Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 222 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 14 lut 2013, 21:07 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3315
Do Międzynarodowego Trybunału Karnego wpłynął wniosek oskarżenia przeciwko Papieżowi i najwyższym watykańskim kardynałom za ukrywanie księży katolickich winnych zbrodni przeciw ludzkości. Oskarżenie argumentuje, że kościół katolicki utrzymuje “globalny, wieloletni i wszechobecny system przemocy seksualnej” mimo obietnic szybkiego rozprawienia się z pedofilią w swoich strukturach. Prawnicy składający wniosek uzasadniają, iż przemoc seksualna, gwałt i tortury są przez ONZ uważane za zbrodnię przeciwko ludzkości.

Obrazek
Oskarżenie dotyczy Josepha Ratzingera, który zanim został Papieżem Benedyktem XVI, był liderem watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary odpowiedzialnej za nadzorowanie przypadków nadużyć; kardynała William Levada, który teraz piastuje najwyższy urząd KNW; kardynała Angelo Sodano, watykańskiego sekretarza stanu za pontyfikatu papieża Jana Pawła II i kardynała Tarcisio Bertone, obecnego sekretarza. Oskarżenie dotyczy również wpływu urzędników watykańskich na politykę, która bagatelizuje szkody stanowiące atak przeciwko ludności cywilnej.

Wniosek oskarżenie wystosowała organizacja “Survivors Network of those Abused by Priests” (SNAP), która zrzesza blisko 4,5 tys. członków, głównie ofiar przemocy seksualnej ze strony księży różnych odłamów religijnych. Barbara Blaine, prezes stowarzyszenia, twierdzi, iż złożenie wniosku było krokiem ostatecznym, ale koniecznym. “Próbowaliśmy wszystkiego, by Watykan ukrócił te tragedie, ale nie zrobili tego. Gdyby Papież chciał, w każdej chwili mógłby poczynić niezbędne działania, które pomogą chronić dzieci dziś i w przyszłości – a odmawia podjęcia działania.”

Od 2002r. Międzynarodowy Trybunał Karny otrzymał blisko 9 tys. wniosków o dochodzenie w sprawie, a pomimo tego nie wszczęto żadnego śledztwa na podstawie tych wniosków. Sama Stolica Apostolska nie jest państwem członkowskim Trybunału, i pomimo tego, iż skarga dotyczy pedofilii wśród księży w krajach na całym świecie, z których wiele uznaje Trybunał, to jednak jurysdykcja prawników w samym Watykanie jest bardzo ograniczona.

Trybunał nie zbada jednak zbrodni popełnianych przed 2002 r. Słowa Papieża Benedykta XVI o tym , że “pedofilia jeszcze pod koniec lat 70-tych nie była postrzegana jako zło absolutne” pozwalają domniemywać, iż w poprzednim wieku przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży były jeszcze częstsze.

Argumenty dotyczące podeszłego wieku jako przyczyny rezygnacji Papieża nie przemawiają do mnie. Papież, wbrew ogólnie sprawianemu wrażeniu, nie jest faktycznym przywódcą kościoła, tak jak król czy prezydent nie są faktycznymi głowami państw – to są tylko funkcje reprezentacyjne, a właściwe decyzje podejmowane są na szczeblu “doradców” i “współpracowników”.

Papież rezygnuje, gdyż hierarchowie kościoła zdołali przewidzieć, iż w obliczu takiego obrotu sprawy, kościół katolicki narażony jest na dalszą i gwałtowną utratę szacunku wśród światowej społeczności. A to oznacza ogromną utratę wpływów. I temu Watykan chce zapobiec.

Rafał Jędrasik

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 15 lut 2013, 00:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7564
Lokalizacja: Podlasie
Jacenna napisał(a):
Do Międzynarodowego Trybunału Karnego wpłynął wniosek oskarżenia przeciwko Papieżowi i najwyższym watykańskim kardynałom za ukrywanie księży katolickich winnych zbrodni przeciw ludzkości. Oskarżenie argumentuje, że kościół katolicki utrzymuje “globalny, wieloletni i wszechobecny system przemocy seksualnej” mimo obietnic szybkiego rozprawienia się z pedofilią w swoich strukturach. Prawnicy składający wniosek uzasadniają, iż przemoc seksualna, gwałt i tortury są przez ONZ uważane za zbrodnię przeciwko ludzkości.


KONIEC ŚWIATA !

Po prostu trudno mi w to uwierzyć, że coś takiego ma w ogóle miejsce !
Można się domyślać, jaki będzie werdykt masońskiego Trybunału Karnego (nie sądzę bowiem, aby ten Trybunał był obiektywny i sprawiedliwy - już oni wszędzie powsadzali swoich masonów).

Wydaje mi się, że demon przeszedł do decydującego ataku.

Ciekawe, kogo wybiorą na kolejnego papieża ? Czy nie będzie to sam antychryst ?

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 15 lut 2013, 07:43 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Kościół żyje

To było wzruszające, pełne radości i wdzięczności za dar pasterza ostatnie spotkanie kapłanów diecezji rzymskiej z Ojcem Świętym. Przybyli wczoraj do Watykanu, aby wyrazić swój szacunek, miłość i przywiązanie do Benedykta XVI.

Ojciec Święty podziękował za modlitwę i bliskość, jaką w tych ostatnich dniach odczuł. – Zawsze wielką radością jest widzieć, jak Kościół żyje, jak w Rzymie Kościół jest żywy: są pasterze, którzy w duchu Najwyższego Pasterza prowadzą owczarnię Pana. To duchowieństwo prawdziwie katolickie, powszechne – mówił Papież. Zebrani w Auli Pawła VI kapłani długimi oklaskami dziękowali swojemu ordynariuszowi za prowadzenie i posługę. Z oczu wielu z nich popłynęły łzy wzruszenia. W spontanicznym przemówieniu skierowanym do kapłanów Ojciec Święty mówił o wydarzeniu sprzed 50 lat, jakim był Sobór Watykański II. I co ciekawe, zwrócił uwagę, że to, co docierało do ludzi z jego obrad, to był „sobór mediów”, a nie prawdziwy „Sobór Ojców”.

– Dla mnie to szczególny dar Opatrzności, że przed pozostawieniem posługi Piotrowej mogę jeszcze spotkać się z moimi duchownymi, duchownymi Rzymu – mówił wczoraj wzruszony Benedykt XVI. Łzy wzruszenia na twarzach rzymskich kapłanów pojawiły się szczególnie podczas przemówienia ks. kard. Agostino Valliniego, papieskiego wikariusza dla diecezji rzymskiej. Dziękując za przykład kapłaństwa Ojca Świętego, ks. kard. Vallini podkreślił przede wszystkim jego pokorę w służbie Chrystusowi i ludziom, głęboką pasję dążenia do prawdy i przede wszystkim miłość do człowieka, pochylanie się nad słabymi.

Benedykt XVI w swym spontanicznym przemówieniu odniósł się do prac Soboru Watykańskiego II. Przypomniał ówczesną rzeczywistość Kościoła powszechnego i lokalnego, pojawiające się trudności. Przedstawił główne idee Soboru, w którym kapłani widzieli nową Piećdziesiątnicę, nową epokę w Kościele. Blisko godzinne spotkanie jeszcze raz potwierdziło wielkość ducha i umysłu Ojca Świętego, ale i pokorę wielkiego teologa.

– Świat pojmował Sobór poprzez środki przekazu. Tak więc to, co docierało do ludzi, to sobór mediów, a nie Sobór Ojców – mówił Benedykt XVI. Zwrócił w tym kontekście uwagę, że powstały przez to dwa, zupełnie inne obrazy tego wydarzenia – był Sobór Ojców, prawdziwy, ale był też sobór mediów. Ten pierwszy dokonywał się w obrębie wiary, był soborem wiary poszukującej zrozumienia znaków czasu w danej chwili, poszukiwania odpowiedzi na wyzwania, jakie Bóg stawia w tej chwili, i znalezienia jej w Słowie Bożym. Tymczasem sobór mediów dokonywał się w kategoriach współczesnych środków przekazu, innej hermeneutyce, w języku polityki, bez kontekstu wiary. Stąd też Papież zwrócił uwagę na potrzebę większego odkrycia tego prawdziwego obrazu Soboru, jaki tworzyli w czasie obrad ojcowie synodalni.

Rzymscy kapłani, którzy uczestniczyli w spotkaniu z Benedyktem XVI, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wyrażali wielką wdzięczność swemu pasterzowi.

– Było to spotkanie nie tylko z moim biskupem, ale ojcem, który odchodząc, pozostawia duchowe dziedzictwo. Słowa Ojca Świętego dają siłę – mówi o. Franco z parafii św. Achillesa Męczennika z Montesacro Alto.

– W czasie tego spotkania Ojciec Święty powiedział piękne słowa: że droga Kościoła to droga, którą prowadzi Duch Święty, a duch świata, także wielu mass mediów, to zupełnie inny duch – zwraca z kolei uwagę o. Carmelo, franciszkanin i kapelan w jednym z rzymskich szpitali.

Benedykt XVI podkreślił znaczenie i konieczność aktu wyznania wiary, jakiego kapłani rzymscy dokonali wczoraj przed grobem Apostoła Piotra. – Tak wzrasta Kościół: razem z Piotrem, wyznając Chrystusa, naśladując Go. I czyńmy to zawsze – mówił Ojciec Święty, dziękując jednocześnie za modlitwę i wsparcie, jakie odczuł szczególnie w minionych dniach.

Agnieszka Gracz, Watykan

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... -zyje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 19 lut 2013, 00:52 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3315
Czy ktoś zwolnił Papieża Benedykta XVI ?
2013-02-17 21:49

Obrazek

Pojawiły się ciekawe szczegóły abdykacji Papieża Benedykta XVI. Pochodzą one z dobrego źródła, od dziennikarza specjalizującego się w tematyce watykańskiej, Dr. Roberta Moynihana z magazynu Inside the Vatican. Jakkolwiek on sam nie może być raczej uważany za zwolennika teorii spiskowych to z pewnością wie dobrze, co się dzieje za spiżowa bramą i bynajmniej obraz, jaki przedstawia nie wygląda jasno.

Przede wszystkim Moynihan wyraził sceptycyzm, co do tego, że przyczyną rezygnacji papieża jest jego stan zdrowia. Jak sam twierdzi widział Benedykta XVI podczas poniedziałkowego koncertu i wyglądał dobrze jak na 85 latka. Dziennikarz jednak dodał, że papież wyglądał na zmęczonego.

Tym bardziej dziwnie wygląda opowieść o kolejnych wydarzeniach poprzedzających abdykację. Okazuje się, że w sobotę w Bazylice św. Piotra miała się odbyć uroczystość pogrzebowa zmarłego właśnie kardynała Giovanniego Cheli. Papież miał w niej uczestniczyć, ale odwołał swoje przybycie. Jak twierdzi Moynihan stało się wtedy dla niego jasne, że Benedykt XVI jest nadzwyczajnie zmęczony. Tym dziwniej brzmi informacja, że zamiast na pogrzebie papież spędził kilkanaście godzin na spotkaniu z rycerzami Zakonu Maltańskiego. Spotkanie to musiało być, zatem bardzo ważne, bo papież zwykle nie opuściłby kardynalskiego pochówku.

Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, co stało się w ciągu tych kilkunastu godzin i czego dowiedział się Benedykt XVI, że postanowił dać sobie z tym wszystkim spokój. Padają wręcz sugestie, że papież mógł zostać po prostu zwolniony. Zakon Maltański uważany jest za siedlisko masonerii i wielogodzinna rozmowa z Ojcem Świętym na kilkadziesiąt godzin przed ogłoszeniem rezygnacji daje do myślenia.

Rzeczywiste przyczyny rezygnacji Benedykta XVI nie są znane, ale nie można wykluczyć tego, że dowiedział się o pewnych planach i nie chciał tego firmować, Całkiem możliwe, że zostało mu postawione jakieś ultimatum i wiedział, że jeśli nie ustąpi to zginie tak jak Jan Paweł I. Pogłoski o możliwym usunięciu konserwatywnego papieża znane były przecież już od roku i już w lutym 2012 sugerowano, że pontyfikat Benedykta XVI zakończy się w lutym 2013.

Jeśli ustąpienie papieża jest częścią globalnego planu zostanie wybrany papież globalista, którego celem może być przebudowa Kościoła. Wspomina się o zgodzie na małżeństwa homoseksualne oraz zniesienie celibatu. Aby takie zmiany były możliwe zostanie z pewnością zwołany Sobór, na którym ustalone zostaną zmiany w Kościele. Czy będzie go zwoływał zwolennik Nowego Porządku Świata, kardynał Peter Turkson z Ghany? Dowiemy się już w marcu.

Źródło: http://www.veteranstoday.com/2013/02/11 ... nights-o...

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-k ... edykta-xvi

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 19 lut 2013, 07:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Słabość ducha?

Pamiętamy zapewne wielki modlitewny lament do Nieba, aby Pan Bóg uzdrowił i pozostawił nam Jana Pawła II. Czyżby ta modlitwa milionów nie była wysłuchana? Czy była zbyt słaba? A może raczej Jan Paweł pozostał z nami? Dzięki właśnie tej modlitwie. Dziś modlimy się w intencji Benedykta XVI, szanując jego decyzję podjętą po głębokim namyśle dla dobra całego Kościoła.

Takiej modlitwy z pewnością nie wznoszą ci, którzy od dawna wołali o nowego Papieża, na ich wzór i podobieństwo. Papieża, który by pobłogosławił in vitro, antykoncepcję i homochrześcijaństwo. To z powodu tych oczekiwań dzisiaj wręcz oburącz, z nieukrywaną radością podpisują się pod ogłoszoną decyzją Benedykta XVI. Wszystko dla nich jest oczywiste, do natychmiastowego przyjęcia, od dawna zresztą o tym marzyli.

Inni z kolei węszą jakieś ukryte przed maluczkimi drugie dno papieskiej decyzji. Owszem, wierzą w słabość ciała sędziwego Papieża, ale nie wierzą w wyznaną przez niego „słabość ducha”. To wyznanie ma „brzmieć niewiarygodnie”. Wynikałoby stąd, że Papież okłamywałby powierzone mu owieczki, co zatem dyskwalifikowałoby go pod względem moralnym. Co najmniej traktuje się to wyznanie „słabości ducha” jako wewnętrznie sprzeczne. Albo Papież jest poważnym, wysoko duchowo wzrosłym człowiekiem, a zatem nie może być „duchowo słabym”, albo też jest człowiekiem „słabym duchowo”, a wtedy nie powinien być pasterzem całego Kościoła. Kto jak kto, ale Papież ze swojej istoty nie może być duchowo słaby. Takie wątpliwości błąkają się w głowach niektórych felietonistów i w szerokich kołach katolików, ogołoconych w szkołach i na uniwersytetach z wykształcenia z obrębu klasycznej filozofii. Co to jest „duch”, „dusza”, „rozum”, „intelekt”, „umysł”, „wola”, „uczucia”, tego zazwyczaj dzisiaj się nie wie. Z tego też powodu nie rozumie się wyznania o przeżywanej „słabości ducha”. Taką słabość mogą przeżywać jakoby pozbawieni „powołania” świeccy, a co najwyżej wikarzy, ale nie Papież!

Tymczasem poczucie głębi swoich duchowych słabości charakterystyczne jest dla największych świętych, dość tu przypomnieć św. Teresę Wielką. Tylko wydawcy ich autobiografii – pewnie mniej święci – zapewniają o godnej wybaczenia przesadzie świętego czy świętej. O żadnej słabości ich ducha jakoby nie ma mowy!

Zapomina się także, iż człowiek to nie tylko istota duchowa, jedynie na jakiś czas odziana w worek zwany ciałem. Człowiek to także ciało, istotnie związane z naszym duchem, niejako „skrojonym” do właściwego mu, czyli rozumnego, wolnego i „unijnego” (czy „komunijnego”) działania za pośrednictwem ciała. Jego słabości – również wypływające z choroby – utrudniają, a nawet uniemożliwiają duchowe działanie. Wyznając słabości własnego ducha, Benedykt XVI powiązał je ze słabościami własnego ciała. Nie jesteśmy aniołami – duchami czystymi, nieposiadającymi ciała – potrzebujemy zatem nieraz, aby nasze opadłe ręce ktoś pomógł podnieść, jak Mojżeszowi. Dzisiejsi neomanichejczycy – uważający ciało za sferę zła, sferę pozaludzką – nie tylko zachwalają antykoncepcję, in vitro, ale także wrzucanie do domów opieki społecznej zniedołężniałych i słabych. Nawet wybitnych kapłanów! Przyjęto zatem w tych kręgach z całkowitym „oddaniem” decyzję chorego Papieża…

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... ducha.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 19 lut 2013, 08:38 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7564
Lokalizacja: Podlasie
Jacenna napisał(a):
Czy ktoś zwolnił Papieża Benedykta XVI ?

Jeśli ustąpienie papieża jest częścią globalnego planu zostanie wybrany papież globalista, którego celem może być przebudowa Kościoła. Wspomina się o zgodzie na małżeństwa homoseksualne oraz zniesienie celibatu. Aby takie zmiany były możliwe zostanie z pewnością zwołany Sobór, na którym ustalone zostaną zmiany w Kościele. Czy będzie go zwoływał zwolennik Nowego Porządku Świata, kardynał Peter Turkson z Ghany? Dowiemy się już w marcu.


Hmm, a skąd wiadomo, że kardynał Turkson jest zwolennikiem Nowego Porządku Świata ? :?:

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 28 lut 2013, 14:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Życie oddał Prawdzie

Z JE ks. abp. Zygmuntem Zimowskim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ekscelencjo, jak odczytać ustąpienie z urzędu Ojca Świętego Benedykta XVI w kontekście obecnej sytuacji Kościoła w świecie?
– Wiele już mówiono i pisano na ten temat. Powiem krótko, że jest to pogłębiona i przemodlona troska o Chrystusowy Kościół w obecnej jego sytuacji w świecie. To akt wielkiej odwagi i wiary, który lepiej zrozumiemy z perspektywy historii.

Benedykt XVI pozostawia nam owoce swej posługi w postaci zarówno swego nauczania, jak i wielkiego świadectwa wiary i miłości do Kościoła. Na jakie najważniejsze tematy, wydarzenia tego pontyfikatu szczególnie Ksiądz Arcybiskup zwróciłby uwagę?
– Jest ich bardzo dużo. Może rozpocznę od końca pontyfikatu, czyli ogłoszenia Roku Wiary, a wcześniej synodu biskupów dotyczącego nowej ewangelizacji. W ostatnich miesiącach obserwuję, jak do Wiecznego Miasta przybywają pielgrzymi z całego świata, aby tu, u grobu pierwszych apostołów oraz przy ołtarzu błogosławionego Jana Pawła II, umacniać i pogłębiać swoją wiarę. Przyczynił się do tego niewątpliwie październikowy synod biskupów, który pracował nad nowymi formami nowej ewangelizacji i rozwiązaniami duszpasterskimi w Kościele powszechnym. Rok Wiary i wezwanie do nowej ewangelizacji nadal pozostaje dla nas zadaniem, które zostawia nam Ojciec Święty.

Nie możemy nie wspomnieć też Roku Świętego Pawła, wielkiego misjonarza, który w jednym ze swoich listów apostolskich napisał: „dla mnie żyć to Chrystus” (Flp 1, 21). Podczas inauguracyjnej Mszy Świętej 28 czerwca 2008 roku Papież Benedykt XVI powiedział następujące słowa: „Paweł nie jest dla nas postacią z przeszłości, wspominaną z czcią. Jest on naszym nauczycielem, apostołem i zwiastunem Jezusa Chrystusa”. Kontynuacją Roku Świętego Pawła były środowe katechezy na temat świętych i błogosławionych. To właśnie oni według Ojca Świętego mają być dla nas wzorami, jak dojrzewać do świętości i wzrastać w niej. Świat dziś potrzebuje wzorów do naśladowania.

Wielkim darem dla kapłanów całego świata był także ogłoszony przez Ojca Świętego Rok Kapłaństwa. Zamykając jego obchody, Benedykt XVI podkreślił, że prezbiterzy winni „podzielać troskę Boga o ludzi” – jest to zadanie, które w pewnym sensie może być streszczeniem misji kapłanów.

Benedykt XVI to też Papież pielgrzym…
– Pielgrzymki papieskie to rzeczywiście kolejne ważne wydarzenia pontyfikatu Benedykta XVI. Z 24, które odbył w ciągu ośmiu lat, chciałbym zwrócić szczególną uwagę na podróż apostolską do Niemiec, gdzie spotkał się z młodzieżą całego świata i po raz pierwszy odwiedził swoich rodaków. Rok później udał się do Polski, dokąd – jak powiedział – przybył z potrzeby serca, w pielgrzymce po śladach swojego poprzednika Jana Pawła II, aby zakosztować naszej wiary. Mam także przed oczami obraz rozmodlonego Papieża w Oświęcimiu, który w samotności i zadumie stał na tym uświęconym ogromem cierpienia miejscu, a nad nim ukazała się tęcza, znak pojednania i przymierza. Znaczącymi pielgrzymkami były także podróże do Turcji, Ziemi Świętej, Meksyku i Kuby oraz Libanu.

Oczywiście, patrząc na posługę apostolską Benedykta XVI, nie sposób pominąć środowych audiencji i niedzielnych spotkań na modlitwie „Anioł Pański”, które były swoistą katechezą pomagającą w rozwiązywaniu problemów dzisiejszego świata. Do nich należą także encykliki papieskie: „Deus caritas est”, „Spe salvi” oraz „Caritas in veritate”, które można określić jako swego rodzaju dialog Ojca Świętego ze współczesnym człowiekiem. W każdej encyklice Benedykt XVI dotyka problemów ludzi chorych i cierpiących. Wspomnę tu jedynie encyklikę „Spe salvi”, w której napisał: „Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia człowieka, ale zdolność jego akceptacji, dojrzewania w nim prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością (nr 37)”.

Znał Ksiądz Arcybiskup Ojca Świętego długo przed wyborem na Stolicę Piotrową. Jakim był i jakim pozostał człowiekiem?
– Pracowałem z kardynałem Józefem Ratzingerem ponad 19 lat w Kongregacji Nauki Wiary, a następnie jako biskup w Radomiu i przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia w Watykanie. Uważam go za człowieka delikatnego, wrażliwego i bardzo głęboko przeżywającego każdą sytuację. Jednocześnie, kiedy to tylko możliwe, starającego się pomóc drugiemu i otwartego na jego potrzeby. Gdy dzisiaj patrzę na postać odchodzącego Papieża, mogę stwierdzić, że całe swe życie poświęcił Prawdzie, jej poszukiwaniu, pogłębianiu i obronie przed licznymi zagrożeniami zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz Kościoła.

Jak odebrał Ksiądz Arcybiskup fakt ogłoszenia rezygnacji z urzędu w Światowy Dzień Chorego? To wymowna data…
– Tuż przed wyjazdem na XXI Światowy Dzień Chorego do Altötting (Niemcy) spotkałem się z Ojcem Świętym na audiencji środowej, podczas której przedstawiłem program naszego spotkania oraz poprosiłem o błogosławieństwo dla wszystkich chorych. Zaskoczyły mnie wtedy słowa, jakie skierował Ojciec Święty, zwracając się do mnie trzykrotnie: „Proszę szczególnie tego dnia pamiętać o mnie w modlitwie”. Teraz, z perspektywy tych kilkunastu dni, widzę, że Papież prosił o modlitwę przy Matce Bożej Łaskawej z Altötting, do której pielgrzymował wielokrotnie jako młodzieniec, a później jako kapłan, biskup i Następca św. Piotra. 11 lutego jest dniem, w którym wspominamy Matkę Bożą z Lourdes i modlimy się w sposób szczególny za ludzi chorych i cierpiących. Rozumiem teraz, dlaczego Ojciec Święty, borykając się ze swoimi problemami ze zdrowiem, wybrał ten dzień na ogłoszenie rezygnacji z pełnionej posługi.

Wkrótce będziemy przeżywać konklawe. W kontekście problemów współczesnego świata przed jakimi wyzwaniami stanie nowy Papież?
– Chciałbym odnieść się do słów, jakie wypowiedział do nas Ojciec Święty, oznajmiając światu swoją rezygnację: „Jestem w pełni świadomy, że ta posługa, w jej duchowej istocie powinna być spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez cierpienie i modlitwę. Niemniej, aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi”. To oświadczenie wyraża, jak ważna w posłudze Piotrowej jest równowaga między ciałem a duchem. Nowy Papież będzie musiał stawić czoła wyzwaniom współczesnego świata, gdzie obojętność wobec Chrystusa, która w wielu społeczeństwach jest wręcz obowiązującą modą, nie znajduje żadnego teologicznego i antropologicznego uzasadnienia. Dlatego ważna jest w tych dniach modlitwa do Ducha Świętego o wybór dobrego pasterza dla całego Kościoła. W „Tryptyku rzymskim” Jan Paweł II podkreślił: „To On wskaże”.

Ojciec Święty Benedykt XVI zadeklarował, że nadal będzie wspierał Kościół pod przywództwem nowego Papieża. Jak to wsparcie może wyglądać?
– Tak jak słyszeliśmy z zapowiedzi rzecznika prasowego Stolicy Apostolskiej, Ojciec Święty Benedykt XVI przeprowadzi się do klasztoru na terenie Watykanu, gdzie odda się modlitwie w intencjach Kościoła. Ważne jest, abyśmy pamiętali o nim w naszych modlitwach i ofiarowali swoje cierpienie w jego intencjach. Na zakończenie pragnę życzyć Ojcu Świętemu, jako watykański „minister zdrowia”, przede wszystkim zdrowia i długich lat życia w blasku Chrystusa Zmartwychwstałego. Niech Matka Najświętsza z Altötting otoczy go swoją opieką na dalsze lata. Ad multos annos!

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/25306,zyc ... wdzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 01 mar 2013, 06:22 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Dziękujemy!

Małgorzata Pabis

Udział w wieczornych Mszach św., modlitwa, adoracja, uroczyste bicie dzwonów w polskich świątyniach – to nasze wyrazy wdzięczności za pontyfikat Ojca Świętego Benedykta XVI, który wczoraj się zakończył.

– Nie lękajcie się – przywoływał słowa bł. Jana Pawła II wczoraj w narodowym sanktuarium na Jasnej Górze metropolita częstochowski ks. abp Wacław Depo podczas dziękczynnej Eucharystii za pontyfikat Benedykta XVI oraz w intencji kardynałów, którzy spotkają się wkrótce na konklawe. Metropolita częstochowski nawiązał do książki Jana Pawła II „Przekroczyć próg nadziei”, w której Papież uczy nas patrzeć na każdą sprawę nie tylko w sposób powierzchowny, ale szukać tych dóbr, których nie spodziewaliśmy się znaleźć. – Nasza bowiem nadzieja rozświetla się z punktu Chrystusa i uczy interpretacji zdarzeń świata i samego siebie według wyższego, Boskiego sensu – cytował Jana Pawła II ks. abp Depo. – Czyż tymi słowami nie przygotował nas do trudnej, ale odważnej i pokornej decyzji złożenia urzędu św. Piotra przez Ojca Świętego Benedykta XVI? – mówił metropolita częstochowski. Przestrzegł przed fascynacją pozorną wielkością, „tym, co sensacyjne, co wywołuje poruszenie na powierzchni naszej psychiki”. Wówczas – jak zwrócił uwagę ks. abp Depo – stajemy się jakby jednowymiarowi, odcięci od duchowej głębi, od nadprzyrodzoności, od pytania o Boga i sens życia ludzkiego.

Metropolita częstochowski przypomniał nauczanie Benedykta XVI, który wciąż zdaje się nam powtarzać: „Trwajcie mocni w wierze”. Podkreślił, że w historii, która właśnie się dzieje, nie wolno nam być jedynie obserwatorami, ale czynnymi uczestnikami. – Niech ten apel będzie naszą siłą jedności i zobowiązaniem na przyszłe czasy i pokolenia. Dlatego dziękując za posługę Benedykta XVI, wzywajmy wstawiennictwa Maryi, aby towarzyszyła nam na nieznanych drogach jutra – mówił ks. abp Depo.

http://www.naszdziennik.pl/wp/25436,dziekujemy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 07 mar 2013, 06:52 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Szkalowanie Kościoła trwa

Homilia ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wygłoszona podczas Mszy św. dziękczynnej za pontyfikat Benedykta XVI i w intencji konklawe, Warszawa, 5 marca 2013 r.

Testament Jezusa, testament Papieża nadzieją Kościoła

Drodzy Bracia w posłudze pasterskiej, kapłańskiej!

Drodzy Bracia i Siostry! Przychodzimy dziś do katedry warszawskiej, gdzie spoczywają wybitni pasterze Kościoła w Polsce: św. abp Szczęsny Feliński – biskup wygnaniec, Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński – ojciec Ojczyzny w trudnych czasach komunistycznych prześladowań, więzień i niestrudzony obrońca godności Polaków, a także ostatnio złożony tu kard. Józef Glemp.

Przychodzimy wraz z biskupami – gośćmi zaprzyjaźnionych i sąsiednich krajów Europy, aby wspólnie podziękować Panu Jezusowi za pontyfikat Papieża Benedykta XVI. Modlimy się też za kardynałów, aby w pełni zdołali wypełnić wolę Bożą poprzez wybór nowego Następcy św. Piotra. Cieszymy się, że w tym dniu dzisiejszej modlitwy jest z nami ks. kard. Kazimierz – gospodarz i solenizant, któremu życzymy darów odczuwalnej bliskości Ducha Świętego na ofiarne wypełnienie woli Bożej w najbliższych dniach.

Fragment przeczytanej Ewangelii przypomniał nam Ostatnią Wieczerzę i testamentalną modlitwę Pana Jezusa za apostołów i Kościół, który przetrwa, o ile trwać będzie w miłości: „Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15, 9)… „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 17). A zatem, to miłość taka, jaką Ojciec umiłował Jezusa i jaką On nas umiłował aż do końca, ma być realizowana wśród wierzących w Chrystusa, aby Kościół mógł trwać, pełnić swą misję i rozwijać się, służąc ludziom.

Testament Jezusa motywuje nasze myślenie i życie w różnych momentach i sytuacjach. Może warto dziś także zapytać, jak wygląda testament duchowy ostatniego Papieża. Przecież do Niego – Następcy Piotra i do nas – następców apostołów odnoszą się bezpośrednio przytoczone przed chwilą słowa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał…” (J 15, 16).

Duchowy testament Benedykta XVI

Patrząc na posługę Benedykta XVI, nie mamy wątpliwości, że motywem jego życia, treścią przepowiadania oraz podejmowanych decyzji była wiara i miłość do Chrystusa i Kościoła, któremu nieustannie przywracał „blask prawdy”. I w duchu wiary musimy przyznać, że współczesnemu Kościołowi i światu potrzebne było wielkie świadectwo dynamicznej służby bł. Jana Pawła II, która trwała w chorobie i niemocy aż do końca, ale równie potrzebne jest świadectwo pokornej samokontroli Benedykta XVI i stwierdzenie, że potrzebny jest na tym miejscu ktoś nowy, komu on pomoże wypełnić jego niełatwe posłannictwo swoją rezygnacją.

Ta rezygnacja bowiem to uderzenie w wielki dzwon dla Kościoła i świata, to ostrzeżenie, że dzieje się coś niebezpiecznego, na co niezwykły Papież w niezwykły sposób zwraca uwagę. A głos tego dzwonu słyszymy po raz pierwszy po wielu stuleciach.

Sam Ojciec Święty na swej ostatniej katechezie środowej stwierdził, że: „Umiłowanie Kościoła oznacza także odwagę, by podejmować trudne wybory, bolesne, mające zawsze na względzie dobro Kościoła, a nie samych siebie… Nie porzucam Krzyża, lecz pozostaję w nowy sposób przy ukrzyżowanym Panu” – mówił Papież (27.02.2013 r.).

Papież wielkiej reformy Kościoła

A dzieje się dziś wiele, i to bardzo niebezpiecznych spraw.

1. Widzimy wyraźną kampanię, całą strategię eliminowania Boga z życia narodów, społeczeństw i sumień ludzi. Krwawym prześladowaniom chrześcijan nie da się zaprzeczyć, ale nie mniej niebezpieczne są również prześladowania ciche, podziemne i powolne, które systematycznie przemieniają myślenie i odrywają ludzi i narody od Boga i wiary, szkalują Kościół i kapłanów, z reguły posługując się kłamstwem albo półprawdą, pozorem, podejrzeniem, którego nikt już potem nie sprawdza i nie naprawia. I nie chodzi tu wcale o oczyszczanie Kościoła z grzechu i słabości osób duchownych, które Benedykt XVI z taką energią podjął w Kościele, zaostrzając nawet przepisy prawa kościelnego.

To przecież ten Papież jest Papieżem wielkiej reformy. Uczciwi ludzie muszą się pytać, jak to możliwe, że tak liczne ośrodki w świecie, a także i w Polsce bezkarnie mogą oczerniać Niewinnego. I nie chodzi tu tylko o brukowe tabloidy czy kolorowe tygodniki ideologiczne, ale także o aspirujące do elit środowiska, a także o gazetę codzienną, która od lat prowadzi strategię antyklerykalną i antyreligijną bez żadnej troski o prawdę, haniebnie zaniżając troskę o kulturę życia ludzkiego w Polsce.

Świat kocha dziś zysk materialny i pieniądz, ale musi zrozumieć, że bez wierności prawdzie zbliża się do przepaści, bo już doszedł do absurdu, że produkcja wirtualnego pieniądza oderwanego od rzeczywistości nie rozwiązuje problemów ani wśród ludzi, ani wśród mocarstw. Wielomiliardowe zadłużenie USA wobec Chin jest tu typowym przykładem chorej globalizacji ekonomicznej. Choroby moralne są jeszcze głębsze. Kto wie, czy to nie do dzisiejszych czasów odnosi się przestroga T.S. Eliota, kiedy pytał: „Gdzie jest życie, które utraciliśmy żyjąc? Gdzie jest mądrość, którą utraciliśmy w wiedzy? Gdzie jest wiedza, którą utraciliśmy w wiadomościach?”.

Kościół nie może zamilknąć

2. Odejście od Boga i praw Bożych oraz od praw natury podważa fundamenty istnienia i współżycia między ludźmi. Całą pierwszą podróż do swoich rodaków w Bawarii Benedykt XVI poświęcił trosce o obecność Boga we współczesnym świecie. W podsumowaniu swej pracy mówił do kardynałów i pracowników Kurii Rzymskiej (2006): „Wielkim problemem Zachodu jest zapominanie o Bogu: ta niepamięć szerzy się coraz bardziej. W ostatecznym rozrachunku – jestem o tym przekonany – wszystkie pojedyncze problemy można sprowadzić do tego zagadnienia”.

Jakże trafne diagnozy współczesnej rzeczywistości zawdzięczamy Benedyktowi XVI. Wiemy, że miał rację, mówiąc o „dyktaturze relatywizmu”, wobec którego należy promować wierność prawdzie i bronić trzech spraw nienegocjowalnych: prawa do życia, małżeństwa i rodziny oraz prawa do wychowania dzieci. To przecież na tej płaszczyźnie toczy się dziś najbardziej zacięta walka ideologii libertyńskich z chrześcijańskim humanizmem.

Siedem lat temu Benedykt XVI mówił w tej warszawskiej katedrze: „Obowiązkiem Kościoła jest troska, by nie zamilkł Duch Prawdy. Nie możemy ulec pokusie relatywizmu czy subiektywnego lub selektywnego interpretowania Pisma Świętego. Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia”.

Wskazał na Sobór Watykański II

3. Odchodzący Papież usłużył Kościołowi swą głęboką wiedzą teologiczną, którą wspierała umiejętność rozeznawania znaków czasu i kontaktu ze współczesnym światem i jego kulturą. Zatroskany o jedność Kościoła był szczerym realizatorem II Soboru Watykańskiego i ekumenizmu. Budowaliśmy się szacunkiem, jakim obdarzali go obecni w Rzymie na obchodach 50. rocznicy od rozpoczęcia Soboru przedstawiciele innych Kościołów chrześcijańskich: patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, prymas anglikański Rowan Williams czy inni.

4. Sam Benedykt XVI ideę poznania i realizowania II Soboru Watykańskiego uczynił jednym ze wskazań swego ostatniego duchowego testamentu. Mówił o tym na pożegnalnym spotkaniu w ROKU WIARY do swego rzymskiego duchowieństwa już po ogłoszeniu rezygnacji. Przemówienie wypowiedział z pamięci – czyli z serca. Przestrzegał, że niestety, zaistniały dwa sobory: „Sobór mediów”, szukający sensacji, walki stronnictw i kontrastów, oraz Sobór właściwej głębi wiary i odpowiedzialności za jej przekaz, Sobór troski biskupów całego świata o wierność tradycji w przekazie Ewangelii. I to ten Sobór, ten właśnie Sobór jest głosem Ducha Świętego, niosącym życiodajną inspirację naszym czasom.

Pan nas nie opuści

Jakże odpowiedzialnie brzmią tu słowa Benedykta XVI i jakże niepoważnie jawią się naciski pseudoproroków i prorokiń z niektórych pseudokatolickich pism, uciekających od prawdziwych postulatów soborowych, dotyczących chociażby zadań katolickiego laikatu. Służba Kościołowi i Chrystusowi w ludziach, a nie walka o wpływy, znaczenie czy władzę jest postulatem Soboru i wołaniem czasów.

Trzeba reformować siebie, swój zakon, parafię, swoją rodzinę i pokornie, w ciszy klasztornej celi modlić się o światło wiary pogłębionej, a nie biegać po gazetach i stacjach telewizyjnych z nawoływaniem do reformy Papieża, biskupa, Kościoła.

Kościół stanie się lepszy i świętszy, jeśli się nawrócisz ty i ja, bo to jest realnie bliższe i natychmiast możliwe, a nie wtedy, gdy będziesz zaczynał od nawracania innych. Kościół przetrwa wszelkie doświadczenia dzięki mocy Ducha Świętego i dzięki prostemu ludowi, dzięki ludziom pokornego serca, których nie brak także w naszych miastach i wioskach, wśród profesorów i dziennikarzy, wśród społeczników i polityków. Pamiętajmy jednak, że działanie Ducha Świętego szczególnie widoczne jest jednak w posłudze Papieża i biskupów.

Dziękujemy dziś Panu Bogu za wielkich Papieży, których dawał Kościołowi naszych czasów, i pełni ufności patrzymy w Boże oblicze, zawierzając los Kościoła i świata Bożej Opatrzności.

Wszyscy pamiętamy, że ksiądz profesor Józef Ratzinger był jednym z promotorów pojednania Narodu Polskiego z niemieckim, a jako Benedykt XVI, podczas spotkań z wiernymi, zawsze miał czas, aby powiedzieć kilka zdań po polsku, czym budził naszą wzajemną życzliwość i stał się Polakom tak bliski, że bez trudu widzieliśmy w nim bratnią duszę bł. Jana Pawła II.

Dziś Benedykt XVI odszedł już do historii, a zakończył swoją ostatnią katechezę środową słowami, którymi spróbujmy i my zakończyć nasze rozważanie: „Pan jest obok, nigdy nas nie opuszcza, ogarnia nas swoją miłością”. Tak. W Kościele, w relacji z Chrystusem i ludźmi miłość jest najważniejsza. Miłość jest wierna, trwa zawsze i nigdy się nie kończy. „Bóg jest miłością, Wytrwajcie w miłości Mojej… To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. I to brak miłości byłby największym zagrożeniem Kościoła. Wytrwanie w miłości Boga i każdego człowieka jest i będzie nadzieją i siłą życiodajną Kościoła.

Amen.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -trwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 07 mar 2013, 08:08 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Historia konklawe

Sebastian Karczewski

Wybór Następcy św. Piotra nie zawsze odbywał się według tych samych reguł. Kolejni Papieże wprowadzali w jego formę zmiany, mające usprawnić procedurę wyboru, a zarazem zapobiec jakimkolwiek nadużyciom. O ile formalnie instytucja konklawe zrodziła się w XIII wieku, o tyle jej normy kształtowały się na przestrzeni ponad tysiąca lat…

Pierwszy Papież, Szymon z Betsaidy, wybrany został bezpośrednio przez Chrystusa, który nadał mu imię Piotr (ok. 30-67). Nie wiadomo, w jaki sposób wybierano jego następców w I wieku. Według historyków Kościoła katolickiego, już w naznaczonym prześladowaniem chrześcijan II wieku, wyboru Biskupa Rzymu dokonywało duchowieństwo i lud rzymski. Głos decydujący należał jednak do duchowieństwa, a w szczególności do biskupów sąsiednich gmin chrześcijańskich. W wyborze konieczna była ich jednomyślność.

Jednak już w owym czasie pojawiały się różnice zdań przy wyborze Następcy św. Piotra, co w sposób szczególny dało o sobie znać po śmierci Papieża Zefiryna (199-217). Wówczas to większość wybrała na Biskupa Rzymu Kaliksta (217-222), jednak mniejszość opowiedziała się za prezbiterem Hipolitem, który w ten sposób został pierwszym antypapieżem.

Wobec ingerencji władz świeckich
W 313 roku tzw. edykt mediolański cesarza Konstantyna zapewnił Kościołowi wolność. Władza świecka zaczęła jednak coraz częściej ingerować w wybór Biskupa Rzymu – czasami pozytywnie, czasami negatywnie. Na przykład po śmierci Papieża Anastazego II (496-498), większość wybrała na Papieża Symmacha (498-514), diakona pochodzącego z Sardynii. Związana z arystokracją mniejszość dokonała wyboru archiprezbitera Wawrzyńca. Spór rozstrzygnął król Teodoryk Wielki, który opowiedział się za tym pierwszym…

Aby uniknąć tego rodzaju elekcji, w 499 roku Papież Symmach po raz pierwszy postanowił unormować kwestie wyboru Następcy św. Piotra. Konstytucją „Ut si quis papa superstite” postanowił, że – o ile urzędujący Papież nie wskaże swego następcy – wyboru Biskupa Rzymu dokonywać może tylko duchowieństwo, a Tron Piotrowy powierzony może być tylko temu, który uzyska większość głosów. W przypadku podwójnej elekcji żaden z kandydatów nie będzie mógł sprawować urzędu aż do chwili uzyskania jednomyślności. Postanowień nie udało się jednak do końca wprowadzić w życie.

Od VI wieku w wyborze Następcy św. Piotra znów brało udział nie tylko duchowieństwo, ale cały lud Rzymu. Silny wpływ władzy świeckiej i tak ogromna liczba „elektorów” doprowadzała do dużego rozbicia. Aby zapobiec tego rodzaju sytuacjom, w 824 roku Papież Eugeniusz II (824-827) zwrócił się do cesarza rzymskiego i króla Franków Lotara I z prośbą o pomoc w zabezpieczeniu autonomii wyboru Biskupa Rzymu, oferując mu w zamian prawo jego zatwierdzania. Efektem tego był wydany w 844 roku dekret, na mocy którego wybór Papieża rozpoczynać miano tylko za zgodą cesarza i w obecności jego wysłanników.

Przywilej Kolegium Kardynalskiego
Choć historia kardynałów sięga końca V wieku, to formalne utworzenie Kolegium Kardynalskiego zawdzięczamy Papieżowi Leonowi IX (1049-1054), którego wyboru po śmierci Papieża Damazego II (1048) dokonał… cesarz Henryk III. Pochodzący z Alzacji biskup Brunon, hrabia Egisheim-Dagsburg i krewny rodziny cesarskiej, oświadczył jednak, że wybór przyjmie pod warunkiem, że zostanie jednogłośnie wybrany przez duchowieństwo i lud Rzymu. Tak też się stało.

Niedługo po wyborze, w charakterze swoich doradców i najbliższych współpracowników, sprowadził on do Rzymu najświetniejsze postacie ówczesnego Kościoła katolickiego. Tak oficjalnie powstało Kolegium Kardynalskie, do którego obok sześciu biskupów diecezji „rzymskich” weszli prezbiterzy i diakoni głównych kościołów Rzymu (łac. cardinalis – główny, zasadniczy).

Wybór Następcy św. Piotra przez kardynałów wprowadził Papież Mikołaj II (1058-1059) dekretem „In nomie Domini”, ogłoszonym na synodzie laterańskim w 1059 roku. Zgodnie z jego postanowieniami listę kandydatów do Tronu Piotrowego ustalać mieli kardynałowie biskupi. Mógł nim być każdy kardynał lub przedstawiciel duchowieństwa rzymskiego. Dopuszczono wybór kandydata spoza Rzymu, jeśli służyłoby to dobru Kościoła powszechnego. Cesarskie prawo do zatwierdzania wyboru nie zostało zakwestionowane, lecz nie zostało również uznane za konieczne.

Pod kluczem
Choć instytucja konklawe powstała w drugiej połowie XIII wieku, już wcześniej praktykowane było izolowanie się kardynałów od świata w celu zapewnienia autonomii wyboru. Pojawił się jednak problem m.in. z wydłużającym się okresem wyboru Następcy św. Piotra. Najdłuższy czas sede vacante rozpoczął się po śmierci Papieża Klemensa IV (1265-1268), czyli 29 listopada 1268 roku. Choć wybory rozpoczęto już następnego dnia, nowego Papieża nie udało się wybrać przez 33 miesiące. Jesienią 1269 roku naczelnik miasta Viterbo, gdzie zgromadzeni byli kardynałowie, podjął nawet decyzję o przymusowym uwięzieniu, by skłonić ich do szybkiego wyboru. Bezskutecznie. Dopiero 1 września 1271 roku „przez kompromis” na nowego Papieża wybrano 60-letniego Teobalda Viscontiego, archidiakona Liege, który w owym czasie przebywał w Ziemi Świętej. Do Viterbo dotarł 12 lutego 1272 roku. Przyjmując wybór, obrał imię Grzegorza X (1271-1276).

Aby uniknąć podobnych elekcji w przyszłości, ten właśnie Papież w 1274 roku ogłosił konstytucję „Ubi periculum” o wyborze Biskupa Rzymu. Nakazywała zebranie się kardynałów elektorów najpóźniej 10 dni po śmierci Papieża. Podczas elekcji mieli oni być odizolowani od świata w warunkach ścisłej klauzury (łac. cum clave – pod kluczem). Po 3 dniach bezowocnych głosowań konstytucja nakazywała zmniejszenie racji żywnościowych, zaś w przypadku niedokonania wyboru po tygodniu mieli otrzymywać już tylko chleb i wodę. Tak formalnie powstała instytucja konklawe.

W 1276 roku Papież Hadrian V (1276) zawiesił konstytucję „Ubi periculum”, chcąc dokonać w niej pewnych zmian. Nieoczekiwanie zmarł po zaledwie 38-dniowym pontyfikacie, co sprawiło, że stan „zawieszenia” trwał przez kilka następnych pontyfikatów, aż do Celestyna V (1294), który – choć po niespełna pół roku zrzekł się urzędu – zdążył przywrócić konstytucję Grzegorza X.

Ostatnie zmiany
W ogłoszonej 15 listopada 1621 roku konstytucji „Aeterni Patris Filius” Papież Grzegorz XV zdecydował, że jeśli wybór Biskupa Rzymu nie zostanie dokonany jednomyślnie przez aklamację, należy przeprowadzić tajne głosowania (scrutinium) dwa razy dziennie. W ich toku kandydat, aby zostać wybranym, musi uzyskać dwie trzecie głosów kardynałów.

W 1904 roku Pius X (1903-1914) ogłosił dwie konstytucje odnoszące się do wyboru Papieża. Konstytucja „Commisum nobis” nałożyła karę ekskomuniki na władzę świecką, która podjęłaby próbę ingerencji w wybór Biskupa Rzymu. Z kolei konstytucja apostolska „Vacante sede apostolica” zreformowała zasady wyboru Następcy św. Piotra, zaostrzając obowiązujące normy, zwłaszcza w kwestii zachowania tajemnicy konklawe.

W ogłoszonym w 1970 roku motu proprio „Ingravescentem aeternam” Papież Paweł VI (1963-1978) zastrzegł prawo wyboru nowego Biskupa Rzymu wyłącznie dla kardynałów, którzy nie przekroczyli 80. roku życia. Z kolei w 1975 roku konstytucją apostolską „Romano pontifici eligendo” ustalił liczbę elektorów na 120. Nakazał również, by po trzech dniach bezowocnych głosowań robić przerwę na jeden dzień poświęcony swobodnym rozmowom elektorów.

Kolejne „poprawki” w kwestii konklawe uczynili dwaj ostatni Papieże. Jan Paweł II (1978-2005) poprzez ogłoszoną w 1996 roku konstytucję apostolską „Universi Dominici Gregis”, w której w większości potwierdził postanowienia wspomnianej konstytucji Pawła VI. Papież z Polski wykluczył jednak możliwości wyboru przez aklamację, uznając ją za „już nieadekwatną do wyrażenia myśli kolegium wyborczego, tak licznego i zróżnicowanego pod względem pochodzenia”. Podkreślił, iż „jedyną formą, w której elektorzy mogą wyrazić swój głos w celu wybrania Biskupa Rzymu, jest tajne głosowanie”, które zapewnia „większe gwarancje jasności, jednoznaczności, prostoty, przejrzystości, a przede wszystkim skutecznego i konstruktywnego uczestnictwa wszystkich i poszczególnych kardynałów”.

Ostatnich zmian co do przebiegu konklawe dokonał Papież Benedykt XVI. Najpierw motu proprio „De aliquibus mutationibus in normis de electione Romani Pontificis” z 2007 roku ustalił, że jedyną normą ważną do wyboru Następcy św. Piotra jest zawsze większość dwóch trzecich głosów obecnych kardynałów. A tuż przed końcem pontyfikatu, w ogłoszonym 25 lutego br. motu proprio „O niektórych modyfikacjach norm dotyczących wyboru Biskupa Rzymu’’, zmienił przepisy, umożliwiając wcześniejsze zwołanie konklawe. Obecnie może się ono rozpocząć wcześniej niż po 15 dniach od ustąpienia bądź śmierci Papieża. Warunkiem jest obecność w Watykanie wszystkich elektorów, którzy mają w nim wziąć udział.

http://www.naszdziennik.pl/wp/25995,his ... klawe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 07 mar 2013, 19:30 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Za co dziękować Benedyktowi XVI?

Zakończył się pontyfikat papieża, który przywrócił do pełni praw „starą Mszę”, Mszę Święta Wszechczasów, zwaną też Mszą według rytu rzymskiego lub trydenckiego. Stało się to po raz pierwszy od roku 1966, gdy praktycznie wszedł w życie tzw. Mszał Pawła VI (zatwierdzony w 1970 roku). Według tego mszału w całym Kościele zaczęto odprawiać msze św. o zmienionym porządku liturgicznym, tzw. novus ordo missae. Benedykt XVI przywrócił Mszę trydencką w 2007 roku, na mocy Listu apostolskiego, motu proprio Summorum Pontificum.

Dziś, gdy Benedykt XVI opuścił na własne życzenie Stolicę Piotrową i jako „emerytowany papież” pojawił się w Castelgandolfo, o tym fakcie milczą wszyscy komentatorzy. Milczą agencje, milczą watykaniści. Milczą ludzie Kościoła. To najwyraźniej nie jest temat, jaki może być interesujący w takiej chwili, choć jest to czas podsumowań siedmioletniego pontyfikatu.
„Stara Msza”, w kontekście zakończenia posługi Ojca Świętego, tak jak i wcześniej, podczas jej trwania, nikogo prawie nie obchodzi.

To milczenie jest szczególnie wymowne w Polsce, kraju katolickim, gdzie setki tysięcy ludzi katolików pamięta jeszcze z własnego życia tridentinę. Ich wiara, a także wiara wielu z ich dzieci i wychowanków ukształtowana była właśnie przez nią. Wiara, powtórzmy, a nie nawyki, nie przywiązanie do zewnętrznych form, nie emocje odnoszące się do religijnych przeżyć, nie ogólne wyobrażenia o Bogu. Bo ryt „starej Mszy” zawiera pełnię doktryny Kościoła o zbawieniu i odkupieniu. Zawiera istotę ekskluzywizmu naszej wiary. I jest sercem życia Kościoła. Wyraża pełnię tego, w co jako katolicy wierzymy, a co nie pochodzi od ludzi. Pełnię tego, czego nie da się porównać z żadną inną doktryną religijną. I z żadnym innym kultem. Nie da się dokonać zestawienia katolicyzmu z jakimkolwiek wyznaniem i znaleźć z nim elementy wspólne. Jeśli one istnieją, to jedynie w wymiarze zewnętrznym, całkowicie nieistotnym.
Msza rytu trydenckiego W Kościele uznana została za świętą formę liturgii.

Tutaj, w dawnym rytuale – niezwykle precyzyjnie, jasno i mocno oddającym istotę odkupienia nas przez Chrystusa – zawarta jest pełnia duchowej i intelektualnej treści, której jako katolicy potrzebujemy do zbawienia.

Rytuał ten uznany został przez sam Kościół – a mianowicie Sobór Trydencki (1545-1563) za doskonały, nie wymagający żadnych uzupełnień i korekt. Dlatego papież, św. Pius V, ogłosił w roku 1570 w bulli Quo Primum, że Msza św. według rytu rzymskiego może być sprawowana przez kapłanów bez żadnych przeszkód ze strony Kościoła, bez żadnych ograniczeń i kar aż do końca czasów.

Benedykt XVI po czterdziestoletniej posoborowej przerwie, tę naderwaną ciągłość w sprawowaniu Mszy trydenckiej przywrócił. Oczywiście, przez ten czas była ona w Kościele sprawowana – niestety, tylko sporadycznie. (Jan Paweł II wydał w 1988 roku specjalne pozwolenie, tzw. indult, gdzie formułowano szczegółowe warunki, jakie musiały być spełnione, by ją odprawiać). Do momentu wydania indultu odprawiana była regularnie tylko poza tzw. misją kanoniczną Kościoła! Od 1988 roku rzadko, na warunkach często upokarzających dla kapłanów (zmuszanych jednocześnie do odprawiania novus ordo missae) i dla pragnących tej Mszy wiernych (w ramach wspólnot Ecclesia Dei). Pojedynczy kapłani czynili to najczęściej w tajemnicy, albo wśród całkowitej dyskrecji swojego otoczenia. Prawie zawsze z narażaniem się na szykany ze strony przełożonych. Msza św. trydencka po soborze była bowiem konsekwentnie w Kościele eliminowana, a nawet – zwalczana. Benedykt XVI ogłosił powrót Mszy według rytu rzymskiego do pełni praw.

Kapłanem, który nigdy nie odprawił zmienionej po soborze watykańskim II Mszy św., novus ordo missae, był wielki święty Kościoła, Ojciec Pio.
Kiedy mówi się o Tradycji w Kościele, ma się na myśli właśnie Mszę trydencką i tradycyjne nauczanie Kościoła, ściśle oparte o Objawienie. Potwierdzone przez Urząd nauczycielski Kościoła. Niezmienne.

Przy okazji żegnania ustępującego papieża słowo „tradycja” pojawiało się w wypowiedziach oficjalnych osobistości i publicystów bardzo często, ale z reguły przyobleczone w odmienną lub tylko fragmentaryczną treść, albo też w niejasnym i zmieniającym jej sens kontekście. Mówiono wiele np. o przywiązaniu Benedykta XVI do pism Ojców Kościoła i o jego katechezie opartej na nich, o umiłowaniu piękna w sztuce sakralnej, zwłaszcza w muzyce. O nawiązywaniu przez niego do „dawnego stylu” sprawowania liturgii. O głębi jego odczytywania Ewangelii, o tradycyjnej moralności, której bronił i zdecydowanym papieskim „nie” wobec nowej etyki dotyczącej sfery przekazywania życia i nowej koncepcji rodziny.
Nie mówiono o istocie rzeczy.

Istotą rzeczy jest w Kościele kult Boga. Kult, który jest wynikiem zrozumienia, Kim Bóg jest oraz wyrazem posłuszeństwa i miłości do Niego.

Dlatego właśnie piękno dawnej liturgii nie ma nic wspólnego z „estetycznymi upodobaniami” ludzi Kościoła, dawnych papieży i kardynałów (choć oczywiście jest także w jakimś stopniu wykwitem dawnej kultury). Z historyzmem, sztuką i celebrowaniem przeszłości. Ma natomiast wiele wspólnego z miłością i szacunkiem wobec Boga.

To nie sentymentalizm, nie rozmiłowanie w starym stylu kościelnym, nie „konserwatywne przekonania”, czy jakaś nieszczęsna i zupełnie nie katolicka przekora albo zgubny, pełen pychy upór kazały grupie kapłanów skupionych wokół dwóch biskupów, Marcela Lefebvre i de Castro Mayera trwać, po soborze watykańskim II, przy „starej Mszy”.

Przeciwnie. Zadecydowały o tym szeroko otwarte oczy i dobra orientacja w doktrynie religijnej Kościoła katolickiego. Zadecydowała wierność tej doktrynie. Przekonanie, że w sprawie w Kościele najświętszej, w dziedzinie Prawdy, nie wolno zawierać kompromisów z tym, co określa się eufemistycznie duchem czasu (a co niekiedy występuje pod nazwą ducha soboru). A co stało się wygodnym narzędziem demontażu katolickiej doktryny i zmiany nauczania przez Kościół odwiecznych prawd, do czego został on przez Boga zobowiązany.

Katolicka doktryna wiary wynikająca z Objawienia i wsparta o naukę św. Tomasza z Akwinu, czyli filozofię realistyczną, jest dziedziną ścisłą. Można ją porównać do matematyki – choć nie jest matematyką. Jeśli wiadomo kim jest Bóg, wiadomo jak nauczać o Bogu, to również wiadomo, w jaki sposób oddawać Mu cześć. W jaki sposób wykonywać to, dla czego Bóg stworzył swój Kościół. Zadaniem Kościoła jest oddawać Bogu hołd i prowadzić ludzi do zbawienia. Nie da się tego czynić bez sprawowania sakramentów, czyli bez przywoływania realnej obecności Boga. Nie da się także czynić tego, bez przypominania ludziom Kim Bóg jest.

Wielkość Kościoła to nie szerokie horyzonty intelektualne duchowieństwa, ich znajomość współczesnych problemów świata, nie programy społeczne, działalność charytatywna, doskonałe zarządzanie strukturami, nie nakłanianie ludzi, aby żyli tak, by było im na ziemi dobrze. Nie dbanie o harmonijne współżycie różnych religii i kultur. Wielkość Kościoła polega na tym, że sprowadza on na ziemię Boga.

O tym wszystkim zapomniano podczas uroczystości pożegnalnych papieża, który jako pierwszy, od ostatniego soboru, o tym zadaniu Kościoła i o jego chwalebnej, nadprzyrodzonej wielkości pamiętał, i do czego samotnie nawoływał.

To prawda, Josef Ratzinger jako Benedykt XVI nigdy sam nie odprawił Mszy trydenckiej. (A może odprawił, tylko nic nam o tym nie wiadomo?) Ale za jego czasów w Watykanie codziennie sprawowane było kilkadziesiąt takich Mszy. W całym zaś świecie – tysiące. Msza Święta Wszechczasów została prawnie „uwolniona”. Ale jaka była odpowiedź ludzi Kościoła na ten wielki gest odchodzącego dziś papieża, w skali powszechnej?

Czy możemy sobie przypomnieć jakąkolwiek oficjalną wypowiedź na ten temat? Czy w Kościele po tej decyzji Benedykta XVI zapanowała radość? Czy wierni czegoś się o starej Mszy dowiedzieli z ambon? A może ktoś sprawował Mszę trydencką w sposób uroczysty i stało się to tematem licznych, pełnych aprobaty i wdzięczności dla Benedykta XVI komentarzy, a także dyskusji, sympozjów i konferencji w katolickich mediach i na katolickich uczelniach, poświęconych Mszy św. Wszechczasów? Czy któreś z naszych katolickich mediów z aprobatą przywitało decyzję papieża i wprowadziło czytelników w istotę zagadnienia, przedstawiając np. różnice między dawną a obecna liturgią i ich głęboki teologiczny sens? Nie mówiąc już o transmisji tej Mszy św?

Zapadła głucha cisza.

Gest papieża nie został zrozumiany.

A może nie został wcale przyjęty? Może prośba Ojca św., by powracać do tradycyjnej formy liturgii została po prostu zignorowana?

Pośród dzisiejszego entuzjazmu i podziwu zawodowych komentatorów dla „klasy Benedykta XVI”, pośród słów najwyższego uznania dla jego intelektu, na temat powrotu tradycyjnej liturgii Kościoła nie padło ani jedno słowo.

Głównym wątkiem podsumowania stał się natomiast w mediach temat wewnętrznego skażenia Kościoła homoseksualizmem. Zagrożenie przez „lobby homoseksualne”. I stąd „potrzeba oczyszczenia Kościoła”, jak to się ujmuje. Ten temat podsuwał m.in. nieustannie Benedyktowi XVI za czasów jego posługi w Kościele, prowadzący z nim cykliczne rozmowy – których późniejszym efektem były książki – niemiecki dziennikarz Peter Seewald. Czynił to konsekwentnie. Był monotematyczny do znudzenia. Jakby to była właśnie centralna sprawa Kościoła. Jakby nie istniało w Kościele nic ważniejszego. Zagrożenie, zanieczyszczenie, skandal, zgorszenie, molestowanie, patologia, destrukcja. Te słowa odmieniane były przez wszystkie przypadki, wykrzykiwane, szeptane, mielone. Zalewano nimi natychmiast wszystko, co mogłoby spowodować odrodzenie rzetelnej, poważnej i dogłębnej dyskusji doktrynalnej na temat nieodzowności powrotu Kościoła do najbardziej godnego sprawowania kultu Boga, po okresie bezbożnych, a nawet bluźnierczych w swej istocie, liturgicznych eksperymentów, na jakie tylko pozwoliła wyzwolona myśl teologiczna i wyobraźnia modernistów w tej dziedzinie. Ta, która w okresie ostatniego soboru i już po nim znalazła sobie w Kościele miejsce i swobodny dostęp do umysłów duchowieństwa i katolików, których zwodzono koniecznością zasadniczej zmiany w Kościele i dostosowania się do rzekomej „nowej mentalności” ludzi i do warunków świata.

Być może Ojciec Święty w jakiejś mierze uległ temu jazgotowi. Uległ zwyczajnie po ludzku nieustannej psychologicznej presji. Zamiast prawdziwego wroga wiary i Kościoła – a mianowicie zniekształconej przez modernizm doktryny i uproszczonego kultu Boga, co musiało prowadzić do zamętu w umysłach ludzi wierzących, a wręcz i do zafałszowania w nich obrazu Boga – przedstawiano mu wroga zastępczego. W potocznym języku, w kolokwialnej formie, metodę tę nazywa się dryfem. W psychologii istnieją nazwy bardziej precyzyjne.
Gdy chce się komuś uniemożliwić lub skrajnie utrudnić wypełnienie jego misji, jego najważniejszego zadania, trzeba jego umysł zająć czymś drugorzędnym, odpowiednio przejaskrawionym, by swoich prawdziwych zadań nigdy do końca nie wykonał. By nie starczyło mu na to sił, które wytracane są w walce z urojonym zagrożeniem, z papierowym tygrysem. I nigdy nie należy pozwalać takiemu człowiekowi, by odciął się raz na zawsze od tego ukazanego mu fałszywie, w zwielokrotnionych wymiarach, zastępczego tematu. Narzuca mu się go nieustannie, wciąż od nowa. Urojone lub wyolbrzymione zagrożenie trzeba podsycać na wielu frontach. Jest to wypróbowana i bardzo skuteczna metoda, którą stosuje się zwłaszcza wobec ludzi Kościoła, i to tych, którzy mają szczególne pole do działania, ogromny autorytet i ważną funkcję w Kościele. W ten sposób uniemożliwia im się prawidłowy osąd sytuacji i odciąga od obowiązków stanu.

Przywrócenie tradycyjnej liturgii Kościoła a wraz z nią nieskażonej błędami modernizmu doktryny było najważniejszym zadaniem, przed jakim stanął w 2005 roku Josef Ratzinger. Wszystko wskazuje na to, że pragnął szczerze je wypełnić.

Zamiast trąbić o homoseksualizmie i tropić go w Kościele, trzeba było przypominać o konieczności powrotu do tradycyjnego nauczania na temat grzechu. Kościół, który konsekwentnie ją wykłada oraz pomaga ludziom w niej wytrwać poprzez sprawowanie sakramentów, czyni to, co trzeba, także na rzecz homoseksualistów. Tymczasem tworzono na bieżąco nową „doktrynę”, czysto partykularną, tylko na użytek chwili. Tak, by Benedykt XVI nie mógł odetchnąć.

Homoseksualizm w Kościele to zasłona dymna – bynajmniej nie jedyna – rozpostarta celowo, by ukryć przed ogółem katolików to, co jest prawdziwym problem Kościoła. By nie padła odpowiedź na pytanie, dlaczego Kościół popadł w sprzeczność ze sobą samym. Dlaczego zamiast jedynej prawdziwej nauki o zbawieniu i odkupieniu głosi dziś, nikomu tak naprawdę niepotrzebne, nauki socjologiczne, polityczne, zabiera głos w sprawach ekonomicznych, psychologicznych, kulturalnych, wypowiada się na temat sportu i turystyki, prasy, radia i telewizji, formułując „orędzie pokoju” i zachętę do budowania „cywilizacji miłości”…

http://ewapolak-palkiewicz.pl/za-co-mam ... ktowi-xvi/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 mar 2013, 06:58 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Kardynałowie wybiorą nowego Papieża

Eucharystią zwaną pro eligendo Papa zainaugurowane zostanie dzisiaj konklawe, na którym będzie wybrany następca Ojca Świętego Benedykta XVI.

Msza Święta sprawowana będzie w watykańskiej bazylice w intencji wyboru Następcy Świętego Piotra. Rozpocznie się ona o godz. 10.00, a przewodniczyć jej będzie ks. kard. Angelo Sodano, dziekan Kolegium Kardynalskiego.

Druga część uroczystości rozpocznie się o godz. 16.45. Kardynałowie elektorzy przejdą wówczas w procesji, śpiewając w języku łacińskim Litanię do Wszystkich Świętych. Droga kardynałów będzie przebiegała z Kaplicy Paulińskiej do Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie po odśpiewaniu hymnu do Ducha Świętego każdy kardynał elektor złoży przysięgę. Następnie ks. prałat Guido Marini, Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych, wygłosi formułę: Extra Omnes, po której w Kaplicy Sykstyńskiej pozostaną jedynie kardynałowie, prałat Marini oraz ks. kard. Prosper Grech, biblista i patrolog, który poprowadzi medytację. Kardynał Grech ukończył 80 lat, dlatego nie zalicza się do grona kardynałów elektorów. Po medytacji kardynałowie rozpoczną pierwsze głosowanie, w czasie którego może być wybrany Następca Świętego Piotra. Od tego momentu należy oczekiwać na biały dym, który po wyborze nowego Papieża będzie unosił się z komina znajdującego się na Kaplicy Sykstyńskiej.

Ksiądz Federico Lombari wyjaśnił, że znaki dymne będą dawane nie po każdym głosowaniu, lecz po dwóch popołudniowych czy przedpołudniowych, a więc około godz. 19.00 i godz. 12.00. Wyjątkiem może być pozytywne zakończenie konklawe po pierwszym głosowaniu danej sesji. Wówczas można spodziewać się białego dymu wcześniej.

Transmisje uroczystości przeprowadzi Radio Maryja i Telewizja Trwam.



Oto pełny tekst przysięgi, którą wygłosi kardynał dziekan:

„My wszyscy i poszczególni kardynałowie elektorzy, obecni przy tym wyborze Papieża przyrzekamy, zobowiązujemy się i przysięgamy zachować wiernie i skrupulatnie wszystkie przepisy zawarte w konstytucji apostolskiej Papieża Jana Pawła II »Universi Dominici Gregis«, ogłoszonej 22 lutego 1996 roku. Równocześnie przyrzekamy, zobowiązujemy się i przysięgamy, że jeśli ktokolwiek z nas, z Boskiego postanowienia, zostanie wybrany na Biskupa Rzymu, dołoży starań, by wiernie wypełniać »munus Petrinum« Pasterza Kościoła powszechnego i nie ustanie w wysiłku zapewniania i bronienia wytrwale praw duchowych i doczesnych oraz wolności Stolicy Świętej. Przede wszystkim przyrzekamy i przysięgamy zachować z największą wiernością i wobec wszystkich, tak duchownych, jak i świeckich, tajemnicę związaną z tym wszystkim, co w jakikolwiek sposób odnosi się do wyboru Biskupa Rzymskiego, i z tym, co odbywa się w miejscu wyboru i dotyczy bezpośrednio lub pośrednio liczenia głosów; nie naruszać w żaden sposób tej tajemnicy tak w czasie wyboru, jak i po wyborze nowego Papieża, chyba że zostanie do tego udzielone wyraźne upoważnienie przez samego przyszłego Papieża; nie dawać żadnego poparcia ani nie sprzyjać jakiemukolwiek oddziaływaniu, sprzeciwianiu lub jakiejkolwiek innej formie interwencji, przez które władze świeckie jakiegokolwiek porządku i stopnia lub jakakolwiek grupa osób czy jednostki chciałyby ingerować w wybór Biskupa Rzymskiego”.

Następnie każdy elektor złoży przysięgę według następującej formuły:

„Przyrzekam, zobowiązuję się i przysięgam” – a następnie kładąc rękę na Ewangelii, doda: „Tak mi dopomóż, Panie Boże i te Święte Ewangelie, których moją ręką dotykam”.

IK, MM

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... pieza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 mar 2013, 07:11 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Duch Święty już wybrał

Na rozpoczynającym się dziś w Watykanie konklawe 115 kardynałów elektorów wskaże nowego Następcę św. Piotra – 266. Papieża.

To będzie wydarzenie historyczne choćby z dwóch powodów. Po pierwsze, wybór nowego Papieża dokonywać się będzie za życia jego bezpośredniego poprzednika Benedykta XVI, który ustąpił z urzędu 28 lutego br.

Po drugie, świat, w którym żyjemy, niesie ze sobą ogromne wyzwania. Doświadczamy ogromnego ataku na prawo Boże i prawo naturalne, prześladowań i dyskryminacji chrześcijan w różnych rejonach świata, dyktatury relatywizmu i agresywnego sekularyzmu.

To stawia przed kardynałami duże wyzwanie. Muszą tak odczytać natchnienie Ducha Świętego, aby wybrać na Papieża człowieka, który odważnie poprowadzi Kościół katolicki drogą nowej ewangelizacji, wytyczoną dwoma ostatnimi pontyfikatami; który ukaże też światu piękno i nadzieję, jakie płyną z zaufania Chrystusowi.

Ważnym kontekstem rozpoczynającego się dziś konklawe jest Rok Wiary. Wyłoni ono nie tylko kogoś, kto będzie sprawnie zarządzał instytucją, jaką jest Kościół katolicki, ale wskaże Ojca Świętego dla ponad 1 mld 180 mln katolików w świecie, autorytet moralny dla wszystkich ludzi dobrej woli.

– Konklawe jest zatem wydarzeniem, którego sens można naprawdę pojąć i spokojnie przeżyć jedynie w perspektywie wiary – podkreśla rzecznik Stolicy Apostolskiej o. Federico Lombardi. Zaznacza duchowy wymiar tego ważnego wydarzenia, którego celem jest „ukierunkowanie drogi religijnej, duchowej, moralnej coraz liczniejszej wspólnoty wiernych rozsianych po różnych kontynentach”.

– Opatrzność Boża i Duch Święty towarzyszą ludzkości i tym bardziej Kościołowi. Duch Święty już wybrał Papieża, tylko kardynałowie jeszcze nie wiedzą, kto to jest – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Eduardo Baura de la Peña, kanonista z Uniwersytetu Św. Krzyża w Rzymie.

Zwraca uwagę, że Duch Święty posługuje się wolnością ludzką i oczekuje, aż elektorzy przez głosowania wskażą Następcę św. Piotra.

– Dlatego jest konieczne, aby każdy z kardynałów przed głosowaniem we własnym sumieniu dobrze swoją decyzję przemyślał i przemodlił – podkreśla.

Stąd potrzeba takich spotkań, jak zakończone wczoraj 10 kongregacji generalnych, które trwały cały poprzedni tydzień. W czasie tych obrad elektorzy mieli możliwość konsultacji z innymi kardynałami, mogli wymieniać się doświadczeniami, poznać problemy Kościoła w różnych częściach świata.

– W ten sposób kardynałowie zdobywają więcej wiedzy, co może im ułatwić odczytanie wskazań Ducha Świętego – wyjaśnia ks. prof. Baura de la Peña. Sam akt głosowania jest bardzo ważny. Poprzedzają go słowa przysięgi każdego elektora, że w sumieniu i przed Bogiem rozeznaje, że osoba, którą wskazuje, według niego może sprawować posługę Papieża.

Konklawe rozpocznie się dziś o godz. 16.30. W uroczystej procesji ze śpiewem Litanii do Wszystkich Świętych kardynałowie elektorzy, którym zostało powierzone ważne zadanie wyboru Biskupa Rzymu, przejdą z Kaplicy Paulińskiej do Kaplicy Sykstyńskiej.

Jeszcze dziś wieczorem odbędzie się pierwsze głosowanie, o wyniku którego ok. godz. 19.00 powiadomi biały lub czarny dym z komina na Kaplicy Sykstyńskiej. Inauguracja konklawe będzie miała charakter liturgiczny. Przed południem, o godz. 10.00, w bazylice watykańskiej zostanie odprawiona przez wszystkich kardynałów Msza św. pro eligendo Papa – w intencji wyboru nowego Papieża.

Agnieszka Gracz, Watykan

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... ybral.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 mar 2013, 10:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Czy konklawe zawsze działa pod wpływem Ducha Świętego?

Oczy całego świata, nie tylko katolików, są zwrócone obecnie na Plac Świętego Piotra, w oczekiwaniu na wiadomość, kto zostanie następnym Wikariuszem Chrystusa. Tym razem poczucie oczekiwania, dające się odczuć przed każdym konklawe, jest nawet bardziej intensywne i pełne niepokoju, ponieważ kolejne wydarzenia wprawiły ludzi w konsternację i zakłopotanie.

Massimo Franco w Corriere della sera z 27 lutego 2013 napisał, że „W Watykanie kończy się właśnie pewien model rządzenia i pewna koncepcja papiestwa”. Porównał trudności, przez jakie przechodzi obecnie Kościół z ostatnią fazą kryzysu na Kremlu w czasach sowieckich. „Upadek imperium watykańskiego następuje razem z upadkiem Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej znajdującej się w stanie kryzysu ekonomicznego i demograficznego. Wskazuje on, że obecny model papiestwa, jak i zcentralizowanego zarządzania Kościołem stoi przed wyzwaniem w postaci zdefragmentowanej i zdecentralizowanej rzeczywistości.” Kryzys państwa watykańskiego jest tu przedstawiony jako kryzys modelu papiestwa i kryzys modelu zarządzania Kościołem, które są niewspółmierne do wyzwań XXI w. Zgodnie z tą perspektywą jedynym wyjściem jest „samo-reforma”, która miałaby uratować instytucję za cenę zniekształcenia jej istoty.

W rzeczywistości dotknięty kryzysem nie jest „monokratyczny” ustrój Kościoła, który jest zgodny z Tradycją, lecz system rządzenia, który powstał w czasie wprowadzania posoborowych reform, które to reformy wydarły papiestwu suwerenną władzę, by rozdzielić ją pomiędzy konferencje biskupów i wszechwładny Sekretariat Stanu. Zarówno Benedykt XVI, jak i jego poprzednik, niezależnie od różnic charakteru, stali się ofiarami mitu kolegialności - mitu, w który zresztą szczerze wierzyli. Obaj uchylali się od przyjęcia na siebie pewnych odpowiedzialności, których podjęcie mogłyby doprowadzić do rozwiązania problemu rzekomej niesterowalności Kościoła. Papiestwo posiada bowiem szczególny charyzmat, wciąż aktualny - prymat zarządzania Kościołem powszechnym, którego rozstrzygającym wyrazem jest nieomylne Magisterium.

Niektórzy twierdzą, że Benedykt XVI nie korzystał ze swojej władzy w sposób zdecydowany, ponieważ jest cichym i łagodnym człowiekiem, którego usposobienie i siły fizyczne nie pozwalały na poradzenie sobie z sytuacją głębokiej niesterowalności. Duch Święty nieomylnie oświecił go, podpowiadając mu złożenie największej ofiary dla ratowania Kościoła – rezygnacji z papiestwa. Jednakże ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, w jakim stopniu taki argument taki humanizuje i sekularyzuje postać Ojca Świętego. Kierowanie Kościołem nie opiera się przecież na cechach charakteru człowieka, ale na stosowaniu się przez niego do boskiej asystencji Ducha Świętego. Urząd papieski sprawowany był zarówno przez osoby władczego i bojowego ducha, jak Juliusz II, jak i przez ludzi o usposobieniu łagodnym i przyjacielskim, jak Pius IX. Jednakże to bł. Pius IX, nie Juliusz II wykazywał się większą doskonałością w posłuszeństwie Łasce Bożej, osiągając szczyty świętości właśnie poprzez heroiczne wykonywanie posługi papieskiej, posługi kierowania Kościołem. Myśl, że słaby czy zmęczony Papież powinien zrezygnować ze swego urzędu nie jest przejawem perspektywy nadprzyrodzonej, ale naturalistycznej, ponieważ stanowi ona zaprzeczenie decydującego czynnika, jakim jest asystencja Ducha Świętego. Taki naturalizm przekształca się w tym momencie w swe zupełne przeciwieństwo – w fideizm o znamionach pietyzmu, dla którego wtargnięcie Ducha Świętego wchłania naturę ludzką, stając się czynnikiem uzdrawiającym życie Kościoła. To dawne herezje, które dziś wypływają na powierzchnię, i to w konserwatywnych środowiskach.

Coraz bardziej rozszerza się błąd polegający na pragnieniu usprawiedliwiania każdej decyzji podjętej przez papieża, sobór czy konferencję episkopatu w imię zasady „Duch Święty zawsze czuwa nad Kościołem”. Kościół z pewnością jest wolny od błędu, gdyż dzięki działaniu Ducha Świętego, „Ducha Prawdy” (J 14,17), od swojego Założyciela otrzymał on gwarancję, że będzie trwał do końca czasów w wyznawaniu jednej wiary, szafowaniu tych samych Sakramentów i w jednej apostolskiej sukcesji władzy. Jednakże ta nieomylność nie oznacza nieomylności wszystkich aktów z zakresu Magisterium i zarządzania Kościołem, a tym bardziej bezgrzeszności najwyższych hierarchów. Jak wyjaśnia Pius XII, w historii Kościoła „zwycięstwo przeplata się z porażką, odrodzenie z upadkiem a heroiczne wyznawanie wiary włącznie z ofiarą dóbr i życia z – u niektórych spośród jego członków – upadkiem, zdradą i podziałami. Świadectwo historii jest jednoznaczne: portae inferi non praevalebunt (Mt 16, 18). Znamy jednak i inne świadectwo, mówiące, że bramy piekieł miały jednak swój częściowy sukces” (Przemówienie Di Gran Cuore, 14 września 1956). Mimo pozornych i częściowych sukcesów piekła, Kościołem nie mogą wstrząsnąć ani herezje, ani grzechy jego członków. Czerpie on raczej z poważnych kryzysów, które go dotykają, nową siłę i żywotność.

Jednakże, choć błędy, upadki i odstępstwa nie powinny nas zniechęcać, nie można zaprzeczać ich istnieniu, gdy się zdarzają. Czy to np. Duch Święty pobudził Klemensa V i jego następców do przeniesienia stolicy papieskiej z Rzymu do Awinionu? Dziś historycy katoliccy zgadzają się co do tego, że był to poważny błąd, który osłabił papiestwo w XIV w. i utorował drogę do Wielkiej Schizmy Zachodniej.

Czy to Duch Święty podpowiedział wybór Aleksandra VI, papieża, którego postępowanie było dogłębnie niemoralne, tak przed wyborem, jak i po nim? Żaden teolog i żaden katolik nie mógłby twierdzić, że tych 23 kardynałów, którzy wybrali papieża Borgię zostało oświeconych przez Ducha Świętego. A skoro nie było tak wówczas, możemy też sądzić, że nie było tak podczas innych wyborów i konklawe, które wybierały Papieży słabych, niegodnych i nieodpowiednich do tej wielkiej misji. W niczym nie uwłacza to wielkości Papiestwa.

Kościół właśnie dlatego jest wielki, że trwa mimo małostkowości ludzi. A zatem może zostać wybrany papież niemoralny czy nieodpowiedni. Może się zdarzyć, że obecni na konklawe kardynałowie odrzucą wpływ Ducha Świętego i że odrzucona zostanie także asystencja Ducha Świętego, jaka towarzyszy Papieżowi w jego misji. I nie oznacza to, że Duch Święty został pokonany przez ludzi czy przez diabła. Bóg i tylko Bóg jest zdolny wyprowadzić dobro ze zła, dlatego też Opatrzność kieruje każdym wydarzeniem historycznym.

W przypadku konklawe, jak wyjaśnia kard. Journet w swoim traktacie o Kościele, działanie Ducha Świętego oznacza, że nawet, jeśli dokonany zostanie niewłaściwy wybór, mamy pewność, że Duch Święty, który działa w Kościele wyprowadzając dobro nawet ze zła, pozwala na to zło dla wyższych, tajemniczych celów. Jednakże fakt, że Bóg wyprowadza dobro ze zła popełnianego przez ludzi, tak jak stało się z pierwszym grzechem Adama, który stał się przyczyną Wcielenia Słowa, nie oznacza, że człowiek może popełniać grzechy bez winy. Za każdy grzech następuje zapłata, czy to w niebie, czy na ziemi.

Każdy człowiek, każdy naród i każde zgromadzenie kościelne musi działać w zgodzie z łaską. Jednakże łaska, by była skuteczna, wymaga współpracy ze strony człowieka. W obliczu procesu samozniszczenia Kościoła, o którym mówił Paweł VI, nie możemy siedzieć z założonymi rękami w stanie pseudo-mistycznego optymizmu. Musimy modlić się i działać, każdy stosownie do posiadanych środków, tak, by doprowadzić do końca tego kryzysu i aby Kościół w sposób widoczny jaśniał tą świętością i tym pięknem, którego nigdy nie utracił i nie utraci do końca czasów.

Roberto de Mattei

http://www.pch24.pl/czy-konklawe-zawsze ... 226,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 mar 2013, 21:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7564
Lokalizacja: Podlasie
Habemus Papam!

Jorge Mario Bergoglio

Trzynasty marca 2013 roku już jest dniem historycznym. Wybrano Papieża, wybrano najważniejszego Pasterza Kościoła Katolickiego po raz pierwszy od kilkuset lat w sytuacji, gdy obecny Papież Benedykt XVI żyje. Rzecz bez precedensu. Zastanawiam się, jakie nadzieje ma dziś ten wielki tłum na Placu św. Piotra. Czego oczekuje od nowego Papieża? A wraz z nimi setki milionów katolików na całym świecie. Benedykt XVI dokonał przełomu we współczesnym Kościele, nie dowiemy się szybko, a być może nawet nigdy, dlaczego zdecydował się na krok, który wywołał tyle komentarzy na całym świecie. Mało kto się spodziewał, że ten wybór zapadnie już dziś. Radość tłumu jest zrozumiała, jest czymś naturalnym, bo przecież czymś nienaturalnym jest pusty tron Stolicy Apostolskiej. To wszystko dzieje się w okresie niebywałego wręcz ataku na katolików na całym świecie: od Afryki przez Europę po Amerykę Północną. Przyjmuje się, że wybór nastąpił w piątym głosowaniu, a więc dość szybko, szybciej niż wtedy, gdy wybierano kardynała Josepha Ratzingera. To, co czeka nowego Papieża to wielka odpowiedzialność za losy Kościoła i wiernych. Albo zwróci się ku tradycji i da odpór postępującej sekularyzacji, szczególnie w Europie, albo będzie ulegał różnym naciskom i zacznie prowadzić miękką politykę, której skutki doprawdy trudno dziś przewidzieć.

Nowy Papież powinien dać silny impuls dla Kościoła na całym świecie, powinien dać dużo nadziei wiernym, przekonać ich, by bronili wiary i nie ulegali panującej dziś kulturze śmierci, kulturze ucieczki przed śmiercią, bo przecież strach przed nią, ogromny strach, pojawia się wtedy, gdy przestajemy wierzyć w Boga, gdy ludzie powtarzają za Fryderykiem Nietzsche, że Bóg umarł. To przekonanie napełniło w XX wieku życie doczesne poszukiwaniem wszelkich możliwych wygód, pogonią za szczęściem, a nade wszystko nieustannym pędem za dobrami materialnymi. Przeżyć jak najwięcej tu i teraz, bo tam już nic nie ma. Ta kultura śmierci spotkała się z komunizmem i stworzyła zbrodniczy system. Kościół przetrwał mroczny XX wiek i przetrwa kolejne stulecia. Dziś ci, którzy negują rolę Kościoła, rolę wiary, tak samo jak katolicy, czekają z zapartym tchem, kto został wybrany nowym Papieżem. Czeka cały świat, ponieważ od głowy Kościoła Katolickiego nadal bardzo wiele zależy – od świata wartości, idei po świat polityki. Wydaje się, że Kościół, mimo prób jego rozbicia i podzielenia, ma świadomość wyzwania, jakie rzucił mu świat zrodzony z idei śmierci Boga. Niech więc nowy Papież podejmie to wyzwanie śmiało. Miliony katolików będą go wspierać, ponieważ nadal jesteśmy wielką rodziną na całym globie, nadal tworzymy wielką siłę duchową. Czas więc na renesans. Mijają kolejne minuty i wreszcie już wiadomo: kardynał Jorge Mario Bergoglio został wybrany nowym Papieżem i przybrał imię Franciszek. Niech więc dokonuje moralnej odnowy świata, bo świat tego potrzebuje, ale niech będzie też surowym recenzentem duchowym ludzkich poczynań

http://benevolus.salon24.pl/493350,jorg ... -bergoglio

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 222 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /