Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 07 gru 2017, 18:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37529
https://slowianskibestiariusz.pl/bogowi ... it-jarylo/

Jarowit / Jaryło, Pan wojny i miłości
Damian Winiarski Luty 19, 2017 Bogowie Słowiańscy 1 komentarz 7,674 Views

Jarowit – bóstwo zachodniosłowiańskie, utożsamiane przede wszystkim z wojną, przypisuje mu się także związki z wiosną, siłą, młodością, kultem płodności. Ośrodki jego kultu znajdowały się w Wołogoszczy i Hobolinie (Słowianie Połabscy, obecnie są to tereny Niemiec). Część badaczy uważa, że Jarowit i wschodniosłowiański Jaryło są tymi samymi postaciami, jednakoż źródła dotyczące kultu Jaryły są dość kruche i niepewne. W źródłach niemieckich występuje jak Gerovit bądź Herovith. Samo imię bóstwa składa się z dwóch członów: -jar (silny, krzepki) oraz -wit (pan), przy czym warto zwrócić uwagę, że pierwszy człon oznaczający siłę może odnosić się zarówno do siły fizycznej, jak i młodzieńczego wigoru. Niektóre interpretacje zakładają, że Jarowit i Świętowit są tymi samymi bóstwami, gdyż człon -święt (svent) tak samo oznacza kogoś dysponującego wielką siłą (przy czym zazwyczaj chodzi w tym wypadku o moce magiczne).


Autor: DuszanB


Z żywotów św. Ottona z Bambergu można się dowiedzieć, że w Wołogoszczy była zlokalizowana świątynia, w której to znajdowała się ogromna złota tarcza „należąca” do Jarowita. Jak głosi opowieść jeden z kleryków, który schronił się w świątyni, po zabraniu tarczy wyszedł do ścigających go pogan którzy wzięli go za samego Jarowita i poczęli wycofywać się w popłochu. Tarcza ta miała szczególne znaczenie, gdyż wynoszono ją ze świąty tylko na czas wojny, by przynosiła zwycięstwo, stąd wyraźnie widać wojenny charakter tegoż bóstwa. Potwierdzają to również hagiografowie, określając Jarowita bogiem wojny oraz Marsem (rzymskie bóstwo wojenne).
Skoro Jarowit był bogiem wojny, to skąd zatem jego związek z wiosną? Jednym z argumentów jest wspomniane już wcześniej przypisanie wspólnej tożsamości Jarowita z Jaryłą, który był właśnie bogiem wiosny, którego czczono podczas Jarych Godów. Ponadto człon –jar oznacza nie tylko siłę, ale wiosnę właśnie. Silny, młody, pełen wigoru bóg staje się zwiastunem wiosennego odrodzenia, powrotu świata do życia, czasu szczególnie płodnego. Kronikarz Ebon podaje, że święto ku czci Jarowita było obchodzone wczesną wiosną. Jaryłę zwykło przedstawiać się jako młodzieńca odzianego w białą szatę i niosącego bardzo charakterystyczne i wymowne atrybuty – wieniec z ziół na głowie, kłosy żyta w lewej ręce, a w prawej głowę ludzką. Pierwsze dwa są dość oczywiste – symbolizują odradzanie się natury w okresie wiosennym, płodność, żyzność ziemi. Co natomiast w przypadku ludzkiej głowy? Prawdopodobnie chodzi tutaj o śmierć starego boga i zastąpienie go przez nowego, bądź jego odrodzenie. Taką interpretację może potwierdzać też łączenie Jaryły z żeńskim bóstwem zimy, czyli Marzanną (ona również symbolicznie umiera na wiosnę). Motyw wiosennej śmierci boga jest zresztą dość powszechny, można go odnaleźć np. na obszarze Wysp Brytyjskich.

Obrazek

Jarowit/Jaryło, jako bóstwo o aspektach wojennych w połączeniu z siłami płodności, może być jedną z tożsamości Peruna, boga o wielu obliczach, którego pierwszy piorun w nowym roku zapowiadał początek wiosny, a deszcz pochodzący od niego miał właściwości zapładniające. W trakcie chrystianizacji słowiańszczyzny domenę Jarowita przejął prawdopodobnie św. Jerzy. Na podsumowanie niech posłuży rymowanka, którą śpiewano w trakcie obrzędu poświęconego Jarowitowi, czyli sadzaniu młodej, ubranej na biało dziewczyny, na konia przywiązanego do słupa o wyraźnej symbolice fallicznej:
Włóczył się Jaryło
Po całym świecie.
Rodził żyto w polu,
Płodził ludziom dziecie.
A gdzież on nogą,
Tam żyto kopą.
A gdzież on na ziarnie,
Tam kłos zakwitnie.

Podobne wpisy:
Noc Kupały, Święto Kupały – czas magii i miłości
https://slowianskibestiariusz.pl/zycie- ... oc-kupaly/
Swaróg – bóg słońca, ognia i kowalstwa
https://slowianskibestiariusz.pl/bogowie/swarog/
Chors, słowiański władca nocy
https://slowianskibestiariusz.pl/bogowie/chors/
Marzanna – bogini zimy i śmierci
https://slowianskibestiariusz.pl/bogowie/marzanna/
Weles – władca zaświatów
https://slowianskibestiariusz.pl/bogowie/weles/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 08 gru 2017, 11:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37529
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... h-krakowa/

Twierdza sprzed 4000 lat w okolicach Krakowa
Posted on 7 grudnia 2017 by Miron



21 LIPCA 2016. Najstarsza rozpoznana do tej pory osada obronna z epoki brązu na terenie Polski zajmowała powierzchnię pięciu boisk piłkarskich. Archeolodzy prowadzą jej badania w ramach wykopalisk poprzedzających budowę drogi S7. O odkryciu poinformował PAP kierownik badań, archeolog Marcin M. Przybyła.
Osada istniała mniej więcej między 2200 a 2050 r. p.n.e. Obecnie to rejon miejscowości Sadowie w gminie Kocmyrzów-Luborzyca, kilkadziesiąt kilometrów na północ od Krakowa. Całe wzgórze ufortyfikowano – najpierw wykopano fosę o głębokości ok. 2 m. O zaawansowanej myśli obronnej świadczy fakt, że w miejscu, gdzie dostęp na wzgórze był najłatwiejszy – wykonano dwa rzędy rowów obronnych. Pozyskaną w ten sposób ziemię wykorzystano do usypania umocnień, które obłożono częściowo kamieniami.
Po wałach nie zachował się nawet ślad, gdyż osada znajduje się na terenie rolniczym – fortyfikacje dawno zniknęły z lokalnego pejzażu. Natomiast tylko dzięki badaniom geofizycznym, które umożliwiły wgląd pod ziemię bez wbicia łopaty, zidentyfikowaliśmy ślady po fosach – opowiada Marcin M. Przybyła z firmy archeologicznej „Pryncypat”.
Monumentalne, ponad pięciohektarowe założenie powstało w początkach epoki brązu. Badacze nie potrafią w tym momencie podać szczegółowych informacji na temat czasu jego funkcjonowania, gdyż odkrycia dokonano w ostatnich tygodniach. Teraz czekają na analizy próbek węgla drzewnego pod kątem określenia ich wieku metodą radiowęglową.
Osadę zamieszkiwali przedstawiciele społeczności kultury mierzanowickiej. W przeciwieństwie do swoich poprzedników ludność ta na dużą skalę trudniła się rolnictwem i prowadziła osiadły tryb życia. Wcześniej, przez kilkaset lat, w tym rejonie dominowały społeczności, które cechował półosiadły tryb życia skoncentrowany na hodowli zwierząt.

Obrazek
Odcinek fosy z kamieniami, które niegdyś pokrywały fragment wału. Fot. M. M. Przybyła



Ślady fosy widoczne na zdjęciu z drona. Fot. Igor Pieńkos, firma archeologiczna „Ingwar”


– Zaskakujące jest to, że do tej pory nie znamy podobnych założeń z tak wczesnego okresu. Być może wynika to ze stanu badań. Tak czy owak zagadką pozostaje, skąd lokalni mieszkańcy ówczesnej Małopolski czerpali wzorce przy zakładaniu olbrzymiego założenia obronnego – opowiada Przybyła.
Naukowiec wskazuje dwa możliwe kierunki – albo zachodnią część Europy Środkowej lub społeczności zakarpackie. Jednak na ten moment trudno o ostateczną konkluzję. Archeolodzy muszą dokładnie przyjrzeć się setkom fragmentów naczyń ceramicznych odkrytych w czasie kilkumiesięcznych prac, które mogą na ten aspekt rzucić światło. – Być może wśród nich znajdziemy takie przedmioty, które trafiły tutaj z odległych regionów – wyjaśnia badacz.
Przybyła zwraca uwagę, że osada funkcjonowała bardzo krótko. Być może mieszkało w niej zaledwie jedno pokolenie. – Być może nie sprostali zagrożeniu, przed którym się bronili za wzniesionymi wałami – dodaje badacz.
Wewnątrz założenia archeolodzy odkryli liczne ślady po działalności rzemieślniczej – dużą ilość fragmentów poprodukcyjnych w postaci wyrobów krzemiennych i kamiennych. Znaleziono też dużo toporów kamiennych, które zdaniem badaczy, mogły być używane w czasie walki wręcz. O tym, że hodowano zwierzęta, świadczą liczne fragmenty kości. Zdaniem M. Przybyły mogły paść się wewnątrz osady – od zabudowań do wałów znajdował się kilkudziesięciometrowy nieużytkowany pas ziemi, którego być może używano w tym celu. Jednocześnie rozkwitało rolnictwo. – Natrafiliśmy na wiele żaren do rozcierania zboża. Jedno z nich ważyło ok. 80 kg – z trudem udało się nam je wydobyć! – relacjonuje badacz.
Zagadką tej społeczności są jej domy. Nie są one uchwytne archeologicznie, co oznacza, że w zapisie kopalnym są zupełnie niewidoczne. W żadnej badanej do tej pory osadzie nie zachowały się ślady po nich. Tak samo jest w Sadowiu – w obrębie osady widocznych jest mnóstwo jam, w których przechowywano żywność lub umieszczano odpadki. Jednak chaty są niewidoczne. Zdaniem badaczy najbardziej prawdopodobne jest to, że wznoszono je w technice zrębowej, która nie wymagała wkopywania w grunt. Ściany wykonywano z poziomo układanych belek, połączonych w narożach.
Kontynuacja badań terenowych planowana w przyszłym roku. – Będzie to najlepiej rozpoznana osada obronna z wczesnej epoki brązu w Polsce – zapewnia archeolog.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

Źródło artykułu
https://archeowiesci.pl/2016/07/21/nied ... -4000-lat/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 09 gru 2017, 10:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37529
https://skrbh.wordpress.com/2017/12/08/ ... -naprawde/

81 Polacy potomkami Ariów. 3000 lat Polski… Naprawdę?!!
Krzysztof Szumiela 20 lipca 2017 at 18:01



Zakompleksieńcy – Budda, starozytni Grecy, egipcjanie i sa Chrystus tez byli Polakami albo Ukraińcami ( trzeba to z nimi uzgodnić!) Co to za propagandowy bełkot na poziomie Małego Kazia pomieszanego z Finami czyli poje…ych turańskich Zulusów! . Coraz bardziej Polska a raczej nadwiślański euro-bantustan pod rzadami turańskich popaprańców z V kolumny – POPiSu zaczyna przypominać ugrofińński Banderland. Nagromadzenie kuriozalnych ośmieszajacych nas wishful thinkingów i ordynarnych fałszerstw to nastepny zbiór idiotyzmów „made in Ukraina” . jedno jest pewne ziemia jest płaska oparta na trzech żółwiach o imieniach Lech, Antoni i Ukrainiec . I smieszno i straszno!
Obserwator 28 listopada 2017 at 16:22
Ludzi, którzy nie mają racji poznaję po tym, że wyśmiewają adwersarzy jednak nie podają argumentów. Śmiesznie i głupio!
Polacy potomkami Ariów,.. a jakże… Także i ci posiadający haplogrupy, I1, I2, N, R1b, G, J, itp, nieprawdaż? �� LOL i ROTFL!!! ��
Oto przedstawiam dwie strony tego samego pustynnego szaleństwa, takie nowe allo-allo ewangelie, głoszonego przez gorliwych wyznawców tradycji pustynnej. Ludzie ci mimo, że krytykują obecny ofitzjalny stan wiedzy lub siebie nawzajem, to sami ani wiedzą, ani niestety nawet zwykłą chłopską logiką nie grzeszą… Można by rzec – typowi krześcijańscy święci, co to jak bezgrzeszne watykańskie aniołki, czy inne cherubinki rozumu śmigają w przestworzach z gołymi dupkami na wierzchu, na wyrzutach ich własnej mondrości. Pamiętacie może gołębice doktora Sztrosmeyera…?
Czy w tym ich zamkniętym na cztery spusty psychiatrycznym szpitalu na peryferiach pustyni, lata z nimi także jakiś ich doctore,.. bo na to wygląda, że jednak lata? ��
Żeby nie było, że nie podaję argumentów, to postanowiłem założyć oddzielny wątek na forumbiodiversity.com, patrz:
http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=49076
… bo miałem nadzieję, że ktoś tam odniesie się do tych nawiedzonych bredni i podsumuje obie strony tego samego kartoflanego medalu… Niestety nikt tam nic w tej sprawie nie raczył napisać… Nic to.
Puszczam tu razem dwa teksty. Najpierw tragicznie durny tekst napisany przez dr Mariusza Kowalskiego, a potem tego tekstu typową i równie turbo tragicznie durną krytykę w wykonaniu turbogermanów z Sigillum Authenticum…
UWAGA! W jakimś sensie mogę zgodzić się na nazewnictwo, jakiego w pierwszym tekście jego autor używa w odniesieniu dla Pra-Słowian, jako „pra-Ariów”, ale uważam, że bardziej odpowiadające prawdzie jest raczej nazywanie Orłów / Ariów „potomkami Pra-Słowian”…
Drugi tekst.. No cóż… Zwracam uwagę na komentarze Adriana Leszczyńskiego, zamieszczone tamże i „rzeczowe odpowiedzi” udzielone przez Sattivasa, jak zwykle w formie. Nacieszcie oczy. ��
UWAGA! Zwracam uwagę, że wszyscy ci przemądrzali pisarze nie używają, bo pewno nie znają i nie rozumieją nawet tak podstawowych pojęć jak np. Z93, Z282, M417, pochodzenie, dziedziczenie, podkłady, itp, więc… o co tu chodzi?!! ��
Ten wpis nawiązuje do poprzedniego wpisu autorstwa Adriana Leszczyńskiego, patrz:
https://skribh.wordpress.com/2017/12/07 ... w-czesc-2/
Uwaga techniczna. Pogrubiłem te części tych cytowanych tekstów, z którymi się w jakiś sposób mogę zgodzić, a na czerwono zaznaczyłem te, które są zupełnie od czapy…
http://wolnosc24.pl/2016/11/20/polacy-p ... at-polski/
Polacy potomkami Ariów. 3000 lat Polski
Przez Mariusz Kowalski – 20 listopada 2016

Obrazek

Migracje ludów w rejonie basenu Morza Śródziemnego i Azji Zachodniej na podstawie analizy ich DNA.
Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy.
Najnowsze badania genetyczne w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Niedawne odkrycia wykazały, iż Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom.
Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było. Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat. Po drodze tworzyli oni różnego rodzaju struktury społeczno-polityczne sytuujące się w różnych części Wielkiego Stepu i terenów do niego przylegających, rozciągających się na przestrzeni tysięcy kilometrów od Karpat po Ałtaj, od syberyjskiej tajgi po Kaukaz, Pamir i Tybet. Pozostałości ich kultury od dłuższego czasu odkrywają archeolodzy, lecz dopiero od niedawna uzmysłowili oni sobie, iż nawiązują one bardzo wyraźnie do późnoneolitycznej kultury amfor kulistych, rozwijającej się przede wszystkim w dorzeczu Wisły i Odry. Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie. Nasze związki z Sarmatami, w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie w faktach. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.
Wielki Step był w owym czasie swego rodzaju śródziemnym „oceanem”. Niezbyt przyjazny do trwałego zamieszkania, wykorzystywany jednak w celach transportowych. Stało się to szczególnie proste, gdy ludzie na Wielkim Stepie udomowili konie. W czasach gdy nie opanowano jeszcze umiejętności żeglugi oceanicznej, pozwoliło to na względnie szybkie przemieszczanie się po „suchym oceanie” (jak nazwał step Adam Mickiewicz), co umożliwiło naszym kuzynom dotarcie do subkontynentu indyjskiego. Można to porównać do późniejszej ekspansji Europejczyków, już za pośrednictwem prawdziwego oceanu, do Ameryki. W przypadku Ariów sama podróż z Europy do Indii trwała oczywiście znacznie dłużej.
Niemcy, czyli mieszanka
Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami. Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.
Odyseja polskich pradziadów
Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna (a więc dziedziczone w linii męskiej) wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by wziąć udział w zasiedleniu Europy. Nosiciele R1b (amerykański badacz rosyjskiego pochodzenia Anatole Klyosov nazywa ich Arbinami) dotarli przede wszystkim do Europy Zachodniej (A. Klyosov sądzi, iż m.in. przez Afrykę i Półwysep Iberyjski). Nosiciele haplogrupy R1a (Klyosov nazywa ich Arainami) osiedlili się natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej (A. Klyosov sądzi, iż dotarli tam przez Azję Mniejszą i Bałkany), a następnie część ich potomków, już jako Ariowie, odbyła wędrówkę w przeciwnym kierunku, by zasiedlić Azję Centralną, Persję i Indie.
Napływający do Europy 4-6 tys. lat temu Arainowie i Arbinowie napotkali osiedlonych tu w okresie paleolitu (ok. 30 tys. lat temu) nosicieli haplogrup y-DNA I, oraz nosicieli haplogrup y-dna E, G i J, którzy ok. 7-10 tys. lat temu przynieśli z Azji Mniejszej neolityczną cywilizację rolniczą. Arainowie i Arbinowie częściowo się z nimi wymieszali, częściowo wyparli w bardziej niedostępne rejony (Alpy, Góry Dynarskie, wyspy śródziemnomorskie, Skandynawia). Właściwa kultura praaryjska (kultura amfor kulistych), którą Ariowie rozprzestrzenili następnie na wschód, powstała ze zmieszania Arainów z ludnością wśród której przeważała haplogrupa y-DNA I. Ta ostatnia jest obecnie drugą co do liczebności haplogrupą wśród narodów słowiańskich Europy Środkowo-Wschodniej (posiada ją tu ok. 20% mężczyzn). O ile więc haplogrupa R1a była najliczniej reprezentowana wśród pra-Ariów i jest to niejako znak rozpoznawczy tej grupy, należy pamiętać, że na uformowanie ich ostatecznego kształtu złożyli się również nosiciele innych haplogrup męskich (I, E, G, J). Dodatkowo prawie cała linia żeńska pra-Ariów (haplogrupy mtDNA) była miejscowego pochodzenia (co najmniej od 10 tys. lat), co oznacza, że Arainowie niejako „wżenili” się w miejscową populację. Uwidacznia to tym bardziej, iż Ariowie-Słowianie i ich kultura powstali ze zmieszania się w Europie Środkowo-Wschodniej wcześniejszych kultur neolitycznych z napływającymi ze wschodu Arainami. Dopiero ta ustabilizowana mieszanka stworzyła lud i kulturę Ariów-Słowian, którego część wyruszyła na podbój Indii i Persji.
Kiedy powstał język prapolski?
Pojawia się w związku z tym pytanie, kiedy nosiciele haplogrup R1a i R1b zaczęli posługiwać się zbliżonymi do siebie językami (słowiańskimi, celtyckimi, italskimi, germańskimi), zaliczanymi do rodziny indoeuropejskiej. A. Klyosov uważa, iż nosicielami języka indoeuropejskiego byli Arainowie (R1a). W nawiązaniu do jednej z teorii mieli go przynieść do Europy z Anatolii, ale prawdopodobnie posługiwali się tym językiem już w swej środkowoazjatyckiej ojczyźnie. Według tego samego uczonego, Arbinowie (R1b) pierwotnie posługiwali się natomiast językiem zbliżonym do tureckiego.
Do dziś językiem z tej rodziny mówią Baszkirowie (Ural) i Turkmeni (Azja Środkowa), którzy są w większości – podobnie jak mieszkańcy Europy Zachodniej – nosicielami haplogrupy R1b. Klyosov uważa, iż wędrując ze wschodu na zachód, Arbinowie szybko porzucili jednak swój pierwotny język, a w miejscach swych kolejnych pobytów przyjmowali mowę miejscowej ludności. To oni przynieśli w Pireneje język baskijski (Baskowie charakteryzują się największym udziałem haplogrupy R1b w Europie), który został ostatnio uznany za bardzo bliski językowi Dogonów żyjących w zachodniej Afryce. Potwierdzałoby to hipotezę przybycia Arbinów do Europy przez Afrykę, tym bardziej iż haplogrupa R1b występuje w dużym odsetku u niektórych plemion afrykańskich (m.in. Hausa, Fulbe) żyjących w sąsiedztwie Dogonów.
Ci ostatni również charakteryzują się dominacją nietypowej dla plemion afrykańskich haplogrupy (E1a), która w znacznym odsetku występuje również u wspomnianego ludu Fulbe. Baskowie, Dogonowie i Fulbe są wiec spleceni nićmi pokrewieństwa jezykowo-genetycznego, które w jakimś sensie dotyczy również większości zachodnich Europejczyków (haplogrupa R1b). Można w związku z tym domniemywać, iż po przybyciu do Europy większość Arbinów (prócz Basków) porzuciła język, którym posługiwała się w Afryce, przyjmując od mieszkańców zachodniej części środkowej Europy języki celtyckie, romańskie i germańskie.
Zgadzając się co do Arbinów, nie można jednak odrzucić hipotezy, iż podobnie było z Arainami. Początkowo posługiwali się najprawdopodobniej językiem zbliżonym do pierwotnego języka Arbinów, który moglibyśmy zaliczyć do rodziny ałtajskiej (razem z tureckimi i mongolskimi). Do dziś niektóre ludy tureckojęzyczne (m.in. Kirgizi i Ałtajczycy) charakteryzują się dużym udziałem haplogrupy R1a (a więc w dużej części wciąż są Arainami). Oznaczać by to musiało, iż ci Arainowie, którzy weszli w skład ludu Ariów, językiem indoeuropejskim zaczęli porozumiewać się dopiero po przybyciu do Europy. Można to bardzo dobrze dopasować do teorii anatolijskiego pochodzenia tej mowy.
Kolejne fale ludów przynosiły do Europy nowe elementy językowe. Szczególną rolę odegrały tu ludy, które w neolicie przyniosły z Anatolii do Europy cywilizację rolniczą. Zasiedliły one przede wszystkim Bałkany i Europę Środkową. Nie byli to jednak Arainowie (którzy napłynęli później), lecz przede wszystkim nosiciele haplogrup G, E i J. Ich język wymieszał się z językiem miejscowej ludności zbieracko-łowieckiej (haplogrupa I), tworząc w zachodniej części Europy Środkowej podstawy języków zachodnioindoeuropejskich (celtyckiego, italskiego), określanych mianem języków kentumowych (od brzmienia liczby sto – kentum – w języku łacińskim). W późniejszym okresie język ten przyjęli, na skutek podbojów celtyckich i rzymskich, osiedleni nad Atlantykiem Arbinowie.
Na wschodzie Europy, pod wpływem zmieszania się tam wcześniej przybyłych ludów z napływającymi Arainami, powstała kultura Ariów-Słowian i ich odrębny język, nazwany satemowym (od brzmienia liczby sto – satem – w języku awestyjskim, czyli klasycznym perskim). Cześć tych Ariów-Słowian wywędrowała po pewnym czasie na wschód, przenosząc swój język do Azji Środkowej, Indii i Persji.
Czyści subnordycy znad Wisły
Migracje te miały również swe rasowe konsekwencje. Europejska ludność środkowego neolitu była typu nordycznego na północy, dynarskiego w centrum i litoralnego na południu. Napływ Arbinów do Europy Zachodniej i zmieszanie się ich z miejscową ludnością, spowodowały powstanie typu północno-zachodniego, w najczystszej postaci występującego na Wyspach Brytyjskich (według polskiego antropologa Jana Czekanowskiego). To m.in. Arbinowie mieli przynieść do Europy gen odpowiedzialny za rudy kolor włosów. Zmieszanie się Arainów z ludnością wschodniej Europy spowodowało natomiast powstanie typu subnordycznego, w najczystszej postaci występującego w Polsce. Mylili się więc naziści, uważając nordyków za najczystszych Aryjczyków. Najbardziej charakterystycznym dla Ariów typem rasowym musiał być bowiem typ subnordyczny.
Kultura Ariów-Słowian (amfor kulistych) wyłoniła się na podglebiu rozwiniętych kultur europejskiej cywilizacji rolniczej. W wyniku kolejnych przekształceń powstała później na tym obszarze kultura ceramiki sznurowej, po niej zaś unitecka, trzciniecka i łużycka. Dwie ostatnie także przez tradycyjną naukę wiązane są z ludnością prasłowiańską. Kultury te rozwijały się w silnym związku z cywilizacją egejską, o czym świadczą liczne znajdowane ostatnio budowle kamienne (np. na tzw. Górze Zyndrama). Niczym nie ustępowały zachodniej części Europy czy cywilizacjom południowej Azji. Ariowie, napływając do zaawansowanych pod względem cywilizacyjnym Indii i Persji, narzucili miejscowym ludom swoją własną kulturę i język. Można to uznać za potwierdzenie wysokiego poziomu rozwoju kulturowego wszystkich Ariów na tle otaczających je ludów. Dopiero rozwój Imperium Rzymskiego i kolonizacja Europy Zachodniej przez to państwo zmieniły tą sytuację. Zmieszanie Celtów, Rzymian i Germanów z Arbinami (Baskami) doprowadziło do powstania romano-germańskiej Europy Zachodniej, która dzięki przejęciu rzymskiego dziedzictwa i posiadaniu dostępu do Atlantyku uzyskała stopniowo przewagę gospodarczą, kulturową i polityczną nad mieszkańcami Europy Wschodniej.
Rzymianie nie podbili Prapolski
Można na to jednak spojrzeć jeszcze w inny sposób. Rzymianom nigdy nie udało się podbić europejskiej kolebki Ariów. Sukcesu na tym polu nie odniosło również Cesarstwo Niemieckie (I Rzesza) i Cesarstwo Francuzów (Napoleon), uważające się z kontynuacje tradycji imperium rzymskiego. Kolejne Rzesze Niemieckie (II i III) potrafiły narzucić swoją dominację narodom Europy Wschodniej jedynie na chwilę. Nie wydaje się również, by długotrwały sukces mógł być udziałem kolejnego europejskiego imperium, czyli biurokratycznej Unii Europejskiej.
Bezpośredni potomkowie europejskich Ariów-Słowian, czyli my, Polacy, dobrowolnie przyjęliśmy cywilizację łacińską i uczyniliśmy z niej podstawę swego rozwoju, bez wątpienia dodając do niej również pewne nowe elementy. Mimo to zawsze byliśmy uważani za gorszą część Europy. Być może dla tego, iż nasze pochodzenie od Ariów poszło w zapomnienie (pochodzenie to próbowali natomiast przywłaszczyć sobie inni) lub dlatego, że pochodząc od Ariów, byliśmy po prostu inni niż romańsko-celtycko-germańsko-baskijscy mieszkańcy Europy Zachodniej. Przez wieki wytworzyliśmy swoją własną cywilizację, powstałą z połączenia kultury europejskich Ariów (czyli Słowian) z kulturą łacińskiej Europy Zachodniej. Wobec pogłębiającego się kryzysu duchowego na Zachodzie, wydaje się również, że to właśnie Europa Wschodnia (z Polską na czele) staje się ostatnią nadzieją tej ostatniej.
A nawet czymś więcej. Świat egejski stworzył swoją cywilizację pod wpływem cywilizacji Bliskiego Wschodu, jako zupełnie nową jakość. Od Egejczyków (Kreteńczyków) kulturę przejęli starożytni Grecy, choć nie była to kopia poprzedników. Podobnie uczynili Rzymianie z cywilizacją grecką, a Europa Zachodnia z cywilizacją rzymską. Podobnie czynimy my od ponad tysiąca lat. Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów (szczególnie w ich dzisiejszym stanie) – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Mamy inne pochodzenie i jesteśmy na zupełnie innym etapie rozwoju (niejako równoległym). Bądźmy sobą, pamiętając o naszych dumnych przodkach Ariach-Słowianach oraz podtrzymując i wzbogacając kolejną cywilizację, jaka przy naszym udziale tworzy się w łańcuchu rozwoju kultury europejskiej. Bo stara Europa przechodzi do historii.
Mariusz Kowalski
http://wolnosc24.pl
Krystyna Jarocka 24 listopada 2016 at 08:32
Dziękuję bardzo za ten podsumowujący artykuł. Może za jakiś czas będzie wymagał korekty, dziś jest ok. Bądźmy sobą aby zachować to, co w naszej kulturze jest najcenniejsze i uczmy się historii starożytnej Polski (Lechii).
klioes 16 lipca 2017 at 22:00
” Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów).” N I E P R A W D A !!! Bo tylko Iberowie nie byli Indoeuropejczykami. Celtowie, Italowie, Hellenowie, Ilirowie, Dakowie… to wszystko ludy indoeuropejskie czyli aryjskie!
Niezależny 25 listopada 2016 at 09:22
Bardzo ciekawe informacje o prawdziwych dziejach naszych przodków można też znaleźć na rudaweb.pl i białczyński.pl
Najwyższy Czas: Tomasz Sommer – Turbosłowianie nadchodzą. Najbardziej starożytne dzieje naszego regionu | Białczyński 6 marca 2017 at 17:24
[…] Polacy potomkami Ariów. 3000 lat Polski […]
Anonim 21 kwietnia 2017 at 12:19
Sorrki, a co z WANDALAMI???? Czy oni też pochodzili od Ariów???
Skun 22 kwietnia 2017 at 08:42
Nie bo oni byli na prawde a ariowie to bajka bez potwierdzenia nawet 1 znaleziskiem archeologicznym.
Anonim 23 kwietnia 2017 at 20:44
Bzdury
Max^^666 21 maja 2017 at 11:34
Możesz zaprzeczać ale prawda zawsze się obroni…
Prokosz 20 listopada 2017 at 22:39
Tak, dlatego to bzdury ��
Lol 6 maja 2017 at 18:53
Jeżeli ktoś pisze, że bzdury, to niech prześledzi angielski, niemiecki czy jakikolwiek internet w poszukiwaniu informacji na temat haplogrup. Genetyki się nie oszuka, na pewno Słowianie i kasta kapłanów z Indii mieli wspólnych przodków i do tej pory są względnie jednorodną grupą etniczną. Nie twierdzę, że mieszańcy są gorsi, chodzi tylko o to, żeby uszanować swoją historię.
Sattivasa 20 maja 2017 at 13:03
I Słowianie kasta kapłanów z Indii mieli też wspólnych przodków z Zulusami i Inuitami. A jednak nie są ani Zulusami, ani Inuitami.
Smigielski Artur 17 lipca 2017 at 10:14
Co za BZDURY
…..



Anonimowy16 listopada 2016 00:12
Niewiarygodny bełkot. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Polska nauka przez takich ignorantów jak wy stoi w miejscu. Zamiast badać prehistorię Polski i Polaków, bawicie się jak dzieci w krytykowanie tych, którzy próbują to robić, bo na podstawie najnowszych badań, których kompletnie nie rozumiecie, wynika, iż historia zaserwowana Polakom w XIX w. przez prusacką propagandę jest niespójna i nielogiczna. Jesteście tylko żenującą zgrają głupców, która poniesie niebawem sromotną klęskę. Zdziwicie się mocniej niż zwolennicy Hillarii w USA. Adrian Leszczyński
Sattivasa22 listopada 2016 09:03
Jeszcze jakieś proroctwo? A może jednak coś merytorycznie? Tyle tylko, że na przykład przerobienie Genzeryka na Gąsiorka to ani najnowsze, ani badania, lecz kiepski kabaret.
Anonimowy26 kwietnia 2017 09:20
Genzeryka na Gąsiorka jako pierwszy przerobił Marcin Bielski. Zajrzyj do netu, to będziesz wiedział kto to jest i kiedy żył. O tym, że Wandalowie to dawna nazwa Słowian pisało całe zatrzęsienie dawnych skrybów. Wy, wzorem swych niemieckich panów, bredzicie że taka była „moda”, aby łączyć Wandalów ze Słowianami. Najnowsze badania genetyczne wstępnie potwierdzają tezy autochtonistów o braku wymiany ludności w Odrowiślu i kontynuacji biologicznej na polskich ziemiach. Zatem relacje, że ludność starożytna żyjąca na terenie Polski i wschodnich Niemiec (Wandalowie) i ludność żyjąca tu w średniowieczu (Słowianie) to ta sama ludność biologiczna jest kolejnym dowodem, że dawni skrybowie nie bredzili tak jak wy, a pisali prawdę. Poza tym wśród zabytków imion „germańskich” (w tym wandalskich) z V / VI w. są takie imiona jak: Wanda, Lubin, Svimir, Świerad, Duda, Gawin, Damir, Ostromir, Wizymir, Svinthiliuba (Świętoluba?) itp. Rzeczywiście „niemieckość” tych imion bije po oczach. W tym kontekście i na podstawie relacji dawnych skrybów oraz na podstawie najnowszych badań antropologicznych i genetycznych jest zasadne, aby wśród innych imion „germańskich” szukać słowiańskich członów i odpowiedników. I to zrobiłem w swoim artykule wyprzedzając tym samym czas zanim mało inteligentni ludzie (tacy jak wy) zaczadzenie prusacką i nazistowską propagandą do tego dojrzeją. Chciałeś merytoryki, masz ją. Pytanie: jaką merytoryką wy się posługujecie? Twierdzicie, że garnki k. przeworskiej gadają po niemiecku??? Zresztą niebawem okaże się kto miał racje w tym sporze, bo wszyscy niecierpliwie czekamy na badania kopalnego YDNA z terenu Polski z początku naszej ery. Wówczas okaże się jak wielkiego rzędu miała miejsce wymiana ludności, którą za niemieckim szowinistą Kossinną powtarzacie do znudzenia. Mam nadzieję, że będziecie mieli odwagę posypać głowę popiołem i przeprosić swoich oponentów (w tym moją skromną osobę), jeśli okaże się, że mocno myliliście się w tym sporze, a tezy, które głosicie były tylko stekiem bredni. Liczę na wasz honor. Okaże się czy go posiadacie. A. Leszczyński
Sattivasa9 maja 2017 21:41
Komancze wszak z Komańczy się wywodzą a Kiowa z Kijowa! Howgh!
http://sigillumauthenticum.blogspot.co. ... im_10.html
Najwyższy CZAS! By skończyć z lechickim zakłamywaniem historii. Część 3. Polemika z artykułem „Polacy potomkami Ariów” Mariusza Kowalskiego
września 10, 2016
Recenzowany artykuł, mimo iż ma charakter publicystyczny, zawiera kilka rażących błędów, które zdecydowaliśmy się wskazać i skomentować. Wszystkie fragmenty tekstu Mariusza Kowalskiego wykorzystano na mocy prawa cytatu. Niniejsza rozprawa nie odpowiada na wszystkie kwestie postawione w artykule, gdyż wymagałoby to zaangażowania kilku specjalistów różnych dyscyplin naukowych.
Najważniejszym zarzutem, jaki czynimy pod adresem autora tekstu jest pisanie swojego wywodu pod określoną tezę, co w przypadku pracownika naukowego (Mariusz Kowalski jest doktorem habilitowanym, specjalistą w zakresie geografii historycznej, członek m.in. Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, jest czynem kompromitującym. Powinno się od takiej osoby wymagać stawiania rzetelnych hipotez, zawierających wyważony punkt widzenia.
Autor zaczyna od wywodu na temat najnowszych badań genetycznych, które w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Słusznie w tym miejscu M. Kowalski zauważa, że winny powstawać koncepcje. Rzeczywistość pokazuje jednak, że do owych odkryć genetycznych i archeologicznych, dorabiany jest niepotrzebnie ferment patriotyczny, który staje się głównym argumentem dla zwolenników fantazmatu Wielkiej Lechii. Nie zauważa natomiast, że te nowe badania i powstanie nowych koncepcji nie obalają twierdzeń wypracowanych przez blisko dwustuletnią pracę, nie tylko polskich naukowców, którym nowe badania i koncepcje są doskonale znane.
W dalszej części M. Kowalski pisze m.in.:
Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie. Nasze związki z Sarmatami w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.
Faktycznie Scytowie i Sarmaci są ludami irańskimi. Jednak Iran w staroirańskim to „ARJAN”. Ponadto Serbowie i Chorwaci, oprócz południa dzisiejszej Polski zamieszkiwali również Łużyce – stąd występująca w historiografii nazwa Serbołużyce. Z kolei Scytowie i Sarmaci to mit założycielski szlachty, popularyzowany przez nią samą m.in. w pismach okresu humanizmu, baroku czy romantyzmu, w licznych zabytkach „silva rerum” tworzonych w szlacheckich dworach. Chciano w tej sposób wskazać starożytność swojego państwa względem innych tworów państwowych oraz uzasadnić nadrzędną rolę szlachty i jej znaczenie. Były to pisma mocno związane z polityką, niż z rodzącą się w czasach nowożytnych République des Lettres (republiki uczonych, republiki listów, opartej na wymianie korespondencji pomiędzy intelektualistami europejskimi). Ma się to nijak w stosunku do ostatnich odkryć archeologicznych. Jak podają badania archeologiczne ze śladów scytyjskich znaleziono na obszarze dzisiejszej Polski około ośmiu grotów strzał typu scytyjskiego (zob. m. in. P. Słupecki, Krak i Wanda przed Kadłubkiem, w czasach Kadłubka, u Kadłubka i po Kadłubku, Onus Athlanteum, t. XXV (LXXXI): Studia nad Kroniką biskupa Wincentego, red. A. Dąbrówka, W. Wojtowicz, Warszawa 2009).
To zbyt mało, aby mówić, że Scytowie najechali na ziemie polski i tutaj koczowali. Zwłaszcza, że podobnymi wyrobami posługiwali się Trakowie, Ilirowie i plemiona naddunajskie. Przejęli bowiem oni technikę ich wykonywania. Swoją drogą, taka wielka grupa ludów i pozostawiła jedynie osiem grotów?
Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna […] wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by zwiąć udział w zasiedleniu Europy. Nosiciele R1b (amerykański badacz rosyjskiego pochodzenia Anatole Klyosov nazywa ich Arabami) dotarli przede wszystkim do Europy Zachodniej […]
Badacz, o którym wspomina autor – A. Klyosov zajmuje się głównie chemią fizyczną i biotechnologią. Jego prace genetyczne o DNA Rosjan i Słowian są krytykowane przez środowisko naukowe, zwłaszcza rosyjskie. Przecież badania te, prowadzone są głównie na współczesnych ludziach. Wykazują jedynie, że osoba posiadająca dany gen pochodzi w linii męskiej od wspólnego przodka. Wyniki badań wskazują, że jesteśmy bezpośrednimi potomkami pierwszych „homo sapiens”. Nic więcej. Na podstawie genu nie da się ustalić cech etnicznych, co podkreślają zarówno archeologowie jak i sami genetycy. W przypadku badań archeologicznych należy również badać dna kopalne, czyli pozostałości szkieletów określonych plemion. Badania te, dają z kolei jedynie poszlaki, że w danym miejscu żyła dana grupa genetyczna. Określa ona, czy w danych liniach genetycznych nastąpiła ich kontynuacja bądź dyskontynuacja.
Genetyka nie kreuje etnosu ani języka, jak postuluje to autor tekstu. M. Kowalski mieszając dane genetyczne, zwłaszcza haplogrupy, dopasowując je do swoich teorii o Ariach, neguje przy tym ustalenia historyczno-archeologiczne. Pomija przy tym badania polskich genetyków, m.in. Janusza Piontka, Tomasza Grzybowskiego czy badaczkę DNA kopalnego Annę Juras, które są najważniejsze dla naszych ziem.
Zgadzając się co do Arbinów, nie można jednak odrzucić hipotezy, iż podobnie było z Arainami. Początkowo posługiwali się najprawdopodobniej językiem zbliżonym do pierwotnego języka Arbinów, który moglibyśmy zaliczyć do rodziny ałtajskiej (razem z tureckimi i mongolskimi). Do dziś niektóre ludy tureckojęzyczne (m.in. Kirgizi i Ałtajczycy) charakteryzują się dużym udziałem haplogrupy R1a (a więc w dużej części wciąż są Arainami). Oznaczać by to musiało, iż ci Arainowie, którzy weszli w skład ludu Ariów, językiem indoeuropejskim zaczęli porozumiewać się dopiero po przybyciu do Europy. Można to bardzo dobrze dopasować do teorii anatolijskiego pochodzenia tej mowy.
Haplogrupy nie mają związki z językiem czy kulturą materialną. Wszystkie te elementy potrafią się zmieniać niezależnie od siebie. Niech za przykład posłuży współczesne społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, gdzie Afrykanie, Azjaci, Latynosi, a również ludność rdzenna używa jednego wspólnego języka, jakim jest angielski i tworzy jedną kulturę materialną. Wiele podobnych przykładów przejmowania przez grupy etniczne obcych języków czy kultur znamy z historii – choćby procesy hellenizacji, romanizacji czy arabizacji. W każdym z tych przypadków język i kultura zmieniały się, natomiast pula genowa pozostawała praktycznie niezmieniona, z wyjątkiem możliwych mutacji, które nie wypływały z języka i kultury, ani na język i kulturę. M. Kowalski nie chce tego zrozumieć. Woli tworzyć swoje peany na cześć ułamkowych ustaleń, z których nie można wyciągnąć żadnych wiążących wniosków.



Dużą wątpliwość wzbudza również mapa dołączona do artykułu M. Kowalskiego. Podpis pod ilustracją brzmi następująco: Migracje ludów w rejonie Morza Śródziemnego i Azji Zachodniej na podstawie analizy ich DNA. Pytanie, jakie tutaj stawiamy brzmi: jak ma się ona do artykułu? Co ona ma przedstawiać czytelnikowi? Obie grupy r1a i r1b pochodzą od haplogrupy R, która została zidentyfikowana w szczątkach sprzed 24 tysięcy lat. Mutacje r1a i r1b narodziły się w stepach Eurazji na obszaru od Morza Kaspijskiego, przez Jezioro Aralskie i dzisiejszą Nizinę Turańską, aż do gór Ałtaju. Kluczowa dla tekstu M. Kowalskiego haplogrupa r1a z tychże rejonów rozprzestrzeniła się w dwóch kierunkach – ku Europie środkowej oraz ku wyżynom irańskim i Indiom (najprawdopodobniej dwoma drogami przez Kaukaz i Hindukusz. R1b rozprzestrzeniała się przez Azję Mniejszą i Bałkany oraz przez stepy euroazjatyckie, z niej powstają również mutacje celtyckie. Ze sporządzanych przez genetyków map możemy zauważyć, że trasa migracji haplogrup r1a i r1b w wielu przypadkach się pokrywa. Ludność mieszała się w czasie najstarszych migracji. Autor nie weryfikuje również powstania kolejnych mutacji genetycznych i subklad, co zaciemnia obraz wędrówek i powstania nowych grup genetycznych, które tylko w części posiadają wspólnego przodka r1a. Obie mutacje, r1a i r1b występowały na ziemiach polskich. Najstarsza natomiast jednoznacznie identyfikowana ze słowiańską kultura archeologiczna, tzw. kultura praska pojawia się na ziemiach polskich około wieku VI n.e. Zastępuje ona kulturę przeworską oraz wielbarską jako kultura napływowa. Dowodzą tego różnice w zabytkach archeologicznych m.in. w technice produkowania ceramiki oraz w ilości zabytków metalowych, które w kulturze praskiej występują w niewielkich ilościach. Kultura praska od swojego pojawienia się występuje i rozwija się aż do czasów historycznych, tzn., takich, z których posiadamy źródła pisane. Na terenach, które ona obejmuje i tworzących się strukturach słowiańskich informuje na przełomie VIII i IX wieku tzw. Geograf Bawarski. A żaden, nawet najbardziej skrajnie zagorzały zwolennik teorii allochtonicznej nie uważa, że ziemie polskie przed przybyciem Słowian około IV-VI wieku były pustką osadniczą, a tereny te były w ogóle niezamieszkane. Świadczą o tym liczne kultury i znaleziska archeologiczne, które są wydobywane w ramach prac powierzchniowych. Pogląd ten, że przed rokiem 966 i Mieszkiem ziemie polskie były prapuszczą, próbują wmówić badaczom i osobom postronnym skrajni zwolennicy teorii autochtonicznej. Do skrajnego autochtonizmu Słowian wpisuje się tekst M. Kowalskiego, zresztą poparty na badaniach A. Klyosova, który wskazał, słusznie zresztą narodzenie się haplogrup R w stepach Azji, które miały przedostać się migracjami do Europy. Potem w jego poglądach następuje absurdalna teza, że ponownie ludność ta wróciła do stepów euroazjatyckich, Chin i Indii. Stąd wyrosła okładka numeru tygodnika „Najwyższy CZAS!” w którym znalazł się artykuł M. Kowalskiego.
Bezpośredni potomkowie europejskich Ariów-Słowian, czyli my, Polacy, dobrowolnie przyjęliśmy cywilizację łacińską i uczyniliśmy z niej podstawę swego rozwoju, bez wątpienia dodając do niej również pewne nowe elementy. Mimo to zawsze byliśmy uważani za gorszą część Europy. Być może dla tego, iż nasze pochodzenie od Ariów poszło w zapomnienie (pochodzenie to próbowali natomiast przywłaszczyć sobie inni) lub dlatego, że pochodząc od Ariów, byliśmy po prostu inii niż romańsko-celtycko-germańsko-baskijscy mieszkańcy Europy Zachodniej.
Po pierwsze, co do różności, byli oni odmienni kulturowo, co można wysnuć na podstawie znalezisk archeologicznych. Dorabianie do tego genetyki, zwłaszcza w taki sposób, w jaki to czyni autor tekstu jest po prostu propagowaniem rasistowskich koncepcji. M. Kowalski nie zauważa, że około 15 procent Polaków posiada haplogrupę r1b. To znaczy, że oni nie są Polakami? Haplogrupę r1a, którą M. Kowalski uważa za aryjską czy prapolską posiadają choćby ludy ugrofińskie, np. Węgrzy, którzy Słowianami nie są. Natomiast Bułgarzy, lud słowiański, ową haplogrupę r1a posiada w mniejszej ilości niż współcześni Ukraińcy czy współcześni Polacy. Są to bardzo dobre przykłady, że mutacje genowe nie odpowiadają za tworzenie etniczności a tym bardziej nie są tożsame z kulturą i językiem. Etnos jest niezależny od genetyki – to zdanie trzeba powtarzać jak mantrę, bowiem nawet genetycy polscy jasno to formułują. Poza tym w całym artykule autor powołuje się na A. Klyosova, nie zdając sobie sprawy, że są polskie badania genetyczne – Tomasza Grzybowskiego i Anny Juras, które nie wkraczają na pole rasistowskie.
Po drugie, o Ariach nie wiemy tak naprawdę zbyt dużo. Herodot określa ich Scytami i Sarmatami, nie wiedząc jednak, co to za lud, a raczej grupa ludów, które miały podobny rozwój, struktury i etc. W ogóle M. Kowalski nie bierze pod uwagę, że Herodot mógł się po prostu mylić…
Autor kończy tekst następującymi słowami:
Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją w twórczy sposób adaptująca dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów (szczególnie w ich dzisiejszym stanie) – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Mamy inne pochodzenie i jesteśmy na zupełnie innym etapie rozwoju […] Bądźmy sobą, pamiętając o naszych dumnych przodkach Arianach-Słowianach oraz podtrzymując i wzbogacając kolejną cywilizację, jaka przy naszym udziale tworzy się w łańcuchu rozwoju kultury europejskiej. Bo stara Europa przechodzi do historii.
Cóż, widocznie M. Kowalski chce poprzez genetykę uzasadniać dawność i wielkość Polaków. Przecież jest to budowanie teorii rasistowskiej! Przynosi to bardzo złe skojarzenia i konotacje do jednego z najbardziej zbrodniczych systemów politycznych i prawnych. Podporządkował on wysiłki naukowe pod najbardziej zwulgaryzowane teorie rasistowskie i genetyczne z eugeniką na czele! Taki sens przynosi nie tylko zakończenie, ale też kilka innych sformułowań pojawiających się w tekście, z których wynika, że teraz to Polska i Polacy mają być rasą dominującą w ramach naprawy krzywd wyrządzonych przez germańszczyznę. Naród, który padł ofiarą tych wulgarnych teorii, teraz sam ma się do nich odwoływać? Totalny absurd! Oczywiście jest to subiektywne odczucie autorów tego wpisu. Nie zarzucamy i zarzucać nie mamy zamiaru M. Kowalskiemu, że jest związany w jakikolwiek sposób z haniebnymi dla ludzkości teoriami naukowymi o podłożu rasistowskim. Jednak kilka sformułowań, jakie w tym tekście się pojawiają, być może niefortunnie, być może także użyte w błędny sposób, mogą przynosić obawy, że tekst właśnie zostanie zrozumiany w taki sposób przez czytelnika, który nie posiada odpowiedniej wrażliwości i wyczucia oraz kompetencji poznawczych, dotyczących tych kwestii.
Autor nie pamięta również, że my, naród polski, nie mamy czego się wstydzić przed Europą Zachodnią. Zwłaszcza w kwestii obyczajów czy tolerancji. Zwłaszcza tej ostatniej cechy. Niestety próbuje wmówić się nam nietolerancję czy ksenofobię. Na zachodzie płonęły stosy, a w tym czasie Rzeczpospolita była ostoją wolności. Można wymienić tutaj jeszcze wiele przykładów, ale nie widzimy w tym większego sensu, bo i tak zostaną one w prostacki sposób podważone, zarzucając nam „pruskie wykształcenie”, udział w spisku Niemiec i Watykanu i tymże podobnych frazesów a równie jałowych, co wysnuwane przez zwolenników teorii lechickiej argumenty.
Dodajmy, że zamieszczone w artykule fotografie z rekonstrukcji ubiorów Słowian, nie współgrają z tym, co pisze Autor.
Przekonanego w swoje wymysły (dostosowane zresztą do obecnej sytuacji politycznej), nakłonić do racjonalnych argumentów po prostu się nie da. Czy jest to już oznaka szaleństwa i sekciarstwa? Alarmistyczny ton tego i innych wpisów z cyklu „Najwyższy CZAS!” niech nie zniechęca czytelników. Otóż w układance pod nazwą Wielka Lechia, tego tworu, który w swej początkowej fazie był śmieszny, obecnie rozrasta się do rozmiaru pełnoprawnej, przynajmniej dla jej wyznawców, teorii naukowej. Wychodzi ona z blogów i filmów z internetowych śmietników na całkowite nowe poziomy ekspansji i recepcji poprzez nie tyle książki, co czasopismo, przez które część osób, nie zainteresowanych rzetelną nauką, czerpią wiedzę o nowych osiągnięciach badawczych, co jest bardzo niebezpieczne, nie dla samej nauki, ale dla rozwoju intelektualnego i kulturalnego naszego narodu.
Acolitus et Doctore
Anonimowy10 września 2016 15:07
„Pogląd ten, że przed rokiem 966 i Mieszkiem ziemie polskie były prapuszczą, próbują wmówić badaczom i osobą postronnym skrajni zwolennicy teorii autochtonicznej.” Powinno być „osobom”, a pomijając ten mały błąd cały tekst bardzo dobry.
Sigillum Authenticum10 września 2016 15:10
Dziękujemy za komentarz. Błąd już poprawiliśmy. Pozdrawiamy.
Pawel.M.10 września 2016 16:01
OMG… Jak łątwo zrobić z siebie idiotę i postawić pod znakiem zapytania cały naukowy dorobek… Ale cóż, nikt Kowalskiego do tego nie zmuszał. http://seczytam.blogspot.com/
Anonimowy15 maja 2017 23:42

Lepiej stawiać znak zapytania, niż nie robić nic. I proszę przeczytać artykuł kowalskiego, a nie relacje kogoś, kto wszędzie chce widzieć lechicka ideologię by mieć z czym walczyć. Kowalski o lechitach nic nie pisał, tylko o tym, że Słowianie i Arjowie wywodzą się z jednego pnia: http://wolnosc24.pl/2016/11/20/polacy-p ... at-polski/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 10 gru 2017, 12:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37529
https://bialczynski.pl/2017/12/09/odkry ... iwum-2011/

Odkryto najstarsze ślady bytności człowieka w rejonie wyspy Wolin [Archiwum 2011]
Opublikowano 9 grudnia 2017 przez Białczyński

Obrazek
(fot. PAP)


nadesłał Adam Smoliński


Archeolodzy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetu Szczecińskiego znaleźli na Wyspie Chrząszczewskiej narzędzia krzemienne sprzed ok. 11 tys. lat. To najstarsze ślady działalności człowieka odkryte dotąd w rejonie wyspy Wolin.

Narzędzia i ślady poświadczające o obecności pracowni, w której je wykonywano badacze datują na schyłkowy paleolit (ok. 11 tys. lat temu).

źródło:
http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Odk ... aid=61a534



– Wyniki naszych badań zupełnie nas zaskoczyły. Naszym celem było wytypowanie stanowisk archeologicznych z okresu przełomu mezolitu i neolitu, kiedy ludzie zaczęli osiadły tryb życia. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że już wcześniej ludzie rozpoczęli zasiedlenie tego terenu – wyjaśniła dr Katarzyna Pyżewicz, współkierująca projektem badawczym.

Tak wczesne zamieszkanie obszaru wokół wyspy Wolin wskazuje, że ludzie bardzo szybko przemieścili się na północ za zanikającym lądolodem pod koniec ostatniego zlodowacenia.

– Cofnęliśmy moment zasiedlenia rejonu o dobrych kilka tysięcy lat – zaznaczył dr Mikołaj Urbanowski.

Naukowcy nie prowadzili regularnych wykopalisk. Po wnikliwej analizie danych archiwalnych, dostępnych w lokalnych muzeach, wytypowali szczególnie obiecujące obszary do badań rozpoznawczych. Jednym z nich było miejsce obok wsi Buniewice na Wyspie Chrząszczewskiej.

– To był strzał w dziesiątkę – opisał archeolog Michał Adamczyk. – Dzięki badaniom powierzchniowym pozyskaliśmy bogaty materiał krzemienny. Oprócz liściaków (kamiennych ostrzy umieszczanych wzdłuż wierzchołków strzał i harpunów – przyp. PAP), znaleźliśmy fragmenty brył krzemiennych poświadczających o tym, że w tym miejscu wykonywano narzędzia.

Dr Pyżewicz dodała, że w sumie zebrano ponad 100 fragmentów obrobionych krzemieni.
– To dużo, tym bardziej, że w tym roku nie prowadziliśmy wykopalisk – wszystkie wyroby znaleźliśmy na powierzchni – oceniła.

Znalezione wyroby należą do ludzi, którzy zajęli te tereny tuż po opuszczeniu zalęgającego w tym miejscu od tysiącleci lądolodu. Archeolodzy nazwali społeczność zamieszkującą w tym czasie w rejonie Wolina mianem tzw. kultury ahrensburskiej. Określenie powstało na podstawie analiz typologicznych i technologicznych wyrobów krzemiennych i ich podobieństw. W tym samym czasie podobna tradycja krzemieniarska była charakterystyczna dla obszaru Niżu Europejskiego – po zachodnie krańce dzisiejszej Polski. Niektórzy archeolodzy sugerują, że jej rozprzestrzenienie należy wiązać z migracją ludności na wschód.

Sukcesem zakończyły się także poszukiwania miejsca wydobycia bogatych wyrobów z krzemienia i poroża.

– Kilka lat temu do Muzeum Regionalnego w Wolinie zgłosił się przypadkowy znalazca narzędzi krzemiennych i wyrobów wykonanych z poroża, który natknął się na nie w czasie pogłębiania rowu w rejonie Darzowic (wschodni Wolin). Dotychczas jednak nikt nie ustalił precyzyjnego miejsca ich wydobycia. Poszukiwania rozpoczęliśmy od rozmów z lokalnymi mieszkańcami, a zakończyliśmy z pomocą wierceń geologicznych. Udało się! – nie kryła zadowolenia dr Pyżewicz.

Zdaniem archeologów, miejsce nadal ma wielki potencjał dla badań. Wyroby datowane są bowiem na moment przybycia na wyspę Wolin pierwszych społeczności osiadłych, czyli tzw. protoneolitycznych w okresie V tysiąclecia p.n.e.

– Jest to zatem bezcenne stanowisko do badań relacji między ludnością zbieracko-łowiecką a rolniczą. Dodatkowo, oprócz narzędzi krzemiennych, znajdują się tutaj rzadko spotykane na tak wczesnych stanowiskach wyroby z surowców organicznych – podkreślili naukowcy.

Tegoroczne badania archeologów na Wyspie Wolin to dopiero wstęp do szeroko zakrojonego projektu badawczego, którego celem jest rzucenie światła na słabo rozpoznane zagadnienie osadnictwa epoki kamienia.

Projektem badawczym kierują wspólnie dr Katarzyna Pyżewicz z UAM i dr Mikołaj Urbanowski w Uniwersytetu Szczecińskiego. Badania sfinansował w tym roku Wydział Humanistyczny US.

Szymon Zdziebłowski (PAP)

szz/ agt/

Niestety jak widać nie było kości tychże ludzi i nie będzie badań DNA. Ktoś tam jednak był i przyszedł z Niziny Polskiej, może zostali skremowani i DNA nigdy nie będzie, ale wytwory pozostały. Ważne że mamy tuaj wytwórców narzędzi z paleolitu z okresu 9000 p.n.e.. CB


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Słowianie
PostNapisane: 11 gru 2017, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37529
https://bialczynski.pl/2017/02/25/kopal ... -kamienia/

Kopalnie i metalurgia na Śląsku już w epoce kamienia – dymarka sprzed 4.000 lat!
Opublikowano 25 lutego 2017 przez Białczyński

Oficjalna historia górnictwa na ziemiach obecnej Polski od starożytności do epoki renesansu wygląda w krótkim zarysie tak:

cytuję
” Początki górnictwa na ziemiach polskich sięgają czasów przedhistorycznych. Najstarsze na naszych ziemiach kopalnie krzemienia w Krzemionkach Opatowskich pochodzą sprzed 15000 lat; ślady tych kopalń odkryto w 1922 r.

Na północnych obszarach Polski wydobywano również sposobem górniczym jantar, tj. bursztyn (3000 do 2000 lat p.n.e.). Przypuszcza się, że około 3000 lat p.n.e. w okolicach Inowrocławia istniało już kopalnictwo soli.
Pierwsze wzmianki historyczne o górnictwie polskim odnoszą się do kopalni soli (salin) w Wieliczce. Początkowo prażono sól z solanek czerpanych ze studni. Kiedy zaczęto wydobywać sól sposobami górniczymi, trudno ustalić, lecz jak wynika z najstarszych dokumentów historycznych, już za czasów Bolesława Chrobrego (992 do 1025 r.) kopano w Wieliczce sól. Zapiski z 1044 r. wspominają także o salinach w Sidzinie, Przegini, Babicach, a z 1198 r. o salinie w Bochni. Saliny w Wieliczce i w Bochni są jedynymi kopalniami, w których eksploatacja trwa bez przerwy od około 900 lat.
Najstarsze wzmianki to górnictwie złota na Dolnym Śląsku pochodzą z 1025 r.
Początki górnictwa srebra i ołowiu w Polsce sięgają 1298 r. i odnoszą się do kopalń sławkowskich w Kieleckiem. Można jednak przypuszczać, że kopalnie te, jak również kopalnie miedzi w Miedzianej Górze pod Kielcami, a także w okolicy Chęcin istniały znacznie wcześniej. Pod Olkuszem istniały już w XIV w. kopalnie błyszczu ołowiu zawierającego srebro. Ze wzmianek kronikarza Jana Długosza wynika, że kopalnie olkuskie w XV wieku doszły do bardzo znacznego rozwoju.

W XVI w. rozpoczęto eksploatację kruszcu ołowiu na Górnym Śląsku w okolicach Bytomia. Z tych czasów pochodzi pierwsza ustawa górnicza księcia opolskiego Jana, wydana 8 listopada 1528 r. Podstawą tego dokumentu, znanego w historii jako Ordunek Górny, były staropolskie prawa zwyczajowe. Również książę opolski Jan założył i podniósł do godności wolnego miasta górniczego osadę Tarnowskie Góry, które stały się kolebką śląskiego przemysłu.
Kolebką górnictwa rud żelaza i hutnictwa było tzw. Zagłębie Staropolskie między Kielcami a Radomiem. Najstarsze ślady górnictwa i hutnictwa żelaza w tym rejonie pochodzą z czasów od VII w. p.n.e. do IV w. naszej ery. Są nimi odkopane stare wyrobiska górnicze i prymitywne piece do wytapiania żelaza, tzw. dymarki.”
Jaka jest prawda? Mówi się, że kopalnictwo na Śląsku wprowadzali Belgowie z Walonii, Włosi, Niemcy i Bóg Wi Kto Jeszcze. Twierdzi się , że miało to miejsce w XV, XVI wieku. Oto jak na naszych oczach padają kolejne mity niemieckiej propagandy o tym kto i kiedy rozpoczął dzieje kopalnictwa i metalurgii na ziemiach obecnej Polski , a szczególnie na Śląsku.
logo-plNaukowcy: kopaliny na Górnym Śląsku pozyskiwano już w epoce kamienia
Fot. Fotolia
Kopaliny na Górnym Śląsku pozyskiwano już 12 tys. lat temu. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy przez ostatnie lata badali torfowiska na terenie Miasteczka Śląskiego k. Tarnowskich Gór. Znaleźli prehistoryczne ślady działalności przemysłowej.

źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... ienia.html

Wyniki tych badań prezentuje otwarta w środę w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim wystawa „Odczytano z torfowisk – początki i sposoby pozyskiwania metali na terenie tarnogórskiego obszaru kruszconośnego”. Na kilkunastu planszach przedstawiono m.in. metody badania torfowisk, rodzaje kopalin i minerałów wydzielonych z różnowiekowych warstw torfu oraz ślady dawnych kultur znalezione na wydmach przy torfowiskach.

W tworzących się w różnym czasie poszczególnych warstwach torfowisk gromadzą się zanieczyszczenia nanoszone przez wiatr i wodę – także zanieczyszczenia technologiczne wytworzone przed dawne społeczności. Dotyczy to szczególnie mineralnych zanieczyszczeń powstających podczas płukania urobku górniczego w ciekach wodnych. Datowanie metodą radiowęglową C-14 tworzenia się warstw torfowisk pozwala przypisać określone rodzaje zanieczyszczeń czasowi ich osadzania się w torfie.

Wcześniej sądzono, że przemysłowa działalność na ziemiach tarnogórskich rozpoczęła się dopiero w średniowieczu. Jak powiedział prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej (SMZT) Marek Kandzia, inicjatorem dokładnych badań był Leszek Chróst z gliwickiej Pracowni Badań, Pomiarów i Ekspertyz Ekologicznych, który znalazł w torfowiskach ślady prehistorycznego przemysłu.

Chróst, z wykształcenia biolog, przebadał w swojej karierze kilkadziesiąt torfowisk. „W tym konkretnym wypadku zdziwiły go nietypowe wartości zanieczyszczeń w różnych okresach. „Zaczęliśmy to badać i pierwsze co stwierdziliśmy to to, że zanieczyszczenie ołowiem koreluje z zanieczyszczeniem węglami drzewnymi wykorzystywanymi jako paliwo w paleniskach” – powiedział PAP Chróst.

Badania przeprowadzało kilka niezależnych grup – poza SMZT także placówki naukowe: Instytut Archeologii i Etnologii PAN z Warszawy, Politechnika Śląska, Uniwersytet Śląski oraz Instytut Podstaw Inżynierii Środowiska PAN z Zabrza. Badania wykonane przez kilkudziesięciu specjalistów m.in. w dziedzinie archeologii, geologii i geomorfologii oraz analizy fizykochemicznej dały wyniki sugerujące pozyskiwanie kopalin na tym terenie od końca mezolitu przez neolit aż po czasy współczesne.

Kilka lat temu archeolodzy pod kierownictwem Eugeniusza Foltyna odkryli niedaleko centrum Miasteczka Śl. pozostałości obozowiska sprzed 6 tys. lat. W czasie wykopalisk w dzielnicy Żyglin odkryli kilkaset wyrobów kamiennych, w tym 21 narzędzi pochodzących ze środkowej epoki kamienia. Szczególnie ciekawym miejscem badań była wydma, która pojawiła się na tym terenie 10 tys. lat temu. Według archeologów, żyła na niej grupa wyspecjalizowanych myśliwych, zbieraczy i rybaków.

W sąsiedztwie tych mezolitycznych stanowisk są ślady hutnictwa ołowiu i prawdopodobnie żelaza w ostatnich 2 tys. lat. W torfowisku powstałym w zlewni tego obszaru, w warstwach tworzących się od 8900 do 10100 r. p.n.e. znaleziono samorodki naturalnego stopu żelaza ze srebrem, złota ze srebrem i miedzią oraz tlenkowych i węglanowych rud miedzi.

Jednym z najciekawszych znalezisk jest równomiernie wypalony fragment sosnowego pnia o długości 3,5 m, datowany na 2040-1770 r. p.n.e. Był to przypuszczalnie element konstrukcji wykorzystywanej do wytwarzania tzw. ciągu kominowego, umożliwiającego uzyskanie wyższej temperatury w palenisku.

W opinii naukowców, zgrupowanie różnowiekowych stanowisk na niewielkiej przestrzeni świadczy o atrakcyjności tych ziem dla dawnych i pradawnych społeczności. Przez te tereny dodatkowo biegnie granica pomiędzy zlewniami Wisły i Odry. W tych warunkach naturalna erozja gruntu odsłaniała minerały skał kruszconośnych takich jak: malachit, kupryt, samorodki metali szlachetnych, hematyt, galena srebronośna i rudy cynku.

Wystawę zorganizowaną wspólnie przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej i Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim będzie można oglądać od 16 lutego do 15 marca.

PAP – Nauka w Polsce


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /