Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 19 paź 2016, 01:42 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
" http://kresywekrwi.neon24
autor: Zenek ;) (anonim) (2016-10-17 22:04)

" http://kresywekrwi.neon24.pl/post/13440 ... nt_1338914

Przeczytałem w ostatnich dniach ponownie książkę Stanisława Srokowskiego „Nienawiść”, na podstawie której Wojtek Smarzowski nakręcił swój wielki film. Chciałem skonfrontować fabularyzowane wspomnienia Srokowskiego z wizją Smarzowskiego pod kątem tego, co reżyser mi powiedział w wywiadzie dla wSieci. „Chodzi o pamięć, a nie zemstę”- podkreślił w wywiadzie reżyser. Ukraińcy nie potrafią stanąć w prawdzie? Trudno. „Wołyń” i tak należy promować na świecie. Książka Srokowskiego po raz kolejny mną wstrząsnęła. Siedzi mi w głowie od kilku dni, nie pozwalając na emocjonalny spokój. Opisy tortur są przykładem nie tyle banalności zła, ale dowodem na istnienie niepojętnego mroku ludzkiej duszy. Diabelskiego, demonicznego. Mroku piekielnego. Mroku dusz oprawców nie tylko naszych rodaków, ale też Ukraińców, nie chcących wraz z siepaczami UPA mordować swoich sąsiadów. Obcinanie dzieciom języków, wydłubywanie oczu, rozłupywanie dziecięcych czaszek i kazanie oglądania wypływających mózgów ich rodzicom. Brutalne gwałty córek na oczach matek i matek na oczach dzieci, którym potem w krocze wbijano butelki z benzyną. Następnie podpalanie wijących się kobiecych ciał. Wyjmowanie z brzuch kobiet dzieci i roztrzaskiwanie ich główek o drzewa. Tego wszystkiego Smarzowski w swoim filmie nie pokazał. A przecież mógł. Tarantino i Gibson z pietyzmem takie ujęcia by eksponowali. Ten sam reżyser, który przecież w „Domu Złym” dowiódł jak lubuje się w obrazowej przemocy, zrezygnował z zobrazowania jej najczystszej formy.

Dlaczego stępił swój znak rozpoznawczy akurat w „Wołyniu”? Czy dlatego, że przemoc, którą pokazał ( rozrywanie koniem czy obdzieranie ze skóry) są i tak przytłaczająco mocne? Nie. W dobie reaktywacji slasherów i kina grindhousowego widzowie są przyzwyczajeni do o wiele bardziej graficznej dosłowności. Nie chodzi też o to, że Smarzowski bał się zachwiania proporcji między makabrę i realizm swojego filmu. To na tyle świetny warsztatowo reżyser, że umiejętnie by wyważył każde proporcje. Smarzowski dokonał autocenzury z jednego powodu. Chciał zrobić wyważony film, mający być katharsis w relacjach polsko-ukraińskich. Dlatego pokazał polskie odwety nie mniej barbarzyńskie od ukraińskich i nakreślił relacje polsko-ukraińskie przed 1939 rokiem. Jego film to uniwersalna opowieść o czystym złu i przestroga przed nacjonalizmem w każdej postaci. Mimo tych prób film nie tylko potępiany na Ukrainie, ale atakowany przez piewców szkodliwej poprawności politycznej. Instytut Polski w Kijowie odwołał zapowiedziany na wtorek pokaz filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego – poinformowała kilka chwil temu dyrektor Instytutu Ewa Figel. Pokaz miał odbyć się w stołecznym kinie „Kijów” z udziałem reżysera i zaproszonych przez Instytut Polski ukraińskich gości. Po projekcji zaplanowano dyskusję nad filmem. Również w Polsce pojawiają się głosy, że film jest na rękę Moskwie i psuje dobre relacje między nami a Ukrainą. Jest to argument absurdalny w kontekście tego, że pozbawiona tożsamości Ukraina od lat buduje swoją tożsamość na kulcie Bandery i micie bohaterskiej UPA. Smarzowski jest przygotowany na takie ataki. Poszła plotka, że my ten film robimy za rosyjskie pieniądze. To kłamstwo. Zostały popełnione zbrodnie, a ci, którzy za nie odpowiadają, mają na Ukrainie pomniki. Część z nich żyje. Niestety dla nas, Polaków, tożsamość Ukraińców jest budowana na faszyzującej organizacja. Mówił w wywiadzie dla wSieci. Nie przez przypadek otwiera on swój, jeszcze raz to podkreślmy, szalenie wyważony film cytatem mówiącym, że Polaków z Kresów zamordowano dwa razy. Raz siekierami i drugi raz zapomnieniem. Przez całą III RP polskie ofiary w imię geopolityki były zapominane przez państwowe władze. Co w tym czasie robiła część ukraińskiej mniejszości w Polsce? Znamienne było wydarzenie w moim rodzinnym Olsztynie. Od 2014 roku audycje mniejszości ukraińskiej na antenie publicznego Polskiego Radia Olsztyn są tłumaczone i publikowane na witrynie internetowej radia. Dlaczego? W audycjach POLSKIEGO RADIA po prostu szerzono kult UPA. Gdy zarząd radia po protestach rady programowej podjął decyzję o tłumaczeniu audycji ich redaktor krzyczał o cenzurze większej niż za PRL. W obronę wziął go poseł PO Miron Sycz, którego ojciec…był w UPA i został skazany na karę śmierci w 1947 roku!

Wicemarszałkiem Warmii i Mazur ma być syn członka UPA, który przyznał, że „był wychowywany w nienawiści do Polaków” i zrównuje AK z tą zbrodniczą organizacją

To tylko drobny przykład z relacji polsko-ukraińskich. Jest jednak znaczącym symbolem. Zanim Polacy odważyli się oddać filmowy hołd ofiarom ludobójstwa, właśnie tak wyglądała debata o Wołyniu. Czy film może jeszcze bardziej dialog o tych wydarzeniach sprowadzić na gorsze tory? Tylko jeżeli tak zdecydują ślepi naprawdę, budujący swą tożsamość na kulcie bandyckiej organizacji Ukraińcy. Prawda jest dobrem dla człowieka, jest dobrem dla człowieka w odniesieniach międzyludzkich, jest dobrem dla człowieka w odniesieniach szerszych, społecznych. Jest dobrem. Drugi człowiek ma prawo do prawdy. Człowiek ma prawo do prawdy. Mówił również w moim Olsztynie Jana Paweł II w 1991 roku. Trzymajmy się tych słów. Tylko tak możemy oczyścić naszą pamięć. Tylko tak możemy zbudować porozumienie. Jeżeli nasi partnerzy nie są na prawdę gotowi, to znaczy, że nie zasługują na naszą wyciągniętą rękę. autor: Łukasz Adamski Ps..Ukraińcy mordują Polaków ciągle w ten sam sposób od XVII wieku, i od Chmielnickiego. Cały czas tak samo. I Polacy wciąż na nowo przebaczają i zapominają, i później tak samo się dziwią, że ich ukraińscy przyjaciele nie są ludźmi. NARODY SIĘ NIE ZMIENIAJĄ, i nie ma żadnych perspektyw, że się zmienią. Ach polski romantyzm, kolejne rozczarowanie nieodwzajemnioną miłością! A kochanka od czterech wieków buduje swą „państwowość” na mordach wobec nas. A było pojechać do Lwowa i porozmawiać z Polakami..Poprawiacze naszej historii winni pamiętać o starej prawdzie, że „Ci co zapominają o przeszłości skazani są na jej powtarzanie”. Pomimo tego, że film na końcu pokazuje zbrodnie ukraińskie, ale pokazuje je w takim kontekście, że biedni Ukraińcy właściwie musieli a Polacy w niczym im nie ustępowali, poza masowością. Dlatego jest to również film rasistowski antypolski. Może trzeba by poprosić pana M. Gibsona, aby nakręcił film o rzezi Wołyńskiej i innych równie tragicznych mordach we wschodniej Polsce. „Jeżeli nasi partnerzy nie są na prawdę gotowi, to znaczy, że nie zasługują na naszą wyciągniętą rękę”- esencja i tyle w temacie!! a po pisy- pieniądze dają, a embargo zniesione? dobra wola UA?! Niech im rząd polski jeszcze bardziej wchodzi w dupę na sucho. Niestety, stosunek do Ukrainy to najczarniejsza strona PiSu. Kiedy wreszcie przebudzenie? Ile policzków jeszcze do nadstawienia? Bardzo duża część oficerów w policji polskiej posiada ukraińskie korzenie a w komunistycznej bezpiece żydzi zajmowali ponad 3/4 stanowisk i dobrze nam to nie wyszło. Historia się powtarza. Warto podkreślać i nagłaśniać z jakiej partii jest ten poseł na sejm, ten synalek UPAowca, promujący w RP kult zbrodniarza! POlszewia to zbieranina zboków, złodziei, agentury, o właśnie takiej jak ten…! Wszak wnuk wehrmachtowca i esesmana z Dachau jeszcze nie tak dawno nimi dowodził…
kula Lis 66 17.10.2016 16:03:28 "

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/znany ... kich-sluzb

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 11 sty 2017, 08:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polaki.org/?p=3609

UKRAINA. WYSADZONO POMNIK POŚWIĘCONY POLAKOM ZAMORDOWANYM W HUCIE PIENIACKIEJ PRZEZ OUN-UP

Sensem istnienia banderowców jest kopanie przepaści między Polską a Ukrainą. Z jednej strony degenerują Ukraińców, wmawiając im, że zwyrodniałe morderstwa są objawem patriotyzmu, oraz wpajają im nienawiść do Polski. Z drugiej strony swoimi zbrodniami wzbudzają nienawiść Polaków do Ukrainy. W obu przypadkach bardzo banderowcom pomaga miano "nacjonalistów ukraińskich". Każdy, kto banderowców nazywa "ukraińskimi nacjonalistami", wspiera banderowską robotę. Nie są oni nacjonalistami, a jednocześnie tak samo nienawidzą Ukraińców, jak i Polaków. Najchętniej wytępiliby i jednych, i drugich.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 16 sty 2017, 22:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Mord w Hucie Pieniackiej oczami ukraińskich mediów. Będzie reakcja polskiego MSZ?

Po stronie ukraińskiej mamy do czynienia z poważnym problemem – wykorzystywaniem zniszczenia pomnika w Hucie Pieniackiej do lansowania neobanderowskiej narracji historycznej, wybielającej zarówno zbrodnie UPA, jak i członków ukraińskich formacji kolaboranckich, w tym z Waffen-SS – donosi portal Kresy.pl.

Wieś Huta Pieniacka stała się celem akcji pacyfikacyjnej policyjnego batalionu SS złożonego z Ukraińców, będących ochotnikami do dywizji SS Galizien, a także lokalnego oddziału UPA. W ataku, do którego doszło 28 lutego 1944 roku. uczestniczyli także ukraińscy cywile. W czasie pacyfikacji doszło do bestialskich mordów, także na kobietach i dzieciach. Z tysiąca mieszkańców i znacznej liczby uciekinierów z innych wołyńskich miejscowości atakowanych przez UPA przeżyły tylko 162 osoby. Wieś została zrównana z ziemią.

Ukraińskie media prezentują jednak zupełnie inną wersję wydarzeń.

Znany zachodnio-ukraiński portal zaxid.net podaje, że za masakrę Polaków w Hucie Pieniackiej odpowiadają „wojska hitlerowskie”:

W lutym 1944 roku w Hucie Pieniackiej wojska hitlerowskie zniszczyły wszystkie 172 budynki i zabili wszystkich mieszkańców.

Portal nie wspomina nic o tym, że sprawcami zbrodni byli Ukraińcy. Ich udział w ludobójstwie, jako członków kolaboracyjnego 4 Pułku Policyjnego SS, złożonego z ochotników do dywizji Waffen-SS Galizien, opisano z kolei w następujący sposób:

Źródła propagandowe oskarżały o eksterminację polskiej wsi ukraińską dywizję „Hałyczyna”. Jednak według badacza Andrija Boljanowskiego, w tamtym czasie nie działał tam żaden oddział galicyjskiej dywizji.

Analogiczny dopisek jak Zaxid.net stosowała także ukraińska agencja informacyjna UNIAN. W wersji skróconej, ta znana agencja podawała jedynie, że zamordowani Polacy „zginęli z rąk wojsk hitlerowskich”. W wersji anglojęzycznej UNIAN miała miejsce specyficzna sytuacja. Początkowo podawano tam tylko informację o uszkodzeniu „pomnika poświęconego pamięci ok. 900 osób, zamordowanych podczas II wojny światowej”. Artykuł został zilustrowany zdjęciem z oficjalnych obchodów ukraińskiego Dnia Pamięci i Pojednania oraz rocznicy zwycięstwa nad nazizmem w Europie. Później dodano krótko, że mieszkańców zamordował „oddział nazistów, złożony głównie z Ukraińców”.

Wspomniane media szeroko cytowały również wypowiedź szefa Ukraińskiego IPN, znanego negacjonisty wołyńskiego Wołodymyra Wiatrowycza. Podobnie zresztą, jak polskie media czy portal polukr.net, który nie tylko powołuje się na Boljanowskiego, ale zaznacza, że wieś „zniszczono na rozkaz niemieckich okupantów w wyniku prowokacji dyslokowanego tam oddziału radzieckich partyzantów”, zaś „do udziału w operacji karnej naziści świadomie dołączyli oddziały policji, w skład których wchodzili Ukraińcy”.

Sam Wiatrowycz twierdził, że „zniszczenie pomnika Polaków zamordowanych we wsi Huta Pieniacka na zachodniej Ukrainie to prowokacja, której celem jest zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich”. Jego zdaniem, działania w Hucie Pieniackiej podobne są do aktów wandalizmu na ukraińskich cmentarzach w Polsce:

Są one analogiczne i mają ten sam cel: wywołanie wojny na pomniki. Niszczenie grobów i pomników po obu stronach granicy powinno spotkać się z jednakowym, zdecydowanym potępieniem w obu krajach, zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa obywatelskiego.

Portal kijowskiej gazety „Deń” pisał krótko o „pomniku Polaków zamordowanych w 1944 roku”, a portal Censor.net wspominał o zamordowanych Polakach jako „ofiarach tragicznych wydarzeń z 1944 roku”. Z dużych mediów, w zasadzie tylko agencja Ukrinform napisała o udziale „policyjnego pododdziału dywizji SS Hałyczyna” w „operacji karnej”, choć bez bezpośredniej wzmianki o tym, że w jej skład wchodzili Ukraińcy.

W depeszy ukraińskiej agencji Interfax napisano, że w sprawie pacyfikacji wsi „pośród historyków są różne wersje tych wydarzeń”:

Ukraińscy historycy uważają, że wieś zniszczyły wojska niemieckie, podczas gdy polscy historycy twierdzą, że w jej zniszczeniu uczestniczył również pododdział dywizji SS Hałyczyna.

Z kolei ukraińskie stacje telewizyjne podawały m.in., że Polaków z Huty Pieniackiej zamordowały „niemieckie oddziały karne”, „wojska hitlerowskie w trakcie operacji karnej” (5 Kanał, powiązany z prezydentem Petrem Poroszenką), „ochotnicy galicyjskiego batalionu, [którzy] spali wieś będącą bazą polskiej samoobrony i radzieckich partyzantów” (stacja 1+1), czy „naziści” (stacja Intrer). Zwracał na to uwagę m.in. ukraiński video-bloger, Anatolij Szarij.

Z kolei były lider neobanderowskiego Prawego Sektora Dmytro Jarosz napisał na Facebooku, że zniszczono „pomnik Polaków, którzy zginęli z rąk hitlerowskich katów”.

Uwagę zwracają informacje podawane na portalu radiosvoboda.org, ukraińskojęzycznego serwisu Radia Wolna Europa / Radia Wolność:

Według różnych źródeł, niemieckie organy karne zamordowały od 500 do 800 Polaków, cywilów, a całą wieś spalili. W Polsce przez długi czas powielano i propagowano wersję, że wśród Niemców, którzy zamordowali Polaków, byli ukraińscy „dywizijnicy”, członkowie ukraińskiej dywizji „Hałyczyna”. Jednak ukraińscy naukowcy sprostowali to, powołując się na fakty z polskich i ukraińskich archiwów – że w tym czasie na tym terenie nie działał żaden oddział dywizji. Ale z radzieckimi partyzantami walczyli galicyjscy ochotnicy z 3. Batalionu 4. Pułku, który nie był podporządkowany ani niemieckiej armii, ani „dywizijnikom”.

Radio Swoboda powołuje się w tej kwestii na wypowiedź Światosława Szeremety, ukraińskiego urzędnika w randze ministra. Wcześniej stwierdził on, że uchwała wołyńska przyjęta przez Sejm „w czasie wojny ukraińsko-rosyjskiej to cios w plecy od naszych sojuszników”. Oskarżył też Polskę o zaprzeczanie „zbrodniom AK i BCh popełnionym na Ukraińcach” i nazwał Akcję „Wisła” czystką etniczną. W 2016 roku próbował z kolei wymusić na polskich policjantach określone działania na cmentarzu w Przemyślu-Pikulicach.

Źródło: Kresy.pl
luk

http://www.pch24.pl/mord-w-hucie-pienia ... 783,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 20 sty 2017, 15:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/44675-prezydent-przemys ... ideologie/

Każdy gest dobrej woli ze strony władz w Polsce zwiększa pogardę banderowców do Polski, prowokując do kolejnych aktów nienawiści.

Kopia artykułu:

Prezydent Przemyśla: „Nie będzie zgody na chorą ideologię”
Aleksander Szycht Opublikowano 19 stycznia 2017

Z Robertem Chomą, prezydentem Przemyśla, który otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę rozmawia Aleksander Szycht.

Panie prezydencie, dostał pan zakaz wjazdu na Ukrainę na 5 lat. Proszę opowiedzieć o pańskich reakcjach na to co się stało.

Problem polega na tym, że do dzisiaj mam świadomość, wręcz przekonanie o absurdalności całej sytuacji, bo jak to określił mój serdeczny kolega Paweł Kukiz Ukraińcy strzelili sobie w kolano z bliskiej odległości. Do dzisiaj byłem przekonany, że są to retorsje związane z moimi wcześniejszymi działaniami. Nie mam żadnych wyjaśnień tej decyzji, a jedynie suchą informację Służby Granicznej Ukrainy. Powołuje się ona na Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, przez którą zostałem określony jako osoba niebezpieczna dla państwa. I gdyby nie powaga takich zarzutów można byłoby je wyśmiać.
Nie poruszamy się jednak w kategoriach żartu politycznego czy samorządowego. Chodzi o rzeczywistość, która pokazuje, że 14 lat mojej pracy i działań (za jakie płaciłem w kolejnych wyborach samorządowych i byłem postrzegany jako Ukrainiec, albo co najmniej ukrainofil) poniosło całkowitą klęskę. Podkreślam to wszystko – 14 lat zasypywania rowów, zarówno tu w Przemyślu, jak i na Ukrainie, wraz z pięcioma miastami partnerskimi.
Realizowaliśmy wspólne projekty. Brałem udział w uroczystościach, zarówno tych religijnych, jak i świeckich np. Noc Kupały. I tak po prostu dla tych, którzy złożyli na mnie zawiadomienie do SBU, lub samych jej pracowników, którzy we własnym osądzie mogli mnie tak ocenić – to wszystko nic nie znaczy. To wszystko jest „psu na budę”, bo jak się okazuje pewne działania, lub incydenty z ostatniego okresu mają dla nich większe znaczenie. Zostałem tak potraktowany, nie tylko jako gospodarz miasta, ale i samorządowiec, który reprezentuje szerszą wspólnotę. I nawet ci, którzy niekoniecznie za mną przepadają, lubią, czy szanują opowiedzieli się przeciwko takiemu traktowaniu i polityce, która szkodzi de facto samym relacjom polsko-ukraińskim.
Panie prezydencie, a czy nie uważa pan, iż pańska historia jest pewną przestrogą dla ludzi działających na rzecz stosunków polsko-ukraińskich? Ma pan bowiem bardzo duży kapitał w tej mierze. Czy nie sądzi pan, że ten incydent stanowi ostrzeżenie dla działaczy, którzy uważają, iż można ukraińskich nacjonalistów przekonać? Istnieje wszak wielu polityków i ludzi publicznych, którzy wierzą, że pojednanie z osobami akceptującymi ludobójców z OUN-UPA jako bohaterów jest możliwe. Zatapiają się w tym całkowicie, nie patrząc na boki. Wierzą, iż nie tyle Ukraińcy – co nacjonaliści ukraińscy dadzą się ukształtować. Tymczasem po jakichś pojedynczych incydentach, jednym ich zdaniem „błędzie” – całe lata Pańskiej działalności poszły w zapomnienie. To oczywiście nie jest błąd, ale natychmiast cały dorobek tylko z tego powodu uległ niejako skasowaniu. Czy zatem pański los winien być dla tych, o których wspomniałem skuteczną przestrogą?
Myślę, że można taką tezę postawić i ona się nawet broni. Rozmawiałem z konsulem honorowym Ukrainy, który powiedział, iż w 25 letniej historii Ukrainy to jest chyba pierwszy taki przypadek. Zwrócę uwagę, że decydujący o zakazie wjazdu chcieli najprawdopodobniej także „przestrzegać”. Jeśli to prawda, to skuteczność uderzania, które ma na celu ostrzeżenie innych samorządowców będzie raczej znikoma. Jak zawsze wezmę udział w mszy świętej w katedrze greckokatolickiej z okazji święta Jordan w Przemyślu, bo czynię to co roku. Relacje polsko-ukraińskie od początku rozdzielałem od czegoś co jest banderyzmem czyli propagowaniem chorej ideologii. Ten zakaz wjazdu ma prawdopodobnie motywować do stawiania znaku równości między neobanderyzmem, a ukraińskością. Ma zmuszać do twierdzeń z serii, że w przeszłości nic się nie stało, „nie zadrażniajmy relacji polsko-ukraińskich”, to jest „wbrew polskim interesom”, to „wszystko służy Moskwie”. A my Polacy musimy jedynie dalej ze swojej strony dążyć do ruchu bezwizowego, czy do finansowania inwestycji na Ukrainie.
Natomiast każdy podobny incydent, jak choćby teraz: pokazanie prezydenta miasta w takim świetle raz za razem burzy i będzie burzyć wspomniany cukierkowy obrazek, iż wszystko idzie w dobrym kierunku.
Myślę, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych również może mieć teraz pewien problem w świetle tej polityki w kierunku Ukrainy. Są tacy, którzy twierdzą, że SBU poszła na skróty i ona jest jaka jest i nie zastanawiali się głębiej. Na razie nie mam odpowiedzi, ani z MSZtu ani od pana ambasadora Deszczycy, do którego też wysłałem pismo, aby zadał pytanie SBU co legło u podstaw decyzji.
Panie prezydencie czy nie uważa pan tego za pewną polityczną niedojrzałość ze strony odpowiednich czynników sterujących państwem ukraińskim? Jest taki rodzaj osób w relacjach międzyludzkich, które wykorzystują innych. Wielokrotnie dostają pomoc w różnorakiej formie od jakiejś konkretnej osoby. I za którymś razem, jeśli ta osoba powie z jakichś powodów „nie, nie mogę pomóc w tym czy w tamtym” to wszystko niejako przepada, bo ten drugi człowiek się za to obraża. To jest pewna niedojrzałość, która występuje również na poziomie relacji poszczególnych osób w różnych społeczeństwach.
To właściwie jest niedojrzałość, ale na szczeblu politycznym i samorządowym urasta do rozmiarów niekompetencji, albo celowego działania. Dzisiaj w jednej z rozmów z telewizją publiczną pokazywałem krzyż, który mam wręczony przez Ukraińców z Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. Wręczony w uznaniu tego co jako prezydent Przemyśla robiłem w relacjach z miastami partnerskimi na Ukrainie, budując wspólne projekty, pomagając w ten czy inny sposób i poprawiając relacje między Polakami i Ukraińcami. Zastanawiam się nad jego zwrotem, bo zaczyna mi on jak typowy krzyż ciążyć. Leży razem z innymi: węgierskim oraz austriackim. Stawiam więc pytanie: czy to był pusty gest i czy takie gesty są puste? Ktoś na to nie popatrzył, nie sięgnął pamięcią, nie zwrócił uwagi na 14 lat uchwał samorządowych? Bo to nie tylko kwestia działalności mojej jako prezydenta, ale i rady miasta.
To uchwały, które wspierały różne działania, także i podczas Pomarańczowej Rewolucji, czy wydarzeń na kijowskim Majdanie, starania o kolejne przejście graniczne, dni dobrosąsiedztwa któreśmy zainicjowali, to także Paweł Kukiz, który na nich występował i którego ściągnąłem jako swojego dobrego kolegę oraz tyleż innych spraw. Tego wszystkiego nagle nie ma, ponieważ jakiś jeden czy drugi incydent został przekręcony i nagłośniony, lub nawet przekłamany w każdym calu. W efekcie wdraża się stereotyp Przemyśla jako miasta ksenofobicznego, na dodatek z nacjonalistycznym prezydentem. I w jakich kategoriach mamy to traktować, także niedojrzałości? Ktoś tę informację przyjął, a my mamy wierzyć, że jej nie zweryfikował? Czy też, właśnie – wiedząc o tym wszystkim taką decyzję wydał?
Pozostawiam to pod rozwagę wszystkich rozsądnych ludzi, którzy są inteligentni oraz czytają. Raz jeszcze podkreślę decyzję taką podjęto nie mając rzeczywistych argumentów, przemawiających za, a posługując się najwyżej manipulacjami. Mnie zaś, nie znając inicjatora takiej kampanii trudno to komentować. Trudno mi też z drugiej strony emocjonalnie do tego nie podchodzić, ale staram się podchodzić na chłodno. Nie zawsze się da. To są lata mojej pracy i politycznej zapłaty, którą otrzymałem.
Panie prezydencie, ostatnie zdania które pan powiedział są naprawdę poruszające. I zaskoczyły mnie, choć z pewnością nie powinny. Ilustrują to co może czuć osoba w sposób wyjątkowo wyrafinowany krzywdzona, kiedy nie daje się jej możliwości obrony przed podjęciem jakiejś ważnej dla niej czy innych decyzji. To zarówno głęboka wiara w to, co tacy niezbyt uczciwi ludzie chcą wierzyć, unikając weryfikacji z obawy, że ich błąd stanie się dla nich samych jaskrawy. A zależy im na dostosowaniu widzenia rzeczywistości do konkretnej decyzji, nie zaś konkretnej decyzji do rzeczywistości.
Jeszcze inną sprawę stanowi ktoś kto być może występuje w masce i przekazuje na Pański temat opinię, przed którą w tej sytuacji trudno się bronić. Zło często występuje incognito, bo nie chce być zidentyfikowane obawiając się ponoszenia konsekwencji. Boli jeszcze bardziej to, iż nawet czasem zachowują się tak w teorii, „przyjaciele”, „swoi”. I często uważają, że robią to niby dla jakiegoś subiektywnego wyższego dobra, że konkretny wyjątkowy cel uświęca środki i tym samym usprawiedliwia.
To myślenie zaprzecza fundamentom chrześcijaństwa i nie zważa na jakikolwiek dorobek czy własne wyrzeczenia. To kwestia egoistycznej ideologii. Wiem, że nie jest pan jedynym, który podszedł uczciwie do zagadnień polsko-ukraińskich, a którego w sposób tak niehonorowy się krzywdzi. Proszę mi jednak odpowiedzieć na inne pytanie. Ma pan kontakt z dyplomatami ukraińskimi, których w jakichś sposób łączą koneksje ze środowiskami ukraińskimi. Czy nie obawia się pan, iż pana rozgrywają, bawiąc się w tzw. „dobrego i złego glinę”?
Oczywiście nie jestem naiwny. Jestem dużym chłopcem i zdaje sobie sprawę z tego jakie są powiązania, a kto ma jaką rolę do spełnienia, także w dyplomacji. A są to mechanizmy, które od lat działają. Oficjalnie wystąpiłem do pana ambasadora Deszczycy, a konsul Pawluk sam dzwonił do mnie, jako że znamy się jeszcze ze Lwowa, gdy był w radzie miejskiej. Ubolewał nad tym faktem i twierdził, iż nie ma z tym nic wspólnego. Powiedział, że nikt go z SBU nie pytał o opinię, a powinien. Były ambasador wraz z małżonką przysłali do mnie również smsa, w którym solidaryzują się ze mną, w tonie takim, iż nie rozumieją tej decyzji. I o ile urzędujący konsul może pewne rzeczy w języku dyplomacji przekazywać (chociaż wierzę w szczerość intencji lub też raczej chcę wierzyć w szczerość jego intencji) to były ambasador, nieczynny w znaczeniu politycznym – nie ma takiego obowiązku.
A co pan sądzi o tych incydentach, które miały miejsce przez szereg lat, tj. od 1997 roku (Nasze Słowo tekst pt. „Łemkowszczyzna na rozdrożu”), poprzez wizytę polskich profesorów w Werchownej Radzie w 2003 roku, wiecu we Lwowie w 2011 roku, wywiadzie Andrija Tarasenki dla Rzeczpospolitej w 2014 roku, czy ostatnich ukraińskich programach telewizyjnych, które określają Przemyśl jako miasto ukraińskie? Niemal w każdym z tych incydentów oczekiwano, że Przemyśl powinien stać się ukraińskim miastem, lub dosłownie zostać oddany Ukrainie. Ostatnio taką inicjatywę opracowania ustawy zwierającej roszczenia terytorialne przejawiał adwokat i społecznik Oleksander Kurinnyj. I bynajmniej przerażające jest to, że nie mamy do czynienia z jakimś marginesem, lecz samą czołówką obecnego ukraińskiego życia publicznego…
Zawsze uważałem i mówiłem to do pani wojewody, aby panu ministrowi Błaszczakowi podsunęła pierwszy z brzegu numer „Naszego Słowa”. Nie do poduszki rzecz jasna, bo to nie jest lektura na dobry sen, ale by sobie podczas jakiejś podróży w samolocie poczytał. By mógł zobaczyć co to jest za wydawnictwo finansowane z polskich pieniędzy, gdzie stałym elementem są paszkwile na Polskę, w różnych odcieniach, z różnym natężeniem. Budziło we mnie zdziwienie, iż przez tyle lat nikt nie reagował w żaden sposób na to, co w niektórych wydaniach się ukazuje. Kwestionowanie polskości Przemyśla i wchodzenie dziś w mankamenty: kto był założycielem, gdzie są ziemie etnicznie ukraińskie itd. to jest ta sama retoryka. Dawno przestałem z tym dyskutować i brać to na poważnie, bo bliżej jest mi do historii współczesnej.
Nazywanie banderyzmu i jego zbrodni po imieniu ludobójstwem też miało być argumentem przeciw mnie. Także mój udział w Marszu Wołyńskim, czy Marszu Orląt pełni tę rolę. Zarzut można również zrobić z tego, iż nie twierdzę, że ludzie którzy byli ofiarami OUN-UPA na Wołyniu, czy w Małopolsce Wschodniej polegli na wojnie, lecz zostali zamordowani w zaplanowanym ludobójstwie. Pomiędzy ironię losu można wpisać, że poprzez incydent związany ze mną ta dyskusja rozgorzeje na nowo. To właśnie jest szerszy aspekt działań dotyczący samorządów, które nie mają kompetencji w rozgrywaniu polityki międzynarodowej. Jestem tylko prezydentem stosunkowo niedużego miasta, w jakim wszystko skupia się jednak jak w soczewce. I proszę sobie wyobrazić, że wczoraj, już po zawróceniu mnie z granicy dzwoni do mnie mer Lwowa. A dzwoni z prośbą czy bym mu nie pomógł w rozwiązaniu problemu śmieci we Lwowie, bo państwo ukraińskie się tym – jak mówił nie zajmuje. I dzwoni właśnie do mnie (!).
Nie dzwoni do prezydenta Wrocławia, z którym ma również umowę partnerską, do Warszawy, Łodzi, Krakowa czy Lublina, a może dzwoni – nie wiem. Jednak to obrazuje tę bliskość naszych relacji, które przez tyle lat istniały, podczas realizacji wspólnych projektów. Przeze mnie w tym momencie nie przemawia już nawet rozgoryczenie, tylko zdziwienie. Natomiast kwestia rozbieżności historycznych, o których pan wspomniał, a które mają swoje korzenie w problemie tożsamości ukraińskiej – to sprawy jakich się tutaj nie będę nawet podejmował. Zadam inne pytanie, komu ta cała sprawa służy i dlaczego jest wywołana akurat teraz? To także pytanie na ile ta polityka w stosunku do Ukrainy się sprawdziła i sprawdza? Relacje układają w największej mierze samorządy, a nie jakieś podpisywane, nawet na najwyższym szczeblu – dokumenty.
Dobrze, czy po tym co pan powiedział – można by rzec, iż w Przemyślu zarządzanym przez pana nie będzie nigdy miejsca na żaden szowinizm?
To prawda, natomiast zawsze będzie miejsce na pokojowe współistnienie ze sobą, w relacjach Polaków i Ukraińców od lat tutaj mieszkających. Nie będzie zgody na chorą ideologię. Skoro 14 lat działania nie miało żadnego znaczenia, a wystarczyło kilka przekręconych incydentów, czy nawet jeden, na który powołuje się SBU (o który jej chodzi jak się zdaje, bo dotyczy on czerwcowych wydarzeń) to nie chciałbym aby pewne kolejne oczywiste stwierdzenia posłużyły do przykrycia tej sprawy.
A co pan czuł obserwując na Ukrainie odradzający się banderyzm, czyli neobanderyzm, kiedy przez Polskę przetaczała się dyskusja? O ile pamiętam to pan, pomimo swojego zaangażowania w sprawy ukraińskie nie milczał.
Gdy zaczął się Majdan, byłem nawet we Lwowie, choć to co próbują mi niektórzy przypisać, iż stałem pod flagami banderowskimi to oczywista nieprawda i manipulacja. Od dłuższego czasu próbuje się mnie wpisać w sprzyjanie tym ruchom, lub co najmniej ich akceptowanie, a jest to absolutną nieprawdą. Zawsze miałem do tego stosunek negatywny. Nie akcentowałem tego przez ostatnie lata, właśnie dlatego, iż uległem w dobrej wierze temu zamysłowi, aby tych relacji nie zadrażniać. Jednak swoje stanowisko przedstawiałem ukraińskim kolegom wyraźnie, do tego stopnia, iż musieliśmy umówić się, że pozostajemy przy swoich zdaniach, skrajnie odmiennych czasami. Tak było i na spotkaniach oficjalnych i nieoficjalnych.
Natomiast nigdy nie cechowała mnie w najmniejszym stopniu akceptacji dla tego ruchu. Zresztą dodam, iż ten odradzający się banderyzm to także efekt wprowadzania ustaw, które weszły niedawno w życie. A przypomnę, że to ja byłem autorem pisma do prezydenta Komorowskiego, po jego wizycie w ukraińskim parlamencie: gdy z jednej strony umawiał się na coś z Ukraińcami, a z drugiej uchwalano ustawy, które godzą także w pamięć pomordowanych Polaków. Podówczas miałem odwagę, by o tym do prezydenta napisać i podejmować działania. I nie czuję bym miał wielkie kompetencje w temacie, ale czułem, że jako Polak mam obowiązek działać, kiedy kwestionowane są oczywiste prawdy historyczne.
Czy nie obawia się Pan takiej sytuacji, że młodzież ukraińska, która przyjeżdża tutaj studiować, „uzbrojona” już w tę dezinformację na Ukrainie – wejdzie jak w masło w umysły młodzieży polskiej, która jednak na ten temat nie ma większego pojęcia?
I tutaj poruszył pan dość istotny wątek. Na dzisiejszych szczątkach Małopolski Wschodniej, czyli na naszych terenach ta wiedza jest (bo ona jest przekazywana przez rodziców i dziadków). Młodzi są naprawdę dobrze zorientowani i do tego czytają dobrą literaturę, także tę wydawaną przez IPN. Dla naszej młodzieży to jest chleb powszedni. A to, że dorośli i młodzież już z centralnej Polski nie wiedzą pozwala nam zadać pytanie: Jaką rolę pełni dzisiejsza edukacja w szkole, jaka jest rola rodziców, jaka jest wreszcie u młodych ludzi chęć poznawania tej historii? Uważam, że dla każdego Polaka powinno być to istotne.
Należy brać wzór z innego państwa, które nie dopuszcza do matury, gdy się nie odwiedzi obozu w Oświęcimiu, lub nie pojedzie do innych obozów zagłady. Każdy młody człowiek powinien obowiązkowo odwiedzić Kresy, obojętnie czy miałby to być Lwów, Wilno, czy inne miasta i poznać tę historię, a wręcz w tym wypadku jej dotknąć. Musiałby zobaczyć jak wyglądają zabytki w tym mieście, kościoły, jak wyglądają relacje miejscowych Polaków w zderzeniu z administracją litewską czy ukraińską itd., itd. To powinien być obowiązek przed maturą, a później kiedy taki młody człowiek miałby szansę to poznać – mógłby dyskutować na studiach z jego kolegami, pochodzącymi z państw naszych wschodnich sąsiadów. Pomimo, że niektórzy z nich będą mieli odmienne zdanie, nawet posiadając Kartę Polaka, bo i tak się zdarza.
A zatem panie prezydencie dołączył pan do pewnej charakterystycznej grupy. Ofiary, które zginęły zamordowane przez OUN-UPA na Wołyniu, czy w Małopolsce Wschodniej zginęły niewinnie. Przez lata Kresowian, którym dorabiano łatkę oszołomów i traktowano z ostracyzmem krzywdzono także niewinnie. I Pan prezydent Przemyśla, który tyle pomagał Ukraińcom także został skrzywdzony niewinnie. Nie stawiam znaku równości między tymi sprawami, bo nie poniósł też pan śmierci z rąk analogicznych środowisk, jak choćby poseł Tadeusz Hołówko, ale jednak dołączył pan do niewinnie krzywdzonych…
Sam jestem z rodziny, która ma wschodnie korzenie. Moja mama i babcia uciekały przed tymi zbrodniami i zostały w Przemyślu. Nawet moja teściowa z rodziną ocalała tylko dlatego, że ją Ukraińcy ostrzegli. A uciekali w nocy, bo sąsiedzi ostrzegli ich, że mordercy na drugi dzień przyjdą. W tym duchu byłem chowany. Włączyłem się także zbiórkę na film „Wołyń”, zdając sobie sprawę, iż jest to produkcja, która powinna ujrzeć światło dzienne i wręcz musi ujrzeć światło dzienne. I to przede wszystkim z tych względów, o jakich pan redaktor powiedział – dotarcia do młodzieży, także w Polsce centralnej, zachodniej czy północnej. Stąd nie mówię o jakiejś swojej krzywdzie, mam grubszą skórę i jakoś łatwiej mogę się z tym uporać.
Staraliśmy się wspierać politykę upamiętnień ofiar OUN-UPA po tamtej stronie, których jest znikoma ilość w stosunku do skali zbrodni. Dołączenie do tej grupy zapewne trzeba było brać pod uwagę. Warszawa jest oddalona od naszego miasta o jakieś 350 kilometrów i optyka patrzenia stamtąd jest zupełnie inna niż u nas, gdzie siłą rzeczy te sprawy wychodziły na pierwszy plan. Z polityki warszawskiej niewiele wynika jeśli chodzi o politykę wschodnią. I my tutaj na dole dosyć często płacimy za to właśnie wysoką cenę. To jest niejako niestety wpisane w naszą funkcję.
Nie zaakceptuję decyzji o moim zakazie wjazdu, ale nie zamierzam się też odwoływać, bo nie jestem ani agentem Moskwy, ani przemytnikiem. Mogę się ponoć odwołać do sądu na Ukrainie, albo do urzędu granicznego w Mościskach. Nie uczynię tego. Oczekuję jedynie na rzetelne wyjaśnienie tej sytuacji. Nie zamierzam się tym nakręcać i robić z siebie kilkudniowego bohatera. To jest jednak być może przestroga dla innych: „Uważajcie na swój język, bo was również może spotkać coś podobnego”. A chodzi nie o język nienawiści, ale taki, który mówi prawdę i się o nią dopomina.

Dziękuję za rozmowę

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 09 lut 2017, 09:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumemjot.wordpress.com/2017/02/07/■■■-lider-oun-grozi-polakom-uzyciem-sily-moskale-juz-sie-przekonali-polacy-tez-chca/

■■■ Lider OUN grozi Polakom użyciem siły. – „Moskale już się przekonali, Polacy też chcą?”
Opublikowano 07/02/2017 by emjot

Obrazek
Bohdan Czerwak. Fot. wikimedia.org


Obecny lider frakcji melnykowskiej OUN, Bohdan Czerwak podkreśla, — że nie ma takiej siły, która mogłaby zmienić nastawienie Ukraińców do OUN-UPA, Bandery czy Szuchewycza — o czym w Donbasie „przekonali się moskale”.
— Polacy też chcą się przekonać?
– pyta Czerwak.
— Jego [Jarosława Kaczyńskiego] stanowisko odnośnie OUN i UPA niczym nie różni się od stanowiska Kremla
– napisał Bohdan Czerwak na Facebooku, — odnosząc się do głośnej w Polsce i na Ukrainie wypowiedzi szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego o tym, że gloryfikowanie Stepana Bandery i zbrodniarzy z OUN-UPA uniemożliwi Ukrainie integrację z UE.
— Kreml naszą odpowiedź dostaje w Donbasie. — Konkretnie – pod Awdijiwką.
Kaczyński jest albo ślepy, albo głupi, skoro tego nie widzi. — Myśli, że istnieje jakaś siła, która może zmienić nastawienie Ukraińców do OUN, UPA, — Konowalca, Melnyka, Bandery, Olżycza, Szuchewycza.
— Taka siła nie istnieje. — O czym przekonali się moskale. — Polacy też chcą się przekonać?
– pyta lider frakcji melnykowskiej OUN.
Kilka dni temu Czerwak odniósł się do innych wypowiedzi Kaczyńskiego, a także prezydenta Andrzeja Dudy nt. polityki historycznej Ukrainy i stosunku jej władz do OUN-UPA.
Wypowiedzi Dudy nt. UPA określił jako „niedopuszczalne”, a słowa Kaczyńskiego nazwał — „otwartym chamstwem”.
— Nie można pozwolić, żeby rozmawiano z nami w takim tonie
– oburzał się lider OUN.
Jego zdaniem, Polacy
— „pozwalają sobie” na to, — bo uważają, że Ukraina jest teraz — „słaba jak nigdy” przez — „wojnę z Moskwą” — i tarcia wewnętrzne i może pod wpływem nacisków odciąć się od OUN i UPA.
Ale, — według niego, — Polacy są w błędzie, a Ukraińcy o tym wiedzą:
— Donbas wszystko rozstawił na swoich miejscach. — Swojej „Awdijiwki” Polacy nigdy by nie wytrzymali.
Putin jest dla nich za zbyt twardy. — I nie tylko dla Polaków.
Wcześniej informowaliśmy, że szef OUN stwierdził, — iż prezydent Izraela, mówiąc o zaangażowaniu ukraińskich nacjonalistów w Holokaust, — „splunął Ukraińcom w duszę”.
— To, co zrobił prezydent państwa Izrael w ukraińskim parlamencie można potraktować jednoznacznie – jako splunięcie Ukraińcom w duszę
— napisał Czerwak, szef Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, na Facebooku.
Jego zdaniem, obwinianie OUN za Holokaust w rocznicę zbrodni w Babim Jarze i przed ukraińskim parlamentem było — „znieważeniem ukraińskiej nacji”.
Bohdan Czerwak publikował wcześniej prace powielające neobanderowską narrację ws. rzezi wołyńskiej i gloryfikujące OUN-UPA.
Także lider batalionu ochotniczego OUN, Mykoła Kochaniwskij stwierdził, — że ostatnia wypowiedź szefa PiS nt. Ukrainy była — „absolutnie szowinistyczna”.
— To tak samo, jakbyśmy mówili Polakom, że powinni usunąć ze swojej historii Piłsudskiego
— stwierdził.
Jak informowaliśmy wcześniej, — w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” — prezes PiS Jarosław Kaczyński skrytykował gloryfikowanie Stepana Bandery i UON-UPA na Ukrainie:
— Nie możemy przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa, i to takiego, że choć trudno było przebić w okrucieństwie Niemców, — to oni ich przebili.
ZOBACZ: Kaczyński: Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie
Jego zdaniem, — stosunki polsko-ukraińskie m.in. z tego względu stoją pod znakiem zapytania.
— Powiedziałem wyraźnie panu prezydentowi Poroszence, — że z Banderą to oni do Europy nie wejdą.
To jest sprawa dla mnie jasna, bo wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice
– powiedział lider PiS.
Jego słowa wcześniej ostro skomentował Wołodymyr Wiatrowycz, — szef ukraińskiego IPN i negacjonista wołyński.
— Jarosław Kaczyński jest przekonany, że Ukraińcy — „przebili Niemców w okrucieństwie względem Polaków”.
I taki człowiek chce narzucać Ukraińcom własne fantazyjne wyobrażenia o przeszłości, jako warunek wsparcia w chwili obecnej. Imperializm z powikłaniami
— napisał na Facebooku.
Opinię tę powtórzył w rozmowie ze stacją 112 Ukraina.
Stwierdził tam, że
— „Kaczyński przeszedł sam siebie w niezrozumieniu ukraińskiej i polskiej historii”.
Jego zdaniem, — wypowiedź szefa PiS pokazuje jego pogardę względem Ukrainy, — a ukraińską historię próbuje się wykorzystywać na wewnętrzny użytek w Polsce.
___________________________
Facebook.com / Kresy.pl
Wtorek, 07 lutego 2017
Za; http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... y-tez-chca


KOMENTARZE:

MadMike:
07.02.2017 22:03
Ohh tak proszę więcej… Ciekaw jestem jak probanderowskie świnie z PO i N. będą prostować i wmawiać nam przyjaźń ukraińską. Tak jest, dokładnie to o czym ludzie świadomi zawsze wiedzieli, ukraińcy są wrogiem cywilizowanego świata a dzicz tylko czeka aby mieć pretekst aby znowu iść riezać. Dlatego naszym priorytetem winno być całkowite zamknięcie granicy z Ukrainą, skoncentrowanie tam wojska a wszystkich ludzi posiadających obywatelstwo tego „kraju” niezwłocznie wydalić.

MadMike:
07.02.2017 22:05
Przy okazji własnie potwierdził, że to Ukraina odpowiada za eskalacje konfliktu na wschodzie, nie żebym nie wiedział ale teraz to otwarcie usłyszeliśmy ze strony banderowców. Do tej pory było, że oni biedni się bronią przed atakiem.

JaremaW:
07.02.2017 22:44
Ha ha zapraszam .Dopiero się przekonacie że w Donbasie to było przedszkole.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 10 lut 2017, 15:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Ukraińcy piszą historię Wołynia

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Rafał Stefaniuk

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej zainaugurował kampanię informacyjną, w której to będzie przybliżał wkład Ukraińskiej Powstańczej Armii w niepodległość ich kraju. Spodziewa się Pan kolejnych skandalicznych tez, które będą płynąć do nas ze Wschodu?
– Niestety tak, a to dlatego, że znane mi są działania Ukraińskiego IPN-u i poglądy jego prezesa Wołodymyra Wiatrowycza. Słynie on z oficjalnych wypowiedzi i tzw. publikacji naukowych, w których gloryfikuje UPA. Wszelkie zbrodnicze czyny członków UPA były przez niego wybielane bądź przemilczane. W ostatnim czasie nie wydarzyło się nic, co pozwoliłoby mi sądzić, że teraz to się zmieni. Tak więc Ukraińcy dalej idą drogą kultu Bandery, pomijając prawdę. A jest to droga donikąd.

Według Wołodymyra Wiatrowycza, członkowie UPA „sprzeciwiali się dwóm reżimom totalitarnym: nazistowskiemu i komunistycznemu”. Jak więc wyglądała walka UPA z Niemcami?
– Ta kwesta układała się różnie w zależności od etapów budowania relacji ukraińsko-niemieckich, przed i w trakcie II wojny światowej. Oba narody, ukraiński i niemiecki, współpracowały ze sobą. Czymś powszechnym było to, że ludność ukraińska oddawała cześć Adolfowi Hitlerowi i Stepanowi Banderze – wieszano na ścianach ich portrety, wznoszono okrzyki i hasła. Potem pojawiły się elementy konfliktowe. Doprowadziło to do tego, że Stepan Bandera był aresztowany i internowany. Jednakże Ukraińcy, a w szczególności nacjonaliści ukraińscy, byli traktowani preferencyjnie. Zbrodnicza SS Galizien była tą organizacją, która najlepiej ilustruje współpracę ukraińsko-niemiecką. To właśnie wielu jej członków zasiliło szeregi UPA. Tak więc teza o tym, jak Ukraińcy walczyli z komunizmem i nazizmem, jest oparta na mitologii.

Dlaczego Ukraińcy starają się zakłamywać swoją współpracę z Niemcami podczas II wojny światowej?
– Współpraca Ukraińców z Niemcami oraz ludobójstwo wołyńskie to są te dwa wydarzenia, które dyskwalifikują UPA jako podstawę do budowania polityki historycznej i tożsamości narodowej. Dlatego Ukraińcy traktują historię tej formacji i swojego narodu w sposób wybiórczy. A jeżeli wybiórczy to nieprawdziwy.

Wołodymyr Wiatrowycz skrytykował Jarosława Kaczyńskiego za słowa, w których prezes PiS wytknął Ukraińcom zbrodnie dokonane na Polakach. Według Wiatrowycza, Kaczyńskiemu „brakuje chęci ułożenia normalnego, współczesnego dialogu z Ukrainą”. Ten dialog powinien opierać się na tolerancji wobec zbrodniarzy z UPA?
– Rząd polski, a także Prawo i Sprawiedliwość wykazują tyle wyrozumiałości dla tego, co się dzieje na Ukrainie w kwestii polityki historycznej, że trudno nazwać to normą w polityce międzynarodowej. Dlatego teza Wiatrowycza jest wysoce nieuprawniona. Ale to mówi nam także coś innego: Ukraińcy chcą budować wzajemne relacje na fałszu. A jak wiemy, relacji polsko-ukraińskich nie da się budować na kłamstwie.

Ostatnie wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego o wydarzeniach na Wołyniu, mogą być wstępem do zmiany podejścia polskiego rządu do Ukrainy?
– Myślę, że tak. Z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wybija jasne pytanie: którą drogą chcą iść Ukraińcy? Ta kwestia jest fundamentem budowania wspólnego sąsiedztwa. Bo jeżeli Kijów decyduje się oprzeć na wzorcach azjatyckich, gdzie zbrodnie nie są potępiane (tak jest choćby ze zbrodniami stalinowskimi) i one są normą, podobnie jak fałsz i kłamstwo, to dzieli nas przepaść, której nie da się pokonać. Cywilizacja łacińska wymaga, aby życie państwowe, społeczne, a także prywatne oprzeć na wartościach i na prawdzie. Więc albo wzorce azjatyckie albo zachodnie. Nie ma trzeciej drogi.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/176013 ... lynia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 18 lut 2017, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... a-polakach

Na Ukrainie promowane jest zamiłowanie do setek bohaterskich czynów, jakie wymienione zostały w poniższym artykule. Czyny te opiewane są przez władze Ukrainy z poparciem (nie tylko werbalnym, ale i finansowym) władz w Polsce, a także z ogromnym poparciem obrońców "wartości europejskich". Poniżej mamy długą listę tychże "wartości europejskich".

Kopia artykułu:

Zestawienie 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach

Zestawienie 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach
Czesława Solecka (19 lat) zamordowana przez UPA w Łodzinie. 10 IX 1946 r.
Info2 : Artykuł ten dedykuję Polakom w kraju którzy potulnie słuchają oznak miłości żydów rządzących naszym krajem z ukraińcami.
Brakuje słów na opisanie w kilku zdaniach zbrodni jakich dokonywali ukraińscy oprawcy na Polakach w latach 1939-1947. To jaką nienawiścią musieli kierować się mordercy by w tak straszny sposób pastwić się nad swoimi ofiarami przechodzi ludzkie pojecie!

Poniżej przedstawiam wynik długoletnich prac badawczych Aleksandra Kormana, który spisał 362 metody tortur fizycznych, a także psychicznych, stosowanych wobec Polaków przez terrorystów OUN i UPA oraz innych ukraińskich szowinistów w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu na południowo-wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej Polskiej. Są to tylko niektóre przypadki, udokumentowane źródłowo, stosowanych przez zbrodniarzy OUN-UPA tortur wobec kobiet, mężczyzn, starców i dzieci. Myślę, że szczegółowe ich przedstawienie w jakiś sposób przybliży Ci ogrom bestialstwa banderowskich rizunów, jakiego dokonali na bezbronnej ludności polskiej w tamtych latach

Zestawienie 362 metod tortur
stosowanych przez UPA na Polakach

Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
Wyrzynanie na czole „orła”.
Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
Wyłupywanie jednego oka.
Wybieranie obu oczu.
Obcinanie nosa.
Obcinanie jednego ucha.
Obrzynanie obydwu uszu.
Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
Obrzynanie warg.
Obcinanie języka.
Pieczenie żywcem w piecu chlebowym.
Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
Wybijanie zębów.
Łamanie szczęki.
Rozrywanie ust od ucha do ucha.
Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
Skręcanie głowy do tyłu.
Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.
Obcinanie głowy sierpem.
Obcinanie głowy kosą.
Odrąbywanie głowy siekierą.
Zadawanie ran kłutych w głowie.
Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców.
Zadawanie innych ran ciętych na plecach.
Zadawanie ciosów bagnetem w plecy.
Łamanie kości żeber klatki piersiowej.
Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca.
Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś.
Obcinanie kobietom piersi sierpem.
Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską.
Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem.
Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku – kipiącej wody.
Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki.
Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do niego potłuczonego szkła.
Wyrywanie żył od pachwy, aż do stóp.
Wkładane do pochwy – vaginy rozżarzonego żelaza.
Wkładanie do vaginy szyszek sosny od strony wierzchołka.
Wkładanie do vaginy zaostrzonego kołka i przepychanie go aż do gardła, na wylot.
Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od vaginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz.
Wieszanie ofiar za wnętrzności.
Wkładanie do vaginy szklanej butelki i jej rozbicie.
Wkładanie do analu szklanej butelki i jej stłuczenie.
Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi i wnętrznościami.
Odrąbywanie siekierą jednej ręki.
Odrąbywanie siekierą obydwu rąk.
Przebijanie dłoni nożem.
Obcinanie palców u ręki nożem.
Obcinanie dłoni.
Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej.
Odrąbywanie pięty.
Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej.
Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem.
Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem.
Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami.
Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą.
Obcinanie piłą obu nóg.
Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem.
Przebijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi.
Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami.
Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio twarzą do podłogi.
Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu.
Rąbanie siekierą tułowia na części.
Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie.
Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim.
Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół.
Rozpruwanie brzuszka dzieciom.
Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu.
Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi.
Łamanie stawów nóg dziecka.
Łamanie stawów rąk dziecka.
Zaduszenie dziecka przez narzucenie na nie różnych szmat.
Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem.
Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku.
Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec.
Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele.
Wbijanie dziecka na pal.
Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią poprzez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybieranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała.
Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi.
Wieszanie na drzewie głową do góry.
Wieszanie na drzewie nogami do góry.
Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska.
Zrzucanie w dół ze skały.
Topienie w rzece.
Topienie poprzez wrzucenie do głębinowej studni.
Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni.
Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku.
Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii.
Wbijanie zaostrzonego koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi.
Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej.
Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie.
Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyici zwanym arkanem.
Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi.
Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi.
Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów.
Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego.
Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszej go dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka przywiązano nogę dziecka najmłodszego.
Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu.
Ściskanie ofiary drutem kolczastym.
Ściskanie drutem kolczastym dwóch ofiar razem.
Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym.
Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwaj nią bólu i cierpienia.
Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie.
Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą.
Rozrywanie tułowia na wpół przez konie.
Rozrywanie tułowia na wpół poprzez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie.
Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku.
Podpalenie ofiary oblanej uprzednio naftą.
Okładanie ofiary dookoła słomą – snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób tzw. pochodnię Nerona.
Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary.
Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia.
Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy.
Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra.
Wieszanie na kolczastym drucie.
Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą.
Zadawanie dzieciom tyle ciosów nożem, ile ofiara miała lat.
Wycinanie na czole znaku krzyża w obrządku łacińskim.
Wieszanie dzieci na drucie kolczastym.
Stosowanie tzw. chińskiej tortury, tj. bicie po piętach żelaznym prętem.
Wieszanie ofiary na drucie telefonicznym. Oznaczało to w umownym zbrodniczym słownictwie banderowskim – „robić telefon”.
Odrzynanie głowy od tułowia piłą ciesielską.
Rozbieranie ofiary do naga oraz nakazywanie tańczenia na lodzie i strze­lanie po nogach, a rannych spychanie do przerębli pod lód.
Wyrywanie obcęgami paznokci.
Bicie kijami i drewnianymi pałkami po całym ciele.
Przypalanie ofiary płomieniami świecy.
Skrępowanie rąk i nóg drutem kolczastym, a na szyję zakładanie linki z pętlą – jak do wieszania, a koniec linki uwiązany na sztywno do skrępowanych na plecach rąk, tak, że najmniejszy ruch rękami zaciskał pętlę na szyi. Kiedy torturowany tracił przytomność, oprawcy oblewali go zimną wodą.
Układanie ofiar rzędem twarzą do ziemi i dokonywanie zabójstwa strzałem w okolice serca.
Wbijanie kilku i więcej gwoździ do czaszki głowy.
Rozrywanie małych dzieci za nóżki i wrzucanie ich do studni.
Rozcięcie ust kosą i włożenie kartki z ukraińskim napisem: „Będziesz miał Polskę od morza do morza”.
Uderzenie łomem w głowę niemowlęcia.
Odcięcie siekierą nóżki i rączki kilkuletniemu dziecku, a następnie głowy.
Mordowanie sposobem „garrota” znanym inkwizytorom średniowiecza – przy pomocy żelaznej obręczy zaciskanej na szyi katowanego, dopóki nie złamią się kręgi szyjne. Częstokroć żelazną obręcz zastępował sznur zaciągany na szyi i zaciskany za pomocą kołka. Człowiek ginął w straszliwych mękach. Oprawcy OUN-UPA nazywali to – „krępulcy”.
Wyrywanie ofiarom rzepki kolanowej.
Wieszanie przy pomocy tzw. chodzącej szubienicy, którą stanowił nie­kiedy członek OUN-UPA, który oprócz pistoletu, czy pistoletu maszynowego nosił przy sobie rzemienną pętlę, którą znienacka od tyłu zarzucał ofierze na szyję, a potem podciągnąwszy ją do góry przez ramię, odrywał od ziemi i tak długo trzymał, dopóki ta nie wyzionęła ducha rta jego plecach.
Odrąbywanie główek dzieciom.
Przestrzelenie obydwu nóg, wykłucie oczu, po kawałeczku obcinanie rąk, uszu, warg, wyrywanie z piersi serca, rozbicie kolbą karabinu głowy i jej oderżnięcie.
Rozcinanie brzucha, wyłamywanie rąk, dobijanie kołkami.
Przeżynanie ofiary na trzy części.
Wykręcanie rąk i nóg, wyrywanie włosów i wykluwanie oczu.
Ukrzyżowanie księży rzymsko – katolickich na krzyżach misyjnych.
Zakopywanie do ziemi żywcem.
Wiązanie rozżarzonym (rozpalonym do czerwoności) drutem.
Sadzanie ofiary na gorącym tzw. blacie kuchni węglowej.
Wkładanie drzazg pod paznokcie.
Cięcie i ściąganie pasa skóry z dołu z okolicy kręgosłupa ku górze, przez nawijanie skóry na patyk wzdłuż kręgosłupa, poprzez kark i głowę aż do czoła.
Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o ścianę.
Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o drzewo.
Rąbanie ofiary siekierą na trzy części.
Zabijanie drewnianymi kołkami.
Wycinanie znaków krzyża na ciele wraz z obcinaniem języka i uszu.
Przywiązywanie drutem kolczastym kamienia u szyi i topienie ofiary w nurtach rzeki.
Rąbanie kilkumiesięcznego dziecka siekierą na cztery części.
Wycinanie krzyża na czole i rozdarcie ciała na strzępy.
Krępowanie małżonków razem drutem kolczastym i wrzucanie ich żyw­cem do rzeki.
Zasypywanie ofiary gorącą szlaką z pieca centralnego ogrzewania.
Przybijanie ojca i syna gwoździami do podłogi.
Kładzenie na podłodze i kolejno odrąbywanie im głów.
Odrąbywanie siekierą głowy poprzez zęby.
Rozcinanie brzucha ciężarnym kobietom i wybieranie płodu.
Zamurowywanie dzieci żywcem w piwnicach klasztoru karmelitańskiego w Wiśniowcu.
Zdzieranie żywcem skóry ofiary i polewanie otwartej rany wrzątkiem.
Przywiązywanie do belki nóg kilkakrotnie zgwałconej dziewczyny i zanurzanie ofiary w studni głową w dół.
Roztrzaskanie głowy kolbą karabinu.
Nasadzanie małych dzieci na ogrodzeniowe zaostrzone sztachety.
Wrzucanie do dołu po wykopanym torfie skrępowanej ofiary z uwiązanym kamieniem u szyi, gdzie następowało utonięcie.
Przywiązywanie ofiar drutem kolczastym za szyję do słupków, przy których męczyli się i umierali z wykrwawienia się.
Przywiązywanie ofiar do końskich ogonów i wleczenie ich po drodze kilka, a nawet niekiedy kilkanaście kilometrów, aż do zgonu.
Poćwiartowanie ofiary, a jej szczątki rozrzucanie na drodze.
Rozdeptywanie główki niemowlęcia z wyrywaniem rączki i nóżek i przypinaniem napisu w języku ukraińskim: „Polski Orzeł”.
Mordowanie ofiar przy użyciu różnych narzędzi.
Wiązanie ofiar drutem kolczastym i wrzucanie ich do studni.
Odrąbywanie na pniu głowy toporem i przez uniesienie jej do góry, po­kazywanie innym oprawcom.
Podrzynanie szyi i cięcie nożem piersi ofiary.
Zabijanie nożem dziecka, a następnie rozbijanie główki siekierą.
Rozpłatanie brzemiennej kobiecie brzucha i wycięcie na plecach pasa skóry.
Gwałcenie młodej dziewczyny przez trzy dni i wrzucenie ciała do suchej studni głębinowej w lesie.
Wydłubanie oczu, obcięcie języka, rąk i nóg i podparcie korpusem drzwi domu.
Wiązanie drutem kolczastym i wrzucenie ofiar w płomienie ognia.
Odrzynanie piłą głowy.
Zabijanie drągami.
Zakopywanie żywcem dorosłych i dzieci.
Mordowanie przy użyciu wideł i siekier.
Podrzucanie małych dzieci na widłach.
Zbiorowe gwałcenie kobiet do utraty życia i uprawianie nekrofilii.
Przywiązanie ofiary do drzwi i przez biesiadujących upowców – na przemian wycinanie pasów skóry i przypiekanie głowniami, aż do skonania.
Przywiązanie do zaprzęgu konnego i wleczenie ofiary po ziemi, a następnie spalenie w stodole.
Kłucie widłami, aż do utraty życia.
Zabijanie przez zgniecenie ofiary podwaliną dębową.
Wbijanie w otwarte usta żelaznego pręta i dobijanie kolbą karabinu.
Uderzanie obuchem siekiery w głowę.
Rozrywanie dzieci przywiązanych za rączki do drzewa.
Uśmiercanie dzieci trującą substancją, dawaną przymusowo do wdychania.(Wspólna zbrodnia niemiecka-ukraińsko-szowinistyczna)
Związywanie ofiar drutem kolczastym, bicie, szydzenie i naigrywanie się z nich, przed utopieniem ich w rzece.
Malowanie jajek wielkanocnych krwią polską w Wielki Piątek w 1943 r.
Przywiązywanie do drzew i podpalanie lub pozbawianie różnych części ciała.
Pieczenie ofiar żarem płonących zabudowań.
Pozbawianie życia przez wrzucanie do piwnic butelek z łatwopalnym płynem i płonących żagwi.
Kłucie ofiary aż do zgonu, nożycami do strzyżenia owiec.
Zawiązywanie pętli z drutu na szyi i ciągnięcie za koniem.
Wrzucanie żywych ofiar do studni i w ten sposób topienie ich.
Zakopywanie ofiar w ziemi do połowy tułowia i ściąganie skóry pasami, aż do uśmiercenia.
Wymuszanie picia dziegciu i znęcanie się nad ofiarami, aż do zejścia.
Sadystyczne mordowanie siekierami ofiar mających ręce związane drutem do tyłu.
Duszenie rękami nieletnich dzieci.
Wypalanie swastyki na policzku – symbolu przemocy i barbarzyństwa faszystów niemieckich – następnie związanie ofiary i utopienie w tzw. wyrobisku.
Wycięcie pępka i wyciągnięcie jelit, którymi okręcano drzewo.
Rozprucie brzucha brzemiennej kobiecie, wyjęcie płodu i wbicie go na kołek.
Wydłubanie oczu i robienie z języka tzw. „krawata”.
Przybicie kobiety gwoździami do drzwi, obcięcie jej piersi i wyprucie z łona wnętrzności.
Przybicie dziecka do stołu za język.
Uduszenie dziecka paskiem.
Zabijanie uderzeniami kolby karabinu w głowę.
Przybijanie ofiary kołkiem do ziemi przez brzuch.
Obnoszenie po wsi – na widok publiczny – ciała małych dzieci nabitych na widły.
Obcięcie piersi matce i siedemnastoletniej córce, następnie, krwią z ich ciał, dokonanie napisu na ścianie mieszkania w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
Przywiązanie nagich ofiar do sań za ręce drutem kolczastym i wleczenie ich przez wieś, w końcu zarąbanie siekierami i wrzucenie do studni.
Przywiązanie do konia z rękami związanymi drutem kolczastym i wleczenie ofiary, bijąc i kłując bagnetem, aż do skonania.
Zamęczanie ofiar biciem drągami i kamieniami.
Rąbanie powolne – najpierw rąk, później nóg aby według życzenia ukraińskich szowinistów: „Polska morda dłużej się męczyła”.
Przybijanie ofiary gwoździami do ściany stodoły i co około pół godziny podawanie jej octu do ust.
Maltretowanie i gwałcenie grupy dziewcząt i kobiet, aż do zejścia i wrzucenie zwłok do szkolnej ubikacji.
Znęcanie się i żywcem wrzucanie dorosłych do studni głębinowych.
Bicie do utraty przytomności i na przemian polewanie zimną wodą ofiary, znęcanie się i wyrzucenie na śnieg i mróz.
Zabijanie widłami, a następnie porżnięcie ciała na kawałki.
Wieszanie dzieci na hakach kuchennych.
Podeptanie rannego i dobicie uderzeniem w tył głowy.
Zabijanie leżących twarzami do ziemi strzałami w tył głowy i dobijanie rannych ciosami bagnetów
Mordowanie uderzeniem w tył głowy siekierą lub wielkimi maczugami drewnianymi.
Zabijanie uderzeniem w tył głowy specjalnym młotkiem – narzędziem do zabijania zwierząt domowych w kształcie trójkąta u podstawy.
Spalenie żywcem ofiary w stogu siana, po czym zabawianie się: muzykowanie, śpiewanie i tańczenie.
Wbicie w czoło gwoździa i pozostawienie kartki w języku ukraińskim treści ; „On mnie chlebem karmił, a ja jego za to zabiłem”.
Odrąbanie jednej ręki mężowi i odcięcie piersi żonie oraz związanie dru­tem kolczastym obojga małżonków i powieszenie ich w studni głębinowej głowami w dół.
Przybicie ofiary za język do stodoły oraz wbicie kołka w klatkę piersiową.
Wydłubanie oczu i wycięcie języka oraz przywiązanie drutem kolczastym do drzewa głową w dół.
Związanie starca i przeprowadzenie „dla zabawy” operacji wyrostka robaczkowego rozcinając ofierze brzuch scyzorykiem. Z kolei do wnętrza napchanie mchu i zaszycie brzucha sznurkiem oraz wyrwanie języka, zbicie drągami i zakopanie płytko w ziemi i na tym miejscu rozpalenie ogniska.
Zakneblowanie ust kołkami i podziurawienie głowy oraz zaciśnięcie szyi sznurkami.
Zakopywanie żywcem kilkumiesięcznych dzieci.
Przywiązywanie do wozu konnego młodzieńca i nakazanie w czasie ja­zdy biec do utraty sił.
Zatłuczenie ofiary tzw. kijankami nad stawem.
Palenie żywcem ofiar zapędzonych do stodół.
Pieczenie ofiary w gorącej szlace.
Zadręczanie ofiary do utraty życia.
Wyjmowanie płodu ciężarnej kobiecie i wraz z wnętrznościami rozwieszanie go na krzakach.
Przybijanie ofiary gwoździami do desek.
Nadziewanie małego dziecka na bagnet i unoszenie ofiary do góry kręcąc nią wokół.
Rozpruwanie młodym dziewczętom brzuchów.
Wrzucenie ofiary do mrowiska, po uprzednim wydłubaniu oczu, obcięciu rąk i nóg.
Zakłuwanie widłami.
Rozpalanie ogniska na brzuchu ofiary, po uprzednim powaleniu na zie­mię, związaniu, wycięciu języka, wyłupaniu oczu, wyłamaniu rąk i nóg okręceniu głowy płaszczem.
Powieszenie kobiety za nogi na drzewie, obcięcie piersi, wybranie oczu i wyciągnięcie wnętrzności z brzucha.
Wleczenie za nogi przywiązane do konia, po czym powieszenie na drzewie.
Obcięcie matce piersi i dziecku nóżki, a krwią napisanie na ścianie w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
Zamordowanie, po czym pokrajanie ciała na kawałki, wbicie w nie widelców i ułożenie na półmisku.
Związanie drutem leśników i gajowych i wrzucenie ich w płomienie ognia dużego ogniska, po uprzednim oddawaniu na nich moczu, lżeniu i poniżaniu słownym, przy czym jedna z młodych Ukrainek załatwiła na nich swoją potrzebą fizjologiczną.
Zagrzebywanie swoich ofiar na cmentarzu padłych zwierząt.
Przywiązanie do drzewa, obcięcie języka, wydłubanie oczu i przecięcie piłą.
Nabijanie na długi bagnet dwójki małych dzieci i śmianie się że to „Polski samolot”.
Nasadzenie dwuletniego dziecka na widły i wystawienie go w oknie.
Wbijanie dziecku motyki w brzuch.
Związywanie ofiar drutem kolczastym i mordowanie ich nożami.
Rozerwanie ust ofierze, która krzyknęła: Niech żyje Polska!
Związanie drutem kolczastym i katowanie przez dwa dni.
Nasadzenie dziewięciomiesięcznego dziecka żywcem na kołek oraz nabijanie na pozostałe kołki sześciu odrąbanych główek dziecięcych.
Nabijanie dzieci na zaostrzone kołki i wrzucanie ich do studni.
Odrąbywanie główek dzieciom na pniu do rąbania drewna.
Przybicie ofiary do framugi okna.
Przywiązanie do żelaznego łóżka babci i dwójki wnucząt, oblanie benzyną i spalenie.
Pieczenie żywcem ofiary po uprzednim rozebraniu do naga, przywiązanie do drzewa i rozpalenie ogniska pod nią.
Przebijanie widłami brzucha.
Nabijanie dzieci na widły i podnoszenie do góry z ukraińskim zawołaniem do pozostałych oprawców: „Patrz! To polski Orzeł”.
Przeżynanie piłą i dla ułatwienia tej czynności siadanie przez współoprawców na głowie i nogach ofiary.
Rozprucie brzucha ciężarnej kobiecie i wyrzucenie nienarodzonego dziecka na gnojowisko z zawołaniem w języku ukraińskim: „Patrzcie jak lata polski orzeł”.
Katowanie – męczenie ofiary na raty.
Odrąbanie dwóch palców i rozcięcie głowy.
Wrzucanie rannych do dołu z wapnem.
Zmasakrowanie twarzy siekierą i odrąbanie rąk i nóg.
Przywiązanie dziewczyny do drzewa i gwałcenie, po czym włożenie do vaginy rozżarzonego żelaza.
Przybijanie matki z dziećmi do ściany z ukraińskim napisem: „Polskie orły”.
Wrzucanie do dołu ofiar żywcem i przysypywanie ich piaskiem.
Torturowanie ofiary na oczach żony i dzieci, aż do zgonu.
Wsadzanie ofiary do beczki i bicie jej kijami, aż do skonania.
Odrąbywanie po kawałku – w odcinkach około dziesięciocentymetrowych – stóp, dłoni, następnie kończyn nóg, aż do bioder, a rąk do ramion oraz posypywanie solą, a także wybieranie oczu, obcinanie nosów, uszu, zrywanie paznokci i rozcinanie brzuchów.
Wypalanie oczu rozpalonym drutem.
Rozrąbywanie głowy plastrami – po kawałku.
Przecinanie siekierami i toporami dzieci na połówki – od głowy do dołu tułowia.
Wbijanie kobietom zaostrzonego drzewca w krocze.
Palenie żywcem sprowadzanych do budynku kobiet i dzieci i wrzucanie do wnętrza eksplodujących granatów.
Przeżynanie tułowia piłą na cztery części i wykluwanie oczu oraz odcinanie języka i głowy, po czym zatknięcie głowy bez oczu i języka na żerdzi koło spalonego budynku.
Najeżdżanie końmi na leżących na ziemi.
Wrzucanie żywcem do studni głębinowej ofiar głowami w dół, po uprzednim wykłuciu nożem oczu.
Przybijanie gwoździami ofiary do desek łóżka.
Ściąganie skóry dłoni, tj. tzw. „zdejmowanie rękawiczek”, polegające na nacinaniu skóry nadgarstka ręki i zawijanie jej w dół, a niekiedy w górę.
Wycięcie na skórze pleców cyfry „105”, tj. liczby lat ofiary i jej osolenie.
Rozdeptanie główki dziecka oraz rozdarcie nóżek i rączek, pozostawia­jąc duży napis w języku ukraińskim: „Polski orzeł”.
Wpędzanie mężczyzn do murowanej piwnicy i zabijanie ich eksplodu­jącymi granatami.
Odrąbywanie toporem głów ofiarom na pniu do rąbania drewna, po uprzednim związaniu w tyle rąk i w dole nóg drutem kolczastym. Na pniu była kartka przymocowana drutem z napisem w języku ukraiń­skim: „Taka będzie śmierć wszystkim Polakom”.
Męczenie chłopczyka uwiązanego za szyję do tzw. koromysła (jarzemka do noszenia dwóch wiader wody na ramionach) i podnoszenie jedne­go ramienia tego koromysła do góry, razem z dzieckiem. Gdy dziecko zaczęło się dusić i wymachiwać w powietrzu rękami i nogami, stawia­no je wówczas na ziemi. Był to pokaz dla grupy Ukraińców.
Wypalanie gorącym drutem znaku swastyki na policzku.
Związywanie drutem kolczastym rąk i nóg oraz wrzucenie ofiar w pło­mienie dużego ogniska.
Zbiorowe gwałcenie dorosłej kobiety, po czym włożenie jej w krocze rozpalonego żelaza.
Przecinanie czoła w poprzek.
Przybijanie dzieci żywcem na krzyż gwoździami do ściany.
Rozbijanie głów dziecięcych o narzędzia rolnicze.
Uderzanie w tył głowy orczykiem od wozu.
Zakopywanie rannych, jeszcze żyjących ofiar.
Rozdarcie ofiary poprzez przywiązanie jednej nogi do drzewa, a drugiej do orczyka powozu konnego i jazdą.
Wciskanie głowy rannego w gnojówkę, aż do uduszenia się.
Przybijanie wyciągniętego języka gwoździem do brody, po uprzednim wybraniu gałek ocznych.
Wbijanie całej siekiery w plecy.
Okrutne opuszczanie krwi ofiarom i napełnienie balii ludzką krwią w klasztornej piwnicy o.o. Dominikanów w Podkamieniu.
Wycięcie na czole znaku krzyża i obcinanie uszu i nosa.
Zakłuwanie bagnetem i rozpalonymi prętami żelaznymi.
Wyrwanie warkocza włosów i przekłuwanie bagnetem.
Wbijanie dorosłych mężczyzn i kobiet na zaostrzone pale zakopane! w ziemi pionowo.
Wbijanie w skroń gwoździa.
Przywiązanie księdza wyznania rzymsko-katolickiego do drzewa i do połowy przerżnięcie piłą oraz nałożenie na głowę korony plecionej z drutu kolczastego. Ofiara służyła dziewczynom jako tarcza strzelnicza.
Ukrzyżowanie na płotach – ogrodzeniach poprzez przybijanie rąk i nóg gwoździami.
Zbiorowe gwałcenie kobiet, a następnie poddanie torturom takim jak: wycięcie języka, obcięcie piersi, zdzieranie pasów skóry.
Związanie drutem kolczastym za nogi i przytroczenie do konia i ciągnięcie galopem po głazach kamiennych.
Wieszanie na drzewie za obydwie ręce i podpalenie dolnych kończyn płomieniami ognia z rozpalonego pod drzewem ogniska.
Przypalanie płomieniami świecy palców i dłoni, aż do utraty przytom­ności, po czym związanie i zastrzelenie.
Bicie łańcuchem i maczugą z kolcami po całym ciele ofiary ułożonej na ławce, z przerwami na polewanie jej zimną wodą dla przywrócenia przytomności, po czym powieszenie na słupie.
Krępowanie drutem kolczastym nóg i rąk oraz przez kilka dni pod­dawanie ofiar wymyślnym torturom, a jeszcze żyjących dobijanie sie­kierami.
Gwałcenie siedemnastoletniej dziewczyny na oczach jej rodziców, po czym zamordowanie wszystkich.
Wieszanie na „żurawiu” studni głębinowej.
Kładzenie ofiary na gorącym blacie kuchni węglowej i nakładanie na nią brony, po której chodzono.
Zadawanie ciosów nożem pod każde żebro, a gdy ofiara konała polewa­no zimną wodą z wiadra dla powrotu przytomności i ponowne zadawa­nie ciosów.
Wrzucanie do klozetowego szamba żywych ofiar oraz bicie żelaznym narzędziem po głowie i wciskanie ich w głąb tego szamba.
Podwieszanie pod pachy na drzewie w lesie i palenie pod ofiarą gałęzi chrustu.
Wiązanie rąk drutem i zadawanie na całym ciele ran kłutych.
Oskalpowanie – ściągnięcie skóry z głowy i twarzy – wraz z wybraniem oczu, obcięciem uszu, przecięciem krtani i wyciągnięciem przez nią ję­zyka.
Obcięcie genitaliów, wydłubanie oczu i skłucie całego ciała cienkimi igłami.
Porąbanie ośmiomiesięcznego dziecka na cztery części.
Rozbieranie do naga, związywanie ofiary drutem kolczastym i wpycha­nie do przerębli pod lód rzeki.
Przybicie bagnetem do stołu kilkumiesięcznego dziecka i włożenie mu do ust kawałka niedojedzonego kiszonego ogórka.
Duszenie sznurem zakładanym na szyję i zabijanie ciosem noża w serce.
Wyrywanie księżom wyznania rzymsko – katolickiego pulsujących serc z piersi, a niekiedy prezentowanie ich widzom i odliczanie na zegarku czasu trwanie agonii.
Duszenie drutem kolczastym.
Wypruwanie dzieciom wnętrzności i rozwieszanie jelit na ścianie w ja­kiś nieregularny sposób wraz z kartką wiszącą na gwoździu z napisem w ukraińskim języku: „Polska od morza do morza!”.
Przybijanie dzieci do ściany z rozkrzyżowanymi rękami.
Wyłamywanie dzieciom stawów rąk i nóg i przybicie martwego dziecka do stołu – na oczach dorosłych osób.
Pozbawienie życia dwudziestoma dwoma i więcej ciosami noża.
Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami.
Wiązanie – skuwanie rąk drutem kolczastym.
Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą.
Przybijanie rąk do progu mieszkania.
Przebijanie kołami dzieci na wylot.
Wleczenie ciała po ziemi za nogi związane sznurem.
Przybijanie małych dzieci dookoła grubego, przydrożnego drzewa, tworząc w ten sposób tzw. „wianuszki”.

Wymienione wyżej metody tortur i okrucieństw stanowią tylko przykłady i nie obejmują pełnego zbioru, stosowanych przez terrorystów OUN-UPA metod pozbawiania życia – polskich dzieci, kobiet i mężczyzn. Pomysłowość tortur była nagradzana. Sprawcy tortur i okrucieństw – tj. terroryści OUN-UPA – urządzali niekiedy makabryczne sceny, aby drwić i szydzić z ofiar. Na przykład: tułów z obciętymi rękami i nogami oraz obciętą głową ofiary, układali na „siedząco” pod ścianą zewnętrzną domu mieszkalnego, wystawiając je na publiczne „pośmiewisko”. Czasami, rozwieszali jelita ofiary na ścianie wewnątrz izby z ukraińskim napisem – „Polska od morza do morza”. Częstokroć, po dokonanej rzezi Polaków jeździli banderowcy powozem po wsi śpiewając i wiwatując przy akompaniamencie harmonii. Znany jest również przypadek zamordowania furtiana w kościele i obcięcia mu głowy oraz naigrywania się w ten sposób, że tułów banderowcy podparli z przodu i z tyłu ławką, a do rąk złożonych jak do modlitwy włożyli jego własną głowę. W innym przypadku, odrąbaną głowę ofiary dawali ukraińscy terroryści dzieciom do zabawy – kopania jej jak piłkę. Tortury psychiczne zadawane były na przykład rodzicom zmuszonym do oglądania szczególnie wymyślnych tortur zadawanych ich dzieciom lub dziecku…

[W oryginalnym artykule dla ludzi o stalowych nerwach bohaterskie czyny banderowców pokazane zostały na obrazkach]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 17 mar 2017, 12:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/03/1 ... wastowany/

Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany

Obrazek

Uważam, że po banderowskiej "poprawce" pomnik lepiej oddaje ducha tragedii wołyńskiej. Dlatego uważam, że tak powinno już zostać i niech kolejne polskie pielgrzymki, które przybędą uczcić ofiary wołyńskiej rzezi, ujrzą pomnik w takiej właśnie postaci, by mocniej poczuć to, co działo się w latach 40-tych na Wołyniu.

Pomnik dzięki napisom informuje nas, że rzeź wołyńska nie jest przeszłością, ale toczy się dalej i zagraża wszystkim Polakom.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 17 mar 2017, 16:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
O prawdę i odkłamanie historii

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jakie są główne założenia projektu Kukiz'15 dotyczącego nowelizacji ustawy o IPN umożliwiającego wszczynanie postępowań karnych za negowanie zbrodni przez UPA?
– Poprzez tę zmianę w ustawie chcemy ograniczyć głoszenie publicznego kłamstwa na temat zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Projekt Kukiz'15 dotyczący nowelizacji ustawy o IPN umożliwia wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów, w tym również zbrodniom tych ukraińskich formacji polegających na kolaboracji z III Rzeszą. Nazywamy rzeczy po imieniu. Tak jak mówimy o popełnionych zbrodniach nazistowskich czy komunistycznych, tak do tej listy dopisujemy również zbrodnie popełnione przez ukraińskich nacjonalistów oraz ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą. Wszyscy, którzy w latach 1925-1950 kolaborowali z Niemcami, są tak samo zbrodniarzami jak naziści czy komuniści.

Ustawą sejmową trzeba regulować to, co jest oczywiste?
– 27 lat wolnej Polski pokazało, że coś takiego jak przyzwoitość czy prawda historyczna nie istnieją bez umocowania prawnego, ustawowego. Smutne to, ale prawdziwe. Kiedyś ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział bardzo ważną rzecz, a mianowicie, że Kresowian zabito dwukrotnie: pierwszy raz ciosami siekierą, a drugi raz przez przemilczenie. Mieliśmy 27 lat milczenia i wychodzi na to, że trzeba ustawy, aby to milczenie, które woła o prawdę, raz na zawsze przerwać. Nie chodzi tu o wrogie nastawienie wobec Ukraińców, ale o prawdę i odkłamanie historii. To jesteśmy winni ofiarom i ich rodzinom.

Od 8 listopada 2016 r. projekt nowelizacji ustawy „jest trzymany w zamrażarce”. Jaki jest Pana zdaniem tego powód?
– Projekt został zaakceptowany przez Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka, ale utknął u marszałka Sejmu. To pokazuje, że niestety wciąż mamy do czynienia z elementem pewnej gry politycznej. Kresowianie i ofiary zbrodni są rozgrywani po raz trzeci, tym razem politycznie, przez obecne polskie elity władzy i niestety przegrywają też w konfrontacji z Ukraińcami. Poprawność polityczna znów bierze górę i z tym trzeba skończyć. Widać w relacjach polsko-ukraińskich komuś wciąż brakuje odwagi, żeby stanąć w prawdzie i pokazać, jak wyglądały fakty, kto był ofiarą, a kto zbrodniarzem. Prawdy nie da się zakłamywać w nieskończoność. Bez pełnej prawdy nie może być też mowy o pojednaniu.

Bilans ostatnich profanacji polskich śladów na Ukrainie jest alarmujący. Wystarczy tylko wspomnieć wrogie napisy na Konsulacie Generalnym RP we Lwowie, zniszczone pomniki w Hucie Pieniackiej, w Podkamieniu czy we Lwowie. Komu zależy na podsycaniu i tak napiętych relacji polsko-ukraińskich?
– Pierwszym winowajcą, którego próbuje się posądzić o tego rodzaju akty wrogości wobec Polski i Polaków, jest Rosja. Dlatego winą za te prowokacje, które mają zniszczyć relacje polsko-ukraińskie, usiłuje się obarczyć Rosję. Drugim podejrzanym są formacje probanderowskie. To symbol odradzającego się nacjonalizmu ukraińskiego, który może być źródłem tego typu zachowań. To z kolei ma służyć scalaniu społeczeństwa ukraińskiego wokół idei Bandery. I – jak sądzę – w tych dwóch źródłach należy upatrywać przyczyny antypolskich ekscesów. Oczywiście nie można też wykluczyć głupoty i działań chuligańskich. Jednak jeśli spojrzeć na przemyślany i metodycznie prowadzony sposób działania, to ten trzeci scenariusz wydaje się zbyt naiwny i mało prawdopodobny.

Reakcja polskich władz na tego typu profanacje jest Pana zdaniem wystarczająca?
– I tutaj dotykamy ogromnie ważnej kwestii. Pytanie brzmi: Czy możemy się spodziewać czegoś więcej, mając za ambasadora RP w Kijowie Jana Piekło, którego poglądy niewiele się różnią od ukraińskich? Inna sprawa, że ktoś za tę nominację odpowiada. Jako Kukiz’15 od samego początku byliśmy przeciwni tej kandydaturze. Nasz klub oponował i wskazywał, że Jan Piekło jest złym kandydatem na ambasadora RP w Kijowie. Co więcej, również eksperci od spraw ukraińskich wskazywali, że to zły, nietrafiony pomysł. Niestety, zamiast wysłać do Kijowa młodego polskiego urzędnika, wysłaliśmy publicystę i ukrainofila, który ewidentnie bardziej zajmuje się problemami ukraińskimi niż sprawami polskimi. Takie jest moje wrażenie.

Czy wobec coraz częstszych aktów agresji pojednanie polsko-ukraińskie jest możliwe?
– Pojednanie jest jak medal, który musi mieć dwie strony. Jednocześnie ciągle mam wątpliwości, czy Ukraińcy sami wiedzą, czego chcą, i czy w ogóle są na tyle zdeterminowani, żeby walczyć o swój kraj i o swoją narodową tożsamość. Z jednej strony, mamy konflikt z Rosją na wschodzie Ukrainy, a z drugiej – na zachodzie – działają coraz bardziej aktywne bojówki Prawego Sektora pod sztandarami Bandery, które zamiast walczyć o swój kraj skupiają się przy granicy z Polską. Wygląda to tak, jakby to Polska miała za chwilę zaatakować Ukrainę. I tego nie rozumiem. Można mieć poważne wątpliwości, czy politycy z Kijowa mają jeszcze realną władzę nad Ukrainą i panują nad sytuacją w tym kraju.

Czy w sytuacji, kiedy Ukraińcom nie zależy na własnym kraju, warto się angażować aż tak mocno po stronie Ukrainy, jak czyni to Polska?
– W naszym interesie jest trzymać Rosję jak najdalej od siebie. I to jest interes Polski. W tym znaczeniu Ukraina stanowi pewien bufor między Rosją a Polską. Oczywiście możemy też dyskutować, jak powinno wyglądać to trzymanie Rosji na dystans. Jedno jest pewne: nie możemy dopuścić do tego, żeby Rosjanie przekroczyli granicę Kijowa i podążali w kierunku granic Polski. To jest w naszym dobrze pojętym interesie. Ukraińcy swoje działania nazywają walką o wolną Ukrainę, a ja chciałbym nasze działania nazywać walką o polski interes. W polityce zagranicznej nie ma ani przyjaciół, ani wrogów, natomiast są interesy. I najwyższy czas zacząć skutecznie pilnować, zabiegać i walczyć o nasze interesy, o interesy Polski.

Ostatnio w Polsce gościł szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin, który podczas konferencji z ministrem Witoldem Waszczykowskim zapowiedział lepszą ochronę polskich pomników. Jak odbiera Pan tego typu deklaracje?
– Przede wszystkim nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, jak ma wyglądać ta „lepsza ochrona polskich pomników”. Przecież nie ma możliwości postawienia ochrony przy każdym takim pomniku czy upamiętnieniu. Problem tkwi w tym, że mamy prowokacje pewnych zachowań. Ktoś próbuje grać emocjami Ukraińców i to jest bardzo niebezpieczne. Natomiast ukraińskie władze z całą stanowczością powinny potępić tego typu akty wandalizmu. W celu odstraszania kara za takie czyny powinna być surowa, również skuteczność wykrywania powinna być większa. Polskie władze muszą się w sposób zdecydowany domagać zahamowania niszczenia polskich symboli.

Można mówić o strategicznym partnerstwie z krajem, który gloryfikuje zbrodniarzy polskiej ludności?
– Strategiczne partnerstwo z Ukrainą to mit. Wschodnia polityka Polski wyraźnie kuleje. Nic zresztą dziwnego, skoro po 27 latach od odzyskania przez nasz kraj wolności w strukturach polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wciąż funkcjonują resortowe dzieci – urzędnicy mianowani jeszcze za czasów Bronisława Geremka. Skoro korzeniami wciąż tkwimy w poprzednim systemie, skoro mamy nie do końca przygotowane kadry dyplomatyczne, to o czym tu w ogóle mówić. Wobec powyższego nie ma się, co dziwić, że tak to wygląda. Trzeba też wziąć pod uwagę, że po stronie ukraińskiej Rosjanie również spacyfikowali służby, spacyfikowali ukraińską administrację i często to nie Ukraińcy, ale Rosjanie pełnili ważniejsze funkcje w tym kraju, i to za zgodą i przychylnością ukraińskich władz.

Często mówi się o rosyjskim embargu na polską żywność, ale zapomina się, że embargo na polskie mięso nałożyła także Ukraina.
– To jest niestety fakt, który kompromituje poprzednie, ale i obecne polskie władze. Dlatego będziemy pytać, co obecny rząd robi, aby na Ukrainie zniesiono embargo na polską żywność. Nie może być tak, że nasz wschodni partner, którego za uszy ciągniemy do Unii Europejskiej od kilku już lat, nie kwapi się, aby uzgodnić z nami świadectwa weterynaryjne na import wołowiny. Co więcej, bodajże w 2014 r. Ukraina wprowadziła embargo na polską wieprzowinę. To jakiś nonsens, a może wygodna wymówka… Podczas politycznych rozmów z władzami Ukrainy należy podjąć ten temat. Nie ma żadnych powodów, aby na Ukrainie tworzyć sztuczne bariery i utrzymywać blokadę na polskie produkty.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 29 mar 2017, 17:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/03/2 ... rainskich/

Polskę i Ukrainę dzielą żydzi i Niemcy, bo przecież gdyby Polska i Ukraina połączyły się, to kto w Europie oparł by się takiej potędze? Dlatego żydzi i Niemcy stworzyli ruch banderowski, który składa się głównie z ukraińskojęzycznych Niemców i Żydów oraz ze starannie dobranych degeneratów spośród ludu ukraińskiego. Następnie ruch banderowski podając się fałszywie za nacjonalistów ukraińskich stara się przyciągać jak najwięcej Ukraińców i degenerować ich dusze.

Na razie wielkim sukcesem tego ruchu jest odrzucenie od Ukrainy Krymu oraz Donbasu, zapaść gospodarcza kraju, rozpętana wojna z rosyjskojęzycznymi Ukraińcami nie wiadomo o co i po co, nazwana rosyjską agresją, oddanie ziemi, surowców i fabryk żydomasonom, oraz wyrzucenie milionów Ukraińców z Ukrainy.

Kopia artykułu:

Kuriozalne filmy projektu Polska Lab w Przemyślu na temat relacji polsko-ukraińskich
Posted by Marucha w dniu 2017-03-28 (wtorek)

Przedstawiają osobliwy obraz sytuacji Ukraińców w Polsce: koncentrują się na opresji, jaka ma spotykać Ukraińców w Polsce oraz prezentują ukraińską nacjonalistyczną wizję historii.
Na stronie internetowej Polska Lab opublikowano dwa filmy powstałe w ramach projektu Polska Lab, którego organizatorami są Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę” i Fundacja Evens. Filmy są wynikiem laboratorium medialno-obywatelskiego w Przemyślu, którego uczestnikami są młodzi ludzie. Partnerem lokalnym projektu był Igor Horków ze Związku Ukraińców w Polsce.
Filmy miały swoją premierę 3. marca br. w Kinie Muranów i Domu Ukraińskim w Warszawie. Przedstawiają osobliwy obraz sytuacji Ukraińców w Polsce.
Film pt. „Przemyśl to” składa się z trzech animowanych historii: Podniebienie, Niebo i Źródło. W pierwszej historii słyszymy:
Była sobie dziewczynka o imieniu Wiktoria. Miała 14 lat. Miała ojca Ukraińca i mamę Polkę. Ochrzczona była w kościele. Wybrała drogę taty, czyli była Ukrainką. Ponieważ tak wybrała, wszyscy myśleli, że ma czarne podniebienie. Pewnego razu mama zabrała ją do mamy brata. (…) W końcu powiedział: otwórz buzię, zobaczymy, czy masz czarne podniebienie, jak wszyscy mówią. Bardzo się bała, nie wiedziała co ma zrobić, była zażenowana i uciekła. [w tle słychać płacz dziecka – red.] Mama Wiktorii poszła do swojego brata i powiedziała, że zrobiło jej się przykro z powodu tego co zrobił, dlatego od teraz każde jej dziecko będzie ochrzczone w cerkwi.
„Niebo” opowiada o chłopcu, który „musiał pożegnać się ze swoim niebem”, ponieważ został deportowany. Chociaż nie ma mowy o jego narodowości, obraz nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o Ukraińca.
Część pt. „Źródło” opowiada o „pewnej miejscowości”, w której żyli Ukraińcy i Polacy”, a nie ma wątpliwości, że chodzi o Przemyśl. Narrator opowiada o piciu wody z jednej studni przez obie społeczności, lecz „pewnego razu Ukraińcy zostali zmuszeni do wyjechania z miejscowości”. W tle pojawiają się krzyki „Przemyśl miastem zawsze polskim”. „Potem jak wyjechali, stała się dziwna rzecz, ponieważ studnia już nigdy nie dała wody. Ani Ukraińcy ani woda już nigdy nie wrócili do tej miejscowości.” – mówi narrator.

https://player.vimeo.com/video/207037171

Drugi film powstały w ramach projektu nosi tytuł „Anonim”. Wypowiadają się w nim młodzi Ukraińcy nie przedstawieni z imienia i nazwiska, filmowani tak, by nie było widać ich twarzy. Wypowiadają się głównie na temat relacji polsko-ukraińskich.
Boję się przede wszystkim śmierci, boję się zagrożenia życia wojną, terroryzmu. (…) Historia pokazuje wielokrotnie, że narody toczyły ze sobą spory i było wiele ofiar. Polacy też wspominają zbrodnie popełnione przez Ukraińców na Wołyniu, czy też różnego typu mordy Polaków, ale to nie idzie w jedną stronę. To również i Polacy robili takie same rzeczy. Wina tutaj leży po dwóch stronach [podkreślenie red.] i nie ma co tutaj wybierać, kto zaczął ten konflikt, kto go spowodował. Mi się wydaje, że ludzie powinni się zjednoczyć. – mówi pierwszy Anonim.
Anonim nr 3, młoda dziewczyna, opowiada o szykanach, które miały ją spotkać ze strony Polaków: „Rozmawiałam po ukraińsku przez telefon, to byłam zaczepiana, zaczynano do mnie mówić, żebym wracała na swoją Ukrainę (…). Byłam przestraszona, po prostu uciekłam. (…) Kiedy byliśmy na zawodach w hokeja w jednej szkole polskiej i tam się dowiedzieli, że jesteśmy Ukraińcami, (…) zaczęli do nas przeklinać, wyzywać nas i kazali wracać na Ukrainę. Boję się, że to się nigdy nie skończy, że będziemy musieli wracać na Ukrainę, że nigdy nas tu nie zaakceptują.”

https://player.vimeo.com/video/207008747

Jak podaje strona internetowa Polska Lab, celem projektu jest zwiększać obywatelską świadomość i wzmacniać wpływ młodych mieszkańców na przestrzeń, w której żyją.
Jeżeli ktoś chce poznać psychikę niektórych działaczy Związku Ukraińców w Polsce i autorów tych filmików to niech to obejrzy. Może ludzie przejrzą na oczy! Tak się kształci w pewnych placówkach. – tak na swojej stronie na Facebooku skomentował filmy dr Andrzej Zapałowski.

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... krainskich

Przeczytaj również:
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... przemyslu-
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... -przemysla
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 07 maja 2017, 09:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/77568

Po to Niemcy i żydzi tworzyli ruch banderowski, by zniszczyć Polaków i Ukraińców metodą wzajemnej anihilacji. Na razie banderowcy rozpalają zarzewie konfliktu wpajając nienawiść w polskie dusze do Ukraińców oraz w ukraińskie dusze do Polaków.

Kopia artykułu:

Służby Ukrainy inwigilują Kresowian w Polsce.
Redakcja BM24, sob., 06/05/2017 - 09:50

W dniu 29 kwietnia 2017 r udawałem się na Ukrainę w celu uporządkowania po zimie miejsc spoczynku mojej rodziny, pomodlić się oraz zapalić symboliczny znicz. Zostali oni zamordowani przez UPA-OUN najbliżsi ze strony ojca i w większości są to miejsca symboliczne jednak staram się o nie pamiętać i dbać. Granice przekraczałem z towarzyszącą mnie osobą w miejscowości Hrebenne-Rawa Ruska. Po przekroczeniu odprawy po stronie Polskiej wjechałem na odprawę po stronie Ukraińskiej, tutaj dowód rejestracyjny samochodu oraz paszporty przedstawiłem do kontroli osobie z kontroli paszportowej która dokonała skanowania dokumentów.
Po czym !!! zamknęła okienko pomieszczenia odprawy paszportowej i udała się do opodal znajdującego się biurowca. Nadmieniam że tłum oczekujących na odprawę ciągle wzrastał, ponadto samochodem zablokowałem jeden pas do odprawy. Po około 20 minutach poproszono mnie do pobliskiego biurowca gdzie kobieta w uniformach wojskowych groźnie spoglądająca na mnie zadała pytanie „ jakiego wykroczenia dokonaliście na terenie Ukrainy”. Pokornie tłumaczę że przyjeżdżałem wielokrotnie na Ukrainę lecz nigdy nie byłem spisywany przez żadne służby porządkowe jedynie kilkakrotnie byłem podany kontroli drogowej lecz ona wypadła zawsze pozytywnie. Następne pytanie „po co jedziecie na Ukrainę”. Tutaj zginęła moja rodzina zamordowana przez UPA i staram się aby w ciągu roku przynajmniej raz być i zapalić na mogiłach symboliczny znicz a przy okazji chcę zwiedzić Lwów. Tutaj padło groźne pytanie ” przez kogo została zamordowana „ przez Ukraińska Powstańczą Armię powtórzyłem gdzie wyraz twarzy tej kobiety pozostał jeszcze bardziej groźniejszy. I nastał czas oczekiwania na decyzje który trwał około 2 godzin, w tym czasie prosiłem abym mógł pójść do samochodu i jego przestawić ponieważ zablokowałem cały jeden pas odprawy – odpowiedz brzmiała – to normalne. Po tym czasie w/w kobieta przyszła i zadała mnie z jeszcze większą grozą następnie pytanie, „do jakiej organizacji wy należycie”. Ja należę tylko do takich struktur czy grupy osób jednoczących się pod wspólną ideą która kultywuje pamięć o Polakach zamordowanych przez UPA lecz trudno to nazwać jakimiś organizacjami. Po tym czasie nastąpiła następna godzina oczekiwania po której zostałem poinformowany. „ wy na Ukrainę nie wjedziecie”.
Dlaczego jakie stawiacie mnie zarzuty jakie popełniłem przestępstwo proszę mnie wytłumaczyć, jak można mnie karać nie mając na mnie żadnych dowodów. I tutaj padły słowa które proszę aby wzięli sobie pod rozwagę wszyscy Kresowianie a szczególnie Ci którzy udzielają się na niwie upamiętnień Polaków zamordowanych przez zbrodniarzy z UPA-OUN. „ Wy na wniosek Policji Ukraińskiej nie macie prawa wjazdu na jej teren, jesteście wpisani przez Policje w elektroniczny system kontroli który wychwytuje was i zakazuje wjazdu, nie ma możliwości aby bez zgody tego systemu można było wjechać na teren Ukrainy. Zostanie wydany wam dokument potwierdzający decyzję Policji Ukraińskiej oraz wbita pieczątka w Paszport zabraniająca taki wjazd do 26 grudnia 2021 r. Po otrzymaniu powyższych dokumentów zostaniecie pilotowani do posterunku granicznego po stronie Polskiej”.
I dalsza dyskusja była bezcelowa, a cały w/w proces wydalenia mnie z posterunku granicznego to następna godzina. Chciałem również przestrzec Kresowian jeżeli spotkają się z taka sytuacją że funkcjonariusze odprawy paszportowej są bardzo nadgorliwi bo wpisują nawet osoby towarzyszące w elektroniczny system zakazu przekroczenia granicy Ukraińskiej. Tutaj należy zaznaczyć pozytywny aspekt pracy pracownika administracyjnego który przygotowywał dokumentacje wydalenia mnie z Ukrainy bo podjęła ona czynności aby osobę towarzyszącą którą wpisano do systemu sama podjęła się wykreślenia, ja o tym nie wiedziałem. Z otrzymanej dokumentacji wynika, że zostałem wydalony na wniosek „Полиция ( УCБУ ) Управления Службы Безопасности Украины у Волинській області” policji ( ZSBU ) Zarządzającej Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy w Wołyńskim rejonie mającą swoją siedzibę w Łucku przy ulicy V. Moyseya 4 (В.Мойсея 4 ), e-mail: usbu_vol@ssu.gov.ua i fax (0332) 24-40-25 oraz tel. (0332) 24-22-10.

Ten mój przykład dowodzi że służby Ukrainy inwigilują Kresowian w Polsce oraz umieszczają ich dane w elektronicznym systemie kontroli. Nie wolno milczeć na ten temat ponieważ dzisiaj w systemie jest Koguciuk jutro może być umieszczony każdy kto upomina się o prawdę historyczną oraz czyni starania aby upamiętnić pamięć rodaków tak bestialsko zgładzonych przez UPA-OUN. Potrzeba tym tematem zainteresować najwyższe władze w kraju. Jeżeli system będzie sukcesywnie wcielany w życie coraz więcej Kresowian będzie miało trudności pojechać na miejsca spoczynku swoich najbliższych aby przynajmniej raz w roku zapalić symboliczny znicz pamięci.

Zdzisław Koguciuk








Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 01 cze 2017, 09:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=29443

Ukraina: Podpalono polską szkołę
31 maja 2017 19:57

Nieznani sprawcy podpalili polską szkołę w Mościskach na zachodniej Ukrainie – dowiedziała się w środę PAP od przedstawicieli polskiej mniejszości w tym kraju. Informacje te potwierdziła dyrektor placówki Teresa Teterycz.
Do zdarzenia doszło we wtorek w godzinach nocnych. W pomieszczeniu szkoły im. Królowej Jadwigi w Mościskach wybito okno, przez które wrzucono dwa plastikowe kanistry z nieznaną cieczą oraz płonący materiał – poinformowała policja obwodu lwowskiego.
Mościska znajdują się tuż przy granicy z Polską. Teterycz powiedziała w rozmowie telefonicznej z PAP, że w ciągu 15 lat istnienia szkoły nie dochodziło tu do podobnych incydentów.
W czasie pożaru w szkole nie było ludzi. Na Ukrainie rok szkolny zakończył się w zeszłym tygodniu, jednak podczas wakacji w szkole w Mościskach prowadzone są niewielkie kolonie letnie.

(Na podst. PAP)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 10 cze 2017, 12:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Polska powinna stanąć murem za ks. abp. Mokrzyckim

Obrazek

Z dr. hab. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Łaciński metropolita lwowski ks. abp Mieczysław Mokrzycki powinien zostać ogłoszony „persona non grata” na Ukrainie i wydalony z kraju – żądają politycy Ukraińskiej Partii Halickiej (UKH). Mamy do czynienia z groźbami ukraińskich polityków wobec polskiego hierarchy?
– Na Ukrainie mamy obecnie groźby kierowane pod adresem wszystkich religii czy wyznań, które nie wpisują się w politykę nacjonalizmu ukraińskiego, który coraz bardziej przybiera na sile. Realne groźby są kierowane wobec Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, która skupia jedną czwartą mieszkańców Ukrainy. W mojej ocenie, nacjonaliści ukraińscy realizują program OUN z okresu międzywojennego, którego celem jest stworzenie jednej religii panującej na Ukrainie. Prawdopodobnie będzie to Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego, która nie jest uznawana kanonicznie przez świat prawosławny, natomiast na zachodniej Ukrainie Cerkiew Greckokatolicka.

Można zatem powiedzieć, że mamy na Ukrainie do czynienia z próbą wyrugowania Kościoła rzymskokatolickiego?
– Z całą pewnością mamy próby ograniczenia działalności Kościoła rzymskokatolickiego, zwłaszcza że w kręgach nacjonalistycznych dostrzega się, iż wysoko posadowiony moralnie Kościół rzymskokatolicki przyciąga coraz większe rzesze ludności i to nie tylko polsko-ukraińskiej, ale również ukraińskiej. Jeżeli tylko w samej archidiecezji lwowskiej mamy ok. 250 tysięcy katolików, to można powiedzieć, że w skali państwa ukraińskiego jest kilkakrotnie więcej katolików niż Polaków, którzy są wyznawcami katolicyzmu. Dla Cerkwi Greckokatolickiej czy Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, które są związane z nacjonalizmem ukraińskim, jest to poważne zagrożenie. Cerkiew Greckokatolicka – jak wielokrotnie podkreślał to ks. abp Mieczysław Mokrzycki – działa na szkodę katolicyzmu na Ukrainie, wszelkimi sposobami blokując możliwość rozwoju Kościoła rzymskokatolickiego w tym kraju.

A zatem ks. abp Mokrzycki powiedział Ukraińcom prawdę o Cerkwi Greckokatolickiej i Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego…
– Oczywiście ks. abp Mokrzycki wyraził tylko to, co jest faktem. Przed mniej więcej dziesięcioma laty rozmawiałem z poprzednim metropolitą lwowskim, ks. kard. Marianem Jaworskim, który wprost powiedział mi to, o czym dziś mówi jego następca na stolicy biskupiej we Lwowie. Z tym, że ks. kard. Jaworski jeszcze się łudził, że konsensus jest możliwy, że Cerkiew Greckokatolicka czy Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego mimo wszystko są partnerem do rozmów, dlatego też nie wypowiadał się publicznie w tak zdecydowany sposób. W tej chwili ks. abp Mokrzycki, po 25 latach oszukiwania i zwodzenia przez środowiska, które rządzą – zwłaszcza na zachodniej Ukrainie, które w większości są związane z Kościołem katolickim obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, w swoich wypowiedziach pokazuje, że te władze działają na szkodę Kościoła rzymskokatolickiego. Dla hierarchów Cerkwi Greckokatolickiej czy Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego ważniejszy od Ewangelii Chrystusowej jest nacjonalizm ukraiński.

Przeciw ks. abp. Mokrzyckiemu występuje Ukraińska Partia Halicka, można powiedzieć, partia niszowa, ale czy ten atak na hierarchę byłego sekretarza dwóch Papieży: św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, nie jest próbą wysondowania reakcji, z jaką ta presja może się spotkać, aby w kolejnych krokach wzmóc ataki?
– Absolutnie zgadzam się z panem redaktorem.Ukraińska Partia Halicka jest stosunkowo niewielka, bo w radach poszczególnych obwodów ma zaledwie po kilku radnych, natomiast – tak jak pan zauważył – główne partie nacjonalistyczne na Ukrainie sondują, jaki jest klimat, i póki co, nie ośmielają się uderzać wprost w ks. abp. Mokrzyckiego i w Kościół rzymskokatolicki, ale uderzają z niższych poziomów. Nie ulega wątpliwości, że na zachodniej Ukrainie praktycznie wszystkie partie są w jakiejś mierze kontrolowane przez nacjonalistów ukraińskich. Ich wielość jest związana z przyjętą taktyką działania, a cel jest jeden: zablokowanie i wyrugowanie – na ile to tylko możliwe – Kościoła rzymskokatolickiego z Ukrainy, wyrugowanie polskości i szerzenie ideologii nacjonalizmu ukraińskiego. I tu pojawia się pewien kłopot – nad czym ubolewam, a mianowicie wielu hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce jakby nie dostrzega w wyraźny sposób tego problemu, który za naszą wschodnią granicą staje się coraz poważniejszy. Episkopat Polski powinien natychmiast, w jednoznaczny, zdecydowany sposób murem stanąć za ks. abp. Mieczysławem Mokrzyckim.

Ale czy tylko nasz Episkopat powinien zabierać głos, przecież ks. abp Mokrzycki jest Polakiem…?
– Oczywiście. Kościół rzymskokatolicki na zachodniej Ukrainie jest w dużej mierze utożsamiany z polskością, co więcej, wokół parafii gromadzi się polska mniejszość. Dlatego polski rząd, parlament RP też powinny zająć jednoznaczne stanowisko i stanąć po stronie ks. abp. Mokrzyckiego, i dać mu bardzo wyraźne wsparcie. Tu jest także miejsce dla polskiej dyplomacji na Ukrainie. Tyle tylko, że nie spodziewałbym się niczego dobrego po osobie obecnego ambasadora RP w Kijowie Jana Piekły, który nie tylko, że nie pomaga Polsce i Polakom na Ukrainie, ale swoimi działaniami kompromituje nasz kraj.

Co sprawia, że Ukraina nie jest dziś w stanie stanąć w prawdzie wobec swojej przeszłości, o czym zresztą często mówi ks. abp Mokrzycki?
– Przede wszystkim Ukraina nie dąży do prawdy, a elity, które rządzą dzisiaj tym krajem, są bardzo mocno zideologizowane. Ci ludzie jako jedni z niewielu na świecie dążą do zbudowania ideologicznego państwa ukraińskiego. Powiedziałbym nawet, że ich dążenie jest zideologizowane do tego stopnia, jak to było kiedyś w Korei Północnej, a więc dążą do zbudowania czegoś, co jest nierzeczywiste. W tej chwili na Ukrainie rządzi pieniądz, co więcej, mamy prymat pieniądza nad człowiekiem, dążenie do budowy fortun najczęściej w nieuczciwy sposób, mamy też wszechobecną ideologizację życia społecznego. Ten obraz pokazuje miałkość ukraińskich elit, ale najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że społeczeństwo ukraińskie w zasadzie nie ma alternatywy, ponieważ te miałkie elity niszczą każdego, kto próbuje ograniczyć ich wpływ na władzę i wejść do polityki. Bez wyraźnych sygnałów z zagranicy mianowicie, że państwa Europy nie będą rozmawiać i współpracować z takimi elitami, nie ma co marzyć, że w najbliższych latach ten stan degradacji i patologizacji państwa ukraińskiego ulegnie zmianie.

Na czym Ukraina opiera fundamenty swojej państwowości?
– Przede wszystkim fundamenty państwa ukraińskiego oparte są na elitach oligarchicznych powiązanych ze środowiskami siejącymi nacjonalizm. Na tej linii trwa współpraca, a jednocześnie rywalizacja między tymi dwoma środowiskami. Proszę zwrócić uwagę, że jest tam prowadzona wewnętrzna i zewnętrzna gra, a jej uczestnicy nie liczą się z tym, że państwo ukraińskie upada gospodarczo. Tam trwa walka i sianie totalnej destrukcji państwa. Ukraina tak naprawdę nie ma programu. Jeśli Parlament Ukraiński przegłosował wczoraj, że państwo to za jeden ze swoich głównych celów uważa dążenie do członkostwa w NATO, to przecież nie jest to nic innego, jak sianie ideologii, bo za tym nie idą żadne konkretne działania. Kto przyjmie do Sojuszu Północnoatlantyckiego państwo, które jest w stanie wojny, które jest państwem upadłym, gdzie gospodarka jest na poziomie państw Afryki Środkowej, kto przyjmie państwo, gdzie szerzy się ideologia, która nie jest akceptowana przez zachodnią Europę i cały cywilizowany świat. Oczywiście ukraińskie elity zdają sobie z tego sprawę, ale tkwią w kłamstwie, oszukując przede wszystkim swoje społeczeństwo.

Polska w tej sytuacji powinna być rzecznikiem ukraińskich starań o członkostwo w NATO?
– Mam nadzieję, że polskie elity się obudzą, że w końcu się zreflektują, bo ślepe zapatrzenie w Ukrainę prowadzi nas donikąd. Trzeba sobie również zdać sprawę z tego, że Ukraina w NATO de facto oznaczać będzie konflikt na linii NATO – Rosja. I jak sądzę, nikt rozsądny w Polsce nie pójdzie w tym kierunku, bo maszerowanie i wchodzenie samodzielnie w wojnę z supermocarstwem, jakim jest Rosja, byłoby nie tylko nierozważne, ale wręcz szaleńcze. Niestety Ukraińcy tkwią w tym szaleństwie, nie przyjmując do wiadomości, że sprawę Donbasu można rozwiązać jedynie w sposób polityczny, a nie militarny. Tym bardziej nie oznacza to, że my musimy czy mamy podzielać ich punkt widzenia czy działania.

Jaką przyszłość ma przed sobą Ukraina?
– W najbliższych latach przed Ukrainą rysuje się pogłębiająca się destabilizacja społeczna i upadek gospodarki. Po elitach, które rządzą dzisiaj państwem ukraińskim, nie należy się spodziewać niczego dobrego, a tym bardziej zmiany linii politycznej. Tym, co dodatkowo może zaważyć na sytuacji Ukrainy, jest Jedwabny Szlak. Chińczycy są co do tego mocno zdeterminowani i jeśli rzeczywiście zostanie uruchomiony ten projekt, który pomija Ukrainę, to państwo to znajdzie się poza główną osią handlu międzynarodowego. Natomiast jeśli Ukraina będzie chciała się przyłączyć do tego projektu, to będzie to musiała uczynić na warunkach Rosji, która będzie kontrolowała przebieg Jedwabnego Szlaku. W związku z tym ukraińscy oligarchowie mogą zweryfikować swoje podejście do wielu kwestii, aczkolwiek nie sądzę, żeby nacjonaliści ukraińscy pozwolili im na ruchy korzystne dla państwa ukraińskiego. W tej sytuacji nie wykluczałbym konfliktu wewnętrznego na Ukrainie, ale na poziomie oligarchia – nacjonaliści. I to będzie tragiczne dla tego państwa i społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... yckim.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 03 lip 2017, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Nie ma zgody na legalizację memoriałów UPA

Nie zgadzamy się na legalizację pomników UPA w Polsce, tak jak nie do pomyślenia jest stawianie pomników takim formacjom jak SS czy NKWD – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Leon Popek, naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej.

Ukraińcy zapowiedzieli uznanie za legalne polskich upamiętnień na Ukrainie, których liczbę szacują na od 100 do 200, w zamian za legalizację ukraińskich upamiętnień na terenie Polski, w tym także tych gloryfikujących Ukraińską Powstańczą Armię.

– Nasza odpowiedź nie mogła być inna niż ta, że nie zgadzamy się na legalizację pomników UPA w Polsce, tak jak nie do pomyślenia jest stawianie pomników takim formacjom jak SS czy NKWD. Zaproponowaliśmy szczegółowe omówienie i weryfikację każdego pomnika po obu stronach granicy ze względu na treść, formę i symbolikę. Mogłyby się tym zająć dwie – polska i ukraińska – grupy robocze, które przygotują listę tych miejsc i będą je po kolei omawiały – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Leon Popek, naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej.

Ukraińcy w odwecie zablokowali poszukiwania i ekshumacje szczątków Polaków prowadzone przez IPN na Ukrainie.

– Na moje pytanie, kiedy będziemy mogli rozpocząć poszukiwania i ekshumacje na Ukrainie, bo przecież strona ukraińska nie ma przeszkód stawianych przez Polaków i może po spełnieniu pewnych wymogów formalnych przystąpić do takich prac, kiedy zechce, usłyszałem odpowiedź, że warunkiem wydania zgody na nasze poszukiwania, ekshumacje i upamiętnienia jest odbudowa przez Polskę 15 rozebranych miejsc ukraińskiej pamięci, publiczne
potępienie tych – jak to określono
– „aktów wandalizmu” oraz pociągnięcie
do odpowiedzialności sprawców – relacjonuje dr Popek.

Podkreśla, że Ukraińcy zażądali, aby kamienie z rozebranego nielegalnego pomnika ku czci UPA w Hruszowicach, jeżeli nie zostaną użyte do odbudowy tego pomnika, były zwrócone państwu ukraińskiemu jako jego własność.

Naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej zauważa, że rozmowy na poziomie polskiego i ukraińskiego IPN już nic nie dadzą.

– Oczekujemy zdecydowanych działań ze strony władz polskich. Ten temat jest naprawdę ważny dla Polaków. To nie tylko historia. Rodziny, krewni Polaków pomordowanych na Kresach i zakopanych gdzieś pod płotem, na łące czy w lesie oczekują, że państwo polskie wywiąże się z tego podstawowego obowiązku wobec swoich obywateli, jakim jest znalezienie szczątków i ich godny pochówek. Stopień tego zaniedbania to ewenement na skalę europejską i nie stawia to nas w korzystnym świetle, jeśli chodzi o poziom cywilizacyjny i moralny – konkluduje dr Popek.

RP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... w-upa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 11 lip 2017, 08:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Kim trzeba być, aby zabić takie maleńkie dziecko?
Ale to nie wszystko.
Kim trzeba być aby to dziecko mordować powoli, bestialsko, na oczach najbliższych i odczuwać przyjemność i satysfakcję?


Zbrodnie OUN-UPA

Obrazek

To było ludobójstwo. Ukraińscy nacjonaliści okrutnie mordowali Polaków tylko za to, że byli Polakami. Dzisiaj w „Naszym Dzienniku” specjalny dodatek historyczny IPN.

A w nim m.in.:

Zapomniana zbrodnia w Derżowie
Współczesny Derżów to duża liczebnie ukraińska wieś w powiecie żydaczowskim obwodu stanisławowskiego. To tutaj w nocy z 9 na 10 maja 1944 roku nacjonaliści z UPA dokonali zbiorowego mordu na Polakach, zabijając ponad sto osób. Dziś jedynymi śladami dawnej polskiej obecności jest kompletnie zrujnowany kościół rzymskokatolicki oraz zachowane groby z okresu przedwojennego na cmentarzu.

Ilu Polaków zginęło z rąk OUN-UPA?

Pierwsza masowa zbrodnia na Polakach, w której wymordowano całą polską kolonię Parośla na północy Wołynia, została popełniona przez pierwszą sotnię UPA 9 lutego 1943 r., jednakże decyzja o przystąpieniu do totalnego wyniszczania Polaków musiała zapaść wcześniej. Po zagładzie Parośli Polacy byli atakowani stopniowo we wszystkich osiedlach, czysto polskich i mieszanych – w północno-wschodnich powiatach Wołynia, następnie fale zbrodni przesuwały się w kierunku południowym, potem do centrum Wołynia i do zachodnich i północno-zachodnich rejonów.

Nienawiścią i podstępem
W opracowanym przez jednego z członków OUN Stepana Łenkawskiego „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty” „przykazanie ósme” brzmiało: „Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu”. W historii ludzkości podstęp zawsze towarzyszył walce, zmaganiom militarnym. Wystarczy przypomnieć koncepcje prowadzenia wojny chińskiego generała Sun Tzu z VI wieku przed Chr. czy na wpół mitycznego konia trojańskiego. W lipcu 1943 r. ukraińscy nacjonaliści zastosowali podstęp nie wobec regularnej armii, lecz wobec nieuzbrojonych cywilów, w większości kobiet i dzieci.

RP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... n-upa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /