Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 24 paź 2015, 08:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Rządzące Europą lewactwo, jeżeli ma taką ochotę to może całe przejść na islam i nawet zmienić sobie poczucie bycia europejczykiem na bycie arabem, skoro potrafią już z baby zrobić chłopa i na odwrót, ale wara im od nas normalnych, zwykłych ludzi.
Nas nie mają prawa wciągać w swoje rewolucyjno - doktrynerskie, idiotyczne gierki.
Patologia nie może zawładnąć normalnością.


Antyislamska PEGIDA istnieje już rok i rośnie w siłę. Niemiecki episkopat ma do niej zastrzeżenia

PEGIDA, czyli Patriotyczni Europejczycy Przeciw Islamizacji Zachodu powstała rok temu w Dreźnie. Formacja konsekwentnie rośnie w siłę. Popierana jest głównie w miastach wschodnich landów Niemiec, czyli w byłym NRD. Paradoksalnie w takich landach jak Saksonia, Saksonia-Anhalt, Meklemburgia-Pomorze Przednie czy Turyngia mieszka zaledwie 3% wszystkich muzułmanów osiadłych w całych Niemczech.

Rok temu w pierwszej demonstracji PEGIDY udział wzięło 350 osób. Wszyscy w skupieniu słuchali Lutza Bachmanna – lidera i mówcy ugrupowania. Kilka dni temu w centrum Drezna błyskawicznie zebrało się ponad 10 tysięcy. Dokładnie po roku PEGIDA ma ponad 17500 członków i sympatyków.

Działalność PEGIDY na wiecach we wschodnich Niemczech wspierają także coraz liczniej Węgrzy i Polacy. Flagi obu tych nacji oraz transparenty w językach narodowych coraz częściej towarzyszą niemieckim.

PEGIDA nie powstała jedynie jako ruch przeciwko islamizacji Europy. Jej zwolennicy jasno opowiadają się przeciwko działaniom na rzecz równości płci i genderyzacji.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja PEGIDY w zachodnich landach. Tam demonstracjom PEGIDY niemal zawsze przeciwstawiają się protesty tzw. obrońców starej niemieckiej demokracji i otwartości. Obok standardowych haseł o tolerancji, przeciwnicy PEGIDY zaopatrzyli się nawet ostatnio o baner: „Falafel zamiast kiełbasek”.

Jasne jest stanowisko znanego z popierania postępowych idei niemieckiego Kościoła wobec PEGIDY . – Chrześcijanom nie wolno z nią współpracować – uważa kardynał Reinhard Marx, przewodniczący niemieckiego episkopatu.

Proporcjonalnie wraz ze wzrostem problemów z imigrantami, wzrasta w Niemczech poparcie dla PEGIDY i maleje poparcie do kanclerz Merkel. W Dreźnie na banerach można było kilka dni temu przeczytać m.in. „MERKEL – MOTHER TERRORISTA”.

Źródło: Focus / www.vz.ru
ChS

http://www.pch24.pl/antyislamska-pegida ... 943,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 05 gru 2015, 06:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Islam zagraża Europie

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak podają brytyjscy eksperci ds. bezpieczeństwa, do zamachów w Paryżu doszło w wyniku zaniechań europejskich służb wywiadowczych. Czyżby Europa nie wyciągnęła lekcji sprzed zamachów na WTC w Nowym Jorku, kiedy także zlekceważono zagrożenie ze strony Al-Kaidy?
– Poprawność polityczna w Europie dotyka nie tylko polityki. Są nią także skażone służby specjalne. Zapewne rozpracowują i monitorują środowiska islamskie, ale – jak wynika z informacji medialnych – islamiści w bardzo ograniczony sposób wykorzystują elektronikę, co znacząco utrudnia inwigilację tych środowisk. Islamiści płacą gotówką, zmieniają telefony komórkowe, informacje przekazują przez gońców itd. Aby ich rozpracować, służby specjalne powinny powrócić do starych metod, czyli dobrze rozbudowanej agentury. I tu pojawia się problem. Bo jak budować agenturę w środowisku imigrantów, którzy w większości nie mają nawet dowodów tożsamości?

Francuskie służby wywiadowcze uchodzą za jedne z lepszych. Czyżby zawiniła rutyna?
– Zawiodła nieroztropność, a może nawet głupota polityków. Kto otwiera granice i przyjmuje setki tysięcy popleczników radykalnego islamu? Wśród nich są „żołnierze” dżihadu, którzy dla Europy są najeźdźcami, ludzie, którzy mają jeden cel: zniszczyć nasz świat. Oni prowadzą z nami wojnę, a my bawimy się w politykę. Służby są tylko strukturą, która może sprawnie działać, jeżeli zapewni się jej czas i możliwości operacyjne. Jeżeli się ją zaskakuje decyzjami politycznymi w tak ogromnej skali i nie przygotowuje kadrowo z odpowiednim wyprzedzeniem, to formacje te nie są w stanie wypełniać skutecznie swoich obowiązków.

Dlaczego Pana zdaniem nie udało się im wcześniej przechwycić informacji o planowanych zamachach? Przecież ci ludzie musieli się ze sobą kontaktować, zostawić jakiś ślad…
– To zorganizowana sieciowo organizacja. Dodatkowo to są ludzie oddani sprawie. Ich ataki to akty religijnego męczeństwa. Jak przechwycić informację o zamachu, jeżeli przygotowania trwają w kręgu rodzinnym? Służby europejskie działały w środowiskach radykalnych, ale jak działać w kręgu kilku rodzin?

Jedna z metod rozbijania różnych grup przestępczych polega na wniknięciu w ich szeregi i rozpracowywaniu siatki od wewnątrz. Czy ta metoda ma lub może mieć zastosowanie w przypadku Państwa Islamskiego?
– Aby wejść w środowisko decyzyjne radykalnego islamu, trzeba osób, które w nim się wychowały. To jest operacja, która trwa całe lata. Zwerbowanie takiego radykała to nie proces cywilizowanego namawiania, a brutalnego łamania. Jeżeli terroryści wypowiedzieli nam wojnę, to nie możemy czekać z założonymi rękoma, ale natychmiast powinniśmy wobec agresora stosować przepisy czasu wojny. Także w Polsce duża część polityków myśli kategoriami działań operacyjnych przeciwko przestępcom, a nie jak w sytuacji wojennej. Pytanie, ile jeszcze osób w Europie musi zginąć, aby to dotarło do decydentów. Zbliża się początek operacji sił sojuszniczych przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu i trzeba sobie uświadomić, iż jest to początek operacji wojskowej nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale jest to także początek regularnych aktów terroru w Europie. Unia Europejska już jest w stanie wojny, ale politycy są jeszcze na mentalnych wakacjach.

Jaką rolę w zwalczeniu zagrożenia terrorystycznego mogą odegrać służby tureckie?
– Tu jest problem. Zapewne Turcy mają stosunkowo dobrze zinfiltrowane środowiska tzw. Państwa Islamskiego, ale są oskarżani o nielegalny handel ropą z terrorystami. Jednocześnie cały wysiłek operacyjny kierują na walkę z prezydentem Syrii Baszarem al-Asadem i powstańcami kurdyjskimi. Tak więc realizują głównie swoje cele strategiczne. Coraz częściej pojawia się też pytanie o rolę tego państwa w pośrednictwie transportu nielegalnych imigrantów do Europy, gdyż przytłaczająca większość przechodzi właśnie przez terytorium Turcji.

A jeśli chodzi o wywiad izraelski?
– Rola Izraela w tym konflikcie także jest zagadkowa. Jest to państwo, które dla świata islamu jest wrogiem – można powiedzieć – priorytetowym. Znajduje się w zasięgu działań islamistów, ale na swoim terytorium ma względny spokój. Dla wielu obserwatorów sceny politycznej w tamtym regionie jest jasne, iż destabilizacja państw islamskich na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej jest na rękę Żydom. Pytanie zasadnicze dotyczy tylko pozycji tego państwa w sytuacji zwycięstwa na tym obszarze wpływów radykalnego islamu. Nie wydaje mi się, aby Tel Awiw nie brał tego pod uwagę.

Wiele mówi się dzisiaj na temat tego, jak zatrzymać falę terroryzmu, jednak mało kto zastanawia się nad pogłębieniem problemu, a mianowicie nad ekspansją islamu na Europę, islamu, którego wyznawcy lub sympatycy są sprawcami zamachów. Czy islam jest tak mocny, czy może Europa, odchodząc od wartości chrześcijańskich, sama zachęca do dżihadu?
– Jednym z praw dziejowych jest sytuacja, w której dana cywilizacja słabnie, odchodzi od wartości, na których powstała, i na danym terenie zastępuje ją cywilizacja będąca w ofensywie demograficzno-religijnej. Oczywiście mam tu na myśli islam. Europa nie dość, że nie chce się realnie bronić, to jeszcze zachęca potencjalnych agresorów, aby przybywali. Jedną z form obrony Europy musi być powrót do chrześcijańskich korzeni, do chrześcijańskich wartości w życiu społecznym. Stary Kontynent musi pokazać przybyszom, że to mieszkańcy Europy są gospodarzami, że to oni określają prawa i obowiązujące tu zasady. Przybysze jeżeli chcą tu mieszkać, to muszą się podporządkować naszym prawom. Jeżeli nie będą chcieli, zawsze mogą sobie poszukać innego miejsca na świecie, gdzie będą szczęśliwi, miejsca, gdzie ich religia jest prawem, a tradycja zwyczajem. U nas nie ma na to miejsca, my mamy swoją wiarę, swoje tradycje i zwyczaje, które powinniśmy pielęgnować. Jeśli się w porę nie obudzimy, to wszystko możemy stracić. Do powrotu Europy do korzeni zachęcał nas św. Jan Paweł II i wiedział, co to znaczy. Mamy wzór, wystarczy się zreflektować.

Można uznać, że islamiści wykorzystują kryzys wartości cywilizacji zachodniej?
– Oni nie chcą nas nawracać, ale podbijać. Dla mnie ignorancja Europy w kwestii pojęcia tego procesu jest porażająca. Według naszego sposobu myślenia, nawracanie nie polega na zabijaniu i straszeniu, ale na dialogu. Europejczycy patrzą na islamistów oczyma swoich wartości i zasad, tymczasem nowi kolonizatorzy dążą poprzez działania taktyczne do zasadniczej zmiany całego naszego kontynentu. Dla nich nie istnieje pojęcie tolerancji w kwestii współistnienia religii i postaw społecznych. Tam jest tylko jedna wartość religijna i jedno prawo. Ci, którzy dzisiaj budują swoje kariery na elektoracie islamistycznym, w razie zwycięstwa islamu będą jego pierwszym wrogiem. Homoseksualiści, feministki czy też obrońcy wartości świeckiego państwa staną się pierwszym wrogiem islamu.

Jaką Pana zdaniem rolę w szerzeniu wrogości w Europie odgrywają ideolodzy islamscy?
– Europa dofinansowuje islam i jego obiekty kultu, i to w sytuacji, kiedy dziesiątki ich kapłanów nawołują do zniszczenia Europy. Taka sytuacja z punktu widzenia logiki i strategii przetrwania Europy to samobójstwo. Jeżeli islam karze śmiercią za przejście na chrześcijaństwo, to cywilizacja zachodnioeuropejska powinna taką religię kontrolować i wydalać z kontynentu wszystkich, którzy głoszą tego typu poglądy. Chcę powiedzieć wyraźnie, że tu nie chodzi już o zasady, ale o coś fundamentalnego, o przetrwanie. To, co mówię, może brzmi nazbyt ostro, ale w stosunku do tego, co głoszą na naszym kontynencie „misjonarze śmierci”, jest racjonalne. Europa musi natychmiast wysłać w świat jednoznaczny sygnał, że jest kontynentem otwartym i przyjaznym dla wszystkich chcących żyć w pokoju, jednakże każdy akt agresji, nawet słownej, spowoduje bezwzględny odwet.

Jak zatrzymać tę falę, także falę agresywnej islamskiej indoktrynacji?
– Prezydent Francji Francois Hollande mówi, że jesteśmy w stanie wojny z radykalnym islamem. Wojna ma swoje prawa, w czasie wojny nie przyjmuje się na swoje terytorium potencjalnego wroga. Do czasu określenia intencji wyznawców islamu zmierzających do Europy, a zwłaszcza ich finansowych protektorów, należy być bardzo ostrożnym. Gra nie idzie tu o europejskie wartości, ale o Europę, jaką znamy, z której wyrastamy, o Europę chrześcijańską.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ropie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 18 gru 2015, 09:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Pogrom pod Wiedniem - czarna karta z historii Polski...!

[Z książki St. Krajskiego „Islam, masoneria, uchodźcy. Czy czeka nas wielka apokalipsa?” Stron 144, cena 25 zł razem z kosztami wysyłki. Tel. 22 651 88 17, 601 519 847]

=======================

Str. 94 i nn.

Rozdział VIII

"Uchodźcy" - narzędzie zniszczenia Europy i Polski.

To bardzo łatwo udowodnić. Ci, którzy chcą przekształcić nasz kontynent w twór masoński oderwany całkowicie od europejskiej hi­storii, tradycji, wartości tak bardzo się nie kryją. Oczywiście o ich za­mierzeniach i działaniach nie znajdziemy informacji w wielkich me­diach. Ta informacja jest jednak łatwo dostępna.

l. "Pogrom pod Wiedniem - czarna karta z historii Polski..!”
W drugiej połowie 2015 r. ukazał się na portalu ,,Wpolityce.pl" tekst podpisany nickiem "Pilnuj Polski" pt. "Pogrom pod Wiedniem - czarna karta z historii Polski”.
Warto przytoczyć go w całości:

W marcu 1683 roku z Azji Mniejszej i Bałkanów zaczęła napływać w kierunku Europy Zachodniej i Północne fala uchodźców, głównie pochodzenia tureckiego. Niepewni jutra, zagrożeni wojnami, dotknięci nędzą, podróżowali w poszukiwaniu życia wolnego od strachu i po­niżenia. Tej rzeszy imigrantów politycznych przewodził niejaki Kara Mustafa. Najpierw zawędrowali do Belgradu, potem udało im się prze­dostać na Węgry, gdzie zatrzymali się na postój w Szekesfehervar, jed­nak granica z Austrią okazała się dla nich zamknięta.

Ksenofobiczna katolicka monarchia Habsburgów nie chciała wpu­ścić nieszczęśników na swe terytorium. Tym samym wykazała się ra­żącym brakiem tolerancji oraz islamofobią. Austriaków poparli nie­stety Polacy, którzy posługując się mową nienawiści zachęcali władze w Wiedniu, by zamknięto granice przed masami uchodźców. Król Jan III Sobieski nie był w stanie zrozumieć, że mogą oni ubogacić kulturo­wo i duchowo kontynent europejski.

Niestety, w czarny scenariusz wpisał się również papież Innocenty XI, który zamiast zachęcić parafie katolickie w Europie, by przyjmo­wały imigrantów, wzywał, by odesłać ich z powrotem do domów. Tym samym zaprzeczył podstawowej zasadzie chrześcijaństwa, która mówi, by kochać bliźniego jak siebie samego.

Uchodźcy wkroczyli jednak na teren Austrii i zaczęli maszerować w kierunku Wiednia. Mieszkańcy stolicy egoistycznie zamknęli przed nimi bramy miasta. Zmęczeni i wygłodniali przybysze rozbili więc swe namioty wokół miejskich murów i czekali na rozwój sytuacji.

Wówczas doszło do wydarzenia, które śmiało nazwać można jed­nym z najbardziej haniebnych w historii Polski. 12 września 1683 roku król Jan III Sobieski napadł niespodziewanie na obozowisko uchodź­ców koczujących pod Wiedniem. Na czele swych szwadronów zwanych husarzami dokonał pogromu nieszczęsnych imigrantów, a nawet zra­bował ich dobytek. Część przybyszów została z zimną krwią zamordo­wana, a pozostali musieli ratować się ucieczką.

Dziś, jako ludzie bardziej świadomi i stojący na wyższym poziomie rozwoju, musimy nie tylko potępić ten bestialski wyczyn króla, ale tak­że prosić naszych muzułmańskich braci o przebaczenie.

Pod tym tekstem osoba podpisująca się nickiem "Pilnuj Polski" zamieściła "informację': że jest to: "Fragment z podręcznika do histo­rii dla klasy II liceum z 2039 roku, zatwierdzonego przez Ministerstwo Oświaty i Ministerstwo Poprawności Politycznej"

Gdy tekst ten się ukazał, wydrukowałem sobie jego kilka egzem­plarzy, jednak bez tej "informacji”, rozdałem znajomym i kilku oso­bom, które spotkałem przypadkowo.

Większość z nich komentowała go w ten sposób: "Świetny żart, celny tekst'”.

Niektórzy jednak po jego przeczytaniu byli głęboko przekonani, że jest to jakieś autentyczne i poważne oświadczenie i za­stanawiali się tylko czy wydała je Platforma Obywatelska czy lewica.

Ktoś powie: "To chyba były osoby pozbawione poczucia humo­ru". A dlaczegóż to? Czy publiczne wypowiedzi "poważnych osób'”, teksty w "poważnych" periodykach dotyczące małżeństw homosek­sualistów, adopcji przez nich dzieci, szkodliwości drożdżówek, doku­menty państwowe zabraniające sprzedaży tych ostatnich w szkołach jako szkodliwych dla zdrowia, wręcz "zabójczych" itp., nie posiada­ją takich samych znamion jak ten tekst? Czy ten tekst nie referuje, w pewnym przynajmniej stopniu poglądów wielu dzisiejszych "intelektualistów" i polityków? Czy dzisiejszy marsz uchodźców nie przy­pomina w wielu momentach marszu armii Kara Mustafy, który prze­biegał dokładnie tą samą trasą?

2. Czy XVII wiek był wiekiem szatana?
Wiek XVII był wiekiem szatana. Szatan chciał w nim, posługując się swoimi pomocnikami na ziemi (różokrzyżowcami i, następnie, masonami), zrealizować plan starcia chrześcijaństwa i chrześcijań­skiej Europy z powierzchni ziemi. Czy wiek XXI nie przypomina go w sposób łudzący?
W wieku XXI wszystko wygląda inaczej niż w poprzednich stu­leciach. Inny aż do absurdu jest pieniądz, inna kultura, moralność, wojna. Pojawiają się działania, które trudno początkowo rozpoznać jako wojny i dopiero pewne ich owoce i dalsze konsekwencje zaczynają na to jednoznacznie wskazywać.

Czy zatem trudno sobie wyobrazić, że uchodźcy to wielka armia, ukryta wśród kobiet, dzieci i starców, która zajmuje z góry upatrzone pozycje w kluczowych punktach Europy, by za jakiś czas zaopatrzyć się w broń i uderzyć?

Dziś łatwo sobie wyobrazić, że możemy mieć też do czynienia z realizacją planu B, w ramach którego ci ludzie, pozostając w swoim kręgu kulturowym, przy swojej religii i zamieszkując Europę, będą przez najbliższe 20-30 lat rozmnażać się w takim tempie jak dotąd i bez większego wysiłku staną się większością na wymierającym przecież coraz szybciej naszym kontynencie.

W XVII w. to Polska zatrzymała pochód islamu, ale Austria się broniła, a wspierało ją kilka państw. Sytuacja była trudna, bo Fran­cja kierując się niejasnymi względami podejmowała działania służą­ce Turkom, uniemożliwiając między innymi Niemcom wystawienie takiej armii, do jakiej wystawienia byliby oni zdolni (Francja zaata­kowała terytoria niemieckie). Turcy znaleźli też wsparcie w osobie księcia Imre Thököly, który zbudował własne państwo ze stolicą w Koszycach i w jego interesie było osłabienie Austrii. Sprzymierzył się zatem z Turkami.

Do koalicji anty-tureckiej weszli poza Polską (z Litwą), Austrią, Państwem Kościelnym, Wenecja (która prowadziła z Turkami sku­teczne wojny na morzu) oraz Rosja, która weszła do koalicji późno (kilka lat po Odsieczy Wiedeńskiej) i w zasadzie nie odniosła żad­nych sukcesów. Pozostałe państwa były całkowicie bierne.

Tomasz Sanecki pisze na swoim blogu: "Europa obojętnie pode­szła do agresji tureckiej, nie zdając sobie sprawy z możliwych jej kon­sekwencji. Europa Zachodnia była nieczuła na to, co działo się pod murami Wiednia. Ponadto były kraje, które wręcz chciały upadku Habsburgów”.

Czy naprawdę nikt wtedy w Europie nie zdawał sobie sprawy z możliwych konsekwencji? Przecież były one, jakby się wydawało, oczywiste. Należy uznać, że Europa była paraliżowana przez szatana. Jego pomocnicy na ziemi, różokrzyżowcy i masoneria usypiali i dez­orientowali europejskie państwa.

Punktem kulminacyjnym wojny o Europę, przesądzającym spra­wę, była bitwa pod Wiedniem w 1683 r. Turcja wystawiła największą w swojej historii armię. Jest wiele szacunków jej liczebności - od 100 do 300 tys. żołnierzy. Austriacy dysponowali dwudziestoma kilkoma tysiącami żołnierzy. Król Jan III Sobieski miał trochę liczniejszą ar­mię. Kilkanaście tysięcy wystawili Niemcy. O losach bitwy zadecydo­wało uderzenie polskiej husarii i następujące bezpośrednio po nim uderzenie lżejszej polskiej jazdy. W sumie na siły tureckie uderzyło 20 tys. jazdy i rozgromiło je w parę godzin. Bez Polaków Austriacy i Niemcy nie mieli żadnej szansy na wygraną.

Warto dodać, że Polska miała wcześniej wielkie sukcesy w walce z siłami islamu. Największą bitwą XVII w. była bitwa pod Berestecz­kiem stoczona w 1651 r. przez Jana Kazimierza z siłami tatarsko-ko­zackimi. Polska armia liczyła 80 tys. żołnierzy, armia wroga około 130 tys. Polaków zginęło w tej bitwie siedmiuset, kozaków i Tata­rów ok. 40 tys. W 1672 r. Jan Sobieski, jeszcze jako dowódca woj­skowy, przeprowadził "jedną z najbardziej imponujących operacji wojskowych w historii, która znana jest jako "wyprawa Sobieskiego na czambuły tatarskie”. Stojąc na czele 3 tys. jazdy pobił kilkudziesię­ciotysięczne wojska tatarskie i uwolnił 44 tys. ludzi z jasyru.
W 1673 r. odniósł zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem. W bitwie tej zgi­nało 30 tys. Tatarów (ocalało 4 tys.).

3. Nienawiść szatana i rozbiory Polski
W kilku swoich książkach pisałem już o tym, że wszystkie te wydarzenia spowodowały nienawiść szatana i jego "pomocników na ziemi" do Polski i spowodowały, że podjęli oni decyzję o jej wy­mazaniu z mapy Europy. Pod koniec XVII w., jak opisuje to szcze­gółowo w oparciu o dokumenty historyk międzywojnia Kazimierz M. Morawski, powstała międzynarodowa loża masońska o nazwie "Okrągły Stół” której celem było doprowadzanie do rozbiorów Pol­ski. Loża ta zaplanowała je na pierwszą połowę XVIII w. i plan ten został zrealizowany prawie do końca i byłby w pełni skuteczny, gdyby nie śmierć stojącego na czele tej loży Augusta II Mocnego. Masoni musieli jeszcze poczekać kilkadziesiąt lat.
Zauważmy, że w XX i XXI w. szatan, nauczony doświadczenia­mi XVII w., zastosował ten sam scenariusz, zmienił jednak kolejność wydarzeń. Uznał, że najpierw musi wykończyć Polskę, a dopiero po­tem spowodować zalanie Europy islamem. Dwóch jego pomocników Hitler i Stalin zrobili wszystko co mogli, by Polski nie było. Potem sterowany przez masonerię rytu francuskiego komunizm osłabiał Polskę, demoralizował, wyniszczał, odbierał Polakom ich świado­mość i dumę narodową, nadzieję, wiarę w siebie, by wreszcie oddać Polskę (przy Okrągłym Stole) w ręce zachodniej, amerykańskiej, masonerii rytu szkockiego.

Znowu pojawił się Okrągły Stół i zaczął być realizowany ten sam jego plan. Ten proces wykańczania Polski przez masonerię opisałem szczegółowo w książce "Masoneria polska 2014”.Warto tu tylko zasygnalizować jeden, nie tylko symboliczny fakt - spotkanie Wojciecha Jaruzelskiego z przywódcą masonerii rytu szkockiego Dawidem Rockefellerem, które odbyło się w Nowym Jorku w dniu 25 września 1985 r., i zostało opisane, między innymi, przez Pawła Łepkowskiego w październiku 2015 r. w "Historii Uwa­żam Rze" w materiale pt. "Pakt Jaruzelski-Rockefeller” .

Dziś Polska nie obroni Europy, nie dokona ponownej Odsieczy Wiednia.

A czy Europa sama się obroni? Czy w ogóle zamierza się bronić?

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=80


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 16 lut 2016, 10:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Z niewinnie brzmiącego i ogłupiającego rozum określenia "multi - kulti", wyrasta dla świata współczesna pandemia społeczno - polityczna, czyli terroryzm.

Wszyscy jesteśmy na wojnie z terroryzmem

Z gen. dyw. Romanem Polką, byłym dowódcą jednostki specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Zaangażowanie się Polski w bądź co bądź zbrojny konflikt w Syrii to dobra decyzja?
– Od początku wojny z terroryzmem w Afganistanie czy Iraku braliśmy w niej udział. Z punktu widzenia wojskowego nawiązaliśmy świetne relacje z innymi wojskami, z którymi potrafimy współdziałać. Jeśli teraz wycofalibyśmy się ze wspólnych działań NATO, to spowodowałoby naszą izolację w strukturach NATO, a przecież zależy nam, aby Sojusz Północnoatlantycki był silny, zwarty, żeby działał w sposób zdecydowany. Unikanie zaangażowania odbiłoby się również na współpracy naszych jednostek specjalnych z jednostkami ze Stanów Zjednoczonych czy innych państw NATO. Brak solidarności przy konkretnych wyzwaniach powoduje, że wypada się poza obieg, a wówczas obniżają się także nasze zdolności czy możliwości. Również z punktu widzenia strategicznego powinno nam zależeć, żeby Sojusz był silny. Tu nie ma miejsca na myślenie, które bardzo często obserwujemy w Europie, że skoro jesteśmy w NATO, to nie musimy się starać. NATO jest tak silne, jak silni są jego poszczególni członkowie, czy i z jaką odpowiedzialnością podejmują trudne wyzwania. Mamy wschodnią flankę NATO, południową, i jeśli chcemy na wschodniej flance większego zaangażowania się naszych partnerów, to nie możemy udawać, że to, co się dzieje na południu, nas nie dotyczy.

O tej solidarności i zaangażowaniu Polski w konflikt z ISIS jako o „wyrazie solidarności z resztą naszych sojuszników” mówił w Monachium prezydent Andrzej Duda. Tyle tylko, że solidarność zakłada wzajemność, a tej jakoś nie widać. Mam tu na myśli kwestię wzmocnienia wschodniej flanki NATO…
– Po pierwsze, dobrze, że Amerykanie pokazują, że są sojusznikiem, na którego można liczyć. Mówił to jeden z amerykańskich generałów, który stwierdził, że Stany Zjednoczone dostrzegają problem na Wschodzie i potrzebę zmobilizowania państw europejskich. Inna sprawa dotyczy logistyki, dzisiaj nie ma potrzeby stacjonowania żołnierzy na naszym terytorium. W krótkim czasie można przerzucić odpowiednie siły do obsługi sprzętu jaki jest u nas. Kolejna sprawa – jeszcze istotniejsza – to wspólne ćwiczenia, wspólne manewry, bez których trudno mówić o kolektywnej obronie sojuszniczej. To wszystko wymaga ćwiczenia związków taktycznych, związków operacyjnych, toteż dobrze, że nasi partnerzy dostrzegają potrzebę organizowania takich manewrów. Jest to też element psychologicznego oddziaływania na wschodnich sąsiadów, a zwłaszcza na Rosję, która przez długi czas tak naprawdę czuła się bezkarna. Teraz, kiedy na horyzoncie rysuje się adekwatna siła, to Moskwa krzyczy, ale to nie powinno ograniczać naszej determinacji. Sojusz Północnoatlantycki to system obronny, poza wschodnie granice nie wychodzimy i mamy prawo w ramach Sojuszu do obrony swojego terytorium.

Powróćmy może jeszcze do wojny z tzw. Państwem Islamskim. Minister obrony Antoni Macierewicz, mówiąc o naszym zaangażowaniu w walkę z ISIS, wymienia działania rozpoznawcze i szkoleniowe. Choć jak powiedział szef BBN Paweł Soloch, nie ma mowy o wysyłaniu tam żołnierzy, to perspektywicznie – czy jest tu miejsce także dla GROM-u?
– Jest to miejsce dla jednostek specjalnych. Jednostki specjalne to nie tylko GROM, jest jeszcze kilka innych świetnych jednostek: FORMOZA, AGAT, Jednostka Wojskowa Komandosów, która operuje na tym samym poziomie. Działania rozpoznawcze, tzw. rozpoznanie specjalne, czy też działania szkoleniowe to jedne ze standardowych zadań sił specjalnych, które zapoznają się z potencjalnym obszarem działań, ale przede wszystkim pomagają tym, którzy te obszary zamieszkują, żeby mogli bronić się sami. Myślę, że jest to adekwatna broń wobec terrorystów, którzy działają w sposób niestandardowy, nieregularny, rozproszony. Siły specjalne są najlepszą odpowiedzią na tego typu zagrożenia. To naturalne, że polskie społeczeństwo nie chce, aby nasi żołnierze angażowali się w konflikt, w walkę z ISIS, ale warto pamiętać, że nie jest to wojna taka, jaką sobie wyobrażamy chociażby z filmów o II wojnie światowej. Udział w tego typu działaniach polega – jak wspomniałem i jak to było chociażby w Afganistanie – na pomocy lokalnej społeczności, aby oni sami wywalczyli sobie niepodległość.

Jaka może być cena naszego zaangażowania w wojnę z ISIS i czy w związku z tym nie wzrasta zagrożenie terrorystyczne dla Polski?
– To prawda, że w mediach pojawiły się głosy, że nasze zaangażowanie w walkę z ISIS zwróci uwagę terrorystów na nasz kraj. Moim zdaniem, na wzrost zagrożenia terrorystycznego to w ogóle nie wpłynie. Bardzo rozsądnie w tej sprawie wypowiedział się były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który stwierdził, że w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego nie możemy się uchylać od naszych obowiązków czy zadań. Do całej tej sprawy należy podejść bardzo spokojnie, bo najgorsze, co w tej sytuacji można zrobić, to wykorzystywać to politycznie jako machinę propagandową po to, żeby straszyć Polaków masowymi ofiarami polskich żołnierzy i w ten sposób podchodzić do przeciwnika. Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, to musimy mówić jednym językiem. Tym jednym, wspólnym stwierdzeniem i w Polsce, i w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego jest to, że wszyscy jesteśmy na wojnie przeciwko terroryzmowi. Nie możemy udawać, że Polska jest z tych działań wyłączona, nie możemy się chować i unikać zaangażowania. Wypowiedź min. Macierewicza na pewno nie wpłynie negatywnie na poziom naszego bezpieczeństwa, natomiast tylko konkretne, wspólne działania i zaangażowanie Sojuszu mogą rozwiązać problem terroryzmu. Potrzebna jest prawdziwa determinacja, a nie tylko deklaracje słowne. Tylko to może rozwiązać problem, który mamy dzisiaj z tzw. Państwem Islamskim, ale także z Syrią, która tylko nakręca wszystkie działania o charakterze terrorystycznym.

Premier Dmitrij Miedwiediew obarcza Zachód wywołaniem nowej zimnej wojny. Czy zaangażowanie Rosji w Syrii oraz napięcie między Moskwą a Ankarą mogą wywołać konflikt o szerszym zasięgu?
– Poziom hipokryzji Miedwiediewa i Władimira Putina nie ma sobie równych. Trzeba być wyjątkowo bezczelnym, żeby dokonać aneksji Krymu, łamać wszelkie możliwe umowy międzynarodowe, następnie doprowadzić do rzezi w Donbasie i krwawiącego cały czas konfliktu w tamtym rejonie, a teraz wygłaszać frazesy na temat pokojowego działania. Ta retoryka ze strony Rosji to nic nowego, nie uznałbym tego również jako prężenie muskułów, bo te już od dawna są naprężone, tak czy inaczej jest to wyraz słabości Moskwy. Z drugiej jednak strony to pokazuje, że działamy słusznie. Wreszcie ktoś powiedział Rosji „basta”! Zresztą chyba sami Rosjanie widzą, że są w trudnej sytuacji, że zapędzili się w kozi róg, będąc pewni, że Zachód kolejny raz nie będzie reagował. Wspólna reakcja to jedyne słuszne działanie. Przypomnę tylko, że twarda, zdecydowana polityka prezydenta Reagana kiedyś doprowadziła do upadku Związku Sowieckiego, teraz też potrzebna jest twarda, konsekwentna polityka Zachodu wobec nieobliczalnych działań Rosji.

Wiele wskazuje na to, że wobec zamykania szlaku przepływu uchodźców na południu Europy – mamy zablokowany kierunek węgiersko-austriacki i grecko-macedoński, gdzie trwa budowa płotów – kolejny szlak migracyjny będzie prowadził przez Polskę. Czy w tej sytuacji nie powinniśmy skorzystać z doświadczeń chociażby Węgrów?
– To prawda, że jeden ze szlaków, tzw. szlak północny, prowadzi wzdłuż naszych granic. Myślę, że należy ten problem monitorować. Płoty niekoniecznie są najlepszą ochroną. To, co należy robić, to starać się rozwiązywać problem tam, gdzie się on rodzi. Wszelkie inne działania, żeby tę falę migracyjną powstrzymać, są tylko półśrodkami i bynajmniej nie rozwiążą problemu. Tu konieczna jest wspólna, sojusznicza strategia. Nie można też bezrefleksyjnie w imię poprawności politycznej przyjmować tych ludzi bez sprawdzenia ich tożsamości. Ponadto tych, którzy przybyli nielegalnie, należy deportować, także tych, którzy nie chcą przyjąć standardów czy zaakceptować kultury i systemu wartości kraju, w którym się znaleźli. Ponadto niech uchodźców czy imigrantów przyjmują kraje arabskie o podobnej kulturze, które dotychczas tego nie zrobiły, a nie odmienna kulturowo Europa otwierająca szeroko swoje granice. Konieczne jest wypracowanie wspólnej strategii, dokonanie selekcji tych, którzy przybywają, aby nie były to „samotne wilki”, ale rodziny, które naprawdę u siebie w kraju są zagrożone. Pozostaje oczywiście kwestia uszczelnienia i kontroli granic Unii Europejskiej, bo jeżeli tego nie zrobimy, to możemy się pożegnać ze strefą Schengen i swobodnym przekraczaniem granic wewnątrz wspólnoty europejskiej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... yzmem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 23 mar 2016, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
To jest wojna, perfidii, głupoty i bezradności lewacko - europejskiej z Europą i z narodami europejskimi.
A islam, uchodźcy, dżihad i terror. to tylko narzędzia tej wojny.


To jest wojna

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk

Europa opłakuje ofiary zamachu w stolicy Belgii. Wiemy o 34 zabitych. Liczba ta może się zwiększyć, bo rannych jest aż 192 osoby. Co zawiodło?
– Zawiodły służby specjalne, zawiodły zabezpieczenia antyterrorystyczne. Po tych obrazkach płynących z Brukseli widzimy, że służby straciły jakąkolwiek kontrolę nad grupami potencjalnych terrorystów.

Julia Pitera, komentując zamachy dla TVN 24, stwierdziła, że „zamachy to nic nowego” oraz że jej zdaniem, „nie ma powodów do paniki”. Europoseł Platformy uspokoiła Pana?
– Julia Pitera nigdy mnie nie uspokajała. Nie chciałbym komentować słów europosłanki, która nie ma pojęcia, o czym mówi. W Belgii doszło do zamachu terrorystycznego na lotnisku i w metrze. Tam zginęli ludzie. To nie jest zabawa sztucznymi ogniami, a prawdziwe bomby, które zabijają, ranią i jednocześnie niszczą mienie. Mówimy więc o rzeczy bardzo poważnej. Mam wrażenie, że Pitera nie wie do końca, co się stało i o czym jest mowa.

„Musimy być solidarni”, „Nie możemy się dać zastraszyć” itd. Czołowi politycy przyjęli tę samą retorykę co przy zamachach w Paryżu. I co? I nic się nie zmienia…
– Oczywiście powinniśmy być solidarni, bo trudno przyjąć inną postawę, gdy dzieje się tragedia, a terroryści próbują pisać historię Europy. Z drugiej strony pamiętajmy o Polsce. Przed nami dwa ważne wydarzenie, które przyciągną miliony osób tj. szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Bezpieczeństwo jest w tym momencie najważniejsze. Chciałbym jako poseł, żeby wszyscy parlamentarzyści wzięli to sobie do serca i zrobili wszystko, aby na gruncie prawnym, który umożliwia działanie służb, Polacy mogli się czuć bezpiecznie.

Latem dojdzie do jeszcze jednego ważnego wydarzenia – Piłkarskich Mistrzostw Europy we Francji. Paryż wyciągnął wnioski z zamachu z listopada 2015 r.?
– Chciałbym w to wierzyć. Na dzisiaj martwię się o Polskę, nie chciałbym tego robić za całą Europę, bo wiem, że na to nie mam wpływu. Jako poseł mogę zabiegać o bezpieczeństwo polskich obywateli, bo to jest realne. Życzę bardzo dobrze naszym europejskim sojusznikom, aby nigdy więcej nie dochodziło do wydarzeń z Paryża czy Belgii i żeby terroryści nie przejmowali inicjatywy.

To jako poseł odradzałby Pan swoim wyborcom wyjazd na mistrzostwa?
– Każdy musi podjąć decyzję sam. Ja z pewnością nie pojadę.

Dlaczego mimo rozwoju techniki jesteśmy zawsze dwa kroki za terrorystami?
– Bo zapomnieliśmy, że terroryzm to nie tylko technika, ale przede wszystkim ludzie. A jak wiemy, ludzie są nieprzewidywalni. Każdy dobry sprzęt, najlepsze systemy nasłuchowe i podsłuchowe czy obserwacyjne przy człowieku i jego mózgu okazują się bezradne. Siłą służb specjalnych nie jest technika, a człowiek. Amerykanie doświadczyli tego po zamachach z 11 września 2001 r. Poszli w technikę, zlikwidowali agenturę, a potem przekonali się, że gdy ktoś chce oprzeć działania służb na technice, to się zawiedzie.

Tylko że środowiska muzułmanów w Europie są hermetyczne. To znacznie utrudnia działania człowieka, w tym infiltrację.
– Tak, tylko w pierwszej kolejności trzeba uporządkować fakty, czyli kto jest gościem, a kto wrogiem. Trzeba uporządkować sprawy pobytu. Pytanie, co z osobami, które nie chcą przedstawić danych o swojej przeszłości i tożsamości. Nie mogą przedstawić metryk i paszportów, bo jak twierdzą, wszystko zniszczyła wojna, ale nie chcą też zostawić odcisków palców. Mówiąc wprost, trzeba zacząć oddzielać ziarna od plew. Jeżeli nie jest się konsekwentnym, a miękkim, to terroryści przejmują inicjatywę. Tak to brutalnie wygląda i trzeba to sobie uświadomić. Mówimy dzisiaj o brutalnej wojnie prowadzonej w sposób totalny. Możemy to nazywać, jak chcemy, choćby tak jak europoseł Pitera, ale jest to wojna. O tyle nierówna, że nie wiadomo gdzie jest przeciwnik i skąd i kiedy zaatakuje, a także kto będzie następny na jego celu.

Przywróciłby Pan prawo do posiadania broni Europejczykom?
– Temat jest poruszany i rozważany. Prywatnie mam bardzo mieszane uczucia. Ale jestem za tym, żeby wszyscy, łącznie z kobietami, przeszli szkolenia weekendowe z obsługi broni. Wolę, żeby broń maszynowa znajdowała się w jednostkach wojskowych z możliwością pobrania w razie niebezpieczeństwa. Jestem więc za tym, żeby każdy umiał posługiwać się bronią, ale żeby ta była w miejscach bezpiecznych.

Co dalej ze strefą Schengen? Powróciły głosy wzywające do jej zawieszenia bądź likwidacji.
– Wszystko rozbija się o to, czy politycy pozwalają jej działać. Gdyby ona dobrze działała, to żaden uchodźca nie dostałby się do Europy. Gdyby strefa Schengen działała konsekwentnie, to przez granicę turecko-grecką nikt nie mógłby się przedostać. Z przekraczaniem granic w strefie łączą się pewne procedury. Według nich m.in. trzeba udowodnić, że się jest prześladowanym. Na ten moment wygląda to tak, że ktoś dostaje się na teren Unii, to przypomina wtargnięcie, i mówi, to ja będę teraz sobie tu mieszkał za wasze pieniądze. Nie można mylić gościnności z uległością, bo dzisiaj mamy do czynienia z agresją. Schengen nie należy likwidować, a ożywić. Tylko że dziś wola polityczna jest taka, żeby ją osłabić.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/154475 ... wojna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 04 maja 2016, 07:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Aerolit napisał(a):
To jest wojna, perfidii, głupoty i bezradności lewacko - europejskiej z Europą i z narodami europejskimi.
A islam, uchodźcy, dżihad i terror. to tylko narzędzia tej wojny.

Wojna ta nawiązuje do praktyki gangsterskiej, zmuszającej naciskiem, przemocą, haraczem do posłuszeństwa, do poddaństwa, do uległości.
UE rządzona jest obecnie przez struktury mafijne.


Kolejne „odjechane” propozycje KE

Włoski dziennik „La Stampa” poinformował w poprzednim tygodniu, że Komisja Europejska przygotowuje propozycję rozwiązań prawnych, w wyniku których każdy kraj członkowski nieprzyjmujący imigrantów według algorytmu zaakceptowanego we wrześniu poprzedniego roku będzie musiał zapłacić karę do 250 tysięcy euro za każdego z nich.

W ten sposób na krajach UE, szczególnie tych z Europy Środkowo-Wschodniej, sprzeciwiających się przyjmowaniu imigrantów wymuszano by realizację ubiegłorocznych porozumień w tym zakresie mimo tego, że np. Węgry, Czechy i Słowacja zaskarżyły je do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Jeszcze wcześniej pojawiła się informacja o pracach KE nad zharmonizowaniem warunków i o wysokości pomocy socjalnej, na jaką mogą liczyć imigranci przybywający do poszczególnych krajów UE.

W tym przypadku chodzi o to, żeby w związku ze znacznie wyższym poziomem pomocy socjalnej dla imigrantów w zamożnych krajach Europy Zachodniej niż pozostałych krajach UE zapobiec wewnętrznej wtórnej imigracji.

Przypomnijmy tylko, że na ostatnim szczycie Unia – Turcja w połowie marca tego roku przywódcy europejscy zabiegali u przywódców tureckich z jednej strony o uszczelnienie morskiej granicy z Grecją, tak aby zablokować exodus imigrantów tą drogą, z drugiej o przyjmowanie z powrotem tych imigrantów, którzy znaleźli się w UE, ale nie otrzymali azylu.

Wprawdzie porozumienie z Turcją dotyczące uszczelnienia morskiej granicy z Grecją zostało już raz przez UE zawarte w listopadzie 2015 roku, ale niestety nie było realizowane, ponieważ Unia obiecała Turkom 3 mld euro na finansowanie obozów uchodźców w ciągu najbliższych 2 lat, ale przekazała do tej pory zaledwie kilkadziesiąt milionów euro.

Komisja Europejska, która dysponuje unijnym budżetem, żąda przejrzystości wydatkowania tych środków od instytucji i organizacji tureckich zajmujących się imigrantami, ale nie jest to łatwe do osiągnięcia.

Turcy oprócz pieniędzy (tym razem chodzi już o środki w wysokości aż 6 mld euro, przy czym do roku 2018), uzyskali także od UE deklarację przyspieszenia negocjacji dotyczących członkostwa tego kraju w UE, a także decyzję w sprawie zniesienia unijnych wiz dla swoich obywateli już od lipca tego roku.

Turcy zobowiązali się wprawdzie do przyjmowania tych imigrantów, którzy nie uzyskali azylu w krajach UE, albo tych, którzy zostaną do tego kraju zawróceni przez międzynarodowe patrole na Morzu Egejskim, ale w zamian za przyjmowanie przez UE uchodźców wprost z obozów rozlokowanych na swoim terenie.

Te przemieszczenia mają się odbywać na zasadzie „jeden do jednego” i naprawdę przy tak ogromnej skali imigracji trudno sobie nawet wyobrazić logistykę tego przedsięwzięcia, zresztą do tej pory przemieszczono w ten sposób zaledwie kilkaset osób.

Po zamknięciu tzw. szklaku bałkańskiego rozpoczęła się znowu na znacznie większą niż do tej pory skalę imigracja przez Morze Śródziemne z Afryki do Włoch i na Maltę (ponad 20 tysięcy imigrantów przez 3 miesiące „zimowe”).

Wszystko więc wskazuje na to, że za duże pieniądze i poważne ustępstwa wobec Turcji Unia kupiła parę miesięcy spokoju, jeżeli chodzi o tzw. szlak bałkański, ale jednocześnie z całym impetem wraca masowa imigracja do UE przez Morze Śródziemne.

Przy czym chcąc zahamować imigrację na tym kierunku UE musiałaby wynegocjować porozumienia aż z 5 krajami: Marokiem, Algierią, Tunezją, Libią i Egiptem, a to z wielu względów nie jest raczej możliwe.

Spodziewając się wielotysięcznego strumienia imigrantów z Afryki Północnej, latem tego roku KE chce swoistą „przemocą finansową” doprowadzić do relokacji kilkuset tysięcy imigrantów przebywających obecnie w Grecji i we Włoszech, co więcej harmonizacją pomocy socjalnej ma zapobiec ich wtórnej imigracji.

Te propozycje KE są jednak tak „odjechane”, że jeżeli się tylko oficjalnie pojawią, spowodują dalsze pogłębienie różnic pomiędzy poszczególnymi krajami członkowskimi w sprawie przyjmowania imigrantów i dalszą dezintegrację UE.

Tego rodzaju propozycje w sprawie imigracji powodują coraz gorszą atmosferę w UE, coraz częściej mówi się, że urzędnicy instytucji europejskich (Komisji, Rady, Parlamentu), ale także europarlamentarzyści, szczególnie z lewej strony sali, są kompletnie oderwani od rzeczywistości i ich działania mogą doprowadzić do dekompozycji wspólnoty europejskiej.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/157157 ... je-ke.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 04 maja 2016, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Narody europejskie winny zażądać, by pomysłodawcy tego projektu płacili karę po 250 tys. euro dziennie każdy do chwili odwołania swojego pomysłu. Komisarze nie mają mandatu, by cokolwiek narzucać Europie, za to ludy europejskie mają mandat, by karać komisarzy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 19 wrz 2016, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Niemcy są takim narodem, że gdyby funkcjonowały normalnie, to żaden uchodźca z podrobionym paszportem nie przedostałby się drogą oficjalną na ich terytorium.
Ale skoro jest inaczej to koniecznie trzeba zadać pytanie o co w tym chodzi, skoro dzieje się coś co nie powinno mieć miejsca? Kto i w co pogrywa sobie z Europą, z ludźmi z naszym bezpieczeństwem, z naszą kulturą i z naszą tradycją?
Komu aż tak zależy na wprowadzeniu nowotworu islamskiego w i tak cherlawy już organizm Europy?
Kto chce definitywnie nas zniszczyć?
Na te pytania musimy znaleźć odpowiedź, jeżeli chcemy przeżyć.


Tzw. uchodźcy z podrobionymi paszportami

Szef MSW Bawarii Joachim Herrmann zarzucił Federalnemu Urzędowi Migracji i Uchodźców (BAMF), że z powodu błędów przy kontroli dokumentów imigrantów ubiegających się o azyl dopuścił do wjazdu do kraju osób z podrobionymi paszportami, co zagraża bezpieczeństwu.

– Wobec aktualnych zagrożeń taka sytuacja jest nie do pogodzenia z bezpieczeństwem kraju – powiedział Herrmann w sobotę stacji radiowo-telewizyjnej RBB.

Szef bawarskiego resortu spraw wewnętrznych zapowiedział, że poruszy ten temat w rozmowie z ministrem spraw wewnętrznych Niemiec Thomasem de Maiziere, ponieważ „nie może zaakceptować zaistniałej sytuacji”. Wezwał też pozostałe niemieckie kraje związkowe do przeanalizowania sytuacji.

Na początku tygodnia niemiecka policja zatrzymała w domach dla uchodźców na północy Niemiec trzech Syryjczyków podejrzanych o przynależność do Państwa Islamskiego (IS). Zatrzymani przyjechali do Niemiec w listopadzie zeszłego roku, posługując się podrobionymi paszportami syryjskimi pochodzącymi z tego samego warsztatu, co zamachowcy z Paryża.

Władze Brandenburgii domagają się od BAMF wydania całej, liczącej 18 tys. teczek kartoteki, by móc sprawdzić, kto rzeczywiście przebywa na terenie tego landu. Dane dotyczą imigrantów, którzy przyjechali do Brandenburgii w okresie od września do grudnia 2015 roku. BAMF odmawia wydania dokumentów.

Jak pisze agencja dpa, fakt, że część imigrantów, którzy w 2015 roku wjechali do Niemiec, miała sfałszowane paszporty, jest od dawna znany. Większość przybyszy nie miała przy sobie żadnych dokumentów. W zeszłym roku do Niemiec przyjechało ponad milion osób z zamiarem ubiegania się o azyl.

Stacja RBB podała, że wyrywkowa kontrola w bawarskim kurorcie Garmisch-Partenkirchen wykazała, że 19 paszportów było podrobionych. Zdaniem MSW w Monachium zjawisko jest znacznie szersze, gdyż większość urzędów opierała się na danych BAMF, nie sprawdzając ich.

Herrmann ostro skrytykował pracę BAMF. – Nie mogę zrozumieć, dlaczego urząd, który może w spokoju skontrolować każdy paszport, nie wykrył podrobionych dokumentów – powiedział polityk bawarskiej CSU.

Podrobione paszporty znaleziono też w innych landach, m.in. w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Kontrolerzy znaleźli 140 sfałszowanych dokumentów, właściciele trzech z nich mieli kontakty z IS.

Władze Bawarii od dawna krytykują zbyt liberalną ich zdaniem politykę migracyjną rządu centralnego kanclerz Angeli Merkel. Bawaria domaga się ograniczenia liczby imigrantów do 200 tys. rocznie.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/166731 ... rtami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 20 wrz 2016, 09:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Sukces AfD w wyborach w Berlinie

SPD wygrała w niedzielę wybory do Izby Deputowanych – regionalnego parlamentu Berlina i mimo utraty głosów będzie nadal rządzić w stolicy Niemiec. Współrządząca dotąd CDU uzyskała słaby wynik i przejdzie do opozycji. Dobry wynik osiągnęła antyislamska AfD.

Według ostatecznych wyników, podanych w nocy z niedzieli na poniedziałek, SPD zdobyła 21,6 proc. głosów, a CDU – 17,6 proc. W porównaniu z poprzednimi wyborami w 2011 roku socjaldemokraci stracili niemal siedem punktów procentowych, a chrześcijańscy demokraci prawie sześć punktów procentowych. Dla obu partii jest to najgorszy wynik w powojennej historii RFN.

SPD i CDU nie będą mogły ze względu na niewystarczającą ilość mandatów w Izbie Deputowanych kontynuować istniejącego od pięciu lat koalicyjnego rządu.

Za najbardziej prawdopodobny wariant uważany jest wspólny rząd SPD z Lewicą i Zielonymi. Taka czerwono-czerwono-zielona koalicja dysponowałaby w liczącym 149 miejsc parlamencie wygodną większością 86 głosów. Możliwe są też inne trójpartyjne koalicje.

Urzędujący burmistrz Berlina Michael Mueller (SPD), który pozostanie na stanowisku, zapowiedział konsultacje ze wszystkimi demokratycznymi partiami. Podczas kampanii wyborczej 51-letni socjaldemokrata nie ukrywał, że preferuje koalicję z Zielonymi i Lewicą.

Po ogłoszeniu wyników powiedział, że SPD zrealizowała podstawowy cel, jakim było obronienie pozycji najsilniejszej partii. – Dostaliśmy mandat do rządzenia – oświadczył Mueller.

CDU uniknęła takiej kompromitacji jak dwa tygodnie temu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie przegrała z prawicową antyislamską Alternatywą dla Niemiec (AfD). Jednak kolejny słaby wynik partii kanclerz Angeli Merkel świadczy o tym, że duża część społeczeństwa odrzuca jej politykę migracyjną. Analizy zachowań wyborców zaprezentowane przez stacje telewizji publicznej ARD i ZDF pokazują, że głównym motywem przerzucenia głosów z CDU na AfD był właśnie sprzeciw wobec polityki uchodźczej rządu.

Szef CDU w Berlinie Frank Henkel przyznał, że wyborcy pokazali chadekom czerwoną kartkę. Jego zdaniem CDU, uczestnicząc w rządzie, odniosła szereg sukcesów, m.in. przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa w mieście, a także ograniczenia liczby bezrobotnych. – Nie udało się nam jednak przekuć tych sukcesów w głosy wyborców – stwierdził Henkel, który w rządzie Muellera kieruje resortem spraw wewnętrznych.

O powadze sytuacji świadczy decyzja Merkel o pozostaniu w kraju i udziale w poniedziałek w konferencji prasowej CDU w Berlinie zamiast wyjazdu do Nowego Jorku na sesję ONZ.

Startująca po raz pierwszy w Berlinie antyislamska i antyimigrancka AfD zdobyła „z marszu” 14,2 proc. głosów. Partia ta domaga się zamknięcia granic dla imigrantów, szczególnie pochodzących z krajów muzułmańskich. Do Berlina przyjechało w zeszłym roku blisko 80 tys. uchodźców z zamiarem ubiegania się o azyl.

Dobry wynik zawdzięcza AfD mobilizacji osób niebiorących dotychczas udziału w wyborach, a także odebraniu wyborców zarówno CDU, jak i SPD. Eurosceptycy osiągnęli najlepsze wyniki na obrzeżach miasta, na postsocjalistycznych osiedlach we wschodniej części Berlina, które dotychczas były domeną Lewicy.

Berlin jest dziesiątym landem, do którego istniejąca zaledwie od trzech lat partia wprowadziła swoich przedstawicieli.

Komentatorka ARD Tina Hassel powiedziała, że dwucyfrowy wynik AfD w Berlinie – mieście z silnym środowisku lewicowym i liberalnym – jest kolejnym ostrzeżeniem dla największych partii. Zdaniem Hassel presja na kanclerz Merkel, by zaostrzyła politykę migracyjną, zwiększy się po raz kolejny i to nie tylko ze strony bawarskiej CSU, lecz także jej własnej partii CDU.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/166839 ... linie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 17 lis 2016, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Zachód umiera

Obawiam się, że Zachód umiera – wyznał ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego. W ostatnich dniach przebywał on we Francji. W jednym z udzielonych z tej okazji wywiadów wyraził swoje obawy o losy cywilizacji zachodniej.

Jego zdaniem, wiele rzeczy wskazuje na jej obumieranie.

– Nie rodzą się dzieci. A wy przeżywacie teraz inwazję innych kultur, innych ludów, które stopniowo was zdominują pod względem liczebnym i całkowicie zmienią waszą kulturę, wasze przekonania i wartości – powiedział szef watykańskiej dykasterii.

Jego zdaniem, dla Europejczyków liczą się dziś tylko pieniądze i technika.

– Najbardziej niepokoi mnie to, że Europa nie uświadamia już sobie, skąd pochodzi. Straciła własne korzenie, a drzewo bez korzeni obumiera – powiedział ks. kard. Sarah.

Przyznał też, że zależy mu na umocnieniu i konsolidacji wiary w ludziach. Bo dzięki wierze odnajduje się Boga, a wraz z Nim pewną orientację w życiu, pewne prawa i chrześcijańskie wartości.

Zapewnił on, że Bóg bynajmniej nie milczy, lecz na swój sposób jest obecny w świecie. To my nie chcemy Go słuchać i dostrzec. Ks. kard. Sarah ponownie wskazał na potrzebę odkrycia wartości ciszy, w której człowiek odkrywa samego siebie i Boga.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... miera.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 17 lis 2016, 09:36 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Zachód umiera

Obawiam się, że Zachód umiera – wyznał ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego. W ostatnich dniach przebywał on we Francji. W jednym z udzielonych z tej okazji wywiadów wyraził swoje obawy o losy cywilizacji zachodniej.


I to jest właśnie to. To te tzw. "europejskie wartości", "europejska wolność" doprowadziła do tego, ża Zachód zwyczajnie umiera. Czy nie o to właśnie chodziło szarlatanom spod znaku NWO ? Szarlatanom, którzy organizując jednocześnie inwazję islamu na Europę, chcą doprowadzić do zniszczenia Europy, i do upadku chrześciajństwa ? Czy to jest właśnie ten perfidny plan szatana ? Nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko zostało dokładnie zaplanowane.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 03 cze 2017, 15:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Niemcy żyją w strachu przed zamachami. Odwołano festiwal "Rock am Ring"

Obrazek
Festiwal "Rock am Ring" na celowniku terrorystów.


Policja w Nuerburgu (Nadrenia-Palatynat) zweryfikowała przesłanki, wskazujące na możliwy zamach terrorystyczny i odwołano koncerty w ramach festiwalu "Rock am Ring". To najpopularniejsza impreza w Niemczech pod gołym niebem.

Organizator imprezy, Marek Lieberberg w piątek wieczorem poprosił przybyłych o opuszczenie miejsca festiwalu ze względu na ogromne zagrożenie terrorystyczne. Rząd Nadrenii-Palatynat i niemiecka policja potwierdziły informacje o planowanym zamachu. Nie wiadomo jeszcze, czy festiwal "Rock am Ring", który miał trwać przez trzy dni, będzie kontynuowany.

Uczestnicy imprezy otrzymali przez głośnik informację: "Z powodu sytuacji zagrożenia terrorystycznego festiwal zostaje na dzisiaj przerwany. Mamy nadzieję, że jutro można będzie kontynuować. Prosimy, udajcie się do wyjść". Festiwalowicze "Rock am Ring" z wielkimi nadziejami oczekiwali na występ największej gwiazdy pierwszego dnia imprezy - rockowej kapeli Rammstein. Koncerty zabezpiecza aż 1200 policjantów i ochroniarzy. Środki bezpieczeństwa w Nuerburgu zostały wzmocnione po niedawnym zamachu w Manchesterze. W ciągu trzech dni festiwalu może pojawić się nawet 100 tys. osób. "Rock am Ring" organizowany jest na terenie toru wyścigowego, nieprzerwanie od 30 lat.

Największą imprezą w Europie będzie natomiast finał Ligi Mistrzów w Cardiff. Dzisiaj Juventus Turyn zmierzy się z obrońcą trofeum, Realem Madryt. Walijczycy obawiają się zagrożenia ze strony terrorystów. Hotele i miejsca wokół stadionu przypominają twierdzę. Mecz odbędzie się na 74-tysięcznym obiekcie z zamykanym dachem ze względów bezpieczeństwa. Jeszcze nigdy islamscy terroryści nie zaatakowali kibiców na stadionie. W listopadzie 2015 roku, gdy zamachy dotknęły Paryż, samobójca wysadził się nieopodal Stade de France, podczas meczu towarzyskiego Francja-Niemcy. Odgłosy bomby słychać było na murawie, kibice po meczu zostali poproszeni o pozostanie na swoich miejscach i ewakuowali się po kilkudziesięciu minutach od zamachów terrorystycznych.

Źródło: PAP

GW

http://www.salon24.pl/newsroom/783171,n ... ck-am-ring


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 10 cze 2017, 12:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Za miecz podniesiony nad Polską, kula w łeb!

Piszę te słowa w chwili, gdy w Londynie, stolicy mocarstwa atomowego ciągle trwa liczenie ofiar. Po raz kolejny rozpędzony samochód, kierowany ręką zamachowca, o którym policja jakoś skąpo udziela informacji, wjechał w przechodniów. Po raz kolejny islamski burmistrz tego miasta, premier tego kraju, „król” Europy i masa innych oficjeli wygłosiła swoje oklepane i nic nie znaczące formułki. Zapewne tantiemy za Imagine, Lennona, znów uszczęśliwiły jego spadkobierców. Po sieci już zaczęły krążyć pytania, co też Brytyjczycy zaczną sobie teraz tatuować, skoro tatuowanie pszczół, które pojawiło się po zamachu w Manchesterze – niewiadomo czemu - nie odniosło spodziewanych efektów…

Wiele moich felietonów kończę akapitem, w którym zastanawiam się co w danej sytuacji powinni zrobić mieszkańcy kraju najbliższego memu sercu, czyli Polacy. Dziś próba odpowiedzi na to pytanie zajmie większość tekstu. Co musimy zrobić, by przygotować się na ataki islamistów, które są nieuniknione? Tak! Uważam, że zamachy w Polsce są tylko kwestią czasu. Trzeba być na nie przygotowanym, ponieważ nie ma co mieć złudzeń, one muszą nastąpić. Baza, którą w Polsce dysponuje radykalny islam jest na razie nieduża, ale to się zmienia. Jak twierdzi redaktor Witold Gadowski, w Warszawie powstaje osiedle muzułmańskie, za pieniądze saudyjskie, w którym będzie wewnętrzny meczet. To przyczółek. Obawiam się, że jeden z wielu. Miejsce, którego kontrola pod kątem bezpieczeństwa będzie trudna, o ile w ogóle możliwa! Chyba, że nie jest jeszcze za późno na to, żeby przyjrzeć się inwestycji i znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia, który pozwoliłby zapobiec jego powstaniu. Do naszego kraju bez żadnej kontroli płyną splamione krwią chrześcijan pieniądze ze źródeł muzułmańskich, z Pakistanu, Turcji i Arabii Saudyjskiej! Środki te są używane na budowę islamskich ośrodków, na kaperowanie nowych wyznawców Allacha, na przykład w więzieniach – również bez kontroli ze strony państwa i służb. Trzeba położyć temu natychmiast kres! Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że należy poważnie rozważyć zakaz budowy meczetów na terenie całej Polski. Otwarte również pozostaje pytanie, czy należy wzorem Słowaków i Węgrów całkiem zdelegalizować islam na terenie Polski.

Kolejny problem jest taki, że dopóki znajdujemy się w strefie Schengen, do naszego szczęśliwego kraju mogą legalnie, praktycznie bez żadnej kontroli przybywać obywatele innych państw strefy Schengen. Nic nie będziemy mogli zrobić, jeśli komuś przyjdzie do głowy użyć do przeprowadzenia samobójczego zamachu w Polsce muzułmanina już mającego obywatelstwo jakiegoś europejskiego kraju. Możemy tylko być w gotowości i na pierwszy sygnał o zagrożeniu, przywrócić czasowo kontrole graniczne.

A co ma zrobić rząd naciskany przez eurokratów? Przyjmować, nie przyjmować….? Tu drogi są dwie. Można postawić sprawę na ostrzu noża i kazać Unii iść do diabła. Tak można zrobić pod warunkiem zebrania silnej i pewnej koalicji wśród innych krajów europejskich. A można też grać na czas. Udawać zgodę na przyjmowanie uchodźców stawiając takie warunki i wymagania, które praktycznie uniemożliwią realizację umów i uczynią relokację fikcją. Można przedłużać w nieskończoność procedury, szukać coraz to nowych przeszkód i tak dalej. Takie działanie mogłoby być niezwykle skuteczne, ale niestety wymaga spełnienia jednego warunku, który jest trudny do osiągnięcia. Tę taktykę można zastosować tylko wtedy, jeśli wszystkie liczące się siły polityczne w kraju ją poprą. Wtedy i tylko wtedy, ze stosunku do imigrantów opozycja nie zrobi kwestii politycznej i nie wykorzysta jej na potrzeby walki o władzę. A tymczasem my mamy opozycję, która, jak Paweł Rabiej z Nowoczesnej, potrafi powiedzieć, że Europa musi przyzwyczaić się do życia w stanie permanentnego zagrożenia atakami. Taką, jak Julia Pitera, autorka uspokajającej sentencji: „Nie panikujmy, zamachy to nic nowego”, albo jak jej partyjny szef Grzegorz Schetyna, który w sprawie uchodźców zmienia zdanie raz na dwa dni. Większość społeczeństwa, wiedziona zdrowym rozsądkiem, już dziś jest przeciwna przyjmowaniu do Polski islamistów. Jednak nadal jest taka grupa ludzi, sam mam takich znajomych, którzy naiwnie twierdzą, że islam to religia pokoju. Trzeba im powtarzać głośno i aż do skutku:

Islam nie jest religią pokojową. Dziesiątki i setki tysięcy chrześcijan, którzy od lat giną ze względu na swoją wiarę, nie popełnia przecież masowych samobójstw, tylko jest bezlitośnie mordowana przez muzułmanów. Istnienie wśród muzułmanów mniejszości, która „na razie” nie angażuje się w dżihad, również nie świadczy o tym, że islam jest religią pokoju. Mitem jest twierdzenie, że „narody księgi”, jak określa się w islamie Żydów i chrześcijan, podlegają jakiejkolwiek ochronie, czy też obdarzane są jakimś szacunkiem. Jedyne czym były te narody obdarzane, to dżizja czyli podatek dla niewiernych, osiągający czasem 90% dochodów. Jedyna różnica jest taka, że z powodów praktycznych, narodom księgi pozwala się do czasu żyć, a innych zabija od razu.

Jest islam wojujący i islam pokojowy. Islam wojujący zabija na ulicach w pubach i restauracjach, na lotniskach i koncertach... Ten drugi islam cieszy się z osiągnięć tego pierwszego w zaciszu pokojów! Na razie…

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że sytuacja w jakiej znalazła się Europa, jest po prostu wojenna. To jest wojna! I decyzje, które podejmujemy, działania, które są konieczne, mają siłą rzeczy wojenny charakter. Jeśli trzeba będzie zamknąć granice, zmienić prawo, ograniczając prawa dla wyznawców Allacha, to trudno. Chodzi o przyszłość naszych dzieci, naszego kraju i naszej cywilizacji. I dla ich ocalenia, trzeba zrobić to co konieczne. Musimy podjąć szybkie decyzje i wprowadzić je twardo w życie, żeby – jak to ujęła pani premier Beata Szydło – codziennie nie opłakiwać śmierci naszych dzieci. Trzeba to zrobić mając świadomość, że najpewniej nie uratujemy wszystkich z nich...

Lech Mucha

Tekst ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa (07.06.2017.)

http://losek.salon24.pl/784947,za-miecz ... kula-w-leb


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 18 cze 2017, 19:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Zakazać szariatu

Z dr. Bartłomiejem Grysą, arabistą, rozmawia Piotr Falkowski

Panie Doktorze, europejska lewica usiłuje nam wmówić, że islam to „religia pokoju”, a islamscy terroryści nie mają z nią nic wspólnego. Czy istnieje w ogóle jakiś „prawdziwy” islam?
– Tak, islam to religia założona przez Mahometa, zwana też mahometanizmem. Ideałem życia muzułmanina jest odwzorowanie życia Mahometa z VII wieku. Pisane źródła muzułmańskie przedstawiają Mahometa w wyjątkowo negatywnym świetle z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej. Człowiek ten parał się m.in. napadami łupieżczymi, grabieżami, gwałtami, a jego najmłodsza żona miała 9 lat. O tym wszystkim donosi Al-Buchari w swoich hadisach. Muzułmanie powinni się zachowywać tak samo, naśladując swojego proroka. Dopóki nie zdamy sobie sprawy, że takie są korzenie islamu, jaki jest założyciel tej złożonej ideologii z elementami religijnymi, a w zasadzie systemu totalitarnego, to będziemy bajać o jakimś islamizmie, islamie politycznym i islamie religijnym czy jeszcze innym. Państwo Islamskie, zamachy pokazują prawdziwe oblicze islamu. I tego będzie coraz więcej. Będziemy obserwowali intensyfikację terroru i „bezradność” elit europejskich. Nie wiemy, ilu tych radykałów, czyli prawdziwych muzułmanów, zostało wpuszczonych do Europy.

A co z tymi milionami muzułmanów, którzy spokojnie żyją, pracują, na nikogo nie napadają? Czy oni są „odstępcami” od prawdziwe-go islamu?
– Są muzułmanie, którzy kierują się bardziej sumieniem niż wezwaniami islamu. Oni jednak żyją w pewnej schizofrenii, bo mają świadomość, że postępują wbrew swojej religii. Natomiast wielu muzułmanów naprawdę nie zna dobrze Koranu i życia Mahometa ani sunny. Sprowadzają islam do kultu, pewnych zwyczajów. Nie chcą widzieć terroru, który wyrasta z islamu, czasem nie potrafią uwierzyć, że inni muzułmanie mogą robić tak straszne rzeczy. Kiedy chrześcijanin lepiej poznaje swoją religię, staje się lepszym człowiekiem, natomiast wejście muzułmanina głębiej w swoją religię odczłowiecza go. Zatem z punktu widzenia cywilizacji zachodniej lepiej, gdy muzułmanin nie zna islamu, bo żyje wtedy bardziej po ludzku.

Dziś ogromną karierę zrobiło słowo „zradykalizować się”.
– Tak, bo ono jest słowem kluczem. Zradykalizować się oznacza dosłownie „powrócić do korzeni”, do życia i postępowania Mahometa. Grupy, które odeszły od tego, na przykład polscy Tatarzy, i zaczęli przyjmować częściowo zwyczaje chrześcijańskie, często niewiele mają wspólnego z religią Mahometa. Co oczywiście dla nas i dla nich jest o wiele lepsze. Dobrze pokazuje to przykład sytuacji w Algierii w latach 90. XX wieku, gdy muzułmanie zeuropeizowani byli mordowani przez Zbrojną Grupę Islamską, czyli tych muzułmanów, którzy się zradykalizowali, czyli właśnie wrócili do korzeni, do tego, do czego islam ich wzywa.


Z czym przybywają do Europy te setki tysięcy muzułmanów, których nazywa się uchodźcami?
– To są ludzie przygotowani do planów, które mają w Europie realizować. Trzy czwarte tych uchodźców to młodzi, zdrowi mężczyźni w wieku poborowym. Więc jest to wstępnie zorganizowana, uśpiona armia. Widać, że realizują już pewne plany. Po pierwsze, dżihad seksualny: gwałty to dla muzułmanów także szerzenie islamu. Po drugie, mamy intensyfikację różnych napaści. Słyszymy o większych zamachach, ale to nie wszystko. W Europie Zachodniej zaczyna być po prostu niebezpiecznie. I ten problem będzie narastał, jeśli nie dokona się przesiewu między tymi, którzy są tu w celach ekonomicznych i rokują nadzieję na zmianę swojego sposobu myślenia, czyli tak naprawdę odejście od islamu, a tymi, którzy szkodzą społeczeństwom europejskim. Musimy jednak pamiętać, że istnieje w islamie pojęcie „takijja”, czyli ukrywanie swoich poglądów, co znacznie utrudnia wykrycie radykałów.

Czy jednak ta przepaść kulturowa między Bliskim Wschodem a liberalną Europą nie sprzyja radykalizacji?
– W ten sposób się usprawiedliwiają, zwłaszcza duchowni muzułmańscy, zrzucając winę na liberalizm Europy. Ale jak widać, w innych religiach pod wpływem tej zsekularyzowanej Europy następuje raczej osłabienie gorliwości niż terrorystyczna radykalizacja. Radykalizacji muzułmańskiej nie upatrywałbym w liberalizmie Europy i jej odejściu od judeochrześcijańskich korzeni, ale w ruchach zrodzonych na Bliskim Wschodzie i stamtąd importowanych. Wiadomo, że pierwsza imigracja, która przybywała do Europy w latach 60. z Turcji do Niemiec, w miarę się asymilowała. Dopiero ich dzieci i wnuki pod wpływem duchownych muzułmańskich są radykalni, słabiej znają język niemiecki, nie chcą się asymilować. Dlatego uważam, że imamowie są bardziej niebezpieczni niż terroryści, bo to oni wkładają islamskie idee w głowy setek młodych ludzi. Oczywiste jest antychrześcijańskie oblicze muzułmańskiego terroru. Wystarczy przypomnieć morderstwo ks. Jacquesa Hamela z Francji. W Szwecji trwa obecnie akcja oznaczania domów chrześcijan arabską literą N, tak jak Państwo Islamskie oznaczało domy chrześcijan w Iraku. Pochodzi to od pogardliwego określenia chrześcijan „nasara” (nazarejczycy). W Malmö od kilku lat mają miejsce napaści na Żydów. Problem ten dotyka nie tylko chrześcijan, jak widać.

Wspomniał Pan o gwałtach w imię szerzenia islamu. Jak to się godzi z obyczajową surowością tej religii?
– W islamie seksualność mężczyzn jest wręcz podsycana. W krajach arabskich młodzi mężczyźni słyszą w meczetach, że jadą do Europy podbijać ją, płodząc nowych wyznawców z Europejkami. Według prawa szariatu, dziecko muzułmanina musi być wychowywane w duchu islamskim. Jeśli muzułmanin się godzi na inny sposób wychowania, to wykracza przeciwko swojej religii. W Koranie obraz raju jest całkowicie zmysłowy. Płyną tam rzeki wina, są hurysy. To, że w Europie kobiety są tak samodzielne, jest szokiem dla muzułmanów, bo w Koranie kobieta jest gorszym stworzeniem niż mężczyzna.

Państwo Islamskie wzywa do dokonywania zamachów wszystkich swoich zwolenników, ale w praktyce okazuje się, że terroryści to nie „samotne wilki”, lecz osoby związane z jakimiś strukturami.
– W przypadku ataków Al-Kaidy częściej się mówiło o samotnych wilkach, którzy inspirowani ideologią tej grupy dokonywali spontanicznych ataków. Dziś się mówi, że to Państwo Islamskie oddziałuje na działania nawet małych grup. Dzieje się to głównie przez internet, a stopień infiltracji europejskich służb specjalnych przez muzułmanów jest nieznany. W Holandii „zdarzyło się”, że jako tłumacz tamtejszych służb pracował Marokańczyk, który okazał się wtyczką Al-Kaidy.

Czy w ogóle jest jakaś szansa dialogu z islamem?
– Nie ma możliwości dialogu religijnego, jak widać w praktyce. Jako chrześcijanie mamy obowiązek modlić się o nawrócenie muzułmanów i w miarę możliwości głosić im Ewangelię. Łączy nas co prawda wiara w jednego Boga, ale obraz Boga w islamie jest tak zniekształcony, że właściwie ma on takie cechy, które w Biblii i Koranie przypisane są szatanowi (por. sura 5,64 i 5,91; 7,15; 17,61-65; 19,83; 41,25). Koran przeczy tu sam sobie zresztą. Można mówić jedynie o dialogu na płaszczyźnie społecznej – na przykład walki z ruchami proaborcyjnymi. Ale nawet w tej dziedzinie możliwy jest sojusz zaledwie taktyczny, gdyż z muzułmańskiej perspektywy nie chodzi o godność ludzkiego życia, ale o to, żeby płodzić jak najwięcej muzułmanów do walki z niewiernymi. Innych wspólnych płaszczyzn właściwie nie ma. Myślę, że uczestniczymy od dawna w starciu innych cywilizacji z islamem. Jak mówiła Wafa Sultan [badaczka islamu z Syrii – przyp. red.] w wywiadzie dla telewizji Al Jazeera, islam jest barbarzyństwem, a pozostały świat to różne cywilizacje. Mamy zatem do czynienia ze starciem kultury czy też kultur z antykulturą. Kultury islamskiej jako takiej nie ma. Są jedynie kultury podbite i zajęte przez islam. Arabowie nie stworzyli nawet sami swojego pisma, cyfry nazywane „arabskimi” pochodzą z Indii i sprowadził je biskup Seweriusz Sebocht, koraniczny język arabski jest pełen błędów i zapożyczeń itd. Na to starcie narażeni są tak samo chrześcijanie różnych wyznań, Żydzi, jazydzi czy hinduiści. Oczywiście z powodu islamu najbardziej cierpią sami muzułmanie, którzy są zastraszeni. Przypomnijmy wykład Benedykta XVI z Ratyzbony. Przywołał wypowiedź cesarza bizantyjskiego Manuela II Paleologa: „Pokaż mi, co przyniósł Mahomet, co byłoby nowe, a odkryjesz tylko rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego nakaz zaprowadzania mieczem wiary, którą głosił”. Pierwszą ofiarą zemsty za te słowa był kapłan Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, a więc niekatolik. Zginął, bo nie chciał wywiesić na swoim kościele bannera potępiającego słowa Papieża. Stąd obserwuje się w świecie budowę wspólnego frontu przeciwstawiającego się inwazji muzułmańskiej.

Tylko rządy europejskie nie chcą należeć do tego frontu.
– Europejskie elity najpierw wpuściły tych ludzi, a teraz twierdzą, że są bezradne. A ja uważam, że to jest pewien plan. Gdy społeczeństwo jest sparaliżowane strachem, łatwiej jest wprowadzać niedemokratyczne zmiany, powszechną kontrolę obywateli. Poza tym większość europejskich polityków jest lewicowa, a ich najlepszymi wyborcami są imigranci muzułmańscy. To jest ściśle obrachowane.

A jak wygląda sytuacja w Polsce?
– Polska jest krajem w tej chwili bezpiecznym w tym krajobrazie europejskim, ale nie całkowicie. Mieliśmy też kilka przypadków zabójstw przeprowadzonych przez muzułmanów w konfliktach rodzinnych czy porwania bądź próby porwań dzieci z mieszanych związków z Polkami. Ponieważ granice są otwarte, istnieje niebezpieczeństwo infiltracji i ono ma miejsce. Tych ludzi u nas lepiej widać, gdyż chroni nas nasza jednorodność kulturowa. Na Zachodzie wielokulturowość (multi-kulti) nie zdała egzaminu. Ta ideologia powinna zostać „zakazana” jako prowadząca do totalitaryzmu, którym jest islam. Mamy w Polsce niewielki odsetek muzułmanów, mamy polskich Tatarów, którzy są mocno zasymilowani. Ale dochodzi wśród nich do podziałów ze względu na oddziaływanie środowisk arabskich już od lat 90. Mamy muzułmanów napływowych, którzy tworzą swoje struktury i już sprawiają pewne problemy, choć na razie niewielkie. Próby tworzenia ośrodków czy centrów kultury kończą się powstawaniem meczetów. Nasze służby mają trochę związane ręce z powodów prawnych, bo dopóki nic nie wybucha, nie można praktycznie nic zrobić. Nie da się wkroczyć jedynie z powodu wyznawania jakiejś totalitarnej ideologii. A tak powinno być. Skoro w Polsce prawnie zakazane jest szerzenie ideologii faszystowskiej i komunistycznej, to również powinno to dotyczyć szerzenia ideologii szariatu, która jest podstawą islamu.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/184005, ... riatu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop multi-kulti, dość islamizacji Europy.
PostNapisane: 20 cze 2017, 00:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Dzisiejsza Europa
to wielki
OBÓZ ZAGŁADY!

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /