Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 246 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 12 lip 2018, 10:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Głos prawdy musi wybrzmieć bardziej stanowczo

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy słowa prezydenta Andrzeja Dudy wypowiedziane na cmentarzu w miejscowości Ołyka podczas niedzielnych uroczystości na Wołyniu spełniają oczekiwania Polaków?
– Moim zdaniem, słowa prezydenta Dudy były wyważone i odnosiły się do wszystkich tych kwestii, które w związku ze zbrodnią ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej leżą na sercu każdemu Polakowi. Oczywiście, można się odnosić do niuansów, ale w tym oświadczeniu było wszystko, co stoi w sprzeczności do tego, co jest narracją ukraińską, mianowicie, że mamy do czynienia z wojną polsko-ukraińską i porównywaniem Sahrynia do wydarzeń na Wołyniu. I to wszystko wybrzmiało bardzo pewnie, w sposób jednoznaczny, niepozostawiający wątpliwości, kto tu był katem, a kto ofiarą. Prezydent Duda pojawił się w tych miejscach, gdzie dokonano zbrodni ludobójstwa na Polakach: oddał hołd ofiarom na miejscu nieistniejącej już dzisiaj wsi Pokuta na Wołyniu, złożył też wieniec i modlił się na cmentarzu w Ołyce, gdzie spoczywają Polacy – ofiary ukraińskich zbrodni. Był to zatem jasny, jednoznaczny sygnał w tym zakresie. Państwo polskie powinno zawsze mówić w tym względzie tak jednoznacznym głosem.

Podczas gdy prezydent Duda oddawał cześć ofiarom ludobójstwa na Wołyniu, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko był na uroczystościach w Sahryniu na Lubelszczyźnie, wiele mówiąc o pojednaniu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że była to prowokacja…
– Prowokacja – oczywiście. Mieliśmy bowiem do czynienia z próbą zrównania ludobójstwa dokonanego na Polakach z obroną ludności polskiej przed bestialstwem OUN-UPA, w wyniku czego w akcjach polskiej samoobrony ginęli także Ukraińcy. Prowokacja, manipulacja ze strony ukraińskiej dotyczy przede wszystkim różnicy dat, bo Sahryń to 10 marca 1944 roku, a teraz mamy lipiec i zgodnie z chronologią wydarzeń czcimy pamięć ofiar krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku, ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej na Wołyniu. Jak zatem można czcić Sahryń w momencie symbolicznej daty zbrodni ludobójstwa wołyńskiego? Poza tym wojewoda lubelski Przemysław Czarnek złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu o popełnienie przestępstwa przez prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce Grzegorza Kuprianowicza w związku z jego wypowiedzią w Sahryniu, gdzie określił wydarzenia z marca 1944 roku jako „zbrodnia przeciwko ludzkości”. W ocenie wojewody lubelskiego, próba zrównywania wydarzeń z Sahrynia ze zbrodnią ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej to działania znieważające Naród Polski. Jeśli chodzi o Sahryń, gdzie zginęli również cywile, była to akcja uprzedzająca oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, związana z zaplanowaną przez UPA akcją przeciwko polskiej ludności. Jak wspomniałem, podczas akcji AK-BCh zginęły także osoby cywilne, nad czym można i trzeba ubolewać, ale ma się to nijak do Wołynia. Data uczczenia Sahrynia tu i teraz jest nieadekwatna, a wypowiedzi Grzegorza Kuprianowicza są skandaliczne.

I prowokacyjne…
– Oczywiście, że są to działania prowokacyjne. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, zamiast pojawić się wraz z prezydentem Andrzejem Dudą w miejscach związanych z datą ludobójstwa wołyńskiego, pojawia się w Sahryniu. Mamy zatem próbę relatywizowania historii i głoszenia tez, które formułuje ukraiński IPN, że oto mieliśmy do czynienia z wojną polsko-ukraińską, co w konsekwencji doprowadziło do krwawych wydarzeń po jednej i drugiej stronie. Tymczasem jest to nieprawda, to jest kłamstwo, bo w wydarzeniach na Wołyniu mieliśmy do czynienia z zaplanowaną akcją ludobójczą oraz ewentualnie z akcjami odwetowymi po polskiej stronie. W związku z tym stawianie równości między tymi czynami jest zakłamywaniem faktów historycznych. Te czyny różni kwalifikacja moralna i nie można ich w żaden sposób ze sobą zestawiać. Tak wyglądają fakty, które też pokazują, z jaką rzeczywistością po stronie ukraińskiej musimy się zmagać.

Jak reagować na taką kłamliwą ukraińską narrację?
– Za każdym razem mówić prawdę o tym, co się wydarzyło. W mojej ocenie, nie należy też używać środków nacisku spoza nauki. Środowisko ukraińskie, niestety, funkcjonuje w przestrzeni, gdzie nie szanuje się zasad dyskursu naukowego, a więc pewnej metodologii w poszukiwaniach faktów itd., gdzie jeśli się ustala fakty, to szanuje się prawdę, ale tego nie ma. To powoduje, że po dwudziestu kilku latach cały ten dialog ze stroną ukraińską jest bezskuteczny, a to, co mówimy o uroczystościach z udziałem prezydenta Poroszenki w Sahryniu, i to w dodatku nie w rocznicę wydarzeń, które – jak już mówiłem – miały miejsce w marcu 1944 roku, to było nic innego jak próba negacji ukraińskiej odpowiedzialności za Wołyń. Co więcej, pokazanie, że to Polacy byli mordercami. To pokazuje cynizm najwyższych lotów. W odpowiedzi powinny być użyte środki nacisku, bo – w moim przekonaniu – tej sprawy historycznie nie można zostawić, jeśli chcemy układać wzajemne stosunki z Ukrainą.

Mamy niejako dwa bieguny, dwa przemówienia: prezydenta Dudy, który chciałby, aby każdy z zamordowanych Polaków został upamiętniony, aby rodziny mogły się pomodlić na grobach swych bliskich, oraz głos prezydenta Poroszenki, który zaznaczył, że wkrótce mogą się rozpocząć polsko-ukraińskie poszukiwania ofiar. Skoro jest życzenie prezydenta Polski i wola prezydenta Ukrainy, to dlaczego sprawa ta jest przeciągana?
– Dlatego że wola czy deklaracje ukraińskie nigdy się nie materializowały. Ze słów wypowiadanych przez stronę ukraińską często nic nie wynika. I tak, niestety, wygląda cały ten dialog. Jeśli mówimy o zakazie ekshumacji na Wołyniu, to trzeba dodać, że jest to rzecz niespotykana i absolutnie skandaliczna w całym cywilizowanym świecie, i nie ma słów, żeby to skomentować. W jakim świecie żyjemy, kiedy nie można godnie pochować zmarłych, ofiar zbrodni? To przekracza standardy znane w cywilizowanym świecie.

Czy, zważywszy na postawę strony ukraińskiej, taki dialog, oparty na przesłankach naukowych, badawczych, jest możliwy?
– Ten dialog wciąż trwa. Toczy się już długo, ale właściwie nic z niego nie wynika. I trudno, żeby było inaczej, skoro strona ukraińska nie respektuje podstawowych zasad dialogu – przede wszystkim zaś brakuje poszanowania prawdy i poszanowania ludzi. W tym względzie stoimy w miejscu, jesteśmy w martwym punkcie, ale tak będzie do czasu, kiedy na Ukrainie historia czy w ogóle nauka będzie elementem polityki. Nic zatem dziwnego, że dialog Warszawy z Kijowem wygląda podobnie jak dialog z Moskwą.

Czy jeśli nie dzisiaj, to w przyszłości możliwa będzie do wypracowania wspólna wersja polsko-ukraińskiej historii sprzed 75 lat?
– To jest pytanie do strony ukraińskiej, bo od strony polskiej na przestrzeni lat było tak wiele gestów dobrej woli, może czasem nadmiernych, kiedy niektóre sprawy przemilczano, a niektóre nawet zaniedbano. Jeśli strona ukraińska, zamiast pójść w kierunku prawdy, podejmuje działania zakłamujące historię i fakty, to w takiej sytuacji trudno mieć nadzieję na to, że stanie w świetle prawdy. Coraz większe kręgi naukowe i polityczne po stronie polskiej dostrzegły, że nie ma z naszej strony innej drogi jak konsekwentne mówienie i stanowcze domaganie się od Ukraińców prawdy. W tej chwili wszystkie narzędzia, żeby tę sprawę rozwiązać, są po stronie ukraińskiej. Błędem Polski byłoby to, gdybyśmy sprawę prawdy o ludobójstwie wołyńskim zamiatali pod dywan. Tego pod dywan zamiatać już się nie da, a wszystkie działania z przeszłości, które nie szły w kierunku pełnej prawdy o tym, co się wydarzyło na Wołyniu – zamiast rozwiązać czy dać szansę na rozwiązanie polsko-ukraińskich konfliktów – ostatecznie pokazują bezowocność takiej taktyki.

Może najwyższa pora zapomnieć o tzw. strategicznym partnerstwie i zacząć wymagać od Ukrainy?
– Są oczywiście sfery, w których z Ukrainą możemy współpracować, ale nigdy ta współpraca nie może odbywać się kosztem zakłamania w perspektywie historycznej. Nie da się budować relacji, także relacji międzypaństwowych, na kłamstwie. Dlatego cały czas musimy się domagać prawdy, cały czas naciskać, używając do tego różnych środków. Kwestie historyczne, kwestie tożsamościowe nie są tu drugorzędne. Jeśli mówimy o pojednaniu czy o dobrych relacjach z Ukrainą, to musimy mieć świadomość, że budując to wszystko na fałszywych przesłankach, bez fundamentu prawdy, trudno będzie oczekiwać, że z fałszywej historii wyniknie dobra polityka.

W końcu to my jesteśmy rzecznikiem Ukrainy na Zachodzie, a nie odwrotnie…
– We współczesnym świecie mamy do czynienia z tak dalece posuniętym zakłamaniem historycznym, i to w relacjach między różnymi państwami. Wiemy chociażby, jak wygląda kwestia naszych relacji z Rosją, jaka jest relacja ze środowiskami żydowskimi, dlatego musimy w sposób rozważny i mądry to wszystko porządkować, a przede wszystkim bardzo mocno i zdecydowanie mówić głosem prawdy. W innym wypadku nikt za nas tego nie wypowie. Widzimy też, jakie są później konsekwencje politycznego zakłamania.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... owczo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 14 lip 2018, 14:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Ukraińcy muszą uznać Rzeczpospolitą jako część swojej tradycji

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Mija 75 lat od zbrodni wołyńskiej, co z polskiej strony zostało uczynione, aby prawda historyczna dotarła także do społeczeństwa ukraińskiego?
– To przykre, ale zrobiliśmy bardzo niewiele, aby Ukraińcy – także młode pokolenie – cokolwiek wiedzieli o swoich zbrodniach dokonanych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów na Polakach – mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej.

Co stało na przeszkodzie i dlaczego nie zrobiliśmy tego, co było i jest naszym obowiązkiem?
– W okresie powojennym mieliśmy kilka okresów, które nie służyły pokazywaniu tych jakże bolesnych faktów. Najpierw był okres komunizmu i PRL-u, który nie pozwolił na pokazanie prawdy o zbrodniach, bo to przecież podważałoby przewodnią rolę, przewodnią siłę w całym ówczesnym obozie komunistycznym. Dlatego też wszystkie zbrodnie wschodnie były zamiatane pod dywan, był wręcz zapis cenzorski, stąd nie wolno było mówić ani o Katyniu, ani o zbrodni wołyńskiej. Natomiast, kiedy zaczyna się III RP, niemal natychmiast zaczyna się kolejny okres – ojkofobia, czyli obowiązek mówienia o sprawach polskich tylko w krzywym zwierciadle, z naciskiem, że to my, Polacy, byliśmy sprawcami, i że to my jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie złe rzeczy. I taki stan zakłamania trwał bardzo długo, a do tego dochodziła jeszcze polityka Jerzego Giedroycia, który poświęcał prawdę historyczną na rzecz dobrych relacji z Ukrainą. To była polityka tak samo nieskuteczna jak polityka Henryka Józewskiego, z tym że Józewskiemu zabrakło czasu, gdy Ukraińców i inne mniejszości chciał uczynić obywatelami Rzeczypospolitej. Trzeba też pamiętać – na całe szczęście – o nieudanych zamachach we Lwowie na Józefa Piłsudskiego – 25 września 1921 roku, czy na drugiego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej, Stanisława Wojciechowskiego – 5 września 1924 r.

W wolnej Polsce, po 1989 roku, też niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o politykę historyczną dotyczącą zbrodni wołyńskiej?
– Niestety, ale takie są fakty. W wolnej Polsce były targi w Parlamencie i próby rozmycia właściwej treści uchwały nazywającej zbrodnię wołyńską ludobójstwem. Ostatecznie po licznych protestach środowisk kresowych Sejm RP – na mocy uchwały z lipca 2016 r. – ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Trzeba też powiedzieć, że również media nie potrafiły stanąć na wysokości zadania, i w poszukiwaniu informacji o sprawach polsko-ukraińskich, dziennikarze zwracali się do Związku Ukraińców w Polsce. Efekt był taki, że jeszcze do trzech lat wstecz, w niektórych mediach dziennikarze serwowali nam antypolskie, a głównie ukraińskie – żeby nie powiedzieć banderowskie – relacje. Przez te wszystkie lata taki fałszywy przekaz dotyczący prawdy historycznej – niestety – został zakonotowany w świadomości także części Polaków, którzy nie mają korzeni na wschodzie. I ten przekaz, że można na Lachach wymusić wszystko, w przekonaniu Ukraińców funkcjonuje do dzisiaj. Jeśli obserwujemy przebieg uroczystości 75. rocznicy zbrodni wołyńskiej na najwyższym szczeblu, to odbywa się on właśnie w tym charakterze. Mamy więc próbę wymuszenia na Lachach tego, czego Ukraińcy sobie życzą, czyli dalszego zapominania o zbrodni i niepowracania do wydarzeń sprzed 75 lat. Taka polityka miała również konsekwencje później, bo pod koniec lat 40. na Lubelszczyźnie.

Jak odczytać słowa prezydenta Petra Poroszenki wypowiedziane w niedzielę w Sahryniu, gdzie podkreślił, że liczy na dialog historyków polskich i ukraińskich. Czy taki dialog jest możliwy, zważywszy na postawę strony ukraińskiej?
– Ten dialog cały czas się toczył, ale co z tego, skoro historycy ukraińscy jednego dnia podpisują porozumienie, że to wszystko, co wydarzyło się na Wołyniu, to było ludobójstwo, po czym następnego dnia wycofują się ze swoich stanowisk. Jak w tej sytuacji traktować – już nie powiem polityków, ale – ukraińskich historyków, których zawsze powinno cechować dążenie i pokazywanie prawdy.

Czego obawiają się Ukraińcy, próbując zamknąć usta Polsce w sprawie ludobójstwa na Wołyniu?
– Przyznam się panu, że jeśli chodzi o stronę ukraińską, to mam bardzo złe odczucia, mianowicie objawia się tam coś, co można nazwać narodowym charakterem. Na określenie tego charakteru trzeba byłoby użyć epitetów, i to bardzo dawnych, jeszcze z okresu I RP. Proszę wybaczyć, ale nie chciałbym się do tego odwoływać. Fakt faktem, ten czarny charakter drzemiący w Ukraińcach, niestety, wychodzi na jaw także dzisiaj. Jeżeli ktoś przez pokolenia głosi, że tylko terror, tylko krew, i to morze wylanej – niewinnej – krwi starców, kobiet i dzieci jest ciągle racją stanu, i w tym duchu są wychowywane kolejne pokolenia aż po dziś dzień, to taka postawa wymaga ostrej reakcji. W przeciwnym wypadku może się to źle skończyć. Powiem to wprost, i z góry przepraszam za mocne określenie, ale potencjalny zbrodniarz musi dostać po mordzie, żeby choć na chwilę się uspokoił i schował nóż do kieszeni, ale jeśli nie spotka się z ostrą, zdecydowaną reakcją, to będzie rezunem.

Może powinniśmy zacząć wymagać od Ukrainy i wymusić na nich określone zachowania, w końcu to my jesteśmy rzecznikiem Kijowa na Zachodzie, w zamian za co dotykają nas upokorzenia i lekceważenie?
– Wszystkim naszym wschodnim sąsiadom powtarzam jedną prawdę – mianowicie, że jeżeli oni chcą być narodem historycznym, jak każdy naród mieć tradycję, to muszą uznać Rzeczpospolitą jako część swojej tradycji, bo oni tam faktycznie byli, żyli. My o tym pamiętamy i chcemy, żeby Rzeczpospolita była tą częścią wspólną, która nas łączy z Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami. Ale to musi być taniec dwojga czy trojga, musi być wzajemność, bez której nie można budować przyszłości. Musi być dobra wola z tamtej strony, póki co – niestety – tej dobrej woli, tej chęci wśród haliczan nie widać.

Jak w kontekście wzajemnych relacji polsko-ukraińskich odebrał Pan Profesor przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy na Wołyniu?
– Nie ma paralelności pomiędzy zbrodniami ludobójstwa ukraińskiego i nieśmiałymi próbami odwetu polskiego albo akcji ostrzegawczych przed dalszymi mordami, bo tak trzeba by to powiedzieć. Nie może być żadnej analogii pomiędzy wydarzeniami, jakie miały miejsce ze strony polskiej i ze strony ukraińskiej. I tutaj prezydent Petro Poroszenko szalenie się myli, jeśli nadal będzie próbował zestawiać porównania między zbrodnią ludobójstwa dokonanego na Polakach przez Ukraińców na Wołyniu z akcjami odwetowymi po polskiej stronie. Tego nie można, tego nie da się w żaden sposób porównać, zresztą Ukraińcy wyolbrzymiają swoje straty. Dzisiaj ci po stronie ukraińskiej, którzy ratowali Polaków, boją się przyznać do tego, że ratowali swoich polskich sąsiadów, bo obawiają się odwetu swoich współplemieńców. To nie jest normalna sytuacja, która pokazuje, że na Ukrainie wciąż trwają próby budowania państwowości bez korzeni, bez zasad, opartej na kłamstwie. Te obawy sprawiedliwych Ukraińców przed odwetem od swoich pokazują, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

Co, Pana zdaniem, jest w tej chwili największym wyzwaniem, jeśli chodzi o nasze relacje z Ukrainą?
– Przede wszystkim musimy dokumentować i jednocześnie żądać, by strona ukraińska udostępniła nam archiwa – i to jest pierwsza kwestia. Problem w tym, że Ukraińcy nie chcą tego robić. Druga kwestia dotyczy poszukiwań miejsc, gdzie spoczywają szczątki Polaków zamordowanych przez OUN-UPA, ekshumacji i godnych pochówek tych ofiar. Mam na myśli – oczywiście – wspólne ekshumacje. I to, czyli otwarcie ukraińskich archiwów oraz dalsze badania archeologiczno-ekshumacyjne, a właściwie poszukiwania dołów śmierci z naszymi rodakami, jest warunkiem sine qua non, bez którego nie może być mowy o współpracy z Ukrainą opartej na wzajemności.

Prezydent Poroszenko mówi, że nie ma z tym problemu i zaznaczył, że wkrótce mogą się rozpocząć polsko-ukraińskie poszukiwania ofiar…
– Ukraina może nie mieć z tym problemu, tyle tylko, że są to słowa, za którymi nie idą czyny. Dzisiaj gładkie słowa polityków, dyplomatów – tak naprawdę – nic nie znaczą, jeżeli przeczy temu rzeczywistość, która skrzeczy.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... dycji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 26 paź 2018, 17:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Lwowskich. Polska interweniuje

Obrazek
Cmentarz Łyczakowski we Lwowie.


Polska ambasada w Kijowie interweniowała w MSZ Ukrainy ws. oświadczenia Rady Obwodowej Lwowa nt. usunięcia posągów dwóch lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich - poinformował szef MSZ Jacek Czaputowicz. Wyraził nadzieję, że ciągle możliwe jest znalezienie porozumienia w tej sprawie.

Rada Obwodowa we Lwowie zażądała usunięcia posągów dwóch lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich, które uznała za „symbol polskiej okupacji Lwowa”. Oświadczenie w tej sprawie Rada przyjęła w czwartek; uważa, że lwy ustawiono nielegalnie.

– Chcę poinformować, że w dniu dzisiejszym nasza placówka w Kijowie interweniowała w ukraińskim MSZ. Zobaczymy. Mam nadzieję, że ciągle jest możliwe znalezienie porozumienia w tej sprawie. Nie chciałbym, aby emocje dominowały nad potrzebą, czy realizacją strategicznego celu Polski, jakim jest rozwój pozytywnych stosunków dyplomatycznych z Ukrainą – powiedział szef MSZ.

Podczas wtorkowych rozmów w Warszawie z szefem MSZ Ukrainy Pawło Klimkinem poruszył kwestię posągów lwów na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Czaputowicz zaznaczył, że zwrócił uwagę w rozmowie z szefem MSZ Ukrainy na „ogromną symbolikę”, jaką posągi lwów na Cmentarzu Orląt mają dla Polski.
Klimkin poinformował go, że bezpośrednio z Warszawy uda się do Kijowa, żeby „zanalizować te kwestię”. – Minister obiecał mi osobiście poruszyć kwestię lwów z władzami Lwowa w drodze powrotnej do Kijowa i zadeklarował pomoc w poszukiwaniu rozwiązania tej kwestii – powiedział szef MSZ.

Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich w grudniu 2015 roku. Zdaniem lwowskiej Rady Obwodowej stanęły tam nielegalnie. Obecnie posągi są zasłonięte płytami paździerzowymi.

„Dążenie do ustawienia potajemnie pomników polskiej okupacji Lwowa trwa na tle niszczenia ukraińskich pomników na terytorium Polski, co odbywa się za milczącą zgodą polskich władz lokalnych” – głosi oświadczenie, przesłane przez lwowską Radę Obwodową.

Rada zaapelowała o przeprowadzenie śledztwa w sprawie ustawienia lwów oraz usunięcia ich z Cmentarza Łyczakowskiego. Zwróciła się także m.in. do MSZ w Kijowie o podjęcie działań wyjaśniających w sprawie „niedopuszczalności realizacji własnej polityki historycznej bez wiedzy państwa ukraińskiego i wbrew woli mieszkańców miasta Lwowa”.

Według biura prasowego Rady obwodu lwowskiego oświadczenie w sprawie posągów lwów poparło w głosowaniu 45 spośród 84 deputowanych. Deputowani Rady zapewnili w swoim oświadczeniu, że są zwolennikami pozytywnego rozwoju stosunków ukraińsko-polskich, jednak są zaniepokojeni działaniami, które mogą temu zaszkodzić.

O powrót rzeźb zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. W 2015 roku o powrocie zabytkowych rzeźb, usuniętych w 1971 roku przez władze sowieckie, informowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zapowiedziało, że konserwacja zniszczonych figur będzie przeprowadzona na wiosnę 2016 roku.

Konserwacji jednak nie rozpoczęto, gdyż lwowska Rada Obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego. Od tego czasu posągi lwów są zasłonięte.

Cmentarz Obrońców Lwowa stanowi wydzieloną część Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów, poległych w latach 1918-1920. Rekonstrukcja Cmentarza Orląt i odbudowa ze zniszczeń jest zasługą pracowników firmy Energopol, którzy zaczęli porządkować teren zdewastowanego cmentarza w 1989 roku.

Uroczystość ponownego otwarcia cmentarza odbyła się 24 czerwca 2005 roku. Uczestniczyli w niej ówcześni prezydenci Polski i Ukrainy, Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko.

Źródło: PAP

KW

https://www.salon24.pl/newsroom/905634, ... terweniuje


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 11 lip 2019, 19:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Spór historyczno-polityczny w sprawie rzezi wołyńskiej

Obrazek

Jedenastego lipca, w Polsce, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci ofiar Ludobójstwa. W ten sposób, co roku, wspominane są ofiary rzezi wołyńskiej, do której doszło w latach 1943-45. Rocznica rzezi wołyńskiej jest jedną z najtragiczniejszych rocznic w historii Polski dla społeczeństwa polskiego. Z rąk ukraińskich nacjonalistów, tylko na Wołyniu zginęło, według różnych szacunków, 50-60 tysięcy ludzi, ale skala mordu była o wiele większa, bo na terenie Galicji Wschodnie, w obwodach lwowskim, tarnopolskim, stanisławowskim, a także na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu mogło zginąć jeszcze ok. 40 tysięcy Polaków. Banderowcy byli dobrze zorganizowani — po dokonaniu masakry w jednej wsi, szybko przemieszczali się do następnej, napotykając tam najczęściej bezradną ludność polską. Polacy ginęli od kul, siekier, wideł, innych narzędzi rolniczych. Ukraińcy wykazywali się niezwykłym wręcz okrucieństwem, często przed śmiercią torturując polskich mieszkańców Wołynia. Okrucieństwo napastników zdeterminowanych, aby dokonać czystki etnicznej na Polakach nie znało granic. Wieść o eskalacji przemocy ukraińskiej powoli rozchodziła się po okolicy, w niektórych wsiach formowały się jednostki polskiej samoobrony, najczęściej jednak bezradne wobec Ukraińców, którzy posiadali ogromną przewagę liczebną. Do kulminacji rzezi na Wołyniu doszło w lipcu i sierpniu 1943 roku. Należy, z całą stanowczością, zaapelować o godne i należyte uhonorowanie wszystkich ofiar rzezi wołyńskiej. Oczywiście rocznica ta nie może być elementem deprecjonowania państwa Ukraińskiego, nie może stanowić elementu siania nienawiści w relacjach Polsko – Ukraińskich natomiast mamy moralne prawo, aby konsekwentnie upominać się o godne i należyte miejsce dla ofiar rzezi wołyńskiej, gloryfikacja UPA i brak reakcji na to zjawisko stanowi policzek wymierzony państwu polskiemu. W ostatnich latach ta kwestia stała się sprawą polityczną i ujawniła dwie różne polityki historyczne. Po polskiej stronie oczekujemy od Ukraińców potępienia zbrodni i przyznania, iż odpowiedzialność za rzeź wołyńską ponosi Ukraińska Powstańcza Armia, mając cichą nadzieję, iż Ukraina potępi OUN i UPA. Z kolei Ukraińcy szukają po obu stronach symetrii i uważają, że OUN i UPA nie były ani gorsze, ani lepsze od polskich formacji podziemnych, utrzymując de facto znaczny kult Stepana Bandery. Sytuacja, w której nie ma zgody ze strony władz Ukrainy na uznanie prawdy historycznej, staje się pożywką dla propagandy Federacji Rosyjskiej czy też wzrostu znacznia organizacji politycznych o charakterze nacjonalistycznym. Opisując wydarzenia na Wołyniu, nie możemy wstydzić się słowa ludobójstwo, musimy jednoznacznie i stanowczo reagować na próby gloryfikacji UPA. Jesteśmy winni pamięci wszystkim ofiarom rzezi wołyńskiej. Żeby nie było wrogości, potrzebne jest nam przede wszystkim upamiętnienie. Jednym z podstawowych warunków upamiętnienia jest to, żeby strona ukraińska zgodziła się na przeprowadzenie ekshumacji i godny pochówek ofiar. Kiedyś nie można było o tym mówić. Tak jak nie można było mówić o Katyniu, później nie można było mówić o Wołyniu. To jest prawda, która nie jest przeszkodą do przyszłości relacji polsko-ukraińskich. Bez upamiętnienia nie ma tej przyszłości! Wciąż nie wiemy, gdzie leży większość ofiar ludobójstwa nie ma grobów. Nie wiedzą jeszcze, ci, którzy przeżyli rzeź wołyńską, gdzie leżą szczątki ich rodziców, braci, sióstr, dziadków to niedopuszczalna sytuacja! Rocznica rzezi wołyńskiej jest ważna dla świadomości narodowej polskiego społeczeństwa, winniśmy wspólnie w poczuciu najgłębszej odpowiedzialności dokładać starań, aby ofiary te nie poszły na marne, abyśmy umieli wyciągnąć z tej trudnej lekcji historii doświadczenie, aby takie zło nigdy więcej nie miało miejsca w przyszłości. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary!

Opublikowano: 11 lipca 2019

https://www.salon24.pl/u/smiech/969192, ... wolynskiej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 13 lip 2019, 19:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Ukraina kluczy

Kijów unika prawdy o sprawcach rzezi wołyńskiej.

Obrazek

W rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu ukraińskie MSZ opublikowało oświadczenie, w którym zarzuciło polskim „politykom i dyplomatom” upolitycznienie sprawy i „próbę manipulowania historią”, co ma „rozpalać negatywne emocje” między naszymi narodami. Komunikat ukraińskiego resortu dyplomacji nie wskazuje sprawców ani w żaden sposób nie odnosi się do okoliczności mordów na polskich mieszkańcach Wołynia i Galicji Wschodniej. Nie podaje też, jakie konkretnie wypowiedzi przedstawicieli Polski uznaje za w jakiś sposób nieodpowiednie.

„Zdecydowanie potępiamy zbrodnie wobec ludności cywilnej: Ukraińców, Polaków, Żydów, Czechów i innych, którzy ucierpieli. Jednocześnie nie możemy zgodzić się z jednostronną i upolitycznianą przez polskich polityków i dyplomatów oceną tragicznych wydarzeń z lat 1943-1944” – napisano w komunikacie.

Jest to nawiązanie do zakorzenionej w ukraińskiej polityce historycznej i forsowanej przez Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej interpretacji przyczyn i przebiegu masakry wołyńskiej. Według strony ukraińskiej, pod koniec II wojny światowej na terenie zachodniej części obecnej Ukrainy trwała regularna wojna ukraińsko-polska, której ofiarami byli także cywile, i to wszystkich narodowości. Jako tło dla tych wydarzeń przedstawia się nabrzmiałe konflikty etniczne, za które odpowiedzialność miały ponosić wcześniejsze polskie rządy na tych terenach, nazywane najchętniej „zaborem” lub „okupacją”. Polscy historycy kwestionują zasadniczo taki opis wydarzeń. Przytaczają przykłady zaprogramowanych masowych i wyjątkowo brutalnych mordów na Polakach, dokonywanych przez oddziały UPA, mających wszelkie znamiona ludobójstwa. Nie sposób ich zrównywać z ograniczonymi akcjami odwetowymi ze strony oddziałów Armii Krajowej.

W czwartek w Polsce obchodzono Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Tego jednego dnia w 1943 roku w trakcie skoordynowanego ataku, nazwanego później „krwawą niedzielą”, zginęło ok. 8 tys. naszych rodaków z ponad 100 miejscowości. Łącznie liczbę ofiar zbrodni wołyńskiej szacuje się na ponad 100 tys. osób.

Prezydent Andrzej Duda, który złożył wieniec przed pomnikiem Rzezi Wołyńskiej w Warszawie, wezwał stronę ukraińską do cofnięcia zakazu ekshumacji, jakie IPN prowadził na terenie domniemanych miejsc pochówku zamordowanych Polaków na Ukrainie. Pretekstem do ich zablokowania była likwidacja nielegalnego pomnika UPA we wsi Hruszowice w powiecie przemyskim.

Ukraińskie MSZ, zgodnie z opinią części tamtejszych historyków, sugeruje, że istota zbrodni wołyńskiej jest wciąż właściwie nieznana, gdyż, jak stwierdza, „prawda o tych wydarzeniach powinna być ustalana”, ale nie w oparciu o wyniki ekshumacji, ale „wiarygodne materiały archiwalne” i dialog historyków obu stron prowadzony „w duchu porozumienia, wzajemnego szacunku i odpowiedzialności za przyszłość”.

Piotr Falkowski

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/210 ... luczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę?
PostNapisane: 03 paź 2019, 20:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Zbrodnia nie może być drogą do wolności

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

MSZ Ukrainy pozytywnie odpowiedziało na polski wniosek w sprawie ekshumacji ofiar ukraińskich zbrodni. Jak przyjmuje Pan tę informację?
– Po dwóch latach od wstrzymania prac ekshumacyjnych prowadzonych przez Samodzielny Wydział Poszukiwawczy IPN pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka jest to – można powiedzieć – jakiś przełom, zwłaszcza że ukraiński Instytut Pamięci Narodowej dotychczas bardzo mocno bronił się przed powrotem do badań polskich naukowców. Wprawdzie po stronie ukraińskiej jest także oczekiwanie reakcji ze strony polskiej, jeśli chodzi o ukraińskie upamiętnienia, co w pewnym sensie jest zrozumiałe. Fakt faktem, pozytywna odpowiedź na nasz wniosek w sprawie ekshumacji polskich ofiar ukraińskich zbrodni to przełom i pewnie też próba wyjścia z impasu we wzajemnych relacjach. To był – jak można sądzić – element zasadniczy gwarantujący dalszą współpracę obu państw. Myślę, że również fakt, iż szefem delegacji Parlamentu Europejskiego ds. relacji z Ukrainą jest Polak, europoseł Witold Waszczykowski, to też jest ważny element, bo do tej pory, jeśli chodzi o sprawy Ukrainy, to właściwie byliśmy poza międzynarodowymi gremiami decyzyjnymi. Decyzja o wznowieniu ekshumacji to element satysfakcjonujący, ale to jest dopiero początek tej drogi. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce, jak ta zgoda przełoży się na czyny i jaka będzie skala tychże badań. Jak wiemy, obszar prac i skala przedsięwzięcia dotyczącego wydobycia z mogił zapomnienia szczątków naszych rodaków, których dotknęła zbrodnia ukraińskiego ludobójstwa, i godnego ich pochowania jest bardzo duża.

Poruszył Pan kwestię oczekiwań, które mogą i pewnie stoją za tą ukraińską przychylnością, bo raczej trudno podejrzewać, żeby Kijów robił to bezinteresownie?
– Ukraińcy samowolnie, bez zezwolenia, w granicach dzisiejszej Polski wybudowali całą masę swoich upamiętnień i być może trzeba będzie je teraz zalegalizować. Tylko musi się to odbyć zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce. Część nielegalnych upamiętnień – jak wiemy – została rozebrana, więc to jest element, na którym drugiej stronie może zależeć i Ukraińcy mogą to traktować jako kartę przetargową w rozmowach z polskimi władzami. Jeżeli Związek Ukraińców w Polsce czy ktoś, kto będzie chciał podjąć się tego zadania, będzie postępował zgodnie z polskimi przepisami, to myślę, że przychylność Polski będzie.

Tyle że większość ukraińskich upamiętnień na terenie Polski została wzniesiona nielegalnie, bez zezwolenia, a więc wbrew polskiemu prawu, chociażby rozebrany monument na cmentarzu w Hruszowicach koło Przemyśla…
– Strona ukraińska musi wrócić na drogę legalizmu, zresztą nie inaczej postępuje Polska, prowadząc poszukiwania na terenie państwa ukraińskiego. A zatem Ukraina musi przestrzegać pewnych elementarnych zasad obowiązujących w cywilizowanym świecie. My na obszarze Ukrainy nie stawiamy jakichkolwiek upamiętnień nielegalnych.

Polityka układowa, dość uległa wobec Ukrainy, cechuje kolejne polskie rządy. Dlaczego zapominamy – my, ale też Ukraińcy, że to Polska jest rzecznikiem ukraińskich spraw na Zachodzie i to Ukraina jest zależna od nas, a nie odwrotnie?
– To jest sens tego, co się dzieje, jeśli chodzi o politykę wschodnią. My mówimy: bracia Litwini, bracia Ukraińcy, ale po drugiej stronie nie ma odzewu. Mamy do czynienia z polskim punktem widzenia i odwoływaniem się do tradycji Rzeczypospolitej, później, od mniej więcej 30 czy więcej lat, tę politykę kształtował Jerzy Giedroyć ze swoimi preferencjami dla Ukraińców, i to ciągle trwało. W efekcie byliśmy tak naprawdę stroną ustępującą, słabszą i, powiedzmy sobie szczerze, oczekującą łaski z drugiej strony. Czas najwyższy, żebyśmy od takiej polityki układności odeszli i przeszli do działań, które będą zgodne z polską racją stanu, które będą miały jakiś cel. Zdaję sobie sprawę, że Ukraina jest traktowana przez polskie władze jako element, który może zostać głównym wzmocnieniem Rosji, i to jest przesłanka, która powoduje, że budując wzajemne relacje z Kijowem, staramy się nie przeciągać struny i być – nazwijmy to – ustępliwym wobec strony ukraińskiej. Jednak są pewne granice ustępstw.

Jaka jest skala ukraińskich zbrodni na Polakach i jak wiele miejsc pochówków ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów zostało jeszcze do odkrycia?
– Prawie każda miejscowość na zachodniej Ukrainie, w tym miejscowości, których już nie ma, a jedyne ślady to tylko sady drzew owocowych czy resztki sadów, to są miejsca naznaczone zbrodniami morderców z OUN-UPA. Jeśli jednak weźmie się do ręki opracowanie dokumentujące zbrodnie popełnione przez OUN-UPA w województwie wołyńskim Ewy i Władysława Siemaszków, to na tej mapie zbrodni pojawia się praktycznie każda miejscowość. Jeśli chodzi o prace archeologiczno-ekshumacyjne, to pewnie nie uda się tego zrobić tak, jak wygląda ta mapa zbrodni, ale chodzi o to, żeby przebadać przynajmniej większe skupiska na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, gdzie może ślad miejsca tych dołów śmierci jeszcze pozostał. To jest obraz niezbyt daleko wykraczający poza Wołyń, a więc dawna Małopolska Wschodnia.

Ludobójcza czystka etniczna, dokonana na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1945, jest jedną z najstraszliwszych kart w dziejach Narodu Polskiego w XX wieku.
– To było ludobójstwo na wielką skalę. Myślę, że polityka ukraińska musi zostać jakoś rozliczona. Niestety zbrodniarze i główni ideolodzy OUN-UPA, jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz, są dzisiaj na cokołach pomników państwa ukraińskiego, są – można powiedzieć – głównym wsparciem historycznym, fundamentem tego państwa i tu jest główny problem. Niestety w tym podejściu, mimo zmian władzy politycznej na Ukrainie, w tej materii zmiany nie widać, i póki w tym zakresie nie nastąpi jakieś nowe otwarcie, to ciągle tylko postulatywnie będziemy mówić o relacjach polsko-ukraińskich.

Czy i jak cywilizowany kraj może budować swoją państwowość i przyszłość państwa na micie założycielskim, którego filarami są zbrodniarze?
– Ukraińcy źle ustawili swoją państwowość. Odrzucili historię sowiecką i funkcjonowanie w ramach państwa sowieckiego, odrzucili też wspólną historię – wcześniej z Litwinami, a następnie z Polakami, jeśli chodzi o ideę I Rzeczypospolitej, a jeśli tak, to do jakiej idei mają sięgać, do mitologii, której nie mają? Jedynym źródłem, do którego mogliby się odwoływać i po części się odwołują, jest kozactwo. Tylko że kozactwo łączy się z ideą nacjonalizmu integralnego – jak oni to nazywają. Dlatego mamy w tych zbrodniach próbę poszukiwania czy doszukiwania się walki z przeciwnikami. Oni mówią m.in. o walce z Niemcami, z Sowietami i z Polakami. Na ich widelcu są także Węgrzy, ale to Polacy byli głównym obiektem ich zniszczenia, likwidacji, jeśli chodzi o ziemie, jak i ludzi. Liczba Polaków zamordowanych z zimną krwią w ramach zbrodni ludobójstwa ukraińskiego jest porażająca.

Tylko czy i jak daleko można zajść na takim założycielskim micie?
– I to jest pytanie, do czego Ukraińcy mają się odwoływać. W tej zbrodniczej ideologii doszukują się też ideologii wolnościowej dla siebie. Tylko że zbrodnia nie może być drogą do wolności. Smutna to puenta, ale takie są fakty.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/213 ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 246 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /