warszawy przez Sowietów – powołanie nowego rządu z udziałem komunistów z wykluczeniem „faszystów” i „sanacji”, który zawarłby kompromis z Sowietami w sprawach terytorialnych. Plan przewidywał również likwidację stanowiska naczelnego wodza. Powyższy projekt spotkał się ze sprzeciwem socjalistów, narodowców oraz dowództwa AK. Sosnkowski w depeszy do gen. Komorowskiego przeciwstawiając się ustępstwom terytorialnym oraz politycznym podkreślił, że „Polska dzisiejsza nie jest Polską na schyłku XVIII wieku. Twarda walką wśród morza cierpień i potoków krwi Naród nasz stwierdza swe prawa do wolności i samodzielnego istnienia. Krzywda zadana Polsce ległaby ciężkim brzemieniem na sumieniu świata, mszcząc się zarówno na sprawcach bezpośrednich, jak i na tych, którzy do skrzywdzenia Polski ku wygodzie własnej dopuszczą”.
W tej sytuacji gen. Sosnkowski wydał 1 września 1944 roku dramatyczny rozkaz nr 19 do Armii Krajowej, w którym otwarcie zarzucił Aliantom brak pomocy dla powstańców.
Oto pełny tekst tego doniosłego dokumentu, swoistego testamentu Polski Niepodległej.
Rozkaz nr 19.
Żołnierze Armii Krajowej,
Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancję, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. Kampania wrześniowa dała Sprzymierzonym osiem miesięcy bezcennego czasu, a Wielkiej Brytanii pozwoliła wyrównać braki przygotowań do wojny w stopniu takim, że bitwa powietrzna o Londyn i wyspy brytyjskie, stanowiąca punkt zwrotny dziejów, mogła być wygrana. Historia wyda ostateczny osąd co do znaczenia kampanii wrześniowej dla losów świata.
Ciągłość polskiego wysiłku zbrojnego w śmiertelnych zmaganiach z imperializmem niemieckim nigdy nie została zerwana. Zaledwie zapadła noc niewoli nad zgliszczami polskich wsi i miast, a już na obczyźnie zaczęły się odradzać Polskie Siły Zbrojne.
Od lat pięciu walczą one bez przerwy na oceanach i kontynentach w obronie wolności ludów, wierząc, iż jest to droga do odzyskania ojczyzny całej i prawdziwie niepodległej. W Kraju już w październiku 1939 roku zaczyna się praca nad stworzeniem Armii podziemnej. Dzieje jej rozrostu, jej bojów i zmagań stanowią dowód tego co osiągniętym być może poprzez uruchomienie najczystszych wartości duchowych. Żołnierze Sił Zbrojnych na obczyźnie, zwycięscy w bitwach o Londyn i Atlantyk, o Rzym i Paryż patrzą na przykład swych braci w Kraju jak na drogowskaz moralny i przyznają ich czynom pierwsze miejsce w hierarchii zasługi żołnierskiej.
Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę, są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy, pozostawiony sam sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami, - oto tragiczna i potworna zagadka, której my Polacy odszyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u progu szóstego roku wojny.
Nie umiemy dlatego, gdyż nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy dlatego , gdyż wierzymy aby polityka, oderwana od zasad moralnych, inne słowa, aniżeli złowieszcze sama sobie na kartach historii wypisać zdoła. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili, lub wyzwolili wysiłkiem własnego ramienia.
Brak pomocy dla Warszawy tłumaczyć Am pragną rzeczoznawcy racjami natury technicznej. Wysuwane są argumenty strat i zysków. Strata dwudziestu siedmiu maszyn nad Warszawą, poniesiona w ciągu miesiąca, jest niczym dla lotnictwa Sprzymierzonych, które posiada obecnie kilkadziesiąt tysięcy samolotów wszelkiego rodzaju i typu. Skoro obliczać trzeba, to przypomnieć musimy, że lotnicy polscy w bitwie powietrznej o Londyn ponieśli ponad 40 procent strat. 15 procent samolotów i załóg zginęło podczas prób dopomożenia Warszawie.
Od lat pięciu Armia Krajowa walczy przeciw Niemcom, bez przerwy, w straszliwych warunkach, o których świat zachodu pojęcia mieć nie może, które dopiero kiedyś w przyszłości uprzytomnić sobie i zrozumieć zdoła. Nie rachuje ona swych ran, swych ofiar, swych mogił.
Armia Krajowa jest w Polsce jedyną siłą wojskową, która w rachubę wchodzić może. Bilans jej walk, osiągnięć i zwycięstw ma przejrzystość kryształu. Oto jest prawda, tak długo zacierana, aby gdzieś ktoś możny i silny brwi gniewnie nie zmarszczył. Toruje ona sobie jednak drogę na powierzchnię, a światła bijącego z Warszawy żadna ręka przemyślna zasłonić nie zdoła.
Warszawa czeka. Nie na czce słowa pochwały, nie na wyrazy uznania, nie na zapewnienia litości i współczucia. Czeka ona na broń i amunicję. Nie prosi ona, niby ubogi krewny, o okruchy ze stołu pańskiego, lecz żąda środków walki, znając zobowiązania i umowy sojusznicze.
Warszawa walczy i czeka. Walczą żołnierze Armii Krajowej, walczą robotnicy i inteligenci, walczą dziewczęta i dzieci – walczy naród cały, który w nami…mętnym pragnieniu prawdy, wolności i zwycięstwa dokonał cudu całkowitego zjednoczenia.
Jeśli by ludność stolicy dla braku pomocy zginąć musiała pod gruzami swych domów, jeśli by przez bierność, obojętność czy zimne wyrachowanie wydana została na rzeź masową, - wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które zabijają.
Bohaterskiego Waszego Dowódcę oskarża się o to, że nie przewidział nagłego zatrzymania ofensywy sowieckiej u bram Warszawy. Nie żadne inne trybunały, jeno trybunał historii osądzi tę sprawę. O wyrok jesteśmy spokojni. Zarzuca się Polakom brak koordynacji ich zrywu z całokształtem planów ofensywnych na wschodzie Europy. Gdy trzeba będzie udowodnimy, ile naszych prób osiągnięcia tej koordynacji spełzło na niczym. Od lat pięciu zarzuca się systematycznie Armii Krajowej bierność i pozorowanie walki z Niemcami. Dzisiaj oskarża się ją o to, że bije się za wiele i za dobrze. Każdy żołnierz polski powtarzać sobie musi w duchu słowa Wyspiańskiego:
„ …………… podłość kłam,
Znam, zanadto dobrze znam.”
Żołnierze Armii Krajowej !
My tutaj czynimy dalsze wysiłki, aby uruchomić pomoc dla Was. Otrzymujemy wciąż jeszcze obietnice i przyrzeczenia. Wierzymy w nie i ufamy, że wiara ta nie będzie odebrana Polskim Siłom Zbrojnym i to właśnie w przededniu zwycięstwa i triumfu wspólnej sprawy Sprzymierzonych.
Chcę Was zapewnić w imieniu Waszych braci, bijących się obecnie na wszystkich frontach świata, że ich troska najgłębsza, ich myśli pełne miłości towarzyszą Wam wiernie w Waszej walce, tak pełnej grozy i chwały. Oby świadomość tego choć trochę ulżyć Wam mogła i dopomóc w przetrwaniu dni ciężkich jak koszmar. Przede wszystkim za…ś wiedźcie, że żadna ofiara w czystym sercu poczęta nie jest daremną i że walka wasza oddaje sprawie polskiej wielkie i niezaprzeczalne usługi.
Londyn, dnia 1 września 1944 r.
Naczelny Wódz, Sosnkowski gen. broni
W podobnym tonie nie przemawiał do świata żaden polski polityk od czasów Piłsudskiego. Sosnkowski, rzucając wyzwanie największym potęgom świata, świadomie wystawił się na cios, płacąc za swą bezkompromisowość gwałtownym atakiem mediów brytyjskim, inspirowanych często przez koła związane z rządem polskim oraz ambasadą sowiecką. News Chronicle 5 września opublikowała artykuł agenta sowieckiego, Stefana Litauera, byłego współpracownika Sikorskiego, w którym podkreślono, że „takie oskarżenia, ciśnięte na oślep, przez sprzymierzonego wodza naczelnego przeciwko Aliantom jest rzeczą niesłychaną. (…) W polskich kołach rządowych rozkaz gen. Sosnkowskiego jest uważany za otwartą rebelię, której celem jest sabotowanie pojednawczej polityki min. Mikołajczyka. Polski premier będzie musiał zająć definitywne stanowisko, przy czym może on być pewny poparcia brytyjskiego rządu i brytyjskiej opinii publicznej”. Inne pisma podawały te same informacje, że kryzys powinien doprowadzić do ustąpienia Naczelnego Wodza, który stanowi główną przeszkodę do porozumienia z Sowietami. News Chronicle posunęła się do szantażu, grożąc prezydentowi Raczkiewiczowi, że jeśli nie usunie Naczelnego Wodza, jego urząd może przestać być „a political reality”.
Znamienne, iż w tym samym czasie doszło do zwiększenia – mocno spóźnionej – pomocy dla Warszawy, 18 września odbywał się operacja przeszło 100 amerykańskich „latających fortec” na Warszawę, które po dokonaniu zrzutów wylądowały na sowieckich lotniskach.
Wobec coraz gwałtowniejszej presji ze strony Mikołajczyka oraz Anglików, Prezydent Raczkiewicz zapytał się Naczelnego Wodza, czy sam nie ma zamiaru podać się do dymisji. Sosnkowski odpowiedział, że ma takiego zamiaru z trzech powodów: „1) postąpiwszy tak, torowałby drogę polityce kapitulacyjnej, 2) użyto za pretekst Rozkazu nr 19. Rezygnując dobrowolnie Naczelny Wódz potępiłby sam swoje wystąpienie w obronie Warszawy, tracąc w ten sposób twarz, 3) Naczelny Wódz nie może w tych najtrudniejszych chwilach wojska opuszczać własnowolnie”.
Ostatecznie 27 września 1944 roku Prezydent powziął decyzje udzielenia dymisji Naczelnemu Wodzowi. „Swoją decyzję – relacjonował Sosnkowski – ostateczną zakomunikował mi ze łzami w oczach i używając zwrotu, którego każde słowo utkwiło silnie w mej pamięci: ”. 30 września 1944 Raczkiewicz podpisał dymisję Naczelnego Wodza, stwierdzając jednocześnie w specjalnym liście, że „ w swej ciężkiej i odpowiedzialnej pracy na tym stanowisku, przezwyciężając niezliczone, od Pana niezależne trudności, dobrze zasłużył się Pan Generał Ojczyźnie”
W ostatnim rozkazie Generał Sosnkowski dziękując swoim żołnierzom, wyraził nadzieję „oby krwawe zmagania Warszawy poruszyły sumienie świata oraz przyczyniły się do triumfu zasad prawa i sprawiedliwości, gdy rozstrzygać się będzie przyszłość Polski”. Równocześnie przypominając zasługi polskiego żołnierza na wszystkich frontach wojny, podkreślił, że nie po co naród polski oparł się Niemcom, by „u schyłku tej wojny żądano od Polski ofiar z jej ziem oraz praw suwerennych, które posiadała, gdy pięć lat temu wraz z sojusznikami przeciwstawiła się agresji”.
2 października 1944 roku, nowy Naczelny Wódz, dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski podpisał akt kapitulacji powstania w Warszawie.
Wybrana bibliografia:
Armia Krajowa w dokumentach
Kazimierz Sosnkowski – Materiały historyczne
Kazimierz Sosnkowski – Myśl-praca-walka
W. Babiński – Przyczynki historyczne do okresu 1939-1945
S. Kopański – Wspomnienia wojenne 1939-1945
Z. Siemaszko – Łączność i polityka
J. Zawodny – Uczestnicy i świadkowie powstania warszawskiego. Wywiady
J. Zawodny – Powstanie warszawskie w walce i dyplomacji
J. Ciechanowski – Powstanie warszawskie
N. Davis – Powstanie’ 44
godziemba - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 30 lip 2009, 15:55 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
bardzo interesujace materiały,a czy mozna prosić coś na temat
dramatu powstanców i dziwnej roli wojsk radzieckich stojących po drugiej stronie Wisły...?
kiedyś czytałam,ze Nasi zołnierze rzucali sie w fale Wisły
na pomoc płonacej Warszawie........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 31 lip 2009, 20:23 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 31 lip 2009, 20:00
Posty: 1
[uwagi personalne - wycięte / Kolumb]

Akty oskarżenia w Procesie Czterech
Autor tekstu: Jan Sidorowicz

Ten tekst nie jest paszkwilem — niestety. Opiera się na udokumentowanych faktach. Nie zalecam czytać pseudo-patriotom z klapkami na oczach, którzy każdy głos krytyki Powstania Warszawskiego uważają za szarganie świętości.
W moich publikacjach i postach na Forum Muzeum PW zawsze rozgraniczałem heroiczną stronę Powstania od jego błędnej koncepcji. Każda decyzja prowadząca do klęski jest z definicji błędna i jako taka musi być zbadana, celem ustalenia przyczyn i ewentualnie wskazania winnych. Ta praca została już wykonana przez historyków (Ciechanowski, Zawodny, Matłachowski), którzy ustalili wiele bulwersujących faktów, lecz ta wstrząsająca prawda nie dotarła ciągle do świadomości społecznej. A prawda jest taka, że żołnierze AK zaufali przywódcom Powstania, że poprowadzą ich do zwycięstwa, a ci poprowadzili ich do z góry ZAPLANOWANEJ KLĘSKI, która miała być wyrazem protestu wobec oddania Polski pod but sowiecki. Ostatnio dużo szkody w kształtowaniu świadomości społecznej wyrządziła książka Normana Daviesa, który 20 lat temu przyznał rację profesorowi Ciechanowskiemu, że Powstanie było fatalnym błędem. Dziś sprzeniewierzył się zasadom obowiązujących historyka i kierując się chyba względami merkantylnymi spłodził cegłę, w której napisał to, co ludzie chcieli przeczytać — że z Powstania, które zakończyło się apokaliptyczną katastrofą narodową możemy być DUMNI!
Dlatego ja, Jan Sidorowicz historyk-amator, ale cudem ocalały naoczny świadek tych tragicznych wydarzeń – w imieniu ofiar Powstania muszę wystąpić w roli samozwańczego oskarżyciela publicznego.
Oskarżam:
Leopolda Okulickiego, Tadeusza Komorowskiego, Grzegorza Pełczyńskiego i Antoniego Chruściela
— O UMYŚLNE SPOWODOWANIE ŚMIERCI 15 tysięcy żołnierzy AK i ponad 200 tysięcy mieszkańców Warszawy oraz zniszczenie zasobów kulturalnych i materialnych stolicy.
DOWODY WINY:
Główny Oskarżony OKULICKI — formalnie emisariusz Naczelnego Wodza, gen Sosnkowskiego, ale nigdy nie powoływał się na jego rozkazy czy sugestie…
— według zachowanych stenogramów z ostatnich przed Powstaniem narad KG AK, w wespół z oskarżonym Pełczyńskim wymusił drogą gróźb i szantażu wydanie rozkazu do rozpoczęcia Powstania argumentując jak niżej: „Musimy się zdobyć na czyn, który wstrząśnie sumieniem świata. W Warszawie mury się będą walić i krew poleje się strumieniami, aż opinia światowa zmusi rządy 3 mocarstw do zmiany decyzji z Teheranu”
Tak wiec oskarżony Okulicki zdawał sobie sprawę, że Powstanie militarnie nie ma szans na powodzenie, było w założeniu klęskowe i miało być tylko rozpaczliwym krzykiem protestu. Ale oskarżony Okulicki nie miał prawa moralnego ani rozkazu wyższego dowódcy rzucać kwiat młodzieży do zbiorowego samobójstwa i szafować życiem i dobytkiem mieszkańców stolicy. Po Powstaniu wysłał depeszę do Prezydenta Raczkiewicza, że Powstanie spełniło swoje zadanie, co świadczy, że wynik tej tragedii był zgodny z jego planem.
Oskarżony KOMOROWSKI – Komendant Główny AK
— mając prawo do samodzielnej decyzji, uległ groźbom i szantażowi Okulickiego, mimo że do 15.7.1944 żadnych przygotowań do powstania nie robił (wysyłał broń z Warszawy do oddziałów leśnych, nie zapewnił na czas Powstania elementarnych środków łączności).
— wykazał brak umiejętności logicznego myślenia. Mając ostrzeżenie aliantów zachodnich, że powstaniu pomocy nie udzielą ze względów technicznych, zdawał się liczyć na pomoc Sowietów, przeciwko którym powstanie było wymierzone politycznie. W pierwszych dniach sierpnia, gdy mieszkańcy stolicy oczekiwali na wejście Rosjan jak na zbawienie, wydał odezwę (vide Encyklopedia PW), w której wzywał, aby ludność stolicy przywitała wkraczających Rosjan w milczeniu, co nie mogło być zachętę do przyjścia z pomocą.
— okazał się ignorantem w sprawach wojskowych. Żądał przysłania Polskiej Brygady Spadochronowej, podczas gdy było to niewykonalne aż z kilku powodów. Wydał bezsensowny i zbrodniczy wręcz rozkaz, by oddziały leśne AK wyszły ze swoich kryjówek i „szły na odsiecz Warszawie”. Oddziały, które próbowały to zrobić zostały w odkrytym terenie przez Niemców wybite (z wyjątkiem oddziałów z Kampinosu).
Oskarżony PEŁCZYNSKI – szef sztabu KG AK
— popierał plan Okulickiego wywołania powstania klęskowego i dostarczał Komorowskiemu fałszywe meldunki wywiadowcze o ruchach Rosjan.
— wykazał się brakiem odpowiedzialności za życie żołnierzy i mieszkańców. Zapytany przez delegata Rządu, Jankowskiego, co będzie, jak Rosjanie nie wejdą, odpowiedział: ”To nas Niemcy wyrżną”.
— nie dopełnił swoich obowiązków. Plany operacyjne przygotowane na wariant, że Niemcy opuszczają Warszawę, były nieadekwatne do sytuacji. Gdy po Powstaniu, pytano go, dlaczego powstańcy, tak słabo uzbrojeni, atakowali ufortyfikowane obiekty, nie zdobywając żadnego, a tracąc w pierwszej godzinie powstania 2 tysiące zabitych – odpowiedział, „że obiekty te były atakowane przez niedopatrzenie”…
— gdy w środowisku londyńskim dyskutowano przyczyny tej tragedii, powiedział cynicznie: ”Jak trzepną atomówką, to ludzie przestaną gadać o Warszawie”….
Oskarżony CHRUŚCIEL – Dowódca Powstania (ps. Monter)
— w dniu 27 lipca na naradzie KG AK na stwierdzenie, że brakuje broni, wydał słynny rozkaz: ”broń powstańcy muszą zdobyć na nieprzyjacielu, atakując niemieckie punkty oporu (czyli bunkry z karabinami maszynowymi) za pomocą siekier i kilofów”. Tego samego dnia o godzinie 19. bez uzgodnienia z komendantem AK wydał rozkaz mobilizacji oddziałów AK na punktach zbornych. Rozkaz ten był przejawem niesubordynacji oskarżonego i groził zdekonspirowaniem organizacji. Po dwóch dobach rozkaz został odwołany. Za ten czyn niesubordynacji oskarżony Chruściel winien stanąć przed sądem polowym jeszcze przed rozpoczęciem Powstania.
— przedłożył Komorowskiemu, nieświadomie lub celowo, fałszywy meldunek o pojawieniu się czołgów sowieckich na obrzeżu Pragi – co było podstawą do wydania rozkazu rozpoczęcia powstania.
— wykazał się skandalicznym brakiem zdolności przywódczych. Przeforsował katastrofalny plan rozpoczęcia walki nie pod osłoną nocy, gdy pewnym było, że konfidenci doniosą o tym Niemcom i efektu zaskoczenia nie będzie. Nie docenił skuteczności broni maszynowej, polecając atakować w dzień, przez otwarte przestrzenie tzw. „rojem” (grupą żołnierzy). Takim „rojem” atakowano dom akademicki przy placu Narutowicza – po minucie plac był zasłany trupami — nikt nie dobiegł na odległość rzutu granatem.
— W czasie gdy Niemcy posuwając się prawie niebronioną arterią wolską mordowali przez nikogo nie niepokojeni tysiące ludzi (6 sierpnia – 40 tysięcy) oskarżony Chruściel, wiedząc o tym, nie powziął żadnych kroków, aby Niemcom w tym przeszkodzić i uratować choćby część z 70 tysięcy zamordowanych. Było to zachowanie NIKCZEMNE, bo takie możliwości posiadał. W tym czasie najlepiej uzbrojone oddziały Radosława, będące w pobliżu i mające 2 zdobyczne czołgi, dostały rozkaz utrzymania cmentarzy, co dawało szanse wyjścia powstańców z miasta do Kampinosu. Oskarżonego Chruściela los ludności cywilnej nie interesował.
— oskarżony Chruściel wsławił się też dwiema akcjami, jakim były nieudane próby przebicia się z Żoliborza na Starówkę i ze Starówki do Śródmieścia. Obie te akcje przy miażdżącej przewadze Niemców nie miały szans na powodzenie, a przy skandalicznym wykonaniu (braku koordynacji) pociągnęły za sobą setki ofiar. Powstańcy próbując sforsować otwarte przestrzenie wokół Dworca Gdańskiego (ważna arteria komunikacyjna dla Niemców) zostali skoszeni bronią maszynową z pociągu pancernego a ranni zostali rozjechani czołgami. Odsyłam do Kirchmayera lub Borkiewicza oraz do stron Whatfora który na podstawie wszystkich dostępnych relacji zrekonstruował te skandalicznie dowodzone ataki.
Po wojnie, w swoich artykułach o Powstaniu do prasy emigracyjnej w Londynie, napisał:
„WSZYSCY KTÓRZY ROZPOCZĘLI WALKĘ WIEDZIELI, ŻE IDĄ NA PEWNĄ ŚMIERĆ, POZOSTALI ZAZDROŚCILI POLEGŁYM. NADZIEMSKA SIŁA ROZPROMIENIAŁA SERCA.”
Na tym kończę AKTY OSKARŻENIA
WYROK WYDA HISTORIA
Przez historię rozumiem nie opracowanie jakiegoś sprzedajnego lub dobrze sprzedającego się „historyka” lecz ŚWIADOMOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA
TERAZ UWAGA SZYDERCY. Obroną oskarżonych mogą zajmować się tylko uczciwi historycy, którzy na podstawie źródłowych dokumentów przedstawią kontr-argumenty, a nie tzw. „prawdziwi patrioci”, co nie byli, nie widzieli, nawet nie czytali. Biorąc w obronę „honor” tych czterech sprawców tragedii, tylko przez źle pojęty „patriotyzm”, nakazujący ukrywać wstydliwą prawdę – ZNIEWAŻYCIE PAMIĘĆ ICH OFIAR!
Pamięć 200 tysięcy kobiet, mężczyzn i dzieci, rozstrzelanych, przywalonych gruzami, spalonych żywcem i potopionych w kanałach – którzy nie mogą zawołać:
KTO NAM ZGOTOWAŁ TEN STRASZLIWY LOS?
Znieważycie Pamięć 15 tysięcy poległych lub zamordowanych bohaterskich Powstańców, którzy nie mogą zawołać zza grobu:
KTO I DLACZEGO RZUCIŁ NAS NA TEN OFIARNY STOS!
Uczcijcie ICH PAMIĘĆ powstrzymując się od niepoważnych komentarzy. Proszę o ciszę na tymi tysiącami mogił, często zbiorowych i bezimiennych…
Zaplanowana klęska, „krzyk protestu”, nie powstrzymała biegu historii rozgrywanej przez potęgi polityczne i militarne II Wojny Światowej, gdyż podział polityczny Europy był wcześniej przesądzony
Więc niech choć pamięć o Powstaniu dziś i na co dzień będzie krzykiem protestu przeciw nagminnemu powierzaniu władzy ludziom, których obdarzamy zaufaniem, a którzy tej władzy potem nadużywają, okazują się niekompetentni, nieodpowiedzialni lub sprzedajni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 31 lip 2009, 21:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiopomost.com/index.php?op ... &Itemid=42

Tu z kolei autor stara się odpowiedzieć, co by było, gdyby nie było Powstania Warszawskiego.

Kopia artykułu

Gdyby Powstania nie było
Napisał Adam Kuź
czwartek, 30 lipiec 2009
W powszechnym mniemaniu gdyby nie obłędna decyzja o wybuchu powstania Warszawa, jej mieszkańcy i obrońcy ocaleliby z wojennej pożogi, Niemcy by sobie poszli, a Rosjanie przyszli tak jak w Czechach. Pogląd ten był intensywnie lansowany przez komunistów, co ciekawe, podobne opinie wygłaszali ludzie skądinąd rozsądni, jak Stefan Kisielewski. W rzeczywistości taki obrót sprawy był jeszcze mniej prawdopodobny niż wygrana powstania.
Załóżmy, że konspiratorzy siedzą cicho, Niemcy spokojnie się wycofują, a na ich miejsce wkracza Armia Czerwona. Wziąwszy pod uwagę dotychczasowe działania Stalina nietrudno przewidzieć, co by się stało - całkowite zniszczenie struktur Armii Krajowej, masowe egzekucje i wywózki na Sybir. Być może straty wśród ludności cywilnej byłyby mniejsze, choć i to wcale nie jest takie pewne, wziąwszy pod uwagę taki historyczny precedens jak rzeź mieszkańców Pragi, której dokonał Suworow.
W przypadku nie podjęcia walki w Warszawie najbardziej prawdopodobny byłby jednak jeszcze inny wariant rozwoju sytuacji - przekształcenie miasta przez Niemców w twierdzę mającą powstrzymać pochód Armii Czerwonej. Tuż przed wybuchem powstania okupanci zażądali stawienia się 100 tysięcy mężczyzn do prac przy umocnieniach, co groziło kompletną dekonspiracją struktur AK i wskazywało na niemieckie plany obrony Warszawy.
Dyskusje wśród specjalistów na temat zamierzeń niemieckiego dowództwa w lipcu 1944 wynikają z faktu, że oryginalna koncepcja Hitlera przekształcania miast w rejony umocnione - Fester Platz - nie została jeszcze dobrze zbadana przez historyków wojskowości. Moim zdaniem istnieją poważne przesłanki przemawiające za tezą, że Niemcy planowali zamienienie Warszawy w Festung Warschau. W marcu 1944 Hitler wydał Fuhrerbefehl 11 określający szczególne uprawnienia dowódców Fester Platz oraz zasady prowadzenia prac fortyfikacyjnych. Działania te zostały podjęte w przypadku Warszawy, tyle, że nie doszły do skutku z powodu wybuchu powstania.
Pierwszą twierdzą w planach niemieckich miało być Wilno, zostało jednak w porę wyzwolone przez Armię Krajową w ramach operacji „Ostra Brama", co zresztą nie uchroniło polskich żołnierzy od sowieckich represji. Wszystkie inne miasta zamienione przez Niemców w rejony umocnione zostały kompletnie zniszczone przy ogromnych stratach wśród ludności cywilnej. Najlepiej udokumentowany jest przypadek Wrocławia - Festung Breslau w którym obie strony niszczyły całe kwartały budynków, nie przejmując się w ogóle niemieckimi cywilami. Należy domniemywać, że jeszcze gorszy los czekałby Warszawę - miasto zostałoby zburzone, a liczba ofiar byłyby znacznie większa niż w wyniku powstania.
Profesor Wiesław Chrzanowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że: "To mało prawdopodobne, by stworzyć z Warszawy Festung Breslau. Aby robić bastion, trzeba mieć zaplecze wewnętrzne, a nie w warunkach frontowych prowokować milionowe miasto". Słowom pana profesora przeczy przykład Poznania, w którym Niemcy urządzili tak skuteczna obronę, że centrum miasta legło w gruzach. W moim rodzinnym mieście nie było powstania, a mimo to prawie jedna trzecia jego mieszkańców nie przeżyła wojny.
Jakie korzyści przyniosło Powstanie Warszawskie? Stefan Bratkowski napisał w "Najkrótszej historii Polski":

"Jedno jest pewne: Powstanie Warszawskie niewiele dało Polsce w 1944 r., ale pamięć o nim w kilku następnych kryzysowych sytuacjach powstrzymała być może Moskwę przed zbrojną interwencją w Polsce. Ci, co zginęli w 1944 r., obronili więc kraj przed zbrojnymi interwencjami sowieckimi w latach 1956 i w 1980-81".
Teza ta będzie dyskusyjna dopóki nie będziemy mieli wglądu do sowieckich archiwów, przemawia za nią jednak bardzo istotna przesłanka. Pomimo ogromnych strat zadanych społeczeństwu polskiemu przez komunistów, skala stalinowskiego terroru w Polsce była mniejsza niż na Węgrzech czy nawet w Czechosłowacji. Stalin i jego następcy zdawali sobie sprawę z polskiej specyfiki i pewnie dlatego pozwolono nam być najweselszym barakiem w obozie i nigdy nie dokręcano śruby do końca.
Adam Kuź
O Autorze: Z zawodu nauczyciel.
http://adamkuz.blog.onet.pl/

Od siebie dodam, że Powstanie Warszawskie opóźniło marsz Sowietów na Zachód, a więc ograniczyło ich zdobycze w Europie, które z całą pewnością byłyby dużo większe, a przez to i późniejszy blok demoludów pokaźniejszy. Pewnie północno-zachodnia granica NRD byłaby bliżej biegu Łaby, a Austria zostałaby "krajem demokracji ludowej".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 09:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Chwała i Cześć Bohaterom !

Obrazek

http://www.youtube.com/watch?v=QZe9x7g1 ... re=related

http://www.youtube.com/watch?v=hS01ArTP ... re=related

http://www.youtube.com/watch?v=wBBoFjUDSjA

http://www.youtube.com/watch?v=Bii4ppdi ... re=related

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 09:41 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
tess napisał(a):
Ten tekst nie jest paszkwilem — niestety. Opiera się na udokumentowanych faktach. Nie zalecam czytać pseudo-patriotom z klapkami na oczach, którzy każdy głos krytyki Powstania Warszawskiego uważają za szarganie świętości.


Każdy z nas ma prawo mieć swoje zdanie na temat PW, jak i na każdy inny temat. Myślę, że ważnym jest, abyśmy przynajmniej na tym forum podarowali sobie przytyki w powyższym stylu. Nazywanie kogoś "pseudo-patriotą" tylko dlatego, że ten czy inny aspekt widzi się nieco inaczej nie jest niczym uzasadnione. Nie jesteśmy w stanie zdefiniować, kto jest "pseudo-patriotą" a kto patriotą prawdziwym. Patriotyzm nosi się w sercu albo się go nie nosi. Przy dzisiejszym "nowoczesnym" nastawieniu, szczególnie w Polsce widać pewnein zanik patriotyzmu na rzecz fałszywie pojętej światowości. Co ciekawe, podobnych tendencji nie widzę w innych krajach, które mają takie same komputery, tak samo się bogacą i tak samo mogą sobie pozwolić na podróżowanie po całym świecie.

Pomimo przytoczonych tu faktów jestem daleki od winienia przywódców powstania za marny los i śmierć powstańców. Tutaj zawiniło przede wszystkim otoczenie polityczne. Zawiniły Niemcy, rozpoczynające Wojnę i okupujący Warszawę, zawinili Rosjanie, którzy dziś chcą być dumni z "Oswobżdienia Jewropy ot nazizma" a wówczas nie kiwnęli palcem, żeby pomóc. Zawinili alianci, którzy nie pomogli na czas, pomimo podpisanych układów. My się ze swoich zobowiązań wywiązywaliśmy i liczyliśmy, że inni to też zrobią.

Daleki byłbym więc od nazywania kogoś "pseudopatriotą" tylko dlatego, że nie reprezentuje linii myślenia lansowanej u nas za komuny, zgodnie z którą za całe zło w Polsce odpowiedzialni jesteśmy tylko my sami. Moja wrodzona wrogość do komuny każe mi wręcz instynktownie myśleć dokładnie odwrotnie - na czym się, jak do tej pory, nie zawiodłem.

Podobnież pozwoliłem sobie wyciąć część powyższej wypowiedzi tessa, jako że zawierała informacje i uwagi personalne. Co ciekawe, informacje te były nieprawdziwe.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 09:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Dziś jest dzień pamięci, szacunku, a nie czas na wywlekanie wszelkich "zagdybań".

Jednak nauczyłem się już w swoim życiu, że są w Polsce środowiska które zawsze jak na komendę ostudzają ducha i dzielą naród podrzuconymi sprytnie alternatywnymi uwagami, w chwili gdy wszyscy podchodzimy wspólnie i uroczyście do naszego dnia pamięci, do dnia dramatu narodowego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 10:07 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
W tego rodzaju "studzącym" duchu specjalizuje się Gazeta Wyborcza. Nie jest to jednak medium, które powinno nadawać ton na tym forum.

Swoją drogą uważam, że studzić o wiele bardziej warto przekonanie Rosjan, naprawdę powszechne, że przynieśli nam szczęście wraz z oswobodzeniem od nazizmu. Podobnie warto studzić zapędy niektórych kręgów w Stanach, które zarzucają nam jakiś zwierzęcy antysemityzm albo zapędy Niemców dążące do zapomnienia zła drugiej wojny światowej, przynajmniej tej części zła, do której sami się najbardziej dołożyli.

W porównaniu z tymi tendencjami, nasze "pseudopatriotyczne" zdanie o PW to naprawdę drobiazg.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 11:06 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
"To święto heroizmu i odwagi"

http://wiadomosci.onet.pl/2018956,11,item.html

Lech Kaczyński o PW:


Prezydent Lech Kaczyński ocenił, że rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, to "święto heroizmu i odwagi", "wydarzenie ważne i coraz ważniejsze". - Powstanie - mimo że przegrane - daje powód do dumy - podkreślił.
- Tak to już jest w historii, że niektóre czyny - a Powstanie to był czyn zbiorowy, wielu tysięcy powstańców i mieszkańców Warszawy - nabierają znaczenia większego z dłuższej perspektywy. To była próba obrony niepodległości kraju - powiedział prezydent w radiowych "Sygnałach Dnia".

Jak ocenił, możliwe, iż Powstanie Warszawskie było od początku "skazane na niepowodzenie", ale - jego zdaniem - była to konieczna próba obrony niepodległości w walce. - Chodziło o to, żeby wyzwolić Warszawę i zainstalować tam polskie władze - zaznaczył L.Kaczynski.

Prezydent podkreślił, że nie jest zwolennikiem kultu martyrologii. - Jestem raczej zwolennikiem dumy narodowej. Powstanie - mimo, że przegrane - daje powód do dumy, to jeden z najbardziej heroicznych wyczynów w trakcie II wojny światowej - powiedział. Przypomniał, że - w momencie wybuchu Powstania - do walki z Niemcami, ruszyły oddziały bardzo słabo uzbrojone.

Jak dodał, Powstanie Warszawskie to była największa bitwą partyzancka w okresie II wojny światowej. - Czcijmy te wydarzenie, nie tylko ze względu na ofiary, ale także dlatego, że była to walka po to, aby Polska była wolna - apelował L.Kaczynski.

- Mieliśmy trudną historię, pełną także porażek - ale nie można jej sprowadzać do martyrologii. Powstanie Warszawskie było przegrane, ale było czynem wyjątkowo heroicznym. Nie lubię widzenia mojego kraju, jako ofiary, lubię widzieć Polskę, jako duże europejskie państwo o ponadtysiącletniej historii - powiedział prezydent. Jego zdaniem, Powstanie Warszawskie, nie powinno być świętem martyrologii, ale "świętem heroizmu i świętem odwagi".

L.Kaczyński wspominał też swojego ojca, który brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim w walkach na Czerniakowie i Mokotowie. - Jestem (z niego) dumny - powiedział.

Lech Kaczyński podkreślił też, że odznaczanie i honorowanie powstańców, to element - prowadzonej przez niego - polityki historycznej. "Tej polityki (wcześniej) nie było, a narody dbają o swoją pamięć" - zaznaczył.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 11:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Powstanie Warszawskie, bez względu na jego ocenę, przyniosło takie ofiary, jakie przyniosło. Wcale nie ma gwarancji, że tych ofiar byłoby mniej, gdyby Powstanie nie wybuchło. W naszych czasach heroizm powstańców winien być wykorzystany do wzmacniania polskiego ducha, do oczyszczenia z brudu oplutego przez przekaziory pojęcia patriotyzmu. Skoro ponieśliśmy tak wielką ofiarę, niech nie będzie ona nadaremna - Polska winna wykorzystać Powstanie propagandowo, uświadamiając przy tej okazji cały świat, że była główną ofiarą drugiej wojny światowej i jedyną ofiarą obu straszliwych systemów totalitarnych, faszyzmu i komunizmu. A poświęcenie, waleczność i heroiczna śmierć powinny stanowić spoiwo łączące naród polski, który dziś rozmyślnie jest dzielony.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 12:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Swoją drogą powstanie w Gettcie Warszawskim wywołała garstaka Żydów i było ono autentycznie skazane na porażkę. Było jednak ono również konwulsyjnym okrzykiem bestialsko mordowanego narodu, że tak być nie może, że potrzebne są działania aliantów, aby przerwać masową zbrodnię. Że potrzebują pomocy.
Czy ktoś z tego środowiska które tu przedstawił Pan Tess też tak ochoczo atakuje przywódstwo żydowskiego powstania, za to że podjęło ono decyzję bezsensownej walki "gołymi rękami" z potężnie uzbrojonym wrogiem. Czy to środowisko też tak ochoczo rozlicza przywódców Powstania w Gettcie i czy robi to (o ile robi) precyzyjnie w dzień rocznicy wydarzenia? Jak jest to sami widzimy, cały świat wie o tym powstaniu.... i dobrze. Tak być powinno. Ważne jest aby wiedział jedynie prawdę, bez zakłamań i bez zafałszowań.

Panie Tess może jesteśmy według Pana folklorystycznymi patriotami, ale pan jawi się nam tu jako człowiek bez taktu, bez skrupułów i bez pozytywnego nastawienia do nas.

Niech Pan sobie to zapamięta, że nie gani się ludzi za miłość, bo patriotyzm to miłość do Ojczyzny. Ganić można jedynie ludzi, którzy Ojczyznę nienawidzą, albo Jej nie szanują.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 12:40 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
Słuszna uwaga. Nikt tej garstki Żydów ani tych, którzy dziś oddają im szacunek nie nazywa "pseudo - patriotami". Dlatego wdzięczny był bym tym, którzy uważają się za "prawdziwych patriotów" (w odróżnieniu od pseudo patriotów), gdyby tego typu uwagi zachowali dla siebie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 13:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Dziś mija 65. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, największego zrywu niepodległościowego w okupowanej Europie. 1 sierpnia 1944 r. o godzinie „W”, czyli 17. rozpoczęła się bohaterski walka tysięcy młodych ludzi.

Miało trwać tylko kilka dni, zakończyło się po 63. dniach ciężkich walk. Powstanie pochłonęło około 18 tysięcy zabitych i 25 tysięcy rannych żołnierzy, oraz około 120–200 tysięcy ofiar spośród ludności cywilnej.

Powstanie prowadzone było przeciwko Niemcom, jego celem była próba ratowania powojennej suwerenności, w obliczu zbliżających się do Warszawy wojsk Armii Czerwonej.

Powstańcy przegrali, Warszawa przegrała, lecz ich bohaterska walka o wolną Polskę nie została - i nigdy nie zostanie - zapomniana.

Gdy o godzinie 17. zawyją syreny - zatrzymajmy się - pomyślmy o Tych, którzy oddali życie za naszą wolność.

Pamiętamy. Nosimy w sercu tę pamięć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Warszawskie
PostNapisane: 01 sie 2009, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw23.txt

Podczas uroczystości związanych z 65. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego odsłonięto na cmentarzu w Harburgu pod Hamburgiem tablicę informującą nie tylko o zrywie warszawiaków do walki z niemieckim okupantem, ale także przypominającą o okrutnej napaści Niemiec na Polskę. Tablice przygotowali uczniowie szkoły zintegrowanej w Harburgu przy pomocy hamburskiego oddziału Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Poległych (Landesverband Hamburg des Volksbundes Deutsche Kriegsgräberfürsorge e.v).
Nawet w Niemczech trafiają się ludzie uczciwie traktujący historię nawet wtedy, gdy nie przynosi ona chluby ich narodowi. Na uwagę zasługuje niezbyt chlubne zachowanie się polskiego konsulatu w Hamburgu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 399 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /