Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bliżej prawdy
PostNapisane: 20 lip 2009, 20:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Popiełuszko nie pasował do koncepcji Glempa

Rozmawia Magdalena Rigamonti

Z ks. Stanisławem Małkowskim, opozycjonistą i przyjacielem ks. Jerzego Popiełuszki, rozmawia Magdalena Rigamonti

W filmie tego nie ma, ale historyczna prawda jest taka, że to ksiądz Małkowski był pierwszy na liście do odstrzału przez Służbę Bezpieczeństwa. Co ksiądz poczuł, gdy się o tym dowiedział?
Grzegorz Piotrowski w ostatniej chwili zmienił kolejność i zginął ksiądz Popiełuszko. Co czułem? Solidarność z księdzem Jerzym i ze sprawą, której on służył oraz za którą w końcu oddał życie. Postawa kapłańska, jaką miał ksiądz Jerzy, i jaką ja również chciałem mieć, zawiera w sobie ryzyko.

A strach? Nie bał się ksiądz?
Czułem pewien lęk, ale starałem się robić swoje. Postawiłem sobie zadania i je realizowałem. One się różniły od tego, co robił ksiądz Jerzy, ale część z nich realizowaliśmy wspólnie.

A jak ksiądz reagował na to, co mówiono o śmierci księdza Jerzego?
Zapewne chodzi pani o to, że próbowano nagłośnić tezę, że winę za śmierć księdza ponoszą twardogłowi, którzy spiskowali przeciwko Kiszczakowi i Jaruzelskiemu. A przecież księdza Popiełuszkę zabili tak naprawdę Kiszczak i Jaruzelski. Od początku byłem przekonany, zresztą nie tylko ja, że proces toruński jest wyreżyserowany i zakłamany. Wiedziałem, że to morderstwo nie miało miejsca w nocy z 19 na 20 października.

Prymasowi Glempowi nie podobało się to, co robił ksiądz i ksiądz Popiełuszko?
Nie pasowało to do jego ugodowej koncepcji. Wiem na przykład, że prymas dość pozytywnie oceniał generała Jaruzelskiego - jako patriotę i człowieka dobrej woli.

Ma ksiądz to prymasowi za złe?
Jakże można mieć coś za złe swojemu przełożonemu i ojcu?

Ironizuje ksiądz?
Nie. W pewnym sensie rozumiem jego postępowanie. Choć mnie też bardzo ukarał, bo zaraz po pogrzebie księdza Jerzego rozesłał do parafii w Archidiecezji Warszawskiej list, w którym zarzucił mi szerzenie nienawiści. Nie rozumiałem dlaczego. W tym czasie tylko dwie osoby postawiły mi podobny zarzut: Jerzy Urban i Jacek Kuroń.

Co by było, gdyby ksiądz Jerzy nie został zamordowany? Co by się z nim dalej działo?
Byłaby ogromna presja na niego ze strony tak zwanego salonu politycznego. Wydaje mi się, że miał tak silny charakter i kwestia prawdy była dla niego tak fundamentalną podstawą wolności, że nie sądzę, by się podporządkował jakiejś fałszywej grze w rodzaju Okrągłego Stołu czy grubej kreski.

Byłby zmarginalizowany?
Gdyby był wierny prawdzie, musiałby być zmarginalizowany.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 25 lip 2009, 19:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 1&Itemid=3

Powyższy artykuł mówi o tym, jak AGS (Antypolska Grupa Stalinowska), czyli Kuronie, Geremki czy Michniki, tuż po zabójstwie księdza Popiełuszki stawała na głowie, by oczyścić Jaruzelskiego i jego ekipę z wszelkich podejrzeń. Na tą okazję spreparowano genialną bajkę o walkach frakcyjnych w łonie PZPR i jak to "twardogłowi" chcieli tym morderstwem zaszkodzić Jaruzelskiemu. Bajka ta do dziś siedzi w większości polskich umysłów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 25 lip 2009, 19:57 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Na podobnej zasadzie, opluto i zniesławiono Samoobronę i LPR, i na podobnej zasadzie w większości umysłów, taki zakłamany obraz pozostał!

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 26 lip 2009, 08:59 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Te partie się same skompromitowały.Jak się dzisiaj okazuje po przyjażni Romka z Sikorskim i dealu w tv LPR bardziej od samoobrony.

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 26 lip 2009, 13:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
LPR skompromitowała się już w 2005, gdy wspólnie z PO wystąpiła przeciwko powołaniu komisji bankowej - to była ewidentna zdrada Polski. Rozdanie polskich banków w obce ręce to jest jedna z największych zbrodni po 1989, za którą niemal w 100% odpowiada Platforma. Z tego powodu polscy przedsiębiorcy mają ogromne kłopoty z dostępem do kredytu, a zaufanie mogą mieć tylko do SKOKów. A te nie mogą mieć takich możliwości, jak wielkie banki i nie mogą wspierać polskiego biznesu na wielką skalę. Tak więc w sprawie komisji bankowych LPR ujawniła się jako partia stojąca wspólnie z PO przeciwko Polsce. Każa partia pragnąca działać dla dobra Polski zostanie nasączona UBecką agenturą - tego nie da się uniknąć. I z tym trzeba się liczyć. Tak też na pewno jest w PiSie, który do tego nie jest partią o jednoznacznej ideologii, ale ruchem politycznym skupiającym polityków o różnych poglądach - od lewa do prawa. To, co ich łączy, to rzeczywiste pragnienie dobra Polski i tym właśnie PIS rózni się od PSL, SD, PO czy SLD. Taką propolską partią początkowo było LPR, ale partia ta jest już dziś zniewolona i musi służyć UBekistanowi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 26 lip 2009, 13:28 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Oczywiście moje spojrzenie na obie te kliki, dla niepoznaki ustrojone w szyldy partyjne i by być dobrze zrozumiany, wszystkie działające w Polsce partie, uważam za kliki, mające działać w pierwszej kolejności dla dobra swoich członków i niektóre w drugiej lub dalszej kolejności dla dobra wspólnego. Przyznam, że sprawy komisji bankowej nie pamiętam, dlatego trudno mi w tej materii dyskutować. Wracam do PiS, dla mnie jest to ugrupowanie, które jawnie wprowadzało państwo policyjne, a minister sprawiedliwości, uważał się za uprawnionego, do publicznego ferowania wyroków. Partia ta w sposób skandaliczny, z wykorzystaniem metod ubeckich, zastosowała prowokację wobec szefa ugrupowania w którym tworzyła rząd, gdyby nie to iż w wyniku własnych gierek politycznych, po upadku rządu PiS-u, do władzy dorwali się lodziarze i antynarodowcy z mafii POkracznej, cieszyłbym się, iż wyborcy pokazali PiS-owcom co o nich myślą.

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 10 sty 2010, 23:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Jan Żaryn
Historyk, dr hab., prof. UKSW i doradca Prezesa IPN

Papież Pius XII wobec Polski (1945 – 1958)

Po przerwie świątecznej wracam do pracy, życząc jednocześnie czytelnikom mojego blogu, by się w 2010 r. dużo dobrego Państwu wydarzyło. Zacznijmy zatem. Dziś postać papieża Piusa XII (Eugenio Pacellego 1876 – 1958) - kandydata na ołtarze; jego proces beatyfikacyjny właśnie zbliża się do szczęśliwego finału. Jest to jedna z ciekawszych postaci Kościoła Powszechnego. Należę do jego „fanów”, w latach 90-tych wydałem dwa tomy dokumentów, raportów ambasadora rządu RP na wychodźstwie Kazimierza Papee, prezentujący pozytywny stosunek ówczesnego papiestwa do niepodległej Polski. Był 260 papieżem w historii Kościoła katolickiego, wybrany pierwszego dnia konklawe, 2 marca 1939 r. Wcześniej pełnił funkcję sekretarza stanu i – po śmierci Piusa XI – był tak dla kardynałów, jak i opinii publicznej głównym faworytem. Jego wybór nie był zatem zaskoczeniem. W czasie i po wojnie, pokolenie Polaków pamiętających II wojnę światową i ówczesną propagandę niemiecką, a jednocześnie poddających się powojennej indoktrynacji komunistycznej, przyjmowali tezę o uleganiu przez papieża Niemcom. Z kolei od lat 60-tych był i jest do dziś kontestowany przez organizacje żydowskie, które wypominają papieżowi jego rzekomą obojętność wobec holokaustu. Czarna legenda Piusa XII narodziła się w 1963 r. za sprawą wystawionej w Niemczech sztuki teatralnej „Namiestnik”. Ówczesna prasa zaczęła tworzyć nowy wizerunek Piusa XII, coraz mocniej oddalający się od pierwowzoru. Za życia bowiem i przez pierwsze lata po śmierci – zmarł 9 X 1958 r. - Papież był nazywany „Pastor Angelicus”, „Defensor Civitatis”. Pamiętano, że rabin Rzymu przeszedł na katolicyzm, oddając w ten sposób także hołd papieżowi. Prymas Stefan Wyszyński notował z kolei, pod datą październikową 1958 r.: „odszedł … wytrwały obrońca pokoju ludzkości, przyjaciel praw ludzkich, chrześcijański humanista, <prawdziwy katolik> wszechstronna myślą o wszystkim co ludzkie i Boże na ziemi i niebie, lojalny świadek zmagań ideologicznych w naszej Ojczyźnie”. Dlaczego Pius XII nie jest lubiany? Komu to zawdzięcza? Papież co najmniej od 1943 r. przypominał Anglosasom, że dwóch jest wrogów cywilizacji chrześcijańskiej, na której zbudowano Europę: nazizm i bolszewizm. Stąd, w trakcie trwania powstania warszawskiego uruchomił swoją dyplomację (nuncjatury i prasę, Radio Watykańskie), naciskając na sojuszników rządu RP by pomogli walczącej Warszawie. Sam wielokrotnie publicznie wyrażał swoją solidarność z Polakami, a konferencję jałtańską kontestował, jako przejaw uległości Anglosasów oddających połowę Starego Kontynentu pod władzę ateistycznego komunizmu. Stąd, demonstracyjnie nie zerwał stosunków dyplomatycznych z rządem RP na wychodźstwie, nadal przyjmując ambasadora Papee (a także posła pełnomocnego Litwy). Kolejne lata potwierdziły obawy Piusa XII: aresztowanie przywódców Kościołów Chorwacji, Węgier, Czech i Polski, likwidacja zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, brutalna ateizacja katolickich narodów. Wypowiadał się wielokrotnie w imieniu „Kościoła Milczenia”, a po internowaniu Prymasa Polski ekskomunikował wszystkich, którzy się dopuścili tego bezprawia. Starał się nie zaogniać – i tak trudnych po wojnie – relacji między Episkopatem Polski i Niemiec, uznając, że podtrzymywanie napięcia między tymi narodami służy dominacji sowieckiej w Europie. Był też rzecznikiem traktatów rzymskich z marca 1957 r. tworzących m.in. EWG (poprzedniczkę UE), podkreślając, że prawdziwe zjednoczenie Starego Kontynentu nastąpić może dopiero po włączeniu do chrześcijańskich Stanów Zjednoczonych Europy – Polski. To – dla chrześcijan - program nadal aktualny. I właśnie dlatego, przede wszystkim, Pius XII był tak niesprawiedliwe oceniany.



http://jan.zaryn.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 19 sty 2010, 19:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Nieznany fakt; Sowieci zrzucili bombę na Wawel

“Dziennik Polski”: W 65. rocznicę zajęcia Krakowa przez Armię Czerwoną, wydarzenia określanego przez peerelowską propagandę mianem “manewru, który ocalił Kraków”, “Dziennik Polski” przypomina prawie nieznany, wykreślany przez cenzurę fakt: 17 stycznia 1945 r. Sowieci zrzucili bombę na Wawel.
- Po wojnie niejednokrotnie podawano informację, że dzięki “niezwykłemu” manewrowi Kraków w ogóle nie ucierpiał. Nie była to prawda, mówi “DP” prof. Andrzej Chwalba, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tak o zrzuceniu bomby nad Wawelem pisał Adolf Szyszko-Bohusz: “W dniu 17 I o godzinie 15 po południu padła pierwsza i ostatnia bomba lotnicza na Wawel, padła tak szczęśliwie na podworczyk Batorego, pomiędzy zachodnim skrzydłem Zamku a katedrą, że bezpośredniego zniszczenia nie wyrządziła, chociaż wyrwała lej aż do skały”.
(PAP)

http://wirtualnapolonia.com/2010/01/18/ ... ment-20308


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 27 lut 2010, 11:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wyroki śmierci orzekał z zapałem

Nasz Dziennik, 2010-02-27

Z dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem, naczelnikiem pionu edukacyjnego wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Zenon Baranowski
Jaką rolę odegrał Stefan Michnik jako sędzia wojskowy w stalinowskim aparacie represji?
- Stefan Michnik na pewno nie był człowiekiem, który ponosi jakąś wielką odpowiedzialność za skalę represji w latach 40. i 50. Na pewno nie był to człowiek pokroju Heleny Wolińskiej, której zakres kompetencji był znacznie większy. Ale nie oznacza to, że Stefan Michnik był nic nieznaczącym prawnikiem, który niczego złego w tym okresie nie zrobił. Musimy pamiętać, że w latach 50. uczestniczył w procesach politycznych i orzekał wyroki śmierci. W tej chwili wiemy o kilkunastu wyrokach śmierci, które były jego udziałem.
Wcześniej mówiło się co najmniej o dziewięciu, teraz padają liczby rzędu dziewiętnastu.
- Dotąd nikt nie prowadził specjalnych badań nad orzecznictwem Stefana Michnika. Jeżeli osoby, które analizują represje z lat 50., stwierdzają, że tych wyroków śmierci jest już kilkanaście, to pokazuje to skalę problemu. Pamiętajmy jeszcze o nieznanej wciąż liczbie (idącej zapewne w setki) wyroków, w których zapadały kary wieloletniego więzienia. Udział Stefana Michnika w procesach politycznych jest faktem bezsprzecznym i co do tego nikt z historyków badających ten okres nie ma najmniejszych wątpliwości. Kiedy oceniamy tę postać, musimy pamiętać jeszcze o innej sferze jego aktywności w tamtym okresie. W latach 50. niezależnie od tego, że uczestniczył w procesach politycznych, był jeszcze agentem, a później rezydentem Informacji Wojskowej.
Fakt do niedawna zupełnie nieznany...
- Tak. Była to całkiem nieznana sprawa. Dopiero połączenie tych dwu informacji: o roli Stefana Michnika jako sędziego uwikłanego w procesy polityczne i jego roli jako agenta i rezydenta Informacji Wojskowej, pozwoli nam określić jego właściwą funkcję w systemie stalinowskim. W mojej ocenie, decyzja sądu jest krokiem w dobrą stronę. Chodzi tutaj o pociągnięcie do odpowiedzialności osób, które kształtowały skalę terroru w Polsce w okresie stalinowskim. Chciałbym, żeby w tym przypadku starania podjęte przez wymiar sprawiedliwości wreszcie okazały się skuteczne. Dotychczas, jak wiemy, wszystkie działania skierowane przeciwko sędziom i prokuratorom wojskowym były, niestety, bezskuteczne. Helena Wolińska nie jest tutaj wcale jedynym przykładem.
Stefan Michnik w wywiadach próbuje się częściowo tłumaczyć, że był wówczas "młody i głupi"...
- Swego czasu zajmowałem się analizą orzecznictwa wymiaru sprawiedliwości z lat 40. i 50. Przebadałem biografie kilkuset osób, które wydawały wyroki śmierci, i mogę wskazać takie nazwiska ludzi, o których można jednoznacznie stwierdzić, że się zagubili w tamtym systemie. Trafili do tego sądownictwa i widać było, że to, co tam robili, było działaniem pod przymusem. Unikali uczestniczenia w procesach politycznych, starali się właściwie wykonywać swoje obowiązki, za co byli karani np. poprzez opinie służbowe. Na pewno do takich osób nie zaliczyłbym Stefana Michnika. Od początku był to człowiek silnie zindoktrynowany politycznie. Z głębokim przekonaniem ideologicznym wykonywał swoje obowiązki. Nie traktował ich jako konieczności wywiązywania się z nałożonych na niego zadań. Robił to z pełnym, wewnętrznym przekonaniem, co widać z treści tzw. wstępniaków umieszczanych w wyrokach. To były ideologiczne uzasadnienia wyroków, które zapadały w tamtym okresie. Jestem absolutnie przekonany, że Stefan Michnik nie może być uznany za niczego nieświadomą, młodą ofiarę systemu komunistycznego, która nie bardzo wiedziała, co czyni.
Dziękuję za rozmowę.
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=103447


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 27 lut 2010, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Obrazek

http://www.blogpress.pl/node/3196

A wiec Polskę odwiedzi wielki autorytet moralny......, bohater naszego PRL, sędzia oraz wybitny prawnik realnego socjalizmu.

Łza się w oku kręci ze wzruszenia....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 28 cze 2010, 22:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Nocna kolejka do IPN

- Inka, Inka chodź zobacz – mówię. Inka powoli otwiera senne oczy, a z jej ust pada cichutkie – Spaaać!

Udało się. Godzina 22:36 na zegarku, wraz z moją sympatią zajęliśmy grzecznie miejsce na końcu kolejki. Przed nami w mroku majowej nocy, wzrasta budynek centrali IPN w Warszawie. Na jednej ze ścian wielkie i świecące litery - IPN. Stoimy tuż obok słupa ogłoszeniowego, a przed nami około 200 osób czekających, tak jak my na wizytę w budynku, który wielu nazywa „instytutem podziałów narodowych”. Wokół bardzo dużo młodych ludzi, aż się zdziwiłem, nie spodziewałem się tylu z nich tu zobaczyć. A jednak! Mniej więcej co 20-25 minut kolejka powolutku przesuwa się do przodu. Zaczyna robić się chłodno, ale najważniejsze, że nie pada i jest sucho. Po godzinie stania jesteśmy w środku stawki, czyli została jedynie godzina. Chłód majowej nocy skłania wielu do zwarcia szeregu, a Inkę – moją ukochaną – do mocniejszego wtulenia się w moje ramiona. Podjeżdża białe combi z logo TVP. Wysiada pani reporter w towarzystwie dźwiękowca i operatora kamery. Przez kolejkę przetaczają się ciche słowa – „Będą kręcić, będą chcieli rozmawiać...” Pierwsza grupka zmarzniętych „kolejkowiczów” odmówiła. Ekipa TVP niebezpiecznie zbliża się do nas.

– Czy możemy zadać parę pytań? – pytają.

– Jasne - odpowiedziałem.

Tylko co mogłem powiedzieć i to jeszcze tak z zaskoczenia? Parę zdań na temat ciekawości obrazu IPN od środka, no i bez ideologicznych przekazów. Za mało czasu było na przygotowanie w głowie czegoś błyskotliwego. Całe szczęście nie „puścili w TV”. Inka też odetchnęła z ulgą, bo wiadomo, człowiekowi ciężko coś składnego i mądrego powiedzieć wtedy kiedy trzeba. Powoli zbliżamy się do wejścia, odczuwamy napięcie, ale i tęsknotę do tego, aby w końcu znaleźć się w środku, w cieple. W końcu! Jest chyba 00:41, a więc tylko nieco ponad dwie godziny czekania, warto było. Wielu czekało całe życie na sprawiedliwość, my tylko trochę ponad 2 godziny, by ruszyć wraz z pracownikami IPN ku poznaniu wnętrza Instytutu. Prowadzi nas młoda pracownica Instytutu. Na parterze przeprowadza krótki wstęp na temat ogólnego charakteru działalności placówki. Mówi ciekawie i z radością, chociaż pewnie tak jak my jest już trochę zmęczona. Po wstępie, zaczynamy wędrówkę od spotkania w czytelni z pracownikami IPN. Historycy Instytutu zapoznają nas z zasadami udostępniania archiwów IPN, ciekawie opowiadając o tym kto i w jaki sposób może korzystać ze zbiorów archiwum. Prezentują bazy danych, umożliwiające historykom, dziennikarzom oraz osobom uprawnionym dobieranie odpowiednich kwerend celem zdobycia interesujących ich materiałów. Prezentują bazę danych, w której zasobach znajduje się około 40 milionów fotografii, co stanowi drugi co do wielkości zbiór tego typu materiałów w naszym kraju. Ruszamy dalej. Drugim punktem programu jest łącznik na I piętrze Instytutu. Tam dowiadujemy się o sposobie i zasadach prowadzenia ewidencji osób inwigilowanych oraz tych owianych złą sławą tajnych współpracowników. Niesamowite, ale aparat represji działał z dokładnością i sumiennością najlepszych szwajcarskich mechanizmów. Nic im nie umknęło. Kartę ewidencyjną poznajemy na podstawie wpisu dotyczącego Zbigniewa Romaszewskiego. Pani, która opowiada o zasadach prowadzenia ewidencji poinformowała nas, że bardzo często wpisy znajdujące się ewidencji są jedynym śladem zainteresowania przez aparat represji daną osobą, bowiem teczki personalne wielu pokrzywdzonych oraz agentów zostały zniszczone. Pada parę krótkich pytań ze strony członków naszej zwiedzającej grupy „szturmowej”, po czym ruszamy dalej. Kolejnym przystankiem jest magazyn archiwalny. To tu na wysokich na ponad dwa metry pólkach stoją dokładnie opisane pudła z aktami. Ile tego jest?, niesamowite. Pracownik Instytutu informuje nas, że w całym kraju w zasobach IPN jest około 89 kilometrów akt. Aż trudno w to uwierzyć. Dowiadujemy się co oznaczają odpowiednie litery oraz cyfry rzymskie na poszczególnych pudłach. Powoli odszyfrowujemy sygnatury akt. Pracownik mówi ciekawie i rzeczowo, słowem pełen profesjonalizm. Widać, że chce nam jak najwięcej przekazać, ale czas goni. a my musimy ruszać dalej. Wjeżdżamy windą towarową na II piętro budynku IPN. Dowiadujemy się, że winda, mimo że stara bo z lat 60-stych ubiegłego wieku, dobrze służy pracownikom. Uśmiech pojawia się na twarzy członków naszej grupy kiedy dojeżdżamy do celu. Znajdujemy się w sali reprografii. Mamy tu pełną swobodę do rozmów z pracownikami Instytutu. Można wręcz powiedzieć, że sami nas do siebie zapraszają. Moją uwagę przykuwa wystawa prezentująca wybrane archiwa z zasobu IPN. Podziwiam dokumentację zebraną przez Instytut. Liczne materiały fotograficzne z różnych okresów Polski ludu. W oddali słychać projekcję filmu na temat technik operacyjnych aparatu represji. Podsłuchy, ukryte kamery, specjalnie przygotowane wozy służące inwigilacji figurantów. W gablotach widzę materiały z teczek personalnych wielu osób inwigilowanych – Stanisława Tyma, kwestionariusz paszportowy Romana Bratnego. Wpisy dotyczące przerwanego koncertu zespołu Big-Cyc. Służba bezpieczeństwa miała wszystko na oku. Nikt potencjalnie groźny jej nie umknął. Pracownicy IPN prezentują najnowocześniejsze skanery służące digitalizacji zbiorów archiwalnych, tak by były dostępne w formie cyfrowej. Uchroni to zbiory papierowe przed dalszym niszczeniem, bowiem często papier na którym tworzono dokumentację, był niskiej jakości i ulegał powolnemu procesowi niszczenia w kontakcie z dłonią. W centrum pomieszczenia znajdują się dwa duże szklane prostopadłościany, a w nich zmielone i zniszczone akta, które w workach ewakuacyjnych zostały przekazane do IPN. To te dokumenty zniszczyła najbardziej wspomniana wcześniej ludzka dłoń. Zasiadam po raz pierwszy w życiu przy czytniku mikrofilmów. Widzę materiały zgromadzone przez bezpiekę na temat Jana Pietrzaka. Dziwne to uczucie czytać relacje licznych TW na temat tego artysty. Wiedziałem, że w PRL ludzie donosili, ale dopiero kiedy człowiek na własne oczy widzi te materiały, uzmysławia sobie jak wielki był to aparat represji i terroru. Wodzę wzrokiem po sali. „Gdzie jest Inka? – pytam sam siebie. O jest! Siedzi na krześle, w pozycji wskazującej na wielkie zmęczenie.

– Inka, Inka chodź zobacz – mówię. Inka powoli otwiera senne oczy, a z jej ust pada cichutkie – Spaaać!

Ależ ona musi być zmęczona, zawsze chodzi spać około 22, a dzisiejszy dzień to dla niej istna próba wytrzymałości. Ruszamy dalej ku łącznikowi na II piętrze budynku. Tam czeka na nas prezentacja wybranych książek napisanych przez pracowników instytut. Dziwne, że z przeszło 500 publikacji, ludzie w Polsce mówią tylko o dwóch. W tym jedna napisana przez młodego historyka Pawła Zyzaka, ma tyle wspólnego z IPN ile ja z południowoamerykańskimi Indianami. Prowadzący prezentację pan, sprawia wrażenie bardzo przejętego swoją pracą oraz poświęcającego jej cały swój czas. Miło patrzeć na człowieka, który z pasją oddaje się odkrywaniu kart mrocznej historii naszego Państwa. I nawet ten kwiecisty krawat, rodem z lat 90-tych ubiegłego wieku, dodawał mu wiele uroku, powodując pojawienie się uśmiechu na mojej twarzy. „Oby więcej takich osób było w naszym kraju” pomyślałem. Ostatnim punktem programu było wręczenie drobnych upominków wszystkim chętnym. Otrzymaliśmy specjalne wydanie Biuletynu IPN poświecone pamięci tragicznie zmarłego Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu wraz z filmem na płycie DVD oraz przewodnik po gmachu IPN. Patrzę na zegarek, dużo po godzinie drugiej w nocy. Ale warto było!

- Inka, kochanie, wracamy do domu – spać!

Powyższy tekst ukazał się w ostatnim wydaniu POLIS MPC. Postanowiłem odczekać jakiś czas, nim opadną emocje związane z katastrofą Smoleńską, w której śmierć poniósł prezes IPN pan Janusz Kurtyka. Cześć jego pamięci!

http://polis2008.nazwa.pl/index.php?opt ... Itemid=300

http://thaer.salon24.pl/200750,nocna-kolejka-do-ipn


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 30 sie 2010, 06:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Nocna zmiana:















Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 10 wrz 2010, 17:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Korowód polski 30-lecia

(na kanwie piosenki M. Grechuty)

Kto pierwszy szedł przed siebie, kto pierwszy cel wyznaczył

Kto zawsze mówił prawdę, a kto coś przeinaczył

Kto chciał strajkowac długo, kto chciał strajkowac krótko

Kto pierwszy płot przeskoczył, a kto przypłynął łódką


Kto pierwwszy wstrzymał tramwaj, kto pierwszy zaś autobus

Kto był nam przyjacielem, a kto był drań i łobuz

Kto dzisiaj ma ordery, kto został dygnmitarzem

Kto kiedyś bohaterem, kto dzisiaj jest nędzarzem


Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie

Zapatrzeni w słońcu, zapatrzeni w niebie

Wcąż niepewni siebie, siebie niewiadomi

Pytać wziż będziemy, pytać po kryjomu


Kto pierwszy szedł przed siebie, kto z tyłu, a kto z boku

Kto walczył, kto uciekał, kto nie dotrzymał kroku

Kto pierwszy był agentem, kto z Z|OMO stał za progiem

Kto został prezydentem, kto królem, a kto wrogiem


Kto spisał postulaty, ekspertów kto zaprosił

Kto kładł przed krzyżem kwiaty, kto zdradził, kto donosił

Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc na Polske zgadnie

Czy będzie istnieć długo, czy raczej się rozpadnie...



Janusz Wojciechowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 30 lip 2011, 10:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
O Leszku Moczulskim - spokojnie

"[…] fakty teoriom bowiem przeczą, a to jest karygodną rzeczą".

Janusz Szpotański



Jestem nieco zdumiony, że to nie autor pracy „SB wobec Leszka Moczulskiego w latach 1969-1977” odpowiada na moją recenzję („Chroń mnie Panie od takich przyjaciół…”, www.historycy.pl). Tym bardziej, że Piotr Plebanek zamieścił ją w całości na pewnym forum internetowym i opatrzył komentarzem: „Pierwsza b. krytyczna recenzja mojej książki. Być może powiecie, że nie warto tego zamieszczać, bo jest obraźliwe... a ja chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę na argumentację olszewików. Niech piszą jak najwięcej!”. Dlaczego Plebanek uważa, że jestem „olszewikiem” i co to w ogóle dzisiaj znaczy? Szczęśliwie nigdy nie należałem do żadnej partii i nie mam w związku z tym mentalnych kłopotów ze światem polityki.

Mój polemista Mirosław Lewandowski broni np. marnych skanów papierów bezpieki, zamieszczonych w książce Plebanka, pisząc, że autor takie dostał w IPN-ie. Zgoda, tylko że istnieją zasady publikacji źródeł historycznych, które Plebanek – jako absolwent Instytutu Historycznego UW – powinien znać. Dokumenty się przepisuje, opatruje przypisami itd. Bo przecież nie śmiem podejrzewać, że autora rozzłościło to, iż dokumenty przeczą jego spekulatywnej teorii, więc specjalnie opublikował je tak, żeby były nieczytelne.

W ogóle polemika z Lewandowskim jest dość trudna z tej racji, że przeszłość Leszka Moczulskiego jest dla niego kwestią wiary i jako taka nie może być przedmiotem weryfikacji naukowej, sądowej ani żadnej innej. Lewandowski nie chce przyjąć do wiadomości, że Moczulski został w 1969 r. pozyskany do współpracy przez bezpiekę jako TW „Lech”, a przedtem przez wiele lat był usłużnym wobec władzy publicystą.

Lewandowski zarzuca mi np, że insynuuję Moczulskiemu autorstwo tekstu „O ludziach z UB – spokojnie”. I tu mój polemista myli się głęboko. To nie tak, że Leszek Moczulski „podobno” był autorem tego tekstu tylko on nim po prostu był! Moczulski przyznał się do autorstwa tego specyficznego tekstu. (por. K. Persak, Sprawa Henryka Hollanda, Warszawa 2006, s. 116)

Tekst Leszka Moczulskiego „O ludziach z UB – spokojnie” z końca 1956 r., podpisany pseudonimem „Jerzy Wiatr”, zawiera takie smaczne fragmenty: „…W imię czego dzieje się krzywda wielu uczciwym, oddanym bez reszty partii i socjalizmowi ludziom? (…) Jeszcze przed likwidacją Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zaczął się wśród pracowników BP oddolny proces odnowy. (…) Widać to było najlepiej w dniach października, kiedy to aparat bezpieczeństwa jak mur stanął po stronie żądań narodu [sic!] (…) pod presją ogółu pracowników w ostatnich tygodniach wiele osób z kierownictwa bezpieczeństwa publicznego zostało zmuszonych do ustąpienia. Trzeba oddzielić ziarno od plewy. …” (por. S. Marat, J. Snopkiewicz, Ludzie bezpieki, Warszawa 1990, ss. 262-263)

Kolejny przykład zaangażowanej publicystyki Moczulskiego z tego czasu dotyczy głośnej sprawy porwania Bohdana Piaseckiego, syna Bolesława szefa PAX-u. Chłopak został uprowadzony 22 stycznia 1957 r. (i najpewniej tego dnia zamordowany, zwłoki odnaleziono 8 grudnia 1958 r.). Motywy i sprawcy są nieznani: mówiono, że to Żydzi, albo że bezpieka lub że to dintojra w ramach aparatu władzy. W każdym razie organy śledcze i sądownicze nie paliły się do badania tej sprawy, bezpieka od czasu do czasu do niej wracała, żeby przesłuchiwać ludzi w tych sprawach, które jej były aktualnie potrzebne.

Reportaż Leszka Moczulskiego, Zdzisława Szałkiewicza i Jerzego Woydyłły pt. „Zagadka cichej uliczki”, datowany 31 stycznia 1957, ukazał się w piśmie „Dookoła świata” 10 lutego 1957 r. Tekst jest mocno insynuacyjny, wynika z niego, że 16-letni Bohdan Piasecki porwał się sam, a najpewniej jacyś jego bliscy znajomi lub rodzina przeszmuglowali go za granicę. Cytuję ze wstępu do tekstu: „Po Warszawie krążą plotki, iż przed trzema laty, Bohdan miał w poszukiwaniu przygód próbować ucieczki na szwedzkim statku zagranicę.” Kolejny cytat: ”Dlaczego [porywacze] żądali dolarów? Czyżby chcieli uciec zagranicę? Jeżeli tak to dlaczego podali tak niską (jak na stosunki zagraniczne) sumę?”. I wreszcie na zakończenie tekstu: „Gdzie jest Bohdan Piasecki? W Warszawie, poza Warszawą, zagranicą?”

Skoro nie znamy sprawców, ani motywów zbrodni, to i nie jesteśmy w stanie stwierdzić komu dokładnie zależało na produkowaniu takich manipulacji medialnych. Z pewnością jednak ludzie ci stali po ciemnej stronie Mocy w warunkach PRL-u Anno Domini 1957.

Gdy powstawał KOR Jacek Kuroń kojarzył Moczulskiego właśnie jako autora propagandowych broszur. Jak wspominał: „W tym czasie u Wojtka [Ziembińskiego] spotkałem po raz pierwszy w życiu Leszka Moczulskiego. Dotąd kojarzył mi się tylko z antyamerykańskimi i antyniemieckimi broszurkami oraz publicystyką w Stolicy, więc słusznie czy nie, z moczarowską frakcją w PZPR” (J. Kuroń, Wiara i wina. Do i od komunizmu, Warszawa 1990, s. 357)
Skojarzenie nader trafne, czego dowodzi antyniemiecka broszurka „Szpony czarnego orła” autorstwa Moczulskiego, wydana w 1969 r. w Wydawnictwie MON w nakładzie 60 tys. egzemplarzy. Książeczka nie wiedzieć czemu wyszła w serii „Sensacje 20. wieku”, bo jest nudna i sztampowa. Oczywiście powiela wszystkie kalki pojęciowe tego czasu, streszcza to, co o NRF, USA i NATO mówił Władysław Gomułka i co w swoich wstępniakach pisała „Trybuna Ludu”. Jedynie dialogi generałów Bundeswehry były nieco żywsze, pewnie zresztą w całości zmyślone.
Jan Józef Lipski również wspominał o dystansie KOR-owców wobec Moczulskiego, którego powodem były nie tylko wcześniejsze dokonania publicystyczne tego ostatniego: „To wszystko nie stwarzało właściwej atmosfery do rozmów, tym bardziej, że sam Moczulski utrudniał, zapewne, mimo woli, jej polepszenie, opowiadając członkom KOR-u dziwne historie o propozycjach otrzymanych w KC PZPR – oczywiście odrzuconych przez niego – powołania równoległej do KOR-u, konkurencyjnej organizacji.” (J. J. Lipski, Komitet Obrony Robotników. Komitet Samoobrony Społecznej, Gliwice 1988, s. 103). Nawiasem mówiąc, świadectwo Lipskiego współgra mi z „Memoriałem” Leszka Moczulskiego z 21 grudnia 1976 r. o sytuacji w kraju, który autor przekazał bezpiece, a który Plebanek zamieścił w swojej książce.

Reasumując, wszystko wskazuje na to, że pozytywny przełom w biografii politycznej Leszka Moczulskiego nastąpił w II połowie lat 70. Przedtem było bardzo różnie.

Michał Kurkiewicz

http://historycy.pl/index.php?option=co ... &Itemid=56


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy
PostNapisane: 15 sie 2011, 18:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Co zyskaliśmy na walce z komunizmem, a przed czym komunizm nas..

uchronił. Dziś obchodzimy rocznicę Bitwy Warszawskiej, jednego z dwu największych zwycięstw militarnych w historii Polski. Trudno je przecenić. Uchroniło ono większą część Europy przed komunizmem, a Polsce podarowało prawie 20 lat w których kraj nasz mógł się zrosnąć z trzech części i stanąć na nogi. Komunizm, co prawda, i tak nas nie minął, ale trwał u nas tylko 45 lat, a nie 69, przy czym po 1956 roku miał dużo łagodniejszą formę. Uniknęliśmy losu takiej n.p. Ukrainy. W efekcie, mimo mafijnego charakteru obecnych nieudolnych władz naszego kraju, Polska na tle innych państw postkomunistycznych prezentuje się nieźle. Według rankingu Instytutu Globalizacji /związanego z "Najwyższym Czasem"/ w 2009 r. zajmowaliśmy wśród nich pierwsze miejsce, jeśli brać pod uwagę szereg wskaźników gospodarczych. Również kryzys demograficzny nie dotyka nas tak, jak Bułgarię, Ukrainę, czy Rosję, To właśnie zyskaliśmy wskutek wygranej w Bitwie Warszawskiej. W tej perspektywie absurdalne wydaje się twierdzenie, że komunizm przed czymś nas uchronił. A jednak... Ośmielę się uważać, że gdyby nie on to Polska w tej chwili mogłaby być tylko jedną z prowincji Imperium Rosyjskiego, będącego najpotężniejszym państwem świata. Tak właśnie brzmiały prognozy rozwoju świata, formułowane około roku 1910. Na przełomie XIX i XX stulecia Rosja rozwijała się najszybciej w Europie. Reformy Stołypina okazały się sukcesem. Linie kolejowe budowano szybciej niż w USA. Przepowiadano, że pod koniec XX w Rosja będzie miała ponad 300 mln ludności /co najmniej dwa razy tyle, co teraz/. Przemysł kwitł. Pierwsza wojna światowa była ciężkim ciosem dla Rosji, ale gdyby rewolucja bolszewicka nie wybuchła i rządziłby, powiedzmy, taki Kiereński to kraj ten skorzystałby z owoców zwycięstwa nad Niemcami. Rosja opanowałaby prawdopodobnie większość ziem polskich. Dobrze jest pamiętać, że białogwardziści też nie chcieli Polski niepodległej. Komunizm cofnął Rosję w rozwoju o 100-200 lat.
Tak wiec komunizm był dla nas korzystny tak długo, jak długo niszczył wyłącznie Rosję. Stal się naszym narodowym nieszczęściem, gdy po drugiej wojnie światowej Związek Sowiecki narzucił go także Polsce. Minęło już 22 lata od jego transformacji w oligarchiczny kapitalizm, a wciąż nie możemy się od niego ostatecznie uwolnić. Ciągle straszy nas jego widmo.

http://emerytka.salon24.pl/333493,co-zy ... munizm-nas


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /