Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie
http://polskie-forum.pl/

Jan Paweł II
http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=5&t=1406
Strona 9 z 11

Autor:  Asindziej [ 27 kwi 2014, 19:44 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

http://wirtualnapolonia.com/2014/04/27/ ... -pawel-ii/

ŚWIĘTY JAN PAWEŁ II
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-04-27

Obrazek

Autor:  Aerolit [ 27 kwi 2014, 20:51 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Święty Janie Pawle II, módl się za nami!

Spontaniczne „Santo subito!” wykrzykiwane 2 kwietnia 2005 roku na placu Świętego Piotra w Rzymie wypełniło się. Do grona świętych Kościoła włączeni zostali dwaj wielcy Papieże – Jan XXIII i Jan Paweł II. To wielka radość i nadzieja dla wszystkich katolików na całym świecie.

Od wielu dni do Wiecznego Miasta przybywały rzesze pielgrzymów. Reprezentowali oni wszystkie kontynenty. Mimo różnic językowych czy kulturowych wszyscy stanowili całość, której zwieńczeniem była przepiękna uroczystość kanonizacyjna Jana XXIII i Jana Pawła II.

– Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Pochodzę z Malezji i marzyłem o tym, żeby tu dzisiaj być. Poznałem fantastycznych ludzi z różnych części świata. Razem modliliśmy się i zawierzaliśmy nowym świętym Papieżom. To cudowne uczucie, że nasz kochany Jan Paweł II w końcu został ogłoszony świętym – powiedział William, który wraz z przyjaciółmi przybył do Rzymu już w czwartek.

Wczorajszej nocy setki tysięcy osób trwało na czuwaniu, by o wczesnych godzinach porannych móc wejść na plac Świętego Piotra. By być w centrum tych historycznych wydarzeń. Dodatkowego znaczenia dzisiejszym uroczystościom nadał fakt, że wzięło w nim udział czterech Papieży. Celebrze przewodniczył Ojciec Święty Franciszek. Obecny był także emerytowany Papież Benedykt XVI. Stojąc w pobliżu placu św. Piotra odczuwalna była obecność także dwóch nowych świętych. Wzruszenie i łzy odbierały mowę wielu ludziom, którzy mimo zmęczenia nie kryli także radości. – Całą noc czuwaliśmy tu, w pobliżu placu. Śpiewaliśmy, tańczyliśmy i modliliśmy się. Razem z osobami z innych krajów stworzyliśmy taką rodzinną atmosferę. To przeżycie z wczorajszej nocy i dzisiejszej uroczystości będzie najcenniejsze dla mnie i pozostanie w mej pamięci na zawsze – stwierdził Karol Litwiński z Wrocławia.

Na placu św. Piotra widoczne były flagi i transparenty z różnych części świata. Wiele osób miało plakaty z napisami wyrażającymi wdzięczność i miłość względem świętych Papieży.

– Przyjechałam tu z Meksyku, aby podziękować Janowi Pawłowi II za to, że uchronił mnie przed zejściem na złą drogę. Byłam na zakręcie i wówczas coś niezwykłego wydarzyło się w moim życiu. Otrzymałam obrazek z wizerunkiem błogosławionego Jana Pawła II i krótką modlitwą polecającą Mu wszelkie sprawy. Spróbowałam i efekt jest taki, że dziś skończyłam z dawnym życiem. Odnalazłam drogę do Kościoła, po dwudziestu latach poszłam do spowiedzi. To moje małe życiowe cuda i dlatego musiałam tu być i podziękować – wyjaśniła Aurelia Cortantes.

Uczestnicząc w dzisiejszych wydarzeniach, każdy miał nieodparte wrażenie, że nie może być to tylko chwilowe przeżycie. – Jestem pewna, że święci Jan Paweł II i Jan XXIII teraz pomogą nam umacniać Kościół i głosić Chrystusa. To wspaniałe wydarzenie pokazuje współczesnemu, zepsutemu światu, że Kościół jest żywy, silny i ma ogromny potencjał – zaznaczyła Irmina Sanek z Czech.

Nie pozostaje nam nic innego, jak teraz modlić się za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II i Jana XXIII o wypraszanie wszelkich potrzebnych łask.

Izabela Kozłowska, Watykan

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... -nami.html

Autor:  Aerolit [ 28 kwi 2014, 07:39 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Kult bez granic

Zanim Kościół oficjalnie ogłosił Jana Pawła II świętym, Jego kult osiągnął rozmiar interkontynentalny.

Pewna dziewczynka wyobrażała sobie, że tego dnia Pan Bóg przeprowadził Jana Pawła II z domu dla błogosławionych do domu dla świętych. Ale w Niebie wszystko zostaje po staremu. Kanonizacja oznacza rozszerzenie na cały Kościół kultu błogosławionego, obowiązującego dotychczas na szczeblu lokalnym: w Polsce, diecezji rzymskiej i diecezji Kartagena w Hiszpanii.

Światowa peregrynacja relikwii krwi Papieża pokazała, że jest otaczany czcią w najróżniejszych zakątkach globu. Wznoszone są sanktuaria Jana Pawła II, szpitale, uniwersytety, ulice i skwery nazywane są Jego imieniem, kolejne miasta stawiają Mu pomniki. Jest patronem licznych organizacji. Ludzie wypraszają łaski za Jego wstawiennictwem. Kanonizacja ten stan rzeczy potwierdza i przypieczętowuje.

Ekspres watykański
W tych historycznych dniach ekspresowa podróż między kontynentami możliwa jest na placu św. Piotra. Poznajemy tu Percy’ego. Pochodzi z Peru, skąd ćwierć wieku temu wyemigrował do Kalifornii. Zapewnia, że mieszkańcy Ameryki Południowej powszechnie modlą się za przyczyną Jana Pawła II. – Peruwiańczycy modlą się o cuda, o wszelkiego rodzaju cuda – słyszymy. Uważają się za Jego przyjaciół. – Bo Ojciec Święty dwa razy był w Peru. Wywarł na całym naszym narodzie wielkie wrażenie – mówił. Nasz rozmówca słyszał też np. o założonej w ubogiej dzielnicy niewielkiej klinice w Limie, nazwanej imieniem Jana Pawła II ze względu na Jego miłość do cierpiących i potrzebujących. Z innego źródła uzyskujemy informację, że Peru odnawia pamiątki po Janie Pawle II. Ksiądz Marek Bruliński, salezjanin, opowiada, że na lotnisku Iquitos, gdzie lądował Papież, renowacji został poddany krzyż upamiętniający Jego wizytę.

Przesuwamy się o kilkanaście metrów w kolejce do grobu Papieża i już jesteśmy w Szwajcarii. Rozmawiamy z uczestnikami pielgrzymki zorganizowanej przez jedną ze szkół średnich w Sion w dolinie Rodanu. Papież odwiedził Sion 30 lat temu oraz zaledwie rok przed śmiercią. Dowiadujemy się, że przed kanonizacją w różnych miastach odbywały się nowenny do Jana Pawła II. – Znam małą kaplicę w Sion z witrażem przedstawiającym Jana Pawła II. Została wybudowana jeszcze za Jego życia, a już został przedstawiony w aureoli jak święty – mówi April Kollar. – Ludzie widzieli Jego świętość oraz to, jak ich szukał. Teraz może się z każdym spotkać na sposób duchowy. Sama takiego spotkania doświadczyłam. W trudnym momencie mojego życia nadeszły pewne znaki nadziei, pokoju. Moja wiara podpowiada mi, że zawdzięczam je właśnie Jemu – dodaje.

Parę kroków dalej stoi Kim z Manili, która przyjechała na kanonizację z grupą przyjaciół. Na co dzień prowadzi własny biznes. – Oczywiście, że modlimy się do Jana Pawła II. Bardzo Go cenimy. Przecież był z pielgrzymką na Filipinach. Zdarzają się cuda. Ale nie tylko u nas, bo słyszałam, że i na Kostaryce – mówi. – Mamy kościoły pod wezwaniem Jana Pawła II, mamy też uniwersytety i pomniki – dodaje.

Z kolei na Litwie intensywne przygotowania do kanonizacji trwały już od października, także na szczeblu samorządowym. – Dzieci i młodzież uczestniczyły w lekcjach i przedstawieniach teatralnych poświęconych Papieżowi z Polski. W naszych placówkach była pokazywana wystawa na temat pielgrzymki Jana Pawła II na Litwę – poinformowała „Nasz Dziennik” Maria Rekść, mer rejonu wileńskiego. Odbył się m.in. konkurs na najpiękniejszy różaniec oraz konkurs recytatorski z niebanalną nagrodą: wyjazdem na kanonizację. Tak nagrodzonych uczniów zebrał się cały autokar.

Do Hiszpanii Papież pielgrzymował pięciokrotnie. – Pamiętam, jak w 2003 roku – miałam wtedy 10 lat – wyczekiwałam Jego przyjazdu. To wiele znaczy, że mimo choroby i cierpienia chciał być z nami – mówi 21-letnia Sol Osbourne z Sewilli. – Ten święty Papież jest w moim kraju bardzo szanowany i kochany, szczególnie przez młodych ludzi. Nie dziwi więc fakt, że kanonizacja jest świętem młodych, którzy od samego początku wierzyli, że Jan Paweł II jest świętym. Wymodliliśmy Jego świętość – dodaje. – Już przed kanonizacją w wielu miejscach pojawiały się plakaty i billboardy z wizerunkami świętych Papieży. Jednak najważniejsze działo się w naszych sercach. Znam kilka osób, które przed tym historycznym dniem po wielu latach przystąpiły do spowiedzi i Komunii Świętej. To chyba najlepsze świadectwo tego, czym dla nas jest kanonizacja Jana Pawła II – podkreśla Osbourne.

Piętnasty Kilometr
Rząd Angoli z uwagi na kanonizację ułatwił procedury wizowe, obniżono też ceny biletów. – Wszystko po to, aby umożliwić udział w uroczystościach – zaznacza salezjanin ks. Paweł Libor, który od 2007 r. jest misjonarzem w tym kraju, obecnie w mieście N’dalatando. Papież odwiedził Angolczyków w 1992 roku. Pozdrawiał przybyłych w ich rodzimych językach. – Ja po tylu latach nie potrafiłbym tego. Dlatego chcieliśmy jak najlepiej uczcić kanonizację Jana Pawła II – przyjaciela Afryki. Został patronem kaplicy wybudowanej w miejscowości Piętnasty Kilometr. W Wielki Piątek rozpoczęliśmy w niej nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Kaplica ta została wybudowana przez wiernych z potrzeby serca. Znajduje się w niej niewielka reprodukcja portretu Jana Pawła II, którą przywiozłem z Częstochowy. Ta kaplica została zniszczona w czasie wojny. Ludzie jednak pragnęli ją odbudować, aby codziennie rano móc polecać Bogu swoją pracę – dodaje misjonarz.

I jeszcze wątek transkontynentalny. Wsparcie u Jana Pawła II znajdują członkowie ruchu pro-life na całym świecie. – Papież Jan Paweł Wielki zawsze był obrońcą życia. Jednym z Jego największych tytułów jest „Papież życia i rodziny”, który został już powszechnie uznany, zwłaszcza ze względu na encyklikę „Evangelium vitae” o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Ruch obrony życia w Ameryce zawsze widział w Nim wiernego sojusznika i towarzysza w walce o odzyskanie praw naszych braci i sióstr w łonie matki, pamiętając, że pomógł odzyskać prawa naszych braci i sióstr w Polsce – zaznacza ks. Frank Pavone, szef amerykańskiej organizacji zawiązanej w obronie życia Priests for Life (Księża za Życiem). – Codziennie modlimy się za Jego wstawiennictwem w naszej wspólnocie księży zaangażowanych w obronę życia człowieka – zapewnia.

Na koniec przypomnijmy, że po śmierci Jan Paweł II był pochowany w Grotach Watykańskich w pierwotnym grobie Jana XXIII, który później został przeniesiony do bazyliki. Wtedy nikt nie myślał o tym, że zostaną wspólnie kanonizowani. Teraz ich groby znajdują się blisko siebie. Można zaobserwować, jak pielgrzymi przechodzą od jednego prosto do drugiego. W ferworze przed kanonizacją łatwo było jednak zatracić kierunek. Przytrafiło się to pewnej grupie, która sądziła, że modli się przy grobie Jana Pawła II. W rzeczywistości był to znacznie starszy grób: świętego Piotra. Na szczęście Kościół ten sam: jeden, święty, powszechny i apostolski.

Jolanta Tomczak, Izabela Kozłowska, Watykan

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... ranic.html

Autor:  Aerolit [ 29 kwi 2014, 07:36 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Był i jest świętym

Homilia ks. kard. Angelo Comastriego wygłoszona w czasie Mszy św. dziękczynnej za kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII Watykan, 28 kwietnia 2014 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

8 kwietnia 2005 roku – zaledwie dziewięć lat temu – wielu z nas było tutaj, na tym placu, aby oddać ostatni hołd Janowi Pawłowi II. Nasze oczy, mokre od łez, patrzyły zdumione – pamiętacie to? – obserwowały Ewangeliarz leżący na prostej dębowej trumnie, umieszczonej w centrum placu przed bazyliką. Nagle wiatr, ku zdziwieniu wszystkich, zaczął przewracać karty księgi. Wszyscy w tym czasie zastanawialiśmy się: „Kim był Jan Paweł II? Dlaczego tak bardzo Go kochaliśmy?”. Niewidzialna ręka przewracająca karty Ewangeliarza zdawała się mówić: „Odpowiedź jest w Ewangelii! Życie Jana Pawła II było nieustannym posłuszeństwem Ewangelii Jezusa: za to – powiedział nam wiatr – za to Go kochaliście! Rozpoznaliście w Jego życiu odwieczną Ewangelię: Ewangelię, która dała światło i nadzieję wielu pokoleniom chrześcijan!”.

Wiemy dziś, że to przeczucie było inspiracją, ponieważ Kościół poprzez Papieża wczoraj uznał świętość Jana Pawła II, a my dzisiaj radujemy się i wspólnie dziękujemy Bogu, niestrudzonemu Twórcy świętych. Pamiętając jednak o słowach Jana Pawła II: „Święci nie żądają od nas oklasków, ale byśmy ich naśladowali”, musimy postawić sobie pytanie: „Czego nas uczy świętość tego niezwykłego ucznia Jezusa w XX wieku?”.

Mężny świadek wiary

Natychmiast przychodzi na myśl pierwsza odpowiedź: Jan Paweł II miał odwagę otwarcie wyrażać wiarę w Jezusa w epoce „’milczącej apostazji’ człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał” (Ecclesia in Europa, 9). Wieczorem 16 października 1978 roku, kiedy dopiero co został wybrany na Papieża, ukazując się z loggii tej bazyliki, Jan Paweł zawołał: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Było to wołanie Jego wiary, to był cel Jego życia, były to pierwsze słowa Jego pontyfikatu.

3 kwietnia 2006 roku na tym samym placu, mówiąc o swoim poprzedniku, Benedykt XVI powiedział: „Nieodżałowany Papież, którego Bóg obdarzył wielorakimi darami ludzkimi i duchowymi, przechodził próbę ogniową trudów apostolskich i choroby, coraz bardziej jawił się jako ’skała’ w wierze. Kto miał sposobność obcować z Nim blisko, mógł niemal namacalnie stwierdzić, jak szczera i niezłomna była Jego wiara, która jeśli wywierała wrażenie na kręgu współpracowników, niewątpliwie miała – w czasie Jego długiego pontyfikatu – wielki dobroczynny wpływ na cały Kościół, zwłaszcza w ostatnich miesiącach i dniach Jego życia. Była to wiara świadoma, mocna i autentyczna, wolna od lęków i kompromisów”. Tak zaświadczył Benedykt XVI.

Słusznie zatem podczas choroby Jana Pawła II pewien francuski dziennikarz inteligentnie zauważał: „Podczas gdy Papież stawał się słabszy cieleśnie, Jego świadectwo stawało się bardziej skuteczne: Jego wiara jaśniała jak pochodnia w nocy”.

Dziś jesteśmy tu, by Jemu powiedzieć: dziękuję! A przede wszystkim jesteśmy tutaj, by zebrać to, co nam pozostawił oraz przykład Jego mężnej wiary. Jakie dziedzictwo i jaki przykład?

Godność rodziny

Jan Paweł II miał odwagę bronienia rodziny, która jest Bożym planem wyraźnie wypisanym w księdze życia: bronił rodziny, kiedy coraz bardziej upowszechniał się zamęt i publiczna agresja w stosunku do rodziny, w szalonej próbie napisania jakiejś „Antyksięgi Rodzaju”, wymierzonej przeciw Stwórcy. W adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” Jan Paweł wyraźnie powiedział: „W obecnym momencie historycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej zniekształcić, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego dotyczącego małżeństwa i rodziny” (Familiaris consortio, 3).

Mówił o tym 29 maja 1994 r. podczas modlitwy „Anioł Pański”, gdy wrócił ze szpitala: „Chciałbym wyrazić dziś przez Maryję moją wdzięczność za dar cierpienia. Zrozumiałem, że ten dar był potrzebny. Zrozumiałem wtedy, że mam wprowadzić Kościół Chrystusowy w trzecie tysiąclecie przez modlitwę i wieloraką działalność, ale przekonałem się później, że to nie wystarcza: trzeba było wprowadzić go przez cierpienie – przez zamach trzynaście lat temu i dzisiaj przez tę nową ofiarę. Dlaczego właśnie teraz, dlaczego w tym roku, w Roku Rodziny? Właśnie dlatego, że rodzina jest zagrożona, rodzina jest atakowana. Także Papież musi być atakowany, musi cierpieć, aby każda rodzina i cały świat ujrzał, że istnieje Ewangelia – rzec można –’wyższa’: Ewangelia cierpienia, którą trzeba głosić, by przygotować przyszłość, trzecie tysiąclecie rodzin, każdej rodziny i wszystkich rodzin”.

Święty Janie Pawle II, wyjednaj nam z Nieba dar wielkiego światła, by odnaleźć drogę Bożego planu w odniesieniu do rodziny. Jest to jedyna droga dająca rodzinie godność, prawdę miłości oraz przyszłość małżonkom i przyszłość dzieciom.

Obrona życia

Jan Paweł II miał też odwagę, by bronić życia ludzkiego – i to każdego życia ludzkiego – w czasach, w których upowszechnia się kultura odrzucenia, jak wielokrotnie mówił Papież Franciszek: tak we współczesnym głodzie miłości najsłabsi są odrzucani, ponieważ nie znosi ich egoizm, odczuwając ich jako ciężar. Fakt straszliwy, będący oznaką cofania się cywilizacji!

Encyklika „Evangelium vitae”, która jest zaangażowanym krzykiem obrony życia, kończy się piękną modlitwą do Maryi, w której odnajdujemy całego Jana Pawła II. Mówi On tak:

„O Maryjo,

jutrzenko nowego świata,

Matko żyjących,

Tobie zawierzamy sprawę życia:

spójrz, o Matko, na niezliczone rzesze

dzieci, którym nie pozwala się przyjść na świat,

ubogich, którzy zmagają się z trudnościami życia,

mężczyzn i kobiet – ofiary nieludzkiej przemocy,

starców i chorych zabitych przez obojętność

albo fałszywą litość.

Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna

potrafili otwarcie i z miłością głosić

ludziom naszej epoki

Ewangelię życia”(Evangelium vitae, 105).

Jakżeż prawdziwe są te słowa, jakże aktualne, prorocze: są cennym dziedzictwem. Ale pasja obrony życia ludzkiego stała się prawdziwym krzykiem w Dolinie Świątyń w Agrigento. Papież Jan Paweł II wstrząsany dreszczem godnym Amosa czy Izajasza wołał: „Bóg powiedział raz: nie zabijaj. Nie może człowiek, ktokolwiek, jakakolwiek ludzka organizacja… nie może zmienić i podeptać tego najświętszego prawa Boga! Konieczna jest kultura życia! W imię Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego (i oczyma wskazał na krucyfiks, który trzymał w rękach), w imię Chrystusa, który jest Życiem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, zwracam się do odpowiedzialnych: nawróćcie się! Pewnego dnia przyjdzie sąd Boży!”.

Jakaż wiara, jaka moc, jaki heroizm krył się za tymi słowami: był to heroizm świętego. Ale mężna wiara Jana Pawła II oznaczała coś więcej. Miał odwagę, by bronić pokoju, gdy wiały posępne wiatry wojny. W 1991 i 2003 roku próbował ze wszystkich sił, by zapobiec dwóm wojnom w Zatoce Perskiej: nie został wysłuchany, ale nieustannie wołał o pokój. 16 marca 2003 r., w ostatniej próbie zatrzymania machiny wojennej, zechciał powiedzieć: „Ja wiem, co to jest wojna, ale muszę powiedzieć, że wojna nie rozwiązuje problemów, ale je mnoży”. Święte słowa, słowa prawdziwe i aktualne.

Wychowawca młodzieży

Jan Paweł II miał odwagę, by wyjść do ludzi młodych, aby ich wyzwolić z kultury pustki i tego, co efemeryczne, zachęcając ich do przyjęcia Chrystusa, jedynego światła życia i jedynego, który może dać pełnię radości ludzkiemu sercu.

15 sierpnia 2000 roku, witając nieprzebrany tłum młodzieży tutaj, na placu św. Piotra, powitał ich w ten sposób: „Czego szukacie? Pozwólcie, że jeszcze raz zapytam: czego szukacie? Albo lepiej – kogo szukacie? Odpowiedź może być tylko jedna: szukacie Jezusa Chrystusa! Jezusa Chrystusa, który jednak wychodzi pierwszy na poszukiwanie was… Nie sądźcie nigdy, że w Jego oczach jesteście nieznajomymi, niczym puste liczby tworzące anonimowy tłum. Chrystus ceni każdego z was, każdego osobiście zna i gorąco kocha”.

Młodzi z całego świata rozpoznali w Janie Pawle II prawdziwego ojca, autentycznego przewodnika, prawego wychowawcę. Któż może zapomnieć uścisk między Papieżem a młodym człowiekiem, który podczas czuwania na Tor Vergata pokonał wszystkie kordony bezpieczeństwa, podbiegł do Niego, aby Mu po prostu powiedzieć: „Dziękuję! Kocham cię!”. To scena, która weszła do naszych serc i w dzieje ludzkości.

Jan Paweł II w trudnych czasach kryzysu powołań do kapłaństwa miał odwagę żyć wobec świata radością z powodu bycia kapłanem, radością z przynależności do Chrystusa i całkowitego poświęcenia się dla sprawy Jego Królestwa.

Pewien były ksiądz, który doprowadził się to tego, że żył jako bezdomny, pewnego dnia w towarzystwie zaprzyjaźnionego współbrata udał się na papieską audiencję w Sali Klementyńskiej. Papież został poinformowany o tej szczególnej obecności i na zakończenie audiencji poprosił o spotkanie z byłym księdzem. Co się stało? Papież ukląkł i poprosił o możliwość spowiedzi, aby obudzić w sercu kapłana świadomość wielkości kapłaństwa. Witając go, powiedział mu: „Zobacz, jak wielkie jest kapłaństwo! Nie niszcz go!”. Słowa i gesty godne świętego.

W końcu Jan Paweł II miał odwagę zmierzyć się z oziębieniem pobożności maryjnej, cechującym pierwszą fazę posoborową. Zdecydowanie i z przekonaniem zaproponował na nowo pobożność maryjną: pobożność będącą nieodłączną częścią Ewangelii, to znaczy dzieła zbawienia, tak jak było i jest ono dokonywane przez Boga w Jezusie Chrystusie. Sam powiedział „13 maja 1981 roku jedna ręka trzymała pistolet, a inna prowadziła kulę… odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się mocniejsza od śmiercionośnej kuli”.

A 24 lutego 2005 roku po tracheotomii, która pozbawiła Go głosu, napisał na kartce: „Co mi zrobiliście! Ale ’Totus Tuus’”. Aż do końca Jan Paweł II dał się prowadzić Maryi po drodze wiary, zawierzenia, całkowitego daru z siebie. Był świętym!

Święty Janie Pawle II, módl się za Kościół, który tak bardzo umiłowałeś i pchnąłeś śmiało na drodze heroicznej wierności Jezusowi.

Święty Janie Pawle II, módl się za nas, abyśmy zgromadzeni wokół Papieża Franciszka tworzyli (zgodnie z życzeniem i modlitwą Jezusa) jedno serce i jedną duszę, aby świat uwierzył. Amen.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75897,byl ... ietym.html

Autor:  Asindziej [ 29 kwi 2014, 14:21 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

http://wirtualnapolonia.com/2014/04/28/ ... o-papieza/

Rosja nie chciała wpuścić do siebie Jana Pawła II. Dziś Jan Paweł II pozwolenia nie potrzebuje, by wkroczyć na moskiewskie ziemie.

Kopia artykułu:

Kult świętego Papieża
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-04-28

Obrazek
Zdjęcie: o. Sylwester Cabała CSsR/ -


W dniu kanonizacji Jana Pawła II parafia Matki Bożej Fatimskiej w Togliatti nad Wołgą (Rosja) przeżywała wielką radość z wmurowania kamienia węgielnego w budującym się kościele pod wezwaniem nowego świętego.
W czasie, gdy w Rzymie przygotowywano się do Mszy św. kanonizacyjnej, w Togliatti rozpoczęła się uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem ks. bp. Klemensa Pickela, ordynariusza diecezji św. Klemensa w Saratowie, którą koncelebrował nuncjusz apostolski w Rosji ks. abp Iwan Jurkovič.
Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej w homilii wyraził radość z udziału w tej uroczystości w dniu kanonizacji patrona świątyni. Przybliżył wiernym postacie Papieży Jana XXIII i Jana Pawła II, ukazując ich jako wielkich pasterzy XX wieku. Podkreślił, że Jan Paweł II przyczynił się wyraźnie do odrodzenia życia duchowego po okresie cierpień i prześladowań Kościoła.
- Jego życie i twórczość stały się miejscem dialogu między wierzącymi a niewierzącymi, między wiarą i rozumem – zaznaczył nuncjusz.
Zachęcił też wiernych do dawania świadectwa wiary, mówiąc, że „dla współczesnego Kościoła czymś podstawowym jest dawanie świadectwa o zmartwychwstaniu Chrystusa poprzez uczynki dobra, miłości i miłosierdzia, aby ludzie uwierzyli, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, a wierząc, mieli życie w Jego Imię”.
W koncelebrze uczestniczyli ks. Jarosław Mitrzak – wikariusz generalny diecezji w Saratowie, o. Sylwester Cabała, przedstawiciel prowincjała redemptorystów z Polski, oraz redemptoryści posługujący w Togliatti: proboszcz parafii o. Artur Wilczek i wikariusz o. Mirosław Dawlewicz.
Po Mszy św. licznie zebrani wierni wraz z celebransami i asystą liturgiczną udali się do wnętrza budującej się świątyni. Ks. bp Pickel po objaśnieniu znaczenia tego obrzędu poświęcił kamień węgielny pochodzący ze skały, na której zbudowane jest sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej. Został on podarowany przez ojców paulinów przedstawicielom katolików z Togliatti podczas ich pieszej pielgrzymki do Jej tronu na Jasnej Górze.
Następnie biskup dokonał wmurowania kamienia w tylną ścianę kościoła wraz z pamiątkowymi dokumentami i zdjęciami z odbywającej się uroczystości. Pasterz diecezji podziękował też miejscowym duszpasterzom i wiernym za podjęty trud wznoszenia kościoła i wyraził nadzieję, iż w niedługim czasie będzie mógł poświęcić nową świątynię.
Przedstawiciel parafian, pan Władimir, w swoim podziękowaniu powiedział, że „prace przy budowie ścian i dachu kościoła prawdopodobnie dobiegną końca w tym roku”, ale zauważył też, że „o wiele ważniejsze jest napełnienie tej nowej świątyni modlitwą wiernych i łaską Ducha Świętego”.
Jak podkreśla proboszcz parafii o. Artur Wilczek CSsR, „przed nami jeszcze dużo pracy i wysiłku organizacyjnego”. – Potrzebne są starania o dalsze fundusze, gdyż do tej pory zbudowaliśmy ściany świątyni i zaplecza duszpasterskiego. W obecnym roku chcielibyśmy wykonać dach kościoła, który połączony jest w jedną bryłę z zapleczem duszpastersko-klasztornym – zauważa proboszcz. – Pragnę gorąco podziękować wszystkim ofiarodawcom i instytucjom wspierającym nas w tym przedsięwzięciu. Będziemy wdzięczni każdemu, kto zechce wesprzeć dalsze prace przy naszym kościele – dodaje o. Wilczek.
Togliatti (do 1964 roku Stawropol nad Wołgą) jest prawie milionowym miastem leżącym na lewym brzegu Wołgi. Zostało ono założone w 1737 roku jako twierdza dla obrony południowych granic ziem ruskich. W latach 50. XX wieku miasto przeniesiono na tereny wyżej położone, gdyż przy budowie elektrowni i zbiornika wodnego stare miasto zostało zatopione. Od 1964 roku miasto nosi imię włoskiego komunisty Palmiro Togliatti. Wtedy też rozpoczęto budowę przemysłu samochodowego, który już od prawie pięćdziesięciu lat produkuje samochody marki LADA. Szybki rozwój przemysłu spowodował wielki napływ ludności z byłych republik sowieckich.
Wśród poszukujących pracy byli także katolicy, między innymi polskiego pochodzenia. To oni po tzw. pieriestrojce, na początku lat 90. zwrócili się do Prymasa Polski ks. kard. Józefa Glempa z prośbą, by przysłał do Togliatti kapłana. Ksiądz kardynał przekazał prośbę biskupowi Tadeuszowi Kondrusiewiczowi, ówczesnemu pasterzowi Administratury Apostolskiej dla katolików obrządku łacińskiego europejskiej części Rosji, który poprosił proboszcza z Samary, oddalonej od Togliatti o 120 km, aby otoczył opieką duszpasterską miejscowych katolików. W 1998 roku w Togliatti została postawiona drewniana kaplica, dar niemieckich katolików, w której do dziś zbierają się parafianie na Eucharystię i nabożeństwa.
Polscy redemptoryści rozpoczęli posługę w Togliatti w 2004 roku. Wtedy przybył tam o. Artur Wilczek, który jest proboszczem tej parafii. W 2008 r. zostały rozpoczęte przygotowania do budowy kościoła. W 2009 r. administracja miasta wydzieliła ziemię pod budowę świątyni, a w następnym roku rozpoczęły się prace nad projektem świątyni. Po przygotowaniu i zatwierdzeniu dokumentacji budowlanej, w maju 2012 r. przystąpiono do budowy kościoła.
Katolicka parafia w Togliatti jest pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej, zaś powstający kościół będzie nosił imię św. Jana Pawła II, którego życie, poprzez objawienia fatimskie, w sposób szczególny było związane z Rosją. Nosił ją w swoim sercu, czemu niejednokrotnie dawał wyraz, mówił o niej z wielką sympatią i pragnął ją odwiedzić. Przykład św. Jana Pawła II i nauka, którą pozostawił, jest ważnym drogowskazem dla katolików Togliatti. Dlatego wielką radością było dla nich to, iż wmurowanie kamienia węgielnego w budującym się kościele mogło się odbyć w dniu kanonizacji jego patrona.

o. Sylwester Cabała CSsR, Togliatti

Autor:  Aerolit [ 12 maja 2014, 08:34 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

O pokoju

Stulecie nasze było jak dotąd stuleciem wielkich niedoli człowieka, wielkich zniszczeń nie tylko materialnych, ale i moralnych, może nade wszystko właśnie moralnych. Na pewno niełatwo jest porównywać pod tym względem epoki i stulecia, jest to bowiem także funkcja zmieniających się kryteriów historycznych. Niemniej jednak, nie stosując nawet takich porównań, trzeba stwierdzić, że był to jak dotąd wiek, w którym ludzie ludziom ogromnie wiele zgotowali krzywd i cierpień. Czy ten proces został zdecydowanie zahamowany? (…) Kościół nie musi zapewniać, jak bardzo ta sprawa wiąże się z jego własnym posłannictwem we współczesnym świecie. Ona także właśnie leży u samych podstaw pokoju społecznego i międzynarodowego, jak temu dał wyraz Jan XXIII, Sobór Watykański II, a z kolei Paweł VI w szczegółowych dokumentach. Pokój sprowadza się w ostateczności do poszanowania nienaruszalnych praw człowieka – dziełem sprawiedliwości jest pokój – wojna zaś rodzi się z ich pogwałcenia i łączy się zawsze z większym jeszcze pogwałceniem tych praw. A jeśli prawa człowieka są gwałcone w warunkach pokojowych, to staje się to szczególnie dotkliwym i z punktu widzenia postępu niezrozumiałym przejawem walki z człowiekiem, czego nie sposób pogodzić z żadnym programem określającym siebie jako „humanistyczny”. A jakiż program społeczny, polityczny, cywilizacyjny mógłby zrezygnować z takiego określenia? Żywimy głębokie przekonanie, że nie ma takiego programu w dzisiejszym świecie, w którym nawet na gruncie przeciwstawnych sobie światopoglądów nie wysuwa się zawsze człowieka na pierwszy plan.

Encyklika „Redemptor hominis”, nr 17


Przezwyciężając wszelkiego typu imperializmy i dążenia do utrzymania własnej hegemonii, narody silniejsze i lepiej wyposażone winny poczuwać się do moralnej odpowiedzialności za inne narody, co prowadziłoby do powstania prawdziwego systemu międzynarodowego, działającego na zasadzie równości wszystkich ludów i niezbędnego poszanowania właściwych im różnic. Krajom pod względem ekonomicznym słabszym bądź z trudem utrzymującym się przy życiu należy, z pomocą innych ludów i wspólnoty międzynarodowej, umożliwić także wnoszenie do wspólnego dobra wkładu własnych wartości ludzkich i kulturowych, które w przeciwnym razie przepadną na zawsze. (…)

W taki sposób proponowana przez nas solidarność jest drogą do pokoju, a zarazem do rozwoju. Pokój światowy bowiem nie jest do pomyślenia, jeżeli ludzie zań odpowiedzialni nie uznają, że współzależność sama w sobie wymaga przezwyciężenia polityki bloków, porzucenia wszelkiej formy imperializmu ekonomicznego, militarnego czy politycznego, a także przekształcenia wzajemnej nieufności we współpracę. Współpraca jest aktem właściwymi solidarności między jednostkami i narodami.

Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, nr 39


„Oto Matka twoja!” (J 19, 27). Regina Pacis! Odpowiedzieć na to wezwanie, biorąc Maryję do swojego domu, oznaczać będzie także zaangażowanie się na rzecz pokoju. Maryja, Regina Pacis, jest rzeczywiście Matką i jak każda matka ma tylko jedno pragnienie dla swych dzieci: widzieć ich żyjących w zgodzie i pokoju między sobą. W tej przełomowej chwili historii, kiedy terroryzm i wojny zagrażają zgodzie między ludźmi i religiami, pragnę zawierzyć was Maryi, abyście stali się promotorami kultury pokoju, potrzebnej dzisiaj jak nigdy przedtem.

Jutro przypada czterdziesta rocznica ogłoszenia przez błogosławionego Jana XXIII encykliki „Pacem in terris”. Tylko angażując się w budowę pokoju na czterech filarach prawdy, sprawiedliwości, miłości i wolności – tak jak uczy nas „Pacem in terris” – można będzie odnowić współpracę między narodami i zharmonizować rozliczne i sprzeczne interesy kultur i instytucji. Regina pacis, ora pro nobis!

Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, nr 39 Przemówienie do młodzieży rzymskiej, plac św. Piotra, 10 kwietnia 2003 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/76950,o-pokoju.html

Autor:  Aerolit [ 19 maja 2014, 08:13 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II

O objawieniach fatimskich

W tym oczekiwaniu przez tę samą wiarę, która uczyniła Ją błogosławioną, zwłaszcza od chwili zwiastowania, Maryja pozostaje wciąż obecna w dziele Kościoła, który wprowadza w świat królestwo Jej Syna. Ta obecność Maryi znajduje zarówno w naszych czasach, jak w całych dziejach Kościoła, wielorakie środki wyrazu. Posiada ona też wieloraki zasięg działania: poprzez osobistą wiarę i pobożność wiernych, poprzez tradycje rodzin chrześcijańskich, czyli „kościołów domowych”, wspólnot parafialnych czy misyjnych, instytutów zakonnych, diecezji, poprzez przyciągającą i promieniującą moc wielkich sanktuariów, w których nie tylko jednostki czy środowiska miejscowe, ale niekiedy całe narody i kontynenty szukają spotkania z Matką Pana, z Tą, która jest błogosławiona, ponieważ uwierzyła, jest pierwszą wśród wierzących – i dlatego stała się Matką Emmanuela. Taka jest wymowa Ziemi Świętej, duchowej ojczyzny wszystkich chrześcijan jako ziemi rodzinnej Zbawiciela świata i Jego Matki. Taka też jest wymowa tylu świątyń, które wiara chrześcijańska zbudowała poprzez wieki w Rzymie i na całym świecie; i takich miejsc, jak Guadalupe, Lourdes czy Fatima i innych w różnych krajach, wśród których jakże nie wspomnieć Jasnej Góry na mojej ziemi ojczystej? Można by mówić o swoistej „geografii” wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięgu matczynej obecności Tej, „która uwierzyła”, znaleźć umocnienie swojej własnej wiary.

Encyklika „Redemptoris Mater”, nr 28


Wiele oznak wskazuje, jak bardzo Najświętsza Maryja Panna, której umierający Odkupiciel powierzył w osobie umiłowanego ucznia wszystkie dzieci Kościoła – „Niewiasto, oto syn Twój!” (J 19, 26) – chce również dzisiaj, właśnie przez tę modlitwę, dać wyraz swej macierzyńskiej trosce. W dziewiętnastym i dwudziestym stuleciu Matka Chrystusowa w różnorakich okolicznościach dawała odczuć w jakiś sposób swoją obecność i usłyszeć swój głos, by zachęcić Lud Boży do tej formy modlitwy kontemplacyjnej. W szczególności ze względu na głęboki wpływ, jaki wywierają one na życie chrześcijan, i na autorytatywne uznanie przez Kościół, pragnę przypomnieć objawienia z Lourdes i z Fatimy; związane z nimi sanktuaria są celem licznych pielgrzymów, szukających pociechy i nadziei.

List apostolski „Rosarium Virginis Mariae”, nr 7


W dniu 13 maja minęło dwa lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. Było to na placu Świętego Piotra. Tam, w czasie audiencji generalnej, został wymierzony do mnie strzał, który miał mnie pozbawić życia. Zeszłego roku w dniu 13 maja byłem w Fatimie, aby dziękować i zawierzać. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić jako wotum widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny.

Wielki Twój czciciel, kardynał August Hlond, prymas Polski, na łożu śmierci wypowiedział te słowa: „Zwycięstwo – gdy przyjdzie – przyjdzie przez Maryję”.

Totus Tuus.

I więcej już nic nie dodam.

Apel Jasnogórski, 19 czerwca 1983 r., Częstochowa


Moja pielgrzymka do Fatimy była zatem aktem dziękczynienia Maryi za wszystko, co zechciała przekazać Kościołowi za pośrednictwem tych dzieci, oraz za opiekę, jaką otacza mnie podczas mego pontyfikatu: to dziękczynienie pragnąłem symbolicznie odnowić, składając Jej w darze cenny pierścień biskupi, ofiarowany mi przez kard. Wyszyńskiego kilka dni po moim wyborze na Stolicę Piotrową.

Uznałem też, że czas już dojrzał, aby ujawnić treść tzw. trzeciej części tajemnicy fatimskiej.

Audiencja generalna, Watykan, 17 maja 2000 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/77625,o-o ... skich.html

Autor:  Aerolit [ 31 maja 2014, 07:18 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Ofiarowała życie za Jana Pawła II

Pozornie byli sobie obcy, spotkali się tylko dwa razy. Ona – hiszpańska mistyczka przebywająca stale w umbryjskiej wsi, on – Papież pielgrzym z „dalekiego kraju”. W rzeczywistości jednak byli sobie bardzo bliscy: łączyły ich kult Bożego Miłosierdzia, zawierzenie Pośredniczce Łask i oddanie życia na ofiarę.

Na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku znajdowali się w zupełnie innej sytuacji. Matka Speranza była znana, choć może nie w takim stopniu jak współczesny jej kapucyn z Pietrelciny – św. Ojciec Pio. Wieści o walce duchowej, jaką toczyła nocami w swojej celi w Collevalenzy, roznosiły się po całych Włoszech. W wielu miastach powstawały Stowarzyszenia Miłości Miłosiernej, którym nadała charyzmat. Niektórzy duchowni pamiętali jeszcze czasy, gdy stawała przed Świętym Oficjum, by bronić przed fałszywymi pomówieniami tego, co jej przekazał Zbawiciel. Karol Wojtyła natomiast był wtedy arcybiskupem krakowskim, który zaczął być rozpoznawany podczas soborowych debat nad konstytucją „Gaudium et spes”. Co mieli ze sobą wspólnego zewnętrznie? Oprócz stanu duchownego chyba jedynie familijną nomenklaturę: ją najbliżsi nazywali po prostu Matką, jego – Wujkiem.

Dar z Polski i Siostra Faustyna

Czy zatem Karol Wojtyła znał Matkę? Tego nie wiemy, choć możemy przypuszczać, że mógł o niej słyszeć. Do ich pierwszego spotkania doszło dzięki osobie, którą oboje znali i której – miejmy nadzieję – świętość zostanie kiedyś ogłoszona. W 1963 roku, zgodnie z relacją nieżyjącego już świeckiego współpracownika Matki, Ennio Fierro, zakonnica otrzymała podarunek – obrazek Matki Bożej Częstochowskiej, którego ofiarodawcą był… ks. kard. Stefan Wyszyński, z jego dedykacją i podpisem, opatrzony datą 25 listopada 1963 roku.

Chcąc się odwdzięczyć arcybiskupowi z Polski, Matka zaprosiła go w następnym roku do Collevalenzy. W dniu, w którym miało dojść do spotkania, gdy Fierro przyjechał po Prymasa, ten powiedział: „Nie mogę powiedzieć ’nie’ Matce, gdy prosi, lecz mam gorączkę. Chodźmy na Mszę, po niej zdecyduję, co zrobimy!”. Po skończeniu Liturgii ks. kard. Wyszyński zatelefonował do przyjaciela z prośbą o zastępstwo. Tym przyjacielem okazał się arcybiskup Krakowa Karol Wojtyła.

Tematem tamtego spotkania – jak przekazują duchowe dzieci Matki – był proces beatyfikacyjny Siostry Faustyny Kowalskiej. 6 marca 1959 roku ogłoszona została notyfikacja Świętego Oficjum, która zalecała wstrzymanie się z szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez zakonnicę. Przyczyną tego, według Świętego Oficjum, były pewne nieprawidłowości w nowych formach nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, a także niedokładnie zrobione odpisy z rękopisu „Dzienniczka” i ich błędne tłumaczenia na język francuski i włoski. Proces utkwił więc w martwym punkcie, co było sporym zmartwieniem dla metropolity krakowskiego. Matka zasugerowała wówczas, że warto ponownie przejrzeć rękopisy Siostry Faustyny pod kątem wprowadzonych dodatków i lepszego brzmienia tekstu. Wspierała przy tym przyszłego Papieża, by pośród tylu przeciwności nie zaprzestał starań o rozszerzanie kultu Bożego Miłosierdzia.

Na owoce tego spotkania nie trzeba było długo czekać. Po rozmowie z ks. kard. Alfredo Ottavianim, sekretarzem Świętego Oficjum, podczas III sesji soborowej, w listopadzie 1964 roku, ks. abp Wojtyła powiedział: „Nie tylko mi pozwolono, ale nakazano rozpocząć proces Siostry Faustyny i to jak najprędzej, dopóki istnieją żywi świadkowie”. Etap diecezjalny zakończył się we wrześniu 1967 roku, a już w styczniu 1968 roku Kongregacja do Spraw Świętych otworzyła proces beatyfikacyjny.

Oddani Maryi

Kwestia wspomnianego wcześniej wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej odsłania inny wymiar bliskości duchowej, która już wtedy łączyła mistyczkę i krakowskiego kardynała – głębokie nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Obrazek Królowej Polski zawisł w pokoju, w którym Matka przyjmowała gości i pielgrzymów, i znajduje się tam do dziś.

Z tekstów dzienniczka i ze wspomnień Matki wyraźnie wynika, że mistyczka szczególnym kultem darzyła Maryję, Pośredniczkę Wszelkich Łask. Swoim dzieciom stawiała Ją za najlepszy wzór do naśladowania: „Jeśli naprawdę pragniemy kroczyć ku doskonałości, kochajmy i przyzywajmy Maryi Pośredniczki! Jeśli pragniemy stać się tak słodko oddani jak Maryja, musimy całkowicie zaufać Jezusowi, Bogu, przez pośrednictwo Maryi!”. Matka Speranza w 1960 r., gdy świat lękał się kolejnej wojny i różnych kataklizmów, tak się modliła: „Matko moja, (…) uzyskaj dla mnie łaskę, by w 1960 roku na całym świecie zamiast kary, o której tyle się wszędzie mówi, zatriumfowały Jego Miłość i Miłosierdzie!”. Ogromny marmurowy pomnik Maryi Pośredniczki w sanktuarium w Collevalenza, postawiony z inicjatywy Matki, jest pięknym zewnętrznym wyrazem jej „Totus Tuus”.

Łaska cierpienia

22 listopada 1981 roku Karol Wojtyła – już jako Papież Jan Paweł II – wrócił do Collevalenzy. Było to pierwsze miejsce, do którego pielgrzymował po zamachu na swoje życie. Dlaczego właśnie tutaj? „Przed rokiem została ogłoszona encyklika ’Dives in misericordia’” – mówił podczas modlitwy „Anioł Pański” Ojciec Święty. – „Ta okoliczność sprowadza mnie właśnie w dniu dzisiejszym do sanktuarium Miłości Miłosiernej. Pragnę tą obecnością w pewien sposób potwierdzić orędzie encykliki. Pragnę je odczytać na nowo i wypowiedzieć na nowo”. Podczas homilii i przemówień dziękował za Miłość Miłosierną i wzywał do uznania królowania Chrystusa „przygotowanego od założenia świata”, które jest królowaniem tej Miłości. Lecz czy to wciąż jedyny powód?

12 maja 1981 roku Matka Speranza poczuła się gorzej i zaczęły jej dokuczać silne krwotoki. Następnego dnia jej stan zdrowia nie poprawiał się. Ona zaś zaczęła prosić wszystkich, by modlono się za Jana Pawła II, gdyż ogromnie tego potrzebuje. O godz. 17.19 Matka Boża ocaliła Namiestnika Chrystusowego od śmierci na placu Świętego Piotra. Matka Speranza wiedziała o tym, co miało się stać, jak przekazują niektóre jej dzieci duchowe. Objawione jej zostało, że życie Papieża jest w niebezpieczeństwie. Wtedy, z miłości do Ojca Świętego, zdecydowała się ofiarować swoje życie za jego życie.

Jan Paweł II nigdy o tym wprost nie wspominał, a całe swoje dziękczynienie skierował ku Matce Bożej z Fatimy. Lecz decyzja o pielgrzymce do Collevalenzy, choć spotkała się ze zdziwieniem, a nawet sprzeciwem współpracowników, była wyłącznie jego inicjatywą. Święty wiedział, że tzw. cierpienie zastępcze niesie ze sobą ogrom łask dla osoby, za którą się cierpi. W liście z okazji 50-lecia założenia Zgromadzenia Synów Miłości Miłosiernej w 2001 roku pisał: „Była to moja pierwsza podróż apostolska po wypadku na placu św. Piotra 13 maja 1981. Powracam teraz w duchowej pielgrzymce wraz z wami i wraz z wami klękam i modlę się przed wymownym krzyżem”. Trudno mniemać, że nie zdawał sobie sprawy, komu i co zawdzięcza…

W oficjalnych planach pielgrzymki nie było czasu przeznaczonego na oficjalne spotkanie Jana Pawła II z Matką. Mniemano bowiem, że byłoby to równoznaczne z nadmiernym wywyższeniem, a nawet uświęceniem Matki jeszcze za jej życia. Dlatego starano się nawet trzymać Papieża jak najdalej od niej, by w żadnym momencie nie pokazać ich razem, nie uwiecznić na żadnym zdjęciu. Jednakże w pewnym momencie dostrzegł ją w windzie, siedzącą, wręcz skurczoną na wózku inwalidzkim, odgrodzoną szpalerem ochroniarzy. Przemknął między nimi, podszedł, przywitał się i po ojcowsku pocałował ją w głowę.

Obrazek

Jest wiele interpretacji tego gestu przez duchowe dzieci Matki: w kontekście Kościoła lub dzieła. Może jednak nie trzeba głęboko się doszukiwać. W pełnym czci papieskim pochyleniu się nad Matką Speranzą przebija proste: „Dziękuję”.

Marcin Perłowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... la-ii.html

Autor:  Aerolit [ 16 cze 2014, 06:33 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II o wolności

Człowiek jest powołany do wolności. Wolność nie oznacza prawa do samowoli. Wolność nie daje nieograniczonych przywilejów. Kto tak ją pojmuje, naraża wolność na śmiertelny cios. Człowiek wolny jest przede wszystkim zobowiązany do prawdy. Inaczej jego wolność nie będzie trwalsza niż piękny sen, który kończy się wraz z przebudzeniem. Człowiek nie zawdzięcza wszystkiego samemu sobie, lecz jest stworzeniem Bożym; nie jest panem swego życia ani też życia innych; jeśli pragnie być człowiekiem w prawdzie, musi słuchać i być posłusznym. Jego wolne siły twórcze rozwiną się w pełni tylko wówczas, gdy będzie je opierał na prawdzie, która jest dana każdemu człowiekowi jako niewzruszony fundament. Tylko wtedy będzie mógł się w pełni zrealizować, a nawet przerosnąć samego siebie. Nie ma wolności bez prawdy.

Ceremonia pożegnalna przed Bramą Brandenburską – Paderborn-Berlin, 21-23 czerwca 1996 r.


A od tej prawdy, jaką czyni człowiek, jaką stara się kształtować swe życie i współżycie z innymi, prowadzi droga do Prawdy, którą jest Chrystus. Prowadzi ta droga do wolności, do której Chrystus nas wyswobodził. To jest perspektywa naszych czasów. Pomiędzy wolnością, do której Chrystus nas wyzwolił i stale wyzwala, a odejściem od Chrystusa w imię tak często bardzo głośno propagowanej wolności. Wolność, do której Chrystus nas wyzwolił, to jedna droga. Druga droga to wolność od Chrystusa. Bo często się tutaj stosuje takie słowa pozorne, mówi się: „klerykalizm”, „antyklerykalizm”, a na dnie chodzi o to jedno: wolność, do której Chrystus nas wyzwolił, czy też wolność od Chrystusa? To są te dwie drogi, którymi idzie i pójdzie na pewno Europa. Europa ma szczególne związki z Chrystusem, tu się zaczęła ewangelizacja, ale tu także zrodziły się i stale się rodzą różne postaci odchodzenia od Chrystusa, programy odchodzenia od Chrystusa. I przed nami również otwiera się ta dwoistość, ten rozstaj. Wolność, do której Chrystus nas wyzwala, wolność przez prawdę. Prawda was wyzwala. Albo też wolność od Chrystusa.

Homilia w czasie Mszy św., Olsztyn, 6 czerwca 1991 r.


Wolność jest wymiarem bytu człowieka, wymiarem bytu osobowego i wymiarem bytu wspólnotowego. Myślę, że całe dzisiejsze pokolenie Polaków, wszyscy, którzy do niego należą, wszyscy, bez wyjątku, muszą sobie postawić ten problem. Nie można od niego uciekać, nie można uważać, że jest on załatwiony. Trzeba sobie stawiać ten problem uczciwie. Bóg człowieka uczynił wolnym nie dla swawoli, to też prawda.

Myśmy kiedyś w przeszłości, my Polacy, nasi praojcowie, zawinili, zawinili wobec wolności. Nazywaliśmy to „złotą wolnością”, a okazała się zmurszałą! Ale na pewno to pokolenie, które już przeszło, które ma za sobą wiek dziewiętnasty i weszło w wiek dwudziesty, które przeżyło początek niepodległości nowej, pokolenie przy końcu tego stulecia musi sobie na nowo stawiać sprawę wolności. I to jest zadanie, przed którym się nikt nie może cofnąć. Wszyscy są do tego zobowiązani przez sam fakt, że należą do tej wspólnoty, do tego Narodu. I jest tutaj potrzebny bardzo aktywny udział Kościoła, bo Kościół ma w tej dziedzinie szczególne doświadczenie. Ma szczególną świadomość tego, co to jest wolność.

Wolność jest darem Bożym. To się nawet nie redukuje do jakichś ludzkich ustaleń. Człowiek może ustalać tylko w obrębie tego, co już jest jakoś zadane w porządku przez człowieka zastanym, porządku stworzonym przez Boga. Więc Kościół jest ekspertem od wolności, tak jak jest ekspertem od grzechu. Bo te rzeczy idą razem z sobą: wolność i grzech. Bóg zaryzykował – ośmielę się powiedzieć – zaryzykował wolność w stosunku do swoich stworzeń, w stosunku do ludzi tu na ziemi, zapłacił za to i to potwierdziło wymiar wolności człowieka w niesamowity sposób, właśnie to, że Bóg za wolność nadużytą przez człowieka zapłacił. To właśnie znaczy: „Do końca umiłował”.

Słowo do młodzieży zgromadzonej przed siedzibą arcybiskupa w Krakowie, 10 czerwca 1987 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82292,sw- ... nosci.html

Autor:  Aerolit [ 23 cze 2014, 05:46 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Nigdy nie szedł na kompromis i my też nie możemy

Roberta z Mediolanu, not. IK

Witajcie! Jestem Roberta z Mediolanu. Cieszę się, że mogę z Czytelnikami polskiego dziennika podzielić się moją refleksją o świętym Janie Pawle II. Odkąd pamiętam, zawsze pragnęłam poznać Go osobiście. Wzbudzał we mnie ogromne poczucie szacunku, a zarazem nieopisanej miłości. Pamiętam, jak po raz pierwszy uczestniczyłam tu, na placu św. Piotra w Watykanie, w audiencji generalnej i jak ważne było dla mnie to wydarzenie. Dzisiaj serce moje jest równie szczęśliwe jak wtedy. Człowiek, którego całe życie podziwiałam i który żył w tym samym czasie co ja, został świętym. Dla mnie to pewien symbol, że każdy z nas ma obowiązek dążenia do świętości. Życie św. Jana Pawła II jest zarazem świadectwem, jak żyć w Chrystusie.

Wspominając świętego Papieża, można mówić o wielu Jego dokonaniach dla Kościoła i świata. Nie sposób wyliczyć wszystkiego, co zrobił dla ludzkości. Chciałabym skupić się na jednym aspekcie, który był wyraźnie widoczny przez cały papieski pontyfikat. Święty Papież był dla nas doskonałym przykładem, jak należy bronić ludzkiego życia. Dzięki Jego nieugiętej postawie w tej kwestii ruchy pro-life z całego świata miały doskonały fundament i wsparcie. Porywał kolejne osoby, by włączyły się w walkę o życie.

Miliony osób mają wspaniałą osobę do naśladowania. Dodatkowo poprzez różne dokumenty, np. encyklikę „Evangelium vitae”, dawał taką fizyczną podstawę do walki o najmniejszych. Święty Jan Paweł II wskazywał nam, że bez względu na to, kim jesteśmy, jaki mamy kolor skóry, skąd pochodzimy i jakiej jesteśmy płci, mamy takie samo prawo do życia, do godności, a dla Pana Boga każdy z nas jest najcenniejszy i jedyny w swoim rodzaju. To bardzo budujące. Nasz umiłowany Papież pochylał się ku najsłabszym, najmłodszym dając przykład, że jeśli nie będziemy dbali o nich, to nasze społeczeństwa będą niszczeć.

Myślę, że w czasach, w których przyszło nam żyć, bardzo istotna jest postawa Ojca Świętego. On nigdy nie szedł na kompromis i my też nie możemy. Święty Jan Paweł II uczył, że nie chodzi jedynie o ochronę życia ludzkiego przed zabijaniem. On wskazywał na potrzebę jego ochrony i opieki nad nim. Jego słowa nie były tylko powtarzanymi zdaniami. On był autentycznym obrońcą człowieka, ponieważ wiedział, jak cenny jest każdy z nas. Poprzez swój długi pontyfikat Jan Paweł II służył Panu Bogu, Kościołowi. Dodałabym, że był to czas ogromnej służby dla drugiego człowieka.

Przy okazji kanonizacji Jana Pawła II pragnę Mu podziękować za Jego postawę i całe życie, ale przede wszystkim za tę ojcowską miłość, jaką nas otaczał.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82890,nig ... ozemy.html

Autor:  Aerolit [ 23 cze 2014, 05:53 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Święty Jan Paweł II o Eucharystii

Eucharystia nie ma granic. Ogarnia człowieka we wszystkich wymiarach jego bytowania i powołania. I to jest ta Eucharystia, taka mała – postać chleba, płatek chleba, który ogarniamy naszymi ustami, naszym organizmem, naszym sercem. W tym sercu spotyka się małość Eucharystii, pokora Eucharystii, znamię wyniszczenia Chrystusowego – i jej niczym nieogarniona wielkość.

Homilia w czasie Mszy św. beatyfikacyjnej o. Rafała Kalinowskiego i Brata Alberta – Adama Chmielowskiego, odprawionej na Błoniach w Krakowie, 22 czerwca 1983 r.


Niestety, obok tych blasków nie brakuje też i cieni. Istnieją bowiem miejsca, w których zauważa się prawie całkowity zanik praktyki adoracji eucharystycznej. Do tego dochodzą też tu i ówdzie, w różnych środowiskach kościelnych, nadużycia powodujące zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie do tego przedziwnego Sakramentu. Czasami spotyka się bardzo ograniczone rozumienie tajemnicy Eucharystii. Ogołocona z jej wymiaru ofiarniczego jest przeżywana w sposób niewykraczający poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania. Poza tym niekiedy bywa zapoznana potrzeba posługi kapłańskiej, opierającej się na sukcesji apostolskiej, a sakramentalność Eucharystii zostaje zredukowana jedynie do skuteczności jej głoszenia. Stąd też tu i ówdzie pojawiają się inicjatywy ekumeniczne, które, choć nie pozbawione dobrych intencji, stosują praktyki eucharystyczne niezgodne z dyscypliną, w jakiej Kościół wyraża swoją wiarę. Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.

Encyklika „Ecclesia de Eucharistia, nr 10.


Usilnie zachęcam zatem wiernych, aby adorowali Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, pozwalając Mu uzdrawiać nasze sumienia, oczyszczać nas, oświecać i jednoczyć. Ze spotkania z Nim chrześcijanie zaczerpną siły potrzebne do życia duchowego i do realizacji swojej misji w świecie. Trwając bowiem w zjednoczeniu serc z Boskim Nauczycielem i odkrywając nieskończoną miłość Ojca, staną się prawdziwymi czcicielami w duchu i w prawdzie. Ich wiara ożywi się, oni zaś wnikną w tajemnicę Boga i zostaną głęboko przemienieni przez Chrystusa. W chwilach doświadczeń i radości będą upodabniać swoje życie do tajemnicy krzyża i zmartwychwstania Zbawiciela (por. Gaudium et spes, 10). Każdego dnia będą się coraz bardziej stawać synami w Synu. Wówczas dzięki nim miłość będzie się rozlewać w ludzkich sercach, aby mogło wzrastać Ciało Chrystusa, którym jest Kościół, oraz by powstawało społeczeństwo sprawiedliwości, pokoju i braterstwa. Staną się orędownikami całej ludzkości, bo każda dusza, która wznosi się ku Bogu, wznosi ku Niemu także świat i w tajemniczy sposób przyczynia się do zbawienia, ofiarowanego nam bezinteresownie przez Ojca Niebieskiego.

List Ojca Świętego do ordynariusza Lyonu z okazji stulecia poświęcenia ludzkości Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, 4 czerwca 1999 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82891,swi ... ystii.html

Autor:  Aerolit [ 30 cze 2014, 06:23 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II o św. Piotrze

Apostołowie, działając pod natchnieniem Ducha Świętego, wzywali wszystkich do zmiany życia, do nawrócenia i do przyjęcia chrztu. Zaraz po Pięćdziesiątnicy Piotr przemawia do tłumu w sposób przekonywający: „Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: ’Cóż mamy czynić, bracia?’ – zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. ’Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego’” (Dz 2,37-38). I ochrzcił w tym dniu około trzech tysięcy osób. Również Piotr po uzdrowieniu chromego przemawia do ludu, powtarzając: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (Dz 3,19).

Encyklika „Redemptoris missio”, nr 47


Jezus przepowiedział i obiecał: „On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie”. W pierwszym jerozolimskim przemówieniu Piotra „świadectwo” owo znajduje swój wyrazisty początek: jest świadectwem o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, świadectwem Ducha-Parakleta i apostołów. Równocześnie zaś, w samej treści tego pierwszego świadectwa, Duch Prawdy przez usta Piotra przekonywa świat o grzechu: o tym przede wszystkim grzechu, jakim jest odrzucenie Chrystusa aż po wyrok śmierci, aż po Krzyż na Golgocie. Wypowiedzi analogicznej treści powtórzą się, wedle zapisu Dziejów Apostolskich, przy innych sposobnościach i na różnych miejscach (por. Dz 3,14 n.; 4,10.27 n.; 7,52; 10,39; 13,28 n. i in.).

Encyklika „Dominum et Vivificantem”, nr 30


…z postacią Piotra łączy się zasada jedności, oparta na niezłomnej wierze Księcia Apostołów, z postacią Pawła – wynikający z Ewangelii nakaz wzywania wszystkich ludzi i całych narodów do posłuszeństwa wierze. Te dwa wymiary łączą się zresztą we wspólnym świadectwie świętości, które mocno przypieczętowało wielkoduszne poświęcenie się obydwu apostołów służbie nieskalanej Oblubienicy Chrystusa.

List do ks. kard. Josepha Ratzingera w 50. rocznicę jego święceń kapłańskich (20.06.2001 r.)


„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16). Piotr, zapytany przez Pana, wyznaje wiarę, także w imieniu innych apostołów.

W tym wyznaniu wskazana jest niezawodna podstawa naszego dążenia do pełnej jedności. Jeśli bowiem pragniemy jedności uczniów Chrystusa, musimy na nowo rozpocząć od Chrystusa. Również my, tak jak Piotr, mamy wyznać, że On jest kamieniem węgielnym, Głową Kościoła.

Homilia w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Rzym, 29.06.2004 r.


Odwołując się do trzykrotnego wyznania miłości Piotra, które nawiązuje do trzykrotnej zdrady, jego następca wie, że musi być znakiem miłosierdzia. Pełni bowiem posługę miłosierdzia, zrodzoną z aktu miłosierdzia Chrystusa. Całą tę lekcję Ewangelii trzeba odczytywać wciąż na nowo, aby sprawowanie posługi Piotrowej nie utraciło nic ze swojej autentyczności i przejrzystości.

Kościół Boży jest powołany przez Chrystusa po to, aby objawiać światu, uwikłanemu w swoje przewiny i chybione dążenia, że Bóg w swoim miłosierdziu mimo wszystko może nawrócić serca ku jedności, otwierając im dostęp do swojej komunii.

Encyklika „Ut unum sint”, nr 93

http://www.naszdziennik.pl/wp/83574,sw- ... otrze.html

Autor:  Aerolit [ 07 lip 2014, 07:40 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II o polityce

Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość, służąc – jak zostało powiedziane – osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych. […]

Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są „jawne” i „czyste”, zgodnie z tym, czego – zresztą słusznie – ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę.

Adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 42

Zwracam się do was, mężczyźni i kobiety świata polityki! Waszą szczególną pracą jest służba wspólnemu dobru, wspieranie prawa i sprawiedliwości, gwarancji wolności i pomyślności dla wszystkich. Ale polityka to także obszar pełen niebezpieczeństw. Samolubne poszukiwanie osobistej korzyści łatwo może wziąć górę, ku szkodzie uczciwemu oddaniu na rzecz dobra wspólnego. […]

Polityka wymaga uczciwości i jawności. Ludzie powinni móc czuć się zrozumiani i chronieni. Powinni móc widzieć, że ich przywódcy pracują nad zbudowaniem dla nich lepszej przyszłości. Oby nie było tak, że gdy ludzie stają przed sytuacjami coraz większej nierówności społecznej, to zaczynają odczuwać niebezpieczną nostalgię za przeszłością. Ci, którzy przyjmują odpowiedzialność za zarządzanie sprawami publicznymi, niech się nie oszukują: ludzie nie zapominają! Tak samo, jak pamiętają z wdzięcznością tych, którzy uczciwie trudzili się w służbie wspólnego dobra, tak samo przekazują swym dzieciom i wnukom gorzką krytykę tych, którzy nadużywali władzy, aby sami się bogacić.

Przemówienie podczas spotkania z przywódcami religijnymi i przedstawicielami świata polityki, kultury i sztuki, Baku (Azerbejdżan), 22 maja 2002 r.

…wyrazem wewnętrznej spójności polityka powinna być także poprawna wizja życia społecznego i politycznego, któremu ma on służyć. W tym względzie chrześcijański polityk musi nieustannie odwoływać się do zasad rozwijanych stopniowo przez naukę społeczną Kościoła. Zasady te, jak wiadomo, nie składają się na określoną »ideologię« ani nawet na »program polityczny«, ale są zespołem ogólnych wskazań pozwalających rozumieć człowieka i społeczeństwo w świetle uniwersalnego prawa moralnego, wpisanego w serce każdego człowieka i pogłębionego przez ewangeliczne objawienie (por. „Sollicitudo rei socialis”, 41). Wy, drodzy bracia i siostry działający na polu polityki, macie stawać się świadomymi i czynnymi rzecznikami tego prawa.

Jest oczywiście nieuniknione, że stosując te zasady w złożonej rzeczywistości politycznej, będziecie się często stykać ze środowiskami, problemami i okolicznościami, które w konkretnych sytuacjach mogą prowadzić do różnych ocen. Zarazem jednak nie ma usprawiedliwienia dla pragmatyzmu, który nawet w odniesieniu do istotnych i podstawowych wartości życia społecznego sprowadza politykę wyłącznie do roli pośrednika między różnymi interesami lub – co gorsza – do czystej demagogii i kalkulacji wyborczych. Chociaż prawodawstwo nie może i nie powinno obejmować całego obszaru prawa moralnego, należy mimo wszystko pamiętać, że nie może też iść »przeciw« prawu moralnemu.

Homilia podczas Mszy św. w trakcie Jubileuszu Parlamentarzystów i Polityków, Watykan, 9 listopada 2000 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/84241,jan ... ityce.html

Autor:  Asindziej [ 17 lip 2014, 13:01 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

http://www.niedziela.pl/artykul/111329/ ... wiek-morza

Jan Paweł II – wielki człowiek morza
2014-03-26 12:37 Drukuj

Obrazek
Jan Paweł II w Szczecinie w 1987 r.
[Fot. Archiwum Kurii Metropolitalnej w Szczecinie]


Świętość Jana Pawła II, wielkiego Papieża Polaka, polega między innymi na tym, że umiał on realizować swe życie zawsze w ścisłej łączności z Panem Bogiem, troszcząc się o zbawienie każdego człowieka.
Przez całe swoje życie potrafił on spotykać się z różnymi ludźmi bez względu na ich pochodzenie, status społeczny, wykształcenie czy wykonywany zawód. Niejeden z nas nie może wyjść z podziwu, że Ojciec Święty, który na ziemi polskiej urodził się i wychował, który na Stolicę Piotrową przyszedł z Krakowa – że ten Papież pierwszą encyklikę swego pontyfikatu zaczął od słów „Redemptor hominis” – i, że poświęcił ją w całości sprawie człowieka, godności człowieka, zagrożeniom człowieka, prawom człowieka wreszcie! Niezbywalnym prawom, które tak łatwo mogą być podeptane i unicestwione... przez człowieka – wołał nieustannie w swoich homiliach jako Papież!
To wołanie wynikało ze świadectwa, jakie Jan Paweł II dawał całym swoim ofiarnym życiem. Znaki Bożej Opatrzności towarzyszyły mu od samego dzieciństwa. Potrafił je – jak mało kto – właściwie odczytać i interpretować dla dobra człowieka. Był Boży przez życie modlitwy, a zarazem nadzwyczajnie ludzki, otwarty – na to, co rzeczywiście ludzkie. Człowiek jest istotą rozumną i wolną – głosił – jest świadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Może i powinien osobistym wysiłkiem myśli i woli docierać do prawdy, wybierać i rozstrzygać to, co dla niego najbardziej słuszne. Człowiek musi posiadać niezwykłą godność, skoro został wezwany do uczestnictwa w życiu samego Boga.
Ojciec Święty Jan Paweł II często mówił o świętości każdego człowieka, każdego ludzkiego życia, zachęcał też do wysiłku na drodze poszukiwania jej. Świętość jako osiągnięcie doskonałości własnego stanu czy zawodu była dla niego też nieodłącznym tematem jego rozlicznych spotkań i audiencji z pielgrzymami, mniej lub bardziej zaangażowanych w działalność religijną różnych wspólnot kościelnych, zawodowych czy związkowych. Często ukazywał ją ludziom młodym, pełnym entuzjazmu, ciekawości świata, szukającym różnorodnych doświadczeń. Bazując na młodzieżowym idealizmie, zobowiązywał ich do godnego życia w świętości. Towarzyszyło temu zawsze służebne, uchwytne dla każdego świadectwo jego wiary i życia, odczytywanego przez pryzmat jego znaków, czynów i zachowań. Jako człowiek wielkiej wiary zawsze dbał o swoje człowieczeństwo, które kształtował poprzez rozwój intelektualny i duchowy równocześnie. Pomagały mu w tym zarówno trudności i przeciwności, ciężka praca w kamieniołomie, jak i szlachetni, prości ludzie, których Bóg stawiał na drodze jego ofiarnego życia, a którzy go ukierunkowali. Od młodości, szczególnie kiedy odczytał swoją drogę powołania kapłańskiego, pozostawał złączony z Bogiem na modlitwie i medytacjach, jak należy rozwiązywać ludzkie problemy życiowe, społeczne czy zawodowe, nie tracąc wiary.
Właśnie to zatroskanie o człowieka było najbardziej widoczne podczas całego jego pontyfikatu. Ci, którzy mieli szczęście rozmawiać, bądź spotykać się z nim w Rzymie, czy gdziekolwiek indziej, opowiadają, że z całej pielgrzymki właśnie bezpośrednie spotkanie z Ojcem Świętym wywarło na nich największe wrażenie. To odczucie towarzyszy także szczególnie marynarzom polskim, którzy dość często, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, spotykali się z Papieżem lub też on przychodził do nich czasem niezapowiedziany na statek. Wszystko, o czym wyczyniał wtedy z nimi w rozmowie Ojciec Święty, przybierało formy niesłychanie intensywne, kompetentne i rzeczowe. Czasem zadawał też bezpośrednie pytania np. o życie w kraju, o pracę, trudności, warunki bytowe, rodzinę, płacę czy też o osobisty pogląd na to, jak żyję i co zamierzam robić. Dla Jana Pawła II wszystkie takie spotkania i rozmowy z morskimi pielgrzymami odbywały się zawsze w atmosferze jego głębokiego zamyślenia, skupienia i rozważania. To jego rozważanie o życiu ludzkim na morzu zaowocowało po jakimś czasie w wygłaszanych oraz napisanych przez niego rozlicznych encyklikach, adhortacjach czy też w osobistych listach apostolskich kierowanych do różnych środowisk, z których przedstawicielami się wcześniej spotykał. Jednym z takich jego dokumentów jest napisany przez niego w 1997 r. list apostolski – „Motu proprio” – o Duszpasterstwie Ludzi Morza. Papież napisał w nim m.in.: „Pragnąc odpowiedzieć na wymogi specjalnego duszpasterstwa, jakiego potrzebują marynarze floty handlowej i rybackiej, ich rodziny, pracownicy portów, jak również ci wszyscy, którzy podejmują podróż morską, oraz mając na uwadze aktualizację przepisów wydanych w ciągu obecnego stulecia – po zasięgnięciu opinii naszego brata, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych – postanawiamy...”.
Następnie w liście tym Ojciec Święty określił swoje osobiste postanowienia w sprawach wyznawania wiary przez ludzi morza. Określił też, jak kapelani i zwierzchnicy dzieła Duszpasterstwa Ludzi Morza winni starać się o udostępnienie marynarzom i rybakom wszelkich niezbędnych środków, które pozwalają ludziom prowadzić bogobojne życie na morzu, uznawać i popierać misję, jaką wszyscy wierni, a zwłaszcza świeccy ludzie morza, zgodnie ze swym szczególnym statusem, spełniają w Kościele i w środowisku morskim.
Po liście tym środowisko ludzi morza w Polsce solidarnie uznało Jana Pawła II, najwyższego sternika Nawy Piotrowej, za swego świętego orędownika i patrona wszystkich ludzi morza na świecie oraz nadało mu miano: Wielkiego Człowieka Morza. Człowieka, który potrafił też powiedzieć: „nie” pewnym antyludzkim zamysłom wielkich tego świata!
Dlatego warto przy tej okazji przypomnieć jeszcze jego wystąpienie na forum ONZ, gdzie opowiedział się m.in. za prawem kobiet do takiej samej zapłaty za pracę, jaką mają zatrudnieni na podobnych stanowiskach mężczyźni, oraz za ochroną matek pracujących i zapewnieniem im wszystkiego, co wynika z praw i obowiązków w społeczeństwie demokratycznym.

Antoni Kazimierz Janicki

Autor:  Aerolit [ 21 lip 2014, 06:21 ]
Tytuł:  Re: Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II o uczciwości

W odniesieniu do dziedziny polityki należy podkreślić, że uczciwość w kontaktach między rządzącymi a rządzonymi, jawność w administracji publicznej, bezstronność w rozstrzyganiu spraw publicznych, poszanowanie praw przeciwników politycznych, ochrona praw ludzi oskarżonych w procesach i sądach doraźnych, sprawiedliwe i uczciwe wykorzystanie pieniędzy publicznych, odrzucenie niegodziwych metod zdobywania, utrzymywania i poszerzania władzy za wszelką cenę – to zasady, które znajdują swe najgłębsze źródło, a jednocześnie uzasadnienie wartości osoby, w transcendentnej wartości osoby i w obiektywnych nakazach moralnych, dotyczących funkcjonowania państw. Gdy zasady te nie są przestrzegane, zanika sam fundament politycznego współistnienia, a całe życie społeczne wystawiane jest stopniowo na ryzyko, zagrożenie i rozkład (por. Ps 14 [13],3-4; Ap 18,2-3.9-24). Po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem „nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

Encyklika „Veritatis splendor” nr 101


Ale zarazem nigdy nie zapominajmy o tym, drodzy bracia i siostry, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata przemijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż ciało, toteż nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego, z pogwałceniem praw drugiego człowieka. Dlatego serdecznie życzę wam wszystkim, aby nikt z was i nigdy nie próbował się bogacić kosztem bliźniego. Ponadto życzę wam, drodzy moi rodacy, żebyście w swoich dążeniach do polepszenia bytu materialnego nie zagubili zwyczajnej ludzkiej wrażliwości na cudzą biedę. I bardzo też uważajmy, żebyśmy się nie stali społeczeństwem, w którym wszyscy wszystkim czegoś zazdroszczą. Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu „uczciwość”: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju. Niech w nowych warunkach słowo to nabiera nowego, dojrzałego znaczenia.

Homilia w czasie Mszy św., Płock, 7 czerwca 1991 r.


Wielokrotnie potem dziękowaliśmy wspólnie za tę wolność, rozważając równocześnie, co robić, aby nadawać jej ewangeliczny i ludzki kształt. Stale trzeba do tego pytania powracać, aby wolność źle wykorzystana nie prowadziła ku wewnętrznemu zniewoleniu jednostek i całego narodu.

Trzeba też, abyśmy razem nie przestawali prosić o światło i moc Ducha Świętego, aby odnawiał to oblicze polskiej ziemi, jakie kształtuje każdy, kto na niej żyje. Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniały je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna. Tylko dzięki solidarnemu wysiłkowi, wspieranemu światłem i mocą Ducha Świętego, można budować szczęśliwą teraźniejszość i przyszłość wszystkich Polaków.

Gorąco wierzę, że wysiłek stałej duchowej przemiany będzie owocował w sercach Rodaków dalszym rozwojem narodowej kultury głęboko zakorzenionej w chrześcijaństwie i wiernością dla ponadczasowych wartości. Ufam, że stanie się to czytelnym świadectwem dla zjednoczonej Europy i skutecznym przeciwdziałaniem wpływom laickiej ideologii, zapoznającej chrześcijańskie korzenie Starego Kontynentu.

List Jana Pawła II z okazji 25. rocznicy pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, 31 maja 2004 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/86671,sw- ... wosci.html

Strona 9 z 11 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/