Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 02 kwi 2015, 14:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/niemi ... wy-2015-03

Niemiecki plan zagłady Warszawy
OPUBLIKOWANO MARZEC 31, 2015PRZEZ A303W HISTORIA

Komentarz: Prezentacja na temat niemieckiego planu zagłady Warszawy prof. Włodzimierza Bojarskiego przedstawiona na konferencji Polskiego Lobby Przemysłowego w Warszawie (14.03.2015 r.).



W czerwcu 1939 r. „wódz” niemiecki Adolf Hitler zaakceptował Plan Pabsta, całkowitego zniszczenia Warszawy i wymordowania jej ludności. Na odprawie wojennej na tydzień przed atakiem na Polskę powiedział: „Wydałem rozkazy (…) zabijania bez litości i bez pardonu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci – polskiej rasy i języka. Tylko w ten sposób zdobędziemy teren, jaki bardzo potrzebujemy.” Z tą nienawiścią i zadaniem ruszyła nowa nawała na Wschód, niemiecka, a nie tylko hitlerowska, zaczynając II wojnę światową.
Die neue deutche Stad Warschau na powierzchni zaledwie 15 km2, to zaprojektowane przez Pabsta całkowicie nowe, prowincjonalne miasto dla 130 tys. Niemców. Miało powstać na gruzach zburzonej Warszawy, po zagładzie i wywiezieniu do Niemiec większości jej mieszkańców. „W każdym razie należy spowodować, aby miejsce zamieszkania pięciuset tysięcy podludzi, absolutnie nie nadających się dla Niemców, całkowicie znikło…” – pisał Heinrich Himmler 16.02.1943 r., ponawiając swój wcześniejszy rozkaz o założeniu w Warszawie obozu koncentracyjnego dla zagłady Polaków.
Cel wymordowania ludności naszej stolicy realizował głównie Konzentrationslager – KL Warschau (wg. samego Rudolfa Hössa był to obóz zagłady – Vernichtungslager), powołany oficjalnie rozkazem Himmlera z 9 października 1942 r. Istniał jednak częściowo już wcześniej, obejmując obóz jeniecki na Kole. Realizacja całego kompleksu obozowego została znacznie zintensyfikowana zaraz po likwidacji warszawskiego getta w 1942 r. (po wywiezieniu i wymordowaniu Żydów) i działał on do sierpnia 1944 r.



KL Warschau był niemieckim kompleksem obozowym zagłady tysięcy Polaków, mieszkańców stolicy i jej okolic oraz przebywających tu uciekinierów i osób wysiedlonych z innych miast. W pewnym stopniu ginęli tu również Żydzi i obcokrajowcy oraz grupy zagranicznych jeńców wojennych. Na terenie lewobrzeżnej Warszawy obejmował on pięć dużych podobozów (jednorazowo na około 40 tysięcy więźniów), komory gazowe (wielkie komory w tunelu przy dworcu Warszawa Zachodnia oraz inne), tereny męczeństwa i rozstrzeliwań oraz kilka krematoriów. Dalsze obiekty znajdowały się na terenie prawobrzeżnej Warszawy. Stanowił wielką fabrykę śmierci, w której Niemcy „przerabiali” setki osób w ciągu doby na popiół zmieszany z gruzem. Mordowano masowo nie tylko bezimiennych ludzi z łapanek ulicznych i wypędzanych z domów, ale także zadenuncjowanych działaczy i żołnierzy Polski Podziemnej.
Szacunki wskazują, że w kompleksie obozowym KL Warschau zamordowano około 200 tysięcy Polaków, niezależnie od ponad 160 tysięcy pomordowanych później i zabitych w czasie Powstania Warszawskiego oraz dalszych tysięcy pomordowanych wcześniej i wokół Warszawy. To zbrodnia kilkakrotnie większa jak Katyń i Miednoje i podobnie jak tamte przez lata przemilczana i ukrywana.
Kompleks obozowy KL Warschau, działający na terenie lewobrzeżnej Warszawy, został najlepiej udokumentowany i przedstawiony w książce Marii Trzcińskiej KL Warschau obóz zagłady dla Polaków, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Radom 2007. Nie można jednak zapominać o wcześniejszych zbrodniach niemieckich, już od pierwszych dni wojny, oraz o następnych w dniach Powstania Warszawskiego, a także o zbrodniach na Pradze, w Wawrze i w okolicy Warszawy (w Palmirach, Magdalence, Lasach Kabackich, Lasach Chojnowskich i w innych miejscach).
Szerzej wspomina o tym literatura: Władysław Bartoszewski, Warszawski pierścień śmierci 1939-1944, Warszawa 1970 (wyd.II), 2008 (wyd.III); Henryk Pająk, Niemieckie ludobójstwo na polskim narodzie, Wyd. Retro 2004; Praca zbiorowa, Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 1979; Andrzej Leszek Szcześniak, Plan zagłady Słowian, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2001 i inne.
Wielki był zakres masowych mordów i eksterminacji ludności polskiej w okresie wojny ze strony naszych wrogich sąsiadów, z udziałem także, niestety, również mniejszości narodowych zamieszkujących w Polsce. Do tego dochodziły deportacje, wywózki i katorga Polaków w głąb Rosji, Niemiec, Ukrainy i innych krajów. Polacy uczestniczyli również w walkach i ginęli na wszystkich frontach II wojny światowej. Podobno Jakub Berman podał (wymyślił) wkrótce po wojnie, że ogólne straty wojenne ludności polskiej wyniosły 6 mln. Faktycznie były one jednak znacznie większe; większe aniżeli wszystkich pozostałych krajów europejskich razem wziętych, z wyjątkiem ZSRR. Wyniosły 8 do 10 mln ludzi[1]; zapewne wymordowano i wygubiono więcej Polaków niż Żydów.
W czasie wojny i okupacji cała Polska została pokryta miejscami męczeństwa i zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jednak Niemcom szczególnie zależało na wymordowaniu ludności naszej stolicy i realizowali specjalne działania w tym celu. Natomiast po wojnie, w ciągu już kilkudziesięciu lat podejmowane są szczególne działania zacierające ślady tej zbrodni. Dlatego ta sprawa zasługuje na naszą szczególną uwagę i pamięć społeczną. Istotny jest tu również związek niemieckiego planu zagłady Warszawy i działania KL Warschau z przygotowaniem i wybuchem Powstania Warszawskiego.
Codzienny masowy mord ludności stolicy mobilizował nie tylko do biernego oporu, ale także do czynnej obrony i był jednym z czynników stymulujących przygotowanie i wybuch Powstania Warszawskiego. Całkowite zburzenie miasta w czasie Powstania i później było też tylko dalszym ciągiem realizacji wspomnianego planu zagłady polskiej stolicy. Nieco naiwne są twierdzenia osób nie znających warunków okupacyjnych i zbrodni KL Warschau, głoszące, że gdyby nie Powstanie Warszawskie to Warszawa uniknęłaby zniszczenia.
Trudno oceniać, jak mogła zakończyć się ostatnia wojna światowa, ale jest prawdopodobne, że Powstanie Warszawskie było jednym z czynników, który zatrzymał na pięć miesięcy wielki marsz Armii Czerwonej na Zachód, dając czas aliantom na podejście pod Berlin. Czy walcząca i niszczona Warszawa w 1944 r. nie osłaniała i nie ratowała też jakoś Zachodu, podobnie trochę jak w 1920 r.?
Po wojnie w lagrze przy stacji PKP Warszawa Zachodnia kontynuowana była zbrodnicza działalność przez organy sowieckie NKWD, a następnie przez krajowy Urząd Bezpieczeństwa (UB). W kompleksie obozowym na Gęsiówce działał około pięć lat tzw. Centralny Obóz Pracy o podobnie morderczo-represyjnym charakterze. Te działania nie zostały nigdy objęte żadnym dochodzeniem sądowym. Oprawcy dbali o to, aby w dalszych latach o lagrze nie mówiono. Także Żydzi i syjoniści, dawniej liczni w organach UB, wolą głosić, że Warszawa była miastem męczeństwa tylko Żydów, a nie Polaków. Tymczasem Żydzi byli wcześniej masowo wywiezieni i mordowani w Treblince oraz w Oświęcimiu – wraz z Polakami, a KL Warschau powstał przede wszystkim dla Polaków. Wiedza o warszawskim obozie zagłady przeszkadza również nowym kolaborantom niemieckim. Wielu usiłuje więc tę prawdę przemilczeć i skazać na zapomnienie, a znajdują poparcie także w różnych organach władzy.
Do wspomnianej wielkiej wojennej zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, dołącza się więc kolejna zbrodnia odmowy pomordowanym godnego wspomnienia, choćby symbolicznego pochówku, pomnika i mauzoleum. To zbrodnia zacierania śladów, przemilczeń i fałszowania świadomości Narodu, szczególnie młodego pokolenia Polaków. Od najdawniejszych czasów w kulturze naszego kontynentu przysługiwała cześć zmarłym; kurhany i mogiły swoich, obcych i wrogów, pokrywają również polską ziemię. Nawet w Katyniu jest już polski cmentarz i tabliczki pomordowanych. W Warszawie współczesne nowe barbarzyństwo obecnych władz odmawia tego wszystkiego tysiącom pomordowanych Polaków.
Po wojnie zrujnowana Warszawa już nie miała być stolicą zniszczonego i okupowanego kraju. Potrzebne były nowe zmagania aby została stolicą i aby z gruzów powstało Miasto Nieujarzmione. Potrzeba też czci i zachowania świadectwa o dokonanej tu zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
Pozostały ambicje aby Warszawa była stolicą wolnej Polski. Tymczasem realizowany jest szerszy plan Lenina i globalistów, wspierany od 25 lat przez „demokratycznych parlamentarzystów”, aby Warszawa była prowincjonalnym miastem w internacjonalistycznej, ateistycznej Europie.

* * *

Nie głosimy tu wrogości międzynarodowej i nienawiści, ale zabiegamy o cześć i pamięć dla pomordowanych oraz o prawdę historyczną i świadomość społeczną, tak ważną dla lepszej przyszłości. Marszałek Józef Piłsudski dobitnie stwierdził: Kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani ma prawo do przyszłości. Życzliwie przypominał nam to również dr Helmut Kohl, kanclerz federalny Niemiec w polskim Parlamencie 6.07.1995 r. Ten kto nie zna przeszłości, nie może pojąć teraźniejszości i nie jest w stanie kształtować przyszłości. To odnosi się do życia każdego poszczególnego narodu, jak również do stosunków między państwami i narodami.

Włodzimierz Bojarski

[1] ) Wysocki W.J. Statystyka wobec wojny, Konferencja na UKSW 15.05.2009 (prezentacja niepublikowana).
Synder T. Skrwawiona ziemia. Europa między Hitlerem i Stalinem, Wyd. Świat Książki.




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 28 lis 2016, 17:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/73658

Ślady KL Warschau w zapiskach Adama Chętnika
Wojciech Kozlowski, śr., 03/02/2016 - 07:20

Na rynku księgarskim ukazały się „Wspomnienia z lat okupacji” Adama Chętnika – wydanie Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie – Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach (Warszawa – Kielce 2014). Książka zawiera niepublikowane dotychczas zapiski autora: „Pod niemiecko-hitlerowskim obuchem 1940-1944” - będące do tej pory w tajnym depozycie Biblioteki Narodowej. Drugą część książki stanowi dziennik tegoż autora: „Powstanie sierpniowe w Warszawie”.

Pod latarnią najciemniej

Cytuję: „Aresztowania trwają od kilku lat bez przerwy. Odbywają się przeważnie w nocy, w godzinach policyjnie zabronionych cywilom. Gestapo zajeżdża pod upatrzony dom karetką samochodową lub większą budą, gdy idzie o większą liczbę osób. /.../ Aresztowani dawniej (przed paru laty) siedzieli dłuższy czas w więzieniu na Pawiaku, zanim zostali odesłani gdzieś do obozu lub na stracenie. Większość dostawała się do obozów „śmierci”, gdzie męczyła się dłużej lub krócej. Skazanych na śmierć rozstrzeliwano gdzieś poza miastem, w lesie, zaroślach, itp., /.../ Od jesieni 1943 r. zaczęły się masowe rozstrzeliwania po ulicach i placach. Odbywało się to zaraz po zamachach na Niemców – szczególnie policjantów lub urzędników. Za jednego zabitego Niemca tracono według przepisów najmniej 10 Polaków, tracono jednak napewno więcej. /.../ Skazani byli obdarci ze swego cywilnego ubrania, a mieli na sobie jakieś łachmany, lub potem ubranie papierowe, byli przy tym przeważnie boso w śnieg czy mróz. /.../ Strzelano tak po 20, 50, a nawet po 200 jednego dnia. Zabitych zabierano na samochody ciężarowe i wieziono – jak twierdzą – do Getta (żydowskiego), gdzie wszystkie ciała spalano w specjalnych krematoriach. W ten sposób zacierano ślady mordów, mężczyzn, chłopców nieletnich, kobiety, a nawet młode dziewczęta – uczennice szkolne, za znane tylko oprawcom „przewinienia”. Po rozstrzelanych pozostawały znaki widoczne – dziury i szczerby od kul w murach, a na ziemi ciepła krew męczenników. Ślady krwi i znaków w murach Niemcy starali się zacierać,” (119)

Nie pada tu nazwa obozu KL Warschau, ale ślady tego obozu są tutaj widoczne. Przede wszystkim jest tu wymieniony Pawiak - więzienie śledcze, przez które przechodzili Polacy rozpracowywani, a więc ci od których Niemcy poprzez tortury - spodziewali się uzyskać informacje dotyczące polskiej ludności i jej organizacji konspiracyjnych. Pawiak był wykorzystywany przez Niemców już od 1939 r, a rozkazem Himlera z 11.06.1943 r. został włączony do kompleksu KL Warschau – stając się jego integralną częścią. Był również wraz z KL Warschau pod jedną wspólną komendaturą SS i policji w Warszawie. Widzimy też, że reguła tracenia 10 Polaków za jednego Niemca, była regułą dobrze warszawiakom znaną. Chętnik pisze też o listach zakładników, które to Niemcy ogłaszali chcąc powstrzymać opór i ducha walki Polaków, jednak zaprzecza by ludność z tych list odzyskiwała wolność.

Tak jak sama nazwa KL Warschau nie była znana – zwłaszcza, że jego funkcja była tajna i jego Lagry mogły być mylone z istniejącymi tu obozami pracy - jednak istniała wiedza ogólna o wtrącaniu ich „gdzieś do obozów śmierci”. Nie mogły jednak nie zostać zauważone krematoria o których Chętnik pisze. Wymienione przez niego krematoria na terenie getta, funkcjonowały w Lagrze zwanym Gęsiówką – nie wymienionym jednak przez niego z nazwy, pomimo, że musiała być wiedza o istnieniu tego Lagru. Widać stąd, że w czasie okupacji nie było w Warszawie wiedzy o funkcjonowaniu KL Warschau i jego ekstreminacyjnym charakterze.

„Polaków mordowano nie tylko za zabitych Niemców lecz także za: „Ukraińców, volksdeutschów, /.../ Były plakaty co zawierały od razu po 200 i więcej imion. Jednocześnie podawano miejsce i datę urodzenia skazańca. Z nazwisk tych i dat wiedzieliśmy, że ginęli wszystko ludzie nasi – Polacy i przeważnie młodzi chłopcy, w wieku lat 18 – 20. Tych najpotrzebniejszych nam chłopców tępiono bezlitośnie.” (120)

Kilka stron dalej Chętnik znowu pisze o aresztowaniach:

„Aresztowania prowadzone są również bezlitośnie. /.../ Co się z aresztowanymi staje – nie wiadomo, twierdzą tylko niektórzy, że z mieszkań rozkradzionych i zdemolowanych aresztowani wywożeni są tylko na śmierć. Rozstrzeliwania obecnie (przez m. Kwiecień) odbywały się już nie na ulicach, ale podobno w Getcie. W dzień najwięcej aresztowań dokonują specjalne pogotowia policyjno-żardamskie; są to lotne oddziały, uzbrojone przeważnie w broń maszynową (tzw. rozpylacze) krótszą i długą z zapasami granatów. Takich żandarmów i policjantów jeździ nieraz po kilkudziesięciu w wygodnych samochodach turystycznych, a na przedzie samochód mniejszy, z kilku żandarmami, z bronią gotową do strzału, a na przedzie (tuż za szoferem) gestapowiec z ciężkim karabinem maszynowym, nastawionym na ulicę. Po jakimś zamachu, z samochodu takiego rozpoczyna się strzelanina wprost do przechodniów, ulice nieraz są zamykane, zabiera się ludzi gromadnie z tramwajów itp. Znalezione przy pasażerach rzeczy niedozwolone są powodem do dalszych rewizji i aresztowań po domach i do nowych rozsrzeliwań. Mówią, że ginie ludzi naszych daleko więcej, niż to wskazywały listy drukowane.” (121)

Tak jak w poprzednim cytacie egzekucje uliczne miały związek z KL Warschau - głównie poprzez spalanie zwłok w krematoriach KL Warschau - tak tutaj widać już większy związek, a więc egzekucje blisko krematoriów na terenie getta. Chętnik pisze też o wysadzaniu ruin w byłym getcie. Z zeznań świadków w śledztwie sędzi Trzcińskiej wiadomo, że jedną z metod pozbywania się zwłok było ich spalanie w ruinach na stosach i zacieranie śladów poprzez wybuchy. Czyniono tak, gdyż Krematoria KL Warschau o przepustowości 200 ciał na dobę nie były wystarczające do faktycznych potrzeb niemieckich.

„Łapanki uliczne upokorzające nas jako naród i ohydne w swoim wykonaniu, odbywają się całe lata bez przerwy. Największe w swych rozmiarach były zimą w m. Styczniu (?) r. 1943 (?). [tak w oryginale (*1)] Cała masa oddziałów żardarmerii rozstawionej w mieście, na rogatkach, placach, na przystankach tramwajowych itp., zatrzymywało przechodniów, szczególnie męższczyzn i masę różnej młodzieży i nie badając wcale lub tylko powierzchownie, zabierano do oczekujących bud samochodowych, ładowano do pociągów i wywożono, wprost do obozów śmierci, a przede wszystkim do Majdanka.” (122)

Tutaj Chętnik uściślił okres ekstreminacji narodu polskiego na terenie stolicy Polski - „całe lata bez przerwy” i podobnie w następnym cytacie: „stale i zawsze”. Jako transport podane już są pociągi - świadczące o masowym wymiarze tych zbrodni. Trzeba pamiętać, że wszystkie lagry KL Warschau były spięte torami i podłączone do sieci kolejowej. Ile tych transportów trafiło do KL Warschau nie wiadomo. Koresponduje to z ustaleniami sędzi Trzcińskiej ze śledztwa o transportach niewiadomych – tzw. pociągach widmach.

„Łapanki miały na celu albo wywożenie przymusowe młodzieży do Niemiec na roboty, albo wywożenie do „obozów śmierci” ludzi im niewygodnych (np. inteligentów zawodowych, uczonych, b. Wojskowych itp.) albo wprost terroryzowanie ludności polskiej. Takie czy inne łapanki są stale i zawsze. Niekiedy biorą sprzed kościołów, ze stacji kolejowych, z tramwajów, lub zamykają place miejskie, mosty i zatrzymują przechodniów, następuje rewizja osobista, sprawdzanie dokumentów i ostatecznie znaczna liczba przechodniów wywieziona jest w budach do więzień i obozów. Niekiedy są łapanki tylko kobiet, „ ( 123)

Widzimy, że eksterminacja Warszawy dotykała w pierwszej kolejności inteligencji – jako tkanki przywódczej Polaków (tzw. odgłowienie) - ale miała też charakter ogólnej biologicznej zagłady narodu zgodnie z niemieckim Lebensraum.

„Obławy na Polaków i Żydów odbywają się w nocy i dobrze z rana. Otoczone są wtedy całe bloki domów lub poszczególne domy, a nawet części dzielnic. Nie wolno wtedy poza kordon żardarmerii wejść ani wyjść. W obławach bierze nieraz udział wojsko. Przetrząsane są poddasza mieszkań, piwnice, odrywane podłogi. Ginie wiele rzeczy kosztownych. Przy najmniejszym śladzie tajnej literatury, broni, ubrań wojskowych itp., mieszkańcy są aresztowani(niekiedy całe rodziny i z wielu nieraz mieszkań) i wywożeni nie wiadomo gdzie. Mieszkania często demolowane. Przy obławach mówią Niemcy, że szukają ukrytych Żydów, ale giną przede wszystkim nasi rodacy za byle co. /.../ W obławach a nawet rozstrzeliwaniach biorą często udział młodzi chłopcy niemieccy z Hitler-Jugend.” (123-124)

Brakowało Polakom wiedzy na temat KL Warschau i miejsc ich wywózki: „wywożeni nie wiadomo gdzie”! Przyczyną takiego stanu był terror wojenny i dezinformacja. Nie wolno było się zbliżać nawet do terenów zakazanych przez Niemców, gdyż strzelano bez ostrzeżenia o czym informowały napisy (np. na ogrodzeniu Gęsiówki). Komunikację w charakterze przekazu informacyjnego - pełniła wyłącznie „poczta pantoflowa” – jakże utrudniona przy niewydolnej komunikacji miejskiej i godzinie policyjnej. A nade wszystko ludzka koncentracja - pochłonięta być musiała głównie zachowaniem życia, a więc na unikaniu śmierci - czychającej na każdym niemal kroku i zdobycia środków do biologicznego przetrwania.

„Pewnego dnia zajechały budy z policją, tereny kąpielowe [nad Wisłą] okrążono i ludzi (przeważnie młodzież, obojga płci) na pół prawie nagich zapakowano do bud i wywieziono do Arbeitsamtów i obozów pracy.” (156)

Miejsca publiczne stanowiły dla Niemców zawsze dogodny teren łowiecki.

„Jedna z takich zabaw zaraz po Wielkiej Nocy trwała zbyt długo – do rana, gdy przechodnie śpieszyli do pracy. Niemcy uznali to za prowokację. Zajechały przed wesoły dom budy, młodzież wraz z pannami zabrano do obozów, dozorcę i administratora również.” ( 156)

Dla uzasadnienia ludobójstwa, każdy pretekst był dobry. Ktoś dzisiaj zapyta – to teraz modne - czy doszło by w ogóle do ludobójstwa w Warszawie, gdyby okupant nie „musiał” stosować reguły 10 za jednego Niemca? I tu odpowiedzią niech będzie zagłada Żydów, którzy nie stawiali oporu a wręcz współpracowali z najeźdzcą. Okupant zdobywał konsekwentnie przestrzeń życiową dla Niemców - zgodnie z Generalnym Planem Wschodnim (GPO), który zakładał likwidację lub wywiezienie na Sybir 80-85% Polaków.

Konsekwencją urbanistyczną GPO dla Warszawy był plan Pabsta - przewidujacy na jej miejscu, mały węzeł kolejowy. Ów plan - z niemiecką skrupulatnością był realizowany, a odwet za zabijanych Niemców (przekraczający ilościowo według Chętnika regułę 10) miał pacyfikować jedynie opór przeciw realizacji tego planu.

W cytatach Chętnika występuje znany Polakom Majdanek, ale jest także wielkie przeczucie innego miejsca – bezradnie zwanego: „nie wiadomo gdzie”. No cóż - pod latarnią najciemniej - wyniki śledztwa sędzi Trzcińskiej dają odpowiedź na wszystkie wątpliwości Chętnika. Warszawa była jedyną stolicą - w okupowanych przez Niemców państwach - w której istniał w jej centrum obóz zagłady KL Warschau.

Ślady Lagru na Kole?

„Na Bielanach na Zielone Świątki, gwarno i rojnie, tylko statki zamiast do Bielan, dowoziły (1941 r.) ludność do Młocin, a stamtąd ludzie wracali pieszo do Bielan. W Bielanach, tuż pod kościołem pełno żołnierzy i samochodów niemieckich, a w pobliskim lesie namioty, szopy i składy wojskowe.” (65)

Szopy są tu w znaczeniu baraków. Chętnik jako Kurp użył tu słowa regionalnego. Nie był też rodowitym Warszawiakiem i z pewnością nie rozgraniczał lasku na Kole, który jest w zasadzie przedłużeniem lasku bielańskiego. Dla niego musiał to być jeden las, a „składy wojskowe” nasuwają przypuszczenie, że chodziło mu o fort Bema. Z kolei zestawienie baraków ze składami wojskowymi korespondują z Lagrem na Kole, który powstał najwcześniej z Lagrów KL Warschau - z przeznaczeniem pierwotnym dla jeńców.

O budowie baraków w lasku na Kole (w śledztwie sędzi Trzcińskiej) mówi świadek Adam Jagielski: „widziałem w lasku rozpoczętą budowlę już na poczatku 1940 r. Po dwóch miesiącach widziałem, że pobudowano baraki.” (*4)

Czyż to te same baraki o których Chętnik pisze w 1941 r? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że tak.

W sprawie lasku na Kole wyrastaja jak grzyby po deszczu „harcerze”, którzy w lasku ćwiczyli. Jeden z nich miał tam nawet „nocne strzelanie”. (*5)

Trudno sobie to wyobrazić w wojennej Warszawie, po godzinie policyjnej w nocy, kiedy głos jest szczególnie słyszalny. Ćwiczebne strzelanie dla harcerzy w czasach gdy żołnierze podziemia nie zawsze byli dobrze uzbrojeni i musieli oszczędzać na amunicji nie były dotąd znane. Chyba, że był to harcerz z Hitler-Jugend.

Ze śledztwa sędzi Trzcinskiej wiadomo, że część lasku była ogólnodostępna, jednak w pobliżu było i Gestapo i pacówka Wehrmachtu i Hitler-Jugend - skupiająca dzieci volksdeutschów. O ich zbrodniach wojennych wspomina Chętnik. Część z volksdeutschów opuściła Warszawę jeszcze przed powstaniem, inni brali udział w powstaniu po stronie niemieckiej, później rabowaniu po kapitulacji Warszawy. Wielu z nich pozostało na miejscu.

Przeludnienie okupowanej Warszawy w cytatach z Chętnika

„Życie w stolicy pomimo grozy wojennej, płynie wartko i gorączkowo. Od rana do wieczora wszędzie rojno i tłok. Milion mieszkańców, a mniejsza ilość domów i mieszkań robi swoje.” (151)

Tak pisał autor po likwidacji Getta w 1943 r, ale przeludnienie Warszawy pomimo jej strat wojennych dostrzega Chętnik podczas całego okresu okupowanej Warszawy, określąc przy tym przyczyny.

„Jak Warszawa z Krakowem na czele, tak zresztą całe Gubernatorstwo było w wojnę jedynym ośrodkiem polskości i przytuliskiem dla wszystkich wysiedleńców i uciekinierów z terenów polskich dalszych. Do Warszawy uciekali Polacy prześladowani przez Bolszewików – z dalekich kresów i Małopolski Wschodniej, z Wileńszczyzny i Białostockiego. Do Gubernatorstwa jechali Polacy wysiedleńcy przymusowi ze Śląska, Pomorza, Katowic, Gdyni, Poznańskiego i Kujaw, wreszcie nawet z Mławy, Pułtuska i Ostrołęki, gdzie Niemcy zaczęli wydziedziczać z ziemi i budynków naszych rodaków. Ziemian wyrzucano najpierw, nie dając im czasu na spakowanie się i odbierając im cały dorobek; mieszkańcom Gdyni itp. dawano na wyrządzenie się w drogę tyle czasu, by zabrać małe tobołki i po 20 zł na drogę. Podobnie było na Kujawach, Śląsku itp. /.../ Wysiedleńców przywożono pociągami w granice Gubernatorstwa” (33)

Chętnik sam był uciekinierem - ściganym przez Niemców jak i Bolszewików. Nie miał szans na skuteczne ukrycie się w rodzinnym małym miasteczku, gdzie był znany i rozpoznawalny - w przeciwieństwie do rozpłynięcia się pod innym nazwiskiem wśród tłumu Warszawy. Tu niejako pod niemiecką latarnią było najciemniej i takich osób (według szacunku Niemiec) było kilkadziesiąt tysięcy.

„W skutek tych rugów, przesiedleń itp. Ludność w Gubernatorstwie zaczęła wzrastać niepomiernie, a Warszawa też była przepełniona – w r. 1942 liczono w stolicy do...milionów [tak w oryginale (*1)] ludności. Ludność wysiedlona rozproszyła się do różnych krewnych i znajomych, zajęła się przemysłem, rzemiosłem lub handlem, radziła sobie jak mogła, by złe czasy przetrwać. Niektóre rodziny przyjęte były przez miejscowych gospodarzy, światlejszych, o dobrym chrześcijańskim sercu” (34)

Innym powodem przepełnienia Warszawy było łatwiejsze niż gdzie indziej znalezienie pracy i nie chodzi tu wcale o niemiecki przemysł zbrojeniowy w którym Niemcy zresztą – nie będąc zadowoleni z polskiej pracy zaczęli ich zastępować Żydami, ale rzemiosło i handel – głównie nielegalny. Zakazanego chleba było pod dostatkiem, aż „przyjezdni Niemcy nie mogą się nadziwić naszemu dobrobytowi” (151) Nieuleczalnych, kalekich żebraków nie było, bo wykończyli ich „humanitarni” Niemcy, ale w to miejsce zdrowsi, rozśpiewani – często po tramwajach i pełno dzieci - sprzedających dowcipy na Niemców - „A dla wszystkich wystarczy datków i jałmużny – nikt z głodu nie umiera.” (152)

„Pomocą doraźną dla ludności wysiedlonej, dla uciekinierów itp. zajmował się Polski Komitet Opiekuńczy (Rada Główna Opiekuńcza) powołana po zamknięciu przez Niemców Komitetu Samopomocy Społecznej. Komitet rejestrował przybyłą ludność, utrzymywał dla niej domy noclegowe, sanitarne punkty żywnościowe itp., ułatwiał wyszukiwanie pracy, nabycia tańszego obuwia i ubrania itp. W komitecie i jego oddziałach pracowali Polacy, była to jedyna instytucja polska, do której ludność wysiedleńcza mogła się zwrócić bezpośrednio o radę i pomoc. Na czele stał (1942) hr. Ronikier.” (34)

„Mieszkań w Warszawie ubyło, a ludności przybyło, szczególnie spośród wysiedleńców i uciekinierów przyfrontowych. Nasi właściciele mieszkań, niekiedy obszernych, nie bardzo się kwapili na nowych lokatorów. Zarządzenie niemieckie z jesieni 1943 r. uprościło te sprawy. Powiedziano, że w danym lokalu ma mieszkać nie mniej, lecz tyle i tyle osób, w przeciwnym razie władze mieszkaniowe same przyślą lokatorów, dla których brak mieszkań. Było to o tyle niewygodne, że nieznajomy lokator mógł być Niemcem, Ukraińcem, szpiclem itp. Właściciele lokali zaczęli teraz sami szukać lokatorów pośród znajomych, byle mieć odpowiedni kontyngent ludzi pewnych.”(155)

Przed samym Powstaniem Warszawskim napływ ludności do stolicy jeszcze się nasilił:

„Ludność z różnych stron ciągnęła do stolicy z cenniejszym mieniem. Warszawa była przeludniona, pomimo że ubyło z niej wielu Niemców z policji i urzędów, wojsko też się wycofywało dalej na zachód” (169)

„Przed powstaniem pod Warszawą (od strony Pragi) grały działa sowieckie, a w górze walczyły ze sobą samoloty (niemieckie z rosyjskimi), po wybuchu powstania wszystko to ucichło.” (210)

I stało się: „Cała Warszawa w ogniu i piekle, a w nim milion ludzi oczekujacych wybawienia.” (214)

Polska transfuzja dla krwawiącej Warszawy

Ile razy liczba ofiar obozu KL Warschau pojawiała się na forach – zawsze jacyś „znawcy” zarzucali sędzi Trzcińskiej zawyżenie tej liczby wskutek nieuwzględnienia naturalnych zgonów ludzkich. Tymczasem powinien paść zarzut nieuwzględnienia wielkiej fali ludności napływowej. Czynnik ten sprawia jednak trudność wszystkim badaczom - podejmującym próby szacowania strat ludzkich okupowanej Warszawy i ma konkretny wpływ na liczbę szacunku. Dla przykładu - przy obliczaniu ofiar Powstania Warszawskiego - różni badacze jako liczbę wyjściową mieszkańców - przyjmują w rozdziale od 920 tys. do 1150 tys. (*3), a więc różnią się między sobą o 230 tys, co stanowi więcej niż przyjęta przez sędzię M. Trzcińską liczba ofiar obozu KL Warschau jako 200 tys. Oznacza to, że szacunkowa liczba ofiar obozu jest mniejsza niż błąd badaczy w obliczeniach. Ale czy przypadkiem ów błąd nie bierze się z pominięcia liczby ofiar KL Warschau? Liczba na to wskazuje.

Warto tu zwrócić uwagę, że u Gettera - badacza z IPN (*3) – KL Warschau wcale nie występuje. Trzeba też podkreślić, że nie uwzględnienie migracji do Warszawy zaniża straty ludzkie, gdyż przybysze zastępują niejako ludzi wymordowanych. Śledząc ludność Warszawy w czasie wojennym - wzrasta liczba jej mieszkańców - krzywa na wykresie idzie do góry i w 1939 r. i w 1941 r. (*2) - pomimo dużych strat ludności w kampanii wrześniowej (rzędu 30 tys.) i dalszych represji. Spada dopiero gwałtownie w 1943 – 1945 r.

Patrząc na wojenne zjawisko napływu ludności do Warszawy od strony martyrologicznego symbolu; przybysze stawali się warszawiakami, ale poprzez ich udział w ofiarach obozu KL Warschau - ofiarę tą ponosiła cała Polska i to w znaczeniu już to nie tylko symbolicznym - jak by wynikało to ze znaczenia stolicy jako symbolu polskiej państwowości. Dla krwawiącej Warszawy przyjezdni Polacy byli transfuzją.
* * *

Napływ ludności w czasie wojennym do Warszawy sprzyjał niejako maskowaniu jej martyrologii, bowiem krwawiąca stolica Polski była jak źródło, z którego im więcej oprawcy chłeptali, tym mocniej ono biło:

„Zaraz po egzekucji na miejscu kaźni zjawiały się kwiaty w wazonikach i płonące świece nieraz w większej ilości – poustawiane nieznaną ręką. Jednocześnie gromadziła się ludność, niektórzy maczali chusteczki we krwi płynacej po chodnikach, a wszyscy przechodnie z uszanowaniem przed miejscem tym zdejmowali czapki i kapelusze.” (131)

Kwiaty w wojennej Warszawie były okropnie drogie, a jednak pojawiały się również przy pomnikach: „stoją lub leżą rozrzucone stale kwiaty świeże, wiązanki, wieńce” czasem „orły i szarfy z napisami”, aż „do ostatnich czasów, nawet przy pomnikach wybitniejszych osób na cmentarzach” (131).

A „był też specjalny oddział Niemców na motocyklu z przyczepą, który objeżdzał pomniki, zbierał kwiaty, wieńce i szarfy i urządzał z nich całopalenie” (131).

W 1943 r. Niemcy przystąpili do demontażu pomników, ale już przy pierwszym – „Lotnika” na placu Unii Lubelskiej pobito robotników a w stronę Niemców padły strzały i o dziwo Niemcy odstąpili od zamiaru likwidacji pomników „a nieznane ręce stroją je nadal w kwiaty i wieńce” (132).

Tak było za Niemca. Pod czyją okupacją jesteś dzisiaj Warszawo? Czyje komando sprząta twoje kwiaty? Jaki okupant blokuje budowe pomnika KL Warschau?

Przypisy
Wszystkie wytłuszczenia tekstu pochodzą od WK

*1. Chętnik swoje notatki sporządzał w warunkach okupacyjnych – ukrywając się – z narażeniem życia swojego i właścicieli meliny. W chwilach największego zagrożenia niszczył je, później odtwarzał na nowo. Stąd może takie usterki. Być może zawieszał do uściślenia dane - co mogło umknąć późniejszej uwadze.

*2. Zaludnienie Warszawy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5% ... 7_Warszawy

*3. http://www.powstanie.pl/?ktory=27&class=text

*4. Maria Trzcińska – KL Warschau – obóz zagłady dla Polaków (str. 104)

*5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Lasek_na_Kole

Wojciech Kozlowski - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 28 lis 2016, 23:54 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
szanowny Panie Wojciechu,tak bardzo chciałabym pomóc,ale już za póżno,nie żyje moja Babcia,która doskonale znała dzieje Warszawskiego dramatu,na darmo szukając grobu Dziadka ,który zginął w czasie palenia Warszawskiej Elektrowni,przez Niemców.Babcia na darmo szukała Jego grobu tuż po wojnie,nie zostało po nim nic, a na pewno wiedział dużo,Babcia też
Nie ma też już z nami pięknej sanitariuszki od Parasola,pani Lucynki,Mamy mojej serdecznej Przyjaciółki...czas zaciera ślady a tajemnice skrzętnie ukrywane przed nami ,wtedy dzieciakami,niestety nie pomagają w odkrywaniu przeszłości
Wierzę jednak mocno,ze tak jak Katyń,tak i ta zbrodnia kiedyś zostaną odkryte,tak nam dopomóż Bóg
Dobrej Nocy :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 13 kwi 2017, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=95061#utm_sour ... medium=rss

Po latach badań w końcu wiadomo, gdzie znajdował się niemiecki KL Warschau!
Aktualizacja: 2017-04-12 9:52 am

Tunel w pobliżu ul. Bema nieopodal dworca Warszawa Zachodnia? Fort Bema? Lasek na Kole? Nie! Fotografik i varsavianista Zygmunt Walkowski udowodnił, że niemiecki obóz koncentracyjny Warschau znajdował się w okolicach ul. Gęsiej (dziś Anielewicza) w Warszawie.

Obrazek
Zabudowania KL Warschau. Zdjęcie z książki “Pamiętniki żołnierzy batalionu “Zośka”


Chociaż – jak informuje „Rzeczpospolita – w KL Warschau okupanci wybudowali krematorium, to wciąż nie wiadomo, ile osób było tam więzionych, a ile zamordowano.
Z ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że Niemcy założyli KL w Warszawie latem roku 1943. Więzili tam Żydów z getta, a potem także Żydów zza granicy oraz Polaków. Niemcy dokonywali w KL Warschau masowych egzekucji m.in. więźniów Pawiaka. Jeszcze przed wybuchem powstania warszawskiego przeprowadzono ewakuację obozu.
W trakcie zrywu powstańczego Batalion „Zośka” AK uwolnił 348 więźniów. Po zakończeniu II Wojny Światowej przeprowadzono w tym rejonie ekshumacje. W ten sposób odnaleziono 2 tony ludzkich prochów. Nie dokończono prac, gdyż teren został zaadaptowany przez nowych okupantów. Na miejscu KL Warschau obozy dla jeńców wojennych stworzyli Sowieci i polskojęzyczna bezpieka.
Zygmunt Walkowski ustalił lokalizację KL Warschau w oparciu o tysiące skanów zdjęć lotniczych przywiezionych z USA oraz odtajnione przez byłego szefa MON Tomasza Siemoniaka zdjęcia lotnicze Warszawy. Fotografik swoje prace prowadził przez 6,5 roku.
Wcześniej historycy nie mieli pewności co do lokalizacji obozu. Wskazywano chociażby na okolice dworca Warszawa Zachodnia, Fort Bema i Lasek na Kole. Teraz jednak nie ma wątpliwości. KL Warschau mieścił się między ulicą Gęsią (dziś Anielewicza), Zamenhofa, Karmelicką i Lewartowskiego. Krematorium znajdowało się tam, gdzie dzisiaj stoi blok przy Karmelickiej 17a. Nazwa obozu – Gęsiówka – pochodzi właśnie od ulicy Gęsiej.
Śledczy IPB ustalili dane służących w obozie oprawców. Są wśród nich Niemcy oraz folksdojcze z terenów Polski, Węgier, Rumunii, Chorwacji i Słowacji.
IPN wnioskował do Centralnego Krajowego Zarządu Wymiaru Sprawiedliwości do Badania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu o udzielenie informacji dotyczących 208 oprawców z KL Warschau. Niemcy odmówili wsparcia z powodu „problemów kadrowych”.

Źródło: rp.pl

MWł

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2017-04-12)
http://www.pch24.pl/-po-latach-badan-w- ... 868,i.html

KOMENTARZ BIBUŁY: Dobrze, że powraca temat KL Warschau, obozu prowadzonego przez niemieckiego nazistowskiego hitlerowskiego okupanta (chyba jaśniej nie można), a po wojnie przez okupującą Polskę bandę komunistyczno-syjonistyczną. Dobrze, że ustalane są nowe fakty, jednak szkoda, że dalej w powszechnej świadomości funkcjonuje wytworzony przez ś.p. sędzinę Marię Trzcińską obraz tego obozu z “komorami gazowymi” i obłędnie wielką liczbą ofiar. Podkreślmy, że ten skrzywiony i w większości nieprawdziwy obraz funkcjonuje głównie dzięki wsparciu Radia Maryja, która to rozgłośnia (wraz z Naszym Dziennikiem) przez wiele lat propagowała brednie i fantasmagorie pani sędziny.
Więcej – czytaj w naszym KOMENTARZU sprzed 7 lat.
http://www.bibula.com/?p=17201



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 21 paź 2017, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/odsloniecie-tablic ... -warschau/

Odsłonięcie tablicy upamiętniającej ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Warschau
20 października 2017 10:00

Obrazek

Na ścianie Parafii Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników w Warszawie odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Warschau. Wydarzeniu towarzyszyło otwarcie wystawy poświęconej obozowi KL Warschau.
Na tablicy napisano „Matce Bożej Królowej Polskich Męczenników zawierzamy ukrywania białą historii. Pamięć 200 tys. Polaków zamordowanych w Warszawie w niemieckim obozie śmierci KL Warschau w latach 1942-1944”. Przed tablicą zapalono znicze i złożono wieńce m.in. od Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego w Kanadzie, Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego w Warszawie oraz radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Podczas mszy świętej poprzedzającej uroczystość odsłonięcia w trakcie homilii o. Waldemar Gonczaruk powiedział, że „w centrum okupowanej stolicy Polski był obóz KL Warschau, objęty zmową milczenia”. Przypomniał także postać sędzi Marii Trzcińskiej, prowadzącej śledztwo i badania zbrodni niemieckich w Polsce w czasie II wojny światowej. Z pomocą dyrektora Archiwum Akt Nowych, Tadeusza Krawczaka, odnalazła oryginalne dokumenty dotyczące powołania tego obozu.
11 czerwca 1943 r. Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz o utworzeniu obozu koncentracyjnego Konzentrationslager Warsachu, potocznie zwanego „Gęsiówką”. Według badań Marii Trzcińskiej, obóz ten zlokalizowany był w trzech częściach Warszawy: na terenie getta warszawskiego, w okolicach Dworca Zachodniego i na Kole. Łącznie zajmował ok. 120 ha. Na jego terenie, Niemcy wybudowali 111 baraków, które mieściły ok. 40 tys. osób. Zdaniem historyka Bogusława Kopka, na podstawie dokumentacji historycznej, źródłowej oraz fotografii lotniczych i naziemnych, obóz istniał wyłącznie na terenie zlikwidowanego getta. Twierdzi także, że w KL Warschau zginęło ok. 20 tys. osób, głównie Polaków i Żydów.
Obóz został wyzwolony 5 sierpnia 1944 r. podczas powstania warszawskiego przez żołnierzy Armii Krajowej batalionu „Zośka”. Po wojnie na terenie dawnego obozu było więzienie, najpierw wykorzystywane przez NKWD, później UB, z przeznaczeniem dla więźniów kryminalnych i politycznych. Zburzono je pod koniec lat 50. XX w.

Źródło: dzieje.pl
Fot.: Wikimedia Commons

Emilia Ostapowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KL Warschau
PostNapisane: 12 cze 2018, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
NASZ WYWIAD. Prof. Kopka: Obóz koncentracyjny KL Warschau mieścił się m. in. na terenie, gdzie stoi Muzeum Polin

Obrazek
Więźniarki KL Warschau uwolnione 5 sierpnia 1944 przez żołnierzy batalionu Zośka / autor: Muzeum Niepodległości w Warszawie/wikipedia.pl wPolityce.pl Więźniarki KL Warschau uwolnione 5 sierpnia 1944 przez żołnierzy batalionu Zośka / autor: Muzeum Niepodległości w Warszawie/wikipedia.pl


Na pierwszym dziedzińcu KL Warschau, na którego terenie obecnie znajduje się muzeum Polin, Niemcy mordowali i palili ludzi. Prochy wsypywano do studzienek kanalizacyjnych. Po wojnie szczątki ludzkie, które znajdowały się na powierzchni zebrano i w kondukcie pogrzebowym przewieziono na Cmentarz Wolski. Nie wszystkie jednak wywieziono, część pozostała na zawsze w zabetonowanych studzienkach kanalizacyjnych. 1 i 2 listopada warszawiacy, których członkowie rodzin zginęli w egzekucjach ulicznych i nie mają gdzie oddać im hołdu powinni zapalić świeczki pod Muzeum Polin

— mówi historyk prof. Bogusław Kopka autor książki „Konzentrationslager Warschau. Historia i następstw” w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Prof. Bogusław Kopka: KL Warschau mieścił się na terenie byłego getta warszawskiego, na terenie potocznie określanym jako Gęsiówka. Nie jest to jednak precyzyjne określenie.
Dlaczego?
KL Warschau obejmował znacznie większy obszar niż Gęsiówkę. Teren obozu ciągnął się od dzisiejszej ulicy Zamenhofa, czyli dawnej Dzikiej, wzdłuż dawnej ulicy Gęsiej, prawie przylegającej do współczesnej ulicy Anielewicza. Kończył się przy ulicy Okopowej. Mówimy więc o bardzo rozległym terenie. Obszar KL Warschau był znacznie większy niż tylko teren Gęsiówki, która również wchodziła w skład obozu. Terminu Gęsiówka używa się również do określenia terenu leżącego przy dzisiejszej ulicy Zamenhofa. Na budynku przy ul. Anielewicza 34 znajduje się tablica pamiątkowa w języku polskim, hebrajskim i angielskim, na której stwierdzono, zresztą bez użycia nazwy niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Warschau, że obóz Gęsiówka został wyzwolony przez żołnierzy AK w dniu 5 sierpnia 1944 r. Ta data jest uznawana za koniec istnienia obozu.

Na jakiej podstawie opiera pan swoją wiedzę?
Przede wszystkim opieram się na dostępnej dokumentacji historycznej przechowywanej w aktach śledztwa IPN. W dziesięć lat po publikacji mojej książki o KL Warschau, której wydawcą był IPN, inny badacz, wybitny varsavianista Zygmunta Walkowskiego, doszedł do tych samych wniosków odnośnie obszaru obozu na podstawie analizowanych fotografii Luftwaffe.

Jak powstał obóz koncentracyjny w Warszawie?
Najstarsza część powstała na terenie byłych koszar wojskowych przy ul. Gęsiej (stąd Gęsiówka), które w okresie międzywojennym pełniły rolę więzienia wojskowego. Budynek był zabudowany ze wszystkich stron, wewnątrz miał rozległe podwórza. W okresie II wojny światowej Gęsiówka została zaadoptowana jako więzienie dla Żydów. Było to jedyne wiezienie dla Żydów na terenie getta. Tam też znajdowało się więzienie dla dzieci żydowskich.
Niemcy realizowali politykę Zagłady wobec Żydów, więc teren getta zmniejszał się. W lipcu 1942 r. przybył z Lublina sztab realizujący akcję Reinhardt i zarządził Wielką Akcję, tzw. deportację Żydów na Wschód. W ciągu dwóch miesięcy wywieziono do Treblinki znaczną część Żydów i tam ich zamordowano. Ci którzy pracowali i byli potrzebni Niemcom zostali w getcie. Szacuje się, że w mieście zostało około 60 tysięcy Żydów. Heinrich Himmler optował za tym, żeby jak najszybciej ich zlikwidować. Jednak działania wojenne się przedłużały. Wehrmachtowi potrzebna była siła robocza, a Warszawa pełniła funkcję istotnego zaplecza wojskowego dla Niemców. Podobnie jak w czasie I wojny światowej była miejscem relokacji niemieckich żołnierzy oraz dostarczała powracającym z frontu wschodniego żołnierzom rzeczy niezbędnych do życia codziennego. Była też ważnym miastem dla transportu wojska na Front Wschodni. Plany uczynienia Warszawy prowincjonalnym miastem stutysięcznym zawieszono na okres trwania wojny.

Jaką datę można uznać za początek obozu?
11 czerwca 1943 r. O tej dacie powiem później. KL Warschau po raz pierwszy pojawił się w rozkazie Himmlera w październiku 1942 r., w którym mówił, że wszyscy Żydzi pracujący w szopach (zakładach rzemieślniczych należących do Niemców) winni być zgromadzeni w obozie koncentracyjnym. Służyć miał również transportowaniu Żydów do obozu na Majdanku i w Poniatowej. Podczas powstania w getcie warszawskim w 1943 r. oraz w powstaniu warszawskim 1944 r. Luftwaffe usilnie fotografowało ten teren. Niemcy robili to po to, żeby wiedzieć, które kwartały zabudowy wysadzać w pierwszej kolejności. Fotografowanie służyło zagładzie miasta, czyli realizacji rozkazu, który zapadł po Powstaniu Warszawskim o ostatecznym zniszczeniu miasta. Fotografie po zakończeniu wojny trafiły do USA. Zygmunt Walkowski analizując je ustalił, że KL Warschau był tylko na Gęsiówce, a dokładnie mówiąc na terenie byłego getta na Muranowie.
Pani sędzia Maria Trzcińska twierdziła, że KL Warschau był również w innych miejscach niż Gęsiówka.
Tak, ale twierdziła to dopiero po 1988 r. Podczas 18 lat prowadzenia śledztwa nie wyciągała takich wniosków.

Dlaczego niektórzy historycy, także z Żydowskiego Instytutu Historycznego negowali istnienie KL Warschau?
Nie wiem, dla mnie to jest niezrozumiałe. Żydowski Instytut Historyczny w swoich cennych publikacjach ograniczał KL Warschau tylko do obozu pracy. Takich obozów było tysiące. Natomiast obozów koncentracyjnych w Generalnym Gubernatorstwie było tylko trzy: Majdanek, KL Warschau i KL Plaszów koło Krakowa. Wszystkie podlegały bezpośrednio Berlinowi. Ponadto uznano, że tam byli tylko Żydzi z zagranicy, których nie dotknęła zbrodnicza działalność warszawskiego Gestapo. Historycy ŻIH nie używali również nazwy KL Warschau.

Dlaczego?
Trudno powiedzieć. Myślę, że w grę wchodzi również konkurencja muzeów. Dotychczas pozycja muzeów obozów koncentracyjnych wynikała z historii II wojny światowej. Pierwszy przez propagandę komunistyczną za obóz śmierci i symbol zbrodni niemieckich został uznany Majdanek.

Dlaczego nie Auschwitz-Birkenau?
Bo Majdanek był pierwszym dużym obozem wyzwolonym przez Armię Czerwoną. Dopiero w 1947 r. pojawił się Auschwitz-Birkenau. Wcześniej uważano, że Majdanek jako pomnik niemieckich zbrodni wystarczy. Treblinka w ogóle została zapomniana. Do dzisiaj trwa organizacyjny chaos kompetencyjny między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego a marszałkiem województwa mazowieckiego, kto ma zarządzać Treblinką. Choć podpisano niedawno list intencyjny, ale na tym się działania urzędów zakończyły. Jeżeli dzisiaj ktoś przejeżdża traktem pamięci Żydów w Warszawie, raczej nie odwiedzi Treblinki, bo jest o niej niewiele informacji, a dojazd bardzo trudny. Jest to nieporozumienie, przecież zginęła tam prawie cała społeczność żydowska Warszawy, nie licząc Żydów z Zachodu. Przyjmuje się, że w Treblince zginęło tyle samo albo nawet więcej Żydów co w Auschwitz.
KL Warschau budowali ci sami inżynierowie, którzy wznieśli obóz Auschwit-Birkenau. Głównym inżynierem KL Warschau był Hans Kammler, ten sam, który budował komory gazowe i krematoria w Auschwitz-Birkenau.

W KL Warschau były komory gazowe?
Nie było komór gazowych, takich jakie były w Birkenau. Jest natomiast kilka zagadek, które należy rozwikłać. Odkrycie śladów zbrodni w Katyniu pokazało esesmanom, że trzeba zacierać ślady zbrodni. W Treblince i innych obozach doszło do wykopywania zamordowanych i palenia. W KL Warschau wykorzystywano do tego krematorium. Dokładną lokalizację krematorium w KL Warschau ustalił Zygmunt Walkowski. Wskazał, że w miejscu, gdzie dzisiaj jest blok przy ul. Karmelickiej 17a, znajdowało się krematorium.

Jak pan Zygmunt Walkowski ustalił gdzie było krematorium?
Na podstawie analizy fotografii porównał wysokość najwyższych budynków.

Mówi pan, że w KL Warschau nie było komór gazowych. Co wiadomo o niemieckim terrorze i metodach zabijania w KL Warschau?
Jest wiele znaków zapytania. Teren znajdował się w centrum miasta, ale był odizolowany od świata zewnętrznego. W obozie, który się rozrastał, były budowane drewniane i murowane baraki. Po likwidacji getta wiosną 1943 r. byli tam więzieni głównie Żydzi z zagranicy (np. z Grecji, a następnie z Węgier). Była również niewielka grupa polskich Żydów z Auschwitz.
W październiku 1942 r. Himmler ogłosił, że ma powstać obóz. Ale spotkało się to z oporem Wehrmachtu i władz cywilnych okupacyjnych. W styczniu i lutym 1943 r. pojawiły się pierwsze niepokoje w getcie warszawskim. Żydzi zaczynają się ukrywać, nie stawiają się na zbiórki. Himmler był wówczas w Warszawie i zauważył, że nie ma jeszcze obozu koncentracyjnego. Dalsze przygotowania do powstania kacetu przerywa powstanie w getcie w kwietniu 1943 r.. Wybuch walk unieważnia pierwotne plany powstania obozu według założeń, jakie Himmler wydał 9 października 1942 r. Wtedy w Warszawie było jeszcze 60 tysięcy Żydów. Sytuacja w maju 1943 r., kiedy dogasało powstanie, była całkiem inna. Tym, który wyznaczył nowy kierunek jest Juergen Stroop, który zdecydował, że obóz ma powstać.
Pierwotnie Stroop zasugerował Himmlerowi, żeby to Pawiak stał się obozem koncentracyjnym. Jednak Pawiak podlegał innej władzy, warszawskiemu Gestapo, które realizowało swoje cele eksterminacyjne dotyczące głównie Polaków. Na Pawiaku i na Serbii, oddziale więziennym dla kobiet przetrzymywani byli żydowscy rzemieślnicy, ale tylko dlatego, że ich praca przynosiła Niemcom dochody i była potrzebna do obsługi tak dużego więzienia.
Skoro Pawiak nie został obozem koncentracyjnym, wybrano już istniejące więzienie czyli na Gęsiówkę.
Tak. Dnia 11 czerwca 1943 r. Himmler wydał rozkaz, żeby założyć obóz koncentracyjny. W lipcu do Gęsiówki przybyło 300 kapo z Buchenwaldu, kryminalistów. 15 sierpnia przyjechał pierwszy transport Żydów z Auschwitz, którzy po selekcji zostali przeznaczeni do pracy. Byli to wyłącznie mężczyźni.

Co mieli robić?
Odgruzowywać budynki. Nie było narzędzi. Wszystko musieli robić rękoma. Nie było lekarzy, nie było łaźni. Więźniami obozu tymasowo opiekował się więzień Pawiaka dr Felicjan Loth. Na przełomie 1943/1944 r. wybuchła jednak epidemia. Niemcy bali się epidemii, wiedzieli, że nie zna granic i może zaatakować również ich. Zamknęli obóz. Nikt nie mógł z niego wychodzić. Ale były zawarte umowy z niemieckimi firmami, np. z koleją niemiecką na realizację określonych prac.

Co wówczas zrobili Niemcy?
Do realizacji zawartych umów zmuszone zostały polskie firmy budowlane działające w Warszawie. Na terenie zamkniętym pracowało 2 tysiące polskich robotników. To jest przełom 1943 i 1944 r. Niemcy rozkręcili cały przemysł. Zbudowali nawet linie małej kolejki, co widać na zdjęciach lotniczych. Dobre cegły, metale kolorowe wywożono do Niemiec, gruz, który się do niczego nie nadawał wrzucano do Wisły. Na początku 1944 r. epidemia wygasła. W kwietniu przybył do KL Warschau transport węgierski 3000 węgierskich Żydów. Zbudowali murowane baraki, które najczęściej widzimy na zdjęciach ilustrujących wyzwolenie przez powstańców Gęsiówki. Baraki ciągnęły się aż do ul. Okopowej. Rozwój obozu zatrzymał wybuch Powstania Warszawskiego.

Na przełomie 1943 i 1944 r. Niemcy przeprowadzają na warszawskich ulicach egzekucje mieszkańców. Co działo się ze zwłokami po egzekucjach?
Egzekucje uliczne były realizowane zgodnie z określoną procedurą, połączoną z akcją zacierania śladów. Rozstrzelanych ludzi zbierano i przewożono do KL Warschau, żeby spalić ich zwłoki. Zajmowali się tym więźniowie obozu. Do zbierania i przewożenia zwłok wykorzystywano żydowskie komanda śmierci, byłych więźniów Auschwitz-Birkenau. Warszawiacy wspominają, że zamordowanych wywozili więźniowie w pasiakach. W KL Warschau zwłoki mielono i palono. Akcja 1005, która polegała na zacieraniu śladów zbrodni, była realizowana przez dowódcę SS Paula Blobela, który odpowiadał za zamordowanie we wrześniu 1941 r. Babim Jarze koło Kijowa 30 tys. Żydów. W protokołach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich na Narodzie Polskim znajdują się świadectwa, które mówią o działaniu w Warszawie przybyłego z Łodzi samochodu-komory gazowej, przypominającego, takie jakie działały w Chełmnie nad Nerem.
Dlaczego KL Warschau nie upamiętniono w Muzeum Polin? Przecież obóz funkcjonował na terenie, na którym dziś znajduje się muzeum.
W tej sprawie panuje zmowa milczenia. Muzeum Polin nie przyznaje się do KL Warschau. Nie ma w muzeum nawet najmniejszej tabliczki informującej o tym obozie, chociaż ginęli tam Żydzi. Gęsiówka była też ostatnią siedzibą Judenratu.
Po wydaniu książki przez IPN w 2007 r. pojawiła się sprawa budowy muzeum KL Warschau. Sprawa stała się polityczna, ponieważ prokuratorzy IPN otrzymali wreszcie narzędzia, które pozwalały zidentyfikować miejsce KL Warschau. W książce są dokładne plany obozu. Pojawiły się wówczas propozycje, żeby zanim zostanie wybudowane Muzeum Polin cały teren, gdzie znajdował się park przed pomnikiem Bohaterów Getta zostanie zbadany przez archeologów i prokuratorów IPN. Miały zostać przeprowadzone ekshumacje, jeżeli znaleziono by ślady ludzkie. Zadziałał wtedy podobny mechanizm, jak w Jedwabnem. Pojawił się zarzut, po co to robić? Miało dojść do prac badawczych w terenie. Niestety tak się nie stało. Szkoda, ponieważ teren również po II wojnie światowej był wykorzystywany jako obóz koncentracyjny przez władze komunistyczne, przez NKWD i UB. Szacuje się, że zginęło w nim wówczas około 1800 osób, w tym Niemców.
Teren był szczegółowo badany po wojnie.
Zdjęcia szczątek ludzkich znajdują się m.in. w albumie o Warszawie wybitnego fotografa Leonarda Sempolińskiego, który w maju 1945 r. wykonał dużą ilość zdjęć dokumentujące pierwsze ekshumacje i inhumacje na terenie po byłym kacecie. Na zlecenie Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich działał m.in. Władysław Bartoszewski. Na pierwszym dziedzińcu KL Warschau, na którego terenie obecnie znajduje się muzeum Polin, Niemcy mordowali i palili ludzi. Prochy wsypywano do studzienek kanalizacyjnych. Po wojnie szczątki ludzkie, które znajdowały się na powierzchni zebrano i w kondukcie pogrzebowym przewieziono na Cmentarz Wolski. Nie wszystkie jednak wywieziono, część pozostała na zawsze w zabetonowanych studzienkach kanalizacyjnych. 1 i 2 listopada warszawiacy, których członkowie rodzin zginęli w egzekucjach ulicznych i nie mają gdzie oddać im hołdu powinni zapalić świeczki pod Muzeum Polin. Na tym terenie Niemcy dokonali ostatniego zbezczeszczenia ich ciał. Tu mordowano również więźniów Pawiaka.
Ktoś może powiedzieć, że całą Warszawa to jedno wielkie cmentarzystko.
To dobrze brzmi, ale to jest nieporozumienie. Niemcy panicznie bali się wybuchu epidemii, więc wszystkie zwłoki warszawiaków zabijanych masowo w egzekucjach ulicznych zwożono w jedno miejsce i palono w KL Warschau. Po wyjściu na jaw zbrodni katyńskiej Niemcy zrozumieli, że trzeba ukrywać dowody zbrodni. W ciągu kilku miesięcy Niemcy zamordowali w Warszawie w egzekucjach ulicznych 10 tysięcy osób. Zwłoki palono w KL Warschau, na Gęsiówce. W latach 1943–1944 KL Warschau było niemieckim centrum zacierania zbrodni.

Ile osób zginęło w KL Warschau? 20 tysięcy?
Podałem liczbę 20 tysięcy ofiar, jednak potraktowałem tę liczbę szeroko. Do tej liczby dodałem osoby, które zginęły w egzekucjach ulicznych. Jeżeli mówimy tylko o ofiarach KL Warschau to oceniam, że 10 tysięcy to największa możliwa liczba zamordowanych. Nigdy nie dowiemy się dokładnie ile osób Niemcy zamordowali w KL Warschau. W momencie ewakuacji zniszczono całą dokumentację obozową.
Wszyscy zbrodniarze, który mordowali w KL Warschau już zmarli?
Część żyje. Ich listę sporządził prof. Aleksander Lasik.

Trwają poszukiwania zbrodniarzy?
Jest duża opieszałość, podobnie jak z upamiętnieniem ofiar KL Warschau. Dla niektórych to temat tabu, bo trzeba byłoby się przyznać, że w Warszawie było miejsce szczególne – niemiecki obóz koncentracyjny, w którym mordowano tak samo Żydów i Polaków. Muzeum Polin nie opowiada o jego historii, bo ma opowiadać o pozytywnej przyszłości. W tradycji żydowskiej nie buduje się na cmentarzysku. Polityka zaważyła, że temat KL Warschau nadal jest tematem tabu. Ofiary po raz kolejny zamordowano na ołtarzu politycznej poprawności. Przewodnicy Muzeum Polin powinni zostać uwrażliwieni, żeby opowiadali o historii tego miejsca zanim powstał budynek muzeum. Bez identyfikacji miejsca nie da się następnym pokoleniom przekazać historii.

Co stało się z budynkami KL Warschau po wojnie? Jaki był ich los?
Po 1956 r. stały puste, w części wypalone. Rozebrano je w połowie lat 60., mimo że sprzeciwiali się temu uznani polscy architekci. W PRL koło historii się zamknęło. Himmler postulował, żeby na tym terenie powstał park. Po zrównaniu z ziemią najstarszego budynku KL Warschau posiano trawę i założono park. Przez długi czas ten teren był jedynym wybiegiem dla okolicznych psów.

Obecnie wiedza ani pamięć o niemieckim obozie koncentracyjnym KL Warschau nie istnieje w świadomości społecznej. A jak to wyglądało po wojnie?
Kiedy po raz pierwszy, w 1959 r. w Polsce był wiceprezydent USA Richard Nixon złożył kwiaty pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Następnie ku zaskoczeniu wszystkich odwrócił się i podszedł w stronę budynku, gdzie było KL Warschau, przeszedł przez mur i złożył wieniec. Dokumentują to zdjęcia z czasopisma „Life”, dostępne w Internecie. Pamięć o niemieckich zbrodniach była żywa. Prawdopodobnie był to ostatni zagraniczny polityk, który upamiętnił KL Warschau.

Wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński ogłosił, że powstanie Muzeum Getta Warszawskiego. Może tam znajdzie się miejsce na upamiętnienie KL Warschau?
Nie wyobrażam sobie, żeby w historii getta nie opowiedzieć o historii KL Warschau, które jest epilogiem getta warszawskiego. Ostatnie zdanie raportu Juergena Stroopa, które dokumentuje dzieło zagłady w powstaniu w getcie warszawskim mówi o potrzebie założenia w Warszawie obozu koncentracyjnego. To memento, które zostawia Stroop dla swoich następców. Ma to swoje bardzo istotne znaczenie, ponieważ ten obóz miał doprowadzić do całkowitego zniszczenia śladów po warszawskich Żydach. W Kartaginie zburzono wszystko i posypano solą. Na miejscu KL Warschau miał powstać park. To realizacja idei Himmlera i Hitlera. Proces niszczenia został rozpoczęty zburzeniem Wielkiej Synagogi na Tłomackiem.

Rozmawiał Tomasz Plaskota

https://wpolityce.pl/historia/398924-na ... zeum-polin


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /