Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 04 wrz 2012, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Przyzwolenie na totalitaryzm

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Costa i Pavan Włochy orzekł, że zakaz eugenicznej selekcji dzieci poczętych metodą in vitro jest naruszeniem prawa do życia prywatnego.

W swoim wyroku Trybunał uwzględnił jedynie prawa urodzonych do ich prywatności, pomijając całkowicie prawo do prywatności (i bardziej podstawowe prawo do życia) ich nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że wprowadził rozróżnienie pomiędzy poszczególnymi ludźmi, dyskryminując jednych wobec innych.

W istocie, pomiędzy wierszami, orzeczenie Trybunału niesie bardzo poważne przesłanie natury ideologicznej i moralnej. Po pierwsze, odmawia człowieczeństwa dziecku poczętemu (niezależnie czy na etapie embrionalnym, czy płodowym rozwoju), a konsekwentnie także godności i praw stąd płynących.

Życie dziecka pozostaje całkowicie w gestii woli rodziców i legislatorów. Samo w sobie nie jest podmiotem jakichkolwiek praw i godności. Jego zabójstwo (określane mianem aborcji lub terminacji ciąży) jest procedurą w oczywisty dla Trybunału sposób pozostającą w sferze prywatności danego małżeństwa (danej pary czy kobiety).

Trudno w tym kontekście nie przywołać słów bł. Jana Pawła II z encykliki "Evangelium vitae", który w 57. numerze stwierdza:

"Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. "Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać"".

Papież z naciskiem podkreśla totalitarny charakter prawa dopuszczającego zbrodnię na niewinnym człowieku. Totalitaryzm bowiem niekoniecznie przejawia się w torturach czy policyjnej kontroli. Istotą totalitaryzmu jest uzurpacja przez władzę prawa do decydowania, kto ma jakie prawa, kto jest człowiekiem i na ile jest człowiekiem, komu dane będzie żyć, a kto będzie musiał umrzeć.

Właśnie dlatego wyrok Trybunału odsłania totalitarne oblicze współczesnej Europy oraz całego "nowoczesnego" świata, w którym rację mają tylko zdrowi i silni. Tylko ci są bronieni, którzy sami się mogą obronić. Nienarodzeni, zwłaszcza jeśli jeszcze są chorzy bądź dotknięci wadą lub kalectwem, nie mają żadnych praw. Podobnie chorzy, starzy, zniedołężniali. Dla nich nie ma miejsca między zdrowymi i silnymi. Są nadmiernym ciężarem... Podnoszony niekiedy argument "niskiej jakości życia" takich ludzi i wynikające stąd decyzje o aborcji lub eutanazji są bezczelną kpiną z ludzkiej godności.


Wyrok Trybunału Praw Człowieka jasno pokazuje, że w Europie w tej chwili panuje przyzwolenie na totalitaryzm. Ale nie Europa jest tu winna, tylko poszczególni ludzie. To oni, to my tworzymy struktury, wybieramy naszych przedstawicieli do parlamentu, samorządów. To my, w rozmowach z kolegami w pracy i przypadkowymi osobami w sklepie lub autobusie, wspieramy cywilizację życia bądź spisek przeciwko życiu. Za każdym grzechem stoją konkretne decyzje konkretnych ludzi.

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz MIC

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aryzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 09 paź 2012, 15:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Świat: Zmiana się zaczyna

5 Wrzesień 2012 http://globalnewsandviews.wordpress.com ... odigliani/

autor: Nicola di Cora Modigliani

Artykuł ten został przetłumaczony na angielski przez Sandhya Jain.

Mówimy dzisiaj o geopolityce i wolności dostępu do informacji. Lecz to, co działo się wczoraj (17 sierpnia 2012 – przypis red.) technicznie (czyli politycznie) zaczęło się 12 grudnia 2008 r., choć niektórzy mówią, że już we wrześniu tamtego roku, lecz zajęło 4 lata zanim fala szoku dotarła do Europy i Ameryki. Sprawa tyczy się Juliana Assange, Wikileaks oraz Republiki Ekwadoru. Wbrew temu, co sądzicie, że cały kontynent amerykański, Australia, Europa, nawet cały świat były takie same przez te dziesięć lat, okazuje się że jednak świat nie działał w ten sam sposób.

We Włoszech nikomu nie powiedziano o zmaganiach między Brazylią a ONZ-tem, źle zarządzanym przez Christine Lagarde, która została szefową MFW, tymczasem Włochy zostały oficjalnie relegowane ze składu 8 największych gospodarek światowych, bowiem są na 9 miejscu w świecie. Ich miejsce zajęła Brazylia. A więc na następnym szczycie G8, Włochy nie powinny być zaproszone, a za to powinna zjawić się Brazylia. A skutkiem tego podjęto decyzję usunięcia ciała o nazwie G8, a w to miejsce nowym standardem stało się G10.

Europa, na czele z Anglią i Niemcami, po prostu nie może zaakceptować triumfu „keynes’izmu” w Ameryce Południowej. Kwintesencją głównych założeń zachodnich pozostaje: „Niech oni lepiej siedzą u siebie w domu i będą wdzięczni, że pozwalamy im przetrwać, jak Afrykanom. Bo inaczej jednego po drugim spotka to, co przytrafiło się Kaddafiemu”.

Zwięźle mówiąc jest to ostrzeżenie, lecz Ameryka Południowa wysłała w ciągu ostatnich 40 dni trzy potężne wiadomości; ostatnią i najważniejszą w dn. 3 sierpnia, i była ona transmitowana na żywo z Nowego Jorku, z siedziby MFW. A teraz parę faktów.

15 czerwca 2012, Julian Assange zrozumiał, że już po nim. Wiedział, że go aresztują w Sztokholmie, zabiorą z lotniska, i to nie policja Króla Szwecji, ale dwóch oficerów CIA oraz amerykański dyplomata, używających szczególnych porozumień zawartych między tymi dwoma państwami, z jakich wynika, że Assange „aktywnie zakłócił” przebieg operacji Nato w czasie konfliktu w Iraku, gdy wojna nadal trwała. Potem zostanie zabrany bezpośrednio do USA, do stanu Teksas i poddany śledztwu kryminalnemu za działalność terrorystyczną. W czasie procesu prokurator zażąda kary śmierci w oparciu o zapisy the Patriot Act.

Więc Assange po konsultacjach w swej grupie o godz. 9 rano, 19 czerwca, wchodzi do ambasady Ekwadoru. Jego zespół rozpoczyna negocjacje z agentami brytyjskimi w Londynie, Szwedami w Sztokholmie oraz dyplomatami amerykańskimi w Rio de Janeiro. Zapada zgoda na to, aby Olimpiada przeszła w spokoju, po zakończeniu której może on po cichu polecieć do Ameryki Południowej na zasadzie „tylko o tym nie gadaj naokoło”, lecz on i jego grupa nie ufają anglo-amerykanom, i słusznie, i 3 oraz 4 sierpnia przeprowadzają dwa mistrzowskie posunięcia.

3 sierpnia 2012, na 16 miesięcy przed terminem, prezydent Argentyny, Cristina Kirchner, przybywa do siedziby MFW na Manhattanie w towarzystwie ministra finansów oraz ministra spraw zagranicznych Ekwadoru, Patino, reprezentujących organizację ‘Alba’ (Labour Alianza Bolivariana America), unię gospodarczą między Ameryką Łacińską a krajami Morza Karaibskiego.

Przy okazji Kirchner oddaje tam czek na kwotę 12 mld $ (termin zwrotu pożyczki przypadał na 31 grudnia 2013 r.). Ogłasza ona, że poprzez tę spłatę, Argentyna pokazuje dowód na swą wypłacalność i odpowiedzialność, daje powód do zaufania tym, którzy zechcą zainwestować tam środki. Argentyna w 2003 r. popadła w zwłokę z płatnością 112 mld $, ale odrzuciła metodę zanegowania swego zadłużenia; ogłosiła bankructwo i potrzebowała 10 lat na zwrot długu wraz z odsetkami.

Przez 10 lat Argentyna walczyła z usiłowaniami MFW narzucenia temu państwu restrykcyjnych środków oszczędności gospodarczych. Wybrano inną ścieżkę, zgodną z doktryną Keynesa i opartą na finansowaniu infrastruktury, rozwijania badań, innowacji, zamiast cięcia wydatków. Kraj podniósł się z upadku i spłacił ostatnią ratę pożyczki MFW z 16-miesięcznym wyprzedzeniem. To jeszcze raz dowodzi, że pomysły MFW i Banku Światowego są szkodliwe i błędnie ukierunkowane. TINA (“There is no alternative” – nie ma wyboru) jest kłamstwem forsowanym wśród większości krajów świata przez elitę oligarchów.

Po 15 min. od dokonania tej płatności, Kirchner złożyła formalną skargę przeciw USA i UK skierowaną do WTO, na podstawie danych, jakie Argentyna otrzymała od Wikileaks/Assangea.

Argentyna po spłaceniu długów, chce teraz naprawienia szkód wyrządzonych jej działaniem tych państw, wraz z należnymi odsetkami. To walka między Kirchner a Lagarde. Dzięki Assange’owi, jego zespół ma zapisy wielu rozmów rządów wielu krajów świata, w tym USA, Francji, UK, Włoch, Niemiec oraz Watykanu, gdzie rządzą pieniądze. Osama Bin Laden został odesłany do lamusa, a zastąpił do arcy-łotr John Maynard Keynes w myślach finansowych hegemonów.

Assange stał się wrogiem publicznym wielkich mocarstw odkąd zebrał tajne zapisy długich rozmów o tym, jak zadać cios gospodarkom krajów Ameryki Południowej, jak odebrać im ich surowce energetyczne oraz nie dać im się podnieść z upadku; jak nie dopuścić, aby rządy przyjęły plany gospodarcze zgodne z modelami teorii Keynesa zamiast przyjęcia zgody na dyktat MFW, którego jedynym celem jest forsowanie neokolonialnej polityki w głównej mierze służącej Hiszpanii, Włochom i Niemcom, przy użyciu kapitału brytyjskiego.

Większość plików została już opublikowana w internecine. Ci oraz owi zostali oddani na tacy przez Assange w UK i poproszono ich o wizytę w ambasadzie Ekwadoru.

3 sierpnia w Nowym Jorku, Ekwador stał się pierwszym krajem w obu Amerykach i jedynym krajem na świecie od 1948 r., jaki zastosował koncepcję „niemoralnego długu” albo inaczej mówiąc politycznej czy technicznej odmowy zapłaty długów zagranicznych, ponieważ zostały one zaciągnięte przez poprzednie rządy w drodze korupcji, ze złamaniem prawa konstytucyjnego i innych prawem określonych wymagań.

12 grudnia 2008 r., Rafael Correa, nowy prezydent Ekwadoru (którego produkt narodowy brutto wynosi ok. 50 mld $ albo inaczej mówiąc jest 50 razy mniejszy niż Włoch) ogłosił w telewizji, że podjął decyzję unieważniającą narodowe długi uważając je za nielegalne, gdyż ich zaciągnięcie łamało konstytucję, aby uciskać naród. Obecnie Ekwador ma nową zasadę konstytucyjną, która mówi, że legitymowane przez prawo jest to, co służy społeczeństwu.

Ilość długu: 11 mld euro. MFW dosłownie wymazał Ekwador z listy krajów cywilizowanych. „Ten kraj jest izolowany”, oświadczył Dominique Strauss-Kahn, ówczesny dyrektor generalny MFW.

Następnego dnia, Hugo Chavez ogłosił, że Wenezuela będzie zaopatrywać Ekwador w ropę i gaz za darmo przez 10 lat. 4 godziny potem, prezydent Lula ogłosił, że Brazylia przekaże 100 ton dziennie pszenicy, ryżu, soi oraz owoców za darmo, aby wyżywić ludność dopóki kraj nie podniesie się z upadku. Jeszcze tego samego wieczora, Argentyna ogłosiła, że odda dla Ekwadoru 3 % swej produkcji wołowiny za darmo, aby zapewnić odpowiedni poziom protein dla ludności. Rankiem następnego dnia, w Boliwii, Evo Morales ogłosił legalizację kokainy domowej produkcji i domowego użytku, i nakazał przekazanie Ekwadorowi darmową dostawę liści koki oraz nieoprocentowaną pożyczkę w wysokości 5 mld, płatną w ciągu 10 lat w 120 ratach.

2 dni później, Ekwador ogłosił, że korporacje krajowe: the United Fruit Company oraz Del Monte & Associates “za niewolnictwo i zbrodnie przeciwko ludzkości”, zostają znacjonalizowane, przez co cały przemysł bananowy znalazł się w rękach państwa (Ekwador jest największym w świecie eksporterem bananów).

10 dni później, Bavarian Green ze Schleswig Holstein, Conad we Włoszech i Danii oraz Haagen Daaz otrzymały do podpisu umowy z nowym podmiotem na bazie „uczciwego handlu”. 20 grudnia 2008 r., kierując się notą protestacyjną the United Fruit Company, prezydent George Bush (jeszcze rządził do 17 stycznia 2009) ogłosił, że Ekwador podjął „decyzję kryminalną” i wezwał do wykluczenia go z szeregów Narodów Zjednoczonych.

Bush powiedział, że USA były nawet gotowe do „opcji militarnej, aby zabezpieczyć amerykańskie interesy”. Następnego dnia rano, wielka firma prawnicza Goldberg & Goldberg przedstawiła opinię, że dla działania Ekwadoru znajduje się prawniczy precedens. 6 godzin później USA dały za wygraną i wezwały społeczność międzynarodową do zakwestionowania prawomocności koncepcji „niemoralnego długu”.

The United Fruit Company ma na sumieniu systematyczną polityczną korupcję; nakazano jej zapłacić 6 mld $ za wyrządzone szkody.

Co ciekawe, precedens prawniczy datowany jest na 4 stycznia 2003 r. i podpisał go sam George Bush. Tak, miało to miejsce w Iraku, który w tym okresie był „technicznie” w amerykańskim posiadaniu odkąd został zajęty przez siły zbrojne USA, a rząd tymczasowy nie uzyskał jeszcze autoryzacji w ONZ. Saddam Hussein zostawił po sobie długi w wysokości 250 mld euro (40 mld euro wobec Włoch, dzięki transakcjom zawartym przez Tareq Aziza, zastępcy Husseina i sojusznika watykańskiego Opus Dei), jaki USA anulowało przez zastosowanie koncepcji „niemoralnego długu”, w ten sposób tworząc najnowszy historyczny precedens.

Prawnicy nowojorscy rządu Ekwadoru zaproponowali Waszyngtonowi wybór: albo zaakceptuje ten fakt i będzie cicho albo zakwestionuje decyzję Ekwadoru, a tym samym również zdelegalizuje swoją własną w przypadku Iraku i sprawi, że skarb USA wypłaci bezzwłocznie 250 mld euro oraz należne odsetki za 4 lata. Obama, który był już wybrany, lecz jeszcze nie piastował stanowiska, poprosił Busha, aby ten dał sobie z tym spokój. Prawników z Nowego Jorku opłacił rząd brazylijski.

Rafael Correa, ekwadorski prezydent-elekt, to nie przedstawiciel chłopski, jak Morales, ani unionista jak Lula, czy oficer jak Chavez; pochodzi z klasy wyższej i jest intelektualistą. Ukończył ekonomię i planowanie ekonomiczne na Harvardzie, i sam siebie określa jako „chrześcijańskiego socjalistę”. Jego pierwszym aktem władzy było zamrożenie wszystkich rachunków bankowych kościelnego Instytutu Dzieł Religijnych w bankach Quito i skierowanie funduszy na program zasiłków socjalnych dla ludzi znajdujących się w fatalnym położeniu ekonomicznym.

Postawił przed sądem całą klasę polityczną poprzedniego rządu, z których większość poszła siedzieć, a przeciętny wyrok wyniósł 10 lat, skonfiskowano im majątki i znacjonalizowano je, a potem dokonano dystrybucji odebranych dóbr wśród ekologicznych spółdzielni rolniczych. Correa wysłał list do papieża Ratzingera, w jakim nazwał siebie “zawsze skromnym sługą Waszej Oświeconej Świątobliwości”, w nim także oficjalnie złożył prośbę, aby Watykan wysyłał do Ekwadoru tylko „duchownych obdarzonych darem głębokiej duchowości i gotowych służyć potrzebującym, i aby unikać spekulantów, którzy mogą spowodować naruszenie praw człowieka”.

Dzisiaj, nowa Ameryka Południowa mówi “nie” kolonializmowi i niewolnictwu wielonarodowców z Europy i USA. Przez 400 lat odkąd Europejczycy odkryli, że banany są bogate w potas, Ekwadorczycy przeżyli ubóstwo, wyzysk i skrajną nędzę, gdy jednocześnie przez setki lat grupa brutalnych oligarchów bogaciła się ich kosztem; teraz już tego nie ma i nie będzie. Przykład Ekwadoru jest żywy i może powtórzyć się w każdym afrykańskim czy azjatyckim, a nawet europejskim kraju.

Lecz decydujący cios systemowi zadała sensacyjna wiadomość upubliczniona 4 sierpnia 2012 r., gdy Julian Assange wyznaczył hiszpańskiego sędziego Garzóna, wroga publicznego nr 1 zorganizowanej przestępczości, najbardziej zagorzałego przeciwnika Silvio Berlusconiego, a także absolutnie najgroźniejszego rywala globalnego systemu bankowego, na swojego obrońcę.

Hiszpański sędzia ma 35 lat doświadczenia i był odpowiedzialny za śledztwa w najważniejszych sprawach w swoim kraju przez ostatnie 25 lat. Jest ekspertem w dziedzinie „mediów i finansów”, a uzyskał światową renomę w 1993 r. po tym, jak Interpol wydał nakaz aresztowania oparty na jego decyzji procesowej przeciwko Silvio Berlusconiemu i Fedele Confalonieri (prawa ręka Berlusconiego) w sprawie transakcji, w jakich uczestniczyły Telecinco, Pentafilm, Fininvest, Reteitalia i La Cinq.

Okazało się, że Pentafilm (z udziałem Berlusconiego i Cecchi Gori, a także osobnicy o inicjałach PD i PDL razem wzięci) kupiła prawa do filmu za 100 $, jakie sprzedała dla Columbia Pictures za 500 $, potem kupiła je Telecinco i sprzedała za 1000 $ innej włoskiej sieci filmowej, która ostatecznie sprzedała je dla Rai za sumę 2000 $, i tak dalej aż 142 razy sprzedawano ten sam film.

To znaczy, że Rai (czyli my) zapłaciliśmy za prawa do filmu 20 razy tyle, ile wart on jest na rynku i kupiliśmy go 3 razy, aby wszystkie 3 strony porozumienia były zadowolone. Przechodząc do sedna sprawy, Berlusconi był premierem, a Garzón został powstrzymany przez UE. Odniósł połowiczne zwycięstwo. Zamknął Telecinco i posłał za kraty hiszpańskich dyrektorów. W 2003 r. walka rozpoczęła sie na nowo, z nową przykrywką Berlusconiego, Mediaset.

W 2006 r., rząd włoski (Prodi & spółka) pomógł Berlusconiemu uniknąć postawienia w stan oskarżenia. W 2004 r., Garzon zaczął gromadzić dossier przeciw papieżowi Wojtyle oraz przeciwko managementowi Instytutu Dzieł Religijnych w Hiszpanii i w Argentynie w związku z finansowaniem i wspieraniem przez Watykan junt wojskowych Pinocheta i Videla w Południowej Ameryce.

W 2010 r., Garzón złożył rezygnację pod naciskiem hiszpańskiego rządu, lecz zanim przeszedł w stan spoczynku, otworzył firmę prawniczą przeznaczoną wyłącznie do reprezentowania spraw międzynarodowych z dziedziny „mediów i finansów” przed Trybunałem w Hadze. Teraz jako oficjalny orzeł Temidy Assange’a, sędzia Garzón ma dostęp do 145 tysięcy dokumentów, jakie są wciąż w posiadaniu Julian Assange’a, których dotąd nie upubliczniono. Już zdążył powiadomić, że jego biuro jest przygotowane do wezwania wielu przywódców państw zachodnich do stawienia się przed sądem praw człowieka w Hadze. Oskarżenie dotyczyć będzie „przestępstw przeciwko ludzkości, przestępstw przeciw godności człowieka”.

Dlatego szykuje się bitwa. Będzie to decydujące dla przyszłości wolności w sieci. W USA nie robią z tego tajemnicy, że chcą widzieć go martwym, to samo Brytyjczycy, lecz teraz to oni mają problem, bowiem Assange podjął kroki, aby utworzyć globalną grupę, jaka zajmować się będzie działalnością anty-informacyjną. Jej członkowie są anonimowi. Nie mają zdefiniowanej domeny. Po prostu wprowadzają dane, newsy, informacje i opowiadania o zdarzeniach. Oprócz tego, kto chce wiedzieć, gdzie spojrzeć i kto chce zrozumieć? Gdy rośnie temperatura, wszystko zaczyna wychodzić na jaw.

Imperium Brytyjskie straciło swój wystudiowany spokój i chce zatrzymać Assange’a, który z kolei ma dostęp do bezpośrednich źródeł informacyjnych. A zwyczajny fakt puszczenia tych danych w publiczny obieg może odebrać stołki tym, którzy rządzą i przypomnieć ludziom, że znaleźliśmy się w stanie niewidzialnej wojny. Rządzący nie wiedzą, jak powstrzymać rozpowszechnianie informacji o tym, co się dzieje na świecie.

Są ludzie, którzy ryzykują życie przez zwykły akt zamieszczenia informacji z anonimowej lokacji internetowej w Canberrze, Bogocie czy Saint Tropez. Wikileaks nie powinno się czytać jak plotek. Jego anonimowy zespół zasługuje na szacunek. (Zespół ideowych współpracowników Assange’a może tak, bowiem ludzie ci mogą nie widzieć, co czynią, a zwłaszcza komu służą. Część z nich – większa?, mniejsza? – to szpiedzy i agenci wpływu, którzy tylko robią swoją robotę i służą żydowskiej mafii kryminalistów, która poprzez „przecieki” i „sensacje” stosuje brutalny szantaż na swoich gojskich pachołkach, aby ci nie zapomnieli, jakie role im wyznaczono w gry-planie p.t. pax judaica – przypis tłum.)

Nie będziemy więcej mogli powiedzieć jutro, że “ale my nic nie wiedzieliśmy”. Ktokolwiek chce się dzisiaj czegoś dowiedzieć, będzie usatysfakcjonowany. Wystarczy spróbować.

Gdy to przetłumaczymy, to oznacza: zanim wyślemy do domu splugawioną klasę polityczną, jaka ledwie nas reprezentuje, paplanina nie przyniesie żadnego skutku. Gdyż obecnie wiemy, jak się sprawy mają. W przeciwnym razie, nie możesz się skarżyć lub być zaskoczonym, że we Włoszech nikt nigdy nawet się nie zająknął o Ekwadorze, o Rafaelu Correa, czy o tym, co wydarzyło się w Ameryce Południowej, o wściekłej bitwie, jaka odbywa się między prezydentem Argentyny i Brazylii z jednej strony, a Christine Lagarde i Merkel z drugiej. Czemu się dziwić, że Brytyjczycy chcą atakować zagraniczne ambasady?

To nie miało miejsca nawet w czasie gorących dni tzw. Zimnej Wojny. Jak to się mówi, gdy ktoś z Ameryki Południowej zapyta: „A co wy tam robicie w tej Europie, co tam się wyrabia?”, wtedy ty odpowiesz: „W Europie śpimy. Nie wiemy, że jest jeszcze jakieś życie poza nią”.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=47


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 07 gru 2012, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Zbigniew Brzeziński ostrzega, że plan stworzenia NWO jest zagrożony przez opór ludzi na świecie

Zbigniew Brzeziński podczas ostatniej wizyty w Polsce powiedział wiele rzeczy, które z pozoru wyglądały na niemądre, ale to nie jego słowa o Smoleńsku zdobyły ogólnoświatową atencję. Wszystkich zainteresowało to, co mówił o kłopotach planu NWO.

Wiele z wydarzeń wydających się być pozornie niezwiązanymi ze sobą w istocie może stanowić część realizacji planu, którego istnienie może stać się jawne dopiero po jego wdrożeniu. Tak można opisać zdarzenia zachodzące na Ziemi, jeśli uznamy, że celem nadrzędnym jest stworzenie władzy o zasięgu ogólnoświatowym. Aby światowe zarządzanie było możliwe konieczne jest jednak przełamanie oporu ludności. Nie łudźmy się, że ten opór istnieje gdziekolwiek w Europie – aktualnie jest w państwach arabskich. U nas już od dawna dzieje się wszystko zgodnie z planem. Unia Europejska stanowi przecież zalążek państwa światowego.

Na drodze do tego potrzebna jest pewne wyrównanie poziomów. Jeszcze kilka dekad temu poziom życia w USA i w Polsce był diametralnie różny; dzisiaj Polska różni się od USA tak jak Europa, po prostu ma swoja specyfikę. Następnych kilka lat rządów socjalistów wyrówna w dół poziom zamożności Amerykanów zbliżając go do średniej unijnej. Łatwo wyobrazić sobie połączenie Unii Europejskiej i Ameryki, nawet gospodarcze.

Z tego, co mówi zwykle Brzeziński rola dla Polski jest taka, że mamy być blisko z Rosją, która jest potrzebna znowu dla interesów USA. Zauważa on, że Ameryce będzie teraz trudno utrzymać dominację na świecie, ponieważ sieci społecznościowe przeistaczają istotę społeczeństwa powodując “uniwersalne przebudzenie masowej politycznej świadomości”

Wydaje się, że z pewnością XXI wiek będzie raczej wiekiem Chin. Aby tak się jednak stało Rosja musi być sprzymierzeńcem USA. Dlatego “Big Zbig” jak Brzezińskiego określił polski Newsweek, po prostu udziela nam dobrych rad, co do naszych stosunków z Rosją nawet w obliczu upokorzeń, jakich nasz kraj ostatnio doświadcza. Brzeziński po prostu ma polskie nazwisko, ale nie reprezentuje polskiej racji stanu. Rozmaici celebryci pozujący go jako nad-autorytet moralny powinni o tym pamiętać. Zagrożenie chińskie może być zatem czynnikiem sprawczym aktualnej polityki na świecie. Chińskie osadnictwo na Syberii może spowodować, że Rosja nagle zacznie widzieć problem Chin w zupełnie innej optyce.

Brzeziński podczas odczytu w Warszawie powiedział między innymi, że opór ludności przed zewnętrzną kontrolą podsycany przez populistyczny aktywizm jest zagrożeniem na drodze do Nowego Porządku Świata. Gdy słyszy się takie deklaracje z ust jednego z założycieli słynnej Komisji Trójstronnej to zaczyna się robić interesująco. Projekt NWO może być zagrożony przez powszechne już przebudzenie świadomości politycznej ludzkości. Brzeziński stwierdził, że tego typu wywrotowe “polityczne globalne przebudzenia” grożą planom wprowadzenia światowego rządu. O tak Zbigniew Brzeziński stał się ostatnio bardzo wylewny.

Źródło: http://www.infowars.com/brzezinski-popu ... rld-order/
http://zmianynaziemi.pl

http://marucha.wordpress.com/2012/12/05 ... a-swiecie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 20 gru 2012, 07:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Wolność w okowach Obamy

Małe Siostry Ubogich, które w USA otaczają opieką blisko 2,5 tys. osób starszych, będą musiały opuścić ten kraj. Zgromadzenie nie chce finansować antykoncepcji, aborcji i sterylizacji w ramach obowiązkowych ubezpieczeń.

Istniejące od niemal dwóch wieków Zgromadzenie Małych Sióstr Ubogich na całym świecie wspiera ludzi starszych, których nie stać na opiekę w placówkach służby zdrowia. W samych Stanach Zjednoczonych ten żebraczy zakon prowadzi 32 domy opieki. Znajduje tam pomoc blisko 2,5 tys. osób, bez względu na wyznanie. Teraz jednak – podobnie jak niegdyś w przypadku Chin – siostry będą musiały opuścić USA.

To jeden ze skutków wdrożenia reformy ubezpieczeniowej ObamaCare nakładającej na pracodawców obowiązek wykupu dla pracowników ubezpieczenia obejmującego aborcję, antykoncepcję i sterylizację. Jak stanowią federalne zapisy, jeśli do końca roku przedstawiciele organizacji i instytucji katolickich nie dostarczą zaświadczeń, że pomocą obejmują one jedynie katolików i tylko ich zatrudniają, to albo nałożone na nich zostaną horrendalne kary finansowe, albo będą musiały zrezygnować z prowadzonej działalności.

„Ponieważ Małe Siostry Ubogich nie mogą wbrew sumieniu uczestniczyć ani pośredniczyć w świadczeniu usług, które stoją w konflikcie z nauczaniem Kościoła katolickiego, znajdujemy się w niemożliwej do przyjęcia sytuacji. Jesteśmy zmuszane albo do zaprzestania posługi ludziom wszystkich religii oraz zatrudniania personelu bez względu na wyznanie, albo do zaprzestania wykupu ubezpieczenia dla naszych pracowników” – podkreślają siostry w specjalnym oświadczeniu.

Dzienna grzywna za jednego pracownika w przypadku odmowy finansowania antykoncepcyjnego i aborcyjnego biznesu ma wynosić 100 dolarów. Nietrudno więc obliczyć, że tylko w przypadku żebraczego Zgromadzenia Małych Sióstr Ubogich, gdzie pielęgnacją chorych zajmuje się ich ponad 300, nie wspominając o pracownikach zewnętrznych, roczne kary liczone byłyby w milionach.

Małe Siostry Ubogich zwracają uwagę, że nietolerancja religijna dotykała je od samego początku istnienia zgromadzenia, a więc od czasów porewolucyjnych w antyklerykalnej Francji. Jednak to, czego doświadczają dziś w USA, mogą przyrównać jedynie do sytuacji w Chinach. Stamtąd także musiały uchodzić ze względu na prześladowania reżimu komunistycznego.

– Ten atak na katolickie siostry jest wskaźnikiem, w jakim kierunku Stany Zjednoczone podążają i będą podążać. Wymowne jest to porównanie z Chinami – podkreśla dr Tomasz Korczyński z chrześcijańskiej organizacji Open Doors, monitorującej prześladowanie chrześcijan w świecie.

– Doszliśmy do sytuacji, kiedy prawo legitymizuje niszczenie instytucji, która zrobiła dla społeczeństwa więcej niż wiele innych, wniosła tyle dobra i wartości – dodaje.

Jak zauważa, Stany Zjednoczone za prezydentury Baracka Obamy zarzuciły swój wizerunek państwa stojącego na straży wolności i symbolizującego obronę praw człowieka. Prawo stanowione zaczęło wdzierać się w obszar podstawowych wolności. – To wyraźna ingerencja w prawa obywateli i atak na wolność religijną – podkreśla dr Korczyński.

Opuszczenie Stanów Zjednoczonych przez Małe Siostry Ubogich pokazuje, w jak dramatycznej sytuacji znalazły się instytucje katolickie i organizacje kościelne w tym kraju na skutek ustawy ubezpieczeniowej. Czy np. dojdzie do zniszczenia ponad 620 katolickich szpitali, które obsługują niemal jedną szóstą pacjentów w USA?

Według danych „The Economist”, Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych każdego roku przekazuje 98,6 mld dolarów na opiekę zdrowotną, 48,8 mld dolarów na edukację, 4,7 mld na pomoc charytatywną (nie wliczając w to oddziałów lokalnych) oraz 11 mld na pomoc w ramach diecezji i parafii. Według szacunkowych danych zatrudnienie w placówkach kościelnych znajduje ponad milion osób wszystkich wyznań i przekonań. Do katolickich szkół uczęszcza niemal 3 mln dzieci i młodzieży. Dane te jasno pokazują, do czego zmierza administracja Obamy.

– Celem zmasowanego ataku na to, co katolickie, to, co wyraża wolność, stało się rozprzestrzenianie libertyńskich ideologii – zauważa dr Korczyński. Wygląda na to, że prezydent stawia sprawę jasno: albo Kościół wyrzeknie się swoich wartości, a katolicy zaprą swojej wiary, albo on przystąpi do masowych prześladowań.

Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.pl/wiara-przesl ... obamy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 03 sty 2013, 06:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Proces za eksperymenty na ludziach

Przez 10 lat amerykańska rządowa Agencja Ochrony Środowiska (EPA) prowadziła niebezpieczne eksperymenty z udziałem ludzi, w tym dzieci, chorych i osób starszych. Jutro po raz pierwszy sprawą zajmie się sąd.

O sprawie pisze noworoczny „Washington Times”. Przedstawiciele podległej prezydentowi Barackowi Obamie instytucji twierdzą, że żadne prawo nie ogranicza formy prowadzonych badań. Mają one rzekomo służyć pozwaniu mechanizmów zanieczyszczenia środowiska. Okazuje się, że EPA łamie przy tym standardy, które sama uchwaliła.

Okręgowy Sąd Federalny w Aleksandrii (Wirginia) rozpatrzy pozew o wstrzymanie programu eksperymentów z udziałem ludzi na wniosek organizacji Amerykański Instytut Tradycji (AIT), walczącej przeciwko nadmiernym ograniczeniom rozwoju przemysłu motywowanym zanieczyszczeniem środowiska. Obecna kampania dotyczy jednak nie dymiących kominów jakiejś fabryki, ale ludzi poddawanych działaniu toksycznych substancji. Poszkodowanych jest 41 osób, głównie studentów, ale są wśród nich także dzieci i osoby starsze. Byli wśród nich chorzy na astmę, pacjenci po zawale serca lub ze złożonymi schorzeniami metabolicznymi.

Trucie spalinami
Pracownicy EPA lub współpracujący z nią naukowcy mówili uczestnikom, że eksperymenty służą badaniu astmy i są nieszkodliwe. Grupę badanych zamykano w szczelnym pomieszczeniu szkoły medycznej. Pod budynek podjeżdżała ciężarówka z silnikiem diesla. Do jej rury wydechowej podłączano przewód. Spaliny odpowiednio rozcieńczano i mieszano z innymi substancjami, aby wyeliminować zapach. Ochotnicy mieli oddychać trucizną przez dwie godziny.

Spaliny nie były w żaden sposób oczyszczane. Zawierały sadzę, pyły i ołów w stężeniach mogących spowodować poważne zaburzenia pracy serca, czynności oddechowej, a nawet doprowadzić do nagłej śmierci. Spaliny z silnika diesla zawierają wysoko rakotwórcze wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, a każda ilość ołowiu we krwi uważana jest za niebezpieczną. Wszystkie te dane – jak podkreślają przedstawiciele poszkodowanych – można znaleźć w oficjalnych raportach EPA. Zeznając przed Kongresem, szefowa Agencji Ochrony Środowiska Lisa Jackson w alarmistycznym tonie przedstawiała dane o szkodliwości spalin i domagała się nowych uregulowań ograniczających ruch pojazdów. Według niej pył pochodzący z rur wydechowych to przyczyna jednego na cztery zgony w Ameryce.

Wniosek Amerykańskiego Instytutu Tradycji dotyczy tylko jednego, wciąż prowadzonego programu badawczego. Wiadomo jednak, że podobne projekty EPA realizuje od 10 lat we współpracy z co najmniej pięcioma uniwersytetami. Wśród substancji aplikowanych nieświadomym uczestnikom eksperymentów znajdowały się ozon i chlor gazowy. Nie ma ich w spalinach silników samochodowych – to raczej składniki stosowane w broni chemicznej. Przedstawicielowi AIT Steve’owi Milloyowi, którego wuj jest ofiarą holokaustu, kojarzy się to tylko z jednym – komorami gazowymi.

W marcu 2012 r. jeden z członków rady Agencji obszernie uzasadniał konieczność poddawania podczas eksperymentów wysokim stężeniom ozonu szczurów. Tłumaczył wtedy, że chodzi o „badania o dużym znaczeniu dla zdrowia ludzi, a ze względów etycznych na ludziach nie można ich prowadzić”. Jak zauważa „Washingon Times”, jego instytucja w tym samym czasie podobne badania prowadziła na ludziach, i to na szeroką skalę.

EPA ponad prawem
W odpowiedzi na pytania amerykańskich mediów EPA twierdzi, że nie łamie prawa, a sąd federalny nie ma nad nią jurysdykcji. „Ustawa o czystym powietrzu nie określa zasad wyznaczania dawek zanieczyszczeń, jakie EPA wybiera do badań. Przeciwnie, prawo daje tu agencji pełną swobodę w doborze metod naukowych. Kongres powierzył EPA szeroki zakres kompetencji w celu badania wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie ludzi” – oświadczyła agencja. Dodała, że nie istnieje „standard zasad prowadzenia badań, który podlegałby kontroli sądowej”, i to właśnie agencja sama go sobie określa.

Zdaniem wnioskodawców i wielu amerykańskich specjalistów, proceder EPA łamie wszelkie możliwe zasady etyczne dotyczące eksperymentów na ludziach, zarówno amerykańskie, jak i międzynarodowe. Narażenie na ryzyko śmieci lub poważnego uszczerbku zdrowia, w tym możliwych długotrwałych ciężkich chorób w przyszłości, a także zatajenie celów i zagrożeń związanych z eksperymentami to praktyki zakazane już przez tzw. kodeks norymberski przyjęty w 1947 roku w celu sądzenia zbrodniarzy niemieckich dopuszczających się nieludzkich eksperymentów na więźniach obozów koncentracyjnych. Od tego czasu w USA wprowadzono setki przepisów szczegółowo określających zasady prowadzenia badań medycznych z udziałem ludzi i funkcjonowanie specjalnych komisji etycznych, które zatwierdzają projekty eksperymentów. Z powodu ograniczeń, jakim musi się poddawać większość naukowców oraz firm (szczególnie farmaceutycznych), nie wykonuje się szeregu badań, które byłyby w sposób oczywisty niezwykle pożyteczne, jak na przykład testy nowych leków.

Agencji Ochrony Środowiska USA od dawna zarzuca się ukrywanie działań. Niedawno komisja Izby Reprezentantów wszczęła dochodzenie w sprawie zatajania działań kierownictwa urzędu. W korespondencji służbowej posługiwali się prywatnymi adresami poczty elektronicznej bądź adresami z fikcyjnymi nazwiskami w celu uniknięcia kontroli. Stojąca na czele EPA Lisa Jackson ogłosiła tydzień temu, że odchodzi ze stanowiska.

Pozycja szefa agencji, nazywanego administratorem, jest nieco niższa niż ministra (czyli w USA sekretarza). EPA powstała podczas prezydentury Nixona w 1970 roku. Ma prowadzić badania służące ochronie zdrowia ludzi przed wpływem środowiska. Jej zadaniem jest wypracowywanie norm zanieczyszczeń, tworzenie standardów i przepisów związanych z ochroną środowiska. Poza centralą w stolicy posiada 10 oddziałów regionalnych i 27 laboratoriów, a także własny statek badawczy. Zleca również prowadzenie części programów współpracującym z nią uniwersytetom. Agencja zatrudnia ponad 17 tys. osób i dysponuje rocznym budżetem 8,7 mld dolarów.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.pl/swiat/19818, ... ziach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 28 lut 2013, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Jak strzelać, to do wszystkich!

22. lutego Alex Jones umieścił na swoim portalu artykuł Paula Josepha Watsona http://www.prisonplanet.com/dhs-contrac ... ldren.html .

Wynika zeń, iż władze USA mogły posunąć się w urawniłowce dalej, niźli kiedyś kolejni gensekowie ZSRR. Tam strzelało się do wybrańców, wrogów ustroju, acz w końcu ustrój ten zdemontowali od wewnątrz komunistyczni „młodzi biurokraci”, którzy chcieli nie tylko stołków i wpływów, ale zwykłej mamony. Pięć orderów Lenina i drugie tyle medali Czerwonej Gwiazdy już im do szczęścia nie wystarczało…

Tym niemniej nauka nie poszła w las. Metody, stosowane w XX w. przez odległe – zdawać by się mogło – kulturowo władze w Berlinie, Moskwie czy Pekinie zdobyły sobie rację bytu również w krajach, których rządzący mają na tyle poczucia humoru, by określać je mianem „demokracji”.

O czym napisał Paul J. Watson? Otóż firma Law Enforcement Targets Inc. (LET) z Minneapolis, której kontrakty z władzami USA (poprzez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Department of Homeland Security – DHS) opiewają tylko za ostatnie 3 lata na kwotę 2 milionów dolarów, rozpoczęła sprzedaż „kartonowych tarcz strzeleckich znieczulających policję na <nietradycyjne cele>, w tym kobiety w ciąży, matki, boiska szkolne oraz małych chłopców, jak i starszych posiadaczy broni w ich domach”. Hitlerjugend się kłania czy inny Komsomoł…

Zajścia z warszawskiego 11. listopada 2012 r., gdzie użyto broni gładkolufowej wobec demonstrantów Marszu Niepodległości w Polsce były (na razie przynajmniej) incydentem, nie zaś stałą „recepturą” wobec politycznych przeciwników. Zresztą tłum nie dał się poprowadzić „naprzód” policyjnym prowokatorom w kapturach i nie skorzystał z przygotowanych wcześniej (z logistycznego punktu widzenia wyrywanie kamieni brukowych i płyt chodnikowych bezpośrednio podczas przemarszu jest niemożliwe) „materiałów do rzucania”.

Publikowana w Internecie i prasie Stanów Zjednoczonych „oferta” wzbudziła natychmiastowe protesty. Teoretycznie została przez LET wycofana z Sieci, ale nie wiadomo jeszcze, czy nadal nie da się „nietradycyjnych” tarcz strzeleckich nabyć w jakichś sklepach z bronią czy hipermarketach. Usunięcie reklamy nie oznacza przecież automatycznego zaprzestania sprzedaży.

Jeśli bowiem Department of Homeland Security zakupił (tylko w ciągu roku 2012) około… 2 miliardów sztuk amunicji, to przecież nie po to, by rdzewiała w magazynach. Zamieszek (etnicznych, religijnych, ekonomicznych) boją się w USA wszyscy – i obywatele i władza. Produkcja przez firmę z Minneapolis „znieczulających” tarcz strzeleckich byłaby kolejnym krokiem do gotowości Białego Domu, by w razie niepokojów nie przebierać w taktyce i środkach przymusu.

Cytowany przez Watsona były policjant, Mike Lilly, mówi: „Jeśli ktoś jest przekonany, że to był dobry pomysł, potrzebuje porady psychologa. Odpowiednie wyszkolenie i gotowość nie są uzależnione od strzelania do zdjęć kobiet w ciąży i dzieci. Każdy, kto twierdzi inaczej, poważnie się myli lub ma swoje niejawne cele”.

Być może tarcze, zaprojektowane i wykonane przez Law Enforcement Targets Inc. są jedynie elementem kampanii zastraszania, a nie realnych przygotowań do eksterminacji także uprzywilejowanych dotąd (kulturowo i prawnie) grup społeczeństwa. Tym niemniej nawet wówczas, gdy zostaną wycofane ze sprzedaży i zniszczone, Amerykanie winni mieć się na baczności.

Wyraźny sygnał został obywatelom przekazany i należy wyciągnąć z tego wnioski.

Lech L. Przychodzki

http://www.bezjarzmowie.info.ke/test/?p=9389


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 16 mar 2013, 07:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
TYRANIA GENDER

Z dr. Robertem Walleyem, założycielem i dyrektorem wykonawczym MaterCare International, rozmawia Beata Falkowska

„Nasz Dziennik” śledzi od początku budowę szpitala położniczego w Isiolo w Kenii. Proszę przypomnieć naszym Czytelnikom, na jakim etapie jest obecnie realizacja tego nowatorskiego projektu.

– Szpital jest gotowy. Ale nie możemy zacząć przyjmować pacjentów, gdyż brakuje odpowiednio wykwalifikowanych położników. Szukaliśmy po całej Kenii i znalazł się tylko jeden kandydat. Właśnie prowadzę rozmowy, żeby ściągnąć również kogoś z Polski. Wiem, że tą pracą zainteresowane są dwie polskie lekarki. Tam i tu są dobrzy położnicy. Problem w tym, że chodzi o pracę w obszarze wiejskim, a do tego wszędzie trudno przekonać specjalistów i lekarzy.

Jakie jeszcze problemy pojawiły się w trakcie budowy?

– Szpital miał być już otwarty i udzielać pomocy medycznej matkom. Pierwszym problemem było to, że nie mogliśmy uzyskać finansowania ze źródeł rządowych. Dlaczego? Z powodu naszych założeń programowych! Rządy gotowe są wspierać finansowo tylko tych, którzy zajmują się aborcją i kontrolą urodzeń. Uważamy, że jest to nieprawidłowe postawienie sprawy, dlatego że w 91 proc. przypadków śmierci kobiet w stanie błogosławionym można zapobiec dzięki właściwej opiece położniczej. Nie tylko w Afryce. Otóż, gdy się spojrzy, kiedy najczęściej dochodzi do zgonów matek, okazuje się, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy ciąży, w czasie porodu i w ciągu tygodnia po nim. Jak w takich przypadkach może pomóc aborcja czy antykoncepcja, nawet gdyby były akceptowane? My oczywiście nie uznajemy ich z powodów moralnych. Innymi słowy, to, co naprawdę trzeba zrobić, to otwierać ośrodki położnicze. Poronienia mogą potencjalnie być przyczyną jedynie 9 proc. śmierci kobiet w stanie błogosławionym. Ale wlicza się tutaj także samoistne poronienia, nie tylko sztuczne. Przy czym zgon wiąże się najczęściej z brakiem dostępu do odpowiedniej opieki. Na przykład miejsce zwane Merti, które prof. Bogdan Chazan zna bardzo dobrze, znajduje się 225 kilometrów od naszego szpitala. Tam nie ma bliżej żadnej opieki zdrowotnej.

Odległość jak do Księżyca…

– To po prostu rzadko zaludniona, wiejska okolica. Nie ma transportu. Więc mając już szpital, trzeba poradzić sobie z innymi przeszkodami: komunikacyjnymi, społecznymi (bo kobieta nie może sama zadecydować o pójściu do szpitala, tylko musi pytać o pozwolenie męża). Szpital jest w pełni wyposażony. Zatrudniliśmy pielęgniarki, personel, mam nadzieję, że za miesiąc zatrudnimy także lekarzy położników. To będzie jedna z najlepszych placówek w kraju, więc stanie się atrakcyjna dla lekarzy. Otwarcia szpitala dokonał prezydent Kenii. To także pokazuje rangę tego przedsięwzięcia, które obejmuje nie tylko szpital, ale również cały system pomocy pacjentkom w wysuniętych, małych placówkach rozrzuconych po dużym terytorium. Do szpitala trafiałyby najcięższe przypadki. Opracowaliśmy również logistykę transportu, uwzględniającą tradycyjne rozwiązania afrykańskie, jak i transport ambulansem.

To prawdziwa kontrpropozycja dla antyludzkiej oferty ONZ dla Afryki. Skąd MaterCare czerpie środki na swoją działalność?

– Jeżeli rządy państw Unii Europejskiej, USA czy Kanady zaczną nas słuchać, gdy Bill Gates zacznie nas słuchać, wtedy otrzymamy tyle pieniędzy, że będzie nas stać na wszystko (uśmiech). Ale oni mają pewne założenia programowe w głowach, które nie mają nic wspólnego z problemami kobiet. Pewne środki otrzymaliśmy od Episkopatu Włoch, pozostałe pochodzą głównie z Kanady. Z wpłat zwykłych ludzi. Nieustannie apelujemy o pomoc. Jeśli się jest z boku i nie ma dostępu do głównego nurtu, trzeba wykorzystywać komunikację społeczną. Mamy dobrego pracownika, który się tym zajmuje. Ja nie potrafiłbym spędzać czasu na blogowaniu, Facebooku itp. Docieramy do wielu osób bezpośrednio przez telefon. Często ktoś jest szczęśliwy, że może pomóc i odpowiada: „Tak, sfinansuję to, bo wiem, na co idą moje pieniądze”. I wpłaca obiecaną sumę. Wszelka działalność dobroczynna powinna być bardzo przejrzysta. Ludzie muszą wiedzieć, jak pożytkowane są ich pieniądze.

Jednym z najlepiej finansowanych problemów medycznych współczesnego świata jest zapewne walka z AIDS.

– Nie ma nic złego w przeznaczaniu pieniędzy na walkę z AIDS, ale są gremia, które wskazały arbitralnie: to jest taka „miła” choroba, w tym sensie, że jest politycznie poprawna i badania nad nią można finansować. Dlaczego tak się dzieje? Bo AIDS-lobby ma głos i potrafi walczyć o swoje. Dzieci poczęte mają tylko mój i twój głos.

Konieczność niesienia pomocy ludziom w Afryce jest powszechna, ale Wasze perspektywiczne projekty na tym kontynencie nie otrzymują wsparcia od jakiegokolwiek rządu czy struktury międzyrządowej?

– Nie. Te organizacje mają swoją politycznie poprawną agendę. Kiedy rozmawiamy z ich przedstawicielami, traktują nas jak kłamców, nasze argumenty uznają za wydumane, przesadzone. Ci ludzie mają zupełnie zamknięte oczy. Nie są zainteresowani faktami. Kiedy zapraszamy ich, by obejrzeli, nad czym pracujemy, odmawiają. Oczywiście są w stanie poświęcić wiele czasu i uwagi AIDS, walce z paleniem papierosów etc., ale nie trosce o godne macierzyństwo. Członkowie międzynarodowych organizacji dostrzegają, że na świecie żyją kobiety i mężczyźni, walczą rzekomo o ich prawa, ale nie chcą widzieć, że matki także są kobietami i mają prawo do specjalnej troski i opieki, szczególnie kiedy oczekują narodzin dziecka i w okresie okołoporodowym. Dlatego stworzyliśmy Kartę Praw Matek.

Do jakich państw kierują Państwo ten dokument? Działalność MaterCare International kojarzona jest z krajami rozwijającymi się.

– Karta odnosi się do wszystkich państw świata. Mimo różnicy w cywilizacyjnym poziomie życia, matki w Europie także są konfrontowane z dramatycznymi problemami, które są wyzwaniem dla naszej organizacji. Pierwsza rzecz, jaka mi się nasuwa, gdy myślę o Europie, to często łamane prawo matki do pełnej informacji na temat tego, czym jest aborcja, jak przebiega, co dzieje się z dzieckiem. Dziś wiele mówi się o przemocy wobec kobiet, ale krzywdzić kobiety można na różne sposoby. Poprzez działanie fizyczne takie jak gwałt, handel kobietami, ale także poprzez bierność. Te sytuacje, kiedy wiemy, że powinniśmy coś zrobić, a nie reagujemy. Zaniedbanie jest przemocą. Gdy nie dostarczamy odpowiedniej opieki lekarskiej matce i dziecku, krzywdzimy ich. W sytuacji, gdy kobieta rozważa aborcję, nieudzielenie jej pełnej informacji w imię konformizmu, koniunkturalizmu czy po prostu pozbycia się problemu, jest przemocą.

Myśli Pan, że kobiety często decydują się na zabicie swojego dziecka z niewiedzy, braku odpowiedniego wsparcia?

– Na świecie dokonuje się około miliona aborcji rocznie. Kiedy ktoś zacznie poszukiwać przyczyn tych dramatycznych decyzji, dociekać, czego są przejawem, z jaką jakością opieki medycznej zetknęły się pacjentki, może być zaskoczony. Mamy milion aborcji i kiedy zada się proste pytanie: „dlaczego?”, okazuje się, że nie było żadnych innych powodów poza względami społecznymi. Mamy tu więc do czynienia z sytuacją, kiedy personel medyczny jest angażowany do rozwiązywania kwestii socjalnych przy użyciu technik chirurgicznych. Oczywiście następnym krokiem w takim pozycjonowaniu roli służby zdrowia w naszych społeczeństwach jest zabójstwo na żądanie, czyli eutanazja. Ta „usługa” powoli zacznie się stawać częścią „zdrowotnych” świadczeń gwarantowanych przez państwo. Stoi to w całkowitej sprzeczności z powołaniem lekarza, misją tego zawodu.

Jakie konkretne postulaty zawiera Karta Praw Matek?

– Po pierwsze, poprzez Kartę Praw Matek chcemy podkreślić godność każdego ludzkiego życia, którego nie można różnicować. Idee, które nam przyświecały, to także subsydiarność i solidarność – nie wyręczajmy ludzi, ale pomagajmy im. Podkreślamy również wartość dobra wspólnego, troski jednych o drugich w imię odpowiedzialności za bliźnich. W Karcie mówimy ponadto o cechach, które powinien posiadać katolicki położnik. Kompetencja to pierwsza, podstawowa rzecz, której ludzie oczekują i którą musimy zaoferować.

Drugi wymóg to przekonanie o prawdziwości katolickiego nauczania moralnego i o tym, że jest ono korzystne dla pacjentów. Położnik musi także starać się zrozumieć naturę lokalnej społeczności, której służy, oraz cechować się głęboką empatią, współodczuwaniem trudu ponoszonego przez matki i ojców. Musi także mieć odwagę przeciwstawienia się medycznemu totalitaryzmowi, czyli sytuacjom, gdy Barack Obama lub inni rządzący powiedzą: musisz zrobić, co ci każemy, bez względu na własne przekonania i sumienie.

Czy uniwersytety medyczne kształcą lekarzy w kierunku zrozumienia i podjęcia tego etosu?

– Nie. Przekazujący wiedzę nie mają takich priorytetów lub nie chcą ich mieć. Dominuje nastawienie na kształcenie czysto technicznych umiejętności bez uwzględniania, że i ten przyszły lekarz, i chory mają dusze. Taki „nowy” wspaniały świat. Co będzie się działo, gdy dalej pójdziemy tą ścieżką? Starsi ludzie nigdy nie zaufają już lekarzom. W Holandii mieliśmy przypadki eutanazji wykonywanej przez lekarzy bez zgody pacjentów. Być może było to dokonywane pod presją rządu, który argumentował, że nie warto leczyć 85-latków. Takie utylitarne, wyzute z człowieczeństwa podejście do pacjenta będzie rodziło kolejne pytanie: po co wydawać ogromne sumy pieniędzy na leczenie ciężko chorych ludzi, którzy i tak w niedługim czasie umrą? Odpowiedź jest jedna: bo są chorzy i jako lekarze mamy robić to, co w naszej ludzkiej mocy, by im pomóc. Inaczej stawiamy się w roli Pana Boga. Wydaje nam się, że możemy kreować życie i możemy je zakończyć wtedy, gdy chcemy.

Najbliższa międzynarodowa konferencja MaterCare International, która we wrześniu odbędzie się w Rzymie, poświęcona będzie formacji personelu medycznego. Jakie jeszcze zagadnienia zostaną poruszone?

– Podejmiemy także temat ideologii gender, tzw. związków homoseksualnych i tego, jak te zjawiska dotykają rodziny, macierzyństwo i ojcostwo. Dla przykładu, pary homoseksualne będą potrzebowały sztucznej prokreacji, in vitro. Oczywiście będzie to generowało koszta, ale także obligowało lekarzy poprzez przepisy prawne do uczestnictwa w nieetycznych procedurach.

Przez Polskę przetacza się właśnie dyskusja o ideologii gender. Koryfeusze lewicy starają się nam wmówić, że postuluje ona jedynie danie ludziom prawa do bycia, kim chcą. Jak konsekwencje gender dotykają rodzinę, macierzyństwo?

– To nie jest kwestia prywatnej identyfikacji sprowadzająca się do ekspresji tożsamości. Ideolodzy gender każą nam traktować mężczyzn jak kobiety, co przecież w oczywisty sposób podważa wartość kobiecości, w którą wpisane jest macierzyństwo. Nie możemy zmienić natury. Mimo operacji, którym poddają się ci ludzie, ich kod genetyczny pozostaje taki sam. Nie wspomnę o takich prozaicznych sprawach, jak korzystanie ze wspólnych szatni przez kobiety i transseksualnych mężczyzn, co przecież narusza prawo do intymności kobiet. Większość jest zmuszana do akceptacji dyktatu mniejszości. I to nie jest kwestia wiary, katolicyzmu większości, ale prawa naturalnego. Po prostu rodzimy się mężczyznami i kobietami.

Obrońcy obyczajowej transgresji odpowiadają na te zastrzeżenia, że jesteśmy zacofani, nie ma w nas tolerancji. I wielu katolików woli się nie odzywać.

– Uważam, że jako katolicy za mało podejmujemy te tematy, unikamy zbyt kontrowersyjnych kwestii. Nie dostrzegamy konsekwencji, jakie te przemiany, których doświadczamy, mogą pociągnąć. Tymczasem w efekcie stworzenia precedensu wyjątek szybko może stać się regułą. Zawsze, gdy dyskutuję o legalizacji związków homoseksualnych, przypominam, że kwestia podejścia do małżeństwa stała się przyczyną rozłamu w Kościele i powstania anglikanizmu. Do przewartościowania w obszarze myślenia o małżeństwie w Anglii doprowadziła jedna osoba – Henryk VIII, który chciał poślubić wbrew zakazowi Papieża Annę Boleyn. „Jeśli Papież się nie zgadza, założę własny Kościół. Kto nie wierzy, że będę głową Kościoła?” – pytał król Henryk. Wielu pewnie nie wierzyło, tymczasem jeden człowiek zmienił swoim czynem historię i całe społeczeństwo właśnie z powodu podejścia do małżeństwa.

Czym różni się konferencja MaterCare od innych zjazdów czy konferencji lekarzy?

– To nie jest kolejne spotkanie położników, takich są tysiące. Nam chodzi o zagadnienia, które nie są podejmowane w dyskusjach profesjonalistów. Uważamy, że do pewnych zjawisk należy podchodzić interdyscyplinarnie. Stawiamy pytania dotyczące kwestii etycznych, na przykład jak dokonać najlepszego wyboru w krytycznych sytuacjach. Dotykamy zagadnienia stosowania zasady podwójnego skutku. Pochodzi ona od św. Tomasza z Akwinu. Mówi, że w pewnych sytuacjach wolno zgodzić się na zło jako nieuniknione następstwo innego działania, które jest dobre i konieczne. Jednak nie jest to zasada łatwa do praktycznego zastosowania. Wyobraźmy sobie etyka, który przychodzi o godzinie trzeciej nad ranem do szpitala i ma pomóc podjąć lekarzom na dyżurze straszną decyzję, bo może nie wiedzą wystarczająco dużo o zasadzie podwójnego skutku. Kościół pozwala nam znaleźć dokładne odpowiedzi na problemy sumienia, ponieważ zdefiniował ideę najlepszej praktyki, także medycznej. Wszyscy teraz używają pojęcia „najlepsza praktyka”, niewielu natomiast dostrzega, że naprawdę oznacza ona postępowanie zgodne z prawym sumieniem i rozumem. O tych dylematach chcemy również rozmawiać podczas konferencji w Rzymie.

Ewangelizacja lekarzy to kolejne z zagadnień, które będzie omawiane.

– Nie tylko lekarzy. Potrzebujemy wszystkich: lekarzy, księży, dziennikarzy, bioetyków, prawników, zwykłych ludzi. Nie zmienisz świata, ale możesz mieć wpływ na małe sprawy, coś może być robione lepiej. Nie nawrócimy wszystkich lekarzy na świecie, lecz zaczynamy od małego ziarna, które rośnie. Bardzo ważną rolę w przekazywaniu prawdy mają dziś do odegrania media. To one mówią ludziom, co jest prawdą, wpływają na nasze myślenie i niestety potrafią perfidnie kłamać. Opisując dziecko w łonie matki, dziennikarze najczęściej używają słowa „płód”, ale gdy przekazywali informacje z życia brytyjskiej rodziny królewskiej, nagle zmienili semantykę i informowali, że księżna Kate oczekuje narodzin dziecka. Nikt nie mówi, że „płód” będzie kiedyś królem Anglii i zasiądzie na tronie. Strategia rozpowszechniania prawdy wymaga ustalenia ram działania, wiedzy, jak docierać do ludzi, sposobów atrakcyjnego podawania ważnych treści. To wyzwanie dla nas wszystkich.

Jest Pan pełen zaraźliwego zapału. Skąd czerpie Pan siłę, wiarę w sens tych wszystkich działań?

– Z góry (śmiech). Przełomem w moim życiu było zetknięcie się z Janem Pawłem II. Zostałem dość niespodziewanie mianowany konsultorem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Zastanawiałem się, jak to się stało, że dostrzeżono lekarza gdzieś z dalekiej Kanady. Papież napisał, że potrzebuje głosu prostego, autentycznego katolika. Byłem w tej Radzie 15 lat. Sprawy, którymi się zajmowaliśmy, stanowiły wyzwanie dla sumienia, problem i ciężar. Ale Jan Paweł II mówił mi na audiencji prywatnej: „Kościół potrzebuje ciebie teraz jak nigdy”. Zrozumiałem potem, że to nie dotyczy tylko mnie osobiście, ale każdego człowieka.

Proszę opowiedzieć jeszcze o Pańskiej współpracy z MaterCare Polska.

– Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczony, jak różni się Polska od reszty Europy. Moja pierwsza ojczyzna, Anglia, to pustynia. Nikt już prawie w nic nie wierzy, drugie imię ludzi tam mieszkających to iPhone, tablet. W Polsce niezmiernie zadziwiają mnie pełne świątynie. Dlatego zdecydowaliśmy się otworzyć sekcję MaterCare właśnie tu. Wy, Polacy, wiecie, jak się cierpi. Jesteście też uparci (śmiech). Imponuje mi, jak przeciwstawiacie się terrorowi Brukseli. To wielki sukces, że w waszym kraju nie było jeszcze referendum w sprawie związków homoseksualnych. Bruksela będzie wywierać presję. Ostrzegam!

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/26947,tyrania-gender.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 22 kwi 2013, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Jedni mordują, inni udają że tego nie dostrzegają. Parafrazując to co mówił Dudajew można powiedzieć, że karawana zbrodni pomyślnie przetacza się przez świat, mimo iż szakale próbują coś na ten temat szczekać.
Bezspornym jednak faktem jest to, że najwięcej i najokrutniejszych zbrodniarzy możemy znaleźć wśród ... polityków.


Dudajew – prezydent zabity 17 lat temu

Dżochar Dudajew to chyba jedyny prezydent na świecie który został wybrany 91,7 % tami głosów w uczciwych wyborach. Było to w październiku 1991 roku. Trochę wcześniej zaczęła się faktyczna niepodległość Czeczenii. Zginął 21 IV 1996.
Jak pisze żona Dudajewa Ałła wtedy „ Moskwa wszelkimi środkami starała się pozbyć gwaranta czeczeńskiej konstytucji, zamachy organizowano jeden za drugim. Jego próbowano wysadzić w powietrze, otruć, zniszczyć zaufanie do niego rozpuszczając brudne plotki i oskarżenia, poddawano nawet w wątpliwość jego i moje pochodzenie, określano go jako „górskiego Żyda”, mnie Estonką, Litwinką, a w końcu wyszło na to, że też jestem Żydówką.” Dżochar kwitował to „Szakale wyją, karawana idzie dalej” No i Czeczeńska Republika Iczkeria szła do przodu mimo „powietrznej, kolejowej i ekonomicznej blokady”.

Pierwsza wojna czeczeńska którą cały „ demokratyczny” świat, poza Estonią, uznał za „wewnętrzną sprawę Rosji” została przez nią faktycznie przegrana. Mimo tego, że 1 milionowy naród, a nawet tam poboru nie było, walczył ze 140 milionowym, mającym jedną z najsilniejszych armii świata.

Wtedy, w 1996 zaczęło się faktyczne polowanie na Dudajewa. Jak tylko on zaczynał rozmawiać przez telefon satelitarny pojawiały się samoloty i zaczynało bombardowanie. On wiedział ile minut ma czasu. Jednak pewnego dnia Jelcyn oficjalnie, na cały świat, zaproponował mu rozmowy pokojowe. To na co czekał od wielu lat. Podczas tych rozmów kierowana na sygnał telefonu rakieta go zabiła. W pół roku później odbito Grozny a okrążone rosyjskie wojska musiały prosić o pokój.

„ Od 1996 do 1999 „ Rosja zrobiła wszystko by doprowadzić w Czeczenii do bratobójczej wojny domowej”. Inspirowano porwania dziennikarzy, cudzoziemców. Potem znów rozpoczęto bombardowania Czeczenii pod hasłem „wojny z terrorem”. Pretekstem było wysadzenie domów mieszkalnych w Rosji przez rosyjskie specsłużby. Agresję rozpoczęto jeszcze przed wejściem Basajewa do Dagestanu. Była to wojna w sowieckim czy nazistowskim stylu, z obozami koncentracyjnymi, masowymi zbrodniami – w wyniku obu wojen „ ponad 300 tys zginęło” „300 emigrowało”. „Jelcynowi pomógł jego przyjaciel, prezydent Bill Clinton dawał na pierwszą wojnę miliardy dolarów” . Obama w 2010 oficjalnie włączył Doku Umarowa do spisu międzynarodowych terrorystów i wyznaczył za jego głowę nagrodę 5 mln dolarów. „ Wielu Czeczeńców wydaje się w ręce Kremla a prawdziwi terroryści prowadzą swoje ciemne sprawy w różnych krajach świata: Zabicie w Katarze prezydenta Czeczenii Jandarbijewa, akt terrorystyczny - otrucie Litwinienki w Anglii, zastrzelenie w Austrii Umara Israiłowa, zabójstwo w katastrofie lotniczej prezydenta Kaczyńskiego i większości jego współpracowników, niedawna na razie nie wyjaśniona śmierć w Anglii Borysa Bieriezowskiego, bardzo przypominająca zabójstwo … to – terroryzm państwowy.”

Przyczynami obu wojen była chęć odbudowy imperium w granicach dawnego ZSRR i ropa która w jej czasie płynęła poza wszelka kontrolą i była rozkradana przez kremlowskich magnatów naftowych.

„ No ale czas imperiów minął. Nie ma niczego przypadkowego w naszym świecie, widać taka była wola Najwyższego – kochający wolność naród czeczeński pokazał całemu światu, jak trzeba kochać swoją ojczyznę i umierać za nią. I rosyjskiemu narodowi została udzielona lekcja męstwa. Teraz rosyjski naród musi wybrać: wycofać się, zostawiając rozgrabiony kraj by w pełni opustoszyła go kremlowska mafia albo walczyć o wyzwolenie ojczyzny. Co wygra, prawda, szlachetność, nadzieja, czy kłamstwo, podłość i sprzedajność?”
„Ja wierzę, że naród wygra.”

Когда споткнусь я на исходе дня,
Подъем был труден – не суди меня.
Когда в смертельной схватке кровь пролью,
Не осуждай – честь защищал свою.
Когда обманут, предан другом был,
Вновь не суди – я верил и любил.
Когда не различал коварства зла,
Не осуждай – был сердцем чист сполна!
Когда закроет мне глаза плащом земля,
Тогда суди, – но Бог тебе судья.
/”Исповедь. Джохар Дудаев”/

Za http://haamash.wordpress.com

http://niepoprawni.pl/blog/2334/dudajew ... 7-lat-temu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 14 cze 2013, 19:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/zamiast-pracy-ml ... 28721.html

"Zamiast pracy młodzież dostała od Europy Międzynarodowy Dzień Seksu"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 22 mar 2014, 08:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Manifest rewolucji postnarodowej

Kolejna fala socjalistycznej rewolucji, która ostatnio ogłasza siebie jako postnarodową, jak bezwonny narkotyk od kilkudziesięciu lat podporządkowuje sobie instytucje, państwa i sumienia.

Obrazek

Z jakiegoś powodu w „Manifeście rewolucji postnarodowej. Dla Europy!”, ogłoszonym w 2012 roku, jej „scenarzyści” ujawniają cel i plan działania – chcą znieść suwerenność państw, podporządkować Europę euro, sfederować ją, wyznaczać ścieżki globalizacji i dążyć do stworzenia rządu światowego. Uzgadniają, że ich religią jest tzw. wolność.

A przecież – podążając za analizami Marguerite A. Peeters – rewolucja kulturowa już się dokonała, co oznacza, że zglobalizowano apostazję Zachodu – innymi słowy, że tej „akcji” w pewnym momencie już nadano kierunek, że ma ona ideowy kształt – neosocjalistycznego internacjonalizmu, uruchomionego przez ONZ-owskie konferencje lat 90. XX wieku, które mówią o zarządzaniu globalnym. Czemu więc służy ów „Manifest” jakoby wzywający Europę do działania – czy ma on tylko wywołać reakcję przywiązanych do prawa narodów o samostanowieniu, by następnie ich reakcję zagospodarować zgodnie z ustalonym z góry planem?

W grze nie ma braci
Tymczasem „Manifest” powinien być czytany ostrożnie, z doświadczeniem, że neosocjaliści jako rewolucjoniści są ludźmi gier o władzę, że w lukrze obietnic podsuwają przemoc kłamstwa, że realistycznemu oglądowi rzeczywistości przeciwstawiają opis spreparowany przez nich z szatańską konsekwencją, że ośmieszają wolność polegającą na poszukiwaniu prawdy rozumianej jako zgodność sądów z rzeczywistością oraz wolność wyboru dobra moralnego, by ubóstwić tzw. wolność, czyli swawolę tworzenia nowych utopii oderwanych od prawdy jako prawdy i dobra jako dobra (por. R. Rorty). Tutaj celem jest władza, metodą – gra, w grze – prowokacja i zagospodarowanie reakcji na nią.

W Polsce zaangażowanie w realizację zadań ideologów rewolucji nowej lewicy jest rozpoznawalne w wypowiedziach, w działaniach polityków, w publikacjach takich jak np. „Powstań Europo. Manifest rewolucji postnarodowej”, której polską wersję – „Dla Europy!” Ruch Palikota w 2012 roku opatrzył swoim logo, swoimi kolorami oraz słowem wstępnym swojego przewodniczącego („Do dzieła”), który pisze: „(…) Daniel Cohn Bendit i Guy Verhofstadt napisali książkę ’Dla Europy’. Pierwszy jest legendarnym przywódcą rebelii francuskich i europejskich studentów z 1968 roku, a dziś szefem frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim. Drugi przez prawie dekadę był premierem Belgii, a od 2009 roku kieruje w PE trzecią co do wielkości frakcją ALDE, zrzeszającą demokratów i liberałów. Wspólnie wyliczają wszystkie ekonomiczne, społeczne, kulturowe i polityczne powody, dla których powstać powinno europejskie państwo, powody, dla których potrzebna nam jest głębsza integracja. Robią to z pozycji obrońców wolności – tej odwiecznej wartości jednoczącej Europejczyków, naszej jedynej wspólnej religii! Podzielam ich punkt widzenia. Europa musi się zintegrować. (…) Zjednoczenie Europy uwalnia Polskę z przekleństwa mapy, ponieważ oznacza, że mapa zostanie narysowana na nowo”.

Podwójne dno
Uwaga czytelnika „Manifestu” zostaje nakierowana na myślenie, że – po pierwsze – istotą problemu Europy jest jej słabość i niekonkurencyjność gospodarcza w porównaniu do przyszłych nowych potęg gospodarczych i związana z tym perspektywa marginalizacji Europy; po drugie – sugestia, że metodą zaradzenia „zagrożeniu” jest usunięcie przeszkód dla dobrobytu Europy, takich jak granice polityczne, suwerenność rządów, narodowa racja stanu, niechęć do federacji europejskiej.

Ostrożna lektura „Manifestu” ukazuje istnienie drugiego dna tego planu, w którym większość ma podążać za scenariuszem, gdzie role już zostały rozpisane, czas, miejsce, metodę i prawdziwy cel znają tylko „scenarzyści”. Oni „sugerują zagrożenia” i „podsuwają rozwiązania”, sprawują pełną kontrolę nad powstaniem, przebiegiem i skutkami wydarzeń. Wywołują bodziec i zagospodarowują reakcję. Z jednej strony, mówią o konkurencyjności Europy w relacji do wielkich gospodarek, z drugiej – o konieczności globalizacji.



Atak czołowy – wzmocnienie eurobóstwa
Nazywając się postnarodowcami, neosocjaliści piszą, że na niechęć państw narodowych wobec federalnej Europy chcą odpowiedzieć rezygnacją z polityki „malutkich kroczków” (z jakiegoś powodu ujawniają, że taka istnieje).

Postulują „atak czołowy” na państwo narodowe, które dla nich jest „kulą u nogi”, zagrożeniem! Gwarancją realizacji projektu jest najpierw wspólna waluta euro – „nie ma rozwiązania pośredniego” (s.21) – oraz globalizacja. „Wspólna waluta europejska jest realna, tylko jeżeli ustanowimy Unię federalną, opartą na Rządzie Europejskim, który będzie ustalał politykę gospodarczą, budżetową i fiskalną i będzie w stanie narzucać zasady wszystkim państwom członkowskim strefy euro” (s. 32) (państwa członkowskie – „potencjalni grzesznicy” strefy euro, s. 34). „Wkrótce państwa członkowskie będą musiały wprowadzić do swoich konstytucji złotą zasadę, która zmusi je do trzymania w ryzach swoich budżetów” (s. 36).

Analiza „Manifestu” ukazuje, że wzmocnienie euro ma być osią, szkieletem, centrum działań służącym dekompozycji Europy państw narodowych, ale tylko etapem prowadzącym do następnego, który ma doprowadzić do dokonania zjednoczenia politycznego i gospodarczego w zakresie gospodarki i finansów. Chodzi o sfinalizowanie globalizacji.

Stworzenie rządu światowego
Autorzy postulują stworzenie rządu światowego. Przekonują o „zagrożeniu” dla Europy zbliżającym się ze strony gospodarek Chin, Indii, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Brazylii, Rosji, Meksyku, Indonezji – nowego G8, z którymi Europa może konkurować, jeżeli wzmocni euro, co jest możliwe – jak piszą –tylko w federacji europejskiej („rozwiązanie”).

Tym sposobem autorzy „Manifestu” przesuwają punkt ciężkości działań, który powinien być przeznaczony dla godności osoby, relacji naturalnych, państw suwerennych, na wzmacnianie waluty euro i globalizację mentalności ekologicznej („zrównoważony rozwój”) i odwracają porządek rzeczy.

Taki „ruch” jako „ruch” ma być nieustannym stawaniem się, „procesem” i jako nieustanny „ruch” ma cementować nową rewolucję, która ogłasza siebie jako postnarodową – by w rzeczywistości być antytożsamościowym, totalitarnym projektem skierowanym przeciwko osobie, sumieniu wybierającemu moralne dobro, prawu naturalnemu i naturalnym wspólnotom – ma być tzw. wolnością budowania coraz to nowych utopii.

W praktyce chodzi o globalizację utopii zachodniej apostazji, w której nie ma ani prawdziwego Boga, ani człowieka, ani prawa, ani edukacji, ani kultury, ani rzeczywistości. W Polsce o przygotowanie gruntu dla kolejnej rewolucji zadbali jej działacze, działo się to przed tzw. transformacją i w jej trakcie (np. R.Kalisz: „Art. 18 [Konstytucji RP] jest tak sformułowany, aby w przyszłości można było wprowadzić inne związki niż małżeństwa, które nie miałyby charakteru związku kobiety i mężczyzny. Wiem to, bo sam o to zadbałem”, „Gazeta Wyborcza”, 21.01.2013 r.).

Powstaje pytanie, czy rząd światowy ma dopiero powstać. Przecież – jak widać – marsz rewolucji kulturowej przez instytucje światowe nie był jakby gwałtowną „erupcją”, lecz systematycznie przeprowadzanym planem – z własnym językiem i nową globalną etyką (antyetyką) i miał swoich „niewolników”.

W tym kontekście nie jest wykluczone, że publikacja „Manifestu” jest jedynie bodźcem skierowanym na wywołanie oczekiwanej reakcji, która ma być zagospodarowana przez samych neomarksistów.

„Manifest” wskazuje na ideowe źródła swojej myśli: „Idźmy drogą pionierów myślenia europejskiego. Wynalazców, pisarzy, podróżników. Wielu kreatywnych ludzi – mężczyzn i kobiet, którzy inspirowali ludzkość przez ostatnie 500 lat” (s. 59), czyli na reformację, w której – podążając za analizami ks. prof. Tadeusz Guza –dokonała się najpierw rewolucja religijna, potem rewolucja w myśleniu, i rewolucje polityczne, począwszy od rewolucji francuskiej w 1789 r., przez rewolucję bolszewicką, socjalizmu narodowego, do rewolucji kulturowej naszych dni, która już się dokonała (M.A. Peeters).

Radykalny wstrząs
„Tylko Europa postnarodowa jest w stanie zapewnić utrwalenie naszych ideałów wolności, równości i braterstwa” (s. 29).

Autorzy „Manifestu” piszą: „Trzeba powtarzać, że nie ma powodów, by obawiać się globalizacji (…) musimy mieć na nią wpływ, kierować nią i rozwijać ją oraz nadać jej ekologiczny i polityczny wymiar (…) musimy stworzyć globalizację społeczną, ekologiczną i polityczną obok globalizacji komercyjnej i finansowej” (s. 24).

„To, czego potrzebujemy, to prawdziwa rewolucja. Ustanowienie prawdziwie federalnej Unii z ponadnarodowymi instytucjami europejskimi. Instytucje unijne posiadające uprawnienia do ustalenia polityki gospodarczej, budżetowej i fiskalnej dla całej strefy euro. Instytucje, które otrzymają środki do egzekwowania przestrzeganych zasad. Bez psujących szyki krajów członkowskich. (…) jak najszybsze przekształcenie Komisji Europejskiej w prawdziwie europejski rząd, z ministrami europejskimi, nazywanymi dzisiaj komisarzami” (s. 39).

„Proponujemy, aby po wyborach w 2014 r. Parlament Europejski ogłosił się Zgromadzeniem Konstytucyjnym, w porozumieniu z Radą Ministrów, drugą władzą ustawodawczą, i opracował projekt konstytucji europejskiej, który nie będzie powtórką obecnych traktatów, jak to było w roku 2004”. „Duże kraje powinny połączyć siły z głównymi organizacjami regionalnymi, czy to z G8, G20, czyli Radą Bezpieczeństwa ONZ, czy Międzynarodowym Funduszem Walutowym, aby objąć przywództwo w tworzeniu politycznych ram, w których powinna się rozwijać globalizacja” (s. 25).

„Możliwe, że kryzys w strefie euro zmusi nas do wykonania jakiegoś ruchu. Rzeczy zmieniają się tyko pod przymusem” – pisze G. Verhofstadt (s. 125). W tym kontekście można zapytać, jak to się ma do głoszonej przez socjalistów ich „religii wolności”.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/72129,m ... dowej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 26 wrz 2014, 13:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Urojone wojny. World War E.-1

Z cyklu: „Państwo istnieje tylko formalnie”.

dr J. Jaśkowski

PAMIĘTAJ, TYLKO TE IDEE ŻYJĄ, KTÓRE WEDŁUG STARSZYCH I MĄDRZEJSZYCH ŻYĆ MAJĄ.
Pamiętaj, jeśli jakąś chorobą nagle się interesują urzędnicy i politycy przygotowując ustawy, preparują je na zlecenie firm farmaceutycznych.

Wbrew tym wszystkim użytecznym trollom, dawniej zwanym użytecznymi idiotami [ Lenin alias Goldman], zasady działania państwa uległy zasadniczym zmianom w okresie ostatnich co najmniej 100 lat.
Obecnie państwo, to obszar ziemi, zaludniony przez rozmaitej maści ludzi, których jedynym zadaniem jest produkcja i dostarczanie dochodu. Najlepiej, aby takie obszary nie posiadały więcej jak 5-10 milionów ludzi. Łatwiej takie obszary pacyfikować. Do nadzoru tego mniej lub bardziej wesołego baraku, jak mówi p.Pietrzak, wyznacza się nadzorców, zwanych politykami. Ta grupa ludzi nosi nazwę rządu. Oczywiście, awaryjnie trzyma się dublerów, jak się który zapije, lub ulegnie wypadkowi, albo trafi na seryjnego zabójcę. [tu oczyw. chodzi o „seryjnego samobójcę”... md]
Jak twierdził jeden z najlepiej poinformowanych ludzi, gen Kiszczak, do pilnowania tych 37 milionów w PRL- u wystarczało koło 750 nadzorców. Potwierdził to M. Kozłowski, pierwszy minister SW po 1990 roku, podając, że otrzymał listę 750 agentów centralnych od gen. Kiszczaka, ale nie przywiązywał do niej wagi. Ot, taki dziennikarski kaprys. Pan Kozłowski był przecież dziennikarzem m.in. Tygodnika Powszechnego, tuby SB. Przypomnę, że w 1992 roku biskup krakowski zdjął imprimatur tej gazecie.
Tak więc tacy aktorzy sceny politycznej mają jedno zadanie: jak najwięcej wydusić z poddanych, w demokratyczny oczywiście sposób, przy najmniejszych kosztach własnych. Przypomnę, że za strasznego Hitlera płaciliśmy podatek w wysokości 33%, najwyższy w Europie, a obecnie w podobno wolnym i demokratycznym kraju, płacimy w sumie niemal 80%.
I bez specjalnego wysiłku intelektualnego możemy stwierdzić, że ani tzw. prawica, ani środek, nie mówiąc o lewicy, nie protestuje przeciwko temu.
Wskazuje to jednoznacznie, że podział na partie i partyjki jest umowny. Potwierdza to fakt, że aktorzy sceny politycznej dowolnie się przemieszczają pomiędzy partyjkami. Innymi słowy, jest to teatr tylko dla poddanych.

Co robi taki rząd, jak mu się wszystko wali?
Otóż najlepszym wyjściem jest wojna. Dlatego, że wojna wymazuje wszelkie rejestry i księgi. Wojna to doskonały reset komputerowy.
No tak, ale po 1945 roku mieliśmy już kilka wojen. Pierwszą, ale i najdłuższą, była tzw. Zimna Wojna. W praktyce istniała ona oczywiście tylko na papierze gazetowym, w celu ogłupiania poddanych. No trzeba było w jakiś sposób przymusić ich do wytężonej pracy i oskubać z dorobku.
W całym okresie tzw. zimnej wojny, zarówno wschód jak i zachód, czyli rzekomi komuniści z rzekomymi kapitalistami, systematycznie ustalali ceny diamentów, złota i ropy, czyli najważniejszych surowców. Wszystko, co dobre, się kończy. Trzeba było zmienić śpiewkę, ponieważ poddani się przyzwyczajali.
USA wymyśliło wojnę z terroryzmem. Podstawy wojny z terroryzmem były takie same, jak zimnej wojny. Nikt terrorysty nie widział, nikt go nie słyszał, ale wydatki pozwalające skubać poddanego zawsze się znajdywało. Ta wojna z terroryzmem pozwoliła Stanom Zjednoczonym oskubać swoich poddanych w taki sposób, że wydatki na uzbrojenie USA stanowią obecnie ponad 50% wydatków reszty świata.
Jednak jak długo można było tego Osam ibin Laden [pseudonim CIA - płk Tim Osman ] szukać? Szczególnie, jeżeli już od kilku miesięcy nie żył.
No to wymyślono wojnę z Al Kaidą i rzekomym posiadaniem broni atomowej przez Irak. I znowu różne wydmuszki widziały ponoć tą broń, ale dzielni chłopcy z Zielonych Beretów, tudzież innych kohort mundurowych, z osławionym CIA, Mossadem, czy MI -6, niczego przez 10 lat nie znalazły w biednym Iraku.
Poddani zaczynali się denerwować. Szczególnie, że żywności zaczynało brakować i była coraz droższa.
W USA już 46 milionów ludzi utrzymuje się z kartek żywnościowych.
Wiadomo, wojsko, aby walczyć, musi mieć żarcie i buty - czyli samochody. A samochody muszą mieć paliwo. Takie brygady pancerne sowieckie zużywały w Afganistanie tyle ropy, że zmniejszono dostawy do Polski o prawie 50 % i nadzorcy tego wesołego baraku w owym czasie, zwani huntą, musieli wprowadzić kartki na paliwo.
W USA kartek na paliwo jeszcze nie wprowadzono, ale galon podrożał znacznie.
Co zatem wymyślili aktorzy wyznaczeni do kierowania poddanymi?
Wymyśli walkę z epidemiami. Tak naprawdę, to zupełnie nie ma znaczenia jak się ta epidemia nazywa. Przecież głupi ludek i tak się nie połapie, a wirusa i tak nikt nie zobaczy.
Jednym słowem, krakowskim targiem pomiędzy rozmaitymi gremiami, wybrano do dalszej obróbki wirusa Ebola. Tak dokładnie to nie wiem, kto ten przetarg wygrał i na jakich zasadach.
Dlaczego miedzy gremiami? A co ty sobie myślisz, Czytelniku? Wiesz, ilu chętnych jest do brania Twoich pieniędzy, zwanych przymusowym ubezpieczeniem?
Przykładowo w maleńkiej Polsce sam rząd wydaje ponad 90 000 000 złotych na szczepienia, nikomu do niczego nie potrzebne. Prawdopodobnie osoby prywatne na niskim poziomie edukacji, zwane nowobogackimi, plus samorządy, wydają drugie tyle.
Dla porównania, na leczenie nowotworów rząd przeznacza mniej więcej tyle samo. No bo jak już ktoś ma raka, to po co go leczyć? I tak musi umrzeć. Nie chcę być źle zrozumiany. Jeżeli na nowotwory umiera w POlsce ponad 140 000 ludzi, a koszt leczenia jednego przypadku wynosi rocznie ponad 200 000 złotych, to wiadomo, że te kwoty przeznaczane przez NFZ starczają na jakiś tam procent chorych. Stąd te kolejki do śmierci. Stąd dyskusje o eutanazji, mniej, lub bardziej przymusowej. Trzeba przyzwyczaić poddanych, aby w interesie partii umierali przed terminem.
Stąd te karty podsuwane chorym w szpitalach o wstrzymywaniu się od reanimacji.
W związku z tym faktem i coraz większymi i częstszymi wypowiedziami użytecznych trolli o walce z wirusem Ebola, przypomnę trochę historię tej „epidemii”.
O tym, że jest to walka na śmierć i życie świadczą fakty. Prezydent USA Obama, w chwili obecnej najważniejszy jawny człowiek na świeci, wysyła aż 3000 marines do Sierra Leone do walki z tym wirusem. Wiadomo, najlepiej walczy się z wirusem za pomocą M-16, czy AK-47, no można także za pomocą napalmu, czy żółtego deszczu, jak w Wietnamie, czy Afganistanie. Ale te środki świadczą jednoznacznie, że do sprawy podchodzi się poważnie.
Zupełnie bez znaczenia jest fakt, że jak do tej pory żaden z tak reklamowanych w massmediach głównego nurtu dezinformacji wirusów, nie spełnia postulatów KOCHA.
Przypomnę, że postulat Kocha jest dowodem istnienia wirusa. Czyli trzeba coś wyizolować z materiału zakaźnego, rozmnożyć to i zaszczepić zwierzę, aby miało takie same objawy, jak zwierzę pierwotne, z którego wyizolowano materiał zakaźny.
Obecnie z bliżej niewiadomych powodów nie realizuje się tego postulatu. Sam musisz się domyśleć, Szanowny Czytelniku, dlaczego.?
Obecnie znani wirusolodzy po prostu patrząc w zdjęcia mikroskopu elektronowego widzą coś, czego nie widzieli i nazywają to wirusem. A potem to już pieniądze idą same.
Zastrzegam się, że nie ja to wymyśliłem. Cały wiek XX, to walka z nieistniejącymi chorobami wirusowymi. Zaczęło się wszystko od epidemii w 1918 roku.
Słynna epidemia z 1918 roku, wybuchła wśród żołnierzy amerykańskich, zaszczepionych przed wyjazdem na front. Dzielni chłopcy przekazali zarazki ładnym panienkom we Francji. A ładne Francuzeczki przekazały to swoim rodakom, mniej ładnym, a ci już zupełnie nieładnym żonom. Dalej to już poszło jak po maśle.
We wszystkich podręcznikach z lat 20. ubiegłego wieku brak jakiejkolwiek wzmianki o okrutnej grypie. Wręcz autorzy tych podręczników piszą, że grypa nie wymaga specjalnego leczenia. Wystarczą środki napotne, uzupełnianie płynów. Lekarze wiedzieli już, że wirus jest przekazywany ze śliną i drogą kropelkowa, dlatego wskazana była izolacja.
Po raz pierwszy nazwa „hiszpańska grypa” pojawiła się po prawie 20 latach w 1936 roku w nomen omen Instytucie Rockefelera. No przecież nie mogli nazwać tego grypą Fortu Detrick - czyli centrum broni biologicznej.
Była istotna różnica w objawach klinicznych pomiędzy prawdziwą grypą, a tym zakażeniem poszczepiennym. W grypie występowały powikłania. Antybiotyków jeszcze nie było i umierali najczęściej ludzie starsi. W tej „grypie” z Fortu Detrick umierali ludzi młodzi, pomiędzy 20, a 40 rokiem życia.

1940 - kolejna rewelacja Instytutu Broni Biologicznej Fortu Detrick, szczepiąc żołnierzy wyjeżdżających na front, spowodowali zgon 60 000 młodych chłopców.
1976 - Fort Detrick - „przypadkowy” wyciek wirusa AH1N1- oczywiście szczepionka, tym razem, była już gotowa. Niestety, szczepienia znowu przyniosły zgony i musiano się błyskawicznie wycofać z masowych szczepień. A pieniądz był tuż tuż.
2009 - wycieka z Fortu Detrick po raz drugi wirus A1H1N, szybko przezwany świńska grypą. Po co ludziki mają kojarzyć, że to już było. Dzięki reklamie zarobiono kilka miliardów dolarów na szczepieniach. Wirus okazał się niegroźny, w USA zmarło 18 osób, zamiast planowanych 90 000[ na 320 000 000 ludzi]
Po 4 latach okazała się ta akcja grypowa całkowitym oszustwem, w które była zamieszane masa instytucji urzędniczych, typu WHO, czy nasz Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego [jakiego narodu? Polska była zawsze wielonarodowa] z p. prof. magister L. Brydak na czele. To tylko gwoli przypomnienia, że nic nie wymyślam.

A teraz trochę historii z kolejną epidemia zwaną Ebola.
Poniżej [tylko w oryg. md] mapa Afryki z zaznaczonymi kolejnymi liczbami krajami, w których „wybuchała” ta epidemia. Jak możesz się zorientować, Szanowny Czytelniku, wirus ebola skakał sobie po kilka tysięcy kilometrów swobodnie, nikogo nie zarażając, a potem zupełnie samoistnie znikał, bez żadnej szczepionki. Oczywiście, chorowali biedni robotnicy z dżungli. Tak się dziwnie to działo, że zawsze w pobliżu byli dzielni żołnierze.

1976 - Jak oświadczył wysokiej rangi urzędnik WHO, 17 września w Sudanie odkryto nieznaną chorobę nazwaną ebola. W tym samym roku choroba wystąpiła w Kongo, tj. Zairze. Wygasła samoistnie 13 października, bez żadnej szczepionki. Ot, taki sobie kaprys wirusa. Oczywiście o tym, że to nieznana choroba, wiedział odkrywca, czyli biedny lekarz z placówki w dżungli. Oczywiście, przewidujący urzędnicy WHO byli na miejscu.
Ogłoszono JEDEN przypadek w Sudanie.

1979 - ogłoszono 32 przypadki w Sudanie. Zachorowania wystąpiły w tych samych obszarach, co poprzednio. Jak zwykle, urzędnicy WHO BYLI NA MIEJSCU. Nie mają co robić i siedzą w afrykańskiej dżungli, czekając na nowe choroby.
1994 - zanotowano 52 zachorowania w Gabonie. „Epidemia”, podobnie jak poprzednie, wygasa samoistnie, tj. jest bez pomocy urzędników WHO.
1995 - kolejna ”epidemia” w Zairze, zachorowało 315 osób. Dodatkowa informacja WHO - wirus rozprzestrzenia się w obszarach leśnych. A od pracowników leśnych przechodzi do pracowników służby zdrowia.

Jak zapewne wiesz, Szanowny Czytelniku, w obszarach leśnych Konga pracownicy służby zdrowa siedzą na każdym drzewie i tylko czekają na chorych. Jak mi opowiadał kolega, który z różnych powodów pracował w Afryce, to ośrodki zdrowia znajdują się średnio kilka/kilkanaście dni drogi od wioski. Przy tym podawanym gwałtownym przebiegu choroby, żaden chory nie doszedłby do żadnego punktu medycznego. Nie wspominając, że pielęgniarka w takim punkcie nie mogłaby zrobić ani testów ani określić choroby. To samo mówią misjonarze znający te kraje.
Innymi słowy, WHO ma szczęście być w tym miejscu, w którym powinno być, na wysuniętej placówce, czekając na chorobę.

2000 - kolejna „epidemia”, tym razem w Ugandzie. Zachorowało 425 osób. Znowu dziwnym trafem epidemia wygasła samoistnie.
2001 - epidemia w Gabonie
2002 - epidemia w Zairze. Podobnie jak wszystkie w okresie tych 30 lat, wygasła samoistnie.
2007 - cisza z ebolą przez 5 lat. Nowa epidemia w Ugandzie, parę tysięcy km dalej. Zmieniono nazwę i nazwano ją epidemią Bundubungo. Lepiej brzmi.

2014 kolejna epidemia prasowa, po 5 latach ciszy medialnej.



PS. dobre porównanie ile z nas wyciągają starci i mądrzejsi. Czyli twardy dowód ,że jesteśmy państwem tylko formalnie.

Po wejściu na niektóre strony pojawiają sie u mnie takie znaki. Czy Ktoś może mi to wyjaśnić? Z góry dziękuję.

Historia Eboli
Sudan 1976
Zair 1976
Sudan 1979
Gabon 1994
Zair 1995
Uganda 2000
Sierra Leone 2014 5 000 km dalej.
Po drodze nikt nie zachorował?

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jest zalecane, szczególnie pozostawianie w przychodniach lekarskich.

kontakt: jerzy.jaśkowski@o2.p

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 28 wrz 2014, 19:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pryw ... syjonistow

Prywatyzacja wody i depopulacja celem globalistów (syjonistów)
OPUBLIKOWANO MAJ 31, 2014PRZEZ MICHALW NWO

Raport National Security Study Memorandum 200: konsekwencje przyrostu ludności na całym świecie dla bezpieczeństwa USA oraz globalna analiza (NSSM200) ,autorem projektu jest Henry Kissinger przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, żydowski internacjonalista, doradca prezydentów USA, członek Bilderberg i Komisji Trójstronnej, jeden z głównych ideologów NWO, jest laureatem pokojowej nagrody Nobla.

Obrazek

Obrazek


Projekt MSSM200 został przyjęty jako oficjalna polityka USA przez prezydenta Geralda Forda w listopadzie 1975 roku. Projekt został odtajniony 7 marca 1989 roku.
Pełna treść raportu w formacie PDF na stronie rządowej USA http://pdf.usaid.gov/pdf_docs/PCAAB500.pdf
Dokument z archiwów rządowych dotyczący depopulacji na stronie biblioteki narodowej USA http://www.nixonlibrary.gov/virtuallibr ... sm_200.pdf
Raport na stronie organizacji poza rządowej http://www.population-security.org/28-APP2.html
kilka cytatów z raportu Kissingera odnośnie stosowania aborcji jako skutecznego środka depopulacji :
-Żaden kraj nie zmniejszy wzrostu populacji bez uciekania się do aborcji. [Strona 182]
– aborcja, legalna i nielegalna stała się najbardziej rozpowszechnioną metodą kontroli płodności w dzisiejszym świecie [Strona 183]
– prowadzenie badań w zakresie: 1) trwałe i wszechobecne rodzaje aborcji. 2) powszechny brak techniki bezpiecznej aborcji… [Strona 185]
W raporcie znajdziemy również zalecenia odnośnie zarządzania minerałami, paliwami, wodą oraz jedzeniem w odniesieniu do największego problemu jakim jest według raportu nadmierny przyrost populacji na świecie.
Wyludnienie powinno być priorytetem polityki zagranicznej wobec trzeciego świata, ponieważ gospodarka USA będzie wymagała dużej i rosnącej ilości minerałów z zagranicy, zwłaszcza z krajów mniej rozwiniętych.

Obrazek

Plan ograniczenia globalnej populacji Kissingera jest kontynuacją Royal Commission on Population, powołaną przez Króla Anglii Jerzego VI w 1944 roku. Archiwalne dokumenty z Brytyjskiej Komisji Populacji dotyczące eugeniki oraz depopulacji możemy odnaleźć na rządowej stronie Narodowego Muzeum Medycyny w USA.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2986287/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_VI_Windsor

Obrazek

WODA TO PRODUKT NIE DLA WSZYSTKICH
Peter Brabeck-Letmathe – przewodniczący rady nadzorczej największego koncernu spożywczego na świecie Nestlé podczas swojego występu na Uniwersytecie w Fryburgu w 2009r oraz kilkukrotnie podczas udzielonych wywiadów stwierdza, że woda musi być sprywatyzowana, czyli być w rękach koncernów, pod koniec wywiadu wideo pokazuje na monitorze proces produkcyjny w fabryce dodając z uśmiechem komentarz, że produkcja jest całkowicie zrobotyzowana i odbywa się prawie bez udziału człowieka.

Prywatyzacja Wody
Poniżej treść artykułu opublikowanego przez serwis informacyjny Aljazeera America 17 kwietnia 2014 roku:
Ludzie mogą przeżyć tydzień bez jedzenia , ale bez wody zaledwie kilka dni – w niektórych warunkach , zaledwie kilka godzin . To może brzmieć banalnie , ale taka jest prawda: woda jest życiem . Więc co się stanie, gdy prywatne firmy zaczną kontrolować kurek? Dowody świadczące o prywatyzacji wody na całym świecie malują całkiem jasny obraz – zdrowie publiczne jest zagrożone.

Obrazek

W okresie przygotowań do wiosennego posiedzenia, Grupa Banku Światowego , która oferuje pożyczki , porady i inne zasoby dla krajów rozwijających się , odbyła cztery dni dialogów w Waszyngtonie z grupami społeczeństwa obywatelskiego z całego świata w celu omówienia wielu tematów. Woda była sprawą priorytetową. Ciężko wybrać ważniejszy temat , stoimy w obliczu globalnego kryzysu wodnego , który pogarsza ocieplenie temperatury i zmiany klimatu. Co czwarta osoba na świecie nie ma wystarczającego dostępu do czystej wody pitnej , a co roku więcej ludzi umiera z powodu chorób przenoszonych przez wodę – jak cholera i tyfus – niż przez wszelkie formy przemocy , w tym wojny. Według szacunków ONZ co godzinę 240 dzieci umiera z powodu niezdatnej do picia wody .

Raporty ONZ:
http://www.un.org/apps/news/story.asp?N ... 4gafhNOVdL
http://www.waterworld.com/articles/2014 ... pril102014
Grupa Banku Światowego dąży do prywatyzacji jako kluczowego rozwiązania kryzysu wodnego. Jest największym fundatorem gospodarki wodnej w krajach rozwijających się , z kredytów i finansowania przekazywanego przez International Finance Corporation grupy (IFC) . Od 1980 roku IFC promuje politykę prywatyzacji wody , z kredytów i finansowania przyczyniają się do uchwalenia środków oszczędnościowych mających na celu zmniejszyć przekazywanie środków na branżę telekomunikacyjna, a zwiększenie na wodociągi.
Międzynarodowe grupy poparcia społeczeństwa obywatelskiego wykazują negatywne opinie nad zapisem projektów wodnych w sektorze prywatnym i wzywają Grupy Banku Światowego , aby zakończyły wspierać projekt nad prywatyzacją wody.
http://www.brettonwoodsproject.org/2011/11/art-569236/

Obrazek

W ciągu dekady od czasu wspierania tej inicjatywy IFC , widzieliśmy wyniki prywatyzacji wody : To nie działa . Woda nie jest jak telekomunikacja czy transport. Można tolerować słabą obsługę telefonii, ale jeśli masz uszkodzone rury podłączające cie do wody miejskiej to jesteś w tarapatach.Woda jest dobrem publicznym, dla kogo nierówność ma się mieścić w jakimś zakresie? – To oznaczy, życie lub śmierć. – Shayda Naficy ,dyrektor Międzynarodowej Kampanii Wodnej w Corporate Accountability International ( CAI ) http://www.stopcorporateabuse.org/
Gdy sektor prywatny zajmuje się dostarczaniem wody, następują większe nierówności w dostępie i kosztach.
Woda jest wyjątkiem, ponieważ wymaga ogromnych inwestycji w infrastrukturę . Około 75 procent kosztów dostarczania wody użytkowej to sama infrastruktura .
Osiągnięcia z prywatnych projektów finansowanych z funduszy społecznych na wodę pokazują, że sektor prywatny nie uważa dostarczania wody za przynoszący zyski i inwestowanie w infrastrukturę jest realizowane w celu zapewniania zapotrzebowania społeczności na dostęp do czystej wody.
Spółki wodne stwierdziły, że ich nisza szuka rozwiązań wydajności przez obniżenie wydatków na infrastrukturę – powiedziała Shayda Naficy.
Właśnie teraz gdy Grupa Banku Światowego kontynuuje propagowanie prywatyzacji na wodę, ich własne dane wykazują, że wysoki odsetek ich prywatnych projektów na wodę jest zagrożony. Baza danych projektu do udziału prywatnego rynku w infrastrukturę dokumentuje awaryjność 34 procent dla wszystkich prywatnych wodnych i kanalizacyjnych umów zawartych w latach od 2000 do 2010, w porównaniu z awaryjnością zaledwie 6 procent energii, 3 procent telekomunikacji i 7 procent dla transportu, w tym samym okresie.
Rapory Banku Światowego (PDF):
http://ppi.worldbank.org/explore/ppi_ex ... sectorID=4
https://www.wsp.org/sites/wsp.org/files ... atives.pdf

Obrazek

Po obejrzeniu tych projektów przez pracowników Grupy Banku Światowego uznali oni je za sukces, z czego wynika, że nie są oni w tej kwestii doświadczeni . IFC sfinansowało projekt dotyczący wody w jednym z największych miast Indii, Nagpur . http://www.nagpurtoday.in/water-scamtan ... nt-to-ocw/
Miasto to jest pierwszym w kraju w którym pełno jest partnerstwa publiczno-prywatnego, nowy projekt wzbudził jednak poważne obawy wśród mieszkańców. Obawy wynikały z ryzyka podwyższenia cen oraz opóźnień i postojów w dystrybucji wody. Zarzuty korupcji i nielegalnej działalności doprowadziły mieszkańców do protestów , a urzędnicy miejscy wezwali do wszczęcia dochodzenia.
-S. Naficy Raport z 2012r.
http://www.stopcorporateabuse.org/sites ... tional.pdf
Przypominamy, że stałe inwestycje w infrastrukturę są jedynym sposobem , aby wspierać bezpieczne, niedrogie i niezawodne zaopatrywanie w wodę . Równocześnie, skuteczniejszy w tym przypadku jest sektor publiczny niż prywatne korporacje . Instalacje wodne muszą posiadać oczyszczalnie, mechanizmy łączące kanały od źródła w sposób stabilny, zwykle za pomocą pomp i rurociągów doprowadzonych do gospodarstw domowych.
Ponadto finansowanie przez IFC , które jest zarówno inwestorem i doradcą w tych projektach , stwarza konflikt interesów . Z jednej strony IFC doradza rządom sprywatyzować sektor ; z drugiej strony inwestuje w korporacje w celu uzyskania tych umów. Gdy IFC zostało założone w 1956, to było kategorycznie zakazane, kupowania udziałów dotyczących spółki aby uniknąć tego rodzaju konfliktom, ale komisja poprawiła tę ustawę parę lat później, pozwalając na zawieranie tego rodzaju umów. IFC nalega by były wewnętrzne bariery dla takich konfliktów interesów właśnie teraz gdy ogłasza swój roczny raport!? http://www.ifc.org/wps/wcm/connect/corp ... rticle+iii

Otwarcie kurków
Niezależni adwokaci zajmujący się sprawami dot. wody z CA, z grupy Ananda z Indii oraz Focus on the Global South http://focusweb.org/ przedstawiają Indie jako dowód, że system sprywatyzowania wody prowadzi do niedofinansowania infrastruktury i nieprzewidywalnych , często wysokich jej cen . IFC broni sektora prywatnego , twierdząc, że te firmy przyczynią się do wzrostu wydajności (PDF
http://www.mckinsey.com/App_Media/Repor ... ry_001.pdf ).
Ale czy te zyski mają być kosztem gospodarstw domowych o niskich dochodach, zwolennicy Shayda Naficy zwracają uwagę jak firmy zwiększają ceny na dofinansowanie własnej rentowności.

Obrazek

Jest rosnąca gwałtowna reakcja na te projekty. W 2000 roku, nagłówki gazet na całym świecie pisały o protestach w trzecim co do wielkości mieście Boliwii (NY Times http://www.nytimes.com/2000/04/11/world ... elees.html )w odpowiedzi na prywatyzację komunalnej sieci wodociągowej miasta i przeciw międzynarodowej korporacji Bechtel , ostatecznie firma została wypchnięta z kraju. IFC przyznało, że 40 procent wszystkich globalnych przypadków skarg w zeszłym roku dotyczyło wody, chociaż projekty na wodę są tylko małym ułamkiem z funduszy którymi się zajmuje IFC. W 2013, CAI i 70 adwokatów napisało otwarty list (PDF) http://www.stopcorporateabuse.org/sites ... _final.pdf do Grupy Banku Światowego wzywając go do zakończenia poparcia dla prywatyzacji wody, zaczynając od pozbawienia IFC wszystkich udziałów w spółkach wodnych.
Korporacje nie mają misji społecznej czy rozwojowej. Teraz finansujemy rozwój projektów prywatnych , zamiast sprawiać aby decyzje o dofinansowanie pozostawały w rękach rządów, które są odpowiedzialne wobec ludzi . powiedziała S.Naficy
Czysta i niedroga woda jest podstawą życia . Wzrastające w zawrotnym tempie ceny wody, niebezpieczna infrastruktura w przypadku braku zasilania – to problemy które spadają na najsłabszych spośród nas . Dlatego właśnie instytucje publiczne, a nie prywatne korporacje, mogą prowadzić do rozwoju systemów wodnych i jej dostaw. Grupa Banku Światowego ma wyjątkową pozycję , aby zwiększyć dostęp do czystej wody dla miliardów , którzy jej potrzebują . Powinni wspierać to, co jest najbardziej potrzebne : niedroga, czysta i publiczna – woda dla wszystkich.

http://america.aljazeera.com/opinions/2 ... upifc.html
Kontrolując żywność – kontrolujesz ludzi, kontrolując surowce energetyczne – kontrolujesz politykę, kontrolując pieniądze – kontrolujesz świat – Henry Kissinger

Obrazek
Henry Kissinger , Jacob de Rothschild , Natalie Portman


Michał KK




http://pracownia4.wordpress.com/2014/07 ... l-w-iraku/

Psychopatyczni twórcy rzeczywistości otwierają bramy piekieł w Iraku
17 czerwca 2014 10:17 CDT


Czołgi dżihadu! Co będzie następne?


Na wypadek, gdybyście się zastanawiali, dlaczego, pomimo solidnych wysiłków ze strony rządów Busha i Obamy przyniesienia do Iraku „wolności i demokracji”, życie tam zdaje się być gorsze niż kiedykolwiek wcześniej, pouczający może okazać się krótki przegląd natury amerykańskiej i europejskiej szczodrości, jaką obdarzano Irakijczyków w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat.
Najpierw była wojna, czy raczej strzelanie jak do kaczek w Iraku w 1991 r., czego efektem było zgładzenie tysięcy irackich cywilów i zabicie lub zranienie ponad 100 000 irackich żołnierzy. Potem nastąpiło 10 lat regularnych amerykańskich natarć bombowych i umyślnego ludobójstwa na Irakijczykach, zwłaszcza dzieciach, poprzez wprowadzenie sankcji p.t. „jedzenie za ropę”. Następnie przyszła druga wojna nagonka na kaczki w Zatoce Perskiej, uzasadniana (nie „oficjalnie”, ale inaczej by do tego nie doszło) samookaleczeniem, jakim były ataki z 11 września. Tym razem obejmowała 10-letnią okupację Iraku przez armię amerykańską i rzeź co najmniej 1,5 miliona Irakijczyków, dokonaną przez amerykańskie wojsko, oraz przesiedlenie kolejnych 4 milionów.

Obrazek
„Stare dobre czasy” – I „wojna” w Zatoce Perskiej i autostrada śmierci. Pojazdy wojskowe i cywilne, bez różnicy, oraz ludzie, którzy w nich byli, rozerwani na kawałki przez USA


W 2011 roku, kiedy kraj został zrujnowany i przeważająca część wojsk amerykańskich przygotowywała się do opuszczenia kraju, wojskowi „doradcy” USA naprędce sklecili „iracką armię”. Niestety, idea zjednoczonej armii irackiej była czystą fantazją, zważywszy na plemienny charakter irackiego społeczeństwa, poważne podziały między sunnitami i szyitami, prowokowane przez 10 lat krwawej obcej okupacji, w tym z wykorzystaniem sponsorowanych przez USA szwadronów śmierci (aka „Al-Kaida”), oraz zainstalowanie rządu kierowanego przez szyitów w kraju zdominowanym wcześniej, za rządów Saddama, przez mniejszości sunnitów. Ale te drobiazgi nie miały większego znaczenia dla okupantów. Ubito kilka porządnych interesów dotyczących broni i ropy i Stany Zjednoczone wyniosły się stamtąd. Dzięki za wspomnienia… na jakiś czas.

Następny przystanek – Syria
Potem przyszedł (sponsorowany przez Izrael) plan ‚naprawienia’ Syrii. Ale kiedy postanowiono, że amerykańska inwazja i okupacja tego kraju jest zbyt problematyczna, może bowiem rozpalić cały Bliski Wschód i zagrozić Izraelowi, plan B objął wykorzystanie tych samych szalonych fundamentalistycznych dżihadystów z Iraku do wzniecenia „rewolucji”, z którą większość Syryjczyków nie chciała mieć nic wspólnego. Ale po trzech latach bezpośredniego i pośredniego finansowania i uzbrajania dżihadystów przez USA, Arabię Saudyjską i Katar oraz masywnego rozlewu krwi i obróceniu kilku syryjskich miastach w gruz, Assad wciąż się trzymał, armia syryjska wygrywała z opętańcami, a psychopaci w Departamencie Stanu USA, CIA i Tel Awiwie robili się coraz bardziej nerwowi. „Czy NATO nie może po prostu zbombardować wszystkiego do gołej ziemi?” Potrzebny był pretekst, a rok wcześniej Saudyjczycy zostali wykorzystani do dostarczenia sarinu dżihadystom, albo zrobił to sam saudyjski zespół od czarnych operacji, w każdym razie ochoczo poświęcono życie tysięcy syryjskich cywilów w Ghucie z zamiarem obwinienia rządu Assada o „zbrodnie wojenne” i uzasadnienia w ten sposób bombardowania przez NATO (tzn. USA).

Obrazek
Książę saudyjski Bandar bin-Sarin-gaz


Podczas gdy alternatywne media (z tą stroną internetową włącznie) zwracały uwagę na fakt, że atak chemiczny przyszedł z „obszaru kontrolowanego przez rebeliantów, John Kerry (i jego odpowiedniki-cyborgi w UE) blefował i robił wrzawę na cały świat, że Assad „przekroczył czerwoną linię” i „coś trzeba zrobić”. Ale za pięć dwunasta zapadła decyzja o odroczeniu dla Syryjczyków dzięki działaniom podjętym przez rząd rosyjski, który za zamkniętymi drzwiami dyplomacji postawił sprawę jasno, informując podżegaczy wojennych z USA i UE, że Rosja ma ewidentne dowody co do prawdziwego źródła tego ataku chemicznego i wolałaby nie być zmuszona do ujawnienia ich światu przedstawiając je w ONZ. Aby ukoić poważne rozczarowanie Kerry’ego i s-ki utratą okazji do poćwiartowania części cywilów i aby pomóc im zachować twarz wobec faktu, że za atak chemiczny byli odpowiedzialni rebelianci” Stanów Zjednoczonych z „al-kaidy” w Syrii, rosyjski rząd zasugerował, że w zamian może zapewnić, że rząd Assada zniszczy swoje zapasy broni chemicznej. Kerry i spółka musieli zaakceptować ofertę, ale nie podobało im się, że Rosja zniweczyła im szansę na zgładzenie kolejnych ludzików, i byli gotowi poczekać na swój czas.

Nowi starzy dżihadyści
Grupa, która obecnie okupuje makabryczne nagłówki gazet w Iraku – Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIS) – to „al-kaida” pod inną nazwą, czy też „al-kaida 2.0″, jeśli wolicie. Wyznają oni wahhabizm albo salafizm, będący saudyjską ekstremistyczną wersją religii muzułmańskiej, stworzoną, zgodnie z „teorią spiskową”, przez agentów Imperium Brytyjskiego w XVIII wieku jako sposób na skorumpowanie islamu i zabezpieczenie interesów brytyjskich w tym regionie. Dokumentem, który stanowi dowód tej intrygi, jest zasadniczo muzułmańska wersja Protokołów Mędrców Syjonu. Jeśli jednak wziąć pod uwagę istnienie przywódców chrześcijańskich fundamentalistów, takich jak Pat Robertson, oraz zjawiska „Purity Balls” (balów czystości), nie trzeba teorii spiskowej. I nie trudno zobaczyć, jak podobne okazy i ideologie mogły się pojawić w islamie. O ile, oczywiście, Pat Robertson nie jest agentem CIA. Czy fundamentalizm wyprodukowano, czy nie, saudyjski wahhabizm odegrał kluczową rolę w zachowaniu Bliskiego Wschodu dla brytyjskich i amerykańskich interesów.

Obrazek
Abu-Musab-bin-przyjmujący-łapówki-od-CIA-Zarkawi, gdzieś na pustyni … z bronią.


O dziwo, w lipcu 2013 roku Parlament Europejski rozpoznał w ruchu wahabitów źródło globalnego terroryzmu i zagrożenie dla tradycyjnych i różnorodnych kultur muzułmańskich na całym świecie. Jednakże ta analiza nic nie zmieniła w cieplutkich stosunkach rodziny królewskiej Arabii Saudyjskiej z USA oraz UE.
Mówi się, że ISIS powstało (choć nie pod tą nazwą) w 2004 r. wraz z mitycznym Abu Musabem al-Zarkawim. Jeśli pamiętacie, Zarkawi był jedną z czołowych postaci „al-kaidy” w Iraku w latach 2004-2006 i został oskarżony przez rząd USA o zorganizowanie wielu zabójstw „na tle religijnym” oraz zarejestrowane przez niego na wideo ścięcie obywateli amerykańskich, Nicka Berga i Eugene’a Armstronga. Przedstawiłem już szczegółowo prawdopodobną sytuację związaną z „religijnymi” zabójstwami w Iraku w tym artykule [po polsku tutaj] (mam na myśli sponsorowane przez USA szwadrony śmierci), i ujawniłem fakt, że nawet amerykańscy agenci wywiadu wojskowego w Iraku wiedzieli, że „al Zarkawi”, jak był przedstawiany, istniał tylko w upiornych fantazjach Donalda Rumsfelda:
Agenci amerykańskiego wywiadu wojskowego w Iraku ujawnili serię nieudolnych i często tandetnych kontaktów z niepewnymi źródłami, które, według słów jednego z nich, „powiedziały nam to, co chcieliśmy usłyszeć”.
„W zasadzie płaciliśmy za każdym razem do 10.000 dolarów oportunistom, przestępcom i ryzykantom, którzy przekazywali dalej fikcję i przypuszczenia o Zarkawim jako niezbite fakty, robiąc z niego filar niemal każdego zamachu w Iraku” – powiedział agent.
„W kraju te rzeczy były przyjmowane z wdzięcznością i stanowiły podstawę decyzji politycznych. Potrzebowaliśmy czarnego charakteru, kogoś rozpoznawalnego dla społeczeństwa, kogo można by wykorzystać, i mamy takiego„.
Ale dobrych „mistrzów terrorystów” niełatwo jest znaleźć i Pentagon wie, że musi brać, co leci. Żeby uwierzytelnić się jako terrorystyczne straszydło w Iraku, Zarkawi był na tyle uprzejmy, że w 2004 roku napisał list do Osamy bin Ladena i kopię przesłał do Pentagonu. List, który później okazał się fałszywką, został wówczas entuzjastycznie przyjęty przez gen. bryg. Marka Kimmitta, który powiedział: „Ważne jest to, że mamy ten dokument w ręku, a jak go pozyskaliśmy, nie jest tak ważne jak to, że go mamy i że możemy go wykorzystać„.
Bez wątpienia.
W liście tym Zarkawi dogodnie wziął z góry odpowiedzialność za falę ataków na tle religijnym i podkładanie bomb w świątyniach w Iraku, jakie miały miejsce w latach 2004-2006, i „napisał”:
„Staramy się pilnie i ścigamy z czasem, żeby stworzyć kompanie mudżahedinów, które udadzą się w bezpieczne miejsca, i staramy się eksplorować kraj, polując na wroga – Amerykanów, policję i żołnierzy – na drogach i bezdrożach. Kontynuujemy trenowanie ich i zwiększanie liczebności. Jeśli chodzi o szyitów, będziemy ich krzywdzić, jeśli Bóg pozwoli, poprzez operacje męczeństwa i podkładanie bomb w samochodach„.
Chciałbym usłyszeć rozsądne wyjaśnienie logiki „Zarkawiego”, kiedy planuje zachęcić Irakijczyków do przyłączenia się do niego w walce z amerykańskimi żołnierzami, jednocześnie atakując i zabijając Irakijczyków. Pozostaje również tajemnicą, dlaczego „Zarkawi” wierzył, że atakowanie i zabijanie irackich cywilów to najlepszy sposób na „zniszczenie niewiernych”. Jak się okazało, był to najlepszy sposób, żeby uzasadnić dalszą amerykańską okupację kraju i uśmiercić mnóstwo obywateli Iraku. Trzeba przyznać, że świetnie się to wszystko złożyło dla Amerykanów… i Saudyjczyków… i Izraela… i dla zachodnich firm naftowych. „Zarkawi” został ostatecznie załatwiony w 2006 roku (lub tak nam powiedziano) przez dwie wyprodukowane w USA ćwierćtonowe bomby wysłane za potwierdzeniem doręczenia i zrzucone w Iraku na dom, w którym rzekomo był. Zobaczcie ten właśnie podlinkowany króciutki film z bombardowania, a następnie spójrzcie na to zdjęcie rzekomego ciała „Zarkawiego”. Wystarczy.
Ideologiczni potomkowie Zarkawiego szaleją dziś po Iraku niemal bez przeszkód i – jak Zarkawi – prowadzą wojnę nie przeciwko 25000 amerykańskich żołnierzy, personelu dyplomatycznego (w tym CIA) i najemników z USA, ale przeciwko innym Irakijczykom! Na czele ISIS stoją teraz nowy „Zarkawi” – Abu Bakr al-Baghdadi – który zbiegiem okoliczności spędził 4 lata w amerykańskim areszcie wojskowym w Iraku, zanim został zwyczajnie wypuszczony na wolność (nie wiadomo dlaczego, aczkolwiek zaczynamy się domyślać) oraz Shakir Wahiyib „Straszny”, dwudziestoparoletni brodaty koleś z zamiłowaniem do pozowania do zdjęć na pustyni i ładowania na YouTube swoich wideo pokazujących, jak zabija niewinnych cywilów.

Obrazek
Shakir Wahiyib – zapewne na planie jakiegoś kiepskiego Bollywoodzkiego filmu


Pomimo faktu, że amerykański rząd i zachodnie media twierdzą, że wszyscy byli „zaskoczeni” inwazją ISIS, kilka tygodni temu podano do wiadomości, że ci „syryjscy rebelianci” (powtórzę, finansowani przez Saudyjczyków, Katar i USA) zmierzają w kierunku granicy z Irakiem, kiedy syryjskie wojsko przegania ich z miast, takich jak Homs. Jednak wygląda na to, że tak naprawdę dla zachodnich terrorystów w Syrii wiatr się odwrócił i po udaremnieniu przez Rosję pierwotnego planu nalotów NATO, pozwolono tej grupie dżihadystów – lub wręcz ją do tego zachęcono – uciec do Iraku ze swoimi ciężarówkami załadowanymi bronią NATO (dostarczoną przez USA, Arabię Saudyjską i Katar), skąd mogliby wprowadzać dość chaosu w „demokratycznym Iraku” (sic!), żeby zachodnie rządy i media zaczęły domagać się zbombardowania przez Zachód Iraku oraz Syrii (skąd ci dżihadyści oczywiście przyszli). Porwanie przez ISIS kilkudziesięciu pracowników ambasady tureckiej w Iraku uwieńczyło pod tym względem dzieło. Wiecie, Turcja jest członkiem NATO, a atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich. To jest faktycznie nieoficjalne motto NATO: „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego … z wyjątkiem UE… pie***ć UE„.
Warto również zauważyć, że działania ISIS pozwoliły Kurdom w północnym Iraku przejąć kontrolę nad kilkoma większymi miastami (i polami naftowymi), a kiedy ISIS zadeklarowało wojnę z irackimi szyitami, scena została ostatecznie przygotowana do wypełnienia od dawna czekającego amerykańskiego i izraelskiego planu USA, zakładającego podzielenie Iraku na trzy odrębne „stany”: „Kurdystan”, Szyistan i Sunnistan. To znowu jest niesamowity łut szczęścia dla podżegaczy wojennych, zmieniaczy reżimu, budowniczych imperium i samozwańczych „twórców rzeczywistości” w Waszyngtonie, że ISIS akurat zdecydowało się przenieść do Iraku, a tym samym spełnić marzenie prezydenta Rady Stosunków Międzynarodowych Leslie H. Gelba z 2003 roku, dotyczące podziału Iraku na trzy państewka, czy też wypełnić to dziwne proroctwo z artykułu „Strategia dla Izraela w latach 80. XX wieku„, napisanego przez izraelskiego dziennikarza Odeda Yinona i opublikowanego w 1982 r. syjonistycznym piśmie Kivunim:
Rozpad Syrii i Iraku na etnicznie lub religijnie odrębne obszary, jak ma to miejsce w Libanie, jest głównym celem Izraela na froncie wschodnim. Irak, z jednej strony bogaty w ropę, a z drugiej wewnętrznie rozdarty, jest gwarantowanym kandydatem jako cel ataku dla Izraela. Jego rozpad jest nawet ważniejszy dla nas niż rozpad Syrii. Irak jest silniejszy niż Syria. Na krótką metę, to iracka siła stanowi największe zagrożenie dla Izraela.
Wojna iracko-irańska rozerwie Irak na kawałki i spowoduje jego klęskę na rodzimym gruncie, jeszcze zanim będzie w stanie zorganizować walkę na szerokim froncie przeciwko nam. Każda wewnątrz-arabska konfrontacja pomoże nam i skróci drogę do ważniejszego celu – rozbicia Iraku na państewka wyznaniowe, jak stało się to w Syrii i Libanie.
W Iraku podział na prowincje wzdłuż linii etnicznych lub religijnych, jak w Syrii za czasów osmańskich, jest możliwy. Tak więc trzy (lub więcej) państw będzie istnieć wokół trzech głównych miast: Basry, Bagdadu i Mosulu i tereny szyickie na południu oddzielą się od sunnickiej i kurdyjskiej północy.

Skąd to „zagrożenie muzułmańskim terrorem”?
Aktualne zagrożenie muzułmańskim terroryzmem dla zachodnich krajów, jak przedstawia to ISIS (a wcześniej „al-kaida”), jest w pełni kreacją zachodnich rządów i agencji wywiadowczych. To nie znaczy, że nie ma prawdziwych uzbrojonych dżihadystów; są, ale w żaden sposób nie są reprezentatywni dla większości muzułmanów na Bliskim Wschodzie czy gdziekolwiek indziej. To powinno być oczywiste, wziąwszy pod uwagę, że ci konkretnie dżihadyści są bardziej zainteresowani zabijaniem innych muzułmanów niż ludzi z Zachodu. Nie są też zagrożeniem dla krajów zachodnich, przede wszystkim z powyższych powodów, a także dlatego, że większość z nich otrzymuje broń od swoich zachodnich przewodników.


Ci faceci nie są nawet Arabami, a i tak bawi ich staromodne palenie amerykańskiej flagi.


Chociaż może nie istnieć żadne wiarygodne „zagrożenie islamskim terroryzmem” na Zachodzie, nie znaczy to, że nie ma antyamerykańskich nastrojów na Bliskim Wschodzie i wszędzie tam, gdzie USA narzuciły innym krajom „amerykański styl” (gdzie „amerykański styl” oznacza manię obalania legalnych rządów i instalowanie tandetnych dyktatorów, którzy będą wypełniać rozkazy „USA” lub „Zachodu”). Ale prawdziwa muzułmańska, arabska czy afrykańska opozycja wobec amerykańskiego i brytyjskiego imperializmu korporacyjnego jest osłabiana przez samych Amerykanów, Izraelczyków i Brytyjczyków poprzez finansowanie i uzbrajanie tych inaczej marginalnych grup fundamentalistycznych, tak żeby można je było zarówno łatwo demonizować jako „terrorystów”, jak i używać do uzasadnienia dalszej imperialnej ekspansji w celu ich zwalczania.
W ciągu ostatnich ponad 70 lat na całym Bliskim Wschodzie prawdziwa opozycja, w przeważającej części, była prowadzona przez umiarkowane i czasami w znacznym stopniu świeckie muzułmańskie grupy i liderów, których celem było stworzenie „pan-arabskiego” frontu i zjednoczenie narodów arabskich. Dla USA i Izraela (jak i wcześniej dla Brytyjczyków), triumf świeckiego ruchu pan-arabskiego w XIX lub XX wieku był najgorszym scenariuszem, bo postępowe, światłe rządy świeckie często stawiają interesy swoich narodów na pierwszym miejscu, a przynajmniej wyżej niż interesy obcych mocarstw. Globalna hegemonia USA była oparta na kontrolowaniu zasobów innych narodów przez „interesy” USA. Bez tej kontroli USA byłyby zmuszone zrezygnować z roli „światowego lidera” i amerykańska gospodarka szybko by upadła, zabrakłoby bowiem tej jedynej rzeczy, która ją podtrzymywała – petrodolarów.

Obrazek
Sekretarz Stanu USA, Nuland, kontynuuje uświęconą tradycję rządu USA kumając się z fundamentalistycznymi opętańcami (nazistowski przywódca Ołeh Tyahnybok po lewej, lękliwa kukiełka Jac po prawej)


Amerykańskim i izraelskim interesom zawsze najlepiej służyły rządy skorumpowanych, autorytarnych, fundamentalistycznych (choćby tylko z nazwy) muzułmańskich przywódców, którzy ochoczo tłumili wszelkie ruchy protestów i grali po amerykańsku. I jak dowodzi historia, to tego typu systemy oraz jednostki były finansowane i promowane przez zachodnie rządy. Popatrzcie na przykład na fundamentalistyczne państwo policyjne Arabii Saudyjskiej, praktykujące prawo szariatu. Na Zachodzie powszechnie określa się je mianem „siły stabilizującej”, podczas gdy w większości świeckie i nieco ‚socjalistyczne’ rządy, takie jak te w Iraku, Libii, Syrii i Libanie, były i są potępiane jako „reżimy terrorystyczne”. Ale znowu, amerykańska strategia oszukiwania świata, ażeby przyjął globalną dominację USA i grabieże jako „wolne”, „demokratyczne” i „cywilizowane”, zawsze wymagała postawienia logiki i rzeczywistości na głowie i kilkuset ton bomb na dokładkę.

„Twórcy rzeczywistości”
Ameryka, jako rzekomo „kapitalistyczny” kraj, twierdzi, że chce szerzyć świecką demokrację w amerykańskim stylu na całym świecie, w bardzo podobny sposób, jak chcieli marksiści. Ale kto przy zdrowych zmysłach chciałby drapieżnego kapitalistycznego systemu przebranego za „wolność i demokrację”, gdzie większość bogactwa kraju jest zasysane do szczytu piramidy psychopatów, tworząc w efekcie bardzo liczną i ubogą klasę niższą?
Amerykańskie elity chyba nie zdają sobie sprawy, że ich bezwzględne paskarstwo i podżeganie do wojny nie jest tak znowu atrakcyjnym modelem dla zwykłych ludzi na całym świecie. Jednak chyba nie powinniśmy się dziwić ignorancji członków amerykańskiej elity, ponieważ (jak się rzecz ma z elitami niemal wszędzie) tak naprawdę nie są oni ludźmi w ścisłym lub zasadniczym tego słowa znaczeniu
Pozbawieni zdolności współodczuwania z innymi, lub kontaktu z zewnętrzną obiektywną rzeczywistością, są w efekcie odrębnym gatunkiem. Cierpią na, lub są owładnięci przez, intensywny i niepohamowany narcyzm. Nie jakiś zwykły narcyzm, w jego różnych odmianach i stopniach, ale ekstremalną jego wersję, powodującą, że są tak skoncentrowani na sobie, że faktycznie wierzą, iż mogą „tworzyć rzeczywistość” poprzez samo narzucenie na siłę swojej woli, aż ‘fakty’ odzwierciedlą to, co oni chcą widzieć. Jest to oczywiście rodzaj choroby psychicznej, przy której jednostka automatycznie zakłada, że ​​to, co myśli o sytuacji lub innej osobie, stanowi obiektywną rzeczywistość. Jeśli z jakiegokolwiek powodu jednostka taka nie może stworzyć na siłę swojej pokręconej rzeczywistości, po prostu ignoruje wszystkie fakty i zachowuje się tak, jakby ta rzeczywistość już istniała, czyli kłamią – obficie, zdecydowanie i bez mrugnięcia okiem. Takie jednostki słusznie należą do szczególnego typu „zamkniętej społeczności” dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa innych, ale salony władzy w wielkich państwach tego świata są przepełnione takimi typami. Narzucają oni swoją wykoślawioną wersję „rzeczywistości” tym na górze i tym na dole, infekując przekonania, życie i przyszłość większości pozostałej ludzkości, aż cały świat zacznie się zachowywać jak banda schizoidów, którzy stracili kontakt z rzeczywistością.
Pomyślcie choćby o tym, że w ramach przygotowań do inwazji na Irak w 2003 r. jednym z uzasadnień oferowanych przez Waszyngton i Londyn było to, że Saddam ma powiązania z „al-kaidą”. Nigdy nie istniały żadne takie powiązania, a jednak nawet dziś, po 10 latach amerykańskiej okupacji, „al-kaida” – czy też banda finansowanych przez USA i Arabię dżihadystów – biega po Iraku, mordując do woli. Pasuje do „tworzenia rzeczywistości”?

Wyróżnienie dla czcigodnego Tony’ego Blaira
Skoro jesteśmy przy psychopatycznych „twórcach rzeczywistości”… ten podły odpad ludzkości, powszechnie znany jako Tony Blair, zamieścił wczoraj na swojej stronie internetowej nikczemny esej, w którym stwierdził, że jest to „dziwne rozumienie kotła, jakim jest dzisiaj Bliski Wschód, jeśli prowadzi do twierdzenia, że bez usunięcia Saddama nie mielibyśmy kryzysu” i że jest wręcz przeciwnie – sytuacja, jaką mamy w Iraku, wynika z faktu, że Syria nie została zbombardowana przez NATO i że USA i Wielka Brytania powinny były nie tylko zbombardować Irak, ale też, na dokładkę, Syrię. Blair, oczywiście, po prostu stara się odwrócić uwagę od faktu, że jest nałogowym kłamcą i sadystycznym zbrodniarzem wojennym, który lubuje się w masakrze cywilów i jest osobiście odpowiedzialny za ludobójstwo na 1,5 milionach Irakijczyków – ludobójstwo, które zostało uzasadnione stekiem kłamstw. Stwierdzenie, że Blair jest zdyskredytowany w oczach zdecydowanej większości ludzi w Wielkiej Brytanii, to grubo za mało. Za każdym razem, kiedy otwiera on swoje obłudne usta, żeby zanudzać świat swoją bezsensowną śpiewką o tym, jak to „Saddam był złym człowiekiem”, jest gruntownie i niemal jednogłośnie wyśmiewany w komentarzach na stronach internetowych mediów głównego nurtu, niezależnie od orientacji politycznej komentatorów.


Tony Blair wczoraj


Twierdzenie Blaira, że ​​Saddam był „złym człowiekiem” i musiał być usunięty i że Irak ma się dziś „lepiej” bez niego, i że Zachód powinien być wdzięczny za „usunięcie” go, jest tak całkowicie niedorzeczne, że mogło się zrodzić tylko w umyśle jednego z tych – technicznie chorych psychicznie – psychopatycznych „twórców rzeczywistości”. Za rządów Saddama Irak był najbardziej rozwiniętym świeckim krajem w całym regionie. Irakijczycy cieszyli się powszechną opieką zdrowotną i edukacją, a sunnici i szyici żyli w znacznej mierze spokojnie obok siebie. Nadużycia irackiego rządu nie były w tym czasie gorsze od nadużyć rządów zachodnich. Po pierwszej wojnie obławie w Zatoce Perskiej Irak był stopniowo niszczony przez zachodnie mocarstwa i z pomocą zachodnich reżimów marionetkowych, takich jak Arabia Saudyjska, Katar i Kuwejt. Mimo to Irakijczycy mają być wdzięczni? Utrata kontaktu Blaira z rzeczywistością stała się tak oczywista, że nawet konserwatywny burmistrz Londynu, Boris Johnson, był zmuszony to przyznać.
Johnson powiedział o eseju Blaira:
„Uderzyło mnie, jak jest świrnięty w swojej odmowie uznania faktów. Omawiając tragedię współczesnego Iraku wypowiada twierdzenia, od których szczęka opada – są tak niesamowicie sprzeczne z rzeczywistością, że on na pewno potrzebuje profesjonalnej pomocy psychiatrycznej”.

Na zakończenie
Zachodnie mainstreamowe media zabawiały publiczność takimi nagłówkami, jak “Na światowej scenie pojawiła się potężna i bezlitosna siła” i “Nad Londynem załopocze czarna flaga dżihadu”. Zachęcają nas też do obejrzenia “przerażających zdjęć z egzekucji”. Idzie to tak daleko, że zaczynamy odnosić wrażenie, iż ktoś, gdzieś, naprawdę chce nas przerazić, choć w ordynarnie teatralny sposób.
To, co obserwujemy obecnie w Iraku i Syrii, to rzeczywiście w dużej mierze jest teatr, obmyślony i odgrywany przez psychopatów w celu takiego przerażenia ludzkości, żeby przyjęła zasady psychopatów. Chociaż akcja rozgrywa się w prawdziwym życiu, w miastach i miasteczkach, i to prawdziwi ludzie cierpią i umierają, leżąca u podstaw filozofia przypomina tę z „teatru absurdu” z lat 50. ubiegłego wieku, gdzie aktorzy przedstawiali na scenie sponeryzowany świat, w jakim żyli, wyrażając przekonanie, że życie ludzkie nie ma sensu ani celu, logiczne argumenty zastąpione były przez irracjonalne i nielogiczne wypowiedzi, a człowiek pojawiał się jako kukła, kontrolowana lub zagrożona przez niewidzialne siły zewnętrzne. Dzisiaj człowiek naprawdę jest zagrożony przez siły zewnętrzne, ale te siły nie są niewidoczne, jedynie skrywają się za potężnymi kłamstwami i ściemnianiem i przedstawiają się jako „nasi przywódcy, do których musimy się zwrócić po ochronę”. Tymczasem prawda, którą ​​wszyscy musimy uznać, jest taka, że są oni zupełnie odmiennym od normalnego człowieka gatunkiem, z zasadniczo nieludzką i złośliwą naturą.

- -

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Psycho ‚Reality Creators’ open ‚gates of hell’ in Iraq with proxy Jihadis (http://www.sott.net/article/280559-Psyc ... xy-Jihadis)
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.
Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.
Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 29 wrz 2014, 12:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/06/01 ... dobojstwa/

Niezłomni w obliczu ludobójstwa
Posted by Marucha w dniu 2014-06-01 (niedziela)

Obrazek

W latach 1964-1973 armia USA zrzuciła na Laos 280 milionów bomb podczas 580.000 lotów. To odpowiednik jednego ładunku pocisków uwolnionego z bombowca co 8 minut, 24 godziny na dobę, przez 9 lat – prawie 7 bomb na każdego mężczyznę, kobietę i dziecko żyjących w Laosie.
Jason Heppenstall jest autorem-podróżnikiem. [W jednym z rozdziałów książki Communities that Abide, pracy zbiorowej traktującej o długowiecznych społecznościach] opisał swoje doświadczenia z pobytu w małej wiosce, położonej nad rzeką w najbiedniejszym, najintensywniej zbombardowanym kraju na Ziemi. Ukazał czytelnikom, jak tamtejsi ludzie zdołali przetrwać, uleczyć rany i zachować swoją tradycyjną kulturę.
„Tajna wojna z Laosem jest jednym z najbardziej haniebnych wydarzeń XX wieku. Felietonista New York Times’a Anthony Lewis nazwał ją ‚…najbardziej odrażającym rozdziałem bezprawnego okrucieństwa w historii Ameryki.’ Przez sześć lat panowała informacyjna blokada, która pozbawiła Amerykanów wiedzy o tym, że ich rząd, republikanie i demokraci, zrzucał bomby na cele cywilne w Laosie.
Kiedy w końcu prawda wyszła na jaw, wielu Amerykanów było oburzonych dokonaną w ich imieniu zbrodnią [I co z tego "oburzenia" wynikło? G#wno - admin]. Ale do tego czasu było już za późno – 2.5 miliona ton materiałów wybuchowych zdewastowało wsie, gospodarstwa rolne, świątynie i szkoły tego neutralnego, buddyjskiego kraju. Laos został uznany za państwo neutralne w Genewie i chociaż Stany Zjednoczone chciały tropić wietnamskich bojowników wewnątrz kraju, nie mogły tego zrobić nie łamiąc międzynarodowego prawa. Sposobem na obejście przeszkody było wykorzystanie bombowców, których piloci o kryptonimie ‚Kruki’ wystartowali z baz państw ościennych.
„Ten nowy sposób walki nazwano ‚wojną automatyczną’, ponieważ opierał się wyłącznie na technologii i potędze, przy minimalnym zagrożeniu dla personelu. Miał on stać się wzorem dla przyszłych wojen – prowadzonych ostatnio przy użyciu bezzałogowych dronów – określanym jako ‚Model z Laosu’.
Zbombardowano wioski, ponieważ były one jedynym widocznym dla pilotów celem; mieszkańcy musieli uciekać do lasów, z których powracali pod osłoną nocy, aby uprawiać swoje pola. Jako że ataki były tajne, umiar nie był konieczny – całe obszary zamieniono w popiół. Kiedy zniszczone zostały wsie, nowym celem stały się bawoły, konie i inne zwierzęta gospodarskie, a rolników ostrzeliwano z karabinów maszynowych podczas ucieczki przez pola. Skoro mieszkańcy ukrywali się w lasach, samoloty rozpylały defolianty, aby uśmiercić drzewa.
Ostatnim schronieniem były jaskinie, które znaczą krasowy krajobraz Laosu, ale zdeterminowani piloci mierzyli w nie z naprowadzanych laserowo rakiet. Gdy wszystkie te opcje zostały wyczerpane, ocalałym pozostała jedynie wędrówka na południe i los uchodźców w obozach utworzonych wokół stolicy, gdzie oczekiwali końca wojny i powrotu do swoich pól i lasów.”
Na Laos spadło tak wiele bomb, że opróżnione z wybuchowego ładunku niewypały – będące najbardziej popularnym rodzajem złomu dostępnym w tym nierozwiniętym, nie-przemysłowym kraju – stały się częścią krajobrazu.
„Duże stalowe osłony wykorzystano jako podpory domów, kładki nad ściekami lub koryta dla zwierząt. Inne bomby pełniły rolę donic i wyrastały z nich kwiaty. Ale były to pociski bezpieczne, które skutecznie rozbrojono i przeobrażono w użyteczny złom.
W większości wiejskich sklepów i jadłodajni wywieszono na ścianach serię trzech lub czterech plakatów, które w formie komiksowej instruowały, co należy zrobić po znalezieniu niewybuchu. Postacie z afisza obrabiały z bawołami poletko, spulchniały ziemię, sadziły ryż, myły się w strumieniach i odkopywały rośliny. W każdym z tych środowisk obecny był fragment niewybuchu (UXO).
Jeden panel przedstawiał rolnika próbującego rozbroić pocisk, w następnym widniał spektakularny wybuch i makabryczne detale jego konsekwencji. Wszystkie dzieci ze wsi wiedziały, co zrobić z niewybuchami, tak jak dzieci w Anglii wiedzą, jak bezpiecznie przechodzić przez ulicę. Zejście ze szlaku na okolicznych wzgórzach jest surowo zabronione, przynajmniej dla falangów (cudzoziemców).
Niestety, niewybuchy codzienne zagrażają mieszkańcom Laosu – po bombardowaniach, od chwili powrotu do wiosek, życie straciło blisko 20.000 dzieci. Nawet w trakcie pisania tego artykułu w kwietniu 2014 roku widziałem doniesienia o dwóch chłopcach zabitych przez niezdetonowaną amunicję. Kroniki bombardowań wskazują, że naloty dywanowe objęły obszar 8.470 kilometrów kwadratowych, a zrzucono prawie 280 milionów bomb rozpryskowych, zaprojektowanych, aby głównie okaleczać. Pociski są wszędzie. Przez kilka lat samoloty bojowe bombardowały dywanowo okolice Muang Ngoi. Wiele zrzuconych bomb miało ogromną moc i wciąż widoczne są pozostawione przez nie blizny na okolicznych wapiennych szczytach, chociaż częściowo wypełniły je zarośla i drzewa.”
„Skoro społeczność mogła wykonać kuchenne utensylia z bomb wysłanych, aby ją zabić, zacząłem zastanawiać się, do czego jeszcze zdolni byli mieszkańcy górzystych regionów Laosu i co pozwoliło im oraz ich kulturze rozkwitać bez uszczerbku, mimo piekła, które im zgotowano. Poza barierami geograficznymi (niemała to zaleta, jeśli chce się przetrzymać kulturową ofensywę), ludzie z Laosu cieszą się również inną podarowaną przez okoliczności korzyścią: względnym ubóstwem. Ich teren jest zbyt nierówny i niedostępny, aby zbudować tam pola golfowe i luksusowe hotele.
Zlokalizowani z dala od inspektorów podatkowych i innych urzędników, którzy chcieliby narzucić im odgórne reformy, mieszkańcy pozostawieni są sami sobie, aby prowadzić życie znane im od wieków. Warunkiem takiego bytowania są oczywiście niewielkie wymagania wobec systemu zewnętrznego – którego chcą uniknąć za wszelką cenę – i pod tym względem również mają szczęście, ponieważ mogą polegać na swoim kulturowym bogactwie, którego większość udało się zachować. Parający się lecznictwem mężczyźni i kobiety wiedzą, które rośliny leśne należy zbierać, które zioła kultywować w wydrążonych bombach-donicach (cztery lotki stabilizujące doskonale utrzymują ‚donice’ w pionie), a kiedy dochodzi do pogorszenia kondycji, miejscowi szamani dysponują wachlarzem wyszukanych ceremonii, aby pomóc w podtrzymaniu życia. Tak jak dawniej, rolnictwo w dalszym ciągu zapewnia wyżywienie dzięki polom ryżowym, bawołom wodnym oraz wędrownym świniom i drobiowi.”
„Podczas mojego pobytu zaczęła kiełkować myśl, iż ludy górnego i środkowego Laosu prawdopodobnie są przykładem ludzkości żyjącej w równowadze ze środowiskiem naturalnym. Temat ludzkiej ekologii popadł ostatnimi czasy w niełaskę – choć era taniej ropy ma się ku końcowi – lecz tutaj z pewnością miałem do czynienia ze wspólnotą, która egzystując jako dynamiczna część środowiska, nie niszczyła go. Rzeki były chronione przed zanieczyszczeniem, lasy pozostawały w stanie właściwie nienaruszonym. Choroby, klęski żywiołowe i konflikty o lokalnym zasięgu utrzymywały liczebność populacji w granicach pojemności regionalnego ekosystemu.
A ludzie kochali ziemię. Fred Branfman przeprowadził wywiady z uchodźcami z obszarów bombardowań, opublikowane w książce Voices From the Plain of Jars. Raz po raz powracał w nich ten sam motyw – ci, którzy przetrwali opuścili swój raj i nie mogli doczekać się powrotu. Nikt spośród nich nie chciał żyć w mieście lub zdobyć bogactwa; wszystkim, czego pragnęli była okazja powrotu do swoich pól, wiosek i rodzinnego życia.”
„Nigdy nie spotkałem w Laosie osoby, która zdawała się żywić urazę lub pałać gniewem. Być może był to sposób na pozostanie przy zdrowych zmysłach – świadome odrzucenie negatywnych emocji i rozstanie z bolesną przeszłością. Być może dzięki temu naprawdę uzyskałem wgląd w głęboką wewnętrzną siłę tych ludzi: bezsprzecznie nieocenioną strategię w obliczu tak przytłaczających przeciwności. Oto kolejna: w odróżnieniu od nas, Laotańczycy nie są rozkochani w pracy i oddają się jej w zależności od potrzeb. Rolnicy tradycyjnie uprawiają ryż raz w roku – chociaż możliwe są dwa zbiory nawet bez stosowania nawozów sztucznych – a przez resztę sezonu odpoczywają.”
„Ten ambiwalentny stosunek wobec uczestnictwa w systemie, który obiecuje wiele, a daje mało może okazać się zbawiennym dla tradycyjnych rolników Laosu. Na tym etapie dziejów rasy ludzkiej, kiedy to nowoczesny paradygmat – stawiający wzrost gospodarczy przed naturalnym środowiskiem życia – umiera paskudną śmiercią, samowystarczalny rolnik z Laosu bez wątpienia ma dużą przewagę nad najbardziej oddanym propagatorem permakultury z Zachodu. Integralność kulturowa z pewnością odgrywa tu swoją rolę. W wielu osadach wciąż noszone są tradycyjne stroje, istnieją różne formy sztuki, chociażby haftowania lub batiku, które pomagają zidentyfikować wyjątkowość i indywidualność każdego plemienia i regionu.”
Zaznajamiając się z prezentowanymi przez Jasona opisami różnych plemion, zdołałem odhaczyć wiele istotnych cech wspólnot, które trwają: brak pieniędzy, finansów i ziemi jako własności, odmowa pracy za pensję, nieformalne systemy zarządzania, niepisane kodeksy postępowania, brak sztucznych podziałów między pracą, zabawą i edukacją, i wiele innych.
Te kulturowe cechy pozwoliły tym społecznościom przetrwać i powrócić do rdzennego sposobu egzystowania po amerykańskiej kampanii nalotów dywanowych; ale czy będą w stanie oprzeć się chińskiej agresji gospodarczej? Miejmy nadzieję, że dla ich dobra chiński kolos udusi się własnymi wyziewami i rychło z łoskotem stanie w miejscu.
„Laotańczycy mają dużą przewagę nad swoimi sąsiadami z – powiedzmy – Tajlandii, którzy całkowicie poddali się turbo-kapitalizmowi kilka dekad temu. W Laosie nadal istnieje spory rezerwuar elastyczności; skoro tutejsza ludność wciąż potrafi przetrwać bez klimatyzacji, mrożonej żywności i ośmiopasmowych autostrad zakorkowanych SUV-ami, to może mieć kluczową przewagę nad innymi [społeczeństwami], dla których rzeczy te stały się koniecznością. Zdecydowana większość napływających do Laosu środków inwestycyjnych pochodzi z Chin i nie trudno jest przewidzieć, że tamtejsza gigantyczna bańka kredytowa – szacowana w 2014 roku na 23 biliony dolarów – pęknie z hukiem, przynosząc niewyobrażalną niedolę obywatelom Chin oraz pozostałych azjatyckich ‚tygrysów’. Gdy tak się stanie i nowy wspaniały świat obiecany przez ekonomistów i polityków stanie na głowie, wolałbyś mieszkać na 20. piętrze wieżowca chińskiej metropolii, czy w bambusowej chacie w lasach Laosu?”
„Mieszkańcy Laosu wycierpieli więcej z rąk agresorów niż większość społeczeństw, a jednak udało im się, w przeważającej części, zachować własne sposoby bytowania. Niektórzy ludzie, mieniący się liberałami świata Zachodu, zbulwersowani są ‚zacofanymi’ praktykami najbardziej oddalonych społeczności plemiennych. Lecz jest to tylko [pozbawiony znaczenia] szum; z pewnością najważniejsze jest to, że Laotańczycy potrafili przetrwać w tak burzliwym okresie współczesnej historii. Czy zdołają to uczynić w ciągu najbliższych lat i dekad, pozostaje kwestią dyskusyjną, ale ci spośród nas, którzy poddali się urokowi tej mozaiki łagodnych, ciężko doświadczonych ludów, z bólem serca patrzą, jak przeznaczane są do asymilacji i wrzucane do ziejącej paszczy kapitalizmu XXI wieku. Być może pozostaje nam jedynie obserwować te kultury z szacunkiem, czerpać z tej obserwacji mądrość i żywić nadzieję, że w przyszłości trwać nie przestaną.”

http://cluborlov.blogspot.com/2014/05/r ... de_13.html
Autorzy: Jason Heppenstall, Dmitry Orlov [komentarz]

Tłumaczenie: exignorant

http://exignorant.wordpress.com/2014/05 ... dobojstwa/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 07 paź 2014, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/10/06 ... ologiczna/

Afrykańczycy wiedzą że ebola i AIDS to broń biologiczna
Posted by Marucha w dniu 2014-10-06 (poniedziałek)

Naukowcy twierdzą, że śmiertelne choroby takie jak ebola i AIDS są bronią biologiczną testowaną na Afrykańczykach. Inne raporty powiązały wybuch wirusa eboli z próbą redukcji populacji Afryki. Liberia okazuje się mieć najszybciej rosnącą populację na kontynencie.

Obrazek

Naukowiec w największym liberyjskim dzienniku: Ebola i AIDS wyprodukowane przez zachodnie firmy farmaceutyczne, amerykański Departament Obrony (DoD)?
http://www.caribdirect.com/ebola-wester ... ct-falacy/

Obrazek
Prof. dr Cyril Broderick (Patologia Roślin)


Szanowni Obywatele świata:
Przeczytałem wiele artykułów w internecie, a także z innych źródeł na temat zgonów w Liberii i innych krajach Afryki zachodniej i o ludzkich zniszczeniach spowodowanych przez wirus ebola. Około tydzień temu przeczytałem artykuł opublikowany w publikacji prasowej w internecie Przyjaciół Liberii, o tym że jest porozumienie, iż wybuch eboli w Afryce zachodniej był skutkiem kontaktu 2-letniego dziecka z nietoperzami, które przyleciały z Konga.
Ten raport zbił mnie z tropu w kwestii informacji o eboli, i zmusił mnie do napisania do Przyjaciół Liberii, i napisałem, że Afrykańczycy nie są ani naiwni, ani ignorantami, jak oni nam dają do zrozumienia. W odpowiedzi dr Vernon Stone powiedział, że artykuł nie był ich, a Przyjaciele Liberii jedynie go zamieścili. Następnie zapytał czy mógłby zamieścić mój list na forum internetowym. Udzieliłem pozwolenia, ale nie widziałem by go opublikowano.
Z uwagi na bardzo liczne zgony, strach, traumę fizjologiczną i rozpacz pośród Liberyjczyków i innych obywateli Afryki zachodniej, ciąży na mnie obowiązek przyczynienia się do rozwiązania tej wyniszczającej sytuacji, jeśli nie zostanie odpowiednio skonfrontowana. Opiszę to w 5 punktach:
EBOLA JEST GENETYCZNIE ZMODYFIKOWANYM ORGANIZMEM (GMO)
Horowitz (1998) celowo i jednoznacznie wyjaśnił zagrożenie nowymi chorobami w swojej pracy Pojawiające się wirusy: AIDS i ebola – przyroda, przypadek czy zamiar [Emerging Viruses: AIDS and Ebola – Nature, Accident or Intentional]. W wywiadzie z dr Robertem Streckerem w Rozdz. 7, dyskusja na początku lat 1970 ujawniła co jest oczywiste, że toczyła się wojna między KGB i CIA, i ‚produkcja’ wirusów podobnych do AIDS była skierowana na przeciwnika. W wywiadzie mimochodem wspomniano o Fort Detrick, „Budynku Eboli” i ‚licznych problemach z dziwnymi chorobami’ w “Frederick [Maryland]„. W Rozdz. 12 swojej pracy potwierdził istnienie Amerykańskiego Przemysłu Wojskowo-Medycznego, który przeprowadza testy na broni biologicznej pod przykrywką podawania szczepionek w celu kontrolowania chorób i poprawy zdrowia „czarnych Afrykańczyków zagranicą”. Praca ta jest wspaniała, i powinni przeczytać ją wszyscy liderzy i każdy zainteresowany nauką, zdrowiem, narodem i intrygą. Jestem zdumiony tym, że afrykańscy liderzy nie odnoszą się do tych dokumentów.
EBOLA MA STRASZNĄ HISTORIĘ, A TESTOWANIE JEJ JEST POTAJEMNIE PROWADZONE W AFRYCE
W tej chwili czytam powieść Gorąca strefa [The Hot Zone] Richarda Prestona (wyd. 1989 i 1994), jest bardzo niepokojąca. Mówi się iż płodny i wybitny pisarz Steven King tak wypowiedział się o niej: „Jedna z najbardziej przerażających rzeczy jakie czytałem. Bardzo niezwykła praca”. Jako bestseller w New York Times, Gorącą strefę przedstawia się jako „przerażającą prawdziwą opowieść”. Tak, przerażająca, gdyż patologiczny opis tego co wykryto u zwierząt zabitych wirusem ebola to dokładnie to co wirus robi obywatelom Gwinei, Sierra Leone i Liberii w najnowszym wybuchu: wirus eboli niszczy ludzkie organy wewnętrzne i po śmierci ciało rozkłada się błyskawicznie: mięknie i tkanki zamieniają się w galaretę, nawet jeśli przechowuje się je w niskich temperaturach. Spontaniczne przekształcenie się w płyn, tak dzieje się z osobami zabitymi wirusem ebola! Autor wymieniony w p. 1 – dr Horowitz, łaja Gorącą Strefę za pracę politycznie poprawną, według mnie dlatego, że jego książka stara się być bardzo prawdziwa. Incydent z ebolą w 1976 w Zairze za prezydenta Mobutu Sese Seko, był wprowadzeniem GMO eboli do Afryki.
CAŁA AFRYKA I AFRYKA ZACHODNIA OD LAT BYŁY MIEJSCAMI TESTOWANIA POJAWIAJĄCYCH SIĘ CHORÓB, ZWŁASZCZA EBOLI
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i kilka innych agencji ONZ zostały zamieszane w wybór i wrobienie krajów afrykańskich w uczestnictwo w testowaniu i promowaniu szczepień, choć wykonujących rożne testy. Artykuł Jona Rappaporta z 2 sierpnia 2014 Afryka zachodnia: co robią badacze broni biologicznej w strefie eboli? [West Africa: What are US Biological Warfare Researchers Doing in the Ebola Zone?] w Global Research precyzuje problem stojący przed afrykańskimi rządami.
W tym jak i w innych artykułach widoczne są, między innymi:
(a) Amerykański Wojskowy Instytut Badań Medycznych nad Bronią Biologiczną (USAMRIID), dobrze znany ośrodek badań nad bronią biologiczną w Fort Detrick, Maryland
(b) Tulane University w New Orleans, USA, zdobywca funduszy na badania, w tym ponad $7 mln z Krajowego Instytutu Zdrowia (NIH) na finansowanie badań nad wirusową gorączką krwotoczną Lassa
(c) Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób (CDC)
(d) Lekarze Bez Granic (znani pod francuską nazwą Medicins Sans Frontiers)
(e) Tekmira, kanadyjska firma farmaceutyczna
(f) Brytyjska GlaxoSmithKline, i
(g) Rządowy szpital w Kenema, Sierra Leone.
Raporty opowiadają historie o amerykańskim Departamencie Obrony (DoD) finansującym testy z ebolą na ludziach, które rozpoczęły się kilka tygodni przed wybuchem eboli w Gwinei i Sierra Leone. Raporty są dalej sporządzane i twierdzą, że DoD dał kontrakt o wartości $140 mln Tekmirze na przeprowadzenie badań nad ebolą. Ta praca badawcza obejmowała infekcję śmiertelnego wirusa eboli zdrowym osobom. Dlatego DoD jest na liście kolaborantów „Pierwszych na Ludziach” prób klinicznych eboli (NCT02041715), które rozpoczęły się w styczniu 2014, tuż przed ogłoszeniem epidemii eboli w marcu w Afryce zachodniej. Jedyną pozytywną i etyczną gałązką oliwną widoczną w całym moim czytaniu jest to, że Theguardian.com napisał: „Finansowanie przez amerykański rząd testów eboli na zdrowych osobach pojawia się pośród ostrzeżeń ze strony wybitnych naukowców z Harvard i Yale, że takie eksperymenty na wirusie ryzykują wybuchem światowej epidemii”. To zagrożenie trwa nadal.
POTRZEBA CZYNNOŚCI PRAWNYCH W CELU OTRZYMANIA ODSZKODOWAŃ ZA DOZNANE SZKODY Z POWODU KONTYNUACJI NIESPRAWIEDLIWOŚCI W KWESTII ZGONÓW, KRZYWD I TRAUMY NARZUCONEJ NA LIBERYJCZYKÓW I INNYCH AFRYKAŃCZYKÓW POPRZEZ EBOLĘ I INNE CZYNNIKI CHOROBOWE.
Ameryka, Kanada, Francja i W Brytania uczestniczą w odrażających i szatańskich działaniach jakimi są te testy z ebolą. Potrzebne jest ubieganie się o odszkodowania karne i cywilne za szkody, i afrykańskie kraje i narody powinny zapewnić sobie adwokatów by otrzymać zadośćuczynienie od tych krajów, pewnych korporacji i ONZ. Jest wiele dowodów przeciwko Tulane University, i tam powinny rozpocząć się procesy. Artykuł Yoichi Shimatsu opublikowany 18 sierpnia 2014 w Liberty Beacon – Wybuch eboli zbiega się z kampaniami szczepień ONZ [The Ebola Breakout Coincided with UN Vaccine Campaigns].
AFRYKAŃSCY LIDERZY I KRAJE MUSZĄ POKIEROWAĆ OBRONĄ NIEMOWLĄT, DZIECI, AFRYKAŃSKICH KOBIET I MĘŻCZYZN I OSÓB STARSZYCH. CI OBYWATELE NIE ZASŁUGUJĄ NA TO BY WYKORZYSTYWAĆ ICH JAKO KRÓLIKI DOŚWIADCZALNE!
Afryce nie wolno pozwolić na to by kontynent stał się miejscem wywózki i składowania niebezpiecznych substancji chemicznych, niebezpiecznych leków i czynników chemicznych lub biologicznych pojawiających się chorób. Istnieje pilna potrzeba pozytywnych działań w zakresie ochrony mniej zamożnych z biedniejszych krajów, zwłaszcza obywateli afrykańskich, których kraje nie są tak naukowo jak i przemysłowo wyposażone jak Stany Zjednoczone i większość krajów zachodnich, źródła większości wirusowych lub bakteryjnych GMO, które zostały specjalnie zaprojektowane jako broń biologiczna. Najbardziej niepokojące jest to, że rząd USA kierował laboratorium badawczym bioterroryzmu nad wirusową gorączką krwotoczną w Sierra Leone. Czy są jakieś inne? Wszędzie tam gdzie one istnieją, to jest czas by je rozwiązać. Jeśli istnieją jakieś inne takie miejsca, to wskazane jest, by podjęły spóźniony, ale istotny krok: by Sierra Leone zamknęła amerykańskie laboratorium broni biologicznej i zatrzymała dalsze badania w Tulane University.
Świat musi się tym zainteresować. Wszyscy Afrykańczycy, Amerykanie, Europejczycy, narody Bliskiego Wschodu, Azjaci i ludzie z każdego kąta świata powinni wyrazić zdumienie. Narody afrykańskie, zwłaszcza obywatele Liberii, Gwinei i Sierra Leone stają się ofiarami i umierają każdego dnia. Posłuchajcie ludzi którzy nie mają zaufania do szpitali, którzy nie mogą się witać uściskiem dłoni, przytulać swoich krewnych i przyjaciół. Umierają niewinni ludzie i oni potrzebują naszej pomocy. Kraje są biedne i nie stać ich na sprzęt ochrony osobistej (PPE) wymagany w tej sytuacji. Zagrożenie jest realne, i jest szersze niż tylko kilka krajów afrykańskich. Wyzwanie jest globalne, i prosimy o pomoc zewsząd, w tym od Chin, Japonii, Australii, Indii, Niemiec, Włoch, a nawet od ludzi o dobrym sercu ze Stanów Zjednoczonych, Francji, W Brytanii, Rosji, Korei, Arabii Saudyjskiej i z każdego miejsca które chce nam pomóc. Sytuacja jest dużo gorsza niż my z zewnątrz możemy sobie wyobrazić, i musimy zapewnić im wszelką pomoc. Żeby zapewnić by przyszłość miała mniej tego rodzaju tragedii, ważne jest by teraz żądać by nasi liderzy i rządy były uczciwe, transparentne, sprawiedliwe, i zaangażowane produktywnie. Oni muszą być odpowiedzialni wobec narodów. Proszę sprzeciwiajcie się i zatrzymajcie testowanie eboli i szerzeniu się tej podłej choroby.
Bardzo dziękuję. Z szacunkiem

Dr Cyril E Broderick, Sr.

O autorze: Dr Broderick – b. profesor Wydz. Patologii Roślin, University of Liberia, Wydział Rolnictwa i Leśnictwa. Przez wiele lat wykładał na Wydziale Rolniczym na University of Delaware.

http://www.caribdirect.com/ebola-wester ... ct-falacy/
Africans Know Ebola and AIDS are Bio Weapons

Źródło: http://www.zengardner.com/africans-know ... o-weapons/
White Wolf – 25.09.2014, tłum. Ola Gordon

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/afryk ... na-2014-10




http://www.monitor-polski.pl/nie-mamy-w ... y-walczyc/


Nie mamy wyjścia, musimy walczyć
7 października , 2014 | 'Kategorie: Jak się bronić, Ludobójstwo

Wirtualna panika związana z tzw. epidemią Eboli zaczyna być alarmująca. Globalistyczne ścierwomedia jednym frontem atakują nic nie podejrzewającą gawiedź w większości fałszywymi, spreparowanymi informacjami o zachorowaniach na tę straszną chorobę, jednocześnie ukrywając fakt, że jest to opatentowana broń biologiczna. Ilość rzekomych zachorowań w Afryce sugerowała by, że w internecie pokaże się tysiące zdjęć ofiar, zrobionych telefonami komórkowymi. Tak się jednak nie dzieje, Światowa Organizacja Zdrowia i ONZ znów zamoczone są po uszy w diabelskie oszustwo, podobne do „pandemii” świńskiej grypy z 2009 roku.

Chodzi o to by nas zaszczepić, a w szczepionkach prawdopodobnie będzie zniewalający czip. Globalna mafia realizuje swój plan zaczipowania całej ludzkości do roku 2017, by następnie zniewoloną wymordować.

Zresztą już od dawna jesteśmy mordowani. Abyśmy nie zauważyli tego wielkiego ludobójstwa, wybrano metodę tzw. inkrementalizmu – mordu dokonuje się w sposób powolny, tak żebyśmy się nie zorientowali, że dzień po dniu jest coraz gorzej. Atak idzie na ekonomię, kulturę, religię, ale szczególnie na nasze zdrowie. Ludzie to zauważają, choć jeszcze nie potrafią połączyć w sensowną całość. Może teraz, w obliczu kolejnej wielkiej ściemy świat się obudzi?

Większość ludzi nie kojarzy jeszcze, że dokonywana jest depopulacja globu, wielka eksterminacja ludzkości – inaczej byliby wszyscy na ulicach, a zbrodniarze byliby wyłapaniu i powywieszani na latarniach. Dowodów na ich zbrodnie jednak nie brakuje, łącznie z oficjalnymi zaleceniami ONZ, które nie pozostawiają wątpliwości, że celem działań globalistów jest nasza śmierć.

Eksterminatorami są globalni terroryści- rodziny żydowskiej mafii Illuminati, mające agentów w niemalże każdym rządzie, wielkich korporacjach, ośrodkach religijnych, organizacjach rządowych, pozarządowych i międzynarodowych, a ONZ jest jedną z ich głównych inwestycji – kontynuacją masońskiej Ligi Narodów. Oto tylko kilka elementów tego diabelskiego planu, który implementowany jest m.in. w Polsce:

* System medyczny jest bronią masowego rażenia. Lekarze przechodzą indoktrynację podczas studiów, której efektem jest stosowanie lekarstw będących de facto truciznami, podczas gdy większość chorób można leczyć metodami naturalnymi takimi jak zioła. Np. nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia dlaczego wybrano akurat aspartam jako dodatek smakowy do powlekania leków.
* Oficjalna medycyna nic nie mówi o prawdziwych przyczynach większości chorób, którymi są pasożyty i toksyny. Dlatego też nie promuje się bardzo tanich metod walki z nimi jak „elektroniczny antybiotyk” czyli zapper, który zabija prądem większość pasożytów w jego zasięgu. Zapper bardzo szybko usuwa niektóre przyczyna raka, jak pleśnie penicillium oraz wirusy. Potrafi też zlikwidować jedną z głównych chorób cywilizacyjnych – cukrzycę, której główną przyczyną są przywry.
* Trucie powszechnymi dodatkami do żywności i lekarstw. Niedawna afera z solą przemysłową ujawniła, że jesteśmy celowo truci szkodliwymi substancjami, w tym rakotwórczymi, a to tylko jedna z afer, która ujrzała światło dzienne – zresztą szybko przestano o niej mówić.
* Sejm zatwierdził ustawę, w której tylnymi drzwiami akceptuje się bardzo niebezpieczne rośliny GMO, mimo że nie przeprowadzono żadnych rządowych badań nad skutkami ich stosowania. Niezależne badania naukowe dowodzą, że GMO jest bronią biologiczną stworzoną po to by uczynić ludzi bezpłodnymi. Np. szczury żywione GMO w trzecim pokoleniu tracą zdolność rozrodczą, nie mówiąc o poważnych defektach genetycznych i guzach nowotworowych.
* Napoje zatruwane są aspartamem i fluorem. Udowodniono, że słodzik dietetyczny aspartam jest bardzo niebezpieczną trucizną, powodującą wiele niebezpiecznych dla życia schorzeń, w tym efekty podobne do choroby Alzheimera i Parkinsona. Związki fluoru, zawarte m.in. w wodzie butelkowanej, są równie niebezpieczne, fluor m.in. jest rakotwórczy, przyspiesza osteoporozę, ma szkodliwe działanie na psychikę i samopoczucie, obniża inteligencję.
* Jak udowodniło wiele niezależnych badań naukowych, większość szczepień jest szkodliwych. Osoby nieszczepiące się są zdrowsze i nie zapadają na wiele chorób tzw. „cywilizacyjnych”. Winnymi tej sytuacji są głównie dodatki do szczepionek w postaci szkodliwych adjuwantów. Stosuje się też fragmenty ludzkich płodów, które np. jeśli pochodzą z mózgów, powodują, że szczepionki powodują choroby autoimmunologiczne niszczące mózg zaszczepionych dzieci.
* Tzw. „pandemia” świńskiej grypy w 2009 roku ujawniła w pełni konspirację Światowej Organizacji Zdrowia (część ONZ), międzynarodowego przemysłu farmaceutycznego i rządów większości państw świata. Materiał szczepionkowy, który firma Baxter rozesłała do różnych laboratoriów do powielenia zawierał śmiertelny wirus ptasiej grypy. Tylko dzięki skrupulatnemu czeskiemu laborantowi oraz interwencji mediów internetowych udało się zapobiec kataklizmowi faktycznej pandemii ptasiej grypy. Inne szczepionki z kolei zawierały szkodliwe adjuwanty, przez co obecnie dziesiątki tysięcy zaszczepionych ludzi choruje, m.in. na narkolepsję.
* Otwarta eutanazja. W USA już działają „panele śmierci”, które mają decydować o tym który pacjent może, a który nie otrzymać niezbędną dla życia pomoc medyczną. Podobne panele planowane są dla Europy. Jest to wstęp do wprowadzenia oficjalnej eutanazji, gdzie „niepotrzebni” będą likwidowani w odpowiednich ośrodkach.
* Młodzi ludzie uznani za „chorych psychicznie” mają być sterylizowani. O tym kto ma być chory psychicznie będzie decydowała odpowiednia agentura Illuminati. Każdy może zostać chorym psychicznie – po to organizowane są m.in. banki DNA, gdzie od 1976 roku gromadzi się nielegalnie materiał genetyczny od niemal każdego noworodka.
* W Polsce testuje się obecnie reakcję społeczeństwa na tzw. psychiatryzację – umieszczanie w szpitalach psychiatrycznych osób zdrowych i nieubezwłasnowolnionych i faszerowanie ich niebezpiecznymi dla zdrowia, głównie mózgu, lekarstwami i zastrzykami.
* Najważniejsze porozumienie międzynarodowe w historii – Agenda 21 – system zaleceń dla „zrównoważonego rozwoju” społeczeństwa XXI wieku jest jednym wielkim planem depopulacji globu. Jest systematycznie realizowana pod pozorem korzystnych dla ludzkości zmian. Jej celem jest m.in. zniszczenie rolnictwa indywidualnego, by ludzie byli zdani tylko na zabójczą żywność GMO wielkich korporacji. Wsi ma nie być w ogóle, ludzie mają zostać zgonieni do miast, które zamieni się w obozy koncentracyjne, a mieszkańców wykończy głodem, chorobami, czy też po prostu wybije.
* Zgodnie z zaleceniami ONZ wszędzie wprowadza się tzw. Codex Alimentarius, który ogranicza dostęp do naturalnych substancji leczniczych akceptując jednocześnie trującą chemię oraz substancje radioaktywne. Zalecenia ludobójczego w zamierzeniu Codexu promuje się jako konieczność ochrony ludzkiego zdrowia – taktyka ta jest powszechnie stosowana przez system globalnej depopulacji.
* Blokowany jest dostęp do substancji chemicznych i naturalnych, które leczą „nieuleczalne” choroby. Świetnym przykładem jest chloryn sodu MMS, którego dystrybucja została zakazana przez Unię Europejską. MMS leczy malarię w ciągu jednego dnia, usuwa przeziębienia, a nawet grypę w kilka godzin, prawdopodobnie jest skuteczny także w leczeniu Eboli, jednak nie przeprowadzono na to żadnych testów.
* Mit globalnego ocieplenia – sprytny sposób na zniszczenie cywilizacji. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla do zero, jest potwierdzeniem zamiarów elit co do likwidacji cywilizacji. Człowiek ma bardzo mały wpływ na ocieplenie czy ochłodzenie klimatu (de facto odnotowuje się właśnie to drugie) gdyż cała roczna emisja gazów przez naszą cywilizację jest równoważna emisji gazów przez jeden wielki wulkan.
* Ekonomiczny system wyzysku ma na celu dodatkowe osłabienie społeczeństwa. Nie ma żadnych przesłanek do tego, by zwiększać wiek emerytalny, godziny pracy czy obniżać stawki. Automatyzacja przemysłu powoduje, że człowiek powinien mieć więcej, a nie mniej czasu dla siebie.
* Zwiększanie podatków jest szkodliwe dla ekonomii – powoduje regres, a nie rozwój. Ludzie nie powinni płacić w ogóle podatków za pracę, dla prawidłowego funkcjonowania rządu w zupełności wystarczyłby podatek od korporacji i sprzedaży detalicznej. Np. Konstytucja USA zakazuje opodatkowania za pracę, choć to sprytnie ominięto jako podatki dobrowolne. Tak więc, podatki są również bronią masowego rażenia.
* Chemiczny atak na płeć i zachowania seksualne. Niezależne badania naukowe udowodniły, że żywności syntetyczny estrogen w opakowaniach plastikowych, jak np. butelki jest ważnym czynnikiem zwalniającym rozwój cech męskich u młodych chłopców, powoduje, że pewien procent mężczyzn staje się homoseksualistami.. Wywołuje także raka. Jest to kolejny element depopulacji, bowiem homoseksualiści rzadko mają dzieci.
* System niszczenia rodziny jest również elementem ludobójstwa, zresztą zgodnie z jego definicją. System prawny nie dość, że jest systemem represji politycznej, to atak za jego pomocą na rodzinę, jest atakiem na reprodukcję społeczeństwa. Także medialne promowanie homoseksualnych zachowań obniża reproduktywność społeczeństwa. Innym elementem tego ludobójczego ataku jest tzw. „płeć kulturowa” „gender”, która ma na celu zniszczenie identyfikacji seksualnej już u małych dzieci – w zarodku.
* Aborcja jest najbardziej widocznym elementem depopulacji. Ludobójstwo, któremu nie można zaprzeczyć, neguje się poprzez zmianę definicji człowieka, czy przez fałszywą propagandę medialną.
* Media są ważnym elementem ludobójstwa. Mają na celu zafałszowanie rzeczywistości i ośmieszenie ważnych informacji na temat faktycznego stanu rzeczywistości. Dostarczane wiadomości mają służyć nie prawdzie, a interesowi Illuminatów, tj. ostatecznemu celowi – depopulacji globu. Dziennikarze są płatnymi kłamcami, biorącymi czynny udział w wielkiej zbrodni.
* Dla sprawniejszego przebiegu depopulacji, kraje świata łączone są w tzw. Unie. Główny cel działania tych unii jest już jasny – sprawne wprowadzanie elementów eksterminacji ludności świata. Unie są sterowane przez międzynarodowe korporacje, które są agenturami Illumianti. Np. Komisja Europejska nie jest wybierana demokratycznie, a to ona, a nie Parlament ma największy wpływ na politykę Unii Europejskiej.

Sytuacja jest alarmująca. Społeczeństwa wielu krajów umiejętnie się bronią – co jest widoczne np. w walce z GMO. W USA prężnie działa American Civil Liberties Union (ACLU), która skutecznie zakłada procesy sądowe rządowi oraz organizacjom za łamanie prawa. Coraz silniejsze są partie Konstytucyjna i Libertariańska.

Polacy potrafili się przeciwstawić histerii pandemii w 2009 roku, dzięki czemu jako jedyny kraj nie zakupiliśmy kosztownej nieprzetestowanej szczepionki na H1N1, jednak nie udało się pociągnąć tej dobrej passy mobilizacji społeczeństwa. Afera z solą czy ustawa akceptująca zabójcze GMO, wykazały jednak, że inne metody depopulacji są skutecznie stosowane w naszym kraju.

Potrzebna są natychmiast silne organizacje, które wywierałyby presję na rząd i organizacje międzynarodowe w celu zapobieżenia tragedii wyludnienia naszego kraju. Organizacje te powinny się skupić na zagrożeniu zdrowia obywateli – wszelkie dyskusje polityczne można zostawić sobie na później. Zagrożenie zdrowia jest zrozumiałe dla każdego – zatem tego typu inicjatywy będą mieć pełne poparcie społeczeństwa.
Zróbmy to jak najszybciej, dopóki agentura Illuminati nie założy kolejnej organizacji fasadowej o tym charakterze, która zamiast nam pomóc zdyskredytuje cały ruch.

* Na podst. http://monitorpolski.wordpress.com/2012 ... -w-polsce/




http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ekspa ... epopulacja

Ekspansja wirusa Ebola - sztuczny problem czy planowa depopulacja
admin, czw., 2014-10-16 18:48

Obrazek
Źródło: twitter


Do społeczności międzynarodowej zaczyna docierać, że gorączka krwotoczna nie jest już tylko problemem kilku krajów z Afryki zachodniej. Narasta światowa histeria, którą wspomagają pojawiające się informacje o przypadkach zarażenia personelu szpitalnego w Europie i w USA. Oczywiście pojawiły się też pierwsze teorie spiskowe na temat wirusa.

Doszło już do dwóch przypadków zarażenia wirusem Ebola na terytorium USA. Amerykańskie służby zdecydowały o utworzeniu grupy szybkiego reagowania medycznego. Znajdą się w nich specjalnie przeszkoleni lekarze, którzy będą mogli wspomagać szpitale, w których pojawią się pacjenci z objawami wirusa Ebola.

Naukowcy twierdzą, że wirus, który powoduje gorączkę krwotoczną, zaczął mutować. Teraz jest już ponad trzysta jego odmian. Specjaliści podejrzewają, że to mutacje przyczyniają się do szybkiego rozprzestrzeniania się choroby i uniemożliwiają powstanie uniwersalnej szczepionki.

Już teraz wiadomo, że zaraźliwy jest nie tylko kontakt z wydzielinami chorych, ale też z aerozolem zawierającym wirusa, na przykład po kaszleniu czy kichaniu. Ebola nie przenosi się jeszcze przez powietrze, ale fakt, że mutuje wskazuje na to, że może dojść również do tego.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy Ebola, która pochłonęła już ponad 4000 ofiar, to realne zagrożenie dla całego świata czy też jest to wymysł mediów i koncernów farmaceutycznych, lub ewentualnie naszych rządów, które uwielbiają podtrzymywać poczucie strachu wśród społeczeństwa. Trudno w tej chwili wyrokować jak jest, ale wirus jest faktem i jest wyjątkowo zaraźliwy, a przeżywalność sięga najwyżej 10 procent. Wygląda zatem na to, że to nie są żarty.

Obrazek

WHO twierdzi, że chociaż teraz mamy około 8 tysięcy zarażonych, co nie wydaje się wielką liczbą, to istnieje realne ryzyko, że za pół roku, w niektórych krajach afrykańskich będziemy liczyć takie przypadki w milionach, a wtedy los niektórych afrykańskich krajów będzie bardzo niepewny. W tym kontekście zwraca się uwagę, że wirus Ebola może dokonać depopulacji ludności naszej planety, a zwłaszcza Afryki.

Jeśli patrzy się na to z tej perspektywy można założyć, ze obecna epidemia nie jest przypadkiem i być może nie powstałą spontanicznie, tylko ktoś to zaplanował. Wiadomo przecież, że wirus Ebola był testowany w laboratoriach medycznych jako ewentualna broń biologiczna, która mogłaby zostać wykorzystana w celach militarnych.

Obrazek
Źródło: davidicke.com


Do tej pory depopulacja była prowadzona innymi metodami, na przykład poprzez promocję homoseksualizmu, singlostwa, aborcji, eutanazji, czy też po prostu poprzez zatruwanie żywności substancjami chemicznymi powodującymi raka. Jednak jeśli rzeczywiście władcy świata postanowili wykorzystać do tego wirusa, możemy mieć wkrótce spore kłopoty.

http://www.youtube.com/watch?v=Igj55lry-gw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Światem rządzą zbrodniarze
PostNapisane: 12 paź 2014, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Tajemnicze zgony mikrobiologów. Znikające zapisy.

18 kwietnia 2002 roku, dziesięć lat temu, skopiowałem skądś następujący artykuł. Teraz podaję, jako argument w „krótkiej serii” artykułów.

Seria tajemniczych i dziwnych zgonów mikrobiologów rozpoczęła się 4 października, kiedy to pasażerski samolot lecący z Izraela do Nowosybirska na Syberii, zestrzelony został nad morzem Czarnym. Zabłąkana ukraińska rakieta ziemia-powietrze, która zboczyła z kursu ponad 100 mil trafiła w samolot w którym zginęli wszyscy. Na pokładzie zestrzelonego samolotu znajdowało się pięciu pasażerów, wszyscy oni byli mikrobiologami. Izraelscy dziennikarze podali później, że zanim samolot został zestrzelony, na pokładzie jego zamordowanych zostało dwóch mikrobiologów.
[Dopiero w czasie zmagań Neo- Ukrainy z Putinem ( lato 2014) opublikowano sprostowanie, że ukraińskie rakiety miały zasięg pięć razy mniejszy, niż odległość z poligonu do samolotu. Zestrzelono go z rosyjskiego poligonu – nawet podano nazwisko „nieudacznika”. Zginął, biedaczek, pewnie się zadławił maliną. A wtedy Putin „poprosił” prez. Kuczmę, by wziął to na barki Ukrainy. Za jakieś apanaże, nie chcę szukać. Teraz już można nagłośnić , oczywiście przez przeciwników.. MD]

W artykule pt.: Kto eliminuje światową czołówkę mikrobiologów? American Free Press, z dnia 18 marca 2002 r podaje dalej, że samolot linii Szwajcarskich, lecący z Berlina do Zurichu, rozbił w czasie lądowania. Z 33-ech pasażerów znajdujących się na pokładzie zginęły 24 osoby , w tym Dr.Amram Eldor, dyrektor Oddziału Hematologii Izraelskiego szpitala Ichilov, oraz dyrektor Departamentu Zdrowia w Tel Aviv, hematolog Dr Yaacov Matzner. Pełnił on jednocześnie funkcje Rektora Działu Medycznego, Hebrew Hadassah University.
Kolejna ofiara to Benito Que, biolog Oddziału Medycznego uniwersytetu w Miami, zaangażowany w badaniach onkologicznych w oddziale hematologii. Na prowadzone tam badania, otrzymał fundusze z Howard Hughes Medical Institute (HHMI). Znaleziony on został 12 listopada na ulicy z objawami śpiączki, w pobliżu laboratorium w którym pracował, zmarł 6 grudnia. HHMI finansował szereg badań dla szkol, szpitali i zakładów badawczych, a także dla takich organizacji jak CIA.

Don C. WiIley, pracował także dla HHMI w Harward University i był wybitnym specjalista światowej sławy, w dziedzinie mikrobiologii. Za swoja działalność otrzymał szereg prestiżowych nagród, m.in. za szczepionkę przeciwwirusową. Willey zaginął, a jego wypożyczony samochód odnaleziono na moście Hernando de Solo w pobliżu miasta Memfis. Miał 57 lat, jego ciało znalezione zostało 20 grudnia w rzece Mississipi, 300 mil na południe od Memfis.

Czołowy sowiecki naukowiec z dziedziny broni biologicznych, Vladimir Pasechnik, który w 1989 uciekł do Anglii, znaleziony został martwy, 23 listopada w Wiltshire (Anglia), w pobliżu swojego domu. Informacja o jego śmierci podana została dopiero 29 grudnia w formie nekrologu, który ukazał się w The London Telegraph, Jako przyczynę jego śmierci podaje się wylew.
Robert M. Schwartz był współzałożycielem Stowarzyszenia Virginia Biolechnology i był naczelnym dyrektorem Virginskiego Zakładu Badawczego. Był ekspertem w dziedzinie biofizyki i oznaczania DNA. Miał 57 lat, znaleziony został w swoim domu w Loundoun County Va dziesiątego grudnia. Biuro miejscowego szeryfa podało, że zasztyletowany został 8 grudnia, a ztyłu na szyi mial wycięty znak X. Jego córka z przyjacielem, członkowie sekty czcicieli szatana, oskarżeni są o to morderstwo.
Kolejna śmierć biologa miała miejsce w Australii. Set Van Nguyen miał 44 lata, znaleziony został martwy w wejściu do lodówki laboratoryjnej w miejscu pracy. Pracował w Przemysłowej Instytucji Badawczej chorób zwierzęcych, należącej do Wspólnoty Brytyjskiej.
W Moskwie znaleziony został 8 lutego, na ulicy przy wejściu do domu, martwy z obrażeniami głowy Vladimir Korshunow. Mial 56 lat, był kierownikiem mikrobiologii Medycznego Rosyjskiego Uniwersytetu Stanowego.
Jedenastego lutego wciśnięty pod schodami w swoim domu znaleziony został martwy, Ian Langford. Miał 40 lat, był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wschodniej Anglii. Lokalna prasa w Norwich podała, że policja nie traktuje tego zgonu jako morderstwo.
Jak wynika z tego krótkiego przeglądu, od 4 października do 11 lutego zginęło 13 mikrobiologów. Nasuwa się wiec pytanie, czy ich śmierć należy zaliczyć do zwykłych przypadków losowych, czy tez jest wynikiem planowego ich eliminowania?
Czy rozdział ten został już zamknięty czy też nadal będą powtarzać się tajemnicze zgony? Być może, jest to spisek stanowiący część globalnego planu zmierzającego do dalszej destabilizacji świata.
====================================

Znikające zapisy. KONKURS

Pewna pani, która - niespodzianie dla siebie i męża mikrobiologa - stała się wdową, poprosiła mnie, bym może znalazł więcej danych na te tematy.
Ponieważ kiedyś w Rosji mieliśmy wspólnych znajomych z Pasiecznikiem, spróbowałem najpierw znaleźć powyższy artykulik i kilka jemu podobnych w Google, w wyszukiwarce AVG itp. Nie potrafiłem... Oto przykład:

Nie znaleziono żadnych wyników wyszukiwania dla hasła "tajemniczych i dziwnych zgonów mikrobiologów ".

Gdzie indziej:
Ups! Nie znaleziono strony.
Przykro nam - strona, której szukasz, nie została znaleziona.

Adresu, z którego skopiowałem, też już nie było.
Poprosiłem kilka osób, które lepiej ode mnie operują googlami. Też - NIC nie znaleźli. Jakby wypadki i dziwne zgony mikrobiologów zanikły w nigdy-nie-istnieniu.
Proszę więc tych lepiej poruszających się w świecie wirtualnym, by poszukali i przesłali mi parę artykułów na ten temat, może nawet powyższą notkę.
Chodzi o teksty PO POLSKU, bo angielskie się zachowują!! Są tu, dla przykładu:
http://rense.com/general62/list.htm

[Ale doprowadzone tylko do 2005 roku. ]

A może „operatorzy świata wirtualnego” już rządzą rzeczywistością realną? Nie chcą płoszyć młodych mikrobiologów, bo są już BARDZO potrzebni?

Za znalezienie – nagroda w postaci publikacji – i ew. zaproszenie na kawkę [na pewno nie zatrutą! Po210 drogi !!]
PS.
Są jednak podobne dane po angielsku, np. na temat
„Dead Microbiologists”, “expert in Bio-war weapons program” „The source of the anthrax was the US Military biological weapons program” ,

a to np. w związku z serią przesyłek zmodyfikowanego wąglika po 9/11. Sprawa też zresztą ucichła.

=========================
Dostałem od Czytelnika też taki zapis:
No results found for mikrobiolog|biolog zgon|martwy +Langford +Schwartz +Nguyen.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=47



http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

Kabalistyczna elita narzuca rządom plan depopulacji‏

Program szczepień - metodą depopulacji
Międzynarodowa finansowa elita, która kontroluje bogactwa tego świata, ustaliła, że świat musi zostać wyludniony i szczepionki będą najskuteczniejszym sposobem do osiągnięcia tego celu.

Aby pomóc zrozumieć ideologię finansowej elity i to jaką ci ludzie mają władzę nad światem, powołam się na raport opublikowany w magazynie Forbes (1) z dnia 23 stycznia 2014 roku:
Ponieważ rozpoczyna się Światowe Forum Ekonomiczne w Davos w Szwajcarii, organizacja Oxfam International (2) opublikowała nowy raport o nazwie "Praca dla nielicznych," który zawiera kilka zaskakujących danych statystycznych, raport wskazuje także na problem jakim jest "rosnąca fala nierówności."
Pełna treść raportu w formacie PDF (poniższy link), raport Oxfam International z 20 stycznia 2014 roku:
http://www.oxfam.org/sites/www.oxfam.or ... umm-en.pdf
Raport stwierdza:
- Prawie połowa bogactwa na świecie jest teraz w posiadaniu jednego procenta populacji.
- Bogactwa jednego procenta najbogatszych ludzi na świecie wynoszą 110 bilionów dolar.
- Biedniejsza połowa światowej populacji posiada tyle ile 85 najbogatszych ludzi na świecie.
- Siedem z dziesięciu osób mieszka w krajach, w których nierówność ekonomiczna wzrosła w ciągu ostatnich 30 lat.
- Najbogatszy jeden procent zwiększył swój udział w przychodach z 24 do 26 krajów.
- W Stanach Zjednoczonych, 95 procent z najbogatszego ludzi wzbogaciło się po kryzysie finansowym (po 2009 roku), natomiast 90 procent ubogiego społeczeństwa stało się jeszcze biedniejsze.
Problem z nadmiarem biednych
Jak można zobaczyć w dokumentach zamieszczonych poniżej, finansowe elity nie tylko nie przyznają się do stosowania szczepionek w celu zmniejszenia populacji ziemi, one także kontrolują firmy farmaceutyczne i organizacje które stosują programy szczepień w krajach trzeciego świata.
http://www.youtube.com/watch?v=Mm6RQqbKUN0

W prezentacji firmy Microsoft na konferencji TED, miliarder Bill Gates, który przekazał setki milionów dolarów na nowe szczepionki, mówił o kwestii emisji CO2 i jego wpływu na zmiany klimatu. On przedstawia formułę śledzenia emisji CO2, następująco: CO2 = P x S x E x C
P = Ludzie
S = Usługi na osobę
E = energia na usługi
C = CO2 na jednostkę energii
Następnie dodał, że w celu uzyskania niskiego CO2, "prawdopodobnie jeden z tych czynników będzie musiał być bardzo blisko zera."
Następnie Bill Gates zaczął opisywać jak pierwszy czynnik - P (dla ludzi) - może być zmniejszony:
"Świat ma dziś 6,8 mld ludzi ., zmierza do około 9 miliardów. Teraz, jeśli wykonamy naprawdę dobrą pracę nad nowymi szczepionkami, opieką zdrowotną, usługami zdrowia reprodukcyjnego, możemy zmniejszyć tę liczbę o 10 do 15 procent." - Bill Gates
To oświadczenie Billa Gatesa nie zostało powiedziane z jakimkolwiek zawahaniem, jąkaniem się albo inna oznaką, która mogłaby świadczyć, że jest to jakiś błąd. Wydało się to być celową, z premedytacją wypowiedzianą częścią bardzo rozwiniętej i spójnej prezentacji.
http://www.youtube.com/watch?v=WwX6eRkmLmE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /