Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Grunwald - wojna dwóch cywilizacji

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 18 lip 2010, 09:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie


Bitwa pod Grunwaldem była wojną dwóch cywilizacji chrześcijańskich. Polska była chrześcijaństwem tolerancyjnym a Krzyżacy zakonem brutalnie podporządkowującym nie tylko pogan, ale również słabszych chrześcijan. Religia służyła ich imperialnej polityce. Pod Grunwaldem Polska sprzeciwiła się ówczesnej zachodniej Europie. Dziś jesteśmy w podobnej sytuacji.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 18 lip 2010, 18:02 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Panie Profesorze,
dokładnie TAAAAK,znowu
jesteśmy w tym samym miejscu................
miejscu wojny dwu cywiliazcji
i wpływów ...................bankierow..............


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 05 sie 2010, 21:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Grunwald: "Stał się koniec"

JEST: czwartek 15 VII 2010 BYŁ: wtorek 15 VII 1410

XI. Ostatni manewr wielkiego Mistrza
Przychodzi decydujący moment bitwy. Szala się przechyla, siły Zakonu coraz szybciej topnieją. Wielki mistrz jest tego świadom i rzuca odwód - szesnaście chorągwi. Historycy nie są zgodni co do tego, czy był to rzeczywiście odwód, czy może chorągwie wycofane z walki w innym miejscu, teraz zaś użyte w celu okrążenia przeciwnika. Pieśń rzecze, iż król chciał Polaków "w sak nagonić", czyli zamknąć jakby "w worku". Pech chciał, że obrana przezeń linia natarcia przebiegała tuz obok wzgórka, na którym stał król Jagiełło z niewielka świtą, skąd obserwując starcie, wydawał też rozkazy.

Zbigniew z Oleśnicy, wówczas sekretarz królewski, a późniejszy biskup krakowski i mecenas Długosza, został natychmiast posłany do idącej akurat w bój chorągwi nadwornej, aby zawróciła i osłoniła monarchę. Misja Zbigniewa nie spotkała się jednak z przychylnym przyjęciem:

"Rycerz królewski, jeden z walczących w pierwszym szeregu Mikołaj Kiełbasa herbu Nałęcz, zamierzając się mieczem na wysłańca królewskiego, pisarza Zbigniewa, łaje go głośno nakazując mu odejść: - Nieszczęśniku, czy nie widzisz, że wrogowie na nas nacierają? [...]"

XII. Pojedynek

W tym momencie następuje najsławniejszy pojedynek tej bitwy. Oddziały prowadzone osobiście przez wielkiego mistrza znalazły sie tuż koło wzgórka, na którym stał Jagiełło. Nie uderzyły wprawdzie na króla, bo powstrzymał je ich dowódca (zapewne sam Ulryk) krzycząc: "Herum, herum!" i wskazując kierunek natarcia ku głównym polskim siłom. Cóż: dzięki zwinięciu królewskiego proporca Jagiełło pozostał nierozpoznany. Tylko jeden rycerz z krzyżackiej armii - Dypold von Köckeritz - postanowił skrzyżować kopie z nieznanym sobie rycerzem w srebrnej zbroi. A kiedy "król polski Władysław usiłował podjąć z nim walkę, wywijając własną włócznią starł sie z nim, osłaniając króla od ciosu, pisarz królewski Zbigniew z Oleśnicy bez zbroi i broni, mający na pół złamana włócznię. Ugodził go w bok i zwalił z konia na ziemię. Leżącego na wznak wśrd drgawek k®ól Władysław trąciwszy włócznia w czoło, które miał odłoniete wskutek odsunięcia się przyłbicy do góry, zostawi go nietkniętego. Ale natychmiast zabili go rycerze trzymający straż nad królem".

Szczegóły tego pojedynku badała potem specjalna komisja kościelna, aby sprawdzić, czy Zbigniew winien był śmierci przeciwnika - co czyniłoby mu przeszkodę w osiągnięciu święceń. Gdy bowiem król "pragnął mu nadać jako wyróżnienie pas rycerski i nagrodzić wyjątkowo", on odrzekł, że "woli walczyć dla Chrystusa", czyli wejść do stanu duchownego. A król na to: "skoro wybrałeś lepszą cząstkę, ja, by nagrodzić twój czyn, jeżeli będę żył, nie zaniecham cię wynieść do godności biskupiej".

XIII. Ostatnie zmagania i pościg

Tymczasem dopiero po chwili reszta wojska polskiego rozpoznała w nadchodzących szesnastu chorągwiach wrogie oddziały. Sądzono bowiem z początku, "że jest to wojsko litewskie", które powraca na pole bitwy. Rycerz Dobiesław z Oleśnicy wypuścił się naprzeciw nadchodzącym - i natychmiast został zmuszony do pojedynku na kopie z wodzem krzyżackim, może nawet samym wielkim mistrzem, który "zręcznymi ruchami swej lancy podbija w górę wyciągnieta włócznię Dobiesława". Ten ostatni zawraca więc i ucieka galopem, a Krzyżak zdołał jeszcze ranić w zad jego konia. Ostrzeżeni w porę Polacy "wieloma chorągwiami rzucają się na ustawionych w szesnastu chorągwiach wrogów".

To już ostatni epizod głównej walki. Wrogowie dostają się w kocioł, zostają otoczeni i rozgromieni. Ci, którzy mogą jeszcze uciekać, czynią to co najśpieszniej; pada i rozgrabiony zostaje krzyżacki obóz; pogoń rozciąga się na wiele mil; część przeciwników idzie do niewoli, wielka cześć ginie, a polscy rycerze biorą jeńców wyłącznie spoza krzyżackiej starszyzny. Kto ma czarny krzyż na płaszczu - daje głowę. Nie ma litości.

XIV. Radość, wino i krew

"Panowała zaś powszechnie wśród wszystkich ogromna radość, że przez odniesienie znakomitego, godnego wspominania przez wiele wieków zwycięstwa nad zuchwałym i potężnym wrogiem, za łaska Bożą uwolnili Ojczyznę od bezlitosnego i niesłusznego zagarnięcia przez Krzyżaków i od ich najazdu, a siebie od grożącego im niebezpieczeństwa śmierci lub niewoli."

Pogoń trwa długo. Powracający z niej byli głodni i spragnieni. "Po przybyciu do obozu [...] król Władysław, zsiadłszy z konia, zmęczony wysiłkiem i upałem położył się na spoczynek w cieniu głogu na posłaniu z liści jaworu, w towarzystwie jedynie pisarza Zbigniewa Oleśnickiego. Z głośnych nawoływań, którymi w czasie bitwy nakłaniał i popędzał rycerzy, jego głos był tak ochrypły, ze w tym i następnym dniu z trudem można go było zrozumieć i to tylko z bliska".

Dopiero po bitwie król i jego rycerze mogli spożyć posiłek, "tego dnia bowiem" jeszcze "nie mieli niczego w ustach". W obozie krzyżackim znaleziono "wiele kadzi wina, do których zbiegło się po pokonaniu wrogów umęczone trudami walki i letnim upałem wojsko królewskie celem ugaszenia pragnienia. Jedni rycerze gasili je czerpiąc wino hełmami, inni rękawicami, wreszcie inni butami". Obawiając się, aby armia nie uległa pijaństwu, król "kazał zniszczyć i porozbijać kadzie z winem". A wino "spływało na trupy zabitych" I "opowiadają, że to dało okazję do zmyśleń wśród ludu i plotek, które głosiły, że w tej bitwie wylano tyle krwi, że spływała ona jak rwący strumień".

XV. Los wielkiego mistrza

Teraz król nakazał ogłosić, że nazajutrz odprawiona zostanie dziękczynna Msza Święta, i że wojsko ma mu wtedy przedstawić wzięte "chorągwie i jeńców". I nagle przystąpił doń rycerz Mszczuj ze Skrzynna, i "doniósł królowi, że wielki mistrz pruski poległ i na dowód jego śmierci pokazał królowi pełen świętych relikwii złoty pektorał, który sługa wspomnianego Mszczuja, imieniem Jurga, zdarł z zabitego". Mistrz wykazał się wielkim męstwem; w przeciwieństwie do niektórych innych dostojników krzyżackich, "padł w czasie walki od ciosów otrzymanych w piersi", skoro "uznał, że nie warto dłużej żyć po klęsce swego wojska".

Głęboko wzruszony Jagiełło miał na to rzec: "moi rycerze [...] oto jak szpetna rzeczą jest pycha wobec Boga. Ten bowiem, który był przekonany, że nie znajdzie nikogo, kto by dorównał jego potędze, leży tu pozbawiony wszelkiej pomocy ze strony swoich, w najbardziej żałosny sposób zamordowany, służąc za dowód, że pycha jest gorsza od skromności".

XVI. Finał

Potem wszyscy udali się na spoczynek, i spadł deszcz, i "zginęło od ostrego zimna wielu pozostawionych na polu walki rannych". Morał dośpiewuje "Pieśń o pruskiej porażce":

"Po tej bitwie stał się koniec,

Wtym do Polski posłan goniec,

Iż Król wygrał a mistrz stracieł

I gardłem tego przypłacieł.


Tak ci Pan Bóg hardość traci,

A pokorę hojnie płaci.

Sprawiedliwość w bitwie może,

Daj tak zawżdy wygrać, Boże."

Jacek Kowalski

http://www.kresy.pl/kresy-dzisiaj,gawed ... sie-koniec


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 18 paź 2010, 20:03 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Sławią nasze bitwy białoruscy piewcy...zespół młodych ludzi
Stary Olsa




Bitwa pod Grunwaldem 1410r.

Sławię tu odwagę, żołnierzy sarmackich
co rozsiekli w bitwie rycerzy krzyżackich

Jeden cel, gdy Litwa, Polska zrujnowana
pragną prawa swego tam, pozbyć się tyrana

A więc szybko zbiórka, na wojnę czas bracia
bo na pruskich ziemiach, wroga tam spotkacie

Gwałt krzyżacki wstrzymać, tak o własnych siłach!
Sławię bojowników czyn dla ojczyzny miłej

Wojska rankiem wyszły i hucznie zaczęli
i na Grunwaldzkich polach, Krzyżaków przeganiali

z naszą Bogarodzicą Niemcy przyjechali,
a z armaty gromy słać, Boga się nie bali.

Aż Litwini śmiało ruszyli na wroga,
a pod nimi konie rwały rączo kłusa

Śmiało z Litwą Witold prowadzi drużynę
i "do boju" krzyczą w porannej godzinie

Szalona! męska! duma do zwycięstwa,
jak niedźwiedź rozjuszony na wroga naciera

Twarz przy twarzy idą w bój, Niemcy już w ataku
więc Litwa z Tatarami łukiem w równym kroku

Straszny kryzys, łomot, zgrzyt, słychać trzaski zbroi
gardła z krzyku zdarte, Litwin się nie boi

Szum i dźwięk od zbroi dolatywał straszny
słońce niebem płynie, złociste i jasne

Pruskich dziesięć kompanii najważniejszych legło
krew strumieniem płynie przez niemieckie gardło

Nasze kopie rażą ich, wojska okrążały,
tak pruskiemu najeźdźcy, ręce w mig związali

Dzidami tych Niemców wielu zakłuwali
tak fałszywe hasła ich z żołądkiem przeszywali

Nasza mocna, śmiała brać! Niemców tak pobili
Jak wilki pod krzakiem, z płaczem głośno wyli

kilka mil pod wroga tył, nasi chłopcy wpadli
Niemcy padli, jak trawa zbroje swe pokładli

Szybko wieści dobre tu, do nas dopłynęły
i niebiosa i ziemia, na tą wieść zadrżały

Wdzięczność więc w kościołach ku Bogu śpiewali
i w Litwie, i w Polsce, Boga rozsławiali.

Przekład Jacenna 18-21 X 2010r.


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 15 lip 2011, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Kto wygrał pod Grunwaldem?

Litwa przygotowuje się do uroczystego świętowania 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Według Litwinów, to właśnie ich chorągwie zwyciężyły w tej bitwie. Białoruscy historycy twierdzą, że Jagielle pod Grunwaldem pomagali Białorusini. Przed przyszłorocznym jubileuszem ożywają spory o historyczną prawdę.

Dla Litwinów bitwa pod Grunwaldem (po litewsku Žalgirisem - Zielonym Lasem) jest bardzo ważna i odgrywa szczególną rolę w tożsamości narodowej Litwinów. To symbol walki o własne państwo. Pod koniec XIX wieku Žalgiris stał się jednym z kamieni węgielnych litewskiego odrodzenia narodowego. Do dziś nazwę Žalgiris można spotkać wszędzie. Nosi ją np. najsłynniejszy litewski klub koszykarski z Kowna. Nazywa się tak ulice, place, statki, a nawet alkohol.

Została już powołana rządowa komisja ds. obchodów przyszłorocznego jubileuszu 600-lecia bitwy grunwaldzkiej. Litewskie MSZ oznajmiło, że Litwa zamierza koordynować obchody grunwaldzkiej rocznicy z innymi państwami, w tym z Polską. Litewski ambasador Edminas Bagdonas podczas otwarcia w Mińsku wystawy „Litwa: historia i kultura”, zaproponował Białorusi wspólne obchody przyszłorocznej rocznicy.

Właśnie na Litwie powstaje film „Grunwald - Dzień Żelaza". Ma być gotowy na 600 rocznicę bitwy. Litewski minister kultury, Jonas Juczas zapowiedział, że film będzie wierny pod względem historycznym - wszystkie fakty związane z Bitwą pod Grunwaldem będą w nim przedstawione tak, jak mówią o niej litewscy historycy. Według litewskiej tradycji to właśnie chorągwie z Litwy, a nie z Polski, wniosły decydujący wkład w rozbicie Krzyżaków.

Na Białorusi tradycje Wielkiego Księstwa Litewskiego pielęgnuje jedynie opozycja. Tu jednak inaczej widzi się bitwę. Według interpretacji białoruskich historyków, Królowi Polski Władysławowi Jagielle w bitwie pod Grunwaldem pomagali Białorusini. Tego typu stwierdzenia nie powinny dziwić Polaków, jeśli przyjmiemy, że większość ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego, zwanego potocznie Litwą to właśnie dzisiejsza Białoruś. „Rocznica zwycięstwa pod Grunwaldem jest bliska każdemu, kto uważa, że Białoruś nie jest częścią Rosji - powiedział „Rzeczpospolitej” wiceszef Partii BNF Wincuk Wiaczorka.

Miński politolog Uładzimir Podgoł twierdzi, że mało kto na Białorusi wie o bitwie pod Grunwaldem, a ewentualne oficjalne świętowanie rocznicy tej bitwy zależeć będzie od sytuacji gospodarczej na Białorusi.

W Polsce Nie ma jeszcze programu obchodów 600. rocznicy bitwy, przygotowuje go Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za to co roku odbywa się rekonstrukcja bitwy na polach Grunwaldu. Od 1998 roku na polach pod Grunwaldem spotyka się ponad 3000 miłośników średniowiecza z całego świata. Na pole wychodzi ponad 1400 rycerzy, aby wziąć udział w największej plenerowej inscenizacji bitwy średniowiecznej na terenie naszego kraju. Dzieje się to na oczach ponad 100 tys. widzów. W tym roku inscenizacja odbędzie się 18 lipca. Organizatorzy mają nadzieję, że „w 2010 roku kiedy to będzie przypadać 600 rocznica tej największej "wiktorii" polskiego oręża” - jak można przeczytać na stronie internetowej www.grunwald1410.pl, stanie się ona jedną z największych imprez tego typu na terenie Europy.

Rzeczpospolita/www.grunwald1410.pl/Kresy.pl

http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/k ... runwaldem-


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 15 lip 2011, 16:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Prawda obiektywna jest taka, że główną i decydującą siłą ze strony polsko-litewskiej była pancerna masa rycerstwa polskiego. Drugą siłą było słabiej uzbrojone rycerstwo ruskie (po dzisiejszemu głównie białoruskie), a dopiero potem najsłabiej uzbrojeni Litwini.

W którymś z postów autor nabijał się, że w PRLu uczono bzdury o wyższości wschodniej sztuki dowodzenia, która kazała zakładać punkt dowodzenia na wzgórzu. Jednak jest to fakt - ta taktyka przejęta została przez Litwinów od Tatarów, którzy w owych czasach byli mistrzami sztuki wojennej. Dlatego sztuka dowodzenia Jagiełły znacznie przewyższała to, co prezentowała ówczesna Europa Zachodnia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 07 lut 2012, 17:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
W zasadzie ten wpis nadawałby się na oddzielny wątek pt. mniej więce takim.
"Preparowanie historii na użytek panującej ideologii".


Nie przedmurze, ale dzicz?

Do tej pory byłem pewien, że 15 lipca 1410 roku na polach pod Grunwaldem starły się ze sobą wojska polsko-litewskie i krzyżackie (zasilone rycerzami z zachodniej Europy).
Z błędu wyprowadził mnie jednak znany polski reżyser Janusz Kijowski (twórca m.in. filmów „Kung-Fu” i „Tragarz puchu”), obecny dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie, który w trakcie dyskusji na temat polskiego patriotyzmu i sensowności urządzania historycznych widowisk rekonstrukcyjnych zapytał:

- Co jest porywającego w fetowaniu bitwy średniowiecznej, gdzie azjatycka dzicz starła się z cywilizacją zachodnią?


No cóż, nasi mediewiści będą teraz zmuszeni do poczynienia daleko idących zmian w swych pracach historycznych. Zamiast jako o przedmurzu chrześcijaństwa trzeba bedzie pisać o Polsce jako o azjatyckiej dziczy.
Na myśl przychodzą mi różne komentarze do wypowiedzi Kijowskiego, ale nie ośmielę się ich tutaj zwerbalizować.

http://bukojer.salon24.pl/388766,nie-pr ... -ale-dzicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 07 lut 2012, 18:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
- Co jest porywającego w fetowaniu bitwy średniowiecznej, gdzie azjatycka dzicz starła się z cywilizacją zachodnią?

Jak najbardziej słusznie fetuje się zwycięstwo cywilizacji zachodniej, którą reprezentowała pod Grunwaldem Polska, nad azjatycką dziczą, bo takim wartościom hołdowali Krzyżacy i do dziś hołdują nim całe Niemcy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 15 lip 2012, 19:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Chwała zwycięzcom!

Rankiem 15 lipca 1410 roku po kilkunastokilometrowym marszu oddziały polskie i litewskie zatrzymały się w pobliżu jeziora Lubień. Gdy król Władysław Jagiełło szykował się do wysłuchania Mszy Świętej, do polowej kaplicy przybyli gońcy z wiadomością, że od północnego zachodu napływają oddziały krzyżackie. Ogłoszono alarm. Król rozkazał marszałkowi królestwa, Zbigniewowi z Brzezia, aby przy pomocy kilku chorągwi zabezpieczył siły główne przed niespodziewanym atakiem nieprzyjaciela, a jednocześnie uchwycił dogodne dla nich pozycje.

Podczas Mszy, w których król Władysław nabożnie uczestniczył, wojska polsko-litewskie zajmowały wyznaczone pozycje, klucząc w labiryncie pagórków i dolinek. Na szczęście Krzyżacy nie spieszyli się z atakiem, w przeciwnym wypadku bitwa na polach Grunwaldu mogłaby przejść do historii jako kolejna wygrana rycerzy z czarnym krzyżem na płaszczach.

Obydwie strony oczekiwały, że bitwa, która za chwilę rozgorzeje, będzie ważnym, może nawet przełomowym punktem w historii stosunków polsko-litewsko-krzyżackich. Zamiarem Władysława Jagiełły było zatrzymanie ekspansji państwa zakonnego. Polska wzmocniona najpierw mądrą polityką gospodarczą Kazimierza Wielkiego, potem unią z Litwą, mogła wreszcie stanąć do równorzędnej walki z potęgą Zakonu Szpitala NMP Domu Niemieckiego. By nie zmarnować świetnej okazji, dyplomacja Polska unikała wszelkich kompromisów, które to zadanie dodatkowo ułatwiała jej pycha cechująca przywódców Zakonu. Wreszcie 6 sierpnia 1409 roku Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen wypowiedział Polsce wojnę.

Operacje kampanii 1409 roku ograniczały się głównie do wzajemnego pustoszenia ziem i walk o niektóre twierdze, z których największe znaczenia miała Bydgoszcz. Było to jednak tylko preludium do wielkiej konfrontacji roku następnego.

Działania wojenne roku 1410 w zamyśle Jagiełły i jego doradców miały doprowadzić do rozstrzygającej bitwy. Nie było jednak pewne, czy Krzyżacy odważą się stawić czoła w polu dysponującej liczebną przewagą armii polsko-litewskiej. Gdyby skryli się za murami zamków i ufortyfikowanych miast, wojna zamieniłaby się w pasmo uciążliwych oblężeń. Aby zatem przeciwnika „wyprowadzić w pole” polski król postanowił skierować swą armię na stolicę państwa zakonnego – Malbork. Obawy okazały się płonne. Wielki Mistrz przyjął wyzwanie. Wiedział, że zamknięcie się w twierdzach oznacza wydanie na łup przeciwnika wspaniale zagospodarowanych ziem. Zapewne też do otwartej konfrontacji pchała go duma rycerska.

Polska armia swój marsz na pola Grunwaldu zaczęła od imponującego osiągnięcia taktycznego i saperskiego – przeprawienia oddziałów przez Wisłę w okolicach Czerwińska po moście zbudowanym na łodziach. Nie było to wprawdzie militarne novum – konstrukcję podobną opisywał jeden z ówczesnych podręczników sztuki wojennej – mimo to manewr ów zaskoczył Wielkiego Mistrza, który nie był w stanie w żaden sposób mu przeciwdziałać. Koncentracja wojsk unii polsko-litewskiej została wiec przeprowadzona bez przeszkód. Połączone armie ruszyły na Malbork.

Krzyżacy zastąpili im drogę dopiero w oparciu o umocnione brzegi rzeki Drwęcy i zamek w Kurzętniku, jednak dowództwo polskie nie zdecydowało się na forsowanie rzeki w tak niekorzystnych warunkach, postanawiając się wycofać i pomaszerować na stolicę państwa krzyżackiego inną drogą. Wrogie armie spotkały się ponownie w okolicy wsi Grunwald i Stębark.

Koncentracja wojsk polskich ze względu na trudny do przebycia teren przeciągała się. W tej sytuacji Jagiełło nie spieszył się z rozpoczęciem bitwy. Po wysłuchaniu dwu Mszy pasował na rycerzy sporą grupę giermków. Niecierpliwili się za to stojący w otwartym terenie Krzyżacy. Lipcowe słońce dawało im się szczególnie we znaki. By zatem przyspieszyć bitwę, Ulryk von Jungingen wysłał do króla Jagiełły i księcia Witolda dwóch heroldów z nagimi mieczami. Pełna buty przemowa nie wyprowadziła jednak króla z równowagi. Przyjął podarunek w imię Boga, a jako że armia polsko-litewska kończyła już przygotowania, wkrótce dał rozkaz do rozpoczęcia bitwy.

Na polach Grunwaldu stanęły naprzeciw siebie dwie armie konne. Obie posiadały tę samą liczbę chorągwi – pięćdziesiąt jeden. Jednak chorągiew chorągwi nierówna. Armia polsko-litewska, według szacunków historyków, dysponowała prawie dwukrotną przewagą liczebną nad przeciwnikiem. Nieżyjący już wybitny badacz tematu Andrzej Nadolski szacował liczebność armii krzyżackiej na ok. piętnaście tysięcy, podczas gdy pod rozkazami Jagiełły zebrała się dwudziestotysięczna armia Królestwa i liczące dziesięć tysięcy wojowników wojska Wielkiego Księstwa. Tak ogromna dysproporcja sił nie wróżyła Panom Pruskim niczego dobrego.

Wbrew legendom Krzyżacy nie mogli liczyć na rzekomą wyższość techniczną swych wojsk. Rozpowszechniona między innymi przez film Aleksandra Forda pt. Krzyżacy wizja wojsk zakonnych jako masy zakutych w stal rycerzy w białych płaszczach ma niewiele wspólnego z piętnastowieczną rzeczywistością. Pomijając fakt, że na polach bitew bracia zakonni raczej nie używali płaszczy mogących krępować ruchy, należy podkreślić, że mnichów-rycerzy uprawnionych do noszenia strojów z czarnym krzyżem nie było wcale tak wielu. W okresie bitwy grunwaldzkiej w Prusach było ich blisko sześciuset, z czego na polu bitwy znalazło się zaledwie około dwustu pięćdziesięciu. Większość z pozostałych kilkunastu tysięcy walczących po stronie krzyżackiej stanowili świeccy poddani Zakonu zobowiązani prawnie do służby wojskowej, a więc: posiadacze ziemi na prawie rycerskim, sołtysi itp., a także rycerze z Zachodu wspierający Zakon w „wyprawach krzyżowych” oraz najemnicy.

Uzbrojenie wojowników zależało głównie od ich zamożności. Obok zakutych w stal braci, gości Zakonu, kondotierów czy zamożnej szlachty, było wielu biedniejszych osłoniętych jedynie kolczugą, czasem uzupełnioną o stalowe płyty czy też kamizele z naszytymi (jedna przy drugiej) płytami stalowymi. Armia krzyżacka nie różniła się więc wiele od swych polskich przeciwników, nawet od wojowników litewskich – zniemczeni Prusowie nie stronili od zbroi i oręża typu wschodnioeuropejskiego, a pewne jego elementy (jak choćby lekkie włócznie) wykorzystywali nawet dostojnicy Zakonu. Należy zastrzec, że wojownik litewski czy ruski to nie ubrany w skóry i uzbrojony w maczugę dzikus, wprost z kart sienkiewiczowskich Krzyżaków, ale mąż zbrojny w miecz i lekką włócznię, nierzadko okryty zbroją łuskową, ze stożkowatym, odkrytym hełmem na głowie.

W końcu, na rozkaz królewski do boju ruszyły chorągwie litewskie, a potem polskie. Uszykowane w głębokie kolumny, poprzedzane przez kilka rzędów najsprawniejszych i najlepiej uzbrojonych rycerzy, tworzących tzw. klin, z ogromnym impetem starły się z tak samo uformowanymi chorągwiami krzyżackimi. Środek kolumn zapełniali lżej uzbrojeni strzelcy zasypujący nieprzyjaciela gradem bełtów wypuszczanych z kusz. Zwarcie czołowe takich dwóch rozpędzonych taranów musiało być widokiem fascynującym. Towarzyszył mu huk rozbijanych pancerzy, łamanych kopii i tarcz. Gdy okazywało się, że zwarcie nie przynosi sukcesu, chorągwie wycofywano, porządkowano i szykowano do ponownej szarży. Zmagania rycerstwa w bitwie pod Grunwaldem odbiegały więc dość znacznie od pokutującego do dziś w potocznej wyobraźni obrazu dwóch armii uszykowanych „w płot” czyli w kilka równoległych szeregów rycerzy. Gdyby tak było, po szarży bitwa zamieniłaby się w szereg oderwanych od siebie pojedynków poszczególnych wojowników. Wszelki manewr byłby w takim wypadku niemożliwy. Badania ostatnich dziesięcioleci sfalsyfikowały jednak stare teorie. Chorągwie uformowane w kolumny dawało się łatwo wycofywać czy przerzucać na inny odcinek zmagań.

Jako nieprawdopodobną należy także odrzucić opowieść o przygotowaniu przez Krzyżaków przed bitwą „wilczych dołów”, mających przetrzebić szarżującą ciężką jazdę polską. Po pierwsze, nie ma na ten temat wzmianek w źródłach z epoki, a po drugie, z relacji wynika, że do spotkania na polach Grunwaldu doszło dosyć przypadkowo. Obie armie zajęły stanowiska dopiero rankiem 15 lipca, nie miały zatem czasu na pracochłonne prace saperskie.

Pierwszy etap bitwy zdawał się nie zapowiadać późniejszej katastrofy wojsk krzyżackich. Dzielnie stawiły one czoła siłom unii, a na swoim lewym skrzydle wkrótce zaczęły brać górę nad Litwinami. W pewnym momencie litewskie prawe skrzydło załamało się i uciekło z pola walki. Na szczęście pułki smoleńskie, wsparte posiłkami polskimi nie pozwoliły Krzyżakom na rozbicie reszty ugrupowania. By oddać sprawiedliwość Litwinom, należy podkreślić, że później spora część uciekinierów zawróciła na pole bitwy.

Z czasem jednak przed oczami triumfujących początkowo Krzyżaków zamajaczyło widmo klęski. Mimo dzielnej postawy tracili siły. Przewaga liczebna wojsk unii pozwalała królowi na manewrowanie wojskami, na wycofywanie strudzonych walką chorągwi. Krzyżacy nie mieli rezerw. Uderzenie szesnastoma wyciągniętymi skąd się tylko dało chorągwiami na polskie prawe skrzydło nie powiodło się. Wkrótce wojska krzyżackie znalazły się w kotle, otoczone przez Polaków i powracających Litwinów. W tak rozpaczliwej sytuacji bracia zakonni mieli tylko dwa wyjścia: bronić się do ostatka bądź próbować wyrwać się z matni i uciekać. W zbiorowych mogiłach znalezionych na polach Grunwaldu odkryto wiele szkieletów, które nosiły ślady licznych obrażeń. Należały więc raczej do przegranych, którzy nie widzieli innego wyjścia, jak mimo wyciekających z krwią sił walczyć do końca.

Mimo wszystko wielu Krzyżakom i ich żołnierzom udało się wyrwać z okrążenia. Nie oznaczało to wolności. Droga na północ zaścieliła się trupami uciekinierów dopadniętych przez polski pościg. Gdy padł ostatni punkt oporu – obóz krzyżacki – bitwa była skończona. Zginęła w niej prawie cała starszyzna krzyżacka z wielkim mistrzem Ulrykiem von Jungingen na czele. Do dziś nie jest jasne, w jakich okolicznościach padł zwierzchnik Zakonu. Rozpowszechniona między innymi przez wizję malarską Jana Matejki wersja o śmierci wielkiego mistrza z rąk piechoty chłopskiej jest nieprawdopodobna, jako że w tej bitwie piechota nie brała udziału. Nie wspominają o tym żadne źródła. Ponadto, zdrowy rozsądek mówi, że wysyłanie do walki luźnej, tzn. nieuformowanej w potężne czworoboki, piechoty chłopskiej, nie miało żadnego sensu. Nie tylko byłaby ona nieskuteczna, ale w dodatku sama miałaby spore problemy z przeżyciem.

Niestety, porażającego zwycięstwa na polu bitwy nie udało się stronie polsko-litewskiej odpowiednio wykorzystać. Okazało się, że siła państwa krzyżackiego polega nie tyle na mocnej armii, co na sprawności organizacyjnej. Posuwająca się wolno w kierunku Malborka armia Władysława Jagiełły musiała zdobywać kolejne zamki, by stanąć bezradnie pod potężnymi murami stolicy państwa krzyżackiego i po niezbyt długim oblężeniu wycofać się do Polski i na Litwę.

Adam Kowalik

http://www.pch24.pl/chwala-zwyciezcom-, ... z20i5HaAgp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 15 lip 2012, 20:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Niestety, porażającego zwycięstwa na polu bitwy nie udało się stronie polsko-litewskiej odpowiednio wykorzystać. Okazało się, że siła państwa krzyżackiego polega nie tyle na mocnej armii, co na sprawności organizacyjnej. Posuwająca się wolno w kierunku Malborka armia Władysława Jagiełły musiała zdobywać kolejne zamki, by stanąć bezradnie pod potężnymi murami stolicy państwa krzyżackiego i po niezbyt długim oblężeniu wycofać się do Polski i na Litwę.


A oto, co pisze Paweł Jasienica w książce "Polska Jagiellonów".

8 grudnia 1410 roku Jagiełło spotkał się w Raciążu z wielkim mistrzem. Von Plauen mógł już sobie pozwolić na szczerość. Oto jego słowa w wersji Długosza:

Zdarzały ci. Miłościwy Królu, nieba i sam los przychylny po trzykroć najszczęśliwszą porę, w której mogłeś zamek malborski z łatwością zdobyć i kraje zakonu krzyżackiego na zawsze opanować, ale nie umiałeś ze sposobności korzystać. Najpierw, kiedy poprzednika mego, Ulryka, i wszystkie jego wojska pokonałeś i zniosłeś prawie do szczętu, bo gdybyś był zaraz nazajutrz kilka tylko chorągwi posłał pod zamek malborski, byłby ci się poddał niezawodnie, małą bowiem i nader słabą miał załogę. Drugi raz po wzięciu miasta Malborka, gdybyś byt niebawem uderzył na zamek, albowiem przez wyłom pomiędzy Wisłą a zamkiem zrobiony, którego w trwodze i zamieszaniu naprawić nie pośpieszyliśmy, mogło wojsko twoje wedrzeć się do zamku. A trzeci raz [...] gdybyś tylko do dni piętnastu przedłużył oblężenie, tak bowiem byliśmy ściśnieni niedostatkiem i głodem, że na wszystek lud strzegący zamku mieliśmy już tylko dwa barany i trzy połetki słoniny. Zabrakło przy tym i chleba i z tej przyczyny panować poczęła biegunka. Zgoła nie mogliśmy już dłużej wytrzymać oblężenia, gdybyś ty przy nim chciał wytrwać.

Odpowiedź Jagiełły była o wiele krótsza:

„Nic nie może się stać bez woli Boga, który wszystkim opatrznie rządzi".

Jeśli król miał rację, musimy przyjąć, że Opatrzność była z unii bardzo niezadowolona. Pomiędzy 15 lipca a 19 września 1410 roku zostały bowiem bezpowrotnie zaprzepaszczone nie wszystkie bynajmniej, lecz szczytowe możliwości stworzone przez ten układ. Polska, pozbawiona krzyżackiego frontu i wydatnie rozszerzona, utworzyłaby potężną i zupełnie bezpieczną bazę wspólnego państwa. Tak się nie stało, ów front został wprawdzie osłabiony, lecz przetrwał, co o przyszłości rozstrzygnęło.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 16 lip 2013, 05:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Grunwald

Podczas wielkiej wojny polsko-krzyżackiej, w poniedziałek, 15 lipca 1410 r., została stoczona bitwa pod Grunwaldem – między Krzyżakami pod wodzą wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena a wojskami polskimi i litewskimi, a także ruskimi, czeskimi i tatarskimi – pod wodzą króla Władysława Jagiełły. Krzyżacy ponieśli klęskę, Polska stawała się mocarstwem, najważniejszą siłą na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej.

Polacy uznają Grunwald za największe militarne zwycięstwo w dziejach naszej państwowości. Świat uznaje tę bitwę za jedną z najważniejszych politycznie w czasach średniowiecza. Z Grunwaldem kojarzymy „Bogurodzicę”, najstarszy hymn Polaków.

Grunwald uosabia siłę i trwanie polskiego państwa. Miało to szczególne znaczenie moralne w okresie zaborów, zwłaszcza dla Wielkopolan i Pomorzan.

Przed 103 laty w Krakowie poświęcono Pomnik Grunwaldzki. Ufundował go wybitny kompozytor i polityk Ignacy Jan Paderewski, który nigdy nie dał się zamknąć w „świątyni sztuki”, żył problemami Narodu. Odegra ważną rolę w polityce polskiej u zarania II RP, także w pierwszym okresie okupacji, jako przewodniczący Rady Narodowej RP na uchodźstwie.

Pomnik Grunwaldzki stawiał „praojcom na chwałę – braciom na otuchę”. Uroczystego poświęcenia dokonano w piątek, 15 lipca 1910 roku. Przybyło 150 tysięcy rodaków ze wszystkich zaborów! Było to największe zgromadzenie Polaków w okresie narodowej niewoli!

Paderewski powiedział, że to wspólne dzieło „zrodziła miłość głęboka Ojczyzny, nie tylko w jej minionej wielkości i dzisiejszej niemocy, lecz i w jej jasnej, silnej przyszłości. Zrodziła je miłość i wdzięczność dla tych przodków naszych, co nie po łup, nie po zdobycz szli na pole walki, ale w obronie dobrej, słusznej Sprawy zwycięskiego dobyli oręża”.

Dziękujemy za te słowa, które są dziś i zawsze będą aktualne.

Piotr Szubarczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/48096.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 16 lip 2014, 10:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Grunwald

Przedwstęp – to jest zaproszenie.

[Zanim zacznę temat właściwy, zaproszę wszystkich pod Grunwald. „Rycerstwo” wielu narodów już tam jest, bo już dziś rocznica; rekonstrukcja bitwy będzie w sobotę, tak samo i nasz koncert – czyli mój i Klubu Świetego Ludwika - w sobotę o 19.00; podczas tegoż zagramy różne średniowieczne hity, a przede wszystkim długą jak angielska flegma, szacowną i szesnastowieczną „Piesń o bitwie pod Grunwaldem”, nazywaną przeze mnie prywatnie „Polską pieśnią o Rolandzie” (bo epicka i bojowa jest).]


Pretensje ante portas

Niektórzy Litwini zupełnie na serio wybaczyć nam nie mogą, że Jagiełło przeszkodził Witoldowi w koronacji i że z tego powodu Litwa nie została królestwem. To i tak pryszcz. Znacznie gorszym problemem będzie – jak podejrzewam – wspólne, polsko-litewskie, propagandowe świętowanie okrągłej rocznicy bitwy pod Grunwaldem, to, które nastąpi za rok. Wszak Grunwald – to dla Litwinów wielka rzecz, zresztą w ich widzeniu przede wszystkim litewska, a nie polsko-litewska. Nic dziwnego: Wielką Wojnę z Zakonem sprowokował bezpośrednio konflikt Wilno-Malbork, a owoce zwycięstwa – w postaci odzyskanej Żmudzi – przypadły w pierwszym rzędzie Litwie właśnie. Ale co będzie, jeśli prawo- i lewo-zorientowana prasa obu narodów zacznie za rok głosić opozycyjne tezy? Kiedy Litwini będą krzyczeć – że to jest wyłącznie ich zwycięstwo, a Polacy – że to zwycięstwo tylko polskie, bo przecie Litwini uciekli zaraz na początku bitwy?


Fugas chrustas

Cóż, rzeczywiście, w historycznych źródłach odnotowano, obok wyjątkowego męstwa wielkiego księcia Litwy Witolda i „pułków smoleńskich” – fatalną ucieczkę litewskich wojowników en masse. Długosz pisze wprost:


„…wojsko litewskie poczęło słabnąć i nie mogąc wytrzymać naporu wroga, wycofało się na odległość jednego stajania. Ponieważ Krzyżacy napierali na nie silniej, musiało raz po raz cofać się i w końcu zwrócić do ucieczki. Wielki książę litewski Aleksander [=Witold] starał się biczem i potężnym krzykiem powstrzymać ucieczkę, ale na próżno… Wróg ścigał je wiele mil wycinając i zabierając do niewoli uciekających w przekonaniu, że ich już całkowicie pokonał. Uciekających zaś ogarnał taki strach, że wielu z nich zatrzymało się dopiero po przybyciu na Litwę i rozgłaszało, że poległ król Władysław oraz wielki książę Aleksander [=Witold] i że wyginęło również kompletnie ich wojsko...”


Komunistyczne szycie

Litwini mogą oczywiście pielęgnować własną, chwalebniejszą wersję wydarzeń. Mianowicie całość Grunwaldu da się przedstawić jako ich przede wszystkim, a mniej polski sukces. Do niedawna sprzyjała takiej wschodnio-centrycznej wizji PRL-owska propaganda; Litwini odgrywali w niej mało ciekawą rolę, jako pars pro toto ówczesnego Wielkiego Brata. Wszak w wojskach Witoldowych byli i Rusini, i Tatarzy. Poza tym, choć wedle źródeł większość „pozytywnych” sił w tej bitwie stanowili polscy rycerze, to jednak na czele armii stał król-Litwin, mówiący po starobiałorusku, a najaktywniejszym wodzem okazał się, jak już wiemy, sam Witold, wedle Długosza przemierzający nieustannie pole walki na rumaku. Taką wizję uwiecznił niezawodny Matejko na swoim wiekopomnym obrazie. A obraz Matejki zyskał nie tylko w Polsce, ale i na Litwie ogromną popularność, jest chyba nawet jedną z głównych „ikon” litewskiej kultury. Kiedy kilka lat temu zawitał w oryginale do Wilna, ściągał dzikie tłumy widzów. Obok dominującego na płótnie Witolda widnieją tam jeszcze, i to znów na pierwszym planie, owi dwaj dzicy wojownicy litewscy, spośród których jeden miał zaszczyt, wedle późniejszych kronik, zadźgać Wielkiego Mistrza. Dzięki Matejce wszedł do Historii przez duże „H” i do polsko-litewskiej wyobraźni (postaci litewskich wojowników są zresztą fikcyjne – bo piechota pewno jednak nie brała udziału w bitwie, a Ulryk, jak się sądzi, zginął raczej z ręki któregoś z polskich rycerzy).


Wreszcie samo domniemane zdalne dowodzenie bitwą przez króla – z pagórka – uznawane było za komuny jako wynikające ze „wschodniej” tradycji i dzięki temu skuteczne. Tak nam to właśnie pokazano w „Krzyżakach” Aleksandra Forda. Ale teraz okazuje się, że nie był to wcale żaden wschodni wynalazek.


Zapędziłem się trochę, bo przecież nie zamierzam ani negować, ani pomniejszać wagi litewskiego udziału we Wielkiej Wojnie. PRL-owska propaganda – a za nią i piękny film Forda – przekrzywiały, ale jednak nie odwracały faktów. Bez Litwinów nie dalibyśmy pewno rady. Tym niemniej ucieczka zawsze zmniejsza prawo do radosnego przystrajania czoła w laur zwyciestwa. Inaczej każe ważyć zasługi… A zatem -


…co z tą ucieczką?

Zarówno Długosz, jak spisana bezpośrednio po bitwie, anonimowa „Kronika konfliktu” nie pozostawiają wątpliwości: już w pierwszej fazie walki większość Litwinów pierzchła. Ale i to można widzieć jako ważny wkład w zwycięstwo, bo dzięki tej ucieczce część sił krzyżackich ruszyła w pogoń, rozproszyła się, a w efekcie sama padła po trosze ofiarą uciekinierów. Pół wieku temu opublikowano nawet list jednego z krzyżackich dowódców, który zawiera przestrogę na przyszłość, aby nie ścigać nieprzyjaciela w sposób niekontrolowany, bo może się to skończyć klęską, „jak to miało miejsce w wielkiej bitwie [=pod Grunwaldem]”. Na tej podstawie pojawiła się hipoteza, skwapliwie przez Litwinów podjęta, że wojska Wielkiego Księstwa uciekły celowo – czyli wciągnęły Krzyżaków w zasadzkę. Zwłaszcza, że część Litwinów miała na koniec wrócić na pole bitwy i dopomóc w ostatecznym rozgromieniu przeciwnika.


Ale dlaczego równolegle z rzekomo pozorowaną i planowaną ucieczką Litwinów na „z góry upatrzone pozycje” nastąpił poważny kryzys w polskiej armii – Krzyżacy wydarli Marcinowi z Wrocimowic chorągiew Ziemi Krakowskiej, czyli w zasadzie główną chorągiew Królestwa i o mało co zaczęła by się panika, i byłby klops? Wszystko wskazuje na to, że jedynie męstwo polskich rycerzy i Opatrzność nie dopuściły wówczas do klęski: chorągiew odzyskano, a Krzyżacy dopiero po długiej, dalszej walce znaleźli się w odwrocie.


Historia historii

W sumie jestem po prostu ciekawy, co się stanie za rok. Można by rzec: to dobrze, że historia wypłynie na wierzch, że ludzie zaczną się interesować czynami swoich praprzodków, że społeczeństwa się nieco bardziej uświadomią. Tak dawny konflikt nie wpłynie na współczesną politykę, bo przecie chodzi o czasy zaprzeszłe, a cała ta litewska ucieczka da się podsumować po francusku: à la guerre comme à la guerre, czy po polsku: raz na wozie, raz pod wozem; w sumie zaś sukces nastąpił i tyle. I cóż w ogóle znaczą te problemy w porównaniu z kwestią zbrodni wołyńskiej czy Holocaustem.


Z drugiej strony właśnie tak odległa historia lepiej niż jakakolwiek inna pozwoli nam – być może – „na sucho” niejako zaobserwować manipulacje, naginanie faktów, właściwe intencje i społeczne przyzwyczajenia do propagandowej wersji dziejów. Lepiej – to znaczy: bardziej bezstronnie i z mniejszą ilością szumów, no i mimo wszystko z mniejszymi konsekwencjami politycznymi, czyli z większym udziałem szczerości. W roztrząsaniu zbrodni wołyńskiej czy Holocaustu nie jest to dla wszystkich stron możliwe.

Jacek Kowalski

http://www.kresy.pl/publicystyka,feliet ... /grunwald#


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 16 lip 2014, 12:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=16

Bitwa pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku
Wtorek, 15 Lipiec 2014 15:06 Pamięć Walka i Męczeństwo

"Dzisiaj jest rocznica bitwy pod Grunwaldem. Piszemy jak Polacy zwyciężali, zamiast w kółko te smęty o narodowych klęskach...."

Przypominamy

Wielka wojna z zakonem (1409-1411)

Dotychczasowe rozwiązania konfliktu z zakonem nie zadowalały ani Władysława Jagiełłę jako króla Polski i najwyższego zwierzchnika Litwy, ani społeczeństwa polskiego, szczególnie rycerstwa ziem północnych. Również wielki mistrz Ulryk von Jungingen uważał, że rozbicie monarchii polsko-litewskiej i rozerwanie unii obu państw pozwoli na trwałe umocnienie pozycji państwa zakonnego w Europie środkowej i wschodniej. Obie strony zatem przygotowywały się do wojny i uważały ją za konieczność polityczną. Czekały tylko na poważny pretekst, który pozwoliłby zerwać obowiązujący ciągle pokój kaliski w roku 1343.

Pretekst dało powstanie na Żmudzi. Wybuchło wiosną 1409 roku z inspiracji Witolda i zostało jawnie przez niego poparte. Wielki zjazd panów polskich, obradujący w lipcu roku 1409 w Łęczycy, poparł działania litewskie na Żmudzi. Wysłane zaś w końcu lipca tegoż roku do Malborka poselstwo oświadczyło, iż Polacy udzielą pomocy Witoldowi, jeśli krzyżacy zaatakują Litwę. Po tej deklaracji sojuszu polsko-litewskiego i polskiej pomocy dla Litwy wielki mistrz wysłał z Malborka 6 sierpnia 1409 roku królowi polskiemu pisemne wypowiedzenie wojny. Dziesięć dni później - 16 sierpnia - wojska krzyżackie uderzyły jednocześnie na Ziemię Dobrzyńską, Kujawy i Krainę oraz na północno-zachodnią Wielkopolskę. Krzyżacy zapuścili się też na Mazowsze, grabiąc ziemie księcia Janusza.


Król Władysław Jagiełło i panowie polscy zaskoczeni byli tak szybkim atakiem krzyżaków. Zapewne spodzie wali się długich rokowań dyplomatycznych, a może ataku na Litwę, nie zaś na ziemie polskie. Wojska polskie nie były przygotowane na odparcie najazdu krzyżackiego. Z powodu żniw i innych prac polowych zbierały się wolno. Dopiero w końcu września ruszyła z Wolborza i Łęczycy armia polska na pustoszone przez krzyżaków ziemie. Polacy odzyskali gród kujawski Bydgoszcz. Pozostałe ziemie - razem z Dobrzyniem - utrzymali krzyżacy.

Jagiełło, nie przygotowany jeszcze dostatecznie do wojny, zgodził się na rozejm (8 października 1409), który obowiązywać miał aż do św. Jana Chrzciciela (24 czerwca 1410). Sprawy sporne - przede wszystkim kwestię Żmudzi, opuszczonej przez krzyżaków w wyniku powstania - przekazano do rozstrzygnięcia królowi czeskiemu Wacławowi IV Luksemburskiemu. Wacław, kilka lat wcześniej, oskarżony był przez zakon o sojusz z Jagiełłą i "pogańskimi" Litwinami. Teraz - 15 lutego 1410 roku - wydał w Pradze wyrok dla Polski niekorzystny: przyznawał zakonowi Żmudź i potwierdzał krzyżakom posiadanie wszystkich ziem nadanych im przez papieży i cesarzy, Polska odzyskać miała Ziemię Dobrzyńską, ale dopiero po wydaniu zakonowi Żmudzi. Polacy wyroku króla Wacława IV nie przyjęli, nie byli też obecni przy oficjalnym ogłoszeniu go we Wrocławiu, 14 maja 1410 roku.

Obie strony przygotowywały się intensywnie od wojny. Nasiliły się przede wszystkim akcje propagandowe zakonu i Polski. Kancelaria królewska przygotowała listy i memoriały, kierowane na dwory europejskie, które wyjaśniały stanowisko Polski i Litwy w konflikcie z zakonem i zawierały zarzuty stawiane przez Polskę krzyżakom. Autorem tych memoriałów był zapewne Mikołaj Trąba, podkanclerzy królestwa, później arcybiskup gnieźnieński, polski ekspert od spraw krzyżackich. Tak na przykład w memoriale polskim wysłanym z Wolborza (9 września 1409), a adresowanym do wszystkich królów, książąt, elektorów, hrabiów, baronów, rycerzy, miast i mieszczan oraz do wszystkich wiernych chrześcijan Jagiełło odpierał krzyżackie oskarżenia o apostazję i sojusz z poganami przeciw wyznawcom wiary. W dołączonym do memoriału spisie 29 polskich zarzutów ("artykułów") Jagiełło między innymi przypominał, iż bezskutecznie prosił wielkiego mistrza na ojca chrzestnego, że krzyżacy odrzucają pokój, występują przeciw neofitom litewskim, niszczą świątynie, sprzyjają schizmatykom, a prześladują mieczem ludy ochrzczone, i że nie troszczyli się o chrystianizację Żmudzi...

Ta akcja propagandowa Jagiełły i Witolda odniosła przynajmniej częściowo skutek. I tak król angielski Henryk IV, choć zapewniał zakon o swej życzliwości, nie udzielił pomocy militarnej krzyżakom. Również udział rycerstwa zachodniej Europy pod Grunwaldem był mniejszy, aniżeli spodziewali się krzyżacy i jak bywało dawniej.

Ważne dla obu stron były sojusze polityczne. Krzyżacy próbowali uzyskać poparcie wielu władców przeciw monarchii polsko-litewskiej. Zawarli sojusze z książętami pomorskimi i kilkoma książętami śląskimi. Najważniejszą jednak dla zakonu sprawą było pozyskanie dwóch władców środkowoeuropejskich z dynastii Luksemburgów: króla czeskiego Wacława IV i jego brata Zygmunta, króla Węgier.

Również Polska i Litwa zawierały układy polityczne planując wojnę z zakonem. Zawarto pokój z Wielkim Księciem Moskiewskim i zabezpieczono w ten sposób granicę wschodnią. Tatarów Złotej Ordy - graniczącej z państwem polsko-litewskim od południowego wschodu - powstrzymano od niespodziewanej napaści udzielając pomocy pretendentowi do godności chana, Dżelał Eddinowi i jego zwolennikom. Hospodarowie Mołdawii i Wołoszczyzny uznali zwierzchnictwo Polski już w początkach panowania króla Jagiełły. Aleksander, hospodar mołdawski, przysłał na wojnę z zakonem posiłki wojskowe. Witold próbował powstrzymać i odciągnąć mistrza inflanckiego, Konrada von Vietinghoff, od udziału w przygotowywanej na rok 1410 kampanii wojennej. Wreszcie dwaj książęta mazowieccy, Janusz warszawski i Siemowit płocki, stanęli po stronie Jagiełły i Witolda.
Sukcesem dyplomacji Polski było pozyskanie przychylności papieża Aleksandra V, wybranego na soborze w Pizie (1409).


Najważniejsze jednakże były intensywne przygotowania militarne do wojny obu stron. Polska i Litwa rozpoczęły je już w 1409 roku. W początkach grudnia tegoż roku na tajnej naradzie Jagiełły i Witolda, z udziałem podkanclerzego Mikołaja Trąby, (narada odbyła się w Brześciu nad Bugiem) ustalone zostały plany kampanii roku 1410 dla armii polsko-litewskiej. Postanowiono całą siłą uderzyć na Malbork, stolicę zakonu, a jako bazę wyjściową operacji militarnych obrano Mazowsze. Tylko skromne siły wojskowe pozostać miały jako ochrona granic z Węgrami, Inflantami i Tatarami Złotej Ordy. Wyznaczono na tej naradzie dzień
i miejsce połączenia wojsk polskich i litewsko-ruskich oraz sposób przeprawy wojsk polskich przez Wisłę. Połączenie wojsk miało nastąpić pod Czerwińskiem krótko przed wygaśnięciem rozejmu. Zaś przeprawa miała się odbyć przez most pontonowy.

Plan strategiczny dla armii polsko-litewskiej, ustalony na naradzie w Brześciu, był najlepszy z możliwych, prosty i genialny, logiczny i skuteczny.

Wyznaczał świadomie terytorium Prus krzyżackich jako główny teatr działań wojennych co dawało strome polsko-litewskiej następujące korzyści: a) przekazywało inicjatywę w ręce króla, a krzyżaków zmuszało do defensywy, a więc do mniej korzystnego dla nich sposobu walczenia; b) wprowadzało moment zaskoczenia, gdyż krzyżacy takiej decyzji polskiego dowództwa nie oczekiwali, spodziewając się raczej ataku wojsk Jagiełłowych na Pomorze (Gdańskie); c) chroniło kraj własny od zniszczeń wojennych. Zaś marsz na Malbork miał zmusić wielkiego mistrza do zajścia drogi napastującym i do stoczenia walnej bitwy, w której król spodziewał się zwyciężyć i zniszczyć cala silę zbrojną zakonu. Na skutek tego zaś, król chciał uzyskać korzystne warunki pokoju z osłabionym państwem zakonnym.


Bitwa pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku

Ustalony na naradzie w Brześciu polsko-litewski plan kampanii 1410 roku przewidywał uderzenie w centrum państwa zakonnego, na Malbork. Aby jednak zmylić i zdezorientować krzyżaków postanowiono upozorować uderzenie na państwo zakonne z kilku stron. I tak też zrobiono. Wiele posunięć wojsk polskich i litewskich w maju i czerwcu roku 1410 miało przekonać krzyżaków o innym niż planowano kierunku ataku. Krzyżacy zapewne spodziewali się ataku Polski na Pomorze Gdańskie i dlatego skoncentrowali swe wojska pod Świeciem nad Wisłą. Liczyli się także z odrębnym działaniem wojsk litewskich pod wodzą Witolda. Obronę Prus od strony litewskiej powierzono więc komturom Ragnety, Rynu i Kłajpedy. Siły krzyżackie rozproszyły się w ten sposób i zdezorganizowały.

Zawieszenie broni wygasło 24 czerwca, po zachodzie słońca. Wojska polskie i litewskie kończyły koncentrację, ale nie były jeszcze przygotowane do wspólnych działań. Polacy i Litwini zaatakowali jednak ziemie zakonne, by pokazać swą gotowość do walki i równocześnie zmylić krzyżaków. Tak więc silny oddział polski, utworzony z połączonych załóg Inowrocławia i Brześcia Kujawskiego, uderzył wieczorem 24 czerwca koło Torunia na posiadłości zakonne. Spalono kilka wsi, a ogień widziano na zamku toruńskim, gdzie właśnie przebywał wielki mistrz Ulryk von Jungingen, spożywający wieczerzę z posłami króla węgierskiego i starszyzną zakonną. Równocześnie Litwini z wielkim wojskiem - jak pisał w liście 24 czerwca 1410 roku zastępca komtura w Królewcu - wtargnęli do posiadłości zakonnych i zniszczyli ziemie krzyżackie od Jurborga do Kłajpedy. Wielki mistrz zaproponował przedłużenie rozejmu o 10 dni, to jest do 4 lipca; oczekiwał bowiem nadejścia będących jeszcze w drodze oddziałów zaciężnych. Jagiełło przyjął propozycję, ponieważ dzięki przedłużeniu rozemju mógł w spokoju połączyć się z wojskami litewsko-ruskimi Witolda i przeprawić się przez Wisłę.

30 czerwca armia Jagiełły, wzmocniona posiłkami książąt mazowieckich i zaciężnymi chorągwiami cudzoziemskimi, stanęła pod Czerwińskiem. Tutaj po przeprawie przez Wisłę "mostem na łodziach", połączyła się z nadciągającymi ze wschodu - puszczami wzdłuż Narwi - wojskami litewsko-ruskimi Witolda. Krzyżaków zaskoczyła szybkość przeprawy wojsk polskich przez Wisłę. Połączone wojska polsko-litewskie ruszyły na północ. 9 lipca przekroczyły granicę.

O kierunku marszu wojsk polsko-litewskich krzyżacy byli dobrze poinformowani, dzięki doskonałej sieci szpiegowskiej. Wielki mistrz opuścił więc pośpiesznie z całą armią zakonną rejon Świecia nad Wisłą. Ruszył na wschód i zastąpił Jagiełłę drogę na brodach przez Drwęcę, pod zamkiem Kurzętnik. Krzyżacy umocnili przeprawy przez Drwęcę palisadą i nasypami ziemnymi, obsadzili piechotą i artylerią. Król - po naradzie z najbliższymi doradcami, postanowił obejść Drwęcę od wschodu i maszerować dalej na Malbork przez Działdowo i Dąbrówno. Pod Działdowem 12 lipca, doręczono Jagiełłę pisma króla Zygmunta Luksemburskiego wypowiadające Polsce wojnę. Wojska polsko-litewskie zajęły Działdowo i Nidzicę. 13 lipca zdobyły i spaliły Dąbrówno.

Spotkanie obu wojsk - armii polsko-litewskiej i ciągnącej spiesznie spod Krzętnika armii krzyżackiej - nastąpiło rankiem na polach między wsiami Grunwald, Stębark i Łodwigowo. Tutaj stoczono bitwę trwającą od dziewiątej rano do siódmej wieczorem - jedną z największych bitew w średniowiecznych dziejach Polski, Litwy i zakonu krzyżackiego. Było to we wtorek, 15 lipca, w dniu święta Rozesłania Apostołów.
Liczebność obu armii jest przedmiotem dociekań i dyskusji historyków. W kronikach i relacjach z XV i XVI wieku spotyka się często informacje fantastyczne o bitwie grunwaldzkiej i wojskach biorących w niej udział.
Zdaniem A. Nadolskiego liczebna przewaga wojsk króla polskiego nad armią krzyżacką była znaczna; niemożliwe jednakże jest ściślejsze określenie stanu liczebnego obu wojsk. Można tylko w przybliżeniu i hipotetycznie przyjąć, że armia królewska liczyła około 20 tysięcy Polaków i około 10 tysięcy wojsk litewsko-ruskich, w tym kilkaset (mniej niż 1000) lekkiej jazdy Tatarów. Razem w armii Jagiełły było zatem około 30 tysięcy walczących, a do tego dochodziła jeszcze służba taborowa.

Skład etniczny armii królewskiej był różny, choć zdecydowaną przewagę liczebną mieli Polacy. Obok nich pod rozkazami Jagiełły walczyli Rusini, Litwini i Żmudzini, Tatarzy, zaciężni Czesi i Morawianie. Walczyli w tej armii nie tylko ludzie pochodzenia rycerskiego. Grunwald

Wodzem naczelnym wojska polsko-litewskiego w bitwie grunwaldzkiej był król Władysław Jagiełło.
Armią krzyżacką w bitwie pod Grunwaldem dowodził wielki mistrz Ulryk von Jungingen. Liczyła ona - według M. Biskupa - około 16 tysięcy konnych (w tym około 500 braci zakonnych) oraz około 5 tysięcy pieszych. A. Nadolski ocenił liczebność wojsk krzyżackich na około 15 tysięcy jazdy rycerskiej (wliczając w to zaciężnych i "gości"), samych braci-rycerzy krzyżackich - zdaniem tego badacza - było pod Grunwaldem tylko około 250. Dochodziła jeszcze do tego stanu wojska krzyżackiego służba taborowa. Na polu bitwy łącznie stanęło 15 lipca 1410 roku około 50 tysięcy ludzi, w tym około 40-45 tysięcy konnych. Artylerię posiadały obie strony, ale decydujący bój stoczyły oddziały konnicy w bezpośrednim starciu.
Kilkugodzinna bitwa - zwana tradycyjnie bitwą pod Grunwaldem - toczyła się w rzeczywistości w kilku miejscach, czasem nawet równocześnie. Rozpoczęła się około południa, trzy godziny po pierwszych starciach oddziałów rozpoznawczych, a trwała do wieczora.

Po sygnale trąb i odśpiewaniu przez oddziały polskie - jak pisze Długosz - "ojczystej pieśni Bogurodzica" jako pierwsze ruszyły chorągwie litewsko-ruskie (dowodzone przez Witolda), ustawione na prawym skrzydle armii królewskiej, w pobliżu Stębarka. Uderzenie to wsparło kilka oddziałów koronnych na lewym skrzydle. Wtedy ruszyły chorągwie zakonnej jazdy pancernej uderzając na prawe i lewe skrzydło armii polsko-litewskiej. W tej fazie bitwy walka toczyła się w dwóch miejscach. Pod Stębarkiem wojska litewsko-ruskie i tatarskie, wzmocnione przez posiłki mołdawskie i oddziały polskie, walczyły przeciw ciężkiej jeździe zakonnej. Bliżej Łodwigowa zaś, na lewym skrzydle armii królewskiej, pancerna jazda krzyżacka zwarła się z chorągwiami ciężkiej jazdy polskiej i oddziałami zaciężnych polskich. Sześćdziesięcioletni król Władysław Jagiełło, jego najbliższe otoczenie i mała straż przyboczna (60 kopii), stanęli na wzgórzu, poza szeregami walczących; stąd król dowodził bitwą, nie brał osobiście udziału w walce. Dla króla przygotowano też szybkie konie rozstawne, aby - jak pisze Długosz - uszedł dzięki nim niebezpieczeństwa w razie przewagi nieprzyjaciela. Jego samego bowiem uznano za wartego dziesięciu tysięcy rycerzy.

Pod naporem ciężkiej jazdy krzyżackiej duża część oddziałów prawego skrzydła zmuszona została do odwrotu, a wreszcie ucieczki. Tylko trzy chorągwie smoleńskie - dowodzone przez brata Jagiełły, księcia Semena -Lingwena Olgierdowicza - nie ustąpiły i po przebiciu się przez wrogie szyki połączyły się z wojskiem polskim. Za uciekającymi oddziałami litewsko-rusko-tatarskimi ruszyły w pościg wojska zakonne, osłabiając w ten sposób na pewien czas siły główne, pozostałe na polu bitwy.

Tymczasem po załamaniu się skrzydła litewsko-ruskiego ciężar walki przeniósł się na lewe skrzydło armii królewskiej. Tutaj między rycerstwem polskim a krzyżackim zacięta walka trwała kilka godzin. Obie strony. wprowadzały do walki nowe chorągwie. Sam Ulryk von Jungingen, prowadził szarżę rycerstwa zakonnego w głąb szyków polskich. W pewnej chwili uderzenie krzyżackie dotarło do najsilniejszej chorągwi polskiej - rycerstwa ziemi krakowskiej. Niesiony nad nim przez chorążego krakowskiego Marcina z Wrocimowic wielki sztandar Królestwa "ze znakiem orła białego" pada na ziemię. Był to moment krytyczny i zwrotny bitwy.
Krzyżacy, pewni już zwycięstwa,, zaczynają śpiewać bojową pieśń triumfu Christ ist erstanden (Chrystus zmartwychwstał jest). Jednakże jak pisze Długosz: najbardziej zaprawieni w bojach rycerze i weterani podnieśli ją (chorągwie Królestwa) natychmiast i umieścili na swoim miejscu, nie dopuszczając do jej zniszczenia.

Król wówczas - na widok zachwiania się szyków polskich - skierował do walki nowe odwody, które wzmocniły walczące oddziały polskie. Sytuację więc uratowała przezorna taktyka Jagiełły, który w odpowiedniej chwili rzucił świeże siły na pole bitwy. Ten kontratak Polaków załamał uderzenie wojsk zakonu. Nie pomógł powrót na pole bitwy tych chorągwi krzyżackich, które brały udział w pościgu za wojskami litewsko-rusko-tatarskimi. Przewaga Polaków stawała się wyraźna. Zmęczeni wielogodzinnym bojem rycerze niemieccy bronili się tylko lub ustępowali. Wtedy wielki mistrz Uiryk von Jungingen ruszył raz jeszcze do ataku na czele nie walczących dotąd piętnastu lub szesnastu chorągwi; zamierzał uderzyć na skrzydło głównych sił polskich. Był to manewr zaskakujący, przeprowadzony dużymi siłami, stanowiącymi prawie jedną trzecią całej armii zakonnej. Jednakże atak ten nie powiódł się. Jagiełło nie dał się zaskoczyć. Chorągwie krzyżackie, prowadzone przez wielkiego mistrza, zostały w rejonie Stębarka powstrzymane, okrążone i pobite przez stojącą jeszcze w odwodzie część jazdy polskiej, wspieranej przez piechotę i wracające do walki oddziały litewsko-ruskie.

I chociaż wrogowie przez jakiś czas stawiali opór - pisał Długosz - w końcu jednak otoczeni zewsząd mnóstwem wojska królewskiego zostali wycięci w pień i niemal wszystkie oddziały walczące w szesnastu chorągwiach wyginęły lub dostały się do niewoli. Równocześnie oddziały polskie walczące na lewym skrzydle zmusiły jazdę krzyżacką do odwrotu i ucieczki.

Ostatnia faza bitwy rozegrała się w obozie krzyżackim, położonym niedaleko wsi Grunwald, w którym wielu rycerzy, zbiegłych z pola bitwy, próbowało się schronić. Obozu broniła krzyżacka piechota i artyleria. Istniała zatem jakaś szansa ocalenia i wycofania się. Kronika konfliktu podaje, iż:
Liczni wrogowie widząc, że ucieczką żadnym sposobem nie zdołają ujść śmierci, utworzywszy z wozów jakoby wał, tamże wszyscy zaczęli się bronić, lecz niebawem pokonani wszyscy w paszczy miecza poginęli. W owym zaś miejscu poległych stwierdzono więcej niźli na całym pobojowisku. Obóz krzyżacki został zdobyty przez wojska królewskie - głównie przez chłopską piechotę polską i litewsko-ruską, a nakazany przez króla pościg za niedobitkami armii krzyżackiej trwał aż do nocy.
Klęska zakonu na polach grunwaldzkich - 15 lipca 1410 roku - była totalna. Poległo po stronie krzyżackiej - jak obliczał A. Nadolski - około 8 tysięcy ludzi, a około 14 tysięcy walczących zostało pojmanych w niewolę. Zginęli rycerską śmiercią na polu walki wielki mistrz Uryk von Jungingen i cała niemal starszyzna zakonna Z pola bitwy zdołał umknąć wielki szpitalnik Werner von Tettinger, komtur Elbląga.
Tak krwawy pogrom dostojników i starszyzny krzyżackiej był zjawiskiem rzadkim w średniowiecznych bitwach, w których zwykle zwycięzcy - w nadziei okupu - brali nieprzyjaciół do niewoli.
Zwycięstwo pod Grunwaldem było triumfem króla polskiego. Potęga polityczna i militarna zakonu krzyżackiego została złamana.

Klęska grunwaldzka spowodowała znaczne pogorszenie sytuacji wewnętrznej państwa zakonnego. Straty w ludziach zmusiły krzyżaków do korzystania z wojsk najemnych, co powiększało wydatki i pogarszało sytuację finansową zakonu. Wzrosła opozycja "stanów pruskich" - to jest rycerstwa i miast pruskich przeciw rządom krzyżackim.


Pierwszy pokój toruński (1411)

Celem wyprawy wojsk polsko-litewskich był potężny zamek w Malborku - siedziba wielkiego mistrza krzyżackiego i serce zakonu. Armia królewska zatem w dwa dni po stoczeniu bitwy (takie obozowanie zwycięzcy na polu bitwy zgodne było ze średniowiecznym obyczajem wojennym) ruszyła 17 lipca szerokim frontem w kierunku Malborka. Wojska polsko-litewskie po drodze nie napotkały oporu. Krzyżackie zamki i miasta poddawały się Jagiełłę. Zamek w Dzierzgoniu (Christburg) załoga krzyżacka opuściła w popłochu. Polacy zastali tu nawet - jak pisze Długosz - "kuchnie z rozpalonym ogniskiem" i stoły przygotowane do posiłku. W Elblągu mieszczanie wysłali do zbliżającego się króla posłów, poddali mu miasto i zamek, z którego sami wypędzili krzyżacką załogę. Tak samo uczynili mieszczanie w Toruniu. Zamek w Ostródzie zaś zajął rycerz pruski Mikołaj z Durąga (Ciaus von Doringe), który (...) wygnał braci zakonnych, zabrał im wszystko i trzymał zamek i miasto dla króla polskiego.

Duża część kraju zdumiewająco szybko znalazła się w rękach Władysława Jagiełły. Wielu braci zakonnych uciekło z Prus zabierając pieniądze i kosztowności, rozgłaszając przy tym o nieszczęściu jakie spotkało zakon. Nawet biskupi Prus krzyżackich poddali się po klęsce grunwaldzkiej władzy polskiego króla. Jeden z kronikarzy krzyżackich pisał wówczas:
Rycerze i słudzy, i największe miasta kraju - wszyscy zwrócili się na stronę króla i wyrzucali braci, którzy jeszcze pozostali, z domów i oddawali ich królowi, i przysięgali mu wszyscy poddaństwo i wierność.
Zwycięski król obdarzył wielkie miasta państwa zakonnego - Gdańsk, Elbląg, Toruń i Brunsberga (Braniewo) - nadaniami terytorialnymi i przywilejami, które dały im większe swobody wewnętrzne.

Tylko silne zamki krzyżackie, dobrze zaopatrzone i obsadzone liczniejszą załogą - jak Malbork i Radzyń Chełmiński, Człuchów i Chojnice, a na wschodzie Bałga, Królewiec, Pokarmin (Brandenburg) i Ragneta - nie poddały się Jagielle. Zamki w Świeciu i Gdańsku pozostały w rękach krzyżackich, choć leżące obok nich miasta przyjęły załogi królewskie i uznały władzę króla polskiego.

25 lipca stanęła zwycięska armia polsko-litewska pod Malborkiem. Powitały ją zamknięte bramy zamku i załoga gotowa do obrony twierdzy. Na jej czele stanął komtur ze Świecia, Henryk von Plauen, który ogłosił się namiestnikiem wielkiego mistrza.

Malbork był twierdzą potężną, miał liczną i dobrze uzbrojoną załogę (około 2000-2500 zbrojnych, a ponadto służbę i obsługę rzemieślniczą) i, co nie mniej ważne, był dobrze zaopatrzony.
Być może, iż Jagiełło początkowo nie miał zamiaru zdobywać Malborka. Może spodziewał się zawrzeć tu tylko korzystny dla Polski i Litwy pokój z zakonem krzyżackim? Jednakże próby rokowań z Henrykiem von Plauen nie powiodły się. Kilkutygodniowe oblężenie Malborka przez wojska polsko-litewskie (od 25 lipca do 19 września 1410 roku) również nie było sukcesem. Krzyżacy bowiem - po szoku spowodowanym klęską grunwaldzką, śmiercią wielkiego mistrza i dostojników zakonu - szybko zorganizowali zagrożonemu państwu zakonnemu pomoc. Z zachodu ruszyły do Prus nowe oddziały wojsk zaciężnych, zwerbowanych przez krajowego mistrza niemieckiego i rycerskie poczty "gości" zakonu. Marszałek inflanckiej gałęzi zakonu, Bern von Hevelmann, wkroczył do Prus z nowymi oddziałami wojsk krzyżackich. Pomoc zakonowi obiecał król węgierski, Zygmunt Luksemburski, a jego brat czeski król Wacław IV pożyczył krzyżakom dużą sumę pieniędzy na werbunek oddziałów zaciężnych. Sytuacja polityczna i militarna zmieniła się więc na korzyść zakonu dość szybko.
Zdawali sobie z tej zmiany sprawę Jagiełło i Witold, oraz dowództwo armii polsko-litewskiej. Przeciąganie oblężenia Malborka groziło buntem nieopłacanych zaciężnych, dezercją pospolitego ruszenia rycerstwa polskiego i litewskiego, lub nadejściem odsieczy krzyżackiej. Postanowiono więc odstąpić od oblegania Malborka i wycofać wojska do ich krajów ojczystych. Przed 18 września odeszły wojska litewsko-ruskie Witolda. Ubezpieczało je przez pewien czas kilka chorągwi polskich. Potem wycofali się książęta mazowieccy - Siemowit płocki i Janusz, książę Czerski i warszawski. Zaś 19 września rozpoczęła odwrót armia polska.

W zdobytych zamkach krzyżackich i miastach, które poddały się królowi, pozostawił Jagiełło polskie załogi. W czasie odwrotu armia polska zajęła zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim. Kiedy wojsko stanęło na terytorium polskim armia została rozwiązana, poczty rycerskie powróciły do domów.

Jesień tego roku (1410) przyniosła dalszą poprawę sytuacji militarnej krzyżaków. Zakon odzyskiwał zamki i miasta, które poddały się Jagiełłę. Wojska inflanckie, wspomagane oddziałami komturów Ragnety i Bałgi, opanowały Warmię, zdobyły zamek i miasto Elbląg, odzyskały zamki Pomezanii i Ziemi Chełmińskiej prócz Radzynia, Brodnicy i Torunia. Dwa miasta pomorskie - Gdańsk i Toruń - nie wpuściły załóg krzyżackich i zachowały neutralność. Wielu poddanych zakonu jednak okazywało teraz gorliwie dowody swej wierności krzyżakom.

W tym czasie (9 listopada 1410 r.) kapituła zakonna, obradująca w Malborku z udziałem krajowego mistrza niemieckiego i mistrza inflanckiego, dokonała wyboru wielkiego mistrza. Został nim Henryk von Plauen, dowódca obrony Malborka.

Król Władysław Jagiełło tymczasem, zebrawszy kilka tysięcy zbrojnych, przebywał z wojskiem na Kujawach, śledząc z pogranicza ruchy nieprzyjaciela. Polacy niszczyli pogranicze krzyżackie, stoczyli też kilka bitew z wojskami zakonu. Jedną z większych była bitwa rozegrana 10 października 1410 roku pod Koronowem (dokładnie pod wsią Łącko) nad dolną Brdą. Tutaj grupa wojska polskiego - licząca około dwóch tysięcy zbrojnych, dowodzona przez Sędziwoja z Ostroroga i Piotra Niedźwiedzkiego - rozbiła ponad czterotysięczną armię krzyżacką, składającą się z zaciężnych i gości z Rzeszy. Dowódca tej armii, Michał Kuchmeister von Sternberg, krzyżacki wójt Nowej Marchii i późniejszy wielki mistrz, dostał się do niewoli razem z wieloma znakomitymi rycerzami. Zwycięstwo to zmniejszyło o jedną trzecią siły militarne zakonu i uniemożliwiło połączenie się wojsk krzyżackich.

Zniechęciło także rycerzy zachodnich do udzielania pomocy zakonowi; krzyżacy stracili chęć do walki w otwartym polu z jazdą polską.

Obie strony wyczerpane już były przedłużającymi się działaniami wojennymi. W końcu 1410 lub w początkach 1411 roku południowe pogranicze Polski, w okolicach Sącza spustoszyły wojska węgierskie Zygmunta Luksemburskiego, sprzymierzeńca krzyżaków. Wypad wojsk węgierskich był raczej niegroźny i nie zmienił sytuacji militarnej. Było to już w czasie rozejmu, jaki zawarł Jagiełło z zakonem na prośbę wielkiego mistrza Henryka von Plauen.

Po wygaśnięciu rozejmu i pertraktacjach trwających kilkanaście dni l lutego 1411 roku w Toruniu zawarty został traktat pokojowy polsko-krzyżacki. Na mocy postanowień traktatu toruńskiego Żmudź - a o tę ziemię rozpoczęła się "wielka wojna" - została przyznana Litwie na czas życia Jagiełły i Witolda, zaś Ziemia Dobrzyńska wracała do Polski. Zakon ponadto zobowiązał się wypłacić - jako odszkodowanie za zwolnionych jeńców i zwrot zamków krzyżackich - sto tysięcy kop groszy czeskich. Inne sporne sprawy terytorialne rozstrzygnąć miał sąd arbitrów.

Przy zakonie pozostało Pomorze Gdańskie i Ziemia Chełmińska. Był to pierwszy układ z krzyżakami korzystny dla Polski i Litwy. Zarówno Polska jak i Litwa uzyskały to wszystko, co było celem wojny: spełnione zostały bowiem żądania Jagiełły przedstawione pośrednikom węgierskim 5 lipca 1410 roku. Wreszcie pokój toruński nie był końcem, lecz początkiem drogi prowadzącej do odzyskania dostępu Polski do morza i złamania potęgi państwa krzyżackiego.

Za: http://www.grunwald1410.pl/index.php?art=10
"Dzisiaj jest rocznica bitwy pod Grunwaldem. Piszemy jak Polacy zwyciężali, zamiast w kółko te smęty o narodowych klęskach...."
To w odpowiedzi na komentarze naszych czytelników..
Obawiam się że tych "smętów o narodowych klęskach...." nie da się jednak uniknąć, gdyż stanowią bardzo ważną część naszej historii.
Historii, którą musimy znać by wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Bitwa pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=16

Współczesność wobec historii
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=18

Demograficzne niszczenie Polski, czyli redaktorom Jackowskiemu i Górnemu do sztambucha (część 1,2 i 3)
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=18

Polska-Niemcy. Dziesięć wieków zmagania
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=18

Bitwa Pod Grunwaldem
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=29

Oświadczenie Zarządu Głównego LPR w związku z 600 rocznicą zwycięskiej Bitwy pod Grunwaldem
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=16

Grunwald - zwycięstwo polskiego miecza, pióra i intelektu
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=18

Grunwald 2010- stracona szansa
http://w-sercu-polska.org/joomla/index. ... &Itemid=14


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 14 wrz 2014, 16:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Badania archeologiczne pod Grunwaldem

W okolicach wsi Grunwald rozpoczęły się zakrojone na szeroką skalę badania archeologiczne, które mają na celu odnalezienie Doliny Wielkiego Strumienia, w której w 1410 roku rozegrała się bitwa, i pamiątek po niej.

Archeolodzy i pasjonaci poszukiwania śladów z przeszłości rozpoczęli przeszukiwanie okolic jeziora Łubień. - W sumie naszymi badaniami chcemy objąć ok. 500 ha terenu, którym są m.in. pola uprawne, dwa jeziora i grodzisko. Czy uda nam się to, zobaczymy, na razie pogoda nam sprzyja - powiedział na spotkaniu inaugurującym poszukiwania Doliny Wielkiego Strumienia dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymon Drej.

Muzealnicy na przeszukiwanie tego terenu otrzymali zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków w Olsztynie oraz właścicieli pól. - Nie robili nam oni żadnych problemów, co dobitnie świadczy o tym, że doceniają wagę Bitwy pod Grunwaldem w polskiej historii - powiedział Drej.

Pracami archeologów i poszukiwaczy z kilku krajów kieruje archeolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Piotr Nowakowski. Powiedział on, że teren do przeszukiwań wytypowano m.in. na podstawie opisów Jana Długosza.

- Nie będą to klasyczne poszukiwania archeologiczne z wykorzystaniem łopat, choć te też będą w użyciu. Będziemy przeszukiwać teren za pomocą m.in. wykrywaczy metali czy skanerów, mamy w planach także zdjęcia wykonywane przez drona - wyliczył Nowakowski, który w poszukiwaniach pod Grunwaldem brał udział już jako nastolatek, ponieważ przed laty jego ojciec kierował pracami archeologicznymi pod Grunwaldem.

Metodologia tegorocznych badań będzie polegała na tym, że wszelkie informacje pozyskane przez pracujących w terenie na bieżąco spływać będą do mobilnego centrum, gdzie będą oceniane i weryfikowane.

W rozpoczętych badaniach uczestniczą archeolodzy, historycy, detektoryści i studenci z Polski, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Litwy.

MM, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska/97263 ... aldem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Grunwald - wojna dwóch cywilizacji
PostNapisane: 18 wrz 2014, 07:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Topór wojenny wykopany

Z dr. Piotrem Nowakowskim, kierownikiem ekipy archeologów pracujących pod Grunwaldem, rozmawia Zenon Baranowski
Zenon Baranowski

Badania pola bitwy zmierzają do ustalenia głównego terenu walk. To oznacza, że nie było nim miejsce, gdzie stoi pomnik?
– Trzeba pamiętać, że była to bitwa, w której przede wszystkim walczyła konnica. W związku z tym była bitwą bardzo dynamiczną. To, że pomnik stoi na terenie obejmującym jakieś pół hektara, to nie oznacza, że poza tym obszarem bitwy nie było. Walczono wszędzie dookoła. Pomnik jest ustawiony w miejscu najbardziej prawdopodobnym, ale nie możemy mówić, że jest w miejscu, gdzie tylko i wyłącznie walczono.

Kronikarz nazwał to główne miejsce Doliną Wielkiego Strumienia…
– Jak podaje Długosz i inne źródła, było to miejsce głównego starcia, gdzie podobno aż tak ostro walczono, że z połamanych kopii utworzył się most nad tym niby strumieniem. Oczywiście to przesada, ale takie zapisy oznaczają, że było to ważne miejsce.

Czy na podstawie dotychczasowych znalezisk można powiedzieć o potwierdzeniu tego głównego miejsca bitwy?
– Jeszcze nie. Dopiero gdy wszystkie zabytki będą zinwentaryzowane. Dane GPS od wszystkich poszukiwaczy zostaną wprowadzone i nałożone na mapę, dopiero wtedy będziemy mogli coś powiedzieć. To znajdzie się w tym opracowaniu.

Według wcześniejszych zapowiedzi była mowa o możliwości odnalezienia grobów rycerzy poległych podczas bitwy.
– Mówiłem, że są pewne szanse na to. Jeżeli ślady znalezisk zaprowadzą nas do takiego celu, to odkrycie jest prawdopodobne.

Chodzi o groby rycerstwa polskiego i litewskiego czy krzyżackie?
– Jednej i drugiej strony. Znaczniejsi Krzyżacy byli pochowani przy kościele w Stębarku, wielki mistrz został odesłany do Malborka, a pozostali rycerze spoczęli prawdopodobnie w okolicach pola bitwy.

Macie do przeszukania 5 kilometrów kwadratowych. Co udało się znaleźć na tym obszarze?
– Część obszarów jest już przeszukana. Dzisiaj szukaliśmy koło ruin kaplicy z 1411 roku. Ogólnie znaleziska są ciekawe. Znalezisk z samej bitwy może nie jest spektakularnie dużo, ale mamy grociki strzał, groty bełtów, elementy uprzęży końskich, okucia. Wszystkie je możemy wiązać z bitwą. Ale mamy dużo znalezisk wskazujących na bogate osadnictwo na tym terenie od czasów rzymskich, bo takie są tutaj najstarsze monety, aż do czasów najnowszych.

To są badania głównie powierzchniowe za pomocą wykrywaczy metali?
– Typowych wykopów nie ma. Używamy metod nieinwazyjnych, ale gdy natrafimy na coś, to kopiemy.

Krótko przed tymi badaniami znaleziono tutaj topór wojenny…
– Topór jest datowany na XIV-XV wiek. Nie mamy pewności, że pochodzi z samej bitwy, ale jest duże prawdopodobieństwo. Trudno przyjąć, że jakiś rycerz później np. go zgubił. Tego typu znaleziska jednak wskazują raczej na bitwy.

Rozumiem, że wyniki tych badań będą jakoś opracowane?
– Pracujemy do niedzieli. Później powstanie oczywiście sprawozdanie dla urzędu konserwatorskiego, taki jest wymóg. Jest to kwestia miesiąca, dwóch. Co się będzie dalej działo, to zależy od decyzji kierownictwa Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Mam nadzieję, że powstanie jakieś opracowanie książkowe.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/98291,top ... opany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /