Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 216 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kościół Katolicki
PostNapisane: 11 lut 2013, 17:02 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Módlmy się za Ojca Świętego i Kościół Święty

Obrazek

Wszystkich nas niezmiernie poruszyła i zasmuciła wiadomość o planowanej za dwa tygodnie abdykacji Jego Świątobliwości Ojca Świętego Benedykta XVI.

W chwili, kiedy piszę te słowa, nie wiemy, i być może nigdy się nie dowiemy, czy stan zdrowia Papieża jest jedynym powodem jego ustąpienia. Mamy jednak świadomość, w jak dramatycznym momencie Ojciec Święty ogłosił tę bezprecedensową decyzję. Sam Benedykt XVI jeszcze przed swym pontyfikatem wielokrotnie wypowiadał się na temat poważnych problemów trapiących współczesny Kościół: braku dyscypliny pośród kleru, nieposłuszeństwa biskupów wobec Rzymu, niepodporządkowania się wiernych nauce moralnej Kościoła – rozmaitych symptomów kryzysu wiary. Podczas tych niespełna ośmiu lat, jakie minęły od jego wyboru na stolicę Biskupa Rzymu, problemy te z pewnością nie stały się mniejsze.

Nie dajmy się jednak zwieść zwątpieniu, czy strachowi. Pamiętajmy, że Una, Sancta, Catholica et Apostolica Ecclesia to, jak zapewnił nas jej Boski Założyciel, skała, która przetrwa wszystkie burze dziejów.

Módlmy się za Ojca Świętego i Kościół Święty.

Piotr Doerre
Redaktor naczelny portalu PCh24.pl

http://www.pch24.pl/modlmy-sie-za-ojca- ... 355,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 11 lut 2013, 18:22 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Prof. Żaryn: Decyzja bez precedensu


. Rozmowa z historykiem, prof. Janem Żarynem.

Stefczyk.info: Papież Benedykt XVI ogłosił, że składa urząd. Swoją misję Ojciec Święty zakończy 28 lutego. Jak Pan ocenia tę decyzję?

Prof. Jan Żaryn: Ta sytuacja jest zupełnie bez precedensu. W ostatnich kilkuset leciach, które mogą być dla nas punktem odniesienia, nie było takiej sytuacji, by papież dobrowolnie decydował się na rezygnację. To bynajmniej nie oznacza, że należy kontestować decyzje papieża. Sądzę, że ona wypływa z umiejętności Kościoła Powszechnego do skutecznego odczytywania znaków czasu. Papież to wielki autorytet, dźwigający ciężar tego autorytetu. Niewątpliwie fizyczne i umysłowe zdolności człowieka muszą podlegać samodyscyplinie, która jest dla papieża koniecznością. Rozumiem więc, że papież podjął decyzję w swoim sumieniu, że dla dobra Kościoła powinna się znaleźć nowa osoba, która stanie na jego czele. Takie jest moje domniemanie.

Takie jest również oficjalne oświadczenie Benedykta XVI, który mówił na konsystorzu, że ze względu na stan zdrowia nie może dalej pełnić posługi...

Tę decyzję plasuje w właśnie w poczuciu odpowiedzialności oraz rozumieniu znaczenia autorytetu. Trzeba jednak zaznaczyć - bo mogą się takie głosy pojawić - że na tym tle nie należy krytykować decyzji Jana Pawła II. Nieprzychylne mu media podpowiadały mu również takie rozwiązanie. Jednak on z nich nie skorzystał. Dziś wiemy, że bardzo dobrze zrobił. Dzięki temu przeżyliśmy bardzo ważną dla świata nową Ewangelizację, przeżywaliśmy wszyscy umieranie życia świętego. Te rekolekcje były zjawiskiem bardzo nasyconym bogactwem przeżyć na tle całego pontyfikatu. To było logiczne spełnienie tego okresu. W mojej ocenie nie należy konfrontować decyzji tych dwóch papieży. Zapewne będą takie głosy.

Co Papież pokazuje swoją decyzją Kościołowi?

Z jednej strony zależy to od osobistych motywacji papieża Benedykta XVI. Jednak to należałoby przedyskutować z samym Ojcem Świętym, jak on rozumie i odbiera obowiązki związane z posługą. Drugi sposób spojrzenia na tę sprawę to kwestia refleksji Kościoła nad współczesnym światem. Świat współczesny zmienia się bardzo szybko, wymusza elastyczność - nie w poglądach, ale w sposobie komunikacji. W związku z tym, jak rozumiem zdaniem Benedykta XVI, zmiany pokoleniowe powinny również być widziane z perspektywy papieża, a nie tylko z perspektywy biskupa, prałata, proboszcza. To są podpowiedzi dotyczące komunikacji ze światem współczesnym, w którym potrzeba stałego systemu wartości, którego Kościół jest gwarantem, miesza się z koniecznością korzystania z nowych sposobów komunikacji. Te sposoby komunikacji zmieniają się niezwykle szybko.

Benedykt XVI korzystał z nowych technik komunikacji.

Tak, oczywiście. Benedykt XVI był w stanie dotrzeć i korzystać z nowych technologii komunikacji. Przecież ostatnio zaczął korzystać z jednego z portali społecznościowych. Papiestwo nie było oddalone od rewolucji komunikacyjnej. Ona wymaga ścigania się z nową wiedzą w niezwykle wielu obszarach życia. W tym kontekście decyzja Benedykta XVI jest wyrazem zrozumienia tej rewolucji, rozumienia szybkości życia, jaką mamy obecnie.

Rozmawiał oL

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 6674840030


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 11 lut 2013, 18:26 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Benedykt XVI walczył z relatywizmem

. Decyzja papieża Benedykta XVI o abdykacji świadczy o jego odpowiedzialności za Kościół, a także o jego wielkiej skromności i pokorze - powiedział redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski.

Benedykt XVI ogłosił w poniedziałek, że ustąpi 28 lutego. "Moje siły z powodu zaawansowanego wieku nie wystarczają, by pełnić w odpowiedni sposób posługę" - wyjaśnił.

"Benedykt XVI podejmuje tę decyzję całkowicie świadomy, to świadczy o jego niesamowitej odpowiedzialności za Kościół, miłości do Kościoła oraz wielkiej, osobistej skromności i pokorze, która jest niezbędna do takich decyzji" - ocenił Przeciszewski. Dodał, że decyzja Benedykta XVI, to całkowite zaskoczenie. "Żadnych tzw. przecieków ze źródeł kościelnych czy watykańskich na ten temat nie było" - powiedział.


Również słynny biograf papieski George Weigel zapewniał, że decyzja papieża była zaskoczeniem, który w wiadomościach porannych amerykańskiej telewizji NBC komentował zapowiedź abdykacji Benedykta XVI. Przypomniał, że ostatni raz zdarzyło się to w 1296 roku, 717 lat temu, kiedy papieżem był Celestyn V. „On też miał 85 lat, więc jest tu jakieś historyczne podobieństwo” – dodał Weigel.

Weigel zwrócił uwagę, że Benedykt XVI wielokrotnie sugerował publicznie, także w ostatnim wywiadzie-rzece, że gdyby uznał, iż nie ma już dość fizycznych sił, by kierować Kościołem, abdykowałby. „Powiedział, że rozważyłby to. Jestem pewien, że namysłowi temu towarzyszyły refleksja i modlitwa” – dodał amerykański teolog i zauważył, że „abdykacja” w tym kontekście jest właściwym słowem, gdyż papież nie ma komu przekazać swojej rezygnacji.

Biograf bł. Jana Pawła II stwierdził, że szczególnie zaskakujące jest dla niego to, że papież zapowiedział swą abdykację w trakcie ogłoszonego przez siebie Roku Wiary. „Myślałem wcześniej, że gdyby miał abdykować, logiczne byłoby, gdyby to zrobił na zakończenie Roku Wiary” – dodał.

Z kolei Przeciszewski pytany o wyzwania przed jakimi stoi teraz Kościół, wskazał na "dzieło nowej ewangelizacji, które Benedykt XVI traktuje bardzo poważnie". Wyjaśnił, że chodzi o ewangelizowanie w szybkim procesie zmian, jakim podlega współczesny świat, szczególnie w Europie podlegającej procesowi sekularyzacji. Dodał, że drugim priorytetem papieża jest umocnienie wiary członków Kościoła.


Szef KAI powiedział, że powtarzającym się motywem w nauczaniu Benedykta XVI jest znaczenie prawdy. "W tym kontekście największym zagrożeniem jest relatywizm - nurt myślowy zakładający, że nie ma jednej obiektywnej prawdy, że jest ich wiele i każdy człowiek może z nich wybierać" - wyjaśnił.

"Benedykt XVI głosił światu niepodważalność prawdy przekazanej przez Boga, którą kontynuuje Kościół. Podkreślał, że musi to być robione w sposób prosty, jasny a zarazem bezkompromisowy" - dodał.

Zaznaczył, że w związku z abdykacją papieża zostanie zwołane konklawe, które wybierze kolejnego następcę św. Piotra. "Jako ludzie wierzący możemy ufać w szczególne działanie Ducha Świętego, który opiekuje się zawsze Kościołem, działa w nim przede wszystkim w ważnych, przełomowych momentach. To właśnie taki moment" - zaznaczył.

ansa/PAP

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 6676365748


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 11 lut 2013, 18:27 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Abp Mokrzycki: to wielkie zaskoczenie

. Rezygnacja papieża Benedykta XVI była dla mnie wielkim zaskoczeniem, lecz następca św. Piotra odchodzi ze stanowiska wiedząc, że traci siły - powiedział w poniedziałek arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki, były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI.

"Dla nas wszystkich jest to zaskoczenie, zwłaszcza dla mnie, jako jego byłego sekretarza. Ojciec Święty podjął tę decyzję z wielką odpowiedzialnością, ale myślę, że w sytuacji, kiedy siły nie pozwalają mu na spełnianie codziennych i niecodziennych zadań tak, jak by tego pragnął czy sobie wyobrażał, podjął decyzję o zakończeniu swojej posługi na stanowisku biskupa Rzymu" - stwierdził.

W ocenie arcybiskupa lwowskiego decydując się na opuszczenie Stolicy Piotrowej, Benedykt XVI nadal będzie służył Kościołowi.

"Ojciec Święty wiedział zawsze, że oczekiwania wobec następcy św. Piotra są bardzo duże, i nigdy nie uchylał się od służby, ale też uważał, że sprawowanie każdego urzędu wymaga oddania mu proporcjonalnych do jego wagi sił. Żałujemy, że w tej ocenie różnimy się od Ojca Świętego, bo niezwykła wartość jego wypowiedzi w sprawach Kościoła, jak również publikowanych dokumentów, jest do nie przecenienia" - podkreślił.

"Ale właśnie Ojciec Święty widząc, że traci siły, w sposób szczególny siły fizyczne, nie może być wszędzie tam, gdzie wierni i Kościół go oczekują. Podjął taką decyzję, lecz myślę, że swoją mądrością, doświadczeniem i modlitwą będzie dalej służył Kościołowi" - zaznaczył abp Mokrzycki.

Pytany, kto może zostać następcą Benedykta XVI, arcybiskup lwowski odpowiedział: "Ja myślę, że tutaj musimy się posłużyć poezją Jana Pawła II, który powiedział: ''On wskaże''. Trudno mi jest wypowiadać się w tej kwestii, bo było to dla mnie wielkim zaskoczeniem i jakoś nigdy o tym nie myślałem".

Z Kijowa Jarosław Junko

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/swi ... 6676094350


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 lut 2013, 07:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Otoczmy Kościół modlitwą

Potrzeba ogromnej odwagi, żeby przyjąć wybór na Papieża. Ale potrzeba jeszcze większej odwagi, żeby podjąć taką decyzję, jaką wczoraj podjął Ojciec Święty Benedykt XVI. I myślę, że właśnie w tych dwóch perspektywach należy tę decyzję rozpatrywać. Są to dwie twarze tej samej odpowiedzialności.

W kwietniu 2005 r. ks. kard. Józef Ratzinger przyjął z całą pokorą wybór na Stolicę Piotrową. Świadectwem tego są słowa, które wypowiedział w początkach swego pontyfikatu, stawiając wtedy również głęboką diagnozę sytuacji Kościoła i jego miejsca we współczesnym świecie.

Przez prawie osiem lat pontyfikatu Ojciec Święty nieustannie pogłębiał tę diagnozę. Cały czas dawał nam do zrozumienia, że zadania Kościoła są tak dramatycznie trudne, a jego żywa obecność w świecie tak bardzo potrzebna, że głos i rola Namiestnika Chrystusowego mają znaczenie absolutnie wyjątkowe. Bardzo ważna jest data ogłoszenia decyzji o abdykacji – święto Matki Bożej z Lourdes i Światowy Dzień Chorego. Nie było wcześniej żadnych przecieków, ale nie ulega wątpliwości, że Papież bardzo dyskretnie przygotowywał się do ogłoszenia swojej decyzji, która dojrzewała nie przez wiele dni czy tygodni, ale zapewne przez wiele miesięcy, a być może dłużej. Wybierając dzień Matki Bożej z Lourdes i Światowy Dzień Chorego, daje nam do zrozumienia, jakie okoliczności i względy leżą u podstaw decyzji o abdykacji.

Papież nie ma obowiązku przedstawiania nam zaświadczenia lekarskiego ani zapoznawania nas ze szczegółami lekarskich diagnoz dotyczących jego stanu zdrowia. Być może z czasem dowiemy się więcej i więcej zrozumiemy. Natomiast ważne jest, że Benedykt XVI daje poznać, iż siły go opuszczają. A ponieważ sam z początkiem lat dwutysięcznych był świadkiem postępującej choroby swojego poprzednika Jana Pawła II, toteż myślę, że jego postrzeganie Kościoła i przeżywanie swojego w nim miejsca oraz roli są specyficznie naznaczone pamięcią o tamtych wydarzeniach.

Powinna nas zastanowić odwaga, jaka wiąże się z podjęciem tak trudnej decyzji. Ważne jest też zrozumienie jej najgłębszego sensu i znaczenia. Nie sądzę, żebyśmy już dzisiaj byli w stanie to zrobić. Potrzebujemy znacznie więcej czasu. A ponieważ ta decyzja jest tak bezprecedensowa (we współczesności nie było podobnego przypadku), potrzebna jest również zupełnie bezprecedensowa modlitwa i pełne zaufanie do Ojca Świętego. Powinniśmy na tę decyzję patrzeć nie w kategoriach doraźnej ciekawości i sensacji, ale w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Bowiem w Roku Wiary Benedykt XVI pragnie nam przez tę decyzję powiedzieć coś niezwykle ważnego, a mianowicie, że człowiek jest potrzebny Bogu nie tylko wtedy, gdy jest czynny i jest w stanie aktywnie działać, lecz również wtedy, gdy przychodzi mu dać świadectwo poprzez późną starość, cierpienie i niedołęstwo, a także pokorne przyznanie, że łódź Piotrowa może i powinna być skutecznie poprowadzona przez kogoś innego. Kościół przeżywa teraz niezwykle ważny czas, w którym potrzeba nam wszystkim bardzo dużo modlitwy.

Zapewne decyzja Benedykta XVI przez kilka następnych dni, może kilka tygodni, będzie wzbudzała wielką sensację, zwłaszcza w środkach masowego przekazu. Ale rychło wszyscy do niej przywykną i nadejdzie czas sede vacante oraz konklawe i wybór nowego Papieża.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski teolog, biblista, wykładowca na UKSW, not. Bogusław Rąpała

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... litwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 lut 2013, 07:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Gigant, który nastał po gigancie

Rezygnacja Ojca Świętego Benedykta XVI to wydarzenie niezwykle ważne i wielkie dla Kościoła. Musiało zajść coś bardzo ważnego, że Papież podjął taką decyzję. Abdykacja Papieża to rzecz niezwykle rzadka w historii Kościoła.

Popatrzmy zatem, co zrobił podczas swojego pontyfikatu Benedykt XVI. Świadom swoich własnych sił podjął stanowisko Papieża po Janie Pawle II. I dziś możemy powiedzieć, że po gigancie nastał gigant. Widać to choćby w jego twórczości teologicznej i w działalności duszpasterskiej. Potrafił stawić czoła trudnym problemom, jakie niesie współczesny świat. Podjął się dzieła i wypełniał je najlepiej, jak potrafił. Moim zdaniem, nikt by tak skutecznie i odważnie nie odpierał ataków na Kościół katolicki, jak czynił to właśnie Benedykt XVI.

Dziś wielu pyta, co dalej. To raczy wiedzieć tylko Pan Bóg. Pozostaje nam modlić się o to, aby znalazł się ktoś, kto podejmie się zadania prowadzenia Kościoła i by to mu się udało. Módlmy się zatem za Kościół i za kardynałów, którzy już wkrótce zgromadzą się na konklawe, by wybrać kolejnego Następcę św. Piotra.

Ks. kard. Stanisław Nagy, not. MP

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ancie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 lut 2013, 07:52 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Walczył z dyktaturą relatywizmu

Pontyfikat Ojca Świętego Benedykta XVI był trudny ze względu na sytuację, jaka zaistniała w ostatnich dziesiątkach lat w świecie i w Europie.

W tym czasie pogłębiły się procesy laicyzacyjne, obserwowaliśmy narastającą wrogość, agresję wobec Kościoła, wobec tego, co prezentuje chrześcijaństwo. Szczególnie te trendy antychrześcijańskie zadomowiły się i uwidoczniły w Europie, która jest dziś najbardziej zlaicyzowanym kontynentem świata. Te wrogie trendy zaznaczyły się też w polityce Unii Europejskiej.

Jeszcze Jan Paweł II zabiegał o to, żeby znalazły się elementy chrześcijańskie w podstawowych dokumentach Unii, ale nie udało się tego wprowadzić. A potem ta tendencja antychrześcijańska się nasilała i Papież musiał się z tym zmierzyć. Robił, co mógł, żeby obronić prawdę o Europie, o Kościele, a przede wszystkim pokazywał, że życie bez Boga, życie społeczne i narodowe, które nie jest kształtowane na prawie Bożym, ulega deformacji.

Pontyfikat obecnego Papieża Benedykta XVI znamionują słowa: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. Dlatego Ojciec Święty stale przypomina, jak ważna jest wiara w Boga, jak ważne jest budowanie życia osobistego, rodzinnego, społecznego na prawie Bożym, na Bożym Słowie. Podkreślił to szczególnie podczas swojej pielgrzymki do Niemiec. Wtedy w parlamencie niemieckim, w Bundestagu, Benedykt XVI zacytował słowa św. Augustyna, które dotyczyły rządów, podmiotów stanowiących prawo, które się nie liczą z prawem naturalnym, z prawem Bożym objawionym, nazywając je bandą złoczyńców. To było bardzo znamienne.

Detronizacja prawdy

Bardzo ważna dla Papieża była walka z relatywizmem moralnym. Współczesny liberalizm zrównuje wszystkie religie, przypisując im jednakową wartość; moralność uzależnia od sytuacji. Człowiekowi nadaje zdolność określania tego, co dobre, i tego, co złe. A wiemy przecież, że jest to wyłączna prerogatywa Pana Boga. To Pan Bóg określił w swoim prawie, co jest dobre, co jest złe, a człowiek jest tylko lektorem, a nie kreatorem tego prawa. Człowiek powinien to tylko odczytywać. Jesteśmy świadkami, jak w poszczególnych parlamentach próbuje się ustalać prawdę, debatować nad nią, a nie odkrywać. To jest bardzo niebezpieczne. Ojciec Święty miał świadomość tego i robił wszystko, żeby ograniczyć dyktaturę relatywizmu.

Ten pontyfikat charakteryzuje też wielka troska o rodzinę, zwłaszcza w ostatnim roku, w którym odbył się kongres w Mediolanie i Światowe Spotkanie Rodzin. Benedykt XVI zwrócił się tam z wielkim przesłaniem do rodzin. W obliczu ideologii gender, dyskusji o związkach partnerskich, aborcji, in vitro, Papież robił wszystko, co mógł, żeby obronić świętość rodziny i w ogóle rodzinę jako instytucję, która jest starsza nawet niż Kościół, bo sięga początku stworzenia.

Ku jedności chrześcijan

Ojcu Świętemu bardzo zależało na jedności chrześcijan; jako człowiek, który wyszedł z kraju kolebki protestantyzmu, bardzo bolał nad rozbiciem chrześcijaństwa. Uczynił wiele, by zjednoczyć Kościół. Można tutaj wspomnieć o gestach, które wykonał wobec anglikanów. Dzięki utworzeniu dla nich specjalnego ordynariatu wielu anglikanów mogło powrócić na łono Kościoła katolickiego. Były też gesty wobec lefebrystów. Papież wyciągał rękę, ale nie zawsze spotykało się to z dobrą wolą, nad czym Benedykt XVI bardzo bolał. Zezwolił na sprawowanie Liturgii w rycie potrydenckim, przedsoborowym, tak żeby powiedzieć, że Kościół też ceni tę Liturgię. Była tylko prośba, żeby lefebryści zaakceptowali prawdę, którą ogłosił Sobór Watykański II. Oni sprzeciwiali się kilku dokumentom, zwłaszcza Deklaracji o wolności religijnej czy Dekretowi o ekumenizmie, niektórym fragmentom konstytucji pastoralnej o Kościele. Do tej pory mają problemy, żeby przyjąć naukę Soboru, bo to jest warunek, żeby mogli dojść do jedności z Kościołem, z Papieżem. I to właśnie nie zostało jeszcze wyjaśnione do końca.

Tak widzę główne linie tego pontyfikatu. Gdyby można było porównać, choć to jest trudne, Benedykta XVI z Janem Pawłem II, to widać, że Papież Polak koncentrował się na człowieku, dlatego właśnie skierował do Kościoła hasło: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Jan Paweł II zapatrzony był w człowieka jako dzieło Boże, stąd też w jego nauczaniu silnie obecny był wątek praw człowieka, jego godności. Benedykt XVI dopełnił to spojrzeniem na Pana Boga, wskazując, jak ważny jest Bóg, Jego prawo, wiara w Niego, przyjaźń z Bogiem i w ogóle budowanie życia osobistego, rodzinnego w oparciu o prawo Boże i przyjaźń z Bogiem.

Chciałbym też wskazać na wielką duchowość Papieża. Z tego, co mówił, z jego homilii, przemówień wynikała wielka głębia. Jego nauczanie odbierało się jako coś, co wychodzi z serca, umysłu człowieka, który jest głęboko zatopiony w Bogu, który żyje Bogiem na co dzień, który jest rozmodlony. Myślę, że decyzja, którą wczoraj usłyszeliśmy, która nas jakoś zaskoczyła, została przemodlona i jest wynikiem odpowiedzialności za Kościół. Papież zdaje sobie sprawę, jak wielkie zadania stoją przed Kościołem, a ma świadomość, że jego siły fizyczne są ograniczone. I dlatego właśnie taką decyzję podjął. Myślę, że to jest decyzja przemodlona i przez usta Papieża przemawia Duch Święty.

Ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 12 lut 2013, 09:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Punkt zwrotny, atak uprzedzający – krucjata rozpoczęta

Po początkowym niedowierzaniu, gdy zobaczyłem na ekranie mojego telefonu informację o abdykacji Benedykta XVI przewijając SG Salonu24 – pierwszą reakcją była myśl, że admin zwariował i na SG wrzucił czyjś wygłup – ale po początkowym niedowierzaniu przyszło zastanowienie. Bo niewątpliwie to wydarzenie jest punktem zwrotnym w dziejach nowożytnego Kościoła. Punktem zwrotnym, ponieważ w tle mamy nie tylko Jana Pawła Wielkiego, ale całą dotychczasową tradycję, praktykę kurialną, przyzwyczajenia wiernych i – Ducha Świętego który przecież jak wierzymy postawił Józefa Ratzingera na tym miejscu.

A więc jeśli tak, jeśli Kolegium Kardynalskie wybierając Papieża działa pod natchnieniem Ducha Świętego – to dlaczego ów Wybraniec wierzga przeciw ościeniowi? Przecież to jest sytuacja zupełnie podobna do tej, która była na Via Appia, gdy padło pytanie „Quo vadis Domine?”.

Czemu ten Niemiec na tronie Piotrowym ucieka od obowiązków, które na siebie wziął? Przecież nie jest tak chory jak jego poprzednik, ma do dyspozycji najlepszą na świecie medycynę, może dobrać do współpracy kogo chce, ma władzę absolutną…. Jaki jest racjonalny powód? Bo to, że Ojciec Św. popadł w depresję i pod jej wpływem podjął decyzję – najzwyczajniej nie wierzę. To nie jest możliwe, bo Kościół jest najstarszą na świecie instytucją z wypracowanymi przez wieki procedurami korporacyjnymi i tam po prostu na tym szczeblu zarządzania pomyłki działu kadr się nie zdarzają. Decydenci nie dość, że mają najlepszy na świecie system rekrutacyjny, to pomaga im najlepszy na świecie HaeRowiec. Gdzieś niżej mogą się zdarzyć błędy, ale nie w top managemencie.

A więc jeśli nie depresja, to co ?

I tu trafiłem na tekst Jacka Korabity Kowalskiego, który napisał, że być może Papież chce dokonać elekcji vivente rege. Chce mieć za życia wpływ na wybór swojego następcy, ponieważ nie jest pewny czy Kardynałowie posłuchają jego zaleceń, gdyby konklawe odbywało się w trybie zwyczajnym.

Tak – ten domysł Korabity wydaje mi się wielce zbliżony do prawdy. Ale jeśli tak to musimy sobie zdać sprawę, jako członkowie Kościoła co oznacza ten krok, tak nagły.

Czasy są szybkie. Wydarzenia następują po sobie w niezwykłym tempie, i Papież zresztą wspomina o tym w swoim oświadczeniu. Ale nie trzeba tego rozumieć „Jestem już stary i dla mnie to za szybko”. Zobaczmy, że dwa dni wcześniej, jeden ze znaczących hierarchów watykańskich wypowiedział słowa na temat tzw. związków partnerskich i obecnego w świecie permisywizmu, które natychmiast zostały podchwycone przez media, a których sens jest ni mniej ni więcej taki, że Kościół dopuszcza zmianę w dotychczasowym swoim nauczaniu na temat rodziny, świętości życia itd.

Czyli swąd Szatana, o którym mówił Józef Ratzinger jeszcze jako Pancerny Kardynał doszedł aż tam. A co się stanie, gdy Papież umrze i ludzie o takich poglądach będą mieli wpływ na wybór następcy? Przecież to nie tylko jeden człowiek, to musi być całe lobby.

A więc ruch uprzedzający – ustąpienie i mobilizacja wszystkich sił, duchowych, fizycznych i politycznych dla wyboru takiego następcy, który nie tylko będzie wierny dziedzictwu Jana Pawła II, ale wierny Tradycji i Chrystusowi w ogóle!

A więc bardzo możliwe, że to jest ruch uprzedzający, to jest walka z wrogami Kościoła w samym jego wnętrzu. Elekcja vivente rege uniemożliwi zboczenie nawy Piotrowej w kierunku permisywizmu – to po pierwsze, a po drugie –być może, że ostatnim dekretem ex cathedra ustępującego Papieża będzie właśnie wprowadzenie tego rodzaju sukcesji – wyboru następcy za życia poprzednika po przekroczeniu określonego wieku. Byłaby to rewolucja, która zabezpieczyłaby Kościół przed niebezpieczeństwem walk frakcji nowinkarskich, a równocześnie pozwoliłaby na kontrolowana zmianę tam gdzie ta zmiana jest niezbędna.

Ta wojna prewencyjna, ten ruch Ojca Św. jest po prostu ciosem rozbijającym dotychczasową strategię wrogów Kościoła, liczących na cofanie się Kościoła przy słabnących siłach następcy Św. Piotra, gdy władzę nad Kościołem w takich okolicznościach zaczyna przejmować Kuria Rzymska, z rozmaitymi koteriami i frakcjami, a nierzadko i ukrytymi w swoich szeregach wrogami (a że tacy są, mieliśmy nasz polski przykład w osobie pewnego fałszywego Jezuity).

Powstaje zatem pytanie kto może być tym następcą, który może się przeciwstawić naporowi wrogiego świata, a równocześnie poprowadzi Kościół w wierności tradycji w czasy nowych prześladowań, które niewątpliwie nas czekają. Czy w Kolegium Kardynalskim jest ktoś o takiej charyzmie?

Duch tchnie kędy chce. Ale pamiętajmy, że On zna wszystko i wszystkich. Być może w którymś klasztorze, gdzieś w górach, na jakimś pustkowiu jest zakonnik który pości, modli się i czyta, przygotowując się do objęcia tronu Piotrowego, uprzednio dopełniwszy cursus honorum biurokracji kurialnej.

Tak jak Św. Grzegorz VII, Papież, który uratował Kościół przed biznatynizmem i przemocą świata.

Czasy wcale nie są bardziej spokojne niż w roku 1073.

http://szczurbiurowy.salon24.pl/486285, ... rozpoczeta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 07:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Pontyfikat w świetle apokaliptycznych czasów

Bogate dziedzictwo nauczania Ojca Świętego, trafna ocena kondycji współczesnego człowieka to charakterystyczne cechy posługi Benedykta XVI. Nieoczekiwaną rezygnację Ojca Świętego z posługi na Stolicy Piotrowej prof. Massimo Introvigne, włoski socjolog, szef Obserwatorium Wolności Religijnej CENSUR, określa mianem „apokaliptycznej”.

Jak wskazuje prof. Introvigne, nie chodzi o krążące w mediach informacje o końcu świata czy przepowiednie fałszywych proroków, odległe od wymiaru katolickiego.

– Przymiotnik „apokaliptyczne” odnosi się do ekstremalnie trudnych czasów dla Kościoła i dla społeczeństwa, do szczególnie nasilonego procesu dechrystianizacji, jakiego jesteśmy świadkami – powiedział socjolog.

Massimo Introvigne zwraca uwagę na szerokie spojrzenie Benedykta XVI na rzeczywistość i na Kościół. Przypomina, że Ojciec Święty podejmował przede wszystkim dwa przesłania: z Fatimy i proroctwa św. Hildegardy z Bingen, Doktora Kościoła. I w kontekście tych dwóch przesłań socjolog postrzega decyzję Ojca Świętego. Jak mówi, przesłanie z Fatimy jest tłem tej decyzji.

– W sercu przesłania z Fatimy jest osąd nad historią, a w szczególności nad historią współczesną – zauważa i przypomina fragment przemówienia Benedykta XVI wygłoszonego podczas wizyty w maryjnym sanktuarium: „Tragedie zapowiedziane w Fatimie jeszcze się nie minęły z końcem ideologii komunizmu. Kryzys jeszcze nie został rozwiązany. Z pewnego punktu widzenia jest on dziś tak poważny jak nigdy wcześniej, ponieważ jest to przede wszystkim kryzys wiary, a więc kryzys moralny i społeczny”.

Introvigne zwraca też uwagę na trzecią część tajemnicy fatimskiej, „strzałów z broni”, rozpatrywaną nie tylko w kontekście konkretnego ataku na Ojca Świętego Jana Pawła II, o którym już w 2000 roku mówił przyszły Papież Benedykt XVI, ale w szerszej perspektywie – ataków na Kościół z zewnątrz, jak i z jego wnętrza, o których mówił Benedykt XVI w 2010 roku. Włoski socjolog przytacza również fragment wizji św. Hildegardy z Bingen z 1170 roku, kiedy święta dotknięta była chorobą, ale jednocześnie w pełni świadomości widziała piękną kobietę w jaśniejących, jednak pokrytych kurzem szatach – które symbolizowały grzechy ludzi, także grzechy księży.

Profesor Introvigne wymienia bardzo ważne wydarzenia w pontyfikacie Ojca Świętego Benedykta XVI, m.in. przemówienie w Ratyzbonie z 12 września 2006 roku i encyklikę „Spe salvi”, w której Benedykt XVI precyzyjnie przedstawił, jak naprawdę doszliśmy do głębi procesu, który stopniowo oddalił nas od syntezy wiary i rozumu, z takim trudem budowanej przez chrześcijańską Europę w ciągu wielu wieków przez modlitwę, naukę i pracę. Pośród nich wymienia cztery zagrożenia: filozofię Marcina Lutra, który wraz z racjonalizmem odrodzenia wyrzucił rozum, podejmując drogę niebezpiecznego fideizmu, rozpoczynając destrukcję średniowiecznego chrześcijaństwa. Później – iluminizm i wreszcie ideologie XIX wieku, przemieniające się w „krwawe machiny tyranii i opresji”. Jako czwarty punkt wśród czynników decydujących o przemianach wymienił współczesny nihilizm, charakteryzowany przez agresywny relatywizm, który staje się dyktaturą i atakuje sanktuaria życia i rodziny. Włoski socjolog, przypominając bogate nauczanie Ojca Świętego, wymienił również encyklikę „Caritas in veritate”, w której Papież wskazuje na przeobrażanie się polityki w dyktaturę relatywizmu. – Kwestia społeczna staje się dziś radykalnie kwestią antropologiczną – przypomina kluczowe słowa Ojca Świętego.

Profesor Introvigne przypomina, że w nauczaniu Benedykta XVI istotna była kwestia wolności religijnej, o jej znaczeniu mówił w licznych przemówieniach do wiernych, do swoich najbliższych współpracowników, do korpusu dyplomatycznego, w przesłaniach i orędziach. Ojciec Święty przestrzegał przed negacją wolności religijnej w Europie i na Zachodzie. – W przemówieniu do Kurii Rzymskiej 21 grudnia 2012 roku Papież wskazał, że terminalną fazą choroby naszej cywilizacji jest ideologia gender, która zakłada, że nie mamy natury mężczyzny i kobiety, ale możemy po prostu ją wybrać – wskazał Introvigne.

Agnieszka Gracz

httpwww.naszdziennik.plwiara-stolica-apostolska23868,pontyfikat-w-swietle-apokaliptycznych-czasow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 07:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Media spekulują

Rezygnując z posługi Biskupa Rzymu, Benedykt XVI podjął decyzję „o wielkiej wadze dla życia Kościoła”. Nie jest to jednak pierwsza decyzja Papieża o tak ważnym znaczeniu.

Wypada choćby przywołać kilka niezwykle ważnych inicjatyw duszpasterskich, jak choćby Rok św. Pawła, Rok Kapłański czy trwający Rok Wiary. Jest też autorem kilku bardzo istotnych dla życia Kościoła i świata dokumentów, w tym trzech encyklik. Wreszcie nie sposób nie wspomnieć o przełomowych podróżach apostolskich. Dlaczego więc media, które wówczas nie zwróciły na nie niemal żadnej uwagi, dziś tak wiele miejsca poświęcają papieskiej rezygnacji?

W polskojęzycznych mediach nagle zaroiło się od wszelkiego rodzaju spekulacji nie tylko na temat jej powodów, ale i abstrakcyjnych „rozważań” na temat przyszłości Kościoła. Jedni już wskazują niemal stuprocentowych następców Benedykta XVI z Kolegium Kardynalskiego, inni dają do zrozumienia, że zamiast któregoś z kardynałów na tronie Piotrowym skłonni byliby widzieć któregoś z duchownych tzw. Kościoła otwartego, czyli gotowego do „poślubienia” ducha tego świata kosztem bezwzględnej wierności Chrystusowi. Absurdalnym tytułem na pierwszej stronie „Gazeta Wyborcza” przypisała Benedyktowi XVI słowa, których nigdy nie wypowiedział, wypaczając całkowicie sens tego, co się dokonało. Publicyści „Rzeczpospolitej” wiedzą już nawet, jakie będzie „dalsze życie Papieża” i kiedy poznamy jego następcę. Przy okazji, analizując pontyfikat, większość publicystów i komentatorów przedstawia go wyłącznie przez pryzmat dialogu ekumenicznego, stosunku do Żydów czy nadużyć duchowieństwa, pomijając wszystko to, co w nim najistotniejsze, a mianowicie misterium relacji Bóg – człowiek, dzięki której łódź Piotrowa wciąż opiera się nie tylko burzom, ale i piratom, a Kościół Chrystusowy jest jedyną w świecie instytucją, która posiada nie tylko jasno określony kierunek i cel, ale zna potrzebne ku jego realizacji środki.

W podobnym sensacyjno-spekulacyjnym tonie wypowiadają się dziennikarze zagraniczni, choć ci zwrócili też uwagę na pioruny i błyskawice nad kopułą Bazyliki św. Piotra w dniu, w którym Ojciec Święty ogłosił swoją rezygnację.

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że w sprawach dotyczących Kościoła katolickiego charakterystyczną cechą mediów jest manipulacja. Podobnie dzieje się w tym wypadku. Patrząc na medialne wypowiedzi, odnosimy wrażenie, że wszyscy ich twórcy są nieomylni… Całe szczęście, że na straży uległości powszechnej głupocie stoi realizm i krytyczne spojrzenie odbiorców. Większość z nich wie, że pontyfikat Benedykta XVI wyrastał wysoko ponad przeciętny bieg wydarzeń XXI wieku, nawet jeśli mało który z dziennikarzy i komentatorów wysilił się, by to zauważyć…

Sebastian Karczewski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... uluja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 08:09 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Piotrowy krzyż

Ks. prof. Tadeusz Guz

Decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI o ustąpieniu z urzędu Piotrowego w 8. roku jego pontyfikatu wymaga dla właściwego jej zrozumienia, tzn. w Duchu Bożym, fundamentów światła Ewangelii Jezusa z Nazaretu oraz łaski wiary katolickiej i apostolskiej. Dzięki nim Duch Święty może pewnie, bezpiecznie i absolutnie doskonale prowadzić wspólnotę dzieci Bożych ku Królestwu Niebieskiemu jako ostatecznemu spełnieniu się historii stworzenia w postaci Kościoła tryumfującego. Tym bardziej że dzieje się to w Roku Wiary.

Piękno wiary

Pierwszym odruchem serca i ducha jest w tym bardzo ważnym momencie historycznym głęboka wdzięczność za osobę i szeroko pojęte dzieło Papieża Benedykta XVI. Nie okazało się ono, jak myślało wielu zaraz po jego wyborze, li tylko „przejściowe”, lecz odkryło na nowo i umożliwiło ludzkości ostatnich lat przeżycie „wiosny” aktualności depozytu naszej wiary świętej. Jakaś niebiańska prostota, świetlana krystaliczność i niedościgniona harmonijność interpretacji Pisma Świętego, określonej dogmatyczno-sakramentalnie, nauki Kościoła opartej na dziełach Ojców i świętych Doktorów. Odważne i bezkompromisowe zakwestionowanie wielu tzw. pewników ducha świata, np. w postaci teorii ewolucji, innych form materializmu, relatywizmu, hedonizmu czy sekularyzmu jako sprzecznych z Biblią oraz z rozumem i wolną wolą człowieka. Kulminacją było przypomnienie cudu miłości Bożej jako najgłębszego skarbu Przenajświętszego Logosu Boga Ojca, na której każdy człowiek powinien budować życie, wiarę i kulturę na miarę bycia „obrazem” tamtej Trójosobowej Miłości. Tą nauką Ojciec Święty wpisuje się na stałe w twórcze dzieje miłości współczesnego człowieka do Niebiańskiego Stwórcy i Zbawcy.

Przypomnijmy sobie decydujące fakty z życia Jezusa. Sam wcielony Syn Boży i zarazem Syn Dziewicy Maryi istotną część swojej ziemskiej misji poświęcił modlitwie i rozmowom z Ojcem w Niebie. Stąd ten ogromny akcent Ojca Świętego na potrzebę jego modlitwy za Kościół i świat naszych jakże trudnych, a niejednokrotnie tragicznych dni. Ludzkość przeżywa przecież dzisiaj tak głęboko sięgający proces, który zamiast ją rozwijać, de facto w jakimś antyboskim pędzie rozkłada rzeczywistość człowieka, małżeństwa i rodziny, narodów i państw oraz destruuje podstawowe prawdy i ideały, prawo i moralność, naukę i sztukę, politykę i ekonomię. Na niespotykaną w dotychczasowych dziejach skalę atakuje, a nawet prześladuje krwawo Bosko-ludzką wspólnotę Kościoła. Stąd to wprost sensacyjne, aczkolwiek ludziom wierzącym w Boga bardzo dobrze znane i niezwykle cenione przez wieki, wskazanie Papieża Benedykta XVI na konieczność modlitwy i wyciszenia się przed Panem i Królem, by ostatecznie odnieść zwycięstwo w Bogu Objawienia chrześcijańskiego za pośrednictwem Matki Najświętszej. Właśnie w poniedziałek przeżywaliśmy Jej wspomnienie jako Matki Bożej z Lourdes. Ten kontekst to też nie przypadek, lecz kontynuowanie postawy bł. Jana Pawła II Wielkiego, zorientowanej we wszystkim na Osobie i dziele Matki Zbawiciela.

Zjednoczony z Ukrzyżowanym

Nie ulega wątpliwości, iż dymisja Namiestnika Chrystusowego jako widzialnej Głowy Kościoła Powszechnego jest dla wierzących bolesna, ponieważ doświadczamy odejścia Ojca Świętego z racji kruchości jego fizycznego zdrowia. Tym bardziej otoczmy jego osobę szczególną modlitwą, by wyprosić u tronu Bożego stosowne błogosławieństwo dla jego drogi cierpienia, u której szczytu pragnie być także zjednoczony z Ukrzyżowanym. Wymaga to też pewnego heroizmu wiary, by dźwigać swój Piotrowy krzyż, nade wszystko przed Obliczem naszego Boskiego Mistrza. Niech zatem w tym wchodzeniu do Jego „ogrodu oliwnego” nie pozostanie sam, lecz niech cały Kościół otoczy go wdzięczną miłością serc, bowiem w modlitwie i cierpieniu dopełni swojej dotychczasowej posługi w tej cudownej łodzi Piotrowej, której „bramy piekielne nie przemogą”. Tak świadomy i wolny wybór „odejścia” nie jest znakiem „ugięcia się” czy dezercji Biskupa Rzymu z „pola walk” i zmagań przed ciągle na nowo podejmowanymi próbami ducha czasu, by pokonać Boga i unicestwić Jego dzieła. Wprost przeciwnie, jest znakiem ostatecznego zwycięstwa świadków Krzyża Pańskiego, jednoczących się w pełni swojego ducha i ciała z cierpiącym, ale definitywnym Zwycięzcą – Odkupicielem. Do takiej pobożności zachęcał zresztą św. Benedykt, wielki patron Ojca Świętego, by całe życie przeżywać jak Wielki Post, u którego kresu świta Wielka Noc wiekuistej Paschy w Domu Ojca.

Ponad wszystkim promieniuje z tego wolnego aktu Sługi Sług Bożych nadzieja Ducha Pocieszyciela, który jasno wypowiada się w krótkich słowach od tylu już dziesięcioleci wiernego Bogu i Kościołowi Pasterza, iż On będzie dalej przemawiał przez zbliżające się konklawe oraz nie pozostawi swojej osieroconej owczarni. To On wraz z Bogiem Ojcem i Synem Bożym jest Duchem Ożywicielem, zsyłającym nieskończone bogactwo Nieba na nas, na ziemi, oraz przyjmującym wszystkich uświęconych zbawczą Krwią oraz chwalebnym zmartwychwstaniem Baranka Bożego na ucztę wieczną. Jakaż piękna i żywa wiara w nowe zesłanie Ducha Świętego ukazuje się poprzez ten świadomy i wolny akt niezwykle wrażliwego na inspiracje „z góry” oraz wybitnie wykształconego ducha Ojca Świętego Benedykta XVI, któremu jak najserdeczniej życzymy najpiękniejszych łask na jego niepowtarzalnej drodze ku świętości, czyli na drodze wypełnienia woli Bożej do końca!

Autor jest filozofem prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

http://www.naszdziennik.pl/wp/23857,piotrowy-krzyz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 08:13 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Co mówi nam Benedykt XVI swoją decyzją

Ks. dr Mariusz Sztaba

Z pewnym zażenowaniem wsłuchuję się w komentarze sporej liczby redaktorów różnych mass mediów w związku z ogłoszoną przez Benedykta XVI decyzją o rezygnacji. Są one wynikiem lenistwa umysłowego i rodzącej się z niego ignorancji. Owi komentatorzy, zamiast dotrzeć do dostępnego oświadczenia Papieża odnośnie do interesującej ich sprawy i podjąć rzeczową jego analizę i ewentualną dyskusję wokół niego, wolą snuć domysły, przypuszczenia, podejrzenia i insynuacje. Taki sposób podejścia do ważnego tematu i historycznie ciekawej sytuacji jest wyrazem braku profesjonalizmu oraz szukania sensacji zamiast prawdy. Powoduje on również deformację intencji i decyzji Ojca Świętego oraz towarzyszących im okoliczności.

Redaktorzy i autorzy przeróżnych komentarzy nie są w stanie dostrzec głębi papieskiej decyzji, będącej wyrazem miłości do Kościoła i troski oraz odpowiedzialności za niego. Nie rozumieją istoty Kościoła, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, gdzie głową jest Chrystus, duchem ożywiającym Duch Święty, a każdorazowy Papież widzialną głową tego Ciała. Mylą pojęcie władzy w Kościele z władzą świecką. A przecież władza jest służbą – regnare est servire. Rozumie to Papież, wytrawny teolog i duszpasterz. Wie, że Kościół we współczesnym świecie, pełnym zawirowania i zagubienia, musi w sposób dynamiczny towarzyszyć ludzkości. Ojciec Święty musi być apostołem przemierzającym krańce ziemi, aby ewangelizować, nawracać, utwierdzać siostry i braci w wierze. Do tego potrzebuje sił i zdrowia. Benedykt XVI w wielkiej pokorze i w duchu odpowiedzialności za misję Kościoła informuje o rezygnacji w Światowym Dniu Chorego. Tym samym potwierdza fakt, że sam należy do tej cząstki Kościoła, która swoim cierpieniem, dolegliwościami związanymi ze starszym wiekiem i cichą modlitwą wspiera Kościół powszechny. Kościół pielgrzymujący musi być młody i dynamiczny. Sędziwy Papież jako sługa sług Bożych chce wspierać go swoją cichą modlitwą i cierpieniem. Jak Symeon mówi: „Teraz, o Panie, pozwól odejść słudze swemu”, podkreślając w całej swojej pokorze: „sługą nieużytecznym jestem”. Mylą się więc ci, którzy decyzję Benedykta XVI odczytują w kategoriach ucieczki czy też sensacji. Chybione jest także porównywanie Benedykta XVI z bł. Janem Pawłem II. To dwie niewspółmierne osobowości, wielkiego umysłu i wewnętrznej, duchowej siły. Błogosławiony Jan Paweł II trwał do końca, ucząc nas sensu cierpienia i godności umierania. Benedykt XVI uczy nas pokory, miłości i odpowiedzialności za Kościół. Wskazuje na fundamentalną prawdę o władzy w Kościele i o roli Papieża. Bowiem nie Kościół jest dla Papieża, ale Papież dla Kościoła. Bezrefleksyjne porównywanie końcowego etapu pontyfikatu Jana Pawła II i Benedykta XVI jest nieporozumieniem i drogą na skróty. To kolejny wyraz szukania sensacji i skandalu, a nie prawdziwych okoliczności papieskiej decyzji. Przyjdzie czas, kiedy rzeczowo i refleksyjnie będziemy podsumowywać ten pontyfikat, a jest on bogaty w wydarzenia i ważne dokumenty. Dzisiaj, ucząc się od Benedykta XVI pokory i miłości do Kościoła, otoczmy go serdeczną i wdzięczną modlitwą, a także polecajmy dobremu Bogu – Panu historii i Kościoła – mające nastąpić w najbliższym czasie konklawe. I nie zapominajmy o tym, że w osobie Benedykta XVI mamy wielkiego przyjaciela Polski, Polaków i Kościoła w Polsce, czemu niejednokrotnie dawał wyraz.

Autor jest adiunktem w Katedrze Pedagogiki Społecznej KUL.

http://www.naszdziennik.pl/wp/23856,co- ... cyzja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 08:20 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Przed bitwą

Marcin Nowina Konopka

Kiedy stary generał dowodzący armią przed śmiertelną bitwą odwołuje się do króla z apelem o wyznaczenie młodszego, silniejszego i wyposażonego w jeszcze inne talenty wodza – nikt prócz oszczerców nie powie, że to brak odwagi. Przeciwnie, ustąpienie miejsca następcy jest aktem wielkiej odwagi, wspaniałomyślności i dalekowzroczności.

Są tacy, którzy twierdzą, że Kościół nie ma nic wspólnego z polem bitwy. Są w błędzie. Od początku trwa przecież walka zła przeciwko Dobru. A od czasu do czasu dochodzi do walnej bitwy. Na myśl, że to właśnie taki scenariusz się realizuje, naprowadzał nas obecny Ojciec Święty od dawna. 21 maja 2012 r. powiedział do zgromadzonych kardynałów, że pojęcie Ecclesia militans –Kościoła wojującego, choć niemodne, jest prawdziwe. Trudno o bardziej dobitny przekaz. To oznacza, że nie wolno nam powiedzieć, że nie chcemy być wojownikami. Tak! Chcemy być wojownikami, rozpoczynającymi bój od oczyszczenia własnej duszy i serca. Benedykt XVI, zapowiadając akt złożenia urzędu, wywołał wstrząs w świecie. Nie tego spodziewali się przeciwnicy. Kalkulowali raczej, że coraz bardziej ugięty pod brzemieniem wieku i odpowiedzialności będzie słabł wraz z całym Kościołem pod niezliczonymi atakami i ciosami. Tymczasem Jego decyzja nie jest ustąpieniem zmęczonego wodza, lecz czymś całkowicie przeciwnym: modlitwą błagalną i ofiarą, której owocem będzie nowy, wielki przewodnik. Przegrupowanie sił Dobra, które obecnie się dokonuje, da Kościołowi nowe siły i możliwości.

O to prosimy Ducha Świętego, asystującego księżom kardynałom przy wyborze nowego Papieża. Kościół, jak mamy zapowiedziane, nie zginie. Może mniej liczny i z ograniczoną możliwością głoszenia Ewangelii, jednak przetrwa do zwycięskiego zakończenia tej odwiecznej walki. Każdy z nas jest zaproszony do udziału w tym zwycięstwie. Znamienne, że to dramatyczne przejście między pontyfikatami zostało wyreżyserowane przez Pana Boga w czasie Wielkiego Postu. Wyciągamy z tego wniosek, że nie ma lepszej broni przeciwko złu, jak post, modlitwa i ofiara. W naszej obecnej ziemskiej i polskiej sytuacji jest o to coraz łatwiej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/23850,przed-bitwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 13 lut 2013, 18:13 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Owczarni potrzebny pasterz, nie demokracja

Ogłoszona przez Ojca Świętego Benedykta XVI decyzja o abdykacji po chwilowym zaskoczeniu, jakie spowodowała, przyniosła prawdziwy zalew komentarzy, w tym również tych formułowanych przez liberalnych dziennikarzy, którzy nagle w mgnieniu oka stali się „watykanistami”, a także rozmaitych katolickich progresistów. Mówiono już nie tylko o możliwości wprowadzenia kadencyjności urzędu papieskiego, ale również o „konieczności” przemyślenia na nowo „jedynowładzy” papieskiej i uwzględnienia postulatów „demokratyzacji” Kościoła, która miałaby się objawiać większą kolegialnością w sprawowaniu nad nim rządów.

Nie dziwi formułowanie takich projektów przez lewicę: po pierwsze – wyznawana przez nią forma demokratycznej ideologii, zgodnie ze swoją totalitarną logiką ogarnąć winna wszelkie ludzkie instytucje, nie znosząc wyjątków z postaci rodziny czy Kościoła właśnie, po drugie zaś – nic tak nie mogłoby osłabić spoistości doktrynalnej Kościoła, wydawanej przez całe ostatnie posoborowe półwiecze na ciężką próbę, jak jeszcze większe osłabienie władzy Namiestnika Chrystusowego. Pomysły, których realizacja napełniłaby radością wrogów chrześcijaństwa, wszystkich bez wyjątku ludzi Kościoła powinny napawać odrazą i zostać z miejsca odrzucone z pogardą. Tak jednak się nie dzieje, a różni przedstawiciele tzw. katolicyzmu otwartego brylują w mediach, dzieląc się swymi wynurzeniami, że skoro jeden papież nie radził sobie z kierowaniem Kościołem w dzisiejszych trudnych czasach, to może przyszedł czas na „kolegialne zarządzanie”. Żadne konkretne propozycje - jak miałyby się te nowe formy „kolegialności” przejawiać – nie padają, ale można się domyślać, iż chodzi o Kościół, w którym decentralizacji ulegnie przede wszystkim władza nauczycielska, co spowoduje rozluźnienie doktryny, zwłaszcza w kwestiach moralnych. To właśnie w tej sferze brak „pogodzenia się” między Kościołem a współczesnym światem bywa dla katolewicy (która już się wszak „pogodziła”) szczególnie dokuczliwy.

Tymczasem współczesny Kościół i tak w ogromnym stopniu jest kierowany kolegialnie (czego dowodem jest rosnąca pozycja konferencji episkopatów krajowych), a żądania jego „demokratyzacji”, choć niekiedy bardzo ostrożnie formułowane, w ostatecznej konsekwencji sprowadzają się do upodobnienia do zglajszachtowanego, egalitarnego świata poprzez jego naśladowanie w najbardziej prymitywny sposób, jak choćby poprzez powszechne wybory na urzędy kościelne.

Polityczne i intelektualne mody przemijają, a zasady, którymi rządzi się Kościół w swej ziemskiej postaci zostały cierpliwie wypracowane przez ponad dwa tysiąclecia, a wywiedzione z Objawienia, które nie dezaktualizuje się nigdy. Jako odtrutkę na słowa korzystających ze swoich pięciu minut demokratycznych „reformatorów” Kościoła gorąco polecam Państwu lekturę zamieszczonego poniżej obszernego fragmentu konstytucji konstytucji dogmatycznej I Soboru Watykańskiego Pastor aeternus.

Nauczamy zatem i wyjaśniamy, zgodnie ze świadectwami Ewangelii, że Chrystus Pan bezpośrednio i wprost przyrzekł oraz udzielił św. Piotrowi Apostołowi prymatu jurysdykcji nad całym Kościołem Bożym. Tylko bowiem Szymonowi, któremu wcześniej powiedział: „Będziesz się nazywał Kefas”, gdy ten wyznał mówiąc: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego”, Pan rzekł w uroczystych słowach: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, ale Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: ty jesteś Piotr, i na tej skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. Tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Tylko też Szymonowi Piotrowi udzielił Jezus po swym zmartwychwstaniu jurysdykcji najwyższego pasterza i zarządcy całej owczarni, mówiąc: „Paś baranki moje”; „Paś owce moje”. Tej, jakże jasnej nauce Pisma Świętego, zawsze w ten sposób przez Kościół rozumianej, otwarcie sprzeciwiają się fałszywe opinie tych, którzy odrzucając formę rządów ustanowioną przez Chrystusa w Jego Kościele, przewrotnie zaprzeczają, że tylko sam Piotr przed pozostałymi apostołami - czy to przed każdym z osobna, czy to przed wszystkimi razem – został przez Chrystusa wyposażony w prawdziwy i właściwy prymat jurysdykcyjny; albo [opinie] tych, którzy twierdzą, że ten prymat nie był powierzony bezpośrednio św. Piotrowi, ale Kościołowi, a przez niego jemu jako słudze tegoż Kościoła. Gdyby zatem ktoś mówił, że św. Piotr Apostoł nie został przez Chrystusa Pana ustanowiony księciem wszystkich apostołów ani widzialną głową całego Kościoła walczącego; albo że otrzymał tylko prymat honorowy, a nie prawdziwy i właściwy prymat jurysdykcji wprost i bezpośrednio od Pana naszego Jezusa Chrystusa - niech będzie wyklęty.
(…)
To zaś, co książę pasterzy i wielki pasterz owiec, Jezus Chrystus Pan, ustanowił w [osobie] św. Piotra dla zbawienia wiecznego i trwałego dobra Kościoła, musi ustawicznie trwać w Kościele, który z Jego woli założony na skale nieprzerwanie będzie stał mocno aż do końca wieków. Nikt nie może wątpić, a wiedziano o tym w każdej epoce, że święty i błogosławiony Piotr, książę i głowa apostołów, filar wiary oraz fundament Kościoła katolickiego, przyjął klucze królestwa od naszego Pana Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i Odkupiciela rodzaju ludzkiego. Tenże Piotr żyje, przewodzi i sprawuje sąd aż do dziś i na zawsze w swoich następcach, biskupach świętej Stolicy rzymskiej, przez niego założonej i uświęconej Jego krwią. (…)
Gdyby zatem ktoś mówił, że nie wskutek ustanowienia samego Chrystusa Pana, a więc nie na mocy prawa Bożego, św. Piotr na zawsze ma następców w prymacie nad całym Kościołem; albo że biskup Rzymu nie jest następcą św. Piotra w tym prymacie - niech będzie wyklęty.
(...)
Wsparci jasnym świadectwem Pisma Świętego oraz postępując za wyraźnymi i oczywistymi postanowieniami zarówno naszych poprzedników biskupów Rzymu, jak i soborów generalnych, odnawiamy definicję ekumenicznego Soboru Florenckiego, według której wszyscy wierni Chrystusa powinni wierzyć, Że „Święta Stolica Apostolska oraz biskup rzymski posiadają prymat nad całym światem, a biskup Rzymu jest następcą św. Piotra, księcia apostołów, i prawdziwym zastępcą Chrystusa, głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan. Jemu w osobie św. Piotra przekazana została przez Pana naszego Jezusa Chrystusa pełna władza pasterzowania, rządzenia i kierowania Kościołem powszechnym, zgodnie z uchwałami soborów powszechnych i świętych kanonów”.

Dlatego nauczamy i wyjaśniamy, że Kościół rzymski, z rozporządzenia Pana posiada nad wszystkimi innymi [kościołami] pierwszeństwo zwyczajnej władzy, oraz że ta jurysdykcyjna władza biskupa Rzymu, która jest rzeczywiście biskupia, jest bezpośrednia: wobec niej obowiązani są zachować hierarchiczne podporządkowanie i prawdziwe posłuszeństwo pasterze i wierni wszelkiego obrządku i godności, każdy z osobna i wszyscy razem, i to nie tylko w sprawach wiary i moralności, ale także w kwestiach dotyczących dyscypliny i kierowania Kościołem rozproszonym po całym świecie; w ten sposób, żeby - przez zachowanie jedności zarówno wspólnoty, jak i wyznawania tej samej wiary z biskupem Rzymu - Kościół Chrystusa był jedną owczarnią wokół jednego najwyższego pasterza.

To jest nauka prawdy katolickiej, od której nikt nie może odstąpić bez utraty wiary i zbawienia.
(…)
Ponieważ biskup Rzymu na mocy Bożego prawa prymatu apostolskiego stoi na czele całego Kościoła, nauczamy i wyjaśniamy, że jest on najwyższym sędzią wiernych, oraz że „we wszystkich sprawach podpadających pod orzeczenie kościelne, można się odwołać do jego osądu”. Nikomu zaś nie wolno odwoływać się od wyroków Stolicy Apostolskiej, ponad którą nie ma żadnej wyższej władzy, a także nikt nie może osądzać jej wyroku. Dlatego porzucają prawdę ci, którzy twierdzą, że od decyzji biskupów Rzymu można się odwoływać do soborów ekumenicznych, jako do autorytetu wyższego od biskupa Rzymu.

Gdyby zatem ktoś mówił, że biskup Rzymu posiada tylko urząd nadzorowania lub kierowania, a nie pełną i najwyższą władzę jurysdykcji w całym Kościele, nie tylko w sprawach wiary i moralności, ale także w sprawach dotyczących karności i rządzenia Kościołem rozproszonego po całym świecie; albo że posiada on tylko większą część, a nie całą pełnię tej najwyższej władzy; albo że ta jego władza nie jest zwyczajna i bezpośrednia, zarówno w odniesieniu do wszystkich i każdego z kościołów, jak również wobec wszystkich i każdego z pasterzy i wiernych - niech będzie wyklęty.


Czy tak jasno i wyraźnie wyłożona nauka Kościoła wymaga jeszcze jakiegoś komentarza? Czy jest w niej miejsce na demokrację, czerpiącą swą legitymację z woli ludu, choćby nawet ludem tym byli wierni? Czy w „owczarni, skupionej wokół jednego pasterza” jest miejsce na kolegialność? Z pewnością nikt nie spodziewał się, że okazję do stawiania takich pytań da - przez swoją zaskakującą decyzję - sam Ojciec Święty Benedykt XVI. Jednak - niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie – mówi Pan.

Piotr Doerre

http://www.pch24.pl/owczarni-potrzebny- ... 391,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół Katolicki
PostNapisane: 14 lut 2013, 08:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Kościół jest duchową potęgą

Ks. bp Ignacy Dec ordynariusz świdnicki

W liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, 11 lutego br., w XXI Światowy Dzień Chorego, Ojciec Święty Benedykt XVI zapowiedział zakończenie swego pontyfikatu, które nastąpi 28 lutego o godz. 20.00. Ta zaskakująca, nieoczekiwana decyzja pobudza nas do refleksji, w jakim świecie pełnił posługę Piotra Naszych Czasów i jakie przesłanie zostawia nam jego pontyfikat. Gdy w kwietniu 2005 roku Benedykt XVI rozpoczynał swoją posługę apostolską, prosił wszystkich o modlitwę, by mógł jak najlepiej służyć Kościołowi, by nie przestraszył się wilków, które będą atakować owczarnię Chrystusową. Te ataki nadeszły z różnych stron, nawet z jego rodzinnego kraju. Skupiły się przede wszystkim na nim i na tych pasterzach, którzy go wspierali i bronili. Wrogowie znali zasadę: „Uderz Pasterza, aby się rozproszyły owce” (Za 13, 7; por. Mk 14, 27b). Pierwszy Pasterz Kościoła Benedykt XVI nie przestraszył się wilków. Chronił owczarnię Chrystusową przede wszystkim mądrym, ewangelicznym nauczaniem, które wyrastało z wiary i modlitwy. Wielokrotnie powtarzał: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. Owczarnia Chrystusa, chrześcijaństwo trwa. Na ziemi jest nas, wyznawców Chrystusa, prawie 1 miliard 200 milionów. Kościół jest naprawdę wielką, duchową potęgą. Ma zapewnienie od swego Założyciela, że przetrwa przez całą historię świata: „Bramy piekielne go nie przemogą”. (Mt 16, 18b). Ojciec Święty Benedykt XVI uczył nas, że wszelkie zło, które nas dziś spotyka, może być zwyciężone dobrem, przede wszystkim wiarą i modlitwą, wiernym trwaniem przy Chrystusie. Zdążył napisać trzy encykliki, w których przypomniał nam, że Bóg jest miłością, że w Nim winniśmy pokładać naszą nadzieję na ostateczne zwycięstwo wartości ewangelicznych, że prawdziwa miłość wyrasta z prawdy i wolności.

Wielu ludzi, w tym także sporo chrześcijan, może być dziś przerażonych ogromem zła, jakie rozlewa się po świecie. Oto parlamenty, rządy chcą wywrócić dotychczasowe kodeksy moralne, przede wszystkim postulują odejście od Dekalogu, próbują ośmieszyć i obalić tradycyjne instytucje życia ludzkiego, przede wszystkim małżeństwo i rodzinę. To, co dotąd było uważane za dobro, w dysputach medialnych nazywa się złem, a to, co było dewiacją, próbuje się promować jako normę, którą należy prawnie zalegalizować. Chrześcijanie bywają zakrzykiwani, a gdy bronią prawdy i innych wartości, bywają nazywani fundamentalistami posługującymi się rzekomo językiem nienawiści. Zaczynamy okres Wielkiego Postu, prowadzący nas ku Wielkanocy. Chrystus zachęca nas do pełnienia dobrych uczynków: jałmużny, modlitwy i postu, ale nie na pokaz, nie dla naszej chwały, ale dla chwały Pana Boga i dobra ludzi. Z naszym bagażem życiowych ciężarów chcemy przyłączyć się do Chrystusa uniżonego i cierpiącego. Jego droga prowadzi ku zwycięstwu, ku zmartwychwstaniu. W obliczu krzyczącego zła jest nam potrzebny modlitewny zryw. Jako chrześcijanie, uczniowie Chrystusa posiadamy ogromne możliwości, by zaangażować się w ratowanie świata przed zepsuciem i przyczynić się do budowania lepszego jutra Kościoła i świata. Drogą ku temu jest podjęcie wielkiej krucjaty modlitwy. Winniśmy stanąć przed Bogiem do modlitwy przebłagalnej. Tak jak ongiś w historii wielcy mężowie Boży w obliczu dziejącego się zła stawali przed Bogiem i błagali o miłosierdzie nad grzesznymi ludźmi, tak i my, chrześcijanie – z naszymi pasterzami, winniśmy prosić Miłosiernego Boga „o miłosierdzie dla nas i całego świata”. W Bogu jest jedyna nasza nadzieja. Chcemy naśladować Jezusa w Jego wierności Ojcu. Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie są rękojmią naszej nadziei na ostateczne zwycięstwo prawdy, dobra, miłości i życia. Czas Ewangelii, czas Kościoła jest ciągle przed nami.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... otega.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 216 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /