Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Ekspansja islamu na Europę

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 287 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 31 maja 2017, 08:52 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Czy Europa popełni samobójstwo?

Obrazek

Kościół w kwestii imigrantów poczynił zwrot o 180 stopni, odwracając się „od Lepanto do Lesbos” i opowiadając się po stronie imigranta, nierzadko muzułmanina. Sprawił tym, że Europejczycy zapadli w swego rodzaju „letarg”. Nadszedł moment, by stawić czoła problemowi – uważa Laurent Dandrieu, redaktor naczelny rubryki kulturalnej francuskiego tygodnika Valeurs actuelles, ekspert w dziedzinie religii oraz autor książki Èglise et immigration le grand malaise.

„Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie” (Mt, 25, 35). Ten cytat z Ewangelii zdaje się zamykać w obrębie Kościoła wszelkie dyskusje na temat imigracji, czyniąc z nauki miłości bliźniego swoistą politykę działania. Mimo to Pan uważa, że dyskusja na ten temat jest niezwykle pilna. Dlaczego?

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na ukryty fałsz, jaki kryje się w zamiarze tłamszenia wszelkich dyskusji tym właśnie zdaniem, które z pewnością nie jest wystarczające, by uzasadnić politykę migracyjną. W regularnych odstępach czasu francuski episkopat skandował je jako jedyny argument krytyczny wobec restrykcyjnej polityki w stosunku do imigrantów. Myśl katolicka, podobnie jak miłosierdzie, ulega upodleniu i staje się czymś, co Chesterton zwykł nazywać „chrześcijańską cnotą, która oszalała”. Miłosierdzie musi również, zwłaszcza w polityce, cechować ostrożność, nie można narażać na niebezpieczeństwo naszego wspólnego dobra, by nie obrócić się przeciwko tym, którym powinno się pomagać; musi być sprawiedliwe, nie może rozebrać Piotra, żeby ubrać Pawła, musi być skuteczne: nie może obiecywać pomocy, jeśli nie będzie w stanie jej udzielić...

Dyskusja jest konieczna, ponieważ poprzez wychwalanie islamu, które nieustannie słyszymy, jakby nie miał on nic wspólnego z przemocą i jego wyznawcy byli wyjątkowo chętni do integrowania się z europejską kulturą, Kościół potwierdza swoją przynależność do elit przyczyniających się do „letargu Europy”, co wzbudziło ogromne zdumienie filozofa, Pierre’a Manenta, który dodaje, że sami muzułmanie „odbierają tę destrukcję jako dowód na ich moralną wyższość”: rola Kościoła, który widzi wielkość Europy w postawie skazującej na zapomnienie tożsamość narodową na rzecz „kultury spotkań”, jest w tej kwestii niepodważalna.

Taki błąd prowadzi do katastrofy nie tylko w Europie, ale też w samym Kościele: jak ponownie rozbudzać wiarę wśród ludzi, którym tłumaczy się, że ich uzasadniona obawa o przetrwanie jest jedynie przejawem zamknięcia się w sobie, przesadną ostrożnością i że miłość do własnej tożsamości powinna zostać całkowicie poświęcona w obliczu imperatywu przyjęcia drugiego człowieka?

Przy okazji ukazania się Pana książki został Pan oskarżony o tożsamościową wizję Katolicyzmu. Jak Pan na to odpowie?

Bardzo prosto! Że mam katolicką wizję Katolicyzmu! W całej swej dotychczasowej historii Katolicyzm potrafił zachować równowagę między wezwaniem do miłości bliźniego, która nakazuje nam widzieć w każdym człowieku brata w obliczu wspólnego Boskiego ojcostwa, a koniecznością życia w naturalnych wspólnotach, począwszy od rodziny, a skończywszy na narodzie. Konieczność ta ma charakter nie tylko materialny, ale również duchowy, ponieważ wspólnoty są naturalnym kontekstem miłosierdzia i mediacji niezbędnej do osiągnięcia uniwersalności. Z tego względu Jan Paweł II mógł mówić o „wartości religijnej” „wiary w tożsamość narodową”. W dzisiejszych czasach oczywiście są tacy, którzy pragną katolicyzmu bezpaństwowego, całkowicie zanurzonego w powszechności i „jedności ludzkiej rodziny”: ci ludzie jednak zapominają, że Chrześcijaństwo to religia wcielona i że uniwersalizm niezakorzeniony w tożsamości poszczególnych narodów skazany jest na ślepy humanitaryzm.

Tak napisał w swojej encyklice Summi Pontificatus papież Pius XII: „Tu uważamy za konieczne podkreślić, że świadomość tej braterskiej i powszechnej wspólnoty, którą budzą i rozwijają w ludziach zasady nauki chrześcijańskiej, nie burzy miłości ku własnej ojczyźnie, ku jej tradycjom i sławie ani też nie zabrania pracy dla powiększania jej dobrobytu i rozwoju słusznych interesów. Nauka ta bowiem poucza nas, że Bóg ustanowił, iż w miłowaniu mamy kierować się rozumną kolejnością, według której bardziej mamy miłować tych i więcej świadczyć dobrodziejstw tym, którzy są z nami związani ściślejszymi więzami. Wskazał na to sam Boski Mistrz swym postępowaniem, pałając szczególną miłością do ziemi ojczystej i gorzko płacząc z powodu ruiny zagrażającej Świętemu Miastu”.

Jean-Pierre Denis, dyrektor La vie, francuskiego tygodnika określającego się jako „chrześcijański i humanistyczny”, opublikował artykuł redakcyjny bardzo krytyczny wobec Pana książki, który niedługo potem został przedrukowany na pierwszej stronie Osservatore Romano. Czyżby Kościół zajął już swoje stanowisko?

Jakaś część Kościoła na pewno tak. Poza tym nie jest to zaskoczenie, skoro moja książka zawiera ostrą i bardzo dobrze uargumentowaną krytykę pozycji Kościoła w kwestii imigrantów. Mimo to mam nadzieję, że zwycięży wizja dyskusji nad zaprzeczaniem istnienia problemu. Opublikowanie tego artykułu w Osservatore Romano nie tylko jest wyrazem sprzeciwu wobec moich wniosków, ale przede wszystkim artykuł Jean-Pierre’a Denisa stanowi część kampanii mającej na celu zdyskredytowanie wszystkich tych katolików, którym zależy na obronie tożsamości narodowej, rzucając na nich podejrzenia o zamykanie się we własnych wspólnotach, brak miłosierdzia i odrzucenie tego, co obce. Wydaje mi się poważnym problemem fakt, że oficjalny dziennik Stolicy Apostolskiej, jakim jest Osservatore Romano, podziela takie stanowisko, ponieważ grozi ono samobójstwem samego Kościoła.

Po pontyfikacie Jana XXIII papieże powoli oddalili się od tradycyjnej wizji Kościoła w kwestii imigracji: przeszliśmy od św. Tomasza z Akwinu, zdaniem którego „najbliżsi powinni być na pierwszym miejscu”, do Benedykta XVI, dla którego imigracja to „symbol Boskiego miasta bez granic”, a to oznacza przypisanie imigrantom wymiaru niemal mesjanistycznego i zdecydowanie pozytywnego. Jak wyjaśnić taką sprzeczność?

Doktryna Kościoła w kwestii imigracji została wypracowana w latach 60., a był to dziwny okres w historii Kościoła, który został niejako zdominowany przez utopię szczęśliwej globalizacji, widząc w niej „znak czasów” dążący do „jedności ludzkiej rodziny”. Wspólne dobro narodu zeszło na drugi plan. Wynika to z mesjanistycznej wizji imigracji, będącej przejawem „intensywnego dążenia do unifikacji wszystkich narodów, w którym można dopatrywać się Ducha Bożego”, zgodnie z tekstem zatwierdzonym przez Pawła VI albo „znakiem planu zbawienia człowieka”, według Jana Pawła II, aż po Franciszka, dla którego imigracja przyczynia się do „rozwoju nowej ludzkości, której nadejście zostało przepowiedziane w tajemnicy paschalnej”.

Ówczesny kard. Ratzinger dostrzegł tę tendencję do zeświecczenia eschatologii. Nie dopuszczała ona myśli, że Królestwo Chrystusa nie należy do tego świata i dążyła do rozwiązywania wszystkich kwestii tylko tutaj na dole. Pozostaje wielką tajemnicą, dlaczego kardynał, kiedy został już papieżem Benedyktem XVI, również wycofał się z podejmowania prób rozwiązania problemu migracyjnego.

W książce analizuje Pan również irenizm islamsko-chrześcijańskiego dialogu prowadzonego po Soborze Watykańskim II. Jak można wytłumaczyć tę „dziwną islamofilię” Kościoła?

Mamy do czynienia z rozwojem czegoś, co Rémi Brague nazwał „fałszywymi podobieństwami”, powierzchownymi zbieżnościami pomiędzy religiami, które pozwoliły Janowi Pawłowi II na stwierdzenie, że wielbimy „tego samego Boga” co muzułmanie. Do czasu pontyfikatu Benedykta XVI temat stosunku islamu do przemocy nigdy nie był podejmowany. Franciszek, owszem, musiał rozpocząć taką dyskusję ze względu na rozwój wypadków na świecie, ale w przeciwieństwie do swojego poprzednika, który próbował budować dialog oparty na prawdzie i wezwać muzułmanów do krytycznej refleksji nad własną religią, aktualny papież zaprzecza problemowi i zadowala się stwierdzeniem, jak napisał w 2013 roku w Evangelii Gaudium, że: „prawdziwy islam i właściwa interpretacja Koranu sprzeciwiają się przemocy”.

To zaprzeczenie przybiera niewiarygodne formy jak wtedy, gdy w wywiadzie dla dziennika La Croix papież Franciszek porównał okrutne sury Koranu do wysyłania uczniów Chrystusa na misje albo kiedy na pytanie dziennikarki o kwestie przemocy w islamie dzień po zamachu na ojca Hamela podczas Mszy świętej z rąk dwóch młodych muzułmanów, wygłosił dziwny dyskurs, próbując umniejszyć znaczenie tego wydarzenia i wskazując dla równowagi na domniemaną przemoc katolicką... Moim zdaniem to bardzo poważna kwestia z trzech powodów. Przede wszystkim dlatego, że jest to obraza wobec prawdy, a dokładniej oszczerstwo wobec chrześcijaństwa, a tego raczej nie spodziewamy się po papieżu. Poza tym taka postawa stanowi kolejne zagrożenie dla Europejczyków broniących się przed islamizacją kontynentu. A ponadto nie służy ona również samym muzułmanom, ponieważ powtarzanie, że problem nie istnieje, przynosi efekty odwrotne do zamierzonych. Jak mamy dążyć do ich ewangelizacji, jeśli na każdym kroku mówimy im, jak wspaniała jest ich religia?

Jakie przebłyski nadziei dostrzega Pan we współczesnym świecie katolickim, które byłyby w stanie wpłynąć pozytywnie na tę czarną wizję samobójstwa kultury europejskiej?

Wydaje mi się, że jest to właśnie echo, jakim moja książka odbiła się na świecie oraz fakt, że kard. Barbarin zgodził się na debatę ze mną. W każdym razie jest to dowód na to, że sytuacja rozwinęła się do tego stopnia, że nie można już zamieść problemu pod dywan i że nawet najbardziej oporni będą musieli stawić mu czoła. Tu i ówdzie słychać nawet pojedyncze jeszcze głosy biskupów, którzy przejawiają bardziej realistyczną wizję w tej kwestii. Ponadto kard. Schönborn, mimo że jest on bardzo blisko papieża, wycofał się ze swego początkowego bardzo optymistycznego stanowiska i uznał fakt, że powinniśmy być bardziej ostrożni w kwestii przyjmowania imigrantów, ponieważ różnice kulturowe i religijne w znaczącym stopniu utrudniają ich integrację.

Warto również przytoczyć mocne słowa kard. Saraha w wywiadzie z Charlotte d’Ornellas: „Macie do czynienia z inwazją innych kultur i innych narodów, które zaczynają przewyższać was liczbowo i radykalnie zmieniać waszą kulturę, wasze przekonania i wasze wartości”. Mam nadzieję, że prędzej czy później nastąpi zwrot, pozytywny w skutkach dla Kościoła i dla Europy i tym samym stanie się to, co nieuniknione. Stanie się to wtedy, kiedy Bóg zechce, ale stanie się. To jednak nie przeszkadza nam pracować nad tym, aby moment ten nadszedł jak najszybciej, zgodnie ze słowami Joanny d’Arc: „Wojownicy decydują o bitwie, Bóg o zwycięstwie”.

Rozmawiał Marie Baret du Coudert

„Radici Cristiane”

https://www.pch24.pl/czy-europa-popelni ... 885,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 01 cze 2017, 11:57 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Zamachy „są po prostu częścią życia w wielkim mieście” - powiedział burmistrz Londynu Sadiq Aman Khan mający pakistańskie korzenie, czyli muzułmanin ...


Krwawy atak terrorystyczny? Europo przywyknij! sic!

Obrazek

Do „incydentów” terrorystycznych trzeba po prostu się przyzwyczaić, gdyż, jak to określił Sadiq Khan, burmistrz Londynu, zamachy „są po prostu częścią życia w wielkim mieście”. Czy te szokujące słowa są wyrazem buty i arogancji, czy po prostu wyrazem szczerości europejskich elit, które jedynie pozorują walkę z terroryzmem, bo doszły już do takiego stopnia bezradności?

Z każdym kolejnym atakiem terrorystycznym w Europie, w społeczeństwach narasta nadzieja, że może ten będzie już ostatni, że ta najnowsza masakra coś wreszcie zmieni, coś drgnie, przeważy wreszcie zdrowy rozsądek i polityka dążenia ku wspólnemu dobru zastąpi politykę dobrego samopoczucia. Z każdym kolejnym atakiem politycy i media są coraz bardziej wstrząśnięci, oburzeni i zdeterminowani. Co niektórzy odczuwają także niezrozumiałą potrzebę przesyłania modlitw oraz epatowania symboliką żałoby. Jednocześnie, niemal na tym samym oddechu przekonują nas, że do pewnego rodzaju „incydentów” trzeba po prostu się przyzwyczaić, gdyż, jak to określił Sadiq Khan, burmistrz Londynu, zamachy terrorystyczne są po prostu częścią życia w wielkim mieście.

Trzeba jednak przyznać, że takie stwierdzenia są przykładem rzadkiej, ostatnimi czasy, szczerości ze strony polityków. Wiedzą oni doskonale, że przy braku woli politycznej i zachowaniu obecnej linii polityki migracyjnej i bezpieczeństwa połączonej już nie z latami, ale wręcz dekadami aktywnej erozji społeczeństw europejskich za pomocą całego zestawu narzędzi jakimi posługuje się marksizm kulturowy (szczególnie w jego wydaniu propagowanym przez szkołę frankfurcką), kolejne akty przemocy politycznej na tle religijnym ze strony muzułmanów są rzeczywiście nieuniknione. Mówią o tym także liczby. Przyjrzyjmy się im w kontekście brytyjskim, pamiętając jednak, że w na poziomie europejskim skala pewnych zjawisk jeszcze się potęguje.

Mark Rowley, najwyższy rangą przedstawiciel brytyjskiej policji odpowiedzialny za przeciwdziałanie terroryzmowi poinformował niedawno, że od czerwca 2013 r. brytyjskie służby bezpieczeństwa uniemożliwiły na Wyspach 13 potencjalnych ataków terrorystycznych. Jednocześnie na bieżąco policja prowadzi 500 śledztw dotyczących zagrożenia terrorystycznego, a od 2014 roku codziennie aresztuje się jedną osobę podejrzewaną o zaangażowanie w planowanie, przygotowywanie lub finansowanie działalności terrorystycznej. Chciałoby się zapytać, czy aby nie są to radykalni chrześcijanie planujący wysadzać się pod klubami gejowskimi wśród okrzyków „olaboga!”, ale jednak nie. Opublikowany w marcu, tysiącstronicowy raport Terroryzm islamski - Analiza ataków w Wielkiej Brytanii (1998–2015) autorstwa Hanna Stuart nie pozostawia wątpliwości, że obecnie zagrożenie ze strony islamu stanowi niebezpieczeństwo numer jeden. W raporcie znaleźć można analizę 269 przypadków terroryzmu islamskiego w Wielkiej Brytanii w latach 1998-2015, z której niezbicie wynika, że najczęściej po tę formę przemocy politycznej sięgają młodzi mężczyźni, chociaż ale w ostatnich latach zaangażowanie kobiet wzrosło prawie trzykrotnie. Podczas gdy w latach 1998-2010 kobiety stanowiły 4% osób oskarżonych o terroryzm w latach 2011-2015 wskaźnik ten wynosił już 11 proc. Należy też zauważyć, że kobiety zaangażowane w działalność terrorystyczną, ponad dwukrotnie częściej niż mężczyźni, mieszkały z partnerem, krewnym lub inną osobą także aktywną w zakresie terroryzmu (odpowiednio 50 proc. i 19 proc.).

Co ciekawe, raport bardzo wyraźnie podkreśla brak korelacji między zaangażowaniem w islamski terroryzm a osiągnięciami edukacyjnymi i statusem zatrudnienia. Mit terroryzmu będącego ubocznym efektem biedy, marginalizacji, wykluczenia i niesprawiedliwości ekonomiczno-społecznej jest bardzo popularny. Niestety, twarde dane go nie potwierdzają, ponieważ większość osób planujących zamachy lub je przeprowadzające to ludzie z wyższym wykształceniem (bądź studenci), pochodzący z klasy średniej, nie zaś niewykształcony margines wywodzący się z niższych warstw społecznych. 46 proc. przestępstw związanych z działalnością terrorystyczną w latach 2011-2015 zostało popełnionych przez osoby w wieku poniżej 25 lat; jedna na sześć to konwertyci, których ogólny udział to aż 16 proc.. Trzy czwarte przestępców było wcześniej znane władzom; jedna czwarta miała poprzednie wyroki skazujące. Ponad jedna trzecia wcześniejszych wyroków dotyczyła działań związanych z ekstremizmem lub terroryzmem, zaś prawie połowa osób z wcześniejszymi wyrokami skazującymi uprzednio odsiedziała wyrok w więzieniu. Co piąty przestępca przed aresztowaniem otrzymał szkolenie terrorystyczne lub uczestniczył w walce poza granicami Wielkiej Brytanii. Nie dziwi to, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeden na pięciu więźniów w brytyjskich więzieniach o najwyższym standardzie bezpieczeństwa to muzułmanin. Ogółem w ośmiu więzieniach kategorii A znajduje się 5805 bardzo niebezpiecznych więźniów, a 1229 z nich, czyli 20,8 proc., to muzułmanie. Problem radykalizacji w brytyjskich (a szczególnie angielskich) więzieniach, które już powszechnie nazywane są szkołami terroryzmu jest znany od dawna. Już David Cameron mówił, że rząd rozważa umieszczenie wszystkich skazanych islamistycznych więźniów terrorystycznych w Anglii i Walii w jednej, bezpiecznej jednostce, aby zapobiec radykalizacji innych więźniów. Więzienie Frankland w hrabstwie Durham ma otworzyć pierwsze tego rodzaju „więzienie w więzieniu”, w celu izolowania islamskich ekstremistów.

Te liczby robią jeszcze większe wrażenie kiedy uświadomimy sobie, że społeczeństwo muzułmańskie Wielkiej Brytanii przekroczyło 3,5 miliona w 2016 r. I wynosi obecnie około 5,5 proc. ogółu ludności. Oceniając zagrożenie terrorystyczne nie możemy bowiem patrzeć tylko w stronę więzień; po przemoc sięgają nie tylko przestępcy będący na bakier prawem. Coraz częściej są to „zwyczajni ludzie”, którzy na ścieżkę świętej wojny z niewiernymi wstępują pod wpływem materiałów dostępnych w internecie, kolegów z dzielnicy lub szkoły, albo też imama z lokalnego meczetu. Opublikowane w kwietniu 2016 r. badanie wykazało, że znaczna część brytyjskich muzułmanów coraz bardziej żyje własnym życiem, tylko teoretycznie przynależąc do wspólnoty narodowej. Są już nie tylko osobnym „społeczeństwem w społeczeństwie”, ale wręcz stopniowo stają się „państwem w państwie”, gdyż mówimy tu o stale pogłębiających się trendach. Jakich? 615-stronicowa ankieta wykazała, że ponad sto tysięcy brytyjskich muzułmanów sympatyzuje z zamachowcami-samobójcami. Tylko jedna trzecia brytyjskich muzułmanów (34proc.) skontaktuje się z policją w przypadku gdyby ich bliski angażował się w działalność terrorystyczną. Ponadto, 23 proc brytyjskich muzułmanów powiedziało, że prawo szariatu powinno zastąpić prawo brytyjskie na obszarach gdzie muzułmanie są większością, a jedna trzecia dorosłych brytyjskich muzułmanów nie czuje się „częścią brytyjskiej kultury”. Większość chce delegalizacji i penalizacji homoseksualizmu, rosnąca liczba domaga się uznania poligamii (szacuje się, że obecnie ok. trzysta tysięcy osób w Królestwie żyje w związkach poligamicznych, przy czym zazwyczaj mężczyzna jest w oficjalnym, uznanym przez państwo związku z jedną kobietą, zaś pozostałe jego „żony” są poślubione jedynie w zgodzie z prawem religijnym i pobierają od państwa zasiłki jako „samotne matki”). Według nowego raportu na temat wielokulturowości w Wielkiej Brytanii prawie połowa (47 proc.) muzułmanów uważa swoją islamską wiarę za najważniejszą część tożsamości i to do niej dostosowują własną „brytyjskość”. W przypadku konfliktu pomiędzy oboma światami wartości islam zdecydowanie wygrywa.

Dowodzi tego także z jednej strony lawinowo rosnąca liczba osób obejmowanych różnymi programami deradykalizacyjnymi wdrażanymi przez Brytyjczyków (głównie Channel i Prevent), z drugiej zaś całkowite fiasko tych programów i ich kompletna nieskuteczność. W 2015 r. do rządowego programu Channel skierowano łącznie 3955 osób, co stanowi niemal trzykrotny wzrost w stosunku do roku 2014 (1,681). Z kolei do programu Prevent tylko pomiędzy 2015 i 2016 rokiem skierowano około 7500 osób, co daje liczbę 20 skierowań dziennie. Spośród nich 3100 dotyczyło osób w wieku poniżej 18 lat, a w 61 przypadkach „radykał” nie miał nawet lat dziesięciu. Skrajny przypadek stanowił czterolatek z przedszkola w Luton, który na zajęciach plastycznych narysował mężczyznę z maczetą, a zamiast „ogórek” (ang. cucumber) mówił „bomba kuchenna” (ang. cooker bomb). Co tydzień w Wielkiej Brytanii programem zapobiegania terroryzmowi Prevent obejmowanych jest 60 nowych nieletnich ekstremistów.

Patrząc na te dane nie da się zaprzeczyć konstatacji, że kolejne ataki są kwestią nie „czy”, a „kiedy”. Kiedy kolejnej osobie, bądź grupie osób uda się prześlizgnąć przez oka sieci aparatu bezpieczeństwa. Przecież na samych Wyspach tylko w zeszłym miesiącu takich prób było wiele. Ummariyat Mirza, 21-latek z Birmingham, został oskarżony o planowanie przeprowadzenia ataku terrorystycznego przy użyciu noża. Był on także w posiadaniu Anarchistycznej Książki Kucharskiej (Anarchist Cookbok) zawierającej „domowe przepisy” na przygotowanie bomb oraz dokumentu zwanego Podręcznikiem zatruć dla Mudżahedina (Mujahideen Poisons Handbook). Damon Smith, dwudziestoletni konwertyta na islam, stanął przed sądem pod zarzutem podłożenia bomby w londyńskim metrze 20 października 2016 roku. Smith korzystał z podręcznika Al-Kaidy zatytułowanego „Zrób bombę w kuchnia Twojej mamy”. Z podobnych materiałów korzystała Jade Campbell, 26-letnia konwertytka z Zachodniego Londynu, która także została skazana na 18 miesięcy więzienia. Także w zeszłym miesiącu dziewiętnastoletni Haroon Syed z Hounslow w zachodnim Londynie, przyznał się do planowania ataku podczas koncertu Eltona Johna w Hyde Parku w dniu 11 września 2016 r. Z kolei Khalida Mohameda Omara Alego, lat 27, aresztowano pod zarzutem przygotowania zamachu terrorystycznego w pobliżu brytyjskiego parlamentu. Został on zatrzymany z plecakiem pełnym noży zaledwie pięć tygodni po poprzednim ataku w tym obszarze. Aresztowany został także Mohammed Amoudi (lat 21), którego zatrzymano pod zarzutem planowania ataku w centrum Londynu.

Terroryzm nie zmieni tego, kim jesteśmy – zapewniała premier Teresa May po ataku w Manchesterze. Z Brukseli płynęły deklaracje, że „tchórzliwe ataki” oraz „strach” nie zwyciężą. Czy rzeczywiście? Kobiety w europejskich metropoliach już boją się wychodzić z domu; Paryżanki już wyszły z tego powodu na ulice. Ale z powodu no-go zones cierpi także gospodarka – wpływy z turystyki we Francji lecą na łeb na szyję (o półtora miliona mniej turystów w 2016 roku), zaś prognozy ONZ (Human Development Index) wskazują, że do roku 2030 Szwecja spadnie do poziomu krajów Trzeciego Świata. Europejczycy na Zachodzie przyzwyczaili się do żołnierzy na lotniskach i wzmożonych patroli na ulicach jakby znajdowali się w stanie wojny (chociaż przecież to tylko „permanentny stan wyjątkowy”). Niemcy bez mrugnięcia okiem akceptują zwiększone wydatki na bezpieczeństwo publiczne, na opiekę społeczną, godzą się na inwigilację i cenzurę mediów (także społecznościowych). Czy będą kolejne zmiany? Tak, ale tylko na gorsze – w wojnie pozorów prowadzonej przez polityczne elity Europy przegrywamy wszyscy.

Monika Gabriela Bartoszewicz

https://www.pch24.pl/krwawy-atak-terror ... 950,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 01 cze 2017, 17:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Zamachy „są po prostu częścią życia w wielkim mieście” - powiedział burmistrz Londynu Sadiq Aman Khan mający pakistańskie korzenie, czyli muzułmanin ...


To szyderstwo bezwzględnego mordercy, zbrodniarza wobec ofiar.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 05 cze 2017, 08:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Już wkrótce kolejny zamach. Wiemy kim będzie terrorysta

Obrazek

Oczywiście, nie znamy tożsamości szaleńców, którzy będą zabijać mieszkańców Europy. Tej dowiemy się dopiero po kolejnym zamachu, który, niestety możemy być tego niemal stuprocentowo pewni, nastąpi już wkrótce – za kilka miesięcy, tygodni, może już nawet za kilka dni.

Nie znamy narodowości terrorystów, ich miejsca urodzenia, ani języka, którym będą się posługiwać. Być może okażą się Pakistańczykami czy Arabami o śniadej skórze, czarnymi Somalijczykami a może brodatymi mieszkańcami Kaukazu, czy nawet białymi Europejczykami. Wiemy jednak jedno. Z pewnością będą muzułmanami.

Będą zwolennikami totalitarnej, skrajnie agresywnej ideologii, z którą identyfikują się ogromnie rzesze wyznawców islamu na całym świecie. Wyznawców religii, od momentu swego narodzenia bezwzględnie zwalczającej prawdziwą Wiarę i przez wieki nie ustającej w wysiłkach, by podbić wszystkie kraje chrześcijańskiego świata.

Niestety, dziś, w chwilę po zamachu w Berlinie, możemy tylko powtórzyć słowa napisane tuż po niemal bliźniaczej zbrodni dokonanej w Nicei przed pięcioma miesiącami:

Już chwilę po każdorazowym zamachu dokonywanym przez islamskich terrorystów wiadomo, że na tym się nie skończy. Nie ma cienia wątpliwości, że będą kolejne akty terroru i kolejne ofiary, bo taka jest logika dżihadu. Opętani totalitarną islamską ideologią mordercy nie spoczną dopóki z Europy nie znikną ostatni chrześcijanie, będący ich faktycznym celem, a całe zlaicyzowane społeczeństwa Starego Kontynentu - zdominowane przez muzułmanów demograficznie i zastraszone brutalną przemocą - nie przejdą na islam.

W terroryzowaniu krajów kontynentu pomogą dżihadystom… europejscy politycy, którzy bez końca ogłaszać będą kolejne stopnie gotowości antyterrorystycznej, celebrować kolejne dni solidarności z ofiarami zamachów i maszerować w kolejnych groteskowych marszach przeciw przemocy. Nie będą gotowi przyznać, że winna stanu, w jakim obecnie znalazła się zachodnia Europa jest obłąkańcza (choć tylko z pozoru) ideologia społeczeństwa multikulturowego, za którą kryje się perfidna strategia marginalizacji chrześcijaństwa w Europie, obmyślona przed laty przez neomarksistów, później zaś przez dziesięciolecia konsekwentnie realizowana przez poszczególne państwa, w których sukcesem zakończył się lewacki marsz przez instytucje.

Będą natomiast powtarzać do znudzenia zaklęcia o rzekomo obywatelskiej i stojącej na straży praw człowieka Europie, która nie podda się sile, jednocześnie nie wyciągając żadnych wniosków z zagrożenia, jakie dla niej stanowi napływ imigrantów z krajów muzułmańskich.

Tak pisaliśmy przed kilkoma miesiącami. Czy od tego czasu cokolwiek się zmieniło? Tak, ale za Oceanem. Właśnie wybrany został ostatecznie prezydentem człowiek, który jednoznacznie deklaruje, że będzie walczył z islamskim zagrożeniem. Jednak Europa nadal śpi. Szanse na to, że szybko się obudzi, są raczej niewielkie, bo lewacka trucizna dostała się już tak głęboko w społeczny krwioobieg, że nawet chwilowe otrzeźwienie i zakwestionowanie monopolu władzy socjalliberalnej „elity” nie ożywi totalnie zdemobilizowanych duchowo i moralnie europejskich społeczeństw.

Tym razem w zamachu, który miał zresztą miejsce niecałe 100 kilometrów od naszej zachodniej granicy, zginął Polak, a ważną rolę odegrała polska ciężarówka. Czy nasz kraj może zatem stać się celem kolejnego ataku? Oczywiście, że tak, jako państwo chrześcijańskie jest wszak oczywistym obiektem nienawiści muzułmańskich opętańców. Szczególnie, że coraz częstsze stają się zamachy nowego typu – dokonywane nie przez świetnie wyszkolonych bojowników, wieloletnich członków organizacji terrorystycznych, którzy używają nowoczesnej broni, czy bomb misternej konstrukcji, ale takie, w których zabójcy rekrutują się z szeregowych adeptów islamizmu a narzędziem zbrodni staje się nóż, maczeta, samochód czy ciężarówka.

Jednak – co podkreślają wszyscy specjaliści ds. terroryzmu – Polska jest stosunkowo bezpieczna jako kraj, który nie stał się, jak choćby sąsiednie Niemcy, polem kolejnego eksperymentu macherów od multi-kulti. A stało się tak między innymi dlatego, że - podobnie, jak inne kraje naszego regionu - oparliśmy się ubiegłorocznej fali muzułmańskiej inwazji, którą pod pozorem przyjmowania „uchodźców” próbowali nam zafundować władcy Europy. Wypada więc dziękować Bogu, że nasza Ojczyzna nadal jest dość homogeniczna pod względem narodowym, a przede wszystkim kulturowo-religijnym. I niech tak zostanie.

Piotr Doerre

https://www.pch24.pl/juz-wkrotce-kolejn ... 175,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 06 cze 2017, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30853
Nie tyle islamski, bo sami tu nie wleźli do Europy, ale lewacko - islamski terror.
Wojnę naszej cywilizacji już dawno wypowiedziało żydomasoństwo i jego lewackie agendy.
Islam jest jedynie jednym z narzędzi tej wojny.


Islamski terror wypowiedział wojnę naszej cywilizacji

Z dr. hab. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Terroryści islamscy kolejny raz zaatakowali w Londynie. Znów są zabici i ranni, a szpitale otrzymały instrukcję dotyczącą przygotowania się na okoliczność nowego zamachu. Tymczasem premier Theresa May i londyńska policja mówią o incydencie terrorystycznym. Do kogo ta mowa…?
– Niektórzy przywódcy europejscy nie chcą się przyznać, że Europa jest w stanie wojny z islamskim radykalizmem, że islamski terror zbiera coraz większe, tragiczne żniwo. Słowo „incydent”, jakie słyszymy, kolejny zresztą raz niesie za sobą przekaz, przesłanie, że mamy do czynienia tylko z pojedynczymi zdarzeniami o ograniczonym zasięgu i natężeniu.

Tymczasem to nie są pojedyncze zamachy, ale mamy do czynienia z falą, która płynie coraz szerszym strumieniem. Dla racjonalniej myślących społeczeństw staje się coraz bardziej jasne, że bezpieczna Europa, jaką pamiętamy jeszcze sprzed kilku czy kilkunastu lat, to już coraz bardziej pieśń przeszłości. Niestety.

Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby świat otrzeźwiał, a przywódcy państw zachodnich zrewidowali dotychczasową politykę wobec terroryzmu?
– Obawiam się, iż po wysoce prawdopodobnych kilku nowych zamachach może dojść do „odwetu”, tyle że nie ze strony struktur państw odpowiedzialnych za bezpieczeństwo swoich obywateli, ale ze strony radykalnych organizacji antyislamskich. Skoro władze państw nie potrafią, a może bardziej – z uwagi na poprawność polityczną – nie chcą się zmierzyć z tym problemem, to ludzie mogą wziąć sprawy we własne ręce. Zapewne nie będą to już tylko podpalenia ośrodków dla uchodźców, których w ostatnich latach mamy setki, ale mogą to być krwawe zamachy, które mogą wywołać obustronną spiralę przemocy. I na to właśnie liczą stratedzy z ISIS w Europie.

Mamy do czynienia z zamachami na naszą cywilizację, kulturę, grozi nam islamski potop?
– Na tą chwilę taki potop nie grozi, ale w perspektywie dwóch dekad jak najbardziej. Europa albo się obudzi i odnowi w przestrzeni publicznej tradycyjne wartości naszej cywilizacji albo będzie coraz bardziej dotykana procesem libanizacji czyli rozkładu wewnętrznego poszczególnych państw i regionów.

Do czego może doprowadzić to zderzenie cywilizacji?
– To nic nowego. Już prawie sto lat temu pisał o tym Feliks Koneczny, a po nim na początku lat 90. Samuel Huntington, który w „Zderzeniu cywilizacji” przedstawił swoją teorię geopolityczną i nowy kształt ładu światowego, gdzie cywilizacja Zachodu systematycznie traci swoje wpływy we współczesnym świecie. Istotą cywilizacji jest wzajemna rywalizacja.

Feliks Koneczny pisał, iż człowiek jest przynależny tylko do jednej cywilizacji. I albo Europa utrzyma charakter i wartości chrześcijańskie, z których wyrosła, albo będzie się islamizowała. Charakter współegzystowania obu tych cywilizacji jest tylko czasowy i dotyczy póki co różnicy potencjałów. Idea wielokulturowości to mit.

Islam łączy zamachowców, czym ich przyciąga…?
– Islam jest w swojej doktrynie antydemokratyczny, czyli po zdobyciu przyczółków i uzyskaniu odpowiedniej siły uderzy w podwaliny ustrojowe Europy. Zamachowców łączy właśnie religia i cele związane z jej teologicznym przesłaniem, czyli światowy kalifat.

Skąd bierze się skala i łatwość werbowania potencjalnych terrorystów?
– Terrorysta jest to określenie osób i środowisk ze względu na charakter i formę stosowanej przemocy. Dla fundamentalistów islamskich to nie są terroryści, ale żołnierze Allaha. Tak więc potencjał rezerw osobowych dla terrorystów jest prawie niewyczerpany.

Import, ekspansja dżihadu do Europy trwa. Co to oznacza na dłuższa metę…?
– Na dłuższym dystansie oznacza to konfrontację militarną. Krwawych zamachów nie wyeliminuje się poprzez edukację czy też edukacyjne programy społeczne. Trzeba usunąć zagrożenie metodami militarnymi. Mamy otwarty konflikt, wojnę, jaką dżihad wypowiedział europejskiej cywilizacji, a skoro tak, to w odpowiedzi muszą zostać użyte adekwatne siły i środki. Inaczej się nie obronimy. W innym wypadku czeka nas zagłada.

Dziś nie trzeba bomby, wystarczy samochód, aby dokonać zamachu. Terroryści idą z postępem, a cywilizowany świat…?
– Islamski terror wchodzi w sposób coraz bardziej brutalny w nasze życie, szczególnie w życie państw zachodniej Europy takich jak Niemcy, Francja, Belgia czy Wielka Brytania. Terroryści pozwalają sobie na coraz więcej, wykorzystując do przeprowadzenia zamachów m.in. pojazdy, rzucają się na ludzi z nożami. Samochody są tylko narzędziem czasowym i związanym ze strategią wzmocnienia potencjału demograficznego islamu w Europie. Nie chcą na razie na większą skalę stosować broni palnej, ale przyjdzie czas, że tysiące sztuk nielegalnej broni pozyskiwanej m.in. z Bałkanów i Ukrainy stanie się podstawowym narzędziem zamachowców.

Jakie kroki będą adekwatne, żeby powstrzymać tę falę terroryzmu?
– Czas skończyć z poprawnością polityczną. Jedynym sposobem jest masowa deportacja wszelkich podejrzanych osób do krajów ich pochodzenia. Należy pamiętać, iż Europa w prawie osiemdziesięciu procentach nie przyjmowała kobiet i dzieci, a mężczyzn w wieku poborowym. To tak, jakby w czasie wojny zgadzać się na odtwarzanie wrogich oddziałów na swoim zapleczu.

Co może być punktem wyjścia, aby rozpocząć na serio proces eliminacji terroryzmu?
– Niestety, jestem tu pesymistą, chyba jeszcze kilkanaście krwawych zamachów musi się wydarzyć, żeby przywódcy państwa Europy Zachodniej otrzeźwieli.

A może problemem jest wspomniany przez Pana wcześniej brak spoiwa, tożsamości, która dziś w Europie jest rozmyta…?
– Z uwagi na to, że w Europie jest kilkadziesiąt milionów obywateli wyznania muzułmańskiego, to władze wielu państw używają określeń i działań rozmydlających odpowiedzialność środowiskową i religijną zamachowców i ich zaplecza. Także za kolejnymi deklaracjami niestety nie idą czyny i kroki zapowiadane po kolejnych zamachach.

Jak to jest, że chrześcijańska Europa otwiera drzwi dla islamistów, a bogate kraje arabskie, np. Zatoki Perskiej, nie chcą słyszeć o przyjmowaniu uchodźców?
– Tu dotykamy innego ważnego problemu, mianowicie finansowania terroru, który bez środków nie mógłby się rozwijać na taką skalę. I prawdopodobnie to właśnie bogate kraje arabskie wspierają finansowo napływ migrantów do Europy. Cele tych działań są także jasne, a mianowicie chodzi tu o islamizację Europy i eliminację gospodarczą rywali na przyszłość.

Trzeba mieć świadomość, że zasoby ropy naftowej też kiedyś się skończą, zwłaszcza że kraje rozwinięte coraz więcej pieniędzy przeznaczają na zakupy samochodów o napędzie hybrydowym i elektrycznym zamiast z tradycyjnymi silnikami spalinowymi.

Donald Trump napisał na Twitterze, aby porzucić polityczną poprawność i zająć się bezpieczeństwem obywateli, z kolei Węgrzy apelują o zatrzymanie migracji. Czy te apele zwłaszcza w odniesieniu do europejskich elit mogą przynieść efekt?
– Nie skupiajmy się na europejskich w znacznej mierze oderwanych od rzeczywistości zdegenerowanych elitach skupionych jedynie wokół interesów własnych, których celem jest fałszywe przywództwo. Skoro tak usilnie brną w przepaść destabilizacji swoich państw, to nic z tym nie zrobimy. Natomiast skupmy się na sobie i urzeczywistniajmy swoją wizję świata i uratujmy na razie nasze państwa, a jak tamci się w końcu otrząsną z letargu idealizmu, to dopiero wtedy będziemy im w stanie pomóc.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 06 cze 2017, 08:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
...Tymczasem premier Theresa May i londyńska policja mówią o incydencie terrorystycznym. Do kogo ta mowa…?


Jak zginie 7 osób to jest incydent, a jak zginie 100 osób to wtedy jest zamach (ewentualnie).

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 06 cze 2017, 08:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Jak zginie 7 osób to jest incydent, a jak zginie 100 osób to wtedy jest zamach (ewentualnie).


Jak zostanie popchnięty Schudrich czy jakiś Netanyahu, albo powieszona kukła Sorosa czy innego Żyda, to mamy wtedy nie tylko zamach, ale nawet pogrom. Jak zginie 1000 Chrześcijan, to jest to drobny incydent.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 21 cze 2017, 14:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30853
Allahu Akbar, Europo.

„Koran składa się z dwóch odrębnych części. W pierwszej, napisanej w Mekce, Mahomet jest otwarty i przyjaźnie traktuje chrześcijan i żydów. W Medynie z przywódcy religijnego stał się głową państwa, przywódcą militarnymi i politycznym, co znajduje też odzwierciedlenie w napisanych tam wersetach Koranu. Dziś trzy czwarte Koranu pochodzą z Medyny i są wezwaniem do wojny, przemocy i walki z chrześcijanami. Egipski jezuita przypomina, że w IX i X w. muzułmanie zdali sobie sprawę, że pierwsza część Koranu jest niezgodna z drugą. Aby rozwiązać ten problem, postanowiono, że nauczanie proroka z Medyny uchyla to wcześniejsze z Mekki. W konsekwencji islam stał się religią miecza. Zdaniem egipskiego jezuity religia Mahometa potrzebuje dziś wewnętrznej reformy, ale wszelkie próby reformy są odrzucane.” (ks. Henri Boulad SJ.)
Jednymi z głównych skojarzeń, serwowanych nam jako uzasadnienie dla konieczności pomocy fali imigrantów jest formułowanie kilku kalek pojęciowych. Chrześcijanin powinien pomagać, także nieprzyjaciołom, bo takie jest przesłanie Jezusa Chrystusa. Chrześcijanie zabijali niewiernych –mają na sumieniu wyprawy krzyżowe i ciemny okres inkwizycji. Zachód podbijał świat – teraz musi za to zapłacić. Te wygodne półprawdy są głównym orężem w walce o zaakceptowanie decyzji o otwarciu drzwi dla fali muzułmanów, napływających z krajów Azji i Afryki.
Dla poprawienia obrazu płynącej do Europy rzeki imigrantów –nazywa się ich uchodźcami.
Muzułmanie w VII/VIII wieku bardzo sprawinie zaanektowali wiele krajów świata. Mało, kto dzisiaj uzmysławia sobie, że wyprawy krzyżowe były wywołane, jako odwet za tę ekspansję. Miały cel religijny i finansowy (grabieże). Ale na pewno były skutkiem inwazji islamu, a nie jego przyczyną. I był to okres brutalnego „kultu” zabijania. Co rzutowało na powszechną akceptację barbarzyńskich mordów.
Król Jan II Sobieski uchronił Europę pod Wiedniem przed kolejnym, masowym najazdem muzułmanów.

W XX wieku miał miejsce wzrost radykalizacji bojowników islamskich. W Azji i Afryce. Także w Ameryce i Europie. Na tych dwóch ostatnich kontynentach -przez bojowników islamskich, sterowanych z krajów muzułmańskich. W XXI w skala rosła, a sterowniki były już pochodzenia miejscowego. Z grona imigrantów ze świata muzułmańskiego, przybyłych niedawno bądź urodzonych i wychowywanych w zachodniej cywilizacji. Wspólnym mianownikiem u nich było jedno: wychowanie w islamie, zgodnie z Koranem. Nie tym łagodnym, pisanym w Mekce,.
Dlaczego muzułmanie, mieszkający od pokoleń w Europie, dają się łatwo radykalizować? Ano dlatego, że chcąc kultywować swój sposób życia żyją w swoich społecznościach i starają się czynić to zgodnie z nauką Koranu. A islam nie jest tylko religią: jest także ich kulturą, prawem i nakazem regulacji stosunków w społeczeństwie. Jedynym prawem jest prawo Allaha, nie lokalne regulacje prawne. Wg islamu wielożeństwo nie jest grzechem, ale niedopuszczalne są związki jednopłciowe, in vitro poza małżeńskie, a rodzina i związki krwi mają znaczenie szczególne. Nie uznają wymyślonego przez Zachód nowego porządku społecznego (gender, in vitro, małżeństwa jednopłciowe itp.) Europa pozbawiła się sama swoich chrześcijańskich korzeni i stała się łatwym uzasadnieniem dla radykalizowania postaw obywateli krajów europejskich, o korzeniach muzułmańskich.

W ostatnich latach mamy dwa równoległe zjawiska. Wzmożenie siłowych aneksji terytoriów zamieszkałych już przez muzułmanów pod tworzenie tzw. państwa islamskiego i Kalifaty. Afryka, Filipiny, Indonezja. Oraz zmasowany napływ muzułmanów do Europy.
W dużej mierze światowe niepokoje zaczęły się od tzw. Wiosny Arabskiej. Zachód był zachwycony rozpadem dyktatur w świecie arabskim. Tymczasem wydaje się dzisiaj to być początkiem wielkiej zawieruchy. Bo islam - jako wzór formułowania stosunków społecznych zakładał silną władzę potomków Mahometa. Stąd wola stanowienia Kalifatów i porządku wg szariat.
Wraz ze wzrostem aktywności radykalnych islamistów rośnie na świecie prześladowanie chrześcijan. Wg organizacji Open Doors: „ Liczby zamordowanych z powodu wyznania chrześcijan, jak i atakowanych czy wręcz niszczonych kościołów prawie podwoiły się w porównaniu do poprzedniego roku(2015/2016). Z raportu wynika, że w monitorowanym okresie (2016 rok) zostało zamordowanych 7100 chrześcijan i zaatakowanych 2406 kościołów - podpalanych, wysadzanych w powietrze. Rok wcześniej zanotowano 4344 zamordowanych chrześcijan i 1062 ataków na kościoły. W tym samym czasie w Europie powstawały –jak grzyby po deszczu- kolejne meczety.
Mamy wiec wojujący islam na świecie. A do Europy płynie rzeka muzułmanów, w poszukiwaniu nowego, lepszego miejsca do życia. Uchodźcy z miejsc ogarniętych wojną są uchodźcami jedynie w miejscach ościennych do ich rodzimych miejsc zamieszkania. Około 4 mln. schroniło się w Jordanii, Jemenie, Libii i Turcji.
Na pewno potrzebują wsparcia materialnego. Oni i kraje, w których się schronili.

Natomiast nawet laików, nieinteresujących się polityką i zjawiskami globalnymi – musi zdumiewać fakt tej nagłej, liczącej dziesiątki tysięcy ludzi armii imigrantów, pojawiających się na Południu Europy. Pod hasłem: pomagajmy uciekającym przed śmiercią Syryjczykom- nie zastanawiamy się nad faktami. Przecież wojna w Syrii trwa od 2011 roku, najgorsze nasilenie było w latach 2012/2013. A fala uchodźców masowo pojawiła się w roku 2015. Wtedy, gdy koalicja światowa zaczęła wyzwalać tereny opanowane przez dżihadystów.
W dodatku okazało się, że biednych imigrantów stać na opłacanie drogich przemytników. Z czyjej kieszeni są opłaty są? Wg niektórych źródeł finansują to państwa takie jak Turcja i Libia, częściowo bogaty świat muzułmański, częściowo rodziny migrantów, liczące na sprowadzenie ich w najbliższym czasie do Europy.
Imigranci udają się do Europy dobrze poinformowani o możliwościach pomocy w różnych krajach. Zaopatrzeni w bedekery informacyjne, mapy tras dotarcia do swojego Edenu itp. Także w lekarstwa. Znakomitą ich część stanowią młodzi mężczyźni. Zważywszy, ze ISIS potępia formalnie fakt takiej migracji, należy przypuszczać, że za tą „nagłą” falą migracji stoją nie tylko oni. Inni demiurgowie (polecam ich opis w linkach, zamieszczonych pod wpisem). Dla Europy nie jest ważne czy stoi za tym Soros- zalecający Europie przyjmowanie miliona uchodźców rocznie ( z obowiązkiem finansowania przez dwa lata w kwocie minimum 15 tysięcy euro). Czy Turcy i Libijczycy, chcący się pozbyć problemu migracyjnego. Ta inwazja, Ale skutek jest tragiczny dla nas, Europejczyków.

W Finlandii 25 lat temu przyjęto 100 Somalijczyków. W ramach łączenia rodzin i większej od przeciętnej w tym kraju –prokreacji- przyrost liczby Somalijczyków wyniósł 180 %. Miliony imigrantów stojące u wrót naszego kontynentu, z nieuchronną perspektywą wykorzystania dobrodziejstwa praw o łączeniu rodzin ( w powiązaniu wysoką prokreacją) to nic innego, jak islamizacja starej Europy przez macicę. Jeśli do tego dołożymy zjawisko mordowania i prześladowań chrześcijan na świecie – to chyba nikt nie może mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z masowym zderzeniem cywilizacji. A urzędnicy w Brukseli każą nam wywieszać białą flagę.
Kolejne udane i nieudane zamachy terrorystyczne wymusiły na rządach państw z dużą liczbą imigrantów z tej i poprzednich fali (efekt postkolonialny i chęć pozyskania taniej siły roboczej oraz obecną) uczynienie z wielu miast twierdz obsadzonych policją i wojskiem. Skończyli z widowiskowym sprzeciwem w postaci marszów, podświetlania budynków i kolorowych kredek. Niestety, próby masowego potępienia przez zasiedziałych imigrantów z krajów islamu – spełzły na panewce. Bo w Europie trwa Ramadan. A na świecie: ekspansja islamu.” Mieczem i macicą.”
* To wszystko osłabia Europę, osłabia cały Zachód, a więc tym samym - wzmacnia siły radykalnego islamu, które stawiają sobie za cel walkę z zachodnią kulturą i cywilizacją. Poza tym, wśród tych dziesiątek tysięcy młodych Syryjczyków i Irakijczyków z pewnością znajdą się tacy, którzy chętnie nawiążą współpracę z islamistami - zwłaszcza, gdy ich oczekiwania i wymagania wobec "europejskiego Edenu" brutalnie rozminą się z rzeczywistością, (bo np. zamiast do Niemiec czy Austrii trafią na Litwę, do Rumunii albo do Polski).

http://tymbark.in/islam-a-chrzescijanst ... rzyszlosc/

https://www.gotquestions.org/Polski/Chr ... cjaty.html

http://historia.org.pl/2011/06/20/przej ... 1096-1099/

https://ndie.pl/prawdziwa-historia-chrz ... -i-islamu/

http://forum.gazeta.pl/forum/w,50,79177 ... yjsa_.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Biblioteka_Aleksandryjska

http://www.newsweek.pl/swiat/imigracja- ... 447,1.html

https://wiadomosci.wp.pl/kto-naprawde-s ... 256181889a

http://wolnosc24.pl/2017/03/15/kto-fina ... ez-sorosa/

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/przeraz ... cie/jhp1fh

http://niezalezna.pl/99661-siedem-mitow-o-imigrantach

http://historia.na6.pl/wyprawy_krzyzowe

http://www.histurion.pl/historia/sredni ... slamu.html

http://malydziennik.pl/islam-jest-relig ... ,4262.html

https://euroislam.pl/imam-bardzo-umiarkowany-ale/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_w_Syrii

Opublikowano: 21.06.2017 11:23. Ostatnia aktualizacja: 21.06.2017 13:23.

http://1maud.salon24.pl/787687,allahu-akbar-europo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 24 cze 2017, 11:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Wyczekana islamofobia

Jeszcze nie było wiadomo, kto dokonał zamachu na muzułmanów wychodzących z londyńskiego meczetu, a już – jak podało Polskie Radio – Rada Muzułmanów Brytyjskich zdążyła oświadczyć, że jest to najjaskrawszy przejaw islamofobii na Wyspach. :roll: :roll: :roll:

Jeśli tak, to powstaje pytanie, jaki rodzaj fobii prezentowali sprawcy poprzednich zamachów, którzy w imię Allaha mordowali „niewiernych”. Jakoś wówczas nie było słychać, żeby poważne gremia muzułmańskie kwapiły się do przepraszania za sprawców tych zbrodni.

Znamienne w tym kontekście wydarzenie miało miejsce w sobotę w Kolonii. Otóż miał się tam odbyć marsz około 10 tysięcy muzułmanów przeciwko terrorystom i fanatykom powołującym się na islam.

„Nasza wiara jest wykorzystywana, kalana, obrażana i wypaczana” – mówili organizatorzy marszu o muzułmańskich sprawcach zamachów, podkreślając, że udział w takim pochodzie to szczególny obowiązek muzułmanów (których w Niemczech jest 5 milionów). Inicjatorka manifestacji, badaczka islamu Lamya Kaddor, apelując w mediach o udział, przekonywała, że większość muzułmanów sprzeciwia się terroryzmowi i odrzuca przemoc.

Pomysł marszu poparło wiele partii politycznych, a także związki zawodowe, organizacje społeczne i kościelne. Wielu polityków podpisało się pod apelem.

Mimo tej mobilizacji w marszu wzięło udział tylko kilkaset osób. Jak podała PAP, udziału odmówiło DITIP – największe niemieckie stowarzyszenie reprezentujące muzułmanów. Jego władze w oświadczeniu stwierdziły, że taki marsz podczas 22. dnia ramadanu przekracza możliwości fizyczne poszczących od rana do wieczora muzułmanów. Według nich taka manifestacja niesłusznie zawęziłaby problem terroryzmu do muzułmanów i oznaczałaby „stygmatyzowanie” ich.

I oto (o ile sprawcą najnowszego zamachu okaże się niemuzułmanin) pojawiła się ilustracja do powyższego stwierdzenia: proszę, nie można terroryzmu zawężać do islamu.

No tak, nie można. Terroryzm nie jest domeną wyłącznie muzułmanów, ale od czasu, gdy na nowojorskie wieże WTC i Pentagon zwaliły się samoloty porwane przez islamistów, prawie wszystkie kolejne zbrodnie, które wstrząsnęły światem Zachodu, były dziełem muzułmanów. Od tamtego czasu władze państw zachodnich wychodzą ze skóry, próbując powstrzymać odruchy odwetu. „Nic się nie stało” – zdają się mówić, sugerując za każdym razem, że zamach nie wynikał z religii wyznawanej przez sprawców, lecz z innych powodów.

To taktyka zrozumiała, gdy się zważy, że w wielu z tych krajów muzułmanie stanowią już bardzo znaczącą grupę społeczną – i gwałtownie powiększającą się. W tej sytuacji władze nie wiedzą, co mają zrobić. Dalej prowadzić politykę „incydentów”? Dalej malować pszczółki, składać kwiaty i organizować koncerty przeciw przemocy? Dalej rugać kraje, które nie chcą u siebie przyjąć problemu, którego napytali sobie Wielcy Europejscy?

Twierdzenie środowiska muzułmanów na Wyspach, że najnowszy zamach jest objawem islamofobii, może być nawet do pewnego stopnia prawdziwe. Ale najgorsze jest to, że te środowiska najwyraźniej od lat na taką islamofobię czekały. Skorzystałby na niej tylko wojujący islam.

Kościół ma na to odpowiedź: trzeba wrócić do Chrystusa. Bez niego Europa nie zdobędzie się na prawdę i przebaczenie. Prawda jest konieczna, bo dalsze udawanie, że problemu nie ma, tylko wzmaga społeczną irytację. Przebaczenie jest konieczne, bo jego alternatywą jest odwet i wzmagająca się nienawiść. Czyli realizacja scenariusza islamistów.

http://gosc.pl/doc/3988801.Wyczekana-islamofobia

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 26 cze 2017, 09:03 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Zagłębie terrorystów w sercu Europy. Policyjne statystyki są porażające!

Obrazek

Według raportu Europolu dotyczącego aresztowań islamskich terrorystów w Unii Europejskiej w minionym roku, Francja znajduje się na pierwszej pozycji, jako kraj w którym zatrzymano aż 429 z wszystkich 1,2 tys. bandytów.

Procentowo liczba ta wynosi aż 42,8 proc. Warto podkreślić, że istnieje szeroka przepaść między Francją i drugą na liście Hiszpanią. W kraju na Półwyspie Iberyjskim do aresztu lub więzienia trafiło w sumie 69 bojowników Allacha.

Kolejne miejsce w niechlubnym raporcie Europolu zajęła Belgia (62 aresztowań), a dalej: Holandia (35), Austria (30), Włochy (28), Niemcy (25), Grecja (15), Dania (8) i Szwecja (2).

Żaden islamski terrorysta nie został natomiast aresztowany w Finlandii, Polsce, Słowacji, Bułgarii, Portugalii, Chorwacji, Luksemburgu, Estonii, na Węgrzech, Cyprze, Malcie, Łotwie i Litwie. Z racji Brexitu statystyki nie objęły Wielkiej Brytanii

Według tego samego raportu w islamskich zamachach tylko w 2016 roku zginęły w sumie 142 osoby w tym 7 terrorystów. Najwięcej ofiar (86) było w Nicei.

FLC

https://www.pch24.pl/francja---zaglebie ... 557,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 27 cze 2017, 10:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30853
Wroga imigracja

Nie istnieje norma prawna obligująca państwa Europy do przyjmowania imigrantów.

W całej historii ludzkości były wojny, co jest nieuniknioną konsekwencją grzechu. Niektóre wojny powodowały masowe migracje, ale w większości przypadków, gdy kryzys już minął, ludzie, którzy dzielnie przetrwali działania wojenne, podejmowali zadanie odbudowy kraju. Na przykład, gdy w latach 1861-1865 wojna secesyjna siała spustoszenie w USA, powodując śmierć prawie miliona osób – zabitych na polu walki lub zmarłych na skutek zarazy Amerykanie nigdy nawet nie pomyśleli o emigracji. Wręcz przeciwnie – przystąpili do odbudowy kraju z taką energią, że przekształcili go w największe mocarstwo w historii.

Bez prawa do azylu
W dwudziestym wieku Europa doświadczyła dwóch wojen światowych, z których szczególnie druga wojna pozostawiła po sobie totalny chaos i zniszczenie. Niektóre mniejszości były rzeczywiście zmuszone do emigracji, jednak w przeważającej większości ludność Europy pozostała na miejscu i po zakończeniu wojny podjęła trud odbudowy swoich krajów i gospodarki, doprowadzając do wielu powojennych „cudów” gospodarczych, które wyniosły kontynent europejski na najwyższy – jak dotąd – poziom rozwoju materialnego.

Jednym z takich przypadków jest Polska. Doświadczona zaborami ze strony sąsiednich państw, rozbita nagłym i zmasowanym uderzeniem hitlerowsko-sowieckiego blitzkriegu, zdławiona trwającą pół wieku dyktaturą komunistyczną, powstała na nowo do życia po upadku żelaznej kurtyny i stała się motorem Europy Środkowej. Faktem jest, że niektórzy Polacy zostali zmuszeni do emigracji, ale przeważająca ich większość pozostała na miejscu i zdołała odbudować kraj z nową siłą.

Może to zabrzmi niepoprawnie z punktu widzenia politycznego, ale wojna rzadko jest przyczyną masowych migracji. Sytuacja obecna, a przynajmniej ta odnosząca się do Europy, wydaje się czymś przeciwnym. Wystarczy, że jakaś wojna wybuchnie w odległym zakątku naszej planety, a miejscowa ludność w sposób naturalny i oczywisty (ipso facto) otrzymuje „prawo” do emigracji na Stary Kontynent, co wskazuje na to, że Europa jest „zobowiązana” do przyjęcia uchodźców oraz do zapewnienia im wyżywienia i dachu nad głową. Argumentację tak sformułowaną można łatwo obalić. Z jednej strony, w świetle prawa międzynarodowego, tylko niewielką mniejszość imigrantów można zakwalifikować jako uchodźców. Przyjrzyjmy się włoskim danym statystycznym dotyczącym pierwszych dziewięciu miesięcy 2016 roku. Włochy, moja ojczyzna, przyjęły niewiele ponad 130 tys. imigrantów, z których zaledwie 70 tys. postanowiło ubiegać się o azyl. Pozostałe 60 tys. po prostu rozpłynęło się we mgle. Osoby te zapewne wiedziały, że nie przysługuje im status uchodźcy i w związku z tym „zeszły do podziemia”. W prostym tłumaczeniu na język angielski: 54 proc. imigrantów nie chciało nawet podjąć próby życia pod przepisami prawa europejskiego.

Spośród wszystkich ubiegających się o azyl tylko 2853 osoby azyl otrzymały. Pozostałe wnioski – w liczbie 67 097 – zostały rozpatrzone odmownie. Włoski wymiar sprawiedliwości uchodzi za najbardziej wyrozumiały, najbardziej łagodny i najbardziej liberalny w Europie. Jednakże, interpretując przepisy prawa w sposób najbardziej łagodny z możliwych, zmuszony był odrzucić 95,24 proc. wniosków. Podsumowanie powyższych danych prowadzi do wniosku, że w świetle prawa międzynarodowego 97,8 proc. imigrantów nie ma „prawa” emigrować do Europy, a Europa nie ma „obowiązku” ich przyjęcia.

W trybach ideologii
Liderzy europejscy, jak np. kanclerz Niemiec Angela Merkel, mogą uchodźców przyjąć, ale ich decyzja opiera się na przesłankach politycznych (osobiście powiedziałbym, że ideologicznych), a nie na przepisach prawa. A decyzje polityczne należą do przestrzeni suwerennych praw danego narodu. Żadne mocarstwo – ani USA, ani Unia Europejska – nie może zmusić suwerennego państwa do przyjęcia niechcianych imigrantów.

Ktoś mógłby tutaj zgłosić zastrzeżenia, mówiąc, że omawiana decyzja jest nie tylko decyzją polityczną, lecz również moralną. W związku z tym my, Europejczycy, powinniśmy jako chrześcijanie mieć moralny obowiązek przyjęcia napływających do nas fal imigrantów.

Poddajmy tę sprawę głębszej analizie. Czy istnieje w ogóle „prawo” do migracji i związany z nim „obowiązek” przyjęcia imigrantów? Prawo takie istnieje, ale ma ono charakter względny, a nie absolutny lub – jeśli wolimy tak to ująć – ma charakter wtórny, a nie pierwotny. Posłużmy się przykładem. Każda dorosła osoba ma prawo do wstąpienia w związek małżeński. Jednak prawo to nie koresponduje z obowiązkiem innej osoby do zawarcia związku małżeńskiego. Mogę oświadczyć się dziewczynie, ale ona ma pełne prawo odmówienia mi. Podam inny przykład: każdy człowiek ma prawo do pracy, ale ono nie koresponduje z obowiązkiem innej osoby do zatrudniania kogokolwiek. Mogę złożyć podanie o pracę, ale pracodawca jest wolny w tym, by moje podanie rozpatrzyć odmownie.

A więc jeśli nawet jakiś imigrant ma prawo do emigrowania ze swojego kraju, prawo to nie nakłada na Europę obowiązku przyjęcia tej osoby. Kwestia ta zależy od wielu konkretnych uwarunkowań.

Samobójcza polityka
Celem państwa jest obrona wspólnego dobra jego obywateli. Istnieją konkretne sytuacje, w których imigracja może wyrządzać szkodę wspólnemu dobru. Święty Tomasz z Akwinu nazywa to „wrogą imigracją”. Jednym z kryteriów są same liczby. Naród jako taki może w sposób naturalny wchłonąć pewną liczbę imigrantów. Lecz jeśli imigracja przybiera bardzo duże rozmiary – takie, które grożą rozerwaniem społecznej i duchowej tkanki narodu, wtedy powinna być uznana za wrogą. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku napływu ludności obcej z terytoriów, które cechują się o wiele wyższym wskaźnikiem przyrostu naturalnego niż społeczność lokalna. Gdyby obecny trend się utrzymywał, za 15-20 lat w wielu metropoliach europejskich imigranci stanowiliby większość mieszkańców. Ile czasu potrzeba, by jakiś kraj znalazł się w sytuacji, w której większość jego mieszkańców będą stanowili imigranci? Gdyby do tego doszło, kraj ten przestałby istnieć. A w żadnym wypadku nie może być mowy o „obowiązku” popełniania samobójstwa. Wręcz przeciwnie – tak jak każdy człowiek ma moralny obowiązek zachowania swojego życia, tak każdy kraj ma moralny obowiązek obrony swojego istnienia.

Drugim kryterium do uznania imigracji za dobrą lub korzystną jest wola imigrantów do zintegrowania się z krajem, który ich przyjmuje. Celem imigracji powinna być integracja, a nie dezintegracja czy segregacja. I w tym przypadku fala imigrantów obecnie przybywających do Europy nie spełnia tego kryterium. Od kilkudziesięciu lat kraje europejskie próbują stosować różne modele działania w tym względzie. Zasadniczo mówimy tu o modelu „integracyjnym” (Francja, Niemcy) i o modelu „wielokulturowym” (Wielka Brytania, Holandia). Żaden z tych modeli nie zdał egzaminu, jak wyraźnie wskazują na to ostatnie wydarzenia. Nawet potężne państwo niemieckie nie było w stanie zintegrować przyjętej rzeszy imigrantów. „Straciliśmy kontrolę nad naszymi ulicami” – tak pisze niemiecka policjantka (Tania Kambouri) w swojej popularnej książce „Deutschland im Blaulicht: Notruf einer Polizistin” („Niemcy w niebieskim świetle: Wołanie policjantki o pomoc”).

Żandarmeria francuska co roku publikuje mapę niebezpiecznych stref miejskich – Zones Urbaines Sensibles (ZUS) – klasyfikując je według poziomu ryzyka. Prawie 20 proc. stref ZUS to obszary opatrzone szyldem „nie wchodzić”, co oznacza, że są to miejsca, do których Europejczyk normalnie wejść nie może. Sytuacja w Norwegii nie przedstawia się lepiej.

Na przytoczone powyżej fakty i na inne podobne sytuacje należy spojrzeć z perspektywy historycznej, gdyż wszystkie one ukazują trend, który staje się coraz bardziej przejrzysty. Mianowicie, w sytuacji gdy Europa utraciła swoje fundamenty, wyrzekając się własnych korzeni, do jej drzwi kołaczą ludzie o silnej woli i silnej motywacji religijnej. Sam tylko rozmiar tej imigracji rodzi pytanie, czy jest ona zjawiskiem zorganizowanym czy nie. Osobiście uważam, że jest mało prawdopodobne, by zjawisko o tak masowej skali było po prostu skutkiem działania czynników naturalnych lub okoliczności warunkowych. Za tym wyraźnie stoi jakiś plan.

Atak na tożsamość
Istnieje pojęcie zwane cywilizacją europejską, które charakteryzuje nasz kontynent, odróżniając go od wszystkich innych kontynentów, od Sycylii po Norwegię, od Irlandii po Polskę. Cywilizacja ta jest z trudem uzyskanym owocem kilku tysięcy lat ludzkiego wysiłku obejmującego filozofię grecką, prawodawstwo rzymskie, cywilizację łacińską, zwyczaje germańskie, tradycję średniowieczną i współczesny dynamizm. Jej fundamentem, latarnią i najgłębszą istotą jest wiara chrześcijańska. Cywilizacja ta jest zbyt cenna, by ją zmarnować. Niesie ze sobą wartości kulturowe i historyczne, a szczególnie wartości moralne i religijne, których po prostu nie można zdradzić.

Najwyższym obowiązkiem rządów europejskich jest obrona europejskiej tożsamości. Należy jej strzec jak wyjątkowo drogocennego skarbu. Marnowanie tej tożsamości jest nie tylko okrutnym ciosem zadanym naszym przodkom, którzy mężnie walczyli o budowanie Europy, lecz także najwyższą niesprawiedliwością dla naszych potomków, którzy mają prawo do swojego dziedzictwa.

Pragnę zakończyć, przytaczając słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Santiago de Compostela w Hiszpanii 9 listopada 1982 r.: „Ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata. Inne kontynenty patrzą na ciebie i spodziewają się po tobie tej samej odpowiedzi, jaką święty Jakub dał Chrystusowi: »Mogę«”.

Julio Loredo

http://www.naszdziennik.pl/mysl/184429, ... racja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 03 lip 2017, 14:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Afrykański kardynał: Powstrzymajcie emigrację z Afryki, w większości krajów nie ma wojen

Obrazek

Kard. Peter Turkson apeluje o powstrzymanie emigracji z Afryki. Zwrócił uwagę, że w zdecydowanej większości krajów afrykańskich nie ma wojen, które w sposób bezwzględny zmuszałyby ludzi do ucieczki – informuje Radio Watykańskie.

Kard. Peter Turkson, Prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju zwrócił uwagę, że w zdecydowanej większości krajów afrykańskich nie ma wojen, które w sposób bezwzględny zmuszałyby ludzi do ucieczki.

Dlatego jak podkreślił trzeba pracować nad rozwojem tego kontynentu, aby zatrzymać młodych Afrykańczyków.

Kard. Turkson porównał aktualny kryzys migracyjny do cieknącego kranu. „Tu trzeba zamknąć dopływ wody, a nie wycierać to, co przecieknie” – powiedział pochodzący z Ghany kardynał.

źródło: Radio Watykańskie

https://ndie.pl/afrykanski-kardynal-pow ... jow-wojen/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 06 lip 2017, 07:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7509
Lokalizacja: Podlasie
Kraje nadbałtyckie pełne obaw przed wojną, imigrantami i terroryzmem

Obrazek

Z opublikowanych wyników badań opinii społecznych, przeprowadzonych na Litwie, Łotwie i w Estonii wynika, że w swojej mentalności obywatele tych państw są sobie bardzo bliscy – mają podobne obawy i podobnie oceniają rzeczywistość. Brak stabilności w państwie, wybuch wojny, rozruchy na tle narodowym i napływ imigrantów to główne zagrożenia, jakie dostrzegane są w postsowieckich republikach nadbałtyckich.

Cechy wspólne

Litwę, Łotwę i Estonię łączy podobna historia, szczególnie w XX wieku. Ogłoszenie niepodległości od carskiej Rosji, krótki i burzliwy okres niepodległości w okresie międzywojennym, współpraca z hitlerowskimi Niemcami, okupacja sowiecka po II wojnie światowej i odzyskanie niepodległości dzięki rozpadowi Związku Sowieckiego. Podobny przebieg historii ma do dzisiaj wpływ na postawy i warunki, które kształtują świadomość mieszkańców tych trzech państw. Dzieje się tak również z powodu dużego zróżnicowania etnicznego, które – poza i tak już licznymi mniejszościami narodowymi autochtonicznymi, jak np. Polacy na Litwie i Łotwie – wzbogacone zostało w wyniku napływu Rosjan, Ukraińców i Białorusinów w czasach ZSRS. Efektem takich procesów historycznych jest dzisiejsza mentalność społeczeństw, podzielonych wewnętrznie i przez to pełnych obaw.

Czego się boją?

Według badań przeprowadzonych przez grupę ubezpieczeniową ERGO i pracownię badań społecznych SKDS, zaprezentowanych przez „Rubaltic.ru” powszechne obawy budzi wybuch konfliktu wojennego. Taką opinię wyraziło 68 proc. Litwinów, 62 proc. Łotyszy i 45 proc. Estończyków. Z kolei zamieszek na tle narodowym obawiają się przede wszystkim Łotysze (54 proc.), Estończycy (46 proc.) i dopiero na trzecim miejscu plasują się Litwini (41 proc.).

Narastający w Europie problem uchodźców budzi najwięcej strachu wśród Łotyszy (64 proc.), dalej są Estończycy (60 proc.) i Litwini (55 proc.). Stosunkowo najmniejsze zagrożenie widzą obywatele krajów nadbałtyckich w atakach terrorystycznych – od 25 proc. do 38 proc. respondentów wskazało zamachy jako dostrzegalne zagrożenie.

Z tych wszystkich wskazań odczytać można generalnie dość powszechne opinie o problemach, które mogą skutkować ofiarami w ludziach. Najszerszym pojęciem – mieszczącym wszystkie akty przemocy, ale i problemy ekonomiczne – jest dostrzeganie niebezpieczeństwa w braku stabilności w państwie. Takim problemem najbardziej martwią się Łotysze (80 proc.) i Litwini (77 proc.).

Fundamenty strachu

Dość wysokie wskaźniki wyrażanych obaw społeczeństw nadbałtyckich wymagają, aby spróbować dokonania oceny ich racjonalności i przyczyn. Obawy o wybuch konfliktu wojennego mogą wynikać z zachowań Rosji i obecności wojsk NATO na wschodniej flance. Obserwowanie przegrupowań wojsk państw NATO i doniesienia medialne o kontr-działaniach sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej spokoju nie budują. Dodatkowo ostatnio skumulowały się incydenty z udziałem sił zbrojnych na Bałtyku i jednocześnie wzrosła liczba ćwiczeń wojskowych zarówno wojsk rosyjskich i ich sojuszników, jak i wojsk NATO. Po długich latach ocieplenia na linii Rosja – NATO, a przynajmniej nie eskalowania konfliktów, dzisiaj mieszkańcy państw leżących na potencjalnie pierwszej linii frontu mogą się czuć mocno niekomfortowo.

Powszechna wiedza o tym, że armia rosyjska potrzebuje maksimum dwóch dni, by zająć wszystkie trzy kraje daje efekt w postaci liczb podanych w sondażu. Jak widać z udostępnionych wyników badań, wpływ mediów na uświadomienie sobie zagrożenia napływem imigrantów jest olbrzymi. Mimo że w każdym z tych krajów bardzo liczne są mniejszości narodowe, więcej obaw dzisiaj wiąże się z obawą przed imigrantami.

Badania i co dalej

Fakt, że obawy przed zamieszkami na tle narodowym wyrażają najczęściej Łotysze (duża mniejszość Rosjan w kraju) a najrzadziej Litwini (mniejszości głównie Polaków i Rosjan) obala mity powielane na Litwie o zagrożeniu dla integralności terytorialnej państwa litewskiego. Ważne dla praktyki prowadzenia polityki zagranicznej i wewnętrznej Litwy, Łotwy i Estonii wyniki badań można interpretować jednak nie tylko jako pewien obraz aktualnej sytuacji. Jasne jest bowiem, że liczby pokazujące zbiorowe zachowania mają również wpływ na kreowanie rzeczywistości i postaw społecznych.

Pisano o tym przed dwoma laty na portalu „Rytm Eurazji”, podkreślając, że wskazanie nawet bezosobowych zagrożeń, pochodzących od pewnych grup społecznych, buduje postawy wobec nich. Tak może się dziać na przykład w stosunku do mniejszości narodowych, badanych jako zagrożenie dla Litwy, Łotwy i Estonii. Podobny mechanizm działa w sytuacji wskazania zagrożeń, chociażby wybuchem konfliktu zbrojnego. Bardzo często jest to argument do podejmowania niepopularnych społecznie decyzji o przesunięciu środków budżetu państwa na wydatki obronne. Trudno bowiem jest negować decyzje państwa, skoro musi ono reagować na występujące lub wyobrażone niebezpieczeństwa. Przekonamy się, czy przytoczone wyżej wyniki badań będą właśnie tak wykorzystane na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Jan Bereza

https://www.pch24.pl/kraje-nadbaltyckie ... 834,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 22 lip 2017, 06:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30853
Nie czekajmy na Brukselę

Ochrona granic jest zadaniem narodowym, a naród, który nie potrafi zadbać o swoje interesy, zniknie – oświadczył w piątek premier Węgier Viktor Orbán w porannej audycji w Radiu Kossuth. – Nie czekajmy na Brukselę – dodał.

– Kraj, który nie potrafi ochronić swych granic, nie istnieje. Naród, który nie potrafi ochronić swoich interesów, nie istnieje, a jeśli jeszcze istnieje, to zniknie – oznajmił Orbán. I dodał: „Każdy naród nosi w kieszeni swoją buławę”.

Jak zaznaczył premier, państwa Europy Środkowej uważają, że są rzeczy, które z Brukseli można wspólnie dobrze rozwiązać, i takie, których nie można. – Dlatego ma sens wypracowanie podziału zadań między Brukselę i państwa narodowe – powiedział.

Orbán wyraził przekonanie, że nie można rozwiązać w Brukseli na przykład kwestii migracji. – Nie potrzebujemy wspólnej europejskiej polityki w sprawie uchodźców i nie potrzebujemy wspólnej europejskiej agencji ds. uchodźców. Będzie z tego tylko chaos, problem i cierpienie na zewnętrznych granicach Europy – oznajmił.

Według niego, w Brukseli są wypracowywane nieskuteczne propozycje, a tymczasem setki ludzi toną, usiłując dostać się do Europy.

Orbán podkreślił, że Włochy mają obecnie poważny problem, bo nie umieją i nie chcą powstrzymać nielegalnej migracji i „jeśli tak dalej pójdzie, cały kraj się zdestabilizuje”. Tymczasem – według słów premiera Węgier – Austriacy i Niemcy „mają już dość”.

– Jest tylko jedna możliwość [...]: trzeba zamknąć włoską granicę. Jeśli Włosi czegoś nie zrobią, np. nie przyjmą pomocy krajów Europy Środkowej i innych, to ich północne granice zostaną zamknięte, a migranci u nich zostaną – powiedział, nawiązując do listu, który wystosowali w środę do premiera Włoch Paolo Gentiloniego szefowie rządów państw Grupy Wyszehradzkiej.

W liście tym przywódcy V4 zadeklarowali, że rządy ich krajów są gotowe przyczyniać się wszelkimi dostępnymi im sposobami do włoskich i europejskich wysiłków na rzecz powstrzymania wyjazdów z Libii i innych krajów Afryki Północnej oraz napływu nielegalnej migracji do Europy. Zaoferowali swoje wsparcie przede wszystkim w takich dziedzinach jak działania UE u południowych granic Libii oraz tworzenie i szkolenie libijskiej straży przybrzeżnej czy dbanie o humanitarne warunki życia w punktach zapalnych poza UE.

Orbán ostrzegł też, że jeśli Turcja nie powstrzyma migrantów, jeśli 100 mln mieszkańców Egiptu z jakiegoś powodu ruszy, bo straci wiarę w to, że sens ma pozostanie w domu, a Izrael nie będzie regularnie występować przy użyciu siły wojskowej przeciw grupom bojowników, to w kierunku Europy będą wyruszać coraz to nowe fale migrantów.

Węgierski premier potępił też wspieranie przez UE organizacji „określanych jako NGO”, które – według niego – współpracują z przemytnikami ludzi.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/185891 ... ksele.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekspansja islamu na Europę
PostNapisane: 21 sie 2017, 16:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30853
To pozornie niezrozumiałe zjawisko ma swoje źródło gdzieś w naczalstwie unijnych bosów i jest wspierane przez ISIS, a realizowane poprzez służby specjalne, aż wreszcie wykonywane przez islamskich najeźdźców. Inaczej być nie może, bo gdyby lokalny unijny dżihad w postaci prominentnych bosów, troszczył się o Europę, o powierzonych mu ludzi, nigdy by nie dopuścił do takiego poziomu zagrożenia dla samej Europy.
To nie najeźdźców saraceńskich należy od zaraz gonić. W pierwszej kolejności, aby ocalić Europę, trzeba pogonić całą tą unijną górę. Przepędzić te polityczne demony na cztery wiatry, wypchać nimi cele więzienne, a do rządzenia wybrać tych, co w sercu mają to wszystko co Europa stworzyła i dała światu. Inaczej Europa w krótkim czasie przemieni się w trupa z którego powstanie islamskie zombie.


Gdzieś w EU - szatański plan i diabelska ideologia ... /580

Jeżeli ten „nie szwedzki" potop imigracyjny nie zostanie powstrzymany biorąc pod uwagę żelazny fakt, że ekspansywny czynnik demograficzny ma się dobrze a wręcz rozkwita to niebawem granica dzieląca Islam od Chrześcijaństwa będzie przebiegać gdzieś pomiędzy zachodnimi granicami Polski.

Szatański plan i diabelska ideologia ma tyle lat ile świat. I w myśl zamierzenia cywilizacje, rasy i religie zostaną wymieszane.

Na placu boju pozostanie izolowana siła robocza bez wyrazu i tożasmości. Rządzona i manipulowana przez wąską grupę finansowych rekinów.

Żadnej szansy na przebudzonie dla Zachodu już nie ma. Albowiem ponieważ, że Francuz z Niemcem i całą resztą towarzystwa mają dwóch śmiertelnych wrogów.

Pierwszy jest uchodźczym koniem trojańskim wpuszczonym do Europy przez panią Merkel. Drugim zaś jest sama Unia Europejska. Unia dziarsko maszerująca ku przepaści. Unia nierefeormowalna. Nie wiedzimy najmniejszych symptomów aby ten proces samozgładay ktoś próbował zatrzymać. By w ogóle mógł zatrzymać.

Gdyby nawet w najbardziej optymistycznym śnie krul Europy Donald Wspaniały wykręcił Rejtana to i tak na ten tychmiast zostanie jeszcze na leżąco rozdeptany przez ludy pędzące do tłustych krain z imieniem Mahometa na ustach.

Ale przecież wiemy doskonale, że optymistyczne sny nie mają z reguły nic wspólnego z realiami.

Zanim przeminie krótka chwila granica Kalifatu Europy będzie przebiegać gdzieś pomiędzy zachodnimi granicami Polski, Czech i Węgier. I tego się trzymajmy ...

Opublikowano: 21.08.2017 15:44.

https://www.salon24.pl/u/1954krawiec/80 ... ologia-580


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 287 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /