Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 237 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 22 lip 2009, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Obrona Lwowa 1-22 XI 1918 i Orlęta Lwowskie

Konflikt ukraińsko-polski narastał od końca XIX w., przy czym zaczął przybierać mocniej na sile przy końcu I wojny światowej wskutek ukraińskich dążeń niepodległościowych. Odpowiednia dla Ukraińców sytuacja do przejęcia Lwowa nadarzyła się w 1918 r., kiedy to następował kres istnienia państwa austrowęgierskiego.

Dowództwo austriackie poczęło faworyzować stronę ukraińską i dopomagać jej w objęciu władzy we Lwowie. W tym celu do miasta sprowadzono pułki składające się przeważnie z Ukraińców, a Polaków wysyłano w inne rejony monarchii. Ukraińcy poczęli czynić przygotowania do zbrojnego zamachu i objęcia ważniejszych obiektów w mieście. Niestety podzieleni politycznie Polacy zbagatelizowali doniesienia o wrogich przygotowaniach. We Lwowie pozostali jedynie nieliczni wojskowi, wśród których znajdował się m.in. por. Ludwik de Laveaux i kpt. Czesław Mączyński. W dniu 28 X 1918 r. w Krakowie utworzono Polską Komisję Likwidacyjną, co dodatkowo przyspieszyło ukraińskie działania.

W dniu 1 XI t. r. nad ranem Ukraiński Komitet Wojskowy dokonał zbrojnego zamachu przy użyciu wspomnianych wcześniej pułków i opanował najważniejsze obiekty w mieście, jednakże na szczęście dla strony polskiej - nie całego Lwowa. Od razu powstały dwa ośrodki oporu: w szkole Sienkiewicza i w Domu Technika. Miasto Lwów w przeważającej większości zamieszkiwali Polacy, co przyznawali nawet sami Ukraińcy, i nie mogli oni pogodzić się z myślą, że mają być oderwani od powstającej po latach niewoli Ojczyzny.

Po pierwszym szoku, poczęła zgłaszać się do polskich punktów werbunkowych przede wszystkim młodzież. Pomyślnym zbiegiem okoliczności w dniu 31 X odbywał się ogólnoakademicki zjazd młodzieży polskiej. Oni to nazajutrz 1 XI podjęli uchwałę o przyłączeniu się do walki o miasto i wezwali do tego innych. Apel zyskał szeroki odzew, gdyż do szeregów walczących poczęła napływać młodzież pochodząca z różnych warstw społecznych: studencka, szkolna, rzemieślnicza, robotnicza, wiejska oraz grupa dziewcząt. Ten liczny i ofiarny w walkach udział młodzieży w obronie Lwowa przeszedł do historii, a młodych uczestników określa się powszechnie mianem Orląt Lwowskich.

Jeszcze tego samego dnia dowódcą obrony został kpt. Mączyński. Komenda Główna często zmieniała miejsce pobytu, ale nie miało to większego znaczenia, gdyż poszczególne oddziały prowadziły w początkowym etapie walkę partyzancką, nie skoordynowaną ze sztabem. Dopiero po kilku dniach sytuacja pod tym względem ustabilizowała się. Przez pierwsze 3 dni działające drobne grupy odparły ataki ukraińskie, a w pościgu za nimi zajęli szereg obiektów, przez co polski stan posiadania znacznie się poszerzył. W dniu 5 XI Naczelna Komenda wydała rozkaz nr 1, w którym podzieliła obszar na 5 odcinków obrony. Położenie Polaków we Lwowie ilustrują załączone plany sytuacyjne.

Jako ciekawostkę można podać, iż w obrębie Lwowa zajmowanym przez Polaków znalazła się katedra greckokatolicka św. Jura wraz z metropolitą Andrzejem Szeptyckim, zaś w ukraińskiej strefie pozostał arcybiskup rzymskokatolicki Józef Bilczewski. Warto też wspomnieć, że w pierwszych dniach walki Polacy pozbawieni byli często broni, którą dopiero przyszło im zdobywać na przeciwniku.

Wskutek zaistniałej sytuacji wojennej zachodnia część miasta pozostawała w rękach polskich, wschodnia - ukraińskich. Do zrywu zbrojnego młodzieży włączyła się także inteligencja tworząc komitety obywatelskie. Powstał nawet komitet polsko-ukraiński, ale proponowana przez niego próba pojednania, nie zyskała najmniejszego zainteresowania wśród obu walczących stron. Podejmowano też próby ustabilizowania sytuacji wewnątrz, gdyż po Lwowie grasowały bandy przestępców zbiegłych z więzień, dezerterów z armii i inne grupy przestępcze. Miasto wykończone obciążeniami wojennymi cierpiało z powodu braku żywności i opału. Polacy poczęli też organizować regularne oddziały wojskowe, przejmując tym samym część obowiązków spoczywających dotychczas na orlętach. Udało się ponadto uruchomić 3 poaustriackie samoloty, które używano w celach zwiadowczych, kurierskich i bojowych.

Nie sposób opisywać dzień po dniu starć obu stron, gdyż bez względu na czas były one zażarte, a front zmieniał się każdego dnia a nawet godziny. Już od początku listopada niektórzy dowódcy organizującego się Wojska Polskiego próbowali przyjść z pomocą walczącemu miastu. Najbardziej skuteczna pomoc wyruszyła z Krakowa. Jednakże walki o Przemyśl opóźniły jej przybycie. Z kolei Naczelny Wódz Józef Piłsudski w rozkazach z 12 i 16 listopada polecił przyśpieszenie odsieczy.

W dniu 20 listopada w godzinach południowych dotarła do Lwowa odsiecz pod dowództwem ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Nie bez pewnych trudności ppłk Tokarzewski przejął komendę nad połączonymi wojskami.

Dwa dni później do centrum miasta wkroczyły patrole i plutony por. Romana Abrahama, a on sam wraz z chor. Józefem Mazanowskim zmienił powiewającą na ratuszu flagę z ukraińskiej na polską. Zdobycie Lwowa nie kończyło jeszcze wojny, której kres przyniósł dopiero 1919 r.

Podczas walk ulicznych poważnie uszkodzone zostały przez Ukraińców niektóre obiekty, jak np. budynek Poczty Głównej czy kościół św. Elżbiety, w którym zginęły 4 osoby.

W sumie w walkach uczestniczyło 1421 młodocianych obrońców, z których najmłodszy miał 9 lat. Cztery lata starszy Antoni Petrykiewicz, który zmarł 28 XII 1918 r. wskutek odniesionych ran, został pośmiertnie odznaczony przez marszałka Józefa Piłsudskiego srebrnym krzyżem orderu Virtuti Militari i jest najmłodszym jak do tej pory uhonorowanym tym zaszczytnym odznaczeniem. Po zakończeniu wojny z Ukraińcami i bolszewikami w 1920 r. władze niepodległej Polski postanowiły wydzielić z Cmentarza Łyczakowskiego fragment, który nazwano Cmentarzem Obrońców Lwowa, powszechnie dziś nazywanym Cmentarzem Orląt. Spoczęły na nim poległe w walce Orlęta, zarówno z wojny ukraińsko-polskiej 1918-1919, jak też polsko-bolszewickiej 1920 r. Cmentarz urządzono według projektu Rudolfa Indrucha - studenta Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej i uczestnika walk o Lwów. W okresie międzywojennym cmentarz stanowił swego rodzaju mauzoleum pamięci. Po zakończeniu II wojny światowej, gdy Lwów znalazł się w granicach Związku Radzieckiego, cmentarz pozostał opuszczony, a władze sowieckie zbezcześciły go. W katakumbach urządzono garaże i zakład kamieniarski, dobudowano do obiektu piętro, a przez część nekropolii przeprowadzono drogę. W sierpniu 1971 r. na cmentarz wjechały sowieckie czołgi, które zrównały go z ziemią, niszcząc przy okazji kolumnadę. W okresie upadku ZSRR i kształtowania się niepodległej Ukrainy, pracownicy polskiej firmy Energopol, pracujący na terenie Ukrainy półlegalnie odremontowali w pewnym stopniu nekropolię. Przez następne lata ukraińskie władze miejskie Lwowa blokowały na różne sposoby odbudowę i nie wyrażały zgody na uroczyste otwarcie cmentarza. Dopiero 24 VI 2005 r. stało się to możliwe, w obecności rezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i Wiktora Juszczenki.

Miasto Lwów jako jedyne w Polsce zostało uhonorowane za bohaterską postawę orderem Virtuti Militari. Uroczysta dekoracja miała miejsce 11 XI 1920 r., a dokonał jej marszałek Piłsudski.

Dnia 29 X 1925 r. z Cmentarza Obrońców Lwowa zabrano wybrane losowo szczątki nieznanego obrońcy, przewieziono do Warszawy i złożono w Grobie Nieznanego Żołnierza, gdzie spoczywają po dziś dzień.

Do dnia dzisiejszego żyje ostatni z Orląt Lwowskich, 103-letni mjr Aleksander Sałacki.

Grzegorz Chajko

http://www.kresy.pl/historia,wojna-o-gr ... a-lwowskie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 22 lip 2009, 19:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Retrospekcje: wojna polsko-ukraińska 1918-1919
Dymitr Bagiński

90 lat temu, gdy państwa zaborcze chwiały się w posadach, we Lwowie należącym wówczas do Austro-Węgier odbył się zjazd polityków ukraińskich z Galicji i Bukowiny (18-19 października 1918r). Zjazd przekształcił się w Ukraińskie Zgromadzenie Ustawodawcze, które utworzyło Ukraińską Radę Narodową (URN). Rada przyjęła deklarację ustanawiającą państwo ukraińskie na ziemiach Wschodniej Galicji („z granicą na rzece San, z włączeniem Łemkowszczyzny”).

W odpowiedzi Lwowska Rada Miejska kierowana przez Polaków, podjęła 20 października uchwałę popierającą stanowisko Rady Regencyjnej mówiące o powstaniu państwa polskiego obejmującego „wszystkie polskie ziemie”.

Przy biernej postawie Austriaków, oddziały ukraińskie zajęły 1 listopada 1918r. Lwów i Galicję Wschodnią. Było to wyzwanie rzucone większości polskiej w mieście. Już od tego dnia przystąpiła ona spontanicznie do organizowania zbrojnego oporu i tworzenia oddziałów. Pomimo znacznej przewagi militarnej, Ukraińcy nie zdecydowali się na zdławienie tych inicjatyw.

W dniach 2-3 listopada Polacy (dysponujący wtenczas siłą zaledwie 600 żołnierzy) opanowali m.in. strategiczny Dworzec Główny. Wielokrotnie liczniejszym oddziałom ukraińskim, prawdopodobnie z uwagi na braki w kadrze dowódczej, nie udało się wykorzystać przewagi liczebnej.

3 listopada siły ukraińskie za przyzwoleniem Austriaków zostały wzmocnione przez 2 tysiące Ukraińskich Strzelców Siczowych. Jednak ich sztab w wyniku nieudolności dostał się do polskiej niewoli. Dzięki temu Polakom udawało się odpierać ataki pięciokrotnie liczniejszego przeciwnika, który poniósł znaczne straty – ok. 300 zabitych, 300 jeńców i 1100 rannych. 5 listopada podpisano 24-godzinne zawieszenie broni.

6 listopada politycy ukraińscy skierowali do ludności polskiej Lwowa odezwę, w której uzasadniali ukraińskie prawa do Lwowa. W odezwie stwierdzono: polska większość ludności miasta Lwowa nie może przecież przesądzić przynależności i politycznego losu ziemi o olbrzymiej większości ukraińskiej.

Oczywiście podporządkowanie się tej odezwie nie wchodziło w rachubę. Polacy uznawali Lwów za miasto równie polskie jak Kraków czy Warszawa. W związku z tym 6 listopada wybuchły dalsze zacięte walki.

W tym czasie Ukraińcy przystąpili do budowy państwa zachodnioukraińskiego. 9 listopada URN powołała rząd tymczasowy na czele którego stanął Łewyćkyj. 13 listopada uchwalono tymczasową konstytucję. Zachodnio-Ukraińska Republika Ludowa (ZURL) miała obejmować Galicję Wschodnią, część Bukowiny i Ruś Zakarpacką.

Walki we Lwowie wywołały w Polsce żywe zainteresowanie. Narodowa Demokracja rozpoczęła akcję propagandową mającą na celu zorganizowanie natychmiastowej pomocy dla walczącego miasta. Już 9 listopada z Krakowa na odsiecz ruszyła grupa „San” generała Roji. 12 listopada zajęła ona strategicznie położony Przemyśl stanowiący bramę do Lwowa.

Tymczasem we Lwowie wciąż trwały zacięte walki. Koncentryczne ataki Ukraińców na zajęte przez Polaków centrum miasta były krwawo odpierane. W dniach 13-17 listopada Ukraińska Halicka Armia (UHA, siła zbrojna ZURL) straciła 550 a Polacy 75 zabitych i rannych. Wyczerpane strony po raz kolejny podpisały zawieszenie broni.

Odsiecz polska pod dowództwem ppłk. Karaszewicza-Tokarzewskiego przybyła 19 listopada z Przemyśla do Lwowa koleją przez… opanowane przez Ukraińców tereny. Zagadką pozostaje, dlaczego linia Przemyśl-Lwów nie została przez nich zniszczona.

Po nadejściu odsieczy armia ukraińska w nocy z 21 na 22 listopada z uwagi na „beznadziejność dalszych walk” wycofała się ze Lwowa. O tym, że sytuacja militarna nie uzasadniała tej decyzji świadczą liczby: łącznie z odsieczą siły polskie we Lwowie liczyły wówczas 3500 żołnierzy przy ok. 10.000 żołnierzy UHA.


Gen. Tadeusz Rozwadowski, szef Naczelnego Dowódzwa Wojsk Polskich na Galicję Wschodnią, obrońca Lwowa. Źródło: Wikipedia

Nadal jednak cała Galicja Wschodnia znajdowała się w rękach Ukraińców. Pomimo uznania przez Naczelnika Państwa całej Galicji za terytorium polskie, odwołano tam wybory parlamentarne a w Sejmie mieli znaleźć się posłowie parlamentu Austro-Węgier.

W grudniu 1918-styczniu 1919r. na interesującym nas terenie utrzymywało się status quo. Polacy kontrolowali Lwów i linię kolejową Przemyśl-Lwów, Ukraińcy dominowali nad pozostałymi obszarami Galicji Wschodniej. Toczyły się lokalne walki; strona polska z uwagi na szczupłość środków prawie wyłącznie się broniła, a liczniejsza armia ukraińska – prawdopodobnie z uwagi na niskie morale żołnierza a słabe dowodzenie – nie potrafiła wykorzystać przewagi i zadać decydującego uderzenia.

W styczniu 1919r. w obliczu zagrożenia bolszewickiego z jednej strony i polskiego z drugiej, doszło do zjednoczenia Ukrainy naddnieprzańskiej (Ukraińskiej Republiki Ludowej) z ZURL zwaną od tej pory Zachodnim Obwodem Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZOURL). Często sprzeczne interesy obu republik sprawiły, że była to unia bardziej nominalna niż rzeczywista.

W tym czasie Polska toczyła walki o granice na wszystkich frontach, w związku z czym nie mogła wspomóc militarnie walczących galicyjskich Polaków. Konflikt próbowano rozwiązywać drogą dyplomatyczną; Lwów odwiedziły kolejno misje brytyjska i aliancka. Zachowanie mocarstw zachodnich, szczególnie Wielkiej Brytanii, trudno nazwać przychylnym którejkolwiek ze stron konfliktu. Odrzucano zarówno polskie roszczenia do Wsch.Galicji jak i prawo do samostanowienia zachodnich Ukraińców. Ziemie wschodniogalicyjskie uznawano za strefę wpływu przyszłej białej Rosji pomimo tego, że nigdy w historii nie należały one do Rosji! W trakcie negocjacji z uwagi na ciężkie położenie na froncie strona polska gotowa była zgodzić się na znaczne ustępstwa terytorialne na rzecz ZURL (ZOURL), z kolei Ukraińcy pewni zwycięstwa militarnego nie zgadzali się na jakiekolwiek kompromisy żądając linii demarkacyjnej opartej o Bug i San. W takiej sytuacji obie misje zakończyły się niepowodzeniem, powodując tylko zmniejszenie intensywności walk. Dopiero trzecia misja, w lutym 1919r. wymusiła na stronach zawieszenie broni, które i tak wkrótce zostało przez ZOURL zerwane.

Na zajętych terenach ZOURL prowadziła jawnie antypolską politykę. Polaków wyrzucano z państwowych posad. Wszystkie polskie organizacje charytatywne zostały zlikwidowane a ich majątek skonfiskowany. Ludność polska była dyskryminowana przy rozdziale artykułów żywnościowych. Jeńców polskich trzymano w fatalnych warunkach. W obozach panowała wysoka śmiertelność – w Brzeżanach zmarło z zimna 16 z 40 jeńców, w Kosowie 900 z 1500, w Mikulińcach zmarło na tyfus 300 internowanych osób, w tym kobiety i dzieci. Chłopi ukraińscy bezkarnie niszczyli polskie dwory. Mnożyły się akty samowoli żołnierzy UHA. Po wojnie antypolskie występki skrupulatnie odnotowała komisja Sejmu. Gwoli prawdy trzeba powiedzieć, że gwałty zdarzały się też armii polskiej, lecz na mniejszą skalę.

W marcu 1919r. dzięki odsieczy gen. Iwaszkiewicza, przybyłej z Wielkopolski, Polakom udało się odzyskać kontrolę nad linią Przemyśl-Lwów. Od 19. marca intensywność walk znacznie spadła z uwagi na wyczerpanie stron konfliktu oraz nieustanne omawianie sprawy wschodniogalicyjskiej na konferencji pokojowej w Paryżu. Siły ukraińskie topniały w wyniku dalszego spadku morale żołnierza (dezercje żołnierzy-chłopów, którzy uciekali, by dokonać prac polowych). Z kolei dowództwo polskie usilnie pracowało nad poprawieniem zaopatrzenia i liczebności wojska. W połowie kwietnia siły polskie zaangażowane w konflikt liczyły 31 tys. żołnierzy, 571 k.m. i 168 dział. UHA liczyła natomiast 39 tys. ludzi, 553 k.m. i 200 dział.

Sytuację na froncie zmienił powrót do Polski armii Hallera. Pomimo zakazu Ententy, wykorzystano jej część do walk w Galicji Wschodniej. Podobnie jak w przypadku Wileńszczyzny Piłsudski postanowił postawić mocarstwa zachodnie przez faktami dokonanymi. Ofensywa gen. Hallera rozpoczęła się 14 maja. Pozycje ukraińskie zostały przełamane, UHA rozpoczęła bezładny odwrót. 22 maja przerwano trwające pół roku oblężenie Lwowa. Ofensywa polska odcięła ZOURL od Czechosłowacji, skąd otrzymywała ona dostawy broni i amunicji oraz od borysławsko-drohobyckiego zagłębia naftowego. Ponadto w porozumieniu z Polską do Galicji Wschodniej wkroczyły wojska rumuńskie zajmując bez walki Pokucie. 1 czerwca grupa płk. Władysława Sikorskiego zajęła Tarnopol. ZOURL znalazła się na skraju upadku. Politycy zachodnioukraińscy zaczęli rozważać wycofanie się za Zbrucz a więc w praktyce oddanie całości spornego terytorium.

Rozciągniętą w toku natarcia polską armię zatrzymała dopiero kontrofensywa ukraińska z 8 czerwca. Był to jednak łabędzi śpiew UHA, która od 14 maja straciła ok. 6 tysięcy zabitych i rannych (przy trzykrotnie mniejszych stratach Polaków). Kontrofensywa załamała się 25 czerwca.

W tym samym czasie doszło do upadku naddnieprzańskiej URL pod naciskiem bolszewików. W wyniku zagrożenia dalszym rozprzestrzenianiem się komunizmu w Europie, aliancka Rada Najwyższa postanowiła wzmocnić Polskę dając jej mandat do “okupowania” Wschodniej Galicji i wprowadzenia tam cywilnej administracji. Notabene oznaczało to uznanie, że Wschodnia Galicja nie jest częścią Polski. Ostateczną decyzję co do przynależności państwowej tych ziem miano podjąć w terminie późniejszym*. Decyzja ta spotkała się z gwałtownymi protestami polityków zachodnioukraińskich.

Korzystając z uzyskanego mandatu Polska przeprowadziła pełnymi siłami ofensywę, która zakończyła się 17 lipca 1919r. wyparciem UHA za Zbrucz. Całe sporne terytorium znalazło się w polskich rękach.

Upadek państwa zachodnioukraińskiego był dla aktywistów ukraińskich szokiem. Pomimo ogromnego wysiłku ich działania zakończyły się całkowitym fiaskiem. Mało uświadomiona narodowościowo część Ukraińców odnosiła się do ZURL obojętnie a nawet niechętnie. Frustrację dodatkowo pogłębiała niechęć zachodnich rządów do uznania prawa Ukraińców do samostanowienia. Ukraiński aktyw uznał, że odzyskanie państwa ukraińskiego będzie wymagało podjęcia jeszcze bardziej radykalnych działań a obecność mniejszości narodowych (nazywanych okupantami) uznał za zawadę na drodze do powstaniu tego państwa.

Z perspektywy czasu należy uznać, że Ukraińców zgubiło zaślepienie i bezkompromisowa postawa. Stan ówczesnej świadomości aktywistów ukraińskich przedstawia ten cytat z ukraińskiej gazety „Nowe Żyttia” z kwietnia 1919r.:
Z Polakami pogodzić się jest rzeczą niemożliwą i nie do pomyślenia. Nienawiść do Polaków i wszystkiego, co choćby jakikolwiek miało związek z polskością tak głęboko zakorzeniła się w naszym narodzie na podstawie dawnych doświadczeń, że i ten także staje się przedmiotem nienawiści, kto tylko wysuwa myśl zgody z Polakami.
Gdyby w początkowym okresie wojny Ukraińcy zgodzili się na daleko idące ustępstwa strony polskiej, państwo zachodnioukrańskie być może przetrwałoby. Walcząc o wszystko przegrali jednak całą stawkę.

Wojna polsko-ukraińska 1918-1919 była prawdziwym konfliktem narodowościowym i walką dwóch równych przeciwników o sporne terytorium, w przeciwieństwie do późniejszego o dwadzieścia kilka lat „konfliktu”, który w rzeczywistości był serią ludobójczych akcji nie zasługujących, by nazywać je inaczej.
________
*— w 1923r. alancka Rada Ambasadorów zaakceptowała wschodnie granice Polski wytyczone przez traktat ryski, a więc przynależność Galicji do Polski.

http://tekstowisko.com/kriszu/56852.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 27 lip 2009, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
http://www.youtube.com/watch?v=GR5QNBwt ... r_embedded


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 27 lip 2009, 11:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Nacjonaliści znów oburzeni na Polskę

Na Ukrainie nie milkną echa uchwały Sejmu RP ws. tragicznych losów Polaków na Kresach Wschodnich. Oświadczenia w tej sprawie wydała lwowska "Swoboda" i radny BjuT, zaś Rada Obwodu Wołyńskiego chce przyjąć uchwałę o zaognianiu przez Polskę "napięć w stosunkach międzynarodowych".


W oświadczeniu wydanym przez lwowski oddział nacjonalistycznej partii "Swoboda" stwierdzono, że uchwała Sejmu RP "to bluźnierczy zamach na pamięć, to próba przekręcenia historii, zamiany miejscami katów i ofiar, ukrycia prawdziwych sprawców".
Według "Swobody" - "międzywojenna Polska, zaślepiona trzystuletnią tradycją ukrainofobii, przez dwadzieścia lat prowadziła politykę przymusowej polonizacji Ukraińców, posuwała się do masowego terroru, represji, zastraszania, a znieważanie narodowej, religijnej i ludzkiej godności Ukraińców miały systematyczny i strukturalny charakter".

Ukraińscy nacjonaliści piszą także, że II Rzeczpospolita "zaślepiona szowinizmem i ekspansjonizmem" prowadziła politykę kolonizacji, odbierając ziemię Ukraińcom i osiedlając na ich miejsce Polaków. "Podczas drugiej wojny światowej sporo takich kolonistów zatrutych szowinistyczną propagandą, próbowało siłą narzucić Ukraińcom władzę polskiej mniejszości. Polskie bojówki rozpoczęły kampanię terroru, w której wyniku rozlał się polsko-ukraiński konflikt z licznymi ofiarami po obu stronach. Dziesiątki startych z naszej ziemi ukraińskich wsi, ponad trzydzieści tysięcy Ukraińców zabitych przez polskie bojówki - oto rachunek tego konfliktu po naszej stronie".

Lwowska "Swoboda" deklaruje, że jest zainteresowana dobrosąsiedzkimi i równoprawnymi stosunkami z polskim narodem, dlatego zareagowała na "rewanżystowskie próby "kresowych" kół współczesnej Polski, chcących znów wskrzeszać stare ukrainofobiczne stereotypy. (…) na konflikcie polsko-ukraińskim zawsze korzysta trzecia strona. W długiej historii stosunków Ukrainy i Polski, Ukraińcy nigdy nie byli inicjatorami konfliktów. Także 66 lat temu" - stwierdzono w oświadczeniu.

W podobnym duchu wypowiedział się Ostap Kozak, radny obwodu lwowskiego z ramienia Bloku Julii Tymoszenko. Jego zdaniem Rada Najwyższa Ukrainy powinna przyjąć adekwatną odpowiedź w której wymieni się "przestępstwa Armii Krajowej". A były one - zdaniem radnego Kozaka - znaczące. "Pawłokoma to tylko jedna znana wieś, która ucierpiała od Armii Krajowej, takich w Zakerzonii [na terenach południowo-wschodniej Polski - przyp. red.] są dziesiątki. (…) Można wspomnieć tu samą akcję "Burza", gdy Polacy po wyjściu wojsk niemieckich w 1944 roku starali się jak najszybciej zająć Lwów, żeby postawić przed faktem dokonanym wojska radzieckie. W tym czasie popełniali oni we Lwowie zbrodnie na ukraińskiej inteligencji, czyli po prostu rozstrzeliwali ukraińskich inteligentów".


Radny BjuT Ostap Kozak skrytykował też władze ukraińskie, które milczą "jakby nic się nie stało".


Wreszcie, kwestia ta stała się przedmiotem dyskusji podczas piątkowej sesji Wołyńskiej Rady Obwodowej. Jej inicjator, radny Ihor Huź, lider organizacji Narodowy Alians, oświadczył, że tego typu uchwały polskiego Sejmu są karygodne ze względu na wspólną organizację EURO 2012 oraz uproszczenie ruchu przygranicznego między oboma krajami. Radny powiedział też: "mówienie o etnicznych czystkach - to kłamstwo i nieprawda… Takie uchwały w ścianach polskiego Sejmu zaostrzają sytuację". Huź dodał, że w ciągu ostatniej kadencji Rady Obwodu Wołyńskiego i Rady Najwyższej, ukraińska władza nie przyjmowała podobnych "prowokacyjnych" decyzji.


Stanowisko Huzia przyjął wiceprzewodniczący Rady Borys Zachrewa, proponując, aby radni Wołynia podjęli uchwałę w tej sprawie i przekazali ją do Rady Najwyższej Ukrainy oraz Zgromadzenia Parlamentarnego "Polska - Ukraina". Wniosek ten poparł zaś i rozszerzył przewodniczący Rady Mykoła Romaniuk, twierdząc, że trzeba ją również skierować do ukraińskiego MSZ oraz prezydenta Juszczenki. "Milczeć nie mamy prawa" - dodał.


W toku dyskusji, jaką wywołała ta sprawa, najostrzej wypowiedział się radny Ołeksander Swyryda, lider wołyńskiego Bloku Julii Tymoszenko, według którego należy wykorzystać wszelkie możliwości, aby zaprezentować stanowisko strony ukraińskiej, włączając w to akcje protestacyjne pod polskimi konsulatami.
tr/Kresy.pl

http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/n ... -na-polske


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 27 sie 2009, 21:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Tarnopol: nacjonaliści będą uczyć historii
Zdominowana przez nacjonalistyczną partię „Swoboda” Rada Obwodu Tarnopolskiego wyda encyklopedię o historii ziemi tarnopolskiej.

Decyzję w tej sprawie podjęto na jej ostatnim posiedzeniu. Projekt encyklopedycznego wydania pod nazwą "Tarnopol. Historia miast i wsi" zostanie sfinansowany ze środków Rady - informuje portal internetowy "Swobody".

Przewodniczący nacjonalistów w tarnopolskiej radzie Oleh Syrotiuk poinformował, że samorząd obwodu zwróci się o pomoc w tej sprawie do władz miast i wsi, krajoznawców, historyków i badaczy. "Chcemy odtworzyć w tej encyklopedii przeszłość Tarnopola, od najmniejszej osady do centrum obwodowego, dokładnie opisać wydarzenia, które miały miejsce na naszych terenach, a także wspomnieć o ludziach, którzy urodzili się na ziemi tarnopolskiej i wysławiały ją swoimi osiągnięciami w nauce, literaturze, walce narodowowyzwoleńczej i tym podobnych. Wszyscy mieszkańcy obwodu, przyjezdni, goście, turyści, a także ci, których interesuje historia etnicznych ziem ukraińskich mogą otrzymać dokładną informację, wykorzystywać ją planując swoje turystyczne trasy albo pisząc prace historyczne - powiedział Syrotiuk.

Treści, które znajdą się w książce "Tarnopol. Historia miast i wsi" mogą niepokoić szczególnie Polaków. Ta sama Rada, na swoim wcześniejszym posiedzeniu przyjęła bowiem uchwałę w której domagała się od Polski "oficjalnych przeprosin za czystki etniczne dokonywane przez Armię Krajową w latach II wojny światowej na etnicznych ziemiach ukraińskich".

Wyżej wymieniony Oleh Syrotiuk mówił wówczas, że "Swoboda" planuje utworzenie przy tarnopolskiej radzie komisji, która zajmie się badaniem "zbrodni dokonywanych przez Armię Krajową na Ukraińcach". Syrotiuk przekonywał też, że "wybielanie przestępców z Armii Krajowej, którzy dokonywali czystek etnicznych, zajmowali się bandytyzmem, przestępstwami przeciwko pokojowej ludności - nie sprzyjają naprawie dobrosąsiedzkich stosunków z naszymi zachodnimi sąsiadami".

Ogólnoukraińskie Zjednoczenie "Swoboda" jest największym ugrupowaniem w tarnopolskiej radzie, mając 50 na 108 deputowanych. Działacz tej partii, Ołeksij Kajda, jest także jej przewodniczącym.

O samej partii głośno było w Polsce w lutym br., gdy jej działacze próbowali zakłócić uroczystości związane z rocznicą zagłady wsi Huta Pieniacka, w których uczestniczyli prezydenci Polski i Ukrainy.

tr/Kresy.pl

http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/t ... c-historii


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 07 wrz 2009, 22:45 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Łączy nas to, że jako wyjątkowo nieliczne kraje na świecie i narody jesteśmy zagrożeni od Rosji atomowym wymordowaniem, eksterminacją, wojną bez precedensu po 1945 roku. Oczywiście zamiast atomówek może być inna broń masowego rażenia (np gaz ziemny) albo konwencjonalna wojna z 50 tys tanków, samolotów, dział, okrętów, rakiet.

Ukrainie grożą rozbiory, secesje, a nam być może też - Rosja chętnie oderwie od nas całe obecne Kresy tworząc takie wąskie, mocno obsadzone wojskiem (prowokacja do wojny TOTALNEJ) Nadniestrze II PL, albo "tylko" pas ziemi łączący Białoruś z Królewcem i odcinający nas od Litwy, to na 100% ich kusi z przyczyn strategicznych, plus może Mierzeja Wiślana i okolice z szachowaniem Trójmiasta, Zatoki Gdańskiej.

Co do historii, to Ukraina jest jak wszyscy. Zbrodnie swoje ukrywają, zakłamują i nigdy się to nie zmieni, to ich racja stanu, łżą jak bura suka. W genach mają pęd do rzezi, to złe geny, to nie jest nazistowski, szowinistyczny Wielkiej Samostijnej Ukrainy gen II wojny, a znacznie starszy sprzed 400 i więcej lat. Taktycznie, strategicznie, długofalowo trzeba zawrzeć z nimi pakt

MIĘDZYMORZE


To Rosję nieco zatrzyma w ekspansji, ale m.in z Niemcami będą chcieli temu zapobiec. Ukraina może też NAGLE zmienić politykę, front geopolityczny, trzeba mieć tego świadomość i 300 małych dywizji OT w pogotowiu do zmobilizowania jakby co. Dość nas Kozacy osłabili w XVII wieku, później Szwedzi przeszli po nas jak po starej szmacie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 26 wrz 2009, 20:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Polski rząd obraził Ukrainę


Istotą polityczną tego, co wydarzyło się w związku z zaproszeniem premiera Rosji Władimira Putina na obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, było faktyczne przecięcie mającej kilkusetletnie tradycje, a kontynuowanej w ostatnich latach zarówno przez prezydenta Wałęsę, prezydenta Kwaśniewskiego, jak i prezydenta Kaczyńskiego, polityki wschodniej. Polegała ona na szukaniu strategicznego partnerstwa z naszymi bezpośrednimi wschodnimi sąsiadami, w szczególności z Litwą i Ukrainą - pisze prof. Andrzej Nowak, historyk z UJ, specjalista od spraw wschodnich

Jednoznacznym przecięciem był artykuł opublikowany na przywitanie premiera Putina przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w „Gazecie Wyborczej”. Był to jeden z najważniejszych tekstów politycznych w historii III RP. W bardzo ostrych słowach minister Sikorski odciął się od całej wspomnianej tradycji polityki wschodniej i uznał, że na Wschodzie najważniejsze są dla nas stosunki z Rosją. W świetle tego, co napisał minister, np. poparcie prezydenta Kwaśniewskiego dla ukraińskiej pomarańczowej rewolucji w 2004 roku wydaje się absurdem i szkodnictwem.

Sikorski w swoim artykule nie wymienił też w ogóle Ukrainy. W wypowiedziach ze strony przedstawicieli rządu jako jedyny istotny gość pojawia się premier Putin, ewentualnie kanclerz Niemiec Angela Merkel. Rosja występuje w tych samych oficjalnych wypowiedziach jako jedyny spadkobierca wysiłku wojennego Armii Czerwonej w walce z III Rzeszą i radzieckich ofiar tej wojny. Mimo że Ukraińcy stanowili mniej więcej 30 proc. żołnierzy Armii Czerwonej walczących z Niemcami, a w wyniku agresji Niemiec zginęły miliony białoruskich i ukraińskich cywilów. Tę retorykę ze strony polskiego rządu trudno wytłumaczyć inaczej, niż chęcią obrażenia naszych wschodnich sąsiadów, w szczególności Ukrainy.

W tej sytuacji nie dziwi gest dezaprobaty wobec rządu Donalda Tuska ze strony premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Aby nie obrażać narodu polskiego, weźmie udział w uroczystościach na Westerplatte, ale wbrew pierwotnemu programowi nie spotka się z premierem RP.

Do momentu opublikowania artykułu ministra Sikorskiego wydawało mi się, że dystansowanie się wobec Ukrainy przez przedstawicieli rządu PO (jak na przykład skandaliczne wypowiedzi ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, który poddawał w wątpliwość zdolność Ukrainy do zorganizowania z Polską Euro 2012) i próba poprawy za wszelką cenę stosunków z Rosją podyktowana jest względami polityki wewnętrznej, czyli chęcią zrobienia wszystkiego odwrotnie niż PiS. Tymczasem wygląda na to, że mamy do czynienia z przemyślaną, konsekwentną, zasadniczą zmianą polityczną. Strategią skierowaną na zachodzie na Niemcy, a na wschodzie na Rosję. Zdajemy się w tej sytuacji tylko na dobrą wolę Angeli Merkel. Bo jakie są intencje i wola Władimira Putina, zdążyliśmy się w ostatnich dniach dobitnie przekonać.
[Andrzej Nowak]

http://www.efakt.pl/Polski-rzad-obrazil ... 385,1.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 26 wrz 2009, 21:54 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Ukraina obrażana zrobi w końcu to co zrobi - zdradzi nas kiedyś z Niemcami i Rosją, tak się skończy zabawa Tuska z PO w "po-tykierstwo". Na pewno na Ukrainie zrobiły wrażenie białoruskie manewry wojskowe z licznymi formacjami sowietów. Niektóre scenariusze zapewne były adresowane do Ukrainy właśnie... Tymoszenko wręcz uciekła z Polski praktycznie wypędzona przez Tuska. Jaka będzie riposta Ukrainy?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 06 lis 2009, 15:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/20785

Polskę i Ukrainę dzieli 300 000 Polaków wyjątkowo okrutnie zamordowanych na Wołyniu przez ukraińskich rezunów. Obecnie Ukraina czcząc te wyjątkowo bestialskie mordy wielokrotnie powiększa swą hańbę. Ta wielokrotna hańba tworzy przepaść między Polską a Ukrainą.

Kopia artykułu:

Potęga zła — 300.000 Polaków zamordowanych przez Ukraińców (*andy)
Portret użytkownika Redakcja BM24Redakcja BM24, czw., 05/11/2009 - 18:29

Portal „Ludobójstwo ludności polskiej na kresach” (http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/index.html) opublikował rozmowę ze Stanisławem Srokowskim, autorem głośnej książki „Nienawiść”, o której autor tego wywiadu Stanisław Bereś mówi, że “jest jedna z najbardziej przerażających książek, jakie czytałem w życiu.”
W rozmowie zatytułowanej “Wielka ciemość spowiła Kresy”(1) (http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/ciemnosc.html) — Stanisław Srokowski mówi o przerażającym barbarzyńswie Ukraińców wobec swoich sąsiadów — jako o katastrofie, z której ocalał, lecz “która pogrążyła w śmierci setki tysięcy Polaków. I bardzo silnie odcisnęła się w mojej psychice, w pojmowaniu świata”.

POTĘGA ZŁA
“żeby pojawił się demon zła, musi być ideologia, muszą pojawić się stworzone pojęcia agresji, nienawiści i pogardy dla człowieka.”
(…) Ale jak Ukrainiec, mieszkający od urodzenia obok Polaka, mógł zgwałcić mu na jego oczach żonę, dziecku odrąbać głowę, a potem jemu – cały czas przywiązanemu do belki - wydłubać oczy, przerżnąć go piłą lub obłożyć go słomą i podpalić. Czy to robiono dla przyjemności mordowania?
To potęga zła. Okrucieństwo szukało sposobów, by się wyrazić. Perfidia szła w parze z barbarzyństwem. Żeby człowieka wymęczyć do końca, wymyślano najokrutniejsze tortury i techniki zabijania. Jeden z badaczy wyliczył ich aż trzysta pięćdziesiąt. To była, powtarzam, świadoma, perfekcyjnie zaplanowana technologia zadawania męczeńskiej śmierci. A przede wszystkim próba zastraszenia Polaków. Ale nie dała efektu. Polacy ciągle byli na swojej ziemi. No to nadeszły kolejne mordy. Do skutku. Na zimno i bezwzględnie.
To jest ciągle ten sam scenariusz: wioskę otacza się, tak by nikt nie umknął, a potem część ludzi zmusza się, by patrzyli na gehennę najbliższych: dzieci przybija się gwoździami do ścian lub wrzuca do studni, kobietom obcina się piersi i rozpruwa brzuchy, a na koniec godzinami morduje mężczyzn... Po co, na miłość boską, po co? Gdzie tu sens?
Z jednej strony mamy akty barbarzyństwa i nienawiści nacji przeciwko nacji, a z drugiej agresję człowieka przeciwko człowieku. W określonych ideologicznie sytuacjach człowiek i nacja ujawniają swoją najstraszniejszą część natury. Drzemie w człowieku potwór, który w warunkach krańcowych ujawnia się i zaczyna pożerać. Ale żeby pojawił się demon zła, musi być ideologia, muszą pojawić się stworzone pojęcia agresji, nienawiści i pogardy dla człowieka. I to się na Kresach stało.
Ale żeby pchnąć ludzi do tak strasznej rzeźni musi być jakiś grunt, na którym wyrośnie nienawiść.
Historycy próbują odwoływać się do XVII wieku, gdy Polacy znęcali się nad Ukraińcami, a chłopów wbijano na pal. To prawda, ale, na Boga, niczym nie da się usprawiedliwić wyrywania z łona matek nienarodzonych dzieci, oplatania miemowląt kolczastym drutem i przybijania do drzew. Nie ma żadnego logicznego narzędzia, żeby wytłumaczyć te porażające tortury. Żadne historyczne wydarzenia, nawet te, w czasie których Ukraińcy czuli się upokorzeni, nie usprawiedliwiają ludobójstwa. (…)
* * * * *
Wiedza o piekle Podola i Wołynia — do dziś pozostaje ukryta
W jednej z recenzji(2) tej książki (http://www.granice.pl/recenzja.php?id=5&id3=650), jej autor napisał, że Stanisław Srokowski po prostu chciał opowiedzieć o dramacie:
A dramat to podwójny. Dramat około 300 tysięcy Polaków zamordowanych w okrutny sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Recenzenci, którzy po wizycie w kinie na seansie „Apocalypto” twierdzili, że nie sposób o większe natężenie okrucieństwa – po prostu nie czytali krótkich, reporterskich niemal zapisów Srokowskiego. To trudna lektura. Ale jest też drugi dramat – i on przede wszystkim, jak się zdaje, pchnął Stanisława Srokowskiego do pisania „Nienawiści”. Dramat niepamięci – jak dowiodły badania socjologiczne 86 procent Polaków nie wie nic o tragedii, jaka w czasie II Apokalipsy dotknęła Kresy. Wiedza o obozach koncentracyjnych jest dostępna szeroko, wiedza o piekle Podola i Wołynia – do dziś pozostaje ukryta, a przez wiodące media przez wiele lat po 1989 roku (!) była rozmywana, rozwadniania. Srokowski zapisuje, co przeżył, co zapamiętał pamięcią dziecka, a w tej najłatwiej wypalić stygmaty na całe życie.
* * * * *
______________
1. Cały wywiad na stronie:http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/ciemnosc.html
2. "Gazeta Polska", 14 marca 2007, cała recenzja na stronie:http://www.granice.pl/recenzja.php?id=5&id3=650
http://salski.salon24.pl/136313,potega- ... -ukraincow
‹ BROŃMY KRZYŻA! (andi)W imię wolności i tolerancji? ależ to już było! ›
Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 05 lut 2010, 10:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Działania Juszczenki godzą w proces dialogu Polski i Ukrainy

Prezydent Lech Kaczyński zabrał głos w sprawie nadania Stepanowi Banderze tytułu bohatera Ukrainy oraz uznania OUN/UPA za formacje kombatanckie. Jak napisano w oświadczeniu kancelarii prezydenta, decyzje prezydenta Wiktora Juszczenki "budzą sprzeciw" Lecha Kaczyńskiego.
- Ocena działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii są w Polsce jednoznacznie negatywne. Organizacje te dokonywały masowych mordów polskiej ludności na wschodnich terenach II RP, w których zginęło ponad 100 tys. Polaków tylko z tego powodu, iż byli Polakami. Mordy te budzą jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa polskiego - głosi oświadczenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Prezydent pisze, że działania Juszczenki "godzą w proces dialogu historycznego i pojednania". - Bieżące interesy polityczne zwyciężyły nad prawdą historyczną. Tymczasem w Polsce mocne jest przekonanie, że trwałe i silne partnerstwo suwerennych, wolnych i demokratycznych Polski i Ukrainy jest racją stanu obu krajów. Nie możemy o tym zapominać - głosi oświadczenie.

Sprawę uhonorowania Bandery nagłośnił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i środowisko polskich Kresowian, o czym pisał portal Onet.pl. Na 5 lutego zaplanowano ogólnopolską akcję protestacyjną przeciwko gloryfikacji Stepana Bandery i Ukraińskiej Powstańczej Armii przez prezydenta Juszczenkę. Protesty mają się także odbyć 7 lutego, w dzień losowania grup eliminacyjnych Euro 2012. W Warszawie ma zapłonąć wielki krzyż ze zniczy.

http://wiadomosci.onet.pl/2123976,11,dz ... ,item.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 12 lut 2010, 18:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Zbrodnie UPA w Bieszczadach

Dopiero wysiedlenie ludności ukraińskiej i odcięcie UPA od baz zaopatrzenia sprawiło, że w Bieszczadach przestano mordować Polaków.

Zbrodnie UPA w Bieszczadach stanowią po dziś dzień "białą plamę". Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ukraińscy nacjonaliści na ich obszarze także mordowali Polaków, a ich działalność była jednym z głównych powodów do przeprowadzenia przez władze polskie akcji "Wisła". Rzezie Polaków zaczęli jeszcze w 1944 r. Każda miejscowość, w której mieszkali, spłynęła krwią. Zbrodnie te były przedłużeniem akcji depolonizacyjnej, przeprowadzonej na Wołyniu i Galicji Wschodniej, która w myśl kierownictwa OUN-UPA miała doprowadzić do oczyszczenia z polskiego elementu tzw. "ukraińskiego terytorium etnograficznego". Bieszczady w strategii UPA odgrywały bowiem określoną rolę. Miały stać się dla niej swoistą naturalna twierdzą, będącą zapleczem dla całej jej działalności na "Zakerzoniu". Tu w leśnych ostępach planowała ona urządzić swoje bazy szkoleniowe, szpitale, szkoły podoficerskie i oficerskie i ośrodki mobilizacyjne, do których mieli ściągać ochotnicy i przechodzić przeszkolenie przed wcieleniem do oddziałów bojowych. Bieszczady pełniły w ich strategii jeszcze inną rolę. Wyciągając wnioski z I wojny światowej jej dowódcy liczyli, że w przypadku wybuchu II wojny światowej poprzez nie pójdzie w kierunku Związku Sowieckiego część alianckiej ofensywy. W 1915 r. rosyjski generał Brusiłow został zatrzymany przez Austriaków na stokach Chryszczatej. UPA chciała utrzymać "drożność" tego odcinka i dlatego zamierzała przekształcić masyw Chryszczatej w potężna twierdzę.

Zaczęło się w Serednem
Realizacja tych planów i utrzymanie w tajemnicy miejsc lokalizacji budowanych bunkrów, obozów wojskowych i wszelkich umocnień wymagało usunięcia z rejonu Bieszczad ludności polskiej. Ta bowiem mogła także poznać szczegóły ich struktur organizacyjnych.
Pierwsza ze zbrodni została dokonana przez UPA we wsi Seredne Małe położonej niedaleko Polany, na zboczach pasma Otrytu. W marcową noc z 29 na 30 marca 1944 r. banda UPA zamordowała 16 mieszkańców tej niewielkiej wioski, zamieszkałej przez szlachtę zagrodową. Ich zbiorowy grób znajduje się na cmentarzu w Polanach. W następnych latach ta sama banda wymordowała Polaków ze wsi Podkaliszcze. Po kilku dniach wyrżnęła kilka innych wiosek. Zmusiło to Polaków do tworzenia oddziałów samoobrony. Bracia Pawłusiewiczowie z Ługu k/ Soliny założyli oddział , który utworzył bazę na górze Jawor, w którym chroniły się najbardziej zagrożone polskie rodziny. Członkowie oddziału likwidowali też działaczy OUN przygotowujących kolejne pogromy.

Pogrom w Baligrodzie
10 lipca 1944r. w lesie pod Baligrodem UPA zamordowała 23 mieszkańców Średniej Wsi. 6 sierpnia 1944r. sotnia Burłaki dokonała napadu na Baligród, działając według przećwiczonego na Wołyniu scenariusza . Pod kościołem upowcy wyłapywali Polaków stanowiących elitę osady. Robili to według przygotowanej listy. Wśród zamordowanych był m.in. : naczelnik sądu, notariusz, urzędnik sądowy, leśniczy, piekarz, weterynarz, maszynista tartaczy itp. W sumie upowcy zabili 42 osoby. Ofiar ludności polskiej byłoby więcej, gdyby nie przyszedł jej z pomocą kilkunastoosobowy oddział żołnierzy słowackich. Licząca ponad 200 osób banda natychmiast się wycofała. Upowcy nie prezentowali bowiem zbyt wielkiej wartości bojowej. "Waleczność" wykazywali przede wszystkim w mordowaniu bezbronnej ludności. Istnieją poważne przesłanki, że zbrodnię w Baligrodzie sprowokowali księża greckokatoliccy.
Wcześniej jeszcze, ukraińska banda napadała na Lutowiska. W dniach 20-22 VII wymordowała pięć polskich rodzin. Wyrżnęłaby więcej, ale po pierwszym napadzie 18 VII 1944 r. niemal cała ludność polska opuściła miejscowość, chroniąc się w Ustrzykach i Lesku.

Siekierami w Mucznem
16 sierpnia banda UPA operująca w rejonie Lutowisk wymordowała w leśniczówce w Mucznem znajdującej się na terenie dzisiejszego Nadleśnictwa Górny San 74 osoby, które uciekały tam przed rzeziami z rejonu Sambora. Uczyniła to wyjątkowo brutalnie i bestialsko, mordując Polaków przy pomocy siekier, wideł i kos.
Zbrodnie te spowodowały, że ludność polska uciekała z Bieszczadów, widząc, że jeżeli pozostanie, to także padnie ofiarą siekiery lub w najlepszym razie kuli. Południe Bieszczad zostało praktycznie całkowicie oczyszczone z Polaków. Usuwaniu Polaków sprzyjał fakt, że w ówczesnym czasie w Bieszczadach nie działały żadne ośrodki władzy. Niemcy nie kwapili się do bronienia ludności polskiej, ani też nie prowadzili śledztw w sprawie mordów na nich dokonanych. Dlatego też tylko część z nich jest znanych. Tam gdzie upowcom udało się zlikwidować wszystkich świadków, ich zbrodnie pozostały nieznane.

"Chryń" w Myczkowcach
Przejęcie Bieszczad pod kontrolę polskiej administracji w niczym nie poprawiło bezpieczeństwa ludności polskiej. Tworzona ad hoc milicja nie była w stanie przeciwstawić się terrorowi UPA. Nie miała ona ani mundurów, ani broni. UPA, co wynika z meldunków ich dowódców, traktowała ich jako "cywilne bandy". UPA starała się też ograniczyć jej formowanie, mordując zarówno milicjantów, jak i ich rodziny, paląc jednocześnie należące do nich zabudowania. Bardzo często likwidowali przy okazji resztki Polaków. Mord taki miał m.in. miejsce w Myczkowcach i Solinie. Pierwszego napadu na pobliskie miejscowości dokonano w październiku 1945 r. Zamordowano wtedy w Myczkowcach jedenastu, a w Solinie 15 Polaków. Miesiąc później banda ponownie uderzyła na Myczkowce, mordując kolejne szesnaście osób. Operacja ta miała na celu oczyszczenie tej miejscowości z Polaków. Kontrolująca ten teren sotnia "Chrynia" traktowała tę wieś jako jedną z baz zaopatrzeniowych i wypoczynkowych. W niej członkowie bandy nabierali sił po akcjach i leczyli rany. Tu także uczestniczyli w nabożeństwach w cerkwi greckokatolickiej. Podobnie było w innych wsiach kontrolowanych przez struktury UPA.
Dopiero wysiedlenie ludności ukraińskiej i odcięcie UPA od baz zaopatrzenia sprawiło, że w Bieszczadach przestano mordować Polaków.

Marek A. Koprowski

http://www.kresy.pl/historia,ii-wojna-swiatowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 10 lip 2010, 09:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/33043

W Polsce szerzy się akcja potępiania zbrodni UPA.

Kopia artykułu:

Lubelskie potępienie zbrodni UPA
avatar użytkownika SowiniecSowiniec, pt., 09/07/2010 - 08:07
Sejmik Województwa Lubelskiego jako piąty - po Dolnośląskim, Opolskim, Lubuskim i Podkarpackim - jednogłośnie uchwalił stanowisko, w którym upamiętnił ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich szowinistów na mieszkańcach Kresów Rzeczypospolitej.
Oto jego dwa najważniejsze fragmenty:
Sejmik Województwa Lubelskiego składa hołd Polakom i obywatelom polskim innych narodowości II Rzeczypospolitej Polskiej zamordowanym na Kresach Południowo-Wschodnich przez nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii, 14 Dywizji SS „Galizien” oraz innych ukraińskich formacji zbrojnych wchodzących w skład machiny wojennej III Rzeszy.
Jednocześnie Sejmik Województwa Lubelskiego zapewnia o wdzięcznej pamięci o tych Ukraińcach, którzy często za cenę własnegożycia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom. Tym ludobójstwem nie obciążamy narodu ukraińskiego. Sejmik Województwa Lubelskiego składa hołdżołnierzom Samoobrony Kresowej oraz wszystkich formacji polskiego podziemia zbrojnego, którzy podjęli bohaterską walkę w obronie polskiej ludności cywilnej. Wierzymy w pełne wyjaśnienie okoliczności tej tragedii oraz potępienie jej sprawców stanie się dla narodów polskiego i ukraińskiego kolejnym krokiem ku budowaniu współpracy i przyjaźni między naszymi narodami.
Sowiniec - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 10 lip 2010, 11:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
67 rocznica mordu na Wołyniu

W niedzielę 11 lipca br. wypada 67. rocznica Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w czasie której faszyści ukraińscy z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na ponad sto bezbronnych miejscowości, mordując tak księzy katolickich, jak i tysiące bezbronnych Polaków zgromadzonych na mszach św. w kościołach. Mordowano także Żydów, Ormian, Czechów oraz tych, Ukraińców, którzy nie popierali Bandery lub którzy ratowali Polaków i Żydów.
Męczeństwo Kresowian ze wględów politycznych wciąż skazywane jest na zapomnienie. Dlatego też jak co roku rodziny pomordowanych oraz organizacje patriotyczne i niepodległościowe zachęcają, aby w tym dniu zapalić znicze
- w południe lub w innej stosownej chwili pod pomnikami i pamiątkowymi tablicami,
- o 21.00 w oknach domów.
Akcja ta, która ma charakter apolityczny będzie także upamiętnieniem ofiar Zbrodni Katyńskiej z 1940 r. i Tragedii Smoleńskiej z 2010. Hasło akcji brzmi:

Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary.

Poniżej link do programu "Minęłą dwudziesta" w TVP Info. Suwak trzeba nastawić na 18 minutę programu.

http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka ... 10/1988388


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 11 lip 2010, 12:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/33085

Dziś 67 rocznica ludobójstwa dokonanego przez UPA na Polakach.

Kopia artykułu:

Zapalmy znicze ku czci pomordowanych Kresowian! ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
avatar użytkownika Redakcja BM24Redakcja BM24, pt., 09/07/2010 - 23:37
Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!


Zapalmy znicze ku czci pomordowanych Kresowian!

W niedzielę 11 lipca br. wypada 67. rocznica Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w czasie której faszyści ukraińscy z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na ponad sto bezbronnych miejscowości, mordując tak księzy katolickich, jak i tysiące bezbronnych Polaków zgromadzonych na mszach św. w kościołach. Mordowano także Żydów, Ormian, Czechów oraz tych, Ukraińców, którzy nie popierali Bandery lub którzy ratowali Polaków i Żydów.
Męczeństwo Kresowian ze wględów politycznych wciąż skazywane jest na zapomnienie. Dlatego też jak co roku rodziny pomordowanych oraz organizacje patriotyczne i niepodległościowe zachęcają, aby w tym dniu zapalić znicze
- w południe lub w innej stosownej chwili pod pomnikami i pamiątkowymi tablicami,
- o 21.00 w oknach domów.
Akcja ta, która ma charakter apolityczny będzie także upamiętnieniem ofiar Zbrodni Katyńskiej z 1940 r. i Tragedii Smoleńskiej z 2010. Hasło akcji brzmi:
Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary

Do udziału zachecam wszystkich. To jest nasz obowiązek chrześcijański i obywatelskich.
Dzisiejsza informacja o akcji w Telewizji Krakow
http://www.tvp.pl/krakow/publicystyka/t ... 10/2073123


Poniżej link do programu "Minęłą dwudziesta" w TVP Info, w którym na ten sam mówiłem wraz kompozytorem Krzesimirem Dębskim. Suwak trzeba nastawić na 18 minutę programu.
http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka ... 10/1988388

Informacje o niektórych nabożeństwach
http://www.isakowicz.pl/index.php?page= ... 7&nid=3148

oraz o sesji naukowej i uroczystościach w Warszawie
http://www.isakowicz.pl/index.php?page= ... 7&nid=3147

W Krakowie znicze będą zapalane pod pomnikiem Ofiar Ludobójstwa na Cmentarzu Rakowickim (stojąc twarzą do grobowca Jana Matejki, należy skręcić w lewo i dojść na sam koniec alejki, aż do muru)
Niektóre miejsca pamięci o pomordowanych Polakach i Ormianach
http://www.isakowicz.pl/index.php?page= ... 86&nid=284
Cmentarza i miejsca pamięci na Kresach Wschodnich
http://www.isakowicz.pl/index.php?page= ... 86&nid=283


Wieczne odpoczywanie racz im dac, Panie ...

Szczęść Boże!

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
krewny Polaków pomordowanych w Korościatynie na Tarnopolszczyźnie i Ormian pomordowanych w Kutach nad Czeremoszem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 11 lip 2010, 18:37 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 cze 2010, 20:05
Posty: 432
W dzisiejszym świecie, ten niewyobrażalny mord sprzed 97 laty nie mieści się nawet w głowie. Barbarzyństwo, nieludzkie ludobójstwo, to zbyt mało wymowne opisywanie tamtych wydarzeń. Cześć i chwała poległym i pomordowanym. [*]

Zbyt łatwo też wierzymy, że podobne mordy nie są dzisiaj możliwe. Jak więc wytłumaczyć to, co się działo w latach 90-tych na terenach byłej Jugosławi? w Afryce?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 237 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /