Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 17 lip 2009, 12:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Irlandia - ostatnie państwo europejskie, które zachowało resztki demokracji - uratowała na pewien czas Europę od zdecydowanego kursu na totalne zniewolenie pod niemieckim butem. Szczególnie oburzające jest twierdzenie, że zwolennicy traktatu lizbońskiego to euroentuzjaści. W rzeczywistości ludzie ci są śmiertelnymi wrogami Europy i niszczycielami jej wielowiekowego dorobku. Cóż, totalne zakłamanie to typowa cecha komunizmu - przecież dziś miłośnicy ZSRR i jego metod rządzą całą Europą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 04 sie 2009, 15:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Skoro kierownictwo nad przemianami w Europie wzięły na siebie Francja i Niemcy, to i wolność słowa jest francusko-niemiecka. Od stuleci wolność słowa w tych krajach rozumiana była tak, że wolno było mówić tylko to, na co pozwalał rząd (a raczej władca). Takich wielowiekowych przyzwyczajeń nie sposób pozbyć się z dnia na dzień.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 14 lis 2011, 11:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Posuwają się nawet do zmiany rządów

1. W ciągu zaledwie dwóch tygodni doszło w dwóch krajach Unii Europejskiej do niespodziewanej zmiany rządów. Zmiany te sprawiają wrażenie dokonywanych w oparciu o demokratyczne reguły gry ale z drugiej strony wyraźnie widać, że odbywają się pod naciskiem Komisji Europejskiej, a szczególnie duetu Niemcy-Francja.

Zarówno Premier Grecji Jorjos Papandreu jak i Premier Włoch Silvio Berlusconi złożyli dymisje na ręce prezydentów swych krajów ale odbyło się ich wcześniejszych nerwowych rozmowach z szefem Komisji Europejskiej Jose Barroso, przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuy, a także Kanclerz Merkel i Prezydentem Sarkozy.

2. Ale po kolei. Jeszcze nie przebrzmiały echa szczytu UE w Brukseli z 27 października, a już Premier Grecji Jeorjos Papandreu zapowiadając przeprowadzenie referendum w sprawie II pakietu pomocowego dla swojego kraju, spowodował wręcz trzęsienie ziemi nie tylko na giełdach europejskich ale wręcz całego świata. Indeksy giełdowe spadły jak nigdy dotąd od 3nawet do 7 %.

Po brukselskim szczycie, a szczególnie zapowiedzi redukcji długu o 100 mld euro, Premier Grecji mówił o nowym dniu, który nazajutrz wstanie dla jego kraju ale już parę dni później, mówiąc o konieczności referendum, wręcz wyprowadził z równowagi możnych Europy, bo zaczęli oni mówić o usunięciu Grecji z UE.

Nim się jednak Papandreu po powrocie z Brukseli dobrze rozejrzał, posłuszeństwo wypowiedziała mu połowa ministrów jego rządu, a i w parlamencie stracił większość więc nie pozostało mu nic innego jak zażądać przedterminowych wyborów i podać się do dymisji.

3. Jeszcze parę tygodni temu nic nie zapowiadało, że do dymisji poda się Premier Włoch. Włochy wprawdzie już latem zaczęły mieć problemy z rynkową obsługą swojego długu publicznego ale bardzo szybko Parlament przyjął pakiet oszczędnościowo-podatkowo-prywatyzacyjny przygotowany przez rząd, wsparł to także EBC skupując część włoskich obligacji i sytuacja się ustabilizowała.

Ale w październiku rząd włoski został zobowiązany przez KE do przygotowania kolejnego pakietu oszczędnościowego, a sam Berlusconi na ostatnim szczycie w Brukseli był wręcz przymuszany do skorzystania z pomocy MFW.

Odmówił, wrócił do kraju ale okazało się, że już nie ma większości w Parlamencie i kolejne oszczędności zostaną w nim przyjęte ale pod warunkiem ,że złoży rezygnację na ręce prezydenta.

4. W obydwu krajach zostały powołane rządy przejściowe, w Grecji na kilka miesięcy (do lutego 2012) we Włoszech na ponad rok (do połowy 2013 roku), które będą bez żadnych dyskusji realizowały zalecenia KE, MFW i duetu Niemcy-Francja. Później mają się odbyć w tych krajach przedterminowe wybory ale nie wiadomo czy na pewno w przewidywanych terminach się odbędą.

W obydwu krajach zmiany premierów i w konsekwencji rządów, zostały przyjęte przez opinię publiczną z ulgą, a we Włoszech wręcz z radością, bo ludziom media wtłoczyły do głowy przekonanie, że to jest sposób na rozwiązanie kłopotów ich kraju.

Tyle tylko, że już za parę tygodni okaże się ,że to po prostu ułuda, a kłopoty Grecji i Włoch będą trwały latami.

Mimo wyrzeczeń Greków trwających już blisko 2 lata, mimo umorzenia 100 mld euro długu i II pakietu pomocowego w wysokości 109 mld euro, relacja długu do PKB w tym kraju zmniejszy się do 120% (czyli poziomu od którego rozpoczął się grecki kryzys)ale dopiero za 10 lat . W tym roku Grecję czeka spadek PKB o 6% w następnym o kolejne 3% a bezrobocie przekroczy 20%.

We Włoszech w gospodarce stagnacja, w tym roku wzrost PKB ma wynieść 0,3%, w następnym według KE tylko 0,1%, dług publiczny w relacji do PKB przekroczy 120 %, a wartościach bezwzględnych ponad 2 bln euro. Bezrobocie będzie rosło, a gospodarka przygnieciona ciężarem obsługi gigantycznego długu, nie wróci do poprzedniego stanu.

5. Żaden rząd nawet najbardziej światły, nie będzie w stanie zmienić tego stanu rzeczy, choć zarówno Grecy jak i Włosi pod wpływem mediów, sprawiają wrażenie przekonanych, że nadejdzie jakieś cudowne ocalenie.

Takie ocalenie nie nadejdzie, potrzebne są wyrzeczenia i to przez wiele lat ale dzięki przeprowadzonej operacji w Grecji i we Włoszech, Niemcy i Francja zyskują spolegliwe rządy, które już bez szemrania będą wykonywały unijne rozkazy.

Tylko czy Grecy i Włosi to długo wytrzymają?

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/36392 ... any-rzadow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 05 lut 2017, 16:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Stery UE są niestety obecnie w łapach autentycznych wrogów Europy.

Rozpaczliwy akt kampanii wyborczej Tuska

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Unijni przywódcy na nieformalnym szczycie Rady Europejskiej na Malcie przyjęli plan, który ma ograniczyć rosnącą migrację na szlaku śródziemnomorskim z Afryki. Priorytetem ma być współpraca z Libią i walka z przemytnikami. Mamy powtórkę scenariusza tureckiego, ale czy to dobry pomysł?
– W tej chwili sytuacja jest gorsza niż przed rokiem, kiedy weszło w życie porozumienie Unii Europejskiej z Turcją w sprawie migrantów. Politycy oraz eksperci przewidywali, i to jest ciągle aktualne, że w 2017 r. będziemy mieli do czynienia z imigracją w znacznie większym zakresie niż do tej pory z kierunku libijskiego. To oznacza przerzuty ludzi przez Morze Śródziemne przede wszystkim z Afryki Północnej. Mam nadzieję, że wariant turecki i porozumienie, które nie funkcjonowało, więcej się nie powtórzy, zaś ten, którego zwą „cesarzem” Europy, a który przyczynił się do tego, że miliardy euro praktycznie zostały wyrzucone w błoto, znajdzie swoje miejsce gdzie indziej.

Czy politycy unijni zdają sobie sprawę z tego, jak poważny jest ten wciąż nierozwiązany problem migracyjny i czy nie są to tylko kolejne doraźne rozwiązania?
– Mam nadzieję, ale jest to tylko nadzieja, że ten problem został wreszcie dostrzeżony. Od wyborów w Parlamencie Europejskim minęło dopiero niewiele ponad dwa tygodnie, ale w swoim pierwszym wystąpieniu nowy przewodniczący PE Antonio Tajani powiedział o swoich priorytetach, jeśli chodzi o problemy europejskie i świata. Jednym z nich była kwestia migracji, dlatego mam nadzieję, że najbliższe posiedzenia plenarne PE oraz działania Rady Europejskiej będą nakierowane na rozwiązania tego głównego problemu Europy.

Tylko czy Antonio Tajani w swoich działaniach będzie miał wsparcie ze strony chociażby Donalda Tuska?
– Wydaje się, że wszyscy rozsądnie myślący politycy Europy, i nie tylko Europy, po ostatnich wyczynach Donalda Tuska w końcu przejrzeli na oczy. Mam tu na myśli list do przywódców 27 państw Unii Europejskiej i krytykę pod adresem administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jego działania szkodzą Polsce.

Kto jest większym zagrożeniem dla Europy Donald Trump, jak wietrzy Donald Tusk, czy może obecne kierownictwo UE?
– Donald Trump jest szansą dla Stanów Zjednoczonych i tak to odczytali wyborcy, powierzając mu urząd prezydenta. Co istotne, społeczeństwo amerykańskie wybrało na swego przywódcę nie polityka z doświadczeniem na jakimkolwiek szczeblu, ale przedsiębiorcę, miliardera, obdarzając go zaufaniem. Amerykanie oczekują od swojego prezydenta, że będzie realizował zadania zgodne z interesem Stanów Zjednoczonych. Jak pokazują pierwsze dni prezydentury, Donald Trump jest konsekwentny w realizacji swoich zapowiedzi z kampanii wyborczej. I tak idea Transatlantyckiego Porozumienia Handlowo-Inwestycyjnego (TTIP) między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, którego się obawialiśmy, najprawdopodobniej zostanie wysadzona w powietrze. Mamy również zapowiedź rewizji Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA), zawartego jeszcze w latach 90. pomiędzy Kanadą, Meksykiem i Stanami Zjednoczonymi. Chcę przez to powiedzieć, że prezydent Trump i Stany Zjednoczone nie były, nie są i nie będą zagrożeniem dla Europy. Z zobowiązań, które zostały podjęte dziesiątki lat temu, ale też z tych niedawnych, Donald Trump się nie wycofuje. Mam tu na myśli kwestie bezpieczeństwa w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Również jeśli chodzi o priorytety nowej administracji amerykańskiej, to w dużej mierze pokrywają się one z interesami Europy. Tak więc zagrożeniem dla Europy nie jest prezydent Trump, ale zagrożeniem samym w sobie jest Europa i unijni przywódcy, dla których dobro Europy nie jest celem nadrzędnym. Ruchy lewackie, których dominacja, mam nadzieję, powoli dobiega końca, na razie są także poważnym zagrożeniem dla Europy.

Pana zdaniem Donald Tusk, który chce pozostać na stanowisku szefa Rady Europejskiej, dąży do konfrontacji z przywódcą najpotężniejszego państwa na świecie?
– To, że Tusk kandyduje, to jedno, ale to, czy jego kandydatura zostanie zaakceptowana, to drugie. Chcieć, nie zawsze znaczy móc. Natomiast w liście, jaki wystosował, postawienie w jednym rzędzie islamskiego terroryzmu i prezydenta Stanów Zjednoczonych jest nie tylko kompletnym brakiem wyczucia, ale też brakiem instynktu politycznego. Przypomnę, że żona Tuska widziała w polityce międzynarodowej jednego Donalda, tyle że nie jest nim Donald Tusk. Tusk zachowuje się w myśl zasady „tonący brzytwy się chwyta” i takimi „oryginalnymi” stwierdzeniami usiłuje zwrócić na siebie uwagę przywódców państw UE, a tym samym wywalczyć dla siebie reelekcję na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Jest to zatem rozpaczliwy akt kampanii wyborczej.

Prezydent Trump wie już, kto to jest Donald Tusk? Ostatnio zdaje się miał kłopot z rozróżnieniem szefa Rady Europejskiej Tuska od szefa Komisji Europejskiej Junckera?
– Nie sądzę, żeby wiedział, czy chciał wiedzieć. Kim bowiem dla prezydenta Donalda Trumpa jest Donald Tusk? Owszem Donald Trump może chcieć posiąść wiedzę o poszczególnych przywódcach państw europejskich, z którymi będzie chciał realizować wspólną politykę gospodarczą czy obronną. Natomiast dla prezydenta Stanów Zjednoczonych żadnym partnerem na żadnej płaszczyźnie nie jest Donald Tusk.

Jak list Tuska, jego diagnozy, ton, a przede wszystkim język, w którym został napisany, przypominający nieco wystąpienia I sekretarzy KC PZPR, jest odbierany w Parlamencie Europejskim?
– W Parlamencie Europejskim, z którego właśnie wróciłem, ten list był niezauważony, a tym samym w ogóle nie jest komentowany. Natomiast dobrze znany z przeszłości ton „wicie rozumicie” jest taki sam, jakiego Tusk przywykł używać w ostatnich latach. Proszę tylko spojrzeć na przekrój większości przywódców krajów UE, można zauważyć lewicowość w wydaniu właśnie okresu słusznie minionego. Tyle tylko że Europa – na całe szczęście – się budzi i wraz z tym przebudzaniem dostrzegamy w wielu krajach Unii ruchy w kierunku zmian, czego przejawem jest wybór na przewodniczącego PE Antonio Tajaniego i prezydium PE.

W jakim świetle ten list Donalda Tuska stawia przyszłość relacji na linii UE – Stany Zjednoczone?
– Nie sądzę, żeby ten list był poważnie potraktowany przez administrację Białego Domu. W najbliższym czasie zbliżenia relacji UE – Stany Zjednoczone osobiście nie przewiduję. Oczywiście należy się spodziewać rozwijania polityki dwustronnej Stanów Zjednoczonych z poszczególnymi krajami UE, natomiast nie przewiduję – przynajmniej w najbliższych latach – czegoś w rodzaju ponadnarodowego porozumienia między UE a Stanami Zjednoczonymi.

Premier Beata Szydło jeszcze przed wyjazdem na maltański szczyt, komentując list Donalda Tuska, stwierdziła, że Polska sprzeciwia się takiemu pojmowaniu relacji między UE a Stanami Zjednoczonymi…
– Obecny polski rząd odrzuca projekt czy też formułę funkcjonowania UE jako „Stanów Zjednoczonych” Europy. Polska widzi UE jako wspólnotę niezależnych, suwerennych, niepodległych państw, narodów. I osobiście przewiduję – jeśli chodzi o sprawy gospodarcze – że w tym obszarze również należy się spodziewać porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a poszczególnymi krajami, ale nie jako porozumienie zawarte między Stanami Zjednoczonymi a KE czy w ogóle UE ponad głowami czy interesami poszczególnych narodów.

Jaka jest przyszłość UE bez Wielkiej Brytanii, która nie brała już udziału w drugiej części szczytu maltańskiego?
– O przyszłości Wielkiej Brytanii zdecydowali obywatele tego państwa, a Brytyjska Izba Gmin zezwoliła rządowi na rozpoczęcie procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE. Natomiast pomijając czynniki czysto ekonomiczne i skutki finansowe Brexitu, a przypomnę tylko, że PKB Wielkiej Brytanii jest jednym z najwyższych na świecie, co przekładało się także na składki tego kraju do wspólnej unijnej kasy, musimy również brać pod uwagę także to, jaką politykę prowadziła i chciała dalej prowadzić Wielka Brytania w UE. Za rządów premiera Dawida Camerona Wielka Brytania domagała się – i słusznie – strukturalnych reform UE. I tylko dlatego, że tych reform nie było, co więcej nawet nie było widoku takich reform, decyzja Brytyjczyków o wystąpieniu z UE była taka, a nie inna. Wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii Polska traci potężnego sprzymierzeńca i sojusznika, jeśli chodzi o wizję przyszłej UE.

Ewentualna wygrana Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji może oznaczać koniec UE, przynajmniej w dotychczasowej formule?
– Unia w obecnym kształcie zbyt długo nie pociągnie. Należy się spodziewać, że dojdzie do rozpadu strefy euro. W tej chwili strefa euro – czyli 17 państw – doskwiera nie tylko południowym krajom takim jak Portugalia, Hiszpania, Włochy czy Francja. Ze względu na kryzys finansowy, ale też gospodarczy, zaczyna również doskwierać bogatym krajom północnej części UE, przede wszystkim zaś Niemcom. I to właśnie w Niemczech coraz głośniejsze są ruchy zmierzające do wyprowadzenia Niemiec ze strefy euro, czego konsekwencją byłoby wystąpienie z UE. Ten rok będzie szczególny, bo rok wyborczy w Niemczech, ale też we Francji i we Włoszech. I może dojść do sytuacji, że zapadną decyzje o referendach. Gdyby w większości państw członków UE przeprowadzić w tym roku referenda o pozostaniu bądź wyjściu z UE, to podejrzewam, że byłyby one skuteczne i przesądziłyby o opuszczeniu szeregów Wspólnoty. Jeśli zaś chodzi o wspomnianą przez pana Francję, to, nie daj Boże, żeby wygrała Marine Le Pen.

To w takim razie kto…?
– Wybory we Francji mogą przynieść opłakane skutki dla tego kraju, ale także dla przyszłości Europy czy w ogóle świata. Marine Le Pen osobiście poznałem w PE i muszę powiedzieć, że nie jest to typ rozważnego, przewidywalnego polityka, a tym bardziej przywódcy państwa. Natomiast obawiam się dojścia do głosu – zresztą nie tylko we Francji – sił skrajnie prawicowych, żeby nie powiedzieć nacjonalistycznych. To, co dzisiaj mamy we Francji i w innych krajach Europy, to na taki stan usilnie przez lata pracowali poprzedni liderzy, ale też i obecni liderzy UE. Niemałe zasługi na tym polu ma także Donald Tusk i to zarówno jeśli chodzi o Brexit, jak i kryzys migracyjny i w ogóle sytuację, w jakiej znalazła się Europa.

Przed wspomnianymi przez Pana wyborami w Niemczech w przyszłym tygodniu – we wtorek – Polskę odwiedzi kanclerz Angela Merkel.
– To kanclerz Merkel zabiegała o spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą. Zależy jej także na spotkaniu z premier Beatą Szydło. Powodem są – zresztą Angela Merkel tego nie ukrywa – wybory. Kanclerz Niemiec próbuje zmienić kierunek i podejście do kwestii imigracji, a w związku z tym polityka polskiego rządu już jej tak nie razi, jak to było jeszcze niedawno, a wręcz podejście Polski do tych spraw zaczyna jej odpowiadać. Przyjeżdżając do Polski, chce pokazać, że nagle zmienia front, politykę Niemiec i Niemców w podejściu do Polski i Polaków jako partnerów i chciałaby, aby zarówno Polska, jak i Europa odniosły takie wrażenie.

A zatem ma to być tylko gest na potrzeby kampanii wyborczej w Niemczech…?
– Owszem. Dlatego obawiam się szczerości tej polityki w wydaniu kanclerz Angeli Merkel. Proszę tylko spojrzeć, co się dzieje, jeśli chodzi o gazociągi Nord Stream czy Opal, gdzie depcze się unię energetyczną czy zapisy Traktatu o UE, dostrzegając jedynie interesy Niemiec – zupełnie pomijając zasadę solidaryzmu i lekceważąc tym samym interesy narodów Europy Środkowo-Wschodniej na czele z Polską. W tej sytuacji trudno doszukiwać się szczerości niemieckiej kanclerz, której podobnie jak Tuskowi zależy tylko na reelekcji.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tuska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 15 lut 2017, 17:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Europa obecnie dostała się w łapy lewackiego gangsterstwa i jest stopniowo i systematycznie unicestwiana poprzez niszczenie jej kultury, poprzez patologiczną edukacje, poprzez promocję najniższych wręcz zwierzęcych instynktów ludzkich, poprzez zakłamanie, manipulacje, i nakazy typu poprawność polityczna, i oczywiście inne jeszcze działania, jak choćby jej islamizację, i związany z tym strach, terror i inne zagrożenia.

Na problemy Europy więcej Europy

Na problemy Europy „więcej Europy” tak można streścić debatę, która odbyła się wczoraj w Parlamencie Europejskim w oparciu o trzy raporty: jeden przygotowany przez szefa liberałów Guy Verhofstadta, dotyczącego zmian w obecnej strukturze instytucjonalnej Unii Europejskiej, drugi przygotowany przez niemieckiego eurodeputowanego Elmra Broka poświęconego wykorzystaniu Traktatu z Lizbony do reformy UE i wreszcie trzeciego przygotowanego także przez eurodeputowanego z Niemiec Reimera Boge dotyczącego możliwości budżetowych w sferze euro.

Okazuje się, że wiodące siły polityczne nie wyciągnęły żadnych wniosków z decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej, w dalszym ciągu uważają one, że panaceum na obecne problemy UE jest jeszcze głębsza integracja.

Coraz więcej obywateli krajów członkowskich uważa jednak zupełnie inaczej, że tylko umocnienie podmiotowości poszczególnych krajów i przywrócenie im przez UE części kompetencji może uratować integrację europejską.

Można odnieść wręcz wrażenie, że coraz częściej KE swoimi działaniami wprost osłabia Unię Europejską, prowadzi do jej dezintegracji, ale wydawało się, że po decyzji Brytyjczyków, którzy przegłosowali wyjście tego kraju z Unii, przyjdzie jednak na unijnych urzędników jakieś opamiętanie.

Co więcej, kolejne zamachy terrorystyczne mające miejsce nawet w krajach, które od miesięcy mają na swoim terytorium stan wyjątkowy, potwierdzają, że najpoważniejsze problemy są tak naprawdę w krajach Europy Zachodniej.

KE jednak dalej brnie w konflikty z poszczególnymi krajami członkowskimi, jednocześnie poważnie zaniedbując swoje codzienne obowiązki, czyli sprawowanie roli strażnika traktatów.

Nad głową KE wręcz „wiszą” poważne problemy, które mimo różnych działań i zaangażowania ogromnych pieniędzy, nie są rozwiązywane, a raczej można je określić „przyklejeniem plastra” na rozognioną ranę.

Te dwa najważniejsze to problem masowej imigracji do UE (w 2015 liczba imigrantów przybyłych do UE przekroczyła 1,5 miliona, w roku 2016 znacząco osłabła ze względu na porozumienie z Turcją) i nasilający się terroryzm z nią związany, a także problemy krajów Południa strefy euro, w tym wręcz dramatycznej sytuacji Grecji i coraz bardziej trudnej sytuacji włoskiego systemu bankowego (360 mld euro złych kredytów), ciągle pozostają do rozwiązania.

W tej sytuacji pomysły przedstawione wczoraj w PE przez główne siły polityczne wyglądają co najmniej na takie, które ignorują rzeczywistość i są swoistym myśleniem życzeniowym, które do tej pory w UE niestety się nie sprawdziło.

Na przykład w sytuacji poważnego kryzysu strefy euro, kiedy Grecja po udzieleniu jej pomocy finansowej przekraczającej 300 mld euro jest bliższa upadłości, niż była przed wybuchem kryzysu, wiara w „świetlaną” przyszłość jej funkcjonowania jest co najmniej wątpliwa.

W takich okolicznościach „przymuszanie” krajów członkowskich UE, które do tej pory posługują się własnymi walutami, do przystąpienia do tej strefy, jest zwyczajną nieodpowiedzialnością i powinno zostać napiętnowane.

Najogólniej mówiąc, koncepcja prezentowana do tej pory, że na „problemy Europy trzeba więcej Europy” absolutnie się nie sprawdziła i w świetle ostatnich wydarzeń w UE dobitnie pokazuje, że jej kontynuowanie grozi rozbiciem Unii Europejskiej.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/176361 ... uropy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 19 maja 2017, 18:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Najwięksi i najprawdziwsi wrogowie Europy to ci co stoją za i ci co realizują sprowadzanie do Europy, śmiertelnego dla niej i dla Europejczyków zagrożenia w postaci saracenów. Inwazji na taką skalę Europa nie wytrzyma. Upadnie, zostanie unicestwiona, a wraz z nią unicestwiona zostanie kultura, czyli dorobek cywilizacyjny narodów europejskich. Na miejscu Europy powstanie islamska Dziczlandia i to będzie proces nie do odwrócenia.

Przerażający widok! To mapa przestępstw dokonywanych przez imigrantów

Obrazek
Mapa przestępstw dokonywanych przez imigrantów


Liczba zbrodni dokonywanych przez imigrantów na terenie Niemiec, Austrii i Szwajcarii musi budzić grozę. Zwłaszcza, że o większości tych spraw – z różnych przyczyn – milczą niemieckie media, które pod pręgierzem politycznej poprawności nie potrafią już spełniać swojej najważniejszej funkcji i nie pokazują tego, jak wygląda rzeczywistość. To właśnie dlatego w Niemczech, Szwajcarii i Austrii pojawiła się wspólna dla tych trzech państw społeczna inicjatywa, której celem jest dokumentowanie ogromu przestępstw dokonywanych przez imigrantów na terenie ww. państw.
Na stronie www.refcrime.info autorzy pomysłu diagnozują obecną sytuację w swoich państwach: – Nie jesteśmy w stanie zapobiec niekontrolowanej masowej imigracji, w tym również przestępców wśród uchodźców i migrantów, którzy przybywają do nas pod pozorem ubiegania się o azyl – piszą. W ich słowach widać głęboką frustrację, powodowaną brakiem wpływu na taki stan rzeczy: – Kiedy tak zwani "uchodźcy" – już po przyjeździe do Niemiec – zaczęli terroryzować mieszkańców, kradnąc, atakując niewinnych ludzi, wywołując zamieszki, molestując seksualnie kobiety i dziewczęta, a także gwałcąc lub zabijając, wszystkim co mogliśmy zrobić, było jedynie zaakceptowanie tego staniu rzeczy – dodają.
Przyznają też, że czują się oszukani i zdradzeni przez władze: – Możemy dokumentować każdy z tak zwanych „pojedynczych przypadków” i świadczyć o procesie szczególnym dla niemieckiej historii, w którym wybrani przedstawiciele naszego narodu zdradzili swoich ludzi. Państwo nie funkcjonuje poprawnie: są obszary niebezpieczne w wielkich miastach, pojawiają się także rzeczy obce nam kulturowo, tj. zabójstwa honorowe czy policja szariatu patrolująca ulicę i inne nadużycia, z którymi stykamy się codziennie – wymieniają.

Brak kontroli nad obecną sytuacją i rosnące poczucie braku bezpieczeństwa potęgują tylko złość Niemców na rządzących Unią Europejską polityków. Napięcie społeczne jest ogromne i można domniemywać, że tego typu społeczne inicjatywy to najłagodniejsza z konsekwencji decyzji kilku europejskich polityków, którzy zdecydowali się na bezprecedensową, niekontrolowaną migrację uchodźców z państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 0134660136


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 21 maja 2017, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Eurokraci rujnują zjednoczoną Europę

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Parlament Europejski poparł propozycję Komisji Europejskiej i w czwartek przyjął rezolucję, w której wzywa państwa członkowskie do szybszej relokacji uchodźców. Kara za odmowę to 250 tysięcy euro za jedną osobę. Spodziewał się Pan takiej reprymendy?
– Byłem przekonany, że takie rozstrzygnięcie zapadnie i Parlament Europejski przyjmie rezolucję wzywającą państwa Unii do szybszej relokacji uchodźców, bo tak rozkładają się głosy w europarlamencie. Natomiast zaskoczył mnie wynik tego głosowania, bo przy wysokiej frekwencji tylko bodajże 135 eurodeputowanych było przeciwko ponaglaniu państw do przyjmowania uchodźców. Wstrząsające dla mnie było również to, że także spośród Polaków były głosy za tą rezolucją. Nie będę komentował, bo zwracanie większej uwagi byłoby w pewnym sensie dowartościowaniem trzech europosłów Platformy Obywatelskiej i jednego z PSL-u, którzy – zresztą nie pierwszy raz – sprzedali Polskę. Wcześniej na forum Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbyła się debata na ten temat i jedna z europosłanek Platformy Barbara Kudrycka – ku mojemu przerażeniu – ganiła rząd Prawa i Sprawiedliwości, że nie przyjął siedmiu tysięcy uchodźców, do czego zobowiązała się ekipa z premier Ewą Kopacz na czele. Zresztą ciężko nadążyć nad zmieniającą się retoryką Platformy, zwłaszcza że jej obecny lider Grzegorz Schetyna jednego dnia jest przeciw przyjmowaniu uchodźców, drugiego dnia jest za ich przyjmowaniem i tak w kółko. Ostatecznie nie wiem, na czym stanęło. Nie wiem, skąd wynika ta częsta zmiana zdania Grzegorza Schetyny, być może był pod wpływem… np. niemieckim czy też faktycznego lidera, który z Brukseli pociąga za sznurki w Platformie, a jego stanowisko staje się przekazem dnia dla posłów tej formacji.

No właśnie, proszę powiedzieć, jak odebrał Pan wypowiedź Donalda Tuska, który twierdzi, że polski rząd wyłamuje się z europejskiej solidarności w sprawie uchodźców, co więcej, straszy Polskę sankcjami?
– Donald Tusk, co widać, wcale nie ukrywa swojego politycznego zaangażowania w wewnętrzne sprawy Polski, a ta wypowiedź była wręcz skandaliczna. Myślę, że tą wypowiedzią i swoim zachowaniem rozwiał wszelkie wątpliwości, wyjaśnił bowiem, dlaczego obecny polski rząd, rząd Prawa i Sprawiedliwości, był przeciwny jego reelekcji na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Tusk pokazał, udowodnił, że działa przeciwko Polsce, przeciwko Narodowi. Nie przeciwko rządowi premier Beaty Szydło, ale przeciwko swojej Ojczyźnie.

Bo to teraz nie tyle polski, co europejski polityk…
– Ani polski, ani europejski. Jeśli spróbujemy zrozumieć ideę Europy, to, o co w tym projekcie chodziło ojcom założycielom UE, czy też, co, mówiąc o Europie, miał na myśli największy z Polaków św. Jan Paweł II, to widzimy, że te idee zjednoczonej Europy, Europy ojczyzn, rozjeżdżają się z brukselskimi wizjonerami, którzy rujnują dorobek pokoleń odpowiedzialnych polityków. Donald Tusk jako eurokrata i jeden z beneficjentów obecnego systemu z całą pewnością odbiega od założeń ojców założycieli UE, a określenie „polityk europejski” w odniesieniu do jego osoby absolutnie nie przystaje.

Jak ocenia Pan szanse Donalda Tuska – po zakończeniu kariery na unijnych salonach – na powrót do polskiej polityki?
– Trudno mi powiedzieć, kiedy Tusk zakończy swoją karierę na salonach unijnych, ale nie sądzę, żeby miał jakiekolwiek szanse na powrót do polskiej polityki, w dodatku w roli prezydenta, w której niektórzy go już obsadzają. Polacy widzą poczynania byłego premiera swojego kraju, który chce im zafundować „przygodę” z muzułmańskimi imigrantami. Sondaże jednoznacznie wskazują, że 71 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowaniu imigrantów, a tym bardziej przymusowemu lokowaniu ich w Polsce.

Czym, w Pana ocenie, może zaowocować dyktat i grożenie Polsce karami za nieprzyjmowanie uchodźców?
– Trudno przewidzieć, jaki będzie finał tego sporu, który wciąż trwa. Przypomnę, że Węgry i Słowacja zaskarżyły w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości decyzję Komisji Europejskiej w sprawie obowiązkowego rozmieszczania uchodźców w państwach Unii na podstawie narzuconych kwot i zaczekajmy na ostateczne rozstrzygnięcie. Natomiast w kwestii ewentualnych kar konieczna jest jednomyślność wszystkich państw członkowskich i chociażby po ostatnim głosowaniu w PE widać wyraźnie, że nie ma na to szans.

Jak zachowa się Polska, jeśli KE zechce nałożyć na nas kary? Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański nie wyklucza, że jeśli KE będzie naciskać w sprawie relokacji uchodźców, to rząd o zdanie zapyta Polaków. To dobry pomysł?
– Referendum to ostateczność. My wiemy, czego oczekują od nas Polacy. Z całą pewnością polski rząd będzie bronić swojego stanowiska w kwestii imigrantów. I tak jak wspomniałem, żeby KE przeforsowała kary, musi być jednomyślność wszystkich państw członkowskich. Nie wyobrażam sobie, żeby Węgrzy, Słowacy czy Czesi poparli próbę dyscyplinowania Polski – kraju, który nie chce dopuścić do destabilizacji własnego państwa. Widzimy, jak sytuacja wygląda w Niemczech, we Francji, gdzie wciąż obowiązuje stan wyjątkowy, czy w Belgii, gdzie na ulicach Brukseli są setki, a nawet tysiące policjantów, którzy pilnują bezpieczeństwa. My nie chcemy zafundować Polakom takiego scenariusza, dlatego nie pozwolimy, żeby nasi rodacy żyli w strachu, a wychodząc na ulice, obawiali się o swoje bezpieczeństwo.

Patrząc, jak wygląda problem z tzw. uchodźcami, można powiedzieć, że polityka migracyjna UE poniosła klęskę?
– Najpierw trzeba się zastanowić, czy UE kiedykolwiek miała politykę wobec imigrantów? Przecież tej polityki nigdy nie było i nie dotyczy to tylko ostatnich lat, ale co najmniej dwóch dekad. Były za to nieodpowiedzialne zaproszenia, wręcz zachęta dla imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu ze strony kanclerz Angeli Merkel, która de facto otworzyła drzwi Europy dla uchodźców. Kiedy jednak sprawa wymknęła się spod kontroli, to pojawiły się nieudolne, doraźne próby rozwiązania problemu i narzucanie siłą państwom członkowskim przyjmowanie nieproszonych gości. Brak jednak systemowych działań, których nie było i nie ma. Owoce braku polityki migracyjnej widzimy na co dzień we Włoszech czy w Grecji, gdzie ciągle docierają nowi imigranci, a kolejni już czekają na swoją szansę poprawy warunków życia.

Co zatem z wypełnieniem zobowiązań w sprawie przyjęcia migrantów, jakie złożyła Ewa Kopacz, która twierdzi, że Polska jest do tego zobowiązana?
– To były zobowiązania złożone przez Ewę Kopacz i jej przejściowy i nieudolny rząd. Rząd ten popełnił błąd i to jest fakt. Owszem, można mówić o ciągłości polityki, ale należy się liczyć przede wszystkim z wolą Narodu, który w sposób demokratyczny pozbawił władzy Platformę, dając mandat zaufania Prawu i Sprawiedliwości. Sprawujemy władzę w imieniu Narodu, który jako suweren określa kierunki działań rządu premier Beaty Szydło. Dlatego, wracając jeszcze do pana wcześniejszego pytania, nie wykluczamy, że to Naród powinien się wypowiedzieć w tak ważnej kwestii, jak sprawa imigrantów. Na Facebooku postawiłem pytanie: dlaczego ponad 50 krajów na świecie, z tego blisko połowa to kraje, gdzie religią wiodącą jest islam, nie zaprosiło tzw. uchodźców muzułmańskich do swoich państw…? To bardzo ciekawe, dlaczego…

Politycy Platformy i Nowoczesnej szeroko otwierają dla nich drzwi Polski, ale drzwi swoich domów już niekoniecznie…
– Tak wygląda prawdziwe oblicze i moralność tych formacji politycznych, które chciałyby rządzić naszym krajem. Granice Polski otwierają, wypowiadają się w imieniu parafii Kościoła rzymskokatolickiego, próbując narzucić im przyjmowanie imigrantów, a sami – jak przychodzi co do czego – „migają” się od odpowiedzialności. I tylko w tym kontekście – zwłaszcza politycy tzw. Nowoczesnej – przypominają sobie o istnieniu Kościoła katolickiego, ale jego naukę mają za nic.

W piątek w Warszawie gościł Frans Timmermans, który z Hanną Gronkiewicz-Waltz sadził drzewa, a przy okazji odebrał tytuł człowieka roku nadany mu przez „Gazetę Wyborczą”. Postawił on sprawę jasno – że umowa podpisana przez rząd Ewy Kopacz w sprawie relokacji uchodźców musi być wypełniona…
– Odpowiem krótko: jaka gazeta, taki człowiek roku. Cieszy natomiast fakt, że Frans Timmermans dał się podpuścić Adamowi Michnikowi, a mianowicie w sposób precyzyjny i jednoznaczny określił się, po czyjej stronie stoi i za kim jako wiceszef Komisji Europejskiej się opowiada. Jeśli zaś chodzi o pikniki w towarzystwie Hanny Gronkiewicz-Waltz, to nie jest ważne, kto sadzi drzewa, ale ważne, żeby się one przyjęły i rosły. Patrząc, kto sadzi, mam co do tego poważne wątpliwości.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... urope.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 04 cze 2017, 07:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Z powodu tego, że Europą rządzą lewackie kanalie znów zginęli kolejni Europejczycy.
To nie islam zabija Europejczyków w Europie. Islam jest tylko narzędziem tych co go nam tu w Europie instalują.
Islamskie zbrodnie obciążają tylko i wyłącznie lewacką swołocz, która postanowiła okraść Europę z jej kulturowego dziedzictwa i doprowadzić do strasznych rzezi Europejczyków w celu ich zastraszenia, podporządkowania i w konsekwencji wymordowania.
Jak długo jeszcze Europejczycy będą ulegli wobec lewackich cyników i pozwolą im siebie traktować jak zwierzęta wiezione do rzeźni na rzeź?
Przecież w tej części Europy, gdzie islam zabija, można odwrócić sytuację i nie podporządkowywać Europejczyków islamistom, ale islamistów Europejczykom. Islamistów, którzy zagrażają po prostu eksmitować z Europy i będzie znów spokój.


Kolejny atak terrorystyczny w Londynie

Jak donoszą agencje, wczoraj, krótko przed północą trójka islamskich szaleńców wjechała na London Bridge furgonetką, taranując przechodniów, a następnie zaatakowała kolejne osoby nożami w pobliżu Borough Market. Atak przyniósł 3 ofiary śmiertelne i 48 rannych. Policja zareagowała w sposób w tych okolicznościach perfekcyjny – napastników zastrzelono w 8 minut po otrzymaniu sygnału o zbrodni. Część mediów wstrzymuje się z podaniem, jako „nie potwierdzonych” informacji o sprawcach ataku, a nawet podaje wiadomość o „sześciu ofiarach śmiertelnych”.
Przywódcy świata Zachodu rytualnie łączą się w bólu, wieczorem znów zobaczymy zapewne iluminacje w kolorach brytyjskiej flagi. Usłyszymy ponadto, że taki mamy klimat i trzeba nauczyć się z tym żyć. Czy według komentatorów dotyczy to również rozjechanych i zaszlachtowanych?

Opublikowano: 04.06.2017 07:37.

http://tedyiowedy-otryt.salon24.pl/7833 ... w-londynie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 04 cze 2017, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Władze państw UE pełnią rolę taką samą, jak strażnicy SS w obozach koncentracyjnych, sprowadzane islamskie bandziory, sądzę że wcześniej starannie wyselekcjonowane, pełnią rolę cyklonu B, a media pełnią rolę tych, co zapewniali żydów idących na śmierć, że to tylko łaźnia.

Taka jest prawda, że Europą rządzą duchowi, a często nawet biologiczni potomkowie władców III Rzeszy. Wspomagają ich duchowi, a często i biologiczni potomkowie władców ZSRR. Pakt Ribbentrop-Mołotow wciąż działa, ale dotyczy nie tylko Polski, nie tylko Europy, ale całej Ziemi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 23 paź 2017, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Ratujmy Europę

Prawo narodu do rozróżnienia uchodźcy od imigranta ekonomicznego podkreśla ks. kard. Robert Sarah z Watykanu

W czasie gdy Europa przeżywa ogromny kryzys tożsamości, a także ten związany z napływem imigrantów, przesłanie ks. kard. Saraha wypowiedziane wczoraj na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, a dzisiaj w polskim Senacie to bardzo ważne słowa. Prefekt watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w czasie Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi” przypomniał wczoraj, że cały dorobek cywilizacyjny Europy powstał na gruncie nauki Chrystusa. Niestety, dziś następuje wykorzenianie Starego Kontynentu, poszczególnych narodów i konkretnych osób z dziedzictwa chrześcijańskiego. Za bożka uznaje się już nie państwo totalne, lecz totalną jednostkę. – Jednostkę pozbawioną wszelkich punktów odniesienia, wykorzenioną ze wszelkich naturalnych wspólnot. W masę takich właśnie jednostek próbuje się dziś zmienić narody. Stąd systematyczna destrukcja rodziny promowana jako element demokracji i działań antydyskryminacyjnych – wskazywał ks. kard. Sarah.

W to niszczenie narodów wpisuje się też destrukcyjna polityka migracyjna. – Ideologia liberalnego indywidualizmu promuje mieszanie się, które ma zatrzeć naturalne granice ojczyzn, kultur i prowadzi do świata postnarodowego i jednowymiarowego, w którym jedynymi kryteriami będzie konsumpcja i produkcja – przestrzegł ks. kard. Sarah. Stąd też podkreślił prawo każdego narodu do rozróżnienia uchodźcy politycznego czy religijnego, który musi uciekać ze swojej ziemi, od „imigranta ekonomicznego, który chce zmienić miejsce zamieszkania, jednak nie czerpiąc, nie identyfikując się, nie czyniąc własną kultury, w której zamieszka”.

Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wskazał, że każdy migrant jest bytem ludzkim i należy go szanować. Zwrócił jednocześnie uwagę, że sytuacja się komplikuje, gdy reprezentuje on inną kulturę, inną religię i służy jako pretekst do relatywizacji absolutnej wartości, jaką jest dobro wspólne narodu, do którego przybywa. Przypomniał, że kraje europejskie ponoszą część odpowiedzialności za destabilizację krajów, które są źródłem migracji. – Jeszcze raz powiem, że musimy współpracować, żeby odbudowywać narody, które padły ofiarą wojny, korupcji i niesprawiedliwości – powiedział ks. kard. Sarah.

Ewa M. Małecka

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... urope.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwi wrogowie Europy
PostNapisane: 26 cze 2018, 13:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Czy w takim świecie da się normalnie, spokojnie, bezpiecznie, kulturalnie, bezstresowo, dostatnio żyć?
Komu z nas są potrzebne te sztucznie wywoływane (unijne) problemy?


Gdzie nie spojrzeć, Merkel pozostawia spaloną ziemię. Czyli jak ratować Unię Europejską

Gdzie nie spojrzeć, Merkel pozostawia spaloną ziemię – te słowa padły na antenie ARD z ust komentatora i brukselskiego korespondenta Mitteldeutscher Rundfunk, Malte Piepera. Wzywając Merkel do ustąpienia Pieper mówi dalej:

Zapędziła wschodnich europejczyków (Osteuropäer – termin używany bezzasadnie przez Niemców na określenie krajów Europy centralnej i południowej) do rogu, pozwala sobie ich przegłosować i chce zmusić do przyjęcia uchodźców. Można sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby w ten sposób postępowano z Niemcami!

(drängt die Osteuropäer in die Ecke, lässt sie überstimmen und will sie zur Solidarität zwingen, zur Aufnahme von Flüchtlingen. Man stelle sich nur einmal vor, was passiert wäre, wenn man so mit Deutschland umgesprungen wäre!)

Bardzo chciałbym Państwu wzorem pewnej aktorki, która głosem słodkiej idiotki ogłosiła kiedyś upadek komunizmu, ogłosić dziś upadek merkelizmu. Ale to nie takie proste.

Po pierwsze - owa aktoreczka ogłaszając upadek komuny skłamała, wszak po tych słowach komuna dopiero miała się dobrze, obsadzając wszystko, co było do obsadzenia w nowych strukturach państwowych.

Po drugie – upadek merkelizmu potrwa bardzo długo, nawet po odejściu samej Kanclerz. To duży problem dla naszej europejskiej wspólnoty. Merkel jest, bowiem jednym z najbardziej destrukcyjnych polityków w historii naszego kochanego kontynentu. Skutecznie zepsuła i w zasadzie zniszczyła niemiecką scenę polityczną, budząc dawno niewidziane na salonach demony. Z jednej strony zbudowała niemal totalitarny i autorytarny system polityczny, z drugiej obudziła przeciwdziałanie w postaci resentymentów dla partii skrajnie nacjonalistycznych.

Tego procesu nie da się już powstrzymać i konieczne będzie rozsądne i bardzo delikatne odbudowanie demokracji i zapobieżenie dalszemu wzrostowi popularności skrajnych, zarówno prawicowych jak i lewicowych kierunków na niemieckiej scenie politycznej.

Pierwszą partią, która podjęła się tej próby jest bez wątpienia CSU, od dawna z niepokojem obserwująca wzrastające ciśnienie w niemieckim kotle. Merkel zablokowała wszelkie zawory bezpieczeństwa i dokładała do paleniska. Tej samej taktyki próbuje też i obecnie, aby utrzymać się na stołku.

Koniec merkelizmu implikuje też szerokie reformy Unii Europejskiej.

Ten twór działający pod dyktando Merkel musi ulec głębokim zmianom – inaczej się rozsypie. Nie wolno dopuścić, aby człowiek pozbawiony uczuć i empatii dla własnego narodu i dla narodów europejskich, zniszczył pracę pokoleń polityków nad budowaniem naszego wspólnego europejskiego domu!

Jedną z najważniejszych reform musi być zniesienie antydemokratycznych urzędów w Unii Europejskiej.

W pierwszej kolejności urzędów komisarzy. Ta wzorowana na Związku Sowieckim instytucja jest przyczyną demontażu demokracji i dopuszcza do władzy koterie, pozbawione jakiegokolwiek demokratycznego nadzoru. Komisarze nie mają czego szukać w demokracji. Demokracja jest z zasady sprzeczna z tymi funkcjami.

Drugim etapem powinno być okiełznanie wpływu banksterów na instytucje europejskie i krajowe.

Jest rzeczą niedopuszczalną dla demokracji, aby banksterzy dyktowali, co jest dobre dla nas obywateli Europy.

Etap trzeci to demontaż machiny urzędniczej prostującej banany i wymyślającej nierealne i sprzeczne z fizyką normy – przykładowo dla samochodów – będzie ekstremalnie trudny, bo ci ludzie nie oddadzą łatwo swoich przywilejów.

Wiedza tych tworów urzędniczej machiny jest rodem z upadających uniwersytetów, zdominowanych przez zideologizowane aroganckie sitwy. Wiedza, którą oni posiadają jest przerażająco niska i często więcej wspólnego z rzeczywistością mają bajki braci Grimm, niż ich przygotowanie z zakresu nauk ścisłych. Jednak decydują oni o sprawach wymagających głębokich podstaw przyrodoznawczych – fizyka, chemia, biologia. Unia musi być tworem potrafiącym sprostać wymaganiom cywilizacji technologicznej, a nie ideologii „wydymionej” przy paleniu marychy w lewackich komunach!

Jest jeden warunek powodzenia takiego projektu, to powstanie nowej silnej prawicowej partii o wizji bliskiej pomysłodawcom Zjednoczonej Europy .

Obecne elity, zamiast trzymać się idei założycieli i ojców duchowych Unii, realizują swoją pokręconą wizję społeczeństwa. Szaleńcy, którzy dorwali się do władzy kierują się swoją wykoślawioną wizją wyniesioną z lewackich hippisowskich komun 1968 roku. Powstała w oparach marychy wizja jest całkowicie sprzeczna z chrześcijańską wizją społeczną ojców Unii Europejskiej – czyli Schumanna i de Gaulla. Przejęcie sterów Unii przez pokolenie 1968 doprowadziło do niebywałych kryzysów i śmiertelnego zagrożenia naszej cywilizacji.

Do tego dochodzi kunktatorstwo i traktowanie Brukseli jak śmietnika politycznego dla nierozgarniętych polityków. Należy do Brukseli wysyłać najlepszych z najlepszych, a nie odpady z krajowych scen politycznych!

To traktowanie Brukseli jak śmietnika, doprowadziło projekt naszej wspólnej Europy do ideologicznej zapaści. To skażenie europejskiej idei, już nie komunistyczną, a skrajnie utopistyczną ideologią współczesnych trockistów, maoistów i zwolenników Gramsciego, doprowadziło do zlania się tych ruchów pod wspólnym sztandarem myśli Spinellego.

Tu spotkały się skrajnie anarchistyczne ideologie spod zielonych sztandarów, z głoszonymi przez Gramsciego poglądami o zniszczeniu podstawowej komórki społecznej, jaką jest tradycyjna rodzina. Zdaniem utopistów, ostatnia bariera i przeszkoda dla stworzenia nowego społeczeństwa, zrywającego z korzeniami historycznymi i żyjącego według nakazów komunistycznych. Ale komunizm wydaje się tu jedynie listkiem figowym dla brutalnej brązowej dyktatury, którą próbuje się budować.

A buduje się ją dzięki nierozgarniętym i kunktatorskim politykom okupującym brukselskie salony.

Upadek Merkel będzie jaskółką zapowiadającą wiosnę. Czy ta wiosna nadejdzie, zależy wyłącznie od naszej politycznej aktywności.

Ratujmy projekt wspólnej Europy, nie dajmy się podzielić! Wizja Schumanna jest wspaniała i zasługuje na obronę.

Opublikowano: 26.06.2018 11:36

https://www.salon24.pl/u/alpejski/87685 ... europejska


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /