Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 06 lis 2014, 13:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/GEqdXvUgcZr

"OSTATNIA BITWA SZATANA" - MASOŃSKa PUBLIKACJA, POŻYWKa DLA SPISKOWYCH TEORII BRACTWA ŚW. PIUSA X
aron 2014-11-05 22:50:03

Obrazek

"OSTATNIA BITWA SZATANA" - SŁóW KILKA O MASOŃSKIEJ PUBLIKACJI BĘDĄCEJ POŻYWKĄ DLA SPISKOWYCH TEORII BRACTWA ŚW. PIUSA X.

Ostatnio w sieci pojawiła się masońska publikacja pod tytułem "Ostatnia bitwa szatana", z której wynika, że apostazja, odstępstwo (nazywane tam również dymem szatana), przed którym przestrzegała Matka Boża z Fatimy weszło do kościoła, co zaowocowało Soborem Watykańskim II, który to wprowadził do Kościoła modernizm, zreformował Kościół w sposób niezgodny z Bożą wolą i odwieczną tradycją, umocnił wpływy masońskie, a czego konsekwencją była laicyzacja i demoralizacja społeczeństwa, oziębłość w wierze i utrata wiary. Tu pojawiały się zarzuty, że Watykan o tym prawdziwym przesłaniu III tajemnicy wiedział, wiedzieli papieże (np. Jan Paweł II), lecz prawdę przed nami zataili w sposób świadomy, a przez to stali się winnymi świadomej apostazji. Z tego co zaobserwowałem, to widzę, że u niektórych osób wywołało zaniepokojenie. W rzeczywistości jest to zwykły paszkwil, do którego nawet nie warto zaglądać, żeby nie tracić czasu. Niestety, ale szczegółowa polemika znacznie przekroczyłaby ramy zwykłego artykułu, więc ograniczę się tylko do ogólników. Jak wspomniałem wyżej, nie ma żadnych podstaw twierdzić, że masoneria odniosła triumf nad kościołem, bo jak ostro i desperacko walczyła o zliberalizowanie nauk kościelnych, o których była mowa wyżej, to każdy pamięta. Mimo obecności odstępców w murach kościoła, którzy nie szczędzili swoich wysiłków w naciskaniu na papieża, aby zliberalizował te kwestie, to poniosła sromotną klęskę. Musiała więc zaatakować od innej strony - właśnie takimi książkami, które insynuują, że oni odnieśli sukces poprzez wywalczenie tych przemian (które w rzeczywistości były zwykłą i poprawną ewolucją w kościele i która de facto była od zawsze). W ten sposób usiłują podważyć autorytet papieży, oczernić Jana Pawła II, zbuntować wiernych wobec hierarchii Kościelnej, podważyć wiarygodność i świętość kościoła, tworzyć rozdwojenie, wzniecić bunt, zasiać panikę i strach. W tym miejscu należy również przypomnieć, że siostra Łucja z Fatimy do samego końca była życzliwie nastawiona i oddana Janowi Pawłowi II, wspierała go swoją ofiarą i modlitwą aż do samego końca (a szczególnie po zamachu na jego życie). I proszę nie mówić, że ona nie była świadoma co się tak na prawdę dzieje za murami Watykanu - mimo iż była zamknięta w klasztorze, to doskonale znała szczegóły dot. cudu różańcowego na Filipinach (czego wyraz dała w 1986 r. [11]), więc dziwne by było, gdyby absolutnie nic nie wiedziała o (jak to sugeruje ta książka) szatańskiej postawie papieża.

W tym wszystkim zastanawia mnie jeszcze, dlaczego wiążą oni rozkład moralności wśród społeczeństwa z Soborem Watykańskim II? Na jakiej podstawie? Na takiej, że najpierw był sobór, a po soborze dostrzegli oni oziębienie wiary wśród wiernych? Jest to zwykły błąd logiczny Post hoc, ergo propter hoc. Okres przed Soborem Watykańskim II był najbardziej zbrodniczym czasem w dziejach świata - dwie wojny światowe, powstanie komunizmu i nazizmu. Ja raczej postępującą laicyzacje wiązałbym z działalnością masońską działającą po za murami Watykanu. Wystarczy spojrzeć, jakie wartości i model życia są promowane w mediach, jakimi filmami i programami jesteśmy karmieni, jak świat prześciga się w oferowaniu społeczeństwu wielkich atrakcji, które z jednej strony są ponętne i atrakcyjne, a z drugiej strony nie koniecznie zgodne z wartościami chrześcijańskimi. Wokół naszej wiary tworzy się atmosferę totalnego obciachu, zacofania, a promuje się postawy i światopoglądy oparte na rzekomym racjonalizmie, źle pojętej wolności i fałszywym obrazie nowoczesności. Więc na jakiej podstawie tradycjonaliści wiążą upadek wartości chrześcijańskich akurat z Soborem Watykańskim II - to dla mnie pozostanie zagadką. Sięgnijmy jednak pamięcią do pontyfikatu Jana Pawła II - mimo tych światowych atrakcji, jakie były na wyciągnięcie ręki, ten człowiek potrafił przyciągać do siebie młodzież, ludzi o różnych wyznaniach, a nawet ateistów. Wówczas czuło się, że chrześcijaństwo tętni życiem. A to, że to co obserwujemy teraz jest dalekie od ideału... Wystarczy tylko przypomnieć scenę z życia Jezusa - jak wjeżdżał do Jerozolimy, to wszyscy krzyczeli "hosanna", a tydzień później ci sami ludzie jednym chórem wrzeszczeli "ukrzyżuj go".

grudzień 2012, Grzegorz Żebrowski

Czytaj więcej na:
zebrowski.apologetyka.info/.../sobor-watykanski-ii-obrona,434.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 18 lis 2014, 22:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/kobieta-przerwal ... 44076.html

Kobieta przerwała modlitwę muzułmanów w kościele
17.11.2014, 22:20

Kobieta przerwała modlitwę muzułmanów w kościele Kobieta przerwała modlitwę muzułmanów w kościele! (fot. Wikipedia) Oto prawdziwa odwaga! Samotna chrześcijanka przerwała modlitwę muzułmanów, odmawianą w… Katedrze Narodowej w Waszyngtonie. Wyznawcy Allaha modlili się tam na zaproszenie władz katedry.
Katedra Narodowa w Waszyngtonie należy do Kościoła Episkopalnego. Zaproszenie do katedry muzułmanów na modlitwę było pierwszym tego typu wydarzeniem w historii tej dużej protestanckiej wspólnoty (prawie 2 mln wiernych).
Podczas „tolerancyjnej” ceremonii w katedrze, kilkudziesięciu muzułmanów zaczęło się modlić we właściwy sobie sposób. Kobieta ze stanu Michigan, która nie chciała podawać swoich personaliów, podeszła do muzułmanów, pomimo obecności ochrony, i powiedziała:
„Tam, na krzyżu, jest Jezus Chrystus! Wyjdźcie z kościoła!”.
Kobieta, która nie godziła się na muzułmańską modlitwę w chrześcijańskiej świątyni, została usunięta przez strażników z użyciem siły.
Organizatorzy całej inicjatywy chcieli, by wzmacniała ona międzyreligijną tolerancję. Muzułmanie obecni w świątyni potępiali też radykalizm ich współwyznawców.

pac/charisma news


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 26 cze 2015, 11:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/pani-pastor-chwali- ... 473,i.html

Kolejne potwierdzenie mądrości profesora Konecznego, który stwierdził, że protestantyzm to żydowska religia dla Chrześcijan. Każda teza tej pani pastor potwierdza, że całą duszą przynależy do cywilizacji żydowskiej, choć żydówką przecież nie jest.

Kopia artykułu:

Pani pastor chwali się, że „nie płakała” po zamordowanych dzieciach
Data publikacji: 2015-06-20 07:00
Data aktualizacji: 2015-06-19 14:25:00

Protestantka przekonuje, że mordowanie dzieci nienarodzonych nie jest żadnym problemem, a ona sama nigdy nie uroniła przez te zbrodnie nawet jednej łzy. Jej zdaniem problemem jest jakość życia Afroamerykanów.

Nikki Brooks – jak sama twierdzi, pastor kilku amerykańskich wspólnot – nie ma nic przeciwko aborcji. Kobieta opublikowała nagranie wideo, w którym wyraża swoje stanowisko w sprawie ochrony życia dzieci nienarodzonych. - Nigdy, nawet jeden raz w życiu, nie przelałam choćby jednej łzy za nienarodzone dziecko innej kobiety, które zdecydowała się abortować. Nigdy! – powiedziała Brooks. - Wierzę, że życie jest ważne dla Boga, ale wiem, że to właśnie dlatego On jest Bogiem, a ja nie jestem – stwierdziła. W jaki sposób swoje stanowisko godzi z Pismem świętym?

Dla pani „pastor” liczy się życie, które „jest tu i teraz”, a zwłaszcza „jakość” tego życia. - Aborcja nie ma znaczenia, ale czarne życie już tak – stwierdziła lapidarnie. Poruszają ją problemy amerykańskiego systemu edukacji, żywienie nastolatków czy też los młodych przestępców.

Obrońcy życia zauważają tymczasem, że to właśnie dzieci Afroamerykanów niezwykle często padają ofiarą przemysłu aborcyjnego. Kolejne „kliniki” szczególnie często rozpoczynają działalność na terenach zamieszkanych przez Murzynów. Według raportu amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób, w 2011 roku 56 proc. wszystkich aborcji dokonano na dzieciach kobiet z mniejszości etnicznych.

Źródło: „Life News”

pach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 22 lut 2016, 10:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/tygodnik-powszechny ... 914,i.html

„Tygodnik Powszechny” nie płacze po epoce Christianitas. Lepiej zejść do katakumb?
Data publikacji: 2015-09-04 07:33
Data aktualizacji: 2015-09-04 09:33:00

Obrazek
Lepiej wrócić do katakumb?


Na łamach „Tygodnika Powszechnego” O. Kasper Kaproń OFM nie bez satysfakcji obwieszcza koniec Christianitas. Czasy masowego Kościoła współdziałającego z państwem i kształtującego życie społeczne dobiegły już jego zdaniem końca. Przyszłość należy więc do niewielkich grup rozsianych po całym świecie. Podobny los ma czekać Polskę.

Czym jest owa Christianitas, o której pogrzebie pisze o. Kaproń? To epoka rozpoczęta za cesarzów Konstantyna i Teodozjusza, wzmocniona podczas reformy gregoriańskiej i za Innocentego III. To czasy, gdy Kościół „identyfikował się ze społeczeństwem” składającym się głównie z chrześcijan i determinował porządek społeczno-polityczny. Kiedy ta era się zakończyła? Duchowny nie pozostawia wątpliwości – podczas Soboru Watykańskiego II.

O. Kaproń znajduje się pod wpływem postępowego hiszpańskiego jezuity Victora Codiny, twierdzącego, że „(…) chociaż spóźniony o kilka wieków, Sobór Watykański II skończył z paradygmatem Christianitas. Wydarzenie to może być wspaniałą okazją dla całego Kościoła, aby chrześcijaństwo mogło w całkowicie nowym stylu rozpocząć swoją misję. Stwarza bowiem okazję do przejścia z Kościoła tradycyjnego i Kościoła mas do Kościoła ludzi wolnych i głęboko przekonanych do wyznawanej wiary (…) z Kościoła klerykalnego identyfikowanego z hierarchią do Kościoła społeczności ludu Bożego, gdzie wierni świeccy stanowić będą większość i to oni staną się protagonistami dzieła nowej ewangelizacji”. W tej wizji Kościół jest „małą trzódką” rozsianą po świecie i żyjącą w diasporze. Nie zajmuje się prawem i doktryną, lecz „doświadczeniem osobistego spotkania z Panem”.

Doprawdy dziwna jest ta aprobata dla czegoś w rodzaju ponownego zejścia do katakumb. O ile zrozumiały jest sprzeciw wobec związanej niekiedy z masowością „bylejakości”, to czy dobrym rozwiązaniem jest ograniczenie liczby wierzących i tym samym lekceważenie kwestii zbawienia ich dusz? Albo V. Codina i Kaproń nie wierzą w piekło, albo zbawienie zwykłych ludzi ich nie obchodzi. Byłoby to – szczególnie w przypadku duchownych - przejawem skrajnie antychrześcijańskiej postawy.

Nie bardzo wiadomo też dlaczego czymś choćby w najmniejszym stopniu pozytywnym miałoby być oddawanie niechrześcijanom porządku doczesnego. Wszak to w czasach Christianitas powstały pierwsze uniwersytety, szpitale, wówczas też rozpoczęły się systematyczne badania naukowe. Co było w tym złego, że Kościół, upoważniony przez Boga do głoszenia Ewangelii, określał porządek publiczny? Skutki odejścia od oparcia ładu na chrześcijaństwie widzieliśmy w czasach komunizmu i nazizmu z milionami ofiar. Dostrzegamy je także dziś – związki homoseksualne, eutanazja i masowe aborcje będące okrucieństwem porównywalnym do Holocaustu. Świat po Christianitas nie jest więc czymś, co można tolerować. Między dobrem, a złem nie ma punktu pośredniego.

W tym świetle bolesna jest diagnoza o. Kapronia, jakoby czas Christianitas dobiegał końca także w Polsce. Jak zauważa duchowny „przygotowywałem się do kapłaństwa w seminarium zakonnym, które w latach 90. tętniło życiem: w nowym gmachu mieszkało tam ponad 60 kleryków, obecnie kształci się tam zaledwie 16 braci. Większość pomieszczeń, gdzie jeszcze kilka lat temu mieszkali klerycy, pełni dziś funkcję pokoi gościnnych”. Mimo zauważenia tego typu tendencji w polskim kościele, duchowny publikujący na łamach „Tygodnika” sprzeciwia się dążeniu do powiększenia liczby wiernych. Czyżby więc Polska przy milczącej aprobacie osób takich jak o. Karpoń miała podzielić los znajdujących się w duchowej ruinie krajów Zachodu?

Źródło: Tygodnik Powszechny

mjend


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 17 kwi 2016, 11:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumdlazycia.wordpress.com/201 ... g-szatana/

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 15 cze 2016, 15:26 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
„Ewangelia sukcesu, szczęścia i dobrobytu”. Tak protestantyzuje się chrześcijaństwo

Obrazek

W Afryce czy Ameryce Południowej bardzo często parafie katolickie nie wytrzymują „konkurencji” ze wspólnotami pentekostalnymi, które rodzą się jak grzyby po deszczu. Żeby nie tracić wiernych, katolicy przyjmują zielonoświątkowe, bardzo skuteczne metody ewangelizacji. Mamy obecnie 45 tysięcy różnych chrześcijańskich „kościołów” i związków wyznaniowych – w znakomitej większości zielonoświątkowych. Co 10 godzin jest zakładany na świecie nowy „kościół” – mówi ks. dr hab. Andrzej Kobyliński, filozof, wykładowca, pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Omdlenia, drgawki i konwulsje, spazmatyczny śmiech, trans, hipnoza – to reakcje, które można zaobserwować podczas odprawianych w naszych świątyniach nabożeństw charyzmatycznych. Co mówi Kościół katolicki o takich obrzędach?
Od kilku lat są one naturalną częścią krajobrazu religijnego w Polsce. Można jest spotkać praktycznie wszędzie: w kościołach parafialnych, w sanktuariach maryjnych, w duszpasterstwie akademickim itd. W marcu 2016 r. media ogólnopolskie informowały o rekolekcjach szkolnych w Lesznie. Zostały one zorganizowane dla sześciu szkół, żeby uczcić 1050. rocznicę chrztu Polski. Wzięło w nich udział około siedmiuset dzieci. W trakcie nabożeństw niektóre dzieci padały na ziemię, trzęsły się, krzyczały, traciły przytomność. Tym dziwnym praktykom towarzyszyli księża i nauczyciele. Do dzisiaj nie spotkałem żadnej oceny, wyrażonej z perspektywy teologii katolickiej, która zwracałaby uwagę na jakąkolwiek niestosowność rekolekcji wielkopostnych w Lesznie. Wprost przeciwnie – w wielu wypowiedziach podkreślano katolicki charakter tego rodzaju nabożeństw. Nowe formy religijności, zapożyczone z innych kościołów chrześcijańskich, są już stałym elementem naszej polskiej pobożności.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w 2000 roku watykańska Kongregacja Nauki Wiary wydała
dokument, który w bardzo precyzyjny sposób określa, w jaki sposób powinny być prowadzone w Kościele katolickim Msze święte z modlitwą o uzdrowienie i jak należy postępować z osobami, które czują, że podczas tych spotkań zostały uzdrowione. Muszę z przykrością stwierdzić, że ta instrukcja jest pośród duchowieństwa i świeckich bardzo słabo znana, nie mówiąc już o wcielaniu jej w życie.

Dlaczego pobożność wielu katolickich grup modlitewnych coraz bardziej przypomina spotkania charyzmatyczne wspólnot protestanckich?
Żyjemy w epoce globalizacji. Cały świat staje się wielką globalną wioską. Procesowi globalizacji podlegają także religie. Z jednej strony następuje wymieszanie elementów pochodzących z różnych kultur i religii, z drugiej – dokonuje się podział i fragmentaryzacja w obrębie struktur organizacyjnych. W ramach chrześcijaństwa świadczy o tym proces pentekostalizacji czyli „uzielonoświątkowienia”.

Czym jest pentekostalizacja?
To ogólnoświatowy proces powstawania nowych wspólnot zielonoświątkowych oraz przekształcanie wielu innych kościołów chrześcijańskich w jedną uniwersalną odmianę chrześcijaństwa charyzmatycznego w wymiarze globalnym. W wyniku tego procesu – szczególnie w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej – rodzą się nowe wspólnoty, związki wyznaniowe lub sekty o charakterze charyzmatycznym i zielonoświątkowym. Proces głębokiej transformacji na poziomie głoszonej doktryny czy praktykowanych form życia religijnego dokonuje się także wewnątrz wielu tradycyjnych kościołów chrześcijańskich.

Skąd bierze się tak gwałtowna ekspansja – w skali całego świata – religijności zielonoświątkowej?
Rozwój jest rzeczywiście szalony. Statystyki mogą przyprawić o zawrót głowy. Ruch zielonoświątkowy narodził się w Stanach Zjednoczonych w 1901 roku. Po stu latach rozwoju wspólnoty zielonoświątkowe na świecie liczyły 100 milionów wyznawców. Gwałtowny rozwój nastąpił w ostatnich kilkunastu latach. Obecnie szacuje się, że mamy już 700-800 milionów chrześcijan zielonoświątkowych, a w 2025 roku będzie to już miliard. Gdy chodzi o rzeczywiste praktykowanie religii, a nie tylko formalną przynależność kościelną, już dzisiaj zielonoświątkowcy są największym wyznaniem chrześcijańskim. Co więcej, z roku na rok ich przewaga będzie rosnąć.

Dlaczego?
Główną przyczyną jest niezwykła atrakcyjność nowych form religijności. Propozycja ruchu pentekostalnego nawiązuje do podstawowych potrzeb człowieka: zdrowia, przebaczenia, szczęścia, spełnienia, uzdrowienia. Bardzo ważnym elementem tej nowej religijności stała się amerykańska Ewangelia sukcesu (Prosperity Gospel) czy Ewangelia zdrowia i dobrobytu (Health and Wealth Gospel). Mówią one, że zdrowie i powodzenie materialne są wyrazem Bożego błogosławieństwa. W 2025 roku najwięcej chrześcijan będzie mieszkać w Chinach. Będą to w znakomitej większości chrześcijanie zielonoświątkowi, których nauczanie o sukcesie życiowym doskonale koresponduje ze współczesną mentalnością społeczeństwa chińskiego.

Z jakich przyczyn Kościół katolicki – mam na myśli zarówno duchownych, jak i świeckich – okazuje się tak mało odporny na nadużycia doktrynalne i liturgiczne czerpane pełnymi garściami, choć nie zawsze wprost, od chrześcijan zielonoświątkowych?
To zależy od regionu świata. W Afryce czy Ameryce Południowej bardzo często parafie katolickie nie wytrzymują „konkurencji” ze wspólnotami pentekostalnymi, które rodzą się jak grzyby po deszczu. Żeby nie tracić wiernych, katolicy przyjmują zielonoświątkowe metody ewangelizacji, które są bardzo skuteczne. Według badań Gordon-Conwell Theological Seminary w Bostonie, mamy obecnie 45 tysięcy różnych chrześcijańskich „kościołów” i związków wyznaniowych – w znakomitej większości zielonoświątkowych. Co 10 godzin jest zakładany na świecie nowy „kościół”. Do niedawna Brazylia była prawie całkowicie katolicka. Dzisiaj katolicy brazylijscy stanowią już tylko 60 procent mieszkańców. Niedługo największym wyznaniem religijnym staną się w tym kraju chrześcijanie zielonoświątkowi.
W 2017 roku upłynie 500 lat od narodzin Reformacji Marcina Lutra. Przed katolikami stoją dzisiaj potężne wyzwania związane z globalizacją, pentekostalizacją czy nowym rozumieniem chrześcijaństwa, które jest proponowane przez współczesne wersje protestantyzmu zielonoświątkowego czy ewangelikalnego.

Czy Kościół jest w stanie przeciwstawić się tym procesom?
Trudno powiedzieć. Myślę, że idziemy w stronę religijności synkretycznej, która jest bardzo atrakcyjna i przyciąga tłumy ludzi. Przykład? 30 kwietnia 2016 r. w Arenie Ursynów w Warszawie odbyło się spotkanie „Czas chwały. Eksplozja uzdrowienia”. Potężna dawka decybeli, tańca, śpiewu, emocji i ekspresji. Ponad 700 osób oddawało Bogu chwałę w sposób międzywyznaniowy, ponad podziałami. Mówcami byli m.in. Maria Vadia – świecka misjonarka z USA, Borys Grisenko – rabin największej w Europie żydowskiej wspólnoty mesjanistycznej, ks. prof. Sławomir Pawłowski – ekumenista i dogmatyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ten nurt religijności synkretycznej jest dzisiaj dominujący.

Widoczna na szczytach Kościoła katolickiego tendencja do decentralizacji jego struktur, a także do poszerzania marginesu swobody indywidualnego sumienia wierzących, wychodzi naprzeciw ekspansji duchowości charyzmatycznej?
W 2013 roku George Weigel opublikował swoją książkę Katolicyzm ewangeliczny. Gruntowna reforma Kościoła w XXI wieku. Rok później ukazała się także polska wersja tego opracowania. Weigel twierdzi, że w obecnym stuleciu katolicyzm podlega głębokiej metamorfozie. Do końca nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas proces głębokich zmian, dokonywanych w obrębie Kościoła katolickiego. Wystarczy przywołać skrajnie rozbieżne interpretacje adhortacji papieża Franciszka Radość miłości – formułowane w różnych regionach świata przez kardynałów, biskupów, księży czy ludzi świeckich – aby uświadomić sobie nowość i niezwykłość obecnego etapu dziejów katolicyzmu.

Jak zatem bronić tożsamości katolickiej?
Musimy się wszyscy odnaleźć w zupełnie nowej sytuacji dziejowej. Myślę, że w mądrej diagnozie może nam pomóc rzetelna analiza filozoficzna. W tym kontekście może warto przypomnieć słowa, jakie papież Paweł VI skierował wiosną 1978 roku do jednego z najbardziej znanych uczniów Henriego Bergsona, francuskiego filozofa Jeana Guittona: „Wewnątrz katolicyzmu zdaje się czasami dominować rodzaj myślenia niekatolickiego i może się stać, że to myślenie niekatolickie w obrębie katolicyzmu stanie się w przyszłości najsilniejsze. Ale ono nie będzie nigdy wyrażać myślenia Kościoła. Potrzeba, aby trwała mała trzódka (piccolo gregge), niezależnie od tego, jak mała ona będzie”.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła

http://www.pch24.pl/ewangelia-sukcesu-- ... 870,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 07 lip 2016, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/jezus-chrystus-krol ... 283,i.html

Jezus Chrystus Król Wszechświata
Data publikacji: 2015-11-22 07:00
Data aktualizacji: 2015-11-22 09:24:00

Obrazek

Dzisiaj, gdy wielu chce religię sprowadzić do roli prywatnych praktyk pobożnościowych, a jedynym przejawem zewnętrznym naszego poddaństwa Chrystusowi miałby być co najwyżej udział w nabożeństwach, trzeba się zastanowić, jak w praktyce powinno wyglądać nasze poddanie się Chrystusowi Królowi i jak bardzo odeszliśmy dzisiaj od Jego Królestwa.

11 grudnia 1925 roku Ojciec Święty Pius XI encykliką "Quas Primas" ustanowił święto Jezusa Chrystusa Króla. Tym samym papież przypomniał o miejscu należnym Panu Jezusowi w życiu poszczególnych ludzi, społeczeństw i państw, a także przestrzegł przed strasznymi skutkami dla narodów dopuszczających się detronizacji Chrystusa i nieliczenia się z Nim w prawach stanowionych. Dlaczego tak ważne i aktualne są słowa Piusa XI w naszych czasach, kiedy jak powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II - Europa i świat próbuje żyć tak, jakby Bóg nie istniał i nie obowiązywały Jego prawa? Komu tak bardzo zależy na tym, aby Chrystus nie miał najważniejszego miejsca w życiu społecznym? Jak bardzo współczesny świat oddalił się od ideału Królestwa Chrystusowego?

Współczesny świat wobec swojego Króla
Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata - to oczywista prawda, którą winien przyjąć i rozważyć w swoim sercu każdy katolik. Wynikają z niej bardzo konkretne wnioski, które powinny owocować w życiu nas samych, naszych rodzin, społeczności i całych państw. Dzisiaj, gdy wielu chce religię sprowadzić do roli prywatnych praktyk pobożnościowych, a jedynym przejawem zewnętrznym naszego poddaństwa Chrystusowi miałby być co najwyżej udział w nabożeństwach, trzeba się zastanowić, jak w praktyce powinno wyglądać nasze poddanie się Chrystusowi Królowi i jak bardzo odeszliśmy dzisiaj od Jego Królestwa.

Pan nasz Jezus Chrystus, jak uczy św. Cyryl Aleksandryjski: "Dzierży, jednym słowem, panowanie nad wszystkim stworzeniem, nie siłą wymuszone, ani od nikogo z zewnątrz, ale na mocy swej istoty i natury". Stąd wniosek, pisze Ojciec Święty Pius XI, że Panu Jezusowi należy się uwielbienie od ludzi i od aniołów, nie tylko jako Bogu, lecz zarazem aniołowie i ludzie mają być posłuszni i ulegli Jego władzy, jako Człowieka, ponieważ Chrystus panuje nad całym stworzeniem. Oznacza to, że Jego władza nie rozciąga się tylko na Ojczyznę Niebieską, do której zdążamy, i na czas powtórnego przyjścia, ale Jego panowaniu podlegają wszyscy już na tym świecie, we wszystkich sprawach. Dalej pisze papież: "(...) nie ma tu żadnej różnicy między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni w społeczeństwie niemniej podlegają władzy Chrystusa, jak jednostki(...) On sam jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak dla państwa". Pius XI potwierdzając tę prawdę wspomina słowa św. Augustyna, który uczy, że źródło szczęścia dla państwa nie może być inne niż źródło szczęścia człowieka, "ponieważ państwo, to nic innego, jak zgodny zespół ludzi".(św. Augustyn, List do Macedończyków, rozdz. 3). Nikomu nie wolno lekceważyć i podważać tej władzy pod groźbą strasznych konsekwencji społecznych. Bolesnym potwierdzeniem owej prawdy jest dzisiejszy stan społeczeństw, które w przeszłości były chrześcijańskie, a dzisiaj porzucając swoją wiarę i detronizując swego Króla, odczuwają na sobie skutki apostazji. Pisze o tym Ojciec Święty Jan Paweł II: "Jedną z przyczyn gaśnięcia nadziei jest dążenie do narzucenia antropologii bez Boga i bez Chrystusa. Taki typ myślenia doprowadził do tego, że uważa się człowieka za "absolutne centrum rzeczywistości, każąc mu w ten sposób wbrew naturze rzeczy zająć miejsce Boga, zapominając o tym, że to nie człowiek czyni Boga, ale Bóg czyni człowieka. Zapomnienie o Bogu doprowadziło do porzucenia człowieka" i dlatego "nie należy się dziwić, jeśli w tym kontekście otworzyła się rozległa przestrzeń dla swobodnego rozwoju nihilizmu na polu filozofii, relatywizmu na polu teorii poznania i moralności, pragmatyzmu i nawet cynicznego hedonizmu w strukturze życia codziennego". Europejska kultura sprawia wrażenie "milczącej apostazji" człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał".

Ponieważ współczesne społeczeństwa żyją tak, jakby Bóg nie istniał, padają ofiarą księcia tego świata - szatana, który za wszelką cenę próbuje zająć miejsce należne Chrystusowi i oczekuje w swej pysze, aby ludzie jemu służyli. Taki stan ludzkości, mimo coraz większych deklarowanych starań o pokój i tzw. prawa człowieka, nie może dawać innych owoców jak tylko wzrost brutalizacji życia, przestępczości, zwyrodnień, legalizacji homoseksualizmu i bluźnierstw, miotanych coraz częściej przeciw Jedynemu Królowi i Panu.
Wszelkie starania o pokój, taki jaki daje świat nie zaś Chrystus, są z góry skazane na niepowodzenie. Przestrzegał przed tym papież Pius XI w słowach: "...kiedy zastanawialiśmy się nad najważniejszymi przyczynami tych nieszczęść, jakie przygniatają ludzi i z nimi się zmagają, wówczas otwarcie wskazaliśmy, iż tego rodzaju nawałnica zła nie tylko dlatego nawiedziła świat, ponieważ bardzo wielu ludzi usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo z własnych obyczajów i życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także i w przyszłości nie zajaśnieje pewna nadzieja stałego pokoju między narodami, dopóki tak jednostki, jak państwa stronić będą i zaprzeczać panowaniu Zbawcy Naszego". I rzeczywiście prorocze w swej treści okazały się słowa papieża. Świat nie tylko nie poprawił się, ale przez odrzucenie swego Króla pogrąża się z dnia na dzień w ohydzie swoich grzechów. Nie pomagają nawet najambitniejsze zabiegi ludzkie, które mają na celu zbudowanie raju na ziemi, a zarazem odrzucają Jedynego Zbawiciela i Króla wraz z Jego Świętym Krzyżem. Wszystkie te wysiłki stają się niczym innym jak niebezpiecznymi utopiami, które prowadzą coraz większą liczbę dusz do piekła. Dzieje się tak dlatego, że człowiek postanawia żyć tak, jakby Bóg nie istniał i nie obowiązywały Jego prawa. Czy Pan Bóg wobec tego odstępstwa będzie obojętny i pozwoli, aby coraz większa liczba dusz zmierzała na zatracenie?

Droga ratunku...
Mała Hiacynta, która w 2000 roku została wraz z Franciszkiem wyniesiona na ołtarze przez Jana Pawła II, mówiła o tym, co przekazała jej na ten temat Matka Boża Fatimska: "Matka Boża powiedziała, że na świecie jest wiele wojen i niezgody. Wojny są niczym innym jak karami za grzechy świata. Matka Boża już nie może powstrzymać karzącego ramienia swego ukochanego Syna, które zawisło nad światem".

Od czasów objawień Matki Bożej w Fatimie oraz pontyfikatu papieża Piusa XI, kiedy w tak dramatycznych słowach ów papież opisywał współczesną mu sytuację, degradacja moralna świata jest nieporównywalnie większa. Stało się obecnie faktem to, co przepowiadała bł. Hiacynta: "Przyjdą mody, które będą bardzo obrażać Pana Jezusa" i dalej: "Wiele małżeństw jest złych, nie podobają się one Panu Jezusowi i nie są z Boga".

Stan tej degradacji, na krótko przed naszymi czasami, które tak surowo ocenił Ojciec Święty Jan Paweł II, podkreśliły wcześniej słowa Pana Jezusa z objawień Rozalii Celakówny w 1938 roku: "Moje dziecko! Za grzechy i zbrodnie (wymieniając zabójstwa i rozpustę), popełniane przez ludzkość na całym świecie, ześle Pan Bóg straszną karę. Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we wszystkich państwach i narodach na całym świecie". Wyraźnie więc Pan Jezus domaga się uznania Jego królewskiej władzy nie tylko w sercach ludzi, ale w życiu całych społeczeństw i państw: "Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy! Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu; jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Inaczej, Moje dziecko, nie ostoi się(...). Oświadczam ci to, Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem". W książce Ewy Hanter, Historia kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, znajdujemy wyjaśnienie dotyczące znaczenia słowa intronizacja. Autorka stwierdza: "Chociaż Namiestnik Chrystusowy papież Leon XIII poświęcił Sercu Bożemu cały rodzaj ludzki, jednak ważne jest, aby każdy człowiek osobiście uznał królowanie Boga. Wyrażamy to poprzez tzw. akt intronizacji. Słowo intronizacja oznacza wprowadzenie kogoś na tron. Encyklika «Annum Sacrum» wpłynęła na rozszerzenie się idei społecznego panowania Chrystusa Króla. Różne środowiska zaczęły składać uroczyście i publicznie wyznanie wiary, umieszczając jednocześnie na honorowym miejscu (jak na tronie) obraz Serca Jezusowego. Odtąd stawał się on zewnętrznym znakiem, że np. dana szkoła, urząd, formacja woskowa, uznaje niezaprzeczalną władzę Króla Miłości i zobowiązała się żyć według Jego prawa. Uroczystościom tym towarzyszy zawsze akt poświęcenia Sercu Jezusowemu. Poświęceń zbiorowych dokonują władze, którym przysługuje prawo przemawiania i działania w imieniu danej społeczności".

Jedyna nadzieja...
Chrystus Król i Jego Panowanie to nasza nadzieja. W Nim, przez Niego i dla Niego wszystko ma bowiem swój cel ostateczny i jedyny. Jego panowanie już na tym świecie daje prawdziwy pokój, o którym pisze Pius XI: "Przeto gdyby kiedy ludzie uznali tak w życiu prywatnym, jak i publicznym królewską władzę Chrystusa, wówczas musiałyby przeniknąć wszystkie warstwy społeczne niewypowiedziane dobrodziejstwa, jak sprawiedliwa wolność, jak ład i uspokojenie, zgoda i pokój". Jak uczy Kościół Święty - tak jak poza Kościołem nie ma zbawienia, tak też nie ma pokoju poza łaską Chrystusową.

Władza Pana Jezusa rozciąga się, jak już wspominaliśmy, nie tylko na Królestwo Niebieskie, ale również związana jest z panowaniem nad sprawami doczesnymi, widać to wyraźnie we wszystkich cytowanych przez nas wypowiedziach papieży. Podkreśla to zdecydowanie Pius XI w słowach: "Błądziłby zresztą bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, kiedy On od Ojca otrzymał nieograniczone prawo nad stworzeniem tak, iż wszystko poddane jest Jego woli".

W tym kontekście jasnym jest również fakt, że władza Chrystusa rozciąga się na ten świat nie inaczej jak poprzez Kościół Święty, którego On jest założycielem i głową. Od miejsca Kościoła w życiu społecznym i uprzywilejowania zależne jest, czy Chrystus Król będzie odbierał należną sobie cześć i chwałę jako monarcha - Król królów i Pan panujących.

Od rządzących i całych państw Ojciec Święty Leon XIII domaga się, w imię władzy doczesnej i wiecznej Chrystusa Króla, tego szczególnego poszanowania Kościoła i jego władzy: "Przeto święte powinno być dla rządzących imię Pańskie, a naczelnym ich obowiązkiem jest otaczać religię swą przychylnością, wspierać powagą, tarczą prawodawstwa osłaniać, a nic nie stanowić ani zarządzać z ujmą jej praw nietykalnych (...). Musi więc państwo, które dla dobra powszechnego jest ustanowione, w taki sposób doczesnej pomyślności służyć, by ku osiągnięciu najwyższego dobra, nie tylko żadnej nie stawiało zapory, ale owszem wszelkie wedle możności nastręczało ułatwienia. Do czego w pierwszym rzędzie należy troszczyć się o świętość i całość religii, która człowieka z Bogiem jednoczy".

Wszystko wokół Chrystusa
To odwieczne staranie Kościoła Świętego, aby świat składał nieustanną cześć swojemu Królowi nie jest tylko jakimś marzeniem. Nieraz bowiem w historii chrześcijaństwa, kiedy ludzkość zbliżała się do swego Króla i oddawała Jemu należną cześć, odbierała w nagrodę wspaniałe owoce rozwoju cywilizacyjnego całych społeczeństw i państw. Wówczas też mieliśmy do czynienia z największymi osiągnięciami organizacyjnymi państwa budowanego na wzór Królestwa Niebieskiego. Architektura wówczas niesiona pragnieniem podkreślenia panowania Chrystusa odzwierciedlała jego przymioty tworząc gotyckie katedry, którym nic dotychczas w architekturze nie jest w stanie dorównać. Kiedy społeczeństwo było zorganizowane wokół swego Króla, powstały uniwersytety i szpitale. Zasady i prawdziwa moralność całych społeczności zrodziła wspaniałych świętych. Wspomina te czasy papież Leon XIII: "Były niegdyś czasy, kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy Boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując miejsce w świecie, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie, tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą ani przygłuszą".

Papież przypomina, że chrześcijańska niegdyś Europa, która stawiała na pierwszym miejscu prawa Boskie, opanowała i ucywilizowała barbarzyńskie niegdyś ludy, rozprawiając się z zabobonami i przyprowadzając do prawdy. Ta właśnie Europa chrześcijańska zwycięsko odparła muzułmańskie najazdy i stanęła na czele cywilizacji. We wszystkich zdobyczach kultury była niegdyś przewodniczką i mistrzynią reszty ludzkości, dzięki wierności Chrystusowi.

Królestwo Chrystusa przez królowanie Maryi...
Nie można wreszcie nie wspomnieć, że Jezus Chrystus Król Wszechświata chce na świecie panować nie w żaden inny sposób jak tylko przez swoją Najświętszą Matkę Maryję. Wielki Apostoł Maryi św. Ludwik Maria Grignion de Montfort pisał o tym: "Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł na świat Jezus Chrystus i przez Nią też chce On w świecie panować" i dalej "Najświętsza Maryja Panna nie była dotąd znana, co stanowi jedną z przyczyn, dla których Jezus Chrystus nie jest znany należycie. Jeśli zatem, co jest bezsprzecznie pewnikiem, nastąpi poznanie Jezusa Chrystusa i Jego królestwa, wyniknie to jako logiczny skutek z poznania i panowania Najświętszej Bogarodzicy, która Chrystusa po raz pierwszy wydała na świat i również sprawi, że zajaśnieje On po raz drugi". Nie ma więc innej drogi do Królestwa Chrystusa jak przez Maryję i oddanie się na Jej służbę. Kiedy Maryja panuje w sercach ludzkich, przygotowując je w sposób doskonały na przyjęcie jedynego Króla, wówczas On sprawuje nad nimi swoją władzę i rządzi nimi prowadząc je i błogosławiąc: "Podobnie jak Jezus Chrystus jest Królem nieba i ziemi, zarówno na prawach przyrodzonego władcy, jak i na prawach zdobywcy, tak Maryja jest Królową nieba i ziemi przez łaskę. Otóż królestwo Jezusa Chrystusa rozciąga się głównie w sercu i wnętrzu człowieka, według słów Pisma Świętego: Królestwo Boże w nas jest (Łk 17,21), również więc i królestwo Najświętszej Panny znajduje swe siedlisko we wnętrzu człowieka, czyli w jego duszy".

Kiedy każdego dnia powtarzamy słowa modlitwy Ojcze nasz... i prosimy: przyjdź królestwo Twoje... musimy pamiętać, że modlimy się i prosimy o Jego panowanie nad nami tak w wieczności, jak i na tym świecie. Tylko Jego królestwo jest gwarancją prawdziwego pokoju i błogosławieństwa dla narodów i państw, w których ma On odbierać we wszystkich sprawach należną Jemu cześć i chwałę. Św. Ludwik we wzruszających słowach pisze o tym błogim panowaniu na tej ziemi: "Ach, kiedyż nadejdzie ów czas szczęśliwy(...) gdy boska Maryja ustanowiona zostanie Panią i Władczynią serc, by je całkowicie poddać władzy swego wielkiego i jedynego Jezusa? Kiedyż dusze będą tak oddychały Maryją, jak ciało oddycha powietrzem? Przedziwne doprawdy rzeczy będą się działy wówczas na tym padole, gdy Duch Święty, znajdując w duszach niejako odzwierciedlenie swej umiłowanej Oblubienicy, pospieszy skwapliwie, by napełnić je obfitością swych darów, zwłaszcza daru mądrości, by dokonywać cudów łaski. Bracie drogi, kiedyż nastanie ów czas szczęśliwy, ów wiek Maryi, gdy liczne dusze wybrane i przez Maryję wyproszone u Najwyższego, zatracą własny obraz w przepaści Jej wnętrza, staną się żywymi portretami Maryi, by miłować i wielbić Jezusa Chrystusa? Czasy te nastaną dopiero wówczas, gdy zostanie poznane i praktykowane nabożeństwo, które oto głoszę: Aby przyszło królestwo Twoje, Panie, niech przyjdzie królestwo Maryi".


Oprac. Sławomir Skiba


(1) Encyklika Ojca Św. Piusa XI, Quas Primas, O ustanowieniu Święta Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla, Katowice 1996, s. 10.
(2) Ojciec Święty Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska, Ecclesia in Europa, Kraków 2003, s. 14-15.
(3) Encyklika Ojca Św. Piusa XI, Quas Primas, op. cit. s. 3.
(4) A. Borelli, Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?, Kraków 2003, s. 54.
(5) O. Z. Dobrzycki OSPPE, o. S. Szafraniec OSPPE, Wielkie wezwanie Serca Jezusa do narodu polskiego, Kraków 1998, s. 76.
(6) Op. cit., s. 76-77
(7) E. Hanter, Historia kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, Apostolicum 1998, s. 45.
(8) Pius XI, op. cit. s. 12.
(9) Encyklika Ojca Św. Leona XIII, Immortale Dei, Jaidhof 1995, s. 7.
(10) Op. cit. s. 13.
(11) Por. Leon XII, op. cit.
(12) Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Warszawa 2000, s. 9.
(13) Op. cit., s. 14.
(14) Św. Ludwik, op. cit., s. 31.
(15) Św. Ludwik, op. cit., s. 177.


Tekst ukazał się w nr. 12 „Przymierza z Maryją”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 22 paź 2016, 09:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://krakow.gosc.pl/doc/2895528.Ks-pr ... zescijanin

Ks. prof. Zyzak: Co 5 minut ginie chrześcijanin!
dodane 26.12.2015 08:00 Zachowaj na później

Obrazek
Ks. prof. dr hab. Wojciech Zyzak, rektor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie archiwum UPJPII


"Chrześcijanie są najbardziej dyskryminowaną religią świata" - pisze rektor UPJPII w liście, który w święto św. Szczepana czytany jest we wszystkich kościołach archidiecezji krakowskiej.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii przypadającego na drugi dzień świąt, w którym Jezus zapowiada uczniom: "Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony", ks. prof. Wojciech Zyzak zwraca uwagę, że te słowa nie straciły na aktualności.

"Jak przypomniał nam w zeszłym miesiącu Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, chrześcijanie pozostają nadal najbardziej dyskryminowaną religią świata. Co 5 minut ginie jeden chrześcijanin, a brutalnie prześladowanych jest 200 milionów wyznawców Chrystusa. W ponad 70 krajach świata łamie się prawo do wolności religijnej i 350 milionów chrześcijan poddawanych jest różnym formom dyskryminacji. Niektóre opisy męczeństwa okrucieństwem nie odbiegają od relacji starożytnych" - podkreśla rektor UPJPII.

Dodaje również, że prześladowcy św. Szczepana zanim rzucili się, by go zabić, zatkali sobie uszy. "Także obecnie wielu zamyka oczy i zatyka uszy, by nie przejąć się prześladowaniami chrześcijan. Możni tego świata potrafią okazać solidarność i sprzeciw wobec przemocy. Widać to było po niedawnych zamachach we Francji. O wrażliwości świadczyła także ogromna manifestacja z udziałem 150 przywódców państw z początku tego roku w Paryżu, gdzie dokonano zamachu na autorów satyrycznego czasopisma, które znane jest z tego, że obraża uczucia wyznawców różnych religii. (...) Nic nie może usprawiedliwiać wspomnianych zbrodni i świat słusznie protestuje wobec nich. Tym bardziej trzeba mieć nadzieję, że znajdzie w sobie dość uczciwości i odwagi, by równie głośno upomnieć się o podstawowe prawa wyznawców Chrystusa" - pisze ks. prof. Zyzak, wspominając także niedawną wizytę biskupią krajów Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II.

"Od lat bezskutecznie wołali oni o pomoc wyludniającym się z powodu konfliktów diecezjom. Pasterz jednej z diecezji w Iraku z przejęciem obliczał, że jeśli nie zahamuje się przyczyn ucieczki wyznawców Chrystusa, za 5 lat w tym kraju nie pozostanie ani jeden chrześcijanin. Świat zaczął żywo się interesować problemami tego regionu dopiero, gdy tysiące uchodźców stanęło u granic Europy" - zauważa rektor papieskiej uczelni, wyjaśniając, że w święto pierwszego męczennika nie bez powodu swój list poświęcił właśnie tematowi męczeństwa. 5 grudnia w Peru zostali bowiem beatyfikowani dwaj absolwenci uniwersytetu, franciszkanie: Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek. To pierwsi absolwenci tej uczelni, którzy zostali wyniesieni na ołtarze.



"Boże powołanie zaprowadziło obu zakonników do Peru, gdzie w warunkach skrajnego ubóstwa służyli miejscowej ludności aż do męczeńskiej śmierci. Założyciel terrorystycznej komunistycznej organizacji Świetlisty Szlak wyznał, że misjonarze zostali zastrzeleni z jego rozkazu, gdyż »swoją działalnością, czyli odprawianiem Mszy św., głoszeniem słowa Bożego i pomocą dla biednych, przeszkadzali partyzantom w zaszczepieniu w miejscowej ludności idei walki zbrojnej z władzą«. Rozważając dzisiaj śmierć pierwszego męczennika, świętego Szczepana, zauważamy, że była ona odwzorowaniem męczeńskiej śmierci Pana Jezusa. Podobnie zwrócono uwagę na fakt, że ostatnie chwile życia błogosławionych franciszkanów przypominają koniec ziemskiej drogi Chrystusa. Złożyły się na nią: ostatnia Eucharystia, pojmanie, parodia sądu, wyrok, jego wykonanie poza wsią i wypisanie winy. Wierni parafii w Pariacoto od chwili śmierci męczenników mówili o nich »nasi święci«. Wielu z nich przeżyło prawdziwe nawrócenie. Jak w całej historii Kościoła, tak i dzisiaj krew męczenników jest zasiewem chrześcijan" - nie ma wątpliwości ks. prof. Wojciech Zyzak.

Jego zdaniem, krew dzisiejszych męczenników powinna być dla nas wystarczającym wyrzutem sumienia, kiedy sami nie dajemy należnego świadectwa życia chrześcijańskiego. "W Polsce żyjemy w warunkach, w których cieszymy się wolnością religijną. Opuszczanie niedzielnej Eucharystii, lęk przed publicznym przyznaniem się do Chrystusa i Kościoła może nas zawstydzać, gdy widzimy, że są chrześcijanie, którzy za możliwość praktykowania swej wiary płacą wysoką cenę. Pamiętajmy, że greckie słowo »martyr« znaczy nie tylko »męczennik«, ale i »świadek«. Dzisiejsze święto jest okazją, by postawić sobie pytanie o jakość świadectwa życia chrześcijańskiego" - pisze z naciskiem rektor UPJPII, dodając, że w swoich środowiskach każdy z nas może znaleźć wspaniałych świadków Chrystusa, którzy na różnych drogach życia dążą do świętości jako osoby konsekrowane, duchowne i świeckie.

"W obecnych czasach szczególnego znaczenia nabiera świadectwo świętych małżonków i rodzin. Takich chrześcijan pragnie kształtować Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, nie tylko na kierunku nauk o rodzinie, ale na wszystkich rodzajach kształcenia. Dlatego również 7 października rozpoczął u nas działalność Papieski Uniwersytet Dzieci i Rodziców. Od tego momentu nasza uczelnia otacza troską dydaktyczną nie tylko studiującą młodzież czy seniorów, których zapraszamy na Uniwersytet Trzeciego Wieku, ale wszystkie pokolenia, jakie kształtują życie każdej rodziny" - zapewnia ks. prof. Zyzak, życząc również wszystkim małżonkom i rodzinom mocy duchowej do dawania świadectwa o Bogu, który jest miłością.

Zwracając się z kolei do wszystkich mieszkańców diecezji, rektor papieskiej uczelni życzy, by "światło Bożego Narodzenia, które zabłysło w noc betlejemską, rozpalało większą wiarę w naszych sercach, budziło miłosierdzie względem bliźnich i rodziło pokój w naszych domach u na całym świecie".




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 06 lis 2016, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=91094&utm_sour ... medium=rss

Amerykański prałat: współczesna kultura uodparnia na przyjęcie chrześcijaństwa
Aktualizacja: 2016-11-5 1:56 pm

Duchowny lub świecki starający się przekazywać Ewangelię na współczesnym Zachodzie często spotyka się z oporem. Jakie jest jego źródło? Zdaniem amerykańskiego duchownego – głęboko zakorzenione idee czy przekonania. Przyjmowane mniej lub bardziej świadomie stanowią swego rodzaju warstwę ochronną uodparniającą na pełne przyjęcie chrześcijaństwa. Czy tu tkwi klucz do zrozumienia kryzysu naszej wiary?
Prałat Charles Pope z archidiecezji Waszyngton na swoim blogu opisuje 6 „trendów kulturowych” utrudniających ewangelizację w dzisiejszych czasach. Pierwszym z nich jest sekularyzm. Etymologia tego słowa pochodzi od łacińskiego saecula – oznaczającego zarówno świat, jak i naszą obecną erę. Sekularyzm oznacza zatem podwójne zamknięcie: na świat nadprzyrodzony oraz na inne, niż obecne epoki. Z zamknięciem tym może wiązać się otwarta wrogość wobec spraw duchowych. Odmawia się im zwłaszcza wstępu do sfery publicznej.
Sekularysta może posiadać wiarę, ale jest to wiara słaba – podporządkowana sprawom świeckim. Musi dopasować się do poglądów politycznych, planów zawodowych czy też nie zawsze moralnych zachcianek. O ile wierzący powinni osądzać zgodność – lub sprzeczność – świata z zasadami ich wiary, o tyle często czynią wręcz odwrotnie. Współczesność staje się normą, a wszystko – z wiarą łącznie – musi się do niego dostosować.
Kolejnym, co najmniej równie szkodliwym trendem jest materializm. Chodzi tu nie tylko o koncentrację na pieniądzach i dobrach ekonomicznych. Materializm filozoficzny to pogląd o istnieniu wyłącznie świata obserwowanego zmysłami, materialnego. Całej sferze duchowej odmawia się prawa do istnienia. Oznacza to negację nie tylko bytów duchowych – jak Bóg i aniołowie – lecz również wszelkich wartości moralnych. Dla materialisty życie staje się jedynie pozbawionym głębszego sensu pędem ku śmierci.
Kolejny szkodliwy trend to indywidualizm. W radykalnej wersji polega na przedkładaniu jednostki nad dobro wspólne i więź z innymi ludźmi oraz Bogiem. Autonomia staje się bożkiem – odrzuca się zależność od innych oraz tradycję. Tą ostatnią określa się pogardliwie mianem „wierzeń martwych białych mężczyzn”. Indywidualizm obejmuje także sferę religijną. Mówi się wręcz o prawie do stworzenia własnej wiary. Człowiek stwarza sobie bożka na swój obraz i podobieństwo. Oddawanie czci wykwitom własnej wyobraźni uważa się wręcz za przyrodzone prawo. Wynika to z absolutyzacji wolności jednostki.
Amerykański duchowny opisuje także „hermeneutykę nieciągłości”. Chodzi tu o radykalne zerwanie z przeszłością, postrzeganą jako nieoświecona, naiwna, przesądna czy – wreszcie – średniowieczna. Mówi się o „osiągnięciu dojrzałości” przez współczesnego człowieka. Jednak słowa te są pełne pychy. Chociaż bowiem przeszłe epoki nie były wolne od błędów, to nie należy jego zdaniem lekceważyć tradycji – dorobku pokoleń, który przetrwał próbę czasu.
Ta niechęć wobec przeszłości w sferze kościelnej oznacza negację tradycyjnej teologii czy praktyk. Odrzuca się je jako przedsoborowe, a przez to niepasujące do współczesnego człowieka.
Negatywnym aspektem kultury współczesnej jest także neonominalizm. W historii filozofii nominalizm miał kilka znaczeń, jednak przez współczesny neonominalizm prałat Pope rozumie twierdzenie, jakoby słowa były jedynie „arbitralnymi dźwiękami”, nieodzwierciedlającymi w obiektywny sposób rzeczywistości. Niekiedy całe kategorie, na przykład mężczyzna, kobieta, małżeństwo, uważa się za twory umysłu, puste słowa nieistniejące w realnym świecie. Neonominaliści twierdzą także, że mają prawo do zmiany pojęć opisujących świat. W ten sposób to, co dotychczas nazywano aborcją zwą mianem „wolności reprodukcyjnej”; a sodomię – „gejostwem”. Samobójstwo lub zabijanie starych i chorych zwą zaś eutanazją, co etymologicznie znaczy „dobrą śmierć”. Tożsamość płciową określają terminem gender, będącym… kategorią gramatyczną w wielu językach. Według neonominalistów możemy na nowo definiować rzeczywistość, a nie jedynie ją odkrywać i dostosowywać się doń.
Kolejnym trendem cechującym współczesną kulturę jest hedonizm. Przyjemność sama w sobie jest czymś dobrym. Błąd jednak polega na jej absolutyzacji. Życie dla hedonisty ma sens wyłącznie pod warunkiem wystarczającej dawki przyjemności. Osobom o takiej mentalności całkowicie obce jest pojęcie poświęcenia, krzyża, kluczowe dla Ewangelii. W praktyce hedonista odrzuca liczne elementy chrześcijańskiego przesłania, postrzegając je jako sprzeczne z dążeniem do przyjemności i powodujące jej przeciwieństwo – cierpienie. Nie może on zrozumieć nawoływania do rodzenia niepełnosprawnego dziecka, konieczności wstrzemięźliwości seksualnej homoseksualistów, wytrwania w chorobie bez decyzji o tak zwanej eutanazji etc. Tymczasem, jak zauważa prałat, dobra takie jak wychowanie dziecka czy choćby sukces zawodowy wymagają trudów i wyrzeczeń.
Analiza prałata Charles’a Pope’a trafnie ujmuje negatywne trendy współczesnej mentalności. Listę tę warto by uzupełnić o jeszcze jeden trend ideologiczny: egalitaryzm. To prawda, że pod względem swojej natury i praw do życia, założenia rodziny czy wolności od przymusowej pracy jesteśmy równi. Jednak w dzisiejszym egalitaryzmie chodzi o coś więcej. Nie tylko o równą podstawową godność czy nawet równość szans, lecz równość rezultatu. Nie tylko i nie przede wszystkim w ekonomii, lecz w każdym aspekcie życia.
Egalitaryzm to swego rodzaju klamra spinająca wymienione powyżej trendy. Egalitarysta nie może znieść wyższości sfery duchowej nad świecką i autorytetu Boga i Kościoła – dlatego zostaje sekularystą. Materializm i związana z nim negacja wyższych wartości również konweniują z egalitarną mentalnością. Jeśli bowiem uznamy istnienie prawdy, dobra czy piękna, to musimy uznać, że pewni ludzie są lepsi od innych. Indywidualizm, w swym radykalnym rozumieniu oznacza niechęć do wszelkiej wyższości i ograniczeń nakładanych przez „lepszych”, posiadających jakiś autorytet. Hedonizm to swego rodzaju egalitaryzm we wnętrzu człowieka. Jak bowiem zauważył prof. Plinio Corrêa de Oliveira na kartach „Rewolucji i kontrrewolucji”, stanowi on przejaw buntu namiętności przeciwko wyższości i władzy rozumu. Z podobnym poglądem spotykamy się również w platońskim „Państwie”. Starożytny filozof zwraca uwagę, że hierarchii klas społecznych odpowiada hierarchia w ludzkiej duszy z rozumem kierującym częścią popędliwą i pożądliwą.
Egalitaryzm to także jedna z głównych przyczyn odrzucania dziedzictwa przeszłości – hermeneutyki nieciągłości. Wszak często kojarzy się ona z feudalizmem, nierównością społeczną i „wyzyskiem”. Z kolei neonominalizm to doskonałe narzędzie dla zwolenników ideologii równości. Pozwala im bowiem na dowolne zmianę pojęć, tak aby dostosować je do własnych poglądów. Dlatego też postawom uznawanym tradycyjnie za „gorsze” nadaje się miło brzmiące nazwy, aby zdjąć z nich „dyskryminujące” piętno.

Źródło: blog.adw.org

mjend


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Chrześcijaństwo
PostNapisane: 20 gru 2017, 10:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/ ... /8639-8639

Nie nazywajcie protestantów chrześcijanami! – Marian T. Horvat
Opublikowano: 18 grudzień 2017

Autor: Marian T. Horvat
Papież Leon XIII potępił tę tolerancję względem protestantyzmu pod nazwą amerykanizmu, by być bardziej precyzyjnym: herezji amerykanizmu.
Katolicy określający protestantów mianem „chrześcijanin”, a nawet “dobry chrześcijanin” stanowią dziś zjawisko dość powszechne. W Stanach Zjednoczonych praktykowano to jeszcze przed Vaticanum II, głównie ze względu na dążenie amerykańskich katolików do wychodzenia naprzeciw protestantyzmowi, którego ton dominował w sferach towarzyskich i biznesowych. Poza tym pojawiało się pytanie o przystosowanie wpływowych protestantów dołączających do społeczności katolickiej, a także katolików zawierających związki małżeńskie z protestantami. Było po prostu łatwiej nazywać wszystkich chrześcijanami. Podobno niwelowało to różnice, tworzyło wrażenie, że katolicy i protestanci byli kuzynami w obrębie jednej wielkiej szczęśliwej rodziny. Papież Leon XIII potępił tę tolerancję względem protestantyzmu pod nazwą amerykanizmu, by być bardziej precyzyjnym: herezji amerykanizmu.
Po Soborze Watykańskim II praktyka nazywania protestantów chrześcijanami wzrastała lawinowo, przy czym nieprawidłowości tej dopuszczono się nawet w oficjalnych dokumentach soborowych. Odtąd Stolica Apostolska, prałaci i kapłani stosowali ją tak szeroko, jak tylko było to możliwe. Obecnie owo wychodzenie naprzeciw protestantom sięgnęło już na tyle daleko, że niektórzy katolicy, chcąc wprowadzić jakieś rozróżnienie pomiędzy katolicyzmem, a jego „oddzielonymi protestanckimi braćmi”, określają się mianem katolickich chrześcijan. To zbędne. Jedynie bowiem katolicy mogą być prawdziwymi chrześcijanami. Nikt, kto odstępuje od Kościoła Rzymsko-katolickiego, nie może być chrześcijaninem. Terminy te są synonimami.

Za każdym razem, gdy słyszę słowo „chrześcijanin” odnoszone do protestantów, czuję zażenowanie. Jego stosowanie w tym kontekście stanowi oczywistą pożywkę dla tendencji przychylnych groźnemu religijnemu indyferentyzmowi, który zaprzecza istnieniu obowiązku oddawania przez człowieka czci Bogu poprzez wyznawanie i praktykowanie jedynej prawdziwej Wiary Katolickiej. Jest sprawą oczywistą, że ci, którzy jej zaprzeczają, mimo wszystko nie mogą być chrześcijanami, a więc uczestnikami Kościoła Chrystusowego. [Stanowisko przeciwne] w sposób naturalny doprowadza do progresywistycznego przekonania, że człowiek może zostać zbawiony w każdej religii, która uważa Chrystusa za Zbawiciela. Dobry luteranin, dobry anglikanin, prezbiterianin – jakie to ma znaczenie skoro są dobrymi ludźmi i szczerze kochają Chrystusa?
Niezależnie od tego, kto dziś myśli w taki właśnie sposób, chcę podkreślić, że stoi to w sprzeczności z całą tradycją Kościoła Katolickiego epoki przedsoborowej. Jego nauczanie nigdy nie obejmowało określania heretyków mianem chrześcijan.
Przed Vaticanum II Magisterium było zawsze bardzo jasne: to nie jest sprawa indywidualnego charakteru lub też cech
Nikt, kto odstępuje od Kościoła Rzymsko-katolickiego, nie może być chrześcijaninem. Terminy te są synonimami.
jednostki. Nikt nie może stać się członkiem Kościoła Chrystusowego bez przyjęcia zbioru prawd Wiary Katolickiej, pozostawania w jedności ze Stolicą Piotrową oraz przyjmowania Sakramentów. Chrześcijaninem jest tylko ten, kto akceptuje Naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz Kościół, który on ustanowił. Kto bowiem może mieć Boga za Ojca, a odrzucić Matkę Kościół? (Papież Pius IX, Singulari quidem z 17 marca 1856). Któż przyjmuje oblubieńca – Chrystusa, a nie przyjmuje jego mistycznej oblubienicy – Kościoła? Któż oddziela Głowę, jednorodzonego Syna Bożego, od ciała, którym jest Jego Kościół? (Papież Leon XIII, Satis cognitum z 29 czerwca 1896). To niemożliwe.
Najkrócej mówiąc: jedynie ci, którzy wyznają jedyną Wiarę Katolicką i pozostają w jedności z Mistycznym Ciałem Chrystusa, są członkami Jego Kościoła. A tylko owi członkowie posiadają legitymację do noszenia zaszczytnego imienia Chrześcijan.
Sekta protestancka wyrosła z buntu sprzeciwiając się Kościołowi Chrystusa i chcąc uznawać Chrystusa bez Piotra, autorytetu, który On ustanowił na ziemi. Poprzez ten rozdział opuścili oni Kościół i popadli w herezję. To winno być powiedziane i rozumiane jasno, bez sentymentalnych obaw przed urażeniem czyjegoś sąsiada lub krewnego: protestant jest heretykiem, ponieważ odszedł od mistycznego Ciała Chrystusa. Nie jest chrześcijaninem, a z pewnością nie jest „dobrym chrześcijaninem”.


PISMO POTWIERDZA TĘ PRAWDĘ

Mój przyjaciel imieniem Jan uważał, że pozostałem zbyt zaciekły w tej kwestii. Robisz z igły widły – mówił. Czyż Pismo nie uczy nas kochać naszych bliźnich i nie osądzać?
Jest to ten sam stary ton, w który uderza się cały czas od zakończenia Vaticanum II. Zgodnie z nim próba korekty złych praktyk lub fałszywego nauczania jest czymś niewłaściwym. Niezależnie jednak od subiektywnych interpretacji natchnione słowa Pisma nader jednoznacznie bronią tego, że piecza nad winnicą została powierzona przez Chrystusa wyłącznie [Jego] Kościołowi. Przywołajmy kilka wersów.
Kto was słucha, mnie słucha, kto wami gardzi, mną gardzi; kto zaś mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał (Łukasz 10:16). Nie może być jaśniej: protestanci, którzy odrzucili głowę, odrzucili samego Chrystusa, a więc nie powinni otrzymać miana chrześcijan.
Chrystus ustanowił Kościół, na którego czele stoi jedna głowa: „Tobie [Piotrze] dam klucze królestwa niebieskiego, a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane także w niebiesiech, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane także w niebiesiech” (Mateusz 16:19).
Najkrócej mówiąc: jedynie ci, którzy wyznają jedyną Wiarę Katolicką i pozostają w jedności z Mistycznym Ciałem Chrystusa, są członkami Jego Kościoła. A tylko owi członkowie posiadają legitymację do noszenia zaszczytnego imienia Chrześcijan.
Św. Paweł jest dość ostry w swoich wypowiedziach na temat fałszywego nauczania, właściwego np. protestantom: „Jeżeli wam ktoś inną ewangelię przynosi niż tę, którą otrzymaliście, niech będzie przeklęty!” (List do Galatów 1:9).
Gdzie indziej poucza katolików, by wykluczyli się ze społeczności niekatolickich: „Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który prowadzi życie nieuporządkowane, przeciwne nauce przez nas przekazanej” (2 List do Tesaloniczan 3:6).
Św. Jan Apostoł zabrania jakichkolwiek kontaktów z heretykami: „Kto trwa przy nauce, ten ma Ojca i Syna. Jeżeli ktoś przyjdzie do was, a tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go w dom, ani go pozdrawiajcie” (2 list św. Jana 1:10).
Pismo Święte jest więc dość jasne co do tego, że wyłącznie ci, którzy należą do jedynego Koscioła założonego przez Chrystusa, Kościoła Katolickiego, mogą być prawnie nazwani chrześcijanami.


PAPIEŻE POWTARZAJĄ TO NAUCZANIE

Tradycyjne nauczanie papieży jest równie jednoznaczne jeżeli chodzi o zajmujący nas problem. Proszę i tu pozwolić na przytoczenie kilku fragmentów tekstów tytułem przykładu.
Pius XII oświadcza bez niedomówień: „By być chrześcijaninem trzeba być [chrześcijaninem] rzymskim. Należy rozpoznać wyłączność Kościoła Chrystusowego, który rządzony jest przez jedynego następcę Księcia Apostołów, którym pozostaje Biskup Rzymu, wikariusz Chrystusa na ziemi (Alokucja do pielgrzymów irlandzkich z 8 października 1957). Czy można jaśniej wyrazić opinię o tym, kto jest chrześcijaninem?
Leon XIII uważa za oczywiste, że oddzielone członki nie mogą pozostać częścią tego samego ciała: „Tak długo, jak jakaś część ciała pozostawała w nim – żyła; oddzielona – traci życie. Tak też człowiek, tak długo, jak żyje w [mistycznym] ciele Kościoła, jest chrześcijaninem. Odłączony od Niej, staje się heretykiem (Encyklika Satis cognitum z 29 czerwca 1896). Kładąc nacisk na los tych, którzy zerwali z jedyną Wiarą, mówi dalej: Ktokolwiek opuszcza Ją [Kościół Katolicki], oddziela się od woli i nakazów Naszego Pana Jezusa Chrystusa; opuszczając ścieżkę zbawienia, wkracza na tę, która prowadzi do zatracenia. Kto odłącza się od Kościoła, jednoczy się z cudzołóstwem” (ibidem). Istotnie: ludzie ci nie dzielą wraz z nami imienia chrześcijan.
Pius IX: „Ten, kto odrzuca Tron Piotrowy, jest błędnie przekonany o swoim udziale w Kościele Chrystusowym” (Quartus supra z 6 stycznia 1873).
W Syllabus Errorum teza, że protestantyzm jest niczym więcej, niż tylko kolejną formą tej samej religii chrześcijańskiej, została szczególnie mocno potępiona.
W związku z powyższym stwierdzamy, że istnieje jeden tylko Kościół Chrześcijański – Kościół Katolicki, i tylko ci, którzy do niego przynależą, powinni być nazywani chrześcijanami.


JAK WALCZYĆ Z AMERYKANIZMEM?

Wiele osób pyta mnie: co mam robić by zwalczać amerykanizm? Inni proszą: podaj mi jakiś przykład.
Pozwólcie, że dam wam jeden konkretny sposób pokonania w sobie tendencji wychodzenia naprzeciw protestantom.
Kiedy już złapiecie się na nazwaniu protestanta chrześcijaninem, zatrzymajcie się i poprawcie samych siebie. Nazwijcie go protestantem. W ten sposób okażecie, że nie akceptujecie protestanckich błędów i uważacie je za to, czym w istocie są: protestanci zaprzeczyli wielu katolickim dogmatom i dlatego też stali się przyczyną wielkiego rozłamu jedności Kościoła Katolickiego, co z kolei wyrządziło niewypowiedziane zniszczenia w świecie chrześcijańskim i doprowadziło do potępienia wielu dusz.
Jest to być może mała rzecz, jednak to właśnie przez owe drobiazgi jako ludzie z wolna pogrążaliśmy się w religijnym indyferentyzmie. Czas już ustawić jakieś bariery. Nie możemy obwijać naszej miłości do Wiary Katolickiej w zasłonę dwuznacznych sformułowań. Jedyne prawdziwe zjednoczenie z protestantami, możliwe do zaakceptowania dla katolików, może nastąpić wyłącznie poprzez ich powrót do prawdziwego Kościoła Chrystusowego – Kościoła Katolickiego. Tylko dzięki temu będą oni mogli pełnoprawnie nazywać się chrześcijanami.

Za: https://gloria.tv/article/ZTkTX8qYofQV2RK6SyhLFBknz


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /