Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 31 gru 2009, 12:34 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
Aerolit napisał(a):
Golizna nie rozprasza, a krzyż tak?


Rzecznik ZDM Adam Sobieraj tłumaczy takie działanie literą prawa. „Zgodnie z ustawą o drogach publicznych w pasie drogowym mogą się znajdować tylko niezbędne elementy, takie jak drzewa albo oświetlenie” - wyjaśnia. „Temat jest drażliwy, bo za tymi krzyżami stoją ludzkie tragedie” - przyznaje. „Ale musimy stosować się do przepisów” - dopowiada. Teoretycznie ustawa zostawia tu jednak pewną furtkę: jeśli zarządca drogi zgodziłby się na krzyż, można by go legalnie ustawić. „Czasem trafiają do nas takie prośby, ale nie wydajemy takich pozwoleń, gdyż to byłoby łamaniem przepisów” - informuje rzecznik.

Akcja trwa od prawie kilku tygodni. Z terenu Warszawy Zakład Oczyszczania Miasta usunął już ponad 80 krzyży.


ZDM ma też w tym swój interes. W ten sposób zaciera ślady zbrodni swojego nieróbstwa. ZDM oprócz bezprawnego wlepiania mandatów i nasyłania komorników na ludzi bez rozprawy sądowej nie dba o stan miejskich dróg.

Śliskie, dziurawe i nie wyprofilowane drogi są pośrednią przyczyną wielu tragedii drogowych. Mijając 10 krzyży na odcinku paru kilometrów nie sposób uniknąć refleksji o tym, że ktoś tu nie wykonuje swojej pracy i naraża przez to nasze życie. Powinno to być karane, włącznie z karą więzienia dla osób odpowiedzialnych za zaniechania.

Jeśli nie będzie krzyży, nie będzie problemu. Taką logiką kieruje się zapewne ZDM.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 31 gru 2009, 12:41 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
W tej całej dyskusji o krzyżu bardzo łatwo dopatrzeć się zupełnej niekonsekwencji w wypowiedziach tych, którym krzyże podobno przeszkadzają.

Zgadzam się w pełni z Asindziejem, że ateistę krzyż ani ziębi ani grzeje. Dodam do tego, że podobnie jest z przedstawicielami innych religii. Mi też nie przeszkadzają półksiężyce ani posążki Buddy. To jest niezależne od wyznania i świadczy raczej o naszej kulturze wewnętrzenej a nie o wyznawanej religii.

Tym trzem bahorom z Wrocławia, którym przeszkadzał krzyż w szkole kazałbym przyjść na lekcje 25 grudnia, w piątek. Wszak dzień wolny od pracy i od szkoły jest świętem katolickim. Nie powinno im więc przeszkadzać, że są w szkole. Nauczyciele mogą być wyznania katolickiego, ale bahory mogłyby się przykładowo zająć sprzątaniem szkoły, myciem toalet itp. Czyż nie byłby to dobry pomysł?

Myślę, że bardzo wychowawczy i dający do myślenia.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 31 gru 2009, 16:57 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
widzieliście ostatni Fakt? przeglądnąłem w kiosku i szczęka mi opadła. jest jazda o Piusie XII patronie faszystów i na końcu komiks o obecnym papieżu jak ściąga z ramienia swastykę i zakłada krzyż.

może jest gdzieś w sieci?

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 01 sty 2010, 19:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
tad9: Nieustraszeni pogromcy symboli

Skoro wszyscy rozprawiają o ściąganiu krzyży ze ścian urzędów, to i ja dorzucę swoje pięć groszy.
Ciekawa rzecz z tymi krzyżami… Pamiętam, że gdy Nieznalska powiesiła na krzyżu fallusa, to z kręgów postępowych rozległo się wołanie, że katolicy zgłaszając pretensje bezczelnie ataktują na swoje potrzeby uniwersalny znak. Sama Kinga Dunin wywodziła wówczas : “krzyż jest (…) dostępnym i nieopatentowanym przez nikogo symbolem naszej kultury, który może być powszechnie używany. A poza krzyżem Chrystusowym istnieją jeszcze krzyże prywatne albo grupowe”. A teraz znów na odwyrtkę – krzyż okazuje się narzędziem dyskryminacji… Trudno z tym dojść do ładu, ale też czy można od piewców postępu wymagać konsekwencji? Ostatecznie feministki potrafią na jednym oddechu wołać „mój brzuch – moja sprawa” i żądać refundacji środków antykoncepcyjnych z budżetu , aktywiści gejowscy najpierw starannie oddzielają sex od prokreacji, by zaraz potem domagać się prawa do adopcji dzieci, a największymi piewcami państwa „neutralnego światopoglądowo” bywają lewicujący myśliciele dowodzący, że ideologiczny aspekt w sposób nieuchronny posiada wszystko – od logiki począwszy, na kopulacji skończywszy (czy może lepiej – odwrotnie…). Ale, cóż – spróbujmy zmusić tych państwa do konsekwencji.

Zacznijmy od przedstawienia poglądów tych, którzy chcieliby pozdejmować krzyże ze ścian urzędów. Skorzystamy z wypowiedzi, którą znalazłem na blogu Luki (wpis: „Dlaczego ateuszy nie obrażają wróżki?”). Pisał tam Kasjan: „Krzyż (każdy symbol religijny) w miejscu publicznym wspólnym) umieszczony w centralnym miejscu, obok narodowego godła i na równych mu prawach, jest symbolem dominacji jednego światopoglądu oraz jednej grupy podzielającej określone przekonania religijne. Symbol ten mówi dobitnie –w tym kraju wszyscy jesteście równi, ale wyznawcy jednego światopoglądu są równiejsi od innych. Oni tu są gospodarzami, oczywiście w swojej łaskawości jeszcze was tolerują, ale to oni mają głos decydujący, a wy, odmieńcy, jeśli się z tym nie zgadzacie, macie drogę otwartą, możecie wyjechać na Madagaskar. Nie chodzi zatem o prawa czy samopoczucie ateistów, ale o wolności wszystkich światopoglądowych mniejszości, które w instytucjach państwowych nie chcą być uświadamiane, że są ze względu na swe przekonania metafizyczne obywatelami drugiej kategorii. Chodzi czasem o to jedno dziecko w klasie – będące Świadkiem Jehowy, hinduistą, buddystą, muzułmaninem, w szerokim tego słowa znaczenia niewierzącym, które odczuwać będzie dyskomfort w przestrzeni zdominowanej przez symbolikę jednej z opcji ideowych”.
No dobrze, ale prócz krzyży w miejscach publicznych, powszechnie eksponowane są przecież inne przedmioty sakralne, a nikt się ich jakoś ostatnio nie czepia… Rzecz jasna mam na myśli kalendarze. Niewiele jest przecież na tym świecie artefaktów równie mocno, co kalendarz, związanych z religią. Właściwie wszystkie kalendarze, o których słyszałem, były albo sakralne (większość), albo intencjonalnie antyreligijne (dotąd żaden nie przyjął się na dłużej…). Gdy zaś idzie o kalendarz masowo wieszany u nas po urzędach, to jest on nie tylko sakralny, ale do tego ma nazwę po papieżu… Doprawdy – jeśli ktoś nie widzi w nim niczego religijnego, to chyba tylko przez nieuctwo. Tymczasem nikt nie domaga się zdejmowania ze ścian kalendarzy, a przynajmniej nie robią tego ci, którzy domagają się zdejmowania krzyży. Jest to być może wynik jakiejś taktyki (zaczniemy od krzyży, a do kalendarzy dojdziemy), ale być może powody są inne. W każdym bądź razie – chciałbym je poznać. Bo właściwie – jakie mogą być argumenty za pozostawieniem kalendarzy skoro zdejmujemy krzyże? Może takie:

1. W sprawie kalendarzy istnieje kulturowy konsensus, a w sprawie krzyży – nie. Cóż, być może, ale ów konsensus istnieje do czasu, aż go ktoś zakwestionuje (dwieście lat temu we Francji doszło do czegoś podobnego). A jeśli kalendarz narusza zasady zarysowane wyżej przez Kasjana, to chyba czas najwyższy konsensus podważyć…

2. Kalendarze nie są wieszane jako symbole religijne. A skąd to wiadomo? A poza tym – czy wobec tego można też wieszać krzyże, byle nie jako symbole religijne? Dałoby się je wieszać jako – sięgnijmy po felieton Dunin – “nieopatentowane przez nikogo symbole naszej kultury”.

3. Nawet jeśli kalendarz ma jakieś religijne aspekty, to ma też inne i to ze względu na nie jest wieszany. Tak więc kalendarz może i narusza w jakiś sposób “zasady Kasjana”, ale godzimy się na to zło przez wgląd na pewne dobro. No tak, ale w takim razie porzucamy zasady “neutralności światopoglądowej” i przechodzimy na grunt pragmatyzmu. A na tym gruncie da się bronić i wiszących krzyży, dowodząc na przykład, że próba ich zdjęcia wywoła napięcia większe od tych, które generują dziś ci, którzy się zdejmowania domagają. Więc niech już lepiej wiszą…

4. Kalendarz może i wiąże się jakoś z religią, ale nie jest obiektem kultu. A krzyż – jest. OK. Ale w takim wypadku tym, którym przeszkadzają krzyże nie powinny wadzić – powiedzmy – zdjęcia papieża. Nie przypuszczam, by tak właśnie było….

5. Pracownicy urzędu mogą potrzebować kalendarzy do celów służbowych. Cóż, nie przeczę, że urzędnicy mogą czasem kalendarzy potrzebować nie tylko z powodów poza religijnych, ale wręcz w związku ze swoimi obowiązkami służbowymi. Ale korzystać to jedno, a stale i ostentacyjnie eksponować to drugie. Niechże sobie kalendarzy używają skoro muszą, ale niech to robią dyskretnie. Tak więc – kalendarz w szufladzie tak, kalendarz na ścianie – nie.

6. Przyjmijmy więc zasadę: w urzędach mogą być eksponowane nie kojarzące się religijnie przedmioty pełniące funcje estetyczne lub przedmioty, które nawet jeśli kojarzą się religijnie, to jednocześnie pełnią istotne funkcje poza religijne. W ten sposób pozbywamy się krzyża i zdjęcia papieża, a ratujemy nie tylko kalendarze, ale i – powiedzmy – obrazki z kwiatkami…. Ale robimy tu założenie, że odwiedzający urzędy obywatele są w stanie starannie oddzielić aspekt religijny jakiegoś artefaktu od innych jego aspektów. A przecież tak być nie musi. Ortodoksyjny żyd odwiedzający urząd zamiast roztrząsać aspekty kalendarza może się poczuć dotknięty płynącym z niego przekazem głoszącym, że judaizm od dwóch tysięcy lat z okładem jest religią cokolwiek zdezaktualizowaną… A znów Hindusa nieprzyjemnie uderzy manifestowana przez kalendarz linearna koncepcja czasu czy progresywna koncepcja historii (historii rzecz jasna sakralnej, bo kalendarz odmierza czas od narodzin Jezusa, do – bodajże – Końca Świata?). A jeśli chodzi o te obrazki z kwiatkami… Cóż, właściwie leżą one poza obszarem naszych rozważań, zaznaczmy jednak, że nie są znów tak niewinne… Bo czy jest przedstawienie, które na pewno nikogo nie dotknie? Wątpię… Bo zdjęcia dzieci mogą urazić bezpłodnych, zdjęcia współmałżonków – samotnych, zdjęcia domów – bezdomnych, zdjęcia zwierząt – alergików, zdjęcia gołych kobiet – pederastów i feministki, zdjęcia gołych mężczyzn – lesbijki i “homofobów”, sztuka abstrakcyjna – osobników nie wyrobionych artystycznie, jelenie na rykowisku – wyrobionych. A znów przedstawienia roślin, gór czy cieków wodnych – w dobie New Age – mogą się jakoś kojarzyć religijnie. Jeśli zaś chodzi o pustą ścianę, to jest ona jawną manifestacją buddyzmu zen…
Gdyby więc krzyżobójcy byli konsekwentni, to powinni się domagać respektowania następujących zasad: w urzędach nie powinno się eksponować żadnych przedmiotów pełniących funkcje religijne i/czy estetyczne (krzyże, menhiry, zdjęcia żon itp). Jeśli zaś chodzi o przedmioty mające aspekt religijny, ale zarazem potrzebne urzędnikom w celach służbowych (np. kalendarze) to można z nich korzystać wyłącznie dyskretnie i tylko w razie konieczności. A jeśli komuś takie zasady wydają się nieco szalone, to może i nie bez racji…
Pisane w dniu świętej Elżbiety Wdowy 19 października Roku Pańskiego 2009.


http://www.pawelpal.da6.prothost.com/wo ... #more-1753


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 06 sty 2010, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
A jak walczono z krzyżem zanim staliśmy się wolnym demokratycznym i tolerancyjnym państwem.

Z Krzyżem nikt nie wygrał

..........– Ostatecznie jednak „winy” Księdzu nie udowodnili?
– Nie, a po rozpoczęciu peregrynacji w Radomiu już się kompletnie pogubili. Zaczynają się uroczystości. Na podium Obraz wnoszą: Stefan kard. Wyszyński i kard. Karol Wojtyła, za nimi idą księża biskupi. 80 tysięcy ludzi śpiewa, płacze ze wzruszenia. Niektórzy wciąż niedowierzają, że po latach „internowania” Jasnogórska Pani w kopii Obrazu wraca na Szlak Nawiedzenia. Jeden z księży biskupów powie nawet: – Ale cwaniaki w tym Radomiu. Nowy obraz sobie namalowali.
Ksiądz Prymas w swojej pięknej homilii stwierdza, że zjawienie się Obrazu jest widomym znakiem normalizacji sytuacji w Polsce. Było to bardzo celne stwierdzenie, bo Edwardowi Gierkowi bardzo na tej normalizacji wtedy zależało. Potem Prymas Tysiąclecia, gdy się żegnaliśmy, żartował, że nigdy tak nie narozrabiał jak podczas tego kazania.
Trzeciego dnia funkcjonariusz SB spotyka księdza proboszcza z mojej parafii i mówi, że chyba tylko historia ujawni złodzieja obrazu: – Myśmy posądzali księdza Wójcika, a tu prymas, kardynał i biskupi wnoszą ten obraz. Tak to się teraz wszystko pokręciło........

reszta:

http://np.wolnapolska.pl/index.php?opti ... poeczestwo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 06 sty 2010, 19:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
Tak to się rozwija, najpierw niepozornie, a potem nabiera tempa i..... nie dość, że ukradli nam gospodarkę, ukradli nam nasze spokojne życie, naszą kulturę, to teraz chcą nam ukraść nasze dusze.

Czeka nas wojna o krzyże w polskich urzędach?

Mieszkaniec Świnoujścia, pozwał swoją gminę do sądu, gdyż jest zdania, że zawieszając wewnątrz urzędu miejskiego krzyże, naruszyła tym jego dobra osobiste. Lesław Maciejewski zażądał usunięcia wszystkich krzyży z urzędu. Twierdzi, że do działania zainspirowało go orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w sprawie krzyży we włoskich szkołach (Trybunał zasądził 5 tys. euro odszkodowania za "straty moralne", jakie miał spowodować widok krzyża na ścianie. Pozew złożyła matka dwójki dzieci, uczęszczających do szkoły niedaleko Padwy).

Maciejewski uzyskał już potwierdzenie z sądu w Szczecinie, że jego pozew został przyjęty. Żądanie zdjęcia krzyży ze ścian urzędu dotyczy sali obrad samorządu, oraz pomieszczeń urzędników, wraz z gabinetem prezydenta. Ten zaś oświadczył, że nie zamierza zdjąć krzyż a ze ściany.

Składający pozew Maciejewski, przyznaje, że wychował się w rodzinie o katolickich tradycjach, jednak z czasem zmienił mu się światopogląd. Teraz, zachęcony wyrokiem strasburskiego Trybunału, zamierza walczyć z katolickimi symbolami na drodze prawnej.

Zdaniem socjologa, przypadek mieszkańca Świnoujścia, może doprowadzić do eskalacji żądań innych. W końcu kilka tysięcy euro piechotą nie chodzi...

nacjonalista.pl

http://www.nacjonalista.pl/wiadomosci.p ... 010&licz=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 07 sty 2010, 00:26 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
Aerolit napisał(a):
nie dość, że ukradli nam gospodarkę, ukradli nam nasze spokojne życie, naszą kulturę, to teraz chcą nam ukraść nasze dusze.

a tam dusza - pieniądze, Areolicie pieniądze ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 07 sty 2010, 08:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
godziemba napisał(a):
a tam dusza - pieniądze, Areolicie pieniądze ;)


Pieniądze to już nam na całe przyszłe lata "wysprzątali", zadłużając nas na dwa nasze PKB i odbierając nam możliwość decydowania o nas samych. ;)

Zostały nam, choć nie wszystkim jeszcze dusze, ale czy je obronimy?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 07 sty 2010, 12:29 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
Aerolit napisał(a):
Pieniądze to już nam na całe przyszłe lata "wysprzątali", zadłużając nas na dwa nasze PKB i odbierając nam możliwość decydowania o nas samych.


fakt. jeszcze odebrali ostatnio chęć walki o cokolwiek resztkom młodzieży w "naszej Bolandii", więc zostały tylko dusze :(

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 08 sty 2010, 19:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
Jak nisko stoczyła się już nasza cywilizacja, że takie informacje zaczynają nas cieszyc i budzić nadzieję....

Włochy mogą zerwać umowę w sprawie ratyfikacji Europejskiej Konwencji Praw Człowieka

Sąd Najwyższy broni krzyży


Włoski Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, w którym potwierdził wyższość prawa i tradycji nad decyzjami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Orzeczenie dotyczy głośnej sprawy z listopada ubiegłego roku, kiedy sędziowie w Strasburgu nakazali usunięcie krzyża z włoskiej szkoły. Prawnicy, komentując decyzję ETPC, podkreślali, że narusza ona wolność religijną i suwerenność nie tylko Włoch, ale także wszystkich państw Unii Europejskiej.

Sąd Najwyższy w Rzymie stwierdził, że orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest sprzeczne z przepisami konstytucji Włoch i brakuje mu "legitymacji prawnej". Cytowany przez portal LifeSiteNews Piero A. Tozzi z Rodziny Katolickiej i Instytutu Praw Człowieka podkreśla, że decyzja ta została pomyślana jako ostrzeżenie przed ideologicznie motywowanymi orzeczeniami Trybunału w Strasburgu oraz przed kolejnym przekroczeniem przez niego granic jurysdykcji. Decyzja Sądu Najwyższego została przedstawiona w formie ustawy przedłożonej w Senacie Republiki Włoskiej. Dokument reguluje m.in. kwestie wieszania krzyży w budynkach szkół państwowych. Odnosząc się do ustawy, senator i profesor prawa konstytucyjnego Stephen Ceccanti podkreślił, że zezwala ona na wieszanie krzyży, powołując się na "wartości kultury religijnej będącej historycznym dziedzictwem narodu włoskiego i wkładu wartości konstytucjonalizmu, oraz na znak wartości i ram konstytucji". Projekt ustawy przedstawiony w Senacie ma przede wszystkim rozwiązać problem dzieci, których rodzice skarżą się na obecność w szkolnych klasach krzyży. Proponuje się w nim, by w takich przypadkach kompromisowo obok krzyży wieszać inne symbole religijne. Ustawa podkreśla, że zdjąć krzyż będzie można dopiero wówczas, gdy pomiędzy stronami nie dojdzie do ugody. Oznacza to więc, że każdą sprawę trzeba będzie rozpatrywać indywidualnie.
W listopadzie 2009 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka, przychylając się do skargi włoskiej muzułmanki fińskiego pochodzenia Soile Lautsi skarżącej się, że jej dzieci muszą przebywać w salach, w których wisi krzyż, nakazał szkole usunąć krucyfiksy ze ścian, a rządowi włoskiemu wypłacenie kobiecie odszkodowania w wysokości 5 tys. euro. Wyrok wywołał słuszne oburzenie Włochów, którzy rozpoczęli walkę z absurdalnym stanowiskiem Trybunału, podkreślając, że uderza on w samą istotę państwa, którego religia jest dziedzictwem narodowym. W odpowiedzi władze samorządowe poszczególnych włoskich regionów zobowiązały wszystkie instytucje publiczne do wywieszenia krzyży i innych symboli religijnych. Niektórzy burmistrzowie za uchylanie się od tego obowiązku zarządzili nawet kary grzywny w wysokości do 500 euro.
Włoski rząd zobowiązał się do odwołania się od decyzji ETPC, powołując się na artykuł 7 konstytucji włoskiej, który brzmi: "Państwo i Kościół są, każde we własnej domenie, niezależne i suwerenne". Ponadto, jak przypomina LifeSiteNews, relacje pomiędzy Kościołem katolickim a państwem włoskim są regulowane przez traktat laterański, który ustanawia zasadę wzajemnego uznawania i współistnienie świeckich oraz religijnych domen, a także stanowi wyraźnie, że krzyże powinny być zawieszone w szkołach państwowych i na salach sądowych. Także doradca organizacji Alliance Defense Fund Roger Kiska wyjaśnia, że wyrok ETPC pomija "kulturową suwerenność każdego z państw członkowskich" Unii Europejskiej. Kiska dodaje, że kasacyjne orzeczenie Trybunału jest sygnałem, iż Włochy mogą być gotowe do zerwania umowy w sprawie ratyfikacji Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Marta Ziarnik

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw12.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 12 sty 2010, 21:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po43.txt

PO zamiast walczyć otwarcie, zamierza zaatakować krzyże z ukrycia i perfidnie, udając, że staje w ich obronie. Jeśli PO zrobi to, co chce zrobić, to niedługo w urzędach lewactwo na złość obok krzyży porozwiesza wszelkie symbole religijne jakie istniały w dziejach ludzkości bądź istnieją. Pod pozorem równouprawnienia religii porobią w urzędach jarmarczne wystawy wszelakich symboli - włączając w to symbole satanistyczne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 18 sty 2010, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
"Zło nie czeka, zło się skrada...."

Cytuj:
"......Nie potrafię powiedzieć, jak z tą sytuacją mogą radzić sobie przedstawiciele religii niechrześcijańskich. Sadzę jednak, że chrześcijanie mogą- paradoksalnie- zachować swą tożsamość nawet w takiej sytuacji, tj. w sytuacji gdy symboliczna ekspresja ich wiary w przestrzeni publicznej- np. poprzez umieszczanie znaku krzyża w miejscach, gdzie chrześcijanie uczą się i pracują- nie jest możliwa bez konfliktu z wrażliwością innych i/lub z prawem państwowym. Zgodnie bowiem z teologią ziarna prawdziwa chrześcijańska tożsamość realizuje się w procesie tracenia, rezygnacji z tego, co ważne dla nas "na tym świecie". Jest to- o ironio- głęboki sens symbolu krzyża. Sądzę, że kto rozumie znaczenie symbolu krzyża, ten raczej zdejmie go ze ściany, a nawet z własnej szyi, niż pozwoli, by ktoś poczuł się urażony, zraniony widokiem tego znaku (nawet jeśli pobudki tej osoby są obiektywnie bezzasadne). Chrześcijanin zachowuje swą tożsamość właśnie wtedy, gdy rezygnuje z wszelkich form ekspresji, które w jakikolwiek sposób mogą ranić innych......" i dalej
".......Sposób realizacji Jezusowego przykazania nie musi wiązać się z eksponowaniem chrześcijańskich symboli religijnych czy inną formą nagłaśniania swoich poglądów. Przychodzi tu na myśl jedno z ośmiu błogosławieństw zawartych w tej samej Ewangelii: "Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię" (Mt 5,5). Ciche świadectwo, którym jest nienarzucająca się, ofiarna miłość do każdego człowieka, w którą wpisana jest gotowość na śmierć, jeśli to konieczne, by pozwolić żyć innym- oto kształt życia, jak najbardziej zgodny z istotą chrześcijaństwa, a jednocześnie niestanowiący zagrożenia dla tożsamości "Innego"......."
Gazeta Wyborcza, 16-17 stycznia 2010, s. 29


Zło nigdy nie daje za wygraną, jak nie siłą, to podszeptem, to fałszywą perswazją......

Cytuj:
"Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie."

Mt 10;32-33


Cytuj:
"Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!"

Mt 10, 27


Papież Jan Paweł II na Błoniach Gnieźnieńskich 3 czerwca 1979 r. mówił:
Cytuj:
"Bo przecież i mury, i wieże kościelne, i krzyże przydrożne, i obrazy święte na ścianach domów i izb - wszystko to w jakiś sposób katechizuje. I od tej wielkiej syntetycznej katechezy życia: przeszłości i teraźniejszości - zależy wiara przyszłych pokoleń".


A kilka dni później w Nowej Hucie:
Cytuj:
"Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez Miłość. Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że rozpoczyna się ewangelizacja. Niegdyś ojcowie nasi na różnych miejscach polskiej ziemi stawiali krzyże na znak, że dotarła już do nich Ewangelia, że rozpoczęła się ewangelizacja - i że trwa nienaruszona".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 20 sty 2010, 18:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31529
Do Ministerstwa Edukacji Narodowej masowo wpływają maile od młodych lewicujących ludzi, domagających się zdjęcia krzyży ze ścian sal lekcyjnych w polskich szkołach. Wygląda to na zorganizowaną lewicową akcję.

Nic nie wiadomo natomiast o mailach od osób opowiadających się za zachowaniem krzyży w szkołach.

Dlatego też warto rozesłać do swoich krewnych i znajomych, doceniających znaczenie obecności krzyży w miejscach publicznych, informację o powyższym, np. zatytułowaną: "Opowiadam się za zachowaniem krzyży w polskich szkołach",

na adres MEN: informacja@men.gov.pl (lub na adres podany na stronie internetowej ministerstwa).
Sprawa jest bardzo pilna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 08 lut 2010, 14:55 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
odkopane zapamiętane:



jak widać, lewactwo nadal cyniczne, bezczelne i - niestety - konsekwentne...

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna lewactwa z KRZYŻEM
PostNapisane: 13 lut 2010, 16:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1231

Michalkiewicz przypomina, że wolność do publicznego wyznawania religii jest w Polsce zagwarantowana konstytucyjnie. Z tego powodu w polskich urzędach publicznych krzyże jak najbardziej mają prawo do swego miejsca i nikt nie może tego prawa kwestionować. Jest to warunek wolności religijnej w Polsce - wszelkie nawoływania do usuwania krzyży z przestrzeni publicznej są jawnym naruszeniem wolności religijnej, z której Polska słynie od stuleci.

Kopia artykułu:

Gwarancje dla krzyży
Felieton • „Ziarnko Gorczycy” • 12 lutego 2010
Wprawdzie konstytucja naszego państwa wprowadza rozdział państwa i Kościoła, ustanawiając zasadę, iż zarówno państwo, jak i Kościół są względem siebie autonomiczne, ale nie oznacza to nawet ukrytej intencji usuwania religii i jej symboli z terenu publicznego. Przeciwnie – artykuł 25 ust. 2 konstytucji stanowi, że władze publiczne zachowują w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych bezstronność, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Ta swoboda nie jest formalnie ograniczona jakimiś zakazami, zatem należy przyjąć, iż jedynym jej ograniczeniem jest uprawnienie innych obywateli do swobody wyrażania swoich przekonań w życiu publicznym. Inaczej mówiąc, niedozwolone byłyby jedynie takie manifestacje przekonań, które prowadziłyby do zmuszania innych do rezygnacji z przekonań własnych, bądź do odstąpienia od ich publicznego wyrażania. Krótko mówiąc – niedopuszczalna jest przemoc. I tak właśnie stawia sprawę art. 53 ust. 5 konstytucji stanowiący, że wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Przemoc stosowana na własną rękę może zagrażać bezpieczeństwu państwa, gdy przybiera postać gwałtownych rozruchów na wielkim obszarze, a zawsze zagraża porządkowi publicznemu, zdrowiu i moralności, zaś skierowana jest przeciwko wolności i prawom innych osób.
Po zdumiewającym wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu uznającego za niedopuszczalne zawieszenie krzyża na ścianie sali w publicznej szkole, rozgorzała w Europie dyskusja z jednej strony nad zakresem swobody publicznego manifestowania przekonań religijnych, a z drugiej – nad zakresem uprawnień władzy publicznej. Dyskusja ta zaostrza się również w Polsce, gdzie akcję występowania ze skargami do sadów zapowiedziała organizacja Młodych Socjalistów, nie ukrywających, iż jej celem ma być przeforsowanie zakazu umieszczania krzyży w budynkach publicznych. Młodzi Socjaliści, za panią matką, w osobie posłanki do Parlamentu Europejskiego Joanny Senyszyn powtarzają, że obecność krzyży w takich miejscach, jak np. szkoły, krępuje swobodę wyrażania ich przekonań światopoglądowych i filozoficznych.
Nie można zgodzić się z tym stanowiskiem z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze – Młodzi Socjaliści uważają rezygnację katolików, czy w ogóle – chrześcijan ze swobody publicznego wyrażania swoich przekonań religijnych za konieczny warunek swobody własnej. Tego rodzaju aroganckie żądanie jest całkowicie sprzeczne z gwarancjami wynikającymi z art. 25 ust. 2 konstytucji, którego intencją jest unikanie przemocy wobec jakiejkolwiek grupy światopoglądowej. Tymczasem żądanie Młodych Socjalistów oznacza, że władze państwowe powinny chrześcijanom zabronić publicznego manifestowania swoich religijnych postaw, a więc – że w tym celu władze zastosują wobec nich przemoc. Przysłowie mówi, że nie dał Pan Bóg świni rogów, bo by ludzi bodła. Dzisiaj socjaliści – zarówno starzy, jak i młodzi, póki co zostali rogów pozbawieni, więc liczą na to, że przy pomocy arogancji uda im się skorzystać z rogów państwowych. Miejmy nadzieję, że to są rachuby pozbawione wszelkich podstaw. Po drugie – warto zwrócić uwagę na gwarancję wynikającą z art. 48 konstytucji. Mówi on, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a ograniczenia w tym zakresie mogą nastąpić tylko w przypadkach przewidzianych w ustawie i tylko na mocy wyroku sądowego – w każdym przypadku – indywidualnie. Otóż proces wychowawczy, jak wiadomo, odbywa się nie tylko w domu rodzicielskim, ale również w szkole.
Mamy zatem do czynienia z jednością procesu wychowawczego, bez względu na to, w jakim miejscu poszczególne zabiegi wychowawcze są wobec dzieci podejmowane i bez względu na to, kto je podejmuje – czy rodzice, czy nauczyciele. Inaczej mówiąc – prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ani nie ustaje, ani nie ulega zawieszeniu, podczas pobierania przez dzieci nauki w szkole. Jak wiadomo, ważnym elementem wychowania religijnego jest wpajanie dzieciom szacunku do religijnych symboli, wśród których krzyż pełni szczególną funkcję i ma szczególnie wysoką rangę. Chrześcijańscy rodzice mają zatem prawo oczekiwania, że wpajanie szacunku dla religijnych symboli będzie wobec ich dzieci kontynuowane również w publicznej szkole, którą, jako podatnicy, utrzymują. Najmniej, że tak powiem „inwazyjną” wobec ludzi o innych przekonaniach formą tego szacunku jest obecność religijnych symboli w miejscach uważanych przez wszystkich za ważne lub czcigodne. Dlatego z tego punktu widzenia obecność krzyży w salach szkolnych wydaje się nie tylko możliwa, ale nawet pożądana. Wydaje się też, że na gruncie konstytucji brak jest podstaw do pozbawienia chrześcijańskich rodziców tego ich uprawnienia, bo ewentualna ustawa stałaby w oczywistej sprzeczności z art. 48 ust. 1 konstytucji, zaś wyrok sądowy, na jaki liczą socjaliści, może dotyczyć wyłącznie indywidualnego przypadku, a nie całej grupy społecznej, wyodrębnionej na podstawie przynależności religijnej. I dlatego art. 53 ust. 5 nawet takiej możliwości nie przewiduje.
Stanisław Michalkiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /