Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 26 sie 2017, 18:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... -dziewicy/

25 listopada – wspomnienie błogosławionej Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, dziewicy
Opublikowano 25 listopada 2016 by ewangeliadlanas

(Ap 20,1-4.11-21,2)
Ja, Jan, ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony. I ujrzałem trony – a na nich zasiedli sędziowie, i dano im władzę sądzenia – i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla Słowa Bożego, i tych, którzy pokłonu nie oddali Bestii ani jej obrazowi i nie wzięli sobie znamienia na czoło swe ani na Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekła ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. I ujrzałem umarłych – wielkich i małych – stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów. A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga – jezioro ognia. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.

(Ps 84, 3-4. 5-6a i 8a)
Refren: Oto przybytek Pana Boga z ludźmi
Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich.
Serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta:
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, królu mój i Boże.
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Ciebie wielbiąc.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie;
mocy im będzie przybywać.

(Łk 21, 28)
Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

(Łk 21,29-33)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jeden z ojców pustyni, św. Makary, mówił, że Pan Jezus przyszedł na świat jako ogrodnik. Jego ubiorem roboczym było ludzkie ciało, a narzędziem ogrodniczym był krzyż. Jako ogrodnik, Jezus pomału czyni z pustyni piękny ogród. Krzyż i Ewangelia przemieniają świat przez wiernych uczniów Jezusa Chrystusa. W ich sercach, decyzjach i postawach dokonuje się obecnie Jego dzieło. Choć nie znamy czasu powtórnego przyjścia Chrystusa, to już teraz żyjemy w czasach ostatecznych i
Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 119


Przekształceni na obraz Boga

Napój mnie, Panie, potokiem Twoich rozkoszy, albowiem w Tobie jest źródło życia (Ps 36, 9-10)
Prawdziwy miłośnik „nie jest zadowolony, jeśli nie może miłować tyle, ile jest miłowany” (J.K.: P.d. A 37, 2). Kto miłuje prawdziwie, nie może znieść, że jest kochany bardziej niż sam kocha, a im bardziej czuje się miłowanym, tym więcej pragnie miłować. Lecz czy człowiek, tak bardzo ograniczony, może usiłować miłować Boga tyle, ile On go miłuje? Każdy chrześcijanin na mocy miłości rozlanej w jego sercu przez Ducha Świętego może powiedzieć: Panie, miłuję Cię Twoją własną miłością. Miłość teologiczna istotnie, jako uczestnictwo w miłości, którą Bóg miłuje samego siebie i stworzenia, usprawnia człowieka do miłowania Go tą samą Jego miłością. Jednak ta iskierka miłości Bożej zbyt długo i zbyt często zostaje przytłumiona popiołem wielu uczuć i pożądań egoistycznych, nieuporządkowanych, wyłącznie ziemskich. Dopiero kiedy jest całkowicie od nich wolna, może rozpłomienić się w całym swoim blasku i wznieść się do Boga z całą swoją siłą. To właśnie dokonuje się w stanie całkowitego zjednoczenia, w którym wola ludzka, doskonale oczyszczona, oddaje się praktyce miłości teologicznej. Owszem, kiedy wola człowieka i wola Boga stały się jedno, dusza „miłuje Pana posługując się Jego wolą, która staje się również jej własną”, i tak Go miłuje, „ile On ją miłuje, ponieważ miłuje Go samą Jego wolą i samą miłością, jaką On miłuje ją” (tamże). Św. Jan od Krzyża zauważa, że dusza przekształcona w Boga przez miłość miłuje Pana „w Duchu Świętym, razem z Duchem Świętym… On bowiem uzupełnia jej braki, ona bowiem przemieniła się w Niego przez miłość” (tamże). Są to zawrotne wyżyny, prawdziwie boskie, na których człowiek otrzymał prawie nieskończoną zdolność miłowania i może zaspokoić swoje pragnienie miłując Boga tyle, ile jest miłowany.
Duch Święty został dany wszystkim wierzącym, aby mogli miłować Boga nie słabą miłością ludzką i nie o własnych siłach, lecz miłością Bożą, w zjednoczeniu z Nim jako Miłością istotną, miłować z nieskończoną potęgą miłości. Chociaż urzeczywistnia się to w pełni dopiero na szczytach zjednoczenia z Bogiem, może urzeczywistniać się stopniowo od początku życia duchowego, ponieważ każdy ochrzczony może powiedzieć: „miłość Boża rozlana jest w moim sercu przez Ducha Świętego, który został mi dany” (Rz 5, 5). Jak wielką radością i pociechą dla duszy, która cierpi z powodu ostatecznego ubóstwa swojej miłości w porównaniu z nieskończoną miłością Boga, jest świadomość, że Duch Święty może i chce uzupełnić jej niedostatek, byleby tylko pozwoliła się całkowicie ogarnąć i przeniknąć ogromnemu płomieniowi Jego miłości!
O duszo moja, stworzona do tak wielkich rzeczy i do nich powołana! Co czynisz? Na czym się zatrzymujesz? Jakże są niskie twoje pragnienia i jak nędzne twoje skarby! O nieszczęsna ślepoto oczu duszy twojej! Bo jakże jesteś ślepa na tak wielkie światło i jak jesteś głucha na tak potężne wezwanie! Czyż nie widzisz, że szukając wielkości i chwały jesteś nędzna i podła? Nie znasz bowiem tak wielkich dóbr i jesteś ich niegodna (św. Jan od Krzyża: Pieśń duchowa 39, 7).
Wszechmogący Boże, umocnij mnie swoją siłą, pociesz mnie swoim bezgranicznym pokojem, rozraduj mnie pięknością Twojego oblicza. Oświeć mnie światłością płynącą z Twojej nie stworzonej jasności, oczyść mnie i napełnij zapachem Twojej niewysłowionej świętości. Zanurz mnie w sobie i daj mi pić, o ile to możliwe dla zwykłego śmiertelnika, w potokach łaski płynących z Ojca i Syna, z łaski Twojej współistotnej i współwiecznej Miłości (J. H. Newman).
Szczęśliwa duszo odziana pięknością bez skazy, jaśniejąca szatą niebieskiej niewinności udzielającej jej chwalebnej zgodności z Tobą, o Słowo, które jesteś „jasnością życia wieczystego, odblaskiem i odbiciem istoty Boga”… Twój Majestat nie przeraża duszy, ponieważ podobieństwo łączy ją z Tobą, miłość zaś jednoczy, a wyznanie poślubia ją Tobie… O Słowo Boże, udziel mi tej łaski, abym opuściwszy wszystko zjednoczył się z Tobą według wszystkich moich pragnień, żył w Tobie, pozwolił prowadzić się do Ciebie, abym począł z Ciebie, by rodzić dla Ciebie; spraw, abym mógł powiedzieć: „Dla mnie żyć — to Chrystus, a umrzeć — to zysk”; wówczas stanę się Twoją oblubienicą. Twoje serce oblubieńca będzie odpoczywało bezpieczne we mnie wiedząc, że dusza pozostanie Ci wierną, bo wzgardziła wszystkim dla miłości Twojej i wszystko uważa za rzecz nic niewartą, byle tylko zdobyć i posiadać Ciebie (św. Bernard).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 514


Błogosławiona Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, dziewica

Obrazek
Błogosławiona Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza


Franciszka Siedliska urodziła się 12 listopada 1842 r. w zamożnej rodzinie ziemiańskiej, w Roszkowej Woli koło Rawy Mazowieckiej. Na chrzcie otrzymała imiona Franciszka Józefa. Jej rodzice – Adolf i Cecylia z Morawskich – zadbali o wszechstronne wykształcenie swojej córki: oprócz guwernantek miała także nauczycielki muzyki i tańca. Nie troszczyli się natomiast wcale o sprawy wiary i życia wewnętrznego – byli bowiem obojętni religijnie. Franciszka i jej brat Adam żyli w dostatku i wygodzie, „w domu, gdzie Bóg nie był Panem” – jak sama napisała po latach.
Lata jej dzieciństwa naznaczyła ciężka choroba kręgosłupa. Wyjeżdżała na leczenie do najsłynniejszych miejscowości uzdrowiskowych Austrii, Niemiec, Francji i Szwajcarii. Pomimo tego ciągle odczuwała silne bóle, które w miarę upływu czasu przerodziły się w chorobę chroniczną. Nieśmiała, łagodna, ciągle cierpiąca, już w wieku 8 lat pragnęła wstąpić do klasztoru, jednak sprzeciw ojca, który marzył dla niej o karierze artystycznej, opóźnił tę decyzję.
Do sakramentów I Komunii świętej i bierzmowania przygotowywał ją kapucyn, o. Leander Lendzian. Ten sam kapłan pozostawał jej kierownikiem duchowym od 1854 r. do 1879 r. On rozpoznał jej powołanie i utwierdzał wolę założenia nowej rodziny zakonnej.
W 1864 w Cannes Franciszka złożyła prywatny ślub czystości i zdecydowanie sprzeciwiła się planom matrymonialnym snutym przez ojca. Jej zamiarem było całkowite poświęcenie się Bogu. Przyrzekła jednak ojcu, że pozostanie z rodziną, dopóki on będzie żył. Adolf Siedliski powrócił przed śmiercią do zaniedbanych praktyk religijnych i umarł pojednany z Bogiem w 1870 r.
Franciszka została zakonnicą w tym samym roku. Najpierw była tercjarką franciszkańską, potem utworzyła i zorganizowała nowe zgromadzenie zakonne Najświętszej Rodziny z Nazaretu – nazaretanki. W 1873 r. przybyła do Rzymu i przedstawiwszy Piusowi IX projekt swego dzieła, otrzymała jego błogosławieństwo. Ponieważ w kraju po kasacie zakonów oficjalna działalność nie była możliwa, pierwszy dom zakonny nowego zgromadzenia powstał w 1875 roku w Rzymie. Założycielka przybrała imię Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Od tego czasu pochłonięta organizowaniem zgromadzenia, kształtowaniem jego duchowości, wytyczaniem celów i zadań apostolskich – ku zdumieniu wielu osób – odzyskała zdrowie i siły. W pracach organizacyjnych wspomagali ją ojciec jezuita Lanrencot i zmartwychwstaniec ojciec Semenenko, który ułożył pierwszy projekt reguły Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. W 1881 r. powstał dom zakonny w Krakowie, gdzie siostry otaczały opieką pracujące dziewczęta. Zgromadzenie podjęło pracę w szkołach, sierocińcach, ochronkach, internatach. Służyło moralności i religijnemu odrodzeniu rodziny. Wychodziło też naprzeciw każdej ludzkiej biedzie moralnej i materialnej. Siostry otaczały swą opieką ludzi biednych, chorych, samotnych oraz niepełnosprawnych. Troszczyły się o wychowanie, zwłaszcza o wychowanie religijne, dzieci zaniedbanych. Zajmowały się samotnymi matkami i broniły życia nienarodzonych.
W 1885 roku kierownik Misji Polskiej w Ameryce poprosił Marię, aby zaopiekowała się przebywającymi tam Polakami. Chociaż Zgromadzenie miało wówczas jedynie 22 siostry, Założycielka zabrała połowę z nich na drugi kontynent. Nowe placówki powstały też wkrótce we Francji i Anglii. Siostry pomagały emigrantom w prowadzeniu życia religijnego, zapewniały opiekę chorym w szpitalach, dzieciom w tworzonych przez siebie ochronkach, stały na straży ducha narodowego i ojczystego języka. Obejmowały swą serdeczną troską nie tylko Polonię, ale wszystkich potrzebujących pomocy.
Maria zmarła 21 listopada 1902 r. w Rzymie. Pozostawiła po sobie „Dziennik duchowy”. 23 kwietnia 1989 r. w Rzymie beatyfikował ją św. Jan Paweł II.

Zobacz także:
• Święta Katarzyna Aleksandryjska, dziewica i męczennica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-25b.php3
• Błogosławieni małżonkowie Alojzy Quattrocchi i Maria Corsini
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-25c.php3
• Błogosławiona Elżbieta zwana Dobrą, dziewica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-25d.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 29 sie 2017, 17:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://prawy.pl/56524-nie-wyrzekl-sie-kaplanstwa/

Nie wyrzekł się kapłaństwa
Paweł Brojek Opublikowano 29 sierpnia 2017

Obrazek

Ks. Dominik Jędrzejewski pracował w parafiach w całej Polsce, był kapelanem więziennym w Kaliszu, prowadził aktywną działalność charytatywną i oświatową. W czasie II wojny światowej osadzony w obozie koncentracyjnym w Dachau odrzucił możliwość uwolnienia pod warunkiem wyrzeczenia się kapłaństwa.
Dominik Jędrzejewski przyszedł na świat 4 sierpnia 1886 r. w Kowalu na Kujawach, w rodzinie wielodzietnej. Uczył się w miejscowej szkole powszechnej, a później indywidualnie w domu brata mieszkającego w Działoszynie. Później uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Łęczycy. Po zdaniu matury w 1906 r. wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1911 r.
Pracę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz w Zadzimiu k. Sieradza. W 1912 r. otrzymał równoważne stanowisko w parafii Poczesna w dekanacie częstochowskim, po czym w 1917 r. przeszedł do parafii Najświętszej Maryi Panny w Kaliszu, gdzie był również kapelanem więziennym. W 1919 r. rozpoczął pracę jako prefekt gimnazjum w Turku.

Angażował się w pracę w instytucjach społecznych, charytatywnych i oświatowych. Był członkiem zarządu Powiatowego Czerwonego Krzyża, Towarzystwa Szkolnego, Koła Przyjaciół Harcerstwa, wiceprezesem Koła Polskiej Macierzy Szkolnej, sekretarzem zarządu Towarzystwa Dobroczynności. Prowadził bezpłatną stołówkę, organizował zbiórki żywności i odzieży.
Był miłośnikiem literatury teologicznej i społecznej. Posiadał bogatą bibliotekę, której gromadzenie rozpoczął jeszcze jako uczeń. Szczególnie interesowało go apostolstwo modlitwy w teorii i praktyce.
W 1925 r., z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, odszedł ze szkolnictwa i podjął pracę w wiejskiej parafii w Kokaninie. W 1927 r. choroba nerek zmusiła go do poddania się operacji, którą przeszedł w Kaliszu. W następnym roku został mianowany proboszczem parafii Gosławice koło Konina.
W czasie II wojny światowej, w sierpniu 1940 r., został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie przejściowym w Szczeglinie, a następnie w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. W grudniu tego roku trafił do Dachau.
Pracował przy kopaniu łąk na plantacjach w podobozie Liebhof. Z powodu wątłego zdrowia praca ta była dla niego wyjątkowo wyczerpująca. Latem 1942 r., gdy nie był już w stanie chodzić o własnych siłach, współwięźniowie nosili go do pracy na plecach.
Władze obozu zaproponowały mu wolność w zamian za wyrzeczenie się kapłaństwa, ale odmówił. Zmarł z wycieńczenia 29 sierpnia 1942 r. Ciało spalono w krematorium.
W 1999 r. ks. Dominik Jędrzejowski został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w grupie 108 polskich męczenników. Od 2006 r. błogosławiony jest patronem swojego rodzinnego miasta Kowal.

Źródło: kowal.eu

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 29 sie 2017, 18:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://prawy.pl/41839-spalal-sie-nieust ... ed-bogiem/

„Spalał się nieustannie w kapłańskim życiu przed Bogiem”
Paweł Brojek Opublikowano 30 listopada 2016

Obrazek
Ludwik Gietyngier


Bł. Ludwik Gietyngier był wikariuszem w parafii Strzemieszyce, a później prefektem w szkołach w Będzinie i Częstochowie. W październiku 1940 r. został aresztowany przez Niemców i trafił najpierw do obozu przejściowego, a następnie do obozu w Dachau. 30 listopada 1941 r. poniósł męczeńską śmierć z rąk obozowego strażnika.
Ludwik Gietyngier urodził się 16 sierpnia 1904 r. w Żarkach na Śląsku. Uczęszczał do szkoły powszechnej w rodzinnej miejscowości, następnie kształcił się w częstochowskich gimnazjach, a świadectwo dojrzałości uzyskał w 1922 r. We wrześniu tego roku rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Seminarium Duchownym w Kielcach.
Po święceniach kapłańskich w czerwcu 1927 r. został skierowany do pracy w parafii Strzemieszyce w Zagłębiu Dąbrowskim. Jednocześnie kontynuował studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, tytuł magistra teologii uzyskał w 1929 r.

Jego praca duszpasterska była związana z nauczaniem religii w szkołach powszechnych i średnich na terenie diecezji częstochowskiej. Od 1929 r. pełnił funkcję wikariusza parafii św. Trójcy w Będzinie i prefekta szkół w tym mieście. W 1934 r. otrzymał nominację na prefekta w Częstochowie, pracował też w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim im. Tadeusza Kościuszki. Jednocześnie był kapelanem w domu zakonnym sióstr zmartwychwstanek w Częstochowie.
W 1936 r. otrzymał etat nauczyciela religii w Państwowej Szkole Zawodowej Żeńskiej oraz w Państwowym Seminarium dla Wychowawczyń Przedszkoli w Częstochowie. W kwietniu 1938 r. został mianowany asystentem kościelnym Koła Związku Inteligencji Katolickiej, a następnie moderatorem II Sodalicji Pań Nauczycielek pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej i św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
We wrześniu1939 r. przyjechał do Wielunia, gdzie miał objąć stanowisko dyrektora Gimnazjum Biskupiego. Wybuch wojny, a następnie włączenie miasta i okolic do utworzonego przez Niemców Kraju Warty położyły kres tym planom. Jesienią 1939 r. kapłan został skierowany na stanowisko proboszcza w parafii Raczyn.
W pierwszych dniach października 1941 r., podobnie jak wszyscy księża katoliccy w powiecie wieluńskim, został aresztowany, a następnie wywieziony do obozu przejściowego w Konstantynowie pod Łodzią, a stamtąd po 3 tygodniach wysłany transportem do obozu koncentracyjnego w Dachau.
Męczeńska śmierć przyszła już po miesiącu. 30 listopada 1941 r. ks. Gietyngier został śmiertelnie pobity przez obozowego kapo. Ks. Tadeusz Mańka, więzień obozów koncentracyjnych, w swych wspomnieniach pisał o nim: „Spalał się nieustannie w kapłańskim życiu przed Bogiem i wreszcie spłonął w ogniu butów niemieckiego strażnika obozu koncentracyjnego w Dachau”.
W 1953 r., w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze, została poświęcona pierwsza tablica pamiątkowa ku czci kapłanów diecezji częstochowskiej zamordowanych podczas II wojny światowej. Podobna tablica powstała w1975 r. w kolegiacie wieluńskiej. Na obu figuruje imię ks. Gietyngiera.
13 czerwca 1999 r. zamordowany kapłan znalazł się wśród 108 męczenników II wojny światowej wyniesionych na ołtarze przez papieża Jana Pawła II.

Źródło: opoka.org.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 31 sie 2017, 15:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... zbitera-2/

2 grudnia – wspominamy Błogosławionego Rafała Chylińskiego, prezbitera
Opublikowano 2 grudnia 2016 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 29, 17-24
W owym dniu oczy niewidomych będą widziały
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan Bóg: «Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wytępieni zostaną wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym». Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: «Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Dusze zbłąkane poznają mądrość, a szemrzący otrzymają pouczenie».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14 (R.: 1b)
Refren: Pan moim światłem i zbawieniem moim.
Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?
Refren.
O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
po wszystkie dni mego życia,
abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.
Refren.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Oto nasz Pan przyjdzie z mocą
i oświeci oczy sług swoich.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 9, 27-31
Uzdrowienie niewidomych, którzy uwierzyli w Jezusa
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!» Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Oto słowo Pańskie.



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Wcale nie trzeba być niewidomym, żeby nie widzieć tego, co jest. Gdy się boimy, widzimy tylko nasz strach. Gdy obsesyjnie czegoś pragniemy, widzimy tylko to, czego nie mamy. Otwarcie oczu to wyzwolenie. Nie dodaje niczego, raczej zabiera – uwalnia nas od zmyślonej konieczności wpatrywania się w nasze urojenia. Świat jest przed nami i Bóg jest w tym świecie.
Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 26


Życie w woli bożej

„Pouczaj mnie, Panie, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca” (Ps 25, 5)
„W ów dzień głusi usłyszą… a oczy niewidomych będą widzieć” (Iz 29, 18). Kiedy przyszedł Jezus, proroctwo Izajasza spełniło się całkowicie, nie tylko w znaczeniu materialnym, lecz także w duchowym. On usposobił serca ludzi, by słuchali słowa Bożego, i otworzył ich oczy, aby poznali Jego drogi, Jego wolę. Tej działalności oświecającej, świat dotąd potrzebuje. Rozpaczliwe, lecz pełne ufności wołanie dwóch niewidomych z Jerycha: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida” (Mt 9, 27) jest zawsze aktualne, szczególnie podczas Adwentu. Jest to bowiem okres, w którym należy odnowić tęsknotę za zbawieniem, za świętością. Potrzeba zawsze, aby Jezus powracał i uwalniał ludzi „z mroku i ciemności”, które przeszkadzają poznać i wykonać w pełni wole Bożą,
Wola Boża objawia się nie tylko w wyraźnych przykazaniach, lecz wypisana jest również w rozmaitych okolicznościach życia, takich jakie stwarza dla każdego człowieka nieunikniony obowiązek. Na pierwszym miejscu stoją obowiązki własnego stanu. One nakreślają każdemu codzienne postępowanie zgodne z wolą Boga. Dla zakonnika są to obowiązki wypływające z reguły, jaką ślubował, oraz nałożone żywym słowem przełożonych. Kapłanowi zaś określa je posługa kapłańska, wykonywana w ścisłej łączności duchowej i zewnętrznej z biskupem. Katolicy świeccy mają obowiązki dyktowane przez życie rodzinne, przez zawód i życie w społeczeństwie. Są też obowiązki złączone z pewnymi okolicznościami, w jakich Bóg nas postawił lub przynajmniej je dopuścił: zdrowie lub choroba, dostatek czy ubóstwo, oschłość czy pociechy wewnętrzne, powodzenie czy przeciwności, nieszczęścia czy radości. To wszystko sprawia ojcowska ręka Boga, który „współdziała we wszystkim dla dobra tych, którzy Go miłują” (Rz 8, 28). W tych właśnie rozmaitych okolicznościach Bóg ukazuje każdemu chrześcijaninowi szczegółowe obowiązki uległości, cierpliwości, miłości, działania czy też oderwania się, ofiary, wielkoduszności. Postępując drogą obowiązku można być pewnym, że idzie się drogą woli Bożej i że wzrasta się w Jego miłości.
„Aby zaś miłość jak nasienie dobre wzrastała i wydawała owoce, każdy wierny winien słuchać chętnie słowa Bożego [również tego cichego, przemawiającego przez okoliczności życia], i z pomocą łaski wypełniać czynem Jego wolę” (KK 42).
W tej chwili, Boże mój, dobrowolnie i bez żadnych zastrzeżeń poświęcam Ci wolę moją. Prawdę mówiąc, to poświęcenie nie jest całkiem bezinteresowne. Wiem bowiem z doświadczenia, co zyskuję wyrzekając się bez zastrzeżeń swojej woli dla upodobania Twojego… Niech się spełni we mnie, Panie, wola Twoja, w czym i jak chcesz, wedle boskiego upodobania Twego! Chcesz mi zesłać cierpienia, daj siły do zniesienia, i niech przyjdą. Przeznaczasz mi prześladowania, choroby, nędzę i zniewagi, nic będę uciekać, o Ojcze mój!
O, jaką silę ma w sobie ten dar! Jeśli byłby wielkodusznie uczyniony, pociągnąłby nas do Wszechmogącego, aby połączył się z naszą niskością i nas w siebie przemienił i zjednoczył, stworzenie ze Stwórcą! Jeśli Ty, Panie, widzisz, że dar naszej woli jest wyrażony nie czułymi słowami, lecz gorliwością uczynków, to tym bliżej pociągasz nas do siebie i podnosząc duszę ponad wszystkie rzeczy tej ziemi, przygotowujesz ją do przyjęcia wielkich łask. Cenisz wysoko tę ofiarę i nie przestajesz nam za nią płacić już w tym życiu. Dusza nic będzie wiedziała już, o co by miała Cię prosić, bo Ty obdarzasz ją wciąż nowymi łaskami. Nie poprzestając na ścisłym zjednoczeniu jej z sobą, stajesz się jedno z nią, zaczynasz lubować się w niej i objawiać tajemnice swoje, dajesz jej rozumieć wielkość dobra, które już posiadła, i poznawać nieco szczęście, które dla niej masz przygotowane (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 32, 4. 10–12).
Panie, niech się spełnia Twoja wola w niebie i na ziemi, gdzie nie mamy przyjemności bez bólu ani róż bez cierni, ani dnia bez następującej po nim nocy, ani wiosny nie poprzedzonej zimą; na ziemi, o Panie, rzadkie są pociechy, a niezliczone cierpienia. Niemniej jednak, o Panie, niech się spełni Twoja wola nic tylko przez wykonanie Twoich przykazań, rad i natchnień, które powinniśmy wypełniać, lecz również w utrapieniach i cierpieniach, jakie musimy znosić, niech Twoja woła czyni z nami, dla nas, w nas i przez nas, co tylko Tobie się podoba (św. Franciszek Salezy).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 53


Błogosławiony Rafał Chyliński, prezbiter

Obrazek
Błogosławiony Rafał Chyliński

Melchior Chyliński urodził się 6 stycznia 1694 r. we wsi Wysoczka (woj. poznańskie) w rodzinie szlacheckiej. Jego rodzice Arnold Jan i Marianna Kierska wychowali go w wierze chrześcijańskiej. Do chrztu podawało go dwoje bezdomnych z przytułku sąsiadującego z majątkiem rodzinnym. Prawdopodobnie odwiedzając ich, młody Melchior poznał trudny los ludzi ubogich. Ukończył szkołę parafialną w Buku, a następnie kolegium humanistyczne jezuitów w Poznaniu, założone przez ks. Jakuba Wujka, autora polskiego przekładu Biblii. W 1712 roku zaciągnął się do wojska, prawdopodobnie jako zwolennik króla Stanisława Leszczyńskiego, gdzie przez trzy lata doszedł do stopnia oficerskiego i został komendantem chorągwi (w tej kwestii biografowie nie są zgodni; niektórzy uważają, że służył w rajtarii króla Augusta II Sasa, pod marszałkiem Joachimem Flemmingiem).
Trzy lata później opuścił wojsko, gdzie cierpiał widząc demoralizację żołnierzy i nie mogąc pogodzić się z bratobójczymi walkami (był to okres wojen między zwolennikami dwóch królów, wspominany do dziś w przysłowiu „Od Sasa do Lasa”). Wkrótce potem wstąpił do franciszkanów konwentualnych w Krakowie. 4 kwietnia 1715 r. został obłóczony i otrzymał imię zakonne Rafał. Śluby wieczyste złożył już 26 kwietnia następnego roku, a w czerwcu 1717 r. przyjął święcenia kapłańskie. Życie ascetyczne łączył z posługą misyjną. Przebywał w klasztorach w Radziejowie, Poznaniu, Warszawie, Kaliszu, Gnieźnie i Warce nad Pilicą. Najdłużej pracował w Łagiewnikach koło Łodzi i w Krakowie. Niektórzy biografowie uważają, że powodem tak częstych przenosin była okazywana biednym miłość, bo o. Rafał rozdawał na jałmużnę wszystko, co sam miał, a często i całe zapasy klasztornej spiżarni. We wszystkich miejscach, gdzie posługiwał, z zapałem głosił kazania i prowadził katechizację, dał się poznać jako doskonały spowiednik. Szerzył apostolstwo miłości i miłosierdzie wśród biednych, cierpiących, kalek – dla których był troskliwym i cierpliwym opiekunem. Ponad wszystko przedkładał miłość do Boga. Powtarzał często: „Miłujmy Pana, wychwalajmy Pana zawsze, nigdy Go nie obrażajmy”. Dla wynagrodzenia Panu Bogu za grzechy świata wybrał drogę pokuty, licznych umartwień, wyrzeczeń i surowych postów (pod habitem nosił włosiennicę, a spał zawsze w nieogrzewanej celi). Z radością wychwalał Pana, wiele czasu poświęcał na modlitwę osobistą. Swoim życiem w zgodzie z Ewangelią wyrażał ogromną miłość do Boga. Był gorącym orędownikiem ufności w łaskawość Boga i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, którą czcił z ogromną pobożnością i synowskim oddaniem. Jego pobożność oraz miłosierdzie zjednały mu za życia opinię świętości.
Kiedy w 1736 roku wybuchła epidemia w Krakowie, niezwłocznie pospieszył z pomocą, opiekując się troskliwie chorymi i umierającymi. Nie dbając o swoje bezpieczeństwo, spędzał w lazarecie dnie i noce, wykonując wszelkie posługi przy chorych, pocieszając, spowiadając i przygotowując konających na śmierć. Po dwóch latach, gdy epidemia w Krakowie ustała, powrócił do Łagiewnik, gdzie opiekował się ubogimi, rozdając im jedzenie i ubranie. Pełną miłości i pokory opiekę nad chorymi przerwała choroba, zmuszając go do pozostania w celi zakonnej. Chorując przez trzy tygodnie, dawał przykład wielkiej cierpliwości, z jaką znosił wszelkie cierpienia. Współbracia uważali, że przepowiedział dzień swojej śmierci, prosząc w przededniu o udzielenie sakramentów.

Obrazek
Grób bł. Rafała Chylińskiego

Zmarł 2 grudnia 1741 r. w Łagiewnikach koło Łodzi. Tam znajdują się jego relikwie, do których pielgrzymki rozpoczęły się niemal od razu po pogrzebie. Kult o. Rafała, podtrzymywany cudami, które dokumentowali współbracia, przetrwał 250 lat. Proces beatyfikacyjny, przerwany przez rozbiory Polski, został wznowiony w naszych czasach.
Ojca Rafała beatyfikował 9 czerwca 1991 r. św. Jan Paweł II w Warszawie w czasie Mszy św. odprawianej w Parku Agrykola. Papież powiedział w homilii: „To, że przez tak długi czas nie zaginęła pamięć o jego świętości, jest świadectwem, że Bóg jakby specjalnie czekał na to, aby Jego sługa mógł zostać ogłoszony błogosławionym już w wolnej Polsce. Bardzo się nad tym zastanawiałem, czytając jego życiorys. Jego życie jest związane z okresem saskim, a wiemy, że były to smutne czasy (…), były to czasy jakiegoś zadufania w sobie, bezmyślności, konsumizmu rozpanoszonego wśród jednej warstwy. I otóż na tle tych czasów pojawia się człowiek, który pochodzi z tej samej warstwy. Wprawdzie nie z wielkiej magnaterii, ale ze skromnej szlachty, w każdym razie z tej, która miała wszystkie prawa społeczne i polityczne. I ten człowiek, czyniąc to, co czynił, wybierając powołanie, które wybiera, staje się – może nawet jest – protestem i ekspiacją. Bardziej niż protestem, ekspiacją za wszystko to, co niszczyło Polskę. (…) Jego życie ukryte, ukryte w Chrystusie, było protestem przeciwko tej samoniszczącej świadomości, postawie i postępowaniu społeczeństwa szlacheckiego w tamtych saskich czasach, które wiemy, jaki miały finał. A dlaczego dziś nam to Opatrzność przypomina? Dlaczego teraz dopiero dojrzał ten proces przez wszystkie znaki z ziemi i z nieba, że można ogłosić ojca Rafała błogosławionym? Odpowiedzcie sobie na to pytanie. Odpowiadajmy sobie na to pytanie. Kościół nie ma gotowych recept. Papież nie chce wam podpowiadać żadnej interpretacji, ale zastanówmy się wszyscy, ilu nas jest – 35 milionów Polaków – zastanówmy się wszyscy nad wymową tej beatyfikacji właśnie w Roku Pańskim 1991”.
W ikonografii bł. Rafał przedstawiany jest w habicie franciszkańskim i ze stułą. Jego atrybutami są: księga na stole, dyscyplina, krzyż. Wiele oddziałów Caritas przyjęło go za swojego patrona.

Zobacz także:
• Błogosławiony Jan Rusbroch, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-02b.php3
• Błogosławiony Karol de Foucauld, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-02c.php3
• Święta Blanka Kastylijska
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-02d.php3
• Błogosławiona Maria Aniela Astorch, dziewica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-02e.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 08 wrz 2017, 11:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... eczennika/

7 września – wspomnienie Świętego Melchiora Grodzieckiego, prezbitera i męczennika
Opublikowano 7 września 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Kol 1, 9-14
Modlitwa Pawła o postęp duchowy Kolosan
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Bracia: Od dnia, w którym usłyszeliśmy o was, nie przestajemy za was się modlić i prosić Boga, abyście – przez całą mądrość i duchowe zrozumienie – doszli do pełnego poznania Jego woli, by już postępować w sposób godny Pana, ku pełnemu Jego upodobaniu, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i wzrastając przez głębsze poznanie Boga. Niech potęga Jego chwały w pełni umacnia was we wszelkiej cierpliwości i stałości. Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On to uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 98 (97), 2-3b. 3c-4. 5-6 (R.: por. 2a)
Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.
Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.
Refren.
Ujrzały wszystkie krańce ziemi *
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, *
cieszcie się, weselcie i grajcie.
Refren.
Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry, *
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy.
Przy trąbach i przy głosie rogu, *
na oczach Pana, Króla, się radujcie.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 4, 19
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Pójdźcie za Mną,
a uczynię was rybakami ludzi.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 5, 1-11
Cudowny połów ryb i powołanie apostołów
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... 07_Czw.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Pan Bóg, nie zrażając się naszą słabością i grzesznością, każdego dnia potwierdza swoją czułą i troskliwą miłość ku nam. Warto więc zachowywać pamięć o interwencjach Boga w naszym życiu: pobudza nas to do wdzięczności i daje nadzieję w trudnych chwilach. Świadomość obdarowania nie pozwala na bezczynność, lecz każe nam z radością odwzajemniać miłość Boga, szukać Jego woli i tak postępować, by Mu się w pełni podobać.
ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 24


Święty Melchior Grodziecki, prezbiter i męczennik

Obrazek
Święty Melchior Grodziecki

Melchior urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka († 1568). Musiał wyróżniać się wśród swoich kolegów, skoro – jak sam pisze w jednym ze swoich listów do rodziców (1602) – został przyjęty do Kongregacji Mariańskiej, do której przyjmowano tylko najlepszych i najwybitniejszych uczniów. Był to równocześnie początek jego życia zakonnego. 22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie: Jan i Wacław. Razem z nim odbywał nowicjat Stefan Pongracz, późniejszy towarzysz jego męczeńskiej śmierci. Wśród pierwszych nowicjuszy tego klasztoru znalazł się także św. Edmund Campion, stracony w Anglii za wiarę w roku 1584.
Po dwuletniej próbie 22 maja 1605 r. Melchior złożył śluby zakonne. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakonu, po nowicjacie nie udał się na studia, ale na praktykę nauczycielską do Brna (1605-1606) i do Kłodzka (1606-1607), gdzie jezuici mieli swoje kolegia. Równocześnie uzupełniał wykształcenie muzyczne. Od roku 1609 rozpoczął trzyletnie studia filozoficzne w Pradze. Ponieważ nie okazywał w tym kierunku większych uzdolnień, skierowano go na dwuletni kurs teologii. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie.
Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Przez rok pełnił obowiązki kaznodziei we wsi Kopanina. Około roku 1616 powierzono mu kierownictwo bursy praskiej dla ubogich studentów. Stanowiła ona równocześnie zalążek małego seminarium.
Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Tutaj też 16 czerwca 1619 r. złożył śluby wieczyste. Wkrótce wysłano go w charakterze kapelana wojskowego do Koszyc. Razem z Melchiorem wysłano tam również Stefana Pongracza, który był Węgrem. Pongracz miał służyć katolikom węgierskim, a Melchior – polskim i czeskim. Swoją posługę pełnili zarówno wśród wojskowych, jak i dla małej grupy ludności cywilnej.

Obrazek
Święty Melchior Grodziecki

Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku: kanonika strzygomskiego Marka Kriża (Chorwata), Melchiora Grodzieckiego i Stefana Pongracza. Pastor protestancki, Alwinczy, domagał się wymordowania wszystkich katolików w mieście. Sprzeciwiono się temu, ale wydano wyrok śmierci na trzech kapłanów. Rakoczy zatwierdził ten wyrok. Jego hajducy dokonali straszliwej egzekucji.
Po północy z 7 na 8 września 1619 r. w towarzystwie pastora Alwinczy’ego hajducy udali się na zamek. Najpierw usiłowali nakłonić kapłanów do wyrzeczenia się wiary katolickiej. Kiedy zaś groźby okazały się daremne, na miejscu zamordowali kanonika Kriża. Nad jezuitami zaś zaczęli się znęcać i torturować ich, aby wymusić na nich odstępstwo. Umocowali do belki każdego z nich i podnosili w górę. Nogi obciążano kamieniami. Ciało krajali nożami i wyrywali jego kawały obcęgami. Świeże rany przypalali pochodniami. Głowę okręcali sznurem i ściskali tak mocno, że oczy wychodziły na wierzch. Wśród niesłychanych mąk obaj jezuici powtarzali tylko imiona Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy wreszcie siły katów opadły, dobili swoje ofiary, toporem obcinając im głowy. Ciała męczenników wrzucono do kloaki.
Wieść o dokonanej zbrodni obiegła lotem błyskawicy Koszyce. Wywołała oburzenie nawet wśród protestantów. Rada miejska poleciła katowi pogrzebać ciała kapłanów. Wywieziono je do posiadłości w Also-Sobes koło Koszyc. Stąd w roku 1636 przeniesiono je do Trnawy, gdzie po kilkakrotnej zmianie miejsca spoczęły w klasztorze urszulanek. Liczne łaski i cuda przypisywane wstawiennictwu Melchiora i jego towarzyszy oraz kult zataczający coraz większe kręgi na Słowacji, Węgrzech, Morawach i Śląsku doprowadziły do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego już w roku 1628. Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.
W ikonografii męczennicy przedstawiani są w szatach jezuickich

Zobacz także:
• Błogosławiony Ignacy Kłopotowski, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-07b.php3
• Błogosławiona Eugenia Picco, zakonnica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-07c.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 14 wrz 2017, 09:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://prawy.pl/57486-bl-o-franciszek-d ... onistow-2/

Bł. o. Franciszek Drzewiecki – męczennik ze zgromadzenia orionistów
Paweł Brojek Opublikowano 13 września 2017

Obrazek

We Włoszech studiował teologię, śluby wieczyste złożył na ręce samego założyciela zgromadzenia orionistów Alojzego Orione. Po powrocie do Polski był wychowawcą i nauczycielem religii w kolegium zgromadzenia w Zduńskiej Woli. 13 września 1942 r. został zagazowany przez Niemców w zamku Hartheim w pobliżu Linzu.
Franciszek Drzewiecki przyszedł na świat 26 lutego 1908 r. w Zdunach k. Łowicza w centralnej Polsce, w głęboko religijnej rodzinie. Po szkole podstawowej podjął naukę w seminarium nauczycielskim w Łowiczu, ale wkrótce zrezygnował.
Jesienią 1922 r. rozpoczął naukę w kolegium księży orionistów w Zduńskiej Woli. Po ukończeniu liceum rozpoczął studia filozoficzne w tamtejszym seminarium. W 1931 r. wyjechał do Tortony we Włoszech, gdzie odbył nowicjat i studiował teologię. W 1934 r. złożył śluby wieczyste, a dwa lata później przyjął święcenia kapłańskie.

W 1937 r. wrócił do Polski. Był wychowawcą i nauczycielem religii w kolegium orionistów w Zduńskiej Woli. Został prefektem Krucjaty Eucharystycznej, organizował adoracje i przedstawienia religijne.
Latem 1939 r. został wysłany do parafii Najświętszego Serca Jezusowego we Włocławku, gdzie zastał go wybuch II wojny światowej. W ciężkich warunkach niemieckiej okupacji kontynuował działalność duszpasterską – prowadził rekolekcje, spowiadał, organizował nabożeństwa.
7 listopada Niemcy przeprowadzili w mieście masowe aresztowania księży. O. Franciszek trafił najpierw do włocławskiego więzienia gestapo, a następnie, w styczniu 1940 r., do obozu przejściowego dla duchownych w Lądzie.
Potem przebywał jeszcze w obozach w Szczeglinie oraz w Sachsenhausen, aż w grudniu 1940 r. został ostatecznie przewieziony do KL Dachau. Tam pracował w skrajnie ciężkich warunkach na plantacjach ziół. Niedożywienie i ciężka praca fizyczna doprowadziły jego organizm do stanu głębokiego wycieńczenia.
Niezdolny do dalszej pracy trafił na „listę inwalidów”. W sierpniu 1942 r. został wywieziony do zamku Hartheim w pobliżu Linzu, gdzie Niemcy poddawali więźniów pseudomedycznym eksperymentom i eutanazji. Został zamordowany 13 września 1942 r. przez zagazowanie.
O. Franciszek Drzewiecki jest jednym ze 108 męczenników II wojny światowej beatyfikowanych przez Jana Pawła II w 1999 r.

Źródło: orionisci.rel.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 18 wrz 2017, 09:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... biskupa-2/

17 września – wspomnienie Świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Opublikowano 17 września 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Syr 27, 30 – 28, 7
Odpuść winę bliźniemu
Czytanie z Mądrości Syracha
Złość i gniew są obrzydliwościami, których trzyma się grzesznik. Tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana, On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam, będąc ciałem, trwa w nienawiści, któż więc zyska dla niego odpuszczenie grzechów? Pamiętaj o rzeczach ostatecznych i przestań nienawidzić – o rozkładzie ciała, o śmierci, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj o przykazaniach i nie miej w nienawiści bliźniego – o przymierzu Najwyższego, i daruj obrazę!
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 9-10. 11-12 (R.: por. 8a)
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.
Refren.
On odpuszcza wszystkie Twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.
Refren.
Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów *
ani według win naszych nam nie odpłaca.
Refren.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Refren.

DRUGIE CZYTANIE
Rz 14, 7-9
I w życiu, i w śmierci należymy do Pana
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia: Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 13, 34
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 18, 21-35
Przypowieść o nielitościwym dłużniku
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... _17_Nd.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

„Daj nam całym sercem służyć Tobie, abyśmy mogli doznawać skutków Twego miłosierdzia” – prosimy Boga w dniu, gdy Jego słowo stawia nam trudny wymóg przebaczenia braciom. Niepojęty dla wielu sens rezygnacji z dochodzenia swego staje się jasny, gdy praktykując ją, widzimy jej owoce w naszym życiu. Traktując słowo Boże tylko jako piękną teorię, wybieramy zwykle łatwiejszą drogę, ale niszczy nas złość i poczucie krzywdy. Angażując się całym sercem w wypełnianie słowa, doświadczamy Bożego uzdrowienia i pokoju.
Mira Majdan, „Oremus” wrzesień 2005, s. 48


Święty Zygmunt Szczęsny Feliński, biskup

Obrazek
Święty Zygmunt Szczęsny Feliński

Zygmunt Szczęsny urodził się w 1822 r. w Wojutynie na Wołyniu. Wychowany został w atmosferze religijnej i patriotycznej, od najmłodszych lat był czcicielem Matki Bożej. Skończył studia w Moskwie i Paryżu. Wstąpił do seminarium duchownego i w 1855 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Petersburgu. Został ojcem duchownym w tamtejszym seminarium. Uważnie przyglądał się sytuacji w Rosji i losom Polaków, zwłaszcza opuszczonych dzieci i starców. Bolał nad zamknięciem nowicjatów zakonnych, co było jedną z form carskich represji wobec Kościoła katolickiego.
W 1857 r. założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, któremu zlecił opiekę nad dziećmi oraz ludźmi chorymi i starymi. Jednym z zadań zgromadzenia było organizowanie szkół dla wiejskich dzieci.
W 1862 r. papież bł. Pius IX mianował Zygmunta Szczęsnego arcybiskupem metropolitą warszawskim. Piastując ten urząd, Zygmunt przyczynił się do wyraźnego odrodzenia duchowego dawnej stolicy Polski. Zreformował seminarium i Akademię Duchowną w Warszawie, założył schronisko dla biednych dzieci i upowszechnił nabożeństwo majowe ku czci Najświętszej Maryi Panny. W 1864 r., po niespełna półtorarocznej posłudze arcybiskupiej, został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji za to, że w marcu 1863 r. napisał list do cara Aleksandra II w obronie Kościoła i narodu. Również na wygnaniu, w Jarosławiu nad Wołgą, dawał przykład głębokiej wiary. Po 20 latach zwolniono go, jednakże otrzymał zakaz powrotu na teren swojej archidiecezji. Zamieszkał w Dźwiniaczce (wówczas województwo tarnopolskie, obecnie Ukraina), gdzie mimo podeszłego wieku i wyczerpania wygnaniem podjął pracę wśród ludzi.
Zmarł w pałacu arcybiskupim w Krakowie 17 września 1895 r. Jego pogrzeb na Wawelu stał się okazją do manifestacji patriotycznych.

Obrazek
Beatyfikacja Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Kraków 18.08.2002

Proces informacyjny przed beatyfikacją abp. Felińskiego otworzył kard. Stefan Wyszyński w 1965 r., zaś jego zamknięcia dokonał w 1984 r. kard. Józef Glemp. W 1988 roku Kongregacja ds. Kanonizacji ogłosiła ważność procesu. Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński został beatyfikowany 18 sierpnia 2002 r. przez św. Jana Pawła II podczas odprawianej przez niego Mszy świętej na krakowskich Błoniach. Ojciec Święty powiedział wówczas o nim m.in.:
Błogosławiony Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy w trudnym czasie niewoli narodowej, wytrwale wzywał do ofiarności na rzecz ubogich, do otwierania instytucji wychowawczych i zakładów dobroczynnych. Sam założył sierociniec i szkołę i sprowadził do stolicy Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Po upadku powstania styczniowego, wiedziony miłosierdziem wobec braci, otwarcie wystąpił w obronie prześladowanych. Ceną za tę wierność miłości było zesłanie w głąb Rosji, które trwało dwadzieścia lat. Również tam pamiętał o ludziach biednych i zagubionych, okazując im wielką miłość, cierpliwość i wyrozumiałość. Napisano o nim, że „w czasie swego wygnania, w ucisku wszechstronnym, w ubóstwie modlitwy, trzymał się tylko ciągle u stóp krzyża i oddawał się miłosierdziu Bożemu”.
Kanonizacji Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w październiku 2009 r. dokonał papież Benedykt XVI. Ciało Świętego spoczywa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Zobacz także:
• Święty Robert Bellarmin, biskup i doktor Kościoła
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17a.php3
• Święta Hildegarda z Bingen, dziewica i doktor Kościoła
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17c.php3
• Święty Jan Macías, zakonnik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17d.php3
• Stygmaty św. Franciszka z Asyżu
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17e.php3
• Święty Piotr z Arbués, męczennik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17f.php3
• Święty Marcin z Finojosa, biskup
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17g.php3
• Święty Lambert z Liege, biskup i męczennik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17h.php3
• Błogosławiony Zygmunt Sajna, prezbiter i męczennik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-17i.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 18 wrz 2017, 12:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://prawy.pl/57781-nie-wyrzekl-sie-kaplanstwa-2/

Wspomnienie bł. ks. Józefa Kuta
Paweł Brojek Opublikowano 18 września 2017

Obrazek

Proboszcz wielkopolskiej parafii Gościeszyn, szanowany społecznik. Po aresztowaniu w październiku 1941 r. trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau. Dostał możliwość wyjścia na wolność, ale za cenę wyrzeczenia się kapłaństwa i podpisania volkslisty. Propozycję odrzucił.
Józef Kut urodził się 21 stycznia 1905 r. w Sławinie w Wielkopolsce. Maturę zdał w 1924 r. w Gimnazjum Męskim w Ostrowie Wielkopolskim, po czym rozpoczął studia w seminariach w Poznaniu i Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1929 r.
Posługę duszpasterską rozpoczął w parafii pw. św. Floriana w Chodzieży, następnie od 1930 r. był wikariuszem w parafii pw. św. Marcina w Poznaniu. W październiku 1936 r. powołano go na administratora parafii Gościeszyn pod Wolsztynem.

Pod jego kierunkiem działało w parafii wiele organizacji, m.in. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” oraz Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Żeńskiej. Dbał o odpowiednią oprawę świąt narodowych, angażował się w lokalne życie kulturalne. Swoją wszechstronną działalnością zaskarbił sobie sympatię i szacunek parafian.
Gościeszyn trafił pod niemiecką okupację już pierwszych dniach wojny. Niedługo potem parafia stała się celem ataku kolonistów niemieckich. Księdzu proboszczowi grożono śmiercią, parafialne mienie zostało zrabowane. Mimo stałego zagrożenia przez pierwsze dwa lata udało mu się uniknąć poważniejszych represji.
Jesienią 1941 r. Niemcy rozpoczęli aresztowania pozostałych jeszcze w wielkopolskich parafiach księży. Zatrzymany w październiku ks. Kut trafił do więzienia w poznańskim Forcie VII. Pod koniec miesiąca wraz z innymi kapłanami przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Dachau.
Został przydzielony do tzw. komanda śniegowego. Pracując bez odpowiedniego ubrania i obuwia szybko zachorował i trafił do obozowego szpitala. Później pracował w równie ciężkich warunkach na plantacjach.
Rodzina kapłana zabiegała usilnie o jego uwolnienie. Warunkiem było wyrzeczenie się kapłaństwa i podpisanie niemieckiej listy narodowościowej. Ks. Kut odmówił. Zmarł z wycieńczenia 18 września 1942 r. Ciało zostało spalone w miejscowym krematorium.
W czerwcu 1999 r. ks. Józef Kut został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Obok domu rodzinnego błogosławionego znajduje się tablica upamiętniająca jego męczeńską śmierć.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 19 wrz 2017, 10:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... na-polski/

18 września – Święto św. Stanisława Kostki, zakonnika, patrona Polski
Opublikowano 18 września 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Mdr 4,7-15
Miarą starości jest życie nieskalane
Czytanie z Księgi Mądrości
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.
Oto słowo Boże

albo

1 J 2,12-17
Kto wypełnia wolę Bożą, trwa na wieki
Czytanie z Pierwszego Listu świętego Jana Apostoła
Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca; napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku; napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 148,1-2.11-13a.13c-14
Refren: Chłopcy i dziewczęta, chwalcie imię Pana.
Chwalcie Pana z niebios,
chwalcie Go na wysokościach.
Chwalcie Go, wszyscy Jego aniołowie,
chwalcie Go, wszystkie Jego zastępy.
Królowie ziemscy i wszystkie narody,
władcy i wszyscy sędziowie tej ziemi,
Młodzieńcy i dziewczęta,
starcy i dzieci
niech imię Pana wychwalają.
Majestat Jego ponad ziemią i niebem
i On pomnaża potęgę swego ludu.
Oto pieśń pochwalna wszystkich Jego świętych,
synów Izraela, ludu, który jest Mu bliski.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5,8
Alleluja, alleluja, alleluja
Błogosławieni czystego serca,
albowiem oni Boga oglądać będą.
Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
Łk 2,41-52
Powinienem być w tym, co należy do mego Ojca
Słowa Ewangelii według świętego Łukasza
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócili do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
Oto słowo Pańskie
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... _18_Pn.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus zadał ból Maryi i Józefowi, pozostając w świątyni, jednak nie miał wątpliwości, że tak należy postąpić, skoro tego chciał od Niego Ojciec. Św. Stanisław Kostka (1550-1568) szedł śladami Jezusa. Czując, że Bóg powołuje go na swoje ścieżki, sprzeciwił się rodzicom, sprawił im przykrość, ale wypełnił wolę Bożą. Chrześcijaństwo nie polega na tym, aby być grzecznym, ugłaskanym. Czasem trzeba zdobyć się na stanowczy sprzeciw, jeśli ktoś staje na drodze wypełnienia woli Bożej w naszym życiu.
Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 71


Święty Stanisław Kostka, zakonnik patron Polski

Obrazek
Święty Stanisław Kostka

Stanisław urodził się 28 grudnia 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu (obecnie powiat przasnyski). Był synem Jana, kasztelana zakroczymskiego, i Małgorzaty z Kryskich (z Drobina). Krewni rodziny zajmowali eksponowane stanowiska w ówczesnej Polsce. Miał trzech braci: Pawła (+ 1607), Wojciecha (+ 1576) i Mikołaja, oraz dwie siostry, z których znamy imię tylko jednej, Anny. Historia nie przekazała nam bliższych szczegółów z lat dziecięcych Stanisława. Wiemy tylko z akt procesu beatyfikacyjnego, że był bardzo wrażliwy. Dlatego ojciec w czasie przyjęć, na których niekiedy musiał bywać także Stanisław, nakazywał gościom umiar w żartach, gdyż inaczej chłopiec może omdleć.
Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem, Pawłem, został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. Kostkowie przybyli do Wiednia w dzień po śmierci cesarza Ferdynanda, to znaczy 24 lipca 1564 r. Wiedeńska szkoła jezuitów cieszyła się wówczas zasłużoną sławą. Codziennie odprawiano Mszę świętą. Przynajmniej raz w miesiącu studenci przystępowali do sakramentu pokuty i do Komunii. Modlono się przed lekcjami i po nich. Na pierwszym roku wykładano gramatykę, na drugim „nauki wyzwolone”, na trzecim – retorykę.
Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze. Nie otrzymał bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Pod koniec trzeciego roku studiów należał już jednak do najlepszych uczniów. Władał płynnie językiem łacińskim i niemieckim, rozumiał również język grecki. Zachowały się zeszyty Stanisława z błędami poprawianymi ręką nauczyciela. Pozostały również notatki dotyczące problemów religijnych, jakie poruszano, aby chłopców przygotować także pod tym względem i umocnić ich w wierze katolickiej. Wolny czas Stanisław spędzał na lekturze i modlitwie. Ponieważ w ciągu dnia nie mógł poświęcić kontemplacji wiele czasu, oddawał się jej w nocy. Zadawał sobie także pokuty i biczował się. Taki tryb życia nie mógł się podobać kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a potem nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. Stanisław usiłował im dogodzić, dlatego nawet brał lekcje tańca. Nie potrafił się jednak w tym odnaleźć.
W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. Według własnej relacji, był pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Komunii świętej, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić kapłana katolickiego. Wówczas sama św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem, które złożyła mu na ręce. Od Niej też doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, aby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.

Obrazek
Święty Stanisław Kostka otrzymuje Dzieciątko Jezus z rąk Maryi

Jezuici jednak nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to Stanisław nie mógł liczyć. Zdobył się więc na heroiczny czyn: zorganizował ucieczkę, do której się starannie przygotował. Było to 10 sierpnia 1567 r. Legenda osnuła ucieczkę szeregiem niezwykłych wydarzeń. O jej prawdziwym przebiegu dowiadujemy się z listu samego Stanisława. Za poradą swojego spowiednika, o. Franciszka Antonio, który był wtajemniczony w jego plany, Stanisław udał się nie wprost do Rzymu, gdzie byłby łatwo pochwycony w drodze, ale do Augsburga, gdzie przebywał św. Piotr Kanizjusz, przełożony prowincji niemieckiej. Spowiednik Stanisława stwierdza, że w drodze otrzymał on również łaskę Komunii świętej z rąk anioła, kiedy wstąpił do protestanckiego kościoła w przekonaniu, że jest to kościół katolicki. W Augsburgu nie zastał Piotra Kanizjusza, dlatego podążył dalej do Dylingi. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi około 650 km. W Dylindze jezuici mieli swoje kolegium. Tam Stanisław został przyjęty na próbę.
Wyznaczono mu zajęcia służby u konwiktorów: sprzątanie ich pokoi i pomaganie w kuchni. Stanisław boleśnie przecierpiał tę decyzję. Ufając jednak Bogu, starał się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi św. Piotr Kanizjusz bał się przyjąć Stanisława do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemstą na jezuitach w Wiedniu. Mając jednak od miejscowych przełożonych bardzo dobre rekomendacje, skierował go wraz z dwoma młodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecającym do generała. Droga była długa i uciążliwa. Stanisław z towarzyszami odbywał ją przeważnie pieszo. Dotarli tam 28 października 1567 r.

Obrazek
Święty Stanisław Kostka otrzymuje Komunię św. z rąk anioła

Stanisław został przyjęty do nowicjatu, który znajdował się przy kościele św. Andrzeja. Było z nim wtedy około 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozkład zajęć nowicjatu był prosty: modlitwy, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i kościelnego. Stanisław rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia. Ojciec jednak postanowił za wszelką cenę go stamtąd wydostać. Wykorzystał w tym celu wszystkie możliwości. Do Stanisława wysłał list, pełen wymówek i gróźb. Za poradą przełożonych Stanisław odpisał ojcu, że ten powinien raczej dziękować Bogu, że wybrał jego syna na swoją służbę. W lutym 1568 r. Stanisław przeniósł się z kolegium jezuitów, gdzie mieszkał przełożony generalny zakonu, do domu św. Andrzeja na Kwirynale, w którym pozostał do śmierci.
Swoim wzorowym życiem, duchową dojrzałością i rozmodleniem budował całe otoczenie. W pierwszych miesiącach 1568 r. Stanisław złożył śluby zakonne. Miał wtedy zaledwie 18 lat. W prostocie serca w uroczystość św. Wawrzyńca (10 sierpnia) napisał list do Matki Bożej i schował go na swojej piersi. Przyjmując tego dnia Komunię świętą, prosił św. Wawrzyńca, aby uprosił mu u Boga łaskę śmierci w święto Wniebowzięcia. Prośba została wysłuchana. Wieczorem tego samego dnia poczuł się bardzo źle. 13 sierpnia gorączka nagle wzrosła. Przeniesiono go do infirmerii. 14 sierpnia męczyły Stanisława mdłości. Wystąpił zimny pot i dreszcze, z ust popłynęła krew. Była późna noc, kiedy zaopatrzono go na drogę do wieczności. Prosił, aby go położono na ziemi. Prośbę jego spełniono. Przepraszał wszystkich. Kiedy mu dano do ręki różaniec, ucałował go i wyszeptał: „To jest własność Najświętszej Matki”.
Zapytany, czy nie ma jakiegoś niepokoju, odparł, że nie, bo ma ufność w miłosierdziu Bożym i zgadza się najzupełniej z wolą Bożą. Nagle w pewnej chwili, jak zeznał naoczny świadek, kiedy Stanisław modlił się, twarz jego zajaśniała tajemniczym blaskiem. Kiedy ktoś zbliżył się do niego, by zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, odparł, że widzi Matkę Bożą z orszakiem świętych dziewic, które po niego przychodzą. Po północy 15 sierpnia 1568 r. przeszedł do wieczności. Kiedy podano mu obrazek Matki Bożej, a on nie zareagował na to uśmiechem, przekonano się, że cieszy się już oglądaniem Najświętszej Maryi Panny w niebie.
Jego kult zrodził się natychmiast i spontanicznie. Wieść o śmierci świętego Polaka rozeszła się szybko po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciała i całowali je ze czcią. Wbrew zwyczajowi zakonu ustrojono je kwiatami. Z polecenia św. Franciszka Borgiasza, generała zakonu, ciało Stanisława złożono do drewnianej trumny, co również w owych czasach było wyjątkiem. Także na polecenie generała magister nowicjatu napisał o Stanisławie krótkie wspomnienie, które rozesłano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. Ojciec Warszewicki ułożył dłuższą biografię Stanisława. W dwa lata po śmierci współbracia udali się do przełożonego domu nowicjatu, aby pozwolił im zabrać ze sobą relikwię głowy Stanisława. Kiedy otwarto grób, znaleziono ciało nienaruszone.
Proces kanoniczny trwał jednak długo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolił na kult. 18 lutego 1605 r. Paweł V zezwolił na wniesienie obrazu Stanisława do kościoła św. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 r. ten sam papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się najpierw w Rzymie w domu św. Andrzeja, a potem w Polsce. Był to pierwszy błogosławiony Towarzystwa Jezusowego. Klemens X zezwolił zakonowi jezuitów w roku 1670 na odprawianie Mszy świętej i brewiarza o Stanisławie w dniu 13 listopada. W roku 1674 tenże papież ogłosił bł. Stanisława jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. Dekret kanonizacyjny wydał Klemens XI w 1714 r. Jednak z powodu śmierci papieża obrzędu uroczystej kanonizacji dokonał dopiero Benedykt XIV 31 grudnia 1726 r. Wraz z naszym Rodakiem chwały świętych dostąpił tego dnia również św. Alojzy Gonzaga (+ 1591). Jan XXIII uznał św. Stanisława szczególnym patronem młodzieży polskiej.
Relikwie Świętego spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. Św. Stanisław Kostka jest patronem Polski (od 1671 r.) i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej oraz diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy; oręduje także za studentami i nowicjuszami jezuickimi, a także za polską młodzieżą.
Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu Świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).
Święty Stanisław KostkaW ikonografii św. Stanisław Kostka przedstawiany jest w stroju jezuity. Jego atrybutami są: anioł podający mu Komunię, Dziecię Jezus na ręku, krucyfiks, laska pielgrzymia, lilia, Madonna, różaniec.

Zobacz także:
• Błogosławiony Fidel Fuidio Rodriguez, zakonnik i męczennik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-18b.php3
• Błogosławiony Józef Kut, prezbiter i męczennik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-18c.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 26 wrz 2017, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... rezbitera/

25 września – wspomnienie bł. Władysława z Gielniowa, prezbitera
Opublikowano 25 września 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Ezd 1, 1-6
Edykt króla perskiego w sprawie odbudowy świątyni
Czytanie z Księgi Ezdrasza
Aby się spełniło słowo Pańskie z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku jego panowania, tak iż obwieścił on, również na piśmie, w całym państwie swoim, co następuje: «Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie, w Judzie. Jeśli jest między wami jeszcze ktoś z całego ludu Jego, to niech Bóg jego będzie z nim; a niech idzie do Jerozolimy w Judzie i niech zbuduje dom Pana, Boga Izraela – tego Boga, który jest w Jerozolimie. A co do każdego z pozostających jeszcze przy życiu – to współmieszkańcy wszystkich miejscowości, gdzie taki przebywa, mają go wesprzeć srebrem, złotem, sprzętem i bydłem – oprócz darów dobrowolnych dla domu Bożego w Jerozolimie». Zatem głowy rodów Judy i Beniamina, kapłani i lewici, słowem każdy, którego ducha Bóg pobudził, wybrali się w drogę, aby zbudować dom Pański w Jerozolimie. A wszyscy ich sąsiedzi poparli ich wszystkim: srebrem, złotem, sprzętem, bydłem i kosztownościami – oprócz wszelkich darów dobrowolnych.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 126 (125), 1b-2b. 2c-3. 4-5. 6 (R.: por. 3a)
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
Gdy Pan odmienił los Syjonu, *
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu, *
a język śpiewał z radości.
Refren.
Mówiono wtedy między narodami: *
«Wielkie rzeczy im Pan uczynił».
Pan uczynił nam wielkie rzeczy *
i radość nas ogarnęła.
Refren.
Odmień znowu nasz los, o Panie, *
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją, *
żąć będą w radości.
Refren.
Idą i płaczą, *
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością, *
niosąc swoje snopy.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5, 16
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi,
aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 8, 16-18
Przypowieść o lampie
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do tłumów: «Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... _25_Pn.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Błogosławiony Władysław z Gielniowa (ok. 1440-1505), bernardyn, patron Warszawy, słynął z wielkiej czci Męki Pańskiej. Poświęcił jej liczne kazania i pieśni. Nade wszystko jednak usiłował tak postępować, by towarzyszyć cierpiącemu Jezusowi. Odznaczał się duchem pokuty i surowym, pełnym wyrzeczeń stylem życia. Jego postawa i posługa zjednały mu szacunek wiernych. Już wkrótce po jego śmierci lud Warszawy gromadził się przy jego grobie, modląc się za jego wstawiennictwem.
ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 104


Błogosławiony Władysław z Gielniowa, prezbiter

Obrazek
Błogosławiony Władysław z Gielniowa

Marcin Jan (takie imiona otrzymał na chrzcie) urodził się w Gielniowie koło Opoczna ok. 1440 r. Jego rodzice byli ubogimi mieszczanami. Po ukończeniu szkoły parafialnej udał się do Krakowa, gdzie kontynuował swoje studia, aż znalazł się na tamtejszym uniwersytecie w roku 1462. Pod tą datą figuruje w księdze rejestracyjnej Akademii Krakowskiej.
W Krakowie zapoznał się z bernardynami, których zaledwie 9 lat wcześniej sprowadził tam św. Jan Kapistran (1453). Jak sam pisze w swoim wierszu autobiograficznym, 1 sierpnia 1462 r. Marcin wstąpił do bernardynów i przyjął imię zakonne Władysław. Tu również najprawdopodobniej odbył swoje studia zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie. Nie wiadomo, gdzie spędził pierwsze lata w kapłaństwie. Nie są nam także znane urzędy, jakie sprawował w owym czasie w zakonie. Wiadomo na pewno, że w latach 1486-1487 Władysław przebywał w Krakowie, gdzie m.in. pełnił obowiązki egzaminatora w sprawie cudów, jakie działy się za przyczyną św. Szymona z Lipnicy, zmarłego w Krakowie w roku 1482. Możemy przypuszczać, że po śmierci Szymona pełnił zajmowany wcześniej przez niego urząd kaznodziei.
W latach 1487-1490 i 1496-1499 sprawował urząd wikariusza prowincji i prowincjała. Przez sześć lat czuwał nad 22 domami zakonu w Polsce: odbywając co roku kapituły prowincji, wizytując domy braci i sióstr, troszcząc się o domy formacyjne, uczestnicząc w kapitułach generalnych w Urbino w roku 1490 i w Mediolanie w roku 1498, przyjmując komisarzy generalnych zakonu. Za jego rządów polska prowincja bernardynów powiększyła się o placówki w Połocku i Skępem.
Dla swojego zakonu Władysław zasłużył się najbardziej przez to, że stał się współautorem konstytucji, które – zatwierdzone przez kapitułę prowincji i kapitułę generalną w Urbino (1490) – stały się na pewien czas dla prowincji obowiązkowym kodeksem prawnym.
Jego życie było przepełnione modlitwą i duchem pokuty. Miał szczególne nabożeństwo do Męki Pańskiej. Sypiał zaledwie kilka godzin na lichym sienniku, bez poduszki, przykryty jedynie własnym habitem. Swoje ciało trapił bezustannie postem i biczowaniem. Na modlitwę poświęcał wiele godzin. Miał dar łez i ekstaz. Chodził zawsze boso, nawet w najsurowsze zimy. Boso także (w trepkach) odbywał wizytacje swojej odległej prowincji i zagraniczne podróże. Wyróżniał się niezwykłą gorliwością o zbawienie dusz, nie oszczędzając się na ambonie i w konfesjonale.
Pomimo wielkiej surowości dla siebie, był dla swoich podwładnych prawdziwym ojcem. Otaczał szczególną opieką zakonników starszych, spracowanych oraz chorych. W swoich konstytucjach wyznacza bardzo surowe kary wobec przełożonych, którzy zaniedbują opiekę nad chorymi braćmi. Silnie zabiegał, aby przełożeni pilnie zaopatrywali potrzeby swoich współbraci, tak dalece, by nie ważyli się kupować czy sprawiać sobie czegokolwiek, zanim nie zadbają o to, by w rzeczy potrzebne byli zaopatrzeni najpierw ich podopieczni. Nakazuje bardzo starannie wybierać kandydatów do zakonu. Mistrzów nowicjatu przestrzega przed zbytnią gorliwością w stosowaniu prób. Gdzie jednak widział nadużycia i świadome rozluźnienie reguły, był nieubłagany i stanowczy. Miał czułe serce dla uciśnionych i potrzebujących.
Zapamiętano go jako płomiennego kaznodzieję. Był jednym z pierwszych duchownych, który wprowadził do Kościoła język polski poprzez kazania i poetyckie teksty. Tradycja przypisała mu autorstwo wielu pobożnych pieśni. Sam je układał i uczył wiernych śpiewać. Służyły one pogłębieniu życia duchowego, zapoznaniu się z prawdami wiary i moralności, ukochaniu tajemnic Bożych, zwłaszcza osoby Jezusa Chrystusa i Jego Matki. Nie tylko sam układał teksty, ale zachęcał do tego także swoich współbraci. Ponadto układał w języku polskim koronki, godzinki i inne nabożeństwa.
Charakterystycznym rysem osobowości Władysława było także jego nabożeństwo do Imienia Jezusa oraz do Najświętszej Maryi Panny. Za przykładem św. Bernardyna, który nosił ze sobą stale tabliczkę, na której był złotymi głoskami wypisany monogram Imienia Jezus, także Władysław za osnowę swoich kazań brał Imię Jezus. Swój najpiękniejszy utwór, Żołtarz Jezusów, ułożył w taki sposób, że każda nowa strofa rozpoczyna się właśnie tym Imieniem.
W 1504 r. został gwardianem przy kościele św. Anny w Warszawie. Tutaj umarł 4 maja 1505 r., w kilka tygodni po ekstazie, jaką przeżył podczas kazania w Wielki Piątek. Uniósł się wówczas na oczach tłumu wypełniającego świątynię w górę ponad ambonę i zaczął wołać: „Jezu, Jezu!”.
Zaraz po śmierci oddawano Władysławowi cześć należną świętym. 13 kwietnia 1572 r. dokonano uroczystego przeniesienia jego relikwii. Miało to miejsce w obecności kardynała-legata papieskiego, Franciszka Commendone, i nuncjusza apostolskiego, arcybiskupa Wincentego Portico. W uroczystości wziął udział także król Zygmunt August ze swoją siostrą Anną Jagiellonką, senatorowie i posłowie, którzy zjechali się na sejm do Warszawy. W roku 1627 rozpoczęto proces informacyjny według nowych rozporządzeń, jakie wydał papież Urban VIII. Tenże papież podpisał akta tego procesu przesłane do Rzymu. W 1635 roku komisja pod przewodnictwem biskupa Adama Nowodworskiego otworzyła grób ponownie, szczątki śmiertelne zmarłego przełożono do cynowej urny i sporządzono protokół. Z powodu wojen proces wznowiono dopiero w 1724 r.
Benedykt XIV wydał urzędowy akt beatyfikacji 11 lutego 1750 r. Właściwe uroczystości przygotowano jednak dopiero w roku 1753, łącząc je z 300. rocznicą przybycia bernardynów do Polski. W roku 1759 Klemens XIII ogłosił bł. Władysława patronem Królestwa Polskiego i Litwy. 19 grudnia 1962 r. papież Jan XXIII ogłosił go głównym patronem Warszawy. Obecnie bł. Władysław jest patronem drugorzędnym, a główną Patronką Warszawy jest Najświętsza Maryja Panna Łaskawa z wizerunku znajdującego się w kościele jezuitów przy archikatedrze na Starym Mieście.

Zobacz także:
• Święty Kleofas, uczeń Pański
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-25b.php3
• Bazylika metropolitalna we Fromborku
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-25c.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 12 paź 2017, 09:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... a-biskupa/

9 października – wspomnienie bł. Wincentego Kadłubka, biskupa
Opublikowano 9 października 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Jon 1, 1 – 2, 1. 11
Jonasz uchyla się od posłannictwa
Czytanie z Księgi proroka Jonasza
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy – wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i nastała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; wyrzucili do morza ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: «Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do twego Boga, może przypomni sobie Bóg o nas i nie zginiemy». Mówili też żeglarze jeden do drugiego: «Chodźcie, rzućmy losy, a dowiemy się, z czyjego to powodu nieszczęście spadło na nas». I rzucili losy, a los padł na Jonasza. Rzekli więc do niego: «Powiedz nam, z jakiego powodu ta klęska przyszła na nas? Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z jakiego jesteś narodu?» A on im odpowiedział: «Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd». Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: «Co ty uczyniłeś?» – albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: «Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?» Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: «Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza przeciw wam powstała». Ludzie ci, wiosłując, usiłowali zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej się burzyło przeciw nim. Wołali więc do Pana i mówili: «O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć z powodu życia tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Panem i jak Ci się podoba, tak czynisz». I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby. Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Jon 2, 3. 4. 5. 8 (R.: por. 7c)
Refren: Pan wyprowadzi życie me z przepaści.
W utrapieniu moim wołałem do Pana, *
a On mi odpowiedział.
Z głębokości Szeolu wzywałem pomocy, *
a Ty mój głos usłyszałeś.
Refren.
Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza, *
i nurt mnie ogarnął.
Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje *
przeszły nade mną.
Refren.
Rzekłem do Ciebie: *
«Wygnany daleko od oczu Twoich,
a mimo to nadal spoglądam *
na Twój święty przybytek.
Refren.
Gdy gasło we mnie życie, *
wspomniałem Pana,
a modlitwa moja dotarła do Ciebie, *
do Twego świętego przybytku».
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 13, 34
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 10, 25-37
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!»
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... _09_Pn.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Bł. Wincenty Kadłubek urodził się w 1155 roku w Karwowie koło Opatowa. Przez wiele lat związany był z dworem książęcym Kazimierza Sprawiedliwego, gdzie pełnił m.in. funkcję kanclerza. Później, jako biskup krakowski, podpisywał się: „niegodny sługa Kościoła”, co trafnie oddaje sposób, w jaki traktował powierzoną mu misję. Znajdując się w samym centrum ścierających się stronnictw politycznych, Wincenty pozostał pasterzem Ludu Bożego – sprawy Kościoła zawsze były dla niego na pierwszym miejscu. Wspierał papieską reformę kościelną i uczestniczył w Soborze Laterańskim IV. W 1218 roku, na 5 lat przed śmiercią, zrzekł się urzędu i wstąpił do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. Jest autorem „Kroniki polskiej” – największego polskiego dzieła o tematyce historycznej przełomu XII i XIII wieku.
Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 40


Błogosławiony Wincenty Kadłubek, biskup

Obrazek
Błogosławiony Wincenty Kadłubek

Wincenty urodził się w Karwowie pod Opatowem pomiędzy 1155 a 1160 r. W sprawie jego pochodzenia historycy nie są zgodni. Jedni uważają, że pochodził z rodu Porajów herbu Róża (Różyców). Inni natomiast podają, że z tego rodu pochodziła matka Wincentego, a ojcu przypisują imię Bogusław. W jeszcze innych źródłach pojawia się informacja, że Wincenty należał do rodu Lisów, a jego ojcem był możny palatyn Stefan, brat wojewody krakowskiego Mikołaja (Mikory). Nazwisko Kadłubek pojawia się po raz pierwszy dopiero w dokumentach z XV w. Przypuszcza się jednak, że pochodzi z rękopisów dawniejszych.
Pierwsze nauki Wincenty pobierał w pobliskiej Stopnicy, potem udał się do Krakowa, gdzie uczęszczał do szkoły katedralnej, w której wykładał biskup Mateusz Cholewa. Cieszył się przyjaźnią księcia Kazimierza Sprawiedliwego, który być może wspomógł go materialnie i umożliwił studia za granicą. Nie wiemy, na którym uniwersytecie Wincenty wówczas studiował. Nie było jednak jeszcze wtedy wielu uniwersytetów. Przypuszcza się, że miejscem jego nauki były Paryż albo Bolonia – albo obie te uczelnie. Wincenty należał więc do elity uczonych w Polsce.
Po raz pierwszy Wincenty nazwany jest mistrzem (magistrem) w dyplomie Kazimierza Sprawiedliwego z 12 kwietnia 1189 r. Zapewne zaraz po powrocie ze swoich studiów otrzymał święcenia kapłańskie. Do kraju powrócił Mistrz Wincenty między 1183 a 1189 r., gdyż w 1189 r. był na pewno na dworze książęcym Kazimierza Sprawiedliwego, zapewne w charakterze notariusza, a potem kanclerza jego dworu. Zapewne zaraz po powrocie ze swoich studiów otrzymał święcenia kapłańskie. Mógł więc być także kapelanem książęcym. W tym czasie zaczął zapewne pisać swoją Kronikę polską (Chronica Polonorum) – największe dzieło swego życia i literatury tamtych czasów. Wracając z zagranicy prawdopodobnie przywiózł ze sobą relikwie św. Floriana męczennika. Mógłby na to wskazywać fakt szczególnego nabożeństwa Wincentego do św. Floriana, który dotąd był w Polsce zupełnie nieznany.
Po śmierci księcia Wincenty został prepozytem kolegiaty sandomierskiej (1194). Korzystając z wolnego czasu kontynuował pisanie Kroniki (1194-1207). W 1207 r. umarł biskup krakowski, Pełka. Na jego następcę został wybrany Wincenty. Papież Innocenty III bullą z 18 marca 1208 r. wybór ten zatwierdził. Konsekracji dokonał arcybiskup gnieźnieński, Kietlicz. Wincenty jako biskup podpisywał się „niegodny sługa Kościoła”. Świadczy to, jak pojmował zadanie swojego urzędu. Należał do najżarliwszych zwolenników reform, jakie wówczas w Polsce przeprowadził abp Henryk Kietlicz (wprowadzenie celibatu, uniezależnienie Kościoła od władzy świeckiej). Dla poparcia reform, inspirowanych przez Stolicę Apostolską, Wincenty brał udział w synodach, zwołanych specjalnie w tym celu w Borzykowie (1210), w Matyczowie (1212), w Wolborzu (1214), w których uczestniczyli również książęta – Leszek Biały, Konrad Mazowiecki, Henryk Brodaty i Władysław Odonicz. Reformy te przeprowadzano również na zjazdach w Gnieźnie (1213) i w Sieradzu (1213). Kiedy na Kraków najechał Mieszek Raciborski, przeciwnik reform, Wincenty – z powodu swojej postawy – musiał czasowo opuścić miasto (1210). W 1212 r. na zjeździe w Mąkowie omawiano sprawę Prus i nawrócenia Prusaków. Tego roku Wincenty wziął udział w konsekracji biskupa poznańskiego w Mstowie.
Wincenty jako biskup krakowski wspierał szczególnie zakony bożogrobowców (nadał dziesięciny ze wsi Świniarowo Kanonikom Bożego Grobu w Miechowie) i cystersów (klasztorowi w Sulejowie darował dwie wsie, opactwu w Pokrzywnicy darował wieś, a opactwu w Jędrzejowie nadał przywilej pobierania dziesięcin z trzech wsi). Wśród jego osiągnięć warto wymienić zreformowanie kapituł prowincjalnych, zlikwidowanie kolegiaty w Kijach (1213), oddanie kościoła oraz wsi Podłęże zreformowanej kolegiacie w Kielcach (1214), konsekrację bazyliki w Krakowie pod wezwaniem św. Floriana (1216) i wreszcie osobisty udział w uroczystej koronacji Kolomana Węgierskiego na króla Rusi Halickiej oraz w Soborze Laterańskim IV (1215), który miał charakter wybitnie reformistyczny. O soborze Wincenty zawiadomił swoje duchowieństwo i wiernych na synodzie w Sieradzu, gdzie przygotowano propozycje na sobór (1213). Na tym właśnie soborze wprowadzono obowiązek spowiedzi i Komunii wielkanocnej, obostrzono przepisy odnośnie małżeństwa, by nie dopuścić do konkubinatów, obostrzono przepisy dotyczące karności kościelnej, zwłaszcza celibatu duchownych, i ogłoszono nową krucjatę na rok 1217.
Po powrocie do kraju Wincenty energicznie wprowadził w swojej diecezji uchwalone na soborze ustawy. Niewykluczone, że z polecenia księcia Leszka Białego pośredniczył także w wysłaniu na dwór węgierski księżniczki bł. Salomei. Wincenty ma także zasługę w podniesieniu poziomu szkoły katedralnej, którą kiedyś sam prowadził. Szerzył kult św. Floriana i św. Stanisława, biskupa. Cześć do Najświętszego Sakramentu miał podkreślić przez wprowadzenie tzw. wiecznej lampki przed tabernakulum.

Obrazek
Błogosławiony Wincenty Kadłubek

Po dziesięciu latach pasterzowania diecezji krakowskiej, za pozwoleniem papieża Honoriusza III, w 1218 r. Wincenty zrzekł się urzędu. Czuł, że spełnił zadanie swojego życia i postanowił wstąpić do klasztoru. Wybrał sobie opactwo cystersów w Jędrzejowie, przy kościele, który sam konsekrował. Zgodnie z zasadą ascetyczną „Bogu wszystko – sobie nic” pozostawił swój majątek rodowy, bogactwo i splendor urzędu biskupiego, sławę, jaką cieszył się na dworze księcia krakowskiego i – jak podaje tradycja – boso i pieszo jako pokutnik udał się do klasztoru. Przyjął go opat Teodoryk (1206-1247), trzeci z kolei przełożony klasztoru. Opat z zakonnikami wyszli mu na spotkanie; miejscowi do dziś pokazują usypany na tym miejscu Kopiec Spotkania. Ówczesnym zwyczajem biskup rzucił się przed opatem i całym konwentem na twarz i prosił o przyjęcie. Wincenty przeżył tam ostatnich 5 lat swego życia. Mimo że liczył wtedy ok. 70 lat, jako zwyczajny mnich spełniał wszystkie obowiązki surowej reguły: wstawał o północy na dwugodzinne pacierze, uczestniczył siedem razy każdego dnia we wspólnych modlitwach, zachowywał posty. Zasadą cysterskich pokutników było skąpe pożywienie, zgrzebny strój i krótki sen.
W wolnych chwilach kończył pisać Kronikę polską. Jako biskup krakowski napisał trzy pierwsze księgi. Teraz zamierzał dzieło dokończyć. Niestety napisał tylko część czwartą – śmierć zabrała go zbyt rychło i przerwała Kronikę w najciekawszym miejscu, kiedy zaczął pisać dzieje, których sam był świadkiem. Kronikę swoją zdołał doprowadzić zaledwie do roku 1202, to jest do końca księgi czwartej. Wincenty Kadłubek jest pierwszym historykiem polskim. Jego historia ma formę dialogu. Jest pisana pięknym językiem łacińskim. Zasługą Wincentego jest to, że zebrał w niej wszystkie podania i mity o początkach Polski. Dużo jest w niej poetyckiej fantazji, ale są także ważne ziarna tradycji.
Wincenty zmarł w Jędrzejowie 8 marca 1223 r. i został pochowany w prezbiterium klasztornego kościoła, co może świadczyć o tym, że zmarł w opinii świętości. Publiczny kult biskupa-mnicha nie rozwinął się od razu. Klasztory cysterskie były wtedy szczelnie zamknięte, nawet ich wspaniałe świątynie służyły jedynie celom klasztornym. Nawiedzali grób Wincentego Konrad Mazowiecki, król Kazimierz Wielki, król Kazimierz Jagiellończyk wraz ze swoją matką królową Zofią i Jan Długosz, który w swoich Dziejach wydał mu najpiękniejsze świadectwo. Z lat 1583-1640 Szymon Starowolski na podstawie ksiąg klasztornych przytacza ponad 150 wypadków cudownych, przypisywanych Wincentemu. Wśród nich są nawet wskrzeszenia umarłych.
26 kwietnia 1633 r. dokonano otwarcia grobu Wincentego. Ciało znaleziono prawie nienaruszone, co przyczyniło się do rozbudzenia jego czci. 19 sierpnia tegoż roku ciało umieszczono w mauzoleum, specjalnie dla tego celu zbudowanym. Odtąd kult Wincentego stał się bardzo żywy. Zaczęli napływać pielgrzymi, za zgodą biskupa krakowskiego odprawiano przed ołtarzem wzniesionym Msze wotywne ku czci Kadłubka, przed mauzoleum palono świece. W 1683 r. papież bł. Innocenty XI uznał ołtarz Wincentego za uprzywilejowany, tzn. obdarzony przywilejem odpustu. 13 listopada 1634 r. synod krajowy pod przewodnictwem prymasa Jana Wężyka wniósł do Stolicy Apostolskiej urzędową prośbę o kanonizację Wincentego Kadłubka (oraz Stanisława Kostki, Kingi, Władysława z Gielniowa, Jozafata Kuncewicza i Jana Kantego). W roku 1764 Kongregacja Obrzędów zatwierdziła kult, a papież Klemens XIII podpisał odpowiednią bullę, co równało się formalnej beatyfikacji. Wincenty jest patronem archidiecezji warmińskiej oraz diecezji kieleckiej i sandomierskiej.
W ikonografii bł. Wincenty przedstawiany jest w stroju biskupim. Jego atrybutami są pastorał oraz infuła u stóp.

Zobacz także:
• Święci męczennicy Dionizy, biskup, i Towarzysze
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-09b.php3
• Święty Jan Leonardi, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-09c.php3
• Święty Ludwik Bertrand, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-09d.php3
• Święci Cyryl Bertram i Towarzysze, męczennicy
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-09e.php3
• Abraham, patriarcha
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-09f.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 13 paź 2017, 11:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... rezbitera/

12 października – wspomnienie Błogosławionego Jana Beyzyma, prezbitera
Opublikowano 12 października 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Ml 3, 13-20a
Bóg wymierzy sprawiedliwość
Czytanie z Księgi proroka Malachiasza
«Bardzo przykre stały się wasze mowy przeciwko mnie – mówi Pan. Wy zaś pytacie: Cóż takiego mówiliśmy między sobą przeciw Tobie? Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jaki pożytek mieliśmy z tego, że wykonywaliśmy Jego polecenia i chodziliśmy smutni w pokucie przed Panem Zastępów? Teraz zaś raczej zuchwalców nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni».
Wówczas mówili między sobą ludzie bojący się Boga, a Pan uważał i to posłyszał. Zapisano to w Księdze Wspomnień przed Nim na dobro bojących się Pana i czczących Jego imię. «Oni będą moją własnością, mówi Pan Zastępów, w dniu, w którym będę działał, a będę dla nich łaskawy, jak litościwy jest ojciec dla syna, który jest mu posłuszny.
Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a niegodziwcem, pomiędzy tym, który służy Bogu, a tym, który Mu nie służy. Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. Ps 40 [39], 5a)
Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.
Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych, †
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
Refren.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.
Refren.
Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Dz 16, 14b
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Otwórz, Panie, nasze serca,
abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 11, 5-13
Wytrwałość w modlitwie
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... 12_Czw.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Dziś Jezus przypomina nam piękną obietnicę: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Ale też upomina nas w swoim słowie, że mamy prosić Boga wytrwale, pokornie, bez szemrania i pretensji. Pokusą jest myśl, że daremnie służymy Bogu i że w gruncie rzeczy nie możemy na Niego liczyć. Pan Zastępów okaże łaskawość tym, którzy się Go boją, czczą Jego imię i do Niego kierują swe modlitwy, błagania, dziękczynienia. Błogosławiony, kto Mu zaufał!
Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 36-37


Błogosławiony Jan Beyzym, prezbiter

Obrazek
Błogosławiony Jan Beyzym

Jan Beyzym urodził się 15 maja 1850 roku w Beyzymach na Wołyniu, w rodzinie szlacheckiej. Po ukończeniu gimnazjum w Kijowie w 1872 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (jezuitów). 26 lipca 1881 r. w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie. Przez wiele lat był wychowawcą i opiekunem młodzieży w kolegiach Towarzystwa Jezusowego w Tarnopolu i Chyrowie.
W wieku 48 lat podjął decyzję o wyjeździe na misje. Prośba, którą 23 października 1897 roku skierował do generała zakonu jezuitów, o. Ludwika Martina, świadczy o tym, że była ona głęboko przemyślana:
Rozpalony pragnieniem leczenia trędowatych, proszę usilnie Najprzewielebniejszego Ojca Generała o łaskawe wysłanie mnie do jakiegoś domu misyjnego, gdzie mógłbym służyć tym najbiedniejszym ludziom, dopóki będzie się to Bogu podobało. Wiem bardzo dobrze, co to jest trąd i na co muszę być przygotowany; to wszystko jednak mnie nie odstrasza, przeciwnie, pociąga, ponieważ dzięki takiej służbie łatwiej będę mógł wynagrodzić za swoje grzechy.
Generał wyraził zgodę. Początkowo o. Beyzym miał jechać do Indii, ale nie znał języka angielskiego. Udał się więc na Madagaskar, gdzie językiem urzędowym był francuski, którego Beyzym uczył się już w Chyrowie. Tam oddał wszystkie swoje siły, zdolności i serce opuszczonym, chorym, głodnym, wyrzuconym poza nawias społeczeństwa; szczególnie dużo uczynił dla trędowatych. Zamieszkał wśród nich na stałe, by opiekować się nimi dniem i nocą. Stworzył pionierskie dzieło, które uczyniło go prekursorem współczesnej opieki nad trędowatymi. Z ofiar zebranych głównie wśród rodaków w kraju (w Galicji) i na emigracji wybudował w 1911 r. w Maranie szpital dla 150 chorych, by zapewnić im leczenie i przywracać nadzieję. W głównym ołtarzu szpitalnej kaplicy znajduje się sprowadzona przez o. Beyzyma kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Do dzisiaj chorzy Malgasze otaczają Maryję z Jasnej Góry wielką czcią. Szpital bowiem istnieje do dziś.
Wyczerpany pracą ponad siły, o. Beyzym zmarł 2 października 1912 roku, otoczony nimbem bohaterstwa i świętości. Śmierć nie pozwoliła mu zrealizować innego cichego pragnienia – wyjazdu na Sachalin do pracy misyjnej wśród katorżników.
Proces beatyfikacyjny o. Jana Beyzyma SJ – „posługacza trędowatych” – rozpoczął się w 1984 roku. Dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dotyczący heroiczności życia i cnót o. Beyzyma został odczytany w obecności św. Jana Pawła II w Watykanie 21 grudnia 1992 roku. W marcu 2002 r. kard. Macharski zamknął dochodzenie kanoniczne w sprawie cudownego uzdrowienia młodego mężczyzny za wstawiennictwem Jana Beyzyma. Jego beatyfikacji dokonał podczas swej ostatniej pielgrzymki do Polski św. Jan Paweł II. Na krakowskich Błoniach 18 sierpnia 2002 r. mówił on m.in.:

Obrazek
Św. Jan Paweł II podczas beatyfikacji Jana Beyzyma SJ, Kraków-Błonia, 18 sierpnia 2002 r.


Pragnienie niesienia miłosierdzia najbardziej potrzebującym zaprowadziło błogosławionego Jana Beyzyma – jezuitę, wielkiego misjonarza – na daleki Madagaskar, gdzie z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym. Służył dniem i nocą tym, którzy byli niejako wyrzuceni poza nawias życia społecznego. Przez swoje czyny miłosierdzia wobec ludzi opuszczonych i wzgardzonych dawał niezwykłe świadectwo Ewangelii. Najwcześniej odczytał je Kraków, a potem cały kraj i emigracja. Zbierano fundusze na budowę na Madagaskarze szpitala pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, który istnieje do dziś. Jednym z promotorów tej pomocy był św. Brat Albert.
Dobroczynna działalność błogosławionego Jana Beyzyma była wpisana w jego podstawową misję: niesienie Ewangelii tym, którzy jej nie znają. Oto największy dar: dar miłosierdzia – prowadzić ludzi do Chrystusa, pozwolić im poznać i zakosztować Jego miłości. Proszę was zatem, módlcie się, aby w Kościele w Polsce rodziły się coraz liczniejsze powołania misyjne. W duchu miłosierdzia nieustannie wspierajcie misjonarzy pomocą i modlitwą.

Zobacz także:
• Święty Serafin z Montegranaro, zakonnik
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-12b.php3
• Święty Edwin, król
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-12c.php3
• Bazylika metropolitalna w Poznaniu
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-12d.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 14 paź 2017, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... zbitera-3/

13 października – wspomnienie bł. Honorata Koźmińskiego, prezbitera
Opublikowano 13 października 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Jl 1, 13-15; 2, 1-2
Wezwanie do pokuty
Czytanie z Księgi proroka Joela
Przepaszcie się i płaczcie, kapłani; podnieście lament, słudzy ołtarza, wejdźcie i nocujcie w worach, słudzy Boga mojego, bo odmówiono domowi Boga waszego ofiary pokarmowej i płynnej. Uświęćcie się przez post, zwołajcie uroczyste zgromadzenie, zbierzcie starców, wszystkich mieszkańców kraju do domu Pana, Boga waszego, i wołajcie do Pana: «Ach, biada! Co za dzień! Bliski jest dzień Pański, zniszczenie przyjdzie od Niszczyciela». Dmijcie w róg na Syjonie, a wołajcie na górze mej świętej! Niechaj zadrżą wszyscy mieszkańcy kraju, bo nadchodzi dzień Pański, bo jest już bliski. Dzień ciemności i mroku, dzień obłoku i mgły. Jak zorza poranna rozciąga się po górach lud wielki a mocny, któremu równego nie było od początku i nie będzie po nim nigdy aż po lata następnych pokoleń.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 9, 2-3. 6 i 16. 8-9 (R.: por. 9a)
Refren: Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie.
Chwalić Cię będę, Panie, całym sercem moim, *
opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła.
Cieszyć się będę i radować Tobą, *
zaśpiewam psalm na cześć Twego imienia, Najwyższy.
Refren.
Rozgromiłeś pogan, wygubiłeś grzeszników, *
na wieki wymazałeś ich imię.
Poganie wpadli do dołu, który sami kopali, *
w sidle przez nich ukrytym noga ich uwięzła.
Refren.
A Pan zasiada na wieki, *
przygotował swój tron, by sądzić.
Sam będzie sądził świat sprawiedliwie, *
rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 12, 31b-32
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony,
a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 11, 15-26
Walka Chrystusa ze złym duchem
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni».
Oto słowo Pańskie.
https://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pr ... _13_Pt.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Wacław (późniejszy Honorat) Koźmiński (1829 – 1916) jako młody człowiek utracił wiarę. Podczas studiów trafił do więzienia, oskarżony o udział w spisku przeciwko carowi. Tam ciężko zachorował i przemyślał swoje życie, co doprowadziło go do głębokiego nawrócenia. Po wyjściu na wolność dokończył studia i wstąpił do zakonu kapucynów. Sprawował wiele funkcji, ale zasłynął zwłaszcza jako charyzmatyczny spowiednik, odnowiciel życia zakonnego i założyciel wielu zgromadzeń zakonnych, w większości bezhabitowych. Ludzie wątpiący, pogubieni i przeżywający kryzysy znajdowali u niego zrozumienie i radę. Aż szesnaście spośród założonych przez niego zgromadzeń istnieje i działa do dziś.
Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 58-59


Błogosławiony Honorat Koźmiński, prezbiter

Obrazek
Błogosławiony Honorat Koźmiński


Wacław Koźmiński urodził się 16 października 1829 r. w Białej Podlaskiej, w rodzinie inteligenckiej, jako drugi syn Stefana i Aleksandry z Kahlów. Miał także dwie młodsze siostry. Był bardzo zdolny, po ukończeniu gimnazjum w Płocku studiował na wydziale budownictwa warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Będąc w gimnazjum zaniechał praktyk religijnych, a w czasie studiów zupełnie stracił wiarę.
23 kwietnia 1846 r. został aresztowany przez policję carską pod zarzutem udziału w spisku i osadzony w X pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Wówczas ciężko zachorował; powracając do zdrowia, przemyślał dokładnie swoje życie i nawrócił się. Uwolniony z więzienia po blisko roku, podjął dalsze studia, a jednocześnie prowadził bardzo surowy tryb życia.
Po ukończeniu studiów, 8 grudnia 1848 r. wstąpił do klasztoru kapucynów. Już 21 grudnia przyjął habit zakonny i otrzymał imię Honorat. Pierwszą profesję złożył dokładnie rok później. Chociaż pragnął być bratem zakonnym, przełożeni polecili mu, aby przygotowywał się do kapłaństwa. Po ukończeniu studiów teologicznych przyjął święcenia kapłańskie 27 listopada 1852 r. Wkrótce został mianowany profesorem retoryki oraz sekretarzem prowincjała, lektorem teologii i spowiednikiem nawracających się. Zasłynął w Warszawie jako znakomity rekolekcjonista i misjonarz ludowy. Pracując w III Zakonie św. Franciszka, gorliwie działał w kościołach Warszawy. Swoją głęboką religijnością i troską o człowieka zjednywał wielu ludzi dla Chrystusa.
W 1861 roku, po kasacie zakonów przez władze carskie, o. Honorat został przewieziony do Zakroczymia pod Warszawą. Pomimo trudnych warunków tworzył tam dalej grupy tercjarek. Około 1889 r. zwrócił się do Stolicy Świętej o zatwierdzenie zgromadzeń bezhabitowych. W tym samym roku uzyskał aprobatę. Dzięki temu powstało 26 stowarzyszeń tercjarskich, z których na przestrzeni lat uformowały się liczne zgromadzenia zakonne. Ojciec Honorat stał się odnowicielem życia zakonnego i twórcą jego nowej formy zbliżonej do dzisiejszych instytutów świeckich. Poprzez swoje duchowe córki i synów starał się docierać do wszystkich środowisk i odrodzić w społeczeństwie ducha gorliwości pierwszych chrześcijan. Kierował tymi wspólnotami przez konfesjonał i korespondencję, ponieważ rząd carski nie pozwoliłby na formowanie się nowych zakonów, zaś w roku 1864 skasował zakon kapucynów, pozostawiając tylko klasztor w Zakroczymiu. Do dziś istnieją trzy zgromadzenia honorackie habitowe: felicjanki – powołane we współpracy z bł. Marią Angelą Zofią Truszkowską, serafitki i kapucynki oraz czternaście bezhabitowych, utajonych przed carskim zaborcą.
Zgromadzenia o. Honorata podejmowały prace charytatywne i apostolskie, m.in. wśród młodzieży szkolnej i rzemieślniczej, w fabrykach, wśród ludu wiejskiego, w przytułkach dla ludzi starych i upośledzonych. Powstały w 1893 r. na terenie Królestwa ruch mariawitów zaszkodził opinii o. Honorata. Gdy w 1908 r. biskupi zreorganizowali jego zgromadzenia, a ich postanowienie zatwierdził Watykan, zalecając o. Honoratowi powstrzymanie się od dalszego kierowania nimi, przyjął to z pokorą i posłuszeństwem.

Obrazek
Błogosławiony Honorat Koźmiński

Ostatecznie osiadł w Nowym Mieście nad Pilicą. W 1895 r. został komisarzem generalnym polskiej prowincji kapucynów i przyczynił się do znacznego rozwoju zakonu. Jednocześnie prowadził intensywną pracę pisarską, zabierał głos w aktualnych sprawach, zajmował się zagadnieniami społecznymi. Był człowiekiem wielkiej gorliwości, jeśli chodzi o zbawienie dusz. Wiele godzin spędzał w konfesjonale. Praktykował surowe umartwienia, sporo czasu spędzał na modlitwie.
Pozbawiony słuchu i cierpiący fizycznie, resztę lat spędził na modlitwie i kontemplacji. Wyczerpany pracą apostolską, zmarł w opinii świętości 16 grudnia 1916 r. 16 października 1988 r., w 10. rocznicę swego pontyfikatu, beatyfikował go św. Jan Paweł II. Bł. Honorat jest głównym patronem diecezji łowickiej.
W ikonografii bł. Honorat przedstawiany jest w habicie kapucynów.

Zobacz także:
• Błogosławiona Aleksandra Maria da Costa, dziewica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-13b.php3
• Święty Teofil z Antiochii, biskup
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-13c.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 15 paź 2017, 12:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://prawy.pl/59410-bl-ks-kmdr-ppor-w ... nnej-rp-2/

Bł. ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń – patron Marynarki Wojennej RP
Paweł Brojek Opublikowano 15 października 2017

Obrazek

Pierwszy kapelan Marynarki Wojennej II RP, uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, za co otrzymał Order Virtuti Militari i Krzyż Walecznych. Podczas kampanii wrześniowej wspierał obrońców Gdyni. Aresztowany przez Niemców odrzucił ofertę zwolnienia, by pozostać wśród rannych marynarzy.
Władysław Miegoń urodził się 30 września 1892 r. w Samborcu w zaborze austriackim. Dorastał w atmosferze głębokiej religijności i gorącego patriotyzmu, jego dziadek był powstańcem styczniowym. W 1902 r. rozpoczął naukę w Męskim Progimnazjum w Sandomierzu, po zdanej maturze wstąpił do tamtejszego Seminarium Duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1915 r. i przez kilka kolejnych lat pełnił posługę duszpasterską w sandomierskich parafiach.
W 1918 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zwrócił się do przełożonych o skierowanie go do nowo powstałych sił zbrojnych. Rok późnej otrzymał przydział do Marynarki Wojennej jako kapelan w stopniu kapitana.

Początkowo pełnił służbę w batalionie morskim w Modlinie, później Aleksandrowie Kujawskim. 10 lutego 1920 r. brał udział w Zaślubinach Polski z morzem w Pucku. Prowadził działalność duszpasterską, organizując nabożeństwa polowe i święcenia zakupionych okrętów, oraz oświatową, walcząc z analfabetyzmem i dbając o wychowanie patriotyczne i poziom kultury wśród marynarzy.
Podczas wojny polsko-bolszewickiej uczestniczył w walkach 1. Batalionu Morskiego, biorąc udział w akcjach zwiadowczych i opatrując rannych. Sam ranny w bitwie pod Makowem Mazowieckim, za okazane męstwo otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari oraz Krzyż Walecznych.
Pod koniec 1920 r. powrócił na stanowisko kapelana i oficera oświatowego komendy portu wojennego Puck. Cztery lata później, po przeniesieniu dowództwa floty Marynarki Wojennej, pełnił te same funkcje w Gdyni. Brał czynny udział w rozmaitych akcjach społecznych i kulturalnych, m.in. stworzył marynarską orkiestrę.
W 1928 r. został skierowany do Lublina na stanowisko kierownika wojskowego rejonu duszpasterskiego. Jednocześnie rozpoczął studia z zakresu prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
W 1934 r. ordynat polowy, na liczne prośby zgłaszane przez marynarzy, ponownie przeniósł go do Gdyni. Został wówczas kapelanem Dowództwa Floty, pełniąc jednocześnie obowiązki kapelana Komendy Portu Wojennego. W tym samym roku zainicjował budowę kościoła garnizonowego na Oksywiu.
Podczas kampanii wrześniowej uczestniczył w walkach Lądowej Obrony Wybrzeża. Organizował zbiorowe modlitwy w intencji Ojczyzny oraz za poległych marynarzy, spowiadał, udzielał sakramentów.
19 września dostał się do niewoli. Zgodnie z Konwencją Genewską, której Niemcy jeszcze wówczas przestrzegali, mógł zostać zwolniony i dostać dokument gwarantujący mu nietykalność. Ofertę tą odrzucił, by pozostać wśród rannych marynarzy, dzieląc ich los w niewoli.
Od października 1939 r. przebywał w obozach jenieckich na terenie Niemiec, a w kwietniu 1940 r. trafił do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Tam podobnie jak inni kapelani, już wbrew prawu międzynarodowemu, został pozbawiony munduru oficerskiego.
W lipcu 1942 r. wywieziono go do Dachau. Zmarł po trzech miesiącach 15 października 1942 r., wycieńczony ciężką pracą, głodem i licznymi chorobami. Jego ciało spalono w krematorium.
W 1999 r. papież Jan Paweł II beatyfikował ks. kmdr. ppor. Władysława Miegonia w grupie 108 błogosławionych męczenników. Jest on pierwszym w Polsce i Europie oficerem i marynarzem wyniesionym na ołtarze.

Źródło: katedrapolowa.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 16 paź 2017, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://myslkonserwatywna.pl/sw-bp-jozef ... n-pelczar/

św. bp Józef Sebastian Pelczar
Redakcja | 17 stycznia 2017 | 0 Komentarzy

Obrazek

17 stycznia 1842 roku urodził się w Korczynie (Krośnieńskie) św. bp Józef Sebastian Pelczar, duszpasterz, homiletyk, apologeta, historyk i masonoznawca; studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu podjął po uzyskaniu matury (1860); święcenia kapłańskie przyjął 17 VII 1864; w latach 1866-68 studiował jednocześnie na dwóch uczelniach rzymskich: Collegium Romanum (Gregorianum) i w Instytucie św. Apolinarego (dziś Uniwersytet Laterański); po powrocie do kraju wykładał w seminarium przemyskim, a następnie, przez 22 lata na UJ, jako profesor i dziekan Wydziału Teologicznego; w roku akademickim 1882/83 był rektorem UJ; był działaczem Towarzystwa św. Wincentego à Paulo oraz Towarzystwa Oświaty Ludowej (przez 16 lat prezesem TOL); w 1894 założył w Krakowie Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, zw. potocznie sercankami; w 1899 został bpem pomocniczym diecezji przemyskiej, a rok później – bpem diecezjalnym; był biografem bł. Piusa X oraz propagatorem nauki społecznej Leona XIII i św. Piusa X; pisał wartościowe prace historyczne o prześladowaniach Kościoła podczas rewolucji francuskiej oraz o strukturze i celach masonerii; zmarł w 1924 roku; papież Jan Paweł II beatyfikował go 2 VI 1991 podczas IV pielgrzymki do Polski oraz kanonizował w Rzymie 18 V 2003; jest patronem diecezji rzeszowskiej.

prof. Jacek Bartyzel


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /