Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tajemnice historii
PostNapisane: 05 lut 2017, 22:03 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
*
cz. 3
W roku 1939 niemiecki przemysł elektryczny był ściśle powiązany z dwoma amerykańskimi firmami: International General Electric (AEG) i International Telephone and Telegraph (ITT)."

Największe firmy w niemieckiej produkcji elektrycznej i ich filie wymienione wg ich znaczenia:
Patrz tabela na str. oryginału
Firma i rodzaj produkcji
Procent niemieckich produkcji 1939

powiązanie z USA


Ciężki przemysł elektryczny
General Electric (A.E.G.) 40% International General Electric Brak

Siemens Schukert A.G. 40% Brak

Brown Boveri et Cie 17% Brak

Telefony i telegrafy 60% Brak

Siemens und Halske 85% Brak
Lorenz A.G. Radio 60% I.T.T.

Telefunken (A.E.G. po 1941) 60% International General Electric

Lorenz 35% I.T.T.
Kable i przewody
Felton & Guilleaume A.G 20% I.T.T.
Siemens 20% Brak
A.E.G. 20% International General Electric

“Innymi słowy, w 1939 roku niemiecki przemysł sprzętu elektrycznego został skoncentrowany w kilku dużych korporacjach połączonych w międzynarodowy kartel poprzez własności akcji dwóch dużych korporacji USA. Ten kompleks przemysłowy nigdy nie był głównym celem bombardowań w II wojnie światowej.”

Obrazek


Henry Ford: Pierwszy zagraniczny sponsor.
“W dniu 20 grudnia 1922 r. New York Times doniósł, że Producent samochodów Henry Ford był zaangażowany w finansowanie Adolfa Hitlera i antysemickich ruchów w Monachium. Jednocześnie gazeta Berliner Tageblatt zaapelowała do amerykańskiego ambasadora w Berlinie w celu zbadania i wstrzymania interwencji Henry'ego Forda w niemieckie sprawy wewnętrzne. Doniesiono, że zagraniczni zwolennicy Hitlera przygotowali "przestronne siedziby" wraz z “obsługą wysoko płatnych poruczników i urzędników”. Portret Henryego Forda był widoczny na ścianie osobistego biura Hitlera.”

“...Ten sam New York Times stwierdził, że w poprzednią niedzielę Hitler przeprowadził rewizję swojego Batalionu...1000 młodych mężczyzn w nowych uniformach, uzbrojonych w rewolwery i pałki policyjne, a jego współpracownicy jeździli w nowo zakupionych autach. Times wyraźnie rozgraniczył Niemieckich monarchistów od antysemickiej partii Hitlera. Odnotowano również że Henry Ford ignorował Hohenzollernów inwestując swoje pieniądze w ruch rewolucyjny Hitlera.“

“Fundusze Forda zostały wykorzystane przez Hitlera do podsycania buntu w Bawarii. Bunt nie powiódł się, a Hitler został pojmany, a następnie stanął przed sądem. W lutym 1923 na rozprawie, wiceprezes Auer Bawarskiego sejmu zeznał:
“Bawarski sejm od dawna posiadał informacje, że antysemicki ruch Hitlera był częściowo finansowany przez Amerykanina, którym jest Henry Ford. Interesy Pana Forda w bawarskim ruchu antysemickim zaczęły się rok temu, kiedy jeden z agentów Pana Forda, dążąc do sprzedaży ciągników, wszedł w kontakt z Diedrichem Eichartem, znanym Pan-Germaninem. Wkrótce po tym, Herr Eichart zapytał agenta Pana Forda o pomoc finansową. Gdy agent wrócił do Ameryki, od razu pieniądze pana Forda, zaczęli przychodzić do Monachium. Herr Hitler otwarcie przyjął wsparcie od pana Forda, chwaląc go jako wielkiego indywidualistę i wielkiego antysemitę...” (1 of 4CHAPTER SIX: Henry Ford and the Nazis)

“Za działalność rewolucyjną w Bawarii Hitler otrzymał łagodny wyrok w komfortowym więzieniu. Odpoczynek od bardziej naglących zajęć pozwolił mu napisać "Mein Kampf". Książka Henryego Forda “The International Jew” wcześniej rozpowszechniona przez hitlerowców, została przetłumaczona przez nich na kilkanaście języków, a Hitler wykorzystał jej części pisząc Mein Kampf.”

Obrazek

“Dziesięć lat później, w sierpniu 1938 - po dojściu Hitlera do władzy (dzięki wsparciu karteli)- Henry Ford otrzymał Wielki Krzyż Niemieckiego Orła, odznaczenie przyznawane wybitnym cudzoziemcom. The New York Times doniósł, że po raz pierwszy Wielki Krzyż został przyznany w Stanach Zjednoczonych. Stało się to z okazji 75-tych urodzin Henry'ego Forda. Przyznanie odznaczenia wywołało burzę krytyki w kołach syjonistycznych w USA, a Ford wycofał się w pewnym stopniu z publicznych spotkań z rabinem Leo Franklinem w Detroit, i wyraził swoje współczucie dla losu niemieckich Żydów:
“Przyjęcie przeze mnie medalu od narodu niemieckiego, [powiedział Ford] nie pociąga, tak jak niektórzy myślą, za sobą żadnych sympatii z mojej strony dla nazizmu.” (przypis prisonplanet.pl. Wielu ludzi uważa H. Forda za antysemitę i faszystę. Tutaj należy zaznaczyć, że w tym samym czasie gdy wspierał finansowo Hitlera, budował fabryki w ramach koncesji w komunistycznej Rosji, budując jej potęgę militarną. )

Wsparcie finansowe dla Hitlera: Patrz tabela na str. oryginału
Kwiecień 23-Marzec 13, 1933; Konto Hjalmara Schachta w Delbruck, Schickler Bank.

Finansowanie działalności politycznej przez przedsiębiorstwa (z powiązanymi dyrektorami)
Kwota zadeklarowana

Procent wszystkich Firm


Verein fuer die Bergbaulichen Interessen (Kitdorf) $ 600,000 45.8%
I.G. Farbenindustrie (Edsel Ford, C.E. Mitchell,
Walter Teagle, Paul Warburg) 400000 30.5%

Automobile Exhibition, Berlin
(Reichsverbund der Automobilindustrie S.V.) 100000 7.6%
A.E.G., German General Electric
(Gerard Swope, Owen Young, C.H. Minor, Arthur Baldwin) 60000 4.6%
Demag 50000 3.8%
Osram G.m.b.H. (Owen Young) 40000 3%

Telefunken Gesellsehaft ruer drahtlose Telegraphic 85000 2.7%

Accumulatoren-Fabrik A.G. (Quandt of A.E.G.) 25000 1.9%

suma 1.310.000 99.9%

Plus polityczne Składki indywidualnych przedsiębiorców:

kwota
Karl Hermann 300000
Director A. Steinke
(BUBIAG- Braunkohlen—u. Brikett — Industrie A.G.) 200000
Dir. Karl Lange (Geschaftsfuhrendes
Vostandsmitglied des Vereins Deutsches
Maschinenbau—Anstalten) 50000
Dr. F. Springorum
(Chairman: Eisen-und Stahlwerke Hoesch A.G.) 36000

“Adolf Hitler, Hermann Goering, Josef Goebbels, i Heinrich Himmler, wewnętrzną grupa Nazistów była w tym samym czasie twórcą mniejszych instytucji w państwie nazistowskim. Grupy władzy lub polityczne kliki były skupione wokół tych przywódców nazistowskich, a co ważniejsze pod koniec 1930 wokół Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera. Najważniejsze z tych środowisk nazistowskich zostało stworzone przez wewnętrzny rozkaz Fuehrera, i zanane najpierw było jako Krąg Kepplera, a później jako Koło Przyjaciół Himmlera. Krąg Kepplera powstał jako grupa niemieckich biznesmenów popierających dojście Hitlera do władzy przed i podczas 1933 roku. Później Krąg Kepplera znalazł się pod wpływem i ochroną szefa SS Himmlera i organizacyjną kontrolą bankiera i biznesmena z Koloni Kurta von Schrödera.”

Obrazek

IG Farben i Krąg Kepplera.
"IG Farben był mocno reprezentowany w kręgu Kepplera: nie mniej niż ośmiu dyrektorów lub szefów spółek zależnych było członkami koła. Tych ośmiu członków to: wcześniej opisany Wilhelm Keppler i jego bratanek Kranefuss, oprócz tego baron Kurt von Schröder. Obecność Farben podkreślał członek Hermann Schmitz, prezes IG Farben oraz dyrektor Vereinigte Stahlwerke, obydwa kartele skonsolidowane i zbudowane poprzez pożyczki z Wall Street w 1920 roku."

"Inny członek kręgu Kepplera na forum IG Farben był Friedrich Flick, twórca kartelu stali Vereinigte Stahlwerke i dyrektor Allianz Versicherungs AG oraz niemieckiego General Electric (AEG). Heinrich Schmidt, dyrektor Dresdner Bank i prezes zarządu IG Farben oraz spółki zależnej Braunkohle-Benzin AG, był również w kręgu, tak jak i Karl Rasehe, dyrektor Dresdner Bank i dyrektor Metallgesellschaft (spólki zakładającej Delbruck Schickler Bank ) i Accumulatoren-Fabriken AG. Heinrich Buetefisch dyrektor IG Farben był również członkiem kręgu Kepplera.
W skrócie, wkład IG Farben w Nationale Treuhand Rudolfa Hessa - politycznego funduszu nazistów - został potwierdzony po 1933 poprzez przejęcie dużej reprezentacji ludzi IG Farben do hitlerowskiego kręgu."

Ilu z członków kręgu Kepplera było powiązanych z Wall Street?

Tabela na stronie oryg.

Podsumowując trzy artykuły, należy stwierdzić że nie było by II wojny światowej gdyby nie potężne zaangażowanie Amerykańskiego kapitału na rynku Niemieckim. Podczas wojny spółki takie jak AEG, I.G. Farben, Osram, Opel itd nadal pozostawały pod kontrolą USA. W tym samym czasie Amerykańskie pieniądze budowały potencjał komunistycznej Rosji, co można przeczytać w artykułach zamieszczonych na końcu strony.

Po wojnie Brytyjczycy i Amerykanie podzielili świat na dwa fronty, które stworzyli tj blok socjalistyczny i blok zachodni. Podczas trwania zimnej wojny te same firmy i instytucje finansowe budowały potencjał militarny w Rosji i USA, utrzymując świat w niekończącej się spirali strachu i zagrożenia.

Dziś Ameryka wraz z Brytyjczykami zbudowali Chiny jako potęgę światową, aby użyć ją jako narzędzie podboju w XXI wieku...

http://www.prisonplanet.pl/polityka/wal ... 1923652709

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice historii
PostNapisane: 04 cze 2017, 19:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/08/2 ... i-chinami/

Chyba już najwyższy czas, by Polska upomniała się o swoją własność?

Kopia artykułu:

Zapomniane polskie państwo między Rosją i Chinami
Posted by Marucha w dniu 2016-08-22 (poniedziałek)

Istniało w XVII wieku państwo na Dalekim Wschodzie, które nie bało się ani cara rosyjskiego, ani cesarza chińskiego. Państwo założone przez banitów, awanturników, zbiegłych chłopów i jeńców wojennych, a rządzone przez Polaków uciekających przed zemstą cara. To zapomniane dziś prawie zupełnie państwo nazywało się Jaxa a jego założycielem i władcą był polski szlachcic – Nicefor Czernichowski, herbu Jaksa.

Obrazek

Jak to możliwe, że ten kraj nad Amurem mógł rzucić wyzwanie największym potęgom świata? Kim był jego zuchwały przywódca, człowiek, o którym można by dziś pewnie napisać niejedną powieść i nakręcić hollywódzki film?
Nicefor Czernichowski urodził w Czerniachowie na Wołyniu. W młodym wieku dostał się do niewoli rosyjskiej pod Nowogródkiem Siewierskim, broniąc Polski przed rosyjskim najazdem. Zesłano go wraz z ojcem do Wołogdy. Jednak gdy rok później w 1634 r. podpisano pokój polanowski i większość polskich jeńców wracała do ojczyzny, Nicefor przysiągł służyć carowi i przeszedł na prawosławie. Nagrodzono go za to kwotą… 3 i pół rubla.
Dlaczego Polak przysiągł służyć carowi, z którym wcześniej walczył? Dalszy rozwój wypadków wskazuje, że szlachcic po prostu nie chciał wracać do kraju z pustymi rękami. Otóż po otrzymaniu dodatkowo 7 rubli żołdu Czernichowski z kilkoma towarzyszami rozpoczęli ucieczkę do Polski. Zostali jednak schwytani. Za zdradę Nicefor wraz z poślubioną w międzyczasie żoną zostali zesłani do Jenisejska w głębi Syberii. Uciekać stamtąd byłoby trudno, więc nasz bohater postanowił się jednak ustatkować.

Obrazek
Tak prawdopodobnie wygladał herb Jaxa, którego używał Nicefor Czernichowski. Możemy uznać, że był to także herb jego syberyjskiego państwa. Źródło: Wiedza i Życie – Inne Oblicza Historii


Carskie władze przerzucały rodzinę Czernichowskich wraz z trzema synami i dwiema córkami z miejsca na miejsce i z czasem zaczęły powierzać Niceforowi różne funkcje – był lokalnym nadzorcą i awansował na setnika kozackiego. Rodzina żyła sobie w spokoju i dostatku a Czernichowski, który odwiedził Moskwę, prosił nawet listownie cara o przywrócenie mu tytułu szlacheckiego – odpowiedzi jednak nie otrzymał.
Całe stabilne życie Polaka legło w gruzach w 1664 roku. Na początku lipca carski wojewoda ilimski Wawrzyniec Obuchow zgwałcił jedną z jego córek, a męża drugiej aresztował. Takiej zniewagi ojciec – polski szlachcic nie mógł puścić płazem. Wkrótce potem wraz ze swoimi ludźmi dopadł i zamordował wojewodę.
Za taki czyn kara mogła być tylko jedna – śmierć. Uchodząc przed zemstą cara Czernichowski wraz ze swymi 84 banitami postanowił zbiec nad Amur, na granicy rosyjsko – chińskiej. Przedzieranie się przez dziką tajgę było dramatyczne – wkrótce wielu uciekinierów zmarło z zimna i chorób lub zginęło w walkach z miejscowymi Tunguzami i Daurami.
Po wielu ciężkich zimowych miesiącach garstka zbiegów dotarła w końcu do dawnej spalonej kozackiej stanicy Ałbazino. Czernichowski postanowił, że tu zostaną. Polak energicznie przystąpił do odbudowy warowni. Z czasem do grodu, który nazywano Jaksa, zaczęli coraz liczniej przybywać różni banici i zbiegli chłopi z Rosji, nie brakowało wśród nich Polaków.
Czernichowski zdawał sobie sprawę, że nie obroni swojego państwa przed zakusami chińskimi i rosyjskimi bez pozyskania miejscowej ludności. Szybko zdobył szacunek i posłuch wśród autochtonów, którzy pamiętali terror rosyjski i w Czernichowskim widzieli szansę na ratunek. Zaczęli mu więc nawet płacić daninę w srebrze i sobolowych skórach. Wokół warowni powstawały kolejne osady – państwo Jaksa rosło w siłę. W twierdzy przechowywano skarb i sztandar Jaksy. Obowiązywała też księga praw Jaksy ułożona prawdopodobnie przy pomocy unickiego mnicha Hermogenesa.
Wkrótce Czernichowski nawiązał stosunki dyplomatyczne z Chinami, które uznały niepodległość Jaksy. Niezwykłe jest, że dwór chiński pisał do niego… również po polsku, adresując listy „do mądrego chana”.

Obrazek
Lokalizacja państwa Jaxa na współczesnej mapie Dalekiego Wschodu


Samozwańcze państwo zdołało odeprzeć kilka najazdów okolicznych rosyjskich wojewodów i jednocześnie rozpoczęło korespondencje dyplomatyczną z samym carem. Wkrótce Czernichowski zrozumiał jednak, że musi chyba pójść na jakiś kompromis i w 1669 roku zaczął wysyłać carowi dobrowolny podatek, co było chytrym posunięciem.
W 1670 r. na Jaksę napadły liczne oddziały chińskie, ale państwo polskich zbiegów, chłopów i miejscowych dzikich plemion zdołało się obronić, czym wprawiło w zdumienie samego cara. Dwa lata później plan Czernichowskiego się powiódł – car rosyjski wprawdzie skazał go na śmierć, ale dwa dni później – darował mu winy i uczynił go „wicewojewodą ałbazińskim”. Nicefor osiągnął to co zaplanował.
Historia niezwykłego tworu – księstwa Jaksa dobiegła końca w 1674 r. , kiedy państwo to przeszło pod kuratelę rosyjską. Dlaczego Czernichowski nie próbował dalej walczyć o niepodległość? W dłuższej perspektywie było to po prostu niemożliwe, gdyż Jaksa była zbyt słaba na jednoczesne odpieranie ataków chińskich i rosyjskich. Zresztą polski szlachcic – awanturnik osiągnął to co chciał – uniknął kary śmierci za zabicie wojewody, zyskał sobie powszechny szacunek i dodatkowo – wysokie stanowisko.

Obrazek
Oblężenie Ałbazina przez wojska chińskie w 1685 roku. Ryc. Wikimedia Commons


O dalszych losach tego niezwykłego człowieka nie wiadomo zbyt wiele. W 1675 roku przewodził zwycięskiej wyprawie przeciw Chinom, po której prawdopodobnie zmarł. Według innych źródeł, w 1680 roku Czernichowski otrzymał ponownie w Moskwie tytuł szlachecki (bojarski), o który zabiegał już kilkanaście lat wcześniej.

Obrazek
Matka Boska Albazińska


W 1685 roku Chiny napisały ostatni dokument po polsku do mieszkańców Jaksy – widać więc, że Czernichowskiego i jego państwo darzono szacunkiem na dworze chińskim jeszcze długo.
Wkrótce po śmierci Czernichowskiego wielki najazd chiński zniszczył warownię, część obrońców zginęła, pozostali – jako jeńcy – osiedlili się w Chinach. Wkrótce jednak warownię odbudowano, a jej 800-osobowa załoga skutecznie stawiła opór kolejnemu najazdowi 10-tysięcznej armii chińskiej.
Do dziś w miejscowości Ałbazino można oglądać ikonę obecnie zwanej Matką Boską Ałbazińską, przywiezioną niegdyś przez mnicha Hermogenesa, a także chińskie mapy z zaznaczonym na nich „państwem Jaxa”.

Marek Matecki

http://kresy24.pl/zapomniane-polskie-pa ... i-chinami/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tajemnice historii
PostNapisane: 26 lis 2018, 20:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31139
I po co zbrodni szukać jedynie w średniowieczu i w inkwizycji....., a milczeć o własnych ideologicznych dokonaniach na tym obszarze w imię patologicznych urojeń i jedynie słusznych rozwiązań.

Za ołtarze i ogniska! Flamandzka Wandea

Obrazek
Alexandre Bloch [Public domain]


Wystąpienie flamandzkich katolików na jesieni 1798 roku było lokalnym, dziś już na wpół zapomnianym zrywem. Stanowiło jedynie drobny szczegół rozlewającego się po Europie koszmaru, zwanego francuskimi wojnami rewolucyjnymi. Jednak nie był to mały konflikt, jeśli ocenić go miarą bohaterstwa i poświęcenia jego uczestników.

Podbój
Dawne Niderlandy Austriackie (ich obszar pokrywał się mniej więcej z terytorium obecnej Belgii) zostały podbite przez francuskie wojska rewolucyjne w roku 1794. Trzy lata później, na mocy postanowień podpisanych w Campo Formio, oficjalnie przyłączono je do Republiki Francuskiej.

Zdobywcy jęli natychmiast zagospodarowywać anektowane tereny, dzieląc je na dziewięć departamentów. Nie bacząc na opinię ludności, zniesiono odwieczne, lokalne prawa, podporządkowując wszystko paryskiemu molochowi. Jedynym językiem urzędowym stał się francuski, co uderzyło we flamandzko- i niemieckojęzyczną ludność. Uciążliwe dla miejscowych było nowe prawo podatkowe.

Z zaciekłością właściwą dla nadsekwańskich sankiulotów uderzono w Kościół katolicki. Wprowadzono francuski kalendarz republikański, negujący erę chrześcijańską. Zamykano świątynie, zakazano działalności zakonów, zagrabiono własność kościelną. Wszyscy kapłani mieli złożyć przysięgę na wierność francuskiej Konstytucji, oporni padali ofiarą prześladowań.

Francuscy wielbiciele rewolucyjnej utopii, jak się zdaje, nie wyciągnęli żadnych wniosków z gwałtownych wypadków, jakie niewiele wcześniej rozegrały się na tych ziemiach. W latach 1789-1790, w odpowiedzi na oświeceniowe nowinkarstwo cesarza Józefa II, Niderlandami Austriackimi wstrząsnęła tak zwana „rewolucja brabancka” – będąca w istocie wystąpieniem kontrrewolucyjnym w obronie Kościoła, tradycji, starych praw i przywilejów stanowych. Kręgosłupem oporu stała się tajna organizacja, mająca w nazwie cyceronowe motto: Pro Aris et Focis (Za Ołtarze i Ogniska Domowe – tu w znaczeniu: Za Kościół i Rodzinę). Kiedy słudzy cesarscy zamknęli seminaria duchowne w Louvain oraz aresztowali odważnego kardynała Johanna Heinricha von Franckenberga, miejscowi katolicy chwycili za broń. Władza austriacka została na jakiś czas usunięta. Bunt zdławiono dopiero po skierowaniu do prowincji znacznych sił wojskowych (niestety, rebeliantom mocno zaszkodził konflikt w ich własnych szeregach, między rzetelnymi kontrrewolucjonistami broniącymi tradycyjnych wartości a skrzydłem liberalnym zapatrzonym we wzorce rewolucji francuskiej, niewiele różniącym się w poglądach od znienawidzonego cesarza Józefa).

Trzeba przyznać, że triumfujące cesarstwo (w osobie Leopolda II, następcy zmarłego Józefa II) dążyło do porozumienia. Pokonanych powstańców potraktowano łagodnie, odwołano też większość nieszczęsnych dekretów, które tak rozjątrzyły ludność. Dzięki temu zyskano kilka lat spokoju. Potem jednak Niderlandami Habsburgów zawładnęli francuscy zdobywcy. Ci z kolei, zacietrzewieni w rewolucyjnym amoku, zdawali się wcale nie zważać na fakt, iż ideologia oświeceniowa była nie do strawienia dla wielu „wyzwalanych” ludów.

Wybuch
Podobnie jak w roku 1793 w Wandei, kroplą która przelała kielich goryczy w dawnych Niderlandach Austriackich okazał się wprowadzony przez Paryż przymusowy pobór do wojska.

Miał on objąć wszystkich mężczyzn w wieku od 20 do 25 lat. Francuzi mieli nadzieję na wyciągnięcie z anektowanej prowincji aż dwustu tysięcy rekrutów. „Mięso armatnie” stawało się coraz cenniejszym towarem na europejskich i zamorskich frontach.

W odpowiedzi na te zamiary, na okupowanym obszarze Niderlandów rychło zawiązała się konspiracja. Spiskowcy zaplanowali wybuch powstania na dzień 25 października 1798 roku; mieli nadzieję na uzyskanie wsparcia ze strony Anglii i Prus. Tymczasem zryw rozpoczął się o wiele wczesniej, 12 października w Overmere, w wyniku spontanicznego oporu ludności stawionego okupantom.

Wystąpienia zaczęły rozlewać się po kraju. Powstanie zyskało największe poparcie we Flandrii (departamenty Lys i Scheldt) oraz Brabancji (departamenty Deux-Nèthes i Dyle) wśród katolików flamandzkich. Odzew wśród francuskojęzycznych Walonów był skromniejszy. Doszło za to do wystąpień w niemieckich powiatach Luksemburga. Nie było scentralizowanego sztabu, w ogniu walk zdobywali sławę charyzmatyczni przywódcy: Emmanuel Rollier, Pieter Corbeels, Emmanuel Józef van Gansen, Jan Cornelis Eelen, Michiel van Rompay...

Do walki stawali przede wszystkim włościanie (stąd bunt bywa nazywany Wojną Chłopską), także robotnicy i rzemieślnicy. To prawda, że miasta raczej trzymały się na uboczu zrywu, kontrola była tam zbyt ścisła, za to na obszarze wiejskim ruch rozwijał się żywiołowo. Wszędzie powstawały zbrojne oddziały, zajmowano gmachu urzędów, niszczono rejestry poborowych, rozbrajano żołnierzy i żandarmów. Powszechnie ścinano „drzewa wolności” symbolizujące znienawidzoną oświeceniową władzę, a na ich miejscu stawiano krzyże. Z ukrycia wychodzili prześladowani kapłani. Administracja francuska pierzchała sromotnie, głównie do Brukseli, pod ochronę bagnetów tamtejszego garnizonu wojsk okupacyjnych.

Godłem insurekcji był czerwony krzyż na białym polu. Noszono go na sztandarach, na kapeluszach, na naramiennych opaskach; jego wizerunki przyszywano do odzieży na piersiach. Z tysięcy gardeł dobywało się zawołanie bojowe:

- Za ołtarze i ogniska!

Bez lęku
W zbuntowanych dziewięciu departamentach Paryż utrzymywał początkowo 8000 żołnierzy. Rychło ich liczba wzrosła do 25.000.

Insurgentom brakowało doświadczenia militarnego. Ich bronią częstokroć były widły, kosy, drewniane pałki i chałupniczo sporządzone flinty. Przejściowe sukcesy okupione były strumieniami krwi.

Na krótką chwilę udało się oswobodzić Mechelen, jednak Francuzi zdecydowanym kontratakiem odwojowali miasto. Pojmanych powstańców postawiono przed sądem doraźnym. Czterdziestu jeden uznano za winnych „zdrady Republiki Francuskiej” i skazano na śmierć. Zostali rozstrzelani pod murem miejscowego cmentarza – tych, co przeżyli salwę plutonu egzekucyjnego zadźgano bagnetami.

Flamandzcy powstańcy ponieśli klęskę w Ingelmunster, gdzie dwustu z nich padło w walce. Pod Zonnebeke zginęło ich czterystu. Pod Diest straty przekroczyły pół tysiąca zabitych. Francuzi zdobyli Mol, kładąc trupem sześciuset jego obrońców. Nie na darmo śpiewano o uczestnikach zrywu:
„Krzyż na ich piersiach był czerwony od krwi”.

Mały Luksemburg równie heroicznie odgryzał się rewolucyjnej hydrze, aż powstańców rozgromiono pod Arzfeld. Masakrze próbował tam zapobiec dowódca francuskiej kawalerii – stary wojownik nieskażony ideologicznym szaleństwem. Ujęła go niezłomna postawa tłumu niemal bezbronnych wieśniaków, stojących bez lęku naprzeciw armat i najeżonych bagnetami czworoboków, więc nim padły pierwsze strzały, zawołał do nich:

- Moje dzieci, czegóż wy chcecie?
Odpowiedział mu gromki okrzyk:
- Chcemy wojny!

Krzyże w sercach
Republika ogłosiła powstańców „bandytami” i „rozbójnikami”, odmawiając im praw kombatanckich (nie inaczej postąpiono 15 lat wcześniej wobec Wandejczyków).

Francuzi okrutnie represjonowali nie tylko uczestników zrywu, ale wszystkich, na których padł cień podejrzenia o sprzyjanie powstańcom. Bywało, że karne ekspedycje wojskowe dopuszczały się masowych zbrodni, podczas których nie oszczędzano kobiet ani dzieci. Tak właśnie stało się w Kuurne, gdzie zaatakowano wiernych opuszczających miejscowy kościół, zabijając trzydzieści osób.
5 grudnia cztery tysiące flamandzkich insurgentów stanęło pod Hasselt, w Limburgii. Do rozprawy z nimi przybyło silne zgrupowanie Francuzów z liczną artylerią. Powstańcy przeczuwali, że to już koniec. Przed bitwą zgromadzili się wszyscy na centralnym placu miasta wokół kościoła Matki Bożej, gdzie pewien kapłan udzielił im zbiorowego rozgrzeszenia. Potem była rzeź. Francuzi raportowali z dumą o setkach „rozbójników”, którzy „gryzą już piach”. Wśród poległych zidentyfikowano kilku księży.

Tu i ówdzie tlił się jeszcze opór. Aż do lipca 1799 roku walczył w Brabancji oddział partyzancki Karola Franciszka Jacqmina, który skupił w swych szeregach kilka tuzinów zabijaków, dumnie nazywających się Armią Belgijską. Ostatecznie Armée Belgique została otoczona i rozbita opodal Loonbeek. Jej dowódca padł w walce - zwycięzcy odcięli trupowi głowę, którą triumfalnie wystawili w Brukseli na widok publiczny, jako widomy znak zwycięstwa czcicieli Postępu i Rozumu.
Wedle oficjalnych danych podczas tłumienia buntu wojska francuskie zabiły 5608 „rozbójników”, schwytały 1687, ponadto aresztowały 648 księży. Całkowita liczba ofiar śmiertelnych mogła sięgać piętnastu tysięcy.

***
To nie była duża wojna, jeśli zestawić ją z całością koszmaru, jaki zafundowali wówczas Europie „postępowcy” z Paryża. Przecież wedle obliczeń Geoffreya Ellisa w latach 1789-1815 w wojnach rewolucyjnych i napoleońskich mogło zginąć nawet cztery miliony ludzi. A jednak powstanie flamandzkich i luksemburskich katolików roku 1798 było zrywem wielkim. Owej jesieni stanął do walki zastęp dzielnych ludzi, gotowych poświęcić wszystko w obronie swych kościołów i swoich rodzin.

Pozostały po nich słowa pieśni:

„Kiedy wróg chciał zniszczyć Krzyż,
nasi chłopcy chwycili za ojcowską broń.
Matka skryła głęboko smutek pełen dumy
i wyryli Krzyż w swoich sercach.
O, idźcie teraz, me dzieci,
walczyć za Boży Krzyż!”


Andrzej Solak

https://www.pch24.pl/za-oltarze-i-ognis ... 337,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /