Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 31 paź 2013, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Teatr Rapsodyczny

Piotr Szubarczyk

Błogosławiony Jan Paweł II pozostawił w naszej pamięci nie tylko ważne przesłania, ale i sposób, w jaki je przekazywał. Byliśmy pod urokiem kultury języka, emisji i barwy jego głosu. W czasach wystąpień komunistycznych aparatczyków – jałowych w treści i formie – miało to dla nas ogromne znaczenie. Do dziś mimowolnie naśladujemy Jana Pawła II w wystąpieniach publicznych.

Piękno języka Karola Wojtyły kształtowały okupacyjne studia polonistyczne i fascynacja żywym słowem. Przed 72 laty powstał w Krakowie konspiracyjny Teatr Rapsodyczny – jako wyraz duchowego oporu. Inicjatorem był dr Mieczysław Kotlarczyk z katolickiej organizacji konspiracyjnej Unia. Do końca życia wiązała go przyjaźń z Karolem Wojtyłą. Nie doczekał Jego pontyfikatu, odszedł 8 miesięcy wcześniej, żegnany przez przyjaciela.

Karol Wojtyła należał do zespołu Teatru Rapsodycznego w dniu premiery „Króla-Ducha” Juliusza Słowackiego – 1 listopada 1941 roku. Spektakle odbywały się w mieszkaniach zaufanych rodzin. 21-letni Karol zachwycił słuchaczy monologiem Bolesława Śmiałego. Kto mógł przypuszczać, że będzie następcą biskupa Stanisława, którego król kazał zabić. Będzie do św. Stanisława porównywany jako obrońca praw Bożych i ludzkich.

Wybrał drogę kapłańską. Święcenia kapłańskie przyjął dokładnie 1 listopada 1946 roku. W 5. rocznicę premiery „Króla-Ducha”. Teraz swoim pięknym głosem głosił Słowo Boże.

Teatr Rapsodyczny po wojnie zmagał się z cenzurą. Został zniszczony w latach 60. Znany aparatczyk Włodzimierz Sokorski narzekał: „Kotlarczyk płynął ponad naszymi głowami, ponad partią! Apelował do narodu polskiego! (…). Nie ma narodu polskiego (!), jest tylko klasa robotnicza”.

O tym teatrze – potwierdzającym słowa wieszczów o pieśni, która „ujdzie cało” (Mickiewicz), i o słowie, które jest „czynu testamentem” (Norwid) – pamiętajmy jako o duchowej kolebce bł. Jana Pawła II.

http://www.naszdziennik.pl/wp/58342,tea ... yczny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 04 lis 2013, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Jan Paweł II o życiu wiecznym

Przy innych okazjach Jezus mówi o „życiu wiecznym”, przy czym przymiotnik nie oznacza tu tylko wymiaru ponadczasowego. Życie, które Jezus obiecuje i daje, jest „wieczne”, bo jest pełnią uczestnictwa w życiu „Wiekuistego”. Każdy, kto wierzy w Jezusa i zostaje włączony w komunię z Nim, ma życie wieczne (por. J 3, 15; 6, 40), bo od Niego słyszy jedyne słowa, które objawiają mu pełnię życia i wnoszą ją w jego egzystencję; są to „słowa życia wiecznego”, jak stwierdza Piotr w swoim wyznaniu wiary: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego, a myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6, 68-69). Sam Jezus natomiast ukazuje, na czym polega życie wieczne, zwracając się do Ojca w swej modlitwie arcykapłańskiej: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3). Poznać Boga i Jego Syna znaczy przyjąć tajemnicę komunii miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego we własnym życiu, które już teraz otwiera się na życie wieczne przez uczestnictwo w życiu Bożym.

Encyklika „Evangelium vitae”, nr 37


Tajemnica Zmartwychwstania i Pięćdziesiątnicy jest głoszona i przeżywana przez Kościół, który dziedziczy i kontynuuje świadectwo Apostołów o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Jest on wiecznym świadkiem tego zwycięstwa nad śmiercią, które objawiło moc Ducha Świętego, a zarazem sprawiło nowe Jego przyjście: Jego nową obecność w ludziach i w świecie. W zmartwychwstaniu Chrystusa bowiem Duch Święty-Parakletos objawił się nade wszystko jako Ten, który daje życie. „Ten, co wskrzesił Chrystusa [Jezusa] z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocy mieszkającego w was swego Ducha” (Rz 8, 11). W imię zmartwychwstania Chrystusa Kościół głosi życie, które objawiło się poza granicą śmierci: życie, które jest potężniejsze od śmierci, głosi równocześnie Tego, który daje to życie. Który jest Ożywicielem. Głosi – a nade wszystko współpracuje z Nim w dawaniu tego życia. Jeżeli bowiem „ciało podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch (…) posiada życie na skutek usprawiedliwienia” (Rz 8, 10), dokonanego przez Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. W imię Chrystusowego zmartwychwstania Kościół, w ścisłej jedności i pokornej posłudze Duchowi Świętemu, służy temu życiu, które pochodzi od Boga samego.

Encyklika „Dominum et Vivificantem”, nr 58


Sama śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, a także uwarunkowane i kształtowane przez nie życie wewnętrzne człowieka, życie wieczne człowieka, znajduje swoją przekonywającą ilustrację w świecie natury, w waszym codziennym doświadczeniu. „Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). W ten sposób ziemia i ten, który ją uprawia, jego praca, stają się szczególnym obrazem Boga i kluczem do zrozumienia Jego królestwa. I to jest także potwierdzeniem pośrednim, ale ogromnie głębokim, godności pracy na roli. Pomyślmy, że dla zrozumienia Ewangelii, dla zrozumienia, czym jest królestwo Boże i życie wieczne, kim jest sam Chrystus, trzeba znać rolnictwo i pasterstwo. Trzeba wiedzieć, co to jest owczarnia i pasterz. Czym jest ziarno i ziemia uprawna. Kim jest siewca, jaka jest rola ziemi żyznej, wiatru i deszczu.

Homilia w czasie Mszy św. beatyfikacyjnej Karoliny Kózkówny, 10 czerwca 1987 r.


Zmartwychwstanie ciał to więcej aniżeli tylko nieśmiertelność duszy. Cały człowiek, z duszą i ciałem, jest przeznaczony do życia wiecznego. A to życie wieczne jest życiem w Bogu. Nie może to być życie w świecie, który jak uczy św. Paweł, poddany jest marności (por. Rz 8, 20). Człowiek, żyjąc w świecie, również podlega śmierci, tak jak inne istoty stworzone. Nieśmiertelność człowiek może mieć tylko w Bogu. Nieśmiertelność bowiem jest udziałem w wieczności samego Boga.

Rozważanie podczas czuwania modlitewnego, Manila (Filipiny), 14 stycznia 1995 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/58557,o-z ... cznym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 25 lis 2013, 09:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
O roli szkoły

Potrzeba szczególnej wrażliwości ze strony wszystkich, którzy pracują w szkole, aby stworzyć w niej klimat przyjaznego i otwartego dialogu. We wszystkich szkołach niech panuje duch koleżeństwa i wzajemnego szacunku, co było i jest charakterystyczne dla szkoły polskiej. Szkoła winna stać się kuźnią cnót społecznych tak bardzo potrzebnych naszemu Narodowi. Trzeba, aby ten klimat przyczynił się do tego, by dzieci i młodzież mogły otwarcie przyznawać się do swoich przekonań religijnych i zgodnie z nimi postępować. Starajmy się rozwijać i pogłębiać w sercach dzieci i młodzieży uczucia patriotyczne i więź z Ojczyzną. Wyczulać na dobro wspólne Narodu i uczyć ich odpowiedzialności za przyszłość. Wychowanie młodego pokolenia w duchu miłości Ojczyzny ma wielkie znaczenie dla przyszłości Narodu. Nie można bowiem służyć dobrze Narodowi, nie znając jego dziejów, bogatej tradycji i kultury. Polska potrzebuje ludzi otwartych na świat, ale kochających swój rodzinny kraj.

Homilia wygłoszona podczas Mszy św. w Łowiczu, 14 czerwca 1999 r.

Należałoby jeszcze wspomnieć i pogłębić wiele innych palących problemów. Trzeba podkreślić na nowo prawo do nauczania religii w szkołach państwowych. „Twierdzenie, że ’to, co należy do Boga’, pozostaje w gestii wspólnoty religijnej, a nie państwa, stawia ludzkiej władzy zdrowe granice, wyznaczone przez sumienie, ostateczne przeznaczenia, najwyższy sens istnienia, otwarcie na absolut” (przemówienie do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, 11 października 1988 r., „L’Osservatore Romano”, wyd. pol., n. 10-11/1988, s. 1).

Szkoła jest nie tylko organizmem państwowym, ale również społecznym. Państwo pełni na polu oświaty rolę służebną i porządkującą. Jego obowiązkiem jest respektować wolę rodziców. To oni wraz z pracownikami oświaty decydują, jakie wartości, symbole i zapatrywania powinny być uwzględnione w nauczaniu. Prawo do wolności religijnej nie jest prawem do utrudniania nauki religii. Ten, kto usuwa Boga z naszego życia i krzyż z naszego społeczeństwa, będzie dążył również do wyeliminowania z nich przykazania miłości Boga i bliźniego, solidarności i tolerancji, szacunku dla ludzkiej godności.

Spotkanie z Konferencją Episkopatu Niemiec 22 czerwca 1996 r., Paderborn

Szkoła, jak uczy wspomniany już dokument soborowy, ma wykluczać wszelki monopol, „który sprzeciwia się wrodzonym prawom osoby ludzkiej, a także postępowi i upowszechnianiu samej kultury, pokojowemu współżyciu obywateli i pluralizmowi istniejącemu dziś w bardzo licznych społeczeństwach” (Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim, 6).

Niechże tedy szkoła, a w niej katechizacja – która ma swoje dobrze określone i znane wam cele: wprowadzania wiernych do świadomego uczestnictwa w życiu Bożym i w życiu Kościoła, do dojrzałej wiary, ukazywania sensu ludzkiego życia, prowadzenia do świętości poprzez umacnianie w Duchu Świętym więzi z Chrystusem w drodze do Ojca (por. Og. Instr. Katech., Notificationes, 1973 r.) – niechże ta szkoła uczy w wolnej Polsce młode pokolenia, a także i starsze, że „właściwego korzystania z wolności można się nauczyć tylko przez jej właściwe używanie” (Jan XXIII, Mater et Magistra, 232).

Przemówienie do katechetów, nauczycieli i uczniów, Włocławek, 6 czerwca 1991 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/60537,o-roli-szkoly.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 09 gru 2013, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
O Adwencie

Niedziela ma być oparciem dla chrześcijańskiego życia, a w naturalny sposób staje się też świadectwem i przepowiadaniem. Jako dzień modlitwy, komunii i radości oddziałuje na całe społeczeństwo, przenikając je życiową energią i wskazując mu motywy nadziei. Dzień ten głosi, że czas, zamieszkany przez Tego, który zmartwychwstał i jest Panem historii, nie jest grobem naszych złudzeń, ale kolebką wciąż odnawiającej się przyszłości, jest ofiarowaną nam sposobnością, byśmy mogli przemieniać ulotne chwile obecnego życia w zasiew wieczności. Niedziela jest zaproszeniem do spojrzenia przed siebie, jest dniem, w którym chrześcijańska wspólnota woła do Jezusa: „Maranatha, przyjdź, o Panie!” (por. 1 Kor 16, 22). Wznosząc ten okrzyk nadziei i oczekiwania, wspólnota ta staje się uczestniczką nadziei ludzkości i oparciem dla niej. Oświecona blaskiem Chrystusa, przeżywa kolejne niedziele, zmierzając ku wiekuistej niedzieli, jaka będzie świętowana w niebieskim Jeruzalem, kiedy to powstanie w pełnym kształcie mistyczne Miasto Boże, któremu „nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek” (Ap 21, 23).

List apostolski „Dies Domini”, nr 84

Ta „pełnia” [„pełnia czasu” – przyp. red.] wskazuje na wyznaczony odwiecznie moment, w którym Ojciec posłał Syna swego, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Oznacza ona błogosławioną chwilę, w której Słowo, które było u Boga, „stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 1.14), stając się naszym bratem. Pełnia ta naznacza chwilę, w której Duch Święty, który już wylał na Maryję z Nazaretu pełnię łaski, ukształtował w Jej dziewiczym łonie ludzką naturę Chrystusa. Określa chwilę, w której poprzez wkroczenie wieczności w czas, ten sam czas zostaje odkupiony i napełniwszy się tajemnicą Chrystusa, staje się w sposób definitywny „czasem zbawienia”. Pełnia ta naznacza wreszcie tajemniczy początek drogi Kościoła. Kościół bowiem w liturgii pozdrawia Maryję z Nazaretu jako swój początek, gdyż w Niepokalanym Poczęciu widzi zapowiedź zbawczej łaski paschalnej, przewidzianej dla najszlachetniejszego z jej członków, a nade wszystko, ponieważ we Wcieleniu spotyka nierozłącznie zjednoczonych Chrystusa i Maryję: Tego, który jest jego Panem i Głową, i Tę, która wypowiedziawszy pierwsze fiat Nowego Przymierza, jest jego prawzorem jako oblubienicy i matki.

Encyklika „Redemptoris Mater” nr 1

W Kościele, który przede wszystkim w naszych czasach skupia się w sposób szczególny wokół Eucharystii, który pragnie, aby autentyczna wspólnota eucharystyczna mogła stawać się znakiem stopniowo dojrzewającej jedności wszystkich chrześcijan, powinna zatem istnieć żywa potrzeba pokuty sakramentalnej, jak również pokuty pojętej jako cnota. Tej ostatniej dał wyraz Paweł VI w konstytucji apostolskiej „Paenitemini”. (…). Tym niemniej jest rzeczą oczywistą, że Kościół nowego Adwentu, Kościół, który stale przygotowuje się na nowe przyjście Pana, musi być Kościołem Eucharystii i Pokuty. Tylko w tym duchowym profilu swej żywotności i swej działalności jest on Kościołem Bożej Misji, Kościołem „in statu missionis”, tak jak ukazał nam jego oblicze Sobór Watykański II.

Encyklika „Redemptor hominis” nr 20

http://www.naszdziennik.pl/wp/61902,o-adwencie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 30 gru 2013, 09:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Jan Paweł II

O płci i płciowości

Warunkiem zapewnienia kobiecie należnego jej miejsca w Kościele i w społeczeństwie jest podjęcie pogłębionej i dokładnej analizy antropologicznych podstaw kondycji mężczyzny i kobiety, w celu sprecyzowania osobistej tożsamości właściwej kobiecie w relacji odmienności i wzajemnej komplementarności w odniesieniu do mężczyzny, nie tylko pod względem spełnianych przez nią ról i funkcji, ale także znacznie głębiej, w tym, co odnosi się do struktury osoby i jej znaczenia. Żywe poczucie tej potrzeby wyrazili Ojcowie synodalni, stwierdzając, że „należy dokonać pogłębionych studiów w zakresie podstaw antropologicznych i teologicznych dla rozwiązania problemów związanych z prawdziwym znaczeniem i godnością obu płci”. (…)

Lektura listu „Mulieris dignitatem” – także ze względu na jego charakter rozważania biblijno-teologicznego – może stać się zachętą dla wszystkich mężczyzn i kobiet, a zwłaszcza dla tych, którzy zajmują się naukami o człowieku i różnymi dziedzinami teologii, do kontynuowania krytycznych studiów, ażeby biorąc za podstawę osobistą godność mężczyzny i kobiety oraz wzajemny między nimi stosunek, głębiej poznać wartości i talenty właściwe kobiecości i męskości w kontekście nie tylko życia społecznego, ale także i przede wszystkim życia chrześcijańskiego i kościelnego.

Refleksja nad antropologicznymi i teologicznymi podstawami kobiecości powinna wskazać i wyjaśnić chrześcijańską odpowiedź na częste i niekiedy dojmujące pytanie o „przestrzeń”, jaką kobieta może i powinna zajmować w Kościele i w społeczeństwie.

Ze słów i czynów Chrystusa, które dla Kościoła stanowią normę, wynika bardzo wyraźnie, że nie istnieje żadna dyskryminacja na płaszczyźnie odniesienia do Chrystusa, gdzie „nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28), jak też na płaszczyźnie udziału w życiu i świętości Kościoła, czemu daje wspaniałe świadectwo proroctwo Joela, które wypełniło się w dniu Pięćdziesiątnicy: „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą” (Jl 3, 1; por. Dz 2, 17 n.). W Liście Apostolskim o godności i powołaniu kobiety czytamy: „oboje, kobieta tak samo jak mężczyzna, (…) są podatni w równej mierze na udzielanie się Bożej prawdy i miłości w Duchu Świętym. Oboje też doznają Jego zbawczych i uświęcających ’nawiedzeń’”.

Adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 50

W świetle Nowego Testamentu widać wyraźnie, że odniesienia dla tej wspólnoty, jej pierwowzoru, należy szukać w Bogu samym. Zawiera się on w trynitarnej tajemnicy Jego Życia. Boskie „My” jest przedwiecznym prawzorem dla ludzkiego „my” – tego przede wszystkim, jakie mają stanowić mężczyzna i kobieta, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga samego. Słowa Księgi Rodzaju zawierają prawdę o człowieku, której odpowiada najszerzej rozumiane doświadczenie ludzkości: człowiek jako mężczyzna i kobieta „od początku” – całe życie ludzkiej zbiorowości – wspólnoty, społeczności i społeczeństwa noszą znamię tej pierwotnej dwoistości. Stanowi o niej męskość i kobiecość poszczególnych osób, a każda wspólnota czy społeczność czerpie z tej dwoistości swą szczególną charakterystykę i szczególne bogactwo we wzajemnym dopełnianiu się osób. Zapis Księgi Rodzaju dotyczący dzieła stworzenia zdaje się mówić o tym nade wszystko, gdy stwierdza: „mężczyzną i kobietą stworzył ich” (por. Rdz 1, 27). Jest to również pierwsze stwierdzenie jednakowej godności obojga: oboje na równi są osobami. Osobowa konstytucja obojga oraz osobowa godność jest „od początku” wyznacznikiem dobra wspólnego ludzkości w różnych wymiarach i zakresach. Do tego dobra wspólnego wnoszą oboje: mężczyzna i kobieta, właściwy sobie wkład. Dzięki temu dobro wspólne ludzi posiada u samych podstaw charakter komunijny i komplementarny zarazem.

List do rodzin „Gratissimam sane”, nr 6

http://www.naszdziennik.pl/wp/63785,o-p ... wosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 13 sty 2014, 09:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Nauczanie Błogosławionego

O chrzcie

Ewangelia dzisiejsza zwraca nasze myśli i serca w stronę chrztu. Oto raz jeszcze jesteśmy w Galilei, skąd Chrystus wysyła na cały świat swych apostołów: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20) – mandat misyjny, który apostołowie podjęli, poczynając od dnia Pięćdziesiątnicy. Podjęli i przekazali swoim następcom. Przez tych następców posłanie apostolskie docierało stopniowo na cały świat. I przyszedł czas przy końcu pierwszego tysiąclecia, kiedy apostołowie Chrystusa przybyli na ziemię piastowską. Wówczas Mieszko I przyjął chrzest, a to – zgodnie z ówczesnym przeświadczeniem – stanowiło zarazem chrzest Polski. W roku 1966 obchodziliśmy tysiąclecie tego chrztu.

Homilia podczas kanonizacji bł. Jadwigi Królowej, Kraków, 8 czerwca 1997 r.

Jako „tajemnica i nadzieja przyszłego świata” (św. Cyryl Jerozolimski, Katechezy mistagogiczne, 10, 12) chrzest jest najpiękniejszym z darów Bożych, wzywa nas bowiem, byśmy stali się uczniami Chrystusa. Już dzisiaj i na całą wieczność wprowadza nas w głąb Boga, w życie trynitarne. Jest łaską udzieloną grzesznikowi, która oczyszcza nas z grzechu i otwiera nam nową przyszłość. Jest kąpielą obmywającą i odradzającą. Jest namaszczeniem, które nas upodabnia do Chrystusa, Kapłana, Proroka i Króla. Jest oświeceniem, które rozjaśnia naszą drogę i nadaje jej pełny sens. Jest odzieniem mocy i doskonałości. Odziani w biel w dniu naszego chrztu – tak jak będziemy odziani w dniu ostatecznym – zostajemy wezwani, aby zachować jej blask na każdy dzień i aby go wciąż odzyskiwać przez przebaczenie, modlitwę i chrześcijańskie życie. Chrzest jest znakiem, że Bóg towarzyszy nam w drodze, że upiększa nasze życie i przemienia naszą historię w historię świętą.

Rozważanie podczas czuwania modlitewnego, hipodrom Longchamp, XII ŚDM, Paryż, 28 sierpnia 1997 r.

Jak w dniu Pięćdziesiątnicy, tak i dziś naturalnym celem głoszenia kerygmatu jest doprowadzenie tych, którzy słuchają, do metanoi i do przyjęcia Chrztu: „Przepowiadanie słowa Bożego ma na celu chrześcijańskie nawrócenie, to znaczy pełne i szczere przylgnięcie do Chrystusa i do Jego Ewangelii poprzez wiarę”. Nawrócenie do Chrystusa jest zresztą „związane z chrztem, i to nie tylko dlatego, że taka jest praktyka Kościoła, ale z woli Chrystusa, który posłał uczniów, aby nauczali narody i chrzcili je (por. Mt 28, 19), a także z wynikającej z samej istoty rzeczy potrzeby otrzymania pełni nowego życia w Nim: ’Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci – mówi Jezus do Nikodema – jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego’ (J 3, 5). Chrzest odradza nas do życia dzieci Bożych, jednoczy nas z Jezusem Chrystusem, namaszcza w Duchu Świętym: nie jest przeto zwykłym przypieczętowaniem nawrócenia, niejako zewnętrznym znakiem ukazującym je i potwierdzającym, ale jest sakramentem, który oznacza i urzeczywistnia nowe narodzenie z Ducha, ustanawia realne i nierozerwalne więzy z Przenajświętszą Trójcą, czyni członkami Chrystusa i Jego Kościoła”. Dlatego proces nawrócenia, który nie prowadziłby do chrztu, zatrzymywałby się w połowie drogi.

Adhortacja apostolska „Ecclesia in Africa” nr 73

http://www.naszdziennik.pl/wp/65069,o-chrzcie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 27 sty 2014, 09:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Wojtyłowie z Czańca

Mariusz Kamieniecki

Kiedy 18 maja 1920 r. na świat przyszedł Karol Wojtyła, ród Wojtyłów figurował w księgach parafialnych beskidzkiej wsi Czaniec już od czterech pokoleń. Wojtyłowie należeli do parafii pw. św. Bartłomieja i to w jej księgach widnieją najstarsze zapisy o tym rodzie. W Czańcu urodzili się prapradziadek, pradziadek oraz dziadek przyszłego Papieża. Wszyscy spoczywają na cmentarzu w Czańcu, gdzie znajduje się również granitowy obelisk z drzewem genealogicznym rodu Wojtyłów. Wciąż żyją tu krewni Karola Wojtyły.

W okresie młodzieńczym przyszły Papież często odwiedzał swoje rodzinne strony. Czynił to także jako ksiądz, biskup, kardynał, uczestnicząc w ważnych wydarzeniach rodzinnych, jak chociażby śluby, chrzty czy pogrzeby. Tu nocował również podczas swoich pieszych wędrówek po Beskidzie Śląskim.

Ojciec Święty nigdy nie zapomniał, skąd wywodzi się jego ród. Najlepiej świadczą o tym słowa: „Jestem związany z parafią czaniecką przez moich pradziadków”, jakie wypowiedział 23 maja 1974 r. w czanieckiej świątyni. Cytat ten widnieje dziś na tablicy umieszczonej w kościele.

Dziś w Czańcu można oglądać wystawę pamiątek po Papieżu Polaku zebranych od rodziny Wojtyłów mieszkającej w okolicach Czańca. Parafia posiada także relikwie krwi bł. Jana Pawła II, a przed świątynią stoi Jego pomnik. Z wdzięczności dla wielkiego rodaka jednej ze szkół w Czańcu nadano imię kard. Karola Wojtyły, również główna ulica tej miejscowości nosi imię największego z rodu Polaków.

http://www.naszdziennik.pl/wp/66406,woj ... zanca.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 24 mar 2014, 09:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Jan Paweł II

O świętości życia

Wysławiać Ewangelię życia znaczy oddawać cześć Bogu życia – Bogu, który daje życie: „Musimy wysławiać życie wieczne, od którego pochodzi wszelkie inne życie. Od niego otrzymuje życie, stosownie do swojej miary, każda istota, która w jakiś sposób ma udział w życiu. To Boskie Życie, które jest ponad wszelkim innym życiem, ożywia i zachowuje życie. Każde życie i każdy proces życiowy pochodzi od tego Życia, które przerasta wszelkie życie i wszelką zasadę życia. To jemu zawdzięczają dusze swoją niezniszczalność, podobnie jak dzięki niemu żyją wszystkie zwierzęta i rośliny, w których echo życia jest słabsze. Ludziom, jako istotom złożonym z ducha i materii, Życie udziela życia. Gdy potem nadchodzi czas, aby je porzucić, wtedy Życie, mocą swojej przeobfitej miłości do człowieka, przemienia nas i przywołuje do siebie. Nie tylko: obiecuje doprowadzić nas z duszą i ciałem do życia doskonałego, do nieśmiertelności. Nie dość powiedzieć, że to Życie żyje: ono jest Początkiem życia, Przyczyną i jedynym Źródłem życia. Każda istota żyjąca winna je kontemplować i wielbić: z tego Życia tryska życie”.

Encyklika „Evangelium vitae” nr 84


Nietykalność osoby, będąca odzwierciedleniem nietykalności samego Boga, wyraża się przede wszystkim i w sposób zasadniczy w nietykalności ludzkiego życia. Powszechne, skądinąd słuszne, wystąpienia w obronie ludzkich praw, takich jak na przykład prawo do opieki lekarskiej, do dachu nad głową, do pracy, do założenia rodziny i do kultury, są fałszywe i złudne, jeśli nie staje się z największą determinacją w obronie prawa do życia, będącego pierwszym i podstawowym prawem osoby ludzkiej oraz warunkiem wszystkich innych jej praw. (…)

Chociaż z tytułu swojej misji i odpowiedzialności wszyscy ludzie są wezwani do tego, by uznając osobową godność każdej ludzkiej istoty, bronić jej prawa do życia, to owo zadanie spoczywa w szczególny sposób na niektórych świeckich: rodzicach, wychowawcach, pracownikach służby zdrowia oraz osobach sprawujących władzę gospodarczą i polityczną.

Adhortacja apostolska „Christifdeles laici” nr 38


Józef z Nazaretu, który uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda, staje w tej chwili przed nami jako wielki rzecznik sprawy obrony życia ludzkiego od pierwszej chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Pragniemy więc w tym miejscu polecić Bożej Opatrzności i św. Józefowi życie ludzkie, zwłaszcza życie nienarodzonych – i w naszej Ojczyźnie, i na całym świecie. Życie posiada nienaruszalną wartość i niepowtarzalną godność dlatego zwłaszcza, że – jak czytamy dzisiaj w liturgii – każdy człowiek jest powołany do uczestniczenia w życiu Bożym. Św. Jan pisze: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1). (…)

Kościół, broniąc prawa do życia, odwołuje się do szerszej, uniwersalnej płaszczyzny, która obowiązuje wszystkich ludzi. Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka. Jest prawem najbardziej podstawowym. Bóg mówi: „Nie będziesz zabijał!” (Wj 20, 13). Przykazanie to jest zarazem fundamentalną zasadą i normą kodeksu moralności, wpisanego w sumienie każdego człowieka.

Homilia podczas Mszy św. przed sanktuarium św. Józefa, Kalisz, 4 czerwca 1997 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/72288,o-s ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 03 kwi 2014, 05:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Fatimski szlak Jana Pawła II

NASZE TOTUS TUUS

Nieczęsto przywołuje się datę 2 kwietnia 1981 roku. W tym dniu Jan Paweł II podpisał dokument Kongregacji ds. Świętych, stwierdzający „zdolność do praktykowania cnót w stopniu heroicznym” przez dzieci. Chodziło o rodzeństwo – Franciszka i Hiacyntę Marto.

Sześć tygodni później rozlegną się strzały na placu św. Piotra. Gdy potem Jan Paweł II zaczął studiować dokumentację objawień fatimskich, znalazł swoją rolę w Bożym zamyśle…

Dzieci z „sercem mądrym i pojętnym”
Bez wysiłku recytujemy jak dobrze wyuczoną lekcję, że Matka Boża objawiła się w Fatimie w roku 1917. Może trudniej przychodzi wymienić imiona wybranych dzieci: Łucja, Franciszek, Hiacynta. A raczej nie dochodzimy do refleksji, że Matka Najświętsza nie miałaby po co przychodzić ze swoim programem, gdyby najpierw nie przychodził do nich Anioł Pokoju, i daremne by było jego ukazywanie się i pouczenia, gdyby one nie miały serc otwartych – mądrych i pojętnych. Bo były to naprawdę dzieci (Łucja – 9 lat, Franciszek – 8, Hiacynta – 6), gdy w 1916 roku Anioł zaczął z nimi ten przedziwny rok nowicjatu, surowego i wymagającego, jakiego nie ma w żadnym zakonie.

Dzieci z całą gorliwością i wytrwale wprowadzały w życie to, czego uczył Anioł, najbardziej dokuczliwe umartwienia zachowując w tajemnicy nawet przed matkami.

Światło życia Franciszka i Hiacynty
Potrafiły sobie przypominać, co mówił Anioł, o co prosiła Pani, i wszystko to wypełniać możliwie najwierniej. Franciszkowi Maryja obiecała Niebo, ale najpierw musi „odmówić wiele Różańców”, więc rezygnował z wszelkich zabaw, żeby się w tym nie zaniedbać. Był przeniknięty do głębi, że „Bóg jest smutny z powodu tylu grzechów”. „Bardzo mi żal Boga, który jest obrażany i smutny”, mówił czasem i tym gorliwiej szukał okazji, aby adorować Jezusa w Najświętszym Sakramencie, zawsze gotów składać ofiary, aby pocieszyć Boga. W ostatniej chorobie prosił dziewczynki, aby pomogły mu dobrze się wyspowiadać. Przedziwna przyjaźń! Umierając, promieniał radością. Nie ukończył 11 lat, a dojrzał do nieba; 4 kwietnia 1919 roku przyszła po niego Matka Niebieska.

Mała Hiacynta wyznawała, że nie męczy jej powtarzanie Panu Jezusowi i Matce Bożej, jak bardzo Ich kocha. Żywa, spontaniczna, wrażliwa, pokochała „myślenie” i samotność. A myślała o tym, co dane jej było widzieć i słyszeć. Przejęta wizją piekła i losem grzeszników, stała się apostołką Różańca i kultu Niepokalanego Serca Maryi. Przestrzegając przed piekłem, piętnowała każde niewłaściwe zachowanie, wygłaszała sentencje godne dorosłego człowieka, przemawiała jak prorokini: „Biada tym, którzy prześladują religię naszego Pana”. Rozchorowała się kilka tygodni po śmierci Franciszka. Cierpienia związane z operacją i opatrunkami znosiła z niezwykłym męstwem, ofiarując je za grzeszników. W tej intencji także nie szukała żadnej ulgi ani skrócenia cierpień. Kilka razy nawiedziła ją Pani Fatimska, a 20 lutego 1920 roku zabrała ją ze sobą.

Znajomi widzieli, jak zmieniało się życie małych wizjonerów i traktowali ich jak osoby dojrzałe, mądre, godne zaufania. Odwiedzając w chorobie, wyczuwali ich zjednoczenie z Bogiem, po ich śmierci zaczął się prawdziwy kult. W 1946 roku otwarto wstępny proces do beatyfikacji, który zakończył się w roku 1979, kiedy Papieżem był już Jan Paweł II. A toczyła się ciągle dyskusja, czy dzieci, które nie umarły śmiercią męczeńską, mogą być beatyfikowane. Czy są zdolne do praktykowania cnót w stopniu heroicznym? Podpis Jana Pawła II – 2 kwietnia 1981 roku – przeciął te dyskusje. Są wzorem życia zawierzeniem, treściami orędzia.

Jan Paweł II na fatimskim szlaku
Na Jana Pawła II zgodnie z planem Opatrzności musiała „czekać” również Łucja, zostawiona na ziemi „jakiś czas”, aby szerzyć kult Niepokalanego Serca Maryi i ducha pokuty za zniewagi wyrządzane Bogu i Matce Najświętszej, a także zabiegać o poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Łucja miała wiele różnych objawień Pana Jezusa i Matki Najświętszej. Tu trzeba wspomnieć objawienie z dnia 13 czerwca 1929 roku w Tuy, w Hiszpanii, kiedy posłyszała: „Nadeszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ocalić ją w ten sposób”.

Ta jedyna żyjąca wizjonerka nosiła w sobie ostatnią część tajemnicy fatimskiej. Kiedy zaczęła poważnie chorować w 1943 roku, biskup diecezji Leiria nakazał jej spisanie tej tajemnicy. Zrobiła to i w zalakowanej kopercie, w umówionym miejscu, przekazała delegatowi biskupa 17 czerwca 1944 roku. Poprosiła również o pośrednictwo w umożliwieniu rozmowy z Ojcem Świętym.

Jej koperta znalazła się w apartamencie papieskim w roku 1957, a na rozmowę z Ojcem Świętym musiała długo czekać. Zaświtała nadzieja, gdy na złoty jubileusz objawień (1967) do Fatimy wybierał się Paweł VI i wyraził życzenie, żeby ona również – karmelitanka klauzurowa – tam była. I owszem, przywitał się z nią i przedstawił ją rzeszy pątników, ale gdy wspomniała o rozmowie, okazało się to „teraz niemożliwe”. „Możliwe” przyszło z Janem Pawłem II. Rok po zamachu, przybywając do Fatimy, wyznał: „Gdy odzyskałem świadomość, myśli moje pobiegły natychmiast ku temu sanktuarium”. Ze swej strony s. Łucja powiedziała, że wiadomość o zamachu na Papieża w jej umyśle skojarzyła się z wizją „biskupa odzianego w biel”. I oto 13 maja 1982 roku, w tę wielką uroczystość, w przeładowanym programie, na początku dnia znalazło się miejsce na spotkanie Papieża z wizjonerką. Pierwsze spotkanie, a jak dobrych przyjaciół, którzy rozumieją się nawet bez słów. I wiedzieli oboje, że są sobie potrzebni, aby wypełnić zadania powierzone im przez Opatrzność. Totus Tuus i Tota Tua, Cała Twoja, bo tak oddała się Niepokalanemu Sercu 26 sierpnia 1941 roku.

Jan Paweł II miał „serce słuchające”. Zapoznając się z tekstem sekretu fatimskiego podczas pobytu w Poliklinice Gemelli i studiując dokumentację objawień, zrozumiał powagę sytuacji i swoją rolę. Jasno widział, że poświęcenie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu to jedyny ratunek dla ludzkości. Chciał to uczynić jak najwcześniej. Pierwsze zawierzenie zaplanował na uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 7 czerwca 1981 roku; głos chorego Papieża odtworzono z taśmy. Ten akt nie spełniał warunków, nie było kolegialnej łączności z wszystkimi biskupami. Podobnie akt zawierzenia, jakiego dokonał w Fatimie w 1982 roku. Powiedziała to s. Łucja nuncjuszowi apostolskiemu i Jan Paweł II natychmiast postanowił ponowić ten akt 25 marca 1984 roku.

Listy zawiadamiające biskupów wysłano z dużym wyprzedzeniem, aby wszyscy mogli się złączyć z Papieżem, cały Kościół i cały świat. Na tę okoliczność figurę Pani Fatimskiej przywieziono do Rzymu. Znamy ten obraz, jak Ojciec Święty klęczy przed figurą ustawioną na kopcu kwiatów przed Bazyliką św. Piotra, ale trzeba tu zaraz wyobrazić sobie inny obraz – jak całą poprzedzającą wydarzenie noc klęczy przed nią samotny, w swoim pokoju.

Matka Boża żąda nie słów, ale prawdziwej modlitwy, przemiany życia, pokuty, zadośćuczynienia, natężania duchowych sił w podążaniu za Jej wezwaniami. Dlatego też tekst tego aktu zawierzenia przechodził w przejmujące błaganie, a można go także odczytywać jako swoisty rachunek sumienia ludzkości. Pytał potem kardynałów, biskupów, czy wszystko spełnił, jak należy. Chciał mieć co do tego pewność. Nie mogło zabraknąć głosu s. Łucji. Pytano ją wiele razy w czasie przygotowań i wreszcie w przeddzień aktu zawierzenia, gdy wszystko już było dopięte na ostatni guzik, i pytano po uroczystości. Powiedziała z przekonaniem: „Tak, teraz już tak”. A Bóg zacznie to potwierdzać znakami przemian politycznych w świecie – początek zwycięstw Niepokalanego Serca Maryi.

Powiedziano o bł. Janie Pawle II, że „po raz pierwszy w historii Kościoła katolickiego Papież zrobił tyle, aby spełnić żądania Niebios przekazane w prywatnym objawieniu”. Trzeba więc dodać, że z tą samą troską jak akt zawierzenia zostało przygotowane ogłoszenie trzeciej tajemnicy fatimskiej. Papieżowi nie wystarczyły głosy teologów, specjalistów. Potrzebna była opinia s. Łucji, także co do teologicznych komentarzy. Posłuszny Niepokalanej, nie mógł pominąć Jej powierniczki.

I tak zostało wszystko ujawnione, nie ma więcej żadnych tajemnic; pozostaje wykonywać to, czego Bóg żąda i co Matka Boża przypomniała w swoim orędziu. Niech nas wspierają błogosławieni pastuszkowie, Franciszek i Hiacynta, wyniesieni do chwały ołtarzy przez Jana Pawła II, i Sługa Boża s. Łucja. „Odczuwałem zawsze wsparcie jej codziennej modlitwy”, napisał Jan Paweł II, gdy odeszła. Prośmy ją, niech i nas wspiera.

O. Leonard Głowacki OMI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... la-ii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 03 kwi 2014, 15:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2014/04/02/ ... -pawla-ii/

Piotr Szubarczyk – Kalendarz polski codzienny: 2 kwietnia 2005. Testament Jana Pawła II
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-04-02

2 kwietnia 20052 kwietnia 2005

Obrazek
Na zdjęciu: Pierwotny grobowiec bł. Jana Pawła II (*18 V 1920 †2 IV 2005) w Grotach Watykańskich. Foto Paweł Rosiak, źródło Wikipedia.


Testament Jana Pawła II
Przed 7 laty umarł Sługa Boży Jan Paweł II. Znany jest dokument, odnaleziony wkrótce po śmierci wielkiego papieża, nazywany testamentem Jana Pawła II. Jednak dla nas, Polaków, prawdziwym testamentem biskupa krakowskiego i biskupa Rzymu – skierowanym do rodaków jako zadanie do wykonania – były ważkie słowa wypowiedziane przy różnych okazjach, na przestrzeni lat całego pontyfikatu. To co najważniejsze powiedział nam już na samym początku, podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, na krakowskich Błoniach (1979). O tych słowach zapomnieć nam nie wolno – zwłaszcza w czasach, kiedy tysiące głupców coraz śmielej głosi w nienawistnych Polsce mediach, że już nie musimy być Polakami, bo jesteśmy „europejczykami”…

Jan Paweł II do Polaków
Kraków, 9 czerwca 1979
Homilia w czasie Mszy św. odprawionej na Błoniach

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

1. My, wszyscy dziś tutaj zgromadzeni, stajemy wobec wielkiej tajemnicy dziejów ludzkości. Oto Chrystus, który po swym zmartwychwstaniu spotyka się z apostołami w Galilei, przemawia do nich słowami, któreśmy przed chwilą słyszeli z ust diakona spełniającego dziś posługę Ewangelii: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).
Wielka tajemnica dziejów ludzkości, dziejów każdego człowieka, wyrażona jest w tych słowach.
Człowiek bowiem każdy idzie przed siebie. Podąża ku przyszłości. I narody idą przed siebie. I ludzkość cała. Iść przed siebie — to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia… Iść przed siebie to znaczy mieć świadomość celu.
Czy człowiek i ludzkość w swojej wędrówce przez tę ziemię tylko przechodzi i mija — i wszystkim dla człowieka jest to, co tu na tej ziemi zbuduje, wywalczy, zazna? Czy niezależnie od wszystkich osiągnięć, od całego kształtu życia: kultury, cywilizacji, techniki — nic go innego nie oczekuje? „Przemija postać świata” (1 Kor 7, 31) — i człowiek wraz z nią przemija bez reszty…?
Czy też: tajemnicę dziejów człowieka, każdego i wszystkich, tajemnicę dziejów ludzkości wyrażają i wyznaczają te słowa, jakie powiedział Chrystus w momencie rozstania z apostołami — chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego — chrzest, czyli zanurzenie w żywym Bogu, w Tym, Który Jest (jak głosi Księga Wyjścia) — w Tym, „Który jest, i Który był, i Który przychodzi” (jak głosi Księga Apokalipsy 1, 4). Chrzest, czyli początek spotkania, obcowania, zjednoczenia, do którego całe życie doczesne jest tylko wstępem i wprowadzeniem, a spełnienie i pełnia należy do wieczności. „Przemija postać świata” — więc musimy znaleźć się „w świecie Boga”, ażeby dosięgnąć celu, dojść do pełni życia i powołania człowieka.
Chrystus ukazał tę drogę. A żegnając się z apostołami, potwierdził ją raz jeszcze. I polecił, ażeby oni i cały Kościół uczyli zachowywać wszystko, co im przykazał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”.

2. Zawsze z największym wzruszeniem słuchamy tych słów, w których zmartwychwstały Odkupiciel rysuje kontur dziejów ludzkości i zarazem dziejów każdego człowieka. Kiedy mówi: „Nauczajcie wszystkie narody”, staje nam przed oczyma duszy ten moment, gdy Ewangelia dotarła do naszego narodu u samych początków jego historii — i kiedy pierwsi Polacy otrzymali chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Kontur duchowych dziejów Ojczyzny został zarysowany w obrębie tych samych słów Chrystusa wypowiedzianych do apostołów. Kontur duchowy dziejów każdego z nas został również w ten sposób jakoś zarysowany.
Człowiek bowiem jest istotą rozumną i wolną, jest świadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Może i powinien osobistym wysiłkiem myśli docierać do prawdy. Może i powinien wybierać i rozstrzygać. Chrzest przyjęty na początku dziejów Polski jeszcze bardziej uświadomił nam tę właściwą wielkość człowieka: „Zanurzenie w wodzie”, które jest znakiem wezwania do uczestnictwa w życiu Trójcy Przenajświętszej, jest równocześnie niezastąpionym sprawdzianem godności każdego człowieka. Już samo to wezwanie o niej świadczy. Człowiek musi posiadać niezwykłą godność, skoro został wezwany do uczestnictwa w życiu Boga samego.
Równocześnie cały ten historyczny proces świadomości i wyborów człowieka — jakże bardzo związany jest z żywą tradycją jego własnego narodu, w której poprzez całe pokolenia odzywają się żywym echem słowa Chrystusa, świadectwo Ewangelii, kultura chrześcijańska, obyczaj zrodzony z wiary, nadziei i miłości. Człowiek wybiera świadomie, z wewnętrzną wolnością — tu tradycja nie stanowi ograniczenia: jest skarbcem, jest duchowym zasobem, jest wielkim wspólnym dobrem, które potwierdza się każdym wyborem, każdym szlachetnym czynem, każdym autentycznie po chrześcijańsku przeżytym życiem.
Czy można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć „nie”? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?
Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale — pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.
Kiedyś Chrystus zapytał apostołów (było to po zapowiedzi ustanowienia Eucharystii, gdy różni odsuwali się od Niego): „Czyż i wy chcecie odejść?” (J 6, 67). Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dzisiaj wobec was wszystkich tu zgromadzonych — i wobec całych naszych dziejów i całej współczesności… że powtórzy dziś słowa Piotra — słowa, które wówczas były jego odpowiedzią na pytanie Chrystusa: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

3. Św. Stanisław był biskupem krakowskim, jak o tym świadczą źródła historyczne, przez siedem lat. Ten pochodzący z pobliskiego Szczepanowa biskup-rodak objął stolicę krakowską w 1072 roku, aby opuścić ją, ponosząc śmierć z rąk króla Bolesława Śmiałego, w 1079 roku. Dzień śmierci wedle źródeł wypadł 11 kwietnia — w tym też dniu wspomina św. Stanisława kalendarz liturgiczny Kościoła powszechnego. W Polsce święto Biskupa Męczennika związało się od stuleci z datą 8 maja — i nadal pozostaje z nią związane.
Kiedy jako metropolita krakowski rozpoczynałem wraz z wami przygotowania do tegorocznej 900 rocznicy śmierci św. Stanisława, byliśmy wszyscy pod ogromnym wrażeniem tysiąclecia chrztu Polski, które wypadło w Roku Pańskim 1966. Na tle tego wydarzenia, a także w porównaniu z postacią św. Wojciecha, również biskupa-męczennika, którego życie związało się w naszych dziejach jeszcze z epoką chrztu, postać św. Stanisława zdawała się wskazywać, przez analogię, na inny sakrament, który należy do całokształtu wprowadzenia chrześcijanina w wiarę i życie Kościoła. Jest to, jak wiadomo, sakrament bierzmowania, czyli umocnienia. I całe „jubileuszowe” odczytanie posłannictwa św. Stanisława w dziejach naszego chrześcijańskiego tysiąclecia, a także całe duchowe przygotowanie do tegorocznej uroczystości, nawiązywało właśnie do tego sakramentu bierzmowania, czyli umocnienia.
Analogia jest wieloraka. Przede wszystkim jednak upatrywaliśmy ją w normalnym rozwoju życia chrześcijańskiego. Tak jak dojrzałym chrześcijaninem staje się człowiek ochrzczony przez przyjęcie sakramentu bierzmowania — tak też Opatrzność Boża dała naszemu narodowi w odpowiednim czasie po chrzcie historyczny moment bierzmowania. Św. Stanisław, którego od epoki chrztu dzieli prawie całe stulecie, symbolizuje ten moment w szczególny sposób przez to, że dał świadectwo Chrystusowi, przelewając krew. Sakrament bierzmowania w życiu każdego chrześcijanina, zazwyczaj młodego, bo młodzież przyjmuje ten sakrament — Polska też wówczas była młodym narodem i państwem — ma przyczynić się do tego, aby był on na miarę swojego życia i powołania również „świadkiem Chrystusa”. Jest to sakrament szczególnego przyrównania do apostołów: sakrament, który każdego ochrzczonego wprowadza w apostolstwo Kościoła (szczególnie w tak zwane apostolstwo świeckich). Jest to sakrament, który powinien rodzić w nas szczególne poczucie odpowiedzialności za Kościół, za Ewangelię, za sprawę Chrystusa w duszach ludzkich, za zbawienie świata.
Sakrament bierzmowania przyjmujemy jeden jedyny raz w życiu (podobnie jak chrzest) — a całe życie, które otwiera się w perspektywie tego sakramentu, nabiera charakteru wielkiej i zasadniczej próby. Jest to próba wiary i próba charakteru. Św. Stanisław stał się też w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi. Dochodzi w nim więc do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru. Od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład.
Wiemy też doskonale z całych naszych dziejów, że absolutnie, za żadną cenę, nie możemy sobie pozwolić na ów nieład. Za to już wiele razy gorzko zapłaciliśmy w historii.
I dlatego nasze siedmioletnie rozważanie postaci św. Stanisława, nawiązywanie do jego pasterskiej posługi na stolicy krakowskiej, ponowne oględziny relikwii, jaką jest czaszka Świętego, na której wyraźnie odczytujemy ślady śmiercionośnych uderzeń — wszystko to prowadzi nas dzisiaj do wielkiej żarliwej modlitwy o zwycięstwo ładu moralnego w tej trudnej epoce naszych dziejów.
Jest to też zasadniczy wniosek z całej wytrwałej pracy tego siedmiolecia, główny warunek i cel zarazem odnowy soborowej, nad którą tak cierpliwie pracował Synod Archidiecezji Krakowskiej, główny postulat pod adresem duszpasterstwa i całej pracy Kościoła. A równocześnie pod adresem wszystkich prac, wszystkich zadań i programów, jakie podejmowane są i będą na ziemi polskiej.
Rok św. Stanisława: rok szczególnej dziejowej dojrzałości narodu i Kościoła w Polsce. Rok świadomie na nowo podejmowanej odpowiedzialności za przyszłość narodu i Kościoła w Polsce — to jest wotum, które dziś tutaj z wami, czcigodni i umiłowani bracia i siostry, pragnę jako pierwszy papież z rodu Polaków złożyć Królowi wieków, nieśmiertelnemu, odwiecznemu Pasterzowi dusz naszych, dziejów naszych. Dobremu Pasterzowi.

4. Pozwólcie teraz, że ogarnę sercem i ujmę w jedną całość tę moją pielgrzymkę do Polski, która zaczęła się w wigilię Zesłania Ducha Świętego w Warszawie, a dzisiaj osiąga swój kres w uroczystość Trójcy Przenajświętszej w Krakowie. Pragnę podziękować wam, drodzy rodacy, za wszystko. Za to, żeście mnie zaprosili. I za to, żeście mi towarzyszyli na całym szlaku pielgrzymim od Warszawy poprzez prymasowskie Gniezno i Jasną Górę. Dziękuję raz jeszcze władzom państwowym za uprzejme zaproszenie i spotkanie. Dziękuję również władzom poszczególnych województw, a zwłaszcza władzom miasta stołecznego Warszawy oraz — na tym ostatnim etapie — władzom miasta królewskiego Krakowa za wszystko. Dziękuję Kościołowi w mojej Ojczyźnie: Episkopatowi z Prymasem Polski na czele, metropolicie krakowskiemu i moim umiłowanym braciom biskupom: Julianowi, Janowi, Stanisławowi i Albinowi, z którymi dane mi było tu, w Krakowie, współpracować przez szereg lat, przygotowując jubileusz św. Stanisława. Również biskupom metropolii krakowskiej: częstochowskiemu, katowickiemu, kieleckiemu i tarnowskiemu. Tarnów jest poprzez Szczepanów jak gdyby pierwszą ojczyzną św. Stanisława. Dziękuję całemu duchowieństwu. Dziękuję zakonom męskim i żeńskim. Dziękuję wszystkim i każdemu. Zaprawdę, godną i sprawiedliwą, słuszną i zbawienną jest rzeczą… dziękować, składać dzięki. I ja teraz, w tym ostatnim dniu mojego po Polsce pielgrzymowania, pragnę szeroko otworzyć serce i podnieść głos, składając dzięki w tej najwspanialszej prefacji. O jakże pragnę, żeby to dziękczynienie dotarło do stóp Bożego Majestatu, aby dosięgło Serca Trójcy Przenajświętszej: Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
O rodacy! Jakże gorąco dziękuję wspólnie z wami raz jeszcze za to, że zostaliśmy przed tysiącem z górą lat ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Że zostaliśmy zanurzeni w wodzie, która odbija w sobie obraz Boga żywego — w wodzie, która jest falą wieczności: „źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4, 14). Że zostaliśmy, my ludzie, my Polacy, z których każdy rodzi się jako człowiek „z ciała i krwi” (por. J 3, 6) swoich rodziców, poczęci i narodzeni z Ducha (por. J 3, 5). Z Ducha Świętego.
Pragnę przeto w dniu dzisiejszym, stojąc tu na tym rozległym krakowskim błoniu i patrząc w stronę Wawelu i Skałki, gdzie 900 lat temu „poniósł śmierć sławny biskup Stanisław”, dopełnić raz jeszcze tego, co dopełnione zostało w sakramencie bierzmowania, czyli umocnienia, którego on w naszych dziejach jest symbolem. Pragnę, aby to, co zostało z Ducha Świętego poczęte i narodzone, zostało na nowo w tym samym Duchu Świętym umocnione za sprawą krzyża i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa Pana naszego, w którym nasz rodak, Stanisław ze Szczepanowa, ma swą szczególną cząstkę i udział.
Pozwólcie przeto, że tak jak zawsze przy bierzmowaniu biskup, i ja dzisiaj dokonam owego apostolskiego włożenia rąk na wszystkich tu zgromadzonych, na wszystkich moich rodaków. W tym włożeniu rąk wyraża się przejęcie i przekazanie Ducha Świętego, którego apostołowie otrzymali od samego Chrystusa, kiedy po zmartwychwstaniu przyszedł do nich „drzwiami zamkniętymi” (por. J 20, 19) i rzekł: „Weźmijcie Ducha Świętego” (J 20, 22). Tego Ducha: Ducha zbawienia, odkupienia, nawrócenia i świętości, Ducha prawdy, Ducha miłości i Ducha męstwa — odziedziczonego jako żywą moc po apostołach — przekazywały po tyle razy biskupie dłonie całym pokoleniom na ziemi polskiej. Tego Ducha pragnę wam dzisiaj przekazać, tak jak przekazywał Go swoim współczesnym biskup rodem ze Szczepanowa. Pragnę wam dziś przekazać tego Ducha, ogarniając sercem z najgłębszą pokorą to wielkie „bierzmowanie dziejów”, które przeżywacie.
Więc mówię za Chrystusem samym: „Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20, 22).
I mówię za Apostołem: „Ducha nie gaście!” (1 Tes 5, 29).
I mówię za Apostołem: „Ducha Świętego nie zasmucajcie!” (por. Ef 4, 30).
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!
Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił św. Stanisław i błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe. Musicie być mocni miłością, która „cierpliwa jest, łaskawa jest… nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą… nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się z prawdą”. Która „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”, tej miłości, która „nigdy nie ustaje” (1 Kor 13, 4-8).
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów — dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym — dialog zbawienia.
I trzeba, ażebyśmy ten dialog podejmowali we wspólnocie z wszystkimi naszymi braćmi chrześcijanami, chociaż jeszcze rozłączonymi, ale zjednoczonymi jedną wiarą w Chrystusa. Mówię o tym na tym miejscu, ażeby wyrazić wdzięczność za list, który otrzymałem od przedstawicieli Polskiej Rady Ekumenicznej. Jeżeli nawet z powodu zagęszczonego programu zajęć nie doszło do spotkania w Warszawie — pamiętajcie, drodzy bracia w Chrystusie, że to spotkanie noszę w sercu jako żywe pragnienie i wyraz ufności na przyszłość. Ów dialog zbawienia nie przestaje być naszym powołaniem poprzez wszystkie „znaki czasu”. Przyjął wezwanie doń Jan XXIII i Paweł VI wraz z Soborem Watykańskim II. Jan Paweł II ponawia tę samą gotowość od pierwszego dnia. Tak jest! Trzeba pracować na rzecz pokoju i pojednania pomiędzy ludźmi i narodami całej ziemi. Trzeba szukać zbliżeń. Trzeba otwierać granice. Gdy jesteśmy mocni Duchem Boga, jesteśmy także mocni wiarą w człowieka — wiarą, nadzieją i miłością: są one nierozerwalne i jesteśmy gotowi świadczyć sprawie człowieka wobec każdego, któremu ta sprawa prawdziwie leży na sercu. Dla którego ta sprawa jest święta. Który pragnie jej służyć wedle najlepszej woli. Więc nie trzeba się lękać! Trzeba otworzyć granice. Pamiętajcie, że nie ma imperializmu Kościoła. Jest tylko służba. Jest tylko śmierć Chrystusa na Kalwarii. Jest tylko działanie Ducha Świętego jako owoc tej śmierci, który trwa z nami wszystkimi, trwa z ludzkością całą „aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).
Ze szczególną radością witam tutaj grupy naszych pobratymców, którzy przybyli z południa, spoza Karpat. Bóg wam zapłać za waszą obecność. A jakże bardzo pragnąłbym, ażeby mogli tu być jeszcze inni… Bóg wam zapłać, bracia Łużyczanie. O, jakże bardzo pragnąłbym, ażeby mogli tutaj, przy tej pielgrzymce papieża-Słowianina, być jeszcze inni nasi bracia w języku i w losach dziejowych. A jeśli ich nie ma na tych Błoniach, niech pamiętają, że tym bardziej są w naszym sercu i w naszej modlitwie.

5. I jest jeszcze: tam w Warszawie, na placu Zwycięstwa, Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym rozpoczynałem moją pielgrzymią posługę na ziemi polskiej — i dzisiaj tu, nad Wisłą, pomiędzy Wawelem a Skałką, grób „nieznanego Biskupa”, po którym pozostała przedziwna relikwia w skarbcu naszych dziejów.
I dlatego pozwólcie — że zanim odejdę — popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga — i popatrzę stąd na Polskę…

I dlatego, zanim stąd odejdę, proszę was:

Abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym.
Abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili.
Abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Proszę was:
Abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości.
Abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało.
Abyście od Niego nigdy nie odstąpili.
Abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka.
Abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.

Proszę was o to. Amen
.

Piotr Szubarczyk
http://wolnapolska.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 08 kwi 2014, 06:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Nasz etyk świętym Papieżem

Marek Czachorowski

Tegoroczny Wielki Post zbiega się z duchowymi przygotowaniami do kanonizacji Jana Pawła II. Także te ostatnie przygotowania powinny być związane z indywidualnym, narodowym i kościelnym rachunkiem sumienia. Ogłoszenie świętości polskiego Papieża ma służyć przecież nie najpierw wzruszeniom, ale naszym czynom. Czy i w jakim zakresie odpowiadamy na dar życia już wkrótce świętego Jana Pawła II?

To zbyt szerokie pytanie trzeba każdorazowo ukonkretnić, biorąc pod uwagę bogactwo życia i bogactwo nauczania polskiego Papieża. Nie można jednak zapomnieć, że jego droga do świętości biegła poprzez pracę naukową w dziedzinie filozofii, a zwłaszcza etyki. Zajmował się nią zawodowo aż do czasu przejęcia kierownictwa nad całą chrześcijańską rodziną. Czy to przypadek lub pomyłka w wyborach Ducha Świętego? Zamiast lekarza, inżyniera czy księdza-ekonoma wybrał właśnie etyka? Czyżby to naukowe zajęcie nie miało znaczenia w dojrzewaniu świętości Karola Wojtyły?

Wielu uważa, że Karol Wojtyła tracił czas na uprawianie etyki. Jakoby nie za to został Papieżem i świętym, a nawet pomimo tego czy wbrew temu. Jego pracę habilitacyjną określił eksksiądz profesor Józef Keller – „ksiądz patriota” – jako „zwodnicze rozwiązanie źle postawionego problemu”. Kończy zaś tę „recenzję” opinia, iż „książkę K. Wojtyły zamyka się z uczuciem zawodu”. Dzisiaj też pewien pan profesor, arcywpływowy na katolickich salonach, gdzieś tam dawał słowo honoru, że Karol Wojtyła z pewnością się nie zna na etyce. A jeszcze gdzieś indziej ten sam pan profesor twierdzi, że Jan Paweł II swoim nauczaniem w sprawie in vitro zwodził wiernych, sam w nie nie wierząc. Święty Papież „zwodzicielem” w dziedzinie etyki i zwodzicielem ludu Bożego w dziedzinie moralności?

Czyżby ten pogląd stał u podstaw nikłego zainteresowania w naszym Narodzie dziełem etycznym Jana Pawła II? A może to zadanie zlecamy profesjonalistom, zawodowo zajmującym się etyką i dla nich pisał swoje prace Karol Wojtyła? Ale klasyczna etyka – w której ramach uprawiał swoją etykę Karol Wojtyła – jest zwana od Arystotelesa nauką „praktyczną”, czyli ukierunkowaną na pokierowanie postępowania. Czy może etyka Karola Wojtyły być niepotrzebna polskiej inteligencji? Czy jest niepotrzebna polskim lekarzom, pielęgniarkom i farmaceutom, zmuszanym dzisiaj do uczestniczenia w rzezi nienarodzonych? Czy jest niepotrzebna ogromnej rzeszy pedagogów pracujących w polskich szkołach? Czy jest niepotrzebna Polsce słynącej dzisiaj w świecie z nierodzących rodzin, rozdawania cudzoziemcom pięknych lasów i ziemi oraz wyganiania z domu pięknej młodzieży, aby „ewangelizowała” Europę – jak mówiono w 2005 roku – na zmywakach, a zwłaszcza u naszych sąsiadów i ich „Unsere Mütter, unsere Väter”, kombatantów „wojny obronnej” z „antysemickimi” Polakami z AK, jak nas niedawno poduczała telewizja publiczna, za nasze pieniądze. Znajomość etyki Karola Wojtyły pewnie zaszkodziłaby w tym handlu Ojczyzną. Czy z tego powodu niektórzy twierdzą, że jest w świecie, za eurogranicą lepsza etyka niż Karola Wojtyły? Wielu Polaków od dawna woli się uczyć filozofii i etyki poza Polską, a nie u nas etyki Karola Wojtyły. Ubolewał nad tym faktem jego wybitny uczeń, śp. ks. prof. Tadeusz Styczeń. Czyżby nie pamiętano o ostrzeżeniu zawartym w encyklice „Veritatis splendor” przed kryzysem współczesnej „zachodniej” katolickiej teologii moralnej, czyli najpierw kryzysem etyki, zakładanej w tej teologii? W wielu przypadkach nie posłuchała ona tego ostrzeżenia Jana Pawła II i mamy już u nas duszpasterzy zachwalających antykoncepcję, wykształconych w zachodnich uczelniach „katolickich”, ale nieznających tekstów etycznych Karola Wojtyły. Wyjazdy pomagają tylko przygotowanym do podróży, a gapiom muszą zaszkodzić. Ale mamy jeszcze trochę czasu, aby lepiej się przygotować do kanonizacji Papieża etyka.

http://www.naszdziennik.pl/wp/73893,nas ... iezem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 09 kwi 2014, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/8827/Go ... a-Pawla-II

Górale na powitanie św. Jana Pawła II
2014-04-08 18:40 Drukuj

Obrazek
[Fot. Biały Kruk/fotokronika, rok 19/Arturo Mari]


W Zakopanem 27 kwietnia w dniu kanonizacji Jana Pawła II pojawi się ponad stu konna banderia. Jeźdźcy przyjadą do sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach, które w 1997 r. nawiedził drogi Góralom papież Polak. Jak mówi burmistrz Zakopanego Janusz Majcher wizyta Jana Pawła II w Zakopanem przyniosła z pewnością bardzo wiele dobrego. - Jej owoce trwają do dziś, także w sercach ludzi żyjących na co dzień u stóp Krzyża na Giewoncie - podkreśla włodarz stolicy polskich Tatr.
Uroczyste obchody kanonizacji Jana Pawła II w Zakopanem rozpoczną się już w najbliższy piątek 11 kwietnia o godz. 17. Urząd Miasta zaprasza na wernisaż wystawy „U stóp Krzyża na Giewoncie” w Parku Miejskim im. J. Piłsudskiego w Zakopanem.
Autorami zdjęć są podhalańscy dziennikarze, m.in. Bożena Gąsienica, Anna Karpiel – Semberecka i Paweł Murzyn, z zamiłowania fotograf, a na co dzień dyrektor techniczny Polskich Kolei Linowych. Wystawę będzie można oglądać do 4 maja.
Wystawa „U stóp Krzyża na Giewoncie” przypomina wizytę Ojca Świętego Jana Pawła II w Zakopanem w dniach 4-7 czerwca 1997 r., a także pokazuje dzieła, których podjęli się mieszkańcy wsłuchani w Jego przesłanie. To właśnie w 1997 r. powstało Podhalańskie Stowarzyszenie Śpiewacze „Turliki”. Pierwszy występ 160-osobowego chóru pod dyrekcją Ewy Sterczyńskiej miał miejsce 6 czerwca podczas Mszy św. na stadionie pod Wielką Krokwią w Zakopanem z udziałem papieża Jana Pawła II. Chór nadal działa i koncertuje, zarówno w Polsce jak i zagranicą.Owocem wizyty Jana Pawła II w Zakopanem jest również stworzone i prowadzone przez Annę Węglarz Podhalańskie Stowarzyszenie Przyjaciół Chorych Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem, którego wolontariusze niosą pomoc potrzebującym oraz cyklicznie organizują akcję „Pola Nadziei”.
Obecność Jana Pawła II pod Tatrami upamiętnia również Festiwal Twórczości Chrześcijańskiej „Szukałem Was”. Co roku końcem maja przyjeżdżają do Zakopanego młodzi ludzie z różnych stron Polski, aby w oparciu o naukę i życie Papieża Polaka pogłębiać wiarę, rozwijać swoje talenty plastyczne, muzyczne, literackie i teatralne oraz spędzać czas we wspólnocie.
Na wystawie będzie można zobaczyć również zdjęcia z ważnych wydarzeń, jakim było poświęcenie ołtarza ku czci Ojca Świętego Jana Pawła II w Sanktuarium na Krzeptówkach w dniu beatyfikacji oraz premiera opery „Ojciec Święty Jan Paweł II na Podhalu” przygotowanej przez górali w 2011 r.
W ramach obchodów kanonizacyjnych pod Giewontem będzie również otwarta wystawa Arkadiusza Walocha pt. „Sursum Corda”. Regionalny artysta będzie prezentował swoje obrazy na szkle. Z kolei Paweł Murzyn, znany zakopiański fotograf i dyrektor techniczny PKL 23 kwietnia zaprasza na wernisaż wystawy zdjęć pt. „Jan Paweł II wśród nas”. Zdjęcia będzie można oglądać w „Księżówce”. 26 kwietnia „Księżówka” będzie otwarta dla wszystkich chętnych, którzy będą chcieli zobaczyć apartament papieski i nawiedzić tamtejszą kaplicę. Także tam w tym samym dniu odbędzie się wieczór z „Tryptykiem Rzymskim”, który wyrecytują Ewa Czamańska, Jacek Zięba Jasiński z oprawą muzyczną Tatrzańskiego Chóru „Szumny” pod dyrekcją Mirosławy Lubowicz.
Bardzo ciekawie zapowiada się prelekcja dr hab. Jerzego Roszkowskiego pt. „Karol Wojtyła – Ojciec Św. Jan Paweł II i jego związki z Tatrami i góralami”. Zaplanowano ją na 24 kwietnia o godz. 17 w Gmachu Głównym Muzeum Tatrzańskiego przy ul. Krupówki 10. Dzień później, bo 25 kwietnia o godz. 14 w Szkolnej Galerii Zespołu Szkół Plastycznych im. Antoniego Kenara przy ul. Kościeliskiej 35 o godz. 14 odbędzie się wernisaż prac uczniów i nauczycieli pt. „Ojciec Święty Jan Paweł II”.
W nocy z 26 na 27 kwietnia w zakopiańskich kościołach zaplanowano nocne czuwania przed kanonizacją Jana Pawła II. O północy zostanie odprawiona Msza św. w świątyni Najświętszej Rodziny przy Krupówkach.
Niezwykle uroczyście zapowiada się sam dzień kanonizacji papieża z Polski. Główne uroczystości pod Tatrami odbędą się w sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach, które w 1997 r. nawiedził i poświęcił Jan Paweł II. O godz. 9.30 zaplanowano program poetycko – muzyczny w wykonaniu kapeli góralskich w Parku Fatimskim przy ołtarzu spod Wielkiej Krokwi. Podczas transmisji mszy św. kanonizacyjnej do sanktuarium przyjedzie banderia konna, złożona sponad stu jeźdźców. – To będzie nasze powitanie św. Jana Pawła II – mówi Maciej Zubek z zakopiańskiego Związku Podhalan, który to koordynuje.
W dzień kanonizacji o godz. 17. mszę św. dziękczynną za dar kanonizacji w zakopiańskim sanktuarium odprawi bp Damian Muskus z Krakowa. O godz. 20. zaplanowano zaś dziękczynny koncert maryjny w przededniu Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej. Wystąpią: Witold Zalewski – organy, Jolanta Kowalska Pawlikowska – sopran, Krzysztof Najbor – czytanie.
W dzień kanonizacji Jana Pawła II przypada też uroczystość w Sanktuarium Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik na zakopiańskiej Olczy, gdzie odbędzie się uroczysta Msza św. dziękczynna za kanonizację Jana Pawła II i za 100 lat parafii. W czasie procesji różańcowej będzie miało miejsce odsłonięcie wizerunku św. Jana Pawła II.
Na 27 kwietnia zaplanowano VII Spotkanie Przyjaciół Kasprowego Wierchu na tym znanym szczycie górskim. Jego uczestnicy będą oglądać na górnej stacji kolejki transmisję z mszy św. kanonizacyjnej, a godz. 13. będą sami uczestniczyć w eucharystii. Na zakończenie jak zwykle pamiątkowe zdjęcie i poczęstunek.
W ramach obchodów kanonizacyjnych Jana Pawła II 29 kwietnia o godz. 19 w kościele św. Krzyża odbędzie się koncert dla dzieci w wykonaniu Podhalańskiego Stowarzyszenia Śpiewaczego „Turliki” pt. „Z Janem Pawłem II dookoła świata”.
13 maja Mszy św. dziękczynnej o godz. 19 w sanktuarium maryjnym na Krzeptówkach będzie przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Ostatnim akcentem obchodów kanonizacyjnych Jana Pawła II będą Spotkania Twórczości Chrześcijańskiej „Szukałem Was” w dniach 24-25 maja.

jg / Zakopane / KAI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 11 kwi 2014, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Wypełniona misja

RECENZJA

Ksiądz Mariusz Bernyś swoją książką „Święty Jan Paweł II. Misja Bożego Miłosierdzia” jasno i precyzyjnie wprowadza nas w niezwykle ważny temat Bożego Miłosierdzia, wskazując na jego źródła biblijne, występowanie w pismach św. Tomasza z Akwinu, rysując historię ustanawiania Jego święta w Kościele katolickim. Autor przygotowuje nas tą pozycją do szczególnego czasu, jaki wkrótce będziemy przeżywać, czyli do kanonizacji bł. Jana Pawła II. Nie jest to jedna z tak zwanych książek „sztampowych”, których wysyp właśnie obserwujemy.

Pozycja jest swoistym wyzwaniem. Pytania, jakie zadaje nam autor, nie są łatwe. Czy Polska, otrzymując dar od Boga, jakim jest wyniesienie na ołtarze bł. Ojca Świętego, wykorzysta tę szansę dobrze i właściwie? Czy Polacy nie ulegną strachowi i ignorancji wobec wartości chrześcijańskich, czy, przeciwnie, w mocny sposób przeciwstawią się bezbożnictwu i oficjalnej walce z Kościołem? Czy będziemy walczyć o miejsce dla Boga w Konstytucji, w rodzinie, o poszanowanie symboli religijnych, o właściwą edukację dzieci i młodzieży, gdy w międzyczasie kraje Europy Zachodniej przegrały w konfrontacji z cywilizacją śmierci i misterium nieprawości?

Przekaz książki „Święty Jan Paweł II…” jest następujący: to, czy Polska faktycznie dołączy do nekropolii antywartości, zależy od nas, wierzących katolików. Dlatego, powtarza autor za Janem Pawłem II: „Przestań się lękać”. Uczestnicząc zjednoczeni w misterium Bożego Miłosierdzia, przeciwstawiamy się prądom intelektualnym, destrukcyjnym szczególnie dla młodzieży i rodzin, siłom, które starają się nas skierować na drogę wiodącą ku katastrofie. Książka obfituje w wiele myśli, ważnych wypowiedzi Jana Pawła II, a także analiz postnowoczesnych ideologii i diagnoz współczesnych zagrożeń dla młodych pokoleń, rodziny i Narodu.

Autor przypomina także wyszydzaną prawdę, m.in. w świetnym rozdziale zatytułowanym „Polski romantyzm Następcy św. Piotra” (w mojej opinii, obok niezwykle poruszającego, choć przecież także niepozbawionego humoru rozdziału 15., zatytułowanego „Misja chorych i cierpiących”, właśnie rozdział 9. jest najlepszą częścią książki), że duch polskości jest duchem katolickim.

Boże Miłosierdzie ratuje!
W książce ks. Mariusz Bernyś w interesujący sposób prezentuje ostatnie lata pontyfikatu Wielkiego Papieża, ustanawiając w centrum chrześcijańskiego życia kult Bożego Miłosierdzia. Nieprzypadkowo. Błogosławiony Jan Paweł II pod koniec swojego życia skierował, wręcz skupił, uwagę duchową katolików na całym świecie na wsłuchanie się w wołanie Boga, który jest Miłosierdziem. Autor prezentuje i analizuje w książce wydarzenia wielkiej rangi, które potwierdzają tezę zawartą w tytule książki, że Jan Paweł II zrealizował ważną misję Bożego Miłosierdzia, z którym był związany. W czasie okupacji pracował jako niewolnik-robotnik w Solvayu w sąsiedztwie klasztoru, w którym zmarła w 1938 roku święta Faustyna. Do Domu Ojca odszedł 2 kwietnia 2005 roku, czyli w pierwszą sobotę miesiąca, a więc w dzień Matki Bożej Fatimskiej i w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia.

Autor próbował, co mu się udało, odtworzyć atmosferę owych dni skupienia, solidarności i zadumy Narodu Polskiego w okresie żałoby po śmierci Jana Pawła II. Odniósł też dzieje Polski, które potrzebują Bożego Miłosierdzia, do apokaliptycznego wydarzenia, jakim była katastrofa smoleńska. Początkowo opłakiwanie utraty naszych elit było podobne do przeżywania żałoby z dnia 2 kwietnia 2005 roku, a więc czasem powszechnego porozumienia i solidarności, aż do momentu, gdy media głównego nurtu planowo i strategicznie zniszczyły zalążek tej zgody narodowej.

Tajemniczo te dwa wydarzenia w historii Polski związane są z Bożym Miłosierdziem, odejście Jana Pawła II do Domu Ojca i katastrofa smoleńska nastąpiły przecież w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia. Przypadek? Zdaniem autora nie.

Każdy z nas będzie musiał zdać ten egzamin dojrzałości
Książkę czyta się szybko. Wciąga Czytelnika w swoją narrację wartkim stylem i przemyślaną koncepcją. Wspaniałym dodatkiem są wiersze ks. Bernysia, modlitwy i oczywiście zdjęcia Ojca Świętego. Ubogacającym pomysłem, dosłownie na wzór Jana Pawła II, było oddanie głosu zwykłym-niezwykłym ludziom, uczestnikom wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu, obrońcom Krzyża, których media mainstreamowe skandalicznie obrażały, chorym, cierpiącym, odrzuconym, a które to osoby otrzymały od ks. Bernysia możliwość wypowiedzi, bez konieczności tłumaczenia się ze swego patriotyzmu i miłości do Kościoła. Z pewnością wpływ na treści ma fakt, że autor jest kapelanem największego w Polsce szpitala klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie.

Boże Miłosierdzie daje nadzieję, nawet jeśli należy mierzyć się z takimi tragediami narodowymi, w sensie społecznym, jak katastrofa smoleńska czy osobistymi, dotykającymi nas w życiu prywatnym, jak na przykład śmiertelna choroba (w rozdziale „Promieniowanie ojcostwa” ks. Bernyś opowiada bardzo poruszającą historię młodego chłopaka chorego na nowotwór). Takie świadectwa osób, które zdały egzamin dojrzałości ze swego chrześcijaństwa, są bardzo cenne, wzmacniają i przywołują nas do porządku poprzez skonfrontowanie z Prawdą o człowieku i Bogu.

--------------------------------------------------------------------------------

Książkę można nabyć w Księgarniach „Naszego Dziennika”:

w Warszawie, al. Solidarności 83/89, tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl

w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl e-mail: zamowienia@naszdziennik.pl

Dr Tomasz M. Korczyński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... misja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 11 kwi 2014, 18:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/?media=594798

Szatan boi się Jana Pawła II...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jan Paweł II
PostNapisane: 16 kwi 2014, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31576
Fatimskie tajemnice Jana Pawła II

„Tajemnicą życia Ojca Świętego jest Matka Boża z Fatimy. Dlatego Fatima jest w Rzymie, w centrum Kościoła katolickiego” – powiedział podczas obchodów Roku Jubileuszowego 2000 ks. kard. Joachim Meisner. W ten sposób w kilku słowach zdefiniował rolę orędzia fatimskiego w życiu Jana Pawła II, ale pośrednio wskazał też na jego rolę w życiu całego Kościoła.

Czy jesteśmy w stanie uchylić skrawka tej papieskiej tajemnicy? Czy wiemy choć trochę o związkach Papieża Polaka z Fatimą? Na szczęście odpowiedź jest twierdząca. Jan Paweł II pozostawił nam klucze do wielu swych tajemnic…

Po pierwsze: Fatima jak Niebo
Kiedy przed kilku laty rozmawiałem o Janie Pawle II z rektorem fatimskiego sanktuarium i z portugalskim pisarzem z Lizbony, usłyszałem dwie rzeczy, które zapadły mi głęboko w serce.

Pierwszą było ich wspomnienie z 12 maja 2000 roku, z ostatniej wizyty Papieża w Fatimie. Kiedy Ojciec Święty przybył do Cova da Iria, na miejsce objawień, kiedy już ofiarował Maryi pierścień umiłowanego Prymasa Wyszyńskiego (kolejna tajemnica papieska), padł na kolana i zaczął się modlić. Na dziesięć minut pogrążył się w głębokiej modlitwie przed figurą Matki Bożej Fatimskiej, a wokół niego na placu tłoczył się milion ludzi. Moi rozmówcy mówili, że na długie dziesięć minut zapadła tam tak głęboka cisza, że słychać było przelatującą muchę.

„Wtedy w Fatimie był obecny Duch Święty” – powiedział rektor sanktuarium.

To był cud. Milion ludzi… Absolutna cisza… Duch unoszący się nad placem fatimskim… Papież rozmawiający z Matką Bożą Fatimską i wierni jak tłum zebrany u bram Nieba.

Po drugie: Fatima jak pustkowie
Milion ludzi. Ale – dodał rektor – i to była druga ważna rzecz – jeszcze w latach 60. nie było tu niemal nic! Fatima była zaledwie lokalnym sanktuarium. „Dopiero Jan Paweł II uczynił z niej miejsce znane na całym świecie. Zaczęło się od zamachu…” – usłyszałem.

Przypomniałem sobie wspomnienia ks. Roberta Foxa, który zaczął pielgrzymować do Fatimy właśnie w latach 60. Rzeczywiście, to była najgłębsza, biedna prowincja. Było to miejsce bez jakichkolwiek wygód, ubogie, zapomniane, bez dróg prowadzących w świat…

Nie wyobrażamy sobie tego, prawda? Dla nas Fatima zawsze była taka, jaką znamy dziś. Nic bardziej błędnego. Wszystko zaczęło się latem 1981 roku. Za sprawą Papieża Jana Pawła II.

A może też – wspomnijmy to nazwisko – za sprawą prof. Gabriela Turowskiego, który w Klinice Gemelli wskazał Ojcu Świętemu na zbieżność dat: zamachu i wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Tak, Fatima zawdzięcza swój rozwój Polsce! Dwóm Polakom z Krakowa. Świadkowi świętości i świętemu.

Po trzecie: Papieża znaki widzialne
Zamach zmienił wszystko. I w Janie Pawle II, i w Fatimie.

Papież odkrył, że zło chciało go zabić w dniu Matki Bożej Fatimskiej. Poprosił o dokumenty fatimskie, przeczytał je i niemal natychmiast ruszyła lawina wydarzeń. W sierpniu 1981 roku Ojciec Święty zaczął odprawiać nabożeństwo pierwszych sobót, w rocznicę zamachu przybył jako pielgrzym do Fatimy i poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Akt ten ponowił na placu Świętego Piotra w 1984 roku i raz jeszcze w 1991 w Fatimie, i znowu w Rzymie pod koniec Roku Jubileuszowego 2000. To ostatnie wydarzenie, na które sprowadzono figurę z miejsca fatimskich objawień, Jan Paweł II uważał za najważniejsze w całych obchodach jubileuszowych.

Fatima miała wprowadzić Kościół i świat w nowe millennium.

Po czwarte: znaki ukryte w papieskim sercu
Papieskie zaangażowanie w wypełnianie próśb Matki Bożej Fatimskiej nie ograniczyło się do oficjalnych i uroczystych gestów. Przez kolejne lata świat słyszał setki papieskich wypowiedzi o Fatimie. Ale nie wiedział, co znaczą jego słowa: „Fatima? Każdego dnia jestem tam obecny”.

Jan Paweł II bowiem nosił ukrytą w sercu wielką miłość do Matki Bożej z Fatimy. Wiemy, że gdy kończył dzień, nim kładł się na spoczynek, zawsze spotykał się z Panią Fatimską. Na stoliku przy łóżku stała figura Matki Bożej otrzymana z Fatimy, a on podchodził do Niej, by przed snem ucałować Jej ręce i stopy. W duchu miłości i najpokorniejszej służby.

Jest też inny „znak ukryty”, choć publiczny. Mało kto był w stanie zauważyć inność procesji z figurą z Fatimy, gdy szedł w niej Namiestnik Chrystusa. Zgodnie z przepisami miejsce figury jest za służbą liturgiczną i duchowieństwem. Tymczasem Jan Paweł II, który powinien poprzedzać feretron z figurą, szedł zawsze za figurą Matki Bożej. Ona szła pierwsza. Maryja była ważniejsza, wskazywała drogę. Jej służył. „Element Piotrowy jest wtórny wobec maryjnego” – uczył Papież, a podczas fatimskich procesji dawał temu widzialny znak. To „łamanie” zasad liturgicznych przeszło do historii jako „styl Wojtyły”.

Po piąte: przede wszystkim serce
Dlaczego w lato 1981 roku Papież z Polski cały swój pontyfikat związał z orędziem fatimskim? Odpowiedź jest głębsza aniżeli dziennikarskie analizy. Z pewnością musi się w niej pojawić słowo „zamach”, jednak ten jest zaledwie znakiem, który wskazuje na to, co ważne. Zamach był jak naciśnięcie włącznika, by nagle wszystko ukazało się w świetle. Co zrozumiał Papież, gdy wokół zrobiło się jasno? Jan Paweł II zrozumiał rolę Niepokalanego Serca Maryi.

Gdy z uwagą czytał dokumentację objawień, zauważył, że nabożeństwo do Niepokalanego Serca jest pierwszym tematem przesłania z Fatimy.

Dlaczego – pytał Ojciec Święty – Matka Najświętsza wskazała na nie jako na środek uratowania grzeszników przed piekłem i narzędzie ocalenia świata od zła? Tak, to oczywiste: zbawienie wchodzi w ludzką historię przez serce.

Jan Paweł II, który stawiał sobie pytanie: dlaczego właśnie nabożeństwo do Niepokalanego Serca?, zrozumiał, iż „serce” to „zasada życia” – to, co najważniejsze w człowieku, to, jakim widzi go Bóg.

Po szóste: „zasada życia” z Fatimy
Zasada ta u Zbawiciela brzmi: „[wszystko] dla nas i dla naszego zbawienia”. Papież nauczał, że „życie, działalność i nauczanie Jezusa ma wspólny mianownik: wielość wydarzeń z życia Zbawiciela wiąże się w jeden węzeł przez Jego ofiarowanie się za nas, przez akt samowyniszczającej się miłości, który nieustannie dokonuje się w Jego Sercu i trwa do dziś”.

Papież zrozumiał: Fatima przypomina, iż zasada Jezusa zobowiązuje każdego! Każdy wierzący ma ją uczynić swoją, tak jak Maryja, pierwsza uczennica Jezusa, której Serce upodobniło się doskonale do Serca Zbawiciela i zjednoczyło się z Nim w sposób nierozerwalny na wieki. Stało się najświętsze po Najświętszym.

Jan Paweł II wołał: „Wszystko przez Maryję! Taka jest autentyczna interpretacja obecności Matki Bożej w tajemnicy Chrystusa i Kościoła”. I kazał nam spojrzeć na Serce Matki Bożej jako na wzór naszego zaangażowania po stronie Boga. Bo czym jest wiara? Przede wszystkim naśladowaniem Chrystusa! Nie naśladowaniem tego, co zewnętrzne, ale tego, co wewnętrzne, co jest prawdą przed Bogiem. Chrześcijanin to człowiek, który uczy się od Jezusa Jego życia wewnętrznego. Chce, by Bóg uczynił jego serce według Serca Zbawiciela. Jak uczynił z Sercem Maryi.

Po siódme: modlitwa pragnienia
Jan Paweł II zrozumiał, że Matka Boża Fatimska skierowała do nas zaproszenie, byśmy stali się uczestnikami „Przymierza Trzech Serc”. Obok Serca Zbawiciela i Niepokalanego Serca Maryi czeka miejsce dla każdego z nas…

Tego właśnie uczy nabożeństwo pierwszych sobót. Zapatrzenia w życie Jezusa i Maryi, obudzenia niegasnącego pragnienia, by naśladować Ich życie oddane sprawie odkupienia człowieka.

Pochylam się nad fatimską tajemnicą życia Ojca Świętego Jana Pawła II i kieruję do Zbawiciela modlitewne wołanie:

Jezu, który w Sercu swojej Matki ujrzałeś odbicie Twego Przenajświętszego Serca, naucz mnie, że nie ma nic ważniejszego na świecie niż prowadzenie ludzi do zbawienia. Spraw, bym naśladując Twoje Serce i Serce Twej Matki, która jak Ty cała żyła dla nas i naszego zbawienia, dostąpił łaski zjednoczenia z Sercem Twoim i Maryi i stał się uczestnikiem Przymierza Serc, w którym moje małe grzeszne serce będzie nieustannie czerpać siłę z Waszych Serc.

Gdy wejdę na tę drogę, wtedy jak Jan Paweł II powiem: „Fatima? Każdego dnia jestem tam obecny!”. I będzie to droga świętości.

Wincenty Łaszewski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/74751,f ... la-ii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /