Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Tatarzy polscy
PostNapisane: 20 wrz 2010, 16:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2010/09/20/b ... olski.html

Tatarzy polscy mocno wpisali się w naszą historię, co niewątpliwie wywarło niemały wpływ na rozwój polskiej kultury. Ileż to słów czy zwyczajów w większym bądź mniejszym stopniu dotkniętych zostało przez obyczaj tatarski. Choćby słynni ułani - któż może oddzielić tą wspaniałą jazdę tatarską od polskości?

Kopia artykułu:

Bogdan Bosko: Tatarzy w dziejach Polski
Dodane przez WT - 20 września 2010 | 10:00 87 odsłon / 0 komentarzy

Tatarzy litewscy z epoki napoleońskiej
Kiedy w XIII wieku Mongołowie pojawili się w Europie uznano ich za apokaliptyczne ludy Goga i Magoga. Ich najazdy spustoszyły połowę chrześcijańskiej Europy. W późniejszym okresie nauczono się z nimi walczyć. Słowo Tatar pojawiło się w VI wieku i jest pochodzenia chińskiego. Tak Chińczycy nazywali najeźdźców z północy. Później nazwa ta przylgnęła do jednego z koczowniczych plemion, by przejść następnie na ludy zamieszkujące imperium Czyngis-Chana, głównie zaś Złotą Ordę. Nie należy utożsamiać Tatarów z Mongołami – są to bowiem odrębne grupy etniczne.
Największe skupiska ludności tatarskiej w Polsce istnieją na Białostocczyźnie i w rejonie Suwałk. Takie rozmieszczenie jest wynikiem uwarunkowań historycznych. Od XIV wieku osadzano Tatarów na terenach graniczących z ziemiami Zakonu Krzyżackiego. W czasie wojen pierwsi stawali z nimi do boju tworząc pierwszą redutę obronną. Potomkowie pierwszych tatarskich osadników żyją dziś głównie na Litwie.
Pierwsze kontakty z Polską miały charakter zbrojnych najazdów. W 1241 r. wtargnęło na nasze ziemie około 20 tys. wojowników (dwa tumeny, od tego wyrazu pochodzi polskie słowo „ćma”) pod dowództwem Pordaja. W wojsku tym Mongołowie byli jedynymi oficerami, resztę stanowili przedstawiciele różnych ludów pochodzenia tureckiego, umownie nazywani Tatarami. Główne siły dowodzone przez Batu-Chana uderzyły w tym samym czasie na Węgry. Najeźdźcy posuwali się południowym pasem Polski łupiąc m.in. Sandomierz i Kraków. Zatrzymani zostali pod Legnicą przez Henryka Brodatego, który poległ bohatersko w tej przegranej bitwie, wypowiadając przed śmiercią słynne „gorze nam”, przytoczone po polsku w kronice Długosza. Niewielki oddział Azjatów wkroczył na tereny Cesarstwa Niemieckiego, ale najeźdźcy, który w czasie tej kampanii stracili ok. trzeciej części swego wojska, nie byli już w stanie kontynuować zwycięskiego marszu. W XIII w. miały miejsce jeszcze dwa inne najazdy, w końcu stulecia zostali pokonani pod Nowym Sączem przez Leszka Białego, natomiast Kazimierz Wielki odniósł nad nimi wielkie zwycięstw walcząc o Ruś Czerwoną.
W XIV w. wielki książę litewski Gedymin zaczął osadzać Tatarów na Litwie. Byli to głównie uchodźcy polityczni szukający azylu, pochodzący ze stronnictw, które przegrały w walce przy wyborze chana, bądź też zwolennicy chana obalonego. Gros osadnictwa przypadło na czasy panowania Witolda. Wówczas przybyło na Litwę ok. 3 tys. walecznych żołnierzy, z których uformowano 4 pułki. Witold podarował im ziemię i nadał liczne przywileje. Osiedli nad rzeką Waką i nad Niemnem. Wiadomo, że byli już w orszaku Jagiełły w 1386 r. Towarzyszyli również innym królom polskim, aż po króla Stasia, jako ich straż przyboczna.
Prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Julian Talko-Hryncewicz w książce „Muślimowie” (Kraków 1924) pisze: „Dla odparcia wrogich sobie Krzyżaków Witold w bitwie pod Grunwaldem, oprócz hufców polskich, litewskich i ruskich zawezwał do pomocy 40 tys. wojska potężnego cara krymskiego Tegtemisa; wojskiem tym dowodził carewicz Dżel-el-Eddin. Po ukończeniu wojny część tych żołnierzy pozostała na Litwie i książę Witold pożenił ich z Litwinkami i poobsadzał w okolicach Wolna i nad brzegami Niemna pod warunkiem służby wojskowej w czasie wojny”. Liczba ta wydaje się być grubo przesadzona, najczęściej historycy podają, że Tatarów pod Grunwaldem było ok. 5 tys. Pamiętajmy jednak, że sami Krzyżacy w oficjalnej propagandzie głosili, że zostali pokonani przez półmilionową armię pogańskich Azjatów. Być może więc udział Tatarów w największej bitwie średniowiecza był większy niż się przypuszcza.
Pomyślny stan, w jakim żyli Tatarzy za czasów Jagiellonów uległ pogorszeniu za Zygmunta III Wazy. Był to okres kontrreformacji i wojen religijnych w Europie, co odbiło się również na sytuacji wyznaniowej w Polsce. Pretekstem stało się zabójstwo polskiego szlachcica Czyżowskiego przez Hassana Alejewicza z Waki. Potrzebą chwili stało się wówczas przeciwstawienie innowiercom: zabroniono stawiać nowe meczety, niszczono stare, pod karą śmierci zabroniono żenić się z chrześcijankami. Wzorem Europy Zachodniej nastąpił w Polsce okres prześladowań muzułmanów. Doprowadziło to do tego, że w roku 1672 podczas wojny polsko-tureckiej służący w naszej armii Lipkowie na czele z Aleksandrem Aryczyńskim, przeszli na stronę wroga. W tym kontekście należy spojrzeć na zdradę sienkiewiczowskiego Azji Tuhajbejowicza.
Sytuacja uległa radykalnej poprawie za Jana III Sobieskiego, który wszystkim Tatarom służącym w wojsku polskim nadał szlachectwo. Walczyli oni również pod Wiedniem. W tym okresie powstał podlaski meczet w Kruszynianach.
Nazwiska rodzin tatarskich tworzone były bardzo często poprzez dodanie do imienia przodka końcówki „-icz”. I tak „Herbarz Rodzin Tatarskich w Polsce” Stanisława Dziadulewicza (Wilno 1929) wymienia: Adamowiczów, Aleksandrowiczów, Andrzejewiczów, Bogdanowiczów, Dawidowiczów, Józefowiczów, Januszewiczów, Hussejnowiczów, Piotrowiczów, Rafałowiczów, Romanowiczów. Niektóre nazwiska zostały wzięte od nazw miejscowości, jak: Kijeńscy, Kryczyńscy, Baranowscy, Koryccy etc. Wśród nazwisk podanych w „Herbarzu”, niektóre brzmią całkiem swojsko: Jakubowscy, Ostrowscy, Popławscy, Radeccy, Rudniccy, Kownaccy, Sadowscy, Iwaszkiewicze, Jabłońscy, Zabłoccy, Szczuccy, Kozłowscy,. Istnieje tu zbieżność z nazwiskami polskiej szlachty, podobnie jak zbieżność w herbach rodowych.
Część naszych Lipków przyjęła chrześcijaństwo, po czym uległa asymilacji. J. Talko-Hryncewicz pisze we wspomnianej książce: „Ochrzczeni Tatarzy stają się protoplastami rodów szlacheckich, nie zmieniają nieraz nazwisk, które stają się polskimi, jak: Bułhak, Furs (biskup chełmski) lub Hutowicz (biskup smoleński)”. Wśród rodów tatarskich ówcześnie chrześcijańskich S. Dziadulewicz wymienia m. in.: Asłamowiczów, Bohatyrewiczów, Butrymowiczów, Eysymontów, Jeżych, Komorowskich, Lewandowskich, Marcinkiewiczów, Sokołowskich, Szczerbów, Terpiłowskich, Tokarskich, Wierzbickich, Wróblewskich i in.
Jan Mirza Sobolewski przewodniczący Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Wyznaniowego w RP jest potomkiem księcia Bazaryna, syna Jakuba, żyjącego w końcu XV w. Ów Bazaryn otrzymał od króla Aleksandra Jagiellończyka w 1504 r. ziemię w pow. olickim, zwaną Orwidowszczyzną. Miał trzech synów: Sobola, Indyna i Janusa, którzy dołączyli do ojcowizny Milkowszczyznę i nadali tym ziemiom nazwę Bazarów. Sobol stał się antenatem rodu Sobolów, później od ok. 1660 r. Sobolewskich herbu Ślepowron. Przed pojawieniem się w Rzeczypospolitej, co nastąpiło w końcu XV w., herbem ich były dwa półksiężyce. W 1571 r. kniaź Sobol był posłem króla polskiego do Chanatu Krymskiego. W wieku XIX Safar Sobolewski był właścicielem jednej z największych bibliotek w Rosji. Ród był prześladowany za udział w wojnie polsko-rosyjskiej 1792 r., w insurekcji kościuszkowskiej oraz za udział w wojnach napoleońskich. Utracił znaczną ilość dóbr ziemskich. Stryj J. Sobolewskiego, Józef, oficer wojsk rosyjskich w randze pułkownika, był w pierwszych latach po rewolucji premierem Kraju Krymskiego. Później, w 1926 r., został usunięty i skazany na 14 lat łagru ze względu na szlacheckie pochodzenie i posiadanie rodziny w Polsce. W kwietniu 1946 r. został zamordowany przez NKWD w swoim mieszkaniu w Nieświeżu.
Na pytanie o poczuwanie się do polskości polskich Tatarów przewodniczący Najwyższego Kolegium bez wahania odpowiada twierdząco. Jako przykład patriotyzmu swych rodaków i współwyznawców podaje fakt, iż podczas zaborów, kiedy władze carskie zakazały immamom głoszenia kazań piątkowych (chudby) w języku polskim, wówczas w ogóle z nich zrezygnowano, ograniczając się tylko do recytacji Kur?anu i ten zwyczaj dotrwał do naszych czasów. Pomimo, że caryca Katarzyna II nadała wszystkim Tatarom szlachectwo, by ich odciąć w ten sposób od polskich powstań narodowych, to i tak udział w zrywach niepodległościowych był liczny. Tatarem był gen. Józef Bielak, uczestnik wojny 1792 r., który walczył pod Maciejowicami, podobnie płk Mustafa Achmatowicz. Sam naczelnik Tadeusz Kościuszko pochodził po matce z tatarskiego rodu Fursów. Powstańcami styczniowymi dowodzili m.in. Romuald Smolski, Bronisław Bielak i były kpt. Armii carskiej Tuhan-Baranowski. Michał Sulkiewicz, działacz I i II Proletariatu, walczył w legionach i poległ w 1916 r. na froncie wschodnim. W 1919 r. powstał pułk ułanów złożony z Tatarów. Bardzo duże straty poniosła ludność tatarska podczas II wojny światowej.
J. Talko-Hryncewicz o związkach Tatarów z polskością pisze następująco: „przykładem Baranowskiego poczęli wydawać i Litwini swoje córki za Tatarów (spotykało się to wówczas z dużą niechęcią duchowieństwa łacińskiego). [...] Podobno wiele cech tatarskich odziedziczyli Wereszczakowie, jak również pierwsza miłość Mickiewicz Maryla Wereszczakówna, późniejsza hr. Putkamerowa. Występują u niej cechy mongolizmu, znacznie złagodzone w typie tatarskim”. Prof. Benedykt Dybowski, którego z Tatarami łączyły więzy przyjaźni i pokrewieństwa „wyniósł o nich wrażenie jako o ludziach wysokiej uczciwości, brzydzących się kłamstwem i obłudą, szczerych, otwartych, stałych w przyjaźni, uczynnych i ofiarnych; żaden z Tatarów, co stwierdza i T. Czacki, nigdy nie był szpiegiem lub zdrajcą”.
W liście do Zygmunta III Wazy z 1591 r. sułtan turecki Murad III pisał o 15 tys. domów tatarskich. Mogło więc żyć wówczas w Rzeczypospolitej 60-70 tys. tej ludności. Istniało aż 400 meczetów.
*
Obecnie na terenie Polski funkcjonują trzy meczety w miejscowościach: Bohonniki, Kruszyniany i w Gdańsku. Gminy wyznaniowe funkcjonują poza tym w Warszawie, Białymstoku i Gorzowie Wielkopolskim. Muzułmanów jest w Polsce ok. 5 tys., w niemal 100% są to Tatarzy. Wszystkich osób pochodzenia tatarskiego jest od kilkudziesięciu do stu tys., wielu z nich ma jeszcze świadomość swojej przynależności etnicznej. Najwięcej mieszka na Podlasiu (rozumianym w sensie historycznym, nie jako sztuczny region nieudolnie wykreowany przez reformę administracyjną rządu Jerzego Buzka). W miejscowościach Studzianki i Lebiedziew w powiecie bialskim zachowały się cmentarze, tzw. mizary, tatarskie. Potatarskie pochodzenie mają też tamtejsze miejscowości Ortel Królewski, Ortel Książęcy i Małaszewicze. Niedaleko Włodawy leży tatarska miejscowość Kruki. Niewielkie grupy mieszkają też w Małopolsce.
Wszyscy muzułmanie tatarskiego pochodzenia są sunnitami szkoły hanafickiej. Pod względem przekonań politycznych są w większości monarchistami. Wielu czynnie działa w Polskim Ruchu Monarchicznym.
Nie zdajemy sobie nawet sprawy, ile słów w naszym języku ma tatarskie, czy też w ogóle orientalne pochodzenie. Jest ich podobno aż 10 tys. Ułan, kontusz, torba, kołpak, pantałyk, kotara, kosz (od kocz – obóz), kulbaka, dzida, bułana maść, i to tylko niektóre z nich.
O patriotyzmie polskich Tatarów świadczyć może chociażby wiersz ich współczesnego poety Stefana Bej-Kresowicza, którego zakończenie brzmi:
Może miną lata, zmienią nurta rzeki
Moje pokolenie już zamknie powieki
Wierzę, że nastąpi kiedyś łaska Boża
I powstanie Polska od morza do morza.

Bogdan Bosko
Tekst ukazał się w wydawanym przez Narodowe Odrodzenie Polski (http://www.nop.org.pl/) piśmie Szczerbiec (http://archipelag.org.pl/product_info.p ... ucts_id=35).
Przedruk wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pismo do nabycia:
http://www.archipelag.org.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 05 paź 2010, 11:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Tatarzy na Kresach

Dominującą cechą wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej była mozaika narodowościowa i religijna. Obok siebie żyli: Polacy, Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Karaimi, a także potomkowie Tatarów, którzy stanowili barwną mniejszość narodową i religijną.

Dawniej

Tatarzy pojawili się w Wielkim Księstwie Litewskim w połowie XIV w. Znaleźli schronienie przed konfliktami religijnymi i walkami politycznymi w imperium Złotej Ordy. Niektórzy osiedlali się po tym, jak wzięto ich do niewoli podczas wojen. Za czasów Witolda do WKL przybyło kilkadziesiąt rodów tatarskich, które wrosły w społeczeństwo. Tatarzy walczyli w szeregach armii litewskiej w 1410 r. w bitwie pod Grunwaldem. Po bitwie część wojowników osiadła w WKL. Według tatarskiej tradycji osiedla­jący się na Litwie ordyńcy byli obdarzani przez księcia rozległymi włościami, pełnili służbę wojskową. Korzystając ze wszystkich praw bojarów litewsko-ruskich, mieli zagwa­rantowaną wolność wyznania i obyczaju. Wsie tatarskie położone były najczęściej w pobliżu grodów: Wilna, Grodna, Trok, miały pełnić funkcje strażnic wojskowych. Tatarzy litewscy jeszcze w czasach króla Aleksandra Jagiellończyka strzegli granicy pruskiej. Oprócz osadnictwa tatarskiego na prawie wojennym istniało jesz­cze osadnictwo miejskie pochodzenia jenieckiego. Ci trudnili się najczęściej garbarstwem, furmaństwem i ogrodnictwem.

W drugiej połowie XV i w XVI w. osadnictwo tatarskie rozszerzało się na różne części kraju. Na litewskiej Siewierszczyźnie powstało lenne państewko tatarskie, które przetrwało do 1494 r. W połowie XVI w. WKL zamieszkiwało prawie 5 tysięcy Tatarów. W państwie polsko-litewskim Tatarzy cieszyli się tolerancją religijną. Ludność ta zrastała się z przybraną ojczyzną. Król Jan Kazimierz potwierdził przywileje nadane Tatarom przez Władysława IV w 1659 r. Uczestniczyli w wielu wojnach swojej przybranej ojczyzny, lojalnie stając u boku naszych wojsk. Wyjątkiem był bunt Tatarów Lipków podczas wojen z Turcją w drugiej połowie XVII w. Jednak po odsieczy wiedeńskiej powrócili pod polskie sztandary. Po stronie konfederatów barskich walczyło wielu litewskich muzułmanów.Pod koniec XVIII w. Tatarom zamieszkującym Rzeczpospolitą zatwierdzono dawne prawa oraz zagwarantowano wolność religijną. Osadnictwo tatarskie powoli zaczęło się umacniać. Odbudowano zniszczone domy i meczety. Pomyślny rozwój wsi tatarskich przerwały rozbiory. Po upadku kraju większość ludności tatarskiej znalazła się w granicach imperium rosyjskiego. Powstanie listopadowe poparła niemal cała ludność tatarska dawnego WKL. Wielu walczyło w oddziałach partyzanckich, inni w armii Królestwa Polskiego. Udział w powstaniu listopadowym sprowadził na nich represje władz rosyjskich. Wielu rodzinom tatarskim skonfiskowano majątki. Do powstania styczniowego w 1863 r. ludność tatarska odniosła się życzliwie, chociaż jej udział w walkach nie był wielki. Brali też udział w walkach z wojskami bolszewickimi w 1920 r.###strona###

W międzywojniu

Odrodzenie kulturalne zapoczątkowane przed I wojną światową rozwinęło się dopiero w niepodległej Rzeczypospolitej. Inteligencja muzułmańska, która wracała na ziemie polsko-litewskie z różnych stron dawnego imperium rosyjskiego zaczęła osiedlać się w Wilnie, które stało się głównym ośrodkiem życia kulturalnego Tatarów. W 1926 r. zjazd inteligencji muzułmańskiej w Wilnie powołał Związek Kulturalno-Oświatowy Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej. W 1929 r. w Wilnie powstało Tatarskie Muzeum Narodowe, które działało do 1932 r. Odrębną grupę wśród litewskich muzułmanów stanowiła szlachta zagrodowa. Tatarskie zaścianki szczególnie gęsto rozsiane były po Wileńszczyźnie, Grodzieńszczyźnie i Nowogródczyźnie. Po pierwszej wojnie światowej ludność tatarska znalazła się w granicach trzech krajów: Polski, Litwy i radzieckiej Białorusi. Różnice polityczne uniemożliwiły utrzymywanie kontaktów rodzinnych i kulturalnych. Przyczyniły się w pewnym stopniu do asymilacji Tatarów przez ludność miejscową. Stosunkowo niewielki procent zamieszkiwał miasta. Życie społeczne i religijne Tatarów litewskich skupiało się przede wszystkim Kownie oraz Rejżach. Tatarzy mieszkali w Nowogródku, Słoninie, Klecku, Lachowiczach, Skidlu i Lidzie. Także w Wilnie na Łukiszkach, w wioskach na Wileńszczyźnie: Sorok Tatarach i Niemieżu, w Widzach na Brasławszczyźnie. Niewielkie skupiska były na Polesiu w okolicach Łunińca i na Wołyniu w Juwkowcach pod Ostrogiem.

W 1935 r. w granicach państwa polskiego mieszkało około 5500 Tatarów, na Białorusi radzieckiej około 2500, a na Litwie niewiele ponad 1000. We wrześniu 1939 r. szwadron tatarski, dowodzony przez rotmistrza Aleksandra Jeljaszewicza, razem z 13. Pułkiem Ułanów wszedł w skład Wileńskiej Brygady Kawalerii. W czasie II wojny światowej ofiarnie walczyli z nieprzyjaciółmi z obu stron granicy.###strona###

Po wojnie

Ludność tatarska mieszkająca na Kresach dotkliwie odczuła zmianę granic. Stanęła wobec dylematu: pozostać w swych dotychczasowych siedzibach na Wileńszczyźnie, Nowogródczyźnie i Grodzieńszczyźnie, czy zamieszkać na nowych terenach w odrodzonym państwie polskim. Trudno jest określić liczbę ludności muzułmańskiej, która zdecydowała się wyjechać ze swych osad leżących w województwach kresowych. Po wojnie ci, którzy pozostali, szczególnie na Wileńszczyźnie, zachowali język polski. Upowszechnił się też wśród nich język rosyjski, a na Wileńszczyźnie stopniowo postępuje proces lituanizacji. Język polski wśród Tatarów na Litwie przetrwał, dzięki polskiemu otoczeniu, jednak na Białorusi jego znajomość stopniowo zanika. Tradycje historyczne, religijne łatwiej było zachować na Litwie. Władze nie czyniły większych przeszkód w kultywowaniu zwyczajów, funkcjonowaniu meczetów. W tym samym czasie na Białorusi zamknięto meczet w stolicy kraju. Jedyny czynny pozostał w Iwiu.

Pierwsze próby odrodzenia ruchu tatarskiego na Kresach dało się zauważyć w okresie liberalizacji gorbaczowowskiej pod koniec lat 80-tych. Tatarzy z Litwy, Białorusi, Polski zaczynali spotykać się. Odżyło życie religijne. Na początku lat 90-tych Tatarzy odzyskali meczet kowieński. Po upadku ZSRS rozwinęły działalność towarzystwa tatarskie na Litwie i Białorusi. Stopniowo odbudowuje się meczety, drukowane są pisma. Ważnym wydarzeniem stały się w 1997 r. obchody 600-lecia osadnictwa tatarskiego na Litwie i Białorusi.

Tatarzy zamieszkujący obecnie Litwę i Białoruś, pomimo znacznego postępu białorutenizacji i lituanizacji, do tej pory uważani są za osobną narodowość. Wartości kulturowe, stworzone przez tę grupę, stały się częścią tradycji. Asymilacja potomków szlachty tatarskiej stopniowo postępuje, ale tez wiele rodzin kultywuje tradycje i zwyczaje tatarskie.

http://www.kresy.pl/kresopedia,religie? ... na-kresach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 10 cze 2011, 11:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Zapomniany naród Europy Środkowowschodniej walczy o swoje miejsce

W grudniu 1989 roku w czasie demonstracji antykomunistycznej w Kijowie, doszło do spotkania przedstawicielki organizacji Tatarów Krymskich OKND Awy Azamatowej z przewodniczącym Autonomicznego Wydziału Wschodniego “Solidarności Walczącej", Piotrem Hlebowiczem.


Hlebowicz przebywał na Ukrainie na zaproszenie Ukrainskoj Studenckoj Spiłki (Związek Studentów Ukrainy) i pomagał w organizacji strajku studenckiego na terenie uniwersytetu. W imieniu OKND Azamatowa zaprosiła Hlebowicza na Krym w celu nawiązania kontaktów i współpracy. Wczesną wiosną 1990 roku doszło do takiej wizyty; odbyło się spotkanie Piotra Hlebowicza z liderem Tatarów Krymskich, długoletnim więźniem politycznym w ZSSR, Mustafą Dżemilewem. Od tej pory datuje się ścisła współpraca polskich i tatarskich organizacji niepodległościowych Polscy przedstawiciele często gościli w Krymie, byli między innymi pośrednikami w nawiązaniu kontaktów i współpracy pomiędzy Tatarami Krymskimi i Polskimi. W Polsce organizowano dla Tatarów szkolenia poligraficzne, przerzucano na Krym maszyny drukarskie, literaturę niezależną oraz Koran w języku rosyjskim. Piotr Hlebowicz i Maciej Ruszczyński organizowali w Bachczysaraju na Krymie szkolenia drukarzy, pokazywali, jak obsługiwać przywieziony z Polski sprzęt drukarski. Ważną rolę odgrywała współpraca informacyjna, tym bardziej, iż Tatarzy w tym czasie rozpoczęli masowy powrót z zesłania w Uzbekistanie na Krym. Jako jedyny naród deportowany w roku 1944 roku, nie mieli prawa po 1956 roku powrotu na swoje ziemie. Powracający na Krym Tatarzy byli przez władze sowieckie poddawani represjom, próbowano z powrotem ich deportować. W jesieni 1990 roku Mustafa Dżemilew pokazał Jadwidze Chmielowskiej i Piotrowi Hlebowiczowi parę nielegalnych miasteczek namiotowych z repatriantami tatarskimi z Uzbekistanu (w okolicach Jałty). Kilka z tych osiedli (tzw. samozachwatów) było świeżo po pogromach, przeprowadzonych przez sowiecką milicję i tzw. aktyw robotniczy. Autonomiczny Wydział Wschodni „Solidarności Walczącej” nagłośnił w Polsce te haniebne procedery. W Polskiej prasie niezależnej pojawiły się informacje o sytuacji Tatarów Krymskich, o prowokacjach rosyjskojęzycznej ludności wobec powracających na Krym Tatarów.

Gwoli przypomnienia - 18 maja 1944 roku na Krymie rozpoczęła się masowa akcja deportacyjna całej ludności Tatarskiej do Azji Średniej, głównie do Uzbekistanu. Liczne oddziały NKWD nocą otoczyły wszystkie wioski i miasteczka, dano ludziom bardzo krótki czas na spakowanie rzeczy. Mogli ze sobą wziąć tylko to, co uniosą. Następnie pod konwojem prowadzono całymi grupami na stacje kolejowe (osoby, które mieszkały z dala od kolei - dowożono ciężarówkami) i wsadzano do bydlęcych wagonów. Transporty - tysiące wagonów ruszyły na Południowy Wschód. W czasie, gdy na froncie trwały ciężkie walki, i brakowało tam ludzi oraz środków transportu, wielkie siły ludzkie oraz techniczne zaangażowano do pastwienia się nad obywatelami ZSSR. Najpierw przeprowadzono deportacje całych narodów na Kaukazie (np. 23 lutego -w dzień sowieckiej armii - wywieziono Czeczenów i Łiguszy do Kazachstanu), a w maju przyszedł czas na Krymskich Tatarów. Były wypadki, gdy NKWD do meczetu spędzała całą ludność jakiegoś niedostępnego aułu i podpalała. Tylko dlatego, iż ze względu na trudności transportowe spowodowane przez brak drogi do osiedla (zazwyczaj w górach), nie mogli ludzi tych wywieźć. Wielu mężczyzn - Tatarów Krymskich była w tym czasie na froncie. Nic nie wiedzieli o wywiezieniu swych żon, matek, ojców i krewnych do Uzbekistanu Gdy wracali po zakończeniu wojny do domu na Krymie, zastawali w swych mieszkaniach obcych Rosjan. Miejscowe organy NKWD natychmiast byłych żołnierzy sowieckiej armii zamykały do aresztu, a następnie odsyłały do Uzbekistanu, jako... wrogów narodu sowieckiego! Gdy zaczęli nielegalnie powracać pod koniec lat 80-tych na Krym, czasami wykupywali od Rosjan za horrendalne sumy własne domy, które kazano im opuścić w maju 1944 roku. Nigdy nie otrzymali za nie żadnego odszkodowania od sowieckiej władzy.

Przedstawiciele Autonomicznego Wydziału Wschodniego „Solidarności Walczącej” (Jadwiga Chmielowska, Piotr Hlebowicz, Selim Chazbijewicz, Maciej Ruszczyński) zapraszani są przez Medżlis (organ wykonawczy Tatarów Krymskich, coś w rodzaju ich parlamentu) na posiedzenia Kurułtaju (zgromadzenia Tatarów Krymskich) i konferencje.

Mustafa Dżemilew całe swoje życie walczy o prawa swego narodu. W czasach współczesnych bardzo często gasi pożary prowokacji, które wywołują na Krymie rosyjskie środowiska. Gdyby nie ta osoba, na Krymie mielibyśmy konflikt rosyjsko-tatarski zakrojony na szeroką skalę. Dlatego też wydźwignięcie jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2011 powinno być poparte w naszym kraju.

http://www.portal.arcana.pl/Krotki-zary ... ,1287.html

http://portal.arcana.salon24.pl/313879, ... oje-miejsc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 20 sie 2012, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Muzułmanin i politolog, prof. Selim Chazbijewicz nt. wyborów

Tekst ten jest zapisem wywiadu jaki udzielił prof. Selim CHAZBIJEWICZ - założyciel i prezes Związku Tatarów Rzeczypospolitej portalowi Fronda.pl


„Jeżeli Komorowski wygra wybory, czeka nas nieformalna dyktatura Tuska"

Muzułmanin i politolog, prof. Selim Chazbijewicz, rozmawia z portalem Fronda.pl o kampanii wyborczej, tragedii w Smoleńsku, żałobie narodowej i relacjach z Rosją.


Fronda.pl: Podoba się Panu kampania Jarosława Kaczyńskiego? Ma on szansę wygrać wybory prezydenckie?

Prof. Selim Chazbijewicz*: Jarosław Kaczyński ma dużą szansę by wygrać te wybory. Jeżeli będzie prowadził kampanię tak jak do tej pory to może odnieść sukces. Muszę przyznać, że kampania wyborcza w wykonaniu jego sztabu jest dobrze prowadzona.

No właśnie. Prezes Pis-u, „awanturnik , który dzieli Polaków”, w wywiadzie dla Salonu 24 mówi: „Uważam, że w tej chwili warunki do współpracy z rządem wynikające ze społecznego nastroju są znacznie lepsze, niż były dotychczas”. Natomiast z drugiej strony, „pełni miłości i klasy” politycy PO nazywają Kaczyńskiego nekrofilem, który nie opiekował się w życiu nikim innym oprócz futrzaków czy kandydatem specjalnej troski. Platformie puszczają nerwy z powodu zmiany twarzy PiS-u?

Wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego o futrzakach czy wcześniej nekrofilii zupełnie mu nie przystoją. Zresztą Donald Tusk był podobno bardzo niezadowolony z tej wypowiedzi. Może, mówiąc kolokwialnie, dziadkowi po prostu się wyrwało. Było to wysoce niesmaczne i pozbawione kultury. Bartoszewski powinien już dawno wycofać się z polityki. Natomiast kampania Bronisława Komorowskiego jest bardzo niemrawa i w zasadzie pomaga Kaczyńskiemu. Staram się to ocenić nie tylko jako politolog, ale jako zwykły wyborca, do którego ten przekaz propagandowy ma potencjalnie trafić. Niewykluczone jest to, że politycy PO kompletnie się pogubili zderzając się z nową twarzą Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznym językiem. Z drugiej strony, Komorowski nie ma żadnej politycznej charyzmy. Jest bezbarwny. Bez wątpienia jest to dobry urzędnik państwowy z ładnym życiorysem z czasów gdy działał w opozycji antykomunistycznej. W ciągu 20 lat w żadnej gospodarczej czy obyczajowej aferze jego nazwisko nie wypłynęło. Jednak to nie znaczy, że będzie on dobrym prezydentem. Posiadanie dzieci nie jest kwalifikacją na ten urząd. Gdyby tak było, to powinien nim być np. ojciec dziewięcioraczków.

Andrzej Wajda powiedział, że ta kampania to wojna, ale oni ( PO i Wajda jako członek komitetu honorowego Komorowskiego) mają za sobą prywatne stacje telewizyjne. Czy mamy do czynienia z przełomowymi wyborami, które ukształtują na lata scenę polityczną i dlatego ludzie PO posuwają się do używania takiego języka? Czy może wynika to ze zwykłego strachu przed wizją kolejnych 5 lat prezydentury Kaczyńskiego?

Najbliższe wybory bez wątpienia ukształtują polską scenę polityczną na dekadę i wybór Komorowskiego oznacza jej całkowitą dominację przez PO. To się odbije na gospodarce naszego kraju, bowiem PO może ją doprowadzić do załamania w stylu greckim. Duża część polityków PO nie jest w stanie powstrzymać się przed realizacją swoich partykularnych interesów. Zresztą rzekomy liberalizm gospodarczy PO pozostaje już tylko deklaracją. Proszę zauważyć, że obecny rząd w żaden sposób nie próbuje przeciwdziałać przeprowadzeniu ropociągu rosyjsko-niemieckiego pod Bałtykiem, nie próbuje żadnych działań związanych z dywersyfikacją dostaw gazu do Polski, wytworzył olbrzymi deficyt budżetowy, doprowadza do coraz większego długu publicznego, łatając go czym się da. Katastrofalny stan przedstawia ZUS. Jest to „bomba” społeczna z opóźnionym zapłonem. Jeśli się tego nie rozwiąże, może być u nas tak jak niegdyś w Argentynie a obecnie W Grecji. I to już za trzy, cztery lata. Nie ma reformy czy właściwie likwidacji KRUS który jest absurdem finansowym i do którego trzeba dokładać. Ale jest podstawą utrzymania wpływów PSL. Mamy obecnie cichą ale zdecydowaną wojnę gospodarczą pomiędzy strefą dolara USA a strefą Euro. Jest to walka na „śmierć i życie” ekonomiczne. Kraje zachodnie próbują wyprzeć dolara z obszaru przeliczeniowego. Jako wierni sojusznicy USA możemy paść ofiarą zachodniej części Unii Europejskiej która nam tego nie daruje. Rząd też w tej sprawie nic nie robi.

Już pierwsze decyzje pełniącego obowiązki prezydenta RP Bronisława Komorowskiego wzbudziły kontrowersje. Szybko podpisał on nowelizację ustawy o IPN-ie. Kilka godzin po śmierci Janusza Kurtyki gabinet prezesa starała się zająć Maria Dmochowska, członek gabinetu wyborczego Komorowskiego. Co to mówi o ewentualnej prezydenturze Komorowskiego?

To tylko potwierdza, że PO weźmie po wyborach całą władzę. Szybkie podpisanie ustawy o IPN-ie pokazuje, że PO nie ma oporów przed przejmowaniem władzy zarówno w administracji centralnej jak i lokalnej. Pełnia władzy w rękach jednej partii nie jest szczególnie korzystna dla funkcjonowania państwa.

Joanna Lichocka napisała na portalu Fronda.pl, że „Komorowski to polityk sprawiający silnie wrażenie konserwatysty, w istocie jest politykiem centrolewicowym”. Czy według Pana jeżeli Bronisław Komorowski wygra wybory będzie dążył do porozumienia z lewicą i będzie dążył do całkowitego zmarginalizowania prawicy?

Będzie on dążył zarówno do zmarginalizowania prawicy jak i lewicy. PO będzie chciała zrobić z lewicą to samo co PiS zrobił z Samoobroną i LPR-em. Lewica zostanie zjedzona przez PO i wtedy partia Tuska zmieni się w ugrupowanie centrolewicowe z dwoma skrzydłami - centrowym i typowo lewicowym. Uchodzące za lewicę SLD, według mnie ta partia nie jest żadną lewicą, całkowicie zniknie. PO oczywiście nie będzie realizować żadnych lewackich pomysłów ale z pewnością zmieni się w liberalną centrolewicę. Jeśli przejmą całą władzę w państwie praktycznie w naszych warunkach zaniknie system wielo- czy też dwupartyjny. PO aby utrzymać władzę będzie próbowała realizować scenariusz populistyczny. Odwoła się do haseł i praktyk lewicy, rezygnując z założeń liberalnych. Da to efekt – z jednej strony krachu gospodarczego z drugiej degradacji systemu politycznego w Polsce.

A może PO wcale nie powinna chcieć zwycięstwa swojego kandydata. W końcu na kogo będą zwalać winę za brak reform, gdy prezydentem będzie ich człowiek?

Dla Platformy te wybory to być albo nie być. Pod tym względem rację miał nieszczęsny Palikot, który twierdził, że w wypadku zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego najprawdopodobniej rozpadnie się koalicja PO- PSL. Ludowcy są znani z tego ,że są partią obrotową i mogą po zwycięstwie Kaczyńskiego odejść od Tuska. Zresztą proszę zauważyć, że gdyby Komorowski wygrał wybory to PSL w pewnym stopniu nie byłoby Platformie już do niczego potrzebne. Rząd Tuska nie musiałby już nawet obalać weta prezydenta. Jeżeli Bronisław Komorowski wygra najbliższe wybory, to Donald Tusk przez 5 lat będzie miał pełnię władzy. To będzie niewątpliwie nieformalna dyktatura Tuska.

Czym była dla Pana jako muzułmanina, tragedia 10 kwietnia w Smoleńsku? Znakiem od Boga? Zwykłym przypadkiem, który przerodził się w symbol? Czy miała ona w ogóle sens?

Jako dla obywatela to była dla mnie wielka tragedia. Bardzo ceniłem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, szczególnie jego politykę wschodnią. Jednak nie widzę w niej żadnego sensu metafizycznego. Jej miejsce i czas są oczywiście bardzo symboliczne, ale uważam, że doszukiwanie się ingerencji Boga jest nadużyciem. Nie chciałbym snuć takich dywagacji. Miejsce, w którym rozbił się samolot prezydencki jest oczywiście miejscem męczeństwa Polaków zmordowanych 70 lat temu. Niewątpliwie tragedię w Smoleńsku należy potraktować jako próbę, zarówno dla rodzin zmarłych, jak i całego narodu. Jest to próba, która zdecyduje o najbliższych drogach rozwoju Polski.

Niewiele wiemy o przyczynach katastrofy. Pojawia się więc wiele teorii spiskowych. Część jest idiotyczna, ale niektóre kwestie poruszane przez dziennikarzy dają do myślenia. Wiktor Suworow powiedział, że modli się, by Rosjanie nie mieli nic wspólnego z tą tragedią. Jednak czy dopuszcza Pan do siebie myśl, że Rosjanie mogli, mówiąc kolokwialnie, maczać palce w śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

Myślę, że każdy Polak dopuszcza taką myśl. Nie ma chyba nikogo, komu chociaż raz przez myśl nie przebiegłoby, jak Pan to określił, że Rosjanie maczali w tym palce. Mam nadzieję, że tak nie było. Jednak nawet gdyby coś takiego miało miejsce, to niekoniecznie musiały to robić władze rosyjskie. Mogła to być prowokacja przeciwko Putinowi. Nie wiemy, jakie rozgrywki toczą się w Rosji. Rosyjskie służby specjalne są bardzo mocno rozbudowane i ścierają się tam wielkie interesy różnych walczących ze sobą grup.

No tak, ale jeżeli Rosjanie mieliby cokolwiek wspólnego z tą katastrofą to chyba nie robiliby tego na swojej ziemi i jeszcze w takim miejscu!

Stare przysłowie mówi, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Zresztą, dlaczego nie robić zamachu w miejscu, w którym nikt się nie spodziewa, że ktoś można go przeprowadzić? Żeby było jasne- ja nie oskarżam Rosji o zamach. Jestem od tego daleki, ale jeszcze raz podkreślam, że nawet jeżeli ktoś maczał palce w tej katastrofie to nie musiał to być ani Putin ani Miedwiediew, którzy nie są kochani przez wszystkich Rosjan. W służbach specjalnych są różne tendencje. Jednak dziś można wymyślić sobie najróżniejsze teorie spiskowe, bowiem nic nie wiemy o przyczynach katastrofy. Władze rosyjskie mają dużo na swoim sumieniu co nie znaczy jednak, że muszą mieć akurat śmierć Lecha Kaczyńskiego.

Na miejscu katastrofy do dziś można znaleźć ważne części samolotu, które mogłyby pomóc w poznaniu przyczyn katastrofy Tupolewa. Czy to nie stawia pod znakiem zapytania profesjonalnego podejścia Rosjan do śledztwa?

Trudno powiedzieć. Może tak się prowadzi śledztwa w Rosji. Może istnieją dwa albo trzy dna tego śledztwa. Nic nie możemy na ten temat powiedzieć oprócz tego ,że pewne rzeczy wydają się dziwne i niespójne. Obawiam się jednak, że mamy do czynienia z tajemnicą podobną to tajemnicy śmierci generała Sikorskiego, której do dziś nie rozwikłano. Tragedia w Smoleńsku jest drugą katastrofą po Giblartarze, która może przynieść znaczące zmiany dla naszego kraju. Gdyby Sikorski żył, historia Polski mogłaby się potoczyć troszkę inaczej. Oczywiście i tak wyzbylibyśmy się Kresów wschodnich, bo to było nie do uniknięcia, ale może zniewolenie Polski miałoby łagodniejszą formę, podobną do tej, jaką miała Finlandia. Najbliższe wybory są bardzo ważne i mogą zmienić losy naszego kraju.

Za 50 lat Polacy będą czytać książki o różnych teoriach na temat śmierci Prezydenta Kaczyńskiego?

Obawiam się, że za naszego życia możemy się nie dowiedzieć, co się naprawdę stało. Tak jak w przypadku śmierci generała Sikorskiego będziemy domniemywać.

Co ta katastrofa mówi o Polsce? Prof. Krasnodębski napisał, że Polska jest takim Tupolewem. Jesteśmy zapacykowanym gratem?

Tak źle to nie jest. Państwo polskie będzie istniało i raczej się nie roztrzaska jak prezydencki samolot. Na temat tego, że państwo polskie jest zapacykowanym gratem pisano już 500 lat temu. Już jeden z pierwszych polskich publicystów politycznych Jan Ostroróg pod koniec XV wieku pisał, że państwo polskie chyli się niewątpliwie ku upadkowi. Polska, wbrew pozorom, ma się dobrze.

No tak, ale katastrofa z 10 kwietnia obnażyła m.in. to, że nie mamy procedur, które zabraniałaby wsiadać do jednego samolotu prezydentowi i całej generalicji naszej armii.

Proszę nie zapominać, że wsiadanie z prezydentem do samolotu było uważane za wielki prestiż. Niewykluczone, że nawet gdyby istniały takie procedury to by je złamano.

W USA jest nie do pomyślenia, żeby prezydent i wiceprezydent latali razem.

Ale w Stanach Zjednoczonych zdarzyło się, że FBI i CIA miało wiedzę o możliwościach ataku na WTC i Pentagon i nic z tą wiedzą te nie zrobiły. Biurokracja i procedury uniemożliwiały im skuteczną współpracę. Każdy kraj popełnia błędy i nie znaczy to od razu, że jest w rozsypce. Czynić błędy jest rzeczą ludzką. Tylko Bóg jest nieomylny.

Czym dla Pana była reakcja Polaków po 10 kwietnia? Publicyści związani z Gazetą Wyborczą deprecjonują smutek i łzy Polaków sugerując nawet, że żałoba podzieliła Polaków i wynikała z zawłaszczenia jej przez katolików. Czy ma Pan wrażenie, że katolicy zawłaszczyli czas żałoby? Czuł się Pan jako muzułmanin odtrącony, jak pewna znana ateistka?

Nie czułem się odtrącony. Lech Kaczyński był katolikiem i trudno żeby uroczystości miały charakter niereligijny. Wszyscy, którzy tam zginęli byli chyba chrześcijanami. Katolicyzm jest religią ponad 90 proc. społeczeństwa i jako muzułmanin nie mam żadnych pretensji. Ten żal Polaków przypominał mi żal po śmierci Józefa Piłsudskiego. Podobny nastrój panował na jego pogrzebie kiedy manifestowano całkowicie dobrowolnie, nie jak za czasów komunistycznych z przymusu, swoje uczucia. To było autentyczne. To co widzieliśmy po 10 kwietnia, wymykało się jakimkolwiek komentarzom i naprawdę pokazało, że naród potrafi się zjednoczyć.

Społeczeństwo zobaczyło inną twarz prezydenta Kaczyńskiego?

Tak. Ludzie zobaczyli, że obraz Kaczyńskiego był zmanipulowany przez media. Ci, którzy jeszcze parenaście godzin przed katastrofą głosili małość i nicość prezydenta raptem po jego śmierci zaczęli wylewać łzy i zaczęli go chwalić. Przeciętny człowiek, który to widział musiał się czuć oszukany. PO boi się teraz atakować Jarosława Kaczyńskiego tak jak atakowała jego śp. brata i właśnie na tym może polec w wyborach. Ludzie mogą już nie uwierzyć w ich propagandę.

Mówi Pan, że wydarzenia po 10 kwietnia mogą wpłynąć na porażkę PO. Bronisław Komorowski jest na dodatek autorem wisielczych słów: „jaki prezydent taki zamach” i był jedynym politykiem PO, który sprzeciwiał się rozwiązaniu WSI. Czy jego potencjalna wygrana może więc oznaczać, że żałoba po Prezydencie Kaczyńskim nie zmieniła Polaków?

Żałoba rzadko dokonuje stałych zmian. Jest to uczucie, które przechodzi. Żałoba nad Lechem Kaczyńskim nie koniecznie musi się kojarzyć z niechęcią i brakiem zaufania do Komorowskiego. To są dwie różne sprawy i przeciętny człowiek je rozgranicza. Tylko ci, którzy analizują i zajmują się polityką dostrzegają takie niuanse. Dla przeciętnego wyborcy żal nad śmiercią głowy państwa nie wyklucza głosowania na jego przeciwnika politycznego. Ta kampania, wbrew pozorom, nie jest w cieniu trumien. Tragedia w Smoleńsku uniemożliwiła jednak Platformie stosowania taktyki manipulacji medialnej.

Prof. Jacek Bartyzel napisał: „Przyszłe podręczniki historii, politologii i stosunków międzynarodowych będą zapewne podawać za wzór mistrzostwa w osiąganiu strategicznych celów politycznych sposób, w jaki przywódcy rosyjscy zdołali w tak krótkim czasie – kilku zaledwie tygodni od tragedii smoleńskiej – i tak minimalnymi nakładami, przekreślić poniesioną na przełomie 1989/90 roku stratę na rubieżach imperium w postaci utraty kontroli nad prowincją nadwiślańską” . Zgadza się Pan z tymi słowami, czy może mamy szansę na przełom w stosunkach z Rosjanami dzięki 10 kwietnia?

To prawda, że Rosjanie świetnie rozgrywają nastroje po tragedii. Natomiast nie sądzę, by odzyskali kontrolę nad Polską. Jesteśmy w NATO i Unii Europejskiej. Oczywiście nie należy zapominać, że w 1939 r. puste okazały się sojusze z Wielką Brytanią i Francją, ale sam fakt przyjęcia dziś naszego kraju do tych gremiów świadczy o tym ,że Polska jest obiektem działań strategicznych zachodu. USA również, używając kolokwialnego określenia, do końca sobie nie odpuściły Polski. To że Obama jest prezydentem nie zmienia faktu, że wielu znaczących polityków amerykańskich nie chce straty Polski jako swojego sojusznika. Polska będzie poligonem politycznym rozgrywek między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Nie zapominajmy jednak o tym, że w Polsce dużą rolę mogą odgrywać wpływy niemieckie. Proszę zauważyć, że coraz mocniej wchodzimy w strefę gospodarczych wpływów niemieckich. Patrzymy ciągle ze strachem na Rosję i uważamy, że Niemcy są naszym przyjacielem na zawsze. Niekoniecznie tak musi być. 10 kwietnia nie zmieni znacząco stosunku Rosji do Polski. Bardzo dobre relacje z Rosją moglibyśmy zbudować tylko w przypadku gdybyśmy przeszli oficjalnie na ich stronę. Teraz stosunki między naszymi krajami mogą być cieplejsze w sferze gestów i symboli, ale nic ponad to.

Rozmawiał Łukasz Adamski.


*Selim Chazbijewicz- Profesor w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Założyciel i prezes Związku Tatarów Rzeczpospolitej, poeta, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, autor kilku tomów poezji. Od 1997 do 2004 roku Imam gminy muzułmańskiej w Gdańsku, w latach 1998-2008 współprzewodniczył Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Publicysta miesiecznika "Debata".

http://conquest.salon24.pl/185514,muzul ... nt-wyborow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 05 sty 2013, 14:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Tatarzy krymscy gnębieni przez Rosjan

„Solidarność Walcząca” apeluje o poparcie petycji w obronie prześladowanych tatarów krymskich – którzy podobnie jak Polacy - są ofiarami zsyłek sowieckich. Działacze tej organizacji wskazują, że prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nic nie robi, by powstrzymać panoszące się bojówki rosyjskie w Autonomicznej Republice Krymu.

Piotr Hlebowicz, współprzewodniczący Wydziału Wschodniego „Solidarności Walczącej”, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl zwraca uwagę, że Tatarzy krymscy są chyba jedynym na świecie narodem, który w całości padł ofiarą deportacji. – Józef Stalin w 1944 r. skazał ich na zsyłkę do Uzbekistanu. Obecnie Tatarzy, którym udało się powrócić na Krym, cierpią na skutek prześladowań – informuje Hlebowicz.

Wskazuje, że m.in. 1 grudnia 2012 roku około godziny 02.00 w miejscowości Mołodziożnom w rejonie simferopolskim zniszczono około 100 tymczasowych obiektów budowlanych, należących do Tatarów krymskich. - Nocna akcja została przeprowadzona przez partię „Rosyjska Jedność”, oraz prorosyjską organizację kozacką – kozackie bractwo „Jedność”. Mamy stały kontakt z tamtejszymi Tatarami i wzajemnie się wspieramy. Na Krymie cały czas coś się dzieje, a w grudniu można powiedzieć, że „przelała się czara”, ponieważ tych prowokacji rosyjskich było bardzo dużo – zauważa Hlebowicz.

Jednym z takich działań, jak podaje, było przygotowanie w Simferopolu 21 grudnia przez znaną rosyjską organizację „Istota Czasu”, której przewodniczy tzw. lewy patriota - Siergiej Kurginian, wystawy poświęconej 133. rocznicy urodzin największego zbrodniarza ludzkości – Józefa Stalina.

- Organizatorzy ekspozycji oświadczyli wręcz, że „deportacja narodu tatarskiego w 1944 r. była wielkim aktem humanizmu”! Nic więc dziwnego, że oburzeni przedstawiciele Tatarów krymskich zareagowali stanowczo na tę rosyjską prowokację – zaznacza współprzewodniczący Wydziału Wschodniego „SW”. Dodaje, że powalili oni na ziemię bannery z fotografiami, na których namalowano swastyki. - Działacze tatarscy powiedzieli po zakończonej akcji: „dla nas Hitler i Stalin są takimi samymi przestępcami”. Niestety, inicjatorom zniszczenia wystawy grożą sankcje karne – mówi Hlebowicz.

W związku z tym, że rosyjskie prowokacje na Krymie są już niemal codziennością, a prorosyjskie władze Krymskiej Autonomii zachowują się tak, jakby Krym był integralną częścią Rosyjskiej Federacji, „Solidarność Walcząca” postanowiła zaapelować o poparcie petycji w obronie Tatarów.

– Można się pod nią podpisać na stronie: http://www.activism.com/pl_PL/petycja/s ... ymie/41545. Gdy uzbieramy już trochę podpisów, wyślemy oficjalny list do prezydenta Janukowycza oraz Rady Najwyższej Ukrainy, oraz do wiadomości władz autonomii krymskiej – zapowiada działacz „SW”.

Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kresy ... osjan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 09 cze 2013, 10:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://miziaforum.wordpress.com/2013/06 ... r-postawy/

prawdziwi PATRIOCI są w sród was !!! POLSKI TATAR WZÓR POSTAWY !!
Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 7, 2013

Obrazek

w Gdańsku odsłonięty został pomnik Tatara Rzeczpospolitej. Wspaniała postać jeźdźca dzierżącego buńczuk przypomina o 600-letniej historii społeczności tatarskiej, wtapiającej się zgodnie z kolejami naszego kraju. Historią przepojoną szczękiem szabel i tętentem kopyt końskich.

http://www.dobroni.pl/foto_news/pomnik_tatara_4.jpeg

Pierwszy raz Tatarzy wystąpili zbrojnie w obronie Polski na polach Grunwaldu, walcząc w szeregach sprzymierzonych wojsk litewskich. Potem wojny z Rosją, Szwedami, Turkami. Tatarskie Pułki Straży Przedniej pod wodzą gen. Józefa Bielaka gromiły Moskali w obronie Konstytucji 3 Maja. Nie zabrakło Ich podczas Insurekcji 1794.Ułani Bielaka walczyli i ginęli na szańcach Pragi, podzieliwszy swój los innych obrońców. Niewielu z nich uratowało się z rzezi, a podkomendni Eliasza Sobolewskiego ocalili sztandar swego pułku.
Męstwo polskich i litewskich Tatarów ,oraz przelana krew w obronie niepodległości Rzeczpospolitej sprawiły, że społeczeństwo polskie uznało ich za swoich, za pełnoprawnych i pełnowartościowych obywateli.
Nie zabrakło ich w walkach w armii Księstwa Warszawskiego, nie zabrakło również podczas powstania listopadowego w szeregach Pułku Tatarskiego pułkownika Samuela Ułana. Udział w powstaniu sprowadził na wielu Tatarów represje władz rosyjskich. Posypały się wyroki śmierci, więzienia lub zesłania. Wielu rodzinom tatarskim skonfiskowano majątki. Mimo to ,gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, cała społeczność tatarska odniosła się życzliwie do walki zbrojnej narodu polskiego. Zaopatrywała powstańców w żywność, informowali o ruchach wojsk rosyjskich, przewozili broń, przechowywali i ukrywali powstańców. Po upadku powstania posypały się na tatarskich patriotów represje, śmierć, konfiskaty i zsyłki.
Gdy w 1918 roku obudziła się Polska nie zabrakło Tatarów w szeregach Wojska Polskiego. Tatarski Pułk Jazdy obficie zrosił krwią swój wkład w obronie granic nowo powstającej Polski.
W II Rzeczpospolitej powstał z inicjatywy społeczności tatarskiej szwadron tatarski, w szeregach 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Jako 1 szwadron tego pułku wziął udział w kampanii wrześniowej 1939, krwawiac w obronie Polski, która przez wiele setki lat, jak matka przytulała Ich w ramionach…
Piękny pomnik. Oby przypominał o Tych, którzy zawsze ‘stawali w potrzebie’, w obronie Tej, która Ich przygarnęła.

Obrazek

I TROSZKĘ HISTORII MAŁO ZNANEJ Z WIADOMYCH POWODÓW


Koszoły w rękach tatarskich dowódców

Było ich trzech: Aleksander Ułan, Czymbaj Murza Rudnicki i Józef Bielak. Wszyscy byli Tatarami i dowodzili najsłynniejszym pułkiem lekkiej jazdy, którą w XVIII wieku zaczęto nazywać ułańską. I każdy z nich, kolejno, był właścicielem podłomas-kich Koszoł.
Może to atmosfera Łowczyc (pod Nowogródkiem na dzisiejszej Białorusi – przyp. red.) i znajdującego się tam grobu tatarskiego świętego i mistyka Ewalija Kontusia, którego ponoć Allach obdarzył mocą codziennego przenoszenia się na modlitwę poranną do Mekki? Mogiła Kontusia znajdowała się tuż przy meczecie, a licznie przybywający do niej pielgrzymi składali przy niej ofiary na Jasień, czyli modły błagalne. Wkrótce zresztą mizar w Łowczycach zasłynął cudownymi uzdrowieniami, a do muzułmańskich pielgrzymek zaczęła dołączać także ludność chrześ-cijańska i żydowska.
Może to domowe opowieści o rycerskich przodkach, z których jeden – Mustafa Bialak – w 1655 roku był komendantem chorągwi tatarskiej Samuela Juszyńskiego? Może jako Tatara z krwi i kości zwyczajnie od urodzenia pociągały go lance i konie? A może spełnił tylko obowiązek służby wojs-kowej przekazywany z pokolenia na pokolenie? Być może wszystko to jednocześnie złożyło się na wybór przez młodziutkiego Józefa Bielaka żołnierskiej drogi życiowej i wyruszenie na wojnę siedmioletnią? Dziś trudno dociec. W każdym razie z biegiem lat droga ta okazała się jak najbardziej słuszna. Bielak, w późniejszym czasie generał Bielak, zyskał sobie sławę żołnierza znanego w całej Rzeczpospolitej i w niczym nie ustępował swoim poprzednikom dowodzącym tak jak on najsłynniejszym pułkiem tatarskim w polskim wojsku.
Dowódcy IV Pułku Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego nie tylko rozsławiali tatarską waleczność, ale też Koszoły, w których odpoczywali od wojennego trudu. – Niewielu mieszkańców naszego terenu o tym wie. A warto – przekonują organizatorzy przygotowywanego we wsi pikniku pod nazwą „Koszoły – wieś z tradycją, przyjazna ludziom i naturze”, który ma przypomnieć nie tylko tatarski okres z przeszłości wsi.


Najpierw była Kniażaja Łąka

Osadnictwo w okolicach Koszoł wiąże się z tak zwaną kolonizacją samorzutną. – Pierwotnie wieś nosiła nazwę Kniaża, a po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z 1541 r. sporządzonych w czasie rewizji królewszczyzn starostwa brzeskiego – informuje regionalista Sławomir Hordejuk. – Jest w nich mowa o trzech gospodarzach, którzy odiedlili się w okolicy Koszoł, wycinając fragment puszczy i nie płacąc przy tym zobowiązań na rzecz dworu. Jedne z zasiedlonych przez nich od sześciu lat grunty mierniczy nazwał właśnie Kniażają Łąką, która dała początek dzisiejszym Koszołom. Z kolei dwie sąsiadujące z nią polany leśne wiążą się z powstaniem Huszczy i Tucznej. Można przypuszczać, że w drugiej połowie XVI wieku wieś liczyła około 260 mieszkańców.
W Kniażej najwięcej, bo aż cztery włóki, zasiedlali Koszołowicze. Może dlatego w późniejszym czasie miejscowość zaczęto nazywać właśnie Koszołami. Prawdopodobnie po wojnach ze Szwecją, w I połowie XVII w., we wsi powstał folwark. – Nastawiony był głównie na produkcję zbożową, a transport zboża odbywał się płynącą tu rzeką Lutnią (do Krzny i Bugu, a dalej Wisłą do Gdańska). Rzeka miała wówczas o wiele szersze koryto, o czym świadczą zachowane jeszcze do dziś starorzecza – wyjaśnia Hordejuk. Wraz z zabudowaniami folwarcznymi powstał również dwór (dziś północny fragment wsi, gdzie usypany jest pagórek).
Wiek XVII to okres licznych wojen prowadzonych przez Rzeczpospolitą. Wojenne działania nie ominęły również Koszoł. – Znacznych spustoszeń dokonały tu najazdy kozackie, a skali zniszczeń dopełnił najazd szwedzki i prowadzona w tym czasie wojna z Rosją. Wskutek tego wieś została niemal w całości zniszczona, a liczba okolicznej ludności spadła wówczas o blisko połowę – mówi regionalista.


W okolice Białej trafili po buncie Lipków

Na początku XVIII w. majątek Koszoły znalazł się w posiadaniu Tatarów. Była to czwarta wieś nadana im na południowym Podlasiu. Dlaczego polscy władcy tak chętnie obdzielali ich ziemią? Tatarzy służyli w polskim wojsku od czasów unii polsko-litewskiej, a w zamian za służbę obdzielano ich właśnie gruntami. Od drugiej połowy XVI w. zarówno w wojsku polskim, jak i litewskim zaczęły powstawać chorągwie, które służyły nie jak dotychczas z obowiązku ziemskiego, ale za żołd. Jednak już w latach 60. XVII w. skarb Rzeczpospolitej zaczął zalegać z jego wypłatą. Pogarszająca się sytuacja prawna, religijna i ekonomiczna doprowadziła do tego, że część chorągwi tatarskich przeszła na stronę turecką. Wydarzenie nazywane „buntem Lipków” niosło dla kraju duże zagrożenie. Tatarzy bowiem stanowili groźną siłę militarną, co wykorzystywali Turcy. Nic więc dziwnego, że w 1673 r. sejm, by zachęcić zbuntowanych do powrotu, potwierdził ich dawne prawa i przywileje oraz uwolnił odbywających służbę wojskową od pogłównego i innych świadczeń. Dano też obietnicę wypłaty zaległego żołdu.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Tatarzy wracali pod skrzydła Polski. Wtedy też pierwsi z nich pojawili się w rejonie Białej Podlaskiej. W zamian za zaległy żołd 12 marca 1679 r. w Grodnie król Jan III Sobieski nadał Tatarom z oddziałów rotmis-trza Samuela Murzy Koryckiego wsie Lebiedziew i Małaszewicze w ekonomii brzeskiej oraz kilka wsi w ekonomii kobryńskiej. Rotmistrzowi Danielowi Szabłowskiemu przyznał włości w Małaszewiczach, a rotmistrzowi Samuelowi Romanowskiemu i jego żonie Reginie z Kieńskich – ziemie w Studziance, wsi położonej w ekonomii brzeskiej. Osadnictwo tatarskie kontynuowali królowie sascy. Wtedy też rozpoczął się 130-letni okres tatarskiej historii Koszoł. I choć organizatorzy zbliżającego się pikniku na tej części historii się nie zatrzymają, my – tak.


Pułkownik Ułan i jego jazda

A zatem w osiemnastym stuleciu do Koszoł przybyli Tatarzy. I to nie byle jacy. W 1711 roku August II Mocny nadał wieś rotmistrzowi Aleksandrowi Ułanowi. Otrzymał on 48 włók, z czego trzy wydzierżawił, a jedna należała do tutejszej cerkwi. Kim był? Dowódcą chorągwi tatarskiej, a później złożonego z ośmiu chorągwi pułku, który miał na swoim koncie wiele zwycięskich potyczek. Wziął między innymi udział w wojnie domowej 1715-1716, stając po stronie króla Augusta II. Władca odwdzięczając się rotmistrzowi, w 1717 r. przeniósł jego pułk z armii koronnej na żołd w armii saskiej. Sam Ułan w 1724 r. mianowany został pułkownikiem i dowódcą tatarskiego pułku nadwornego. Dziesięć lat później, w 1734 r., objął dowództwo powstałego właśnie IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży składającego się z chorągwi tatarskich, które zostawiły olbrzymi ślad w historii Polski.
Były szybkie i zwinne, i to był największy ich atut. Chorągwie tatarskie, czyli lekka jazda gromadząca doskonałych jeźdźców i żołnierzy. Świetnych do zadań zwiadowczych, dalekich zagonów i błyskawicznych podjazdów. Do ich sławy przyczyniła się broń dotychczas na zachodzie nieznana – lance z proporczykami. Skrawki materiału szumiącego na wietrze wywoływały popłoch koni przeciwnika. No i taktyczna nowość, tak chętnie przez Tatarów stosowana: uderzenie kawalerii lekkiej masą (na sposób dawnej husarii) i łamanie oporu przeciwnika za pomocą brawurowej szarży przy użyciu samych tylko lanc.
Z czasem lekką jazdę chorągwi tatarskich zaczęto nazywać jazdą ułańską, a ich żołnierzy – ułanami. W języku tureckim słowo „oghłan” znaczy po prostu młodzieniec, ale nazwy tej zaczęto używać wówczas, gdy pułkiem dowodził nie kto inny jak właściciel Koszoł – pułkownik Aleksander Ułan. Przyjmuje się, że to właśnie od jego nazwiska wzięło się określenie wojskowej formacji, która utrzymała się nawet po śmierci Ułana. W latach późniejszych pułki ułańskie zaczęto tworzyć w armiach zachodnich. Ostatecznie za Napoleona nazwa ta rozszerzyła się na wszelką lekką jazdę uzbrojoną w lance.


Pierwszy tatarski generał w Koszołach

Nic dziwnego, że zasłużonego wojskowego August II darzył specjalnymi względami. – Po tym jak nadał mu ziemię w Koszołach, w kolejnych latach (1713, 1720 i 1730 r.) potwierdził nadane mu przywileje. Zamienił też dotychczasowy obowiązek służby wojskowej na czynsz. Roczny z jednej włóki wynosił 2 tynfy (tynf to dawna moneta polska ze srebra i miedzi o nominale 30 gr – przyp. red.), czyli na przykład w 1724 r. Aleksander Ułan z Koszoł płacił 44 zł. Tak naprawdę była to symboliczna opłata. Na przykład Lebiedziew przynosił rocznie 3 tys. zł przychodu, przy 142 zł czynszu – wylicza Sławomir Hordejuk.
Pułkownik Aleksander Ułan umarł około 1738 r. Po jego śmierci żona Marianna z Achmatowiczów powtórnie wyszła za mąż. Tym razem jej wybrankiem został generał Cymbaj Murza Rudnicki, pieczętujący się herbem Podkowa. – Rudnicki był pierwszym Tatarem w stopniu generała. Pułki tatarskie generała Rudnickiego i pułkownika Mustafy Koryckiego wzięły udział w wojnie sukcesyjnej austriackiej 1740-1748 i wojnie Prus z Saksonią 1756-1763. Walczyły na ziemiach Śląska, Moraw, Czech i Saksonii, odznaczając się dzielnością i rozsławiając swe imię wśród Polaków i żołnierzy Europy Zachodniej. Od 1754 r. Rudnicki był dowódcą IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży – mówi Hordejuk.

Najbogatszy w okolicy

To właśnie podczas wojny siedmioletniej mogli spotkać się po raz pierwszy. Czymbaj Murza Rudnicki i spokrewniony z nim, pochodzący ze skromnego rodu tatarskiego we wsi Łowczyce na Litwie, Józef Bielak. Ten młody Tatar na tyle dobrze stawiał swoje pierwsze żołnierskie kroki, że cesarzowa Maria Teresa odznaczyła go złotym krzyżem. Jego zasługi doceniono także w 1762 r., kiedy awansowano go na pułkownika. Na tym kariera Bielaka nie miała się zakończyć. Kiedy rok później Rudnicki umarł, młody Tatar przejął po nim dowództwo pułku. Zresztą nie tylko to.
Był 23 marca 1763 r., kiedy August III Sas nadał Koszoły pułkownikowi, a niebawem generałowi Józefowi Bielakowi i jego żonie Urszuli z Łosiów. Przywilej brzmiał: „(…) wieś Koszoły włók czterdzieści cztery z karczmą, ze wszystkiemi przynależnościami, siedliskami, chłopami, ich powinnościami, budynkami, lasami, zaroślami, łąkami, morgami, przydatkami z karczmy nic nie wyłączając”. Wartość wsi wyceniono wówczas na 400 tynfów. Koszoły dawały wówczas 4 tys. polskich złotych dochodów rocznie.
Bielak nie spoczął na laurach. W kolejnych latach wszedł w posiadanie Kościeniewicz i Wólki Kościeniewickiej (w 1783 r.), a także wsi Połoski i Trojanów. Miał też ziemię w Studziance i Ortelu (Królewskim). Nic dziwnego, że stał się najbogatszym ze wszystkich osiedlonych w okolicach Białej Tatarem. – Skupiając tak rozległe dobra ziemskie, był człowiekiem zamożnym, a jego rodzina nie musiała pracować na roli, zatrudniając w swoim majątku tzw. wyrobników – mówi Hordejuk.


Sąsiedzkie zwady

To bogactwo życzliwości innych Tatarów mu nie przynosiło. Okoliczni rodacy byli bowiem znacznie mniej zamożni, tworząc w większości grupę drobnoszlachecką i drobnoziemiańską. Jak pisze Arkadiusz Kołodziejczyk: „Można przypuszczać, że wśród Tatarów zamieszkujących okolice Białej byli i tacy, którzy w ogóle nie mieli ziemi, zajmując się rzemiosłem, handlem czy służbą u bogatych właścicieli ziemskich”. Nic dziwnego, że finansowe powodzenie Bielaka, tym bardziej że był tu osadnikiem nowym, budziło zawiść. Jak bardzo tatarskie emocje potrafią wziąć górę nad rozsądkiem, czytamy u Stanisława Kryczyńskiego w książce poświęconej generałowi Bielakowi.
Otóż w 1774 r. właściciela Koszoł najpierw zaprosił „przyjaznym listem” Gazej Korycki na swoje wesele do Studzianki, po czym na trzeci dzień od zaślubin wspólnie z Czymbajewiczami i całą swoją rodziną zaatakowali swego gościa pałaszami i „słowy uszczepliwemi lżąc i w ostatnim skrzywdzeniu dyfamując zarąbać, na zdrowiu i życiu pokonać usiłował”. Bielak podobno ledwo uszedł z życiem. Sprawa na tym się nie zakończyła. „Korycki lat jeszcze kilka odgrażał się i na honor nastawał, zarzucając mu nieszlacheckie pochodzenie. W końcu zaskarżył Bielak Koryckiego do sądu ziemskiego w Nowogródku, szlachta tatarska wydała świadectwa dobrego urodzenia i sąd dekretem z 3 lutego 1778 r. orzekł słuszność po jego stronie, zaś Koryckiego skazał na 6 niedziel wieży i 5 tys. zł tytułem odszkodowania”.
Studzianka była niewątpliwie centrum tatarskiego osadnictwa w okolicach Białej. Jak możemy się zatem domyślać, i Józef Bielak, i poprzedni właściciele Koszoł często odwiedzali sąsiednią wieś zamieszkaną przez ponad dwadzieścia tatarskich rodów. Tu bowiem istniała parafia muzułmańska i tu znajdował się jedyny w okolicy meczet. Świątynia muzułmańska wybudowana najprawdopodobniej po 1679 r. ulokowana była w centrum wsi, w miejscu, gdzie dziś mieści się szkoła podstawowa. Nie mogło tu też zabraknąć mizaru, czyli tatarskiej nekropolii. Tatarów charakteryzuje głęboko rozwinięty kult przodków i zmarłych. Nic więc dziwnego, że zwłoki tych zamożnych, poległych z dala od domu, bez względu na odległość sprowadzano do rodzinnej parafii. Tak stało się między innymi z ciałem generała Bielaka.


Dobrzy wojownicy, kiepscy gospodarze

– Tatarzy, choć w swych rękach posiadali rozległe włości, zajęci powinnościami wojskowymi nie byli najlepszymi gospodarzami. Służba wojskowa powodowała, że odrywani od gospodarki osiągali niewielkie przychody. Często też ginęli na wojnach, a same kobiety nie dawały sobie rady z pozostawionymi na ich głowach majątkami – mówi Sławomir Hordejuk.
Tadeusz Korzon, znawca epoki, pisał: „żartowano sobie z ich gospodarki rolnej, ale nikt się na nich nie skarżył, i upatrywano zdatność i ochotę do służby wojskowej w lekkiej kawalerii, i przyznawano im prawa stanu szlacheckiego”. Nic więc dziwnego, że zastanawiano się nad ukróceniem tatarskiej swobody. Próbę taką podjął na przykład podskarbi litewski Antoni Tyzenhauz. By podreperować sytuację materialną państwa, dążył do odzyskania przynajmniej części tatarskich ziem. Plany spaliły na panewce. Zamiast zmniejszenia łask dla Tatarów mieszkających w ekonomiach, doszło do uchwalenia w 1786 r. bardzo korzystnej dla nich uchwały o dziedziczeniu dóbr.
Dotąd nadawano im ziemie na prawie lennym. Zwolnieni od czynszów dzierżawnych, płacili tylko podatki uchwalone przez sejm dla ogółu szlachty. Choć nie mieli praw dziedzicznych, za zgodą króla mogli ziemie sprzedawać, zastawiać lub dzierżawić. W 1697 r. August II zmieniał obowiązek służby wojskowej na czynsz, potwierdzając przy okazji dawne prawa nadane mniejszości. Czynsz, który obowiązywał Tatarów, był niewielki. Wynosił zaledwie 2 zł z włóki rocznie. Tatarzy początkowo nie płacili hiberny ciążącej na ekonomiach, ale ze źródeł wiemy, że już w 1762 r. urzędujący w Koszołach Bielak musiał ją uiszczać. Wspomniana uchwała z 1786 r. dawała mniejszości jeszcze większe prawa – postanowiono zamienić wszystkie dobra tatarskie z lennych i dożywotnich na dziedziczne.


Listy do Poniatowskiego

Rok po otrzymaniu Koszoł, Józefa Bielaka czekało nowe zawodowe wyzwanie. W 1764 r. pułk tatarski, zwany odtąd IV Pułkiem Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego, wszedł w skład wojsk Rzeczpospolitej, a pułkownik Bielak na mocy dekretu nominacyjnego z 17 kwietnia objął stanowisko jego dowódcy.
Pięć lat później, w czerwcu, przyłączył się do związku szlachty w ramach konfederacji barskiej.
– Jeden z jej przywódców gen. Kazimierz Pułaski dwukrotnie przebywał w Koszołach, w czerwcu i wrześniu 1769 r. – informuje regionalista. Warto nadmienić, że IV Pułk pod dowództwem Bielaka liczył w 1786 r. 395 oficerów i żołnierzy, zaś w 1792 r. już 605.
Po upadku konfederacji barskiej (1772 r.) Bielak powrócił do Koszoł. W 1932 r. Stanisław Kryczyński pisał: „Po burzliwem i obfitem w wojenne przygody czteroleciu konfederacji barskiej nastały dla generała Bielaka dni spokoju, ciszy i wypoczynku, które upływały mu z pewnością na wsi w Koszołach w powiecie bialskim. Tu zażywał domowych pociech w otoczeniu licznych synów i córek”. Generał miał za sobą dwa małżeństwa. Z pierwszego został mu syn Abraham. Z drugiego (po śmierci Urszuli ok. 1763 r. Bielak ożenił się z Kunegundą z Tuhan Baranowskich) miał dwanaścioro dzieci: dziewięciu synów i trzy córki.
– Kilku synów generała służyło w jego pułku, m.in. Abraham, Machmet, Mustafa i Samuel. Ze źródeł wiemy też, że podczas pobytu w Koszołach generał prowadził korespondencję m.in. z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i księciem Antonim Sułkowskim, kanclerzem wielkim koronnym – informuje Hordejuk.


Ostatnia potyczka

W 1792 r. gen. Józef Bielak wyróżnił się w kampanii polsko-rosyjskiej na Litwie. I choć jego udział w niej różnie był ówcześnie oceniany (wypominano mu błędy taktyczne i ociężałość), to i tak okazał się jednym z najbardziej docenionych dowódców.
Po raz ostatni zacięte w walce tatarskie rysy widziano u niego 23 lipca na przedpolach Brześcia, gdzie rozegrała się bitwa, w której brał udział i jego pułk. Kiedy po pięciu godzinach walki Litwini zostali zmuszeni do odwrotu, a kozacy i lekka jazda rosyjska, ścigając ich, w pewnym momencie zaatakowali z lewej flanki, „Bielak rzuciwszy na nich gwałtownie swój pułk Tatarów, rozbił ze szczętem” – wspominał uczestniczący w bitwie generał Szymon Zabiełło.
Za odwagę władze naczelne armii litewskiej przedstawiły go do odznaczenia wojskowym krzyżem zasługi. – Bielak, tak jak i pułkownik Jakub Azulewicz ze Studzianki, jako jedni z pierwszych zgłosili przystąpienie do powstania kościuszkowskiego 1794 r. – informuje Hordejuk. Generałowi nie dane jednak było długo brać udziału w narodowym zrywie. Zmarł między 11 a 24 czerwca 1794 r. Pochowano go na mizarze w Studziance. Wdowa po generale otrzymywała rentę i wyszła powtórnie za mąż za adiutanta Józefa Bielaka – chorążego Mustafę Tupalskiego.
– W 1811 r. Koszoły zamieszkiwało siedemnastu Tatarów. Można przypuszczać, że byli to synowie zmarłego generała, ich żony i dzieci. Jeszcze w pierwszej połowie XIX w. zastępcą wójta koszołowskiej gromady był Tatar Eliasz Baranowski – zaznacza Hordejuk. Przed 1846 r. Maciej Bielak (syn Sulejmana Bielaka, a wnuk generała) i jego żona Marianna z Koryckich podjęli decyzję o sprzedaży koszołowskiego majątku. Jego nowymi właścicielami zostali małżonkowie Serwińscy.
Ponad 130-letnia tatarska historia Koszoł dobiegła końca.

http://bbc.mbp.org.pl/dlibra/doccontent?id=113&dirids=1

http://www.youtube.com/watch?v=-1FBuUCRyq8

Obrazek

Jestem..
…Tatarem
oto ja spadek i majątek przeszłości
we mnie szatan pędzi konie
anioł skrzydłem noc rozprasza
oto ja dziś już bez skórzanej czapki
bez ogniska dymu między powiekami


/ Michał Mucharem Adamowicz /


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 17 mar 2014, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Nie ma jeszcze na naszym forum oddzielnego wątku poświęconego Tatarom więc wklejam rozważania o Tatarach Krymskich w tym wątku.

Odważni Tatarzy krymscy

W kwestii bojkotu referendum krymskiego przez Tatarów powiem, że to zjawisko dla mnie jest bardzo interesującą i symptomatyczną rzeczą. Wydawać by się mogło, że to Ukraińcom mieszkającym na Krymie najbardziej powinno zależeć na protestowaniu i na wyrażaniu swojej opinii. A tu najciekawsze jest to, że grupą, która najbardziej nie boi się protestować, są Tatarzy, czyli najmniejsza – trzecia co do liczebności – narodowość na Krymie. Sądzę, że taka postawa wynika z trudnej historii Tatarów z Krymu.

Praktycznie do początków XX wieku oni stanowili zdecydowaną większość półwyspu. Dopiero od XX wieku nastąpiło na Krymie osiedlanie się Rosjan i przymusowe wysiedlanie Tatarów, którzy tak naprawdę są prawowitymi mieszkańcami Krymu. Z historycznego punktu widzenia naród krymski to Tatarzy.

Dzisiejsze wydarzenia pokazują, że ten „mały narodek” jest bardzo odważny. I nie chce być z powodów historycznych w imperium postsowieckim, bo dla nich zawsze styczność z Rosją pod różnymi postaciami – czy z Rosją carską, czy z Rosją sowiecką – oznaczało kłopoty. Po prostu Tatarzy się tego boją.

Odnośnie do informacji, że do 21 marca na Krymie obowiązuje rozejm z Rosją: wydaje mi się, że Ukraińcy zdają sobie sprawę, iż Krym jest już stracony. Ukraińcy są doskonale świadomi stanu swojej armii, która jest w katastrofalnej sytuacji.

Ukraińska armia była niedoinwestowana. Zdecydowanie większe środki szły chociażby na milicję, na wojska wewnętrzne. Teraz dochodzą do nas informacje, że tylko 6 tysięcy żołnierzy jest w stanie wejść do walki przy liczebności armii 140 tysięcy. To świadczy o tym, że Ukraina de facto jest państwem bezbronnym.
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest politologiem i wykładowcą w WSKSiM w Toruniu

Dr Przemysław Wójtowicz

http://www.naszdziennik.pl/swiat/71439, ... ymscy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tatarzy polscy
PostNapisane: 17 gru 2017, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/102-urodziny-ostat ... -o-pamiec/

W 102. urodziny ostatni ułan Rzeczypospolitej, polski Tatar – prosi Polaków o pamięć
Opublikowane 2017/02/21 w Tatarzy



Najstarszy dziś żyjący polski ułan ze słynnego 1. Szwadronu Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich – Por. Stefan Mustafa Abramowicz, w dniu swych 102. urodzin prosi Polaków o pamięć o czcigodnych Tatarach.

Obrazek

Na okoliczność urodzin wielkiego Polaka i Tatara życzmy sędziwemu solenizantowi kolejnych szczęśliwych lat w zdrowiu, uznaniu i powszechnym szacunku.

Tak się zdarzyło, że urodziny ułana zbiegły się z nadaniem solenizantowi odznaczenia wojennego. Dzięki moim staraniom Ministerstwo Obrony WB przyznało po latach polskiemu żołnierzowi walczącemu w 2. Korpusie Polskim Gen. Andersa, odznaczenie weterana HM Armed Forces Veterans Badge – Her Majesty’s Armed Forces w uznaniu jego służby w Siłach Zbrojnych Jej Królewskiej Mości, przysługujące weteranom II wojny światowej, (walczącym u boku Brytyjskiej Armii Wojsk Sprzymierzonych) ze szczególnym wyróżnieniem za udział w bitwie pod Monte Cassino. Odznaczenie symbolizuje 3. Wojskowe Serwisy: motyw kotwicy – marynarkę wojenną, skrzyżowane miecze – wojska lądowe i orła – siły powietrzne. Naczelnym D-cą Brytyjskich Sił Zbrojnych jest Jej Królewska Mość Elżbieta II, licząca dziś ponad 90 lat.

O królowej nasz Matuzalem zwykł mawia, że jest ona jeszcze młodą osobą. On natomiast w angielskim pubie świętował swe 102. urodziny, siedząc w gronie rodzinnym czterech pokoleń. Przed familijnym obiadem udekorowałam zaskoczonego solenizanta odznaczeniem wojennym.

Powracając do słów Mustafy Abramowicza zwracającego się do polskiego Narodu, należy cofnąć się myślą do wydarzenia sprzed paru miesięcy, by lepiej odczytać wypowiedź ułana. Zdarzenie tak na niego wpłynie, iż uzna w uniżeniu: „Nie jestem tak wybitnym Polakiem. Nie jestem wybitnym żołnierzem. Jestem normalnym, zwykłym człowiekiem. Jestem maleńki.”

Obrazek

To pozwoli nam zrozumieć jak uniżonego ducha jest ten mały rycerz – o wielkim sercu oraz mocy charakteru. Z głębokości jego ducha wypłynie prośba – orędzie do Polaków o szczególną pamięć o Tatarach.

Nietrudno zauważyć, że schyłek jego lat przypadł na czasy nacechowane ludźmi wyścigu, sławy, zaszczytów i pierwszych miejsc. W naszej dobie ludzie nie wahają się rwać na strzępy swoją oraz cudzą godność i wolność. On natomiast jest ambasadorem pięknego świata wartości i honoru, który odszedł, zaginął. Jego świat nie został ocalony, a mimo to on w swej wolności rezygnuje dziś z prawa do prestiżowego odznaczenia na rzecz dobra wspólnego i dedykuje je innym żołnierzom. Ponieważ ewangelicznie potrafi się umniejszyć – będzie wywyższony!

Wzorem do naśladowania dla następnych pokoleń.

Wspaniałą lekcję żołnierskiej historii ukazuje droga człowieka niezwykłej miary – Mustafy Abramowicza, który podczas wojny uchwycił się wiary w Boga, a ufając nadziei wbrew nadziei, został wyprowadzony z niewoli do wolności.

Dzięki niemu możemy otworzyć także inny rozdział opowieści, który ukaże rolę Tatarów na przestrzeni wieków w naszej burzliwej historii.

Tymczasem powróćmy do 12 lipca 2016r., gdy w Konsulacie RP w Manchester, Sekretarz Stanu Prof. Krzysztof Szczerski w swej laudacji tak określił odyseję niezłomnego ułana:

„ – Wiele razy wyrwał się śmierci z objęć, niejednokrotnie w ostatniej chwili, warto tu wspomnieć jak wielu jego współtowarzyszy walki między innymi z Kozielska i Starobielska straciło swoje życie z rąk sowieckich morderców. Jak wielu również oddało największą ofiarę na zboczach Monte Cassino, czy podczas Kampanii Wrześniowej. Pamięć o trudzie polskich żołnierzy walczących o wolną i niepodległą Polskę zasługuje na najwyższy szacunek, a my nie powinniśmy szczędzić wysiłków, aby utrzymać pamięć o tych Bohaterach wiecznie żywą.”

Wtedy polski minister wręczył najstarszemu dziś żyjącemu ułanowi Stefanowi Mustafie Abramowiczowi w imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudy odznaczenie państwowe Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta – za jego wspaniałą postawę i za udział w walkach o niepodległość Polski. Uroczystość odbyła się w Konsulacie RP w Manchester. Jednocześnie wręczono sędziwemu ułanowi awans oficerski, który został przyznany w dniu 27 stycznia 2016r. przez Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza. Wręczenie awansu na wyższy stopień oficerski odbyło się przy asyście Zastępcy Attaché Obrony z Ambasady w Londynie Pani Płk Doroty Kaweckiej oraz urzędującego wówczas Konsula RP Pana Łukasza Lutostańskiego.

Zaproszono Muftiego RP Muzułmańskiego Związku Religijnego – Przewodniczącego Najwyższego Kolegium Rzeczypospolitej Polskiej Pana Tomasza Miśkiewicza z Białegostoku oraz poetę i rzecznika Tatarów Pana Musę Czachorowskiego z Wrocławia. W uroczystości ułanowi towarzyszyła najbliższa rodzina. Przybyli na event również weterani II wojny światowej z 2. Korpusu Armii Gen. Andersa, którzy zmuszeni byli po wojnie pozostać na obczyźnie tak jak i kawaler orderu, obierając za drugą ojczyznę WB, gdzie mieszkają do dziś w Great Manchester.



W czasie uroczystości Minister Szczerski przywołał życiorys ostatniego ułana, szczególnie uwzględniając lojalne oddanie społeczności tatarskiej dla spraw Polski. Powołał się na słowa Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który przypomniał, że: „Polscy Tatarzy żyją w naszym kraju od setek lat, często swoim działaniem podkreślali, że służą Polsce i są obywatelami polskimi i że często działo to się poprzez daninę krwi.”

Tak o ułanie wypowiedział się polski dyplomata, wyraziwszy swe szczere uznanie, a jakie refleksje o sobie snuł sam Bohater? Warto posłuchać…

„ – To bardzo zaszczytne odznaczenie, które ja otrzymałem – za co bardzo dziękuję, jest dla mnie wielką nagrodą. Chciałem jednak powiedzieć, że nie o mnie tu chodzi, gdyż nie jestem tak wybitnym Polakiem, nie jestem wybitnym żołnierzem. Jestem normalnym, zwykłym człowiekiem. Jestem maleńki ale dostałem ten order, który jest przeznaczony dla ludzi bardzo zasłużonych Polsce. Przyjąłem go w imieniu moich kolegów żołnierzy, z którymi przeszedłem całą wojnę od 1939r. aż do zakończenia jej w 1945r. Wielu moich kolegów Polaków i Tatarów postawiło swoje życie na szali dla wolności i niepodległości Polski. Masę ich zginęło.

Obrazek

– W szeregach Wojska Polskiego zawsze służyło wielu Tatarów. Przeszliśmy długą drogę przez niewolę do wolności – oswabadzając po drodze inne kraje, ale nie mogliśmy wrócić do Polski.

Jako Polak, Tatar w służbie Ojczyzny ślubowałem uroczyście, że w obliczu Boga Miłosiernego na każdym miejscu służyć zawsze będę Rzeczypospolitej Polskiej, słuchać przełożonych, dochować honoru, rozkazy dawane mi wypełniać i ściśle przestrzegać tajemnic wojskowych.

Mimo, że Tatarzy to najszczuplejsza mniejszość narodowa ale zawsze staraliśmy się lojalnie i stale z poświęceniem walczyć o niepodległość państwa polskiego. Przez wieki mieszkaliśmy w Rzeczypospolitej, mając od państwa polskiego pomoc, akceptację i wgląd. Dlatego była między nami ogromna współpraca. Dwa narody a jedna Ojczyzna. Tatarzy starali się w każdym momencie nieść pomoc Polsce.

Nasza tradycja uczyła, że synowie tatarscy do ósmego roku życia byli pod opieką matki. Po ósmym roku aż do dorosłości należeli do ojca, który ich ćwiczył. Dawał im konia, siodło i koń stawał się ich własnością. Chłopcy przyrastali do siodła, ćwicząc się w jeździe konnej latami. Hasali po polach. Potem szli do wojska. Dobrzy byli z nich wojacy. Przez to i dobrzy ułani.

Całe pokolenia Tatarów brały udział w walkach, począwszy od bitwy pod Grunwaldem (1410r.) aż do II wojny światowej. Przez cały okres dziejów staraliśmy się być pomocni i lojalni. Do końca wytrwać we wspólnych walkach z Polakami. Przykładem wiernego Tatara i niezłomnego patrioty muzułmanina był polski działacz niepodległościowy Aleksander Sulkiewicz. Pomógł on uciec Piłsudskiemu z warszawskiej Cytadeli. My Tatarzy darzyliśmy wielkim szacunkiem i miłością Marszałka. Wolą Piłsudskiego była polska jednostka tatarska przeciw bolszewikom.

– Inną ważną postacią służącą Polsce był Tatar Gen. Aleksander Romanowicz z Wilna. (dowodził Pułkiem Jazdy Tatarskiej im. Mustafy Achmatowicza, Był to oddział kawalerii WP., który rozwiązano w 1920r. Po zreformowaniu ułani pułku trafili do 1. Szwadronu Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich)

Obrazek

– Kolejni Tatarzy patrioci to – Płk. Maciej Mustafa Bajraszewski ze Słonima i Mjr. Dawid Janowicz Czaiński ze Słonima. (służyli w polskiej formacji wojskowej organizując Pułk Jazdy Tatarskiej w 1918r. Zginęli zakatowani przez NKWD)

Wszyscy oni pracowali dla powodzenia Polski.

– Jak na początku powiedziałem, order wysokiej klasy, który został mi nadany w moim podeszłym wieku – przyjąłem, bo była okazja. Była to okazja, aby podziękować polskim żołnierzom II wojny światowej i podziękować polskim Tatarom – tatarskiemu narodowi. Ten order to zaszczyt dla całego tatarskiego społeczeństwa. Przeze mnie odznaczono moich kolegów żołnierzy i Tatarów z całej Polski. Wręczono mi ten order, ale nie mnie osobiście on się należy jako zwykłemu żołnierzowi. Rząd polski odznaczył raczej wspólnotę tatarską niż mnie. Wysokie odznaczenie przyjąłem z myślą o polskich żołnierzach i narodzie polskich Tatarów. Mimo, że jesteśmy najmniejszą wspólnotą narodową, to przy tym jesteśmy najbardziej lojalną w oddaniu i poświęceniu do ostatniej kropli krwi dla Polski. Tak jak pod Grunwaldem – Tatarzy stale byli po stronie Polski i razem z Polakami szli do wojska, służąc pomocą podczas okupacji.

Polscy Tatarzy przez 600 lat dali przykład wierności Polsce, nawet za cenę życia i przelanej krwi. Polacy nie mogą zapomnieć o sojusznikach Polski – zasłużonych Tatarach, którzy pracowali na rzecz Wspólnoty tatarskiej – poświęcając życie na rzecz Polski.

My Tatarzy zamieszkiwaliśmy północną i wschodnią Polskę – Kresy Wschodnie w byłej Polsce, dziś obecna Białoruś i Litwa, po to aby bronić granic przed niemiecką armadą i sowiecką nawałnicą. Ażeby Niemcy jak kiedyś Krzyżacy pod d-ctwem Wielkiego mistrza zakonu Ulricha von Jungingena, nie mogli znowu rzucić się na Polskę. Od czasów Grunwaldu Tatarzy zamieszkiwali tamte tereny, by strzec naszych granic.

Doniosłym wydarzeniem dla naszej społeczności tatarskiej – honorującym Tatarów było odsłonięcie w Gdańsku pomnika Tatara RP, za co jestem wdzięczny.

Obrazek

– Bardzo bym prosił o rozpowszechnienie tego wyznania dot. mego mianowania oraz roli Tatarów w służbie Polsce, gdyż wielu Polaków niewiele słyszało o małej grupie ludzi – wspólnocie Tatarów.”

Por. Stefan Mustafa Abramowicz

Manchester, niedziela 12 lutego 2017 r.

Pochylić się i zamyślić nad memoriałem do Polaków Por. Abramowicza, to już złożyć hołd polskim Tatarom i oddać cześć żołnierzom niezłomnym, do których należeli także Tatarzy.

Na koniec nam zwykłym śmiertelnikom ciągle idącym w pośpiechu – niech daty i zdarzenia przypomną Wędrówkę życiową ułana, po jego wyboistej drodze życia.

Obrazek

To po to byśmy mogli rozprawiać o nim uczenie i tkliwie…

Stefan Mustafa urodził się jako drugi w rodzinie tatarskiej w dn. 20 stycznia 1915r. w Klecku woj. nowogródzkie na Kresach Wschodnich – to była Polska. (dokumenty podają błędną datę jego urodzin jako 20 lutego 1916r.) Mama Fursia zd. Aleksandrowicz, ojciec Ibrahim Abramowicz. Rodzeństwo: Ewa, Bekir, Aleksander, Hasan, Sofija. Te osoby najbliższe z rodziny już nie żyją. Pozostał sam z tamtego pokolenia – ostatni ułan – świadek tamtych zdarzeń i lat.

Dn. 15 IX 37r. został powołany do służby wojskowej w słynnym 1. Szwadronie Tatarskim 13. Pułku Ułanów Wileńskich Nowa Wilejka k/Wilna. Ujeżdżał konie jako szeregowy ułan luzak. Wybuch wojny i inwazja Niemców na Polskę uniemożliwiły mu wyjście do cywila w dn. 15 IX 39r.

Dn. 17 IX 39r. sąsiedzi zza wschodniej granicy wkroczyli do Polski z hasłami wyzwolenia miejscowej ludności z polskiego klasowego ucisku. „Wdarli się w nasze granice podstępem bez żadnego wypowiedzenia wojny, wbili nam nóż w plecy,” [S.M. Abramowicz, Wędrówka życiowa, Londyn 2004]

Podczas Kampanii Wrześniowej po przekroczeniu polskiej granicy wschodniej przez armię sowiecką – starszy ułan Stefan Mustafa uratował przed aresztowaniem, w konsekwencji straceniem w Katyniu swego d-cy Por. Zygmunta Barcickiego. Porucznik zdany sam na siebie nie doczekał się rozkazów od naczelnego d-dztwa Polskich Sił Zbrojnych. Jako doświadczony d-ca z wojny z bolszewikami wiedział, że Sowieci będą mścić się na Polakach za przegraną. W ogólnym chaosie i panice jakie panowały po napaści Niemców i Sowietów na Polskę – wiedział, że jego oddział nie ma żadnych szans w starciu z armią sowiecką jako słaby liczebnie i źle uzbrojony. W końcu wydał samodzielny rozkaz wymarszu swym 150 ułanom. Szli pieszo z jednostrzałowymi karabinami i szablami, usiłując przebić się na Litwę. Porucznik szedł pieszo wśród ułanów, a Stefan dosiadł jego konia Farysa w uprzęży oficera, teraz jako jedynego wierzchowca w oddziale. Jadąc na koniu oficerskim mylił komunistycznych Żydów, którzy utworzywszy partyzantkę rozbrajali po drodze słabo uzbrojonych polskich żołnierzy. Wydawali w ręce Sowietów polskich oficerów. Stefan pozorując d-cę odciągał wrogów od swego komendanta zacierając za nim ślady, by wraz z innymi ułanami zdołał przebić się na Litwę. Gdy porucznik przedarł się do Litwinów został internowany i zamknięty z ułanami w obozie internowania. Tam odpowiadali z innego paragrafu niż oficerowie w Katyniu, traktowani jako burżuazja, wróg klasowy i wróg Stalina. D-ca zapewne nie przyznał się, że jest oficerem. Ocalił życie uniknąwszy aresztowania przez służby NKWD. Nie został zgładzony w dołach śmierci Katynia. Stefanowi nie udało się przedostać na Litwę.

Obrazek

Dn. 27 IX 39r. został aresztowany przed granicą przez czerwonoarmistów. Wzięty do niewoli sowieckiej był wykorzystywany jako niewolnik do prac ponad siły. W ciągu 2 lat ciężkiej katorgi przeszedł przez łagry, w tym 9 obozów – miejsca stalinowskiego terroru. Trafił min. do Kozielska, Krzywego Rogu, Starobielska i Tockoje.

Po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej (22 VI 41r.) przebywał w obozie jenieckim w Starobielsku. (było tu 1500 polskich jeńców) Wtedy Niemcy przez radio podali komunikat w trzech językach: rosyjskim, ukraińskim i białoruskim: „Wy rosyjski naród nie bójcie się, my wam nic złego nie zrobimy. My tylko ten komunistyczno – żydowski rząd rozpędzimy.” [S.M. Abramowicz, tamże]

W obozie w Starobielsku zastała go tzw. amnestia i na mocy układu Sikorski – Majski (21 VII 41r.) został zwolniony i zarejestrował się jako rekrut wstępując do WP. formowanego w ZSRR pod d-dztwem Gen. Andersa. Koniec niewoli (XI 41r.) rozpoczął Exodus łagierników i ewakuację z terenów Rosji sowieckiej.

W III 42r. na rozkaz opuszczenia Rosji, został przetransportowany wraz z zesłańcami pod chińską granicę, aż pod Himalaje w sowieckiej Azji Środkowej: do Kazachstanu, Kirgizji, Uzbekistanu, Turkmenii. Docelowym miejscem miał być port wybawienia w Krasnowodzku przy Morzu Kaspijskim.

– 1 milion Polaków wymarło i zostało zabitych w ZSRR, S.M. Abramowicz

W IV 42r. Stefan przedostał się do Pahlavi w Iranie – lądu nadziei i wolności. Dołączył do 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pod d-dztwem Gen. Władysława Andersa.

– Jedynie 15. tysiącom udało się wyjść z Kraju Rad, S.M. Abramowicz

W 43r. dobił z manewrami do Egiptu. Został elektrykiem pojazdów mechanicznych szwadronowej czołówki naprawczej.

Obrazek

W IV 44r. wraz z polskimi żołnierzami dopłynął do Italii i został wcielony do 2. Warszawskiej Dywizji Pancernej 2. Korpusu, która była włączona do 8. Armii Wojsk Sprzymierzonych dowodzonej przez Gen. Oliver’a Leese. Został czołgistą amerykańskiego czołgu Sherman o nazwie Ballada w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich przy d-cy Mjr. Kazimierzu Zaorskim.

Brał udział w walkach pod Monte Cassino, gdzie 18 V 44r. Polacy zdobyli twierdzę na wzgórzu. Uczestniczył w Kampanii Włoskiej oswobadzając Włochy.

W VI 44r. podczas ofensywy i wymiany ognia artyleryjskiego z niemieckimi Tygrysami pod Ankoną – został ranny w czołgu. Wraz z innym rannym kolegą dostał się do szpitala polowego. W wyniku odniesionych ciężkich ran jego kolega zmarł. Reszta załogi uratowała się, a on w szpitalu czekał m-c czasu na nowy czołg, by dalej walczyć za Polskę w odwecie za napaść wrogów.

W II 45r. wjechał do Loreto i tam napotkał swego d-cę Por. Zygmunta Barcickiego, który zaprosił go tam na swój ślub kościelny. Jego we wrześniu 39r. wierny ułan osłaniał i ocalił mu życie przed niechybną śmiercią w Katyniu.

W V 45r. wraz z 2. Korpusem oswobadzał Bolonię i tu skończyła się wojna dla polskich żołnierzy. Alianci rozbroili polską armię nie dopuszczając Ich do dalszych walk. Zamknęli Im dostęp do defilady w Berlinie i później w Londynie.

– Po wojnie ocalało ok. 200 tys. polskich żołnierzy 2. Korpusu, S.M.Abramowicz

21 VI 46r. po demobilizacji dopłynął okrętem Mauretania wraz z polskimi żołnierzami do angielskiego portu w Liverpool. Był w stopniu starszego ułana.

W 47r. trafił z innymi polskimi żołnierzami do kolejnego obozu na terenie WB i dostał zakwaterowanie w okrągłych namiotach tzw. beczkach śmiechu.

W wojsku służył 10 lat.

W 49r. ożenił się z polską Tatarką Haliną Milkamanowiczówną ze Słonima na Kresach Wschodnich i osiadł w Manchesterze. Urodziły mu się dwie córki Mary i Janet. Obecnie ma dwie wnuczki oraz dwa prawnuki. Owdowiał w 1999r.

Pan Stefan to skromna osoba, mówiąca o sobie: zwykły żołnierz, normalny człowiek. To jednak nie stoi w sprzeczności z jego niekwestionowanymi zasługami dla sprawy walk o wolność i niepodległość Polski, które znalazły wyraz w nadaniu mu wysokiej rangi odznaczenia.

Tatarzy to ludzie honoru o wysokim poczuciu własnej godności i lojalności. Jako godni zaufania nigdy nie zawiedli Naczelnika Państwa i Najwyższego Wodza Marszałka Piłsudskiego, który powierzył oficerom pochodzenia tatarskiego swoją ochronę i straż przyboczną.

Podczas II wojny polscy Tatarzy podzielili los Polaków walcząc i ginąc na wszystkich frontach świata Za naszą i waszą wolność. To powinno utkwić w naszej pamięci i świadomości – służąc zbliżeniu naszych narodów, które swój życia los rzucały na stos w służbie jednej Ojczyzny. Na dobre i na złe walcząc dla wspólnej sprawy.

Memoriał Porucznika Abramowicza – wiernego ułana niech spełni zadanie godziwego docenienia zasług Tatarów. Wzmocni więzi obydwu naszych narodów, by stanowi

zachętę do wspólnych wysiłków, które będą godne chwały i uznania. Przykład memoriału ma za zadanie zwrócić uwagę innym osobom, że warto budować silną i wielką Polskę w tolerancji i wzajemnym szacunku.

Opracowała Xenia Jacoby, 20 lutego 2017r.

Zdjęcia Xenia Jacoby


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /