Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 187 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 18 paź 2017, 09:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Wygrzebane z internetu


Wiersz o UPA (nie mój):

Młodzi zapomnieli. Niech kto chce słucha;

Nie było zbrodni większych od OUN - UPA.
Filozofię okrucieństw brano z prac Doncowa.
Owe szatańskie nauki przyjęto bez słowa.
Nienawiścią, podstępem goszczono Polaków,
A nawet swoich, rozumnych rodaków.
Rozbierano do naga, wiązano kolczastym drutem
I bito do skonania żelazem kutym.
Jeszcze żyjącym gwóźdź wbijano w głowę,
Odcięto piłą ręce, krocze i nogę.
Bratu kazano zabić brata, mężowi dzieci, żonę;
Takie były metody tortur, przez UPA wprowadzone.
Ukraince, co konającemu dała kubek wody
Nie dane było cieszyć się z swej pięknej urody.
Dwudziestu ją gwałciło, twarz pocięto żyletką;
Dziecko. Modliło się do Boga o śmierć - i to prędką.
Palono ludzi żywcem, wydłubywano im oczy
I patrzono czy ślepy drzwi znajdzie, z płomieni wyskoczy;
Takiego zwyrodnialcy jakby w drodze łaski
Witali gromkim: hura ! były i oklaski.
Potem popalone ciało posypywali solą
Szydząc, że pono Polaków rany nie bolą.
I oto ta grupa super - zbrodniarzy
Wraca na Ukrainę i o władzy marzy.
Swe zbrodnie ubiera w szaty narodowe
Zarażając kłamstwem społeczeństwo zdrowe:
Wspaniałych ludzi Wielkiej Ukrainy,
Których my Polacy po prostu - lubimy ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 21 paź 2017, 08:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/76765

Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz, Polskę...
Lech Mucha, sob., 21/01/2017 - 11:58

W lutym 1944 roku zakończyło się ukraińskie okrążenie Przebraża. Próżno na mapie dzisiejszej Ukrainy szukać wsi o tej nazwie. Po wojnie sowieckie władze zmieniły jej nazwę na Hajowe. Polskie Przebraże, była to niewielka osada w powiecie łuckim na Wołyniu, jeden z bardzo wielu punktów oporu przeciwko Ukraińcom, placówka samoobrony zorganizowanej przez Polaków w czasie Rzezi Wołyńskiej. Pomiędzy lutym 1943, a lutym 1944 roku, kiedy Ukraińska Powstańcza Armia została wyparta z Wołynia przez Armię Czerwoną, rejon Przebraża był największym polskim bastionem na Wołyniu. Cały obszar obronny otoczony był zasiekami, strzeżony przez polskie patrole, zabezpieczony system bunkrów i umocnień, które uzupełniały gniazda karabinów maszynowych i naturalne fortyfikacje, czyli bagna. Znalazło tam schronienie około 10-12 tysięcy Polaków, nie tylko mieszkańców samego Przebraża, ale wielu okolicznych miejscowości, którzy uciekali przez banderowcami. W czasie heroicznej obrony, oddziały liczące w szczytowym momencie cztery kompanie, czyli łącznie około 800-1000 ochotników, w większości cywilów, odparły kilka ataków ukraińskich nacjonalistów, z których największy miał miejsce na przełomie sierpnia i września 1943 roku. Wzięło w nim udział około 6000 tysięcy napastników, bojowników UPA, ale i zwykłych kryminalistów. Polscy obrońcy nie ograniczali się wyłącznie do obrony. Prowadzone były działania zaczepne, wyprawy aprowizacyjne, w czasie których zdobywano na Ukraińcach zboże i bydło konieczne do przetrwania, uwalniano Polaków pozostających w innych enklawach otoczonych przez UPA, a także prowadzono ataki na ukraińskie siły. Największym problemem obrońców był brak broni palnej. Część udało się uzyskać, kupując ją od Niemców i Węgrów, później udało się nawet uzyskać od okupanta zgodę na jej legalne posiadanie w związku z zagrożeniem ze strony UPA. W posiadaniu obrońców były też dwa działka kalibru 45mm, wymontowane z wraków sowieckich czołgów.
O szczegółach bohaterskiej obrony ludności polskiej na Wołyniu, można szerzej przeczytać w dostępnych źródłach. Z kronikarskiego obowiązku napiszę, że dowódcą samoobrony od kwietnia 1943 roku był podoficer rezerwy, porucznik Armii Krajowej, Henryk Cybulski, pseudonim Harry, a komendantem cywilnym były legionista Ludwik Malinowski.

Z historii powinniśmy wyciągnąć pewną naukę. W razie konieczności, w obliczu wrogów Polacy zjednoczyli się i zorganizowali skuteczną obronę. Dzięki temu ocalono życie kilkunastu tysięcy naszych rodaków. Sukces został odniesiony dzięki dobrej organizacji, polegającej na umiejętności zgromadzenia zapasów żywności, dzięki solidarności, która sprawiła, że mieszkańcy Przebraża potrafili podzielić się z uciekinierami tym co mieli, choć nie było tego dużo, ale przede wszystkim dzięki organizacji obrony militarnej z użyciem broni! Ważne w tej historii jest to, że obrońcy nie tylko Przebraża, ale i innych polskich enklaw nie byli żołnierzami - to byli w znakomitej większości cywile! Ale potrafili obchodzić się z bronią na tyle skutecznie, że umożliwiło im to odpieranie ataków banderowców!

Jak mówi mądre przysłowie: chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Jeżeli chcemy obecnym i przyszłym pokoleniom Polaków dać szansę na to, by w razie konieczności mogli stanąć do walki w obronie życia swojego, swych sąsiadów i bliskich, trzeba dać im możliwość nauczenia się posługiwania bronią. Dom, szkoła, kościół i strzelnica, to miejsca w których kształtuje się charakter. O wartości rodziny mówić nie muszę. To oczywiste. Szkoła i kościół też na tych łamach nie wymagają reklamy. Ale jest jeszcze strzelnica. Przestrzeń, w której nie tylko można nabywać umiejętności strzeleckie. To też jest miejsce, w którym można i trzeba kształtować propaństwowe i patriotyczne postawy. Jest okazja, by poprzez organizowanie się w różnego rodzaju towarzystwa strzeleckie, kultywować piękne tradycje polskiego oręża, przypominać dzieje niezwyciężonej husarii, jak i bohaterstwo Powstańców Warszawskich, obrońców Helu i Westerplatte i wołyńskiego Przebraża, a także jeszcze bardziej współczesne osiągnięcia, jak na przykład polska obrona City Hall w irackiej Karbali.

Ale żeby to wszystko osiągnąć, nie można dalej blokować dostępu uczciwych obywateli do broni palnej. Przypomnijmy raz jeszcze. Bezimienni obrońcy Polaków z Przebraża, z przełomu 1943-go i 44-go roku, to w większości byli cywile. Tylko dzięki ich obyciu z bronią, wspartemu determinacją, dobrą organizacją, umiejętnością wykorzystywania szans, solidarnością, udało się im przeżyć rzeź, którą próbowali im zgotować Ukraińcy. Nie ma żadnych powodów, by utrudnienia w dostępie do broni były nadal tak nonsensowne, jak są obecnie. Mamy liczne dowody, świadomie przemilczane przez media liberalne, na to, że na tych obszarach Stanów Zjednoczonych, w których legalnie można poruszać się z bronią palną jest znacznie mniej gwałtów i napadów. O czym również sie nie mówi, poszczególnych Stanów w których chodzenie z bronią jest dopuszczalne, od kilkudziesięciu lat przybywa. Najwyższy czas i u nas zliberalizować prawo i oddać zwykłym ludziom możliwość wybrania sobie formy obrony siebie i własnej rodziny. Niech ci, co dają wiarę lewackim bredniom, uzbroją się w kredki, kwiaty i znicze. A ci, którzy wolą wziąć sprawy w swoje ręce, powinni - po spełnieniu jasnych warunków i uzasadnionych wymagań - mieć prawo do posiadania broni!

Nie mamy pewności, że takie zagrożenia, wymagające obrony z użyciem broni palnej nigdy się już Polakom nie przytrafią! Mamy taką nadzieję, ale na samej nadziei nie należy budować przyszłości państwa i narodu. Tak jak nie da się jej zbudować na wierze w obronną siłę muzyki fortepianowej, na ufności w marksizm i wynikające z niego aberracje. Nadzieję na przetrwanie daje nam: dom, szkoła, kościół i strzelnica!

"Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz, Polskę..." wtedy potrzebny nam będzie bagnet i broń! I umiejętność posługiwania się nimi!

Lech Mucha

Tekst ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa (18.01.2017)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 27 paź 2017, 08:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolyn.org/index.php/informacje/9 ... -1943-roku

Ludwikówka przestała istnieć 13 lipca 1943 roku.
Bogusław Szarwiło 23 styczeń 2017

Już na samym wstępie należy wyjaśnić, że chodzi tu o Ludwikówkę na Wołyniu w powiecie Dubno. Poniżej fragment wspomnień Romana Kucharskiego ps. "Wrzos" żołnierza 27 WDP AK, spisanych w książce :Krwawa Łuna". Ukraińcy przekonali Niemców, że w czysto polskiej wsi Ludwikówka, położonej w płytkim wąwozie nieopodal lasu, znajdują schronienie partyzanci radzieccy. I oto Młynowem wstrząsa przyniesiona przez chłopa wiadomość o dokonanej masakrze. Ta straszliwa wieść szybko się potwierdza. Niemcy przy użyciu tzw. milicji ukraińskiej i własowców otoczyli o świcie Ludwikówkę i spędziwszy mężczyzn do trzech stodół, granatami ręcznymi zapalili je, paląc żywcem nieszczęśników, których jedyną winą było to, że byli Polakami. Kobiety i dzieci popędzili pieszo do Dubna - dwadzieścia kilometrów, aby wywieść do obozów zagłady. Ludwikówka przestała istnieć 13 lipca 1943 roku. Wszędzie trupy ludzi, koni, bydła. Wszędzie zgliszcza. Ani jedno zabudowanie nie ocalało.
Dziś nie ma żadnego śladu po tej polskiej wsi, nie ostał się kamień na kamieniu. Po 66 latach ocaleni i potomkowie doprowadzili do odsłonięcia pomnika pomordowanych mężczyzn i chłopców Ludwikówki. Niemcy, własowcy i ukraińscy policjanci zamordowali 172 Polaków. To Ukraińcy wrzucili do wnętrza granaty. Podpalili ciała, które dopiero za kilka dni zostały pochowane w zbiorowej mogile.

13 lipca 2013 r. w Wysokiej koło Gorzowa Wlkp. odsłonięta została i poświęcona tablica pamiątkowa upamiętniająca ofiary pacyfikacji Kolonii Ludwikówka na Wołyniu w 70-tą rocznicę tych tragicznych wydarzeń..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 18 lis 2017, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolyn.org/index.php/informacje/9 ... y-wojskowi

OSADNICY WOJSKOWI
Tetiana SAMSONIUK 09 luty 2017

Osadnicy pojawili się na tych ziemiach po 17 grudnia 1920 r. W tym dniu Sejm jednogłośnie przyjął ustawę o nadawaniu ziemi polskim żołnierzom i ochotnikom na Kresach Wschodnich. Należała ona wcześniej do rosyjskiego skarbu, były to także niektóre dobra duchowne i klasztorne oraz polskie folwarki. Ziemię przyznawano biorąc pod uwagę strategię wojskową, wskutek czego wzdłuż polsko-radzieckiej granicy została stworzona linia obrony. Ćwiczenia wojskowe oraz działalność licznych stowarzyszeń wojskowych podtrzymywały w należytej gotowości bojowej osadników wojskowych. Problemy, na które napotykały gospodarstwa osadników oraz kryzys gospodarczy w latach 30-tych. spowodowały swoisty «dobór naturalny», wskutek którego tylko dobrzy gospodarze potrafili przekształcić swoje folwarki na rentowne. Dużo osadników wojskowych po objęciu przez nich stanowisk w urzędach państwowych i w samorządach sprzedało lub oddało w wynajem swoje ziemie. Byli to m.in. nauczyciel ze wsi Niwieck w Gminie Dubrowickiej (obecnie rejon dubrowicki) E. Chlebnik, sekretarz Wydziału Finansowego w Magistracie miasta Równe K. Kawiecki, pracownik ochrony Lasów Państwowych w Leśnictwie Kisoryckim (obecnie wieś Kisorycze w rejonie rokytniwskim) W. Bagiński, starosta Gminy Sudobickiej (teraz wieś Sudobicze w rejonie dubieńskim) T. Wegscheider, starszy zwrotniczy stacji Zdołbunów S. Lebeda oraz konduktor P. Nowak, komendant posterunku policji na stacji Zdołbunów W. Jakuszewski, wójt Bereźnicy (obecnie rejon dubrowicki) I. Smoleński i inni. W przededniu II wojny światowej, co ósmy osadnik na Kresach Wschodnich był pracownikiem samorządowym. W województwie wołyńskim natomiast urzędnikami zostało 38,1 % osadników wojskowych.
Według danych statystycznych Wydziału Ustroju Rolnego w Rówieńskim Obwodowym Zarządzie Rolnictwa największa liczba – 615 – gospodarstw osadniczych na terenie obecnego obwodu rówieńskiego w 1939 r. istniała w powiecie rówieńskim.
Na drugim miejscu znalazł się powiat dubieński – 479 gospodarstw. Najmniejsza liczba była w powiecie sarneńskim – 101 gospodarstw.
Radzieckie dokumenty partyjne z 1940 roku podają inną statystykę, według której w dniu 17 września 1939 roku na terenach, które później weszły do obwodu rówieńskiego, było 1709 gospodarstw osadniczych posiadających 26 061 ha ziemi.
Początek II wojny światowej postawił kres spokojnemu życiu polskich osadników. Jako rezerwiści Wojska Polskiego zostali oni w większości zaciągnięci do wojska. Pozostali byli odpowiedzialni za ochronę bezpieczeństwa i porządku na terenie regionu. To właśnie oni, nie czekając na rozkaz władz państwowych, walczyli z oddziałami Armii Czerwonej, które 17 września 1939 r. zaczęły okupację Rówieńszczyzny. 19 września 1939 r. osadnicy z bronią w ręku wystąpili przeciw jednostkom wojsk radzieckich, które weszły do Klewania, a w nocy z 19 na 20 września 1939 r. na stacji Iwaczkiw (obecnie rejon zdołbunowski) ostrzelali pociąg wojskowy wiozący czerwonoarmistów. Ukraińcy zamieszkujący miejscowości, w których jeszcze zanim weszła Armia Czerwona rozbrojono posterunki policji i stworzono z miejscowych aktywistów tymczasowe organy władzy radzieckiej, bali się, że zostaną zaatakowani przez mieszkańców sąsiadujących z nimi osad wojskowych. Mieszkańcy Bereźnicy stworzyli Gwardię Czerwoną dla ochrony wsi przed uzbrojonymi osadnikami ze wsi Antonin, Zarzeczyca, Niwieck. Podobna sytuacja miała miejsce we wsiach Zdołbica (obecnie rejon zdołbunowski) oraz Tajkury w powiecie zdołbunowskim (obecnie rejon rówieński), gdzie uzbrojeni osadnicy grozili miejscowym Ukraińcom. Władze radzieckie zaliczyły polskich osadników do wrogów ludu. Słowa Chruszczowa «Osadnik to policjant w przebraniu chłopskim» zabrzmiały jak wyrok tej grupy społecznej. W dokumentach NKWD zawarta jest informacja o tym, że na terenie powiatu rówieńskiego największe zainteresowanie wzbudza osada Krechowiecka zamieszkana wyłącznie przez zdemobilizowanych podoficerów 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. W sprawozdaniu podano: «Prawie wszyscy osadnicy zachowują ścisłe więzi z pułkiem, dowództwo którego często bywa w osadzie… Zainteresowanie tą osadą wykazuje rząd – w 1929 roku w uroczystościach otwarcia domu «ludowego» uczestniczył prezydent RP Mościcki…». Zdaniem funkcjonariuszy organów ścigania taka uwaga do osadybyła spowodowana jej specjalną misją – wykonywaniem zadań dywersyjnych, szpiegowskich itd. NKWD Radzieckiej Ukrainy stworzyło listę osad wojskowych wymagających szczególnej obserwacji. Na Rówieńszczyźnie na tę listę trafiło 3 osady w powiecie kowelskim (zamieszkane przez 20 rodzin), 11 – w powiecie rówieńskim (560 rodzin), 7 – w powiecie zdołbunowskim (146 rodzin), 2 – w powiecie dubieńskim (35 rodzin). Uznając osadników za zagrożenie władze radzieckie rozwinęły akcję propagandową mającą na celu szczucie osadników. Już we wrześniu 1939 r. do więzień radzieckich trafiło dużo przedstawicieli tej grupy społecznej. Co prawda wkrótce większość została wypuszczona.
Osadnicy znaleźli się w pułapce – między sowieckimi organami represyjnymi, a miejscową ludnością ukraińską. W ramach akcji propagandowych władze radzieckie nawoływały do walki z panami na wszelkie sposoby: za pomocą siekier, wideł, kos. Aby uniknąć śmierci, mieszkańcy niektórych osad w nocy chowali się w lesie, inni, uzbroiwszy się w broń z miejscowych posterunków policyjnych, po kolei ochraniali wsie. Jednocześnie niektóre rodziny ukraińskie pomagały osadnikom, chowając ich przed swoimi rodakami. Zdarzało się także zbieranie podpisów wśród miejscowych Ukraińców na rzecz więzionych osadników. Np. prawie wszyscy mieszkańcy wsi Studzianka w powiecie dubieńskim (obecnie rejon dubieński) podpisali 17 grudnia 1939 r. list adresowany do wydziału NKWD w Dubnem. Bronili w nim pułkownika rezerwy F. Dziewickiego, przekonując kierownictwo NKWD, że on «w ciągu 20 lat życia w Studziance nikogo nie obrażał i w czym mógł starał się pomóc…». Mieszkańcy osady Traugutówka w Gminie Rafałowskiej próbowali uratować od więzienia K. Pawelczyka. Potraktowano go jako osadnika dlatego, że razem z rodziną mieszkał w domu swojego brata osadnika. W archiwach można spotkać także zachowane donosy. Adresowane były do rejonowych oddziałów NKWD: «…Nogaj Jan, Skrzypek Wacław i Pawlak Marcin zostali przysłani tu w 1921 r. przez polskie władze… Ich celem, podobnie jak celem wszystkich osadników wojskowych była polonizacja miejscowej ludności, i obserwacja nas. Generalnie to na nich opierało się państwo polskie na zachodnich rubieżach ziem ukraińskich».
Jak tego wymagały tymczasowe radzieckie władze partyjne jesienią 1939 r. we wsiach zostały utworzone komitety chłopskie. Prowadziły one konfiskatę majątków osadniczych, zagospodarowując je według własnej wizji. Np. przedstawiciele tymczasowych organów władzy w osadzie Bolesławice w powiecie rówieńskim postanowili znacjonalizować najpierw konie, krowy i inne bydło, zostawiając jedną krowę wyłącznie tym rodzinom, w których były dzieci. W domu każdego osadnika przymusowo zameldowano jedną ukraińską rodzinę. W osadzie Krechowieckiej, położonej w tym samym powiecie, komitet chłopski podjął decyzję o tym, żeby najbogatsi osadnicy w ciągu kilku dni wyprowadzili się ze swoich gospodarstw.
21 grudnia 1939 r. Biuro Polityczne uchwaliło zaproponowaną przez KC Komunistycznej Partii Bolszewików Ukrainy decyzję o wykorzystaniu mienia osadniczego. Dotyczyła ona wszystkich ziem, należących do osadników, oprócz wcześniej zabranych przez chłopów, które przekazano na rzecz komitetów obwodowych. Komitety oddały te ziemie kołchozom i sowchozom. Konie, bydło i narzędzia rolnicze także stały się ich własnością. W konfiskowanych domach osadników zaproponowano, aby ulokować urzędy państwowe, szkoły, szpitale, telegrafy albo zakwaterować nauczycieli i lekarzy. Konfiskowanego mienia osadniczego użyto m.in. dla urządzenia w marcu 1940 r. Pałacu Pionierów w Równem. Niezbędne meble, dywany, instrumenty muzyczne przywieziono tu przed 15 marca 1940 r.
Do końca 1939 r. na terenie obecnego obwodu rówieńskiego zostało znacjonalizowanych 26 038 ha ziem, należących wcześniej do osadników.
Na początku grudnia 1939 r. Biuro Polityczne i Rada Komisarzy Ludowych ZSRR zabrały się do przygotowań pierwszej masowej deportacji osadników i ich rodzin w odległe regiony ZSRR. 5 grudnia RKL podjęła uchwałę nr 2001–558 ss., zatwierdzoną przez Biuro Polityczne CK WKP(B), o założeniu specjalnych osad dla 21 tys. rodzin deportowanych. Według tego dokumentu, deportacja była planowana na początek 1940 r. Jednak już pod koniec grudnia zaczęło się wysiedlenie poszczególnych rodzin osadników, wobec członków których prowadzono śledztwo jako przeciw elementom społecznie niebezpiecznym. To się zdarzyło m.in. z rodziną P. Tupaja, która składała się z siedmiu osób. 31 grudnia 1939 r. zmuszono ich do pozostawienia Poniatówki w powiecie dubieńskim. Rodzina pozostawiła po sobie drewniany dwupokojowy domek, stajnię, stodołę pokrytą dachówką, żniwiarkę, dwie krowy, dwa konie i 20 ha roli. Podobny los spotkał aresztowanego 24 grudnia 1939 r. E. Chlebnika, osadnika ze wsi Niwieck w powiecie sarneńskim. Po uwolnieniu z więzienia natychmiast wywieziono go wraz z rodziną do odległego regionu ZSRR. Osadników, aresztowanych przez rejonowe oddziały NKWD, w przededniu deportacji uwalniano z aresztu nie prowadząc żadnego śledztwa. Głównym dokumentem zawierającym instrukcje o przygotowaniu i przeprowadzeniu specjalnej operacji wobec osadników i leśniczych, była dyrektywa komisarza spraw wewnętrznych ZSRR L. Berii z dnia 19 grudnia 1939 r. nr 5648/5. Według niej, wszystkie osiedla osadników były podzielone na dzielnice operacyjne (łącznie 76 dzielnic na terenie Ukrainy Zachodniej), na czele każdej «trójki» operacyjnej stał doświadczony pracownik NKWD. Do takiej grupy operacyjnej na Rówieńszczyźnie należeli: kierownik Obwodowego Zarządu NKWD, kapitan służby bezpieczeństwa Krutow; kierownik oddziału Głównego Zarządu Ekonomicznego NKWD ZSRR, porucznik służby bezpieczeństwa Zubow; zastępca kierownika Zarządu Milicji Robotniczo-Chłopskiej NKWD USRR, kapitan milicji Hrebczenko. Łącznie we wszystkich nowoutworzonych obwodach działało 6 699 grup operacyjnych (do każdej należał jeden czekista, który był przewodniczącym, jeden przedstawiciel partii, jeden żołnierz wojsk NKWD, dwaj przedstawiciele lokalnych władz wiejskich czy gwardii robotniczo-chłopskiej, jeden lokalny działacz, który spisywał majątek i jeden przewodnik spośród zaufanych miejscowych chłopów). Łącznie w operacji uczestniczyły 54 174 osoby. Funkcjonariusze NKWD konspiracyjnie spisywali osadników i leśniczych, bez ujawniania prawdziwych przyczyn. Mówili, że spis ludności przeprowadzany jest ze względu na konieczność nakładania podatku rolniczego i kampanię wyborczą do Rady Najwyższej ZSRR i USRR. 29 grudnia 1939 r. RKL ZSRR i Biuro Polityczne zatwierdziły dokumenty mające wpływ na dalszy los kolonistów. Według «Regulaminu osad specjalnych i zasady zatrudniania osadników wysiedlanych z zachodnich obwodów USRR i BSRR» i «Instrukcji LKSW ZSRR o porządku przesiedlania polskich osadników z zachodnich obwodów USRR i BSRR» Ludowy Komisariat Lasu musiał zapewnić miejsce do przyjęcia, zakwaterowania i zatrudnienia osadników, Ludowy Komisariat Komunikacji – transport deportowanych w odrębnych pociągach, Ludowy Komisariat Zdrowia – personel medyczny do każdego pociągu i obsługiwania nowych osad. Według danych statystycznych, znalezionych w Oddziałowym Archiwum Służb Bezpieczeństwa, w dniu 7 stycznia 1940 r. na terenie obwodu rówieńskiego zarejestrowano 5 597 akt osobowych członków rodzin kolonistów i 2 749 członków rodzin leśniczych. Zgodnie z planem Wydziału Transportowego NKWD kolei w Kowlu z dnia 20 stycznia 1940 r., stamtąd należało dostawić 27 621 specjalnych osadników (w tym 7 348 – z obwodu rówieńskiego), w tym celu przygotować 935 wagonów. Na stacji Sarny planowano wyposażyć 175 wagonów wąskotorowych. Stacja Zdołbunów miała dostarczyć 302 wagony dla przejazdu koleją wąskotorową i 54 dla przejazdu szeroką koleją. Milicjanci i strażnicy mieli zorganizować na terenie obwodu rówieńskiego 14 punktów odprawy kolonistów. Według rozporządzenia kierownika oddziału obwodowego NKWD dla wykonania «szczególnego zadania» w obwodzie rówieńskim z 229 pułku 13 dywizji konwojowej wojsk konwojowych NKWD, dla zapewnienia eskorty do punktu odprawy przesiedleńców specjalnych, ściągnięto 300 osób i 154 urzędników straży specjalnej 227 pułku. Przedstawiciele partii nie ograniczyli się wyłącznie do kontroli operacji w celu usunięcia osadników z terenów Rówieńszczyzny. Brali czynny udział w akcjach likwidacyjnych. W swoich wspomnieniach były prezes Dubieńskiego Komitetu Powiatowego W. Bezkopylnyj z dumą pisze, że w styczniu 1940 r. osobiście brał udział w «tajnej, zorganizowanej na szeroką skalę akcji eksmisji polskich kolonistów». W wyniku specjalnej operacji, rzetelnie zaplanowanej i przeprowadzonej przez radzieckie władze represyjne, z obwodu rówieńskiego deportowano 7 939 osadników i leśników. Równocześnie do więzień trafiali miejscowi mieszkańcy, którzy śmieli wyrazić współczucie deportowanym osobom. Osadników, którzy w okresie międzywojennym pełnili obowiązki urzędników i przedstawicieli lokalnych władz samorządowych, władze radzieckie uważały za niebezpieczne elementy. Zamiast deportacji do odległych regionów ZSRR czekał na nich obóz pracy. Sowieci piętnowali polskich osadników wojskowych jako złośliwych wrogów długo przed okupacją Ukrainy Zachodniej przez Armię Czerwoną. Po pierwsze, kierownictwo ZSRR brało pod uwagę fakt, że osadnicy uzyskali pewne preferencje od polskiego rządu za wygraną w wojnie polsko-bolszewickiej. Zniszczenie tej warstwy społeczeństwa polskiego było swoistą zemstą reżimu sowieckiego. Po drugie, osadnicy tworzyli tło społeczne, na bazie którego mógł się ukształtować ruch oporu przeciw sowietom. Prewencyjne areszty i deportacje osadnictwa pozbawiły polskie podziemie zasobów zarówno materialnych, jak i ludzkich. Po trzecie, po deportacji osadników nowe władze wzbogaciły się o ziemie i zasoby materialne, co było podstawą do tworzenia kołchozów. W tym samym czasie w odległych regionach ZSRR wzrosła liczba bezprawnych i jednocześnie bezpłatnych pracowników.

Wyszukał i wstawił : B. Szarwiło

za: http://www.monitor-press.com/pl/2-pol/a ... skowi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 23 lis 2017, 16:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolyn.org/index.php/informacje/1 ... -zgliszcza

Witoldów - pozostały zgliszcza ...
Bogusław Szarwiło 11 luty 2017

Czesław S. (ur. 1918): O trzeciej nad ranem byłem w swojej stodole, gdzie miałem urządzoną kryjówkę. Usłyszałem nadjeżdżającą furmankę. Przez szparę między deskami zobaczyłem dwóch mężczyzn z karabinami, którzy zeskoczyli z wozu w stronę domu. Trzeci siedział na wozie. Obok furmanki zauważyłem chłopca (16–17 lat) [...] narodowości ukraińskiej, który mieszkał niedaleko mnie w Witoldowie. Mój pies zaczął strasznie ujadać, mordercy skierowali na niego lufy karabinów. Do mieszkania weszli przez niezamknięte drzwi. Strzelali z bliska w głowy. Mózg był na ścianach pokoju. Wszystkie osoby leżały na podłodze we krwi. Czesław Z. został zabity na kanapie. Moja żona Janina klęczała z rozkrzyżowanymi rękami. Widocznie uklękła, prosząc o darowanie życia. Teściowa upadła pod stół, przewracając naczynia i butelki. Po wymordowaniu mojej rodziny w mieszkaniu, mordercy wpadli do stodoły, szukając mnie. „Nie ma joho, wtikł” [Nie ma go, uciekł] — mówili. [...] Usłyszałem odjazd furmanki zaprzężonej w dwa konie. Chciałem uciekać do sąsiada Konstantego S., ale ponieważ mordercy pojechali w kierunku jego gospodarstwa, cofnąłem się. Zdążyłem zobaczyć, że S. wyprowadza dwa konie i rocznego źrebaka na łąkę obok sadu. [...] Po kilku minutach zobaczyłem, jak mordercy łapią go przy koniach i prowadzą do domu. Przerażony wróciłem na własne podwórze i schowałem się do piwnicznej kryjówki obok stodoły, gdzie przesiedziałem do godziny dziesiątej. [...] [Potem] widziałem pomordowanych S., postrzelanych i porąbanych siekierami. Konstanty leżał na podłodze z roztrzaskaną głową [...], obok leżała [...] Balbina S. i ich córeczka Weronika (11 lat). [...] Przez trzy dni po tragedii panowała cisza, nikogo nie widziałem. Ukrywając się w zbożu, od czasu do czasu wyglądając, co się dzieje wokół domu, udało mi się spotkać z sąsiadami Ukraińcami [...]. Oni wykonali trumny z desek i wykopali dół na mogiłę [...]. Pochowaliśmy trójkę pomordowanych obok domu, w sadzie, stawiając na mogile krzyż, który zrobili Ukraińcy.
Ukrainka przyniosła mi bochenek chleba na drogę i rozpłakała się, mówiąc: „My wam nic nie winni, jak będziesz żył, to się dowiesz, kto mordował”. [...] W dniu, w którym chowaliśmy w sadzie moją rodzinę [...], do gospodarstwa S. przyszli jacyś uzbrojeni osobnicy w kolejowych mundurach. Ukraińcy zostawili trumny i uciekli, obawiając się, że może ich spotkać coś złego. Słysząc, że faktycznie przyjechali Polacy, pobiegłem przywitać się i ze łzami w oczach zobaczyłem kolejarzy polskich z bronią, którzy przyjechali z Włodzimierza Wołyńskiego. [...] Julian S. z bratem Feliksem [synowie zamordowanych S.], z siostrzeńcem Zygmuntem M. [...], przygotowali mogiłę na podwórzu gospodarstwa, niedaleko studni. Ułożyli w niej trzy trumny i postawili trzy krzyże. Zaraz po tym pogrzebie i odejściu Polaków [...], Ukraińcy biegali od jednego do drugiego polskiego gospodarstwa, wzniecając pożary. Pozostały zgliszcza i wypalone sady.
Zygmunt M. (ur. 1925): Gdy skrycie wszedłem do mieszkania [S.], zastałem makabryczny widok. Drzwi były pootwierane, kury chodziły po kuchni i dziobały upieczony przez babcię chleb, leżały łuski po wystrzelonych nabojach. W dużym pokoju znalazłem ciała. Dziadek [Konstanty S.] leżał na podłodze w kałuży krwi, w kożuchu, boso i praktycznie bez głowy. Resztki mózgu widziałem na ścianach i suficie. Część głowy była wbita w szyję obuchem siekiery, tak że widoczny był tylko fragment brody. Na całym ciele miał rany postrzałowe i od siekiery. Obok leżała babcia i Weronika, obie w kałuży krwi. Miały ślady po kulach i rany kłute głowy oraz nóg. Babcia była przerąbana siekierą wzdłuż piersi. [...] 14 lipca w godzinach przedpołudniowych, w słoneczny dzień, skrycie, polnymi miedzami, wśród łanów zbóż, podeszliśmy grupą do gospodarstwa dziadków, by na podwórzu pochować ich ciała. [...]. Niosłem ciało mego dziadka bez głowy. Kożuch nasiąknięty był krwią i mazią z mózgu. Bardzo spieszyliśmy się, ponieważ od lasu Hromosz słychać było pierwsze strzały bandytów z UPA.

Witoldów, gm. Poryck, pow. Włodzimierz

Wyszukał i wstawił: B. Szarwiło

Za: https://ksiegarnia.karta.org.pl/wp-cont ... ii-_v5.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 30 lis 2017, 10:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/w-nocy-z-17-na-18- ... olynskiej/

W nocy z 17 na 18 lutego 1944 roku, oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), dokonał masakry około 200 Polaków we wsi Ludwikówka. Zdarzenie miało miejsce podczas rzezi wołyńskiej
18 lutego 2017 00:00

W nocy wieś została otoczona i zaatakowana przez oddział UPA oraz lokalną bojówkę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Po ostrzale pociskami zapalającymi we wsi wybuchły pożary w wyniku których spłonęło 180 gospodarstw. Polaków mordowano przy użyciu siekier i noży, bez względu na płeć czy wiek, do tych, którzy próbowali uciekać otwierano ogień. Część ludzi zginęła w płonących budynkach, część zamarzła ukrywając się w bieliźnie na polach. Ustalono 127 nazwisk ofiar. Zdaniem świadków w wyniku napadu życie straciło około 200 Polaków, a 27 zostało rannych. Według raportu UPA zabito 330 ludzi, w tym 295 mężczyzn, 30 kobiet i 5 dzieci, strat własnych nie odnotowano. Dzień po napadzie do wsi przyjechali Niemcy, którzy zabrali ocalałych mieszkańców do Rohatyna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Działo się to na Kresach
PostNapisane: 12 lip 2018, 10:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30919
"Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma"

Na placu Szczepańskim w Krakowie została dzisiaj otwarta wystawa „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma”. Na 22 planszach prezentowane są zdjęcia, dokumenty i teksty przybliżające losy ludności polskiej na dawnych Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej przed wojną i jej dramat podczas rzezi wołyńskiej. Ekspozycja została przygotowana w ramach obchodów 75. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu.

Podczas otwarcia wystawy Józef Gawron, wicewojewoda małopolski, podkreślał, że wydarzenia na Wołyniu powinny być prezentowane bez przekłamań i tylko na prawdzie można budować dobre, wzajemne relacje międzypaństwowe. Zaznaczył, że to na nas spoczywa obowiązek, by próbować bezimiennym ofiarom nadać nazwiska.

Ekspozycję otworzył dr Filip Musiał. – Pamiętamy i chcemy dziś uhonorować nie tylko ofiary śmiertelne. Myślimy też o tych, którzy okaleczeni fizycznie i psychicznie rzeź przeżyli. Trauma rzezi była przez lata PRL-u czymś tłumionym, nie można było mówić o tym, co działo się na ówczesnych, okupowanych polskich kresach. Od 1989 r. nasza świadomość jest coraz lepsza – mówił dr Filip Musiał, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.

Dr Filip Musiał podkreślił, że rzeź wołyńska jest jednym z najdramatyczniejszych epizodów historii Polski XX wieku i trzeba o niej pamiętać przez szacunek dla ofiar.

Wystawa „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma” składa się z 22 plansz. Pierwsze z nich to prezentacja dawnych Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej jako obszaru wielokulturowego i wieloetnicznego zamieszkanego przed wojną przez Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Rosjan, Czechów czy Ormian. Znalazły się tam wspomnienia dawnych mieszkańców o zgodnym współistnieniu wielu narodowości, w tym Polaków i Ukraińców.

Centralną część wystawy stanowią plansze poświęcone masowym mordom na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Elementem wystawy jest wykaz miejscowości, w których ginęli Polacy. Jedna z plansz mówi także o działaniach Ukraińców, którzy nieśli pomoc polskim sąsiadom. Ekspozycja będzie czynna do 26 lipca.

Małgorzata Pabis

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... ie-ma.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 187 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /